Dodaj do ulubionych

Wydrzeć emerytom i budżetowce

IP: *.tpnet.pl 11.08.01, 12:01
Bardzo wzruszyła mnie propozycja szlachetnego porozumienia ponad podziałami aby
po raz kolejny ratować Państwo Polskie okradając najslabszych, czyli budżetówkę
i emerytow. Pomysł nie jest nowy, już wielokrotnie sięgano do mojej kieszenie w
tym celu (Państwo Poskie ma już u mnie nie spłacony dług z poprzednich lat za
bezprawny brak rewloryzacji). Nawiasem mówiąc czy przewiduje się
również "zamrożenie" płac naszych wspaniałych parlamentarzystow? Czy ktokolwiek
poniósł JAKIEKOLWIEK konsekwencje za doprowadzenie państwa do takiej katastrofy
finansów? Bo narazie chce się MNIE ukarać za radosną tworczość naszych
wybrańców narodu. Czy poza sowitymi odprawami zostaną oni jakoś ukarani za
spustoszenie jakiego dokonali? Niestety, powyższe pytania traktuję jako
retoryczne i są one jedynie wyrazem mojej bezsilności.
Obserwuj wątek
    • Gość: lupin Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: *.15.vie.surfer.at 11.08.01, 14:31
      Zerknij na wypowiedzi "Nobel dla Balcerowicza". Zwlaszcza wypowiedz "dagny".
      Rozumie Twoja bezsilnosc. Masz racje. Podzielam Twoje zdanie. Ciekawe dokad to
      wszystko doprowadzi. Czesc.
    • arturmd Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce 11.08.01, 15:45
      Najprostsze rozwiązanie .
      A należy zlikwidować podział na gospodarkę "A" i "B" . Gdzie "A"to wszelkiego
      rodzaju huty, kopalnie i inne wielkie zakłady z epoki PRL z gigantycznym
      zatrudnieniem , a co za tym idzie z elektoratem. Nie jest ważne , że nie płacą
      składk ZUS, podatków i innych opłat budzetowych , dają zatrudnienie i pensje
      pracownikom , a przede wszystkim wysokie pensje dla prezesów , którzy
      najczęściej otrzymali je w rewanżu za przysługi dla poszczególnych partii
      politycznych . Nie chce słyszeć , że tak nie jest . Potwierdza to fakt , że co
      zmiana partii rządzącej to następuje automatycznie lawina odwołań zasiadających
      prezesów i powoływanie nowych . Własnością państwa powinno pozostać tylko
      Poczta Polska jako jednostka społecznie użyteczna .
      W gospodarce B działają wszystkie podmioty prywatne , którym jak nie zapłacą
      jakiejkolwiek daniny , blokuje się rachunek bankowy .
      A tak na końcu zlikwidować wszelkie agancje , fundusze i inne świetne miejsca
      na ciepłe posadki dla kolegów z aparatu partyjnego .
      AWS ciągle krzyczała gdy SLD delegował kolesi na dobrze płatne posadki , a gdy
      się dorwał do władzy to nic innego nie robił jak "teraz k.... my"
      • Gość: Koolo Re:Pasożytów w administracji zlikwidować. IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.01, 12:21
        Kraj dusi banda pasożytów w administracji wszelkiego szczebla.
        Każdy kto nie jest nauczycielem, policjantem, lekarzem, pielęgniarką ,
        strażakiem czy żołnierzem a żyje z pieniędzy państwowych jest pasożytem!!!
        Gdyby z budżetu finansowani byli tylko ci którzy coś robią dla społeczeństwa to
        podatki były by niższe i na wszystko by starczyło.
        Ale z tak przerośniętą i skorumpowaną biurokracją rozwijamy się jak Rosja.
        Problemów się nie rozwiąże powołując kolejne urzędy których jedynym celem jest
        powiększanie własnych biur. Kretyni z biur nigdy nic dobrego nie wymyślili i
        nie wymyślą, gnębią tylko gospodarkę o szczebla gminnego do samej góry. Zanim
        ich się nie pozbędziemy nic się nie zmieni.

        • Gość: Zbigniew Re:Pasożytów w administracji zlikwidować. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 12.08.01, 15:32
          W zasadzie masz rację , ale z jednym przesadziłeś , pisząc :


          > Ale z tak przerośniętą i skorumpowaną biurokracją rozwijamy się jak Rosja.

          Rosja rozwija się w tempie 8,8% w roku 2000 i 5,4% w bieżącym .Obecnie ma nawet
          nadwyżkę budżetową.O takich wskaźnikach jak w Rosji nie sposób nam nawet pomarzyć.
          • Gość: Koolo Re:Pasożytów w administracji zlikwidować. IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 13.08.01, 12:12
            I w kosmos też latają. I statki mają najlepsze podwodne.
            I sztukę baletu opanowali najlepiej na świecie.
          • Gość: Andrzej Re:Pasożytów w administracji zlikwidować. IP: 195.27.162.* 13.08.01, 14:29
            ... inna cecha charakterystyczna rosyjskiej gospodarki jest stopniowy powtrot
            do wymiany towarowej (garnki za zegarki, granaty za lopaty ..) wynikajaca
            bezposrednio z coraz szerzej stosowanej reguly zatrudnienia pracownikow bez
            wyplacania pensji. Mysle, ze to moze byc jedna z przyczyn wzrostu gospodarczego
            w tym kraju.
        • Gość: Alcest Re:Pasożytów w administracji zlikwidować. IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 13.08.01, 16:39
          Gość portalu: Koolo napisał(a):

          > Kraj dusi banda pasożytów w administracji wszelkiego szczebla.
          > Każdy kto nie jest nauczycielem, policjantem, lekarzem, pielęgniarką ,
          > strażakiem czy żołnierzem a żyje z pieniędzy państwowych jest pasożytem!!!

          Jasne; wszyscy inni zatrudnieni w administracji to pasożyci, od sprzątaczki w
          ministerstwie po ministra. A odpuścisz przynajmniej Straży Granicznej i chłopkom
          - UOP-kom? Tak się starają - nie wypada ich wyrzucać za burtę.
          Jest to oczywiście wizja państwa na poziomie UPR, a kto wie, czy nie
          prymitywniejsza. Przerosty w administracji na każdym szczeblu i niepotrzebne
          urzędy trzeba likwidować - natomiast nie ma to nic wspólnego z kretyńskimi ideami
          pozbawienia rządu możliwości rządzenia, a kto wie, czy nie i prywatyzacji wojska
          czy policji, jak w chwilach swojego największego zidiocenia proponuje Korwin -
          Mikke.

          > Gdyby z budżetu finansowani byli tylko ci którzy coś robią dla społeczeństwa to
          >
          > podatki były by niższe i na wszystko by starczyło.

          Czy możesz podać przykłady państw, które rozwijają się na podstawie Twoich
          wspaniałych recept, ograniczających sferę budżetową do ww. kategorii? Chyba nie.
          Więc może zajmij się dostarczaniem Korwinowi do kampanii senatorskiej kolejnych
          "dowodów", jak to za Hitlera było lepiej niż teraz.


          • Gość: belfer Re:Pasożytów w administracji zlikwidować. IP: *.acn.waw.pl 13.08.01, 20:15
            Jestem zirytowana ciaglymi pustymi obietnicami polepszenia sytuacji w oswiacie.
            Od lat kazdy rzad lata dziury naszym kosztem (dziwne ze sobie nie ucinaja
            pensji albo chociaz diet). W srodkach masowego przekazu trabili o dotacjach na
            doksztalcanie sie n-li - oczywiscie to mit. Osobiscie uslyszalam od dyrekcji
            ze mimo checi nie maja na to funduszy. Moje pytanie :wiec gdzie sa te
            pieniazki ? Kto z nich skorzystal ?
            Zastanawiam sie czy warto dalej wykonywac ten piekny zawod,ktory daje
            mi sporo satysfakcji (procz finansowej). Czy jednak przekwalifikowac sie jak
            najszybciej i pojsc tam gdzie zarobki beda godziwe.Moze wtedy bede mogla
            spokojnie spac wiedzac ze wszystko pooplacam i nie zabraknie mi na zycie.

            Nie oplaca sie byc nauczycielem, policjantem ani pielegniarka.
          • Gość: Koolo Re: Co boimy się o stołeczek. IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.01, 09:38
            Co boimy się o stołeczek. Pasożyty zawsze uzasadniają swoje istnienie dobrem
            kraju. Może jednak by sprawdzić jak będzie bez nich. Jak sie nie uda to
            zatrudnić nowych nie problem. Gorsi nie będą napewno.
            • Gość: Alcest Re: Co boimy się o stołeczek. IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 14.08.01, 11:25
              Gość portalu: Koolo napisał(a):

              > Co boimy się o stołeczek. Pasożyty zawsze uzasadniają swoje istnienie dobrem
              > kraju. Może jednak by sprawdzić jak będzie bez nich. Jak sie nie uda to
              > zatrudnić nowych nie problem. Gorsi nie będą napewno.

              Jeśli to było o mnie, to informuję, jako obecnie (świeżo po studiach)
              zatrudniony w administracji:
              - Równie dobrze mógłbym się "bać" twoich niewydarzonych idejek zwolnienia
              wszystkich urzędników, co propozycji rozstrzelania wszystkich ludzi o nazwiskach
              zaczynających się, jak moje, na literę "W" - jedno i drugie jest na szczęście
              równie mało prawdopodobne.
              - A gdybym bał się o stołek, to nie popierałbym - tym razem realnej - idei
              odchudzenia administracji. Tymczasem się nie boję; mam tak wysokie kwalifikacje,
              że nawet mimo krótkiego stażu pracy mnie nie zwolnią.
              - Natomiast scenariusz jest taki, że po nabraniu odpowiedniego doświadczenia
              zawodowego sam odejdę - właśnie do sektora prywatnego, nie chcąc dłużej niż to
              konieczne pozostawać na głodowej pensji. Robi tak wielu moich znajomych i to jest
              właśnie zagrożenie dla kraju; że nie będzie miał wykwalifikowanej administracji,
              bo wszyscy młodzi i zdolni odejdą do szeroko rozumianego biznesu. Żeby
              powstrzymać to zjawisko, należałoby przynajmniej część pieniędzy pozostałych po
              likwidacji przerostów przeznaczyć na podwyżki dla pozostałych, wysoko
              kwalifikowanych pracowników - w obecnej, katastrofalnej sytuacji budżetu jest to
              jednak mało prawdopodobne.
              - Bardzo chciałbym wiedzieć, z jakich to wyżyn nazywasz mnie pasożytem, jakie
              masz wspaniałe wykształcenie i kwalifikacje oraz jaki gigantyczny koncern
              prowadzisz, że utrzymujesz mnie i innych urzędników ze swoich podatków. Na
              podstawie tego, co mogę zgadywać - ja z rozstawianiem twoich szczęk na bazarze
              poradziłbym sobie na pewno. Natomiast czy ty dałbyś sobie radę z moją pracą, w
              której mam wpływ na losy setek milionów euro z funduszy pomocowych Unii? Śmiem
              wątpić.

              • Gość: Fizyk Sorry stary, do roboty. IP: *.tsl.uu.se 14.08.01, 11:32
                Jak Ty jeszcze znajdujesz czas na glupie dyskusje na
                podrzednej liscie, na panstwowym sprzecie???
                Ja przynajmniej nie robie tego na koszt polskiego
                podatnika...
                • Gość: Alcest Re: Fizyku, zapraszamy na inne listy IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 14.08.01, 15:57
                  Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                  > Jak Ty jeszcze znajdujesz czas na glupie dyskusje na
                  > podrzednej liscie, na panstwowym sprzecie???
                  > Ja przynajmniej nie robie tego na koszt polskiego
                  > podatnika...

                  Drogi Fizyku,
                  jako cżłowiek z wykształceniem ścisłym oblicz w takim razie, o jak mikroskopijny
                  ułamek grosza uszczupliłem przez ten post Twoje podatki - postaram się przesłać
                  Ci wyrównanie. A jeśli uważasz, że jakaś dyskusja en bloc jest głupia, to
                  najlepiej się w nią nie wdawaj - tym bardziej, że nie zauważyłem, żeby Twoja
                  wypowiedź podniosła jej poziom.
                  Co do tekstów, żebym wziął się do roboty; będą odpowiednie, kiedy zostaniesz
                  moim szefem i będziesz wiedział, co w rzeczywistości robię i ile pracuję. Na to
                  się jednak nie zanosi (może miałbyś szansę w przyszłym życiu; wierzysz w
                  reinkarnację?).
                  • Gość: Fizyk Re: Fizyku, zapraszamy na inne listy IP: *.tsl.uu.se 14.08.01, 17:27
                    Drogi Panie Alcest,

                    Pan nie rozumie elementarza etyki pracy publicznej ani
                    nie zna widac podstawowej ksiegi chrzescijanstwa. Kto
                    byl uczciwy w rzeczach
                    malych, nad wielkimi go postawie...
                    Nie chodzi o to, ile Pan uszczupla, tylko, ze pisze Pan
                    w pracy
                    dla swojej przyjemnosci. I przedklada Pan malo wazna
                    (w porownaniu z setkami milionow EURO dla Polski)
                    dyskusje nad prace. W USA moglby Pan juz za to z pracy
                    wyleciec. I chociaz sie zgadzam, ze odpowiedzialnosc
                    zbiorowa
                    wobec urzednikow - to bzdura, to nie wolno Panu uzywac
                    takiego adresu do takiej dyslkusji.
                    Przepraszam za emocjonalny ton mojego ataku, ale mysle,
                    ze jak to przemyslisz to przyznasz mi racje i napiszesz
                    z domu.

                    Pozdrawiam
                    • Gość: Alcest Re: Fizyku, zapraszamy na inne listy IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 16.08.01, 11:31
                      Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                      > Drogi Panie Alcest,
                      >
                      > Pan nie rozumie elementarza etyki pracy publicznej ani
                      > nie zna widac podstawowej ksiegi chrzescijanstwa. Kto
                      > byl uczciwy w rzeczach
                      > malych, nad wielkimi go postawie...
                      > Nie chodzi o to, ile Pan uszczupla, tylko, ze pisze Pan
                      > w pracy
                      > dla swojej przyjemnosci. I przedklada Pan malo wazna
                      > (w porownaniu z setkami milionow EURO dla Polski)
                      > dyskusje nad prace. W USA moglby Pan juz za to z pracy
                      > wyleciec. I chociaz sie zgadzam, ze odpowiedzialnosc
                      > zbiorowa
                      > wobec urzednikow - to bzdura, to nie wolno Panu uzywac
                      > takiego adresu do takiej dyslkusji.
                      > Przepraszam za emocjonalny ton mojego ataku, ale mysle,
                      > ze jak to przemyslisz to przyznasz mi racje i napiszesz
                      > z domu.
                      >
                      > Pozdrawiam

                      Fizyku,
                      informuję Cię, że:
                      po pierwsze; na tematy religijne przeznaczone jest chyba inne forum, ale mimo
                      wszystko dziękuję za próbkę kazania,
                      po drugie; mylisz się bardzo, jeśli sądzisz, że udział w tej dyskusji dostarcza
                      mi przyjemności; po prostu uważam (może zbyt ambitnie), że na co 20. głupi post,
                      jaki widzę w sieci, powinienem zareagować - zbyt długie tłumienie emocji po
                      prostu może człowiekowi zaszkodzić,
                      po trzecie; sądzę (jak słusznie podniósł Azra), że w każdej pracy (nawet tak
                      cybernetycznie zorganizowanej, jak - jak sądzę - Twoja) znajdzie się codziennie
                      parę minut na pobuszowanie po sieci. Wpadając, za Twoim przykładem, w ton
                      biblijny; jeśli jesteś bez grzechu, pierwszy rzuć kamieniem. A co do efektów
                      mojej pracy; po owocach poznacie ich - ja mam ten komfort, że jest ona oceniana
                      jako czynnik wybitnie pozytywny, nie tylko przeze mnie, także moich
                      współpracowników i przełożonych.
                      Odpowiadanie na takie posty na własnym komputerze odrobinę utrudnai mi to, że
                      nie mam własnego komputera (tak właśnie wygladają te osławione zarobki w
                      administracji).
                      Wracam więc do moich funduszy pomocowych - być może uda mi się z nimi uporać
                      nawet odrobinę wcześniej, niż Ty udowodnisz prawdziwość teorii superstrun
                      (zapewniam, że zadanie jest porównywalnie trudne, choc z z upełnie innej
                      parafii...).

                      P.S. Przepraszasz za emocjonalny ton tego czy poprzedniego ataku, a może obu?
                      Warto byłoby to uściślić.
                      • Gość: Fizyk Re: Fizyku, zapraszamy na inne listy IP: *.tsl.uu.se 16.08.01, 15:48
                        Drogi Panie Alcest,
                        Bardzo Pana przepraszam za forme moich wypowiedzi.
                        Chyba sie
                        rzeczywiscie zapedzilem. Nie watpie w Pana uczciwosc i
                        wysokie
                        kwalifikacje oraz wspaniala kariere, ktora Pana czeka.
                        Nie watpie, ze zalatwi nam Pan dla wsi 1 mld euro.
                        Watki religijne wlaczylem, bo wartosci purytanskie
                        sprzyjaja
                        zostaniu dobrym urzednikiem, czego Panu zycze.

                        Jestem jednak troche zaniepokojony, ze nie probuje Pan
                        nawet
                        zrozumiec paru spraw.

                        Po pierwsze - administracja, zwlaszcza centralna,
                        dziala u nas zle i jest skorumpowana. Zarabia przy tym
                        naprawde duzo,
                        w stosunku do kwalifikacji. Nie Pana to wina i nie o
                        Panu mowa, wiec nie musisz bawic sie Pan w Rejtana.

                        Po drugie - oglaszanie calej Polsce, ze ma Pan za
                        duzo czasu w pracy wydaje mi sie nadal kontrowersyjne.
                        Zwlaszcza, zwazajac na wage Pana zadan.

                        Po trzecie. Milo, ze Pan slyszal nawet o teorii
                        superstrun, ale
                        z ta relatywna trudnoscia, to sie Pan niestety
                        wyglupil.
                        • Gość: Alcest Re: Fizyku, zapraszamy na inne listy IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 17.08.01, 12:32
                          Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                          > Drogi Panie Alcest,
                          > Bardzo Pana przepraszam za forme moich wypowiedzi.
                          > Chyba sie
                          > rzeczywiscie zapedzilem. Nie watpie w Pana uczciwosc i
                          > wysokie
                          > kwalifikacje oraz wspaniala kariere, ktora Pana czeka.
                          > Nie watpie, ze zalatwi nam Pan dla wsi 1 mld euro.
                          > Watki religijne wlaczylem, bo wartosci purytanskie
                          > sprzyjaja
                          > zostaniu dobrym urzednikiem, czego Panu zycze.

                          > Jestem jednak troche zaniepokojony, ze nie probuje Pan
                          > nawet
                          > zrozumiec paru spraw.
                          >
                          > Po pierwsze - administracja, zwlaszcza centralna,
                          > dziala u nas zle i jest skorumpowana.
                          Zarabia przy tym
                          > naprawde duzo,
                          > w stosunku do kwalifikacji. Nie Pana to wina i nie o
                          > Panu mowa, wiec nie musisz bawic sie Pan w Rejtana.
                          >
                          Drogi Panie Fizyku (używając oficjalnej formy, która Pan tak delikatnie
                          sugeruje),
                          Ogólnie - co do administracji - sugeruję, żeby Pan jeszcze raz przeczytał moje
                          posty i sprawdził, czy aby na pewno twierdziłem coś innego (polecam szczególnie
                          fragmenty o przerostach administracji i jej PODATNOŚCI na korupcję - mówienie w
                          trybie dokonanym o skorumpowaniu administracji jako całości zbytnio jednak
                          zatrąca demagogią a la Kaczyński). Po tym sprawdzeniu okaże się może, kto tu tak
                          naprawdę czego nie rozumie.
                          Nie znaczy to jednak, że się zgadzam z resztą Pana tez, zdradzają one bowiem
                          niestety brak krytycznego myślenia i powielanie znanych z mediów stereotypów.
                          Administracja centralna gorsza od terenowej i samorządowej? Śmiechu warte - tak
                          się składa, że niezależnie od tego, jak krytycznie się ocenia administrację jako
                          całość, oczywiste jest, że w jej ramach właśnie w urzędach centralnych generalnie
                          istnieją wyższe wymogi wobec pracowników, mają oni wyższe kwalifikacje i
                          przychodzą z lepszych uczelni. Natomiast wszelkie wpadki administracji centralnej
                          sa bardziej widoczne, bo ich skutki dotyczą całego kraju - i są również bardziej
                          nagłaśniane przez media. Administracja za dużo zarabia w stosunku do
                          kwalifikacji? Chyba wnioskuje Pan po jednostkowych w porównaniu do ogólnej
                          liczebności tej warstwy przypadkach członków zarządów kas chorych czy prezesów
                          rozmaitych agencji; przesądzanie na tej podstawie o zamożności wszystkich
                          urzedników jest tym samym, co wnioskowanie o dobrej kondycji polskiego rolnictwa
                          na podstawie obserwacji paru plantatorów w typie Jagielińskiego. Wystarczy
                          zajrzeć do rocznika statystycznego; jeśli po sprawdzeniu zawartych tam liczb
                          będzie Pan dalej twierdził, że człowiek po dobrych wyższych studiach, znający dwa
                          języki obce i z pewnym już doświadczeniem zawodowym (nie licząc pomniejszych
                          kwalifikacji) zarabiając tyle co przeciętny hydraulik zarabia za dużo - będę to
                          mógł przypisać jedynie zauważalnej na tym forum tendencji do nadawania wszystkim
                          zatrudnionym w administracji statusu podczłowieka.
                          Wreszcie; jak nie o mnie mowa, kiedy o mnie mowa? Czyżby mnie nie dotyczyły
                          padłe w tej dyskusji tezy: że trzeba pozbyć się całej administracji poza służbami
                          mundurowymi czy nauczycielami, bo to pasożyty; że administracja jest rakiem; że
                          administracja centralna działa szczególnie źle i jest skorumpowana (to pańskie).
                          Wydaje się jednak, że te - generalizujące i krzywdzące - tezy jakoś mnie dotyczą
                          i mam prawo wypowiadać się na ich temat.

                          > Po drugie - oglaszanie calej Polsce, ze ma Pan za
                          > duzo czasu w pracy wydaje mi sie nadal kontrowersyjne.
                          > Zwlaszcza, zwazajac na wage Pana zadan.

                          Nigdy czegoś takiego nie ogłaszałem, wprost przeciwnie - ale co do wypowiadania
                          się na forum; jak widać, dalej ryzykuję powszechne potępienie. Co do wagi moich
                          zadań - nie lekceważę ich, ale też nie przeceniam - jak na razie, los unijnych
                          funduszy pomocowych nie zależy jeszcze od mojej skromnej osoby. Swoją działkę - a
                          nawet więcej (np. to, że z braku pieniędzy na tłumacza przysięgłego sam muszę
                          tłumaczyć różne dokumenty na potrzeby Komisji - może byłem zbyt skromny, tu
                          rzeczywiście jakaś pomyłka mogłaby Polskę trochę kosztować) wypełniam dobrze - i
                          jeszcze raz zapewniam,że nie wpływa na to ujemnie czas poświęcany na obronę
                          mojego dobrego imienia na forum Internetu.

                          > Po trzecie. Milo, ze Pan slyszal nawet o teorii
                          > superstrun, ale
                          > z ta relatywna trudnoscia, to sie Pan niestety
                          > wyglupil.

                          Co do tego punktu - dotąd zawsze zastanawiałem się, po kiego grzyba niektórzy
                          umieszczają w postach przy zdaniu nie do końca serio znaczek :) - przecież, że
                          coś jest żartem, widać i bez niego. Teraz zaczynam to rozumieć; i mogę obiecać,
                          że postaram się - dla uniknięcia wszelkich niejasności - ten znaczek w
                          przyszłości stosować.
              • Gość: Koolo Re: Co boimy się o stołeczek. IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 14.08.01, 15:56
                Wierzę że sobie poradzisz z funduszami pomocowymi z takim wykształceniem to
                każdą kwotę dasz radę zmarnować. A jak nie to ci koledzy z pracy pomogą. Nie
                takie rzeczy chłopaki z administracji potrafią. PZU i Orlen wysiada. Ciekawe
                ile prywatne firmy by zatrudniły tych geniuszy z administracji państwowej.
                • Gość: Alcest Re: Co boimy się o stołeczek. IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 14.08.01, 16:04
                  Gość portalu: Koolo napisał(a):

                  > Wierzę że sobie poradzisz z funduszami pomocowymi z takim wykształceniem to
                  > każdą kwotę dasz radę zmarnować. A jak nie to ci koledzy z pracy pomogą. Nie
                  > takie rzeczy chłopaki z administracji potrafią. PZU i Orlen wysiada. Ciekawe
                  > ile prywatne firmy by zatrudniły tych geniuszy z administracji państwowej.

                  Właśnie informuję cię, że bardzo często zatrudniają; natomiast w drugą stronę,z
                  biznesu do administracji, ze zrozumiałych przyczyn przepływ pracowników w Polsce
                  prawie nie występuje. Jeśli ja, pracując w administracji, automatycznie podpadam
                  przez to pod afery PZU, to ty jesteś odpowiedzialny za Grobelnego i Art B - taka
                  sama niezbita logika. A o moją karierę w biznesie się nie martw; możemy spotkać
                  się za parę lat i zobaczymy, czy nie pójdzie lepiej niż twoja, o której tak
                  dyplomatycznie milczysz.
              • slav_ Re: Co boimy się o stołeczek. 14.08.01, 16:15
                Jeśli chcesz więcej to zerknij na "diberta", w zasadzie tytułu wątku nie
                musiałbym podawać ale dla ułatwienia "Wszystka to ..." (dalej nie cytuję).
                Niestety, takie są odczucia. Koola musił ktoś zdrowo wk...
                Ludzie nie mają do czynienia z wysokimi specjalistami, kompetentnymi i
                pracującymi dla idei i dobra Polski. Ich doświadczenia są znacznie prostsze -
                mordęga papierkowa, zmieniające się przepisy, nierównowaga sił (jeśli ja
                zawinię to wysoka grzywna, urzędnik nie myli się nigdy) korupcja, czasem zwykła
                niechęć. Widzą w TV dobrze ubranych wysokich urzędników wysiadających z drogich
                samochodow gdy im żyje się nie najlepiej. I czytają prasę...
                Gdy słyszę argumenty że trzeba im dużo płacić bo odejdą do prywatnego biznesu
                to zawsze kusi mnie aby powiedzieć - dobrze. Obniżmy im pensje do minimum
                socjalnego. Niech ci którzy pracują dla forsy odejdą do prywatnego biznesu. Co
                zyskamy - zostaną ideowcy, spadną koszta administracji a w kraju rozwiną się
                dobrze prosperujące, zasilone wysokimi fachowcami przedsiębiorstwa (wpływy do
                budżetu). Ten scenariusz z powodzeniem ćwiczony jest na "prawdziwej" (Koolo)
                budżetówce od wielu lat.
                To oczywiście żart. Dobrze wykształcona, kompetentna administracja w dzisejszym
                świecie jest niezbędna do funkcjonowania państwa. Tylko ża rozrasta się ona jak
                rak. I jak rak zżera organizm na którym rośnie. I nie mów o odchudzaniu
                administracji. Słyszałem to tyle razy...Jeszcze nie widzialem raka ktory byłby
                zdolny do samoograniczenia.
                Przeraża mnie Twoja pogarda dla Koola. Bez względu na to jakie ma kwalifikacje
                i co robi jeśli płaci chociaż 50 groszy podatku to utrzymuję CIEBIE i INNYCH
                URZĘDNIKÓW ! Jeśli tego nie rozumiesz to jesteś taki sam jak ci o których pisze
                Koolo i to on ma rację, niestety. Fundusze którymi zarządzasz pochodzą nie z
                nieba lecz z pracy takich ludzi jak Koolo. Jeśli tego nie rozumiesz nie
                powineneś zarządzać publiczymi pieniędzmi.
                • Gość: Koolo Re: Co boimy się o stołeczek. IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 15.08.01, 11:57
                  Dalsza polemika nie ma sensu jest jak jest , pielęgniarkom mówi się żeby
                  wyjeżdżały do pracy za granicę , nauczycielom że jest niż demograficzny a
                  administracji potrzeba coraz więcej (sami nie wiedzą ile ich jest i co jest
                  administracją a co nie) . Nikt ich nie ruszy żadna partia się nie odważy, czy
                  czarni czy czerwoni stołków potrzebują.
                  Trzeba przyznać że Alcest działa sprawnie (ciekawe kiedy pracuje) odpowiada na
                  zniewagi w ciągu 8 minut, pozazdrościć dostępu do sieci pewnie z funduszy unii
                  europejskiej bo z moich podatków by nie starczyło.
                  • Gość: azra Re: Co boimy się o stołeczek. IP: 213.38.92.* 15.08.01, 12:10
                    Dalibyscie chlopakowi (Alcestowi) spokoj. Dostep do sieci, jak sie szczegolnie
                    ja ma w swoim komputerze to nie jest problem. A odpowiedziec na post to tez
                    chwila - zaloze sie ze zaden z Was jak pracuje (o ile pracuje) nie zajmuje sie
                    non stop waznymi dla firmy/kraju rzeczami. Czasem znajduje sie chwila
                    wytchnienia.
                • Gość: Alcest Re: Co boimy się o stołeczek. IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 16.08.01, 11:14
                  slav_ napisał(a):

                  > Jeśli chcesz więcej to zerknij na "diberta", w zasadzie tytułu wątku nie
                  > musiałbym podawać ale dla ułatwienia "Wszystka to ..." (dalej nie cytuję).
                  > Niestety, takie są odczucia. Koola musił ktoś zdrowo wk...
                  > Ludzie nie mają do czynienia z wysokimi specjalistami, kompetentnymi i
                  > pracującymi dla idei i dobra Polski. Ich doświadczenia są znacznie prostsze -
                  > mordęga papierkowa, zmieniające się przepisy, nierównowaga sił (jeśli ja
                  > zawinię to wysoka grzywna, urzędnik nie myli się nigdy) korupcja, czasem zwykła
                  >
                  > niechęć. Widzą w TV dobrze ubranych wysokich urzędników wysiadających z drogich
                  >
                  > samochodow gdy im żyje się nie najlepiej. I czytają prasę...
                  > Gdy słyszę argumenty że trzeba im dużo płacić bo odejdą do prywatnego biznesu
                  > to zawsze kusi mnie aby powiedzieć - dobrze. Obniżmy im pensje do minimum
                  > socjalnego. Niech ci którzy pracują dla forsy odejdą do prywatnego biznesu. Co
                  > zyskamy - zostaną ideowcy, spadną koszta administracji a w kraju rozwiną się
                  > dobrze prosperujące, zasilone wysokimi fachowcami przedsiębiorstwa (wpływy do
                  > budżetu). Ten scenariusz z powodzeniem ćwiczony jest na "prawdziwej" (Koolo)
                  > budżetówce od wielu lat.
                  > To oczywiście żart.

                  To dobrze, że to tylko żart. A już myślałem, sądząc po Koolu... Dla wszystkich
                  zwolenników głodowych pensji administracji; takie rozumowanie nie ma uzasadnienia
                  zarówno wtedy gdy myślicie o niej dobrze, jak i wtedy gdy myślicie o niej źle
                  (pomijam tu ekstremistów, którzy uważają, że administracja jest w ogóle
                  niepotrzebna, bo do nich przemówić się nie da). Co do myślących źle; kiedy Ludwik
                  XVIII zaproponował Talleyrandowi, żeby deputowani pełnili swoje funkcje za darmo,
                  ten odpowiedział: "ale za drogo by to kraj kosztowało". To samo tyczy się
                  urzędników; jeśli chcecie mieć kompetentnych i nieskorumpowanych, to utrzymujcie
                  ich stosunkowo nieliczny korpus, ale dobrze (czy raczej - bądźmy realistami -
                  przyzwoicie) płatny i dobrze wykwalifikowany, bo utrzymywanie obecnego stanu
                  rzeczy prowadzi donikąd. P.S. dla miłośników tanich złośliwości - ja osobiście
                  nie biorę łapówek; jeśli nie wierzycie w moją uczciwość na podstawie tak
                  rozbudowanej przesłanki, że jestem urzędnikiem - nie mam nawet takich możliwości
                  i mieć nie będę. Spostrzeżenie, że niskie pensje zwiększają podatność na branie
                  łapówek, dotyczy jednak administracji jako całości.

                  > świecie jest niezbędna do funkcjonowania państwa. Tylko ża rozrasta się ona jak
                  >
                  > rak. I jak rak zżera organizm na którym rośnie. I nie mów o odchudzaniu
                  > administracji. Słyszałem to tyle razy...Jeszcze nie widzialem raka ktory byłby
                  > zdolny do samoograniczenia.

                  A kto tu mówi o samoograniczeniu? Decyzje w tej sprawie - jak wszędzie - muszą
                  podjąć czynniki polityczne i na to się właśnie zanosi po najbliższych wyborach.
                  Chociaż nie, należałoby jednak uściślić; administracja jest zdolna do
                  samoograniczenia na niewielką skalę; po prostu zwalnia ludzi, kiedy z braku
                  pieniędzy nie ma innego wyjścia, jak to ma miejsce już od dłuższego czasu u mnie
                  w pracy i w większości innych urzedów centralnych. Trudno jednak, by tak drobne
                  fakty zauważała opinia publiczna - zauważa natomiast (zresztą słusznie) takie
                  wydarzenia, jak powołanie nikomu niepotrzebnej Agencji ds. Terenów Górskich, bo
                  paru posłów chciało zasłużyć się przed wyborami mniej przenikliwej części
                  elektoratu. Ale o tym zadecydował w swojej mądrości parlament; tak jak
                  zadecydował o reformie samorządowej, która zamiast zmniejszyć biurokrację,
                  zwiększyła ją. Cóż - kto rozliczy prof. Kuleszę? Dostrzega się nie jego dzieło,
                  tylko jego efekt; armię funkcjonujących dzięki jego pomysłom urzędników...

                  > Przeraża mnie Twoja pogarda dla Koola. Bez względu na to jakie ma kwalifikacje
                  > i co robi jeśli płaci chociaż 50 groszy podatku to utrzymuję CIEBIE i INNYCH
                  > URZĘDNIKÓW !

                  Przeraża cię moja pogarda dla Koola? Przyganiał kocioł garnkowi; a nie przeraża
                  cię pogarda Koola i twoja własna dla administracji jako całości? Niby to odcinasz
                  się od jego poglądów o odpowiedzialności zbiorowej, a za chwilę piszesz o
                  administracji jako o raku. Jestem ciekaw, co z kolei ciebie tak wk..., że czujesz
                  się uprawniony do używania takiego języka nienawiści - jakbyś się czuł, gdyby
                  ktoś określił mianem raka jakąś zbiorowość, do której ty należysz? Ja natomiast
                  nie stosuję odpowiedzialności zbiorowej w żadnym zakresie; piszę o Koolu tak, jak
                  pisałbym o każdym, kto wygłasza prymitywne bzdury bez pokrycia i uzasadnienia i
                  nie widzę powodu, dlaczego miałoby mi być wzbronione nazywanie ich po imieniu
                  tylko dlatego, że chwilowo jestem urzędnikiem; szczególnie, że pisałbym dokładnie
                  to samo, gdyby tak nie było.
                  Uwielbiam demagogiczne argumenty typu: ktoś mnie utrzymuje z moich podatków.
                  Pomijając wszystko inne; a co to, administracja nie płaci podatków? Niewykluczone
                  nawet, że - patrząc całościowo - więcej pójdzie na różne świadczenia dla Koola,
                  na jego edukację czy zasiłek dla bezrobotnych, z moich podatków niż z jego
                  podatków na mnie. Ważne jest jednak to, że jedno i drugie nie ma absolutnie nic
                  do rzeczy; równie dobrze można by np. powiedzieć, że ponieważ wszyscy żołnierze
                  bronią mojego kraju, to z tego tytułu nie mogę czuć pogardy nawet dla najtępszego
                  zupaka; a taką więź - między obywatelem kraju i powołanym do jego obrony
                  żołnierzem należałoby uznać nawet za mniej abstrakcyjną niż między podatnikiem a
                  urzędnikiem, będącym zresztą również podatnikiem.


                  Jeśli tego nie rozumiesz to jesteś taki sam jak ci o których pisze
                  >
                  > Koolo i to on ma rację, niestety. Fundusze którymi zarządzasz pochodzą nie z
                  > nieba lecz z pracy takich ludzi jak Koolo. Jeśli tego nie rozumiesz nie
                  > powineneś zarządzać publiczymi pieniędzmi.

                  Jeśli nie rozumiem, że fundusze pomocowe Unii Europejskiej pochodzą z pracy
                  Koola, to nie powinienem zarządzać publicznymi pieniędzmi? Proszę, przemyśl to
                  jeszcze raz.
                  Z poważaniem
                  Komórka rakowa nr 179 288
                  • Gość: slav_ Szanowny Alcest IP: *.tpnet.pl 16.08.01, 18:09
                    Wyczytałeś w moim liście coś, czego tam nie ma.
                    Właściwie do napisania go skłoniła mnie tylko Twoja reakcja i poddawanie w
                    wątpliwość wartości Koola. Bowiem jego reakcja to zapewne wyraz bezsilności i
                    frustracji. Twoja ocena nie była skierowana przeciw jego poglądom ale "ad
                    personam" - przeciw jego wartości jako człowieka. A Ty piszesz to z pozycji
                    wladzy czy Ci się to podoba czy nie. To właśnie mnie niepokoi. Nawet z Twojego
                    listu wynika że nie wszystko dzieje się tak jakbyśmy chcieli. To nieszczęsne
                    splątanie polityki z "czystą" aministracją powoduje że nie sposób odróżnić tych
                    profesji. Nie mam tendenci do doszukiwania się wszędzie korupcji i nepotyzmu
                    ale pojawiające się w prasie "zestawienia" urzęników z ich przynależnością
                    partyjną a czasem koligacjami rodzinnymi muszą wzbudzać niepokój.
                    Masz rację że słowo "rak" nie było zbyt delikatne i za nie przepraszam.
                    Chciałem jednak opisać możliwie zwięźle mechanizm w którym nadmierne
                    zbiurokratyzowanie hamuje działalność i aktywność ludzi czyli zamiast tworzyć
                    przyjazne warunki do rozwoju rozwój ten hamuje.
                    Żart z zarobkami wyjaśniłem. Nie zarzucam nikomu korupcji, nie mam do tego
                    podstaw. Korupcja to z resztą zły temat, dyskusja o niej jest jałowa ponieważ
                    brak jest zarówno winnych jak i świadków przestępstwa z powodu wspólnoty
                    interesów. Mógłbym jednak przekornie powiedzieć że przykłady z Francji i
                    Niemczech (tam chyba dobrze płacą urzednikom, zwłaszcza tym wysokim)że wysokie
                    zarobki nie chronią od pokus.
                    Obym się mylił, ale deklaracje o ograniczeniu tej zbędnej aministracji
                    przyjmuję ze sceptycyzmem. Dotychczas mechanizm był taki że "nowa" władza
                    bierze wszystko od wojewody po sprzątaczkę w urzędzie a poza tym (nie życzę Ci
                    źle) może się okazać że jest lepszy kandydat na Twoje stanowisko bo ...wicie ,
                    rozumicie, on wprawdzie nie ma tych papierów, szkół i dyplomów ale należy do...
                    (tego nikt nie powie) itp. "Ograniczanie" wykorzystywano chyba przede wszystkim
                    do wywalenia tych ktorych z powodów proceduralnych proste zwolnienie nie było
                    łatwe. Powtarzam - obym się mylił.
                    Będę się upierał że to Koolo utrzymuje administrację. Inaczej bowiem mieli
                    byśmy do czynienia z ekonomicznym perpetuum mobile. Oczywiści że płacisz
                    podatki, takie jest prawo. I nawet można powiedzieć że częściowo utrzymujesz
                    siebie samego. Ale "Koolów" jest nieporównanie więcej. U samych podstaw tej
                    całej zabawy jaką jest Państwo musi być praca dzięki ktorej powstają jakieś
                    materialne produkty czy konkretne usługi ktore można sprzedać, musi powstać ta
                    (za przeproszeniem, tfu, przepadnij maro nieczysta) "wartość dodatkowa" którą
                    można by się podzielić. Być może właśnie takie zdegradowanie pracy (kto w ogóle
                    dziś mówi o "etosie pracy" który był dawniej podstawą bytu pokoleń) jest jednym
                    z powodów gwałtownych kryzysow. U podstawy każdej złotówki (Euro) jest jakiś
                    Koolo, przecież oni tych pieniędzy nie wydrukowali. Musiał ktoś te pieniądze
                    zarobić, Państwo trochę mu zabrało itd, itd. Jednak Koolo ! Pieniądze są
                    publiczne. Szanujmy Koola.
                    • Gość: Mikołaj Re: Szanowny Alcest IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 18:36
                      Drogi Slav_. Problem polega na tym, że Alcest nie rozumie (pomimo wysokich
                      kwalifikacji) skąd biorą się pieniądze w administracji. Bez milionów podatników
                      nie byłoby co dzielić i Alcest byłby bezrobotny. Drogi Alcest musi zrozumieć,
                      że kariery finansowe na całym świecie robi się w przedsiębiorstwach, a nie w
                      administracji publicznej (patrz pensja prezydenta najbogatszego kraju świata
                      USA). Nie jestem zwolennikiem głodowych pensji, ale uważam, że naprawdę duże
                      pieniądze powinno się zarabiać w prywatnych firmach. Tam jest kontrola i nadzór
                      właściciela(i). W zasadzie jestem zwolennikiem systemu amerykańskiego opartego
                      na zasadzie "państwa minimum". Ten system się sprawdził i jest skuteczny.
                      Mikołaj
                    • Gość: Alcest Odpowiedz zbiorcza - slavowi i Mikołajowi IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 17.08.01, 13:14
                      Gość portalu: slav_ napisał(a):

                      > Wyczytałeś w moim liście coś, czego tam nie ma.
                      > Właściwie do napisania go skłoniła mnie tylko Twoja reakcja i poddawanie w
                      > wątpliwość wartości Koola. Bowiem jego reakcja to zapewne wyraz bezsilności i
                      > frustracji. Twoja ocena nie była skierowana przeciw jego poglądom ale "ad
                      > personam" - przeciw jego wartości jako człowieka. A Ty piszesz to z pozycji
                      > wladzy czy Ci się to podoba czy nie.

                      Jakiej "władzy"?!!! Bądźmy poważni - czy może będąc policjantem pisałbym go z
                      pozycji siły? Nie mam zadnego wpływu na los Koola - a piszę do niego jako
                      równoprawny adwersarz.

                      To właśnie mnie niepokoi. Nawet z Twojego
                      > listu wynika że nie wszystko dzieje się tak jakbyśmy chcieli.

                      To oczywiste - i nigdy niczego innego nie twierdziłem.

                      To nieszczęsne
                      > splątanie polityki z "czystą" aministracją powoduje że nie sposób odróżnić tych
                      >
                      > profesji. Nie mam tendenci do doszukiwania się wszędzie korupcji i nepotyzmu
                      > ale pojawiające się w prasie "zestawienia" urzęników z ich przynależnością
                      > partyjną a czasem koligacjami rodzinnymi muszą wzbudzać niepokój.
                      > Masz rację że słowo "rak" nie było zbyt delikatne i za nie przepraszam.
                      > Chciałem jednak opisać możliwie zwięźle mechanizm w którym nadmierne
                      > zbiurokratyzowanie hamuje działalność i aktywność ludzi czyli zamiast tworzyć
                      > przyjazne warunki do rozwoju rozwój ten hamuje.
                      > Żart z zarobkami wyjaśniłem. Nie zarzucam nikomu korupcji, nie mam do tego
                      > podstaw. Korupcja to z resztą zły temat, dyskusja o niej jest jałowa ponieważ
                      > brak jest zarówno winnych jak i świadków przestępstwa z powodu wspólnoty
                      > interesów. Mógłbym jednak przekornie powiedzieć że przykłady z Francji i
                      > Niemczech (tam chyba dobrze płacą urzednikom, zwłaszcza tym wysokim)że wysokie
                      > zarobki nie chronią od pokus.

                      Nic w 100% nie chroni; ale jest oczywiste, że przyzwoite zarobki podatność na
                      korupcję zmniejszają, a głodowe - zwiększają.

                      > Obym się mylił, ale deklaracje o ograniczeniu tej zbędnej aministracji
                      > przyjmuję ze sceptycyzmem. Dotychczas mechanizm był taki że "nowa" władza
                      > bierze wszystko od wojewody po sprzątaczkę w urzędzie a poza tym (nie życzę Ci
                      > źle) może się okazać że jest lepszy kandydat na Twoje stanowisko bo ...wicie ,
                      > rozumicie, on wprawdzie nie ma tych papierów, szkół i dyplomów ale należy do...
                      >
                      > (tego nikt nie powie) itp. "Ograniczanie" wykorzystywano chyba przede wszystkim
                      >
                      > do wywalenia tych ktorych z powodów proceduralnych proste zwolnienie nie było
                      > łatwe. Powtarzam - obym się mylił.
                      > Będę się upierał że to Koolo utrzymuje administrację. Inaczej bowiem mieli
                      > byśmy do czynienia z ekonomicznym perpetuum mobile. Oczywiści że płacisz
                      > podatki, takie jest prawo. I nawet można powiedzieć że częściowo utrzymujesz
                      > siebie samego. Ale "Koolów" jest nieporównanie więcej. U samych podstaw tej
                      > całej zabawy jaką jest Państwo musi być praca dzięki ktorej powstają jakieś
                      > materialne produkty czy konkretne usługi ktore można sprzedać, musi powstać ta
                      > (za przeproszeniem, tfu, przepadnij maro nieczysta) "wartość dodatkowa" którą
                      > można by się podzielić. Być może właśnie takie zdegradowanie pracy (kto w ogóle

                      > dziś mówi o "etosie pracy" który był dawniej podstawą bytu pokoleń) jest jednym
                      >
                      > z powodów gwałtownych kryzysow. U podstawy każdej złotówki (Euro) jest jakiś
                      > Koolo, przecież oni tych pieniędzy nie wydrukowali. Musiał ktoś te pieniądze
                      > zarobić, Państwo trochę mu zabrało itd, itd. Jednak Koolo ! Pieniądze są
                      > publiczne. Szanujmy Koola.

                      Przepraszam bardzo, ale co z tego, nawet jeśli Koolów jest więcej? Pomijając
                      wszystko inne; jak możesz ujmować sprawę w ten sposób, że ten akurat egzemplarz w
                      jakiś mistyczny sposób reprezentuje Wszyskich Koolów Tego Świata, których należy
                      szanować, a ja tu jestem jakimś wyizolowanym urzędasem, na którego oni harują i
                      przed którymi powinien on padać plackiem. Wybacz, ale mocno przypomina mi to
                      retorykę o zgniłym inteligencie, który winien ex definitione korzyć się przed
                      mającym zawsze rację ludem pracującym miast i wsi - i jedno wydaje mi się równie
                      mało przekonujące jak drugie. Spór między mną a Koolem (który jednak już zamilkł
                      - Wy za to staracie się go zastąpić) ma jednak charakter jednostkowy - i jeśli on
                      zarzuca administracji nieprzydatność dla społeczeństwa w takich słowach, że to
                      musi także mnie obejmować, to mam pełne prawo zapytać, jaka jest w takim razie
                      jego przydatność dla społeczeństwa - czy aby na pewno nie mniejsza od mojej.
                      Gdybym chciał udawać szacunek dla kogoś, kto moim zdaniem na szacunek nie
                      zasługuje, zostałbym politykiem.
                      Jak ktoś już słusznie na tym forum podniósł, nikt zatrudnionym w administracji
                      nie robi łaski. Wykonują oni swoją robotę; i nie "utzymujecie" ich w takim
                      sensie, jaki temu nadajecie; tak to możecie utrzymywać żebraka pod kościołem.
                      Piszesz, co jest potrzebne dla funkcjonowania państwa; otóż informuję Cię, że
                      istnieją państwa bez rolnictwa (Singapur), bez przemysłu (Katar), natomiast
                      nigdzie nie istnieje i z założenia istnieć nie może państwo bez administracji.
                      Twierdzenie, że u podstawy państwa musi być wytworzona jakaś wartość dodatkowa,
                      jest bezwzględnie słuszne, tyle że niczego nowego do sprawy nie wnosi - tak samo
                      państwo nie mogłoby istnieć bez owej wartości, do której w jakimś stopniu zapewne
                      przyczynia się Koolo, jak bez ram prawnych i organizacyjnych pozwalających tę
                      wartość wytworzyć, a które - z moim skromnym udziałem - zapewnia właśnie
                      administracja wespół z politykami. To tylko Koolowi wydaje się, że mógłby
                      funkcjonować bez administracji z wyjątkiem pielegniarek i służb mundurowych; aż
                      chciałbym przenieść go do państwa, w którym rzeczywiście tak się dzieje, żeby
                      odczuł rozkosze takiego stanu rzeczy na własnej skórze. Problem w tym, że takiego
                      państwa nie ma...
                      A do Mikołaja to samo co dla Fizyka - apel, żeby czytał moje posty, jeśli się
                      już do nich raczy ustosunkowywać. Gdzie to ja pisąłem o karierze finansowej w
                      administracji?! Jest oczywiste, że w prywatnym biznesie zarabia się więcej -
                      natomiast ja chciałbym po prostu zarabiać przyzwoicie. Powołujesz się na przykład
                      amerykański - sprawdź więc, czy w Ameryce urzędnik federalny zarabia w granicach
                      średniej krajowej czy poniżej, wykonując odpowiedzialną pracę i mając przy tym
                      kwalifikacje znacznie powyżej średniej. Co do tego, czy bez podatników byłoby co
                      dzielić - patrz wyżej.
                      • slav_ Re: Odpowiedz zbiorcza - slavowi i Mikołajowi 18.08.01, 12:30
                        Szanowny Alcest.
                        Oczywiście Koolo występuje w moich listach jako pewne uogólnienie i wasza
                        jednostkowa polemika (czy raczej wymiana ciosów) nie ma tutaj większego
                        znaczenia. Jednak Twój głos obrazuje pewien sposób myślenia a ponieważ sam
                        przedstawiasz się jako człowiek wykształcony, wysoko kwalifikowany i zajmujący
                        wysokie stanowisko w administracji trudno nie zareagować. Nie rozmawiacie
                        bowiem jako równoprawni adwersarze. Na forum może tak - dzięki anonimowości. W
                        życiu realnym jesteś przedstawicielem właśnie władzy która decyduje o "życiu i
                        śmierci" ludzi. Oczywiści również nie w wymiarze dosłownym. Przykłady z życia
                        (np jeden z programów p. Jaworowicz dotyczący funkcjonowania jednego z urzędów
                        skarbowych) pokazuję jak bezduszne, nieżyczliwe podejście urzędnika może
                        powodować upadek zakładów, wpędza ludzi w nędze nie licząc już zszarpanych
                        nerwów. I nikt na tym nie korzysta. Ani ci ludzie, którzy stają się niemalże
                        przestępcami i klientami Biur Pracy, ani Państwo, któremu nie zapłacą podatków
                        (dodam że nie przepadam za p. Jaworowicz i jej programem ale trudno nie
                        przyznać że potrafi wzbudzić zainteresowanie i dyskusję).
                        Rola administracji jest dokładnie taka do jakiej społeczeństwo jej potrzebuje.
                        I tylko taka. Państwo nie może istanieć bez administracji. Może istanieć bez
                        rolnictwa. Może istnieć bez przemysłu. Ale czy może istnieć TYLKO z
                        administracją ? Płody rolne trzeba za coś kupić i tych pieniędzy nie wytwarza
                        administracja. Może ona w zarabianiu pomagać lub przeszkadzać. Może zabierać
                        wysokie podatki i dużą ich część przeznaczać na własne funkcjonowanie i
                        rozrastanie. Może mnożyć urzędy i stanowiska. Zwiększać ilość
                        potrzebnych "zezwoleń" i kazać sobie za nie płacić. Może zmieniać "reguły gry",
                        przepisy i ścigać bezwzględnie tych ktorzy czegoś nie dopatrzyli. Do tego może
                        być nieomylna. Zdaję sobie sprawę że Polska nie jest jakąś bananową republiką i
                        że tam jest pod tym względem gorzej. Jednak również przykłady z naszego
                        podwórka mówią że u nas też nie jest najlepiej.
                        Na to "zwykły" człowiek nie ma żadnego wpływu, stąd frustracja i inwektywy. Nie
                        podjął bym się wartościowania "kto jest bardziej użyteczny dla społeczeństwa".
                        Jest to kierunek myślenia mogący prowadzić do bardzo niebezpiecznych wniosków.
                        I nikt nie żąda od Ciebie czołobitności i fałszywego okazywania szacunku jednak
                        brak szacunku za to że nie jest się właścicelem wielkiego koncernu, nie ma się
                        wspaniałego wykształcenia i kwalifikacji również nie jest w porządku. Zwłaszcza
                        w ustach wysokiego urzędnika administracji państwowej. Z tego powodu Twój list
                        sprowokował mnie do reakcji.
                        Zgadzam się że wysoko kwalifikowana praca urzędnika powinna być "przyzwoicie"
                        płatna. Jednak musisz przyznać że docierające do opinii publicznej informacje o
                        zarobkach i "nagrodach" udzielanych sobie na wzajem (Rada apanaże burmistrza,
                        burmistrz nagrody okolicznościowe, sposoby obchodzenia ustawy "kominowej" itp)
                        przez urzędników różnych szczebli aministracji mogą burzyć krew ludziom z
                        których podatków jest to płacone a którzy w większości nie są zbyt majętni.
                        Zwłaszcza że jakość pracy urzędników nie zawsze jest najwyżej oceniana.
                        Powtarza się "nie możecie prównywać swoich zarobków z zachodnimi bo kraj jest
                        na dorobku, niska wydajność, niska konkurencyjność" itp, itd. Czy te realia
                        nie dotyczą administracji ? Życie pokazuje że nie koniecznie. Ja dostanę tylko
                        tyle za ile "sprzedam" jeśli nie sprzedam nie dostanę nic. Jeśli będzie
                        inflacja a nikt nie zapłaci więcej - dostanę mniej. Nikt nie da mi
                        żadnej "ekstra" nagrody za "dobrą pracę". Nawet w obecnej kryzysowej sytuacji
                        finansów Państwa propozycje symbolicznego ograniczenia odpraw najwyższych
                        urzędników państwowych którzy, cokolwiek by mówili, są przynajmniej częściowo
                        odpowiedzialni za ten stan nie wzbudzają entuzjazmu zainteresowanych. Być może
                        te beneficja nie dotyczą wszystkich urzędników jednak one "kolą w oczy" i na
                        nich budowane są opinie. Podatnik niestety może tylko płacić, siedzieć cicho i
                        zgrzytać zębami.
                        Administracja tylko dzieli cudze pieniądze. Powinna robić to sprawiedliwie i
                        sensownie. Powinna zarabiać "przyzwoicie" ale nie w oderwaniu od
                        rzeczywistości. Poza tym powinna być tak mała jak to możliwe.
                        Powinna być kompetentna, uczciwa i przyjazna dla ludzi którzch pieniędzmi
                        zarządza. Ale takie państwo chyba też nie istnieje...
                        • Gość: Alcest Re: Odpowiedz zbiorcza - slavowi i Mikołajowi IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 20.08.01, 12:16
                          slav_ napisał(a):

                          > Szanowny Alcest.
                          > Oczywiście Koolo występuje w moich listach jako pewne uogólnienie i wasza
                          > jednostkowa polemika (czy raczej wymiana ciosów) nie ma tutaj większego
                          > znaczenia. Jednak Twój głos obrazuje pewien sposób myślenia a ponieważ sam
                          > przedstawiasz się jako człowiek wykształcony, wysoko kwalifikowany i zajmujący
                          > wysokie stanowisko w administracji trudno nie zareagować. Nie rozmawiacie
                          > bowiem jako równoprawni adwersarze. Na forum może tak - dzięki anonimowości. W
                          > życiu realnym jesteś przedstawicielem właśnie władzy która decyduje o "życiu i
                          > śmierci" ludzi. Oczywiści również nie w wymiarze dosłownym. Przykłady z życia
                          > (np jeden z programów p. Jaworowicz dotyczący funkcjonowania jednego z urzędów
                          > skarbowych) pokazuję jak bezduszne, nieżyczliwe podejście urzędnika może
                          > powodować upadek zakładów, wpędza ludzi w nędze nie licząc już zszarpanych
                          > nerwów. I nikt na tym nie korzysta. Ani ci ludzie, którzy stają się niemalże
                          > przestępcami i klientami Biur Pracy, ani Państwo, któremu nie zapłacą podatków
                          > (dodam że nie przepadam za p. Jaworowicz i jej programem ale trudno nie
                          > przyznać że potrafi wzbudzić zainteresowanie i dyskusję).
                          > Rola administracji jest dokładnie taka do jakiej społeczeństwo jej potrzebuje.
                          > I tylko taka. Państwo nie może istanieć bez administracji. Może istanieć bez
                          > rolnictwa. Może istnieć bez przemysłu. Ale czy może istnieć TYLKO z
                          > administracją ? Płody rolne trzeba za coś kupić i tych pieniędzy nie wytwarza
                          > administracja. Może ona w zarabianiu pomagać lub przeszkadzać. Może zabierać
                          > wysokie podatki i dużą ich część przeznaczać na własne funkcjonowanie i
                          > rozrastanie. Może mnożyć urzędy i stanowiska. Zwiększać ilość
                          > potrzebnych "zezwoleń" i kazać sobie za nie płacić. Może zmieniać "reguły gry",
                          >
                          > przepisy i ścigać bezwzględnie tych ktorzy czegoś nie dopatrzyli. Do tego może
                          > być nieomylna. Zdaję sobie sprawę że Polska nie jest jakąś bananową republiką i
                          >
                          > że tam jest pod tym względem gorzej. Jednak również przykłady z naszego
                          > podwórka mówią że u nas też nie jest najlepiej.
                          > Na to "zwykły" człowiek nie ma żadnego wpływu, stąd frustracja i inwektywy. Nie
                          >
                          > podjął bym się wartościowania "kto jest bardziej użyteczny dla społeczeństwa".
                          > Jest to kierunek myślenia mogący prowadzić do bardzo niebezpiecznych wniosków.
                          > I nikt nie żąda od Ciebie czołobitności i fałszywego okazywania szacunku jednak
                          >
                          > brak szacunku za to że nie jest się właścicelem wielkiego koncernu, nie ma się
                          > wspaniałego wykształcenia i kwalifikacji również nie jest w porządku. Zwłaszcza
                          >
                          > w ustach wysokiego urzędnika administracji państwowej. Z tego powodu Twój list
                          > sprowokował mnie do reakcji.
                          > Zgadzam się że wysoko kwalifikowana praca urzędnika powinna być "przyzwoicie"
                          > płatna. Jednak musisz przyznać że docierające do opinii publicznej informacje o
                          >
                          > zarobkach i "nagrodach" udzielanych sobie na wzajem (Rada apanaże burmistrza,
                          > burmistrz nagrody okolicznościowe, sposoby obchodzenia ustawy "kominowej" itp)
                          > przez urzędników różnych szczebli aministracji mogą burzyć krew ludziom z
                          > których podatków jest to płacone a którzy w większości nie są zbyt majętni.
                          > Zwłaszcza że jakość pracy urzędników nie zawsze jest najwyżej oceniana.
                          > Powtarza się "nie możecie prównywać swoich zarobków z zachodnimi bo kraj jest
                          > na dorobku, niska wydajność, niska konkurencyjność" itp, itd. Czy te realia
                          > nie dotyczą administracji ? Życie pokazuje że nie koniecznie. Ja dostanę tylko
                          > tyle za ile "sprzedam" jeśli nie sprzedam nie dostanę nic. Jeśli będzie
                          > inflacja a nikt nie zapłaci więcej - dostanę mniej. Nikt nie da mi
                          > żadnej "ekstra" nagrody za "dobrą pracę". Nawet w obecnej kryzysowej sytuacji
                          > finansów Państwa propozycje symbolicznego ograniczenia odpraw najwyższych
                          > urzędników państwowych którzy, cokolwiek by mówili, są przynajmniej częściowo
                          > odpowiedzialni za ten stan nie wzbudzają entuzjazmu zainteresowanych. Być może
                          > te beneficja nie dotyczą wszystkich urzędników jednak one "kolą w oczy" i na
                          > nich budowane są opinie. Podatnik niestety może tylko płacić, siedzieć cicho i
                          > zgrzytać zębami.
                          > Administracja tylko dzieli cudze pieniądze. Powinna robić to sprawiedliwie i
                          > sensownie. Powinna zarabiać "przyzwoicie" ale nie w oderwaniu od
                          > rzeczywistości. Poza tym powinna być tak mała jak to możliwe.
                          > Powinna być kompetentna, uczciwa i przyjazna dla ludzi którzch pieniędzmi
                          > zarządza. Ale takie państwo chyba też nie istnieje...

                          Szanowny slav,
                          Zacznę może od tego, w czym się z Tobą nie zgadzam. Nie przesadzajmy - wysokiego
                          stanowiska w administracji nie zajmuję (pracuję tam zresztą niespełna rok), choć
                          czasami - z powodu braków w obsadzie mojej komórki i pewnych specjalnych
                          kwalifikacji, które posiadam - zdarza mi się wywierać na sprawy wpływ trochę
                          większy, niżby to wynikało z zajmowanego stanowiska. Nie mam również żadnego
                          kontaktu z petentami, którym mógłbym coś załatwić lub nie - nie zauważyłem u
                          siebie również żadnych objawów typowo urzędniczego sposobu myślenia, który
                          sugerujesz. Wszystko to - plus czynniki wspomniane wcześniej - powoduje, że mam
                          prawo protestować przeciw krzywdzącym uogólnieniom, kiedy Koolo lub ktoś inny
                          identyfikuje mnie z nieuprzejmą panią z Urzedu Skarbowego czy urzędasem
                          domagającym się łapówki za koncesję. Co do obsypujących się nagrodami burmistrzów
                          i rad, o których piszesz - oni nie są urzędnikami, są politykami i czas, żeby
                          ktoś to wreszcie zaczął rozgraniczać. Nie przyrównywałem wysokości zarobków
                          polskiej administracji do zachodnich - dlatego Twój argument pada w próżnię -
                          pisałem o ich proporcjach w stosunku do średniej płacy na Zachodzie i w Polsce -
                          w naszym kraju są one zaburzone, do czego przyczynia się (ale nie tylko)
                          nadmierny rozrost administracji. Z powodów, które przytoczyłem wcześniej, po raz
                          kolejny odrzucam uogólnienie, że administracja tylko dzieli cudze pieniądze -
                          tłumaczyłem, że jest równie niezbędna dla ich wytwarzania - a nie musisz pisać
                          przy okazji, że sama administracja w państwie nie wystarczy, bo to równiez wynika
                          z mojego postu. A nawet jeśli idąc tropem rozumowania Koola uznać mimo wszystko
                          administrację za Veblenowską klasę próżniaczą, to pomyśl, co w takim razie trzeba
                          by konsekwentnie powiedzieć o filozofach czy elitarnych artystach. Przecież także
                          oni na ogół nie wytwarzają jakiejś realnej wartości dodanej - może więc również
                          są państwu niepotrzebni? A - idąc z drugiej strony - czy potrzebni są państwu nie
                          mający szans na znalezienie pracy niewykwalifikowani eks - PGR - owscy
                          bezrobotni, których zgodnie z logiką UPR powinno się zostawić, żeby zdechli z
                          głodu? Takie rozumowanie prowadzi zatem donikąd.
                          Zgadzamy się jednak, jak widać, co do ogólnych postulatów. Administracja ma być
                          sprawna, przyjazna obywatelom, pozbawiona przerostów, itd. itp. Jak sam pisałeś -
                          praktycznie nigdzie (choc ja bym się tu jednak zastanowił np. nad przykładem
                          Danii) nie istnieje taki idealny stan rzeczy. Powinniśmy jednak starać się go
                          osiągnąć - a osobiście mam silne wrażenie, że bardziej moga przybliżyć nas do
                          tego celu realistyczne propozycje w rodzaju zmniejszenia liczebności
                          administracji i ilości urzędów centralnych i podwyższenia - nie trzeba dodawać,
                          że w uwarunkowanych możliwościami budżetu granicach - zarobków pozostałym,
                          dobrze wykwalifikowanym urzędnikom niż demagogiczne komunały Koola, którym
                          jednak, jak się wydawało, początkowo pospieszyłeś w sukurs - i od czego zaczęła
                          się nasza polemika.
                          Pzdr
                          • slav_ Re: Odpowiedz zbiorcza - slavowi i Mikołajowi 20.08.01, 13:25
                            Witam.
                            Myślę że znów mógłbym polemizować z niektórymi tezami
                            Twojego listu. Jednak byłaby to chyba przesada. W
                            gruncie rzeczy chyba nie różnimy się aż tak bardzo w
                            swoich poglądach, jedynie nieco inaczej rozkładamy
                            akcenty a nasze argumenty zaczynają padac cokolwiek
                            obok siebie nie prowadząc do ani do wzajenego pełnego
                            przekonania, ani , na szczęście, do usztywnienia
                            stanowisk.. Miło jednak podyskutować z kimś kto
                            posługuje się argumentami a nie inwektywami i sensownie
                            przedstawia swoje racje. To rzadkość.
                            Do spotkania w tym lub innym wątku.
                            Z poważaniem.
                            • Gość: Alcest Re: Odpowiedz zbiorcza - slavowi i Mikołajowi IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 21.08.01, 10:34
                              slav_ napisał(a):

                              > Witam.
                              > Myślę że znów mógłbym polemizować z niektórymi tezami
                              > Twojego listu. Jednak byłaby to chyba przesada. W
                              > gruncie rzeczy chyba nie różnimy się aż tak bardzo w
                              > swoich poglądach, jedynie nieco inaczej rozkładamy
                              > akcenty a nasze argumenty zaczynają padac cokolwiek
                              > obok siebie nie prowadząc do ani do wzajenego pełnego
                              > przekonania, ani , na szczęście, do usztywnienia
                              > stanowisk.. Miło jednak podyskutować z kimś kto
                              > posługuje się argumentami a nie inwektywami i sensownie
                              > przedstawia swoje racje. To rzadkość.
                              > Do spotkania w tym lub innym wątku.
                              > Z poważaniem.

                              Dziękuję - mnie też było miło z Tobą polemizować. A zatem do zobaczenia.
                              Pzdr
                              Alcest
              • Gość: anty Re: Co boimy się o stołeczek. IP: 172.20.160.* / 213.76.130.* 17.08.01, 07:46
                Dupek
    • Gość: Iwona Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: *.ici-test.co.uk 15.08.01, 14:43
      Mysle, ze stalo sie to juz tradycja naszego rzadu, aby plan ratowania finansow
      panstwa oprzec na zabraniu tym, ktorzy i tak nie maja. Zastanawiam sie dlaczego
      nie mozemy zabrac bardziej zamoznym grupom zawodowym: politykom, prawnikom,
      lekarzom i dentystom z prywatnymi praktykami, bankierom, ekonomistom, itd. Nie
      jestem przekonana, czy UE bedzie chciala wziasc sobie na kark panstwo, gdzie
      najbiedniejsza grupa spoleczenstwa przekracza 40%, a bezrobocie siega 18%.
      Dlaczego oni chcieliby przyjac nas do Unii Europejskiej?
      • Gość: frijk Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: *.dmi.tut.fi 16.08.01, 16:17
        Gość portalu: Iwona napisał(a):

        > Mysle, ze stalo sie to juz tradycja naszego rzadu, aby plan ratowania finansow
        > panstwa oprzec na zabraniu tym, ktorzy i tak nie maja. Zastanawiam sie dlaczego
        > nie mozemy zabrac bardziej zamoznym grupom zawodowym: politykom, prawnikom,
        > lekarzom i dentystom z prywatnymi praktykami, bankierom, ekonomistom, itd. Nie
        > jestem przekonana, czy UE bedzie chciala wziasc sobie na kark panstwo, gdzie
        > najbiedniejsza grupa spoleczenstwa przekracza 40%, a bezrobocie siega 18%.
        > Dlaczego oni chcieliby przyjac nas do Unii Europejskiej?

        UE bazuje na czystym idealizmie: wizji pokoju i dostatku w Europie w miejsce
        tysiecy lat dzikiego wyrzynania sie. Dlatego chce sobie wziac ten klopot na glowe
        i go rozwiazwyac. I wezmie wczesniej czy pozniej, tyle tylko ze bedzie to
        wczesniej gdy klopotliwi nie beda tobic totalnych glupstw. Pytanie: czy wiesz
        ile by zyskal budzet gdyby wszystkim zamoznym zabrano np 50% dochodu?

      • Gość: andrzej3 Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: *.halifax9.dialup.canada.psi.net 21.08.01, 16:51
        Kazdemu co ma dadza tyle, zeoplywac bedzie.
        Atemu co nie ma zabiora to co zda sie posiadac.
        Ewangelia Sw Mateusz.
        Rzad mamy chrzescijanski.dbaly o tradycje,preferujacy pomnazanie
        talentow i innych WC.Mnie te ciagoty nie dziwia.
        Iwona pozdr.
    • Gość: A Re: Kryzys dotyka wszystkich IP: 217.153.35.* 16.08.01, 12:35
      Nie należę do budżetowki ani nie jestem emerytem, ale w związku z pogarszającą
      się sytuacją gospodarczą odbija się to również na mojej firmie, skutkiem czego
      jest brak jakichkolwiek podwyżek w mojej firmie. Sytuacja ta trwa już od
      jakiegoś czasu i nie spodziewam się, żeby cokolwiek pozytywnego w tym zakresie
      zdarzyło się w roku przyszłym. Z powodu słabszej koniunktury nie tylko
      zamrożone są pensje, ale również szykują się redukcje i to nie tylko u mnie,
      ale u wielu innych znajomych pracujących nawet w bardzo dobrze do tej pory
      prosperujących firmach. Dlaczego zatem, w sytuacji trudnej sytuacji
      gospodarczej, ciężar ten mają ponosić tylko pracownicy "nie-budżetówki" ? To,
      że niektórzy mają wyższe średnie zarobki nie jest żadnym argumentem, bo
      rozmawiamy nie o wysokości uposażeń, ale o w miarę równym rozłożeniu kosztów
      osłabienia gospodarczego w społeczeństwie ?
      A tak na marginesie, dlaczego nikogo nie oburza pomysł podniesienia VAT czy
      wprowadzenie podatku importowego ? Przecież to może spowodować dużo większe
      spustoszenie w naszych portfelach i większe obniżenie naszego stndardu życia,
      niż jakaś tam symboliczna rewaloryzacja ? Ano dlatego, że mało kto rozumie
      procesy gospodarcze, w tym wpływ podatków pośrednich, za to krzyczenie "emeryci
      i nauczyciele znowu okradzeni" jest hasłem bardzo nośnym, na które łapie się
      miliony nieoświeconych Polaków, czyli po prostu nasze społeczeństwo.
      • Gość: frijk Re: Kryzys dotyka wszystkich IP: *.dmi.tut.fi 16.08.01, 16:09
        Gość portalu: A napisał(a):
        > A tak na marginesie, dlaczego nikogo nie oburza pomysł podniesienia VAT czy
        > wprowadzenie podatku importowego ? Przecież to może spowodować dużo większe
        > spustoszenie w naszych portfelach i większe obniżenie naszego stndardu życia,
        > niż jakaś tam symboliczna rewaloryzacja ? Ano dlatego, że mało kto rozumie
        > procesy gospodarcze, w tym wpływ podatków pośrednich, za to krzyczenie "emeryci
        >
        > i nauczyciele znowu okradzeni" jest hasłem bardzo nośnym, na które łapie się
        > miliony nieoświeconych Polaków, czyli po prostu nasze społeczeństwo.

        Jezeli rzeczywiscie chcialoby sie zapobiec katastrofie to potrzebne sa naprawde
        drakonskie srodki (bo dochody budzetu to cos 130 mld, a wiec 50 mld to 40%).
      • Gość: Teresa Re: Kryzys dotyka wszystkich IP: *.mofnet.gov.pl 16.08.01, 16:10
        Trochę racji w tym jest, że firmy prywatne też muszą się ograniczać.
        Ja tylko chciałabym wiedzieć jaka jest średnia płąca w budżetówce, a jaka
        poza nią. Dlaczego "obcinać" tym, którzy najmniej (tak przypuszczam) zarabiają?
        Nie podoba mi się też powtarzające się stwierdzenie, że budżetówka jest
        utrzymywana przez resztę społeczenstwa. Ci ludzie normalnie pracują i wykonują
        zadania potrzebne nam wszystkim. Po prostu Państwo jest pracodawcą, a nie
        utrzymuje sferę budżetową. Natomiast zgadzam się, że jest za duże zatrudnienie
        w administracji i słabe zarządzanie. To można by zmieniać gdyby wartościowym
        ludziom opłacało się działać w administracji.
        • Gość: Fizyk Ho, ho, MF pracuje az furczy! IP: *.tsl.uu.se 16.08.01, 16:38
          Mamy najlepsza administracje na swiecie!
          Budzet sie wali, swiatowa recesja, a w MF sezon
          ogorkowy...
          Ale przynajmniej sa w pracy :).
          • Gość: Vito Re: Ho, ho, MF pracuje az furczy! IP: 10.10.52.* / 193.220.120.* 16.08.01, 19:00
            Moznaby sie zastanowic ile zaoszczedzi budzet jesli zawiesi sie wyplate lukratywnych odpraw dla
            odchodzacych nieudacznikow, ignorantow i bufonow, ktorzy doprowadzili Polske do ruiny nie tylko
            gospodarczej ale i moralnej. Upadloscia moralna nazywam tez cyniczne szukanie oszczednosci w
            kieszeniach najubozszych. Moze ktos bardziej zorientowany pokusi sie wyliczyc na tym forum ile
            zaoszczedzi budzet na zawieszeniu wyplat ww odpraw.
            • Gość: bud-żet Re: Ho, ho, MF pracuje az furczy! IP: *.tpnet.pl 24.08.01, 11:28
              Nie chce mi sie liczyć, ale myślę że nie byłyby to
              znaczące (procentowo) kwoty dla budżetu. (Oczywiście
              dla przeciętnego pracownika są to kwoty niebotyczne).
              Ale chyba nie o to chodzi. Praktyka pokazuje że jest to
              ostatni bastion zasady "czy się stoi czy się leży". Nie
              mówię nawet o tym żeby karać za szkodnictwo
              gospodarcze, nie jestem taki naiwny że to możliwe.
              Koledzy ni pozwolą postawić przed Trybunałem Stanu. Ale
              może by chociaż nie dawać za to szkodnictwo nagród ?
              Może by tak nie dawać sowitych odpraw, nagród i tym
              podobnych ludziom którzy delikatnie mówiąc na nie sobie
              nie zasłużyli ? Jednak po ostaniej histerycznej reakcji
              na propozycję symbolicznj rezygnacji z odpraw nie mam
              złudzeń. Nasi wspaniali politycy (i nie tylko oni) nie
              pozwolą sobie odebrać nawet złotówki. W końcu to oni
              ustalają reguły gry "pod siebie".
        • Gość: jo Re: Kryzys dotyka wszystkich IP: *.ciop.waw.pl 23.08.01, 11:35
          teresko sama pracujesz w administracji wiec dobrze wiesz jak jest....
    • Gość: thrundui Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: 157.25.125.* 18.08.01, 13:37
      wszyscy sie przejmuja losem emerytow i budzetowki proponujac oszczednosci gdzie
      indziej. Problem tylko, ze gdzie indziej jest jeszcze gorzej.

      Celem budzetu jest dystrybucja srodkow od ludzi bogatych do ludzi biednych.
      Budzet przekazuje wiec pieniadze do ludzi najbiedniejszych. Ludzie bogaci nie
      korzystaja z budzetu, przez co oszczednosci na nich nie beda wielkie.

      W porownaniu z innymi grupami korzystajacymi z budzetu, emeryci i budzetowka ma
      sie wzglednie dobrze. Stosunek sredniej emerytury do sredniej placy istotnie
      wrosl w ostatnich latach. Uwzgledniajac jeszcze bardzo szybki wzrost plac,
      sytuacja emerytow powinna znacznie sie poprawic. Place w budzetowce tez rosly
      duzo szybciej niz inflacja.

      • Gość: bud.-:) Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: *.koszalin.tpnet.pl 18.08.01, 15:36
        Trudno się dziwić, że 4-letnie rządy AWS i UW tak nie mulicie się UW też rządzi i niech nie gada, że
        wyszło z koalicji. Budżet 2000 za stolec dla Balecerka, to transakcja jak dla niego bardzo udana. Mam
        nadzieję, że nowi włodarze puszczą go w końcu z torbami, i najlepiej na bezrobocie, tak zeby poczuł to
        na własnej skórze.
        Wprowadzenie czterech reform, jest bardzo kosztowne. Jeszcze się zgodzić moge na reformę
        zdrowia, czy też ubezpieczeń. Ale już z reformą administracyją to napewno, nie. Totalnie się
        niesprawdziła. Panujący wszem i wobec nepotyzm jak i sobiepaństwo musiło wkońcu doprowadzić
        do kryzysu. Ustrój się, zmienił ale postawy ludzi nie. Mętalność przesiąknięta duchem komuniżmu w
        wydaniu AWS i UW musiła doprowadić do wielkiego BĘC. Mam taką niadzieję, że po wrzesniowym
        sprawdzianie UW zniknie z sceny wraz z AWS w nagrodę za swoją czteroletnią pracę, której wynikiem
        jest końcowy stan finansów publicznych.
        Józefie Piłsudzki - wróć na most Kierbedzia i rozgoń to tałatstwo, żywiące się naszą krwią.
      • Gość: andrzej3 Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: *.halifax9.dialup.canada.psi.net 21.08.01, 17:22
        Laskawco! ja tez przeczytalem owzroscie sredniej emerytury w stosunku do
        sredniej placy.Ale jednoczesnie wyszla ustawa utrudniajaca zatrudnianie
        emerytow irencistow.Napisalem utrudniajaca a w domysle uniemozliwiajaca.
        Jesli przyjac te 47 za wystarczajace na pierwsze potrzeby to Twoja sila
        nabywcza jest nieskonczenie wielka skoro moja wynosi zero.
        Wzrost sredniej emerytow to nie Twoja zasluga tylko tych Sp emerytow ze starego
        portwela ktorzy dokonali zywota.W przyszlym roku jak sie doliczy za Pojednanie
        sredniajeszcze podskoczy.
    • Gość: Maro Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: 200.27.92.* 20.08.01, 18:03
      Oki. Znów słyszę populizm. Może częściowo nieświadomy ale zawsze populizm.
      Jeżeli mamy kryzys w państwie to na pewno muszą to odczuć wszyscy w takim samym
      stopniu. Konieczne jest zamrożenie waloryzacji rent i płac budżetówki.
      NIedoposzczalnym natomiast jest podniesienie podatków. Dlaczego? Po pierwsze
      demotywuje to do pracy, po drugie pracownicy firm prywatnych i tak nie dostaną
      podwyżek w okresie kryzysowym więc dlaczego karać ich podwójnie a ludzi
      niepracujących chronić. Po drugie chronić powinniśmy tych którzy mogą przerwać
      ten kryzys a więc ludzi pracujących.
      Alcest Wkurzasz mnie. Mówisz że jesteś młodym wykształconym specjalistą który
      za mało zarabia.
      Po pierwsze pracujesz za publiczne pieniądze. Po drugie marnotrawisz publiczne
      pieniądze przesiadując na internecie. W samym tylko tym wątku Twój pobyt
      szacuję na około 4-5 godz i tylko przy założeniu że jesteś genialną
      maszynistką. Daje to około 70 zł kosztu pracy. Masa urzędników w Polsce to
      około 1 mln. 1mln x 70zł = 70 mln zł. i to tylko jednego dnia. 100 mln x 230
      dni roboczych daje tak około 16 mld zł. Czyli takie darmozjady jak ty powodują
      ponad połowę naszego deficytu budżetowego. Na szczęście mam nadzieję nie
      wszyscy tak jak ty pracują. Najbardziej denerwuje mnie twoja arogancja.
      Rozumiem. Każdy ma jakieś słabości ale trzeba się potrafić do tego przyznać.
      Poza tym z tą swoją wartością to trochę przesadziłeś. Sporo osób mogłoby Cię
      zastąpić na tym stanowisku. Masz mizerne doświadczenie i póki co ucz się i
      uczciwie pracuj. Jak już będziesz coś wart to porozmawiamy.

      Tak na uboczu uważam że w Polsce mamy dwukrotnie za dużo urzędników. Zwłaszcza
      w urzędach najniższego szczebla choć i na górze jest tam was tłumno. MOże
      kiedyś znajdzie się jakiś mesjasz który zabije tą złotą kurę zjadającą tylko
      złote jajka.
      • Gość: Alcest Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: 172.16.0.* / *.minrol.gov.pl 21.08.01, 10:51
        Gość portalu: Maro napisał(a):

        > Oki. Znów słyszę populizm. Może częściowo nieświadomy ale zawsze populizm.

        Ja też słyszę - między innymi w twoim poście.

        > Jeżeli mamy kryzys w państwie to na pewno muszą to odczuć wszyscy w takim samym
        >
        > stopniu. Konieczne jest zamrożenie waloryzacji rent i płac budżetówki.
        > NIedoposzczalnym natomiast jest podniesienie podatków. Dlaczego? Po pierwsze
        > demotywuje to do pracy, po drugie pracownicy firm prywatnych i tak nie dostaną
        > podwyżek w okresie kryzysowym więc dlaczego karać ich podwójnie a ludzi
        > niepracujących chronić. Po drugie chronić powinniśmy tych którzy mogą przerwać
        > ten kryzys a więc ludzi pracujących.
        > Alcest Wkurzasz mnie.

        Ty mnie też.

        Mówisz że jesteś młodym wykształconym specjalistą który
        > za mało zarabia.
        > Po pierwsze pracujesz za publiczne pieniądze.

        Straszne! Już za samo to mam minus.

        Po drugie marnotrawisz publiczne
        > pieniądze przesiadując na internecie. W samym tylko tym wątku Twój pobyt
        > szacuję na około 4-5 godz i tylko przy założeniu że jesteś genialną
        > maszynistką.

        Nie wiem, czy jestem taką genialną "maszynistką". Natomiast sądząc po tych
        wyliczeniach - ty jesteś beznadziejną.

        Daje to około 70 zł kosztu pracy. Masa urzędników w Polsce to
        > około 1 mln. 1mln x 70zł = 70 mln zł. i to tylko jednego dnia. 100 mln x 230
        > dni roboczych daje tak około 16 mld zł. Czyli takie darmozjady jak ty powodują
        > ponad połowę naszego deficytu budżetowego.


        A drugą połowę załatwiają takie palanty jak ty, parząc sobie herbatę w pracy.
        Czystej wody demagogia i populizm.

        Na szczęście mam nadzieję nie
        > wszyscy tak jak ty pracują. Najbardziej denerwuje mnie twoja arogancja.
        > Rozumiem. Każdy ma jakieś słabości ale trzeba się potrafić do tego przyznać.
        > Poza tym z tą swoją wartością to trochę przesadziłeś. Sporo osób mogłoby Cię
        > zastąpić na tym stanowisku.

        Natomiast ciebie nikt nie mógłby zastąpić. Jesteś po prostu niezastąpiony -
        szczególnie w formułowaniu głupich postów.

        Masz mizerne doświadczenie i póki co ucz się i
        > uczciwie pracuj. Jak już będziesz coś wart to porozmawiamy.

        Słusznie - jak będziesz coś wart, to porozmawiamy (sądząc po twoim nic niewartym
        poście, nie liczę jednak na szybkie nadejście tej chwili). Tymczasem możesz
        spadać.

        >
        > Tak na uboczu uważam że w Polsce mamy dwukrotnie za dużo urzędników.


        Ja też uważam, że mamy za dużo urzędników(choć nie wiem, czy akurat dwukrotnie),
        o czym wiedziałbyś, gdybyś zgodnie z wymogami elementarnej uczciwości w dyskusji
        przeczytał moje posty, z którymi jakoby polemizujesz. Bardziej za dużo mamy
        jednak populizmu i grania na tanich emocjach - a do tego akurat ty się
        przyczyniasz.

        Zwłaszcza
        > w urzędach najniższego szczebla choć i na górze jest tam was tłumno. MOże
        > kiedyś znajdzie się jakiś mesjasz który zabije tą złotą kurę zjadającą tylko
        > złote jajka.
        >

        Zaiste, złota myśl. Muszę sobie zapisać tę wyrafinowaną metaforę. Zapomniałeś
        tylko dodać, że ten mesjasz powinien być wyposażony w złoty róg.
      • azra Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce 21.08.01, 10:56
        Gość portalu: Maro napisał(a):

        > Oki. Znów słyszę populizm. Może częściowo nieświadomy ale zawsze populizm.
        > Jeżeli mamy kryzys w państwie to na pewno muszą to odczuć wszyscy w takim samym
        >
        > stopniu. Konieczne jest zamrożenie waloryzacji rent i płac budżetówki.
        > NIedoposzczalnym natomiast jest podniesienie podatków. Dlaczego? Po pierwsze
        > demotywuje to do pracy, po drugie pracownicy firm prywatnych i tak nie dostaną
        > podwyżek w okresie kryzysowym więc dlaczego karać ich podwójnie a ludzi
        > niepracujących chronić.

        No z podnoszeniem podatkow to sie z Toba zgodze.

        > Po pierwsze pracujesz za publiczne pieniądze. Po drugie marnotrawisz publiczne
        > pieniądze przesiadując na internecie. W samym tylko tym wątku Twój pobyt
        > szacuję na około 4-5 godz i tylko przy założeniu że jesteś genialną
        > maszynistką.

        10 postow 4-5 godzin? Heh.. przy zalozeniu ze jest genialna maszynistka to to
        jest moze 1-2 godzin pisania... Ja sam bym tyle napsial w 2 godziny (a do
        masyznistki troche mi brakuje).

        > Daje to około 70 zł kosztu pracy. Masa urzędników w Polsce to
        > około 1 mln.

        Milion????? A skad te dane? Administracje ocenia sie na jakies 150 tys.. chyba..
        dobrze mowie?

        > 1mln x 70zł = 70 mln zł. i to tylko jednego dnia. 100 mln x 230
        > dni roboczych daje tak około 16 mld zł.

        Tak.. przy zalozeniu ze wszyscymaja dostep do Internetu. A tak nie jest.

        > Czyli takie darmozjady jak ty powodują
        > ponad połowę naszego deficytu budżetowego. Na szczęście mam nadzieję nie
        > wszyscy tak jak ty pracują.

        No a ja sie zastanawiam co Cie sklonilo do napisania takiego postu. Chyba tylko
        denerwujaca Cie (jak to ponizej okresliles) "arogancja" Alcesta, bo wiele prawdy
        w tym co napisales powyzej nie ma...

        > Najbardziej denerwuje mnie twoja arogancja.
        > Rozumiem. Każdy ma jakieś słabości ale trzeba się potrafić do tego przyznać.
        > Poza tym z tą swoją wartością to trochę przesadziłeś. Sporo osób mogłoby Cię
        > zastąpić na tym stanowisku. Masz mizerne doświadczenie i póki co ucz się i
        > uczciwie pracuj. Jak już będziesz coś wart to porozmawiamy.

        No no.. No to pochwal sie Maro, co Ty robisz, ze jestes az tyle wart,ze zeby z
        Toba rozmawiac, Alcest musi wiele lat pracowac, zeby byc godnym rozmowy z Toba.

        > Tak na uboczu uważam że w Polsce mamy dwukrotnie za dużo urzędników.

        Czyli pol miliona jest ok? Heh, a po co nam tego tyle?

        A wogole to napisalem ten post, bo mi sie strasznie nie spodobalo jak naskoczyles
        na Alcesta. Nic nie ma do Twoich innych pogladow. Tylko tyle..

        Pozdrawiam
        • Gość: Koolo Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 21.08.01, 15:26
          azra napisał(a):

          > Milion????? A skad te dane? Administracje ocenia sie na jakies 150 tys.. chyba.
          dobrze mowie?
          Chyba nie! Sama administracja ocenia się na 450 tys. bez różnych agencji
          rządowych czy pozarządowych finansowanych z budżetu. Tak naprawdę nikt nie wie
          ilu ich jest.
          • azra Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce 21.08.01, 17:35
            Gość portalu: Koolo napisał(a):

            > Chyba nie! Sama administracja ocenia się na 450 tys. bez różnych agencji
            > rządowych czy pozarządowych finansowanych z budżetu. Tak naprawdę nikt nie wie
            > ilu ich jest.

            No no.. no to zylem sobie w malym bledzie (ba.. nawet wielkim). Dzieki za
            uswiadomienie.
            • Gość: Koolo Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 22.08.01, 11:04
              Nie ma sprawy.
    • Gość: Kamil Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: 213.158.197.* 21.08.01, 12:00
      W dzisiejszym artykule minister powiedział, że powstaje "świat finansowany z
      budżetu, w którym nie trzeba codziennie rano wstawać do pracy, bo ma się
      waloryzowane świadczenia". Rozumiem, że minister oczekiwałby, żeby emeryci
      musieli codziennie rano wstawać do pracy oraz wyobraża sobie, że policjanci czy
      pielęgniarki nie muszą wstawać do pracy rano.
    • Gość: Kamil Re: Wydrzeć emerytom i budżetowce IP: 213.158.197.* 21.08.01, 13:25
      W dzisiejszym artykule minister powiedział, że powstaje "świat finansowany z
      budżetu, w którym nie trzeba codziennie rano wstawać do pracy, bo ma się
      waloryzowane świadczenia". Rozumiem, że minister oczekiwałby, żeby emeryci
      musieli codziennie rano wstawać do pracy oraz wyobraża sobie, że policjanci czy
      pielęgniarki nie muszą wstawać do pracy rano.
      • Gość: Koolo Re: Czy BGŻ dostanie dotacje z budżetu państwa ? IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 26.08.01, 14:15
        I co znowu BGŻ dostanie dotacje z budżetu. Wychodzi że pracownicy tego banku to
        też administracja państwowa czyli budżetowa biurokracja. Pasożytów coraz
        więcej.
        • Gość: prarz Re: Czy BGŻ dostanie dotacje z budżetu państwa ? IP: 217.97.163.* 26.08.01, 22:37
          W Polsce średnie place w sferze bublcznej są wyższe niż place w firmach
          prywatnych!!!
          Droga budżetówko my naprawdę już nie możemy na te pensje i sinne słuszne
          wydatki wydolić.
          • Gość: Koolo Re: Czy BGŻ dostanie dotacje z budżetu państwa ? IP: *.lomza.cvx.ppp.tpnet.pl 09.09.01, 14:55
            O to właśnie chodzi?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka