Dodaj do ulubionych

DOLAR NAJSLABSZY OD 7 LAT A BEZROBOCIE SPADA

09.11.04, 00:08
gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,2381972.html
Miejsc pracy w USA przybywa szybciej niz sie tego analitycy spodziewali i
niektorzy tylko kojarza to ze slabym dolarem.
Analitycy w Polsce ciesza sie bardzo silna zlotowka,chociaz niepokoi ich
wysokie bezrobocie.
Czy juz wyraznie widac relacje miedzy niska wartoscia waluty a szybkim
tworzeniem nowych mijsc pracy?
A w EU po staremu bedziemy umacniac euro i walczyc z inflacja.
Obserwuj wątek
    • pawel-l Re: DOLAR NAJSLABSZY OD 7 LAT A BEZROBOCIE SPADA 09.11.04, 13:38
      According to Stephen Roach, the head economist of Morgan Stanley, the deficits
      are growing so large that, by the end of the year, America’s indebtedness to
      other countries will reach 28% of GDP. That would bring US indebtedness to a
      level of 300% of exports. Argentina and Brazil were at 400% right before they
      collapsed in the 1990’s.

      US Treasury data shows that the net capital inflows from the rest of the world
      into the United States fell for the 6th month in a row. Private investment from
      abroad fell to $34.7 billion in August from $72.9 billion in July. Asian
      central banks made up for the shortfall. If they hadn’t, the dollar would have
      crashed.

      The NY Times quoted Ashraf Laidi, a currency analyst at MG Financial Group, as
      saying, "foreign central banks saved the dollar from disaster. The stability of
      the bond market is at the mercy of Asian purchases of US Treasuries."

      Tak się zastanawiam jeśli inflacja w Chinach jest ponad 5% to czy jako 20
      chińska prowincja nie taka sama inflacja powinna być w USA ?
      • maksimum Re: DOLAR NAJSLABSZY OD 7 LAT A BEZROBOCIE SPADA 09.11.04, 22:52
        pawel-l Ty chyba jestes jedynym czlowiekiem,ktory czyta tego histeryka S.Roach.

        asia.news.yahoo.com/041104/afp/041104090759business.html
        Poza tym inflacja w Chinach jest 4,6% przy wzroscie gospodarczym ponad 9%.
        Czy nie przydalyby sie Polsce takie wskazniki?
        Czy moze lepiej powalczyc z inflacja?
    • andrzej.rzonca_nbp Re: DOLAR NAJSLABSZY OD 7 LAT A BEZROBOCIE SPADA 09.11.04, 18:32
      Gdyby spadek bezrobocia byl spowodowany osłabieniem kursu dolara wobec walut
      głównych partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych, byłby to jedynie spadek
      przejściowy. Jednocześnie, aby można było mówić chociażby o przejściowym spadku
      bezrobocia, wywołanym osłabieniem kursu waluty krajowej, musiałaby wystąpić
      jedna z dwóch sytuacji, z której żadna nie jest obserwowana obecnie w Stanach
      Zjednoczonych. Osłabienie kursu powinno doprowadzić do zwiększenia łącznego
      popytu albo poprzez poprawę eksportu netto (czyli różnicy między eksportem a
      importem), albo na skutek wzrostu eksportu, który byłby na tyle silny, że
      skłoniłby przedsiębiorstwa do znaczącego zwiększenia inwestycji.
      • maksimum Re: DOLAR NAJSLABSZY OD 7 LAT A BEZROBOCIE SPADA 09.11.04, 22:59
        andrzej.rzonca_nbp napisał:

        > Gdyby spadek bezrobocia byl spowodowany osłabieniem kursu dolara wobec walut
        > głównych partnerów handlowych Stanów Zjednoczonych, byłby to jedynie spadek
        > przejściowy.

        A od ilu lat juz "przejsciowo" dolar spada w stos do euro?
        news.yahoo.com/news?tmpl=story&u=/nm/20041109/bs_nm/markets_forex_dc_15
        O 5% w ciagu miesiaca.

        > Jednocześnie, aby można było mówić chociażby o przejściowym spadku
        > bezrobocia, wywołanym osłabieniem kursu waluty krajowej, musiałaby wystąpić
        > jedna z dwóch sytuacji, z której żadna nie jest obserwowana obecnie w Stanach
        > Zjednoczonych. Osłabienie kursu powinno doprowadzić do zwiększenia łącznego
        > popytu albo poprzez poprawę eksportu netto (czyli różnicy między eksportem a
        > importem), albo na skutek wzrostu eksportu, który byłby na tyle silny, że
        > skłoniłby przedsiębiorstwa do znaczącego zwiększenia inwestycji.

        No i znowu wracamy do cel w EU oraz zakazow importu.
        • andrzej.rzonca_nbp Re: DOLAR NAJSLABSZY OD 7 LAT A BEZROBOCIE SPADA 10.11.04, 11:50
          Źle mnie Pan zrozumiał. Nie twierdze, ze spadek kursu dolara jest przejściowy
          (bo jak już wcześniej kilka razy pisałem nie podejmuje się prognozowania kursów
          walutowych). Napisałem, ze gdyby spadek bezrobocia był spowodowany osłabieniem
          kursu dolara, to spadek bezrobocia byłby przejściowy.
          • maksimum Re: DOLAR NAJSLABSZY OD 7 LAT A BEZROBOCIE SPADA 10.11.04, 15:28
            andrzej.rzonca_nbp napisał:

            > Źle mnie Pan zrozumiał. Nie twierdze, ze spadek kursu dolara jest przejściowy
            > (bo jak już wcześniej kilka razy pisałem nie podejmuje się prognozowania
            kursów walutowych). Napisałem, ze gdyby spadek bezrobocia był spowodowany
            >osłabieniem kursu dolara, to spadek bezrobocia byłby przejściowy.

            No wlasnie,a ja twierdze,ze spadek wartosci dolara bedzie na tyle dlugi by
            poziom bezrobocia utrzymac na wysokosci okolo 5% lub nieco nizej.
        • andrzej.rzonca_nbp Re: DOLAR NAJSLABSZY OD 7 LAT A BEZROBOCIE SPADA 10.11.04, 14:07
          maksimum napisał:

          > > A od ilu lat juz "przejsciowo" dolar spada w stos do euro?

          O wyraźnej tendencji spadkowej kursu dolara w stosunku do euro można mówić od
          lutego 2002 roku. Jednak jego obecny kurs wcale nie jest nadzwyczajnie niski.
          Jest mniej więcej taki sam jak w połowie lat dziewięćdziesiątych. I tutaj mam
          do Pana pytanie: skoro według Pana słaby kurs walutowy, to najważniejszy
          determinant wzrostu gospodarki, jak to się stało, że w drugiej połowie lat
          dziewięćdziesiątych gospodarka Stanów Zjednoczonych tak szybko się rozwijała,
          chociaż dolar stale się umacniał?
          • maksimum NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM WZROS 10.11.04, 15:36
            andrzej.rzonca_nbp napisał:

            > maksimum napisał:
            >
            > > > A od ilu lat juz "przejsciowo" dolar spada w stos do euro?
            >
            > O wyraźnej tendencji spadkowej kursu dolara w stosunku do euro można mówić od
            > lutego 2002 roku. Jednak jego obecny kurs wcale nie jest nadzwyczajnie niski.
            > Jest mniej więcej taki sam jak w połowie lat dziewięćdziesiątych.

            Czyli powiedzmy sobie szczerze,ze jest na najnizszym poziomie w stosunku do
            euro.

            > I tutaj mam
            > do Pana pytanie: skoro według Pana słaby kurs walutowy, to najważniejszy
            > determinant wzrostu gospodarki, jak to się stało, że w drugiej połowie lat
            > dziewięćdziesiątych gospodarka Stanów Zjednoczonych tak szybko się rozwijała,
            > chociaż dolar stale się umacniał?

            A kiedy ja powiedzialem,ze kurs waluty jest najwazniejszym determinantem
            wzrostu gospodarki?
            Moze przytoczy pan ten fragment mojej wypowiedzi.
            Powiedzialem,ze wielkosc zatrudnienie,czyli niskie bezrobocie jest
            bajwazniejszym determinantem wzrostu gospodarczego w USA,bo w EU wiadomo,ze
            jest to mocne euro i niska inflacja.
            W latach 1990 szybki rozwoj IT byl motorem napedowym gospodarki USA i
            bezrobocie bylo tak nisko jak 3,9%.
            • darr.darek Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 10.11.04, 17:24
              maksimum napisał:
              > > I tutaj mam
              > > do Pana pytanie: skoro według Pana słaby kurs walutowy, to najważniejszy
              > > determinant wzrostu gospodarki, jak to się stało, że w drugiej połowie la
              > > dziewięćdziesiątych gospodarka Stanów Zjednoczonych tak szybko się rozwij
              > > chociaż dolar stale się umacniał?
              >A kiedy ja powiedzialem,ze kurs waluty jest najwazniejszym determinantem
              >wzrostu gospodarki?
              >Moze przytoczy pan ten fragment mojej wypowiedzi.
              >Powiedzialem,ze wielkosc zatrudnienie,czyli niskie bezrobocie jest
              >bajwazniejszym determinantem wzrostu gospodarczego w USA,bo w EU wiadomo,ze
              >jest to mocne euro i niska inflacja.
              >W latach 1990 szybki rozwoj IT byl motorem napedowym gospodarki USA i
              >bezrobocie bylo tak nisko jak 3,9%.

              Ty się przekomarzasz czy dyskutujesz ?
              Jeśli dyskutujesz, to powinienieś odpowiedzieć w kontekście swoich argumentów z
              tego wątku :
              1. "Miejsc pracy w USA przybywa szybciej niz sie tego analitycy spodziewali i
              niektorzy tylko kojarza to ze slabym dolarem.
              Analitycy w Polsce ciesza sie bardzo silna zlotowka,chociaz niepokoi ich
              wysokie bezrobocie.
              Czy juz wyraznie widac relacje miedzy niska wartoscia waluty a szybkim
              tworzeniem nowych mijsc pracy?
              A w EU po staremu bedziemy umacniac euro i walczyc z inflacja"

              W nawiązaniu do powyższej swojej wypowiedzi odpowiedz na zadane pytanie :
              jak to się stało, że w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych gospodarka
              Stanów Zjednoczonych tak szybko się rozwijała chociaż dolar stale się umacniał?


              • maksimum Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 10.11.04, 23:30
                darr.darek napisał:

                > maksimum napisał:
                > > > I tutaj mam
                > > > do Pana pytanie: skoro według Pana słaby kurs walutowy, to najważni
                > ejszy determinant wzrostu gospodarki, jak to się stało, że w drugiej poło
                > wie la dziewięćdziesiątych gospodarka Stanów Zjednoczonych tak szybko się
                > rozwij chociaż dolar stale się umacniał?
                > >A kiedy ja powiedzialem,ze kurs waluty jest najwazniejszym determinantem
                > >wzrostu gospodarki?
                > >Moze przytoczy pan ten fragment mojej wypowiedzi.
                > >Powiedzialem,ze wielkosc zatrudnienie,czyli niskie bezrobocie jest
                > >bajwazniejszym determinantem wzrostu gospodarczego w USA,bo w EU wiadomo,z
                > e jest to mocne euro i niska inflacja.
                > >W latach 1990 szybki rozwoj IT byl motorem napedowym gospodarki USA i
                > >bezrobocie bylo tak nisko jak 3,9%.
                >
                > Ty się przekomarzasz czy dyskutujesz ?
                > Jeśli dyskutujesz, to powinienieś odpowiedzieć w kontekście swoich argumentów
                z tego wątku :
                > 1. "Miejsc pracy w USA przybywa szybciej niz sie tego analitycy spodziewali i
                > niektorzy tylko kojarza to ze slabym dolarem.
                > Analitycy w Polsce ciesza sie bardzo silna zlotowka,chociaz niepokoi ich
                > wysokie bezrobocie.
                > Czy juz wyraznie widac relacje miedzy niska wartoscia waluty a szybkim
                > tworzeniem nowych mijsc pracy?
                > A w EU po staremu bedziemy umacniac euro i walczyc z inflacja"
                >
                > W nawiązaniu do powyższej swojej wypowiedzi odpowiedz na zadane pytanie :
                > jak to się stało, że w drugiej połowie lat dziewięćdziesiątych gospodarka
                > Stanów Zjednoczonych tak szybko się rozwijała chociaż dolar stale się
                >umacniał?

                Odpowiedz masz powyzej.
                Efektem szybkiego rozwoju gospodarczego bylo umacnianie sie dolara,a nie
                odwrotnie.
                www.afsa.org/fsj/feb00/eich.cfm

                W 2001 nastapil krysys z ktorego EU do tej pory nie moze wyjsc,a Stany wyszly
                poprzez zmniejszenie podatkow oraz obnizke wartosci dolara.
                • andrzej.rzonca_nbp Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 16.11.04, 17:15
                  Cieszę się, że dostrzega Pan możliwość kształtowania kursu walutowego przez
                  rynek. Nie bardzo jednak rozumiem, dlaczego Pana zdaniem z końcem lat
                  dziewięćdziesiątych kurs dolara przestał być kształtowany przez rynek.
                  • maksimum Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 17.11.04, 05:14
                    andrzej.rzonca_nbp napisał:

                    > Cieszę się, że dostrzega Pan możliwość kształtowania kursu walutowego przez
                    > rynek. Nie bardzo jednak rozumiem, dlaczego Pana zdaniem z końcem lat
                    > dziewięćdziesiątych kurs dolara przestał być kształtowany przez rynek.

                    Odpowiedz jest zdumiewajaco prosta.
                    Bush nie byl prezydentem i John Snow nie ksztaltowal polityki monetarnej.
                    To chyba jest proste jak olowek,ze gdy Bush obnizy podatki i zwiekszy wydatki
                    budzetowe,to wzrosnie def budzetowy i WTEDY RYNEK ZAREAGUJE NA TO OBNIZKA
                    WARTOSCI DOLARA.
                    • maksimum DOLLAR ALL-TIME LOW AGAINST EURO 1,3047 17.11.04, 23:55
                      www.forexnews.com/NA/defaultnew.asp?f=N20041117B.mgn
                      A nie mowilem?
                    • andrzej.rzonca_nbp Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 18.11.04, 17:33
                      John Snow nadal nie kształtuje polityki pieniężnej Stanów Zjednoczonych (jest
                      sekretarzem skarbu). I bardzo dobrze, bo jak pokazują doświadczenia licznych
                      krajów, rząd powinien być możliwie daleko od polityki pieniężnej.
                      Zależność między deficytem a kursem walutowym nie jest tak prosta jak Pan
                      pisze.
                      Po pierwsze, zwiększenie deficytu wcale nie musi oznaczać wyższego popytu
                      krajowego i w efekcie pogorszenia salda obrotów bieżących. Blisko połowie
                      przypadków zmian salda sektora finansów publicznych w krajach rozwiniętych
                      towarzyszyła taka sama, a nie przeciwna co do kierunku zmiana produktu w
                      krótkim okresie.
                      Po drugie, wyższy deficyt oznacza, że rząd konkuruje z przedsiębiorcami o
                      kredyty. To podbija stopy procentowe (chyba że bank centralny będzie zasilał
                      banki komercyjne w dodatkową płynność; zrobi tak jednak tylko wtedy, gdy w jego
                      ocenie zwiększenie deficytu nie doprowadzi do pojawienia się presji od strony
                      popytu na ceny (zob. punkt pierwszy)). Wyższe stopy procentowe zachęcają do
                      napływu kapitał portfelowy, który umacnia kurs waluty krajowej.
                      Po trzecie, John Snow zapowiada ograniczenie deficytu o połowę. A to by
                      oznaczało - w świetle opisanej przez Pana zależności między kursem walutowym a
                      deficytem, że administracja Busha zamierza umacniać dolara. To z kolei stoi w
                      sprzeczności z Pana wcześniejszymi wypowiedziami.
                      Piszę to wszystko, dlatego że chcę Pana przekonać, że gospodarka jest dużo
                      bardziej złożona niż wydaje się większości ludzi. W efekcie, najlepszą rzeczą,
                      jaką rząd może zrobić dla wzrostu gospodarczego, to powstrzymać się od
                      interwencji; mechanizm rynkowy - przeciętnie - znacznie lepiej poradzi sobie z
                      efektywnym wykorzystaniem zasobów gospodarki niż nawet najsprawniejszy rząd.
                      Wydaje mi się, że tego samego zdania jest (co najmniej) duża część osób z
                      otoczenia Busha, zajmujących się gospodarką (np. Gregory Mankiw).
                      • maksimum Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 19.11.04, 03:34
                        andrzej.rzonca_nbp napisał:

                        > John Snow nadal nie kształtuje polityki pieniężnej Stanów Zjednoczonych (jest
                        > sekretarzem skarbu). I bardzo dobrze, bo jak pokazują doświadczenia licznych
                        > krajów, rząd powinien być możliwie daleko od polityki pieniężnej.

                        To sie odnosi tylko do krajow,w ktorych nie ma kredytow udzielanych na stala
                        stope procentowa(EU),gdzie raty kredytu sa identyczne od pierwszej do ostaniej.
                        Wtedy rzeczywiscie nie ma zadnej motywacji zeby podaza pieniadza i niskimi st%
                        oddzialywac na wzrost gospodarczy.

                        > Zależność między deficytem a kursem walutowym nie jest tak prosta jak Pan
                        > pisze.
                        > Po pierwsze, zwiększenie deficytu wcale nie musi oznaczać wyższego popytu
                        > krajowego

                        Przy obnizce podatkow o ktorej pisalem,to jest na 100% pewne.

                        > i w efekcie pogorszenia salda obrotów bieżących.

                        Szybszy wzrost gospodarczy zawsze powoduje ujemny bilans handlowy.
                        Chyba ,ze sie niezle obstawimy clami.

                        > Blisko połowie
                        > przypadków zmian salda sektora finansów publicznych w krajach rozwiniętych
                        > towarzyszyła taka sama, a nie przeciwna co do kierunku zmiana produktu w
                        > krótkim okresie.

                        Czyli w ponad polowie zwiekszenie def budzetowego zwiekszalo wzrost gospodarczy.
                        Poza tym zalezy na co te wydatki publiczne sa przeznaczone.
                        Jesli na wzrost zapomog,co jest modne w EU,to rzeczywiscie moze to byc gwozdz
                        do trumny.
                        Niech sie pan specyficzniej wyraza,czy chodzi o wydatki budzetowe prowzrostowe
                        czy antywzrostowe.

                        > Po drugie, wyższy deficyt oznacza, że rząd konkuruje z przedsiębiorcami o
                        > kredyty. To podbija stopy procentowe (chyba że bank centralny będzie zasilał
                        > banki komercyjne w dodatkową płynność; zrobi tak jednak tylko wtedy, gdy w
                        jego ocenie zwiększenie deficytu nie doprowadzi do pojawienia się presji od
                        strony
                        > popytu na ceny (zob. punkt pierwszy)). Wyższe stopy procentowe zachęcają do
                        > napływu kapitał portfelowy, który umacnia kurs waluty krajowej.
                        > Po trzecie, John Snow zapowiada ograniczenie deficytu o połowę. A to by
                        > oznaczało - w świetle opisanej przez Pana zależności między kursem walutowym
                        a deficytem, że administracja Busha zamierza umacniać dolara. To z kolei stoi w
                        > sprzeczności z Pana wcześniejszymi wypowiedziami.

                        Pan mowi o teorii a Bush,Snow i ja mowimy o praktyce.
                        Przeciez Bush od poczatku mowi o mocnym dolarze i J.Snow tez od poczatku swojej
                        nominacji mowi o mocnym dolarze,a co widzimy w miedzyczasie.
                        W miedzyczasie dolar slabnie i to o 20% rocznie.

                        > Piszę to wszystko, dlatego że chcę Pana przekonać, że gospodarka jest dużo
                        > bardziej złożona niż wydaje się większości ludzi.

                        Zgadza sie i ja to bardzo dobrze widze od strony praktycznej.
                        Pan natomiast prezentuje praktyke w wydaniu EUropejskim.

                        > W efekcie, najlepszą rzeczą,
                        > jaką rząd może zrobić dla wzrostu gospodarczego, to powstrzymać się od
                        > interwencji; mechanizm rynkowy - przeciętnie - znacznie lepiej poradzi sobie
                        >z efektywnym wykorzystaniem zasobów gospodarki niż nawet najsprawniejszy rząd.

                        Gdyby tak bylo,to India rozwijalaby sie szybciej od Chin,bo jest tam demokracja
                        i tansza sila robocza.

                        > Wydaje mi się, że tego samego zdania jest (co najmniej) duża część osób z
                        > otoczenia Busha, zajmujących się gospodarką (np. Gregory Mankiw).

                        Mniejsza ingerencja panstwa w gospodarke,znaczy nizsze podatki i mniej regulacji
                        tak samo w Stanach jak i w Chinach.
                        Wszystkie inne wskazniki jak deficyt budzetowy czy wartosc dolara beda
                        uzaleznione od wielkosci bezrobocia w Stanach.
                        NIKT sie nie przejmuje tym w Stanach jakby za 1 euro trzeba bylo placic 1,5
                        doll.
                        www.whitehouse.gov/cea/mankiwbio.html

                        Niech pan rowniez raczy zauwazyc,ze Stiglitz ktory czesto cytowany jest w
                        opracowaniach NBP byl doradca prezydenta demokraty.
                        Natomiast M.Friedman i S.Friedman doradcami republikanow.
                        Jest duza roznica miedzy tym co proponuja republikanie i demokraci oraz ich
                        doradcami.
                        • andrzej.rzonca_nbp Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 22.11.04, 13:21
                          maksimum napisał:

                          > Przy obnizce podatkow o ktorej pisalem,to jest na 100% pewne.

                          Wcale nie. Jeżeli gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa będą przekonane, że
                          obniżka jest tylko przejściowa (tzn. że w ślad za obniżeniem podatków nie
                          zostaną zredukowane wydatki publiczne), a w przyszłości nastąpi silna podwyżka
                          podatków (albo bankructwo państwa), wówczas zamiast zwiększyć ograniczą swoje
                          wydatki i łączny popyt spadnie. Dla przykładu, w latach 1990-1994 saldo
                          pierwotne oraz pierwotne saldo strukturalne w Szwecji pogorszyły się
                          odpowiednio o 14,1 i 10,9 proc. PKB. Pogorszenie to było w całości spowodowane
                          przez zmniejszenie bieżących ciężarów podatkowych netto, czyli różnicy między
                          podatkami płaconymi przez sektor prywatny a trafiającymi do niego transferami.
                          Konsumpcja sektora rządowego pozostała na praktycznie nie zmienionym poziomie.
                          Ekspansji fiskalnej towarzyszył silny spadek prywatnej konsumpcji, znacznie
                          głębszy niż wynikałoby z prognoz - niezależnie od specyfikacji funkcji
                          konsumpcji.
                          Więcej na ten temat może Pan przeczytać w pracy Francesco Giavazziego i Marco
                          Pagano z 1996 roku.
                          • maksimum Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 22.11.04, 21:34
                            andrzej.rzonca_nbp napisał:

                            > maksimum napisał:
                            >
                            > > Przy obnizce podatkow o ktorej pisalem,to jest na 100% pewne.
                            >
                            > Wcale nie. Jeżeli gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa będą przekonane, że
                            > obniżka jest tylko przejściowa (tzn. że w ślad za obniżeniem podatków nie
                            > zostaną zredukowane wydatki publiczne), a w przyszłości nastąpi silna
                            podwyżka
                            > podatków (albo bankructwo państwa), wówczas zamiast zwiększyć ograniczą swoje
                            > wydatki i łączny popyt spadnie. Dla przykładu, w latach 1990-1994 saldo
                            > pierwotne oraz pierwotne saldo strukturalne w Szwecji pogorszyły się
                            > odpowiednio o 14,1 i 10,9 proc. PKB. Pogorszenie to było w całości
                            spowodowane
                            > przez zmniejszenie bieżących ciężarów podatkowych netto, czyli różnicy między
                            > podatkami płaconymi przez sektor prywatny a trafiającymi do niego
                            transferami.
                            > Konsumpcja sektora rządowego pozostała na praktycznie nie zmienionym
                            poziomie.
                            > Ekspansji fiskalnej towarzyszył silny spadek prywatnej konsumpcji, znacznie
                            > głębszy niż wynikałoby z prognoz - niezależnie od specyfikacji funkcji
                            > konsumpcji.
                            > Więcej na ten temat może Pan przeczytać w pracy Francesco Giavazziego i Marco
                            > Pagano z 1996 roku.

                            Amerykanie wiedza,ze 2/3 GDP to sa wydatki konsumenta i Amerykanie maja
                            zakodowane,ze w okresie spowolnienia gospodarczego najlepszym wyjsciem jest
                            wydawac wiecej.
                            W EU jest inna ekonomia i inni ludzie.
                            Lance Armstrong tez jest tylko jeden i mimo ze w EUropie jest mnostwo ladnych
                            miejsc Amerykanie tam nie emigruja.
                        • andrzej.rzonca_nbp Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 22.11.04, 13:25
                          maksimum napisał:

                          > Szybszy wzrost gospodarczy zawsze powoduje ujemny bilans handlowy.
                          > Chyba ,ze sie niezle obstawimy clami.

                          Zgadza się. Tyle tylko, że zwiększenie deficytu budżetu nie musi prowadzić do
                          przyspieszenia wzrostu gospodarki w krótkim okresie. Inaczej mówiąc, z
                          deficytem mogą wiązać się nie tylko długofalowe koszty, ale i koszty w krótkim
                          okresie.
                        • andrzej.rzonca_nbp Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 22.11.04, 13:43
                          maksimum napisał:

                          > zalezy na co te wydatki publiczne sa przeznaczone.
                          > Jesli na wzrost zapomog,co jest modne w EU,to rzeczywiscie moze to byc gwozdz
                          > do trumny.
                          > Niech sie pan specyficzniej wyraza,czy chodzi o wydatki budzetowe
                          prowzrostowe
                          > czy antywzrostowe.

                          Zgadzam się z Panem, że różne wydatki publiczne różnie wpływają na wzrost
                          gospodarki - tak w krótkim, jak i w długim okresie.
                          Zajmijmy się najpierw krótkim okresem. Wydatki publiczne mogą zastępować
                          konsumpcję prywatną albo w bieżącym okresie, albo w przyszłych okresach. W tym
                          drugim przypadku zmiany wydatków prywatnych w bieżącym okresie podążałyby w tym
                          samym kierunku co wydatki publiczne.
                          Przejdźmy teraz do długiego okresu. Wiele kategorii wydatków państwa (np.
                          wydatki na infrastrukturę, czy edukację) dodatnio wpływa na rozwój, jeżeli nie
                          brać pod uwagę skutków sposobu ich finansowania. Niektóre z nich – wydatki na
                          wybrane dobra publiczne (wymiar sprawiedliwości, porządek publiczny) – mogą
                          nawet silniej podnosić długofalowe tempo wzrostu gospodarki niż obniża je
                          najbardziej szkodliwa dla wzrostu gospodarki forma opodatkowania, tj. podatek
                          dochodowy. Istnieją jednak również i takie, których wzrost sam w sobie hamuje
                          rozwój i to na kilka sposobów.
                          Po pierwsze, ograniczają one liczbę miejsc pracy. Podnoszą opłacalność
                          pozostawania poza zatrudnieniem. Zwiększając siłę przetargową pracobiorców
                          względem pracodawców, podbijają koszty pracy. Ten ujemny wpływ niektórych
                          wydatków publicznych na liczbę miejsc pracy nasila się wraz ze wzrostem swobody
                          przepływu kapitału. Przedsiębiorstwa szybciej mogą dostosować wielkość
                          zatrudnienia do zmian w warunkach działania; prostsze i tańsze staje się
                          przenoszenie produkcji poza granice kraju.
                          Po drugie, wydatki publiczne, podnosząc opłacalność pozostawania poza
                          zatrudnieniem, redukują jednocześnie opłacalność podnoszenia kwalifikacji.
                          Tymczasem, ciągły postęp technologiczny obniża produktywność osób o niskich
                          kwalifikacjach. Np. jeżeli robotnik, zajmujący się wykopami, który nie umie
                          obsługiwać urządzeń technicznych, zamiast łopaty otrzyma koparkę, jego
                          wydajność spadnie do zera.
                          Po trzecie, wydatki publiczne, zwiększając koszty pracy, mogą hamować
                          inwestycje. Jeżeli nasileniu presji płacowej nie towarzyszy odpowiedni wzrost
                          wydajności pracy, wtedy jest ono równoznaczne ze wzrostem udziału wynagrodzenia
                          pracy w produkcie, a w efekcie – ze zmniejszeniem zdolności i skłonności
                          przedsiębiorstw do inwestowania.
                          Po czwarte, wiele rodzajów wydatków publicznych zmniejsza efektywność
                          wykorzystania czynników wytwórczych. Wydatki państwa, jeżeli nie zastępują w
                          pełni wydatków prywatnych, zmieniają strukturę łącznego popytu; przestaje ona
                          odzwierciedlać preferencje gospodarstw domowych. Kierują aktywność
                          przedsiębiorstw w stronę walki o uzyskanie/zachowanie przywilejów. Firmy
                          zamiast konkurować między sobą w pomnażaniu zasobów, walczą o jak
                          najkorzystniejszy dla siebie ich podział. Nie muszą poszukiwać nowych sposobów,
                          jak wytwarzać efektywniej, bo odpowiedni poziom dochodów może im zagwarantować
                          państwo. Wygrywa nie najbardziej efektywny, potrafiący najtaniej zaspokajać
                          potrzeby innych, a najlepiej ustosunkowany.
                          Do takiej kategorii wydatków można zaliczyć subsydia do przedsiębiorstw i
                          transfery socjalne do osób w wieku aktywności zawodowej pozostających poza
                          zatrudnieniem.
                        • andrzej.rzonca_nbp Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 22.11.04, 13:51
                          maksimum napisał:

                          > andrzej.rzonca_nbp napisał:
                          >
                          > Gdyby tak bylo,to India rozwijalaby sie szybciej od Chin,bo jest tam
                          demokracja
                          >
                          > i tansza sila robocza.

                          Demokracja nie jest ani warunkiem koniecznym, ani tym bardziej warunkiem
                          wystarczającym istnienia wolnego rynku (zob. np. Singapur). Jeżeli Chiny
                          rozwijają się szybciej od Indii, to dlatego, że w Chinach mniej ograniczana
                          jest wolność gospodarcza. Zresztą tempo wzrostu Indii jest również bardzo
                          wysokie, od kiedy wprowadza się w tym kraju reformy rynkowe.
                          Prawdziwa jest natomiast odwrotna zależność: tzn. demokracja nie jest możliwa
                          bez wolnego rynku. Na taką zależność zwrócił uwagę Milton Friedman.
                          • maksimum Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 22.11.04, 21:52
                            andrzej.rzonca_nbp napisał:

                            > maksimum napisał:
                            >
                            > > andrzej.rzonca_nbp napisał:
                            > >
                            > > Gdyby tak bylo,to India rozwijalaby sie szybciej od Chin,bo jest tam
                            > demokracja i tansza sila robocza.
                            >
                            > Demokracja nie jest ani warunkiem koniecznym, ani tym bardziej warunkiem
                            > wystarczającym istnienia wolnego rynku (zob. np. Singapur). Jeżeli Chiny
                            > rozwijają się szybciej od Indii, to dlatego, że w Chinach mniej ograniczana
                            > jest wolność gospodarcza. Zresztą tempo wzrostu Indii jest również bardzo
                            > wysokie, od kiedy wprowadza się w tym kraju reformy rynkowe.
                            > Prawdziwa jest natomiast odwrotna zależność: tzn. demokracja nie jest możliwa
                            > bez wolnego rynku. Na taką zależność zwrócił uwagę Milton Friedman.

                            Swoboda dysponowania wlasnym kapitalem jak i wlasna praca musi byc
                            zagwarantowana w konstytucji.Chiny mimo ze sa dyktatura takie gwarancje daja,a
                            Rosja jeszcze nie jest w WTO.
                            Fakt ze Chinczycy sie nie buntuja swiadczy,ze nie spiesza sie do demokracji
                            istniejacej w Indii i EU.
                            Nikt nie wie lepiej niz M.Friedman,ze to wlasnie dyktatura postawila gospodarke
                            na nogi w Chile.
                            • damkon Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 22.11.04, 23:36
                              Czytam te Pana spostrzezenia i przyznam, ze coraz bardziej mnie one zdumiewaja.
                              Wychodzac w swojej argumentacji z zalozenia, ze kosztem oslabiania wlasnej
                              waluty w stosunku do walut obcych powinnismy wplywac na poziom bezrobocia
                              dochodzi Pan do konkluzji, ze najlepszym modelem ustrojowym dla rozwoju wolnego
                              rynku i wzrostu bogactwa narodow jest dyktatura (w tym miejscu powoluje sie Pan
                              na przyklad Chile). Mozna tu oczywiscie spierac sie, czy demokracja sprzyja
                              rozwojowi wolnego rynku (zreszta czesc ekonomistow nawet tych liberalnych jest
                              tutaj calkiem innego zdania, np. Hayek nazywa ja tyrania wiekszosci i w jej
                              miejsce proponuje wstawic "demonarchie") a jezeli tak, to gdzie tkwia jej
                              naturalne ograniczenia lub zagrozenia dla wolnego rynku. Natomiast panskie
                              spostrzezenie, ze najwlasciwsza dla swobody i rozwoju gospodarczego jest
                              dyktatura moze dac do myslenia nawet tak wybitnym ekonomistom tego nurtu, jakim
                              byli Hitler, Stalin czy bardziej im wspolczesny S. Husajn. Zapewne prawda jest
                              fakt, ze dyktatura daje najwyzszy z mozliwych poziomow swobod gospodarczych,
                              ale tylko dyktatorom, lub rzadzacym z ich upowaznienia i w ich imieniu
                              (najlepszym tu przykladem byla dyktatura proletariatu). Caly problem z
                              wszystkimi dyktaturami polega, bowiem na tym, ze uznaja one jedyna prawde
                              objawiona tylko sprawujacym wladze w imie iluzorycznego szczescia wszystkich i
                              postepu historii. Wszelkie wolnosci (nie tylko wolnosci gospodarcze) sa
                              zagrozeniem dla egzystencji dyktatury. Dyktatura zasadniczo nie uznaje
                              roznorodnosci, ktora jawi sie rzadzacym jako cos nienormalnego, jako cos co
                              nalezy unicestwic. Okazjonalne i spektakularne sukcesy nie moga przesadzac nam
                              w zaden sposob o wyzszosci tego systemu politycznego nad systemami
                              demokratycznymi. Wszystkie dyktatury wczesniej czy pozniej ulegaly
                              kompromitacji a efektem ich zawsze byla demagogia oparta na dogmatach, mitach
                              czy uprzedzeniach nigdy zas na zdrowym rozsadku. Podsumowujac, ma tylko
                              nadzieje, ze panskie sformulowanie o tym ze M.Friedman "wiedzial najlepiej jak
                              to dyktatura w Chile stawiala jej gospodarke na nogi" jest tylko wesolym zartem
                              a nie powazna uwaga merytoryczna do tekstu p. A.Rzoncy o zaleznosci miedzy
                              wolnym rynkiem a demokracja.
                              • maksimum Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 23.11.04, 04:33
                                damkon napisał:

                                > Czytam te Pana spostrzezenia i przyznam, ze coraz bardziej mnie one
                                >zdumiewaja.

                                Wlasnie po to pisze,by pobudzic do myslenia.

                                > Wychodzac w swojej argumentacji z zalozenia, ze kosztem oslabiania wlasnej
                                > waluty w stosunku do walut obcych powinnismy wplywac na poziom bezrobocia
                                > dochodzi Pan do konkluzji, ze najlepszym modelem ustrojowym dla rozwoju
                                wolnego
                                > rynku i wzrostu bogactwa narodow jest dyktatura (w tym miejscu powoluje sie
                                Pan na przyklad Chile). Mozna tu oczywiscie spierac sie, czy demokracja sprzyja
                                > rozwojowi wolnego rynku (zreszta czesc ekonomistow nawet tych liberalnych
                                jest tutaj calkiem innego zdania, np. Hayek nazywa ja tyrania wiekszosci i w
                                jej miejsce proponuje wstawic "demonarchie") a jezeli tak, to gdzie tkwia jej
                                > naturalne ograniczenia lub zagrozenia dla wolnego rynku. Natomiast panskie
                                > spostrzezenie, ze najwlasciwsza dla swobody i rozwoju gospodarczego jest
                                > dyktatura moze dac do myslenia nawet tak wybitnym ekonomistom tego nurtu,
                                >jakim byli Hitler, Stalin czy bardziej im wspolczesny S. Husajn.

                                Zaczal pan calkiem plynnie i moznaby wziac pana nawet za czlowieka
                                inteligentnego,az tu nagle wyskakuje pan z trzema nazwiskami ludzi,ktorzy nie
                                tylko z ekonomia ale zadna inna nauka nie mieli nic wspolnego.
                                Z tego co ja wiem,zaden z nich nie skonczyl studiow i jesli pan ich zalicza do
                                wybitnych ekonomistow,to zaczynam powatpiewac w poziom panskiej edukacji.
                                Ja mam pobudzac do myslenia ludzi,ktorych na to myslenie stac ,a nie do takich
                                desperacji jakie pan tu wyczynia.

                                > Zapewne prawda jest
                                > fakt, ze dyktatura daje najwyzszy z mozliwych poziomow swobod gospodarczych,
                                > ale tylko dyktatorom, lub rzadzacym z ich upowaznienia i w ich imieniu
                                > (najlepszym tu przykladem byla dyktatura proletariatu).

                                Dalszy ciag desperacji w udowadnianiu,ze Stalin wprowadzil swobody gospodarcze.
                                Niezle sie pan zagalopowal.

                                > Caly problem z
                                > wszystkimi dyktaturami polega, bowiem na tym, ze uznaja one jedyna prawde
                                > objawiona tylko sprawujacym wladze w imie iluzorycznego szczescia wszystkich
                                i postepu historii. Wszelkie wolnosci (nie tylko wolnosci gospodarcze) sa
                                > zagrozeniem dla egzystencji dyktatury.

                                Wlasnie to mialo miejsce jak"demokratyczny" swiata zaczal bojkotowac dobrze
                                rozwijajace sie Chile i Hiszpanie w celu zaprowadzenia tam urawnilowki
                                swiatowej.

                                > Dyktatura zasadniczo nie uznaje roznorodnosci, ktora jawi sie rzadzacym jako
                                >cos nienormalnego, jako cos co nalezy unicestwic.

                                A moze czas najwyzszy by przejsc od formulek ksiazkowych do przykladow z zycia?

                                > Okazjonalne i spektakularne sukcesy nie moga przesadzac nam
                                > w zaden sposob o wyzszosci tego systemu politycznego nad systemami
                                > demokratycznymi.

                                Tylko dlatego,ze wyrosl pan w systemie demokratycznym i wyobraznia pana nie
                                siega wyzej.Powtorze,nie chodzi mnie o cytaty z ksiazek ,ktore pan przeczytal,a
                                o wytlumaczenie dlaczego Chiny od 25 lat rozwijaja sie najszybciej na swiecie.

                                > Wszystkie dyktatury wczesniej czy pozniej ulegaly
                                > kompromitacji a efektem ich zawsze byla demagogia oparta na dogmatach, mitach
                                > czy uprzedzeniach nigdy zas na zdrowym rozsadku.

                                A kiedys nawet panowalo przekonanie w nauce ekonomii ze kryzysy sa cykliczne i
                                powtarzaja sie co 4 lata lub co 10 lat.I caly swiat wchodzi w kryzys a
                                nastepnie z niego wychodzi.A tu zagwozdka dla tych ktorym umysl stanal w
                                miejscu grubo w XX wieku:Dlaczego Japonia jest od kilkunastu lat w kryzysie a
                                Chiny od 25 lat lat rozwijaja sie bezkryzysowo.

                                > Podsumowujac, ma tylko
                                > nadzieje, ze panskie sformulowanie o tym ze M.Friedman "wiedzial najlepiej
                                jak to dyktatura w Chile stawiala jej gospodarke na nogi" jest tylko wesolym
                                zartem a nie powazna uwaga merytoryczna do tekstu p. A.Rzoncy o zaleznosci
                                >miedzy wolnym rynkiem a demokracja.

                                To wszystko zalezy od poziomu wiedzy oraz poczucia humoru.
                                • maksimum Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 23.11.04, 05:48
                                  maksimum napisał:

                                  > damkon napisał:
                                  >
                                  > > Czytam te Pana spostrzezenia i przyznam, ze coraz bardziej mnie one
                                  > >zdumiewaja.
                                  >
                                  > Wlasnie po to pisze,by pobudzic do myslenia.
                                  >
                                  > > Wychodzac w swojej argumentacji z zalozenia, ze kosztem oslabiania wlasnej
                                  > > waluty w stosunku do walut obcych powinnismy wplywac na poziom bezrobocia
                                  >
                                  > > dochodzi Pan do konkluzji, ze najlepszym modelem ustrojowym dla rozwoju
                                  > wolnego
                                  > > rynku i wzrostu bogactwa narodow jest dyktatura (w tym miejscu powoluje s
                                  > ie
                                  > Pan na przyklad Chile). Mozna tu oczywiscie spierac sie, czy demokracja
                                  sprzyja
                                  > > rozwojowi wolnego rynku (zreszta czesc ekonomistow nawet tych liberalnych
                                  >
                                  > jest tutaj calkiem innego zdania, np. Hayek nazywa ja tyrania wiekszosci i w
                                  > jej miejsce proponuje wstawic "demonarchie") a jezeli tak, to gdzie tkwia jej
                                  > > naturalne ograniczenia lub zagrozenia dla wolnego rynku. Natomiast panskie
                                  > > spostrzezenie, ze najwlasciwsza dla swobody i rozwoju gospodarczego jest
                                  > > dyktatura moze dac do myslenia nawet tak wybitnym ekonomistom tego nurtu,
                                  >
                                  > >jakim byli Hitler, Stalin czy bardziej im wspolczesny S. Husajn.
                                  >
                                  > Zaczal pan calkiem plynnie i moznaby wziac pana nawet za czlowieka
                                  > inteligentnego,az tu nagle wyskakuje pan z trzema nazwiskami ludzi,ktorzy nie
                                  > tylko z ekonomia ale zadna inna nauka nie mieli nic wspolnego.
                                  > Z tego co ja wiem,zaden z nich nie skonczyl studiow i jesli pan ich zalicza
                                  do wybitnych ekonomistow,to zaczynam powatpiewac w poziom panskiej edukacji.
                                  > Ja mam pobudzac do myslenia ludzi,ktorych na to myslenie stac ,a nie do
                                  takich desperacji jakie pan tu wyczynia.
                                  >
                                  > > Zapewne prawda jest
                                  > > fakt, ze dyktatura daje najwyzszy z mozliwych poziomow swobod gospodarczy
                                  ch, ale tylko dyktatorom, lub rzadzacym z ich upowaznienia i w ich imieniu
                                  > > (najlepszym tu przykladem byla dyktatura proletariatu).
                                  >
                                  > Dalszy ciag desperacji w udowadnianiu,ze Stalin wprowadzil swobody
                                  gospodarcze. Niezle sie pan zagalopowal.
                                  >
                                  > > Caly problem z
                                  > > wszystkimi dyktaturami polega, bowiem na tym, ze uznaja one jedyna prawde
                                  >
                                  > > objawiona tylko sprawujacym wladze w imie iluzorycznego szczescia wszystk
                                  > ich i postepu historii. Wszelkie wolnosci (nie tylko wolnosci gospodarcze) sa
                                  > > zagrozeniem dla egzystencji dyktatury.
                                  >
                                  > Wlasnie to mialo miejsce jak"demokratyczny" swiata zaczal bojkotowac dobrze
                                  > rozwijajace sie Chile i Hiszpanie w celu zaprowadzenia tam urawnilowki
                                  > swiatowej.
                                  >
                                  > > Dyktatura zasadniczo nie uznaje roznorodnosci, ktora jawi sie rzadzacym j
                                  > ako cos nienormalnego, jako cos co nalezy unicestwic.
                                  >
                                  > A moze czas najwyzszy by przejsc od formulek ksiazkowych do przykladow z
                                  zycia?
                                  >
                                  > > Okazjonalne i spektakularne sukcesy nie moga przesadzac nam
                                  > > w zaden sposob o wyzszosci tego systemu politycznego nad systemami
                                  > > demokratycznymi.
                                  >
                                  > Tylko dlatego,ze wyrosl pan w systemie demokratycznym i wyobraznia pana nie
                                  > siega wyzej.Powtorze,nie chodzi mnie o cytaty z ksiazek ,ktore pan
                                  przeczytal,a
                                  >
                                  > o wytlumaczenie dlaczego Chiny od 25 lat rozwijaja sie najszybciej na swiecie.
                                  >
                                  > > Wszystkie dyktatury wczesniej czy pozniej ulegaly
                                  > > kompromitacji a efektem ich zawsze byla demagogia oparta na dogmatach, mi
                                  > tach czy uprzedzeniach nigdy zas na zdrowym rozsadku.
                                  >
                                  > A kiedys nawet panowalo przekonanie w nauce ekonomii ze kryzysy sa cykliczne
                                  i powtarzaja sie co 4 lata lub co 10 lat.I caly swiat wchodzi w kryzys a
                                  > nastepnie z niego wychodzi.A tu zagwozdka dla tych ktorym umysl stanal w
                                  > miejscu grubo w XX wieku:Dlaczego Japonia jest od kilkunastu lat w kryzysie a
                                  > Chiny od 25 lat lat rozwijaja sie bezkryzysowo.
                                  >
                                  > > Podsumowujac, ma tylko
                                  > > nadzieje, ze panskie sformulowanie o tym ze M.Friedman "wiedzial najlepiej
                                  > jak to dyktatura w Chile stawiala jej gospodarke na nogi" jest tylko wesolym
                                  > zartem a nie powazna uwaga merytoryczna do tekstu p. A.Rzoncy o zaleznosci
                                  > >miedzy wolnym rynkiem a demokracja.
                                  >
                                  > To wszystko zalezy od poziomu wiedzy oraz poczucia humoru.

                                  A tu dla porownania poziom wiedzy Pinocheta z tym prymitywnym rzezimieszkiem
                                  Stalinem.
                                  en.wikipedia.org/wiki/Augusto_Pinochet#Early_career

                                  • maksimum STALIN DOPROWADZIL DO SMIERCI MILIONY ROSJAN 23.11.04, 06:03
                                    en.wikipedia.org/wiki/Joseph_Stalin
                                    Do szkoly mial pod gorke az go wreszcie wyrzucili a pozniej doprowadzil do
                                    smierci miliony wspolobywateli.
                                    • damkon Re: STALIN DOPROWADZIL DO SMIERCI MILIONY ROSJAN 24.11.04, 00:40
                                      Przeczytalem teraz panska odpowiedz w stosunku do mojego komentarza i powiem
                                      Panu, ze tylko przez grzecznosc nie ustosunkuje sie do niej. Napisal Pan do
                                      mnie, ze zamiarem panskim jest pobudzac do myslenia a "nie do desperacji, jakie
                                      ja wyczyniam". Tu pozostawie bez komentarza efekt owego "pobudzania" zas zwroce
                                      Panu jedynie uwage na fakt, ze zapewne rzadko zaglada Pan do slownika jezyka
                                      polskiego. Co bowiem wedlug Pana znaczy slowo „desperacja"?
                                      Co zas się tyczy strony merytorycznej to panska odpowiedz jest zupelnie nie na
                                      temat, przynajmniej w stosunku do tego, co zawarlem w krotkim komentarzu do
                                      panskich "tworczych" spostrzezen. Cieszy mnie oczywiscie fakt, ze przynajmniej
                                      na poczatku wzial mnie Pan za czlowieka inteligentnego choc po przeczytaniu
                                      dwoch zdan szybko doszedl Pan do innych wnioskow (jak Pan sam to napisal), ale
                                      nie moim celem było zebranie od Pana pozytywnych recenzji tylko zwrocenie uwagi
                                      na pewne kwestie zwiazane z istota funkcjonowania dyktatury.
                                      • maksimum Re: STALIN DOPROWADZIL DO SMIERCI MILIONY ROSJAN 24.11.04, 05:04
                                        damkon napisał:

                                        > Przeczytalem teraz panska odpowiedz w stosunku do mojego komentarza i powiem
                                        > Panu, ze tylko przez grzecznosc nie ustosunkuje sie do niej.

                                        Grzecznosc jest rzecza drugorzedna w dyskusji.Najwazniejsze jest logiczne
                                        motywowanie swoich spostrzezen.Jesli bedzie pan mnie tutaj czytal ksiazki o
                                        wyzszosci demokracji nad innymi systemami czy tez swietami Wielkiej Nocy,to ja
                                        moge sobie te ksiazki sam w wolnym czasie przeczytac.

                                        > Napisal Pan do mnie, ze zamiarem panskim jest pobudzac do myslenia a "nie do
                                        desperacji, jakie ja wyczyniam". Tu pozostawie bez komentarza efekt
                                        owego "pobudzania" zas zwroce
                                        > Panu jedynie uwage na fakt, ze zapewne rzadko zaglada Pan do slownika jezyka
                                        > polskiego. Co bowiem wedlug Pana znaczy slowo „desperacja"?

                                        Desperacja jest porownywanie Stalina i Hitlera do wzietych ekonomistow,ze o
                                        Husajnie nie wspomne.Nie mozna tez tych trzech porownac do Pinocheta,ktory
                                        zdobyl bardzo dobre wyksztalcenie,a tych trzech matolow na dodatek wrodzonego
                                        tepactwa bylo rowniez kryminalistami.

                                        > Co zas się tyczy strony merytorycznej to panska odpowiedz jest zupelnie nie
                                        na temat, przynajmniej w stosunku do tego, co zawarlem w krotkim komentarzu do
                                        > panskich "tworczych" spostrzezen. Cieszy mnie oczywiscie fakt, ze
                                        przynajmniej
                                        > na poczatku wzial mnie Pan za czlowieka inteligentnego choc po przeczytaniu
                                        > dwoch zdan szybko doszedl Pan do innych wnioskow (jak Pan sam to napisal),
                                        ale nie moim celem było zebranie od Pana pozytywnych recenzji tylko zwrocenie
                                        >uwagi na pewne kwestie zwiazane z istota funkcjonowania dyktatury.

                                        Niestety nie napisal pan nic,co wykracza poza popularna literature.
                                        Deng Xiaoping studiowal we Francji i dlatego jego wizja dyktatury byla calkiem
                                        inna niz ta jaka mial w sobie Mao czy Husajn.
                                        Kraj ma takiego prezydenta na jakiego sobie zasluzy i wszyscy dyktatorzy
                                        chinscy od Denga poczawszy sa ludzmi dobrze wyksztalconymi.
                                        Gruntowne wyksztalcenie daje calkowicie odmienny sposob ksztaltowania
                                        rzeczywistosci przez rzadzacych niz to ma miejsce gdy krajem rzadzi nieuk z
                                        przeszloscia kryminalna jak Husajn i caly jego gabinet zapuszcza wasy i zaklada
                                        berety zeby sie swojemu panu przypodobac.
                                        Zauwazyl pan chyba,ze w Chinach juz sie dawno w mundurkach nie chodzi.
                                        www.infoplease.com/ce6/people/A0815155.html
                                • andrzej.rzonca_nbp Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 24.11.04, 15:39
                                  O wpływie demokracji na wyniki gospodarcze może Pan przeczytać np. w artykule
                                  Roberta J. Barro "Democracy and growth" (wyniki jego badań nie dają
                                  jednoznacznego obrazu, ale powinny Pana zainteresować).
                                  Za przykład, jak fatalne skutki może przynieść krajowi dyktatura, może posłużyć
                                  niemal każdy kraj afrykański, czy Ameryki Łacińskiej. Na marginesie,
                                  wykształcenie dyktatora okazało się nie dawać gwarancji przyzwoitych wyników
                                  gospodarczych.
                                  • maksimum Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 24.11.04, 16:19
                                    andrzej.rzonca_nbp napisał:

                                    > O wpływie demokracji na wyniki gospodarcze może Pan przeczytać np. w artykule
                                    > Roberta J. Barro "Democracy and growth" (wyniki jego badań nie dają
                                    > jednoznacznego obrazu, ale powinny Pana zainteresować).
                                    > Za przykład, jak fatalne skutki może przynieść krajowi dyktatura, może
                                    posłużyć
                                    > niemal każdy kraj afrykański, czy Ameryki Łacińskiej. Na marginesie,
                                    > wykształcenie dyktatora okazało się nie dawać gwarancji przyzwoitych wyników
                                    > gospodarczych.

                                    Mowimy o calkiem odmiennych zagadnieniach.
                                    Podstawa sukcesu jest pracowitosc i dyscyplina spoleczna i te cechy Chinczycy
                                    maja w DNA.
                                    Tych cech niestety nie maja mieszkancy wiekszosci narodow afrykanskich i
                                    poludniowo-afrykanskich.
                                    Sam dyktator niewiele zrobi,niezaleznie od tego na ile jest wyksztalcony,ale
                                    tepy dyktator jak Stali czy Husajn moze narod doprowadzic tylko do wstecznictwa.
                                    Ksztaltowanie cech charakteru w ludnosci,to jest wlasnie to czym sie powinna
                                    wladza zajac.
                                    Jak mozna 15 lat po uzyskaniu niepodleglosci w Polsce zakazac przyjmowania na
                                    uczelnie wg uznania,zamiast dokonac tego w pierwszym roku nowej demokracji?
                                    Niskie bezrobocie jako glowny wskaznik rozwoju gospodarczego w USA ma bardzo
                                    duze znaczenie spoleczne,bo to wlasnie bezrobotni powoduja najwiecej problemow
                                    w kraju,typu kradzieze,oszustwa,wlamania itd.
                                    Zatrudnienie narzuca dyscypline spoleczna,bo pracodawca ma swoje wymagania w
                                    stosunku do pracownika.
                                    • damkon Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 27.11.04, 11:40
                                      Czytajac te panskie naukowe spostrzezenia zastanawiam sie tylko, co Pan tu robi
                                      na tym forum (przypominam ze sa to tylko "Podstawy ekonomii"). Przeciez Pan ze
                                      swoja interdycyplinarna wiedza laczaca w sobie wiedze ekonomiczna, polityczna,
                                      filozoficzna a co sie nawet ostatnio okazalo - dotyczaca genetyki (przedstawil
                                      Pan bardzo naukowa analize zawartosci cech spolecznych Chinczykow w ich wlasnym
                                      DNA) powinien uczestniczyc na forum co najmniej dla zaawansowanych, lub powiem
                                      wiecej "wtajemniczonych" w ekonomie. Uwazam, ze sama nazwa naszego forum moze
                                      byc dla Pana uwlaczajaca, biorac pod uwage zasob wiedzy, jaka Pan dysponuje na
                                      tzw. "kazdy temat". Znajomosc dyktatur i systemow demokratycznych, zaleznosci
                                      miedzy wysokoscia kursu walutowego a poziomem bezrobocia, a takze tzw.
                                      inzynierii spolecznej (wykazal Pan to we wnioskach podsumowujacych istote
                                      wladzy, piszac jak powinna ksztaltowac cechy charakteru wsrod wlasnych
                                      obywateli) jest wprost zdumiewajaca. Reasumujac moge tylko powiedziec, ze
                                      zamiast pisac na jakims tam forum o "podstawach ekonomii" powinien Pan zajac
                                      sie czyms bardziej wyzywajacym, odpowiedzialnym i tworczym. Szkoda, zeby taki
                                      talent, wzbogacony taka wiedza w tak bezproduktywny sposob byl marnotrawiony.
                                      Czy nie powinien Pan (w celu budowania bogactwa narodow) zostac np. doradca
                                      gospodarczym lub specjalista od transformacji systemow demokratycznych w strone
                                      dyktatur, zeby pomnazac takie "potegi gospodarcze" na Swiecie jak np. Kuba,
                                      Bialorus czy Korea Polnocna?
                            • andrzej.rzonca_nbp Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 24.11.04, 15:18
                              O tym, czy Chińczycy chcą demokracji, czy nie, nie będę dyskutował, bo nie jest
                              to odpowiednie forum ku temu. Zapominanie jednak o tym, co wydarzyło się w
                              Chinach np. w czerwcu 1989 roku, wydaje mi się co najmniej niewłaściwe (żeby
                              nie użyć ostrzejszego słowa).
                              Oczywiście, dyktatura nie wyklucza dobrych wyników gospodarczych.
                              Jednak "oświecone" dyktatury zdarzają się bardzo rzadko. Wystarczy spojrzeć na
                              Afrykę lub kraje Ameryki Łacińskiej, aby się o tym przekonać. A dyktatura ma tę
                              własność, że trudno się jej pozbyć.
                              • maksimum KTO MA LEPSZY SYSTEM SPOLECZNO-GOSPODARCZY? 24.11.04, 16:06
                                andrzej.rzonca_nbp napisał:

                                > O tym, czy Chińczycy chcą demokracji, czy nie, nie będę dyskutował, bo nie
                                jest
                                > to odpowiednie forum ku temu. Zapominanie jednak o tym, co wydarzyło się w
                                > Chinach np. w czerwcu 1989 roku, wydaje mi się co najmniej niewłaściwe (żeby
                                > nie użyć ostrzejszego słowa).

                                To bardzo ciekawe porownanie tych dat,Tiananmen oraz odzyskanie wolnosci przez
                                Polske.
                                Pominmy wiec sprawy polityczne i zajmijmy sie gospodarka.
                                Jak rozwijaly sie gospodarki wolnej Polski i Chin od 1989 do chwili obecnej.
                                Bo jesli Chinczycy rozwijaja sie szybciej niz Polska,to moze jednoznacznie dac
                                do zrozumienia ,ze to wlasnie oni maja lepszy system spoleczno-gospodarczy.

                                > Oczywiście, dyktatura nie wyklucza dobrych wyników gospodarczych.
                                > Jednak "oświecone" dyktatury zdarzają się bardzo rzadko. Wystarczy spojrzeć
                                na Afrykę lub kraje Ameryki Łacińskiej, aby się o tym przekonać. A dyktatura ma
                                >tę własność, że trudno się jej pozbyć.

                                Nie ma zadnych oznak po 1989 r. ze Chinczycy chca sie pozbyc swojej dyktatury.
                                Sa za to wielkie wskazania na to,ze Polacy chca sie pozbyc swojego systemu
                                demokratycznego.Nowa konstytucja,JOW,zmniejszenie Sejmu i likwidacja Senatu.
                        • andrzej.rzonca_nbp Re: NISKIE BEZROBOCIE NAJWAZNIEJSZYM WSKAZNIKIEM 22.11.04, 13:53
                          maksimum napisał:

                          > Niech pan rowniez raczy zauwazyc,ze Stiglitz ktory czesto cytowany jest w
                          > opracowaniach NBP byl doradca prezydenta demokraty.

                          Nie sądzę, aby Stiglitz był często cytowany w opracowaniach NBP (choć wszystko
                          zależy od tego jak zdefiniuje się termin "często").
                          • maksimum DOLAR JUZ 1,3329 ZA EURO A BEZROBOCIE W POLSCE 27.11.04, 03:29
                            money.cnn.com/2004/11/26/markets/forex.reut/index.htm
                            Trend jest staly i dobrze by bylo ,gdyby w Polsce pan Balcerowicz oraz
                            czlonkowie rzadu,ze o Sejmie nie wspomne zdali sobie sprawe,ze zlotowka ktora
                            teraz kosztuje 3,20 za 1 doll nie pomaga zmniejszeniu bezrobocia w Polsce.
                            • andrzej.rzonca_nbp Re: DOLAR JUZ 1,3329 ZA EURO A BEZROBOCIE W POLSC 01.12.04, 12:54
                              Problem w tym, że rząd i sejm usilnie wprowadzają opisaną przez Pana strategię
                              osłabienia złotego, tzn. utrzymują wysoki deficyt finansów publicznych, a
                              złoty - przynajmniej ostatnio - jakoś nie słabnie. Inna sprawa, że niezależnie
                              od kierunku zmiany kursu złotego polski eksport w ostatnich latach rośnie w
                              dwucyfrowym tempie. Rzeczywiście jednak, nie pomaga to zmniejszeniu bezrobocia
                              w Polsce. Wniosek z tego, że bezrobocie w naszym kraju musi mieć inne podłoże
                              niż poziom kursu złotego.
                              • maksimum DZIS DOLAR JUZ 1,3348 ZA EURO A BEZROBOCIE W POLSC 01.12.04, 22:54
                                andrzej.rzonca_nbp napisał:

                                > Problem w tym, że rząd i sejm usilnie wprowadzają opisaną przez Pana
                                strategię
                                > osłabienia złotego, tzn. utrzymują wysoki deficyt finansów publicznych, a
                                > złoty - przynajmniej ostatnio - jakoś nie słabnie. Inna sprawa, że
                                niezależnie
                                > od kierunku zmiany kursu złotego polski eksport w ostatnich latach rośnie w
                                > dwucyfrowym tempie. Rzeczywiście jednak, nie pomaga to zmniejszeniu
                                bezrobocia
                                > w Polsce. Wniosek z tego, że bezrobocie w naszym kraju musi mieć inne podłoże
                                > niż poziom kursu złotego.

                                Przy spadku wartosci waluty,kraj nie tylko jest bardziej atrakcyjny pod
                                wzgledem turystycznym,ale i dla bisnesmenow zakupujacych cale fabryczki.
                                Przy spadku dolara o 40% w stos do euro az strach jechac do Europy na wakacje.
                                Znajoma zapodala,ze za placki ziemniaczane w restauracji w centrum Warszawy
                                zaplacila 10 doll.
    • harryportier ESZYSTKO DO CZASU, Z TYM USD, DO CZASU 27.11.04, 12:36
      Wszystko do czasu, MACIUŚ VEL MAXIMUM, do czasu:
      " Ostatnio w „Boston Herald” ukazał się artykuł omawiający prywatne spotkanie
      Stephena Roacha (bank inwestycyjny Morgan Stanley) z wybraną grupą
      zarządzających funduszami. Podobno powiedział na tym spotkaniu, że „Ameryka ma
      nie więcej niż 10 procent szans uniknięcia gospodarczego „armagedonu””. Roach
      uważa, iż jest 30. procentowe prawdopodobieństwo, że załamanie nastąpi wkrótce,
      a 60. procentowe, że „armagedon” nastąpi z pewnym opóźnieniem. Nie ma co
      powtarzać argumentów, bo są znane, ale kilka w skrócie można przypomnieć: dwa
      olbrzymie i rosnące deficyty (budżetowy i obrotów bieżących) zadłużenie
      Amerykanów to 85 procent PKB, prawie połowa kredytów hipotecznych jest zawarta
      ze zmiennym oprocentowaniem (jeśli stopy wzrosną to kredytobiorcy ucierpią). Co
      praktycznie oznacza taki „armagedon”? Dolar się załamie, stopy w USA mocno
      wzrosną, indeksy sięgną dna, a w gospodarce zapanuje recesja. Teoretycznie jest
      możliwe spokojne, wolne równoważnie światowej gospodarki (tj. kontrolowane
      osłabienie dolara), bo ono jest konieczne. Problem w tym, że w obecnych
      warunkach takie kontrolowane osłabienie jest praktycznie nieprawdopodobne".
      KONIEC CYTATU.
      Pamiętaj o jednym MACIUSIU - Wasz sponsor - Chiny już się niecierpliwi i
      puszcza próbne balony co by było, gdyby tak skończył sponsorować konsumpcyjne
      rozpasanie w USA:

      On September 28, China Daily ran an article by Jiang Ruiping, who is identified
      (in broken English) as the director of international economics at the China
      Foreign Affairs University. Dr. Jiang had some disturbing things to say about
      the future of the dollar. He began:
      Many international institutions and renowned scholars have recently warned that
      the possibility of a US dollar slump is increasing and may even lead to a new
      round of "US dollar crisis."
      Since China holds huge amounts of US-dollar-denominated foreign exchange
      reserves, the authorities should consider taking prompt measures to ward off
      possible risks.
      It is still too early to conclude if the US dollar is heading towards a crisis.
      But it is an indisputable fact that it has gone down continually. Its rate
      against the euro, for example, has dropped by 40 per cent since its peak period
      and it lost 20 per cent of its value against the euro last year alone.
      It is becoming more and more evident that the possibility of a further slump of
      the US dollar is increasing.
      Dr. Jiang does not mention the fact that currency moves, up or down, tend to
      continue in the same direction for years. The fact that the dollar has slumped
      against the euro is already bothersome for China's central bankers, who peg the
      Chinese yuan to the dollar. The yuan has also fallen 40% against the euro.
      The problem for the dollar, Dr. Jiang says, is the continuing twin deficits in
      the Federal budget and the trade account of the United States. The Federal
      deficit for fiscal 2004, which ended on September 30, will be over $400 billion.

      From a domestic perspective, the worsening fiscal deficit will put great
      pressure on the stability of the US dollar.
      In 2001 when the Bush administration was sworn in, the United States enjoyed a
      US$127.3 billion surplus. The large-scale tax cuts, economic cool-down,
      invasion of Iraq and anti-terrorism endeavours have abruptly turned the surplus
      into a US$459 billion deficit, which accounts for 3.8 per cent of the US gross
      domestic product (GDP).
      By the 2004 fiscal year, the US Government's outstanding debt stood at US$7.586
      trillion, accounting for 67.3 per cent of its GDP, which exceeds the
      internationally accepted warning limit.
      Dr. Jiang passes over the inconvenient fact that the U.S. government counts the
      annual surplus in the Social Security Trust Fund as a windfall to the Treasury
      rather than as a long-term obligation of the Treasury, which it is. So, even
      under Clinton, there was never a budget surplus except in the technical
      accounting sense that Social Security obligations are counted as off-budget
      obligations of the U.S. government.
      Dr. Jiang then goes on to deal with the deficit in the U.S. current account
      with its trading partners.
      The deteriorating current account deficit of the United States is another
      factor menacing the future fate of the dollar.
      In recent years, the US policy that restricts exports of high-tech products,
      coupled with overly active domestic consumption and the oil trade deficit
      caused by rising oil prices, has deteriorated the US current account balance.
      This poses a great threat to a stable US dollar.
      During the 1992–2001 period, the average US current account deficit was
      US$189.9 billion. In 2002 and 2003, however, the figure soared to US$473.9
      billion and US$530.7 billion respectively. Experts predict that following its
      increasing imports in the wake of its economic recovery and continuing high oil
      prices, the United States will hardly see its current account balance improve."

      I DALEJ:

      Dr. Jiang then gets around to China. He writes:

      In China's case, its rapidly increasing foreign exchange reserve will incur
      substantial losses if the US dollar continues to weaken.

      At the end of 2000, China's foreign exchange reserve was US$165.6 billion. By
      the end of 2002, it rocketed to US$286.4 billion before it soared to US$403.3
      billion by the end of 2003. By the end of June this year, the reserve was
      registered at a staggering US$470.6 billion.

      About two thirds of the reserve is dominated by the US dollar. As the dollar
      goes down, China will suffer great financial losses.

      Experts estimate that the recent US dollar devaluation has caused more than
      US$10 billion to be wiped from the foreign exchange reserve.

      If the so-called US dollar crisis happens, China will suffer further loss.

      The high concentration of China's foreign exchange reserve in US dollars may
      also incur losses and bring risks.

      How long will the central bank of China continue to subsidize the dollar?
      Answer: for as long as the Chinese government tells the central bankers what to
      do. Keeping the yuan fixed to the dollar lets Americans buy all those low-cost
      goodies. But this policy has a price: China's accumulation of T-bills.

      The low earning rate of US treasury bonds, which is only 2 per cent, much lower
      than investment in domestic projects, could cost China's capital dearly.

      Due to high expectations of US treasury bonds, international investors used to
      eagerly purchase the bonds, which leads to bubbles in US treasury bond
      transactions. If the bubble bursts, China will suffer serious losses.

      A major reason why interest rates are low in the United States is the purchase
      of T-bills by foreign central banks. The Federal Reserve System is not the main
      reason for high demand for T-bills, and therefore a low price (interest). The
      adjusted monetary base has increased by a moderate 5.2% over the last year –
      well within the FED's familiar range. Foreign central bank demand for dollars
      is today more important than FED policy. But this is unlikely to continue for
      much longer.

      Dr. Jiang understands that China's central bank is creating yuan in order to
      buy dollars. He understands that this has created a domestic inflationary
      environment in China.

      Moreover, since the Chinese trading regime requires its foreign trade
      enterprises to convert their foreign currencies into yuan, the more foreign
      exchange reserves China accumulates, the more yuan the Chinese authorities will
      need to put in the market. This will exert more pressure on the already serious
      inflation situation, making it harder for the central authorities to conduct
      macro-economic regulation.

      He then offers a policy recommendation. This recommendation bodes ill for the
      continuing high value of the dollar in relation to the
      • harryportier Re: WSZYSTKO DO CZASU, Z TYM USD, CIĄG DALSZY 27.11.04, 13:12
        Ścięło mi cytat więc dalej:
        He then offers a policy recommendation. This recommendation bodes ill for the
        continuing high value of the dollar in relation to the yuan.

        To ward off foreign exchange risks, China needs to readjust the current
        structure, increasing the proportion of the euro in its foreign exchange
        reserves.

        Considering the improving Sino-Japanese trade relations, more Japanese yen may
        also become an option. During the January–June period this year, the proportion
        of China's trade volume with the United States, Japan and Europe to its total
        trade volume was 36.5 per cent, 28.6 per cent and 37.4 per cent respectively.
        Obviously, seen from the perspective of foreign trade relations, the US dollar
        makes up too large a proportion of China's foreign exchange reserves.

        China could also encourage its enterprises to "go global" to weaken its
        dependence on US treasury bonds.

        There is another use of dollars, he says. "And using US assets to increase the
        strategic resource reserves, such as oil reserves, could be another
        alternative." In short, sell T-bills, buy oil, and stick the OPEC political
        regimes with a high-risk currency. That would move the flow of oil toward China
        rather than the rest of the world. Better to stock up on oil than T-bills.

        This policy makes sense to me. Will it make sense to the Chinese government? On
        the day that it does, the dollar will resume its fall. Interest rates will rise.

        CONCLUSION

        China Daily is published on mainland China. The fact that an academic such as
        Dr. Jiang is allowed to offer critical comments about China's central bank
        policy indicates how far Communist China has departed from the ways of Mao.

        But there is another possibility. Dr. Jiang's article may be serving the
        government as a trial balloon. If this is the case, then the days of dollar
        supremacy are numbered. If China floats the yuan, buys oil or euros, and sells
        off T-bills, the dollar will fall and U.S. interest rates will rise.
        In my view, it's a matter of when, not if."

        I CO WY ZROBICIE W TYM USA, JAK WAM SPONSORZY RACHUNEK ZA BEZHOŁOWIE WYSTAWIĄ,
        MACIUSIU???
        • maksimum Re: WSZYSTKO DO CZASU, Z TYM USD, CIĄG DALSZY 27.11.04, 17:21
          Powinienes juz zaczac kumac,kto tu rzadzi!
          To przeciez USA chce slabego dolara i ja o tym caly czas pisze,choc pan Andrzej
          mnie nie dowierza.
          Musisz zaczac rozrozniac,co jest przyczyna a co skutkiem.
          USA chce slabego dolara i taka wlasnie prowadzi polityke,a skutkiem tego jest
          slabnacy dolar i to byloby na tyle.
          Wiekszosc z was,tak jak pan Andrzej jest teoretykami i dlatego myslicie,ze z
          wartoscia waluty jest tak jak z kryzysami,raz do gory raz do dolu i znowu do
          gory.
          Ze rynek niby o wszystkim decyduje itd.
          Polityka obecnego rzadu amerykanskiego decyguje o tym,ze dolar ma slabnac i
          rynek robi to co mu sie kaze,czyli oslabia dolara.
      • maksimum Re: ESZYSTKO DO CZASU, Z TYM USD, DO CZASU 27.11.04, 17:15
        Nikt normalny tego S.Roach'a nie czyta.
        On cale zycie nic innego nie robi tylko katastrofy przepowiada.
        Ile z jego przepowiedni sie sprawdzilo?
        • marcepanna Re: ESZYSTKO DO CZASU, Z TYM USD, DO CZASU 28.11.04, 10:28
          tylko hydraulik czyta takie teksty !!!!
          • pawel-l Re: ESZYSTKO DO CZASU, Z TYM USD, DO CZASU 28.11.04, 13:56
            MACIEJ jest niestety niereformowalny. Wierzy w moc rządzących.
            Najpierw próbował w PRL, ale po wielu niepowodzeniach wyniósł się do USA.
            Tam najpierw cieszył się że oszczędności obywateli są oprocentowane poniżej
            inflacji. Potem jego zadowolenie wzbudzało zadłużanie się społeczeństwa (i brak
            wzrostu dochodów z pracy). Następne powody do zadowolenia to spadek wartości
            dolara spowodowany przez chińskich i rosyjskich urzędników BC.
            A w międzyczasie radowały go wzrastające ceny nieruchomości, coraz mniej
            dostępne dla przeciętnej rodziny.
            A największą radochę to ma chyba z wojny w Iraku, gdzie USA próbują wprowadzić
            demokratyczny socjalizm (z pomocą Belki).
            A dodałbym jeszcze sukcesy w Afganistanie gdzie produkcja narkotyków wzrosła 10
            krotnie i jest podstawową gałęzią gospodarki.
            Tak trzymać..
            • marcepanna Re: ESZYSTKO DO CZASU, Z TYM USD, DO CZASU 28.11.04, 18:58
              Dlatego wlasnie ja uwielbiam czytac Macieja, jest taki inny. To jest wlasnie w
              nim fantastyczne.
            • maksimum Re: ESZYSTKO DO CZASU, Z TYM USD, DO CZASU 29.11.04, 01:27
              pawel-l napisał:

              > MACIEJ jest niestety niereformowalny. Wierzy w moc rządzących.

              Nie wiemw co ty wierzysz,ale MACIEJ wierzy przede wszystkim w siebie.

              > Najpierw próbował w PRL, ale po wielu niepowodzeniach

              Wbrew twoim zyczeniom mialem same sukcesy w Polsce,ale ze otoczony bylem takimi
              zrzedami jak ty,no wiec nic dziwnego ze wyjechalem.

              > wyniósł się do USA.
              > Tam najpierw cieszył się że oszczędności obywateli są oprocentowane poniżej
              > inflacji. Potem jego zadowolenie wzbudzało zadłużanie się społeczeństwa (i
              brak wzrostu dochodów z pracy). Następne powody do zadowolenia to spadek
              >wartości dolara spowodowany przez chińskich i rosyjskich urzędników BC.

              Znowu nie uwazasz na lekcjach i bede Ci musial dwojke postawic.
              To USA chce slabego dolara i dolar jest slaby.

              > A w międzyczasie radowały go wzrastające ceny nieruchomości, coraz mniej
              > dostępne dla przeciętnej rodziny.
              > A największą radochę to ma chyba z wojny w Iraku, gdzie USA próbują
              >wprowadzić demokratyczny socjalizm (z pomocą Belki).
              > A dodałbym jeszcze sukcesy w Afganistanie gdzie produkcja narkotyków wzrosła
              >10 krotnie i jest podstawową gałęzią gospodarki.
              > Tak trzymać..

              Twoje dane sa tak samo dokladne jak 40% wzrost money supply w Japonii.
              A w ktorym roku to bylo,mozesz podac?
              www.jei.org/Archive/JEIR97/9705w3.html
              Mimo ze tytul tego forum jest "Podstawy Ekonomii" to nie znaczy ze mozesz
              dowolnie uprawiac tu swoja voodoo economics.
              • maksimum DOLAR SPADA I CZY TO JEST DOBRE DLA USA ? 03.12.04, 18:07
                www.theglobalist.com/DBWeb/StoryId.aspx?StoryId=3193
                Tu jest wytlumaczone ze spadek wartosci waluty jest pozytywny dla wzrostu
                gospodarczego kraju.
                • maksimum EURO BLISKO 1,35 DOLL A UCB SIE ODGRAZA 09.12.04, 01:07
                  www.forexnews.com/NA/defaultnew.asp?f=N20041207C.mgn
                  Najpierw ekonomisci europejscy tlumacza wszystkim ,ze mocna gospodarke buduje
                  sie na mocnym pieniadzu a teraz nie pasuje im wzmacniajace sie euro.
                  Moze troche pravdy sie dowiemy od ekonomistow europejskich nt zaleznosci
                  wartosci waluty a wzrostem gospodarczym i bezrobociem?
                  • andrzej.rzonca_nbp Re: EURO BLISKO 1,35 DOLL A UCB SIE ODGRAZA 09.12.04, 16:31
                    Kurs walutowy - podobnie jak inne wielkości nominalne - nie ma wpływu na wzrost
                    gospodarki w długim okresie, a przynajmniej nie ma pozytywnego wpływu. Słaby
                    kurs może doprowadzić do wzrostu eksportu w krótkim okresie, ale w długim
                    różnica w dynamice cen w kraju i za granicą spowoduje wygaśnięcie tego
                    efektu.
                    • maksimum Re: EURO BLISKO 1,35 DOLL A UCB SIE ODGRAZA 09.12.04, 18:07
                      andrzej.rzonca_nbp napisał:

                      > Kurs walutowy - podobnie jak inne wielkości nominalne - nie ma wpływu na
                      wzrost
                      > gospodarki w długim okresie, a przynajmniej nie ma pozytywnego wpływu. Słaby
                      > kurs może doprowadzić do wzrostu eksportu w krótkim okresie, ale w długim
                      > różnica w dynamice cen w kraju i za granicą spowoduje wygaśnięcie tego
                      > efektu.

                      Zalozmy panie Andrzeju,ze naszym najwazniejszym wskaznikiem jest niskie
                      bezrobocie oscylujace wokol 5%.
                      Co by pan robil,zeby nie doprowadzic do ucieczki pracy za granice?

                      • andrzej.rzonca_nbp Re: EURO BLISKO 1,35 DOLL A UCB SIE ODGRAZA 11.12.04, 14:42
                        Nie koncentrowałbym się na stopie bezrobocia, a na wskaźniku zatrudnienia,
                        czyli na odsetku osób w wieku aktywności zawodowej, którzy pracują. Jak jednak
                        pokazuje doświadczenie międzynarodowe, znosząc bariery utrudniające tworzenie
                        nowych miejsc pracy, jednocześnie osiąga się niższy poziom bezrobocia. Poza
                        tym, utrata pracy staje się wówczas mniej dotkliwa dla ludzi, bo szanse na
                        szybkie wyjście z bezrobocia są dużo wyższe.
                        Aby osiągnąć wyżej wymieniony cel, starałbym się wprowadzać w życie zalecenia
                        OECD Jobs Strategy (zob. np. www.oecd.org/dataoecd/42/52/1941687.pdf).
                        Skupiłbym się na trzech obszarach.
                        Przede wszystkim starałbym się obniżyć opodatkowanie pracy (jak pokazują bowiem
                        najświeższe badania - np. Edwarda C. Prescotta, tegorocznego laureata nagrody
                        Nobla, różnice w opodatkowaniu pracy wyjaśniają większość ze zróżnicowania w
                        podaży pracy między krajami.
                        Po drugie, próbowałbym ograniczyć regulacje prawne rynku pracy. Dla przykładu,
                        zniósłbym płacę minimalną, a na pewno zróżnicowałbym ją regionalnie - każdy
                        powinien samodzielnie decydować, za jaką płacę jest skłonny pracować;
                        urzędnicze decyzje wykluczają z rynku pracy wiele osób o najniższych
                        kwalifikacjach i - w efekcie - niewielkiej produktywności. Co najmniej mocno
                        skróciłbym okres wypowiedzenia umowy o pracę i związane z tym koszty dla
                        przedsiębiorcy, na pewno zaś zniósłbym przepisy, które nie pozwalają uznać
                        pogorszenia/konieczności poprawy sytuacji finansowej firmy za wystarczający
                        powód do zwolnienia pracowników - wszystkie te regulacje - być może - chronią
                        już zatrudnionych, ale ograniczają szanse na znalezienie pracy tym, którzy ją
                        stracili, bo w takich warunkach przedsiębiorcy tworzą miejsca pracy tylko
                        wtedy, gdy mają pewność, że nawet duży wstrząs nie spowoduje upadku ich firmy;
                        nie ryzykują, a bez ryzyka nie ma postępu. Ograniczyłbym koszty związane z
                        zatrudnianiem - pozostawiłbym swobodę pracownikowi, czy chce uczestniczyć w
                        szkoleniu przeciwpożarowym, szkoleniu bhp itp.
                        Po trzecie, zniósłbym, a na pewno ograniczyłbym bariery wejścia do
                        poszczególnych sektorów gospodarki, tzn. wszelkie koncesje, zezwolenia,
                        licencje itp. Zwiększyłbym zakres konkurencji zewnętrznej, tzn. zniósłbym cła.
                        Im większy jest bowiem konkurencja, tym z jednej strony niższe są ceny, a z
                        drugiej strony tym większa jest produkcja (i w efekcie zatrudnienie).
                        • maksimum Re: EURO BLISKO 1,35 DOLL A UCB SIE ODGRAZA 13.12.04, 06:50
                          andrzej.rzonca_nbp napisał:

                          > Nie koncentrowałbym się na stopie bezrobocia, a na wskaźniku zatrudnienia,
                          > czyli na odsetku osób w wieku aktywności zawodowej, którzy pracują.

                          To prawda,ale i pod tym wzgledem USA sa do przodu w stosunku do EU.
                          Ludzie czasami tutaj sobie marza o "starych dobrych czasach" kiedy tylko jedna
                          osoba w rodzinie pracowala i wystarczalo na dobre zycie.

                          > Jak jednak
                          > pokazuje doświadczenie międzynarodowe, znosząc bariery utrudniające tworzenie
                          > nowych miejsc pracy, jednocześnie osiąga się niższy poziom bezrobocia. Poza
                          > tym, utrata pracy staje się wówczas mniej dotkliwa dla ludzi, bo szanse na
                          > szybkie wyjście z bezrobocia są dużo wyższe.
                          > Aby osiągnąć wyżej wymieniony cel, starałbym się wprowadzać w życie zalecenia
                          > OECD Jobs Strategy (zob. np. www.oecd.org/dataoecd/42/52/1941687.pdf).
                          > Skupiłbym się na trzech obszarach.
                          > Przede wszystkim starałbym się obniżyć opodatkowanie pracy (jak pokazują
                          bowiem
                          > najświeższe badania - np. Edwarda C. Prescotta, tegorocznego laureata nagrody
                          > Nobla, różnice w opodatkowaniu pracy wyjaśniają większość ze zróżnicowania w
                          > podaży pracy między krajami.

                          Czy istnieje w Polsce obawa,ze spowodowaloby to przynajmniej przejsciowo
                          zwiekszenie deficytu budzetowego?

                          > Po drugie, próbowałbym ograniczyć regulacje prawne rynku pracy. Dla
                          przykładu,
                          > zniósłbym płacę minimalną, a na pewno zróżnicowałbym ją regionalnie - każdy
                          > powinien samodzielnie decydować, za jaką płacę jest skłonny pracować;
                          > urzędnicze decyzje wykluczają z rynku pracy wiele osób o najniższych
                          > kwalifikacjach i - w efekcie - niewielkiej produktywności. Co najmniej mocno
                          > skróciłbym okres wypowiedzenia umowy o pracę i związane z tym koszty dla
                          > przedsiębiorcy, na pewno zaś zniósłbym przepisy, które nie pozwalają uznać
                          > pogorszenia/konieczności poprawy sytuacji finansowej firmy za wystarczający
                          > powód do zwolnienia pracowników - wszystkie te regulacje - być może - chronią
                          > już zatrudnionych, ale ograniczają szanse na znalezienie pracy tym, którzy ją
                          > stracili, bo w takich warunkach przedsiębiorcy tworzą miejsca pracy tylko
                          > wtedy, gdy mają pewność, że nawet duży wstrząs nie spowoduje upadku ich
                          firmy;
                          > nie ryzykują, a bez ryzyka nie ma postępu. Ograniczyłbym koszty związane z
                          > zatrudnianiem - pozostawiłbym swobodę pracownikowi, czy chce uczestniczyć w
                          > szkoleniu przeciwpożarowym, szkoleniu bhp itp.

                          W Stanach jest 6 tygodniowy platny urlop macierzyski i albo sie wraca do pracy
                          albo sie ja traci.
                          Slyszalem ,ze w Polsce i EU sa 3 latnie urlopy bezplatne na wychowanie
                          dziecka,a wiadomo ze ubezpieczenie jest wyzsze od samej placy,a i maciezynskie
                          sa chyba 6 miesieczne.

                          > Po trzecie, zniósłbym, a na pewno ograniczyłbym bariery wejścia do
                          > poszczególnych sektorów gospodarki, tzn. wszelkie koncesje, zezwolenia,
                          > licencje itp. Zwiększyłbym zakres konkurencji zewnętrznej, tzn. zniósłbym
                          cła.
                          > Im większy jest bowiem konkurencja, tym z jednej strony niższe są ceny, a z
                          > drugiej strony tym większa jest produkcja (i w efekcie zatrudnienie).

                          Plan jest bardzo dobry,ale czy sa one kompatybilne z planami EU?

                          A teraz historyjka polsko-amerykanska.
                          Matka mieszkajaca w Polsce potrzebowala mojej zgodny na sprzedaz nieruchomosci
                          w Polsce,bo ja jestem wspolwlascicielem.
                          Poszla wiec do notariusza,ktory podyktowal jej pisemko i nastepnie przeslala
                          mnie je bym podpisal i ze stemplem notariusza oraz POTWIERDZENIEM ZGODNOSCI
                          DOKUMENTU Z NORMAMI PRAWNYMI W POLSCE PRZEZ KONSULAT POLSKI W NYC.
                          Notariusz amerykanski kosztuje 2 dolary i sprawe zalatwilem w 10 minut.
                          Dzwonie do konsulatu polskiego i przedstawiam sprawe,ze przeciez dokument
                          zostal napisany w Polsce przez notariusza polskiego,to po co potwierdzenie
                          zgodnosci dokumentu z prawem polskim?
                          Odp:"No bo dokument podbija notariusz amerykanski i jest to traktowane tak
                          jakby byl napisany w USA".
                          Ja:No dobra,wiec ile kosztuje to "potwierdzenie"?
                          Pani z konsulatu:149 doll.
                          www.polandconsulateny.com/Fees/p5-1.htm
                          W Poniedzialek jade do konsulatu i staje w kolejce.Sa dwa okienka,okienko nr 2
                          na skladanie dokumentow oraz okienko nr1 na odbieranie dokumentow.
                          Poczulem sie jak za komuny w Polsce.
                          W konsulacie moze przebywac jednoczesnie TYLKO 15 osob,wiec gdy juz tyle jest w
                          srodku,reszta czeka na zewnatrz na deszczu.A dalej juz normalka,jedna osoba
                          wychodzi i jedna wchodzi.
                          Odstalem godzine i wreczylem pani w okinku nr2 dokument.
                          Przeczytala,powiedziala ze jest dobrze sporzadzony,zaikasowala 149 dolarow i
                          kazala przyjsc po odbior dokumentu w srode po poludniu!!!
                          W tym momencie myslalem ,ze mnie szlag trafi i miala szczescie ze byla za
                          okienkiem.
                          Usmiechnalem sie radosnie i spytalem ,dlaczego nie odsylaja tych dokumentow
                          pocztownie?
                          Pani:A jakby ktos inny odebral?
                          OK,do widzenia.
                          Poszedlem w srode po poludniu i deszcz znowu padal i pol godziny odstalem pod
                          konsulatem,bo w srodku bylo juz 15 osob i nastepna godzine w srodu i wreszcie
                          przyszla moja kolej.
                          Rzucilem w okienko kwitek,ze zaplacilem i na tej podstawie mila pani wydala
                          mnie moj dokument i byla bardzo rozczarowana,ze nie raczylem wymienic z nia
                          normalnych uprzejmosci o pogodzie itd.
                          Paszport zalatwia sie tak samo!
                          Najpierw przychodzi sie skladac dokumenty w okienku nr 2 i uiszcza oplate,a
                          nastepnie po 2 miesiacach przychodzi sie do okienka nr 1 po odebranie paszportu.
                          Akurat skonczyl mnie sie i polski i amerykanski paszport,wiec po gehhenie w
                          polskim konsulacie postanowilem troche od niego odpoczac.
                          Poszedlem na poczte i pobralem druk na paszport amerykanski.
                          Druki leza luzem i mozna wejsc i wziac je o kazdej porze bez zadnej kolejki.
                          Wypelnilem druk,zalaczylem dwa zdjecia i wlozylem do koperty wlasny czek na 55
                          doll. i wrzucilem koperte do skrzynki pocztowej.
                          Paszport ma przyjsc do domu za 3 tygodnie poczta.
                          Sprawdze czy sie nie spozniaja.

                          • maksimum Re: EURO BLISKO 1,35 DOLL A UCB SIE ODGRAZA 15.12.04, 21:13
                            www.forexnews.com/NA/defaultnew.asp?f=N20041215B.mgn
                            Dolar na dwa dni poluzowal i znowu jest ponad 1,3412 a Berlusconi niemal plakal
                            przy rozmowie z Bushem,zeby ten wplynal na wzmocnienie dolara.
                          • andrzej.rzonca_nbp Re: EURO BLISKO 1,35 DOLL A UCB SIE ODGRAZA 16.12.04, 07:31
                            Po pierwsze, deficyt sektora finansów publicznych w Polsce jest już tak wysoki,
                            że jego dalsze zwiększanie byłoby ocieraniem się o katastrofę. Jedyną
                            możliwością obniżenia podatków jest radykalne ograniczenie wydatków
                            publicznych. Nie ma innej drogi.
                            Po drugie, jedyne co mogłoby być sprzeczne z regulacjami UE, to zniesienie
                            płacy minimalnej. Cała reszta zależy od decyzji naszych polityków. Kraje w UE
                            są bardzo zróżnicowane. Na jednym biegunie znajduje się Wielka Brytania i
                            Irlandia a na drugim Francja, czy Niemcy. Które wzorce (czy też anty-wzorce)
                            będziemy. naśladować jest sprawą naszego wewnętrznego wyboru. UE niczego nam
                            nie narzuca.
                            Po trzecie, sam Pan widzi, na jakie biurokratyczne obciążenia napotyka się w
                            Polsce, chcąc dokonać najprostszej transakcji.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka