Dodaj do ulubionych

libertarianie

21.10.04, 21:46
co Pan sadzi o pewnych filozoficznych koncepcjach sprawowania uslug
publicznych przez prywatne firmy np. uslugi policyjne, wojskowe itp. Czy nie
wydaje sie to sluszne w koncu mamy teraz przyklady prywtnej sluzby zdorwia
dzialajacej efektywniej od publicznej, sa w niektorych krajach prywatne
wiezienia (dochodowe), armie 100 tysiecy ochroniarzy w Polsce itp itd.
Obserwuj wątek
    • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 22.10.04, 08:03
      Zgadzam się, że państwo w wielu wypadkach nie musi samodzielnie dostarczać dóbr
      publicznych, czyli dóbr, za które nie jest możliwa indywidualna odpłatność.
      Wystarczy, gdy zapewni finansowanie ich podaży. Przykład niektórych więzień w
      Stanach Zjednoczonych, prowadzonych przez spółki prywatne, wydaje się dobrym
      przykładem.
      Jedna uwaga metodologiczna. Nie zgadzam się z twierdzeniem, że usługi zdrowotne
      są dobrem publicznym. Za te usługi jest jak najbardziej możliwa indywidualna
      odpłatność. Stąd, nie stanowią one dobra publicznego, a dobro prywatne.
      • hamurabi Re: libertarianie 22.10.04, 16:49
        Istotnie. Jednak czy nie należy podejść do problemu bardziej skrupulatnie - mam
        na myśli określenie takiego katalogu elementarnych usług medycznych, które
        byłyby jednak w zbiorze dóbr publicznych. Proszę pamiętać, że rozwoju danego
        państwa świadczy nie tylko tempo wzrostu gospodarczego czy wysoki standard
        usług medycznych (prywatnych), ale również wymiar opieki nad autentycznie
        potrzebującymi. Inna sprawa, że nawet tak rozwinięte pańśtwa jak np. Wielka
        Brytania od lat nie mogą uporać się z problemami nękającymi służbę zdrowia.
        Pozdrawiam
        • multiking Re: libertarianie 22.10.04, 17:41
          Proponuje wrocic do korzeni. Podatki to oplata za konkretny katalog uslug jaki
          panstwo swiadczy wobec podatnikow - zacznijmy wiec od ich jasnego
          zdefiniowania. Bo na razie jest tak ze placimy gigantyczne podatki a jak cos
          trzeba zalatwic w urzedzie, w szpitalu itp to chca od nas dodatkowych oplat,
          znaczkow skarbowych itp. Trzeba ludziom przypomniec ze panstwo to instytucja
          usulugowa wobec obywateli a nie odwrotnie!
          • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 25.10.04, 11:07
            Jedno doprecyzowanie. Pod pojęciem podatku rozumie się świadczenie
            (najczęściej) pieniężne, przymusowe, bezzwrotne, nieodpłatne, ponoszone na
            rzecz państwa. Z bezzwrotności podatku wynika, że państwo, pobrawszy podatek,
            nie musi po pewnym czasie zwrócić podatnikowi jego równowartości (lub części).
            Innymi słowy, uiszczenie podatku nie oznacza, że podatnikowi coś w zamian się
            należy. Niestety. Choć oczywiście podatnik może być innego zdania i wyrazić to
            podczas wyborów.
            • multiking Re: libertarianie 25.10.04, 11:30
              ok. ale Pan Andrzej nam tu cytuje jakies definicje ksiazkowe a ja mowie o
              genezie podatku, ktory jest oplata za swiadczenia realizowane przez Panstwo
              • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 04.11.04, 11:15
                W pełnie się zgadzam z Panem w tej kwestii. Jeżeli pojawia się jakiś wydatek
                publiczny, to prędzej czy później musi się pojawić również podatek. "Darmowe
                obiady nie istnieją".
            • maksimum Re: libertarianie. PANSTWO MUSI SIE ROZLICZYC Z PO 02.11.04, 02:33
              andrzej.rzonca_nbp napisał:

              > Jedno doprecyzowanie. Pod pojęciem podatku rozumie się świadczenie
              > (najczęściej) pieniężne, przymusowe, bezzwrotne, nieodpłatne, ponoszone na
              > rzecz państwa. Z bezzwrotności podatku wynika, że państwo, pobrawszy podatek,
              > nie musi po pewnym czasie zwrócić podatnikowi jego równowartości (lub
              części).
              > Innymi słowy, uiszczenie podatku nie oznacza, że podatnikowi coś w zamian się
              > należy. Niestety.

              Tu sie z panem zupelnie nie zgadzam.
              Amerykanie juz dawno wymyslili powiedzonko;"Your tax money at work".
              Panstwo musi sie rozliczyc z podatkow i lepiej dla rzadu,zeby obywatele byli z
              tego rozliczenia zadowoleni.

              > Choć oczywiście podatnik może być innego zdania i wyrazić to
              > podczas wyborów.
              • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie. PANSTWO MUSI SIE ROZLICZYC Z P 04.11.04, 11:18
                Może nie wyraziłem się jasno. Ale wydaje mi się, że Pana opinia w pełni pokrywa
                się z ostatnim zdaniem w mojej wcześniejszej odpowiedzi. Tak więc zgadzam się z
                Panem (mimo że Pan nie zgadza się ze mną).
                • maksimum Re: libertarianie. PANSTWO MUSI SIE ROZLICZYC Z P 04.11.04, 16:50
                  andrzej.rzonca_nbp napisał:

                  > Może nie wyraziłem się jasno. Ale wydaje mi się, że Pana opinia w pełni
                  pokrywa
                  > się z ostatnim zdaniem w mojej wcześniejszej odpowiedzi. Tak więc zgadzam się
                  >z Panem (mimo że Pan nie zgadza się ze mną).

                  Poglady tutaj mamy bardzo zbiezne,z tym ze kontrola nad wplywami i wydatkami
                  budzetowymi u ludzi o wyzszej swiadomosci jest wieksza.
        • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 25.10.04, 11:18
          Jeszcze raz powtórzę: pod pojęciem dóbr publicznych nie kryją się wszystkie
          dobra dostarczane (lub finansowane) przez państwo, ale te, które muszą być
          przez państwo dostarczane, bo nie jest możliwe pobieranie za nie indywidualnej
          odpłatności. To, w jakim zakresie państwo dostarcza ludziom dobra prywatne,
          jest kwestią społecznego wyboru. Dokonując takiego wyboru należy jednak
          pamiętać, że przynajmniej po przekroczeniu pewnego progu wydatki publiczne
          ujemnie wpływają na wzrost gospodarki. Dla przykładu, w latach sześćdziesiątych
          przeciętny poziom wydatków publicznych w krajach OECD nie przekroczył 30 proc.
          PKB, a roczna dynamika produktu na mieszkańca wyniosła ponad 4 proc.; w latach
          siedemdziesiątych wydatki wzrosły do 37,5 proc. PKB, a tempo wzrostu produktu
          na mieszkańca obniżyło się do 2 proc.; w latach osiemdziesiątych wydatki
          podniesiono do 44,5 proc. PKB, a dynamika rozwoju spadła do 1,7 proc.; w latach
          dziewięćdziesiątych wydatki osiągnęły 46,3 proc., a tempo wzrostu produktu na
          mieszkańca wyniosło 1,5 proc.
          Tempo wzrostu gospodarki determinuje poziom dochodu w danym kraju; ten zaś
          decyduje o tym, w jakim stopniu mogą być zaspokajane ludzkie potrzeby,
          począwszy od odżywiania, a skończywszy na wspomnianym dostępie do opieki
          zdrowotnej. Wyższe wydatki publiczne dziś mogą oznaczać mniejsze (w ujęciu
          absolutnym) wydatki w przyszłości. I o tym nie powinno się zapominać.
          • trycjusz keynes 01.11.04, 22:37
            a co z teorią o stymulowaniu wzrostu gospodarczego poprzez zwiekszenie wydatkow
            panstwa?
            • pstrys Re: keynes 02.11.04, 17:37
              podobnie jak stymulowania intelektu za pomoca amfetaminy - rownie iluzoryczne i
              krotkotrwale o dlugofalowych efektach nie wspominajac.

              > a co z teorią o stymulowaniu wzrostu gospodarczego poprzez zwiekszenie
              wydatkow
              >
              > panstwa?
            • andrzej.rzonca_nbp Re: keynes 04.11.04, 11:21
              Za pomocą zwiększenia wydatków rządu nie da się stymulować wzrostu gospodarki.
              Można jedynie (i to nie w każdych okolicznościach) podnieść poziom produktu na
              krótką metę.
          • maksimum Re: libertarianie DOCH BUDZETOWE A WZROST GOSP 02.11.04, 02:39
            andrzej.rzonca_nbp napisał:

            > Jeszcze raz powtórzę: pod pojęciem dóbr publicznych nie kryją się wszystkie
            > dobra dostarczane (lub finansowane) przez państwo, ale te, które muszą być
            > przez państwo dostarczane, bo nie jest możliwe pobieranie za nie
            indywidualnej
            > odpłatności. To, w jakim zakresie państwo dostarcza ludziom dobra prywatne,
            > jest kwestią społecznego wyboru. Dokonując takiego wyboru należy jednak
            > pamiętać, że przynajmniej po przekroczeniu pewnego progu wydatki publiczne
            > ujemnie wpływają na wzrost gospodarki. Dla przykładu, w latach
            sześćdziesiątych
            >
            > przeciętny poziom wydatków publicznych w krajach OECD nie przekroczył 30
            proc.
            > PKB, a roczna dynamika produktu na mieszkańca wyniosła ponad 4 proc.; w
            latach
            > siedemdziesiątych wydatki wzrosły do 37,5 proc. PKB, a tempo wzrostu produktu
            > na mieszkańca obniżyło się do 2 proc.; w latach osiemdziesiątych wydatki
            > podniesiono do 44,5 proc. PKB, a dynamika rozwoju spadła do 1,7 proc.; w
            latach
            >
            > dziewięćdziesiątych wydatki osiągnęły 46,3 proc., a tempo wzrostu produktu na
            > mieszkańca wyniosło 1,5 proc.
            > Tempo wzrostu gospodarki determinuje poziom dochodu w danym kraju;

            Czy mowi tu pan o dochodach budzetowych?
            Bo jesli tak,to jest odwrotnie:Poziom dochodow budzetowych determinuje tempo
            wzrostu gospodarki.

            > ten zaś
            > decyduje o tym, w jakim stopniu mogą być zaspokajane ludzkie potrzeby,
            > począwszy od odżywiania, a skończywszy na wspomnianym dostępie do opieki
            > zdrowotnej. Wyższe wydatki publiczne dziś mogą oznaczać mniejsze (w ujęciu
            > absolutnym) wydatki w przyszłości. I o tym nie powinno się zapominać.
            • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie DOCH BUDZETOWE A WZROST GOSP 04.11.04, 11:33
              Piszę o wydatkach publicznych. Ale ponieważ wydatki państwa są finansowane z
              jego dochodów (bieżących lub przyszłych – jeśli państwo zaciąga długi na
              sfinansowanie części wydatków), równie dobrze można stwierdzić, że ujemnie na
              tempo wzrostu gospodarki wpływa wysoka relacja dochodów państwa do PKB.
              • pawel-l Re: libertarianie DOCH BUDZETOWE A WZROST GOSP 04.11.04, 12:18
                To że Lepper i Kaczyński chcą zwiększać dochody budżetowe to rozumiem (a
                właściwie nierozumiem), ale dlaczego tacy ekonomiści jak Belka, Hausner,
                Kołodko, Orłowski nie dostrzegają że to zmniejsza rozwój?
                • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie DOCH BUDZETOWE A WZROST GOSP 04.11.04, 12:48
                  Nie jest to pytanie do mnie, ale wydaje mi się, że dostrzegają ten związek.
                  Jeżeli czegoś nie dostrzegają, to raczej tego, że radykalne ograniczenie
                  wydatków publicznych nie musi być zabójcze dla rządzących. Alberto Alesina,
                  Roberto Perotti i Jose Tavares przyjrzeli się wynikom wyborczym uzyskiwanym
                  przez rządzących w krajach rozwiniętych w ostatnich czterdziestu latach.
                  Pokazują one wyraźnie, że nie da się trwale pozyskać poparcia wyborców za ich
                  własne pieniądze. Utrzymywania wysokiego deficytu w finansach publicznych nie
                  wydłuża okresu sprawowania władzy. Natomiast może go wydłużyć ograniczenie
                  wydatków publicznych i redukcja deficytu.
      • damkon Re: libertarianie 16.11.04, 21:47
        Przepraszam, za moje wtracenie do dyskusji, ale Panska uwaga do swojego
        rozmowcy jest zbyteczna, poniewaz nie uzyl on sformulowania, ze sluzba zdrowia
        jest dobrem publicznym. Napisal on tylko, ze zna przyklady, gdzie sluzba
        zdrowia bedaca w "rekach prywatnych" jest efektywniejsza od jej publicznego
        odpowiednika. Zreszta owo rozroznienie na dobra publiczne czy prywatne bierze
        sie od tego, przez kogo sa one swiadczone (w przypadku uslug) lub przez kogo
        wytwarzane (w przypadku dobr). Inaczej mowiac nie mozna powiedziec, ze np. dana
        usluga ma charakter publiczny, czy prywatny nie zadajac sobie pytania, kto jest
        uslugodawca, a kto uslugobiorca
        • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 18.11.04, 19:57
          W potocznym znaczeniu słowa "publiczny", ma Pan rację. W ekonomii termin dobro
          publiczne ma jednak inne znaczenie niż w potocznym języku. Dostarczanie przez
          państwo jakiegoś dobra nie oznacza, że jest ono dobrem publicznym. Państwo może
          dostarczać dobra prywatne. Rozróżnienie dobro prywatne/publiczne w ekonomii
          odzwierciedla wyłącznie potencjalne możliwości indywidualnej odpłatności za
          korzystanie z danego dobra, nie zaś rzeczywistego dostawcę dobra. I to właśnie
          starałem się wcześniej wyjaśnić.
          • damkon Re: libertarianie 19.11.04, 00:38
            Przyznam, ze po raz pierwszy spotykam sie z definicja rozroznienia dobr na
            dobra prywatne i dobra publiczne uwzgledniajac kryterium "potencjalnych
            mozliwosci indywidualnej odplatnosci za korzystanie z danego dobra" tak jak Pan
            to okreslil. Byc moze uczac sie ekonomii korzystalem ze zbyt "starej" dawno
            zdewaluowanej literatury paraekonomicznej? Jednak z dostepnej mi wiedzy o
            podziale na dobra publiczne i prywatne decyduje zrodlo ich finansowania. Dobra
            publiczne moga byc finansowane np. przez budzet panstwa, budzety samorzadowe,
            czy tez inne fundusze publiczne. Dobra prywatne sa w tym kontekscie oczywistym
            przeciwienstwem dobr publicznych. Jednak wprowadzenie tylko tego kryterium nie
            wystarczy do pelnego zdefiniowania i rozroznienia tych dobr. Potrzebne jest
            jeszcze kryterium odplatnosci, czyli, na jakiej zasadzie owe dobra sa
            dostarczane do finalnych odbiorcow, tzn. czy sa one np. dostarczane bezplatnie
            (jest to oczywiscie iluzoryczna bezplatnosc), czesciowo odplatnie, czy tez za
            pelna odplatnoscia. Wreszcie, jezeli musimy już za nie placic, to czy sa one
            dostarczane na zasadach komercyjnych, czy tez ich konsumpcja ma charakter
            przymusowy. Do pelnego zrozumienia istoty dobr publicznych konieczne jest także
            uwzglednienie kosztow w wyniku ktorych powstaja dobra publiczne. Mam tu na
            mysli to, kto i w jakim stopniu ponosi owe koszty jak rowniez to, kto i w
            jakiej skali korzysta z dobr publicznych. Nie chce w tym miejscu zbytnio
            rozpisywac sie na temat sposobow definiowania rodzajow dobr, poniewaz dobra
            publiczne naleza do kategorii trudnodefiniowalnych, ale chce podkreslic tylko
            to, ze wprowadzone przez Pana kryterium majace rzekomo rozrozniac owe dobra
            calkowicie nie pozwala na jakiekolwiek ich podzial. Otoz potencjalne mozliwosci
            indywidualnej odplatnosci za korzystanie z danych dobr istnieja zawsze i to
            przy wszystkich dobrach, nawet tych, ktore zwyczajowo sa zaliczane do dobr
            publicznych (np. wojsko, policja) - o czym zreszta Pan pisal juz wczesniej.
            Teoretycznie mozna sobie wyobrazic taka „potencjalna odplatnosc” przy
            wszystkich dobrach - (takze za korzystanie z takich tradycyjnych dobr
            publicznych jak woda czy powietrze). Problem mozna tez odwrocic, wprowadzajac
            bardzo podobne kryterium do panskiego tzn. kryterium potencjalnej mozliwosci
            braku indywidualnej odplatnosci za korzystanie z danych dobr. Zauwazajac dalej,
            ze taka mozliwosc istnieje tez przy wszystkich dobrach moglibysmy kazde z nich
            zaliczyc do dobr publicznych. Podsumowujac, panska defincja nie spelnia warunku
            scislosci a wrecz przeciwnie jest ona definicja doskonale elastyczna pod ktora
            mozemy dopasowac doslownie wszystko, na co pozwoli nam nasza wesola tworczosc.
            Pytanie o potencjalna mozliwosc indywidualnej odplatnosci za korzystanie z
            danego dobra jest jak najbardziej zasadne np. przy rozwazaniu efektywnej
            alokacji dobr natomiast jest zupelnie nieuzyteczna w kontekscie definiowania
            dobr i ich rozroznienia na dobra publiczne czy tez dobra prywatne.
            • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 23.11.04, 10:28
              Nie bardzo jestem sobie w stanie wyobrazić indywidualną odpłatność za obronę
              narodową. Jeżeli ktokolwiek poniósłby koszt zapewnienia bezpieczeństwa
              zewnętrznego krajowi, wówczas pozostałe jednostki nie musiałyby już za nie
              płacić. Podział dóbr przedstawiony przeze mnie pozwala na określenie obszarów
              naturalnych kompetencji państwa. Państwo, dostarczając ludziom dobra publiczne
              (zdefiniowane w sposób przedstawiony przeze mnie), dostarcza dobra, które nie
              byłyby dostarczane w przeciwnym przypadku (mimo że są niezbędne dla prowadzenia
              działalności gospodarczej na szerszą skalę). Jeżeli państwo dostarcza dobra
              prywatne, wtedy wdziera się w naturalne kompetencje osób prywatnych.
              • damkon Re: libertarianie 24.11.04, 23:58
                Dlaczego? Taki teoretyczny wariant jest do wyobrazenia. Jako przyklad mozna
                podac model opracowany przez R.Nozicka. Moze sie tutaj oczywiscie nasuwac
                pytanie o efektywnosc takiego rozwiazania, ale to juz zupelnie inny temat.
                Koszty o ktorych Pan pisze, czyli tzw. koszty zewnetrzne sa cecha szczegolna
                dobr publicznych (gdzie po zaplaceniu przez jednych, drudzy moga bezplatnie z
                nich korzystac). Charakterystyczny jest rowniez fakt, ze sfera prywatna
                przejawia brak zainteresowania do wytwarzania dobr wyrozniajacych sie wysokim
                poziomem tych kosztow. To wlasnie istnienie owych kosztow, (nie zas podzial
                dobr zaproponowany przez Pana) w glownej mierze sluzy do zdefiniowania
                naturalnych obszarow funkcjonowania panstwa.
                • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 01.12.04, 10:15
                  Nie bardzo rozumiem, dlaczego skoro koszty zewnętrzne są cechą szczególną dóbr
                  publicznych, określenie dóbr publicznych nie miałoby wyznaczać jednocześnie
                  naturalnych obszarów funkcjonowania państwa.
                  • damkon Re: libertarianie 01.12.04, 23:28
                    Istnienie kosztow zewnetrznych to tylko jedno z wielu kryteriow pozwalajacych
                    nam okreslic dobra publiczne. W prostej linii prowadzi ono również
                    do „zdefiniowania naturalnych obszarow funkcjonowania panstwa” – tak jak Pan to
                    wczesniej napisal. Jednak uzywanie do okreslenia owych naturalnych obszarow
                    funkcjonowania panstwa dobr publicznych, a w szczegolnosci zgodnie z Pana
                    definicja (tzn. jako potencjalnych mozliwosci indywidualnej odplatnosci za
                    korzystanie z danego dobra), moze byc juz zwodnicze. Pod to pojecie,
                    zdefiniowane w powyzszy sposob mozna bowiem dopasowac kazde dobro co staralem
                    sie Panu wczesniej wykazac. Zreszta przy okreslaniu naturalnych obszarow
                    funkcjonowania panstwa samo istnienie kosztow zewnetrznych jest również
                    calkowicie niewystarczajace. Szczegolowe rozwiniecie tego zagadnienia można
                    znalezc praktycznie w wszystkich opracowaniach Ludwiga von Misesa na temat
                    szeroko pojetych kompetencji panstwa.
                    • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 03.12.04, 16:12
                      Zgadzam się, że istnienie kosztów zewnętrznych (czy też korzyści zewnętrznych)
                      nie stanowi warunku wystarczającego, aby dany obszar uznać za sferę naturalnej
                      aktywności państwa. Dla przykładu, podręcznikowym przykładem dóbr publicznych
                      są usługi świadczone przez latarnie morskie. Tymczasem, na co zwrócił uwagę
                      Ronald H. Coase, w XIX wiecznej Anglii za te usługi były pobierane indywidualne
                      opłaty.
                      Nie zgadzam się natomiast, że przytoczona przeze mnie definicja pozwala na
                      dowolne rozszerzanie obszarów aktywności państwa. Według mnie jest zupełnie
                      odwrotnie. Jeżeli za dane dobro jest możliwa indywidualna odpłatność, to nie
                      jest to sfera naturalnej aktywności państwa.
                      • damkon Re: libertarianie 04.12.04, 09:11
                        Ja nie napisalem, ze panska definicja pozwala na dowolne rozszerzanie obszarow
                        dzialalnosci panstwa. Można natomiast powiedziec, ze jest tak jak zreszta Pan
                        sam napisal, tzn. dokladnie na odwrot. Inaczej mowiac, pozwala ona na dowolne
                        zawezanie obszarow dzialalnosci panstwa, az do calkowitej jego likwidacji.
                        Mozemy, bowiem znalezc przyklady, na to ze „mozliwosc indywidualnej odplatnosci
                        za korzystanie z danego dobra” istnieje przy wszystkich dobrach (swiadczy o tym
                        chociazby przykład z latarniami morskimi przytoczony przez Pana). Mowiac
                        zartobliwie pojecie dobr publicznych mogloby calkowicie przestac istniec, skoro
                        taka mozliwosc istnieje zawsze i dlatego tez uwazam, ze panska definicja jest
                        doskonale elastyczna.
                        Na problem braku scislosci definicji zwrocil uwage np. prof. Balcerowicz w
                        swojej ksiazce „Socjalizm, kapitalizm, transformacja - szkice ...” zarzucajac
                        swoim socjalistycznym oponentom dowolne definiowanie systemu socjalistycznego,
                        oparte na niejasnych i elastycznych kryteriach klasyfikowania, gdzie pod slowo
                        socjalizm mozna bylo dopasowac doslownie wszystko a wraz z kompromitowaniem się
                        socjalistycznych rozwiazan system ten powoli ewoluowal w strone kapitalizmu
                        jednak przez swoich doktrynerskich zwolennikow wciaz nazywany był socjalizmem.
                        • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 11.12.04, 13:10
                          Po pierwsze, wydaje mi się, że przytoczona przeze mnie definicja dóbr
                          publicznych nie pozwala na stwierdzenie, że nie ma obszarów, w których państwo
                          miałoby swoją rolę do spełnienia. Wyraźnie jednak pokazuje, że jest ich
                          niewiele. Cały czas obstaję przy tym, że wymiar sprawiedliwości, obrona
                          narodowa, czy bezpieczeństwo wewnętrzne powinny stanowić domenę państwa i -
                          według mnie - taki zakres aktywności państwa wynika z przytoczonej przeze mnie
                          definicji. Być może należałoby w niej zastąpić słowa "nie jest możliwa"
                          słowami "byłaby bardzo trudna".
                          Po drugie, być może definicja ta nie jest bardzo precyzyjna, ale nie znam
                          lepszej.
            • pstrys Re: libertarianie 03.12.04, 17:37
              > Przyznam, ze po raz pierwszy spotykam sie z definicja rozroznienia dobr na
              > dobra prywatne i dobra publiczne uwzgledniajac kryterium "potencjalnych
              > mozliwosci indywidualnej odplatnosci za korzystanie z danego dobra" tak jak
              Pan
              >
              > to okreslil. Byc moze uczac sie ekonomii korzystalem ze zbyt "starej" dawno
              > zdewaluowanej literatury paraekonomicznej?

              Nie chce bynajmniej Pana obrazic ale na to wyglada. Z tego co mi wiadomo to
              dobra publiczne (ang. 'public good') sa dobrami bedacymi w duzym stopniu w
              konsumpcji (tu podepre sie terminami angeilskimi) 'non-excludabile' oraz 'non-
              rival'. Rozroznienie to powstalo w celu okreslenia optymalnego mechanizmu
              alokowania dobr - w przypadku dobr publicznych alokacja rynkowa jest utrudniona
              ze wzgledu na tzw. 'free riding'. I tyle jesli idzie o definicje.

              Definiowanie poprzez to kto placi za dane dobro nie ma wiekszego sensu - wtedy
              np. w Korei Polnocnej wszystkie dobra sa publiczne podczas gdy np. w Brazylii
              wiekszosc dobr jest prywatna.
              • damkon Re: libertarianie 04.12.04, 00:03
                Nie obraza mnie Pan. Przynajmniej nie naleze do ludzi tak wrazliwych, ze samo
                wtracenie do dyskusji byłoby dla mnie obrazliwe. Ten wstep Pana nie jest
                potrzebny. Co zas się tyczy Pana definicji to mogę powiedziec tylko tyle, ze
                jest ona daleka od „doskonalosci”.
                Napisal Pan tez, ze „definiowanie poprzez to, kto placi za dane dobro nie ma
                wiekszego sensu”, ja bym powiedzial, ze nie ma zadnego sensu. To nie stanowi
                jakiegokolwiek kryterium podzialu.
                Jezeli jednak interesuje Pana istota dobr publicznych, ktore sa czescia
                szerokopojetych finansow publicznych, to moge Panu polecic np. ksiazke
                Fedorowicza „Podstawy Finasow Publicznych”, lub nieco szerzej ujmujaca temat
                pozycje S.Owsiaka „Finanse Publiczne Teoria i Praktyka”. Tu z pewnoscia
                znajdzie Pan podstawowy zasob wiedzy o zagadnieniu dobr publicznych i ich roli
                w gospodarce panstwa.
                • pstrys Re: libertarianie 04.12.04, 19:10
                  Ciesze sie, ze nie nalezy Pan do tych 'wrazliwych - obrazliwych' od ktorych az
                  roi sie to (i nie tylko to) forum.

                  Co do istoty dobr publicznych to niestety bede jednak sie upieral przy
                  swojej 'niedoskonalej' definicji (a swoja droga czy gotow jest Pan zdefiniowac
                  doskonalosc definicji? :D - nie, nie! Nie chce na to odpowiedzi, to nie jest
                  forum o "podstawach logiki i jej paradoksach"

                  Jesli zas idzie o ksiazki polecane przez Pana to przyznam sie, ze nie czytalem
                  tych pozycji (z zalem musze stwierdzic, ze moj dostep do polskiej literatury
                  jest nieco utrudniony). Tytuly sugeruja jednak, iz trescia tych ksiazek sa
                  FINANSE publiczne.

                  Skoro juz jestesmy przy literaturze to i ja podepre sie pewna pozycja dla mej
                  obrony. Jest to ksiazka "Microeconomic Theory" autorstwa panow Mas-Collel,
                  Winston i Green. Z tego co sie orientuje, jest to podrecznik cieszacy sie dosc
                  dobra opinia. W rozdziale jedenastym tejze ksiazki znajdzie Pan ogolne
                  przedstawienie problematyki 'dobr publicznych' wraz z odnosnikami o bardziej
                  szczegolowych pozycji. (W sekcji 11c jest tez definicja 'dobr publicznych'
                  bedaca esencja tego, do czego staral sie Pana przekonac nasz ekspert)
                  • damkon Re: libertarianie 05.12.04, 00:10
                    pstrys napisał:

                    > Co do istoty dobr publicznych to niestety bede jednak sie upieral przy
                    > swojej 'niedoskonalej' definicji (a swoja droga czy gotow jest Pan
                    zdefiniowac
                    > doskonalosc definicji?

                    Z punktu formalnego doskonalosc taka jest mozliwa, jednak biorac pod uwage
                    niedoskonala strukture naturalnych jezykow (takich jak np. jezyk polski, czy
                    niemiecki) podanie dla nich formalnych regul konstrukcji i transformacji
                    definicji jest zadaniem tak skomplikowanym, ze niemal praktycznie
                    niewykonalnym. Jezeli interesuje Pana zagadnienie tworzenia definicji to
                    polecam Panu „Logiczna skladnie jezyka” R.Carnapa
                    Jezeli chodzi o pozycje, ktora Pan mi proponuje, to przyznam sie, ze nigdy sie
                    ze nia nie spotkalem i prawdopodobnie bede mial ograniczony do niej dostep.
        • pstrys Re: libertarianie 04.12.04, 20:42
          Pozwole sobie (tytułem małego podsumowania) przytoczyć definiecję dobra
          publiczego: "A public good is a commodity for which use of a unit of the good
          by one agent does not preclude its use by other agents."

          W powyższej definicji nie ma słowa o świadczeniodawcy (bądź wytwórcy/
          sprzedawcy) dobra publicznego. Nieprawdą jest zatem twierdzenie,
          że "zrozroznienie na dobra publiczne czy prywatne bierze sie od tego, przez
          kogo sa one swiadczone (w przypadku uslug) lub przez kogo wytwarzane (w
          przypadku dobr)".
          • damkon Re: libertarianie 04.12.04, 23:45
            Napisalem to juz wczesniej, ale powtorze to jeszcze raz, dobra publiczne naleza
            do kategorii trudnodefiniowalnych, chociazby ze wzgledu na pojemnosc owego
            pojecia i nie wystarczy tu jedno kryterium do ich zaszeregowania. Miejsce ich
            wytworzenia jest tylko jednym z nich, zreszta moim zdaniem dosc praktyczne,
            ponieważ proste w zastosowaniu. Jednak absolutnie nie wystarczajace.
            Cala istota wlasciwego zdefiniowania dobr publicznych ma kluczowe znaczenie dla
            bardzo wielu dziedzin nauki jak rowniez praktyki gospodarczej (miedzy innymi
            okreslenia optymalnego mechanizmu alokacji dobr, o ktorym Pan wczesniej
            wspomnial). Prosze zwrocic uwage, ze wlasnie z tego wzgledu tak roznie jest owo
            pojecie definiowane np. przez szkoly liberalne czy socjalistyczne.
            • pstrys Re: libertarianie 05.12.04, 10:13
              Obawiam się, że żaden z nas nie przekona drugiego do swoich poglądów :)
              Dalej śmiem uważać że dobra publiczne są dobrze zdefiniowane w ekonomii, a
              poruszony przez Pana problem wynika z potocznego pojmowania pojęcia "dobra
              publiczne" niż z braku precyzji definicji ekonomicznej.
              Poponuję zakończyć dyskusję podpisaniem 'wirtualnego protokołu rozbieżności' i
              wypalić fajkę pokoju.
              Howgh!
              • damkon Re: libertarianie 05.12.04, 20:53
                Prosze mnie zle nie zrozumiec, ale moim zamiarem nie bylo przekonanie Pana za
                wszelka cene do swoich pogladow. Kazdy ma prawo do swojego zdania i ja
                absolutnie tego nie podwazam. Powiem wiecej, ja wcale nie uwazam, ze to co Pan
                napisal jest nieprawdziwe, chcialem tylko powiedziec, ze byla to tylko mala
                czesc bardzo szerokiego omowienia istoty dobr publicznych (dlatego tez
                wspomnialem o niedoskonalosci panskiej definicji). Bardzo podobny do
                zacytowanego przez Pana fragmentu charakterystyki dobr publicznych mozemy
                znalezc w opisie Wicksella w swoich „Teoretycznych badaniach skarbowosci”, na
                ktorym mogl wzorowac sie wspomniany przez Pana autor. To on bowiem jako
                pierwszy do swojego opisu wprowadzil takie cechy jak rownosc i lacznosc
                konsumpcji w przypadku dobr publicznych (polega to na tym, ze im wiecej takich
                dobr jest dla gospodarstwa domowego, tym wiecej - a nie mniej bedzie ich dla
                kazdego innego). O tych dwoch cechach przy konsumpcji dobr publicznych
                wspomnial Pan w swojej odpowiedzi, dlatego do nich nawiazalem.
                Autor ksiazki, ktora Pan przytoczyl, czyli „Microeconomic Theory” jak mowi sam
                tytul nie bedzie zajmowac sie dokladna analiza dobr publicznych, ktore jak
                wiemy sa raczej kategoria makroekonomiczna. Szczegolowy opis tego zagadnienia
                moze Pan znalezc dopiero w nauce finansow publicznych, dla ktorych analiza tego
                pojecia ma znaczenie kluczowe.
                Na Pana „protokol... i fajke...” wyrazam oczywiscie zgode.
                • pstrys Re: libertarianie 06.12.04, 09:42
                  ... pyk pyk pyk ... (z fajki pokoju)
                  Mysle ze pojecie 'dobra publicznego' jest nico szersze i bardziej podstawowe
                  niz kategoria 'finanse publiczne' gdzie chcialby pan owe dobra umiescic.
                  ... pyk pyk pyk ...
                  Mysle tez, ze zrodel analizy 'dobra publicznego' nalezy szukac nie w pracach o
                  skarbowosci a np. w pracach poprzedzajacych modelowanie 'rownowagi ogolnej'
                  (np. 'optymalnosc Peretto'). W pracach tych nie ma jeszcze nawet wzmianki o
                  sektorze publicznym, skarbowosci itp. jest tylko 'economic agent'
                  ... pyk pyk pyk ...
                  Zas co do ksiazki 'Mas Collela' to z tego co widzialem jest to dosc
                  gruba 'cegla' napisana dosc okropnym, encyklopedycznym jezykiem. Mimo tych wad
                  jest ona podsumowaniem podstaw teorii mikroekonomii (a wlasciwie ekonomii, w
                  sumie granica mikro/makro jest juz zatarta). Ciekawym 'co dalej'
                  podpowiada 'MasCollel' referencje do dalszego studiowania. Goroaco polecam te
                  ksiazke. Powinna byc w bibliotekach kazdej polskiej Akademii Ekonomicznej
                  • damkon Re: libertarianie 06.12.04, 22:30
                    Ad. 1) Pojecie dobra publicznego nie moze byc szersze on nauki finansow
                    publicznych. Zlamal Pan tutaj zasade nadrzednosci. Dobra publiczne moga byc
                    przedmiotem rozwazan wielu nauk ekonomicznych (w tym np. finansow publicznych)
                    ale twierdzenie o tym, ze sa one szersze w swej istocie od jednej z nich jest
                    po prostu nieprawdziwe.
                    Ad. 2) Wicksell i Pareto pisali mniej wiecej w tym samym czasie, a
                    model „optymalnosci” Pareta byl bardzo bobrze znany temu pierwszemu. Swiadczy
                    chociazby o tym jego bardzo blyskotliwa krytyka w stosunku do definicji optimum
                    dobrobytu Pareta.
                    Napisal Pan, ze „zrodel analizy 'dobra publicznego' nalezy szukac nie w pracach
                    o skarbowosci a np. w pracach poprzedzajacych modelowanie rownowagi ogolnej”.
                    Otoz, bedzie to z pewnoscia dla Pana dosc duze wyzwanie, jezeli podejmie sie
                    Pan tego zadania, poniewaz przed Wicksellem, ktory jako pierwszy zajal sie
                    bardziej szczegolowa analiza tego zagadnienia by jeszcze U.Mazzola – wloski
                    ekonomista. Dostrzegl on jedynie przypadek, ktory Pigou zupelnie pominal, a
                    mianowicie fakt, ze sa takie dobra, ktorych konsumpcja wcale nie musi spadac
                    dla jednych gospodarstw, jezeli sa juz one konsumowane przez inne gospodarstwa.
                    Mazolla, co pewnie sie Panu nie spodoba pisal rowniez o finansach publicznych.
                    Ad. 3) Co sie tyczy ksiazki, ktora Pan mi tak goraco poleca, to przyznam sie,
                    ze niestety moje czasy studenckie juz dawno minely, kiedy mialem czas na
                    przesiadywanie w bibliotekach uczelnianych. Ja rowniez podobnie jak Pan od
                    wielu lat nie mieszkam w Polsce i dotarcie do polskich bibliotek jest dla mnie
                    wyjatkowo utrudnione. Bardzo lubie czytac, jednak niedostatek czasu znacznie mi
                    to uniemozliwia. Mam tak duza liste ksiazek, ktore czekaja na swoja kolej, ze z
                    pewnoscia przynajmniej jak na ta chwile nie znajde miejsca na panska pozycje.
                    • pstrys Re: libertarianie 08.12.04, 13:48
                      Ad. 1) Mowiac 'szersze' nie chodzi mi o 'nadrzedne' tylko o to, ze to finanse
                      publiczne wyewoluowaly od rozwazan nad istota dobr publicznych a nie stworzyly
                      te kategorie.

                      Ad. 2) Co do 'pierwocin' tej problematyki, to jednak Pareto byl pierwszy (skoro
                      Wicksell go krytykowal). Jesli zas idzie o poszukiwanie zrodel idei 'dobra
                      publicznego' to przyznam sie ze prahistroia teroii ekonomii nigdy mnie nie
                      pasjonowala. Co do opisanej przez Pana 'obserwacji Mazoli' to opisal Pan
                      wlasnie istote fenomenu 'dobra publicznego' :)

                      Ad. 3) Jesli zas idzie o podrecznik autorstwa 'MasCollela' to jak wspomnialem
                      jest to raczej pozycja 'encyklopedyczna' niz edukacyjna (z tego co wiem
                      wprowadza sie ja dopiero na poziomie studiow doktoranckich), stanowi wiec ona
                      doskonaly odnosnik dla osoby poszukujacj informacji (badz odnosnikow gdzie
                      szukac) z dziedziny wspolczesnej ekonomii. Jesli w miescie, gdzie Pan mieszka
                      jest uniwersytet z niezlym wydzialem ekonomii, na pewno maja tez ksiazke
                      MasCollela.

                      Jesli jednak nie chce Pan tracic czasu na szukanie tej pozycji, prosze zajrzec
                      do nieco prostszych (i lepiej dostepnych) podrecznikow. Podejrzewam ze w
                      podrecznikach Variana (np. "Intermediate Microeconomics" albo "Advanced
                      Microeconomics") wprowadzaja pojecie dobra publicznego opierajace sie na
                      katerogii bycia 'excludable' i 'rival' nie zas (jak Pan sugeruje) wedlug
                      potocznego pojecia dostawcy danego dobra.
                      • damkon Re: libertarianie 08.12.04, 21:32
                        Ad. 1) W takim razie nieprecyzyjnie Pan sie wyrazil. Jezeli jednak tak Pan mial
                        na mysli, to zgodze sie z Panem. Nauka finansow publicznych nie stworzyla
                        kategorii dobr publicznych natomiast jej wklad w rozwoj owej koncepcji jest
                        zasadniczy.
                        Ad. 2) Nie bardzo wiem, co Pan rozumie przez powiedzenie, ze Pareto
                        byl „pierwszy”? Jezeli ma Pan na mysli czas, w jakim pisali obaj mysliciele, to
                        powiem ze jest Pan w bledzie, poniewaz zyli i tworzyli w tym samym czasie.
                        Jezeli jednak przez okreslenie „pierwszy” traktuje Pan wyzszy poziom osiagniec
                        naukowych, jak rowniez wklad w rozwoj nauk ekonomicznych, to zapewne ma Pan
                        racje - tak niezaprzeczalnie bylo.
                        Napisal Pan wczesniej, ze: „zrodel analizy dobra publicznego nalezy szukac w
                        pracach poprzedzajacych modelowanie rownowagi ogolnej (np. optymalnosc
                        Pareto)”, dlatego Panu odpisalem, ze ta historia „zrodel” nie siega az tak
                        daleko i zaczyna sie w zasadzie wraz z pojawieniem sie modelu optimum Pareto.
                        Spostrzezenie Mazzola bylo na pewno trafne i odkrywcze, ale mowienie o owym
                        sformulowaniu jako o „fenomenie” to zapewne przesada.
                        Ad. 3) W podrecznikach Variana nie znajdzie Pan szeroko omowionej koncepcji
                        dobr publicznych. Ta kategoria nie nalezy do kregu „szczegolnych zainteresowan”
                        wspomnianego przez Pana autora.
                        Napisal Pan takze, ze „ze zaden z nas nie przekona drugiego do swoich
                        pogladow” . Jednak wbrew temu co sie Panu zapewne wydaje zgdadzam sie w
                        wiekszosci z tym co Pan tutaj pisze. Co zas sie tyczy pojecia dobr publicznych,
                        to podejscie ktore Pan reprezentuje jest jak najbardziej zgodne z prawda i ja
                        jego w zaden sposob nie staram sie zakwestionowac. Uwazam tylko, ze jest ono
                        jednak zbyt waskie i nie oddaje w calosci istoty sprawy. To tak jak z nozem
                        kuchennym, ktorym mozemy i chleb kroic i blizniemu cos uciac (mimo, ze takiego
                        jego zastosowania prawdopodobnie nie znajdzie Pan w zadnej instrukcji). Jezeli
                        nie spojrzy Pan na nasze zagadnienie szerzej, to nigdy nie uchwyci Pan
                        caloksztaltu zjawisk, ktore sie za nim kryja.
                        • pstrys Re: libertarianie 09.12.04, 09:31
                          Ciesze sie, ze zaczynamy byc coraz blizej kompromisu. Przepraszam taz, za
                          bledna referencje do podrecznikow Variana, nie wiedzialem, ze 'dobra
                          publiczne' nie sa tam omawiane.

                          Wracajac do sedna sprawy (czyli definicji dobr publicznych) to ciagle jednak
                          bede sie upierac, ze przytoczona przeze mnie definicja wystarczy. Prosze
                          zauwazyc, ze w tej definicji NIE okresla sie dostawcy dobra publicznego nie dla
                          tego ze jest on nieistotny. Po prostu na etapie, na ktorym wprowadza sie
                          pojecie tego dobra nie wyroznia sie panstwa jako szczegolnej jednostki; wszyscy
                          sa 'economic agents' (czyli rownie dobrze moga to byc firmy, ludzie, rodziny,
                          rzad itp).

                          Dopiero potem, w wyniku pojawienia sie roznych problemow jak np. 'free riding'
                          albo 'niepelnosc kontraktow' w analizie zaczyna sie wyrozniac 'panstwo' jako
                          okreslonego 'agenta' (i dostawce niektorych dobr publicznych). Wracajac do
                          analogii z nozem - to tak, jakby 'pierwotna' instrukcja osblugi mowila, ze noz
                          sluzy do 'ciecia'. Da sie zatem tym nozem i chleb kroic i blizniemu cos uciac.
                          Dopiero dalsza analiza okresla ciecie pieczywka jako wlasciwe zastosowanie noza.

                          Chyba, ze dla Pana 'istota sprawy' lezy gdzie indziej, w takim ukladzie jednak
                          prosze o precyzyjniejsza wypowiedz.
                          • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 11.12.04, 13:33
                            Dobra publiczne są na pewno omawiane w podręczniku Variana kurs średni (rozdz.
                            31, całkiem przyzwoity). Nie pamiętam, czy podobnie jest w podręczniku dla
                            zaawansowanych. Sprawdzę w domu i napiszę.
                            • damkon Re: libertarianie 11.12.04, 20:38
                              To prawda, ja nie zwrocilem uwagi na to co napisal do mnie moj rozmowca. Varian
                              oczywiscie porusza problematyke dobr publicznych, ale zapewne nie znajdziemy u
                              niego szerokiego omowienia tej koncepcji. To zagadnienie nie nalezy do
                              szczegolnych jego zainetresowan.
                              • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 15.12.04, 12:12
                                Opis jest całkiem przyzwoity (moim subiektywnym zdaniem lepszy niż w polskich
                                podręcznikach do finansów publicznych).
                                • damkon Re: libertarianie 16.12.04, 21:47
                                  W takim razie bardzo nisko musi pan oceniac polskich autorow podrecznikow do
                                  finansow publicznych
                                  • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 17.12.04, 16:26
                                    Staram się ich nie oceniać, bo sam nie stworzyłem niczego lepszego. Jeżeli
                                    jednak miałbym wybrać jeden spośród podręczników, które są dostępne odpowiednio
                                    na Zachodzie oraz w Polsce, to pewnie wybrałbym podręcznik nie będący autorstwa
                                    Polaka (zresztą, jestem pewien, że podobnie jak ja postąpiliby również autorzy
                                    polskich podręczników do finansów publicznych).
                          • damkon Re: libertarianie 11.12.04, 21:17
                            Calkowity kompromis nigdy nie jest mozliwy, ale na pewno jestesmy juz blisko.
                            Zajmujac sie definiowaniem dobr publicznych i okreslaniem ich specyfiki nie
                            musimy od samego poczatku naszej analizy wprowadzic panstwa do naszych
                            rozwazan. Natomiast jezeli wprowadzimy go na dalszym etapie to takie
                            rozumowanie jest juz jak najbardziej poprawne i ja w tym zakresie zgadzam sie z
                            Panem. W kazdym razie nie mozemy go pominac, poniewaz nasze rozumowanie bedzie
                            wtedy niepelne.
                        • andrzej.rzonca_nbp Re: libertarianie 11.12.04, 13:37
                          Nie byłbym tak kategoryczny w stwierdzeniu, że Pareto wniósł większy wkład w
                          rozwój ekonomii niż Knut Wicksell. Osobiście byłbym przeciwnego zdania. Jest to
                          spór z natury nierozstrzygalny.
                          • damkon Re: libertarianie 11.12.04, 20:43
                            Moze rzeczywiscie sie zbyt kategorycznie wyrazilem. Pareto jest na pewno
                            bardziej znanym ekonomista, ale jego "wiekszy wklad" w rozwoj tej nauki moze
                            byc oczywiscie dyskusyjny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka