Dodaj do ulubionych

Hausner: wzrosło bezrobocie

IP: 213.82.86.* 18.02.05, 13:31
Inflacja spada, zatrudnienie rośnie



ZOBACZ TAKŻE


• Czarne chmury nad polską gospodarką (27-01-05, 13:58)






Zatrudnienie - 0,07MB



Inflacja (wykres)






Patrycja Maciejewicz 15-02-2005 , ostatnia aktualizacja 16-02-2005 14:37

Inflacja w styczniu niespodziewanie spadła i to aż o pół pkt. proc. Jest
jednak wciąż na tyle duża, że zjada nam wzrost wynagrodzeń. Na szczęście
firmy w końcu zaczęły zatrudniać

Przełomowe informacje o wzroście zatrudnienia widać było już w informacjach
GUS za grudzień. Wówczas - pierwszy raz od sześciu lat - mieliśmy wzrost
zatrudnienia w ujęciu rocznym. Sceptycy mówili jednak, że 0,2 proc. to bardzo
niewielki wzrost, a na dodatek w porównaniu z listopadem w sektorze
przedsiębiorstw etatów ubyło.

Tymczasem w styczniu wzrost zatrudnienia w ujęciu rocznym wyniósł już 1,4
proc. (największy od października 1998 r.), a w porównaniu z poprzednim
miesiącem 1,2 proc. (największy od stycznia 1998 r.).

To bardzo dobra informacja nie tylko dla tych, którzy w tym czasie znaleźli
pracę.

- Oznaczać to może, że ożywienie w inwestycjach, które obserwowaliśmy pod
koniec ubiegłego roku, się nasila - mówi Marcin Mróz, główny ekonomista banku
Société Générale, przypominając, że z badań NBP wynika, iż rekordowo duży
odsetek przedsiębiorców planuje nowe inwestycje na początku 2005 r.

- Nie da się w nieskończoność zwiększać wydajności pracy, produkować w
oparciu o istniejące zatrudnienie. W końcu firmy postanowiły zatrudnić nowych
ludzi - dodaje.

Dotychczas wzrost produkcji i eksportu bez wzrostu zatrudnienia uzasadniano
tym, że pracownicy pracują na nadgodziny i dzięki temu więcej zarabiają.
Jeszcze kilka miesięcy temu wzrost wynagrodzeń wynosił powyżej 4 proc.
rocznie. Jak wynika z danych GUS w styczniu było to 2,6 proc.

- Nie sprawdził się więc scenariusz wzrostu wynagrodzeń o przynajmniej 4
proc., co mogłoby nastąpić w wyniku negocjacji płacowych - podkreślają
analitycy BRE Banku.

- To jednak nie oznacza, że te negocjacje nie przełożą się na wzrost pensji.
Regulacje wynagrodzeń trwają jeszcze w lutym i marcu - dodaje Ryszard Petru,
główny ekonomista Banku BPH. Natomiast zdaniem Andrzeja Bratkowskiego,
głównego ekonomisty Banku Pekao, wraz ze wzrostem zatrudnienia przyspieszą
też i płace, najpewniej w drugiej połowie roku.

Na razie jednak dynamika wynagrodzeń nie zagraża odbiciem konsumpcji i
wzrostem inflacji. Mało tego, wydatki konsumentów mogą nadal być ograniczane,
gdyż po uwzględnieniu wzrostu cen okazuje się, że pieniędzy w naszych
portfelach ubywa - w styczniu o 1,4 proc. Inflacja wyniosła bowiem 4 proc.

Ta informacja kompletnie zaskoczyła jednak analityków. Spodziewali się
lekkiego wzrostu inflacji z grudniowego poziomu 4,4 proc. do 4,6 proc.
Największa od wielu miesięcy pomyłka w prognozie może wynikać z faktu, że GUS
jakiś czas temu zaprzestał publikowania danych o cenach żywności w połowie
miesiąca - a one były dla analityków cenną podpowiedzią, przy szacowaniu
inflacji.

W styczniu ceny żywności spadły o 0,3 proc. w porównaniu z grudniem, podczas
gdy np. Ryszard Petru spodziewał się przynajmniej 1-proc. wzrostu. Ponadto
ceny w transporcie spadły o 1,6 proc. Ekonomiści spodziewali się, że wzrost
inflacji będzie wynikał również z rutynowo wprowadzanych w styczniu podwyżek
cen administrowanych, m.in. energii. Efekt tych podwyżek może jeszcze pojawić
się w lutym, jednak zdaniem Marcina Mroza ich wpływ na inflację był najwyższy
w styczniu.

Inflacja w ciągu tego roku powinna więc spadać szybciej, niż to się wydawało
jeszcze niedawno. Zdaniem ministra finansów Mirosława Gronickiego już w lipcu
spadnie poniżej 2 proc. i utrzyma się poniżej 2,5 proc. do końca roku.

Ekonomiści zastanawiają się teraz, jak na te informacje zareagować może Rada
Polityki Pieniężnej (cel inflacyjny to 2,5 proc.). Co do jednego nie ma
rozbieżności - już na lutowym posiedzeniu, które odbędzie się w przyszłym
tygodniu RPP zapewne zmieni nastawienie w polityce pieniężnej z
restrykcyjnego na neutralne. Czy jednak będzie skłonna szybko przejść także
do obniżek stóp?

- O spadku inflacji w styczniu zadecydowała żywność i paliwa, a to są
czynniki, na które stopy procentowe nie mają wpływu - mówi Marcin Mróz. Jego
zdaniem w tym roku nie ma co spodziewać się obniżek, bo mogłoby się okazać,
że w perspektywie roku, półtora wzrost popytu wewnętrznego tak przyspieszy,
że stopy trzeba będzie znów podnosić.

Innego zdania jest Andrzej Bratkowski. Jego zdaniem, dopóki inflacja jest
wyraźnie wyższa od celu wyznaczonego przez Radę - 2,5 proc. plus minus 1
proc. - RPP nie obniży stóp, bo ucierpiałaby na tym jej reputacja. Ale już
między kwietniem a czerwcem inflacja będzie odpowiednio niska i wtedy stopy
mogą spaść. Rada nie będzie czekać. - Pamięta bowiem, że w ubiegłym roku
nieco spóźniła się z podwyżkami - tłumaczy Bratkowski. Obniżkom może sprzyjać
dodatkowo prawdopodobne dalsze umacnianie się złotego.

Bratkowski spodziewa się obniżki o 0,5 pkt. proc. w tym roku. Analitycy BRE
Banku mówią o 0,75-1 pkt. Natomiast z kontraktów zawieranych na rynku
finansowym wynika, że inwestorzy oczekują, iż za rok stopy będą niższe
średnio o 1,2 pkt. Przed publikacją danych GUS oczekiwano spadku o 1 pkt.
proc.

Obserwuj wątek

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka