Dodaj do ulubionych

Silna złotówka - dobrze, czy źle

IP: 212.180.145.* 14.05.01, 10:21
Obserwuj wątek
    • Gość: mimi Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.inet.fi 14.05.01, 16:45
      Mysle ze bardzo zle i trzeba zaczac dzialania w tym
      kierunku jak najszybciej.Zloty jest przewartosciowany
      o conajmniej o 15% co niema pokrycia z wynikami nasze
      gospodarki a mial byc jego kurs plynny grzmia juz na
      ten temat ekonomisci zobaczymy kiedy zaczna
      dzialac ,oby nie za pozno.
      • Gość: Gabi Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 193.5.26.* 15.05.01, 21:20
        Silna zlotowka? Dla kogo? Dla tych co kupuja tanio w Polsce dolary lub inne
        waluty i lokuja je w pewnych np. szwajcarskich bankach? Ten dzban wkrotce sie
        oprozni... Kto lokuje duze kwoty zlotowkoe na wysoki procent, ale
        krotkoterminowo? Tak drogimi kredytami, rowniez budowlanymi) nie napedzi sie
        gospodarki. Silna zlotowka nie sprzyja exportowi, importerom z Europy nie
        oplaca sie kupowac drogich towarow z Polski, a jesli to robia, to szukaja tych
        tanich produktow. Wiadomo, jakosc tych tanich nie zawsze odpowiada poziomowi, a
        naklejka Made in Poland daje swiadectwo pracy...i robi w dalszym ciagu zla
        opinie. Czy nie czas najwyzszy pochwalic sie dobrymi polskimi produktami
        (jakimi?)za nieco nizsza cene, ale przez to byc konkurencyjnym?
        Tez nie moge uwierzyc w sile zlotowki, gdy sie tyle dni tylko swietuje. No coz,
        sprawozdania wypadaja swietne, tylko tak na codzien jakos to inaczej wyglada.
        • Gość: wojtek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 194.181.74.* 16.05.01, 10:00
          Tak. Panie Gabi masz rację! Ale weżmy np naszych "nafciarzy" im to najlepiej
          teraz by zgnoić złotówkę, bo nas już bardzo dobrze gnoją. Np gdy baryłka ropy
          kosztowała 33 dolary, a dolar miał kurs ok 4,60 zł. to bęzynę kupowaliśmy po
          3,33 zł. Teraz gdy baryłka ropy kosztuje ok. 28 dolarów, a kurs dolara ok.
          4 zł to musimy płacić za litr bęzyny 3,35 zł. Jeżeli jest taka logika w
          stosunku do naszego kursu złotego to komu to służy?
          • Gość: Show Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 217.17.41.* 16.05.01, 19:38
            Silna złotówka na krótkim czasie służy większości ludzi, którzy wzięli kredyty
            walutowe, a moim zdaniem większość kredytów hipotecznych jest denominowana w
            Euro.
            Co prawda za fałszywie silny pieniądz przyjdzie nam wszystkim zapłacić,
            najpierw wysokim bezrobociem, a potem jak nastąpi wycofywanie się kapitału
            spekulacyjnego to zapłacimy za to wszyscy.

            Ale przynajmniej inflacja jest mała.
          • Gość: piotr Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 21:30
            silna złotówka służy tylko spekulacja banków zachodnich a zabija polskie firmy.
            Mam firmę produkcyjna ,zatrudniam 30 osób. Z powodu nieopłacalności exportu
            od 1.06. zwalniam połowę.Mam kontrakt podpisany w markach gdzie przelicznik był
            1 DM= 2,11PLN . Niech mi ktoś powie jaka firma ma taką zyskowność w Polsce,że
            może to pokryć? Moja nie. Ja dostaję teraz za markę 1,77PLN. Gdzie my żyjemy ?
            Jak długo tak można sztucznie to utrzymywać?
            • Gość: qrp Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.resnet.uky.edu 17.05.01, 04:44
              Gość portalu: piotr napisał(a):

              > silna złotówka służy tylko spekulacja banków zachodnich a zabija polskie firmy.
              > Mam firmę produkcyjna ,zatrudniam 30 osób. Z powodu nieopłacalności exportu
              > od 1.06. zwalniam połowę.Mam kontrakt podpisany w markach gdzie przelicznik był
              > 1 DM= 2,11PLN . Niech mi ktoś powie jaka firma ma taką zyskowność w Polsce,że
              > może to pokryć? Moja nie. Ja dostaję teraz za markę 1,77PLN. Gdzie my żyjemy ?
              > Jak długo tak można sztucznie to utrzymywać?

              Jeszcze jakies dwa-trzy miesiace, a potem sie rypnie, ze az milo. Zobacz jaki
              jest deficyt budzetowy na dzien dziesiejszy. Te 90% planu rocznego to po prostu
              katastrofa. A jak sobie wyobrazisz, ze ten wzrost dochodu narodowego w wysokosci
              4% rocznie to tylko tyle, co rzad sprzedaje z majatku narodowego obcemu
              kapitalowi, to juz masz pelny obraz tego bagna ekonomicznego w jakim ugrzezla
              obecnie Polska.

              Qrp, ktory na prawde nie chce byc zlym prorokiem....
              • Gość: q Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.trzcianka.sdi.tpnet.pl 18.05.01, 16:45
                a co? zlotka rypnie?


                bauc i leszek kupia pare nowych maszyn do druku szmelcu ( albo wyciagna stare
                po mieciu).

                inflacja ...
                • Gość: Leszek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 62.47.74.* 23.05.01, 10:48
                  Zauwazylem, ze od momentu umocnienia sie zlotowki
                  wiele wiecej calkiem normalnych ludzi zaczyna w Unii
                  czuc sie lepiej na wyjezdzie lub uropie, poniewaz stac
                  ich na wiecej niz kiedys. Jest to mile uczucie i
                  trzeba z niego kozystac od zaraz, bo taka sytuacja
                  predko nie powroci.
                  Nie chcialbym, aby powtorzyl sie scenariusz turecki,
                  kiedy wartosc waluty spadla katastrofalnie do poziomu
                  podpiwniczenia.Niestety srebra rodowe do sprzedazy sie
                  rzadowi koncza, wplynia 2 mld. marek z Niemiec, a
                  potem nie bedzie czym placic bankom na wysokie
                  procenty i zacznie sie inflacja, a po niej masowy
                  odplyw kapitalu spekulacyjnego z Polski.
                  Moim zdaniem zlotowka straci w pierwszym etapie ok.
                  30%, a potem powoli odzyska pare prozent.
                  Gdybym mial konto zlotowkowe, natychmiast zamienilbym
                  te pieniadze na euro, ktore od nowego roku w/g
                  przewidywan i prognoz zrowna sie z dolarem na poziomie
                  1/1. Wynikac to bedzie z pewnej euforii i
                  przechodzenia wielu inwestorow z dolara na euro.
                  Poza tym gospodarka USA zwalnia i sie oslabia.
                  Jedynym ratunkiem jest zlaczenie wymiany zlotowki z
                  kursem euro - przyklad to Bulgaria, Slowenia i.t.d.
                  Wyjazdy do Polski staly sie obecnie bardzo
                  nieatrakcyjne cenowo, poniewaz cena nie idzie w parze
                  z jakoscia. Przyczyni sie to do deficytu w tej branzy,
                  oraz zmniejszeniem obrotow na targowiskach i spadkiem
                  sprzedazy ogolnej
                  Leszek
                  • Gość: V.C. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.01, 00:00
                    CO CIE TAK CIESZY ? CZY ZEBY KUPIC MLEKO I BULKI NA SNIADANIE POJEDZIESZ ZA
                    GRANICE ? BA , CZY NAWET PO NOWY TELEWIZOR SKOCZYSZ DO ANDORY ?
                    • Gość: Jurek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
                      Koleś -nie pojedziesz tylko pójdziesz na piechotę,bo paliwo będzie zbyt
                      drogie.Import
              • Gość: staszek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.*.*.* 25.06.01, 00:00
                niestety masz rację , sytuacja jest kryzysowa budżet jest tak zrolowany że za
                3 lata jak nie będzie co sprzedać to będziemy mieli tutaj piękną recesję
              • Gość: agata Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
                Koleś,odpowiedz sobie na takie pytania-
                Dlaczego nie może twoja firma konkurować z zachodnimi.
                Może twoi pracownicy pracują mniej wydajnie ?
                Może ukochany przez naród prezydent zawetował
                obniżenie Ci podatków i brak Ci akumulacji środków na
                inwestycje ? Może prawicowo lewicowe zwiazki zawodowe
                robią wszystko by Twój produkt był mniej wydajny ?
                A swoją drogą zawierając ważny kontrakt handlowy
                nalezy chyba
                oprzeć cene na więcej niż jednej walucie.Pozdrawiam
            • Gość: KTOS Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 195.44.12.* 21.06.01, 14:07
              TO DLACZEGO NIE ZABEZPIECZYLES KONTRAKTU ??????
              TO TYLKO I WYLACZNIE TWOJA WINA ZE MUSISZ ZWALNIAC PRACOWNIKOW, POWINNI CI
              ODPOWIEDNIO "PODZIEKOWAC"
              • Gość: swiesiek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.energetyka.elblag.pl 05.09.01, 12:30
                Proszę geniusza zarzucającego brak ubezpieczenia kontraktu o wskazanie
                instytucji, która za 3% (połowa zysku) zdecyduje się ubezpieczyć kontrakt.
                Jeżeli marka skoczy ponad 1,9 złotego to pokrywa różnicę. I to do odejścia na
                emeryturę pracowników.
                Najgorsze, jak ludzie czytają podręczniki i reklamy.
      • Gość: wenzel Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 212.69.75.* 12.07.01, 23:27
        Gość portalu: mimi napisał(a):

        > Mysle ze bardzo zle i trzeba zaczac dzialania w tym
        > kierunku jak najszybciej.Zloty jest przewartosciowany
        > o conajmniej o 15% co niema pokrycia z wynikami nasze
        > gospodarki a mial byc jego kurs plynny grzmia juz na
        > ten temat ekonomisci zobaczymy kiedy zaczna
        > dzialac ,oby nie za pozno.

      • Gość: Mieszko Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.129.133.* / *.acn.pl 04.09.01, 22:37
        Silna złotówka to oczywiście dobrze dla nas - im silniejsza złotówka, tym
        zamożniejsi jesteśmy. Tym większa siłą nabywcza naszych pieniędzy, większa
        wartość naszej pracy i naszych produktów, tańszy import. Załóżmy, że PKB per
        capita w Polsce to 30% średniej unijnej; nagle pewnego dnia kurs euro (w
        wyrażeniu złotowym) spada trzykrotnie - w ten sposób osiągamy poziom PKB per
        capita równy średniej unijnej. Są dwa sposoby wzrostu naszego dochodu per
        capita w porównaniu z innymi krajami - wzrost realnego dochodu per capita oraz
        umacnianie waluty krajowej.
        Wolę, żeby Niemcy, Francuzi, Anglicy, Włosi jak najdrożej płacili za moje
        produkty, czyli eksport. Jak tego dokonać - poprzez wzrost jakości. Jeżeli zaś
        zależy nam na zwiększaniu eksportu (dodatni bilans handlowy oznacza jednak
        finansowanie konsumpcji lub inwestycji za granicą), to obniżajmy koszty
        produkcji, a nie kurs walutowy. I wszystko co się na te koszty składa -
        podatki, narzuty na pracę w postaci składek na FUS, Fundusz Pracy, PFRON itd.
        • Gość: Zbigniew Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 21:55
          Gość portalu: Mieszko napisał(a):

          > Silna złotówka to oczywiście dobrze dla nas - im silniejsza złotówka, tym
          > zamożniejsi jesteśmy.


          Nominalnie może tak , ale realnie to chyba nie.

          > Są dwa sposoby wzrostu naszego dochodu per
          > capita w porównaniu z innymi krajami - wzrost realnego dochodu per capita oraz
          > umacnianie waluty krajowej.

          Są jeszcze i inne sposoby by statystycznie zwiększyć PKB per capita.
          Np. zmniejszyć liczbę ludności.))


          > Wolę, żeby Niemcy, Francuzi, Anglicy, Włosi jak najdrożej płacili za moje
          > produkty, czyli eksport. Jak tego dokonać - poprzez wzrost jakości.

          Sama jakość nie wystarczy.Towary trzeba odpowiednio promować i kredytować
          odbiorców za granicą.Do tego aby była jakość trzeba zainwestować w nowe
          technologie i wykształcenie społeczeństwa lub sprowadzić fachowców z zagranicy,
          a na to wszystko trzeba najpierw kasy.A żeby tę kasę zdobyć trzeba być
          konkurencyjnym cenowo z tym co posiadamy w ofercie , czyli najprościej mając
          słaby pieniądz.Poza tym towary o wysokiej jakości kupuje niewielka część
          społeczeństw.Reszta robi zakupy w ALDI-m , LIDL-ach czy innych SAFEWAY-ach
          kupując z przecen chińszczyznę i inne tanie badziewie.
          A na marginesie : MACIEJ prosił aby kontynuować wątek w Silnej Złotówce II , gdyż
          SZ I się cięzko otwiera.
    • Gość: frijk Re: Silna złotówka - Silny pieniadz=Dobra ekonomia IP: *.dmi.tut.fi 22.06.01, 09:13

      Czy kiedykolwiek gdzies zbudowano porzadna ekonomie tam gdzie byla wysoka
      inflacja i zwiazana z nia slaba i chwiejna waluta?

      Prosze tylko o konkretne przyklady - nazwe panstwa i nic wiecej.

      Pytam dlatego ze nie znam takiego przykladu a jest pelno przeciwnych.
    • Gość: Mike Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 194.195.43.* 22.06.01, 09:40
      Silna zlotowka ma kilka zalet:
      - tanie sa wyjazdy zagraniczne (szczegolnie w obszar
      euro)
      - tani jest import (nalezy to wykorzystac i np.
      doposazyc szpitale badz placowki naukowe, dla firm
      rowniez tansza jest np. wymiana komputerow)
      - relatywnie nizsze sa oplaty za licencje, prawa
      autorskie i patenty
      - tani jest import zaopatrzeniowy do produkcji w kraju

      Ma tez powazne wady:
      - b. trudny eksport, firmy jada ponizej kosztow aby
      tylko utrzymac rynki zbytu
      - tani import kompsumpcyjny powiekszajacy nierownowage
      handlowa

      Uwazam ze zlotowka powinna byc slabsza o jakies 15-20%
      bo to co jest teraz to balansowanie na linie.
    • Gość: exon Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.omontowice.sdi.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
      Pytanie powinno brzmieć: Słaby Rząd - dobrze czy źle ?
      • Gość: fred Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
        Należy sie zastanowić czy mamy większy import,czy eksport.Jeżeli wiecej
        kupujemy niż sprzedajemy to chyba lepiej mieć silny pieniądz niż słaby.Problem
        naszej gospodarki nie polega na zbyt silnej złotówce lecz na braku
        konkurencyjności naszych towarów i zbyt niskiej wydajności pracy.Nie można mieć
        socjalizmu w pracy i kapitalizmu w sklepach.Kto tego nie rozumie niech głosuje
        na lewice i zwiazki zawodowe a obudzi sie z reką w ................ pustej
        kieszeni.
    • Gość: r2d2 Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.at.ibm.com 26.06.01, 00:00
      Juz za pare miesiecy SLD wybawi nas z wszystkich klopotow - w tym i z silnej zlotowki.
      • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle- Jakie stopy bylyby wlasciwe? IP: *.dmi.tut.fi 26.06.01, 00:00
        Gość portalu: r2d2 napisał(a):

        > Juz za pare miesiecy SLD wybawi nas z wszystkich klopotow - w tym i z silnej zl
        > otowki.

        Ironia raczej mylna - za pare miesiecy naciski inflacyjne spadna i stopy
        procentowe tez. A SLD nie pusci maszyn do drukowania pieniedzy na szybkie obroty
        bo ma przed soba 4 lata rzadzenia.

        Najlepszy numer bedzie jak obnizki stop zbiegna sie z przejeciem wladzy przez
        SLD. Wtedy RPP okrzyknie sie ''agentami SLD i kryptokomuna''.
        • Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle- Jakie stopy bylyby wlasciwe? IP: 192.168.111.* / 217.6.108.* 26.06.01, 00:00
          Mysle, ze nie macie racji.
          Jezeli SLD zbierze cala pule (absolutna wiekszosc), musi zredefiniowac swoje
          cele na przyszlosc. Wydaje mi sie, ze wtedy jedynym racjonalnym celem moze byc
          tylko powtorka w nastepnej kadencji.

          Aby wygrac, trzeba by odwazyc sie na radykalna sanacje polskiej gospodarki tak,
          aby po 2-3 latach konskiej kuracji, zebrac pule jeszcze raz. Nie ogladajac sie
          na placz i zgrzytanie zebow zwiazkow zawodowych i innych "obroncow" maluczkich.
          SLD mialaby wszystkie karty w rece, aby odwazyc sie na podobny ruch. Nawet
          utrata absolutnej wiekszosci poprzez secesje czerwonych konserwatystow, w
          niczym nie zagrozilaby temu planowi, bo dla takich reform zawsze mozna znalezc
          doraznych sojusznikow w Sejmie. Poza tym Buzek pokazal, jak mozna rzadzic bez
          wiekszosci.

          Jezeli Miller i kolesie nie podjeliby sie takiego rozdania, to tylko z
          tchorzostwa, krotkowzrocznosci i braku wyobrazni. Ja mysle, ze to zimne dranie,
          ktorzy graja o wladze. Jezeli tak jest, to gra pojdzie w tym kierunku.

    • Gość: Anita Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 30.06.01, 09:54
      Złotówka za mocna dla eksportu ale eksport jakoś dziwnie rośnie (no, może nie w
      maju) a import maleje. Bezrobocie rośnie i PKB rośnie czyli wydajność rośnie a
      przecież ciągle niższa niż na Zachodzie. Przymus ekonomiczny - rzecz niemiła
      ale skuteczna. A może lepiej poluzować, zamiast wymuszania wydajności zwołać
      plenum KC, podejmą kolejną uchwałę w sprawie wzrostu wydajności i eksportu i
      problem będzie załatwiony.
      • Gość: Stan Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 65.92.113.* 30.06.01, 14:54
        Przyjrzyjmy sie jak w praktyce dziala obnizanie stop % w USA. Greenspan obnizal je 6 razy.
        Jego pole manewru praktycznie sie skonczylo.Stopy % sa tylko o 1.25% wyzsze od oficjalnego
        poziomu inflacji. Rynek nie popiera jego polityki .Long bonds ida do gory. Mamy od kilku
        miesiecy tzw" inverted yield curve" tzn dlugoterminowe np bonds maja wyzszy % niz krotkoterminowe.
        Zawsze poprzedza to recesje. Oprocentowanie od pozyczek (30 letnich) na domy rosnie.
        Greenspan ma jedynie kontrole nad pozyczkami miedzybankowymi krotkoterminowymi.
        Dlugoterminowe ustala rynek. Aureola Greenspana gasnie.
        Greenspan swymi obnizkami chce ratowac nie gospodarke a wszelkiego rodzaju Hedge Funds , i banki
        ktore uprawiajac hazard na tzw derivatives wisza jak miecz demoklesa nad stabilnoscia systemu
        bankowego USA.
        Wartosc derivatives wynosi w USA ok $47 trylionow. Nikt tego nie widzi, trudne do zrozumienia,
        prasa nie pisze o tym wiec dla wiekszosci problem nie istnieje.
        W 1998 r Hedge Fund - LTCM o malo co nie polozyl USA na lopatki. Desperacka akcja Greenspana
        odwlekla kryzys jedynie. LTCM zarzadzalo 2 - ch laureatow nagrody Nobla. Jasno wiec widac, ze
        ekonomia to nie nauka (sam Soros to potwierdza). Specjalna komisja powolana przez Kongres USA
        po kryzysie LTCM wydala jedynie rekomendacje w stylu "powiiny" a nie "musi".
        Nic sie wiec nie zmienilo.Punktem zapalnym moze byc dewaluacja waluty chinskiej,
        czy wiekszy konflikt zbrojny przy udziale USA.
        Jak sam Greenspan potwierdza bezposrednia przyczyna inflacji jest podaz pieniadza na rynek.
        W ub. roku Greenspan przyznal sie , ze nie ma dobrych metod jego pomiaru.
        Greenspan pompuje $ 14% w skali roku. Kto ma pierwszy dostep do tych pieniedzy? na pewno
        nie zwykly amerykanin.
        US $ wisi na obecnym poziomie tylko przy poparciu siy militarnej ,ktora dba o "interesy" USA
        zyskujac zaufanie publiki, ktora jest tutaj najwazniejsza.
        Geniusz Greenspana dziala? W ciagu roku zadluzenie USA w stosunku do reszty swiata (glownie
        Japonii) wzroslo o 43.4% tj do $2.19 trylionow.
        Do tego dochodzi dlug publiczny USA w wysokosci $5.68 tryl.
        W sumie na rodzine wypada $124000. Do tego dochodza dlugi korporacji (sam sektor telecom. $ 500
        mld), dlugi przecietnych amerykaninow.
        Nadwyzki budzetowe USA sa fikcja. Pozyczano z Social Security aby wykazac " nadwyzke".
        Jeszcze 2 m-ce temu ten trick dzialal. Obecnie dlug publiczny powieksza sie o $214 mln na godz.
        tj o $1.87 tryl w skali roku.
        O sytuacji Polski szkoda nawet pisac. Ponad 70% bankow jest w rekach obcego kapitalu.
        RPP praktycznie nie ma zadnego wplywu na dzialalnosc obcych bankow, ktore sa niezalezne
        w ramach miedzynarodowych umow. Nie majac prawdziwych danych ich dzialalnosci,
        tj ekspansji kredytow, wielkosci derivatives na rynku polskim mowimy o niczym.
        Balcerowicz czy Bauc w tym kontekscie to figuranci. Wysokie % w Polsce maja zabiezpieczyc stabilizacje
        zlotowki za wszelka cene aby aby polski LTCM sie nie zdarzyl. Pozornie wydaje sie, ze to polityka
        fiskalna rzadu jest tego przyczyna.
        Ostatnio Nasdaq i DJ idzie do gory. Optymizm rosnie. Jednak kapitalizacja gieldy USA w stosunku
        do GDP (PKB) wynosi 120%. Historycznie wynosi on 60%.Spadek Nasdaq do 900 a DJ do 4000 jest
        nieunikniony. Amerykanie stracili tutaj ok $5 tryl. Nie mozna tego ignorowac tylko dlatego,
        ze sie samemu nie inwestuje czy nie rozumie sie tego.
        W ciagu nastepnych kilkunastu miesiecy bedziecie swiadkami pelnego zacmienia swiatowej ekonomii,
        ktora zdarza sie raz 70 lat. Standardowe podreczniki ekonomiczne znajda sie na smietniku.
        W USA kozlem ofiarnym bedzie Bush, ktorego popularnosc juz teraz gwaltownie spada.
        Wiele miejsca musialbym poswiecic GDP w USA , w jaki sposob sie go liczy i dlaczego jest on
        anachronizmem. Zostawiam to jednak dla innych.


        • Gość: barabasz Re: do troche zacmionego staniczka IP: *.pppool.de 30.06.01, 18:43
          staniczku kochany,
          zajalbys sie lepiej wlasnymi dlugami, zamiast biadolic nad
          dlugami "przecietnych amerykaninow", wyjdzie ci to na zdrowko.
          nie nudz publiki tymi odpisanymi rewelacjami, ktore zreszta mielisz po raz
          dziesiaty chyba. ekonomie swiatowa "zacmi" za kilkanascie miesiecy ? OK,
          przypomnimy. ale czy ciebie aby nie zacmilo j u z ???
          ps
          co bys, kochaniutki, powiedzial na prosty tescik ? pokaz nam saldo twojego
          depozytu akcji z marca 2000 i z marca 2001 - ile jestes do przodu? 35%, 50%?
          jak to, chyba nie chcesz powiedziec, ze jestes do tylu, bo crash, Flaute, albo ?
          nie masz gdzie pokazac ? ja ci chetnie udostepnie strone www.
          ale, staniczku, jesli nie chcesz, bo sie wstydzisz, przestan nam zawracac d...
          buzka
          b.
        • Gość: Mirek Stan - wyjaśnij. IP: *.makolab.pl 01.07.01, 23:12
          To co pisze Stan jest ciekawe (choć nie wiem czy prawdziwe). Czy możesz Stan
          wyjaśnić to wszystko bardziej przystępnie, obrazowo?
        • Gość: firjk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 02.07.01, 08:42
          Gość portalu: Stan napisał(a):

          Ciekawy posting: Bardzo trafna analiza realnego stanu ekonomii w USA oraz
          kompletnie bledna dla Polski.

          > Przyjrzyjmy sie jak w praktyce dziala obnizanie stop % w USA. Greenspan obnizal
          > je 6 razy.
          > Jego pole manewru praktycznie sie skonczylo.Stopy % sa tylko o 1.25% wyzsze od
          > oficjalnego
          > poziomu inflacji.

          Zgadza sie. Ale Greenspan idzie na calosc, na pewno zaryzykuje tak ze stopy realne
          beda na zero albo ujemne (przez pewien czas). On wie ze jezeli nie rozgrzeje
          ekonomii to bedzie
          potezny kryzys.

          > Greenspan swymi obnizkami chce ratowac nie gospodarke a wszelkiego rodzaju Hedg
          > e Funds , i banki
          > ktore uprawiajac hazard na tzw derivatives wisza jak miecz demoklesa nad stabil
          > noscia systemu
          > bankowego USA.
          > Wartosc derivatives wynosi w USA ok $47 trylionow. Nikt tego nie widzi, trudne
          > do zrozumienia,
          > prasa nie pisze o tym wiec dla wiekszosci problem nie istnieje.

          Wlasnie. Ekonomia w USA zyje na kredyt i na duze ryzyko. Tego sie nie da chyba
          robic bez< konca?

          > Geniusz Greenspana dziala? W ciagu roku zadluzenie USA w stosunku do reszty swi
          > ata (glownie
          > Japonii) wzroslo o 43.4% tj do $2.19 trylionow.
          > Do tego dochodzi dlug publiczny USA w wysokosci $5.68 tryl.
          > W sumie na rodzine wypada $124000. Do tego dochodza dlugi korporacji (sam sekto
          > r telecom. $ 500
          > mld), dlugi przecietnych amerykaninow.

          Wlasnie, te dlugi nie moga sie powiekszac bez konca. Musi nastapic jakas korekta
          Na dodatek ludzie i fundusze emerytalne zainwestowali w akcje ktorych kurs
          jest sztucznie zawyzone przez nadmierna ilosc pieniadze ktore jest na nie
          skierowany.

          > Nadwyzki budzetowe USA sa fikcja. Pozyczano z Social Security aby wykazac " nad
          > wyzke".
          > Jeszcze 2 m-ce temu ten trick dzialal. Obecnie dlug publiczny powieksza sie o $
          > 214 mln na godz.
          > tj o $1.87 tryl w skali roku.

          Tak wlasnie jest.

          > O sytuacji Polski szkoda nawet pisac. Ponad 70% bankow jest w rekach obcego kap
          > italu.

          Tu sie calkowicie myslisz. Fakt ze sektor bankowy w Polsce zostal sprawnie
          sprywatyzowany i mialy ochote go przejac powazne banki zachodnie jest niezwykle
          pozytywny. Dlaczego?

          - Dzieki niemu Polska uniknela kryzysow bankowych jakie mialy miejsce w sasiednich
          krajach

          - Know-how i organizacja bankow, personel, wyposazenie bardzo sie poprawily

          - Zasoby kapitalowe bankow wzrosly bardzo znacznie, co nawet doporowadzilo
          do zbyt szybkiej ekspansji w poprzednim okresie ktora udalo sie zahamowac
          dzieki rozsadnej polityce RPP

          > RPP praktycznie nie ma zadnego wplywu na dzialalnosc obcych bankow, ktore sa ni
          > ezalezne w ramach miedzynarodowych umow.

          Czy to ma znaczy ze RPP powinna sie mieszac do dzialania bankow???
          RPP skutecznie reguluje przeplyw pieniadza, a nadzor nad bankami sprawuje
          NBP i inne urzedy. Poniewaz banki w Polsce dzieki udzialom zagranicznym sa bankami
          powaznymi, jest duze zaufanie do systemu bankowego.


          > Nie majac prawdziwych danych ich dzialalnosci,
          > tj ekspansji kredytow, wielkosci derivatives na rynku polskim mowimy o niczym.
          > Balcerowicz czy Bauc w tym kontekscie to figuranci.

          Co? Ekspansja kredytowa jest dobrze znana, byla ona zbyt duza z powodu i RPP
          ja ograniczyla.

          > Wysokie % w Polsce maja zabiezpieczyc stabilizacje
          > zlotowki za wszelka cene aby aby polski LTCM sie nie zdarzyl. Pozornie wydaje s
          > ie, ze to polityka fiskalna rzadu jest tego przyczyna.

          Tu widac jak prawidlowa byla polityka RPP, system monetarny w Polsce jest teraz
          stabilny. Porownaj co sie wydarzylo niedawno w Turcji. Natomiast oczywiscie
          w Polsce sa powazne problemy ekonomiczne, m.in. deficyt budzet panstwa. Panstwo
          ma duze potrzeby kredytowe a to winduje stopy do gory.


          > Ostatnio Nasdaq i DJ idzie do gory. Optymizm rosnie. Jednak kapitalizacja gield
          > y USA w stosunku
          > do GDP (PKB) wynosi 120%. Historycznie wynosi on 60%.Spadek Nasdaq do 900 a DJ
          > do 4000 jest nieunikniony.

          No, 4000 jest liczba przerazajaca. Lepiej jej nie wymieniaj bo ludzie na Wall
          Street zaczna otwierac okna do skakania.

          > W ciagu nastepnych kilkunastu miesiecy bedziecie swiadkami pelnego zacmienia sw
          > iatowej ekonomii,
          > ktora zdarza sie raz 70 lat. Standardowe podreczniki ekonomiczne znajda sie na
          > smietniku.

          To jest super czarny scenariusz. Chyba jednak do tego nie dojdzie, raczej bedzie
          zwolnienie ekonomii na pare lat.

          • Gość: Amidala Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.econ.nwu.edu 06.07.01, 20:02

            Glownym celem FEDu (czyli Greenspana) czy RPP jest kontrola inflacji. Banki centralne robia to utrzymujac wysokie
            stopy procentowe. Podtrzymywanie wzrostu gopodarczego czy kursu walutowego jest dla nich sprawa
            drugorzedna.

            Gdy w styczniu stopy procentowe siegaly 7% i inflacja byla utrzymana pod kontrola FED mogl pozwolic sobie na
            zlagodzenie polityki monetarnej aby pobudzic gospodarke. Podobnie bylo w 1998, gdy Greensan obnizajac stopy
            uratowal gospodarke swiatowa przed recesja w czasie kryzysu azjatyckiego.

            Z tego powodu, uwazam, ze czerwcowa obnizka stop przez FED byla ostatnia, poniewaz dalsze ich obnizanie grozi
            wzrostem inflacji. Prawdopodobnie, jezeli rzeczywiscie presje infalcyjne sie pojawia, Greenspan zacznie zaostrzac
            polityke monetarna (podnosic stopy) juz w niedalekiej przyszlosci (poczatek 2002 ?). Utrzymanie stop na takim
            poziomie jak obecnie prawdopodobnie nie bedzie wystarczajace do pobudzenia wzrostu gospodarki amerykanskiej,
            co spowoduje recesje lub prawdopodobnie stagnacje. A to po prostu dlatego, ze Greenspan nie moze obnizac dalej
            stop bez podniesienia inflacji.

            Greenspan zdaje sobie tez sprawe, ze wysoka inflacja w USA spowodowalaby podwazenie zaufania do dolara co
            przy ogromnym zadluzeniu zarowno rzadu jak i 'przecietnego Amerykanina' spowodwaloby skutki trudne do
            przewidzenia. Dlatego bedzie wolal zaryzykowac okres recesji niz inflacji. I tak zreszta powinien zrobic.

            Dodatkowo istotne jest, aby bank centralny postrzegany byl jako instytucja niezalezna. Z tego wlasnie powodu
            prawdopodbnie Greenspan zaczal obnizac stopy dopiero w styczniu, mimo ze wyniki gospodarki amerykanskiej byly
            niepokojace juz kilka miesiecy wczesniej. Jednak w obliczu wyborow prezydenckich Greenspan nie chcial byc
            posadzany o polityczne stronnictwo. Jak widac na tym przykladzie, publiczny obraz banku centralnego jako instytucji
            niezaleznej politycznie ma rowniez spora wartosc. FED byl sklonny spoznic sie z obnizka stop i ryzykowac recesje,
            po to by ksztaltowac wizerunek niezaleznej instytucji. Mozna argumentowac, ze byl to blad, jednak tak wlasnie
            postapiono.

            To samo dotyczy sytuacji w Polsce. RPP za zadanie ma utrzymywac inflacje pod kontrola a nie stumulowac wzrost
            gospodarczy. Gdy cele inflacyjne zostana osiagniete RPP bedzie mogla pozwolic sobie na bardziej agresywna
            obnizke stop. Agresywne obnizki teraz moglyby zaprzepascic sukces w walce z inflacja w ostatnich kilku miesiacach
            czy latach.
            • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 08.07.01, 08:55
              Gość portalu: Amidala napisał(a):

              > To samo dotyczy sytuacji w Polsce. RPP za zadanie ma utrzymywac inflacje pod ko
              > ntrola a nie stumulowac wzrost
              > gospodarczy. Gdy cele inflacyjne zostana osiagniete RPP bedzie mogla pozwolic s
              > obie na bardziej agresywna
              > obnizke stop. Agresywne obnizki teraz moglyby zaprzepascic sukces w walce z inf
              > lacja w ostatnich kilku miesiacach
              > czy latach.

              No tak jest teoretycznie - zywcem przepisane z polityki FED. Oczywiscie niska
              inflacja i silna waluta sa dobre na dluzsza mete bo nigdzie nie zbudowano
              dobrej ekonomii na zlej walucie.

              Ale obecnie w Polsce pojwail sie nastepny grozny problem: Jest nim zalamanie
              finansow publicznych. Potrzeby kredytowe rzadu sa tak duze ze RPP utraci
              kontrole nad stopami i inflacja ktore beda windowane przez stopien kredytow
              rzadowych. Z tej sytuacji nie ma dobrego i latwego wyjscia.


      • Gość: PAP Złoty spadł, przed godz. 15 - dolar kosztował już 4,3 zł IP: 195.27.162.* 06.07.01, 15:36

        >>>
        Nie ma potencjału do gwałtownego osłabienia złotego, choć piątkowe osłabienie
        polskiej waluty może być początkiem korekty kursu - uważa Dariusz Rosati z Rady
        Polityki Pieniężnej.

        - To jest ten moment, którego się spodziewaliśmy od kilku miesięcy, że w
        momencie kiedy się okaże, że dane bilansu płatniczego już się nie poprawiają to
        nastąpi skorygowanie kursu - dodał Rosati.

        Innego zdania jest szef SLD Leszek Miller. Uważa, że rząd premiera Buzka jest w
        rozsypce, co może doprowadzić Polskę do kryzysu finansowego i opóźnić starania
        o wejście do Unii Europejskiej.


        W piątek przed godziną 15.00 złoty gwałtownie osłabł do poziomu 4,3 zł za USD
        wobec 4,03 zł w czwartek. Deficyt obrotów bieżących wzrósł w maju do 708 mln
        USD z 519 mln USD w kwietniu, osiągając poziom 5,2 proc. w relacji do PKB.
        Majowy deficyt przekroczył górną granicę oczekiwań analityków, którzy
        szacowali, że wyniesie on 370-600 mln USD.
        >>>
        • Gość: szafran Re: Złoty spadł, przed godz. 15 - dolar kosztował już 4,3 zł IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.01, 16:17
          ... i to jest koniec tej dyskusji i poczatek nastepnej, na przeciwny temat.
          • Gość: mały BB Re: Złoty spadł, przed godz. 15 - dolar kosztował już 4,3 zł IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.07.01, 20:53
            a o 16 juz 4.19 tylko przyjda pieniądze z odszkodowań i znów Niemcy bedą
            umacniać złotówkę. Ale raczej nie spadnie ona poniżej 4 PLN. idelany i realna
            wartość PLN do USD to ok.4.10-4.15
            i tak bedzie porzez wakacje chyba że znów jakis minister wyleci lub deficyt
            będzie ponad 20 mld......Nara

          • Gość: Mirek Re: Złoty spadł, przed godz. 15 - dolar kosztował już 4,3 zł IP: *.makolab.pl 06.07.01, 21:31
            Silna złotówka - dobrze czy źle? "... i to jest koniec tej dyskusji i poczatek
            nastepnej, na przeciwny temat."
            Szafran, kapitalna puenta! Do usłyszenia w nowym wątku za kilka dni.

    • Gość: Jerzyk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 213.25.164.* 06.07.01, 16:26
      W końcu osłabła złotówka. Bardzo dobrze się stało, polska gospodarka już sie
      dławiła, to może tylko jej pomóc, pod warunkiem utrzymania w ryzach wynagrodzeń.
      • Gość: q Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.trzcianka.sdi.tpnet.pl 06.07.01, 20:22
        a co z cenami benzyn, kosztów obsługi długu?
        przecież silny dolar spowoduje jeszcze większą diurę w
        budżecie i możliwy wzrost inflacji.

        wpadlismy w błędne koło.
    • Gość: typek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 06.07.01, 21:51
      zloty jest w mojej ocenie znacznie przewartosciowany i korekta kursu jest
      wlasciwie nieuchronna. czy ta korekta skonczy sie kryzysem finansowym to juz
      inna sprawa.


      • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 08.07.01, 08:49
        Gość portalu: typek napisał(a):

        > zloty jest w mojej ocenie znacznie przewartosciowany i korekta kursu jest
        > wlasciwie nieuchronna. czy ta korekta skonczy sie kryzysem finansowym to juz
        > inna sprawa.

        Kurs waluty jest UBOCZNYM skutkiem bardzo powaznych problemow strukturalnych.
        Czyli jest zle. Ale w skali makro nastapila poprawa bo spadl deficyt bilansu
        handlowego, zostal zahamowany lawinowy wzrost importu.

        Nie zapominaj ze obnizenie kursu wplynie na podrozenie importu. Wzrosna naciski
        inflacyjne, inwestorzy wycofaja kapitaly. Czy to poprawi stan ekonomii?

        • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 08.07.01, 17:21
          Gość portalu: frijk napisał(a):

          > Gość portalu: typek napisał(a):
          >
          > > zloty jest w mojej ocenie znacznie przewartosciowany i korekta kursu jest
          > > wlasciwie nieuchronna. czy ta korekta skonczy sie kryzysem finansowym to j
          > uz
          > > inna sprawa.
          >
          > Kurs waluty jest UBOCZNYM skutkiem bardzo powaznych problemow strukturalnych.
          > Czyli jest zle. Ale w skali makro nastapila poprawa bo spadl deficyt bilansu
          > handlowego, zostal zahamowany lawinowy wzrost importu.
          >
          > Nie zapominaj ze obnizenie kursu wplynie na podrozenie importu. Wzrosna naciski
          > inflacyjne, inwestorzy wycofaja kapitaly. Czy to poprawi stan ekonomii?
          >
          Pisalem Ci kilki dni temu ze "silna zlotowka" jest zbudowana na nie odpowiednim premisie.
          Twoj bog Balcerowicz utrzymywal wysoka wartosc zlotowki na zlym podlozu. Podniosl
          wartosc zlotowki placac obcokrajowcom wysokie procenty za ich "investowanie w polskich bankach".
          Banka prysla. Obcokrajowcy nie chca wysokich procentow w niepewnych siebie bankach. Ludzie, to jest
          Polacy, dalej cierpia. Powiedz swojemu bogowi Balcerowiczowi zeby znalazl lepsza podstawe
          na kontrolowanie wartosci zlotowki. Nap.: obniz procenty na pozyczki i rozwin polski przemysl i handel
          w kraju. Nie polegaj na dotowane importy z calej Europy. Polegaj na swoich worobach. Balcerowicz nie
          jest glupi on znajdzie sposob.
          Emigrant

          • Gość: ? Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.15.tuwien.teleweb.at 08.07.01, 20:53
            Nad czym tu dyskutowac? Dzialalnosc Balcerowicza od poczatku nie sluzyla i nie
            sluzy interesom Polski.To widac golym okiem.Efekty jego dzialalnosci juz byly
            widoczne w pierwszej fazie dzialalnosc ,gdzie jednym pociagnieciem rozlozyl
            nawet dobrze prosperujace przedsiebiorstwa.Potem tylko konsekwetnie kontynuowal
            dalsza rozwalke.Jako prezes banku stawia tylko kropke nad "i".To ewidetnie
            widac po rozwoju gospodarki.Dysputy nie maja sesu,poniewaz wartosc pieniadza
            winna opierac sie na gospodarce.Waluty panstw opartych o stabilna
            gospodarke,posiadajace mala inflacje spadaja na wartosci w stosunku do
            zlotowki.Czy znacie taki drugi przypadek na swiecie?
            • Gość: eXxon Wahania walutowe IP: 194.195.43.* 10.07.01, 10:10
              Marka niemiecka na przestrzeni ostatnich 20 lat wahala sie miedzy:
              1,6 a 2,3 w stosunku do dolara. No i co? No i nic.

              Obecnie slaba marka powoduje ze Niemcy zarabiaja krocie na eksporcie swoich BMW i
              Mercow do USA - ktore sa dla tych firm najwiekszym (po RFN) rynkiem zbytu,
              szczegolnie dla aut z segmetu - luksusowe.
          • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 09.07.01, 10:06
            Gość portalu: Emigrant napisał(a):

            > Gość portalu: frijk napisał(a):
            > Pisalem Ci kilki dni temu ze "silna zlotowka" jest zbudowana na nie odpowiednim
            > premisie.
            > Twoj bog Balcerowicz utrzymywal wysoka wartosc zlotowki na zlym podlozu. Podnio
            > sl
            > wartosc zlotowki placac obcokrajowcom wysokie procenty za ich "investowanie w p
            > olskich bankach".
            > Banka prysla. Obcokrajowcy nie chca wysokich procentow w niepewnych siebie bank
            > ach. Ludzie, to jest
            > Polacy, dalej cierpia. Powiedz swojemu bogowi Balcerowiczowi zeby znalazl lepsz
            > a podstawe
            > na kontrolowanie wartosci zlotowki. Nap.: obniz procenty na pozyczki i rozwin

            Czy naprawde przekracza twoja zdolnosc pojmowania ze % na pozyczki zwiazane sa
            z INFLACJA?. W poprzednim okresie w Polsce nastepowal szybki wzrost inflacji
            i lawinowy wzrost konsumpcji i importu. Grozilo to wybuchem jak ostatnio w Turcji.
            Tego udalo sie uniknac dzieki ROZSADNEJ polityce stop procentowych. Nie jest
            wina RPP ze udalo sie tego uniknac dopiero po wysrubowaniu stop na tak wysoki
            poziom. Swiadzcy to po prostu o poteznych poroblemach strukturalnych w ekonomii.
            Teraz sytuacja sie w miare ustabilizowala, chociaz dalej sa duze naciski
            inflacyjne a deficty bilansu platniczego jest na granicy dopuszczalnosci.

            > polski przemysl i handel w kraju.

            Haha dobre to. Pewnie ze kazdy by chcial rozwijac swoj byznes tylko jest jedno
            MALUTKIE pytanie: SKAD WZIAC NA TO KAPITAL? Polska jest krajem bez kapitalu
            poniewaz w okresie komunizmu budowano ekonomie bezkapitalowa. Tego sie nie da
            zmienic w krotkim czasei a wiec jedyna mozliwoscia jest import kapitalu.

            Wez taki prosty przyklad: W Polsce buduja sie teraz na duza skale nowoczesne
            sieci handlowe, hipermarkety, shopping malle i cala infrastruktura. Wymaga to
            lacznych inwestycji liczonych w miliardy dolarow. Czy ty myslisz ze w Polsce
            znalazlby sie kapital i know-how na takie inwestycje???

            > Nie polegaj na dotowane importy z calej Europy. Polegaj na swoich woro
            > bach. Balcerowicz nie jest glupi on znajdzie sposob.
            > Emigrant

            Zacznij od tego ze w Polsce sila robocza jest 10x tansza niz na Zachodzie.
            Jesli mowisz o dotowanej zywnosci z Europy. to najpierw zapytaj dlaczego tak
            tania sila robocza nie jest w stanie wyprodukowac jeszcze taniej???
            Problem jest w zacofaniu i braku konkurencyjnosci. A jedynym lekarstwem na to
            jest otwieranie rynkow a nie zamykanie sie w zascianku.

            • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 11.07.01, 04:52
              Gość portalu: frijk napisał(a):

              > Gość portalu: Emigrant napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: frijk napisał(a):
              > > Pisalem Ci kilki dni temu ze "silna zlotowka" jest zbudowana na nie odpowi
              > ednim
              > > premisie.
              > > Twoj bog Balcerowicz utrzymywal wysoka wartosc zlotowki na zlym podlozu. P
              > odnio
              > > sl
              > > wartosc zlotowki placac obcokrajowcom wysokie procenty za ich "investowani
              > e w p
              > > olskich bankach".
              > > Banka prysla. Obcokrajowcy nie chca wysokich procentow w niepewnych siebie
              > bank
              > > ach. Ludzie, to jest
              > > Polacy, dalej cierpia. Powiedz swojemu bogowi Balcerowiczowi zeby znalazl
              > lepsz
              > > a podstawe
              > > na kontrolowanie wartosci zlotowki. Nap.: obniz procenty na pozyczki i roz
              > win
              >
              > Czy naprawde przekracza twoja zdolnosc pojmowania ze % na pozyczki zwiazane sa
              > z INFLACJA?. W poprzednim okresie w Polsce nastepowal szybki wzrost inflacji
              > i lawinowy wzrost konsumpcji i importu. Grozilo to wybuchem jak ostatnio w Turc
              > ji.

              Nie mow mnie o Turcji. Tam calego kraju finanse sa w rekach kilku wplywowych rodzin. Nie chce tu
              uzywac slowa mafia. Nie ma przedsiebiorstwa w Turcji zeby jedna z tych rodzin nie miela minimum 10%
              udzialu, zazwyczaj wiecej; bez wzgledu czy tojest przedsiebiortwo tureckie czy miedznarodowe.
              Oni (rodziny) dyktuja kto ma byznes w Turcji a kto wysiada. Oni powoduja inflacje, albo recesje jak im
              pasuje. Wielki Ataturk nic nie zmienil w Turcji po pierwszej wojnie swiatowej, oprocz alfabetu, z
              arabskiego na europejski. Oszustwo istnialo za "cesarzy" tureckich i teraz istnieje. Ja tam bylem.

              > Tego udalo sie uniknac dzieki ROZSADNEJ polityce stop procentowych. Nie jest
              > wina RPP ze udalo sie tego uniknac dopiero po wysrubowaniu stop na tak wysoki
              > poziom. Swiadzcy to po prostu o poteznych poroblemach strukturalnych w ekonomii
              > .
              > Teraz sytuacja sie w miare ustabilizowala, chociaz dalej sa duze naciski
              > inflacyjne a deficty bilansu platniczego jest na granicy dopuszczalnosci.
              >

              Co sie ustabilizowalo? Ludzie sa bez pracy. Nie maja pieniedzy. Sam pisales
              w jednym swoch listow ze ludzie nie kupuja w tym roku tak jak w poprzednich latach.

              > > polski przemysl i handel w kraju.
              >
              > Haha dobre to. Pewnie ze kazdy by chcial rozwijac swoj byznes tylko jest jedno
              > MALUTKIE pytanie: SKAD WZIAC NA TO KAPITAL? Polska jest krajem bez kapitalu
              > poniewaz w okresie komunizmu budowano ekonomie bezkapitalowa. Tego sie nie da
              > zmienic w krotkim czasei a wiec jedyna mozliwoscia jest import kapitalu.
              >

              Jest masa (nie duzo ale masa) rzeczy importowanych. Ludzie kupuja, jesli kupuja za
              pozyczone pieniadze. Ten wysoko stojacy zloty jest oparty na pozyczonej twardej walucie
              czy to jest dolar czy marka czy funt nie robi roznicy, ktos to kiedys w przyszlosci musi zaplacic
              i to z wysokim procentem.


              > Wez taki prosty przyklad: W Polsce buduja sie teraz na duza skale nowoczesne
              > sieci handlowe, hipermarkety, shopping malle i cala infrastruktura. Wymaga to
              > lacznych inwestycji liczonych w miliardy dolarow. Czy ty myslisz ze w Polsce
              > znalazlby sie kapital i know-how na takie inwestycje???

              Hipermarkiety to sa punkty pozbycia sie rzeczy importowanych do Polski, ktore sa
              dotowane i hipermakiety nie placa ani grosza podatku za to w Polsce. To nie jest zadna infrastruktura.
              W Krakowie kolo Kurdwanowa jest taki hipermarkiet. Stal juz piec lat. Przez piec lat
              obcokrajowiec nie placi podatku (no, bo rozwija byzens). Po pieciu latach musi placic. Ale co sie stalo?
              Hipermarkiet kolo Kurdwanowa zostal "sprzedany"... nie wiem komu. Zmienili nazwe...Nowy wlasciciel
              ma prawo od nowa rozwijac sie, to jest nie placic podatkow. Co to znaczy placic czy nie placic podatkow?
              Kupilem pieczonego kurczaka w polskim sklepiku. Zaplacilem 10 1/2 zlotego. Poszedlem do
              hipermarkiety zaplacilem 8 zlotych. Te dwa i pol zlotego roznicy to jest to co sie nalezy dla panstwa
              polskiego od hipermarkietu. Widzisz Polak placi, a obcokrajowiec nie placi... Dlaczego?
              >

              > > Nie polegaj na dotowane importy z calej Europy. Polegaj na swoich woro
              > > bach. Balcerowicz nie jest glupi on znajdzie sposob.
              > > Emigrant
              >
              > Zacznij od tego ze w Polsce sila robocza jest 10x tansza niz na Zachodzie.
              > Jesli mowisz o dotowanej zywnosci z Europy. to najpierw zapytaj dlaczego tak
              > tania sila robocza nie jest w stanie wyprodukowac jeszcze taniej???
              > Problem jest w zacofaniu i braku konkurencyjnosci. A jedynym lekarstwem na to
              > jest otwieranie rynkow a nie zamykanie sie w zascianku.
              >
              Nie ma sytuacyj nie mozliwych. Wykonac zadanie nie mozliwe potrwa troche dluzej.
              W Polsce jest wiecej samochodow niemieckich niz jakichkolwiek innych. Ani jednej fabryki
              samochodow niemieckich w Polsce (moze jedna mala). Dlaczego? To samo inne rzeczy, pralki,
              uzbrojenie domowe, t.j krany rury wszystko z Niemiec. Dlaczego? Nie patrz na bogate panstwa jak
              Niemcy, USA, UK, Japnia.
              Zapoznaj sie z Brazylia, Korea Poludniowa, Indonezja. Jak oni doszli do "twardej waluty". Zamkneli
              granice. Tam tez byla i jest tania robocizna. Powiedzieli wielkim byznesom albo tu wyrabiacie rzeczy ktore
              my kupujemy od was albo nie kupujemy od was. Gdzie sa w polskim rzadzie ludzie z jajami? Same
              tchorze... albo idioci.
              Emigrant
              • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 11.07.01, 10:26
                Gość portalu: Emigrant napisał(a):

                > Nie mow mnie o Turcji. Tam calego kraju finanse sa w rekach kilku wplywowych ro
                > dzin. Nie chce tu
                > uzywac slowa mafia. Nie ma przedsiebiorstwa w Turcji zeby jedna z tych rodzin n
                > ie miela minimum 10%
                > udzialu, zazwyczaj wiecej; bez wzgledu czy tojest przedsiebiortwo tureckie czy
                > miedznarodowe.
                > Oni (rodziny) dyktuja kto ma byznes w Turcji a kto wysiada. Oni powoduja inflac
                > je, albo recesje jak im
                > pasuje. Wielki Ataturk nic nie zmienil w Turcji po pierwszej wojnie swiatowej,
                > oprocz alfabetu, z
                > arabskiego na europejski. Oszustwo istnialo za "cesarzy" tureckich i teraz istn
                > ieje. Ja tam bylem.

                Jesli sadzisz ze kryzys w Turcji spowodowala mafia to wez mase innych przykladow:
                juz moze nie od Great Depression ale np. od Cartera, Po przyklady z ostatnich
                kilku lat w Azji. Ameryka Poludniowa to jest wlasciwie permanentny kryzys.
                Te kryzysy sa wywolane tym ze system monetarny nie jest w stanie powstrzymac
                inflacji, oraz lawinowego wzrostu importu i akcji kredytowej.


                > > Tego udalo sie uniknac dzieki ROZSADNEJ polityce stop procentowych. Nie je
                > st
                > > wina RPP ze udalo sie tego uniknac dopiero po wysrubowaniu stop na tak wys
                > oki
                > > poziom. Swiadzcy to po prostu o poteznych poroblemach strukturalnych w eko
                > nomii
                > > .
                > > Teraz sytuacja sie w miare ustabilizowala, chociaz dalej sa duze naciski
                > > inflacyjne a deficty bilansu platniczego jest na granicy dopuszczalnosci.
                > Co sie ustabilizowalo? Ludzie sa bez pracy. Nie maja pieniedzy.

                Tak, to jest bardzo bolesne. Bo ustabilizowala (ale i tak niezbyt dobrze) sie
                sytuacja w skali MAKRO i nie ma grozby gwaltownej eksplozji. Ale odbylo sie
                to kosztem sytuacji ludzi w skali MIKRO - bo ludzie nie przyjmuja ze poprzednio
                bylo lepiej ale LEPIEJ NA KREDYT (lawina importowa, kredyty).



                > > MALUTKIE pytanie: SKAD WZIAC NA TO KAPITAL? Polska jest krajem bez kapital
                > u poniewaz w okresie komunizmu budowano "ekonomie" bezkapitalowa. Tego sie nie
                > Jest masa (nie duzo ale masa) rzeczy importowanych. Ludzie kupuja, jesli kupuja
                > za
                > pozyczone pieniadze. Ten wysoko stojacy zloty jest oparty na pozyczonej twardej
                > walucie
                > czy to jest dolar czy marka czy funt nie robi roznicy, ktos to kiedys w przyszl
                > osci musi zaplacic i to z wysokim procentem.

                Tak ale dzieki wysokim stopom zahamowano inflacje i wzrost importu (chociaz
                ostanie dane wskazuja ze import znowu wzrosl co jest juz bardzo dziwne).
                Natomiast spadek wartosci waluty doprowadzi do jeszcze ostrzejszych efektow:
                wzrostu inflacji, fali bankructw tych co wzieli kredyty walutowe.
                Na slabej walucie nigdzie jeszcze nie zbudowano dobrej ekonomii.


                > Hipermarkiety to sa punkty pozbycia sie rzeczy importowanych do Polski, ktore s
                > a dotowane i hipermakiety nie placa ani grosza podatku za to w Polsce. To nie
                > jest zadna infrastruktura.

                Haha powiedz ludziom w Polsce ze powinni kupowac w sklepikach jak za czasow
                komuny. W hipermarketach jest towar ktory musi sie sprzedawac w duzej konkurencji
                z innymi towarami. Jest tam pelno polskich towarow o ile jest na nie zbyt.

                > W Krakowie kolo Kurdwanowa jest taki hipermarkiet. Stal juz piec lat. Przez pie
                > c lat
                > obcokrajowiec nie placi podatku (no, bo rozwija byzens). Po pieciu latach musi
                > placic. Ale co sie stalo?
                > Hipermarkiet kolo Kurdwanowa zostal "sprzedany"... nie wiem komu. Zmienili nazw
                > e...Nowy wlasciciel
                > ma prawo od nowa rozwijac sie, to jest nie placic podatkow. Co to znaczy placic
                > czy nie placic podatkow?

                Oj chyba sie nie da u ciebie nic odkrecic, bzdury horrendalne.

                Dlaczego inwestorom zagranicznym w Polsce trzeba dac ulgi?

                Bo jest konkurencja o kapital. Kapital przyjdzie tam gdzie sa korzystne warunki.
                Niestety tak jest w kapitalizmie. Glownym zagrozeniem w Polsce byloby gdyby
                kapital uznal ze warunki sa zle i odplynal. I tak warunki w Polsce sa nienajlepsze
                bo wiecej kapitalu na glowe mieszkanca poszlo w Czech i na Wegry.



                > Kupilem pieczonego kurczaka w polskim sklepiku. Zaplacilem 10 1/2 zlotego. Posz
                > edlem do
                > hipermarkiety zaplacilem 8 zlotych. Te dwa i pol zlotego roznicy to jest to co
                > sie nalezy dla panstwa
                > polskiego od hipermarkietu. Widzisz Polak placi, a obcokrajowiec nie placi... D
                > laczego?

                Hahaha, powiedz wiec ludziom ze powinni kupowac DROZEJ w jakichs obdrapanych
                sklepikach bez parkingu niz TANIEJ w luksusowych shopping mallach z klima i
                porzadnymi parkingami hehe. To ze sklepiki sa drozsze wynika ze maja wyzsze
                koszty - na calym swiecie jest koncentracja handlu.

                Cos mi sie wydaje ze ty chcialbys zeby w Polsce byl skansen, chaty kryte rodima
                sloma. rodzime auta Syrena i sklepiki GS-u a hipermarkety to na Zachodzie.

                >
                > Problem jest w zacofaniu i braku konkurencyjnosci. A jedynym lekarstwem na
                > to jest otwieranie rynkow a nie zamykanie sie w zascianku.
                > >
                > Nie ma sytuacyj nie mozliwych. Wykonac zadanie nie mozliwe potrwa troche dluzej
                > W Polsce jest wiecej samochodow niemieckich niz jakichkolwiek innych

                Haha to jesyt proste. Dlatego ze kapital niemiecki z branzy aut uznal niestety ze
                Polska nie jest dobra do duzych inwestycji. Zamiast tego np. Volkswagen kupil
                Skode w Czechach i poteznie tam zainwestowal. A w Polsce zainstalowal sie Fiat i
                nieszczesne Daewoo.

                Auta to jest dobry przyklad - kapital wybiera lokacje tam gdzie sa najlepsze
                warunki.

                Jak bys mial kapital zrobilbys dokladnie tak samo - chyba nie inwestowalbys
                w Polsce zeby miec straty albo maly zysk?


                > Ani jednej fabryki
                > samochodow niemieckich w Polsce (moze jedna mala). Dlaczego? To samo inne rzecz
                > y, pralki,
                > uzbrojenie domowe, t.j krany rury wszystko z Niemiec. Dlaczego?

                Wlasnie, dlaczego? Dlatego ze Polacy NIE SA IDIOTAMI: chca kupowac dobre towary
                po dobrej cenie!!! Dlatego kupuja niemieckie towary albo inne, byle byly tanie
                i dobre. Moze dobre auta jest trudno zrobic ale zapytaj dlaczego w Polsce nie
                mozna zrobic rur konkurencyjnych do niemieckich jesli sila robocza kosztuje 10x
                mniej?

                > Nie patrz na bo gate panstwa jak Niemcy, USA, UK, Japnia.
                > Zapoznaj sie z Brazylia, Korea Poludniowa, Indonezja. Jak oni doszli do "twarde
                > j waluty". Zamkneli granice. Tam tez byla i jest tania robocizna. Powiedzieli
                > wielkim byznesom alb o tu wyrabiacie rzeczy ktore my kupujemy od was albo nie
                > kupujemy od was. Gdzie sa w polskim rzadzie ludzie z jajami? Same
                > tchorze... albo idioci.
                > Emigrant

                No widac teraz jasno ze masz pomylone z poplatanym poglady z lat 60. W latach 60
                myslano ze w zamknietym rynku mozna rozwijac wlasne przemysly. Po pierwsze te
                czasy juz minely, teraz jest wolny rynek i przeplyw kapitalu. Istnieje takie
                cos jak WTO (World Trade Ogranisation) i porozumienia miedzynarodowe ktore
                zabraniaja barier. Istnieje EU, NAFTA. Wszyscy po prostu sie nauczyli ze na
                dluzsza mete tylko wolny rynek i konkurencja prowadza do zdrowego rozwoju.

                I wlasnie zobacz na dlugofalowe efekty:

                Korea Poludniowa - wielki kryzys 3 lata temu, ogromne zadluzenie konglomeratow
                (Daewoo), zla struktura przemyslu. W korei tylko te przemysly sa zdrowe ktore
                byly wystawione na konkurencje, inne maja dlugi albo robily ponizej kosztow.

                Brazylia - permanentne problemy z waluta, kryzysy przemyslowe. Chca zerwac ze
                stara polityka i zlkiwidowac wszystkie bariery.

                Indonezja - nie ma co mowic, chaos.

                Nawet Japonia ma potezny kryzys strukturalny z ktorego nie wiadomo jak wybrnie
                ale koszt bedzie wysoki.

                Tak to jest, realia sa inne niz ci sie wydaje.
                • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle Do Frijka IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 11.07.01, 19:13
                  Szanowny Panie Frijk,
                  Widze ze tak jak Neron palil Rzym az wszystko splonelo, tak Pan i pan Balcerowicz jestescie
                  nastawieni zniszczyc Polske ekonomicznie doszczetnie. Te dlugi ktore teraz pan Balcerowicz
                  powieksza co dziennie, napewno splacimy Niemcom i innym oddajac ziemie zachodnie Niemcom,
                  Holendrom, Wlochom ii tym innym, od ktorych teraz pozyczamy aby placic tym samym obcokrajowcom
                  wysokie procenty za trzymanie ich waluty w polskich bankach. Ten szacher/macher z tymi wysokimi
                  procentami, to jest najbardziej nielogiczne podejscie do kontrolowania ekonomii. Nigdy mi nie
                  napisal Pan jak i kiedy my to splacimy.
                  Kiedy pisze, popatrz na Brazylie, to nie mowie o favelach w Rio de Janeiro, ale zapytaj sie dlaczego
                  VolksWagen fabryki w Brazylii sa najwieksze w swieci poza Niemiec. To samo moge powiedziec
                  o General Motors i innych. Kiedy ja mowie o Korei to mowie ogolnie o ekonomii a nie Daewoo.
                  Nie malpujmy wszystko od Japonczykow, ale zastanowmy sie jak taki maly kraj bez bogactw
                  naturalnych stal sie jedna z najwiekszych poteg ekonomicznych. Adoptujmy to co pomoglo innym
                  krajom, a odrzucmy to co jest zle. Pisze pan free economy. Kazde panstwo w swiecie dotuje. Nawet
                  tak bliskie kraje jak USA i Kanada dotuja wyroby rolne, export drzew i t.d. Tylko Polska nie dotuje i nie
                  ogranicza importu dotowanych wyrobow. Moge cytowac inne przyklady ale uwazam ze pan widzi do
                  czego daze. Pan jest jedno kierunkowy. To co Balcerowicz robi to jest dobre, swiete i bez zarzutow.
                  Nie zaczynajmy nic nowego...
                  Emugrant
                  • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle Do Frijka IP: *.dmi.tut.fi 12.07.01, 15:26
                    Gość portalu: Emigrant napisał(a):

                    > Widze ze tak jak Neron palil Rzym az wszystko splonelo, tak Pan i pan Balcerow
                    > icz jestescie
                    > nastawieni zniszczyc Polske ekonomicznie doszczetnie. Te dlugi ktore teraz pan
                    > Balcerowicz
                    > powieksza co dziennie, napewno splacimy Niemcom i innym oddajac ziemie zachodni
                    > e Niemcom,
                    > Holendrom, Wlochom ii tym innym, od ktorych teraz pozyczamy aby placic tym samy
                    > m obcokrajowcom
                    > wysokie procenty za trzymanie ich waluty w polskich bankach. Ten szacher/mache
                    > r z tymi wysokimi
                    > procentami, to jest najbardziej nielogiczne podejscie do kontrolowania ekonomii
                    > . Nigdy mi nie
                    > napisal Pan jak i kiedy my to splacimy.

                    Po co takie bzdury pisac? Stopy procentowe to warunki na jakich banki oferuja
                    kredyt. Kapital plynie do bankow ktore pozyczaja pieniadze. Kredyty splacaja
                    ci co pozyczaja a z tego banki splacaja tých co wplacili kapital.

                    Wysokie stopy zahamowaly nadmierna akcje kredytowa wiec system bankowy w Polsce
                    jest stabilny.

                    Natomiast potezny problem jest z budzetem panstwa ktory jest deficytowy i
                    zaciaga duze pozyczki. ALE TO NIE JEST WINA BALCEROWICZA, to jest wina rzadow
                    ktore finansuja deficytowy przemysl: gornictwo, hutnictwo, koleje. TO JEST
                    tragiczne.

                    > Kiedy pisze, popatrz na Brazylie, to nie mowie o favelach w Rio de Janeiro, al
                    > e zapytaj sie dlaczego
                    > VolksWagen fabryki w Brazylii sa najwieksze w swieci poza Niemiec. To samo mog
                    > e powiedziec
                    > o General Motors i innych.

                    Daj spokoj z Brazylia, jest to permanenty brak stabilnosci. Kapital probuje
                    cos robic ale ogolnie wyglada to slabo.

                    > Kiedy ja mowie o Korei to mowie ogolnie o ekonomii a nie Daewoo.

                    To bys wiedzial ze w Korei byl kilka lat temu potezny kryzys a teraz maja przed
                    soba ogromna restrukturyzacje. Daewoo jest tylko jednym przykladem za to dobrze
                    znanym w Polsce.

                    > Nie malpujmy wszystko od Japonczykow, ale zastanowmy sie jak taki maly kraj bez
                    > bogactw
                    > naturalnych stal sie jedna z najwiekszych poteg ekonomicznych. Adoptujmy to co
                    > pomoglo innym
                    > krajom, a odrzucmy to co jest zle. Pisze pan free economy. Kazde panstwo w swie
                    > cie dotuje. Nawet
                    > tak bliskie kraje jak USA i Kanada dotuja wyroby rolne, export drzew i t.d. Tyl
                    > ko Polska nie dotuje i nie
                    > ogranicza importu dotowanych wyrobow. Moge cytowac inne przyklady ale uwazam ze
                    > pan widzi do
                    > czego daze.

                    Czasy dotacji i barier celnych sie skonczyly. Teraz jest World Trade Organisation.
                    Z Japonii tez sie nie da brac przykladu - Polska to nie jest 120 mln ludzi
                    stloczonych na Mazowszu i wlaczacych o byt.

                    > Pan jest jedno kierunkowy. To co Balcerowicz robi to jest dobre, swiete
                    > i bez zarzutow. Nie zaczynajmy nic nowego...

                    Nonsens. Chodzi o to zeby nie wracac do starego izolacjonizmu i kontroli ekonomii
                    przez biurokratow. W miare stabilna waluta i niska inflacja sprzyjaja rozwojowi
                    na dluzsza mete. Dla polskiej ekonomii wazny tez jest doplyw kapitalu. Poza tym
                    Polska znajdzie sie niezadlugo w Unii, pozniej powinna szybka przystapic do
                    wspolnej waluty. Wtedy NIE BEDZIE POTRZEBA BALCEROWICZOW. Beda warunki dla
                    kazdego do dzialania na ogromnym rynku. Kazdy bedzie mogl cos wyrwac w zaleznosci
                    od tego jak bedzie sprytny - jednym slowem bedzie Ameryka w Europie hehe.



                    • Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle Do Frijka IP: *.cern.ch 12.07.01, 22:59
                      Przepraszam, ze sie wtracam, ale dyskusja jest
                      zajmujaca.
                      Nie chcialbym zajmowac stanowczego stanowiska po
                      ktorejs ze
                      stron, ale mam kilka luznych refleksji.

                      1) Nie zgadzam sie, ze budowa supermarketow jest czyms,
                      czego
                      nam szczegolnie potrzeba. Taki sposob zainwestowania w
                      Polsce
                      kapitalu jest jednym z najgorszych dla nas.
                      Supermarkety tanio
                      kupuja rynek i dostaja ulgi podatkowe. Ja bym dal ulgi
                      na transwer
                      kapitalu i technologii produkcji, a nie na tworzenie
                      sieci dystrybucji.
                      Aha, nie sposob zapomniec, ze lamia prawa pracownicze i
                      doja niemozebnie
                      producentow, ktorzy ich czesto kredytuja. Skutek?
                      Rosnace bezrobocie,
                      za ktore oczywiscie wszyscy placimy w postaci podatkow
                      i wysokich
                      stop (panstwo pozycza np. na zasilki). No i mamy
                      odrobine wiekszy
                      deficyt obrotow biezacych.

                      2) Tak szybko i bardzo wzmocniona zlotowka (do niedawna
                      to bylo
                      chyba ze 20% w ciagu roku wzgledem euro) oczywiscie nie
                      sluzy
                      gospodarce. Jeszcze bardziej nie posluzy, kiedy zaczna
                      padac
                      firmy, po czym nastapi katastrofalny wzrost deficytu
                      budzetowego,
                      polskie papiery dluzne stana sie niemodne i zlotowka
                      straci
                      nastepne 20-30%...

                      Jak ktos nie wierzy, to niech sobie odswiezy "silne
                      akcje"
                      firm nowej gospodarki, dzis warte 1/5-1/3 tego co rok
                      temu.
                      Oczywiscie, Balcerowicz jest troche winien, bo inflacja
                      3%
                      za 2 lata do niczego Polsce nie jest potrzebna. Stopy
                      moglyby
                      byc troche nizsze, a inflacja troche wyzsza.

                      Sytuacja z gospodarka i stopami jest troche jak
                      napinanie luku.
                      Wszystko dobrze, dopoki sie nie przegina. Prawda?

                      3) Otwartosc na swiat jest potrzebna. Ale, otwierac
                      nalezy stopniowo
                      i najlepiej najpierw dla technologii i nisko
                      przetworzonych surowcow,
                      a potem dla produktow. To troche tak, jakby chciec
                      chorego
                      od razu wpuszczac na 3000m przez plotki z zawodowymi
                      lekkoatletami.
                      Zbyt gwaltowne otwarcie moze czynic spustoszenia, co
                      wlasnie
                      obserwujemy.

                      Pytanie do pana Frijn - dlaczego wiekszosc polskich
                      dobrze zarabiajacych
                      "yuppies" pracuje w sieciach DYSTRYBUCJI zachodnich
                      koncernow?
                      Nikt mi nie wmowi, ze przyrost gospodarczy mierzony
                      iloscia
                      hipermarketow i dealerow samochodow oraz obrotami firm
                      farmaceutycznych wyciagajacych przez przekupionych
                      lekarzy
                      miliardy ze skarbu panstwa, jest dla Polski zdrowy.
                      Na razie jeszcze maja co drenowac. Za chwile sie
                      skonczy
                      i wtedy moze sie sypnac (uchowaj Boze!), a wtedy niech
                      lepiej Balcerowicz
                      obejmie jakas ciepla posadke na amerykanskim
                      uniwersytecie ufundowana
                      przez "wdziecznych inwestorow".

                      Podsumowujac - tak zle i tak zle. Niestety - jestesmy
                      po prostu slabi
                      i robia z nami co chca. Jak im sie odwidzi, to nas za
                      chwile zrujnuja.
                      Na razie jestesmy grzeczni i tyramy na te ich odsetki,
                      wiec nas
                      kochaja. Ale kapital, jak to kapital jest chimeryczny.

                      4) Polska racja stanu jest taka, zeby miec silnych,
                      zdrowych,
                      wyksztalconych i radzacych sobie obywateli. Silne
                      prawo, inwestycje
                      w infrastruktue, uwolnienie rynku nieruchomosci
                      (odbiurokratzowanie),
                      uproszczenie procedur, zwlaszcza dla malych firm.
                      Czyli inwestycje w drogi, telekomunikacje, sady,
                      edukacje, dobre prawo.
                      Czemu Balcerek o tym nie mysli, tylko wciaz sadzi (a
                      wraz z nim inni),
                      ze silna waluta, niska inflacja i ultra otwarty i wolny
                      rynek wszystko za
                      nas zalatwia?
                      Przeciez to tylko maly ulamek prawdziwej ekonomii...
                      Moze nieco wyzsze poddatki + madrzejsza polityka
                      panstwa
                      dalyby lepsze skutki niz wolna amerykanka, ktora
                      niestety
                      preferuje bardzo silnych graczy z Zachodu?
                      Do tego madra polityke panstwa, ktore umiejetnie, acz
                      subtelnie preferowaloby
                      tych, ktorych warto preferowac. Np. nie trzeba cel,
                      wystarcza polskie normy...
                      Taki miekki protekcjonizm jest wszedzie stosowany,
                      tylko
                      jakos u nas Balcerek nie wymyslil.

                      5) Irytuja mnie krokodyle lzy Frijna, ktory ubolewa nad
                      losem
                      bezrobotnych. Zaloze sie, ze jest bogaty, mlody i
                      zdrowy.
                      Tylko, ze nawet egoistycznie myslac, mozna zapytac ile
                      kosztuja ci bezrobotni w postaci zasilkow, wzrostu
                      przestepczosci,
                      ich slabego zdrowia (niedozywienie, stres, depresje
                      czesto
                      owocujace ciezkimi chorobami). Nie sadze, zeby zrobiono
                      wszystko, co bylo mozna, aby uniknac takiego stanu.
                      Sam monetaryzm, to duzo, duzo za malo. Szkoda, ze
                      Balcerowicz
                      tak sie zafiksowal, bo to byl kiedys nieglupi facet.

                      Coz, chyba jednak zajalem stanowisko.

                      Fizyk
                    • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle Do Frijka IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 13.07.01, 05:23
                      Szanowny Panie Frijk,
                      Dziekuje Panu za cierpliwosc jaka Pan okazuje moim pogladom.
                      Roznica miedzy nami jest ta, ze Pan jest ekonomista, a ja patrze
                      na ekonomie krajow jako obserwator. Ja z zawodu jestem inzynier.
                      O tych krajach, o ktorych ja Panu pisze ja w tych krajach bylem i
                      tam pracowalem. Niektore osiagniecia takich krajow jak Japonia,
                      Korea, Chiny Taiwan i Chiny "Mainland," Brazylia, Chile, nawet Turcja
                      mnie bardzo zaimponowaly. Najbardziej bylem rozczarowany w Kolumbi
                      i w Filipinach. Anglia mnie tez zaszokowala swoimi silnymi zwiazkami
                      zawodowymi w przemysle. Wszystkie te kraje sa i daley pozostaja a THIRD COUNTRY
                      NATIONS, oprocz Anglii i Japonii. Pomimo tego maja pewne osiagniecia,
                      ktore powinnismy studiowac, a nawet i nasladowac. Nie mozemy polegac
                      na kontroli tylko waluty kraju. Musimy regulowac import i eksport. Musimy
                      zachecac zakladania przedsiebiorstw przez obcokrajowcow, nie hipermakietow
                      ale fabryk. W jednym z Pana listow Pan pisze ze ktos rozwinal/zalozyl fabryke
                      w Czechach, ale nie w Polsce. A my wszyscy wiemy ze Polacy sa dobrzy pracownicy,
                      gdyby nie byli to by tyle Polakow nie pracowalo w Szwecji, w Niemczech, w Belgii
                      i t.d. Cos tutaj brakuje, albo czegos jest za duzo. Przyciaganie przemyslu obcego do
                      Kraju jest najlepszym sposobem sprowadzania obcej silnej waluty do kraju.
                      Najlepszym tego przykladem jest dzisiejsza Irlandia. Przed pierwsza wojna swiatowa
                      Irlndia umierala z glodu (potato famine). Dzisiaj ten kraj jest najbardziej zaawansowany
                      przemyslowo i to w elektronice na calym swiecie. Dla czego nie my?
                      Co nam w tym przeszkadza, rzad...? moze troche , tu zazwyczaj najglupsi ludze
                      siedza. Zwiazki..?. napewno do pewnego stopnia. Brak wyksztalcenia...? bardzo watpie.
                      Te wszystkie zagadnienia trzeba studiowac, wyciagnac wnioski i zachecac obcych do
                      zakladania zakladow przemyslowych w Polsce. Z drugiej strony co wielkie
                      przedsiebiorstwo spodziewa sie od miejsca/kraju w ktorym ma zamiar prowadzic
                      swoj byznes, przedwszystkim ufnosci spokoju, to jest bez strajkow robotnikow, bez przekupstwa,
                      bez czestych i klopotliwych zmian w prawie i regulaminow w panstwie. Naturalnie,
                      kazdy dobry dyrektor/manager wielkiego przedsiebiorstwa musi miec dochod, bo
                      inaczej to jego wysadza. Czy my mamy taka stabilnosc? Jesli nie to co potrzebujemy
                      dokonac zeby ta stabilnosc osiagnac? Tutaj pan Balcerowicz nic nie pomoze. Ale polski
                      rzad, zwiazki, a raczej nie istnienie ich, bardzo duzo moga pomoc. Pisal Pan my jestesmy
                      wybredni jesli chodzi o kupno dobrych wyrobow. Dlaczego nie produkujemy tych wyrobow.
                      Dlaczego Daewu zalozylo fabryke w Posce? Dlaczego nie Huindai, albo Kia, albo Honda, albo
                      nawet Mercedes Bentz. bardzo duzo jest mercedesow w Polsce widac na drogach...
                      Emigrant
    • Gość: rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 213.76.92.* 09.07.01, 15:09
      przez dziesięć lat prowadzę własną firmę, zatrudniam
      150 osób. Ostatnio zainwestowałem parę milionów w
      twardą walutę ograniczając inwestycje i zakres
      dotychczasowej działalności. Z tego co wiem to jest
      ostatnio modny kierunek wśród przedsiębiorców bo na
      produkcji i handlu w tym kraju się już nie wyżyje.
      Pozdrawiam.
      Rolnik
      • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 10.07.01, 08:41
        Gość portalu: rolnik napisał(a):

        > przez dziesięć lat prowadzę własną firmę, zatrudniam
        > 150 osób. Ostatnio zainwestowałem parę milionów w
        > twardą walutę ograniczając inwestycje i zakres
        > dotychczasowej działalności. Z tego co wiem to jest
        > ostatnio modny kierunek wśród przedsiębiorców bo na
        > produkcji i handlu w tym kraju się już nie wyżyje.
        > Pozdrawiam.
        > Rolnik

        Wyjasnij wobec tego jak to jest mozliwe ze ludzie produkuja
        i handluja na Zachodzie mimo ze maja koszta osobowe 10x wyzsze
        a ceny sa takie same lub nizsze?
        • Gość: aneta Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 194.170.1.* 10.07.01, 09:27
          Co za pytanie, oczywiscie ze dobrze!!Polacy powinni byc dumni z tego ,ze nasza
          zlotowka jest tak silna jak marka. Tylko duren powie, ze to zle.Niestety jak
          tylko wejdziemy do U.E wszystko sie skonczy i zlotowka bedzie zerem wiec
          cieszmy sie teraz.
          • Gość: buczacz Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.*.*.* 10.07.01, 11:34
            Słaba złotówka- to bardzo źle, bedziemy jeszcze biedniejsi
            Wzrost cen paliw pociągnie za sobą inflację, stopa procentowa w bankach
            utrzyma się a potem wzrośnie, bezrobocie też bedzie wysokie.
            Przykład: dojeżdzam do pracy 112 km dziennie bo w mieście w którym mieszkam
            jest prawie 35% bezrobocia ( większe koszty dojazdów).
            Zaciągnąłem ktedyt hipoteczny w banku w euro kapitał rośnie chociaż spłacam
            planowe odsetki
            Jak normalnie żyć w tej "naszej" Ojczyźnie ?
          • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle/EURO nadchodzi IP: *.dmi.tut.fi 11.07.01, 09:40
            Gość portalu: aneta napisał(a):

            > Co za pytanie, oczywiscie ze dobrze!!Polacy powinni byc dumni z tego ,ze nasza
            > zlotowka jest tak silna jak marka. Tylko duren powie, ze to zle.

            Hmm, o co ci wlasciwie chodzi?

            Marka jest tak silna jak euro poza tym jest waluta w likwidacji, bedzie jeszcze
            tylko do konca roku.

            > Niestety jak tylko wejdziemy do U.E wszystko sie skonczy i zlotowka bedzie
            > zerem wiec cieszmy sie teraz.

            Czy chodzi wiec o to ze zlotowka bedzie bardzo marginalna wobec euro???

            Bedac w Unii Polska bedzie miala znowu szanse podlaczenia sie do euro co bedzie
            mialo ten korzystny efekt ze skoncza sie dyskusje na temat kursu czy RPP.



            Jak Polska wejdzie do Unii bedzie juz tylko euro.
            likwidacji
        • Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 11:50
          Największy błąd naszej nowożytnej polityki gospodarczej jest brak polityki
          importowej która powinna stymulować rozwój naszej goospodarki. To co robimy od
          10 lat to nieograniczone otwarcie rynnku dla obcych towarów i zniszczenie
          prawie całkowite polskich wytwórców. Swojego rynku bronią wszyscy(zobacz jak
          skutecznie ograniczają konkurencję najmocniejsze kraje europejskie przed tanim
          i jakościowo lepszym importem samochodow, tekstyliów, elektroniki z Azji.
          Błędem było założenie, że import w każdej sytuacji ma tylko pozytywne znaczenie
          dla podnoszenia jakości i efekywności rodzimych producentów- w okresie
          osłabienia gospodarki związanej z transformacją gospodarczą i polityczną
          okazało się to gwoździem do trumny. Związek między importem każdego kilograma
          złomu w postaci samochodów używanych, ciężarówek, maszyn rolniczych,
          zdemontowanego wyposażenia zamkniętych fabryk..., kilograma używanej odzieży,
          dotowanej żywności, przemycanego alkocholu, papierosów z kondycją naszych firm
          jest oczywisty. Jest to dla mnie nieuczciwa konkurencja której nie jestem w
          stanie podołać cenowo, konkurencja nie opodatkowana, konkurencja która dołuje
          nie tylko rynek pracy ale również budżet naszego państwa. Efekt to dziurawy
          budżet, bezrobocie, upadek polskich firm.
          Można dodać również inne modne argumenty ktore podają politycy i dziennikarze:
          drogie i niedostępne kredyty, system podatkowy, polityka gospodarcza
          (antygospodarcza), prawo pracy, system ochrony dłużników itd)- ja ograniczam
          swój biznes głównie z powodów nieuczciwej konkurencj j.w.
          W gospodarce rynkowej jak sama nazwa wskazuje rynek jest najważniejszy. Nasi
          politycy tego nie zrozumieli. Dowodem ewidentnym na to są negocjacje z UE.
          Zanim się rozpoczęły oddaliśmy główny atut nasz 40 mln rynek w ofierze. Co
          robić w tej sytuacji- nie radzę nikomu prowadzenia działalności gospodarczej,
          dobrze jest ulokować swwoje oszczędności w twardej walucie i kupować
          importowane badziewie jak długo się tylko da.
          Pozdrawiam, mam nadzieję, że wyjaśniłem ci dlaczego Polska nie jest dobrym
          miejscem do rozwijania własnego biznesu
          Rolnik
          • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle, do Rolnika IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 12.07.01, 00:11
            Bardzo madrze Pan pisze. Ja bym jeszcze jedno dodal: Byly dyrektor General Electric najwiekszego
            przedsiebiorstwa w swiecie, Jack Welch powiedzial:
            "My nie jestesmy wlascicielami wielkiego przedsiebiorstwa my jestesmy wlascicielami
            rynkow zbytu."
            A teraz ja sie zapytam takich niezlamanie wiernych uwielbicieli Balcerowicza jak pan
            Frijk (on nie tylko jeden, ja mam tez kuzyna ktory by za Balcerowiczem do kipiacej wody wskoczyl),
            Kto jest wlascicielem polskich rynkow. Kto zarabia w Polsce? Kto najwiecej traci?
            Z powazaniem,
            Emigrant
          • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 12.07.01, 15:39
            Gość portalu: Rolnik napisał(a):

            > Największy błąd naszej nowożytnej polityki gospodarczej jest brak polityki
            > importowej która powinna stymulować rozwój naszej goospodarki. To co robimy od
            > 10 lat to nieograniczone otwarcie rynnku dla obcych towarów i zniszczenie
            > prawie całkowite polskich wytwórców. Swojego rynku bronią wszyscy(zobacz jak
            > skutecznie ograniczają konkurencję najmocniejsze kraje europejskie przed tanim
            > i jakościowo lepszym importem samochodow, tekstyliów, elektroniki z Azji.

            Kompletna bzdura. Unia ma calkowicie otwarty wewnetrzny rynek. Natomiast na dostep
            spoza Unii sa jeszcze rozne drobne ograniczenia bo obecnie nastepuje otwieranie
            wszystkich rynkow i znoszenie barier. Zapoznaj sie co to jest WTO (World Trade
            organisation).

            > Błędem było założenie, że import w każdej sytuacji ma tylko pozytywne znaczenie
            > dla podnoszenia jakości i efekywności rodzimych producentów- w okresie
            > osłabienia gospodarki związanej z transformacją gospodarczą i polityczną
            > okazało się to gwoździem do trumny. Związek między importem każdego kilograma
            > złomu w postaci samochodów używanych, ciężarówek, maszyn rolniczych,
            > zdemontowanego wyposażenia zamkniętych fabryk..., kilograma używanej odzieży,
            > dotowanej żywności, przemycanego alkocholu, papierosów z kondycją naszych firm
            > jest oczywisty. Jest to dla mnie nieuczciwa konkurencja której nie jestem w
            > stanie podołać cenowo, konkurencja nie opodatkowana, konkurencja która dołuje
            > nie tylko rynek pracy ale również budżet naszego państwa. Efekt to dziurawy
            > budżet, bezrobocie, upadek polskich firm.

            To co tu piszesz to KOMPLETNA paranoja. Dlatego ze twoja propozycja sprowadzalaby
            sie do utrzymania komuny ekonomicznej. Tragedie ekonomiczna jaka byla komuna
            trzeba bylo zalatwic chirurgicznie - inaczej byloby teraz jak na Bialorusi.
            Musisz wiedziec ze tam nadal produkuja "swoje" traktory i dzialaja tam kolchozy.
            Ba, ludzie JEZDZA NA WYKOPKI i MAJA WLASNE KARTOFLE.

            > Można dodać również inne modne argumenty ktore podają politycy i dziennikarze:
            > drogie i niedostępne kredyty, system podatkowy, polityka gospodarcza
            > (antygospodarcza), prawo pracy, system ochrony dłużników itd)- ja ograniczam
            > swój biznes głównie z powodów nieuczciwej konkurencj j.w.

            Niestety kredyty sa drogie bo nie moga byc tanie wskutek grozby inflacji.
            Podatki oczywiscie byloby dobrze obnizyc - ale skad wtedy wziac na sfere
            socjalna na ktora tez ludzie strasznie narzekaja?

            > W gospodarce rynkowej jak sama nazwa wskazuje rynek jest najważniejszy. Nasi
            > politycy tego nie zrozumieli. Dowodem ewidentnym na to są negocjacje z UE.
            > Zanim się rozpoczęły oddaliśmy główny atut nasz 40 mln rynek w ofierze. Co
            > robić w tej sytuacji- nie radzę nikomu prowadzenia działalności gospodarczej,
            > dobrze jest ulokować swwoje oszczędności w twardej walucie i kupować
            > importowane badziewie jak długo się tylko da.

            Taka jest wlasnie logika ekonomii rynkowej. Jezeli jest duzy nacisk inflacyjny
            i MALO kapitalu, nalezy sklonic do oszczednosci zeby zmniejszyc inflacje i
            zdobyc kapital.

            > Pozdrawiam, mam nadzieję, że wyjaśniłem ci dlaczego Polska nie jest dobrym
            > miejscem do rozwijania własnego biznesu
            > Rolnik

            Pytanie teraz: czy kraje Unii sa dobre do prowadzenia biznesow? Przeciez tam sa
            koszta osobowe wyzsze do 10x niz w Polsce. Jak oni sa w stanie konkurowac na
            polskim rynku?
            • Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.cern.ch 12.07.01, 23:22
              Pytanie: jak to sie dzieje, ze produkty europejskie
              sa konkurencyjne,
              pomimo 10*wiekszych kosztow osobowych jest troche
              demagogiczne.
              Np. w Szwecji, srednia placa wynosila 1 miesiac temu
              okolo
              5000 zl brutto, w Polsce zdaje sie 1500 zl. A Szwecja,
              to kraj drogiej
              sily roboczej...

              Po drugie - produkty UE /USA sa czesto przemetkowanymi
              wyrobami
              Polskimi, azjatyckimi, poludniowoamerykanskimi. A
              przemetkowanie
              ma bardzo niskie koszta osobowe. Niestety, znak made
              in Poland
              sprzedaje sie fatalnie, bo na renome pracuje sie przez
              dekady.
              Szwecja reklamuje sie jako "wielka montownia"
              polfabrykatow,
              co oznacza niestety, ze duzo przemetkowuja.

              Po trzecie, w swiecie biznesu niekoniecznie wygrywa
              tanszy i lepszy
              towar. Wygrywa towar, ktory ma "silniejsze plecy" tj.
              renome, promocje,
              dystrybucje itp. Przyklad? Zakalec informatyczny w
              postaci
              Windows podbil swiat, mimo, ze istnieja latwiejsze w
              obsludze,
              szybsze i efektywniejsze systemy operacyjne. Poza tym
              jest
              "relation network", maszyny i intratne branze, do
              ktorych sie
              nigdy nie dorwiemy, jak np. bankowosc.

              Po czwarte- koszta osobowe w Afryce sa zerowe. Dlaczego
              Afryka nie jest konkurencyjna? Czy nie maja "otwartego
              rynku"?
              Obysmy nie skonczyli w Afryce (5% bogatych kaplanow
              Wolnego Rynku (nie mylic z Wielkim Bratem) i 95%
              glodnych, ciemnych ekonomicznie , nieprzystosowanych
              osob ze 100 razy nizszymi kosztami osobowymi...
              • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 13.07.01, 09:50
                Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                > Pytanie: jak to sie dzieje, ze produkty europejskie
                > sa konkurencyjne,
                > pomimo 10*wiekszych kosztow osobowych jest troche
                > demagogiczne.
                > Np. w Szwecji, srednia placa wynosila 1 miesiac temu
                > okolo 5000 zl brutto, w Polsce zdaje sie 1500 zl. A Szwecja,
                > to kraj drogiej sily roboczej...

                Wez pod uwage KOSZTA OSOBOWE, czyli te ktore placi pracodawca za sile
                robocza. Narzuty sa w Szwecji wyzsze.

                > Po drugie - produkty UE /USA sa czesto przemetkowanymi
                > wyrobami Polskimi, azjatyckimi, poludniowoamerykanskimi. A
                > przemetkowaniem ma bardzo niskie koszta osobowe. Niestety, znak made
                > in Poland sprzedaje sie fatalnie, bo na renome pracuje sie przez
                > dekady. Szwecja reklamuje sie jako "wielka montownia"
                > polfabrykatow, co oznacza niestety, ze duzo przemetkowuja.

                No, jezeli wszyscy zyja tylko z przemetkowywania to powinni zyc biedniej
                od Tajwanu. Przemetkowuje sie towar ktorego NIE OPLACA sie robic na miejscu.
                A wiec zeby przezyc trzeba robic towar ktorego nie sa W STANIE ROBIC ci co
                maja tanasze sile robocza. Ci co w Poslce narzekaja na zbyt wysokie koszty
                robia niekonkurencyjny towar.

                > Po trzecie, w swiecie biznesu niekoniecznie wygrywa tanszy i lepszy
                > towar. Wygrywa towar, ktory ma "silniejsze plecy" tj. renome, promocje,
                > dystrybucje itp. Przyklad? Zakalec informatyczny w postaci
                > Windows podbil swiat, mimo, ze istnieja latwiejsze w obsludze,
                > szybsze i efektywniejsze systemy operacyjne. Poza tym jest
                > "relation network", maszyny i intratne branze, do ktorych sie
                > nigdy nie dorwiemy, jak np. bankowosc.

                Zgadza sie - to po prostu swiadczy ze potwornie trudno jest sie przebic.
                ALe nie znaczy ze przebicie sie jest NIEMOZLIWE. Jest na to kupa przykladow.
                Wez Japonie z lat 50 - smiano sie z ich 'tandety', wez Tajwan i Koree, to samo.
                Jest masa przykladow z kazdej dziedziny. Windows jest tutaj wyjatkiem a nie
                regula i wladze sie do nich co nieco dobieraja.

                Problem jest taki ze zeby sie przebic w oblednej konkurencji i ukladach trzeba
                MIEC ORYGINALNE IDEE i ZASUWAC BARDZIEJ NIZ AZJACI. W Polsce nie ma nikogo kto by
                mial te obie rzeczy albo komus by sie to w ogole chcialo. Wobec tego nie ma co
                narzekac tylko zadowalac sie tym co jest.


                > Po czwarte- koszta osobowe w Afryce sa zerowe. Dlaczego
                > Afryka nie jest konkurencyjna? Czy nie maja "otwartego
                > rynku"? Obysmy nie skonczyli w Afryce (5% bogatych kaplanow
                > Wolnego Rynku (nie mylic z Wielkim Bratem) i 95%
                > glodnych, ciemnych ekonomicznie , nieprzystosowanych
                > osob ze 100 razy nizszymi kosztami osobowymi...

                Rzecz jasno, koszta osobowe to jeden aspekt. Drugi to ogolnie brana JAKOSC LUDZI
                i inne sprway.

                Cala dyskusja dotyczyla waluty a wiec bezposrednio rozumianych kosztow.
                Jest obrzydliwe ze ludzie domagaja sie oslabienia waluty bo wtedy ich biznesik
                pociagnie lepiej (ale i TAK NA KROTKA METE). Zamaiast idei i wkladu pracy w
                zwiekszenie konkurencyjnosci robi sie iluzje ze moze byc lepiej bez tego a tylko
                jak sie bedzie sprzedwalo swoja prace taniej.

                Jest to oczywiscie totalny absurd. Nigdzie na swiecie nie zbudowano jeszcze
                porzadnej ekonomii na slabej walucie.
                • Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dip.t-dialin.net 14.07.01, 12:16
                  Indie po odzyskaniu nieopodleglosci tez "chronily" swoje rynki produkcyjne
                  przed "niesprawiedliwa" konkurencja zagraniczna, aby "obronic" np. przemysl
                  odziezowy i przestarzale warsztaty wlokiennicze przed upadkiem. Wszystko w
                  imie "obrony miejsc pracy". Efekt: po trzydziestu latach wszystkie te galezie
                  przymyslu byly tak samo niezdolne do przezycia w warunkach uczciwej
                  konkurencji, jak na poczatku. Otwarcie i tak przyszlo. Tak, jakbym widzial
                  przyszlosc POlskiego Cukru.

                  Frijk, problem Twoich rozmowcow jest ten, ze oni uwazaja Polakow za cos
                  wyjatkowego. Totez Polski z jakichs mistycznych powodow nie dotycza
                  doswiadczenia innychch krajow (no, chyba ze stosujemy "dobre porownania, np. z
                  USA, Japonia, Niemcami, czy innymi czlonkami grupy G7).
                  Jak poslucham tej pychy i bezmiaru nieuctwa i ignorancji, to mi sie wszystko w
                  bebechach przewraca. Mam tylko nadzieje, ze pokolenia wchodzace dopiero w zycie
                  nie przejma tej sarmackiej paranoi, bo z takimi pogladami niczego nie zwojujemy
                  w swiecie.
                  Bedzeimy siedziec w piwnicy biedy i z tej mansardy podziwiac widoki na piekny,
                  bliski, ale nieosiagalny swiat. My bedziemy jezdzic na saksy do Niemiec, a
                  nasze zony beda dalej myc kible w calej Europie Zachodniej. I opowiadac dalej
                  brednie o niesprawiedliwosci losu.
                  • Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 195.116.155.* 14.07.01, 18:31
                    Gość portalu: Lechu napisał(a):

                    > Indie po odzyskaniu nieopodleglosci tez "chronily" swoje rynki produkcyjne
                    > przed "niesprawiedliwa" konkurencja zagraniczna, aby "obronic" np. przemysl
                    > odziezowy i przestarzale warsztaty wlokiennicze przed upadkiem. Wszystko w
                    > imie "obrony miejsc pracy". Efekt: po trzydziestu latach wszystkie te galezie
                    > przymyslu byly tak samo niezdolne do przezycia w warunkach uczciwej
                    > konkurencji, jak na poczatku. Otwarcie i tak przyszlo. Tak, jakbym widzial
                    > przyszlosc POlskiego Cukru.
                    >
                    POLSKA jest juz tak owarta, ze chyba o wiecej trudno. Po krotkiej
                    epoce silnej zlotowki bedziemy mieli 90% duzych firm w rekach
                    inwestorow zagranicznych. Niestety, nie jest to najlepiej, bo
                    robia u nas najgorsze prace (polprodukty) a zyski transferuja
                    do central gdzies w Niemczech lub USA. Jesli panstwo nie zacznie
                    powaznie inwestowac w infrastrukture, sady, badania naukowe i edukacje,
                    to tak juz zostanie i nasz dystans do UE ustabilizuje sie na poziomie
                    1/3 ich PKB/na glowe. Dlatego, na te cele warto sie nawet zadluzyc!
                    Ale mitem jest, ze makroekonomia za nas wszytko zalatwi. Bo tak
                    naprawde bardziej niz te 40 czy 41 godzin pracy w tygodniu i 17 zamiast
                    19% podatku liczy sie JAKOSC.

                    > Frijk, problem Twoich rozmowcow jest ten, ze oni uwazaja Polakow za cos
                    > wyjatkowego. Totez Polski z jakichs mistycznych powodow nie dotycza
                    > doswiadczenia innychch krajow (no, chyba ze stosujemy "dobre porownania, np. z
                    > USA, Japonia, Niemcami, czy innymi czlonkami grupy G7).

                    Bzdura. Polska i jej narod byl przez 12 lat prymusem liberalizacji
                    i makroekonomii (i poniosl juz horendalne tego koszty). Tak bardzo, ze
                    najwazniejsze inwestycje w infrastrukture (w tym badania i edukacje) uznano za
                    zbedny i szkodliwy balast dla rownowagi budzetu.
                    Nadto, liberalizacja rozumiana jako otwieranie rynku glownie na koncowy produkt,
                    przy ZEROWEJ promocji importu technologicznego byla bledem.
                    Byc moze nie mozna bylo inaczej. Ale ja w to nie wierze, bo nikt sie
                    wczesniej nie pokusil nawet o dyskusje na ten temat.
                    Credo "monetaryzm i rob co chcesz" jest daleko zbyt uproszczone.

                    > Jak poslucham tej pychy i bezmiaru nieuctwa i ignorancji, to mi sie wszystko w
                    > bebechach przewraca. Mam tylko nadzieje, ze pokolenia wchodzace dopiero w zycie
                    > nie przejma tej sarmackiej paranoi, bo z takimi pogladami niczego nie
                    > > zwojujemy

                    My, to znaczy kto?
                    Uprzyuwilejowana kasta ekonomistow z bozej laski, ktorych wiedza ekonomiczna
                    ma rozdzielczosc jednego sloganu o (chwilowo) silnej walucie?
                    Ktorzy mowia, ze bezrobocie 15-20% to maly, drugorzedny szczegol?
                    Jak jestescie tacy dobrzy, to czemu po 12 latach wyznawania
                    przez Polske liberalizmu jetesmy na krawedzi kryzysu, bezrobocie
                    jest ogromnew, waluta wrazliwa na wypowiedzi liderow partii i
                    mamy za soba wesola dekade zycia na kredyt i za sprzedaz duzego
                    rynku?




                    >
                    > w swiecie.
                    > Bedzeimy siedziec w piwnicy biedy i z tej mansardy podziwiac widoki na piekny,
                    > bliski, ale nieosiagalny swiat. My bedziemy jezdzic na saksy do Niemiec, a
                    > nasze zony beda dalej myc kible w calej Europie Zachodniej. I opowiadac dalej
                    > brednie o niesprawiedliwosci losu.

                    Widzisz, ja znam ten piekny swiat z bliska, a nawet z jego nieco
                    wyzszych warstw. I wiem, ze monetaryzm i liberalizm to my mamy w Polsce
                    rozbuchany do niemozebnych rozmiarow. Teza, ze Polacy malo i nieefektywnie
                    pracuja jest falszywa. Problemem naszego kraju jest brak
                    1) kapitalu 2) technologii 3) infrastruktury.
                    Wiec przestancie juz pisac, ze polscy pracownicy sa leniwi, a przedsiebiorcy
                    mierni. To co jest prawda, to to, ze zadania stojace przed Polska
                    sa gigantyczne. A polskie spoleczenstwo jest dzielne i wytrwale.

                    Niestety, dla ekonomii byloby optymalnie dyskretnie eksterminowac
                    30% bezuzytecznej populacji. Czy to jest granica, przy ktorej
                    konczy sie liberalizm ekonomiczny? jestesmy juz niestety blisko,
                    bo ponoc 10% Polakow zyje na granicy biologicznego przetrwania.

                    Wole miec widok z mansardy niz z 1 pietra, jesli w piwnicy sa groby...

                    Smacznego kawioru
                    • Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dip.t-dialin.net 14.07.01, 19:46
                      Fizyk, o rany, jak poslucham tej frazeologii, to przypuszczam, ze jestes z PSL
                      albo z SLD i cwiczysz mowy wiecowe.

                      Jezeli mowisz, ze Polska jest otwarta, to nie wiesz, co mowisz. MOze brakuje Ci
                      porownan, wiec porownujesz instynktownie z PRL. Postep ordynowany na kredyt
                      mielismy, bo nam go zaordynowal, nie pytany o zgode, Gierek. Po trzydziestu
                      latach , mimo umorzenia polowy dlugow, nie splacilismy zbyt wiele. A postep psi
                      zjedli. Jezeli uwazasz, ze to wina zachodnich bankierow, to jestes glupi.

                      "Polska i jej narod byl przez 12 lat prymusem liberalizacji
                      i makroekonomii (i poniosl juz horendalne tego koszty)"
                      Ty, o czym Ty mowisz? Wiekszosc polskiego spoleczenstwa przezyla przez ostatnie
                      lata bezprecedensowy wzrost standartu zyciowego, chociaz mysli i pracuje jak w
                      komunie. Na to poszla wiekszosc pieniedzy z wyprzedazy majatku narodowego. Na
                      fikcje, ze nic sie nie musi zmienic, a wszystko bedzie lepiej. Teraz wszyscy sa
                      obrazeni, ze tak dalej byc nie moze :)).Prymusem liberalizacji! Ty pojezdzij
                      sobie po swiecie, bo nie wiesz o czym mowisz. (Jakbym slyszal krzykaczy z PSL).

                      12 lat liberalizmu? Ty nie widziales liberalizmu, ale, jak powiadam, jezeli
                      porownywac z PRL, to owszem, owszem. Proponuje troche wojazy (nie na Bialorus)
                      i nieco lektur obowiazkowych.

                      Te bezrobocie tak wzroslo ( i bedzie roslo dalej), bo w polityce polskiej pelno
                      jest takich miskow jak Ty, dla ktorych 40, czy 41 godzin pracy w tygodniu, to
                      szczegol, skoro Wy za to nie placicie. Tymczasem zawsze ktos placi za wszystko,
                      bo wszystko cos kosztuje. No, ale w komunie tego nie uczyli, bo oni mieli
                      zasadnicze problemy z teoria wartosci w ogole.


                      "Teza, ze Polacy malo i nieefektywnie
                      pracuja jest falszywa."

                      Idz sie poucz. Zwykly podrecznik ekonomii. Szukaj WADAJNOSC PRACY. Wydajnosc
                      pracy jest parametrem tak samo kwantyfikowalnym, jak centymetr. Wedlug tej
                      miary, przecietna wydajnosc polskiego pracownika nie przekracza 40% wydajnosci
                      pracownika niemieckiego. Kropka.


                      "Problemem naszego kraju jest brak
                      1) kapitalu 2) technologii 3) infrastruktury. "
                      To stoi na poczatku kazdej kariery ekonomicznej ostatniego 50-lecia. Recepty:
                      pracowac wiecej i ciezej, niz inni, oszczedzac wiecej niz inni. Patrz: Japonia,
                      Tajwan, Korea, Singapur, Chile.
                      Sa tez przyklady odstraszajace, gdzie wszystko jest, ale wszyscy staraja sie
                      pracowac mniej, niz inni i przejadac natychmiast wszystko, np. Argentyna.

                      "Niestety, dla ekonomii byloby optymalnie dyskretnie eksterminowac
                      30% bezuzytecznej populacji. Czy to jest granica, przy ktorej
                      konczy sie liberalizm ekonomiczny? jestesmy juz niestety blisko,
                      bo ponoc 10% Polakow zyje na granicy biologicznego przetrwania.

                      Wole miec widok z mansardy niz z 1 pietra, jesli w piwnicy sa groby... "

                      Tym ostatnim cytatem osiagnales poziom Leppera, za co gratuluje, bo trzeba
                      napiac muskuly ignorancji, glupoty i demagogii nieludzko, zeby to osiagnac.

                      • Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.bellglobal.com 15.07.01, 06:27
                        jak ty mierzysz wzrost standartu zyciowego?
                        • Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dip.t-dialin.net 15.07.01, 14:32
                          Tak ,jak sie to mierzy standartowo na calym swiecie:

                          iloscia telewizorow kolorowych, lodowek, zamrazarek, pralek automatycznych,
                          odtwarzaczy wideo i samochodow na tysiac mieszkancow.

                          To sa wymierne, materialne kryteria, niezalezne od tego, ze wielu Polakom
                          popsuly sie humory POMIMO realnego wzrostu dobrobytu.
                          • Gość: eXxon Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.*.*.* 25.07.01, 14:23
                            Gość portalu: Lechu napisał(a):

                            > Tak ,jak sie to mierzy standartowo na calym swiecie:
                            > iloscia telewizorow kolorowych, lodowek, zamrazarek, pralek automatycznych,
                            > odtwarzaczy wideo i samochodow na tysiac mieszkancow.
                            > To sa wymierne, materialne kryteria, niezalezne od tego, ze wielu Polakom
                            > popsuly sie humory POMIMO realnego wzrostu dobrobytu.

                            Ja bym do tego dodal jeszcze ilosc wycieczek zagranicznych, nowych osiedli domow
                            jednorodzinnych wyroslych wokol wiekszych miast oraz % ludzi ktorzy studiuja.
                      • Gość: Fizyk lepperyzujac IP: 195.116.155.* 15.07.01, 20:45
                        Gość portalu: Lechu napisał(a):

                        > Fizyk, o rany, jak poslucham tej frazeologii, to przypuszczam, ze jestes z PSL
                        > albo z SLD i cwiczysz mowy wiecowe.
                        >
                        Nigdy nie bylem, nie jestem i nie bede. Od 12 lat bylem goracym zwolennikiem
                        Balcerowicza, a nawet przez chwile UPR. Ale zycie mne troche nauczylo
                        i zmusilo do rewizji pogaldow. Zeby nie bylo watpliwosci - moja ekonomia
                        i perspektywy sa bez zarzutu i to nie na koszt polskiego podatnika.

                        > Jezeli mowisz, ze Polska jest otwarta, to nie wiesz, co mowisz.

                        Mowie o poziomie cel i mozliwosciach inwestowania. Konkurencja w sektorze
                        malych firm jest na bardoz przyzwoitym poziomie. Problemem sa monopole.

                        > MOze brakuje Ci porownan, wiec porownujesz instynktownie z PRL.

                        Ledwo pamietam PRL...
                        Porownuje z UE, ktora niezle znam.

                        > Postep ordynowany na kredyt
                        > mielismy, bo nam go zaordynowal, nie pytany o zgode, Gierek. Po trzydziestu
                        > latach , mimo umorzenia polowy dlugow, nie splacilismy zbyt wiele. A postep psi
                        > zjedli. Jezeli uwazasz, ze to wina zachodnich bankierow, to jestes glupi.
                        >
                        Nic nie mowie o Gierku. Wiem, ze USA sie rozwijaja na kredyt i wszyscy wychwalaja
                        amerykanska gospodarke pod niebiosa. Kredyt jest oczywiscie niezbednym
                        instrumentem rozwoju gospodarczego.


                        > "Polska i jej narod byl przez 12 lat prymusem liberalizacji
                        > i makroekonomii (i poniosl juz horendalne tego koszty)"
                        > Ty, o czym Ty mowisz? Wiekszosc polskiego spoleczenstwa przezyla przez
                        > ostatnie lata bezprecedensowy wzrost standartu zyciowego, chociaz mysli i > >
                        > pracuje jak w komunie.

                        ??? Ja widze, ze wrecz przeciwnie. Mnostwo Polakow potracilo prace lub egzystuje
                        na ledwo-ledwo, ci co maja prace szanuja ja i tyraja jak glupi.
                        poziom uslug wzrosl drastycznie. Mysle, ze poprawilo sie zdecydowanie
                        mieszkancom duzych miast w wieku 20-40 lat. Czy masz na potwierdzenie swoich
                        slow jakies dane statystyczne, czy strzelasz sloganiami?


                        > Na to poszla wiekszosc pieniedzy z wyprzedazy majatku narodowego. Na
                        > fikcje, ze nic sie nie musi zmienic, a wszystko bedzie lepiej.

                        Na fikcje, ze dobrobyt to prywatyzacja i pelny liberalizm.
                        A dobrobyt to ciezka praca, dobra dlugofalowa polityka i idee.
                        Mam zal do Balcerowicza, ze dalem sobie wmowic, ze Wolny Rynek
                        wszystko za nas zrobi. Wszyscy dalismy sie uspic, bo
                        rezerwy ektensywne pozwalaly na szybki rozwoj gospodarki.
                        A dzis wychodzi, ze sprzedalismy caly nasz rynek i nie stworzylismy
                        bazy dla dalszego rozwoju. Sama prywatyzacji i liberalizacja to bylo po prostu
                        za malo. Zabraklo dobrej polityki panstwa w dziedzinie tworzenia
                        prawa, budowy infrastruktury i rozwoju edukacji. Oraz - nie nalezalo
                        przyciagac inwestorow za wszelka cene. nalezalo od inwestorow
                        takze wymagac.


                        > Teraz wszyscy sa obrazeni, ze tak dalej byc nie moze :)).Prymusem
                        > liberalizacji! Ty pojezdzij
                        > sobie po swiecie, bo nie wiesz o czym mowisz. (Jakbym slyszal krzykaczy z PSL).
                        >
                        Z ostatnich 5 lat polowe spedzilem za granica. A Ty?

                        > 12 lat liberalizmu? Ty nie widziales liberalizmu, ale, jak powiadam, jezeli
                        > porownywac z PRL, to owszem, owszem. Proponuje troche wojazy (nie na Bialorus)
                        > i nieco lektur obowiazkowych.

                        W USA nie ma liberalizmu? jesli nie, to rzeczywiscie nie widzialem...


                        >
                        > Te bezrobocie tak wzroslo ( i bedzie roslo dalej), bo w polityce polskiej pelno
                        > jest takich miskow jak Ty, dla ktorych 40, czy 41 godzin pracy w tygodniu, to
                        > szczegol, skoro Wy za to nie placicie. Tymczasem zawsze ktos placi za wszystko,
                        >
                        Bezrobocie rosnie bo firmy sie restrukturyzuja, obciazenia sa wysokie, a prawo
                        jest slabe i latwo prowadzic dzialalnosc na czarno. Oczywiscie, zgadzam sie,
                        ze rynek pracy jest zbyt sztywny. Ale czysto makroekonomiczne podejscie
                        do problemu rozwoju polskiej ekonomii to duzo, duzo za malo.
                        Pisalem, ze Polska potrzebuje raczej ideii niz tylko tepego zaganiania
                        ludzi do roboty. Nota bene, mnie zdarza sie pracowac po 60 godzin w tygodniu,
                        mimo, ze moglbym zero. A Ty?

                        > bo wszystko cos kosztuje. No, ale w komunie tego nie uczyli, bo oni mieli
                        > zasadnicze problemy z teoria wartosci w ogole.
                        >
                        W komnie uczyli tez doktrynalizmu, ktory Ty przejawiasz. Zero refleksji,
                        tylko garsc sloganow i zapozyczen, ktore ja juz przerabialem pare lat temu,
                        zanim zaczalem myslec troche bardziej samodzielnie.


                        >
                        > "Teza, ze Polacy malo i nieefektywnie
                        > pracuja jest falszywa."
                        >
                        > Idz sie poucz. Zwykly podrecznik ekonomii. Szukaj WADAJNOSC PRACY. Wydajnosc
                        > pracy jest parametrem tak samo kwantyfikowalnym, jak centymetr. Wedlug tej
                        > miary, przecietna wydajnosc polskiego pracownika nie przekracza 40% wydajnosci
                        > pracownika niemieckiego. Kropka.
                        >
                        To ty sie poucz. Niemcy maja technologie, infrastrukture, maszyny.
                        Daj te same warunki Polakom, a zobaczysz, kto wygra.
                        ja mowie, ze wy ekonomisci (?) twozycie wrazenie, jakoby narod Polski byl
                        biedny, bo jest banda zdemoralizowanych leniuchow. A tymczasem,
                        obecnie jest to ostatnia z przyczyn biedy.
                        Jesli chcecie pozyskac narod dla pewnych niezbednych jeszcze reform
                        (rozbicie monopoli i uelastycznienie rynku pracy) przestancie
                        wreszcie uzywac tej pogardliwej i glupiej retoryki.


                        >
                        > "Problemem naszego kraju jest brak
                        > 1) kapitalu 2) technologii 3) infrastruktury. "
                        > To stoi na poczatku kazdej kariery ekonomicznej ostatniego 50-lecia. Recepty:
                        > pracowac wiecej i ciezej, niz inni, oszczedzac wiecej niz inni. Patrz: Japonia,
                        >

                        Niby sluszne, ale nieco uproszczone, zeby nie powiedziec prostackie.
                        A slyszales ty cos o japonskiej edukacji i nauce?
                        Czy oni zaczeli od wpuszczania firm amerykanskich do budowy supermarketow?
                        Czy ich rynek byl bardzo otwarty? czy ich prawo pracy naprawde
                        bylo az tak liberalne?


                        > "Niestety, dla ekonomii byloby optymalnie dyskretnie eksterminowac
                        > 30% bezuzytecznej populacji. Czy to jest granica, przy ktorej
                        > konczy sie liberalizm ekonomiczny? jestesmy juz niestety blisko,
                        > bo ponoc 10% Polakow zyje na granicy biologicznego przetrwania.
                        >
                        > Wole miec widok z mansardy niz z 1 pietra, jesli w piwnicy sa groby... "
                        >
                        > Tym ostatnim cytatem osiagnales poziom Leppera, za co gratuluje, bo trzeba
                        > napiac muskuly ignorancji, glupoty i demagogii nieludzko, zeby to osiagnac.
                        >
                        Owszem, poniosl mnie troche piekny jezyk polski, ale jesli ty sadzisz, ze
                        ze problemy strukturalnej, wielopokoleniowej nedzy sa zaniedbywalnym
                        problemem, to nie jestes nie tylko glupi ale takze jestes dran.
                        Niestety. Lepper jest dzieckiem Balcerowicza, ktory wiele slusznych
                        mysli wypowiada w sposob tak arogancki i pogardliwy, ze ludziom krew sie
                        burzy. Bo ludzie, ktorzy nie maja pracy na fali liberalizacji, ktorych
                        nie stac na elementarne potrzeby, lub ktorych zaraz z pracy wyrzuca, nigdy
                        nie zrozumieja i nie zaakceptuja aroganckiego, bogatego profesorka, ktory
                        nimi gardzi, podczas gdy na ich nieszczesciu (moze nawet zawinionym) zyskal
                        wszystko co bylo do zyskania.

                        Wiem, ze istnieja prawidla ekonomiczne, ktore sa niepodwazalne.
                        Ale istnieja tez prawidla przyzwoitosci i swoboda dzialania w ramach
                        tych praw. Balcerowicz zna te prawa, ale ze swobody w ramach ich
                        korzystania nie potrafil dobrze skorzystac.

                        Niestety.

                        Aha, zaloze sie, ze skorzystales na transformacji, prawda?
                        A tak silna zlotowka jest bardzo zlym znakiem.
                        Spadnie z hukiem juz niedlugo. Zobaczysz.
                        Niestety.


                  • Gość: mały Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle - rozleniwianie społeczenstwa IP: *.chello.pl 14.07.01, 19:32
                    czy tylko Polacy są dumni i "wybrani"? Kiedy wjeżdżasz do Houston to wszystkimi
                    zmysłami odbierasz lokalną dumę ludzi, którzy w każdej chwili mogą się odłączyć
                    od USA jeśli zechcą.
                    Zwróciłbym uwagę na 40 lat rozleniwiania Polaków jako główny powód dzisiejszych
                    frustracji. Właśnie czytam sobie marketing Ketlera i na dzień dobry mamy takie
                    zdanie - "W świetle powyższego nie stanowi zaskoczenia fakt, że w rezultacie
                    niższych kosztów produkcji za granicą, pracę w USA w tej branży straciło
                    400 000 ludzi." I co z tego wynikło? Ludzie ci natychmiast przebranżowili się i
                    dziś bezrobocie w USA jest na niskim poziomie. A w Polsce? ludzie tracą pracę i
                    nie wiedzą co z sobą robić, nawet jak dostaja 40000 zł jak górnicy. Szkoda że
                    nie byłem górnikiem.
                    W tym względzie recesja, która właśnie nadeszła może być zbawienna dla
                    polskiego kapitalizmu "Gospodarcza stagnacja i recesja będzie faworyzować te
                    przedsiębiorstwa, które przodują w traniej produkcji i tanim marketingu." O ile
                    nie zafundujemy sobie rewolucji społęcznej.
                    • Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle - rozleniwianie społeczenstwa IP: *.bellglobal.com 15.07.01, 06:36
                      na co sie przebranzowilo te 400000. nalewaja bedzyne na stacji czy przewracaja
                      hamurgery?
                    • Gość: molder przyjemne z pozytecznym IP: *.sympatico.ca 15.07.01, 08:00
                      a moze by tak rozbudowac service industry jak ten
                      http://www.teenisex.com/freepass/porno.html
                      • Gość: mały Re: przyjemne z pozytecznym IP: *.chello.pl 16.07.01, 00:54
                        Gość portalu: molder napisał(a):

                        > a moze by tak rozbudowac service industry jak ten
                        > http://www.teenisex.com/freepass/porno.html

                        zróbmy z polski drugą holandię, bedzie wesoło :))))))))
                        • Gość: molder Re: przyjemne z pozytecznym IP: *.sympatico.ca 16.07.01, 02:46
                          i nie trzeba bedzie wtedy wkladac kolka w zeby w pracy tylko cos innego
            • Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 16:59
              Gość portalu: frijk napisał(a):

              > Gość portalu: Rolnik napisał(a):
              >
              > > Największy błąd naszej nowożytnej polityki gospodarczej jest brak polityki
              >
              > > importowej która powinna stymulować rozwój naszej goospodarki. To co robim
              > y od
              > > 10 lat to nieograniczone otwarcie rynnku dla obcych towarów i zniszczenie
              > > prawie całkowite polskich wytwórców. Swojego rynku bronią wszyscy(zobacz j
              > ak
              > > skutecznie ograniczają konkurencję najmocniejsze kraje europejskie przed t
              > anim
              > > i jakościowo lepszym importem samochodow, tekstyliów, elektroniki z Azji.
              >
              > Kompletna bzdura. Unia ma calkowicie otwarty wewnetrzny rynek. Natomiast na dos
              > tep
              > spoza Unii sa jeszcze rozne drobne ograniczenia bo obecnie nastepuje otwieranie
              > wszystkich rynkow i znoszenie barier. Zapoznaj sie co to jest WTO (World Trade
              > organisation).
              >
              > > Błędem było założenie, że import w każdej sytuacji ma tylko pozytywne znac
              > zenie
              > > dla podnoszenia jakości i efekywności rodzimych producentów- w okresie
              > > osłabienia gospodarki związanej z transformacją gospodarczą i polityczną
              > > okazało się to gwoździem do trumny. Związek między importem każdego kilogr
              > ama
              > > złomu w postaci samochodów używanych, ciężarówek, maszyn rolniczych,
              > > zdemontowanego wyposażenia zamkniętych fabryk..., kilograma używanej odzie
              > ży,
              > > dotowanej żywności, przemycanego alkocholu, papierosów z kondycją naszych
              > firm
              > > jest oczywisty. Jest to dla mnie nieuczciwa konkurencja której nie jestem
              > w
              > > stanie podołać cenowo, konkurencja nie opodatkowana, konkurencja która doł
              > uje
              > > nie tylko rynek pracy ale również budżet naszego państwa. Efekt to dziuraw
              > y
              > > budżet, bezrobocie, upadek polskich firm.
              >
              > To co tu piszesz to KOMPLETNA paranoja. Dlatego ze twoja propozycja sprowadzala
              > by
              > sie do utrzymania komuny ekonomicznej. Tragedie ekonomiczna jaka byla komuna
              > trzeba bylo zalatwic chirurgicznie - inaczej byloby teraz jak na Bialorusi.
              > Musisz wiedziec ze tam nadal produkuja "swoje" traktory i dzialaja tam kolchozy
              > .
              > Ba, ludzie JEZDZA NA WYKOPKI i MAJA WLASNE KARTOFLE.
              >
              > > Można dodać również inne modne argumenty ktore podają politycy i dziennika
              > rze:
              > > drogie i niedostępne kredyty, system podatkowy, polityka gospodarcza
              > > (antygospodarcza), prawo pracy, system ochrony dłużników itd)- ja ogranicz
              > am
              > > swój biznes głównie z powodów nieuczciwej konkurencj j.w.
              >
              > Niestety kredyty sa drogie bo nie moga byc tanie wskutek grozby inflacji.
              > Podatki oczywiscie byloby dobrze obnizyc - ale skad wtedy wziac na sfere
              > socjalna na ktora tez ludzie strasznie narzekaja?
              >
              > > W gospodarce rynkowej jak sama nazwa wskazuje rynek jest najważniejszy. Na
              > si
              > > politycy tego nie zrozumieli. Dowodem ewidentnym na to są negocjacje z UE.
              >
              > > Zanim się rozpoczęły oddaliśmy główny atut nasz 40 mln rynek w ofierze. C
              > o
              > > robić w tej sytuacji- nie radzę nikomu prowadzenia działalności gospodarcz
              > ej,
              > > dobrze jest ulokować swwoje oszczędności w twardej walucie i kupować
              > > importowane badziewie jak długo się tylko da.
              >
              > Taka jest wlasnie logika ekonomii rynkowej. Jezeli jest duzy nacisk inflacyjny
              > i MALO kapitalu, nalezy sklonic do oszczednosci zeby zmniejszyc inflacje i
              > zdobyc kapital.
              >
              > > Pozdrawiam, mam nadzieję, że wyjaśniłem ci dlaczego Polska nie jest dobrym
              >
              > > miejscem do rozwijania własnego biznesu
              > > Rolnik
              >
              > Pytanie teraz: czy kraje Unii sa dobre do prowadzenia biznesow? Przeciez tam sa
              > koszta osobowe wyzsze do 10x niz w Polsce. Jak oni sa w stanie konkurowac na
              > polskim rynku?

            • Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 19:52
              Polacy zatracili samozachowawczy instynkt: zatraciliśmy świadomość, że kupując
              produkt wyprdukowany w kraju tworzymy miejsce pracy dla siebie i sąsiada,
              opłacamy szpital, szkołę, wyższą emeryturę itd. Amnezja dotyczy
              zarówno "szarego obywatela" jak i polityków, dziennikarzy, ekspertów ...
              Każdy z nas na własne mozliwosci niszczy polskich producentów.
              Tańsze o jeden grosz?- decyzja oczywista kupujmy .Ale czy rzeczywiście rachunek
              strat i zysków jest taki oczywisty?
              Sztandarowym przykładem obłędu jest fakt, że nasza policja, dygnitarze i
              pomniejsi urzędnicy nie wykorzystują w swojej pracy produktów wytworzonych w
              Polsce. Ile miejsc pracy w ten sposób stworzyliśmy na świecie ?
              Małe firmy, ktre są siłą każdej gospodarki są w stanie agonii. Jest to
              jednostronny kierunek- nie powstają(bo nie mają szans)nowe firmy. To wystarczy
              chyba za komentarz o obecnym stanie i szansach na przyszłość polskiej
              gospodarki i co za tym idzie polskiej złotówki. Piszę to na podstawie
              obserwacji własnej branży jak i plajty prawie wszystkich firm w moim
              miasteczku w promieniu 50 km od niego. Sadzę, że optyka wielu polityków i
              dziennikarzy jest zafałszowana warszawską optyką.
              Pozdrawiam.
              Rolnik
              • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 22.07.01, 08:03
                Gość portalu: Rolnik napisał(a):

                > Polacy zatracili samozachowawczy instynkt: zatraciliśmy świadomość, że kupując
                > produkt wyprdukowany w kraju tworzymy miejsce pracy dla siebie i sąsiada,
                > opłacamy szpital, szkołę, wyższą emeryturę itd.

                Co??? Kazdy moze sprawdzic w byle hipermarkecie ze polscy konsumenci sa tak samo
                sprytni jak inni: kupuja towar tanszy i lepszy. A wiec np. pyszne francuskie
                jogurty i polska kielbase.


                > Amnezja dotyczy
                > zarówno "szarego obywatela" jak i polityków, dziennikarzy, ekspertów ...
                > Każdy z nas na własne mozliwosci niszczy polskich producentów.
                > Tańsze o jeden grosz?- decyzja oczywista kupujmy .Ale czy rzeczywiście rachunek
                > strat i zysków jest taki oczywisty?

                Ludzie niszcza polskich producentow? Co to za nonsens? Przeciez kazdy chce kupic
                jak najlepszy produkt za swoje pieniadze. Wiec bardzo chetnie kupi tez polski
                produkt jesli ma dobra cene i jakosc!!!
                pieniadze.

                > Sztandarowym przykładem obłędu jest fakt, że nasza policja, dygnitarze i
                > pomniejsi urzędnicy nie wykorzystują w swojej pracy produktów wytworzonych w
                > Polsce. Ile miejsc pracy w ten sposób stworzyliśmy na świecie?

                Co to za bzdura? Czy np. policja mialaby jezdzic samochodami marki Polonez podczas
                gdy przestepcy zasuwaja Mercami????


                > Małe firmy, ktre są siłą każdej gospodarki są w stanie agonii. Jest to
                > jednostronny kierunek- nie powstają(bo nie mają szans)nowe firmy. To wystarczy
                > chyba za komentarz o obecnym stanie i szansach na przyszłość polskiej
                > gospodarki i co za tym idzie polskiej złotówki. Piszę to na podstawie
                > obserwacji własnej branży jak i plajty prawie wszystkich firm w moim
                > miasteczku w promieniu 50 km od niego. Sadzę, że optyka wielu polityków i
                > dziennikarzy jest zafałszowana warszawską optyką.
                > Pozdrawiam.
                > Rolnik

                Jak to zestawic z faktem ze firmy ktore maja dobry i konkurencyjny produkt
                rozwijaja sie bardzo dobrze?


                • Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 213.76.88.* 22.07.01, 21:17
                  To w takim razie skomentuj mi 2 przypadki z mojej branzy:
                  1. Mamy najsmaczniejsze i najzdrowsze w świecie truskawki(zyżycie pestycydów 10
                  razy mniejsze, nawozów 5 razy mniejsza niż na zachodzie)
                  Tak sie składa,że są one również najtansze. Jak myslisz czy konsument
                  zachodnioeuropejski zajada się naszymi tryuskawkami? Pytanie jest oczywiscie
                  retoryczne zostają one u nas w kraju -władze UE w momencie zagrozenia dla
                  rodzimych producentów rokrocznie wprowwadzają cła wyrownawcze i kwoty
                  importowe faktycznie eleminującą nasz towar z tamtejszego rynku.
                  2. W ubiegłym roku uczestniczyłem w interwwencyjnym skupie pszenicy. Kupowałem
                  w cenie ok 500 zł/t(cena określana przez panstwo, pozwalająca skorzystać z
                  preferencyjnych kredytów na magazynowa ziarna. Po roku przechowywania cena prz
                  sprzedaaży tony pszenicy wynosi ok 510-515 zł. nie muszę chyba dodawać, że
                  koszty magazynowania, prawie roczny kredyt, ubytki wielokrotnie przekwyższają
                  uzyskaną marże. Jaki powód?
                  W chwili obecnej realizowaane są zakupy pszenicy za granicą w ramach
                  wprowadzzonego kontygentu bezcłowego. Cena pszenicy na granicy nie wiele
                  przekracza 400 zł za tonę.Jest to mozliwoe dzieki dotacją Unii dla rolników
                  które to dotacje są głóną pozycją unijnego budżetu.
                  W efekcie my mając 25%obywateli zatrudnionych w rolnictwie jemy zachodniią
                  żywność. Saldo obrotów żywności mamy ujemne!!!. A nasi rolnicy będą znów w
                  żniwa mieli problem ze sprzedażą swoich produktów.
                  Rolnik
                  • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 25.07.01, 08:10
                    Gość portalu: Rolnik napisał(a):

                    > To w takim razie skomentuj mi 2 przypadki z mojej branzy:
                    > 1. Mamy najsmaczniejsze i najzdrowsze w świecie truskawki(zyżycie pestycydów 10
                    >
                    > razy mniejsze, nawozów 5 razy mniejsza niż na zachodzie)
                    > Tak sie składa,że są one również najtansze. Jak myslisz czy konsument
                    > zachodnioeuropejski zajada się naszymi tryuskawkami? Pytanie jest oczywiscie
                    > retoryczne zostają one u nas w kraju -władze UE w momencie zagrozenia dla
                    > rodzimych producentów rokrocznie wprowwadzają cła wyrownawcze i kwoty
                    > importowe faktycznie eleminującą nasz towar z tamtejszego rynku.
                    > 2. W ubiegłym roku uczestniczyłem w interwwencyjnym skupie pszenicy. Kupowałem
                    > w cenie ok 500 zł/t(cena określana przez panstwo, pozwalająca skorzystać z
                    > preferencyjnych kredytów na magazynowa ziarna. Po roku przechowywania cena prz
                    > sprzedaaży tony pszenicy wynosi ok 510-515 zł. nie muszę chyba dodawać, że
                    > koszty magazynowania, prawie roczny kredyt, ubytki wielokrotnie przekwyższają
                    > uzyskaną marże. Jaki powód?
                    > W chwili obecnej realizowaane są zakupy pszenicy za granicą w ramach
                    > wprowadzzonego kontygentu bezcłowego. Cena pszenicy na granicy nie wiele
                    > przekracza 400 zł za tonę.Jest to mozliwoe dzieki dotacją Unii dla rolników
                    > które to dotacje są głóną pozycją unijnego budżetu.
                    > W efekcie my mając 25%obywateli zatrudnionych w rolnictwie jemy zachodniią
                    > żywność. Saldo obrotów żywności mamy ujemne!!!. A nasi rolnicy będą znów w
                    > żniwa mieli problem ze sprzedażą swoich produktów.
                    > Rolnik

                    Ja widze ten problem tak: Nawet gdy Polska wejdzie do Unii i reguly gry sie
                    wyrownaja to polskie rolnictwo (tak jak i reszta ekonomii) nie bedzie
                    konkurencyjne. Problem lezy w niskiej wydajnosci calego systemu co powoduje ze
                    przy 5-10x nizszych kosztach sily roboczej nie mozna byc konkurencyjnym.

                    No i co ty na to? Czy narzekanie na dotacje unijne nie jest tylko zaslona dymna
                    dla znacznie powazniejszych problemow?
                • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 23.07.01, 04:39
                  Frijk,
                  Kilka tygodni nie pisalem nic na tym forum. ale dzisiaj nie wyrtrzymuje. Ty czlowieku nic nie
                  widzisz poza tym co Twoj bog Balcerowicz wyrabia i Ty to popierasz. Miedzy nim i kilku
                  ktorzy z nim wspolpracuja zniszczycie Polske doszczetnie. Niedawno Polska pozyczyla
                  ponad 16 miliardow zlotych zeby splacic dlugi ktore Balcerowicz & Company zaciagneli,
                  przez te sztuczne wzmacnianie zlotowki. Nazwali to powiekszeniem deficytu, cos w tym sensie...
                  Rolnik ma absolutna racje, ze tacy jak Balcerowicz i oczewiscie W.P. Frijk niszcza kompletnie
                  polska ekenomie. Co Ty za bzdury piszesz ze ludzie w supermakietach kupuja towary lepsze
                  i tansze. Lepsze czasem, tansze nigdy, bo to sa dotowane towary, tak nawet te Yogurty
                  francuskie sa dodowane! A polskia kielbasa w tym supermarkiecie napewno nie jest opodatkowana
                  bo jest sprzedawana w supermarkiecie nie polskim, "ktory sie jak dotad rozwija...", wiec jest zwolniony od
                  podatkow. Co do mercedesow: Tu chodzi o to idioto zeby te Mercedesy, te Audi, te te BMW, te Volvo byly
                  wyrabiane w Polsce a nie w Niemczech czy Szwecji. W Polsce jezdza w Polsce buduja! Nie patrz sie idioto na
                  Niemcow, Anglikow, Amerykanow, Francuzow czy Wlochow jak oni doszli do wielkiej i zorganizowanej
                  ekenomij swoich krajow. Bierz przyklad z tych co konkuruja z nimi, jak kraje Azji wschodniej tak zwany East Asia
                  Rim, Poludniowej i Centralnej Ameryki i postepuj z potegami Wielkich Siedmiu tak jak Chiny, Koreja, Indonezja,
                  Meksyko, Brazylia, Indie.
                  Nie pisz mi nic o Free Market Economy, bo tego nie ma i dlugo a moze nigdy nie bedzie. A jesli jest to tylko w
                  Twojej w glowie podczas Twojego mokrego snu, jesli jeszcze mozesz...Free Market Ekonomy jest tylko dla tych,
                  ktorzy pokazuja swoja sile ekonomiczna. Im, to jest krajom zachodu mozna dotowac, (nie mow mnie ze nie
                  dotuja), a nam nie wolno, a dlaczego? Jesli sie czujesz Polakiem i masz wplyw u takich wrogow Polski
                  jak Balcerowicz (bo on teraz jest najwiekszym wrogiem Polski) to wplyn na tego S.Syna zeby obnizyl procenty
                  na pozyczki, i podniosl podatki na wszystkie dotowany wyroby zagraniczne. Sto piecdziesiat dywizyj rosyjskich
                  mniej szkody urzadzi w Polsce jesli kiedys napadna na Polske niz ten jeden S.Syn Balcerowicz szkodzi teraz
                  Polsce.
                  Emigrnt
                  • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 25.07.01, 08:50
                    Gość portalu: Emigrant napisał(a):

                    > Frijk,
                    > Kilka tygodni nie pisalem nic na tym forum. ale dzisiaj nie wyrtrzymuje. Ty czl
                    > owieku nic nie
                    > widzisz poza tym co Twoj bog Balcerowicz wyrabia i Ty to popierasz. Miedzy nim
                    > i kilku
                    > ktorzy z nim wspolpracuja zniszczycie Polske doszczetnie. Niedawno Polska pozyc
                    > zyla
                    > ponad 16 miliardow zlotych zeby splacic dlugi ktore Balcerowicz & Company zacia
                    > gneli,
                    > przez te sztuczne wzmacnianie zlotowki. Nazwali to powiekszeniem deficytu, cos
                    > w tym sensie...

                    No wlasnie to co piszesz to jest TOTALNY ABSURD. Pytanie tylko w jkai sposob
                    mozna sie tak otumanic.

                    Deficyt budzetowy zostal spowodowany przez 1) rzad ktory uchwalil nierealistyczny
                    budzet (budzil potezne watpliwosci), 2) slabsza koniunkuture na swiecie.

                    RPP/Balcerowicz nie z tym nic wspolnego. RPP dzieki zrecznej polityce zapobiegla
                    wybuchowi poteznego kryzysu, takiego jak w Turcji czy ostatnio w Argentynie.

                    > Rolnik ma absolutna racje, ze tacy jak Balcerowicz i oczewiscie W.P. Frijk nisz
                    > cza kompletnie
                    > polska ekenomie. Co Ty za bzdury piszesz ze ludzie w supermakietach kupuja tow
                    > ary lepsze
                    > i tansze. Lepsze czasem, tansze nigdy, bo to sa dotowane towary, tak nawet te
                    > Yogurty
                    > francuskie sa dodowane!

                    Bzdury - cena dotacji mleka w jogurcie jest marignalna w sotsunku do kosztow.
                    Mleko w Polsce powinnno byc i tak o wiele tansze wskutek nizszych kosztow
                    produkcji!


                    > polskia kielbasa w tym supermarkiecie napewno nie jest opodatkowana
                    > bo jest sprzedawana w supermarkiecie nie polskim, "ktory sie jak dotad rozwij
                    > a...", wiec jest zwolniony od podatkow.

                    Klient w supermarkecie ma wiec do wyboru rozne kielbasy i kupuje te ktore maja
                    najlepsza jakosc/cene. Klient nie chce zeby robiono go jajo i zmuszano przez
                    monopol do kupowania drogo i zlej jakosci.Ekonomia rynkowa oparta jest na
                    konkurencji, nie?

                    > Co do mercedesow: Tu chodzi o to idioto zeby te Mercedesy, te Audi, t
                    > e te BMW, te Volvo byly wyrabiane w Polsce a nie w Niemczech czy Szwecji. W
                    > Polsce jezdza w Polsce buduja!

                    Bzdura kompletna. Globalne koncerny takie Mercedesy i BMW uznaly w trosce o
                    zyski swoich wlascicieli (akcjonariuszy) ze w Polska nie jest odpowiednim
                    miejscem na to. Na przyklad z tego powodu ze blisko sa ich fabryki w Niemczech.

                    Era budowania na miejscu sie skonczyla, to bylo 40 lat temu. Teraz jest era
                    globalizacji produkcji bo konsumenci CHCA KUPOWAC JAK NAJTANIEJ wiec trzeba
                    redukowac koszty w skali globalnej.

                    >Nie patrz sie idioto na Niemcow, Anglikow, Amerykanow, Francuzow czy
                    > Wlochow jak oni doszli do wielkiej i zorganizowanej ekenomij swoich krajow.

                    Pomylily ci sie czasy. Oni budowali ekonomie w innych warunkach.Teraz ekonomia
                    musi byc konkurencyjna na SKALE SWIATOWA. Budowanie zamknietej ekonomii to strata
                    pieniedzy. Nawet Japonia ma teraz ogromne problemy z tego powodu ze ich ekonomia
                    byla za malo przejrzysta.

                    > Bierz przyklad z tych co konkuruja z nimi, jak kraje Azji wschodniej tak zwany
                    > East Asia Rim, Poludniowej i Centralnej Ameryki i postepuj z potegami Wielkich
                    > Siedmiu tak jak Chiny, Koreja, Indonezja, Meksyko, Brazylia, Indie.

                    No wlasnie. Meksyk? - Rowzija sie dzieki OTWARCIU ekonomii i inwestycjom z
                    Ameryki.Brazylia, Indie, Indonezja to chaos musza sie wiecej otworzyc.
                    Korea ma duze problemy strukturalne, tez musi sie otworzyc bardziej.

                    > Nie pisz mi nic o Free Market Economy, bo tego nie ma i dlugo a moze nigdy nie
                    > bedzie. A jesli jest to tylko w Twojej w glowie podczas Twojego mokrego snu,
                    > jesli jeszcze mozesz...Free Market Ekonomy jest tylko dla tych,
                    > ktorzy pokazuja swoja sile ekonomiczna. Im, to jest krajom zachodu mozna dotowa
                    > c, (nie mow mnie ze nie dotuja), a nam nie wolno, a dlaczego?

                    Polska jest krajem w bardzo slabej pozycji z powodu BRAKU KAPITALU i zmaknietej
                    ekonomii. Musi wiec stwarzac jak najlepsze warunki by to zmienic. Niedlugo Polska
                    bedzie w Unii i nie bedzie problemu dotacji - pozostanie natomiast problem
                    braku konkurencyjnosci.

                    > Jesli sie czujesz Polakiem i masz wplyw u takich wrogow Polski
                    > jak Balcerowicz (bo on teraz jest najwiekszym wrogiem Polski) to wplyn na tego
                    > S.Syna zeby obnizyl procenty na pozyczki,

                    Haha, czyli Balcerowicz mialby doprowadzic do:

                    1. DUZEJ INFLACJI
                    2. LAWINOWEGO ZACIAGANIA KREDYTOW
                    3. POTEZNEGO WZROSTU DEFICYTU HANDLU ZAGRANICZNEGO
                    4. GWALTOWNEGO SPADKU KURSU ZLOTOWKI

                    i w konsekwencji do wybuchu kolosalnego kryzysu? Tego NIKT rozsadnie myslacy nie
                    zrobi. Zobacz co sie dzieje w ostatnich tygodniach w Argentynie to zrozumiesz o
                    co chodzi.

                    > i podniosl podatki na wszystkie dotowany wyroby zagraniczne. Sto piecdziesiat
                    > dywizyj rosyjskich mniej szkody urzadzi w Polsce jesli kiedys napadna na Polske
                    niz ten jeden S.Syn Balcerowicz szkodzi teraz Polsce.
                    > Emigrnt

                    No tak, wyszlo szydlo z worka. Ty chcialbys zeby w Polsce byla komuna, a najlepiej
                    jakas wojna. Zeby byly biedne obdrapane sklepiki a nie porzadne hipermarkety
                    zawalone towarem wsrod ktorego uwija sie tlum wesolych konsumentow. Zeby nie bylo
                    porzadnych salonow samochodowych wszystkich marek tylko auta marki Syrena.

                    Wszystko bedzie jednak inaczej niz w twojej chorej wyobrazni. Ja moge ci
                    przedstawic konkretny scenriusz: 2004-5 - Polska w Unii, 2008-10(12) - Polska
                    wlacza sie do euro i do strefy Schengen. Znikaja granice, zlotowka, Balcerowicz i
                    RPP. I wtedy nareszcie rozmowy na temat zlotowki stana sie bez sensu hehe. Czyli
                    ty sie pomyliles, nie ta epoka.
                    • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 25.07.01, 18:15
                      Twoje pierwsza seria:
                      "Nierealistyczny budzet, Slabsza koniunktura w swiecie"...
                      Pozostalosci z systemu komunistycznego, pensje, ZUS, i inne zapomogi wymagaja mase funduszow,
                      ktore realnie powinne przyjsc z podatkow. Brak pracy, brak rozwoju biznesow, eliminuje podatki.
                      W kazdym normalnym panstwie ponad 60% ludzi pracuje w tak zwanych malych przedsiebiorstwach.
                      Zeby rozwinac ten maly biznes potrzebne sa pozyczki, ktore zablokowal Balcerowicz podnoszac je
                      do ponad 20 plus procent. Brak biznesu, brak pracy, rezultat brak podatkow zeby pokryc te pensje,
                      ZUS i t.d. Powiedzialem Ci nie mow nic o Turcji i o Argentynie. To sa zupelnie skorumpowane kraje.
                      Koniunktura swiatowa nie ma nic w spolnego z ekonomia w Polsce.
                      Co do jogurtu i innych wyrobow z Francji, sprzedawane w supermakietach sa nie tylko dotowane
                      ale tez sa nie opodatkowane.
                      Nastepne "Pomylily Ci sie czasy": Polska jak i kazdy inny kraj jak Polska dla "wielkich ekonomij" jest przede
                      wszystkim rynkiem zbytu. Nigdy nie pisana regula w swiatowym handlu jest:
                      1) 100% export z kraju produkujacego do kraju kupujacego; jesli to jest mozliwe
                      2) Z braku rownowagi wymiany towarow miedzy dwoma krajami, zaklada sie spolki w kraju importu,
                      zazwyczaj wiekszosc wlasnosci takiej spolki jest przedsiebiorstwo bogatego kraju. Teraz to sie
                      dzieje w Chinach, na wielka skale.
                      3) W najgorszym wypadku przedsiebiorstwo kraju exportujacego zaklada spolke w kraju importu
                      gdzie wiekszosc wlasnosci przedsiebiorstwa nalezy do przedstawicieli kraju importu.

                      Polska teraz jest w punkcie 1) powyzej, a powinna byc w punkcie 2) i daleko rozwinieta.

                      To co powyzej pisze jest praktykowane na calym swiecie. Japonczycy maja fabryki Tajoty,
                      Hondy, i innch w Stanach Zjednoczonych. To samo jest z Niemcami. Amerykanie maja
                      potezne przedsiebiorstwa w Angli, we Wloszech, w Niemczech, nawet na Wegrzech. Dlaczego nie w Polsce?
                      Dlatego ze do Polski moga exportowac. Polska nie blokuje tak jak Niemcy, Stany Zjednoczone,
                      czy Japonia i inni. Obudz sie czlowieku na swiat realny.
                      Te wielkie pozyczki, ktore Polska zaciaga z bankow Europy musza byc splacone albo w zlotych
                      teraz, albo w Euro pozniej, z procentem i to wysokim. Nim Polska dojdzie do polaczenia sie z EU
                      polska ekonomia musi sie podniesc, a nie obnizac sie z dnia na dzien, tak jak teraz to sie dzieje
                      z powodow sztucznych kontroli fiskalnych.
                      Emigrant



                      3)
                      • Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dip.t-dialin.net 25.07.01, 23:51
                        Masz metlik w glowie. Na szczescie nikt Ciebie nie bedzie o to pytal, co
                        zrobic, jak i kiedy.
                        I chwala Bogu.
                      • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 26.07.01, 09:41
                        Gość portalu: Emigrant napisał(a):

                        > Twoje pierwsza seria:
                        > "Nierealistyczny budzet, Slabsza koniunktura w swiecie"...
                        > Pozostalosci z systemu komunistycznego, pensje, ZUS, i inne zapomogi wymagaja m
                        > ase funduszow,
                        > ktore realnie powinne przyjsc z podatkow. Brak pracy, brak rozwoju biznesow, el
                        > iminuje podatki.
                        > W kazdym normalnym panstwie ponad 60% ludzi pracuje w tak zwanych malych przeds
                        > iebiorstwach.
                        > Zeby rozwinac ten maly biznes potrzebne sa pozyczki, ktore zablokowal Balcerowi
                        > cz podnoszac je
                        > do ponad 20 plus procent. Brak biznesu, brak pracy, rezultat brak podatkow zeby
                        > pokryc te pensje,
                        > ZUS i t.d.

                        Tak, tylko dlaczego stope kredytow trzeba bylo podniesc? O tym nie wspominasz bo
                        jest to niewygodna prawda: Wzrastajaca inflacja, deficyt handlowy, lawinowy wzrost
                        kredytow. To grozilo katastrofa. Nawet teraz inflacja trzyma sie na poziomie 6%
                        a deficyt hnadlowy jest na poziomie 5% czyli max bezpieczna wartosc.

                        > Powiedzialem Ci nie mow nic o Turcji i o Argentynie. To sa zupelnie
                        > skorumpowane kraje.
                        > Koniunktura swiatowa nie ma nic w spolnego z ekonomia w Polsce.

                        He he to swiadczy o twoim poziomie myslenia!


                        > potezne przedsiebiorstwa w Angli, we Wloszech, w Niemczech, nawet na Wegrzech.
                        > Dlaczego nie w Polsce?
                        > Dlatego ze do Polski moga exportowac. Polska nie blokuje tak jak Niemcy, Stany
                        > Zjednoczone,
                        > czy Japonia i inni. Obudz sie czlowieku na swiat realny.

                        Do Polski przyplynelo 50 mld $ kapitalu. Dlaczego nie wiecej. Bo inwestorzy
                        wybieraja tam gdzie sa najlepsze mozliwosci. Dlatego na Wegry poszlo wiecej.
                        Polska jest po prostu mniej konkurencyjna wobec Wegier, panuje opinia ze
                        sila robocza jest gorsza, infrastruktura slabsza itd.

                        > Te wielkie pozyczki, ktore Polska zaciaga z bankow Europy musza byc splacone al
                        > bo w zlotych
                        > teraz, albo w Euro pozniej, z procentem i to wysokim. Nim Polska dojdzie do pol
                        > aczenia sie z EU
                        > polska ekonomia musi sie podniesc, a nie obnizac sie z dnia na dzien, tak jak t
                        > eraz to sie dzieje
                        > z powodow sztucznych kontroli fiskalnych.

                        Oczywiscie pozyczki ktore zaciaga rzad sa bardzo zlym objawem. Trzeba bedzie
                        obnizyc wydatki rzadowe w przyszlych latach.

                        Zapominasz ze Polska jest krajem w ktorym brakuje kapitalu. Najwazniejsze jest
                        teraz zeby kapital przybywal. Z tego punkut widzenia perspektywy w Poslce nie sa
                        zle bo w ciagu kilku lat Polska bedzie w Unii a potem dolaczy do euro waluty wiec
                        warunki dla kapitalu beda sie poprawialy. Ale wymaga to by inflacja i deficyty
                        byly niskie. Zla waluta i wysokie deficyty odstraszaja kapital.


                        • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 27.07.01, 04:20
                          Gość portalu: frijk napisał(a):

                          > Tak, tylko dlaczego stope kredytow trzeba bylo podniesc? O tym nie wspominasz b
                          > o
                          > jest to niewygodna prawda: Wzrastajaca inflacja, deficyt handlowy, lawinowy wzr
                          > ost
                          > kredytow. To grozilo katastrofa. Nawet teraz inflacja trzyma sie na poziomie 6%
                          > a deficyt hnadlowy jest na poziomie 5% czyli max bezpieczna wartosc.

                          Pisalem Ci kiedys ze rozwoj ekonomiczny jest jak duze kolo zamachowe w maszynie.
                          Trzeba szybkosc rozwoju kontrolowac. Nie drastycznie, ale tak zeby ani kolo nie odlecialo
                          z osi, ani zeby nie stanelo. W tym jest sztuka. Teraz nawet Greenspan podpadl w Ameryce
                          bo za ostro hamowal, to jest , w zeszlym roku podnosil procenty pozyczek (zdaje mi sie ze
                          do 8 1/2%). I zahamowal ekonomie. Teraz pomimo tego ze obnizyl procenty pozyczkowe
                          do 3 1/2% ekonomia nie ruszyla z miejsca. Ludzie nie kupuja. Z fabryk i ze sklepow z pracy
                          zwalniaja. Wszyscy czekaja zeby sie cos ruszylo. Trzeba zaznaczyc ze Greenspan najpierw
                          podnosil a potem obnizal procenty bardzo stopniowo. Ale zaszedl za wysoko z procentami
                          gdy hamowal ekonomie, tez z obawy przed inflacja. Ale trzeba przyznac ze Greenspanowi o
                          wiele lepiej idzie niz Balcerowiczowi. Bo bezrobocie w Stanach jest dalej lekko ponad 4%;
                          w porownaniu z Polska to nie jest zle. Mam kolege w Stanach ktory co roku jezdzi do Polski.
                          Kilka lat temu wymienil w Polsce 20,000 dolarow na zlote. Wlozyl te zlote, (powiedzmy 80000 zlotych),
                          w Polskim banku. W tym roku jak przyjedzie do Polski zarobi 16% czyli 12800 plus zlotych. Nie placi
                          zadnych podatkow. Czuje sie winny. Wiec wydaje wszystkie zarobione w tym banku pieniadze w kraju,
                          oprocz kosztu biletow przejazdu do i z Polski. Ile takich jest z Niemiec, Belgii, Holandii, ktorzy
                          trzymaja swoje marki, guldeny, franki w polskich bankach i nie wydaja ich w Polsce. A raczej ida do
                          kantorow wymieniaja zarobione zlote na dolary i jada spowrotem do swojego kraju. Z drugiej strony
                          moj kuzyn w Krakowie mial okazje kupic maly pensjonat dla starcow za 160,000 zlotych. Mial polowe.
                          Pozyczka na druga polowe miala kosztowac 24% na rok. Nie dal rady tego rozwinac. Tu jest
                          rzeczywista manipulacja pieniadzmi przez Balcerowicza. Ja do dzis nie rozumiem w jaki sposob
                          Polska na tym dobrze wychodzi.

                          > > Powiedzialem Ci nie mow nic o Turcji i o Argentynie. To sa zupelnie
                          > > skorumpowane kraje.
                          W Argentynie bylem kilka razy. Inflacja w jednym tygodniu pobytu byla ponad 10%. To samo
                          widzialem w Brazylii. To nie znaczy ze swiat sie konczy. Po prostu wieksze sumy i nieruchomosci
                          sa sprzedawane i kupowane za dolary. O Turcji nie bede tu mowil.

                          Z nastepnym Twoim paragrafem zgadzam sie. To znaczy polski robotnik jest tak samo dobry albo
                          lepszy niz kazdy inny w swiecie. Ale polskie zwiazki to na inwestycje biznesow z za granicy bardzo,
                          bardzo,... ujemnie dzialaja. Poprostu ten ktory by inwestowal w Polsce boi sie zwiazkow jak
                          diabel swieconej wody (zbraku innego powiedzenia). Ale to trzeba zmienic. Ja nie wiem jak. Ale dam Ci
                          przyklad co ja nie dawno temu "dokonalem". W pewnym kraju przeprowadzilem inspekcje fabryki.
                          W moim sprawozdaniu dalem mojemu kierownikowi zapewnienie ze fabryka funkcjonuje bardzo
                          sprawnie. Maja dobrych i dobranych ludzi. Jedynie dyrektor fabryki zachowywal sie jak by ta fabryka
                          do niego nie nalezala. Poniewaz dyrektor byl zasluzony, duzo dokonal, zasugierowalem zeby go
                          awansowali, dali mu wiecej pieniedzy ale zadnych odpowiedzialnosci. Dali mu wczesna emeryture.
                          Ale wyslali go do domu bardzo hucznie, dali mu bonusy, dobra pensje, i wszystko dobrze sie skonczylo.
                          Nie wiem czy ten przyklad pomoze w honorowym tempie pozbyc sie zwiazkow w Polsce.
                          Emigrant
                          Twoje Zdanie: "Polska jest krajem gdzie brakuje kapitalu". Zgadzam sie z tym. Ale przyciaganie
                          obcej waluty z za granicy metoda Balcerowicza jest a raczej bedzie bardzo kosztowne. Unia Europejska
                          napewno duzo Polsce pomoze, ale pozyczone pieniadze musza byc splacone. Te pozyczki, ktore
                          splacaja te wysokie procenty mojemu koledze z Ameryki i innym kosztuja mase pieniedzy. Ktos
                          je musi splacic.
                          Emigrant







































































































                          > > Koniunktura swiatowa nie ma nic w spolnego z ekonomia w Polsce.
                          >
                          > He he to swiadczy o twoim poziomie myslenia!

                          >
                          > > potezne przedsiebiorstwa w Angli, we Wloszech, w Niemczech, nawet na Wegrz
                          > ech.
                          > > Dlaczego nie w Polsce?
                          > > Dlatego ze do Polski moga exportowac. Polska nie blokuje tak jak Niemcy, S
                          > tany
                          > > Zjednoczone,
                          > > czy Japonia i inni. Obudz sie czlowieku na swiat realny.
                          >
                          > Do Polski przyplynelo 50 mld $ kapitalu. Dlaczego nie wiecej. Bo inwestorzy
                          > wybieraja tam gdzie sa najlepsze mozliwosci. Dlatego na Wegry poszlo wiecej.
                          > Polska jest po prostu mniej konkurencyjna wobec Wegier, panuje opinia ze
                          > sila robocza jest gorsza, infrastruktura slabsza itd.
                          >
                          > > Te wielkie pozyczki, ktore Polska zaciaga z bankow Europy musza byc splaco
                          > ne al
                          > > bo w zlotych
                          > > teraz, albo w Euro pozniej, z procentem i to wysokim. Nim Polska dojdzie d
                          > o pol
                          > > aczenia sie z EU
                          > > polska ekonomia musi sie podniesc, a nie obnizac sie z dnia na dzien, tak
                          > jak t
                          > > eraz to sie dzieje
                          > > z powodow sztucznych kontroli fiskalnych.
                          >
                          > Oczywiscie pozyczki ktore zaciaga rzad sa bardzo zlym objawem. Trzeba bedzie
                          > obnizyc wydatki rzadowe w przyszlych latach.
                          >
                          > Zapominasz ze Polska jest krajem w ktorym brakuje kapitalu. Najwazniejsze jest
                          > teraz zeby kapital przybywal. Z tego punkut widzenia perspektywy w Poslce nie s
                          > a
                          > zle bo w ciagu kilku lat Polska bedzie w Unii a potem dolaczy do euro waluty wi
                          > ec
                          > warunki dla kapitalu beda sie poprawialy. Ale wymaga to by inflacja i deficyty
                          > byly niskie. Zla waluta i wysokie deficyty odstraszaja kapital.
                          >
                          >

                          • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 130.230.50.* 27.07.01, 09:44
                            Gość portalu: Emigrant napisał(a):

                            > Gość portalu: frijk napisał(a):
                            > Pisalem Ci kiedys ze rozwoj ekonomiczny jest jak duze kolo zamachowe w maszyni
                            > e. Trzeba szybkosc rozwoju kontrolowac. Nie drastycznie, ale tak zeby ani kolo
                            > nie odlecialo z osi, ani zeby nie stanelo. W tym jest sztuka. Teraz nawet
                            > Greenspan podpadl w Ameryce bo za ostro hamowal, to jest , w zeszlym roku
                            > podnosil procenty pozyczek (zdaje mi sie ze do 8 1/2%).

                            do 6.5%...
                            > I zahamowal ekonomie. Teraz pomimo tego ze obnizyl procenty pozycz kowe
                            > do 3 1/2% ekonomia nie ruszyla z miejsca. Ludzie nie kupuja. Z fabryk i ze skle
                            > pow z pracy zwalniaja. Wszyscy czekaja zeby sie cos ruszylo. Trzeba zaznaczyc
                            > ze Greenspan najpierw podnosil a potem obnizal procenty bardzo stopniowo. Ale
                            > zaszedl za wysoko z procentami gdy hamowal ekonomie, tez z obawy przed
                            > inflacja.

                            Twoja znajomosc ekonomii jest na poziomie popularnych gazet. Greenspan zrobil
                            mistrzowska robote w tym co sie DA ZROBIC. Ekonomia to nie jest motor w
                            samochodzie gdzie jednym pedalme mozna wszystko regulowac. Zapominasz ze Ameryka
                            miala ogromny boom, kursy akcji i kredyty wzrosly niesamowicie. Deficyt bilansu
                            handlowego jest gigantyczny. Gdyby to sie tak dalej cignelo bylby znow Wielki
                            Kryzys. Teraz ekonomia byc moze przejdzie lagodnie do normalnego wzrostu.

                            > Ale trzeba przyznac ze Greenspanowi o wiele lepiej idzie niz Balcerowiczowi. Bo
                            > bezrobocie w Stanach jest dalej lekko ponad 4%;

                            Wlasnie. Tylko to nie Greenspanowi idzie lepiej: to amerykanska ekonomia przeszla
                            konska kuracje od czasow Cartera. Chcac porownac co robi Blacerowicz musisz sie
                            cofnac do konca czasow Cartera. Ile wetedy wynosila stopa procentowa i bezrobocie?

                            > w porownaniu z Polska to nie jest zle. Mam kolege w Stanach ktory co roku jezdz
                            > i do Polski. Kilka lat temu wymienil w Polsce 20,000 dolarow na zlote. Wlozyl
                            > te zlote, (powiedzmy 80000 zlotych), w Polskim banku. W tym roku jak przyjedzie
                            > do Polski zarobi 16% czyli 12800 plus zlotych. Nie placi zadnych podatkow.
                            > Czuje sie winny. Wiec wydaje wszystkie zarobione w tym banku pieniadze w kraju,
                            > oprocz kosztu biletow przejazdu do i z Polski. Ile takich jest z Niemiec, Belgi
                            > i, Holandii, ktorzy trzymaja swoje marki, guldeny, franki w polskich bankach
                            > i nie wydaja ich w Polsce. A raczej ida do
                            > kantorow wymieniaja zarobione zlote na dolary i jada spowrotem do swojego kraj
                            > u. Z drugiej strony moj kuzyn w Krakowie mial okazje kupic maly pensjonat dla
                            > starcow za 160,000 zlotych. Mial polowe. Pozyczka na druga polowe miala
                            > kosztowac 24% na rok. Nie dal rady tego rozwinac.

                            Akurat dales dobre przyklady! Twoj znajomy dal kapital do banku komercyjnego.
                            Bank pozyczyl kuzynowi. Dopoki bank robi na tych operacjach ZYSK wszystko jest
                            w najlepszym porzadku. Twoj znajomy czuje sie winny bo NIE ZNA EKONOMII. On
                            dal swoj kapital na wysoki procent do kraju i banku O WYSOKIM RYZYKU. Moze sie
                            zdarzyc ze zlotowka straci 50% albo bank zbankrutuje. Wtedy on straci pieniadze.

                            Z kolei na razie twoj kuzyn stracil, moze tez i bank na nim stracil. Dopoki
                            bank jako calosc nie ma strat jest OK. Stratny jest tylko twoj kuzyn ktory nie
                            dostanie wiecej kredytu albo beda go dluzej badac.

                            W warunkach wysokich stop bank pozycza mniej i na cele ktore powinny przyniesc
                            wysoki zysk zeby splacic kredyt. Przede wszytkim zas spadaja kredyty na CELE
                            KONSUMPCYJNE. To ogranicza inflácje i import a wiec deficyt handlowy. Niestety
                            ogranicza tez konsumpcje a wiec powoduje wzrost bezrobocia. W ekonomii nie da
                            sie osiagnac wszystkiego dobrego na raz.

                            > To jest
                            > rzeczywista manipulacja pieniadzmi przez Balcerowicza. Ja do dzis nie rozumiem
                            > w jaki sposob Polska na tym dobrze wychodzi.

                            Jeszcze raz: Sprawdz ile wynosily stopy w USA za Cartera. Jak USA mogly wtedy
                            dobrze na tym wychodzic?

                            To co robi Balcerowicz robilby kazdy odpowiedzialny bankier na Zachodzie.

                            I on robi co moze ale w ekonomii nie wszystko jest sterowalne jednym joystickiem.
                            Na przyklad Greenspan stoi teraz przed baaardzo duzym problemem. Obnizajac
                            dalej stopy moze doprowadzic do wzrostu inflacji. Wtedy bedzie musial albo
                            podwyzszyc stopy co spowoduje zahamowanie aktywnosci albo nie bedzie robil nic
                            co spowoduje ze ekonomia bedzie spadac w sposob niekontrolowany.

                            > W Argentynie bylem kilka razy. Inflacja w jednym tygodniu pobytu byla ponad 10%
                            > . To samo
                            > widzialem w Brazylii. To nie znaczy ze swiat sie konczy. Po prostu wieksze sumy
                            > i nieruchomosci
                            > sa sprzedawane i kupowane za dolary. O Turcji nie bede tu mowil.

                            Nie mow co bylo kiedys w Argentynie i Brazylii. Zobacz doniesienia z ostatnich
                            tygodni. Argentyna moze spowodowac kryzys na skale swiatowa bo ma 120 mld $
                            dlugu i nie ma czym placic - kapital uciekl. Sytuacja Polski jest jak na razie
                            inna - kapital przyplywa, np. od twojego kumpla.


                            > przyklad co ja nie dawno temu "dokonalem". W pewnym kraju przeprowadzilem inspe
                            > kcje fabryki.
                            > W moim sprawozdaniu dalem mojemu kierownikowi zapewnienie ze fabryka funkcjonuj
                            > e bardzo
                            > sprawnie. Maja dobrych i dobranych ludzi. Jedynie dyrektor fabryki zachowywal s
                            > ie jak by ta fabryka
                            > do niego nie nalezala. Poniewaz dyrektor byl zasluzony, duzo dokonal, zasugiero
                            > walem zeby go
                            > awansowali, dali mu wiecej pieniedzy ale zadnych odpowiedzialnosci. Dali mu wcz
                            > esna emeryture.
                            > Ale wyslali go do domu bardzo hucznie, dali mu bonusy, dobra pensje, i wszystko
                            > dobrze sie skonczylo.
                            > Nie wiem czy ten przyklad pomoze w honorowym tempie pozbyc sie zwiazkow w Polsc
                            > e.

                            Problem zwiazkow nie jest tylko problemem w Polsce. W wiekszosci Europy zwiazki
                            sa silne. Tak samo sprawy socjalne, zasilki, urlopy, zwolnienia sa tak uregulowane
                            ze ztrudnia sie ludzi bardzo ostroznie. Dlatego w calej EUropie wzrost miejsc
                            pracy jest slaby. W Polsce sa kolosalne problemy strukturalne: Hutnictwo,
                            gornictwo, koleje i inne przemysly zatrudnialy mase ludzi ktorych nie mozna
                            wyrzucic na bruk w jeden dzien. A wiec kosztem ogromnych wydatkow powoli sie je
                            redukuje i likwiduje. Ten proces moze jeszcze potrwac 10 lat.


                            > Twoje Zdanie: "Polska jest krajem gdzie brakuje kapitalu". Zgadzam sie z tym. A
                            > le przyciaganie
                            > obcej waluty z za granicy metoda Balcerowicza jest a raczej bedzie bardzo koszt
                            > owne. Unia Europejska
                            > napewno duzo Polsce pomoze, ale pozyczone pieniadze musza byc splacone. Te pozy
                            > czki, ktore
                            > splacaja te wysokie procenty mojemu koledze z Ameryki i innym kosztuja mase pie
                            > niedzy. Ktos
                            > je musi splacic.

                            Splaca je ci co zaciagaja kredyty. Pomimo bardzo wysokich stop kredyty
                            nadal sa pobierane w niemalej skali. Banki udzielaja
                            tez kredytow w dolarach i euro na niskich stopach, ale te kredyty sa obciazone
                            ryzykiem zmainy kursu.

                            Pamietaj ze banki w Polsce sa w wiekszosci wlasnoscia bankow zagranicznych.
                            Wiec dopoki one nie maja strat wszystko jest w porzadku. Natomiast groznym
                            zjawiskiem jest deficyt budzetu panstwa i on musi byc ograniczony. ALe to nie
                            jest sprawa Balcerowicza.

                          • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 27.07.01, 09:48
                            Gość portalu: Emigrant napisał(a):

                            > Gość portalu: frijk napisał(a):
                            > Pisalem Ci kiedys ze rozwoj ekonomiczny jest jak duze kolo zamachowe w
                            maszyni
                            > e. Trzeba szybkosc rozwoju kontrolowac. Nie drastycznie, ale tak zeby ani
                            kolo > nie odlecialo z osi, ani zeby nie stanelo. W tym jest sztuka. Teraz
                            nawet
                            > Greenspan podpadl w Ameryce bo za ostro hamowal, to jest , w zeszlym roku
                            > podnosil procenty pozyczek (zdaje mi sie ze do 8 1/2%).

                            do 6.5%...
                            > I zahamowal ekonomie. Teraz pomimo tego ze obnizyl procenty pozycz kowe
                            > do 3 1/2% ekonomia nie ruszyla z miejsca. Ludzie nie kupuja. Z fabryk i ze
                            skle
                            > pow z pracy zwalniaja. Wszyscy czekaja zeby sie cos ruszylo. Trzeba
                            zaznaczyc > ze Greenspan najpierw podnosil a potem obnizal procenty bardzo
                            stopniowo. Ale
                            > zaszedl za wysoko z procentami gdy hamowal ekonomie, tez z obawy przed
                            > inflacja.

                            Twoja znajomosc ekonomii jest na poziomie popularnych gazet. Greenspan zrobil
                            mistrzowska robote w tym co sie DA ZROBIC. Ekonomia to nie jest motor w
                            samochodzie gdzie jednym pedalme mozna wszystko regulowac. Zapominasz ze Ameryka
                            miala ogromny boom, kursy akcji i kredyty wzrosly niesamowicie. Deficyt bilansu
                            handlowego jest gigantyczny. Gdyby to sie tak dalej cignelo bylby znow Wielki
                            Kryzys. Teraz ekonomia byc moze przejdzie lagodnie do normalnego wzrostu.

                            > Ale trzeba przyznac ze Greenspanowi o wiele lepiej idzie niz Balcerowiczowi.
                            Bo > bezrobocie w Stanach jest dalej lekko ponad 4%;

                            Wlasnie. Tylko to nie Greenspanowi idzie lepiej: to amerykanska ekonomia
                            przeszla
                            konska kuracje od czasow Cartera. Chcac porownac co robi Blacerowicz musisz sie
                            cofnac do konca czasow Cartera. Ile wetedy wynosila stopa procentowa i
                            bezrobocie?

                            > w porownaniu z Polska to nie jest zle. Mam kolege w Stanach ktory co roku
                            jezdz
                            > i do Polski. Kilka lat temu wymienil w Polsce 20,000 dolarow na zlote. Wlozyl
                            > te zlote, (powiedzmy 80000 zlotych), w Polskim banku. W tym roku jak
                            przyjedzie > do Polski zarobi 16% czyli 12800 plus zlotych. Nie placi zadnych
                            podatkow.
                            > Czuje sie winny. Wiec wydaje wszystkie zarobione w tym banku pieniadze w
                            kraju,
                            > oprocz kosztu biletow przejazdu do i z Polski. Ile takich jest z Niemiec,
                            Belgi
                            > i, Holandii, ktorzy trzymaja swoje marki, guldeny, franki w polskich
                            bankach > i nie wydaja ich w Polsce. A raczej ida do
                            > kantorow wymieniaja zarobione zlote na dolary i jada spowrotem do swojego
                            kraj
                            > u. Z drugiej strony moj kuzyn w Krakowie mial okazje kupic maly pensjonat dla
                            > starcow za 160,000 zlotych. Mial polowe. Pozyczka na druga polowe miala
                            > kosztowac 24% na rok. Nie dal rady tego rozwinac.

                            Akurat dales dobre przyklady! Twoj znajomy dal kapital do banku komercyjnego.
                            Bank pozyczyl kuzynowi. Dopoki bank robi na tych operacjach ZYSK wszystko jest
                            w najlepszym porzadku. Twoj znajomy czuje sie winny bo NIE ZNA EKONOMII. On
                            dal swoj kapital na wysoki procent do kraju i banku O WYSOKIM RYZYKU. Moze sie
                            zdarzyc ze zlotowka straci 50% albo bank zbankrutuje. Wtedy on straci pieniadze.

                            Z kolei na razie twoj kuzyn stracil, moze tez i bank na nim stracil. Dopoki
                            bank jako calosc nie ma strat jest OK. Stratny jest tylko twoj kuzyn ktory nie
                            dostanie wiecej kredytu albo beda go dluzej badac.

                            W warunkach wysokich stop bank pozycza mniej i na cele ktore powinny przyniesc
                            wysoki zysk zeby splacic kredyt. Przede wszytkim zas spadaja kredyty na CELE
                            KONSUMPCYJNE. To ogranicza inflácje i import a wiec deficyt handlowy. Niestety
                            ogranicza tez konsumpcje a wiec powoduje wzrost bezrobocia. W ekonomii nie da
                            sie osiagnac wszystkiego dobrego na raz.

                            > To jest
                            > rzeczywista manipulacja pieniadzmi przez Balcerowicza. Ja do dzis nie
                            rozumiem
                            > w jaki sposob Polska na tym dobrze wychodzi.

                            Jeszcze raz: Sprawdz ile wynosily stopy w USA za Cartera. Jak USA mogly wtedy
                            dobrze na tym wychodzic?

                            To co robi Balcerowicz robilby kazdy odpowiedzialny bankier na Zachodzie.

                            I on robi co moze ale w ekonomii nie wszystko jest sterowalne jednym
                            joystickiem.
                            Na przyklad Greenspan stoi teraz przed baaardzo duzym problemem. Obnizajac
                            dalej stopy moze doprowadzic do wzrostu inflacji. Wtedy bedzie musial albo
                            podwyzszyc stopy co spowoduje zahamowanie aktywnosci albo nie bedzie robil nic
                            co spowoduje ze ekonomia bedzie spadac w sposob niekontrolowany.

                            > W Argentynie bylem kilka razy. Inflacja w jednym tygodniu pobytu byla ponad
                            10%
                            > . To samo
                            > widzialem w Brazylii. To nie znaczy ze swiat sie konczy. Po prostu wieksze
                            sumy
                            > i nieruchomosci
                            > sa sprzedawane i kupowane za dolary. O Turcji nie bede tu mowil.

                            Nie mow co bylo kiedys w Argentynie i Brazylii. Zobacz doniesienia z ostatnich
                            tygodni. Argentyna moze spowodowac kryzys na skale swiatowa bo ma 120 mld $
                            dlugu i nie ma czym placic - kapital uciekl. Sytuacja Polski jest jak na razie
                            inna - kapital przyplywa, np. od twojego kumpla.


                            > przyklad co ja nie dawno temu "dokonalem". W pewnym kraju przeprowadzilem
                            inspe
                            > kcje fabryki.
                            > W moim sprawozdaniu dalem mojemu kierownikowi zapewnienie ze fabryka
                            funkcjonuj
                            > e bardzo
                            > sprawnie. Maja dobrych i dobranych ludzi. Jedynie dyrektor fabryki zachowywal
                            s
                            > ie jak by ta fabryka
                            > do niego nie nalezala. Poniewaz dyrektor byl zasluzony, duzo dokonal,
                            zasugiero
                            > walem zeby go
                            > awansowali, dali mu wiecej pieniedzy ale zadnych odpowiedzialnosci. Dali mu
                            wcz
                            > esna emeryture.
                            > Ale wyslali go do domu bardzo hucznie, dali mu bonusy, dobra pensje, i
                            wszystko
                            > dobrze sie skonczylo.
                            > Nie wiem czy ten przyklad pomoze w honorowym tempie pozbyc sie zwiazkow w
                            Polsc
                            > e.

                            Problem zwiazkow nie jest tylko problemem w Polsce. W wiekszosci Europy zwiazki
                            sa silne. Tak samo sprawy socjalne, zasilki, urlopy, zwolnienia sa tak
                            uregulowane
                            ze ztrudnia sie ludzi bardzo ostroznie. Dlatego w calej EUropie wzrost miejsc
                            pracy jest slaby. W Polsce sa kolosalne problemy strukturalne: Hutnictwo,
                            gornictwo, koleje i inne przemysly zatrudnialy mase ludzi ktorych nie mozna
                            wyrzucic na bruk w jeden dzien. A wiec kosztem ogromnych wydatkow powoli sie je
                            redukuje i likwiduje. Ten proces moze jeszcze potrwac 10 lat.


                            > Twoje Zdanie: "Polska jest krajem gdzie brakuje kapitalu". Zgadzam sie z tym.
                            A
                            > le przyciaganie
                            > obcej waluty z za granicy metoda Balcerowicza jest a raczej bedzie bardzo
                            koszt
                            > owne. Unia Europejska
                            > napewno duzo Polsce pomoze, ale pozyczone pieniadze musza byc splacone. Te
                            pozy
                            > czki, ktore
                            > splacaja te wysokie procenty mojemu koledze z Ameryki i innym kosztuja mase
                            pie
                            > niedzy. Ktos
                            > je musi splacic.

                            Splaca je ci co zaciagaja kredyty. Pomimo bardzo wysokich stop kredyty
                            nadal sa pobierane w niemalej skali. Banki udzielaja
                            tez kredytow w dolarach i euro na niskich stopach, ale te kredyty sa obciazone
                            ryzykiem zmiany kursu.

                            Pamietaj ze banki w Polsce sa w wiekszosci wlasnoscia bankow zagranicznych.
                            Wiec dopoki one nie maja strat wszystko jest w porzadku. Natomiast groznym
                            zjawiskiem jest deficyt budzetu panstwa i on musi byc ograniczony. ALe to nie
                            jest sprawa Balcerowicza.

                            • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 29.07.01, 18:24
                              Niech bys nawet mial racje, ze te wysokie procenty "splacaja sie" (w co ja nie wierze), Bo zeby splacac tak
                              wysokie procenty i obsluge (service) to trzeba by bylo zarabiac 100% a lbo wyzej. Nie wiem ile w Polsce takich
                              byznesow istnieje, moze Ci co handluja narkotykami albo ci co kupuja rzeczy z za granicy na kilogramy, naklejaja
                              nowe metki i sprzedaja jako nowe, oryginalne, specjalne wyroby??? Normalny smiertelnik, ktory ma checi, werwe
                              i 40% wlasnych zasobow do otworzenia byznesu, powinien miec dostep do pozyczek tanszych niz 20% plus.
                              Taki maly byznes zatrudni minimum 2 do 10 ludzi, albo wiecej . Ci zatrudnieni zarabiaja i placa do rzadu a nie
                              pobieraja zapomogi od rzadu. Pomnoz to przez kilkaset tysiecy i bezrobocia nie ma.
                              Naturalnie takich pozyczek nie mozna dawac poblazliwie. Trzeba takiego Enterpreneur''a sprawdzic, czy ma
                              odpowiednie zabezpieczenie, tak zeby bank nie stracil. Sa rozne sposoby kontrolowania wartosci zlotowki i
                              innych odmian ekonomii w kraju.
                              Emigrant
                              • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 30.07.01, 08:07
                                Gość portalu: Emigrant napisał(a):

                                > Niech bys nawet mial racje, ze te wysokie procenty "splacaja sie" (w co ja nie
                                > wierze), Bo zeby splacac tak wysokie procenty i obsluge (service) to trzeba by
                                > bylo zarabiac 100% albo wyzej. Nie wiem ile w Polsce takich
                                > byznesow istnieje, moze Ci co handluja narkotykami albo ci co kupuja rzeczy z z
                                > a granicy na kilogramy, naklejaja nowe metki i sprzedaja jako nowe, oryginalne,
                                > ecjalne wyroby???

                                A widzisz nie masz dokladniejszego obrazu jak sie kombinuje z kredytami w Polsce.
                                Otoz wysoka stopa nie oznacza ze wszyscy biora kredyty na takim poziomie. Na
                                przyklad firmy samochodowe sprzedaja auta na nizszy procent. Sa tez inne kredyty
                                preferencyjne. Dodajmy do tego ze duzo firm tez bierze kredyty.Jak? Otoz duzy
                                podmiot a nawet i konsumenci zaciagaja kredyty w euro/$. Stopa jest wtedy o
                                wiele nizsza - ale oczywiscie bank ponosi duze ryzyko. Banki tez przesuwaja
                                kapital z walut zachodnich na akcje kredytowa w zlotowkach. Graja na wysokim
                                ryzyku w nadziei na dobry zysk.

                                Tak jak twoj kumpel co wrzucil pieniadze do banku w Polsce. Przypomina mi to
                                tych co kiedys grali na gieldzie w Warszawie z Ameryki. Byli dumni z zyskow i
                                pomocy jaka swiadcza rozwijajacej sie ekonomii. Potem jak wszystko stracili
                                to krzyczeli "Polacy to sk..., zlodzieje, warszawska gielda to mafia, komuna
                                tam rzadzi" itd. Zapomnieli tylko ze grali na duze ryzyko. Wytlumacz to swojemu
                                kumplowi zeby w razie czego nie przeklinal "Polakow" tylko siebie hehe.

                                Wysokie stopy odstraszaja pozyczki czysto konsumpcyjne lub przedwsieziecia malo
                                rentowne lub ryzykowne. Okazuje sie ze nacisk na branie kredytow w Polsce jest tak
                                duzy ze nawet przy poteznym ryzyku chetnych nie brakuje. Szczegolnie duze
                                zagrozenie robia firmy ktore wziely mase kredytow w walutach zachodnich.

                                >Normalny smiertelnik, ktory ma checi, werwe
                                > i 40% wlasnych zasobow do otworzenia byznesu, powinien miec dostep do pozyczek
                                > tanszych niz 20% plus.
                                > Taki maly byznes zatrudni minimum 2 do 10 ludzi, albo wiecej . Ci zatrudnieni
                                > zarabiaja i placa do rzadu a nie
                                > pobieraja zapomogi od rzadu. Pomnoz to przez kilkaset tysiecy i bezrobocia nie
                                > ma.
                                > Naturalnie takich pozyczek nie mozna dawac poblazliwie. Trzeba takiego Enterpre
                                > neur''''a sprawdzic, czy ma
                                > odpowiednie zabezpieczenie, tak zeby bank nie stracil. Sa rozne sposoby kontrol
                                > owania wartosci zlotowki i
                                > innych odmian ekonomii w kraju.

                                Pewnie ze byloby super gdyby poczatkujacy biznes dostawal kredyty na 10% a
                                najlepiej na 5% lub 1%. Tylko pytanie SKAD WZIAC NA TO KAPITAL? Tobie wydaje sie
                                ze kredyty mozna dowolnie generowac. Tymczasem kredyt ma wartosc w stosunku
                                do inflacji i deficytu bilansu handlowego. Rozdajac nieograniczenie kredyty
                                spowoduje sie wzrost inflacji ktory bedzie podjadal wartosc kredytu a wzrost
                                deficytu spowoduje zalamanie waluty.

                                Natomiast aktualnie w warunkach polskich pojawil sie z duzym nasileniem
                                inny grozny problem: zatory platnicze czyli brak liquidity. Budzet panstwa
                                ma trudnosci platnicze wiec nie placi za rachunki. Sektor prywatny tez ma problemy
                                z platnosciami. To moze byc bardzo grozne - wiec prawdopodobnie zmusi nastepny
                                rzad do kompletnej zmiany polityki i po porstu zacznie sie drukowanie pieniedzy.
                                Jest to oczywiscie zle ale w obecnej sytuacji moze byc to jedyne wyjscie. Innymi
                                slowy moze sie okazac ze ekonomia w Polsce jest za slaba na to by miec porzadny
                                pieniadz.

                  • Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 195.116.155.* 29.07.01, 19:52
                    Panie Frijn,

                    Z radoscia stwierdzam, ze jest Pan niezwykle przekonywujacy. Z radoscia, bo
                    mowi pan, ze jest dobrze. Jednakze ze smutkiem stwierdzam, ze 1) wywaza Pan
                    otwarte drzwi 2) w Pana rozumowaniu jest sporo luk.
                    Wywaza Pan otwarte drzwi, bo wiekszosc ludzi na tej liscie zgadza sie, ze
                    w gospodarce potrzebna jest konkurencja i pewna otwartosc, a Polska potrzebuje
                    kapitalu. Nikt tez nie przeczy, ze Balcerowicz jest na tyle inteligentnym
                    facetem, zeby przyswoic sobie pare elementarnych praw makroekonomii.
                    Np.: wysoka inflacja i wysoki deficyt -> wysokie stopy.

                    Problemy zaczynaja sie jednak w szczegolach. Pan pisze, ze kazdy kapital
                    jest nam potrzebny. My mowimy, ze kapital w supermarketach i sieciach
                    dystrybucji nie daje trwalych podstaw wzrostu. Malo tego - powiekszac moze
                    deficyt obrotow biezacych! Pan mowi - sprzedac wszystko
                    jak najszybciej. My mowimy - sprzedac tak, zeby na tym zyskac i sciagnac
                    fabryki a nie montownie, nawet jesli trzeba to robic troche wolniej.
                    Pan widzi ekonomie przez pryzmat 2-3 wskaznikow. A gdzie mikroekonomia?
                    Np. lepiej byloby poprawic ustawodastwo, sprawnosc sadow i infrastruktury
                    oraz poziom edukacji i sciagnac POWAZNYCH INWESTOROW W DZIEDZINIE NOWYCH
                    TECHNOLOGII zamiast rozlewni CocaColi i sieci hipermarketow.
                    Pan twierdzi, za szybka prywatyzacja byla dobra bo wygenerowala szybki
                    wzrost gospodarczy. Tylko, czy ten wzrost nie byl podobny do tego w dekadzie
                    gierkowskiej? Zadluzenie polskich firm w USD i Euro jest gigantyczne, poza
                    tym sprzedalismy juz prawie wszystko, co bylo do sprzedania. Czy wyklucza Pan
                    taki scenariusz: zbyt duza dziura w budzecie - spadek zaufania inwestorow -
                    spadek wartosci zlotego (jak dlugo mozna placic takie odsetki?) - krach polskich
                    firm, zadluzonych w USD - 3 lata recesji - opoznienie akcesji do UE o 3 lata -
                    dalsze 3 lata recesji? jesli tak sie stanie, to czesc winy spadnie na tych,
                    co sprzedawali za szybko, sztucznie stymulujac wzrost slabych i niefektywnych
                    polskich firm, ktore zaraz popadaja.

                    Innym niepokojacym polskim syndromem jest to, ze wsrod mlodych ludzi
                    elite finansowa stanowia PRZEDSTAWICIELE HANDLOWI ZACHODNICH KONCERNOW.
                    Wiekszosc ofert pracy w gazetach jest tez adresowana do nich...
                    Czyli ludzie, ktorzy zwiekszaja nasz deficyt obrotow biezacych i czesto
                    poslugujac sie lapowkami eliminuja nasze mnie agresywne i slabiej
                    dokapitalizowane firmy z rynku. Jednym slowem 10 lat szybkiej prywatyzacji
                    wytworzylo przy okazji mnostwo problemow strukturalnych.

                    Pisze Pan z zachwytem o efektywnosci handlu w hipermarketach.
                    Owszem, towary tam sa moze i tansze, ale:
                    1) te firmy nie placa podatkow, a eliminuja z rynku male sklepy, ktore placily
                    2) lamia prawa pracownicze, czyli produkt jest tanszy na dzieki ciezszej i
                    gorzej oplacanej pracy pracownikow.
                    3) zwiekszaja szkodliwa w polskich warunkach konsumpcje! Tj. uzywaja
                    (coz - ich prawo) wyrafinowanych metod, zeby klienci kupili rzeczy im
                    niepotrzebne
                    4) czesto sa kredytowani przez producentow, a zysk idzie poza Polske
                    5) przesadza pan, ze klienci w hipermarketach sa szczesliwi.
                    Dla mnie przypominaja ludzi lekko oglupialych, miotajacych sie bez celu
                    od polki do polki... Ale to juz inna kwestia.

                    Caly czas pomija Pan, tak jak to robil balcerowicz, drazliwa
                    kwestie struktury polskiego wzrostu gospodarczego. Jego podstawy
                    sa kruchusienkie i oparte na sprzedazy majatku. Polscy ekonomisci
                    jak gdyby byli slepi na potrzebe przyciagania naprawde intratnych
                    inwestycji z dziedziny nowych technologii. Edukacja glupku!

                    Poza tym patriotyzm. Obywatele wielkich gospodarek swiatowych kupuja
                    dobre - bo nasze. My caly czas myslimy - kupie zachodnie bo lepsze.
                    Nawet, jak nasze jest rownie dobre i tansze.

                    na razie tyle
                    • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 30.07.01, 04:38
                      Brawo Panie Fizyk!
                      Emigrant
                      • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 30.07.01, 08:21
                        Emigrant,frijk,fizyk-bardzo ciekawe podejscie do tematu.Az milo to czytac.
                        Starcie Emigranta,ktory bardzo praktycznie podchodzi do wszystkich spraw
                        ekonomicznuch-ze 100%teoretykiem jakim jest Frijk zmusilo mnie do napisania.
                        Frijk napisal:panstwo bedzie musialo pozyczyc pieniadze na swoje obligacje i w
                        ten sposob bedzie podwyzszalo realne oprocentowanie na rynku.A wiec stop
                        procentowych nie da sie obnizyc za bardzo.
                        Za to praktyk Emigrant wie ze obizenie stop % powoduje rozwoj gosp.a tym samym
                        wiecej podatkow dla panstwa. Panstwo nie nusi splacac swojego zadluzenia z
                        pozyczek bankowych na ponad 20%,skoro moze je splacac ze wzrostu podatkow po
                        obnizeniu stop procentowych.To sa podstawy ekonomi zrozumiale dla wszystkich z
                        Balcerowiczem i Frijk wlacznie.To jest to co zrobil Reagan po odejsciu Cartera.
                        Niskie stopy procentowe nie musza rozkrecac inflacji,bo przeciez nikt w Polsce
                        nie daje teraz kredytu na slowianskie niebieskie oczy.Trzeba przedstawic
                        zabezpieczenie na kredyt i bank ma prawo to przejac gdy kredyt nie jest
                        splacany.Jedyny problem jest w tym ze ludziska zaciagaja duzo kredytow
                        konsumpcyjnych i to w wiekszosci na towary zagraniczne.Ale to rowniez mialo
                        miejsce za Reagana i mimo wszystko Stany dzieki niemu stanely na NOGI,bo Carter
                        zrujnowal gospodarke.
                        • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 30.07.01, 10:50
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          > Za to praktyk Emigrant wie ze obizenie stop % powoduje rozwoj gosp.a tym samym
                          > wiecej podatkow dla panstwa. Panstwo nie nusi splacac swojego zadluzenia z
                          > pozyczek bankowych na ponad 20%,skoro moze je splacac ze wzrostu podatkow po
                          > obnizeniu stop procentowych.To sa podstawy ekonomi zrozumiale dla wszystkich z
                          > Balcerowiczem i Frijk wlacznie.

                          Tak, tylko w warunkach polskich naciski inflacyjne sa niezwykle silne.
                          Jezeli przy stopie 20% inflacja jest 6% to znaczy ze stopy nie da sie obnizyc
                          do rozsadnego poziomu bez natychmiastowego rozpetania duzej inflacji, nie?
                          Przypomnijmy ze w Europie Zachodniej inflacja jest ok. 3% przy stopie 4.75%

                          > To jest to co zrobil Reagan po odejsciu Cartera.
                          > Niskie stopy procentowe nie musza rozkrecac inflacji,bo przeciez nikt w Polsce
                          > nie daje teraz kredytu na slowianskie niebieskie oczy.Trzeba przedstawic
                          > zabezpieczenie na kredyt i bank ma prawo to przejac gdy kredyt nie jest
                          > splacany.Jedyny problem jest w tym ze ludziska zaciagaja duzo kredytow
                          > konsumpcyjnych i to w wiekszosci na towary zagraniczne.Ale to rowniez mialo
                          > miejsce za Reagana i mimo wszystko Stany dzieki niemu stanely na NOGI,bo Carter
                          > zrujnowal gospodarke.

                          Reagan rzeczywiscie ruszyl ekonomie poprzez potezny deficyt publiczny (zbrojenia)
                          i platniczy. Ale nie mial on takiego problemu z inflacja jak jest w Polsce bo:

                          - za Cartera inflacja zostala wyhamowana a ekonomia przeszla potezna
                          restrukturyzacje (bezrobocie)

                          - dolar jest taka waluta ze USA nie grozi mu deficyt bilansu platniczego bo wiele
                          towarow kupuje sie w dolarach. Ogolnie mozna powiedziec ze swiat utrzymuje
                          Ameryke finansujac deficyt w dolarach. Jest to jedno z szalenstw tego
                          swiata. Ciekawe czy, kiedy i jak sie skonczy bo teoretycznie rzecz biorac nie
                          mozna zyc do konca swiata na kredyt polegajacy na emisji waluty.

                          Niestety Polska jest dalej na etapie Cartera. Zauwazmy ze zmniejsza sie liczba
                          ztrudnionych ale szybko rosnie produktywnosc ekonomii. To powinno spowodowac ze
                          z czasem zmniejsza sie naciski inflacyjne i stopy beda mogly spadac. Ale tutaj
                          dochodzi problem finansow publicznych i zatorow platniczych ktore bedzie bardzo
                          trudno uzdrowic. Moze wiec w koncu sie okazac ze konieczne bedzie drukowanie
                          pieniedzy bo polska ekonomia jest zbyt slaba zeby miec porzadna walute. Moim
                          zdaniem wytrwanie przy dotychczasowej polityce jeszcze przez kilka lat
                          stworzyloby podstawy pod budowe silnej ekonomii i dolaczenia do euro. Nigdzie na
                          swiecie nie udalo sie zbudowac dobrej ekonomii na slabej walucie, nie?
                          • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle IP: *.proxy.aol.com 30.07.01, 20:48
                            Hi frijk. To Carter doprowadzil do wysokiej inflacji i wysokiego bezrobocia i
                            mocnego dollara.Jaki wtedy byl syf w USA to malo kto pamieta i raczej nie chce
                            pamietac.Polska jest teraz tak jak za Cartera bo akurat chce byc w tym miejscu.
                            Co zrobil Reagan przy wysokiej inflacji? Obnizyl podatki oraz stopy procentowe.
                            Tak,Volker byl wielki pies na inflacje i bal sie obnizac stop procentowych i to
                            kosztowalo go prace.Trzeba miec jasno wyznaczony cel co sie chce osiagnac.No
                            wiec w USA tym pierwszym i nadrzednym celem jest stworzenie maxymalnej ilosci
                            nowych miejsc pracy.Kazdy prezydent chwali sie w swoim noworocznym przemowieniu
                            o stanie panstwa ile to nowych miejsc pracy powstalo w ciagu ostatniego roku.
                            Nie trudno sie domyslec ze wzrost miejsc pracy w sektorze prywatnym ,to to samo
                            co wzrost dochodu narodowego,bo konkurencja nie pozwoli na spadek wydajnosci.
                            A tu czytam polska gazete i na pierwszy plan co sie wybija:walka z inflacja.
                            Sejm uchwalil budzet na 2002 rok z inflacja 5,1% zamiast planowanej poprzednio
                            5,5%.Kowalski taka gazete czyta i mozg mu sie lasuje panie frijk.On chce roboty
                            ,a inflacja 5,1% czy 5,5% czy tez 6% to mu kolo d.. lata. W jaki sposob
                            stworzyc nowe miejsca pracy? Pan wie rownie dobrze jak ja i kazdy maturzysta to
                            zna.Poprzez obnizke stop procentowych,by biznes mogl zaciagac tani kredyt i
                            zatrudnic nowych ludzi.Czesc ludzi a moze nawet i polowa zaciagnie kredyty
                            konsumpcyjne i moze wydac je w duzej mierze na towary z importu.Ale identycznie
                            bylo w Stanach w latach 1980 tych za Reagana.Doprowadzilo to do spadku dollara
                            wobec innych walut-i nikt sie tym nie przejmowal-bo ludziska mieli prace,co
                            jest najwazniejsze.Jest pan dobry frijk w kalkulacjach ekonomicznych,ale tak w
                            Stanach jak i w Polsce najwazniejszy jest czynnik ludzki.Czlowiek po pierwsze
                            musi miec prace,wtedy bedzie zadowolony z zycia,bedzie chetniej wydawal
                            pieniadze na rozwoj wlasny a tym samym swojego kraju.Polska ekonomia to nic
                            innego jak polityka strachu.Najtezsze mozgi ekonomiczne walcza z inflacja a
                            Kowalski boi sie wydac troche grosza bo nie wie co te nieudaczniki jutro wymysla
                            Spada liczba ludnosci w Polsce,bo Kowalski boi sie rozmnazac,niewiedzac co te
                            nieudole jutro wymysla.Wszystkim wiadomo ze wysokie stopy procentowe sa po to
                            by sciagnac krotkoterminowy kapital zagraniczny na latanie dziur w budzecie.A
                            Balcerowicz po to jest w NBP by zlotowka byla mocna.Bo gdyby zloty tracil
                            rocznie 20 % w stosunku do dolara ta nikt by nie sprzedawal doll za zlote by
                            lokowac je w polskich papierach wartosciowych.Piszesz frijk :silny pieniadz to
                            dobra ekonomia.Calkiem odwrotnie frijk dobra ekonomia tworzy silny
                            pieniadz.Przykladem najbardziej jaskrawym jest tu Argentyna.Silny pieniadz jest
                            efektem mocnej gospodarki-nigdy odwrotnie.Co zrobil Reagan gdy zastal wysokie
                            bezrobocie i wysoka inflacje.Obnizyl podatki i stopy procentowe.Dollar
                            oczywiscie spadl,japonce wykupili pol Ameryki.A co komu przeszkadza kto jest
                            wlascicielem fabryki w Polsce-czy jest to niemiec ,belg czy francuz- co wazne
                            to ze 95 % zalogi to Polacy.Silny pieniadz prowadzi prosto do bezrobocia.USA
                            nigdy nie dbaly o mocnego dolara,ani nie interweniowaly na rynkach walutowych
                            gdy dolar spadal-bo to nakreca produkcje i export.
                            • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle IP: *.dmi.tut.fi 31.07.01, 09:50
                              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                              > Hi frijk. To Carter doprowadzil do wysokiej inflacji i wysokiego bezrobocia i
                              > mocnego dollara.Jaki wtedy byl syf w USA to malo kto pamieta i raczej nie chce
                              > pamietac.Polska jest teraz tak jak za Cartera bo akurat chce byc w tym miejscu.

                              Nie wiem, czy zwalic wszystko na Cartera. Chyba jednak praprzyczyna bylo to ze
                              ekonomia USA doszla wtedy do koniecznosci restrukturyzacji. Polska jest w trakcie
                              restrukturyzacji ale oczywiscie o wiele powazniejszej. Tego typu restrukturyzacji
                              nie da sie zrobic w krotkim czasie, wymaga co najmniej 20 a moze i 30 lat.
                              Dlaczego? No bo np. mozna by teoretycznie zamknac caly Slask w jeden dzien ale
                              praktycznie jest to niewykonalne i wobec tego przez kilkanascie lat trzeba to
                              powoli likwidowac ponoszac ogromne koszty.

                              > Co zrobil Reagan przy wysokiej inflacji? Obnizyl podatki oraz stopy procentowe.
                              > Tak,Volker byl wielki pies na inflacje i bal sie obnizac stop procentowych i to
                              > kosztowalo go prace.Trzeba miec jasno wyznaczony cel co sie chce osiagnac.No
                              > wiec w USA tym pierwszym i nadrzednym celem jest stworzenie maxymalnej ilosci
                              > nowych miejsc pracy.Kazdy prezydent chwali sie w swoim noworocznym przemowieniu
                              > o stanie panstwa ile to nowych miejsc pracy powstalo w ciagu ostatniego roku.
                              > Nie trudno sie domyslec ze wzrost miejsc pracy w sektorze prywatnym ,to to samo
                              > co wzrost dochodu narodowego,bo konkurencja nie pozwoli na spadek wydajnosci.

                              Porownywanie Polski do USA jest malo sensowne. Porownaj EUrope do USA i zobaczysz
                              ze tez wyglada slabo z punktu tworzenia nowych miejsc pracy.

                              Co zrobil w USA Reagan jest absolutnie wykluczone w Polsce niestety i nie moze
                              byc uzyte w zadnym innym kraju. Reagan stworzyl impuls monetarny poprzez potezny
                              deficyt budzetu i handlu. Ale to USA nie zaszkodzilo bo caly swiat wrzuca kapital
                              do Ameryki i chetnie kupuje obligacje. Polaczenie deficytu budzetu i hnadlowego w
                              polaczeniu z otwarta ekonomia mialo ten efekt ze inflacja byla niska. Niestety
                              polska ekonomia nie ma takich warunkow.

                              > A tu czytam polska gazete i na pierwszy plan co sie wybija:walka z inflacja.
                              > Sejm uchwalil budzet na 2002 rok z inflacja 5,1% zamiast planowanej poprzednio
                              > 5,5%.Kowalski taka gazete czyta i mozg mu sie lasuje panie frijk.On chce roboty
                              > ,a inflacja 5,1% czy 5,5% czy tez 6% to mu kolo d.. lata. W jaki sposob
                              > stworzyc nowe miejsca pracy? Pan wie rownie dobrze jak ja i kazdy maturzysta to
                              > zna.Poprzez obnizke stop procentowych,by biznes mogl zaciagac tani kredyt i
                              > zatrudnic nowych ludzi.Czesc ludzi a moze nawet i polowa zaciagnie kredyty
                              > konsumpcyjne i moze wydac je w duzej mierze na towary z importu.

                              No wlasníe tu jest amerykanski styl myslenia - a Amerykanie sa teraz Narodem
                              Panow. Otoz w warunkach polskich obnizka stop prowadzi do natychmiastowego
                              powaznego wzrostu inflacji i to nie o pol procent a o 5. Na dodatek jest
                              duzy deficyt handlowy a waluty trzeba skads zdobyc, nie mozna dodrukowac $$$.
                              No i niestety wzrost inflacji i deficytu doprowadzi do zalamania. Ostatnie
                              przyklady to Argentyna i Turcja, Polska nie jest od nich zbyt daleko do gory.

                              > Ale identycznie
                              > bylo w Stanach w latach 1980 tych za Reagana.Doprowadzilo to do spadku dollara
                              > wobec innych walut-i nikt sie tym nie przejmowal-bo ludziska mieli prace,co
                              > jest najwazniejsze.

                              Tak, tylko amerykanska ekonomia jest malo (a wtedy byla bardzo malo)
                              uzalezniona od importu - jest w 90% samowystarczalna. To dlatego w EUropie
                              wprowadzaja wspolna walute zeby tez miec taki luksus.

                              > Jest pan dobry frijk w kalkulacjach ekonomicznych,ale tak w
                              > Stanach jak i w Polsce najwazniejszy jest czynnik ludzki.Czlowiek po pierwsze
                              > musi miec prace,wtedy bedzie zadowolony z zycia,bedzie chetniej wydawal
                              > pieniadze na rozwoj wlasny a tym samym swojego kraju.Polska ekonomia to nic
                              > innego jak polityka strachu.Najtezsze mozgi ekonomiczne walcza z inflacja a
                              > Kowalski boi sie wydac troche grosza bo nie wie co te nieudaczniki jutro wymysl
                              > a.

                              No tak, tylko jak sie spojrzy po swiecie nie tylko z punktu widzenia Narodu
                              Panow to widac ze wiekszosc slabych ekonomii ma duze bezrobocie, slaba walute,
                              inflacje, deficyty i dlugi. Problem strategiczny jest jak sie z tego wyrwac?
                              Jedna recepta jest zaczac od porzadnej waluty bo na zlej nic jeszcze nie zrobiono.
                              jest stworzeni

                              > Spada liczba ludnosci w Polsce,bo Kowalski boi sie rozmnazac,niewiedzac
                              > co te nieudole jutro wymysla.

                              To jest problem ogolnoeuropejski, malo zalezy od stopy zyciowej. Porownujac
                              z USA trzeba by zapytac jak rozmnazaja sie WASP-y a ile przyrostu robia
                              imigranci i niepismienni latino.

                              > Wszystkim wiadomo ze wysokie stopy procentowe sa po to
                              > by sciagnac krotkoterminowy kapital zagraniczny na latanie dziur w budzecie.A
                              > Balcerowicz po to jest w NBP by zlotowka byla mocna.Bo gdyby zloty tracil
                              > rocznie 20 % w stosunku do dolara ta nikt by nie sprzedawal doll za zlote by
                              > lokowac je w polskich papierach wartosciowych.Piszesz frijk :silny pieniadz to
                              > dobra ekonomia.Calkiem odwrotnie frijk dobra ekonomia tworzy silny
                              > pieniadz.Przykladem najbardziej jaskrawym jest tu Argentyna.Silny pieniadz jest
                              > efektem mocnej gospodarki-nigdy odwrotnie.

                              Popatrz na to jak na bledne kolo: bez dobrego pieniadza nie ma dobrej ekonomii
                              a bez dobrej ekonomii nie ma dobrego pieniadza. Od czego zaczac zeby sie z tego
                              wyrwac. Skoro ze zlego pieniadza nie bedzie dobrej ekonomii, a ze zlej ekonomii
                              nie wyjdzie dobry pieniadz wiec logiczny wniosek jest ze nalezy zaczac od
                              pieniadza!

                              > Co zrobil Reagan gdy zastal wysokie
                              > bezrobocie i wysoka inflacje.Obnizyl podatki i stopy procentowe.Dollar
                              > oczywiscie spadl,japonce wykupili pol Ameryki.A co komu przeszkadza kto jest
                              > wlascicielem fabryki w Polsce-czy jest to niemiec ,belg czy francuz- co wazne
                              > to ze 95 % zalogi to Polacy.Silny pieniadz prowadzi prosto do bezrobocia.USA
                              > nigdy nie dbaly o mocnego dolara,ani nie interweniowaly na rynkach walutowych
                              > gdy dolar spadal-bo to nakreca produkcje i export.

                              No to juz bylo wyzej - USA sa Narodem Panow ktory finansuje reszta swiata,
                              w ostatnich latach bylo tego za 400 mld $ rocznie deficytu handlowego. A
                              poprzednio byl jeszcze potezny deficyt budzetu. Niestety Polska jest ubogim
                              krajem ktory tez ma swoj udzial w dofinansowywaniu (np. placi za rope w $).
                              Swiat jest crazy.

                            • Gość: azra Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle? IP: 213.38.92.* 31.07.01, 12:20
                              Pozwole sie wtracic w Wasza dyskusje.
                              Drogi Macieju, piszesz ladnie o tym jak to bylo w USA. Ale jakby na to nie
                              patrzec, to gospodarka amerykanska za czasow Cartera ciagle byla w lepszej
                              sytuacji niz polska obecnie. Najwiekszym problemem polskiego rynku pracy nie sa
                              obecnie wysokie stopy procentowe, ale strukturalny charakter bezrobocia. Polski
                              rynek pracy jest sztywny, niedostosowany do zmieniajacej sie gospodarki.
                              Ponadto kazdy pracodawca zatrudniajac pracownika musi placic ogromne sumy na
                              fundusze socjalne. Aby w koncu sie cos na rynku pracy ruszylo, konieczne jest
                              jego uelastycznienie, prowadzenie i dotowanie szkolen ulatwiajacych
                              przekwalifikowanie. Czeka nas jeszcze bolesne dokonczenie restrukturyzacji
                              przemyslu, co na pewno wywola nowa redukcje zatrudnienia.
                              Piszesz ze poprzez tani kredyt biznes moze zatrudnic nowego pracownika.. ale
                              kogo zatrudni? Gornika? Hutnika? Kto teraz otwiera kopalnie? Oczywiscie wielkim
                              problemem jest bezrobocie wsord mlodych ludzi - 19-26 lat - ale jakie sa
                              powody? Poza wysoka stopa procentowa, pracodawca ponosi ogromne koszty
                              zatrudnienia nowej osoby, koszty szkolen zanim osoba taka zacznie byc w pelni
                              produktywna, wiec oplaca mu sie trzymac obecnych pracownikow i nie zatrudniac
                              nowych.

                              Jesli chodzi natomiast o spadek wartosci dolara, to od lat USA maja ogromny
                              deficyt handlowy ale sie tym nie przejmuja.. czemu? Bo jak juz frijk to
                              powiedzial, wszyscy na swiecie chca dolary - wiekszosc rezerw walutowych innych
                              panstw nominowana jest w dolarach, wiekoszosc platnosci w handlu zagranicznych
                              takze dokonywana jest w dolarach, wiekszosc FDI dokonywana jest przez
                              przedsiebiorstwa amerykanskie - caly swiat chce dolara, wiec USA drukuje
                              dolary i wysyla je w swiat.

                              Zreszta, poki co to statutowe zadanie RPP to duszenie inflacji.. po to ja
                              zalozono, zeby prowadzila taka polityke monetarna, ktora prowadzi do zdlawienia
                              inflacji. Juz mielismy sytuacje, ze roczna infacja wynosila kolo 7-8% (nie
                              pamietam dokladnie), stopy procentowe poszly w dol, a rok pozniej nagle
                              inflacja skoczyla nam do 11% (fakt ze nalozyl sie na to takze wzrost cen ropy).
                              Ale ja pamietam czasy, kiedy ludzie w Polsce narzekali ze wszystklo co chwile
                              drozeje.. co z tego ze mieli prace, jak i tak co chwile wszystko drozalo na
                              tyle, ze ciezko sobie bylo na cokolwiek pozwolic, bo place nie nadazaly.

                              I jeszcze jedno - Polska od jakiegos czasu jest w systemie plynnego kursu
                              walutowego - tzn ze panstwo (NBP) zrezygnowalo z mozliwosci oddzialywania i
                              ksztaltowania jego poziomu i jest on odzwierciedleniem tego co sie dzieje w
                              polskiej gospodarce, ale za to moze prowadzic polityke monetarna. A jesli
                              chcemy myslec o tym zeby wstapic do strefy euro, to najpierw musimy sprowadzic
                              podstawowe wskazniki ekonomiczne do wymaganego przez EMU poziomu.
                            • Gość: Alter Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle IP: 212.69.68.* 31.07.01, 14:51
                              W tej chwili to dobrze, bo oznacza, że mimo słabej gospodarki w kraju, zachód
                              upatruje nas jako bazę wypadową na wschód - a ma się to nijak do naszeej
                              gospodarki. Chociażby dlatego, że u nas nadal rządzi neo-nomenklatura
                              postkomuchów - czyli względna gospodarka rynkowa. Co zagraniczny inwestor
                              wyłoży to i tak konsumujemy to poprzez neokomunistyczny pseudo-wolny rynek.
                              Będzie tak dopóki neokomuna będzie manewrować gospodarką przez silne czerwone
                              lobby finansowe, działające tajnie pod przykrywką wtyk mafijnych UOP-lewaków za
                              biernym wsparciem lewako-oficerów UOP i urzędników szczebla państwowego,
                              dbające o dawne status-qvo zdenominowanych urzędów centralnych.
                              Dzięki grubej kresce będzie to się ciągnąć w nieskończoność, jeśli tej neo-
                              nomenklatury nie zweryfikuje się przez pożądną ustawę lustracyjną.
                              Należałoby to rozpocząć od UOP, ucinając łeb neokomuchowej ośmiornicy, tak jak
                              to zaczynał robić Kaczyński.
                              Inaczej czeka nas tkwienie w zapaści nomenklaturowego postkomuchowego wolnego
                              rynku, bardzo kruchego skoro skarb jest pusty. Bez prawdziwej lustracji nigdy
                              nie wyjdziemy z błędnego koła czerwono-nomenklaturowego rynku, manipulowanego
                              wzdłóż i w szerz przez potężne czerwone lobby na samych wyżynach władzy.
                              Każdemu Ministrowi Finansów, może co najwyżej zakręcić się w głowie, w
                              zależności od obrotów tego koła. Wyobrażam sobie co będzie po wyborach, gdy
                              puszczą wszelkie hamulce, z prawa.
                              • Gość: K.K. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle IP: 212.69.68.* 31.07.01, 16:47
                                Gość portalu: Alter napisał(a):

                                > W tej chwili to dobrze, bo oznacza, że mimo słabej gospodarki w kraju, zachód
                                > upatruje nas jako bazę wypadową na wschód - a ma się to nijak do naszeej
                                > gospodarki. Chociażby dlatego, że u nas nadal rządzi neo-nomenklatura
                                > postkomuchów - czyli względna gospodarka rynkowa. Co zagraniczny inwestor
                                > wyłoży to i tak konsumujemy to poprzez neokomunistyczny pseudo-wolny rynek.
                                > Będzie tak dopóki neokomuna będzie manewrować gospodarką przez silne czerwone
                                > lobby finansowe, działające tajnie pod przykrywką wtyk mafijnych UOP-lewaków za
                                >
                                > biernym wsparciem lewako-oficerów UOP i urzędników szczebla państwowego,
                                > dbające o dawne status-qvo zdenominowanych urzędów centralnych.
                                > Dzięki grubej kresce będzie to się ciągnąć w nieskończoność, jeśli tej neo-
                                > nomenklatury nie zweryfikuje się przez pożądną ustawę lustracyjną.
                                > Należałoby to rozpocząć od UOP, ucinając łeb neokomuchowej ośmiornicy, tak jak
                                > to zaczynał robić Kaczyński.
                                > Inaczej czeka nas tkwienie w zapaści nomenklaturowego postkomuchowego wolnego
                                > rynku, bardzo kruchego skoro skarb jest pusty. Bez prawdziwej lustracji nigdy
                                > nie wyjdziemy z błędnego koła czerwono-nomenklaturowego rynku, manipulowanego
                                > wzdłóż i w szerz przez potężne czerwone lobby na samych wyżynach władzy.
                                > Każdemu Ministrowi Finansów, może co najwyżej zakręcić się w głowie, w
                                > zależności od obrotów tego koła. Wyobrażam sobie co będzie po wyborach, gdy
                                > puszczą wszelkie hamulce, z prawa.

                                Jest nadzieja, że będzie to jeden z najkrótszych rządów, bo rzeczywiście kasa
                                rządowa wyczyszczona.
                              • Gość: K.G. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle IP: 212.69.68.* 31.07.01, 17:16
                                Unia też nie jest ślepa i przyblokuje środki, jak to było po upadku
                                Olszewskiego.Gdybym był na waszym miejscu lewaki, to bym zrezygnował z
                                opurtunistycznego dążenia do władzy, przyznał się i powiedział ludziom swoim i
                                nie swoim prawdę o sobie,zatrzymał ich owczy pęd w wasze lewo -by dalej
                                spokojnie ciągnąć przemiany w kraju i mądrze wchodzić do UNI.
                                Raczej bez pośpiechu, jedna Europa poprzez ponad-narodowe partie europejskie i
                                sensowny parlament, z poszanowaniem fundamentalnych praw człowieka i bogatego
                                dorobku korzeni chrześcijańskich, a nie tworzenie na prędce z egotycznej ambony
                                brukselskiej zlepku krajów prowadzących anarchistyczną wojnę ekonomiczną ze
                                wschodem i w innych konfiguracjach, co krótki wróży żywot.
                    • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 30.07.01, 09:12
                      Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                      > Panie Frijn,
                      > Z radoscia stwierdzam, ze jest Pan niezwykle przekonywujacy. Z radoscia, bo
                      > mowi pan, ze jest dobrze. Jednakze ze smutkiem stwierdzam, ze 1) wywaza Pan
                      > otwarte drzwi 2) w Pana rozumowaniu jest sporo luk.

                      Trzeba marnowac bity bo ludzie nie rozumieja podstaw a znowu za duzo nie mozna
                      pisac bo palce spuchna hehe

                      > Wywaza Pan otwarte drzwi, bo wiekszosc ludzi na tej liscie zgadza sie, ze
                      > w gospodarce potrzebna jest konkurencja i pewna otwartosc, a Polska potrzebuje
                      > kapitalu. Nikt tez nie przeczy, ze Balcerowicz jest na tyle inteligentnym
                      > facetem, zeby przyswoic sobie pare elementarnych praw makroekonomii.
                      > Np.: wysoka inflacja i wysoki deficyt -> wysokie stopy.

                      No wlasnie, to jest elementarne, nie?

                      > Problemy zaczynaja sie jednak w szczegolach. Pan pisze, ze kazdy kapital
                      > jest nam potrzebny. My mowimy, ze kapital w supermarketach i sieciach
                      > dystrybucji nie daje trwalych podstaw wzrostu. Malo tego - powiekszac moze
                      > deficyt obrotow biezacych!

                      Ha, moze ale podstawa kapitalizmu jest SPRZEDAZ I DYSTRYBUCJA. A wiec bez
                      super sprawnych sieci tego typu nic sie nie da zrobic. I taka jest wlasnie
                      logika rozwoju systemu opartego na kapitale: zaczal sie od budowy takich
                      sieci. A wiec to jest absolutnie fundamentalny etap DLUGOFALOWEGO WZROSTU.

                      Wyjasnijmy to jeszcze walac mlotkiem w leb: czy zamiast przyzwoitych sieci
                      handlowych w Polsce mialyby byc nadal obdrapane sklepiki PSS i MHD z czasow
                      komuny? Czy ktos zauwazyl ze w Polsce nadal nie ma porzadnych domow towarowych
                      (department stores)? A nie ma dlatego ze wskutek roznych manewrow odstraszono
                      potencjalnych inwestorow? I co jest? Jakies siermiezne popluczyny komunistycznych
                      Domow Towarowych "Centrum". Z tego wynika jasno ze w Polsce nie ma kapitalu,
                      oraz wiedzy nawet na jakies domy towarowe - na to wszystko potrzebny jest kapital
                      zagraniczny.

                      > Pan mowi - sprzedac wszystko
                      > jak najszybciej. My mowimy - sprzedac tak, zeby na tym zyskac i sciagnac
                      > fabryki a nie montownie, nawet jesli trzeba to robic troche wolniej.
                      > Pan widzi ekonomie przez pryzmat 2-3 wskaznikow. A gdzie mikroekonomia?

                      To myslenie jest oparte na polonocentrycznej megalomanii. Sciagnac fabryki?
                      Jak? Kto wrzuci porzadny kapital do biednego podejrzanego kraju ogarnietego
                      korupcja, z potezna biurokracja, brakiem infrasturktury i zdemoralizowana slabo
                      wyksztalcona sila robocza? Kapital przyjdzie do takiego miejsca na zasadzie
                      montowni tak zeby nie ponosic zbyt duzego ryzyka i strat w razie czego.
                      Trzeba miec troche realizmu i wtedy sie zobaczy ze kapital dziala optymalnie do
                      warunkow. Kapital musi nabrac zaufania i widziec poprawe systemu zeby
                      zainwestowac na dluga mete w bardziej zaawansowane przedwsieziecia. To moze
                      nastapic w Polsce za jakies 5 lat, po wejsciu do Unii. Teraz trzeba sie
                      cieszyc tym co jest i porownac np. do takiej Bulgarii czy Rumunii - tam nikt
                      nie ma ochoty na ladowanie jakiegokolwiek kapitalu i to jest tragedia.

                      > Np. lepiej byloby poprawic ustawodastwo, sprawnosc sadow i infrastruktury
                      > oraz poziom edukacji i sciagnac POWAZNYCH INWESTOROW W DZIEDZINIE NOWYCH
                      > TECHNOLOGII zamiast rozlewni CocaColi i sieci hipermarketow.

                      HA HA to juz jest KOSMICZNA megalomania. Rozwijanie nowych technologii w
                      prymitywnych warunkach to juz przecwiczono w Zwiazku Radzieckim. Niestety
                      bez Coli i hipermarketow, telefonow i papieru toaletowego nowych technologii
                      nie da sie rozwijac.

                      Zaden powazny inwestor nie przyjdzie jezeli nie bedzie widzial duzych korzysci.
                      A do nowych technologii potrzebne sa bardzo pracowite i tanie mozgi. Jesli o
                      to chodzi to inwestorzy maja do wyboru Chiny, Indie, Malezje, Singapur. Czy
                      jest cos konkurencyjnego do zaoferowania w Polsce w stosunku do nich? Co i
                      konkretnie za ile? Ja bym powiedzial ze nic, ale moze sie myle?

                      Dodajmy do tego ze opinia w kregach kapitalu technologicznego jest taka
                      ze wsrod bylych demoludow najbardziej lebscy sa Wegrzy i maja jaka taka
                      infrastrukture (hipermarkety itd!) - i tam rzeczywiscie co nieco kapitalu
                      w dziedzinie nowych technologii naplynelo...


                      > Pan twierdzi, za szybka prywatyzacja byla dobra bo wygenerowala szybki
                      > wzrost gospodarczy. Tylko, czy ten wzrost nie byl podobny do tego w dekadzie
                      > gierkowskiej?

                      Ja nie mowilem ze to prywatyzacja wygenerowala wzrost gospodarczy. Ja mowie
                      ze trzeba bylo prywatyzowac jak najszybciej bo w miare uplywu czasu wartosc
                      i tak spada a jest duza konkurencja w pozyskaniu kapitalu. Stworzenie jak
                      najkorzystniejszych warunkow i otwarcie ekonomii dla kapitalu stwarza podstawy
                      do budowy nowoczesnej ekonomii.

                      > Zadluzenie polskich firm w USD i Euro jest gigantyczne, poza
                      > tym sprzedalismy juz prawie wszystko, co bylo do sprzedania. Czy wyklucza Pan
                      > taki scenariusz: zbyt duza dziura w budzecie - spadek zaufania inwestorow -
                      > spadek wartosci zlotego (jak dlugo mozna placic takie odsetki?) - krach polskic
                      > h firm, zadluzonych w USD - 3 lata recesji - opoznienie akcesji do UE o 3 lata -
                      > dalsze 3 lata recesji? jesli tak sie stanie, to czesc winy spadnie na tych,
                      > co sprzedawali za szybko, sztucznie stymulujac wzrost slabych i niefektywnych
                      > polskich firm, ktore zaraz popadaja.

                      Takie niebezpieczenstwo istnieje. Dlatego Balcerowicz zrobil co mogl zeby
                      wyhamowac nadmierna akcje kredytowa. Ale kredyty w walutach sa oczywiscie poza
                      jego zasiegiem. Natomiast iluzja jest myslenie ze mozna bylo prywatyzowac za
                      znacznie wieksze pieniadze (czyli zamiast milionow - wziac miliardy dolarow
                      za jakies fabryki).

                      Mozna twierdzic odwrotnie - ze podstwoway problem polskiej ekonomii to obciazenia
                      spowodowane brakiem prywatyzacji i podtrzymywaniem takich obszarow jak: hutnictwo,
                      gornictwo i inne przemysly. W ciagu 10 lat utopiono w nich KOLOSALNE sumy. To jest
                      kamien u szyi.

                      > Innym niepokojacym polskim syndromem jest to, ze wsrod mlodych ludzi
                      > elite finansowa stanowia PRZEDSTAWICIELE HANDLOWI ZACHODNICH KONCERNOW.
                      > Wiekszosc ofert pracy w gazetach jest tez adresowana do nich...
                      > Czyli ludzie, ktorzy zwiekszaja nasz deficyt obrotow biezacych i czesto
                      > poslugujac sie lapowkami eliminuja nasze mnie agresywne i slabiej
                      > dokapitalizowane firmy z rynku. Jednym slowem 10 lat szybkiej prywatyzacji
                      > wytworzylo przy okazji mnostwo problemow strukturalnych.

                      To nie zachodnie koncerny zwiekszaja deficyt obrotow. To zla polityka
                      makroekonomiczna w poprzednim okresie spowodowala przegrzanie. Teraz deficyt
                      ma tendencje spadkowe.

                      > Pisze Pan z zachwytem o efektywnosci handlu w hipermarketach.
                      > Owszem, towary tam sa moze i tansze, ale:
                      > 1) te firmy nie placa podatkow, a eliminuja z rynku male sklepy, ktore placily
                      > 2) lamia prawa pracownicze, czyli produkt jest tanszy na dzieki ciezszej i
                      > gorzej oplacanej pracy pracownikow.
                      > 3) zwiekszaja szkodliwa w polskich warunkach konsumpcje! Tj. uzywaja
                      > (coz - ich prawo) wyrafinowanych metod, zeby klienci kupili rzeczy im
                      > niepotrzebne
                      > 4) czesto sa kredytowani przez producentow, a zysk idzie poza Polske
                      > 5) przesadza pan, ze klienci w hipermarketach sa szczesliwi.
                      > Dla mnie przypominaja ludzi lekko oglupialych, miotajacych sie bez celu
                      > od polki do polki... Ale to juz inna kwestia.

                      No, to jest zywcem jak z Trybuny Ludu o ciezkim losie ludzi w kapitalzmie.
                      Powiedz pan ludziom zeby nie konsumowali i kupowali na bazarach.
                      Kapitalizm dostarcza ludziom to na co maja ochote. Jest to moze i glupie.
                      Ale to przeciez a naszym rejonie przecwiczono komunizm w ktorym programowano
                      co ludzie maja miec. Bylo szczesliwiej?

                      > Caly czas pomija Pan, tak jak to robil balcerowicz, drazliwa
                      > kwestie struktury polskiego wzrostu gospodarczego. Jego podstawy
                      > sa kruchusienkie i oparte na sprzedazy majatku. Polscy ekonomisci
                      > jak
                      • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle. IP: *.proxy.aol.com 30.07.01, 21:49
                        Niestety frijk twoje argumenty nie trafiaja do mnie.
                        RPP nadaje sie do rozrzucania gnoju na polu u mojego dziadka.
                        Rzekomo Polska rozwijala sie bardzo szybko w latach 1990 tych,tylko dlaczego
                        wzrost dochodu narodowego byl w Polsce wolniejszy niz w Stanach.Polska zblizyla
                        sie do EU ale nie do USA.Cud gospodarczy w latach 1990tych przezyly Chiny i w
                        nagrode za to dostali olimpiade w 2008.
                        Jak to sie stalo ze majac za sasiadow potezne Niemcy,Polska nie byla w stanie
                        rozwijac sie tak szybko jak Stany,ze o Chinach nie wspomne.
                        Dopoki priorytetem RPP bedzie walka o obnizenie 5,5% inflacji to gospodarka z
                        miejsca nie ruszy,a bezrobocie bedzie roslo.Oczywiscie w miedzyczasie
                        odwazni,pracowici i ambitni wyjada z Polski w poszukiwaniu lepszego miejsca do
                        zycia i rozmnazania sie,a pozostana ci co glosuja na pseudokomune i
                        kwasopodobnych.
                        Oczywiscie nowa lewica obieca ludziom wszystko-bo w tym maja doswiadczenie a w
                        miedzyczasie obsadza stanowiska swoimi nieudolami w oczekiwaniu ze przyjdzie EU
                        i wszystko postawi na nogi.
                        O naprawie Rzeczpospolitej bedzie sie mowilo-tak jak teraz-przez pryzmat walki
                        z inflacja,tak ze przecietny Kowalski nie bedzie wiedzial o co tu bryka,ale
                        bedzie mial odczucie ze stoi po kolana w szambie razem z polska gospodarka.
                        Jak juz RPP,gazety i Sejm przekonaly frijk i innych fachowcow od polskiej
                        ekonomii ze walka o obnizenie inflacji z 5,5% na 5,1% jest wazniejsza od
                        wzrostu zatrudnienia,to fachowcy z innych krajow patrza na ten "FREAK" i
                        dochodza do wniosku ze rzeczywiscie Kowalski to pazerny fatalista i stoi akurat
                        w tym miejscu w ktorym powinien stac i tzreba bedzie nastepnego pokolenia
                        madrzejszych ludzi,zeby go z tego miejsca wyciagnac.
                        • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle- Czyzby??? IP: *.dmi.tut.fi 31.07.01, 10:14
                          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                          > Niestety frijk twoje argumenty nie trafiaja do mnie.
                          > RPP nadaje sie do rozrzucania gnoju na polu u mojego dziadka.
                          > Rzekomo Polska rozwijala sie bardzo szybko w latach 1990 tych,tylko dlaczego
                          > wzrost dochodu narodowego byl w Polsce wolniejszy niz w Stanach.Polska zblizyla
                          > sie do EU ale nie do USA.

                          No przeciez Polska lezy w Europie i pretenduje do EUropy. Wzrost dochodu w
                          Stanach byl fenomenalny. Mozna zapytac dlaczego cala Europa miala slabszy
                          wzrost? Wynika to oczywiscie z wielu przyczyn strukturalnych. Ogolnie rzecz
                          biorac w Europie nie chce sie ludziom tak zasuwac i nie ma imigrantow ktorzy
                          sa zmuszeni do przebijania sie za wszelka cene. W Europie nie ma takiego
                          rat race jak w USA i jest tez mniejsze zuzycie pigulek na nerwy i na sen.
                          System w Europie zmierza w kierunku redukcji czasu pracy, dluzszych urlopow,
                          zasilkow itd. ä pod tym wzgledem Europa bije USA na glowe hehe.

                          > Cud gospodarczy w latach 1990tych przezyly Chiny i w
                          > nagrode za to dostali olimpiade w 2008.
                          > Jak to sie stalo ze majac za sasiadow potezne Niemcy,Polska nie byla w stanie
                          > rozwijac sie tak szybko jak Stany,ze o Chinach nie wspomne.

                          No, to mozna latwo wyjasnic. Same Niemcy maja slaby rozwoj bo przoduja w laid
                          back attitude. Gdzieniegdzie juz doszli do 6 tyg. urlopu i 32h workweek.
                          Ale na dodatek kapital niemiecki idzie na NIEMCY WSCHODNIE wiec do Polski zostaja
                          jakies ochlapy.

                          > Dopoki priorytetem RPP bedzie walka o obnizenie 5,5% inflacji to gospodarka z
                          > miejsca nie ruszy,a bezrobocie bedzie roslo.Oczywiscie w miedzyczasie
                          > odwazni,pracowici i ambitni wyjada z Polski w poszukiwaniu lepszego miejsca do
                          > zycia i rozmnazania sie,a pozostana ci co glosuja na pseudokomune i
                          > kwasopodobnych.

                          Sprawa wyglad inaczej. W Polsce beda trudnosci ekonomiczne bo inaczej sie nie
                          da. A wiec jak popusci sie walke z inflacja to bedzie duza inflacja i wszyscy
                          beda biednieli. Tak samo jest z bezrobociem - ekonomia nie jest w stanie wchlonac
                          istniejacej sily roboczej. Wyjazdy za praca beda niezbedne dla tych co beda
                          SZUKALI pracy, i to ma duzo pozytywnych stron. Natomiast na wage zlota beda ci co
                          beda chcieli TWORZYC nowe miejsca pracy, i nie nalezy sadzic by oni wyjezdzali bo
                          wlasne firmy latwiej jednak zakladac w Polsce.

                          > Oczywiscie nowa lewica obieca ludziom wszystko-bo w tym maja doswiadczenie a w
                          > miedzyczasie obsadza stanowiska swoimi nieudolami w oczekiwaniu ze przyjdzie EU
                          > i wszystko postawi na nogi.

                          EU ma fundamentalne znaczenie dla Polski. Jeszcze wieksze bedzie mialo dolaczenie
                          do euro i do strefy Schengen. Bez granic i z porzadna waluta w Polsce
                          automatycznie beda stworzone warunki do rozwoju dobrej ekonomii. A wiec w
                          perspektywie 10-15 prognozy dla Polski sa bardzo dobre.

                          > O naprawie Rzeczpospolitej bedzie sie mowilo-tak jak teraz-przez pryzmat walki
                          > z inflacja,tak ze przecietny Kowalski nie bedzie wiedzial o co tu bryka,ale
                          > bedzie mial odczucie ze stoi po kolana w szambie razem z polska gospodarka.
                          > Jak juz RPP,gazety i Sejm przekonaly frijk i innych fachowcow od polskiej
                          > ekonomii ze walka o obnizenie inflacji z 5,5% na 5,1% jest wazniejsza od
                          > wzrostu zatrudnienia,to fachowcy z innych krajow patrza na ten "FREAK" i
                          > dochodza do wniosku ze rzeczywiscie Kowalski to pazerny fatalista i stoi akurat
                          > w tym miejscu w ktorym powinien stac i tzreba bedzie nastepnego pokolenia
                          > madrzejszych ludzi,zeby go z tego miejsca wyciagnac.

                          Akurat tak nie musi byc bo po wyborach polityka moze sie zmienic na proinflacyjna.
                          ALe jest watpliwe by to przynioslo efekty, Polska to nie USA.

                      • Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 01.08.01, 06:20
                        jaki jest zwiazek miedzy Coca Cola, hipermarketow, a tworczym mysleniem?
                        • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 01.08.01, 07:59
                          Gość portalu: molder napisał(a):

                          > jaki jest zwiazek miedzy Coca Cola, hipermarketow, a tworczym mysleniem?

                          Zbadanie tego zwiazku bylo celem eksperymentu komunistycznego na ludziach.
                          Przypomnijmy ze tworczy eksperymentatorzy mieli swoje markety, co prawda
                          nie hiper- bo nie bylo ich zbyt duzo hehe.

                          • Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 01.08.01, 12:56
                            Einstein i inni byli chyba coka-holickami. terz widac dlaczego nastapil o takie
                            przyspieszenie rozwoju technologii w XX wieku. wszystko dzieki Coca Coli.
                            to magiczny plyn
                          • Gość: Alter Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 212.69.68.* 01.08.01, 15:45
                            Zapomniałeś o siódmym zmyśle intuicji,
                            kontynuując, czas skończyć z tym neokomunistycznym eksperymentem, i pójść za
                            ucięciem łba uop-ośmiornicy, wyborco.
                      • Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 01.08.01, 06:41
                        a ten kapital ktorego w polsce nie ma, zachodni inwestorzy maja w gotowce czy
                        na raty?
                        • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 01.08.01, 08:09
                          Gość portalu: molder napisał(a):

                          > a ten kapital ktorego w polsce nie ma, zachodni inwestorzy maja w gotowce czy
                          > na raty?

                          Sume inwestycji w Polsce okresla sie na 50 mld $ czyli cash zamieniony na
                          majatek. Czyzbys sadzil ze w Polsce jest znaczacy rodzimy kapital i know-how
                          do jego spozytkowania?
                          • Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 01.08.01, 12:51
                            nie o to pytam ile inwestuja, ale czy investuja swoj cash czy to tylko credit z
                            banku?

                            i moze jeszcze wiesz jak wyglada po kupnie takiej firmie research and
                            development. rozwija sie, czy wrecz przeciwnie znika?

                            jak wyglada rynek zbytu takiej firmy. rozszerza sie czy kurczy?
                            czy firma po kupnie ma wiecej kontraktow?

                            w jakim stopniu taka firma ma samodzielnosc a w jakim wykonuje tylko decyzje z
                            headquarter?
                            • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 01.08.01, 14:18
                              Gość portalu: molder napisał(a):

                              > nie o to pytam ile inwestuja, ale czy investuja swoj cash czy to tylko credit z
                              > banku?

                              Co to ma do rzeczy? Rzadko kto operuje kapitalem w cashu

                              > i moze jeszcze wiesz jak wyglada po kupnie takiej firmie research and
                              > development. rozwija sie, czy wrecz przeciwnie znika?

                              R&D w Polsce????

                              > jak wyglada rynek zbytu takiej firmy. rozszerza sie czy kurczy?
                              > czy firma po kupnie ma wiecej kontraktow?

                              Firma staje sie czescia innej organizacji. Organizacje staraja sie utrzymac lub
                              zwiekszyc udzial na rynku.

                              > w jakim stopniu taka firma ma samodzielnosc a w jakim wykonuje tylko decyzje z
                              > headquarter?

                              Ogoölnie zalezy to od organizacji. Niektore daja duza swobode byle byly profity
                              inne kontroluja scisle. W Polsce raczej to drugie wskutek braku wyksztalcenia,
                              nawykow i mentalnosci do prowadzenia nowoczesnych biznesow. Przecietny poziom
                              ludzi starszego pokolenia jest w tym wzgledzie niski.
                              • Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 02.08.01, 03:16
                                Frijk,

                                Jaki % z tych 50 mld $ pozyczonycz z banku przez inwestorow zagracicznych (Sume
                                inwestycji w Polsce okresla sie na 50 mld $ czyli cash zamieniony na majatek)
                                skonsumowal budzet panstwa a ile zamienilo sie na cos nowego (np. budynek,
                                sprzet, maszyny, trening ludzi etc. a nie kupno tego co istnialo w momencie
                                kupna)


                                >> R&D w Polsce????
                                Prawa fizyki sa te same na calym swiecie. R&D moze istniec w Polsce trzeba
                                tylko ludzi ktorzy mysla i forsy ( czy mozna forse na R&D pozyczyc z banku tak
                                jak zagraniczni inwestorzy na kupno w Polsce?)

                                >> Firma staje sie czescia innej organizacji. Organizacje staraja sie utrzymac
                                lub
                                >>zwiekszyc udzial na rynku.
                                >> Ogoölnie zalezy to od organizacji. Niektore daja duza swobode byle byly
                                profity
                                >> inne kontroluja scisle. W Polsce raczej to drugie wskutek braku
                                wyksztalcenia,
                                >> nawykow i mentalnosci do prowadzenia nowoczesnych biznesow. Przecietny
                                poziom
                                >> ludzi starszego pokolenia jest w tym wzgledzie niski.

                                Jak to moze wygladac w firmie dla ktorej przed sprzedaza rynkiem byl caly swiat
                                a teraz jest filia podlegla europejskiej headquarter ktora wykonuje polecenia
                                amerykanskiej headquarter?

                                Moze ktos w takiej czy podobnej firmie pracuje podzieli sie swoja opinia.

                                Jaki brak w wyksztalceniu, nawykow, mentalnosci jest przeszkoda?
                                • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 02.08.01, 07:54
                                  Gość portalu: molder napisał(a):

                                  > Frijk,
                                  >
                                  > Jaki % z tych 50 mld $ pozyczonycz z banku przez inwestorow zagracicznych (Sume
                                  > inwestycji w Polsce okresla sie na 50 mld $ czyli cash zamieniony na majatek)
                                  > skonsumowal budzet panstwa a ile zamienilo sie na cos nowego (np. budynek,
                                  > sprzet, maszyny, trening ludzi etc. a nie kupno tego co istnialo w momencie
                                  > kupna)

                                  Inwestorzy kupili majatek ale tez i duzo zainwestowali - nie mam pod reka
                                  stosownych danych jakie sa liczby. Dochody budzetu z prywatyzacji poszly na
                                  potrzeby biezace i czesciowo na splate dlugow i inne cele. Nie jest to dobre
                                  ale finanse publiczne w Polsce sa slabe a oczekiwania duze wiec polityka jest
                                  taka jaka jest.


                                  > >> R&D w Polsce????
                                  > Prawa fizyki sa te same na calym swiecie. R&D moze istniec w Polsce trzeba
                                  > tylko ludzi ktorzy mysla i forsy ( czy mozna forse na R&D pozyczyc z banku tak
                                  > jak zagraniczni inwestorzy na kupno w Polsce?)

                                  No, to w ten sposob mozna by powiedziec ze Polska to moglaby byc Polished Silicon
                                  Valley bo piasku jest dosyc a krzem w Polsce jest ten sam co kolo Frisco.
                                  Patrz realistycznie na sprawy. Oczywiscie w Polsce jest % tyle samo lebskich
                                  ludzi co gdzie indziej. I wielu z nich robi na rozne podzlecenia w R&D.
                                  Ale w Polsce nie ma kapitalu, know-how, infrstruktury. organizacji i mentalnosci
                                  na to by byly niezalezne firmy high-tech.


                                  > Jak to moze wygladac w firmie dla ktorej przed sprzedaza rynkiem byl caly swiat
                                  > a teraz jest filia podlegla europejskiej headquarter ktora wykonuje polecenia
                                  > amerykanskiej headquarter?

                                  Firma jest wtedy czescia globalnej strategii duzej firmy ktora ma na celu
                                  dostarczenie maksymalnych zyskow akcjonariuszom, np. grajacym na Wall Street.
                                  Akcjonariuszy nie obchodzi filia firmy w Polsce, ich interesuje globalny zysk.
                                  Moga z tego wynikac bardzo rozne konsekwencje.

                                  > Moze ktos w takiej czy podobnej firmie pracuje podzieli sie swoja opinia.
                                  > Jaki brak w wyksztalceniu, nawykow, mentalnosci jest przeszkoda?

                                  W maksymalnym skrocie:

                                  1. Wyksztalcenie: brak znajomosci angielskiego (plynnej, moze nie ci najmlodsi),
                                  W dziedzinach high-tech braki w najnowszej wiedzy
                                  2. Nawyki: brak koncentracja na pracy, punktualnosci, uczciwosci (przecietnie
                                  biorac)
                                  3. Mentalnosc: brak motywacji, pelnej identyfikacji z firma,

                                  Jesli chodzi o p.2,3 to zaleza one tez od ogolnej atmosfery i srodowiska. Ci sami
                                  ludzie pracujacy w innym kraju zachowuja sie inaczej.
                                  • Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 06.08.01, 05:51
                                    Frijk,

                                    >>Inwestorzy kupili majatek ale tez i duzo zainwestowali - nie mam pod reka
                                    >>stosownych danych jakie sa liczby. Dochody budzetu z prywatyzacji poszly na
                                    >>potrzeby biezace i czesciowo na splate dlugow i inne cele. Nie jest to dobre
                                    >>ale finanse publiczne w Polsce sa slabe a oczekiwania duze wiec polityka jest
                                    >>taka jaka jest.
                                    >>……
                                    >>……

                                    >>Firma jest wtedy czescia globalnej strategii duzej firmy ktora ma na celu
                                    >>dostarczenie maksymalnych zyskow akcjonariuszom, np. grajacym na Wall Street.
                                    >>Akcjonariuszy nie obchodzi filia firmy w Polsce, ich interesuje globalny
                                    zysk.
                                    >>Moga z tego wynikac bardzo rozne konsekwencje.


                                    Dane o prywatyzacji mozna znalesc tylko chyba nikomu nie jest na reke je
                                    publikowac ( byly to w koncu firmy panstwowe wiec dane powinny byc dostepne do
                                    publicznej wiadomosci).
                                    Te przypadki prywatyzacji ktore znam to byla praktrtycznie zmiana wlasciciela a
                                    co za tym idzie glownie przejecie rynkow i czasem to cie moze zdziwi
                                    technologii. R&D jesli bylo to nie istnieje ci dobrzy wyjechali do "centrali".
                                    Czasem firma przechodzila z rak do rak, czasem juz nie istnieje. Forsa ze
                                    sprzedazy zostala "przejedzona".

                                    Sam wiesz ze:

                                    >>" Akcjonariuszy nie obchodzi filia firmy w Polsce, ich interesuje globalny
                                    >>zysk. Moga z tego wynikac bardzo rozne konsekwencje."

                                    To nie zawsze musi isc w parze z interesami ludzi zyjacych w Polsce.
                                    Po sprywatyzowaniu sektora energetycznego i komunikacji (telefony itp) moze
                                    skutki beda widoczne bardzie bo decyzje ekonomiczne beda zapadac poza Polska w
                                    jeszcze wiekszym stopniu

                                    Mozna zawsze porownac cene sprzedarzy firmy na zachodzie do ceny wyprzedazy
                                    firmy w Polsce (mechanizm sprzedazy, za ile, jest to zawsze pewna proporcja
                                    czegos do czegos. tu moglbys oswiecic ludzi w Polsce jak to wyglada na
                                    zachodzi). U mnie profit firmy w typowym sektorze produkcyjnym 10% i plus
                                    jest uwazany za dobry i nikt (bez wzgledu na to kto jest wlascicielem prywtny
                                    czy panstwo w roznej formie) takiej firmy nie sprzeda bo po co, 8% jest tez
                                    OK.
                                    pare lat temu "Time" nazwal ten proces prywatyzacji w bylych
                                    demoludach "kradzieza stulecia"

                                    Gdzie jest ta KORZYSC z prywatyzacji w Polsce poza ideogiczna dogma i tym ze
                                    paru zarobilo?


                                    >>No, to w ten sposob mozna by powiedziec ze Polska to moglaby byc Polished
                                    Silicon
                                    >>Valley bo piasku jest dosyc a krzem w Polsce jest ten sam co kolo Frisco.
                                    >>Patrz realistycznie na sprawy. Oczywiscie w Polsce jest % tyle samo lebskich
                                    >>ludzi co gdzie indziej. I wielu z nich robi na rozne podzlecenia w R&D.
                                    >>Ale w Polsce nie ma kapitalu, know-how, infrstruktury. organizacji i
                                    mentalnosci
                                    >>na to by byly niezalezne firmy high-tech.
                                    >>……

                                    po R&D moznaby tez przeciez zlikwidowac uniwersytety w Polsce i zdolnych
                                    wysylac na studia na MIT czy Harvard tylko wtedy Polska bedzie pustynia
                                    intelektualna.
                                    nie mozna lekcewazyc R&D. nawet komunistyczna Kuba ma jakies osiagniecia na
                                    swoja skale ( Http://www.purecubaplay.com/ct.html )
                                    wynalazki robia ludzie nie korporacje. korporacje te wynalazki posiadaja.

                                    >>W maksymalnym skrocie:

                                    >ɭ. Wyksztalcenie: brak znajomosci angielskiego (plynnej, moze nie ci
                                    najmlodsi),
                                    >>W dziedzinach high-tech braki w najnowszej wiedzy

                                    to mi troche przypomina dowcip z czasow komuuny o juhasie ktory zdajac na bace
                                    mial egzaminy z wypedzania owiec, wpedzania owiec i rosyjskiego
                                    mozna by powiedziec ze komuna upadla bo rosyjski nie byl "lingua franka"
                                    demoludow. a tak powaznie co ma angielski do technologii? chyba ksiazki w
                                    Polsce sa jeszcze drukowane po polsku i w szkolach uczy sie po polsku.

                                    >ɮ. Nawyki: brak koncentracja na pracy, punktualnosci, uczciwosci (przecietnie
                                    >>biorac)

                                    a w mity o koncentracja na pracy, punktualnosci, uczciwosci po 20 latach zycia
                                    tutaj nie wierze. ludzie w gruncie rzeczy sa tacy sami.

                                    >ɯ. Mentalnosc: brak motywacji, pelnej identyfikacji z firma,

                                    jak sie mozna identyfikowac z firma z ktorej kazdej chwili mogo cie zwolnic,
                                    ktora realizuje interesy wlasciciela, wlascicieli.
                                    wiekszosc po (okolo 35 lat) to rozumie i ma firme w d... a chodzi do pracy bo
                                    musi placic rachunki ( to najskuteczniejsza motywacja bo wielu zyje domu
                                    kupionym za pozyczke ktora splacaja prawie cale zycie).
                                    niewielu mysli ze sa graczami w grze (cala sztuka kierowania ludzmi polega na
                                    tym aby ludzie w to wierzyli) ale po czasie tez do nich dociera ze przypadla im
                                    rola marionetek.


                                    tak ze wszelkie rozmowy o podatku liniowym, o balcerowiczu , gierku, o silnej
                                    czy slabej zlotowce po wyprzedazy prawie wszystkiego w Polsce to tak jak
                                    spekulacje o strojeniu fortepianu ktory juz jest sprzedany.
    • Gość: Rajmund Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.vic.bigpond.net.au 31.07.01, 02:45
      Nie rozumiem strachu przed wysokim oprocentowaniem pozyczek dla malych przedsiebiorstw.
      One przeciez obracaja kapitalem. Jesli obroca kapitalem 3 razy w roku a dochodowosc jest np. 15%
      za kazdym razem - to pozyczka na 25% nie jest problemem. Ja sam zaczynalem business w Australii
      w tych warunkach w 1989. Wszyscy, ktorzy mieli zdrowe podejscie do businessu przezyli - reszta
      droga naturalnej selekcji padla
      • Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 217.97.163.* 31.07.01, 08:40
        Problemem jest nie tylko zbyt wysokie oprocentowanie kredytów(np. rolnik
        zaciąga kredyt na cły rok by zainwesstować w pole(nasiona, nawozy) i zebrać
        plony za które otrzyma zapłatę często po miesiącu i więcej po odstawie- wysoki
        kredyt przekreśla każdą kalkulację).)Prblemem większym jest dostępność
        kredytów. Firmy (szczególnie te małe) nie wytrzymują tu konkurencji państwa.
        Trudno się dziwić, że banki wolą kupować obligacje czy lokować nadwyżki w
        lokatach międzybankowych zamiast wspierać nowe przedssięwzięcia. Pozdrawiam.
        Rolnik
        • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle. IP: *.proxy.aol.com 31.07.01, 23:24
          Hi frijk-nie przekonales mnie po X 2.
          Dzieki azra za wyjasnienia.
          Rolnik ci pisze ,ze wysoki kredyt przekresla kazda kalkulacje,bo male firmy nie
          wytrzymuja konkurencji panstwa w placeniu wysokich procentow za kredyt.I to
          jest prawda na calym swiecie.Polska sama postawila sie w sytuacji kraju
          trzeciego swiata,ktory nie jest w stanie rozwijac sie o wlasnych silach.A
          jedynym warunkiem na wyjscie z patowej sytuacji jest duszenie inflacji,by
          sprostac normon EU,zacisniecie zebow i paska i czekanie w bezruchu na
          blogoslawione dary z EU.Dlaczego TY nazywasz amerykanow panami swiata.To bardzo
          proste frijk-my nie czekamy na pomoc z zewnatrz.Jak umiesz liczyc -to licz na
          siebie.Ty przekonujesz ludzi ze mocna gospodarke buduje sie przez wysokie
          oprocentowanie kredytow,a Reagan obnizyl podatki i stopy procentowe by pobudzic
          gospodarke do zycia.A co robi teraz Bush-dokladnie to samo co Reagan.Zaczal od
          obnizki podatkow,a Greenspan obniza stopy procentowe.Dlaczego to nie mialo by
          sie sprawdzic w Polsce?Po prostu dlatego ze prawie magister Kwas,po gdanskiej
          galopce jest przeciwny obnizce podatkow i cala jego lewica z Millerem wlacznie
          mu wtoruje.RPP nie jest nastawiona na tworzenie nowych miejsc pracy lecz na
          obnizanie inflacji-do absurdu.Wspomniales w innym miejscu frijk,ze RPP spelnia
          dobrze swoja role wywierajac nacisk na rzad by zmniejszyc deficyt budzetowy.
          Skoro RPP tak dobrze spelnia swoja role-to dlaczego deficyt budzetowy rosnie?
          Niby:Na wage zlota sa ci ktorzy tworza nowe miejsca pracy w Polsce i nie nalezy
          sadzic by oni wyjezdzali na zachod,bo latwiej zakladac firmy w Polsce"
          Tutaj Joanna dala ci wyklad z ekonomi w Re:Balcerowicz ... ze jej 50 osobowa
          firma w Polsce nie jest w stanie konkurowac z podobnymi firmami w
          Niemczech,Czechach i Slowacji.Dlatego bezrobocie w Polsce jest 16% i rosnie.
          Obkuty jestes z ekonomii na cztery nogi frijk ,tylko ze mylisz przyczyny ze
          skutkami. Piszesz ze :Niemcy przoduja w laid back attitude,6 tyg urlopu i 32 h
          workweek.Tak a to dlatego ze maja 10 % bezrobocie.Bo gdyby mieli 46 godz
          workweek-to by bylo 25% bezrobocia.Czy Niemcy sa leniwi i nie chca pracowac
          wiecej za wieksza zaplate-oczywiscie ze chca frijk.Tylko ze produkcja u nich
          jest za droga i kapital plynie do Stanow i Chin.Nie dlatego Niemcy rozwijaja
          sie wolniej niz Stany ze nie chca sie szybciej rozwijac,tylko dlatego ze nie
          moga.Tak -frijk-jestesmy panami swiata tylko dlatego ze roboty sie nie boimy i
          nie czekamy w kolejce na wejscie do EU.Najpierw budujesz mocna gospodarke
          poprzez kreowanie nowych miejsc pracy-i w tym okresie waluta oczywiscie
          slabnie.A gdy juz zbudujesz mocna gospodarke to waluta sie sama wzmocni,bo caly
          swiat sie rzuci do tego raju-podziwiajac w jaki sposob oni to wszysko zrobili.
          Oczywiscie latwiej jest odwrocic kota ogonem,wmowic ludziom ze nie musza ciezko
          na sukces pracowac,bo wystarczy poczekac na wejscie do EU,a EU juz wszystko za
          nas zalatwi.
          A teraz zeby Ci w glowie rozjasnic frijk zaczne z innej beczki.
          Dlaczego od 10 lat Japonia jest w stagnacji?
          Dlaczego w Japonii jest wyzsze bezrobocie niz w Stanach frijk?
          Dlatego ze za drogo produkuja i juz dopadla ich globalizacja.
          Kiedy Japonia wyjdzie z tej stagnacji?
          Nigdy frijk.
          Dlaczego?
          Bo globalizacja obejmuje coraz wiecej krajow.
          Jesli zniesiesz zapory celne na towary i kapital-to przetrwaja tylko ci ktorzy
          produkuja najtaniej.
          I po tym wstepie cudu gospodarczego w Chinach i stagnacji w Japonii nie trzeba
          nikomu wyjasniac.
          Czym jest EU frijk? Towarzystwem Wzajemnej Adoracji.
          Piszesz ze wejscie do EU,Euro i Schengen ma dla Polski fundamentalne znaczenie.
          Owszem ,ale ten klub bogatych juz w ciagu ostatnich 10 lat przegrywa na glowe z
          wolna konkurencja i globalizacja amerykanska.
          Jaki sens ma zamykanie sie w uniach ,gdy wszyscy coraz bardziej otwieraja sie
          na swiat i podejmuja wyzwanie SWIATOWEJ KONKURENCJI czyli GLOBALIZACJI.
          Czyli nastepne 3 lata bedziemy siedzieli w kuckach czekajac na dobrodziejstwa
          z EU a w miedzyczasie EU bedzie odpadala z konkurencji swiatowej tak jak to
          mialo miejsce w ciagu ostatnich 1o lat.
          I za 5-10 lat EU znajdzie sie w sytuacji w ktorej jest teraz Japonia.Stagnacja
          i rosnace bezrobocie.I to tylko dlatego ze produkuje za drogo.
          A dlaczego za drogo? To juz biznesswoman Joanna wyjasnila w Re:Balcerowicz....
          Wyjasnij mnie jeszcze frijk jak EU przyjela zwyciestwo L.Armstronga w Tour de
          France,przeciez w Stanach rower jest tak malo popularny a w Eur Zach to niemal
          sport narodowy.
          • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle- Czyzby? IP: *.dmi.tut.fi 01.08.01, 09:18
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Rolnik ci pisze ,ze wysoki kredyt przekresla kazda kalkulacje,bo male firmy nie
            > wytrzymuja konkurencji panstwa w placeniu wysokich procentow za kredyt.I to
            > jest prawda na calym swiecie.

            Jasne, to jest trywialna prawda. Problem w tym ze dla was jasna jest tylko
            strona BRANIA czyli wyciaganie lapy do forsy. A guzik was obchodzi skad ta
            forsa mialaby sie wziac. Za tym oczywscie kryje sie logika prymitywnych
            umyslow - przeciez forsa to tylko papier. Prymitywne umysly nie moga zrozumiec
            skad sie bierze wysokosc stop procentowych. A w ogole jest poza ich zdolnoscia
            zrozumienia ze w warunkach polskich znaczace obnizenie stop spowoduje skok
            inflacji i obnizke wartosci waluty. Czyli wartosc "tanich" kredytow bedzie
            radykalnie malala.


            > Polska sama postawila sie w sytuacji kraju
            > trzeciego swiata,ktory nie jest w stanie rozwijac sie o wlasnych silach.A
            > jedynym warunkiem na wyjscie z patowej sytuacji jest duszenie inflacji,by
            > sprostac normon EU,zacisniecie zebow i paska i czekanie w bezruchu na
            > blogoslawione dary z EU.

            Oczywiscie ze Polska nie jest w stanie rozwijac sie o wlasnych silach, skad
            wziac kapital? Natomiast EU jest kolosala szansa dla Polski dla rozwoju normalnego
            systemu. Jezeli po drodze nic sie nie wykolei, Polska bedzie czlonkiem Unii bez
            granic, bedzie miala walute euro i bedzie czescia systemu rozwinietej ekonomii.
            Porownaj to z perspketywami Bialorusi czy Ukrainy.

            >Dlaczego TY nazywasz amerykanow panami swiata.To bardzo
            > proste frijk-my nie czekamy na pomoc z zewnatrz.Jak umiesz liczyc -to licz na
            > siebie.

            Hahaha. USA nie ma pomocy z zewnatrz!!! KOSMICZNE NIEPOROZUMIENIE!
            USA ma deficyt handlowy rzedu 400 mld $ rocznie, USA zyskuje kolosalnie
            na tym ze cany ropy i innych surowcow sa rozliczane w $ - nie musi wypracowywac
            na to waluty. Kapital z calego swiata wali do USA plus smietanka mozgow z Indii i
            Chin. Do niedawna swiat finansowal tez potezny deficyt budzetu USA.

            Mozesz lacznie podliczyc ze swiat POMAGA USA na jakies trylion $ rocznie. To jest
            oczywiscie crazy logika kapitalizmu w ktorym najbogatsi staja sie coraz bardziej
            najbogatsi i se la vie, ale nie mow ze nie USA ma pomocy z zewnatrz!

            > Ty przekonujesz ludzi ze mocna gospodarke buduje sie przez wysokie
            > oprocentowanie kredytow,a Reagan obnizyl podatki i stopy procentowe by pobudzic
            > gospodarke do zycia.A co robi teraz Bush-dokladnie to samo co Reagan.Zaczal od
            > obnizki podatkow,a Greenspan obniza stopy procentowe.

            Kompletna bzdura. Reagan obnizyl stopy - ile mial wtedy inflacji? Ile teraz
            jest inflacji w USA? Greenspan moze juz wkrotce stanac przed murem - jezeli
            inflacja w USA zacznie wzrastac, dalsza obnizka stop nie bedzie mozliwa.
            Ale ekonomia w USA jest super-elastyczna, przy spadku koniunktury firmy
            natychmiast wywalily setki tysiecy ludzi przez co oczywiscie nie bedzie
            ogolnego wzrostu popytu i byc moze inflacja nie wzrosnie.


            > Dlaczego to nie mialo by
            > sie sprawdzic w Polsce?Po prostu dlatego ze prawie magister Kwas,po gdanskiej
            > galopce jest przeciwny obnizce podatkow i cala jego lewica z Millerem wlacznie
            > mu wtoruje.RPP nie jest nastawiona na tworzenie nowych miejsc pracy lecz na
            > obnizanie inflacji-do absurdu.Wspomniales w innym miejscu frijk,ze RPP spelnia
            > dobrze swoja role wywierajac nacisk na rzad by zmniejszyc deficyt budzetowy.
            > Skoro RPP tak dobrze spelnia swoja role-to dlaczego deficyt budzetowy rosnie?

            Co za brednie. Przeciez w Polsce nie rzadzi lewica, czy ty masz klapki na oczach?
            W Polsce przyjeto program obnizki podatkow ale wobec klopotow budzetu byc moze
            nie da sie tego zrobic.

            No i wreszcie do znudzenia trzeba powtarzac ze naciski inflacyjne plus deficyt
            budzetu plus deficyt handlowy to prosta droga do zalamania. Teraz przecwiczyli
            to w Argentynie.

            > Niby:Na wage zlota sa ci ktorzy tworza nowe miejsca pracy w Polsce i nie nalezy
            > sadzic by oni wyjezdzali na zachod,bo latwiej zakladac firmy w Polsce"

            Chodzi o to ze jezeli ktos chce sie sprezyc i byc PRACODAWCA to MIMO WSZYSTKO
            latwiej bedzie mu w Polsce. Chyba nie twierdzisz ze emigrantowi z Polski latwiej
            zalozyc firme zagranica??? Oczywiscie dla PRACOBIORCOW jest odwrotnie.

            > Tutaj Joanna dala ci wyklad z ekonomi w Re:Balcerowicz ... ze jej 50 osobowa
            > firma w Polsce nie jest w stanie konkurowac z podobnymi firmami w
            > Niemczech,Czechach i Slowacji.Dlatego bezrobocie w Polsce jest 16% i rosnie.
            > Obkuty jestes z ekonomii na cztery nogi frijk ,tylko ze mylisz przyczyny ze
            > skutkami.

            Bezrobocie w Polsce nie moze byc niskie nawet z powodu restrukturyzacji ekonomii.
            Bezrobocie bylo nieraz wysokie w USA i wtedy ekonomi przechodzila potezne
            zmiany. Zauwaz ze w Polsce nastepuje szybki wzrost wydajnosci pracy, eksportu,
            itd. Polska jest na innymetapie rozwoju i nie moze finansowac sie z deficytu jak
            za USA za Reagana, bo swiat nie ma ochoty tego kredytowac.

            > Tak -frijk-jestesmy panami swiata tylko dlatego ze roboty sie nie boimy i
            > nie czekamy w kolejce na wejscie do EU.Najpierw budujesz mocna gospodarke
            > poprzez kreowanie nowych miejsc pracy-i w tym okresie waluta oczywiscie
            > slabnie.A gdy juz zbudujesz mocna gospodarke to waluta sie sama wzmocni,bo caly
            > swiat sie rzuci do tego raju-podziwiajac w jaki sposob oni to wszysko zrobili.

            Tu widac jak widzisz wszysko po stronie brania. Kreowanie miejsc pracy? Piekne
            haslo, tylko skad wziac na to KAPITAL?

            > Oczywiscie latwiej jest odwrocic kota ogonem,wmowic ludziom ze nie musza ciezko
            > na sukces pracowac,bo wystarczy poczekac na wejscie do EU,a EU juz wszystko za
            > nas zalatwi.

            I nie porownuj Polski do USA. USA przeszly potezne restrukturyzacje, maja super-
            elastyczna i produktywna ekonomie oraz kolosalne zasoby ludzkie i kapitalowe.
            Polska jest biednym zacofanym krajem po prawie 200 latach zlych ukladow.

            Dopiero teraz ma ogromna szanse. Wejscie do Unii bedzie oznaczalo ze ciezka
            praca zacznie przynosic efekty bo bedzie w ramach normalnego ukladu ekonomicznego.
            Wez taki przyklad: Jezeli w Polsce bedzie waluta euro to cale gadanie o stopach,
            RPP, i polityce walutowej sie skonczy (nie zapominaj ze euro wchodzi do obiego
            za 5 miesiecy). Stopa bedzie jedna dla calej EUropy i wszyscy beda mieli na
            wielkim rynku rowne mozliwosci. Trzeba bedzie tylko mocno wytezac leb zeby na tym
            rynku sie utrzymac i nie bedzie mozna siedziec i przeklinac Balcerowiczow. To
            bedzie cos w rodzaju USofE, United States of EUrope, calkiem podobnie jak w USofA.

            > A teraz zeby Ci w glowie rozjasnic frijk zaczne z innej beczki.
            > Dlaczego od 10 lat Japonia jest w stagnacji?
            > Dlaczego w Japonii jest wyzsze bezrobocie niz w Stanach frijk?
            > Dlatego ze za drogo produkuja i juz dopadla ich globalizacja.
            > Kiedy Japonia wyjdzie z tej stagnacji?
            > Nigdy frijk.
            > Dlaczego?
            > Bo globalizacja obejmuje coraz wiecej krajow.
            > Jesli zniesiesz zapory celne na towary i kapital-to przetrwaja tylko ci ktorzy
            > produkuja najtaniej.
            > I po tym wstepie cudu gospodarczego w Chinach i stagnacji w Japonii nie trzeba
            > nikomu wyjasniac.
            > Czym jest EU frijk? Towarzystwem Wzajemnej Adoracji.
            > Piszesz ze wejscie do EU,Euro i Schengen ma dla Polski fundamentalne znaczenie.
            > Owszem ,ale ten klub bogatych juz w ciagu ostatnich 10 lat przegrywa na glowe z
            > wolna konkurencja i globalizacja amerykanska.
            > Jaki sens ma zamykanie sie w uniach ,gdy wszyscy coraz bardziej otwieraja sie
            > na swiat i podejmuja wyzwanie SWIATOWEJ KONKURENCJI czyli GLOBALIZACJI.

            Haha ales sie tu wystawil do odstrzalu, typowe robienie ludzi w konia w
            amerykanskim stylu. Gdzie Unia sie zamyka?. Unia buduje unie po to zeby Europa
            miala ROWNE pole konkurencji. Bo Europa to masa krajow, w wiekszosci malych,
          • Gość: azra Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle. IP: 213.38.92.* 01.08.01, 10:48
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Hi frijk-nie przekonales mnie po X 2.
            > Dzieki azra za wyjasnienia.
            Nie ma sprawy, ale to i tak tylko moje zdanie.

            > Rolnik ci pisze ,ze wysoki kredyt przekresla kazda kalkulacje,bo male firmy nie
            > wytrzymuja konkurencji panstwa w placeniu wysokich procentow za kredyt.I to
            > jest prawda na calym swiecie.
            Nie da sie ukryc. Ale wracajac ciagle do tematu stop procentowych - chyba zgodzic
            sie z tym ze ich obnizenie wywola skok inflacyjny - poprzez klika czynnikow juz
            wspomnianych. Wiec obnizenie stop procentowych przez RPP wywola krotkotrwala
            obnizke bankowych stop procentowych - ludzie i firmy zaciagna kredyty, po krotkim
            czasie inflacja skoczy do gory, w zwiazku z tym do gory pojda i stopy procentowe,
            co zwiekszy nagle koszty obslugi kredytow, wiele osob i firm nagle nie bedzie
            moglo ich splacic, bo nie wzieli pod uwage przy zaciaganiu kredytow, ze stopy
            moga pojsc w gore.... co moze prowadzic wiele firm do ciezkich klopotow, utraty
            plynnosci czy upadlosci... Kolo sie zamyka... I bedziemy miec wysoskie stopy
            procentowe jak przedtem albo i wyzsze - czyli niby nic sie nie zmieni), a na
            dodatek wieksze inflacje.
            Podstawa zdrowej konkurencji i mikroekonomii nie sa niskie stopy procentowe -
            ekonomii nie mozna rozwazac jednotorowo - potrzeba miec solidna makroekonomie,
            dobre i przejrzysty sytem prawny (prawo pracy, podatkowe, kodeks handlowy, prawo
            spolek) i kapital (nie mowiac o technologii, wiedzy itp). Ale podstawa sa zdrowe
            finanse publiczne - przynajmniej dla takiego kraju jak Polska - skad mamy bowiem
            brac pieniadze na rozwoj? Glownie z zagranicy - a nikt przy zdrowych zmyslach nie
            bedzie inwestowal w kraj o galopujacej inflacji, dziurze budzetowej rownej plamie
            na Jowiszu, kraju o niejasnych przepisach, biurokracji itd...
            Nie tlumaczmy wszystkiego stopami procentowymi. One naprawde sa teraz wysokie,
            ale dlatego ze nie mozna pozwolic sobie na nizsze..

            > Polska sama postawila sie w sytuacji kraju
            > trzeciego swiata,ktory nie jest w stanie rozwijac sie o wlasnych silach.A
            > jedynym warunkiem na wyjscie z patowej sytuacji jest duszenie inflacji,by
            > sprostac normon EU,zacisniecie zebow i paska i czekanie w bezruchu na
            > blogoslawione dary z EU.Dlaczego TY nazywasz amerykanow panami swiata.To bardzo
            > proste frijk-my nie czekamy na pomoc z zewnatrz.Jak umiesz liczyc -to licz na
            > siebie.Ty przekonujesz ludzi ze mocna gospodarke buduje sie przez wysokie
            > oprocentowanie kredytow,a Reagan obnizyl podatki i stopy procentowe by pobudzic
            > gospodarke do zycia.A co robi teraz Bush-dokladnie to samo co Reagan.Zaczal od
            > obnizki podatkow,a Greenspan obniza stopy procentowe.
            Bush sobie moze pozwolic na obnizke podatkow.. ostatni rok (albo 2 lata temu) USA
            mialy nadwyzke budzetowa rzedu 70-90 mld dolarow.

            > Dlaczego to nie mialo by
            > sie sprawdzic w Polsce?Po prostu dlatego ze prawie magister Kwas,po gdanskiej
            > galopce jest przeciwny obnizce podatkow i cala jego lewica z Millerem wlacznie
            > mu wtoruje.RPP nie jest nastawiona na tworzenie nowych miejsc pracy lecz na
            > obnizanie inflacji-do absurdu.
            Zadaniem RPP nie jest tworzenie nowych miejsc pracy. Mylisz pojecia... RPP ma
            prowadzic odpowiedzialna polityke pieniezna. Ale juz dochodzimy do innych rzeczy
            ze rowniez potrzebna jest obnizka podatkow... czyli nie tylko same stopy
            procentowe sa zlem calego swiata.

            Wybaczcie ze koncze, ale wlasnie musze biegnac na spotkanie.. dokoncze pozniej.
          • azra Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle. 01.08.01, 11:58
            Wrocilem... koncze wiec swoja poprzednia mysl

            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Wspomniales w innym miejscu frijk,ze RPP spelnia
            > dobrze swoja role wywierajac nacisk na rzad by zmniejszyc deficyt budzetowy.
            > Skoro RPP tak dobrze spelnia swoja role-to dlaczego deficyt budzetowy rosnie?
            > Niby:Na wage zlota sa ci ktorzy tworza nowe miejsca pracy w Polsce i nie nalezy
            > sadzic by oni wyjezdzali na zachod,bo latwiej zakladac firmy w Polsce"
            > Tutaj Joanna dala ci wyklad z ekonomi w Re:Balcerowicz ... ze jej 50 osobowa
            > firma w Polsce nie jest w stanie konkurowac z podobnymi firmami w
            > Niemczech,Czechach i Slowacji.
            Z tego co pamietam Joanna glownie argumentowala to wysokimi podatkami i kosztami
            pracy (ZUS) oraz przepisami dotyczacymi amortyzacji. Pisala tez ze ma nizsza
            wydajnosc pracy niz (tak przypuszczam) jej konkurencja. Czyli To nie tylko wina
            stop procentowych.

            > Dlatego bezrobocie w Polsce jest 16% i rosnie.
            Jak juz pisalem wczesniej nie tylko temu - zaopminasz o strukturalnym charakterze
            bezrobocia.

            > Obkuty jestes z ekonomii na cztery nogi frijk ,tylko ze mylisz przyczyny ze
            > skutkami. Piszesz ze :Niemcy przoduja w laid back attitude,6 tyg urlopu i 32 h
            > workweek.Tak a to dlatego ze maja 10 % bezrobocie.Bo gdyby mieli 46 godz
            > workweek-to by bylo 25% bezrobocia.Czy Niemcy sa leniwi i nie chca pracowac
            > wiecej za wieksza zaplate-oczywiscie ze chca frijk.Tylko ze produkcja u nich
            > jest za droga i kapital plynie do Stanow i Chin.
            Wlasnie.. Niemcy sa doskonalym przykladem panstwa z nadmiernym aparatem
            socjalnym, podnoszacym zdecydowanie koszty pracy. Czego nie ma w np w USA - tam
            rynek pracy jest bardzo liberalny i elastyczny.. do czego to prowadzi widzimy
            teraz porownujac zatrudnienie w Niemczech i w USA

            > Nie dlatego Niemcy rozwijaja
            > sie wolniej niz Stany ze nie chca sie szybciej rozwijac,tylko dlatego ze nie
            > moga.Tak -frijk-jestesmy panami swiata tylko dlatego ze roboty sie nie boimy i
            > nie czekamy w kolejce na wejscie do EU.Najpierw budujesz mocna gospodarke
            > poprzez kreowanie nowych miejsc pracy-i w tym okresie waluta oczywiscie
            > slabnie.
            Widze, ze zupelnie nie widzisz konsekwncji slabnacej waluty. Jak ja bedziesz
            budowal, gdy zloty bedzie deprecjonowal sie w wysokosci dajmy na to 50% rocznie?
            Skad wezmiesz pieniadze na tworzenie nowych miejsc pracy? Polska ich nie ma, kto
            jej da? Czy nie widzisz do czego prowadza kryzysy walutowe na swiecie - a widac
            ze do tego dazysz... zero odpowiedzialnosci za walute...

            > A gdy juz zbudujesz mocna gospodarke to waluta sie sama wzmocni,bo caly
            > swiat sie rzuci do tego raju-podziwiajac w jaki sposob oni to wszysko zrobili.
            > Oczywiscie latwiej jest odwrocic kota ogonem,wmowic ludziom ze nie musza ciezko
            > na sukces pracowac,bo wystarczy poczekac na wejscie do EU,a EU juz wszystko za
            > nas zalatwi.
            Wlasnie Ty odwracasz kota ogonem - jak chcesz zbudawac silna gospodarke ze stale
            slabnaca waluta? Polska jest za slaba kapitalowo i gospoarczo zeby moc sobie na
            cos takiego pozwolic.

            > A teraz zeby Ci w glowie rozjasnic frijk zaczne z innej beczki.
            > Dlaczego od 10 lat Japonia jest w stagnacji?
            > Dlaczego w Japonii jest wyzsze bezrobocie niz w Stanach frijk?
            > Dlatego ze za drogo produkuja i juz dopadla ich globalizacja.
            > Kiedy Japonia wyjdzie z tej stagnacji?
            > Nigdy frijk.
            > Dlaczego?
            > Bo globalizacja obejmuje coraz wiecej krajow.
            > Jesli zniesiesz zapory celne na towary i kapital-to przetrwaja tylko ci ktorzy
            > produkuja najtaniej.
            > I po tym wstepie cudu gospodarczego w Chinach i stagnacji w Japonii nie trzeba
            > nikomu wyjasniac.
            Heh.. no tu to trafiles jak kula w plot - widze ze dla Ciebie chyba krajami do
            ktorych trzeba sie przeprowadzac to Tajwan, Singapur, Malezja, Chiny - wszystko
            inne produkuje drozej i zaginie - ciekawe tylko czemu nikt w Zachodniej Europie
            czy USA nie zauwazyl jeszcze tego i czemu ludzie z tamtad nie przeprowadzaja sie
            wlasnie do tych panstw.
            Popatrz lepiej na strukture PKB krajow wysoko rozwinietych - produkcja tam tworzy
            okolo 30-40% PKB - a czemu? Bo reszte tworza USLUGI - to jest przyszlosc
            gospodarki a nie produkcja... wlasnie temu produkcje z tych krajow wywala sie do
            krajow rozwijajacych sie, bo tam sa nizsze koszty pracy, wieksze zyski z
            produkcji, a na miejscu rozwija sie rynek uslug - i to jest przyszlosc..

            > Czym jest EU frijk? Towarzystwem Wzajemnej Adoracji.
            > Piszesz ze wejscie do EU,Euro i Schengen ma dla Polski fundamentalne znaczenie.
            > Owszem ,ale ten klub bogatych juz w ciagu ostatnich 10 lat przegrywa na glowe z
            > wolna konkurencja i globalizacja amerykanska.
            No poki do NAFTY nikt nas nie zaprosi to musimy ubiegac sie o czlonkostwo w UE -
            pozostanie za tym ugrupowaniem na pewno nam nie pomoze.. Polsce jak rybie wody
            potrzeba kapitalu na rozwoj, potrzeba madrych przepisow i odpowiedzialnej
            polityki budzetowej i monetarnej.. na razie mamy troche pierwszego i
            ostatniego... cieszmy sie ze chociaz tyle, przy takich ekipach rzadzacych...

            > Jaki sens ma zamykanie sie w uniach ,gdy wszyscy coraz bardziej otwieraja sie
            > na swiat i podejmuja wyzwanie SWIATOWEJ KONKURENCJI czyli GLOBALIZACJI.
            Zamykanie sie w Uniach????? Podczas gdy kraje sie otwieraja na swiat? Co Ty
            wogole piszesz? To jak sie wg Ciebie otwieraja jesli nie poprzez unie??? Coraz
            wiecej panstw jest w roznych ugrupowaniach... to jest wlasnie globalizacja...
            przyjmowanie wspolnych uregulowan prawnych, liberalizacja przepisaow dotyczacych
            przeplywu kapitalu, osob i pracy...

            > Czyli nastepne 3 lata bedziemy siedzieli w kuckach czekajac na dobrodziejstwa
            > z EU a w miedzyczasie EU bedzie odpadala z konkurencji swiatowej tak jak to
            > mialo miejsce w ciagu ostatnich 1o lat.
            No w kuckach jak bedziemy czekac to nas tam za 3 lata nie przyjma.. nie ma
            lekko.. trzeba na to zapracowac.

            > I za 5-10 lat EU znajdzie sie w sytuacji w ktorej jest teraz Japonia.Stagnacja
            > i rosnace bezrobocie.I to tylko dlatego ze produkuje za drogo.
            Jak juz wspominalem produkcja nie jest przyszloscia (ba.. nie jest
            terazniejszascia) nowoczesnych gospodarek

            > A dlaczego za drogo? To juz biznesswoman Joanna wyjasnila w Re:Balcerowicz....
            Jeden skowronek wiosny nie czyni.

            > Wyjasnij mnie jeszcze frijk jak EU przyjela zwyciestwo L.Armstronga w Tour de
            > France,przeciez w Stanach rower jest tak malo popularny a w Eur Zach to niemal
            > sport narodowy.
            A jak? Tak z ciekawosci pytam bo nie wiem.

            Pozdrawiam
            • Gość: frijk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.dmi.tut.fi 01.08.01, 14:54
              azra napisał(a):

              > Wrocilem... koncze wiec swoja poprzednia mysl
              > ....

              azra, piszesz rozsadnie. Moja linia jest podobna a przeciwnicy niestety
              opieraja sie na urojeniach.

              Ja do dzisiaj zdecydowanie bylem po stronie RPP i rozsadnej polityki budowy
              mocnych fundamentow.

              W najnowszych doniesieniach widze jednak bardzo niepokojace sygnaly i zaczynam
              nabierac watpliwosci.

              A zdolnosc szybkiego i elastycznego reagowania nawet z pogwalceniem zasad
              w sytuacjach nadzwyczajnych przydaje sie nie tylko do prowadzenia auta ale i w
              ekonomii.

              Najpierw wybuchl kryzys budzetowy, potem przyszla powodz a teraz jest duze
              zalamanie w prywatyzacji. Narastaja lawinowo zatory platnicze i dlugi i to w
              sektorze publicznym. Spadaja znacznie zamowienia do firm od sektora publicznego.
              Deficyt bilansu handlowego znowu zaczal rosnac.

              Skumulowane efekty tego wszystkiego moga byc bardzo negatywne. Sytuacja jakby
              z dnia na dzien robi sie nadzwyczajna w skali makro.

              W tak nadzwyczajnych warunkach moze sie okazac konieczne calkowite porzucenie
              dotychczasowej polityki ktora byla rozsadna ale w *rozsadnych* warunkach. A wiec
              przegonic RPP i dodrukowac pieniedzy zeby przywrocic plynnosc systemu i wyplacic
              ludziom chocby cokolwiek w walucie o niskiej wartosci.

              Mowiac metaforycznie budowe mocnych fundamentow mocno podmyly zle wydarzenia.

              Wiec trzeba bedzie byc moze je rozwalic i sklecic napredce cos zeby sie
              utrzymac na powierzchni a potem sie zobaczy kiedy i jak mozna wrocic do znowu
              do budowy.








              • Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: 213.38.92.* 01.08.01, 16:20
                Gość portalu: frijk napisał(a):

                > azra, piszesz rozsadnie. Moja linia jest podobna a przeciwnicy niestety
                > opieraja sie na urojeniach.
                Dzieki frijk, do mnie Twoje argumenty tez trafiaja. Na szczescie sa przeciwnicy,
                bo jest z kim podyskutowac.


                > Ja do dzisiaj zdecydowanie bylem po stronie RPP i rozsadnej polityki budowy
                > mocnych fundamentow.
                >
                > W najnowszych doniesieniach widze jednak bardzo niepokojace sygnaly i zaczynam
                > nabierac watpliwosci.
                >
                > A zdolnosc szybkiego i elastycznego reagowania nawet z pogwalceniem zasad
                > w sytuacjach nadzwyczajnych przydaje sie nie tylko do prowadzenia auta ale i w
                > ekonomii.
                >
                > Najpierw wybuchl kryzys budzetowy, potem przyszla powodz a teraz jest duze
                > zalamanie w prywatyzacji. Narastaja lawinowo zatory platnicze i dlugi i to w
                > sektorze publicznym. Spadaja znacznie zamowienia do firm od sektora publicznego
                No niestety, ale oczywiscie pewnie wiekszosc obwini o to Balcerowicza..
                Zdrowe finanse publiczne sa Polsce potrzebne jak woda rybie, ale niestety racja
                polityczna tez ma tu duzo do rzeczy. Sam Bauc jak obejmowal swoj urzad tez byl
                zwolennikiem malego deficytu budzetowego, ale niestety musial popuscic, jak mu
                koledzy kazali.

                > Deficyt bilansu handlowego znowu zaczal rosnac.
                Jesli sie jednak przyjrzymy strukturze deficytu, to podobno 300 milionow z tych
                960 stanowia zalegle transfery zyskow firm zagranicznych. Odejmujac je otrzyma
                sie 600 milionow, ktore jest wynikiem calkiem niezlym. Co mnie zdziwilo i
                ucieszylo to ciagle rosnacy eksport, pomimo tak niekorzystnego kursu walutowego.
                Zastanawiam sie kiedy tylko efekty silnej zlotowki pojawia sie w wynikach
                eksportu.

                > Skumulowane efekty tego wszystkiego moga byc bardzo negatywne. Sytuacja jakby
                > z dnia na dzien robi sie nadzwyczajna w skali makro.
                Najwieksze moim zdaniem problemy makroekonomiczne Polski to w tym momencie budzet
                i bezrobocie. A ze mamy rok wyborczy to akurat problemy budzetowe mnie nie
                dziwia - chodz dodatkowo nalozyly sie tu efekty spadku koniunktury. Ja jednak
                wierze ze troche odpowiedzialnych ludzi gdzies tam na gorze jest, i ze nie
                rozwali sie to bardzo szybko.

                > W tak nadzwyczajnych warunkach moze sie okazac konieczne calkowite porzucenie
                > dotychczasowej polityki ktora byla rozsadna ale w *rozsadnych* warunkach. A
                > wiec przegonic RPP i dodrukowac pieniedzy zeby przywrocic plynnosc systemu i
                > wyplacic ludziom chocby cokolwiek w walucie o niskiej wartosci.
                Szczerze mowiac to nie wierze w przegonienie RPP - zbyt duzo z tym zachodu, poza
                tym zle by sie to odbilo w swiecie (zaufanie inwestorow itp)

                > Mowiac metaforycznie budowe mocnych fundamentow mocno podmyly zle wydarzenia.
                > Wiec trzeba bedzie byc moze je rozwalic i sklecic napredce cos zeby sie
                > utrzymac na powierzchni a potem sie zobaczy kiedy i jak mozna wrocic do znowu
                > do budowy.
                Pozostaje tylko czekac i toczyc dyskusje, poznajac rozne wnioski wysuniete z tych
                samych wydarzen, oraz miec nadzieje ze te swoje sa wlasciwe :)

                Pozdrawiam
                • Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: 217.97.163.* 02.08.01, 00:02
                  Jestem zduminy powtarzanymi na tym forum prawdami typu "wysokość oprocentowania
                  nie ma właściwie znaczenia dla wzrostu gospodarczego w Polsce"- na zachodzie
                  gospodarka reaguje na każde 0,5% natomiast dla naszych ekonomistów
                  kilkuprocentowe wahania są standartem nie mającym znaczenia dla funkcjonowania
                  firm. Przestańcie teoretyzować a spróbujcie wziąć kredyt i założyć firmę.
                  Spróbujcie konkurować w takich warunkach z zachodnią konkurencją, która oprócz
                  towaru dodaje kredyt towarowy na swoje produkty.
                  Jeżeli strefa Euro jest takim rajem, który rozwiąże nasze wszelkie troski to
                  dlaczego znacznie mocniejsze gospodarki(Wielka Brytania)nie przystępują do niej
                  z obawy o swoje interesy.
                  Jak rozumieć deficyt kapitału w Polsce w kontekście lokat dewizowych naszych
                  banków na zachodzie?
                  Odnoszę wrażenia, że zamiast prowadzić działalność gospodarczą powinienem
                  podążyć śladem naszych polityków i zamiast firmy ulokować pieniądze na
                  przyzwoity procent w banku.
                  Polityka finasowa polskich władz doprowadziła do sytuacji, że Polska jest
                  krajem rentierów a nie przedsiębiorców. Tylko jak długo państwo możee
                  tak funkcjonować. Pozdrawiam.
                  • Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: 213.38.92.* 02.08.01, 11:40
                    Gość portalu: Rolnik napisał(a):

                    > Jestem zduminy powtarzanymi na tym forum prawdami typu "wysokość oprocentowania
                    > nie ma właściwie znaczenia dla wzrostu gospodarczego w Polsce"- na zachodzie
                    > gospodarka reaguje na każde 0,5% natomiast dla naszych ekonomistów
                    > kilkuprocentowe wahania są standartem nie mającym znaczenia dla funkcjonowania
                    > firm.
                    Hm.. a kto mowi ze nie ma? Oczywiscie ze ma ale nie jest to jeden jedyny czynnik,
                    a we wczesniejszych dyskusjach to wlasnie on mial wg niektorych stanowic jedyny
                    zloty srodek na przywrocenie ladu i skierowanie polskiej gospodarki na szczesliwe
                    tory 5-7% wzrostu.
                    A wracajac do Twoich 0,5% zmiany stop procentowych na zachodzie, to chodzi wez
                    nie zartuj.. popatrz na wartosci nominalne, a potem wez policz sobie wzgledne
                    zmiany to zobaczysz.


                    > Jeżeli strefa Euro jest takim rajem, który rozwiąże nasze wszelkie troski to
                    > dlaczego znacznie mocniejsze gospodarki(Wielka Brytania)nie przystępują do niej
                    > z obawy o swoje interesy.
                    Rzad Wielkiej Brytanii postawil sobie za cel (duzej wagi) wejscie do strefy Euro
                    jeszcze za obecnej kadencji. Referendum wsrod mieszkancow planowane jest na
                    przyszly rok, lub ewentualnie na rok 2003

                    > Jak rozumieć deficyt kapitału w Polsce w kontekście lokat dewizowych naszych
                    > banków na zachodzie?
                    Bank to nie jest instytucja charytatywna tylko podmiot gospodarczy ktorego
                    nadrzednym celem jest generowanie zyskow. A poza tym bank jak kazdy bank musi
                    miec jakies rezerwy

                    > Polityka finasowa polskich władz doprowadziła do sytuacji, że Polska jest
                    > krajem rentierów a nie przedsiębiorców. Tylko jak długo państwo możee
                    > tak funkcjonować. Pozdrawiam.
                    To nie polityka finansowa, nie dostrzegasz innych czynnikow.
                • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? O,TAK. IP: *.proxy.aol.com 02.08.01, 00:51
                  Hi frijk hi azra,
                  widze ze jestescie kumplami po fachu-te same poglady-czyli dyskusja skazana jest
                  na zgon smiercia naturalna.Bo dwoch ludzi o tych samych pogladach to tak jak
                  glaskanie sie po glowach.
                  Zaczne od tego ze nie gniewam sie na ciebie frijk-za te prymitywne umysly .co
                  nie wiedza skad sie pieniadze w banku biora.
                  W przeciwienstwie to twojego prawie magistra prezydenta Kwasa po gdanskiej
                  galopce,ja dostalem mgr ekonomi na SGPiS a prace mgr pisalem na temat MFW i
                  Banku Swiatowego.Pozniej pracowalem w centrali NBP na Swietokrzyskiej, a
                  nastepnie w BH na Marchlewskiego.Czyli jak widzisz frijk-JESTEM Z MIASTA.
                  Z uporem forsujesz teorie ze Polak jak sie uwezmie -to mu latwiej otworzyc
                  biznes w Polsce niz za granica.A zagranica jest lepsza tylko dla roboli.
                  Byla propaganda Gierkowska o Europie w Polsce,pozniej Lechu budowal Japonie w
                  Polsce a teraz modna jest propaganda zjednoczonej i bogatej EU.
                  No wiec w 1984 wyciagnalem moje glupie lapy do banku po kredyt na biznes.Juz tu
                  w Stanach.Oczywiscie kredyt dostalem,jak rowniez splacilem go w terminie i nie
                  musze dodawac ze biznes kwitnie.Oczywiscie z biegiem czasu rozwijalem sie tak i
                  umyslowo jak i finansowo,czego i wam obu zycze.
                  Zalozenie biznesu w Stanach jest poruwnywalne z zalozeniem telefonu w Stanach.
                  Oczywiscie tel w Stanach jest duzo latwiej zalozyc niz w Polsce.
                  Zeby przelamac nastepna bariere w dyskusji,stwierdzam ze nie jestem obrzezany.
                  Wspomniales azra ze Polska to kraj o niejasnych przepisach i biurokracji.Wiemy
                  rowniez wszyscy ze do d.. jest prawo pracy,kodeks handlowy,system podatkowy itd.
                  I to jest wlasnie to ,co powinno byc zrobione od 1989 roku ,by tacy ludzie jak
                  Joanna z 50 osobowa firma nie mieli problemow w swojej dzialalnosci i nie
                  mysleli o wyjezdzie z Polski.Piszesz frijk ze budowe mocnych fundamentow
                  podmyly zle wydarzenia.Mocnych fundamentow zle wydarzenia nie podmyja,a przez
                  ostatnich 12 lat budowalo sie te fundamenty na pol gwizdka.
                  Zeby nie bylo wiecej nieporozumien,uwazam ze Balcerowicz jak i Bauc sa dobrymi
                  ekonomistami,a problem jest z twardoglowym Sejmem-ale to juz wy ich
                  wybieraliscie.Nie mam klapek na oczach kto w Polsce rzadzi frijk.Rzad rzadzi na
                  tyle ile mu Sejm pozwoli i prezydent podpisze.
                  Piszesz azra ze RPP nie jest od tworzenia miejsc pracy.I tu lezy pies pogrzebany
                  Mylisz sie w 100%.
                  Co zrobil Greenspan po ogloszeniu przez Busha obnizenia podatkow.
                  Obnizyl stopy procentowe.Bo obaj dzialaja w tym samym systemie gospodarczym i
                  celem obu z nich jest nie dopuszczenie do wzrostu bezrobocia a to by moglo z
                  kolei doprowadzic do utrate przez Ameryka statusu PANOW SWIATA na ktora tak
                  ciezko zapracowala.
                  Stalo sie to za Cartera i Polska jest w podobnej sytuacji jak Ameryka 20 lat
                  temu-czyli obiema nogami po kolana w szambie.
                  Gdyby nadrzednym celem Greenspana nie bylo tworzenie miejsc pracy,to bylby w
                  Stanach teraz taki syf jaki jest w EU.
                  Oczywiscie Niemcy z 10% bezrobociem sa dla Polski z 16% bezrobociem bardzo
                  atrakcyjnym towarzystwem,dlatego propaganda wasza i ogolnopolska jest
                  skierowana w tym kierunku.
                  Kiedy przejrzycie na oczy?
                  Za 5-7 lat jak was globalizacja dopadnie.
                  A propos ,po 10 letniej
                  stagnacji Japonia przewiduje 4% spadek doch nar.Nie wiem czy mozecie sprawdzic
                  w uczonych ksiazkach ze pod koniec lat 1980 tych doch nar na os w Grecji byl
                  wyzszy niz w Portugali .W chwili obecnej w Portugali jest wyzszy niz w Grecji.
                  Wniosek z tego taki ze jak nie odrobisz pracy domowej,to doc dr hab ci w niczym
                  nie pomoze.
                  W Niemczech ,Polsce i calej EU sa nadmierne swiadczenia socjalne i wysokie
                  koszty pracy. Dlatego po Japoni ,EU jest nastepna do kasacji przez globalizacje.
                  Piszesz frijk o perspektywach za 10-15 lat w Polsce.Jakbym Gierka
                  sluchal,zreszta Lechu tez ludziom niezle z ta Japonia w mozgach zamieszal.
                  No wiec zacznijmy od pracy domowej boys.
                  80% zatrudnienia jest w malych firmach jak Joanny z 50 osobami.
                  Piszesz azra ze jeden skowronek wiosny nie czyni.
                  Moze i nie,ale wy obaj ganiacie tego skowronka z kijami bejsbolowymi,dlatego
                  ona chce bryknac tam gdzie jest latwiej.To jest natura ludzka ja ja rozumiem i
                  popieram.Z wlasnego doswiadczenia wiem ze otworzenie biznesu i prowadzenie go w
                  Stanach jest duzo prostsze i latwiejsze niz w Polsce.
                  Praca domowa teoretykow to sluchanie praktykow i ulatwienie im dzialalnosci na
                  rynku polskim.
                  Jak dotychczas Polska usilnie zabiega o wielki biznes z zachodu ,a biurokracja
                  i przepisy rzucaja klody pod nogi malemu biznesowi.
                  Zaczynasz mi wmawiac azra ze ja chce 50% deprecjacji zlotego.
                  Nie oglupiajmy sie kolego -mnie sloma z butow nie wystaje.Chociaz jak tak dalej
                  bedzie szlo i trzeba bedzie splacac te 70 mld doll ,to kto wie czy nie
                  wykrakales w sama pore.
                  W calych Stanach jest moze ze 100 osob jezdzacych profesjonalnie na rowerze i
                  popatrz jaki L.Armstrong wycial numer.Nie zauwazyles,nie przejmuj sie -on
                  przyjedzie za rok i znowu wygra.
                  Jaka jest roznica miedzy Armstrongiem a Ullrichem .Taka sama jak miedzy
                  przecietnym Amerykaninem a przecietnym Niemcem.
                  Wiem ze chcialbys to zobaczyc frijk ,jak Niemcom opadaja szczeki po przyjezdzie
                  do Stanow,gdy widza ze "niepismienny latynos" zyje jak przecietny Niemiec.
                  Aha ,bym zapomnial.
                  Gdy EURO sie rodzilo to bylo 1 na 1 z doll ,a teraz jak jest?
                  Czy EURO jest mocniejsze od dollara czy tez odwrotnie?
                  Bo silna waluta ma tworzyc silna gospodarke?
                  Czy sie myle?
                  Czy silna gosp to 4,5% bezr.,czy tez 10% bezr.?
                  A propos laid back attitude,to okreslenie dotyczy tylko nas Panow Swiata.
                  Tego na polski sie nawet przetlumaczyc nie da.
                  Niemiec jest podobnie skonstuowany jak Polak,jak roboty nie ma ,to go nerwy
                  gryza i wrzodow dostaje.
                  By guys i pomozcie Joannie bo wyfrunie.
                  • Gość: frijk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? O,TAK. IP: *.dmi.tut.fi 02.08.01, 08:51
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                    > Hi frijk hi azra,
                    > widze ze jestescie kumplami po fachu-te same poglady-czyli dyskusja skazana jes
                    > t
                    > na zgon smiercia naturalna.Bo dwoch ludzi o tych samych pogladach to tak jak
                    > glaskanie sie po glowach.
                    > Zaczne od tego ze nie gniewam sie na ciebie frijk-za te prymitywne umysly .co
                    > nie wiedza skad sie pieniadze w banku biora.
                    > W przeciwienstwie to twojego prawie magistra prezydenta Kwasa po gdanskiej
                    > galopce,ja dostalem mgr ekonomi na SGPiS a prace mgr pisalem na temat MFW i
                    > Banku Swiatowego.Pozniej pracowalem w centrali NBP na Swietokrzyskiej, a
                    > nastepnie w BH na Marchlewskiego.Czyli jak widzisz frijk-JESTEM Z MIASTA.

                    No, jak rozumiem wyksztalcenie ekonomiczne odebrales za komuny i pracowales
                    w finansach tego ustroju. Czy tak bylo? Jesli tak to towje credibility w tym
                    wzgledzie jest nieco Kwasne hehe.

                    > Z uporem forsujesz teorie ze Polak jak sie uwezmie -to mu latwiej otworzyc
                    > biznes w Polsce niz za granica.A zagranica jest lepsza tylko dla roboli.
                    > No wiec w 1984 wyciagnalem moje glupie lapy do banku po kredyt na biznes.Juz tu
                    > w Stanach

                    No wlasnie tu jest caly nonsens: 1. Twoj jednostkowy przypadek o niczym nie
                    swiadczy, 2. Rok 1984 to byly czasy Orwella w Polsce.

                    Porownaj ilu ludzi w Poslce zalozylo biznesy po 1989, a ilu z tych co wyjechalo
                    zalozylo biznesy. Ci co zalozyli biznesy zagranica to kropla w calej masie.


                    > Byla propaganda Gierkowska o Europie w Polsce,pozniej Lechu budowal Japonie w
                    > Polsce a teraz modna jest propaganda zjednoczonej i bogatej EU.

                    Patologiczne skojarzenie: Co ty porownujesz z czasow komuny do EU. EU jest sprawa
                    realna, jednoczy sie coraz bardziej i jest bogate. Na dodatek ma wizje wziecia
                    biednych, to jest wizja bardzo altruistyczna i szlachetna bo bogate EU chce sobie
                    wziac na glowe nie lada klopoty.


                    >Oczywiscie kredyt dostalem,jak rowniez splacilem go w terminie i nie
                    > musze dodawac ze biznes kwitnie.Oczywiscie z biegiem czasu rozwijalem sie tak
                    > umyslowo jak i finansowo,czego i wam obu zycze.
                    > Zalozenie biznesu w Stanach jest poruwnywalne z zalozeniem telefonu w Stanach.
                    > Oczywiscie tel w Stanach jest duzo latwiej zalozyc niz w Polsce.
                    > Zeby przelamac nastepna bariere w dyskusji,stwierdzam ze nie jestem obrzezany.

                    No wiec co z tego ze jestes wyjatkiem. Wez statystyki i zobacz ilu imigrantow z
                    Polski ma biznesy. Zobacz ile biznesow jest w Polsce. Z tego jasno wyniknie ze
                    Polakowi (wszystko jedno z jakim penisem) jest latwiej zalozyc biznes w Polsce.
                    Co oznacza ze (statystycznie) Polakowi latwiej robic biznes w Polsce MIMO
                    WSZYSTKO. I co nie wykjlucza robienia biznesu zagranica przez NIEKTORYCH.

                    > Wspomniales azra ze Polska to kraj o niejasnych przepisach i biurokracji.Wiemy
                    > rowniez wszyscy ze do d.. jest prawo pracy,kodeks handlowy,system podatkowy itd
                    > .
                    > I to jest wlasnie to ,co powinno byc zrobione od 1989 roku ,by tacy ludzie jak
                    > Joanna z 50 osobowa firma nie mieli problemow w swojej dzialalnosci i nie
                    > mysleli o wyjezdzie z Polski.Piszesz frijk ze budowe mocnych fundamentow
                    > podmyly zle wydarzenia.Mocnych fundamentow zle wydarzenia nie podmyja,a przez
                    > ostatnich 12 lat budowalo sie te fundamenty na pol gwizdka.

                    Bzdura. W Polsce wlasnie nie ma jeszcze mocnych fundamentow, to budowe
                    fundamentow podmywaja wydarzenia. I tak sie moze zdarzyc wszedzie. Pewnie
                    nie znasz tego z historii ekonomii: Jak w USA bylo tornado Wielkiej Depresji
                    i rozwalilo caly dom to prezydent Roosevelt oglosil swoj New Deal w ktorym
                    zerwal z kanonami i panstwo zaczelo finansowac roboty publiczne.


                    > Zeby nie bylo wiecej nieporozumien,uwazam ze Balcerowicz jak i Bauc sa dobrymi
                    > ekonomistami,a problem jest z twardoglowym Sejmem-ale to juz wy ich
                    > wybieraliscie.Nie mam klapek na oczach kto w Polsce rzadzi frijk.Rzad rzadzi na
                    > tyle ile mu Sejm pozwoli i prezydent podpisze.
                    > Piszesz azra ze RPP nie jest od tworzenia miejsc pracy.I tu lezy pies pogrzeban
                    > y Mylisz sie w 100%.
                    > Co zrobil Greenspan po ogloszeniu przez Busha obnizenia podatkow.
                    > Obnizyl stopy procentowe.Bo obaj dzialaja w tym samym systemie gospodarczym i
                    > celem obu z nich jest nie dopuszczenie do wzrostu bezrobocia a to by moglo z
                    > kolei doprowadzic do utrate przez Ameryka statusu PANOW SWIATA na ktora tak
                    > ciezko zapracowala.
                    > Stalo sie to za Cartera i Polska jest w podobnej sytuacji jak Ameryka 20 lat
                    > temu-czyli obiema nogami po kolana w szambie.
                    > Gdyby nadrzednym celem Greenspana nie bylo tworzenie miejsc pracy,to bylby w
                    > Stanach teraz taki syf jaki jest w EU.

                    No tu rzeczywiscie wlosy staja deba na glowie - fajtycznie masz dobre
                    wykszalcenie i praktyke ekonomiczna z komuny´:). Greenspan MOGL DOTYCHCZAS
                    obnizac stopy (a Bush obnizyc podatki) bo ekonomia USA nie´ma NACISKOW
                    INFLACYJNCYH a poza tym MOZE OLEWAC deficyt platniczy bo USA moze sobie na to
                    pozwolic skoro placi za zagraniczne towary w $! I DO TEGO od czasow Cartera
                    zaczynajac amerykanska ekonomia przeszla kolosalna restrukturyzacje i
                    uelastýcznienie: zobacz jak blyskawicznie wywala sie teraz setki tysiecy ludzi z
                    hi-techu.

                    > Oczywiscie Niemcy z 10% bezrobociem sa dla Polski z 16% bezrobociem bardzo
                    > atrakcyjnym towarzystwem,dlatego propaganda wasza i ogolnopolska jest
                    > skierowana w tym kierunku. Kiedy przejrzycie na oczy?
                    > Za 5-7 lat jak was globalizacja dopadnie. A propos ,po 10 letniej
                    > stagnacji Japonia przewiduje 4% spadek doch nar.Nie wiem czy mozecie sprawdzic
                    > w uczonych ksiazkach ze pod koniec lat 1980 tych doch nar na os w Grecji byl
                    > wyzszy niz w Portugali .W chwili obecnej w Portugali jest wyzszy niz w Grecji.
                    > Wniosek z tego taki ze jak nie odrobisz pracy domowej,to doc dr hab ci w niczym
                    > nie pomoze.

                    Kompletne bzdury, pomieszanie z poplataniem. Problemy Japonii sa wynikiem
                    nieprzejrzystej i zamknietej ekonomii w dziedzinie bankow i finansow. W systemie
                    nie ma odwagi spisania na straty zlych dlugow z czasow boomu z lat 80. Pamietasz
                    afera Saving & Loans w USA. Rozwiazano ja trzask-prask rzucajac publiczne
                    fundusze. Japonia ma od 12 lat 10x wiekszy Saving&Loans ktory chowa sie pod stolem
                    liczac ze jakos to bedzie.

                    Natomiast co EU i globalizacji to jest to KOSMICZNE NIEPOROZUMIENIE. Gdyby kazde
                    z panstw EU (a wiekszosc to male kraje) stawalo osobno do globalizacji to bylyby
                    na z gory przegranej pozycji. EUropa zjednoczona ze wspolna waluta to jest
                    globalna potega.

                    > W Niemczech ,Polsce i calej EU sa nadmierne swiadczenia socjalne i wysokie
                    > koszty pracy.

                    Tak, to jest problem. Na dodatek sektor publiczny ma duze problemy finansowe.
                    Jednakze EU robi w tym zakresie caly szereg reform wiec trzeba poczekac na efekty.

                    > Piszesz frijk o perspektywach za 10-15 lat w Polsce.Jakbym Gierka
                    > sluchal,zreszta Lechu tez ludziom niezle z ta Japonia w mozgach zamieszal.
                    > No wiec zacznijmy od pracy domowej boys.

                    Uff, mentalnie to nigdy nie wyjdziesz z komuny, czyzby z powodu wyksztalcenia?
                    Perspektywy Polski sa teraz jasne: Unia, waluta, brak granic, czesc EUropy.
                    Tak jak militarnie Polska jest teraz czlonkiem NATO i dostosowuje sie i reformuje
                    do potrzeb sojuszu pod przywodztwem USA. Czy w zwiazku z tym tez bys nadal
                    bredzil o Ukladzie Warszawskim i Armii Czerwonej?

                    > 80% zatrudnienia jest w malych firmach jak Joanny z 50 osobami.
                    > Piszesz azra ze jeden skowronek wiosny nie czyni.
                    > Moze i nie,ale wy obaj ganiacie tego skowronka z kijami bejsbolowymi,dlatego
                    > ona chce bryknac tam gdzie jest latwiej.To jest natura ludzka ja ja rozumiem i
                    > popieram.Z wlasnego doswiadczenia wiem ze otworzenie biznesu i prowadzenie go w
                    > Stanach jest duzo prostsze i latwiejsze niz w Polsce.

                    Jest, ale dlaczego tak malo imigrantow z
                  • Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? O,TAK. IP: 213.38.92.* 02.08.01, 11:30
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                    > Hi frijk hi azra,
                    > widze ze jestescie kumplami po fachu-te same poglady-czyli dyskusja skazana jest
                    > na zgon smiercia naturalna.Bo dwoch ludzi o tych samych pogladach to tak jak
                    > glaskanie sie po glowach.
                    Na szczescie nie dyskutujemy z soba nawzajem tylko z Toba, wiec jest szansa na
                    jeszcze kilka postow.

                    > Oczywiscie z biegiem czasu rozwijalem sie tak i
                    > umyslowo jak i finansowo,czego i wam obu zycze.
                    Dzieki. Mam nadzieje ze z tym pierwszym jakos mi na razie idzie niezle.

                    > Zeby przelamac nastepna bariere w dyskusji,stwierdzam ze nie jestem obrzezany.
                    Szczerze mowiac dla mnie to zadnego znaczenia nie ma, wiec jesli o mnie chodzi
                    zadna bariera przelamana nie zostala :).

                    > Wspomniales azra ze Polska to kraj o niejasnych przepisach i biurokracji.Wiemy
                    > rowniez wszyscy ze do d.. jest prawo pracy,kodeks handlowy,system podatkowy itd
                    > I to jest wlasnie to ,co powinno byc zrobione od 1989 roku ,by tacy ludzie jak
                    > Joanna z 50 osobowa firma nie mieli problemow w swojej dzialalnosci i nie
                    > mysleli o wyjezdzie z Polski.
                    No wlasnie, czyzbysmy sie zgodzili w pierwszym punkcie? :)

                    > Zeby nie bylo wiecej nieporozumien,uwazam ze Balcerowicz jak i Bauc sa dobrymi
                    > ekonomistami,a problem jest z twardoglowym Sejmem-ale to juz wy ich
                    > wybieraliscie.
                    Ooo... zgoda po raz drugi. Powoli zaczynam dostrzegac ze moze jednak nie jestesmy
                    tak daleko od siebie jakby sie moglo wydawac.


                    > Piszesz azra ze RPP nie jest od tworzenia miejsc pracy.I tu lezy pies pogrzebany
                    > Mylisz sie w 100%.
                    > Co zrobil Greenspan po ogloszeniu przez Busha obnizenia podatkow.
                    > Obnizyl stopy procentowe.Bo obaj dzialaja w tym samym systemie gospodarczym i
                    > celem obu z nich jest nie dopuszczenie do wzrostu bezrobocia a to by moglo z
                    > kolei doprowadzic do utrate przez Ameryka statusu PANOW SWIATA na ktora tak
                    > ciezko zapracowala.
                    Hm, nie przekonales mnie. Moze to wlasnie Ty sie mylisz. RPP to nie jest
                    odpowiednik Greenspana i jego Federal Reserve. Poza tym, jak juz wczesniej sie
                    zgodzilismy, to polskiego rynku pracy nijak nie mozna porownac do amerykanskiego,
                    ktory nie byl wtedy ani tak usztywniony, ani tak zsocjalizowany jak obecny
                    Polski. Poza tym USA mialo w tym okresie duzo wiecej kapitalu jak Polska. Poza
                    tym sam piszesz - jak Bush obnizyl podatki Greenspan obnizyl stopy - czyli nie
                    stopy ruszyly najpierw, tylko podatki.


                    > Stalo sie to za Cartera i Polska jest w podobnej sytuacji jak Ameryka 20 lat
                    > temu-czyli obiema nogami po kolana w szambie.
                    No coz.. szczerze powiem ze nie wiem jak bylo w USA 20 lat temu za Cartera, ale
                    wydawalo mi sie jednak ze lepiej. Tak wiec tu nic nie powiem.

                    > Gdyby nadrzednym celem Greenspana nie bylo tworzenie miejsc pracy,to bylby w
                    > Stanach teraz taki syf jaki jest w EU.
                    Hm.. mi sie jednak wydaje ze nadrzednym celem Greenspana jest pilnowanie aby USA
                    kroczyly sciezka zrownowazonego wzrostu gospodarczego. Nie tak dawno przeciez
                    podnosil stopy procentowe aby schlodzic gospodarke, co na pewno nie wplynelo
                    najlepiej na zatrudnienie.

                    > Kiedy przejrzycie na oczy?
                    Hm.. a co to znaczy?

                    > Za 5-7 lat jak was globalizacja dopadnie.
                    Dopadnie i co zrobi?

                    > W Niemczech ,Polsce i calej EU sa nadmierne swiadczenia socjalne i wysokie
                    > koszty pracy. Dlatego po Japoni ,EU jest nastepna do kasacji przez globalizacje
                    Z pierwszym zdaniem sie zgodze.. a z drugim nie.. Co ma oznaczac kasacja UE? to
                    sa setki milionow ludzi - w dodatku jedni z najbogatszych ludzi - czy myslisz ze
                    jak to padnie to USA ustoja na nogacj? A kto bedzie kupowal ich drogie wyroby?
                    Komu beda swiadczyc swoje uslugi? Reszcie swiata? Azji? Afryce? Ameryce Pd?
                    Globalizacja oznacza, ze koniunkura z jednych rejonow gospodarczych swiata
                    przenosi sie do innych regionow, chocby w nich nie bylo podstaw do takowej zmiany.

                    > No wiec zacznijmy od pracy domowej boys.
                    > 80% zatrudnienia jest w malych firmach jak Joanny z 50 osobami.
                    > Piszesz azra ze jeden skowronek wiosny nie czyni.
                    > Moze i nie,ale wy obaj ganiacie tego skowronka z kijami bejsbolowymi,dlatego
                    > ona chce bryknac tam gdzie jest latwiej.
                    Jak go niby ganiam? Moze zeby nie bylo nieporozumien. Mi chodzi o to zeby w latwo
                    bylo zalozyc firme, zeby byly przejrzyste i logiczne przepisy, kredyt byl latwo
                    dostepny, podatki nie za wysokie, zeby ludzie pracowali, zeby wszystkim sie zylo
                    lepiej, zebysmy gonili bogatsze kraje w rozwoju, zeby do Polski ludzie
                    przyjezdzali i podziwiali co widza.. itd, itd...
                    Wiem, ze podstawa nowoczesnych gospodarek sa male i srednie przedsiebiorstwa...
                    To wszystko wiem - ale patrzac na to co sie teraz dzieje, biore pod uwage wiecej
                    czynnikow obecnej sytuacji, a nie tylko stopy procentowe. Ja naprawde bym sie
                    bardziej cieszyl, gdyby byly nizsze.. tez tego chce... Ale to nie moze byc tylko
                    ruch samych stop procentowych.. nie teraz i nie w takiej postaci. Popatrz na
                    podstawy ekonomii. Co sie stanie jak masz rozluzniona polityke fiskalna i do tego
                    dolozysz poluzniona polityke monetarna. Gdyby gospodarka Polska miala w miare
                    zdrowe podstawy, elastycznie sie dostosowywala do zmian to bylo by to moze
                    uzasadnione. Ale taki ruch stop procentowych niewiele da - bo nasza gospodarka
                    jest usztywniona - z powowdow o ktorych sam pisales.


                    > Jak dotychczas Polska usilnie zabiega o wielki biznes z zachodu ,a biurokracja
                    > i przepisy rzucaja klody pod nogi malemu biznesowi.
                    No to moze od tego zaczac? Tylko jak juz pisalem, to sprawa bardziej polityczna i
                    tyle.

                    > Zaczynasz mi wmawiac azra ze ja chce 50% deprecjacji zlotego.
                    > Nie oglupiajmy sie kolego -mnie sloma z butow nie wystaje.Chociaz jak tak dalej
                    > bedzie szlo i trzeba bedzie splacac te 70 mld doll ,to kto wie czy nie
                    > wykrakales w sama pore.
                    Ba.. skok zlotowki z 4zl na 6 zl, przy naglym wycofywaniu sie kapitalu z Polski,
                    na skutek zalamania glownych wskaznikow makroekonomicznych (na co glownie patrza
                    inwestorzy) to chyba nie tak wiele.. Patrzac na rubla, o ktorym chyba pisales ze
                    z 6 rubli skoczyl na 24 - czyli 400%, to moje 50% to moze lekka przesada, bo niby
                    kryzysu by nie bylo, ale nie tak dawno zloty z 3,90 w ciagu kilku dni oslabil sie
                    do 4,30 bodajze.. a przyczyna nie byla znowu taka wielka..

                    > W calych Stanach jest moze ze 100 osob jezdzacych profesjonalnie na rowerze i
                    > popatrz jaki L.Armstrong wycial numer.Nie zauwazyles,nie przejmuj sie -on
                    > przyjedzie za rok i znowu wygra.
                    Zauwazyc zauwazylem, ze wygral.. nie wiedzialem tylko ze w USA 100 osob
                    profesjonalnie jezdzi. Tylko mu pogratulowac, bo to wielki kolarz.

                    > Jaka jest roznica miedzy Armstrongiem a Ullrichem .Taka sama jak miedzy
                    > przecietnym Amerykaninem a przecietnym Niemcem.
                    Heh.. to moze porownajmy pilke nozna i siatkowke np? Ale dobra dobra..
                    przytoczysz mi tu inne przyklady dziedzin sportowych - wiadomo.. USA kroluja w
                    sporcie - ale ja sie z Toba nie spieram o to ze USA ma lepsza gospodarke niz UE -
                    ja to wiem, Ty to wiesz, wszyscy wiedza. Tylko sprobuj przeniesc amerykanski
                    model gospodarki do Europy. USA sa szczesliwe, bo nie maja za soba takiej
                    historii jak Europa - startowaly z zupelnie innego pulapu, mialy zupelnie inne
                    tendencje rozwoju - to jest przyczyna obecnego stanu rzeczy, i na ten temat tez
                    mozna sobie podyskutowac.

                    > Aha ,bym zapomnial.
                    > Gdy EURO sie rodzilo to bylo 1 na 1 z doll ,a teraz jak jest?
                    > Czy EURO jest mocniejsze od dollara czy tez odwrotnie?
                    > Bo silna waluta ma tworzyc silna gospodarke?
                    Sprubuj stworzyc silna gospodarke z silnie deprecjocujaca (o kurcze.. czy aby
                    dobrze to napisalem?) waluta. My nie jestesmy USA zebysmy za import placili w PLN.

                    > Czy silna gosp to 4,5% bezr.,czy tez 10% bezr.?
                    No to ja tez sie Ciebie zapytam - czy i jesli tak to jaki obecnie spadek stop
                    porcentowyc
              • Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 02.08.01, 12:34
                Uff, bylem w podrozy pare dni, a tu tyle sie stalo w
                ukochanej dyskusji.
                Najpierw z uporem maniaka o sile zlotowki. The
                Economist pisze o zagrozeniach dla wschodzacych rynkow
                - dla Polski jest to przewartosciowana waluta... Mysle,
                ze w ekonomii istnieje takie pojecie jak optymalna
                wartosc waluty. Czyli - zarowno za slaba i zbyt silna
                waluta
                pogarszaja perspektywy gospodarlki. Do tego - powiec mi
                Frijk - czy
                zbudowano dobra gospodarke, na walucie, ktora jest
                NIESTABILNA?
                Gdybys mi zareczyl, ze za rok zlotowka nie bedzie o 30%
                slabsza, to
                moze kupilbym Twoje argumenty. A tak - 20% aprecjacji w
                rok, 30% w
                nastepny - jaki biznes to wytrzyma? I - niestety - ta
                chwilowa "sila"
                zlotowki jest zdaje sie po czesci skutkiem dzialan RPP,
                ktora mylnie zinterpretowala impuls inflacyjny sprzed 2
                lat (paliwa) i nie zauwazyla
                spadku koniunktury swiatowej. I sciaga teraz
                spekulantow za lichwiarski
                procent. Niestety, jak przyjdzie do splat, to moze sie
                okazac, ze znow
                jestesmy niewyplacalni. I wtedy, Frijk, RPP,
                Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem
                butow, bo tak zachowuje sie czlowiek
                honorowy w przypadku zrujnowania kraju. A jak wygracie
                - to coz, beda
                slawa, zaszczyty, wino, kobiety i spiew. Zobaczymy.
                Zycze Wam wygranej,
                ale coraz wiecej swiadczy o tym, ze przezynacie i my
                wszyscy razem z Wami. Prosze o jedno - zeby sie wtedy
                nie okazalo, ze ekonomistow mamy
                wspanialych, tylko narod do bani.

                Inny zarzut Frijn - dyskutujesz na takim poziomie
                ogolnosci, ze trudno sie
                przyczepic. Piszesz "silna zlotowka to dobrze" - a nie
                precyzujesz jak
                silna i jak dlugo. Piszesz "RPP swietnie dziala" i
                "wysokie stopy OK".
                Nie piszesz jak wysokie...
                Mowisz otwartosc OK. - a nie piszesz w jaki sposob
                otwierac sie
                optymalnie (tempo, sposob). Piszesz "wolny rynek OK" i
                ja sie
                zgadzam, pod warunkiem, ze UE tez o tym wie...
                Oraz pod warunkiem, ze na tym wolnym rynku nie
                wygrywaja uporczywie
                firmy nomenklaturowe i zasilane z publicznych
                pieniedzy.

                Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie
                poza-makroekonomiczne.
                Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie
                usuwaniem barier
                biurokratycznych dla malego biznesu. Co zrobil? Nic, bo
                latwiej
                sie operuje jednym joystickiem, prawda?

                Dalej - filarem amerykanskiego FM jest silne i bardzo
                sprawne prawo.
                U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu
                ex-wicepremier
                polskiego rzadu o tym nie mowiil?

                Kolejna sprawa - edukacja i nauka. Widziane wylacznie
                jako obciazenie
                budzetowe. A przeciez w dzisiejszym swiecie to JAKOSC
                LUDZI decyduje
                o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy
                tego nie wie, czy
                uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie
                pieniadze?
                Nie, on sadzi, ze cala budzetowka jest skrajnie
                zdemoralizowana, bo
                w gruncie rzeczy gardzi tym narodem. A tymczasem, nie
                mamy na razie nic lepszego niz publiczna edukacja i
                badania oraz te pare mozgow.

                Tobie Frijk tez sie zreszta udziela to niezdrowe
                podejscie.
                Brakuje Ci w Polse department stores!!! Ludziom
                brakuje na chleb a Tobie
                brakuje eleganckich sklepow! To okresla Twoj kierunek
                myslenia.
                "R&D w Polsce?!" - otoz mozna. Mimo, ze wplywowe
                srodowiska
                ekonomiczne mowia inwestorom tak jak Ty "R&D w
                Polsce?!" , to ABB
                i Motorola zalozyly w Krakowie swoje filie. I wiesz
                jaki jest problem filii
                RaD ABB ? Inne filie ABB chca ja utluc, bo robi za
                tanio i za dobrze...
                Wegrzy okazali sie madrzejszy- maja wlasny program
                wspierania RD
                i promuja sie jako kraj nowoczesny - a nas Balcerowicz
                promuje
                jako kraj zdemoralizowanych i przyglupich leniuchow...

                Pytasz mnie jak przyciagnac inwestorow z nowych
                technologii do Polski.
                Po pierwsze chciec! Po drugie - wspierac madrze
                badania. Jak to zrobic
                szczegolowo? To Ty jestes (chyba?) ekonomista i
                powinienes pomyslec,
                zamiast wypisywac tu pochwalne hymny na temat
                Balcerowicza i wysokich
                stop. Poemat o jednym joysticku!
                Ja wiem jedno - mnie na swiecie otwiera wszystkie drzwi
                to, ze potrafie
                myslec i dzialac. A wiec JAKOSC. I o jakosc trzeba w
                Polsce walczyc, a
                nie o dlugosc czasu pracy produkcji obuwia.

                Inna sprawa - Twoje opinie o silnej zlotowce i jej
                ozdrowienczym dzialaniu
                sa niestety flaszywe. Dam Ci przyklad. Obecnie ceny aut
                sa takie, ze
                kupujac uzywane auto dobrej klasy za granica oszczedzam
                2-3 tys. zl,
                w stosunku do nowego auta nizszej klasy w Polsce
                9Wartosc tych aut jest dla mnie ta sama). Ja oszczedzam
                3 tys. zl, a panstwo traci
                okolo 9 tys. w postaci VAT i iles tam w postaci miejsc
                pracy, podatkow
                dochodowych robotnikow i ich skladek na ZUS. Rozumiesz
                teraz, ze
                W sumie bilans Polski jest na -7-10 tys.!
                Widzisz, ze 1)trzeba chronic swoj rynek 2) silna
                zlotowka ma mnostwo
                minusow!


                Hipermarkety 1) nigdzie na Zachodzie nie widzialem tyle
                HM na
                wydanego dolara co w Krakowie 2) pomiedzy PSS Spolem, a
                HM
                jest mnostwo miejsca 3) Ja kupuje w malych i srednich
                sklepach,
                bo szybciej, taniej lepsza jakosc; niestety wsrod
                Polakow
                panuje dziwaczna moda na HM 4) nie mnozesz lekcewazyc
                lamania
                prawa pracy przez HM (zatrudnianie na czarno itp.), bo
                to
                a) prawo musi byc przestrzegane b) uszczuplaja budzet
                panstwa
                i pogarszaja sytuacje ME c) ekonomia jest dla ludzi, a
                nie
                na odwrot!!!


                Dalej: okropnie mi sie nie podoba, ze kiedy brak Ci
                argumentow,
                mowisz Trybuna Ludu, PRL itp. Ty (jak rozumiem mlody
                czlowiek)
                nauczyles sie zyc w sytuacji wplywania do Polski
                ogromnej kasy,
                kiedy mlodzi ludzie robili blyskawiczne kariery nie
                dlatego, zeby
                byli jakosc szczegolnie zdolniejszym pokoleniem od
                poprzedzajacych
                i nastepujacych, tylko dlatego, ze odbywala sie "szybka
                prywatyzacja"
                i potrzebni byli ludzie dyspozycyjni, bezwzgledni i
                nieskazeni refleksja...
                Nic dziwnego, ze kochasz Balcerowicza i "Wolny Rynek"
                miloscia
                czysta i dziewicza.



                Dobra, podsumuje:
                1) Zlotowka jest ciagle za silna i jest to szkodliwe
                2) RPP popelnila bledy i nie ma odwagi sie przyznac
                3) Byc moze w polskich warunkach RPP otrzymala za sile
                instrumenty
                4) Jesli chcemy dokonac awansu cywilizacyjnewgo, to
                jedynym
                ratunkiem jest dobra edukacja, RD, silne sady i
                proste prawo.
                Takze niska korupcja.
                5) Idzie kryzys. Jak to jest: ekonomisci swietdni, a
                narod do d..., czy na odwrot?
                6) Razi mnie medrkowanie gosci na garnuszkach
                zachodnich koncernow,
                jak to otwarcie rynku i wysokie bezrobocie to
                normalne i zdrowe
                objawy. Jest tu chyba jakis konflikt interesow,
                prawda?
                7) Kapital, ktory przyciagnelismy jest niskiej jakosci
                i nie zalezy mu
                na dlugofalowej stabilnosci Polski. Dlatego trzeba
                mu patrzec na rece
                i pilnowac wlasnych interesow. Inaczej wydrenuja nas
                i pojda szukac nastepnych naiwnych... Zwracam uwage,
                ze po dekadzie intensywnego
                wzrostu grozi nam powazna recesja, ktora sprowadzi
                nasz wzrost w caigu
                dekady do poziomu UE - a wiec cos jak szak w pieriod
                i tri na zad...
                8) Jakie zalety ma Polska przed Chinami i Indiami?
                Jest tego troche...
                a) blisko europy b) lepsza infrastruktura c)
                znacznie lepsza jakosc ludzi
                (wciaz jeszcze) d) bliskosc kulturowa i obyczajowa
                ze swiatem zachodnim
                e) duza i aktywna diaspora (w proporcji do populacji
                kraju)
                f) europejskie perspektywy g) tranzyt do Rosji i na
                Ukraine
                h) wspaniala i znana w swiecie kultura (trzeba
                troche pojezdzic, zeby
                docenic!)
                9) Makroekonomisci sa potwornie jednostronni.
                "Makroekonomia to zbyt
                powazna sprawa, zeby zostawic ja makroekonomistom"

                Na razie

                • Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: 213.38.92.* 02.08.01, 13:27
                  Gość portalu: Fizyk napisał(a):
                  Na poczatku chce zaznaczyc, ze nie cytuje wszystkiego tylko te fragmenty na ktore
                  bede odpowiadal.

                  > Najpierw z uporem maniaka o sile zlotowki. The
                  > Economist pisze o zagrozeniach dla wschodzacych rynkow
                  > - dla Polski jest to przewartosciowana waluta... Mysle,
                  > ze w ekonomii istnieje takie pojecie jak optymalna
                  > wartosc waluty. Czyli - zarowno za slaba i zbyt silna
                  > waluta
                  > pogarszaja perspektywy gospodarlki.
                  No coz.. nie da sie ukryc, najlepiej jak waluta oscyluje wokol realnego kursu
                  walutowego, ktory oczywiscie jest slabszy niz obecny.

                  > Gdybys mi zareczyl, ze za rok zlotowka nie bedzie o 30%
                  > slabsza, to moze kupilbym Twoje argumenty. A tak - 20% aprecjacji w
                  > rok, 30% w nastepny - jaki biznes to wytrzyma? I - niestety - ta
                  > chwilowa "sila" zlotowki jest zdaje sie po czesci skutkiem dzialan RPP,
                  > ktora mylnie zinterpretowala impuls inflacyjny sprzed 2 lat (paliwa) i nie
                  > zauwazyla spadku koniunktury swiatowej. I sciaga teraz spekulantow za
                  > lichwiarski procent.
                  Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop procentowych. Tylko wrocmy moze
                  do podstaw makroekonomii. W warunkach otwartej gospodarki nie da sie sprawowac
                  kontroli jednoczesnie nad polityka monetarna jak i nad kursem walutowym,
                  przynajmniej jesli chodzi o system kursu plynnego (ktory ma Polska), jak i np w
                  przypadku kursu sztywnego. NIE DA SIE. W warunkach kursu plynnego, panstwo
                  decyduje sie na puszczenie luzem kursu walutowego, zeby jego wysokosc ksztaltowal
                  rynek, natomiast chce zachowac kontrole nad podaza pieniadza. Wiec wladze
                  monetarne chca kontrolowac podaz pieniadza a nie kurs walutowy, w koncu po to
                  przeszlismy na ten kurs plynny, prawda? Dyskusja wiec powinna moze przeniesc sie
                  na tory, czy to byl dobry pomysl. Kilka postow temu zastanawialem sie nad tym czy
                  nie warto by bylo zmienic na inny, ale to temat na osobna dyskusje.

                  > Niestety, jak przyjdzie do splat, to moze sie
                  > okazac, ze znow
                  > jestesmy niewyplacalni. I wtedy, Frijk, RPP,
                  > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem
                  > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek
                  > honorowy w przypadku zrujnowania kraju.
                  Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie przyznal ( i poszedl szyc
                  te buty).. ale coz.. ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego wplywu
                  na obecna sytuacje. Ale chyba mam prawo ja wyrazac, bronic. I oczywiscie nie
                  zamykam sie na inne argumenty - jak ktos mnie przekona to sie przyznam.

                  > A jak wygracie
                  > - to coz, beda
                  > slawa, zaszczyty, wino, kobiety i spiew. Zobaczymy.
                  > Zycze Wam wygranej,
                  Ja tu nic nie wygram drogi Fizyku - nie mam czego. Zaszczytow nie chce, wino
                  kobiety i spiew od czasu do czasu sie zdarzaja i bez tego :)
                  Ale racje masz... zobaczymy..

                  > ale coraz wiecej swiadczy o tym, ze przezynacie i my
                  > wszyscy razem z Wami. Prosze o jedno - zeby sie wtedy
                  > nie okazalo, ze ekonomistow mamy
                  > wspanialych, tylko narod do bani.
                  Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co sie dzieje tylko z
                  perspektywy stop procentowych.

                  > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie
                  > poza-makroekonomiczne.
                  > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie
                  > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu. Co zrobil? Nic, bo
                  > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda?
                  Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk jest.
                  A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier biurokratycznych? Mial moze
                  znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy, byc ministrem finansow.... to moze
                  jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka rzeczy ktore jakby na to nie
                  patrzec ulatwilyby dzialalnosc aparatow panstwowych i przesiebiorstw -chociazby
                  reforma sytemu podatkowego... efekt znasz.

                  > Dalej - filarem amerykanskiego FM jest silne i bardzo
                  > sprawne prawo.
                  > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu
                  > ex-wicepremier
                  > polskiego rzadu o tym nie mowiil?
                  Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy wiedza.. poza tym nie byl
                  ministrem sprawiedliwosci.


                  > Kolejna sprawa - edukacja i nauka. Widziane wylacznie
                  > jako obciazenie
                  > budzetowe. A przeciez w dzisiejszym swiecie to JAKOSC
                  > LUDZI decyduje
                  > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy
                  > tego nie wie, czy
                  > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie
                  > pieniadze?
                  Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra edukacja to naprawde podstawowa
                  rzecz w naszym kraju. Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze.
                  Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko. Najlatwiej zawsze
                  narzekac - na to za malo, na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda
                  niezadowoleni. Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja isc te pieniadze ktore
                  mamy - jak podzielic zeby nie bylo zle. No a poza tym kwestia priorytetow w
                  ustalaniu budzetu to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej Polski, nie
                  demoluja miast - oni jak protestuja to siedza spokojnie w szkolach, tylko nie
                  ucza..


                  > Poemat o jednym joysticku!
                  Pisalem wlasnie juz kilka razy, ze nie mozna patrzec na to co sie dzieje tylko
                  przez pryzmat wysokosci stop procentowych.


                  > Inna sprawa - Twoje opinie o silnej zlotowce i jej
                  > ozdrowienczym dzialaniu
                  > sa niestety flaszywe. Dam Ci przyklad. Obecnie ceny aut
                  > sa takie, ze
                  > kupujac uzywane auto dobrej klasy za granica oszczedzam
                  > 2-3 tys. zl,
                  > w stosunku do nowego auta nizszej klasy w Polsce
                  > 9Wartosc tych aut jest dla mnie ta sama). Ja oszczedzam
                  > 3 tys. zl, a panstwo traci
                  > okolo 9 tys. w postaci VAT i iles tam w postaci miejsc
                  > pracy, podatkow
                  > dochodowych robotnikow i ich skladek na ZUS. Rozumiesz
                  > teraz, ze
                  > W sumie bilans Polski jest na -7-10 tys.!
                  Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce sklaniaja jakiegos
                  zagranicznego inwestora do zainwestowania i dajmy niech kupi on sobie kilka bonow
                  skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow. Nie patrz jednotorowo. Sam
                  mowiles...

                  > Widzisz, ze 1)trzeba chronic swoj rynek 2) silna
                  > zlotowka ma mnostwo minusow!
                  Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba waluta. Ale co z tego
                  wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta tyle ile jest warta
                  realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie walutowym niestety to rynek
                  wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia? Kierujac sie wysokoscia stop
                  procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs walutowy..? Za pomoca poziomu cen
                  towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no coz.. roznica, ktora trudno
                  pogodzic.


                  > Dobra, podsumuje:
                  > 1) Zlotowka jest ciagle za silna i jest to szkodliwe
                  Oczywiscie zalezy dla kogo. Przypuszczam ze mowisz o polsckiej gospodarce.
                  Moglbys przedstawic jakas alternatywe, bo do tak ogolnego stwierdzenia ciezko sie
                  ustosunkowac.

                  > 2) RPP popelnila bledy i nie ma odwagi sie przyznac
                  > 3) Byc moze w polskich warunkach RPP otrzymala za sile
                  > instrumenty
                  Instrument RPP jest wlasciwie tylko jeden - obnizanie i podwyzszanie stop
                  procentowych.

                  > 4) Jesli chcemy dokonac awansu cywilizacyjnewgo, to
                  > jedynym ratunkiem jest dobra edukacja, RD, silne sady i
                  > proste prawo. Takze niska korupcja.
                  Masz racje. No ale mozna by dodac jeszcze koniec biurokracji, prosty sytem
                  podatkowy - no ale takze potrzebny jest kapital.

                  > 5) Idzie kryzys. Jak to jest: ekonomisci swietdni, a
                  > narod do d..., czy na odwrot?\
                  No coz.. zapominasz zupelnie o polityce.

                  > 6) Razi mnie medrkowanie gosci na garnuszkach
                  > zachodnich koncernow, jak to otwarcie rynku i wysokie bezrobocie to
                  > normalne i zdrowe objawy. Jest tu chyba jakis konflikt interesow,
                  > prawda?
                  No ja (jesli to i mnie miales na mysli na zadnym garnuszku zachodznich koncernow
                  nie jestem). A tak wogole to po prost
                  • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? O,TAK !! IP: *.proxy.aol.com 03.08.01, 05:14
                    Wystawilem sie do odstrzalu,a owszem i zrobilem to rozmyslnie.
                    Napisalem troche o sobie,bo polska propaganda pisze o chlopach z polskiego
                    trojkata bermudzkiego wyjezdzajacych na saksy,a nawet polski wybitny rezyser
                    nakrecil wybitny film o emigrantach z Polski w USA -Szczesliwego Nowego Jorku.I
                    tak oto wlasnie TY frijk traktujesz innych dyskutantow.
                    Najpierw sie uwziales na Joanne ze ona plastykowe diabelki powinna w Chinach
                    produkowac,a pozniej jak cap ze wsi podniosles kamien z pola i rzuciles w moje
                    wyksztalcenie.Dlaczego inni np: Fizyk czy azra tego nie zrobili?
                    Fizyk jest praktykiem z american laid back attitude,azra stara sie jak moze, a
                    ciebie ten rat race zaczyna zzerac.
                    Moglem oczywiscie pod koniec szkoly sredniej zostac u rodziny w Anglii,ale
                    wtedy tez podstawowke i srednia skonczyl bym w komunie.
                    Pojalem ,moja wina polega na tym ze za wczesnie urodzilem sie w Polsce.
                    Silna zlotowka-jest teraz przewartosciowana o ok 15%-w czym to pomaga polskiej
                    gospodarce ? w niczym.
                    Wysokie stopy % sciagaja spekulacyjny kapital ,ktorym rzad lata dziury.
                    BCC i Fizyk tez sa za obnizka stop % -frijk.Czyzby to znaczylo ze oni sa tez
                    takimi baranami jak ja po komunistycznym wyksztalceniu?
                    Jesli EURO jest lekiem na wszystko to dlaczego W.Brytania sie wzdryga przed tym
                    panaceum? A moze to tez kupa niedoswiadczonych baranow frijk?
                    Dyskusja sie przedluza,a w miedzyczasie niewesole wiadomosci z GUSu ze recesyjka
                    juz tuz tuz moze zmusic RPP do obnizki stop%.
                    W.Brytania juz obizyla stopy % ,w EU recesyjke widza nadciagajaca ale sa
                    usztywnieni na wzor RPP.
                    A w miedzyczasie Chiny rozwijaja sie w tempie 7,6% z takimi samymi
                    perspektywami na najblizszych kilka lat.Produkcji plastykowych diabelkow Joanna
                    nie bedzie tam przenosic,bo poziom zycia w Chinach jest wyzszy niz na Ukrainie
                    i taniej z transportem tez.
                    Jak to sie dzieje ze "zoltki"w cuglach dostaly letnia olimpiade ,a pazerny
                    fatalista nawet na zimowa sobie nie zasluzyl.
                    Nie tlumacz mnie 10 letnie stagnacji w Japoni frijk.Sami sobie na to zasluzyli.
                    Byli tak zaslepieni silnym Yenem 90 za doll.ze wykupywali Ameryke garsciami.Co
                    z tego ze wykupili i postawili mnostwo firm w Stanach.Zarzad to kilku Japoncow
                    a 99% zalogi to miejscowi.
                    Tak jakbym sluchal swojego syna.
                    On cos przeskrobie ale zawsze ma na to dobre a czasami bardzo dobre
                    wytlumaczenie.
                    Tylko wiesz jak to jest frijk w biznesie,albo jest kasa albo jej nie ma a
                    dobrymi wytlumaczeniami pieklo jest wybrukowane.
                    Dobry ekonomista,przepraszam biznesman,bo ty jestes dobrym ekonomista.
                    No wiec dobry biznesman potrafi przewidziec co bedzie za 10-15 lat a ci ktorzy
                    nie, beda sie potykac cale zycia gdy koniunktura oslabnie.
                    Tak jak przyjaciol poznaje sie w biedzie,tak biznesmeni oddzielani sa od plew w
                    czasie recesji.
                    Dlaczego caly swiat wali z kapucha do Stanow a smietanka mozgow sie z nimi
                    przesciga.
                    Bo koszty produkcji sa niskie,prowadzenie biznesu proste,z biurokracja
                    praktycznie nie masz do czynienia.
                    I to jest cala sztuka tworzenia miejsc pracy.
                    Co mnie w Polsce bolalo frijk?
                    Podejscie biurokracji do mnie bylo identyczne jak i twoje.
                    Po pierwsze masz ludzi za glupkow,a po drugie w dupie.
                    Jesli wiesz co rozlozylo Japonie-to jedz i im pomoz.
                    a jesli to widziales juz w latach 80tych to trzeba bylo ich uprzedzic.
                    Japonia w tej chwili broni sie przed importem ryzu z Chin,i nawet ten towar
                    uznala za produkt strategiczny.Caly swiat z USA wlacznie produkuje ryz taniej
                    niz Japonia,a Japonia nie zezwala na jego import.Bo by wzroslo
                    bezrobocie ,ktore i tak jest wyzsze niz w Stanach.
                    Cala filozofia Japoni jest skierowana na niedopuszczenie konkurencji
                    swiatowej ,bo caly swiat produkuje taniej niz oni.
                    W polsce kasa pusta-a dlaczego?
                    Jak wyglada prywatyzacja w Polsce.
                    No wiec wlasnosc panstwowa moze byc sprzedana obywatelowi polskiemu a ten za
                    kilka lat moze ja opchnac na zachod.Chyba ze znajdzie sie inwestora
                    strategicznego.
                    Pisales frijk ze przy prywatyzacji sprzedawano za maxymalne sumy jakie bylo
                    mozna.
                    To dlaczego nie dopuszczono inwestorow z calego swiata na takich samych
                    zasadach jak obywateli polskich.
                    Browary poszly w rece firmy Kulczyk&Kulczyk&KUlczyk,ktory pozniej znikoma czesc
                    akcji sprzedal za wiecej niz zaplacil za calosc.Oczywiscie za calosc zaplacil
                    pozyczonymi pieniedzmi.
                    Po co masz bogatych i biednych frijk?
                    Czy biedny powinien sie uczyc od bogatego,czy raczej go zniszczyc?I wtedy
                    bedzie po rowno.
                    No wiec czy Niemcy po zjednoczeniu wprowadzili prawo,ze byla wlasnosc panstwowa
                    na terenie NRD moze byc kupiona tylko przez obywateli bylego NRD?
                    Gdybys im to zaproponowal w Bundestagu-to polowa Niemcow by umarla ze smiechu,a
                    reszta by sobie zyly podciela na mysl :jak mozna cos tak glupiego wymyslec.
                    Czy dochody z prywatyzacji byly by wieksze gdyby obcy kapital mogl w nich
                    uczestniczyc? Nie slysze ...........
                    Nie ma kasy? Tak .bo glupi bedzie biedny a biedny bedzie glupi.
                    Czy nasz patriotyczny Sejm o wlasnych mozgach podjal taka decyzje?
                    Czy moze ktos im "pomogl"w mysleniu?
                    Znajac opinie zachodu,ze Polak to pazerny fatalista-masz odpowiedz,bez sledztwa.
                    Wszyscy zgadzaja sie ze najwiekszym problemem w Polsce jest pazerna
                    administracja i lapowkarstwo.
                    Jak to sie dzieje ze wykrywalnosc kradziezy samochodow w Warszawie jest bliska 0
                    A z rejestracja kradzionego samochodu zero problemow.
                    Wiem ze czekacie na kapital z zachodu(czyli na mnie)zeby zaiwestowal w Polsce
                    oczywiscie na waszych warunkach,bo stoicie po kolanach w sadzawce i nie umiecie
                    z niej wyjsc.Tylko ze kapital z zachodu tez musialby po kolana w te same
                    sadzawke wejsc zeby wam reke podac i z tego smrodu wyciagnac.
                    Ale jak na razie Polska stwarza duzo lepsze warunki kapitalowi spekulacyjnemu i
                    taki wlasnie przychodzi.Ze Polska byla 200 lat w trudnej sytuacji bla bla bla ..
                    Ej,zacznijcie od pracy domowej.W Chinach jest komuna i cud gosp. i Olimpiada
                    niedlugo.Nie slysze zeby Chinczycy narzekali lub siedzieli w kuckach trzymajac
                    sie mchu czekajac na przyjscie EU.
                    Gdy 20 kilka lat temu chinczycy prowadzili polityke :kroczenia na dwoch
                    nogach,czy jak to sie nazywalo? Ale znaczyc mialo ze tak samo dobre warunki
                    stwarzac trzeba dla rozwoju malego biznesu jak i przyciagania duzego.
                    W Polsce od Gierka skacze sie na jednej nodze.
                    Najwazniejsze to wyrwac kredyt z zachodu a reszta sie sama rozkreci.
                    Albo innymi slowy przyciagnac inwestorow zagr w polska sadzawke gospodarcza.
                    Czy Chiny narzekaja na brak inwestorow zagr? Nie slysze
                    Chiny przegonily Ukraine w doch nar na os. i przy 7,6% wzroscie rocznym i
                    zerowym wzroscie w Polsce kto mi pomoze w obliczeniach czy nie przegonia
                    pazernego fatalisty na Olimpiade w 2008?
                    Stara postkomunistyczna mentalnosc pozostala:Wy nam dajcie pieniadze a my
                    bedziemy wiedzieli juz co z nimi zrobic.
                    Fachowcow niezwykle bieglych w konstruowaniu formulek ekonomicznych jest wielu
                    a sytuacja w Polsce jest adekwatna do ich wiedzy.
                    • Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? O,TAK !! IP: 213.38.92.* 03.08.01, 10:34
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Jesli EURO jest lekiem na wszystko to dlaczego W.Brytania sie wzdryga przed tym
                      > panaceum? A moze to tez kupa niedoswiadczonych baranow frijk?
                      Wlk. Brytania obecnie bardzo chce przystapic do euro, tylko czeka na dogodny
                      moment. Tony Blair postawil sobie za cel, zeby za jego rzadow wprowadzic euro do
                      UK. Referendum planowane jest na przyszly rok, ewentualnie gdyby euro dlugo tak
                      slabo stalo na poczatek 2003.

                      > Dyskusja sie przedluza,a w miedzyczasie niewesole wiadomosci z GUSu ze recesyjka
                      > juz tuz tuz moze zmusic RPP do obnizki stop%.
                      > W.Brytania juz obizyla stopy % ,w EU recesyjke widza nadciagajaca ale sa
                      > usztywnieni na wzor RPP.
                      Recesyjka juz jest od jakiegos czasu. Ona juz nadciagnela. Chodz np. w Wlk.
                      Brytanii Barclays Bank ostrzega przed nadmiernym pesymizmem, zeby nie doszlo
                      do "samospelniajacej sie przepowiedni".


                      > A w miedzyczasie Chiny rozwijaja sie w tempie 7,6% z takimi samymi
                      > perspektywami na najblizszych kilka lat.Produkcji plastykowych diabelkow Joanna
                      > nie bedzie tam przenosic,bo poziom zycia w Chinach jest wyzszy niz na Ukrainie
                      > i taniej z transportem tez.
                      > Jak to sie dzieje ze "zoltki"w cuglach dostaly letnia olimpiade ,a pazerny
                      > fatalista nawet na zimowa sobie nie zasluzyl.
                      Sprawa bardziej polityczna niz gospodarcza. A Chiny rozwijaja sie w takim tempie
                      jak sie rozwijaja, bo wynika to z tego ze zaczeli calkiem niedawno i robia to na
                      troche inny sposob niz inne kraje postkomunistyczne. Tam nie nastapila
                      transformacja ustrojowa, dalej panuje tam totalitaryzm, tylko ze wladze na samej
                      gorze przestawily sie na gospodarke bardziej kapitalistyczna (no coz.. maja dobry
                      przyklad Korei Pln.) - ale ciagle nie jest to kraj w ktorym chcialbm zyc.

                      > Dlaczego caly swiat wali z kapucha do Stanow a smietanka mozgow sie z nimi
                      > przesciga.
                      > Bo koszty produkcji sa niskie,prowadzenie biznesu proste,z biurokracja
                      > praktycznie nie masz do czynienia.
                      Ech, wy ciagle z ta produkcja i produkcja.. kapital w USA lokuje sie w uslugach,
                      R&D a moze potem w produkcji. Wielkie koncerny swoje fabryki produkcyjne maja
                      rozlokowane w krajach rozwijajaych sie a nie w USA (oczywiscie nie wszystkie).

                      > Wiem ze czekacie na kapital z zachodu(czyli na mnie)zeby zaiwestowal w Polsce
                      > oczywiscie na waszych warunkach,bo stoicie po kolanach w sadzawce i nie umiecie
                      > z niej wyjsc.Tylko ze kapital z zachodu tez musialby po kolana w te same
                      > sadzawke wejsc zeby wam reke podac i z tego smrodu wyciagnac.
                      No jak na razie wchodzi.

                      > Ale jak na razie Polska stwarza duzo lepsze warunki kapitalowi spekulacyjnemu i
                      > taki wlasnie przychodzi.
                      I tu sie mylisz. Porownujac wielkosc kapitalu spekulacyjnego do dlugoterminowego,
                      zdecydowanie ten drugi wypada lepiej. Nie znam dokladnych wielkosci, ale pewnie
                      bedzie to roznica gdzies w wysokosci 30-35 mld USD.

                      > Ej,zacznijcie od pracy domowej.W Chinach jest komuna i cud gosp. i Olimpiada
                      > niedlugo.Nie slysze zeby Chinczycy narzekali lub siedzieli w kuckach trzymajac
                      > sie mchu czekajac na przyjscie EU.
                      Bo do nich nie przyjdzie. Zreszta by jej nie wzieli bo to by oznaczalo zmiane ich
                      ustroju politycznego. Nie mieszaj teraz polityki z gospodarka. A chociaz moze
                      wreszcie warto zauwazyc, ze w Polsce decyzje podejmuje sie na podstawie rachunku
                      ekonomicznego, tylko wg korzysci politycznych.

                      > Najwazniejsze to wyrwac kredyt z zachodu a reszta sie sama rozkreci.
                      > Albo innymi slowy przyciagnac inwestorow zagr w polska sadzawke gospodarcza.
                      Sciaganie kapitalu zagranicznego ma tez na celu zcianiecie know-how oraz
                      technologi.. nie upraszzcaj za bardzo. Popadasz teraz w podobny wzniosly ton
                      slusznego oburzenia, zapominajac o merytorycznych argumentach.

                      > Fachowcow niezwykle bieglych w konstruowaniu formulek ekonomicznych jest wielu
                      > a sytuacja w Polsce jest adekwatna do ich wiedzy.
                      I znow emocje wziely gore.

                      Powzdrowienia.
                      • Gość: Fizyk Przepraszam za jakanie, teraz powinno pojsc OK IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:30

                        Gość portalu: azra napisał(a):

                        > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop
                        procentowych.
                        > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W
                        warunkach otwartej
                        > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie
                        nad
                        > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym,

                        Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i
                        wczesniej
                        zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz
                        troche
                        wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy
                        gospodarki.
                        A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu
                        i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore
                        wzielo
                        myslenie krotkoterminowe.


                        > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie
                        szyciem
                        > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek
                        > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju.
                        > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym
                        sie
                        > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz..
                        > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego
                        wplywu
                        >
                        No to fajnie. To byla taka metafora na pewne
                        przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt
                        nie
                        poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a
                        Balcerowicz i ska
                        niewatpliwie wplyw mieli.

                        > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to
                        co sie
                        > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych.

                        Wlasnie caly czas to mowie!
                        A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat
                        90-tych
                        chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc
                        polska
                        transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug
                        publicznych
                        krasnoludki mialy mu zbudowac...

                        > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie
                        > > poza-makroekonomiczne.
                        > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac
                        sie
                        > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego
                        biznesu.
                        > >Co zrobil? Nic, bo
                        > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda?
                        > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden
                        polityk jest.

                        No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac
                        szefem
                        partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak
                        wplywowy (ludzie
                        zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio
                        zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec,
                        ze
                        drugim elementem udanej transformacji powinny byc
                        inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu
                        (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty,
                        ulgi
                        inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia
                        podatkow.
                        A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na
                        fundusze
                        celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja,
                        edukacja, nauka -
                        byly dla niego na rowni z gornictwem...

                        > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier
                        biurokratycznych?
                        > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy,
                        byc
                        > ministrem finansow.... to moze
                        > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka
                        rzeczy
                        > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc
                        aparatow
                        > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby
                        > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz.
                        >
                        Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego
                        pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego.
                        Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w
                        budzecie.
                        Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy
                        kierunek
                        to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla
                        PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene.
                        Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial
                        instrumenty
                        nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien...
                        Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy.
                        Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze
                        nieefektywny,
                        niekonkurencyjny i fuj.

                        Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej
                        oswiaty
                        na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci.
                        Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe.
                        Skad wziac srodki?
                        Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy
                        deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby
                        pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem.



                        > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu
                        > > ex-wicepremier
                        > > polskiego rzadu o tym nie mowiil?
                        > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy
                        wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci.
                        >
                        Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej
                        partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich.
                        To powinien byc jego priorytet nr 1.
                        Nie byl.


                        > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy,
                        czy
                        > > tego nie wie, czy
                        > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie
                        > > pieniadze?

                        > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra
                        edukacja to
                        > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju.
                        > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze.
                        > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na
                        wszystko.

                        Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i
                        wakacje
                        nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych
                        dobr.
                        I to nie budzetowka te pieniadze marnuje.
                        Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil
                        daewoo,
                        a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych
                        nauczycieli?

                        Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby
                        zamiast
                        na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy
                        krocej na
                        rostrzygniecie sprawy w sadzie?

                        > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo,
                        > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda
                        > niezadowoleni.

                        Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem
                        stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli
                        i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska
                        "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka
                        to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A
                        dzis juz i budzetowka i firmy sa be.

                        > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja
                        > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie
                        bylo zle.
                        > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu
                        > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej
                        Polski,
                        > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza
                        spokojnie w
                        > szkolach, tylko nie ucza..
                        >
                        Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze
                        Balcerowiczowi
                        wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to
                        inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal
                        malo.
                        Jak? A, to juz go nie interesowalo.

                        > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce
                        sklaniaja
                        > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i
                        dajmy
                        > niech kupi on sobie kilka bonow
                        > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow.

                        Sa 2 zle scenariusze:
                        1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo
                        slono
                        2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny
                        spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w
                        euro.
                        Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a
                        stopy nizsze

                        > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles...

                        Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i
                        opuscic stopy
                        niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze
                        podatki
                        sa czescia programu naprawczego w Argentynie?).
                        Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze
                        bezrobotni
                        tez obciazaja budzet panstwa...

                        >
                        > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba
                        waluta. Ale co z tego
                        > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla
                        warta tyle ile jest warta
                        > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie
                        walutowym niestety to rynek
                        > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia?
                        Kierujac sie wysokoscia stop
                        > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs
                        walutowy..? Za pomoca poziomu cen
                        >
                        > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no
                        coz.. roznica, ktora trud
                        > no
                        > pogodzic.
                        >

                        Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie
                        przewartosciowanie
                        towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co
                        stac sie
                        musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast
                        zapewniac
                        dlugookresowa rownowage.
                        To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura ->
                        spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci
                        prowadzenia dzial. gos
                        • Gość: Fizyk Nie kijem go, to pala. Czesc II IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:34

                          dlugookresowa rownowage.
                          To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura -
                          spadek popytu i eksportu - spadek oplacalnosci
                          prowadzenia dzial. gosp. - bezrobocie + spadek
                          wplywow budzetu z podatkow - dziura budzetowa -
                          obligacje - wysokie stopy + slaba koniunktura
                          ... - Argentyna i Turcja

                          > > 1) Zlotowka jest ciagle za silna i jest to
                          szkodliwe
                          > Oczywiscie zalezy dla kogo. Przypuszczam ze mowisz o
                          polsckiej
                          > gospodarce. Moglbys przedstawic jakas alternatywe, bo
                          do tak
                          > ogolnego stwierdzenia ciezko sie ustosunkowac.
                          >
                          Nizsze stopy i zgoda na wyzsza inflacje. Moze nawet
                          dodatkowy "podatek kryzysowy"?


                          > > 3) Byc moze w polskich warunkach RPP otrzymala za
                          sile
                          > > instrumenty
                          > Instrument RPP jest wlasciwie tylko jeden - obnizanie
                          i
                          > podwyzszanie stop procentowych.

                          Jeden, ale potezny. Powiem inaczej - jest ekonomia
                          poza celem inflacyjnym. W Polsce mamy potezna
                          dysproporcje
                          pomiedzy instrumentem walczenia z inflacja a innymi
                          celami ekonomii (np. maly bezrobociem).


                          >
                          > > 4) Jesli chcemy dokonac awansu cywilizacyjnewgo, to
                          > > jedynym ratunkiem jest dobra edukacja, RD, silne
                          sady i
                          > > proste prawo. Takze niska korupcja.

                          > Masz racje. No ale mozna by dodac jeszcze koniec
                          biurokracji,
                          > prosty sytem podatkowy - no ale takze potrzebny jest
                          kapital.
                          >
                          KAPITAL W POLSCE JEST, ale jest zle wykorzystywany.
                          Vide auta i wakacje, luksusowe ciuchy itp.


                          > > 5) Idzie kryzys. Jak to jest: ekonomisci swietdni,
                          a
                          > > narod do d..., czy na odwrot?\
                          > No coz.. zapominasz zupelnie o polityce.
                          >
                          Balcerowicz byl w polityce. I ponosi odpowiedzialnosc,
                          za to co zrobil i czego nie zrobil.


                          > > 6) Razi mnie medrkowanie gosci na garnuszkach
                          > > zachodnich koncernow, jak to otwarcie rynku i
                          wysokie
                          > > bezrobocie to normalne i zdrowe objawy.
                          > > Jest tu chyba jakis konflikt interesow,
                          > > prawda?
                          > No ja (jesli to i mnie miales na mysli na zadnym
                          garnuszku
                          > zachodznich koncernow nie jestem).

                          Mowilem ogolnie, wiekszosc naszych liberalow w takim,
                          czy
                          innym sensie jest. A Balcerowicz juz na pewno.
                          (wyklady, odczyty, murowana posada w MFW, rady
                          nadzorcze
                          doradctwo...)

                          Teza jest taka. Wielu polskich neoliberalow zachwyca
                          sie
                          kapitalem spekulacyjnym, bo z niego zyje i
                          nie lubi Polski i Polakow, tak jak nie lubi sie
                          ojczystej zapyzialej prowincji, jesli czlowiekowi sie
                          uda z niej wyrwac. To jednak rodzi niebezpieczenstwo,
                          ze ludzie ci realizuja inne interesy niz polskiego
                          spoleczenstwa, majac w nim jednoczesnie wielkie wplywy.

                          Pa
                        • Gość: azra Re: Przepraszam za jakanie, teraz powinno pojsc OK IP: 213.38.92.* 03.08.01, 13:13
                          Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                          > Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i
                          > wczesniej
                          > zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz
                          > troche
                          > wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy
                          > gospodarki.
                          Jak sam napisales PRAWDOPODOBNIE. Teraz mozna tylko snuc domysly. Mogloby byc
                          rownie dobrze tak, ze mielisbysmy wyzsza inflacje i gorsze perspektywy gospodarki.


                          > A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu
                          > i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore
                          > wzielo myslenie krotkoterminowe.
                          Zgadza sie.. tyle ze nie w polityce monetarnej a w fiskalnej.

                          > No to fajnie. To byla taka metafora na pewne
                          > przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt
                          > nie poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a
                          > Balcerowicz i ska niewatpliwie wplyw mieli.
                          No domyslam sie ze to byla metoafora, ale zaragowac wypadalo.

                          > > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to
                          > co sie
                          > > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych.
                          > Wlasnie caly czas to mowie!
                          > A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat
                          > 90-tych chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc
                          > polska transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug
                          > publicznych krasnoludki mialy mu zbudowac...
                          Rozroznijmy 2 momenty - kiedy byl Min. Fin. nie mial wplywu na wysokosc stop pr.
                          a kiedy zostal prezesem NBP przestal miec wplyw na sprawy rzadowe.
                          Moim zdaniem on nie chcial konczyc transformacji samymi stopami. On po prostu
                          bronil polskiej gospodarki. Polska jako jedyna z czolowych krajow
                          postkomunistycznych nie miala kryzysu walutowego (jak Czechy i Wegry)

                          > > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden
                          > polityk jest.
                          > No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac
                          > szefem partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak
                          > wplywowy (ludzie zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio
                          > zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec,
                          > ze drugim elementem udanej transformacji powinny byc
                          > inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu
                          > (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty,
                          > ulgi inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia
                          > podatkow.
                          > A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na
                          > fundusze celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja,
                          > edukacja, nauka - byly dla niego na rowni z gornictwem...
                          No moim zdaniem on nigdy nie twierdzil ze sam monetaryzm zalatwi wszystko. Szefem
                          partii go wybrali bo byl najbardziej znana osobistoscia w Unii Wolnosci. A sama
                          Unia Wolnosci miala, jak pamietasz naprawde kilka niezlych pomyslow na
                          usprawnienie polskiego systemu prawnego i stworzenie dobrych podstaw dla biznesu.
                          Ale co mogla osiagnac w koalicji z AWS? I tak moim zdaniem osiagnela duzo wiecej
                          niz powinna wziawszy pod uwage liczbe mandatow jakie miala.

                          > Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego
                          > pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego.
                          > Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w
                          > budzecie.
                          > Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy
                          > kierunek
                          > to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla
                          > PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene.
                          > Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial
                          > instrumenty nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien...
                          Owszem mial.. tylko ze nie raz byly nieskuteczne, bo nie raz sie zdarzalo ze
                          poslowei glosowali przeciw wlasnemu rzadowi. A rzad u nas rzadzi, tak jak mu
                          zwiazki zawodowe pozwalaja.
                          Latwo sie mowi, powinien zrobic to, powinien zrobic tamto, mial mozliwosci.
                          Zawsze sie latwiej komentuje niz dziala. Nie wiem dokladnie jak w Polsce wyglada
                          sprawowanie wladzy, ale z tego co slysze i widze, to niewiele ma wspolnego z
                          logika i racjonalnoscia.

                          > Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe.
                          Szczerze mowiac watpie, zeby sie tak ludzil.

                          > Skad wziac srodki?
                          > Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy
                          > deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby
                          > pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem.
                          Podwyszenie podatkow? No moim zdaniem to zly pomysl. Juz teraz sa wysokie. Ale
                          rozwijajac temat to jakich podatkow? Od osob fizycznych? Nie stanowia powaznego
                          zrodla dochodow i wywolalyby zrozumialy sprzeciw wsrod ludzi. Nie przeszloby w
                          sejmie. Od osob prawnych? Sprzeciw przedsiebiorcow, firmy panstwowe i tak by nie
                          placili (tzn zalegaly z ciagle wiekszymi) i nie przyniosloby to dobrego efektu -
                          poza tym przeciez wlasnie je obnizaja, zeby rozwinac przedsiebiorstwo. Juz dawno
                          stwierdzono ze redystrybucja doch. narodowego przez panstwo jest duzo mniej
                          skuteczna niz przez podmioty prywatne. Wiekszosc tych pieniedzy pewnie by
                          zmarnowano. No to nastepne podatki - akcyza - przewaznie przynosi skutek
                          przeciwny - spada sprzedaz, i wartosc ogolna sie zmienia bardzo minimalnie, no i
                          na koniec pozostaje VAT - ten to jest przewaznie podnoszony (jesli chodzi o
                          towary z zerowa, 7-procentowa stawka, czy do tej pory nie obciazone VATem).
                          No ale pewnie chodzi o podatki dochodowe. Podwyszenie podatkow moim zdaniem,
                          przede wszystkim prowadzi do marnowania ogromnej liczby pieniedzy przez panstwo.
                          W dodatku jest trudne do przeprowadzenia politycznie i przy ogolnej tendencji do
                          obnizania jest bezsensowne politycznie.

                          > > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu
                          > > > ex-wicepremier polskiego rzadu o tym nie mowiil?
                          > > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy
                          > wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci.
                          > >
                          > Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej
                          > partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich.
                          > To powinien byc jego priorytet nr 1.
                          > Nie byl.
                          Mowienie o tym ze sady sa nieskuteczne? No wybacz, ale to moze Twoj priorytet nr
                          1. Zreszta UW mowila takze i o tym. Poza tym wracajac do tych srodkow jakich
                          mial, to ich wlasciwie nie mial. Jego partia ledwo ledwo przeforsowywala logiczne
                          rozwiazania i blokowala durne propozycje wspolkoalicjanta. Nie mowiac o
                          losowaniach w sejmie przeciw wlasnemu rzadowi.

                          > > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra
                          > edukacja to
                          > > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju.
                          > > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze.
                          > > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na
                          > wszystko.
                          > Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i
                          > wakacje
                          > nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych
                          > dobr.
                          > I to nie budzetowka te pieniadze marnuje.
                          > Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil
                          > daewoo, a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych
                          > nauczycieli?
                          No moim zdaniem tu przegiales. Poteznie. Niby mamy sterowac tym co ktos kupuje,
                          gdzie jezdzi i tak dalej? Widzisz, wolna konkurencja polega na tym ze kazdy ma
                          wolnosc wyboru - co kupic, gdzie pojechac. Wogole na taki argument to szkoda
                          odpowiadac, ale jednak napisze.
                          Piszac ze w Polsce brakuje na wszystko, mialem na mysli budzet - Ty natomiast
                          wyskakujesz tu z punktu widzenia konsumenta. Wogole nie widze zwiazku pomiedzy
                          Twoimi domyslami. Chcesz zmieniac ludzi, zeby kupowali daewoo zamiast toyot?? Czy
                          moze zakazac importu pewnych dobr? Albo wydac pewne nakazy co kupowac albo czego
                          nie kupowac.

                          > Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby
                          > zamiast
                          > na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy
                          > krocej na
                          > rostrzygniecie sprawy w sadzie?
                          Ciagle nie widze zwiazku przyczynowo-skutkowego - ma nastapic zrzutka z roznicy
                          wyjazdu na Seszele i do Grecji na cel zwiekszenia szybkosci dzialania sadu???

                          > > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo,
                          > > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda
                          > > niezadowoleni.
                          > Wlasnie dlatego Balce
                          • Gość: Fizyk Re: Przepraszam za jakanie, teraz powinno pojsc OK IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 13:36
                            Tylko ad vocem
                            Tak, mialem na mysli podatki dochodowe.

                            Nie mowie, zeby ludziom kazac kupowac ten czy tamten
                            produkt.
                            Mowie, ze jesli wielu stac na luksus, ktory jest,
                            prawde mowiac zbedny, a jednoczesnie sfera uslug
                            publicznych jest strasznie zaniedbana, to byc moze
                            sygnal, ze mamy zbyt niskie podatki? Albo cla?
                            Zrozum, to co mnie razi to dysproporcja pomiedzy
                            prywatnym
                            i publicznym. Publicznym, ktore ma wplyw na bogactwo
                            kraju
                            w przyszlosci. Zwiazek Seszeli z sadami jest taki, ze
                            przy
                            wyzszych podatkach na niekture dobra i uslugi, byc
                            moze, mielibysmy
                            bardziej prorozwojowa strukture wykorzystania PKB.

                            Czy panstwo zle wydaje pieniadze? Zalezy gdzie. Np.
                            angielskiego uczy
                            zancznie taniej i efektywniej niz firmy prywatne.
                            Policja jest tez
                            tansza niz firmy ochroniarskie. Dla sadow wogole nie ma
                            alternatywy
                            (Pruszkow?). Musisz rozrozniac sfere uslug publicznych,
                            ktore tylko
                            panstwo moze zabezpieczyc od niby-panstwowych
                            przedsiebiorstw.
                            Takze od rozpasanej administracji.

                            Reszta -potem
                            • Gość: azra Re: Przepraszam za jakanie, teraz powinno pojsc OK IP: 213.38.92.* 03.08.01, 14:51
                              Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                              > Tylko ad vocem
                              > Tak, mialem na mysli podatki dochodowe.
                              >
                              > Nie mowie, zeby ludziom kazac kupowac ten czy tamten
                              > produkt.
                              > Mowie, ze jesli wielu stac na luksus, ktory jest,
                              > prawde mowiac zbedny, a jednoczesnie sfera uslug
                              > publicznych jest strasznie zaniedbana, to byc moze
                              > sygnal, ze mamy zbyt niskie podatki?
                              Hm.. zbedny luksus.. Tak z ciekawosci gdzie jest ta granica? Od jakiej kwoty cos
                              juz jest zbednym luksusem a do jakiej jest po prostu lespzym standardem.
                              Poza tym w Polsce masz 38 mln osob, z tego chyba okolo 20 milionow pracuje. Na
                              Seszele (czy tym podobne) jezdzi moze 10 osob? Luksusowe auto ma kolo 10 tys
                              osob... ba.. niech bedzie 100 tys osob. To zostaje nam jakies (w przyblizeniu)
                              19,9 mln osob bez tego.. Podniesmy szacunki - 500 tys luksusowych aut (a na pewno
                              jest ich mniej) - zostaje ci 19,5 mln osob... Podnosic podatki???
                              Ech..

                              > Albo cla?
                              Wiaza nas umowy miedzynarodowe. Poza tym chyba nie liczysz na to ze jak komus
                              podniesiemy cla, to ten ktos nie podniesie takze nam. W dodatku podnoszenie cel
                              powoduje wzrost cen towarow na rynku krajowym, co wcale nie poprawia sytuacji
                              gospodarzcej panstwa, ani tym bardziej zwyklych ludzi.

                              > Zrozum, to co mnie razi to dysproporcja pomiedzy
                              > prywatnym i publicznym. Publicznym, ktore ma wplyw na bogactwo
                              > kraju w przyszlosci.
                              No to tu sie rozmijamy w zupelnosci. W przyszlosci o bogactwie kraju bedzie
                              stanowic prywatne. Juz teraz tak by moglo byc, tylko publiczne przeszkadza jak
                              moze.

                              > Zwiazek Seszeli z sadami jest taki, ze
                              > przy wyzszych podatkach na niekture dobra i uslugi, byc
                              > moze, mielibysmy
                              > bardziej prorozwojowa strukture wykorzystania PKB.
                              Moim zdaniem nie mielibysmy. Zapominasz o konsekwencji podnoszenia podatkow -
                              liczbe pieniadza w obiegu masz ta sama - tylko ze teraz zabirasz wiecej zwyklym
                              ludziom, a dajesz je panstwu. A zanim panstwo je wyda, mijaja miesiace, sprawa
                              czy wyda je racjonalnie jest bardzo watpliwa, a zwykly czlowiek bedzie
                              biedniejszy. Role panstwa w gospodarce powinno sie ograniczac. Szczegolnie w
                              przypadku Polski, gdzie jak pisalem sfera publiczna tworzy okolo 40% PKB.

                              > Czy panstwo zle wydaje pieniadze? Zalezy gdzie. Np.
                              > angielskiego uczy zancznie taniej i efektywniej niz firmy prywatne.
                              > Policja jest tez tansza niz firmy ochroniarskie. Dla sadow wogole nie ma
                              > alternatywy (Pruszkow?). Musisz rozrozniac sfere uslug publicznych,
                              > ktore tylko panstwo moze zabezpieczyc od niby-panstwowych
                              > przedsiebiorstw.
                              > Takze od rozpasanej administracji.
                              Wlasnie zalezy gdzie (co do angielskiego to moze i taniej ale czy efektywniej to
                              watpie - efektywnosc uczenia w prywatnych szkolach jest wieksza niz w szkolach
                              panstowych - co do tego nie mam watpliwosci)
                              Moim zdaniem (i nie tylko - zreszta moje opiera sie na zdaniu innych) panstwo
                              zupelnie nie radzi sobie z racjonalnym wydawaniem pieniedzy (w porownaniu z
                              sektorem prywatnym) - kilkanascie miliardow utopionych w gornictwie, kolejne w
                              hutnictwie, przemysl zbrojeniowy, inwestycje publiczne.
                              Zreszta na calym gospodarczym swiecie, prywatne pieniadze sa wydawane lepiej niz
                              publiczne - czemu inaczej mialoby byc u nas?
                              Zrozum ze nie odmawiam panstwu kilku podstawowych rol - nie chce prywatyzacji
                              policji, sadow, wojska, edukacji (choc tu mozna by podyskutowac nad przyszlym
                              ksztaltem szkolnictwa w Polsce) itd, co niby mi zarzucasz.
                              Ale jeszcze wiele rzeczy trzeba oddac w rece prywatne. Co do tego nie ma
                              watpliwosci.

                              Pozdrawiam
                      • Gość: Fizyk Przepraszam za jakanie, teraz powinno pojsc OK IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:34

                        Gość portalu: azra napisał(a):

                        > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop
                        procentowych.
                        > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W
                        warunkach otwartej
                        > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie
                        nad
                        > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym,

                        Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i
                        wczesniej
                        zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz
                        troche
                        wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy
                        gospodarki.
                        A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu
                        i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore
                        wzielo
                        myslenie krotkoterminowe.


                        > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie
                        szyciem
                        > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek
                        > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju.
                        > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym
                        sie
                        > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz..
                        > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego
                        wplywu
                        >
                        No to fajnie. To byla taka metafora na pewne
                        przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt
                        nie
                        poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a
                        Balcerowicz i ska
                        niewatpliwie wplyw mieli.

                        > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to
                        co sie
                        > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych.

                        Wlasnie caly czas to mowie!
                        A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat
                        90-tych
                        chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc
                        polska
                        transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug
                        publicznych
                        krasnoludki mialy mu zbudowac...

                        > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie
                        > > poza-makroekonomiczne.
                        > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac
                        sie
                        > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego
                        biznesu.
                        > >Co zrobil? Nic, bo
                        > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda?
                        > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden
                        polityk jest.

                        No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac
                        szefem
                        partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak
                        wplywowy (ludzie
                        zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio
                        zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec,
                        ze
                        drugim elementem udanej transformacji powinny byc
                        inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu
                        (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty,
                        ulgi
                        inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia
                        podatkow.
                        A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na
                        fundusze
                        celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja,
                        edukacja, nauka -
                        byly dla niego na rowni z gornictwem...

                        > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier
                        biurokratycznych?
                        > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy,
                        byc
                        > ministrem finansow.... to moze
                        > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka
                        rzeczy
                        > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc
                        aparatow
                        > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby
                        > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz.
                        >
                        Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego
                        pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego.
                        Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w
                        budzecie.
                        Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy
                        kierunek
                        to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla
                        PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene.
                        Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial
                        instrumenty
                        nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien...
                        Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy.
                        Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze
                        nieefektywny,
                        niekonkurencyjny i fuj.

                        Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej
                        oswiaty
                        na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci.
                        Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe.
                        Skad wziac srodki?
                        Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy
                        deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby
                        pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem.



                        > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu
                        > > ex-wicepremier
                        > > polskiego rzadu o tym nie mowiil?
                        > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy
                        wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci.
                        >
                        Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej
                        partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich.
                        To powinien byc jego priorytet nr 1.
                        Nie byl.


                        > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy,
                        czy
                        > > tego nie wie, czy
                        > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie
                        > > pieniadze?

                        > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra
                        edukacja to
                        > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju.
                        > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze.
                        > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na
                        wszystko.

                        Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i
                        wakacje
                        nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych
                        dobr.
                        I to nie budzetowka te pieniadze marnuje.
                        Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil
                        daewoo,
                        a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych
                        nauczycieli?

                        Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby
                        zamiast
                        na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy
                        krocej na
                        rostrzygniecie sprawy w sadzie?

                        > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo,
                        > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda
                        > niezadowoleni.

                        Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem
                        stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli
                        i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska
                        "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka
                        to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A
                        dzis juz i budzetowka i firmy sa be.

                        > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja
                        > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie
                        bylo zle.
                        > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu
                        > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej
                        Polski,
                        > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza
                        spokojnie w
                        > szkolach, tylko nie ucza..
                        >
                        Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze
                        Balcerowiczowi
                        wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to
                        inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal
                        malo.
                        Jak? A, to juz go nie interesowalo.

                        > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce
                        sklaniaja
                        > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i
                        dajmy
                        > niech kupi on sobie kilka bonow
                        > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow.

                        Sa 2 zle scenariusze:
                        1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo
                        slono
                        2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny
                        spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w
                        euro.
                        Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a
                        stopy nizsze

                        > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles...

                        Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i
                        opuscic stopy
                        niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze
                        podatki
                        sa czescia programu naprawczego w Argentynie?).
                        Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze
                        bezrobotni
                        tez obciazaja budzet panstwa...

                        >
                        > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba
                        waluta. Ale co z tego
                        > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla
                        warta tyle ile jest warta
                        > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie
                        walutowym niestety to rynek
                        > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia?
                        Kierujac sie wysokoscia stop
                        > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs
                        walutowy..? Za pomoca poziomu cen
                        >
                        > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no
                        coz.. roznica, ktora trud
                        > no
                        > pogodzic.
                        >

                        Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie
                        przewartosciowanie
                        towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co
                        stac sie
                        musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast
                        zapewniac
                        dlugookresowa rownowage.
                        To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura ->
                        spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci
                        prowadzenia dzial. gos
                    • Gość: frijk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.dmi.tut.fi 03.08.01, 16:36
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Wystawilem sie do odstrzalu,a owszem i zrobilem to rozmyslnie.
                      > Napisalem troche o sobie,bo polska propaganda pisze o chlopach z polskiego
                      > trojkata bermudzkiego wyjezdzajacych na saksy,a nawet polski wybitny rezyser
                      > nakrecil wybitny film o emigrantach z Polski w USA -Szczesliwego Nowego Jorku.I
                      > tak oto wlasnie TY frijk traktujesz innych dyskutantow.

                      Dlatego ze lansujesz poglady typu ''w Polsce nadal jest komuna'' wykazujac
                      kompletny brak realiow. I na dodatek te latwe porownania Polska-USA.
                      Po prostu get life...

                      > Pojalem ,moja wina polega na tym ze za wczesnie urodzilem sie w Polsce.
                      > Silna zlotowka-jest teraz przewartosciowana o ok 15%-w czym to pomaga polskiej
                      > gospodarce ? w niczym.
                      > Wysokie stopy % sciagaja spekulacyjny kapital ,ktorym rzad lata dziury.
                      > BCC i Fizyk tez sa za obnizka stop % -frijk.Czyzby to znaczylo ze oni sa tez
                      > takimi baranami jak ja po komunistycznym wyksztalceniu?

                      Pytnie jest proste: Dlaczego zapomina sie o wysokiej inflacjogennosci polskiej
                      ekonomii, poteznym deifcycie handlowym i budzetowym? Haslo obnizenia stop jest
                      bardzoatrakcyjne wszedzie i dla kazdego - czyz nie byloby pieknie gdyby stopy
                      byly bliskie 0% (no z wyjatkiem Japonii gdzie i to nie pomaga:).

                      Zauwaz w moich kilku ostatnich postach ze ja tez zaczynam miec watpliwosci
                      bo sytuacja moze stac sie nadzwyczajna wskutek splotu zlych wydarzen.
                      Gdyby tak bylo nadal nie tylko trzeba by obnizyc stopy ale i rozgonic RPP i
                      po prostu zaczac drukowac pieniadze zeby przywrocic liquidity. Bez liquidity
                      ekonomia oparta na pieniadzu jest po prostu bez sensu.

                      Jednakze prawda jest taka: Bez porzadengo pieniadza nigdzie i nigdy nie stworzono
                      jeszcze dobrej ekonomii. Koniec, kropka.

                      > Jesli EURO jest lekiem na wszystko to dlaczego W.Brytania sie wzdryga przed tym
                      > panaceum? A moze to tez kupa niedoswiadczonych baranow frijk?

                      No, na ten temat mozna by dlugo dyskutowac. Odwrocmy pytanie: Dlaczego 12 panstw
                      Europy ZGODZILO sie na niezwykly krok w historii swiata przyjmujac euro?


                      > Dyskusja sie przedluza,a w miedzyczasie niewesole wiadomosci z GUSu ze recesyjk
                      > a juz tuz tuz moze zmusic RPP do obnizki stop%.

                      W obecnym ukladzie RPP nie bedzie sklonna do obnizki bo jej celem jest
                      inflacja (podobny cel ma Europejski Bank Centralny). Inflacja ma tendencje
                      spadkowe ale deficyt budzetu jest niedobrym znakiem.

                      W tej chwili problemem jest splot zlych wiesci o charakterze nadzwyczajnym.
                      Ja nie wykluczam za taki splot moze nawet doprowadzic do koniecznosci
                      rozgonienia RPP: rozsadna polityka jest dobra w rozsadnych warunkach.

                      > W.Brytania juz obizyla stopy % ,w EU recesyjke widza nadciagajaca ale sa
                      > usztywnieni na wzor RPP.

                      A jakie sa naciski inflacyjne w Brytanii? Slabiutkie. W EU z kolei nie widac by
                      obnizka stop wplynela bardzo na aktywnosc, problemy sa strukturalne.

                      > A w miedzyczasie Chiny rozwijaja sie w tempie 7,6% z takimi samymi
                      > perspektywami na najblizszych kilka lat.Produkcji plastykowych diabelkow Joanna
                      > nie bedzie tam przenosic,bo poziom zycia w Chinach jest wyzszy niz na Ukrainie
                      > i taniej z transportem tez.
                      > Jak to sie dzieje ze "zoltki"w cuglach dostaly letnia olimpiade ,a pazerny
                      > fatalista nawet na zimowa sobie nie zasluzyl.
                      > Nie tlumacz mnie 10 letnie stagnacji w Japoni frijk.Sami sobie na to zasluzyli.
                      > Byli tak zaslepieni silnym Yenem 90 za doll.ze wykupywali Ameryke garsciami.Co
                      > z tego ze wykupili i postawili mnostwo firm w Stanach.Zarzad to kilku Japoncow
                      > a 99% zalogi to miejscowi.

                      No to bylo tak jak teraz gdy Amerykanie sa zaslepieni silnym dolarem, boomem na
                      gieldzie (chyba koniec) i kupuja i konsumuja ponad stan hehe.

                      > Dlaczego caly swiat wali z kapucha do Stanow a smietanka mozgow sie z nimi
                      > przesciga.Bo koszty produkcji sa niskie,prowadzenie biznesu proste,z
                      > biurokracja praktycznie nie masz do czynienia.
                      > I to jest cala sztuka tworzenia miejsc pracy.

                      No tu niby wszystko sie zgadza. Ameryka jest fenomenem bez watpienia. Jednak
                      ostatni cykl wzrostu byl tak fenomenalny ze ja chcialbym zostawic jego ocene
                      do czasu nastepnego cyklu wzrostu. Wtedy ocena bedzie pelniejsza bo na blekitnym
                      niebie amerykanskiej ekonomii ja widze pare chmurek. Jak sie okaze ze te chmurki
                      sa przelotne to pogadamy.

                      > Co mnie w Polsce bolalo frijk?
                      > Podejscie biurokracji do mnie bylo identyczne jak i twoje.
                      > Po pierwsze masz ludzi za glupkow,a po drugie w dupie.
                      > Jesli wiesz co rozlozylo Japonie-to jedz i im pomoz.
                      > a jesli to widziales juz w latach 80tych to trzeba bylo ich uprzedzic.
                      > Japonia w tej chwili broni sie przed importem ryzu z Chin,i nawet ten towar
                      > uznala za produkt strategiczny.Caly swiat z USA wlacznie produkuje ryz taniej
                      > niz Japonia,a Japonia nie zezwala na jego import.Bo by wzroslo
                      > bezrobocie ,ktore i tak jest wyzsze niz w Stanach.
                      > Cala filozofia Japoni jest skierowana na niedopuszczenie konkurencji
                      > swiatowej ,bo caly swiat produkuje taniej niz oni.

                      Czesciowo tak, dlatego wlasnie Japonia jest w kryzysie.

                      > W polsce kasa pusta-a dlaczego?
                      > Jak wyglada prywatyzacja w Polsce.
                      > No wiec wlasnosc panstwowa moze byc sprzedana obywatelowi polskiemu a ten za
                      > kilka lat moze ja opchnac na zachod.Chyba ze znajdzie sie inwestora
                      > strategicznego.

                      Tak, tylko ze obywatel nie ma kasy i/lub know-how. Poza tym nie wyolbrzymiaj
                      wartosci pokomunistycznej wlasnosci panstwowej....

                      > Pisales frijk ze przy prywatyzacji sprzedawano za maxymalne sumy jakie bylo
                      > mozna.
                      > To dlaczego nie dopuszczono inwestorow z calego swiata na takich samych
                      > zasadach jak obywateli polskich.
                      > Browary poszly w rece firmy Kulczyk&Kulczyk&KUlczyk,ktory pozniej znikoma czesc
                      > akcji sprzedal za wiecej niz zaplacil za calosc.Oczywiscie za calosc zaplacil
                      > pozyczonymi pieniedzmi.

                      No widzisz, cos tu placzesz bo ludzie wlasnie narzekaja ze zagranica wykupila
                      ZA DUZO.

                      > Po co masz bogatych i biednych frijk?
                      > Czy biedny powinien sie uczyc od bogatego,czy raczej go zniszczyc?I wtedy
                      > bedzie po rowno.
                      > No wiec czy Niemcy po zjednoczeniu wprowadzili prawo,ze byla wlasnosc panstwowa
                      > na terenie NRD moze byc kupiona tylko przez obywateli bylego NRD?
                      > Gdybys im to zaproponowal w Bundestagu-to polowa Niemcow by umarla ze smiechu,a
                      > reszta by sobie zyly podciela na mysl :jak mozna cos tak glupiego wymyslec.
                      > Czy dochody z prywatyzacji byly by wieksze gdyby obcy kapital mogl w nich
                      > uczestniczyc? Nie slysze ...........

                      No wiec tu masz niejako absurdalny poglad hihi. Wezmy taki przyklad: Ocenia sie
                      ze 70% kapitalu bankowego w Polsce nalezy do bankow zagranicznych. Ja uwazam
                      ze jest to doskonaly wskaznik i moglby byc wiekszy. ALe wiekszosc ludzi uwaza
                      ze to ZA DUZO.

                      > Nie ma kasy? Tak .bo glupi bedzie biedny a biedny bedzie glupi.
                      > Czy nasz patriotyczny Sejm o wlasnych mozgach podjal taka decyzje?
                      > Czy moze ktos im "pomogl"w mysleniu?
                      > Znajac opinie zachodu,ze Polak to pazerny fatalista-masz odpowiedz,bez sledztwa
                      > .
                      > Wszyscy zgadzaja sie ze najwiekszym problemem w Polsce jest pazerna
                      > administracja i lapowkarstwo.
                      > Jak to sie dzieje ze wykrywalnosc kradziezy samochodow w Warszawie jest bliska
                      > 0 A z rejestracja kradzionego samochodu zero problemow.
                      > Wiem ze czekacie na kapital z zachodu(czyli na mnie)zeby zaiwestowal w Polsce
                      > oczywiscie na waszych warunkach,bo stoicie po kolanach w sadzawce i nie umiecie
                      > z niej wyjsc.Tylko ze kapital z zachodu tez musialby po kolana w te same
                      > sadzawke wejsc zeby wam reke podac i z tego smrodu wyciagnac.
                      > Ale jak na razie Polska stwarza duzo lepsze warunki kapitalowi spekulacyjnemu i
                      > taki wlasnie przychodzi.Ze Polska byla 200 lat w trudnej sytuacji
                  • Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27
                    Gość portalu: azra napisał(a):

                    > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop
                    procentowych.
                    > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach
                    otwartej
                    > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie
                    nad
                    > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym,

                    Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i
                    wczesniej
                    zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche
                    wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki.
                    A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu
                    i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo
                    myslenie krotkoterminowe.


                    > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem
                    > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek
                    > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju.
                    > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie
                    > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz..
                    > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego
                    wplywu
                    >
                    No to fajnie. To byla taka metafora na pewne
                    przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt
                    nie
                    poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz
                    i ska
                    niewatpliwie wplyw mieli.

                    > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co
                    sie
                    > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych.

                    Wlasnie caly czas to mowie!
                    A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych
                    chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc
                    polska
                    transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug
                    publicznych
                    krasnoludki mialy mu zbudowac...

                    > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie
                    > > poza-makroekonomiczne.
                    > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie
                    > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu.
                    > >Co zrobil? Nic, bo
                    > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda?
                    > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk
                    jest.

                    No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac
                    szefem
                    partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy
                    (ludzie
                    zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio
                    zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze
                    drugim elementem udanej transformacji powinny byc
                    inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu
                    (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty,
                    ulgi
                    inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow.
                    A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na
                    fundusze
                    celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja,
                    edukacja, nauka -
                    byly dla niego na rowni z gornictwem...

                    > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier
                    biurokratycznych?
                    > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy,
                    byc
                    > ministrem finansow.... to moze
                    > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka
                    rzeczy
                    > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc
                    aparatow
                    > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby
                    > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz.
                    >
                    Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego
                    pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego.
                    Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w
                    budzecie.
                    Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy
                    kierunek
                    to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla
                    PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene.
                    Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial
                    instrumenty
                    nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien...
                    Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy.
                    Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny,
                    niekonkurencyjny i fuj.

                    Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej
                    oswiaty
                    na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci.
                    Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe.
                    Skad wziac srodki?
                    Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy
                    deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby
                    pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem.



                    > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu
                    > > ex-wicepremier
                    > > polskiego rzadu o tym nie mowiil?
                    > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy
                    wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci.
                    >
                    Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej
                    partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich.
                    To powinien byc jego priorytet nr 1.
                    Nie byl.


                    > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy
                    > > tego nie wie, czy
                    > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie
                    > > pieniadze?

                    > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra
                    edukacja to
                    > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju.
                    > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze.
                    > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko.

                    Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i
                    wakacje
                    nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych
                    dobr.
                    I to nie budzetowka te pieniadze marnuje.
                    Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil
                    daewoo,
                    a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych
                    nauczycieli?

                    Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby
                    zamiast
                    na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej
                    na
                    rostrzygniecie sprawy w sadzie?

                    > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo,
                    > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda
                    > niezadowoleni.

                    Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem
                    stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli
                    i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska
                    "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka
                    to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A
                    dzis juz i budzetowka i firmy sa be.

                    > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja
                    > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie
                    bylo zle.
                    > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu
                    > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej
                    Polski,
                    > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza
                    spokojnie w
                    > szkolach, tylko nie ucza..
                    >
                    Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze
                    Balcerowiczowi
                    wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to
                    inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo.
                    Jak? A, to juz go nie interesowalo.

                    > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce
                    sklaniaja
                    > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i
                    dajmy
                    > niech kupi on sobie kilka bonow
                    > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow.

                    Sa 2 zle scenariusze:
                    1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo
                    slono
                    2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny
                    spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro.
                    Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a
                    stopy nizsze

                    > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles...

                    Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i
                    opuscic stopy
                    niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze
                    podatki
                    sa czescia programu naprawczego w Argentynie?).
                    Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze
                    bezrobotni
                    tez obciazaja budzet panstwa...

                    >
                    > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba
                    waluta. Ale co z tego
                    > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta
                    tyle ile jest warta
                    > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie
                    walutowym niestety to rynek
                    > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia?
                    Kierujac sie wysokoscia stop
                    > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs
                    walutowy..? Za pomoca poziomu cen
                    >
                    > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no
                    coz.. roznica, ktora trud
                    > no
                    > pogodzic.
                    >

                    Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie
                    przewartosciowanie
                    towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac
                    sie
                    musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast
                    zapewniac
                    dlugookresowa rownowage.
                    To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura ->
                    spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci
                    prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc
                  • Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27
                    Gość portalu: azra napisał(a):

                    > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop
                    procentowych.
                    > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach
                    otwartej
                    > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie
                    nad
                    > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym,

                    Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i
                    wczesniej
                    zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche
                    wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki.
                    A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu
                    i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo
                    myslenie krotkoterminowe.


                    > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem
                    > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek
                    > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju.
                    > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie
                    > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz..
                    > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego
                    wplywu
                    >
                    No to fajnie. To byla taka metafora na pewne
                    przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt
                    nie
                    poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz
                    i ska
                    niewatpliwie wplyw mieli.

                    > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co
                    sie
                    > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych.

                    Wlasnie caly czas to mowie!
                    A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych
                    chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc
                    polska
                    transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug
                    publicznych
                    krasnoludki mialy mu zbudowac...

                    > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie
                    > > poza-makroekonomiczne.
                    > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie
                    > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu.
                    > >Co zrobil? Nic, bo
                    > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda?
                    > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk
                    jest.

                    No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac
                    szefem
                    partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy
                    (ludzie
                    zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio
                    zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze
                    drugim elementem udanej transformacji powinny byc
                    inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu
                    (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty,
                    ulgi
                    inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow.
                    A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na
                    fundusze
                    celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja,
                    edukacja, nauka -
                    byly dla niego na rowni z gornictwem...

                    > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier
                    biurokratycznych?
                    > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy,
                    byc
                    > ministrem finansow.... to moze
                    > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka
                    rzeczy
                    > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc
                    aparatow
                    > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby
                    > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz.
                    >
                    Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego
                    pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego.
                    Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w
                    budzecie.
                    Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy
                    kierunek
                    to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla
                    PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene.
                    Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial
                    instrumenty
                    nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien...
                    Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy.
                    Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny,
                    niekonkurencyjny i fuj.

                    Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej
                    oswiaty
                    na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci.
                    Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe.
                    Skad wziac srodki?
                    Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy
                    deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby
                    pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem.



                    > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu
                    > > ex-wicepremier
                    > > polskiego rzadu o tym nie mowiil?
                    > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy
                    wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci.
                    >
                    Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej
                    partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich.
                    To powinien byc jego priorytet nr 1.
                    Nie byl.


                    > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy
                    > > tego nie wie, czy
                    > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie
                    > > pieniadze?

                    > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra
                    edukacja to
                    > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju.
                    > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze.
                    > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko.

                    Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i
                    wakacje
                    nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych
                    dobr.
                    I to nie budzetowka te pieniadze marnuje.
                    Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil
                    daewoo,
                    a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych
                    nauczycieli?

                    Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby
                    zamiast
                    na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej
                    na
                    rostrzygniecie sprawy w sadzie?

                    > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo,
                    > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda
                    > niezadowoleni.

                    Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem
                    stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli
                    i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska
                    "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka
                    to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A
                    dzis juz i budzetowka i firmy sa be.

                    > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja
                    > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie
                    bylo zle.
                    > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu
                    > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej
                    Polski,
                    > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza
                    spokojnie w
                    > szkolach, tylko nie ucza..
                    >
                    Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze
                    Balcerowiczowi
                    wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to
                    inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo.
                    Jak? A, to juz go nie interesowalo.

                    > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce
                    sklaniaja
                    > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i
                    dajmy
                    > niech kupi on sobie kilka bonow
                    > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow.

                    Sa 2 zle scenariusze:
                    1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo
                    slono
                    2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny
                    spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro.
                    Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a
                    stopy nizsze

                    > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles...

                    Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i
                    opuscic stopy
                    niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze
                    podatki
                    sa czescia programu naprawczego w Argentynie?).
                    Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze
                    bezrobotni
                    tez obciazaja budzet panstwa...

                    >
                    > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba
                    waluta. Ale co z tego
                    > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta
                    tyle ile jest warta
                    > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie
                    walutowym niestety to rynek
                    > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia?
                    Kierujac sie wysokoscia stop
                    > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs
                    walutowy..? Za pomoca poziomu cen
                    >
                    > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no
                    coz.. roznica, ktora trud
                    > no
                    > pogodzic.
                    >

                    Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie
                    przewartosciowanie
                    towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac
                    sie
                    musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast
                    zapewniac
                    dlugookresowa rownowage.
                    To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura ->
                    spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci
                    prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc
                  • Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27
                    Gość portalu: azra napisał(a):

                    > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop
                    procentowych.
                    > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach
                    otwartej
                    > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie
                    nad
                    > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym,

                    Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i
                    wczesniej
                    zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche
                    wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki.
                    A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu
                    i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo
                    myslenie krotkoterminowe.


                    > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem
                    > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek
                    > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju.
                    > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie
                    > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz..
                    > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego
                    wplywu
                    >
                    No to fajnie. To byla taka metafora na pewne
                    przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt
                    nie
                    poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz
                    i ska
                    niewatpliwie wplyw mieli.

                    > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co
                    sie
                    > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych.

                    Wlasnie caly czas to mowie!
                    A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych
                    chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc
                    polska
                    transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug
                    publicznych
                    krasnoludki mialy mu zbudowac...

                    > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie
                    > > poza-makroekonomiczne.
                    > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie
                    > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu.
                    > >Co zrobil? Nic, bo
                    > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda?
                    > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk
                    jest.

                    No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac
                    szefem
                    partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy
                    (ludzie
                    zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio
                    zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze
                    drugim elementem udanej transformacji powinny byc
                    inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu
                    (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty,
                    ulgi
                    inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow.
                    A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na
                    fundusze
                    celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja,
                    edukacja, nauka -
                    byly dla niego na rowni z gornictwem...

                    > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier
                    biurokratycznych?
                    > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy,
                    byc
                    > ministrem finansow.... to moze
                    > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka
                    rzeczy
                    > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc
                    aparatow
                    > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby
                    > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz.
                    >
                    Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego
                    pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego.
                    Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w
                    budzecie.
                    Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy
                    kierunek
                    to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla
                    PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene.
                    Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial
                    instrumenty
                    nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien...
                    Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy.
                    Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny,
                    niekonkurencyjny i fuj.

                    Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej
                    oswiaty
                    na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci.
                    Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe.
                    Skad wziac srodki?
                    Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy
                    deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby
                    pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem.



                    > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu
                    > > ex-wicepremier
                    > > polskiego rzadu o tym nie mowiil?
                    > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy
                    wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci.
                    >
                    Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej
                    partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich.
                    To powinien byc jego priorytet nr 1.
                    Nie byl.


                    > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy
                    > > tego nie wie, czy
                    > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie
                    > > pieniadze?

                    > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra
                    edukacja to
                    > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju.
                    > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze.
                    > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko.

                    Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i
                    wakacje
                    nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych
                    dobr.
                    I to nie budzetowka te pieniadze marnuje.
                    Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil
                    daewoo,
                    a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych
                    nauczycieli?

                    Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby
                    zamiast
                    na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej
                    na
                    rostrzygniecie sprawy w sadzie?

                    > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo,
                    > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda
                    > niezadowoleni.

                    Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem
                    stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli
                    i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska
                    "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka
                    to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A
                    dzis juz i budzetowka i firmy sa be.

                    > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja
                    > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie
                    bylo zle.
                    > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu
                    > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej
                    Polski,
                    > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza
                    spokojnie w
                    > szkolach, tylko nie ucza..
                    >
                    Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze
                    Balcerowiczowi
                    wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to
                    inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo.
                    Jak? A, to juz go nie interesowalo.

                    > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce
                    sklaniaja
                    > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i
                    dajmy
                    > niech kupi on sobie kilka bonow
                    > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow.

                    Sa 2 zle scenariusze:
                    1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo
                    slono
                    2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny
                    spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro.
                    Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a
                    stopy nizsze

                    > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles...

                    Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i
                    opuscic stopy
                    niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze
                    podatki
                    sa czescia programu naprawczego w Argentynie?).
                    Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze
                    bezrobotni
                    tez obciazaja budzet panstwa...

                    >
                    > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba
                    waluta. Ale co z tego
                    > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta
                    tyle ile jest warta
                    > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie
                    walutowym niestety to rynek
                    > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia?
                    Kierujac sie wysokoscia stop
                    > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs
                    walutowy..? Za pomoca poziomu cen
                    >
                    > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no
                    coz.. roznica, ktora trud
                    > no
                    > pogodzic.
                    >

                    Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie
                    przewartosciowanie
                    towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac
                    sie
                    musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast
                    zapewniac
                    dlugookresowa rownowage.
                    To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura ->
                    spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci
                    prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc
                  • Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27
                    Gość portalu: azra napisał(a):

                    > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop
                    procentowych.
                    > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach
                    otwartej
                    > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie
                    nad
                    > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym,

                    Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i
                    wczesniej
                    zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche
                    wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki.
                    A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu
                    i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo
                    myslenie krotkoterminowe.


                    > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem
                    > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek
                    > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju.
                    > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie
                    > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz..
                    > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego
                    wplywu
                    >
                    No to fajnie. To byla taka metafora na pewne
                    przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt
                    nie
                    poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz
                    i ska
                    niewatpliwie wplyw mieli.

                    > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co
                    sie
                    > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych.

                    Wlasnie caly czas to mowie!
                    A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych
                    chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc
                    polska
                    transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug
                    publicznych
                    krasnoludki mialy mu zbudowac...

                    > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie
                    > > poza-makroekonomiczne.
                    > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie
                    > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu.
                    > >Co zrobil? Nic, bo
                    > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda?
                    > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk
                    jest.

                    No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac
                    szefem
                    partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy
                    (ludzie
                    zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio
                    zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze
                    drugim elementem udanej transformacji powinny byc
                    inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu
                    (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty,
                    ulgi
                    inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow.
                    A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na
                    fundusze
                    celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja,
                    edukacja, nauka -
                    byly dla niego na rowni z gornictwem...

                    > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier
                    biurokratycznych?
                    > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy,
                    byc
                    > ministrem finansow.... to moze
                    > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka
                    rzeczy
                    > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc
                    aparatow
                    > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby
                    > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz.
                    >
                    Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego
                    pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego.
                    Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w
                    budzecie.
                    Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy
                    kierunek
                    to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla
                    PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene.
                    Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial
                    instrumenty
                    nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien...
                    Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy.
                    Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny,
                    niekonkurencyjny i fuj.

                    Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej
                    oswiaty
                    na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci.
                    Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe.
                    Skad wziac srodki?
                    Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy
                    deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby
                    pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem.



                    > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu
                    > > ex-wicepremier
                    > > polskiego rzadu o tym nie mowiil?
                    > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy
                    wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci.
                    >
                    Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej
                    partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich.
                    To powinien byc jego priorytet nr 1.
                    Nie byl.


                    > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy
                    > > tego nie wie, czy
                    > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie
                    > > pieniadze?

                    > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra
                    edukacja to
                    > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju.
                    > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze.
                    > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko.

                    Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i
                    wakacje
                    nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych
                    dobr.
                    I to nie budzetowka te pieniadze marnuje.
                    Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil
                    daewoo,
                    a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych
                    nauczycieli?

                    Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby
                    zamiast
                    na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej
                    na
                    rostrzygniecie sprawy w sadzie?

                    > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo,
                    > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda
                    > niezadowoleni.

                    Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem
                    stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli
                    i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska
                    "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka
                    to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A
                    dzis juz i budzetowka i firmy sa be.

                    > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja
                    > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie
                    bylo zle.
                    > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu
                    > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej
                    Polski,
                    > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza
                    spokojnie w
                    > szkolach, tylko nie ucza..
                    >
                    Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze
                    Balcerowiczowi
                    wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to
                    inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo.
                    Jak? A, to juz go nie interesowalo.

                    > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce
                    sklaniaja
                    > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i
                    dajmy
                    > niech kupi on sobie kilka bonow
                    > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow.

                    Sa 2 zle scenariusze:
                    1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo
                    slono
                    2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny
                    spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro.
                    Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a
                    stopy nizsze

                    > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles...

                    Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i
                    opuscic stopy
                    niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze
                    podatki
                    sa czescia programu naprawczego w Argentynie?).
                    Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze
                    bezrobotni
                    tez obciazaja budzet panstwa...

                    >
                    > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba
                    waluta. Ale co z tego
                    > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta
                    tyle ile jest warta
                    > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie
                    walutowym niestety to rynek
                    > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia?
                    Kierujac sie wysokoscia stop
                    > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs
                    walutowy..? Za pomoca poziomu cen
                    >
                    > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no
                    coz.. roznica, ktora trud
                    > no
                    > pogodzic.
                    >

                    Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie
                    przewartosciowanie
                    towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac
                    sie
                    musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast
                    zapewniac
                    dlugookresowa rownowage.
                    To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura ->
                    spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci
                    prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc
                  • Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27
                    Gość portalu: azra napisał(a):

                    > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop
                    procentowych.
                    > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach
                    otwartej
                    > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie
                    nad
                    > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym,

                    Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i
                    wczesniej
                    zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche
                    wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki.
                    A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu
                    i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo
                    myslenie krotkoterminowe.


                    > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem
                    > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek
                    > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju.
                    > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie
                    > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz..
                    > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego
                    wplywu
                    >
                    No to fajnie. To byla taka metafora na pewne
                    przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt
                    nie
                    poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz
                    i ska
                    niewatpliwie wplyw mieli.

                    > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co
                    sie
                    > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych.

                    Wlasnie caly czas to mowie!
                    A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych
                    chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc
                    polska
                    transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug
                    publicznych
                    krasnoludki mialy mu zbudowac...

                    > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie
                    > > poza-makroekonomiczne.
                    > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie
                    > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu.
                    > >Co zrobil? Nic, bo
                    > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda?
                    > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk
                    jest.

                    No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac
                    szefem
                    partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy
                    (ludzie
                    zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio
                    zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze
                    drugim elementem udanej transformacji powinny byc
                    inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu
                    (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty,
                    ulgi
                    inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow.
                    A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na
                    fundusze
                    celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja,
                    edukacja, nauka -
                    byly dla niego na rowni z gornictwem...

                    > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier
                    biurokratycznych?
                    > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy,
                    byc
                    > ministrem finansow.... to moze
                    > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka
                    rzeczy
                    > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc
                    aparatow
                    > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby
                    > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz.
                    >
                    Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego
                    pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego.
                    Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w
                    budzecie.
                    Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy
                    kierunek
                    to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla
                    PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene.
                    Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial
                    instrumenty
                    nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien...
                    Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy.
                    Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny,
                    niekonkurencyjny i fuj.

                    Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej
                    oswiaty
                    na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci.
                    Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe.
                    Skad wziac srodki?
                    Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy
                    deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby
                    pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem.



                    > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu
                    > > ex-wicepremier
                    > > polskiego rzadu o tym nie mowiil?
                    > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy
                    wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci.
                    >
                    Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej
                    partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich.
                    To powinien byc jego priorytet nr 1.
                    Nie byl.


                    > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy
                    > > tego nie wie, czy
                    > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie
                    > > pieniadze?

                    > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra
                    edukacja to
                    > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju.
                    > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze.
                    > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko.

                    Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i
                    wakacje
                    nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych
                    dobr.
                    I to nie budzetowka te pieniadze marnuje.
                    Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil
                    daewoo,
                    a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych
                    nauczycieli?

                    Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby
                    zamiast
                    na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej
                    na
                    rostrzygniecie sprawy w sadzie?

                    > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo,
                    > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda
                    > niezadowoleni.

                    Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem
                    stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli
                    i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska
                    "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka
                    to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A
                    dzis juz i budzetowka i firmy sa be.

                    > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja
                    > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie
                    bylo zle.
                    > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu
                    > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej
                    Polski,
                    > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza
                    spokojnie w
                    > szkolach, tylko nie ucza..
                    >
                    Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze
                    Balcerowiczowi
                    wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to
                    inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo.
                    Jak? A, to juz go nie interesowalo.

                    > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce
                    sklaniaja
                    > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i
                    dajmy
                    > niech kupi on sobie kilka bonow
                    > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow.

                    Sa 2 zle scenariusze:
                    1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo
                    slono
                    2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny
                    spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro.
                    Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a
                    stopy nizsze

                    > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles...

                    Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i
                    opuscic stopy
                    niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze
                    podatki
                    sa czescia programu naprawczego w Argentynie?).
                    Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze
                    bezrobotni
                    tez obciazaja budzet panstwa...

                    >
                    > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba
                    waluta. Ale co z tego
                    > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta
                    tyle ile jest warta
                    > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie
                    walutowym niestety to rynek
                    > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia?
                    Kierujac sie wysokoscia stop
                    > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs
                    walutowy..? Za pomoca poziomu cen
                    >
                    > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no
                    coz.. roznica, ktora trud
                    > no
                    > pogodzic.
                    >

                    Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie
                    przewartosciowanie
                    towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac
                    sie
                    musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast
                    zapewniac
                    dlugookresowa rownowage.
                    To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura ->
                    spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci
                    prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc
                  • Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27
                    Gość portalu: azra napisał(a):

                    > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop
                    procentowych.
                    > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach
                    otwartej
                    > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie
                    nad
                    > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym,

                    Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i
                    wczesniej
                    zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche
                    wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki.
                    A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu
                    i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo
                    myslenie krotkoterminowe.


                    > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem
                    > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek
                    > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju.
                    > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie
                    > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz..
                    > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego
                    wplywu
                    >
                    No to fajnie. To byla taka metafora na pewne
                    przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt
                    nie
                    poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz
                    i ska
                    niewatpliwie wplyw mieli.

                    > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co
                    sie
                    > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych.

                    Wlasnie caly czas to mowie!
                    A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych
                    chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc
                    polska
                    transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug
                    publicznych
                    krasnoludki mialy mu zbudowac...

                    > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie
                    > > poza-makroekonomiczne.
                    > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie
                    > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu.
                    > >Co zrobil? Nic, bo
                    > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda?
                    > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk
                    jest.

                    No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac
                    szefem
                    partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy
                    (ludzie
                    zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio
                    zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze
                    drugim elementem udanej transformacji powinny byc
                    inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu
                    (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty,
                    ulgi
                    inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow.
                    A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na
                    fundusze
                    celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja,
                    edukacja, nauka -
                    byly dla niego na rowni z gornictwem...

                    > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier
                    biurokratycznych?
                    > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy,
                    byc
                    > ministrem finansow.... to moze
                    > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka
                    rzeczy
                    > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc
                    aparatow
                    > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby
                    > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz.
                    >
                    Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego
                    pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego.
                    Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w
                    budzecie.
                    Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy
                    kierunek
                    to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla
                    PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene.
                    Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial
                    instrumenty
                    nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien...
                    Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy.
                    Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny,
                    niekonkurencyjny i fuj.

                    Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej
                    oswiaty
                    na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci.
                    Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe.
                    Skad wziac srodki?
                    Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy
                    deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby
                    pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem.



                    > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu
                    > > ex-wicepremier
                    > > polskiego rzadu o tym nie mowiil?
                    > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy
                    wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci.
                    >
                    Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej
                    partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich.
                    To powinien byc jego priorytet nr 1.
                    Nie byl.


                    > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy
                    > > tego nie wie, czy
                    > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie
                    > > pieniadze?

                    > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra
                    edukacja to
                    > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju.
                    > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze.
                    > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko.

                    Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i
                    wakacje
                    nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych
                    dobr.
                    I to nie budzetowka te pieniadze marnuje.
                    Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil
                    daewoo,
                    a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych
                    nauczycieli?

                    Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby
                    zamiast
                    na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej
                    na
                    rostrzygniecie sprawy w sadzie?

                    > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo,
                    > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda
                    > niezadowoleni.

                    Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem
                    stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli
                    i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska
                    "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka
                    to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A
                    dzis juz i budzetowka i firmy sa be.

                    > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja
                    > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie
                    bylo zle.
                    > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu
                    > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej
                    Polski,
                    > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza
                    spokojnie w
                    > szkolach, tylko nie ucza..
                    >
                    Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze
                    Balcerowiczowi
                    wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to
                    inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo.
                    Jak? A, to juz go nie interesowalo.

                    > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce
                    sklaniaja
                    > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i
                    dajmy
                    > niech kupi on sobie kilka bonow
                    > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow.

                    Sa 2 zle scenariusze:
                    1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo
                    slono
                    2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny
                    spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro.
                    Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a
                    stopy nizsze

                    > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles...

                    Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i
                    opuscic stopy
                    niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze
                    podatki
                    sa czescia programu naprawczego w Argentynie?).
                    Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze
                    bezrobotni
                    tez obciazaja budzet panstwa...

                    >
                    > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba
                    waluta. Ale co z tego
                    > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta
                    tyle ile jest warta
                    > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie
                    walutowym niestety to rynek
                    > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia?
                    Kierujac sie wysokoscia stop
                    > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs
                    walutowy..? Za pomoca poziomu cen
                    >
                    > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no
                    coz.. roznica, ktora trud
                    > no
                    > pogodzic.
                    >

                    Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie
                    przewartosciowanie
                    towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac
                    sie
                    musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast
                    zapewniac
                    dlugookresowa rownowage.
                    To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura ->
                    spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci
                    prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc
                    • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? TAK IP: *.proxy.aol.com 04.08.01, 03:02
                      Witam serdecznie wszystkich
                      Na wstepie kilka wyjasnien.
                      Nie jestem zwolennikiem dwucyfrowej inflacji.Moze jeszcze bardziej to uscisle
                      jestem przeciwnikiem dwucyfrowej inflacji.Pamietam jak ja pozyczalem na 16% na
                      swoj biznes,a widze ze teraz moj kuzyn pozyczyl na 8%.Ja go pytam sluchaj
                      Krzysiek co by bylo jak bys musial pozyczyc na 18%.
                      Jak on mnie zjeb.. za ten glupi dowcip,ze musial bym wrocic chyba do dziecinstwa
                      gdy jezdzilem do dziadka na wakacje na wies ,i uslyszalem wiache jaka rzucil
                      chlop pod adresem konia,by miec jakies porownanie.
                      Oczywiscie te nasze przekomarzania tutaj to istny relax.
                      A propos frijk,to twoja dyskusja z Fizykiem zainspirowala mnie do napisania
                      pierwszego postu.
                      No wiec co z tymi stopami %,ty ,azra,Balc i ska jestescie przeciwko obnizce.
                      BCC Fizyk i ja jestesmy za obnizka.
                      Wystawie sie do odstrzalu-myslalem o 2 punktach proc.
                      Sytuacja jest jaka jest :pan sie we wsi boja ruchu,ale zrobic cos trzeba.
                      Poczekajmy jeszcze pare tyg i zobaczymy czy Balc nie zmiekna nogi w kolanach.
                      Piszesz frijk ze amerykanie sa zaslepieni silnym dolarem,boomem na gieldzie i
                      kupuja i konsumuja ponad stan.
                      No wiec Amerykanie po pierwsze nie sa zaslepieni,bo oni widzieli w latach
                      80tych w co sie Japonia ladowala na wlasne zyczenie.
                      2-Ameryka nie chce i nigdy nie chciala silnego dolara.Ostatnie obnizki podatkow
                      i stop % o tym chyba swiadcza.
                      Clinton na ekonomi znal sie tyle co Carter,a poza tym byl Monica zajety.
                      3-Boom na gieldzie jak wiesz sie skonczyl i spowolnienie gosp wszyscy widza
                      rownie dobrze tu jak i wy u siebie.
                      4-Kupuja i konsumuja ponad stan. I TU LEZY PIES POGRZEBANY.
                      Panowie swiata wiedza ze wyjscie z obecnej sytuacji lezy w wyzszej podazy
                      pieniadza oraz w KONSUMPCJI PONAD STAN.
                      Bo zeby tego ociezalego molocha ruszyc z miejsca to trzeba WIECEJ WYDAC.
                      I taka wlasnie ekonomie ma przecietny pan swiata wyssana z mlekiem matki.
                      No wiec wydaja ile moga ,a jak juz im zabraknie to pozyczaja i wydaja,bo jak
                      sie dzwignie to wtedy beda dlugi splacac.
                      Sytuacja a przede wszystkim mentalnosc ludzi w Polsce jest radykalnie inna.
                      Wyciagajo lapy po kredyty,kupujo za to beemwuzki,a pozniej w niezrozumialy
                      dla nich sposob bezrobocie rosnie.Bo beemwuzka obniza bezrobocie w Niemczech.
                      Gdyby przewartosciowana o 15 % polska zl. byla teraz 4,85 ,to beemwuzka
                      bylaby o 15% drozsza.
                      Ameryka nigdy nie byla za mocnym dolarem,bo ten sklania do zakupow za granica.
                      Ja jestem za slaba polska waluta,jak i za obnizka stop % ,bo to sklania do
                      kupowania w kraju,nawet gdyby inflacja miala osiagnac 8-9 %.
                      AZRA-nie udawaj ze nie zrozumiales ,ze gdy pisalem koszty produkcji,mialem na
                      mysli koszty prowadzenia biznesu obojetnie od tego czy zatrudniasz ich w
                      bialych czy niebieskich kolnierzach.
                      Te 30-40 % doch nar z prod bla bla bla./. i wypychanie prod za granice.
                      No wiec to wypychanie to nie jest chec lecz koniecznosc.
                      Czy myslisz ze Joanna nie chce zyc i pracowac w Polsce?
                      A dlaczego ja jestem tutaj?
                      Mimo goracych namow rodziny wrocilem z Anglii do Polski by ukonczyc
                      komunistyczne wyksztalcenie na SGPiS ,ktory kiedys byl najlepsza uczelnia
                      ekonomiczna w Polsce ,jak po zmianie nazwy jest SGH teraz.
                      Przez kilka lat probowalem glowa rozbic mur,az komuna kopnela mnie w dupe i
                      pisze do was zza oceanu.
                      No wiec spojrzenie zza wielkiej wody wyglada nastepujaco.
                      1-Globalizacja skasowala Japonie,z powodu na wysokie koszty prowadzenia tam
                      biznesu.A ze te wys koszty frijk sa spowodowane takim a nie innym zlym
                      postepowaniem to nie moja broszka frijk.Dobrymi wytlumaczeniami jak wiesz jest
                      pieklo wybrukowane. Mnie i caly kapital swiatowy interesuje
                      sprawnosc ,efektywnosc i taniosc prowadzenia biznesu w danym kraju.
                      Albo to jest albo tego nie ma.
                      sami wlezli w sadzawke -niech sami z niej wyjda.
                      Oczywiscie jest MFW i Bank Swiat.ktory pomaga tym co pobladzili,ale pytanie
                      jest do jakies sumy ta pomoc musi byc ograniczona.
                      2- Zdenerwowalem cie azra ze EU jest nastepna w kolejce.
                      Przeciez to tyle bogatych krajow i tylu bogatych ludzi.
                      A czy ty sie przejmowales przez ostatnich 10 lat bogaczami w Japoni?
                      Najpierw na papierze mieli banke,pozniej 800,pozniej 600, i z biegiem czasu
                      przywykli do tego ze stoja w miejscu.A teraz maja recesyjke.
                      3- Nie to zebym sie cieszyl z czyjegos nieszczescia,bo widze spowolnienie w
                      Stanach i tez zaczynaja mnie wlosy na karku stawac ,co bedzie za 10 lat.
                      Wspomnialem o Armstongu,a azra o calym sporcie w Stanach i gdzie indziej.
                      I slusznie.Jaka jest najlepsza sila robocza?
                      Zdrowa silna ,wysportowana-innymi slowy taka ,ktora korzysta jak najmniej ze
                      swiadczen socjalnych,przygotowanych dla niej w calej rozciaglosci i gamie
                      kolorow w EU I Polsce.Jakie sa zasilki dla bezrob w Stanach.
                      Max do pol roku i 500 doll tyg ale nigdy wiecej niz 50% zarobkow.
                      Czyli jak zarabiales 2,000 tyg to dostaniesz 500.
                      A teraz pytanie bardzo prywatne na ktore nie musicie odpowiadac.
                      Kiedy graliscie ostatni raz w kosza guys?
                      Rozbudowane zasilki socjalne prowadza do podwyzszenia kosztow prod..
                      przepraszam prowadzenia biznesu.
                      No wiec tylu kortow tenisowych(owszem gram)boisk do kosza(owszem gram)czy
                      basenow-oczywiscie wszystko bezplatne-co w Stanach ,nie widzialem nigdzie.
                      Co bylo moim najwiekszym sukcesem w Stanach?
                      Pol roku po przyjezdzie tutaj rzucilem palenie,bo w Polsce mnie sie to nie
                      udawalo.

                      • Gość: frijk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? TAK IP: *.dmi.tut.fi 04.08.01, 16:29
                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                        > I slusznie.Jaka jest najlepsza sila robocza?
                        > Zdrowa silna ,wysportowana-innymi slowy taka ,ktora korzysta jak najmniej ze
                        > swiadczen socjalnych,przygotowanych dla niej w calej rozciaglosci i gamie
                        > kolorow w EU I Polsce.Jakie sa zasilki dla bezrob w Stanach.
                        > Max do pol roku i 500 doll tyg ale nigdy wiecej niz 50% zarobkow.
                        > Czyli jak zarabiales 2,000 tyg to dostaniesz 500.

                        A gdzie na swiecie jest najwieksze zuzycie srodkow uspokajajacych i nasennych?
                        Ludzie cpaja bo jest im tak dobrze?

                        > A teraz pytanie bardzo prywatne na ktore nie musicie odpowiadac.
                        > Kiedy graliscie ostatni raz w kosza guys?
                        > Rozbudowane zasilki socjalne prowadza do podwyzszenia kosztow prod..
                        > przepraszam prowadzenia biznesu.
                        > No wiec tylu kortow tenisowych(owszem gram)boisk do kosza(owszem gram)czy
                        > basenow-oczywiscie wszystko bezplatne-co w Stanach ,nie widzialem nigdzie.

                        A gdzie na swiecie jest najwiecej tlusciochow?

                        > Co bylo moim najwiekszym sukcesem w Stanach?
                        > Pol roku po przyjezdzie tutaj rzucilem palenie,bo w Polsce mnie sie to nie
                        > udawalo.

                        A czy mocno przytyles hehe?


                      • Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? TAK IP: 213.38.92.* 06.08.01, 11:02
                        Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                        > Witam serdecznie wszystkich
                        > Na wstepie kilka wyjasnien.
                        > Nie jestem zwolennikiem dwucyfrowej inflacji.Moze jeszcze bardziej to uscisle
                        > jestem przeciwnikiem dwucyfrowej inflacji.
                        Witaj w klubie.

                        > Oczywiscie te nasze przekomarzania tutaj to istny relax.
                        Nie pozostaje nic innego niz sie zgodzic.

                        > No wiec co z tymi stopami %,ty ,azra,Balc i ska jestescie przeciwko obnizce.
                        > BCC Fizyk i ja jestesmy za obnizka.
                        Moze uscisle.. Jestem za odpowiedzialna polityka monetarna..

                        > Wystawie sie do odstrzalu-myslalem o 2 punktach proc.
                        > Sytuacja jest jaka jest :pan sie we wsi boja ruchu,ale zrobic cos trzeba.
                        > Poczekajmy jeszcze pare tyg i zobaczymy czy Balc nie zmiekna nogi w kolanach.
                        Widzisz... mysle ze nie musza mu nogi mieknac, tylko stwierdzi ze mozna obnizyc.
                        Problemem nie jest obizac czy nie obnizac, tylko kiedy i o ile.

                        > No wiec Amerykanie po pierwsze nie sa zaslepieni,bo oni widzieli w latach
                        > 80tych w co sie Japonia ladowala na wlasne zyczenie.
                        Zwykli Amerykanie widzieli? Heh nie powiesz mi, ze zwykly Amerykanin wie (i ze go
                        wogole interesuje) co tam w Japoni (czy gdzie idziej slychac) - szczegolnie w
                        latach 80''tych.

                        > Clinton na ekonomi znal sie tyle co Carter,a poza tym byl Monica zajety.
                        On od tego mial doradcow (jak i od kazdych innych rzeczy)

                        > I taka wlasnie ekonomie ma przecietny pan swiata wyssana z mlekiem matki.
                        > No wiec wydaja ile moga ,a jak juz im zabraknie to pozyczaja i wydaja,bo jak
                        > sie dzwignie to wtedy beda dlugi splacac.
                        Powiedz mi skad Polska ma pozyczac jak jej zabraknie?

                        > Sytuacja a przede wszystkim mentalnosc ludzi w Polsce jest radykalnie inna.
                        > Wyciagajo lapy po kredyty,kupujo za to beemwuzki,a pozniej w niezrozumialy
                        > dla nich sposob bezrobocie rosnie.Bo beemwuzka obniza bezrobocie w Niemczech.
                        > Gdyby przewartosciowana o 15 % polska zl. byla teraz 4,85 ,to beemwuzka
                        > bylaby o 15% drozsza.
                        Nie uogolniaj.

                        > Ameryka nigdy nie byla za mocnym dolarem,bo ten sklania do zakupow za granica.
                        > Ja jestem za slaba polska waluta,jak i za obnizka stop % ,bo to sklania do
                        > kupowania w kraju,nawet gdyby inflacja miala osiagnac 8-9 %.
                        Widzisz.. a ja nie jestem ani za slaba waluta, ani za mocna waluta.. tylko za
                        stabilna i urealniona.

                        > AZRA-nie udawaj ze nie zrozumiales ,ze gdy pisalem koszty produkcji,mialem na
                        > mysli koszty prowadzenia biznesu obojetnie od tego czy zatrudniasz ich w
                        > bialych czy niebieskich kolnierzach.
                        Wybacz, zapomnialem o co szlo i w ktorym poscie to bylo.

                        > Te 30-40 % doch nar z prod bla bla bla./. i wypychanie prod za granice.
                        > No wiec to wypychanie to nie jest chec lecz koniecznosc.
                        Ot zwykla konkurencja. Produkuje sie tam gdzie jest taniej, bo inaczej ta
                        globalizacja na ktora sie caly czas powolujesz cie zje.

                        > 2- Zdenerwowalem cie azra ze EU jest nastepna w kolejce.
                        Czemu zdenerwowales? Po prostu zdziwiles.

                        > Przeciez to tyle bogatych krajow i tylu bogatych ludzi.
                        > A czy ty sie przejmowales przez ostatnich 10 lat bogaczami w Japoni?
                        Sytuacja miedzy Japonia a UE jednak sie troche rozni. Mimo wszystko EU stanowi
                        wiekszy rynek niz Japonia, wiec jesli w UE pojawi sie powazna recesja, to wplynie
                        ona na cala gospodarke swiatowa.

                        > Najpierw na papierze mieli banke,pozniej 800,pozniej 600, i z biegiem czasu
                        > przywykli do tego ze stoja w miejscu.A teraz maja recesyjke.
                        > 3- Nie to zebym sie cieszyl z czyjegos nieszczescia,bo widze spowolnienie w
                        > Stanach i tez zaczynaja mnie wlosy na karku stawac ,co bedzie za 10 lat.
                        Bedzie co ma byc. Kazda gospodarka przezywa cykle koniunkuralne - na razie sie
                        nigdy i nigdzie nie udalo tego zachamowac.

                        > Wspomnialem o Armstongu,a azra o calym sporcie w Stanach i gdzie indziej.
                        > I slusznie.Jaka jest najlepsza sila robocza?
                        > Zdrowa silna ,wysportowana-innymi slowy taka ,ktora korzysta jak najmniej ze
                        > swiadczen socjalnych,przygotowanych dla niej w calej rozciaglosci i gamie
                        > kolorow w EU I Polsce.
                        A gdzie wyksztalcenie?

                        >Jakie sa zasilki dla bezrob w Stanach.
                        > Max do pol roku i 500 doll tyg ale nigdy wiecej niz 50% zarobkow.
                        > Czyli jak zarabiales 2,000 tyg to dostaniesz 500.
                        Skoro 50% to 1000, ale nie klocmy sie o cyferki. Sama idee rozumie dobrze. Nie
                        wiem czy nie zauwazyles, ale pisalem juz chyba kilka razy ze rynek pracy w USA
                        jest lepszy niz w EU - nie musisz mnie do tego przekonywac. Zgadzam sie z tym, z
                        tym ze gospodarka USA jest lepsza tez, z tym ze macie tam mniej swiadczen (i
                        obciazen) socjalnych takze. Zgadam sie tez ze USA sa lepszym miejscem do
                        prowadzenia interesow, itd, itp.. nie o tym dyskutujemy.

                        > A teraz pytanie bardzo prywatne na ktore nie musicie odpowiadac.
                        > Kiedy graliscie ostatni raz w kosza guys?
                        A moze byc pilka nozna, albo bieganie? No to niedawno. (na marginesie w kosza
                        niewiele wczesniej)

                        > No wiec tylu kortow tenisowych(owszem gram)boisk do kosza(owszem gram)czy
                        > basenow-oczywiscie wszystko bezplatne-co w Stanach ,nie widzialem nigdzie.
                        Acha.. zapomnialem dodac, ze zgadzam sie tez ze maja USA maja lepsza
                        infrastrukture (gospodarcza, rozrywkowa, itp itd...)

                        > Co bylo moim najwiekszym sukcesem w Stanach?
                        > Pol roku po przyjezdzie tutaj rzucilem palenie,bo w Polsce mnie sie to nie
                        > udawalo.
                        Szczerze gratuluje.

    • Gość: frijk Re: Silna złotówka - OSTATECZNE WYJASNIENIE (Po pochowku Gierka) IP: *.dmi.tut.fi 04.08.01, 09:57

      Komputery/sieci grzeja sie i duzo pradu marnuje sie przez to forum od wymiany
      argumentow na temat zlotowki.

      Tymczasem manifestacyjny pochowek Gierka nagle OSTATECZNIE WYJASNIL sprawe. Jak?

      Ha, mozna bylo sobie to latwo skojarzyc po obejrzeniu w telewizji opinii ludzi
      o Gierku:

      - Dal wszystkim prace
      - Dal mieszkania
      - Dal towar (auta...)
      - Dal 100$ na wyjazd
      - Dal wczasy
      - Dal kolonie

      Tak sadzi w Polsce 54%ludzi ktorzy pozytywnie oceniaja Gierka (19% ocenia go
      negatywnie). Czyli to za Gierka bylo super w opinii spolecznej. I rzeczywiscie
      w tamtych czasach jak sie widzialo kolejke pod sklepem to sie pytalo: Co DAJA?
      Pieniadze byly, tylko towaru nie dawali dosyc.

      Wieczorem wystapil w TVN premier i bardzo slusznie zauwazyl ze ci ludzie
      nie chca widziec SKAD GIEREK BRAL. A jeszcze teraz trzeba splacac 9 mld zl
      rocznie po jego dlugach i suma ta wzrosnie do 17 mld w 2008 roku. Tak wiec
      dlugi Gierka bedzie sie splacac 50 lat (mimo ze duza czesc darowano!).

      Ta oczywista czarno-biala elementarna prawda jednak nie trafia do GIERKOWCOW.
      Jakie jest mozliwe wyjasnienie takiego absurdu?

      JEDYNE mozliwe wyjasnienie tkwi w konstrukcji umyslowej i psychicznej
      Gierkowcow. To sa umysly typu: Daja to Bierzemy, byle swoje male potrzeby
      zaspokoic za darmoche. Tych ludzi nie interesuje skad sie bierze, byle bylo
      dla nich. Oczywiscie ci ludzie sami nikomu nic nie dadza, wola pazernie wyrywac
      co sie da - im kolejki i kartki nie przeszkadzaly, w gruncie rzeczy lubili to
      bo dawali "kazdemu i sprawiedliwie".

      I tu na tym forum mamy w istocie wymiane pogladow miedzy umyslowosciami typu
      Gierkowcow i realistami typu Balcerowcow. Ci Gierkowcy chca by "oni":

      - Dali obnizke stop (RPP)
      - Dali obnizke podatkow (Sejm)
      - Dali rzadowe kredyty na rozwoj (rzad)
      - Dali na poparcie polskiego przemyslu (rzad)
      - Dali zasilki (rzad)

      i tak dalej. Zgodnie z umyslowoscia Gierkowcow nie obchodzi ich SKAD na to
      wziac? To sie pomija albo bagatelizuje. Uzywa sie demagogicznych argumentow
      zupelnie oderwanych od realiow (Greenspan/Bush obnizaja stopy/podatki w USA, no
      to w Polsce tez mozna). Przeklina sie Balcerowcow i kogo sie da bo NIE DAJA.

      Dlaczego?

      Gierkowcy maja po prostu umysly SZTYWNO ZAPROGRAMOWANE na LOGIKE DAWANIA.
      Jest to chyba pozostalosc ewolucyjna ze swiata zwierzecego (hehe). I stad
      ZADNE logiczne argumenty tu nie pomoga - CZY PSA INTERESUJE SKAD DOSTAJE
      OCHLAPY, CZY SA WZIETE NA KREDYT, POZYCZONE LUB UKRADZIONE? Oczywiscie ze
      nie, pies chce zrec a sytuacja w skali makro g... go obchodzi. Jest to
      po prostu POZA ZASIEGIEM psiego rozumu i na argumenty w skali makro
      pies bedzie wyl i pokazywal kly. Pies chce po prostu zrec i obchodzi go tylko
      wlasna micha do ktorej bedzie zgarnial lapami i zebami i bedzie jej wsciekle
      bronil. To jest tez istota mentalnosci Gierkowcow i mozliwe zrodlo jej
      pochodzenia (Haha:).

      Jest oczywiscie najwiekszym nieszczesciem gdy Gierkowcy dostana sie do wladzy.
      Gierkowcy sa wszedzie na calym swiecie - maja po prostu mozgi o takiej
      konstrukcji. Ale w warunakch biednych krajow takich jak Polska Gierkowcy sa
      szczegolnie niebezpieczni - bo ich prosta demagogia latwo maci normalne
      logiczne myslenie przecietnych ludzi.

      Dlatego wszelka dyskusja z Gierkowcami jest niecelowa. Temu elementowi trzeba
      pokazac kij (tak jak to robi RPP) i go gnac od wladzy. W wolnej ekonomii
      rynkowej i z niezaleznym instytucjami sa szanse na to by Gierkowcow trzymac w
      ryzach. Teraz nalezy miec nadzieje ze Gierkowcy nie rozleja sie fala gdy do
      wladzy dojdzie SLD (chociaz syn Gierka, zawziety Gierkowiec, ma byc senatorem,
      genetyka?:).

      Nadzieja jest w tym ze Polska chcac wejsc do Unii musi trzymac Gierkowcow w
      ryzach. Albowiem mozna zauwazyc ze w EUropie integracja idzie tez po linii
      poskromienia Gierkowcow ktorzy w prawie wszystkich krajach zadluzyli finanse
      publiczne do maksimum, a w takich krajach jak Italia i Belgia doprowadzili
      zadluzenie do prawie beznadziejnego poziomu. Dlatego Europejski Bank Centralny
      ma pelna niezaleznosc i cel inflacyjny. I dlatego kraje Eurolandu podpisaly pakt
      stabilizacyjny zobowiazujac sie do splacania zadluzenia i minimalizacji
      deficytu budzetu. To jest bicz na Gierkowcow w roznych krajach ktorego latwo
      nie moga dosiegnac. Polska ma wiec szanse dolaczenia do krajow w ktorych
      Gierkowcy beda trzymani na smyczy. Zas zeby objerzec Gierkowcow na wolnosci
      bedzie sie jezdzilo na safari do Bialorusi gdzie rozkwita piekny gatunek
      Lukaszenkowcow:)

      Tak czy owak skoro Gierkowcy zostali ostatecznie zdemaskowani, dalsza dyskusja
      jest niecelowa. Po w nieskonczonosc przedstawiac logiczne argumenty i slyszec
      szczekanie?








      • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - Nerwy ci puscily frijk IP: *.proxy.aol.com 04.08.01, 11:35
        Siedzialem z ojcem przed telewizorem obserwujac jak oni sie na czapki w stoczni
        wymieniali.
        Pomozecie-pomozemy.
        A ojciec do mnie:Zobaczysz jakie ta ryfa nieszczescie na kraj przyniesie.
        A ja bylem mlody i ambitny i chcialem to wszystko zmienic na lepsze oczywiscie.
        Robilem co moglem ,staralem sie az wreszcie wyjechalem.
        Bo jestem praktykiem.
        Jak ci pisalem ,ze komuna w Polsce rzadzi,to zes sie wydarl ze mam klapki na
        oczach.
        To nie znaczy ze rzad jest z SLD,tylko ze mentalnosc ludzi w Polsce jest post-
        komunistyczna.
        Widziales ostatnie wybory prezydenckie.
        Oprucz wielbiciela ludu,prawie magistra Kwasa po gdanskiej galopce,startowali
        rowniez Hanka i Balcer.
        Po ile Hanka z Balcerem zdobyli glosow? Po 1 czy po 1,5%.
        Dlaczego? Bo ludzie w Polsce sa Kwasopodobni.Nazrec sie i szpanowac.
        Sa to oczywiscie uogolnienia,sa rowniez wybitni i pracowici-ale w mniejszosci.
        Wysokosc stop % w Polsce mnie kochany strzyka.
        Dlatego ze ja jestem TU,a stopy% sa TAM.
        Jak Hanka zareagowala na wyniki wyborow?
        Wyprowadzila sie z tej sadzawki tak samo jak ja.
        A myslisz ze Balcer to na co czeka?
        Jest w Tobie werwa i zapal i to cie zre tak jak i mnie zarlo.
        Ja w Polsce nie moglem rzucic palenia, a tu po pol roku.
        Oczywiscie nie mozna nie wspomniec o wspanialym wplywie LB na obecna sytuacje.
        Z tym ze tu to znaczy Laid Back attitude.
        Czy nie myslales nigdy o zmianie systemu wyborow .
        Bo oczywiscie jeden czlowiek-jeden glos,to nic innego jak jedyna pozostalosc
        komunizmu w tym swiecie.
        Przeciez jak masz akcje w przedsiebiorstwie -to masz tyle glosow ile akcji.
        I tego nikt nie podwaza.
        A w wyborach powinno byc identycznie -ile placisz podatkow tyle powinienes miec
        glosow.Dla uproszczenia 1,000 zl-1 glos.
        Nie placisz podatkow-to mozesz sobie wybory w TV obejrzec.
        Kto uwielbia postkomune-ci co nie placa podatkow.
        Bo to o to bryka,coby nazrec sie do syta a dac z siebie jak najmniej.
        A co by zrobic by napchac kase panstwowa?
        Nic prostszego jak sprzedawac glosy po 1,000 zl za szt.
        Czy duzo ludzi by na to poszlo? Dzis jade i kupuje do oporu.
        Za moje podatki ja chce miec swojego czlowieka w Sejmie i palacu prezydenckim.
        A tu co w Polsce wymyslono na temat finansowania parti?
        Jakies herezje ,ktorych normalny czl.pojac nie jest w stanie.
        Dlaczego nie sprywatyzowac rzadu i Sejmu?
        Co zrobiono w Argentynie przy def budzetowym?Obcieto place urzednikom panstwowym
        Czy jest to logiczne? W 100%
        Wszyscy urzednicy panstwowi powinni byc oplacani w zaleznosci od wzrostu doch
        nar. Bo teraz to jest to koryto bez dna dla nieudacznikow.
        Hanka z Balcerem dostali po 1% glosow,a ja gdy bym tam byl-to byl literalnie
        dostal jeden glos,i to tylko wtedy gdybym sam na siebie zaglosowal.
        Czy jestem czl sukcesu? O,tak. A to tylko dlatego ze jestem w miejscu ,gdzie
        sukces jest mile widziany a i system jest nastawiony na to by takim ludziom
        pomagac.
        A w Polsce ,Niemczech i EU system jest nastawiony na to by ludziom pomagac
        poprzez swiadczenia spoleczne.Czyli komuna -zabrac pracowitym i dac
        niepracowitym.
        W Japoni po 10 latach stagnacji-depresyjka,a prognozy na nastepne 10 lat to:
        stagnacja przeplatana depresjami.
        EU kolejna do kasacji przez globalizacje,czyli ustawilismy sie w kolejce do
        sracza.
        Zona z dziecmi wlasnie wraca z european vacations(Polska).Radosna wiadomosc juz
        dostalem-corka zaczela mowic po polsku.
        Czy RPP podniesie stopy % to mi strzyka,bo priorytety mnie sie zmienily.
        Ide z dzieciakami grac w kosza.
        Pozdrawiam.
        • Gość: frijk Re: Silna złotówka - Nerwy ci puscily frijk/ IP: *.dmi.tut.fi 04.08.01, 16:21
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Siedzialem z ojcem przed telewizorem obserwujac jak oni sie na czapki w stoczni
          > wymieniali. Pomozecie-pomozemy.
          > A ojciec do mnie:Zobaczysz jakie ta ryfa nieszczescie na kraj przyniesie.
          > A ja bylem mlody i ambitny i chcialem to wszystko zmienic na lepsze oczywiscie.
          > Robilem co moglem ,staralem sie az wreszcie wyjechalem. Bo jestem praktykiem.

          Nalezy watpic czy cokolwiek robiles... a praktykiem to jestes na swoj uzytek.
          Wiec fajnie ze wyjechales.

          > Jak ci pisalem ,ze komuna w Polsce rzadzi,to zes sie wydarl ze mam klapki na
          > oczach.

          Pewnie ze masz klapki. Po prostu oderwales sie od tych realiów. Zdaje sie ze
          w ogole masz male pojecie o realiach. Wobec tego nalezy ci zyczyc zebys nigdy
          nie zaliczyl jakiegos Great Depression. A takie hece jak wiadomo kazdemu moga
          sie przydarzyc.

          > To nie znaczy ze rzad jest z SLD,tylko ze mentalnosc ludzi w Polsce jest post-
          > komunistyczna. Widziales ostatnie wybory prezydenckie.
          > Oprucz wielbiciela ludu,prawie magistra Kwasa po gdanskiej galopce,startowali
          > rowniez Hanka i Balcer. Po ile Hanka z Balcerem zdobyli glosow? Po 1 czy po
          > 1,5%. Dlaczego? Bo ludzie w Polsce sa Kwasopodobni.Nazrec sie i szpanowac.
          > Sa to oczywiscie uogolnienia,sa rowniez wybitni i pracowici-ale w mniejszosci.
          > Wysokosc stop % w Polsce mnie kochany strzyka. Dlatego ze ja jestem TU,a stopy%
          > sa TAM.

          No wiec tak jak mowie zycze ci zeby cie stopy albo inny falldown TAM nie walnal.
          Myslisz ze to niemozliwe?

          Natomiast co do ludzi w Polsce to jest jak jest - nie bredz w kolko o komunie.
          Mentalnosc w Polsce jest w duzej czesci mentalnoscia europejska. To jest
          mentalnosc starych cywilizacji opartych na solidaryzmie. To nie jest mentalnosc
          tlumu przybylego z roznych stron. Sa w tym oczywiscie rozne problemy ale ogolnie
          rzecz biorac nikt w EUropie nie mialby ochoty zamienic cywilizacji europejskiej
          na organizacje tlumu w ktorym ludzie chodza ze spluwami a przstepcow skazuje sie
          na kare smierci.

          > Jak Hanka zareagowala na wyniki wyborow? Wyprowadzila sie z tej sadzawki tak
          > samo jak ja. A myslisz ze Balcer to na co czeka?

          Glupoty... wynikajace z oderwania sie od realiow. Zrozum ze o komunie nikt w
          Polsce juz nie mowi, Kwasniewski to nie problem.

          > Jest w Tobie werwa i zapal i to cie zre tak jak i mnie zarlo.
          > Ja w Polsce nie moglem rzucic palenia, a tu po pol roku.

          No wlasnie masz syndrom osobowosci zaleznej od ukladow zewnetrznych. Udalo ci
          sie wskoczyc w dobre uklady wiec cie pycha rozpiera.

          > Oczywiscie nie mozna nie wspomniec o wspanialym wplywie LB na obecna sytuacje.
          > Z tym ze tu to znaczy Laid Back attitude.
          > Czy nie myslales nigdy o zmianie systemu wyborow .
          > Bo oczywiscie jeden czlowiek-jeden glos,to nic innego jak jedyna pozostalosc
          > komunizmu w tym swiecie.
          > Przeciez jak masz akcje w przedsiebiorstwie -to masz tyle glosow ile akcji.
          > I tego nikt nie podwaza.
          > A w wyborach powinno byc identycznie -ile placisz podatkow tyle powinienes miec
          > glosow.Dla uproszczenia 1,000 zl-1 glos.
          > Nie placisz podatkow-to mozesz sobie wybory w TV obejrzec.
          > Kto uwielbia postkomune-ci co nie placa podatkow.
          > Bo to o to bryka,coby nazrec sie do syta a dac z siebie jak najmniej.

          Gdzie ty to przyswoil? Neolibertarianie czy jaki czort? A propos co sadzisz o
          czarnych?

          > A co by zrobic by napchac kase panstwowa?
          > Nic prostszego jak sprzedawac glosy po 1,000 zl za szt.
          > Czy duzo ludzi by na to poszlo? Dzis jade i kupuje do oporu.
          > Za moje podatki ja chce miec swojego czlowieka w Sejmie i palacu prezydenckim.
          > A tu co w Polsce wymyslono na temat finansowania parti?
          > Jakies herezje ,ktorych normalny czl.pojac nie jest w stanie.
          > Dlaczego nie sprywatyzowac rzadu i Sejmu?
          > Co zrobiono w Argentynie przy def budzetowym?Obcieto place urzednikom panstwowy
          > m
          > Czy jest to logiczne? W 100%

          Bzdura. Najpierw kto zrobil ten burdel w Argentynie?

          > Wszyscy urzednicy panstwowi powinni byc oplacani w zaleznosci od wzrostu doch
          > nar. Bo teraz to jest to koryto bez dna dla nieudacznikow.
          > Hanka z Balcerem dostali po 1% glosow,a ja gdy bym tam byl-to byl literalnie
          > dostal jeden glos,i to tylko wtedy gdybym sam na siebie zaglosowal.
          > Czy jestem czl sukcesu? O,tak. A to tylko dlatego ze jestem w miejscu ,gdzie
          > sukces jest mile widziany a i system jest nastawiony na to by takim ludziom
          > pomagac.
          > A w Polsce ,Niemczech i EU system jest nastawiony na to by ludziom pomagac
          > poprzez swiadczenia spoleczne.Czyli komuna -zabrac pracowitym i dac
          > niepracowitym.

          Zgadza sie. Nie rozumiesz co to jest stara cywilizacja i solidaryzm, to jest
          cos innego niz kolorowy tlum na lotnisku. System swiadczen poszedl za daleko
          wiec sie go reformuje az sie zreformuje.

          > W Japoni po 10 latach stagnacji-depresyjka,a prognozy na nastepne 10 lat to:
          > stagnacja przeplatana depresjami.
          > EU kolejna do kasacji przez globalizacje,czyli ustawilismy sie w kolejce do
          > sracza.

          Klapki na oczach: Dlaczego zapominasz o deficycie platniczym i zyciu
          na kredyt w USA???

          > Zona z dziecmi wlasnie wraca z european vacations(Polska).Radosna wiadomosc
          > juz dostalem-corka zaczela mowic po polsku.
          > Czy RPP podniesie stopy % to mi strzyka,bo priorytety mnie sie zmienily.
          > Ide z dzieciakami grac w kosza.
          > Pozdrawiam.

          Po co wiec tu piszesz zamiast grac caly czas? Jakies kompleksy???

          • Gość: Zbigniew Re: Silna złotówka - Nerwy ci puscily frijk/ IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.01, 18:25
            Drodzy Frijku i Macieju !
            Rzeczą fascynującą jest przyglądać się jako niemy świadek ciekawej i
            kompetentnej dyskusji na tym forum trwającej aż tak długo.
            Muszę przyznać Frijku , że ostatnio stałeś się dość niekonsekwentny z jednej
            strony rzucając na Polaków inwektywy jako "Gierkowcach" co chcą żyć na kredyt
            nie przepracowując się , a z drugiej strony pisząc z pewnym podziwem i
            zrozumieniem o Polakach jako Europejczykach ceniących sobie "solidaryzm
            społeczny" w przeciwieństwie do wrednych Amerykanów .Dla mnie ta podziwiana
            przez ciebie "mentalność europejska" objawiająca się w "solidarności i
            sprawiedliwości społecznej" tj. chęcią życia na czyjś koszt jest przecież tym
            typowym "gierkowstwem" , które tak bardzo potępiasz.
            Sęk w tym , że badania społeczne nie potwierdzają wcale , że Polacy są takimi
            "Gierkowcami" jak to sobie założyłeś.Weźmy przykład ostatniego ustawowego
            ograniczania czasu pracy , gdzie prawie 80% społeczeństwa było temu przeciwnych
            zdając sobie sprawę , że nie ma nic za darmo.Zdecydowana większość
            społeczeństwa popiera "ulgi podatkowe dla tworzących miejsca pracy" , co
            oznacza , że rozwój biznesu stawia się ponad interesem budżetu tj. budżetówki ,
            emerytów , rencistów , bezrobotnych.
            Fakt , że większość społeczeństwa uważa , że bogaci powinni płacić większe
            podatki niż biedni nie oznacza , że naród polski to "gierkowcy". Zawsze bogaci
            płacili większe podatki ( nawet gdy nie były one progresywne ) lub byli
            zobowiązani do pewnych większych ( niepodatkowych ) świadczeń na rzecz
            wspólnoty .
            Twoje wygadywanie na Polaków ( jeszcze niedawno "tygrysów Europy" ) przypomina
            mi "dyskusje" za komuny o charakterze narodowym Polaków ( dlatego w Polsce
            rzekomo nic się nie udawało ) i sławiących "dobrych gospodarzy z NRD i
            Czechosłowacji" ( tak samo chwalisz UE ) na których się rzekomo trzeba nam było
            wzorować.

            A co do głównego tematu dyskusji , to sądzę , ze niedługo wrzód pęknie ( czyniąc
            przy tym masę smrodu ) złotówka poleci w dół i temat stanie się nieaktualny.
            Po prostu w Polsce jest kryzys , który musi się odbić na wartości waluty.
            Stan jaki jest obecnie nie może przecież wiecznie trwać.
            Podobnie było w Rosji w roku 1998 i po znacznej dewaluacji waluty nagle zaczęło
            się wszystko w Rosji opłacać wytwarzać.
            • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka -Nowy uklad frijk IP: *.proxy.aol.com 04.08.01, 21:36
              Dumny jestem z siebie Zbigniew ze wciagnalem cie do dyskusji.
              Bo juz myslalem ze tego naszego dobijania sie kijami juz nikt nie oglada.
              Wszyscy to widza ze zlotowka jest przewartosciowana o ok 15% i przy obecnej
              sytuacji niemalze bez wyjscia"ten wrzod musi kiedys peknac"
              Zamiast ulatwiac,upraszczac prowadzenie biznesu w Polsce,przy jednoczesnej
              obnizce podatkow-od Gierka skacze sie na jednej nodze.
              Czyzby juz przyszedl czas na miekkie ladowanie?
              A teraz nowy uklad frijk
              Ty zmieniasz ksywe i lep,bo na ten sam lep sie dwa razy nie dam nabrac.
              A ja cie bede szukal.
              OK?
              Tylko nie ulatwiaj mi zycia-typu freek,lub cos w tym stylu.
              zaraz,zaraz
              Ogladales film "Fighting Club" z Brad Pitt w roli glownej?
              OK
              No wiec powyzszy uklad przepadl
              no rules frijk
              NO RULES NO RULES
              • Gość: frijk Re: Silna złotówka -Nowy uklad frijk IP: *.dmi.tut.fi 05.08.01, 07:21

                Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

                > Drodzy Frijku i Macieju !
                > Rzeczą fascynującą jest przyglądać się jako niemy świadek ciekawej i
                > kompetentnej dyskusji na tym forum trwającej aż tak długo.
                > Muszę przyznać Frijku , że ostatnio stałeś się dość niekonsekwentny z jednej
                > strony rzucając na Polaków inwektywy jako "Gierkowcach" co chcą żyć na kredyt
                > nie przepracowując się , a z drugiej strony pisząc z pewnym podziwem i
                > zrozumieniem o Polakach jako Europejczykach ceniących sobie "solidaryzm
                > społeczny" w przeciwieństwie do wrednych Amerykanów .Dla mnie ta podziwiana
                > przez ciebie "mentalność europejska" objawiająca się w "solidarności i
                > sprawiedliwości społecznej" tj. chęcią życia na czyjś koszt jest przecież tym
                > typowym "gierkowstwem" , które tak bardzo potępiasz.
                > Sęk w tym , że badania społeczne nie potwierdzają wcale , że Polacy są takimi
                > "Gierkowcami" jak to sobie założyłeś.Weźmy przykład ostatniego ustawowego
                > ograniczania czasu pracy , gdzie prawie 80% społeczeństwa było temu przeciwnych

                Mylisz sie ja nie potepiam "Polakow" w calosci. To robi kolega MACIEJ ktory
                wsiaknal do Ameryki i stamtad bluzga zeby podleczyc sobies jakies kompleksy.

                Ja stwierdzam ze podstawowy spor na temat ekonomii w Polsce jest obecnie miedzy
                Gierkowcami i Balcerowcami. Sa jedni i drudzy w Polsce - podzial miedzy nimi
                nie przebiega wzdluz linii politycznych, sa po kazdej stronie. Gierkowcy to ludzie
                mentalnie nastawieni na branie a Balcerowcy to realisci - najpierw trzeba miec
                zeby brac.

                Wrocmy do kolegi MACIEJA:
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                > Dumny jestem z siebie Zbigniew ze wciagnalem cie do dyskusji.
                > Bo juz myslalem ze tego naszego dobijania sie kijami juz nikt nie oglada.
                > Wszyscy to widza ze zlotowka jest przewartosciowana o ok 15% i przy obecnej
                > sytuacji niemalze bez wyjscia"ten wrzod musi kiedys peknac"

                Znow nonsens. Wartosc zlotowki jest swobodnie ustalana na rynku. Obnizenie
                wartosci o 15% niewiele pomoze. Wrecz przeciwnie, spadek wartosci przyczyni sie
                do wzrostu inflacji, wycofywania kapitalu i dlaszego spadku aktywnosci gosp.
                Zauwazmy ze jak na razie kurs zlotowki w ogole nie wplynal na export ktory
                szybko rosnie (jak dotad, jest to jeden z nielicznych bardzo pozytywnych
                punktow).

                > Zamiast ulatwiac,upraszczac prowadzenie biznesu w Polsce,przy jednoczesnej
                > obnizce podatkow-od Gierka skacze sie na jednej nodze.
                > Czyzby juz przyszedl czas na miekkie ladowanie?

                No wlasnie, typowe myslenie Gierkowca. Najlepiej jak podatki spadlyby do zera.
                Tylko na co ida te podatki i jaki jest stan finansow publicznych? Obnizka
                podatkow jest ustalona, trzeba ja zrobic stopniowo zeby jeszcze bardziej
                nie naruszyc rownowagi?

                Tak samo z uproszczeniem biurokracji. Fantastyczne haslo. Tylko ze uproszczenie
                biurokracji musi isc w parze z wzmocnieniem wladz podatkowych i skarbowych.
                Inaczej stanie sie jeszcze jedna zacheta dla rozwoju szarej strefy ktora i tak
                jest w Polsce duza.


                > A teraz nowy uklad frijk
                > Ty zmieniasz ksywe i lep,bo na ten sam lep sie dwa razy nie dam nabrac.
                > A ja cie bede szukal.
                > OK? Tylko nie ulatwiaj mi zycia-typu freek,lub cos w tym stylu.
                > zaraz,zaraz Ogladales film "Fighting Club" z Brad Pitt w roli glownej?
                > OK No wiec powyzszy uklad przepadl
                > no rules frijk
                > NO RULES NO RULES

                ????
              • Gość: azra Re: Silna złotówka -Nowy uklad frijk IP: 213.38.92.* 06.08.01, 11:20
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                > Wszyscy to widza ze zlotowka jest przewartosciowana o ok 15% i przy obecnej
                > sytuacji niemalze bez wyjscia"ten wrzod musi kiedys peknac"
                15% to nie przewartosciowanie. Jesli kurs spadnie o 15% w ciagu tygodnia, 2 nic
                sie nie stanie wielkiego (gorzej jak to bedzie w ciagu dnia - bo moze to
                prowadzic do dalszych spadkow) Niedawno w ciagu 4 dni kurs zlotowki oslabl o
                okolo 8% - i jakiejs specjalnej tragedii nie bylo. Prognozy na koniec nastepnego
                roku wahaja sie okolo 4,7-4,9 PLN za USD.
                Tylko ze juz inwestorzy antycypuja spodziewana obnizke stop procentowych w
                sierpniu i odbija sie to w wartosci zlotowki.

      • Gość: Fizyk Gierek i Balcerowicz IP: *.tsl.uu.se 04.08.01, 21:52
        Frijk,
        Nic dziwnego, ze w koncu dales sie poniesc emocjom,
        dziwne raczej, ze dopiero teraz. Oczywiscie masz racje,
        ze komentowac i narzekac latwo, a
        zrobic trudno. Ze ludzie chca miec ciastko i zjesc
        ciastko. Ja tez bym chcial, ale ma ma rozum krytyczny
        i tam gdzie trzeba mysle (jak na razie) bardzo trzezwo.
        Oczywiscie, podwaliny pod dzisiejsze problemy Polski
        kladli
        nasi rodacy biorac bez opamietania kredyty na auta i
        wakacje, oszukujac
        przy podatkach, wymuszajac wzrost plac nad stan. Nasi
        przedsiebiorcy
        zbyt bierni, tam gdzie trzeba bylo agresywnie i z
        polotem.

        Prawdziwym paradoksem jest jednak, ze Prywatyzacja
        umozliwila
        rosniecie tego babla placowo-kredytowego. Bylo z czego
        czerpac!
        Tylko, ze teraz sytuacja przypomina troche sytuacje
        po-gierkowska.
        Dlugi, kryzys, problemy strukturalne...
        Fakt, w ekonomii niestety nie najwazniejsze sa stopy,
        ale zachowania
        podmiotow. U nas sa one roszczeniowo konsumpcyjne. I
        jakos-to-bedzie.

        Czyli mialbys moze racje. Jest jednak pare lyzek
        dziegciu:
        1) sadze, ze glownym problemem Polski nie jest juz
        niewydolne gornictwo,
        tylko nieefektywny sektor prywatny. Tutaj czesc winy
        ponosza liberalowie
        za "zaglaskanie" prywatnego na smierc. Zauwaz, ze
        wlasnie w przedsiebiorstwach, a nie w
        budzetowce, place (i kredyty) rosly za szybko
        2) wbrew temu, co pisze Azra, polityka Balcerowicza
        byla raczej nieprzyjazna dla edukacji innych waznych
        sfer uslug publicznych.
        Moze i nie mogl, ale mnie sie wydaje, ze nie chcial
        lub nie pomyslal.
        3) znam troche Francuzow, Wlochow, Niemcow i Szwedow.
        W Polsce jest znacznie mniej "gierkowcow" niz w tych
        krajach. Ale wiecej niz w USA. To widac golym okiem,
        choc znam niewielu Amerykanow
        4) Czemu bronisz jak lew nieomylnosci RPP? Tylko papiez
        ex cathedra
        jest nieomylny ...
        5) Nie rozumiem Twojej pogardy dla Polakow,. To znaczy
        ja mialem
        do niedawna podobne odczucia wm gornikow, rolnikow i
        innych
        "balastow budzetu" dopoki nie poznalem przypadkiem
        troche lepiej
        kilku ludzi ubogich w obliczu fundamentalnych
        problemow bytowych.
        Otoz, wedlug mnie, to oni sa prawdziwa, zdrowa sila
        napedowa naszej ekonomii, ze swoja praca na
        czarno na zachodzie i w Polsce, za psi grosz.
        Znacznie gorsze opinie mam o ekonomistach. Ci robia
        slaba robote
        za ogromne pieniadze.
        6) Nie podzielam tez bezkrytycznej fascynacji
        zachodnimi koncernami,
        sam widzialem w Szwecji krytyczne filmy o tym, jakie
        krocie zarabiaja
        ich firmy w Estonii, jednoczesnie niszczac podstawy
        tamtego spoleczenstwa. Nawet oni sami o tym pisza, a Ty
        wciaz zaprzeczasz!
        7) Szybkie pieniadze, jakie zrobili niektorzy ludzie na
        prywatyzacji maja charakter demoralizujacy, bo ucza
        podejscia typu: co swoje to w krzaki
        i osiagania duzych zyskow malym nakladem kosztow.
        Skutki widac dzisiaj.
        8) Maciej trafnie zauwazyl, ze dopoki nie zaczniemy cos
        sami budowac,
        zamiast upajac sie prywatyzacja jako panaceum, to
        jestesmy latwym
        lupem dla kapitalu niskiej jakosci. Japonia i Taiwan
        wyrosly na PRACY ale
        i na EDUKACJI.
        9) Think big! Jestes bystry.. Pomysl, moze mozna w
        Polsce rozwinac cos
        fantastycznego. Nie zaraz,w ciagu dekady.
        Informatyka? Biotech?
        Skad u Ciebie taki defetyzm?
        10) Wiesz dobrze, ze w ekonomii za twarz ludzi nie
        utrzymasz. Dlatego
        l epiej edukowac niz lac stopami. Nie wychowasz Polakow
        stopami.
        11) Do Azry: Nie zgadzam sie, ze prywatne firmy ucza
        angielskiego efektywniej (liczba slowek razy liczba
        uczniow na wydana zlotowke) niz szkoly panstwowe..
        Problemem jest, ze osiagaja pewna (dosyc nisko
        polozona) bariere jakosci. Natomiast sa niezastapione w
        tworzeniu
        pewnych szans dla tych szerokich rzesz, ktore nigdy nie
        byloby stac na
        prywatne kursy.
        12) Do Azry: Dalej mieszasz panstwowe przedsiebiorstwa
        z uslugami
        publicznymi, ktorym tylko panstwo moze podolac. (
        swoja droga:
        To jest ciekawe, sprzedaje sie najbardziej intratne
        czesci panstwa,
        zostawiajac te "niesprzedawalne" i potem dowodzi
        sie, jak prywatne jest bardziej oplacalne od
        publicznego.) Piszac o publicznym, ktore buduje
        przyszle bogactwo, chcialem wyrazic ze inwestycje w
        sady, drogi i
        edukacje szybko by sie Polsce zwrocily. Mniej panstwa
        w gospodarcze,
        ale wiecej panstwa w panstwie! Jednym slowem, nie
        minimalny
        budzet jest celem, tylko taki budzet, ktory
        minimalnie obciazajac
        przedsiebiorstwa stwarza jak najlepsze warunki dla
        wartosciowych
        inwestycji i swobodnego rozwoju gospodarki. U nas
        odciazono zarobki
        (mamy w Polsce NISKIE podatki dochodowe) i niestety
        znacznie
        pogorszono poziom uslug publicznych. Ja bym chetnie
        zaplacil
        wiekszy podatek, jesliby od tego poprawila sie
        sprawnosc sadow,
        policji i poziom wyksztalcenia Polakow. W USA jest
        ogromny szacunek
        do publicznego i ludzie lepiej rozumieja, ze bez
        policji, sadow i edukacji
        (takze publicznej) USA szlag by trafil. Aha, i od
        przedszkola spiewaja
        "Gwiazdzisty Sztandar", a Greenspan prowadzi z narodem
        dialog, a nie monolog.

        Coz, jestem pewnie naiwnym idealista.
        Czesc
        • Gość: MACIEJ Re: Gierek i Balcerowicz i Gwiazdzisty Sztandar IP: *.proxy.aol.com 05.08.01, 02:49
          Nie nie jestes idealista i nie mylisz sie.
          Spiewaja ten Gwiazdzisty Sztandar i to jeszcze z reka na sercu.
          Jak Ty sobie wyobrazasz zbudowanie silnego kraju bez patriotyzmu.
          Od 20 lat kupilem tu chyba z 7 samochodow i wszystkie amerykanskie.
          Patriota kupuje Forda a ludzie bez kregoslupa Toyote.
          Oczywiscie wydaje na wakacje w Polsce ,bo jestem 100% Polakiem zamieszkalym w
          Stanach.
          Jeden z przedmowcow wspomnial o czarnych,latynosach,kolorowych na lotnisku.
          Aluzju ponial.
          No wiec moja Marys jest z Mokotowa po UW ,niestety skonczonym za komuny.
          A moj stosunek do czarnych?
          No wiec 20 lat temu byl taki jak twoj teraz.
          Pozniej zaczalem sie im przygladac,i co?
          I zauwazylem ze jeden jest czarniejszy od drugiego.
          A po kilku nastepnych latach,ze tych odmieni koloru czarnego jest prawie tyle
          co tych wlasnie czarnych.
          Ze polowa wiezniow w Stanach to czarni- ja to wiem ,ty to wiesz a teraz to juz
          beda wszyscy wiedzieli.
          Wypowiadasz sie o Polakach ,ze to 1,000 letnia historia,cywilizacja europejska
          itd itp.
          Brzmi to tak jakby Kowalski w prostej lini spokrewniony byl z Juliusem Cezarem,
          A Marco Polo siedzial w buszu przez 17 lat i z glupimi sie na rozum wymienial.
          Ja rozumiem ze w zdrowym ciele zdrowy duch i ja tu sie wszystkim bez zenady
          przyznaje ze jestem z Polski.
          Ludzie sie dziwia ,bo niby Polak powinien na budowie zapi..
          Ale tak jest w calym swiecie ze wiekszosc ludzi ma niebieskie kolnierze ,a
          mniejszosc biale.
          Dzieci chodza do publicznej szkoly ,mimo ze moi biedniejsi znajomi wysylaja do
          prywatnych.
          Mieszkam we wloskiej dzielnicy,czyli problemow z dyscyplina w szkole ani w
          dzielnicy nie ma.
          Dzieci znajomych mialy problemy wychowawcze,a szkola za kazdym razem wzywa
          rodzicow do szkoly.No wiec jak sie rodzic naslucha codziennie od nauczyciela i
          oczywiscie zwalniac sie z pracy musi przy tym codziennie,to kalkuluje mu sie
          zaplacic bo z prywatnych nie wyrzucaja tak latwo.
          Jest to prawda na calym swiecie ze niezdyscyplinowany pracownik jest drozszy od
          zdyscyplinowanego i jesli mozna to sie trzeba go pozbyc i stad bezrobocie.
          Czy bezrobocie sobie krazy po calym swiecie jak chce?
          Oczywiscie tam jest wieksze gdzie nie ma dyscypliny w narodzie .
          A gdzie jest najmniejsze?W Stanach.
          Czym wieksze swiadczenia socjalne tym wieksza niechec do pracy.
          Jesli stworzysz system o mocnych swiadczeniach socjalnych-to ludzie sie do tego
          systemu przystosuja.
          A gdy bedziesz im chcial te swiadczenia odebrac,.........
          No no kolego ,my mamy silne zwiazki zaw i nie pozwolimy by klase rob wyrzucac
          na bruk, lub zabierac jej to co sobie przez pokolenia krwawicy wywalczyla.
          A kapital nie jest glupi,patrzy i wybiera
          A inteligencja to jest drugie pokolenie ludzi po studiach.
          Bo pierwsze nie ma kregoslupa.
          No wiec syn Gierka jest tym pierwszym pokoleniem.
        • Gość: frijk Re: Gierek i Balcerowicz/ Realizm jest trudny IP: *.dmi.tut.fi 05.08.01, 15:33
          Gość portalu: Fizyk napisał(a):

          > Nic dziwnego, ze w koncu dales sie poniesc emocjom,
          > dziwne raczej, ze dopiero teraz. Oczywiscie masz racje,
          > ze komentowac i narzekac latwo, a
          > zrobic trudno. Ze ludzie chca miec ciastko i zjesc
          > ciastko. Ja tez bym chcial, ale ma ma rozum krytyczny
          > i tam gdzie trzeba mysle (jak na razie) bardzo trzezwo.

          No, chyba trzeba ostro reagowac jak sie slyszy glosne ''za Gierka
          bylo super'' czy nie?

          > Oczywiscie, podwaliny pod dzisiejsze problemy Polski
          > kladli
          > nasi rodacy biorac bez opamietania kredyty na auta i
          > wakacje, oszukujac
          > przy podatkach, wymuszajac wzrost plac nad stan. Nasi
          > przedsiebiorcy
          > zbyt bierni, tam gdzie trzeba bylo agresywnie i z
          > polotem.

          Tez. Trzeba jednak pamietac ze problemy ekonomiczne w Polsce
          sa wynikiem poteznych zaszlosci. A wiec nawet gdyby wszyscy i
          wszystko bylo cacy to czy myslisz ze nagle daloby sie przeskoczyc
          chocby do poziomu dolu EU, czyli Portugalii i Grecji?

          > Prawdziwym paradoksem jest jednak, ze Prywatyzacja
          > umozliwila
          > rosniecie tego babla placowo-kredytowego. Bylo z czego
          > czerpac!
          > Tylko, ze teraz sytuacja przypomina troche sytuacje
          > po-gierkowska.
          > Dlugi, kryzys, problemy strukturalne...

          Tak. Ale w koncowym rachunku nie widac byc cos daloby
          sie zrobic o wiele lepiej tzn. ze koncowy efekt bylby istotnie
          wyzszy. Dowod: byle demoludy. Czy gdzies tam cos przebiega o wiele
          lepiej niz w Polsce???

          > za "zaglaskanie" prywatnego na smierc. Zauwaz, ze
          > wlasnie w przedsiebiorstwach, a nie w
          > budzetowce, place (i kredyty) rosly za szybko

          Zgadza sie, ale pamietasz jak Balcer probowal to ograniczac?

          > 2) wbrew temu, co pisze Azra, polityka Balcerowicza
          > byla raczej nieprzyjazna dla edukacji innych waznych
          > sfer uslug publicznych.
          > Moze i nie mogl, ale mnie sie wydaje, ze nie chcial
          > lub nie pomyslal.

          Ja sadze ze mowa o istotnym zwiekszaniu udzialu sfery
          publicznej to znowu myslenie Gierkowcow. Piekne haslo
          tylko skad na to wziac?


          > 3) znam troche Francuzow, Wlochow, Niemcow i Szwedow.
          > W Polsce jest znacznie mniej "gierkowcow" niz w tych
          > krajach.

          OCZYWISCIE. W mojej wypowiedzi podkreslilem mocno ze Gierkowcy
          sa wszedzie a w Europie jest ich pelno. Po prostu Gierkowcy
          to rowniez czesc europejskiego myslenia opartego na solidaryzmie.
          Oni rozlozyli finanse publiczne w Europie. Dlatego wlasnie
          waluta euro ma byc na nich biczem (okaze sie jeszcze czy skutecznym).

          > Ale wiecej niz w USA. To widac golym okiem, choc znam niewielu Amerykanow

          Zgadza sie. Ale Ameryki nie mozna w zadnym wypadku porownac do Europy. To jest
          masa ludzi ktora skads desantowala na nowy teren wiec musi sie maksymalnie
          sprezac zeby przetrwac liczac tylko na wlasne sily i walczac w konkurencji z
          innymi desantowcami. Porownujac obrazowo Europa to jet ul, Azja to mrowisko
          a Ameryka to jest rat race ("wyscig szczurow" jak sami Amerykanie to okreslaja).
          Dlatego MACIEJ w pol roku rzucil palenie w Ameryce a w Polsce za Chiny nie mogl
          tego zrobic. I dlatego jak ktos ma pancerna psychike i dobre zdrowie to bedzie
          w Ameryce mial super osiagi.

          > 4) Czemu bronisz jak lew nieomylnosci RPP? Tylko papiez
          > ex cathedra jest nieomylny ...

          RPP buduje podwaliny pod dlugookresowo porzadna ekonomie.
          Ale ja nie bronie RPP bezwarunkowo bo stwierdzilem nie jeden
          raz ze polityka RPP jest dobra w miare rozsadnych warunkach.
          Obecnie warunki zaczynaja przypominac nadzwyczajne. Jesli tak bedzie
          to ja jestem nawet za tym zeby przegonic RPP i zaczac drukowac
          pieniadze. Tu przeciez nie chodzi o dogmatyzm tylko o realizm.
          ROzsadny realizm nakazuje budowac podstawy stabilnosci. Jesli to
          jest niemozliwe to trudno, trzeba jakos probowac przetrwac.

          > 5) Nie rozumiem Twojej pogardy dla Polakow,. To znaczy
          > ja mialem do niedawna podobne odczucia wm gornikow, rolnikow i
          > innych "balastow budzetu" dopoki nie poznalem przypadkiem
          > troche lepiej kilku ludzi ubogich w obliczu fundamentalnych
          > problemow bytowych.

          Nie oskarzaj mnie o pogarde dla "Polakow". Sytuacja wielu ludzi
          jest bardzo trudna albo tragiczna. I w tym kontekscie wielu z nich
          (gornicy!!!) bedzie mialo proste skojarzenie ''za Gierka bylo super''
          Co sadzisz o ich pogladzie? Czy jest on uprawniony w ich obecnej
          sytuacji czy tez nalezy mu sie ostro przeciwstawiac???

          > Otoz, wedlug mnie, to oni sa prawdziwa, zdrowa sila
          > napedowa naszej ekonomii, ze swoja praca na
          > czarno na zachodzie i w Polsce, za psi grosz.

          To sa realia. Ci co pracuja jak moga zasluguja na szacunek.
          Ci co krzycza ''za Gierka bylo super'' nie.

          > Znacznie gorsze opinie mam o ekonomistach. Ci robia
          > slaba robote za ogromne pieniadze.

          Moim zdaniem to przesada. Kryje sie za tym naiwna wiara ze
          jakby przyszli jacys genialni, namaszczeni albo swiatobliwi
          medrcowie to bylaby, no moze nie Ameryka, ale Unia to na pewno.

          Prawda jest jeszcze bardziej gorzka: Tu nie ma mowy o jakis
          mozliwych Wiekich Skokach. Transformacja wymaga pokolenia na
          budowe podstaw i nastepnego albo dwoch na budowe dobrobytu,
          przy dobrych ukladach.


          > 6) Nie podzielam tez bezkrytycznej fascynacji
          > zachodnimi koncernami, sam widzialem w Szwecji
          > krytyczne filmy o tym, jakie krocie zarabiaja
          > ich firmy w Estonii, jednoczesnie niszczac podstawy
          > tamtego spoleczenstwa. Nawet oni sami o tym pisza, a Ty
          > wciaz zaprzeczasz!

          Co ja zaprzeczam? Moge ci goraco potwierdzic ze kapitalizm
          jest be i przytoczyc miliony argumentow na to - tylko ze nic
          lepszego dotad nie wymyslono a rezultaty eksperymentow na
          ludziach to sam widzisz. Cala problem w tym o czym sie mowi?
          W sensie technicznym/ekonomicznym wykorzystania zasobow do
          zaspokajania zachcianek konsumentow kapitalizm jest z definicji
          optymalny. Á sensem spoleczny jest poza zasiegiem tego systemu:
          od tego sa inne organizacje spoleczenstwa (prawo, parlament, rzad itd.)

          > 7) Szybkie pieniadze, jakie zrobili niektorzy ludzie na
          > prywatyzacji maja charakter demoralizujacy, bo ucza
          > podejscia typu: co swoje to w krzaki
          > i osiagania duzych zyskow malym nakladem kosztow.
          > Skutki widac dzisiaj.

          Tak. Zauwaz jednak ze historycznie bylo tak zawsze gdy
          budowano podstawy kapitalizmu. Akumulacja pierwotnego
          kapitalu odbywala sie w warunkach bezprawia, ekscesow
          i wyzysku. Poczytaj cos z historii USA, UK itd.

          > 8) Maciej trafnie zauwazyl, ze dopoki nie zaczniemy cos
          > sami budowac, zamiast upajac sie prywatyzacja jako panaceum, to
          > jestesmy latwym lupem dla kapitalu niskiej jakosci. Japonia i Taiwan
          > wyrosly na PRACY ale i na EDUKACJI.

          Slusznie. To sa fenomeny azjatyckiego mrowiska ktore trudno porownac
          do europejskiego ula. Nie da sie z pszczol zrobic mrowek. Jakbys zobaczyl
          Japonie i Tajwan to zrozumiesz ta metafore. Tak samo jest z edukacja.
          Wspaniale haslo, tylko skad wziac jesli same dlugi Gierkowcow pochlaniaja
          rocznie 9 mld zlotych i sumy stale rosna (do 17 mld w 2008).

          Ja widze zupelnie inny scenariusz, bardzo pozytywny, dla Polski. Wiedzie on
          poprzez Unie, euro i zniesienie granic - do wlaczenia sie do systemu
          zintegrowanej Europy. Wtedy bedzie pole do dzialania na wielkim rynku, kto
          bedzie mial najlepsze idee i bedzie najlepiej pracowal bedzie mial efekty.

          Jest to perspektywa fascynujaca, na skale budowy Ameryki. Jesli ktos tego nie
          widzi to mozna zaptyac jakie sa perspektywy Bialorusi, Ukrainy, Rosji w tym
          kontekscie?

          > 9) Think big! Jestes bystry.. Pomysl, moze mozna w
          > Polsce rozwinac cos fantastycznego. Nie zaraz,w ciagu dekady.
          > Informatyka? Biotech? Skad u Ciebie taki defetyzm?

          Ladne, sen o potedze hehe. Realia kolego, realia. Widziales kiedys
          wielkie innowacyjne korporacje od srodka? Byles w czolowych placowkach
          badawczych? Widziales dzialan
          • Gość: Alter Re: Gierek i Balcerowicz/ Realizm jest trudny IP: 212.69.68.* 06.08.01, 12:31
            Nie pomogą i zmiany pokoleniowe, gdy betonowe "mordy", dalej będą manipulować
            państwem przez lewako-ubecką V kolumnę w UOP i w administracji, bazującą na
            różowej grubej kresce Mazowieckiego.
          • Gość: Fizyk Re: Gierek i Balcerowicz/ Realizm jest trudny - realizm to za malo IP: *.tsl.uu.se 06.08.01, 18:30

            Gość portalu: frijk napisał(a):
            >
            > No, chyba trzeba ostro reagowac jak sie slyszy glosne
            ''''za Gierka
            > bylo super'''' czy nie?
            >
            Tak.

            > Tez. Trzeba jednak pamietac ze problemy ekonomiczne w
            Polsce
            > sa wynikiem poteznych zaszlosci. A wiec nawet gdyby
            wszyscy i
            > wszystko bylo cacy to czy myslisz ze nagle daloby sie
            przeskoczyc
            > chocby do poziomu dolu EU, czyli Portugalii i
            Grecji?
            >
            Mozna by sie rozwijac duzo szybciej, gdyby wszyscy byli
            cacy.
            Powiem wiecej - TRZEBA sie szybciej rozwijac.
            Najwieksze
            przeszkody obecnie sa w mentalnosci, zlym prawie oraz
            urzedniczej korupcji, przewleklosci procesow i
            nieuczciwej
            konkurencji (duzych i malych firm lamiacych prawo
            w stosunku do firm uczciwych). Dlatego - sady,
            edukacja, prostsze
            procedury. Dzis wlasciciel malej firmy traci pewnie ze
            30%
            zasobow czasowo - finansowych na walke z urzedami i
            drobiazgowe formalnosci.

            > > Prawdziwym paradoksem jest jednak, ze Prywatyzacja
            ..
            > > Dlugi, kryzys, problemy strukturalne...
            >
            > Tak. Ale w koncowym rachunku nie widac byc cos daloby
            > sie zrobic o wiele lepiej tzn. ze koncowy efekt bylby
            istotnie
            > wyzszy.

            Mysle, ze daloby sie. Np. zbudowac fundamenty trwalego
            wzrostu.
            Poprawic prawo i powalczyc z korupcja. Byc moze nieco
            wiecej
            wymagac od inwestorow? Nie dalo sie? A probowal ktos?

            > Dowod: byle demoludy. Czy gdzies tam cos przebiega o
            wiele
            > lepiej niz w Polsce???
            >

            1) Czechy maja chyba 1.5 razy wyzszy PKB w sile
            nabywczej na czlowieka
            i polowe naszego bezrobocia.
            2) Wegrzy uchodza za kraj "nowoczesny" i juz przychodza
            do nich
            ciekawsi inwestorzy niz do nas.

            Prawda, startowali z lepszego poziomu.

            > > budzetowce, place (i kredyty) rosly za szybko
            >
            > Zgadza sie, ale pamietasz jak Balcer probowal to
            ograniczac?
            >
            Za to go cenie.

            > Ja sadze ze mowa o istotnym zwiekszaniu udzialu sfery
            > publicznej to znowu myslenie Gierkowcow. Piekne haslo
            > tylko skad na to wziac?
            >
            Podniesc podatki :) lub skasowac ulgi.
            Wiem, za to mnie wszyscy z tej listy wysmieja, ale
            powiedzcie mi
            - co lepsze - podniesc podatki, czy zmuszac panstwo do
            pozyczania na taka skale, ze dla malych firm kapital
            staje
            sie niedostepny?
            Ja tez slysze "gierkizm" jak pisza jednym tchem -
            "poprawic warunki dla biznesu i opuscic podatki"
            A warunki dla biznesu, to m.in. wyksztalcona sila
            robocza
            i sprawne sady, policja i dobre drogi.

            > Dlatego MACIEJ w pol roku rzucil palenie w Ameryce a
            w Polsce za Chiny nie mogl
            > tego zrobic. I dlatego jak ktos ma pancerna psychike
            i dobre zdrowie to bedzie
            > w Ameryce mial super osiagi.

            Upraszczasz. W USA jest klimat. Wszystkim sie chce i
            wszystko jest
            latwe. A Ty ciagle podcinasz mi skrzydla, kiedy widze
            Polske jako
            kraj, ktory ma perspektywy do znacznie lepszych
            wynikow.
            DA SIE!!!

            > > 4) Czemu bronisz jak lew nieomylnosci RPP? Tylko
            papiez
            > > ex cathedra jest nieomylny ...
            >
            > RPP buduje podwaliny pod dlugookresowo porzadna
            ekonomie.
            > Obecnie warunki zaczynaja przypominac nadzwyczajne.
            Jesli tak bedzie
            > to ja jestem nawet za tym zeby przegonic RPP i zaczac
            drukowac
            > pieniadze. Tu przeciez nie chodzi o dogmatyzm tylko o
            realizm.
            > ROzsadny realizm nakazuje budowac podstawy
            stabilnosci. Jesli to
            > jest niemozliwe to trudno, trzeba jakos probowac
            przetrwac.

            Mowisz, ze pojawiaja sie "okolicznosci nadzwyczajne".
            Moim zdaniem, biznesmeni wiedzieli to juz pol roku
            temu.
            Mnie stopy przestaly sie podobac tez dopiero od kilku
            miesiecy.
            To wlasnie wszycy twierdzimy - RPP troche przespala.


            >
            > > 5) Nie rozumiem Twojej pogardy dla Polakow,. To
            znaczy

            > Nie oskarzaj mnie o pogarde dla "Polakow".
            Zacytuje luzno Twoja wypowiedz o skorumpowanym
            spoleczenstwie
            i niedouczonej sile roboczej i ze high-tech w Polsce to
            megalomania. I o pedzeniu ludzi kijem (czy cos
            takiego).

            > (gornicy!!!) bedzie mialo proste skojarzenie ''''za
            Gierka bylo super''''
            > Co sadzisz o ich pogladzie? Czy jest on uprawniony w
            ich obecnej
            > sytuacji czy tez nalezy mu sie ostro
            przeciwstawiac???

            Poglady historyczne sa malo istotne. Ci sami gornicy
            nie glosowaliby
            dzis na Gierka, a na Slasku - kto wygral z Krzaklewskim
            w 1997?

            > > Znacznie gorsze opinie mam o ekonomistach. Ci
            robia
            > > slaba robote za ogromne pieniadze.

            > Moim zdaniem to przesada.
            Nie. Sa faceci (ekonomisci), co ksztalca kadry dla
            naszego
            biznesu na 10 etatach jednoczesnie. Sa tacy, ktorzy
            uczyli sie za Gierka, a teraz sie przefarbowali i
            sa rownie ideologicznymi wolnorynkowcami, jak niegdys
            byli
            marksistami. Wielu inteligentnych facetow to tylko
            dwor Balcerowicza, a nie samodzielni i pomyslowi
            badacze.
            Kopiuja wzorce, zamiast popracowac nad nowymi
            rozwiazaniami
            stosownymi dla polskich realiow. A szczyt marzen, to
            nie budowa
            COP i Gdynii, tylko szprzedanie sie do zachodnich
            instytucji
            finansowych. Gorzkie, ale prawdziwe.

            > Kryje sie za tym naiwna wiara ze
            > jakby przyszli jacys genialni, namaszczeni albo
            swiatobliwi
            > medrcowie to bylaby, no moze nie Ameryka, ale Unia to
            na pewno.
            >
            Przesadziles. Ja jestem realista. A Ty jestes
            panegirysta.
            Poziom demoralizacji polskich srodowisk ekonomicznych
            jest wysoki <- tani grosz + moda na wyksztalcenie
            biznesowe.


            > Prawda jest jeszcze bardziej gorzka: Tu nie ma mowy o
            jakis
            > mozliwych Wiekich Skokach. Transformacja wymaga
            pokolenia na
            > budowe podstaw i nastepnego albo dwoch na budowe
            dobrobytu,
            > przy dobrych ukladach.
            >
            Wiesz, tu Cie mam. Tobie jest dobrze, wiec masz czas.
            Afirmujesz rzeczywistosc, przestales myslec tworczo i
            oryginalnie. Polsce trzeba pomyslu i wizji, a nie
            mowienia,
            ze za 100 lat bedzie lepiej, jak bedziemy grzeczni.
            Te 17% bezrobotnych i ich dzieci nie maja tyle czasu.
            Twoj realizm jest w gruncie rzeczy wyrokiem na wielu
            Polakow. Dlatego trzeba nam czegos wiecej niz afirmacji
            B. Trzeba go krytykowac, zeby sie jeszcze bardziej
            staral.

            >
            > Co ja zaprzeczam?
            Cieszysz sie ze sprzedanych bankow, hipermarketow.
            Smiejesz z lamania praw pracowniczych...

            > Moge ci goraco potwierdzic ze kapitalizm
            > jest be i przytoczyc miliony argumentow na to- tylko
            ze nic
            > lepszego dotad nie wymyslono

            Banal. Chodzi o to jaki kapitalizm i na czyich
            warunkach.
            Jak mowisz, ze kazdy kapital jest cacy (naturalnie
            nie explicite) i powinnismy na kleczkach dziekowac, ze
            laskawie wchodzi,
            to popelniasz blad. Silni szanuja tych, co znaja swoja
            wartosc i maja
            swoje zasady. A Polska ma wartosc. I potrzebuje zasad.
            Kapital tez potrzebuje Polski. Jedyny fundusz
            powierniczy, jaki
            mial ostatnio dobry zysk w moim banku tutaj, to
            Osteuropa Fund.
            >
            > Tak. Zauwaz jednak ze historycznie bylo tak zawsze
            gdy
            > budowano podstawy kapitalizmu. Akumulacja pierwotnego
            > kapitalu odbywala sie w warunkach bezprawia, ekscesow
            > i wyzysku. Poczytaj cos z historii USA, UK itd.
            >
            Co nie znaczy, ze to nalezy akceptowac. Bo wtedy bedzie
            gorzej
            nizby byc moglo. Niech sie Balcer stara!

            > Japonie i Tajwan to zrozumiesz ta metafore. Tak samo
            jest z edukacja.
            > Wspaniale haslo, tylko skad wziac jesli same dlugi
            Gierkowcow pochlaniaja
            > rocznie 9 mld zlotych i sumy stale rosna (do 17 mld w
            2008).

            Podatki. Nadto:
            Projekty badawcze w naukach scislych kosztuja budzet
            tylko 100 mln zl rocznie.
            Nawet 50 mln robi roznice. Oczywiscie - wydane weglug
            nieco innych zasad
            niz te obowiazujace. Nadto - jak poczytasz w prasie
            liberalnej
            (szczegolnie Wprost) to zobaczysz, ze nauczyciele to
            paskudni darmozjadzi,
            a lekarze to zlodzieje, sedziowie skorumpowani. A
            tymczasem
            samorzadowcy, adwokaci i przedsiebiorcy zarabiaja 10
            razy lepiej
            niz normalna budzetowka. Sadom i szpitalom brakuje na
            prad.
            A tym
          • Gość: Fizyk Re: Gierek i Balcerowicz/ Realizm jest trudny - realizm to za malo II IP: *.tsl.uu.se 06.08.01, 18:34
            Podatki. Nadto:
            Projekty badawcze w naukach scislych kosztuja budzet
            tylko 100 mln zl rocznie.
            Nawet 50 mln robi roznice. Oczywiscie - wydane weglug
            nieco innych zasad
            niz te obowiazujace. Nadto - jak poczytasz w prasie
            liberalnej
            (szczegolnie Wprost) to zobaczysz, ze nauczyciele to
            paskudni darmozjadzi,
            a lekarze to zlodzieje, sedziowie skorumpowani. A
            tymczasem
            samorzadowcy, adwokaci i przedsiebiorcy zarabiaja 10
            razy lepiej
            niz normalna budzetowka. Sadom i szpitalom brakuje na
            prad.
            A tymczasem w Polsce sprzedaja sie doskonale
            horrendalnie
            drogie leki zagraniczne... Jednym slowem - jest taki
            stereotyp,
            ze kto bierze z budzetu - to wrog. A ze czesto swiadczy
            uslugi
            ponizej rynkowej wartosci? To nikogo nie interesuje.
            Efekt?
            Nauczyciele doplacaja przedsiebiorcom, uczac ich
            dzieci.


            >
            > Ja widze zupelnie inny scenariusz, bardzo pozytywny,
            dla Polski. Wiedzie on
            > poprzez Unie, euro i zniesienie granic - do wlaczenia
            sie do systemu
            > zintegrowanej Europy. Wtedy bedzie pole do dzialania
            na wielkim rynku, kto
            > bedzie mial najlepsze idee i bedzie najlepiej
            pracowal bedzie mial efekty.
            >
            UE to dobra wiadomosc. Ale im wiecej sie nauczycmy
            teraz, tym szybciej
            bedziemy sie rozwijac za 5 lat. Im wiecej ludzi
            wypchniemy teraz na
            margines (bezrobocie strukturalne), tym wieksze
            rachunki beda za 5 lat
            do zaplacenia. Zalozmy, ze co 20 bezrobotny zacznie
            krasc. Jak zacznie,
            to bedzie kradl przez cale zycie. Narobi szkod takich,
            ze bardziej
            oplacaloby sie pewnie obnizyc te stopy teraz niz
            doplacac na jego
            resocjalizacje.



            > Jest to perspektywa fascynujaca, na skale budowy
            Ameryki. Jesli ktos tego nie
            > widzi to mozna zaptyac jakie sa perspektywy
            Bialorusi, Ukrainy, Rosji w tym
            > kontekscie?
            >
            Tylko czemu w tej budowanej Ameryce nam moze przypas
            rola
            Indian (zly wariant) lub Murzynow (real)? A Polsce
            - Wild Wild East?
            Chcemy roli Chinczykow? To edukujmy sie do diaska!


            > > 9) Think big! Jestes bystry.. Pomysl, moze mozna w
            > > Polsce rozwinac cos fantastycznego. Nie zaraz,w
            ciagu dekady.
            > > Informatyka? Biotech? Skad u Ciebie taki defetyzm?
            >
            > Ladne, sen o potedze hehe. Realia kolego, realia.
            Widziales kiedys
            > wielkie innowacyjne korporacje od srodka?

            Tylko osrodki, nie korporacje. Ja mowie, zeby je
            sprobowac sciagnac.
            Poza tym swiat zapelniony jest firmami, ktore powstaly
            z niczego -
            z jednego patentu. Tak to jest - mozna zrobic cos z
            niczego, jak
            sie ma glowe na karku. Tylko trzeba wierzyc i chciec.

            > Byles w czolowych placowkach badawczych?
            W kilku...
            Ale nie komercyjnych.
            W komercyjnych mam tylko kolegow.
            Na razie

        • Gość: Zbigniew Re: Gierek i Balcerowicz IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.01, 17:14
          Cieszę się , że dyskusja się rozwija . Ja także sądzę "
          ze glownym problemem Polski nie jest juz
          niewydolne gornictwo,
          tylko nieefektywny sektor prywatny ".
          Jednakże słabość sektora prywatnego jest w dużej części
          spowodowana idiotycznymi przepisami.
          Weźmy na przykład przepisy dotyczące kosztów uzyskania przy-
          chodu.Jeżeli ktoś podejmuje jakąś inwestycję w obiekt adaptu-
          jący go do działalności ( nie daj Boże jeszcze w wynajmowany
          od kogoś ) nie może wliczyć w koszty niczego ( gdyż można wliczać
          w koszty tylko remonty bieżące ).Mojemu znajomemu straż pożarna
          kazała założyć dodatkowy hydrant.Zapłacił za to 4000 złotych.
          Pani z Urzędu Skarbowego zakwestionowała wydatek i kazała amortyzować
          po ok. 10 złotych miesięcznie.Oczywiście US go odpowiednio skasował.
          Inna sprawa to w wypadku sporu z Urzędem Skarbowym podatnik najpierw
          musi zapłacić a potem może chodzić po sądach. Jeżeli nawet Urząd przegra
          i państwo poniesie stratę to urzędnikowi nic się nie stanie , choć w nor-
          malnym kraju powinien mieć do końca życia zakaz pracy w administracji ze
          względu na niekompetencję , działanie na szkodę obywatela i skarbu państwa.
          "Rozpasana konsumpcja" wynika często z pazerności państwa , jak choćby
          kupowanie drogich samochodów w leasing ( bo są koszty odliczalne od podatku)
          a drogi samochód po 2 latach leasingu stanowi jakiś majątek (przepisany na
          rodzinę) i można go korzystnie sprzedać (osobie fizycznej ) już bez płacenia
          podatku.Czyli de facto to państwo funduje te drogie auta , a także przez
          ulgi podatkowe drogie wille dla nielicznych.
          Inna sprawa to wielorakość stawek VAT na te same artykuły.Po co inwestować
          w nowoczesne technologie ażeby obniżyć cenę , gdy można załatwić sobie numer
          SWW dający prawo do niższej stawki VAT.Jeżeli np. kalendarz na rok 2001 nazwiemy
          kalendarzem płacimy 22% VAT. Jeżeli nazwiemy go atlasem ( jest tam jedna mapka)
          płacimy 0% VAT.Sensu w tym nie ma a ktoś na tym korzysta.
          W ciągu ostatnich kilku lat prywatnym firmom groziła nie tylko konkurencja
          importu , zachodnich koncernów roziwjających produkcję w oparciu o nisko opro-
          centowane kredyty i ogromne kapitały ale system dotowanych w niesamowitym stopniu
          przez państwo tzw. zakładów pracy chronionej , gdzie zatrudnienie inwalidów było
          często fikcją.( Ot były firmy co dostarczały już podpisane listy płac po 100,- od
          łebka ) a można było nie płacić całości należnego państwu VAT.
          Przykładów można by było mnożyć . Weźmy choćby przykłady dotyczące
          niewypłacalności dłuzników ( jeżeli ktoś nie płaci , należy najpierw wydać 8% na
          sąd , na adwokata , na komornika 14% ) aby poźniej móc sobie to odliczyć od
          podatku ( w wypadku firm 28 % ) . Jeżeli dłuznik splajtuje to kolejność spłaty
          w takim wypadku : 1) skarb państwa 2) pracownicy , a to co zostanie ( zwykle nic )
          to dopiero wierzyciele.


          Nie będę dalej pisał na ten temat bo będzie to nudne , ale bez uprzątnięcia
          tego bagna jakim jest polskie prawo ten sektor prywatny będzie dalej słaby .
          Na takim prawie to korzystają tylko kombinatorzy i doradcy podatkowi , a
          mały i średni biznes tylko na tym traci.
          A na sile prywatnego biznesu będzie się w dłuższej perspektywie wiązać także siła
          lub słabość naszej waluty.
          • Gość: MACIEJ Re:Silna Ameryka. Hi frijk-polubilem cie. IP: *.proxy.aol.com 05.08.01, 20:21
            No wiec z tym rzuceniem palenia przeze mnie w Ameryce-trafiles frijk na wiecej
            niz 100%.
            Polski rat race mnie do tego nie zmusil,ale amerykanski -owszem.
            Tu jak palisz i pijesz -nawet weekendowo,to nie masz co szukac.
            Tu trzeba miec;Pancerna psychike i dobre zdrowie"-koniec cytatu.
            Taki powinien byc lider i taki jest.
            Przedtem oczywiscie wszystko na sprzedaz.
            Tak jak to pisal teraz Zbigniew-jasne,proste,jednoznaczne przepisy prawne,by
            maly czy sredni kapitalista nie musial byc po mocnych studiach jak Joanna i
            zatrudniac przy okazji kilku innych fachowcow do prowadzenia biznesu-bo to
            podnosi koszty.
            Maly i sredni biznes powinien byc prowadzony-jak w Stanach-przez czlowieka po
            zawodowce lub szkole sredniej,a administracja grzeje dupe na cieplych stolkach
            zeby mu w tym pomagac.
            Tylko te nieudaczniki administracyjne w Polsce nie wiedza ze ich pensje sa
            placone z podatkow malego i sredniego biznesu,bo duzy wie jak wywiesc zyski z
            kraju.
            Czytam o Panstwowym Monopolu Loteryjnym.Lobbingu loteryjnym i jak to Amerykanin
            ratuje Monopol.Taka zabawa trzecioswiatowej Polski w ktorej przez ten wielki
            obity blacha blat stolu widac kapuche przeplywajaca pod stolem.
            Co ma z tego budzet panstwa? A moze dlaczego jest pusty?
            Owszem frijk-przesadzilem z nowym prawem wyborczym.
            No wiec jakby pomieszac troche kapital z komuna i dac kazdemu po jednym glosie
            a tym co placa wiecej podatkow po kilka wiecej glosow?
            Przeciez wiesz ze gdyby byl liniowy 20% zadnych kumpli zadnych ulg to by
            wystarczylo na wyd budzetu,A jak nie to reszte sprywatyzowac.
            80 % kapuchy i tak zatrzymujesz przy sobie i wydajesz ja zgodnie z wlasnymi
            kaprysami.
            20 % idzie do niemot ktore z duzym prawdopodobienstwem je zmarnuja.
            Gdy masz biznes i kapuche ,to zmuszasz tych ciemakow sejmowych do tworzenia
            ustawodastwa probiznesowego.
            Przy obecnej sytuacji Joanna jest-o skrzydlo motyla-od wyfruniecia z Polski.
            Bush jest probiznesowy i dlatego wierze ze mu sie uda,oczywiscie ma do
            przekupienia w Kongresie opozycje demokratycza.
            Jak to smiesznie brzmi-opozycja demokratyczna.
            To tak jakby Bush byl karbowym.

            • Gość: frijk Re:Silna Ameryka. Hi frijk-polubilem cie. IP: *.dmi.tut.fi 08.08.01, 07:57
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > No wiec z tym rzuceniem palenia przeze mnie w Ameryce-trafiles frijk na wiecej
              > niz 100%.
              > Polski rat race mnie do tego nie zmusil,ale amerykanski -owszem.

              No wlasnie. Tylko pamietaj o jednym - rat race jest dobry dla mlodych, zdrowych
              z pancerna psychika. Jak wypadniesz z rat race to jestes zdolowany, nie?
              Rat race nie jest latwo/dobrze adaptowalny do spoleczenstw z dluga historia
              opartych na wspolnym etosie i solidarzymie. To jest fundamentalna roznica
              miedzy Europa a Ameryka.

              > Tak jak to pisal teraz Zbigniew-jasne,proste,jednoznaczne przepisy prawne,by
              > maly czy sredni kapitalista nie musial byc po mocnych studiach jak Joanna i
              > zatrudniac przy okazji kilku innych fachowcow do prowadzenia biznesu-bo to
              > podnosi koszty.
              > Maly i sredni biznes powinien byc prowadzony-jak w Stanach-przez czlowieka po
              > zawodowce lub szkole sredniej,a administracja grzeje dupe na cieplych stolkach
              > zeby mu w tym pomagac.
              > Tylko te nieudaczniki administracyjne w Polsce nie wiedza ze ich pensje sa
              > placone z podatkow malego i sredniego biznesu,bo duzy wie jak wywiesc zyski z
              > kraju.

              Zapominasz od drugiej stronie obrazu: Biedny kraj ma slabe panstwo w kotrym
              jest duzo czarnej strefy. A wiec zeby miec proste przepsiy trzeba miec silne
              panstwo. Powiedz cos na temat IRS.


              > Czytam o Panstwowym Monopolu Loteryjnym.Lobbingu loteryjnym i jak to
              > Amerykanin
              > ratuje Monopol.Taka zabawa trzecioswiatowej Polski w ktorej przez ten wielki
              > obity blacha blat stolu widac kapuche przeplywajaca pod stolem.
              > Co ma z tego budzet panstwa? A moze dlaczego jest pusty?

              O co ci chodzi? Firma amerykanska instalujaca technologie? Co w tym dziwnego?


              > Owszem frijk-przesadzilem z nowym prawem wyborczym.
              > No wiec jakby pomieszac troche kapital z komuna i dac kazdemu po jednym glosie
              > a tym co placa wiecej podatkow po kilka wiecej glosow?
              > Przeciez wiesz ze gdyby byl liniowy 20% zadnych kumpli zadnych ulg to by
              > wystarczylo na wyd budzetu,A jak nie to reszte sprywatyzowac.
              > 80 % kapuchy i tak zatrzymujesz przy sobie i wydajesz ja zgodnie z wlasnymi
              > kaprysami.
              > 20 % idzie do niemot ktore z duzym prawdopodobienstwem je zmarnuja.
              > Gdy masz biznes i kapuche ,to zmuszasz tych ciemakow sejmowych do tworzenia
              > ustawodastwa probiznesowego.

              Masz pociagi libertarianskie. Dlaczego liniowegp podatku nie ma w USA?

              > Przy obecnej sytuacji Joanna jest-o skrzydlo motyla-od wyfruniecia z Polski.

              Bajki. Najwiekszy problem w Poslce jest obecnie z koniunktura. Wiec ci co robia w
              Polsce biznes nie wyfruna bo wiedza ze *dla nich* robienie biznesu zagranica
              bedzie jeszcze trudniejsze.



              • Gość: Zbigniew Re:Silna Ameryka. Hi frijk-polubilem cie. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.01, 20:55
                >Tak jak to pisal teraz Zbigniew-jasne,proste,jednoznaczne przepisy prawne,
                > by maly czy sredni kapitalista nie musial byc po mocnych studiach jak Joanna
                > i zatrudniac przy okazji kilku innych fachowcow do prowadzenia biznesu-bo to
                > podnosi koszty.
                > > Maly i sredni biznes powinien byc prowadzony-jak w Stanach-przez czlowieka
                > po zawodowce lub szkole sredniej,a administracja grzeje dupe na cieplych stol
                > kach zeby mu w tym pomagac.
                > > Tylko te nieudaczniki administracyjne w Polsce nie wiedza ze ich pensje sa
                > > placone z podatkow malego i sredniego biznesu,bo duzy wie jak wywiesc zysk
                > i z kraju.

                Frijk , nie wiem jaki masz zawód ( sądzę że jesteś jakimś UW-olwskim biurokratą
                lub chcącym się załapać na posadę ) ale ja skończyłem studia w Niemczech i wiem
                jak się tam prowadzi firmę bo handluję z Niemcami - mam przedstawicielstwo jednej
                z firm z RFN na Polskę ). Rzeczywiście jak twierdzi Maciej człowiek bez kontaktów
                i wykształcenia ale z głową ma tam szansę rozwinąć biznes. Mam znajomych , którzy
                otworzyli biznes , a bank zamiast kredytu z różnymi bzdurnymi zabezpieczeniami na
                25 % jak to w Polsce zaproponował im ... nieograniczony kredyt ( na 6 % rocznie )
                bez zabezpieczeń , pod warunkiem , że 51% udziałów w firmie będzie miał bank.
                Po prostu mieli dobry pomysł , wykształcenie i kwalifikacje a bank zwietrzył
                interes na dywidendę i dodatkowo odsetki.
                Znam gościa po zawodówce , co startując od zera miał pomysł , i wykupił fabrykę
                w której uczył się zawodu ( oczywiście ją przebranżowił ).Teraz zatrudnia 90 osób.
                Niemcy postawiły na produkcję i eksport , a spróbuj u nas Pani z Wysokiego Urzędu
                Skarbowego wytłumaczyć , że wydatki na reklamę lub promocję za granicą , gdy nie
                masz tam jeszcze ani jednego klienta są kosztem uzyskania przychodu ( którego
                jeszcze nie ma ). Ci nasi pożal się Boże rządzący utrącili już nie jeden biznes
                przez idiotyczne przepisy , a teraz użalają się , że brakuje kasy .
                Dużą rolę gra też tutaj otwarcie na świat i mentalność w Polsce niesprzyjająca
                biznesowi. Nie wiem czy wiesz ale w byłej NRD ( w przeciwieństwie do Polski )
                często były właściciel upaństwowionej fabryki pozostawał jej dyrektorem i był
                ceniony jako fachowiec ( często na "wnioskach racjonalizatorskich" które sam
                sobie zatwierdzał otrzymywał nieopodatkowane bardzo duże jak na ówczesne warunki
                pieniądze , aby tylko nie zechciał wyjechać do RFN ).

                > w
                > Polsce biznes nie wyfruna bo wiedza ze *dla nich* robienie biznesu zagranica
                > bedzie jeszcze trudniejsze.

                Znam w ostatnim roku już kilka takich wypadków , ludzi co w Polsce prowadzili
                biznes ( dobrzy fachowcy )i dali dyla z Polski ( do USA) lub przenieśli fabryki
                produkujące na eksport na Zachód na Ukrainę lub do Rumunii .
                Z obserwacji wiem , że w Polsce przez ostatnie kilka lat można rozwinąć biznes
                gdy :
                1) ma się dojścia do zamówień publicznych ( vide Pan Krauze )
                2) ma się swoich ludzi w rządzie i sejmie ( vide Pan Grabek )
                3) ma się pseudo ZPCHR ( vide Telefonika )
                4) kantuje się na VAT ( vide HELLENA )
                5) pierze się pieniądze dla mafii
                6) jest się figurantem dla firm z zagranicy
                7) Co jest oczywistością nie płaci się uczciwie wszystkich podatków.
                a najlepiej gdy pk-ty 1-7 występują łącznie.
                Jest tylko pytanie : CZY JEST TO NORMALNA GOSPODARKA ?

                W jednym ze swoich postów pisałeś , że wartość pieniądza powinien ustalać rynek.
                Jednakże de facto rynek ustala wartość pieniądza tylko w pewnym przedziale dbając
                o to aby nie dochodziło do pewnych wahań między jednym miastem ( kantorem,
                bankiem) a drugim. Zachodzi tu analogia do ustalania przez rynek ceny wódki i
                benzyny ( gdzie przedział wahań cen ustala państwo ustalając wysokość akcyzy , a
                w przypadku ceny pieniądza ustalając odgórnie wysokość stóp procentowych i inne
                parametry , jak jeszcze niedawno dopuszczalne odhylenie od tzw. parytetu ).

                Tak więc Frijk , POLSKA TO OBECNIE BAGNO I NIE MASZ CO CHWALIĆ BALCERA I INNYCH
                KTÓRZY DO TEGO DOPROWADZILI.Sam uważam , że fakt , że Balcer cytuje Friedmana
                o niczym nie świadczy , gdyż cała praktyka działania jego urzędu ( zarówno w MF
                jak i w NBP ) nie świadczy dobrze o tym człowieku.
                • Gość: frijk Re:Silna Ameryka/ PARANOJA porownan IP: *.dmi.tut.fi 09.08.01, 22:46
                  Gość portalu: Zbigniew napisał(a):



                  > z firm z RFN na Polskę ). Rzeczywiście jak twierdzi Maciej człowiek bez kontakt
                  > ów
                  > i wykształcenia ale z głową ma tam szansę rozwinąć biznes. Mam znajomych , któr
                  > zy
                  > otworzyli biznes , a bank zamiast kredytu z różnymi bzdurnymi zabezpieczeniami
                  > na
                  > 25 % jak to w Polsce zaproponował im ... nieograniczony kredyt ( na 6 % rocznie
                  > )
                  > bez zabezpieczeń , pod warunkiem , że 51% udziałów w firmie będzie miał bank.
                  > Po prostu mieli dobry pomysł , wykształcenie i kwalifikacje a bank zwietrzył
                  > interes na dywidendę i dodatkowo odsetki.
                  > Znam gościa po zawodówce , co startując od zera miał pomysł , i wykupił fabrykę
                  > w której uczył się zawodu ( oczywiście ją przebranżowił ).Teraz zatrudnia 90 os
                  > ób.
                  > Niemcy postawiły na produkcję i eksport ,

                  O ludzie, czy wy zupelnie nie zdajecie sobie sprawy z paranoi takich porownan?
                  Gdzie tu jest logika:

                  1. Dyskusja byla o tym ze ***przecietnie*** biorac emigrant z Polski bedzie
                  mial o wiele wieksze trudnosci z otworzeniem i prowadzeniem biznesu zagranica
                  niz w Polsce. Wynika to z calej fury przyczyn i potwierdzaja to proste
                  obserwacje. Zagranica jest dla pracobiorcow a nie dla pracodawcow. Dlatego ci co
                  robia biznes w Polsce nie przenosza sie zagranice. Nie oznacza to ze nie ma
                  przypadkow ze ktos wyjechal i robi dobry biznes. Ale jest to rzadkie. Tak samo
                  w Polsce ludzie robia dobry biznes i tez nie jest to czeste.

                  2. I znowu to prownywanie z Niemcami: tam tanie kredyty a w Polsce drogie.
                  Tyle ze Niemcy to najpotezniejsza ekonomia w Europie, drugi swiatowy exporter
                  tuz po USA. Czyli fantastyczny potencjal ekonomiczny. Gdzie tu robic porownania
                  z sytuacja Polski? Lepiej patrzec na przyklady np. na Bundesbank.
                  .
                  > > Polsce biznes nie wyfruna bo wiedza ze *dla nich* robienie biznesu zagran
                  > ica bedzie jeszcze trudniejsze.
                  > Znam w ostatnim roku już kilka takich wypadków , ludzi co w Polsce prowadzili
                  > biznes ( dobrzy fachowcy )i dali dyla z Polski ( do USA) lub przenieśli fabryki

                  Znowu: czy jest to statystycznie istotne? Na pewno bylo wiecej firm z Ameryki
                  ktore zaczely robic biznes w Polsce.

                  > produkujące na eksport na Zachód na Ukrainę lub do Rumunii .

                  No to jest zjawisko normalne - poszli tam bo sa nizsze koszty. I sa tam
                  obcymi kapitalistami ktorzy wykupuja majatek, wyzyskuja ludzi i nie placa
                  podatkow hehe. No ale jak Polakow wyzyskuja to jest be, a jak Polacy innych
                  to jest cacy haha.

                  > Z obserwacji wiem , że w Polsce przez ostatnie kilka lat można rozwinąć biznes
                  > gdy :
                  > 1) ma się dojścia do zamówień publicznych ( vide Pan Krauze )
                  > 2) ma się swoich ludzi w rządzie i sejmie ( vide Pan Grabek )
                  > 3) ma się pseudo ZPCHR ( vide Telefonika )
                  > 4) kantuje się na VAT ( vide HELLENA )
                  > 5) pierze się pieniądze dla mafii
                  > 6) jest się figurantem dla firm z zagranicy
                  > 7) Co jest oczywistością nie płaci się uczciwie wszystkich podatków.
                  > a najlepiej gdy pk-ty 1-7 występują łącznie.
                  > Jest tylko pytanie : CZY JEST TO NORMALNA GOSPODARKA ?

                  Co nieco przesadzasz bo ktos towar dostarcza. Ale jest to slaba gospodarka bo
                  panstwo jest slabe.



                  > W jednym ze swoich postów pisałeś , że wartość pieniądza powinien ustalać rynek
                  > .
                  > Jednakże de facto rynek ustala wartość pieniądza tylko w pewnym przedziale dbaj
                  > ąc
                  > o to aby nie dochodziło do pewnych wahań między jednym miastem ( kantorem,
                  > bankiem) a drugim. Zachodzi tu analogia do ustalania przez rynek ceny wódki i
                  > benzyny ( gdzie przedział wahań cen ustala państwo ustalając wysokość akcyzy ,
                  > a
                  > w przypadku ceny pieniądza ustalając odgórnie wysokość stóp procentowych i inne
                  >
                  > parametry , jak jeszcze niedawno dopuszczalne odhylenie od tzw. parytetu ).
                  >
                  > Tak więc Frijk , POLSKA TO OBECNIE BAGNO I NIE MASZ CO CHWALIĆ BALCERA I INNYCH
                  > KTÓRZY DO TEGO DOPROWADZILI.Sam uważam , że fakt , że Balcer cytuje Friedmana
                  > o niczym nie świadczy , gdyż cała praktyka działania jego urzędu ( zarówno w MF
                  > jak i w NBP ) nie świadczy dobrze o tym człowieku.

                  No rozumiem, ty chcialbys tanich kredytow na poziomie niemieckim. Przy okazji
                  na pewno chcialbys niskiej inflacji i zeby waluta miala wartosc jak jedziesz na
                  wczasy zagranice. A ten Balcer nie chce dac.

                  To jest mentalnosc Gierkowcow: lapac kase, nie pytac skad sie bierze, byle nabrac
                  dla siebie. Potem inni beda za to placili.
                  • Gość: Zbigniew Re:Silna Ameryka/ PARANOJA porownan IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.01, 12:45
                    > 1. Dyskusja byla o tym ze ***przecietnie*** biorac emigrant z Polski bedzie
                    > mial o wiele wieksze trudnosci z otworzeniem i prowadzeniem biznesu zagranica
                    > niz w Polsce.
                    Moi znajomi to Niemcy.Choć mąż mojej kuzynki w Wiedniu-Polak jest całkiem
                    normalnym przedsiębiorcą ( dzierżawcą stacji ARAL-a ) i wcale nie jest tak
                    trudno otworzyć Polakom własny biznes za granicą ( znam masę przykładów , choć
                    zwykle nie są to duże firmy).

                    > 2. I znowu to prownywanie z Niemcami: tam tanie kredyty a w Polsce drogie.
                    > Tyle ze Niemcy to najpotezniejsza ekonomia w Europie, drugi swiatowy exporter
                    > tuz po USA. Czyli fantastyczny potencjal ekonomiczny. Gdzie tu robic porownania
                    > z sytuacja Polski? Lepiej patrzec na przyklady np. na Bundesbank.

                    A czemu Estonia nie jest najpotężniejszą ekonomią w Europie , a ma stabilną
                    walutę , podobnie Litwa , Czechy itd. ?
                    Czemu Polska ma być gorsza ?

                    > > Z obserwacji wiem , że w Polsce przez ostatnie kilka lat można rozwinąć b
                    > iznes
                    > > gdy :
                    > > 1) ma się dojścia do zamówień publicznych ( vide Pan Krauze )
                    > > 2) ma się swoich ludzi w rządzie i sejmie ( vide Pan Grabek )
                    > > 3) ma się pseudo ZPCHR ( vide Telefonika )
                    > > 4) kantuje się na VAT ( vide HELLENA )
                    > > 5) pierze się pieniądze dla mafii
                    > > 6) jest się figurantem dla firm z zagranicy
                    > > 7) Co jest oczywistością nie płaci się uczciwie wszystkich podatków.
                    > > a najlepiej gdy pk-ty 1-7 występują łącznie.
                    > > Jest tylko pytanie : CZY JEST TO NORMALNA GOSPODARKA ?
                    >
                    > Co nieco przesadzasz bo ktos towar dostarcza. Ale jest to slaba gospodarka bo
                    > panstwo jest slabe.

                    Oczywiście ktoś towar dostarcza , tak jak dostarczał towar do sklepów za PRL.
                    Ale bez normalnej konkurencji nikt się nie będzie wysilał , a to jest kluczem
                    do rozwoju Polski , niższych cen i solidniejszej waluty .Poza takie przykłady
                    demoralizują i zniechęcają do wszystkiego.

                    > No rozumiem, ty chcialbys tanich kredytow na poziomie niemieckim. Przy okazji
                    > na pewno chcialbys niskiej inflacji i zeby waluta miala wartosc jak jedziesz na
                    > wczasy zagranice. A ten Balcer nie chce dac.
                    > To jest mentalnosc Gierkowcow: lapac kase, nie pytac skad sie bierze, byle nabr
                    > ac dla siebie. Potem inni beda za to placili.

                    Ponawiam pytanie :
                    Czemu Estonia , Łotwa , Litwa , Czechy etc. mają to wszystko tj. stabilną walutę
                    i niskie stopy procentowe ( choć nie mają Balcerowicza ! )a my mieć nie możemy ?


          • Gość: azra Re: Gierek i Balcerowicz IP: 213.38.92.* 06.08.01, 12:17
            Zbigniew - zgdadzam sie z Toba w 100% - polskie prawo to jeden wielki balagan i
            trzeba to jak najszybciej zmienic, zeby w koncu cos moglo z miejsca ruszyc.
        • Gość: azra Re: Gierek i Balcerowicz IP: 213.38.92.* 06.08.01, 11:39
          Gość portalu: Fizyk napisał(a):

          > 2) wbrew temu, co pisze Azra, polityka Balcerowicza
          > byla raczej nieprzyjazna dla edukacji innych waznych
          > sfer uslug publicznych.
          Nigdzie nie pisalem ze byla przyjazna. Jesli jednak tak uwazasz, to prosze
          zacytuj.

          > Moze i nie mogl, ale mnie sie wydaje, ze nie chcial
          > lub nie pomyslal.
          Nie bedziemy wiedziec na pewno dopoki sie go nie spytamy.

          > 11) Do Azry: Nie zgadzam sie, ze prywatne firmy ucza
          > angielskiego efektywniej (liczba slowek razy liczba
          > uczniow na wydana zlotowke) niz szkoly panstwowe..
          > Problemem jest, ze osiagaja pewna (dosyc nisko
          > polozona) bariere jakosci. Natomiast sa niezastapione w
          > tworzeniu pewnych szans dla tych szerokich rzesz, ktore nigdy nie
          > byloby stac na prywatne kursy.
          No jezeli tak zdefiniujesz efektywnosc nauczania to zgadzam sie z Toba, ze szkoly
          panstwowe ucza efektywniej. Tylko jak sam zauwazyles, ze maja dosc nisko polozona
          bariere jakosci. A przeciez piszac o edukacji, na pewno miales na mysli na mysli
          raczej wysoki poziom, bo co nam z byle jakiej edukacji. Zauwaz, ze badzo duza
          czesc osob, ktore chca jednak nauczyc sie PORZADNIE jezyka obcego uczy sie go w
          szkolach rywatnych, u prywatnych nauczycieli i na kursach jezykowych za granica.
          (mam tylko nadzieje, ze nie zinterpetujesz tego, jako zaprzeczenia sensu uczenia
          jezykow obcych w szkolach)
          ZGADZAM SIE Z TOBA w kazdym szczegole dotyczacym edukacji (przynajmnie z tym co
          do tej pory pisales) Ze jest ona podstawa rozwoju spoleczenstwa, ze powinna byc
          priorytetem kazego rzadu. Tylko nie mi to mow, tylko rzadzacym. To od nich
          powinnismy tego wymagac.

          > 12) Do Azry: Dalej mieszasz panstwowe przedsiebiorstwa
          > z uslugami publicznymi, ktorym tylko panstwo moze podolac. (
          No mi sie wydaje ze nie mieszam. Pisalem juz chyba o tym. Nie odmawiam panstwu
          funkcji, ktorym tylko ono moze podolac.

          > swoja droga:
          > To jest ciekawe, sprzedaje sie najbardziej intratne
          > czesci panstwa,
          > zostawiajac te "niesprzedawalne" i potem dowodzi
          > sie, jak prywatne jest bardziej oplacalne od
          > publicznego.)
          Ba.. sprzedaje sie te najbardziej intratne czesci panstwa, ktore potem OSIAGAJA
          LEPSZE WYNIKI
          Moim prywatnym zdaniem prywatyzacja mogla byc przeprowadzona lepiej. Nie
          ustrzeglo sie bledow.

          > Piszac o publicznym, ktore buduje
          > przyszle bogactwo, chcialem wyrazic ze inwestycje w
          > sady, drogi i
          > edukacje szybko by sie Polsce zwrocily. Mniej panstwa
          > w gospodarcze,
          > ale wiecej panstwa w panstwie! Jednym slowem, nie
          > minimalny
          > budzet jest celem, tylko taki budzet, ktory
          > minimalnie obciazajac
          > przedsiebiorstwa stwarza jak najlepsze warunki dla
          > wartosciowych
          > inwestycji i swobodnego rozwoju gospodarki. U nas
          > odciazono zarobki
          > (mamy w Polsce NISKIE podatki dochodowe) i niestety
          > znacznie
          > pogorszono poziom uslug publicznych. Ja bym chetnie
          > zaplacil
          > wiekszy podatek, jesliby od tego poprawila sie
          > sprawnosc sadow,
          > policji i poziom wyksztalcenia Polakow. W USA jest
          > ogromny szacunek
          > do publicznego i ludzie lepiej rozumieja, ze bez
          > policji, sadow i edukacji
          > (takze publicznej) USA szlag by trafil. Aha, i od
          > przedszkola spiewaja
          > "Gwiazdzisty Sztandar", a Greenspan prowadzi z narodem
          > dialog, a nie monolog.
          >
          > Coz, jestem pewnie naiwnym idealista.
          > Czesc

          • Gość: Fizyk Re: Gierek i Balcerowicz / zeby nie bylo za slodko IP: *.tsl.uu.se 06.08.01, 18:55
            Gość portalu: azra napisał(a):

            > Gość portalu: Fizyk napisał(a):
            >
            > > 2) wbrew temu, co pisze Azra, polityka Balcerowicza
            > > byla raczej nieprzyjazna dla edukacji innych
            waznych
            > > sfer uslug publicznych.
            > Nigdzie nie pisalem ze byla przyjazna. Jesli jednak tak
            uwazasz, to prosze
            > zacytuj.
            Zgoda. Nie pisales, bo nie byla. Nie - byla - a wiec
            zawalil (wspol-).

            >
            > > Moze i nie mogl, ale mnie sie wydaje, ze nie chcial
            > > lub nie pomyslal.
            > Nie bedziemy wiedziec na pewno dopoki sie go nie
            spytamy.
            masz dojscie? zapytaj!

            > > Problemem jest, ze osiagaja pewna (dosyc nisko
            > > polozona) bariere jakosci. Natomiast sa niezastapione
            w
            > > tworzeniu pewnych szans dla tych szerokich rzesz,
            ktore nigdy nie
            > > byloby stac na prywatne kursy.
            > No jezeli tak zdefiniujesz efektywnosc nauczania to
            zgadzam sie z Toba, ze
            > szkoly panstwowe ucza efektywniej. Tylko jak sam
            zauwazyles, ze maja dosc
            > nisko polozona bariere jakosci.
            > A przeciez piszac o edukacji, na pewno miales na mysli
            na mysl
            > i raczej wysoki poziom, bo co nam z byle jakiej
            edukacji.

            Dokladnie. Ale - na razie za lekcje z 20 osobami panstwo
            placi nauczycielom
            mniej niz za godzine nauki na Wolnym Rynku.
            Jakby zaplacilo 2 razy wiecej, dalej byloby taniej, a
            mozna
            by juz wymagac dobrej jakosci.


            > Zauwaz, ze badzo duza
            > czesc osob, ktore chca jednak nauczyc sie PORZADNIE
            jezyka obcego
            > uczy sie go w szkolach prywatnych, u prywatnych
            nauczycieli i na kursach > > jezykowych za granica

            Owszem, bo jest bariera jakosci. Ale te bariere generuja
            smiesznie niskie zarobki (znacznie ponizej WARTOSCI
            RYNKOWEJ)
            nauczycieli. Powiem wiecej - bogatym oplaca sie zeby
            szkonictwo
            publiczne bylo marne. Wtedy ich dzieci z dostepem do
            drogich -
            prywatnych lekcji maja bonus w takim spoleczenstwie.
            Ale - spoleczenstwo jako calosc i ekonomia na tym traca.


            > ZGADZAM SIE Z TOBA w kazdym szczegole dotyczacym
            edukacji (przynajmnie z tym co
            > do tej pory pisales) Ze jest ona podstawa rozwoju
            spoleczenstwa, ze powinna byc
            > priorytetem kazego rzadu. Tylko nie mi to mow, tylko
            rzadzacym. To od nich
            > powinnismy tego wymagac.

            Balcer byl szefem najbardziej inteligenckiej partii w
            Polsce.
            I (wspol-)dolozyl nauczycielom. Latwiej trzymac lape
            na zagadnieniu formalnym (stopach) niz byc mezem stanu...

            >
            > > 12) Do Azry: Dalej mieszasz panstwowe
            przedsiebiorstwa
            > > z uslugami publicznymi, ktorym tylko panstwo moze
            podolac. (
            > No mi sie wydaje ze nie mieszam. Pisalem juz chyba o
            tym. Nie odmawiam
            > panstwu funkcji, ktorym tylko ono moze podolac.

            No wiec obywatele powinni na te uslugi placic po cenach
            godziwych (podatki), juz nie marze o rynkowych.

            > Ba.. sprzedaje sie te najbardziej intratne czesci
            panstwa, ktore potem
            > OSIAGAJA LEPSZE WYNIKI

            Czesto kosztem pogorszenia standardu uslug lub/i
            podniesienia cen.
            Np. koleje w Anglii...
            Choc zgadzam sie, ze panstwowe przedsiebiorstwa sa
            zrodlem
            mnostwa klopotow. Ale panstowe szkoly, sady i szpitale sa
            i jeszcze dlugo beda - w Polsce potrzebne.

            > Moim prywatnym zdaniem prywatyzacja mogla byc
            przeprowadzona lepiej. > >Nie ustrzeglo sie bledow.
            >
            Chyba tak. Dlatego wlasnie, ze czlowiek (nawet Czlowiek
            ze Stop (B))
            jest podatny jest na slawe, zaszczyty, korupcje i bledy -
            wie trzeba patrzyc na rece i krytykowac madrze.
            By
            • Gość: azra Re: Gierek i Balcerowicz / zeby nie bylo za slodko IP: 213.38.92.* 07.08.01, 13:56
              Gość portalu: Fizyk napisał(a):


              > > > Moze i nie mogl, ale mnie sie wydaje, ze nie chcial
              > > > lub nie pomyslal.
              > > Nie bedziemy wiedziec na pewno dopoki sie go nie
              > spytamy.
              > masz dojscie? zapytaj!
              Nie mam. Az tak mi nie zalezy.

              > Dokladnie. Ale - na razie za lekcje z 20 osobami panstwo
              > placi nauczycielom
              > mniej niz za godzine nauki na Wolnym Rynku.
              > Jakby zaplacilo 2 razy wiecej, dalej byloby taniej, a
              > mozna by juz wymagac dobrej jakosci.
              Mozna by - ale to wszystko gdyby. Pytanie jeszcze skad wziac pieniadze (moim
              zdaniem nauczyciele zdecydowanie za malo zarabiaja)

              > Owszem, bo jest bariera jakosci. Ale te bariere generuja
              > smiesznie niskie zarobki (znacznie ponizej WARTOSCI
              > RYNKOWEJ)
              > nauczycieli. Powiem wiecej - bogatym oplaca sie zeby
              > szkonictwo
              > publiczne bylo marne. Wtedy ich dzieci z dostepem do
              > drogich -
              > prywatnych lekcji maja bonus w takim spoleczenstwie.
              ogaci przewaznie maja wiecej bonusow niz ubodzy. Nie tylko w mozliwosciach
              edukacji.
              > Ale - spoleczenstwo jako calosc i ekonomia na tym traca.
              A i owszem.

              > Balcer byl szefem najbardziej inteligenckiej partii w
              > Polsce.
              > I (wspol-)dolozyl nauczycielom. Latwiej trzymac lape
              > na zagadnieniu formalnym (stopach) niz byc mezem stanu...
              Nie da sie ukryc ze latwiej. Tylko zauwaz, ze wiekszosc rzeczy ktore chciala
              zrobic UW nie przeszly - mieli naprawde sporo ciekawych pomyslow, ktore nie
              zostaly zrealizowane z wiadomych powodow.

              > No wiec obywatele powinni na te uslugi placic po cenach
              > godziwych (podatki), juz nie marze o rynkowych.
              Hm.. czy aby na pewno? Cecha uslug publicznych jest to, ze ciezko zefiniowac ich
              koszt (koszt na jednostke) i zakres z korzystania tych uslug jest nieronomierny.
              Poza tym gdyby dalo sie to sprywatyzowac i urynkowic, to panstwo nie byloby do
              tego potrzebne.

              > > Ba.. sprzedaje sie te najbardziej intratne czesci
              > panstwa, ktore potem
              > > OSIAGAJA LEPSZE WYNIKI
              > Czesto kosztem pogorszenia standardu uslug lub/i
              > podniesienia cen.
              Powiedzialbym ze czesciej jest sytuacja przeciwna, czyli czesciej osiagaja
              polepszenie standardu uslug i spadek cen.

              > Np. koleje w Anglii...
              Jeden przyklad.

              > Choc zgadzam sie, ze panstwowe przedsiebiorstwa sa
              > zrodlem mnostwa klopotow. Ale panstowe szkoly, sady i szpitale sa
              > i jeszcze dlugo beda - w Polsce potrzebne.
              Ba.. rzeklbym ze niektore z nich to raczej caly czas.

              > > Moim prywatnym zdaniem prywatyzacja mogla byc
              > przeprowadzona lepiej. > >Nie ustrzeglo sie bledow.
              > >
              > Chyba tak. Dlatego wlasnie, ze czlowiek (nawet Czlowiek
              > ze Stop (B))
              > jest podatny jest na slawe, zaszczyty, korupcje i bledy -
              > wie trzeba patrzyc na rece i krytykowac madrze.
              Wlasnie.. krytykowac madrze.

              Przy czym chcialbym zauwazyc, ze milo iz dochodzimy takze do wspolnych, zgodnych
              wnioskow.

              Pozdrawiam
            • Gość: frijk Re: Gierek i Balcerowicz / Myslenie Gierkowcow IP: *.dmi.tut.fi 09.08.01, 23:01
              Gość portalu: Fizyk napisał(a):


              > Dokladnie. Ale - na razie za lekcje z 20 osobami panstwo
              > placi nauczycielom mniej niz za godzine nauki na Wolnym Rynku.
              > Jakby zaplacilo 2 razy wiecej, dalej byloby taniej, a
              > moznamby juz wymagac dobrej jakosci.

              No wlasnie. W ogole panstwo powinno dobrze placic.
              Tylko maly problem: skad wziac kase? Balcer powinien dac?

              > Owszem, bo jest bariera jakosci. Ale te bariere generuja
              > smiesznie niskie zarobki (znacznie ponizej WARTOSCI
              > RYNKOWEJ) nauczycieli.

              Hmm, gdzie jest ten rynek? Czekaja miejsca pracy?
              Zdaje sie ze jest tez odwrotnie: ludzie cenia panstwowe
              posady bo maja stala robote chociaz nisko platna. A wiec
              place nauczycieli sa mniej wiecej zgodne z wartoscia rynkowa....


              > > ZGADZAM SIE Z TOBA w kazdym szczegole dotyczacym
              > edukacji (przynajmnie z tym co
              > > do tej pory pisales) Ze jest ona podstawa rozwoju
              > spoleczenstwa, ze powinna byc
              > > priorytetem kazego rzadu. Tylko nie mi to mow, tylko
              > rzadzacym. To od nich powinnismy tego wymagac.

              Wspaniale, fenomenalne, fantastyczne hasla. Male pytanie:
              skad wziac na to kase?


              > Balcer byl szefem najbardziej inteligenckiej partii w
              > Polsce. I (wspol-)dolozyl nauczycielom. Latwiej trzymac lape
              > na zagadnieniu formalnym (stopach) niz byc mezem stanu...

              Haha. Czyli Balcer ma gdzies qpe forsy i ja ukrywa nie chcac
              dac biednym nauczycielom? Panowie, wiecej elementarnego realizmu:
              czy nie widzicie ze kasa jest pusta?

              • Gość: guru Re:Odpuście już Gierka i innych... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.08.01, 00:20
                Panowie i Panie chyba zaczynacie zjeżdżać na boczny tor?
                Miało być o PLN??????
              • Gość: Fizyk Re: Gierek i Balcerowicz / Myslenie Gierkowcow IP: *.tsl.uu.se 10.08.01, 10:19
                Gość portalu: frijk napisał(a):

                > Gość portalu: Fizyk napisał(a):
                >
                >
                > > Dokladnie. Ale - na razie za lekcje z 20 osobami
                panstwo
                > > placi nauczycielom mniej niz za godzine nauki na
                Wolnym Rynku.
                > > Jakby zaplacilo 2 razy wiecej, dalej byloby taniej, a
                > > moznamby juz wymagac dobrej jakosci.
                >
                > No wlasnie. W ogole panstwo powinno dobrze placic.
                > Tylko maly problem: skad wziac kase? Balcer powinien
                dac?
                >
                Nie, podatnicy i biznesmeni. Jako murowana inwestycje.
                Zreszta, teraz to juz jest klapa, ale 4 lata
                temu byl jeszcze manewr. Wtedy wlasnie Balcer zaspal.
                Np. bon edukacyjny nie wymagalby ani zlotowki.

                Ludzie chca edukacji i czesto przeplacaja ja w prywatnych
                szkolach/uczelniach, (na szczescie nie wszystkich) ktore
                po prostu sprzedaja dyplomy.

                > > Owszem, bo jest bariera jakosci. Ale te bariere
                generuja
                > > smiesznie niskie zarobki (znacznie ponizej WARTOSCI
                > > RYNKOWEJ) nauczycieli.
                >
                > Hmm, gdzie jest ten rynek?
                Korepetycje... Prywatne, drogie szkoly.
                Odchodzednie DOBRYCH nauczycieli.
                Pozostaja tacy, co lepiej ich do dzieci nie dopuszczac.
                Rynek...

                > Czekaja miejsca pracy?
                Tu mnie masz. Nie czekaja. Tylko, kto je bierze i
                dlaczego?
                Mozemy udawac, ze placimy, a nauczyciele beda udawali, ze
                ucza,
                dzieci/studenci beda udawac, ze cos umieja i potem im to
                juz
                zostanie. Tylko pracodawca zachodni lub nasz ich potem
                nie zatrudni...

                > Zdaje sie ze jest tez odwrotnie: ludzie cenia panstwowe
                > posady bo maja stala robote chociaz nisko platna. A
                wiec
                > place nauczycieli sa mniej wiecej zgodne z wartoscia
                rynkowa....
                >
                Jesli zgodzisz sie na to, ze ucza byle jak - lub jeszcze
                gorzej - zle -
                to owszem.


                > Wspaniale, fenomenalne, fantastyczne hasla. Male
                pytanie:
                > skad wziac na to kase?
                >
                Po pierwsze trzeba chciec. Po drugie, wczesniej jeszcze
                byla kasa.
                Po trzecie czesc mozna bylo zrobic bez kasy, gdyby
                uwielbiany
                Balcer zechcial miec niegdys wzglad na tak przyziemne
                sprawy.
                Jego ludzie by posluchali. A on w kolko - nizsze podatki
                i niski
                deficyt. Troche tak, jakby nauczyciele mieli splacac
                dlugi PRL,
                a biznesmeni - nie.

                >
                > > Balcer byl szefem najbardziej inteligenckiej partii w
                > > Polsce. I (wspol-)dolozyl nauczycielom. Latwiej
                trzymac lape
                > > na zagadnieniu formalnym (stopach) niz byc mezem
                stanu...
                >
                > Haha. Czyli Balcer ma gdzies qpe forsy i ja ukrywa nie
                chcac
                > dac biednym nauczycielom? Panowie, wiecej elementarnego
                realizmu:
                > czy nie widzicie ze kasa jest pusta?
                >
                Kiedys nie byla. Poza tym podatki, podatki, podatki +
                wlasciwy schemat wydawania. To tez zadanie dla
                ekonomisty,
                prawda? A nie rozwiazanie tylez oryginalne co skuteczne-
                obciac wszystkie wydatki i podatki a reszta juz sie
                sama zrobi.

                A zlotowka jest za silna i jest to wina RPP.
                By,
                • Gość: frijk Re: Gierek i Balcerowicz / Myslenie Gierkowcow IP: *.dmi.tut.fi 12.08.01, 07:26
                  Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                  > > Haha. Czyli Balcer ma gdzies qpe forsy i ja ukrywa nie
                  > chcac dac biednym nauczycielom? Panowie, wiecej elementarnego
                  > realizmu:czy nie widzicie ze kasa jest pusta?
                  > Kiedys nie byla.

                  Kiedy?

                  >Poza tym podatki, podatki, podatki + wlasciwy schemat wydawania. To tez zadanie
                  > dla ekonomisty, prawda? A nie rozwiazanie tylez oryginalne co skuteczne-
                  > obciac wszystkie wydatki i podatki a reszta juz sie
                  > sama zrobi.

                  A czy nie widzisz ze wyzsze podatki spowoduja spowolnienie ekonomii?
                  Nie ma chyba zadnego ekonomisty ktory postulowalby wzrost podatkow.
                  Przeciwnie, powszechnie uwaza sie ze obciazenie podatkowe w Polsce jest
                  zbyt wysokie w stosunku do poziomu PKB/glowe mieszkanca.

                  > A zlotowka jest za silna i jest to wina RPP.

                  Tez. Ale oslabienie zlotowki wywola wzrost inflacji.
                  • Gość: azra Re: Gierek i Balcerowicz / Myslenie Gierkowcow IP: 213.38.92.* 14.08.01, 11:02
                    Gość portalu: frijk napisał(a):

                    > Gość portalu: Fizyk napisał(a):
                    >
                    > > > Haha. Czyli Balcer ma gdzies qpe forsy i ja ukrywa nie
                    > > chcac dac biednym nauczycielom? Panowie, wiecej elementarnego
                    > > realizmu:czy nie widzicie ze kasa jest pusta?
                    > > Kiedys nie byla.
                    >
                    > Kiedy?
                    Wlasnie, kiedy? Z lekcji historii pamietam, ze chyba w XVI wieku w Polsce bylo
                    troche kasy... No dobra.. przesadzilem :))) Ale jestem w dobrym humorze po
                    weekendzie to sobie pozwolilem na troche uszczypliwosci :))) Z gory przepraszam :)


                    > >Poza tym podatki, podatki, podatki + wlasciwy schemat wydawania. To tez zad
                    > anie
                    > > dla ekonomisty, prawda? A nie rozwiazanie tylez oryginalne co skuteczne-
                    > > obciac wszystkie wydatki i podatki a reszta juz sie
                    > > sama zrobi.
                    >
                    > A czy nie widzisz ze wyzsze podatki spowoduja spowolnienie ekonomii?
                    > Nie ma chyba zadnego ekonomisty ktory postulowalby wzrost podatkow.
                    > Przeciwnie, powszechnie uwaza sie ze obciazenie podatkowe w Polsce jest
                    > zbyt wysokie w stosunku do poziomu PKB/glowe mieszkanca.
                    No tu sie nie zgodze. Jest sporo ekonomistow uwazajaych ze panstwo powinno
                    prowadzic aktywna polityke gospodarcza przez aktywna polityke fiskalna - czyli
                    poprzez zmiany poziomu wydatkow panstwa oraz zmiany podatkow wplywac na poziom
                    popytu wewnetrznego.
                    Problem jest inny - kto ma racje. I jak zwykle ilu ludzi tyle opinii. Moja na
                    ten temat znacie (ba.. nie twierdze ze sie nie myle, tylko tak uwazam :))

                    > > A zlotowka jest za silna i jest to wina RPP.
                    > Tez. Ale oslabienie zlotowki wywola wzrost inflacji.
                    Ba. wcale nie. Chociaz.. jesli popatrzymy tylko na powiazania liniowe, to
                    owszem.. za obecny poziom zlotowki odpowiada RPP - to najprostsze dostrzegalne
                    rozwiazanie. Ale tak prosto nie jest. Gdyby cala reszta byla w porzadku, to RPP
                    nie bylaby zmuszona podnosic stop procentowych. Ja ciagle twierdze, ze silna
                    zlotowka i wysokie stopy procentowe to skutek a nie przyczyna obecnych problemow
                    Polski.
                    • Gość: Jasio DO FIZYKA IP: 194.128.169.* 14.08.01, 16:01
                      Panie Fizyk,

                      Chcialbym zwrocic uwage Pana na to ze nie bylo w historii swiata sytuacji w
                      ktorej systemy nauczania prosperowalyby w sytuacji makroekoeomicznej
                      nierownowagi (siegajac bardzo daleko - Ateny sa przykladem- jak dlugo kwitly
                      tak dlugo byli w niej filozofowie - ale wyemigrowali do Wielkiej Grecji
                      (sycylia i poludniowe wlochy) gdy ekonomia padla. Oczywiscie jest mnostwo
                      przykladow blizszych.

                      A wiec szanowny Panie - zgodnie z postulatami Balcerowicza:

                      1. ustalamy rownowage monetarna
                      2. zamykamy nierentownych i pozwalamy ludziom poszukac pracy w ktorej sie
                      naucza robic poszukiwane przez rynek rzeczy (trzeba zliberalizowac prawo
                      pracy!!), konczymy prywatyzacje i czekamy na zwiekszone zatrudnienie (tak
                      najpierw zwolnienia a potem o wiele wieksze zatrudnienie -[patrz system bankowy
                      w 1995 i 2000 r raport Nadzoru Bankowego)
                      3. Jednoczesnie obnizamy podatki zeby bylo wiecej firm (bo mniejsze obciazenie)
                      (supply side) i mamy wieksza kwote zebrana do budzetu po okolo dwoch latach -
                      te pieniadze wydajemy (nie, nie na bezrobotnych!!!!) tylko i wylacznie na
                      gwarancje projektow finansowych dla infrastruktury (bo tam bezrobotni moga
                      znalezc prace) i na system nauczania
                      4. nie ignorujemy rencistow i emerytow tylko pieniadze zamiast inwestowac w
                      czarna dziure zwana Zus-em, inwestujemy w coraz wiekszym stopniu w prywatne
                      systemy (drugi i trzeci filar)

                      Jesli popatrzy Pan na punkt 1. to zauwazy Pan ze dzialania w zakresie
                      monetarnej polityki maja charaker retroaktywny (a nie proaktywny! jak Pan
                      proponuje). Dozucenie pieniadza poprzez obnizenie stop procentowych (i
                      potanienie zlotowki) nie wyprodukuje eksportu. Bedzie tylko chwilowe
                      podniesienie eksportu i potem gwaltowny spadek) Dlaczego? Poniewaz nie da sie
                      podniesc tzw ''jakosciowego'' eksportu (towarow na eksport o wysokiej wartosci
                      dodanej) bo jakosciowy eksport produkuje sie na maximum mozliwosci. A wiec po
                      dozuceniu pieniadza zobaczymy tylko inflacje (Pan AZRA ma calkowita racje!!!).

                      Pozycja zlotowki Panie Fizyk jest tylko wartoscia wynikowa funkcjonowania
                      gospodarki na poziomie przedsiebiorstw i kazdego czlowieka a nie silnikiem do
                      promocji eksportu.

                      Jesli mimo to twierdzilby Pan ze inflacja lub inna forma finansowania rozwoju
                      gospodarki (eksportu tez) jest pomocna to chcialbym Panu zwrocic uwage na
                      doswiadczenie Czech w 1997 roku. Korona sie zalamala po ataku kapitalu
                      spekulacyjnego ktory zerowal na slabosci finansow panstwa. Oczywiscie
                      zaproponuje Pan restrykcje dla przeplywu kapitalu, ale wtedy zegnaj wzroscie
                      gospodarczy - FDI (Foreign Direct Investment) spadnie tak ze wzrosta eksportu
                      tego od wysokiej wartosci dodanej napewno sie nie pojawi!!! (Bo inne zrodla
                      finansowania jak kredyt czy rynek obligacji bedzie za drogi!!! (pieniadz
                      bedzie ''wypchniety'' przez albo inflacje albo przez deficyt.




                      Z powazaniem,

                      Glupi Jasio (ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego)
                      • Gość: Fizyk Re: DO FIZYKA IP: *.tsl.uu.se 14.08.01, 17:48
                        Gość portalu: Jasio napisał(a):

                        Drogi Madry Jasiu,

                        >
                        > Chcialbym zwrocic uwage Pana na to ze nie bylo w
                        historii swiata sytuacji w
                        > ktorej systemy nauczania prosperowalyby w sytuacji
                        makroekoeomicznej
                        ...

                        Znam argument. Nie wiem, czy sie zgadzam. Razi mnie, bo
                        usprawiedliwia zaniechania. Poza tym, na tym polega
                        postep, zeby wyciagac wnioski i prowadzic swiadoma
                        polityke, a nie powtarzac stare bledy.
                        Do tego, w szkolnictwie mozna bylo zrobic wiecej, bez
                        wydanego grosza.
                        Tylko, ze u nas ciagle tylko sprawy MAKRO.

                        > A wiec szanowny Panie - zgodnie z postulatami
                        Balcerowicza:
                        > 1. ustalamy rownowage monetarna
                        > 2. zamykamy nierentownych i pozwalamy ludziom poszukac
                        pracy w ktorej
                        > sie naucza robic poszukiwane przez rynek rzeczy (trzeba
                        zliberalizowac
                        > prawo pracy!!), konczymy prywatyzacje i czekamy na
                        zwiekszone
                        > zatrudnienie

                        > 3. Jednoczesnie obnizamy podatki zeby bylo wiecej firm
                        (bo mniejsze obciazenie)
                        >
                        > (supply side) i mamy wieksza kwote zebrana do budzetu
                        po okolo dwoch latach -
                        > te pieniadze wydajemy (nie, nie na bezrobotnych!!!!)
                        tylko i wylacznie na
                        > gwarancje projektow finansowych dla infrastruktury (bo
                        tam bezrobotni moga
                        > znalezc prace) i na system nauczania

                        > 4. nie ignorujemy rencistow i emerytow tylko pieniadze
                        zamiast inwestowac
                        >w czarna dziure zwana Zus-em, inwestujemy w coraz
                        wiekszym stopniu w
                        >prywatne systemy (drugi i trzeci filar)
                        >
                        Piekny plan, sam bym nie napisal lepszego. Rownie dobry
                        bym
                        oczywiscie potrafil :). Mam nadzieje, ze jest Pan
                        glownym ekonomistom
                        SLD, to Panu to przypomne za 4 lata. I pogratuluje, jesli
                        sie uda.
                        Ale ja juz to chyba gdzies i kiedys slyszalem...
                        Czy to byl Gomulka? Gierek? Jaruzelski? Mazowiecki?
                        Oleksy?
                        Kwasniewski? Najpierw sie tak w sobie zbierzemy,
                        zreformujemy,
                        a potem juz bedziemy tylko dbac o edukacje...
                        Nic, moze tym razem sie uda. Chcialbym.


                        > Jesli popatrzy Pan na punkt 1. to zauwazy Pan ze
                        dzialania w zakresie
                        > monetarnej polityki maja charaker retroaktywny (a nie
                        proaktywny! jak Pan
                        > proponuje). Dozucenie pieniadza poprzez obnizenie stop
                        procentowych (i
                        > potanienie zlotowki) nie wyprodukuje eksportu. Bedzie
                        tylko chwilowe
                        > podniesienie eksportu i potem gwaltowny spadek)
                        Dlaczego? Poniewaz nie
                        > da sie podniesc tzw ''''jakosciowego'''' eksportu (towarow
                        na eksport o
                        > wysokiej wartosci dodanej) bo jakosciowy eksport
                        produkuje sie na
                        > maximum mozliwosci. A wiec po dozuceniu pieniadza
                        zobaczymy tylko >inflacje (Pan AZRA ma calkowita
                        racje!!!).

                        Powiedz to Pan Hani G.W. i paru innym ekonomistom,
                        ktorzy wyraznie mowia,
                        ze RPP przespala. Inflacje mamy juz baardzo przyzwoita,
                        za to
                        z plynnoscia olbrzymie problemy. Nie slyszales Pan o
                        1929?


                        >
                        > Pozycja zlotowki Panie Fizyk jest tylko wartoscia
                        wynikowa funkcjonowania
                        > gospodarki na poziomie przedsiebiorstw i kazdego
                        czlowieka

                        ... oraz wysokich stop. I lancuszka szczescia. Powtorze.
                        W moim banku tutaj tylko Osteuropa Fund ma dobry zysk.
                        Wiec co robi przecietny inwestor tutaj? Laduje w
                        Osteuropa Fund
                        jeszcze wiecej i ten fundusz ma jeszcze lepszy zysk.
                        Klasyczny lancuszek szczescia. Pamietasz co sie
                        przytrafilo NASDAQ-owi?

                        > a nie silnikiem do promocji eksportu.
                        >
                        Miedzy silniekiem a hamulcem jest miejsce dla neutralnych
                        stop.

                        > Jesli mimo to twierdzilby Pan ze inflacja lub inna
                        forma finansowania rozwoju
                        > gospodarki (eksportu tez) jest pomocna to chcialbym
                        Panu zwrocic
                        > uwage na doswiadczenie Czech w 1997 roku. Korona sie
                        zalamala po
                        > ataku kapitalu
                        > spekulacyjnego ktory zerowal na slabosci finansow
                        panstwa.

                        Naprawde nie chce byc zlym prorokiem, ale poczekajmy pare
                        miesiecy.
                        Na razie RPP wlasnie zaprosila kapital spekulacyjny na
                        wyzerke.

                        > Oczywiscie zaproponuje Pan restrykcje dla przeplywu
                        kapitalu,
                        gdziezby? tylko znaczaca obnizke stop.
                        Choc przyznaje - jestem amatorem i kieruje sie intuicja.

                        Dziekuje za interesujaca polemike, prosze o wiecej.
                        • Gość: azra Re: DO FIZYKA IP: 213.38.92.* 14.08.01, 18:31
                          Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                          > Gość portalu: Jasio napisał(a):
                          >
                          > > A wiec szanowny Panie - zgodnie z postulatami
                          > Balcerowicza:
                          > > 1. ustalamy rownowage monetarna
                          (.....)
                          > > 4. nie ignorujemy rencistow i emerytow tylko pieniadze
                          > zamiast inwestowac
                          > >w czarna dziure zwana Zus-em, inwestujemy w coraz
                          > wiekszym stopniu w
                          > >prywatne systemy (drugi i trzeci filar)
                          > >
                          > Piekny plan, sam bym nie napisal lepszego. Rownie dobry
                          > bym
                          > oczywiscie potrafil :). Mam nadzieje, ze jest Pan
                          > glownym ekonomistom
                          > SLD, to Panu to przypomne za 4 lata. I pogratuluje, jesli
                          > sie uda.
                          > Ale ja juz to chyba gdzies i kiedys slyszalem...
                          > Czy to byl Gomulka? Gierek? Jaruzelski? Mazowiecki?
                          > Oleksy?
                          > Kwasniewski? Najpierw sie tak w sobie zbierzemy,
                          > zreformujemy,
                          > a potem juz bedziemy tylko dbac o edukacje...
                          No coz.. tak naprawde to i tak zawsze chodzi o intencje.. dopiero rzeczywistosc
                          je potem weryfikuje.

                          > Nic, moze tym razem sie uda. Chcialbym.
                          Ja tez... i to niezaleznie ktorej opcji politycznej..

                          > > proponuje). Dozucenie pieniadza poprzez obnizenie stop
                          > procentowych (i
                          > > potanienie zlotowki) nie wyprodukuje eksportu. Bedzie
                          > tylko chwilowe
                          > > podniesienie eksportu i potem gwaltowny spadek)
                          > Dlaczego? Poniewaz nie
                          > > da sie podniesc tzw ''''''''jakosciowego'''''''' eksportu (towarow
                          > na eksport o
                          > > wysokiej wartosci dodanej) bo jakosciowy eksport
                          > produkuje sie na
                          > > maximum mozliwosci. A wiec po dozuceniu pieniadza
                          > zobaczymy tylko >inflacje (Pan AZRA ma calkowita
                          > racje!!!).
                          >
                          > Powiedz to Pan Hani G.W. i paru innym ekonomistom,
                          > ktorzy wyraznie mowia,
                          > ze RPP przespala. Inflacje mamy juz baardzo przyzwoita,
                          > za to
                          > z plynnoscia olbrzymie problemy. Nie slyszales Pan o
                          > 1929?
                          Tak ... teraz mamy.. teraz kazdy jest madry, bo skoro juz widzi jakie sa
                          wskazniki, to mozna powiedziec co byloby lepiej. Ale czy ktos przewidywal na
                          poczatku roku wlasnie taka inflacje? Pani Hania G. W. (jak ja to Pan ladnie
                          nazwal) wtedy nic nie mowila. Ale badzmy szczerzy - co tak naprawde powiedziala?
                          Ze obnizki moglyby byc ciut wieksze.. czyli ile.. 1%? Nie powiedziala...
                          Jednoczesnie stwierdzila, ze jest jeszcze miejsce na dodatkowa obnizke w tym
                          roku, bo mimo wzrostu deficytu inflacja ma sie dobrze.
                          Poczekajmy do posiedzenia RPP ... zobaczymy co bedzie.. chodz jak na razie rynek
                          dyskontuje prawopodobna obnizke stop procentowych, bardzo bym sie nie zdziwil
                          gdyby nie zostaly zmienione.. w koncu najwieksze efekty przynosza nieoczekiwane
                          decyzje.
                          Mimo wszystko bym sie ucieszyl z lekkiej obnizki stop procentowych - w sumie
                          rynek wcale nie zareagowal panika ani nawet wiekszymi peturbacjami na wiesc o
                          planowanym poziomie deficytu. Wiec i moze obnizenie stop jest mozliwe. Poki co
                          inflacja spada szybciej niz planowano, prognozy wskaznika wzrostu cen i uslug na
                          sierpien tez sa dobre, wiec zobaczymy.. moze spadna.


                          > > Jesli mimo to twierdzilby Pan ze inflacja lub inna
                          > forma finansowania rozwoju
                          > > gospodarki (eksportu tez) jest pomocna to chcialbym
                          > Panu zwrocic
                          > > uwage na doswiadczenie Czech w 1997 roku. Korona sie
                          > zalamala po
                          > > ataku kapitalu
                          > > spekulacyjnego ktory zerowal na slabosci finansow
                          > panstwa.
                          >
                          > Naprawde nie chce byc zlym prorokiem, ale poczekajmy pare
                          > miesiecy.
                          > Na razie RPP wlasnie zaprosila kapital spekulacyjny na
                          > wyzerke.
                          Badzmy szczerzy.. nie demonizujmy tego kapitalu spekulacyjnego.. jego naprawde
                          nie ma w Polsce az tak duzo. Wystarczy go na zawirowania kursu, na nagle odplywy,
                          ale poki co nie na kryzysu.. chyba zeby nagle przypuszczono atak na polska
                          walute.. ale poki co tego nie widac.

                          > > Oczywiscie zaproponuje Pan restrykcje dla przeplywu
                          > kapitalu,
                          > gdziezby? tylko znaczaca obnizke stop.
                          > Choc przyznaje - jestem amatorem i kieruje sie intuicja.
                          > Dziekuje za interesujaca polemike, prosze o wiecej.
                          No to jak i ja :)

                          Ale wracajac do znaczacej obnizki stop... to by wlasnie wywolalo gwaltowna
                          deprecjacje zlotowki, a potem na zasadzie reakcji lancuchowej, to nie wiadomo do
                          czego mogloby dojsc... w kazdym badz razie nie mozna sobie pozwolic w Polsce na
                          nagle zwiekszenie podazy pieniadza.. popyt nie dostosuje sie na tyle szybko do
                          podazy i inflacja nam tak skoczy ze hej...
                          • Gość: frijk Ludzie dajcie spokoj - sytuacja jest nadzwyczajna IP: *.dmi.tut.fi 15.08.01, 07:49

                            Ostatnie raporty na temat deficytu budzetowgo panstwa w 2002 oraz propozycje
                            ostrego zaciskania pasa powoduja ze jakiekolwiek rozmowy o zwiekszaniu
                            wydatkow (np. na oswiate) sa totalnie bezsensowne. Przeciwnie, jest pewne ze
                            naklady na wszyskto i realne dochody wszystkich spadna.

                            Teraz pytanie zasadnicze to czy bedzie argentynskie tango czy nie.
                            • Gość: Biz Re: Ludzie dajcie spokoj - sytuacja jest nadzwyczajna IP: 217.97.163.* 15.08.01, 10:30
                              Uff, wybiło 200...i takim pytaniem należy zakończyć dyskuję o silnej
                              złotówce... Do tanga trzeba dwojga?
                            • Gość: Emigrant Re: Argentynski tango IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 16.08.01, 04:31
                              Gość portalu: frijk napisał(a):

                              >
                              > Ostatnie raporty na temat deficytu budzetowgo panstwa w 2002 oraz propozycje
                              > ostrego zaciskania pasa powoduja ze jakiekolwiek rozmowy o zwiekszaniu
                              > wydatkow (np. na oswiate) sa totalnie bezsensowne. Przeciwnie, jest pewne ze
                              > naklady na wszyskto i realne dochody wszystkich spadna.
                              >
                              > Teraz pytanie zasadnicze to czy bedzie argentynskie tango czy nie.

                              To zalezy kto nam pozycza pieniadze i ile to nas (raczej naszych dzieci ) bedzie
                              kosztwac. Jesli bedziemy winni Niemcom to nam zabiora Ziemie Zachodnie
                              i Prusy. Jesli Japonczykom to tylko bedziemy placic procenty na pozyczki, tak jak
                              Amerykanie to robia po trzy tryliardowej pozyczce przez Reagana. Jesli bedziemy winni
                              do swoich bankow (w co watpie) to jakos sie rozliczymy. Ale jeszcze sa mozliwosci wyjscia
                              z tej peznadziejnej sytuacji. Ludzie w Polsce chca handlowac, chca zakladac byznesy,
                              chca polepszyc swoj byt zycia. Ale im brakuje pieniedzy. Nie wiem ile obcej waluty jest
                              w polskich bankach. Ale zeby ta ekonomie ruszyc tam, to jest, do malych byznesow pierwsze
                              fundusze powinne wejsc, nie na pensje, na zusy, i t.p. Ale ja widze ze polskie banki z Balcerowiczem
                              na czele nigdy w tym kierunku nie rusza. W weimerskiej republice od 1919 roku do 1933
                              nic sie nie dzialo. Nie bylo piniedzy... Byl absolutny zastoj gospodarczy. Jedynie Zydzi mieli
                              pieniadze. Przyszedl Hitler. "Oglosil" krystal nacht. Zabral Zydom pieniadze i wszystkie ich
                              mienie i zbudowal jedna z najmocniejszych poteg swiata, za pieniadze ktore lezaly odlogiem,
                              bo Zydzi nie chcieli sie z nimi rozstac az do smierci. Ciekawy jestem kto sie wezmie za pienadze
                              i zloto w Polskich Bankach...?
                              Emigrant
                              • Gość: Zbigniew Re: Argentynski tango IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 22:12
                                >W weimerskiej republice od 1919 roku do 1933
                                > nic sie nie dzialo. Nie bylo piniedzy... Byl absolutny zastoj gospodarczy.
                                Bzdura ! Dochód narodowy w latach 1913-1928 wzrósł o 68% ( z 45 mld marek w złocie
                                w roku 1913 do 76 mld w roku 1928).Czy to można nazwać zastojem gospodarczym ?
                                • Gość: Emigrant Re: Argentynski tango IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 17.08.01, 02:16
                                  Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

                                  > >W weimerskiej republice od 1919 roku do 1933
                                  > > nic sie nie dzialo. Nie bylo piniedzy... Byl absolutny zastoj gospodarczy.
                                  >
                                  > Bzdura ! Dochód narodowy w latach 1913-1928 wzrósł o 68% ( z 45 mld marek w zło
                                  > cie
                                  > w roku 1913 do 76 mld w roku 1928).Czy to można nazwać zastojem gospodarczym ?

                                  Moze masz racje... W 1923 roku wartosc marki niemieckiej byla 4.2 triliony
                                  do dolara. Wyszla nowa marka.
                                  A "reperacje dla Francji w 1924 roku byly 2.4 miliardy marek w zlocie", na rok.
                                  Amerykanie pomagali w tym splacaniu...az do 1930 roku. Po 1930 roku brak
                                  pomocy z Ameryki polzylo Niemcy na lopatki. W 1932 roku Niemcy mialy ponad 6
                                  milionow bezrobotnych. Kiedy Hitler obial wladze bezrobocie bylo nadal ponad 6
                                  milionow. W 1938 roku po odnowieniu przemyslu, Niemcy mialy brak robotnikow.
                                  Prawda, niektorzy bankierzy niemieccy finansowali Hitlera "ruch rewolucyjny".
                                  Ale nie do stopnia, ktory pozwolil Hitlerowi zbudowac najwieksza potege
                                  swiata od 1933 do 1938 roku kiedy Hitler napadl na Czechy. Nie wiem skad Ty
                                  znalazles swoje numery. Ja wzialem swoje numery z historii Niemiec.
                                  Emigrant
                                  • Gość: azra Re: Argentynski tango IP: 213.38.92.* 17.08.01, 11:02
                                    Gość portalu: Emigrant napisał(a):

                                    > Moze masz racje... W 1923 roku wartosc marki niemieckiej byla 4.2 triliony
                                    > do dolara. Wyszla nowa marka.
                                    > A "reperacje dla Francji w 1924 roku byly 2.4 miliardy marek w zlocie", na rok.
                                    > Amerykanie pomagali w tym splacaniu...az do 1930 roku. Po 1930 roku brak
                                    > pomocy z Ameryki polzylo Niemcy na lopatki. W 1932 roku Niemcy mialy ponad 6
                                    > milionow bezrobotnych. Kiedy Hitler obial wladze bezrobocie bylo nadal ponad 6
                                    > milionow. W 1938 roku po odnowieniu przemyslu, Niemcy mialy brak robotnikow.
                                    > Prawda, niektorzy bankierzy niemieccy finansowali Hitlera "ruch rewolucyjny".
                                    > Ale nie do stopnia, ktory pozwolil Hitlerowi zbudowac najwieksza potege
                                    > swiata od 1933 do 1938 roku kiedy Hitler napadl na Czechy. Nie wiem skad Ty
                                    > znalazles swoje numery. Ja wzialem swoje numery z historii Niemiec.
                                    > Emigrant

                                    Szczerze mowiac nie znam dokladnie sprawy ale jedna rzecz rzuca mi sie w oczy.
                                    Piszesz, ze po 1930 brak pomocy z Ameryki rozlozyl Niemcy na lopatki i 2 lata
                                    pozniej bylo tam 6 mln bezrobotnych. No ale chyba zapominasz o glownej
                                    przyczynie - Wielki Kryzys, ktory rozwalil na lopatki Ameryke (wiec nie pomagala
                                    Niemcom), tak samo jak i Europe... Wychodzenie z kryzysu trwalo okolo 5 lat no i
                                    jak to zwykle zaczelo sie pewnie ozywieniem gospodarczym. Nie wiem czy sa takie
                                    dane, ale ciekawe, czy jakby porownac stan PKB Niemiec z 1928 a 1938, to czy w
                                    1938 wartosc PKB nie bylaby mniejsza od tej w 1928.

                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: Zbigniew Re: Argentynski tango IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 11:27
                                      Informację czerpię z "kompedium wiedzy na wszystkie tematy" : Schlag Nach !
                                      Wyd.Bibliografisches Institut Leipzig 1939.
                                      Dochód narodowy Niemiec wynosił :
                                      1913 : 45693 mln Marek ( 766 M/osobę )
                                      1929 75949 mln RM ( 1187 M/osobę )
                                      1932 45175 mln RM ( 696 RM/osobę )
                                      1937 : 70972 mln RM ( 1046 M/osobę ).

                                      • Gość: azra Re: Argentynski tango IP: 213.38.92.* 17.08.01, 11:46
                                        Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

                                        > Informację czerpię z "kompedium wiedzy na wszystkie tematy" : Schlag Nach !
                                        > Wyd.Bibliografisches Institut Leipzig 1939.
                                        > Dochód narodowy Niemiec wynosił :
                                        > 1913 : 45693 mln Marek ( 766 M/osobę )
                                        > 1929 75949 mln RM ( 1187 M/osobę )
                                        > 1932 45175 mln RM ( 696 RM/osobę )
                                        > 1937 : 70972 mln RM ( 1046 M/osobę ).

                                        Dzieki za informacje. Widac, ze w 1937 DN Niemiec byl mniejszy niz w 1929. Wiec
                                        ten wzrost zatrudnienia i rozwoj Niemiec byl po prostu powrotem do sytuacji kraju
                                        sprzed kryzysu. DN im spadl niesamowicie na poczatku (no coz.. Wielki Kryzys byl
                                        rzeczywiscie wielki), duze bezrobocie, no i gdy zaczelo sie z tym walczyc,
                                        sytuacja sie zaczela poprawiac i gospodarka zaczela powoli dazyc do poprzedniego
                                        stanu.
                                        Podobnie mielismy w Polsce na poczatku lat 90-tych. Po rozpoczeciu transformacji
                                        PKB nam strasznie spadl i dopiero chyba 2 albo 3 lata temu (albo wczesniej - nie
                                        pamietam dokladnej daty) poziom PKB byl wiekszy od tego jak sprzed transformacji.
                                        No i w danym okresie wzrost tez mielismy duzy.. jak Niemcy wtedy.
                                        Trudno porownywac tamte Niemcy z obecna Polska (chodzi o skale i charakter
                                        rozwoju), ale pewna analogie da sie zauwazyc.

                                      • Gość: Emigrant Re: Argentynski tango IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 17.08.01, 19:37
                                        Numery statystyczne mozemy sobie cytowac ile nam sie podoba. Kazdy
                                        ma swoje zrodlo. Tu chodzi o to, ze Hitler, nieco umyslowo chory, a moze
                                        bardzo umyslowo chory, potrafil wybrnac z sytuacji, ktora w tym czasie wydawala
                                        sie beznadziejna, polegajac na ludziach i uzywajac ludzi, ktorzy byli nawet przeciwni
                                        jemu. Wyciagnal Nemcy z dlugow, uruchomil gospodarke, ktora przed jego
                                        obieciem wladzy, byla beznadziejna. Poszedl w zlym kierunku. Bo zaczal budowac
                                        sprzet wojenny, zabijac niewinnych ludzi... Zapmnial powiedzenie, ze "i Herkules d...
                                        kiedy ludzi kupa." Konsekwentnie zniszczyl Europe, a najbardziej Niemcy.
                                        W Polsce w tej chwili jest sytuacja tez beznadziejna, jesli chodzi o gospodarke.
                                        Balcerowicz, zle czy dobrze trzyma zlotowke w kontroli. A gdzie jest koordynator
                                        do przemyslu, do importu i eksportu? Gdzie jest, albo gdzie sa ekonomisci,
                                        ktorzy powinni doradzac politykom, senatorom..., poslom... Gdzie jest premier
                                        ktory tych ludzi i innych werbuje? Tu chodzi o liderow, ktorzy potrafia pokierowac
                                        calym krajem w kazdej dziedzinie, nie tylko w bankach. Narod jest gotow
                                        do wysilku, do pracy do odbudowy ekonomii. Brakuje koordynacji. Kto sie
                                        tym zajmie...?
                                        Emigrant
                                        • Gość: azra Re: Argentynski tango IP: 213.38.92.* 20.08.01, 11:42
                                          Gość portalu: Emigrant napisał(a):
                                          > W Polsce w tej chwili jest sytuacja tez beznadziejna, jesli chodzi o gospodarke
                                          > .
                                          > Balcerowicz, zle czy dobrze trzyma zlotowke w kontroli. A gdzie jest koordynato
                                          > r
                                          > do przemyslu, do importu i eksportu? Gdzie jest, albo gdzie sa ekonomisci,
                                          > ktorzy powinni doradzac politykom, senatorom..., poslom... Gdzie jest premier
                                          > ktory tych ludzi i innych werbuje? Tu chodzi o liderow, ktorzy potrafia pokiero
                                          > wac
                                          > calym krajem w kazdej dziedzinie, nie tylko w bankach. Narod jest gotow
                                          > do wysilku, do pracy do odbudowy ekonomii. Brakuje koordynacji. Kto sie
                                          > tym zajmie...?

                                          A z tym to sie z Toba w zupelnosci zgodze. Nie mamy liderow. Niestety.
                                          • Gość: Emigrant Re: Argentynski tango do Azry IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 21.08.01, 03:11
                                            Teraz kiedy zgadzasz sie ze mna, ze jest brak liderow, powiedz mi
                                            gdzie sa ci co glosuja na tych liderow i wybieraja idiotow zamiast kandytatow
                                            rozsadnych? Jak to sie dzieje, ze ludzie nie rozrozniaja miedzy idiota a bystrym
                                            czlowiekiem? Jak tych glosujacych ludzi uczyc/ostrzegac przed oddawaniem glosu
                                            na nie odpowiedniego kandydata? Rozwiazmy te kwestie i czegos dokonamy.
                                            Emigrant

                                            p.s. Nie bede przy swoim komputerze przez nastepne dwa miesiace
                                            • azra Re: Argentynski tango do Azry 21.08.01, 10:33
                                              Gość portalu: Emigrant napisał(a):

                                              > Teraz kiedy zgadzasz sie ze mna, ze jest brak liderow, powiedz mi
                                              > gdzie sa ci co glosuja na tych liderow i wybieraja idiotow zamiast kandytatow
                                              > rozsadnych? Jak to sie dzieje, ze ludzie nie rozrozniaja miedzy idiota a bystr
                                              > ym
                                              > czlowiekiem? Jak tych glosujacych ludzi uczyc/ostrzegac przed oddawaniem glosu
                                              > na nie odpowiedniego kandydata? Rozwiazmy te kwestie i czegos dokonamy.

                                              No coz.. przyczyn pewnie jest kilka. A moim zdaniem jedna wybija sie nad te inne.
                                              Hm.. tylko jak to ubrac w ladne slowka... Nie ma zreszta co owijac w bawelne.
                                              Wiekszosc ludzi jest op prostu glupich i tyle. Przy czym nie jest to glupota z
                                              ich winy. Po prostu nie maja pojecia o co tak naprawde biega i chca zeby im bylo
                                              dobrze - i nie ma sie co im dziwic. Wiec sluchaja i popieraja tych, ktorzy mowia
                                              ze chca, zeby tym ludziom bylo dobrze. A ze ich obietnice sa nic nie warte to nie
                                              wiedza, bo nie moga wiedziec. Natomiast ci, ktorzy naprawde chca zeby takim
                                              ludziom bylo dobrze, mowia jak to osiagnac, co trzeba zrobic zeby do tego dojsc.
                                              A ze najpierw trzeba zrobic wiele niepopularnych rzeczy, trzeba przebyc trudna
                                              droge to ludziom sie to nie podoba, bo tak naprawde nie widza i nie wiedza jak
                                              trzeba sobie z tym poradzic.
                                              To tak naprawde jest proste... wybory wygrywa sie na poboznych zyczeniach i
                                              populistycznych haslach... przynajmniej w Polsce - mamy tego doskonale przyklady
                                              w Polsce..
                                              A jak sobie z tym poradzic? Trzeba zalozyc partie, w ktorej beda 2 glowne ekipy -
                                              jedna od wyborow druga od rzadzenia. Niech pierwsza wygra wybory, potem druga
                                              wchodzi i rzadzi - przy czym potrzeba w niej naprawde rozumnych ludzi - tylko
                                              takich niewiele u szczytow wladzy. No i trzeba przekonac pierwsza czesc, zeby
                                              popierala potem ta druga czesc... Trudne.. Niemozliwe?

                                              A jak ludzi uczyc/ostrzegac? Nie da sie.. po prostu sie nie da .. nie tyle
                                              milionow.. Trzeba po prostu liczyc na to ze kiedys rzadzacy nabiora
                                              odpowiedzialnosci i umiejetnosci... No i powinno sie udac w ciagu najblizszych 50
                                              lat... chyba, prawda?

                                              Pozdrawiam

                                              > p.s. Nie bede przy swoim komputerze przez nastepne dwa miesiace
                                              Szkoda. No to do zobaczenia za 2 miesiace.
                                              • Gość: Jasio Do Azry IP: 194.128.169.* 21.08.01, 12:00
                                                Panie Azra,

                                                Jedyna metoda na zmiane stanu swiadomosci Polakow jest stale inwestowanie w
                                                system nauczania - jak najwyzsze mozliwe wydatki nawet (w krotkim okresie)
                                                kosztem grup uposledzonych - a wierze w to ze nam wszystkim bedzie lepiej
                                                (rowniez grupom uposledzonym). Rowniez byloby istotne aby stworzyc cos na
                                                ksztalt Komisji Edukacji Narodowej aby ksztalcic liderow polityczno-
                                                gospodarczych (a moze i militarnych [oby nie byli przydatni!!] kraju). Za 5 lat
                                                mieli bysmy pierwszych kandydatow z twardym etosem moralnym do objecia
                                                stanowisk panstwowych (i gospodarczych) z ktorymi kraj moglby myslec o
                                                konkurowaniu z najbardziej rozwinietymi krajami (to oczywiscie w dlugim
                                                okresie).

                                                Pozdrawiam,

                                                Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego

                                                • Gość: azra Re: Do Jasia IP: 213.38.92.* 21.08.01, 14:36
                                                  Gość portalu: Jasio napisał(a):

                                                  > Panie Azra,
                                                  >
                                                  > Jedyna metoda na zmiane stanu swiadomosci Polakow jest stale inwestowanie w
                                                  > system nauczania - jak najwyzsze mozliwe wydatki nawet (w krotkim okresie)
                                                  > kosztem grup uposledzonych - a wierze w to ze nam wszystkim bedzie lepiej
                                                  > (rowniez grupom uposledzonym).

                                                  Badzmy szczerzy. Propozycja jest dobra. Tylko moim zdaniem obecnie nie ma sily
                                                  politycznej, ktora by to przeprowadzila. Dalej pozostaje pytanie o efekt tych
                                                  nakladow. Jednym z wielu problemow, z ktorymi boryka sie szkolnictwo wyzsze (bo
                                                  chyba o takie nam tu glownie chodzi, prawda? - nie tylko ale glownie) to
                                                  brakdobrej kadry. Jesli chodzi o edukacje na poziomie podstawowym i srednim, to
                                                  bolaczka sa slabe warunki lokalowe, takze slabosc kadry nauczycielskiej (ilosc i
                                                  jakosc) - w ktorkim okresie nawet dajmy na to 50% doinwestowanie nie zmieni tego.
                                                  Ok, mozna poprawic warunki lokalowe, mozna dac podwyzki nauczycielom - na to
                                                  pojdzie lwia czesc zwiekszenia doinwestowania. Ale czy zmieni nam sie od razu
                                                  jakosc nauki? Skad wezmiemy kadre profesorska? Owszem poprawimy warunki pracy
                                                  nauczycielom, co na pewno sie oplaci i zacheci nowych ludzi do nauki tego zawodu,
                                                  bo teraz to po prostu nikt nie chce zostac nauczycielem (prawie nikt). Ale to nie
                                                  w krotkim okresie.
                                                  W krotkim okresie nic sie nie osiagnie, jesli sie bedzie myslalo tylko
                                                  krotkookresowo. Nam potrzebny naprawde dobry, dlugookresowy plan rozwoju oswiaty.
                                                  Plus stale zwiekszanie wydatkow na oswiate.
                                                  Pisze tez Pan, ze wierzy Pan iz wszystkim nam przez to bedzie lepiej. Owszem..
                                                  ale na efekty trzeba bedzie czekac dlugo, a nie krotko.

                                                  Pozostaje tez problem zmiany podejscia w nauczaniu. Potrzebna nam reforma
                                                  programowa. To jest wiekszy problem. Bo samo zwiekszenie nakladow nic nie da.
                                                  Szkolnictwo wyzsze staje sie zupelnie oderwane od rzeczywistosci. I co z tego ze
                                                  nagle bedzie sie nam zwiekszac liczba studentow. Liczba pracownikow naukowych na
                                                  studenta bedzie jeszcze mniejsza, a z roku na rok nie zwiekszy sie o wiele..
                                                  przynajmniej nie jakosciowo. Samo nadanie tytulu profesora czy doktora nie zmieni
                                                  wiele. Nie oszukujmy sie.

                                                  > Rowniez byloby istotne aby stworzyc cos na
                                                  > ksztalt Komisji Edukacji Narodowej aby ksztalcic liderow polityczno-
                                                  > gospodarczych (a moze i militarnych [oby nie byli przydatni!!] kraju).
                                                  A na czym mialoby to polegac? Tzn historia jest moim hobby, ale niestety nie
                                                  tamten okres.

                                                  > Za 5 lat
                                                  > mieli bysmy pierwszych kandydatow z twardym etosem moralnym do objecia
                                                  > stanowisk panstwowych (i gospodarczych) z ktorymi kraj moglby myslec o
                                                  > konkurowaniu z najbardziej rozwinietymi krajami (to oczywiscie w dlugim
                                                  > okresie).
                                                  Jeszcze nie wiem na czym mialoby to dokladnie polegac ani jak wygladac, wiec
                                                  ciezko sie wypowiadac na ten temat.

                                                  Pozdrawiam
                        • Gość: ? Re: DO FIZYKA IP: *.15.tuwien.teleweb.at 15.08.01, 20:57
                          Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                          > Gość portalu: Jasio napisał(a):
                          >
                          > Drogi Madry Jasiu,
                          >
                          > >
                          > > Chcialbym zwrocic uwage Pana na to ze nie bylo w
                          > historii swiata sytuacji w
                          > > ktorej systemy nauczania prosperowalyby w sytuacji
                          > makroekoeomicznej
                          > ...
                          >
                          > Znam argument. Nie wiem, czy sie zgadzam. Razi mnie, bo
                          > usprawiedliwia zaniechania. Poza tym, na tym polega
                          > postep, zeby wyciagac wnioski i prowadzic swiadoma
                          > polityke, a nie powtarzac stare bledy.
                          > Do tego, w szkolnictwie mozna bylo zrobic wiecej, bez
                          > wydanego grosza.
                          > Tylko, ze u nas ciagle tylko sprawy MAKRO.
                          >
                          > > A wiec szanowny Panie - zgodnie z postulatami
                          > Balcerowicza:
                          > > 1. ustalamy rownowage monetarna
                          > > 2. zamykamy nierentownych i pozwalamy ludziom poszukac
                          > pracy w ktorej
                          > > sie naucza robic poszukiwane przez rynek rzeczy (trzeba
                          > zliberalizowac
                          > > prawo pracy!!), konczymy prywatyzacje i czekamy na
                          > zwiekszone
                          > > zatrudnienie
                          >
                          > > 3. Jednoczesnie obnizamy podatki zeby bylo wiecej firm
                          > (bo mniejsze obciazenie)
                          > >
                          > > (supply side) i mamy wieksza kwote zebrana do budzetu
                          > po okolo dwoch latach -
                          > > te pieniadze wydajemy (nie, nie na bezrobotnych!!!!)
                          > tylko i wylacznie na
                          > > gwarancje projektow finansowych dla infrastruktury (bo
                          > tam bezrobotni moga
                          > > znalezc prace) i na system nauczania
                          >
                          > > 4. nie ignorujemy rencistow i emerytow tylko pieniadze
                          > zamiast inwestowac
                          > >w czarna dziure zwana Zus-em, inwestujemy w coraz
                          > wiekszym stopniu w
                          > >prywatne systemy (drugi i trzeci filar)
                          > >
                          > Piekny plan, sam bym nie napisal lepszego. Rownie dobry
                          > bym
                          > oczywiscie potrafil :). Mam nadzieje, ze jest Pan
                          > glownym ekonomistom
                          > SLD, to Panu to przypomne za 4 lata. I pogratuluje, jesli
                          > sie uda.
                          > Ale ja juz to chyba gdzies i kiedys slyszalem...
                          > Czy to byl Gomulka? Gierek? Jaruzelski? Mazowiecki?
                          > Oleksy?
                          > Kwasniewski? Najpierw sie tak w sobie zbierzemy,
                          > zreformujemy,
                          > a potem juz bedziemy tylko dbac o edukacje...
                          > Nic, moze tym razem sie uda. Chcialbym.
                          >
                          >
                          > > Jesli popatrzy Pan na punkt 1. to zauwazy Pan ze
                          > dzialania w zakresie
                          > > monetarnej polityki maja charaker retroaktywny (a nie
                          > proaktywny! jak Pan
                          > > proponuje). Dozucenie pieniadza poprzez obnizenie stop
                          > procentowych (i
                          > > potanienie zlotowki) nie wyprodukuje eksportu. Bedzie
                          > tylko chwilowe
                          > > podniesienie eksportu i potem gwaltowny spadek)
                          > Dlaczego? Poniewaz nie
                          > > da sie podniesc tzw ''''''''jakosciowego'''''''' eksportu (towarow
                          > na eksport o
                          > > wysokiej wartosci dodanej) bo jakosciowy eksport
                          > produkuje sie na
                          > > maximum mozliwosci. A wiec po dozuceniu pieniadza
                          > zobaczymy tylko >inflacje (Pan AZRA ma calkowita
                          > racje!!!).
                          >
                          > Powiedz to Pan Hani G.W. i paru innym ekonomistom,
                          > ktorzy wyraznie mowia,
                          > ze RPP przespala. Inflacje mamy juz baardzo przyzwoita,
                          > za to
                          > z plynnoscia olbrzymie problemy. Nie slyszales Pan o
                          > 1929?
                          >
                          >
                          > >
                          > > Pozycja zlotowki Panie Fizyk jest tylko wartoscia
                          > wynikowa funkcjonowania
                          > > gospodarki na poziomie przedsiebiorstw i kazdego
                          > czlowieka
                          >
                          > ... oraz wysokich stop. I lancuszka szczescia. Powtorze.
                          > W moim banku tutaj tylko Osteuropa Fund ma dobry zysk.
                          > Wiec co robi przecietny inwestor tutaj? Laduje w
                          > Osteuropa Fund
                          > jeszcze wiecej i ten fundusz ma jeszcze lepszy zysk.
                          > Klasyczny lancuszek szczescia. Pamietasz co sie
                          > przytrafilo NASDAQ-owi?
                          >
                          > > a nie silnikiem do promocji eksportu.
                          > >
                          > Miedzy silniekiem a hamulcem jest miejsce dla neutralnych
                          > stop.
                          >
                          > > Jesli mimo to twierdzilby Pan ze inflacja lub inna
                          > forma finansowania rozwoju
                          > > gospodarki (eksportu tez) jest pomocna to chcialbym
                          > Panu zwrocic
                          > > uwage na doswiadczenie Czech w 1997 roku. Korona sie
                          > zalamala po
                          > > ataku kapitalu
                          > > spekulacyjnego ktory zerowal na slabosci finansow
                          > panstwa.
                          >
                          > Naprawde nie chce byc zlym prorokiem, ale poczekajmy pare
                          > miesiecy.
                          > Na razie RPP wlasnie zaprosila kapital spekulacyjny na
                          > wyzerke.
                          >
                          > > Oczywiscie zaproponuje Pan restrykcje dla przeplywu
                          > kapitalu,
                          > gdziezby? tylko znaczaca obnizke stop.
                          > Choc przyznaje - jestem amatorem i kieruje sie intuicja.
                          >
                          > Dziekuje za interesujaca polemike, prosze o wiecej.

                          Chcialbym aby tacy amatorzy jak ty Fizyku mieli cos do powiedzenia. Ja chociaz
                          dyletant do spraw ekonomii umie logicznie myslec i ewidetnie widze szwindel w
                          wykonaniu LB,sprzyjajacemu kapitalowi zagranicznemu(spekulacyjnemu).Dziwi mnie
                          tylko to, ze sie o tym nie mowi.Cyzby znow strach uciemiezonych?
                          • Gość: Jasio DO FIZYKA i ''?'' IP: 194.128.169.* 16.08.01, 11:50
                            Gość portalu: ? napisał(a):

                            > Gość portalu: Fizyk napisał(a):
                            >
                            > > Gość portalu: Jasio napisał(a):
                            > >
                            > > Drogi Madry Jasiu,
                            > >
                            > > >
                            > > > Chcialbym zwrocic uwage Pana na to ze nie bylo w
                            > > historii swiata sytuacji w
                            > > > ktorej systemy nauczania prosperowalyby w sytuacji
                            > > makroekoeomicznej
                            > > ...
                            > >
                            > > Znam argument. Nie wiem, czy sie zgadzam. Razi mnie, bo
                            > > usprawiedliwia zaniechania. Poza tym, na tym polega
                            > > postep, zeby wyciagac wnioski i prowadzic swiadoma
                            > > polityke, a nie powtarzac stare bledy.
                            > > Do tego, w szkolnictwie mozna bylo zrobic wiecej, bez
                            > > wydanego grosza.
                            > > Tylko, ze u nas ciagle tylko sprawy MAKRO.
                            > >
                            > > > A wiec szanowny Panie - zgodnie z postulatami
                            > > Balcerowicza:
                            > > > 1. ustalamy rownowage monetarna
                            > > > 2. zamykamy nierentownych i pozwalamy ludziom poszukac
                            > > pracy w ktorej
                            > > > sie naucza robic poszukiwane przez rynek rzeczy (trzeba
                            > > zliberalizowac
                            > > > prawo pracy!!), konczymy prywatyzacje i czekamy na
                            > > zwiekszone
                            > > > zatrudnienie
                            > >
                            > > > 3. Jednoczesnie obnizamy podatki zeby bylo wiecej firm
                            > > (bo mniejsze obciazenie)
                            > > >
                            > > > (supply side) i mamy wieksza kwote zebrana do budzetu
                            > > po okolo dwoch latach -
                            > > > te pieniadze wydajemy (nie, nie na bezrobotnych!!!!)
                            > > tylko i wylacznie na
                            > > > gwarancje projektow finansowych dla infrastruktury (bo
                            > > tam bezrobotni moga
                            > > > znalezc prace) i na system nauczania
                            > >
                            > > > 4. nie ignorujemy rencistow i emerytow tylko pieniadze
                            > > zamiast inwestowac
                            > > >w czarna dziure zwana Zus-em, inwestujemy w coraz
                            > > wiekszym stopniu w
                            > > >prywatne systemy (drugi i trzeci filar)
                            > > >
                            > > Piekny plan, sam bym nie napisal lepszego. Rownie dobry
                            > > bym
                            > > oczywiscie potrafil :). Mam nadzieje, ze jest Pan
                            > > glownym ekonomistom
                            > > SLD, to Panu to przypomne za 4 lata. I pogratuluje, jesli
                            > > sie uda.
                            > > Ale ja juz to chyba gdzies i kiedys slyszalem...
                            > > Czy to byl Gomulka? Gierek? Jaruzelski? Mazowiecki?
                            > > Oleksy?
                            > > Kwasniewski? Najpierw sie tak w sobie zbierzemy,
                            > > zreformujemy,
                            > > a potem juz bedziemy tylko dbac o edukacje...
                            > > Nic, moze tym razem sie uda. Chcialbym.
                            > >
                            > >
                            > > > Jesli popatrzy Pan na punkt 1. to zauwazy Pan ze
                            > > dzialania w zakresie
                            > > > monetarnej polityki maja charaker retroaktywny (a nie
                            > > proaktywny! jak Pan
                            > > > proponuje). Dozucenie pieniadza poprzez obnizenie stop
                            > > procentowych (i
                            > > > potanienie zlotowki) nie wyprodukuje eksportu. Bedzie
                            > > tylko chwilowe
                            > > > podniesienie eksportu i potem gwaltowny spadek)
                            > > Dlaczego? Poniewaz nie
                            > > > da sie podniesc tzw ''''''''''''''''jakosciowego'''''''''''''''' eksportu (towarow
                            > > na eksport o
                            > > > wysokiej wartosci dodanej) bo jakosciowy eksport
                            > > produkuje sie na
                            > > > maximum mozliwosci. A wiec po dozuceniu pieniadza
                            > > zobaczymy tylko >inflacje (Pan AZRA ma calkowita
                            > > racje!!!).
                            > >
                            > > Powiedz to Pan Hani G.W. i paru innym ekonomistom,
                            > > ktorzy wyraznie mowia,
                            > > ze RPP przespala. Inflacje mamy juz baardzo przyzwoita,
                            > > za to
                            > > z plynnoscia olbrzymie problemy. Nie slyszales Pan o
                            > > 1929?
                            > >
                            > >
                            > > >
                            > > > Pozycja zlotowki Panie Fizyk jest tylko wartoscia
                            > > wynikowa funkcjonowania
                            > > > gospodarki na poziomie przedsiebiorstw i kazdego
                            > > czlowieka
                            > >
                            > > ... oraz wysokich stop. I lancuszka szczescia. Powtorze.
                            > > W moim banku tutaj tylko Osteuropa Fund ma dobry zysk.
                            > > Wiec co robi przecietny inwestor tutaj? Laduje w
                            > > Osteuropa Fund
                            > > jeszcze wiecej i ten fundusz ma jeszcze lepszy zysk.
                            > > Klasyczny lancuszek szczescia. Pamietasz co sie
                            > > przytrafilo NASDAQ-owi?
                            > >
                            > > > a nie silnikiem do promocji eksportu.
                            > > >
                            > > Miedzy silniekiem a hamulcem jest miejsce dla neutralnych
                            > > stop.
                            > >
                            > > > Jesli mimo to twierdzilby Pan ze inflacja lub inna
                            > > forma finansowania rozwoju
                            > > > gospodarki (eksportu tez) jest pomocna to chcialbym
                            > > Panu zwrocic
                            > > > uwage na doswiadczenie Czech w 1997 roku. Korona sie
                            > > zalamala po
                            > > > ataku kapitalu
                            > > > spekulacyjnego ktory zerowal na slabosci finansow
                            > > panstwa.
                            > >
                            > > Naprawde nie chce byc zlym prorokiem, ale poczekajmy pare
                            > > miesiecy.
                            > > Na razie RPP wlasnie zaprosila kapital spekulacyjny na
                            > > wyzerke.
                            > >
                            > > > Oczywiscie zaproponuje Pan restrykcje dla przeplywu
                            > > kapitalu,
                            > > gdziezby? tylko znaczaca obnizke stop.
                            > > Choc przyznaje - jestem amatorem i kieruje sie intuicja.
                            > >
                            > > Dziekuje za interesujaca polemike, prosze o wiecej.
                            >
                            > Chcialbym aby tacy amatorzy jak ty Fizyku mieli cos do powiedzenia. Ja chociaz
                            >
                            > dyletant do spraw ekonomii umie logicznie myslec i ewidetnie widze szwindel w
                            > wykonaniu LB,sprzyjajacemu kapitalowi zagranicznemu(spekulacyjnemu).Dziwi mnie
                            > tylko to, ze sie o tym nie mowi.Cyzby znow strach uciemiezonych?

                            Dziekuje za polemike i odpowiadam:

                            Do Pana Fizyka:

                            Zasadniczo nie roznimy sie w ocenie stanu sytuacji gospodarki i stanu finansow i
                            rynkow finansowych:

                            1. cztery reformy strukturalne sa zle wykonane i nadzorowane oraz zle zarzadzane
                            2. spadek tempa rozwoju gospodarczego jest absolutnie zla sytuacja
                            3. deficyt budzetowy jest o wiele za duzy
                            4. rynki finansowe wykazuja zbyt duza tendencje do naglych zmian
                            5. wysoka stopa procentowa nie jest dobra dla gospodarki

                            Natomiast ZASADNICZO roznimy sie co do przyczyn oraz sposobow naprawy i to dzieli
                            nas jesli chodzi o stosunek do Pana Balcerowicza.

                            1. Pan wierzy ze redukcja stop procentowych przez ostatnie miesiace byla za wolna
                            i jest za wolna - nie przystaje do stanu gospodarki.
                            2. Uwaza Pan rowniez ze redukcja stop procentowych stanowi mniejsze zlo a byc
                            moze byc srodkiem prowadzacym do odnowienia dawnego tempa wzrostu gospodarczego
                            3. Obecnosc kapitalu ''spekulacyjnego'' tzn z krotkim horyzontem inwestycji jest
                            zdecydowanie zla bo prowadzi do rozchwiania kursu waluty i moze prowadzic do
                            GWALTOWNEGO zalamania kursu zlotowki.

                            Moj punkt widzenia rozni sie tym od Panskiego ze:

                            a. uwazam ze teraz nie da sie ''wycisnac'' wiecej z gospodarki bez glebokich
                            (dalszych) reform strukturalnych i dokonczenia (poprawienia) obecnych reform.
                            [Zgadzam sie z Panem ze SLD jest partia, ktora raczej nie ma ani woli ani srodkow
                            i zasobow ludzkich do przeprowadzenia nowych i uzdrowienia starych reform].
                            Istnieje bardzo prozaiczny test dlaczego tak jest. Prosze sprawdzic jaki
                            procentowo udzial towarow i USLUG ''polskich'' chcialby Pan nabyc, a ktore dobra i
                            uslugi, wolalby Pan kupic z importu. Oczywiscie odpowiedz nie jest juz taka
                            oczywista jak 10 lat temu, ale nadal popyt na dobra krajowe jest ograniczany
                            jakoscia produktow krajowych. Dowod na moje slowa to dlugookresowy (ostatnie 8
                            lat) deficyt w bilansie handlowym (niezaleznie od tego czy zlotowka jest ''mocna''
                            czy ''slaba''.

                            b. Jesli powyzsze jest prawdziwe to oznacza, ze ''dozucenie'' pieniadza (a
                            obnizenie stop procentowych nie jest niczym innym) spo
                          • Gość: Jasio DO FIZYKA i ''?'' IP: 194.128.169.* 16.08.01, 11:54
                            Dziekuje za polemike i odpowiadam:

                            Do Pana Fizyka:

                            Zasadniczo nie roznimy sie w ocenie stanu sytuacji gospodarki i stanu finansow
                            i rynkow finansowych:

                            1. cztery reformy strukturalne sa zle wykonane i nadzorowane oraz zle zarzadzane
                            2. spadek tempa rozwoju gospodarczego jest absolutnie zla sytuacja
                            3. deficyt budzetowy jest o wiele za duzy
                            4. rynki finansowe wykazuja zbyt duza tendencje do naglych zmian
                            5. wysoka stopa procentowa nie jest dobra dla gospodarki

                            Natomiast ZASADNICZO roznimy sie co do przyczyn oraz sposobow naprawy i to
                            dzieli nas jesli chodzi o stosunek do Pana Balcerowicza.

                            1. Pan wierzy ze redukcja stop procentowych przez ostatnie miesiace byla za
                            wolna i jest za wolna - nie przystaje do stanu gospodarki.
                            2. Uwaza Pan rowniez ze redukcja stop procentowych stanowi mniejsze zlo a byc
                            moze byc srodkiem prowadzacym do odnowienia dawnego tempa wzrostu gospodarczego
                            3. Obecnosc kapitalu ''spekulacyjnego'' tzn z krotkim horyzontem inwestycji jest
                            zdecydowanie zla bo prowadzi do rozchwiania kursu waluty i moze prowadzic do
                            GWALTOWNEGO zalamania kursu zlotowki.

                            Moj punkt widzenia rozni sie tym od Panskiego ze:

                            a. uwazam ze teraz nie da sie ''wycisnac'' wiecej z gospodarki bez glebokich
                            (dalszych) reform strukturalnych i dokonczenia (poprawienia) obecnych reform.
                            [Zgadzam sie z Panem ze SLD jest partia, ktora raczej nie ma ani woli ani
                            srodkow i zasobow ludzkich do przeprowadzenia nowych i uzdrowienia starych
                            reform]. Istnieje bardzo prozaiczny test dlaczego tak jest. Prosze sprawdzic
                            jaki procentowo udzial towarow i USLUG ''polskich'' chcialby Pan nabyc, a ktore
                            dobra i uslugi, wolalby Pan kupic z importu. Oczywiscie odpowiedz nie jest juz
                            taka oczywista jak 10 lat temu, ale nadal popyt na dobra krajowe jest
                            ograniczany jakoscia produktow krajowych. Dowod na moje slowa to dlugookresowy
                            (ostatnie 8 lat) deficyt w bilansie handlowym (niezaleznie od tego czy zlotowka
                            jest ''mocna'' czy ''slaba''.

                            b. Jesli powyzsze jest prawdziwe to oznacza, ze ''dozucenie'' pieniadza (a
                            obnizenie stop procentowych nie jest niczym innym) spowoduje tylko przyrost
                            inflacji, obnizenie kursu zlotowki, i tylko CHWILOWA poprawe bilansu
                            handlowego. Dlaczego tylko chwilowa poprawe? Poniewaz efekt substytucji importu
                            (ludzie mniej kupuja ''zagranicznych'' dobr bo kurs jest gorszy a ceny wyzsze)
                            jest u nas bardzo slaby - nie da sie latwo zastapic wielu dobrych jakosciowo
                            dobr i uslug wytwarzanych za granica za pomoca polskich dobr i uslug
                            (NIESTETY!!!!). W rezultacie wiele dobr musi dalej byc kupowanych nadal za
                            granica ale po wyzszej (zlotowkowo) cenie. To zas spowoduje inflacje.
                            Oczywiscie zdaje sobie sprawe z uproszczenia, ktore zastosowalem, ale oddaje
                            ono, moim zdaniem, istote tego co sie dzieje w gospodarce. Pana rozumowanie
                            implikuje (choc nigdy Pan tego nie wypowiedzial), ze nastapi substytucja
                            importu. Jesli tak jest to oznacza, ze nasze postrzeganie charakteru w popytu w
                            gospodarce jest odmienne. A jesli to prawda to prosze zapytac w najblizszej
                            rodzinie o preferencje konsumenckie - moze ma Pan racje i moze Polacy
                            zadowoliliby sie gorsza jakoscia......

                            c. z powyzszych powodow uwazam ze polityka monetarna powinna miec retroaktywny
                            charakter i dostosowywac sie do zmian w tzw sferze ''realnej'' (brrrr co za
                            okropny termin!!!) - to znaczy jesli dokonalismy zmian strukturalnych, ktore
                            spowoduja ze ilosc inwestycji w produkcje wysokiej jakosci dobr i uslug
                            (krajowych) wzrosnie (no i wzrosnie produktywnosc) to mozna obnizyc stope
                            procentowa a nawet mozna pokusic sie o bardziej proaktywna polityke monetarna
                            tzn ubiegajacych stany w sferze realnej. To jest dokladnie to dlaczego RPP
                            (czytaj rowniez Pan Balcerowicz) tak dokladnie obserwuja wzrost produktywnosci
                            gospodarki (ktorej nie moze przeciez byc wiekszej niz ilosc reform ktore
                            umozliwiaja warunki przy ktorych ludzie moga efektywnie pracowac - a nie tylko
                            ciezko i dlugo) i dopiero wtedy reaguja. To oczywiscie znowu uproszczenie tego
                            co sie dzieje w gospodarce, ale takie ktore tlumaczy tzw. ''niechec
                            Balcerowicza'' do ciecia stop.

                            d. Zatem w chwili obecnej reformy sfery realnej sa kluczem do zwiekszenia i
                            eksportu i wzrostu (oraz stabilizacji zlotowki), a nie polityka monetarna
                            (czyli rowniez kursu walutowego). TU SIE BARDZO ROZNIMY PROSZE PANA!!!

                            e. za stan reform nie tylko odpowiadaja politycy partii takich jak SLD, PSL UW
                            czy AWS (dawny podzial), ale rowniez ilosc dostepnych administratorow i ich
                            wyszkolenie i doswiadczenie na poziomie lokalnym. Ktos musi przeciez je
                            wdrazac !!! Jak wszyscy wiemy wdrazanie wymaga inicjatywy a przeciez wiemy ze
                            obecnie przecietny wiek ''administratora'' na stopniu lokalnym wynosi od 40-50
                            lat. Czasy ksztalcenia i zbierania doswiadczen wielu sposrod tej grupy ludzi
                            nie koniecznie przystaja do obecnej sytuacji. Ci ludzie sie po prostu tego ucza
                            teraz gdy to robia... No coz wszystko wymaga czasu ale i poswiecenia a nie
                            wszyscy chca przy tym wytrwac (czy mozna tym wytlumaczyc nieuczciwosc i jescze
                            bardziej nieefektywnosc?)..... Prosze przy tym zauwazyc ze mowie o grupie ludzi
                            nieco wiekszej niz jeden Balcerowicz. Przechodzimy z wolna od modelu gospodarki
                            scentralizowanej (nie mam na mysli centralnego planowania) do gospodarki silnie
                            zdecentralizowanej gdzie pojemnosc systemu podlega zmianom bardziej w wyniku
                            sumy decyzji lokalnych niz dzialan na szczeblu centralnym.

                            ODPOWIEDZ DLA PANA ''?''

                            Chcialbym Pana uspokoic jesli chodzi o kapital spekulacyjny. Jesli deficyt
                            budzetowy nie przekroczy 4.5% produktu krajowego brutto ''hieny''(fundusze
                            krotkoterminowe) beda pracowaly na nasza korzysc - obniza stopniowo kurs
                            zlotego a jesli zechca sie nagle wycofac zeby wygrac zlotego to nie musimy sie
                            bac - nasze rezerwy waluty sa wieksze niz caly krotkookresowy kapital i
                            platnosci krotkoterminowe zarowno budzetu jak i firm. Moze to rowniez bedzie
                            pomocne dla Pana: fakt ze maleje inflacja to jest noz w ich plecy - im lepsze
                            wiadomosci z gospodarki i wiecej reform w szczgolnosci - tym gorzej dla nich.
                            Jest troche dobrych wiadomosci ale wiecej by sie przydalo....

                            Rowniez chcialbym aby nie bal sie Pan obcego kapitalu zwlaszcza tego
                            dlugoterminowego - ma on naprawde miedzynarodowy charakter i w konkurencji do
                            niego staja nie tylko Polska ale rowniez Niemcy i USA: MY MUSIMY WYGRAC TEN
                            KAPITAL!!!! On da nam inwestycje w produkty ktore zastapia zagraniczne i
                            uruchomia drzemiaca sile umyslow w naszym kraju - i TO JEST PLAN NA
                            TRWALE ''wybicie sie na NIEPODLEGLOSC'' w dzisiejszych czasach. Rola Pana
                            Balcerowicza jest tu nie tak wielka - po prostu zapewnia on mniejsze ryzyko
                            monetarne dla inwestorow. Bardziej istotna role maja ci ktorzy stabilizuja
                            (mniejmy nadzieje konkurencyjne wzgledem innych krajow) prawo podatkowe i tych
                            ktorzy na danym terenie sa wladni przyciagnac firmy zagraniczne z ich wiedza i
                            kapitalem.

                            Z powyzszy powodow plany partii takich jak PSL czy ROP (mieniacych sie byc
                            rzecznikiem prawdziwych Polakow) zmierzajacych do ''zamkniecia'' drzwi dla
                            zagranicznych inwestorow sa dla mnie bardzo obce, zeby nie
                            powiedziec ''antypolskie''.

                            Z powazaniem dla Panow,

                            Glupi Jasio (Frajer)- ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
                            • Gość: azra Re: Do Jasia IP: 213.38.92.* 16.08.01, 13:04
                              Z przyjemnoscia stwierdzam, ze zgadzam sie z tym co Pan napisal.

                              Pozdrawiam
                      • Gość: Fizyk Do Madrego Jasia IP: *.tsl.uu.se 17.08.01, 10:26
                        Gość portalu: Jasio napisał(a):

                        > Zasadniczo nie roznimy sie w ocenie stanu sytuacji
                        gospodarki i stanu finansow
                        > i rynkow finansowych:
                        >
                        TAK.

                        >
                        > Natomiast ZASADNICZO roznimy sie co do przyczyn oraz
                        sposobow naprawy i to
                        > dzieli nas jesli chodzi o stosunek do Pana
                        Balcerowicza.
                        >
                        > 1. Pan wierzy ze redukcja stop procentowych przez
                        ostatnie miesiace byla za
                        > wolna i jest za wolna - nie przystaje do stanu
                        gospodarki.
                        > 2. Uwaza Pan rowniez ze redukcja stop procentowych
                        stanowi mniejsze zlo a byc
                        > moze byc srodkiem prowadzacym do odnowienia dawnego
                        tempa wzrostu gospodarczego

                        Az takim optymista nie jestem. Po prostu poprawilaby
                        sytuacje makroekonomiczna.
                        Zgadza sie zreszta ze mna EBOiR i czesc RPP.

                        > 3. Obecnosc kapitalu ''''spekulacyjnego'''' tzn z krotkim
                        horyzontem inwestycji
                        > jest zdecydowanie zla bo prowadzi do rozchwiania
                        kursu waluty i moze prowadzic do
                        > GWALTOWNEGO zalamania kursu zlotowki.
                        >
                        Juz waluta sie nam chwieje od sciany do sciany. A to
                        nie jest zdrowe
                        dla takiej mlodej ekonomii jak nasza. Zwlaszcza, ze
                        przy takich
                        zatorach kapitalowych nikogo nie stac na import
                        inwestycyjny.

                        > Moj punkt widzenia rozni sie tym od Panskiego ze:
                        >
                        > a. uwazam ze teraz nie da sie ''''wycisnac'''' wiecej z
                        gospodarki bez glebokich
                        > (dalszych) reform strukturalnych i dokonczenia
                        (poprawienia) obecnych reform.

                        Reformy strukturalne (co Pan przez to dokladnie
                        rozumie?)- tak.
                        Inwestycje w infrastrukture - tak. Ale poza tym liczymy
                        procenciki.
                        Ja nie mowie o jakiejs cudownej odmianie za pomoca
                        obnizenia stop.
                        Mowie, ze sa za wysokie i to troszke szkodzi. Takze
                        przez gwaltowna
                        aprecjacje zlotowki w ciagu ostatniego roku. Pan mi o
                        makro,
                        a jak ludziom firmy popadaja i przestana placic podatki
                        to
                        bedziemy mieli krach. Zreszta pisalem juz o tym miesiac
                        temu, zanim
                        Bauc oglosil, ze tak wlasnie zaczyna sie dziac.
                        Oczywiscie, nie tylko
                        stopy sa winne. Roznimy sie w kwestii stop, bo ja w
                        PRAKTYCE widzialem,
                        jak szkodza one w skali mikro.

                        Oczywiscie, RPP jest bardzo ostrozna i dlatego wlasnie
                        musi obnizac
                        stopy wolniej, niz optymalnie. Poza tym RPP patrzy na
                        wskazniki
                        makro, ktore za zawsze opoznione w stosunku do mikro.
                        Prawda? Czy zauwazyl Pan jakies naciski na RPP w
                        kwestii stop
                        rok temu? Nie? Dlaczego?

                        A przy okazji - dlaczego Pana zdaniem wlasnie teraz i
                        tak drastycznie
                        wystapily klopoty budzetu?


                        > Prosze sprawdzic jaki procentowo udzial towarow i
                        USLUG ''''polskich'''' chcialby
                        > Pan nabyc, a ktore dobra i uslugi, wolalby Pan kupic
                        z importu.

                        polska: zywnosc, ubrania, meble, byc moze auto, gdyby
                        nie silna zlotowka,
                        energia, materialy budowlane, leki (te
                        lzejsze), uslugi (wiekszosc),
                        AGD.

                        import: elektronika, lepsze leki, auto (zlotowka
                        droga!), alkohol.
                        eksport towarow wysoko przetworzonych - slabo.

                        Nie jest chyba bardzo zle. Tylko, ze jak Pan pogada z
                        rodakami, to
                        zrozumie, ze u nas ciagle zbyt wazny jest szpan.


                        > Oczywiscie odpowiedz nie jest juz
                        > taka oczywista jak 10 lat temu, ale nadal popyt na
                        dobra krajowe jest
                        > ograniczany jakoscia produktow krajowych. Dowod na
                        moje slowa to dlugookresowy
                        > (ostatnie 8 lat) deficyt w bilansie handlowym
                        (niezaleznie od tego czy zlotowka
                        > jest ''''mocna'''' czy ''''slaba''''.

                        Ale ostatnio spada przy mocnej. Moze juz zaszly
                        czesciowo te zmiany strukturalne?


                        >
                        > b. Jesli powyzsze jest prawdziwe to oznacza, ze
                        ''''dozucenie'''' pieniadza (a
                        > obnizenie stop procentowych nie jest niczym innym)
                        spowoduje tylko przyrost
                        > inflacji, obnizenie kursu zlotowki, i tylko CHWILOWA
                        poprawe bilansu
                        > handlowego. Dlaczego tylko chwilowa poprawe? Poniewaz
                        efekt substytucji importu
                        > (ludzie mniej kupuja ''''zagranicznych'''' dobr bo kurs
                        jest gorszy a ceny wyzsze)
                        > jest u nas bardzo slaby - nie da sie latwo zastapic
                        wielu dobrych jakosciowo
                        > dobr i uslug wytwarzanych za granica za pomoca
                        polskich dobr i uslug
                        > (NIESTETY!!!!).

                        Ekspansja eksportu zdaje sie temu przeczyc.

                        > W rezultacie wiele dobr musi dalej byc kupowanych
                        nadal za
                        > granica ale po wyzszej (zlotowkowo) cenie. To zas
                        spowoduje inflacje.

                        Jeszcze raz. Liczymy procenciki. Pralka Amica tansza o
                        dodatkowe 10% od,
                        dajmy na to Whirlpoola, staje sie o wiele bardziej
                        atrakcyjna.
                        Zwlaszcza, ze ludzie nie maja pieniedzy.

                        OK. Za te sama cene wezme auto francuskie, zamiast
                        Daewoo.
                        Ale 10% na Lanosie, to sie robi juz 3500 zl. Znaczaca
                        roznica!
                        Czyli - bedzie substytucja.
                        Szczegolnie widac to na rynku aut. Sprzedaz nowych
                        padla, bo
                        taniej jest sprowadzic uzywany z Niemiec.

                        > Oczywiscie zdaje sobie sprawe z uproszczenia, ktore
                        zastosowalem, ale oddaje
                        > ono, moim zdaniem, istote tego co sie dzieje w
                        gospodarce. Pana rozumowanie
                        > implikuje (choc nigdy Pan tego nie wypowiedzial), ze
                        nastapi substytucja
                        > importu. Jesli tak jest to oznacza, ze nasze
                        postrzeganie charakteru w popytu w
                        > > gospodarce jest odmienne. A jesli to prawda to
                        prosze zapytac w najblizszej
                        > rodzinie o preferencje konsumenckie - moze ma Pan
                        racje i moze Polacy
                        > zadowoliliby sie gorsza jakoscia......
                        >
                        Oczywiscie, za mniejsze pieniadze. I gospodarka by na
                        tym nie ucierpiala.
                        3 przyklady:
                        - auta
                        - wakacje
                        - ubrania
                        Wszystko mozemy dostac w kraju, tylko troche gorsze.
                        Adekwatnie zreszta do naszych mozliwosci...


                        > ... niechec Balcerowicza'''' do ciecia stop.

                        Z tego, co czytalem, sa w RPP bardziej niechetni.
                        Sa tez tacy, co by cieli mocniej.
                        CZYLI WBREW PANSTWA OPINIOM SYTUACJA JEST DYSKUSYJNA.
                        W gruncie rzeczy robicie 2 rzeczy: wykladacie mi
                        emonomiczny elementarz
                        (dziekuje!), a potem gladko mowicie - RPP tak robi,
                        wiec to jest sluszne.
                        A to nie jest takie proste, bo:
                        -nikt nie wie skad nagle taka dziura (i nikt jej nie
                        przewidywal)
                        -nikt nie wie jaki bedzie kurs zlotowki za miesiac
                        -RPP i Hania daja sprzeczne sygnaly na temat zwiazku
                        stop z deficytem
                        -nikt nie wie skad wzial sie ten eksport
                        -nikt nie wie, czy zatory platnicze nie spowoduja fali
                        bankructw i krachu
                        -nikt nie wie, jaka dziure bedzie mial przyszloroczny
                        budzet
                        Dlatego bardzo uwaznie bym sluchal ludzi, ktorzy maja
                        cos wspolnego
                        z gospodarka w skali mikro.


                        >
                        > d. Zatem w chwili obecnej reformy sfery realnej sa
                        kluczem do zwiekszenia i

                        Tpo jest zawsze prawda. Lepiej produkowac taniej i
                        lepiej...

                        > eksportu i wzrostu (oraz stabilizacji zlotowki), a
                        nie polityka monetarna
                        > (czyli rowniez kursu walutowego). TU SIE BARDZO
                        ROZNIMY PROSZE PANA!!!

                        Kluczy jest caly pek. Nie jestem tak glupi, zeby szukac
                        problemow tylko
                        w stopach. Ale - prosze zauwazyc co sie dzieje z
                        inflacja.
                        Tez efekt przerosl (moze przypadkiem?) oczekiwania.
                        RPP nie docenila moim zdanie sily stop w slabej
                        gospodarce o takich brakach kapitalu.

                        A teraz prawdziwe credo - za co najbardziej
                        mam zal do Balcerowicza.

                        1) Za slabo walczyl o rozsadne warunki dla malych
                        przedsiebiorstw
                        Skarbowka dziala na razie destrukcyjnie na maly biznes,
                        juz
                        nie mowiac o innych urzedasach

                        2) Reformy strukturalne wymagaja dobrze przygotowanych
                        kadr.
                        Sam Pan to pisze. B. byl wicepremierem i mogl wykazac
                        duza
                        inwencje w reformowaniu sytemu edukacyjnego. Konkretnie
                        -
                        odpisy z prywatyzacji na Fundacje Edukacji Polskiej,
                        bon edukacyjny.
                        Olal to. Malo tego, jego stronnicy w UW zadusili tego
                        rodzaju
                        dzialalnosc. A bez dobrych kadr, to my guzik
                        zreformujemy.

                        3) To samo odnosnie badan naukowych. Niestety, jest to
                        u nas
                        sfera bagnista. Z 2 powodow: fatalna organizacja i
                        zalosne
                        finansowanie. Ale, te sfery sa niezwykle istotne dla
                        reform
                        strukturalnych i Balcer i UW mogly pokazac lwi pazur i
                        cos tu
                        zrobic.

                        4)Moim zdaniem wykazal mala przenikliwosc, zbyt wolno
                        zjezdzajac ze stopami

                        Jednym slowem - ograniczyl sie do ks
                      • Gość: Fizyk DO Jasia II IP: *.tsl.uu.se 17.08.01, 10:31
                        A teraz prawdziwe credo - za co najbardziej
                        mam zal do Balcerowicza.

                        1) Za slabo walczyl o rozsadne warunki dla malych
                        przedsiebiorstw
                        Skarbowka dziala na razie destrukcyjnie na maly biznes,
                        juz
                        nie mowiac o innych urzedasach

                        2) Reformy strukturalne wymagaja dobrze przygotowanych
                        kadr.
                        Sam Pan to pisze. B. byl wicepremierem i mogl wykazac
                        duza
                        inwencje w reformowaniu sytemu edukacyjnego. Konkretnie
                        -
                        odpisy z prywatyzacji na Fundacje Edukacji Polskiej,
                        bon edukacyjny.
                        Olal to. Malo tego, jego stronnicy w UW zadusili tego
                        rodzaju
                        dzialalnosc. A bez dobrych kadr, to my guzik
                        zreformujemy.

                        3) To samo odnosnie badan naukowych. Niestety, jest to
                        u nas
                        sfera bagnista. Z 2 powodow: fatalna organizacja i
                        zalosne
                        finansowanie. Ale, te sfery sa niezwykle istotne dla
                        reform
                        strukturalnych i Balcer i UW mogly pokazac lwi pazur i
                        cos tu
                        zrobic.

                        4)Moim zdaniem wykazal mala przenikliwosc, zbyt wolno
                        zjezdzajac ze stopami

                        Jednym slowem - ograniczyl sie do ksiazkowej ekonomii i
                        nie sprostal
                        mozliwosciom politycznym, ktore mial.
                        Wiem, inni byli jeszcze gorsi, ale od tych, ktorych sie
                        szanuje
                        za itelekt i odwage, wymaga sie duuzo wiecej.

                        Oprocz tego - nie zgadzam sie z podejsciem "liberalow"
                        o bardzo otwartym polskim rynku i tym, ze nie ma sensu
                        kupowac
                        polskich towarow, bo gorsze. Jest to czesto poglad
                        duzej grupy
                        ludzi pracujacych dla duzych, zachodnich koncernow w
                        sieciach
                        sprzedazy. Nadto scislych teoretykow, ktorzy wierza, ze
                        istnieje
                        idealny Wolny Rynek. A realia sa inne...
                        Aha, drazni mnie, ze liderzy PO lansujac obnizke
                        podatkow,
                        dzialaja we wlasnym interesie.

                        Ostatni komentarz - nie ma recept idealnych. kazda ma 2
                        strony.
                        Makroekonomistow interesuja wskazniki makro (wzrost,
                        inflacja).
                        Ludzi interesuja inne wskazniki - bezrobocie, dostep do
                        swiadczen,
                        bezpieczenstwo. W Polsce mamy na razie wyrazne
                        przegiecie na
                        rzecz I grupy- wysoki wzrost, niska inflacja, kosztem
                        spadku
                        dostepnosci swiadczen, pogorszenia standartu uslug
                        panstwa (w tym
                        o charakterze infrastruktury dla biznesu), bezrobocia.
                        Wiec nie oszukujmy sie. Nastepny rzad bedzie musial
                        przywrocic
                        rownowage, koztem wzrostu. BO LUDZIE TEGO CHCA. I moze
                        maja racje?
                        • Gość: Jasio Do Fizyka (w starej Grece: Do Znawcy Rzeczywistosci - Przyrody) IP: 194.128.169.* 17.08.01, 15:41
                          [TYTUL BEZ IRONI]

                          Dziekuje za uscislenia i polemike. Credo jest jasne i podejrzewam ze w toku
                          dalszych uscislen moglbym powiedziec ze w duzej czesci zgadzam sie. A oto
                          punkty, ktore wymagaja wedlug mnie albo uscislenia albo tez stanowia polemike:


                          1. Znaczenie mikro/makro a P. Balcerowicz
                          Wedlug mnie istnieje bardzo duze ograniczenie pola dzialania dla rzadu
                          centralnego na poziomie mikro. Wiecej uwazam nawet, ze wplyw rzadu centralnego
                          na pozimie mikro nie tylko nie jest wstanie za wiele zdzialac, a wrecz POWINIEN
                          ograniczac sie do stworzenia stanu neutralnej stabilnosci i NIC WIECEJ.
                          Sa dwa powody dlaczego rzad centralny nie powinien byc proaktywny na poziomie
                          mikro: poziom agregacji informacji jest zbyt duzy (to jest oczywiste i wobec
                          tego trywialne stwierdzenie), a wiec nie operatywny oraz swoim dzialaniem moze
                          chciec pomoc ''srednio'' co w rzeczywistosci moze oznaczac ''szkodzic'' wielu
                          pojedynczym podmiotom i tym samym zmniejszac optimum dzialalnosci na poziomie
                          mikro.
                          Z powyzszego powodu uwazam ze rzad centralny nie powinien byc odpowiedzialny za
                          bogacenie sie pojedynczych jednostek ale jak najbardziej powinien byc
                          odpowiedzialny za stworzenie stabilnej neutralnosci w warunkach rozwoju dla
                          kazdego. Na przyklad: jak najbardziej neutralne podatki (bez ulg i
                          przywilejow), pomaganie przy tworzeniu jednolitej infrastruktury (np.
                          regulowanie wykupu ziemi pod autostrady itp na tych samych zasadach, ale juz
                          nie aktywne skupowanie ziemi)na terenie CALEGO kraju itp.
                          Dzialalnosc ta powinna byc mozliwie jak najmniejsza aby nie rzec ''niezbednie
                          potrzebna'' i finansowana z podatkow centralnie nakladanych.
                          Natomiast pomoc proaktywna czyli pomoc dla klasycznych 4 grup spolecznych
                          powinna odbywac sie tylko na poziomie rzadow regionalnych w w szczegolnosci
                          gminnych. Tylko bowiem kreatywne rozwiazania (a wiec z natury
                          indywidualistyczne) dobrych urzednikow i samorzadow powinny miec moznosc
                          rozprzestrzeniania sie poprzez nasladownictwo urzednikow ze ''slabszych'' (gdzi
                          potencjal umyslowy urzednikow gmin jest mniejszy) gmin. Konkurencja i
                          nasladownictwo oraz presja spoleczna slabszych gmin powinna decydowac o
                          przyjeciu rozwiazan najlepszych.
                          Na razie jednak jestesmy w okresie przejsciowym tj. decentralizacji wielu
                          funkcji dawnego centralnego aparatu panstwowego, a niestety proporcje tzw
                          inteligencji (a wiec tej czesci spoleczenstwa, ktora generuje dobrych
                          administratorow )jest mala a jakosc pozostawia do zyczenia (mam wiele zarzutow
                          do siebie rowniez). Jej rola przywodcza jest dodatkowo skazona przez brak etyki
                          i umiejetnosci przywodczych. Co prawda nie wiem co sie robi aby naprawic etyke
                          (mysle, ze moze Kosciol cos na ten temat wie) ale wiem ze umiejetnosci
                          przywodcze ksztalca sie tylko z czasem. No ale do tego momentu nasze uslugi
                          publiczne beda mialy taka jakosc jak ich tworcy.
                          Powyzsze oznacza przeciez, ze P. Balcerowicz jest (jesli w ogole) w znikomym
                          stopniu odpowiedzialny za problemy publicznej sluzby i sposobu dokonywania
                          reform strukturalnych w Polsce. Ale byl tym ktory podjal sie trudnych reform
                          makro w zakresie stabilizacji sfery monetarnej.

                          2. Rola Balcerowicza w organizacji skarbowki: na tle punktu pierwszego oznacza
                          to ze Balcerowicz nawet gdyby byl superczlowiekiem nie bylby wstanie zmienic
                          kadr skarbowki. Ale oczywiscie mogl przeciez zmienic i dostosowac regulacje
                          prawa podatkowego. Ale niestety narazie jestesmy ciagle na poziomie jeszcze
                          bardziej podstawowym a absorbujacym ministra finansow absolutnie - lobbying
                          prostego powiedzenia: i Salomon z pustego nie naleje a min finansow nie moze
                          miec duzego deficytu budzetowego (a powinien miec nadwyzke w przypadku takiej
                          gospodarki jak Polska). P. Balcerowicz jest wazny nie tylko dlatego ze pokazal
                          ze mozna i trzeba stabilizowac sfere monetarna, ale rowniez ze sa jeszcze
                          wzorce dla administratorow nizszego szczebla jak dzialac na ich polu. Czy nie
                          popelnil bledow w ogole? Napewno popelnil (zwlaszcza jako polityk) ale daj nam
                          Boze duzo takich administratorow jak P. Balcerowicz, a uda nam sie zrobic to co
                          Pan postuluje np. wyczyscic zycie publiczne i gospodarcze z przeszkod dla
                          malych przedsiebiorcow (a jest tych przszkod i niekonsekwencji bez liku).
                          Haslo dnia: BOZE DAJ NAM MNOSTWO BALCEROWICZOW a bedziemy mocnym krajem i
                          spoleczenstwem.

                          3. Absolutnie sie zgadzam co do listy artykulow, ktore Pan przytoczyl jako te,
                          ktore moglyby byc zastapione przez ludzi a czesto, tak jak Pan podkresla, przez
                          szpanerstwo nie sa bo kupuja z importu!!! No coz zrobic - nie mozna sie obrazac
                          na szpanerow bo to NIESTETY duza czesc spoleczenstwa. Mowie niestety bo nie
                          lubie szpanowania. Dobrze wyregulowana makroekonomia jednak dyscyplinuje i
                          karze placic za szpan miedzy innymi wysoka stopa procentowa a byc moze w koncu
                          bardzo tania zlotowka (to sa oczywiscie uproszczenia).

                          4. Poruszyl Pan temat nakladu na nauke: niema chyba w tym kraju wiekszego
                          poplecznika wydatkow na nauke niz P. Balcerowicz, ktory warunkuje to w jeden
                          sposob: panstwo powinno przestac doplacac do nie rentownych przedsiebiorstw i
                          przelozyc te fundusze do tak efektywnych inwestycji jak nauka i oswiata.

                          No ale coz jesli stac nas na fundowanie sobie drogiego cukru to nie bedzie nas
                          stac na nauke (uproszczenie). Utrzymujemy nieefektywna strukture rolnictwa a
                          przez to wyksztalconych ludzi nie przybedzie. Utrzymujemy nierentowne gornictwo
                          i hutnictwo (chociaz i tam sa zmiany) bo przywodcy polityczni (ale nie P.
                          Balcerowicz) boja sie zderegulowac prawo pracy i zwolnic ludzi aby sami
                          poszukali jej a nie domagali sie od panstwa. A w tym czasie mozna by bylo
                          wyksztalcic tylu ludzi.....

                          5. Polski a takze innych bogatych panstw Europy (np Wielka Brytanie) nie stac
                          na welfare state. Wiele panstw Europy od tego odchodzi bo takie panstwo ma
                          charakter demoralizujacy no i po prostu w dluzszym okresie nikogo na to nie
                          stac (jedna z wielu powaznych przyczyn zapasci krajow objetych systemem
                          centralnego planowania). Byc moze ze spoleczenstwo dopomni sie o stabilizacje
                          ale zaplaci za to straszny koszt - nie tylko w postaci utraty lub spowolnienia
                          wzrostu gospodarczego, ale przedewszystkim kosztem w postaci zastoju
                          cywilizacyjnego (niech Pan pomysli o implikacjach wspolistnienia nauki i
                          przemyslu w Dolinie Krzemowej a wzrostem gospodarczym, czy tez przemyslu
                          biotechnologicznego i uniwersytetow w Bostonie [w ktorym dzieki temu ze sa
                          pieniadze kwitna rowniez nauki humanistyczne]) i korupcji zycia publicznego
                          (wiecej panstwa to wiecej korupcji - nie ma wyjatku od tej reguly na swiecie).
                          Niestety, korupcja zycia publicznego nie poprawia etycznych ''klimatow'' wewnatrz
                          spoleczenstwa. Ale jeszcze raz - wcale nie uwazam ze nie ma Pan racji i
                          spoleczenstwo nie bedzie domagalo sie etatyzmu.... No coz bede mogl tylko
                          rozpaczac i patrzec jak wybieramy nastepnego Kwasniewskiego jako prezydenta (ja
                          na ludzi jemu podobnych nigdy nie zaglosuje).

                          Mowiac szczerze Pana Credo mozna by strawestowac i sprowadzic do czegos takiego
                          jak (to uproszczenie oczywiscie ale nie trywializacja): ''Mam zal do takich
                          gosci jak P. Balcerowicz bo nie udalo im sie zmienic spoleczenstwa''. A ja na to
                          mowie - P. Balcerowicz nie jest winny, a spoleczenstwo czeka transformacja czy
                          tego chce czy nie bo taka jest rzeczywistosc. Nasze spoleczenstwo sie zmienia
                          (nie wiem czy dobrze czy zle)i bedzie sie musialo dostosowac do ogolnoludzkich
                          praw i spolecznych i gospodarczych. Jesli sprobuje ominac te prawa do zubozeje
                          i materialnie ale co wazniejsze rowniez umyslowo.


                          Wyrazy szacunku (szczere)

                          Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego

    • Gość: I.G. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 212.69.68.* 17.08.01, 12:32
      Troche makro-ekonomi.
      Silna złotówka, to dla naszej gospodarki fikcja, tzn. kiełbasa na kiju dla
      pieska, który nigdy jej nie może skosztować.
      Po pierwsze dlatego, że nasz system prawny pozwala na erozję kapitału firm
      zagranicznych i z ich udziałem z powrotem na zachód. Z tąd nie dość braku
      głównego wydawałoby się źródła wpływów podatkowych, następuje bezkarne
      przejmowanie naszego majątku, pod przykrywką bankructw naszych firm.
      Po drugie, naszą gospodarką rządzi przede wszystkim potężne lobby finansowe
      sterowane bezkarnie przez czerwoną lewcką uop-mafię pod przykrywką tajności,
      która nastawina jest na bałaganiarskie eksploatowanie i konsumpcję , tego co
      się da. Mafia ta ostatnio prowadzi dzięki skomunizowanym bez reszty mediom,
      ostrą kampanię kontra PO-SKL prawicy, ujawniając i nagłaśniając stronniczo
      afery finansowe.
      Stąd załamanie rynku i finansów niechybne. I tak SLD ugotuje się we
      własnym "sosie". Sprawiedliwe.
      Natomiast niesprawiedliwe będzie gdy nie powstrzymamy w/w erozji kapitału, i
      nastąpi V rozbiór Polski po wygranej wojnie ekonomicznej zachodu z
      Polską.!!!!!!!!!???????????
      • Gość: Jasio Do I.G. - Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 194.128.169.* 17.08.01, 16:14
        Nie szanowny Panie: to co Pan napisal nie ma nic wspolnego z makroekonomia, ale
        ma napewno duzo z polityka i chyba propaganda. Pan daruje ale o makroekonomi
        nie napisal Pan nic.

        Z wyrazami szacunku,

        Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
        • Gość: MACIEJ SILNA ZLOTOWKA DO JASIA IP: *.proxy.aol.com 19.08.01, 09:04
          Cos mi sie zdaje drogi Jasiu zes utracil dyskusje.
          To co prezentujesz na Forum to najnowsza ekonomia-stosowana glownie w Stanach,
          i dla Polakow raczej niedostepna.
          Europejczycy i Polacy wychowali sie na wysokich socjalach i ciezko bedzie im to
          odebrac.
          Amerykanie od Washingtona ,Adamsa i Jeffersona wzoruja sie na A.Smithie,
          gdzie w Europie modny jest Keynes.
          Europejczyka raza slumsy amerykanskie,choc zdumiewa najsilniejsza gospodarka na
          swiecie.
          Zauwaz jak I.G. wsciekly jest na komune i lewice,a z drugiej strony popatrz jak
          niewiele glosow otrzymal Balcerowicz w wyborach prezydenckich.
          Przecietny Polak nie rozumie Balcerowicza,za to jest bliski Millerowi i
          innym kwasopodobnym.
          • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA DO JASIA IP: *.proxy.aol.com 19.08.01, 09:35
            Zgadzasz sie z fizykiem w min 90%,zgadzasz sie rowniez z I.G. ze
            w wyborach lewica wygra w cuglach,a millerowsko-kwasowa mentalnosc
            zawladnie Polska.
            Amerykanim wychowany jest na wielkich kontrastach i od malego mu sie wpaja ze
            ma byc samodzielny-czyli calkiem cos innego niz w Polsce i EU.
            Niskie podatki i niskie socjale tworza slumsy i za kazdym razem jak sie obok
            nich przechadzasz dostajesz taki naplyw adrenaliny i nieodparta chec do
            ciezkiej pracy aba sie nigdy w tych slumsach nie znalezc.
            Stad wlasnie u Amerykanow ta pancerna psychika,zelazne zdrowie i ciag do przodu.
            W Europie natomiast panstwo cie glaszcze po glowie ,zaslaniajac slumsy
            zeby ci apetytu nie odebrac.
            Kiedys fizyk przyznal ze nie zna za wielu Amerykanow.
            No wiec nigdy nie pomylisz Kanadyjczyka z Amerykaninem.
            Kanadyjczyk to jest Europejczyk,z wysokimi socjalami i wys.podatkami,a
            tylko przypadkiem mieszka na polnoc od raju.
            Oczywiscie tak jak Europejczycy ,z pogarda mowi o Amerykanach,ze to desant
            ludzi z calego swiata,no i slumsy oczywiscie.
            Ale najwieksza legalna imigracja do Stanow jest z Kanady.
            No wiec daj jasiu wiecej czasu ludziom w Polsce ,by mogli przyzwyczaic sie do
            nowoczesnej ekonomi amerykanskiej.
            • Gość: Anna Re: Ameryka to lozko i fabryka - do Macieja IP: 172.25.126.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 20.08.01, 12:05
              Po mojej krotkiej wizycie w USA, nazwanym przez Macieja "rajem", bylam chyba najbardzej szczesliwa
              osoba na swiecie, gdy moj samolot wyladowal w tej zglobalizowanej i glaszczacej po glowie Europie.
              Wielkie mozliwosci w Ameryce to zdrowie, ktore kiedys moze sie skonczyc (i zamieszkasz w kartonie),
              jak rowniez pieniadze, ktore rodzice zainwestowali w edukacaje swoich pociech (bowiem nie kazdy
              konczy Yale, czy Harvard). Edukacja w Stanach stoi raczej na bardzo niskim poziomie. A silny
              potencjal naukowy to zazwyczaj obcokrajowcy. Nie jestem pewna czy mialabym ochote opychac sie
              amerykanskimi przysmakami hodowanymi na hormonach ( i bez smaku). No coz tylko 5% obywateli
              posiada paszport, a cala reszta nie oddala sie od swojego domostwa na wiecej niz 100 mil.
              Poznalam rowniez takich, ktorzy od 10 lat nie byli w centrum swojego miasta. "No przeciez moja
              fabryka nie jest w centrum, a shopping mall jest blisko domu, wiec dlaczego mam jezdzic do
              centrum" - mawiaja amerykanie. A pojecie spaceru nie istnieje. Emigranci zyja razem w zamknietych
              grupach. No i oczywiscie bywaja tacy co nigdy nie nauczyli sie angielskiego. Mieszkajac w Chicago w
              polskiej dzelnicy angielski nie jest potrzebny, coz. Tak, jest wiele mozliwosci w Ameryce, gdzie
              "ambitny" Polak zazwyczaj sprzata, gotuje lub tyra w fabryce. A potem przylatuje do kraju i SZPANUJE.
              Zgodze sie, ze UE nie jest dla nas w tej chwili najlepszym rozwiazaniem, moze za 10 -15 lat. Kiedy
              pokolenie, ktore nie wie co to komunizm, dorosnie. Pokolenie, ktore bedzie szanowalo prace i nie
              bedzie "wynosic" np lekarstw czy strzykawek ze szpitala. No i moze kiedy nasza mentalnosc sie
              zmieni. No bo przeciez teraz, kazdy musi miec samochod i dom z basenem itp. Wszyscy narzekaja, ze
              mamy 16% bezrobotnych, a ilu z nich pracuje na czarno ( w kraju lub za granica) i nie placi podatkow i
              oslony socjalnej. Owszem podatki sa wysokie, a jakie sa podatki w Niemczech, czy Austrii? Jeszcze
              wyzsze!!! Nie mozna zasiac "fenomenu" Ameryki na kazdym gruncie i nie sadze aby to sie udalo w
              Polsce. Nigdy nie stwozymy "drugiej ameryki" i nalezy sie z tego snu obudzic. Czy zlotowka stoi za
              wysoko? Z punktu widzenia gospodarki, oczywiscie, ze tak. Nie oplaca sie produkowac, lepiej
              exportowac (no wiec zamykajmy nasze fabryki). Choc z punktu widzenia przecietnego obywatela:
              "teraz stac mnie na wyjazd na wczasy do Hiszpanii", owszem w tym roku tak, ale co sie stanie
              pozniej.... Na szczescie 1eur = 3.9368 plz (Interbank rate).
              PS Macieju mysle, ze jestes zbyt mocno "podniecony" politycznie :-))
              • Gość: azra Re: Ameryka to lozko i fabryka - do Macieja IP: 213.38.92.* 20.08.01, 12:26
                Gość portalu: Anna napisał(a):


                > Czy zlotowka stoi za
                > wysoko? Z punktu widzenia gospodarki, oczywiscie, ze tak. Nie oplaca sie produk
                > owac, lepiej
                > exportowac (no wiec zamykajmy nasze fabryki)

                Gwoli uscislenia, eksport jest oplacalny przy slabej walucie (platnosci sa
                najczesciej w dolarach albo w euro) a staje sie coraz mnie oplacalny im waluta
                mocniejsza. Ale jak widzimy dane za ostatnie miesiace to nasz eksport szaleje :)
                I dobrze.
                • Gość: Anna Re: Ameryka to lozko i fabryka - do Macieja IP: 172.25.126.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 20.08.01, 13:27
                  Czyzbym pomylila pojecia? Export / import. Chodzi tylko o to, ze moze zamiast zachwycac sie jak to
                  inni maja dobrze, a my zle - to moze nalezy mierzyc zamiary na mozliwosci i wziac sie do roboty.
                  Przestac kombinowac!!! To nasza narodowa slabosc no i oczywiscie: wszedzie dobrze gdzie nas nie
                  ma!!!
                  Sprowadzajmy towary zza granicy, a co sie stanie jak konsumenci nie beda mieli pieniedzy?
                  Chyba juz nie maja bo popyt spada.

                  PS Ciekawe ilu Polakow nadal wyznaje zasade:
                  " Czy sie stoi, czy sie lezy 500 zlotych sie nalezy"
                  • Gość: azra Re: Ameryka to lozko i fabryka - do Macieja IP: 213.38.92.* 20.08.01, 13:47
                    Gość portalu: Anna napisał(a):

                    > Czyzbym pomylila pojecia? Export / import.

                    Pewnie tak.. jak zloty mocny to import tanszy. Ale teraz jak widzimy import
                    pomimo mocnej zlotowki wcale nie rosl szybko (raptem 2,8%) ale to zapawne z
                    powodu malego popytu wewnetrznego.

                    > Chodzi tylko o to, ze moze zamiast z achwycac sie jak to
                    > inni maja dobrze, a my zle - to moze nalezy mierzyc zamiary na mozliwosci i w
                    > ziac sie do roboty.

                    Ano trzeba.

                    > Chyba juz nie maja bo popyt spada.

                    Jest niski, prawda.

                    Pozdrawiam
              • Gość: Lechu Re: Ameryka to lozko i fabryka - do ANI IP: 192.168.111.* / 217.6.108.* 20.08.01, 15:12
                Droga Aniu!

                Nigdy nie wyciagaj daleko idacych wnioskow z krotkich, powierzchownych i nie
                reprezentatywnych wizyt w obcych krajach. To zawsze prowadzi na manowce. Wcale
                nie sa one bardziej prawdziwe, niz sady medrkow, ktorzy feruja wyroki o
                krajach, ktorych nigdy nie widzieli na podstawie relacji z telewizji i prasy.
                Chce przez to po prostu powiedziec, ze prawdopodobnie nic nie wiesz o Ameryce.

                Twoja argumentacja to typowy syndrom turysty w Nowym Jorku. Po trzech
                miesiacach pracy tam, przestalabys sie oburzac. Po pol roku nie chcialabys
                mieszkac gdzie indziej na swiecie. Unaocznia to wielkie ryzyko nieporozumien,
                kiedy Europa patrzy na Ameryke. I vice versa.

                Mowisz o miszkaniu kartonach. Owszem. Ale 10% populacji USA dysponuje majatkiem
                wyzszym niz 1 mln dolarow. Ameryka jesk krajem, ktory zdemokratyzowal bogactwo
                w stopniu bezprecedensowym w historii. 10% oznacza, ze kazdy tam moze nalezec.
                MOze nie w pierwszym pokoleniu emigracji, ale amerykanski sen na pewno jest
                realny dla ich dzieci.

                W tym kryje sie poslanie i tajemnica sukcesu.
                Dla porownania: tylko 1% podatnikow w Polsce nalezy do 3 grupy opodatkowania.
                Polska, to kraj biedy, jezeli wierzyc liczbom.

                Owszem, jako mieszkaniec Europy Zachodniej stykam sie z Amerykanami na
                plaszczyznie zawodowej. Przyznaje: wielu z nich, to aroganckie, niedouczone
                skurwiele, ktore bez przymusu przyznaja, ze ich zdaniem Ameryka jest pepkiem
                swiata. No coz, niezaleznie od zawartosci prawdy w tym twierdzeniu, maja
                przeciez do tego wymierne podstawy. Ja stykam sie z nimi, gdy oni przejmuja
                kontrole nad jakas firma niemiecka. Sa lepsi w te klocki. Nie wazne, czy
                wszyscy znaja Felliniego czy Eco. Wazne, ze znaja sie na tym, co robia. W
                Polsce fachowosc stoi nisko w hierarchii cnot. To jedna z tajemnic klesk
                ostatnich 12 lat: festiwal ignorancji, indolencji, bezradnosci i "Nie matura,
                lecz chec szczera...", "Polak potrafi", etc. Dokad to prowadzi, kazdy widzi.
                Pytanie tylko, jak szybko Polacy zaczna wyciagac wnioski z tych kosztownych
                nauk.

                Nawiasem mowiac, ostatnio czytalem wywiad z pewnym znanym showmanem, ktory
                mieszka na stale w USA. Tam chodza do szkol jego dzieci. Do lepszych, ale nie
                najlepszych collegow. Wychowany na europejskich utyskiwaniach na temat poziomu
                nauczania w USA, doznal wstrzasu, kiedy stwierdzil, ze jego dzieci na lekcjach
                analizuja Platona.

                Ameryka jest bowiem wielkim i roznorodnym krajem. Trzeba troche czasu, aby
                przyjac to do wiadomosci.
              • Gość: Jasio Do Ani IP: *.5800-5.access.uk.worldonline.com 21.08.01, 01:23
                Gość portalu: Anna napisał(a):

                > Po mojej krotkiej wizycie w USA, nazwanym przez Macieja "rajem", bylam chyba
                na
                > jbardzej szczesliwa
                > osoba na swiecie, gdy moj samolot wyladowal w tej zglobalizowanej i
                glaszczace
                > j po glowie Europie.
                > Wielkie mozliwosci w Ameryce to zdrowie, ktore kiedys moze sie skonczyc (i
                zam
                > ieszkasz w kartonie),
                > jak rowniez pieniadze, ktore rodzice zainwestowali w edukacaje swoich pociech
                (
                > bowiem nie kazdy
                > konczy Yale, czy Harvard). Edukacja w Stanach stoi raczej na bardzo niskim
                pozi
                > omie. A silny
                > potencjal naukowy to zazwyczaj obcokrajowcy. Nie jestem pewna czy mialabym
                ocho
                > te opychac sie
                > amerykanskimi przysmakami hodowanymi na hormonach ( i bez smaku). No coz
                tylko
                > 5% obywateli
                > posiada paszport, a cala reszta nie oddala sie od swojego domostwa na wiecej
                ni
                > z 100 mil.
                > Poznalam rowniez takich, ktorzy od 10 lat nie byli w centrum swojego
                miasta. "N
                > o przeciez moja
                > fabryka nie jest w centrum, a shopping mall jest blisko domu, wiec dlaczego
                mam
                > jezdzic do
                > centrum" - mawiaja amerykanie. A pojecie spaceru nie istnieje. Emigranci zyja
                r
                > azem w zamknietych
                > grupach. No i oczywiscie bywaja tacy co nigdy nie nauczyli sie angielskiego.
                Mi
                > eszkajac w Chicago w
                > polskiej dzelnicy angielski nie jest potrzebny, coz. Tak, jest wiele
                mozliwosci
                > w Ameryce, gdzie
                > "ambitny" Polak zazwyczaj sprzata, gotuje lub tyra w fabryce. A potem
                przylatuj
                > e do kraju i SZPANUJE.
                > Zgodze sie, ze UE nie jest dla nas w tej chwili najlepszym rozwiazaniem, moze
                z
                > a 10 -15 lat. Kiedy
                > pokolenie, ktore nie wie co to komunizm, dorosnie. Pokolenie, ktore bedzie
                szan
                > owalo prace i nie
                > bedzie "wynosic" np lekarstw czy strzykawek ze szpitala. No i moze kiedy
                nasz
                > a mentalnosc sie
                > zmieni. No bo przeciez teraz, kazdy musi miec samochod i dom z basenem itp.
                Wsz
                > yscy narzekaja, ze
                > mamy 16% bezrobotnych, a ilu z nich pracuje na czarno ( w kraju lub za
                granica)
                > i nie placi podatkow i
                > oslony socjalnej. Owszem podatki sa wysokie, a jakie sa podatki w Niemczech,
                cz
                > y Austrii? Jeszcze
                > wyzsze!!! Nie mozna zasiac "fenomenu" Ameryki na kazdym gruncie i nie sadze
                ab
                > y to sie udalo w
                > Polsce. Nigdy nie stwozymy "drugiej ameryki" i nalezy sie z tego snu obudzic.
                C
                > zy zlotowka stoi za
                > wysoko? Z punktu widzenia gospodarki, oczywiscie, ze tak. Nie oplaca sie
                produk
                > owac, lepiej
                > exportowac (no wiec zamykajmy nasze fabryki). Choc z punktu widzenia
                przecietne
                > go obywatela:
                > "teraz stac mnie na wyjazd na wczasy do Hiszpanii", owszem w tym roku tak,
                ale
                > co sie stanie
                > pozniej.... Na szczescie 1eur = 3.9368 plz (Interbank rate).
                > PS Macieju mysle, ze jestes zbyt mocno "podniecony" politycznie :-))

                Szanowna Pani Aniu,

                Napewno ''Europa'' i ''Ameryka'' (czytaj: pewne koncepcje gospodarczo-polityczno
                spoleczne) oferuja inna mieszanke zalet i wad dla swoich obywateli - nie ma
                systemu ktory by tych wad nie mial. Ale rzecz nie w tym. Sedno polega na tym
                aby w oparciu o jakis stopien przyzwolenia spoleczenstwa doprowadzic do
                rownowagi ekonomicznej i zeby ta rownowage ekonomiczna osiagnac na jak
                najwyzszym pozadanym (ze wzgledu na koszty) przez spoleczenstwo poziomie.
                (przepraszam jesli mowie nie za jasno i prosze o to abys wskazala ktore momenty
                nie sa zbyt oczywiste)

                Stad wlasnie dyskusja o zlotego, a w podtekscie rola eksportu jako drugiego (a
                moze pierwszego) silnika gospodarki (obok popytu wewnetrznego). Oczywiscie sa
                wsrod nas tacy, ktorzy uwazaja, ze zmniejszajac stopy procentowe mozna
                zniechecic inwestorow do zlotowki i obnizyc jej kurs, tym samym pobudzajac
                dochod narodowy. Ja nie podzielam tej wiary i uwazam ze obraz jest znacznie
                bardziej skomplikowany (prosze jesli chcesz to mozesz o tym przeczytac we
                wczesniejszej dyskusji).

                Jesli zas chodzi o twoje przemyslenia dotyczace trybu zycia to spiesze z
                wyjasnieniem ze Chicago, SF, Los Angeles, Silicon Valey, New York, Boston nie
                reprezentuja calej Ameryki. Na przyklad, zycie w Utah (Salt Lake City) jest bez
                porownania mniej stresujace, jakosciowo lepsze, i jest wiecej czasu na zycie
                rodzinne. Polecam odwiedzic to miejsce (nie jestem Mormonem!).

                Jesli chodzi o podatki no to coz: jesli dodamy we wspomnianych panstwach
                odpowiedniki ZUS-u, Vatu, Podatku dochodowego i innych podatkow posrednich i
                bezposrednich to obciazenie kazdych stu jednostek zarobionych jest niewatpliwie
                w Polsce - nawet Szwecja okazuje sie tansza!!! Z kazdego stu zlotych
                wyplaconego przez pracodawce od 75 do 80 zlotych jest opodatkowane (jesli nie
                oszukiwac) - to jest straszne!!!

                Z pozdrowieniami oczekuje na polemike,

                Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
                • azra Re: Do Ani 21.08.01, 10:38
                  Gość portalu: Jasio napisał(a):

                  > Jesli chodzi o podatki no to coz: jesli dodamy we wspomnianych panstwach
                  > odpowiedniki ZUS-u, Vatu, Podatku dochodowego i innych podatkow posrednich i
                  > bezposrednich to obciazenie kazdych stu jednostek zarobionych jest niewatpliwie
                  >
                  > w Polsce - nawet Szwecja okazuje sie tansza!!! Z kazdego stu zlotych
                  > wyplaconego przez pracodawce od 75 do 80 zlotych jest opodatkowane (jesli nie
                  > oszukiwac) - to jest straszne!!!

                  Ja tylko mam pytania do tej czesci. Moglbys pokazac dokladniej jak to wyglada?
                  (mam na mysli to opodatkowanie kazdego wydanego 100 zlotych w wysokosci 75-80 zl)
                  Z gory dziekuje.

                  Pozdrawiam.
                • Gość: Anna Re: Do Ani IP: 172.25.126.* / *.121.135.226.host.de.colt.net 21.08.01, 11:17
                  Wielu uczestnikow tej dyskusji przytacza fenomen ameryki, jako wspanialy przyklad, godny
                  nasladowania. Jak to podatki sa niskie, waluta silna itp. Nie bez przyczyny opisalam moje negatywne
                  wrazenie jakie zrobila na mnie Ameryka. Mentalnosc ludzi i styl zycia sa szokujace i nie sadze aby
                  mialoby sie to przyjac na polskim gruncie. Poniewaz posiadanie planu uzdrowienia gospodarki to nie
                  wszystko, nalezy go jeszcze zrealizowac przy udziale calego spoleczenstwa. Nie ludzmy sie, ze jeden
                  inteligentny wymysli, zainicjuje i zrealizuje. Nie od razu Ameryke zbudowano. Amerykanie maja swoje
                  ulubione powiedzenie: "Europejczyk pracuje po to aby zyc. Amerykanin zyje po to aby pracowac." Dosc
                  subtelna roznica, nieprawdaz? A jednak jest wiele krajow europejskich, ktorym dobrze sie wiedzie.
                  Nie kazdy bowiem musi miec milion dolarow na koncie aby normalnie zyc. Skonczylam w Polsce
                  wyzsze studia techniczne, udalo mi sie dostac prace na bardzo atrakcyjnym stanowisku (o czym w
                  Ameryce jako mlody absolwent moglabym tylko pomarzyc) i to bez tzw "plecow".
                  A zlotowka oczywiscie jest grubo przewartosciowana, co dodatkowo odstrasza turystow ( a jak wiemy
                  turystyka moze byc bardzo dochodowa).
                  Wszyscy czekamy na UE, ze bedziemy mogli pracowac bez pozwolen. No ale czy taki przecietny
                  robotnik bedzie chcial placic na kase chorych i podatki w Niemczech? Wowczas Niemiec bedzie
                  musial zaplacic jak Niemcowi, zeby pracownikowi sie oplacalo. Czy to zrobi? Chyba nie. Niemcy i
                  Austryjacy krzycza najglosniej o ochronie rynku pracy, ale tak naprawde to bardzo nas lubia i chca,
                  poniewaz jestesmy tania sila robocza. Czy zabierzemy im stanowiska pracy? Chyba juz to robimy od
                  wielu lat, podobnie jak Czesi, Slowacy, Wegrzy.
                  • Gość: Jasio Re: Do Ani IP: 194.128.169.* 21.08.01, 13:11
                    Gość portalu: Anna napisał(a):

                    > Wielu uczestnikow tej dyskusji przytacza fenomen ameryki, jako wspanialy przykl
                    > ad, godny
                    > nasladowania. Jak to podatki sa niskie, waluta silna itp. Nie bez przyczyny opi
                    > salam moje negatywne
                    > wrazenie jakie zrobila na mnie Ameryka. Mentalnosc ludzi i styl zycia sa szokuj
                    > ace i nie sadze aby
                    > mialoby sie to przyjac na polskim gruncie. Poniewaz posiadanie planu uzdrowieni
                    > a gospodarki to nie
                    > wszystko, nalezy go jeszcze zrealizowac przy udziale calego spoleczenstwa. Nie
                    > ludzmy sie, ze jeden
                    > inteligentny wymysli, zainicjuje i zrealizuje. Nie od razu Ameryke zbudowano. A
                    > merykanie maja swoje
                    > ulubione powiedzenie: "Europejczyk pracuje po to aby zyc. Amerykanin zyje po to
                    > aby pracowac." Dosc
                    > subtelna roznica, nieprawdaz? A jednak jest wiele krajow europejskich, ktorym d
                    > obrze sie wiedzie.
                    > Nie kazdy bowiem musi miec milion dolarow na koncie aby normalnie zyc. Skonczyl
                    > am w Polsce
                    > wyzsze studia techniczne, udalo mi sie dostac prace na bardzo atrakcyjnym stano
                    > wisku (o czym w
                    > Ameryce jako mlody absolwent moglabym tylko pomarzyc) i to bez tzw "plecow".
                    > A zlotowka oczywiscie jest grubo przewartosciowana, co dodatkowo odstrasza tur
                    > ystow ( a jak wiemy
                    > turystyka moze byc bardzo dochodowa).
                    > Wszyscy czekamy na UE, ze bedziemy mogli pracowac bez pozwolen. No ale czy taki
                    > przecietny
                    > robotnik bedzie chcial placic na kase chorych i podatki w Niemczech? Wowczas Ni
                    > emiec bedzie
                    > musial zaplacic jak Niemcowi, zeby pracownikowi sie oplacalo. Czy to zrobi? Chy
                    > ba nie. Niemcy i
                    > Austryjacy krzycza najglosniej o ochronie rynku pracy, ale tak naprawde to bard
                    > zo nas lubia i chca,
                    > poniewaz jestesmy tania sila robocza. Czy zabierzemy im stanowiska pracy? Chyba
                    > juz to robimy od
                    > wielu lat, podobnie jak Czesi, Slowacy, Wegrzy.

                    Poruszyla Pani bardzo szeroki wachlarz tematow.

                    1. koncepcji cywilizacyjnych
                    2. pozycji zlotego jako waluty
                    3. rynku pracy w UE

                    ad1. De gustibus non disputandum est. Nie kruszmy kopji to tylko sprawa
                    preferencji - spoleczenstwo i jego przywodcy zadecyduja czego chca.

                    ad 2. pozycja zlotego to pochodna a nie przyczyna takich czy innych problemow
                    gospodarczych (duzej sily nabywczej turysty z jednej strony i problemow
                    eksporterow z drugiej)

                    ad. 3. Europa przeszla przez ostatnie niecale 3 tysiace lat (czyli tyle ile
                    trwalo ksztaltowanie swiadomosci przecietnego Europejczyka) przez szereg wojen i
                    niepokojow (oraz wydarzen wspanialych). Spoleczenstwa europejskie posiadaja
                    uprzedzenia - wszystkie. Proces unifikacji to proces wykorzenienia tych uprzedzen
                    (a nie tylko sam proces ekonomiczny) - nie latwy biorac pod uwage bagaz historii.
                    Wydaje mi sie ze okres 3, 7 czy 10 lat nie jest kosztem ktorego w tym kontekscie
                    nie warto byloby zaplacic jesli mialoby to przyniesc trwale rozwiazania na naszym
                    malym kontynencie.....

                    Pozdrowienia,

                    Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
          • Gość: Fizyk Vive la differance! IP: *.tsl.uu.se 20.08.01, 10:25
            Drogi MACIEJU,

            Podoba mi sie Twoja fascynacja USA, ale przy calym
            szacunku,
            Europa tez jest cool. Ten sie smieje dobrze, kto sie
            smieje ostatni.
            Natomiast Polska - to jest po prostu biedny kraj.
            Biedny, bo
            bo zawsze byl na granicach cywilizacji, a ostatnie 200
            lat, to
            pasmo wojen, nieszczesc, porazek. Wbrew pozorom, Polacy
            sa bardziej zamerykanizowani (albo beda za kilka lat)
            niz wiekszosc
            europejczykow. W kategoriach amerykanskich sa u nas
            prawie
            wylaczie slumsy, do ktorych trafiaja takze uczciwi i
            pracowici ludzie,
            a nie zyciowe niedorajdy, glupole i obiboki.
            Jest to wiec zupelnie inna skala problemow, wiec
            prosze, zachowaj
            dla siebie swoje poczucie wyzszosci i pozwol nam
            rozwiazywac
            nasze problemy w spokoju.
            Pozdrawiam
            • Gość: MACIEJ SLUMSY I PALACE IP: *.proxy.aol.com 21.08.01, 07:13
              Przede wszystkim wielkie dzieki dla Lecha i Jasia w wyjasnieniu Annie ze
              Ameryka to nie tylko polska dzielnica w Chicago.
              Zdecydowana wiekszosc polskiej emigracji w Stanach pochodzi z biednej
              wschodniej Polski.
              Oczywiscie przywoza oni ze soba tutaj biedna metalnosc ze wschodniej Polski
              i zyja i mieszkaja zgodnie z ta mentalnoscia.
              Przykro mnie Aniu ze do Takich ludzi trafilas,bo ja w Polskiej dzielnicy w
              Stanach mieszkalem tylko 2 miesiace na ponad 20 lat i teraz mieszkam we wloskiej
              wsrod "Sopranos".
              Oczywiscie polskie dzielnice bardzo sie poprawily w ciagu ostatnich lat ale w
              dalszym ciagu bije z nich wioska.
              Skoro stac cie bylo na przyjazd tutaj Anno-to moglas tak jak Jasio np pojechac
              do Salt Lake City lub Phoenix,Las Vegas czy tez San Diego.
              Oczywiscie nie wspominam tutaj Palm Beach czy Palm Springs,bo gdy bys tam byla
              to padla bys ludziom na kolana i zaczela po rekach calowac zeby przyjeli cie na
              sprzataczke,bo takich palacow to w zyciu nie widzialas i nie zobaczysz.
              Domyslam sie ze skorzystalas z uprzejmosci tych Polakow(np. mieszkanie i
              jedzenie) ktorych pozniej nie omieszkalas zmieszac z blotem za ich zasklepione
              umysly.
              Ale to jest tez typowo polskie-bo gdyby stac cie bylo na przelot i hotel
              to siedzialabys w Las Vegas lub Palm Beach.
              O szkolnictwie juz pare razy pisalem.
              Gdy mieszkasz w biednej dzielnicy-to sa tam szkoly dla biednych ludzi.
              Zeby powiedziec cos o Ameryce -to trzeba mieszkac w przecietnej dzielnicy.
              A przecietny Amerykanin jest -i tu musze cie rozczarowac Aniu-bogatszy i
              madrzejszy od bogatego Polaka.
              Sporo osob mnie zarzuca ze jestem dumny i zarozumialy.
              Uwazam ze kazdy powinien byc z siebie dumny-to pomaga w zyciu.
              Wychowanie Amerykanskie polega na tym ze robisz co chcesz,nie zwracajac uwagi
              na to co inni o tobie mysla.
              I to sie tutaj nazywa samodzielnoscia.
              W Europie to wyglada jak zarozumialosc.
              Amerykanie sa niezwykle uprzejmi i nie maja w zwyczaju obrazania kogokolwiek.
              A teraz czepne sie fizyka dla odmiany.
              Przez to ze jestem inny-probujesz mnie wyeliminowac z dyskusji.
              A ja ci na to: if you generate disagreement,you may be saying something right.
              Zauwazylem wczesniej ze frijk wysylal mnie do gry w kosza zamiast pisania tutaj.
              No wiec Aniu-jesli nie bedziesz miala slumsow nie bedziesz miala tez palacow.
              Maxymalne zabieranie bogatym i dawanie biednym-prowadzi do komuny.
              Slums tak jak i palac jest tworem ludzkim i uwazam ze nie wolno ich likwidowac
              bo jedne i drugie maja pobudzac do dzialania.
              Kiedys frijk pisal o ekstremistach.Ze to 5-10 % spoleczenstwa,ale ze ludzie nie
              lubia extremistow.
              No wiec te 5% najbogatszych to 80%podatkow i 95%majatku narodowego.
              No wiec za co ty ich nie lubisz frijk?
              Te 5% najbiedniejszych zyje w slumsach i ich zadaniem jest budzic w tobie
              odraze.
              Wracajac do fizyka-slumsy w Stanach wygladaja gorzej niz slumsy w Polsce.
              Nie chcialem wczesniej o tym pisac ,gdy pytaliscie jak wygladal tu syf w
              poczatkowych latach 1980tych,kiedy Japonce byli panami swiata i wykupywali
              Ameryke.
              I czesc Amerykanow byla przerazona ze beda robolami ,a headquarters beda w
              Japoni.
              Japonce nie zapanowali nad sytuacja i od 10 lat drepcza w miejscu.
              Byc najlepszym nie jest takie proste ale jest z czego byc dumnym.

              • Gość: Fizyk Cenie Twoje posty IP: *.tsl.uu.se 21.08.01, 09:38
                Jak w tytule. Przepraszam, zle sie wyrazilem. Nigdzie
                Cie nie wysylam,
                tylko sukces Ameryki to bardziej zlozona sprawa niz Ci
                sie wydaje
                (np. Europa miala 2 wielkie wojny na swoim terytorium w
                zeszlym stuleciu,
                USA -zadnej). Dlatego Twoje poczucie wyzszosci tylko
                irytuje
                i wg mnie niewiele wnosi. Ja moglbym pracowac w USA,
                ale na
                razie wole UE.
                Tak w ogole, to lubie sie ruszac i cieszy mnie, ze caly
                swiat nie wyglada
                tak samo i mam nadzieje, ze tak zostanie.
              • Gość: Anna Re: SLUMSY I PALACE IP: 172.25.126.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 21.08.01, 12:05
                A wiec drogi Macieju, raczej nie padlabym na kolana, aby zostac sprzataczka w amerykanskich
                palacach. Widzialam rozne palace, w roznych stronach swiata i nie uwazam, ze te w Ameryce naleza
                do najpiekniejszych. Owszem stac mnie na podrozowanie, ale ogladanie Ameryki nie uwazam za
                duza atrakcje turystyczna. Wole safari w Afryce lub 1000 letnie Shinto Shrine w Japonii. Mysle, ze dla
                Ciebie swiat sie konczy i zaczyna na USA, jesli tam mieszkasz to dobrze ( i lepiej tam zostan).Masz
                dosc niskie mniemanie o swoich rodakach, no to typowo po amerykansku. Amerykanski nastolatek,
                staje sie "niezalezny" w momencie otrzymania swojego prawa jazdy (16 lat), a do szestnastki
                zapomnij o odwiedzeniu kolegi, ktory mieszka dalej niz 100m, gdy szanowni rodzice nie maja czasu
                na podwiezienie. Byles kiedys w Japonii? Chyba nie. Bo wtedy bys zobaczyl co znaczy wychowanie do
                samodzielnosci. I nie uwazam aby przecietny Amerykanin byl madrzejszy od przecietnego Polaka,
                Francuza czy Niemca. Ma on moze wiecej pieniedzy i mozliwosci (teoretycznie), ale czy je wykorzysuje.
                Otoz nie!! Nie mialam okazji byc w Chicago, wiec nie wiem czy Polska dzielnica jest wsia, czy tez nie.
                Zapytana przez przecietnego amerykanina skad przyjechalam, odpowiedzialam ze z Europy, bo nie
                chcialo mi sie silic na pozniejsze wyjasniena gdzie lezy Polska. Oczywiscie, ze wszedzie gdzie sa
                palace, sa i slumsy. No ale Ameryka nie jest jedynym krajem ze slumsami. Czy miales kiedys okazje
                mieszkac w fenomenalnym jak dla mnie kraju: Szwajcarii. Ja mialam okazje spedzic tam 2 lata. Kraj
                zbyt maly aby konkurowac z Ameryka, ale za to Ameryka ubezpiecza tam swoje pieniazki. Slyszales
                kiedys o ubezpieczeniu od ubezpieczenia. Fajnie brzmi, prawda. No wiec taka usluge proponuje
                Szwajcaria no i ich glownym klientem sa ubezpieczalnie amerykanskie. Taka duza Ameryka, a
                ubezpiecza sie w takiej malej Szwajcarii. Kraj w ktorym srodowisko naturalne jest szczegolnie
                holdowane, niestety Szwajcaria jest mniejsza niz Ameryka. Ameryka to smietnisko swiata, pelnym
                ludzi dumnych ze swojej przecietnosci. Oczywiscie jest tam wielu wybitnych specjalistow, jak i w
                kazdym kraju. Bo geniusz moze urodzic sie wszedzie. A jesli ktos jest idiota, to nim pozostanie bez
                wzgledu na narodowosc.
                • Gość: Jasio Re: SLUMSY I PALACE IP: 194.128.169.* 21.08.01, 13:31
                  Gość portalu: Anna napisał(a):

                  > A wiec drogi Macieju, raczej nie padlabym na kolana, aby zostac sprzataczka w a
                  > merykanskich
                  > palacach. Widzialam rozne palace, w roznych stronach swiata i nie uwazam, ze te
                  > w Ameryce naleza
                  > do najpiekniejszych. Owszem stac mnie na podrozowanie, ale ogladanie Ameryki ni
                  > e uwazam za
                  > duza atrakcje turystyczna. Wole safari w Afryce lub 1000 letnie Shinto Shrine w
                  > Japonii. Mysle, ze dla
                  > Ciebie swiat sie konczy i zaczyna na USA, jesli tam mieszkasz to dobrze ( i lep
                  > iej tam zostan).Masz
                  > dosc niskie mniemanie o swoich rodakach, no to typowo po amerykansku. Amerykans
                  > ki nastolatek,
                  > staje sie "niezalezny" w momencie otrzymania swojego prawa jazdy (16 lat), a do
                  > szestnastki
                  > zapomnij o odwiedzeniu kolegi, ktory mieszka dalej niz 100m, gdy szanowni rodzi
                  > ce nie maja czasu
                  > na podwiezienie. Byles kiedys w Japonii? Chyba nie. Bo wtedy bys zobaczyl co zn
                  > aczy wychowanie do
                  > samodzielnosci. I nie uwazam aby przecietny Amerykanin byl madrzejszy od przeci
                  > etnego Polaka,
                  > Francuza czy Niemca. Ma on moze wiecej pieniedzy i mozliwosci (teoretycznie), a
                  > le czy je wykorzysuje.
                  > Otoz nie!! Nie mialam okazji byc w Chicago, wiec nie wiem czy Polska dzielnica
                  > jest wsia, czy tez nie.
                  > Zapytana przez przecietnego amerykanina skad przyjechalam, odpowiedzialam ze z
                  > Europy, bo nie
                  > chcialo mi sie silic na pozniejsze wyjasniena gdzie lezy Polska. Oczywiscie, ze
                  > wszedzie gdzie sa
                  > palace, sa i slumsy. No ale Ameryka nie jest jedynym krajem ze slumsami. Czy mi
                  > ales kiedys okazje
                  > mieszkac w fenomenalnym jak dla mnie kraju: Szwajcarii. Ja mialam okazje spedzi
                  > c tam 2 lata. Kraj
                  > zbyt maly aby konkurowac z Ameryka, ale za to Ameryka ubezpiecza tam swoje pien
                  > iazki. Slyszales
                  > kiedys o ubezpieczeniu od ubezpieczenia. Fajnie brzmi, prawda. No wiec taka usl
                  > uge proponuje
                  > Szwajcaria no i ich glownym klientem sa ubezpieczalnie amerykanskie. Taka duza
                  > Ameryka, a
                  > ubezpiecza sie w takiej malej Szwajcarii. Kraj w ktorym srodowisko naturalne je
                  > st szczegolnie
                  > holdowane, niestety Szwajcaria jest mniejsza niz Ameryka. Ameryka to smietnisko
                  > swiata, pelnym
                  > ludzi dumnych ze swojej przecietnosci. Oczywiscie jest tam wielu wybitnych spec
                  > jalistow, jak i w
                  > kazdym kraju. Bo geniusz moze urodzic sie wszedzie. A jesli ktos jest idiota, t
                  > o nim pozostanie bez
                  > wzgledu na narodowosc.

                  Pani Aniu,

                  Odpowiedzialem Pani na kwestie postrzegania wartosci w kulturach i cywilizacjach
                  (patrz na watek powyzej)

                  Jesli chodzi o kweste tzw re-insurance i insurance czyli mozliwosci ubezpieczenia
                  ubezpieczenia i ubezpieczenia w Szwajcarii przez amerykanskie firmy to jest to w
                  obu wypadkach naturalny proces dazacy do dywersyfikacji ryzyka. Adminstratorzy
                  ryzyka w firmach, ubezpieczalniach daza do tego aby nie miec ryzyka tylko jednej
                  ubezpieczalni albo re-ubezpieczalni i to nie tylko w Ameryce ale rowniez w
                  Europie i w Azji. Robia to wszyscy ze wszystkimi oczywiscie proporcjonalnie do
                  wagi ryzyka. Takimi komponentami przy podejmowaniu ubezpieczenia lub re-
                  ubezpieczenia jest:

                  a. ryzyko kraju
                  b. ryzyko waluty uslug
                  c. ryzyko ubezpieczalni w ktorej sie dokonuje ubezpieczenia

                  w ten sposob nawet bardzo ryzykowne kraje i firmy ubezpieczeniowe ''cos'' moga
                  dostac tyle ze bedzie to niewiele. Slusznie Pani podkresla ze Szwajcaria posiada
                  wiecej niz proporcjonalny do wielkosci tego kraju udzial np. w rynku ubezpieczen,
                  aczkolwiek zwiazek miedzy ryzykiem kraju a jego wartosciami kulturowymi nie jest
                  taki bezposredni i prosty. Na przyklad Chiny sa krajem o glebokiej i dlugiej
                  kulturze, a przeciez byloby szalenstwem ubezpieczanie w wiekszej ilosci
                  inwestycji w tym kraju, zwlasza biorac pod uwage niestabilnosc tamtejszych firm
                  finansowych i ich brak specjalizacji.

                  Z powazaniem,

                  Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego

                  • Gość: Anna Re: Do Jasia IP: *.mobilkom.at 21.08.01, 15:05
                    Porownanie z Chinami? uff, kraj niemozliwy do kontrolowania. Tylko szaleniec
                    moglby ubezpieczac tam swoje pieniadze. Dokladnie, tak jak Pan napisal ryzyko
                    kraju, waluty sa glownymi wyznacznikami. A wiec patrzac na historie CHF, nigdy
                    wartosc jego nie byla zbyt wielka, jak rowniez zbyt niska. Ryzyko kraju, moim
                    zdaniem praktycznie zadne. Kraj stabilny, waluta stabilna. Kraj niestabilny,
                    waluta niestabilna. Ale niestabilna nie oznacza mocna i wysoka przez okres roku
                    z wyrazna tendencja zwyzkowa. Wartosc waluty odwrotnie proporcjonalna do
                    sytuacji gospodarczej? Troche naciagane. Moze sie myle? Mowi sie, o
                    inwestorach, niemieckich odszkodowaniach...
                    Jestesmy krajem z wielkimi tradycjami. Spoleczenstwo i jego przywodcy zdecyduja
                    czego chca... Tylko trzeba jeszcze wiedziec czego sie chce i miec cel. Czy
                    Polska to posiada? Zyc marzeniami o Drugiej Ameryce to nie wszystko.
                  • Gość: MACIEJ Re: SLUMSY I PALACE IP: *.proxy.aol.com 22.08.01, 10:06
                    Pare razy wystapilas tu Anna a ja do tej pory nie wiem gdzie ty bylas i co
                    widzialas.
                    Gdybys sie ujawnila ,mialbym na pewno jakies sugestie.
                    Uwazasz Anno ze Ameryka nie jest dla ciebie atrakcyjna turystycznie.
                    Ja wymienilem kilka miast:Vegas,Phoenix,San Diego,-Jasio dodal Salt Lake City
                    Bardzo ciekawe jest San Francisco i Seatle.
                    A moze Grand Kanion lub Yellowstone lub Florida-Palm Beach.
                    No wiec dla ponad 50 mln turystow rocznie Ameryka jest b.atrakcyjna.
                    Mozesz sprawdzic w roczniku statystycznym ze USA sa drugim najbardziej
                    odwiedzanym przez turystow krajem na swiecie.
                    I tu cie zdziwie ze USA sa przed Hiszpania i Wlochami,a o Safari i Japoncach
                    zapomnij ,tam desperaci jezdza.
                    Mowilas Amerykanom ze przyjechalas z EUROPY,bo nie chcialo ci sie silic na
                    wyjasnienie gdzie jest Polska.
                    No wiec Amerykanie maja wieksza pojemnosc mozgu niz ty ich o to posadzasz
                    geografia jest tu w szkolach rowniez i atlasy sa tu duzo lepsze niz w Polsce.
                    Chcialas po prostu podkreslic ze jestes wielka PANIA Z WIELKIEGO SWIATA,ale nie
                    przejmuj sie oni cie po akcencie wyczuli.
                    Ja kazdemu mowie ze jestem z Polski-nikt nie ma problemu z lokalizacja,a akcent
                    moj jest ciezki do rozszyfrowania bo mieszkam tu dosc dlugo i to miedzy
                    "Sopranos".
                    Nie uwazasz Anno ze przecietny Amerykanin jest madrzejszy od przecietnego
                    Polaka ,Niemca czy Francuza.
                    Ciekawe zestawienie Anno,-Niemiec by ci na pewno podziekowal za postawienie go
                    na rowni z Polakiem.
                    A roznica w madrosci jest identycznie taka jak w dochodzie narodowym na osobe
                    w Polsce ,Ameryce i Niemczech.
                    Twirdzisz Anno ze dla mnie swiat zaczyna i konczy sie na Ameryce.
                    No wiec -nie.
                    Ale zamiast twierdzic,moglas mnie o to zapytac.
                    A teraz dla ciebie Anno szarada na zakonczenie.
                    Czy przecietny Polak w Rzeszowie zyje lepiej i jest madrzejszy od przecietnego
                    Polaka w Warszawie?
                    Czy tez odwrotnie?
                    Ci ktorzy sa madrzy i pracowici migruja tam gdzie lepiej placa.
                    Dlaczego prawie cala reprezentacja Polski w pilke nozna mieszka i pracuje za
                    granica?
                    Czyzby dlatego ze sa lepsi od tych co graja w Polsce.
                    A dla najlepszych w Polsce nie ma miejsca.
                    Nie podwazam Anno ze zwiedzilas caly swiat.
                    Ale widziec a rozumiec to sa dwie calkiem rozne rzeczy.
                    Zwiedzilas Japonie-bardzo dobrze,ale ja tam nie chce jechac ,by nie zarazic sie
                    ich fatalizmem ostatnich 10 lat.
                    Skoro Polacy sa tacy madrzy-to dlaczego nie ma zatrzesienia Polakow na
                    Harvardzie i Yale?
                    Bo ja nie slyszalem zeby studenci z Harvardu i Yale porzucali swoje uczelnie
                    i starali sie o indeksy na UJOCIE.
                    Fizyk slusznie wspomnial-historia nas nie oszczedzila,stalismy wiekami na
                    uboczu.
                    A teraz powoli wkraczamy do Europy.
                    I jeszcze raz Anno -nie wmawiaj Niemcowi ze jest taki sam jak Polak.OK?
                    Ponad 1000 lat temu wzielismy chrzest od Czechow-bo oni nalezeli do Cesarstwa
                    i tam drogi i cywilizacja byla.
                    I w chwili obecnej plasujemy sie w dalszym ciagu za Czechami,choc 1000 lat
                    minelo.
                    Ameryke zbudowali Niemcy,Holendrzy i Anglicy jak pamietasz Anno.
                    Niestety duzo dalej nam do nich niz do Czechow.
                    No wiec najpierw sprobujmy byc madrzejsi od Czechow a dalej juz powinno pujsc
                    gladko.

                    • Gość: azra Re: SLUMSY I PALACE IP: 213.38.92.* 22.08.01, 10:52
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                      > Ja kazdemu mowie ze jestem z Polski-nikt nie ma problemu z lokalizacja,a akcent
                      >
                      > moj jest ciezki do rozszyfrowania bo mieszkam tu dosc dlugo i to miedzy
                      > "Sopranos".

                      E Ty juz tam chyba ze 20 lat mieszkasz, prawda? To nie ma sie co dziwic ze
                      akcentu nie poznaja.

                      > Nie uwazasz Anno ze przecietny Amerykanin jest madrzejszy od przecietnego
                      > Polaka ,Niemca czy Francuza.
                      > Ciekawe zestawienie Anno,-Niemiec by ci na pewno podziekowal za postawienie go
                      > na rowni z Polakiem.
                      > A roznica w madrosci jest identycznie taka jak w dochodzie narodowym na osobe
                      > w Polsce ,Ameryce i Niemczech.

                      Wiesz Macieju. Nie zgadzam sie z Toba. Wszystko zalezy od tego co sie uwaza za
                      madrosc. Bo moim zdaniem szkolnictwo srednie w Polsce ma bardzo wysoki poziom w
                      Polsce.. przynajmniej jesli chodzi o nauki scisle. Mam rodzine w USA, wiec wiem
                      troche o tym jak tam jest, oraz czego ucza. Zeby rozwiac watpliwosci to nie
                      mieszkaja oni w "polskiej wsi" w Chicago. Zyja tam juz normalnie od 16 lat.
                      Dzieci zaczynaja nauke na collegu. I mam podstawy uwazac, ze po skonczeniu szkoly
                      sredniej bylem lepiej wyksztalcony niz oni.
                      Dobra.. nie jestem przecientym Polakiem.. ale tez nie jestem zadna wybitna
                      jednostka..
                      Ale jesli chodzi o poziom szkolnictwa wyzszego, to tu rzeczywiscie bijecie nas na
                      glowe. Ale moim zdaniem tylko szkolnictwa wyzszego. Jesli chodzi o poziom.
                      Ale pytanie powinno byc inne. Jak powinno sie uczyc a nie czego. Bo to, ze
                      napakuja nam glowy wieloma wiadomosciami, z ktorych wiekszosc nie przyda sie
                      potem, to wcale nie znaczy ze jestemy uczeni lepiej...
                      Wszystko zalezy o jaka madrosc chodzi.


                      > Zwiedzilas Japonie-bardzo dobrze,ale ja tam nie chce jechac ,by nie zarazic sie
                      >
                      > ich fatalizmem ostatnich 10 lat.

                      E zeby po jednej wizycie od razu sie fatalizmem zarazac? Ja ostatnio mieszkalem 4
                      tygodnie z 2 Japonczykami - jedna dziewczyna i jeden mezczyzna.. zaden fatalizm
                      od nich nie bil :)

                      > Skoro Polacy sa tacy madrzy-to dlaczego nie ma zatrzesienia Polakow na
                      > Harvardzie i Yale?

                      Pieniadze? Odleglosc? Samotnosc zwiazana z wyborem? Trudnosc zwiazana z dostaniem
                      wizy? Problemy zwiazane z wyjazdem? Zaloze sie ze dyby przeniesc caly Harvard i
                      Yale do Polski razem z kadra (wiem.. totalna abstrakcja - ale podyskutujmy na tym
                      poziomie) to wielu Polakow nie mialoby wielkich problemow z dostaniem sie na ta
                      uczelnie (gdyby pominac bariere finansowa)

                      > Fizyk slusznie wspomnial-historia nas nie oszczedzila,stalismy wiekami na
                      > uboczu.

                      Ba.. historia.. dobra, ale nie zapominajmy, ze to my, Polacy, ksztaltowalismy
                      swoja historie. I to nikt inny a my, Polacy, przyczynilismy sie do, co sie stalo.

                      > Ameryke zbudowali Niemcy,Holendrzy i Anglicy jak pamietasz Anno.

                      Dali podwaliny, ale do rozwoju Ameryki przynilo sie wiele innych nacji..
                      praktycznie z kazdego cywilizowanego swiata.

                      Pozdrawiam
                      • Gość: meta-F Re: SLUMSY I PALACE IP: *.tsl.uu.se 22.08.01, 11:20
                        Gość portalu: azra napisał(a):

                        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                        >


                        > > A roznica w madrosci jest identycznie taka jak w
                        dochodzie narodowym na > > osobe w Polsce ,Ameryce i
                        Niemczech.
                        >
                        Wybacz Macieju, ale czegos rownie niemadrego juz dawno
                        nie slyszalem.
                        Dlaczego? Pokrotce dlatego, ze wszyscy skonczymy jako
                        garstka atomow.
                        A na powaznie - jest ze 30 waznych potrzeb czlowieka.
                        Potrzeby materialne
                        (powyzej pewnego minimum) wcale nie sa tymi
                        najwazniejszymi.
                        Jest to fakt empiryczny. Z tego wniosek, ze bogactwo jest
                        kiepska
                        miara jakosci czlowieczenstwa czy madrosci. W zaden
                        sposob nie polemizuje
                        przy tym, ze lepiej byc mlodym, zdrowym i bogatym niz
                        tylko mlodym i zdrowym (chociaz...). Pomijasz tez
                        znaczenie okolicznosci zewnetrznych w/m
                        czlowieka, takich jak obronnosc kontynentu.
                        Wreszcie - zauwazylem, ze (przynajmniej u mnie) poczucie
                        zgrozenia,
                        nieszczescia znakomicie mobilizuje aktywnosc ekonomiczna.
                        Moze to jedna z przyczyn wysokiej aktywnosci ekonomicznej
                        Amerykanow?


                        >
                        > > Skoro Polacy sa tacy madrzy-to dlaczego nie ma
                        zatrzesienia Polakow
                        > > na Harvardzie i Yale?
                        >
                        Jest mnostwo Polakow w fizyce amerykanskiej, na bardzo
                        dobrych
                        uniwersytetach. Wsrod studentow - tez niemalo, jak na
                        obiektywne
                        bariery.

                        > > Fizyk slusznie wspomnial-historia nas nie
                        oszczedzila,stalismy wiekami na
                        > > uboczu.
                        >
                        > Ba.. historia.. dobra, ale nie zapominajmy, ze to my,
                        Polacy, ksztaltowalismy
                        > swoja historie.

                        Niezupelnie. Poczytaj Davisa. Po pierwsze - nasz kraj
                        lezy na wielkiej
                        rowninie europejskiej, przelotowej w kierunku E-W. Po
                        drugie -
                        nie dotarlo do nas Besarstwo Rzymskie (1000 lat w plecy).
                        Po trzecie - nie my odpowiadamy za Mongolow i Turkow,
                        oraz za to, ze mielismy za sasiadow Hitlera ze Stalinem
                        (pokaz kogos, kto mialby kiedys
                        gorsze sasiedztwo!). Ostatnia szanse na jakis zasadniczy
                        wplyw
                        na swoja sytuacje mielismy chyba za Sasow.
                        Jestem daleki od fatalizmu, ale w ostatnim stuleciu
                        wykorzystujemy
                        dobrze wiekszosc szans.


                        > > Ameryke zbudowali Niemcy,Holendrzy i Anglicy jak
                        pamietasz Anno.
                        >
                        > Dali podwaliny, ale do rozwoju Ameryki przynilo sie
                        wiele innych nacji..
                        > praktycznie z kazdego cywilizowanego swiata.
                        >
                        Jednak jest roznica miedzy USA a Brazylia.
                        Tu punkt dla Macieja - kultura protestancka jest
                        niezastapiona
                        przy tworzeniu zasobnych i porzadnych spoleczenstw.
                        Aczkolwiek, dosyc nieciekawych :). Ja tam wole
                        Srodziemnomorze.
                        Pozdrawiam
                      • Gość: Anna Re: SLUMSY I PALACE IP: *.mobilkom.at 22.08.01, 11:52
                        Czy Niemiec zgodzlby sie aby go postawili na rowni z Polakiem? Oczywiscie, ze
                        nie, jesli w swoim krotkim zyciu zadnego nie spotkal (albo mial pecha i Polak
                        ukradl mu samochod, co oczywiscie nie swiadczy, ze wszyscy kradna), a wychowal
                        sie na przesadach. Wlasnie dlatego ilosc pieniedzy zgromadzona na koncie nie
                        jest proporcjonalna do wiedzy, czy inteligencji. Ilu Polakow postawiloby sie na
                        rowni z Bialorusinem, czy Turkiem. Niewielu, oczywiscie przesady. A ja znam
                        wielu ludzi tych narodowosci i uwazam, ze nie sa wcale tacy ograniczeni, czy
                        zacofani. Zalezy oczywiscie, bo wszedzie mozna spotkac ludzi ograniczonych.
                        Jesli chodzi o przesady to Ameryka nie jest ich pozbawiona. Przykladowo, jesli
                        w dzielnicy sredno zamoznej, zamieszkalej przez "bialych", czarnoskory obywatel
                        kupi dom, to z miejsca ranking i ceny domow spadaja w ow dzielnicy. Kazdy kraj
                        ma swoje problemy.
                        Co do Japonii, to mysle ze Ameryka ma slabosc na tym punkcie. Bo tak naprawde
                        to jest to jeden z nielicznych narodow, ktory potrafi pracowac wiecej niz
                        amerykanie. Tak to juz jest. Japonia rozpoczela swoje reformy dosc pozno wiec,
                        to co osiagneli to wielki sukces. Niczym zlym sie od nich nie zarazilam.
                        Owszem Ameryke zbudowali Niemcy, Hiszpanie itd. Przybyli na ten lad dawno temu,
                        a obecna Ameryka nie ma z tym od dawna nic wspolnego.
                        Edukacja, oczywiscie zgodze sie z azara (czy tez azarem). Brakuje nam w Polsce
                        powaznych funduszy na zreformowanie szkolnictwa wyzszego. Jesli chodzi o
                        szkolnictwo podstawowe, czy srednie to bijemy innych, to prawda... lecz nie
                        wszystkich.
                        • Gość: Lechu Re: SLUMSY I PALACE IP: 192.168.111.* / 217.6.108.* 23.08.01, 13:29
                          Gość portalu: Anna napisał(a):

                          > Co do Japonii, to mysle ze Ameryka ma slabosc na tym punkcie. Bo tak naprawde
                          > to jest to jeden z nielicznych narodow, ktory potrafi pracowac wiecej niz
                          > amerykanie. Tak to juz jest. Japonia rozpoczela swoje reformy dosc pozno wiec,
                          > to co osiagneli to wielki sukces. Niczym zlym sie od nich nie zarazilam.

                          He, he, znowu ta pochopnosc opinii. Chyba znasz dosc pobieznie historie Japonii?
                          Japonczycy nigdy nie byli dlugi czas zacofani. Maja po prostu swoj wlasny pomysl
                          na absorbcje nowoczesnosci.
                          Rozstrzygajaca bitwe o zjednoczenie Japonii przeprowadzono przy glownym udziale
                          muszkietow niewiele lat po ich wynalezieniu. A czy rewolucja kwiatu wisni
                          (poczatek sterowanej industrializacji) to bylo tak pozno? Jezeli mnie pamiec nie
                          myli, to bylo o jedno pokolenie pozniej, niz np. w Niemczech (1848), a wlasciwie
                          synchronicznie ze zmianami w Rosji.


                          > Owszem Ameryke zbudowali Niemcy, Hiszpanie itd. Przybyli na ten lad dawno temu,
                          >
                          > a obecna Ameryka nie ma z tym od dawna nic wspolnego.

                          Droga Aniu. Ameryke zbudowali WASP´s. Hiszpanow tam na pewno ni bylo. Obecna
                          Ameryka ma z tym zespolem wartosci wiecej wspolnego, niz sie Tobie to wydaje.
                          W gruncie rzeczy mija dopiero trzecie dziesieciolecie od zakonczenia rzadow
                          absolutnych tej formacji. Rzadow liberalnej reki ubranej w stalowa rekawice.
                          Dzisiaj wiele zmienilo sie w wielkich aglomeracjach. Jest tam wielu wyborcow
                          preferujacych inna filozofie polityczna. No i co z tego? To sprawy drugorzedne,
                          bo wiekszosc tych ludzi i tak nie chodzi na wybory.
                          Ale reszta Ameryki jest jaka byla. Jest rzadzona przez te same elity. Jezeli masz
                          watpliwosci, powinnas sie zastanowic, dlaczego przypadkowa smierc czlonka rodu
                          Kennedych, ktory przeciez nic w polityce nie znaczyl, celebrowana jest jak smierc
                          angielskiego nastepcy tronu. Tylko prasowa hype? Dlaczego wybor miedzy Gore a
                          Bushem jest tylko wyborem miedzy jedna rodzina patrycjuszow, a druga? To bardzo
                          przypomina "rywalizacje" miedzy partiami optymatow i popularow w Rzymie za
                          najlepszych czasow republiki. Czy jest to porownanie pejoratywne?
                          Nie.
                          Jezeli czytalas refleksje Macchiavellego nad historia Rzymu Liwiusza, to wiesz,
                          ze stary geniusz wlasnie w tym balansie sil widzial zrodlo sily i potegi Rzymu.

              • Gość: frijk Re: SLUMSY I PALACE IP: 133.9.101.* 24.08.01, 05:58
                Gość portalu: MACIEJ napisal:
                > Zauwazylem wczesniej ze frijk wysylal mnie do gry w kosza zamiast pisania tutaj
                > .
                > No wiec Aniu-jesli nie bedziesz miala slumsow nie bedziesz miala tez palacow.
                > Maxymalne zabieranie bogatym i dawanie biednym-prowadzi do komuny.
                > Slums tak jak i palac jest tworem ludzkim i uwazam ze nie wolno ich likwidowac
                > bo jedne i drugie maja pobudzac do dzialania.

                No to jest rozumowanie ktorego nie da sie zastosowac w spoleczenstwach opartych
                na solidaryzmie wynikajacym z wspolnoty historycznej i kulturowej, takimi sa
                spoleczenstwa europjeskie. Ameryka jest
                inna - pod tym wzgledem przypomina raczej dworzec lotniczy, kazdy skads
                przyjechal i musi sobie radzic sam. Zauwaz ze w miare jak Ameryka robila sie
                czyms w rodzaju spoleczenstwa w sensie europejskim to rosly podatki oraz
                odpowiedzialnosc pnstwa i spoleczenstwa za rozne sfery.

                > Kiedys frijk pisal o ekstremistach.Ze to 5-10 % spoleczenstwa,ale ze ludzie nie
                > lubia extremistow.
                > No wiec te 5% najbogatszych to 80%podatkow i 95%majatku narodowego.
                > No wiec za co ty ich nie lubisz frijk?
                > Te 5% najbiedniejszych zyje w slumsach i ich zadaniem jest budzic w tobie
                > odraze.

                Przekrecasz. Mowa byla o ekstremistach w sensie pogladow, a nie majatku.
                Podzial na extremistow swiatopogladowych nie idzie po linii majatkowej: sa
                ludzie bardzo zamozni o bardzo umiarkowanych lub tez nawet socjalizujacych
                pogladach. Wez Billa Gatesa: jego majatek ma isc w calosci na cele spoleczne,
                dzieci maja dostac glodowe spadki po mln $:).

                > Wracajac do fizyka-slumsy w Stanach wygladaja gorzej niz slumsy w Polsce.
                > Nie chcialem wczesniej o tym pisac ,gdy pytaliscie jak wygladal tu syf w
                > poczatkowych latach 1980tych,kiedy Japonce byli panami swiata i wykupywali
                > Ameryke.
                > I czesc Amerykanow byla przerazona ze beda robolami ,a headquarters beda w
                > Japoni. Japonce nie zapanowali nad sytuacja i od 10 lat drepcza w miejscu.

                No, akurat jestem w Tokio wiec z pierwszej reki moge ci doniesc zeby Japonow
                nie spisywac jeszcze na straty. Oni nabrali sie wtedy na stock market bubble i
                ponosza za to cene. Ale w sensie technologicznym, organizacyjnym i efektywnej
                roboty nic nie stracili a raczej posuneli sie daleko do przodu. W Ameryce tez
                stale ida do przodu. A Ameryka i tak traci dla nich na znaczeniu bo Azja to o
                wiele wiekszy rynek.

                > Byc najlepszym nie jest takie proste ale jest z czego byc dumnym.

                Ja widze ze Ameryka jest teraz najlepsza ale dzieje sie to na kredyt, kosztem 400
                mld $ deficytu hnadlowego rocznie. Chcialbym zobaczyc jak to bedzie wygladalo jak
                sie zacznie ten kredyt spalcac. Kiedys to musi nastapic.
    • Gość: Fizyk Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: *.tsl.uu.se 22.08.01, 09:27
      http://polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1060437&MP=2
      Chyba czytal nasza liste?
      • Gość: azra Re: Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: 213.38.92.* 22.08.01, 11:32
        Gość portalu: Fizyk napisał(a):

        > http://polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1060437&MP=2
        > Chyba czytal nasza liste?

        Facet zna sie na rzeczy. Ale i tak sie z nim nie zgadzam w kilku rzeczach. Zbyt
        wielka wina obarcza RPP... no ale nie ma sie co dziwic.. jest politykiem z
        opozycji. Porozmawialbym sobie z nim sam na sam. Na pewno bym sie wielu rzeczy
        dowiedzial. Mial zreszta kiedy wyklad u mnie na uczelni. Bylem wtedy i mowil w
        miare sensownie. I nie mieszal polityki do gospodarki :)
        • Gość: MACIEJ Re: Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: *.proxy.aol.com 23.08.01, 08:34
          Dziekuje bardzo zescie troche stonowali w dyskusji o edukacji amerykanskiej.
          Witam meta-F .To poczucie zagrozenia i mieszczescia mobilizuje twoja aktywnosc
          ekonomiczna.Bo tak powinno byc.
          Po to od poczatku mowilem ze slumsy sa potrzebne-zeby cie razily,a palace zebys
          chcial tam zamieszkac.
          Likwidacja jednych i drugich prowadzi do wyhodowania znerwicowanego kastrata.
          Poza tym zgadzam sie z meta-F o pozytywach kultury protestanckiej.
          A srodziemnomorze moglbys zmienic na MIAMI lub surfing w San Diego.
          Wracajac do edukacji.
          Macie troche wiedzy na ten temat,to dlaczego caly czas pomijacie rzecz
          najwazniejsza.
          W Stanach do szkoly jak wiecie zaczyna sie chodzic w wieku 4 lat.
          5cio latki umieja pisac i czytac.
          A angielski to nie jest taka sieczka jak polski czy hiszpanski ze tak sie czyta
          jak sie pisze.
          No wiec do tego by 5cio latek pisal i czytal musi byc niezle rozwiniety
          umyslowo.
          Amerykanin w wieku 17 lat idzie na studia,Polak w wieku 19 lat.
          Czy chcialbys AZRA tego samego wymagac od 17 latka co od 19 latka?
          W tym wieku roznica 2 miesiecy to jest bardzo duzo.
          Amerukanin konczy studia w wieku 21 lat,czyli przez cale studiz nie wolno mu
          wypic nawet piwa.
          Bo w wiekszosci stanow pic wolno od 21 roku zycia.
          Z tego co pamietam to w Polsce juz na studniowce idzie sie na calosc,a mature
          zdaje na dopalaczu.
          Nic dziwnego ze policja tepi corke prez Busha gdy pije w wieku 19 lat.
          Czy syn L.Walesy ktory po pijaku potracil kobiete czyniac z niej kaleke
          odpowiadal za to przed sadem?
          Z inna cywilizacja mamy do czynienia.
          Anna -ilosc pieniedzy nie jest proporcjonalna do wiedzy i inteligencji.
          To jest twierdzenie twoje i raczej czysto polskie i charakterystyczne rowniez
          dla innych krajow biednych.
          Jak sama wiesz w Stanach od dawna dominuje twierdzenie z ktorym ja sie zgadzam:
          Pokaz mi co masz(dom ,samochod ,jacht,domek letni itd) a powiem ci kim jestes.
          Po tym prostym twierdzeniu amerykanskim widac ze :kazdemu wedlug pracy".
          A ci ktorzy sa madrzejsi maja lepsza prace i lepsze pieniadze.
          Oczywiscie duzo ludzi w Stanach zasuwa po 12 godz dziennie 6 dni w tyg.
          Ale jesli chce sie udowodnic ze jest sie lepszym od Japoncow i Chinczykow to
          innego wyjscia nie ma.
          To ze sie za bardzo podniecam-to jest fakt,z tym ze nie trafilas ze do polityki.
          Byla propozycja w Polsce by obnizyc wiek dzieci zaczynajacych szkole podst.
          Oczywiscie propozycja padla,bo jest to dla Polski za drogie i na lepsze
          szkolnictwo Polski po prostu nie stac.
          I ja o tym wiem i sie z tego nie wysmiewam tylko nad tym ubolewam.
          Ze bogatsi maja lepsza przyszlosc-zawsze tak bylo i pozostanie.
          Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat przed UJOTEM,ale kilkaset
          lat po Sorbomie.
          My przez kilkaset lat nie mozemy dogonic Czechow,a Czesi Francuzow.
          To ze mlodzi ludzie po dobrych studia w Polsce sa na porownywalnym poziomie z
          magistrami z zachodu ,to miedzy innymi fakt ze mgr w Polsce ma 23-24 lata a mgr.
          w Stanach 21-22 lata.
          I to by bylo na dzisiaj.
          Fizyk-zainteresowalismy Belke,to moze dopiszesz sie do tematu:
          Gospodarka podparta Belka wypaczona w kierunku Balcra".

          • Gość: azra Re: Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: 213.38.92.* 23.08.01, 10:59
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Wracajac do edukacji.
            > Macie troche wiedzy na ten temat,to dlaczego caly czas pomijacie rzecz
            > najwazniejsza.
            > W Stanach do szkoly jak wiecie zaczyna sie chodzic w wieku 4 lat.
            > 5cio latki umieja pisac i czytac.
            Tego nie wiedzialem. Ale gdy moja 5-letnia kuzynka przyjechala kiedys do kraju
            pochodzenia jej rodzicow (od urodzenia mieszka w USA, jej rodzice mieszkali juz
            tam z 8-9 lat wczesniej) to nie umiala pisac ani czytac ... a od poczatku miala z
            dziecmi amerykanskimi, mieszkali w otoczeniu normalnych amerykanskich bialych
            rodzin. Wiec pewnie jest to roznie.
            Dla odmiany powiem ze ponoc tez juz pisalem i czytalem w wieku 5 lat, a uczyc sie
            sam chcialem i zawracalem mamie caly czazs glowe pytajac jaka to literka..

            > A angielski to nie jest taka sieczka jak polski czy hiszpanski ze tak sie czyta
            > jak sie pisze.
            Nie porownujmy angielskiego i polskiego, bo jak juz zaczniemy to nie zapominaj o
            polskiej ortografii, skladni, odmianie i ilosci liter w alfabecie.

            > No wiec do tego by 5cio latek pisal i czytal musi byc niezle rozwiniety
            > umyslowo.
            U nas dokladnie tak samo.

            > Amerykanin w wieku 17 lat idzie na studia,Polak w wieku 19 lat.
            > Czy chcialbys AZRA tego samego wymagac od 17 latka co od 19 latka?
            > W tym wieku roznica 2 miesiecy to jest bardzo duzo.
            Moja poprzednia uwaga odnosi sie takze do mojego wieku 17 lat i 17-letniego
            Amerykanina.

            > Amerukanin konczy studia w wieku 21 lat,czyli przez cale studiz nie wolno mu
            > wypic nawet piwa.
            Widzisz, taki maja system. Gdyby u nas sie wczesniej zaczynalo, uwazam ze tez
            bysmy sobie poradzili.

            > Bo w wiekszosci stanow pic wolno od 21 roku zycia.
            Wiem, ale teraz moze porownajmy co innego. Np. wiek pierwszego stosunku. Jak to
            skomentujesz?

            > Z tego co pamietam to w Polsce juz na studniowce idzie sie na calosc,a mature
            > zdaje na dopalaczu.
            No coz.. moze jakbys tu byl to bys zmienil zdanie. A co do dopalaczy, to masz na
            mysli narkotyki? No to w tym to Amerykanie bija nas na glowe...
            Oni zamiast alkholu maja narkotyki... ciekawe co bys swoim dzieciom polecil.
            Nie mowie ze u nas nie ma, ale tam to jest wiekszy problem niz nad Wisla.. choc
            to i tak tylko kwestia czasu...

            > Nic dziwnego ze policja tepi corke prez Busha gdy pije w wieku 19 lat.
            > Czy syn L.Walesy ktory po pijaku potracil kobiete czyniac z niej kaleke
            > odpowiadal za to przed sadem?
            Nie, i to byl blad.. wiekszosc ludzi byla oburzona. Ale jak sam slusznie
            zauwazasz inna cywilizacja,inna kultura, inne tradycje demokrtyczne.

            > Z inna cywilizacja mamy do czynienia.
            > Anna -ilosc pieniedzy nie jest proporcjonalna do wiedzy i inteligencji.
            > To jest twierdzenie twoje i raczej czysto polskie i charakterystyczne rowniez
            > dla innych krajow biednych.
            No coz.. jestem przedstawicielem kraju biednego, wiec z tego co mowisz powinienem
            sie z tym nie zgadzac. I sie nie zgadzam.

            > Jak sama wiesz w Stanach od dawna dominuje twierdzenie z ktorym ja sie zgadzam:
            > Pokaz mi co masz(dom ,samochod ,jacht,domek letni itd) a powiem ci kim jestes.
            To wlasnie jest twierdzenie charakterystyczne dla ludzi z krajow bogatych.
            Widzisz, dla niektorych dobra materialne nie licza sie tak bardzo, poza tym nie
            swiadcza wcale o inteligencji czy madrosci. W wiekszosci przypadkow swiadcza o
            tym, ze ktos po prostu duza czesc swojego zycia ciezko pracowal, zeby to osiagnac
            i dla niego na pierwszym miejscu bylo zapewnienie dobrobytu sobie i rodzinie.

            > Po tym prostym twierdzeniu amerykanskim widac ze :kazdemu wedlug pracy".
            > A ci ktorzy sa madrzejsi maja lepsza prace i lepsze pieniadze.
            Madrzejsi.. widzisz.. wcale nie. Po prostu w bogatych krajach takie rzeczy sa o
            niebo tansze w porownaniu do zarobkow, niz np. w Polsce. Dalej twierdze, ze u nas
            ludzie madrzejsi zarabiaja mniej niz w USA zwykli robotnicy, urzednicy - i oni
            maja byc madrzejsi np. od polskiego profesora?

            > Oczywiscie duzo ludzi w Stanach zasuwa po 12 godz dziennie 6 dni w tyg.
            To juz zalezy od kultury przedsiebiorstwa i pracy.

            > Ale jesli chce sie udowodnic ze jest sie lepszym od Japoncow i Chinczykow to
            > innego wyjscia nie ma.
            Jesli sie czuje taka potrzebe.



            > Ze bogatsi maja lepsza przyszlosc-zawsze tak bylo i pozostanie.
            O to prawda - jak juz sie wczesniej zgodzilismy maja wieksze mozliwosci.

            > Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat przed UJOTEM,ale kilkaset
            > lat po Sorbomie.
            Raptem 194 lata. Ale nie zapominajmy ze w Czechach chrzest przyjeto 135 lat
            wczesniej niz w Polsce, a we Francji 470. Czyli postep jest. Teraz moze jestemy
            juz jakies 20-25 lat za Francja, a za Czechami moze kilka (albo tuz, tuz)

            > My przez kilkaset lat nie mozemy dogonic Czechow,a Czesi Francuzow.
            Ale roznice sie zmniejszaja.

            > To ze mlodzi ludzie po dobrych studia w Polsce sa na porownywalnym poziomie z
            > magistrami z zachodu ,to miedzy innymi fakt ze mgr w Polsce ma 23-24 lata a mgr
            > w Stanach 21-22 lata.
            Na porownywalnym? Zalezy w czym. Po magistrze to jednak uwazam ze w USA wie sie
            wiecej, jak sobie w zyciu poradzic.

            > I to by bylo na dzisiaj.
            > Fizyk-zainteresowalismy Belke,to moze dopiszesz sie do tematu:
            > Gospodarka podparta Belka wypaczona w kierunku Balcra".
            E ja sie nie dopisze. A wrecz przeciwnie. Balcerowicz nie wypaczyl gospodarki.
            Wypaczyli ja inni. Chyba ze za wypaczenie uznamy stan odbiegajacy od normy, to to
            bedzie prawda. Bo u nas norma w gospodarce bylo, jest i jeszcze bedzie jakis czas
            male bagno.

            Pozdrawiam
            • Gość: Fizyk Re: Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: *.tsl.uu.se 23.08.01, 11:26
              Gość portalu: azra napisał(a):

              > > W Stanach do szkoly jak wiecie zaczyna sie chodzic w
              wieku 4 lat.
              > > 5cio latki umieja pisac i czytac.
              > Dla odmiany powiem ze ponoc tez juz pisalem i czytalem
              w wieku 5 lat, a
              Nie chwalac sie, moja cora ma 3.5 i juz zna i umie pisac
              wiekszosc literek.
              Tylko z pisaniem S ma klopot. Wychodzi jej cos blizej Z.



              > > Amerykanin w wieku 17 lat idzie na studia, Polak w
              wieku 19 lat.
              > > Czy chcialbys AZRA tego samego wymagac od 17 latka co
              od 19 latka?

              Nie wydaje sie, zeby Amerykanie byli lepiej wyedukowani
              od europejczykow
              w sensie wiedzy lub nawet umiejetnosci. Ich podstawowa
              wartosc,
              to energia , twardosc , pracowitosc - inteligencja
              emocjonalna.
              Tego nam brakuje. No i tego, ze tam za umiejetnosci i
              kompetencje sie
              placi - u nas wrecz przeciwnie :(. Poza tym, zaleta
              edukacji amerykanskiej
              jest jej rozpietosc - mozesz dostac tam najlepsza
              edukacje na swiecie,
              jesli jestes ja w stanie zaabsorobowac. U nas wszystko
              jest bardzo
              usrednione.



              > Wiem, ale teraz moze porownajmy co innego. Np. wiek
              pierwszego
              > stosunku.
              Mnie bardziej interesuje wiek ostatniego :).

              > > Z inna cywilizacja mamy do czynienia.
              > > Anna -ilosc pieniedzy nie jest proporcjonalna do
              wiedzy i inteligencji.
              > > To jest twierdzenie twoje i raczej czysto polskie i
              charakterystyczne
              > > rowniez dla innych krajow biednych.

              Jest to niestety twierdzenie w Posce zbyt czesto
              prawdziwe.
              Zgadzam sie Azraelem.


              > > Ze bogatsi maja lepsza przyszlosc-zawsze tak bylo i
              pozostanie.
              > O to prawda - jak juz sie wczesniej zgodzilismy maja
              wieksze mozliwosci.
              >
              > > Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat
              przed UJOTEM,ale >>
              > > kilkaset lat po Sorbomie.

              A kiedy powstal Harvard?
              :).

              > juz jakies 20-25 lat za Francja, a za Czechami moze
              kilka (albo tuz, tuz)
              >
              > > My przez kilkaset lat nie mozemy dogonic Czechow,a
              Czesi Francuzow.
              > Ale roznice sie zmniejszaja.

              Bo my chcemy tylko dogonic, a powinnismy sprobowac
              przegonic.
              Albo wziac udzial w zupelnie innym wyscigu.
              Tzn. zrobic cos naprawde oryginalnego, wyjsc poza
              koleiny.

              >
              > > To ze mlodzi ludzie po dobrych studia w Polsce sa na
              porownywalnym >
              > >poziomie z magistrami z zachodu ,to miedzy innymi fakt
              ze mgr w Polsce >
              > >ma 23-24 lata a mgr w Stanach 21-22 lata.

              Nie przesadzajmy. Od Amerykanow nie rozni nas poziom
              wyksztalcenia,
              tylko podejscie do zycia. I inne reguly gry.
              U nich nie ma innej drogi niz wlasna praca i innego
              wyjscia niz sukces. U nas natomiast. - mozesz harowac i
              byc o klase lepszy,
              a awansuje lub dostanie prace i tak krewny szefa.
              Tego akurat powinnismy sie nauczyc od braci Amerykanow.

              Na razie
              • Gość: azra Re: Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: 213.38.92.* 23.08.01, 13:35
                Gość portalu: Fizyk napisał(a):

                > Nie chwalac sie, moja cora ma 3.5 i juz zna i umie pisac
                > wiekszosc literek.
                > Tylko z pisaniem S ma klopot. Wychodzi jej cos blizej Z.
                Niezle :) Zmyslna cora :)

                > Nie wydaje sie, zeby Amerykanie byli lepiej wyedukowani
                > od europejczykow
                > w sensie wiedzy lub nawet umiejetnosci. Ich podstawowa
                > wartosc,
                > to energia , twardosc , pracowitosc - inteligencja
                > emocjonalna.
                > Tego nam brakuje. No i tego, ze tam za umiejetnosci i
                > kompetencje sie
                > placi - u nas wrecz przeciwnie :(. Poza tym, zaleta
                > edukacji amerykanskiej
                > jest jej rozpietosc - mozesz dostac tam najlepsza
                > edukacje na swiecie,
                > jesli jestes ja w stanie zaabsorobowac. U nas wszystko
                > jest bardzo
                > usrednione.

                Ooo.. wlasnie chcialbym to umiec tak wyrazic :) Zgadzam sie z Toba.
                Milo widziec swoje mysli ubrane w slowa.
                > > Wiem, ale teraz moze porownajmy co innego. Np. wiek
                > pierwszego
                > > stosunku.
                > Mnie bardziej interesuje wiek ostatniego :).

                Oby jak najpozniej :)


                > Zgadzam sie Azraelem.

                Oo.. jestem zachwycony :) Pierwszy, ktory moje zdrobnienie rozszyfrowal :)

                > > > Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat
                > przed UJOTEM,ale >>
                > > > kilkaset lat po Sorbomie.
                >
                > A kiedy powstal Harvard?
                > :)

                1636 - widzisz Macieju - nie data powstania stanowi o jakosci ;)


                > Bo my chcemy tylko dogonic, a powinnismy sprobowac
                > przegonic.
                > Albo wziac udzial w zupelnie innym wyscigu.
                > Tzn. zrobic cos naprawde oryginalnego, wyjsc poza
                > koleiny.

                Byle zrobic cos oryginalnego na plus a nie na minus. Bylo by naprawde milo.

                > Nie przesadzajmy. Od Amerykanow nie rozni nas poziom
                > wyksztalcenia,
                > tylko podejscie do zycia. I inne reguly gry.

                No prawda. Mniej wiecej. Bardziej wiecej :)

                > U nich nie ma innej drogi niz wlasna praca i innego
                > wyjscia niz sukces. U nas natomiast. - mozesz harowac i
                > byc o klase lepszy,
                > a awansuje lub dostanie prace i tak krewny szefa.
                > Tego akurat powinnismy sie nauczyc od braci Amerykanow.

                Zgadzam sie.

                Pozdrawiam
                • Gość: Jasio Do Macieja i Azraela IP: 194.128.169.* 23.08.01, 17:03
                  Gość portalu: azra napisał(a):

                  > Gość portalu: Fizyk napisał(a):
                  >
                  > > Nie chwalac sie, moja cora ma 3.5 i juz zna i umie pisac
                  > > wiekszosc literek.
                  > > Tylko z pisaniem S ma klopot. Wychodzi jej cos blizej Z.
                  > Niezle :) Zmyslna cora :)
                  >
                  > > Nie wydaje sie, zeby Amerykanie byli lepiej wyedukowani
                  > > od europejczykow
                  > > w sensie wiedzy lub nawet umiejetnosci. Ich podstawowa
                  > > wartosc,
                  > > to energia , twardosc , pracowitosc - inteligencja
                  > > emocjonalna.
                  > > Tego nam brakuje. No i tego, ze tam za umiejetnosci i
                  > > kompetencje sie
                  > > placi - u nas wrecz przeciwnie :(. Poza tym, zaleta
                  > > edukacji amerykanskiej
                  > > jest jej rozpietosc - mozesz dostac tam najlepsza
                  > > edukacje na swiecie,
                  > > jesli jestes ja w stanie zaabsorobowac. U nas wszystko
                  > > jest bardzo
                  > > usrednione.
                  >
                  > Ooo.. wlasnie chcialbym to umiec tak wyrazic :) Zgadzam sie z Toba.
                  > Milo widziec swoje mysli ubrane w slowa.
                  > > > Wiem, ale teraz moze porownajmy co innego. Np. wiek
                  > > pierwszego
                  > > > stosunku.
                  > > Mnie bardziej interesuje wiek ostatniego :).
                  >
                  > Oby jak najpozniej :)
                  >
                  >
                  > > Zgadzam sie Azraelem.
                  >
                  > Oo.. jestem zachwycony :) Pierwszy, ktory moje zdrobnienie rozszyfrowal :)
                  >
                  > > > > Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat
                  > > przed UJOTEM,ale >>
                  > > > > kilkaset lat po Sorbomie.
                  > >
                  > > A kiedy powstal Harvard?
                  > > :)
                  >
                  > 1636 - widzisz Macieju - nie data powstania stanowi o jakosci ;)
                  >
                  >
                  > > Bo my chcemy tylko dogonic, a powinnismy sprobowac
                  > > przegonic.
                  > > Albo wziac udzial w zupelnie innym wyscigu.
                  > > Tzn. zrobic cos naprawde oryginalnego, wyjsc poza
                  > > koleiny.
                  >
                  > Byle zrobic cos oryginalnego na plus a nie na minus. Bylo by naprawde milo.
                  >
                  > > Nie przesadzajmy. Od Amerykanow nie rozni nas poziom
                  > > wyksztalcenia,
                  > > tylko podejscie do zycia. I inne reguly gry.
                  >
                  > No prawda. Mniej wiecej. Bardziej wiecej :)
                  >
                  > > U nich nie ma innej drogi niz wlasna praca i innego
                  > > wyjscia niz sukces. U nas natomiast. - mozesz harowac i
                  > > byc o klase lepszy,
                  > > a awansuje lub dostanie prace i tak krewny szefa.
                  > > Tego akurat powinnismy sie nauczyc od braci Amerykanow.
                  >
                  > Zgadzam sie.
                  >
                  > Pozdrawiam

                  Panowie,

                  przelecieliscie Panowie po ogromnej sferze tematow zarowno bardzo praktycznych
                  jak i ze sfery normatywnej.

                  Jesli chodzi o system anglo-saski i polski szkolnictwa

                  A. na poziomie podstawowym i czesciowo srednim to:

                  anglo-saski polski
                  Zalety
                  1. rozwija samodzielnosc 1. rozwija umiejetnosci i wiedze
                  2. pokrywa maksimum tematow 2. wchodzi w tematy selektywnie
                  3. rozwija zainteresowania 3. szkoli metode nauki

                  Wady
                  1. ''wiemy wszystko i nic'' 1. ''o tym nie uczyli''
                  2. brak dyscypliny i metody 2. zabija kreatywnosc i zdolnych

                  Podczas edukacji szczebla wyzszego dochodzi do zmiany:

                  polscy studenci: ucza sie jak byc kreatywnym i zyc studjujac
                  anglosascy studenci: ucza sie byc zdyscyplinowani i koncentruja wysilki na
                  zainteresowaniach

                  jesli ktorys z panow ma krysztalowa kule i powie mi czy cywilizacja bedzie dazyla
                  do specjalizacji tak jak teraz czy tez dojdzie do fazy generalizacji (tak jak juz
                  to bylo kilka razy w historii) to powiem ktory system edukacji jest lepszy -tyle
                  jesli chodzi o bardziej normatywne podejscie.

                  Praktycznie wspolczesna cywilizacja (glownie techniczna) daje przewage
                  specjalistom. Kazdy z panow rozumie, ktory system daje preferencje. Ale rzecz
                  ciekawa: Niektore uniwersytety IVY Lique stosuja na niektorych departamentach
                  metode perypatetycka (generalizacja wiedzy ale uzywajac niemal arystotelejskiej
                  metody dzisiaj zwanej ''case study'').

                  To prowadzi nas do wnioskow co do tego jakiego rodzaju spoleczenstwo chcemy miec
                  i jak chcemy znalesc sie w czolowce (musimy wybrac co uwazamy za czolowke) i
                  dostosowac edukacje. Panowie - kazdy system ma swoje wady i zalety - moze dobrze
                  by bylo prowadzic dwa systemy?

                  Pozdrowienia,

                  Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego




                • Gość: Jasio Do Macieja i Azraela IP: 194.128.169.* 23.08.01, 17:05
                  Gość portalu: azra napisał(a):

                  > Gość portalu: Fizyk napisał(a):
                  >
                  > > Nie chwalac sie, moja cora ma 3.5 i juz zna i umie pisac
                  > > wiekszosc literek.
                  > > Tylko z pisaniem S ma klopot. Wychodzi jej cos blizej Z.
                  > Niezle :) Zmyslna cora :)
                  >
                  > > Nie wydaje sie, zeby Amerykanie byli lepiej wyedukowani
                  > > od europejczykow
                  > > w sensie wiedzy lub nawet umiejetnosci. Ich podstawowa
                  > > wartosc,
                  > > to energia , twardosc , pracowitosc - inteligencja
                  > > emocjonalna.
                  > > Tego nam brakuje. No i tego, ze tam za umiejetnosci i
                  > > kompetencje sie
                  > > placi - u nas wrecz przeciwnie :(. Poza tym, zaleta
                  > > edukacji amerykanskiej
                  > > jest jej rozpietosc - mozesz dostac tam najlepsza
                  > > edukacje na swiecie,
                  > > jesli jestes ja w stanie zaabsorobowac. U nas wszystko
                  > > jest bardzo
                  > > usrednione.
                  >
                  > Ooo.. wlasnie chcialbym to umiec tak wyrazic :) Zgadzam sie z Toba.
                  > Milo widziec swoje mysli ubrane w slowa.
                  > > > Wiem, ale teraz moze porownajmy co innego. Np. wiek
                  > > pierwszego
                  > > > stosunku.
                  > > Mnie bardziej interesuje wiek ostatniego :).
                  >
                  > Oby jak najpozniej :)
                  >
                  >
                  > > Zgadzam sie Azraelem.
                  >
                  > Oo.. jestem zachwycony :) Pierwszy, ktory moje zdrobnienie rozszyfrowal :)
                  >
                  > > > > Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat
                  > > przed UJOTEM,ale >>
                  > > > > kilkaset lat po Sorbomie.
                  > >
                  > > A kiedy powstal Harvard?
                  > > :)
                  >
                  > 1636 - widzisz Macieju - nie data powstania stanowi o jakosci ;)
                  >
                  >
                  > > Bo my chcemy tylko dogonic, a powinnismy sprobowac
                  > > przegonic.
                  > > Albo wziac udzial w zupelnie innym wyscigu.
                  > > Tzn. zrobic cos naprawde oryginalnego, wyjsc poza
                  > > koleiny.
                  >
                  > Byle zrobic cos oryginalnego na plus a nie na minus. Bylo by naprawde milo.
                  >
                  > > Nie przesadzajmy. Od Amerykanow nie rozni nas poziom
                  > > wyksztalcenia,
                  > > tylko podejscie do zycia. I inne reguly gry.
                  >
                  > No prawda. Mniej wiecej. Bardziej wiecej :)
                  >
                  > > U nich nie ma innej drogi niz wlasna praca i innego
                  > > wyjscia niz sukces. U nas natomiast. - mozesz harowac i
                  > > byc o klase lepszy,
                  > > a awansuje lub dostanie prace i tak krewny szefa.
                  > > Tego akurat powinnismy sie nauczyc od braci Amerykanow.
                  >
                  > Zgadzam sie.
                  >
                  > Pozdrawiam

                  Panowie,

                  przelecieliscie Panowie po ogromnej sferze tematow zarowno bardzo praktycznych
                  jak i ze sfery normatywnej.

                  Jesli chodzi o system anglo-saski i polski szkolnictwa

                  A. na poziomie podstawowym i czesciowo srednim to:

                  anglo-saski polski
                  Zalety
                  1. rozwija samodzielnosc 1. rozwija umiejetnosci i wiedze
                  2. pokrywa maksimum tematow 2. wchodzi w tematy selektywnie
                  3. rozwija zainteresowania 3. szkoli metode nauki

                  Wady
                  1. ''wiemy wszystko i nic'' 1. ''o tym nie uczyli''
                  2. brak dyscypliny i metody 2. zabija kreatywnosc i zdolnych

                  Podczas edukacji szczebla wyzszego dochodzi do zmiany:

                  polscy studenci: ucza sie jak byc kreatywnym i zyc studjujac
                  anglosascy studenci: ucza sie byc zdyscyplinowani i koncentruja wysilki na
                  zainteresowaniach

                  jesli ktorys z panow ma krysztalowa kule i powie mi czy cywilizacja bedzie dazyla
                  do specjalizacji tak jak teraz czy tez dojdzie do fazy generalizacji (tak jak juz
                  to bylo kilka razy w historii) to powiem ktory system edukacji jest lepszy -tyle
                  jesli chodzi o bardziej normatywne podejscie.

                  Praktycznie wspolczesna cywilizacja (glownie techniczna) daje przewage
                  specjalistom. Kazdy z panow rozumie, ktory system daje preferencje. Ale rzecz
                  ciekawa: Niektore uniwersytety IVY Lique stosuja na niektorych departamentach
                  metode perypatetycka (generalizacja wiedzy ale uzywajac niemal arystotelejskiej
                  metody dzisiaj zwanej ''case study'').

                  To prowadzi nas do wnioskow co do tego jakiego rodzaju spoleczenstwo chcemy miec
                  i jak chcemy znalesc sie w czolowce (musimy wybrac co uwazamy za czolowke) i
                  dostosowac edukacje. Panowie - kazdy system ma swoje wady i zalety - moze dobrze
                  by bylo prowadzic dwa systemy?

                  Pozdrowienia,

                  Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego




                  • Gość: azra Re: Do Jasia IP: 213.38.92.* 23.08.01, 17:55
                    Gość portalu: Jasio napisał(a):

                    >
                    > Panowie,
                    >
                    > przelecieliscie Panowie po ogromnej sferze tematow zarowno bardzo praktycznych
                    > jak i ze sfery normatywnej.
                    >
                    > Jesli chodzi o system anglo-saski i polski szkolnictwa
                    >
                    > A. na poziomie podstawowym i czesciowo srednim to:
                    >
                    > anglo-saski polski
                    > Zalety
                    > 1. rozwija samodzielnosc 1. rozwija umiejetnosci i wied
                    > ze
                    > 2. pokrywa maksimum tematow 2. wchodzi w tematy selektywni
                    > e
                    > 3. rozwija zainteresowania 3. szkoli metode nauki
                    >
                    > Wady
                    > 1. ''''wiemy wszystko i nic'''' 1. ''''o tym nie uczyli''''
                    > 2. brak dyscypliny i metody 2. zabija kreatywnosc i zdolny
                    > ch

                    Niestety krotko, bo nie mam wiele czasu. Chodzi mi o punkt drugi zalet - pisze
                    Pan, ze model anglo-saski pokrywa maksimum tematow, a polski wchodzi w tematy
                    selekwtynie. Nie wiem jak w modelu angielsko-saskim, ale ja w liceum mialem
                    bardzo szeroki wachlarz tematow podejmowanych na lekacjagh. Wg mnie jedna z
                    glownych cech polskiej szkoly sredniej (nie wiem czy to zaleta czy wada - jak Pan
                    dobrze zauwaza, wszystko to zalezy) - jest wlasnie jest ogolnosc i bardzo szeroki
                    zakres wiedzy przekazywanej uzcniom, bez wglebiania sie w dokladne szczegoly.
                    Chodz jakby sie tak zastanowic, to (przynajmniej w mojej szkole) bylo i bardzo
                    szeroko i dosyc szczegolowo. Hm.. zastanawiajace.. Ale wydaje mi sie jednak ze w
                    polskich szkolach ogolnoksztalcacych, wiekszy nacisk polozony jest na pokazanie
                    szerokiego spektrum tematycznego, a nie jego selektywne drazenie. Chodz moge sie
                    mylic... ale tak wynika z mojego doswiadczenia.

                    Natomiast jesli chodzi o wady, to tego nie uczyli jest ciagle bardzo czesto
                    stosowana wymowka, nie tylko wsrod uczniow, ale tez, co przykre, wsrod studentow.
                    I to wlasnie systemowi szkolncitwa wyzszego przypisalbym wyzszy stopien zabijania
                    kreatywnosci wsrod studentow niz szkolnictwu sredniemu.

                    Wlasnie zauwazylem, ze napisal Pan powyzsze uwagio szkolach podstawowych i
                    _czesciowowo_ srednich. Wiec przepraszam za powyzsze uwagi, bo staja sie one malo
                    aktualne.
                    Wracajac jeszcze do szkol podstawowych, to tu nie bede sie wypowiadal, bo
                    niestety nie wiem. Przestalem sie tym interesowac, odkad jedna skonczylem -
                    przyczyna prosta - pozostale dwa szczeble mnie bardzo zajmowaly i zajmuja do
                    dzis :)


                    > Podczas edukacji szczebla wyzszego dochodzi do zmiany:
                    >
                    > polscy studenci: ucza sie jak byc kreatywnym i zyc studjujac
                    > anglosascy studenci: ucza sie byc zdyscyplinowani i koncentruja wysilki na
                    >
                    > zainteresowaniach

                    WLasnie, jesli chodzi o kreatywnosc na studiach wyzszych, to ze swojego
                    doswiadczenia wydaje mi sie ze wcale nie ucza kreatywnosci. Ale to tylko moje
                    spostrzezenie.


                    > jesli ktorys z panow ma krysztalowa kule i powie mi czy cywilizacja bedzie dazy
                    > la
                    > do specjalizacji tak jak teraz czy tez dojdzie do fazy generalizacji (tak jak j
                    > uz
                    > to bylo kilka razy w historii) to powiem ktory system edukacji jest lepszy -tyl
                    > e
                    > jesli chodzi o bardziej normatywne podejscie.
                    >
                    > Praktycznie wspolczesna cywilizacja (glownie techniczna) daje przewage
                    > specjalistom. Kazdy z panow rozumie, ktory system daje preferencje. Ale rzecz
                    > ciekawa: Niektore uniwersytety IVY Lique stosuja na niektorych departamentach
                    > metode perypatetycka (generalizacja wiedzy ale uzywajac niemal arystotelejskiej
                    > metody dzisiaj zwanej ''''case study'''').
                    >
                    > To prowadzi nas do wnioskow co do tego jakiego rodzaju spoleczenstwo chcemy mie
                    > c
                    > i jak chcemy znalesc sie w czolowce (musimy wybrac co uwazamy za czolowke) i
                    > dostosowac edukacje. Panowie - kazdy system ma swoje wady i zalety - moze dobrz
                    > e
                    > by bylo prowadzic dwa systemy?

                    Tu jednak musze przyznac Panu racje. Bardzo dobrze Pan to zauwazyl. Trudno
                    przyznac jaki typ szkolnictwa jest lepszy - wszystko zalezy od rozwoju
                    spoleczenstwa oraz zmian w rynku pracy. Poki co, ciezko powiedziec, ktory typ
                    ludzi - "generalistow", czy specjalistow jest bardziej ceniony - potrzeba
                    wszystkich - w zaleznosci od pracy.

                    Ale to tylko jesli chodzi o rozwazania teoretyczne. Wydaje mi sie (to tylko moja
                    opinia) ze jednak w USA latwiej niz w Polsce (jesli chodzi o wartosc
                    merytoryczna) uzyskac dobre wyksztalcenie, zarowno w jednym i w drugim typie.
                    Przy czym chcialbym zauwazyc, ze nie twierdze iz lepsze, tylko ze latwiej...

                    Pozdrawiam
                  • Gość: azra Re: Do kogos... IP: 213.38.92.* 23.08.01, 17:56
                    Male post scriptum jeszcze..
                    Mimo wszystko wole swoje zdrobnienie... nie brzmi tak ...hm.. wyszukanie? ;)

                    Pozdrawiam
                  • Gość: Fizyk Re: Do Macieja i Azraela IP: *.tsl.uu.se 24.08.01, 14:58
                    Jasiu, tak madrze zamacic potrafisz tylko Ty.:)

                    > anglo-saski polski
                    > Zalety
                    > 1. rozwija samodzielnosc 1.
                    rozwija umiejetnosci i wiedze
                    > 2. pokrywa maksimum tematow 2.
                    wchodzi w tema selektywni
                    > 3. rozwija zainteresowania 3.
                    szkoli metode nauki
                    >
                    Nie zgadzam sie. Polski nie daje umiejetnosci. Nie
                    szkoli metody nauki.
                    Wlasciwie daje glownie wiedze i zle nawyki (jestes karany
                    za wyniki
                    lepsze od sredniej przez kolegow, nagradzany za oszustwa
                    i premiowany za biernosc).
                    Do tego brak wzorcow meskich - feminizacja zawodu oraz
                    profesjonalizmu (selekcja negatywna).


                    > Wady
                    > 1. ''''wiemy wszystko i nic'''' 1.
                    ''''o tym nie uczyli''''
                    > 2. brak dyscypliny i metody 2.
                    zabija kreatywnosc i zdolnych

                    Ta ostania wada jest absolutnie krytyczna.
                    >
                    > Podczas edukacji szczebla wyzszego dochodzi do zmiany:
                    >
                    > polscy studenci: ucza sie jak byc kreatywnym i
                    ha, ha, ha, kiedy ostanio studiowales?

                    > zyc studjujac
                    > anglosascy studenci: ucza sie byc zdyscyplinowani i
                    koncentruja wysilki na
                    > zainteresowaniach

                    moze nie wiem.

                    >
                    > jesli ktorys z panow ma krysztalowa kule i powie mi czy
                    cywilizacja bedzie dazy
                    > la
                    > do specjalizacji tak jak teraz czy tez dojdzie do fazy
                    generalizacji (tak jak j
                    > uz
                    > to bylo kilka razy w historii) to powiem ktory system
                    edukacji jest lepszy -tyl
                    > e
                    > jesli chodzi o bardziej normatywne podejscie.
                    >
                    Tus namacil ponad miare. W Polsce system edukacyjny jest
                    obiektywnie
                    ZLY. Zwlaszcza szkolnictwo srednie. Powody jak wyzej.
                    To nie ma nic wspolnego z przyszloscia cywilizacji, tylko
                    z propagacja
                    zlych wzorcow i zabijaniem inicjatywy jednostek.
                    W USA przynajmniej nie przeszkadzaja i to jest chyba
                    madre.

                    A jesli bysmy juz porownywali system francuski z
                    amerykanskim
                    (bo raczej o francuskim pisales, prawda?) to rzeczywiscie
                    obydwa niezle dzialaja i nie ma potrzeby ich zmieniac.
                    W amerykanskim podoba mi sie, ze najpierw sie buduje
                    osobowosc,
                    a potem na tej bazie wiedze i umiejetnosci.
                    We francuskim - ze sredni poziom jest wyzszy i
                    spoleczenstwo
                    jest w sumie znacznie ciekawsze (juz po szkole sredniej
                    masz
                    szerokie horyzonty).

                    > Praktycznie wspolczesna cywilizacja (glownie
                    techniczna) daje przewage
                    > specjalistom.

                    Nie zgadzam sie.
                    Za mala elastycznosc w stosunku do potrzeb rynku.

                    >Kazdy z panow rozumie, ktory system daje preferencje.
                    Ale
                    >rzecz ciekawa: Niektore uniwersytety IVY Lique stosuja
                    na niektorych
                    > departamentach metode perypatetycka (generalizacja
                    wiedzy ale uzywajac
                    >niemal arystotelejskiej metody dzisiaj zwanej ''''case
                    study'''').
                    >
                    To znakomite dla elit.
                    Elastycznosc.

                    > To prowadzi nas do wnioskow co do tego jakiego rodzaju
                    spoleczenstwo
                    >chcemy mie c
                    > i jak chcemy znalesc sie w czolowce (musimy wybrac co
                    uwazamy za czolowke) i
                    > dostosowac edukacje. Panowie - kazdy system ma swoje
                    wady i zalety - moze dobrz
                    > e
                    > by bylo prowadzic dwa systemy?
                    >

                    Jasiu! Szczegol!!! Gdzie Szczegol?!
                    Najpierw trzeba to zrobic dobrze!!!

    • Gość: Mystique Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 13:42
      Silna złotówka? To przede wszystkim dobrze dla polskich importerów, którzy o
      wiele taniej mogą sprowadzać towary zagraniczne. Nasi eksporterzy mogą
      ponarzekać na siłę naszej waluty, ponieważ zapłatę za swoje towary otrzymują
      głównie w dolarach i markach, więc muszą sprzedawać taniej. Wydaje mi się
      jednak, iż dla przysłowiowego Kowalskiego ten problem nie jest aż tak istotny,
      z jednym wyjątkiem : opłaca mu się brać kredyty w walutach zagranicznych.
      • Gość: MACIEJ Re:silna zlotowka-dobre szkoly IP: *.proxy.aol.com 25.08.01, 09:56
        Azra-miales 5 lat jak zaczales pisac
        a corka Fizyka 3,5 roku.
        I to jest roznica pokolenia-dlatego szkolnictwo w Polsce tez powinno byc od 4
        lat by corka fizyka nie tracila czasu.
        Azra piszesz o jezyku polskim ,ortografi,ilosc liter w alfabecie,
        a mnie chodzilo o ilosc slow w slowniku polskim a w slowniku amerykanskim
        ktorym ludzie posluguja sie na codzien.
        W Stanach po kilku zdaniach rozmowy mozesz powiedziec jakie ma facet
        wyksztalcenie i ile zarabia.
        Jezyk amerykanski jest tak bogaty,ze niemal kazdy mowi inaczej.
        Jesli np w j.polskim mozesz sie dobrze porozumiec znajac 10 tys slow,
        to juz w amerykanskim musisz znac ok 50 tys slow.
        Wiekszosc wynalazkow w ciagu ostatnich 50 lat powstala w Stanach i wiekszosc
        nowych wyrazow tez i stad sa tlumaczone albo i nie na inne jezyki.
        Prawidlowa umiejetnosc poslugiwania sie jezykiem ,to jest bardzo ciezki wysilek
        logiczny.
        Dlatego polscy maturzysci sa lepsi ze scislych a amerykanscy z Szekspira.
        Na temat ciezkiej pracy by zapewnic byt sobie i rodzinie, te 12 godz 6 dni-
        to nie jest kultura przedsiebiorstwa i pracy: tu nie ma innej drogi i innego
        wyjscia jak sukces-jak to fizyk napisal.
        Tu rat race jest do tego stopnia wyzylowany-ze Polacy to luzacy.
        Tu musi byc energia ,twardosc i pracowitosc-bo nie ma innego wyjscia.
        Pamietasz jak dalem za przyklad L.Armstronga,ktory wygral Tour de FRANCE
        -tu jak sie juz do czegos bierzesz -to juz lepiej zebys byl pierwszy,bo tu
        drugiego a nie ostatniego gryza psy.
        AZRA-najwieksze nieporozumienie to ze nie Balcerowicz wypaczyl gospodarke,
        tylko ze poglady Belki sa wypaczone w strone filozofii Balcerowicza.
        Ja juz pisalem ze uwazam Balcerowicza za dobrego ekonomiste-mimo ze
        wyksztalcenie zdobyl za komuny.
        Gospodarka podparta Belka.A Belka wypaczony w kierunku Balcerowicza.
        azra -wydaje mnie sie ze jestes za mlody na rat race i jeszcze tego nie czujesz
        ale jak bedziesz mial zone ,dzieci to nie bedziesz mial wyjscia wtedy lepiej i
        szybciej zrozumiesz materialistyczne podejscie do zycia-moje i fizyka.
        Nie musi byc miedzy wami duzej roznicy wieku np 5 lat tylko.
        W Polsce studia nie przygotowuja do zycia,a w Stanach -tak.
        Fizyk sie upiera ze wyksztalcenie w Stanach nie jest lepsze niz w Polsce.
        Ty jestes lepiej wyksztalcony niz wiekszosc Amerykanow,ale mielismy mowic o
        poziomie przecietnego Polaka i Amerykanina-a tu ja upieram sie przy swoim.
        A propos-moja corka Monika ma 4,5 roku.
        Piszeszz fizyk ze karani sa ludzie za wyniki lepsze od srednich,premiowani za
        biernosc i nagradzani za oszustwa.
        To tak sie poczulem jakbym nigdy z Polski nie Wyjezdzal.
        A myslalem ze to padlo razem z komuna.
        Jak 50% ludzi glosuje na lewice-no wiec chca byc zrownani.
        Jasio-ze w Stanach jest dyscyplina i koncentracja wysilkow na zainteresowaniach-
        sam bym tego lepiej nie napisal.
        Ta strona sie bardzo ciezko otwiera,wiec moze nastepny piszacy zacznie nowy
        temat: SILNA ZLOTOWKA II. lub cos takiego.
      • Gość: wojtek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 194.181.74.* 27.09.01, 11:47
        I bardzo dobrze! Ale nie rozumię dlaczego nasi "kochani" "nafciarze" są tak
        pazerni gdy ropa staniała o około 1/5, a dolar jest też słabszy. Pozdrawiam.
        • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 30.09.01, 05:44
          Popatrz jak RPP pracuje usilnie by wzmocnic zlotowke-a tym samym oslabic rozwoj
          gospodarczy.
          Oni sobie wszyscy upatrzyli juz posadki w EU i teraz dusza inflacje do wymagan
          EU,zamiast dbac o rozwoj gosp kraju.
          Na pierwszym semestrze ekonomii ucza ze obnizanie inflacji powoduje obnizenie
          wzrostu gospodarczego.
          Po co komu ten 20% przyrost oscczednosci-przeciez te pieniadze leza i nic nie
          robia,a powinny pobudzac gospodarke do rozwoju.
          Mam nadzeje ze nowy rzad i Sejm rozgonia ta RPP.
          • Gość: Rycho Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 01.10.01, 19:36
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Popatrz jak RPP pracuje usilnie by wzmocnic zlotowke-a tym samym oslabic rozwoj
            > gospodarczy.
            > Oni sobie wszyscy upatrzyli juz posadki w EU i teraz dusza inflacje do wymagan
            > EU,zamiast dbac o rozwoj gosp kraju.
            > Na pierwszym semestrze ekonomii ucza ze obnizanie inflacji powoduje obnizenie
            > wzrostu gospodarczego.
            > Po co komu ten 20% przyrost oscczednosci-przeciez te pieniadze leza i nic nie
            > robia,a powinny pobudzac gospodarke do rozwoju.
            > Mam nadzeje ze nowy rzad i Sejm rozgonia ta RPP.
            Maciej to nie jest taki prosty szablon jak Ty to opisujesz.Nie wiem ile masz lat
            ale ja przeżyłem okres panowania gospodarki z dużą inflacją.Naprawdę nic
            ciekawego,a o pobudzeniu gospodarki można tylko mówić w bardzo krótkim okresie
            czasu potem to już tylko puste półki.Człowiek z błagalnym wzrokiem gania od
            sklepu do sklepu pozbyć się pieniędzy bo widzi ich szybko spadającą
            wartość.Pamiętasz bo ja bardzo dobrze i bajki o dobroczynnych skutkach druku
            pieniędzy już mnie nie ruszają.Zastanawiam się tylko czy każde następne pokolenie
            musi to przeżywać od nowa.Pozdr.
            • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 02.10.01, 06:51
              Obnizanie stop % to nie druk pieniedzy.
              Oczywiscie ze pamietam wysoka inflacje w Polsce.
              Ta sama sytuacja nie powtarza sie dwa razy,ludzie sa teraz madrzejsi i nauczyli
              sie za pierwszym razem.
              Greenspan w USA obniza stopy % i nie boi sie inflacji,to samo dzieje sie w EU,
              i w Japonii stopa % jest 0,1% i juz nie ma gdzie isc.
              Nie ma sie czumu bac tego co bylo,bo to sie juz nie powtorzy.
              Zauwaz jacy bysmy wszyscy byli madrzy,gdyby historia sie powtarzala-dlatego sie
              nie powtarza.
              W Argentynie w 1996 zduszono inflacje do zera,i zaraz potem przyszedl kryzys.
              No wiec nie bojmy sie tego co bylo bo nigdy nie posuniemy sie do przodu.
              • Gość: Rycho. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 02.10.01, 08:25
                Obniżka stóp powoduje mniejsze oszczędzanie i większy popyt który nakręca
                produkcję i import.Zwiększony import powoduje wzrost cen walut.Wzrost cen walut
                powoduje wzrost cen wyrobów,paliw itp.Wzrost cen wytwarza nacisk na wzrost płac
                i w tym momencie zaczyna brakować pieniędzy.Powstaje problem-drukować czy
                przykręcić śrubę?Ekonomiści powiedzą-przykręcamy,politycy zaś mówią tak żeby
                przypodobać się wyborcom.
                Porównywanie Polski do USA ,UE cy Japonii nie ma najmniejszego sensu-wie to
                każdy kto choć trochę interesuje się ekonomią.
                Co do nauk z przeszłości:nauczyli się starsi-młodzi jeszcze nie bo nie mieli
                możliwości,a jak wiemy z reguły pamięta się najlepiej to co się samemu odczuła
                na własnej skórze.
                Historia zaś nauczyła głównie jednego,że jeszcze nikogo i niczego nie
                nauczyła.Pozdr.






















                • Gość: Zbigniew Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.01, 18:28
                  Wydaje mi się , że to raczej MACIEJ ma rację uważając , że stopy procentowe
                  powinny być obniżone a pieniądz osłabiony.
                  My w Polsce ucząc się tzw. Wielkim Kryzysie lat 30. dowiemy się , że Polska
                  przeżywała ten kryzys silniej niż inne kraje ( tutaj zwala się winę na kryzys
                  rolny , przeludnienie na wsi , uzależnienie od kapitału zagranicznego itd.)
                  ale był w tym całym kryzysie jeden jasny punkt : silny i stabilny złoty polski.
                  Tak nas uczą i wbijają nam to głowy zarówno w liceum jak i na studiach.
                  Tymczasem to ten silny złoty polski i wysokie stopy procentowe były główną
                  przyczyną tego że kryzys lat 30. przebiegał najsilniej w świecie.
                  I tak np. Francja i Wielka Brytania w 1931 roku zdewaluowały de facto swe
                  waluty o 40-60% odchodząc od przedkryzysowego parytetu złota.Spadki produkcji
                  wyniosły tam 12-24% a PKB znacznie mniej ( ok.10%).
                  Polska i Niemcy chcąc mieć silne waluty nie podjęły takich kroków ( być może
                  spowodowało to traumatyczne doświadczenie hiperinflacji lat 1922-23 , gdzie w
                  Niemczech ceny potrafiły wzrosnąć 30-krotnie w ciągu miesiąca ) i nie tylko nie
                  zdewaluaowały swych walut ale wręcz je umocniły w stosunku do innych.
                  Efekt : ogromny kryzys , deflacja i spadek produkcji sięgający 50% i
                  wielomilionowe bezrobocie.
                  Stopy procentowe wynosiły we Francji i Anglii ok. 2% ( i to pomimo dewaluacji
                  walut ) , w Niemczech 5% , a w Polsce 7,5%.
                  Argentyna także przeszła okres hiperinflacji i ceni sobie stabilny pieniądz.
                  Ale to nastawienie psychiczne spowodowało ,że nawet gdy zachodziła potrzeba
                  podjęcia kroków celem osłabienia waluty nie zdecydowano się na to.
                  Efekty wszyscy znają.
                  Wydaje mi się , że w Polsce popełniamy ten sam błąd.Przy lekkiej dewaluacji
                  waluty ( 10-20% ) lub inaczej mówiąc przy powrocie kursu złotego względem euro
                  z roku 2000 i inflacji ok. 10% połowa problemów by się sama rozwiązała bez
                  wstrząsów społecznych.Zamiast obniżać zarobki wystarczy ich nie podwyższać ( co
                  każdy przyjmie z większą aprobatą ) , zamiast zwalniać ludzi wystarczy im nie
                  podnosić zarobków , a zamiast dopłacać do eksportu można na nim zarabiać.
                  Oczywiście restrukturyzacja zarówno finansów publicznych jak i przedsiębiorstw
                  będzie przebiegać wolniej , ale jest chyba różnica między ostrym i długim
                  kryzysem a łagodnym i nieco dłuższym.
                  • Gość: Rycho Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 02.10.01, 20:13
                    To w takim razie mam pytanie:kto ma większe pojęcie o ekonomii i procesach
                    zachodzących w gospodarce RPP czy my.Możemy sobie tutaj lużno dyskutować ,ale
                    wiedza jest chyba po stronie ekspertów.
                    • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 03.10.01, 06:21
                      Ciekawy temat poruszyles Rycho.
                      Juz mnie to azra kiedys wytlumaczyl ze RPP nie jest od rozwoju gospodarczego
                      Polski ale od utzymania inflacji na niskim poziomie,tj na takim jakie jest
                      akceptowane w EU ,czyli 2,5-3%.
                      RPP nie dostanie ani zlotego wiecej za swoja prace jesli by przyczynila sie do
                      zwiekszenia zatrudnienia w Polsce-bo to do ich obowiazkow nie nalezy.
                      Za to kazdy z panow z RPP moze liczyc na posadke w EU jesli odniosa sukces w
                      zbijaniu inflacji do 3%.
                      No wiec w Polsce RPP ma calkiem inne zadanie niz Fed Fundusze w Stanach.
                      W Stanach kazdy kto zajmuje wysokie stanowisko jako pierwsze i najwazniejsze
                      zadanie ma stworzenie maksymalnej ilosci miejsc pracy.
                      POLITYKA USA TO TWORZENIE NOWYCH MIEJSC PRACY.
                      Polityka RPP -to duszenie inflacji.
                      Zauwaz Rycho ze teraz w USA Greenspan obnizyl stopy do 2,5%,czyli najnizej od
                      1962 roku i po raz pierwszy ponizej inflacji (2,7%).
                      Takie cuda to sie ludziom po polskich szkolach ekonomicznych w pale nie
                      mieszcza.
                      A po co to Greenspan zrobil?
                      Zeby uniknac kryzysu.
                      Czy mu sie uda?
                      Tak.
                      Zastanow sie sam na spokojnie Rycho po co komu RPP jak masz bank centralny?
                      Nowe posadki.Nic innego.
                      Czy oni sa madrzejsi ode mnie?
                      Za rok zobaczymy.
                      Jesli w Stanach w 4kw nie bedzie kryzysu ,a w Polsce bedzie tzn ze ja mam racje.
                      OK?
                      Zreszta jak sa tacy madrzy-to dlaczego Polska rozwijala sie przez ostatnich 10
                      lat wolniej niz Stany?
                      Przeciez slabiej rozwiniete kraje powinny sie szybciej rozwijac niz USA.
                      • Gość: Rycho. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 03.10.01, 09:35
                        Co do celów RPP-nie wypowiadam się.Dla mnie problem jest następujący:jak
                        powinni postępować rządzący aby utrzymać rozwój i nie wywołać inflacji.Proste
                        recepty na wzrost gospodarki i zmniejszenie bezrobocia jakoś do mnie nie
                        trafiają.Nie wiem równierz czy recepty dobre dla USA są równie dobre dla
                        Polski.Inny kraj ,inne miejsce ,inna gospodarka-można by tak wymieniać jeszcze
                        długo.Nie mniej z przyjemnością czytam wszystkie głosy w tej dyskusji i może
                        wzajemnie trochę się oświecimy.Pozdr.
                        • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 04.10.01, 07:36
                          To bardzo dobrze Rycho miec szacunek dla wladzy.
                          Ale zaslaniasz sie troche rzadem i RPP.
                          Ze to panowie wybrani do rzadzenia i powinni wiedziec lepiej od nas co robic.
                          Dlaczego Chiny rozwijaja sie 8% rocznie od 10 juz lat a Polska np nie potrafi.
                          Czyzbysmy byli glupsi od Chinczykow?
                          Polska rozwija sie rowniez wolniej od USA-tego to juz nie moge zrozumiec.
                          Pierwsze pytanie jakie sie tu nasuwa,to musi byc jakis powazny blad w tej
                          sztuce rzadzenia w Polsce.
                          Na sile chcemy sie podlaczyc do EU,ktory rozwija sie wolniej od USA,czyli to
                          wyjscie wyraznie nie rokuje nam dobrych widokow na przyszlosc.
                          Nasladowac trzeba najlepszych i najbogatszych.
                          NAFTA wyraznie dala duzego kopa do przodu Meksykowi,ktory z poczatku tez
                          obawial sie NAFTY.
                          • Gość: Rycho. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 04.10.01, 08:51
                            Szacunek czy brak szacunku dla władzy nie ma tu żadnego znaczenia.Zastanawiamy
                            się nad problemem silnej złotówki.Interesują mnie argumenty zarówna za jak i
                            przeciw.Co do porównywania Polski z innymi krajami to jestem sceptykiem.Każdy
                            kraj jest inny od pozostałych pod każdym niemal względem.Recepta zbowienna dla
                            jednego może być śmiertelnym zagrożeniem dla drugiego.Moim zdaniem w dłuższym
                            przedziale czasowym polityka silnego pieniądza jest korzystniejsza niż słaby
                            pieniądz i wysoka inflacja.W obecnym stanie gospodarki Polski jedyną na to
                            metodą są faktycznie stopy procentowe.W dłuższej perspektywie należy
                            modernizować przemysł i ograniczać koszty produkcji.W przypadku słabej złotówki
                            to nam się nie uda z tej prostej przyczyny że nikomu nie zależy na pozyskaniu
                            słabego pieniądza.Słaby pieniądz ma tą włściwość że sam "wchodzi" bo każdy kto
                            go posiada wie ,że jak go się od razu nie pozbędzie to potem coraz mniej za
                            niego kupi.Producent z tego powodu nie jest absolutnie zainteresowany
                            podnoszeniem jakości swoich wyrobów czy też wprowadzaniem nowych.Za komuny było
                            to dokładnie przerobione.Ja osobiście też bym wolał być bliżej w układach
                            gospodarcz z USA ,ale to chyba mało prawdopodobne.
                            • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 05.10.01, 09:07
                              Rycho-przeczytaj art:RCSS-wzrost gosp bedzie nizszy od prognoz rzadowych.
                              RPP wysokimi stopami % powoduje hamowanie wzrostu gosp.
                              Roznica moze byc nawet o 4 punkty % wzrostu doch nar.
                              RPP prowadzi polityke mocnego pieniadza i slabego rozwoju gosp.
                              Czym slabszy rozwoj gosp tym wieksze bezrobocie.
                              Zloty w tej chwili jest przewartosciowany o ok 15% i przez to eksport jest
                              nizszy,nie wiem o ile ale moze tez o 15%.
                              Chyba zauwazyles ze Japonia ostatnio bardzo chce obnizyc wartosc jena by
                              zwiekszyc eksport.
                              Japonia juz 3 razy prosila o pomoc w obnizeniu swojej waluty kraje zach
                              europejskie i raz USA.
                              Tylko mnie nie odpowiadaj ze Polska to nie Japonia,bo to jest w kazdej twojej
                              odpowiedzi.
                              Dobra ekonomia jak wiesz jest tylko jedna.
                              A wiekszosc krajow albo nasladuje albo popelnia bledy.
                              Najpierw tworzysz mocna gospodarke i wtedy wszyscy sie zlatuja z calego swiata
                              by kupowac twoj towar i twoje pieniadze.
                              Masz wtedy inwestorow wiecej niz potrzeba i mozesz sobie wybierac do woli.
                              A jak masz slaba gosp i mocny pieniadz to nikt nie dosc ze nie przyjdzie ale
                              cie nawet nie zauwazy.
                              • Gość: Rycho. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 05.10.01, 11:46
                                Dobra ekonomia jest tylko jedna tak jak dobra medycyna jest tylko jedna.Dla
                                ażdego kraju tak jak i dla różnych chorób są różne terapie.Nie będę Ci
                                wypominać porównań z Japonią lub innymi krajami jeżeli ty tych porównań nie
                                będziesz robił.Co do roli RPP to nie sądzę żeby oni widzieli mniej niż my to
                                widzimy,a wiedza ich w tym zakresie jest napewno większa niż nasza.Pozdr.
                              • Gość: Jasio Do Macieja i Rycha. IP: 194.128.169.* 05.10.01, 12:20
                                Macieju (troche sie juz znamy to mam nadzieje, ze nie ublize jesli bede z Toba
                                na ty),

                                Wydaje mi sie ze pytanie czy zlotowka jest silna jesli mocna/slaba jest
                                postawieniem sprawy na glowie. Uwazam ze oboje macie racje (ty i Pan Rycho)
                                sugerujac (implicite), ze bardziej chodzi o wzrost gospodarczy niz o sile
                                zlotowki, ktora ma charakter wynikowy (tzn jest rezulatatem stanu gospordarki).

                                Natomiast, jak wiesz Macieju roznimy sie jesli chodzi o nasze rozumienie stop
                                procentowych.

                                Ty rozumujesz nastepujaco (popraw mnie jesli sie myle): obnizajac stopy
                                procentowe, obnizamy koszt kredytu a to zwieksza chec do inwestycji w
                                gospodarce no i oczywiscie chec do wydawania pieniedzy. To z koleji powoduje
                                nakrecenie gospodarki, ktora z koleji buduje nowy popyt i podaz. I jeszcze
                                jedno: wyrazasz silny poglad, ze ten rodzaj reakcji na spowolnienie wzrostu
                                gospodarczego jest zawsze pozadany (mam na mysli obnizenie stopy procentowej).

                                Patrzac na to z twojej perspektywy roznimy sie w powyzszym jednym w zasadzie.
                                Wedlug mnie NIE ZAWSZE obnizenie stop procentowych generuje wzrost gospodarczy.
                                Co ciekawsze uzyje tu argumentu, ktory powinien w pewnym stopniu podpierac
                                twoje stanowisko ze obnizenie stopy procentowej moze miec dobroczynne dzialanie
                                dla gospodarki, ale tylko dlatego aby unaocznic ci bardziej warunki przy,
                                ktorych twoje twierdzenie jest prawdziwe.

                                Paradoksalnie, obnizenie stopy procentowej moze generowac wzrost gospodarczy i
                                nie produkowac inflacji. Niesamowite? Ale mozliwe. Wszakze pod nastepujacymi
                                warunkami.

                                1. ludzie chca kupowac rzeczy, ktorych produkcja jest mozliwa w wiekszej ilosci
                                bez zmian kosztow produkcji na jednostke. Lub innaczej: np. ludzie chca kupic
                                duzo VCR's nie koniecznie tych technologicznie najbardziej zaawansowanych a
                                producenci moga zwiekszyc produkcje bez zwiekszenia kosztow produkcji na kazdy
                                nastepny zakupiony magnetowid.

                                2. Ludzie sa sklonni do zwiekszenia zakupow nawet jesli beda bardziej uzywali
                                kredytu

                                Ale powiedz Macieju co sie stanie jesli ludzie:

                                a. nie beda chcieli kupic VCR ale DVD recorders?

                                b. i jesli ilosc fabryk produkujacych DVD recorders jest znacznie mniejsza niz
                                potencjalny popyt ale przy cenie ktora jest w danym momencie. Otoz wyobrazmy
                                sobie ze idziemy za twoja porada: obnizamy stope procentowa i potaniamy kredyt
                                dla gospodarki. Przedsiebiorcy biora kredyt na budowe fabryki DVD. (I tu
                                Macieju jest moim zdaniem klucz do tej calej ukladanki zwiazanej z ekonomia.)
                                Otoz sa mozliwe w uproszczeniu trzy mozliwe resultaty:

                                1. Investment up-front podraza koszt kazdego nastepnego wyprodukowanego DVD o
                                dajmy na to USD 1. To spowoduje ze ilosc potencjalnych kupcow spada dajmy na to
                                z 4 milionow klientow do 3.9 milionow. Ilosc dochodow a przedewszysktim zysku
                                na inwestycje (ROI albo IRR) wzrasta. To jest ta sytuacja ktora opisujesz.

                                2. no ale co zrobic jesli spadek o USD 1 powoduje spadek zainteresowania z 4
                                milionow klientow do dajmy na to 2 milionow. Otoz moze to oznaczac ze
                                przedsiebiorca nie osiagnal nawet 'breakeven' i ponosi straty.


                                3. Jest przelom technologiczy i koszt nowego kredytu jest z nawiazka
                                kompensowany przez tansza produkcje na jednostke i ROI wzrasta gwaltownie.


                                W 1 i 3 przypadku paradoksalnie dozucenie kredytu (pieniadza) poprzez
                                potanienie kredytu powoduje rozwoj gospodarczy przy czym w 3 przypadku z duzym
                                prawdopodobienstwem powoduje to jakis skok inflacyjny a w drugim mamy i wzrost
                                i brak inflacji. No ale w drugim przypadku mamy brak wzrostu i inflacje.

                                A teraz Macieju dodaj do tego inne czynniki ktore moga wplywac na struktore
                                kosztow (np koszty energi - ropy naftowej) a z drugiej strony niczym nie
                                wytlumaczone w histori gospodarczej swiata cykle zachowan konsumentow ktorzy
                                przestaja kupowac od czasu do czasu chocby niewiem jak tanialy produkty.

                                To jest to co kiedys w dyskusji z toba nazywalem gospodarka pracujaca 'at
                                OPTIMUM capacity' i 'under OPTIMUM capacity'. Twoje argumenty za rzetelne i
                                prawdziwe dla gospodarki 'under OPTIMUM capacity' tzn dla stanu gospodarki np w
                                przypadku punktu 1 i 3 no i wtedy gdy ludzie sa 'on bying spree'.

                                Greenspan uwaza teraz ze gospodarka USA jest 'under OPTIMUM capacity', ale nie
                                zapomnij, ze stany maja szereg elementow spolecznych i gospodarczych, ktorych
                                Polska nie ma (o czym sam wspominales, w szeregu dyskusji na tym i innych
                                Forae).

                                Zauwaz ze zwiekszenie deficytu budzetowego (czyli dozucenie pieniadza do
                                gospodarki) nic nie pomoglo Polsce. Wprost przeciwnie rosnie bezrobocie. A wiec
                                samo potanienie w ten czy inny sposob pieniadza nie przynosi rezultatow.
                                Dopiero odpowiednia struktura gospodarki moze przyniesc wzrost.

                                Na marginesie Yield curve dla T-bills np (10 letnich) w USA jest w tej chwili
                                bardzo stroma - co oznacza ze rynek fianansowy spodziewa sie inflacji i reakcji
                                FED-u w postaci podnoszenia stopy gdzies w ciagu nastepnych 9-12 miesiecy.

                                Pozdrowienia,

                                Glupi Jasio (ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego)
                                • Gość: Rycho. Re: Do Macieja i Rycha. IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 05.10.01, 13:57
                                  Ciekawy głos w dyskusji z którym się właściwie zgadzam,w dodotku na temat.
                                • Gość: Zbigniew Re: Do Macieja i Rycha. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 20:45
                                  Jasiu !
                                  Przedstawiłeś ciekawe rozważania teoretyczne z których jednakże nic
                                  praktycznego nie wynika.MACIEJ zawsze twierdził , że złotówka jest
                                  przewartościowana dlatego też chciał obniżki stóp procentowych aby
                                  urealnić wartość złotówki.I tyle.
                                  Oczywiście byłoby korzystne , aby kredyty zwłaszcza dla przedsiębiorstw
                                  były tańsze , ale jest to w zasadzie temat uboczny w naszych rozważaniach
                                  o silnej czy słabej złotówce.
                                  Aha , z Twojej wypowiedzi wynika , że obawiasz się , że obniżka stóp pro-
                                  centowych pobudzi inflację.W jakimś sensie tak , gdyż każda dewaluacja pie-
                                  niądza powoduje wzrost niektórych cen.
                                  Natomiast nie obawiałbym się jakiegoś niesamowitego wzrostu konsumpcji i
                                  związanej z tym presji inflacyjnej spowodowanego wyłącznie obniżką stóp
                                  procentowych.Obecnie wszystkie AGD i samochody możesz kupić w kredycie 0%
                                  i co ? Zainteresowanie prawie zerowe.Gdy brakuje nadziei na lepsze jutro,
                                  mało kto "ubiera się" w kredyty. Natomiast przy dobrych perspektywach gospo-
                                  darczych i optymiźmie nawet wysokie stopy procentowe nie zniechęcają ludzi
                                  do zaciągania kredytów.
                                  Jest prawie pewne , że obniżenie stóp procentowych spowoduje lepsze
                                  perspektywy dla gospodarki ,co poprawi nastroje konsumenckie i zwiększy popyt
                                  - to chyba nic złego się nie stanie ? Tym bardziej , że ludzie będą kupować
                                  ( dzięki dewaluacji waluty ) atrakcyjniejsze cenowo artykuły krajowe.
                                  Oczywiście sama dewaluacja nic nie da - potrzeba jeszcze wielu reform
                                  systemowych , obniżki podatków itd.Ale to już inny temat.
                                  • Gość: MACIEJ SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: *.proxy.aol.com 06.10.01, 05:44
                                    Przeteoretyzowales Jasio.
                                    Kiedy jest potrzeba obnizenia stop % -to trzeba je obnizyc.
                                    Tak jak to zrobil Greenspan .
                                    Choc ja uwazam ze obnizenie z 3% na 2,5% to juz lekka przesada.
                                    Chodzilo tu chyba o to zeby poderwac leniwego byka z murawy przez zawodnika
                                    sumo ubranego na czerwono.
                                    Grab the bull by the balls.
                                    Te 2,5% stopa jest ponizej inflacji(2,7%).
                                    Ale o to chodzilo zeby palcem ludziom w mozgu zagrzebac by ruszyli ostro do
                                    roboty.
                                    Mowisz Jasio ze za 9-12 mies beda podnosic stopy %,bo ja jestem zdania ze jak
                                    gospodarka ruszy do przodu to za 6 mies beda musieli podniesc stopy%.
                                    Innymi slowy RPP przysiadla se rece dupa i nic nie chce robic.
                                    Bo to trzeba bedzie obnizac a pozniej podnosic-to dla ludzi po studiach nie ma
                                    sensu.
                                    Widze ze pan sie we wsi bojo ruchu.co by cicha wies spokojna ....
                                    Takie jest zycie i takie sa wymagania.
                                    Teraz trzeba obnizyc a za 3 moze 6 mies trzeba bedzie podniesc.
                                    Chodzi tylko o jedno -zeby byc skutecznym.
                                    Greenspan jest w 100% swiadom ze jego rola jest niedopuszczenie do kryzysu i
                                    wzrostu bezrobocia,natomiast RPP zajeta jest tylko poziomem inflacji.
                                    RPP nie interesuje kryzys czy wzrost bezrobocia -bo oni nie sa od tego.
                                    Akurat za 9-12 mies bedzie lato,czyli nie bedzie to dobry okres na obnizanie
                                    stop % w Stanach.Prawdopodobnie nastapi to wczesniej czyli za 6 mies,albo
                                    jeszcze wczesniej.
                                    Rycho przezornie schowal sie za autorytety Jasia,RPP i rzadu i nawet nie wiem
                                    czy czytal art:RCSS-wzrost gosp bedzie nizszy od prognoz rzadowych.
                                    • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: *.proxy.aol.com 06.10.01, 06:05
                                      Motywowac ludzi trzeba czesto i skutecznie ,bo przeciez nastroje ludzi decyduja
                                      o tym czy bedzie prosperity czy kaplica.
                                      A teraz pytanie z innej beczki.
                                      Skad sa slowa tej piosenki:Everything's made to be broken,I just want You to
                                      know who I am.
                                      Dodam ze w rolach glownych wystapili w tym filmie Nicolas Cage i Mag Ryan.
                                    • Gość: Rycho. Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 06.10.01, 14:42
                                      Maciej,ja się nie chowam za te autorytety tylko się z nimi zgadzam.Sprawami
                                      stóp procentowych,kursami walut i przewidywaniem zachowań się rynku z tych
                                      powodów zajmuję się zawodowo i od trafności moich prognoz zależy bezpośrednio
                                      wysokość moich zarobków,a zarabiam całkiem nieżle możesz mi wierzyć.Pozdr.
                                      • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: *.proxy.aol.com 07.10.01, 05:19
                                        Rycho-nie mam powodow zeby ci nie wierzyc.
                                        Chodzi mnie tylko o to zeby cie bardziej wciagnac w dyskusje.
                                        No wiec jak to sie dzieje ze oszczednosci ludzi w ciagu roku wzrosly o 20% i
                                        dokladnie w tym samym czasie spada wzrost doch nar niemal do zera.
                                        Jesli sie zgadzasz z rzadem i RPP -tzn to co sie w tej chwili dzieje bylo
                                        dzialaniem zamierzonym i RPP z rzadem osiagnely rezultat jaki chcialy.
                                        A moze Zbigniew ma racje twierdzac ze ludzie nie maja zaufania tak do rzadu jak
                                        i RPP.
                                        A brak zaufania i brak perspektyw obywatela zmusza go do oszczedzania na gorsze
                                        jutro niz wydawania teraz co moglo by ruszyc gospodarke do przodu.
                                        No wiec Rycho w nastepnym poscie blysnij odwaga i daj swoje przewidywania w
                                        stosunku do gosp polskiej i amerykanskiej na najblizszy rok.
                                        Dla przypomnienia fachowcy z Wall Street przewiduja spadek doch nar USA w 3 kw
                                        o -0,5% a w 4 kw o-1,0%.
                                        Ja juz sie wystawilem do odstrzalu twierdzac ze w 3 kw bedzie -1,0% a w 4 kw
                                        bedzie + 1,0 %. Moze przesadzilem z tym 4kw moze bedzie tylko +0,5%.
                                        Ale nie bedzie spadku tak jak fachowcy mowia.
                                        Moze ktos inny tez sie po tobie Rycho wychyli?
                                        • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? I aint missing u at all. IP: *.proxy.aol.com 10.10.01, 08:33
                                          • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? DO JASIA IP: *.proxy.aol.com 10.10.01, 08:42
                                            Nie uwierze ze taki znawca kina amerykanskiego jak Jasio nie ogladal:
                                            "City of Angels".
                                            Mozna nie lubic Meg Rayan,bo zaczynaja wychodzic jej na twarzy efekty operacji
                                            plastycznych.
                                            Oczywiscie Nicolas Cage(Coppola) nie jest juz ten sam co w "Racing with the
                                            Moon" czy tez "Peggy Sue got Married".
                                        • Gość: Rycho. Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 17.10.01, 09:19
                                          Maciej,ja ci odwagą nie błysnę bo nie mam zielonego pojęcia co się będzie
                                          działo za rok z gospodarką Polski czy USA.Procesy zachodzące na rynkach w
                                          dłuższych przedziałach czasowych są tak trudne do przewidzenia,że nie jeden
                                          ekspert już na tym"padł".Jeżeli to by się dało przewidzieć to spora grupa
                                          ludzi grając na giełdach wykonywałaby same trafne posunięcia co jest
                                          praktycznie niemożliwe.W tej dyskusji chodzi mi o to żeby przedstawiać
                                          argumenty za jak i przeciw bo nie da się prosto odpowiedzieć tak lub
                                          nie.Pozdr.
                                          • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: *.proxy.aol.com 22.10.01, 09:13
                                            Hi Rycho.Piszesz ze procesy zachodzace na rynkach w dluzszych okresach
                                            czasowych sa niemozliwe do przewidzenia,bo ci na gieldach wykonywaliby same
                                            trafne posuniecia.
                                            No no ,nie wszyscy ,tylko ja i ty.
                                            Nie mieszaj do tego ludzi ,ktorzy nie chca nawet udzialu w dyskusji wziac.
                                            Wiadomo ze czolowka zyskuje a ostatnich gryza psy.
                                            Jak wyczuc kiedy gospodarka sie dzwiga?
                                            Oczywiscie najpierw dzwiga sie gielda-bo ci najbystrzejsi najpierw tam laduja
                                            szmalec.A pol roku pozniej i Smith sie nachapie.
                                            October jest na gieldzie okresem najwiekszego ryzyka.
                                            Ale co najgorszego mialo byc ,juz jest za nami.
                                            Ponizej 8,400 nie spadnie,a w ciagu pol roku do 10,500 moze spokojnie podejsc.
                                            Bardzo pewna inwestycja bylo do tej pory kupowanie zlotowek i inwestowanie w
                                            polskie bondy.
                                            Troche Miller z Belka namacili,ze im sie decyzje RPP nie podobaja i po tej
                                            stronie ludzie zaczynaja sie zastanawiac.
                                            Oczywiscie ja ich uspokajam,bo wiadomo ze celem nadrzednym jest wejscie do EU w
                                            2004 a do EURO w 2006,no wiec kazdy rzad bedzie dusil inflacje i postepowal
                                            wedlug twojej metody myslenia.
                                            Czasami mnie sie wydaje Rycho,ze gdybys nie pracowal na panstwowej posadzie ,to
                                            bys sie przy swoich pogladach tak nie upieral.
                                            A zanosi sie na to ze 25 Octobra RPP obnizy stopy 0 1,5 punktu-bo im nowy rzad
                                            za bardzo palcami przed nosami wymachuje.
                                            Nie ma nic lepszego jak przewodzic lub isc tuz za liderem.
                                            Trzeba sie zachowywac jak czlowiek sukcesu-bo to jest zarazliwe dla tych ktorym
                                            brak odwagi.
                                            Wykazuj duzo radosci,smiej sie bez zadnych zahamowan,kup nowe meble,zapros
                                            kolegow do restauracji.
                                            I tak wlasnie budujesz lepsza przyszlosc dla siebie i tych ktorzy cie otaczaja.
                                            Smiech i nadzieja na lepsza przyszlosc sa tak zarazliwe jak grypa.
                                            Bo tych ktorzy przerazili sie obecnymi wydarzeniami na swiecie-np.moi znajomi z
                                            Elku i Moniek-to i przez rok czasu morzesz z dolka nie wyciagnac.
                                            To tak jak ten Japonczyk ,ktory ukrywal sie w lesie bo myslal ze druga wojna
                                            jeszcze sie nie skonczyla.
                                            Spread the wealth Rycho.I nie obwachuj listow.
                                            • Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? DO JASIA I RYCH IP: *.proxy.aol.com 24.10.01, 08:35
                                              Obaj uwazacie ze jedyna droga do raju ,to tylko przez EU.
                                              Ja natomiast twierdze ,ze wstapienie do EU jest decyzja polityczna,a nie
                                              ekonomiczna.
                                              Taki jest akurat owczy ped w biednej Europie Wsch.ze ludziska nie widza dla
                                              siebie innego wyjscia jak wejscie do EU,co automatycznie czyni ich
                                              cywilizowanymi i wysoko rozwinietymi.
                                              Jasio-twoj przyklad z VCR's byl mocno przemyslany,bo w ciagu ostatniego roku
                                              sprzedaz VCR spadla o 42%,natomiast sprzedaz DVD wzrosla o 48%.
                                              Zmiany strukturalne w wolnej gosp. powinny zachodzic bez udzialu rzadu.
                                              Widze ze inaczej okreslacie pojecie CAPACITY.
                                              W Stanach jest to % wykorzystania zdolnosci produkcyjnych i zazwyczaj waha sie
                                              to w granicach 75%-87%.
                                              Czym wyzsze tzn gosp szybciej sie rozwija,czyli to by bylo wasze OPTIMUM.
                                              Czym nizsze tym bardziej jest wskazane obnizenie stop %.
                                              Teraz w Stanach VCRy sprzedaja sie tak jak TV czarno-biale.
                                              Za 180 doll kupisz 4 glowicowy prawie kazdej marki i sprzedawca wycaluje cie na
                                              pozegnanie.
                                              Dlaczego 87% capacity nie jest przekraczane?
                                              Bo zanim capacity dojdzie tak wysoko to nowe fabryczki juz sie buduja,a ze cel
                                              praktycznie tu nie ma,czyli mozna na czas dowiezc z Tajwanu lub Korei Pld. bez
                                              podnoszenia kosztow.
                                              Dlaczego ropa naft. nie drozeje.
                                              Bo ludzie nie sa glupie tak jak ostatnim razem,kiedy byla wojna w Kuwejcie.
                                              Przeciez OPEC to tylko 40% produkcji-i jesli inne panstwa jak
                                              np.Rosja,Meksyk ,Wenezuela ,U.K.Norwegia itd nie popra tych pomazancow-to im
                                              sie zadna podwyzka cen nie uda.
                                              Ruskie zmadrzaly i przeszly na strone zachodu i chodzi im o maksymalny rozwoj
                                              gosp ,ktory ma miejsce przy niskich cenach surowcow.
                                              Pomazance nie wiedza jeszcze ze do tego by rzadzic swiatem trzeba byc
                                              pracowitym.
                                              • Gość: MACIEJ SILNA ZLOTOWKA-ZLE.DO JASIA I RYCHO IP: *.proxy.aol.com 26.10.01, 06:24
                                                Najpierw zacznijmy od tego ,ze RPP zgodnie z PRZEWIDYWANIAMI obnizyl stopy % o
                                                1,5 pkt.
                                                MF-Belka dosc glosno powiedzial:MOCNY ZLOTY JEST NAJWIEKSZA PRZESZKODA DO
                                                WZROSTU GOSPODARCZEGO.
                                                Nie ma to jak miec swojego czlowieka przy zlobie.
                                                Te kilku-miesieczne przepychanki pt.czy zlotowka powinna byc silna czy slaba z
                                                dniem dzisiejszym dobiegly konca.
                                                Nie wiem na ile Belce uda sie poskromienie zwiazkow zaw. w poluzowaniu kodeksu
                                                pracy,ale widze ze facet ma leb na karku i wie co robi.
    • Gość: profesor Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 205.189.191.* 27.10.01, 20:48
      Dolar w Polsce coraz slabszy . nie ma to uzasadnienia w wzroscie gospodarczym i w wydajnosci pracy,
      Dawniej jezdzilem do Polski teraz latam na Kube.Tam za cene biletu do Polski mam Dwa tygodnie luksusowych
      wczsow z jedzeniem komfortowym , z alkoholem i z przelotem samolotem.Polska z tymi cenami to teraz wielkie
      gowno.
      Profesor z Kanady
      • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Do RYCHA IP: *.proxy.aol.com 31.10.01, 09:47
        Wyniki za 3 kw w USA sa -0,9%.
        Fachowcy z Wall Street przewidywali -0,5%, JA natomiast twierdzilem ze bedzie
        spadek doch nar o 1,0 %.
        Nie dales sie Rycho wciagnac w przewidywania,chowasz sie za autorytety a nie
        zauwazyles ze autorytetem to JA tu jestem.
        Oczywiscie RPP zrobila co im podpowiedzialem 2 dni wczesniej.
        Belka wyraznie powiedzial ze :Silna zlotowka jest najwieksza przeszkoda w
        rozwoju gospodarczym.
        Pytanie dla Rycha i Jasia:Czy w dalszym ciagu jestescie za SILNA ZLOTOWKA czy
        tez raczej poprzecie decyzje nawego rzadu?
        W Stanach nastroje beznadziejne,October wypadl gorzej niz September,Wall Street
        twierdzi ze w 4 kw bedzie jeszcze wiekszy kryzys.
        A JA uwazam ze sie myla.
        Dzisiaj mnie jeden Kalifornijczyk powiedzial ze ludzie w LA sa SCARED SHITLESS.
        No wiec czekam na prognozy na 4 kw w USA od Jasia i Rycha.
        Na zakonczenie wam powiem tak jak prez Bush:Albo jestescie ze mna albo
        przeciwko mnie.
    • Gość: Kagan Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.vic.bigpond.net.au 01.11.01, 05:54
      ZLE!
      Przed wojna byla zlotowka sztucznie utrzymywana na zawyzonymm kursie,
      i popatrzcie, jak to sie skonczylo!


      • Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Do Rycha. IP: *.proxy.aol.com 14.11.01, 06:11
        Mysle ze nie przegapiles Rycho.
        Gielda juz sie dzwignela z 8,400 na 9,600 czyli ok 14% w ciagu kilku tygodni.
        W ciagu nastepnych 2-3 miesiecy bedzie 10,500 ,tak ja ci mowilem-czyli
        nastepnych 10% w kieszen.
        Nie ma sily zebys w tak krotkim czasie wyrwal 25% na wzroscie wartosci zlotowki.
        Pieniadz robi pieniadz,wakacje sie wydluzaja,a Kowalskiemu poza mina wydluza
        sie czas pracy.
        • Gość: Carlos Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Do Rycha. IP: *.chello.pl 16.11.01, 05:10
          Gość portalu: Carlos
          > Osobiście myśle że śmierć złotówki jest blisko.
          > Zobaczcie na deficyt obrotów bieżących.
          > Przewiduje ostry zjazd złotego i to z ogromnymi wahaniami
          > przy końcu tego i na początku przyszłego roku.
          > Jeżeli ktoś myśli że to dobrze dla polski że nasza waluta
          > jest taka mocna to niech pozajmuje długie pozycje,zobaczymy jak daleko
          > popłynie.
          pozdrawiam
          • Gość: Jasio Do Carlosa. Silna złotówka - dobrze, czy źle. IP: 194.128.169.* 16.11.01, 14:20
            Gość portalu: Carlos napisał(a):

            > Gość portalu: Carlos
            > > Osobiście myśle że śmierć złotówki jest blisko.
            > > Zobaczcie na deficyt obrotów bieżących.
            > > Przewiduje ostry zjazd złotego i to z ogromnymi wahaniami
            > > przy końcu tego i na początku przyszłego roku.
            > > Jeżeli ktoś myśli że to dobrze dla polski że nasza waluta
            > > jest taka mocna to niech pozajmuje długie pozycje,zobaczymy jak daleko
            > > popłynie.
            > pozdrawiam

            Panie Carlos,

            rozumiem ze kompilacja cytatow innych dyskutantow ma stanowic o Pana stanowisku.
            Jesli tak jest, to chcialem kilka rzeczy uporzadkowac i zadac kilka pytan.

            1. Nie jestem pewien czy mowimy o dlugim okresie (5lat - tak definiuja je Moody's
            i S&P) czy tez o krotkim do roku czasu czy srednim 18 miesicy + 3 lat
            2. mowimy o strategii hedge funds czy o publico bono (nie zawsze ida w parze - oj
            nie zawsze - patrz Sierpien 1997 Czechy - bylem tam i rozmawialem z panem
            Nidermayerem z CNB gdy sie zarzekal ze nastepne USD 2 billion rzucone na rynek
            pomoga -oj jakze sie mylil)

            3. gdybysmy sie skupili na pro publico bono: sugeruje traktowac polityke stopy
            wymiany jako rezultat innych czynnikow makroekonomicznych ot takich jak
            chociazby 'malutki deficycik budzetowy', a wiec duzy popyt wewnetrzny... niestety
            na konsumpcyjny import....

            Zwolennicy traktowania kursu walutowego jako zmiennej polityki gospodarczej mowia
            innymy slowy: ludzie konsumujcie nie za swoje - my wladza to potem 'uregulujemy'
            polityka stopy wymiany... hmmm... (gdzie ja to juz slyszalem... Turcji [List
            2000, Luty 2001]?... Argentynie [List 2001 no i co kazde 10 lat]?... Rosji
            [ostatni raz w Sierp 1998]?

            Oczywiscie publico bono wymaga nieco dluzszego horyzontu czasowego niz dajmy nato
            12 miesiecy no i nadwyzki budzetowej... zapewniam pana ze zlotowka oslabnie sama
            i to nie tak az za bardzo, a w taki sposob zeby terms of trade byly jak najlepsze
            dla kraju a hedge fund'om zylo sie ciezko a long term FDI inwestorom dostatnio...

            4. Natomiast jesli mowimy o nastepnych 12 miesiacach i szansach na to ze macro
            fundamentals sie poprawia w tym okresie to bylbym w Pana obozie i juz szybciutko
            biore short position

            Wyrazu szacunku

            Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego
          • Gość: Rycho. Re: Do Carlosa. IP: 10.128.128.* 16.11.01, 21:33
            Cześć Carlos.Zabieram głos w sprawie złotówki z czystej chęci wymiany
            poglądów.Nie twierdzę że jest za mocna ani za słaba,staram się widzieć plusy i
            minusy obecnej sytuacji.Co do operacji walutowych to dokonuję ich co najmniej
            kilkanaście dziennie i jakoś na tym wychodzę.Powiem szczerze nie mam zielonego
            pojęcia ile będzie kosztował złoty w poniedziałek, a co dopiero w dłuższej
            perspektywie.Dzisiaj kurs złotego wahał się w przedziale 4,1 do 4,162 i już
            zabawa była całkiem niezła.Pozdr.
            • Gość: jacek2 Re: Do Carlosa. IP: *.abo.wanadoo.fr 16.11.01, 22:04
              Przy takim kursie zlotowki dla polskich eksporterow zabawa jest kiepska!
              • Gość: MACIEJ Silna Zlotowka-dobrze czy zle.Do Rycha IP: *.ny5030.east.verizon.net 01.12.01, 03:10
                No wiec miesiac minal i fachowcy z Wall Street skorygowali spadek dochodu nar.
                w Stanach za 3 kw. z -0,4% na - 1,1%.
                Fachowcy z Wall Street coraz wyrazniej dostosowuja swoje dane do tych ktore
                ukazaly sie w "Silna Zlotowka" 31-10-2001.
                Oczywiscie fachowcy z WSJ i FT w dalszym ciagu utrzymuja ze w 4 kw.2001 spadek
                doch. nar w USA bedzie wiekszy niz w 3 kw. tego roku.
                Oni wyraznie mnie nie rozumieja.
                Stad ich bledy i pozniejsze korekty.
                Ja w dalszym ciagu twierdze ze 4 kw.tego roku bedzie duzo lepszy od 3 kw.
                Lepszy dla wyjasnienia,tzn ze nie bedzie spadku doch nar lecz jego wzrost.
                Kiedys Rycho napisales ,ze gdyby fachowcy mieli racje to wszyscy na gieldzie
                robili by wlasciwe ruchy i nie byloby tych ktorzy traca.
                Sam juz teraz widzisz ze sa roznego rodzaju fachowcy.
                1-Fachowcy z Wall Street i FT.
                2-Miliony domoroslych fachowcow,ktorzy postepuja zgodnie z radami fachowcow z
                "WSJ"i"FT".
                Te dwie grupy fachowcow ,to jest 99,99% ludzi ktorzy maja kase i graja min. na
                gieldzie oraz dokonuja wszelakiego rodzaju prognoz gospodarczych.
                Jak sie domyslasz Rycho mnie w tych 99,99% nie ma.
                I ostatnie pytanie,na wzor Busha:Are You with me or against me?


    • ptwo Plamy na Słońcu - dobrze czy źle? 03.12.01, 05:50
      Gość portalu: Janusz napisał(a):


      Stawianie sprawy w ten sposób, czy to dobrze, czy źle, że złotówka jest silna,
      jest bezsensem. Po prostu jest! Generalnie (tzn. długofalowo) rzecz biorąc
      pieniądz powinien byc stabilny i od pilnowania tego jest bank centralny. A to, że
      niektórzy jęczą z tego powodu, to niech sobie jęczą. To znaczy, że mają po prostu
      za wysokie koszty, a więc niech się przyjrzą własnemu podwórku.
      • Gość: MACIEJ Silna Zlotowka-dobrze czy zle. IP: *.ny5030.east.verizon.net 16.03.02, 06:14
        No wiec jaki wplyw mialaby slaba zlotowka na gospodarke polska wlasnie teraz?
        Czy obnizenie st% i ewentualny wzrost inflacji do np 5% wplynalby na wzrost
        zatrudnienia w Posce?
        O to wlasnie klocili sie niedawno Belka z Balcerowiczem,ktory obstaje za mocna
        zlotowka.
        Bo po wejsciu do EU i zaakceptowaniu Euro nie bedzie mowy o recznej regulacji
        podazy pieniadza.
        Pozdr.
        • Gość: jacek2 Re: Silna Zlotowka-dobrze czy zle. IP: *.abo.wanadoo.fr 16.03.02, 17:51
          Zobaczymy gdy Polska wejdzie do UE - po jakim przeliczniku bedzie wymieniane
          PLN - Euro???!!!!!!NIe sadze by po tym obecnym spekulacyjno-obligacyjnym kursie!
        • komentator Re: Silna Zlotowka-dobrze czy zle. 18.03.02, 11:30
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > No wiec jaki wplyw mialaby slaba zlotowka na gospodarke polska wlasnie teraz?
          > Czy obnizenie st% i ewentualny wzrost inflacji do np 5% wplynalby na wzrost
          > zatrudnienia w Posce?

          Slaba zlotowka podrozylaby import, ekonomia polska ciagnie niestety
          na duzym deficycie. Byloby bardzo trudno utrzymac inflacje w ryzach
          gdyby wzrosla, a rozwijajaca sie inflacja spowodowalaby sputoszenie.

          > O to wlasnie klocili sie niedawno Belka z Balcerowiczem,ktory obstaje za mocna
          > zlotowka.

          Jest to klotnia stricte demagogiczna. Obnizka stop na wiele sie
          teraz nie przyda bo glownym pozyczkobiorca jest budzet wiec stopy
          dyktuje budzet a nie rynek.

          > Bo po wejsciu do EU i zaakceptowaniu Euro nie bedzie mowy o recznej regulacji
          > podazy pieniadza.

          Tak, tylko ze Polska nie wejdzie do euro od razu, bedzie to wymagalo
          co najmniej kilku lat jesli nie wiecej lat.

    • Gość: Marek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.ipt.aol.com 16.03.02, 23:27
      Wiadomo - zle. Kladzie polski, malo kompetentny eksport i nie ma nic wspolnego
      ze stanem finansowym gospodarki polskiej. Czasem sie wydaje, ze kurs zlotego
      ustawiany jest wg zyczen zagranicznych bankow w Polsce,obracajacych latwo
      pieniedzmi, a inwestujacymi gdzie indziej.
    • Gość: Ted Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.alxndr01.va.comcast.net 17.03.02, 00:25
      Mysle, ze nie za dobrze! Ale silny rzad, to katastrofa! Wszystkie banki swiata
      lacznie z polskimi oprocentowuja lokaty i kredyty w stosunku rocznym.
      Ministerstwo Finansow Rzeczypospolitej nalicz podatek od odsetek w wysokosci
      20% w stosunku miesiecznym. Jak sie czujecie szanowni Polacy? Unia Europejska
      jest na zachod, czy wschod od Polski?
  • Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 192.168.111.* / 217.6.108.* 22.06.01, 00:00
    To jest raczej science fiction.

    Doraznym skutkiem silnej zlotowki jest relatywnie potaniony import towarow
    konsumpcyjnych. Nie sluzy to polskim producentom, ktorzy jak wiemy, nie sa
    mistrzami swiata w eksporcie. W efekcie nastepuje likwidacja polskich miejsc
    pracy, bo polscy producenci sie sa wystarczajaco konkurencyjni, aby
    zrekompensowac straty na rynku wewnetrznym zwiekszonym eksportem, ktorego
    oplacalnosc na dokladke spada. Tym samym zalety taniego urlopu za granica
    pozostana marginalne w obliczu utraty pracy po urlopie.

    To,co w Polsce ostatnio zauwazylem, to gwaltowne zalamanie popytu. Jej
    oczywistym skutkiem jest znana sytuacja budzetu, bo budzet jest bardzo zalezny
    od podatkow posrednich, jak VAT, czy akcyza. Jeszcze nie do wszystkich to
    doszlo, ale sytuacja jest bardzo powazna: POlska stoi na progu mocnej recesji.
    Wszystkie te zjawiska wystepuja z pewnym czasowym opoznieniem: magazyny sa juz
    pelne, producenci zaczynaja wygaszac produkcje i odkladaja inwestycje.
    Nastepnym krokiem musi byc redukcja zatrudnienia, aby zmiejszyc koszty stale,
    ktora z reszta juz sie zaczela. Potem beda plajty.

    Zabawie sie w prognozy: kryzys w Polsce bedzie trwal dwa nastepne lata.
    Bezrobocie siegnie "in worst case" 23%. Jego przebieg bedzie zalezal od paru
    czynnikow:

    1. jezeli Niemcy przelamia okresowy spadek koniunktury w nastepnym polroczu, to
    wielu polskim producentow przezyje.

    2. Jezeli nowy rzad zareaguje cieciami w budzecie, pomoze tym samym producentom
    poprzez potanienie kredytu. Do gospodarki zacznie docierac swieze powietrze.
    Produkcja ozywi sie wczesniej i spadnie bezrobocie. Dekoniunktura bedzie miala
    charakter pozytywnej korektury rynku.

    3. Jezeli nowy rzad zacznie "rozgrzewac" gospodarke na modle keynesowska,
    dekoniunktura przerodzi sie w kryzys, bo dojdzie do niej inflacja. Ta pobudzi
    popyt wewnetrzny na pare miesiecy. Jest to jednak popyt nagly i nienaturalny.
    Rozwiniecie skurczonych mocy produkcyjnych nie uda sie na czas. Na takich
    zabawach zawsze najlepiej zarabiali importerzy dobr wszelakich, a na pewno nie
    polskich. Potem przyjdzie jeszcze wiekszy bezruch w produkcji, ktorego nie da
    sie dlugo przelamac, bo powietrze z rynku bedzie wysysane przez koniecznosc
    splaty olbrzymich dlugow publicznych. Nie chce nawet o tym myslec. Wtedy moze
    dojsc do tego, o czym marza niektory na tym forum: wejscie do Unii bedzie
    bardzo mocno zagrozone. Dogonienie nawet takich orlow jak Grecja, odsunie sie o
    lata w tyl.
    Najgorsza bedzie utrata zaufania zagranicy do Polski, jako dobrego i pewnego
    uczestnika gry ekonomicznej. Na wiele lat.
    • Gość: Mike Prosba o sprecyzowanie IP: 194.195.43.* 22.06.01, 00:00


      W zasadzie zgadzam sie z tym co napisales. Zreszta potwierdzasz to co ja
      napisalem wiec dlaczego zaczales:

      Gość portalu: Lechu napisał(a):
      > To jest raczej science fiction.

      Przeczytalem moja wypowiedz i Twoja ze 3 razy i nie kleje. Czy to odpowiedz na
      jakis inny tekst?
      • Gość: Lechu Re: Prosba o sprecyzowanie IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.01, 00:00
        Przepraszam, internet nie sprzyja pielegnowaniu formy. Wszystko troche na
        chybcika.
        Oczywiscie, Twoje wnioski ogolne sa bezbledne.

        Chodzilo mi tylko o konkretne wnioski prakseologiczne, jak wyposazanie szpitali
        w sprzet(skoro konieczne beda ciecia w budzetowce), czy firm w komputery (firm,
        ktore zaczynaja walczyc o przezycie).

        Ale to nic, wazne, ze rozumiemy, co sie swieci.:)

        • Gość: Mike Re: Prosba o sprecyzowanie IP: 194.195.43.* 25.06.01, 00:00
          Dobrze ze sie dogadalismy.

          Gość portalu: Lechu napisał(a):
          > Chodzilo mi tylko o konkretne wnioski prakseologiczne, jak wyposazanie szpitali
          > w sprzet(skoro konieczne beda ciecia w budzetowce), czy firm w komputery (firm,
          > ktore zaczynaja walczyc o przezycie).

          Przyklad ze szpitalem, to akurat z wlasnego podworka (zakup paru urzadzen dla
          oddzialu noworodkoweg) ale oczywiscie to ze sprzet stal sie relatywnie tanszy nie
          zmiena faktu ze trzeba miec za co go kupic.
    • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 23.06.01, 00:00
      Panie Lechu,
      Pan to napisal w bardzo trudnym jezyku. Ja uwazam ze
      mocna zlotowka powinna byc oparta na rozwoju ekonomii w
      kraju. To znaczy w idealnym wypadku polskie wyroby sa
      lepsze jakosciowo i tansze od wyrobow konkurentow z
      zagaranicy. Im wiecej z Polski exportujemy tym wiecej
      obcej waluty przybywa do kraju i wartosc zlotowki
      rosnie.

      W rzeczywistosci zlotowka jest mocna bo w Polsce w
      bankach placa nadzwyczaj wysokie procenty. Naprzyklad,
      ja moge pzyczyc w Stanach Zjednoczonych $100.000 dolarow
      za 5 procent oplaty na rok. Przenosze te pieniadze do
      Polski. Zamieniam je w zlotowki i dostaje 14% na rok.
      zarabiam 9% na czysto za obce pieniadze, to jest $9000
      dolarow na rok! W przeciagu niecale 7 lat ja te
      pieniadze podwajam do dwustu tysiecy, brutto. Ja tyle
      nie moge zarobic na gieldzie w Nowym Jorku w tym samym
      czasie, za moje wlasne pieniadze, nie pozyczane. Ten
      procent ktos musi, te $9000 dolarow, ktos musi splacac
      co roku. Pozyczki w Polsce z bankow teraz sa 25 procent.
      (wiem o tym by moj kuzyn chcial pozyczyc 50000 zlotych
      na nowy inters). Naturalnie wycofal sie. Takich jak on
      jest w Polsce tysiace a moze nawet i setki tysiece
      ludzi. Czyli inters w Polsce nie rozwija sie.Jak nie ma
      interesu to rosnie bezrobocie. Jedynie rzad moze
      pozyczac w obcych krajach do czasu i splacac dlugi
      bankow polskich, bo jak jest bezrobocie i nie ma
      ''business''u to tez niema podatkow na splaty tych
      wysokich procentow. Takie zachowanie polskich bankow,
      bankierow i polskiego rzadu jest kryminalne! To jest
      caly problem teraz w Polsce. Nie wolno nam sie ogladac
      na pomoc EU. Polegajmy na swoich przedsiebiorcow. Dajmy
      im tanie pozyczki. Rozwinmy polska gospodarke.
      Bezrobocie zaniknie, bo nowe interesy
      potrzebuja duzo nowych pracownikow. Kazdy kraj polega na
      rozwoju malych przedsiebiortw a nie na miedzynarodwe
      kolosy jak Daewo, General Motors, Volks Wagen i t.p.
      Zeby tego dokonac potrzeba wyrzucic na zbity leb tych
      ktorzy sztucznie kontroluja wysoka wartosc zlotego, to
      jest terazniejszych bankierow. Wybrac nowych senatorow i
      poslow to sejmu i senatu, takich dla ktorych gospodarka
      kraju jest wazniejsza niz dotacje dla nich od
      obcokrajowcow. Ta sprawa jest w rekach tych ktorzy
      glosuja na tych darmozjadow i zlodziei. Inaczej to nas
      czeka katastrofa finansowa, gorsza niz teraz istnieje w
      Afryce Centralnej,od Oceanu Indyjskiego do Atlatyku,od
      Mogadiszu do Sierra Leone.
      Emigrant
      Gość portalu: Lechu napisał(a):

      > To jest raczej science fiction.
      >
      > Doraznym skutkiem silnej zlotowki jest relatywnie
      potaniony import towarow
      > konsumpcyjnych. Nie sluzy to polskim producentom,
      ktorzy jak wiemy, nie sa
      > mistrzami swiata w eksporcie. W efekcie nastepuje
      likwidacja polskich miejsc
      > pracy, bo polscy producenci sie sa wystarczajaco
      konkurencyjni, aby
      > zrekompensowac straty na rynku wewnetrznym zwiekszonym
      eksportem, ktorego
      > oplacalnosc na dokladke spada. Tym samym zalety
      taniego urlopu za granica
      > pozostana marginalne w obliczu utraty pracy po
      urlopie.
      >
      > To,co w Polsce ostatnio zauwazylem, to gwaltowne
      zalamanie popytu. Jej
      > oczywistym skutkiem jest znana sytuacja budzetu, bo
      budzet jest bardzo zalezny
      > od podatkow posrednich, jak VAT, czy akcyza. Jeszcze
      nie do wszystkich to
      > doszlo, ale sytuacja jest bardzo powazna: POlska stoi
      na progu mocnej recesji.
      > Wszystkie te zjawiska wystepuja z pewnym czasowym
      opoznieniem: magazyny sa juz
      > pelne, producenci zaczynaja wygaszac produkcje i
      odkladaja inwestycje.
      > Nastepnym krokiem musi byc redukcja zatrudnienia, aby
      zmiejszyc koszty stale,
      > ktora z reszta juz sie zaczela. Potem beda plajty.
      >
      > Zabawie sie w prognozy: kryzys w Polsce bedzie trwal
      dwa nastepne lata.
      > Bezrobocie siegnie "in worst case" 23%. Jego przebieg
      bedzie zalezal od paru
      > czynnikow:
      >
      > 1. jezeli Niemcy przelamia okresowy spadek koniunktury
      w nastepnym polroczu, to
      >
      > wielu polskim producentow przezyje.
      >
      > 2. Jezeli nowy rzad zareaguje cieciami w budzecie,
      pomoze tym samym producentom
      >
      > poprzez potanienie kredytu. Do gospodarki zacznie
      docierac swieze powietrze.
      > Produkcja ozywi sie wczesniej i spadnie bezrobocie.
      Dekoniunktura bedzie miala
      > charakter pozytywnej korektury rynku.
      >
      > 3. Jezeli nowy rzad zacznie "rozgrzewac" gospodarke na
      modle keynesowska,
      > dekoniunktura przerodzi sie w kryzys, bo dojdzie do
      niej inflacja. Ta pobudzi
      > popyt wewnetrzny na pare miesiecy. Jest to jednak
      popyt nagly i nienaturalny.
      > Rozwiniecie skurczonych mocy produkcyjnych nie uda sie
      na czas. Na takich
      > zabawach zawsze najlepiej zarabiali importerzy dobr
      wszelakich, a na pewno nie
      > polskich. Potem przyjdzie jeszcze wiekszy bezruch w
      produkcji, ktorego nie da
      > sie dlugo przelamac, bo powietrze z rynku bedzie
      wysysane przez koniecznosc
      > splaty olbrzymich dlugow publicznych. Nie chce nawet o
      tym myslec. Wtedy moze
      > dojsc do tego, o czym marza niektory na tym forum:
      wejscie do Unii bedzie
      > bardzo mocno zagrozone. Dogonienie nawet takich orlow
      jak Grecja, odsunie sie o
      >
      > lata w tyl.
      > Najgorsza bedzie utrata zaufania zagranicy do Polski,
      jako dobrego i pewnego
      > uczestnika gry ekonomicznej. Na wiele lat.

      • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant ma chyba krotki staz IP: *.dmi.tut.fi 25.06.01, 00:00
        Emigrant napisal:

        > W rzeczywistosci zlotowka jest mocna bo w Polsce,
        > bo w bankach placa nadzwyczaj wysokie procenty. Naprzyklad,
        > ja moge pzyczyc w Stanach Zjednoczonych $100.000 dolarow
        > za 5 procent oplaty na rok. Przenosze te pieniadze do
        > Polski. Zamieniam je w zlotowki i dostaje 14% na rok.
        > zarabiam 9% na czysto za obce pieniadze, to jest $9000
        > dolarow na rok! W przeciagu niecale 7 lat ja te
        > pieniadze podwajam do dwustu tysiecy, brutto. Ja tyle
        > nie moge zarobic na gieldzie w Nowym Jorku w tym samym
        > czasie, za moje wlasne pieniadze, nie pozyczane. Ten
        > procent ktos musi, te $9000 dolarow, ktos musi splacac co roku.

        Na powierzchni masz racje - tylko zastanow sie DLACZEGO tak jest.
        Dla ulatwienia zapoznaj sie z historia ekonomiczna. Np. ile wynosila
        stopa procentowa w USA gdy Reagna doszedl od wladzy? W skrocie bylo
        to tak ze za Cartera otworzono kurki z pieniedzmi a za Reagana trzeba
        je bylo ostro przykrecic. I za to niestety nalezy zaplacic.

        Wysokie stopy procentowe w Polsce sa konsekwencja nadmiernej podazy pieniadza
        w poprzednim okresie, i zwiazanej z nim nadmiernej konsumpcji oraz
        deficytu w bilansie platniczym. Grozilo to wybuchem podobnym do tego ktory byl
        ostatnio w Turcji.

        Na dodatek okazuje sie ze pomimo bardzo wysokich stop naciski inflacyjne w
        Polsce sa nadal wysokie. Swiadczy to o slabosci ekonomii. Jezeli teraz
        obnizyloby sie stopy to dojdzie bardzo slaby pieniadz i ogolne zalamanie -
        cos na ksztalt Ameryki Poludniowej.

        Jedyna mozliwosc to zmniejszenie podazy pieniadza na rynku krajowym. Za jakis
        ¨czas spowoduje to spadek naciskow inflacyjnych i bedzie mozna obnizyc stopy.

        Nawiasem mowiac obecna sytuacja w USA jest tez BARDZO niezdrowa. Potezny deficyt
        bilansu handlowego oraz konsumpcja ponad stan spowodowane przewartosciowanime
        dolara powoduje ze ekonomia zyje na kredyt, pytanie jak dlugo?


        zyje na kredyt. Pytanie jak

        • Gość: Gośka Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant ma chyba krotki staz IP: *.100.122.158.on.wave.home.com 26.06.01, 00:00
          A w Kanadzie specjalnie utrzymuje się niski kurs dolara, aby utrzymać rozwój
          gospodarczy. Budownictwo, nowe zakłady i miejsca pracy.
          Nie jestem ekonomistą, ale dobrze się czuję gdy wiem, że mogę zarobić na godne
          życie. Dlaczego w Polsce nigdy nic się nie opłaca. Zawsze wszystko stoi na
          głowie i zawsze musimy brać wzorce (te najgorsze) ze wschodu lub zachodu.
          • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant ma chyba krotki staz IP: *.dmi.tut.fi 28.06.01, 08:41
            Gość portalu: Gośka napisał(a):

            > A w Kanadzie specjalnie utrzymuje się niski kurs dolara, aby utrzymać rozwój
            > gospodarczy. Budownictwo, nowe zakłady i miejsca pracy.
            > Nie jestem ekonomistą, ale dobrze się czuję gdy wiem, że mogę zarobić na godne
            > życie. Dlaczego w Polsce nigdy nic się nie opłaca. Zawsze wszystko stoi na
            > głowie i zawsze musimy brać wzorce (te najgorsze) ze wschodu lub zachodu.

            Ile wynosi inflacja w Kanadzie i jaka byla w ciagu ostatnich kilku lat?
            Ile wynosi deficyt bilansu handlowego i budzetu panstwa?
            • Gość: Canada Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant ma chyba krotki staz IP: *.entrevision.com 06.07.01, 21:49
              Gość portalu: frijk napisał(a):

              > Gość portalu: Gośka napisał(a):
              >
              > > A w Kanadzie specjalnie utrzymuje się niski kurs dolara, aby utrzymać rozw
              > ój
              > > gospodarczy. Budownictwo, nowe zakłady i miejsca pracy.
              > > Nie jestem ekonomistą, ale dobrze się czuję gdy wiem, że mogę zarobić na g
              > odne
              > > życie. Dlaczego w Polsce nigdy nic się nie opłaca. Zawsze wszystko stoi
              > na
              > > głowie i zawsze musimy brać wzorce (te najgorsze) ze wschodu lub zachodu.
              >
              > Ile wynosi inflacja w Kanadzie i jaka byla w ciagu ostatnich kilku lat?
              > Ile wynosi deficyt bilansu handlowego i budzetu panstwa?

              inflacja jest ok 2% rocznie
              deficyt bilansu jak sobie przypominam w roku 2001 do czerwca osignal ok 36 Bil $
              Budzet ma niesamowita nadwyzke
              podatki sa zmniejszane by nakrecic koniunktore
              bezrobocie 7% (spore z powodu wysokich zasilkow)
        • Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant do Freika IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 26.06.01, 00:00



          Za Cartera Ameryka byla winna nieco ponad 1 triliona dolarow to jest tysiac miliardow dolarow albo
          milion milionow dolarow czyli $1 000 000 000 000. To byla bardzo duza suma. Mierzac to w
          centymetrach, jeden milion dolarow w 1 000 dolarowkach polozona jedna na drugiej jest cos niecos
          okolo 2 centymetrow. Jeden miliard dolarow to jest 4 000 centymetrow albo 40 metrow
          grubosci/wysokosci. Jeden trylion... pan widzi o jakiej sumie my tu mowimy. Carter byl bardzo nie
          efektywnym prezydentem swiatowym. ''Staracil'' Afganistan dla Rosji, Persjie dla Chomeniego, Nikarague,
          Salvador dla komunizmu i t.d. Ale Finansowo on mnie sie podobal podniosl inflacje w kraju 20 procent .
          Bezrobocie tez poszlo wysoko, zdaje mi sie ze kilkanascie procent. Wartosc dolara spadla. Bardzo
          podatna scena na wyplacenie dlugow panstwa. Nie udalo mu sie to bo wszystkie dlugi panstwa byly do
          bankow amerykanskich. Bankierow nie wolno oszukiwac! Reagan "wywolal" (z braki innych slow)
          nowego ministra, nie zaleznego od nikogo i zeleznego od wszystkich senatorow , poslow, prezydenta, Mr
          Volker. Zadaniem Volkiera bylo utrzymowac balans miedzy inflacja a recesja. Nawet dobrze mu to poszlo.
          Ale pan Reagan budujac tzw Star Wars, odnawiajac lotnictwo, marynarke, budujac coraz to wiecej bomb
          atomowych pozyczyl nastepne 2 tryliony dolarow, nie od amerykanskich bankow ale od Japonii. Dlug
          "wyrosl" do 6 trylionow dolarow, bo procenty rosna. Clinton podniosl ekonomie kraju do tego stopnia ze
          zaczely sie nadwyzki w budzecie. Amerykanie nie wiedza czy splacic dlugi Japonczykom, troche
          Niemcom, i bankom amerykanskim czy uzyc te pieniadze na inne cele. Teraz "carem" finansow jest Mr
          Greenspan. Podczas drugiej kadencji Clintona Greenspan podniosl procenty pozyczkowe do 7% na
          rok, bo ekonmia rozwijala sie za szybko. To jest pozyczka banku federalnogo dla bankow prywatnych.
          Rozped ekonomiczny zwolnil. Greenspan obnizyl procent do 6%, nastepnie do 5% teraz jest, jesli sie nie
          myle 41/2%. Ale ekonomia nie ruszyla nagle do goru. Bo ekonomia kraju jest jak wielkie kolo zamachowe
          w maszynie. Jak ja razpedzisz to bedzie caly czas przyspieszac, az cos wysiadzie. W tym wypadku zacznie
          sie inflacja. Z drugiej strony jak sie kolo zwolni, albo jak sie ekonomie zwolni i sie szybkosci obrotow nie
          kontroluje to dochodzimy do recesji. Ten balans miedzy recesja a inflacja jest bardz ciezko utrzymac. Ale
          lepiej to prowadzi Greenspan w Stanach Zjednoczonych niz Balcerowich w Polsce. W Stanach jest okolo
          4% bezrobotnych, w Polsce 16% bezrobotnych. Grenspan daje nisko procentowe pozyczki zeby ludzie
          pozyczali i rozwijali przemysl, handel.
          Balcerowicz podniosl procent procent do 25% plus i nikomu nie stac na splacanie tych pozyczek, bez
          wzgledu jaki interes otworzy. Zloty jest silny bo Balcerowicz sprzedaje 400 zlotych za sto dolarow. Te sto
          dolarow w przeciagu jednego rosnie w przeciagu roku do 114 dolarow. Ja nie rozumiem, i nie wiem kto i
          jak te 14 dolarow na kazda stowke wyplaca i za co? Jak dlugo to moze trwac, bez katastrofy.


          > Wysokie stopy procentowe w Polsce sa konsekwencja nadmiernej podazy pieniadza
          > w poprzednim okresie, i zwiazanej z nim nadmiernej konsumpcji oraz
          > deficytu w bilansie platniczym. Grozilo to wybuchem podobnym do tego ktory byl
          > ostatnio w Turcji.
          >
          > Na dodatek okazuje sie ze pomimo bardzo wysokich stop naciski inflacyjne w
          > Polsce sa nadal wysokie. Swiadczy to o slabosci ekonomii. Jezeli teraz
          > obnizyloby sie stopy to dojdzie bardzo slaby pieniadz i ogolne zalamanie -
          > cos na ksztalt Ameryki Poludniowej.
          >
          > Jedyna mozliwosc to zmniejszenie podazy pieniadza na rynku krajowym. Za jakis
          > ¨czas spowoduje to spadek naciskow inflacyjnych i bedzie mozna obnizyc stopy.
          >
          > Nawiasem mowiac obecna sytuacja w USA jest tez BARDZO niezdrowa. Potezny deficy
          > t
          > bilansu handlowego oraz konsumpcja ponad stan spowodowane przewartosciowanime
          > dolara powoduje ze ekonomia zyje na kredyt, pytanie jak dlugo?
          >
          >
          > zyje na kredyt. Pytanie jak
          >

          • Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant myli USA i Polske IP: *.dmi.tut.fi 26.06.01, 00:00
            Gość portalu: Emigrant napisał(a):

            . Ten balans miedzy recesja a inflacja jest bardz ciezko utrzymac. Ale
            > lepiej to prowadzi Greenspan w Stanach Zjednoczonych niz Balcerowich w Polsce.
            > W Stanach jest okolo 4% bezrobotnych, w Polsce 16% bezrobotnych. Grenspan daje
            > nisko procentowe pozyczki zeby ludzie pozyczali i rozwijali przemysl, handel.

            Greenspan daje bo inflacja jest NISKA w USA - nie ma jeszcze zagrozenia
            inflacyjnego. Cos niecos pamietasz z ekonomii, bo wiesz jaka byla inflacja i
            bezrobocie w USA kiedys. Wiec pomysl ze Polska jest teraz w sytuacji jak USA
            po Carterze. Czyli Greenspan daje bo MOZE dawac - amerykanska ekonomia od
            czasow Cartera przeszla konska kuracje i daltego teraz bezrobocie jest 4%,
            Polska i Europa kontynentalna sa jeszcze w trakcie albo na poczatku tej
            kuracji .

            Ale - to jest wielkie ALE - nie zapominaj tez ze USA maja OGROMNY deficyt
            handlowy (plus ta przewage ze kupuja wiele towarow wprost za $, np oil).
            Tak wiec swiat jak na razie finansuje USA zeby mialo sie dobrze. Jak dlugo to
            potrwa nikt nie wie ale chyba nie wiecznie....


            > Balcerowicz podniosl procent procent do 25% plus i nikomu nie stac na splacanie
            > tych pozyczek, bez wzgledu jaki interes otworzy. Zloty jest silny bo
            > Balcerowicz sprzedaje 400 zlotych za sto dolarow. Te sto dolarow w przeciagu
            > jednego rosnie w przeciagu roku do 114 dolarow. Ja nie roz
            > umiem, i nie wiem kto i jak te 14 dolarow na kazda stowke wyplaca i za co? Jak
            > dlugo to moze trwac, bez katastrofy.

            Nie bedzie zadnej katastrofy. Co jest ciekawe ze zarowno dolar jak i zlotowka
            sa bardzo silne i nadwartosciowane. Jezeli zmniejszy sie zaufanie inwestorow
            kapitalowych to pieniadze odplyna i kurs waluty AUTOMATYCZNIE sie obnizy -
            dotyczy to zlotowki i dolara bo obie sa swobodnie wymienialne. Przypomnij sobie
            czasy po Carterze, bylo tak samo.

            > > Wysokie stopy procentowe w Polsce sa konsekwencja nadmiernej podazy pienia
            > > dza w poprzednim okresie, i zwiazanej z nim nadmiernej konsumpcji oraz
            > > deficytu w bilansie platniczym. Grozilo to wybuchem podobnym do tego ktory
            > > byl ostatnio w Turcji.

            I tu jest roznica miedzy USA i Polska. Greenspan nie przejmuje sie deficytem
            handlowym bo amerykanska gospodarka jest duza wiec deficyt nie gra duzej roli.
            Nawet jak wartosc dolara znacznie sie obnizy konsekwencje beda male (bo np.
            za oil bedzie dalej placilo sie w tych samych $!). W Polsce wyglada to niestety
            inaczej.

            W koncu jest tak ze w USA Greenspan moze jeszcze obnizac stopy bo inflacja jest
            jeszcze niewielka. Ale jak inflacja zacznie rosnac jego pole manewru sie skonczy.

            W Polsce jest podobnie - tyle ze okazuje sie ze dla utrzymania inflacji na
            poziomie 6% musza byc takie stopy jakie sa. Z tym ze obecnie zmniejszenie
            popytu na towary i podazy pieniadza powinno doprowadzic do spadku inflacji
            i do spadku stop. Cos jak w USA po epoce Cartera.
            • Gość: emt Re: emt DO FRIJKA IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 26.06.01, 00:00
              Pan mnie nie zrozumial panie frijk. Ja duzo napisalem dlatego zeby pokazac jak jeden kraj zapobiega
              bezrobociu w porownaniem z drugim, i urzymuje w balansie reszte ekonomii w kraju.
              EMT



              Gość portalu: frijk napisał(a):

              > Gość portalu: Emigrant napisał(a):
              >
              > . Ten balans miedzy recesja a inflacja jest bardz ciezko utrzymac. Ale
              > > lepiej to prowadzi Greenspan w Stanach Zjednoczonych niz Balcerowich w Pol
              > sce.
              > > W Stanach jest okolo 4% bezrobotnych, w Polsce 16% bezrobotnych. Grenspan
              > daje
              > > nisko procentowe pozyczki zeby ludzie pozyczali i rozwijali przemysl, hand
              > el.
              >
              > Greenspan daje bo inflacja jest NISKA w USA - nie ma jeszcze zagrozenia
              > inflacyjnego. Cos niecos pamietasz z ekonomii, bo wiesz jaka byla inflacja i
              > bezrobocie w USA kiedys. Wiec pomysl ze Polska jest teraz w sytuacji jak USA
              > po Carterze. Czyli Greenspan daje bo MOZE dawac - amerykanska ekonomia od
              > czasow Cartera przeszla konska kuracje i daltego teraz bezrobocie jest 4%,
              > Polska i Europa kontynentalna sa jeszcze w trakcie albo na poczatku tej
              > kuracji .
              >
              > Ale - to jest wielkie ALE - nie zapominaj tez ze USA maja OGROMNY deficyt
              > handlowy (plus ta przewage ze kupuja wiele towarow wprost za $, np oil).
              > Tak wiec swiat jak na razie finansuje USA zeby mialo sie dobrze. Jak dlugo to
              > potrwa nikt nie wie ale chyba nie wiecznie....
              >
              >
              > > Balcerowicz podniosl procent procent do 25% plus i nikomu nie stac na spla
              > canie
              > > tych pozyczek, bez wzgledu jaki interes otworzy. Zloty jest silny bo
              > > Balcerowicz sprzedaje 400 zlotych za sto dolarow. Te sto dolarow w przecia
              > gu
              > > jednego rosnie w przeciagu roku do 114 dolarow. Ja nie roz
              > > umiem, i nie wiem kto i jak te 14 dolarow na kazda stowke wyplaca i za co?
              > Jak
              > > dlugo to moze trwac, bez katastrofy.
              >
              > Nie bedzie zadnej katastrofy. Co jest ciekawe ze zarowno dolar jak i zlotowka
              > sa bardzo silne i nadwartosciowane. Jezeli zmniejszy sie zaufanie inwestorow
              > kapitalowych to pieniadze odplyna i kurs waluty AUTOMATYCZNIE sie obnizy -
              > dotyczy to zlotowki i dolara bo obie sa swobodnie wymienialne. Przypomnij sobie
              > czasy po Carterze, bylo tak samo.
              >
              > > > Wysokie stopy procentowe w Polsce sa konsekwencja nadmiernej podazy p
              > ienia
              > > > dza w poprzednim okresie, i zwiazanej z nim nadmiernej konsumpcji ora
              > z
              > > > deficytu w bilansie platniczym. Grozilo to wybuchem podobnym do tego
              > ktory
              > > > byl ostatnio w Turcji.
              >
              > I tu jest roznica miedzy USA i Polska. Greenspan nie przejmuje sie deficytem
              > handlowym bo amerykanska gospodarka jest duza wiec deficyt nie gra duzej roli.
              > Nawet jak wartosc dolara znacznie sie obnizy konsekwencje beda male (bo np.
              > za oil bedzie dalej placilo sie w tych samych $!). W Polsce wyglada to niestety
              >
              > inaczej.
              >
              > W koncu jest tak ze w USA Greenspan moze jeszcze obnizac stopy bo inflacja jest
              > jeszcze niewielka. Ale jak inflacja zacznie rosnac jego pole manewru sie skoncz
              > y.
              >
              > W Polsce jest podobnie - tyle ze okazuje sie ze dla utrzymania inflacji na
              > poziomie 6% musza byc takie stopy jakie sa. Z tym ze obecnie zmniejszenie
              > popytu na towary i podazy pieniadza powinno doprowadzic do spadku inflacji
              > i do spadku stop. Cos jak w USA po epoce Cartera.

              • Gość: frijk Re: Emigrant pisze niejsano IP: *.dmi.tut.fi 27.06.01, 00:00
                Gość portalu: emt napisał(a):

                > Pan mnie nie zrozumial panie frijk. Ja duzo napisalem dlatego zeby pokazac jak
                > jeden kraj zapobiega bezrobociu w porownaniem z drugim, i urzymuje w balansie
                > reszte ekonomii w kraju.

                Ha, pytanie na ile bylo w tym sensu bo na razie trudno powiedziec czy USA sa
                dobrym przykladem. Trzeba pamietac ze jest gigantyczny deficyt handlowy oraz
                ogromne zadluzenie ludzi, ludzie wiecej wydaja niz maja pieniedzy. Czyli
                amerykanska ekonomia zyje na kredyt. W efekcie jest niskie bezrobocie a czy
                ekonomia jest w balansie to sie dopiero zobaczy w przyszlosci. Mozliwe sa dwa
                scenariusze na przyszlosc: albo jakos sie te kredyty splaci bez wielkich
                wstrzasow, albo tez nastapi gwaltowne zalamanie i depresja.
                Na razie jeszcze trzeba sie wstrzymac z ocenami, moze za 5-10 lat bedzie juz cos
                wiadomo?

                Podobnie bylo do niedawna w Polsce: ekonomia rozwijala sie szybko i bezrobocie
                spadalo. Niestety odbywalo sie to na kredyt i przez wzrost deficytu handlowego
                a na dodatek zaczela rosnac inflacja. Polska nie ma tak duzych mozliwosci
                kredytowych jak USA i trzeba bylo dzialac szybko, wlasnie Dzieki RPP udalo sie to
                zatrzymac ale za cene wzrostu bezrobocia i spadku rozwoju.

                • Gość: Emigrant Re: Emigrant pisze niejsano IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 28.06.01, 05:50
                  Szanowny Panie Frijk,
                  Ani pan Balcerowich ani pan Greenspan nie strzelaja z lukow do tarczy i w ten sposob
                  decyduja na obnizenie czy podniesienie procentow pozyczkowych. Ich zadanie jest bardzo
                  proste teoretycznie, to jest utrzymac rozwoj ekonomii kraju w kontroli. I jeden i drugi maja
                  kontrol nad iloscia pieniedzy na wolnym rynku i procent za pozyczki z banku rzadowego do wielkich
                  bankow prywatnych. Oni jaknajdokladniej obserwuja wzrost czu brak pieniedzy na wolnym rynku.
                  Obserwuja i notuja inne wskazniki rozwoju ekonomii, jak budowa nowych domow w kraju, wzrost
                  czy obnizenie bezrobotnych, obroty handlowe w sklepach, podwyzki czy obnizenie plac robotnikom
                  i urzednikom, inwentarz wyrobow wszelkiego rodzju, wzrost czy obnizenie rzeczy importowanych Na
                  podstawie tych wskaznikow i kilku innych decyduja czy podwyzszyc procent na pozyczki, czy obnizyc, czy
                  wydrukowac wiecej zlotych czy dolarow czy sciagnac zlote i dolary z wolnego rynku. Kiedy ludzie za duzo
                  kupuja na kredyt, nasi carowie kontroli pieniedzy podnosza procent na kredyt. Kiedy ludzie zaczynaja
                  zabardzo oszczedzac i mniej kupuja, obnizaja koszty kredytow. To nie jest wiedza fizyki ani matematyki ani
                  nawet chemii, to jest wiedza statystyczna, wiedza pomiarow. Take rzeczy jak ilosc bezrobotnych w kraju,
                  ile pieniedzy jest na wolnym rynku jest bardzo latwo dokladnie mierzyc. Ale sa wskazniki ktore jest prawie
                  nie mozliwie dokladnie zmierzyc. Naprzyklad Japonia kilka lat temu byla w glebokiej recesji, bo
                  Japonczycy za duzo zarabiali a za malo wydawali. Oszczedzali w lewo i prawo ale nic nie kupowali. Teraz
                  pomalu dochodza do siebie.
                  Koszt pozyczek w kraju jest bardzo waznym. Naprzyklad, ja chce zalozyc interes bo mam pewna sume
                  zaoszczedzona a wieksza czesc wkladu mam zamiar pozyczyc. Jesli ta pozyczke z zarobku z mojego
                  'business'u' w przaciagu trzech lat brutto a pieciu lat netto sie splaci (bo sa podatki i inne koszta), mnie
                  sie oplaca brac pozyczke. Ale jesli dlug w przeciagu 4 lat podwoi sie, moj interes zwinal sie nim go
                  zaczne. Uzywajac koszta procentow p. Greenspan'a a moj wklad jest 1/3 powinienem wyjsc na swoje
                  w przeciagu 5-6 lat. Jesli ja pozycze 2/3 wkladu na 25% (pana Balcerowicza koszty) na ten sam interes ja
                  gine finansowo. Tutaj ani wielkie przedsiebiorstwa, ani wielkie rzadowe szpitale, rafinerie
                  i t.p. nie sa wzne. Tu jest wazny tak zwany small business, to jest male sklepy, male warsztaty,
                  kontraktorzy co robia czesci dla duzych przedsiebiorstw i t.d. Ci zatrudniaja najwieksza ilosc ludzi w kraju.
                  W Polsce pan Balcerowicz zahamowal ten rozwoj. Pan Balcerowicz utrzymuje zlotowke silna bo z
                  zagranicy kupuja zlote bo zlotowka przynosi wysokie zarobki. Teraz ja dalej nie rozumie kto za te
                  wysokie procenty tym obcokrajowcom w Polsce placi. Moze mi pan wyjasnic?

                  > Ha, pytanie na ile bylo w tym sensu bo na razie trudno powiedziec czy USA sa
                  > dobrym przykladem. Trzeba pamietac ze jest gigantyczny deficyt handlowy oraz
                  > ogromne zadluzenie ludzi, ludzie wiecej wydaja niz maja pieniedzy. Czyli
                  > amerykanska ekonomia zyje na kredyt. W efekcie jest niskie bezrobocie a czy
                  > ekonomia jest w balansie to sie dopiero zobaczy w przyszlosci. Mozliwe sa dwa
                  > scenariusze na przyszlosc: albo jakos sie te kredyty splaci bez wielkich
                  > wstrzasow, albo tez nastapi gwaltowne zalamanie i depresja.
                  > Na razie jeszcze trzeba sie wstrzymac z ocenami, moze za 5-10 lat bedzie juz co
                  > s
                  > wiadomo?
                  >
                  > Podobnie bylo do niedawna w Polsce: ekonomia rozwijala sie szybko i bezrobocie
                  > spadalo. Niestety odbywalo sie to na kredyt i przez wzrost deficytu handlowego
                  > a na dodatek zaczela rosnac inflacja. Polska nie ma tak duzych mozliwosci
                  > kredytowych jak USA i trzeba bylo dzialac szybko, wlasnie Dzieki RPP udalo sie
                  > to
                  > zatrzymac ale za cene wzrostu bezrobocia i spadku rozwoju.
                  >

                  • Gość: frijk Re: Emigrant - trzeba patrzec na realna sytuacje IP: *.dmi.tut.fi 28.06.01, 08:38
                    Gość portalu: Emigrant napisał(a):

                    > Ani pan Balcerowich ani pan Greenspan nie strzelaja z lukow do tarczy i w ten
                    > sposob decyduja na obnizenie czy podniesienie procentow pozyczkowych. Ich
                    > zadanie jest bardzo proste teoretycznie, to jest utrzymac rozwoj ekonomii
                    > kraju w kontroli.
                    ...
                    > W Polsce pan Balcerowicz zahamowal ten rozwoj. Pan Balcerowicz utrzymuje zlotow
                    > ke silna bo z zagranicy kupuja zlote bo zlotowka przynosi wysokie zarobki.

                    Powtarzam juz n-ty raz ze chcac porownywac polityke monetarna Polski i USA
                    trzeba wrocic do czasow po Carterze. Pamietasz gdy stopa % w USA byla 17%???

                    Balcerowicz (a raczej RPP) URATOWALI POLSKA GOSPODARKE od gwaltownej zapasci,
                    podobnej do tej JAKA BYLA OSTATNIO W *TURCJI*. W poprzednim okresie gospodarka
                    polska rozwijala sie na bazie nadmiernej konsumpcji. Byl ogromny deficyt handlowy,
                    bardzo szybko rosla inflacja i zadluzenie ludzi. To grozilo wybuchem.

                    Obecnie te tendencje zostaly WYHAMOWANE. Dlatego RPP moze obnizac stopy procentowe
                    i to robi - wczoraj o 1.5%. Pzostaje jednak problem deficytu budzetu panstwa:
                    Panstwo bedzie musialo pozyczyc pieniadze na swoje obligacje i w ten sposob bedzie
                    podwyzszalo realne oprocentowanie na rynku. A wiec stop procentowych nie da sie
                    obnizyc za bardzo.

                    > Teraz ja dalej nie rozumie kto za te wysokie procenty tym obcokrajowcom w
                    > Polsce placi. Moze mi pan wyjasnic?

                    Jest to bardzo proste: gdzie lokuja pieniadze cudzoziemcy w Polsce? W BANKACH.
                    I BANKI IM PLACA. A banki zyja z udzielonych kredytow. Dopoki banki majac
                    zgromadzone pieniadze inwestorow maja komu je pozyczac wszystko jest w porzadku.
                    Bo banki zyja z roznicy miedzy lokatami i kredytami. Rozumiesz? Dodajmy do tego
                    ze banki w Polsce naleza w wiekszosci do duzych bankow zachodnich a wiec chyba
                    raczje podejmuja racjonalne decyzje.

                    > > Ha, pytanie na ile bylo w tym sensu bo na razie trudno powiedziec czy USA
                    > sa
                    > > dobrym przykladem. Trzeba pamietac ze jest gigantyczny deficyt handlowy or
                    > az
                    > > ogromne zadluzenie ludzi, ludzie wiecej wydaja niz maja pieniedzy. Czyli
                    > > amerykanska ekonomia zyje na kredyt. W efekcie jest niskie bezrobocie a cz
                    > y
                    > > ekonomia jest w balansie to sie dopiero zobaczy w przyszlosci. Mozliwe sa
                    > dwa
                    > > scenariusze na przyszlosc: albo jakos sie te kredyty splaci bez wielkich
                    > > wstrzasow, albo tez nastapi gwaltowne zalamanie i depresja.

                    W USA Greenspan wali na full bo wie ze jezeli spadnie konsumpcja to bedzie
                    krach. Ale w tej chwill zbliza sie juz do granicy przy ktorej moze zaczac
                    wzrastac inflacja. Jego robota staje sie wiec coraz trudniejsza.
                    • Gość: eMIGRANT Re: Emigrant - trzeba patrzec na realna sytuacje do Frijka IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 28.06.01, 15:24
                      Dziekuje Panu za odpowiedz.
                      Zobaczymy jak sie to wszystko rozwinie w najblizszych 6 miesiacach.
                      Musze dodac ze poprawy w Polsce nie widze.
                      Greenspan tez pomalu traci kontrole. Ludzie mniej kupuja. Bezrobocie pomalu, ale rosnie.
                      Zobaczymy jak to 'kolo zamachowe ekonomii' w Polsce i w Stanach znow troche przyspiszy...
                      Emigrant

                      Gość portalu: frijk napisał(a):

                      > Gość portalu: Emigrant napisał(a):
                      >
                      > > Ani pan Balcerowich ani pan Greenspan nie strzelaja z lukow do tarczy i w
                      > ten
                      > > sposob decyduja na obnizenie czy podniesienie procentow pozyczkowych. Ich
                      > > zadanie jest bardzo proste teoretycznie, to jest utrzymac rozwoj ekonomii
                      > > kraju w kontroli.
                      > ...
                      > > W Polsce pan Balcerowicz zahamowal ten rozwoj. Pan Balcerowicz utrzymuje z
                      > lotow
                      > > ke silna bo z zagranicy kupuja zlote bo zlotowka przynosi wysokie zarobki
                      > .
                      >
                      > Powtarzam juz n-ty raz ze chcac porownywac polityke monetarna Polski i USA
                      > trzeba wrocic do czasow po Carterze. Pamietasz gdy stopa % w USA byla 17%???
                      >
                      > Balcerowicz (a raczej RPP) URATOWALI POLSKA GOSPODARKE od gwaltownej zapasci,
                      > podobnej do tej JAKA BYLA OSTATNIO W *TURCJI*. W poprzednim okresie gospodarka
                      > polska rozwijala sie na bazie nadmiernej konsumpcji. Byl ogromny deficyt handlo
                      > wy,
                      > bardzo szybko rosla inflacja i zadluzenie ludzi. To grozilo wybuchem.
                      >
                      > Obecnie te tendencje zostaly WYHAMOWANE. Dlatego RPP moze obnizac stopy procent
                      > owe
                      > i to robi - wczoraj o 1.5%. Pzostaje jednak problem deficytu budzetu panstwa:
                      > Panstwo bedzie musialo pozyczyc pieniadze na swoje obligacje i w ten sposob bed
                      > zie
                      > podwyzszalo realne oprocentowanie na rynku. A wiec stop procentowych nie da sie
                      >
                      > obnizyc za bardzo.
                      >
                      > > Teraz ja dalej nie rozumie kto za te wysokie procenty tym obcokrajowcom w
                      > > Polsce placi. Moze mi pan wyjasnic?
                      >
                      > Jest to bardzo proste: gdzie lokuja pieniadze cudzoziemcy w Polsce? W BANKACH.
                      > I BANKI IM PLACA. A banki zyja z udzielonych kredytow. Dopoki banki majac
                      > zgromadzone pieniadze inwestorow maja komu je pozyczac wszystko jest w porzadku
                      > .
                      > Bo banki zyja z roznicy miedzy lokatami i kredytami. Rozumiesz? Dodajmy do tego
                      > ze banki w Polsce naleza w wiekszosci do duzych bankow zachodnich a wiec chyba
                      > raczje podejmuja racjonalne decyzje.
                      >

                      Zgadzam sie z Pana poprzednim paragrafem. Kto pozycza z banku na 25%?


                      > > > Ha, pytanie na ile bylo w tym sensu bo na razie trudno powiedziec czy
                      > USA
                      > > sa
                      > > > dobrym przykladem. Trzeba pamietac ze jest gigantyczny deficyt handlo
                      > wy or
                      > > az
                      > > > ogromne zadluzenie ludzi, ludzie wiecej wydaja niz maja pieniedzy. Cz
                      > yli
                      > > > amerykanska ekonomia zyje na kredyt. W efekcie jest niskie bezrobocie
                      > a cz
                      > > y
                      > > > ekonomia jest w balansie to sie dopiero zobaczy w przyszlosci. Mozliw
                      > e sa
                      > > dwa
                      > > > scenariusze na przyszlosc: albo jakos sie te kredyty splaci bez wielk
                      > ich
                      > > > wstrzasow, albo tez nastapi gwaltowne zalamanie i depresja.
                      >
                      > W USA Greenspan wali na full bo wie ze jezeli spadnie konsumpcja to bedzie
                      > krach. Ale w tej chwill zbliza sie juz do granicy przy ktorej moze zaczac
                      > wzrastac inflacja. Jego robota staje sie wiec coraz trudniejsza.

                      • Gość: frijk Re: Emigrant - trzeba patrzec na realna sytuacje do Frijka IP: *.dmi.tut.fi 29.06.01, 07:48
                        Gość portalu: eMIGRANT napisał(a):

                        > Dziekuje Panu za odpowiedz.
                        > Zobaczymy jak sie to wszystko rozwinie w najblizszych 6 miesiacach.
                        > Musze dodac ze poprawy w Polsce nie widze.

                        Jak to? Jest ogromna poprawa w skali MAKRO-ekonomicznej w ciagu ostatniego
                        roku. Poprzednio konsumpcja, kredyty, import rosly bez opamietania. Np. w
                        roku 1999 kupiono rekordowa nawet w skali europejskiej ilosc nowych aut.
                        Wszyscy sie oczywiscie z tego bardzo cieszyli tylko nie pamietali ze auta
                        kupiono na kredyt i z importu a za to trzeba zaplacic. Rosla wiec inflacja
                        i deficyt budzetu panstwa. Teraz to wszystko wraca do normy. Oczywiscie jest
                        koszt - mniejszy rozowj, wieksze bezrobocie. Ale nie mozna rozwijac sie na
                        zbyt duzy kredyt.


                        > Greenspan tez pomalu traci kontrole. Ludzie mniej kupuja. Bezrobocie pomalu, al
                        > e rosnie. Zobaczymy jak to 'kolo zamachowe ekonomii' w Polsce i w Stanach znow
                        > troche przyspiszy...
                        > Emigrant

                        W USA tez zyje sie na kredyt. Pytanie do jakich granic mozna to robic. Zadluzenie
                        ludzi i deficyt handlowy sa ogromne.
                      • Gość: Szefunio Re: Emigrant - trzeba patrzec na realna sytuacje do Frijka IP: 212.126.28.* 20.08.01, 15:28
                        Gość portalu: eMIGRANT napisał(a):

                        > Dziekuje Panu za odpowiedz.
                        > Zobaczymy jak sie to wszystko rozwinie w najblizszych 6 miesiacach.
                        > Musze dodac ze poprawy w Polsce nie widze.
                        > Greenspan tez pomalu traci kontrole. Ludzie mniej kupuja. Bezrobocie pomalu, al
                        > e rosnie.
                        > Zobaczymy jak to ''kolo zamachowe ekonomii'' w Polsce i w Stanach znow troche pr
                        > zyspiszy...
                        > Emigrant
                        >
                        > Gość portalu: frijk napisał(a):
                        >
                        > > Gość portalu: Emigrant napisał(a):
                        > >
                        > > > Ani pan Balcerowich ani pan Greenspan nie strzelaja z lukow do tarcz
                        > y i w
                        > > ten
                        > > > sposob decyduja na obnizenie czy podniesienie procentow pozyczkowych.
                        > Ich
                        > > > zadanie jest bardzo proste teoretycznie, to jest utrzymac rozwoj ekon
                        > omii
                        > > > kraju w kontroli.
                        > > ...
                        > > > W Polsce pan Balcerowicz zahamowal ten rozwoj. Pan Balcerowicz utrzym
                        > uje z
                        > > lotow
                        > > > ke silna bo z zagranicy kupuja zlote bo zlotowka przynosi wysokie za
                        > robki
                        > > .
                        > >
                        > > Powtarzam juz n-ty raz ze chcac porownywac polityke monetarna Polski i USA
                        > > trzeba wrocic do czasow po Carterze. Pamietasz gdy stopa % w USA byla 17%?
                        > ??
                        > >
                        > > Balcerowicz (a raczej RPP) URATOWALI POLSKA GOSPODARKE od gwaltownej zapas
                        > ci,
                        > > podobnej do tej JAKA BYLA OSTATNIO W *TURCJI*. W poprzednim okresie gospod
                        > arka
                        > > polska rozwijala sie na bazie nadmiernej konsumpcji. Byl ogromny deficyt h
                        > andlo
                        > > wy,
                        > > bardzo szybko rosla inflacja i zadluzenie ludzi. To grozilo wybuchem.
                        > >
                        > > Obecnie te tendencje zostaly WYHAMOWANE. Dlatego RPP moze obnizac stopy pr
                        > ocent
                        > > owe
                        > > i to robi - wczoraj o 1.5%. Pzostaje jednak problem deficytu budzetu panst
                        > wa:
                        > > Panstwo bedzie musialo pozyczyc pieniadze na swoje obligacje i w ten sposo
                        > b bed
                        > > zie
                        > > podwyzszalo realne oprocentowanie na rynku. A wiec stop procentowych nie d
                        > a sie
                        > >
                        > > obnizyc za bardzo.
                        > >
                        > > > Teraz ja dalej nie rozumie kto za te wysokie procenty tym obcokrajowc
                        > om w
                        > > > Polsce placi. Moze mi pan wyjasnic?
                        > >
                        > > Jest to bardzo proste: gdzie lokuja pieniadze cudzoziemcy w Polsce? W BANK
                        > ACH.
                        > > I BANKI IM PLACA. A banki zyja z udzielonych kredytow. Dopoki banki majac
                        > > zgromadzone pieniadze inwestorow maja komu je pozyczac wszystko jest w por
                        > zadku
                        > > .
                        > > Bo banki zyja z roznicy miedzy lokatami i kredytami. Rozumiesz? Dodajmy do
                        > tego
                        > > ze banki w Polsce naleza w wiekszosci do duzych bankow zachodnich a wiec c
                        > hyba
                        > > raczje podejmuja racjonalne decyzje.
                        > >
                        >
                        > Zgadzam sie z Pana poprzednim paragrafem. Kto pozycza z banku na 25%?
                        >
                        >
                        > > > > Ha, pytanie na ile bylo w tym sensu bo na razie trudno powiedzie
                        > c czy
                        > > USA
                        > > > sa
                        > > > > dobrym przykladem. Trzeba pamietac ze jest gigantyczny deficyt h
                        > andlo
                        > > wy or
                        > > > az
                        > > > > ogromne zadluzenie ludzi, ludzie wiecej wydaja niz maja pieniedz
                        > y. Cz
                        > > yli
                        > > > > amerykanska ekonomia zyje na kredyt. W efekcie jest niskie bezro
                        > bocie
                        > > a cz
                        > > > y
                        > > > > ekonomia jest w balansie to sie dopiero zobaczy w przyszlosci. M
                        > ozliw
                        > > e sa
                        > > > dwa
                        > > > > scenariusze na przyszlosc: albo jakos sie te kredyty splaci bez
                        > wielk
                        > > ich
                        > > > > wstrzasow, albo tez nastapi gwaltowne zalamanie i depresja.
                        > >
                        > > W USA Greenspan wali na full bo wie ze jezeli spadnie konsumpcja to bedzie
                        >
                        > > krach. Ale w tej chwill zbliza sie juz do granicy przy ktorej moze zaczac
                        > > wzrastac inflacja. Jego robota staje sie wiec coraz trudniejsza.
                        >

                    • Gość: pawel Znamienne pominięcie Frijko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.01, 08:25
                      Napisał Pan: Jest to bardzo proste: gdzie lokuja pieniadze cudzoziemcy w
                      Polsce? W BANKACH.
                      I BANKI IM PLACA. A banki zyja z udzielonych kredytow. Dopoki banki majac
                      zgromadzone pieniadze inwestorow maja komu je pozyczac wszystko jest w
                      porzadku.
                      Bo banki zyja z roznicy miedzy lokatami i kredytami. Rozumiesz? Dodajmy do tego
                      ze banki w Polsce naleza w wiekszosci do duzych bankow zachodnich a wiec chyba
                      raczje podejmuja racjonalne decyzje.

                      Ale zapomniał pan o sprawie o znaczeniu zasadniczym, a nawet o dwóch:
                      Przez napływ kapitału spekulacyjnego banki w Polsce mają znaczną nadpłynność,
                      którą na nasz koszt ściąga Narodowy Bank Polski sprzedając im ( wciąż rolowane)
                      bony pieniężne o najwyższym chyba z papierów dłużnych oprocentowaniu- grubo
                      ponad 20%. Koszt ponosi ( pośrednio) skarb Państwa.
                      2. wypłaty odsetek za granicę wysuszają kapitał, który z pożytkiem mólby byc
                      wykorzystany na inwestycje. Przecież nic się nie bierze z powietrza. Jeśli ktoś
                      przed rokiem ( o ile pamiętam) zainwestował np. 100 tys $, dostał wtedy ca.
                      440.000 zł to terazza te pieniądze wyjął ( z odsetkami) zancznie ponad 130.000
                      $. Te ponad 30.000 $ zysku nie wzięło sie z powietrza- na to poszedł np.
                      wyprzedawany majątek narodowy z tzw prywatyzacji ( np sprzedaż Telekomunikacji
                      Polskiej państwowemu Telecom France). A poza tym, w kraju takim jak Polska,
                      gdzie tyle trzeba inwestować w nowe firmy i infrastrukturę, na co potrzebny
                      jest kapitał , sztucznie utrzymuję się cenę tego kapitału na prohibicyjnie
                      wysokim poziomie. To juz nie wygląda na głupotę.
                      A majątek się przejada w bieżących budżetach.
                      • Gość: frijk Re: Znamienne pominięcie Frijko/POMINIECIA NIE BYLO IP: *.dmi.tut.fi 30.06.01, 09:19
                        Gość portalu: pawel napisał(a):


                        > Ale zapomniał pan o sprawie o znaczeniu zasadniczym, a nawet o dwóch:
                        > Przez napływ kapitału spekulacyjnego banki w Polsce mają znaczną nadpłynność,
                        > którą na nasz koszt ściąga Narodowy Bank Polski sprzedając im ( wciąż rolowane)
                        > bony pieniężne o najwyższym chyba z papierów dłużnych oprocentowaniu- grubo
                        > ponad 20%. Koszt ponosi ( pośrednio) skarb Państwa.

                        Wcale tego nie pominalem.

                        Na twoje pytanie nalezy sie inne pytanie: DLACZEGO NBP sprzedaje papiery
                        dluzne??? Dlaczego budzet panstwa musi zaciagac potezne pozyczki?


                        > 2. wypłaty odsetek za granicę wysuszają kapitał, który z pożytkiem mólby byc
                        > wykorzystany na inwestycje.

                        Tak tylko nie zapominaj ze zdecydowana wiekszosc kapitalu w Polsce pochodzi
                        z zagranicy.

                        > Przecież nic się nie bierze z powietrza. Jeśli ktoś
                        > przed rokiem ( o ile pamiętam) zainwestował np. 100 tys $, dostał wtedy ca.
                        > 440.000 zł to terazza te pieniądze wyjął ( z odsetkami) zancznie ponad 130.000
                        > $. Te ponad 30.000 $ zysku nie wzięło sie z powietrza- na to poszedł np.
                        > wyprzedawany majątek narodowy z tzw prywatyzacji ( np sprzedaż Telekomunikacji
                        > Polskiej państwowemu Telecom France). A poza tym, w kraju takim jak Polska,
                        > gdzie tyle trzeba inwestować w nowe firmy i infrastrukturę, na co potrzebny
                        > jest kapitał , sztucznie utrzymuję się cenę tego kapitału na prohibicyjnie
                        > wysokim poziomie. To juz nie wygląda na głupotę.

                        Fakt, ze ktos kto zainwestowal dostaje wysoki zysk. Pytanie jest KTO placi za
                        ten zysk. Placa oczywiscie ci co BIORA kredyty na wysoki procent. W tym oczywiscie
                        panstwo ktore tez bierze kredyty.

                        > A majątek się przejada w bieżących budżetach.

                        Naturalnie. Dlatego nalezy ograniczyc deficyt budzetu panstwa i konsumpcje do
                        poziomu wydolnosci gospodarki. Wtedy spadna stopy procentowe bez wzrostu
                        inflacji. I to wlasnie robi RPP.

                        No ale ludzie chca miec jak najwieksza konsumpcje i uslugi w sektorze publicznym
                        na dobrym poziomie oraz tanie kredyty. Ludzi nie interesuje ze panstwo leci
                        na poteznym deficycie i wyprzedja kapital na potrzeby biezace orza ze w handlu
                        zagranicznym jest potezna luka. Ludzie mysla o wlasnej kasie i dlatego do tego
                        co jest chcieliby miec niskie stopy procentowe bo wtedy jeszcze mozna by wziac
                        tani kredyt. A niestety zyc na kredyt sie nie da, dlatego nie ma innego wyjscia
                        niz zyc na miare dochodow i w tym wlasnie kierunku steruje RPP.
    • Gość: carolina Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 24.06.01, 00:00
      Tak więc wszystko zależy od Niemiec ( pkt.1) albo
      rządu ( pkt.2 i 3). A od Rady polityki Pieniężnej nic?
      Utrzymując stopy na poziomie ( realnym) 14% są oni
      głównymi odpowiedzialnymi za tak mocną złotówkę i jej
      konsekwencje. I żadne krokodyle łzy nad
      przewartościowana złotówka wylewane przez Rosatiego i
      Ziółkowską nie zamydlą nikomu oczu. Prawda taka, ze RPP
      zachowuje sie jakby robiła na złość rządowi i przy
      okazji całej Polsce, rząd zaś ma to wszystko gdzieś (
      wiadomo, że porządzą jeszcze kilka miesięcy i żaden cud
      nie sprawi, że będa mieli szanse po wyborach), SLD
      cynicznie czeka, bo czym gorzej, tym lepiej dla nich (
      lepszy wynik wyborczy i łatwiej będzie osiąnąć jakąś
      poprawę) i tak to się toczy ze szkoda dla nas
      wszystkich ( oprócz spekulantów walutowych polskich i
      zagranicznych oraz dobrze poinformowanych n/t
      przyszłych posunięć RPP).Działalność RPP powinna byc
      zbadana przez jakieś odpowiednie organa ( nie wiem--
      UOP czy Trybunał Stanu czy cos podobnego) zas jej
      członkowie winni mieć zakaz piastowania funkcji
      publicznych dożywotnio.
      To, co się dzieje w gospodarce, oddala nas od Unii,
      bo nikt nie chce 40 mln biednych ludzi, zagrażajacych
      ich rynkowi pracy i olbrzymich sfer gospodarki
      wymagajacych dofinansowania z unijnego budżetu.Lepiej
      więc utwardzic stanowiska negocjacyjne i tym sposobem
      mieć wymówkę dla nieprzyjęcia Polski do Unii.Zresztą
      postawmy sie w ich sytuacji
      • Gość: Mirek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.makolab.pl 24.06.01, 00:00
        Zgadzam się z Tobą w 100%. Za jakiś czas jak to już pierdyknie, zaczną się
        dziennikarskie dociekania, dochodzenia UOP-u i sejmowych komisji specjalnych
        itd. Jak zawsze Polak mądry... sorry. Ani przed, ani po szkodzie.
      • Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 192.168.111.* / 217.6.108.* 25.06.01, 00:00
        Nie lubie sie powtarzac, ale musze:

        Twoja kwestia, to ewidentne swiadectwo tesknoty do znalezienia jedynej slusznej
        prawdy, jedynej prawdziwej przyczyny, jedynej skutecznej rady i jedynego
        (bardzo)zlego winnego.

        Tymczasem ekonomia jest gra wielu zmiennych, ukladem dynamicznym, pelnym
        sprzezen i wielokierunkowosci. Dopoki tego nie zrozumiesz, bedziesz pieprzyc
        podobne brednie, podobnie jak inni, ktorzy tesknia za prostymi receptami na
        uzdrowienie swiata. Takich nie ma.

        Uzdrowienie gospodarki polega na synchronicznej akcji wielu podmiotow, ktore
        dzialaja w jednym celu. Aplikacji wielu lekarstw, z ktorych kazde ma swoje
        dzialania uboczne, aplikowane za slabo pozostaje bez skutku, za mocno moze
        pogorszyc stan pacjenta. Wszystko jest kwestia timingu i miary.

        Gdyby tylko RPP po prostu obnizyla stopy, a cala reszta po prostu przygladala
        sie, to otrzymallibysmy tylko inflacje dodana do recesji, czyli grozbe
        stagflacji (klania sie rok 1929). We wladzy nie ma konsensu na takie
        skoncentrowane dzailanie, wiec dzialanie jednego nie ma sensu. Wystarczy
        posluchac takiego polglowka, jak Pan Kropiwnicki, ktory nie odda z budzetowki
        ani guzika (patrz: Rydz-Smigly,a ja mowie, ze odda, odda).
        Z drugiej strony rozumiem Ciebie: skoro takie durnie siedza cala kadencje
        niezagrozone w rzadzie (selekcja negatywna) i maja prawo w calej pelni
        majestatu wladzy glosic teorie o kwadraturze kola, to skad normalni ludzie moga
        rozrozniac prawde od klamstwa, durniow od fachowcow.
        • Gość: ika Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
          Masz rację.Tylko rozszerzyłabym trochę galerię durniów,o takich co obiecuja
          gruszki na wieżbie i vetują obniżenie podatków.Najważniejsze że naród
          ma "dlugie weekendy" i Big Brathera
      • Gość: figiel Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
        Słoneczko -brak znajomości podstaw ekonomii.Wyobraż sobie,ze stopy są obniżone
        o powiedzmy 5%.Kto kupi polskie obligacje,które są potrzebne do zrównoważenia
        budżetu.Dlatego proponuję -RPP obniża stopy o 10% a Sejm wydaje ustawę
        nakazujaca spekulantom kapitalistycznym kupowanie polskich papierów skarbowych
        pod grożbą ekskomuniki.
      • Gość: staszek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.*.*.* 25.06.01, 00:00
        a nam strasznie zależy ażeby wejść do unii ,
        przecież oni działłają jak Caritas i tylko patrzą ażeby dofinansować rolnictwo
        i przemysł polski.
        Zbadaj stan gospodarki i przemysłu na dzień 06 .2001 i procentowy udział
        kapitału polskiego jest on poniżej 35 %
        W unii będzie jeszcze mniejszy
        Dlaczego nikt nie doszukuje się przyczyn tak słabego stanu gospodarki w tym iż
        inwestorzy zagraniczni którzy w ciągu ostatnik paru lat inwestowali tutaj
        pieniądze (defacto pozmieniali teraz nazwy i znowu pięc lat bez podatków)-
        nigdzie nie ma lepiej 40 mln konsumentów i jeszcze mu dopłacają żeby robił
        tutaj kasę -
        Oni chcą wyciągnąć zyski z poczynionych inwestycji .
        Sprawdż dokładnie jakie są wymogi w Niemczech dla obcokrajowców którzy chcą tam
        coś otworzyć .raczej żadnych ulg a raczej utrudnienia

        • Gość: jowita Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
          Stawiam wniosek.Natychmiast kazać wycofać obcy kapitał,no może za wyjątkiem
          białoruskiego.OK ?
        • Gość: ala Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
          Masz rację to skandal oni inwestują,żeby na nas
          zarobić.Powinien nasz parlament wydać ustawę-
          Cudzoziemcy mogą inwestować tylko wtenczas gdy nie
          zarobią ,ewentualnie jeżeli ich zyski będą społecznie
          akceptowane.A teraz harcerzyku pobiegnij do Auchan na
          zakupy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka