Dodaj do ulubionych

Pytanie do znawców ekonomii USA

19.10.04, 12:35
Ile wynosił PKB per capita w USA w 1958 r. licząc w cenach stałych z
ostatnich lat ( najlepiej z 2003 r. ) ?

W miarę możliwości proszę przy okazji o konkretny link .

Z góry wielkie dzięki .
Obserwuj wątek
    • Gość: BRvUngern-Sternber To jest zla data. IP: *.bg.am.lodz.pl 19.10.04, 15:42
      Przyjales zla date.Wprawdzie w 1958 roku powstala formalnie UE.Ale w gospodarce
      nic sie nie zmienilo.Budowa systemu ekonomicznego UE polegajaca na stopniowym
      znoszeniu cel i ujednolicaniu prawa oraz blokowaniu wlasnych rynkow przed
      importem z zagranicy zakonczyla sie dopiero po likwidacji wolnego rynku w
      rolnictwie pod koniec lat 60tych.A wiec UE w tym ksztalcie jaki jest mozna
      liczyc dopiero od 1970.Wtedy PKB USA przewyzszal te kraje o okolo 20%.Pozniej
      byl kryzys naftowy i zachod mial trudnosci. W 1980 PKB USA przewyzszal UE nadal
      o 20%.Pozniej przyszedl Regan i wprowadzil swoja slynna reganomike UE zostala z
      tylu w 1990 USA przewyzszalo juz UE o 30%.Pozniej po upadku imperium zla USA
      przezyly kolejny boom tym razem oparty na internecie.PKB zaczal juz przewyzszac
      UE o 40% w 2000 roku.Pozniej UE wprowadzila Euro i to byla juz katastrofa w
      szybkim tempie USA przeskoczylo UE Teraz przewaga wynosi 50%.MIMO PRZYJECIA 10
      NOWYCH KRAJOW PKB UE W TYM ROKU JEST NIZSZY NIZ USA wynosi 10500 mld a w USA
      11500.Jak latwo policzyc na mieszkanca jest 39000 USD gdy UE 22000 a stare
      kraje 27000.UE pada jak ZSRR.
      • v.ci Re: To jest zla data. 19.10.04, 19:06
        Uważasz się za znawcę ? Niestety , bardzo tendencyjnego . Skąd czerpałeś te
        dane ?

        Amerykanin Jeremy Rifkin jest zdania , że aktualnie to UE ma wyższy PKB niż
        USA :

        www.zieloni.org.pl/articles.php?id=696
        Twierdzisz , że nowi członkowie UE zaniżają PKB per capita całości UE aż o 5
        tys. $ !?
      • Gość: corgan ale PKB liczony do czasu pracy w UE jest wyzszy... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.10.04, 01:58
        niż USA. Spotkalem sie z takimi wyliczeniami - np. jak rósł PKB Francji od lat
        50-tych i jak był wtedy sredni czas pracy ludzi, a tymi samymi danymi w
        Stanach. Wnioski (opracował to.. .Amerykanin) nie sa pozytywne dla gospodarki
        USA. Amerykanie coraz więcej pracuja i mają relatywnie coraz mniej...

        Te same wnioski negatywne sa dla POlski - mamy bardzo duzą ilość czas pracy i
        nie za duże PKB.
        • Gość: BRvUngern-Sternber Niestety nie jest to prawda. IP: *.bg.am.lodz.pl 20.10.04, 15:19
          Czas pracy w USA jest dluzszy o 20% a PKB jest wyzszy o 40%.Poza tym PKB UE
          jest zupelnie nieporownywalny ze wzgledu na duzy udzial biurokracji
          w ,,tworzeniu'' PKB.A coz to jest PKB tworzony przez biurokracje?Po prostu
          wiecej urzedasow przekladajacych papiery.
          • Gość: corgan a czym się różni praca w biurze UE od USA? IP: 217.11.142.* 21.10.04, 21:01
            a czy procesy sądowe i całe sztaby prawników w USA to jakoś mają wpływ na ichni
            wzrost PKB? jesli tak to czym się różni to od tzw biurokracji unijnej?

            Druga sprawa - jak mierzyć usługi niematerialne? W więzieniach w USA siedzi
            około miliona ludzi. Teoretycznie wytwarzają niewiele, ale jeśli nawet to na
            ich potrzeby pracuje również sporo ludzi. Tam sporo więzień jest nawet
            prywatnych. Czy np. jest to "sektor" który wytwarza czy nie wytwarza PKB? czy
            go tylko konsumuje.

            Pytanie naiwne - czy to prawda, ze wskaźnik PKB w USA jest inaczej
            skonstruowany i jakoś inaczej liczony niż w innych krajach? Skoro ten wskaźnik
            jest tak ważny, to przecież dla stałego podtrzymania i wzmocnienia marki
            pt "USA" warto takim wskaźnikiem pomanipulować... Chyba w USA mają z tym
            zakresie doświadczenie. No bo dlaczego w USA są takie wzrosty rzędu 8% i spadki
            np. -1,5% PKB?
            • Gość: Kagan Re: a czym się różni praca w biurze UE od USA? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.10.04, 10:52
              99% prawnikow i 90% urzednikow wytwarza UJEMNE uslugi, czyli ich "praca"
              powinna ZMNIEJSZAC, a nie zwiekszac PKB (GDP). A USA ma najwiecj prawnikow per
              capita, i najwiecej urzedasow: federalnych, stanowych, municypalnych,
              lokalnych, samorzadowych, zatrudninych w tzw. Qangos (quasi-rzadowych
              instytucjach) oraz mnostwo policji: federalnej (FBI), stanowej, lokalnej,
              miejskiej, tajnej, poltajnej, jawnej, poljawnej, itp. itd. Ile PKB tworzy
              policjant?
              • kropka_leje Na szczescie, nie z budzetu centralnego... 25.10.04, 19:45
                Co ciekawe, to jedynie pracownicy federalni, a z policji jedynie FBI sa
                utrzymywani przez wladze centralne.
                Natomiast wszyscy inni wymienieni sa na utrzymaniu wladz stanowych badz
                miejskich, ktore zawsze pochodza z wyboru i uchwalaja wlasne budzety a i
                nierzadko podatki. Czyli dziela jednak wlasne pieniadze.
                Jak jest np. w kraju socjalistycznym, czyli takiej Polsce?
                Otoz z budzetu centralnego utrzymuje sie poza rzadem, takze i instytucje
                komisarzy, czyli wojewodow i ich urzedy, policje kazdego szczebla, publiczne
                szkoly wyzsze, a takze wiekszosc szkol nizszego szczebla (nie bezposrednio,
                tylko poprzez dotacje dla budzetu lokalnego). A takze, mimo "reform" wiekszosc
                sluzby zdrowia. Do tego nalezy dodac miliardowe dotacje do PKP i wielu
                zakladow nazwanych eufemistycznie "spolkami z udzialem skarbu panstwa". Lista
                na pewno nie jest pelna.
                A wiekszosc prawnikow w USA prowadzi prywatne praktyki, nie ma tam tez
                socjalistycznych stawek ustalanych odgornie jak w socjalistycznej Polsce.

                • Gość: Kagan Takze z budzetu centralnego... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.10.04, 11:38
                  Policja stanowa i lokalna tez otrzymuje dotacje z budzetu federalnego: podatki
                  staniowe i lokalne sa bowiem z USA zbyt male, aby je utrzymac. USA ma
                  najwieksza i najdrozsza biurokracje na swiecie, oraz najdrozszy system opieki
                  zdrowotnej, ktory jednak jest dobry tylko dla lekarzy... USA ma takze
                  najwieksze dotacje z budzetu dla firm prywatnych, glowniue zbrojeniowych. Gdyby
                  nie dotacje z budzetu, to USA juz dawno by nie miala przemyslu lotniczego czy
                  zbrojeniowego...
                  • kropka_leje Znowu sie mylisz Kaganie... 28.10.04, 18:52
                    Otoz nie. Policje nie dostaja dotacji z budzetu federalnego.
                    Podatki stanowe czy lokalne sa oczywiscie zbyt male, ale... nie zapominaj (badz
                    dowiedz sie), ze najwieksze wplywy w budzetach wiekszosci rozwinietych panstw
                    pochodza z podatkow od sprzedazy dobr i uslug.
                    A owe podatki w USA trafiaja wlasnie do budzetow lokalnych.

                    Biurokracja na pewno kosztuje, ale proporcjonalnie do liczby ludnosci, USA maja
                    mniej urzednikow niz Polska, czy inna Francja. I to w dodatku, dysponujac
                    zdecentralizowanym systemem zarzadzania, a nie zcentralizowanym jak oba te
                    kraje. W dodatku, wiele stanowisk jest wybieranych w wyborach powszechnych,
                    wiec szary obywatel przynajmniej ma wplyw na to, kto nim bedzie rzadzil - nie
                    ma tak, ze w zcentralizowanym systemie partia ktora rzadzi bierze wszystko.

                    Opieka zdrowotna owszem kosztuje, ale nie jest przymusowa jak w Europie.
                    Obywatel nie jest zmuszany jak w Polsce, by placic obligatoryjna skladke, po
                    czym dawac lekarzowi i pielegniarkom ich "udzial" w lape.

                    A firmy prywatne zas nie dostaja dotacji. Moga dostac jedynie albo grant na
                    jakies przedsiewziecie, albo po prostu zamowienie rzadowe - a te nigdzie w
                    swiecie nie sa uznawane za dotacje budzetowe.

                    A przemysl w USA istnieje wlasnie dlatego, ze wciaz ma kto kupowac owe
                    produkty. Gdyby utrzymywal sie jedynie z budzetu, to jego sytuacja bylaby
                    podobna do tego w Polsce z czasow socjalizmu...

                    • Gość: Kagan Re: Znowu sie mylisz Kaganie... IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 30.10.04, 08:52
                      Zyjesz w tzw. fools paradise. Wladze lokalne i stanowe wszedzie dostaja dotacje
                      z budzetu fedralnego, bo najwiecej podatkow zabiera wlasnie Washington DC.
                      USA ma wiecej urzednikow per capita, bo ma ten idiotyczny system federalny,
                      zrozumialy w XVIII wieku, ale dzis, w dobie Internetu jest on przezytkiem i to
                      kosztownym... I czym sie rozni zamowienie rzadowe ratujace firme (Boeing np.)
                      od pomocy? Tylko nazwa... Zas opieka zdrowotna w USA, to jeden wielki
                      skandal...
                      • Gość: sp;lit Re: Znowu sie mylisz Kaganie... IP: *.nas31.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 31.10.04, 00:48
                        A niby gdzie i co mialby rzad US zamawiac , jesli nie w Boeing i Lockheed
                        Martin ? Znasz lepszy produkt ? Slucham !

                        Apropo's opieki zdrowotnej USA , moze nam powiesz dlaczego kacyki z calego
                        swiata jak maja kase i cos im dolega jada sie leczyc do US ?

                        Dla oswiecenia , w moim Stanie (Washington) rodzina z dwojgiem dzieci , ktora
                        nie zarabia 40 tys , automatycznie kwalifikuje sie na opieke medyczna na koszt
                        Stanu - Wlacznie z nielegalnymi Latynosami i reszta choloty ,...
                        nielegalnymi Latynosami

                        ==============================================================================

                        I czym sie rozni zamowienie rzadowe ratujace firme (Boeing np.)
                        od pomocy? Tylko nazwa... Zas opieka zdrowotna w USA, to jeden wielki
                        skandal...



                        • Gość: Kagan Re: Znowu sie mylisz Kaganie... IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 08:44
                          1) Powinni zamawac w Aerobus Industries, bo oni sa tansi i maja wyzsza jakosc,
                          albo w Rosji (tez wyzsza jakosc i nizsze ceny)!
                          2) Arafat leczy sie we Francji! W USA jest kilka drogich prywatnych szpitali dla
                          elity, ale podobnie jest tez w Indiach. W RPA, gdy murzyni masowo gineli z
                          najglupszych chorob, do wyleczenia za obecnych 100 dolarow, Christian Barnaaed
                          dokonal pierwszych udanych przeszczepow serca! My tu mowimy o piece zdrowotnej
                          dla zwyklych ludzi, a nie dla krezusow i kacykow!
                          3) Wshington to maly stan (malo ludzi), z mala iloscia bidoty. Powiedz jak jest
                          w Texasie, Californi czy NY albo PA!
          • Gość: Kagan Re: Niestety nie jest to prawda. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.10.04, 10:55
            Jak pisalem, USA ma najwieksza biurokracje w tzw. I swiecie, ze wzgledu na swoj
            federalny system: zrozumialy na poczatku XIX wieku, ale calkowicie zbyteczny w
            erze Internetu (UE to rozne kultury i jezyki, a w USA domnuje 1 kultura i 1
            jezyk, jak w III Rzeszy)... I ta olbrzymia ilosc wysoko oplacanych prawnikow i
            maklerow gieldowych, ktorzy wrecz SZKODZA gospdarce, de facto ZMNIEJSZAJA PKB
            USA...
      • Gość: Kagan Re: To jest zla data. IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.10.04, 12:17
        To USA pada! Zyje ono od czasow Reagana na kredyt. Reaganomika oznaczala
        glownie olbrzymi wzrost zadluzenia USA. USA sie od lat deindastrializuje, jej
        godsapodarka jest coraz bardziej spekulatywna. Te dolary, skladajace sie na PKB
        USA sa w wiekszosci "pustymi" dolarami, czyli ze nie maja wartosci poza
        granicami USA: praca amerykanskich prawnikow czy maklerow gieldowych jest
        zreszta nic nie warta, bo nic ona nie tworzy, a tylko pochlania wyniki pracy
        innych. PKB USA jest sztucznie zawyzony przez spekulacje gieldowa, a wiec nie
        stoja za nim realne produkty czy uslugi, jak w UE czy Chinach. Poczytaj ostatni
        raport o godpodarce swiatowej w The Economist, a zobaczysz, ze ow "boom" w USA
        byl sztuczny, i ze podwojny deficyt USA (budzetu i rachunku biezacego)
        doprowadza ten kraj do bankructwa...
    • Gość: felusiak Przeciez wam napisalem, towarzyszu VC IP: *.nyc.rr.com 20.10.04, 04:20
      Liczony w cenach z 2003 w 1958 wynosil 13032 dolary, nominalnie 2671.
      eh.net/hmit/gdp/
      W ciagu roku we Francji jeden zatrudniony wypracowuje $67780 PKB podczas gdy
      w USA $79790. Przyjmijmy, ze w USA wypracowywane jest to w ciagu 50 tygodni a we
      Francji w ciagu 46 tygodni. Z prostego rachunku wynika, ze francuz wyrabia
      tygodniowo $1473 a amerykanin $1595. Chyba, ze francuz wyrabia $1600 ale wtedy
      oznaczaloby to, ze pracuje jedynie przez 42 tygodnie w roku. Watpie aby francuzi
      mieli 10 tygodni wakacji. Amerykanom z urzedu dalem 2 tygodnie a francuzom 6
      tygodni.
      laborsta.ilo.org/


      67783 79790
    • Gość: Kagan Re: Pytanie do znawców ekonomii USA IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.10.04, 12:11
      eh.net (economic history), tyle, ze nie zawsze dziala...
    • Gość: PKB Re: Pytanie do znawców ekonomii USA IP: *.ibch.poznan.pl 21.10.04, 12:31
      PKB krajów Unii to jakieś 9000 mld euro. PKB Stanów to ponad 10000 mld dolarów.
      Poza tym liczony jest on różnie, bardziej konserwatywnie w Europie.
      • Gość: Kagan Re: Pytanie do znawców ekonomii USA IP: *.lib.unimelb.edu.au 21.10.04, 13:14
        Wrecz odwrotnie. Poczytaj o hedonic accounting i owner imputed rent, ktore
        sztucznie zwiekszaja PKB USA... :(
        • Gość: felusiak kagan baranie ................. IP: *.nyc.rr.com 21.10.04, 19:32
          wyp;erdalaj stad. Dosyc juz twojej umyslowej sraczki. Daj sie zbadac.
          Pojedz sobie na wycieczke albo zapisz sie do kolka niereformowalnych idiotow i
          tam wyglaszaj referaty.

          EU ma tylko nieco wyzszy PKB ale tez ma do cholery wiecej ludnosci.
          W 25 krajach EU mieszka 456 milionow ludzi podczas kiedy w USA 293 miliony.
          Dlatego PKB na glowe jest w USA o prawie 50% wyzsze. Nizsze podatki sprawiaja,
          ze mieszkancy USA maja wiecej pieniedzy do wydania, o prawie 12 tysiecy dolarow
          wiecej na glowe.
          Nalezy rowniez zwrocic uwage na wymiane towarow i uslug z "zagranica", ktora
          zwieksza PKB, chociac w swietle Unii jest to handel wewnetrzny.
          • Gość: Kagan Re: kagan baranie ................. IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.10.04, 10:43
            Znow jedynym twym argumentem sa bluzgi? Zle ci to USA na rozum dziala...
            USA ma wiecej pieniedzy, bo pozycza jak glupie...
            Gość portalu: BRvUngern-Sternber napisał(a):

            > W 2003 PKB UE wynosil 10500 mld USD gdy USA 10400 mld.Ale w tym roku wzrost
            > gospodarczy w USA wynosi 3% a w UE 1%.A wiec PKB 300milinowych USA wynosi
            >10700 mld USD a w UE na 480 mln przypada tylko 10600 mld USD...

            *Departament Handlu USA poinformował w ubiegły czwartek, że deficyt handlowy
            *Stanów Zjednoczonych wzrósł w sierpniu do 54,0 mld USD z 50,5 mld USD w lipcu.
            *Analitycy spodziewali się wzrostu deficytu do 51,4 mld USD.

            Bruno, USA rozwija w tempie 8% NA MIESIAC swoje deficyty.
          • Gość: sp;lit Re: kagan baranie ................. IP: *.nas31.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 31.10.04, 01:02
            Znam cie ze stoickiego spokoju i cierpliwosci , w tlumaczeniu baranom ze ich
            miejsce jest na lace - Takiego felusiaka nie znam , ale milo zauwazyc , ze masz
            ludzkie odruchy ,... It's nice to see you again .

            uklony

            ===============================================================================

            wyp;erdalaj stad.
            • Gość: Kagan Re: kagan baranie ................. IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 08:45
              Z baranami nie dyskutuje, tylko je jem! ;)
      • robisc Re: Pytanie do znawców ekonomii USA 21.10.04, 23:43
        Gość portalu: PKB napisał(a):

        > PKB krajów Unii to jakieś 9000 mld euro. PKB Stanów to ponad 10000 mld
        dolarów. Poza tym liczony jest on różnie, bardziej konserwatywnie w Europie.

        No to ciekawostka.

        "UE: Prostytucja, przemyt i narkotyki już wkrótce zwiększą dochód narodowy
        Prawdopodobnie już w 2005 r. kraje Unii Europejskiej będą wliczały do swojego
        dochodu narodowego „czarną” gospodarkę, a więc prostytucję, przemyt czy
        produkcję narkotyków. Ostateczna decyzja w tej sprawie może zapaść w tym
        miesiącu. Kraje Unii Europejskiej powinny, zgodnie z obowiązującymi zasadami
        sporządzania rachunków narodowych ESA 95, wliczać do produktu krajowego
        brutto pełne rozmiary szarej gospodarki, z dwiema grupami działalności.
        Pierwsza obejmuje produkcję i usługi ukrywane w całości lub w części przed
        organami administracji państwowej w celu unikania płacenia podatków, ceł,
        akcyzy czy składek na ubezpieczenia społeczne. Natomiast drugą grupę tworzy w
        szarej strefie produkcja nielegalna, nazywana często „czarną” gospodarką, do
        której zalicza się między innymi produkcję alkoholu bez zezwolenia, handel
        narkotykami, nielegalną aborcję, fałszowanie i obrót fałszywymi pieniędzmi
        oraz przemyt. Ale mimo istniejącego rozporządzenia Unii Europejskiej o
        zaliczaniu pełnych rozmiarów szarej strefy w rachunkach narodowych, kraje
        Wspólnoty dotychczas wliczają do produktu narodowego brutto tylko produkcję
        ukrytą. Praktyka ta przyjęła się również w Polsce. Ale sytuacja może się
        wkrótce zmienić.
        - W dniach 25-26 marca br. Komitet Dochodu Narodowego Eurostatu będzie
        dyskutował o zasadach pomiaru szarej strefy - powiedziała „GP” dyrektor
        Bożena Jakóbiak z Głównego Urzędu Statystycznego, członek komitetu.
        Zastrzegła, że w tym czasie może, ale nie musi być podjęta ostateczna decyzja
        o obowiązku wliczania do produktu krajowego brutto czarnej gospodarki, którą
        zawężono do prostytucji, przemytu i produkcji narkotyków.

        Na duże prawdopodobieństwo podjęcia takiej decyzji wskazuje postawa
        przewodniczącego Komitetu Dochodu Narodowego, który wbrew opinii członków
        komitetu oświadczył w ubiegłym roku, że nadszedł czas, aby od 2005 r.
        produkcja nielegalna była uwzględniana w rachunkach narodowych. Równocześnie
        nastąpiłaby weryfikacja danych z poprzednich lat, poczynając od 2002 r. Jeśli
        tak się stanie, nastąpi zwiększenie obciążenia finansowego krajów Unii
        Europejskiej na rzecz Wspólnoty. Uwzględnienie produkcji nielegalnej w
        rachunkach narodowych zwiększy bowiem dochód narodowy, a od jego poziomu
        liczona jest składka, jaką wnoszą wszystkie kraje do wspólnej kasy Unii
        Europejskiej."
        • Gość: BRvUngern-Sternber Brawo i o to chodzi! IP: *.bg.am.lodz.pl 22.10.04, 14:52
          Unijni idioci osiagaja juz szczyty szalenstwa.Proponuje tez wlaczyc do PKB
          dzialalnosc przestepcow,platnych mordercow,zlodziei mafiosow.Proponuje liczyc
          tak.Przychod z przestepstwa - koszty= dochod.
          UE gora!!! W ten sposob przescigniemy USA!!!
          • Gość: Kagan Re: Brawo i o to chodzi! IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.10.04, 10:48
            Szara i czarna strefa produkuja jak najbardziej realne uslugi, na ktore jest
            zapotrzebowanie. Stad powinny byc one uwzgledione w tzw. national accounts. W
            ten sposob nie tylko UE zwiekszy sobie PKB, ale i caly III swiat, a to nie lezy
            w interesie USA...
        • Gość: Kagan Re: Pytanie do znawców ekonomii USA IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 25.10.04, 10:45
          To odpowiedz UE na Hedonic Acciounting i Owner Imputed Rent...
          Gość portalu: Bleman napisał(a):
          Skoro USA ma słabszą gospodarke od UE to dlaczego rzesze naukowców z europy
          wyjezdżają do USA.
          Dlaczego najlepsze universytety są w USA.
          Dlaczego ludzie pomysłowi i przedsiębiorczy mają wieksze szanse na sukces i
          wzbogacenie sie w USA niz w UE.
          Dlaczego w USA powstał najważniejszy chyba obecnie przemysł mianowicie przemysł
          informatyczny.
          Dlaczego najbogatsi ludzie na swiecie pochodzą z USA.
          Dlaczego w pierwszej 10 najcenniejszych koncernów na świecie są zaledwie 2 z
          europy a reszta jest ........ o rany
          Kagan: "Rzesze" to pojecie dosc niejasne. Wyjezdzaja, jak dostana lepsza
          oferte, to normalne...
          2. Najlepsze uniwerki to niekoniecznie te, co najwiecej wydaja na reklame, stad
          plasuja sie wysoko w sponsorowanych na ogol rankingach.
          3. USA to wciaz najwiekszy jednolity rynek, stad wieksza szansa dla biznesmena.
          4. USA juz nie produkuja komputerow ani oprogramowania, poza militarnymi, wiec
          masz dosc nieaktulane dane...
          5. P. 3. W USA jest tez najwiecj biedoty (mowa o tzw. I swiecie), a
          wiec "moneta ma dwie strony"...
          6. Bigger is not necessary better or nicer...

          • Gość: felusiak Kagan a mozg cie nie boli? IP: *.nyc.rr.com 25.10.04, 17:20
            Piszesz takie bzdury ze zastanawiam sie czy jeszcze masz szczatkowy mozdzek czy
            juz wszystko koscia zaroslo.
            • Gość: Kagan Re: Kagan a mozg cie nie boli? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.10.04, 11:21
              W NY to Polakom dopiero odbija. Potrafia chyba juz tylko bluzgac, z tej biedy i
              poniewierki... :(
              6 Problemy amerykańskiego rynku pracy

              Jeśli chodzi zaś o argument, iż dzięki daleko posuniętej deregulacji rynku
              pracy, bezrobocie w USA jest zdecydowanie niższe niż np. w UE, gdzie rynek
              pracy jest znacznie bardziej regulowany przez państwo, to posłużę się w tym
              miejscu wywodami znanego amerykańskiego ekonomisty Johna Kennetha Galbraitha. W
              swej znanej książce The New Industrial State daje on przykład jak oficjalna
              stopa bezrobocia, wynosząca w USA na wiosnę roku 1962 około 6%, rośnie do
              prawie 8% (dokładnie 7.8%), jeśli tzw. zniechęceni pracownicy (discouraged
              workers ) zostają uwzględnieni. Należy w tym miejscu dodać, iż system
              amerykański zdecydowanie zniechęca bezrobotnych do rejestrowania się, poprzez
              relatywnie niskie świadczenia i krótki okres ich wypłacania, zaś system
              europejski (UE) wręcz przeciwnie: zachęca bezrobotnych do rejestrowania się, w
              celu uzyskania relatywnie wysokich świadczeń w relatywnie długim czasie. J.K.
              Galbraith zwraca też uwagę na fakt, iż ogólna stopa bezrobocia (która wynosiła
              w USA w omawianym okresie 6.0%, a więc była niska jak na warunki Polski z
              początku XXI wieku) ukrywa niejako poważne problemy na rynku pracy, takie jak
              np. bezrobocie wśród młodzieży, które wynosiło w owym okresie relatywnej
              prosperity de facto 25.6%, a więc dokuczało co czwartemu młodemu
              Amerykaninowi.

              Relatywnie niska stopa bezrobocia w USA tłumaczy się też relatywnym zacofaniem
              technologicznym amerykańskiego przemysłu. Przykładowo: według CIA na 720
              tysięcy robotów zainstalowanych na całym świecie pod koniec ubiegłego (XX)
              stulecia, aż 410 tysięcy, czyli praktycznie 60% było zainstalowane w Japonii –
              p. też. Tab. II.X.

              Tab. II.X. Roboty i bezrobocie w roku 2000

              Kraj Liczba robotów na 10,000 pracowników Stopa bezrobocia (%)
              Francja 60 9.3
              Japonia 300 4.7
              Niemcy 120 7.8
              USA 59 4.0
              Włochy 95 10.4

              Źródło: World Robotics (2001) i statystyki OECD

              Japonia, pomimo recesji i najwyższego na świecie nasycenia robotami (ponad 5
              razy wyższego niż USA) ma bezrobocie wyższe tylko marginalnie (o mniej niż
              jeden punkt procentowy) niż USA. Niemcy, które mają wskaźnik nasycenia robotami
              ponad 2 razy wyższy niż USA, i wciąż przeżywające w roku 2000 trudności
              związane z “połknięciem” byłego NRD, miały w tym samym roku stopę bezrobocia
              mniej niż 2 razy wyższą niż USA. Relatywnie wysoka stopa bezrobocia we Francji
              i Italii też tłumaczy się częściowo wyższym niż w USA nasyceniem tamtejszego
              przemysłu robotami.

              Dane statystyczne odnośnie bezrobocia w USA (P. Dodatek Statystyczny – Część II
              oraz Tab. 14.4 w Części XIV) wyraźnie pokazują bardzo poważne rozmiary
              bezrobocia w tym kraju. I tak ilość bezrobotnych w USA wzrosła z niecałych 4
              milionów w latach 1960tych do ponad 10 milionów na początku lat 1980tych. W
              najlepszym okresie (przełom XX i XXI wieku) wciąż była ona bliska 6 milionom, a
              w roku 2004 znów zbliżyła się do 9 milionów. Oficjalna stopa bezrobocia, która
              nie przekroczyła 10% nawet w najgorszych latach 1982-1983, nie jest, jak to
              starałem się wytłumaczyć powyżej, wiernym czy też wiarygodnym wskaźnikiem
              rozmiaru bezrobocia w USA, gdyż pomija znaczne rzesze osób pozostających bez
              pracy, a jednocześnie nie zarejestrowanych w urzędach pośrednictwa pracy i
              pomijanych w badaniach rynku pracy (głównie tzw. discouraged unemployed czyli
              osoby bezrobotne które nie szukają dłużej pracy, będąc zniechęcone jej
              dotkliwym brakiem). Innym, jeszcze bardziej “namacalnym” dowodem na istnienie
              chronicznego kryzysu na amerykańskim rynku pracy są surowe obostrzenia wizowe i
              imigracyjne (nawet dla obywateli tzw. “starej Europy”, w tym Brytyjczyków) oraz
              niezmiernie restryktywny system wydawania pozwoleń na pracę w USA dla
              cudzoziemców, który nie daje się pogodzić z oficjalną, niską stopą bezrobocia.
              Tak więc można stwierdzić na podstawie analizowanych danych, iż amerykańskie
              rozwiązania nie tyle minimalizują bezrobocie, ile raczej ukrywają jego właściwe
              rozmiary, a więc nie mogą być tym samym dobrym wzorem do naśladowania.

    • Gość: corgan dlaczego tak ważny jest wzrost PKB? + parę pytań IP: 217.11.142.* 25.10.04, 21:45
      kurde... ja nie jestem ekonomistą, ale odnosze wrazenie, że wzrost PKB jest
      swiętoscią. Jak USA ma 8% wzrost PKB to dobrze, a jak UE ma 2% to
      beznadziejnie...

      Tak w ogóle pytania mam:
      1. Czy w Stanach wskaźnik PKB jest liczony tak samo jak w UE?

      2. Statystycznie dochód na głowę mieszkańca jest w Stanach bardzo wysoki. Ale
      jak przedstawia sie tam korelacja wzrostu PKB ze wzrostem dochodów? Bo jesli
      PKB rosnie im o 7%, a dochody sa na 0% wzroscie tzn ze relatywnie zarabia się
      mniej, ale cały wzrost PKB spija ktoś inny... Jak to wygląda w Stanach?

      3. Skoro wzrost PKB to niezwykle cenna rzecz, no tak mi sie wydaje, to czy nie
      istniała i nie istnieje pokusa rządów aby tym wskaźnikiem troszeczke nie
      pomanipulować... żeby wykazywac wyższy wzrost niż jest w rzeczywistości. Albo
      niższy niż w rzeczywistości wskaźnik bezrobocia, deficytu budzetowego itp.?

      4. Amerykanie mają wysoki deficyt budżetowy. I wo ogóle bardzo są zadłużeni o
      ile czytałem. Jakiego rzedu sa to liczby? Jak to sie ma do ich dochodów? No bo
      jeśli wzrost PKb napędzany jest zadłuzeniem sie no to super, ale kiedyś te
      długi trzeba spłacić, a to pewnie wymagałoby zmiany stylu konsumpcji, np.
      sprzedazy domu albo nie kupowania nowego samochodu itp.

      No bo np. mamy 2 osoby Jasia i Stasia. Jaś ma mająrek o wartosci 200.000 euro i
      jest zadłużony na 190.000. Staś ma majątek w wysokości 20.000 euro i żadnego
      kredytu na sobie. Który z nich jest bogatszy? Dopóki wszystko idzie dobrze to
      jest ok - Jaś ma np. supermieszkano za te 200.000, a Stas gniezdzi sie w
      wynajetym pokoju. Druga sprawa - współczułbym Jasiowi gdyby nagle stracił
      pracę, bo wtedy byłby ugotowany bo banki i komornicy zdarliby z niego skórę...

      Jeśli Amerykanie są powaznie zadłużeni to czym dla świata grozi fakt, ze to
      moze p...dolnać, ze to poleci jak kamyczki domina, np. Johna zwolnia i nie
      bedzie mial na kolejna rate za samochod, przez co John nie bedzie mógł splacic
      samochodu, wiec posrednik ktory mu te fure sprzedał splajtuje i zwalnia ludzi,
      komornicy mają pełne parkingi samochodów ktorych nikt nie chce, więc sprzedaż
      samochodów leci w dół, firmy zwalniaja ludzi, ktorzy nie mają na wiele
      podstawowych rzeczy, wiec tną niemiłosiernie wydatki w tym nie kupują usług,
      ktorymi zajmuje sie John ktory nie chce być bezrobotnym. Więc John aby spłacić
      długi ktore mu narosły bedzie chcial sprzedac dom i kupic mniejszy, ale okaze
      sie ze multum ludzi ma ten sam problem i ceny nieruchomosci leca w dół na leb
      na szyje a nikt nie chce kupować itp. Banki mają w swoich aktywach ogromne
      aktywa, ktore są niesprzedawalne itp. Moze istniec taki scenariusz równi
      pochyłej, czego oczywiście USA nie życzę...

      Amerykanie mają zamiar kiedyś te swoje długi spłacić czy jakoś to nie wchodzi w
      grę? Czy są inne rozwiązania?

      -------------
      A teraz taka luźna dygresja :) hehehe... moze to co powiem nie wyda wam sie
      zabawne, ale czy za wizerunek potęgi Ameryki nie odpowiada też...
      Hollywood? :))) Popatrzcie - ile filmów toczy sie w amerykanskich kompleksach
      militarnych, postac prezydenta USA występowała w wielu filmach, chyba kazde
      dziecko wie jak wygląda nowojorski policjant, budynki Pentagonu, Białego Domu,
      Kongresu, FBI, te seriale na lotniskowcach, tajnych bazach (w sumie chyba
      wszystkie są tajne), łodzie podwodne, nawet taki demaskatorski "Archiwum-X" to
      tam tez w co drugim odcinku pojawiali sie "dzielni amerykanscy chlopcy" nawet
      jesli serial byl nieustannie o spisku i o kosmitach.

      Wyobrazacie sobie europejski odpowiednik serialu "Rambo" albo "Top Gun"? np.
      trudny emocjonalnie związek pilota francuskiego Miragge'a do swojego
      szwedzkiego kolegi latającego na Grippenie, ktorzy nie moga sie porozumiec, bo
      Szwecja nie jest w Nato?

      Czy widzieliscie kiedys film ktorego akcja toczylaby sie w siedzibie NATO w
      Brukseli, albo w Bundestagu albo np. coś o ukrywaniu kosmitów w podziemiach
      Komisji Europejskiej w Strasburgu albo o tajnym spisku włoskich wojskowych
      ktorzy chcąc obalic Kadafiego wysyłają na pustynie z tajną misją swojego
      agenta.... kurna! przeciez "wloskie wojsko" to jakos brzmi zabawnie :) no nie?

      To jest pytanie.. czy Hollywood kreuje rzeczywistość czy rzeczywistość
      dostarcza tematów do scenariuszy filmowych itp.
      • Gość: Kagan Re: dlaczego tak ważny jest wzrost PKB? + parę py IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.10.04, 11:33
        Gość portalu: corgan napisał(a): kurde... ja nie jestem ekonomistą, ale odnosze
        wrazenie, że wzrost PKB jest swiętoscią. Jak USA ma 8% wzrost PKB to dobrze, a
        jak UE ma 2% to beznadziejnie...
        Tak w ogóle pytania mam:
        1. Czy w Stanach wskaźnik PKB jest liczony tak samo jak w UE?
        K: NIE! W USA uwzgledniaja zmiany jakosci (prawdziwe i urojone) - tzw. hedonic
        accounting, i wliczaja pozorne dochody, np. czynsze, rzekomo otrzymywane przez
        osoby mieszkajace we wlasnych mieszkaniach (owner's imouted rent). Ponadto
        wliczaja w USA nieslychanie wysokie honoraria prwnikow i maklerow gieldowych:
        osob, ktore nie dosc, ze nic nie produkuja realnego, to sa przeciez
        konsumentami, a nie producentami...

        2. Statystycznie dochód na głowę mieszkańca jest w Stanach bardzo wysoki. Ale
        jak przedstawia sie tam korelacja wzrostu PKB ze wzrostem dochodów? Bo jesli
        PKB rosnie im o 7%, a dochody sa na 0% wzroscie tzn ze relatywnie zarabia się
        mniej, ale cały wzrost PKB spija ktoś inny... Jak to wygląda w Stanach?
        K: W Stanach na wzroscie gospodarczym zyskije tylko horne 10-20% ludnosci, dla
        reszty stopa zyciowa obniza sie od lat 1970tych...

        3. Skoro wzrost PKB to niezwykle cenna rzecz, no tak mi sie wydaje, to czy nie
        istniała i nie istnieje pokusa rządów aby tym wskaźnikiem troszeczke nie
        pomanipulować... żeby wykazywac wyższy wzrost niż jest w rzeczywistości. Albo
        niższy niż w rzeczywistości wskaźnik bezrobocia, deficytu budzetowego itp.?
        K: Oczywiscie, ze rzad manipuluje statystykami - p. nastepny post i punkt 1.
        Inflacje i bezrobocie sie zawsze zaniza, a PKB zawyza...

        4. Amerykanie mają wysoki deficyt budżetowy. I wo ogóle bardzo są zadłużeni o
        ile czytałem. Jakiego rzedu sa to liczby? Jak to sie ma do ich dochodów? No bo
        jeśli wzrost PKb napędzany jest zadłuzeniem sie no to super, ale kiedyś te
        długi trzeba spłacić, a to pewnie wymagałoby zmiany stylu konsumpcji, np.
        sprzedazy domu albo nie kupowania nowego samochodu itp.
        K: Jak twierdzi The Economist. “Z pozycji nadwyżki przed rokiem 2000,
        strukturalny deficyt budżetu (rządu federalnego, rządów stanowych i samorządów
        lokalnych) osiągnął w USA prawie 5% PKB, czyli trzy razy tyle co w obszarze
        Euro. Ameryka ma także deficyt rachunku bieżącego (current account) wynoszący
        5% PKB, podczas gdy obszar Euro ma małą nadwyżkę. Amerykańskie gospodarstwa
        domowe oszczędzają teraz mniej niż 2% ich rozporządzalnego dochodu (disposable
        income); zaś podobne oszczędności w obszarze Euro wynoszą znacznie więcej, bo
        12%. Całkowity dług konsumencki (gospodarstw domowych) w Ameryce wynosi obecnie
        84% PKB, w porównaniu do 50% w strefie Euro.” Tak więc zadaniem The
        Economist “USA cierpi od lat na strukturalne deficyty, które ograniczą
        skuteczność i trwanie jego kryptoimperialnej roli w świecie. […] Głównym
        problemem wydaje się być rosnąca zależność od kapitału zagranicznego,
        niezbędnego aby finansować nadmierną prywatną i publiczną konsumpcję w USA.
        Trudno jest przywołać z historii jakieś imperium, które by długo wytrzymało tak
        wielką zależność od pożyczania pieniędzy za granicą.”

        No bo np. mamy 2 osoby Jasia i Stasia. Jaś ma mająrek o wartosci 200.000 euro i
        jest zadłużony na 190.000. Staś ma majątek w wysokości 20.000 euro i żadnego
        kredytu na sobie. Który z nich jest bogatszy? Dopóki wszystko idzie dobrze to
        jest ok - Jaś ma np. supermieszkano za te 200.000, a Stas gniezdzi sie w
        wynajetym pokoju. Druga sprawa - współczułbym Jasiowi gdyby nagle stracił
        pracę, bo wtedy byłby ugotowany bo banki i komornicy zdarliby z niego skórę...
        Jeśli Amerykanie są powaznie zadłużeni to czym dla świata grozi fakt, ze to
        moze p...dolnać, ze to poleci jak kamyczki domina, np. Johna zwolnia i nie
        bedzie mial na kolejna rate za samochod, przez co John nie bedzie mógł splacic
        samochodu, wiec posrednik ktory mu te fure sprzedał splajtuje i zwalnia ludzi,
        komornicy mają pełne parkingi samochodów ktorych nikt nie chce, więc sprzedaż
        samochodów leci w dół, firmy zwalniaja ludzi, ktorzy nie mają na wiele
        podstawowych rzeczy, wiec tną niemiłosiernie wydatki w tym nie kupują usług,
        ktorymi zajmuje sie John ktory nie chce być bezrobotnym. Więc John aby spłacić
        długi ktore mu narosły bedzie chcial sprzedac dom i kupic mniejszy, ale okaze
        sie ze multum ludzi ma ten sam problem i ceny nieruchomosci leca w dół na leb
        na szyje a nikt nie chce kupować itp. Banki mają w swoich aktywach ogromne
        aktywa, ktore są niesprzedawalne itp. Moze istniec taki scenariusz równi
        pochyłej, czego oczywiście USA nie życzę...
        K: Ponieważ gospodarstwa domowe w USA wydają obecnie więcej niz zarabiają, a
        więc mają tzw. negatywną stopę oszczędności (przeciętny dług amerykańskiego
        gospodarstwa domowego wynosił pod koniec ubiegłego wieku ponad 100% ich
        przeciętnego rozporządzalnego dochodu ), więc bankructwo grozi w USA zarówno
        państwu jak też i jego obywatelom. Z wyżej wymienionych powodów model
        amerykański wydaje się więc nie być modelem ani wzorcowym, ani też
        przyszłościowym, przez co zmniejsza się radykalnie jego atrakcyjność dla reszty
        świata, a szczególnie krajów wysoko rozwiniętych, w tym więc dla Australii i
        Nowej Zelandii, które także mają bardzo poważne problemy z rosnącym oraz
        praktycznie nie kontrolowanym zadłużeniem zagranicznym.

        Amerykanie mają zamiar kiedyś te swoje długi spłacić czy jakoś to nie wchodzi w
        grę? Czy są inne rozwiązania?
        K: Splaca najwyzej swymi zdewaluowanymi, wkrotce bezwartosciowymi dolarami... :(
        -------------
        A teraz taka luźna dygresja :) hehehe... moze to co powiem nie wyda wam sie
        zabawne, ale czy za wizerunek potęgi Ameryki nie odpowiada też...
        Hollywood? :))) Popatrzcie - ile filmów toczy sie w amerykanskich kompleksach
        militarnych, postac prezydenta USA występowała w wielu filmach, chyba kazde
        dziecko wie jak wygląda nowojorski policjant, budynki Pentagonu, Białego Domu,
        Kongresu, FBI, te seriale na lotniskowcach, tajnych bazach (w sumie chyba
        wszystkie są tajne), łodzie podwodne, nawet taki demaskatorski "Archiwum-X" to
        tam tez w co drugim odcinku pojawiali sie "dzielni amerykanscy chlopcy" nawet
        jesli serial byl nieustannie o spisku i o kosmitach.
        Wyobrazacie sobie europejski odpowiednik serialu "Rambo" albo "Top Gun"? np.
        trudny emocjonalnie związek pilota francuskiego Miragge'a do swojego
        szwedzkiego kolegi latającego na Grippenie, ktorzy nie moga sie porozumiec, bo
        Szwecja nie jest w Nato? Czy widzieliscie kiedys film ktorego akcja toczylaby
        sie w siedzibie NATO w Brukseli, albo w Bundestagu albo np. coś o ukrywaniu
        kosmitów w podziemiach Komisji Europejskiej w Strasburgu albo o tajnym spisku
        włoskich wojskowych ktorzy chcąc obalic Kadafiego wysyłają na pustynie z tajną
        misją swojego agenta.... kurna! przeciez "wloskie wojsko" to jakos brzmi
        zabawnie :) no nie? To jest pytanie.. czy Hollywood kreuje rzeczywistość czy
        rzeczywistość dostarcza tematów do scenariuszy filmowych itp.
        K: Cale USA to tylko gra pozorow...
        K: Dobrą wiadomością dla USA jest, zdaniem Fergusona, to, że, w przeszłości
        jedno wielkie imperium polegało, jak obecnie USA, na pożyczkach zagranicznych.
        Złą wiadomością jest zaś to, że była to carska Rosja, która zależała od
        kolejnych ogromnych pożyczek zagranicznych - w dużej mierze od francuskich
        inwestorów - aby zmodernizować swą armię i flotę. Jednakże owa zależność Rosji
        od francuskiego kapitału zmusiła rząd carski do bycia posłusznym poradom
        przychodzącym z Paryża. Spójrzmy, mówi Fergussoan, jak to się skończyło: Rosja
        była pierwszym europejskim imperium, które upadło – najpierw militarnie, a
        później politycznie - w wyniku kosztów prowadzenia wojny. Tak więc Ferguson
        ironicznie nazywa obecną politykę zagraniczną, a szczególnie finasowanie
        wydatków militarnych z pożyczek zagranicznych, metodą cara Mikołaja Drugiego.

        Zdaniem profesora Fergusona, wizja prezydenta Georgea Busha juniora
        tranformacji świ
        • Gość: Kagan Re: dlaczego tak ważny jest wzrost PKB? (c.d.) IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 28.10.04, 11:34
          Zdaniem profesora Fergusona, wizja prezydenta Georgea Busha juniora
          tranformacji świata na amerykańską modłę, to jest poprzez wojskową siłę, ma
          dość pikantny wniosek: ów wojskowy wysiłek USA będzie (nieświadomie)
          sfinansowany przez Europę (właściwie UE – LK), w tym tak nielubianą obecnie w
          Ameryce Francję, oraz przez Japonię. Ale owo finasowanie Ameryki przez Europę
          (UE) i Japonię daje im niemały wpływ na politykę USA, na zasadzie “kto opłaca
          kobziarza, może mu kazać grać daną melodię” (“who pays the piper calls the
          tune”) Balzac już powiedział kiedyś, że jeśli dłużnik jest wystarczająco duży,
          to ma on władzę nad swymi wierzycielami; i że problemy mają tylko drobni
          dłużnicy. Zdaniem Fergusona, prezydent George Bush junior i jego doradcy
          postępują dokładnie według wskazań Balzaca. Jednakże równie dobrze koniec USA
          może być podobny do końca Rosji carskiej, której nie pomogło nawet bycie
          dłużnikiem na wielką skalę.

          Jeśli nawet owe “czarne” scenariusze się nie spełnią, to i tak ów podwójny
          deficyt jest poważnym problemem dla USA. Nawet bardzo konserwatywny brytyjski
          The Economist jest zdania, iż:
          Zrelaksowane nastawienie prezydenta Busha do ogromnych deficytów budżetu idzie
          w parze z podobnym brakiem zainteresowania olbrzymim deficytem rachunku
          bieżącego Ameryki. Osiągnął on ostatnio około 5% GDP, i jest, w opinii wielu
          ekonomistów, zbyt duży. Martwią się oni nie tyle tym, czy będzie się on dalej
          zwiększać, ale nagłym spadkiem kursu dolara amerykańskiego, albowiem dewaluacja
          waluty wydaje się obecnie być jedynym wyjściem dla USA z tej pułapki podwójnego
          deficytu.

          Tylko w roku 2002 dolar amerykański (USD) stracił prawie 14% swej wartości
          względem innych ważniejszych walut (trade-weighted value). Ponieważ trend ten
          kontynuował się w roku 2003 i 2004, to coraz bardziej wydaje się prawdopodobne,
          iż Stany Zjednoczone będą chciały rozwiązać problem swych deficytów i długów
          poprzez faktyczną dewaluację dolara. Jednakże zdaniem ekspertów (np. cytowanego
          uprzednio noblisty Stiglitza oraz The Economist), takowa dewaluacja,
          szczególnie jeśli będzie przeprowadzona nagle, może zatrząść całą gospodarką
          światową. Jest to, oczywiście, bezpośrednia konsekwencja tak chwalonej przez
          konserwatywnych ekonomistów globalizacji, która, jak prawie każde zjawisko, ma
          dwie strony.

          • Gość: corgan wielkie dzieki za informacje IP: 217.11.142.* 28.10.04, 22:23
            aha! to że USA liczyłoby sobie do PKB honoraria prawników to pół biedy... oni
            ponoć doliczają jakieś zupełne dziwne rzeczy jak np. wzrost mocy procesorow w
            PeCetach. Ze jak 8 lat temu mialem Pentium MMX a teraz miałbym Pentium IV (MMX
            nie da sie juz kupic, no chyba ze w muzeum) to wzrost mocy obliczeniowej tych
            procków jakos tez jest liczony do wzrostu PKB. Podobnie z taniejącym sprzetem
            komputerowytm i RTV itp. ze teraz za cene X mozesz kupić jeszcze lepszy sprzet,
            o lepszych parametrach niż 10 lat to to tez liczy sie do wzrostu PKB.

            Nie wiem kompletnie o co w tym chodzi... chyba ze jak powiedział Lech
            Wałęsa "stłucz pan termometr nie będziesz miał pan gorączki" hehe
            • Gość: felusiak Widze ze ci kagan wode z mozgu robi IP: *.nyc.rr.com 29.10.04, 01:51
              kagan, skoorwysynu wyp;erdalaj ze swoja sraczka do magla albo na bazar.
              • Gość: corgan to jest inaczej niz pisze Kagan? IP: 217.11.142.* 29.10.04, 19:07
                tzn USA nie są zadłużone i nie mają deficytu budżetowego ect.? tak?
                • Gość: felusiak Re: to jest inaczej niz pisze Kagan? IP: *.nyc.rr.com 29.10.04, 20:29
                  Gość portalu: corgan napisał(a):
                  > tzn USA nie są zadłużone i nie mają deficytu budżetowego ect.? tak?

                  Drogi corgan to znaczy, ze w interpretacji kagana wszyscy polacy to pijacy,
                  wszyscy grecy maja seks z baranami a wszyscy niemcy to mordercy.
                  Kagan widzi jedynie to co chce widziec i co pasuje mu do ugruntowanego juz w
                  jego glowce obrazu swiata. Ponadto nie ma najmniejszego nawet pojecia o ekonomii
                  co wielokrotnie staralem sie mu wytlumaczyc. Niestety groch o sciane.

                  Lekcja ekonomii od kagana jest jak lekcja historii od Goebbesa.


                  • Gość: Kagan Re: to jest inaczej niz pisze Kagan? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 30.10.04, 08:53
                    Prosze o argumenty ad rem, dane itp. a nie inwektywy.
                  • Gość: corgan felusiak! podaj jakieś konrtargumenty a nie IP: *.chello.pl 30.10.04, 20:03
                    inwektywy. Podaj jakies inne dane niż Kagan albo podaj alternatywną ich
                    interpretację, a nie wyzywanie czyichs argumentów od Goebbelsa.
                    • Gość: felusiak Re: felusiak! podaj jakieś konrtargumenty a nie IP: *.nyc.rr.com 30.10.04, 21:56
                      Nie mam zamiaru pisac wszystkiego od nowa.
                      Przeczytaj moje wypowiedzi w ponizszych watkach:
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=11283434
                      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=30&w=13353414
                      A najlepiej popros Kagana aby wytlumaczyl ci jakimi metodami obliczany jest PKB.
                      Szczegolny nacisk poloz na wytlumaczenie roznic pomiedzy obliczaniem PKB a
                      obliczaniem tzw. "realnego" wzrostu PKB.
                      Sam ciekaw jestem jak Kagan to opisze, gdyz jest to jego pieta achillesowa. Ani
                      w zab nie rozumie biedaczysko zagadnienia.
                      • Gość: Kagan Re: felusiak! podaj jakieś konrtargumenty a nie IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 08:48
                        Mylisz tzw. wrost PKB w stalych cenach (rozumiany najczesciej jako "realny"
                        wzrost PKB) z realnym-realnym wzrostem, czyli bez hedonic method, owner's rent i
                        spekulacyjnych zyskow nie majacych pokrycia w realnych produktach (dobrach
                        materialnych) czy uslugach...
                        Zanim zaczniesz mnie obrazac, zacytuj swe "madrosci"... :(
                        • Gość: felusiak polglowek IP: *.nyc.rr.com 01.11.04, 10:38
                          kagan na milosc boska przestan katowac nas swoimi wypocinami. nie masz
                          najmniejszego pojecia o niczym, p|erdolisz takie farmazony ze wlozy deba staja.
                          daj sobie spokoj. nie rozumiesz nic i nigdy nie zrozumiesz. to przekracza twoje
                          intelektualne mozliwosci.

                          CUDA I DZIWY

                          Spadł kiedyś w lipcu
                          Śnieżek niebieski,
                          Szczekały ptaszki,
                          Ćwierkały pieski.
                          Fruwały krówki
                          Nad modrą łąką,
                          Śpiewało z nieba
                          Zielone słonko.
                          Gniazdka na kwiatach
                          Wiły motylki.
                          Trwało to wszystko
                          Może dwie chwilki.
                          A zobaczyłem
                          Ten świat uroczy,
                          Gdy miałem właśnie
                          Przymknięte oczy.
                          Gdym je otworzył,
                          Wszystko się skryło
                          I znów na świecie
                          Jak przedtem było.
                          Wszystko się pięknie
                          Dzieje i toczy...
                          Lecz odtąd - często
                          Przymykam oczy.
                          • Gość: Kagan Re: polglowek IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 12:03
                            Znow tylko potrafisz bluzgac? Tak nisko upadla Ameryka?
                    • Gość: kagan Re: felusiak! podaj jakieś konrtargumenty a nie IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 08:40
                      Nie obrazajmy Goebbelsa! Felusiak ma "argumenty" na poziomie rynsztoka z Jackowa
                      czy innego Grenpoint... :(
                      www.cia.gov/cia/publications/factbook Central Intelligence Agency (USA)
                      ?The World Factbook?
                      v.ci napisał:
                      Budget USA:
                      revenues: $1.782 trillion
                      expenditures: $2.156 trillion, including capital expenditures of NA (2003)
                      Public debt: 62.4% of GDP (2003)
                • Gość: Kagan Re: to jest inaczej niz pisze Kagan? IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 30.10.04, 08:48
                  Z oszololomami nie ma co dyskutowc, szczegolnie, jak sa chamami jak nasz
                  felusiak z Grenpoint albo innego Jackowa... :(
            • Gość: Kagan Re: wielkie dzieki za informacje IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 30.10.04, 08:47
              O tym jest na stronach US Department of Labor (Hedonic Method).
              Pozdr.
              Kagan
    • Gość: sp;lit Re: Pytanie do znawców ekonomii USA IP: *.nas31.tukwila2.wa.us.da.qwest.net 31.10.04, 00:20
      Nie jestem znawca , cos niecos wiem ,... Co to jest PKB ? Terminologia i skroty
      sa rozne w Europie i USA ,...

      uklony
      • Gość: felusiak Re: Pytanie do znawców ekonomii USA IP: *.nyc.rr.com 31.10.04, 02:11
        Co to jest PKB ? GDP = Gross Domestic Product
        • Gość: Kagan Re: Pytanie do znawców ekonomii USA IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 08:39
          To kazdy wie! Wyjasnij lepiej , co to jest i jak sie to liczy!
          • Gość: felusiak Fucking moron IP: *.nyc.rr.com 01.11.04, 10:21
            Liczy sie po grosiku na liczydlach polglowku.
            Kagan jestes krolem glupoty. Ad personam i ad rem.
            Takie okazy jak ty zdarzaja sie niezwykle rzadko.

            iuhfiwf oiroi oirjrwiewkekwepwrwijrrowijer
            owijrowiejroiwejrowiejrowijerowiroiwrowirjowirowejrowirjowijrrowijrowijrrowiejrroiwjrrowijroiwjerrowijrowijrowiejrowiejrowijrrowiejrowierjowiejrowiejrowierjowiejrowiejrowiejrowiejrowiejroweijrowiejrowoflskfnflfjowijwoejrrowiejrrowirjowijrowierjowiejrowiejrrowijrrowijrowiejrowiejrrowiejrr
            • Gość: ./;/;pl Re: Fucking moron IP: *.nyc.rr.com 01.11.04, 10:22
              zakopdowana wiadomosc dla ciebie kagan
              • Gość: Kagan Re: Fucking moron IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 10:36
                Ogladales "Bueatiful Mind"? Ja nie bawie sie w szukanie "zakodowanych
                informacji" w bluzgach "felusiaka", ani twoich wypocinach... Przejdzmy lepiej ad
                rem!
            • Gość: Kagan Re: Fucking moron IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 10:37
              Tobie odbilo juz na calego... :(
              • Gość: CUDA I DZIWY Re: Fucking moron IP: *.nyc.rr.com 01.11.04, 10:39
                CUDA I DZIWY

                Spadł kiedyś w lipcu
                Śnieżek niebieski,
                Szczekały ptaszki,
                Ćwierkały pieski.
                Fruwały krówki
                Nad modrą łąką,
                Śpiewało z nieba
                Zielone słonko.
                Gniazdka na kwiatach
                Wiły motylki.
                Trwało to wszystko
                Może dwie chwilki.
                A zobaczyłem
                Ten świat uroczy,
                Gdy miałem właśnie
                Przymknięte oczy.
                Gdym je otworzył,
                Wszystko się skryło
                I znów na świecie
                Jak przedtem było.
                Wszystko się pięknie
                Dzieje i toczy...
                Lecz odtąd - często
                Przymykam oczy.
                • Gość: Kagan Re: Fucking moron IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 10:59
                  Nie na temat!
        • Gość: Prymus Rodzaje PKB (GDP) IP: *.mel.iprimus.net.au 04.11.04, 12:37
          To nie takie proste. Mamy bowiem:
          GDP at market prices,
          GDP at factor cost,
          GDP at constant prices.
          Liczony jest on bowiem roznymi metodami:
          - income approach,
          - expenditure approach,
          - production approach.
          W Australii tutejszy Urzad Statystyczny podaje ich srednia,
          czyli tzw. GDP (A).
          Jak wiec widzisz, felusiak, masz jeszcze wiele do nauczenia sie,
          anim zaczniesz sie wymadrzac na tym forum... :(
      • Gość: Kagan Re: Pytanie do znawców ekonomii USA IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 08:38
        PKB (Produkt Krajowy Brutto)= GDP (Gross Domestic Product), najczesciej uzywana
        miara gospodarki (z grubsza suma wartosci dobr i uslug wytworzonych w danym
        kraju w ciagu roku).
        Pozdr.
        Kagan
        • Gość: Kagan Re: Pytanie do znawców ekonomii USA IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 12:57
          Public Debt of the U.S. Government 1870-2008 (estimates for 2005-2008)

          Year Total Debt [USD bln] Popu-
          lation
          [000] Debt per capita [USD] Interest Paid
          [USD bln] Interest Paid as % of Federal Outlays GDP [USD bln] Debt as
          % of GDP PKB
          per capita [USD]
          1870 2.4 38,558 61 . . 8.5 28.2 212
          1880 2.0 50,189 42 . . 11.1 18.0 221
          1890 1.1 62,980 18 . . 13.6 8.1 215
          1900 1.2 75,900 17 . . 18.7 6.4 245
          1910 1.1 92,228 12 . . 31.3 3.5 338
          1920 24.2 106,800 228 . . 86.8 27.9 814
          1930 16.1 123,600 131 . . 91.2 17.6 741
          1940 43.0 132,600 325 1.0 10.5 101.4 42.4 767
          1945 258.7 139,589 1,849 3.8 . 223.1 116.0 1,594
          1950 256.1 152,300 1,688 5.7 13.4 246.1 104.1 1,616
          1955 272.8 165,900 1,651 6.4 9.4 414.8 65.8 2,499
          1960 284.1 180,700 1,572 9.2 10.0 515.0 55.2 2,850
          1965 313.8 193,800 1,613 11.3 9.6 562.9 55.7 2,905
          1970 370.1 204,900 1,814 19.3 9.9 982.4 37.7 4,795
          1971 397.3 206,819 1,921 21.0 10.0 982.4 40.4 4,750
          1972 426.4 209,327 2,037 21.8 9.4 1,579.2 27.0
          7,544
          1973 457.3 211,322 2,164 24.2 9.8 1,829.2 25.0
          8,656
          1974 474.2 213,315 2.223 29.3 10.9 1,544.9 24.0
          7,242
          1975 533.2 213,500 2,475 32.7 9.8 1,514.0 25.0 7,091
          1976 620.4 217,532 2,852 37.1 10.0 1,483.7 27.0 6,821
          1977 698.8 220,442 3,170 41.9 10.2 2,481.9 28.0 11,259
          1978 771.5 222,784 3,463 48.7 10.6 2,606.0 28.0 11,697
          1979 826.5 225,266 3,669 59.8 11.9 2,658.3 26.0 11,801
          1980 907.7 226,500 3,985 74.9 12.7 2,631.7 27.0 11,619
          1981 997.9 229,307 4,338 96.5 14.1 2,957.8 27.0 12,899
          1982 1,142.0 231,534 4,913 117.4 15.7 3,069.3 30.0 13,256
          1983 1,377.2 233,484 5,870 128.8 15.9 3,304.8 34.0 14,154
          1984 1,572.3 236,477 6,640 153.8 18.1 3,662.8 35.0 15,489
          1985 1,832.1 239,300 7,598 178.9 18.9 4,014.9 37.0 16,778
          1986 2,125.3 241,107 8,774 190.2 19.2 4,240.3 40.0 17,587
          1987 2,350.3 243,419 9,615 195.4 19.5 4,526.7 41.0 18,596
          1988 2,602.3 245,807 10,534 214.1 20.1 4,873.7 41.0 19,827
          1989 2,857.4 248,777 11,546 240.9 21.0 5,200.8 41.0 20,905
          1990 3,233.3 250,000 13,000 264.8 21.1 5,465.1 42.0 21,860
          1991 3,665.3 252,063 14,436 285.5 21.6 5,809.3 46.0 23,047
          1992 4,064.6 255,414 15,846 292.3 21.2 6,038.6 48.0 23,642
          1993 4,411.5 258,233 17,105 292.5 20.8 6,219.8 50.0 24,086
          1994 4,692.8 313,923 18,025 296.3 20.3 6,406.6 49.0 20,408
          1995 4,974.0 263,000 18,930 332.4 22.0 7,338.4 49.0 27,903
          1996 5,224.8 384,082 19,805 344.0 22.0 7,558.5 49.0 19,679
          1997 5,413.1 361,606 20,026 355.8 22.2 7,860.8 46.0 21,739
          1998 5,526.2 247,100 20,443 363.8 22.0 8,760.0 43.0 35,451
          1999 5,655.3 355,879 20,746 353.5 20.7 9,125.1 39.0 25,641
          2000 5,674.2 275,600 20,591 362.0 20.3 9,762.1 35.0 35,421
          2001 5,807.5 284,800 20,353 359.5 19.3 10,019.7 33.0 35,182
          2002 6,228.2 292,200 21,603 332.5 16.4 10,365.8 34.0 35,475
          2003 293,000 . 156.0 . 10,881.6 . 37,139
          2004 294,000 11,278.0 38,361
          2005 11,729.1
          2006 12,198.3
          2008 . 281,000 . 260.0 . .
          • Gość: Kagan Re: Pytanie do znawców ekonomii USA IP: *.lib.unimelb.edu.au 01.11.04, 13:01
            Dług zagraniczny (netto) USA w latach 1914-2008a)
            Rok Dług w mld USD Ludność w mln Dług per capita w USD PKB w mld USD
            PKB per capita w USD Dług jako % PKB
            1914 -3.0 82.4 -36 . .
            1919 -12.0 105.3 -114 . .
            1929 -20.0 122.0 -164 . .
            1976 -60.0 217.5 -276 1,483.7 6,822 -4.0
            1980 610.9 226.5 2,697 2,586.7 11,420 23.6
            1985 700.0 239.3 2,925 4,016.6 16,785 17.4
            1995 862.0 263.0 3,278 7,338.4 27,902 11.7
            2000 2,000.0 275.6 7,257 9,762.1 35,421 20.5
            2001 2,435.4 284.8 8,551 10,019.7 35,181 24.3
            2002 2,829.1 292.2 9,682 10,365.8 35,475 27.3
            2003 3,309.8 293.0 11,296 10,881.6 37,139 30.4
            2004 3,851.5 294.0 13,100 11,278.0 38,360 34.1
            2005 4,431.5 295.0 15,022 11,616.3 39,377 38.1
            2008 5,210.0 298.0 18,607 13,330.0 44,730 39.1
            a) Prognozy dla lat 2005-2008
            • Gość: kaisulef sniezek niebieski i zielone sloneczko IP: *.nyc.rr.com 01.11.04, 16:52
              CUDA I DZIWY

              Spadł kiedyś w lipcu
              Śnieżek niebieski,
              Szczekały ptaszki,
              Ćwierkały pieski.
              Fruwały krówki
              Nad modrą łąką,
              Śpiewało z nieba
              Zielone słonko.
              Gniazdka na kwiatach
              Wiły motylki.
              Trwało to wszystko
              Może dwie chwilki.
              A zobaczyłem
              Ten świat uroczy,
              Gdy miałem właśnie
              Przymknięte oczy.
              Gdym je otworzył,
              Wszystko się skryło
              I znów na świecie
              Jak przedtem było.
              Wszystko się pięknie
              Dzieje i toczy...
              Lecz odtąd - często
              Przymykam oczy..........................................................
              • Gość: Kagan Re: sniezek niebieski i zielone sloneczko IP: *.latrobe.edu.au / *.latrobe.edu.au 09.11.04, 10:41
                Z dzisiejszej "Wyborczej": Fala spadkowa zza oceanu
                Praprzyczyna osłabienia dolara tkwi na rynkach międzynarodowych. Euro w
                poniedziałek kosztowało 1,2976 dol. - najwięcej w historii.
                Dolara pociągnęły w dół obawy ekonomistów o sytuację amerykańskiej gospodarki.
                W USA straszą rekordowe deficyty budżetowy i handlowy: pierwszy przekroczy w
                tym roku 413 mld dol., drugi - ponad pół biliona dol.
                - Może się niedługo okazać, że wyprzedawanie dolarów to początek kryzysu
                zaufania do tej waluty - uważa analityk Bank of Tokyo-Mitsubishi Derek
                Helpanny.
                Prezydent Bush zapewniał w ubiegłym tygodniu, że będzie walczył z rosnącym
                deficytem budżetowym. Dał jednak do zrozumienia, że wydatki na obronność i
                wojnę z terroryzmem na pewno będą rosnąć. Musi również znaleźć pieniądze na
                świadczenia socjalne dla emerytów. Jednocześnie podatki są obniżane, więc
                deficyt rośnie. ;)
                • Gość: felusiak znowu sraczka Kagana. IP: *.nyc.rr.com 10.11.04, 05:09
                  Kagan wez sie za jakies rzemioslo, bedzie z pozytkiem. Zostan kaletnikiem na
                  przyklad.
                  Czy ty zdajesz sobie sprawe, ze zasierasz kazdy watek wlacznie z przez siebie
                  zalozonymi?
                  • Gość: Kagan Re: znowu sraczka Kagana. IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 10:52
                    Felusiak! Czy ty zawsze piszsz z ubikacji?
                    • Gość: Link Re: znowu sraczka Kagana. IP: *.lib.unimelb.edu.au 11.11.04, 11:27
                      --------------------------------------------------------------------------------
                      www.economist.com/agenda/displayStory.cfm?story_id=3372405
                      CHARLES DE GAULLE, founder of France’s fifth republic, famously resented
                      America’s paramount position in the global economy of the 1960s. The United
                      States, he complained, enjoyed an “exorbitant privilege”. Because its currency,
                      the dollar, served as the world’s reserve asset, America could live beyond its
                      means, unconstrained by the periodic shortages of foreign exchange that haunted
                      other, less privileged nations. Nicolas Sarkozy, France’s spirited finance
                      minister, wants to inherit de Gaulle’s mantle as president of the fifth
                      republic. Though somewhat smaller in stature than the great general, both
                      physically and politically, Mr Sarkozy seems to share his outsized resentment
                      of America’s economic privileges.
                      Mr Sarkozy has more to envy than de Gaulle ever had. Today’s America lives
                      beyond its means more flagrantly than ever before. Its government will spend
                      about $427 billion more than it raises in taxes this year. The nation as a
                      whole is running a deficit of $571.9 billion on its current account with the
                      rest of the world. These twin deficits, Mr Sarkozy points out, weigh heavily on
                      the dollar. The currency’s fall, interrupted in February, has resumed. On
                      Monday November 8th, it plumbed a new low against the euro of close to $1.30.
                      Only if America restrains its deficits will the markets regain confidence in
                      the dollar, Mr Sarkozy warned. “This is a unanimous message from the Europeans
                      and the International Monetary Fund that we send to the United States.” On
                      Wednesday, the dollar dipped again, this time breaching the $1.30-per-euro mark.
                      Mr Sarkozy no doubt fears that his American counterparts are quite happy to
                      watch the dollar fall. Their professed commitment to a “strong dollar policy”
                      might disguise a policy of benign neglect. America’s net overseas liabilities
                      amounted to 23% of GDP at the end of last year, close to the record debts it
                      amassed in 1894, according to Ken Rogoff and Maurice Obstfeld of the National
                      Bureau of Economic Research. Crucially, the bulk of these debts are denominated
                      in dollars. Thus America may be sorely tempted to dishonour its dollar debts,
                      not by defaulting on them, but by devaluing them. (2)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka