kakanek81
16.06.10, 04:31
Witam....
Akurat na tym się trochę znam,a raczej znałem,bo od kilkunastu lat
jestem rencistą.
Czy to "komuna",czy to kapitalizm na rynku płodów rolnych nihil novi
sub sole.Kiedyś nawet było lepiej,bo były gwarantowane ceny
kontraktacyjne.Dzisiaj o wszystkim decyduje "niewidzialna ręka
wolnego(ha..ha..ha..ha..)rynku".
Dla rolników i całej szarańczy pośredników,to nawet lepiej.Mniej
się napracują,a swoje zarobią.Oczywiście najmniej Ci,którzy
produkują tzn.rolnicy.Później,to miastowi psioczą jak to na wsi mają
wspaniale,a prawda jest inna.Cały szmal zgarniają pośrednicy(dawniej
mówiło się spekulanci)businessmani.
Zastanawia mnie co innego.Polska to ultrakatolicki kraj,ostatni taki
w UE.Mówi się,że płody rolne to tzw."dary Boże".
W roku "klęski uradzaju",kiedy tych darów dobry P.Bóg nie
poskąpił wszyscy,którzy te dary produkują i sprzedają psioczą.Sporo
tych darów się zwyczajnie marnuje.Cieszą się tylko konsumenci
detaliczni(nieładna nazwa).
W roku "kłęski nieurodzaju" takim jak obecnie jest dokładnie na
odwrót.
TO JAK TO JEST Z TĄ NASZĄ PRAKTYCZNĄ WIARĄ????
Jeżeli naprawdę wierzymy,to dary Boże trzeba szanować bardziej niż
opłatek,bo to tylko symbol.Dary Boże to produkty jak najbardziej
realne.Sumiennie zbierać w każdym roku i pamiętać o głodnych i
potrzebujących.
A jest niestety zresztą,jak jest.