Gość: Ignorant
IP: *.orzesze.tmtsystem.pl / 213.199.219.*
11.05.05, 12:04
Witam.
Biorąc pod uwagę fakt, że moje "zmagania" z gospodarką i ekonomią, ograniczają
sie do tego, żeby tak gospodarować aby mi starczyło od pierwszego do
pierwszego, mam pytanie do gospodarczych i ekonomicznuch ekspertów, jakich na
tym forum nie brakuje.
Chdzi mi mianowicie o to, czy jest możliwym wyliczcenie *bezpiecznego* poziomu
inflacji, jaki gospodarka Polska zniosłaby bez narażanie się na sytuacje z
początku lat 90-tych?
Rozumiem, że mając w pamięci owe lata, zjawisko to postrzgane jest u nas
negatywnie. Ale czy w istocie takim jest?
Dla lepszego zobrazowania tego co mi chodzi po głowie, poslużę się przykładem.
Jaka jest obecnie sytuacja gospodarcza Polski, wiemy aż nazbyt dobrze.
Budżet pusty, szalejące bezrobocie, większa część społeczeństwa ledwo wiąże
koniec z końcem. Produkcja przemysłowa i inwestycje - śladowe! Eksport
minimalny! Bilans handlowy ujemny. Itd. itp.!!!
Czy w takiej sytuacji rząd, po uprzednim wyliczeniu *bezpiecznego poziomu
inflacji*, niemógłby "dodrukować" bezpiecznej ilości pieniędzy i przeznaczyć
tej kwoty NIE na podwyżki płac, NIE wsparcie socjalne, a na duże,
ważne/strategiczne i kosztowne inwestycje, których nie podoejmą się firmy
prywatne, ze względu na zbyt wysokie koszty. Takim przedsięwzięciem, mogłoby
być np. budowanie autostrad.
Efekt takiego posunięcia mógłby być taki, że wzrost konsumpcji (duża rzesza
bezrobotnych zarabia i wydaje) wumusi wzrost produkcji, a co za tym idzie
wzrost zatrudnienia no i spadek bezrobocia. Pamiętać też należy, że
zatrudnieni przy tych inwestycjach płacą podatki, przez co i budżet zyskuje.
O korzyściach z autostrad, chyba wspominać nie muszę.
Zaznaczam, że pomysł nie jets mój i kedy usłyszałem o tym po raz pierwszy, bez
zastanowienia uznałem, że to jakieś wielkie nieporozumienie. Dziś - po latach,
dostrzegam w nim jakiś sens.
Całkiem możliwe, że się jednak grubo mylę!
Proszę więc, szanowne grono ekspertów o rzeczową opinię i uzasadnienie
wypowiedzi za i przeciw.
Pozdrawiam i dziękuję.