Dodaj do ulubionych

Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci

IP: *.pools.arcor-ip.net 12.07.11, 17:56
Właściciel warsztatu nie chciał rozmawiać z "Gazetą". Pani Jola zadzwoniła po policję - "Przecież warsztat ukradł mi auto!". Policjanci stwierdzili, że to nie należy do ich obowiązków. Zgłosiła się do rzecznika praw konsumenta. - Auto jest zarejestrowane na pani firmę, więc nie jest to problem dla rzecznika - usłyszała pani Jola. Złożyła więc pozew do sądu z powództwa cywilnego o przywłaszczenie. Sprawa jest w toku.
---------------------------------------
No i jeszcze pani Jola pozwala warsztat ze ukradli jej auto bo ona nie chciała zapłacić rachunku, dobre co nie?
Obserwuj wątek
    • Gość: Gosc987 Re: Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci IP: *.pools.arcor-ip.net 12.07.11, 18:02
      Cytat:
      Co na to prawnicy? - Jeżeli warsztat naprawił samochód i wezwał klienta do jego odbioru i zapłaty, a klient odmówił zapłaty, to warsztat nie ma prawa zatrzymać pojazd. W takiej sytuacji warsztat z jednej strony zobowiązany jest do wydania pojazdu, a z drugiej uprawniony jest do zażądania od klienta zapłaty, również na drodze postępowania sądowego - tłumaczy mec. Dariusz Rozpara z kancelarii Barczak Rozpara Kancelaria Radców Prawnych.
      -----------------------------------------
      Tja to są polscy prawnicy, nic dodać nic ująć. Dla nich warsztat samochodowy to sklep samoobsługowy bez płacenia rachunku. Tak, tak warsztat ma jeszcze klienta pozywać przed sad by zapłacił rachunek, lepiej niech wszystkie warsztaty zaraz zbankrutują i wyślą pracowników na zasiłek dla bezrobotnych.
      • Gość: janczar42 Re: Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 18:42
        @gość987 - bredzisz kompletnie.Albo nachlany albo idiota.!!!!!!!!!!!!!!
        • jwojnar Brawo, kulturalnie i merytorycznie go zgasiłeś! 12.07.11, 19:27
          Szkoda tylko, że sam masz trochę mało racji. Warsztat samochodowy nie pracuje pro publico bono, tylko dla pieniędzy. Klient nie chce zapłacić za naprawę ze swoich pieniędzy i odsyła do ubezpieczyciela, bo świetnie wie, że wydobycie kasy z PZU, czy innej Warty będzie drogą przez mękę. Warsztat prędzej i bez dodatkowych kosztów zobaczy swoje pieniądze przyciskając klienta, niż najmując prawników i składając pozew sądzie. Jak się nie ma wolnych pieniędzy i chce się nie mieć dziwnych kłopotów, trzeba się pogodzić z niedogodnościami napraw bezgotówkowych, jeśli tylko takie są możliwe.
          • Gość: max Warsztat nie chce oddać samochodu pani Joli? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.07.11, 19:55
            To bezprawie. Pani Jola ma prawo domagać się sądowego wydania samochodu.
            ;-)
            Dokładnie tyle oznacza ta prawnicza diagnoza. Ten kraj jest porąbany. Prawnicze eldorado.

            Pewnie samochód ma prawo domagać się być zreperowany razem z podatkiem VAT.
            • Gość: gość Re: Warsztat nie chce oddać samochodu pani Joli? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 21:56
              jak ktoś "dla oszczędności" ubezpiecza się w HDI to niech się potem nie dziwi, że są problemy.

              Ja miałem taki problem z ta g.....ą "firmą" HDI. Jakiś bubek ubezpieczony w HDI wjechał we mnie i potem ten g......y "ubezpieczyciel" nie chcial zapłacić za naprawe mojego samochodu. Warsztat przetrzymal mi 3 tygodnie auto. Ale do nich nie mam pretensji: robotę zrobili dobrze to pieniądze im się należały.

          • Gość: hehe wpiszcie w google: zojan wrocław IP: 46.227.246.* 25.07.11, 00:33
            i wszystko jasne....
      • Gość: Swan czy ty wiesz jak działa ubezpieczenia AC? IP: 89.174.254.* 12.07.11, 19:23
        to ubezpieczyciel zrobił wycenę naprawy szkody a nie p. Jola wiec z ubezpieczycielem się pałuj o kasę a nie z pani Jolą bo ona już swoje zrobiła; zapłąciła składkę i ma prawo mieć w zadzie koszt ewentualnych napraw jej samochodu.. jak uważasz, ze koszt naprawy był wyższy niz wycena ubezpieczyciela to trzeba było odmówić wykonania usługi a nie kraść klientce samochód...
        • Gość: Gosc987 Re: czy ty wiesz jak działa ubezpieczenia AC? IP: *.pools.arcor-ip.net 12.07.11, 20:16
          Gość portalu: Swan napisał(a):

          > to ubezpieczyciel zrobił wycenę naprawy szkody a nie p. Jola wiec z ubezpieczyc
          > ielem się pałuj o kasę a nie z pani Jolą bo ona już swoje zrobiła; zapłąciła sk
          > ładkę i ma prawo mieć w zadzie koszt ewentualnych napraw jej samochodu.. jak uw
          > ażasz, ze koszt naprawy był wyższy niz wycena ubezpieczyciela to trzeba było od
          > mówić wykonania usługi a nie kraść klientce samochód...
          ---------------------------------------
          Nikt klientce auta nie ukradł, tylko klienta oddala dobrowolnie auto do naprawy, powinna tu najpierw poprosić o kosztorys naprawy i skontaktować się z ubezpieczycielem, potem zlecić naprawę, z warsztatem powinna eis rozliczyć, wziąć rachuneczek i przedstawić go ubezpieczycielowi. Swoich spraw powypadkowych dochodzi się z ubezpieczycielem a nie z warsztatem który naprawił auto. Jak widać w Polsce chodzą zegary do tyłu wedlug wpisów formuowiczow jak i artykułu, znaczy warsztat ma dochodzić sprawy pani Joli a nie pani Jola sama.
          • Gość: g Re: czy ty wiesz jak działa ubezpieczenia AC? IP: *.legnica.vectranet.pl 12.07.11, 20:56
            A ty co, właściciel warsztatu?
          • Gość: tt Re: czy ty wiesz jak działa ubezpieczenia AC? IP: *.uddi.cable.virginmedia.com 13.07.11, 02:59
            i tu sie mylisz ,ale jestes glupi jak but z lewej nogi wiec nie bede tlumaczyl dlaczego
          • swan_ganz Re: czy ty wiesz jak działa ubezpieczenia AC? 13.07.11, 13:20
            tylko klienta oddala dobrowolnie auto do naprawy , powinna tu najpierw poprosić o kosztorys naprawy i skontaktować się z ubezpieczycielem, potem zlecić naprawę, z warsztatem powinna eis rozliczyć, wziąć rachuneczek i przedstawić go ubezpieczycielowi

            niekoniecznie musi brać rachuneczek; wystarczy, ze u swojego ubezpieczyciela wybierze bezgotówkową naprawę i wtedy nic ją nieobchodza koszty warsztatu bo to nie jej sprawa..
            I z artykułu wynika, zę właśnie tak zrobiła tyle, ze warsztat zanegował wycenę rzeczoznawcy ubezpieczyciela i różnica próbuje obciążyć ubezpieczonego a przeciez nie ma do tego prawa..
            Jesli warsztat podjął sie naprawy na podstawie wyceny tego rzeczoznawcy to jest to sprawa warsztatu a nie ubezpieczonego..
          • swan_ganz jeszcze raz.. 13.07.11, 13:30
            Mam wypadek i mam ubezpieczenia AC... Co robię?;
            - dzwonię do ubezpieczyciela z info o zdarzeniu
            - ubezpieczyciel wysyła mi lawetę, która wiezie rozbite auto do warsztatu
            - w warsztacie czeka na mnie auto zastępcze, oraz dokumenty do wypełnienia; sgłoszenie szkody do ubezpieczyciela wraz z opisem zdarzenia oraz zlecenie bezgotówkowej naprawy dla warsztatu
            - ubezpieczyciel wysyła swojego rzeczoznawcę do warsztatu, który robi dokumentację fotograficzną oraz dokonuje wyceny naprawy..
            - dostaje ją warsztat i jeśli się z nią zgadza to robi naprawę albo informuje ubezpieczyciela o zaniżonej wycenie i odmawia wykonania naprawy..
            Jeśli warsztat z ubezpieczalnią nie uzgodnią wartosci naprawy to warsztat prosi mnie o zabranie wraku a za okres gdy wrak stał u nich wystawia ubezpieczycielowi fakturę za parking..

            Tak to wygląda czy też uważasz jest inaczej ?



      • Gość: xxx Re: Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci IP: *.toya.net.pl 12.07.11, 21:27
        chyba sam jesteś właścicielem warsztatu,przyjął samochód zgadzając się na wycenę ubezpieczyciela a potem żądał 2,5x więcej. Chyba coś tu jest nie tak.
        • Gość: xxx Re: Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci IP: *.toya.net.pl 12.07.11, 21:29
          sam miałem tez niemiłą przygodę z warsztatem, przyjmując do naprawy ASO ustalił koszty na 600zł, gdy przyszło do odbioru samochodu nagle cena sie podwoiła i zażyczyli sobie 1200zł. Dopiero po negocjacjach cena spadła cudownie do 900zł. I kto tu jest złodziej? Warsztaty kantują i wyłudzają jak tylko mogą.
          • Gość: tur43 Re: Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci IP: *.opera-mini.net 12.07.11, 22:01
            A ja mam DAS-a. Na ewentualne procesy z ubezpieczycielem czy też z warsztatem mam Ochronę Prawną, ze jest skuteczna już nie raz przekonali mnie Ci którzy musieli skorzystać z ich pomocy.
          • lukask73 Ciekawy przypadek z życia - CZYTAJ! 13.07.11, 12:56
            Ja oddałem kiedyś auto do warsztatu typu "garaż za domem". Zdecydowałem się na taką gów*.*ną firemkę, bo sprawa była drobna i w mojej ocenie nie było wielkiej szansy, że coś może źle pójść. Oczywiście umowa była na gębę. Przy odbiorze okazało się, że umówiona kwota z 700 zł skoczyła do 900. Auto było zaaresztowane. Wezwani policjanci zachowali się jak ci w artykule, tzn. powiedzieli, że właściciel ma prawo zabrać mój samochód, aby zabezpieczyć swoją należność (nie sprawdzając przy tym ani jej wysokości ani nawet czy jakakolwiek należność istnieje). Powiedzieli, że pan warsztat ma mi wystawić fakturę na kwotę 900 zł brutto, a ja mam zapłacić i mogę w sądzie żądać zwrotu.

            Najśmieszniejsze w tym przypadku było to, że było pewne, że umówione 900 zł to była kwota bez faktury i w razie czego zostałaby ona zwiększona o odpowiedni procent. A tak - zapłaciłem 900 zł, z czego odliczyłem 22% VAT-u, a po zaliczeniu reszty w koszty firmy (auto jest używane w ramach działalności gosp.) na tej próbie oszustwa wyszedłem do przodu.

            Nota bene faktura wystawiona 8 grudnia miała numer 30 :-) Warsztat bynajmniej nie świeci pustkami.
    • Gość: Swan to po cholerę na AC skoro potem musimy IP: 89.174.254.* 12.07.11, 19:19
      i tak zapłącić za naprawę?

      A tak przy okazji; sprawa tej pani pokazuje stopień zdegenerowania naszych urzędów; policja ma to w doopie, urząd konsumenta też i jak przychodzi okazja by te instytucje udowodniły swoją przydatność dla podatnika to okazuje się, ze im się nie chce...
      Po cholerę utrzymujemy te urzędowe pasożyty skoro i tak potem musimy sami radzić sobie z problemami?

      Donek obiecał w 2007 roku, ze ich pogoni ale jak przyszło do realizacji to zwiększył zatrudnienie w administracji o blisko 100 tysięcy osób..
      • Gość: doświadczony Re: to po cholerę na AC skoro potem musimy IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 19:41
        Dlatego płacę tylko OC. Całą resztę i tak muszę zapłacić z własnej kieszeni, więc wolę nie nabijać kasy ubezpieczycielom jakiejkolwiek maści. I tak niczego mi nie oddadzą.
        • Gość: max Jaką calą resztę płacisz sam? IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.07.11, 19:57
          Płacisz 10% rzeczoznawcy i dostajesz więcej niż weźmie warsztat.
          • lukask73 Jak wyjść dobrze na wycenie szkody 13.07.11, 12:58
            > Płacisz 10% rzeczoznawcy i dostajesz więcej niż weźmie warsztat

            Przy okazji możesz mu też skroić portfel i zainkasować wszystkie „10%" od poprzednich klientów z tego dnia. Jeśli rzeczoznawca jest odpowiednich rozmiarów, można też wziąć jego kurtkę i buty.
      • Gość: Gosc987 Re: to po cholerę na AC skoro potem musimy IP: *.pools.arcor-ip.net 12.07.11, 20:23
        Gość portalu: Swan napisał(a):

        > i tak zapłącić za naprawę?
        >
        > A tak przy okazji; sprawa tej pani pokazuje stopień zdegenerowania naszych urzę
        > dów; policja ma to w doopie, urząd konsumenta też i jak przychodzi okazja by te
        > instytucje udowodniły swoją przydatność dla podatnika to okazuje się, ze im si
        > ę nie chce...
        > Po cholerę utrzymujemy te urzędowe pasożyty skoro i tak potem musimy sami radzi
        > ć sobie z problemami?
        >
        > Donek obiecał w 2007 roku, ze ich pogoni ale jak przyszło do realizacji to zwię
        > kszył zatrudnienie w administracji o blisko 100 tysięcy osób..
        -------------------------------------
        Tu widzi się nieporadność Polaków w stosunku do urzędów, pani Jola jak i autor artykułu są najlepszymi przykładami tego. Żenujący artykuł, żenująca wypowiedz prawnika jak i żenujący autor tego artykułu który obnaża polska nieporadność jak i niewiedze.
        • Gość: zena Re: to po cholerę na AC skoro potem musimy IP: *.dynamic.chello.pl 12.07.11, 22:24
          sam jestes żenujacy i w doope mnie mozesz pocalowac
      • Gość: g Re: to po cholerę na AC skoro potem musimy IP: *.legnica.vectranet.pl 12.07.11, 20:58
        A płaciłeś kiedyś AC?
        Naprawiałem auto z AC i jakoś nie musiałem płacić warsztatowi za naprawę.
        • swan_ganz Re: to po cholerę na AC skoro potem musimy 13.07.11, 13:14
          Naprawiałem auto z AC i jakoś nie musiałem płacić warsztatowi za naprawę.


          no właśnie a pani Jola musi dopłacić bo jak nie dopłaci to jej wartszat samochodu nie odda...
          I tego włąśnie nie rozumiem tak jak ty nie rozumiesz na jaki post odpowiadasz...
    • Gość: Piotr Odzyskaj 425zł za kartę pojazdu IP: *.gorzow.mm.pl 12.07.11, 19:53
      www.karta-pojazdu.eu
      • Gość: Gosc Re: Odzyskaj 425zł za kartę pojazdu IP: *.adsl.alicedsl.de 12.07.11, 20:32
        www.lista.e-sieci.pl/place49542,Q,Service,AUTO,JAN.html
    • Gość: dee Re: Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci IP: *.tktelekom.pl 12.07.11, 21:48
      no jak mial za 4k naprawic klape i zderzak a wyszlo 10k to ma zaplacic ? a moze ma jola wejsc na stol i zatanczyc albo pod stol jeszcze i ten tego ? znasz dowcip o farbie do scian ? przytocze: panie szefie farba nam sie skonczyla ! jak to sie skonczyla mieliscie pomalowac jeden pokoj i 20l bylo starczylo by na 3 pokoje !! no i starczyla na 3 ! sam wiem , ze sa warsztaty oszustow i moze to wlasnie byl ten. dziekuje i dobranoc
    • Gość: heniek Re: Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.11, 22:02
      A od kiedy Policja jest od sporów cywilnych? Szkoda była z OC czy z AC? od kiedy to warsztat wie ile kosztuje naprawa bez oględzin i kosztorysu? Jasnowidze czy jak, że od razu podali kwotę? Sam likwidowałem szkody i wiem jaka to męka i ile czasu kosztuje, ale to co tu piszą nie trzyma się kupy. A prawo zatrzymania0 przysługuje w tej sytuacji, więc nie liczcie na darmową usługę... polecam lekturę KC, numery artykułów nie podam, żeby lektura była uważna. P.S. Uważajcie kto jest zlecającym naprawę i na kogo warsztat wystawia faktury...
      • Gość: Gosc987 Re: Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci IP: *.pools.arcor-ip.net 12.07.11, 23:54
        Gość portalu: heniek napisał(a):

        > A od kiedy Policja jest od sporów cywilnych? Szkoda była z OC czy z AC? od kied
        > y to warsztat wie ile kosztuje naprawa bez oględzin i kosztorysu? Jasnowidze cz
        > y jak, że od razu podali kwotę? Sam likwidowałem szkody i wiem jaka to męka i i
        > le czasu kosztuje, ale to co tu piszą nie trzyma się kupy. A prawo zatrzymania0
        > przysługuje w tej sytuacji, więc nie liczcie na darmową usługę... polecam lekt
        > urę KC, numery artykułów nie podam, żeby lektura była uważna. P.S. Uważajcie
        > kto jest zlecającym naprawę i na kogo warsztat wystawia faktury...
        -------------------------------------------------------------------
        Oj życiowe niemoty, jestem kobieta jak idę do warsztatu samochodowego, daje auto na diagnozę jak nie wiem co w aucie uległo awarii i zaraz pytam się o cenę naprawy auta. W trakcie naprawy w razie awarii większych podzespołów warsztat konsultuje z mną dalsze postępowanie a tym zaraz mi przedstawia cenę naprawy. Tak samo jest z autami powypadkowymi i ich naprawa, zada się kosztorysu naprawy. Jesteście rzeczywiscie tak nierozgarniętymi albo takich tu udajecie?
      • galaktycznypulpet Re: Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci 13.07.11, 08:37
        To nie jest spór cywilny, tylko zwykły zabór mienia. I policja powinna ruszyć dupę w takim przypadku.
    • aerobat Byłem świadkiem podobnej sytuacji..... 12.07.11, 22:07
      Czekając na odbiór swojego samochodu....
      Klient odmówił zapłacena za usługę, materiały itd, żądając wydania auta.
      Powiedział, że ..... zapłaci później. Wezwano policję -
      panowie powiedzieli w krótkich żołnierskich słowach - pan wydaje, a pan
      płaci. Klient próbował coś jeszcze wskórać, lecz dowiedział się, że straty poniesione
      przez serwis (tu powiedzieli o kilku ciekawych kruczkach) zostaną przez sąd doliczone do
      rachunku. I o dziwo - pieniądze cudownie się znalazły .....
    • macqbat tu chyba sai agenci hdi piszą! 13.07.11, 00:18
      co za bzdury, kobieta ma sprawcę, jest ubezpieczenie, jest wycena, a goście naprawiają za 250% więcej i nawet nie zadzwonią że wycena jest ch...owa? Albo są sku...synami, albo durniami, albo kasę biorą od tych rzeczoznawców. Należy się zapłacić za naprawę 100% faktur za naprawę przez ubezpieczyciela i nie ma o czym gadać. Uwolnić kobietę, brać na sanie ch...ów z ubezpieczalni, proste
    • Gość: tt Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci IP: *.uddi.cable.virginmedia.com 13.07.11, 02:55
      cale prawo i praktyka jego stosowania jak i istota panstwa jako instytucji ,warte sa postawienia kloca i polania cieplym moczem
    • Gość: Lolo Typowy polski bajzel IP: *.dclient.hispeed.ch 13.07.11, 03:17
      Codziennie rano klekam i dziekuje swojej Madrosci, ze mnie tam od 37 lat nie ma ...
      • Gość: Gosc987 Re: Typowy polski bajzel IP: *.pools.arcor-ip.net 13.07.11, 07:40
        Gość portalu: Lolo napisał(a):

        > Codziennie rano klekam i dziekuje swojej Madrosci, ze mnie tam od 37 lat nie ma
        > ...
        ---------------------------------------
        Rozumie cie sąsiedzie, mieliśmy szczęście że tam nie mieszkamy.
        Tu widzi się ubogość wprost nędze polskich nie tylko dziennikarzy ale też prawników, wiec co wymagać w tym wypadku od przeciętnej polskiej Joli czy przeciętnego polskiego Jana?
        • Gość: 30 cm to mam prośbę IP: 88.220.76.* 13.07.11, 07:52
          weźcie ze sobą wyżej wymienionych i cały naród postawi wam jakiś niewielki pomnik na jakimś zadupiu koło któregoś klasztoru, ok?
    • czerwony.poll74 Warsztat dał dupy i teraz chce rąbnąć klientkę 13.07.11, 08:07
      Po pierwsze przy naprawie bezgotówkowej warsztat bierze na siebie kwestię wyceny przez ubezpieczyciela, jeśli w trakcie naprawy wychodzą dodatkowe uszkodzenia woła ponownie rzeczoznawcę i rozmwiają. Generalnie dobre warsztaty mają swoich rzeczoznawców i firmy ubezpieczeniowe nie pogrywają sobie z nimi tak jak z klientem laikiem.
      Po drugie jeśli warsztat nie dał rady wyegzekwować od ubezpieczyciela pełnego kosztu naprawy, to albo ceni się za drogo, albo ubezpieczyciel tnie w ch...a, w każdym razie nie powinien rozpoczynać naprawy bez zatwierdzonego kosztorysu. Kiepsko to świadczy zarówno o warsztacie jak i ubezpieczycielu.
      Po trzecie klientka powinna o tym być poinformowana rozpoczęcie naprawy bez jej zgody na kwotę powyżej kosztorysu to nadużycie pełnomocnictwa. Wystarczy wejść na fora i można się przekonać, że jest niestety niemało warsztatów, które korzystają z nieszczęścia ludzi i w chwili gdy człowiek jest zdezorientowany wyciągają "pomocną" dłoń.

      Rada na przyszłość nie zgadzać się na naprawy bezgotówkowe jeśli nie znamy warsztatu, lub zostawiając samochód zastrzec, że nie dajemy zgody na naprawę, ani na żadną usługę ponad to co wyceni ubezpieczyciel.
      • Gość: juzza Re: Warsztat dał dupy i teraz chce rąbnąć klientk IP: 217.116.100.* 13.07.11, 08:37
        To nie takie proste. Większość (jeśli nie wszystkie) warsztaty wymagają przy oddaniu auta do naprawy bezgotówkowej podpisania "kwitu", ze jeśli ubezpieczyciel nie pokryje pełnych kosztów, to właściciel zobowiązuje się zapłacić....
        • nchyb Re: Warsztat dał dupy i teraz chce rąbnąć klientk 13.07.11, 08:58
          osobiście nigdy takiego kwitu nie podpisuję, natomiast zawsze mam klauzulę, o bezgotówkowym rozliczeniu pomiędzy warsztatem a ubezpieczycielem. Nie miałam do tej pory na szczęście problemów.
          • Gość: juzza Re: Warsztat dał dupy i teraz chce rąbnąć klientk IP: 217.116.100.* 13.07.11, 09:29
            A ja w ostatnich latach 2 razy liwkidowałem szkodę w ASO (raz forda raz skody) i jest taki kwit. Nie podpiszesz - nie robią....
            • Gość: azyt Re: Warsztat dał dupy i teraz chce rąbnąć klientk IP: *.fbx.proxad.net 13.07.11, 09:36
              no to trzeba to zmienic
              jakas ustawa czy cos w tym stylu, zeby nie mozna bylo z ludzi robic jeleni?
              moze jasnie nam panujacy wzieliby sie za to?
              ja wiem , ze sa baaardzo zajeci, ale moze jednak....
            • nchyb Re: Warsztat dał dupy i teraz chce rąbnąć klientk 13.07.11, 12:05
              > A ja w ostatnich latach 2 razy liwkidowałem szkodę w ASO
              u nas wszystkie naprawiane auta to fiaty, zawsze naprawiane w serwisie przy salonie, w którym były kupowane i nigdy nie było takich dokumentów.
              Zawsze była mowa o bezgotówkowym rozliczeniu między serwisem a ubezpieczycielem, oni się dogadywali co do kosztów, kosztorysów, wycen. Ja miałam odebrać sprawne auta. Do tej pory zawsze bezproblemowo się udawało.
    • Gość: jacek Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.07.11, 11:21
      To totalne kretynstwa z tymi ubezpieczeniami. Ubezpieczasz sie "obustronnie" aby nie miec klopotu z wypadkami, uszkodzeniami z mojej czy innej osoby winy i naprawami. Chyba ,ze wartosc pojazdu przekracza wartosc naprawy, wtedy ubezpieczyciel negocuje z wlascicielem wg. stawki w ksiedze wartosci danego pojazdu. Tak jest w innych krajach. Jesli ktos probuje naciagnac ubezpieczyciela to ubezpieczyciel robi dochodzenie swoimi drogami. Trzeba zrobic na forum internetowym ranking firm ubezpieczeniowych z ktorymi sa najwieksze klopoty i najdluzsze okresy oczekiwania na zwrot pieniedzy a wtedy wlasciciele pojazdow beda mogli sie ubezpieczac w tych pewnych, najlepszych a cwaniakow zostawic bez ubezpieczajacych sie. W tym kraju nad Wisla jest tylko cwaniactwo, oszustwo i szybkie robienie pieniedzy. W wiekszosci wypadkow sami jestesmy sobie winni.
    • lejagal Warsztat nie chce oddać auta, a klient traci 13.07.11, 11:28
      Oczywiscie przy kazdym ubezpieczeniu jest tzw. udzial wlasny a pozniej juz sie nie martwie. Tylko termin naprawy mnie interesuje. jesli ubezpieczylem sie z opcja samochod zastepczy to nawet termin naprawy mnie tak bardzo nie goni. Ale to w normalnym kraju.
    • andrzejto1 Ile jest winy firmy a ile klienta?? 13.07.11, 12:35
      Oto jest pytanie.
      Po pierwsze, warsztat nie powinien zacząć naprawy bez obejrzenia oceny technicznej dokonanej przez rzeczoznawcę firmy ubezpieczeniowej.
      Jak wylazło coś poza tą oceną, to się robi oględziny dodatkowe.

      Więc jak pani Jola bez pojęcia dała auto do naprawy nie uzgadniając tego z likwidatorem, to pretensje do siebie.

      Po drugie: Upoważnienie warsztatu do odbioru odszkodowania załatwia sprawy, bo warsztatowiec wie, że poza kosztorys złotówki więcej nie dostanie,

      Jak sądzę to warsztat i pani Jola zdecydowali się na naprawę w większym zakresie niż uszkodzenia opisane przez rzeczoznawcę, oraz części nie takie jak w umowie ubezpieczenia, i zaczął się problem. bo jak się kupuje ubezpieczenie, to jak najtaniej, z udziałem własnym i bez znoszenia amortyzacji. A jak jest szkoda, to się chce naprawiać w salonie fabrycznie nowymi i oryginalnymi częściami.

      Większość problemów bierze się z tego, że się kombinuje, albo postępuje niezgodnie z procedurą. Nie wspominam o jakości naszego prawa. W Ustawie o Ubezpieczeniach obowiązkowych jest napisane, że firma może przeprowadzić własne postępowanie i na jego podstawie odmówić przyjęcia odpowiedzialności. Nawet ukaranie mandatem nie jest dla niej wiążące. Wiążący jest tylko wyrok sądu.
      Ale to przyczynek do jakości pracy naszych p{osłów}.
      • nchyb Re: Ile jest winy firmy a ile klienta?? 13.07.11, 19:01
        > Po pierwsze, warsztat nie powinien zacząć naprawy bez obejrzenia oceny technicz
        > nej dokonanej przez rzeczoznawcę firmy ubezpieczeniowej.
        nie powinien zacząć bez zatwierdzonego kosztorysu...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka