Dodaj do ulubionych

"DGP": Polska prowincja się rozwija

IP: 89.174.58.* 27.05.11, 07:59
Bo Polska B jedzie do Polski A - tam pracuje, tam zarabia, a podatki odprowadza do Polski B.
Obserwuj wątek
    • Gość: jubus A od kiedy to Polska B?? IP: 213.146.52.* 27.05.11, 08:18
      Jeżeli Polska B to Piła, Ciechanów i inne miasta Polski A, to w takim razie dotychczasowa Polska B, czyli województwa wschodnie, zaniedbywane przez ostatnie 20 lat i traktowane jak pół kolonia, stały się Polską C.
      Dupki z Waw-y wolą pchać pieniądze w jaiejś wiejskie uliczki w Polsce A/B, bo tam i tak mają poparcie, jak wiadomo, góruje tam "Samoobrona dla miast" rządząca razem z PSLem. Inna sprawa że pisowce nie łożyły ani złotówki na Polskę C, czyli Ścianę Wschodnią, chociaż mają tutaj największe poparcie.
      • Gość: falla Re: A od kiedy to Polska B?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.11, 09:17
        Dokładnie ubus, mamy do czynienia w literaturze naukowej z podziałem na Polskę A,B,C,

        Polska A - Warszawa,Trójmiasto,Poznań,Wrocław,Kraków
        Polska B - większość kraju - tereny Górnego Śląska i Zagłębia Dąbrowskiego, Szczecin,Rzeszów,Zagłębie Dolnośląskie
        Polska C - Ziemie Zachodnio-Pomorskie bez Szczecina,Podkarpacie,Podlesie,Ziemia Świętokrzyska
          • ruscy_za_ural Re: A od kiedy to Polska B?? 27.05.11, 11:12
            Jakie D? Porownaj Lubuskie do Lubelskiego. Lubelskie sie rozwija, widac, staly progres, duzy skok, kazdy chce sie dorobic, ciagle cos ulepsze, polepsza.
            Lubuskie to niemrawe inwestycje, kilku bogatych lokalnych bonzow, ktorzy dorobili sie na przemycie i na burdelach a reszta zyje w takich domach jakie "dostala" 50 lat temu "po niemcu". Lubuskie to chroniczny brak ambicji, inicjatyw i zaradnosci. Zycze jak najlepiej ale jak jest to widiz kazdy kto z Niemiec wjezdza do Lubuskiego a potem "nagle" do Wielkopolski.
        • Gość: Zagłębiak Re: A od kiedy to Polska B?? IP: *.cable.smsnet.pl 27.05.11, 11:29
          coś w tym jest bo GŚ i ZD do Polski A bym nie zaliczył, niby praca jest ale płace śmieciowe (naprawdę śmieciowe)

          rozumiem że Lubelszczyzna, Warmia i Mazury do Polski C :)

          jak ktoś jest chętny to niech się wybierze na Lubelszczyznę i porówna sobie chałupki i stan miasteczek z tymi z Lubuskiego albo Mazur, ktoś dobrze napisał, zatrzymali się na tym co dostali po Niemcach...
        • Gość: aga Re: A od kiedy to Polska B?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.11, 14:13
          Uogólniasz za bardzo. Np. znaczne obszary Dolnego Śląska ja zaliczyłabym do Polski C, a może i D ( Wałbrzych, Złotoryja, Lwówek itp.). Moim zdaniem okropna jest Polska centralna- brzydka, ohydna, makabryczna. Brak estetyki wali po oczach! Przy niej większość Podkarpacia to piękne tereny. A własnie dążenie do życia we w miare ładnym otoczeniu duzo mówi o mentalności ludzi.
      • Gość: bezsens Re: A od kiedy to Polska B?? IP: *.ssp.dialog.net.pl 27.05.11, 12:32
        nie zgodzę się zułenie. Województwa wschodnie w ostatnich kilku latach dostały olbrzymie dofinansowanie na budowę i remont dróg lokalnych, których stan nieraz jest lepszy niż 10-letnich dróg na zachodzie kraju (wiem, bo jeżdżę, widzę remonty i widzę ile się zmieniło). Inwestycji drogowych na wschodzie jest sporo. Do tego trzeba jeszcze zauważyć, że 70% uzyskanych pieniędzy z funduszy strukturalnych trafia do Polski wschodniej. Dużo trudniej uzyskać dofinansowanie 'na zachodzie' do jakiegoś projektu niż na wschodzie (wiem to z doświadczenia - dwa identyczne wnioski o dwie inwestycje różniace się wyłącznie nazwą i lokalizacją) - zachodnia odrzucona ze względów braków w papierkologii, zbyt niepełnego 'profilu inwestycji', na wschodzie została rozpatrzona w tempie ekspresowym bez poprawek i zbędnej papierkologii.

        Mówienie, że w ciągu ostatnich 5 lat wschodnie województwa są zaniedbywane, podczas gdy jest dokładnie odwrotnie kosztem zachodu to zwyczajne naginanie prawdy. Rozumiem, że nie ma pracy, to bulwersuje, ale nie róbcie z siebie ofiar losu. Obecnie można spokojnie założyć firmę samodzielnie i do czegoś dojść. Tak robili ludzie na zachodzie - kasa z kopalń od zawsze szła do budżetu i dla małego procenta mieszkańców-górników. A reszta bogactwa powstała tylko dlatego, że ktoś miał łeb na karku, stracił zdrowie rozkręcając firmę. Na wschodzie chcianoby pewnie, aby ktoś przyszedł, postawił wielki zakład pracy i zatrudnił wszystkich bezrobotnych niezależnie od ich wykształcenia, umiejętności i dyspozycyjności - to tak nie działa. Można spokojnie zbudować siatkę mniejszych przedsiębiorstw, które będą sobie świetnie radziły, ale trzeba chcieć. Niestety na studiach tego nie uczą, ambicji nie ma żadnych. Mnie osobiście rozwaliło chociażby takie porównanie - na zachodzie posprzątanie domu przez panią z własnej firmy sprzątającej kosztuje w granicach 600-800 zł za miesiąc za 8-10 wizyt domowych), na wschodzie pani przyjdzie porobi na czarno i za tydzień policzy sobie 100-150 zł i jeszcze przeprosi, że tak drogo liczy... to jest właśnie to, o czym mówię. Nie twierdzę, że płacenie tych wszystkich złodziejskich podatków jest dobre, ale pani z firmą będzie przynajmniej miała ubezpieczenie zdrowotne i składki emerytalne, a pani z polski B co będzie miała? Pdobnie sprawa się ma ze wszelkimi pracami sezonowymi, ze sprzedażą jabłek, gruszek, truskawek etc na mini-bazarku. W życiu na wschodzie nie widziałem handlującej 'firmy', tylko osoby prywatne. Natomiast na zachodzie jak najbardziej każde niemal stoisko to 'siedziba firmy' wydająca paragony i płacąca podatek od dochodu. Proszę mi więc nie mówić, że macie źle przez całą Polskę - macie źle głównie dlatego, że domy wybudowaliście z pracy emigracyjnej a z emigracji oprócz pieniędzy nie przywieźliście nawet pomysłu na własny biznes.
        • Gość: az Re: A od kiedy to Polska B?? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.11, 14:14
          A prowadziłeś kiedyś w Polsce firmę? Warunki działalności gospodarczej mamy gorsze niż w Ruandzie i Burkina Faso. Drobna działalność, o jakiej piszesz, jest w tym kraju praktycznie zakazana. Co miesiąc trzeba bulić ZUS w wysokości 900 PLN bez względu na to, ile i czy w ogóle się zarobiło. Przepisy są takie, że urzędas w każdej chwili może zniszczyć nawet najuczciwszemu człowiekowi życie, jeśli tylko będzie chciał. Poza tym fakt założenia firmy, niestety, nie zapewnia zbytu, klientów ani zleceń. Gwarantuje tylko obciążenie zusowskim haraczem. Dlatego w mniejszych miejscowościach jeśli ludzie w ogóle pracują, to raczej na czarno lub szaro.

          >Na wschodzie chcianoby pewnie, aby ktoś przyszedł, postawił wielki zakład pracy i zatrudnił wszystkich bezrobotnych

          Tego chcą nie ludzie na wschodzie, ale polscy ustawodawcy, którzy wzięli łapówy od zachodnich korporacji za stworzenie tak fatalnego prawa, żeby ludziom przypadkiem nie przychodziła do głowy samodzielna działalność, bo wtedy zabraknie niewolniczej siły roboczej do montowni i marketów. Znam małą miejscowość, gdzie w latach 90-tych mnóstwo ludzi otwierało drobną działalność, ale w miarę podnoszenia haraczy, komplikowania przepisów i spadku popytu większość musiała swoje "interesy" pozamykać. Teraz prawie każda rodzina ma jakiegoś emigranta, który jej pomaga, a poza tym ludzie sobie "radzą", siedząc na KRUSie lub bezrobociu i pracując na czarno.
        • Gość: J-k Prawda nr 3. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.05.11, 15:04
          To co napisałeś to według tischnerowskiej skali sklasyfikować można jako gó..o prawda.
          Na stronach Ministerstwa Rozwoju Regionalnego znajduje się szczegółowa mapa dotacji UE wraz ze statystykami. Otóż według zawartych tam informacji regionem o najmniejszej wartości dotacji na mieszkańca jest województwo lubelskie - 4189,31 zł na osobę a największym mazowieckie - 6605,27 zł na osobę.
          www.mapadotacji.gov.pl/
          Co do tych inwestycji tak zrealizowanych i tych w realizacji możesz sobie przestudiować np. mapę inwestycji drogowych czy kolejowych
          www.muratorplus.pl/media/myfile/autostradyidrogiekspres.png
          fakton.pl/wp-content/uploads/2011/01/115.jpg
          Prawie wszystko co napisałeś to banialuki, a te o produkcji owoców, warzyw i obrocie płodami rolnymi to już banialuki do kwadratu. Pojedź chociażby w okolice Sandomierza, Opola Lubelskiego, Kraśnika. W produkcji warzyw i owoców jedynie Wielkopolska może konkurować ze wschodnimi (nadwiślańskimi) regionami Polski. Wśród 9 największych giełd rolnych 5 znajduje się w Polsce wschodniej, a i w podwarszawskich Broniszach znaczna część towaru pochodzi od producentów ze wschodnich regionów. Podobne bzdury to znaczenie emigracji w rozwoju Polski wschodniej. Otóż miała i ma ona znaczenie kapitalne. Można z całą pewnością zaryzykować twierdzenie, że gdyby nie kapitał (finansowy i miękki - umiejętności i kontakty) pochodzący od emigracji regiony wschodnie byłyby dzisiaj w totalnej zapaści. Przykład pierwszy z brzegu takiej kariery od emigracji zarobkowej do biznesu to Adam Góral założyciel największej polskiej firmy informatycznej (siedziba w Rzeszowie).
    • tomek.54321 Re: "DGP": Polska prowincja się rozwija 27.05.11, 08:30
      Jestes ignorantem. Zapomniales ze Polska "A" zgarnia wieksza czesc funduszy i dlatego wlasnie sie rozwija, a to dopiero skutkuje tym ze ludzie z Polski "B" nie majac pracy u siebie wyjezdzaja do Polski A i tak spirala sie nakreca? Poza tym podatki od osob fizycznych są niczym w porównaniu od podatków placonych przez firmy, a te sa odprowadzane w Polsce "A"
      --
      pozdrawiam i zapraszam
      inny-punktwidzenia.blogspot.com/
        • tomek.54321 Re: "DGP": Polska prowincja się rozwija 27.05.11, 08:58
          Bo nie liczy sie tylko sila robocza ale tez infrakstruktura, ktorej w Polsce "B" z braku inwestycji (kierowanych glownie do Polski "A") brakuje. Jednak, tak jak mozesz przeczytac w tym artykule, zaczyna to sie zmieniac i koszty pracy są tak duże, że nawet slaba infrastruktura przestaje odstraszac pracodawców od Polski "B". To chyba jest właśnie meritum tego artykułu.
          --
          pozdrawiam i zapraszam
          inny-punktwidzenia.blogspot.com/
          • Gość: Binio Re: "DGP": Polska prowincja się rozwija IP: *.famur.com.pl 27.05.11, 12:10
            To dlaczego na wschodzie nie zabiegają o inwestycje?

            Przypomina mi się konflikt o Rospudę. Mieszkańcy Augustowa rzucali gromy na ekologów i wszystkich przeciwników obwodnicy. Ich złość była uzasadniona, ale źle skierowana. Co władze Augustowa i Suwałk zrobiły przez 18 lat? Dlaczego przez ten czas nie postarały się choćby o parę kilometrów nowej drogi? "A bo w Warszawie powiedzieli, że nie ma pieniędzy" i uważali, że jest po sprawie?
            • tomek.54321 Re: "DGP": Polska prowincja się rozwija 27.05.11, 12:14
              Z jednej prostej przyczyny - jesli jestes mniejszym i biedniejszym regionem to maz znacznie slabsza sile przebicia. Dlaczego jest malo parlamentarzystow z Polski "B" a znacznie wiecej z Polski "A"? Wlasnie dlatego ze regiony wschodnie nie maja tej sily co uprzemyslowione regiony zachodnie. I nawet jak o cos sie staraja to priorytetem rzadzacych jest wsparcie uprzemyslowionego zachodu bo stamtad sa wieksze pieniadze - takie bledne kolo.
              --
              pozdrawiam i zapraszam
              inny-punktwidzenia.blogspot.com/
                • wlodzimierz_nowak Re: "DGP": Polska prowincja się rozwija 27.05.11, 16:43
                  O czym Wy dyskutujecie? Liczba parlamentarzystów zależy od struktury zaludnienia. I dzisiaj odpowiedzialnie można powiedzieć, że małe i średnie miasta mają dominującą pozycję w Sejmie. Duże miasta potrzebują jak tlenu ustawy metropolitalnej, gdyż są "zjadane" przez otaczające je gminy. I od wielu lat nie przepuszcza się tej ustawy. Przez siłę dużych miast z polski "A"?
                  --
                  www.facebook.com/wlodek.nowak i www.my-poznaniacy.org
          • wlodzimierz_nowak PL policentryczna -> dekoncentracja, autonomizacja 27.05.11, 16:39
            Całkowicie chybiona teza. Jak pisałem niżej głównymi beneficjentami funduszy strukturalnych są miasta III ligi (80-200 tys. mieszkańców) i IV ligi (przeciętne powiatowe). Nieco więcej środków polskich w relacji do ludności otrzymują za to od nich miasta I ligi (Warszawa) i II ligi (duże miasta). Natomiast patrząc na redystrybucję z poziom udziału we wkładzie podatkowym do budżetu państwa, to nie trzeba danych by w żadnym razie nie móc potwierdzić Twojej tezy. Struktura redystrybucji środków temu przeczy.

            To co obserwujemy w relacji miast II i III ligi jest naturalną tendencją związaną z restrukturyzacją gospodarki. Nie dosyć, że dokonuje się u nas spóźnione przejście w późną erę przemysłową plus częściowe już wchodzenie w postprzemysł (oba etapy rozwoju przyniosły na zachodzie bardzo dużą falę napływy ludności do największych aglomeracji miejskich w latach 50/60-tych (który nałożył się na i gwałtownie przyspieszył suburbanizację) oraz w latach 80/90-tych, co przyczyniło się do reurbanizacji spwodowanej zmianami w funckjonowaniu aglomeracji (odejście od samochodu, inwestycje w transport zbiorowy, planistyczne skracanie dystansów, scalanie prawne aglomeracji w scentralizowany organizm).

            Jednocześnie na te dwie naturalne fale wynikające ze zmian w gospodarcze nakłada się jeszcze niwelowanie politycznie uwarunkowanego wtłaczania ludności po miastach III ligi.
            Bardzo pouczające są wzrosty liczby ludności dużych miast porównane do miast dzisiaj wielkości 80-200 tys, szczególnie w południowej i wschodniej Polsce.
            Poznań i Warszawa zwiększyły liczbę ludności po wojnie od stabilizacji ok. 1950 do szczytu zaludnienia w końcu lat 80tych o ok. 100%, gdy Łomża 300%, Siedlce 200%, Płock 300%, Radom 180%, Tarnów 150%, Rzeszów 270%, Nowy Sącz 250% Bielsko Biała 220%, Lublin 200%, Suwałki 360%.

            "Pompowanie" miast średnich i małych było ewidentne i pewnie okazałoby się po studiach dokumentów, że celowe.
            Dzisiaj gospodarka polska przechodzi od prostej wytwórczości, która charakteryzowała jeszcze lata 90-te do gospodarki usługowej. Te zmiany wszędzie, więc i w Polsce, stymulowały procesy urbanizacyjne właśnie w największych aglomeracjach albo tych o potencjałach naukowych. Dlatego bardzo celowe jest upowszechnianie uczelni wyższych w dawnych miastach wojewódzkich (w49), gdyż daje tym miasto potencjał zatrzymania części ludzi.

            Ale proces wzrostu dysproporcji miedzy największymi aglomeracjami (Warszawa i miasta II ligi) a miastami III ligi jest nieuniknione wskutek zmiany struktury gospodarczej. Poziom bezrobocia 20-30% jeszcze przed 5 laty w miastach jak Radom, Olsztyn, Gorzów Wlkp. gdy w Poznaniu jest i był najniższy w Polsce poziom 1,7% nie jest przypadkowy i nie jest wywołany inwestycjami. Akurat za komuny Wrocław i Poznań należały do najmniej doinwestowanych przez budżet centralny miast, po powodzi Wrocław otrzymał ogromny zastrzyk, a Poznań dalej jest w ogonie subwencji państwowych, w środkach unijnych także nie bryluje. Nie unikniemy zwiększenia dysproporcji między największymi 8 metropoliami i konurbacjami, uzupełnionymi o Rzeszów, Lublin, Białystok, Bydgoszczo-Toruń i ewentualnie Olsztyn, Kalisz-Ostrów, Kielce, Opole.


            Dzisiaj w Polsce mamy inny problem, niż zwiększanie się dysproporcji między II a III ligą. Jest nim mianowicie bardzo trudne przebicie się do świadomości społeczeństwa z koniecznością rozłożenia wzrostu gospodarczego na kilka lokomotyw, zamiast koncentrowania go tylko na Warszawie. Polska dla uzyskania kolejnego impulsu rozwojowego potrzebuje modelu policentrycznego, o czym świadczy zadyszka Warszawy o strukturalnym charakterze. A rozwój szczególnie metropolii poznańskiej i wrocławskiej wsparty przez krakowską, śląską i
            trójmiejską, wskazuje, że mają one dalece większy potencjał do wykorzystania. Żeby to wesprzeć musimy zmienić dzisiejszy sposób organizacji kraju.

            Dzisiaj Warszawa korzysta na wzroście gospodarczym najbardziej. Od 1995 jest już miastem o najwyższym PKB. Ale też jest w dalszym ciągu beneficjentem netto środków budżetowych. Warszawa płaci janosikowego ok. 1 mld, gdy do jej gospodarki Polacy z podatków wlewają 3-4 mld rocznie w postaci wynagrodzeń samego personelu urzędniczego i budżetów instytucji. Stwierdzenie, że naród buduje swoją stolicę jest dalej prawdziwe.

            Patrząc na duże kraje Europy to Polska jest najbardziej scentralizowanym krajem pod względem wielkości dystrybucji środków na szczeblu centralnym co idzie za decyjnością. Nawet Francja się nieco zdecentralizowała w 1982.
            Dlatego nie można się zgodzić na przypisywanie separatystycznych intencji Ruchowi Autonomii Śląska, gdy jego postulatem jest zmiana sposobu zarządzania krajem. W unitarnej Hiszpanii autonomiczne są niemal wszystkie regiony, we federalnych Niemczech, Belgii, Austrii, Szwajcarii, Wielkiej Brytanii wszystkie regiony cieszą się dużą autonomią z racji federacji, a mino to tworzą spoiste organizmy.

            Prócz autonomizacji regionów (jeśli nie chcemy uruchamiać dyskusji o narzucającym się ustroju federalnym), konieczna jest dekoncentracja. Tylko Francja jest równie skoncentrowanym kraje. Jeśli mnie pamięć nie myli, to wszystkie kraje UE, które goszczą agendy unijne lokują je poza stolicami. Wyjątkami znamiennymi są Francja i Polska.
            Jestem wielkim zwolennikiem modelu niemieckiego, częściowo także stosowanego w Szwajcarii, częściowo w Słowacji. decentralizacji administracji i dekoncentracji urzędów. Tam wszelkie odpowiedniki GUS, trybunały i sądy, telewizje państwowe, inspektoraty, bank centralny, giełdy itd. nigdy nie były i nie będą w stolicy, lecz innych dużych miastach. To daje innym aglomeracjom udział w zarządzaniu krajem, daje lokalnie możliwość kariery w służbie państwowej powstrzymując drenaż mózgów, to daje ogromny zastrzyk gospodarkom tych metropolii.

            W przyszłości oczywiście chciałbym byśmy zaczęli dyskusję o przeniesieniu stolicy do polskiego Bonn, Washingtonu, Canberry, Ottawy. W końcu Warszawa została stolicą jako małe miasteczko między dużymi i silnymi ośrodkami jakimi były wówczas Kraków, Poznań i Wilno oraz ważny lecz nie tak duży Lublin. To wówczas utarło się Warszawa w centralnej Polsce, które słyszane dzisiaj budzi rozbawienie.

            Reasumując wiele wskazuje na to, że kraje zdecentralizowane, głównie federalne, rozwijają się szybciej. Doskonale to widać po reformach ustrojowych w Wielkiej Brytanii i Hiszpanii, jak zmienił się ich rozwój w miastach tamtejszej II ligi.
            Musimy zacząć teraz propagowanie tych pomysłów by pewnie kiedyś nasze dzieci stanęły przed podjęciem politycznej debaty w tej kwestii. Inaczej potencjał rozwojowy Polski będzie znacznie mniejszy.
    • Gość: Alek "DGP": Polska prowincja się rozwija IP: *.tvk.torun.pl 27.05.11, 08:41
      Co za dziadostwo dziennikarskie. Jednak to prawda że warto pisać bo łebkach bo to temat chwytliwy.
      Np. PZU: najpierw likwiduje jednostki w terenie i zwalnia ok. 5000 ludzi zeby zatrudnic 100 w Pile-jedyne miejsce w tzw. Polsce B, gdzie PZU tworzy miejsca pracy. W innych czesciach Polski B te miejsca pracy likwiduje rozbudowując te, które są w duzych ośrodkach miejskich typu W-wa,Wrocław,Kraków. O tym wiedzą szczególnie ludzie, którzy tam pracowali i ubezpieczeni którzy byli poszkodowani w czasie ostatniej powodzi (a własnie Polskę B nawiedziła najmocniej ta klęska zywiołowa).
      • ruscy_za_ural Re: "DGP": Polska prowincja się rozwija 27.05.11, 09:46
        W ostatnich latach BARDZO DUZO sie zmienilo!

        Polska A to Warszawa, Wrocław, Gdańsk, Kraków, Rzeszów, Poznań
        Polska A2 Pozostale miasta wojewodzkie
        Polska B - reszta kraju oprocz
        Polska C : Lubuskie, Zachodniopomorskie, Warminsko Mazurskie

        To paradoks, ze tereny ktore 50 lat temu staly wyzej cywilizacyjnie, dzis sa nizej niz gospodarne Bialostockie!!! Jak mozna bylo to tak zaniedbac???!!!!
    • forumowiecgwna Re: "DGP": Polska prowincja się rozwija 27.05.11, 12:01
      Jezeli ktos uwaza ze Pila to Polska B to musi miec ostro nawalone w glowie - powaznie to pisze. Autor ktory to wymyslil to juz naprawde jakis totalny bajkopisarz kolanowy.

      Polska B to moga byc ogromne polacie wioseczek i niewielkich miasteczek na Polesiu, Podlasiu, Lubelszczyznie, Zamojszczyznie - pomijajac oczywiscie duze miasta, bo w nich zawsze jest inna sytuacja. Tam gdzie naprawde nie tylko nie ma pomyslu na rozwoj, ale tez i umiejetnosci i sensownych mozliwosci. Ale Pila? Miasto Phlipsa, Nafty, duzego wezla kolejowego, krzyzowki waznych drog krajowych???? Kim trzeba byc zeby taki pomysl wydumac????

      Zareczam wszystkim takim "myslicielom" - wiekszosc pracujacych mieszkancow Pily zyje wygodniej i przyjemniej niz, zarabiajacy w cyferkach wiecej, mieszkancy zakorkowanej i brudnej warszawy.
      • Gość: nieistotny Re: Śmiesznie to brzmi ... IP: *.dynamic.chello.pl 27.05.11, 13:54
        Co to w ogóle za jakieś podziały: Polska A, Polska B ? Polska jest jedna tylko ludzie są różni. Każdy orze jak może i tyle. Lalusie przy komputerkach (piszący te artykuły), którzy wychowali się w wygodnictwie nie mają pojęcia co to życie i dlatego tak piszą. Daj takiemu, żeby coś z prac fizycznych zrobił to będzie Ci taki filozof pół dnia myślał jak się za to zabrać, a i tak nic nie wymyśli. Najbardziej zabawni są ci, którzy sobie z teczuszką z laptopkiem chodzą po mieście i myślą, że są fajni i w ogóle bez kija nie podchodź. Żałosne to jest. Jeszcze będą się burzyć, że ten laptop to ich narzędzie pracy mimo, że ich narzędziem pracy powinna być łopata.
        Szanuję ludzi zarówno ze wsi jaki z miasta, ale nie szanuję tzw. lanserów.

        Tyle w tym temacie.
        • Gość: podatnik Re: Śmiesznie to brzmi ... IP: *.uznam.net.pl 29.05.11, 00:49
          Nie wiem kogo szanujesz, ale sam na szacunek nie zasługujesz. Prezentujesz wszystkie cechy które z Polski robią intelektualny zaścianek: brak wykształcenia, pogardę dla wiedzy, kompleksy, mówi o tym ten fragment o pracach fizycznych. Zauważ biedoto umysłowa, że to nie robole od łopaty wymyślają jak taki most postawić, tylko liczą to ci z laptopikami. Ale w jednym masz rację: Polską rządzi prostota i głupota i efekty tych rządów widać wokoło. Choćby stosy śmieci w lasach - wynik wytężonej pracy roboli łopatami, za który podziękują wam przyszłe pokolenia.
    • Gość: gr. "DGP": Polska prowincja się rozwija IP: *.net 27.05.11, 17:26
      Uzywanie terminu Polska A, Polska B, przyczynia sie do utrwalania podzialow w swiadomosci spol., jestem z najdalszego wschodu tego kraju i za kazdym razem gotuje sie we mnie jak ktos uzywa okreslen, polska A, B, albo gorzej sciana wschodnia, ja tam muru nie widzialem, A co do z tego ze sie rozwija prowincja to chyba tylko markety, a rzad tnie wydatki zaczynajac od odcinania lubelszczyzny od reszty kraju poprzez odlozenie budowy autostrady wawa-lbn na czas nieokreslony czytaj nigdy, Zemsta za to ze nie glosowano na wschodzie na partie rzadzaca? Rosnie tylko frustracja.
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka