Dodaj do ulubionych

Czy Linux przestanie istnieć?

18.12.04, 12:00
karką i
skanerem, które bez problemu pracowały pod Windows.

Problemy z kompatybilnością sprzętu wciąż jeszcze sprawiają, że kupując
komputer musimy wiedzieć, jaki system operacyjny będzie używany i jaki sprzęt
jest dla niego odpowiedni. Przed firmami oferującymi sprzęt komputerowy
otwiera się tutaj spore pole do działania. Wielu sprzedawców nadal nie
orientuje się w zagadnieniu i nie potrafi doradzić klientom decydującym się
na Linuksa.


Nadal dużo jest osób oraz instytucji, które nie zdają sobie sprawy, że mogą
swobodnie korzystać z Linuksa i wielu programów open source, zamiast
ukradkiem z komercyjnych pirackich wersji MSOffice oraz drogich programów
graficznych.

Nie sądzę, żeby na przykład szkoły orientowały się, że zamiast kupować
MSOffice na jeden - dwa komputery, mogą zainstalować na wszystkich Open
Office z jednej płyty Niezbędnika Komputer Świata. Nie wspomnę o tym, że mogą
także ściągnąć program z sieci, ponieważ ten sposób jest mniej pewny ze
względu na ryzyko zawirusowania lub wizytę nieproszonego gościa - trojana.

To prawda, że Open Office i Gimpa jeszcze wciąż mają swoje niedociągnięcia w
porównaniu z ich komercyjnymi odpowiednikami, jednakże stale są udoskonalane
inadganiają braki.

Wydaje mi się, że obecność Linuksa oraz programów typu open source na rynku
jest zjawiskiem korzystnie wpływającym także na rozwój oprogramowania
komercyjnego.

Po pierwsze, twórcy komercyjnego oprogramowania mają bodziec do wprowadzania
dalszych innowacji i ulepszeń.
Po drugie, obecność darmowego lub znacznie tańszego oprogramowania open
source na rynku powinna z czasem wpłynąć na obniżenie cen oprogramowania
komercyjnego, z pożytkiem zarówno dla klienta, jak i dla sprzedawcy.

Jestem przekonana, że duże firmy niepotrzebnie obawiają się konkurencji ze
strony twórców Linuksa. Przede wszystkim, produkty linuksowe adresowane są do
tych użytkowników, którzy i tak nie mogą sobie pozwolić na droższe komercyjne
rozwiązania.
Część z nich używa wyłącznie wersji pirackich i nie odczuwa z tego powodu
wyrzutów sumienia, gdyż albo nie mają świadomości popełnienia wykroczenia czy
przestępstwa, albo z pełną świadomością decyduje się na to, wiedząc, że na
zakup legalnego oprogramowania ich po prostu nie stać.

W ten sposób, twórcy Linuksa, skądinąd zapaleńcy i pasjonaci, wypełniają na
rynku niszę, której twórcy drogiego oprogramowania komercyjnego i tak nie są
w stanie zdobyć.

Ponadto część twórców oprogramowania open source, zarówno w Polsce jak i za
granicą, już teraz poszła w kierunku komercji. Dystrybucje Linuksa można
zakupić w sklepach, tak samo jak polską wersję Open Office, a sprzedający
oferuje pomoc w instalacji, przeszkolenie pod kątem użytkowania oraz serwis.

Prościej też jest zakupić płytę z Knoppiksem wraz z czasopismem, poświęconym
Linuksowi, którego początkujący użytkownik i tak nie przeczyta, bo nie
zrozumie, o co chodzi, niż mozolnie ściągać z internetu setki megabajtów, nie
mając pewności co do ostatecznego efektu. Vide trojany. Czasopismo można
zużyć na podpałkę, ponieważ jest zimno.

Linux zmierza i będzie zmierzać ku komercjalizacji. Przypuszczam, że swobodna
konkurencja Linuksa i Windows doprowadzi do obniżenia i wyrównania poziomu
cen, a obie grupy produktów mogą swobodnie współistnieć na rynku.

Z punktu widzenia bezpieczeństwa Linux jest znacznie mniej podatny na wirusy,
być może dlatego, że większość wirusów pisana jest pod Windows. Z czasem i to
się może zmienić, w miarę jak Linux się upowszechni. Oba systemy mają luki
bezpieczeństwa, to samo dotyczy ich oprogramowania. Nie ma jak dotąd systemu
operacyjnego, który gwarantowałby całkowite bezpieczeństwo użytkownikowi.


W książce "Bezpieczeństwo w sieci - kurs podstawowy", Eric Maiwald stwierdził
z przekąsem, iż jedynym skutecznym sposobem zabezpieczenia informacji i
systemu komputerowego byłoby umieszczenie ich w dziurze o głębokości 10
metrów
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka