Dodaj do ulubionych

Zmierzch amerykańskich koncernów samochodowych

IP: *.acn.waw.pl 06.05.05, 19:56
FFFF - Fiat, Ford i Fszystkie Francuskie
Obserwuj wątek
      • Gość: unijny Re: Gdzie sie podzial captain.ameryka? zniknal IP: 62.37.220.* 07.05.05, 23:29
        Zniknal, podwinal ogon.
        Ameryka rozpada sie na czesci, jeszcze troche posiedza w Iraku a beda
        kompletnymi bankrutami.

        Hi,hi - przemysl samochodowy europejski czuje sie bardzo dobrze.
        Na zlosc amerykanskim "geniuszom" Francuski Pegeot, Renault - spredaz idzie w
        gore, akcje na gieldzie tez.

        Wszystkie amerykanskie "cymesy" rozpadaja sie nacesci zamienne. Nikt nie chce
        ich bubli. Tylko Polska "kupuje" Boeingi 767 - ale heca!
    • Gość: felusiak1 Co za becwal napisal ten artykul w GW? IP: *.nyc.res.rr.com 06.05.05, 21:33
      Klopoty Forda i GM i klopoty Fiata to dwie diametralnie rozne rzeczy.
      Fiat ma trudnosci ze sprzedaza swoich produktow, Ford i GM takich klopotow nie
      ma. Trudnosci obu firm maja swoje podloze w systemie pensji pracowniczych.
      Ford wydaje rocznie 6 mld dolarow, ktore musza byc wliczone w cene samochodu.
      To czyni firme mniej konkurencyjna. Ford i GM nie jest do tego stopnia
      zautomatyzowane co Toyota i Honda. Zwiazki zawodowe blokuja wprowadzanie robotow.
      Jak sie glebiej zastanowic to pewnie Ford z GM zacieraja rece. W takiej sytuacji
      zwiazki beda zmuszone do ustepst i byc moze o to najbardziej chodzi.
      • Gość: Jan K. nie "pensje" tylko "emerytury" IP: *.asm.bellsouth.net 06.05.05, 21:56
        Drogi Panie "felusiak":

        Raczył Pan napisać: "Trudności obu firm mają swoje podłoże w systemie pensji
        pracowniczych.". Ponieważ napisał Pan przytaczając z angielskiego prawie
        dokładnie "pension plan", po polsku wyszło "pensja" a nie "emerytura".

        Jeśli chodzi o związki zawodowe, to mają one święte prawo negocjować jak
        najlepsze warunki dla swoich pracowników. Niestety, kiedy firma ma kłopoty,
        związki zawodowe bardzo niechętnie zgadzają się na pogorszenie warunków swoich
        pracowników. Często doprowadza to do bankructwa firmy. Przywódcy związków
        zawodowych mają wtedy miliony w banku, a pracownicy zbankrutowanej firmy muszą
        szukać pracy. Ponieważ system emerytur pracowniczych jest w USA ubezpieczony
        ze składek firm, to pracownicy nie stracą specjalnie dużo, chyba, że emerytury
        trzymają w akcjach właśnie zbankrutowanej firmy.

        Life is brutal and full of zasadzkas...

        Jan K.
      • Gość: Bang! Re: Co za becwal napisal??? IP: 129.81.192.* 06.05.05, 23:34
        Skad pan pisze panie "felusiak1"? Bo jezeli pisze
        pan, ze "Ford i GM nie ma klopotow ze sprzedaza
        swoich produktow" to - chyba - nie pisze pan
        z USA. Albowiem tutaj GM i Ford powoli ale
        sytematycznie traca procentowy udzial
        w sprzedazy samochodow! Poza tym - to
        co pan pisze, ze "zwiazki zawodowe blokuja
        wprowadzenie robotow" to juz kompletna bzdura!!
        I GM, i Ford wprowadzil juz roboty tam gdzie sie
        dalo je wprowadzic. Prawdziwy problem to zas
        nowoczesnosc produktow oraz ich JAKOSC.

        Przytocze wypowiedz z (amerykanskiego) forum
        dyskusyjnego:
        "Another problem with GM cars is that they have poor
        reliability. Look up the reliability numbers for Toyota
        and Honda, and you'll see why they are doing so well.
        Awesome reliability and good price sell cars!".

        P.S. Przez kilka lat jezdzilem Honda Accord.
        Od dwoch lat jezdze samochodem produkcji "GM" (USA)
        i... mam duzo czesciej problemy. Nastepnego
        samochodu produkcji "GM" nie zamierzam
        juz kupowac!
    • Gość: Jan K. O USA tylko źle... IP: *.asm.bellsouth.net 06.05.05, 22:05
      Ciekawe, że GW podaje sumienie tylko te wiadomości z USA, którym można nadać
      tzw. negatywny spin. Jak dawniej w Trybunie Ludu "O złym kapitalizmie jest to
      piosenka".

      A właśnie dzisiaj nawet New York Times na pierwszej stronie podał, że w
      kwietniu gospodarka amerykańska stworzyła (zaskakująco) aż 274 tysiące nowych
      miejsc pracy kontynuując świetny rekord administracji Busha w tym roku: w lutym
      300 tys a w 146 tysięcy nowych miejsc pracy (razem o 720 000 miejsc pracy w
      ciągu 3 miesięcy). Średnia płaca za godzinę wynosiła dokładnie $16 i kwietniu
      wzrosła o 5 centów.

      Oczywiście, pomimo takich wyników Stany Zjednoczone są daleko za Niemcami,
      Szwecją i Francją w postępie gospodarczym... Europa dogoni i przegoni USA
      jeszcze przed 2010 rokiem.

      Jan K.
      • Gość: wujek z ameryki Re: O USA tylko źle... IP: *.bchsia.telus.net 07.05.05, 01:30
        "Oh yeah right" amerykanska gospodarka stworzyla nowe miejsca pracy.
        Pol etaty po kilka godzin tu lub tam bez swiadczen socjalnych i mozliwosci
        jakiegokolwiek planowania na przyszlosc.
        Albo nastepny bajer $16/godzine, znam wielu polakow w USA i jakos nikt z nich
        nie zarabia $16/godzine.
        Czy wy sobie zdajecie sprawe ze minimalna placa w ameryce to $5.5/godzine a ja
        znam osoby ktore pomimo tego zarabiaja jeszcze mniej.
        Kobiety chodza na domki (czyli sprzataja) a faceci na dachach pape bija co sie
        tutaj nazywa "shingles"
        Oczywiscie ze sa wyjatki od reguly tak jak wszedzie ale w wiekszosci nie jest
        wesolo.
        W zeszlym roku przyjechal do mnie syn mojego kolesia z Wiednia.
        Byl przez miesiac i nie mogl sie nadziwic.On zawsze myslal ze ameryka to
        niewiadomo co a tutaj ludzie do pracy wychodza o 5-tej rano i wracaja o 9 lub
        10 wieczorem i tak 6 dni w tygodniu.
        To prawda ze maja albo Mercedesa M Classe albo Audi A8 albo BMW 7M ale co z
        tego jak nie maja czasu zeby sie z tego nacieszyc.
        W koncu wkurzyl sie i przed czasem postanowil pojechac do domu a teraz jak sie
        go pytam czy chce do ameryki przyjechac to nawet gadac ze mna nie chce.
        On myslal ze w ameryce to wszyscy tak jak ja nie musza pracowac ale sie niemilo
        rozczarowal.
        hahahhahaha
        • Gość: Semper Fi Re: O USA tylko źle... IP: *.ctftmy01.fl.comcast.net 07.05.05, 02:56
          jak ty 'wujek z ameryki' to ja jestem chinski cysorz...
          siedzisz w tych sniegach w Kanadzie i chrzanisz jak maly Kazio, kolego...
          chyba uszki odmarzly...
          > Albo nastepny bajer $16/godzine, znam wielu polakow w USA i jakos nikt z nich
          > nie zarabia $16/godzine.
          Kobiety chodza na domki (czyli sprzataja) a faceci na dachach pape bija co sie
          > tutaj nazywa "shingles"
          no to niezle masz towarzystwo! :)))
          roofiarze, azbesciarze i sprzataczki, a wszyscy to oczywiscie 'TURYSCI'...
          nie dziwne ze ci 'TURYSCI' na oczy nie widza 16$/h... o benefitach nawet nie
          wspomne :))
          poza tym cala reszta twojego postu, to zwykly belkot frustrata z Kanady, wiec
          daruje sobie dalsza dyskusje...

          P.S. ile miejsc pracy ostatnio stworzyla gospodarka kanadyjska?


          • Gość: k2 Re: O USA tylko źle... IP: *.ls.luc.edu / 147.126.95.* 07.05.05, 03:49
            Wiekszosc miejsc pracy na rynku amerykanskim to prace niepelnoetatowe. Dlatego
            jest ich tak wiele.

            A samochody? Wiekszosc firm nastawiona jest na rynek amerykanski - samochdy
            wiekie i pala jak nie wiem. Za granica nie ma na nie popytu, a i w ameryce sie
            konczy...

            Kolego Hamerykaninie wyjzyj przez okno jak nie zyjesz w piwnicy i policz ile
            amerykancow (samochodow) w sasiedztwie, a ile japoncow i euro... Mysle ze ci
            wyjdzie pol na pol.
            • Gość: Semper Fi Re: O USA tylko źle... IP: *.ctftmy01.fl.comcast.net 07.05.05, 04:52
              > Wiekszosc miejsc pracy na rynku amerykanskim to prace niepelnoetatowe. Dlatego
              >
              > jest ich tak wiele.

              przyjacielu sniegowy, w USA roznorodnosc prac jest przeogromna; poczawszy od
              tzw. temps, poprzez niepelny wymiar, pelne etaty, kontrakty, a konczac na
              rodzinnym biznesie... kazdy robi to co uwaza i tyle ile sie nauczyl... nikt
              nikogo do niczego nie zmusza... wiec przestan snuc tu swoje teorie spiskowe na
              temat tych 'niepelnowartosciowych' prac bo to sie kupy nie trzyma!
              wazne jest ze sa tworzone miejsca pracy, w przeciwienstwie do eurokolchozu, i
              kazdy moze wybrac to co mu odpowiada... a jak nie odpowiada to droga wolna, nikt
              do niczego tu nie zmusza...
              >
              > A samochody? Wiekszosc firm nastawiona jest na rynek amerykanski - samochdy
              > wiekie i pala jak nie wiem. Za granica nie ma na nie popytu, a i w ameryce sie
              > konczy...

              oczywiscie ze samochody sa wielkie bo i kraj ten jest ogromny... nie bede
              przeciez wakacyjnie podrozowac z Florydy np. do NY w samochodzie wielkosci
              pudelka od butow!! myslec, k..., myslec!

              >
              > Kolego Hamerykaninie wyjzyj przez okno jak nie zyjesz w piwnicy i policz ile
              > amerykancow (samochodow) w sasiedztwie, a ile japoncow i euro... Mysle ze ci
              > wyjdzie pol na pol.

              z ta piwnica, to rozumiem kolega ma osobiste doswiadczenie...
              glupia sprawa, ale na pld. Florydy nie ma piwnic, wiec nie wymienimy zyciowych
              doswiadczen :)))))
              ale nie martw sie, Ameryka to kraj dla kazdego, wiec jak bedziesz sie staral to
              awansujesz... na first floor...
              • Gość: dawid Re: O USA tylko źle... IP: 192.5.109.* 07.05.05, 22:59
                > oczywiscie ze samochody sa wielkie bo i kraj ten jest ogromny... nie bede

                kup se autobus, on jest jescze wiekszy. :)

                > przeciez wakacyjnie podrozowac z Florydy np. do NY w samochodzie wielkosci
                > pudelka od butow!! myslec, k..., myslec!

                kto by sie tyle samochodem tlukl... polecam southwest, przyzwoite i tanie,
                taniej ci wyniesie przelot niz paliwko do suva na tym dystansie. liczyc k...
                liczyc! :))))))
              • Gość: ttw Re: O USA tylko źle... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.05.05, 16:49
                > nie bede przeciez wakacyjnie podrozowac
                z Florydy np. do NY w samochodzie wielkosci
                > pudelka od butow!! myslec, k..., myslec!

                Genialne:-)

                W Ameryce nie mieszkam ale potrafie zrozumiec
                - jako ktos kto stara sie ciezko pracowac aby odniesc sukces -
                jeszcze inny powod dla ktorego produkuje sie
                a amerykanie kupuja podobne krazowni szos;
                tego ducha amerykanskego ktory nakazuje kazdemu kto sie "dorobi"
                eksponowac swoje bogactwo chocby przez kupno samochodu,
                auta ktore bardziej czolg przypomina i rownie tyle pali.

                Europa nie potrafi zrozumiec tego stylu
                "kim ty jestes? - mam biznes, zakladam biznes
                albo planuje otworzyc biznes po to
                aby bylo mnie stac na wille na Florydzie
                i samochod ktory wazy dwie tony
                i pali 17 litrow na setke".

                W Europie a juz szczegolnie w Polsce mieszkaja ludzie inni
                nierozumiejacy takiej nieskromnosci (nawet proznosci i pychy)
                nie rozumiejacy cywilizacji: "usmiechnij sie Pawlak!".
                Europejczycy sa skromni, nie afiszuja sie
                nie chwala sie swoim bogactwem, maja miny wiecznego ascety,
                sa "pracowici", "uczciwi" i "bogobojni".

                Polacy maja jeszcze jedna, szczegolna zalete
                takiego skromnego pracowitego i bogobojnego ascety.
                Swietnie ją zobrazowal pewien nasz pisarz
                w ten mniej wiecej sposob:

                "zawisc polska to zjawisko ktore wyglada tak -
                kiedy kanonik z Bialegostoku zostanie nagle opatem
                to szewc z Poznania odchorowuje ten fakt przez tydzien".
          • Gość: meerkat FIKCYJNY RUFIARZ- co Singles PAPA nazywa! :-)))))) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.05, 06:19
            pisze, ze nielegalni Polacy kryja dachy papa, " co sie tutaj nazywa shingles".

            Ja akurat mialem dach kryty papa, i w ubieglym roku wymienilem go na "shngles",
            ktore sa drozsze, ale znacznie lepsze i ladniejsze.

            Problem tylko w tym, ze <shingles> to DACHOWKA, czyli cos ZUPELNIE INNEGO od
            papy, i skladana jest ( stad wyzszy koszt) z indywidualnych elementow
            zachodzacych kaskadowo na siebie (estetcznie b. ladne).

            Ciesze sie, ze zlecilem robote rdzenie amerylanskiej ekipie, a nie Polakom,
            dla ktorych ewidetnie krycie papap lub dachowka to jedno i to samo.

            Ale mialbym sie z pyszna! ;-(((
          • Gość: Marek Dla Madrego Kanadyjczyka !!! IP: *.home.cgocable.net 07.05.05, 14:44
            Komisja Europejska po raz drugi w ciągu sześciu miesięcy obniżyła prognozę
            tegorocznego wzrostu gospodarczego w państwach strefy euro. Powodami są wysoka
            cena ropy oraz zwiększenie bezrobocia.

            Złe sygnały z Siemensa
            Zmiana prognozy przez Komisję Europejską potwierdziła obawy inwestorów, że
            wysokie ceny surowców, w tym ropy naftowej, negatywnie odbiją się na tempie
            rozwoju gospodarczego w Europie. W ocenie inwestorów droga ropa będzie miała
            duży wpływ na wyniki firm chemicznych - takich jak niemiecki BASF - i linii
            lotniczych, a spowolnienie wzrostu gospodarczego negatywnie odbije się na
            zyskach firm technologicznych. Wysokie ceny ropy mogą natomiast sprzyjać firmom
            naftowym. Analitycy Goldman Sachs z tego powodu podnieśli do "neutralnie"
            rekomendację europejskiego sektora naftowego.

            Infineon Technologies, drugi pod względem wielkości produkcji wytwórca
            półprzewodników w Europie, poinformował, że odczuwa efekty spowolnienia wzrostu
            sprzedaży telefonów komórkowych produkowanych przez Siemensa. Do tej
            niemieckiej firmy trafia 40 proc. produkcji Infineonu. Po tej informacji
            taniały akcje Siemensa, wytwórcy mikroprocesorów, a także innych firm
            związanych z produkcją telefonów komórkowych, w tym fińskiej Nokii.

            Małe obroty w Polsce
            Po porannej zwyżce indeksy warszawskiej GPW szybko podążyły śladem wskaźników
            giełdowych w Europie Zachodniej. W drugiej części dnia, dzięki popytowi na
            akcje największych spółek, odrabiały straty, by ponownie zniżkować na koniec
            sesji. Obroty nie były wysokie i wyniosły - na wszystkich rynkach akcji - 481,8
            mln zł.

            Poziom WIG spadł wczoraj o 0,1 proc., WIG20 o 0,2 proc., zaś TechWIG o 0,3 proc.

            Obniżenie przez Komisję Europejską prognozy tegorocznego wzrostu gospodarczego
            w Polsce (z 4,9 proc. do 4,4 proc.) i podniesienie prognozy deficytu
            budżetowego (z 4,1 proc. do 4,4 proc.) nie miało większego wpływu na decyzje
            inwestorów operujących na warszawskiej giełdzie.

            Wzrostem cen akcji Strzelca, nawet o 20,9 proc., zareagował rynek na podaną na
            początku sesji informację, że spółka Brok-Strzelec sprzeda za 136,5 mln zł
            duńskiej grupie Brewery Group browary w Jędrzejowie i Koszalinie oraz cały
            posiadany pakiet udziałów w browarze Perła w Lublinie. Po sfinalizowaniu
            transakcji Strzelcowi pozostanie jedynie browar w Rybniku. Na koniec dnia
            walory spółki kosztowały 89 gr (staniały o 2,2 proc.).

            Ożywił się rynek akcji GTC. To zasługa dwóch - zapewne wcześniej umówionych -
            transakcji, w których właściciela zmieniło odpowiednio 52 tys. i 20 tys. akcji
            spółki w cenie 115 zł.

            Niewielka zwyżka notowań Netii to efekt ogłoszenia przez firmę nowych taryf,
            które mogą pomóc w powstrzymaniu odpływu klientów indywidualnych, a także tego,
            że wczoraj kupione akcje jeszcze uprawniały do dywidendy.

            W poniedziałkowym raporcie Raiffeisen obniżył do "trzymaj" rekomendację akcji
            notowanego także w Warszawie austriackiego banku BA CA. CA IB ujawniło zaś, że
            21 marca podtrzymało zalecenie "trzymaj" wobec papierów Banku Handlowego,
            wyceniając je na 73 zł.

            Tomasz Świderek

            Japonia: inaczej z rezerwami


            Japonia urozmaici swe rezerwy dewizowe nominowane głównie w dolarach, kupując
            inne od amerykańskich bony skarbowe, ale również nominowane w walucie USA -
            podał resort finansów. Japonia mająca największe na świecie rezerwy 840,56 mld
            USD w końcu stycznia) daje jasny sygnał, że nie zamierza odstępować od dolara.
            Chodzi tylko o osiąganie większych zysków z tych rezerw. • Premier Junichiro
            Koizumi zatwierdził wstępny projekt prywatyzacji poczty.

            Odpływ kapitałów z rynków wschodzących

            W tygodniu kończącym się 30 marca z funduszy lokujących w akcje i obligacje na
            rynkach wschodzących odpłynęło 1,58 mld dolarów - wynika z analizy Emerging
            Portfolio Fund Research. To największy tygodniowy spadek aktywów ulokowanych w
            tego typu funduszach od połowy maja 2004 r., gdy inwestorzy wycofali z nich
            1,77 mld USD. Większość środków przeniesiona została do amerykańskich funduszy
            akcji oraz globalnych funduszy akcyjnych i obligacyjnych.
            Friday, May 6, 2005 Updated at 10:51 AM EDT

            Associated Press



            U.S. employers ramped up hiring in April, adding 274,000 jobs, enough to hold
            the jobless rate steady at 5.2 per cent.

            The latest figures offered a hopeful sign that the labour market is gaining
            traction and that any economic rough patch will be temporary.

            The Labour Department report, released Friday, also showed that job gains for
            both February and March turned out to be bigger than previously estimated. That
            also suggested that the overall health of the job market is improving.

            The 274,000 net number of jobs added in April was the most since February and
            exceeded economists' forecasts. Before the report was released analysts were
            calling for a gain of around 175,000.

            They were also predicting the unemployment rate would be unchanged from March's
            reading of 5.2 per cent.

            Payroll gains were widespread, with retailers, health care providers,
            construction companies and financial services all showing employment rising.
            Manufacturing, however, lost jobs for the second straight month.

            Job gains for March were revised to 146,000 from an initial estimate of just
            110,000. And, payrolls for February were moved up to show an increase of
            300,000, better than the 243,000 previously reported.

            The Federal Reserve, worried more about inflation than economic growth, boosted
            short-term interest rates on Tuesday by one-quarter percentage point to 3 per
            cent. It was the eighth increase of that size since the Fed began to tighten
            credit last June.

            The Fed was expected to keep pushing rates higher through much of this year.

            Workers' average hourly earnings rose in April to $16, up 0.3 per cent from
            March's $15.95 (U.S.). That was slightly higher than the 0.2 per cent increase
            that economists were forecasting.

            Addressing the labour market, Fed policy-makers said Tuesday that
            conditions “apparently continue to improve gradually.”

            The economy in the first quarter of 2005 grew at a 3.1 per cent annual rate,
            its slowest pace in two years as high energy prices crimped consumer and
            business spending.

            Oil prices, which had climbed into record-high territory on March 18 at $56.72
            a barrel, set a new all-time high of $57.27 a barrel at the beginning of April.

            Analysts believe that the rough patch the economy has encountered was temporary
            and not a sign of a slide toward recession.

            President George W. Bush wants to see the economy and the labour market on firm
            footing especially as he tries to sell the public and politicians a centrepiece
            of his second-term economic agenda: a revamp of the Social Security retirement
            program.

            There were 7.7 million people unemployed in April, with the average duration of
            19.6 weeks without work, the highest in a year.

            However, the share of the working-age population working or actively seeking a
            job rose in April to 66 per cent, up from 65.8 per cent in March, which was a
            nearly 17-year low.



            Friday, May 6, 2005 Updated at 3:05 PM EDT

            Globe and Mail Update



            The Canadian economy added 29,300 new jobs in April, far more than economists
            had expected, as gains in the public sector outweighed a decline in private
            sector jobs. The jobless rate, meantime, fell to a four-and-a-half year low,
            Statistics Canada said Friday.

            Construction and government jobs led April's gain, after five months of little
            growth in full-time jobs. In March, the economy added a meagre 4,400 positions.

            The April jobless rate fell to 6.8 per cent — its lowest level since December,
            2000 — from 6.9 per cent in March. Economists polled by Reuters had expected a
            job gain of 15,000 jobs for the month, with the jobless rate holding steady.

            Still, the number of public-sector employees rose by 37,800 last month, w
      • Gość: koles Re: O USA tylko źle... IP: *.nyc.res.rr.com 07.05.05, 14:56
        W pelni popieram! Od tego europejskiego lewackiego nastawienia do USA az sie
        rzygac chce. W kazdym artukule od USA, gazeta wybiorcza tylko jakis "kres czegos
        w USA" opisuje. Podobnie jak w latach 80tych, ZSRR nie bylo w stanie rywalizowac
        ze Stanami, teraz Europa daleko pozostaje w tyle i poprawia sobie humor krytyka
        Ameryki.
      • Gość: pablo Re: O USA tylko źle... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.05, 15:25
        Tak się akurat składa, że kraje Skandynawskie już dawno przegoniły USA.
        A parę tygodni temu (dziewie się że nikt tego nie skometnował na forum) kraje w
        których najlepiej inwestować (2 pierwsze miejsca) to są "socjalistyczna"
        Dania, "Socjalistyczna " Kanada, a póznie USA, Niemcy, Wlk Brytania, Polska nie
        wypadła w cale tak żle bodajże w pierwszej 40-tce.

        Pzdr pablo
          • Gość: pit facet, ty jestes żałośny... IP: *.dialog.net.pl / *.dialog.net.pl 07.05.05, 13:25
            ...w tej swojej bucie i zapyziałym zarozumialstwie. Rzygać się chce jak się widzi to twoje przeświadczenie o wyższości własnej i własnych poglądów (rozumiem, że jesteś gościem typu "Ein Reich, Ein Fuhrer", który odmawia innym albo prawa do wyboru, albo po prostu intelektu). Aż się nie chce z tobą wdawać w polemikę. Znam paru takich pro-toyotowców i wprost zadziwiające jest to ich przekonanie i samozaspokojenie świadomością posiadania Toyoty. Z (bez)awaryjnością nie jest wcale aż tak różowo jak twierdziesz, aczkolwiek najprawdopodobniej rzeczywiście jest lepiej niż np. w przypadku samochodów francuskich i np. niemieckich. Znacznie gorzej jest jednak z np. dynamiką silników - w przypadku Toyoty szczególnie (Honda jest lepsza). Zupełnie już tragicznie jest z designem takiej tam Toyoty, który jest po prostu beznadziejny. Kiedyś Volkswagen robił Panzerwageny - teraz takie określenie w 100% pasuje do nowych Corolli, a już na pewno Avensisów. Te samochody są po prostu toporne, przerośnięte, koślawe, brzydkie.

            Choć to pewnie dla ciebie jest zupełnie niezrozumiałe to przyjmij jednak do wiadomości, że dla niektórych liczy się nie tylko to czy samochód jest w 100% bezawarjny (zapewniam cię - żaden nie jest, podobnie twoja Toyota). Niektórzy chcą jeszcze, by ich auto ciekawie wyglądało, by nie trzeba było się wstydzić, że jedzie się czymś co przypomina skrzyżowanie puszki po konserwach z lekko nadtopionym żelazkim - na dodatek nadmuchanego, by choć rozmiarem auto szokowało. I na tym polu z Toyotą i "Japończykami" w ogóle wygrywa niemal każdy.
            • Gość: dawid Re: facet, ty jestes żałośny... IP: 192.5.109.* 07.05.05, 23:03
              > i samozaspokojenie świadomością posiadania Toyoty. Z (bez)awaryjnością nie
              jest
              > wcale aż tak różowo jak twierdziesz, aczkolwiek najprawdopodobniej rzeczywiści
              > e jest lepiej niż np. w przypadku samochodów francuskich i np. niemieckich.

              jest znacznie lepiej, to po prostu fakt.

              > ie (Honda jest lepsza). Zupełnie już tragicznie jest z designem takiej tam
              Toyo
              > ty, który jest po prostu beznadziejny. Kiedyś Volkswagen robił Panzerwageny -

              zgadza sie, te samochody w najlepszym przypadku nie wyrozniaja sie z tlumu. sa
              niejakie, po prostu.
        • Gość: niemiec Re: no i na tym przegrywasz stary IP: *.internetdsl.tpnet.pl 07.05.05, 00:16
          mercedes, niestety juz od kilku lat produkuje pojazdy samochodopodobne. ta
          firma jest skonczona to potrwa jeszcze tylko kilka lat. z niemieckich marek
          aktualnie broni sie przed upadkiem tylko bmw, reszta to szmelc. zwiazane to
          jest ze zmiana pokoleniowa niemcow. mlodsze pokolenia sa bardzo slabo
          wyksztalcone technicznie i brak im takiego etosu pracy jaki byl u
          wczesniejszych pokolen. matka natura postawila na azje - predzej czy pozniej
          przekonamy sie o tym.
          • wio4litery Poziom idiotyzmu tych postów... 08.05.05, 19:29
            ...woła o pomste do nieba.

            z niemieckich marek
            > aktualnie broni sie przed upadkiem tylko bmw, reszta to szmelc.

            Zwłaszcza Porsche. I dlatego niemieckie auta są w USA tak cenione.

            > niemcow mlodsze pokolenia sa bardzo slabo
            > wyksztalcone technicznie

            Sam jesteś tego najlepszym przykładem, "niemiec"

            w4l
      • Gość: gosc LA Re: Zmierzch amerykańskich koncernów samochodowyc IP: *.ventca.adelphia.net 07.05.05, 06:41
        samochody GM sa kiepskie w porownaniu z toyota czy honda , nawet hyundai jest
        bardziej konkurencyjny, niewiel mie to interesuje, mysle ze problem jest
        wlasnie w niskiej jakosci, wysokich placach, malej automatyzacji i poglebia sie
        przez samobojcza polityke finansowania sprzedazy samochodow, teraz GM mozna
        dostac za 70% ceny podobnego modelu japonskiego, poniewz jedenym z wlascicieli
        firmy gdzie ja pracuje jest GM, nam oferuje samochody w 50 % ceny u dilera, i
        nikt z nas pracownikow nie chce kupowac , mimo ze dodaja a to video system lub
        mape GPS elektronicznego znajdowania drogi. jedyny egzemplarz podobno dobry to
        Ford Explorer, jak skrzynia nie nawali to SUV nie do zdarcia, ale ma bardzo
        twarde zawieszenie.
    • Gość: japanfan kiedy swiat dojrzeje??tylko japan IP: *.milc.com.pl / 213.17.131.* 07.05.05, 11:03
      ludzie to mnie wcale nie dziwi ze chyla sie do ziemi takie koncerny jak sie robi lipe to klient wczesniej czy pozniej to zauwazy.niemcy juz kupuja wiecej zagranicznych samochodow niz swoich wiedza ze mesiu beta i pozal sie boze vw to droga lipa ktora slozy tylko glupim polaczkom hehe ich nie stac na serwisy to sie bujaja japonia:) ja zreszta tez
      wielki mi wyczyn 12 lat dla mercedesa hahaha ja mam 3 toyoty jedna ma 18 lat do dnia dzisiejszego nia jezdze ilosc usterek.....jeda:) hehehe wiec bujajjcie sie złomamai dalej ja wybieram tylo to co najlepsze
    • Gość: apacz w usa jest coraz gorzej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.05.05, 17:19
      w usa jest coraz gorzej, niby bezrobocie małe, ale kosztem tzw. czasowych
      pracowników, dzisiaj pracujesz jutro nie wiesz gdzie, usa największy procent
      osób otyłych, największy procent więźniów na 100 mieszkańców, czy da tam się
      żyć ? chyba nie, tylko jak się ma naprawdę sporo kasy i izoluje się od reszty,
        • Gość: dawid skad ty jestes? IP: 192.5.109.* 07.05.05, 22:49
          Gość portalu: Semper Fi napisał(a):

          > przyjedz to zobaczysz czy da sie tu zyc...
          > i daj sobie na wstrzymanie z tymi obiegowymi, zaslyszanymi opiniami o USA...

          ja tu zyje i powierdzam jego opinie. charakter mojej pracy powoduje, iz mam
          bezposredni kontakt ze studentami miejscowej bardo drogiej uczelni. oni juz
          teraz mowia, ze pokolenie ich rodzicow (tzw. baby boomers) mialo o niebo
          latwieszy start w dorosle zycie niz mlodzi dzisiaj. pewnie, to nie sztuka
          znalesc prace za $8 na godzine (kelner, "malowacz", przewrcacz hamburgerow
          itp.), ale taka pensja nie pozwala z optymizmem patrzec w przyszlosc. zreszta
          nie po to placa czesne ($25 tys./rok) zeby potem zarabiac 20 tys. rocznie...

          > na pewno nie jest to miejsce dla loser'ow...

          a kto to jest loser? czy to jest ktos, kto losuje? po coz te przechwalki
          angielszczyzna, skoro twoj polski jest kiepski? zle uzyles apostrof. jesli obce
          slowo konczy sie na spolgloske, apostrof przy odmianie jest zbedny.

          > wiekszosc ludzi w USA to 'czasowi' pracownicy, bo nikt przy zdrowych zmyslach
          > nie siedzi w jednej firmie przez cale zawodowe zycie :))
          > reszta twojego postu to belkot...

          zastanawiam sie, czy my mieszkamy w tym samym kraju... bo moje obserwacje sa
          podobne do obserwcji mojego poprzednika. co wiecej, potwierdza je rowniez
          miejscowa prasa i radio. ale zgaduje, ze "npr" raczej nie sluchasz....

          nie zaprzeczaj oczywistym faktom: rozwarstwienie sie poglebia, klasa srednia
          sie kurczy a biedocie sie nie poprawia. nie znaczy to oczywiscie, ze jest tak
          zle jak w polsce, w usa poziom zycia jest srednio i tak 3 razy wyzszy. ale
          pewne tendencje sa niepokojace, bynajmniej.
          • felusiak1 sluchanie NPR 08.05.05, 00:04
            Gość portalu: dawid napisał(a):
            > ale zgaduje, ze "npr" raczej nie sluchasz.

            Wprawdzie nie bylo to do mnie ale tymniemniej ubodlo.
            Za Nixona mielismy tysiace bezdomnych. Kiedy w styczniu 1997 zaprzysiagl sie
            Carter problem bezdomnych znikl. Ale oto nastal Reagan. Bezdomni wrocili.
            Wprawdzie nikt nigdy nie doszedl gdzie podziewali sie przez cztery poprzednie
            lata ale wrocili i byli. Po dwunastu latach opresji wreszcie znowu zaswiecilo
            slonce. Oto mielismy rzeczywiscie oswieconego prezydenta. Wszyscy bezdomni
            znalezli sobie domy. Problem, tak nabrzmialy przedtem przestal istniec.
            Prezydent cudotworca. Sielanka jednak skonczyla sie 20 stycznia 2001.
            Prezydentem zostal kompletny debil i juz nazajutrz wrocil problem bezdomnych.
            A skad ja to wszystko wiem? Z NPR kolego dawid. A NPR.
      • Gość: dawid Re: w usa jest coraz gorzej IP: 192.5.109.* 07.05.05, 22:33
        > w usa jest coraz gorzej, niby bezrobocie małe, ale kosztem tzw. czasowych
        > pracowników, dzisiaj pracujesz jutro nie wiesz gdzie, usa największy procent

        prawda. i jak tu potem dzieci wyslac na studia, jak zarabiasz $1500 na miesiac?
        kolko sie zamknie.

        > osób otyłych, największy procent więźniów na 100 mieszkańców, czy da tam się
        druga prawda, mowi sie, ze tu jest najtansze jedzenie.. ale jak chcesz kupic
        cos o przyzwoitej jakosci, zdrowe i smaczne to juz placisz sporo...

        > żyć ? chyba nie, tylko jak się ma naprawdę sporo kasy i izoluje się od reszty,

        totez sie izoluja. np. biali i czarni zamiast razem zyja doslownie OBOK siebie.
        • meerkat1 W USA jest gorzej niz Polsce! :-)))))))))))))))))) 07.05.05, 23:43
          i jak tu potem dzieci wyslac na studia, jak zarabiasz $1500 na miesiac?
          kolko sie zamknie.
          POMYLKA. PLACISZ $1500.00 za dobre przedszkole, jak moja kolezanka z pracy.
          Tyle ze ona zarabia $103,000.00 rocznie jako GS-14, a maz tes swoje low six
          fugre rocznie wyciaga.

          jesli po 15-20 latach pracy, posiadajac wyzsze wyksztalcenie nie zarabiasz w
          USA powyzej stowki, to sie tym raczej nie chwal, bo tylko reputacje w
          sasiedztwie stracisz! :-)))
          • Gość: Bang! Re: I znow ten mitoman "meerkat"!!! IP: 129.81.192.* 08.05.05, 17:41
            Ty glupkowaty mitomanie podpisujacy sie jako "meerkat"!
            Nie porownuj stawek obowiazujacych w "federal jobs"
            (stad te stawki - np. GS-14), co dotyczy tez FBI,
            CIA, czy "Glosu Ameryki" z CALA hamerykanska
            rzeczywistoscia! Bo twoj obraz USA jest
            bardzo, bardzo waski i ograniczony!!!

            P.S. Mam kilku znajomych (posiadajacych Ph.D.) pracujacych
            na kilku roznych uczelniach w USA i ZADEN, doslownie
            zaden nie zarabia 100 tysiecy rocznie!
            Znam, np. osobe, ktora jest profesorem socjologii
            na sporym stanowym uniwersytecie (Ph.D. + ponad
            12 lat doswiadczenia) i zarabia PONIZEJ 50 tys. rocznie!
            Musze Jej powiedziec, ze "stracila reputacje w sasiedztwie".
            P.S. Starasz sie wciaz "meerkacie" pokazywac wyzszosc USA
            ale zwykle robisz to podajac tylko malenki
            wycinek rzeczywistosci! Twoja "znajomosc"
            hameryki konczy sie chyba na przedmiesciach
            Waszyngtonu!
    • Gość: Kajman Re: Zmierzch amerykańskich koncernów samochodowyc IP: *.dsl.chcgil.ameritech.net 07.05.05, 18:03
      Lincoln Navigator Intech 32v. Produkt koncernu Forda. Rocznik 2001, przejechane
      53000 mil. Gwarancja skonczyla sie na 50000, z lenistwa nie wykupilem
      przedluzonej gwarancji. Wina konsumenta. Jadac przez mala rzeczke, walnalem
      tylnym mostem w niewidoczny dosc duzy kamien na dnie. Efekt: utrata szczelnosci
      oslon mechanizmu roznicowego i wyciek oleju - wina konsumenta. Nie majac czasu
      na wizyte u dealera - jezdze z tym trzy dni - wina konsumenta do kwadratu.
      Tylna os robi sie glosna podczas jazdy - jade do dealera (gwarancji juz nie
      mam). Reakcja dealera: zostaw samochod na dzis, zadzwon wieczorem. Wieczor,
      telefon od dealera: koszt naprawy wyniesie ok. $4000, ale to sie nie mialo
      prawa zdarzyc nawet po 200.000mil, w zwiazku z czym, pomimo ze gwarancja na
      twoj woz juz nie obowiazuje, placisz $496 (za wymiane calego mechanizmu
      roznicowego zniszczonego przez niefrasobliwosc uzytkownika), reszte $3504
      zaplaci Ford. Samochod mozesz odebrac jutro rano. A nowy Nissan Armada mojej
      szwagierki zepsol sie 5 razy na gwarancji, no ale to jest "samochod terenowy
      nowej generacji", nie bede pisal jak traktowano ja u dealera. Mozecie sie tylko
      domyslac :(
    • Gość: MorrisMon Re: Zmierzch amerykańskich koncernów samochodowyc IP: *.l2.c5.dsl.pol.co.uk 08.05.05, 14:44
      Warte rozwazenia (zrodlo: automotive.com):
      The following models were voted as 2004 consumer "best": BMW 3-series (Best Coupe), Volkswagen Passat (Best Sedan), Ford Mustang (Best Sports Car Under $40K), Dodge Viper (Best Sports Car Over $40K), Audi A4 (Best Luxury Car Under $40K), Audi A8 (Best Luxury Car Over $40K), Toyota Highlander (Best SUV Under $40K), Lexus LX470 (Best SUV Over $40K), Mercedes-Benz SLK (Best Convertible), Toyota Tacoma (Best Compact Truck), Ford F-150 (Best Full-Size Truck), Mini Cooper (Best Compact Car) and Honda Odyssey (Best Minivan). Additional information on Automotive.com Award winners can be found at awards.automotive.com/
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka