Gość: mimi Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.inet.fi 14.05.01, 16:45 Mysle ze bardzo zle i trzeba zaczac dzialania w tym kierunku jak najszybciej.Zloty jest przewartosciowany o conajmniej o 15% co niema pokrycia z wynikami nasze gospodarki a mial byc jego kurs plynny grzmia juz na ten temat ekonomisci zobaczymy kiedy zaczna dzialac ,oby nie za pozno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gabi Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 193.5.26.* 15.05.01, 21:20 Silna zlotowka? Dla kogo? Dla tych co kupuja tanio w Polsce dolary lub inne waluty i lokuja je w pewnych np. szwajcarskich bankach? Ten dzban wkrotce sie oprozni... Kto lokuje duze kwoty zlotowkoe na wysoki procent, ale krotkoterminowo? Tak drogimi kredytami, rowniez budowlanymi) nie napedzi sie gospodarki. Silna zlotowka nie sprzyja exportowi, importerom z Europy nie oplaca sie kupowac drogich towarow z Polski, a jesli to robia, to szukaja tych tanich produktow. Wiadomo, jakosc tych tanich nie zawsze odpowiada poziomowi, a naklejka Made in Poland daje swiadectwo pracy...i robi w dalszym ciagu zla opinie. Czy nie czas najwyzszy pochwalic sie dobrymi polskimi produktami (jakimi?)za nieco nizsza cene, ale przez to byc konkurencyjnym? Tez nie moge uwierzyc w sile zlotowki, gdy sie tyle dni tylko swietuje. No coz, sprawozdania wypadaja swietne, tylko tak na codzien jakos to inaczej wyglada. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wojtek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 194.181.74.* 16.05.01, 10:00 Tak. Panie Gabi masz rację! Ale weżmy np naszych "nafciarzy" im to najlepiej teraz by zgnoić złotówkę, bo nas już bardzo dobrze gnoją. Np gdy baryłka ropy kosztowała 33 dolary, a dolar miał kurs ok 4,60 zł. to bęzynę kupowaliśmy po 3,33 zł. Teraz gdy baryłka ropy kosztuje ok. 28 dolarów, a kurs dolara ok. 4 zł to musimy płacić za litr bęzyny 3,35 zł. Jeżeli jest taka logika w stosunku do naszego kursu złotego to komu to służy? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Show Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 217.17.41.* 16.05.01, 19:38 Silna złotówka na krótkim czasie służy większości ludzi, którzy wzięli kredyty walutowe, a moim zdaniem większość kredytów hipotecznych jest denominowana w Euro. Co prawda za fałszywie silny pieniądz przyjdzie nam wszystkim zapłacić, najpierw wysokim bezrobociem, a potem jak nastąpi wycofywanie się kapitału spekulacyjnego to zapłacimy za to wszyscy. Ale przynajmniej inflacja jest mała. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: piotr Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.tarnow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.01, 21:30 silna złotówka służy tylko spekulacja banków zachodnich a zabija polskie firmy. Mam firmę produkcyjna ,zatrudniam 30 osób. Z powodu nieopłacalności exportu od 1.06. zwalniam połowę.Mam kontrakt podpisany w markach gdzie przelicznik był 1 DM= 2,11PLN . Niech mi ktoś powie jaka firma ma taką zyskowność w Polsce,że może to pokryć? Moja nie. Ja dostaję teraz za markę 1,77PLN. Gdzie my żyjemy ? Jak długo tak można sztucznie to utrzymywać? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: qrp Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.resnet.uky.edu 17.05.01, 04:44 Gość portalu: piotr napisał(a): > silna złotówka służy tylko spekulacja banków zachodnich a zabija polskie firmy. > Mam firmę produkcyjna ,zatrudniam 30 osób. Z powodu nieopłacalności exportu > od 1.06. zwalniam połowę.Mam kontrakt podpisany w markach gdzie przelicznik był > 1 DM= 2,11PLN . Niech mi ktoś powie jaka firma ma taką zyskowność w Polsce,że > może to pokryć? Moja nie. Ja dostaję teraz za markę 1,77PLN. Gdzie my żyjemy ? > Jak długo tak można sztucznie to utrzymywać? Jeszcze jakies dwa-trzy miesiace, a potem sie rypnie, ze az milo. Zobacz jaki jest deficyt budzetowy na dzien dziesiejszy. Te 90% planu rocznego to po prostu katastrofa. A jak sobie wyobrazisz, ze ten wzrost dochodu narodowego w wysokosci 4% rocznie to tylko tyle, co rzad sprzedaje z majatku narodowego obcemu kapitalowi, to juz masz pelny obraz tego bagna ekonomicznego w jakim ugrzezla obecnie Polska. Qrp, ktory na prawde nie chce byc zlym prorokiem.... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.trzcianka.sdi.tpnet.pl 18.05.01, 16:45 a co? zlotka rypnie? bauc i leszek kupia pare nowych maszyn do druku szmelcu ( albo wyciagna stare po mieciu). inflacja ... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Leszek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 62.47.74.* 23.05.01, 10:48 Zauwazylem, ze od momentu umocnienia sie zlotowki wiele wiecej calkiem normalnych ludzi zaczyna w Unii czuc sie lepiej na wyjezdzie lub uropie, poniewaz stac ich na wiecej niz kiedys. Jest to mile uczucie i trzeba z niego kozystac od zaraz, bo taka sytuacja predko nie powroci. Nie chcialbym, aby powtorzyl sie scenariusz turecki, kiedy wartosc waluty spadla katastrofalnie do poziomu podpiwniczenia.Niestety srebra rodowe do sprzedazy sie rzadowi koncza, wplynia 2 mld. marek z Niemiec, a potem nie bedzie czym placic bankom na wysokie procenty i zacznie sie inflacja, a po niej masowy odplyw kapitalu spekulacyjnego z Polski. Moim zdaniem zlotowka straci w pierwszym etapie ok. 30%, a potem powoli odzyska pare prozent. Gdybym mial konto zlotowkowe, natychmiast zamienilbym te pieniadze na euro, ktore od nowego roku w/g przewidywan i prognoz zrowna sie z dolarem na poziomie 1/1. Wynikac to bedzie z pewnej euforii i przechodzenia wielu inwestorow z dolara na euro. Poza tym gospodarka USA zwalnia i sie oslabia. Jedynym ratunkiem jest zlaczenie wymiany zlotowki z kursem euro - przyklad to Bulgaria, Slowenia i.t.d. Wyjazdy do Polski staly sie obecnie bardzo nieatrakcyjne cenowo, poniewaz cena nie idzie w parze z jakoscia. Przyczyni sie to do deficytu w tej branzy, oraz zmniejszeniem obrotow na targowiskach i spadkiem sprzedazy ogolnej Leszek Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: V.C. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.czestochowa.cvx.ppp.tpnet.pl 24.06.01, 00:00 CO CIE TAK CIESZY ? CZY ZEBY KUPIC MLEKO I BULKI NA SNIADANIE POJEDZIESZ ZA GRANICE ? BA , CZY NAWET PO NOWY TELEWIZOR SKOCZYSZ DO ANDORY ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jurek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00 Koleś -nie pojedziesz tylko pójdziesz na piechotę,bo paliwo będzie zbyt drogie.Import Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: staszek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.*.*.* 25.06.01, 00:00 niestety masz rację , sytuacja jest kryzysowa budżet jest tak zrolowany że za 3 lata jak nie będzie co sprzedać to będziemy mieli tutaj piękną recesję Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: agata Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00 Koleś,odpowiedz sobie na takie pytania- Dlaczego nie może twoja firma konkurować z zachodnimi. Może twoi pracownicy pracują mniej wydajnie ? Może ukochany przez naród prezydent zawetował obniżenie Ci podatków i brak Ci akumulacji środków na inwestycje ? Może prawicowo lewicowe zwiazki zawodowe robią wszystko by Twój produkt był mniej wydajny ? A swoją drogą zawierając ważny kontrakt handlowy nalezy chyba oprzeć cene na więcej niż jednej walucie.Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: KTOS Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 195.44.12.* 21.06.01, 14:07 TO DLACZEGO NIE ZABEZPIECZYLES KONTRAKTU ?????? TO TYLKO I WYLACZNIE TWOJA WINA ZE MUSISZ ZWALNIAC PRACOWNIKOW, POWINNI CI ODPOWIEDNIO "PODZIEKOWAC" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: swiesiek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.energetyka.elblag.pl 05.09.01, 12:30 Proszę geniusza zarzucającego brak ubezpieczenia kontraktu o wskazanie instytucji, która za 3% (połowa zysku) zdecyduje się ubezpieczyć kontrakt. Jeżeli marka skoczy ponad 1,9 złotego to pokrywa różnicę. I to do odejścia na emeryturę pracowników. Najgorsze, jak ludzie czytają podręczniki i reklamy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wenzel Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 212.69.75.* 12.07.01, 23:27 Gość portalu: mimi napisał(a): > Mysle ze bardzo zle i trzeba zaczac dzialania w tym > kierunku jak najszybciej.Zloty jest przewartosciowany > o conajmniej o 15% co niema pokrycia z wynikami nasze > gospodarki a mial byc jego kurs plynny grzmia juz na > ten temat ekonomisci zobaczymy kiedy zaczna > dzialac ,oby nie za pozno. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mieszko Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.129.133.* / *.acn.pl 04.09.01, 22:37 Silna złotówka to oczywiście dobrze dla nas - im silniejsza złotówka, tym zamożniejsi jesteśmy. Tym większa siłą nabywcza naszych pieniędzy, większa wartość naszej pracy i naszych produktów, tańszy import. Załóżmy, że PKB per capita w Polsce to 30% średniej unijnej; nagle pewnego dnia kurs euro (w wyrażeniu złotowym) spada trzykrotnie - w ten sposób osiągamy poziom PKB per capita równy średniej unijnej. Są dwa sposoby wzrostu naszego dochodu per capita w porównaniu z innymi krajami - wzrost realnego dochodu per capita oraz umacnianie waluty krajowej. Wolę, żeby Niemcy, Francuzi, Anglicy, Włosi jak najdrożej płacili za moje produkty, czyli eksport. Jak tego dokonać - poprzez wzrost jakości. Jeżeli zaś zależy nam na zwiększaniu eksportu (dodatni bilans handlowy oznacza jednak finansowanie konsumpcji lub inwestycji za granicą), to obniżajmy koszty produkcji, a nie kurs walutowy. I wszystko co się na te koszty składa - podatki, narzuty na pracę w postaci składek na FUS, Fundusz Pracy, PFRON itd. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.09.01, 21:55 Gość portalu: Mieszko napisał(a): > Silna złotówka to oczywiście dobrze dla nas - im silniejsza złotówka, tym > zamożniejsi jesteśmy. Nominalnie może tak , ale realnie to chyba nie. > Są dwa sposoby wzrostu naszego dochodu per > capita w porównaniu z innymi krajami - wzrost realnego dochodu per capita oraz > umacnianie waluty krajowej. Są jeszcze i inne sposoby by statystycznie zwiększyć PKB per capita. Np. zmniejszyć liczbę ludności.)) > Wolę, żeby Niemcy, Francuzi, Anglicy, Włosi jak najdrożej płacili za moje > produkty, czyli eksport. Jak tego dokonać - poprzez wzrost jakości. Sama jakość nie wystarczy.Towary trzeba odpowiednio promować i kredytować odbiorców za granicą.Do tego aby była jakość trzeba zainwestować w nowe technologie i wykształcenie społeczeństwa lub sprowadzić fachowców z zagranicy, a na to wszystko trzeba najpierw kasy.A żeby tę kasę zdobyć trzeba być konkurencyjnym cenowo z tym co posiadamy w ofercie , czyli najprościej mając słaby pieniądz.Poza tym towary o wysokiej jakości kupuje niewielka część społeczeństw.Reszta robi zakupy w ALDI-m , LIDL-ach czy innych SAFEWAY-ach kupując z przecen chińszczyznę i inne tanie badziewie. A na marginesie : MACIEJ prosił aby kontynuować wątek w Silnej Złotówce II , gdyż SZ I się cięzko otwiera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - Silny pieniadz=Dobra ekonomia IP: *.dmi.tut.fi 22.06.01, 09:13 Czy kiedykolwiek gdzies zbudowano porzadna ekonomie tam gdzie byla wysoka inflacja i zwiazana z nia slaba i chwiejna waluta? Prosze tylko o konkretne przyklady - nazwe panstwa i nic wiecej. Pytam dlatego ze nie znam takiego przykladu a jest pelno przeciwnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mike Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 194.195.43.* 22.06.01, 09:40 Silna zlotowka ma kilka zalet: - tanie sa wyjazdy zagraniczne (szczegolnie w obszar euro) - tani jest import (nalezy to wykorzystac i np. doposazyc szpitale badz placowki naukowe, dla firm rowniez tansza jest np. wymiana komputerow) - relatywnie nizsze sa oplaty za licencje, prawa autorskie i patenty - tani jest import zaopatrzeniowy do produkcji w kraju Ma tez powazne wady: - b. trudny eksport, firmy jada ponizej kosztow aby tylko utrzymac rynki zbytu - tani import kompsumpcyjny powiekszajacy nierownowage handlowa Uwazam ze zlotowka powinna byc slabsza o jakies 15-20% bo to co jest teraz to balansowanie na linie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: exon Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.omontowice.sdi.tpnet.pl 25.06.01, 00:00 Pytanie powinno brzmieć: Słaby Rząd - dobrze czy źle ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: fred Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00 Należy sie zastanowić czy mamy większy import,czy eksport.Jeżeli wiecej kupujemy niż sprzedajemy to chyba lepiej mieć silny pieniądz niż słaby.Problem naszej gospodarki nie polega na zbyt silnej złotówce lecz na braku konkurencyjności naszych towarów i zbyt niskiej wydajności pracy.Nie można mieć socjalizmu w pracy i kapitalizmu w sklepach.Kto tego nie rozumie niech głosuje na lewice i zwiazki zawodowe a obudzi sie z reką w ................ pustej kieszeni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: r2d2 Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.at.ibm.com 26.06.01, 00:00 Juz za pare miesiecy SLD wybawi nas z wszystkich klopotow - w tym i z silnej zlotowki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle- Jakie stopy bylyby wlasciwe? IP: *.dmi.tut.fi 26.06.01, 00:00 Gość portalu: r2d2 napisał(a): > Juz za pare miesiecy SLD wybawi nas z wszystkich klopotow - w tym i z silnej zl > otowki. Ironia raczej mylna - za pare miesiecy naciski inflacyjne spadna i stopy procentowe tez. A SLD nie pusci maszyn do drukowania pieniedzy na szybkie obroty bo ma przed soba 4 lata rzadzenia. Najlepszy numer bedzie jak obnizki stop zbiegna sie z przejeciem wladzy przez SLD. Wtedy RPP okrzyknie sie ''agentami SLD i kryptokomuna''. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle- Jakie stopy bylyby wlasciwe? IP: 192.168.111.* / 217.6.108.* 26.06.01, 00:00 Mysle, ze nie macie racji. Jezeli SLD zbierze cala pule (absolutna wiekszosc), musi zredefiniowac swoje cele na przyszlosc. Wydaje mi sie, ze wtedy jedynym racjonalnym celem moze byc tylko powtorka w nastepnej kadencji. Aby wygrac, trzeba by odwazyc sie na radykalna sanacje polskiej gospodarki tak, aby po 2-3 latach konskiej kuracji, zebrac pule jeszcze raz. Nie ogladajac sie na placz i zgrzytanie zebow zwiazkow zawodowych i innych "obroncow" maluczkich. SLD mialaby wszystkie karty w rece, aby odwazyc sie na podobny ruch. Nawet utrata absolutnej wiekszosci poprzez secesje czerwonych konserwatystow, w niczym nie zagrozilaby temu planowi, bo dla takich reform zawsze mozna znalezc doraznych sojusznikow w Sejmie. Poza tym Buzek pokazal, jak mozna rzadzic bez wiekszosci. Jezeli Miller i kolesie nie podjeliby sie takiego rozdania, to tylko z tchorzostwa, krotkowzrocznosci i braku wyobrazni. Ja mysle, ze to zimne dranie, ktorzy graja o wladze. Jezeli tak jest, to gra pojdzie w tym kierunku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anita Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.lodz.sdi.tpnet.pl 30.06.01, 09:54 Złotówka za mocna dla eksportu ale eksport jakoś dziwnie rośnie (no, może nie w maju) a import maleje. Bezrobocie rośnie i PKB rośnie czyli wydajność rośnie a przecież ciągle niższa niż na Zachodzie. Przymus ekonomiczny - rzecz niemiła ale skuteczna. A może lepiej poluzować, zamiast wymuszania wydajności zwołać plenum KC, podejmą kolejną uchwałę w sprawie wzrostu wydajności i eksportu i problem będzie załatwiony. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Stan Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 65.92.113.* 30.06.01, 14:54 Przyjrzyjmy sie jak w praktyce dziala obnizanie stop % w USA. Greenspan obnizal je 6 razy. Jego pole manewru praktycznie sie skonczylo.Stopy % sa tylko o 1.25% wyzsze od oficjalnego poziomu inflacji. Rynek nie popiera jego polityki .Long bonds ida do gory. Mamy od kilku miesiecy tzw" inverted yield curve" tzn dlugoterminowe np bonds maja wyzszy % niz krotkoterminowe. Zawsze poprzedza to recesje. Oprocentowanie od pozyczek (30 letnich) na domy rosnie. Greenspan ma jedynie kontrole nad pozyczkami miedzybankowymi krotkoterminowymi. Dlugoterminowe ustala rynek. Aureola Greenspana gasnie. Greenspan swymi obnizkami chce ratowac nie gospodarke a wszelkiego rodzaju Hedge Funds , i banki ktore uprawiajac hazard na tzw derivatives wisza jak miecz demoklesa nad stabilnoscia systemu bankowego USA. Wartosc derivatives wynosi w USA ok $47 trylionow. Nikt tego nie widzi, trudne do zrozumienia, prasa nie pisze o tym wiec dla wiekszosci problem nie istnieje. W 1998 r Hedge Fund - LTCM o malo co nie polozyl USA na lopatki. Desperacka akcja Greenspana odwlekla kryzys jedynie. LTCM zarzadzalo 2 - ch laureatow nagrody Nobla. Jasno wiec widac, ze ekonomia to nie nauka (sam Soros to potwierdza). Specjalna komisja powolana przez Kongres USA po kryzysie LTCM wydala jedynie rekomendacje w stylu "powiiny" a nie "musi". Nic sie wiec nie zmienilo.Punktem zapalnym moze byc dewaluacja waluty chinskiej, czy wiekszy konflikt zbrojny przy udziale USA. Jak sam Greenspan potwierdza bezposrednia przyczyna inflacji jest podaz pieniadza na rynek. W ub. roku Greenspan przyznal sie , ze nie ma dobrych metod jego pomiaru. Greenspan pompuje $ 14% w skali roku. Kto ma pierwszy dostep do tych pieniedzy? na pewno nie zwykly amerykanin. US $ wisi na obecnym poziomie tylko przy poparciu siy militarnej ,ktora dba o "interesy" USA zyskujac zaufanie publiki, ktora jest tutaj najwazniejsza. Geniusz Greenspana dziala? W ciagu roku zadluzenie USA w stosunku do reszty swiata (glownie Japonii) wzroslo o 43.4% tj do $2.19 trylionow. Do tego dochodzi dlug publiczny USA w wysokosci $5.68 tryl. W sumie na rodzine wypada $124000. Do tego dochodza dlugi korporacji (sam sektor telecom. $ 500 mld), dlugi przecietnych amerykaninow. Nadwyzki budzetowe USA sa fikcja. Pozyczano z Social Security aby wykazac " nadwyzke". Jeszcze 2 m-ce temu ten trick dzialal. Obecnie dlug publiczny powieksza sie o $214 mln na godz. tj o $1.87 tryl w skali roku. O sytuacji Polski szkoda nawet pisac. Ponad 70% bankow jest w rekach obcego kapitalu. RPP praktycznie nie ma zadnego wplywu na dzialalnosc obcych bankow, ktore sa niezalezne w ramach miedzynarodowych umow. Nie majac prawdziwych danych ich dzialalnosci, tj ekspansji kredytow, wielkosci derivatives na rynku polskim mowimy o niczym. Balcerowicz czy Bauc w tym kontekscie to figuranci. Wysokie % w Polsce maja zabiezpieczyc stabilizacje zlotowki za wszelka cene aby aby polski LTCM sie nie zdarzyl. Pozornie wydaje sie, ze to polityka fiskalna rzadu jest tego przyczyna. Ostatnio Nasdaq i DJ idzie do gory. Optymizm rosnie. Jednak kapitalizacja gieldy USA w stosunku do GDP (PKB) wynosi 120%. Historycznie wynosi on 60%.Spadek Nasdaq do 900 a DJ do 4000 jest nieunikniony. Amerykanie stracili tutaj ok $5 tryl. Nie mozna tego ignorowac tylko dlatego, ze sie samemu nie inwestuje czy nie rozumie sie tego. W ciagu nastepnych kilkunastu miesiecy bedziecie swiadkami pelnego zacmienia swiatowej ekonomii, ktora zdarza sie raz 70 lat. Standardowe podreczniki ekonomiczne znajda sie na smietniku. W USA kozlem ofiarnym bedzie Bush, ktorego popularnosc juz teraz gwaltownie spada. Wiele miejsca musialbym poswiecic GDP w USA , w jaki sposob sie go liczy i dlaczego jest on anachronizmem. Zostawiam to jednak dla innych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: barabasz Re: do troche zacmionego staniczka IP: *.pppool.de 30.06.01, 18:43 staniczku kochany, zajalbys sie lepiej wlasnymi dlugami, zamiast biadolic nad dlugami "przecietnych amerykaninow", wyjdzie ci to na zdrowko. nie nudz publiki tymi odpisanymi rewelacjami, ktore zreszta mielisz po raz dziesiaty chyba. ekonomie swiatowa "zacmi" za kilkanascie miesiecy ? OK, przypomnimy. ale czy ciebie aby nie zacmilo j u z ??? ps co bys, kochaniutki, powiedzial na prosty tescik ? pokaz nam saldo twojego depozytu akcji z marca 2000 i z marca 2001 - ile jestes do przodu? 35%, 50%? jak to, chyba nie chcesz powiedziec, ze jestes do tylu, bo crash, Flaute, albo ? nie masz gdzie pokazac ? ja ci chetnie udostepnie strone www. ale, staniczku, jesli nie chcesz, bo sie wstydzisz, przestan nam zawracac d... buzka b. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Stan - wyjaśnij. IP: *.makolab.pl 01.07.01, 23:12 To co pisze Stan jest ciekawe (choć nie wiem czy prawdziwe). Czy możesz Stan wyjaśnić to wszystko bardziej przystępnie, obrazowo? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: firjk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 02.07.01, 08:42 Gość portalu: Stan napisał(a): Ciekawy posting: Bardzo trafna analiza realnego stanu ekonomii w USA oraz kompletnie bledna dla Polski. > Przyjrzyjmy sie jak w praktyce dziala obnizanie stop % w USA. Greenspan obnizal > je 6 razy. > Jego pole manewru praktycznie sie skonczylo.Stopy % sa tylko o 1.25% wyzsze od > oficjalnego > poziomu inflacji. Zgadza sie. Ale Greenspan idzie na calosc, na pewno zaryzykuje tak ze stopy realne beda na zero albo ujemne (przez pewien czas). On wie ze jezeli nie rozgrzeje ekonomii to bedzie potezny kryzys. > Greenspan swymi obnizkami chce ratowac nie gospodarke a wszelkiego rodzaju Hedg > e Funds , i banki > ktore uprawiajac hazard na tzw derivatives wisza jak miecz demoklesa nad stabil > noscia systemu > bankowego USA. > Wartosc derivatives wynosi w USA ok $47 trylionow. Nikt tego nie widzi, trudne > do zrozumienia, > prasa nie pisze o tym wiec dla wiekszosci problem nie istnieje. Wlasnie. Ekonomia w USA zyje na kredyt i na duze ryzyko. Tego sie nie da chyba robic bez< konca? > Geniusz Greenspana dziala? W ciagu roku zadluzenie USA w stosunku do reszty swi > ata (glownie > Japonii) wzroslo o 43.4% tj do $2.19 trylionow. > Do tego dochodzi dlug publiczny USA w wysokosci $5.68 tryl. > W sumie na rodzine wypada $124000. Do tego dochodza dlugi korporacji (sam sekto > r telecom. $ 500 > mld), dlugi przecietnych amerykaninow. Wlasnie, te dlugi nie moga sie powiekszac bez konca. Musi nastapic jakas korekta Na dodatek ludzie i fundusze emerytalne zainwestowali w akcje ktorych kurs jest sztucznie zawyzone przez nadmierna ilosc pieniadze ktore jest na nie skierowany. > Nadwyzki budzetowe USA sa fikcja. Pozyczano z Social Security aby wykazac " nad > wyzke". > Jeszcze 2 m-ce temu ten trick dzialal. Obecnie dlug publiczny powieksza sie o $ > 214 mln na godz. > tj o $1.87 tryl w skali roku. Tak wlasnie jest. > O sytuacji Polski szkoda nawet pisac. Ponad 70% bankow jest w rekach obcego kap > italu. Tu sie calkowicie myslisz. Fakt ze sektor bankowy w Polsce zostal sprawnie sprywatyzowany i mialy ochote go przejac powazne banki zachodnie jest niezwykle pozytywny. Dlaczego? - Dzieki niemu Polska uniknela kryzysow bankowych jakie mialy miejsce w sasiednich krajach - Know-how i organizacja bankow, personel, wyposazenie bardzo sie poprawily - Zasoby kapitalowe bankow wzrosly bardzo znacznie, co nawet doporowadzilo do zbyt szybkiej ekspansji w poprzednim okresie ktora udalo sie zahamowac dzieki rozsadnej polityce RPP > RPP praktycznie nie ma zadnego wplywu na dzialalnosc obcych bankow, ktore sa ni > ezalezne w ramach miedzynarodowych umow. Czy to ma znaczy ze RPP powinna sie mieszac do dzialania bankow??? RPP skutecznie reguluje przeplyw pieniadza, a nadzor nad bankami sprawuje NBP i inne urzedy. Poniewaz banki w Polsce dzieki udzialom zagranicznym sa bankami powaznymi, jest duze zaufanie do systemu bankowego. > Nie majac prawdziwych danych ich dzialalnosci, > tj ekspansji kredytow, wielkosci derivatives na rynku polskim mowimy o niczym. > Balcerowicz czy Bauc w tym kontekscie to figuranci. Co? Ekspansja kredytowa jest dobrze znana, byla ona zbyt duza z powodu i RPP ja ograniczyla. > Wysokie % w Polsce maja zabiezpieczyc stabilizacje > zlotowki za wszelka cene aby aby polski LTCM sie nie zdarzyl. Pozornie wydaje s > ie, ze to polityka fiskalna rzadu jest tego przyczyna. Tu widac jak prawidlowa byla polityka RPP, system monetarny w Polsce jest teraz stabilny. Porownaj co sie wydarzylo niedawno w Turcji. Natomiast oczywiscie w Polsce sa powazne problemy ekonomiczne, m.in. deficyt budzet panstwa. Panstwo ma duze potrzeby kredytowe a to winduje stopy do gory. > Ostatnio Nasdaq i DJ idzie do gory. Optymizm rosnie. Jednak kapitalizacja gield > y USA w stosunku > do GDP (PKB) wynosi 120%. Historycznie wynosi on 60%.Spadek Nasdaq do 900 a DJ > do 4000 jest nieunikniony. No, 4000 jest liczba przerazajaca. Lepiej jej nie wymieniaj bo ludzie na Wall Street zaczna otwierac okna do skakania. > W ciagu nastepnych kilkunastu miesiecy bedziecie swiadkami pelnego zacmienia sw > iatowej ekonomii, > ktora zdarza sie raz 70 lat. Standardowe podreczniki ekonomiczne znajda sie na > smietniku. To jest super czarny scenariusz. Chyba jednak do tego nie dojdzie, raczej bedzie zwolnienie ekonomii na pare lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Amidala Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.econ.nwu.edu 06.07.01, 20:02 Glownym celem FEDu (czyli Greenspana) czy RPP jest kontrola inflacji. Banki centralne robia to utrzymujac wysokie stopy procentowe. Podtrzymywanie wzrostu gopodarczego czy kursu walutowego jest dla nich sprawa drugorzedna. Gdy w styczniu stopy procentowe siegaly 7% i inflacja byla utrzymana pod kontrola FED mogl pozwolic sobie na zlagodzenie polityki monetarnej aby pobudzic gospodarke. Podobnie bylo w 1998, gdy Greensan obnizajac stopy uratowal gospodarke swiatowa przed recesja w czasie kryzysu azjatyckiego. Z tego powodu, uwazam, ze czerwcowa obnizka stop przez FED byla ostatnia, poniewaz dalsze ich obnizanie grozi wzrostem inflacji. Prawdopodobnie, jezeli rzeczywiscie presje infalcyjne sie pojawia, Greenspan zacznie zaostrzac polityke monetarna (podnosic stopy) juz w niedalekiej przyszlosci (poczatek 2002 ?). Utrzymanie stop na takim poziomie jak obecnie prawdopodobnie nie bedzie wystarczajace do pobudzenia wzrostu gospodarki amerykanskiej, co spowoduje recesje lub prawdopodobnie stagnacje. A to po prostu dlatego, ze Greenspan nie moze obnizac dalej stop bez podniesienia inflacji. Greenspan zdaje sobie tez sprawe, ze wysoka inflacja w USA spowodowalaby podwazenie zaufania do dolara co przy ogromnym zadluzeniu zarowno rzadu jak i 'przecietnego Amerykanina' spowodwaloby skutki trudne do przewidzenia. Dlatego bedzie wolal zaryzykowac okres recesji niz inflacji. I tak zreszta powinien zrobic. Dodatkowo istotne jest, aby bank centralny postrzegany byl jako instytucja niezalezna. Z tego wlasnie powodu prawdopodbnie Greenspan zaczal obnizac stopy dopiero w styczniu, mimo ze wyniki gospodarki amerykanskiej byly niepokojace juz kilka miesiecy wczesniej. Jednak w obliczu wyborow prezydenckich Greenspan nie chcial byc posadzany o polityczne stronnictwo. Jak widac na tym przykladzie, publiczny obraz banku centralnego jako instytucji niezaleznej politycznie ma rowniez spora wartosc. FED byl sklonny spoznic sie z obnizka stop i ryzykowac recesje, po to by ksztaltowac wizerunek niezaleznej instytucji. Mozna argumentowac, ze byl to blad, jednak tak wlasnie postapiono. To samo dotyczy sytuacji w Polsce. RPP za zadanie ma utrzymywac inflacje pod kontrola a nie stumulowac wzrost gospodarczy. Gdy cele inflacyjne zostana osiagniete RPP bedzie mogla pozwolic sobie na bardziej agresywna obnizke stop. Agresywne obnizki teraz moglyby zaprzepascic sukces w walce z inflacja w ostatnich kilku miesiacach czy latach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 08.07.01, 08:55 Gość portalu: Amidala napisał(a): > To samo dotyczy sytuacji w Polsce. RPP za zadanie ma utrzymywac inflacje pod ko > ntrola a nie stumulowac wzrost > gospodarczy. Gdy cele inflacyjne zostana osiagniete RPP bedzie mogla pozwolic s > obie na bardziej agresywna > obnizke stop. Agresywne obnizki teraz moglyby zaprzepascic sukces w walce z inf > lacja w ostatnich kilku miesiacach > czy latach. No tak jest teoretycznie - zywcem przepisane z polityki FED. Oczywiscie niska inflacja i silna waluta sa dobre na dluzsza mete bo nigdzie nie zbudowano dobrej ekonomii na zlej walucie. Ale obecnie w Polsce pojwail sie nastepny grozny problem: Jest nim zalamanie finansow publicznych. Potrzeby kredytowe rzadu sa tak duze ze RPP utraci kontrole nad stopami i inflacja ktore beda windowane przez stopien kredytow rzadowych. Z tej sytuacji nie ma dobrego i latwego wyjscia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: PAP Złoty spadł, przed godz. 15 - dolar kosztował już 4,3 zł IP: 195.27.162.* 06.07.01, 15:36 >>> Nie ma potencjału do gwałtownego osłabienia złotego, choć piątkowe osłabienie polskiej waluty może być początkiem korekty kursu - uważa Dariusz Rosati z Rady Polityki Pieniężnej. - To jest ten moment, którego się spodziewaliśmy od kilku miesięcy, że w momencie kiedy się okaże, że dane bilansu płatniczego już się nie poprawiają to nastąpi skorygowanie kursu - dodał Rosati. Innego zdania jest szef SLD Leszek Miller. Uważa, że rząd premiera Buzka jest w rozsypce, co może doprowadzić Polskę do kryzysu finansowego i opóźnić starania o wejście do Unii Europejskiej. W piątek przed godziną 15.00 złoty gwałtownie osłabł do poziomu 4,3 zł za USD wobec 4,03 zł w czwartek. Deficyt obrotów bieżących wzrósł w maju do 708 mln USD z 519 mln USD w kwietniu, osiągając poziom 5,2 proc. w relacji do PKB. Majowy deficyt przekroczył górną granicę oczekiwań analityków, którzy szacowali, że wyniesie on 370-600 mln USD. >>> Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: szafran Re: Złoty spadł, przed godz. 15 - dolar kosztował już 4,3 zł IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 06.07.01, 16:17 ... i to jest koniec tej dyskusji i poczatek nastepnej, na przeciwny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały BB Re: Złoty spadł, przed godz. 15 - dolar kosztował już 4,3 zł IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 06.07.01, 20:53 a o 16 juz 4.19 tylko przyjda pieniądze z odszkodowań i znów Niemcy bedą umacniać złotówkę. Ale raczej nie spadnie ona poniżej 4 PLN. idelany i realna wartość PLN do USD to ok.4.10-4.15 i tak bedzie porzez wakacje chyba że znów jakis minister wyleci lub deficyt będzie ponad 20 mld......Nara Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Złoty spadł, przed godz. 15 - dolar kosztował już 4,3 zł IP: *.makolab.pl 06.07.01, 21:31 Silna złotówka - dobrze czy źle? "... i to jest koniec tej dyskusji i poczatek nastepnej, na przeciwny temat." Szafran, kapitalna puenta! Do usłyszenia w nowym wątku za kilka dni. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jerzyk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 213.25.164.* 06.07.01, 16:26 W końcu osłabła złotówka. Bardzo dobrze się stało, polska gospodarka już sie dławiła, to może tylko jej pomóc, pod warunkiem utrzymania w ryzach wynagrodzeń. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: q Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.trzcianka.sdi.tpnet.pl 06.07.01, 20:22 a co z cenami benzyn, kosztów obsługi długu? przecież silny dolar spowoduje jeszcze większą diurę w budżecie i możliwy wzrost inflacji. wpadlismy w błędne koło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: typek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 06.07.01, 21:51 zloty jest w mojej ocenie znacznie przewartosciowany i korekta kursu jest wlasciwie nieuchronna. czy ta korekta skonczy sie kryzysem finansowym to juz inna sprawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 08.07.01, 08:49 Gość portalu: typek napisał(a): > zloty jest w mojej ocenie znacznie przewartosciowany i korekta kursu jest > wlasciwie nieuchronna. czy ta korekta skonczy sie kryzysem finansowym to juz > inna sprawa. Kurs waluty jest UBOCZNYM skutkiem bardzo powaznych problemow strukturalnych. Czyli jest zle. Ale w skali makro nastapila poprawa bo spadl deficyt bilansu handlowego, zostal zahamowany lawinowy wzrost importu. Nie zapominaj ze obnizenie kursu wplynie na podrozenie importu. Wzrosna naciski inflacyjne, inwestorzy wycofaja kapitaly. Czy to poprawi stan ekonomii? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 08.07.01, 17:21 Gość portalu: frijk napisał(a): > Gość portalu: typek napisał(a): > > > zloty jest w mojej ocenie znacznie przewartosciowany i korekta kursu jest > > wlasciwie nieuchronna. czy ta korekta skonczy sie kryzysem finansowym to j > uz > > inna sprawa. > > Kurs waluty jest UBOCZNYM skutkiem bardzo powaznych problemow strukturalnych. > Czyli jest zle. Ale w skali makro nastapila poprawa bo spadl deficyt bilansu > handlowego, zostal zahamowany lawinowy wzrost importu. > > Nie zapominaj ze obnizenie kursu wplynie na podrozenie importu. Wzrosna naciski > inflacyjne, inwestorzy wycofaja kapitaly. Czy to poprawi stan ekonomii? > Pisalem Ci kilki dni temu ze "silna zlotowka" jest zbudowana na nie odpowiednim premisie. Twoj bog Balcerowicz utrzymywal wysoka wartosc zlotowki na zlym podlozu. Podniosl wartosc zlotowki placac obcokrajowcom wysokie procenty za ich "investowanie w polskich bankach". Banka prysla. Obcokrajowcy nie chca wysokich procentow w niepewnych siebie bankach. Ludzie, to jest Polacy, dalej cierpia. Powiedz swojemu bogowi Balcerowiczowi zeby znalazl lepsza podstawe na kontrolowanie wartosci zlotowki. Nap.: obniz procenty na pozyczki i rozwin polski przemysl i handel w kraju. Nie polegaj na dotowane importy z calej Europy. Polegaj na swoich worobach. Balcerowicz nie jest glupi on znajdzie sposob. Emigrant Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.15.tuwien.teleweb.at 08.07.01, 20:53 Nad czym tu dyskutowac? Dzialalnosc Balcerowicza od poczatku nie sluzyla i nie sluzy interesom Polski.To widac golym okiem.Efekty jego dzialalnosci juz byly widoczne w pierwszej fazie dzialalnosc ,gdzie jednym pociagnieciem rozlozyl nawet dobrze prosperujace przedsiebiorstwa.Potem tylko konsekwetnie kontynuowal dalsza rozwalke.Jako prezes banku stawia tylko kropke nad "i".To ewidetnie widac po rozwoju gospodarki.Dysputy nie maja sesu,poniewaz wartosc pieniadza winna opierac sie na gospodarce.Waluty panstw opartych o stabilna gospodarke,posiadajace mala inflacje spadaja na wartosci w stosunku do zlotowki.Czy znacie taki drugi przypadek na swiecie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eXxon Wahania walutowe IP: 194.195.43.* 10.07.01, 10:10 Marka niemiecka na przestrzeni ostatnich 20 lat wahala sie miedzy: 1,6 a 2,3 w stosunku do dolara. No i co? No i nic. Obecnie slaba marka powoduje ze Niemcy zarabiaja krocie na eksporcie swoich BMW i Mercow do USA - ktore sa dla tych firm najwiekszym (po RFN) rynkiem zbytu, szczegolnie dla aut z segmetu - luksusowe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 09.07.01, 10:06 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > Gość portalu: frijk napisał(a): > Pisalem Ci kilki dni temu ze "silna zlotowka" jest zbudowana na nie odpowiednim > premisie. > Twoj bog Balcerowicz utrzymywal wysoka wartosc zlotowki na zlym podlozu. Podnio > sl > wartosc zlotowki placac obcokrajowcom wysokie procenty za ich "investowanie w p > olskich bankach". > Banka prysla. Obcokrajowcy nie chca wysokich procentow w niepewnych siebie bank > ach. Ludzie, to jest > Polacy, dalej cierpia. Powiedz swojemu bogowi Balcerowiczowi zeby znalazl lepsz > a podstawe > na kontrolowanie wartosci zlotowki. Nap.: obniz procenty na pozyczki i rozwin Czy naprawde przekracza twoja zdolnosc pojmowania ze % na pozyczki zwiazane sa z INFLACJA?. W poprzednim okresie w Polsce nastepowal szybki wzrost inflacji i lawinowy wzrost konsumpcji i importu. Grozilo to wybuchem jak ostatnio w Turcji. Tego udalo sie uniknac dzieki ROZSADNEJ polityce stop procentowych. Nie jest wina RPP ze udalo sie tego uniknac dopiero po wysrubowaniu stop na tak wysoki poziom. Swiadzcy to po prostu o poteznych poroblemach strukturalnych w ekonomii. Teraz sytuacja sie w miare ustabilizowala, chociaz dalej sa duze naciski inflacyjne a deficty bilansu platniczego jest na granicy dopuszczalnosci. > polski przemysl i handel w kraju. Haha dobre to. Pewnie ze kazdy by chcial rozwijac swoj byznes tylko jest jedno MALUTKIE pytanie: SKAD WZIAC NA TO KAPITAL? Polska jest krajem bez kapitalu poniewaz w okresie komunizmu budowano ekonomie bezkapitalowa. Tego sie nie da zmienic w krotkim czasei a wiec jedyna mozliwoscia jest import kapitalu. Wez taki prosty przyklad: W Polsce buduja sie teraz na duza skale nowoczesne sieci handlowe, hipermarkety, shopping malle i cala infrastruktura. Wymaga to lacznych inwestycji liczonych w miliardy dolarow. Czy ty myslisz ze w Polsce znalazlby sie kapital i know-how na takie inwestycje??? > Nie polegaj na dotowane importy z calej Europy. Polegaj na swoich woro > bach. Balcerowicz nie jest glupi on znajdzie sposob. > Emigrant Zacznij od tego ze w Polsce sila robocza jest 10x tansza niz na Zachodzie. Jesli mowisz o dotowanej zywnosci z Europy. to najpierw zapytaj dlaczego tak tania sila robocza nie jest w stanie wyprodukowac jeszcze taniej??? Problem jest w zacofaniu i braku konkurencyjnosci. A jedynym lekarstwem na to jest otwieranie rynkow a nie zamykanie sie w zascianku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 11.07.01, 04:52 Gość portalu: frijk napisał(a): > Gość portalu: Emigrant napisał(a): > > > Gość portalu: frijk napisał(a): > > Pisalem Ci kilki dni temu ze "silna zlotowka" jest zbudowana na nie odpowi > ednim > > premisie. > > Twoj bog Balcerowicz utrzymywal wysoka wartosc zlotowki na zlym podlozu. P > odnio > > sl > > wartosc zlotowki placac obcokrajowcom wysokie procenty za ich "investowani > e w p > > olskich bankach". > > Banka prysla. Obcokrajowcy nie chca wysokich procentow w niepewnych siebie > bank > > ach. Ludzie, to jest > > Polacy, dalej cierpia. Powiedz swojemu bogowi Balcerowiczowi zeby znalazl > lepsz > > a podstawe > > na kontrolowanie wartosci zlotowki. Nap.: obniz procenty na pozyczki i roz > win > > Czy naprawde przekracza twoja zdolnosc pojmowania ze % na pozyczki zwiazane sa > z INFLACJA?. W poprzednim okresie w Polsce nastepowal szybki wzrost inflacji > i lawinowy wzrost konsumpcji i importu. Grozilo to wybuchem jak ostatnio w Turc > ji. Nie mow mnie o Turcji. Tam calego kraju finanse sa w rekach kilku wplywowych rodzin. Nie chce tu uzywac slowa mafia. Nie ma przedsiebiorstwa w Turcji zeby jedna z tych rodzin nie miela minimum 10% udzialu, zazwyczaj wiecej; bez wzgledu czy tojest przedsiebiortwo tureckie czy miedznarodowe. Oni (rodziny) dyktuja kto ma byznes w Turcji a kto wysiada. Oni powoduja inflacje, albo recesje jak im pasuje. Wielki Ataturk nic nie zmienil w Turcji po pierwszej wojnie swiatowej, oprocz alfabetu, z arabskiego na europejski. Oszustwo istnialo za "cesarzy" tureckich i teraz istnieje. Ja tam bylem. > Tego udalo sie uniknac dzieki ROZSADNEJ polityce stop procentowych. Nie jest > wina RPP ze udalo sie tego uniknac dopiero po wysrubowaniu stop na tak wysoki > poziom. Swiadzcy to po prostu o poteznych poroblemach strukturalnych w ekonomii > . > Teraz sytuacja sie w miare ustabilizowala, chociaz dalej sa duze naciski > inflacyjne a deficty bilansu platniczego jest na granicy dopuszczalnosci. > Co sie ustabilizowalo? Ludzie sa bez pracy. Nie maja pieniedzy. Sam pisales w jednym swoch listow ze ludzie nie kupuja w tym roku tak jak w poprzednich latach. > > polski przemysl i handel w kraju. > > Haha dobre to. Pewnie ze kazdy by chcial rozwijac swoj byznes tylko jest jedno > MALUTKIE pytanie: SKAD WZIAC NA TO KAPITAL? Polska jest krajem bez kapitalu > poniewaz w okresie komunizmu budowano ekonomie bezkapitalowa. Tego sie nie da > zmienic w krotkim czasei a wiec jedyna mozliwoscia jest import kapitalu. > Jest masa (nie duzo ale masa) rzeczy importowanych. Ludzie kupuja, jesli kupuja za pozyczone pieniadze. Ten wysoko stojacy zloty jest oparty na pozyczonej twardej walucie czy to jest dolar czy marka czy funt nie robi roznicy, ktos to kiedys w przyszlosci musi zaplacic i to z wysokim procentem. > Wez taki prosty przyklad: W Polsce buduja sie teraz na duza skale nowoczesne > sieci handlowe, hipermarkety, shopping malle i cala infrastruktura. Wymaga to > lacznych inwestycji liczonych w miliardy dolarow. Czy ty myslisz ze w Polsce > znalazlby sie kapital i know-how na takie inwestycje??? Hipermarkiety to sa punkty pozbycia sie rzeczy importowanych do Polski, ktore sa dotowane i hipermakiety nie placa ani grosza podatku za to w Polsce. To nie jest zadna infrastruktura. W Krakowie kolo Kurdwanowa jest taki hipermarkiet. Stal juz piec lat. Przez piec lat obcokrajowiec nie placi podatku (no, bo rozwija byzens). Po pieciu latach musi placic. Ale co sie stalo? Hipermarkiet kolo Kurdwanowa zostal "sprzedany"... nie wiem komu. Zmienili nazwe...Nowy wlasciciel ma prawo od nowa rozwijac sie, to jest nie placic podatkow. Co to znaczy placic czy nie placic podatkow? Kupilem pieczonego kurczaka w polskim sklepiku. Zaplacilem 10 1/2 zlotego. Poszedlem do hipermarkiety zaplacilem 8 zlotych. Te dwa i pol zlotego roznicy to jest to co sie nalezy dla panstwa polskiego od hipermarkietu. Widzisz Polak placi, a obcokrajowiec nie placi... Dlaczego? > > > Nie polegaj na dotowane importy z calej Europy. Polegaj na swoich woro > > bach. Balcerowicz nie jest glupi on znajdzie sposob. > > Emigrant > > Zacznij od tego ze w Polsce sila robocza jest 10x tansza niz na Zachodzie. > Jesli mowisz o dotowanej zywnosci z Europy. to najpierw zapytaj dlaczego tak > tania sila robocza nie jest w stanie wyprodukowac jeszcze taniej??? > Problem jest w zacofaniu i braku konkurencyjnosci. A jedynym lekarstwem na to > jest otwieranie rynkow a nie zamykanie sie w zascianku. > Nie ma sytuacyj nie mozliwych. Wykonac zadanie nie mozliwe potrwa troche dluzej. W Polsce jest wiecej samochodow niemieckich niz jakichkolwiek innych. Ani jednej fabryki samochodow niemieckich w Polsce (moze jedna mala). Dlaczego? To samo inne rzeczy, pralki, uzbrojenie domowe, t.j krany rury wszystko z Niemiec. Dlaczego? Nie patrz na bogate panstwa jak Niemcy, USA, UK, Japnia. Zapoznaj sie z Brazylia, Korea Poludniowa, Indonezja. Jak oni doszli do "twardej waluty". Zamkneli granice. Tam tez byla i jest tania robocizna. Powiedzieli wielkim byznesom albo tu wyrabiacie rzeczy ktore my kupujemy od was albo nie kupujemy od was. Gdzie sa w polskim rzadzie ludzie z jajami? Same tchorze... albo idioci. Emigrant Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 11.07.01, 10:26 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > Nie mow mnie o Turcji. Tam calego kraju finanse sa w rekach kilku wplywowych ro > dzin. Nie chce tu > uzywac slowa mafia. Nie ma przedsiebiorstwa w Turcji zeby jedna z tych rodzin n > ie miela minimum 10% > udzialu, zazwyczaj wiecej; bez wzgledu czy tojest przedsiebiortwo tureckie czy > miedznarodowe. > Oni (rodziny) dyktuja kto ma byznes w Turcji a kto wysiada. Oni powoduja inflac > je, albo recesje jak im > pasuje. Wielki Ataturk nic nie zmienil w Turcji po pierwszej wojnie swiatowej, > oprocz alfabetu, z > arabskiego na europejski. Oszustwo istnialo za "cesarzy" tureckich i teraz istn > ieje. Ja tam bylem. Jesli sadzisz ze kryzys w Turcji spowodowala mafia to wez mase innych przykladow: juz moze nie od Great Depression ale np. od Cartera, Po przyklady z ostatnich kilku lat w Azji. Ameryka Poludniowa to jest wlasciwie permanentny kryzys. Te kryzysy sa wywolane tym ze system monetarny nie jest w stanie powstrzymac inflacji, oraz lawinowego wzrostu importu i akcji kredytowej. > > Tego udalo sie uniknac dzieki ROZSADNEJ polityce stop procentowych. Nie je > st > > wina RPP ze udalo sie tego uniknac dopiero po wysrubowaniu stop na tak wys > oki > > poziom. Swiadzcy to po prostu o poteznych poroblemach strukturalnych w eko > nomii > > . > > Teraz sytuacja sie w miare ustabilizowala, chociaz dalej sa duze naciski > > inflacyjne a deficty bilansu platniczego jest na granicy dopuszczalnosci. > Co sie ustabilizowalo? Ludzie sa bez pracy. Nie maja pieniedzy. Tak, to jest bardzo bolesne. Bo ustabilizowala (ale i tak niezbyt dobrze) sie sytuacja w skali MAKRO i nie ma grozby gwaltownej eksplozji. Ale odbylo sie to kosztem sytuacji ludzi w skali MIKRO - bo ludzie nie przyjmuja ze poprzednio bylo lepiej ale LEPIEJ NA KREDYT (lawina importowa, kredyty). > > MALUTKIE pytanie: SKAD WZIAC NA TO KAPITAL? Polska jest krajem bez kapital > u poniewaz w okresie komunizmu budowano "ekonomie" bezkapitalowa. Tego sie nie > Jest masa (nie duzo ale masa) rzeczy importowanych. Ludzie kupuja, jesli kupuja > za > pozyczone pieniadze. Ten wysoko stojacy zloty jest oparty na pozyczonej twardej > walucie > czy to jest dolar czy marka czy funt nie robi roznicy, ktos to kiedys w przyszl > osci musi zaplacic i to z wysokim procentem. Tak ale dzieki wysokim stopom zahamowano inflacje i wzrost importu (chociaz ostanie dane wskazuja ze import znowu wzrosl co jest juz bardzo dziwne). Natomiast spadek wartosci waluty doprowadzi do jeszcze ostrzejszych efektow: wzrostu inflacji, fali bankructw tych co wzieli kredyty walutowe. Na slabej walucie nigdzie jeszcze nie zbudowano dobrej ekonomii. > Hipermarkiety to sa punkty pozbycia sie rzeczy importowanych do Polski, ktore s > a dotowane i hipermakiety nie placa ani grosza podatku za to w Polsce. To nie > jest zadna infrastruktura. Haha powiedz ludziom w Polsce ze powinni kupowac w sklepikach jak za czasow komuny. W hipermarketach jest towar ktory musi sie sprzedawac w duzej konkurencji z innymi towarami. Jest tam pelno polskich towarow o ile jest na nie zbyt. > W Krakowie kolo Kurdwanowa jest taki hipermarkiet. Stal juz piec lat. Przez pie > c lat > obcokrajowiec nie placi podatku (no, bo rozwija byzens). Po pieciu latach musi > placic. Ale co sie stalo? > Hipermarkiet kolo Kurdwanowa zostal "sprzedany"... nie wiem komu. Zmienili nazw > e...Nowy wlasciciel > ma prawo od nowa rozwijac sie, to jest nie placic podatkow. Co to znaczy placic > czy nie placic podatkow? Oj chyba sie nie da u ciebie nic odkrecic, bzdury horrendalne. Dlaczego inwestorom zagranicznym w Polsce trzeba dac ulgi? Bo jest konkurencja o kapital. Kapital przyjdzie tam gdzie sa korzystne warunki. Niestety tak jest w kapitalizmie. Glownym zagrozeniem w Polsce byloby gdyby kapital uznal ze warunki sa zle i odplynal. I tak warunki w Polsce sa nienajlepsze bo wiecej kapitalu na glowe mieszkanca poszlo w Czech i na Wegry. > Kupilem pieczonego kurczaka w polskim sklepiku. Zaplacilem 10 1/2 zlotego. Posz > edlem do > hipermarkiety zaplacilem 8 zlotych. Te dwa i pol zlotego roznicy to jest to co > sie nalezy dla panstwa > polskiego od hipermarkietu. Widzisz Polak placi, a obcokrajowiec nie placi... D > laczego? Hahaha, powiedz wiec ludziom ze powinni kupowac DROZEJ w jakichs obdrapanych sklepikach bez parkingu niz TANIEJ w luksusowych shopping mallach z klima i porzadnymi parkingami hehe. To ze sklepiki sa drozsze wynika ze maja wyzsze koszty - na calym swiecie jest koncentracja handlu. Cos mi sie wydaje ze ty chcialbys zeby w Polsce byl skansen, chaty kryte rodima sloma. rodzime auta Syrena i sklepiki GS-u a hipermarkety to na Zachodzie. > > Problem jest w zacofaniu i braku konkurencyjnosci. A jedynym lekarstwem na > to jest otwieranie rynkow a nie zamykanie sie w zascianku. > > > Nie ma sytuacyj nie mozliwych. Wykonac zadanie nie mozliwe potrwa troche dluzej > W Polsce jest wiecej samochodow niemieckich niz jakichkolwiek innych Haha to jesyt proste. Dlatego ze kapital niemiecki z branzy aut uznal niestety ze Polska nie jest dobra do duzych inwestycji. Zamiast tego np. Volkswagen kupil Skode w Czechach i poteznie tam zainwestowal. A w Polsce zainstalowal sie Fiat i nieszczesne Daewoo. Auta to jest dobry przyklad - kapital wybiera lokacje tam gdzie sa najlepsze warunki. Jak bys mial kapital zrobilbys dokladnie tak samo - chyba nie inwestowalbys w Polsce zeby miec straty albo maly zysk? > Ani jednej fabryki > samochodow niemieckich w Polsce (moze jedna mala). Dlaczego? To samo inne rzecz > y, pralki, > uzbrojenie domowe, t.j krany rury wszystko z Niemiec. Dlaczego? Wlasnie, dlaczego? Dlatego ze Polacy NIE SA IDIOTAMI: chca kupowac dobre towary po dobrej cenie!!! Dlatego kupuja niemieckie towary albo inne, byle byly tanie i dobre. Moze dobre auta jest trudno zrobic ale zapytaj dlaczego w Polsce nie mozna zrobic rur konkurencyjnych do niemieckich jesli sila robocza kosztuje 10x mniej? > Nie patrz na bo gate panstwa jak Niemcy, USA, UK, Japnia. > Zapoznaj sie z Brazylia, Korea Poludniowa, Indonezja. Jak oni doszli do "twarde > j waluty". Zamkneli granice. Tam tez byla i jest tania robocizna. Powiedzieli > wielkim byznesom alb o tu wyrabiacie rzeczy ktore my kupujemy od was albo nie > kupujemy od was. Gdzie sa w polskim rzadzie ludzie z jajami? Same > tchorze... albo idioci. > Emigrant No widac teraz jasno ze masz pomylone z poplatanym poglady z lat 60. W latach 60 myslano ze w zamknietym rynku mozna rozwijac wlasne przemysly. Po pierwsze te czasy juz minely, teraz jest wolny rynek i przeplyw kapitalu. Istnieje takie cos jak WTO (World Trade Ogranisation) i porozumienia miedzynarodowe ktore zabraniaja barier. Istnieje EU, NAFTA. Wszyscy po prostu sie nauczyli ze na dluzsza mete tylko wolny rynek i konkurencja prowadza do zdrowego rozwoju. I wlasnie zobacz na dlugofalowe efekty: Korea Poludniowa - wielki kryzys 3 lata temu, ogromne zadluzenie konglomeratow (Daewoo), zla struktura przemyslu. W korei tylko te przemysly sa zdrowe ktore byly wystawione na konkurencje, inne maja dlugi albo robily ponizej kosztow. Brazylia - permanentne problemy z waluta, kryzysy przemyslowe. Chca zerwac ze stara polityka i zlkiwidowac wszystkie bariery. Indonezja - nie ma co mowic, chaos. Nawet Japonia ma potezny kryzys strukturalny z ktorego nie wiadomo jak wybrnie ale koszt bedzie wysoki. Tak to jest, realia sa inne niz ci sie wydaje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle Do Frijka IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 11.07.01, 19:13 Szanowny Panie Frijk, Widze ze tak jak Neron palil Rzym az wszystko splonelo, tak Pan i pan Balcerowicz jestescie nastawieni zniszczyc Polske ekonomicznie doszczetnie. Te dlugi ktore teraz pan Balcerowicz powieksza co dziennie, napewno splacimy Niemcom i innym oddajac ziemie zachodnie Niemcom, Holendrom, Wlochom ii tym innym, od ktorych teraz pozyczamy aby placic tym samym obcokrajowcom wysokie procenty za trzymanie ich waluty w polskich bankach. Ten szacher/macher z tymi wysokimi procentami, to jest najbardziej nielogiczne podejscie do kontrolowania ekonomii. Nigdy mi nie napisal Pan jak i kiedy my to splacimy. Kiedy pisze, popatrz na Brazylie, to nie mowie o favelach w Rio de Janeiro, ale zapytaj sie dlaczego VolksWagen fabryki w Brazylii sa najwieksze w swieci poza Niemiec. To samo moge powiedziec o General Motors i innych. Kiedy ja mowie o Korei to mowie ogolnie o ekonomii a nie Daewoo. Nie malpujmy wszystko od Japonczykow, ale zastanowmy sie jak taki maly kraj bez bogactw naturalnych stal sie jedna z najwiekszych poteg ekonomicznych. Adoptujmy to co pomoglo innym krajom, a odrzucmy to co jest zle. Pisze pan free economy. Kazde panstwo w swiecie dotuje. Nawet tak bliskie kraje jak USA i Kanada dotuja wyroby rolne, export drzew i t.d. Tylko Polska nie dotuje i nie ogranicza importu dotowanych wyrobow. Moge cytowac inne przyklady ale uwazam ze pan widzi do czego daze. Pan jest jedno kierunkowy. To co Balcerowicz robi to jest dobre, swiete i bez zarzutow. Nie zaczynajmy nic nowego... Emugrant Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle Do Frijka IP: *.dmi.tut.fi 12.07.01, 15:26 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > Widze ze tak jak Neron palil Rzym az wszystko splonelo, tak Pan i pan Balcerow > icz jestescie > nastawieni zniszczyc Polske ekonomicznie doszczetnie. Te dlugi ktore teraz pan > Balcerowicz > powieksza co dziennie, napewno splacimy Niemcom i innym oddajac ziemie zachodni > e Niemcom, > Holendrom, Wlochom ii tym innym, od ktorych teraz pozyczamy aby placic tym samy > m obcokrajowcom > wysokie procenty za trzymanie ich waluty w polskich bankach. Ten szacher/mache > r z tymi wysokimi > procentami, to jest najbardziej nielogiczne podejscie do kontrolowania ekonomii > . Nigdy mi nie > napisal Pan jak i kiedy my to splacimy. Po co takie bzdury pisac? Stopy procentowe to warunki na jakich banki oferuja kredyt. Kapital plynie do bankow ktore pozyczaja pieniadze. Kredyty splacaja ci co pozyczaja a z tego banki splacaja tých co wplacili kapital. Wysokie stopy zahamowaly nadmierna akcje kredytowa wiec system bankowy w Polsce jest stabilny. Natomiast potezny problem jest z budzetem panstwa ktory jest deficytowy i zaciaga duze pozyczki. ALE TO NIE JEST WINA BALCEROWICZA, to jest wina rzadow ktore finansuja deficytowy przemysl: gornictwo, hutnictwo, koleje. TO JEST tragiczne. > Kiedy pisze, popatrz na Brazylie, to nie mowie o favelach w Rio de Janeiro, al > e zapytaj sie dlaczego > VolksWagen fabryki w Brazylii sa najwieksze w swieci poza Niemiec. To samo mog > e powiedziec > o General Motors i innych. Daj spokoj z Brazylia, jest to permanenty brak stabilnosci. Kapital probuje cos robic ale ogolnie wyglada to slabo. > Kiedy ja mowie o Korei to mowie ogolnie o ekonomii a nie Daewoo. To bys wiedzial ze w Korei byl kilka lat temu potezny kryzys a teraz maja przed soba ogromna restrukturyzacje. Daewoo jest tylko jednym przykladem za to dobrze znanym w Polsce. > Nie malpujmy wszystko od Japonczykow, ale zastanowmy sie jak taki maly kraj bez > bogactw > naturalnych stal sie jedna z najwiekszych poteg ekonomicznych. Adoptujmy to co > pomoglo innym > krajom, a odrzucmy to co jest zle. Pisze pan free economy. Kazde panstwo w swie > cie dotuje. Nawet > tak bliskie kraje jak USA i Kanada dotuja wyroby rolne, export drzew i t.d. Tyl > ko Polska nie dotuje i nie > ogranicza importu dotowanych wyrobow. Moge cytowac inne przyklady ale uwazam ze > pan widzi do > czego daze. Czasy dotacji i barier celnych sie skonczyly. Teraz jest World Trade Organisation. Z Japonii tez sie nie da brac przykladu - Polska to nie jest 120 mln ludzi stloczonych na Mazowszu i wlaczacych o byt. > Pan jest jedno kierunkowy. To co Balcerowicz robi to jest dobre, swiete > i bez zarzutow. Nie zaczynajmy nic nowego... Nonsens. Chodzi o to zeby nie wracac do starego izolacjonizmu i kontroli ekonomii przez biurokratow. W miare stabilna waluta i niska inflacja sprzyjaja rozwojowi na dluzsza mete. Dla polskiej ekonomii wazny tez jest doplyw kapitalu. Poza tym Polska znajdzie sie niezadlugo w Unii, pozniej powinna szybka przystapic do wspolnej waluty. Wtedy NIE BEDZIE POTRZEBA BALCEROWICZOW. Beda warunki dla kazdego do dzialania na ogromnym rynku. Kazdy bedzie mogl cos wyrwac w zaleznosci od tego jak bedzie sprytny - jednym slowem bedzie Ameryka w Europie hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle Do Frijka IP: *.cern.ch 12.07.01, 22:59 Przepraszam, ze sie wtracam, ale dyskusja jest zajmujaca. Nie chcialbym zajmowac stanowczego stanowiska po ktorejs ze stron, ale mam kilka luznych refleksji. 1) Nie zgadzam sie, ze budowa supermarketow jest czyms, czego nam szczegolnie potrzeba. Taki sposob zainwestowania w Polsce kapitalu jest jednym z najgorszych dla nas. Supermarkety tanio kupuja rynek i dostaja ulgi podatkowe. Ja bym dal ulgi na transwer kapitalu i technologii produkcji, a nie na tworzenie sieci dystrybucji. Aha, nie sposob zapomniec, ze lamia prawa pracownicze i doja niemozebnie producentow, ktorzy ich czesto kredytuja. Skutek? Rosnace bezrobocie, za ktore oczywiscie wszyscy placimy w postaci podatkow i wysokich stop (panstwo pozycza np. na zasilki). No i mamy odrobine wiekszy deficyt obrotow biezacych. 2) Tak szybko i bardzo wzmocniona zlotowka (do niedawna to bylo chyba ze 20% w ciagu roku wzgledem euro) oczywiscie nie sluzy gospodarce. Jeszcze bardziej nie posluzy, kiedy zaczna padac firmy, po czym nastapi katastrofalny wzrost deficytu budzetowego, polskie papiery dluzne stana sie niemodne i zlotowka straci nastepne 20-30%... Jak ktos nie wierzy, to niech sobie odswiezy "silne akcje" firm nowej gospodarki, dzis warte 1/5-1/3 tego co rok temu. Oczywiscie, Balcerowicz jest troche winien, bo inflacja 3% za 2 lata do niczego Polsce nie jest potrzebna. Stopy moglyby byc troche nizsze, a inflacja troche wyzsza. Sytuacja z gospodarka i stopami jest troche jak napinanie luku. Wszystko dobrze, dopoki sie nie przegina. Prawda? 3) Otwartosc na swiat jest potrzebna. Ale, otwierac nalezy stopniowo i najlepiej najpierw dla technologii i nisko przetworzonych surowcow, a potem dla produktow. To troche tak, jakby chciec chorego od razu wpuszczac na 3000m przez plotki z zawodowymi lekkoatletami. Zbyt gwaltowne otwarcie moze czynic spustoszenia, co wlasnie obserwujemy. Pytanie do pana Frijn - dlaczego wiekszosc polskich dobrze zarabiajacych "yuppies" pracuje w sieciach DYSTRYBUCJI zachodnich koncernow? Nikt mi nie wmowi, ze przyrost gospodarczy mierzony iloscia hipermarketow i dealerow samochodow oraz obrotami firm farmaceutycznych wyciagajacych przez przekupionych lekarzy miliardy ze skarbu panstwa, jest dla Polski zdrowy. Na razie jeszcze maja co drenowac. Za chwile sie skonczy i wtedy moze sie sypnac (uchowaj Boze!), a wtedy niech lepiej Balcerowicz obejmie jakas ciepla posadke na amerykanskim uniwersytecie ufundowana przez "wdziecznych inwestorow". Podsumowujac - tak zle i tak zle. Niestety - jestesmy po prostu slabi i robia z nami co chca. Jak im sie odwidzi, to nas za chwile zrujnuja. Na razie jestesmy grzeczni i tyramy na te ich odsetki, wiec nas kochaja. Ale kapital, jak to kapital jest chimeryczny. 4) Polska racja stanu jest taka, zeby miec silnych, zdrowych, wyksztalconych i radzacych sobie obywateli. Silne prawo, inwestycje w infrastruktue, uwolnienie rynku nieruchomosci (odbiurokratzowanie), uproszczenie procedur, zwlaszcza dla malych firm. Czyli inwestycje w drogi, telekomunikacje, sady, edukacje, dobre prawo. Czemu Balcerek o tym nie mysli, tylko wciaz sadzi (a wraz z nim inni), ze silna waluta, niska inflacja i ultra otwarty i wolny rynek wszystko za nas zalatwia? Przeciez to tylko maly ulamek prawdziwej ekonomii... Moze nieco wyzsze poddatki + madrzejsza polityka panstwa dalyby lepsze skutki niz wolna amerykanka, ktora niestety preferuje bardzo silnych graczy z Zachodu? Do tego madra polityke panstwa, ktore umiejetnie, acz subtelnie preferowaloby tych, ktorych warto preferowac. Np. nie trzeba cel, wystarcza polskie normy... Taki miekki protekcjonizm jest wszedzie stosowany, tylko jakos u nas Balcerek nie wymyslil. 5) Irytuja mnie krokodyle lzy Frijna, ktory ubolewa nad losem bezrobotnych. Zaloze sie, ze jest bogaty, mlody i zdrowy. Tylko, ze nawet egoistycznie myslac, mozna zapytac ile kosztuja ci bezrobotni w postaci zasilkow, wzrostu przestepczosci, ich slabego zdrowia (niedozywienie, stres, depresje czesto owocujace ciezkimi chorobami). Nie sadze, zeby zrobiono wszystko, co bylo mozna, aby uniknac takiego stanu. Sam monetaryzm, to duzo, duzo za malo. Szkoda, ze Balcerowicz tak sie zafiksowal, bo to byl kiedys nieglupi facet. Coz, chyba jednak zajalem stanowisko. Fizyk Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle Do Frijka IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 13.07.01, 05:23 Szanowny Panie Frijk, Dziekuje Panu za cierpliwosc jaka Pan okazuje moim pogladom. Roznica miedzy nami jest ta, ze Pan jest ekonomista, a ja patrze na ekonomie krajow jako obserwator. Ja z zawodu jestem inzynier. O tych krajach, o ktorych ja Panu pisze ja w tych krajach bylem i tam pracowalem. Niektore osiagniecia takich krajow jak Japonia, Korea, Chiny Taiwan i Chiny "Mainland," Brazylia, Chile, nawet Turcja mnie bardzo zaimponowaly. Najbardziej bylem rozczarowany w Kolumbi i w Filipinach. Anglia mnie tez zaszokowala swoimi silnymi zwiazkami zawodowymi w przemysle. Wszystkie te kraje sa i daley pozostaja a THIRD COUNTRY NATIONS, oprocz Anglii i Japonii. Pomimo tego maja pewne osiagniecia, ktore powinnismy studiowac, a nawet i nasladowac. Nie mozemy polegac na kontroli tylko waluty kraju. Musimy regulowac import i eksport. Musimy zachecac zakladania przedsiebiorstw przez obcokrajowcow, nie hipermakietow ale fabryk. W jednym z Pana listow Pan pisze ze ktos rozwinal/zalozyl fabryke w Czechach, ale nie w Polsce. A my wszyscy wiemy ze Polacy sa dobrzy pracownicy, gdyby nie byli to by tyle Polakow nie pracowalo w Szwecji, w Niemczech, w Belgii i t.d. Cos tutaj brakuje, albo czegos jest za duzo. Przyciaganie przemyslu obcego do Kraju jest najlepszym sposobem sprowadzania obcej silnej waluty do kraju. Najlepszym tego przykladem jest dzisiejsza Irlandia. Przed pierwsza wojna swiatowa Irlndia umierala z glodu (potato famine). Dzisiaj ten kraj jest najbardziej zaawansowany przemyslowo i to w elektronice na calym swiecie. Dla czego nie my? Co nam w tym przeszkadza, rzad...? moze troche , tu zazwyczaj najglupsi ludze siedza. Zwiazki..?. napewno do pewnego stopnia. Brak wyksztalcenia...? bardzo watpie. Te wszystkie zagadnienia trzeba studiowac, wyciagnac wnioski i zachecac obcych do zakladania zakladow przemyslowych w Polsce. Z drugiej strony co wielkie przedsiebiorstwo spodziewa sie od miejsca/kraju w ktorym ma zamiar prowadzic swoj byznes, przedwszystkim ufnosci spokoju, to jest bez strajkow robotnikow, bez przekupstwa, bez czestych i klopotliwych zmian w prawie i regulaminow w panstwie. Naturalnie, kazdy dobry dyrektor/manager wielkiego przedsiebiorstwa musi miec dochod, bo inaczej to jego wysadza. Czy my mamy taka stabilnosc? Jesli nie to co potrzebujemy dokonac zeby ta stabilnosc osiagnac? Tutaj pan Balcerowicz nic nie pomoze. Ale polski rzad, zwiazki, a raczej nie istnienie ich, bardzo duzo moga pomoc. Pisal Pan my jestesmy wybredni jesli chodzi o kupno dobrych wyrobow. Dlaczego nie produkujemy tych wyrobow. Dlaczego Daewu zalozylo fabryke w Posce? Dlaczego nie Huindai, albo Kia, albo Honda, albo nawet Mercedes Bentz. bardzo duzo jest mercedesow w Polsce widac na drogach... Emigrant Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 213.76.92.* 09.07.01, 15:09 przez dziesięć lat prowadzę własną firmę, zatrudniam 150 osób. Ostatnio zainwestowałem parę milionów w twardą walutę ograniczając inwestycje i zakres dotychczasowej działalności. Z tego co wiem to jest ostatnio modny kierunek wśród przedsiębiorców bo na produkcji i handlu w tym kraju się już nie wyżyje. Pozdrawiam. Rolnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 10.07.01, 08:41 Gość portalu: rolnik napisał(a): > przez dziesięć lat prowadzę własną firmę, zatrudniam > 150 osób. Ostatnio zainwestowałem parę milionów w > twardą walutę ograniczając inwestycje i zakres > dotychczasowej działalności. Z tego co wiem to jest > ostatnio modny kierunek wśród przedsiębiorców bo na > produkcji i handlu w tym kraju się już nie wyżyje. > Pozdrawiam. > Rolnik Wyjasnij wobec tego jak to jest mozliwe ze ludzie produkuja i handluja na Zachodzie mimo ze maja koszta osobowe 10x wyzsze a ceny sa takie same lub nizsze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: aneta Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 194.170.1.* 10.07.01, 09:27 Co za pytanie, oczywiscie ze dobrze!!Polacy powinni byc dumni z tego ,ze nasza zlotowka jest tak silna jak marka. Tylko duren powie, ze to zle.Niestety jak tylko wejdziemy do U.E wszystko sie skonczy i zlotowka bedzie zerem wiec cieszmy sie teraz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: buczacz Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.*.*.* 10.07.01, 11:34 Słaba złotówka- to bardzo źle, bedziemy jeszcze biedniejsi Wzrost cen paliw pociągnie za sobą inflację, stopa procentowa w bankach utrzyma się a potem wzrośnie, bezrobocie też bedzie wysokie. Przykład: dojeżdzam do pracy 112 km dziennie bo w mieście w którym mieszkam jest prawie 35% bezrobocia ( większe koszty dojazdów). Zaciągnąłem ktedyt hipoteczny w banku w euro kapitał rośnie chociaż spłacam planowe odsetki Jak normalnie żyć w tej "naszej" Ojczyźnie ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle/EURO nadchodzi IP: *.dmi.tut.fi 11.07.01, 09:40 Gość portalu: aneta napisał(a): > Co za pytanie, oczywiscie ze dobrze!!Polacy powinni byc dumni z tego ,ze nasza > zlotowka jest tak silna jak marka. Tylko duren powie, ze to zle. Hmm, o co ci wlasciwie chodzi? Marka jest tak silna jak euro poza tym jest waluta w likwidacji, bedzie jeszcze tylko do konca roku. > Niestety jak tylko wejdziemy do U.E wszystko sie skonczy i zlotowka bedzie > zerem wiec cieszmy sie teraz. Czy chodzi wiec o to ze zlotowka bedzie bardzo marginalna wobec euro??? Bedac w Unii Polska bedzie miala znowu szanse podlaczenia sie do euro co bedzie mialo ten korzystny efekt ze skoncza sie dyskusje na temat kursu czy RPP. Jak Polska wejdzie do Unii bedzie juz tylko euro. likwidacji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 10.07.01, 11:50 Największy błąd naszej nowożytnej polityki gospodarczej jest brak polityki importowej która powinna stymulować rozwój naszej goospodarki. To co robimy od 10 lat to nieograniczone otwarcie rynnku dla obcych towarów i zniszczenie prawie całkowite polskich wytwórców. Swojego rynku bronią wszyscy(zobacz jak skutecznie ograniczają konkurencję najmocniejsze kraje europejskie przed tanim i jakościowo lepszym importem samochodow, tekstyliów, elektroniki z Azji. Błędem było założenie, że import w każdej sytuacji ma tylko pozytywne znaczenie dla podnoszenia jakości i efekywności rodzimych producentów- w okresie osłabienia gospodarki związanej z transformacją gospodarczą i polityczną okazało się to gwoździem do trumny. Związek między importem każdego kilograma złomu w postaci samochodów używanych, ciężarówek, maszyn rolniczych, zdemontowanego wyposażenia zamkniętych fabryk..., kilograma używanej odzieży, dotowanej żywności, przemycanego alkocholu, papierosów z kondycją naszych firm jest oczywisty. Jest to dla mnie nieuczciwa konkurencja której nie jestem w stanie podołać cenowo, konkurencja nie opodatkowana, konkurencja która dołuje nie tylko rynek pracy ale również budżet naszego państwa. Efekt to dziurawy budżet, bezrobocie, upadek polskich firm. Można dodać również inne modne argumenty ktore podają politycy i dziennikarze: drogie i niedostępne kredyty, system podatkowy, polityka gospodarcza (antygospodarcza), prawo pracy, system ochrony dłużników itd)- ja ograniczam swój biznes głównie z powodów nieuczciwej konkurencj j.w. W gospodarce rynkowej jak sama nazwa wskazuje rynek jest najważniejszy. Nasi politycy tego nie zrozumieli. Dowodem ewidentnym na to są negocjacje z UE. Zanim się rozpoczęły oddaliśmy główny atut nasz 40 mln rynek w ofierze. Co robić w tej sytuacji- nie radzę nikomu prowadzenia działalności gospodarczej, dobrze jest ulokować swwoje oszczędności w twardej walucie i kupować importowane badziewie jak długo się tylko da. Pozdrawiam, mam nadzieję, że wyjaśniłem ci dlaczego Polska nie jest dobrym miejscem do rozwijania własnego biznesu Rolnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle, do Rolnika IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 12.07.01, 00:11 Bardzo madrze Pan pisze. Ja bym jeszcze jedno dodal: Byly dyrektor General Electric najwiekszego przedsiebiorstwa w swiecie, Jack Welch powiedzial: "My nie jestesmy wlascicielami wielkiego przedsiebiorstwa my jestesmy wlascicielami rynkow zbytu." A teraz ja sie zapytam takich niezlamanie wiernych uwielbicieli Balcerowicza jak pan Frijk (on nie tylko jeden, ja mam tez kuzyna ktory by za Balcerowiczem do kipiacej wody wskoczyl), Kto jest wlascicielem polskich rynkow. Kto zarabia w Polsce? Kto najwiecej traci? Z powazaniem, Emigrant Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 12.07.01, 15:39 Gość portalu: Rolnik napisał(a): > Największy błąd naszej nowożytnej polityki gospodarczej jest brak polityki > importowej która powinna stymulować rozwój naszej goospodarki. To co robimy od > 10 lat to nieograniczone otwarcie rynnku dla obcych towarów i zniszczenie > prawie całkowite polskich wytwórców. Swojego rynku bronią wszyscy(zobacz jak > skutecznie ograniczają konkurencję najmocniejsze kraje europejskie przed tanim > i jakościowo lepszym importem samochodow, tekstyliów, elektroniki z Azji. Kompletna bzdura. Unia ma calkowicie otwarty wewnetrzny rynek. Natomiast na dostep spoza Unii sa jeszcze rozne drobne ograniczenia bo obecnie nastepuje otwieranie wszystkich rynkow i znoszenie barier. Zapoznaj sie co to jest WTO (World Trade organisation). > Błędem było założenie, że import w każdej sytuacji ma tylko pozytywne znaczenie > dla podnoszenia jakości i efekywności rodzimych producentów- w okresie > osłabienia gospodarki związanej z transformacją gospodarczą i polityczną > okazało się to gwoździem do trumny. Związek między importem każdego kilograma > złomu w postaci samochodów używanych, ciężarówek, maszyn rolniczych, > zdemontowanego wyposażenia zamkniętych fabryk..., kilograma używanej odzieży, > dotowanej żywności, przemycanego alkocholu, papierosów z kondycją naszych firm > jest oczywisty. Jest to dla mnie nieuczciwa konkurencja której nie jestem w > stanie podołać cenowo, konkurencja nie opodatkowana, konkurencja która dołuje > nie tylko rynek pracy ale również budżet naszego państwa. Efekt to dziurawy > budżet, bezrobocie, upadek polskich firm. To co tu piszesz to KOMPLETNA paranoja. Dlatego ze twoja propozycja sprowadzalaby sie do utrzymania komuny ekonomicznej. Tragedie ekonomiczna jaka byla komuna trzeba bylo zalatwic chirurgicznie - inaczej byloby teraz jak na Bialorusi. Musisz wiedziec ze tam nadal produkuja "swoje" traktory i dzialaja tam kolchozy. Ba, ludzie JEZDZA NA WYKOPKI i MAJA WLASNE KARTOFLE. > Można dodać również inne modne argumenty ktore podają politycy i dziennikarze: > drogie i niedostępne kredyty, system podatkowy, polityka gospodarcza > (antygospodarcza), prawo pracy, system ochrony dłużników itd)- ja ograniczam > swój biznes głównie z powodów nieuczciwej konkurencj j.w. Niestety kredyty sa drogie bo nie moga byc tanie wskutek grozby inflacji. Podatki oczywiscie byloby dobrze obnizyc - ale skad wtedy wziac na sfere socjalna na ktora tez ludzie strasznie narzekaja? > W gospodarce rynkowej jak sama nazwa wskazuje rynek jest najważniejszy. Nasi > politycy tego nie zrozumieli. Dowodem ewidentnym na to są negocjacje z UE. > Zanim się rozpoczęły oddaliśmy główny atut nasz 40 mln rynek w ofierze. Co > robić w tej sytuacji- nie radzę nikomu prowadzenia działalności gospodarczej, > dobrze jest ulokować swwoje oszczędności w twardej walucie i kupować > importowane badziewie jak długo się tylko da. Taka jest wlasnie logika ekonomii rynkowej. Jezeli jest duzy nacisk inflacyjny i MALO kapitalu, nalezy sklonic do oszczednosci zeby zmniejszyc inflacje i zdobyc kapital. > Pozdrawiam, mam nadzieję, że wyjaśniłem ci dlaczego Polska nie jest dobrym > miejscem do rozwijania własnego biznesu > Rolnik Pytanie teraz: czy kraje Unii sa dobre do prowadzenia biznesow? Przeciez tam sa koszta osobowe wyzsze do 10x niz w Polsce. Jak oni sa w stanie konkurowac na polskim rynku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.cern.ch 12.07.01, 23:22 Pytanie: jak to sie dzieje, ze produkty europejskie sa konkurencyjne, pomimo 10*wiekszych kosztow osobowych jest troche demagogiczne. Np. w Szwecji, srednia placa wynosila 1 miesiac temu okolo 5000 zl brutto, w Polsce zdaje sie 1500 zl. A Szwecja, to kraj drogiej sily roboczej... Po drugie - produkty UE /USA sa czesto przemetkowanymi wyrobami Polskimi, azjatyckimi, poludniowoamerykanskimi. A przemetkowanie ma bardzo niskie koszta osobowe. Niestety, znak made in Poland sprzedaje sie fatalnie, bo na renome pracuje sie przez dekady. Szwecja reklamuje sie jako "wielka montownia" polfabrykatow, co oznacza niestety, ze duzo przemetkowuja. Po trzecie, w swiecie biznesu niekoniecznie wygrywa tanszy i lepszy towar. Wygrywa towar, ktory ma "silniejsze plecy" tj. renome, promocje, dystrybucje itp. Przyklad? Zakalec informatyczny w postaci Windows podbil swiat, mimo, ze istnieja latwiejsze w obsludze, szybsze i efektywniejsze systemy operacyjne. Poza tym jest "relation network", maszyny i intratne branze, do ktorych sie nigdy nie dorwiemy, jak np. bankowosc. Po czwarte- koszta osobowe w Afryce sa zerowe. Dlaczego Afryka nie jest konkurencyjna? Czy nie maja "otwartego rynku"? Obysmy nie skonczyli w Afryce (5% bogatych kaplanow Wolnego Rynku (nie mylic z Wielkim Bratem) i 95% glodnych, ciemnych ekonomicznie , nieprzystosowanych osob ze 100 razy nizszymi kosztami osobowymi... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 13.07.01, 09:50 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Pytanie: jak to sie dzieje, ze produkty europejskie > sa konkurencyjne, > pomimo 10*wiekszych kosztow osobowych jest troche > demagogiczne. > Np. w Szwecji, srednia placa wynosila 1 miesiac temu > okolo 5000 zl brutto, w Polsce zdaje sie 1500 zl. A Szwecja, > to kraj drogiej sily roboczej... Wez pod uwage KOSZTA OSOBOWE, czyli te ktore placi pracodawca za sile robocza. Narzuty sa w Szwecji wyzsze. > Po drugie - produkty UE /USA sa czesto przemetkowanymi > wyrobami Polskimi, azjatyckimi, poludniowoamerykanskimi. A > przemetkowaniem ma bardzo niskie koszta osobowe. Niestety, znak made > in Poland sprzedaje sie fatalnie, bo na renome pracuje sie przez > dekady. Szwecja reklamuje sie jako "wielka montownia" > polfabrykatow, co oznacza niestety, ze duzo przemetkowuja. No, jezeli wszyscy zyja tylko z przemetkowywania to powinni zyc biedniej od Tajwanu. Przemetkowuje sie towar ktorego NIE OPLACA sie robic na miejscu. A wiec zeby przezyc trzeba robic towar ktorego nie sa W STANIE ROBIC ci co maja tanasze sile robocza. Ci co w Poslce narzekaja na zbyt wysokie koszty robia niekonkurencyjny towar. > Po trzecie, w swiecie biznesu niekoniecznie wygrywa tanszy i lepszy > towar. Wygrywa towar, ktory ma "silniejsze plecy" tj. renome, promocje, > dystrybucje itp. Przyklad? Zakalec informatyczny w postaci > Windows podbil swiat, mimo, ze istnieja latwiejsze w obsludze, > szybsze i efektywniejsze systemy operacyjne. Poza tym jest > "relation network", maszyny i intratne branze, do ktorych sie > nigdy nie dorwiemy, jak np. bankowosc. Zgadza sie - to po prostu swiadczy ze potwornie trudno jest sie przebic. ALe nie znaczy ze przebicie sie jest NIEMOZLIWE. Jest na to kupa przykladow. Wez Japonie z lat 50 - smiano sie z ich 'tandety', wez Tajwan i Koree, to samo. Jest masa przykladow z kazdej dziedziny. Windows jest tutaj wyjatkiem a nie regula i wladze sie do nich co nieco dobieraja. Problem jest taki ze zeby sie przebic w oblednej konkurencji i ukladach trzeba MIEC ORYGINALNE IDEE i ZASUWAC BARDZIEJ NIZ AZJACI. W Polsce nie ma nikogo kto by mial te obie rzeczy albo komus by sie to w ogole chcialo. Wobec tego nie ma co narzekac tylko zadowalac sie tym co jest. > Po czwarte- koszta osobowe w Afryce sa zerowe. Dlaczego > Afryka nie jest konkurencyjna? Czy nie maja "otwartego > rynku"? Obysmy nie skonczyli w Afryce (5% bogatych kaplanow > Wolnego Rynku (nie mylic z Wielkim Bratem) i 95% > glodnych, ciemnych ekonomicznie , nieprzystosowanych > osob ze 100 razy nizszymi kosztami osobowymi... Rzecz jasno, koszta osobowe to jeden aspekt. Drugi to ogolnie brana JAKOSC LUDZI i inne sprway. Cala dyskusja dotyczyla waluty a wiec bezposrednio rozumianych kosztow. Jest obrzydliwe ze ludzie domagaja sie oslabienia waluty bo wtedy ich biznesik pociagnie lepiej (ale i TAK NA KROTKA METE). Zamaiast idei i wkladu pracy w zwiekszenie konkurencyjnosci robi sie iluzje ze moze byc lepiej bez tego a tylko jak sie bedzie sprzedwalo swoja prace taniej. Jest to oczywiscie totalny absurd. Nigdzie na swiecie nie zbudowano jeszcze porzadnej ekonomii na slabej walucie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dip.t-dialin.net 14.07.01, 12:16 Indie po odzyskaniu nieopodleglosci tez "chronily" swoje rynki produkcyjne przed "niesprawiedliwa" konkurencja zagraniczna, aby "obronic" np. przemysl odziezowy i przestarzale warsztaty wlokiennicze przed upadkiem. Wszystko w imie "obrony miejsc pracy". Efekt: po trzydziestu latach wszystkie te galezie przymyslu byly tak samo niezdolne do przezycia w warunkach uczciwej konkurencji, jak na poczatku. Otwarcie i tak przyszlo. Tak, jakbym widzial przyszlosc POlskiego Cukru. Frijk, problem Twoich rozmowcow jest ten, ze oni uwazaja Polakow za cos wyjatkowego. Totez Polski z jakichs mistycznych powodow nie dotycza doswiadczenia innychch krajow (no, chyba ze stosujemy "dobre porownania, np. z USA, Japonia, Niemcami, czy innymi czlonkami grupy G7). Jak poslucham tej pychy i bezmiaru nieuctwa i ignorancji, to mi sie wszystko w bebechach przewraca. Mam tylko nadzieje, ze pokolenia wchodzace dopiero w zycie nie przejma tej sarmackiej paranoi, bo z takimi pogladami niczego nie zwojujemy w swiecie. Bedzeimy siedziec w piwnicy biedy i z tej mansardy podziwiac widoki na piekny, bliski, ale nieosiagalny swiat. My bedziemy jezdzic na saksy do Niemiec, a nasze zony beda dalej myc kible w calej Europie Zachodniej. I opowiadac dalej brednie o niesprawiedliwosci losu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 195.116.155.* 14.07.01, 18:31 Gość portalu: Lechu napisał(a): > Indie po odzyskaniu nieopodleglosci tez "chronily" swoje rynki produkcyjne > przed "niesprawiedliwa" konkurencja zagraniczna, aby "obronic" np. przemysl > odziezowy i przestarzale warsztaty wlokiennicze przed upadkiem. Wszystko w > imie "obrony miejsc pracy". Efekt: po trzydziestu latach wszystkie te galezie > przymyslu byly tak samo niezdolne do przezycia w warunkach uczciwej > konkurencji, jak na poczatku. Otwarcie i tak przyszlo. Tak, jakbym widzial > przyszlosc POlskiego Cukru. > POLSKA jest juz tak owarta, ze chyba o wiecej trudno. Po krotkiej epoce silnej zlotowki bedziemy mieli 90% duzych firm w rekach inwestorow zagranicznych. Niestety, nie jest to najlepiej, bo robia u nas najgorsze prace (polprodukty) a zyski transferuja do central gdzies w Niemczech lub USA. Jesli panstwo nie zacznie powaznie inwestowac w infrastrukture, sady, badania naukowe i edukacje, to tak juz zostanie i nasz dystans do UE ustabilizuje sie na poziomie 1/3 ich PKB/na glowe. Dlatego, na te cele warto sie nawet zadluzyc! Ale mitem jest, ze makroekonomia za nas wszytko zalatwi. Bo tak naprawde bardziej niz te 40 czy 41 godzin pracy w tygodniu i 17 zamiast 19% podatku liczy sie JAKOSC. > Frijk, problem Twoich rozmowcow jest ten, ze oni uwazaja Polakow za cos > wyjatkowego. Totez Polski z jakichs mistycznych powodow nie dotycza > doswiadczenia innychch krajow (no, chyba ze stosujemy "dobre porownania, np. z > USA, Japonia, Niemcami, czy innymi czlonkami grupy G7). Bzdura. Polska i jej narod byl przez 12 lat prymusem liberalizacji i makroekonomii (i poniosl juz horendalne tego koszty). Tak bardzo, ze najwazniejsze inwestycje w infrastrukture (w tym badania i edukacje) uznano za zbedny i szkodliwy balast dla rownowagi budzetu. Nadto, liberalizacja rozumiana jako otwieranie rynku glownie na koncowy produkt, przy ZEROWEJ promocji importu technologicznego byla bledem. Byc moze nie mozna bylo inaczej. Ale ja w to nie wierze, bo nikt sie wczesniej nie pokusil nawet o dyskusje na ten temat. Credo "monetaryzm i rob co chcesz" jest daleko zbyt uproszczone. > Jak poslucham tej pychy i bezmiaru nieuctwa i ignorancji, to mi sie wszystko w > bebechach przewraca. Mam tylko nadzieje, ze pokolenia wchodzace dopiero w zycie > nie przejma tej sarmackiej paranoi, bo z takimi pogladami niczego nie > > zwojujemy My, to znaczy kto? Uprzyuwilejowana kasta ekonomistow z bozej laski, ktorych wiedza ekonomiczna ma rozdzielczosc jednego sloganu o (chwilowo) silnej walucie? Ktorzy mowia, ze bezrobocie 15-20% to maly, drugorzedny szczegol? Jak jestescie tacy dobrzy, to czemu po 12 latach wyznawania przez Polske liberalizmu jetesmy na krawedzi kryzysu, bezrobocie jest ogromnew, waluta wrazliwa na wypowiedzi liderow partii i mamy za soba wesola dekade zycia na kredyt i za sprzedaz duzego rynku? > > w swiecie. > Bedzeimy siedziec w piwnicy biedy i z tej mansardy podziwiac widoki na piekny, > bliski, ale nieosiagalny swiat. My bedziemy jezdzic na saksy do Niemiec, a > nasze zony beda dalej myc kible w calej Europie Zachodniej. I opowiadac dalej > brednie o niesprawiedliwosci losu. Widzisz, ja znam ten piekny swiat z bliska, a nawet z jego nieco wyzszych warstw. I wiem, ze monetaryzm i liberalizm to my mamy w Polsce rozbuchany do niemozebnych rozmiarow. Teza, ze Polacy malo i nieefektywnie pracuja jest falszywa. Problemem naszego kraju jest brak 1) kapitalu 2) technologii 3) infrastruktury. Wiec przestancie juz pisac, ze polscy pracownicy sa leniwi, a przedsiebiorcy mierni. To co jest prawda, to to, ze zadania stojace przed Polska sa gigantyczne. A polskie spoleczenstwo jest dzielne i wytrwale. Niestety, dla ekonomii byloby optymalnie dyskretnie eksterminowac 30% bezuzytecznej populacji. Czy to jest granica, przy ktorej konczy sie liberalizm ekonomiczny? jestesmy juz niestety blisko, bo ponoc 10% Polakow zyje na granicy biologicznego przetrwania. Wole miec widok z mansardy niz z 1 pietra, jesli w piwnicy sa groby... Smacznego kawioru Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dip.t-dialin.net 14.07.01, 19:46 Fizyk, o rany, jak poslucham tej frazeologii, to przypuszczam, ze jestes z PSL albo z SLD i cwiczysz mowy wiecowe. Jezeli mowisz, ze Polska jest otwarta, to nie wiesz, co mowisz. MOze brakuje Ci porownan, wiec porownujesz instynktownie z PRL. Postep ordynowany na kredyt mielismy, bo nam go zaordynowal, nie pytany o zgode, Gierek. Po trzydziestu latach , mimo umorzenia polowy dlugow, nie splacilismy zbyt wiele. A postep psi zjedli. Jezeli uwazasz, ze to wina zachodnich bankierow, to jestes glupi. "Polska i jej narod byl przez 12 lat prymusem liberalizacji i makroekonomii (i poniosl juz horendalne tego koszty)" Ty, o czym Ty mowisz? Wiekszosc polskiego spoleczenstwa przezyla przez ostatnie lata bezprecedensowy wzrost standartu zyciowego, chociaz mysli i pracuje jak w komunie. Na to poszla wiekszosc pieniedzy z wyprzedazy majatku narodowego. Na fikcje, ze nic sie nie musi zmienic, a wszystko bedzie lepiej. Teraz wszyscy sa obrazeni, ze tak dalej byc nie moze :)).Prymusem liberalizacji! Ty pojezdzij sobie po swiecie, bo nie wiesz o czym mowisz. (Jakbym slyszal krzykaczy z PSL). 12 lat liberalizmu? Ty nie widziales liberalizmu, ale, jak powiadam, jezeli porownywac z PRL, to owszem, owszem. Proponuje troche wojazy (nie na Bialorus) i nieco lektur obowiazkowych. Te bezrobocie tak wzroslo ( i bedzie roslo dalej), bo w polityce polskiej pelno jest takich miskow jak Ty, dla ktorych 40, czy 41 godzin pracy w tygodniu, to szczegol, skoro Wy za to nie placicie. Tymczasem zawsze ktos placi za wszystko, bo wszystko cos kosztuje. No, ale w komunie tego nie uczyli, bo oni mieli zasadnicze problemy z teoria wartosci w ogole. "Teza, ze Polacy malo i nieefektywnie pracuja jest falszywa." Idz sie poucz. Zwykly podrecznik ekonomii. Szukaj WADAJNOSC PRACY. Wydajnosc pracy jest parametrem tak samo kwantyfikowalnym, jak centymetr. Wedlug tej miary, przecietna wydajnosc polskiego pracownika nie przekracza 40% wydajnosci pracownika niemieckiego. Kropka. "Problemem naszego kraju jest brak 1) kapitalu 2) technologii 3) infrastruktury. " To stoi na poczatku kazdej kariery ekonomicznej ostatniego 50-lecia. Recepty: pracowac wiecej i ciezej, niz inni, oszczedzac wiecej niz inni. Patrz: Japonia, Tajwan, Korea, Singapur, Chile. Sa tez przyklady odstraszajace, gdzie wszystko jest, ale wszyscy staraja sie pracowac mniej, niz inni i przejadac natychmiast wszystko, np. Argentyna. "Niestety, dla ekonomii byloby optymalnie dyskretnie eksterminowac 30% bezuzytecznej populacji. Czy to jest granica, przy ktorej konczy sie liberalizm ekonomiczny? jestesmy juz niestety blisko, bo ponoc 10% Polakow zyje na granicy biologicznego przetrwania. Wole miec widok z mansardy niz z 1 pietra, jesli w piwnicy sa groby... " Tym ostatnim cytatem osiagnales poziom Leppera, za co gratuluje, bo trzeba napiac muskuly ignorancji, glupoty i demagogii nieludzko, zeby to osiagnac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.bellglobal.com 15.07.01, 06:27 jak ty mierzysz wzrost standartu zyciowego? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dip.t-dialin.net 15.07.01, 14:32 Tak ,jak sie to mierzy standartowo na calym swiecie: iloscia telewizorow kolorowych, lodowek, zamrazarek, pralek automatycznych, odtwarzaczy wideo i samochodow na tysiac mieszkancow. To sa wymierne, materialne kryteria, niezalezne od tego, ze wielu Polakom popsuly sie humory POMIMO realnego wzrostu dobrobytu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eXxon Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.*.*.* 25.07.01, 14:23 Gość portalu: Lechu napisał(a): > Tak ,jak sie to mierzy standartowo na calym swiecie: > iloscia telewizorow kolorowych, lodowek, zamrazarek, pralek automatycznych, > odtwarzaczy wideo i samochodow na tysiac mieszkancow. > To sa wymierne, materialne kryteria, niezalezne od tego, ze wielu Polakom > popsuly sie humory POMIMO realnego wzrostu dobrobytu. Ja bym do tego dodal jeszcze ilosc wycieczek zagranicznych, nowych osiedli domow jednorodzinnych wyroslych wokol wiekszych miast oraz % ludzi ktorzy studiuja. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk lepperyzujac IP: 195.116.155.* 15.07.01, 20:45 Gość portalu: Lechu napisał(a): > Fizyk, o rany, jak poslucham tej frazeologii, to przypuszczam, ze jestes z PSL > albo z SLD i cwiczysz mowy wiecowe. > Nigdy nie bylem, nie jestem i nie bede. Od 12 lat bylem goracym zwolennikiem Balcerowicza, a nawet przez chwile UPR. Ale zycie mne troche nauczylo i zmusilo do rewizji pogaldow. Zeby nie bylo watpliwosci - moja ekonomia i perspektywy sa bez zarzutu i to nie na koszt polskiego podatnika. > Jezeli mowisz, ze Polska jest otwarta, to nie wiesz, co mowisz. Mowie o poziomie cel i mozliwosciach inwestowania. Konkurencja w sektorze malych firm jest na bardoz przyzwoitym poziomie. Problemem sa monopole. > MOze brakuje Ci porownan, wiec porownujesz instynktownie z PRL. Ledwo pamietam PRL... Porownuje z UE, ktora niezle znam. > Postep ordynowany na kredyt > mielismy, bo nam go zaordynowal, nie pytany o zgode, Gierek. Po trzydziestu > latach , mimo umorzenia polowy dlugow, nie splacilismy zbyt wiele. A postep psi > zjedli. Jezeli uwazasz, ze to wina zachodnich bankierow, to jestes glupi. > Nic nie mowie o Gierku. Wiem, ze USA sie rozwijaja na kredyt i wszyscy wychwalaja amerykanska gospodarke pod niebiosa. Kredyt jest oczywiscie niezbednym instrumentem rozwoju gospodarczego. > "Polska i jej narod byl przez 12 lat prymusem liberalizacji > i makroekonomii (i poniosl juz horendalne tego koszty)" > Ty, o czym Ty mowisz? Wiekszosc polskiego spoleczenstwa przezyla przez > ostatnie lata bezprecedensowy wzrost standartu zyciowego, chociaz mysli i > > > pracuje jak w komunie. ??? Ja widze, ze wrecz przeciwnie. Mnostwo Polakow potracilo prace lub egzystuje na ledwo-ledwo, ci co maja prace szanuja ja i tyraja jak glupi. poziom uslug wzrosl drastycznie. Mysle, ze poprawilo sie zdecydowanie mieszkancom duzych miast w wieku 20-40 lat. Czy masz na potwierdzenie swoich slow jakies dane statystyczne, czy strzelasz sloganiami? > Na to poszla wiekszosc pieniedzy z wyprzedazy majatku narodowego. Na > fikcje, ze nic sie nie musi zmienic, a wszystko bedzie lepiej. Na fikcje, ze dobrobyt to prywatyzacja i pelny liberalizm. A dobrobyt to ciezka praca, dobra dlugofalowa polityka i idee. Mam zal do Balcerowicza, ze dalem sobie wmowic, ze Wolny Rynek wszystko za nas zrobi. Wszyscy dalismy sie uspic, bo rezerwy ektensywne pozwalaly na szybki rozwoj gospodarki. A dzis wychodzi, ze sprzedalismy caly nasz rynek i nie stworzylismy bazy dla dalszego rozwoju. Sama prywatyzacji i liberalizacja to bylo po prostu za malo. Zabraklo dobrej polityki panstwa w dziedzinie tworzenia prawa, budowy infrastruktury i rozwoju edukacji. Oraz - nie nalezalo przyciagac inwestorow za wszelka cene. nalezalo od inwestorow takze wymagac. > Teraz wszyscy sa obrazeni, ze tak dalej byc nie moze :)).Prymusem > liberalizacji! Ty pojezdzij > sobie po swiecie, bo nie wiesz o czym mowisz. (Jakbym slyszal krzykaczy z PSL). > Z ostatnich 5 lat polowe spedzilem za granica. A Ty? > 12 lat liberalizmu? Ty nie widziales liberalizmu, ale, jak powiadam, jezeli > porownywac z PRL, to owszem, owszem. Proponuje troche wojazy (nie na Bialorus) > i nieco lektur obowiazkowych. W USA nie ma liberalizmu? jesli nie, to rzeczywiscie nie widzialem... > > Te bezrobocie tak wzroslo ( i bedzie roslo dalej), bo w polityce polskiej pelno > jest takich miskow jak Ty, dla ktorych 40, czy 41 godzin pracy w tygodniu, to > szczegol, skoro Wy za to nie placicie. Tymczasem zawsze ktos placi za wszystko, > Bezrobocie rosnie bo firmy sie restrukturyzuja, obciazenia sa wysokie, a prawo jest slabe i latwo prowadzic dzialalnosc na czarno. Oczywiscie, zgadzam sie, ze rynek pracy jest zbyt sztywny. Ale czysto makroekonomiczne podejscie do problemu rozwoju polskiej ekonomii to duzo, duzo za malo. Pisalem, ze Polska potrzebuje raczej ideii niz tylko tepego zaganiania ludzi do roboty. Nota bene, mnie zdarza sie pracowac po 60 godzin w tygodniu, mimo, ze moglbym zero. A Ty? > bo wszystko cos kosztuje. No, ale w komunie tego nie uczyli, bo oni mieli > zasadnicze problemy z teoria wartosci w ogole. > W komnie uczyli tez doktrynalizmu, ktory Ty przejawiasz. Zero refleksji, tylko garsc sloganow i zapozyczen, ktore ja juz przerabialem pare lat temu, zanim zaczalem myslec troche bardziej samodzielnie. > > "Teza, ze Polacy malo i nieefektywnie > pracuja jest falszywa." > > Idz sie poucz. Zwykly podrecznik ekonomii. Szukaj WADAJNOSC PRACY. Wydajnosc > pracy jest parametrem tak samo kwantyfikowalnym, jak centymetr. Wedlug tej > miary, przecietna wydajnosc polskiego pracownika nie przekracza 40% wydajnosci > pracownika niemieckiego. Kropka. > To ty sie poucz. Niemcy maja technologie, infrastrukture, maszyny. Daj te same warunki Polakom, a zobaczysz, kto wygra. ja mowie, ze wy ekonomisci (?) twozycie wrazenie, jakoby narod Polski byl biedny, bo jest banda zdemoralizowanych leniuchow. A tymczasem, obecnie jest to ostatnia z przyczyn biedy. Jesli chcecie pozyskac narod dla pewnych niezbednych jeszcze reform (rozbicie monopoli i uelastycznienie rynku pracy) przestancie wreszcie uzywac tej pogardliwej i glupiej retoryki. > > "Problemem naszego kraju jest brak > 1) kapitalu 2) technologii 3) infrastruktury. " > To stoi na poczatku kazdej kariery ekonomicznej ostatniego 50-lecia. Recepty: > pracowac wiecej i ciezej, niz inni, oszczedzac wiecej niz inni. Patrz: Japonia, > Niby sluszne, ale nieco uproszczone, zeby nie powiedziec prostackie. A slyszales ty cos o japonskiej edukacji i nauce? Czy oni zaczeli od wpuszczania firm amerykanskich do budowy supermarketow? Czy ich rynek byl bardzo otwarty? czy ich prawo pracy naprawde bylo az tak liberalne? > "Niestety, dla ekonomii byloby optymalnie dyskretnie eksterminowac > 30% bezuzytecznej populacji. Czy to jest granica, przy ktorej > konczy sie liberalizm ekonomiczny? jestesmy juz niestety blisko, > bo ponoc 10% Polakow zyje na granicy biologicznego przetrwania. > > Wole miec widok z mansardy niz z 1 pietra, jesli w piwnicy sa groby... " > > Tym ostatnim cytatem osiagnales poziom Leppera, za co gratuluje, bo trzeba > napiac muskuly ignorancji, glupoty i demagogii nieludzko, zeby to osiagnac. > Owszem, poniosl mnie troche piekny jezyk polski, ale jesli ty sadzisz, ze ze problemy strukturalnej, wielopokoleniowej nedzy sa zaniedbywalnym problemem, to nie jestes nie tylko glupi ale takze jestes dran. Niestety. Lepper jest dzieckiem Balcerowicza, ktory wiele slusznych mysli wypowiada w sposob tak arogancki i pogardliwy, ze ludziom krew sie burzy. Bo ludzie, ktorzy nie maja pracy na fali liberalizacji, ktorych nie stac na elementarne potrzeby, lub ktorych zaraz z pracy wyrzuca, nigdy nie zrozumieja i nie zaakceptuja aroganckiego, bogatego profesorka, ktory nimi gardzi, podczas gdy na ich nieszczesciu (moze nawet zawinionym) zyskal wszystko co bylo do zyskania. Wiem, ze istnieja prawidla ekonomiczne, ktore sa niepodwazalne. Ale istnieja tez prawidla przyzwoitosci i swoboda dzialania w ramach tych praw. Balcerowicz zna te prawa, ale ze swobody w ramach ich korzystania nie potrafil dobrze skorzystac. Niestety. Aha, zaloze sie, ze skorzystales na transformacji, prawda? A tak silna zlotowka jest bardzo zlym znakiem. Spadnie z hukiem juz niedlugo. Zobaczysz. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle - rozleniwianie społeczenstwa IP: *.chello.pl 14.07.01, 19:32 czy tylko Polacy są dumni i "wybrani"? Kiedy wjeżdżasz do Houston to wszystkimi zmysłami odbierasz lokalną dumę ludzi, którzy w każdej chwili mogą się odłączyć od USA jeśli zechcą. Zwróciłbym uwagę na 40 lat rozleniwiania Polaków jako główny powód dzisiejszych frustracji. Właśnie czytam sobie marketing Ketlera i na dzień dobry mamy takie zdanie - "W świetle powyższego nie stanowi zaskoczenia fakt, że w rezultacie niższych kosztów produkcji za granicą, pracę w USA w tej branży straciło 400 000 ludzi." I co z tego wynikło? Ludzie ci natychmiast przebranżowili się i dziś bezrobocie w USA jest na niskim poziomie. A w Polsce? ludzie tracą pracę i nie wiedzą co z sobą robić, nawet jak dostaja 40000 zł jak górnicy. Szkoda że nie byłem górnikiem. W tym względzie recesja, która właśnie nadeszła może być zbawienna dla polskiego kapitalizmu "Gospodarcza stagnacja i recesja będzie faworyzować te przedsiębiorstwa, które przodują w traniej produkcji i tanim marketingu." O ile nie zafundujemy sobie rewolucji społęcznej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle - rozleniwianie społeczenstwa IP: *.bellglobal.com 15.07.01, 06:36 na co sie przebranzowilo te 400000. nalewaja bedzyne na stacji czy przewracaja hamurgery? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molder przyjemne z pozytecznym IP: *.sympatico.ca 15.07.01, 08:00 a moze by tak rozbudowac service industry jak ten http://www.teenisex.com/freepass/porno.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: mały Re: przyjemne z pozytecznym IP: *.chello.pl 16.07.01, 00:54 Gość portalu: molder napisał(a): > a moze by tak rozbudowac service industry jak ten > http://www.teenisex.com/freepass/porno.html zróbmy z polski drugą holandię, bedzie wesoło :)))))))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molder Re: przyjemne z pozytecznym IP: *.sympatico.ca 16.07.01, 02:46 i nie trzeba bedzie wtedy wkladac kolka w zeby w pracy tylko cos innego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 16:59 Gość portalu: frijk napisał(a): > Gość portalu: Rolnik napisał(a): > > > Największy błąd naszej nowożytnej polityki gospodarczej jest brak polityki > > > importowej która powinna stymulować rozwój naszej goospodarki. To co robim > y od > > 10 lat to nieograniczone otwarcie rynnku dla obcych towarów i zniszczenie > > prawie całkowite polskich wytwórców. Swojego rynku bronią wszyscy(zobacz j > ak > > skutecznie ograniczają konkurencję najmocniejsze kraje europejskie przed t > anim > > i jakościowo lepszym importem samochodow, tekstyliów, elektroniki z Azji. > > Kompletna bzdura. Unia ma calkowicie otwarty wewnetrzny rynek. Natomiast na dos > tep > spoza Unii sa jeszcze rozne drobne ograniczenia bo obecnie nastepuje otwieranie > wszystkich rynkow i znoszenie barier. Zapoznaj sie co to jest WTO (World Trade > organisation). > > > Błędem było założenie, że import w każdej sytuacji ma tylko pozytywne znac > zenie > > dla podnoszenia jakości i efekywności rodzimych producentów- w okresie > > osłabienia gospodarki związanej z transformacją gospodarczą i polityczną > > okazało się to gwoździem do trumny. Związek między importem każdego kilogr > ama > > złomu w postaci samochodów używanych, ciężarówek, maszyn rolniczych, > > zdemontowanego wyposażenia zamkniętych fabryk..., kilograma używanej odzie > ży, > > dotowanej żywności, przemycanego alkocholu, papierosów z kondycją naszych > firm > > jest oczywisty. Jest to dla mnie nieuczciwa konkurencja której nie jestem > w > > stanie podołać cenowo, konkurencja nie opodatkowana, konkurencja która doł > uje > > nie tylko rynek pracy ale również budżet naszego państwa. Efekt to dziuraw > y > > budżet, bezrobocie, upadek polskich firm. > > To co tu piszesz to KOMPLETNA paranoja. Dlatego ze twoja propozycja sprowadzala > by > sie do utrzymania komuny ekonomicznej. Tragedie ekonomiczna jaka byla komuna > trzeba bylo zalatwic chirurgicznie - inaczej byloby teraz jak na Bialorusi. > Musisz wiedziec ze tam nadal produkuja "swoje" traktory i dzialaja tam kolchozy > . > Ba, ludzie JEZDZA NA WYKOPKI i MAJA WLASNE KARTOFLE. > > > Można dodać również inne modne argumenty ktore podają politycy i dziennika > rze: > > drogie i niedostępne kredyty, system podatkowy, polityka gospodarcza > > (antygospodarcza), prawo pracy, system ochrony dłużników itd)- ja ogranicz > am > > swój biznes głównie z powodów nieuczciwej konkurencj j.w. > > Niestety kredyty sa drogie bo nie moga byc tanie wskutek grozby inflacji. > Podatki oczywiscie byloby dobrze obnizyc - ale skad wtedy wziac na sfere > socjalna na ktora tez ludzie strasznie narzekaja? > > > W gospodarce rynkowej jak sama nazwa wskazuje rynek jest najważniejszy. Na > si > > politycy tego nie zrozumieli. Dowodem ewidentnym na to są negocjacje z UE. > > > Zanim się rozpoczęły oddaliśmy główny atut nasz 40 mln rynek w ofierze. C > o > > robić w tej sytuacji- nie radzę nikomu prowadzenia działalności gospodarcz > ej, > > dobrze jest ulokować swwoje oszczędności w twardej walucie i kupować > > importowane badziewie jak długo się tylko da. > > Taka jest wlasnie logika ekonomii rynkowej. Jezeli jest duzy nacisk inflacyjny > i MALO kapitalu, nalezy sklonic do oszczednosci zeby zmniejszyc inflacje i > zdobyc kapital. > > > Pozdrawiam, mam nadzieję, że wyjaśniłem ci dlaczego Polska nie jest dobrym > > > miejscem do rozwijania własnego biznesu > > Rolnik > > Pytanie teraz: czy kraje Unii sa dobre do prowadzenia biznesow? Przeciez tam sa > koszta osobowe wyzsze do 10x niz w Polsce. Jak oni sa w stanie konkurowac na > polskim rynku? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 17.07.01, 19:52 Polacy zatracili samozachowawczy instynkt: zatraciliśmy świadomość, że kupując produkt wyprdukowany w kraju tworzymy miejsce pracy dla siebie i sąsiada, opłacamy szpital, szkołę, wyższą emeryturę itd. Amnezja dotyczy zarówno "szarego obywatela" jak i polityków, dziennikarzy, ekspertów ... Każdy z nas na własne mozliwosci niszczy polskich producentów. Tańsze o jeden grosz?- decyzja oczywista kupujmy .Ale czy rzeczywiście rachunek strat i zysków jest taki oczywisty? Sztandarowym przykładem obłędu jest fakt, że nasza policja, dygnitarze i pomniejsi urzędnicy nie wykorzystują w swojej pracy produktów wytworzonych w Polsce. Ile miejsc pracy w ten sposób stworzyliśmy na świecie ? Małe firmy, ktre są siłą każdej gospodarki są w stanie agonii. Jest to jednostronny kierunek- nie powstają(bo nie mają szans)nowe firmy. To wystarczy chyba za komentarz o obecnym stanie i szansach na przyszłość polskiej gospodarki i co za tym idzie polskiej złotówki. Piszę to na podstawie obserwacji własnej branży jak i plajty prawie wszystkich firm w moim miasteczku w promieniu 50 km od niego. Sadzę, że optyka wielu polityków i dziennikarzy jest zafałszowana warszawską optyką. Pozdrawiam. Rolnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 22.07.01, 08:03 Gość portalu: Rolnik napisał(a): > Polacy zatracili samozachowawczy instynkt: zatraciliśmy świadomość, że kupując > produkt wyprdukowany w kraju tworzymy miejsce pracy dla siebie i sąsiada, > opłacamy szpital, szkołę, wyższą emeryturę itd. Co??? Kazdy moze sprawdzic w byle hipermarkecie ze polscy konsumenci sa tak samo sprytni jak inni: kupuja towar tanszy i lepszy. A wiec np. pyszne francuskie jogurty i polska kielbase. > Amnezja dotyczy > zarówno "szarego obywatela" jak i polityków, dziennikarzy, ekspertów ... > Każdy z nas na własne mozliwosci niszczy polskich producentów. > Tańsze o jeden grosz?- decyzja oczywista kupujmy .Ale czy rzeczywiście rachunek > strat i zysków jest taki oczywisty? Ludzie niszcza polskich producentow? Co to za nonsens? Przeciez kazdy chce kupic jak najlepszy produkt za swoje pieniadze. Wiec bardzo chetnie kupi tez polski produkt jesli ma dobra cene i jakosc!!! pieniadze. > Sztandarowym przykładem obłędu jest fakt, że nasza policja, dygnitarze i > pomniejsi urzędnicy nie wykorzystują w swojej pracy produktów wytworzonych w > Polsce. Ile miejsc pracy w ten sposób stworzyliśmy na świecie? Co to za bzdura? Czy np. policja mialaby jezdzic samochodami marki Polonez podczas gdy przestepcy zasuwaja Mercami???? > Małe firmy, ktre są siłą każdej gospodarki są w stanie agonii. Jest to > jednostronny kierunek- nie powstają(bo nie mają szans)nowe firmy. To wystarczy > chyba za komentarz o obecnym stanie i szansach na przyszłość polskiej > gospodarki i co za tym idzie polskiej złotówki. Piszę to na podstawie > obserwacji własnej branży jak i plajty prawie wszystkich firm w moim > miasteczku w promieniu 50 km od niego. Sadzę, że optyka wielu polityków i > dziennikarzy jest zafałszowana warszawską optyką. > Pozdrawiam. > Rolnik Jak to zestawic z faktem ze firmy ktore maja dobry i konkurencyjny produkt rozwijaja sie bardzo dobrze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 213.76.88.* 22.07.01, 21:17 To w takim razie skomentuj mi 2 przypadki z mojej branzy: 1. Mamy najsmaczniejsze i najzdrowsze w świecie truskawki(zyżycie pestycydów 10 razy mniejsze, nawozów 5 razy mniejsza niż na zachodzie) Tak sie składa,że są one również najtansze. Jak myslisz czy konsument zachodnioeuropejski zajada się naszymi tryuskawkami? Pytanie jest oczywiscie retoryczne zostają one u nas w kraju -władze UE w momencie zagrozenia dla rodzimych producentów rokrocznie wprowwadzają cła wyrownawcze i kwoty importowe faktycznie eleminującą nasz towar z tamtejszego rynku. 2. W ubiegłym roku uczestniczyłem w interwwencyjnym skupie pszenicy. Kupowałem w cenie ok 500 zł/t(cena określana przez panstwo, pozwalająca skorzystać z preferencyjnych kredytów na magazynowa ziarna. Po roku przechowywania cena prz sprzedaaży tony pszenicy wynosi ok 510-515 zł. nie muszę chyba dodawać, że koszty magazynowania, prawie roczny kredyt, ubytki wielokrotnie przekwyższają uzyskaną marże. Jaki powód? W chwili obecnej realizowaane są zakupy pszenicy za granicą w ramach wprowadzzonego kontygentu bezcłowego. Cena pszenicy na granicy nie wiele przekracza 400 zł za tonę.Jest to mozliwoe dzieki dotacją Unii dla rolników które to dotacje są głóną pozycją unijnego budżetu. W efekcie my mając 25%obywateli zatrudnionych w rolnictwie jemy zachodniią żywność. Saldo obrotów żywności mamy ujemne!!!. A nasi rolnicy będą znów w żniwa mieli problem ze sprzedażą swoich produktów. Rolnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 25.07.01, 08:10 Gość portalu: Rolnik napisał(a): > To w takim razie skomentuj mi 2 przypadki z mojej branzy: > 1. Mamy najsmaczniejsze i najzdrowsze w świecie truskawki(zyżycie pestycydów 10 > > razy mniejsze, nawozów 5 razy mniejsza niż na zachodzie) > Tak sie składa,że są one również najtansze. Jak myslisz czy konsument > zachodnioeuropejski zajada się naszymi tryuskawkami? Pytanie jest oczywiscie > retoryczne zostają one u nas w kraju -władze UE w momencie zagrozenia dla > rodzimych producentów rokrocznie wprowwadzają cła wyrownawcze i kwoty > importowe faktycznie eleminującą nasz towar z tamtejszego rynku. > 2. W ubiegłym roku uczestniczyłem w interwwencyjnym skupie pszenicy. Kupowałem > w cenie ok 500 zł/t(cena określana przez panstwo, pozwalająca skorzystać z > preferencyjnych kredytów na magazynowa ziarna. Po roku przechowywania cena prz > sprzedaaży tony pszenicy wynosi ok 510-515 zł. nie muszę chyba dodawać, że > koszty magazynowania, prawie roczny kredyt, ubytki wielokrotnie przekwyższają > uzyskaną marże. Jaki powód? > W chwili obecnej realizowaane są zakupy pszenicy za granicą w ramach > wprowadzzonego kontygentu bezcłowego. Cena pszenicy na granicy nie wiele > przekracza 400 zł za tonę.Jest to mozliwoe dzieki dotacją Unii dla rolników > które to dotacje są głóną pozycją unijnego budżetu. > W efekcie my mając 25%obywateli zatrudnionych w rolnictwie jemy zachodniią > żywność. Saldo obrotów żywności mamy ujemne!!!. A nasi rolnicy będą znów w > żniwa mieli problem ze sprzedażą swoich produktów. > Rolnik Ja widze ten problem tak: Nawet gdy Polska wejdzie do Unii i reguly gry sie wyrownaja to polskie rolnictwo (tak jak i reszta ekonomii) nie bedzie konkurencyjne. Problem lezy w niskiej wydajnosci calego systemu co powoduje ze przy 5-10x nizszych kosztach sily roboczej nie mozna byc konkurencyjnym. No i co ty na to? Czy narzekanie na dotacje unijne nie jest tylko zaslona dymna dla znacznie powazniejszych problemow? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 23.07.01, 04:39 Frijk, Kilka tygodni nie pisalem nic na tym forum. ale dzisiaj nie wyrtrzymuje. Ty czlowieku nic nie widzisz poza tym co Twoj bog Balcerowicz wyrabia i Ty to popierasz. Miedzy nim i kilku ktorzy z nim wspolpracuja zniszczycie Polske doszczetnie. Niedawno Polska pozyczyla ponad 16 miliardow zlotych zeby splacic dlugi ktore Balcerowicz & Company zaciagneli, przez te sztuczne wzmacnianie zlotowki. Nazwali to powiekszeniem deficytu, cos w tym sensie... Rolnik ma absolutna racje, ze tacy jak Balcerowicz i oczewiscie W.P. Frijk niszcza kompletnie polska ekenomie. Co Ty za bzdury piszesz ze ludzie w supermakietach kupuja towary lepsze i tansze. Lepsze czasem, tansze nigdy, bo to sa dotowane towary, tak nawet te Yogurty francuskie sa dodowane! A polskia kielbasa w tym supermarkiecie napewno nie jest opodatkowana bo jest sprzedawana w supermarkiecie nie polskim, "ktory sie jak dotad rozwija...", wiec jest zwolniony od podatkow. Co do mercedesow: Tu chodzi o to idioto zeby te Mercedesy, te Audi, te te BMW, te Volvo byly wyrabiane w Polsce a nie w Niemczech czy Szwecji. W Polsce jezdza w Polsce buduja! Nie patrz sie idioto na Niemcow, Anglikow, Amerykanow, Francuzow czy Wlochow jak oni doszli do wielkiej i zorganizowanej ekenomij swoich krajow. Bierz przyklad z tych co konkuruja z nimi, jak kraje Azji wschodniej tak zwany East Asia Rim, Poludniowej i Centralnej Ameryki i postepuj z potegami Wielkich Siedmiu tak jak Chiny, Koreja, Indonezja, Meksyko, Brazylia, Indie. Nie pisz mi nic o Free Market Economy, bo tego nie ma i dlugo a moze nigdy nie bedzie. A jesli jest to tylko w Twojej w glowie podczas Twojego mokrego snu, jesli jeszcze mozesz...Free Market Ekonomy jest tylko dla tych, ktorzy pokazuja swoja sile ekonomiczna. Im, to jest krajom zachodu mozna dotowac, (nie mow mnie ze nie dotuja), a nam nie wolno, a dlaczego? Jesli sie czujesz Polakiem i masz wplyw u takich wrogow Polski jak Balcerowicz (bo on teraz jest najwiekszym wrogiem Polski) to wplyn na tego S.Syna zeby obnizyl procenty na pozyczki, i podniosl podatki na wszystkie dotowany wyroby zagraniczne. Sto piecdziesiat dywizyj rosyjskich mniej szkody urzadzi w Polsce jesli kiedys napadna na Polske niz ten jeden S.Syn Balcerowicz szkodzi teraz Polsce. Emigrnt Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 25.07.01, 08:50 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > Frijk, > Kilka tygodni nie pisalem nic na tym forum. ale dzisiaj nie wyrtrzymuje. Ty czl > owieku nic nie > widzisz poza tym co Twoj bog Balcerowicz wyrabia i Ty to popierasz. Miedzy nim > i kilku > ktorzy z nim wspolpracuja zniszczycie Polske doszczetnie. Niedawno Polska pozyc > zyla > ponad 16 miliardow zlotych zeby splacic dlugi ktore Balcerowicz & Company zacia > gneli, > przez te sztuczne wzmacnianie zlotowki. Nazwali to powiekszeniem deficytu, cos > w tym sensie... No wlasnie to co piszesz to jest TOTALNY ABSURD. Pytanie tylko w jkai sposob mozna sie tak otumanic. Deficyt budzetowy zostal spowodowany przez 1) rzad ktory uchwalil nierealistyczny budzet (budzil potezne watpliwosci), 2) slabsza koniunkuture na swiecie. RPP/Balcerowicz nie z tym nic wspolnego. RPP dzieki zrecznej polityce zapobiegla wybuchowi poteznego kryzysu, takiego jak w Turcji czy ostatnio w Argentynie. > Rolnik ma absolutna racje, ze tacy jak Balcerowicz i oczewiscie W.P. Frijk nisz > cza kompletnie > polska ekenomie. Co Ty za bzdury piszesz ze ludzie w supermakietach kupuja tow > ary lepsze > i tansze. Lepsze czasem, tansze nigdy, bo to sa dotowane towary, tak nawet te > Yogurty > francuskie sa dodowane! Bzdury - cena dotacji mleka w jogurcie jest marignalna w sotsunku do kosztow. Mleko w Polsce powinnno byc i tak o wiele tansze wskutek nizszych kosztow produkcji! > polskia kielbasa w tym supermarkiecie napewno nie jest opodatkowana > bo jest sprzedawana w supermarkiecie nie polskim, "ktory sie jak dotad rozwij > a...", wiec jest zwolniony od podatkow. Klient w supermarkecie ma wiec do wyboru rozne kielbasy i kupuje te ktore maja najlepsza jakosc/cene. Klient nie chce zeby robiono go jajo i zmuszano przez monopol do kupowania drogo i zlej jakosci.Ekonomia rynkowa oparta jest na konkurencji, nie? > Co do mercedesow: Tu chodzi o to idioto zeby te Mercedesy, te Audi, t > e te BMW, te Volvo byly wyrabiane w Polsce a nie w Niemczech czy Szwecji. W > Polsce jezdza w Polsce buduja! Bzdura kompletna. Globalne koncerny takie Mercedesy i BMW uznaly w trosce o zyski swoich wlascicieli (akcjonariuszy) ze w Polska nie jest odpowiednim miejscem na to. Na przyklad z tego powodu ze blisko sa ich fabryki w Niemczech. Era budowania na miejscu sie skonczyla, to bylo 40 lat temu. Teraz jest era globalizacji produkcji bo konsumenci CHCA KUPOWAC JAK NAJTANIEJ wiec trzeba redukowac koszty w skali globalnej. >Nie patrz sie idioto na Niemcow, Anglikow, Amerykanow, Francuzow czy > Wlochow jak oni doszli do wielkiej i zorganizowanej ekenomij swoich krajow. Pomylily ci sie czasy. Oni budowali ekonomie w innych warunkach.Teraz ekonomia musi byc konkurencyjna na SKALE SWIATOWA. Budowanie zamknietej ekonomii to strata pieniedzy. Nawet Japonia ma teraz ogromne problemy z tego powodu ze ich ekonomia byla za malo przejrzysta. > Bierz przyklad z tych co konkuruja z nimi, jak kraje Azji wschodniej tak zwany > East Asia Rim, Poludniowej i Centralnej Ameryki i postepuj z potegami Wielkich > Siedmiu tak jak Chiny, Koreja, Indonezja, Meksyko, Brazylia, Indie. No wlasnie. Meksyk? - Rowzija sie dzieki OTWARCIU ekonomii i inwestycjom z Ameryki.Brazylia, Indie, Indonezja to chaos musza sie wiecej otworzyc. Korea ma duze problemy strukturalne, tez musi sie otworzyc bardziej. > Nie pisz mi nic o Free Market Economy, bo tego nie ma i dlugo a moze nigdy nie > bedzie. A jesli jest to tylko w Twojej w glowie podczas Twojego mokrego snu, > jesli jeszcze mozesz...Free Market Ekonomy jest tylko dla tych, > ktorzy pokazuja swoja sile ekonomiczna. Im, to jest krajom zachodu mozna dotowa > c, (nie mow mnie ze nie dotuja), a nam nie wolno, a dlaczego? Polska jest krajem w bardzo slabej pozycji z powodu BRAKU KAPITALU i zmaknietej ekonomii. Musi wiec stwarzac jak najlepsze warunki by to zmienic. Niedlugo Polska bedzie w Unii i nie bedzie problemu dotacji - pozostanie natomiast problem braku konkurencyjnosci. > Jesli sie czujesz Polakiem i masz wplyw u takich wrogow Polski > jak Balcerowicz (bo on teraz jest najwiekszym wrogiem Polski) to wplyn na tego > S.Syna zeby obnizyl procenty na pozyczki, Haha, czyli Balcerowicz mialby doprowadzic do: 1. DUZEJ INFLACJI 2. LAWINOWEGO ZACIAGANIA KREDYTOW 3. POTEZNEGO WZROSTU DEFICYTU HANDLU ZAGRANICZNEGO 4. GWALTOWNEGO SPADKU KURSU ZLOTOWKI i w konsekwencji do wybuchu kolosalnego kryzysu? Tego NIKT rozsadnie myslacy nie zrobi. Zobacz co sie dzieje w ostatnich tygodniach w Argentynie to zrozumiesz o co chodzi. > i podniosl podatki na wszystkie dotowany wyroby zagraniczne. Sto piecdziesiat > dywizyj rosyjskich mniej szkody urzadzi w Polsce jesli kiedys napadna na Polske niz ten jeden S.Syn Balcerowicz szkodzi teraz Polsce. > Emigrnt No tak, wyszlo szydlo z worka. Ty chcialbys zeby w Polsce byla komuna, a najlepiej jakas wojna. Zeby byly biedne obdrapane sklepiki a nie porzadne hipermarkety zawalone towarem wsrod ktorego uwija sie tlum wesolych konsumentow. Zeby nie bylo porzadnych salonow samochodowych wszystkich marek tylko auta marki Syrena. Wszystko bedzie jednak inaczej niz w twojej chorej wyobrazni. Ja moge ci przedstawic konkretny scenriusz: 2004-5 - Polska w Unii, 2008-10(12) - Polska wlacza sie do euro i do strefy Schengen. Znikaja granice, zlotowka, Balcerowicz i RPP. I wtedy nareszcie rozmowy na temat zlotowki stana sie bez sensu hehe. Czyli ty sie pomyliles, nie ta epoka. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 25.07.01, 18:15 Twoje pierwsza seria: "Nierealistyczny budzet, Slabsza koniunktura w swiecie"... Pozostalosci z systemu komunistycznego, pensje, ZUS, i inne zapomogi wymagaja mase funduszow, ktore realnie powinne przyjsc z podatkow. Brak pracy, brak rozwoju biznesow, eliminuje podatki. W kazdym normalnym panstwie ponad 60% ludzi pracuje w tak zwanych malych przedsiebiorstwach. Zeby rozwinac ten maly biznes potrzebne sa pozyczki, ktore zablokowal Balcerowicz podnoszac je do ponad 20 plus procent. Brak biznesu, brak pracy, rezultat brak podatkow zeby pokryc te pensje, ZUS i t.d. Powiedzialem Ci nie mow nic o Turcji i o Argentynie. To sa zupelnie skorumpowane kraje. Koniunktura swiatowa nie ma nic w spolnego z ekonomia w Polsce. Co do jogurtu i innych wyrobow z Francji, sprzedawane w supermakietach sa nie tylko dotowane ale tez sa nie opodatkowane. Nastepne "Pomylily Ci sie czasy": Polska jak i kazdy inny kraj jak Polska dla "wielkich ekonomij" jest przede wszystkim rynkiem zbytu. Nigdy nie pisana regula w swiatowym handlu jest: 1) 100% export z kraju produkujacego do kraju kupujacego; jesli to jest mozliwe 2) Z braku rownowagi wymiany towarow miedzy dwoma krajami, zaklada sie spolki w kraju importu, zazwyczaj wiekszosc wlasnosci takiej spolki jest przedsiebiorstwo bogatego kraju. Teraz to sie dzieje w Chinach, na wielka skale. 3) W najgorszym wypadku przedsiebiorstwo kraju exportujacego zaklada spolke w kraju importu gdzie wiekszosc wlasnosci przedsiebiorstwa nalezy do przedstawicieli kraju importu. Polska teraz jest w punkcie 1) powyzej, a powinna byc w punkcie 2) i daleko rozwinieta. To co powyzej pisze jest praktykowane na calym swiecie. Japonczycy maja fabryki Tajoty, Hondy, i innch w Stanach Zjednoczonych. To samo jest z Niemcami. Amerykanie maja potezne przedsiebiorstwa w Angli, we Wloszech, w Niemczech, nawet na Wegrzech. Dlaczego nie w Polsce? Dlatego ze do Polski moga exportowac. Polska nie blokuje tak jak Niemcy, Stany Zjednoczone, czy Japonia i inni. Obudz sie czlowieku na swiat realny. Te wielkie pozyczki, ktore Polska zaciaga z bankow Europy musza byc splacone albo w zlotych teraz, albo w Euro pozniej, z procentem i to wysokim. Nim Polska dojdzie do polaczenia sie z EU polska ekonomia musi sie podniesc, a nie obnizac sie z dnia na dzien, tak jak teraz to sie dzieje z powodow sztucznych kontroli fiskalnych. Emigrant 3) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dip.t-dialin.net 25.07.01, 23:51 Masz metlik w glowie. Na szczescie nikt Ciebie nie bedzie o to pytal, co zrobic, jak i kiedy. I chwala Bogu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 26.07.01, 09:41 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > Twoje pierwsza seria: > "Nierealistyczny budzet, Slabsza koniunktura w swiecie"... > Pozostalosci z systemu komunistycznego, pensje, ZUS, i inne zapomogi wymagaja m > ase funduszow, > ktore realnie powinne przyjsc z podatkow. Brak pracy, brak rozwoju biznesow, el > iminuje podatki. > W kazdym normalnym panstwie ponad 60% ludzi pracuje w tak zwanych malych przeds > iebiorstwach. > Zeby rozwinac ten maly biznes potrzebne sa pozyczki, ktore zablokowal Balcerowi > cz podnoszac je > do ponad 20 plus procent. Brak biznesu, brak pracy, rezultat brak podatkow zeby > pokryc te pensje, > ZUS i t.d. Tak, tylko dlaczego stope kredytow trzeba bylo podniesc? O tym nie wspominasz bo jest to niewygodna prawda: Wzrastajaca inflacja, deficyt handlowy, lawinowy wzrost kredytow. To grozilo katastrofa. Nawet teraz inflacja trzyma sie na poziomie 6% a deficyt hnadlowy jest na poziomie 5% czyli max bezpieczna wartosc. > Powiedzialem Ci nie mow nic o Turcji i o Argentynie. To sa zupelnie > skorumpowane kraje. > Koniunktura swiatowa nie ma nic w spolnego z ekonomia w Polsce. He he to swiadczy o twoim poziomie myslenia! > potezne przedsiebiorstwa w Angli, we Wloszech, w Niemczech, nawet na Wegrzech. > Dlaczego nie w Polsce? > Dlatego ze do Polski moga exportowac. Polska nie blokuje tak jak Niemcy, Stany > Zjednoczone, > czy Japonia i inni. Obudz sie czlowieku na swiat realny. Do Polski przyplynelo 50 mld $ kapitalu. Dlaczego nie wiecej. Bo inwestorzy wybieraja tam gdzie sa najlepsze mozliwosci. Dlatego na Wegry poszlo wiecej. Polska jest po prostu mniej konkurencyjna wobec Wegier, panuje opinia ze sila robocza jest gorsza, infrastruktura slabsza itd. > Te wielkie pozyczki, ktore Polska zaciaga z bankow Europy musza byc splacone al > bo w zlotych > teraz, albo w Euro pozniej, z procentem i to wysokim. Nim Polska dojdzie do pol > aczenia sie z EU > polska ekonomia musi sie podniesc, a nie obnizac sie z dnia na dzien, tak jak t > eraz to sie dzieje > z powodow sztucznych kontroli fiskalnych. Oczywiscie pozyczki ktore zaciaga rzad sa bardzo zlym objawem. Trzeba bedzie obnizyc wydatki rzadowe w przyszlych latach. Zapominasz ze Polska jest krajem w ktorym brakuje kapitalu. Najwazniejsze jest teraz zeby kapital przybywal. Z tego punkut widzenia perspektywy w Poslce nie sa zle bo w ciagu kilku lat Polska bedzie w Unii a potem dolaczy do euro waluty wiec warunki dla kapitalu beda sie poprawialy. Ale wymaga to by inflacja i deficyty byly niskie. Zla waluta i wysokie deficyty odstraszaja kapital. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 27.07.01, 04:20 Gość portalu: frijk napisał(a): > Tak, tylko dlaczego stope kredytow trzeba bylo podniesc? O tym nie wspominasz b > o > jest to niewygodna prawda: Wzrastajaca inflacja, deficyt handlowy, lawinowy wzr > ost > kredytow. To grozilo katastrofa. Nawet teraz inflacja trzyma sie na poziomie 6% > a deficyt hnadlowy jest na poziomie 5% czyli max bezpieczna wartosc. Pisalem Ci kiedys ze rozwoj ekonomiczny jest jak duze kolo zamachowe w maszynie. Trzeba szybkosc rozwoju kontrolowac. Nie drastycznie, ale tak zeby ani kolo nie odlecialo z osi, ani zeby nie stanelo. W tym jest sztuka. Teraz nawet Greenspan podpadl w Ameryce bo za ostro hamowal, to jest , w zeszlym roku podnosil procenty pozyczek (zdaje mi sie ze do 8 1/2%). I zahamowal ekonomie. Teraz pomimo tego ze obnizyl procenty pozyczkowe do 3 1/2% ekonomia nie ruszyla z miejsca. Ludzie nie kupuja. Z fabryk i ze sklepow z pracy zwalniaja. Wszyscy czekaja zeby sie cos ruszylo. Trzeba zaznaczyc ze Greenspan najpierw podnosil a potem obnizal procenty bardzo stopniowo. Ale zaszedl za wysoko z procentami gdy hamowal ekonomie, tez z obawy przed inflacja. Ale trzeba przyznac ze Greenspanowi o wiele lepiej idzie niz Balcerowiczowi. Bo bezrobocie w Stanach jest dalej lekko ponad 4%; w porownaniu z Polska to nie jest zle. Mam kolege w Stanach ktory co roku jezdzi do Polski. Kilka lat temu wymienil w Polsce 20,000 dolarow na zlote. Wlozyl te zlote, (powiedzmy 80000 zlotych), w Polskim banku. W tym roku jak przyjedzie do Polski zarobi 16% czyli 12800 plus zlotych. Nie placi zadnych podatkow. Czuje sie winny. Wiec wydaje wszystkie zarobione w tym banku pieniadze w kraju, oprocz kosztu biletow przejazdu do i z Polski. Ile takich jest z Niemiec, Belgii, Holandii, ktorzy trzymaja swoje marki, guldeny, franki w polskich bankach i nie wydaja ich w Polsce. A raczej ida do kantorow wymieniaja zarobione zlote na dolary i jada spowrotem do swojego kraju. Z drugiej strony moj kuzyn w Krakowie mial okazje kupic maly pensjonat dla starcow za 160,000 zlotych. Mial polowe. Pozyczka na druga polowe miala kosztowac 24% na rok. Nie dal rady tego rozwinac. Tu jest rzeczywista manipulacja pieniadzmi przez Balcerowicza. Ja do dzis nie rozumiem w jaki sposob Polska na tym dobrze wychodzi. > > Powiedzialem Ci nie mow nic o Turcji i o Argentynie. To sa zupelnie > > skorumpowane kraje. W Argentynie bylem kilka razy. Inflacja w jednym tygodniu pobytu byla ponad 10%. To samo widzialem w Brazylii. To nie znaczy ze swiat sie konczy. Po prostu wieksze sumy i nieruchomosci sa sprzedawane i kupowane za dolary. O Turcji nie bede tu mowil. Z nastepnym Twoim paragrafem zgadzam sie. To znaczy polski robotnik jest tak samo dobry albo lepszy niz kazdy inny w swiecie. Ale polskie zwiazki to na inwestycje biznesow z za granicy bardzo, bardzo,... ujemnie dzialaja. Poprostu ten ktory by inwestowal w Polsce boi sie zwiazkow jak diabel swieconej wody (zbraku innego powiedzenia). Ale to trzeba zmienic. Ja nie wiem jak. Ale dam Ci przyklad co ja nie dawno temu "dokonalem". W pewnym kraju przeprowadzilem inspekcje fabryki. W moim sprawozdaniu dalem mojemu kierownikowi zapewnienie ze fabryka funkcjonuje bardzo sprawnie. Maja dobrych i dobranych ludzi. Jedynie dyrektor fabryki zachowywal sie jak by ta fabryka do niego nie nalezala. Poniewaz dyrektor byl zasluzony, duzo dokonal, zasugierowalem zeby go awansowali, dali mu wiecej pieniedzy ale zadnych odpowiedzialnosci. Dali mu wczesna emeryture. Ale wyslali go do domu bardzo hucznie, dali mu bonusy, dobra pensje, i wszystko dobrze sie skonczylo. Nie wiem czy ten przyklad pomoze w honorowym tempie pozbyc sie zwiazkow w Polsce. Emigrant Twoje Zdanie: "Polska jest krajem gdzie brakuje kapitalu". Zgadzam sie z tym. Ale przyciaganie obcej waluty z za granicy metoda Balcerowicza jest a raczej bedzie bardzo kosztowne. Unia Europejska napewno duzo Polsce pomoze, ale pozyczone pieniadze musza byc splacone. Te pozyczki, ktore splacaja te wysokie procenty mojemu koledze z Ameryki i innym kosztuja mase pieniedzy. Ktos je musi splacic. Emigrant > > Koniunktura swiatowa nie ma nic w spolnego z ekonomia w Polsce. > > He he to swiadczy o twoim poziomie myslenia! > > > potezne przedsiebiorstwa w Angli, we Wloszech, w Niemczech, nawet na Wegrz > ech. > > Dlaczego nie w Polsce? > > Dlatego ze do Polski moga exportowac. Polska nie blokuje tak jak Niemcy, S > tany > > Zjednoczone, > > czy Japonia i inni. Obudz sie czlowieku na swiat realny. > > Do Polski przyplynelo 50 mld $ kapitalu. Dlaczego nie wiecej. Bo inwestorzy > wybieraja tam gdzie sa najlepsze mozliwosci. Dlatego na Wegry poszlo wiecej. > Polska jest po prostu mniej konkurencyjna wobec Wegier, panuje opinia ze > sila robocza jest gorsza, infrastruktura slabsza itd. > > > Te wielkie pozyczki, ktore Polska zaciaga z bankow Europy musza byc splaco > ne al > > bo w zlotych > > teraz, albo w Euro pozniej, z procentem i to wysokim. Nim Polska dojdzie d > o pol > > aczenia sie z EU > > polska ekonomia musi sie podniesc, a nie obnizac sie z dnia na dzien, tak > jak t > > eraz to sie dzieje > > z powodow sztucznych kontroli fiskalnych. > > Oczywiscie pozyczki ktore zaciaga rzad sa bardzo zlym objawem. Trzeba bedzie > obnizyc wydatki rzadowe w przyszlych latach. > > Zapominasz ze Polska jest krajem w ktorym brakuje kapitalu. Najwazniejsze jest > teraz zeby kapital przybywal. Z tego punkut widzenia perspektywy w Poslce nie s > a > zle bo w ciagu kilku lat Polska bedzie w Unii a potem dolaczy do euro waluty wi > ec > warunki dla kapitalu beda sie poprawialy. Ale wymaga to by inflacja i deficyty > byly niskie. Zla waluta i wysokie deficyty odstraszaja kapital. > > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 130.230.50.* 27.07.01, 09:44 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > Gość portalu: frijk napisał(a): > Pisalem Ci kiedys ze rozwoj ekonomiczny jest jak duze kolo zamachowe w maszyni > e. Trzeba szybkosc rozwoju kontrolowac. Nie drastycznie, ale tak zeby ani kolo > nie odlecialo z osi, ani zeby nie stanelo. W tym jest sztuka. Teraz nawet > Greenspan podpadl w Ameryce bo za ostro hamowal, to jest , w zeszlym roku > podnosil procenty pozyczek (zdaje mi sie ze do 8 1/2%). do 6.5%... > I zahamowal ekonomie. Teraz pomimo tego ze obnizyl procenty pozycz kowe > do 3 1/2% ekonomia nie ruszyla z miejsca. Ludzie nie kupuja. Z fabryk i ze skle > pow z pracy zwalniaja. Wszyscy czekaja zeby sie cos ruszylo. Trzeba zaznaczyc > ze Greenspan najpierw podnosil a potem obnizal procenty bardzo stopniowo. Ale > zaszedl za wysoko z procentami gdy hamowal ekonomie, tez z obawy przed > inflacja. Twoja znajomosc ekonomii jest na poziomie popularnych gazet. Greenspan zrobil mistrzowska robote w tym co sie DA ZROBIC. Ekonomia to nie jest motor w samochodzie gdzie jednym pedalme mozna wszystko regulowac. Zapominasz ze Ameryka miala ogromny boom, kursy akcji i kredyty wzrosly niesamowicie. Deficyt bilansu handlowego jest gigantyczny. Gdyby to sie tak dalej cignelo bylby znow Wielki Kryzys. Teraz ekonomia byc moze przejdzie lagodnie do normalnego wzrostu. > Ale trzeba przyznac ze Greenspanowi o wiele lepiej idzie niz Balcerowiczowi. Bo > bezrobocie w Stanach jest dalej lekko ponad 4%; Wlasnie. Tylko to nie Greenspanowi idzie lepiej: to amerykanska ekonomia przeszla konska kuracje od czasow Cartera. Chcac porownac co robi Blacerowicz musisz sie cofnac do konca czasow Cartera. Ile wetedy wynosila stopa procentowa i bezrobocie? > w porownaniu z Polska to nie jest zle. Mam kolege w Stanach ktory co roku jezdz > i do Polski. Kilka lat temu wymienil w Polsce 20,000 dolarow na zlote. Wlozyl > te zlote, (powiedzmy 80000 zlotych), w Polskim banku. W tym roku jak przyjedzie > do Polski zarobi 16% czyli 12800 plus zlotych. Nie placi zadnych podatkow. > Czuje sie winny. Wiec wydaje wszystkie zarobione w tym banku pieniadze w kraju, > oprocz kosztu biletow przejazdu do i z Polski. Ile takich jest z Niemiec, Belgi > i, Holandii, ktorzy trzymaja swoje marki, guldeny, franki w polskich bankach > i nie wydaja ich w Polsce. A raczej ida do > kantorow wymieniaja zarobione zlote na dolary i jada spowrotem do swojego kraj > u. Z drugiej strony moj kuzyn w Krakowie mial okazje kupic maly pensjonat dla > starcow za 160,000 zlotych. Mial polowe. Pozyczka na druga polowe miala > kosztowac 24% na rok. Nie dal rady tego rozwinac. Akurat dales dobre przyklady! Twoj znajomy dal kapital do banku komercyjnego. Bank pozyczyl kuzynowi. Dopoki bank robi na tych operacjach ZYSK wszystko jest w najlepszym porzadku. Twoj znajomy czuje sie winny bo NIE ZNA EKONOMII. On dal swoj kapital na wysoki procent do kraju i banku O WYSOKIM RYZYKU. Moze sie zdarzyc ze zlotowka straci 50% albo bank zbankrutuje. Wtedy on straci pieniadze. Z kolei na razie twoj kuzyn stracil, moze tez i bank na nim stracil. Dopoki bank jako calosc nie ma strat jest OK. Stratny jest tylko twoj kuzyn ktory nie dostanie wiecej kredytu albo beda go dluzej badac. W warunkach wysokich stop bank pozycza mniej i na cele ktore powinny przyniesc wysoki zysk zeby splacic kredyt. Przede wszytkim zas spadaja kredyty na CELE KONSUMPCYJNE. To ogranicza inflácje i import a wiec deficyt handlowy. Niestety ogranicza tez konsumpcje a wiec powoduje wzrost bezrobocia. W ekonomii nie da sie osiagnac wszystkiego dobrego na raz. > To jest > rzeczywista manipulacja pieniadzmi przez Balcerowicza. Ja do dzis nie rozumiem > w jaki sposob Polska na tym dobrze wychodzi. Jeszcze raz: Sprawdz ile wynosily stopy w USA za Cartera. Jak USA mogly wtedy dobrze na tym wychodzic? To co robi Balcerowicz robilby kazdy odpowiedzialny bankier na Zachodzie. I on robi co moze ale w ekonomii nie wszystko jest sterowalne jednym joystickiem. Na przyklad Greenspan stoi teraz przed baaardzo duzym problemem. Obnizajac dalej stopy moze doprowadzic do wzrostu inflacji. Wtedy bedzie musial albo podwyzszyc stopy co spowoduje zahamowanie aktywnosci albo nie bedzie robil nic co spowoduje ze ekonomia bedzie spadac w sposob niekontrolowany. > W Argentynie bylem kilka razy. Inflacja w jednym tygodniu pobytu byla ponad 10% > . To samo > widzialem w Brazylii. To nie znaczy ze swiat sie konczy. Po prostu wieksze sumy > i nieruchomosci > sa sprzedawane i kupowane za dolary. O Turcji nie bede tu mowil. Nie mow co bylo kiedys w Argentynie i Brazylii. Zobacz doniesienia z ostatnich tygodni. Argentyna moze spowodowac kryzys na skale swiatowa bo ma 120 mld $ dlugu i nie ma czym placic - kapital uciekl. Sytuacja Polski jest jak na razie inna - kapital przyplywa, np. od twojego kumpla. > przyklad co ja nie dawno temu "dokonalem". W pewnym kraju przeprowadzilem inspe > kcje fabryki. > W moim sprawozdaniu dalem mojemu kierownikowi zapewnienie ze fabryka funkcjonuj > e bardzo > sprawnie. Maja dobrych i dobranych ludzi. Jedynie dyrektor fabryki zachowywal s > ie jak by ta fabryka > do niego nie nalezala. Poniewaz dyrektor byl zasluzony, duzo dokonal, zasugiero > walem zeby go > awansowali, dali mu wiecej pieniedzy ale zadnych odpowiedzialnosci. Dali mu wcz > esna emeryture. > Ale wyslali go do domu bardzo hucznie, dali mu bonusy, dobra pensje, i wszystko > dobrze sie skonczylo. > Nie wiem czy ten przyklad pomoze w honorowym tempie pozbyc sie zwiazkow w Polsc > e. Problem zwiazkow nie jest tylko problemem w Polsce. W wiekszosci Europy zwiazki sa silne. Tak samo sprawy socjalne, zasilki, urlopy, zwolnienia sa tak uregulowane ze ztrudnia sie ludzi bardzo ostroznie. Dlatego w calej EUropie wzrost miejsc pracy jest slaby. W Polsce sa kolosalne problemy strukturalne: Hutnictwo, gornictwo, koleje i inne przemysly zatrudnialy mase ludzi ktorych nie mozna wyrzucic na bruk w jeden dzien. A wiec kosztem ogromnych wydatkow powoli sie je redukuje i likwiduje. Ten proces moze jeszcze potrwac 10 lat. > Twoje Zdanie: "Polska jest krajem gdzie brakuje kapitalu". Zgadzam sie z tym. A > le przyciaganie > obcej waluty z za granicy metoda Balcerowicza jest a raczej bedzie bardzo koszt > owne. Unia Europejska > napewno duzo Polsce pomoze, ale pozyczone pieniadze musza byc splacone. Te pozy > czki, ktore > splacaja te wysokie procenty mojemu koledze z Ameryki i innym kosztuja mase pie > niedzy. Ktos > je musi splacic. Splaca je ci co zaciagaja kredyty. Pomimo bardzo wysokich stop kredyty nadal sa pobierane w niemalej skali. Banki udzielaja tez kredytow w dolarach i euro na niskich stopach, ale te kredyty sa obciazone ryzykiem zmainy kursu. Pamietaj ze banki w Polsce sa w wiekszosci wlasnoscia bankow zagranicznych. Wiec dopoki one nie maja strat wszystko jest w porzadku. Natomiast groznym zjawiskiem jest deficyt budzetu panstwa i on musi byc ograniczony. ALe to nie jest sprawa Balcerowicza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 27.07.01, 09:48 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > Gość portalu: frijk napisał(a): > Pisalem Ci kiedys ze rozwoj ekonomiczny jest jak duze kolo zamachowe w maszyni > e. Trzeba szybkosc rozwoju kontrolowac. Nie drastycznie, ale tak zeby ani kolo > nie odlecialo z osi, ani zeby nie stanelo. W tym jest sztuka. Teraz nawet > Greenspan podpadl w Ameryce bo za ostro hamowal, to jest , w zeszlym roku > podnosil procenty pozyczek (zdaje mi sie ze do 8 1/2%). do 6.5%... > I zahamowal ekonomie. Teraz pomimo tego ze obnizyl procenty pozycz kowe > do 3 1/2% ekonomia nie ruszyla z miejsca. Ludzie nie kupuja. Z fabryk i ze skle > pow z pracy zwalniaja. Wszyscy czekaja zeby sie cos ruszylo. Trzeba zaznaczyc > ze Greenspan najpierw podnosil a potem obnizal procenty bardzo stopniowo. Ale > zaszedl za wysoko z procentami gdy hamowal ekonomie, tez z obawy przed > inflacja. Twoja znajomosc ekonomii jest na poziomie popularnych gazet. Greenspan zrobil mistrzowska robote w tym co sie DA ZROBIC. Ekonomia to nie jest motor w samochodzie gdzie jednym pedalme mozna wszystko regulowac. Zapominasz ze Ameryka miala ogromny boom, kursy akcji i kredyty wzrosly niesamowicie. Deficyt bilansu handlowego jest gigantyczny. Gdyby to sie tak dalej cignelo bylby znow Wielki Kryzys. Teraz ekonomia byc moze przejdzie lagodnie do normalnego wzrostu. > Ale trzeba przyznac ze Greenspanowi o wiele lepiej idzie niz Balcerowiczowi. Bo > bezrobocie w Stanach jest dalej lekko ponad 4%; Wlasnie. Tylko to nie Greenspanowi idzie lepiej: to amerykanska ekonomia przeszla konska kuracje od czasow Cartera. Chcac porownac co robi Blacerowicz musisz sie cofnac do konca czasow Cartera. Ile wetedy wynosila stopa procentowa i bezrobocie? > w porownaniu z Polska to nie jest zle. Mam kolege w Stanach ktory co roku jezdz > i do Polski. Kilka lat temu wymienil w Polsce 20,000 dolarow na zlote. Wlozyl > te zlote, (powiedzmy 80000 zlotych), w Polskim banku. W tym roku jak przyjedzie > do Polski zarobi 16% czyli 12800 plus zlotych. Nie placi zadnych podatkow. > Czuje sie winny. Wiec wydaje wszystkie zarobione w tym banku pieniadze w kraju, > oprocz kosztu biletow przejazdu do i z Polski. Ile takich jest z Niemiec, Belgi > i, Holandii, ktorzy trzymaja swoje marki, guldeny, franki w polskich bankach > i nie wydaja ich w Polsce. A raczej ida do > kantorow wymieniaja zarobione zlote na dolary i jada spowrotem do swojego kraj > u. Z drugiej strony moj kuzyn w Krakowie mial okazje kupic maly pensjonat dla > starcow za 160,000 zlotych. Mial polowe. Pozyczka na druga polowe miala > kosztowac 24% na rok. Nie dal rady tego rozwinac. Akurat dales dobre przyklady! Twoj znajomy dal kapital do banku komercyjnego. Bank pozyczyl kuzynowi. Dopoki bank robi na tych operacjach ZYSK wszystko jest w najlepszym porzadku. Twoj znajomy czuje sie winny bo NIE ZNA EKONOMII. On dal swoj kapital na wysoki procent do kraju i banku O WYSOKIM RYZYKU. Moze sie zdarzyc ze zlotowka straci 50% albo bank zbankrutuje. Wtedy on straci pieniadze. Z kolei na razie twoj kuzyn stracil, moze tez i bank na nim stracil. Dopoki bank jako calosc nie ma strat jest OK. Stratny jest tylko twoj kuzyn ktory nie dostanie wiecej kredytu albo beda go dluzej badac. W warunkach wysokich stop bank pozycza mniej i na cele ktore powinny przyniesc wysoki zysk zeby splacic kredyt. Przede wszytkim zas spadaja kredyty na CELE KONSUMPCYJNE. To ogranicza inflácje i import a wiec deficyt handlowy. Niestety ogranicza tez konsumpcje a wiec powoduje wzrost bezrobocia. W ekonomii nie da sie osiagnac wszystkiego dobrego na raz. > To jest > rzeczywista manipulacja pieniadzmi przez Balcerowicza. Ja do dzis nie rozumiem > w jaki sposob Polska na tym dobrze wychodzi. Jeszcze raz: Sprawdz ile wynosily stopy w USA za Cartera. Jak USA mogly wtedy dobrze na tym wychodzic? To co robi Balcerowicz robilby kazdy odpowiedzialny bankier na Zachodzie. I on robi co moze ale w ekonomii nie wszystko jest sterowalne jednym joystickiem. Na przyklad Greenspan stoi teraz przed baaardzo duzym problemem. Obnizajac dalej stopy moze doprowadzic do wzrostu inflacji. Wtedy bedzie musial albo podwyzszyc stopy co spowoduje zahamowanie aktywnosci albo nie bedzie robil nic co spowoduje ze ekonomia bedzie spadac w sposob niekontrolowany. > W Argentynie bylem kilka razy. Inflacja w jednym tygodniu pobytu byla ponad 10% > . To samo > widzialem w Brazylii. To nie znaczy ze swiat sie konczy. Po prostu wieksze sumy > i nieruchomosci > sa sprzedawane i kupowane za dolary. O Turcji nie bede tu mowil. Nie mow co bylo kiedys w Argentynie i Brazylii. Zobacz doniesienia z ostatnich tygodni. Argentyna moze spowodowac kryzys na skale swiatowa bo ma 120 mld $ dlugu i nie ma czym placic - kapital uciekl. Sytuacja Polski jest jak na razie inna - kapital przyplywa, np. od twojego kumpla. > przyklad co ja nie dawno temu "dokonalem". W pewnym kraju przeprowadzilem inspe > kcje fabryki. > W moim sprawozdaniu dalem mojemu kierownikowi zapewnienie ze fabryka funkcjonuj > e bardzo > sprawnie. Maja dobrych i dobranych ludzi. Jedynie dyrektor fabryki zachowywal s > ie jak by ta fabryka > do niego nie nalezala. Poniewaz dyrektor byl zasluzony, duzo dokonal, zasugiero > walem zeby go > awansowali, dali mu wiecej pieniedzy ale zadnych odpowiedzialnosci. Dali mu wcz > esna emeryture. > Ale wyslali go do domu bardzo hucznie, dali mu bonusy, dobra pensje, i wszystko > dobrze sie skonczylo. > Nie wiem czy ten przyklad pomoze w honorowym tempie pozbyc sie zwiazkow w Polsc > e. Problem zwiazkow nie jest tylko problemem w Polsce. W wiekszosci Europy zwiazki sa silne. Tak samo sprawy socjalne, zasilki, urlopy, zwolnienia sa tak uregulowane ze ztrudnia sie ludzi bardzo ostroznie. Dlatego w calej EUropie wzrost miejsc pracy jest slaby. W Polsce sa kolosalne problemy strukturalne: Hutnictwo, gornictwo, koleje i inne przemysly zatrudnialy mase ludzi ktorych nie mozna wyrzucic na bruk w jeden dzien. A wiec kosztem ogromnych wydatkow powoli sie je redukuje i likwiduje. Ten proces moze jeszcze potrwac 10 lat. > Twoje Zdanie: "Polska jest krajem gdzie brakuje kapitalu". Zgadzam sie z tym. A > le przyciaganie > obcej waluty z za granicy metoda Balcerowicza jest a raczej bedzie bardzo koszt > owne. Unia Europejska > napewno duzo Polsce pomoze, ale pozyczone pieniadze musza byc splacone. Te pozy > czki, ktore > splacaja te wysokie procenty mojemu koledze z Ameryki i innym kosztuja mase pie > niedzy. Ktos > je musi splacic. Splaca je ci co zaciagaja kredyty. Pomimo bardzo wysokich stop kredyty nadal sa pobierane w niemalej skali. Banki udzielaja tez kredytow w dolarach i euro na niskich stopach, ale te kredyty sa obciazone ryzykiem zmiany kursu. Pamietaj ze banki w Polsce sa w wiekszosci wlasnoscia bankow zagranicznych. Wiec dopoki one nie maja strat wszystko jest w porzadku. Natomiast groznym zjawiskiem jest deficyt budzetu panstwa i on musi byc ograniczony. ALe to nie jest sprawa Balcerowicza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 29.07.01, 18:24 Niech bys nawet mial racje, ze te wysokie procenty "splacaja sie" (w co ja nie wierze), Bo zeby splacac tak wysokie procenty i obsluge (service) to trzeba by bylo zarabiac 100% a lbo wyzej. Nie wiem ile w Polsce takich byznesow istnieje, moze Ci co handluja narkotykami albo ci co kupuja rzeczy z za granicy na kilogramy, naklejaja nowe metki i sprzedaja jako nowe, oryginalne, specjalne wyroby??? Normalny smiertelnik, ktory ma checi, werwe i 40% wlasnych zasobow do otworzenia byznesu, powinien miec dostep do pozyczek tanszych niz 20% plus. Taki maly byznes zatrudni minimum 2 do 10 ludzi, albo wiecej . Ci zatrudnieni zarabiaja i placa do rzadu a nie pobieraja zapomogi od rzadu. Pomnoz to przez kilkaset tysiecy i bezrobocia nie ma. Naturalnie takich pozyczek nie mozna dawac poblazliwie. Trzeba takiego Enterpreneur''a sprawdzic, czy ma odpowiednie zabezpieczenie, tak zeby bank nie stracil. Sa rozne sposoby kontrolowania wartosci zlotowki i innych odmian ekonomii w kraju. Emigrant Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 30.07.01, 08:07 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > Niech bys nawet mial racje, ze te wysokie procenty "splacaja sie" (w co ja nie > wierze), Bo zeby splacac tak wysokie procenty i obsluge (service) to trzeba by > bylo zarabiac 100% albo wyzej. Nie wiem ile w Polsce takich > byznesow istnieje, moze Ci co handluja narkotykami albo ci co kupuja rzeczy z z > a granicy na kilogramy, naklejaja nowe metki i sprzedaja jako nowe, oryginalne, > ecjalne wyroby??? A widzisz nie masz dokladniejszego obrazu jak sie kombinuje z kredytami w Polsce. Otoz wysoka stopa nie oznacza ze wszyscy biora kredyty na takim poziomie. Na przyklad firmy samochodowe sprzedaja auta na nizszy procent. Sa tez inne kredyty preferencyjne. Dodajmy do tego ze duzo firm tez bierze kredyty.Jak? Otoz duzy podmiot a nawet i konsumenci zaciagaja kredyty w euro/$. Stopa jest wtedy o wiele nizsza - ale oczywiscie bank ponosi duze ryzyko. Banki tez przesuwaja kapital z walut zachodnich na akcje kredytowa w zlotowkach. Graja na wysokim ryzyku w nadziei na dobry zysk. Tak jak twoj kumpel co wrzucil pieniadze do banku w Polsce. Przypomina mi to tych co kiedys grali na gieldzie w Warszawie z Ameryki. Byli dumni z zyskow i pomocy jaka swiadcza rozwijajacej sie ekonomii. Potem jak wszystko stracili to krzyczeli "Polacy to sk..., zlodzieje, warszawska gielda to mafia, komuna tam rzadzi" itd. Zapomnieli tylko ze grali na duze ryzyko. Wytlumacz to swojemu kumplowi zeby w razie czego nie przeklinal "Polakow" tylko siebie hehe. Wysokie stopy odstraszaja pozyczki czysto konsumpcyjne lub przedwsieziecia malo rentowne lub ryzykowne. Okazuje sie ze nacisk na branie kredytow w Polsce jest tak duzy ze nawet przy poteznym ryzyku chetnych nie brakuje. Szczegolnie duze zagrozenie robia firmy ktore wziely mase kredytow w walutach zachodnich. >Normalny smiertelnik, ktory ma checi, werwe > i 40% wlasnych zasobow do otworzenia byznesu, powinien miec dostep do pozyczek > tanszych niz 20% plus. > Taki maly byznes zatrudni minimum 2 do 10 ludzi, albo wiecej . Ci zatrudnieni > zarabiaja i placa do rzadu a nie > pobieraja zapomogi od rzadu. Pomnoz to przez kilkaset tysiecy i bezrobocia nie > ma. > Naturalnie takich pozyczek nie mozna dawac poblazliwie. Trzeba takiego Enterpre > neur''''a sprawdzic, czy ma > odpowiednie zabezpieczenie, tak zeby bank nie stracil. Sa rozne sposoby kontrol > owania wartosci zlotowki i > innych odmian ekonomii w kraju. Pewnie ze byloby super gdyby poczatkujacy biznes dostawal kredyty na 10% a najlepiej na 5% lub 1%. Tylko pytanie SKAD WZIAC NA TO KAPITAL? Tobie wydaje sie ze kredyty mozna dowolnie generowac. Tymczasem kredyt ma wartosc w stosunku do inflacji i deficytu bilansu handlowego. Rozdajac nieograniczenie kredyty spowoduje sie wzrost inflacji ktory bedzie podjadal wartosc kredytu a wzrost deficytu spowoduje zalamanie waluty. Natomiast aktualnie w warunkach polskich pojawil sie z duzym nasileniem inny grozny problem: zatory platnicze czyli brak liquidity. Budzet panstwa ma trudnosci platnicze wiec nie placi za rachunki. Sektor prywatny tez ma problemy z platnosciami. To moze byc bardzo grozne - wiec prawdopodobnie zmusi nastepny rzad do kompletnej zmiany polityki i po porstu zacznie sie drukowanie pieniedzy. Jest to oczywiscie zle ale w obecnej sytuacji moze byc to jedyne wyjscie. Innymi slowy moze sie okazac ze ekonomia w Polsce jest za slaba na to by miec porzadny pieniadz. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 195.116.155.* 29.07.01, 19:52 Panie Frijn, Z radoscia stwierdzam, ze jest Pan niezwykle przekonywujacy. Z radoscia, bo mowi pan, ze jest dobrze. Jednakze ze smutkiem stwierdzam, ze 1) wywaza Pan otwarte drzwi 2) w Pana rozumowaniu jest sporo luk. Wywaza Pan otwarte drzwi, bo wiekszosc ludzi na tej liscie zgadza sie, ze w gospodarce potrzebna jest konkurencja i pewna otwartosc, a Polska potrzebuje kapitalu. Nikt tez nie przeczy, ze Balcerowicz jest na tyle inteligentnym facetem, zeby przyswoic sobie pare elementarnych praw makroekonomii. Np.: wysoka inflacja i wysoki deficyt -> wysokie stopy. Problemy zaczynaja sie jednak w szczegolach. Pan pisze, ze kazdy kapital jest nam potrzebny. My mowimy, ze kapital w supermarketach i sieciach dystrybucji nie daje trwalych podstaw wzrostu. Malo tego - powiekszac moze deficyt obrotow biezacych! Pan mowi - sprzedac wszystko jak najszybciej. My mowimy - sprzedac tak, zeby na tym zyskac i sciagnac fabryki a nie montownie, nawet jesli trzeba to robic troche wolniej. Pan widzi ekonomie przez pryzmat 2-3 wskaznikow. A gdzie mikroekonomia? Np. lepiej byloby poprawic ustawodastwo, sprawnosc sadow i infrastruktury oraz poziom edukacji i sciagnac POWAZNYCH INWESTOROW W DZIEDZINIE NOWYCH TECHNOLOGII zamiast rozlewni CocaColi i sieci hipermarketow. Pan twierdzi, za szybka prywatyzacja byla dobra bo wygenerowala szybki wzrost gospodarczy. Tylko, czy ten wzrost nie byl podobny do tego w dekadzie gierkowskiej? Zadluzenie polskich firm w USD i Euro jest gigantyczne, poza tym sprzedalismy juz prawie wszystko, co bylo do sprzedania. Czy wyklucza Pan taki scenariusz: zbyt duza dziura w budzecie - spadek zaufania inwestorow - spadek wartosci zlotego (jak dlugo mozna placic takie odsetki?) - krach polskich firm, zadluzonych w USD - 3 lata recesji - opoznienie akcesji do UE o 3 lata - dalsze 3 lata recesji? jesli tak sie stanie, to czesc winy spadnie na tych, co sprzedawali za szybko, sztucznie stymulujac wzrost slabych i niefektywnych polskich firm, ktore zaraz popadaja. Innym niepokojacym polskim syndromem jest to, ze wsrod mlodych ludzi elite finansowa stanowia PRZEDSTAWICIELE HANDLOWI ZACHODNICH KONCERNOW. Wiekszosc ofert pracy w gazetach jest tez adresowana do nich... Czyli ludzie, ktorzy zwiekszaja nasz deficyt obrotow biezacych i czesto poslugujac sie lapowkami eliminuja nasze mnie agresywne i slabiej dokapitalizowane firmy z rynku. Jednym slowem 10 lat szybkiej prywatyzacji wytworzylo przy okazji mnostwo problemow strukturalnych. Pisze Pan z zachwytem o efektywnosci handlu w hipermarketach. Owszem, towary tam sa moze i tansze, ale: 1) te firmy nie placa podatkow, a eliminuja z rynku male sklepy, ktore placily 2) lamia prawa pracownicze, czyli produkt jest tanszy na dzieki ciezszej i gorzej oplacanej pracy pracownikow. 3) zwiekszaja szkodliwa w polskich warunkach konsumpcje! Tj. uzywaja (coz - ich prawo) wyrafinowanych metod, zeby klienci kupili rzeczy im niepotrzebne 4) czesto sa kredytowani przez producentow, a zysk idzie poza Polske 5) przesadza pan, ze klienci w hipermarketach sa szczesliwi. Dla mnie przypominaja ludzi lekko oglupialych, miotajacych sie bez celu od polki do polki... Ale to juz inna kwestia. Caly czas pomija Pan, tak jak to robil balcerowicz, drazliwa kwestie struktury polskiego wzrostu gospodarczego. Jego podstawy sa kruchusienkie i oparte na sprzedazy majatku. Polscy ekonomisci jak gdyby byli slepi na potrzebe przyciagania naprawde intratnych inwestycji z dziedziny nowych technologii. Edukacja glupku! Poza tym patriotyzm. Obywatele wielkich gospodarek swiatowych kupuja dobre - bo nasze. My caly czas myslimy - kupie zachodnie bo lepsze. Nawet, jak nasze jest rownie dobre i tansze. na razie tyle Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 30.07.01, 04:38 Brawo Panie Fizyk! Emigrant Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 30.07.01, 08:21 Emigrant,frijk,fizyk-bardzo ciekawe podejscie do tematu.Az milo to czytac. Starcie Emigranta,ktory bardzo praktycznie podchodzi do wszystkich spraw ekonomicznuch-ze 100%teoretykiem jakim jest Frijk zmusilo mnie do napisania. Frijk napisal:panstwo bedzie musialo pozyczyc pieniadze na swoje obligacje i w ten sposob bedzie podwyzszalo realne oprocentowanie na rynku.A wiec stop procentowych nie da sie obnizyc za bardzo. Za to praktyk Emigrant wie ze obizenie stop % powoduje rozwoj gosp.a tym samym wiecej podatkow dla panstwa. Panstwo nie nusi splacac swojego zadluzenia z pozyczek bankowych na ponad 20%,skoro moze je splacac ze wzrostu podatkow po obnizeniu stop procentowych.To sa podstawy ekonomi zrozumiale dla wszystkich z Balcerowiczem i Frijk wlacznie.To jest to co zrobil Reagan po odejsciu Cartera. Niskie stopy procentowe nie musza rozkrecac inflacji,bo przeciez nikt w Polsce nie daje teraz kredytu na slowianskie niebieskie oczy.Trzeba przedstawic zabezpieczenie na kredyt i bank ma prawo to przejac gdy kredyt nie jest splacany.Jedyny problem jest w tym ze ludziska zaciagaja duzo kredytow konsumpcyjnych i to w wiekszosci na towary zagraniczne.Ale to rowniez mialo miejsce za Reagana i mimo wszystko Stany dzieki niemu stanely na NOGI,bo Carter zrujnowal gospodarke. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 30.07.01, 10:50 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Za to praktyk Emigrant wie ze obizenie stop % powoduje rozwoj gosp.a tym samym > wiecej podatkow dla panstwa. Panstwo nie nusi splacac swojego zadluzenia z > pozyczek bankowych na ponad 20%,skoro moze je splacac ze wzrostu podatkow po > obnizeniu stop procentowych.To sa podstawy ekonomi zrozumiale dla wszystkich z > Balcerowiczem i Frijk wlacznie. Tak, tylko w warunkach polskich naciski inflacyjne sa niezwykle silne. Jezeli przy stopie 20% inflacja jest 6% to znaczy ze stopy nie da sie obnizyc do rozsadnego poziomu bez natychmiastowego rozpetania duzej inflacji, nie? Przypomnijmy ze w Europie Zachodniej inflacja jest ok. 3% przy stopie 4.75% > To jest to co zrobil Reagan po odejsciu Cartera. > Niskie stopy procentowe nie musza rozkrecac inflacji,bo przeciez nikt w Polsce > nie daje teraz kredytu na slowianskie niebieskie oczy.Trzeba przedstawic > zabezpieczenie na kredyt i bank ma prawo to przejac gdy kredyt nie jest > splacany.Jedyny problem jest w tym ze ludziska zaciagaja duzo kredytow > konsumpcyjnych i to w wiekszosci na towary zagraniczne.Ale to rowniez mialo > miejsce za Reagana i mimo wszystko Stany dzieki niemu stanely na NOGI,bo Carter > zrujnowal gospodarke. Reagan rzeczywiscie ruszyl ekonomie poprzez potezny deficyt publiczny (zbrojenia) i platniczy. Ale nie mial on takiego problemu z inflacja jak jest w Polsce bo: - za Cartera inflacja zostala wyhamowana a ekonomia przeszla potezna restrukturyzacje (bezrobocie) - dolar jest taka waluta ze USA nie grozi mu deficyt bilansu platniczego bo wiele towarow kupuje sie w dolarach. Ogolnie mozna powiedziec ze swiat utrzymuje Ameryke finansujac deficyt w dolarach. Jest to jedno z szalenstw tego swiata. Ciekawe czy, kiedy i jak sie skonczy bo teoretycznie rzecz biorac nie mozna zyc do konca swiata na kredyt polegajacy na emisji waluty. Niestety Polska jest dalej na etapie Cartera. Zauwazmy ze zmniejsza sie liczba ztrudnionych ale szybko rosnie produktywnosc ekonomii. To powinno spowodowac ze z czasem zmniejsza sie naciski inflacyjne i stopy beda mogly spadac. Ale tutaj dochodzi problem finansow publicznych i zatorow platniczych ktore bedzie bardzo trudno uzdrowic. Moze wiec w koncu sie okazac ze konieczne bedzie drukowanie pieniedzy bo polska ekonomia jest zbyt slaba zeby miec porzadna walute. Moim zdaniem wytrwanie przy dotychczasowej polityce jeszcze przez kilka lat stworzyloby podstawy pod budowe silnej ekonomii i dolaczenia do euro. Nigdzie na swiecie nie udalo sie zbudowac dobrej ekonomii na slabej walucie, nie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle IP: *.proxy.aol.com 30.07.01, 20:48 Hi frijk. To Carter doprowadzil do wysokiej inflacji i wysokiego bezrobocia i mocnego dollara.Jaki wtedy byl syf w USA to malo kto pamieta i raczej nie chce pamietac.Polska jest teraz tak jak za Cartera bo akurat chce byc w tym miejscu. Co zrobil Reagan przy wysokiej inflacji? Obnizyl podatki oraz stopy procentowe. Tak,Volker byl wielki pies na inflacje i bal sie obnizac stop procentowych i to kosztowalo go prace.Trzeba miec jasno wyznaczony cel co sie chce osiagnac.No wiec w USA tym pierwszym i nadrzednym celem jest stworzenie maxymalnej ilosci nowych miejsc pracy.Kazdy prezydent chwali sie w swoim noworocznym przemowieniu o stanie panstwa ile to nowych miejsc pracy powstalo w ciagu ostatniego roku. Nie trudno sie domyslec ze wzrost miejsc pracy w sektorze prywatnym ,to to samo co wzrost dochodu narodowego,bo konkurencja nie pozwoli na spadek wydajnosci. A tu czytam polska gazete i na pierwszy plan co sie wybija:walka z inflacja. Sejm uchwalil budzet na 2002 rok z inflacja 5,1% zamiast planowanej poprzednio 5,5%.Kowalski taka gazete czyta i mozg mu sie lasuje panie frijk.On chce roboty ,a inflacja 5,1% czy 5,5% czy tez 6% to mu kolo d.. lata. W jaki sposob stworzyc nowe miejsca pracy? Pan wie rownie dobrze jak ja i kazdy maturzysta to zna.Poprzez obnizke stop procentowych,by biznes mogl zaciagac tani kredyt i zatrudnic nowych ludzi.Czesc ludzi a moze nawet i polowa zaciagnie kredyty konsumpcyjne i moze wydac je w duzej mierze na towary z importu.Ale identycznie bylo w Stanach w latach 1980 tych za Reagana.Doprowadzilo to do spadku dollara wobec innych walut-i nikt sie tym nie przejmowal-bo ludziska mieli prace,co jest najwazniejsze.Jest pan dobry frijk w kalkulacjach ekonomicznych,ale tak w Stanach jak i w Polsce najwazniejszy jest czynnik ludzki.Czlowiek po pierwsze musi miec prace,wtedy bedzie zadowolony z zycia,bedzie chetniej wydawal pieniadze na rozwoj wlasny a tym samym swojego kraju.Polska ekonomia to nic innego jak polityka strachu.Najtezsze mozgi ekonomiczne walcza z inflacja a Kowalski boi sie wydac troche grosza bo nie wie co te nieudaczniki jutro wymysla Spada liczba ludnosci w Polsce,bo Kowalski boi sie rozmnazac,niewiedzac co te nieudole jutro wymysla.Wszystkim wiadomo ze wysokie stopy procentowe sa po to by sciagnac krotkoterminowy kapital zagraniczny na latanie dziur w budzecie.A Balcerowicz po to jest w NBP by zlotowka byla mocna.Bo gdyby zloty tracil rocznie 20 % w stosunku do dolara ta nikt by nie sprzedawal doll za zlote by lokowac je w polskich papierach wartosciowych.Piszesz frijk :silny pieniadz to dobra ekonomia.Calkiem odwrotnie frijk dobra ekonomia tworzy silny pieniadz.Przykladem najbardziej jaskrawym jest tu Argentyna.Silny pieniadz jest efektem mocnej gospodarki-nigdy odwrotnie.Co zrobil Reagan gdy zastal wysokie bezrobocie i wysoka inflacje.Obnizyl podatki i stopy procentowe.Dollar oczywiscie spadl,japonce wykupili pol Ameryki.A co komu przeszkadza kto jest wlascicielem fabryki w Polsce-czy jest to niemiec ,belg czy francuz- co wazne to ze 95 % zalogi to Polacy.Silny pieniadz prowadzi prosto do bezrobocia.USA nigdy nie dbaly o mocnego dolara,ani nie interweniowaly na rynkach walutowych gdy dolar spadal-bo to nakreca produkcje i export. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle IP: *.dmi.tut.fi 31.07.01, 09:50 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Hi frijk. To Carter doprowadzil do wysokiej inflacji i wysokiego bezrobocia i > mocnego dollara.Jaki wtedy byl syf w USA to malo kto pamieta i raczej nie chce > pamietac.Polska jest teraz tak jak za Cartera bo akurat chce byc w tym miejscu. Nie wiem, czy zwalic wszystko na Cartera. Chyba jednak praprzyczyna bylo to ze ekonomia USA doszla wtedy do koniecznosci restrukturyzacji. Polska jest w trakcie restrukturyzacji ale oczywiscie o wiele powazniejszej. Tego typu restrukturyzacji nie da sie zrobic w krotkim czasie, wymaga co najmniej 20 a moze i 30 lat. Dlaczego? No bo np. mozna by teoretycznie zamknac caly Slask w jeden dzien ale praktycznie jest to niewykonalne i wobec tego przez kilkanascie lat trzeba to powoli likwidowac ponoszac ogromne koszty. > Co zrobil Reagan przy wysokiej inflacji? Obnizyl podatki oraz stopy procentowe. > Tak,Volker byl wielki pies na inflacje i bal sie obnizac stop procentowych i to > kosztowalo go prace.Trzeba miec jasno wyznaczony cel co sie chce osiagnac.No > wiec w USA tym pierwszym i nadrzednym celem jest stworzenie maxymalnej ilosci > nowych miejsc pracy.Kazdy prezydent chwali sie w swoim noworocznym przemowieniu > o stanie panstwa ile to nowych miejsc pracy powstalo w ciagu ostatniego roku. > Nie trudno sie domyslec ze wzrost miejsc pracy w sektorze prywatnym ,to to samo > co wzrost dochodu narodowego,bo konkurencja nie pozwoli na spadek wydajnosci. Porownywanie Polski do USA jest malo sensowne. Porownaj EUrope do USA i zobaczysz ze tez wyglada slabo z punktu tworzenia nowych miejsc pracy. Co zrobil w USA Reagan jest absolutnie wykluczone w Polsce niestety i nie moze byc uzyte w zadnym innym kraju. Reagan stworzyl impuls monetarny poprzez potezny deficyt budzetu i handlu. Ale to USA nie zaszkodzilo bo caly swiat wrzuca kapital do Ameryki i chetnie kupuje obligacje. Polaczenie deficytu budzetu i hnadlowego w polaczeniu z otwarta ekonomia mialo ten efekt ze inflacja byla niska. Niestety polska ekonomia nie ma takich warunkow. > A tu czytam polska gazete i na pierwszy plan co sie wybija:walka z inflacja. > Sejm uchwalil budzet na 2002 rok z inflacja 5,1% zamiast planowanej poprzednio > 5,5%.Kowalski taka gazete czyta i mozg mu sie lasuje panie frijk.On chce roboty > ,a inflacja 5,1% czy 5,5% czy tez 6% to mu kolo d.. lata. W jaki sposob > stworzyc nowe miejsca pracy? Pan wie rownie dobrze jak ja i kazdy maturzysta to > zna.Poprzez obnizke stop procentowych,by biznes mogl zaciagac tani kredyt i > zatrudnic nowych ludzi.Czesc ludzi a moze nawet i polowa zaciagnie kredyty > konsumpcyjne i moze wydac je w duzej mierze na towary z importu. No wlasníe tu jest amerykanski styl myslenia - a Amerykanie sa teraz Narodem Panow. Otoz w warunkach polskich obnizka stop prowadzi do natychmiastowego powaznego wzrostu inflacji i to nie o pol procent a o 5. Na dodatek jest duzy deficyt handlowy a waluty trzeba skads zdobyc, nie mozna dodrukowac $$$. No i niestety wzrost inflacji i deficytu doprowadzi do zalamania. Ostatnie przyklady to Argentyna i Turcja, Polska nie jest od nich zbyt daleko do gory. > Ale identycznie > bylo w Stanach w latach 1980 tych za Reagana.Doprowadzilo to do spadku dollara > wobec innych walut-i nikt sie tym nie przejmowal-bo ludziska mieli prace,co > jest najwazniejsze. Tak, tylko amerykanska ekonomia jest malo (a wtedy byla bardzo malo) uzalezniona od importu - jest w 90% samowystarczalna. To dlatego w EUropie wprowadzaja wspolna walute zeby tez miec taki luksus. > Jest pan dobry frijk w kalkulacjach ekonomicznych,ale tak w > Stanach jak i w Polsce najwazniejszy jest czynnik ludzki.Czlowiek po pierwsze > musi miec prace,wtedy bedzie zadowolony z zycia,bedzie chetniej wydawal > pieniadze na rozwoj wlasny a tym samym swojego kraju.Polska ekonomia to nic > innego jak polityka strachu.Najtezsze mozgi ekonomiczne walcza z inflacja a > Kowalski boi sie wydac troche grosza bo nie wie co te nieudaczniki jutro wymysl > a. No tak, tylko jak sie spojrzy po swiecie nie tylko z punktu widzenia Narodu Panow to widac ze wiekszosc slabych ekonomii ma duze bezrobocie, slaba walute, inflacje, deficyty i dlugi. Problem strategiczny jest jak sie z tego wyrwac? Jedna recepta jest zaczac od porzadnej waluty bo na zlej nic jeszcze nie zrobiono. jest stworzeni > Spada liczba ludnosci w Polsce,bo Kowalski boi sie rozmnazac,niewiedzac > co te nieudole jutro wymysla. To jest problem ogolnoeuropejski, malo zalezy od stopy zyciowej. Porownujac z USA trzeba by zapytac jak rozmnazaja sie WASP-y a ile przyrostu robia imigranci i niepismienni latino. > Wszystkim wiadomo ze wysokie stopy procentowe sa po to > by sciagnac krotkoterminowy kapital zagraniczny na latanie dziur w budzecie.A > Balcerowicz po to jest w NBP by zlotowka byla mocna.Bo gdyby zloty tracil > rocznie 20 % w stosunku do dolara ta nikt by nie sprzedawal doll za zlote by > lokowac je w polskich papierach wartosciowych.Piszesz frijk :silny pieniadz to > dobra ekonomia.Calkiem odwrotnie frijk dobra ekonomia tworzy silny > pieniadz.Przykladem najbardziej jaskrawym jest tu Argentyna.Silny pieniadz jest > efektem mocnej gospodarki-nigdy odwrotnie. Popatrz na to jak na bledne kolo: bez dobrego pieniadza nie ma dobrej ekonomii a bez dobrej ekonomii nie ma dobrego pieniadza. Od czego zaczac zeby sie z tego wyrwac. Skoro ze zlego pieniadza nie bedzie dobrej ekonomii, a ze zlej ekonomii nie wyjdzie dobry pieniadz wiec logiczny wniosek jest ze nalezy zaczac od pieniadza! > Co zrobil Reagan gdy zastal wysokie > bezrobocie i wysoka inflacje.Obnizyl podatki i stopy procentowe.Dollar > oczywiscie spadl,japonce wykupili pol Ameryki.A co komu przeszkadza kto jest > wlascicielem fabryki w Polsce-czy jest to niemiec ,belg czy francuz- co wazne > to ze 95 % zalogi to Polacy.Silny pieniadz prowadzi prosto do bezrobocia.USA > nigdy nie dbaly o mocnego dolara,ani nie interweniowaly na rynkach walutowych > gdy dolar spadal-bo to nakreca produkcje i export. No to juz bylo wyzej - USA sa Narodem Panow ktory finansuje reszta swiata, w ostatnich latach bylo tego za 400 mld $ rocznie deficytu handlowego. A poprzednio byl jeszcze potezny deficyt budzetu. Niestety Polska jest ubogim krajem ktory tez ma swoj udzial w dofinansowywaniu (np. placi za rope w $). Swiat jest crazy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle? IP: 213.38.92.* 31.07.01, 12:20 Pozwole sie wtracic w Wasza dyskusje. Drogi Macieju, piszesz ladnie o tym jak to bylo w USA. Ale jakby na to nie patrzec, to gospodarka amerykanska za czasow Cartera ciagle byla w lepszej sytuacji niz polska obecnie. Najwiekszym problemem polskiego rynku pracy nie sa obecnie wysokie stopy procentowe, ale strukturalny charakter bezrobocia. Polski rynek pracy jest sztywny, niedostosowany do zmieniajacej sie gospodarki. Ponadto kazdy pracodawca zatrudniajac pracownika musi placic ogromne sumy na fundusze socjalne. Aby w koncu sie cos na rynku pracy ruszylo, konieczne jest jego uelastycznienie, prowadzenie i dotowanie szkolen ulatwiajacych przekwalifikowanie. Czeka nas jeszcze bolesne dokonczenie restrukturyzacji przemyslu, co na pewno wywola nowa redukcje zatrudnienia. Piszesz ze poprzez tani kredyt biznes moze zatrudnic nowego pracownika.. ale kogo zatrudni? Gornika? Hutnika? Kto teraz otwiera kopalnie? Oczywiscie wielkim problemem jest bezrobocie wsord mlodych ludzi - 19-26 lat - ale jakie sa powody? Poza wysoka stopa procentowa, pracodawca ponosi ogromne koszty zatrudnienia nowej osoby, koszty szkolen zanim osoba taka zacznie byc w pelni produktywna, wiec oplaca mu sie trzymac obecnych pracownikow i nie zatrudniac nowych. Jesli chodzi natomiast o spadek wartosci dolara, to od lat USA maja ogromny deficyt handlowy ale sie tym nie przejmuja.. czemu? Bo jak juz frijk to powiedzial, wszyscy na swiecie chca dolary - wiekszosc rezerw walutowych innych panstw nominowana jest w dolarach, wiekoszosc platnosci w handlu zagranicznych takze dokonywana jest w dolarach, wiekszosc FDI dokonywana jest przez przedsiebiorstwa amerykanskie - caly swiat chce dolara, wiec USA drukuje dolary i wysyla je w swiat. Zreszta, poki co to statutowe zadanie RPP to duszenie inflacji.. po to ja zalozono, zeby prowadzila taka polityke monetarna, ktora prowadzi do zdlawienia inflacji. Juz mielismy sytuacje, ze roczna infacja wynosila kolo 7-8% (nie pamietam dokladnie), stopy procentowe poszly w dol, a rok pozniej nagle inflacja skoczyla nam do 11% (fakt ze nalozyl sie na to takze wzrost cen ropy). Ale ja pamietam czasy, kiedy ludzie w Polsce narzekali ze wszystklo co chwile drozeje.. co z tego ze mieli prace, jak i tak co chwile wszystko drozalo na tyle, ze ciezko sobie bylo na cokolwiek pozwolic, bo place nie nadazaly. I jeszcze jedno - Polska od jakiegos czasu jest w systemie plynnego kursu walutowego - tzn ze panstwo (NBP) zrezygnowalo z mozliwosci oddzialywania i ksztaltowania jego poziomu i jest on odzwierciedleniem tego co sie dzieje w polskiej gospodarce, ale za to moze prowadzic polityke monetarna. A jesli chcemy myslec o tym zeby wstapic do strefy euro, to najpierw musimy sprowadzic podstawowe wskazniki ekonomiczne do wymaganego przez EMU poziomu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alter Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle IP: 212.69.68.* 31.07.01, 14:51 W tej chwili to dobrze, bo oznacza, że mimo słabej gospodarki w kraju, zachód upatruje nas jako bazę wypadową na wschód - a ma się to nijak do naszeej gospodarki. Chociażby dlatego, że u nas nadal rządzi neo-nomenklatura postkomuchów - czyli względna gospodarka rynkowa. Co zagraniczny inwestor wyłoży to i tak konsumujemy to poprzez neokomunistyczny pseudo-wolny rynek. Będzie tak dopóki neokomuna będzie manewrować gospodarką przez silne czerwone lobby finansowe, działające tajnie pod przykrywką wtyk mafijnych UOP-lewaków za biernym wsparciem lewako-oficerów UOP i urzędników szczebla państwowego, dbające o dawne status-qvo zdenominowanych urzędów centralnych. Dzięki grubej kresce będzie to się ciągnąć w nieskończoność, jeśli tej neo- nomenklatury nie zweryfikuje się przez pożądną ustawę lustracyjną. Należałoby to rozpocząć od UOP, ucinając łeb neokomuchowej ośmiornicy, tak jak to zaczynał robić Kaczyński. Inaczej czeka nas tkwienie w zapaści nomenklaturowego postkomuchowego wolnego rynku, bardzo kruchego skoro skarb jest pusty. Bez prawdziwej lustracji nigdy nie wyjdziemy z błędnego koła czerwono-nomenklaturowego rynku, manipulowanego wzdłóż i w szerz przez potężne czerwone lobby na samych wyżynach władzy. Każdemu Ministrowi Finansów, może co najwyżej zakręcić się w głowie, w zależności od obrotów tego koła. Wyobrażam sobie co będzie po wyborach, gdy puszczą wszelkie hamulce, z prawa. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K.K. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle IP: 212.69.68.* 31.07.01, 16:47 Gość portalu: Alter napisał(a): > W tej chwili to dobrze, bo oznacza, że mimo słabej gospodarki w kraju, zachód > upatruje nas jako bazę wypadową na wschód - a ma się to nijak do naszeej > gospodarki. Chociażby dlatego, że u nas nadal rządzi neo-nomenklatura > postkomuchów - czyli względna gospodarka rynkowa. Co zagraniczny inwestor > wyłoży to i tak konsumujemy to poprzez neokomunistyczny pseudo-wolny rynek. > Będzie tak dopóki neokomuna będzie manewrować gospodarką przez silne czerwone > lobby finansowe, działające tajnie pod przykrywką wtyk mafijnych UOP-lewaków za > > biernym wsparciem lewako-oficerów UOP i urzędników szczebla państwowego, > dbające o dawne status-qvo zdenominowanych urzędów centralnych. > Dzięki grubej kresce będzie to się ciągnąć w nieskończoność, jeśli tej neo- > nomenklatury nie zweryfikuje się przez pożądną ustawę lustracyjną. > Należałoby to rozpocząć od UOP, ucinając łeb neokomuchowej ośmiornicy, tak jak > to zaczynał robić Kaczyński. > Inaczej czeka nas tkwienie w zapaści nomenklaturowego postkomuchowego wolnego > rynku, bardzo kruchego skoro skarb jest pusty. Bez prawdziwej lustracji nigdy > nie wyjdziemy z błędnego koła czerwono-nomenklaturowego rynku, manipulowanego > wzdłóż i w szerz przez potężne czerwone lobby na samych wyżynach władzy. > Każdemu Ministrowi Finansów, może co najwyżej zakręcić się w głowie, w > zależności od obrotów tego koła. Wyobrażam sobie co będzie po wyborach, gdy > puszczą wszelkie hamulce, z prawa. Jest nadzieja, że będzie to jeden z najkrótszych rządów, bo rzeczywiście kasa rządowa wyczyszczona. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: K.G. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle IP: 212.69.68.* 31.07.01, 17:16 Unia też nie jest ślepa i przyblokuje środki, jak to było po upadku Olszewskiego.Gdybym był na waszym miejscu lewaki, to bym zrezygnował z opurtunistycznego dążenia do władzy, przyznał się i powiedział ludziom swoim i nie swoim prawdę o sobie,zatrzymał ich owczy pęd w wasze lewo -by dalej spokojnie ciągnąć przemiany w kraju i mądrze wchodzić do UNI. Raczej bez pośpiechu, jedna Europa poprzez ponad-narodowe partie europejskie i sensowny parlament, z poszanowaniem fundamentalnych praw człowieka i bogatego dorobku korzeni chrześcijańskich, a nie tworzenie na prędce z egotycznej ambony brukselskiej zlepku krajów prowadzących anarchistyczną wojnę ekonomiczną ze wschodem i w innych konfiguracjach, co krótki wróży żywot. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 30.07.01, 09:12 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Panie Frijn, > Z radoscia stwierdzam, ze jest Pan niezwykle przekonywujacy. Z radoscia, bo > mowi pan, ze jest dobrze. Jednakze ze smutkiem stwierdzam, ze 1) wywaza Pan > otwarte drzwi 2) w Pana rozumowaniu jest sporo luk. Trzeba marnowac bity bo ludzie nie rozumieja podstaw a znowu za duzo nie mozna pisac bo palce spuchna hehe > Wywaza Pan otwarte drzwi, bo wiekszosc ludzi na tej liscie zgadza sie, ze > w gospodarce potrzebna jest konkurencja i pewna otwartosc, a Polska potrzebuje > kapitalu. Nikt tez nie przeczy, ze Balcerowicz jest na tyle inteligentnym > facetem, zeby przyswoic sobie pare elementarnych praw makroekonomii. > Np.: wysoka inflacja i wysoki deficyt -> wysokie stopy. No wlasnie, to jest elementarne, nie? > Problemy zaczynaja sie jednak w szczegolach. Pan pisze, ze kazdy kapital > jest nam potrzebny. My mowimy, ze kapital w supermarketach i sieciach > dystrybucji nie daje trwalych podstaw wzrostu. Malo tego - powiekszac moze > deficyt obrotow biezacych! Ha, moze ale podstawa kapitalizmu jest SPRZEDAZ I DYSTRYBUCJA. A wiec bez super sprawnych sieci tego typu nic sie nie da zrobic. I taka jest wlasnie logika rozwoju systemu opartego na kapitale: zaczal sie od budowy takich sieci. A wiec to jest absolutnie fundamentalny etap DLUGOFALOWEGO WZROSTU. Wyjasnijmy to jeszcze walac mlotkiem w leb: czy zamiast przyzwoitych sieci handlowych w Polsce mialyby byc nadal obdrapane sklepiki PSS i MHD z czasow komuny? Czy ktos zauwazyl ze w Polsce nadal nie ma porzadnych domow towarowych (department stores)? A nie ma dlatego ze wskutek roznych manewrow odstraszono potencjalnych inwestorow? I co jest? Jakies siermiezne popluczyny komunistycznych Domow Towarowych "Centrum". Z tego wynika jasno ze w Polsce nie ma kapitalu, oraz wiedzy nawet na jakies domy towarowe - na to wszystko potrzebny jest kapital zagraniczny. > Pan mowi - sprzedac wszystko > jak najszybciej. My mowimy - sprzedac tak, zeby na tym zyskac i sciagnac > fabryki a nie montownie, nawet jesli trzeba to robic troche wolniej. > Pan widzi ekonomie przez pryzmat 2-3 wskaznikow. A gdzie mikroekonomia? To myslenie jest oparte na polonocentrycznej megalomanii. Sciagnac fabryki? Jak? Kto wrzuci porzadny kapital do biednego podejrzanego kraju ogarnietego korupcja, z potezna biurokracja, brakiem infrasturktury i zdemoralizowana slabo wyksztalcona sila robocza? Kapital przyjdzie do takiego miejsca na zasadzie montowni tak zeby nie ponosic zbyt duzego ryzyka i strat w razie czego. Trzeba miec troche realizmu i wtedy sie zobaczy ze kapital dziala optymalnie do warunkow. Kapital musi nabrac zaufania i widziec poprawe systemu zeby zainwestowac na dluga mete w bardziej zaawansowane przedwsieziecia. To moze nastapic w Polsce za jakies 5 lat, po wejsciu do Unii. Teraz trzeba sie cieszyc tym co jest i porownac np. do takiej Bulgarii czy Rumunii - tam nikt nie ma ochoty na ladowanie jakiegokolwiek kapitalu i to jest tragedia. > Np. lepiej byloby poprawic ustawodastwo, sprawnosc sadow i infrastruktury > oraz poziom edukacji i sciagnac POWAZNYCH INWESTOROW W DZIEDZINIE NOWYCH > TECHNOLOGII zamiast rozlewni CocaColi i sieci hipermarketow. HA HA to juz jest KOSMICZNA megalomania. Rozwijanie nowych technologii w prymitywnych warunkach to juz przecwiczono w Zwiazku Radzieckim. Niestety bez Coli i hipermarketow, telefonow i papieru toaletowego nowych technologii nie da sie rozwijac. Zaden powazny inwestor nie przyjdzie jezeli nie bedzie widzial duzych korzysci. A do nowych technologii potrzebne sa bardzo pracowite i tanie mozgi. Jesli o to chodzi to inwestorzy maja do wyboru Chiny, Indie, Malezje, Singapur. Czy jest cos konkurencyjnego do zaoferowania w Polsce w stosunku do nich? Co i konkretnie za ile? Ja bym powiedzial ze nic, ale moze sie myle? Dodajmy do tego ze opinia w kregach kapitalu technologicznego jest taka ze wsrod bylych demoludow najbardziej lebscy sa Wegrzy i maja jaka taka infrastrukture (hipermarkety itd!) - i tam rzeczywiscie co nieco kapitalu w dziedzinie nowych technologii naplynelo... > Pan twierdzi, za szybka prywatyzacja byla dobra bo wygenerowala szybki > wzrost gospodarczy. Tylko, czy ten wzrost nie byl podobny do tego w dekadzie > gierkowskiej? Ja nie mowilem ze to prywatyzacja wygenerowala wzrost gospodarczy. Ja mowie ze trzeba bylo prywatyzowac jak najszybciej bo w miare uplywu czasu wartosc i tak spada a jest duza konkurencja w pozyskaniu kapitalu. Stworzenie jak najkorzystniejszych warunkow i otwarcie ekonomii dla kapitalu stwarza podstawy do budowy nowoczesnej ekonomii. > Zadluzenie polskich firm w USD i Euro jest gigantyczne, poza > tym sprzedalismy juz prawie wszystko, co bylo do sprzedania. Czy wyklucza Pan > taki scenariusz: zbyt duza dziura w budzecie - spadek zaufania inwestorow - > spadek wartosci zlotego (jak dlugo mozna placic takie odsetki?) - krach polskic > h firm, zadluzonych w USD - 3 lata recesji - opoznienie akcesji do UE o 3 lata - > dalsze 3 lata recesji? jesli tak sie stanie, to czesc winy spadnie na tych, > co sprzedawali za szybko, sztucznie stymulujac wzrost slabych i niefektywnych > polskich firm, ktore zaraz popadaja. Takie niebezpieczenstwo istnieje. Dlatego Balcerowicz zrobil co mogl zeby wyhamowac nadmierna akcje kredytowa. Ale kredyty w walutach sa oczywiscie poza jego zasiegiem. Natomiast iluzja jest myslenie ze mozna bylo prywatyzowac za znacznie wieksze pieniadze (czyli zamiast milionow - wziac miliardy dolarow za jakies fabryki). Mozna twierdzic odwrotnie - ze podstwoway problem polskiej ekonomii to obciazenia spowodowane brakiem prywatyzacji i podtrzymywaniem takich obszarow jak: hutnictwo, gornictwo i inne przemysly. W ciagu 10 lat utopiono w nich KOLOSALNE sumy. To jest kamien u szyi. > Innym niepokojacym polskim syndromem jest to, ze wsrod mlodych ludzi > elite finansowa stanowia PRZEDSTAWICIELE HANDLOWI ZACHODNICH KONCERNOW. > Wiekszosc ofert pracy w gazetach jest tez adresowana do nich... > Czyli ludzie, ktorzy zwiekszaja nasz deficyt obrotow biezacych i czesto > poslugujac sie lapowkami eliminuja nasze mnie agresywne i slabiej > dokapitalizowane firmy z rynku. Jednym slowem 10 lat szybkiej prywatyzacji > wytworzylo przy okazji mnostwo problemow strukturalnych. To nie zachodnie koncerny zwiekszaja deficyt obrotow. To zla polityka makroekonomiczna w poprzednim okresie spowodowala przegrzanie. Teraz deficyt ma tendencje spadkowe. > Pisze Pan z zachwytem o efektywnosci handlu w hipermarketach. > Owszem, towary tam sa moze i tansze, ale: > 1) te firmy nie placa podatkow, a eliminuja z rynku male sklepy, ktore placily > 2) lamia prawa pracownicze, czyli produkt jest tanszy na dzieki ciezszej i > gorzej oplacanej pracy pracownikow. > 3) zwiekszaja szkodliwa w polskich warunkach konsumpcje! Tj. uzywaja > (coz - ich prawo) wyrafinowanych metod, zeby klienci kupili rzeczy im > niepotrzebne > 4) czesto sa kredytowani przez producentow, a zysk idzie poza Polske > 5) przesadza pan, ze klienci w hipermarketach sa szczesliwi. > Dla mnie przypominaja ludzi lekko oglupialych, miotajacych sie bez celu > od polki do polki... Ale to juz inna kwestia. No, to jest zywcem jak z Trybuny Ludu o ciezkim losie ludzi w kapitalzmie. Powiedz pan ludziom zeby nie konsumowali i kupowali na bazarach. Kapitalizm dostarcza ludziom to na co maja ochote. Jest to moze i glupie. Ale to przeciez a naszym rejonie przecwiczono komunizm w ktorym programowano co ludzie maja miec. Bylo szczesliwiej? > Caly czas pomija Pan, tak jak to robil balcerowicz, drazliwa > kwestie struktury polskiego wzrostu gospodarczego. Jego podstawy > sa kruchusienkie i oparte na sprzedazy majatku. Polscy ekonomisci > jak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle. IP: *.proxy.aol.com 30.07.01, 21:49 Niestety frijk twoje argumenty nie trafiaja do mnie. RPP nadaje sie do rozrzucania gnoju na polu u mojego dziadka. Rzekomo Polska rozwijala sie bardzo szybko w latach 1990 tych,tylko dlaczego wzrost dochodu narodowego byl w Polsce wolniejszy niz w Stanach.Polska zblizyla sie do EU ale nie do USA.Cud gospodarczy w latach 1990tych przezyly Chiny i w nagrode za to dostali olimpiade w 2008. Jak to sie stalo ze majac za sasiadow potezne Niemcy,Polska nie byla w stanie rozwijac sie tak szybko jak Stany,ze o Chinach nie wspomne. Dopoki priorytetem RPP bedzie walka o obnizenie 5,5% inflacji to gospodarka z miejsca nie ruszy,a bezrobocie bedzie roslo.Oczywiscie w miedzyczasie odwazni,pracowici i ambitni wyjada z Polski w poszukiwaniu lepszego miejsca do zycia i rozmnazania sie,a pozostana ci co glosuja na pseudokomune i kwasopodobnych. Oczywiscie nowa lewica obieca ludziom wszystko-bo w tym maja doswiadczenie a w miedzyczasie obsadza stanowiska swoimi nieudolami w oczekiwaniu ze przyjdzie EU i wszystko postawi na nogi. O naprawie Rzeczpospolitej bedzie sie mowilo-tak jak teraz-przez pryzmat walki z inflacja,tak ze przecietny Kowalski nie bedzie wiedzial o co tu bryka,ale bedzie mial odczucie ze stoi po kolana w szambie razem z polska gospodarka. Jak juz RPP,gazety i Sejm przekonaly frijk i innych fachowcow od polskiej ekonomii ze walka o obnizenie inflacji z 5,5% na 5,1% jest wazniejsza od wzrostu zatrudnienia,to fachowcy z innych krajow patrza na ten "FREAK" i dochodza do wniosku ze rzeczywiscie Kowalski to pazerny fatalista i stoi akurat w tym miejscu w ktorym powinien stac i tzreba bedzie nastepnego pokolenia madrzejszych ludzi,zeby go z tego miejsca wyciagnac. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle- Czyzby??? IP: *.dmi.tut.fi 31.07.01, 10:14 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Niestety frijk twoje argumenty nie trafiaja do mnie. > RPP nadaje sie do rozrzucania gnoju na polu u mojego dziadka. > Rzekomo Polska rozwijala sie bardzo szybko w latach 1990 tych,tylko dlaczego > wzrost dochodu narodowego byl w Polsce wolniejszy niz w Stanach.Polska zblizyla > sie do EU ale nie do USA. No przeciez Polska lezy w Europie i pretenduje do EUropy. Wzrost dochodu w Stanach byl fenomenalny. Mozna zapytac dlaczego cala Europa miala slabszy wzrost? Wynika to oczywiscie z wielu przyczyn strukturalnych. Ogolnie rzecz biorac w Europie nie chce sie ludziom tak zasuwac i nie ma imigrantow ktorzy sa zmuszeni do przebijania sie za wszelka cene. W Europie nie ma takiego rat race jak w USA i jest tez mniejsze zuzycie pigulek na nerwy i na sen. System w Europie zmierza w kierunku redukcji czasu pracy, dluzszych urlopow, zasilkow itd. ä pod tym wzgledem Europa bije USA na glowe hehe. > Cud gospodarczy w latach 1990tych przezyly Chiny i w > nagrode za to dostali olimpiade w 2008. > Jak to sie stalo ze majac za sasiadow potezne Niemcy,Polska nie byla w stanie > rozwijac sie tak szybko jak Stany,ze o Chinach nie wspomne. No, to mozna latwo wyjasnic. Same Niemcy maja slaby rozwoj bo przoduja w laid back attitude. Gdzieniegdzie juz doszli do 6 tyg. urlopu i 32h workweek. Ale na dodatek kapital niemiecki idzie na NIEMCY WSCHODNIE wiec do Polski zostaja jakies ochlapy. > Dopoki priorytetem RPP bedzie walka o obnizenie 5,5% inflacji to gospodarka z > miejsca nie ruszy,a bezrobocie bedzie roslo.Oczywiscie w miedzyczasie > odwazni,pracowici i ambitni wyjada z Polski w poszukiwaniu lepszego miejsca do > zycia i rozmnazania sie,a pozostana ci co glosuja na pseudokomune i > kwasopodobnych. Sprawa wyglad inaczej. W Polsce beda trudnosci ekonomiczne bo inaczej sie nie da. A wiec jak popusci sie walke z inflacja to bedzie duza inflacja i wszyscy beda biednieli. Tak samo jest z bezrobociem - ekonomia nie jest w stanie wchlonac istniejacej sily roboczej. Wyjazdy za praca beda niezbedne dla tych co beda SZUKALI pracy, i to ma duzo pozytywnych stron. Natomiast na wage zlota beda ci co beda chcieli TWORZYC nowe miejsca pracy, i nie nalezy sadzic by oni wyjezdzali bo wlasne firmy latwiej jednak zakladac w Polsce. > Oczywiscie nowa lewica obieca ludziom wszystko-bo w tym maja doswiadczenie a w > miedzyczasie obsadza stanowiska swoimi nieudolami w oczekiwaniu ze przyjdzie EU > i wszystko postawi na nogi. EU ma fundamentalne znaczenie dla Polski. Jeszcze wieksze bedzie mialo dolaczenie do euro i do strefy Schengen. Bez granic i z porzadna waluta w Polsce automatycznie beda stworzone warunki do rozwoju dobrej ekonomii. A wiec w perspektywie 10-15 prognozy dla Polski sa bardzo dobre. > O naprawie Rzeczpospolitej bedzie sie mowilo-tak jak teraz-przez pryzmat walki > z inflacja,tak ze przecietny Kowalski nie bedzie wiedzial o co tu bryka,ale > bedzie mial odczucie ze stoi po kolana w szambie razem z polska gospodarka. > Jak juz RPP,gazety i Sejm przekonaly frijk i innych fachowcow od polskiej > ekonomii ze walka o obnizenie inflacji z 5,5% na 5,1% jest wazniejsza od > wzrostu zatrudnienia,to fachowcy z innych krajow patrza na ten "FREAK" i > dochodza do wniosku ze rzeczywiscie Kowalski to pazerny fatalista i stoi akurat > w tym miejscu w ktorym powinien stac i tzreba bedzie nastepnego pokolenia > madrzejszych ludzi,zeby go z tego miejsca wyciagnac. Akurat tak nie musi byc bo po wyborach polityka moze sie zmienic na proinflacyjna. ALe jest watpliwe by to przynioslo efekty, Polska to nie USA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 01.08.01, 06:20 jaki jest zwiazek miedzy Coca Cola, hipermarketow, a tworczym mysleniem? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 01.08.01, 07:59 Gość portalu: molder napisał(a): > jaki jest zwiazek miedzy Coca Cola, hipermarketow, a tworczym mysleniem? Zbadanie tego zwiazku bylo celem eksperymentu komunistycznego na ludziach. Przypomnijmy ze tworczy eksperymentatorzy mieli swoje markety, co prawda nie hiper- bo nie bylo ich zbyt duzo hehe. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 01.08.01, 12:56 Einstein i inni byli chyba coka-holickami. terz widac dlaczego nastapil o takie przyspieszenie rozwoju technologii w XX wieku. wszystko dzieki Coca Coli. to magiczny plyn Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alter Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 212.69.68.* 01.08.01, 15:45 Zapomniałeś o siódmym zmyśle intuicji, kontynuując, czas skończyć z tym neokomunistycznym eksperymentem, i pójść za ucięciem łba uop-ośmiornicy, wyborco. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 01.08.01, 06:41 a ten kapital ktorego w polsce nie ma, zachodni inwestorzy maja w gotowce czy na raty? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 01.08.01, 08:09 Gość portalu: molder napisał(a): > a ten kapital ktorego w polsce nie ma, zachodni inwestorzy maja w gotowce czy > na raty? Sume inwestycji w Polsce okresla sie na 50 mld $ czyli cash zamieniony na majatek. Czyzbys sadzil ze w Polsce jest znaczacy rodzimy kapital i know-how do jego spozytkowania? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 01.08.01, 12:51 nie o to pytam ile inwestuja, ale czy investuja swoj cash czy to tylko credit z banku? i moze jeszcze wiesz jak wyglada po kupnie takiej firmie research and development. rozwija sie, czy wrecz przeciwnie znika? jak wyglada rynek zbytu takiej firmy. rozszerza sie czy kurczy? czy firma po kupnie ma wiecej kontraktow? w jakim stopniu taka firma ma samodzielnosc a w jakim wykonuje tylko decyzje z headquarter? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 01.08.01, 14:18 Gość portalu: molder napisał(a): > nie o to pytam ile inwestuja, ale czy investuja swoj cash czy to tylko credit z > banku? Co to ma do rzeczy? Rzadko kto operuje kapitalem w cashu > i moze jeszcze wiesz jak wyglada po kupnie takiej firmie research and > development. rozwija sie, czy wrecz przeciwnie znika? R&D w Polsce???? > jak wyglada rynek zbytu takiej firmy. rozszerza sie czy kurczy? > czy firma po kupnie ma wiecej kontraktow? Firma staje sie czescia innej organizacji. Organizacje staraja sie utrzymac lub zwiekszyc udzial na rynku. > w jakim stopniu taka firma ma samodzielnosc a w jakim wykonuje tylko decyzje z > headquarter? Ogoölnie zalezy to od organizacji. Niektore daja duza swobode byle byly profity inne kontroluja scisle. W Polsce raczej to drugie wskutek braku wyksztalcenia, nawykow i mentalnosci do prowadzenia nowoczesnych biznesow. Przecietny poziom ludzi starszego pokolenia jest w tym wzgledzie niski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 02.08.01, 03:16 Frijk, Jaki % z tych 50 mld $ pozyczonycz z banku przez inwestorow zagracicznych (Sume inwestycji w Polsce okresla sie na 50 mld $ czyli cash zamieniony na majatek) skonsumowal budzet panstwa a ile zamienilo sie na cos nowego (np. budynek, sprzet, maszyny, trening ludzi etc. a nie kupno tego co istnialo w momencie kupna) >> R&D w Polsce???? Prawa fizyki sa te same na calym swiecie. R&D moze istniec w Polsce trzeba tylko ludzi ktorzy mysla i forsy ( czy mozna forse na R&D pozyczyc z banku tak jak zagraniczni inwestorzy na kupno w Polsce?) >> Firma staje sie czescia innej organizacji. Organizacje staraja sie utrzymac lub >>zwiekszyc udzial na rynku. >> Ogoölnie zalezy to od organizacji. Niektore daja duza swobode byle byly profity >> inne kontroluja scisle. W Polsce raczej to drugie wskutek braku wyksztalcenia, >> nawykow i mentalnosci do prowadzenia nowoczesnych biznesow. Przecietny poziom >> ludzi starszego pokolenia jest w tym wzgledzie niski. Jak to moze wygladac w firmie dla ktorej przed sprzedaza rynkiem byl caly swiat a teraz jest filia podlegla europejskiej headquarter ktora wykonuje polecenia amerykanskiej headquarter? Moze ktos w takiej czy podobnej firmie pracuje podzieli sie swoja opinia. Jaki brak w wyksztalceniu, nawykow, mentalnosci jest przeszkoda? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.dmi.tut.fi 02.08.01, 07:54 Gość portalu: molder napisał(a): > Frijk, > > Jaki % z tych 50 mld $ pozyczonycz z banku przez inwestorow zagracicznych (Sume > inwestycji w Polsce okresla sie na 50 mld $ czyli cash zamieniony na majatek) > skonsumowal budzet panstwa a ile zamienilo sie na cos nowego (np. budynek, > sprzet, maszyny, trening ludzi etc. a nie kupno tego co istnialo w momencie > kupna) Inwestorzy kupili majatek ale tez i duzo zainwestowali - nie mam pod reka stosownych danych jakie sa liczby. Dochody budzetu z prywatyzacji poszly na potrzeby biezace i czesciowo na splate dlugow i inne cele. Nie jest to dobre ale finanse publiczne w Polsce sa slabe a oczekiwania duze wiec polityka jest taka jaka jest. > >> R&D w Polsce???? > Prawa fizyki sa te same na calym swiecie. R&D moze istniec w Polsce trzeba > tylko ludzi ktorzy mysla i forsy ( czy mozna forse na R&D pozyczyc z banku tak > jak zagraniczni inwestorzy na kupno w Polsce?) No, to w ten sposob mozna by powiedziec ze Polska to moglaby byc Polished Silicon Valley bo piasku jest dosyc a krzem w Polsce jest ten sam co kolo Frisco. Patrz realistycznie na sprawy. Oczywiscie w Polsce jest % tyle samo lebskich ludzi co gdzie indziej. I wielu z nich robi na rozne podzlecenia w R&D. Ale w Polsce nie ma kapitalu, know-how, infrstruktury. organizacji i mentalnosci na to by byly niezalezne firmy high-tech. > Jak to moze wygladac w firmie dla ktorej przed sprzedaza rynkiem byl caly swiat > a teraz jest filia podlegla europejskiej headquarter ktora wykonuje polecenia > amerykanskiej headquarter? Firma jest wtedy czescia globalnej strategii duzej firmy ktora ma na celu dostarczenie maksymalnych zyskow akcjonariuszom, np. grajacym na Wall Street. Akcjonariuszy nie obchodzi filia firmy w Polsce, ich interesuje globalny zysk. Moga z tego wynikac bardzo rozne konsekwencje. > Moze ktos w takiej czy podobnej firmie pracuje podzieli sie swoja opinia. > Jaki brak w wyksztalceniu, nawykow, mentalnosci jest przeszkoda? W maksymalnym skrocie: 1. Wyksztalcenie: brak znajomosci angielskiego (plynnej, moze nie ci najmlodsi), W dziedzinach high-tech braki w najnowszej wiedzy 2. Nawyki: brak koncentracja na pracy, punktualnosci, uczciwosci (przecietnie biorac) 3. Mentalnosc: brak motywacji, pelnej identyfikacji z firma, Jesli chodzi o p.2,3 to zaleza one tez od ogolnej atmosfery i srodowiska. Ci sami ludzie pracujacy w innym kraju zachowuja sie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: molder Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.sympatico.ca 06.08.01, 05:51 Frijk, >>Inwestorzy kupili majatek ale tez i duzo zainwestowali - nie mam pod reka >>stosownych danych jakie sa liczby. Dochody budzetu z prywatyzacji poszly na >>potrzeby biezace i czesciowo na splate dlugow i inne cele. Nie jest to dobre >>ale finanse publiczne w Polsce sa slabe a oczekiwania duze wiec polityka jest >>taka jaka jest. >>…… >>…… >>Firma jest wtedy czescia globalnej strategii duzej firmy ktora ma na celu >>dostarczenie maksymalnych zyskow akcjonariuszom, np. grajacym na Wall Street. >>Akcjonariuszy nie obchodzi filia firmy w Polsce, ich interesuje globalny zysk. >>Moga z tego wynikac bardzo rozne konsekwencje. Dane o prywatyzacji mozna znalesc tylko chyba nikomu nie jest na reke je publikowac ( byly to w koncu firmy panstwowe wiec dane powinny byc dostepne do publicznej wiadomosci). Te przypadki prywatyzacji ktore znam to byla praktrtycznie zmiana wlasciciela a co za tym idzie glownie przejecie rynkow i czasem to cie moze zdziwi technologii. R&D jesli bylo to nie istnieje ci dobrzy wyjechali do "centrali". Czasem firma przechodzila z rak do rak, czasem juz nie istnieje. Forsa ze sprzedazy zostala "przejedzona". Sam wiesz ze: >>" Akcjonariuszy nie obchodzi filia firmy w Polsce, ich interesuje globalny >>zysk. Moga z tego wynikac bardzo rozne konsekwencje." To nie zawsze musi isc w parze z interesami ludzi zyjacych w Polsce. Po sprywatyzowaniu sektora energetycznego i komunikacji (telefony itp) moze skutki beda widoczne bardzie bo decyzje ekonomiczne beda zapadac poza Polska w jeszcze wiekszym stopniu Mozna zawsze porownac cene sprzedarzy firmy na zachodzie do ceny wyprzedazy firmy w Polsce (mechanizm sprzedazy, za ile, jest to zawsze pewna proporcja czegos do czegos. tu moglbys oswiecic ludzi w Polsce jak to wyglada na zachodzi). U mnie profit firmy w typowym sektorze produkcyjnym 10% i plus jest uwazany za dobry i nikt (bez wzgledu na to kto jest wlascicielem prywtny czy panstwo w roznej formie) takiej firmy nie sprzeda bo po co, 8% jest tez OK. pare lat temu "Time" nazwal ten proces prywatyzacji w bylych demoludach "kradzieza stulecia" Gdzie jest ta KORZYSC z prywatyzacji w Polsce poza ideogiczna dogma i tym ze paru zarobilo? >>No, to w ten sposob mozna by powiedziec ze Polska to moglaby byc Polished Silicon >>Valley bo piasku jest dosyc a krzem w Polsce jest ten sam co kolo Frisco. >>Patrz realistycznie na sprawy. Oczywiscie w Polsce jest % tyle samo lebskich >>ludzi co gdzie indziej. I wielu z nich robi na rozne podzlecenia w R&D. >>Ale w Polsce nie ma kapitalu, know-how, infrstruktury. organizacji i mentalnosci >>na to by byly niezalezne firmy high-tech. >>…… po R&D moznaby tez przeciez zlikwidowac uniwersytety w Polsce i zdolnych wysylac na studia na MIT czy Harvard tylko wtedy Polska bedzie pustynia intelektualna. nie mozna lekcewazyc R&D. nawet komunistyczna Kuba ma jakies osiagniecia na swoja skale ( Http://www.purecubaplay.com/ct.html ) wynalazki robia ludzie nie korporacje. korporacje te wynalazki posiadaja. >>W maksymalnym skrocie: >ɭ. Wyksztalcenie: brak znajomosci angielskiego (plynnej, moze nie ci najmlodsi), >>W dziedzinach high-tech braki w najnowszej wiedzy to mi troche przypomina dowcip z czasow komuuny o juhasie ktory zdajac na bace mial egzaminy z wypedzania owiec, wpedzania owiec i rosyjskiego mozna by powiedziec ze komuna upadla bo rosyjski nie byl "lingua franka" demoludow. a tak powaznie co ma angielski do technologii? chyba ksiazki w Polsce sa jeszcze drukowane po polsku i w szkolach uczy sie po polsku. >ɮ. Nawyki: brak koncentracja na pracy, punktualnosci, uczciwosci (przecietnie >>biorac) a w mity o koncentracja na pracy, punktualnosci, uczciwosci po 20 latach zycia tutaj nie wierze. ludzie w gruncie rzeczy sa tacy sami. >ɯ. Mentalnosc: brak motywacji, pelnej identyfikacji z firma, jak sie mozna identyfikowac z firma z ktorej kazdej chwili mogo cie zwolnic, ktora realizuje interesy wlasciciela, wlascicieli. wiekszosc po (okolo 35 lat) to rozumie i ma firme w d... a chodzi do pracy bo musi placic rachunki ( to najskuteczniejsza motywacja bo wielu zyje domu kupionym za pozyczke ktora splacaja prawie cale zycie). niewielu mysli ze sa graczami w grze (cala sztuka kierowania ludzmi polega na tym aby ludzie w to wierzyli) ale po czasie tez do nich dociera ze przypadla im rola marionetek. tak ze wszelkie rozmowy o podatku liniowym, o balcerowiczu , gierku, o silnej czy slabej zlotowce po wyprzedazy prawie wszystkiego w Polsce to tak jak spekulacje o strojeniu fortepianu ktory juz jest sprzedany. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rajmund Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.vic.bigpond.net.au 31.07.01, 02:45 Nie rozumiem strachu przed wysokim oprocentowaniem pozyczek dla malych przedsiebiorstw. One przeciez obracaja kapitalem. Jesli obroca kapitalem 3 razy w roku a dochodowosc jest np. 15% za kazdym razem - to pozyczka na 25% nie jest problemem. Ja sam zaczynalem business w Australii w tych warunkach w 1989. Wszyscy, ktorzy mieli zdrowe podejscie do businessu przezyli - reszta droga naturalnej selekcji padla Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 217.97.163.* 31.07.01, 08:40 Problemem jest nie tylko zbyt wysokie oprocentowanie kredytów(np. rolnik zaciąga kredyt na cły rok by zainwesstować w pole(nasiona, nawozy) i zebrać plony za które otrzyma zapłatę często po miesiącu i więcej po odstawie- wysoki kredyt przekreśla każdą kalkulację).)Prblemem większym jest dostępność kredytów. Firmy (szczególnie te małe) nie wytrzymują tu konkurencji państwa. Trudno się dziwić, że banki wolą kupować obligacje czy lokować nadwyżki w lokatach międzybankowych zamiast wspierać nowe przedssięwzięcia. Pozdrawiam. Rolnik Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle. IP: *.proxy.aol.com 31.07.01, 23:24 Hi frijk-nie przekonales mnie po X 2. Dzieki azra za wyjasnienia. Rolnik ci pisze ,ze wysoki kredyt przekresla kazda kalkulacje,bo male firmy nie wytrzymuja konkurencji panstwa w placeniu wysokich procentow za kredyt.I to jest prawda na calym swiecie.Polska sama postawila sie w sytuacji kraju trzeciego swiata,ktory nie jest w stanie rozwijac sie o wlasnych silach.A jedynym warunkiem na wyjscie z patowej sytuacji jest duszenie inflacji,by sprostac normon EU,zacisniecie zebow i paska i czekanie w bezruchu na blogoslawione dary z EU.Dlaczego TY nazywasz amerykanow panami swiata.To bardzo proste frijk-my nie czekamy na pomoc z zewnatrz.Jak umiesz liczyc -to licz na siebie.Ty przekonujesz ludzi ze mocna gospodarke buduje sie przez wysokie oprocentowanie kredytow,a Reagan obnizyl podatki i stopy procentowe by pobudzic gospodarke do zycia.A co robi teraz Bush-dokladnie to samo co Reagan.Zaczal od obnizki podatkow,a Greenspan obniza stopy procentowe.Dlaczego to nie mialo by sie sprawdzic w Polsce?Po prostu dlatego ze prawie magister Kwas,po gdanskiej galopce jest przeciwny obnizce podatkow i cala jego lewica z Millerem wlacznie mu wtoruje.RPP nie jest nastawiona na tworzenie nowych miejsc pracy lecz na obnizanie inflacji-do absurdu.Wspomniales w innym miejscu frijk,ze RPP spelnia dobrze swoja role wywierajac nacisk na rzad by zmniejszyc deficyt budzetowy. Skoro RPP tak dobrze spelnia swoja role-to dlaczego deficyt budzetowy rosnie? Niby:Na wage zlota sa ci ktorzy tworza nowe miejsca pracy w Polsce i nie nalezy sadzic by oni wyjezdzali na zachod,bo latwiej zakladac firmy w Polsce" Tutaj Joanna dala ci wyklad z ekonomi w Re:Balcerowicz ... ze jej 50 osobowa firma w Polsce nie jest w stanie konkurowac z podobnymi firmami w Niemczech,Czechach i Slowacji.Dlatego bezrobocie w Polsce jest 16% i rosnie. Obkuty jestes z ekonomii na cztery nogi frijk ,tylko ze mylisz przyczyny ze skutkami. Piszesz ze :Niemcy przoduja w laid back attitude,6 tyg urlopu i 32 h workweek.Tak a to dlatego ze maja 10 % bezrobocie.Bo gdyby mieli 46 godz workweek-to by bylo 25% bezrobocia.Czy Niemcy sa leniwi i nie chca pracowac wiecej za wieksza zaplate-oczywiscie ze chca frijk.Tylko ze produkcja u nich jest za droga i kapital plynie do Stanow i Chin.Nie dlatego Niemcy rozwijaja sie wolniej niz Stany ze nie chca sie szybciej rozwijac,tylko dlatego ze nie moga.Tak -frijk-jestesmy panami swiata tylko dlatego ze roboty sie nie boimy i nie czekamy w kolejce na wejscie do EU.Najpierw budujesz mocna gospodarke poprzez kreowanie nowych miejsc pracy-i w tym okresie waluta oczywiscie slabnie.A gdy juz zbudujesz mocna gospodarke to waluta sie sama wzmocni,bo caly swiat sie rzuci do tego raju-podziwiajac w jaki sposob oni to wszysko zrobili. Oczywiscie latwiej jest odwrocic kota ogonem,wmowic ludziom ze nie musza ciezko na sukces pracowac,bo wystarczy poczekac na wejscie do EU,a EU juz wszystko za nas zalatwi. A teraz zeby Ci w glowie rozjasnic frijk zaczne z innej beczki. Dlaczego od 10 lat Japonia jest w stagnacji? Dlaczego w Japonii jest wyzsze bezrobocie niz w Stanach frijk? Dlatego ze za drogo produkuja i juz dopadla ich globalizacja. Kiedy Japonia wyjdzie z tej stagnacji? Nigdy frijk. Dlaczego? Bo globalizacja obejmuje coraz wiecej krajow. Jesli zniesiesz zapory celne na towary i kapital-to przetrwaja tylko ci ktorzy produkuja najtaniej. I po tym wstepie cudu gospodarczego w Chinach i stagnacji w Japonii nie trzeba nikomu wyjasniac. Czym jest EU frijk? Towarzystwem Wzajemnej Adoracji. Piszesz ze wejscie do EU,Euro i Schengen ma dla Polski fundamentalne znaczenie. Owszem ,ale ten klub bogatych juz w ciagu ostatnich 10 lat przegrywa na glowe z wolna konkurencja i globalizacja amerykanska. Jaki sens ma zamykanie sie w uniach ,gdy wszyscy coraz bardziej otwieraja sie na swiat i podejmuja wyzwanie SWIATOWEJ KONKURENCJI czyli GLOBALIZACJI. Czyli nastepne 3 lata bedziemy siedzieli w kuckach czekajac na dobrodziejstwa z EU a w miedzyczasie EU bedzie odpadala z konkurencji swiatowej tak jak to mialo miejsce w ciagu ostatnich 1o lat. I za 5-10 lat EU znajdzie sie w sytuacji w ktorej jest teraz Japonia.Stagnacja i rosnace bezrobocie.I to tylko dlatego ze produkuje za drogo. A dlaczego za drogo? To juz biznesswoman Joanna wyjasnila w Re:Balcerowicz.... Wyjasnij mnie jeszcze frijk jak EU przyjela zwyciestwo L.Armstronga w Tour de France,przeciez w Stanach rower jest tak malo popularny a w Eur Zach to niemal sport narodowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle- Czyzby? IP: *.dmi.tut.fi 01.08.01, 09:18 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Rolnik ci pisze ,ze wysoki kredyt przekresla kazda kalkulacje,bo male firmy nie > wytrzymuja konkurencji panstwa w placeniu wysokich procentow za kredyt.I to > jest prawda na calym swiecie. Jasne, to jest trywialna prawda. Problem w tym ze dla was jasna jest tylko strona BRANIA czyli wyciaganie lapy do forsy. A guzik was obchodzi skad ta forsa mialaby sie wziac. Za tym oczywscie kryje sie logika prymitywnych umyslow - przeciez forsa to tylko papier. Prymitywne umysly nie moga zrozumiec skad sie bierze wysokosc stop procentowych. A w ogole jest poza ich zdolnoscia zrozumienia ze w warunkach polskich znaczace obnizenie stop spowoduje skok inflacji i obnizke wartosci waluty. Czyli wartosc "tanich" kredytow bedzie radykalnie malala. > Polska sama postawila sie w sytuacji kraju > trzeciego swiata,ktory nie jest w stanie rozwijac sie o wlasnych silach.A > jedynym warunkiem na wyjscie z patowej sytuacji jest duszenie inflacji,by > sprostac normon EU,zacisniecie zebow i paska i czekanie w bezruchu na > blogoslawione dary z EU. Oczywiscie ze Polska nie jest w stanie rozwijac sie o wlasnych silach, skad wziac kapital? Natomiast EU jest kolosala szansa dla Polski dla rozwoju normalnego systemu. Jezeli po drodze nic sie nie wykolei, Polska bedzie czlonkiem Unii bez granic, bedzie miala walute euro i bedzie czescia systemu rozwinietej ekonomii. Porownaj to z perspketywami Bialorusi czy Ukrainy. >Dlaczego TY nazywasz amerykanow panami swiata.To bardzo > proste frijk-my nie czekamy na pomoc z zewnatrz.Jak umiesz liczyc -to licz na > siebie. Hahaha. USA nie ma pomocy z zewnatrz!!! KOSMICZNE NIEPOROZUMIENIE! USA ma deficyt handlowy rzedu 400 mld $ rocznie, USA zyskuje kolosalnie na tym ze cany ropy i innych surowcow sa rozliczane w $ - nie musi wypracowywac na to waluty. Kapital z calego swiata wali do USA plus smietanka mozgow z Indii i Chin. Do niedawna swiat finansowal tez potezny deficyt budzetu USA. Mozesz lacznie podliczyc ze swiat POMAGA USA na jakies trylion $ rocznie. To jest oczywiscie crazy logika kapitalizmu w ktorym najbogatsi staja sie coraz bardziej najbogatsi i se la vie, ale nie mow ze nie USA ma pomocy z zewnatrz! > Ty przekonujesz ludzi ze mocna gospodarke buduje sie przez wysokie > oprocentowanie kredytow,a Reagan obnizyl podatki i stopy procentowe by pobudzic > gospodarke do zycia.A co robi teraz Bush-dokladnie to samo co Reagan.Zaczal od > obnizki podatkow,a Greenspan obniza stopy procentowe. Kompletna bzdura. Reagan obnizyl stopy - ile mial wtedy inflacji? Ile teraz jest inflacji w USA? Greenspan moze juz wkrotce stanac przed murem - jezeli inflacja w USA zacznie wzrastac, dalsza obnizka stop nie bedzie mozliwa. Ale ekonomia w USA jest super-elastyczna, przy spadku koniunktury firmy natychmiast wywalily setki tysiecy ludzi przez co oczywiscie nie bedzie ogolnego wzrostu popytu i byc moze inflacja nie wzrosnie. > Dlaczego to nie mialo by > sie sprawdzic w Polsce?Po prostu dlatego ze prawie magister Kwas,po gdanskiej > galopce jest przeciwny obnizce podatkow i cala jego lewica z Millerem wlacznie > mu wtoruje.RPP nie jest nastawiona na tworzenie nowych miejsc pracy lecz na > obnizanie inflacji-do absurdu.Wspomniales w innym miejscu frijk,ze RPP spelnia > dobrze swoja role wywierajac nacisk na rzad by zmniejszyc deficyt budzetowy. > Skoro RPP tak dobrze spelnia swoja role-to dlaczego deficyt budzetowy rosnie? Co za brednie. Przeciez w Polsce nie rzadzi lewica, czy ty masz klapki na oczach? W Polsce przyjeto program obnizki podatkow ale wobec klopotow budzetu byc moze nie da sie tego zrobic. No i wreszcie do znudzenia trzeba powtarzac ze naciski inflacyjne plus deficyt budzetu plus deficyt handlowy to prosta droga do zalamania. Teraz przecwiczyli to w Argentynie. > Niby:Na wage zlota sa ci ktorzy tworza nowe miejsca pracy w Polsce i nie nalezy > sadzic by oni wyjezdzali na zachod,bo latwiej zakladac firmy w Polsce" Chodzi o to ze jezeli ktos chce sie sprezyc i byc PRACODAWCA to MIMO WSZYSTKO latwiej bedzie mu w Polsce. Chyba nie twierdzisz ze emigrantowi z Polski latwiej zalozyc firme zagranica??? Oczywiscie dla PRACOBIORCOW jest odwrotnie. > Tutaj Joanna dala ci wyklad z ekonomi w Re:Balcerowicz ... ze jej 50 osobowa > firma w Polsce nie jest w stanie konkurowac z podobnymi firmami w > Niemczech,Czechach i Slowacji.Dlatego bezrobocie w Polsce jest 16% i rosnie. > Obkuty jestes z ekonomii na cztery nogi frijk ,tylko ze mylisz przyczyny ze > skutkami. Bezrobocie w Polsce nie moze byc niskie nawet z powodu restrukturyzacji ekonomii. Bezrobocie bylo nieraz wysokie w USA i wtedy ekonomi przechodzila potezne zmiany. Zauwaz ze w Polsce nastepuje szybki wzrost wydajnosci pracy, eksportu, itd. Polska jest na innymetapie rozwoju i nie moze finansowac sie z deficytu jak za USA za Reagana, bo swiat nie ma ochoty tego kredytowac. > Tak -frijk-jestesmy panami swiata tylko dlatego ze roboty sie nie boimy i > nie czekamy w kolejce na wejscie do EU.Najpierw budujesz mocna gospodarke > poprzez kreowanie nowych miejsc pracy-i w tym okresie waluta oczywiscie > slabnie.A gdy juz zbudujesz mocna gospodarke to waluta sie sama wzmocni,bo caly > swiat sie rzuci do tego raju-podziwiajac w jaki sposob oni to wszysko zrobili. Tu widac jak widzisz wszysko po stronie brania. Kreowanie miejsc pracy? Piekne haslo, tylko skad wziac na to KAPITAL? > Oczywiscie latwiej jest odwrocic kota ogonem,wmowic ludziom ze nie musza ciezko > na sukces pracowac,bo wystarczy poczekac na wejscie do EU,a EU juz wszystko za > nas zalatwi. I nie porownuj Polski do USA. USA przeszly potezne restrukturyzacje, maja super- elastyczna i produktywna ekonomie oraz kolosalne zasoby ludzkie i kapitalowe. Polska jest biednym zacofanym krajem po prawie 200 latach zlych ukladow. Dopiero teraz ma ogromna szanse. Wejscie do Unii bedzie oznaczalo ze ciezka praca zacznie przynosic efekty bo bedzie w ramach normalnego ukladu ekonomicznego. Wez taki przyklad: Jezeli w Polsce bedzie waluta euro to cale gadanie o stopach, RPP, i polityce walutowej sie skonczy (nie zapominaj ze euro wchodzi do obiego za 5 miesiecy). Stopa bedzie jedna dla calej EUropy i wszyscy beda mieli na wielkim rynku rowne mozliwosci. Trzeba bedzie tylko mocno wytezac leb zeby na tym rynku sie utrzymac i nie bedzie mozna siedziec i przeklinac Balcerowiczow. To bedzie cos w rodzaju USofE, United States of EUrope, calkiem podobnie jak w USofA. > A teraz zeby Ci w glowie rozjasnic frijk zaczne z innej beczki. > Dlaczego od 10 lat Japonia jest w stagnacji? > Dlaczego w Japonii jest wyzsze bezrobocie niz w Stanach frijk? > Dlatego ze za drogo produkuja i juz dopadla ich globalizacja. > Kiedy Japonia wyjdzie z tej stagnacji? > Nigdy frijk. > Dlaczego? > Bo globalizacja obejmuje coraz wiecej krajow. > Jesli zniesiesz zapory celne na towary i kapital-to przetrwaja tylko ci ktorzy > produkuja najtaniej. > I po tym wstepie cudu gospodarczego w Chinach i stagnacji w Japonii nie trzeba > nikomu wyjasniac. > Czym jest EU frijk? Towarzystwem Wzajemnej Adoracji. > Piszesz ze wejscie do EU,Euro i Schengen ma dla Polski fundamentalne znaczenie. > Owszem ,ale ten klub bogatych juz w ciagu ostatnich 10 lat przegrywa na glowe z > wolna konkurencja i globalizacja amerykanska. > Jaki sens ma zamykanie sie w uniach ,gdy wszyscy coraz bardziej otwieraja sie > na swiat i podejmuja wyzwanie SWIATOWEJ KONKURENCJI czyli GLOBALIZACJI. Haha ales sie tu wystawil do odstrzalu, typowe robienie ludzi w konia w amerykanskim stylu. Gdzie Unia sie zamyka?. Unia buduje unie po to zeby Europa miala ROWNE pole konkurencji. Bo Europa to masa krajow, w wiekszosci malych, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle. IP: 213.38.92.* 01.08.01, 10:48 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Hi frijk-nie przekonales mnie po X 2. > Dzieki azra za wyjasnienia. Nie ma sprawy, ale to i tak tylko moje zdanie. > Rolnik ci pisze ,ze wysoki kredyt przekresla kazda kalkulacje,bo male firmy nie > wytrzymuja konkurencji panstwa w placeniu wysokich procentow za kredyt.I to > jest prawda na calym swiecie. Nie da sie ukryc. Ale wracajac ciagle do tematu stop procentowych - chyba zgodzic sie z tym ze ich obnizenie wywola skok inflacyjny - poprzez klika czynnikow juz wspomnianych. Wiec obnizenie stop procentowych przez RPP wywola krotkotrwala obnizke bankowych stop procentowych - ludzie i firmy zaciagna kredyty, po krotkim czasie inflacja skoczy do gory, w zwiazku z tym do gory pojda i stopy procentowe, co zwiekszy nagle koszty obslugi kredytow, wiele osob i firm nagle nie bedzie moglo ich splacic, bo nie wzieli pod uwage przy zaciaganiu kredytow, ze stopy moga pojsc w gore.... co moze prowadzic wiele firm do ciezkich klopotow, utraty plynnosci czy upadlosci... Kolo sie zamyka... I bedziemy miec wysoskie stopy procentowe jak przedtem albo i wyzsze - czyli niby nic sie nie zmieni), a na dodatek wieksze inflacje. Podstawa zdrowej konkurencji i mikroekonomii nie sa niskie stopy procentowe - ekonomii nie mozna rozwazac jednotorowo - potrzeba miec solidna makroekonomie, dobre i przejrzysty sytem prawny (prawo pracy, podatkowe, kodeks handlowy, prawo spolek) i kapital (nie mowiac o technologii, wiedzy itp). Ale podstawa sa zdrowe finanse publiczne - przynajmniej dla takiego kraju jak Polska - skad mamy bowiem brac pieniadze na rozwoj? Glownie z zagranicy - a nikt przy zdrowych zmyslach nie bedzie inwestowal w kraj o galopujacej inflacji, dziurze budzetowej rownej plamie na Jowiszu, kraju o niejasnych przepisach, biurokracji itd... Nie tlumaczmy wszystkiego stopami procentowymi. One naprawde sa teraz wysokie, ale dlatego ze nie mozna pozwolic sobie na nizsze.. > Polska sama postawila sie w sytuacji kraju > trzeciego swiata,ktory nie jest w stanie rozwijac sie o wlasnych silach.A > jedynym warunkiem na wyjscie z patowej sytuacji jest duszenie inflacji,by > sprostac normon EU,zacisniecie zebow i paska i czekanie w bezruchu na > blogoslawione dary z EU.Dlaczego TY nazywasz amerykanow panami swiata.To bardzo > proste frijk-my nie czekamy na pomoc z zewnatrz.Jak umiesz liczyc -to licz na > siebie.Ty przekonujesz ludzi ze mocna gospodarke buduje sie przez wysokie > oprocentowanie kredytow,a Reagan obnizyl podatki i stopy procentowe by pobudzic > gospodarke do zycia.A co robi teraz Bush-dokladnie to samo co Reagan.Zaczal od > obnizki podatkow,a Greenspan obniza stopy procentowe. Bush sobie moze pozwolic na obnizke podatkow.. ostatni rok (albo 2 lata temu) USA mialy nadwyzke budzetowa rzedu 70-90 mld dolarow. > Dlaczego to nie mialo by > sie sprawdzic w Polsce?Po prostu dlatego ze prawie magister Kwas,po gdanskiej > galopce jest przeciwny obnizce podatkow i cala jego lewica z Millerem wlacznie > mu wtoruje.RPP nie jest nastawiona na tworzenie nowych miejsc pracy lecz na > obnizanie inflacji-do absurdu. Zadaniem RPP nie jest tworzenie nowych miejsc pracy. Mylisz pojecia... RPP ma prowadzic odpowiedzialna polityke pieniezna. Ale juz dochodzimy do innych rzeczy ze rowniez potrzebna jest obnizka podatkow... czyli nie tylko same stopy procentowe sa zlem calego swiata. Wybaczcie ze koncze, ale wlasnie musze biegnac na spotkanie.. dokoncze pozniej. Odpowiedz Link Zgłoś
azra Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Oczywiscie ze zle. 01.08.01, 11:58 Wrocilem... koncze wiec swoja poprzednia mysl Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Wspomniales w innym miejscu frijk,ze RPP spelnia > dobrze swoja role wywierajac nacisk na rzad by zmniejszyc deficyt budzetowy. > Skoro RPP tak dobrze spelnia swoja role-to dlaczego deficyt budzetowy rosnie? > Niby:Na wage zlota sa ci ktorzy tworza nowe miejsca pracy w Polsce i nie nalezy > sadzic by oni wyjezdzali na zachod,bo latwiej zakladac firmy w Polsce" > Tutaj Joanna dala ci wyklad z ekonomi w Re:Balcerowicz ... ze jej 50 osobowa > firma w Polsce nie jest w stanie konkurowac z podobnymi firmami w > Niemczech,Czechach i Slowacji. Z tego co pamietam Joanna glownie argumentowala to wysokimi podatkami i kosztami pracy (ZUS) oraz przepisami dotyczacymi amortyzacji. Pisala tez ze ma nizsza wydajnosc pracy niz (tak przypuszczam) jej konkurencja. Czyli To nie tylko wina stop procentowych. > Dlatego bezrobocie w Polsce jest 16% i rosnie. Jak juz pisalem wczesniej nie tylko temu - zaopminasz o strukturalnym charakterze bezrobocia. > Obkuty jestes z ekonomii na cztery nogi frijk ,tylko ze mylisz przyczyny ze > skutkami. Piszesz ze :Niemcy przoduja w laid back attitude,6 tyg urlopu i 32 h > workweek.Tak a to dlatego ze maja 10 % bezrobocie.Bo gdyby mieli 46 godz > workweek-to by bylo 25% bezrobocia.Czy Niemcy sa leniwi i nie chca pracowac > wiecej za wieksza zaplate-oczywiscie ze chca frijk.Tylko ze produkcja u nich > jest za droga i kapital plynie do Stanow i Chin. Wlasnie.. Niemcy sa doskonalym przykladem panstwa z nadmiernym aparatem socjalnym, podnoszacym zdecydowanie koszty pracy. Czego nie ma w np w USA - tam rynek pracy jest bardzo liberalny i elastyczny.. do czego to prowadzi widzimy teraz porownujac zatrudnienie w Niemczech i w USA > Nie dlatego Niemcy rozwijaja > sie wolniej niz Stany ze nie chca sie szybciej rozwijac,tylko dlatego ze nie > moga.Tak -frijk-jestesmy panami swiata tylko dlatego ze roboty sie nie boimy i > nie czekamy w kolejce na wejscie do EU.Najpierw budujesz mocna gospodarke > poprzez kreowanie nowych miejsc pracy-i w tym okresie waluta oczywiscie > slabnie. Widze, ze zupelnie nie widzisz konsekwncji slabnacej waluty. Jak ja bedziesz budowal, gdy zloty bedzie deprecjonowal sie w wysokosci dajmy na to 50% rocznie? Skad wezmiesz pieniadze na tworzenie nowych miejsc pracy? Polska ich nie ma, kto jej da? Czy nie widzisz do czego prowadza kryzysy walutowe na swiecie - a widac ze do tego dazysz... zero odpowiedzialnosci za walute... > A gdy juz zbudujesz mocna gospodarke to waluta sie sama wzmocni,bo caly > swiat sie rzuci do tego raju-podziwiajac w jaki sposob oni to wszysko zrobili. > Oczywiscie latwiej jest odwrocic kota ogonem,wmowic ludziom ze nie musza ciezko > na sukces pracowac,bo wystarczy poczekac na wejscie do EU,a EU juz wszystko za > nas zalatwi. Wlasnie Ty odwracasz kota ogonem - jak chcesz zbudawac silna gospodarke ze stale slabnaca waluta? Polska jest za slaba kapitalowo i gospoarczo zeby moc sobie na cos takiego pozwolic. > A teraz zeby Ci w glowie rozjasnic frijk zaczne z innej beczki. > Dlaczego od 10 lat Japonia jest w stagnacji? > Dlaczego w Japonii jest wyzsze bezrobocie niz w Stanach frijk? > Dlatego ze za drogo produkuja i juz dopadla ich globalizacja. > Kiedy Japonia wyjdzie z tej stagnacji? > Nigdy frijk. > Dlaczego? > Bo globalizacja obejmuje coraz wiecej krajow. > Jesli zniesiesz zapory celne na towary i kapital-to przetrwaja tylko ci ktorzy > produkuja najtaniej. > I po tym wstepie cudu gospodarczego w Chinach i stagnacji w Japonii nie trzeba > nikomu wyjasniac. Heh.. no tu to trafiles jak kula w plot - widze ze dla Ciebie chyba krajami do ktorych trzeba sie przeprowadzac to Tajwan, Singapur, Malezja, Chiny - wszystko inne produkuje drozej i zaginie - ciekawe tylko czemu nikt w Zachodniej Europie czy USA nie zauwazyl jeszcze tego i czemu ludzie z tamtad nie przeprowadzaja sie wlasnie do tych panstw. Popatrz lepiej na strukture PKB krajow wysoko rozwinietych - produkcja tam tworzy okolo 30-40% PKB - a czemu? Bo reszte tworza USLUGI - to jest przyszlosc gospodarki a nie produkcja... wlasnie temu produkcje z tych krajow wywala sie do krajow rozwijajacych sie, bo tam sa nizsze koszty pracy, wieksze zyski z produkcji, a na miejscu rozwija sie rynek uslug - i to jest przyszlosc.. > Czym jest EU frijk? Towarzystwem Wzajemnej Adoracji. > Piszesz ze wejscie do EU,Euro i Schengen ma dla Polski fundamentalne znaczenie. > Owszem ,ale ten klub bogatych juz w ciagu ostatnich 10 lat przegrywa na glowe z > wolna konkurencja i globalizacja amerykanska. No poki do NAFTY nikt nas nie zaprosi to musimy ubiegac sie o czlonkostwo w UE - pozostanie za tym ugrupowaniem na pewno nam nie pomoze.. Polsce jak rybie wody potrzeba kapitalu na rozwoj, potrzeba madrych przepisow i odpowiedzialnej polityki budzetowej i monetarnej.. na razie mamy troche pierwszego i ostatniego... cieszmy sie ze chociaz tyle, przy takich ekipach rzadzacych... > Jaki sens ma zamykanie sie w uniach ,gdy wszyscy coraz bardziej otwieraja sie > na swiat i podejmuja wyzwanie SWIATOWEJ KONKURENCJI czyli GLOBALIZACJI. Zamykanie sie w Uniach????? Podczas gdy kraje sie otwieraja na swiat? Co Ty wogole piszesz? To jak sie wg Ciebie otwieraja jesli nie poprzez unie??? Coraz wiecej panstw jest w roznych ugrupowaniach... to jest wlasnie globalizacja... przyjmowanie wspolnych uregulowan prawnych, liberalizacja przepisaow dotyczacych przeplywu kapitalu, osob i pracy... > Czyli nastepne 3 lata bedziemy siedzieli w kuckach czekajac na dobrodziejstwa > z EU a w miedzyczasie EU bedzie odpadala z konkurencji swiatowej tak jak to > mialo miejsce w ciagu ostatnich 1o lat. No w kuckach jak bedziemy czekac to nas tam za 3 lata nie przyjma.. nie ma lekko.. trzeba na to zapracowac. > I za 5-10 lat EU znajdzie sie w sytuacji w ktorej jest teraz Japonia.Stagnacja > i rosnace bezrobocie.I to tylko dlatego ze produkuje za drogo. Jak juz wspominalem produkcja nie jest przyszloscia (ba.. nie jest terazniejszascia) nowoczesnych gospodarek > A dlaczego za drogo? To juz biznesswoman Joanna wyjasnila w Re:Balcerowicz.... Jeden skowronek wiosny nie czyni. > Wyjasnij mnie jeszcze frijk jak EU przyjela zwyciestwo L.Armstronga w Tour de > France,przeciez w Stanach rower jest tak malo popularny a w Eur Zach to niemal > sport narodowy. A jak? Tak z ciekawosci pytam bo nie wiem. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.dmi.tut.fi 01.08.01, 14:54 azra napisał(a): > Wrocilem... koncze wiec swoja poprzednia mysl > .... azra, piszesz rozsadnie. Moja linia jest podobna a przeciwnicy niestety opieraja sie na urojeniach. Ja do dzisiaj zdecydowanie bylem po stronie RPP i rozsadnej polityki budowy mocnych fundamentow. W najnowszych doniesieniach widze jednak bardzo niepokojace sygnaly i zaczynam nabierac watpliwosci. A zdolnosc szybkiego i elastycznego reagowania nawet z pogwalceniem zasad w sytuacjach nadzwyczajnych przydaje sie nie tylko do prowadzenia auta ale i w ekonomii. Najpierw wybuchl kryzys budzetowy, potem przyszla powodz a teraz jest duze zalamanie w prywatyzacji. Narastaja lawinowo zatory platnicze i dlugi i to w sektorze publicznym. Spadaja znacznie zamowienia do firm od sektora publicznego. Deficyt bilansu handlowego znowu zaczal rosnac. Skumulowane efekty tego wszystkiego moga byc bardzo negatywne. Sytuacja jakby z dnia na dzien robi sie nadzwyczajna w skali makro. W tak nadzwyczajnych warunkach moze sie okazac konieczne calkowite porzucenie dotychczasowej polityki ktora byla rozsadna ale w *rozsadnych* warunkach. A wiec przegonic RPP i dodrukowac pieniedzy zeby przywrocic plynnosc systemu i wyplacic ludziom chocby cokolwiek w walucie o niskiej wartosci. Mowiac metaforycznie budowe mocnych fundamentow mocno podmyly zle wydarzenia. Wiec trzeba bedzie byc moze je rozwalic i sklecic napredce cos zeby sie utrzymac na powierzchni a potem sie zobaczy kiedy i jak mozna wrocic do znowu do budowy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: 213.38.92.* 01.08.01, 16:20 Gość portalu: frijk napisał(a): > azra, piszesz rozsadnie. Moja linia jest podobna a przeciwnicy niestety > opieraja sie na urojeniach. Dzieki frijk, do mnie Twoje argumenty tez trafiaja. Na szczescie sa przeciwnicy, bo jest z kim podyskutowac. > Ja do dzisiaj zdecydowanie bylem po stronie RPP i rozsadnej polityki budowy > mocnych fundamentow. > > W najnowszych doniesieniach widze jednak bardzo niepokojace sygnaly i zaczynam > nabierac watpliwosci. > > A zdolnosc szybkiego i elastycznego reagowania nawet z pogwalceniem zasad > w sytuacjach nadzwyczajnych przydaje sie nie tylko do prowadzenia auta ale i w > ekonomii. > > Najpierw wybuchl kryzys budzetowy, potem przyszla powodz a teraz jest duze > zalamanie w prywatyzacji. Narastaja lawinowo zatory platnicze i dlugi i to w > sektorze publicznym. Spadaja znacznie zamowienia do firm od sektora publicznego No niestety, ale oczywiscie pewnie wiekszosc obwini o to Balcerowicza.. Zdrowe finanse publiczne sa Polsce potrzebne jak woda rybie, ale niestety racja polityczna tez ma tu duzo do rzeczy. Sam Bauc jak obejmowal swoj urzad tez byl zwolennikiem malego deficytu budzetowego, ale niestety musial popuscic, jak mu koledzy kazali. > Deficyt bilansu handlowego znowu zaczal rosnac. Jesli sie jednak przyjrzymy strukturze deficytu, to podobno 300 milionow z tych 960 stanowia zalegle transfery zyskow firm zagranicznych. Odejmujac je otrzyma sie 600 milionow, ktore jest wynikiem calkiem niezlym. Co mnie zdziwilo i ucieszylo to ciagle rosnacy eksport, pomimo tak niekorzystnego kursu walutowego. Zastanawiam sie kiedy tylko efekty silnej zlotowki pojawia sie w wynikach eksportu. > Skumulowane efekty tego wszystkiego moga byc bardzo negatywne. Sytuacja jakby > z dnia na dzien robi sie nadzwyczajna w skali makro. Najwieksze moim zdaniem problemy makroekonomiczne Polski to w tym momencie budzet i bezrobocie. A ze mamy rok wyborczy to akurat problemy budzetowe mnie nie dziwia - chodz dodatkowo nalozyly sie tu efekty spadku koniunktury. Ja jednak wierze ze troche odpowiedzialnych ludzi gdzies tam na gorze jest, i ze nie rozwali sie to bardzo szybko. > W tak nadzwyczajnych warunkach moze sie okazac konieczne calkowite porzucenie > dotychczasowej polityki ktora byla rozsadna ale w *rozsadnych* warunkach. A > wiec przegonic RPP i dodrukowac pieniedzy zeby przywrocic plynnosc systemu i > wyplacic ludziom chocby cokolwiek w walucie o niskiej wartosci. Szczerze mowiac to nie wierze w przegonienie RPP - zbyt duzo z tym zachodu, poza tym zle by sie to odbilo w swiecie (zaufanie inwestorow itp) > Mowiac metaforycznie budowe mocnych fundamentow mocno podmyly zle wydarzenia. > Wiec trzeba bedzie byc moze je rozwalic i sklecic napredce cos zeby sie > utrzymac na powierzchni a potem sie zobaczy kiedy i jak mozna wrocic do znowu > do budowy. Pozostaje tylko czekac i toczyc dyskusje, poznajac rozne wnioski wysuniete z tych samych wydarzen, oraz miec nadzieje ze te swoje sa wlasciwe :) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rolnik Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: 217.97.163.* 02.08.01, 00:02 Jestem zduminy powtarzanymi na tym forum prawdami typu "wysokość oprocentowania nie ma właściwie znaczenia dla wzrostu gospodarczego w Polsce"- na zachodzie gospodarka reaguje na każde 0,5% natomiast dla naszych ekonomistów kilkuprocentowe wahania są standartem nie mającym znaczenia dla funkcjonowania firm. Przestańcie teoretyzować a spróbujcie wziąć kredyt i założyć firmę. Spróbujcie konkurować w takich warunkach z zachodnią konkurencją, która oprócz towaru dodaje kredyt towarowy na swoje produkty. Jeżeli strefa Euro jest takim rajem, który rozwiąże nasze wszelkie troski to dlaczego znacznie mocniejsze gospodarki(Wielka Brytania)nie przystępują do niej z obawy o swoje interesy. Jak rozumieć deficyt kapitału w Polsce w kontekście lokat dewizowych naszych banków na zachodzie? Odnoszę wrażenia, że zamiast prowadzić działalność gospodarczą powinienem podążyć śladem naszych polityków i zamiast firmy ulokować pieniądze na przyzwoity procent w banku. Polityka finasowa polskich władz doprowadziła do sytuacji, że Polska jest krajem rentierów a nie przedsiębiorców. Tylko jak długo państwo możee tak funkcjonować. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: 213.38.92.* 02.08.01, 11:40 Gość portalu: Rolnik napisał(a): > Jestem zduminy powtarzanymi na tym forum prawdami typu "wysokość oprocentowania > nie ma właściwie znaczenia dla wzrostu gospodarczego w Polsce"- na zachodzie > gospodarka reaguje na każde 0,5% natomiast dla naszych ekonomistów > kilkuprocentowe wahania są standartem nie mającym znaczenia dla funkcjonowania > firm. Hm.. a kto mowi ze nie ma? Oczywiscie ze ma ale nie jest to jeden jedyny czynnik, a we wczesniejszych dyskusjach to wlasnie on mial wg niektorych stanowic jedyny zloty srodek na przywrocenie ladu i skierowanie polskiej gospodarki na szczesliwe tory 5-7% wzrostu. A wracajac do Twoich 0,5% zmiany stop procentowych na zachodzie, to chodzi wez nie zartuj.. popatrz na wartosci nominalne, a potem wez policz sobie wzgledne zmiany to zobaczysz. > Jeżeli strefa Euro jest takim rajem, który rozwiąże nasze wszelkie troski to > dlaczego znacznie mocniejsze gospodarki(Wielka Brytania)nie przystępują do niej > z obawy o swoje interesy. Rzad Wielkiej Brytanii postawil sobie za cel (duzej wagi) wejscie do strefy Euro jeszcze za obecnej kadencji. Referendum wsrod mieszkancow planowane jest na przyszly rok, lub ewentualnie na rok 2003 > Jak rozumieć deficyt kapitału w Polsce w kontekście lokat dewizowych naszych > banków na zachodzie? Bank to nie jest instytucja charytatywna tylko podmiot gospodarczy ktorego nadrzednym celem jest generowanie zyskow. A poza tym bank jak kazdy bank musi miec jakies rezerwy > Polityka finasowa polskich władz doprowadziła do sytuacji, że Polska jest > krajem rentierów a nie przedsiębiorców. Tylko jak długo państwo możee > tak funkcjonować. Pozdrawiam. To nie polityka finansowa, nie dostrzegasz innych czynnikow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? O,TAK. IP: *.proxy.aol.com 02.08.01, 00:51 Hi frijk hi azra, widze ze jestescie kumplami po fachu-te same poglady-czyli dyskusja skazana jest na zgon smiercia naturalna.Bo dwoch ludzi o tych samych pogladach to tak jak glaskanie sie po glowach. Zaczne od tego ze nie gniewam sie na ciebie frijk-za te prymitywne umysly .co nie wiedza skad sie pieniadze w banku biora. W przeciwienstwie to twojego prawie magistra prezydenta Kwasa po gdanskiej galopce,ja dostalem mgr ekonomi na SGPiS a prace mgr pisalem na temat MFW i Banku Swiatowego.Pozniej pracowalem w centrali NBP na Swietokrzyskiej, a nastepnie w BH na Marchlewskiego.Czyli jak widzisz frijk-JESTEM Z MIASTA. Z uporem forsujesz teorie ze Polak jak sie uwezmie -to mu latwiej otworzyc biznes w Polsce niz za granica.A zagranica jest lepsza tylko dla roboli. Byla propaganda Gierkowska o Europie w Polsce,pozniej Lechu budowal Japonie w Polsce a teraz modna jest propaganda zjednoczonej i bogatej EU. No wiec w 1984 wyciagnalem moje glupie lapy do banku po kredyt na biznes.Juz tu w Stanach.Oczywiscie kredyt dostalem,jak rowniez splacilem go w terminie i nie musze dodawac ze biznes kwitnie.Oczywiscie z biegiem czasu rozwijalem sie tak i umyslowo jak i finansowo,czego i wam obu zycze. Zalozenie biznesu w Stanach jest poruwnywalne z zalozeniem telefonu w Stanach. Oczywiscie tel w Stanach jest duzo latwiej zalozyc niz w Polsce. Zeby przelamac nastepna bariere w dyskusji,stwierdzam ze nie jestem obrzezany. Wspomniales azra ze Polska to kraj o niejasnych przepisach i biurokracji.Wiemy rowniez wszyscy ze do d.. jest prawo pracy,kodeks handlowy,system podatkowy itd. I to jest wlasnie to ,co powinno byc zrobione od 1989 roku ,by tacy ludzie jak Joanna z 50 osobowa firma nie mieli problemow w swojej dzialalnosci i nie mysleli o wyjezdzie z Polski.Piszesz frijk ze budowe mocnych fundamentow podmyly zle wydarzenia.Mocnych fundamentow zle wydarzenia nie podmyja,a przez ostatnich 12 lat budowalo sie te fundamenty na pol gwizdka. Zeby nie bylo wiecej nieporozumien,uwazam ze Balcerowicz jak i Bauc sa dobrymi ekonomistami,a problem jest z twardoglowym Sejmem-ale to juz wy ich wybieraliscie.Nie mam klapek na oczach kto w Polsce rzadzi frijk.Rzad rzadzi na tyle ile mu Sejm pozwoli i prezydent podpisze. Piszesz azra ze RPP nie jest od tworzenia miejsc pracy.I tu lezy pies pogrzebany Mylisz sie w 100%. Co zrobil Greenspan po ogloszeniu przez Busha obnizenia podatkow. Obnizyl stopy procentowe.Bo obaj dzialaja w tym samym systemie gospodarczym i celem obu z nich jest nie dopuszczenie do wzrostu bezrobocia a to by moglo z kolei doprowadzic do utrate przez Ameryka statusu PANOW SWIATA na ktora tak ciezko zapracowala. Stalo sie to za Cartera i Polska jest w podobnej sytuacji jak Ameryka 20 lat temu-czyli obiema nogami po kolana w szambie. Gdyby nadrzednym celem Greenspana nie bylo tworzenie miejsc pracy,to bylby w Stanach teraz taki syf jaki jest w EU. Oczywiscie Niemcy z 10% bezrobociem sa dla Polski z 16% bezrobociem bardzo atrakcyjnym towarzystwem,dlatego propaganda wasza i ogolnopolska jest skierowana w tym kierunku. Kiedy przejrzycie na oczy? Za 5-7 lat jak was globalizacja dopadnie. A propos ,po 10 letniej stagnacji Japonia przewiduje 4% spadek doch nar.Nie wiem czy mozecie sprawdzic w uczonych ksiazkach ze pod koniec lat 1980 tych doch nar na os w Grecji byl wyzszy niz w Portugali .W chwili obecnej w Portugali jest wyzszy niz w Grecji. Wniosek z tego taki ze jak nie odrobisz pracy domowej,to doc dr hab ci w niczym nie pomoze. W Niemczech ,Polsce i calej EU sa nadmierne swiadczenia socjalne i wysokie koszty pracy. Dlatego po Japoni ,EU jest nastepna do kasacji przez globalizacje. Piszesz frijk o perspektywach za 10-15 lat w Polsce.Jakbym Gierka sluchal,zreszta Lechu tez ludziom niezle z ta Japonia w mozgach zamieszal. No wiec zacznijmy od pracy domowej boys. 80% zatrudnienia jest w malych firmach jak Joanny z 50 osobami. Piszesz azra ze jeden skowronek wiosny nie czyni. Moze i nie,ale wy obaj ganiacie tego skowronka z kijami bejsbolowymi,dlatego ona chce bryknac tam gdzie jest latwiej.To jest natura ludzka ja ja rozumiem i popieram.Z wlasnego doswiadczenia wiem ze otworzenie biznesu i prowadzenie go w Stanach jest duzo prostsze i latwiejsze niz w Polsce. Praca domowa teoretykow to sluchanie praktykow i ulatwienie im dzialalnosci na rynku polskim. Jak dotychczas Polska usilnie zabiega o wielki biznes z zachodu ,a biurokracja i przepisy rzucaja klody pod nogi malemu biznesowi. Zaczynasz mi wmawiac azra ze ja chce 50% deprecjacji zlotego. Nie oglupiajmy sie kolego -mnie sloma z butow nie wystaje.Chociaz jak tak dalej bedzie szlo i trzeba bedzie splacac te 70 mld doll ,to kto wie czy nie wykrakales w sama pore. W calych Stanach jest moze ze 100 osob jezdzacych profesjonalnie na rowerze i popatrz jaki L.Armstrong wycial numer.Nie zauwazyles,nie przejmuj sie -on przyjedzie za rok i znowu wygra. Jaka jest roznica miedzy Armstrongiem a Ullrichem .Taka sama jak miedzy przecietnym Amerykaninem a przecietnym Niemcem. Wiem ze chcialbys to zobaczyc frijk ,jak Niemcom opadaja szczeki po przyjezdzie do Stanow,gdy widza ze "niepismienny latynos" zyje jak przecietny Niemiec. Aha ,bym zapomnial. Gdy EURO sie rodzilo to bylo 1 na 1 z doll ,a teraz jak jest? Czy EURO jest mocniejsze od dollara czy tez odwrotnie? Bo silna waluta ma tworzyc silna gospodarke? Czy sie myle? Czy silna gosp to 4,5% bezr.,czy tez 10% bezr.? A propos laid back attitude,to okreslenie dotyczy tylko nas Panow Swiata. Tego na polski sie nawet przetlumaczyc nie da. Niemiec jest podobnie skonstuowany jak Polak,jak roboty nie ma ,to go nerwy gryza i wrzodow dostaje. By guys i pomozcie Joannie bo wyfrunie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? O,TAK. IP: *.dmi.tut.fi 02.08.01, 08:51 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Hi frijk hi azra, > widze ze jestescie kumplami po fachu-te same poglady-czyli dyskusja skazana jes > t > na zgon smiercia naturalna.Bo dwoch ludzi o tych samych pogladach to tak jak > glaskanie sie po glowach. > Zaczne od tego ze nie gniewam sie na ciebie frijk-za te prymitywne umysly .co > nie wiedza skad sie pieniadze w banku biora. > W przeciwienstwie to twojego prawie magistra prezydenta Kwasa po gdanskiej > galopce,ja dostalem mgr ekonomi na SGPiS a prace mgr pisalem na temat MFW i > Banku Swiatowego.Pozniej pracowalem w centrali NBP na Swietokrzyskiej, a > nastepnie w BH na Marchlewskiego.Czyli jak widzisz frijk-JESTEM Z MIASTA. No, jak rozumiem wyksztalcenie ekonomiczne odebrales za komuny i pracowales w finansach tego ustroju. Czy tak bylo? Jesli tak to towje credibility w tym wzgledzie jest nieco Kwasne hehe. > Z uporem forsujesz teorie ze Polak jak sie uwezmie -to mu latwiej otworzyc > biznes w Polsce niz za granica.A zagranica jest lepsza tylko dla roboli. > No wiec w 1984 wyciagnalem moje glupie lapy do banku po kredyt na biznes.Juz tu > w Stanach No wlasnie tu jest caly nonsens: 1. Twoj jednostkowy przypadek o niczym nie swiadczy, 2. Rok 1984 to byly czasy Orwella w Polsce. Porownaj ilu ludzi w Poslce zalozylo biznesy po 1989, a ilu z tych co wyjechalo zalozylo biznesy. Ci co zalozyli biznesy zagranica to kropla w calej masie. > Byla propaganda Gierkowska o Europie w Polsce,pozniej Lechu budowal Japonie w > Polsce a teraz modna jest propaganda zjednoczonej i bogatej EU. Patologiczne skojarzenie: Co ty porownujesz z czasow komuny do EU. EU jest sprawa realna, jednoczy sie coraz bardziej i jest bogate. Na dodatek ma wizje wziecia biednych, to jest wizja bardzo altruistyczna i szlachetna bo bogate EU chce sobie wziac na glowe nie lada klopoty. >Oczywiscie kredyt dostalem,jak rowniez splacilem go w terminie i nie > musze dodawac ze biznes kwitnie.Oczywiscie z biegiem czasu rozwijalem sie tak > umyslowo jak i finansowo,czego i wam obu zycze. > Zalozenie biznesu w Stanach jest poruwnywalne z zalozeniem telefonu w Stanach. > Oczywiscie tel w Stanach jest duzo latwiej zalozyc niz w Polsce. > Zeby przelamac nastepna bariere w dyskusji,stwierdzam ze nie jestem obrzezany. No wiec co z tego ze jestes wyjatkiem. Wez statystyki i zobacz ilu imigrantow z Polski ma biznesy. Zobacz ile biznesow jest w Polsce. Z tego jasno wyniknie ze Polakowi (wszystko jedno z jakim penisem) jest latwiej zalozyc biznes w Polsce. Co oznacza ze (statystycznie) Polakowi latwiej robic biznes w Polsce MIMO WSZYSTKO. I co nie wykjlucza robienia biznesu zagranica przez NIEKTORYCH. > Wspomniales azra ze Polska to kraj o niejasnych przepisach i biurokracji.Wiemy > rowniez wszyscy ze do d.. jest prawo pracy,kodeks handlowy,system podatkowy itd > . > I to jest wlasnie to ,co powinno byc zrobione od 1989 roku ,by tacy ludzie jak > Joanna z 50 osobowa firma nie mieli problemow w swojej dzialalnosci i nie > mysleli o wyjezdzie z Polski.Piszesz frijk ze budowe mocnych fundamentow > podmyly zle wydarzenia.Mocnych fundamentow zle wydarzenia nie podmyja,a przez > ostatnich 12 lat budowalo sie te fundamenty na pol gwizdka. Bzdura. W Polsce wlasnie nie ma jeszcze mocnych fundamentow, to budowe fundamentow podmywaja wydarzenia. I tak sie moze zdarzyc wszedzie. Pewnie nie znasz tego z historii ekonomii: Jak w USA bylo tornado Wielkiej Depresji i rozwalilo caly dom to prezydent Roosevelt oglosil swoj New Deal w ktorym zerwal z kanonami i panstwo zaczelo finansowac roboty publiczne. > Zeby nie bylo wiecej nieporozumien,uwazam ze Balcerowicz jak i Bauc sa dobrymi > ekonomistami,a problem jest z twardoglowym Sejmem-ale to juz wy ich > wybieraliscie.Nie mam klapek na oczach kto w Polsce rzadzi frijk.Rzad rzadzi na > tyle ile mu Sejm pozwoli i prezydent podpisze. > Piszesz azra ze RPP nie jest od tworzenia miejsc pracy.I tu lezy pies pogrzeban > y Mylisz sie w 100%. > Co zrobil Greenspan po ogloszeniu przez Busha obnizenia podatkow. > Obnizyl stopy procentowe.Bo obaj dzialaja w tym samym systemie gospodarczym i > celem obu z nich jest nie dopuszczenie do wzrostu bezrobocia a to by moglo z > kolei doprowadzic do utrate przez Ameryka statusu PANOW SWIATA na ktora tak > ciezko zapracowala. > Stalo sie to za Cartera i Polska jest w podobnej sytuacji jak Ameryka 20 lat > temu-czyli obiema nogami po kolana w szambie. > Gdyby nadrzednym celem Greenspana nie bylo tworzenie miejsc pracy,to bylby w > Stanach teraz taki syf jaki jest w EU. No tu rzeczywiscie wlosy staja deba na glowie - fajtycznie masz dobre wykszalcenie i praktyke ekonomiczna z komuny´:). Greenspan MOGL DOTYCHCZAS obnizac stopy (a Bush obnizyc podatki) bo ekonomia USA nie´ma NACISKOW INFLACYJNCYH a poza tym MOZE OLEWAC deficyt platniczy bo USA moze sobie na to pozwolic skoro placi za zagraniczne towary w $! I DO TEGO od czasow Cartera zaczynajac amerykanska ekonomia przeszla kolosalna restrukturyzacje i uelastýcznienie: zobacz jak blyskawicznie wywala sie teraz setki tysiecy ludzi z hi-techu. > Oczywiscie Niemcy z 10% bezrobociem sa dla Polski z 16% bezrobociem bardzo > atrakcyjnym towarzystwem,dlatego propaganda wasza i ogolnopolska jest > skierowana w tym kierunku. Kiedy przejrzycie na oczy? > Za 5-7 lat jak was globalizacja dopadnie. A propos ,po 10 letniej > stagnacji Japonia przewiduje 4% spadek doch nar.Nie wiem czy mozecie sprawdzic > w uczonych ksiazkach ze pod koniec lat 1980 tych doch nar na os w Grecji byl > wyzszy niz w Portugali .W chwili obecnej w Portugali jest wyzszy niz w Grecji. > Wniosek z tego taki ze jak nie odrobisz pracy domowej,to doc dr hab ci w niczym > nie pomoze. Kompletne bzdury, pomieszanie z poplataniem. Problemy Japonii sa wynikiem nieprzejrzystej i zamknietej ekonomii w dziedzinie bankow i finansow. W systemie nie ma odwagi spisania na straty zlych dlugow z czasow boomu z lat 80. Pamietasz afera Saving & Loans w USA. Rozwiazano ja trzask-prask rzucajac publiczne fundusze. Japonia ma od 12 lat 10x wiekszy Saving&Loans ktory chowa sie pod stolem liczac ze jakos to bedzie. Natomiast co EU i globalizacji to jest to KOSMICZNE NIEPOROZUMIENIE. Gdyby kazde z panstw EU (a wiekszosc to male kraje) stawalo osobno do globalizacji to bylyby na z gory przegranej pozycji. EUropa zjednoczona ze wspolna waluta to jest globalna potega. > W Niemczech ,Polsce i calej EU sa nadmierne swiadczenia socjalne i wysokie > koszty pracy. Tak, to jest problem. Na dodatek sektor publiczny ma duze problemy finansowe. Jednakze EU robi w tym zakresie caly szereg reform wiec trzeba poczekac na efekty. > Piszesz frijk o perspektywach za 10-15 lat w Polsce.Jakbym Gierka > sluchal,zreszta Lechu tez ludziom niezle z ta Japonia w mozgach zamieszal. > No wiec zacznijmy od pracy domowej boys. Uff, mentalnie to nigdy nie wyjdziesz z komuny, czyzby z powodu wyksztalcenia? Perspektywy Polski sa teraz jasne: Unia, waluta, brak granic, czesc EUropy. Tak jak militarnie Polska jest teraz czlonkiem NATO i dostosowuje sie i reformuje do potrzeb sojuszu pod przywodztwem USA. Czy w zwiazku z tym tez bys nadal bredzil o Ukladzie Warszawskim i Armii Czerwonej? > 80% zatrudnienia jest w malych firmach jak Joanny z 50 osobami. > Piszesz azra ze jeden skowronek wiosny nie czyni. > Moze i nie,ale wy obaj ganiacie tego skowronka z kijami bejsbolowymi,dlatego > ona chce bryknac tam gdzie jest latwiej.To jest natura ludzka ja ja rozumiem i > popieram.Z wlasnego doswiadczenia wiem ze otworzenie biznesu i prowadzenie go w > Stanach jest duzo prostsze i latwiejsze niz w Polsce. Jest, ale dlaczego tak malo imigrantow z Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? O,TAK. IP: 213.38.92.* 02.08.01, 11:30 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Hi frijk hi azra, > widze ze jestescie kumplami po fachu-te same poglady-czyli dyskusja skazana jest > na zgon smiercia naturalna.Bo dwoch ludzi o tych samych pogladach to tak jak > glaskanie sie po glowach. Na szczescie nie dyskutujemy z soba nawzajem tylko z Toba, wiec jest szansa na jeszcze kilka postow. > Oczywiscie z biegiem czasu rozwijalem sie tak i > umyslowo jak i finansowo,czego i wam obu zycze. Dzieki. Mam nadzieje ze z tym pierwszym jakos mi na razie idzie niezle. > Zeby przelamac nastepna bariere w dyskusji,stwierdzam ze nie jestem obrzezany. Szczerze mowiac dla mnie to zadnego znaczenia nie ma, wiec jesli o mnie chodzi zadna bariera przelamana nie zostala :). > Wspomniales azra ze Polska to kraj o niejasnych przepisach i biurokracji.Wiemy > rowniez wszyscy ze do d.. jest prawo pracy,kodeks handlowy,system podatkowy itd > I to jest wlasnie to ,co powinno byc zrobione od 1989 roku ,by tacy ludzie jak > Joanna z 50 osobowa firma nie mieli problemow w swojej dzialalnosci i nie > mysleli o wyjezdzie z Polski. No wlasnie, czyzbysmy sie zgodzili w pierwszym punkcie? :) > Zeby nie bylo wiecej nieporozumien,uwazam ze Balcerowicz jak i Bauc sa dobrymi > ekonomistami,a problem jest z twardoglowym Sejmem-ale to juz wy ich > wybieraliscie. Ooo... zgoda po raz drugi. Powoli zaczynam dostrzegac ze moze jednak nie jestesmy tak daleko od siebie jakby sie moglo wydawac. > Piszesz azra ze RPP nie jest od tworzenia miejsc pracy.I tu lezy pies pogrzebany > Mylisz sie w 100%. > Co zrobil Greenspan po ogloszeniu przez Busha obnizenia podatkow. > Obnizyl stopy procentowe.Bo obaj dzialaja w tym samym systemie gospodarczym i > celem obu z nich jest nie dopuszczenie do wzrostu bezrobocia a to by moglo z > kolei doprowadzic do utrate przez Ameryka statusu PANOW SWIATA na ktora tak > ciezko zapracowala. Hm, nie przekonales mnie. Moze to wlasnie Ty sie mylisz. RPP to nie jest odpowiednik Greenspana i jego Federal Reserve. Poza tym, jak juz wczesniej sie zgodzilismy, to polskiego rynku pracy nijak nie mozna porownac do amerykanskiego, ktory nie byl wtedy ani tak usztywniony, ani tak zsocjalizowany jak obecny Polski. Poza tym USA mialo w tym okresie duzo wiecej kapitalu jak Polska. Poza tym sam piszesz - jak Bush obnizyl podatki Greenspan obnizyl stopy - czyli nie stopy ruszyly najpierw, tylko podatki. > Stalo sie to za Cartera i Polska jest w podobnej sytuacji jak Ameryka 20 lat > temu-czyli obiema nogami po kolana w szambie. No coz.. szczerze powiem ze nie wiem jak bylo w USA 20 lat temu za Cartera, ale wydawalo mi sie jednak ze lepiej. Tak wiec tu nic nie powiem. > Gdyby nadrzednym celem Greenspana nie bylo tworzenie miejsc pracy,to bylby w > Stanach teraz taki syf jaki jest w EU. Hm.. mi sie jednak wydaje ze nadrzednym celem Greenspana jest pilnowanie aby USA kroczyly sciezka zrownowazonego wzrostu gospodarczego. Nie tak dawno przeciez podnosil stopy procentowe aby schlodzic gospodarke, co na pewno nie wplynelo najlepiej na zatrudnienie. > Kiedy przejrzycie na oczy? Hm.. a co to znaczy? > Za 5-7 lat jak was globalizacja dopadnie. Dopadnie i co zrobi? > W Niemczech ,Polsce i calej EU sa nadmierne swiadczenia socjalne i wysokie > koszty pracy. Dlatego po Japoni ,EU jest nastepna do kasacji przez globalizacje Z pierwszym zdaniem sie zgodze.. a z drugim nie.. Co ma oznaczac kasacja UE? to sa setki milionow ludzi - w dodatku jedni z najbogatszych ludzi - czy myslisz ze jak to padnie to USA ustoja na nogacj? A kto bedzie kupowal ich drogie wyroby? Komu beda swiadczyc swoje uslugi? Reszcie swiata? Azji? Afryce? Ameryce Pd? Globalizacja oznacza, ze koniunkura z jednych rejonow gospodarczych swiata przenosi sie do innych regionow, chocby w nich nie bylo podstaw do takowej zmiany. > No wiec zacznijmy od pracy domowej boys. > 80% zatrudnienia jest w malych firmach jak Joanny z 50 osobami. > Piszesz azra ze jeden skowronek wiosny nie czyni. > Moze i nie,ale wy obaj ganiacie tego skowronka z kijami bejsbolowymi,dlatego > ona chce bryknac tam gdzie jest latwiej. Jak go niby ganiam? Moze zeby nie bylo nieporozumien. Mi chodzi o to zeby w latwo bylo zalozyc firme, zeby byly przejrzyste i logiczne przepisy, kredyt byl latwo dostepny, podatki nie za wysokie, zeby ludzie pracowali, zeby wszystkim sie zylo lepiej, zebysmy gonili bogatsze kraje w rozwoju, zeby do Polski ludzie przyjezdzali i podziwiali co widza.. itd, itd... Wiem, ze podstawa nowoczesnych gospodarek sa male i srednie przedsiebiorstwa... To wszystko wiem - ale patrzac na to co sie teraz dzieje, biore pod uwage wiecej czynnikow obecnej sytuacji, a nie tylko stopy procentowe. Ja naprawde bym sie bardziej cieszyl, gdyby byly nizsze.. tez tego chce... Ale to nie moze byc tylko ruch samych stop procentowych.. nie teraz i nie w takiej postaci. Popatrz na podstawy ekonomii. Co sie stanie jak masz rozluzniona polityke fiskalna i do tego dolozysz poluzniona polityke monetarna. Gdyby gospodarka Polska miala w miare zdrowe podstawy, elastycznie sie dostosowywala do zmian to bylo by to moze uzasadnione. Ale taki ruch stop procentowych niewiele da - bo nasza gospodarka jest usztywniona - z powowdow o ktorych sam pisales. > Jak dotychczas Polska usilnie zabiega o wielki biznes z zachodu ,a biurokracja > i przepisy rzucaja klody pod nogi malemu biznesowi. No to moze od tego zaczac? Tylko jak juz pisalem, to sprawa bardziej polityczna i tyle. > Zaczynasz mi wmawiac azra ze ja chce 50% deprecjacji zlotego. > Nie oglupiajmy sie kolego -mnie sloma z butow nie wystaje.Chociaz jak tak dalej > bedzie szlo i trzeba bedzie splacac te 70 mld doll ,to kto wie czy nie > wykrakales w sama pore. Ba.. skok zlotowki z 4zl na 6 zl, przy naglym wycofywaniu sie kapitalu z Polski, na skutek zalamania glownych wskaznikow makroekonomicznych (na co glownie patrza inwestorzy) to chyba nie tak wiele.. Patrzac na rubla, o ktorym chyba pisales ze z 6 rubli skoczyl na 24 - czyli 400%, to moje 50% to moze lekka przesada, bo niby kryzysu by nie bylo, ale nie tak dawno zloty z 3,90 w ciagu kilku dni oslabil sie do 4,30 bodajze.. a przyczyna nie byla znowu taka wielka.. > W calych Stanach jest moze ze 100 osob jezdzacych profesjonalnie na rowerze i > popatrz jaki L.Armstrong wycial numer.Nie zauwazyles,nie przejmuj sie -on > przyjedzie za rok i znowu wygra. Zauwazyc zauwazylem, ze wygral.. nie wiedzialem tylko ze w USA 100 osob profesjonalnie jezdzi. Tylko mu pogratulowac, bo to wielki kolarz. > Jaka jest roznica miedzy Armstrongiem a Ullrichem .Taka sama jak miedzy > przecietnym Amerykaninem a przecietnym Niemcem. Heh.. to moze porownajmy pilke nozna i siatkowke np? Ale dobra dobra.. przytoczysz mi tu inne przyklady dziedzin sportowych - wiadomo.. USA kroluja w sporcie - ale ja sie z Toba nie spieram o to ze USA ma lepsza gospodarke niz UE - ja to wiem, Ty to wiesz, wszyscy wiedza. Tylko sprobuj przeniesc amerykanski model gospodarki do Europy. USA sa szczesliwe, bo nie maja za soba takiej historii jak Europa - startowaly z zupelnie innego pulapu, mialy zupelnie inne tendencje rozwoju - to jest przyczyna obecnego stanu rzeczy, i na ten temat tez mozna sobie podyskutowac. > Aha ,bym zapomnial. > Gdy EURO sie rodzilo to bylo 1 na 1 z doll ,a teraz jak jest? > Czy EURO jest mocniejsze od dollara czy tez odwrotnie? > Bo silna waluta ma tworzyc silna gospodarke? Sprubuj stworzyc silna gospodarke z silnie deprecjocujaca (o kurcze.. czy aby dobrze to napisalem?) waluta. My nie jestesmy USA zebysmy za import placili w PLN. > Czy silna gosp to 4,5% bezr.,czy tez 10% bezr.? No to ja tez sie Ciebie zapytam - czy i jesli tak to jaki obecnie spadek stop porcentowyc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 02.08.01, 12:34 Uff, bylem w podrozy pare dni, a tu tyle sie stalo w ukochanej dyskusji. Najpierw z uporem maniaka o sile zlotowki. The Economist pisze o zagrozeniach dla wschodzacych rynkow - dla Polski jest to przewartosciowana waluta... Mysle, ze w ekonomii istnieje takie pojecie jak optymalna wartosc waluty. Czyli - zarowno za slaba i zbyt silna waluta pogarszaja perspektywy gospodarlki. Do tego - powiec mi Frijk - czy zbudowano dobra gospodarke, na walucie, ktora jest NIESTABILNA? Gdybys mi zareczyl, ze za rok zlotowka nie bedzie o 30% slabsza, to moze kupilbym Twoje argumenty. A tak - 20% aprecjacji w rok, 30% w nastepny - jaki biznes to wytrzyma? I - niestety - ta chwilowa "sila" zlotowki jest zdaje sie po czesci skutkiem dzialan RPP, ktora mylnie zinterpretowala impuls inflacyjny sprzed 2 lat (paliwa) i nie zauwazyla spadku koniunktury swiatowej. I sciaga teraz spekulantow za lichwiarski procent. Niestety, jak przyjdzie do splat, to moze sie okazac, ze znow jestesmy niewyplacalni. I wtedy, Frijk, RPP, Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem butow, bo tak zachowuje sie czlowiek honorowy w przypadku zrujnowania kraju. A jak wygracie - to coz, beda slawa, zaszczyty, wino, kobiety i spiew. Zobaczymy. Zycze Wam wygranej, ale coraz wiecej swiadczy o tym, ze przezynacie i my wszyscy razem z Wami. Prosze o jedno - zeby sie wtedy nie okazalo, ze ekonomistow mamy wspanialych, tylko narod do bani. Inny zarzut Frijn - dyskutujesz na takim poziomie ogolnosci, ze trudno sie przyczepic. Piszesz "silna zlotowka to dobrze" - a nie precyzujesz jak silna i jak dlugo. Piszesz "RPP swietnie dziala" i "wysokie stopy OK". Nie piszesz jak wysokie... Mowisz otwartosc OK. - a nie piszesz w jaki sposob otwierac sie optymalnie (tempo, sposob). Piszesz "wolny rynek OK" i ja sie zgadzam, pod warunkiem, ze UE tez o tym wie... Oraz pod warunkiem, ze na tym wolnym rynku nie wygrywaja uporczywie firmy nomenklaturowe i zasilane z publicznych pieniedzy. Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie poza-makroekonomiczne. Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu. Co zrobil? Nic, bo latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda? Dalej - filarem amerykanskiego FM jest silne i bardzo sprawne prawo. U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu ex-wicepremier polskiego rzadu o tym nie mowiil? Kolejna sprawa - edukacja i nauka. Widziane wylacznie jako obciazenie budzetowe. A przeciez w dzisiejszym swiecie to JAKOSC LUDZI decyduje o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy tego nie wie, czy uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie pieniadze? Nie, on sadzi, ze cala budzetowka jest skrajnie zdemoralizowana, bo w gruncie rzeczy gardzi tym narodem. A tymczasem, nie mamy na razie nic lepszego niz publiczna edukacja i badania oraz te pare mozgow. Tobie Frijk tez sie zreszta udziela to niezdrowe podejscie. Brakuje Ci w Polse department stores!!! Ludziom brakuje na chleb a Tobie brakuje eleganckich sklepow! To okresla Twoj kierunek myslenia. "R&D w Polsce?!" - otoz mozna. Mimo, ze wplywowe srodowiska ekonomiczne mowia inwestorom tak jak Ty "R&D w Polsce?!" , to ABB i Motorola zalozyly w Krakowie swoje filie. I wiesz jaki jest problem filii RaD ABB ? Inne filie ABB chca ja utluc, bo robi za tanio i za dobrze... Wegrzy okazali sie madrzejszy- maja wlasny program wspierania RD i promuja sie jako kraj nowoczesny - a nas Balcerowicz promuje jako kraj zdemoralizowanych i przyglupich leniuchow... Pytasz mnie jak przyciagnac inwestorow z nowych technologii do Polski. Po pierwsze chciec! Po drugie - wspierac madrze badania. Jak to zrobic szczegolowo? To Ty jestes (chyba?) ekonomista i powinienes pomyslec, zamiast wypisywac tu pochwalne hymny na temat Balcerowicza i wysokich stop. Poemat o jednym joysticku! Ja wiem jedno - mnie na swiecie otwiera wszystkie drzwi to, ze potrafie myslec i dzialac. A wiec JAKOSC. I o jakosc trzeba w Polsce walczyc, a nie o dlugosc czasu pracy produkcji obuwia. Inna sprawa - Twoje opinie o silnej zlotowce i jej ozdrowienczym dzialaniu sa niestety flaszywe. Dam Ci przyklad. Obecnie ceny aut sa takie, ze kupujac uzywane auto dobrej klasy za granica oszczedzam 2-3 tys. zl, w stosunku do nowego auta nizszej klasy w Polsce 9Wartosc tych aut jest dla mnie ta sama). Ja oszczedzam 3 tys. zl, a panstwo traci okolo 9 tys. w postaci VAT i iles tam w postaci miejsc pracy, podatkow dochodowych robotnikow i ich skladek na ZUS. Rozumiesz teraz, ze W sumie bilans Polski jest na -7-10 tys.! Widzisz, ze 1)trzeba chronic swoj rynek 2) silna zlotowka ma mnostwo minusow! Hipermarkety 1) nigdzie na Zachodzie nie widzialem tyle HM na wydanego dolara co w Krakowie 2) pomiedzy PSS Spolem, a HM jest mnostwo miejsca 3) Ja kupuje w malych i srednich sklepach, bo szybciej, taniej lepsza jakosc; niestety wsrod Polakow panuje dziwaczna moda na HM 4) nie mnozesz lekcewazyc lamania prawa pracy przez HM (zatrudnianie na czarno itp.), bo to a) prawo musi byc przestrzegane b) uszczuplaja budzet panstwa i pogarszaja sytuacje ME c) ekonomia jest dla ludzi, a nie na odwrot!!! Dalej: okropnie mi sie nie podoba, ze kiedy brak Ci argumentow, mowisz Trybuna Ludu, PRL itp. Ty (jak rozumiem mlody czlowiek) nauczyles sie zyc w sytuacji wplywania do Polski ogromnej kasy, kiedy mlodzi ludzie robili blyskawiczne kariery nie dlatego, zeby byli jakosc szczegolnie zdolniejszym pokoleniem od poprzedzajacych i nastepujacych, tylko dlatego, ze odbywala sie "szybka prywatyzacja" i potrzebni byli ludzie dyspozycyjni, bezwzgledni i nieskazeni refleksja... Nic dziwnego, ze kochasz Balcerowicza i "Wolny Rynek" miloscia czysta i dziewicza. Dobra, podsumuje: 1) Zlotowka jest ciagle za silna i jest to szkodliwe 2) RPP popelnila bledy i nie ma odwagi sie przyznac 3) Byc moze w polskich warunkach RPP otrzymala za sile instrumenty 4) Jesli chcemy dokonac awansu cywilizacyjnewgo, to jedynym ratunkiem jest dobra edukacja, RD, silne sady i proste prawo. Takze niska korupcja. 5) Idzie kryzys. Jak to jest: ekonomisci swietdni, a narod do d..., czy na odwrot? 6) Razi mnie medrkowanie gosci na garnuszkach zachodnich koncernow, jak to otwarcie rynku i wysokie bezrobocie to normalne i zdrowe objawy. Jest tu chyba jakis konflikt interesow, prawda? 7) Kapital, ktory przyciagnelismy jest niskiej jakosci i nie zalezy mu na dlugofalowej stabilnosci Polski. Dlatego trzeba mu patrzec na rece i pilnowac wlasnych interesow. Inaczej wydrenuja nas i pojda szukac nastepnych naiwnych... Zwracam uwage, ze po dekadzie intensywnego wzrostu grozi nam powazna recesja, ktora sprowadzi nasz wzrost w caigu dekady do poziomu UE - a wiec cos jak szak w pieriod i tri na zad... 8) Jakie zalety ma Polska przed Chinami i Indiami? Jest tego troche... a) blisko europy b) lepsza infrastruktura c) znacznie lepsza jakosc ludzi (wciaz jeszcze) d) bliskosc kulturowa i obyczajowa ze swiatem zachodnim e) duza i aktywna diaspora (w proporcji do populacji kraju) f) europejskie perspektywy g) tranzyt do Rosji i na Ukraine h) wspaniala i znana w swiecie kultura (trzeba troche pojezdzic, zeby docenic!) 9) Makroekonomisci sa potwornie jednostronni. "Makroekonomia to zbyt powazna sprawa, zeby zostawic ja makroekonomistom" Na razie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: 213.38.92.* 02.08.01, 13:27 Gość portalu: Fizyk napisał(a): Na poczatku chce zaznaczyc, ze nie cytuje wszystkiego tylko te fragmenty na ktore bede odpowiadal. > Najpierw z uporem maniaka o sile zlotowki. The > Economist pisze o zagrozeniach dla wschodzacych rynkow > - dla Polski jest to przewartosciowana waluta... Mysle, > ze w ekonomii istnieje takie pojecie jak optymalna > wartosc waluty. Czyli - zarowno za slaba i zbyt silna > waluta > pogarszaja perspektywy gospodarlki. No coz.. nie da sie ukryc, najlepiej jak waluta oscyluje wokol realnego kursu walutowego, ktory oczywiscie jest slabszy niz obecny. > Gdybys mi zareczyl, ze za rok zlotowka nie bedzie o 30% > slabsza, to moze kupilbym Twoje argumenty. A tak - 20% aprecjacji w > rok, 30% w nastepny - jaki biznes to wytrzyma? I - niestety - ta > chwilowa "sila" zlotowki jest zdaje sie po czesci skutkiem dzialan RPP, > ktora mylnie zinterpretowala impuls inflacyjny sprzed 2 lat (paliwa) i nie > zauwazyla spadku koniunktury swiatowej. I sciaga teraz spekulantow za > lichwiarski procent. Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop procentowych. Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach otwartej gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie nad polityka monetarna jak i nad kursem walutowym, przynajmniej jesli chodzi o system kursu plynnego (ktory ma Polska), jak i np w przypadku kursu sztywnego. NIE DA SIE. W warunkach kursu plynnego, panstwo decyduje sie na puszczenie luzem kursu walutowego, zeby jego wysokosc ksztaltowal rynek, natomiast chce zachowac kontrole nad podaza pieniadza. Wiec wladze monetarne chca kontrolowac podaz pieniadza a nie kurs walutowy, w koncu po to przeszlismy na ten kurs plynny, prawda? Dyskusja wiec powinna moze przeniesc sie na tory, czy to byl dobry pomysl. Kilka postow temu zastanawialem sie nad tym czy nie warto by bylo zmienic na inny, ale to temat na osobna dyskusje. > Niestety, jak przyjdzie do splat, to moze sie > okazac, ze znow > jestesmy niewyplacalni. I wtedy, Frijk, RPP, > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek > honorowy w przypadku zrujnowania kraju. Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz.. ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego wplywu na obecna sytuacje. Ale chyba mam prawo ja wyrazac, bronic. I oczywiscie nie zamykam sie na inne argumenty - jak ktos mnie przekona to sie przyznam. > A jak wygracie > - to coz, beda > slawa, zaszczyty, wino, kobiety i spiew. Zobaczymy. > Zycze Wam wygranej, Ja tu nic nie wygram drogi Fizyku - nie mam czego. Zaszczytow nie chce, wino kobiety i spiew od czasu do czasu sie zdarzaja i bez tego :) Ale racje masz... zobaczymy.. > ale coraz wiecej swiadczy o tym, ze przezynacie i my > wszyscy razem z Wami. Prosze o jedno - zeby sie wtedy > nie okazalo, ze ekonomistow mamy > wspanialych, tylko narod do bani. Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co sie dzieje tylko z perspektywy stop procentowych. > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie > poza-makroekonomiczne. > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu. Co zrobil? Nic, bo > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda? Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk jest. A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier biurokratycznych? Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy, byc ministrem finansow.... to moze jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka rzeczy ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc aparatow panstwowych i przesiebiorstw -chociazby reforma sytemu podatkowego... efekt znasz. > Dalej - filarem amerykanskiego FM jest silne i bardzo > sprawne prawo. > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu > ex-wicepremier > polskiego rzadu o tym nie mowiil? Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy wiedza.. poza tym nie byl ministrem sprawiedliwosci. > Kolejna sprawa - edukacja i nauka. Widziane wylacznie > jako obciazenie > budzetowe. A przeciez w dzisiejszym swiecie to JAKOSC > LUDZI decyduje > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy > tego nie wie, czy > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie > pieniadze? Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra edukacja to naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju. Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze. Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko. Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo, na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda niezadowoleni. Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie bylo zle. No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej Polski, nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza spokojnie w szkolach, tylko nie ucza.. > Poemat o jednym joysticku! Pisalem wlasnie juz kilka razy, ze nie mozna patrzec na to co sie dzieje tylko przez pryzmat wysokosci stop procentowych. > Inna sprawa - Twoje opinie o silnej zlotowce i jej > ozdrowienczym dzialaniu > sa niestety flaszywe. Dam Ci przyklad. Obecnie ceny aut > sa takie, ze > kupujac uzywane auto dobrej klasy za granica oszczedzam > 2-3 tys. zl, > w stosunku do nowego auta nizszej klasy w Polsce > 9Wartosc tych aut jest dla mnie ta sama). Ja oszczedzam > 3 tys. zl, a panstwo traci > okolo 9 tys. w postaci VAT i iles tam w postaci miejsc > pracy, podatkow > dochodowych robotnikow i ich skladek na ZUS. Rozumiesz > teraz, ze > W sumie bilans Polski jest na -7-10 tys.! Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce sklaniaja jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i dajmy niech kupi on sobie kilka bonow skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow. Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles... > Widzisz, ze 1)trzeba chronic swoj rynek 2) silna > zlotowka ma mnostwo minusow! Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba waluta. Ale co z tego wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta tyle ile jest warta realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie walutowym niestety to rynek wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia? Kierujac sie wysokoscia stop procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs walutowy..? Za pomoca poziomu cen towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no coz.. roznica, ktora trudno pogodzic. > Dobra, podsumuje: > 1) Zlotowka jest ciagle za silna i jest to szkodliwe Oczywiscie zalezy dla kogo. Przypuszczam ze mowisz o polsckiej gospodarce. Moglbys przedstawic jakas alternatywe, bo do tak ogolnego stwierdzenia ciezko sie ustosunkowac. > 2) RPP popelnila bledy i nie ma odwagi sie przyznac > 3) Byc moze w polskich warunkach RPP otrzymala za sile > instrumenty Instrument RPP jest wlasciwie tylko jeden - obnizanie i podwyzszanie stop procentowych. > 4) Jesli chcemy dokonac awansu cywilizacyjnewgo, to > jedynym ratunkiem jest dobra edukacja, RD, silne sady i > proste prawo. Takze niska korupcja. Masz racje. No ale mozna by dodac jeszcze koniec biurokracji, prosty sytem podatkowy - no ale takze potrzebny jest kapital. > 5) Idzie kryzys. Jak to jest: ekonomisci swietdni, a > narod do d..., czy na odwrot?\ No coz.. zapominasz zupelnie o polityce. > 6) Razi mnie medrkowanie gosci na garnuszkach > zachodnich koncernow, jak to otwarcie rynku i wysokie bezrobocie to > normalne i zdrowe objawy. Jest tu chyba jakis konflikt interesow, > prawda? No ja (jesli to i mnie miales na mysli na zadnym garnuszku zachodznich koncernow nie jestem). A tak wogole to po prost Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? O,TAK !! IP: *.proxy.aol.com 03.08.01, 05:14 Wystawilem sie do odstrzalu,a owszem i zrobilem to rozmyslnie. Napisalem troche o sobie,bo polska propaganda pisze o chlopach z polskiego trojkata bermudzkiego wyjezdzajacych na saksy,a nawet polski wybitny rezyser nakrecil wybitny film o emigrantach z Polski w USA -Szczesliwego Nowego Jorku.I tak oto wlasnie TY frijk traktujesz innych dyskutantow. Najpierw sie uwziales na Joanne ze ona plastykowe diabelki powinna w Chinach produkowac,a pozniej jak cap ze wsi podniosles kamien z pola i rzuciles w moje wyksztalcenie.Dlaczego inni np: Fizyk czy azra tego nie zrobili? Fizyk jest praktykiem z american laid back attitude,azra stara sie jak moze, a ciebie ten rat race zaczyna zzerac. Moglem oczywiscie pod koniec szkoly sredniej zostac u rodziny w Anglii,ale wtedy tez podstawowke i srednia skonczyl bym w komunie. Pojalem ,moja wina polega na tym ze za wczesnie urodzilem sie w Polsce. Silna zlotowka-jest teraz przewartosciowana o ok 15%-w czym to pomaga polskiej gospodarce ? w niczym. Wysokie stopy % sciagaja spekulacyjny kapital ,ktorym rzad lata dziury. BCC i Fizyk tez sa za obnizka stop % -frijk.Czyzby to znaczylo ze oni sa tez takimi baranami jak ja po komunistycznym wyksztalceniu? Jesli EURO jest lekiem na wszystko to dlaczego W.Brytania sie wzdryga przed tym panaceum? A moze to tez kupa niedoswiadczonych baranow frijk? Dyskusja sie przedluza,a w miedzyczasie niewesole wiadomosci z GUSu ze recesyjka juz tuz tuz moze zmusic RPP do obnizki stop%. W.Brytania juz obizyla stopy % ,w EU recesyjke widza nadciagajaca ale sa usztywnieni na wzor RPP. A w miedzyczasie Chiny rozwijaja sie w tempie 7,6% z takimi samymi perspektywami na najblizszych kilka lat.Produkcji plastykowych diabelkow Joanna nie bedzie tam przenosic,bo poziom zycia w Chinach jest wyzszy niz na Ukrainie i taniej z transportem tez. Jak to sie dzieje ze "zoltki"w cuglach dostaly letnia olimpiade ,a pazerny fatalista nawet na zimowa sobie nie zasluzyl. Nie tlumacz mnie 10 letnie stagnacji w Japoni frijk.Sami sobie na to zasluzyli. Byli tak zaslepieni silnym Yenem 90 za doll.ze wykupywali Ameryke garsciami.Co z tego ze wykupili i postawili mnostwo firm w Stanach.Zarzad to kilku Japoncow a 99% zalogi to miejscowi. Tak jakbym sluchal swojego syna. On cos przeskrobie ale zawsze ma na to dobre a czasami bardzo dobre wytlumaczenie. Tylko wiesz jak to jest frijk w biznesie,albo jest kasa albo jej nie ma a dobrymi wytlumaczeniami pieklo jest wybrukowane. Dobry ekonomista,przepraszam biznesman,bo ty jestes dobrym ekonomista. No wiec dobry biznesman potrafi przewidziec co bedzie za 10-15 lat a ci ktorzy nie, beda sie potykac cale zycia gdy koniunktura oslabnie. Tak jak przyjaciol poznaje sie w biedzie,tak biznesmeni oddzielani sa od plew w czasie recesji. Dlaczego caly swiat wali z kapucha do Stanow a smietanka mozgow sie z nimi przesciga. Bo koszty produkcji sa niskie,prowadzenie biznesu proste,z biurokracja praktycznie nie masz do czynienia. I to jest cala sztuka tworzenia miejsc pracy. Co mnie w Polsce bolalo frijk? Podejscie biurokracji do mnie bylo identyczne jak i twoje. Po pierwsze masz ludzi za glupkow,a po drugie w dupie. Jesli wiesz co rozlozylo Japonie-to jedz i im pomoz. a jesli to widziales juz w latach 80tych to trzeba bylo ich uprzedzic. Japonia w tej chwili broni sie przed importem ryzu z Chin,i nawet ten towar uznala za produkt strategiczny.Caly swiat z USA wlacznie produkuje ryz taniej niz Japonia,a Japonia nie zezwala na jego import.Bo by wzroslo bezrobocie ,ktore i tak jest wyzsze niz w Stanach. Cala filozofia Japoni jest skierowana na niedopuszczenie konkurencji swiatowej ,bo caly swiat produkuje taniej niz oni. W polsce kasa pusta-a dlaczego? Jak wyglada prywatyzacja w Polsce. No wiec wlasnosc panstwowa moze byc sprzedana obywatelowi polskiemu a ten za kilka lat moze ja opchnac na zachod.Chyba ze znajdzie sie inwestora strategicznego. Pisales frijk ze przy prywatyzacji sprzedawano za maxymalne sumy jakie bylo mozna. To dlaczego nie dopuszczono inwestorow z calego swiata na takich samych zasadach jak obywateli polskich. Browary poszly w rece firmy Kulczyk&Kulczyk&KUlczyk,ktory pozniej znikoma czesc akcji sprzedal za wiecej niz zaplacil za calosc.Oczywiscie za calosc zaplacil pozyczonymi pieniedzmi. Po co masz bogatych i biednych frijk? Czy biedny powinien sie uczyc od bogatego,czy raczej go zniszczyc?I wtedy bedzie po rowno. No wiec czy Niemcy po zjednoczeniu wprowadzili prawo,ze byla wlasnosc panstwowa na terenie NRD moze byc kupiona tylko przez obywateli bylego NRD? Gdybys im to zaproponowal w Bundestagu-to polowa Niemcow by umarla ze smiechu,a reszta by sobie zyly podciela na mysl :jak mozna cos tak glupiego wymyslec. Czy dochody z prywatyzacji byly by wieksze gdyby obcy kapital mogl w nich uczestniczyc? Nie slysze ........... Nie ma kasy? Tak .bo glupi bedzie biedny a biedny bedzie glupi. Czy nasz patriotyczny Sejm o wlasnych mozgach podjal taka decyzje? Czy moze ktos im "pomogl"w mysleniu? Znajac opinie zachodu,ze Polak to pazerny fatalista-masz odpowiedz,bez sledztwa. Wszyscy zgadzaja sie ze najwiekszym problemem w Polsce jest pazerna administracja i lapowkarstwo. Jak to sie dzieje ze wykrywalnosc kradziezy samochodow w Warszawie jest bliska 0 A z rejestracja kradzionego samochodu zero problemow. Wiem ze czekacie na kapital z zachodu(czyli na mnie)zeby zaiwestowal w Polsce oczywiscie na waszych warunkach,bo stoicie po kolanach w sadzawce i nie umiecie z niej wyjsc.Tylko ze kapital z zachodu tez musialby po kolana w te same sadzawke wejsc zeby wam reke podac i z tego smrodu wyciagnac. Ale jak na razie Polska stwarza duzo lepsze warunki kapitalowi spekulacyjnemu i taki wlasnie przychodzi.Ze Polska byla 200 lat w trudnej sytuacji bla bla bla .. Ej,zacznijcie od pracy domowej.W Chinach jest komuna i cud gosp. i Olimpiada niedlugo.Nie slysze zeby Chinczycy narzekali lub siedzieli w kuckach trzymajac sie mchu czekajac na przyjscie EU. Gdy 20 kilka lat temu chinczycy prowadzili polityke :kroczenia na dwoch nogach,czy jak to sie nazywalo? Ale znaczyc mialo ze tak samo dobre warunki stwarzac trzeba dla rozwoju malego biznesu jak i przyciagania duzego. W Polsce od Gierka skacze sie na jednej nodze. Najwazniejsze to wyrwac kredyt z zachodu a reszta sie sama rozkreci. Albo innymi slowy przyciagnac inwestorow zagr w polska sadzawke gospodarcza. Czy Chiny narzekaja na brak inwestorow zagr? Nie slysze Chiny przegonily Ukraine w doch nar na os. i przy 7,6% wzroscie rocznym i zerowym wzroscie w Polsce kto mi pomoze w obliczeniach czy nie przegonia pazernego fatalisty na Olimpiade w 2008? Stara postkomunistyczna mentalnosc pozostala:Wy nam dajcie pieniadze a my bedziemy wiedzieli juz co z nimi zrobic. Fachowcow niezwykle bieglych w konstruowaniu formulek ekonomicznych jest wielu a sytuacja w Polsce jest adekwatna do ich wiedzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? O,TAK !! IP: 213.38.92.* 03.08.01, 10:34 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Jesli EURO jest lekiem na wszystko to dlaczego W.Brytania sie wzdryga przed tym > panaceum? A moze to tez kupa niedoswiadczonych baranow frijk? Wlk. Brytania obecnie bardzo chce przystapic do euro, tylko czeka na dogodny moment. Tony Blair postawil sobie za cel, zeby za jego rzadow wprowadzic euro do UK. Referendum planowane jest na przyszly rok, ewentualnie gdyby euro dlugo tak slabo stalo na poczatek 2003. > Dyskusja sie przedluza,a w miedzyczasie niewesole wiadomosci z GUSu ze recesyjka > juz tuz tuz moze zmusic RPP do obnizki stop%. > W.Brytania juz obizyla stopy % ,w EU recesyjke widza nadciagajaca ale sa > usztywnieni na wzor RPP. Recesyjka juz jest od jakiegos czasu. Ona juz nadciagnela. Chodz np. w Wlk. Brytanii Barclays Bank ostrzega przed nadmiernym pesymizmem, zeby nie doszlo do "samospelniajacej sie przepowiedni". > A w miedzyczasie Chiny rozwijaja sie w tempie 7,6% z takimi samymi > perspektywami na najblizszych kilka lat.Produkcji plastykowych diabelkow Joanna > nie bedzie tam przenosic,bo poziom zycia w Chinach jest wyzszy niz na Ukrainie > i taniej z transportem tez. > Jak to sie dzieje ze "zoltki"w cuglach dostaly letnia olimpiade ,a pazerny > fatalista nawet na zimowa sobie nie zasluzyl. Sprawa bardziej polityczna niz gospodarcza. A Chiny rozwijaja sie w takim tempie jak sie rozwijaja, bo wynika to z tego ze zaczeli calkiem niedawno i robia to na troche inny sposob niz inne kraje postkomunistyczne. Tam nie nastapila transformacja ustrojowa, dalej panuje tam totalitaryzm, tylko ze wladze na samej gorze przestawily sie na gospodarke bardziej kapitalistyczna (no coz.. maja dobry przyklad Korei Pln.) - ale ciagle nie jest to kraj w ktorym chcialbm zyc. > Dlaczego caly swiat wali z kapucha do Stanow a smietanka mozgow sie z nimi > przesciga. > Bo koszty produkcji sa niskie,prowadzenie biznesu proste,z biurokracja > praktycznie nie masz do czynienia. Ech, wy ciagle z ta produkcja i produkcja.. kapital w USA lokuje sie w uslugach, R&D a moze potem w produkcji. Wielkie koncerny swoje fabryki produkcyjne maja rozlokowane w krajach rozwijajaych sie a nie w USA (oczywiscie nie wszystkie). > Wiem ze czekacie na kapital z zachodu(czyli na mnie)zeby zaiwestowal w Polsce > oczywiscie na waszych warunkach,bo stoicie po kolanach w sadzawce i nie umiecie > z niej wyjsc.Tylko ze kapital z zachodu tez musialby po kolana w te same > sadzawke wejsc zeby wam reke podac i z tego smrodu wyciagnac. No jak na razie wchodzi. > Ale jak na razie Polska stwarza duzo lepsze warunki kapitalowi spekulacyjnemu i > taki wlasnie przychodzi. I tu sie mylisz. Porownujac wielkosc kapitalu spekulacyjnego do dlugoterminowego, zdecydowanie ten drugi wypada lepiej. Nie znam dokladnych wielkosci, ale pewnie bedzie to roznica gdzies w wysokosci 30-35 mld USD. > Ej,zacznijcie od pracy domowej.W Chinach jest komuna i cud gosp. i Olimpiada > niedlugo.Nie slysze zeby Chinczycy narzekali lub siedzieli w kuckach trzymajac > sie mchu czekajac na przyjscie EU. Bo do nich nie przyjdzie. Zreszta by jej nie wzieli bo to by oznaczalo zmiane ich ustroju politycznego. Nie mieszaj teraz polityki z gospodarka. A chociaz moze wreszcie warto zauwazyc, ze w Polsce decyzje podejmuje sie na podstawie rachunku ekonomicznego, tylko wg korzysci politycznych. > Najwazniejsze to wyrwac kredyt z zachodu a reszta sie sama rozkreci. > Albo innymi slowy przyciagnac inwestorow zagr w polska sadzawke gospodarcza. Sciaganie kapitalu zagranicznego ma tez na celu zcianiecie know-how oraz technologi.. nie upraszzcaj za bardzo. Popadasz teraz w podobny wzniosly ton slusznego oburzenia, zapominajac o merytorycznych argumentach. > Fachowcow niezwykle bieglych w konstruowaniu formulek ekonomicznych jest wielu > a sytuacja w Polsce jest adekwatna do ich wiedzy. I znow emocje wziely gore. Powzdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Przepraszam za jakanie, teraz powinno pojsc OK IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:30 Gość portalu: azra napisał(a): > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop procentowych. > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach otwartej > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie nad > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym, Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i wczesniej zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki. A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo myslenie krotkoterminowe. > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju. > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz.. > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego wplywu > No to fajnie. To byla taka metafora na pewne przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt nie poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz i ska niewatpliwie wplyw mieli. > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co sie > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych. Wlasnie caly czas to mowie! A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc polska transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug publicznych krasnoludki mialy mu zbudowac... > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie > > poza-makroekonomiczne. > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu. > >Co zrobil? Nic, bo > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda? > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk jest. No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac szefem partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy (ludzie zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze drugim elementem udanej transformacji powinny byc inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty, ulgi inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow. A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na fundusze celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja, edukacja, nauka - byly dla niego na rowni z gornictwem... > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier biurokratycznych? > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy, byc > ministrem finansow.... to moze > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka rzeczy > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc aparatow > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz. > Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego. Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w budzecie. Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy kierunek to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene. Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial instrumenty nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien... Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy. Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny, niekonkurencyjny i fuj. Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej oswiaty na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci. Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe. Skad wziac srodki? Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem. > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu > > ex-wicepremier > > polskiego rzadu o tym nie mowiil? > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci. > Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich. To powinien byc jego priorytet nr 1. Nie byl. > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy > > tego nie wie, czy > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie > > pieniadze? > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra edukacja to > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju. > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze. > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko. Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i wakacje nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych dobr. I to nie budzetowka te pieniadze marnuje. Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil daewoo, a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych nauczycieli? Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby zamiast na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej na rostrzygniecie sprawy w sadzie? > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo, > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda > niezadowoleni. Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A dzis juz i budzetowka i firmy sa be. > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie bylo zle. > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej Polski, > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza spokojnie w > szkolach, tylko nie ucza.. > Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze Balcerowiczowi wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo. Jak? A, to juz go nie interesowalo. > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce sklaniaja > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i dajmy > niech kupi on sobie kilka bonow > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow. Sa 2 zle scenariusze: 1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo slono 2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro. Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a stopy nizsze > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles... Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i opuscic stopy niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze podatki sa czescia programu naprawczego w Argentynie?). Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze bezrobotni tez obciazaja budzet panstwa... > > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba waluta. Ale co z tego > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta tyle ile jest warta > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie walutowym niestety to rynek > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia? Kierujac sie wysokoscia stop > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs walutowy..? Za pomoca poziomu cen > > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no coz.. roznica, ktora trud > no > pogodzic. > Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie przewartosciowanie towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac sie musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast zapewniac dlugookresowa rownowage. To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura -> spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci prowadzenia dzial. gos Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Nie kijem go, to pala. Czesc II IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:34 dlugookresowa rownowage. To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura - spadek popytu i eksportu - spadek oplacalnosci prowadzenia dzial. gosp. - bezrobocie + spadek wplywow budzetu z podatkow - dziura budzetowa - obligacje - wysokie stopy + slaba koniunktura ... - Argentyna i Turcja > > 1) Zlotowka jest ciagle za silna i jest to szkodliwe > Oczywiscie zalezy dla kogo. Przypuszczam ze mowisz o polsckiej > gospodarce. Moglbys przedstawic jakas alternatywe, bo do tak > ogolnego stwierdzenia ciezko sie ustosunkowac. > Nizsze stopy i zgoda na wyzsza inflacje. Moze nawet dodatkowy "podatek kryzysowy"? > > 3) Byc moze w polskich warunkach RPP otrzymala za sile > > instrumenty > Instrument RPP jest wlasciwie tylko jeden - obnizanie i > podwyzszanie stop procentowych. Jeden, ale potezny. Powiem inaczej - jest ekonomia poza celem inflacyjnym. W Polsce mamy potezna dysproporcje pomiedzy instrumentem walczenia z inflacja a innymi celami ekonomii (np. maly bezrobociem). > > > 4) Jesli chcemy dokonac awansu cywilizacyjnewgo, to > > jedynym ratunkiem jest dobra edukacja, RD, silne sady i > > proste prawo. Takze niska korupcja. > Masz racje. No ale mozna by dodac jeszcze koniec biurokracji, > prosty sytem podatkowy - no ale takze potrzebny jest kapital. > KAPITAL W POLSCE JEST, ale jest zle wykorzystywany. Vide auta i wakacje, luksusowe ciuchy itp. > > 5) Idzie kryzys. Jak to jest: ekonomisci swietdni, a > > narod do d..., czy na odwrot?\ > No coz.. zapominasz zupelnie o polityce. > Balcerowicz byl w polityce. I ponosi odpowiedzialnosc, za to co zrobil i czego nie zrobil. > > 6) Razi mnie medrkowanie gosci na garnuszkach > > zachodnich koncernow, jak to otwarcie rynku i wysokie > > bezrobocie to normalne i zdrowe objawy. > > Jest tu chyba jakis konflikt interesow, > > prawda? > No ja (jesli to i mnie miales na mysli na zadnym garnuszku > zachodznich koncernow nie jestem). Mowilem ogolnie, wiekszosc naszych liberalow w takim, czy innym sensie jest. A Balcerowicz juz na pewno. (wyklady, odczyty, murowana posada w MFW, rady nadzorcze doradctwo...) Teza jest taka. Wielu polskich neoliberalow zachwyca sie kapitalem spekulacyjnym, bo z niego zyje i nie lubi Polski i Polakow, tak jak nie lubi sie ojczystej zapyzialej prowincji, jesli czlowiekowi sie uda z niej wyrwac. To jednak rodzi niebezpieczenstwo, ze ludzie ci realizuja inne interesy niz polskiego spoleczenstwa, majac w nim jednoczesnie wielkie wplywy. Pa Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Przepraszam za jakanie, teraz powinno pojsc OK IP: 213.38.92.* 03.08.01, 13:13 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i > wczesniej > zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz > troche > wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy > gospodarki. Jak sam napisales PRAWDOPODOBNIE. Teraz mozna tylko snuc domysly. Mogloby byc rownie dobrze tak, ze mielisbysmy wyzsza inflacje i gorsze perspektywy gospodarki. > A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu > i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore > wzielo myslenie krotkoterminowe. Zgadza sie.. tyle ze nie w polityce monetarnej a w fiskalnej. > No to fajnie. To byla taka metafora na pewne > przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt > nie poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a > Balcerowicz i ska niewatpliwie wplyw mieli. No domyslam sie ze to byla metoafora, ale zaragowac wypadalo. > > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to > co sie > > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych. > Wlasnie caly czas to mowie! > A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat > 90-tych chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc > polska transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug > publicznych krasnoludki mialy mu zbudowac... Rozroznijmy 2 momenty - kiedy byl Min. Fin. nie mial wplywu na wysokosc stop pr. a kiedy zostal prezesem NBP przestal miec wplyw na sprawy rzadowe. Moim zdaniem on nie chcial konczyc transformacji samymi stopami. On po prostu bronil polskiej gospodarki. Polska jako jedyna z czolowych krajow postkomunistycznych nie miala kryzysu walutowego (jak Czechy i Wegry) > > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden > polityk jest. > No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac > szefem partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak > wplywowy (ludzie zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio > zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, > ze drugim elementem udanej transformacji powinny byc > inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu > (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty, > ulgi inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia > podatkow. > A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na > fundusze celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja, > edukacja, nauka - byly dla niego na rowni z gornictwem... No moim zdaniem on nigdy nie twierdzil ze sam monetaryzm zalatwi wszystko. Szefem partii go wybrali bo byl najbardziej znana osobistoscia w Unii Wolnosci. A sama Unia Wolnosci miala, jak pamietasz naprawde kilka niezlych pomyslow na usprawnienie polskiego systemu prawnego i stworzenie dobrych podstaw dla biznesu. Ale co mogla osiagnac w koalicji z AWS? I tak moim zdaniem osiagnela duzo wiecej niz powinna wziawszy pod uwage liczbe mandatow jakie miala. > Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego > pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego. > Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w > budzecie. > Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy > kierunek > to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla > PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene. > Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial > instrumenty nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien... Owszem mial.. tylko ze nie raz byly nieskuteczne, bo nie raz sie zdarzalo ze poslowei glosowali przeciw wlasnemu rzadowi. A rzad u nas rzadzi, tak jak mu zwiazki zawodowe pozwalaja. Latwo sie mowi, powinien zrobic to, powinien zrobic tamto, mial mozliwosci. Zawsze sie latwiej komentuje niz dziala. Nie wiem dokladnie jak w Polsce wyglada sprawowanie wladzy, ale z tego co slysze i widze, to niewiele ma wspolnego z logika i racjonalnoscia. > Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe. Szczerze mowiac watpie, zeby sie tak ludzil. > Skad wziac srodki? > Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy > deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby > pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem. Podwyszenie podatkow? No moim zdaniem to zly pomysl. Juz teraz sa wysokie. Ale rozwijajac temat to jakich podatkow? Od osob fizycznych? Nie stanowia powaznego zrodla dochodow i wywolalyby zrozumialy sprzeciw wsrod ludzi. Nie przeszloby w sejmie. Od osob prawnych? Sprzeciw przedsiebiorcow, firmy panstwowe i tak by nie placili (tzn zalegaly z ciagle wiekszymi) i nie przyniosloby to dobrego efektu - poza tym przeciez wlasnie je obnizaja, zeby rozwinac przedsiebiorstwo. Juz dawno stwierdzono ze redystrybucja doch. narodowego przez panstwo jest duzo mniej skuteczna niz przez podmioty prywatne. Wiekszosc tych pieniedzy pewnie by zmarnowano. No to nastepne podatki - akcyza - przewaznie przynosi skutek przeciwny - spada sprzedaz, i wartosc ogolna sie zmienia bardzo minimalnie, no i na koniec pozostaje VAT - ten to jest przewaznie podnoszony (jesli chodzi o towary z zerowa, 7-procentowa stawka, czy do tej pory nie obciazone VATem). No ale pewnie chodzi o podatki dochodowe. Podwyszenie podatkow moim zdaniem, przede wszystkim prowadzi do marnowania ogromnej liczby pieniedzy przez panstwo. W dodatku jest trudne do przeprowadzenia politycznie i przy ogolnej tendencji do obnizania jest bezsensowne politycznie. > > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu > > > ex-wicepremier polskiego rzadu o tym nie mowiil? > > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy > wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci. > > > Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej > partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich. > To powinien byc jego priorytet nr 1. > Nie byl. Mowienie o tym ze sady sa nieskuteczne? No wybacz, ale to moze Twoj priorytet nr 1. Zreszta UW mowila takze i o tym. Poza tym wracajac do tych srodkow jakich mial, to ich wlasciwie nie mial. Jego partia ledwo ledwo przeforsowywala logiczne rozwiazania i blokowala durne propozycje wspolkoalicjanta. Nie mowiac o losowaniach w sejmie przeciw wlasnemu rzadowi. > > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra > edukacja to > > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju. > > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze. > > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na > wszystko. > Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i > wakacje > nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych > dobr. > I to nie budzetowka te pieniadze marnuje. > Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil > daewoo, a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych > nauczycieli? No moim zdaniem tu przegiales. Poteznie. Niby mamy sterowac tym co ktos kupuje, gdzie jezdzi i tak dalej? Widzisz, wolna konkurencja polega na tym ze kazdy ma wolnosc wyboru - co kupic, gdzie pojechac. Wogole na taki argument to szkoda odpowiadac, ale jednak napisze. Piszac ze w Polsce brakuje na wszystko, mialem na mysli budzet - Ty natomiast wyskakujesz tu z punktu widzenia konsumenta. Wogole nie widze zwiazku pomiedzy Twoimi domyslami. Chcesz zmieniac ludzi, zeby kupowali daewoo zamiast toyot?? Czy moze zakazac importu pewnych dobr? Albo wydac pewne nakazy co kupowac albo czego nie kupowac. > Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby > zamiast > na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy > krocej na > rostrzygniecie sprawy w sadzie? Ciagle nie widze zwiazku przyczynowo-skutkowego - ma nastapic zrzutka z roznicy wyjazdu na Seszele i do Grecji na cel zwiekszenia szybkosci dzialania sadu??? > > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo, > > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda > > niezadowoleni. > Wlasnie dlatego Balce Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Przepraszam za jakanie, teraz powinno pojsc OK IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 13:36 Tylko ad vocem Tak, mialem na mysli podatki dochodowe. Nie mowie, zeby ludziom kazac kupowac ten czy tamten produkt. Mowie, ze jesli wielu stac na luksus, ktory jest, prawde mowiac zbedny, a jednoczesnie sfera uslug publicznych jest strasznie zaniedbana, to byc moze sygnal, ze mamy zbyt niskie podatki? Albo cla? Zrozum, to co mnie razi to dysproporcja pomiedzy prywatnym i publicznym. Publicznym, ktore ma wplyw na bogactwo kraju w przyszlosci. Zwiazek Seszeli z sadami jest taki, ze przy wyzszych podatkach na niekture dobra i uslugi, byc moze, mielibysmy bardziej prorozwojowa strukture wykorzystania PKB. Czy panstwo zle wydaje pieniadze? Zalezy gdzie. Np. angielskiego uczy zancznie taniej i efektywniej niz firmy prywatne. Policja jest tez tansza niz firmy ochroniarskie. Dla sadow wogole nie ma alternatywy (Pruszkow?). Musisz rozrozniac sfere uslug publicznych, ktore tylko panstwo moze zabezpieczyc od niby-panstwowych przedsiebiorstw. Takze od rozpasanej administracji. Reszta -potem Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Przepraszam za jakanie, teraz powinno pojsc OK IP: 213.38.92.* 03.08.01, 14:51 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Tylko ad vocem > Tak, mialem na mysli podatki dochodowe. > > Nie mowie, zeby ludziom kazac kupowac ten czy tamten > produkt. > Mowie, ze jesli wielu stac na luksus, ktory jest, > prawde mowiac zbedny, a jednoczesnie sfera uslug > publicznych jest strasznie zaniedbana, to byc moze > sygnal, ze mamy zbyt niskie podatki? Hm.. zbedny luksus.. Tak z ciekawosci gdzie jest ta granica? Od jakiej kwoty cos juz jest zbednym luksusem a do jakiej jest po prostu lespzym standardem. Poza tym w Polsce masz 38 mln osob, z tego chyba okolo 20 milionow pracuje. Na Seszele (czy tym podobne) jezdzi moze 10 osob? Luksusowe auto ma kolo 10 tys osob... ba.. niech bedzie 100 tys osob. To zostaje nam jakies (w przyblizeniu) 19,9 mln osob bez tego.. Podniesmy szacunki - 500 tys luksusowych aut (a na pewno jest ich mniej) - zostaje ci 19,5 mln osob... Podnosic podatki??? Ech.. > Albo cla? Wiaza nas umowy miedzynarodowe. Poza tym chyba nie liczysz na to ze jak komus podniesiemy cla, to ten ktos nie podniesie takze nam. W dodatku podnoszenie cel powoduje wzrost cen towarow na rynku krajowym, co wcale nie poprawia sytuacji gospodarzcej panstwa, ani tym bardziej zwyklych ludzi. > Zrozum, to co mnie razi to dysproporcja pomiedzy > prywatnym i publicznym. Publicznym, ktore ma wplyw na bogactwo > kraju w przyszlosci. No to tu sie rozmijamy w zupelnosci. W przyszlosci o bogactwie kraju bedzie stanowic prywatne. Juz teraz tak by moglo byc, tylko publiczne przeszkadza jak moze. > Zwiazek Seszeli z sadami jest taki, ze > przy wyzszych podatkach na niekture dobra i uslugi, byc > moze, mielibysmy > bardziej prorozwojowa strukture wykorzystania PKB. Moim zdaniem nie mielibysmy. Zapominasz o konsekwencji podnoszenia podatkow - liczbe pieniadza w obiegu masz ta sama - tylko ze teraz zabirasz wiecej zwyklym ludziom, a dajesz je panstwu. A zanim panstwo je wyda, mijaja miesiace, sprawa czy wyda je racjonalnie jest bardzo watpliwa, a zwykly czlowiek bedzie biedniejszy. Role panstwa w gospodarce powinno sie ograniczac. Szczegolnie w przypadku Polski, gdzie jak pisalem sfera publiczna tworzy okolo 40% PKB. > Czy panstwo zle wydaje pieniadze? Zalezy gdzie. Np. > angielskiego uczy zancznie taniej i efektywniej niz firmy prywatne. > Policja jest tez tansza niz firmy ochroniarskie. Dla sadow wogole nie ma > alternatywy (Pruszkow?). Musisz rozrozniac sfere uslug publicznych, > ktore tylko panstwo moze zabezpieczyc od niby-panstwowych > przedsiebiorstw. > Takze od rozpasanej administracji. Wlasnie zalezy gdzie (co do angielskiego to moze i taniej ale czy efektywniej to watpie - efektywnosc uczenia w prywatnych szkolach jest wieksza niz w szkolach panstowych - co do tego nie mam watpliwosci) Moim zdaniem (i nie tylko - zreszta moje opiera sie na zdaniu innych) panstwo zupelnie nie radzi sobie z racjonalnym wydawaniem pieniedzy (w porownaniu z sektorem prywatnym) - kilkanascie miliardow utopionych w gornictwie, kolejne w hutnictwie, przemysl zbrojeniowy, inwestycje publiczne. Zreszta na calym gospodarczym swiecie, prywatne pieniadze sa wydawane lepiej niz publiczne - czemu inaczej mialoby byc u nas? Zrozum ze nie odmawiam panstwu kilku podstawowych rol - nie chce prywatyzacji policji, sadow, wojska, edukacji (choc tu mozna by podyskutowac nad przyszlym ksztaltem szkolnictwa w Polsce) itd, co niby mi zarzucasz. Ale jeszcze wiele rzeczy trzeba oddac w rece prywatne. Co do tego nie ma watpliwosci. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Przepraszam za jakanie, teraz powinno pojsc OK IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:34 Gość portalu: azra napisał(a): > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop procentowych. > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach otwartej > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie nad > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym, Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i wczesniej zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki. A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo myslenie krotkoterminowe. > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju. > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz.. > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego wplywu > No to fajnie. To byla taka metafora na pewne przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt nie poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz i ska niewatpliwie wplyw mieli. > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co sie > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych. Wlasnie caly czas to mowie! A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc polska transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug publicznych krasnoludki mialy mu zbudowac... > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie > > poza-makroekonomiczne. > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu. > >Co zrobil? Nic, bo > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda? > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk jest. No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac szefem partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy (ludzie zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze drugim elementem udanej transformacji powinny byc inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty, ulgi inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow. A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na fundusze celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja, edukacja, nauka - byly dla niego na rowni z gornictwem... > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier biurokratycznych? > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy, byc > ministrem finansow.... to moze > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka rzeczy > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc aparatow > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz. > Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego. Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w budzecie. Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy kierunek to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene. Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial instrumenty nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien... Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy. Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny, niekonkurencyjny i fuj. Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej oswiaty na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci. Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe. Skad wziac srodki? Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem. > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu > > ex-wicepremier > > polskiego rzadu o tym nie mowiil? > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci. > Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich. To powinien byc jego priorytet nr 1. Nie byl. > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy > > tego nie wie, czy > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie > > pieniadze? > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra edukacja to > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju. > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze. > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko. Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i wakacje nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych dobr. I to nie budzetowka te pieniadze marnuje. Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil daewoo, a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych nauczycieli? Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby zamiast na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej na rostrzygniecie sprawy w sadzie? > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo, > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda > niezadowoleni. Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A dzis juz i budzetowka i firmy sa be. > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie bylo zle. > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej Polski, > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza spokojnie w > szkolach, tylko nie ucza.. > Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze Balcerowiczowi wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo. Jak? A, to juz go nie interesowalo. > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce sklaniaja > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i dajmy > niech kupi on sobie kilka bonow > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow. Sa 2 zle scenariusze: 1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo slono 2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro. Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a stopy nizsze > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles... Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i opuscic stopy niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze podatki sa czescia programu naprawczego w Argentynie?). Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze bezrobotni tez obciazaja budzet panstwa... > > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba waluta. Ale co z tego > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta tyle ile jest warta > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie walutowym niestety to rynek > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia? Kierujac sie wysokoscia stop > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs walutowy..? Za pomoca poziomu cen > > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no coz.. roznica, ktora trud > no > pogodzic. > Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie przewartosciowanie towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac sie musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast zapewniac dlugookresowa rownowage. To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura -> spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci prowadzenia dzial. gos Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.dmi.tut.fi 03.08.01, 16:36 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Wystawilem sie do odstrzalu,a owszem i zrobilem to rozmyslnie. > Napisalem troche o sobie,bo polska propaganda pisze o chlopach z polskiego > trojkata bermudzkiego wyjezdzajacych na saksy,a nawet polski wybitny rezyser > nakrecil wybitny film o emigrantach z Polski w USA -Szczesliwego Nowego Jorku.I > tak oto wlasnie TY frijk traktujesz innych dyskutantow. Dlatego ze lansujesz poglady typu ''w Polsce nadal jest komuna'' wykazujac kompletny brak realiow. I na dodatek te latwe porownania Polska-USA. Po prostu get life... > Pojalem ,moja wina polega na tym ze za wczesnie urodzilem sie w Polsce. > Silna zlotowka-jest teraz przewartosciowana o ok 15%-w czym to pomaga polskiej > gospodarce ? w niczym. > Wysokie stopy % sciagaja spekulacyjny kapital ,ktorym rzad lata dziury. > BCC i Fizyk tez sa za obnizka stop % -frijk.Czyzby to znaczylo ze oni sa tez > takimi baranami jak ja po komunistycznym wyksztalceniu? Pytnie jest proste: Dlaczego zapomina sie o wysokiej inflacjogennosci polskiej ekonomii, poteznym deifcycie handlowym i budzetowym? Haslo obnizenia stop jest bardzoatrakcyjne wszedzie i dla kazdego - czyz nie byloby pieknie gdyby stopy byly bliskie 0% (no z wyjatkiem Japonii gdzie i to nie pomaga:). Zauwaz w moich kilku ostatnich postach ze ja tez zaczynam miec watpliwosci bo sytuacja moze stac sie nadzwyczajna wskutek splotu zlych wydarzen. Gdyby tak bylo nadal nie tylko trzeba by obnizyc stopy ale i rozgonic RPP i po prostu zaczac drukowac pieniadze zeby przywrocic liquidity. Bez liquidity ekonomia oparta na pieniadzu jest po prostu bez sensu. Jednakze prawda jest taka: Bez porzadengo pieniadza nigdzie i nigdy nie stworzono jeszcze dobrej ekonomii. Koniec, kropka. > Jesli EURO jest lekiem na wszystko to dlaczego W.Brytania sie wzdryga przed tym > panaceum? A moze to tez kupa niedoswiadczonych baranow frijk? No, na ten temat mozna by dlugo dyskutowac. Odwrocmy pytanie: Dlaczego 12 panstw Europy ZGODZILO sie na niezwykly krok w historii swiata przyjmujac euro? > Dyskusja sie przedluza,a w miedzyczasie niewesole wiadomosci z GUSu ze recesyjk > a juz tuz tuz moze zmusic RPP do obnizki stop%. W obecnym ukladzie RPP nie bedzie sklonna do obnizki bo jej celem jest inflacja (podobny cel ma Europejski Bank Centralny). Inflacja ma tendencje spadkowe ale deficyt budzetu jest niedobrym znakiem. W tej chwili problemem jest splot zlych wiesci o charakterze nadzwyczajnym. Ja nie wykluczam za taki splot moze nawet doprowadzic do koniecznosci rozgonienia RPP: rozsadna polityka jest dobra w rozsadnych warunkach. > W.Brytania juz obizyla stopy % ,w EU recesyjke widza nadciagajaca ale sa > usztywnieni na wzor RPP. A jakie sa naciski inflacyjne w Brytanii? Slabiutkie. W EU z kolei nie widac by obnizka stop wplynela bardzo na aktywnosc, problemy sa strukturalne. > A w miedzyczasie Chiny rozwijaja sie w tempie 7,6% z takimi samymi > perspektywami na najblizszych kilka lat.Produkcji plastykowych diabelkow Joanna > nie bedzie tam przenosic,bo poziom zycia w Chinach jest wyzszy niz na Ukrainie > i taniej z transportem tez. > Jak to sie dzieje ze "zoltki"w cuglach dostaly letnia olimpiade ,a pazerny > fatalista nawet na zimowa sobie nie zasluzyl. > Nie tlumacz mnie 10 letnie stagnacji w Japoni frijk.Sami sobie na to zasluzyli. > Byli tak zaslepieni silnym Yenem 90 za doll.ze wykupywali Ameryke garsciami.Co > z tego ze wykupili i postawili mnostwo firm w Stanach.Zarzad to kilku Japoncow > a 99% zalogi to miejscowi. No to bylo tak jak teraz gdy Amerykanie sa zaslepieni silnym dolarem, boomem na gieldzie (chyba koniec) i kupuja i konsumuja ponad stan hehe. > Dlaczego caly swiat wali z kapucha do Stanow a smietanka mozgow sie z nimi > przesciga.Bo koszty produkcji sa niskie,prowadzenie biznesu proste,z > biurokracja praktycznie nie masz do czynienia. > I to jest cala sztuka tworzenia miejsc pracy. No tu niby wszystko sie zgadza. Ameryka jest fenomenem bez watpienia. Jednak ostatni cykl wzrostu byl tak fenomenalny ze ja chcialbym zostawic jego ocene do czasu nastepnego cyklu wzrostu. Wtedy ocena bedzie pelniejsza bo na blekitnym niebie amerykanskiej ekonomii ja widze pare chmurek. Jak sie okaze ze te chmurki sa przelotne to pogadamy. > Co mnie w Polsce bolalo frijk? > Podejscie biurokracji do mnie bylo identyczne jak i twoje. > Po pierwsze masz ludzi za glupkow,a po drugie w dupie. > Jesli wiesz co rozlozylo Japonie-to jedz i im pomoz. > a jesli to widziales juz w latach 80tych to trzeba bylo ich uprzedzic. > Japonia w tej chwili broni sie przed importem ryzu z Chin,i nawet ten towar > uznala za produkt strategiczny.Caly swiat z USA wlacznie produkuje ryz taniej > niz Japonia,a Japonia nie zezwala na jego import.Bo by wzroslo > bezrobocie ,ktore i tak jest wyzsze niz w Stanach. > Cala filozofia Japoni jest skierowana na niedopuszczenie konkurencji > swiatowej ,bo caly swiat produkuje taniej niz oni. Czesciowo tak, dlatego wlasnie Japonia jest w kryzysie. > W polsce kasa pusta-a dlaczego? > Jak wyglada prywatyzacja w Polsce. > No wiec wlasnosc panstwowa moze byc sprzedana obywatelowi polskiemu a ten za > kilka lat moze ja opchnac na zachod.Chyba ze znajdzie sie inwestora > strategicznego. Tak, tylko ze obywatel nie ma kasy i/lub know-how. Poza tym nie wyolbrzymiaj wartosci pokomunistycznej wlasnosci panstwowej.... > Pisales frijk ze przy prywatyzacji sprzedawano za maxymalne sumy jakie bylo > mozna. > To dlaczego nie dopuszczono inwestorow z calego swiata na takich samych > zasadach jak obywateli polskich. > Browary poszly w rece firmy Kulczyk&Kulczyk&KUlczyk,ktory pozniej znikoma czesc > akcji sprzedal za wiecej niz zaplacil za calosc.Oczywiscie za calosc zaplacil > pozyczonymi pieniedzmi. No widzisz, cos tu placzesz bo ludzie wlasnie narzekaja ze zagranica wykupila ZA DUZO. > Po co masz bogatych i biednych frijk? > Czy biedny powinien sie uczyc od bogatego,czy raczej go zniszczyc?I wtedy > bedzie po rowno. > No wiec czy Niemcy po zjednoczeniu wprowadzili prawo,ze byla wlasnosc panstwowa > na terenie NRD moze byc kupiona tylko przez obywateli bylego NRD? > Gdybys im to zaproponowal w Bundestagu-to polowa Niemcow by umarla ze smiechu,a > reszta by sobie zyly podciela na mysl :jak mozna cos tak glupiego wymyslec. > Czy dochody z prywatyzacji byly by wieksze gdyby obcy kapital mogl w nich > uczestniczyc? Nie slysze ........... No wiec tu masz niejako absurdalny poglad hihi. Wezmy taki przyklad: Ocenia sie ze 70% kapitalu bankowego w Polsce nalezy do bankow zagranicznych. Ja uwazam ze jest to doskonaly wskaznik i moglby byc wiekszy. ALe wiekszosc ludzi uwaza ze to ZA DUZO. > Nie ma kasy? Tak .bo glupi bedzie biedny a biedny bedzie glupi. > Czy nasz patriotyczny Sejm o wlasnych mozgach podjal taka decyzje? > Czy moze ktos im "pomogl"w mysleniu? > Znajac opinie zachodu,ze Polak to pazerny fatalista-masz odpowiedz,bez sledztwa > . > Wszyscy zgadzaja sie ze najwiekszym problemem w Polsce jest pazerna > administracja i lapowkarstwo. > Jak to sie dzieje ze wykrywalnosc kradziezy samochodow w Warszawie jest bliska > 0 A z rejestracja kradzionego samochodu zero problemow. > Wiem ze czekacie na kapital z zachodu(czyli na mnie)zeby zaiwestowal w Polsce > oczywiscie na waszych warunkach,bo stoicie po kolanach w sadzawce i nie umiecie > z niej wyjsc.Tylko ze kapital z zachodu tez musialby po kolana w te same > sadzawke wejsc zeby wam reke podac i z tego smrodu wyciagnac. > Ale jak na razie Polska stwarza duzo lepsze warunki kapitalowi spekulacyjnemu i > taki wlasnie przychodzi.Ze Polska byla 200 lat w trudnej sytuacji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27 Gość portalu: azra napisał(a): > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop procentowych. > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach otwartej > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie nad > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym, Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i wczesniej zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki. A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo myslenie krotkoterminowe. > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju. > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz.. > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego wplywu > No to fajnie. To byla taka metafora na pewne przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt nie poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz i ska niewatpliwie wplyw mieli. > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co sie > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych. Wlasnie caly czas to mowie! A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc polska transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug publicznych krasnoludki mialy mu zbudowac... > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie > > poza-makroekonomiczne. > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu. > >Co zrobil? Nic, bo > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda? > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk jest. No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac szefem partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy (ludzie zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze drugim elementem udanej transformacji powinny byc inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty, ulgi inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow. A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na fundusze celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja, edukacja, nauka - byly dla niego na rowni z gornictwem... > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier biurokratycznych? > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy, byc > ministrem finansow.... to moze > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka rzeczy > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc aparatow > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz. > Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego. Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w budzecie. Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy kierunek to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene. Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial instrumenty nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien... Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy. Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny, niekonkurencyjny i fuj. Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej oswiaty na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci. Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe. Skad wziac srodki? Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem. > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu > > ex-wicepremier > > polskiego rzadu o tym nie mowiil? > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci. > Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich. To powinien byc jego priorytet nr 1. Nie byl. > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy > > tego nie wie, czy > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie > > pieniadze? > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra edukacja to > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju. > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze. > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko. Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i wakacje nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych dobr. I to nie budzetowka te pieniadze marnuje. Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil daewoo, a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych nauczycieli? Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby zamiast na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej na rostrzygniecie sprawy w sadzie? > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo, > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda > niezadowoleni. Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A dzis juz i budzetowka i firmy sa be. > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie bylo zle. > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej Polski, > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza spokojnie w > szkolach, tylko nie ucza.. > Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze Balcerowiczowi wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo. Jak? A, to juz go nie interesowalo. > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce sklaniaja > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i dajmy > niech kupi on sobie kilka bonow > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow. Sa 2 zle scenariusze: 1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo slono 2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro. Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a stopy nizsze > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles... Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i opuscic stopy niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze podatki sa czescia programu naprawczego w Argentynie?). Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze bezrobotni tez obciazaja budzet panstwa... > > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba waluta. Ale co z tego > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta tyle ile jest warta > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie walutowym niestety to rynek > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia? Kierujac sie wysokoscia stop > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs walutowy..? Za pomoca poziomu cen > > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no coz.. roznica, ktora trud > no > pogodzic. > Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie przewartosciowanie towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac sie musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast zapewniac dlugookresowa rownowage. To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura -> spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27 Gość portalu: azra napisał(a): > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop procentowych. > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach otwartej > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie nad > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym, Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i wczesniej zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki. A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo myslenie krotkoterminowe. > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju. > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz.. > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego wplywu > No to fajnie. To byla taka metafora na pewne przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt nie poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz i ska niewatpliwie wplyw mieli. > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co sie > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych. Wlasnie caly czas to mowie! A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc polska transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug publicznych krasnoludki mialy mu zbudowac... > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie > > poza-makroekonomiczne. > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu. > >Co zrobil? Nic, bo > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda? > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk jest. No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac szefem partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy (ludzie zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze drugim elementem udanej transformacji powinny byc inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty, ulgi inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow. A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na fundusze celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja, edukacja, nauka - byly dla niego na rowni z gornictwem... > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier biurokratycznych? > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy, byc > ministrem finansow.... to moze > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka rzeczy > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc aparatow > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz. > Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego. Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w budzecie. Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy kierunek to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene. Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial instrumenty nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien... Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy. Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny, niekonkurencyjny i fuj. Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej oswiaty na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci. Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe. Skad wziac srodki? Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem. > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu > > ex-wicepremier > > polskiego rzadu o tym nie mowiil? > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci. > Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich. To powinien byc jego priorytet nr 1. Nie byl. > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy > > tego nie wie, czy > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie > > pieniadze? > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra edukacja to > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju. > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze. > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko. Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i wakacje nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych dobr. I to nie budzetowka te pieniadze marnuje. Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil daewoo, a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych nauczycieli? Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby zamiast na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej na rostrzygniecie sprawy w sadzie? > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo, > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda > niezadowoleni. Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A dzis juz i budzetowka i firmy sa be. > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie bylo zle. > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej Polski, > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza spokojnie w > szkolach, tylko nie ucza.. > Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze Balcerowiczowi wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo. Jak? A, to juz go nie interesowalo. > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce sklaniaja > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i dajmy > niech kupi on sobie kilka bonow > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow. Sa 2 zle scenariusze: 1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo slono 2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro. Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a stopy nizsze > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles... Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i opuscic stopy niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze podatki sa czescia programu naprawczego w Argentynie?). Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze bezrobotni tez obciazaja budzet panstwa... > > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba waluta. Ale co z tego > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta tyle ile jest warta > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie walutowym niestety to rynek > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia? Kierujac sie wysokoscia stop > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs walutowy..? Za pomoca poziomu cen > > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no coz.. roznica, ktora trud > no > pogodzic. > Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie przewartosciowanie towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac sie musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast zapewniac dlugookresowa rownowage. To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura -> spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27 Gość portalu: azra napisał(a): > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop procentowych. > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach otwartej > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie nad > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym, Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i wczesniej zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki. A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo myslenie krotkoterminowe. > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju. > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz.. > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego wplywu > No to fajnie. To byla taka metafora na pewne przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt nie poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz i ska niewatpliwie wplyw mieli. > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co sie > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych. Wlasnie caly czas to mowie! A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc polska transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug publicznych krasnoludki mialy mu zbudowac... > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie > > poza-makroekonomiczne. > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu. > >Co zrobil? Nic, bo > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda? > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk jest. No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac szefem partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy (ludzie zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze drugim elementem udanej transformacji powinny byc inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty, ulgi inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow. A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na fundusze celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja, edukacja, nauka - byly dla niego na rowni z gornictwem... > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier biurokratycznych? > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy, byc > ministrem finansow.... to moze > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka rzeczy > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc aparatow > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz. > Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego. Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w budzecie. Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy kierunek to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene. Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial instrumenty nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien... Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy. Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny, niekonkurencyjny i fuj. Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej oswiaty na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci. Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe. Skad wziac srodki? Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem. > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu > > ex-wicepremier > > polskiego rzadu o tym nie mowiil? > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci. > Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich. To powinien byc jego priorytet nr 1. Nie byl. > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy > > tego nie wie, czy > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie > > pieniadze? > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra edukacja to > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju. > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze. > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko. Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i wakacje nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych dobr. I to nie budzetowka te pieniadze marnuje. Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil daewoo, a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych nauczycieli? Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby zamiast na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej na rostrzygniecie sprawy w sadzie? > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo, > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda > niezadowoleni. Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A dzis juz i budzetowka i firmy sa be. > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie bylo zle. > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej Polski, > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza spokojnie w > szkolach, tylko nie ucza.. > Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze Balcerowiczowi wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo. Jak? A, to juz go nie interesowalo. > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce sklaniaja > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i dajmy > niech kupi on sobie kilka bonow > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow. Sa 2 zle scenariusze: 1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo slono 2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro. Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a stopy nizsze > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles... Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i opuscic stopy niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze podatki sa czescia programu naprawczego w Argentynie?). Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze bezrobotni tez obciazaja budzet panstwa... > > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba waluta. Ale co z tego > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta tyle ile jest warta > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie walutowym niestety to rynek > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia? Kierujac sie wysokoscia stop > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs walutowy..? Za pomoca poziomu cen > > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no coz.. roznica, ktora trud > no > pogodzic. > Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie przewartosciowanie towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac sie musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast zapewniac dlugookresowa rownowage. To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura -> spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27 Gość portalu: azra napisał(a): > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop procentowych. > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach otwartej > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie nad > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym, Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i wczesniej zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki. A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo myslenie krotkoterminowe. > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju. > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz.. > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego wplywu > No to fajnie. To byla taka metafora na pewne przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt nie poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz i ska niewatpliwie wplyw mieli. > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co sie > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych. Wlasnie caly czas to mowie! A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc polska transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug publicznych krasnoludki mialy mu zbudowac... > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie > > poza-makroekonomiczne. > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu. > >Co zrobil? Nic, bo > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda? > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk jest. No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac szefem partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy (ludzie zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze drugim elementem udanej transformacji powinny byc inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty, ulgi inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow. A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na fundusze celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja, edukacja, nauka - byly dla niego na rowni z gornictwem... > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier biurokratycznych? > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy, byc > ministrem finansow.... to moze > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka rzeczy > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc aparatow > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz. > Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego. Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w budzecie. Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy kierunek to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene. Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial instrumenty nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien... Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy. Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny, niekonkurencyjny i fuj. Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej oswiaty na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci. Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe. Skad wziac srodki? Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem. > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu > > ex-wicepremier > > polskiego rzadu o tym nie mowiil? > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci. > Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich. To powinien byc jego priorytet nr 1. Nie byl. > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy > > tego nie wie, czy > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie > > pieniadze? > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra edukacja to > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju. > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze. > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko. Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i wakacje nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych dobr. I to nie budzetowka te pieniadze marnuje. Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil daewoo, a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych nauczycieli? Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby zamiast na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej na rostrzygniecie sprawy w sadzie? > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo, > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda > niezadowoleni. Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A dzis juz i budzetowka i firmy sa be. > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie bylo zle. > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej Polski, > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza spokojnie w > szkolach, tylko nie ucza.. > Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze Balcerowiczowi wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo. Jak? A, to juz go nie interesowalo. > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce sklaniaja > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i dajmy > niech kupi on sobie kilka bonow > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow. Sa 2 zle scenariusze: 1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo slono 2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro. Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a stopy nizsze > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles... Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i opuscic stopy niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze podatki sa czescia programu naprawczego w Argentynie?). Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze bezrobotni tez obciazaja budzet panstwa... > > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba waluta. Ale co z tego > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta tyle ile jest warta > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie walutowym niestety to rynek > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia? Kierujac sie wysokoscia stop > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs walutowy..? Za pomoca poziomu cen > > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no coz.. roznica, ktora trud > no > pogodzic. > Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie przewartosciowanie towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac sie musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast zapewniac dlugookresowa rownowage. To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura -> spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27 Gość portalu: azra napisał(a): > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop procentowych. > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach otwartej > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie nad > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym, Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i wczesniej zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki. A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo myslenie krotkoterminowe. > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju. > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz.. > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego wplywu > No to fajnie. To byla taka metafora na pewne przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt nie poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz i ska niewatpliwie wplyw mieli. > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co sie > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych. Wlasnie caly czas to mowie! A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc polska transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug publicznych krasnoludki mialy mu zbudowac... > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie > > poza-makroekonomiczne. > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu. > >Co zrobil? Nic, bo > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda? > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk jest. No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac szefem partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy (ludzie zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze drugim elementem udanej transformacji powinny byc inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty, ulgi inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow. A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na fundusze celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja, edukacja, nauka - byly dla niego na rowni z gornictwem... > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier biurokratycznych? > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy, byc > ministrem finansow.... to moze > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka rzeczy > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc aparatow > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz. > Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego. Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w budzecie. Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy kierunek to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene. Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial instrumenty nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien... Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy. Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny, niekonkurencyjny i fuj. Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej oswiaty na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci. Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe. Skad wziac srodki? Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem. > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu > > ex-wicepremier > > polskiego rzadu o tym nie mowiil? > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci. > Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich. To powinien byc jego priorytet nr 1. Nie byl. > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy > > tego nie wie, czy > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie > > pieniadze? > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra edukacja to > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju. > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze. > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko. Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i wakacje nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych dobr. I to nie budzetowka te pieniadze marnuje. Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil daewoo, a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych nauczycieli? Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby zamiast na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej na rostrzygniecie sprawy w sadzie? > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo, > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda > niezadowoleni. Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A dzis juz i budzetowka i firmy sa be. > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie bylo zle. > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej Polski, > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza spokojnie w > szkolach, tylko nie ucza.. > Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze Balcerowiczowi wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo. Jak? A, to juz go nie interesowalo. > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce sklaniaja > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i dajmy > niech kupi on sobie kilka bonow > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow. Sa 2 zle scenariusze: 1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo slono 2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro. Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a stopy nizsze > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles... Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i opuscic stopy niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze podatki sa czescia programu naprawczego w Argentynie?). Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze bezrobotni tez obciazaja budzet panstwa... > > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba waluta. Ale co z tego > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta tyle ile jest warta > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie walutowym niestety to rynek > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia? Kierujac sie wysokoscia stop > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs walutowy..? Za pomoca poziomu cen > > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no coz.. roznica, ktora trud > no > pogodzic. > Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie przewartosciowanie towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac sie musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast zapewniac dlugookresowa rownowage. To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura -> spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? IP: *.tsl.uu.se 03.08.01, 11:27 Gość portalu: azra napisał(a): > Ba.. w duzej czesci jest to efekt wysokich stop procentowych. > Tylko wrocmy moze do podstaw makroekonomii. W warunkach otwartej > gospodarki nie da sie sprawowac kontroli jednoczesnie nad > polityka monetarna jak i nad kursem walutowym, Tu chodzi tylko o wysokosc stop. Gdyby byly nizsze i wczesniej zaczeto je obnizac PRAWDOPODOBNIE mielibysmy teraz troche wieksza inflacje i znacznie lepsze perpektywy gospodarki. A tak jestesmy o skrzydlo motyla od duzego kryzysu i poteznej inflacji. Jednym slowem, sadze, ze gore wzielo myslenie krotkoterminowe. > > Balcerowicz i Ty z Azra powinniscie zajac sie szyciem > > butow, bo tak zachowuje sie czlowiek > > honorowy w przypadku zrujnowania kraju. > Ba.. gdybym tylko ja sie przyczynil do tego, to bym sie > przyznal ( i poszedl szyc te buty).. ale coz.. > ja tu tylko wyrazam swoje opinie, nie majac zadnego wplywu > No to fajnie. To byla taka metafora na pewne przy-balcerowiczowskie srodowiska. Np. mnie i tak nikt nie poslucha (i slusznie, bo jestem amatorem), a Balcerowicz i ska niewatpliwie wplyw mieli. > Jak juz pisalem wczesniej - nie mozna patrzec na to co sie > dzieje tylko z perspektywy stop procentowych. Wlasnie caly czas to mowie! A Balcerowicz po genialnej pierwszej polowie lat 90-tych chcial wejsc drugi raz do tej samej rzeki i dokonczyc polska transformacje samymi stopami. A jakosc ludzi uslug publicznych krasnoludki mialy mu zbudowac... > > Dalej: lekcewazysz kompletnie kwestie > > poza-makroekonomiczne. > > Balcerowicz, jako polityk, mogl i powinien zajac sie > > usuwaniem barier biurokratycznych dla malego biznesu. > >Co zrobil? Nic, bo > > latwiej sie operuje jednym joystickiem, prawda? > Moim skromnym zdaniem, z Balcerowicza to zaden polityk jest. No to przekroczyl pulap swoich kompetencji zostajac szefem partii. Wlasnie o tym mowie. Tylko, ze jest tak wplywowy (ludzie zwiazani z biznesem i zachodem go sluchaja), ze ostanio zadzialal szkodliwie. Mogl pokazac klase i powiedziec, ze drugim elementem udanej transformacji powinny byc inwestycje w tworzenie warunkow dla porzadnego biznesu (prawo, sady, telekomunikacja, preferencyjne kredyty, ulgi inwestycyjne), moze nawet kosztem podniesienia podatkow. A on tylko monetaryzm i ciac budzet. Zeby to wydatki na fundusze celowe - ale nie - caly po rowno. Sady, policja, edukacja, nauka - byly dla niego na rowni z gornictwem... > A poza tym jak sie mial zajac usuwaniem barier biurokratycznych? > Mial moze znowelizowac kodeks pracy, kodeks handlowy, byc > ministrem finansow.... to moze > jeszcze cos mu dolozymy? Zreszta proponowal kilka rzeczy > ktore jakby na to nie patrzec ulatwilyby dzialalnosc aparatow > panstwowych i przesiebiorstw -chociazby > reforma sytemu podatkowego... efekt znasz. > Liniowiec to inny temat. Nie mam tutaj jednoznacznego pogladu. Zgadzam sie, ze B. nie moze robic wszystkiego. Ale moze nadac kierunek. On nadal kierunek - ciecia w budzecie. Kropka. Ale Polska to nie USA i sadze, ze wlasciwy kierunek to bylo poprawic jakosc infrastruktury i warunkow dla PORZADNYCH inwestorow, za wszelka cene. Jako wicepremier i lider partii koalicyjnej mial instrumenty nacisku. Uzyl ich odwrotnie niz powinien... Pare lat temu "przedsiebiorca" to byl bohater narodowy. Dzis, ci sami, co go wykreowali, mowia, ze nieefektywny, niekonkurencyjny i fuj. Niestety, firmy prywatne nie zapewnia nam powszechnej oswiaty na dobrym poziomie i sprawnego wymiaru sprawiedliwosci. Balcerowicz, jakby ludzil sie, ze to mozliwe. Skad wziac srodki? Byc moze nalezalo nawet podniesc troche podatki, wtedy deficyt budzetowy bylby nizszy i panstwo nie musialoby pozyczac, stopy bylyby nizsze? Nie wiem. > > U nas sprawy w sadach wleka sie przez dekady. Czemu > > ex-wicepremier > > polskiego rzadu o tym nie mowiil? > Bo o tym mowili inni, mowi sie o tym od lat i wszyscy wiedza.. poza> tym nie byl ministrem sprawiedliwosci. > Byl wicepremierem i liderem ponoc najmedrszej polskiej partii. Mial wiecej srodkow niz "inni". Nie uzyl ich. To powinien byc jego priorytet nr 1. Nie byl. > > o bogactwie kraju. Czy Balcerowicz jest tak tepy, czy > > tego nie wie, czy > > uwaza, ze dobra edukacje i nauke mozna miec za psie > > pieniadze? > Nie nie mozna miec. I zgodze sie z Toba ze dobra edukacja to > naprawde podstawowa rzecz w naszym kraju. > Nie da sie jej osiagnac za psie pieniadze. > Ale problem jest tez inny - u nas brakuje na wszystko. Nieprawda. Nie brakuje na dobre, zachodnie auta i wakacje nad morzem srodziemnym oraz mnostwo innych luksusowych dobr. I to nie budzetowka te pieniadze marnuje. Co by sie stalo panu X, jakby zamiast toyota jezdzil daewoo, a za to jego i inne dzieci mialyby kompetentnych nauczycieli? Albo, czy przedsiebiorca Y nie skorzystalby, gdyby zamiast na Seszele pojechal do Grecji, ale czekalby 2 razy krocej na rostrzygniecie sprawy w sadzie? > Najlatwiej zawsze narzekac - na to za malo, > na to za malo, mozna obciac tam - zawsze beda > niezadowoleni. Wlasnie dlatego Balcerowicz nie jest jednak mezem stanu. Nie potrafil odroznic gornikow od nauczycieli i stanac w ich obronie. Co gorsza, cale srodowiska "neoliberalne" upajaly sie tym, jak to budzetowka to darmozjadzi, a firmy prywatne sa takie wspaniale. A dzis juz i budzetowka i firmy sa be. > Ale ktos musi podjac decyzje, gdzie maja > isc te pieniadze ktore mamy - jak podzielic zeby nie bylo zle. > No a poza tym kwestia priorytetow w ustalaniu budzetu > to sprawa polityczna. Nauczyciele nie blokuja calej Polski, > nie demoluja miast - oni jak protestuja to siedza spokojnie w > szkolach, tylko nie ucza.. > Nie przesadzajmy. Problem polegal na tym, ze Balcerowiczowi wogole nie przyszlo do glowy, ze wydatki na szkoly to inwestycja. On pilnowal jednego - zeby budzet wydal malo. Jak? A, to juz go nie interesowalo. > Ba.. ale w tym momencie stopy procentowe w Polsce sklaniaja > jakiegos zagranicznego inwestora do zainwestowania i dajmy > niech kupi on sobie kilka bonow > skarbowych - masz na plus kilka milionow dolarow. Sa 2 zle scenariusze: 1) brak deprecjacji - zaplacimy za te pozyczke bardzo slono 2) deprecjacja -> w tej chwili moze wywowalac gwaltowny spadek zaufania i krach finansow firm zadluzonych w euro. Lepiej byloby, zeby zlotowka nie byla az tak silna, a stopy nizsze > Nie patrz jednotorowo. Sam mowiles... Nie patrze. Lepiej byloby byc moze podniesc podatki i opuscic stopy niz zadluzac sie na takich warunkach (zdaje sie, ze podatki sa czescia programu naprawczego w Argentynie?). Bo te bony nie daja miejsc pracy, a pamietaj, ze bezrobotni tez obciazaja budzet panstwa... > > Ano ma mnostwo, tak samo jak mnostwo minusow ma slaba waluta. Ale co z tego > wynika? Ze najlepiej by bylo gdyby zlotowka byla warta tyle ile jest warta > realnie. A jak to osiagnac? Przy plynnym kursie walutowym niestety to rynek > wycenia, ile jest warta zlotowka. A jak wycenia? Kierujac sie wysokoscia stop > procentowych.. a jak sie wyznacza relany kurs walutowy..? Za pomoca poziomu cen > > towarow wymienialnych i towarow niewymienialnych.. no coz.. roznica, ktora trud > no > pogodzic. > Ekonomia moze wytrzymac nawet kilkuletnie przewartosciowanie towaru (vide NASDAQ). Tylko potem dzieje sie to, co stac sie musi. RPP pcha nas w chyba kierunku krachu, zamiast zapewniac dlugookresowa rownowage. To spirala: wysokie stopy + slaba koniunktura -> spadek popytu i eksportu -> spadek oplacalnosci prowadzenia dzial. gosp. -> bezroboc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? TAK IP: *.proxy.aol.com 04.08.01, 03:02 Witam serdecznie wszystkich Na wstepie kilka wyjasnien. Nie jestem zwolennikiem dwucyfrowej inflacji.Moze jeszcze bardziej to uscisle jestem przeciwnikiem dwucyfrowej inflacji.Pamietam jak ja pozyczalem na 16% na swoj biznes,a widze ze teraz moj kuzyn pozyczyl na 8%.Ja go pytam sluchaj Krzysiek co by bylo jak bys musial pozyczyc na 18%. Jak on mnie zjeb.. za ten glupi dowcip,ze musial bym wrocic chyba do dziecinstwa gdy jezdzilem do dziadka na wakacje na wies ,i uslyszalem wiache jaka rzucil chlop pod adresem konia,by miec jakies porownanie. Oczywiscie te nasze przekomarzania tutaj to istny relax. A propos frijk,to twoja dyskusja z Fizykiem zainspirowala mnie do napisania pierwszego postu. No wiec co z tymi stopami %,ty ,azra,Balc i ska jestescie przeciwko obnizce. BCC Fizyk i ja jestesmy za obnizka. Wystawie sie do odstrzalu-myslalem o 2 punktach proc. Sytuacja jest jaka jest :pan sie we wsi boja ruchu,ale zrobic cos trzeba. Poczekajmy jeszcze pare tyg i zobaczymy czy Balc nie zmiekna nogi w kolanach. Piszesz frijk ze amerykanie sa zaslepieni silnym dolarem,boomem na gieldzie i kupuja i konsumuja ponad stan. No wiec Amerykanie po pierwsze nie sa zaslepieni,bo oni widzieli w latach 80tych w co sie Japonia ladowala na wlasne zyczenie. 2-Ameryka nie chce i nigdy nie chciala silnego dolara.Ostatnie obnizki podatkow i stop % o tym chyba swiadcza. Clinton na ekonomi znal sie tyle co Carter,a poza tym byl Monica zajety. 3-Boom na gieldzie jak wiesz sie skonczyl i spowolnienie gosp wszyscy widza rownie dobrze tu jak i wy u siebie. 4-Kupuja i konsumuja ponad stan. I TU LEZY PIES POGRZEBANY. Panowie swiata wiedza ze wyjscie z obecnej sytuacji lezy w wyzszej podazy pieniadza oraz w KONSUMPCJI PONAD STAN. Bo zeby tego ociezalego molocha ruszyc z miejsca to trzeba WIECEJ WYDAC. I taka wlasnie ekonomie ma przecietny pan swiata wyssana z mlekiem matki. No wiec wydaja ile moga ,a jak juz im zabraknie to pozyczaja i wydaja,bo jak sie dzwignie to wtedy beda dlugi splacac. Sytuacja a przede wszystkim mentalnosc ludzi w Polsce jest radykalnie inna. Wyciagajo lapy po kredyty,kupujo za to beemwuzki,a pozniej w niezrozumialy dla nich sposob bezrobocie rosnie.Bo beemwuzka obniza bezrobocie w Niemczech. Gdyby przewartosciowana o 15 % polska zl. byla teraz 4,85 ,to beemwuzka bylaby o 15% drozsza. Ameryka nigdy nie byla za mocnym dolarem,bo ten sklania do zakupow za granica. Ja jestem za slaba polska waluta,jak i za obnizka stop % ,bo to sklania do kupowania w kraju,nawet gdyby inflacja miala osiagnac 8-9 %. AZRA-nie udawaj ze nie zrozumiales ,ze gdy pisalem koszty produkcji,mialem na mysli koszty prowadzenia biznesu obojetnie od tego czy zatrudniasz ich w bialych czy niebieskich kolnierzach. Te 30-40 % doch nar z prod bla bla bla./. i wypychanie prod za granice. No wiec to wypychanie to nie jest chec lecz koniecznosc. Czy myslisz ze Joanna nie chce zyc i pracowac w Polsce? A dlaczego ja jestem tutaj? Mimo goracych namow rodziny wrocilem z Anglii do Polski by ukonczyc komunistyczne wyksztalcenie na SGPiS ,ktory kiedys byl najlepsza uczelnia ekonomiczna w Polsce ,jak po zmianie nazwy jest SGH teraz. Przez kilka lat probowalem glowa rozbic mur,az komuna kopnela mnie w dupe i pisze do was zza oceanu. No wiec spojrzenie zza wielkiej wody wyglada nastepujaco. 1-Globalizacja skasowala Japonie,z powodu na wysokie koszty prowadzenia tam biznesu.A ze te wys koszty frijk sa spowodowane takim a nie innym zlym postepowaniem to nie moja broszka frijk.Dobrymi wytlumaczeniami jak wiesz jest pieklo wybrukowane. Mnie i caly kapital swiatowy interesuje sprawnosc ,efektywnosc i taniosc prowadzenia biznesu w danym kraju. Albo to jest albo tego nie ma. sami wlezli w sadzawke -niech sami z niej wyjda. Oczywiscie jest MFW i Bank Swiat.ktory pomaga tym co pobladzili,ale pytanie jest do jakies sumy ta pomoc musi byc ograniczona. 2- Zdenerwowalem cie azra ze EU jest nastepna w kolejce. Przeciez to tyle bogatych krajow i tylu bogatych ludzi. A czy ty sie przejmowales przez ostatnich 10 lat bogaczami w Japoni? Najpierw na papierze mieli banke,pozniej 800,pozniej 600, i z biegiem czasu przywykli do tego ze stoja w miejscu.A teraz maja recesyjke. 3- Nie to zebym sie cieszyl z czyjegos nieszczescia,bo widze spowolnienie w Stanach i tez zaczynaja mnie wlosy na karku stawac ,co bedzie za 10 lat. Wspomnialem o Armstongu,a azra o calym sporcie w Stanach i gdzie indziej. I slusznie.Jaka jest najlepsza sila robocza? Zdrowa silna ,wysportowana-innymi slowy taka ,ktora korzysta jak najmniej ze swiadczen socjalnych,przygotowanych dla niej w calej rozciaglosci i gamie kolorow w EU I Polsce.Jakie sa zasilki dla bezrob w Stanach. Max do pol roku i 500 doll tyg ale nigdy wiecej niz 50% zarobkow. Czyli jak zarabiales 2,000 tyg to dostaniesz 500. A teraz pytanie bardzo prywatne na ktore nie musicie odpowiadac. Kiedy graliscie ostatni raz w kosza guys? Rozbudowane zasilki socjalne prowadza do podwyzszenia kosztow prod.. przepraszam prowadzenia biznesu. No wiec tylu kortow tenisowych(owszem gram)boisk do kosza(owszem gram)czy basenow-oczywiscie wszystko bezplatne-co w Stanach ,nie widzialem nigdzie. Co bylo moim najwiekszym sukcesem w Stanach? Pol roku po przyjezdzie tutaj rzucilem palenie,bo w Polsce mnie sie to nie udawalo. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? TAK IP: *.dmi.tut.fi 04.08.01, 16:29 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > I slusznie.Jaka jest najlepsza sila robocza? > Zdrowa silna ,wysportowana-innymi slowy taka ,ktora korzysta jak najmniej ze > swiadczen socjalnych,przygotowanych dla niej w calej rozciaglosci i gamie > kolorow w EU I Polsce.Jakie sa zasilki dla bezrob w Stanach. > Max do pol roku i 500 doll tyg ale nigdy wiecej niz 50% zarobkow. > Czyli jak zarabiales 2,000 tyg to dostaniesz 500. A gdzie na swiecie jest najwieksze zuzycie srodkow uspokajajacych i nasennych? Ludzie cpaja bo jest im tak dobrze? > A teraz pytanie bardzo prywatne na ktore nie musicie odpowiadac. > Kiedy graliscie ostatni raz w kosza guys? > Rozbudowane zasilki socjalne prowadza do podwyzszenia kosztow prod.. > przepraszam prowadzenia biznesu. > No wiec tylu kortow tenisowych(owszem gram)boisk do kosza(owszem gram)czy > basenow-oczywiscie wszystko bezplatne-co w Stanach ,nie widzialem nigdzie. A gdzie na swiecie jest najwiecej tlusciochow? > Co bylo moim najwiekszym sukcesem w Stanach? > Pol roku po przyjezdzie tutaj rzucilem palenie,bo w Polsce mnie sie to nie > udawalo. A czy mocno przytyles hehe? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Silna złotówka - CZYZBY STAN ALARMOWY??? TAK IP: 213.38.92.* 06.08.01, 11:02 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Witam serdecznie wszystkich > Na wstepie kilka wyjasnien. > Nie jestem zwolennikiem dwucyfrowej inflacji.Moze jeszcze bardziej to uscisle > jestem przeciwnikiem dwucyfrowej inflacji. Witaj w klubie. > Oczywiscie te nasze przekomarzania tutaj to istny relax. Nie pozostaje nic innego niz sie zgodzic. > No wiec co z tymi stopami %,ty ,azra,Balc i ska jestescie przeciwko obnizce. > BCC Fizyk i ja jestesmy za obnizka. Moze uscisle.. Jestem za odpowiedzialna polityka monetarna.. > Wystawie sie do odstrzalu-myslalem o 2 punktach proc. > Sytuacja jest jaka jest :pan sie we wsi boja ruchu,ale zrobic cos trzeba. > Poczekajmy jeszcze pare tyg i zobaczymy czy Balc nie zmiekna nogi w kolanach. Widzisz... mysle ze nie musza mu nogi mieknac, tylko stwierdzi ze mozna obnizyc. Problemem nie jest obizac czy nie obnizac, tylko kiedy i o ile. > No wiec Amerykanie po pierwsze nie sa zaslepieni,bo oni widzieli w latach > 80tych w co sie Japonia ladowala na wlasne zyczenie. Zwykli Amerykanie widzieli? Heh nie powiesz mi, ze zwykly Amerykanin wie (i ze go wogole interesuje) co tam w Japoni (czy gdzie idziej slychac) - szczegolnie w latach 80''tych. > Clinton na ekonomi znal sie tyle co Carter,a poza tym byl Monica zajety. On od tego mial doradcow (jak i od kazdych innych rzeczy) > I taka wlasnie ekonomie ma przecietny pan swiata wyssana z mlekiem matki. > No wiec wydaja ile moga ,a jak juz im zabraknie to pozyczaja i wydaja,bo jak > sie dzwignie to wtedy beda dlugi splacac. Powiedz mi skad Polska ma pozyczac jak jej zabraknie? > Sytuacja a przede wszystkim mentalnosc ludzi w Polsce jest radykalnie inna. > Wyciagajo lapy po kredyty,kupujo za to beemwuzki,a pozniej w niezrozumialy > dla nich sposob bezrobocie rosnie.Bo beemwuzka obniza bezrobocie w Niemczech. > Gdyby przewartosciowana o 15 % polska zl. byla teraz 4,85 ,to beemwuzka > bylaby o 15% drozsza. Nie uogolniaj. > Ameryka nigdy nie byla za mocnym dolarem,bo ten sklania do zakupow za granica. > Ja jestem za slaba polska waluta,jak i za obnizka stop % ,bo to sklania do > kupowania w kraju,nawet gdyby inflacja miala osiagnac 8-9 %. Widzisz.. a ja nie jestem ani za slaba waluta, ani za mocna waluta.. tylko za stabilna i urealniona. > AZRA-nie udawaj ze nie zrozumiales ,ze gdy pisalem koszty produkcji,mialem na > mysli koszty prowadzenia biznesu obojetnie od tego czy zatrudniasz ich w > bialych czy niebieskich kolnierzach. Wybacz, zapomnialem o co szlo i w ktorym poscie to bylo. > Te 30-40 % doch nar z prod bla bla bla./. i wypychanie prod za granice. > No wiec to wypychanie to nie jest chec lecz koniecznosc. Ot zwykla konkurencja. Produkuje sie tam gdzie jest taniej, bo inaczej ta globalizacja na ktora sie caly czas powolujesz cie zje. > 2- Zdenerwowalem cie azra ze EU jest nastepna w kolejce. Czemu zdenerwowales? Po prostu zdziwiles. > Przeciez to tyle bogatych krajow i tylu bogatych ludzi. > A czy ty sie przejmowales przez ostatnich 10 lat bogaczami w Japoni? Sytuacja miedzy Japonia a UE jednak sie troche rozni. Mimo wszystko EU stanowi wiekszy rynek niz Japonia, wiec jesli w UE pojawi sie powazna recesja, to wplynie ona na cala gospodarke swiatowa. > Najpierw na papierze mieli banke,pozniej 800,pozniej 600, i z biegiem czasu > przywykli do tego ze stoja w miejscu.A teraz maja recesyjke. > 3- Nie to zebym sie cieszyl z czyjegos nieszczescia,bo widze spowolnienie w > Stanach i tez zaczynaja mnie wlosy na karku stawac ,co bedzie za 10 lat. Bedzie co ma byc. Kazda gospodarka przezywa cykle koniunkuralne - na razie sie nigdy i nigdzie nie udalo tego zachamowac. > Wspomnialem o Armstongu,a azra o calym sporcie w Stanach i gdzie indziej. > I slusznie.Jaka jest najlepsza sila robocza? > Zdrowa silna ,wysportowana-innymi slowy taka ,ktora korzysta jak najmniej ze > swiadczen socjalnych,przygotowanych dla niej w calej rozciaglosci i gamie > kolorow w EU I Polsce. A gdzie wyksztalcenie? >Jakie sa zasilki dla bezrob w Stanach. > Max do pol roku i 500 doll tyg ale nigdy wiecej niz 50% zarobkow. > Czyli jak zarabiales 2,000 tyg to dostaniesz 500. Skoro 50% to 1000, ale nie klocmy sie o cyferki. Sama idee rozumie dobrze. Nie wiem czy nie zauwazyles, ale pisalem juz chyba kilka razy ze rynek pracy w USA jest lepszy niz w EU - nie musisz mnie do tego przekonywac. Zgadzam sie z tym, z tym ze gospodarka USA jest lepsza tez, z tym ze macie tam mniej swiadczen (i obciazen) socjalnych takze. Zgadam sie tez ze USA sa lepszym miejscem do prowadzenia interesow, itd, itp.. nie o tym dyskutujemy. > A teraz pytanie bardzo prywatne na ktore nie musicie odpowiadac. > Kiedy graliscie ostatni raz w kosza guys? A moze byc pilka nozna, albo bieganie? No to niedawno. (na marginesie w kosza niewiele wczesniej) > No wiec tylu kortow tenisowych(owszem gram)boisk do kosza(owszem gram)czy > basenow-oczywiscie wszystko bezplatne-co w Stanach ,nie widzialem nigdzie. Acha.. zapomnialem dodac, ze zgadzam sie tez ze maja USA maja lepsza infrastrukture (gospodarcza, rozrywkowa, itp itd...) > Co bylo moim najwiekszym sukcesem w Stanach? > Pol roku po przyjezdzie tutaj rzucilem palenie,bo w Polsce mnie sie to nie > udawalo. Szczerze gratuluje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - OSTATECZNE WYJASNIENIE (Po pochowku Gierka) IP: *.dmi.tut.fi 04.08.01, 09:57 Komputery/sieci grzeja sie i duzo pradu marnuje sie przez to forum od wymiany argumentow na temat zlotowki. Tymczasem manifestacyjny pochowek Gierka nagle OSTATECZNIE WYJASNIL sprawe. Jak? Ha, mozna bylo sobie to latwo skojarzyc po obejrzeniu w telewizji opinii ludzi o Gierku: - Dal wszystkim prace - Dal mieszkania - Dal towar (auta...) - Dal 100$ na wyjazd - Dal wczasy - Dal kolonie Tak sadzi w Polsce 54%ludzi ktorzy pozytywnie oceniaja Gierka (19% ocenia go negatywnie). Czyli to za Gierka bylo super w opinii spolecznej. I rzeczywiscie w tamtych czasach jak sie widzialo kolejke pod sklepem to sie pytalo: Co DAJA? Pieniadze byly, tylko towaru nie dawali dosyc. Wieczorem wystapil w TVN premier i bardzo slusznie zauwazyl ze ci ludzie nie chca widziec SKAD GIEREK BRAL. A jeszcze teraz trzeba splacac 9 mld zl rocznie po jego dlugach i suma ta wzrosnie do 17 mld w 2008 roku. Tak wiec dlugi Gierka bedzie sie splacac 50 lat (mimo ze duza czesc darowano!). Ta oczywista czarno-biala elementarna prawda jednak nie trafia do GIERKOWCOW. Jakie jest mozliwe wyjasnienie takiego absurdu? JEDYNE mozliwe wyjasnienie tkwi w konstrukcji umyslowej i psychicznej Gierkowcow. To sa umysly typu: Daja to Bierzemy, byle swoje male potrzeby zaspokoic za darmoche. Tych ludzi nie interesuje skad sie bierze, byle bylo dla nich. Oczywiscie ci ludzie sami nikomu nic nie dadza, wola pazernie wyrywac co sie da - im kolejki i kartki nie przeszkadzaly, w gruncie rzeczy lubili to bo dawali "kazdemu i sprawiedliwie". I tu na tym forum mamy w istocie wymiane pogladow miedzy umyslowosciami typu Gierkowcow i realistami typu Balcerowcow. Ci Gierkowcy chca by "oni": - Dali obnizke stop (RPP) - Dali obnizke podatkow (Sejm) - Dali rzadowe kredyty na rozwoj (rzad) - Dali na poparcie polskiego przemyslu (rzad) - Dali zasilki (rzad) i tak dalej. Zgodnie z umyslowoscia Gierkowcow nie obchodzi ich SKAD na to wziac? To sie pomija albo bagatelizuje. Uzywa sie demagogicznych argumentow zupelnie oderwanych od realiow (Greenspan/Bush obnizaja stopy/podatki w USA, no to w Polsce tez mozna). Przeklina sie Balcerowcow i kogo sie da bo NIE DAJA. Dlaczego? Gierkowcy maja po prostu umysly SZTYWNO ZAPROGRAMOWANE na LOGIKE DAWANIA. Jest to chyba pozostalosc ewolucyjna ze swiata zwierzecego (hehe). I stad ZADNE logiczne argumenty tu nie pomoga - CZY PSA INTERESUJE SKAD DOSTAJE OCHLAPY, CZY SA WZIETE NA KREDYT, POZYCZONE LUB UKRADZIONE? Oczywiscie ze nie, pies chce zrec a sytuacja w skali makro g... go obchodzi. Jest to po prostu POZA ZASIEGIEM psiego rozumu i na argumenty w skali makro pies bedzie wyl i pokazywal kly. Pies chce po prostu zrec i obchodzi go tylko wlasna micha do ktorej bedzie zgarnial lapami i zebami i bedzie jej wsciekle bronil. To jest tez istota mentalnosci Gierkowcow i mozliwe zrodlo jej pochodzenia (Haha:). Jest oczywiscie najwiekszym nieszczesciem gdy Gierkowcy dostana sie do wladzy. Gierkowcy sa wszedzie na calym swiecie - maja po prostu mozgi o takiej konstrukcji. Ale w warunakch biednych krajow takich jak Polska Gierkowcy sa szczegolnie niebezpieczni - bo ich prosta demagogia latwo maci normalne logiczne myslenie przecietnych ludzi. Dlatego wszelka dyskusja z Gierkowcami jest niecelowa. Temu elementowi trzeba pokazac kij (tak jak to robi RPP) i go gnac od wladzy. W wolnej ekonomii rynkowej i z niezaleznym instytucjami sa szanse na to by Gierkowcow trzymac w ryzach. Teraz nalezy miec nadzieje ze Gierkowcy nie rozleja sie fala gdy do wladzy dojdzie SLD (chociaz syn Gierka, zawziety Gierkowiec, ma byc senatorem, genetyka?:). Nadzieja jest w tym ze Polska chcac wejsc do Unii musi trzymac Gierkowcow w ryzach. Albowiem mozna zauwazyc ze w EUropie integracja idzie tez po linii poskromienia Gierkowcow ktorzy w prawie wszystkich krajach zadluzyli finanse publiczne do maksimum, a w takich krajach jak Italia i Belgia doprowadzili zadluzenie do prawie beznadziejnego poziomu. Dlatego Europejski Bank Centralny ma pelna niezaleznosc i cel inflacyjny. I dlatego kraje Eurolandu podpisaly pakt stabilizacyjny zobowiazujac sie do splacania zadluzenia i minimalizacji deficytu budzetu. To jest bicz na Gierkowcow w roznych krajach ktorego latwo nie moga dosiegnac. Polska ma wiec szanse dolaczenia do krajow w ktorych Gierkowcy beda trzymani na smyczy. Zas zeby objerzec Gierkowcow na wolnosci bedzie sie jezdzilo na safari do Bialorusi gdzie rozkwita piekny gatunek Lukaszenkowcow:) Tak czy owak skoro Gierkowcy zostali ostatecznie zdemaskowani, dalsza dyskusja jest niecelowa. Po w nieskonczonosc przedstawiac logiczne argumenty i slyszec szczekanie? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - Nerwy ci puscily frijk IP: *.proxy.aol.com 04.08.01, 11:35 Siedzialem z ojcem przed telewizorem obserwujac jak oni sie na czapki w stoczni wymieniali. Pomozecie-pomozemy. A ojciec do mnie:Zobaczysz jakie ta ryfa nieszczescie na kraj przyniesie. A ja bylem mlody i ambitny i chcialem to wszystko zmienic na lepsze oczywiscie. Robilem co moglem ,staralem sie az wreszcie wyjechalem. Bo jestem praktykiem. Jak ci pisalem ,ze komuna w Polsce rzadzi,to zes sie wydarl ze mam klapki na oczach. To nie znaczy ze rzad jest z SLD,tylko ze mentalnosc ludzi w Polsce jest post- komunistyczna. Widziales ostatnie wybory prezydenckie. Oprucz wielbiciela ludu,prawie magistra Kwasa po gdanskiej galopce,startowali rowniez Hanka i Balcer. Po ile Hanka z Balcerem zdobyli glosow? Po 1 czy po 1,5%. Dlaczego? Bo ludzie w Polsce sa Kwasopodobni.Nazrec sie i szpanowac. Sa to oczywiscie uogolnienia,sa rowniez wybitni i pracowici-ale w mniejszosci. Wysokosc stop % w Polsce mnie kochany strzyka. Dlatego ze ja jestem TU,a stopy% sa TAM. Jak Hanka zareagowala na wyniki wyborow? Wyprowadzila sie z tej sadzawki tak samo jak ja. A myslisz ze Balcer to na co czeka? Jest w Tobie werwa i zapal i to cie zre tak jak i mnie zarlo. Ja w Polsce nie moglem rzucic palenia, a tu po pol roku. Oczywiscie nie mozna nie wspomniec o wspanialym wplywie LB na obecna sytuacje. Z tym ze tu to znaczy Laid Back attitude. Czy nie myslales nigdy o zmianie systemu wyborow . Bo oczywiscie jeden czlowiek-jeden glos,to nic innego jak jedyna pozostalosc komunizmu w tym swiecie. Przeciez jak masz akcje w przedsiebiorstwie -to masz tyle glosow ile akcji. I tego nikt nie podwaza. A w wyborach powinno byc identycznie -ile placisz podatkow tyle powinienes miec glosow.Dla uproszczenia 1,000 zl-1 glos. Nie placisz podatkow-to mozesz sobie wybory w TV obejrzec. Kto uwielbia postkomune-ci co nie placa podatkow. Bo to o to bryka,coby nazrec sie do syta a dac z siebie jak najmniej. A co by zrobic by napchac kase panstwowa? Nic prostszego jak sprzedawac glosy po 1,000 zl za szt. Czy duzo ludzi by na to poszlo? Dzis jade i kupuje do oporu. Za moje podatki ja chce miec swojego czlowieka w Sejmie i palacu prezydenckim. A tu co w Polsce wymyslono na temat finansowania parti? Jakies herezje ,ktorych normalny czl.pojac nie jest w stanie. Dlaczego nie sprywatyzowac rzadu i Sejmu? Co zrobiono w Argentynie przy def budzetowym?Obcieto place urzednikom panstwowym Czy jest to logiczne? W 100% Wszyscy urzednicy panstwowi powinni byc oplacani w zaleznosci od wzrostu doch nar. Bo teraz to jest to koryto bez dna dla nieudacznikow. Hanka z Balcerem dostali po 1% glosow,a ja gdy bym tam byl-to byl literalnie dostal jeden glos,i to tylko wtedy gdybym sam na siebie zaglosowal. Czy jestem czl sukcesu? O,tak. A to tylko dlatego ze jestem w miejscu ,gdzie sukces jest mile widziany a i system jest nastawiony na to by takim ludziom pomagac. A w Polsce ,Niemczech i EU system jest nastawiony na to by ludziom pomagac poprzez swiadczenia spoleczne.Czyli komuna -zabrac pracowitym i dac niepracowitym. W Japoni po 10 latach stagnacji-depresyjka,a prognozy na nastepne 10 lat to: stagnacja przeplatana depresjami. EU kolejna do kasacji przez globalizacje,czyli ustawilismy sie w kolejce do sracza. Zona z dziecmi wlasnie wraca z european vacations(Polska).Radosna wiadomosc juz dostalem-corka zaczela mowic po polsku. Czy RPP podniesie stopy % to mi strzyka,bo priorytety mnie sie zmienily. Ide z dzieciakami grac w kosza. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - Nerwy ci puscily frijk/ IP: *.dmi.tut.fi 04.08.01, 16:21 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Siedzialem z ojcem przed telewizorem obserwujac jak oni sie na czapki w stoczni > wymieniali. Pomozecie-pomozemy. > A ojciec do mnie:Zobaczysz jakie ta ryfa nieszczescie na kraj przyniesie. > A ja bylem mlody i ambitny i chcialem to wszystko zmienic na lepsze oczywiscie. > Robilem co moglem ,staralem sie az wreszcie wyjechalem. Bo jestem praktykiem. Nalezy watpic czy cokolwiek robiles... a praktykiem to jestes na swoj uzytek. Wiec fajnie ze wyjechales. > Jak ci pisalem ,ze komuna w Polsce rzadzi,to zes sie wydarl ze mam klapki na > oczach. Pewnie ze masz klapki. Po prostu oderwales sie od tych realiów. Zdaje sie ze w ogole masz male pojecie o realiach. Wobec tego nalezy ci zyczyc zebys nigdy nie zaliczyl jakiegos Great Depression. A takie hece jak wiadomo kazdemu moga sie przydarzyc. > To nie znaczy ze rzad jest z SLD,tylko ze mentalnosc ludzi w Polsce jest post- > komunistyczna. Widziales ostatnie wybory prezydenckie. > Oprucz wielbiciela ludu,prawie magistra Kwasa po gdanskiej galopce,startowali > rowniez Hanka i Balcer. Po ile Hanka z Balcerem zdobyli glosow? Po 1 czy po > 1,5%. Dlaczego? Bo ludzie w Polsce sa Kwasopodobni.Nazrec sie i szpanowac. > Sa to oczywiscie uogolnienia,sa rowniez wybitni i pracowici-ale w mniejszosci. > Wysokosc stop % w Polsce mnie kochany strzyka. Dlatego ze ja jestem TU,a stopy% > sa TAM. No wiec tak jak mowie zycze ci zeby cie stopy albo inny falldown TAM nie walnal. Myslisz ze to niemozliwe? Natomiast co do ludzi w Polsce to jest jak jest - nie bredz w kolko o komunie. Mentalnosc w Polsce jest w duzej czesci mentalnoscia europejska. To jest mentalnosc starych cywilizacji opartych na solidaryzmie. To nie jest mentalnosc tlumu przybylego z roznych stron. Sa w tym oczywiscie rozne problemy ale ogolnie rzecz biorac nikt w EUropie nie mialby ochoty zamienic cywilizacji europejskiej na organizacje tlumu w ktorym ludzie chodza ze spluwami a przstepcow skazuje sie na kare smierci. > Jak Hanka zareagowala na wyniki wyborow? Wyprowadzila sie z tej sadzawki tak > samo jak ja. A myslisz ze Balcer to na co czeka? Glupoty... wynikajace z oderwania sie od realiow. Zrozum ze o komunie nikt w Polsce juz nie mowi, Kwasniewski to nie problem. > Jest w Tobie werwa i zapal i to cie zre tak jak i mnie zarlo. > Ja w Polsce nie moglem rzucic palenia, a tu po pol roku. No wlasnie masz syndrom osobowosci zaleznej od ukladow zewnetrznych. Udalo ci sie wskoczyc w dobre uklady wiec cie pycha rozpiera. > Oczywiscie nie mozna nie wspomniec o wspanialym wplywie LB na obecna sytuacje. > Z tym ze tu to znaczy Laid Back attitude. > Czy nie myslales nigdy o zmianie systemu wyborow . > Bo oczywiscie jeden czlowiek-jeden glos,to nic innego jak jedyna pozostalosc > komunizmu w tym swiecie. > Przeciez jak masz akcje w przedsiebiorstwie -to masz tyle glosow ile akcji. > I tego nikt nie podwaza. > A w wyborach powinno byc identycznie -ile placisz podatkow tyle powinienes miec > glosow.Dla uproszczenia 1,000 zl-1 glos. > Nie placisz podatkow-to mozesz sobie wybory w TV obejrzec. > Kto uwielbia postkomune-ci co nie placa podatkow. > Bo to o to bryka,coby nazrec sie do syta a dac z siebie jak najmniej. Gdzie ty to przyswoil? Neolibertarianie czy jaki czort? A propos co sadzisz o czarnych? > A co by zrobic by napchac kase panstwowa? > Nic prostszego jak sprzedawac glosy po 1,000 zl za szt. > Czy duzo ludzi by na to poszlo? Dzis jade i kupuje do oporu. > Za moje podatki ja chce miec swojego czlowieka w Sejmie i palacu prezydenckim. > A tu co w Polsce wymyslono na temat finansowania parti? > Jakies herezje ,ktorych normalny czl.pojac nie jest w stanie. > Dlaczego nie sprywatyzowac rzadu i Sejmu? > Co zrobiono w Argentynie przy def budzetowym?Obcieto place urzednikom panstwowy > m > Czy jest to logiczne? W 100% Bzdura. Najpierw kto zrobil ten burdel w Argentynie? > Wszyscy urzednicy panstwowi powinni byc oplacani w zaleznosci od wzrostu doch > nar. Bo teraz to jest to koryto bez dna dla nieudacznikow. > Hanka z Balcerem dostali po 1% glosow,a ja gdy bym tam byl-to byl literalnie > dostal jeden glos,i to tylko wtedy gdybym sam na siebie zaglosowal. > Czy jestem czl sukcesu? O,tak. A to tylko dlatego ze jestem w miejscu ,gdzie > sukces jest mile widziany a i system jest nastawiony na to by takim ludziom > pomagac. > A w Polsce ,Niemczech i EU system jest nastawiony na to by ludziom pomagac > poprzez swiadczenia spoleczne.Czyli komuna -zabrac pracowitym i dac > niepracowitym. Zgadza sie. Nie rozumiesz co to jest stara cywilizacja i solidaryzm, to jest cos innego niz kolorowy tlum na lotnisku. System swiadczen poszedl za daleko wiec sie go reformuje az sie zreformuje. > W Japoni po 10 latach stagnacji-depresyjka,a prognozy na nastepne 10 lat to: > stagnacja przeplatana depresjami. > EU kolejna do kasacji przez globalizacje,czyli ustawilismy sie w kolejce do > sracza. Klapki na oczach: Dlaczego zapominasz o deficycie platniczym i zyciu na kredyt w USA??? > Zona z dziecmi wlasnie wraca z european vacations(Polska).Radosna wiadomosc > juz dostalem-corka zaczela mowic po polsku. > Czy RPP podniesie stopy % to mi strzyka,bo priorytety mnie sie zmienily. > Ide z dzieciakami grac w kosza. > Pozdrawiam. Po co wiec tu piszesz zamiast grac caly czas? Jakies kompleksy??? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: Silna złotówka - Nerwy ci puscily frijk/ IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 04.08.01, 18:25 Drodzy Frijku i Macieju ! Rzeczą fascynującą jest przyglądać się jako niemy świadek ciekawej i kompetentnej dyskusji na tym forum trwającej aż tak długo. Muszę przyznać Frijku , że ostatnio stałeś się dość niekonsekwentny z jednej strony rzucając na Polaków inwektywy jako "Gierkowcach" co chcą żyć na kredyt nie przepracowując się , a z drugiej strony pisząc z pewnym podziwem i zrozumieniem o Polakach jako Europejczykach ceniących sobie "solidaryzm społeczny" w przeciwieństwie do wrednych Amerykanów .Dla mnie ta podziwiana przez ciebie "mentalność europejska" objawiająca się w "solidarności i sprawiedliwości społecznej" tj. chęcią życia na czyjś koszt jest przecież tym typowym "gierkowstwem" , które tak bardzo potępiasz. Sęk w tym , że badania społeczne nie potwierdzają wcale , że Polacy są takimi "Gierkowcami" jak to sobie założyłeś.Weźmy przykład ostatniego ustawowego ograniczania czasu pracy , gdzie prawie 80% społeczeństwa było temu przeciwnych zdając sobie sprawę , że nie ma nic za darmo.Zdecydowana większość społeczeństwa popiera "ulgi podatkowe dla tworzących miejsca pracy" , co oznacza , że rozwój biznesu stawia się ponad interesem budżetu tj. budżetówki , emerytów , rencistów , bezrobotnych. Fakt , że większość społeczeństwa uważa , że bogaci powinni płacić większe podatki niż biedni nie oznacza , że naród polski to "gierkowcy". Zawsze bogaci płacili większe podatki ( nawet gdy nie były one progresywne ) lub byli zobowiązani do pewnych większych ( niepodatkowych ) świadczeń na rzecz wspólnoty . Twoje wygadywanie na Polaków ( jeszcze niedawno "tygrysów Europy" ) przypomina mi "dyskusje" za komuny o charakterze narodowym Polaków ( dlatego w Polsce rzekomo nic się nie udawało ) i sławiących "dobrych gospodarzy z NRD i Czechosłowacji" ( tak samo chwalisz UE ) na których się rzekomo trzeba nam było wzorować. A co do głównego tematu dyskusji , to sądzę , ze niedługo wrzód pęknie ( czyniąc przy tym masę smrodu ) złotówka poleci w dół i temat stanie się nieaktualny. Po prostu w Polsce jest kryzys , który musi się odbić na wartości waluty. Stan jaki jest obecnie nie może przecież wiecznie trwać. Podobnie było w Rosji w roku 1998 i po znacznej dewaluacji waluty nagle zaczęło się wszystko w Rosji opłacać wytwarzać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka -Nowy uklad frijk IP: *.proxy.aol.com 04.08.01, 21:36 Dumny jestem z siebie Zbigniew ze wciagnalem cie do dyskusji. Bo juz myslalem ze tego naszego dobijania sie kijami juz nikt nie oglada. Wszyscy to widza ze zlotowka jest przewartosciowana o ok 15% i przy obecnej sytuacji niemalze bez wyjscia"ten wrzod musi kiedys peknac" Zamiast ulatwiac,upraszczac prowadzenie biznesu w Polsce,przy jednoczesnej obnizce podatkow-od Gierka skacze sie na jednej nodze. Czyzby juz przyszedl czas na miekkie ladowanie? A teraz nowy uklad frijk Ty zmieniasz ksywe i lep,bo na ten sam lep sie dwa razy nie dam nabrac. A ja cie bede szukal. OK? Tylko nie ulatwiaj mi zycia-typu freek,lub cos w tym stylu. zaraz,zaraz Ogladales film "Fighting Club" z Brad Pitt w roli glownej? OK No wiec powyzszy uklad przepadl no rules frijk NO RULES NO RULES Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka -Nowy uklad frijk IP: *.dmi.tut.fi 05.08.01, 07:21 Gość portalu: Zbigniew napisał(a): > Drodzy Frijku i Macieju ! > Rzeczą fascynującą jest przyglądać się jako niemy świadek ciekawej i > kompetentnej dyskusji na tym forum trwającej aż tak długo. > Muszę przyznać Frijku , że ostatnio stałeś się dość niekonsekwentny z jednej > strony rzucając na Polaków inwektywy jako "Gierkowcach" co chcą żyć na kredyt > nie przepracowując się , a z drugiej strony pisząc z pewnym podziwem i > zrozumieniem o Polakach jako Europejczykach ceniących sobie "solidaryzm > społeczny" w przeciwieństwie do wrednych Amerykanów .Dla mnie ta podziwiana > przez ciebie "mentalność europejska" objawiająca się w "solidarności i > sprawiedliwości społecznej" tj. chęcią życia na czyjś koszt jest przecież tym > typowym "gierkowstwem" , które tak bardzo potępiasz. > Sęk w tym , że badania społeczne nie potwierdzają wcale , że Polacy są takimi > "Gierkowcami" jak to sobie założyłeś.Weźmy przykład ostatniego ustawowego > ograniczania czasu pracy , gdzie prawie 80% społeczeństwa było temu przeciwnych Mylisz sie ja nie potepiam "Polakow" w calosci. To robi kolega MACIEJ ktory wsiaknal do Ameryki i stamtad bluzga zeby podleczyc sobies jakies kompleksy. Ja stwierdzam ze podstawowy spor na temat ekonomii w Polsce jest obecnie miedzy Gierkowcami i Balcerowcami. Sa jedni i drudzy w Polsce - podzial miedzy nimi nie przebiega wzdluz linii politycznych, sa po kazdej stronie. Gierkowcy to ludzie mentalnie nastawieni na branie a Balcerowcy to realisci - najpierw trzeba miec zeby brac. Wrocmy do kolegi MACIEJA: Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Dumny jestem z siebie Zbigniew ze wciagnalem cie do dyskusji. > Bo juz myslalem ze tego naszego dobijania sie kijami juz nikt nie oglada. > Wszyscy to widza ze zlotowka jest przewartosciowana o ok 15% i przy obecnej > sytuacji niemalze bez wyjscia"ten wrzod musi kiedys peknac" Znow nonsens. Wartosc zlotowki jest swobodnie ustalana na rynku. Obnizenie wartosci o 15% niewiele pomoze. Wrecz przeciwnie, spadek wartosci przyczyni sie do wzrostu inflacji, wycofywania kapitalu i dlaszego spadku aktywnosci gosp. Zauwazmy ze jak na razie kurs zlotowki w ogole nie wplynal na export ktory szybko rosnie (jak dotad, jest to jeden z nielicznych bardzo pozytywnych punktow). > Zamiast ulatwiac,upraszczac prowadzenie biznesu w Polsce,przy jednoczesnej > obnizce podatkow-od Gierka skacze sie na jednej nodze. > Czyzby juz przyszedl czas na miekkie ladowanie? No wlasnie, typowe myslenie Gierkowca. Najlepiej jak podatki spadlyby do zera. Tylko na co ida te podatki i jaki jest stan finansow publicznych? Obnizka podatkow jest ustalona, trzeba ja zrobic stopniowo zeby jeszcze bardziej nie naruszyc rownowagi? Tak samo z uproszczeniem biurokracji. Fantastyczne haslo. Tylko ze uproszczenie biurokracji musi isc w parze z wzmocnieniem wladz podatkowych i skarbowych. Inaczej stanie sie jeszcze jedna zacheta dla rozwoju szarej strefy ktora i tak jest w Polsce duza. > A teraz nowy uklad frijk > Ty zmieniasz ksywe i lep,bo na ten sam lep sie dwa razy nie dam nabrac. > A ja cie bede szukal. > OK? Tylko nie ulatwiaj mi zycia-typu freek,lub cos w tym stylu. > zaraz,zaraz Ogladales film "Fighting Club" z Brad Pitt w roli glownej? > OK No wiec powyzszy uklad przepadl > no rules frijk > NO RULES NO RULES ???? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Silna złotówka -Nowy uklad frijk IP: 213.38.92.* 06.08.01, 11:20 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Wszyscy to widza ze zlotowka jest przewartosciowana o ok 15% i przy obecnej > sytuacji niemalze bez wyjscia"ten wrzod musi kiedys peknac" 15% to nie przewartosciowanie. Jesli kurs spadnie o 15% w ciagu tygodnia, 2 nic sie nie stanie wielkiego (gorzej jak to bedzie w ciagu dnia - bo moze to prowadzic do dalszych spadkow) Niedawno w ciagu 4 dni kurs zlotowki oslabl o okolo 8% - i jakiejs specjalnej tragedii nie bylo. Prognozy na koniec nastepnego roku wahaja sie okolo 4,7-4,9 PLN za USD. Tylko ze juz inwestorzy antycypuja spodziewana obnizke stop procentowych w sierpniu i odbija sie to w wartosci zlotowki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Gierek i Balcerowicz IP: *.tsl.uu.se 04.08.01, 21:52 Frijk, Nic dziwnego, ze w koncu dales sie poniesc emocjom, dziwne raczej, ze dopiero teraz. Oczywiscie masz racje, ze komentowac i narzekac latwo, a zrobic trudno. Ze ludzie chca miec ciastko i zjesc ciastko. Ja tez bym chcial, ale ma ma rozum krytyczny i tam gdzie trzeba mysle (jak na razie) bardzo trzezwo. Oczywiscie, podwaliny pod dzisiejsze problemy Polski kladli nasi rodacy biorac bez opamietania kredyty na auta i wakacje, oszukujac przy podatkach, wymuszajac wzrost plac nad stan. Nasi przedsiebiorcy zbyt bierni, tam gdzie trzeba bylo agresywnie i z polotem. Prawdziwym paradoksem jest jednak, ze Prywatyzacja umozliwila rosniecie tego babla placowo-kredytowego. Bylo z czego czerpac! Tylko, ze teraz sytuacja przypomina troche sytuacje po-gierkowska. Dlugi, kryzys, problemy strukturalne... Fakt, w ekonomii niestety nie najwazniejsze sa stopy, ale zachowania podmiotow. U nas sa one roszczeniowo konsumpcyjne. I jakos-to-bedzie. Czyli mialbys moze racje. Jest jednak pare lyzek dziegciu: 1) sadze, ze glownym problemem Polski nie jest juz niewydolne gornictwo, tylko nieefektywny sektor prywatny. Tutaj czesc winy ponosza liberalowie za "zaglaskanie" prywatnego na smierc. Zauwaz, ze wlasnie w przedsiebiorstwach, a nie w budzetowce, place (i kredyty) rosly za szybko 2) wbrew temu, co pisze Azra, polityka Balcerowicza byla raczej nieprzyjazna dla edukacji innych waznych sfer uslug publicznych. Moze i nie mogl, ale mnie sie wydaje, ze nie chcial lub nie pomyslal. 3) znam troche Francuzow, Wlochow, Niemcow i Szwedow. W Polsce jest znacznie mniej "gierkowcow" niz w tych krajach. Ale wiecej niz w USA. To widac golym okiem, choc znam niewielu Amerykanow 4) Czemu bronisz jak lew nieomylnosci RPP? Tylko papiez ex cathedra jest nieomylny ... 5) Nie rozumiem Twojej pogardy dla Polakow,. To znaczy ja mialem do niedawna podobne odczucia wm gornikow, rolnikow i innych "balastow budzetu" dopoki nie poznalem przypadkiem troche lepiej kilku ludzi ubogich w obliczu fundamentalnych problemow bytowych. Otoz, wedlug mnie, to oni sa prawdziwa, zdrowa sila napedowa naszej ekonomii, ze swoja praca na czarno na zachodzie i w Polsce, za psi grosz. Znacznie gorsze opinie mam o ekonomistach. Ci robia slaba robote za ogromne pieniadze. 6) Nie podzielam tez bezkrytycznej fascynacji zachodnimi koncernami, sam widzialem w Szwecji krytyczne filmy o tym, jakie krocie zarabiaja ich firmy w Estonii, jednoczesnie niszczac podstawy tamtego spoleczenstwa. Nawet oni sami o tym pisza, a Ty wciaz zaprzeczasz! 7) Szybkie pieniadze, jakie zrobili niektorzy ludzie na prywatyzacji maja charakter demoralizujacy, bo ucza podejscia typu: co swoje to w krzaki i osiagania duzych zyskow malym nakladem kosztow. Skutki widac dzisiaj. 8) Maciej trafnie zauwazyl, ze dopoki nie zaczniemy cos sami budowac, zamiast upajac sie prywatyzacja jako panaceum, to jestesmy latwym lupem dla kapitalu niskiej jakosci. Japonia i Taiwan wyrosly na PRACY ale i na EDUKACJI. 9) Think big! Jestes bystry.. Pomysl, moze mozna w Polsce rozwinac cos fantastycznego. Nie zaraz,w ciagu dekady. Informatyka? Biotech? Skad u Ciebie taki defetyzm? 10) Wiesz dobrze, ze w ekonomii za twarz ludzi nie utrzymasz. Dlatego l epiej edukowac niz lac stopami. Nie wychowasz Polakow stopami. 11) Do Azry: Nie zgadzam sie, ze prywatne firmy ucza angielskiego efektywniej (liczba slowek razy liczba uczniow na wydana zlotowke) niz szkoly panstwowe.. Problemem jest, ze osiagaja pewna (dosyc nisko polozona) bariere jakosci. Natomiast sa niezastapione w tworzeniu pewnych szans dla tych szerokich rzesz, ktore nigdy nie byloby stac na prywatne kursy. 12) Do Azry: Dalej mieszasz panstwowe przedsiebiorstwa z uslugami publicznymi, ktorym tylko panstwo moze podolac. ( swoja droga: To jest ciekawe, sprzedaje sie najbardziej intratne czesci panstwa, zostawiajac te "niesprzedawalne" i potem dowodzi sie, jak prywatne jest bardziej oplacalne od publicznego.) Piszac o publicznym, ktore buduje przyszle bogactwo, chcialem wyrazic ze inwestycje w sady, drogi i edukacje szybko by sie Polsce zwrocily. Mniej panstwa w gospodarcze, ale wiecej panstwa w panstwie! Jednym slowem, nie minimalny budzet jest celem, tylko taki budzet, ktory minimalnie obciazajac przedsiebiorstwa stwarza jak najlepsze warunki dla wartosciowych inwestycji i swobodnego rozwoju gospodarki. U nas odciazono zarobki (mamy w Polsce NISKIE podatki dochodowe) i niestety znacznie pogorszono poziom uslug publicznych. Ja bym chetnie zaplacil wiekszy podatek, jesliby od tego poprawila sie sprawnosc sadow, policji i poziom wyksztalcenia Polakow. W USA jest ogromny szacunek do publicznego i ludzie lepiej rozumieja, ze bez policji, sadow i edukacji (takze publicznej) USA szlag by trafil. Aha, i od przedszkola spiewaja "Gwiazdzisty Sztandar", a Greenspan prowadzi z narodem dialog, a nie monolog. Coz, jestem pewnie naiwnym idealista. Czesc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Gierek i Balcerowicz i Gwiazdzisty Sztandar IP: *.proxy.aol.com 05.08.01, 02:49 Nie nie jestes idealista i nie mylisz sie. Spiewaja ten Gwiazdzisty Sztandar i to jeszcze z reka na sercu. Jak Ty sobie wyobrazasz zbudowanie silnego kraju bez patriotyzmu. Od 20 lat kupilem tu chyba z 7 samochodow i wszystkie amerykanskie. Patriota kupuje Forda a ludzie bez kregoslupa Toyote. Oczywiscie wydaje na wakacje w Polsce ,bo jestem 100% Polakiem zamieszkalym w Stanach. Jeden z przedmowcow wspomnial o czarnych,latynosach,kolorowych na lotnisku. Aluzju ponial. No wiec moja Marys jest z Mokotowa po UW ,niestety skonczonym za komuny. A moj stosunek do czarnych? No wiec 20 lat temu byl taki jak twoj teraz. Pozniej zaczalem sie im przygladac,i co? I zauwazylem ze jeden jest czarniejszy od drugiego. A po kilku nastepnych latach,ze tych odmieni koloru czarnego jest prawie tyle co tych wlasnie czarnych. Ze polowa wiezniow w Stanach to czarni- ja to wiem ,ty to wiesz a teraz to juz beda wszyscy wiedzieli. Wypowiadasz sie o Polakach ,ze to 1,000 letnia historia,cywilizacja europejska itd itp. Brzmi to tak jakby Kowalski w prostej lini spokrewniony byl z Juliusem Cezarem, A Marco Polo siedzial w buszu przez 17 lat i z glupimi sie na rozum wymienial. Ja rozumiem ze w zdrowym ciele zdrowy duch i ja tu sie wszystkim bez zenady przyznaje ze jestem z Polski. Ludzie sie dziwia ,bo niby Polak powinien na budowie zapi.. Ale tak jest w calym swiecie ze wiekszosc ludzi ma niebieskie kolnierze ,a mniejszosc biale. Dzieci chodza do publicznej szkoly ,mimo ze moi biedniejsi znajomi wysylaja do prywatnych. Mieszkam we wloskiej dzielnicy,czyli problemow z dyscyplina w szkole ani w dzielnicy nie ma. Dzieci znajomych mialy problemy wychowawcze,a szkola za kazdym razem wzywa rodzicow do szkoly.No wiec jak sie rodzic naslucha codziennie od nauczyciela i oczywiscie zwalniac sie z pracy musi przy tym codziennie,to kalkuluje mu sie zaplacic bo z prywatnych nie wyrzucaja tak latwo. Jest to prawda na calym swiecie ze niezdyscyplinowany pracownik jest drozszy od zdyscyplinowanego i jesli mozna to sie trzeba go pozbyc i stad bezrobocie. Czy bezrobocie sobie krazy po calym swiecie jak chce? Oczywiscie tam jest wieksze gdzie nie ma dyscypliny w narodzie . A gdzie jest najmniejsze?W Stanach. Czym wieksze swiadczenia socjalne tym wieksza niechec do pracy. Jesli stworzysz system o mocnych swiadczeniach socjalnych-to ludzie sie do tego systemu przystosuja. A gdy bedziesz im chcial te swiadczenia odebrac,......... No no kolego ,my mamy silne zwiazki zaw i nie pozwolimy by klase rob wyrzucac na bruk, lub zabierac jej to co sobie przez pokolenia krwawicy wywalczyla. A kapital nie jest glupi,patrzy i wybiera A inteligencja to jest drugie pokolenie ludzi po studiach. Bo pierwsze nie ma kregoslupa. No wiec syn Gierka jest tym pierwszym pokoleniem. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Gierek i Balcerowicz/ Realizm jest trudny IP: *.dmi.tut.fi 05.08.01, 15:33 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Nic dziwnego, ze w koncu dales sie poniesc emocjom, > dziwne raczej, ze dopiero teraz. Oczywiscie masz racje, > ze komentowac i narzekac latwo, a > zrobic trudno. Ze ludzie chca miec ciastko i zjesc > ciastko. Ja tez bym chcial, ale ma ma rozum krytyczny > i tam gdzie trzeba mysle (jak na razie) bardzo trzezwo. No, chyba trzeba ostro reagowac jak sie slyszy glosne ''za Gierka bylo super'' czy nie? > Oczywiscie, podwaliny pod dzisiejsze problemy Polski > kladli > nasi rodacy biorac bez opamietania kredyty na auta i > wakacje, oszukujac > przy podatkach, wymuszajac wzrost plac nad stan. Nasi > przedsiebiorcy > zbyt bierni, tam gdzie trzeba bylo agresywnie i z > polotem. Tez. Trzeba jednak pamietac ze problemy ekonomiczne w Polsce sa wynikiem poteznych zaszlosci. A wiec nawet gdyby wszyscy i wszystko bylo cacy to czy myslisz ze nagle daloby sie przeskoczyc chocby do poziomu dolu EU, czyli Portugalii i Grecji? > Prawdziwym paradoksem jest jednak, ze Prywatyzacja > umozliwila > rosniecie tego babla placowo-kredytowego. Bylo z czego > czerpac! > Tylko, ze teraz sytuacja przypomina troche sytuacje > po-gierkowska. > Dlugi, kryzys, problemy strukturalne... Tak. Ale w koncowym rachunku nie widac byc cos daloby sie zrobic o wiele lepiej tzn. ze koncowy efekt bylby istotnie wyzszy. Dowod: byle demoludy. Czy gdzies tam cos przebiega o wiele lepiej niz w Polsce??? > za "zaglaskanie" prywatnego na smierc. Zauwaz, ze > wlasnie w przedsiebiorstwach, a nie w > budzetowce, place (i kredyty) rosly za szybko Zgadza sie, ale pamietasz jak Balcer probowal to ograniczac? > 2) wbrew temu, co pisze Azra, polityka Balcerowicza > byla raczej nieprzyjazna dla edukacji innych waznych > sfer uslug publicznych. > Moze i nie mogl, ale mnie sie wydaje, ze nie chcial > lub nie pomyslal. Ja sadze ze mowa o istotnym zwiekszaniu udzialu sfery publicznej to znowu myslenie Gierkowcow. Piekne haslo tylko skad na to wziac? > 3) znam troche Francuzow, Wlochow, Niemcow i Szwedow. > W Polsce jest znacznie mniej "gierkowcow" niz w tych > krajach. OCZYWISCIE. W mojej wypowiedzi podkreslilem mocno ze Gierkowcy sa wszedzie a w Europie jest ich pelno. Po prostu Gierkowcy to rowniez czesc europejskiego myslenia opartego na solidaryzmie. Oni rozlozyli finanse publiczne w Europie. Dlatego wlasnie waluta euro ma byc na nich biczem (okaze sie jeszcze czy skutecznym). > Ale wiecej niz w USA. To widac golym okiem, choc znam niewielu Amerykanow Zgadza sie. Ale Ameryki nie mozna w zadnym wypadku porownac do Europy. To jest masa ludzi ktora skads desantowala na nowy teren wiec musi sie maksymalnie sprezac zeby przetrwac liczac tylko na wlasne sily i walczac w konkurencji z innymi desantowcami. Porownujac obrazowo Europa to jet ul, Azja to mrowisko a Ameryka to jest rat race ("wyscig szczurow" jak sami Amerykanie to okreslaja). Dlatego MACIEJ w pol roku rzucil palenie w Ameryce a w Polsce za Chiny nie mogl tego zrobic. I dlatego jak ktos ma pancerna psychike i dobre zdrowie to bedzie w Ameryce mial super osiagi. > 4) Czemu bronisz jak lew nieomylnosci RPP? Tylko papiez > ex cathedra jest nieomylny ... RPP buduje podwaliny pod dlugookresowo porzadna ekonomie. Ale ja nie bronie RPP bezwarunkowo bo stwierdzilem nie jeden raz ze polityka RPP jest dobra w miare rozsadnych warunkach. Obecnie warunki zaczynaja przypominac nadzwyczajne. Jesli tak bedzie to ja jestem nawet za tym zeby przegonic RPP i zaczac drukowac pieniadze. Tu przeciez nie chodzi o dogmatyzm tylko o realizm. ROzsadny realizm nakazuje budowac podstawy stabilnosci. Jesli to jest niemozliwe to trudno, trzeba jakos probowac przetrwac. > 5) Nie rozumiem Twojej pogardy dla Polakow,. To znaczy > ja mialem do niedawna podobne odczucia wm gornikow, rolnikow i > innych "balastow budzetu" dopoki nie poznalem przypadkiem > troche lepiej kilku ludzi ubogich w obliczu fundamentalnych > problemow bytowych. Nie oskarzaj mnie o pogarde dla "Polakow". Sytuacja wielu ludzi jest bardzo trudna albo tragiczna. I w tym kontekscie wielu z nich (gornicy!!!) bedzie mialo proste skojarzenie ''za Gierka bylo super'' Co sadzisz o ich pogladzie? Czy jest on uprawniony w ich obecnej sytuacji czy tez nalezy mu sie ostro przeciwstawiac??? > Otoz, wedlug mnie, to oni sa prawdziwa, zdrowa sila > napedowa naszej ekonomii, ze swoja praca na > czarno na zachodzie i w Polsce, za psi grosz. To sa realia. Ci co pracuja jak moga zasluguja na szacunek. Ci co krzycza ''za Gierka bylo super'' nie. > Znacznie gorsze opinie mam o ekonomistach. Ci robia > slaba robote za ogromne pieniadze. Moim zdaniem to przesada. Kryje sie za tym naiwna wiara ze jakby przyszli jacys genialni, namaszczeni albo swiatobliwi medrcowie to bylaby, no moze nie Ameryka, ale Unia to na pewno. Prawda jest jeszcze bardziej gorzka: Tu nie ma mowy o jakis mozliwych Wiekich Skokach. Transformacja wymaga pokolenia na budowe podstaw i nastepnego albo dwoch na budowe dobrobytu, przy dobrych ukladach. > 6) Nie podzielam tez bezkrytycznej fascynacji > zachodnimi koncernami, sam widzialem w Szwecji > krytyczne filmy o tym, jakie krocie zarabiaja > ich firmy w Estonii, jednoczesnie niszczac podstawy > tamtego spoleczenstwa. Nawet oni sami o tym pisza, a Ty > wciaz zaprzeczasz! Co ja zaprzeczam? Moge ci goraco potwierdzic ze kapitalizm jest be i przytoczyc miliony argumentow na to - tylko ze nic lepszego dotad nie wymyslono a rezultaty eksperymentow na ludziach to sam widzisz. Cala problem w tym o czym sie mowi? W sensie technicznym/ekonomicznym wykorzystania zasobow do zaspokajania zachcianek konsumentow kapitalizm jest z definicji optymalny. Á sensem spoleczny jest poza zasiegiem tego systemu: od tego sa inne organizacje spoleczenstwa (prawo, parlament, rzad itd.) > 7) Szybkie pieniadze, jakie zrobili niektorzy ludzie na > prywatyzacji maja charakter demoralizujacy, bo ucza > podejscia typu: co swoje to w krzaki > i osiagania duzych zyskow malym nakladem kosztow. > Skutki widac dzisiaj. Tak. Zauwaz jednak ze historycznie bylo tak zawsze gdy budowano podstawy kapitalizmu. Akumulacja pierwotnego kapitalu odbywala sie w warunkach bezprawia, ekscesow i wyzysku. Poczytaj cos z historii USA, UK itd. > 8) Maciej trafnie zauwazyl, ze dopoki nie zaczniemy cos > sami budowac, zamiast upajac sie prywatyzacja jako panaceum, to > jestesmy latwym lupem dla kapitalu niskiej jakosci. Japonia i Taiwan > wyrosly na PRACY ale i na EDUKACJI. Slusznie. To sa fenomeny azjatyckiego mrowiska ktore trudno porownac do europejskiego ula. Nie da sie z pszczol zrobic mrowek. Jakbys zobaczyl Japonie i Tajwan to zrozumiesz ta metafore. Tak samo jest z edukacja. Wspaniale haslo, tylko skad wziac jesli same dlugi Gierkowcow pochlaniaja rocznie 9 mld zlotych i sumy stale rosna (do 17 mld w 2008). Ja widze zupelnie inny scenariusz, bardzo pozytywny, dla Polski. Wiedzie on poprzez Unie, euro i zniesienie granic - do wlaczenia sie do systemu zintegrowanej Europy. Wtedy bedzie pole do dzialania na wielkim rynku, kto bedzie mial najlepsze idee i bedzie najlepiej pracowal bedzie mial efekty. Jest to perspektywa fascynujaca, na skale budowy Ameryki. Jesli ktos tego nie widzi to mozna zaptyac jakie sa perspektywy Bialorusi, Ukrainy, Rosji w tym kontekscie? > 9) Think big! Jestes bystry.. Pomysl, moze mozna w > Polsce rozwinac cos fantastycznego. Nie zaraz,w ciagu dekady. > Informatyka? Biotech? Skad u Ciebie taki defetyzm? Ladne, sen o potedze hehe. Realia kolego, realia. Widziales kiedys wielkie innowacyjne korporacje od srodka? Byles w czolowych placowkach badawczych? Widziales dzialan Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Alter Re: Gierek i Balcerowicz/ Realizm jest trudny IP: 212.69.68.* 06.08.01, 12:31 Nie pomogą i zmiany pokoleniowe, gdy betonowe "mordy", dalej będą manipulować państwem przez lewako-ubecką V kolumnę w UOP i w administracji, bazującą na różowej grubej kresce Mazowieckiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Gierek i Balcerowicz/ Realizm jest trudny - realizm to za malo IP: *.tsl.uu.se 06.08.01, 18:30 Gość portalu: frijk napisał(a): > > No, chyba trzeba ostro reagowac jak sie slyszy glosne ''''za Gierka > bylo super'''' czy nie? > Tak. > Tez. Trzeba jednak pamietac ze problemy ekonomiczne w Polsce > sa wynikiem poteznych zaszlosci. A wiec nawet gdyby wszyscy i > wszystko bylo cacy to czy myslisz ze nagle daloby sie przeskoczyc > chocby do poziomu dolu EU, czyli Portugalii i Grecji? > Mozna by sie rozwijac duzo szybciej, gdyby wszyscy byli cacy. Powiem wiecej - TRZEBA sie szybciej rozwijac. Najwieksze przeszkody obecnie sa w mentalnosci, zlym prawie oraz urzedniczej korupcji, przewleklosci procesow i nieuczciwej konkurencji (duzych i malych firm lamiacych prawo w stosunku do firm uczciwych). Dlatego - sady, edukacja, prostsze procedury. Dzis wlasciciel malej firmy traci pewnie ze 30% zasobow czasowo - finansowych na walke z urzedami i drobiazgowe formalnosci. > > Prawdziwym paradoksem jest jednak, ze Prywatyzacja .. > > Dlugi, kryzys, problemy strukturalne... > > Tak. Ale w koncowym rachunku nie widac byc cos daloby > sie zrobic o wiele lepiej tzn. ze koncowy efekt bylby istotnie > wyzszy. Mysle, ze daloby sie. Np. zbudowac fundamenty trwalego wzrostu. Poprawic prawo i powalczyc z korupcja. Byc moze nieco wiecej wymagac od inwestorow? Nie dalo sie? A probowal ktos? > Dowod: byle demoludy. Czy gdzies tam cos przebiega o wiele > lepiej niz w Polsce??? > 1) Czechy maja chyba 1.5 razy wyzszy PKB w sile nabywczej na czlowieka i polowe naszego bezrobocia. 2) Wegrzy uchodza za kraj "nowoczesny" i juz przychodza do nich ciekawsi inwestorzy niz do nas. Prawda, startowali z lepszego poziomu. > > budzetowce, place (i kredyty) rosly za szybko > > Zgadza sie, ale pamietasz jak Balcer probowal to ograniczac? > Za to go cenie. > Ja sadze ze mowa o istotnym zwiekszaniu udzialu sfery > publicznej to znowu myslenie Gierkowcow. Piekne haslo > tylko skad na to wziac? > Podniesc podatki :) lub skasowac ulgi. Wiem, za to mnie wszyscy z tej listy wysmieja, ale powiedzcie mi - co lepsze - podniesc podatki, czy zmuszac panstwo do pozyczania na taka skale, ze dla malych firm kapital staje sie niedostepny? Ja tez slysze "gierkizm" jak pisza jednym tchem - "poprawic warunki dla biznesu i opuscic podatki" A warunki dla biznesu, to m.in. wyksztalcona sila robocza i sprawne sady, policja i dobre drogi. > Dlatego MACIEJ w pol roku rzucil palenie w Ameryce a w Polsce za Chiny nie mogl > tego zrobic. I dlatego jak ktos ma pancerna psychike i dobre zdrowie to bedzie > w Ameryce mial super osiagi. Upraszczasz. W USA jest klimat. Wszystkim sie chce i wszystko jest latwe. A Ty ciagle podcinasz mi skrzydla, kiedy widze Polske jako kraj, ktory ma perspektywy do znacznie lepszych wynikow. DA SIE!!! > > 4) Czemu bronisz jak lew nieomylnosci RPP? Tylko papiez > > ex cathedra jest nieomylny ... > > RPP buduje podwaliny pod dlugookresowo porzadna ekonomie. > Obecnie warunki zaczynaja przypominac nadzwyczajne. Jesli tak bedzie > to ja jestem nawet za tym zeby przegonic RPP i zaczac drukowac > pieniadze. Tu przeciez nie chodzi o dogmatyzm tylko o realizm. > ROzsadny realizm nakazuje budowac podstawy stabilnosci. Jesli to > jest niemozliwe to trudno, trzeba jakos probowac przetrwac. Mowisz, ze pojawiaja sie "okolicznosci nadzwyczajne". Moim zdaniem, biznesmeni wiedzieli to juz pol roku temu. Mnie stopy przestaly sie podobac tez dopiero od kilku miesiecy. To wlasnie wszycy twierdzimy - RPP troche przespala. > > > 5) Nie rozumiem Twojej pogardy dla Polakow,. To znaczy > Nie oskarzaj mnie o pogarde dla "Polakow". Zacytuje luzno Twoja wypowiedz o skorumpowanym spoleczenstwie i niedouczonej sile roboczej i ze high-tech w Polsce to megalomania. I o pedzeniu ludzi kijem (czy cos takiego). > (gornicy!!!) bedzie mialo proste skojarzenie ''''za Gierka bylo super'''' > Co sadzisz o ich pogladzie? Czy jest on uprawniony w ich obecnej > sytuacji czy tez nalezy mu sie ostro przeciwstawiac??? Poglady historyczne sa malo istotne. Ci sami gornicy nie glosowaliby dzis na Gierka, a na Slasku - kto wygral z Krzaklewskim w 1997? > > Znacznie gorsze opinie mam o ekonomistach. Ci robia > > slaba robote za ogromne pieniadze. > Moim zdaniem to przesada. Nie. Sa faceci (ekonomisci), co ksztalca kadry dla naszego biznesu na 10 etatach jednoczesnie. Sa tacy, ktorzy uczyli sie za Gierka, a teraz sie przefarbowali i sa rownie ideologicznymi wolnorynkowcami, jak niegdys byli marksistami. Wielu inteligentnych facetow to tylko dwor Balcerowicza, a nie samodzielni i pomyslowi badacze. Kopiuja wzorce, zamiast popracowac nad nowymi rozwiazaniami stosownymi dla polskich realiow. A szczyt marzen, to nie budowa COP i Gdynii, tylko szprzedanie sie do zachodnich instytucji finansowych. Gorzkie, ale prawdziwe. > Kryje sie za tym naiwna wiara ze > jakby przyszli jacys genialni, namaszczeni albo swiatobliwi > medrcowie to bylaby, no moze nie Ameryka, ale Unia to na pewno. > Przesadziles. Ja jestem realista. A Ty jestes panegirysta. Poziom demoralizacji polskich srodowisk ekonomicznych jest wysoki <- tani grosz + moda na wyksztalcenie biznesowe. > Prawda jest jeszcze bardziej gorzka: Tu nie ma mowy o jakis > mozliwych Wiekich Skokach. Transformacja wymaga pokolenia na > budowe podstaw i nastepnego albo dwoch na budowe dobrobytu, > przy dobrych ukladach. > Wiesz, tu Cie mam. Tobie jest dobrze, wiec masz czas. Afirmujesz rzeczywistosc, przestales myslec tworczo i oryginalnie. Polsce trzeba pomyslu i wizji, a nie mowienia, ze za 100 lat bedzie lepiej, jak bedziemy grzeczni. Te 17% bezrobotnych i ich dzieci nie maja tyle czasu. Twoj realizm jest w gruncie rzeczy wyrokiem na wielu Polakow. Dlatego trzeba nam czegos wiecej niz afirmacji B. Trzeba go krytykowac, zeby sie jeszcze bardziej staral. > > Co ja zaprzeczam? Cieszysz sie ze sprzedanych bankow, hipermarketow. Smiejesz z lamania praw pracowniczych... > Moge ci goraco potwierdzic ze kapitalizm > jest be i przytoczyc miliony argumentow na to- tylko ze nic > lepszego dotad nie wymyslono Banal. Chodzi o to jaki kapitalizm i na czyich warunkach. Jak mowisz, ze kazdy kapital jest cacy (naturalnie nie explicite) i powinnismy na kleczkach dziekowac, ze laskawie wchodzi, to popelniasz blad. Silni szanuja tych, co znaja swoja wartosc i maja swoje zasady. A Polska ma wartosc. I potrzebuje zasad. Kapital tez potrzebuje Polski. Jedyny fundusz powierniczy, jaki mial ostatnio dobry zysk w moim banku tutaj, to Osteuropa Fund. > > Tak. Zauwaz jednak ze historycznie bylo tak zawsze gdy > budowano podstawy kapitalizmu. Akumulacja pierwotnego > kapitalu odbywala sie w warunkach bezprawia, ekscesow > i wyzysku. Poczytaj cos z historii USA, UK itd. > Co nie znaczy, ze to nalezy akceptowac. Bo wtedy bedzie gorzej nizby byc moglo. Niech sie Balcer stara! > Japonie i Tajwan to zrozumiesz ta metafore. Tak samo jest z edukacja. > Wspaniale haslo, tylko skad wziac jesli same dlugi Gierkowcow pochlaniaja > rocznie 9 mld zlotych i sumy stale rosna (do 17 mld w 2008). Podatki. Nadto: Projekty badawcze w naukach scislych kosztuja budzet tylko 100 mln zl rocznie. Nawet 50 mln robi roznice. Oczywiscie - wydane weglug nieco innych zasad niz te obowiazujace. Nadto - jak poczytasz w prasie liberalnej (szczegolnie Wprost) to zobaczysz, ze nauczyciele to paskudni darmozjadzi, a lekarze to zlodzieje, sedziowie skorumpowani. A tymczasem samorzadowcy, adwokaci i przedsiebiorcy zarabiaja 10 razy lepiej niz normalna budzetowka. Sadom i szpitalom brakuje na prad. A tym Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Gierek i Balcerowicz/ Realizm jest trudny - realizm to za malo II IP: *.tsl.uu.se 06.08.01, 18:34 Podatki. Nadto: Projekty badawcze w naukach scislych kosztuja budzet tylko 100 mln zl rocznie. Nawet 50 mln robi roznice. Oczywiscie - wydane weglug nieco innych zasad niz te obowiazujace. Nadto - jak poczytasz w prasie liberalnej (szczegolnie Wprost) to zobaczysz, ze nauczyciele to paskudni darmozjadzi, a lekarze to zlodzieje, sedziowie skorumpowani. A tymczasem samorzadowcy, adwokaci i przedsiebiorcy zarabiaja 10 razy lepiej niz normalna budzetowka. Sadom i szpitalom brakuje na prad. A tymczasem w Polsce sprzedaja sie doskonale horrendalnie drogie leki zagraniczne... Jednym slowem - jest taki stereotyp, ze kto bierze z budzetu - to wrog. A ze czesto swiadczy uslugi ponizej rynkowej wartosci? To nikogo nie interesuje. Efekt? Nauczyciele doplacaja przedsiebiorcom, uczac ich dzieci. > > Ja widze zupelnie inny scenariusz, bardzo pozytywny, dla Polski. Wiedzie on > poprzez Unie, euro i zniesienie granic - do wlaczenia sie do systemu > zintegrowanej Europy. Wtedy bedzie pole do dzialania na wielkim rynku, kto > bedzie mial najlepsze idee i bedzie najlepiej pracowal bedzie mial efekty. > UE to dobra wiadomosc. Ale im wiecej sie nauczycmy teraz, tym szybciej bedziemy sie rozwijac za 5 lat. Im wiecej ludzi wypchniemy teraz na margines (bezrobocie strukturalne), tym wieksze rachunki beda za 5 lat do zaplacenia. Zalozmy, ze co 20 bezrobotny zacznie krasc. Jak zacznie, to bedzie kradl przez cale zycie. Narobi szkod takich, ze bardziej oplacaloby sie pewnie obnizyc te stopy teraz niz doplacac na jego resocjalizacje. > Jest to perspektywa fascynujaca, na skale budowy Ameryki. Jesli ktos tego nie > widzi to mozna zaptyac jakie sa perspektywy Bialorusi, Ukrainy, Rosji w tym > kontekscie? > Tylko czemu w tej budowanej Ameryce nam moze przypas rola Indian (zly wariant) lub Murzynow (real)? A Polsce - Wild Wild East? Chcemy roli Chinczykow? To edukujmy sie do diaska! > > 9) Think big! Jestes bystry.. Pomysl, moze mozna w > > Polsce rozwinac cos fantastycznego. Nie zaraz,w ciagu dekady. > > Informatyka? Biotech? Skad u Ciebie taki defetyzm? > > Ladne, sen o potedze hehe. Realia kolego, realia. Widziales kiedys > wielkie innowacyjne korporacje od srodka? Tylko osrodki, nie korporacje. Ja mowie, zeby je sprobowac sciagnac. Poza tym swiat zapelniony jest firmami, ktore powstaly z niczego - z jednego patentu. Tak to jest - mozna zrobic cos z niczego, jak sie ma glowe na karku. Tylko trzeba wierzyc i chciec. > Byles w czolowych placowkach badawczych? W kilku... Ale nie komercyjnych. W komercyjnych mam tylko kolegow. Na razie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: Gierek i Balcerowicz IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.08.01, 17:14 Cieszę się , że dyskusja się rozwija . Ja także sądzę " ze glownym problemem Polski nie jest juz niewydolne gornictwo, tylko nieefektywny sektor prywatny ". Jednakże słabość sektora prywatnego jest w dużej części spowodowana idiotycznymi przepisami. Weźmy na przykład przepisy dotyczące kosztów uzyskania przy- chodu.Jeżeli ktoś podejmuje jakąś inwestycję w obiekt adaptu- jący go do działalności ( nie daj Boże jeszcze w wynajmowany od kogoś ) nie może wliczyć w koszty niczego ( gdyż można wliczać w koszty tylko remonty bieżące ).Mojemu znajomemu straż pożarna kazała założyć dodatkowy hydrant.Zapłacił za to 4000 złotych. Pani z Urzędu Skarbowego zakwestionowała wydatek i kazała amortyzować po ok. 10 złotych miesięcznie.Oczywiście US go odpowiednio skasował. Inna sprawa to w wypadku sporu z Urzędem Skarbowym podatnik najpierw musi zapłacić a potem może chodzić po sądach. Jeżeli nawet Urząd przegra i państwo poniesie stratę to urzędnikowi nic się nie stanie , choć w nor- malnym kraju powinien mieć do końca życia zakaz pracy w administracji ze względu na niekompetencję , działanie na szkodę obywatela i skarbu państwa. "Rozpasana konsumpcja" wynika często z pazerności państwa , jak choćby kupowanie drogich samochodów w leasing ( bo są koszty odliczalne od podatku) a drogi samochód po 2 latach leasingu stanowi jakiś majątek (przepisany na rodzinę) i można go korzystnie sprzedać (osobie fizycznej ) już bez płacenia podatku.Czyli de facto to państwo funduje te drogie auta , a także przez ulgi podatkowe drogie wille dla nielicznych. Inna sprawa to wielorakość stawek VAT na te same artykuły.Po co inwestować w nowoczesne technologie ażeby obniżyć cenę , gdy można załatwić sobie numer SWW dający prawo do niższej stawki VAT.Jeżeli np. kalendarz na rok 2001 nazwiemy kalendarzem płacimy 22% VAT. Jeżeli nazwiemy go atlasem ( jest tam jedna mapka) płacimy 0% VAT.Sensu w tym nie ma a ktoś na tym korzysta. W ciągu ostatnich kilku lat prywatnym firmom groziła nie tylko konkurencja importu , zachodnich koncernów roziwjających produkcję w oparciu o nisko opro- centowane kredyty i ogromne kapitały ale system dotowanych w niesamowitym stopniu przez państwo tzw. zakładów pracy chronionej , gdzie zatrudnienie inwalidów było często fikcją.( Ot były firmy co dostarczały już podpisane listy płac po 100,- od łebka ) a można było nie płacić całości należnego państwu VAT. Przykładów można by było mnożyć . Weźmy choćby przykłady dotyczące niewypłacalności dłuzników ( jeżeli ktoś nie płaci , należy najpierw wydać 8% na sąd , na adwokata , na komornika 14% ) aby poźniej móc sobie to odliczyć od podatku ( w wypadku firm 28 % ) . Jeżeli dłuznik splajtuje to kolejność spłaty w takim wypadku : 1) skarb państwa 2) pracownicy , a to co zostanie ( zwykle nic ) to dopiero wierzyciele. Nie będę dalej pisał na ten temat bo będzie to nudne , ale bez uprzątnięcia tego bagna jakim jest polskie prawo ten sektor prywatny będzie dalej słaby . Na takim prawie to korzystają tylko kombinatorzy i doradcy podatkowi , a mały i średni biznes tylko na tym traci. A na sile prywatnego biznesu będzie się w dłuższej perspektywie wiązać także siła lub słabość naszej waluty. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re:Silna Ameryka. Hi frijk-polubilem cie. IP: *.proxy.aol.com 05.08.01, 20:21 No wiec z tym rzuceniem palenia przeze mnie w Ameryce-trafiles frijk na wiecej niz 100%. Polski rat race mnie do tego nie zmusil,ale amerykanski -owszem. Tu jak palisz i pijesz -nawet weekendowo,to nie masz co szukac. Tu trzeba miec;Pancerna psychike i dobre zdrowie"-koniec cytatu. Taki powinien byc lider i taki jest. Przedtem oczywiscie wszystko na sprzedaz. Tak jak to pisal teraz Zbigniew-jasne,proste,jednoznaczne przepisy prawne,by maly czy sredni kapitalista nie musial byc po mocnych studiach jak Joanna i zatrudniac przy okazji kilku innych fachowcow do prowadzenia biznesu-bo to podnosi koszty. Maly i sredni biznes powinien byc prowadzony-jak w Stanach-przez czlowieka po zawodowce lub szkole sredniej,a administracja grzeje dupe na cieplych stolkach zeby mu w tym pomagac. Tylko te nieudaczniki administracyjne w Polsce nie wiedza ze ich pensje sa placone z podatkow malego i sredniego biznesu,bo duzy wie jak wywiesc zyski z kraju. Czytam o Panstwowym Monopolu Loteryjnym.Lobbingu loteryjnym i jak to Amerykanin ratuje Monopol.Taka zabawa trzecioswiatowej Polski w ktorej przez ten wielki obity blacha blat stolu widac kapuche przeplywajaca pod stolem. Co ma z tego budzet panstwa? A moze dlaczego jest pusty? Owszem frijk-przesadzilem z nowym prawem wyborczym. No wiec jakby pomieszac troche kapital z komuna i dac kazdemu po jednym glosie a tym co placa wiecej podatkow po kilka wiecej glosow? Przeciez wiesz ze gdyby byl liniowy 20% zadnych kumpli zadnych ulg to by wystarczylo na wyd budzetu,A jak nie to reszte sprywatyzowac. 80 % kapuchy i tak zatrzymujesz przy sobie i wydajesz ja zgodnie z wlasnymi kaprysami. 20 % idzie do niemot ktore z duzym prawdopodobienstwem je zmarnuja. Gdy masz biznes i kapuche ,to zmuszasz tych ciemakow sejmowych do tworzenia ustawodastwa probiznesowego. Przy obecnej sytuacji Joanna jest-o skrzydlo motyla-od wyfruniecia z Polski. Bush jest probiznesowy i dlatego wierze ze mu sie uda,oczywiscie ma do przekupienia w Kongresie opozycje demokratycza. Jak to smiesznie brzmi-opozycja demokratyczna. To tak jakby Bush byl karbowym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re:Silna Ameryka. Hi frijk-polubilem cie. IP: *.dmi.tut.fi 08.08.01, 07:57 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > No wiec z tym rzuceniem palenia przeze mnie w Ameryce-trafiles frijk na wiecej > niz 100%. > Polski rat race mnie do tego nie zmusil,ale amerykanski -owszem. No wlasnie. Tylko pamietaj o jednym - rat race jest dobry dla mlodych, zdrowych z pancerna psychika. Jak wypadniesz z rat race to jestes zdolowany, nie? Rat race nie jest latwo/dobrze adaptowalny do spoleczenstw z dluga historia opartych na wspolnym etosie i solidarzymie. To jest fundamentalna roznica miedzy Europa a Ameryka. > Tak jak to pisal teraz Zbigniew-jasne,proste,jednoznaczne przepisy prawne,by > maly czy sredni kapitalista nie musial byc po mocnych studiach jak Joanna i > zatrudniac przy okazji kilku innych fachowcow do prowadzenia biznesu-bo to > podnosi koszty. > Maly i sredni biznes powinien byc prowadzony-jak w Stanach-przez czlowieka po > zawodowce lub szkole sredniej,a administracja grzeje dupe na cieplych stolkach > zeby mu w tym pomagac. > Tylko te nieudaczniki administracyjne w Polsce nie wiedza ze ich pensje sa > placone z podatkow malego i sredniego biznesu,bo duzy wie jak wywiesc zyski z > kraju. Zapominasz od drugiej stronie obrazu: Biedny kraj ma slabe panstwo w kotrym jest duzo czarnej strefy. A wiec zeby miec proste przepsiy trzeba miec silne panstwo. Powiedz cos na temat IRS. > Czytam o Panstwowym Monopolu Loteryjnym.Lobbingu loteryjnym i jak to > Amerykanin > ratuje Monopol.Taka zabawa trzecioswiatowej Polski w ktorej przez ten wielki > obity blacha blat stolu widac kapuche przeplywajaca pod stolem. > Co ma z tego budzet panstwa? A moze dlaczego jest pusty? O co ci chodzi? Firma amerykanska instalujaca technologie? Co w tym dziwnego? > Owszem frijk-przesadzilem z nowym prawem wyborczym. > No wiec jakby pomieszac troche kapital z komuna i dac kazdemu po jednym glosie > a tym co placa wiecej podatkow po kilka wiecej glosow? > Przeciez wiesz ze gdyby byl liniowy 20% zadnych kumpli zadnych ulg to by > wystarczylo na wyd budzetu,A jak nie to reszte sprywatyzowac. > 80 % kapuchy i tak zatrzymujesz przy sobie i wydajesz ja zgodnie z wlasnymi > kaprysami. > 20 % idzie do niemot ktore z duzym prawdopodobienstwem je zmarnuja. > Gdy masz biznes i kapuche ,to zmuszasz tych ciemakow sejmowych do tworzenia > ustawodastwa probiznesowego. Masz pociagi libertarianskie. Dlaczego liniowegp podatku nie ma w USA? > Przy obecnej sytuacji Joanna jest-o skrzydlo motyla-od wyfruniecia z Polski. Bajki. Najwiekszy problem w Poslce jest obecnie z koniunktura. Wiec ci co robia w Polsce biznes nie wyfruna bo wiedza ze *dla nich* robienie biznesu zagranica bedzie jeszcze trudniejsze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re:Silna Ameryka. Hi frijk-polubilem cie. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 08.08.01, 20:55 >Tak jak to pisal teraz Zbigniew-jasne,proste,jednoznaczne przepisy prawne, > by maly czy sredni kapitalista nie musial byc po mocnych studiach jak Joanna > i zatrudniac przy okazji kilku innych fachowcow do prowadzenia biznesu-bo to > podnosi koszty. > > Maly i sredni biznes powinien byc prowadzony-jak w Stanach-przez czlowieka > po zawodowce lub szkole sredniej,a administracja grzeje dupe na cieplych stol > kach zeby mu w tym pomagac. > > Tylko te nieudaczniki administracyjne w Polsce nie wiedza ze ich pensje sa > > placone z podatkow malego i sredniego biznesu,bo duzy wie jak wywiesc zysk > i z kraju. Frijk , nie wiem jaki masz zawód ( sądzę że jesteś jakimś UW-olwskim biurokratą lub chcącym się załapać na posadę ) ale ja skończyłem studia w Niemczech i wiem jak się tam prowadzi firmę bo handluję z Niemcami - mam przedstawicielstwo jednej z firm z RFN na Polskę ). Rzeczywiście jak twierdzi Maciej człowiek bez kontaktów i wykształcenia ale z głową ma tam szansę rozwinąć biznes. Mam znajomych , którzy otworzyli biznes , a bank zamiast kredytu z różnymi bzdurnymi zabezpieczeniami na 25 % jak to w Polsce zaproponował im ... nieograniczony kredyt ( na 6 % rocznie ) bez zabezpieczeń , pod warunkiem , że 51% udziałów w firmie będzie miał bank. Po prostu mieli dobry pomysł , wykształcenie i kwalifikacje a bank zwietrzył interes na dywidendę i dodatkowo odsetki. Znam gościa po zawodówce , co startując od zera miał pomysł , i wykupił fabrykę w której uczył się zawodu ( oczywiście ją przebranżowił ).Teraz zatrudnia 90 osób. Niemcy postawiły na produkcję i eksport , a spróbuj u nas Pani z Wysokiego Urzędu Skarbowego wytłumaczyć , że wydatki na reklamę lub promocję za granicą , gdy nie masz tam jeszcze ani jednego klienta są kosztem uzyskania przychodu ( którego jeszcze nie ma ). Ci nasi pożal się Boże rządzący utrącili już nie jeden biznes przez idiotyczne przepisy , a teraz użalają się , że brakuje kasy . Dużą rolę gra też tutaj otwarcie na świat i mentalność w Polsce niesprzyjająca biznesowi. Nie wiem czy wiesz ale w byłej NRD ( w przeciwieństwie do Polski ) często były właściciel upaństwowionej fabryki pozostawał jej dyrektorem i był ceniony jako fachowiec ( często na "wnioskach racjonalizatorskich" które sam sobie zatwierdzał otrzymywał nieopodatkowane bardzo duże jak na ówczesne warunki pieniądze , aby tylko nie zechciał wyjechać do RFN ). > w > Polsce biznes nie wyfruna bo wiedza ze *dla nich* robienie biznesu zagranica > bedzie jeszcze trudniejsze. Znam w ostatnim roku już kilka takich wypadków , ludzi co w Polsce prowadzili biznes ( dobrzy fachowcy )i dali dyla z Polski ( do USA) lub przenieśli fabryki produkujące na eksport na Zachód na Ukrainę lub do Rumunii . Z obserwacji wiem , że w Polsce przez ostatnie kilka lat można rozwinąć biznes gdy : 1) ma się dojścia do zamówień publicznych ( vide Pan Krauze ) 2) ma się swoich ludzi w rządzie i sejmie ( vide Pan Grabek ) 3) ma się pseudo ZPCHR ( vide Telefonika ) 4) kantuje się na VAT ( vide HELLENA ) 5) pierze się pieniądze dla mafii 6) jest się figurantem dla firm z zagranicy 7) Co jest oczywistością nie płaci się uczciwie wszystkich podatków. a najlepiej gdy pk-ty 1-7 występują łącznie. Jest tylko pytanie : CZY JEST TO NORMALNA GOSPODARKA ? W jednym ze swoich postów pisałeś , że wartość pieniądza powinien ustalać rynek. Jednakże de facto rynek ustala wartość pieniądza tylko w pewnym przedziale dbając o to aby nie dochodziło do pewnych wahań między jednym miastem ( kantorem, bankiem) a drugim. Zachodzi tu analogia do ustalania przez rynek ceny wódki i benzyny ( gdzie przedział wahań cen ustala państwo ustalając wysokość akcyzy , a w przypadku ceny pieniądza ustalając odgórnie wysokość stóp procentowych i inne parametry , jak jeszcze niedawno dopuszczalne odhylenie od tzw. parytetu ). Tak więc Frijk , POLSKA TO OBECNIE BAGNO I NIE MASZ CO CHWALIĆ BALCERA I INNYCH KTÓRZY DO TEGO DOPROWADZILI.Sam uważam , że fakt , że Balcer cytuje Friedmana o niczym nie świadczy , gdyż cała praktyka działania jego urzędu ( zarówno w MF jak i w NBP ) nie świadczy dobrze o tym człowieku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re:Silna Ameryka/ PARANOJA porownan IP: *.dmi.tut.fi 09.08.01, 22:46 Gość portalu: Zbigniew napisał(a): > z firm z RFN na Polskę ). Rzeczywiście jak twierdzi Maciej człowiek bez kontakt > ów > i wykształcenia ale z głową ma tam szansę rozwinąć biznes. Mam znajomych , któr > zy > otworzyli biznes , a bank zamiast kredytu z różnymi bzdurnymi zabezpieczeniami > na > 25 % jak to w Polsce zaproponował im ... nieograniczony kredyt ( na 6 % rocznie > ) > bez zabezpieczeń , pod warunkiem , że 51% udziałów w firmie będzie miał bank. > Po prostu mieli dobry pomysł , wykształcenie i kwalifikacje a bank zwietrzył > interes na dywidendę i dodatkowo odsetki. > Znam gościa po zawodówce , co startując od zera miał pomysł , i wykupił fabrykę > w której uczył się zawodu ( oczywiście ją przebranżowił ).Teraz zatrudnia 90 os > ób. > Niemcy postawiły na produkcję i eksport , O ludzie, czy wy zupelnie nie zdajecie sobie sprawy z paranoi takich porownan? Gdzie tu jest logika: 1. Dyskusja byla o tym ze ***przecietnie*** biorac emigrant z Polski bedzie mial o wiele wieksze trudnosci z otworzeniem i prowadzeniem biznesu zagranica niz w Polsce. Wynika to z calej fury przyczyn i potwierdzaja to proste obserwacje. Zagranica jest dla pracobiorcow a nie dla pracodawcow. Dlatego ci co robia biznes w Polsce nie przenosza sie zagranice. Nie oznacza to ze nie ma przypadkow ze ktos wyjechal i robi dobry biznes. Ale jest to rzadkie. Tak samo w Polsce ludzie robia dobry biznes i tez nie jest to czeste. 2. I znowu to prownywanie z Niemcami: tam tanie kredyty a w Polsce drogie. Tyle ze Niemcy to najpotezniejsza ekonomia w Europie, drugi swiatowy exporter tuz po USA. Czyli fantastyczny potencjal ekonomiczny. Gdzie tu robic porownania z sytuacja Polski? Lepiej patrzec na przyklady np. na Bundesbank. . > > Polsce biznes nie wyfruna bo wiedza ze *dla nich* robienie biznesu zagran > ica bedzie jeszcze trudniejsze. > Znam w ostatnim roku już kilka takich wypadków , ludzi co w Polsce prowadzili > biznes ( dobrzy fachowcy )i dali dyla z Polski ( do USA) lub przenieśli fabryki Znowu: czy jest to statystycznie istotne? Na pewno bylo wiecej firm z Ameryki ktore zaczely robic biznes w Polsce. > produkujące na eksport na Zachód na Ukrainę lub do Rumunii . No to jest zjawisko normalne - poszli tam bo sa nizsze koszty. I sa tam obcymi kapitalistami ktorzy wykupuja majatek, wyzyskuja ludzi i nie placa podatkow hehe. No ale jak Polakow wyzyskuja to jest be, a jak Polacy innych to jest cacy haha. > Z obserwacji wiem , że w Polsce przez ostatnie kilka lat można rozwinąć biznes > gdy : > 1) ma się dojścia do zamówień publicznych ( vide Pan Krauze ) > 2) ma się swoich ludzi w rządzie i sejmie ( vide Pan Grabek ) > 3) ma się pseudo ZPCHR ( vide Telefonika ) > 4) kantuje się na VAT ( vide HELLENA ) > 5) pierze się pieniądze dla mafii > 6) jest się figurantem dla firm z zagranicy > 7) Co jest oczywistością nie płaci się uczciwie wszystkich podatków. > a najlepiej gdy pk-ty 1-7 występują łącznie. > Jest tylko pytanie : CZY JEST TO NORMALNA GOSPODARKA ? Co nieco przesadzasz bo ktos towar dostarcza. Ale jest to slaba gospodarka bo panstwo jest slabe. > W jednym ze swoich postów pisałeś , że wartość pieniądza powinien ustalać rynek > . > Jednakże de facto rynek ustala wartość pieniądza tylko w pewnym przedziale dbaj > ąc > o to aby nie dochodziło do pewnych wahań między jednym miastem ( kantorem, > bankiem) a drugim. Zachodzi tu analogia do ustalania przez rynek ceny wódki i > benzyny ( gdzie przedział wahań cen ustala państwo ustalając wysokość akcyzy , > a > w przypadku ceny pieniądza ustalając odgórnie wysokość stóp procentowych i inne > > parametry , jak jeszcze niedawno dopuszczalne odhylenie od tzw. parytetu ). > > Tak więc Frijk , POLSKA TO OBECNIE BAGNO I NIE MASZ CO CHWALIĆ BALCERA I INNYCH > KTÓRZY DO TEGO DOPROWADZILI.Sam uważam , że fakt , że Balcer cytuje Friedmana > o niczym nie świadczy , gdyż cała praktyka działania jego urzędu ( zarówno w MF > jak i w NBP ) nie świadczy dobrze o tym człowieku. No rozumiem, ty chcialbys tanich kredytow na poziomie niemieckim. Przy okazji na pewno chcialbys niskiej inflacji i zeby waluta miala wartosc jak jedziesz na wczasy zagranice. A ten Balcer nie chce dac. To jest mentalnosc Gierkowcow: lapac kase, nie pytac skad sie bierze, byle nabrac dla siebie. Potem inni beda za to placili. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re:Silna Ameryka/ PARANOJA porownan IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 10.08.01, 12:45 > 1. Dyskusja byla o tym ze ***przecietnie*** biorac emigrant z Polski bedzie > mial o wiele wieksze trudnosci z otworzeniem i prowadzeniem biznesu zagranica > niz w Polsce. Moi znajomi to Niemcy.Choć mąż mojej kuzynki w Wiedniu-Polak jest całkiem normalnym przedsiębiorcą ( dzierżawcą stacji ARAL-a ) i wcale nie jest tak trudno otworzyć Polakom własny biznes za granicą ( znam masę przykładów , choć zwykle nie są to duże firmy). > 2. I znowu to prownywanie z Niemcami: tam tanie kredyty a w Polsce drogie. > Tyle ze Niemcy to najpotezniejsza ekonomia w Europie, drugi swiatowy exporter > tuz po USA. Czyli fantastyczny potencjal ekonomiczny. Gdzie tu robic porownania > z sytuacja Polski? Lepiej patrzec na przyklady np. na Bundesbank. A czemu Estonia nie jest najpotężniejszą ekonomią w Europie , a ma stabilną walutę , podobnie Litwa , Czechy itd. ? Czemu Polska ma być gorsza ? > > Z obserwacji wiem , że w Polsce przez ostatnie kilka lat można rozwinąć b > iznes > > gdy : > > 1) ma się dojścia do zamówień publicznych ( vide Pan Krauze ) > > 2) ma się swoich ludzi w rządzie i sejmie ( vide Pan Grabek ) > > 3) ma się pseudo ZPCHR ( vide Telefonika ) > > 4) kantuje się na VAT ( vide HELLENA ) > > 5) pierze się pieniądze dla mafii > > 6) jest się figurantem dla firm z zagranicy > > 7) Co jest oczywistością nie płaci się uczciwie wszystkich podatków. > > a najlepiej gdy pk-ty 1-7 występują łącznie. > > Jest tylko pytanie : CZY JEST TO NORMALNA GOSPODARKA ? > > Co nieco przesadzasz bo ktos towar dostarcza. Ale jest to slaba gospodarka bo > panstwo jest slabe. Oczywiście ktoś towar dostarcza , tak jak dostarczał towar do sklepów za PRL. Ale bez normalnej konkurencji nikt się nie będzie wysilał , a to jest kluczem do rozwoju Polski , niższych cen i solidniejszej waluty .Poza takie przykłady demoralizują i zniechęcają do wszystkiego. > No rozumiem, ty chcialbys tanich kredytow na poziomie niemieckim. Przy okazji > na pewno chcialbys niskiej inflacji i zeby waluta miala wartosc jak jedziesz na > wczasy zagranice. A ten Balcer nie chce dac. > To jest mentalnosc Gierkowcow: lapac kase, nie pytac skad sie bierze, byle nabr > ac dla siebie. Potem inni beda za to placili. Ponawiam pytanie : Czemu Estonia , Łotwa , Litwa , Czechy etc. mają to wszystko tj. stabilną walutę i niskie stopy procentowe ( choć nie mają Balcerowicza ! )a my mieć nie możemy ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Gierek i Balcerowicz IP: 213.38.92.* 06.08.01, 12:17 Zbigniew - zgdadzam sie z Toba w 100% - polskie prawo to jeden wielki balagan i trzeba to jak najszybciej zmienic, zeby w koncu cos moglo z miejsca ruszyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Gierek i Balcerowicz IP: 213.38.92.* 06.08.01, 11:39 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > 2) wbrew temu, co pisze Azra, polityka Balcerowicza > byla raczej nieprzyjazna dla edukacji innych waznych > sfer uslug publicznych. Nigdzie nie pisalem ze byla przyjazna. Jesli jednak tak uwazasz, to prosze zacytuj. > Moze i nie mogl, ale mnie sie wydaje, ze nie chcial > lub nie pomyslal. Nie bedziemy wiedziec na pewno dopoki sie go nie spytamy. > 11) Do Azry: Nie zgadzam sie, ze prywatne firmy ucza > angielskiego efektywniej (liczba slowek razy liczba > uczniow na wydana zlotowke) niz szkoly panstwowe.. > Problemem jest, ze osiagaja pewna (dosyc nisko > polozona) bariere jakosci. Natomiast sa niezastapione w > tworzeniu pewnych szans dla tych szerokich rzesz, ktore nigdy nie > byloby stac na prywatne kursy. No jezeli tak zdefiniujesz efektywnosc nauczania to zgadzam sie z Toba, ze szkoly panstwowe ucza efektywniej. Tylko jak sam zauwazyles, ze maja dosc nisko polozona bariere jakosci. A przeciez piszac o edukacji, na pewno miales na mysli na mysli raczej wysoki poziom, bo co nam z byle jakiej edukacji. Zauwaz, ze badzo duza czesc osob, ktore chca jednak nauczyc sie PORZADNIE jezyka obcego uczy sie go w szkolach rywatnych, u prywatnych nauczycieli i na kursach jezykowych za granica. (mam tylko nadzieje, ze nie zinterpetujesz tego, jako zaprzeczenia sensu uczenia jezykow obcych w szkolach) ZGADZAM SIE Z TOBA w kazdym szczegole dotyczacym edukacji (przynajmnie z tym co do tej pory pisales) Ze jest ona podstawa rozwoju spoleczenstwa, ze powinna byc priorytetem kazego rzadu. Tylko nie mi to mow, tylko rzadzacym. To od nich powinnismy tego wymagac. > 12) Do Azry: Dalej mieszasz panstwowe przedsiebiorstwa > z uslugami publicznymi, ktorym tylko panstwo moze podolac. ( No mi sie wydaje ze nie mieszam. Pisalem juz chyba o tym. Nie odmawiam panstwu funkcji, ktorym tylko ono moze podolac. > swoja droga: > To jest ciekawe, sprzedaje sie najbardziej intratne > czesci panstwa, > zostawiajac te "niesprzedawalne" i potem dowodzi > sie, jak prywatne jest bardziej oplacalne od > publicznego.) Ba.. sprzedaje sie te najbardziej intratne czesci panstwa, ktore potem OSIAGAJA LEPSZE WYNIKI Moim prywatnym zdaniem prywatyzacja mogla byc przeprowadzona lepiej. Nie ustrzeglo sie bledow. > Piszac o publicznym, ktore buduje > przyszle bogactwo, chcialem wyrazic ze inwestycje w > sady, drogi i > edukacje szybko by sie Polsce zwrocily. Mniej panstwa > w gospodarcze, > ale wiecej panstwa w panstwie! Jednym slowem, nie > minimalny > budzet jest celem, tylko taki budzet, ktory > minimalnie obciazajac > przedsiebiorstwa stwarza jak najlepsze warunki dla > wartosciowych > inwestycji i swobodnego rozwoju gospodarki. U nas > odciazono zarobki > (mamy w Polsce NISKIE podatki dochodowe) i niestety > znacznie > pogorszono poziom uslug publicznych. Ja bym chetnie > zaplacil > wiekszy podatek, jesliby od tego poprawila sie > sprawnosc sadow, > policji i poziom wyksztalcenia Polakow. W USA jest > ogromny szacunek > do publicznego i ludzie lepiej rozumieja, ze bez > policji, sadow i edukacji > (takze publicznej) USA szlag by trafil. Aha, i od > przedszkola spiewaja > "Gwiazdzisty Sztandar", a Greenspan prowadzi z narodem > dialog, a nie monolog. > > Coz, jestem pewnie naiwnym idealista. > Czesc Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Gierek i Balcerowicz / zeby nie bylo za slodko IP: *.tsl.uu.se 06.08.01, 18:55 Gość portalu: azra napisał(a): > Gość portalu: Fizyk napisał(a): > > > 2) wbrew temu, co pisze Azra, polityka Balcerowicza > > byla raczej nieprzyjazna dla edukacji innych waznych > > sfer uslug publicznych. > Nigdzie nie pisalem ze byla przyjazna. Jesli jednak tak uwazasz, to prosze > zacytuj. Zgoda. Nie pisales, bo nie byla. Nie - byla - a wiec zawalil (wspol-). > > > Moze i nie mogl, ale mnie sie wydaje, ze nie chcial > > lub nie pomyslal. > Nie bedziemy wiedziec na pewno dopoki sie go nie spytamy. masz dojscie? zapytaj! > > Problemem jest, ze osiagaja pewna (dosyc nisko > > polozona) bariere jakosci. Natomiast sa niezastapione w > > tworzeniu pewnych szans dla tych szerokich rzesz, ktore nigdy nie > > byloby stac na prywatne kursy. > No jezeli tak zdefiniujesz efektywnosc nauczania to zgadzam sie z Toba, ze > szkoly panstwowe ucza efektywniej. Tylko jak sam zauwazyles, ze maja dosc > nisko polozona bariere jakosci. > A przeciez piszac o edukacji, na pewno miales na mysli na mysl > i raczej wysoki poziom, bo co nam z byle jakiej edukacji. Dokladnie. Ale - na razie za lekcje z 20 osobami panstwo placi nauczycielom mniej niz za godzine nauki na Wolnym Rynku. Jakby zaplacilo 2 razy wiecej, dalej byloby taniej, a mozna by juz wymagac dobrej jakosci. > Zauwaz, ze badzo duza > czesc osob, ktore chca jednak nauczyc sie PORZADNIE jezyka obcego > uczy sie go w szkolach prywatnych, u prywatnych nauczycieli i na kursach > > jezykowych za granica Owszem, bo jest bariera jakosci. Ale te bariere generuja smiesznie niskie zarobki (znacznie ponizej WARTOSCI RYNKOWEJ) nauczycieli. Powiem wiecej - bogatym oplaca sie zeby szkonictwo publiczne bylo marne. Wtedy ich dzieci z dostepem do drogich - prywatnych lekcji maja bonus w takim spoleczenstwie. Ale - spoleczenstwo jako calosc i ekonomia na tym traca. > ZGADZAM SIE Z TOBA w kazdym szczegole dotyczacym edukacji (przynajmnie z tym co > do tej pory pisales) Ze jest ona podstawa rozwoju spoleczenstwa, ze powinna byc > priorytetem kazego rzadu. Tylko nie mi to mow, tylko rzadzacym. To od nich > powinnismy tego wymagac. Balcer byl szefem najbardziej inteligenckiej partii w Polsce. I (wspol-)dolozyl nauczycielom. Latwiej trzymac lape na zagadnieniu formalnym (stopach) niz byc mezem stanu... > > > 12) Do Azry: Dalej mieszasz panstwowe przedsiebiorstwa > > z uslugami publicznymi, ktorym tylko panstwo moze podolac. ( > No mi sie wydaje ze nie mieszam. Pisalem juz chyba o tym. Nie odmawiam > panstwu funkcji, ktorym tylko ono moze podolac. No wiec obywatele powinni na te uslugi placic po cenach godziwych (podatki), juz nie marze o rynkowych. > Ba.. sprzedaje sie te najbardziej intratne czesci panstwa, ktore potem > OSIAGAJA LEPSZE WYNIKI Czesto kosztem pogorszenia standardu uslug lub/i podniesienia cen. Np. koleje w Anglii... Choc zgadzam sie, ze panstwowe przedsiebiorstwa sa zrodlem mnostwa klopotow. Ale panstowe szkoly, sady i szpitale sa i jeszcze dlugo beda - w Polsce potrzebne. > Moim prywatnym zdaniem prywatyzacja mogla byc przeprowadzona lepiej. > >Nie ustrzeglo sie bledow. > Chyba tak. Dlatego wlasnie, ze czlowiek (nawet Czlowiek ze Stop (B)) jest podatny jest na slawe, zaszczyty, korupcje i bledy - wie trzeba patrzyc na rece i krytykowac madrze. By Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Gierek i Balcerowicz / zeby nie bylo za slodko IP: 213.38.92.* 07.08.01, 13:56 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > > > Moze i nie mogl, ale mnie sie wydaje, ze nie chcial > > > lub nie pomyslal. > > Nie bedziemy wiedziec na pewno dopoki sie go nie > spytamy. > masz dojscie? zapytaj! Nie mam. Az tak mi nie zalezy. > Dokladnie. Ale - na razie za lekcje z 20 osobami panstwo > placi nauczycielom > mniej niz za godzine nauki na Wolnym Rynku. > Jakby zaplacilo 2 razy wiecej, dalej byloby taniej, a > mozna by juz wymagac dobrej jakosci. Mozna by - ale to wszystko gdyby. Pytanie jeszcze skad wziac pieniadze (moim zdaniem nauczyciele zdecydowanie za malo zarabiaja) > Owszem, bo jest bariera jakosci. Ale te bariere generuja > smiesznie niskie zarobki (znacznie ponizej WARTOSCI > RYNKOWEJ) > nauczycieli. Powiem wiecej - bogatym oplaca sie zeby > szkonictwo > publiczne bylo marne. Wtedy ich dzieci z dostepem do > drogich - > prywatnych lekcji maja bonus w takim spoleczenstwie. ogaci przewaznie maja wiecej bonusow niz ubodzy. Nie tylko w mozliwosciach edukacji. > Ale - spoleczenstwo jako calosc i ekonomia na tym traca. A i owszem. > Balcer byl szefem najbardziej inteligenckiej partii w > Polsce. > I (wspol-)dolozyl nauczycielom. Latwiej trzymac lape > na zagadnieniu formalnym (stopach) niz byc mezem stanu... Nie da sie ukryc ze latwiej. Tylko zauwaz, ze wiekszosc rzeczy ktore chciala zrobic UW nie przeszly - mieli naprawde sporo ciekawych pomyslow, ktore nie zostaly zrealizowane z wiadomych powodow. > No wiec obywatele powinni na te uslugi placic po cenach > godziwych (podatki), juz nie marze o rynkowych. Hm.. czy aby na pewno? Cecha uslug publicznych jest to, ze ciezko zefiniowac ich koszt (koszt na jednostke) i zakres z korzystania tych uslug jest nieronomierny. Poza tym gdyby dalo sie to sprywatyzowac i urynkowic, to panstwo nie byloby do tego potrzebne. > > Ba.. sprzedaje sie te najbardziej intratne czesci > panstwa, ktore potem > > OSIAGAJA LEPSZE WYNIKI > Czesto kosztem pogorszenia standardu uslug lub/i > podniesienia cen. Powiedzialbym ze czesciej jest sytuacja przeciwna, czyli czesciej osiagaja polepszenie standardu uslug i spadek cen. > Np. koleje w Anglii... Jeden przyklad. > Choc zgadzam sie, ze panstwowe przedsiebiorstwa sa > zrodlem mnostwa klopotow. Ale panstowe szkoly, sady i szpitale sa > i jeszcze dlugo beda - w Polsce potrzebne. Ba.. rzeklbym ze niektore z nich to raczej caly czas. > > Moim prywatnym zdaniem prywatyzacja mogla byc > przeprowadzona lepiej. > >Nie ustrzeglo sie bledow. > > > Chyba tak. Dlatego wlasnie, ze czlowiek (nawet Czlowiek > ze Stop (B)) > jest podatny jest na slawe, zaszczyty, korupcje i bledy - > wie trzeba patrzyc na rece i krytykowac madrze. Wlasnie.. krytykowac madrze. Przy czym chcialbym zauwazyc, ze milo iz dochodzimy takze do wspolnych, zgodnych wnioskow. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Gierek i Balcerowicz / Myslenie Gierkowcow IP: *.dmi.tut.fi 09.08.01, 23:01 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Dokladnie. Ale - na razie za lekcje z 20 osobami panstwo > placi nauczycielom mniej niz za godzine nauki na Wolnym Rynku. > Jakby zaplacilo 2 razy wiecej, dalej byloby taniej, a > moznamby juz wymagac dobrej jakosci. No wlasnie. W ogole panstwo powinno dobrze placic. Tylko maly problem: skad wziac kase? Balcer powinien dac? > Owszem, bo jest bariera jakosci. Ale te bariere generuja > smiesznie niskie zarobki (znacznie ponizej WARTOSCI > RYNKOWEJ) nauczycieli. Hmm, gdzie jest ten rynek? Czekaja miejsca pracy? Zdaje sie ze jest tez odwrotnie: ludzie cenia panstwowe posady bo maja stala robote chociaz nisko platna. A wiec place nauczycieli sa mniej wiecej zgodne z wartoscia rynkowa.... > > ZGADZAM SIE Z TOBA w kazdym szczegole dotyczacym > edukacji (przynajmnie z tym co > > do tej pory pisales) Ze jest ona podstawa rozwoju > spoleczenstwa, ze powinna byc > > priorytetem kazego rzadu. Tylko nie mi to mow, tylko > rzadzacym. To od nich powinnismy tego wymagac. Wspaniale, fenomenalne, fantastyczne hasla. Male pytanie: skad wziac na to kase? > Balcer byl szefem najbardziej inteligenckiej partii w > Polsce. I (wspol-)dolozyl nauczycielom. Latwiej trzymac lape > na zagadnieniu formalnym (stopach) niz byc mezem stanu... Haha. Czyli Balcer ma gdzies qpe forsy i ja ukrywa nie chcac dac biednym nauczycielom? Panowie, wiecej elementarnego realizmu: czy nie widzicie ze kasa jest pusta? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: guru Re:Odpuście już Gierka i innych... IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.08.01, 00:20 Panowie i Panie chyba zaczynacie zjeżdżać na boczny tor? Miało być o PLN?????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Gierek i Balcerowicz / Myslenie Gierkowcow IP: *.tsl.uu.se 10.08.01, 10:19 Gość portalu: frijk napisał(a): > Gość portalu: Fizyk napisał(a): > > > > Dokladnie. Ale - na razie za lekcje z 20 osobami panstwo > > placi nauczycielom mniej niz za godzine nauki na Wolnym Rynku. > > Jakby zaplacilo 2 razy wiecej, dalej byloby taniej, a > > moznamby juz wymagac dobrej jakosci. > > No wlasnie. W ogole panstwo powinno dobrze placic. > Tylko maly problem: skad wziac kase? Balcer powinien dac? > Nie, podatnicy i biznesmeni. Jako murowana inwestycje. Zreszta, teraz to juz jest klapa, ale 4 lata temu byl jeszcze manewr. Wtedy wlasnie Balcer zaspal. Np. bon edukacyjny nie wymagalby ani zlotowki. Ludzie chca edukacji i czesto przeplacaja ja w prywatnych szkolach/uczelniach, (na szczescie nie wszystkich) ktore po prostu sprzedaja dyplomy. > > Owszem, bo jest bariera jakosci. Ale te bariere generuja > > smiesznie niskie zarobki (znacznie ponizej WARTOSCI > > RYNKOWEJ) nauczycieli. > > Hmm, gdzie jest ten rynek? Korepetycje... Prywatne, drogie szkoly. Odchodzednie DOBRYCH nauczycieli. Pozostaja tacy, co lepiej ich do dzieci nie dopuszczac. Rynek... > Czekaja miejsca pracy? Tu mnie masz. Nie czekaja. Tylko, kto je bierze i dlaczego? Mozemy udawac, ze placimy, a nauczyciele beda udawali, ze ucza, dzieci/studenci beda udawac, ze cos umieja i potem im to juz zostanie. Tylko pracodawca zachodni lub nasz ich potem nie zatrudni... > Zdaje sie ze jest tez odwrotnie: ludzie cenia panstwowe > posady bo maja stala robote chociaz nisko platna. A wiec > place nauczycieli sa mniej wiecej zgodne z wartoscia rynkowa.... > Jesli zgodzisz sie na to, ze ucza byle jak - lub jeszcze gorzej - zle - to owszem. > Wspaniale, fenomenalne, fantastyczne hasla. Male pytanie: > skad wziac na to kase? > Po pierwsze trzeba chciec. Po drugie, wczesniej jeszcze byla kasa. Po trzecie czesc mozna bylo zrobic bez kasy, gdyby uwielbiany Balcer zechcial miec niegdys wzglad na tak przyziemne sprawy. Jego ludzie by posluchali. A on w kolko - nizsze podatki i niski deficyt. Troche tak, jakby nauczyciele mieli splacac dlugi PRL, a biznesmeni - nie. > > > Balcer byl szefem najbardziej inteligenckiej partii w > > Polsce. I (wspol-)dolozyl nauczycielom. Latwiej trzymac lape > > na zagadnieniu formalnym (stopach) niz byc mezem stanu... > > Haha. Czyli Balcer ma gdzies qpe forsy i ja ukrywa nie chcac > dac biednym nauczycielom? Panowie, wiecej elementarnego realizmu: > czy nie widzicie ze kasa jest pusta? > Kiedys nie byla. Poza tym podatki, podatki, podatki + wlasciwy schemat wydawania. To tez zadanie dla ekonomisty, prawda? A nie rozwiazanie tylez oryginalne co skuteczne- obciac wszystkie wydatki i podatki a reszta juz sie sama zrobi. A zlotowka jest za silna i jest to wina RPP. By, Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Gierek i Balcerowicz / Myslenie Gierkowcow IP: *.dmi.tut.fi 12.08.01, 07:26 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > > Haha. Czyli Balcer ma gdzies qpe forsy i ja ukrywa nie > chcac dac biednym nauczycielom? Panowie, wiecej elementarnego > realizmu:czy nie widzicie ze kasa jest pusta? > Kiedys nie byla. Kiedy? >Poza tym podatki, podatki, podatki + wlasciwy schemat wydawania. To tez zadanie > dla ekonomisty, prawda? A nie rozwiazanie tylez oryginalne co skuteczne- > obciac wszystkie wydatki i podatki a reszta juz sie > sama zrobi. A czy nie widzisz ze wyzsze podatki spowoduja spowolnienie ekonomii? Nie ma chyba zadnego ekonomisty ktory postulowalby wzrost podatkow. Przeciwnie, powszechnie uwaza sie ze obciazenie podatkowe w Polsce jest zbyt wysokie w stosunku do poziomu PKB/glowe mieszkanca. > A zlotowka jest za silna i jest to wina RPP. Tez. Ale oslabienie zlotowki wywola wzrost inflacji. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Gierek i Balcerowicz / Myslenie Gierkowcow IP: 213.38.92.* 14.08.01, 11:02 Gość portalu: frijk napisał(a): > Gość portalu: Fizyk napisał(a): > > > > Haha. Czyli Balcer ma gdzies qpe forsy i ja ukrywa nie > > chcac dac biednym nauczycielom? Panowie, wiecej elementarnego > > realizmu:czy nie widzicie ze kasa jest pusta? > > Kiedys nie byla. > > Kiedy? Wlasnie, kiedy? Z lekcji historii pamietam, ze chyba w XVI wieku w Polsce bylo troche kasy... No dobra.. przesadzilem :))) Ale jestem w dobrym humorze po weekendzie to sobie pozwolilem na troche uszczypliwosci :))) Z gory przepraszam :) > >Poza tym podatki, podatki, podatki + wlasciwy schemat wydawania. To tez zad > anie > > dla ekonomisty, prawda? A nie rozwiazanie tylez oryginalne co skuteczne- > > obciac wszystkie wydatki i podatki a reszta juz sie > > sama zrobi. > > A czy nie widzisz ze wyzsze podatki spowoduja spowolnienie ekonomii? > Nie ma chyba zadnego ekonomisty ktory postulowalby wzrost podatkow. > Przeciwnie, powszechnie uwaza sie ze obciazenie podatkowe w Polsce jest > zbyt wysokie w stosunku do poziomu PKB/glowe mieszkanca. No tu sie nie zgodze. Jest sporo ekonomistow uwazajaych ze panstwo powinno prowadzic aktywna polityke gospodarcza przez aktywna polityke fiskalna - czyli poprzez zmiany poziomu wydatkow panstwa oraz zmiany podatkow wplywac na poziom popytu wewnetrznego. Problem jest inny - kto ma racje. I jak zwykle ilu ludzi tyle opinii. Moja na ten temat znacie (ba.. nie twierdze ze sie nie myle, tylko tak uwazam :)) > > A zlotowka jest za silna i jest to wina RPP. > Tez. Ale oslabienie zlotowki wywola wzrost inflacji. Ba. wcale nie. Chociaz.. jesli popatrzymy tylko na powiazania liniowe, to owszem.. za obecny poziom zlotowki odpowiada RPP - to najprostsze dostrzegalne rozwiazanie. Ale tak prosto nie jest. Gdyby cala reszta byla w porzadku, to RPP nie bylaby zmuszona podnosic stop procentowych. Ja ciagle twierdze, ze silna zlotowka i wysokie stopy procentowe to skutek a nie przyczyna obecnych problemow Polski. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio DO FIZYKA IP: 194.128.169.* 14.08.01, 16:01 Panie Fizyk, Chcialbym zwrocic uwage Pana na to ze nie bylo w historii swiata sytuacji w ktorej systemy nauczania prosperowalyby w sytuacji makroekoeomicznej nierownowagi (siegajac bardzo daleko - Ateny sa przykladem- jak dlugo kwitly tak dlugo byli w niej filozofowie - ale wyemigrowali do Wielkiej Grecji (sycylia i poludniowe wlochy) gdy ekonomia padla. Oczywiscie jest mnostwo przykladow blizszych. A wiec szanowny Panie - zgodnie z postulatami Balcerowicza: 1. ustalamy rownowage monetarna 2. zamykamy nierentownych i pozwalamy ludziom poszukac pracy w ktorej sie naucza robic poszukiwane przez rynek rzeczy (trzeba zliberalizowac prawo pracy!!), konczymy prywatyzacje i czekamy na zwiekszone zatrudnienie (tak najpierw zwolnienia a potem o wiele wieksze zatrudnienie -[patrz system bankowy w 1995 i 2000 r raport Nadzoru Bankowego) 3. Jednoczesnie obnizamy podatki zeby bylo wiecej firm (bo mniejsze obciazenie) (supply side) i mamy wieksza kwote zebrana do budzetu po okolo dwoch latach - te pieniadze wydajemy (nie, nie na bezrobotnych!!!!) tylko i wylacznie na gwarancje projektow finansowych dla infrastruktury (bo tam bezrobotni moga znalezc prace) i na system nauczania 4. nie ignorujemy rencistow i emerytow tylko pieniadze zamiast inwestowac w czarna dziure zwana Zus-em, inwestujemy w coraz wiekszym stopniu w prywatne systemy (drugi i trzeci filar) Jesli popatrzy Pan na punkt 1. to zauwazy Pan ze dzialania w zakresie monetarnej polityki maja charaker retroaktywny (a nie proaktywny! jak Pan proponuje). Dozucenie pieniadza poprzez obnizenie stop procentowych (i potanienie zlotowki) nie wyprodukuje eksportu. Bedzie tylko chwilowe podniesienie eksportu i potem gwaltowny spadek) Dlaczego? Poniewaz nie da sie podniesc tzw ''jakosciowego'' eksportu (towarow na eksport o wysokiej wartosci dodanej) bo jakosciowy eksport produkuje sie na maximum mozliwosci. A wiec po dozuceniu pieniadza zobaczymy tylko inflacje (Pan AZRA ma calkowita racje!!!). Pozycja zlotowki Panie Fizyk jest tylko wartoscia wynikowa funkcjonowania gospodarki na poziomie przedsiebiorstw i kazdego czlowieka a nie silnikiem do promocji eksportu. Jesli mimo to twierdzilby Pan ze inflacja lub inna forma finansowania rozwoju gospodarki (eksportu tez) jest pomocna to chcialbym Panu zwrocic uwage na doswiadczenie Czech w 1997 roku. Korona sie zalamala po ataku kapitalu spekulacyjnego ktory zerowal na slabosci finansow panstwa. Oczywiscie zaproponuje Pan restrykcje dla przeplywu kapitalu, ale wtedy zegnaj wzroscie gospodarczy - FDI (Foreign Direct Investment) spadnie tak ze wzrosta eksportu tego od wysokiej wartosci dodanej napewno sie nie pojawi!!! (Bo inne zrodla finansowania jak kredyt czy rynek obligacji bedzie za drogi!!! (pieniadz bedzie ''wypchniety'' przez albo inflacje albo przez deficyt. Z powazaniem, Glupi Jasio (ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: DO FIZYKA IP: *.tsl.uu.se 14.08.01, 17:48 Gość portalu: Jasio napisał(a): Drogi Madry Jasiu, > > Chcialbym zwrocic uwage Pana na to ze nie bylo w historii swiata sytuacji w > ktorej systemy nauczania prosperowalyby w sytuacji makroekoeomicznej ... Znam argument. Nie wiem, czy sie zgadzam. Razi mnie, bo usprawiedliwia zaniechania. Poza tym, na tym polega postep, zeby wyciagac wnioski i prowadzic swiadoma polityke, a nie powtarzac stare bledy. Do tego, w szkolnictwie mozna bylo zrobic wiecej, bez wydanego grosza. Tylko, ze u nas ciagle tylko sprawy MAKRO. > A wiec szanowny Panie - zgodnie z postulatami Balcerowicza: > 1. ustalamy rownowage monetarna > 2. zamykamy nierentownych i pozwalamy ludziom poszukac pracy w ktorej > sie naucza robic poszukiwane przez rynek rzeczy (trzeba zliberalizowac > prawo pracy!!), konczymy prywatyzacje i czekamy na zwiekszone > zatrudnienie > 3. Jednoczesnie obnizamy podatki zeby bylo wiecej firm (bo mniejsze obciazenie) > > (supply side) i mamy wieksza kwote zebrana do budzetu po okolo dwoch latach - > te pieniadze wydajemy (nie, nie na bezrobotnych!!!!) tylko i wylacznie na > gwarancje projektow finansowych dla infrastruktury (bo tam bezrobotni moga > znalezc prace) i na system nauczania > 4. nie ignorujemy rencistow i emerytow tylko pieniadze zamiast inwestowac >w czarna dziure zwana Zus-em, inwestujemy w coraz wiekszym stopniu w >prywatne systemy (drugi i trzeci filar) > Piekny plan, sam bym nie napisal lepszego. Rownie dobry bym oczywiscie potrafil :). Mam nadzieje, ze jest Pan glownym ekonomistom SLD, to Panu to przypomne za 4 lata. I pogratuluje, jesli sie uda. Ale ja juz to chyba gdzies i kiedys slyszalem... Czy to byl Gomulka? Gierek? Jaruzelski? Mazowiecki? Oleksy? Kwasniewski? Najpierw sie tak w sobie zbierzemy, zreformujemy, a potem juz bedziemy tylko dbac o edukacje... Nic, moze tym razem sie uda. Chcialbym. > Jesli popatrzy Pan na punkt 1. to zauwazy Pan ze dzialania w zakresie > monetarnej polityki maja charaker retroaktywny (a nie proaktywny! jak Pan > proponuje). Dozucenie pieniadza poprzez obnizenie stop procentowych (i > potanienie zlotowki) nie wyprodukuje eksportu. Bedzie tylko chwilowe > podniesienie eksportu i potem gwaltowny spadek) Dlaczego? Poniewaz nie > da sie podniesc tzw ''''jakosciowego'''' eksportu (towarow na eksport o > wysokiej wartosci dodanej) bo jakosciowy eksport produkuje sie na > maximum mozliwosci. A wiec po dozuceniu pieniadza zobaczymy tylko >inflacje (Pan AZRA ma calkowita racje!!!). Powiedz to Pan Hani G.W. i paru innym ekonomistom, ktorzy wyraznie mowia, ze RPP przespala. Inflacje mamy juz baardzo przyzwoita, za to z plynnoscia olbrzymie problemy. Nie slyszales Pan o 1929? > > Pozycja zlotowki Panie Fizyk jest tylko wartoscia wynikowa funkcjonowania > gospodarki na poziomie przedsiebiorstw i kazdego czlowieka ... oraz wysokich stop. I lancuszka szczescia. Powtorze. W moim banku tutaj tylko Osteuropa Fund ma dobry zysk. Wiec co robi przecietny inwestor tutaj? Laduje w Osteuropa Fund jeszcze wiecej i ten fundusz ma jeszcze lepszy zysk. Klasyczny lancuszek szczescia. Pamietasz co sie przytrafilo NASDAQ-owi? > a nie silnikiem do promocji eksportu. > Miedzy silniekiem a hamulcem jest miejsce dla neutralnych stop. > Jesli mimo to twierdzilby Pan ze inflacja lub inna forma finansowania rozwoju > gospodarki (eksportu tez) jest pomocna to chcialbym Panu zwrocic > uwage na doswiadczenie Czech w 1997 roku. Korona sie zalamala po > ataku kapitalu > spekulacyjnego ktory zerowal na slabosci finansow panstwa. Naprawde nie chce byc zlym prorokiem, ale poczekajmy pare miesiecy. Na razie RPP wlasnie zaprosila kapital spekulacyjny na wyzerke. > Oczywiscie zaproponuje Pan restrykcje dla przeplywu kapitalu, gdziezby? tylko znaczaca obnizke stop. Choc przyznaje - jestem amatorem i kieruje sie intuicja. Dziekuje za interesujaca polemike, prosze o wiecej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: DO FIZYKA IP: 213.38.92.* 14.08.01, 18:31 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Gość portalu: Jasio napisał(a): > > > A wiec szanowny Panie - zgodnie z postulatami > Balcerowicza: > > 1. ustalamy rownowage monetarna (.....) > > 4. nie ignorujemy rencistow i emerytow tylko pieniadze > zamiast inwestowac > >w czarna dziure zwana Zus-em, inwestujemy w coraz > wiekszym stopniu w > >prywatne systemy (drugi i trzeci filar) > > > Piekny plan, sam bym nie napisal lepszego. Rownie dobry > bym > oczywiscie potrafil :). Mam nadzieje, ze jest Pan > glownym ekonomistom > SLD, to Panu to przypomne za 4 lata. I pogratuluje, jesli > sie uda. > Ale ja juz to chyba gdzies i kiedys slyszalem... > Czy to byl Gomulka? Gierek? Jaruzelski? Mazowiecki? > Oleksy? > Kwasniewski? Najpierw sie tak w sobie zbierzemy, > zreformujemy, > a potem juz bedziemy tylko dbac o edukacje... No coz.. tak naprawde to i tak zawsze chodzi o intencje.. dopiero rzeczywistosc je potem weryfikuje. > Nic, moze tym razem sie uda. Chcialbym. Ja tez... i to niezaleznie ktorej opcji politycznej.. > > proponuje). Dozucenie pieniadza poprzez obnizenie stop > procentowych (i > > potanienie zlotowki) nie wyprodukuje eksportu. Bedzie > tylko chwilowe > > podniesienie eksportu i potem gwaltowny spadek) > Dlaczego? Poniewaz nie > > da sie podniesc tzw ''''''''jakosciowego'''''''' eksportu (towarow > na eksport o > > wysokiej wartosci dodanej) bo jakosciowy eksport > produkuje sie na > > maximum mozliwosci. A wiec po dozuceniu pieniadza > zobaczymy tylko >inflacje (Pan AZRA ma calkowita > racje!!!). > > Powiedz to Pan Hani G.W. i paru innym ekonomistom, > ktorzy wyraznie mowia, > ze RPP przespala. Inflacje mamy juz baardzo przyzwoita, > za to > z plynnoscia olbrzymie problemy. Nie slyszales Pan o > 1929? Tak ... teraz mamy.. teraz kazdy jest madry, bo skoro juz widzi jakie sa wskazniki, to mozna powiedziec co byloby lepiej. Ale czy ktos przewidywal na poczatku roku wlasnie taka inflacje? Pani Hania G. W. (jak ja to Pan ladnie nazwal) wtedy nic nie mowila. Ale badzmy szczerzy - co tak naprawde powiedziala? Ze obnizki moglyby byc ciut wieksze.. czyli ile.. 1%? Nie powiedziala... Jednoczesnie stwierdzila, ze jest jeszcze miejsce na dodatkowa obnizke w tym roku, bo mimo wzrostu deficytu inflacja ma sie dobrze. Poczekajmy do posiedzenia RPP ... zobaczymy co bedzie.. chodz jak na razie rynek dyskontuje prawopodobna obnizke stop procentowych, bardzo bym sie nie zdziwil gdyby nie zostaly zmienione.. w koncu najwieksze efekty przynosza nieoczekiwane decyzje. Mimo wszystko bym sie ucieszyl z lekkiej obnizki stop procentowych - w sumie rynek wcale nie zareagowal panika ani nawet wiekszymi peturbacjami na wiesc o planowanym poziomie deficytu. Wiec i moze obnizenie stop jest mozliwe. Poki co inflacja spada szybciej niz planowano, prognozy wskaznika wzrostu cen i uslug na sierpien tez sa dobre, wiec zobaczymy.. moze spadna. > > Jesli mimo to twierdzilby Pan ze inflacja lub inna > forma finansowania rozwoju > > gospodarki (eksportu tez) jest pomocna to chcialbym > Panu zwrocic > > uwage na doswiadczenie Czech w 1997 roku. Korona sie > zalamala po > > ataku kapitalu > > spekulacyjnego ktory zerowal na slabosci finansow > panstwa. > > Naprawde nie chce byc zlym prorokiem, ale poczekajmy pare > miesiecy. > Na razie RPP wlasnie zaprosila kapital spekulacyjny na > wyzerke. Badzmy szczerzy.. nie demonizujmy tego kapitalu spekulacyjnego.. jego naprawde nie ma w Polsce az tak duzo. Wystarczy go na zawirowania kursu, na nagle odplywy, ale poki co nie na kryzysu.. chyba zeby nagle przypuszczono atak na polska walute.. ale poki co tego nie widac. > > Oczywiscie zaproponuje Pan restrykcje dla przeplywu > kapitalu, > gdziezby? tylko znaczaca obnizke stop. > Choc przyznaje - jestem amatorem i kieruje sie intuicja. > Dziekuje za interesujaca polemike, prosze o wiecej. No to jak i ja :) Ale wracajac do znaczacej obnizki stop... to by wlasnie wywolalo gwaltowna deprecjacje zlotowki, a potem na zasadzie reakcji lancuchowej, to nie wiadomo do czego mogloby dojsc... w kazdym badz razie nie mozna sobie pozwolic w Polsce na nagle zwiekszenie podazy pieniadza.. popyt nie dostosuje sie na tyle szybko do podazy i inflacja nam tak skoczy ze hej... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Ludzie dajcie spokoj - sytuacja jest nadzwyczajna IP: *.dmi.tut.fi 15.08.01, 07:49 Ostatnie raporty na temat deficytu budzetowgo panstwa w 2002 oraz propozycje ostrego zaciskania pasa powoduja ze jakiekolwiek rozmowy o zwiekszaniu wydatkow (np. na oswiate) sa totalnie bezsensowne. Przeciwnie, jest pewne ze naklady na wszyskto i realne dochody wszystkich spadna. Teraz pytanie zasadnicze to czy bedzie argentynskie tango czy nie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Biz Re: Ludzie dajcie spokoj - sytuacja jest nadzwyczajna IP: 217.97.163.* 15.08.01, 10:30 Uff, wybiło 200...i takim pytaniem należy zakończyć dyskuję o silnej złotówce... Do tanga trzeba dwojga? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Argentynski tango IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 16.08.01, 04:31 Gość portalu: frijk napisał(a): > > Ostatnie raporty na temat deficytu budzetowgo panstwa w 2002 oraz propozycje > ostrego zaciskania pasa powoduja ze jakiekolwiek rozmowy o zwiekszaniu > wydatkow (np. na oswiate) sa totalnie bezsensowne. Przeciwnie, jest pewne ze > naklady na wszyskto i realne dochody wszystkich spadna. > > Teraz pytanie zasadnicze to czy bedzie argentynskie tango czy nie. To zalezy kto nam pozycza pieniadze i ile to nas (raczej naszych dzieci ) bedzie kosztwac. Jesli bedziemy winni Niemcom to nam zabiora Ziemie Zachodnie i Prusy. Jesli Japonczykom to tylko bedziemy placic procenty na pozyczki, tak jak Amerykanie to robia po trzy tryliardowej pozyczce przez Reagana. Jesli bedziemy winni do swoich bankow (w co watpie) to jakos sie rozliczymy. Ale jeszcze sa mozliwosci wyjscia z tej peznadziejnej sytuacji. Ludzie w Polsce chca handlowac, chca zakladac byznesy, chca polepszyc swoj byt zycia. Ale im brakuje pieniedzy. Nie wiem ile obcej waluty jest w polskich bankach. Ale zeby ta ekonomie ruszyc tam, to jest, do malych byznesow pierwsze fundusze powinne wejsc, nie na pensje, na zusy, i t.p. Ale ja widze ze polskie banki z Balcerowiczem na czele nigdy w tym kierunku nie rusza. W weimerskiej republice od 1919 roku do 1933 nic sie nie dzialo. Nie bylo piniedzy... Byl absolutny zastoj gospodarczy. Jedynie Zydzi mieli pieniadze. Przyszedl Hitler. "Oglosil" krystal nacht. Zabral Zydom pieniadze i wszystkie ich mienie i zbudowal jedna z najmocniejszych poteg swiata, za pieniadze ktore lezaly odlogiem, bo Zydzi nie chcieli sie z nimi rozstac az do smierci. Ciekawy jestem kto sie wezmie za pienadze i zloto w Polskich Bankach...? Emigrant Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: Argentynski tango IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 16.08.01, 22:12 >W weimerskiej republice od 1919 roku do 1933 > nic sie nie dzialo. Nie bylo piniedzy... Byl absolutny zastoj gospodarczy. Bzdura ! Dochód narodowy w latach 1913-1928 wzrósł o 68% ( z 45 mld marek w złocie w roku 1913 do 76 mld w roku 1928).Czy to można nazwać zastojem gospodarczym ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Argentynski tango IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 17.08.01, 02:16 Gość portalu: Zbigniew napisał(a): > >W weimerskiej republice od 1919 roku do 1933 > > nic sie nie dzialo. Nie bylo piniedzy... Byl absolutny zastoj gospodarczy. > > Bzdura ! Dochód narodowy w latach 1913-1928 wzrósł o 68% ( z 45 mld marek w zło > cie > w roku 1913 do 76 mld w roku 1928).Czy to można nazwać zastojem gospodarczym ? Moze masz racje... W 1923 roku wartosc marki niemieckiej byla 4.2 triliony do dolara. Wyszla nowa marka. A "reperacje dla Francji w 1924 roku byly 2.4 miliardy marek w zlocie", na rok. Amerykanie pomagali w tym splacaniu...az do 1930 roku. Po 1930 roku brak pomocy z Ameryki polzylo Niemcy na lopatki. W 1932 roku Niemcy mialy ponad 6 milionow bezrobotnych. Kiedy Hitler obial wladze bezrobocie bylo nadal ponad 6 milionow. W 1938 roku po odnowieniu przemyslu, Niemcy mialy brak robotnikow. Prawda, niektorzy bankierzy niemieccy finansowali Hitlera "ruch rewolucyjny". Ale nie do stopnia, ktory pozwolil Hitlerowi zbudowac najwieksza potege swiata od 1933 do 1938 roku kiedy Hitler napadl na Czechy. Nie wiem skad Ty znalazles swoje numery. Ja wzialem swoje numery z historii Niemiec. Emigrant Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Argentynski tango IP: 213.38.92.* 17.08.01, 11:02 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > Moze masz racje... W 1923 roku wartosc marki niemieckiej byla 4.2 triliony > do dolara. Wyszla nowa marka. > A "reperacje dla Francji w 1924 roku byly 2.4 miliardy marek w zlocie", na rok. > Amerykanie pomagali w tym splacaniu...az do 1930 roku. Po 1930 roku brak > pomocy z Ameryki polzylo Niemcy na lopatki. W 1932 roku Niemcy mialy ponad 6 > milionow bezrobotnych. Kiedy Hitler obial wladze bezrobocie bylo nadal ponad 6 > milionow. W 1938 roku po odnowieniu przemyslu, Niemcy mialy brak robotnikow. > Prawda, niektorzy bankierzy niemieccy finansowali Hitlera "ruch rewolucyjny". > Ale nie do stopnia, ktory pozwolil Hitlerowi zbudowac najwieksza potege > swiata od 1933 do 1938 roku kiedy Hitler napadl na Czechy. Nie wiem skad Ty > znalazles swoje numery. Ja wzialem swoje numery z historii Niemiec. > Emigrant Szczerze mowiac nie znam dokladnie sprawy ale jedna rzecz rzuca mi sie w oczy. Piszesz, ze po 1930 brak pomocy z Ameryki rozlozyl Niemcy na lopatki i 2 lata pozniej bylo tam 6 mln bezrobotnych. No ale chyba zapominasz o glownej przyczynie - Wielki Kryzys, ktory rozwalil na lopatki Ameryke (wiec nie pomagala Niemcom), tak samo jak i Europe... Wychodzenie z kryzysu trwalo okolo 5 lat no i jak to zwykle zaczelo sie pewnie ozywieniem gospodarczym. Nie wiem czy sa takie dane, ale ciekawe, czy jakby porownac stan PKB Niemiec z 1928 a 1938, to czy w 1938 wartosc PKB nie bylaby mniejsza od tej w 1928. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: Argentynski tango IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 17.08.01, 11:27 Informację czerpię z "kompedium wiedzy na wszystkie tematy" : Schlag Nach ! Wyd.Bibliografisches Institut Leipzig 1939. Dochód narodowy Niemiec wynosił : 1913 : 45693 mln Marek ( 766 M/osobę ) 1929 75949 mln RM ( 1187 M/osobę ) 1932 45175 mln RM ( 696 RM/osobę ) 1937 : 70972 mln RM ( 1046 M/osobę ). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Argentynski tango IP: 213.38.92.* 17.08.01, 11:46 Gość portalu: Zbigniew napisał(a): > Informację czerpię z "kompedium wiedzy na wszystkie tematy" : Schlag Nach ! > Wyd.Bibliografisches Institut Leipzig 1939. > Dochód narodowy Niemiec wynosił : > 1913 : 45693 mln Marek ( 766 M/osobę ) > 1929 75949 mln RM ( 1187 M/osobę ) > 1932 45175 mln RM ( 696 RM/osobę ) > 1937 : 70972 mln RM ( 1046 M/osobę ). Dzieki za informacje. Widac, ze w 1937 DN Niemiec byl mniejszy niz w 1929. Wiec ten wzrost zatrudnienia i rozwoj Niemiec byl po prostu powrotem do sytuacji kraju sprzed kryzysu. DN im spadl niesamowicie na poczatku (no coz.. Wielki Kryzys byl rzeczywiscie wielki), duze bezrobocie, no i gdy zaczelo sie z tym walczyc, sytuacja sie zaczela poprawiac i gospodarka zaczela powoli dazyc do poprzedniego stanu. Podobnie mielismy w Polsce na poczatku lat 90-tych. Po rozpoczeciu transformacji PKB nam strasznie spadl i dopiero chyba 2 albo 3 lata temu (albo wczesniej - nie pamietam dokladnej daty) poziom PKB byl wiekszy od tego jak sprzed transformacji. No i w danym okresie wzrost tez mielismy duzy.. jak Niemcy wtedy. Trudno porownywac tamte Niemcy z obecna Polska (chodzi o skale i charakter rozwoju), ale pewna analogie da sie zauwazyc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Argentynski tango IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 17.08.01, 19:37 Numery statystyczne mozemy sobie cytowac ile nam sie podoba. Kazdy ma swoje zrodlo. Tu chodzi o to, ze Hitler, nieco umyslowo chory, a moze bardzo umyslowo chory, potrafil wybrnac z sytuacji, ktora w tym czasie wydawala sie beznadziejna, polegajac na ludziach i uzywajac ludzi, ktorzy byli nawet przeciwni jemu. Wyciagnal Nemcy z dlugow, uruchomil gospodarke, ktora przed jego obieciem wladzy, byla beznadziejna. Poszedl w zlym kierunku. Bo zaczal budowac sprzet wojenny, zabijac niewinnych ludzi... Zapmnial powiedzenie, ze "i Herkules d... kiedy ludzi kupa." Konsekwentnie zniszczyl Europe, a najbardziej Niemcy. W Polsce w tej chwili jest sytuacja tez beznadziejna, jesli chodzi o gospodarke. Balcerowicz, zle czy dobrze trzyma zlotowke w kontroli. A gdzie jest koordynator do przemyslu, do importu i eksportu? Gdzie jest, albo gdzie sa ekonomisci, ktorzy powinni doradzac politykom, senatorom..., poslom... Gdzie jest premier ktory tych ludzi i innych werbuje? Tu chodzi o liderow, ktorzy potrafia pokierowac calym krajem w kazdej dziedzinie, nie tylko w bankach. Narod jest gotow do wysilku, do pracy do odbudowy ekonomii. Brakuje koordynacji. Kto sie tym zajmie...? Emigrant Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Argentynski tango IP: 213.38.92.* 20.08.01, 11:42 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > W Polsce w tej chwili jest sytuacja tez beznadziejna, jesli chodzi o gospodarke > . > Balcerowicz, zle czy dobrze trzyma zlotowke w kontroli. A gdzie jest koordynato > r > do przemyslu, do importu i eksportu? Gdzie jest, albo gdzie sa ekonomisci, > ktorzy powinni doradzac politykom, senatorom..., poslom... Gdzie jest premier > ktory tych ludzi i innych werbuje? Tu chodzi o liderow, ktorzy potrafia pokiero > wac > calym krajem w kazdej dziedzinie, nie tylko w bankach. Narod jest gotow > do wysilku, do pracy do odbudowy ekonomii. Brakuje koordynacji. Kto sie > tym zajmie...? A z tym to sie z Toba w zupelnosci zgodze. Nie mamy liderow. Niestety. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Argentynski tango do Azry IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 21.08.01, 03:11 Teraz kiedy zgadzasz sie ze mna, ze jest brak liderow, powiedz mi gdzie sa ci co glosuja na tych liderow i wybieraja idiotow zamiast kandytatow rozsadnych? Jak to sie dzieje, ze ludzie nie rozrozniaja miedzy idiota a bystrym czlowiekiem? Jak tych glosujacych ludzi uczyc/ostrzegac przed oddawaniem glosu na nie odpowiedniego kandydata? Rozwiazmy te kwestie i czegos dokonamy. Emigrant p.s. Nie bede przy swoim komputerze przez nastepne dwa miesiace Odpowiedz Link Zgłoś
azra Re: Argentynski tango do Azry 21.08.01, 10:33 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > Teraz kiedy zgadzasz sie ze mna, ze jest brak liderow, powiedz mi > gdzie sa ci co glosuja na tych liderow i wybieraja idiotow zamiast kandytatow > rozsadnych? Jak to sie dzieje, ze ludzie nie rozrozniaja miedzy idiota a bystr > ym > czlowiekiem? Jak tych glosujacych ludzi uczyc/ostrzegac przed oddawaniem glosu > na nie odpowiedniego kandydata? Rozwiazmy te kwestie i czegos dokonamy. No coz.. przyczyn pewnie jest kilka. A moim zdaniem jedna wybija sie nad te inne. Hm.. tylko jak to ubrac w ladne slowka... Nie ma zreszta co owijac w bawelne. Wiekszosc ludzi jest op prostu glupich i tyle. Przy czym nie jest to glupota z ich winy. Po prostu nie maja pojecia o co tak naprawde biega i chca zeby im bylo dobrze - i nie ma sie co im dziwic. Wiec sluchaja i popieraja tych, ktorzy mowia ze chca, zeby tym ludziom bylo dobrze. A ze ich obietnice sa nic nie warte to nie wiedza, bo nie moga wiedziec. Natomiast ci, ktorzy naprawde chca zeby takim ludziom bylo dobrze, mowia jak to osiagnac, co trzeba zrobic zeby do tego dojsc. A ze najpierw trzeba zrobic wiele niepopularnych rzeczy, trzeba przebyc trudna droge to ludziom sie to nie podoba, bo tak naprawde nie widza i nie wiedza jak trzeba sobie z tym poradzic. To tak naprawde jest proste... wybory wygrywa sie na poboznych zyczeniach i populistycznych haslach... przynajmniej w Polsce - mamy tego doskonale przyklady w Polsce.. A jak sobie z tym poradzic? Trzeba zalozyc partie, w ktorej beda 2 glowne ekipy - jedna od wyborow druga od rzadzenia. Niech pierwsza wygra wybory, potem druga wchodzi i rzadzi - przy czym potrzeba w niej naprawde rozumnych ludzi - tylko takich niewiele u szczytow wladzy. No i trzeba przekonac pierwsza czesc, zeby popierala potem ta druga czesc... Trudne.. Niemozliwe? A jak ludzi uczyc/ostrzegac? Nie da sie.. po prostu sie nie da .. nie tyle milionow.. Trzeba po prostu liczyc na to ze kiedys rzadzacy nabiora odpowiedzialnosci i umiejetnosci... No i powinno sie udac w ciagu najblizszych 50 lat... chyba, prawda? Pozdrawiam > p.s. Nie bede przy swoim komputerze przez nastepne dwa miesiace Szkoda. No to do zobaczenia za 2 miesiace. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Do Azry IP: 194.128.169.* 21.08.01, 12:00 Panie Azra, Jedyna metoda na zmiane stanu swiadomosci Polakow jest stale inwestowanie w system nauczania - jak najwyzsze mozliwe wydatki nawet (w krotkim okresie) kosztem grup uposledzonych - a wierze w to ze nam wszystkim bedzie lepiej (rowniez grupom uposledzonym). Rowniez byloby istotne aby stworzyc cos na ksztalt Komisji Edukacji Narodowej aby ksztalcic liderow polityczno- gospodarczych (a moze i militarnych [oby nie byli przydatni!!] kraju). Za 5 lat mieli bysmy pierwszych kandydatow z twardym etosem moralnym do objecia stanowisk panstwowych (i gospodarczych) z ktorymi kraj moglby myslec o konkurowaniu z najbardziej rozwinietymi krajami (to oczywiscie w dlugim okresie). Pozdrawiam, Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Do Jasia IP: 213.38.92.* 21.08.01, 14:36 Gość portalu: Jasio napisał(a): > Panie Azra, > > Jedyna metoda na zmiane stanu swiadomosci Polakow jest stale inwestowanie w > system nauczania - jak najwyzsze mozliwe wydatki nawet (w krotkim okresie) > kosztem grup uposledzonych - a wierze w to ze nam wszystkim bedzie lepiej > (rowniez grupom uposledzonym). Badzmy szczerzy. Propozycja jest dobra. Tylko moim zdaniem obecnie nie ma sily politycznej, ktora by to przeprowadzila. Dalej pozostaje pytanie o efekt tych nakladow. Jednym z wielu problemow, z ktorymi boryka sie szkolnictwo wyzsze (bo chyba o takie nam tu glownie chodzi, prawda? - nie tylko ale glownie) to brakdobrej kadry. Jesli chodzi o edukacje na poziomie podstawowym i srednim, to bolaczka sa slabe warunki lokalowe, takze slabosc kadry nauczycielskiej (ilosc i jakosc) - w ktorkim okresie nawet dajmy na to 50% doinwestowanie nie zmieni tego. Ok, mozna poprawic warunki lokalowe, mozna dac podwyzki nauczycielom - na to pojdzie lwia czesc zwiekszenia doinwestowania. Ale czy zmieni nam sie od razu jakosc nauki? Skad wezmiemy kadre profesorska? Owszem poprawimy warunki pracy nauczycielom, co na pewno sie oplaci i zacheci nowych ludzi do nauki tego zawodu, bo teraz to po prostu nikt nie chce zostac nauczycielem (prawie nikt). Ale to nie w krotkim okresie. W krotkim okresie nic sie nie osiagnie, jesli sie bedzie myslalo tylko krotkookresowo. Nam potrzebny naprawde dobry, dlugookresowy plan rozwoju oswiaty. Plus stale zwiekszanie wydatkow na oswiate. Pisze tez Pan, ze wierzy Pan iz wszystkim nam przez to bedzie lepiej. Owszem.. ale na efekty trzeba bedzie czekac dlugo, a nie krotko. Pozostaje tez problem zmiany podejscia w nauczaniu. Potrzebna nam reforma programowa. To jest wiekszy problem. Bo samo zwiekszenie nakladow nic nie da. Szkolnictwo wyzsze staje sie zupelnie oderwane od rzeczywistosci. I co z tego ze nagle bedzie sie nam zwiekszac liczba studentow. Liczba pracownikow naukowych na studenta bedzie jeszcze mniejsza, a z roku na rok nie zwiekszy sie o wiele.. przynajmniej nie jakosciowo. Samo nadanie tytulu profesora czy doktora nie zmieni wiele. Nie oszukujmy sie. > Rowniez byloby istotne aby stworzyc cos na > ksztalt Komisji Edukacji Narodowej aby ksztalcic liderow polityczno- > gospodarczych (a moze i militarnych [oby nie byli przydatni!!] kraju). A na czym mialoby to polegac? Tzn historia jest moim hobby, ale niestety nie tamten okres. > Za 5 lat > mieli bysmy pierwszych kandydatow z twardym etosem moralnym do objecia > stanowisk panstwowych (i gospodarczych) z ktorymi kraj moglby myslec o > konkurowaniu z najbardziej rozwinietymi krajami (to oczywiscie w dlugim > okresie). Jeszcze nie wiem na czym mialoby to dokladnie polegac ani jak wygladac, wiec ciezko sie wypowiadac na ten temat. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ? Re: DO FIZYKA IP: *.15.tuwien.teleweb.at 15.08.01, 20:57 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Gość portalu: Jasio napisał(a): > > Drogi Madry Jasiu, > > > > > Chcialbym zwrocic uwage Pana na to ze nie bylo w > historii swiata sytuacji w > > ktorej systemy nauczania prosperowalyby w sytuacji > makroekoeomicznej > ... > > Znam argument. Nie wiem, czy sie zgadzam. Razi mnie, bo > usprawiedliwia zaniechania. Poza tym, na tym polega > postep, zeby wyciagac wnioski i prowadzic swiadoma > polityke, a nie powtarzac stare bledy. > Do tego, w szkolnictwie mozna bylo zrobic wiecej, bez > wydanego grosza. > Tylko, ze u nas ciagle tylko sprawy MAKRO. > > > A wiec szanowny Panie - zgodnie z postulatami > Balcerowicza: > > 1. ustalamy rownowage monetarna > > 2. zamykamy nierentownych i pozwalamy ludziom poszukac > pracy w ktorej > > sie naucza robic poszukiwane przez rynek rzeczy (trzeba > zliberalizowac > > prawo pracy!!), konczymy prywatyzacje i czekamy na > zwiekszone > > zatrudnienie > > > 3. Jednoczesnie obnizamy podatki zeby bylo wiecej firm > (bo mniejsze obciazenie) > > > > (supply side) i mamy wieksza kwote zebrana do budzetu > po okolo dwoch latach - > > te pieniadze wydajemy (nie, nie na bezrobotnych!!!!) > tylko i wylacznie na > > gwarancje projektow finansowych dla infrastruktury (bo > tam bezrobotni moga > > znalezc prace) i na system nauczania > > > 4. nie ignorujemy rencistow i emerytow tylko pieniadze > zamiast inwestowac > >w czarna dziure zwana Zus-em, inwestujemy w coraz > wiekszym stopniu w > >prywatne systemy (drugi i trzeci filar) > > > Piekny plan, sam bym nie napisal lepszego. Rownie dobry > bym > oczywiscie potrafil :). Mam nadzieje, ze jest Pan > glownym ekonomistom > SLD, to Panu to przypomne za 4 lata. I pogratuluje, jesli > sie uda. > Ale ja juz to chyba gdzies i kiedys slyszalem... > Czy to byl Gomulka? Gierek? Jaruzelski? Mazowiecki? > Oleksy? > Kwasniewski? Najpierw sie tak w sobie zbierzemy, > zreformujemy, > a potem juz bedziemy tylko dbac o edukacje... > Nic, moze tym razem sie uda. Chcialbym. > > > > Jesli popatrzy Pan na punkt 1. to zauwazy Pan ze > dzialania w zakresie > > monetarnej polityki maja charaker retroaktywny (a nie > proaktywny! jak Pan > > proponuje). Dozucenie pieniadza poprzez obnizenie stop > procentowych (i > > potanienie zlotowki) nie wyprodukuje eksportu. Bedzie > tylko chwilowe > > podniesienie eksportu i potem gwaltowny spadek) > Dlaczego? Poniewaz nie > > da sie podniesc tzw ''''''''jakosciowego'''''''' eksportu (towarow > na eksport o > > wysokiej wartosci dodanej) bo jakosciowy eksport > produkuje sie na > > maximum mozliwosci. A wiec po dozuceniu pieniadza > zobaczymy tylko >inflacje (Pan AZRA ma calkowita > racje!!!). > > Powiedz to Pan Hani G.W. i paru innym ekonomistom, > ktorzy wyraznie mowia, > ze RPP przespala. Inflacje mamy juz baardzo przyzwoita, > za to > z plynnoscia olbrzymie problemy. Nie slyszales Pan o > 1929? > > > > > > Pozycja zlotowki Panie Fizyk jest tylko wartoscia > wynikowa funkcjonowania > > gospodarki na poziomie przedsiebiorstw i kazdego > czlowieka > > ... oraz wysokich stop. I lancuszka szczescia. Powtorze. > W moim banku tutaj tylko Osteuropa Fund ma dobry zysk. > Wiec co robi przecietny inwestor tutaj? Laduje w > Osteuropa Fund > jeszcze wiecej i ten fundusz ma jeszcze lepszy zysk. > Klasyczny lancuszek szczescia. Pamietasz co sie > przytrafilo NASDAQ-owi? > > > a nie silnikiem do promocji eksportu. > > > Miedzy silniekiem a hamulcem jest miejsce dla neutralnych > stop. > > > Jesli mimo to twierdzilby Pan ze inflacja lub inna > forma finansowania rozwoju > > gospodarki (eksportu tez) jest pomocna to chcialbym > Panu zwrocic > > uwage na doswiadczenie Czech w 1997 roku. Korona sie > zalamala po > > ataku kapitalu > > spekulacyjnego ktory zerowal na slabosci finansow > panstwa. > > Naprawde nie chce byc zlym prorokiem, ale poczekajmy pare > miesiecy. > Na razie RPP wlasnie zaprosila kapital spekulacyjny na > wyzerke. > > > Oczywiscie zaproponuje Pan restrykcje dla przeplywu > kapitalu, > gdziezby? tylko znaczaca obnizke stop. > Choc przyznaje - jestem amatorem i kieruje sie intuicja. > > Dziekuje za interesujaca polemike, prosze o wiecej. Chcialbym aby tacy amatorzy jak ty Fizyku mieli cos do powiedzenia. Ja chociaz dyletant do spraw ekonomii umie logicznie myslec i ewidetnie widze szwindel w wykonaniu LB,sprzyjajacemu kapitalowi zagranicznemu(spekulacyjnemu).Dziwi mnie tylko to, ze sie o tym nie mowi.Cyzby znow strach uciemiezonych? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio DO FIZYKA i ''?'' IP: 194.128.169.* 16.08.01, 11:50 Gość portalu: ? napisał(a): > Gość portalu: Fizyk napisał(a): > > > Gość portalu: Jasio napisał(a): > > > > Drogi Madry Jasiu, > > > > > > > > Chcialbym zwrocic uwage Pana na to ze nie bylo w > > historii swiata sytuacji w > > > ktorej systemy nauczania prosperowalyby w sytuacji > > makroekoeomicznej > > ... > > > > Znam argument. Nie wiem, czy sie zgadzam. Razi mnie, bo > > usprawiedliwia zaniechania. Poza tym, na tym polega > > postep, zeby wyciagac wnioski i prowadzic swiadoma > > polityke, a nie powtarzac stare bledy. > > Do tego, w szkolnictwie mozna bylo zrobic wiecej, bez > > wydanego grosza. > > Tylko, ze u nas ciagle tylko sprawy MAKRO. > > > > > A wiec szanowny Panie - zgodnie z postulatami > > Balcerowicza: > > > 1. ustalamy rownowage monetarna > > > 2. zamykamy nierentownych i pozwalamy ludziom poszukac > > pracy w ktorej > > > sie naucza robic poszukiwane przez rynek rzeczy (trzeba > > zliberalizowac > > > prawo pracy!!), konczymy prywatyzacje i czekamy na > > zwiekszone > > > zatrudnienie > > > > > 3. Jednoczesnie obnizamy podatki zeby bylo wiecej firm > > (bo mniejsze obciazenie) > > > > > > (supply side) i mamy wieksza kwote zebrana do budzetu > > po okolo dwoch latach - > > > te pieniadze wydajemy (nie, nie na bezrobotnych!!!!) > > tylko i wylacznie na > > > gwarancje projektow finansowych dla infrastruktury (bo > > tam bezrobotni moga > > > znalezc prace) i na system nauczania > > > > > 4. nie ignorujemy rencistow i emerytow tylko pieniadze > > zamiast inwestowac > > >w czarna dziure zwana Zus-em, inwestujemy w coraz > > wiekszym stopniu w > > >prywatne systemy (drugi i trzeci filar) > > > > > Piekny plan, sam bym nie napisal lepszego. Rownie dobry > > bym > > oczywiscie potrafil :). Mam nadzieje, ze jest Pan > > glownym ekonomistom > > SLD, to Panu to przypomne za 4 lata. I pogratuluje, jesli > > sie uda. > > Ale ja juz to chyba gdzies i kiedys slyszalem... > > Czy to byl Gomulka? Gierek? Jaruzelski? Mazowiecki? > > Oleksy? > > Kwasniewski? Najpierw sie tak w sobie zbierzemy, > > zreformujemy, > > a potem juz bedziemy tylko dbac o edukacje... > > Nic, moze tym razem sie uda. Chcialbym. > > > > > > > Jesli popatrzy Pan na punkt 1. to zauwazy Pan ze > > dzialania w zakresie > > > monetarnej polityki maja charaker retroaktywny (a nie > > proaktywny! jak Pan > > > proponuje). Dozucenie pieniadza poprzez obnizenie stop > > procentowych (i > > > potanienie zlotowki) nie wyprodukuje eksportu. Bedzie > > tylko chwilowe > > > podniesienie eksportu i potem gwaltowny spadek) > > Dlaczego? Poniewaz nie > > > da sie podniesc tzw ''''''''''''''''jakosciowego'''''''''''''''' eksportu (towarow > > na eksport o > > > wysokiej wartosci dodanej) bo jakosciowy eksport > > produkuje sie na > > > maximum mozliwosci. A wiec po dozuceniu pieniadza > > zobaczymy tylko >inflacje (Pan AZRA ma calkowita > > racje!!!). > > > > Powiedz to Pan Hani G.W. i paru innym ekonomistom, > > ktorzy wyraznie mowia, > > ze RPP przespala. Inflacje mamy juz baardzo przyzwoita, > > za to > > z plynnoscia olbrzymie problemy. Nie slyszales Pan o > > 1929? > > > > > > > > > > Pozycja zlotowki Panie Fizyk jest tylko wartoscia > > wynikowa funkcjonowania > > > gospodarki na poziomie przedsiebiorstw i kazdego > > czlowieka > > > > ... oraz wysokich stop. I lancuszka szczescia. Powtorze. > > W moim banku tutaj tylko Osteuropa Fund ma dobry zysk. > > Wiec co robi przecietny inwestor tutaj? Laduje w > > Osteuropa Fund > > jeszcze wiecej i ten fundusz ma jeszcze lepszy zysk. > > Klasyczny lancuszek szczescia. Pamietasz co sie > > przytrafilo NASDAQ-owi? > > > > > a nie silnikiem do promocji eksportu. > > > > > Miedzy silniekiem a hamulcem jest miejsce dla neutralnych > > stop. > > > > > Jesli mimo to twierdzilby Pan ze inflacja lub inna > > forma finansowania rozwoju > > > gospodarki (eksportu tez) jest pomocna to chcialbym > > Panu zwrocic > > > uwage na doswiadczenie Czech w 1997 roku. Korona sie > > zalamala po > > > ataku kapitalu > > > spekulacyjnego ktory zerowal na slabosci finansow > > panstwa. > > > > Naprawde nie chce byc zlym prorokiem, ale poczekajmy pare > > miesiecy. > > Na razie RPP wlasnie zaprosila kapital spekulacyjny na > > wyzerke. > > > > > Oczywiscie zaproponuje Pan restrykcje dla przeplywu > > kapitalu, > > gdziezby? tylko znaczaca obnizke stop. > > Choc przyznaje - jestem amatorem i kieruje sie intuicja. > > > > Dziekuje za interesujaca polemike, prosze o wiecej. > > Chcialbym aby tacy amatorzy jak ty Fizyku mieli cos do powiedzenia. Ja chociaz > > dyletant do spraw ekonomii umie logicznie myslec i ewidetnie widze szwindel w > wykonaniu LB,sprzyjajacemu kapitalowi zagranicznemu(spekulacyjnemu).Dziwi mnie > tylko to, ze sie o tym nie mowi.Cyzby znow strach uciemiezonych? Dziekuje za polemike i odpowiadam: Do Pana Fizyka: Zasadniczo nie roznimy sie w ocenie stanu sytuacji gospodarki i stanu finansow i rynkow finansowych: 1. cztery reformy strukturalne sa zle wykonane i nadzorowane oraz zle zarzadzane 2. spadek tempa rozwoju gospodarczego jest absolutnie zla sytuacja 3. deficyt budzetowy jest o wiele za duzy 4. rynki finansowe wykazuja zbyt duza tendencje do naglych zmian 5. wysoka stopa procentowa nie jest dobra dla gospodarki Natomiast ZASADNICZO roznimy sie co do przyczyn oraz sposobow naprawy i to dzieli nas jesli chodzi o stosunek do Pana Balcerowicza. 1. Pan wierzy ze redukcja stop procentowych przez ostatnie miesiace byla za wolna i jest za wolna - nie przystaje do stanu gospodarki. 2. Uwaza Pan rowniez ze redukcja stop procentowych stanowi mniejsze zlo a byc moze byc srodkiem prowadzacym do odnowienia dawnego tempa wzrostu gospodarczego 3. Obecnosc kapitalu ''spekulacyjnego'' tzn z krotkim horyzontem inwestycji jest zdecydowanie zla bo prowadzi do rozchwiania kursu waluty i moze prowadzic do GWALTOWNEGO zalamania kursu zlotowki. Moj punkt widzenia rozni sie tym od Panskiego ze: a. uwazam ze teraz nie da sie ''wycisnac'' wiecej z gospodarki bez glebokich (dalszych) reform strukturalnych i dokonczenia (poprawienia) obecnych reform. [Zgadzam sie z Panem ze SLD jest partia, ktora raczej nie ma ani woli ani srodkow i zasobow ludzkich do przeprowadzenia nowych i uzdrowienia starych reform]. Istnieje bardzo prozaiczny test dlaczego tak jest. Prosze sprawdzic jaki procentowo udzial towarow i USLUG ''polskich'' chcialby Pan nabyc, a ktore dobra i uslugi, wolalby Pan kupic z importu. Oczywiscie odpowiedz nie jest juz taka oczywista jak 10 lat temu, ale nadal popyt na dobra krajowe jest ograniczany jakoscia produktow krajowych. Dowod na moje slowa to dlugookresowy (ostatnie 8 lat) deficyt w bilansie handlowym (niezaleznie od tego czy zlotowka jest ''mocna'' czy ''slaba''. b. Jesli powyzsze jest prawdziwe to oznacza, ze ''dozucenie'' pieniadza (a obnizenie stop procentowych nie jest niczym innym) spo Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio DO FIZYKA i ''?'' IP: 194.128.169.* 16.08.01, 11:54 Dziekuje za polemike i odpowiadam: Do Pana Fizyka: Zasadniczo nie roznimy sie w ocenie stanu sytuacji gospodarki i stanu finansow i rynkow finansowych: 1. cztery reformy strukturalne sa zle wykonane i nadzorowane oraz zle zarzadzane 2. spadek tempa rozwoju gospodarczego jest absolutnie zla sytuacja 3. deficyt budzetowy jest o wiele za duzy 4. rynki finansowe wykazuja zbyt duza tendencje do naglych zmian 5. wysoka stopa procentowa nie jest dobra dla gospodarki Natomiast ZASADNICZO roznimy sie co do przyczyn oraz sposobow naprawy i to dzieli nas jesli chodzi o stosunek do Pana Balcerowicza. 1. Pan wierzy ze redukcja stop procentowych przez ostatnie miesiace byla za wolna i jest za wolna - nie przystaje do stanu gospodarki. 2. Uwaza Pan rowniez ze redukcja stop procentowych stanowi mniejsze zlo a byc moze byc srodkiem prowadzacym do odnowienia dawnego tempa wzrostu gospodarczego 3. Obecnosc kapitalu ''spekulacyjnego'' tzn z krotkim horyzontem inwestycji jest zdecydowanie zla bo prowadzi do rozchwiania kursu waluty i moze prowadzic do GWALTOWNEGO zalamania kursu zlotowki. Moj punkt widzenia rozni sie tym od Panskiego ze: a. uwazam ze teraz nie da sie ''wycisnac'' wiecej z gospodarki bez glebokich (dalszych) reform strukturalnych i dokonczenia (poprawienia) obecnych reform. [Zgadzam sie z Panem ze SLD jest partia, ktora raczej nie ma ani woli ani srodkow i zasobow ludzkich do przeprowadzenia nowych i uzdrowienia starych reform]. Istnieje bardzo prozaiczny test dlaczego tak jest. Prosze sprawdzic jaki procentowo udzial towarow i USLUG ''polskich'' chcialby Pan nabyc, a ktore dobra i uslugi, wolalby Pan kupic z importu. Oczywiscie odpowiedz nie jest juz taka oczywista jak 10 lat temu, ale nadal popyt na dobra krajowe jest ograniczany jakoscia produktow krajowych. Dowod na moje slowa to dlugookresowy (ostatnie 8 lat) deficyt w bilansie handlowym (niezaleznie od tego czy zlotowka jest ''mocna'' czy ''slaba''. b. Jesli powyzsze jest prawdziwe to oznacza, ze ''dozucenie'' pieniadza (a obnizenie stop procentowych nie jest niczym innym) spowoduje tylko przyrost inflacji, obnizenie kursu zlotowki, i tylko CHWILOWA poprawe bilansu handlowego. Dlaczego tylko chwilowa poprawe? Poniewaz efekt substytucji importu (ludzie mniej kupuja ''zagranicznych'' dobr bo kurs jest gorszy a ceny wyzsze) jest u nas bardzo slaby - nie da sie latwo zastapic wielu dobrych jakosciowo dobr i uslug wytwarzanych za granica za pomoca polskich dobr i uslug (NIESTETY!!!!). W rezultacie wiele dobr musi dalej byc kupowanych nadal za granica ale po wyzszej (zlotowkowo) cenie. To zas spowoduje inflacje. Oczywiscie zdaje sobie sprawe z uproszczenia, ktore zastosowalem, ale oddaje ono, moim zdaniem, istote tego co sie dzieje w gospodarce. Pana rozumowanie implikuje (choc nigdy Pan tego nie wypowiedzial), ze nastapi substytucja importu. Jesli tak jest to oznacza, ze nasze postrzeganie charakteru w popytu w gospodarce jest odmienne. A jesli to prawda to prosze zapytac w najblizszej rodzinie o preferencje konsumenckie - moze ma Pan racje i moze Polacy zadowoliliby sie gorsza jakoscia...... c. z powyzszych powodow uwazam ze polityka monetarna powinna miec retroaktywny charakter i dostosowywac sie do zmian w tzw sferze ''realnej'' (brrrr co za okropny termin!!!) - to znaczy jesli dokonalismy zmian strukturalnych, ktore spowoduja ze ilosc inwestycji w produkcje wysokiej jakosci dobr i uslug (krajowych) wzrosnie (no i wzrosnie produktywnosc) to mozna obnizyc stope procentowa a nawet mozna pokusic sie o bardziej proaktywna polityke monetarna tzn ubiegajacych stany w sferze realnej. To jest dokladnie to dlaczego RPP (czytaj rowniez Pan Balcerowicz) tak dokladnie obserwuja wzrost produktywnosci gospodarki (ktorej nie moze przeciez byc wiekszej niz ilosc reform ktore umozliwiaja warunki przy ktorych ludzie moga efektywnie pracowac - a nie tylko ciezko i dlugo) i dopiero wtedy reaguja. To oczywiscie znowu uproszczenie tego co sie dzieje w gospodarce, ale takie ktore tlumaczy tzw. ''niechec Balcerowicza'' do ciecia stop. d. Zatem w chwili obecnej reformy sfery realnej sa kluczem do zwiekszenia i eksportu i wzrostu (oraz stabilizacji zlotowki), a nie polityka monetarna (czyli rowniez kursu walutowego). TU SIE BARDZO ROZNIMY PROSZE PANA!!! e. za stan reform nie tylko odpowiadaja politycy partii takich jak SLD, PSL UW czy AWS (dawny podzial), ale rowniez ilosc dostepnych administratorow i ich wyszkolenie i doswiadczenie na poziomie lokalnym. Ktos musi przeciez je wdrazac !!! Jak wszyscy wiemy wdrazanie wymaga inicjatywy a przeciez wiemy ze obecnie przecietny wiek ''administratora'' na stopniu lokalnym wynosi od 40-50 lat. Czasy ksztalcenia i zbierania doswiadczen wielu sposrod tej grupy ludzi nie koniecznie przystaja do obecnej sytuacji. Ci ludzie sie po prostu tego ucza teraz gdy to robia... No coz wszystko wymaga czasu ale i poswiecenia a nie wszyscy chca przy tym wytrwac (czy mozna tym wytlumaczyc nieuczciwosc i jescze bardziej nieefektywnosc?)..... Prosze przy tym zauwazyc ze mowie o grupie ludzi nieco wiekszej niz jeden Balcerowicz. Przechodzimy z wolna od modelu gospodarki scentralizowanej (nie mam na mysli centralnego planowania) do gospodarki silnie zdecentralizowanej gdzie pojemnosc systemu podlega zmianom bardziej w wyniku sumy decyzji lokalnych niz dzialan na szczeblu centralnym. ODPOWIEDZ DLA PANA ''?'' Chcialbym Pana uspokoic jesli chodzi o kapital spekulacyjny. Jesli deficyt budzetowy nie przekroczy 4.5% produktu krajowego brutto ''hieny''(fundusze krotkoterminowe) beda pracowaly na nasza korzysc - obniza stopniowo kurs zlotego a jesli zechca sie nagle wycofac zeby wygrac zlotego to nie musimy sie bac - nasze rezerwy waluty sa wieksze niz caly krotkookresowy kapital i platnosci krotkoterminowe zarowno budzetu jak i firm. Moze to rowniez bedzie pomocne dla Pana: fakt ze maleje inflacja to jest noz w ich plecy - im lepsze wiadomosci z gospodarki i wiecej reform w szczgolnosci - tym gorzej dla nich. Jest troche dobrych wiadomosci ale wiecej by sie przydalo.... Rowniez chcialbym aby nie bal sie Pan obcego kapitalu zwlaszcza tego dlugoterminowego - ma on naprawde miedzynarodowy charakter i w konkurencji do niego staja nie tylko Polska ale rowniez Niemcy i USA: MY MUSIMY WYGRAC TEN KAPITAL!!!! On da nam inwestycje w produkty ktore zastapia zagraniczne i uruchomia drzemiaca sile umyslow w naszym kraju - i TO JEST PLAN NA TRWALE ''wybicie sie na NIEPODLEGLOSC'' w dzisiejszych czasach. Rola Pana Balcerowicza jest tu nie tak wielka - po prostu zapewnia on mniejsze ryzyko monetarne dla inwestorow. Bardziej istotna role maja ci ktorzy stabilizuja (mniejmy nadzieje konkurencyjne wzgledem innych krajow) prawo podatkowe i tych ktorzy na danym terenie sa wladni przyciagnac firmy zagraniczne z ich wiedza i kapitalem. Z powyzszy powodow plany partii takich jak PSL czy ROP (mieniacych sie byc rzecznikiem prawdziwych Polakow) zmierzajacych do ''zamkniecia'' drzwi dla zagranicznych inwestorow sa dla mnie bardzo obce, zeby nie powiedziec ''antypolskie''. Z powazaniem dla Panow, Glupi Jasio (Frajer)- ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Do Jasia IP: 213.38.92.* 16.08.01, 13:04 Z przyjemnoscia stwierdzam, ze zgadzam sie z tym co Pan napisal. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Do Madrego Jasia IP: *.tsl.uu.se 17.08.01, 10:26 Gość portalu: Jasio napisał(a): > Zasadniczo nie roznimy sie w ocenie stanu sytuacji gospodarki i stanu finansow > i rynkow finansowych: > TAK. > > Natomiast ZASADNICZO roznimy sie co do przyczyn oraz sposobow naprawy i to > dzieli nas jesli chodzi o stosunek do Pana Balcerowicza. > > 1. Pan wierzy ze redukcja stop procentowych przez ostatnie miesiace byla za > wolna i jest za wolna - nie przystaje do stanu gospodarki. > 2. Uwaza Pan rowniez ze redukcja stop procentowych stanowi mniejsze zlo a byc > moze byc srodkiem prowadzacym do odnowienia dawnego tempa wzrostu gospodarczego Az takim optymista nie jestem. Po prostu poprawilaby sytuacje makroekonomiczna. Zgadza sie zreszta ze mna EBOiR i czesc RPP. > 3. Obecnosc kapitalu ''''spekulacyjnego'''' tzn z krotkim horyzontem inwestycji > jest zdecydowanie zla bo prowadzi do rozchwiania kursu waluty i moze prowadzic do > GWALTOWNEGO zalamania kursu zlotowki. > Juz waluta sie nam chwieje od sciany do sciany. A to nie jest zdrowe dla takiej mlodej ekonomii jak nasza. Zwlaszcza, ze przy takich zatorach kapitalowych nikogo nie stac na import inwestycyjny. > Moj punkt widzenia rozni sie tym od Panskiego ze: > > a. uwazam ze teraz nie da sie ''''wycisnac'''' wiecej z gospodarki bez glebokich > (dalszych) reform strukturalnych i dokonczenia (poprawienia) obecnych reform. Reformy strukturalne (co Pan przez to dokladnie rozumie?)- tak. Inwestycje w infrastrukture - tak. Ale poza tym liczymy procenciki. Ja nie mowie o jakiejs cudownej odmianie za pomoca obnizenia stop. Mowie, ze sa za wysokie i to troszke szkodzi. Takze przez gwaltowna aprecjacje zlotowki w ciagu ostatniego roku. Pan mi o makro, a jak ludziom firmy popadaja i przestana placic podatki to bedziemy mieli krach. Zreszta pisalem juz o tym miesiac temu, zanim Bauc oglosil, ze tak wlasnie zaczyna sie dziac. Oczywiscie, nie tylko stopy sa winne. Roznimy sie w kwestii stop, bo ja w PRAKTYCE widzialem, jak szkodza one w skali mikro. Oczywiscie, RPP jest bardzo ostrozna i dlatego wlasnie musi obnizac stopy wolniej, niz optymalnie. Poza tym RPP patrzy na wskazniki makro, ktore za zawsze opoznione w stosunku do mikro. Prawda? Czy zauwazyl Pan jakies naciski na RPP w kwestii stop rok temu? Nie? Dlaczego? A przy okazji - dlaczego Pana zdaniem wlasnie teraz i tak drastycznie wystapily klopoty budzetu? > Prosze sprawdzic jaki procentowo udzial towarow i USLUG ''''polskich'''' chcialby > Pan nabyc, a ktore dobra i uslugi, wolalby Pan kupic z importu. polska: zywnosc, ubrania, meble, byc moze auto, gdyby nie silna zlotowka, energia, materialy budowlane, leki (te lzejsze), uslugi (wiekszosc), AGD. import: elektronika, lepsze leki, auto (zlotowka droga!), alkohol. eksport towarow wysoko przetworzonych - slabo. Nie jest chyba bardzo zle. Tylko, ze jak Pan pogada z rodakami, to zrozumie, ze u nas ciagle zbyt wazny jest szpan. > Oczywiscie odpowiedz nie jest juz > taka oczywista jak 10 lat temu, ale nadal popyt na dobra krajowe jest > ograniczany jakoscia produktow krajowych. Dowod na moje slowa to dlugookresowy > (ostatnie 8 lat) deficyt w bilansie handlowym (niezaleznie od tego czy zlotowka > jest ''''mocna'''' czy ''''slaba''''. Ale ostatnio spada przy mocnej. Moze juz zaszly czesciowo te zmiany strukturalne? > > b. Jesli powyzsze jest prawdziwe to oznacza, ze ''''dozucenie'''' pieniadza (a > obnizenie stop procentowych nie jest niczym innym) spowoduje tylko przyrost > inflacji, obnizenie kursu zlotowki, i tylko CHWILOWA poprawe bilansu > handlowego. Dlaczego tylko chwilowa poprawe? Poniewaz efekt substytucji importu > (ludzie mniej kupuja ''''zagranicznych'''' dobr bo kurs jest gorszy a ceny wyzsze) > jest u nas bardzo slaby - nie da sie latwo zastapic wielu dobrych jakosciowo > dobr i uslug wytwarzanych za granica za pomoca polskich dobr i uslug > (NIESTETY!!!!). Ekspansja eksportu zdaje sie temu przeczyc. > W rezultacie wiele dobr musi dalej byc kupowanych nadal za > granica ale po wyzszej (zlotowkowo) cenie. To zas spowoduje inflacje. Jeszcze raz. Liczymy procenciki. Pralka Amica tansza o dodatkowe 10% od, dajmy na to Whirlpoola, staje sie o wiele bardziej atrakcyjna. Zwlaszcza, ze ludzie nie maja pieniedzy. OK. Za te sama cene wezme auto francuskie, zamiast Daewoo. Ale 10% na Lanosie, to sie robi juz 3500 zl. Znaczaca roznica! Czyli - bedzie substytucja. Szczegolnie widac to na rynku aut. Sprzedaz nowych padla, bo taniej jest sprowadzic uzywany z Niemiec. > Oczywiscie zdaje sobie sprawe z uproszczenia, ktore zastosowalem, ale oddaje > ono, moim zdaniem, istote tego co sie dzieje w gospodarce. Pana rozumowanie > implikuje (choc nigdy Pan tego nie wypowiedzial), ze nastapi substytucja > importu. Jesli tak jest to oznacza, ze nasze postrzeganie charakteru w popytu w > > gospodarce jest odmienne. A jesli to prawda to prosze zapytac w najblizszej > rodzinie o preferencje konsumenckie - moze ma Pan racje i moze Polacy > zadowoliliby sie gorsza jakoscia...... > Oczywiscie, za mniejsze pieniadze. I gospodarka by na tym nie ucierpiala. 3 przyklady: - auta - wakacje - ubrania Wszystko mozemy dostac w kraju, tylko troche gorsze. Adekwatnie zreszta do naszych mozliwosci... > ... niechec Balcerowicza'''' do ciecia stop. Z tego, co czytalem, sa w RPP bardziej niechetni. Sa tez tacy, co by cieli mocniej. CZYLI WBREW PANSTWA OPINIOM SYTUACJA JEST DYSKUSYJNA. W gruncie rzeczy robicie 2 rzeczy: wykladacie mi emonomiczny elementarz (dziekuje!), a potem gladko mowicie - RPP tak robi, wiec to jest sluszne. A to nie jest takie proste, bo: -nikt nie wie skad nagle taka dziura (i nikt jej nie przewidywal) -nikt nie wie jaki bedzie kurs zlotowki za miesiac -RPP i Hania daja sprzeczne sygnaly na temat zwiazku stop z deficytem -nikt nie wie skad wzial sie ten eksport -nikt nie wie, czy zatory platnicze nie spowoduja fali bankructw i krachu -nikt nie wie, jaka dziure bedzie mial przyszloroczny budzet Dlatego bardzo uwaznie bym sluchal ludzi, ktorzy maja cos wspolnego z gospodarka w skali mikro. > > d. Zatem w chwili obecnej reformy sfery realnej sa kluczem do zwiekszenia i Tpo jest zawsze prawda. Lepiej produkowac taniej i lepiej... > eksportu i wzrostu (oraz stabilizacji zlotowki), a nie polityka monetarna > (czyli rowniez kursu walutowego). TU SIE BARDZO ROZNIMY PROSZE PANA!!! Kluczy jest caly pek. Nie jestem tak glupi, zeby szukac problemow tylko w stopach. Ale - prosze zauwazyc co sie dzieje z inflacja. Tez efekt przerosl (moze przypadkiem?) oczekiwania. RPP nie docenila moim zdanie sily stop w slabej gospodarce o takich brakach kapitalu. A teraz prawdziwe credo - za co najbardziej mam zal do Balcerowicza. 1) Za slabo walczyl o rozsadne warunki dla malych przedsiebiorstw Skarbowka dziala na razie destrukcyjnie na maly biznes, juz nie mowiac o innych urzedasach 2) Reformy strukturalne wymagaja dobrze przygotowanych kadr. Sam Pan to pisze. B. byl wicepremierem i mogl wykazac duza inwencje w reformowaniu sytemu edukacyjnego. Konkretnie - odpisy z prywatyzacji na Fundacje Edukacji Polskiej, bon edukacyjny. Olal to. Malo tego, jego stronnicy w UW zadusili tego rodzaju dzialalnosc. A bez dobrych kadr, to my guzik zreformujemy. 3) To samo odnosnie badan naukowych. Niestety, jest to u nas sfera bagnista. Z 2 powodow: fatalna organizacja i zalosne finansowanie. Ale, te sfery sa niezwykle istotne dla reform strukturalnych i Balcer i UW mogly pokazac lwi pazur i cos tu zrobic. 4)Moim zdaniem wykazal mala przenikliwosc, zbyt wolno zjezdzajac ze stopami Jednym slowem - ograniczyl sie do ks Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk DO Jasia II IP: *.tsl.uu.se 17.08.01, 10:31 A teraz prawdziwe credo - za co najbardziej mam zal do Balcerowicza. 1) Za slabo walczyl o rozsadne warunki dla malych przedsiebiorstw Skarbowka dziala na razie destrukcyjnie na maly biznes, juz nie mowiac o innych urzedasach 2) Reformy strukturalne wymagaja dobrze przygotowanych kadr. Sam Pan to pisze. B. byl wicepremierem i mogl wykazac duza inwencje w reformowaniu sytemu edukacyjnego. Konkretnie - odpisy z prywatyzacji na Fundacje Edukacji Polskiej, bon edukacyjny. Olal to. Malo tego, jego stronnicy w UW zadusili tego rodzaju dzialalnosc. A bez dobrych kadr, to my guzik zreformujemy. 3) To samo odnosnie badan naukowych. Niestety, jest to u nas sfera bagnista. Z 2 powodow: fatalna organizacja i zalosne finansowanie. Ale, te sfery sa niezwykle istotne dla reform strukturalnych i Balcer i UW mogly pokazac lwi pazur i cos tu zrobic. 4)Moim zdaniem wykazal mala przenikliwosc, zbyt wolno zjezdzajac ze stopami Jednym slowem - ograniczyl sie do ksiazkowej ekonomii i nie sprostal mozliwosciom politycznym, ktore mial. Wiem, inni byli jeszcze gorsi, ale od tych, ktorych sie szanuje za itelekt i odwage, wymaga sie duuzo wiecej. Oprocz tego - nie zgadzam sie z podejsciem "liberalow" o bardzo otwartym polskim rynku i tym, ze nie ma sensu kupowac polskich towarow, bo gorsze. Jest to czesto poglad duzej grupy ludzi pracujacych dla duzych, zachodnich koncernow w sieciach sprzedazy. Nadto scislych teoretykow, ktorzy wierza, ze istnieje idealny Wolny Rynek. A realia sa inne... Aha, drazni mnie, ze liderzy PO lansujac obnizke podatkow, dzialaja we wlasnym interesie. Ostatni komentarz - nie ma recept idealnych. kazda ma 2 strony. Makroekonomistow interesuja wskazniki makro (wzrost, inflacja). Ludzi interesuja inne wskazniki - bezrobocie, dostep do swiadczen, bezpieczenstwo. W Polsce mamy na razie wyrazne przegiecie na rzecz I grupy- wysoki wzrost, niska inflacja, kosztem spadku dostepnosci swiadczen, pogorszenia standartu uslug panstwa (w tym o charakterze infrastruktury dla biznesu), bezrobocia. Wiec nie oszukujmy sie. Nastepny rzad bedzie musial przywrocic rownowage, koztem wzrostu. BO LUDZIE TEGO CHCA. I moze maja racje? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Do Fizyka (w starej Grece: Do Znawcy Rzeczywistosci - Przyrody) IP: 194.128.169.* 17.08.01, 15:41 [TYTUL BEZ IRONI] Dziekuje za uscislenia i polemike. Credo jest jasne i podejrzewam ze w toku dalszych uscislen moglbym powiedziec ze w duzej czesci zgadzam sie. A oto punkty, ktore wymagaja wedlug mnie albo uscislenia albo tez stanowia polemike: 1. Znaczenie mikro/makro a P. Balcerowicz Wedlug mnie istnieje bardzo duze ograniczenie pola dzialania dla rzadu centralnego na poziomie mikro. Wiecej uwazam nawet, ze wplyw rzadu centralnego na pozimie mikro nie tylko nie jest wstanie za wiele zdzialac, a wrecz POWINIEN ograniczac sie do stworzenia stanu neutralnej stabilnosci i NIC WIECEJ. Sa dwa powody dlaczego rzad centralny nie powinien byc proaktywny na poziomie mikro: poziom agregacji informacji jest zbyt duzy (to jest oczywiste i wobec tego trywialne stwierdzenie), a wiec nie operatywny oraz swoim dzialaniem moze chciec pomoc ''srednio'' co w rzeczywistosci moze oznaczac ''szkodzic'' wielu pojedynczym podmiotom i tym samym zmniejszac optimum dzialalnosci na poziomie mikro. Z powyzszego powodu uwazam ze rzad centralny nie powinien byc odpowiedzialny za bogacenie sie pojedynczych jednostek ale jak najbardziej powinien byc odpowiedzialny za stworzenie stabilnej neutralnosci w warunkach rozwoju dla kazdego. Na przyklad: jak najbardziej neutralne podatki (bez ulg i przywilejow), pomaganie przy tworzeniu jednolitej infrastruktury (np. regulowanie wykupu ziemi pod autostrady itp na tych samych zasadach, ale juz nie aktywne skupowanie ziemi)na terenie CALEGO kraju itp. Dzialalnosc ta powinna byc mozliwie jak najmniejsza aby nie rzec ''niezbednie potrzebna'' i finansowana z podatkow centralnie nakladanych. Natomiast pomoc proaktywna czyli pomoc dla klasycznych 4 grup spolecznych powinna odbywac sie tylko na poziomie rzadow regionalnych w w szczegolnosci gminnych. Tylko bowiem kreatywne rozwiazania (a wiec z natury indywidualistyczne) dobrych urzednikow i samorzadow powinny miec moznosc rozprzestrzeniania sie poprzez nasladownictwo urzednikow ze ''slabszych'' (gdzi potencjal umyslowy urzednikow gmin jest mniejszy) gmin. Konkurencja i nasladownictwo oraz presja spoleczna slabszych gmin powinna decydowac o przyjeciu rozwiazan najlepszych. Na razie jednak jestesmy w okresie przejsciowym tj. decentralizacji wielu funkcji dawnego centralnego aparatu panstwowego, a niestety proporcje tzw inteligencji (a wiec tej czesci spoleczenstwa, ktora generuje dobrych administratorow )jest mala a jakosc pozostawia do zyczenia (mam wiele zarzutow do siebie rowniez). Jej rola przywodcza jest dodatkowo skazona przez brak etyki i umiejetnosci przywodczych. Co prawda nie wiem co sie robi aby naprawic etyke (mysle, ze moze Kosciol cos na ten temat wie) ale wiem ze umiejetnosci przywodcze ksztalca sie tylko z czasem. No ale do tego momentu nasze uslugi publiczne beda mialy taka jakosc jak ich tworcy. Powyzsze oznacza przeciez, ze P. Balcerowicz jest (jesli w ogole) w znikomym stopniu odpowiedzialny za problemy publicznej sluzby i sposobu dokonywania reform strukturalnych w Polsce. Ale byl tym ktory podjal sie trudnych reform makro w zakresie stabilizacji sfery monetarnej. 2. Rola Balcerowicza w organizacji skarbowki: na tle punktu pierwszego oznacza to ze Balcerowicz nawet gdyby byl superczlowiekiem nie bylby wstanie zmienic kadr skarbowki. Ale oczywiscie mogl przeciez zmienic i dostosowac regulacje prawa podatkowego. Ale niestety narazie jestesmy ciagle na poziomie jeszcze bardziej podstawowym a absorbujacym ministra finansow absolutnie - lobbying prostego powiedzenia: i Salomon z pustego nie naleje a min finansow nie moze miec duzego deficytu budzetowego (a powinien miec nadwyzke w przypadku takiej gospodarki jak Polska). P. Balcerowicz jest wazny nie tylko dlatego ze pokazal ze mozna i trzeba stabilizowac sfere monetarna, ale rowniez ze sa jeszcze wzorce dla administratorow nizszego szczebla jak dzialac na ich polu. Czy nie popelnil bledow w ogole? Napewno popelnil (zwlaszcza jako polityk) ale daj nam Boze duzo takich administratorow jak P. Balcerowicz, a uda nam sie zrobic to co Pan postuluje np. wyczyscic zycie publiczne i gospodarcze z przeszkod dla malych przedsiebiorcow (a jest tych przszkod i niekonsekwencji bez liku). Haslo dnia: BOZE DAJ NAM MNOSTWO BALCEROWICZOW a bedziemy mocnym krajem i spoleczenstwem. 3. Absolutnie sie zgadzam co do listy artykulow, ktore Pan przytoczyl jako te, ktore moglyby byc zastapione przez ludzi a czesto, tak jak Pan podkresla, przez szpanerstwo nie sa bo kupuja z importu!!! No coz zrobic - nie mozna sie obrazac na szpanerow bo to NIESTETY duza czesc spoleczenstwa. Mowie niestety bo nie lubie szpanowania. Dobrze wyregulowana makroekonomia jednak dyscyplinuje i karze placic za szpan miedzy innymi wysoka stopa procentowa a byc moze w koncu bardzo tania zlotowka (to sa oczywiscie uproszczenia). 4. Poruszyl Pan temat nakladu na nauke: niema chyba w tym kraju wiekszego poplecznika wydatkow na nauke niz P. Balcerowicz, ktory warunkuje to w jeden sposob: panstwo powinno przestac doplacac do nie rentownych przedsiebiorstw i przelozyc te fundusze do tak efektywnych inwestycji jak nauka i oswiata. No ale coz jesli stac nas na fundowanie sobie drogiego cukru to nie bedzie nas stac na nauke (uproszczenie). Utrzymujemy nieefektywna strukture rolnictwa a przez to wyksztalconych ludzi nie przybedzie. Utrzymujemy nierentowne gornictwo i hutnictwo (chociaz i tam sa zmiany) bo przywodcy polityczni (ale nie P. Balcerowicz) boja sie zderegulowac prawo pracy i zwolnic ludzi aby sami poszukali jej a nie domagali sie od panstwa. A w tym czasie mozna by bylo wyksztalcic tylu ludzi..... 5. Polski a takze innych bogatych panstw Europy (np Wielka Brytanie) nie stac na welfare state. Wiele panstw Europy od tego odchodzi bo takie panstwo ma charakter demoralizujacy no i po prostu w dluzszym okresie nikogo na to nie stac (jedna z wielu powaznych przyczyn zapasci krajow objetych systemem centralnego planowania). Byc moze ze spoleczenstwo dopomni sie o stabilizacje ale zaplaci za to straszny koszt - nie tylko w postaci utraty lub spowolnienia wzrostu gospodarczego, ale przedewszystkim kosztem w postaci zastoju cywilizacyjnego (niech Pan pomysli o implikacjach wspolistnienia nauki i przemyslu w Dolinie Krzemowej a wzrostem gospodarczym, czy tez przemyslu biotechnologicznego i uniwersytetow w Bostonie [w ktorym dzieki temu ze sa pieniadze kwitna rowniez nauki humanistyczne]) i korupcji zycia publicznego (wiecej panstwa to wiecej korupcji - nie ma wyjatku od tej reguly na swiecie). Niestety, korupcja zycia publicznego nie poprawia etycznych ''klimatow'' wewnatrz spoleczenstwa. Ale jeszcze raz - wcale nie uwazam ze nie ma Pan racji i spoleczenstwo nie bedzie domagalo sie etatyzmu.... No coz bede mogl tylko rozpaczac i patrzec jak wybieramy nastepnego Kwasniewskiego jako prezydenta (ja na ludzi jemu podobnych nigdy nie zaglosuje). Mowiac szczerze Pana Credo mozna by strawestowac i sprowadzic do czegos takiego jak (to uproszczenie oczywiscie ale nie trywializacja): ''Mam zal do takich gosci jak P. Balcerowicz bo nie udalo im sie zmienic spoleczenstwa''. A ja na to mowie - P. Balcerowicz nie jest winny, a spoleczenstwo czeka transformacja czy tego chce czy nie bo taka jest rzeczywistosc. Nasze spoleczenstwo sie zmienia (nie wiem czy dobrze czy zle)i bedzie sie musialo dostosowac do ogolnoludzkich praw i spolecznych i gospodarczych. Jesli sprobuje ominac te prawa do zubozeje i materialnie ale co wazniejsze rowniez umyslowo. Wyrazy szacunku (szczere) Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: I.G. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 212.69.68.* 17.08.01, 12:32 Troche makro-ekonomi. Silna złotówka, to dla naszej gospodarki fikcja, tzn. kiełbasa na kiju dla pieska, który nigdy jej nie może skosztować. Po pierwsze dlatego, że nasz system prawny pozwala na erozję kapitału firm zagranicznych i z ich udziałem z powrotem na zachód. Z tąd nie dość braku głównego wydawałoby się źródła wpływów podatkowych, następuje bezkarne przejmowanie naszego majątku, pod przykrywką bankructw naszych firm. Po drugie, naszą gospodarką rządzi przede wszystkim potężne lobby finansowe sterowane bezkarnie przez czerwoną lewcką uop-mafię pod przykrywką tajności, która nastawina jest na bałaganiarskie eksploatowanie i konsumpcję , tego co się da. Mafia ta ostatnio prowadzi dzięki skomunizowanym bez reszty mediom, ostrą kampanię kontra PO-SKL prawicy, ujawniając i nagłaśniając stronniczo afery finansowe. Stąd załamanie rynku i finansów niechybne. I tak SLD ugotuje się we własnym "sosie". Sprawiedliwe. Natomiast niesprawiedliwe będzie gdy nie powstrzymamy w/w erozji kapitału, i nastąpi V rozbiór Polski po wygranej wojnie ekonomicznej zachodu z Polską.!!!!!!!!!??????????? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Do I.G. - Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 194.128.169.* 17.08.01, 16:14 Nie szanowny Panie: to co Pan napisal nie ma nic wspolnego z makroekonomia, ale ma napewno duzo z polityka i chyba propaganda. Pan daruje ale o makroekonomi nie napisal Pan nic. Z wyrazami szacunku, Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ SILNA ZLOTOWKA DO JASIA IP: *.proxy.aol.com 19.08.01, 09:04 Cos mi sie zdaje drogi Jasiu zes utracil dyskusje. To co prezentujesz na Forum to najnowsza ekonomia-stosowana glownie w Stanach, i dla Polakow raczej niedostepna. Europejczycy i Polacy wychowali sie na wysokich socjalach i ciezko bedzie im to odebrac. Amerykanie od Washingtona ,Adamsa i Jeffersona wzoruja sie na A.Smithie, gdzie w Europie modny jest Keynes. Europejczyka raza slumsy amerykanskie,choc zdumiewa najsilniejsza gospodarka na swiecie. Zauwaz jak I.G. wsciekly jest na komune i lewice,a z drugiej strony popatrz jak niewiele glosow otrzymal Balcerowicz w wyborach prezydenckich. Przecietny Polak nie rozumie Balcerowicza,za to jest bliski Millerowi i innym kwasopodobnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA DO JASIA IP: *.proxy.aol.com 19.08.01, 09:35 Zgadzasz sie z fizykiem w min 90%,zgadzasz sie rowniez z I.G. ze w wyborach lewica wygra w cuglach,a millerowsko-kwasowa mentalnosc zawladnie Polska. Amerykanim wychowany jest na wielkich kontrastach i od malego mu sie wpaja ze ma byc samodzielny-czyli calkiem cos innego niz w Polsce i EU. Niskie podatki i niskie socjale tworza slumsy i za kazdym razem jak sie obok nich przechadzasz dostajesz taki naplyw adrenaliny i nieodparta chec do ciezkiej pracy aba sie nigdy w tych slumsach nie znalezc. Stad wlasnie u Amerykanow ta pancerna psychika,zelazne zdrowie i ciag do przodu. W Europie natomiast panstwo cie glaszcze po glowie ,zaslaniajac slumsy zeby ci apetytu nie odebrac. Kiedys fizyk przyznal ze nie zna za wielu Amerykanow. No wiec nigdy nie pomylisz Kanadyjczyka z Amerykaninem. Kanadyjczyk to jest Europejczyk,z wysokimi socjalami i wys.podatkami,a tylko przypadkiem mieszka na polnoc od raju. Oczywiscie tak jak Europejczycy ,z pogarda mowi o Amerykanach,ze to desant ludzi z calego swiata,no i slumsy oczywiscie. Ale najwieksza legalna imigracja do Stanow jest z Kanady. No wiec daj jasiu wiecej czasu ludziom w Polsce ,by mogli przyzwyczaic sie do nowoczesnej ekonomi amerykanskiej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Ameryka to lozko i fabryka - do Macieja IP: 172.25.126.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 20.08.01, 12:05 Po mojej krotkiej wizycie w USA, nazwanym przez Macieja "rajem", bylam chyba najbardzej szczesliwa osoba na swiecie, gdy moj samolot wyladowal w tej zglobalizowanej i glaszczacej po glowie Europie. Wielkie mozliwosci w Ameryce to zdrowie, ktore kiedys moze sie skonczyc (i zamieszkasz w kartonie), jak rowniez pieniadze, ktore rodzice zainwestowali w edukacaje swoich pociech (bowiem nie kazdy konczy Yale, czy Harvard). Edukacja w Stanach stoi raczej na bardzo niskim poziomie. A silny potencjal naukowy to zazwyczaj obcokrajowcy. Nie jestem pewna czy mialabym ochote opychac sie amerykanskimi przysmakami hodowanymi na hormonach ( i bez smaku). No coz tylko 5% obywateli posiada paszport, a cala reszta nie oddala sie od swojego domostwa na wiecej niz 100 mil. Poznalam rowniez takich, ktorzy od 10 lat nie byli w centrum swojego miasta. "No przeciez moja fabryka nie jest w centrum, a shopping mall jest blisko domu, wiec dlaczego mam jezdzic do centrum" - mawiaja amerykanie. A pojecie spaceru nie istnieje. Emigranci zyja razem w zamknietych grupach. No i oczywiscie bywaja tacy co nigdy nie nauczyli sie angielskiego. Mieszkajac w Chicago w polskiej dzelnicy angielski nie jest potrzebny, coz. Tak, jest wiele mozliwosci w Ameryce, gdzie "ambitny" Polak zazwyczaj sprzata, gotuje lub tyra w fabryce. A potem przylatuje do kraju i SZPANUJE. Zgodze sie, ze UE nie jest dla nas w tej chwili najlepszym rozwiazaniem, moze za 10 -15 lat. Kiedy pokolenie, ktore nie wie co to komunizm, dorosnie. Pokolenie, ktore bedzie szanowalo prace i nie bedzie "wynosic" np lekarstw czy strzykawek ze szpitala. No i moze kiedy nasza mentalnosc sie zmieni. No bo przeciez teraz, kazdy musi miec samochod i dom z basenem itp. Wszyscy narzekaja, ze mamy 16% bezrobotnych, a ilu z nich pracuje na czarno ( w kraju lub za granica) i nie placi podatkow i oslony socjalnej. Owszem podatki sa wysokie, a jakie sa podatki w Niemczech, czy Austrii? Jeszcze wyzsze!!! Nie mozna zasiac "fenomenu" Ameryki na kazdym gruncie i nie sadze aby to sie udalo w Polsce. Nigdy nie stwozymy "drugiej ameryki" i nalezy sie z tego snu obudzic. Czy zlotowka stoi za wysoko? Z punktu widzenia gospodarki, oczywiscie, ze tak. Nie oplaca sie produkowac, lepiej exportowac (no wiec zamykajmy nasze fabryki). Choc z punktu widzenia przecietnego obywatela: "teraz stac mnie na wyjazd na wczasy do Hiszpanii", owszem w tym roku tak, ale co sie stanie pozniej.... Na szczescie 1eur = 3.9368 plz (Interbank rate). PS Macieju mysle, ze jestes zbyt mocno "podniecony" politycznie :-)) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Ameryka to lozko i fabryka - do Macieja IP: 213.38.92.* 20.08.01, 12:26 Gość portalu: Anna napisał(a): > Czy zlotowka stoi za > wysoko? Z punktu widzenia gospodarki, oczywiscie, ze tak. Nie oplaca sie produk > owac, lepiej > exportowac (no wiec zamykajmy nasze fabryki) Gwoli uscislenia, eksport jest oplacalny przy slabej walucie (platnosci sa najczesciej w dolarach albo w euro) a staje sie coraz mnie oplacalny im waluta mocniejsza. Ale jak widzimy dane za ostatnie miesiace to nasz eksport szaleje :) I dobrze. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Ameryka to lozko i fabryka - do Macieja IP: 172.25.126.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 20.08.01, 13:27 Czyzbym pomylila pojecia? Export / import. Chodzi tylko o to, ze moze zamiast zachwycac sie jak to inni maja dobrze, a my zle - to moze nalezy mierzyc zamiary na mozliwosci i wziac sie do roboty. Przestac kombinowac!!! To nasza narodowa slabosc no i oczywiscie: wszedzie dobrze gdzie nas nie ma!!! Sprowadzajmy towary zza granicy, a co sie stanie jak konsumenci nie beda mieli pieniedzy? Chyba juz nie maja bo popyt spada. PS Ciekawe ilu Polakow nadal wyznaje zasade: " Czy sie stoi, czy sie lezy 500 zlotych sie nalezy" Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Ameryka to lozko i fabryka - do Macieja IP: 213.38.92.* 20.08.01, 13:47 Gość portalu: Anna napisał(a): > Czyzbym pomylila pojecia? Export / import. Pewnie tak.. jak zloty mocny to import tanszy. Ale teraz jak widzimy import pomimo mocnej zlotowki wcale nie rosl szybko (raptem 2,8%) ale to zapawne z powodu malego popytu wewnetrznego. > Chodzi tylko o to, ze moze zamiast z achwycac sie jak to > inni maja dobrze, a my zle - to moze nalezy mierzyc zamiary na mozliwosci i w > ziac sie do roboty. Ano trzeba. > Chyba juz nie maja bo popyt spada. Jest niski, prawda. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Ameryka to lozko i fabryka - do ANI IP: 192.168.111.* / 217.6.108.* 20.08.01, 15:12 Droga Aniu! Nigdy nie wyciagaj daleko idacych wnioskow z krotkich, powierzchownych i nie reprezentatywnych wizyt w obcych krajach. To zawsze prowadzi na manowce. Wcale nie sa one bardziej prawdziwe, niz sady medrkow, ktorzy feruja wyroki o krajach, ktorych nigdy nie widzieli na podstawie relacji z telewizji i prasy. Chce przez to po prostu powiedziec, ze prawdopodobnie nic nie wiesz o Ameryce. Twoja argumentacja to typowy syndrom turysty w Nowym Jorku. Po trzech miesiacach pracy tam, przestalabys sie oburzac. Po pol roku nie chcialabys mieszkac gdzie indziej na swiecie. Unaocznia to wielkie ryzyko nieporozumien, kiedy Europa patrzy na Ameryke. I vice versa. Mowisz o miszkaniu kartonach. Owszem. Ale 10% populacji USA dysponuje majatkiem wyzszym niz 1 mln dolarow. Ameryka jesk krajem, ktory zdemokratyzowal bogactwo w stopniu bezprecedensowym w historii. 10% oznacza, ze kazdy tam moze nalezec. MOze nie w pierwszym pokoleniu emigracji, ale amerykanski sen na pewno jest realny dla ich dzieci. W tym kryje sie poslanie i tajemnica sukcesu. Dla porownania: tylko 1% podatnikow w Polsce nalezy do 3 grupy opodatkowania. Polska, to kraj biedy, jezeli wierzyc liczbom. Owszem, jako mieszkaniec Europy Zachodniej stykam sie z Amerykanami na plaszczyznie zawodowej. Przyznaje: wielu z nich, to aroganckie, niedouczone skurwiele, ktore bez przymusu przyznaja, ze ich zdaniem Ameryka jest pepkiem swiata. No coz, niezaleznie od zawartosci prawdy w tym twierdzeniu, maja przeciez do tego wymierne podstawy. Ja stykam sie z nimi, gdy oni przejmuja kontrole nad jakas firma niemiecka. Sa lepsi w te klocki. Nie wazne, czy wszyscy znaja Felliniego czy Eco. Wazne, ze znaja sie na tym, co robia. W Polsce fachowosc stoi nisko w hierarchii cnot. To jedna z tajemnic klesk ostatnich 12 lat: festiwal ignorancji, indolencji, bezradnosci i "Nie matura, lecz chec szczera...", "Polak potrafi", etc. Dokad to prowadzi, kazdy widzi. Pytanie tylko, jak szybko Polacy zaczna wyciagac wnioski z tych kosztownych nauk. Nawiasem mowiac, ostatnio czytalem wywiad z pewnym znanym showmanem, ktory mieszka na stale w USA. Tam chodza do szkol jego dzieci. Do lepszych, ale nie najlepszych collegow. Wychowany na europejskich utyskiwaniach na temat poziomu nauczania w USA, doznal wstrzasu, kiedy stwierdzil, ze jego dzieci na lekcjach analizuja Platona. Ameryka jest bowiem wielkim i roznorodnym krajem. Trzeba troche czasu, aby przyjac to do wiadomosci. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Do Ani IP: *.5800-5.access.uk.worldonline.com 21.08.01, 01:23 Gość portalu: Anna napisał(a): > Po mojej krotkiej wizycie w USA, nazwanym przez Macieja "rajem", bylam chyba na > jbardzej szczesliwa > osoba na swiecie, gdy moj samolot wyladowal w tej zglobalizowanej i glaszczace > j po glowie Europie. > Wielkie mozliwosci w Ameryce to zdrowie, ktore kiedys moze sie skonczyc (i zam > ieszkasz w kartonie), > jak rowniez pieniadze, ktore rodzice zainwestowali w edukacaje swoich pociech ( > bowiem nie kazdy > konczy Yale, czy Harvard). Edukacja w Stanach stoi raczej na bardzo niskim pozi > omie. A silny > potencjal naukowy to zazwyczaj obcokrajowcy. Nie jestem pewna czy mialabym ocho > te opychac sie > amerykanskimi przysmakami hodowanymi na hormonach ( i bez smaku). No coz tylko > 5% obywateli > posiada paszport, a cala reszta nie oddala sie od swojego domostwa na wiecej ni > z 100 mil. > Poznalam rowniez takich, ktorzy od 10 lat nie byli w centrum swojego miasta. "N > o przeciez moja > fabryka nie jest w centrum, a shopping mall jest blisko domu, wiec dlaczego mam > jezdzic do > centrum" - mawiaja amerykanie. A pojecie spaceru nie istnieje. Emigranci zyja r > azem w zamknietych > grupach. No i oczywiscie bywaja tacy co nigdy nie nauczyli sie angielskiego. Mi > eszkajac w Chicago w > polskiej dzelnicy angielski nie jest potrzebny, coz. Tak, jest wiele mozliwosci > w Ameryce, gdzie > "ambitny" Polak zazwyczaj sprzata, gotuje lub tyra w fabryce. A potem przylatuj > e do kraju i SZPANUJE. > Zgodze sie, ze UE nie jest dla nas w tej chwili najlepszym rozwiazaniem, moze z > a 10 -15 lat. Kiedy > pokolenie, ktore nie wie co to komunizm, dorosnie. Pokolenie, ktore bedzie szan > owalo prace i nie > bedzie "wynosic" np lekarstw czy strzykawek ze szpitala. No i moze kiedy nasz > a mentalnosc sie > zmieni. No bo przeciez teraz, kazdy musi miec samochod i dom z basenem itp. Wsz > yscy narzekaja, ze > mamy 16% bezrobotnych, a ilu z nich pracuje na czarno ( w kraju lub za granica) > i nie placi podatkow i > oslony socjalnej. Owszem podatki sa wysokie, a jakie sa podatki w Niemczech, cz > y Austrii? Jeszcze > wyzsze!!! Nie mozna zasiac "fenomenu" Ameryki na kazdym gruncie i nie sadze ab > y to sie udalo w > Polsce. Nigdy nie stwozymy "drugiej ameryki" i nalezy sie z tego snu obudzic. C > zy zlotowka stoi za > wysoko? Z punktu widzenia gospodarki, oczywiscie, ze tak. Nie oplaca sie produk > owac, lepiej > exportowac (no wiec zamykajmy nasze fabryki). Choc z punktu widzenia przecietne > go obywatela: > "teraz stac mnie na wyjazd na wczasy do Hiszpanii", owszem w tym roku tak, ale > co sie stanie > pozniej.... Na szczescie 1eur = 3.9368 plz (Interbank rate). > PS Macieju mysle, ze jestes zbyt mocno "podniecony" politycznie :-)) Szanowna Pani Aniu, Napewno ''Europa'' i ''Ameryka'' (czytaj: pewne koncepcje gospodarczo-polityczno spoleczne) oferuja inna mieszanke zalet i wad dla swoich obywateli - nie ma systemu ktory by tych wad nie mial. Ale rzecz nie w tym. Sedno polega na tym aby w oparciu o jakis stopien przyzwolenia spoleczenstwa doprowadzic do rownowagi ekonomicznej i zeby ta rownowage ekonomiczna osiagnac na jak najwyzszym pozadanym (ze wzgledu na koszty) przez spoleczenstwo poziomie. (przepraszam jesli mowie nie za jasno i prosze o to abys wskazala ktore momenty nie sa zbyt oczywiste) Stad wlasnie dyskusja o zlotego, a w podtekscie rola eksportu jako drugiego (a moze pierwszego) silnika gospodarki (obok popytu wewnetrznego). Oczywiscie sa wsrod nas tacy, ktorzy uwazaja, ze zmniejszajac stopy procentowe mozna zniechecic inwestorow do zlotowki i obnizyc jej kurs, tym samym pobudzajac dochod narodowy. Ja nie podzielam tej wiary i uwazam ze obraz jest znacznie bardziej skomplikowany (prosze jesli chcesz to mozesz o tym przeczytac we wczesniejszej dyskusji). Jesli zas chodzi o twoje przemyslenia dotyczace trybu zycia to spiesze z wyjasnieniem ze Chicago, SF, Los Angeles, Silicon Valey, New York, Boston nie reprezentuja calej Ameryki. Na przyklad, zycie w Utah (Salt Lake City) jest bez porownania mniej stresujace, jakosciowo lepsze, i jest wiecej czasu na zycie rodzinne. Polecam odwiedzic to miejsce (nie jestem Mormonem!). Jesli chodzi o podatki no to coz: jesli dodamy we wspomnianych panstwach odpowiedniki ZUS-u, Vatu, Podatku dochodowego i innych podatkow posrednich i bezposrednich to obciazenie kazdych stu jednostek zarobionych jest niewatpliwie w Polsce - nawet Szwecja okazuje sie tansza!!! Z kazdego stu zlotych wyplaconego przez pracodawce od 75 do 80 zlotych jest opodatkowane (jesli nie oszukiwac) - to jest straszne!!! Z pozdrowieniami oczekuje na polemike, Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego Odpowiedz Link Zgłoś
azra Re: Do Ani 21.08.01, 10:38 Gość portalu: Jasio napisał(a): > Jesli chodzi o podatki no to coz: jesli dodamy we wspomnianych panstwach > odpowiedniki ZUS-u, Vatu, Podatku dochodowego i innych podatkow posrednich i > bezposrednich to obciazenie kazdych stu jednostek zarobionych jest niewatpliwie > > w Polsce - nawet Szwecja okazuje sie tansza!!! Z kazdego stu zlotych > wyplaconego przez pracodawce od 75 do 80 zlotych jest opodatkowane (jesli nie > oszukiwac) - to jest straszne!!! Ja tylko mam pytania do tej czesci. Moglbys pokazac dokladniej jak to wyglada? (mam na mysli to opodatkowanie kazdego wydanego 100 zlotych w wysokosci 75-80 zl) Z gory dziekuje. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Do Ani IP: 172.25.126.* / *.121.135.226.host.de.colt.net 21.08.01, 11:17 Wielu uczestnikow tej dyskusji przytacza fenomen ameryki, jako wspanialy przyklad, godny nasladowania. Jak to podatki sa niskie, waluta silna itp. Nie bez przyczyny opisalam moje negatywne wrazenie jakie zrobila na mnie Ameryka. Mentalnosc ludzi i styl zycia sa szokujace i nie sadze aby mialoby sie to przyjac na polskim gruncie. Poniewaz posiadanie planu uzdrowienia gospodarki to nie wszystko, nalezy go jeszcze zrealizowac przy udziale calego spoleczenstwa. Nie ludzmy sie, ze jeden inteligentny wymysli, zainicjuje i zrealizuje. Nie od razu Ameryke zbudowano. Amerykanie maja swoje ulubione powiedzenie: "Europejczyk pracuje po to aby zyc. Amerykanin zyje po to aby pracowac." Dosc subtelna roznica, nieprawdaz? A jednak jest wiele krajow europejskich, ktorym dobrze sie wiedzie. Nie kazdy bowiem musi miec milion dolarow na koncie aby normalnie zyc. Skonczylam w Polsce wyzsze studia techniczne, udalo mi sie dostac prace na bardzo atrakcyjnym stanowisku (o czym w Ameryce jako mlody absolwent moglabym tylko pomarzyc) i to bez tzw "plecow". A zlotowka oczywiscie jest grubo przewartosciowana, co dodatkowo odstrasza turystow ( a jak wiemy turystyka moze byc bardzo dochodowa). Wszyscy czekamy na UE, ze bedziemy mogli pracowac bez pozwolen. No ale czy taki przecietny robotnik bedzie chcial placic na kase chorych i podatki w Niemczech? Wowczas Niemiec bedzie musial zaplacic jak Niemcowi, zeby pracownikowi sie oplacalo. Czy to zrobi? Chyba nie. Niemcy i Austryjacy krzycza najglosniej o ochronie rynku pracy, ale tak naprawde to bardzo nas lubia i chca, poniewaz jestesmy tania sila robocza. Czy zabierzemy im stanowiska pracy? Chyba juz to robimy od wielu lat, podobnie jak Czesi, Slowacy, Wegrzy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: Do Ani IP: 194.128.169.* 21.08.01, 13:11 Gość portalu: Anna napisał(a): > Wielu uczestnikow tej dyskusji przytacza fenomen ameryki, jako wspanialy przykl > ad, godny > nasladowania. Jak to podatki sa niskie, waluta silna itp. Nie bez przyczyny opi > salam moje negatywne > wrazenie jakie zrobila na mnie Ameryka. Mentalnosc ludzi i styl zycia sa szokuj > ace i nie sadze aby > mialoby sie to przyjac na polskim gruncie. Poniewaz posiadanie planu uzdrowieni > a gospodarki to nie > wszystko, nalezy go jeszcze zrealizowac przy udziale calego spoleczenstwa. Nie > ludzmy sie, ze jeden > inteligentny wymysli, zainicjuje i zrealizuje. Nie od razu Ameryke zbudowano. A > merykanie maja swoje > ulubione powiedzenie: "Europejczyk pracuje po to aby zyc. Amerykanin zyje po to > aby pracowac." Dosc > subtelna roznica, nieprawdaz? A jednak jest wiele krajow europejskich, ktorym d > obrze sie wiedzie. > Nie kazdy bowiem musi miec milion dolarow na koncie aby normalnie zyc. Skonczyl > am w Polsce > wyzsze studia techniczne, udalo mi sie dostac prace na bardzo atrakcyjnym stano > wisku (o czym w > Ameryce jako mlody absolwent moglabym tylko pomarzyc) i to bez tzw "plecow". > A zlotowka oczywiscie jest grubo przewartosciowana, co dodatkowo odstrasza tur > ystow ( a jak wiemy > turystyka moze byc bardzo dochodowa). > Wszyscy czekamy na UE, ze bedziemy mogli pracowac bez pozwolen. No ale czy taki > przecietny > robotnik bedzie chcial placic na kase chorych i podatki w Niemczech? Wowczas Ni > emiec bedzie > musial zaplacic jak Niemcowi, zeby pracownikowi sie oplacalo. Czy to zrobi? Chy > ba nie. Niemcy i > Austryjacy krzycza najglosniej o ochronie rynku pracy, ale tak naprawde to bard > zo nas lubia i chca, > poniewaz jestesmy tania sila robocza. Czy zabierzemy im stanowiska pracy? Chyba > juz to robimy od > wielu lat, podobnie jak Czesi, Slowacy, Wegrzy. Poruszyla Pani bardzo szeroki wachlarz tematow. 1. koncepcji cywilizacyjnych 2. pozycji zlotego jako waluty 3. rynku pracy w UE ad1. De gustibus non disputandum est. Nie kruszmy kopji to tylko sprawa preferencji - spoleczenstwo i jego przywodcy zadecyduja czego chca. ad 2. pozycja zlotego to pochodna a nie przyczyna takich czy innych problemow gospodarczych (duzej sily nabywczej turysty z jednej strony i problemow eksporterow z drugiej) ad. 3. Europa przeszla przez ostatnie niecale 3 tysiace lat (czyli tyle ile trwalo ksztaltowanie swiadomosci przecietnego Europejczyka) przez szereg wojen i niepokojow (oraz wydarzen wspanialych). Spoleczenstwa europejskie posiadaja uprzedzenia - wszystkie. Proces unifikacji to proces wykorzenienia tych uprzedzen (a nie tylko sam proces ekonomiczny) - nie latwy biorac pod uwage bagaz historii. Wydaje mi sie ze okres 3, 7 czy 10 lat nie jest kosztem ktorego w tym kontekscie nie warto byloby zaplacic jesli mialoby to przyniesc trwale rozwiazania na naszym malym kontynencie..... Pozdrowienia, Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Vive la differance! IP: *.tsl.uu.se 20.08.01, 10:25 Drogi MACIEJU, Podoba mi sie Twoja fascynacja USA, ale przy calym szacunku, Europa tez jest cool. Ten sie smieje dobrze, kto sie smieje ostatni. Natomiast Polska - to jest po prostu biedny kraj. Biedny, bo bo zawsze byl na granicach cywilizacji, a ostatnie 200 lat, to pasmo wojen, nieszczesc, porazek. Wbrew pozorom, Polacy sa bardziej zamerykanizowani (albo beda za kilka lat) niz wiekszosc europejczykow. W kategoriach amerykanskich sa u nas prawie wylaczie slumsy, do ktorych trafiaja takze uczciwi i pracowici ludzie, a nie zyciowe niedorajdy, glupole i obiboki. Jest to wiec zupelnie inna skala problemow, wiec prosze, zachowaj dla siebie swoje poczucie wyzszosci i pozwol nam rozwiazywac nasze problemy w spokoju. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ SLUMSY I PALACE IP: *.proxy.aol.com 21.08.01, 07:13 Przede wszystkim wielkie dzieki dla Lecha i Jasia w wyjasnieniu Annie ze Ameryka to nie tylko polska dzielnica w Chicago. Zdecydowana wiekszosc polskiej emigracji w Stanach pochodzi z biednej wschodniej Polski. Oczywiscie przywoza oni ze soba tutaj biedna metalnosc ze wschodniej Polski i zyja i mieszkaja zgodnie z ta mentalnoscia. Przykro mnie Aniu ze do Takich ludzi trafilas,bo ja w Polskiej dzielnicy w Stanach mieszkalem tylko 2 miesiace na ponad 20 lat i teraz mieszkam we wloskiej wsrod "Sopranos". Oczywiscie polskie dzielnice bardzo sie poprawily w ciagu ostatnich lat ale w dalszym ciagu bije z nich wioska. Skoro stac cie bylo na przyjazd tutaj Anno-to moglas tak jak Jasio np pojechac do Salt Lake City lub Phoenix,Las Vegas czy tez San Diego. Oczywiscie nie wspominam tutaj Palm Beach czy Palm Springs,bo gdy bys tam byla to padla bys ludziom na kolana i zaczela po rekach calowac zeby przyjeli cie na sprzataczke,bo takich palacow to w zyciu nie widzialas i nie zobaczysz. Domyslam sie ze skorzystalas z uprzejmosci tych Polakow(np. mieszkanie i jedzenie) ktorych pozniej nie omieszkalas zmieszac z blotem za ich zasklepione umysly. Ale to jest tez typowo polskie-bo gdyby stac cie bylo na przelot i hotel to siedzialabys w Las Vegas lub Palm Beach. O szkolnictwie juz pare razy pisalem. Gdy mieszkasz w biednej dzielnicy-to sa tam szkoly dla biednych ludzi. Zeby powiedziec cos o Ameryce -to trzeba mieszkac w przecietnej dzielnicy. A przecietny Amerykanin jest -i tu musze cie rozczarowac Aniu-bogatszy i madrzejszy od bogatego Polaka. Sporo osob mnie zarzuca ze jestem dumny i zarozumialy. Uwazam ze kazdy powinien byc z siebie dumny-to pomaga w zyciu. Wychowanie Amerykanskie polega na tym ze robisz co chcesz,nie zwracajac uwagi na to co inni o tobie mysla. I to sie tutaj nazywa samodzielnoscia. W Europie to wyglada jak zarozumialosc. Amerykanie sa niezwykle uprzejmi i nie maja w zwyczaju obrazania kogokolwiek. A teraz czepne sie fizyka dla odmiany. Przez to ze jestem inny-probujesz mnie wyeliminowac z dyskusji. A ja ci na to: if you generate disagreement,you may be saying something right. Zauwazylem wczesniej ze frijk wysylal mnie do gry w kosza zamiast pisania tutaj. No wiec Aniu-jesli nie bedziesz miala slumsow nie bedziesz miala tez palacow. Maxymalne zabieranie bogatym i dawanie biednym-prowadzi do komuny. Slums tak jak i palac jest tworem ludzkim i uwazam ze nie wolno ich likwidowac bo jedne i drugie maja pobudzac do dzialania. Kiedys frijk pisal o ekstremistach.Ze to 5-10 % spoleczenstwa,ale ze ludzie nie lubia extremistow. No wiec te 5% najbogatszych to 80%podatkow i 95%majatku narodowego. No wiec za co ty ich nie lubisz frijk? Te 5% najbiedniejszych zyje w slumsach i ich zadaniem jest budzic w tobie odraze. Wracajac do fizyka-slumsy w Stanach wygladaja gorzej niz slumsy w Polsce. Nie chcialem wczesniej o tym pisac ,gdy pytaliscie jak wygladal tu syf w poczatkowych latach 1980tych,kiedy Japonce byli panami swiata i wykupywali Ameryke. I czesc Amerykanow byla przerazona ze beda robolami ,a headquarters beda w Japoni. Japonce nie zapanowali nad sytuacja i od 10 lat drepcza w miejscu. Byc najlepszym nie jest takie proste ale jest z czego byc dumnym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Cenie Twoje posty IP: *.tsl.uu.se 21.08.01, 09:38 Jak w tytule. Przepraszam, zle sie wyrazilem. Nigdzie Cie nie wysylam, tylko sukces Ameryki to bardziej zlozona sprawa niz Ci sie wydaje (np. Europa miala 2 wielkie wojny na swoim terytorium w zeszlym stuleciu, USA -zadnej). Dlatego Twoje poczucie wyzszosci tylko irytuje i wg mnie niewiele wnosi. Ja moglbym pracowac w USA, ale na razie wole UE. Tak w ogole, to lubie sie ruszac i cieszy mnie, ze caly swiat nie wyglada tak samo i mam nadzieje, ze tak zostanie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: SLUMSY I PALACE IP: 172.25.126.* / *.121.135.227.host.de.colt.net 21.08.01, 12:05 A wiec drogi Macieju, raczej nie padlabym na kolana, aby zostac sprzataczka w amerykanskich palacach. Widzialam rozne palace, w roznych stronach swiata i nie uwazam, ze te w Ameryce naleza do najpiekniejszych. Owszem stac mnie na podrozowanie, ale ogladanie Ameryki nie uwazam za duza atrakcje turystyczna. Wole safari w Afryce lub 1000 letnie Shinto Shrine w Japonii. Mysle, ze dla Ciebie swiat sie konczy i zaczyna na USA, jesli tam mieszkasz to dobrze ( i lepiej tam zostan).Masz dosc niskie mniemanie o swoich rodakach, no to typowo po amerykansku. Amerykanski nastolatek, staje sie "niezalezny" w momencie otrzymania swojego prawa jazdy (16 lat), a do szestnastki zapomnij o odwiedzeniu kolegi, ktory mieszka dalej niz 100m, gdy szanowni rodzice nie maja czasu na podwiezienie. Byles kiedys w Japonii? Chyba nie. Bo wtedy bys zobaczyl co znaczy wychowanie do samodzielnosci. I nie uwazam aby przecietny Amerykanin byl madrzejszy od przecietnego Polaka, Francuza czy Niemca. Ma on moze wiecej pieniedzy i mozliwosci (teoretycznie), ale czy je wykorzysuje. Otoz nie!! Nie mialam okazji byc w Chicago, wiec nie wiem czy Polska dzielnica jest wsia, czy tez nie. Zapytana przez przecietnego amerykanina skad przyjechalam, odpowiedzialam ze z Europy, bo nie chcialo mi sie silic na pozniejsze wyjasniena gdzie lezy Polska. Oczywiscie, ze wszedzie gdzie sa palace, sa i slumsy. No ale Ameryka nie jest jedynym krajem ze slumsami. Czy miales kiedys okazje mieszkac w fenomenalnym jak dla mnie kraju: Szwajcarii. Ja mialam okazje spedzic tam 2 lata. Kraj zbyt maly aby konkurowac z Ameryka, ale za to Ameryka ubezpiecza tam swoje pieniazki. Slyszales kiedys o ubezpieczeniu od ubezpieczenia. Fajnie brzmi, prawda. No wiec taka usluge proponuje Szwajcaria no i ich glownym klientem sa ubezpieczalnie amerykanskie. Taka duza Ameryka, a ubezpiecza sie w takiej malej Szwajcarii. Kraj w ktorym srodowisko naturalne jest szczegolnie holdowane, niestety Szwajcaria jest mniejsza niz Ameryka. Ameryka to smietnisko swiata, pelnym ludzi dumnych ze swojej przecietnosci. Oczywiscie jest tam wielu wybitnych specjalistow, jak i w kazdym kraju. Bo geniusz moze urodzic sie wszedzie. A jesli ktos jest idiota, to nim pozostanie bez wzgledu na narodowosc. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Re: SLUMSY I PALACE IP: 194.128.169.* 21.08.01, 13:31 Gość portalu: Anna napisał(a): > A wiec drogi Macieju, raczej nie padlabym na kolana, aby zostac sprzataczka w a > merykanskich > palacach. Widzialam rozne palace, w roznych stronach swiata i nie uwazam, ze te > w Ameryce naleza > do najpiekniejszych. Owszem stac mnie na podrozowanie, ale ogladanie Ameryki ni > e uwazam za > duza atrakcje turystyczna. Wole safari w Afryce lub 1000 letnie Shinto Shrine w > Japonii. Mysle, ze dla > Ciebie swiat sie konczy i zaczyna na USA, jesli tam mieszkasz to dobrze ( i lep > iej tam zostan).Masz > dosc niskie mniemanie o swoich rodakach, no to typowo po amerykansku. Amerykans > ki nastolatek, > staje sie "niezalezny" w momencie otrzymania swojego prawa jazdy (16 lat), a do > szestnastki > zapomnij o odwiedzeniu kolegi, ktory mieszka dalej niz 100m, gdy szanowni rodzi > ce nie maja czasu > na podwiezienie. Byles kiedys w Japonii? Chyba nie. Bo wtedy bys zobaczyl co zn > aczy wychowanie do > samodzielnosci. I nie uwazam aby przecietny Amerykanin byl madrzejszy od przeci > etnego Polaka, > Francuza czy Niemca. Ma on moze wiecej pieniedzy i mozliwosci (teoretycznie), a > le czy je wykorzysuje. > Otoz nie!! Nie mialam okazji byc w Chicago, wiec nie wiem czy Polska dzielnica > jest wsia, czy tez nie. > Zapytana przez przecietnego amerykanina skad przyjechalam, odpowiedzialam ze z > Europy, bo nie > chcialo mi sie silic na pozniejsze wyjasniena gdzie lezy Polska. Oczywiscie, ze > wszedzie gdzie sa > palace, sa i slumsy. No ale Ameryka nie jest jedynym krajem ze slumsami. Czy mi > ales kiedys okazje > mieszkac w fenomenalnym jak dla mnie kraju: Szwajcarii. Ja mialam okazje spedzi > c tam 2 lata. Kraj > zbyt maly aby konkurowac z Ameryka, ale za to Ameryka ubezpiecza tam swoje pien > iazki. Slyszales > kiedys o ubezpieczeniu od ubezpieczenia. Fajnie brzmi, prawda. No wiec taka usl > uge proponuje > Szwajcaria no i ich glownym klientem sa ubezpieczalnie amerykanskie. Taka duza > Ameryka, a > ubezpiecza sie w takiej malej Szwajcarii. Kraj w ktorym srodowisko naturalne je > st szczegolnie > holdowane, niestety Szwajcaria jest mniejsza niz Ameryka. Ameryka to smietnisko > swiata, pelnym > ludzi dumnych ze swojej przecietnosci. Oczywiscie jest tam wielu wybitnych spec > jalistow, jak i w > kazdym kraju. Bo geniusz moze urodzic sie wszedzie. A jesli ktos jest idiota, t > o nim pozostanie bez > wzgledu na narodowosc. Pani Aniu, Odpowiedzialem Pani na kwestie postrzegania wartosci w kulturach i cywilizacjach (patrz na watek powyzej) Jesli chodzi o kweste tzw re-insurance i insurance czyli mozliwosci ubezpieczenia ubezpieczenia i ubezpieczenia w Szwajcarii przez amerykanskie firmy to jest to w obu wypadkach naturalny proces dazacy do dywersyfikacji ryzyka. Adminstratorzy ryzyka w firmach, ubezpieczalniach daza do tego aby nie miec ryzyka tylko jednej ubezpieczalni albo re-ubezpieczalni i to nie tylko w Ameryce ale rowniez w Europie i w Azji. Robia to wszyscy ze wszystkimi oczywiscie proporcjonalnie do wagi ryzyka. Takimi komponentami przy podejmowaniu ubezpieczenia lub re- ubezpieczenia jest: a. ryzyko kraju b. ryzyko waluty uslug c. ryzyko ubezpieczalni w ktorej sie dokonuje ubezpieczenia w ten sposob nawet bardzo ryzykowne kraje i firmy ubezpieczeniowe ''cos'' moga dostac tyle ze bedzie to niewiele. Slusznie Pani podkresla ze Szwajcaria posiada wiecej niz proporcjonalny do wielkosci tego kraju udzial np. w rynku ubezpieczen, aczkolwiek zwiazek miedzy ryzykiem kraju a jego wartosciami kulturowymi nie jest taki bezposredni i prosty. Na przyklad Chiny sa krajem o glebokiej i dlugiej kulturze, a przeciez byloby szalenstwem ubezpieczanie w wiekszej ilosci inwestycji w tym kraju, zwlasza biorac pod uwage niestabilnosc tamtejszych firm finansowych i ich brak specjalizacji. Z powazaniem, Glupi Jasio (Frajer) - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: Do Jasia IP: *.mobilkom.at 21.08.01, 15:05 Porownanie z Chinami? uff, kraj niemozliwy do kontrolowania. Tylko szaleniec moglby ubezpieczac tam swoje pieniadze. Dokladnie, tak jak Pan napisal ryzyko kraju, waluty sa glownymi wyznacznikami. A wiec patrzac na historie CHF, nigdy wartosc jego nie byla zbyt wielka, jak rowniez zbyt niska. Ryzyko kraju, moim zdaniem praktycznie zadne. Kraj stabilny, waluta stabilna. Kraj niestabilny, waluta niestabilna. Ale niestabilna nie oznacza mocna i wysoka przez okres roku z wyrazna tendencja zwyzkowa. Wartosc waluty odwrotnie proporcjonalna do sytuacji gospodarczej? Troche naciagane. Moze sie myle? Mowi sie, o inwestorach, niemieckich odszkodowaniach... Jestesmy krajem z wielkimi tradycjami. Spoleczenstwo i jego przywodcy zdecyduja czego chca... Tylko trzeba jeszcze wiedziec czego sie chce i miec cel. Czy Polska to posiada? Zyc marzeniami o Drugiej Ameryce to nie wszystko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: SLUMSY I PALACE IP: *.proxy.aol.com 22.08.01, 10:06 Pare razy wystapilas tu Anna a ja do tej pory nie wiem gdzie ty bylas i co widzialas. Gdybys sie ujawnila ,mialbym na pewno jakies sugestie. Uwazasz Anno ze Ameryka nie jest dla ciebie atrakcyjna turystycznie. Ja wymienilem kilka miast:Vegas,Phoenix,San Diego,-Jasio dodal Salt Lake City Bardzo ciekawe jest San Francisco i Seatle. A moze Grand Kanion lub Yellowstone lub Florida-Palm Beach. No wiec dla ponad 50 mln turystow rocznie Ameryka jest b.atrakcyjna. Mozesz sprawdzic w roczniku statystycznym ze USA sa drugim najbardziej odwiedzanym przez turystow krajem na swiecie. I tu cie zdziwie ze USA sa przed Hiszpania i Wlochami,a o Safari i Japoncach zapomnij ,tam desperaci jezdza. Mowilas Amerykanom ze przyjechalas z EUROPY,bo nie chcialo ci sie silic na wyjasnienie gdzie jest Polska. No wiec Amerykanie maja wieksza pojemnosc mozgu niz ty ich o to posadzasz geografia jest tu w szkolach rowniez i atlasy sa tu duzo lepsze niz w Polsce. Chcialas po prostu podkreslic ze jestes wielka PANIA Z WIELKIEGO SWIATA,ale nie przejmuj sie oni cie po akcencie wyczuli. Ja kazdemu mowie ze jestem z Polski-nikt nie ma problemu z lokalizacja,a akcent moj jest ciezki do rozszyfrowania bo mieszkam tu dosc dlugo i to miedzy "Sopranos". Nie uwazasz Anno ze przecietny Amerykanin jest madrzejszy od przecietnego Polaka ,Niemca czy Francuza. Ciekawe zestawienie Anno,-Niemiec by ci na pewno podziekowal za postawienie go na rowni z Polakiem. A roznica w madrosci jest identycznie taka jak w dochodzie narodowym na osobe w Polsce ,Ameryce i Niemczech. Twirdzisz Anno ze dla mnie swiat zaczyna i konczy sie na Ameryce. No wiec -nie. Ale zamiast twierdzic,moglas mnie o to zapytac. A teraz dla ciebie Anno szarada na zakonczenie. Czy przecietny Polak w Rzeszowie zyje lepiej i jest madrzejszy od przecietnego Polaka w Warszawie? Czy tez odwrotnie? Ci ktorzy sa madrzy i pracowici migruja tam gdzie lepiej placa. Dlaczego prawie cala reprezentacja Polski w pilke nozna mieszka i pracuje za granica? Czyzby dlatego ze sa lepsi od tych co graja w Polsce. A dla najlepszych w Polsce nie ma miejsca. Nie podwazam Anno ze zwiedzilas caly swiat. Ale widziec a rozumiec to sa dwie calkiem rozne rzeczy. Zwiedzilas Japonie-bardzo dobrze,ale ja tam nie chce jechac ,by nie zarazic sie ich fatalizmem ostatnich 10 lat. Skoro Polacy sa tacy madrzy-to dlaczego nie ma zatrzesienia Polakow na Harvardzie i Yale? Bo ja nie slyszalem zeby studenci z Harvardu i Yale porzucali swoje uczelnie i starali sie o indeksy na UJOCIE. Fizyk slusznie wspomnial-historia nas nie oszczedzila,stalismy wiekami na uboczu. A teraz powoli wkraczamy do Europy. I jeszcze raz Anno -nie wmawiaj Niemcowi ze jest taki sam jak Polak.OK? Ponad 1000 lat temu wzielismy chrzest od Czechow-bo oni nalezeli do Cesarstwa i tam drogi i cywilizacja byla. I w chwili obecnej plasujemy sie w dalszym ciagu za Czechami,choc 1000 lat minelo. Ameryke zbudowali Niemcy,Holendrzy i Anglicy jak pamietasz Anno. Niestety duzo dalej nam do nich niz do Czechow. No wiec najpierw sprobujmy byc madrzejsi od Czechow a dalej juz powinno pujsc gladko. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: SLUMSY I PALACE IP: 213.38.92.* 22.08.01, 10:52 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Ja kazdemu mowie ze jestem z Polski-nikt nie ma problemu z lokalizacja,a akcent > > moj jest ciezki do rozszyfrowania bo mieszkam tu dosc dlugo i to miedzy > "Sopranos". E Ty juz tam chyba ze 20 lat mieszkasz, prawda? To nie ma sie co dziwic ze akcentu nie poznaja. > Nie uwazasz Anno ze przecietny Amerykanin jest madrzejszy od przecietnego > Polaka ,Niemca czy Francuza. > Ciekawe zestawienie Anno,-Niemiec by ci na pewno podziekowal za postawienie go > na rowni z Polakiem. > A roznica w madrosci jest identycznie taka jak w dochodzie narodowym na osobe > w Polsce ,Ameryce i Niemczech. Wiesz Macieju. Nie zgadzam sie z Toba. Wszystko zalezy od tego co sie uwaza za madrosc. Bo moim zdaniem szkolnictwo srednie w Polsce ma bardzo wysoki poziom w Polsce.. przynajmniej jesli chodzi o nauki scisle. Mam rodzine w USA, wiec wiem troche o tym jak tam jest, oraz czego ucza. Zeby rozwiac watpliwosci to nie mieszkaja oni w "polskiej wsi" w Chicago. Zyja tam juz normalnie od 16 lat. Dzieci zaczynaja nauke na collegu. I mam podstawy uwazac, ze po skonczeniu szkoly sredniej bylem lepiej wyksztalcony niz oni. Dobra.. nie jestem przecientym Polakiem.. ale tez nie jestem zadna wybitna jednostka.. Ale jesli chodzi o poziom szkolnictwa wyzszego, to tu rzeczywiscie bijecie nas na glowe. Ale moim zdaniem tylko szkolnictwa wyzszego. Jesli chodzi o poziom. Ale pytanie powinno byc inne. Jak powinno sie uczyc a nie czego. Bo to, ze napakuja nam glowy wieloma wiadomosciami, z ktorych wiekszosc nie przyda sie potem, to wcale nie znaczy ze jestemy uczeni lepiej... Wszystko zalezy o jaka madrosc chodzi. > Zwiedzilas Japonie-bardzo dobrze,ale ja tam nie chce jechac ,by nie zarazic sie > > ich fatalizmem ostatnich 10 lat. E zeby po jednej wizycie od razu sie fatalizmem zarazac? Ja ostatnio mieszkalem 4 tygodnie z 2 Japonczykami - jedna dziewczyna i jeden mezczyzna.. zaden fatalizm od nich nie bil :) > Skoro Polacy sa tacy madrzy-to dlaczego nie ma zatrzesienia Polakow na > Harvardzie i Yale? Pieniadze? Odleglosc? Samotnosc zwiazana z wyborem? Trudnosc zwiazana z dostaniem wizy? Problemy zwiazane z wyjazdem? Zaloze sie ze dyby przeniesc caly Harvard i Yale do Polski razem z kadra (wiem.. totalna abstrakcja - ale podyskutujmy na tym poziomie) to wielu Polakow nie mialoby wielkich problemow z dostaniem sie na ta uczelnie (gdyby pominac bariere finansowa) > Fizyk slusznie wspomnial-historia nas nie oszczedzila,stalismy wiekami na > uboczu. Ba.. historia.. dobra, ale nie zapominajmy, ze to my, Polacy, ksztaltowalismy swoja historie. I to nikt inny a my, Polacy, przyczynilismy sie do, co sie stalo. > Ameryke zbudowali Niemcy,Holendrzy i Anglicy jak pamietasz Anno. Dali podwaliny, ale do rozwoju Ameryki przynilo sie wiele innych nacji.. praktycznie z kazdego cywilizowanego swiata. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: meta-F Re: SLUMSY I PALACE IP: *.tsl.uu.se 22.08.01, 11:20 Gość portalu: azra napisał(a): > Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > > > A roznica w madrosci jest identycznie taka jak w dochodzie narodowym na > > osobe w Polsce ,Ameryce i Niemczech. > Wybacz Macieju, ale czegos rownie niemadrego juz dawno nie slyszalem. Dlaczego? Pokrotce dlatego, ze wszyscy skonczymy jako garstka atomow. A na powaznie - jest ze 30 waznych potrzeb czlowieka. Potrzeby materialne (powyzej pewnego minimum) wcale nie sa tymi najwazniejszymi. Jest to fakt empiryczny. Z tego wniosek, ze bogactwo jest kiepska miara jakosci czlowieczenstwa czy madrosci. W zaden sposob nie polemizuje przy tym, ze lepiej byc mlodym, zdrowym i bogatym niz tylko mlodym i zdrowym (chociaz...). Pomijasz tez znaczenie okolicznosci zewnetrznych w/m czlowieka, takich jak obronnosc kontynentu. Wreszcie - zauwazylem, ze (przynajmniej u mnie) poczucie zgrozenia, nieszczescia znakomicie mobilizuje aktywnosc ekonomiczna. Moze to jedna z przyczyn wysokiej aktywnosci ekonomicznej Amerykanow? > > > Skoro Polacy sa tacy madrzy-to dlaczego nie ma zatrzesienia Polakow > > na Harvardzie i Yale? > Jest mnostwo Polakow w fizyce amerykanskiej, na bardzo dobrych uniwersytetach. Wsrod studentow - tez niemalo, jak na obiektywne bariery. > > Fizyk slusznie wspomnial-historia nas nie oszczedzila,stalismy wiekami na > > uboczu. > > Ba.. historia.. dobra, ale nie zapominajmy, ze to my, Polacy, ksztaltowalismy > swoja historie. Niezupelnie. Poczytaj Davisa. Po pierwsze - nasz kraj lezy na wielkiej rowninie europejskiej, przelotowej w kierunku E-W. Po drugie - nie dotarlo do nas Besarstwo Rzymskie (1000 lat w plecy). Po trzecie - nie my odpowiadamy za Mongolow i Turkow, oraz za to, ze mielismy za sasiadow Hitlera ze Stalinem (pokaz kogos, kto mialby kiedys gorsze sasiedztwo!). Ostatnia szanse na jakis zasadniczy wplyw na swoja sytuacje mielismy chyba za Sasow. Jestem daleki od fatalizmu, ale w ostatnim stuleciu wykorzystujemy dobrze wiekszosc szans. > > Ameryke zbudowali Niemcy,Holendrzy i Anglicy jak pamietasz Anno. > > Dali podwaliny, ale do rozwoju Ameryki przynilo sie wiele innych nacji.. > praktycznie z kazdego cywilizowanego swiata. > Jednak jest roznica miedzy USA a Brazylia. Tu punkt dla Macieja - kultura protestancka jest niezastapiona przy tworzeniu zasobnych i porzadnych spoleczenstw. Aczkolwiek, dosyc nieciekawych :). Ja tam wole Srodziemnomorze. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anna Re: SLUMSY I PALACE IP: *.mobilkom.at 22.08.01, 11:52 Czy Niemiec zgodzlby sie aby go postawili na rowni z Polakiem? Oczywiscie, ze nie, jesli w swoim krotkim zyciu zadnego nie spotkal (albo mial pecha i Polak ukradl mu samochod, co oczywiscie nie swiadczy, ze wszyscy kradna), a wychowal sie na przesadach. Wlasnie dlatego ilosc pieniedzy zgromadzona na koncie nie jest proporcjonalna do wiedzy, czy inteligencji. Ilu Polakow postawiloby sie na rowni z Bialorusinem, czy Turkiem. Niewielu, oczywiscie przesady. A ja znam wielu ludzi tych narodowosci i uwazam, ze nie sa wcale tacy ograniczeni, czy zacofani. Zalezy oczywiscie, bo wszedzie mozna spotkac ludzi ograniczonych. Jesli chodzi o przesady to Ameryka nie jest ich pozbawiona. Przykladowo, jesli w dzielnicy sredno zamoznej, zamieszkalej przez "bialych", czarnoskory obywatel kupi dom, to z miejsca ranking i ceny domow spadaja w ow dzielnicy. Kazdy kraj ma swoje problemy. Co do Japonii, to mysle ze Ameryka ma slabosc na tym punkcie. Bo tak naprawde to jest to jeden z nielicznych narodow, ktory potrafi pracowac wiecej niz amerykanie. Tak to juz jest. Japonia rozpoczela swoje reformy dosc pozno wiec, to co osiagneli to wielki sukces. Niczym zlym sie od nich nie zarazilam. Owszem Ameryke zbudowali Niemcy, Hiszpanie itd. Przybyli na ten lad dawno temu, a obecna Ameryka nie ma z tym od dawna nic wspolnego. Edukacja, oczywiscie zgodze sie z azara (czy tez azarem). Brakuje nam w Polsce powaznych funduszy na zreformowanie szkolnictwa wyzszego. Jesli chodzi o szkolnictwo podstawowe, czy srednie to bijemy innych, to prawda... lecz nie wszystkich. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: SLUMSY I PALACE IP: 192.168.111.* / 217.6.108.* 23.08.01, 13:29 Gość portalu: Anna napisał(a): > Co do Japonii, to mysle ze Ameryka ma slabosc na tym punkcie. Bo tak naprawde > to jest to jeden z nielicznych narodow, ktory potrafi pracowac wiecej niz > amerykanie. Tak to juz jest. Japonia rozpoczela swoje reformy dosc pozno wiec, > to co osiagneli to wielki sukces. Niczym zlym sie od nich nie zarazilam. He, he, znowu ta pochopnosc opinii. Chyba znasz dosc pobieznie historie Japonii? Japonczycy nigdy nie byli dlugi czas zacofani. Maja po prostu swoj wlasny pomysl na absorbcje nowoczesnosci. Rozstrzygajaca bitwe o zjednoczenie Japonii przeprowadzono przy glownym udziale muszkietow niewiele lat po ich wynalezieniu. A czy rewolucja kwiatu wisni (poczatek sterowanej industrializacji) to bylo tak pozno? Jezeli mnie pamiec nie myli, to bylo o jedno pokolenie pozniej, niz np. w Niemczech (1848), a wlasciwie synchronicznie ze zmianami w Rosji. > Owszem Ameryke zbudowali Niemcy, Hiszpanie itd. Przybyli na ten lad dawno temu, > > a obecna Ameryka nie ma z tym od dawna nic wspolnego. Droga Aniu. Ameryke zbudowali WASP´s. Hiszpanow tam na pewno ni bylo. Obecna Ameryka ma z tym zespolem wartosci wiecej wspolnego, niz sie Tobie to wydaje. W gruncie rzeczy mija dopiero trzecie dziesieciolecie od zakonczenia rzadow absolutnych tej formacji. Rzadow liberalnej reki ubranej w stalowa rekawice. Dzisiaj wiele zmienilo sie w wielkich aglomeracjach. Jest tam wielu wyborcow preferujacych inna filozofie polityczna. No i co z tego? To sprawy drugorzedne, bo wiekszosc tych ludzi i tak nie chodzi na wybory. Ale reszta Ameryki jest jaka byla. Jest rzadzona przez te same elity. Jezeli masz watpliwosci, powinnas sie zastanowic, dlaczego przypadkowa smierc czlonka rodu Kennedych, ktory przeciez nic w polityce nie znaczyl, celebrowana jest jak smierc angielskiego nastepcy tronu. Tylko prasowa hype? Dlaczego wybor miedzy Gore a Bushem jest tylko wyborem miedzy jedna rodzina patrycjuszow, a druga? To bardzo przypomina "rywalizacje" miedzy partiami optymatow i popularow w Rzymie za najlepszych czasow republiki. Czy jest to porownanie pejoratywne? Nie. Jezeli czytalas refleksje Macchiavellego nad historia Rzymu Liwiusza, to wiesz, ze stary geniusz wlasnie w tym balansie sil widzial zrodlo sily i potegi Rzymu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: SLUMSY I PALACE IP: 133.9.101.* 24.08.01, 05:58 Gość portalu: MACIEJ napisal: > Zauwazylem wczesniej ze frijk wysylal mnie do gry w kosza zamiast pisania tutaj > . > No wiec Aniu-jesli nie bedziesz miala slumsow nie bedziesz miala tez palacow. > Maxymalne zabieranie bogatym i dawanie biednym-prowadzi do komuny. > Slums tak jak i palac jest tworem ludzkim i uwazam ze nie wolno ich likwidowac > bo jedne i drugie maja pobudzac do dzialania. No to jest rozumowanie ktorego nie da sie zastosowac w spoleczenstwach opartych na solidaryzmie wynikajacym z wspolnoty historycznej i kulturowej, takimi sa spoleczenstwa europjeskie. Ameryka jest inna - pod tym wzgledem przypomina raczej dworzec lotniczy, kazdy skads przyjechal i musi sobie radzic sam. Zauwaz ze w miare jak Ameryka robila sie czyms w rodzaju spoleczenstwa w sensie europejskim to rosly podatki oraz odpowiedzialnosc pnstwa i spoleczenstwa za rozne sfery. > Kiedys frijk pisal o ekstremistach.Ze to 5-10 % spoleczenstwa,ale ze ludzie nie > lubia extremistow. > No wiec te 5% najbogatszych to 80%podatkow i 95%majatku narodowego. > No wiec za co ty ich nie lubisz frijk? > Te 5% najbiedniejszych zyje w slumsach i ich zadaniem jest budzic w tobie > odraze. Przekrecasz. Mowa byla o ekstremistach w sensie pogladow, a nie majatku. Podzial na extremistow swiatopogladowych nie idzie po linii majatkowej: sa ludzie bardzo zamozni o bardzo umiarkowanych lub tez nawet socjalizujacych pogladach. Wez Billa Gatesa: jego majatek ma isc w calosci na cele spoleczne, dzieci maja dostac glodowe spadki po mln $:). > Wracajac do fizyka-slumsy w Stanach wygladaja gorzej niz slumsy w Polsce. > Nie chcialem wczesniej o tym pisac ,gdy pytaliscie jak wygladal tu syf w > poczatkowych latach 1980tych,kiedy Japonce byli panami swiata i wykupywali > Ameryke. > I czesc Amerykanow byla przerazona ze beda robolami ,a headquarters beda w > Japoni. Japonce nie zapanowali nad sytuacja i od 10 lat drepcza w miejscu. No, akurat jestem w Tokio wiec z pierwszej reki moge ci doniesc zeby Japonow nie spisywac jeszcze na straty. Oni nabrali sie wtedy na stock market bubble i ponosza za to cene. Ale w sensie technologicznym, organizacyjnym i efektywnej roboty nic nie stracili a raczej posuneli sie daleko do przodu. W Ameryce tez stale ida do przodu. A Ameryka i tak traci dla nich na znaczeniu bo Azja to o wiele wiekszy rynek. > Byc najlepszym nie jest takie proste ale jest z czego byc dumnym. Ja widze ze Ameryka jest teraz najlepsza ale dzieje sie to na kredyt, kosztem 400 mld $ deficytu hnadlowego rocznie. Chcialbym zobaczyc jak to bedzie wygladalo jak sie zacznie ten kredyt spalcac. Kiedys to musi nastapic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: *.tsl.uu.se 22.08.01, 09:27 http://polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1060437&MP=2 Chyba czytal nasza liste? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: 213.38.92.* 22.08.01, 11:32 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > http://polityka.onet.pl/artykul.asp?DB=162&ITEM=1060437&MP=2 > Chyba czytal nasza liste? Facet zna sie na rzeczy. Ale i tak sie z nim nie zgadzam w kilku rzeczach. Zbyt wielka wina obarcza RPP... no ale nie ma sie co dziwic.. jest politykiem z opozycji. Porozmawialbym sobie z nim sam na sam. Na pewno bym sie wielu rzeczy dowiedzial. Mial zreszta kiedy wyklad u mnie na uczelni. Bylem wtedy i mowil w miare sensownie. I nie mieszal polityki do gospodarki :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: *.proxy.aol.com 23.08.01, 08:34 Dziekuje bardzo zescie troche stonowali w dyskusji o edukacji amerykanskiej. Witam meta-F .To poczucie zagrozenia i mieszczescia mobilizuje twoja aktywnosc ekonomiczna.Bo tak powinno byc. Po to od poczatku mowilem ze slumsy sa potrzebne-zeby cie razily,a palace zebys chcial tam zamieszkac. Likwidacja jednych i drugich prowadzi do wyhodowania znerwicowanego kastrata. Poza tym zgadzam sie z meta-F o pozytywach kultury protestanckiej. A srodziemnomorze moglbys zmienic na MIAMI lub surfing w San Diego. Wracajac do edukacji. Macie troche wiedzy na ten temat,to dlaczego caly czas pomijacie rzecz najwazniejsza. W Stanach do szkoly jak wiecie zaczyna sie chodzic w wieku 4 lat. 5cio latki umieja pisac i czytac. A angielski to nie jest taka sieczka jak polski czy hiszpanski ze tak sie czyta jak sie pisze. No wiec do tego by 5cio latek pisal i czytal musi byc niezle rozwiniety umyslowo. Amerykanin w wieku 17 lat idzie na studia,Polak w wieku 19 lat. Czy chcialbys AZRA tego samego wymagac od 17 latka co od 19 latka? W tym wieku roznica 2 miesiecy to jest bardzo duzo. Amerukanin konczy studia w wieku 21 lat,czyli przez cale studiz nie wolno mu wypic nawet piwa. Bo w wiekszosci stanow pic wolno od 21 roku zycia. Z tego co pamietam to w Polsce juz na studniowce idzie sie na calosc,a mature zdaje na dopalaczu. Nic dziwnego ze policja tepi corke prez Busha gdy pije w wieku 19 lat. Czy syn L.Walesy ktory po pijaku potracil kobiete czyniac z niej kaleke odpowiadal za to przed sadem? Z inna cywilizacja mamy do czynienia. Anna -ilosc pieniedzy nie jest proporcjonalna do wiedzy i inteligencji. To jest twierdzenie twoje i raczej czysto polskie i charakterystyczne rowniez dla innych krajow biednych. Jak sama wiesz w Stanach od dawna dominuje twierdzenie z ktorym ja sie zgadzam: Pokaz mi co masz(dom ,samochod ,jacht,domek letni itd) a powiem ci kim jestes. Po tym prostym twierdzeniu amerykanskim widac ze :kazdemu wedlug pracy". A ci ktorzy sa madrzejsi maja lepsza prace i lepsze pieniadze. Oczywiscie duzo ludzi w Stanach zasuwa po 12 godz dziennie 6 dni w tyg. Ale jesli chce sie udowodnic ze jest sie lepszym od Japoncow i Chinczykow to innego wyjscia nie ma. To ze sie za bardzo podniecam-to jest fakt,z tym ze nie trafilas ze do polityki. Byla propozycja w Polsce by obnizyc wiek dzieci zaczynajacych szkole podst. Oczywiscie propozycja padla,bo jest to dla Polski za drogie i na lepsze szkolnictwo Polski po prostu nie stac. I ja o tym wiem i sie z tego nie wysmiewam tylko nad tym ubolewam. Ze bogatsi maja lepsza przyszlosc-zawsze tak bylo i pozostanie. Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat przed UJOTEM,ale kilkaset lat po Sorbomie. My przez kilkaset lat nie mozemy dogonic Czechow,a Czesi Francuzow. To ze mlodzi ludzie po dobrych studia w Polsce sa na porownywalnym poziomie z magistrami z zachodu ,to miedzy innymi fakt ze mgr w Polsce ma 23-24 lata a mgr. w Stanach 21-22 lata. I to by bylo na dzisiaj. Fizyk-zainteresowalismy Belke,to moze dopiszesz sie do tematu: Gospodarka podparta Belka wypaczona w kierunku Balcra". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: 213.38.92.* 23.08.01, 10:59 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Wracajac do edukacji. > Macie troche wiedzy na ten temat,to dlaczego caly czas pomijacie rzecz > najwazniejsza. > W Stanach do szkoly jak wiecie zaczyna sie chodzic w wieku 4 lat. > 5cio latki umieja pisac i czytac. Tego nie wiedzialem. Ale gdy moja 5-letnia kuzynka przyjechala kiedys do kraju pochodzenia jej rodzicow (od urodzenia mieszka w USA, jej rodzice mieszkali juz tam z 8-9 lat wczesniej) to nie umiala pisac ani czytac ... a od poczatku miala z dziecmi amerykanskimi, mieszkali w otoczeniu normalnych amerykanskich bialych rodzin. Wiec pewnie jest to roznie. Dla odmiany powiem ze ponoc tez juz pisalem i czytalem w wieku 5 lat, a uczyc sie sam chcialem i zawracalem mamie caly czazs glowe pytajac jaka to literka.. > A angielski to nie jest taka sieczka jak polski czy hiszpanski ze tak sie czyta > jak sie pisze. Nie porownujmy angielskiego i polskiego, bo jak juz zaczniemy to nie zapominaj o polskiej ortografii, skladni, odmianie i ilosci liter w alfabecie. > No wiec do tego by 5cio latek pisal i czytal musi byc niezle rozwiniety > umyslowo. U nas dokladnie tak samo. > Amerykanin w wieku 17 lat idzie na studia,Polak w wieku 19 lat. > Czy chcialbys AZRA tego samego wymagac od 17 latka co od 19 latka? > W tym wieku roznica 2 miesiecy to jest bardzo duzo. Moja poprzednia uwaga odnosi sie takze do mojego wieku 17 lat i 17-letniego Amerykanina. > Amerukanin konczy studia w wieku 21 lat,czyli przez cale studiz nie wolno mu > wypic nawet piwa. Widzisz, taki maja system. Gdyby u nas sie wczesniej zaczynalo, uwazam ze tez bysmy sobie poradzili. > Bo w wiekszosci stanow pic wolno od 21 roku zycia. Wiem, ale teraz moze porownajmy co innego. Np. wiek pierwszego stosunku. Jak to skomentujesz? > Z tego co pamietam to w Polsce juz na studniowce idzie sie na calosc,a mature > zdaje na dopalaczu. No coz.. moze jakbys tu byl to bys zmienil zdanie. A co do dopalaczy, to masz na mysli narkotyki? No to w tym to Amerykanie bija nas na glowe... Oni zamiast alkholu maja narkotyki... ciekawe co bys swoim dzieciom polecil. Nie mowie ze u nas nie ma, ale tam to jest wiekszy problem niz nad Wisla.. choc to i tak tylko kwestia czasu... > Nic dziwnego ze policja tepi corke prez Busha gdy pije w wieku 19 lat. > Czy syn L.Walesy ktory po pijaku potracil kobiete czyniac z niej kaleke > odpowiadal za to przed sadem? Nie, i to byl blad.. wiekszosc ludzi byla oburzona. Ale jak sam slusznie zauwazasz inna cywilizacja,inna kultura, inne tradycje demokrtyczne. > Z inna cywilizacja mamy do czynienia. > Anna -ilosc pieniedzy nie jest proporcjonalna do wiedzy i inteligencji. > To jest twierdzenie twoje i raczej czysto polskie i charakterystyczne rowniez > dla innych krajow biednych. No coz.. jestem przedstawicielem kraju biednego, wiec z tego co mowisz powinienem sie z tym nie zgadzac. I sie nie zgadzam. > Jak sama wiesz w Stanach od dawna dominuje twierdzenie z ktorym ja sie zgadzam: > Pokaz mi co masz(dom ,samochod ,jacht,domek letni itd) a powiem ci kim jestes. To wlasnie jest twierdzenie charakterystyczne dla ludzi z krajow bogatych. Widzisz, dla niektorych dobra materialne nie licza sie tak bardzo, poza tym nie swiadcza wcale o inteligencji czy madrosci. W wiekszosci przypadkow swiadcza o tym, ze ktos po prostu duza czesc swojego zycia ciezko pracowal, zeby to osiagnac i dla niego na pierwszym miejscu bylo zapewnienie dobrobytu sobie i rodzinie. > Po tym prostym twierdzeniu amerykanskim widac ze :kazdemu wedlug pracy". > A ci ktorzy sa madrzejsi maja lepsza prace i lepsze pieniadze. Madrzejsi.. widzisz.. wcale nie. Po prostu w bogatych krajach takie rzeczy sa o niebo tansze w porownaniu do zarobkow, niz np. w Polsce. Dalej twierdze, ze u nas ludzie madrzejsi zarabiaja mniej niz w USA zwykli robotnicy, urzednicy - i oni maja byc madrzejsi np. od polskiego profesora? > Oczywiscie duzo ludzi w Stanach zasuwa po 12 godz dziennie 6 dni w tyg. To juz zalezy od kultury przedsiebiorstwa i pracy. > Ale jesli chce sie udowodnic ze jest sie lepszym od Japoncow i Chinczykow to > innego wyjscia nie ma. Jesli sie czuje taka potrzebe. > Ze bogatsi maja lepsza przyszlosc-zawsze tak bylo i pozostanie. O to prawda - jak juz sie wczesniej zgodzilismy maja wieksze mozliwosci. > Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat przed UJOTEM,ale kilkaset > lat po Sorbomie. Raptem 194 lata. Ale nie zapominajmy ze w Czechach chrzest przyjeto 135 lat wczesniej niz w Polsce, a we Francji 470. Czyli postep jest. Teraz moze jestemy juz jakies 20-25 lat za Francja, a za Czechami moze kilka (albo tuz, tuz) > My przez kilkaset lat nie mozemy dogonic Czechow,a Czesi Francuzow. Ale roznice sie zmniejszaja. > To ze mlodzi ludzie po dobrych studia w Polsce sa na porownywalnym poziomie z > magistrami z zachodu ,to miedzy innymi fakt ze mgr w Polsce ma 23-24 lata a mgr > w Stanach 21-22 lata. Na porownywalnym? Zalezy w czym. Po magistrze to jednak uwazam ze w USA wie sie wiecej, jak sobie w zyciu poradzic. > I to by bylo na dzisiaj. > Fizyk-zainteresowalismy Belke,to moze dopiszesz sie do tematu: > Gospodarka podparta Belka wypaczona w kierunku Balcra". E ja sie nie dopisze. A wrecz przeciwnie. Balcerowicz nie wypaczyl gospodarki. Wypaczyli ja inni. Chyba ze za wypaczenie uznamy stan odbiegajacy od normy, to to bedzie prawda. Bo u nas norma w gospodarce bylo, jest i jeszcze bedzie jakis czas male bagno. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: *.tsl.uu.se 23.08.01, 11:26 Gość portalu: azra napisał(a): > > W Stanach do szkoly jak wiecie zaczyna sie chodzic w wieku 4 lat. > > 5cio latki umieja pisac i czytac. > Dla odmiany powiem ze ponoc tez juz pisalem i czytalem w wieku 5 lat, a Nie chwalac sie, moja cora ma 3.5 i juz zna i umie pisac wiekszosc literek. Tylko z pisaniem S ma klopot. Wychodzi jej cos blizej Z. > > Amerykanin w wieku 17 lat idzie na studia, Polak w wieku 19 lat. > > Czy chcialbys AZRA tego samego wymagac od 17 latka co od 19 latka? Nie wydaje sie, zeby Amerykanie byli lepiej wyedukowani od europejczykow w sensie wiedzy lub nawet umiejetnosci. Ich podstawowa wartosc, to energia , twardosc , pracowitosc - inteligencja emocjonalna. Tego nam brakuje. No i tego, ze tam za umiejetnosci i kompetencje sie placi - u nas wrecz przeciwnie :(. Poza tym, zaleta edukacji amerykanskiej jest jej rozpietosc - mozesz dostac tam najlepsza edukacje na swiecie, jesli jestes ja w stanie zaabsorobowac. U nas wszystko jest bardzo usrednione. > Wiem, ale teraz moze porownajmy co innego. Np. wiek pierwszego > stosunku. Mnie bardziej interesuje wiek ostatniego :). > > Z inna cywilizacja mamy do czynienia. > > Anna -ilosc pieniedzy nie jest proporcjonalna do wiedzy i inteligencji. > > To jest twierdzenie twoje i raczej czysto polskie i charakterystyczne > > rowniez dla innych krajow biednych. Jest to niestety twierdzenie w Posce zbyt czesto prawdziwe. Zgadzam sie Azraelem. > > Ze bogatsi maja lepsza przyszlosc-zawsze tak bylo i pozostanie. > O to prawda - jak juz sie wczesniej zgodzilismy maja wieksze mozliwosci. > > > Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat przed UJOTEM,ale >> > > kilkaset lat po Sorbomie. A kiedy powstal Harvard? :). > juz jakies 20-25 lat za Francja, a za Czechami moze kilka (albo tuz, tuz) > > > My przez kilkaset lat nie mozemy dogonic Czechow,a Czesi Francuzow. > Ale roznice sie zmniejszaja. Bo my chcemy tylko dogonic, a powinnismy sprobowac przegonic. Albo wziac udzial w zupelnie innym wyscigu. Tzn. zrobic cos naprawde oryginalnego, wyjsc poza koleiny. > > > To ze mlodzi ludzie po dobrych studia w Polsce sa na porownywalnym > > >poziomie z magistrami z zachodu ,to miedzy innymi fakt ze mgr w Polsce > > >ma 23-24 lata a mgr w Stanach 21-22 lata. Nie przesadzajmy. Od Amerykanow nie rozni nas poziom wyksztalcenia, tylko podejscie do zycia. I inne reguly gry. U nich nie ma innej drogi niz wlasna praca i innego wyjscia niz sukces. U nas natomiast. - mozesz harowac i byc o klase lepszy, a awansuje lub dostanie prace i tak krewny szefa. Tego akurat powinnismy sie nauczyc od braci Amerykanow. Na razie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Czy Marek Belka zna sie na ekonomii? IP: 213.38.92.* 23.08.01, 13:35 Gość portalu: Fizyk napisał(a): > Nie chwalac sie, moja cora ma 3.5 i juz zna i umie pisac > wiekszosc literek. > Tylko z pisaniem S ma klopot. Wychodzi jej cos blizej Z. Niezle :) Zmyslna cora :) > Nie wydaje sie, zeby Amerykanie byli lepiej wyedukowani > od europejczykow > w sensie wiedzy lub nawet umiejetnosci. Ich podstawowa > wartosc, > to energia , twardosc , pracowitosc - inteligencja > emocjonalna. > Tego nam brakuje. No i tego, ze tam za umiejetnosci i > kompetencje sie > placi - u nas wrecz przeciwnie :(. Poza tym, zaleta > edukacji amerykanskiej > jest jej rozpietosc - mozesz dostac tam najlepsza > edukacje na swiecie, > jesli jestes ja w stanie zaabsorobowac. U nas wszystko > jest bardzo > usrednione. Ooo.. wlasnie chcialbym to umiec tak wyrazic :) Zgadzam sie z Toba. Milo widziec swoje mysli ubrane w slowa. > > Wiem, ale teraz moze porownajmy co innego. Np. wiek > pierwszego > > stosunku. > Mnie bardziej interesuje wiek ostatniego :). Oby jak najpozniej :) > Zgadzam sie Azraelem. Oo.. jestem zachwycony :) Pierwszy, ktory moje zdrobnienie rozszyfrowal :) > > > Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat > przed UJOTEM,ale >> > > > kilkaset lat po Sorbomie. > > A kiedy powstal Harvard? > :) 1636 - widzisz Macieju - nie data powstania stanowi o jakosci ;) > Bo my chcemy tylko dogonic, a powinnismy sprobowac > przegonic. > Albo wziac udzial w zupelnie innym wyscigu. > Tzn. zrobic cos naprawde oryginalnego, wyjsc poza > koleiny. Byle zrobic cos oryginalnego na plus a nie na minus. Bylo by naprawde milo. > Nie przesadzajmy. Od Amerykanow nie rozni nas poziom > wyksztalcenia, > tylko podejscie do zycia. I inne reguly gry. No prawda. Mniej wiecej. Bardziej wiecej :) > U nich nie ma innej drogi niz wlasna praca i innego > wyjscia niz sukces. U nas natomiast. - mozesz harowac i > byc o klase lepszy, > a awansuje lub dostanie prace i tak krewny szefa. > Tego akurat powinnismy sie nauczyc od braci Amerykanow. Zgadzam sie. Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Do Macieja i Azraela IP: 194.128.169.* 23.08.01, 17:03 Gość portalu: azra napisał(a): > Gość portalu: Fizyk napisał(a): > > > Nie chwalac sie, moja cora ma 3.5 i juz zna i umie pisac > > wiekszosc literek. > > Tylko z pisaniem S ma klopot. Wychodzi jej cos blizej Z. > Niezle :) Zmyslna cora :) > > > Nie wydaje sie, zeby Amerykanie byli lepiej wyedukowani > > od europejczykow > > w sensie wiedzy lub nawet umiejetnosci. Ich podstawowa > > wartosc, > > to energia , twardosc , pracowitosc - inteligencja > > emocjonalna. > > Tego nam brakuje. No i tego, ze tam za umiejetnosci i > > kompetencje sie > > placi - u nas wrecz przeciwnie :(. Poza tym, zaleta > > edukacji amerykanskiej > > jest jej rozpietosc - mozesz dostac tam najlepsza > > edukacje na swiecie, > > jesli jestes ja w stanie zaabsorobowac. U nas wszystko > > jest bardzo > > usrednione. > > Ooo.. wlasnie chcialbym to umiec tak wyrazic :) Zgadzam sie z Toba. > Milo widziec swoje mysli ubrane w slowa. > > > Wiem, ale teraz moze porownajmy co innego. Np. wiek > > pierwszego > > > stosunku. > > Mnie bardziej interesuje wiek ostatniego :). > > Oby jak najpozniej :) > > > > Zgadzam sie Azraelem. > > Oo.. jestem zachwycony :) Pierwszy, ktory moje zdrobnienie rozszyfrowal :) > > > > > Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat > > przed UJOTEM,ale >> > > > > kilkaset lat po Sorbomie. > > > > A kiedy powstal Harvard? > > :) > > 1636 - widzisz Macieju - nie data powstania stanowi o jakosci ;) > > > > Bo my chcemy tylko dogonic, a powinnismy sprobowac > > przegonic. > > Albo wziac udzial w zupelnie innym wyscigu. > > Tzn. zrobic cos naprawde oryginalnego, wyjsc poza > > koleiny. > > Byle zrobic cos oryginalnego na plus a nie na minus. Bylo by naprawde milo. > > > Nie przesadzajmy. Od Amerykanow nie rozni nas poziom > > wyksztalcenia, > > tylko podejscie do zycia. I inne reguly gry. > > No prawda. Mniej wiecej. Bardziej wiecej :) > > > U nich nie ma innej drogi niz wlasna praca i innego > > wyjscia niz sukces. U nas natomiast. - mozesz harowac i > > byc o klase lepszy, > > a awansuje lub dostanie prace i tak krewny szefa. > > Tego akurat powinnismy sie nauczyc od braci Amerykanow. > > Zgadzam sie. > > Pozdrawiam Panowie, przelecieliscie Panowie po ogromnej sferze tematow zarowno bardzo praktycznych jak i ze sfery normatywnej. Jesli chodzi o system anglo-saski i polski szkolnictwa A. na poziomie podstawowym i czesciowo srednim to: anglo-saski polski Zalety 1. rozwija samodzielnosc 1. rozwija umiejetnosci i wiedze 2. pokrywa maksimum tematow 2. wchodzi w tematy selektywnie 3. rozwija zainteresowania 3. szkoli metode nauki Wady 1. ''wiemy wszystko i nic'' 1. ''o tym nie uczyli'' 2. brak dyscypliny i metody 2. zabija kreatywnosc i zdolnych Podczas edukacji szczebla wyzszego dochodzi do zmiany: polscy studenci: ucza sie jak byc kreatywnym i zyc studjujac anglosascy studenci: ucza sie byc zdyscyplinowani i koncentruja wysilki na zainteresowaniach jesli ktorys z panow ma krysztalowa kule i powie mi czy cywilizacja bedzie dazyla do specjalizacji tak jak teraz czy tez dojdzie do fazy generalizacji (tak jak juz to bylo kilka razy w historii) to powiem ktory system edukacji jest lepszy -tyle jesli chodzi o bardziej normatywne podejscie. Praktycznie wspolczesna cywilizacja (glownie techniczna) daje przewage specjalistom. Kazdy z panow rozumie, ktory system daje preferencje. Ale rzecz ciekawa: Niektore uniwersytety IVY Lique stosuja na niektorych departamentach metode perypatetycka (generalizacja wiedzy ale uzywajac niemal arystotelejskiej metody dzisiaj zwanej ''case study''). To prowadzi nas do wnioskow co do tego jakiego rodzaju spoleczenstwo chcemy miec i jak chcemy znalesc sie w czolowce (musimy wybrac co uwazamy za czolowke) i dostosowac edukacje. Panowie - kazdy system ma swoje wady i zalety - moze dobrze by bylo prowadzic dwa systemy? Pozdrowienia, Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Do Macieja i Azraela IP: 194.128.169.* 23.08.01, 17:05 Gość portalu: azra napisał(a): > Gość portalu: Fizyk napisał(a): > > > Nie chwalac sie, moja cora ma 3.5 i juz zna i umie pisac > > wiekszosc literek. > > Tylko z pisaniem S ma klopot. Wychodzi jej cos blizej Z. > Niezle :) Zmyslna cora :) > > > Nie wydaje sie, zeby Amerykanie byli lepiej wyedukowani > > od europejczykow > > w sensie wiedzy lub nawet umiejetnosci. Ich podstawowa > > wartosc, > > to energia , twardosc , pracowitosc - inteligencja > > emocjonalna. > > Tego nam brakuje. No i tego, ze tam za umiejetnosci i > > kompetencje sie > > placi - u nas wrecz przeciwnie :(. Poza tym, zaleta > > edukacji amerykanskiej > > jest jej rozpietosc - mozesz dostac tam najlepsza > > edukacje na swiecie, > > jesli jestes ja w stanie zaabsorobowac. U nas wszystko > > jest bardzo > > usrednione. > > Ooo.. wlasnie chcialbym to umiec tak wyrazic :) Zgadzam sie z Toba. > Milo widziec swoje mysli ubrane w slowa. > > > Wiem, ale teraz moze porownajmy co innego. Np. wiek > > pierwszego > > > stosunku. > > Mnie bardziej interesuje wiek ostatniego :). > > Oby jak najpozniej :) > > > > Zgadzam sie Azraelem. > > Oo.. jestem zachwycony :) Pierwszy, ktory moje zdrobnienie rozszyfrowal :) > > > > > Uniwersytet Karola w Pradze powstal kilkanascie lat > > przed UJOTEM,ale >> > > > > kilkaset lat po Sorbomie. > > > > A kiedy powstal Harvard? > > :) > > 1636 - widzisz Macieju - nie data powstania stanowi o jakosci ;) > > > > Bo my chcemy tylko dogonic, a powinnismy sprobowac > > przegonic. > > Albo wziac udzial w zupelnie innym wyscigu. > > Tzn. zrobic cos naprawde oryginalnego, wyjsc poza > > koleiny. > > Byle zrobic cos oryginalnego na plus a nie na minus. Bylo by naprawde milo. > > > Nie przesadzajmy. Od Amerykanow nie rozni nas poziom > > wyksztalcenia, > > tylko podejscie do zycia. I inne reguly gry. > > No prawda. Mniej wiecej. Bardziej wiecej :) > > > U nich nie ma innej drogi niz wlasna praca i innego > > wyjscia niz sukces. U nas natomiast. - mozesz harowac i > > byc o klase lepszy, > > a awansuje lub dostanie prace i tak krewny szefa. > > Tego akurat powinnismy sie nauczyc od braci Amerykanow. > > Zgadzam sie. > > Pozdrawiam Panowie, przelecieliscie Panowie po ogromnej sferze tematow zarowno bardzo praktycznych jak i ze sfery normatywnej. Jesli chodzi o system anglo-saski i polski szkolnictwa A. na poziomie podstawowym i czesciowo srednim to: anglo-saski polski Zalety 1. rozwija samodzielnosc 1. rozwija umiejetnosci i wiedze 2. pokrywa maksimum tematow 2. wchodzi w tematy selektywnie 3. rozwija zainteresowania 3. szkoli metode nauki Wady 1. ''wiemy wszystko i nic'' 1. ''o tym nie uczyli'' 2. brak dyscypliny i metody 2. zabija kreatywnosc i zdolnych Podczas edukacji szczebla wyzszego dochodzi do zmiany: polscy studenci: ucza sie jak byc kreatywnym i zyc studjujac anglosascy studenci: ucza sie byc zdyscyplinowani i koncentruja wysilki na zainteresowaniach jesli ktorys z panow ma krysztalowa kule i powie mi czy cywilizacja bedzie dazyla do specjalizacji tak jak teraz czy tez dojdzie do fazy generalizacji (tak jak juz to bylo kilka razy w historii) to powiem ktory system edukacji jest lepszy -tyle jesli chodzi o bardziej normatywne podejscie. Praktycznie wspolczesna cywilizacja (glownie techniczna) daje przewage specjalistom. Kazdy z panow rozumie, ktory system daje preferencje. Ale rzecz ciekawa: Niektore uniwersytety IVY Lique stosuja na niektorych departamentach metode perypatetycka (generalizacja wiedzy ale uzywajac niemal arystotelejskiej metody dzisiaj zwanej ''case study''). To prowadzi nas do wnioskow co do tego jakiego rodzaju spoleczenstwo chcemy miec i jak chcemy znalesc sie w czolowce (musimy wybrac co uwazamy za czolowke) i dostosowac edukacje. Panowie - kazdy system ma swoje wady i zalety - moze dobrze by bylo prowadzic dwa systemy? Pozdrowienia, Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Do Jasia IP: 213.38.92.* 23.08.01, 17:55 Gość portalu: Jasio napisał(a): > > Panowie, > > przelecieliscie Panowie po ogromnej sferze tematow zarowno bardzo praktycznych > jak i ze sfery normatywnej. > > Jesli chodzi o system anglo-saski i polski szkolnictwa > > A. na poziomie podstawowym i czesciowo srednim to: > > anglo-saski polski > Zalety > 1. rozwija samodzielnosc 1. rozwija umiejetnosci i wied > ze > 2. pokrywa maksimum tematow 2. wchodzi w tematy selektywni > e > 3. rozwija zainteresowania 3. szkoli metode nauki > > Wady > 1. ''''wiemy wszystko i nic'''' 1. ''''o tym nie uczyli'''' > 2. brak dyscypliny i metody 2. zabija kreatywnosc i zdolny > ch Niestety krotko, bo nie mam wiele czasu. Chodzi mi o punkt drugi zalet - pisze Pan, ze model anglo-saski pokrywa maksimum tematow, a polski wchodzi w tematy selekwtynie. Nie wiem jak w modelu angielsko-saskim, ale ja w liceum mialem bardzo szeroki wachlarz tematow podejmowanych na lekacjagh. Wg mnie jedna z glownych cech polskiej szkoly sredniej (nie wiem czy to zaleta czy wada - jak Pan dobrze zauwaza, wszystko to zalezy) - jest wlasnie jest ogolnosc i bardzo szeroki zakres wiedzy przekazywanej uzcniom, bez wglebiania sie w dokladne szczegoly. Chodz jakby sie tak zastanowic, to (przynajmniej w mojej szkole) bylo i bardzo szeroko i dosyc szczegolowo. Hm.. zastanawiajace.. Ale wydaje mi sie jednak ze w polskich szkolach ogolnoksztalcacych, wiekszy nacisk polozony jest na pokazanie szerokiego spektrum tematycznego, a nie jego selektywne drazenie. Chodz moge sie mylic... ale tak wynika z mojego doswiadczenia. Natomiast jesli chodzi o wady, to tego nie uczyli jest ciagle bardzo czesto stosowana wymowka, nie tylko wsrod uczniow, ale tez, co przykre, wsrod studentow. I to wlasnie systemowi szkolncitwa wyzszego przypisalbym wyzszy stopien zabijania kreatywnosci wsrod studentow niz szkolnictwu sredniemu. Wlasnie zauwazylem, ze napisal Pan powyzsze uwagio szkolach podstawowych i _czesciowowo_ srednich. Wiec przepraszam za powyzsze uwagi, bo staja sie one malo aktualne. Wracajac jeszcze do szkol podstawowych, to tu nie bede sie wypowiadal, bo niestety nie wiem. Przestalem sie tym interesowac, odkad jedna skonczylem - przyczyna prosta - pozostale dwa szczeble mnie bardzo zajmowaly i zajmuja do dzis :) > Podczas edukacji szczebla wyzszego dochodzi do zmiany: > > polscy studenci: ucza sie jak byc kreatywnym i zyc studjujac > anglosascy studenci: ucza sie byc zdyscyplinowani i koncentruja wysilki na > > zainteresowaniach WLasnie, jesli chodzi o kreatywnosc na studiach wyzszych, to ze swojego doswiadczenia wydaje mi sie ze wcale nie ucza kreatywnosci. Ale to tylko moje spostrzezenie. > jesli ktorys z panow ma krysztalowa kule i powie mi czy cywilizacja bedzie dazy > la > do specjalizacji tak jak teraz czy tez dojdzie do fazy generalizacji (tak jak j > uz > to bylo kilka razy w historii) to powiem ktory system edukacji jest lepszy -tyl > e > jesli chodzi o bardziej normatywne podejscie. > > Praktycznie wspolczesna cywilizacja (glownie techniczna) daje przewage > specjalistom. Kazdy z panow rozumie, ktory system daje preferencje. Ale rzecz > ciekawa: Niektore uniwersytety IVY Lique stosuja na niektorych departamentach > metode perypatetycka (generalizacja wiedzy ale uzywajac niemal arystotelejskiej > metody dzisiaj zwanej ''''case study''''). > > To prowadzi nas do wnioskow co do tego jakiego rodzaju spoleczenstwo chcemy mie > c > i jak chcemy znalesc sie w czolowce (musimy wybrac co uwazamy za czolowke) i > dostosowac edukacje. Panowie - kazdy system ma swoje wady i zalety - moze dobrz > e > by bylo prowadzic dwa systemy? Tu jednak musze przyznac Panu racje. Bardzo dobrze Pan to zauwazyl. Trudno przyznac jaki typ szkolnictwa jest lepszy - wszystko zalezy od rozwoju spoleczenstwa oraz zmian w rynku pracy. Poki co, ciezko powiedziec, ktory typ ludzi - "generalistow", czy specjalistow jest bardziej ceniony - potrzeba wszystkich - w zaleznosci od pracy. Ale to tylko jesli chodzi o rozwazania teoretyczne. Wydaje mi sie (to tylko moja opinia) ze jednak w USA latwiej niz w Polsce (jesli chodzi o wartosc merytoryczna) uzyskac dobre wyksztalcenie, zarowno w jednym i w drugim typie. Przy czym chcialbym zauwazyc, ze nie twierdze iz lepsze, tylko ze latwiej... Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: azra Re: Do kogos... IP: 213.38.92.* 23.08.01, 17:56 Male post scriptum jeszcze.. Mimo wszystko wole swoje zdrobnienie... nie brzmi tak ...hm.. wyszukanie? ;) Pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Fizyk Re: Do Macieja i Azraela IP: *.tsl.uu.se 24.08.01, 14:58 Jasiu, tak madrze zamacic potrafisz tylko Ty.:) > anglo-saski polski > Zalety > 1. rozwija samodzielnosc 1. rozwija umiejetnosci i wiedze > 2. pokrywa maksimum tematow 2. wchodzi w tema selektywni > 3. rozwija zainteresowania 3. szkoli metode nauki > Nie zgadzam sie. Polski nie daje umiejetnosci. Nie szkoli metody nauki. Wlasciwie daje glownie wiedze i zle nawyki (jestes karany za wyniki lepsze od sredniej przez kolegow, nagradzany za oszustwa i premiowany za biernosc). Do tego brak wzorcow meskich - feminizacja zawodu oraz profesjonalizmu (selekcja negatywna). > Wady > 1. ''''wiemy wszystko i nic'''' 1. ''''o tym nie uczyli'''' > 2. brak dyscypliny i metody 2. zabija kreatywnosc i zdolnych Ta ostania wada jest absolutnie krytyczna. > > Podczas edukacji szczebla wyzszego dochodzi do zmiany: > > polscy studenci: ucza sie jak byc kreatywnym i ha, ha, ha, kiedy ostanio studiowales? > zyc studjujac > anglosascy studenci: ucza sie byc zdyscyplinowani i koncentruja wysilki na > zainteresowaniach moze nie wiem. > > jesli ktorys z panow ma krysztalowa kule i powie mi czy cywilizacja bedzie dazy > la > do specjalizacji tak jak teraz czy tez dojdzie do fazy generalizacji (tak jak j > uz > to bylo kilka razy w historii) to powiem ktory system edukacji jest lepszy -tyl > e > jesli chodzi o bardziej normatywne podejscie. > Tus namacil ponad miare. W Polsce system edukacyjny jest obiektywnie ZLY. Zwlaszcza szkolnictwo srednie. Powody jak wyzej. To nie ma nic wspolnego z przyszloscia cywilizacji, tylko z propagacja zlych wzorcow i zabijaniem inicjatywy jednostek. W USA przynajmniej nie przeszkadzaja i to jest chyba madre. A jesli bysmy juz porownywali system francuski z amerykanskim (bo raczej o francuskim pisales, prawda?) to rzeczywiscie obydwa niezle dzialaja i nie ma potrzeby ich zmieniac. W amerykanskim podoba mi sie, ze najpierw sie buduje osobowosc, a potem na tej bazie wiedze i umiejetnosci. We francuskim - ze sredni poziom jest wyzszy i spoleczenstwo jest w sumie znacznie ciekawsze (juz po szkole sredniej masz szerokie horyzonty). > Praktycznie wspolczesna cywilizacja (glownie techniczna) daje przewage > specjalistom. Nie zgadzam sie. Za mala elastycznosc w stosunku do potrzeb rynku. >Kazdy z panow rozumie, ktory system daje preferencje. Ale >rzecz ciekawa: Niektore uniwersytety IVY Lique stosuja na niektorych > departamentach metode perypatetycka (generalizacja wiedzy ale uzywajac >niemal arystotelejskiej metody dzisiaj zwanej ''''case study''''). > To znakomite dla elit. Elastycznosc. > To prowadzi nas do wnioskow co do tego jakiego rodzaju spoleczenstwo >chcemy mie c > i jak chcemy znalesc sie w czolowce (musimy wybrac co uwazamy za czolowke) i > dostosowac edukacje. Panowie - kazdy system ma swoje wady i zalety - moze dobrz > e > by bylo prowadzic dwa systemy? > Jasiu! Szczegol!!! Gdzie Szczegol?! Najpierw trzeba to zrobic dobrze!!! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mystique Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 23.08.01, 13:42 Silna złotówka? To przede wszystkim dobrze dla polskich importerów, którzy o wiele taniej mogą sprowadzać towary zagraniczne. Nasi eksporterzy mogą ponarzekać na siłę naszej waluty, ponieważ zapłatę za swoje towary otrzymują głównie w dolarach i markach, więc muszą sprzedawać taniej. Wydaje mi się jednak, iż dla przysłowiowego Kowalskiego ten problem nie jest aż tak istotny, z jednym wyjątkiem : opłaca mu się brać kredyty w walutach zagranicznych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re:silna zlotowka-dobre szkoly IP: *.proxy.aol.com 25.08.01, 09:56 Azra-miales 5 lat jak zaczales pisac a corka Fizyka 3,5 roku. I to jest roznica pokolenia-dlatego szkolnictwo w Polsce tez powinno byc od 4 lat by corka fizyka nie tracila czasu. Azra piszesz o jezyku polskim ,ortografi,ilosc liter w alfabecie, a mnie chodzilo o ilosc slow w slowniku polskim a w slowniku amerykanskim ktorym ludzie posluguja sie na codzien. W Stanach po kilku zdaniach rozmowy mozesz powiedziec jakie ma facet wyksztalcenie i ile zarabia. Jezyk amerykanski jest tak bogaty,ze niemal kazdy mowi inaczej. Jesli np w j.polskim mozesz sie dobrze porozumiec znajac 10 tys slow, to juz w amerykanskim musisz znac ok 50 tys slow. Wiekszosc wynalazkow w ciagu ostatnich 50 lat powstala w Stanach i wiekszosc nowych wyrazow tez i stad sa tlumaczone albo i nie na inne jezyki. Prawidlowa umiejetnosc poslugiwania sie jezykiem ,to jest bardzo ciezki wysilek logiczny. Dlatego polscy maturzysci sa lepsi ze scislych a amerykanscy z Szekspira. Na temat ciezkiej pracy by zapewnic byt sobie i rodzinie, te 12 godz 6 dni- to nie jest kultura przedsiebiorstwa i pracy: tu nie ma innej drogi i innego wyjscia jak sukces-jak to fizyk napisal. Tu rat race jest do tego stopnia wyzylowany-ze Polacy to luzacy. Tu musi byc energia ,twardosc i pracowitosc-bo nie ma innego wyjscia. Pamietasz jak dalem za przyklad L.Armstronga,ktory wygral Tour de FRANCE -tu jak sie juz do czegos bierzesz -to juz lepiej zebys byl pierwszy,bo tu drugiego a nie ostatniego gryza psy. AZRA-najwieksze nieporozumienie to ze nie Balcerowicz wypaczyl gospodarke, tylko ze poglady Belki sa wypaczone w strone filozofii Balcerowicza. Ja juz pisalem ze uwazam Balcerowicza za dobrego ekonomiste-mimo ze wyksztalcenie zdobyl za komuny. Gospodarka podparta Belka.A Belka wypaczony w kierunku Balcerowicza. azra -wydaje mnie sie ze jestes za mlody na rat race i jeszcze tego nie czujesz ale jak bedziesz mial zone ,dzieci to nie bedziesz mial wyjscia wtedy lepiej i szybciej zrozumiesz materialistyczne podejscie do zycia-moje i fizyka. Nie musi byc miedzy wami duzej roznicy wieku np 5 lat tylko. W Polsce studia nie przygotowuja do zycia,a w Stanach -tak. Fizyk sie upiera ze wyksztalcenie w Stanach nie jest lepsze niz w Polsce. Ty jestes lepiej wyksztalcony niz wiekszosc Amerykanow,ale mielismy mowic o poziomie przecietnego Polaka i Amerykanina-a tu ja upieram sie przy swoim. A propos-moja corka Monika ma 4,5 roku. Piszeszz fizyk ze karani sa ludzie za wyniki lepsze od srednich,premiowani za biernosc i nagradzani za oszustwa. To tak sie poczulem jakbym nigdy z Polski nie Wyjezdzal. A myslalem ze to padlo razem z komuna. Jak 50% ludzi glosuje na lewice-no wiec chca byc zrownani. Jasio-ze w Stanach jest dyscyplina i koncentracja wysilkow na zainteresowaniach- sam bym tego lepiej nie napisal. Ta strona sie bardzo ciezko otwiera,wiec moze nastepny piszacy zacznie nowy temat: SILNA ZLOTOWKA II. lub cos takiego. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: wojtek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 194.181.74.* 27.09.01, 11:47 I bardzo dobrze! Ale nie rozumię dlaczego nasi "kochani" "nafciarze" są tak pazerni gdy ropa staniała o około 1/5, a dolar jest też słabszy. Pozdrawiam. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 30.09.01, 05:44 Popatrz jak RPP pracuje usilnie by wzmocnic zlotowke-a tym samym oslabic rozwoj gospodarczy. Oni sobie wszyscy upatrzyli juz posadki w EU i teraz dusza inflacje do wymagan EU,zamiast dbac o rozwoj gosp kraju. Na pierwszym semestrze ekonomii ucza ze obnizanie inflacji powoduje obnizenie wzrostu gospodarczego. Po co komu ten 20% przyrost oscczednosci-przeciez te pieniadze leza i nic nie robia,a powinny pobudzac gospodarke do rozwoju. Mam nadzeje ze nowy rzad i Sejm rozgonia ta RPP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 01.10.01, 19:36 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > Popatrz jak RPP pracuje usilnie by wzmocnic zlotowke-a tym samym oslabic rozwoj > gospodarczy. > Oni sobie wszyscy upatrzyli juz posadki w EU i teraz dusza inflacje do wymagan > EU,zamiast dbac o rozwoj gosp kraju. > Na pierwszym semestrze ekonomii ucza ze obnizanie inflacji powoduje obnizenie > wzrostu gospodarczego. > Po co komu ten 20% przyrost oscczednosci-przeciez te pieniadze leza i nic nie > robia,a powinny pobudzac gospodarke do rozwoju. > Mam nadzeje ze nowy rzad i Sejm rozgonia ta RPP. Maciej to nie jest taki prosty szablon jak Ty to opisujesz.Nie wiem ile masz lat ale ja przeżyłem okres panowania gospodarki z dużą inflacją.Naprawdę nic ciekawego,a o pobudzeniu gospodarki można tylko mówić w bardzo krótkim okresie czasu potem to już tylko puste półki.Człowiek z błagalnym wzrokiem gania od sklepu do sklepu pozbyć się pieniędzy bo widzi ich szybko spadającą wartość.Pamiętasz bo ja bardzo dobrze i bajki o dobroczynnych skutkach druku pieniędzy już mnie nie ruszają.Zastanawiam się tylko czy każde następne pokolenie musi to przeżywać od nowa.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 02.10.01, 06:51 Obnizanie stop % to nie druk pieniedzy. Oczywiscie ze pamietam wysoka inflacje w Polsce. Ta sama sytuacja nie powtarza sie dwa razy,ludzie sa teraz madrzejsi i nauczyli sie za pierwszym razem. Greenspan w USA obniza stopy % i nie boi sie inflacji,to samo dzieje sie w EU, i w Japonii stopa % jest 0,1% i juz nie ma gdzie isc. Nie ma sie czumu bac tego co bylo,bo to sie juz nie powtorzy. Zauwaz jacy bysmy wszyscy byli madrzy,gdyby historia sie powtarzala-dlatego sie nie powtarza. W Argentynie w 1996 zduszono inflacje do zera,i zaraz potem przyszedl kryzys. No wiec nie bojmy sie tego co bylo bo nigdy nie posuniemy sie do przodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 02.10.01, 08:25 Obniżka stóp powoduje mniejsze oszczędzanie i większy popyt który nakręca produkcję i import.Zwiększony import powoduje wzrost cen walut.Wzrost cen walut powoduje wzrost cen wyrobów,paliw itp.Wzrost cen wytwarza nacisk na wzrost płac i w tym momencie zaczyna brakować pieniędzy.Powstaje problem-drukować czy przykręcić śrubę?Ekonomiści powiedzą-przykręcamy,politycy zaś mówią tak żeby przypodobać się wyborcom. Porównywanie Polski do USA ,UE cy Japonii nie ma najmniejszego sensu-wie to każdy kto choć trochę interesuje się ekonomią. Co do nauk z przeszłości:nauczyli się starsi-młodzi jeszcze nie bo nie mieli możliwości,a jak wiemy z reguły pamięta się najlepiej to co się samemu odczuła na własnej skórze. Historia zaś nauczyła głównie jednego,że jeszcze nikogo i niczego nie nauczyła.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 02.10.01, 18:28 Wydaje mi się , że to raczej MACIEJ ma rację uważając , że stopy procentowe powinny być obniżone a pieniądz osłabiony. My w Polsce ucząc się tzw. Wielkim Kryzysie lat 30. dowiemy się , że Polska przeżywała ten kryzys silniej niż inne kraje ( tutaj zwala się winę na kryzys rolny , przeludnienie na wsi , uzależnienie od kapitału zagranicznego itd.) ale był w tym całym kryzysie jeden jasny punkt : silny i stabilny złoty polski. Tak nas uczą i wbijają nam to głowy zarówno w liceum jak i na studiach. Tymczasem to ten silny złoty polski i wysokie stopy procentowe były główną przyczyną tego że kryzys lat 30. przebiegał najsilniej w świecie. I tak np. Francja i Wielka Brytania w 1931 roku zdewaluowały de facto swe waluty o 40-60% odchodząc od przedkryzysowego parytetu złota.Spadki produkcji wyniosły tam 12-24% a PKB znacznie mniej ( ok.10%). Polska i Niemcy chcąc mieć silne waluty nie podjęły takich kroków ( być może spowodowało to traumatyczne doświadczenie hiperinflacji lat 1922-23 , gdzie w Niemczech ceny potrafiły wzrosnąć 30-krotnie w ciągu miesiąca ) i nie tylko nie zdewaluaowały swych walut ale wręcz je umocniły w stosunku do innych. Efekt : ogromny kryzys , deflacja i spadek produkcji sięgający 50% i wielomilionowe bezrobocie. Stopy procentowe wynosiły we Francji i Anglii ok. 2% ( i to pomimo dewaluacji walut ) , w Niemczech 5% , a w Polsce 7,5%. Argentyna także przeszła okres hiperinflacji i ceni sobie stabilny pieniądz. Ale to nastawienie psychiczne spowodowało ,że nawet gdy zachodziła potrzeba podjęcia kroków celem osłabienia waluty nie zdecydowano się na to. Efekty wszyscy znają. Wydaje mi się , że w Polsce popełniamy ten sam błąd.Przy lekkiej dewaluacji waluty ( 10-20% ) lub inaczej mówiąc przy powrocie kursu złotego względem euro z roku 2000 i inflacji ok. 10% połowa problemów by się sama rozwiązała bez wstrząsów społecznych.Zamiast obniżać zarobki wystarczy ich nie podwyższać ( co każdy przyjmie z większą aprobatą ) , zamiast zwalniać ludzi wystarczy im nie podnosić zarobków , a zamiast dopłacać do eksportu można na nim zarabiać. Oczywiście restrukturyzacja zarówno finansów publicznych jak i przedsiębiorstw będzie przebiegać wolniej , ale jest chyba różnica między ostrym i długim kryzysem a łagodnym i nieco dłuższym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 02.10.01, 20:13 To w takim razie mam pytanie:kto ma większe pojęcie o ekonomii i procesach zachodzących w gospodarce RPP czy my.Możemy sobie tutaj lużno dyskutować ,ale wiedza jest chyba po stronie ekspertów. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 03.10.01, 06:21 Ciekawy temat poruszyles Rycho. Juz mnie to azra kiedys wytlumaczyl ze RPP nie jest od rozwoju gospodarczego Polski ale od utzymania inflacji na niskim poziomie,tj na takim jakie jest akceptowane w EU ,czyli 2,5-3%. RPP nie dostanie ani zlotego wiecej za swoja prace jesli by przyczynila sie do zwiekszenia zatrudnienia w Polsce-bo to do ich obowiazkow nie nalezy. Za to kazdy z panow z RPP moze liczyc na posadke w EU jesli odniosa sukces w zbijaniu inflacji do 3%. No wiec w Polsce RPP ma calkiem inne zadanie niz Fed Fundusze w Stanach. W Stanach kazdy kto zajmuje wysokie stanowisko jako pierwsze i najwazniejsze zadanie ma stworzenie maksymalnej ilosci miejsc pracy. POLITYKA USA TO TWORZENIE NOWYCH MIEJSC PRACY. Polityka RPP -to duszenie inflacji. Zauwaz Rycho ze teraz w USA Greenspan obnizyl stopy do 2,5%,czyli najnizej od 1962 roku i po raz pierwszy ponizej inflacji (2,7%). Takie cuda to sie ludziom po polskich szkolach ekonomicznych w pale nie mieszcza. A po co to Greenspan zrobil? Zeby uniknac kryzysu. Czy mu sie uda? Tak. Zastanow sie sam na spokojnie Rycho po co komu RPP jak masz bank centralny? Nowe posadki.Nic innego. Czy oni sa madrzejsi ode mnie? Za rok zobaczymy. Jesli w Stanach w 4kw nie bedzie kryzysu ,a w Polsce bedzie tzn ze ja mam racje. OK? Zreszta jak sa tacy madrzy-to dlaczego Polska rozwijala sie przez ostatnich 10 lat wolniej niz Stany? Przeciez slabiej rozwiniete kraje powinny sie szybciej rozwijac niz USA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 03.10.01, 09:35 Co do celów RPP-nie wypowiadam się.Dla mnie problem jest następujący:jak powinni postępować rządzący aby utrzymać rozwój i nie wywołać inflacji.Proste recepty na wzrost gospodarki i zmniejszenie bezrobocia jakoś do mnie nie trafiają.Nie wiem równierz czy recepty dobre dla USA są równie dobre dla Polski.Inny kraj ,inne miejsce ,inna gospodarka-można by tak wymieniać jeszcze długo.Nie mniej z przyjemnością czytam wszystkie głosy w tej dyskusji i może wzajemnie trochę się oświecimy.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 04.10.01, 07:36 To bardzo dobrze Rycho miec szacunek dla wladzy. Ale zaslaniasz sie troche rzadem i RPP. Ze to panowie wybrani do rzadzenia i powinni wiedziec lepiej od nas co robic. Dlaczego Chiny rozwijaja sie 8% rocznie od 10 juz lat a Polska np nie potrafi. Czyzbysmy byli glupsi od Chinczykow? Polska rozwija sie rowniez wolniej od USA-tego to juz nie moge zrozumiec. Pierwsze pytanie jakie sie tu nasuwa,to musi byc jakis powazny blad w tej sztuce rzadzenia w Polsce. Na sile chcemy sie podlaczyc do EU,ktory rozwija sie wolniej od USA,czyli to wyjscie wyraznie nie rokuje nam dobrych widokow na przyszlosc. Nasladowac trzeba najlepszych i najbogatszych. NAFTA wyraznie dala duzego kopa do przodu Meksykowi,ktory z poczatku tez obawial sie NAFTY. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 04.10.01, 08:51 Szacunek czy brak szacunku dla władzy nie ma tu żadnego znaczenia.Zastanawiamy się nad problemem silnej złotówki.Interesują mnie argumenty zarówna za jak i przeciw.Co do porównywania Polski z innymi krajami to jestem sceptykiem.Każdy kraj jest inny od pozostałych pod każdym niemal względem.Recepta zbowienna dla jednego może być śmiertelnym zagrożeniem dla drugiego.Moim zdaniem w dłuższym przedziale czasowym polityka silnego pieniądza jest korzystniejsza niż słaby pieniądz i wysoka inflacja.W obecnym stanie gospodarki Polski jedyną na to metodą są faktycznie stopy procentowe.W dłuższej perspektywie należy modernizować przemysł i ograniczać koszty produkcji.W przypadku słabej złotówki to nam się nie uda z tej prostej przyczyny że nikomu nie zależy na pozyskaniu słabego pieniądza.Słaby pieniądz ma tą włściwość że sam "wchodzi" bo każdy kto go posiada wie ,że jak go się od razu nie pozbędzie to potem coraz mniej za niego kupi.Producent z tego powodu nie jest absolutnie zainteresowany podnoszeniem jakości swoich wyrobów czy też wprowadzaniem nowych.Za komuny było to dokładnie przerobione.Ja osobiście też bym wolał być bliżej w układach gospodarcz z USA ,ale to chyba mało prawdopodobne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.proxy.aol.com 05.10.01, 09:07 Rycho-przeczytaj art:RCSS-wzrost gosp bedzie nizszy od prognoz rzadowych. RPP wysokimi stopami % powoduje hamowanie wzrostu gosp. Roznica moze byc nawet o 4 punkty % wzrostu doch nar. RPP prowadzi polityke mocnego pieniadza i slabego rozwoju gosp. Czym slabszy rozwoj gosp tym wieksze bezrobocie. Zloty w tej chwili jest przewartosciowany o ok 15% i przez to eksport jest nizszy,nie wiem o ile ale moze tez o 15%. Chyba zauwazyles ze Japonia ostatnio bardzo chce obnizyc wartosc jena by zwiekszyc eksport. Japonia juz 3 razy prosila o pomoc w obnizeniu swojej waluty kraje zach europejskie i raz USA. Tylko mnie nie odpowiadaj ze Polska to nie Japonia,bo to jest w kazdej twojej odpowiedzi. Dobra ekonomia jak wiesz jest tylko jedna. A wiekszosc krajow albo nasladuje albo popelnia bledy. Najpierw tworzysz mocna gospodarke i wtedy wszyscy sie zlatuja z calego swiata by kupowac twoj towar i twoje pieniadze. Masz wtedy inwestorow wiecej niz potrzeba i mozesz sobie wybierac do woli. A jak masz slaba gosp i mocny pieniadz to nikt nie dosc ze nie przyjdzie ale cie nawet nie zauwazy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho. Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 05.10.01, 11:46 Dobra ekonomia jest tylko jedna tak jak dobra medycyna jest tylko jedna.Dla ażdego kraju tak jak i dla różnych chorób są różne terapie.Nie będę Ci wypominać porównań z Japonią lub innymi krajami jeżeli ty tych porównań nie będziesz robił.Co do roli RPP to nie sądzę żeby oni widzieli mniej niż my to widzimy,a wiedza ich w tym zakresie jest napewno większa niż nasza.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Do Macieja i Rycha. IP: 194.128.169.* 05.10.01, 12:20 Macieju (troche sie juz znamy to mam nadzieje, ze nie ublize jesli bede z Toba na ty), Wydaje mi sie ze pytanie czy zlotowka jest silna jesli mocna/slaba jest postawieniem sprawy na glowie. Uwazam ze oboje macie racje (ty i Pan Rycho) sugerujac (implicite), ze bardziej chodzi o wzrost gospodarczy niz o sile zlotowki, ktora ma charakter wynikowy (tzn jest rezulatatem stanu gospordarki). Natomiast, jak wiesz Macieju roznimy sie jesli chodzi o nasze rozumienie stop procentowych. Ty rozumujesz nastepujaco (popraw mnie jesli sie myle): obnizajac stopy procentowe, obnizamy koszt kredytu a to zwieksza chec do inwestycji w gospodarce no i oczywiscie chec do wydawania pieniedzy. To z koleji powoduje nakrecenie gospodarki, ktora z koleji buduje nowy popyt i podaz. I jeszcze jedno: wyrazasz silny poglad, ze ten rodzaj reakcji na spowolnienie wzrostu gospodarczego jest zawsze pozadany (mam na mysli obnizenie stopy procentowej). Patrzac na to z twojej perspektywy roznimy sie w powyzszym jednym w zasadzie. Wedlug mnie NIE ZAWSZE obnizenie stop procentowych generuje wzrost gospodarczy. Co ciekawsze uzyje tu argumentu, ktory powinien w pewnym stopniu podpierac twoje stanowisko ze obnizenie stopy procentowej moze miec dobroczynne dzialanie dla gospodarki, ale tylko dlatego aby unaocznic ci bardziej warunki przy, ktorych twoje twierdzenie jest prawdziwe. Paradoksalnie, obnizenie stopy procentowej moze generowac wzrost gospodarczy i nie produkowac inflacji. Niesamowite? Ale mozliwe. Wszakze pod nastepujacymi warunkami. 1. ludzie chca kupowac rzeczy, ktorych produkcja jest mozliwa w wiekszej ilosci bez zmian kosztow produkcji na jednostke. Lub innaczej: np. ludzie chca kupic duzo VCR's nie koniecznie tych technologicznie najbardziej zaawansowanych a producenci moga zwiekszyc produkcje bez zwiekszenia kosztow produkcji na kazdy nastepny zakupiony magnetowid. 2. Ludzie sa sklonni do zwiekszenia zakupow nawet jesli beda bardziej uzywali kredytu Ale powiedz Macieju co sie stanie jesli ludzie: a. nie beda chcieli kupic VCR ale DVD recorders? b. i jesli ilosc fabryk produkujacych DVD recorders jest znacznie mniejsza niz potencjalny popyt ale przy cenie ktora jest w danym momencie. Otoz wyobrazmy sobie ze idziemy za twoja porada: obnizamy stope procentowa i potaniamy kredyt dla gospodarki. Przedsiebiorcy biora kredyt na budowe fabryki DVD. (I tu Macieju jest moim zdaniem klucz do tej calej ukladanki zwiazanej z ekonomia.) Otoz sa mozliwe w uproszczeniu trzy mozliwe resultaty: 1. Investment up-front podraza koszt kazdego nastepnego wyprodukowanego DVD o dajmy na to USD 1. To spowoduje ze ilosc potencjalnych kupcow spada dajmy na to z 4 milionow klientow do 3.9 milionow. Ilosc dochodow a przedewszysktim zysku na inwestycje (ROI albo IRR) wzrasta. To jest ta sytuacja ktora opisujesz. 2. no ale co zrobic jesli spadek o USD 1 powoduje spadek zainteresowania z 4 milionow klientow do dajmy na to 2 milionow. Otoz moze to oznaczac ze przedsiebiorca nie osiagnal nawet 'breakeven' i ponosi straty. 3. Jest przelom technologiczy i koszt nowego kredytu jest z nawiazka kompensowany przez tansza produkcje na jednostke i ROI wzrasta gwaltownie. W 1 i 3 przypadku paradoksalnie dozucenie kredytu (pieniadza) poprzez potanienie kredytu powoduje rozwoj gospodarczy przy czym w 3 przypadku z duzym prawdopodobienstwem powoduje to jakis skok inflacyjny a w drugim mamy i wzrost i brak inflacji. No ale w drugim przypadku mamy brak wzrostu i inflacje. A teraz Macieju dodaj do tego inne czynniki ktore moga wplywac na struktore kosztow (np koszty energi - ropy naftowej) a z drugiej strony niczym nie wytlumaczone w histori gospodarczej swiata cykle zachowan konsumentow ktorzy przestaja kupowac od czasu do czasu chocby niewiem jak tanialy produkty. To jest to co kiedys w dyskusji z toba nazywalem gospodarka pracujaca 'at OPTIMUM capacity' i 'under OPTIMUM capacity'. Twoje argumenty za rzetelne i prawdziwe dla gospodarki 'under OPTIMUM capacity' tzn dla stanu gospodarki np w przypadku punktu 1 i 3 no i wtedy gdy ludzie sa 'on bying spree'. Greenspan uwaza teraz ze gospodarka USA jest 'under OPTIMUM capacity', ale nie zapomnij, ze stany maja szereg elementow spolecznych i gospodarczych, ktorych Polska nie ma (o czym sam wspominales, w szeregu dyskusji na tym i innych Forae). Zauwaz ze zwiekszenie deficytu budzetowego (czyli dozucenie pieniadza do gospodarki) nic nie pomoglo Polsce. Wprost przeciwnie rosnie bezrobocie. A wiec samo potanienie w ten czy inny sposob pieniadza nie przynosi rezultatow. Dopiero odpowiednia struktura gospodarki moze przyniesc wzrost. Na marginesie Yield curve dla T-bills np (10 letnich) w USA jest w tej chwili bardzo stroma - co oznacza ze rynek fianansowy spodziewa sie inflacji i reakcji FED-u w postaci podnoszenia stopy gdzies w ciagu nastepnych 9-12 miesiecy. Pozdrowienia, Glupi Jasio (ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho. Re: Do Macieja i Rycha. IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 05.10.01, 13:57 Ciekawy głos w dyskusji z którym się właściwie zgadzam,w dodotku na temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Zbigniew Re: Do Macieja i Rycha. IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 05.10.01, 20:45 Jasiu ! Przedstawiłeś ciekawe rozważania teoretyczne z których jednakże nic praktycznego nie wynika.MACIEJ zawsze twierdził , że złotówka jest przewartościowana dlatego też chciał obniżki stóp procentowych aby urealnić wartość złotówki.I tyle. Oczywiście byłoby korzystne , aby kredyty zwłaszcza dla przedsiębiorstw były tańsze , ale jest to w zasadzie temat uboczny w naszych rozważaniach o silnej czy słabej złotówce. Aha , z Twojej wypowiedzi wynika , że obawiasz się , że obniżka stóp pro- centowych pobudzi inflację.W jakimś sensie tak , gdyż każda dewaluacja pie- niądza powoduje wzrost niektórych cen. Natomiast nie obawiałbym się jakiegoś niesamowitego wzrostu konsumpcji i związanej z tym presji inflacyjnej spowodowanego wyłącznie obniżką stóp procentowych.Obecnie wszystkie AGD i samochody możesz kupić w kredycie 0% i co ? Zainteresowanie prawie zerowe.Gdy brakuje nadziei na lepsze jutro, mało kto "ubiera się" w kredyty. Natomiast przy dobrych perspektywach gospo- darczych i optymiźmie nawet wysokie stopy procentowe nie zniechęcają ludzi do zaciągania kredytów. Jest prawie pewne , że obniżenie stóp procentowych spowoduje lepsze perspektywy dla gospodarki ,co poprawi nastroje konsumenckie i zwiększy popyt - to chyba nic złego się nie stanie ? Tym bardziej , że ludzie będą kupować ( dzięki dewaluacji waluty ) atrakcyjniejsze cenowo artykuły krajowe. Oczywiście sama dewaluacja nic nie da - potrzeba jeszcze wielu reform systemowych , obniżki podatków itd.Ale to już inny temat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: *.proxy.aol.com 06.10.01, 05:44 Przeteoretyzowales Jasio. Kiedy jest potrzeba obnizenia stop % -to trzeba je obnizyc. Tak jak to zrobil Greenspan . Choc ja uwazam ze obnizenie z 3% na 2,5% to juz lekka przesada. Chodzilo tu chyba o to zeby poderwac leniwego byka z murawy przez zawodnika sumo ubranego na czerwono. Grab the bull by the balls. Te 2,5% stopa jest ponizej inflacji(2,7%). Ale o to chodzilo zeby palcem ludziom w mozgu zagrzebac by ruszyli ostro do roboty. Mowisz Jasio ze za 9-12 mies beda podnosic stopy %,bo ja jestem zdania ze jak gospodarka ruszy do przodu to za 6 mies beda musieli podniesc stopy%. Innymi slowy RPP przysiadla se rece dupa i nic nie chce robic. Bo to trzeba bedzie obnizac a pozniej podnosic-to dla ludzi po studiach nie ma sensu. Widze ze pan sie we wsi bojo ruchu.co by cicha wies spokojna .... Takie jest zycie i takie sa wymagania. Teraz trzeba obnizyc a za 3 moze 6 mies trzeba bedzie podniesc. Chodzi tylko o jedno -zeby byc skutecznym. Greenspan jest w 100% swiadom ze jego rola jest niedopuszczenie do kryzysu i wzrostu bezrobocia,natomiast RPP zajeta jest tylko poziomem inflacji. RPP nie interesuje kryzys czy wzrost bezrobocia -bo oni nie sa od tego. Akurat za 9-12 mies bedzie lato,czyli nie bedzie to dobry okres na obnizanie stop % w Stanach.Prawdopodobnie nastapi to wczesniej czyli za 6 mies,albo jeszcze wczesniej. Rycho przezornie schowal sie za autorytety Jasia,RPP i rzadu i nawet nie wiem czy czytal art:RCSS-wzrost gosp bedzie nizszy od prognoz rzadowych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: *.proxy.aol.com 06.10.01, 06:05 Motywowac ludzi trzeba czesto i skutecznie ,bo przeciez nastroje ludzi decyduja o tym czy bedzie prosperity czy kaplica. A teraz pytanie z innej beczki. Skad sa slowa tej piosenki:Everything's made to be broken,I just want You to know who I am. Dodam ze w rolach glownych wystapili w tym filmie Nicolas Cage i Mag Ryan. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho. Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 06.10.01, 14:42 Maciej,ja się nie chowam za te autorytety tylko się z nimi zgadzam.Sprawami stóp procentowych,kursami walut i przewidywaniem zachowań się rynku z tych powodów zajmuję się zawodowo i od trafności moich prognoz zależy bezpośrednio wysokość moich zarobków,a zarabiam całkiem nieżle możesz mi wierzyć.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: *.proxy.aol.com 07.10.01, 05:19 Rycho-nie mam powodow zeby ci nie wierzyc. Chodzi mnie tylko o to zeby cie bardziej wciagnac w dyskusje. No wiec jak to sie dzieje ze oszczednosci ludzi w ciagu roku wzrosly o 20% i dokladnie w tym samym czasie spada wzrost doch nar niemal do zera. Jesli sie zgadzasz z rzadem i RPP -tzn to co sie w tej chwili dzieje bylo dzialaniem zamierzonym i RPP z rzadem osiagnely rezultat jaki chcialy. A moze Zbigniew ma racje twierdzac ze ludzie nie maja zaufania tak do rzadu jak i RPP. A brak zaufania i brak perspektyw obywatela zmusza go do oszczedzania na gorsze jutro niz wydawania teraz co moglo by ruszyc gospodarke do przodu. No wiec Rycho w nastepnym poscie blysnij odwaga i daj swoje przewidywania w stosunku do gosp polskiej i amerykanskiej na najblizszy rok. Dla przypomnienia fachowcy z Wall Street przewiduja spadek doch nar USA w 3 kw o -0,5% a w 4 kw o-1,0%. Ja juz sie wystawilem do odstrzalu twierdzac ze w 3 kw bedzie -1,0% a w 4 kw bedzie + 1,0 %. Moze przesadzilem z tym 4kw moze bedzie tylko +0,5%. Ale nie bedzie spadku tak jak fachowcy mowia. Moze ktos inny tez sie po tobie Rycho wychyli? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? I aint missing u at all. IP: *.proxy.aol.com 10.10.01, 08:33 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? DO JASIA IP: *.proxy.aol.com 10.10.01, 08:42 Nie uwierze ze taki znawca kina amerykanskiego jak Jasio nie ogladal: "City of Angels". Mozna nie lubic Meg Rayan,bo zaczynaja wychodzic jej na twarzy efekty operacji plastycznych. Oczywiscie Nicolas Cage(Coppola) nie jest juz ten sam co w "Racing with the Moon" czy tez "Peggy Sue got Married". Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho. Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: 10.128.128.* / *.acn.pl 17.10.01, 09:19 Maciej,ja ci odwagą nie błysnę bo nie mam zielonego pojęcia co się będzie działo za rok z gospodarką Polski czy USA.Procesy zachodzące na rynkach w dłuższych przedziałach czasowych są tak trudne do przewidzenia,że nie jeden ekspert już na tym"padł".Jeżeli to by się dało przewidzieć to spora grupa ludzi grając na giełdach wykonywałaby same trafne posunięcia co jest praktycznie niemożliwe.W tej dyskusji chodzi mi o to żeby przedstawiać argumenty za jak i przeciw bo nie da się prosto odpowiedzieć tak lub nie.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? IP: *.proxy.aol.com 22.10.01, 09:13 Hi Rycho.Piszesz ze procesy zachodzace na rynkach w dluzszych okresach czasowych sa niemozliwe do przewidzenia,bo ci na gieldach wykonywaliby same trafne posuniecia. No no ,nie wszyscy ,tylko ja i ty. Nie mieszaj do tego ludzi ,ktorzy nie chca nawet udzialu w dyskusji wziac. Wiadomo ze czolowka zyskuje a ostatnich gryza psy. Jak wyczuc kiedy gospodarka sie dzwiga? Oczywiscie najpierw dzwiga sie gielda-bo ci najbystrzejsi najpierw tam laduja szmalec.A pol roku pozniej i Smith sie nachapie. October jest na gieldzie okresem najwiekszego ryzyka. Ale co najgorszego mialo byc ,juz jest za nami. Ponizej 8,400 nie spadnie,a w ciagu pol roku do 10,500 moze spokojnie podejsc. Bardzo pewna inwestycja bylo do tej pory kupowanie zlotowek i inwestowanie w polskie bondy. Troche Miller z Belka namacili,ze im sie decyzje RPP nie podobaja i po tej stronie ludzie zaczynaja sie zastanawiac. Oczywiscie ja ich uspokajam,bo wiadomo ze celem nadrzednym jest wejscie do EU w 2004 a do EURO w 2006,no wiec kazdy rzad bedzie dusil inflacje i postepowal wedlug twojej metody myslenia. Czasami mnie sie wydaje Rycho,ze gdybys nie pracowal na panstwowej posadzie ,to bys sie przy swoich pogladach tak nie upieral. A zanosi sie na to ze 25 Octobra RPP obnizy stopy 0 1,5 punktu-bo im nowy rzad za bardzo palcami przed nosami wymachuje. Nie ma nic lepszego jak przewodzic lub isc tuz za liderem. Trzeba sie zachowywac jak czlowiek sukcesu-bo to jest zarazliwe dla tych ktorym brak odwagi. Wykazuj duzo radosci,smiej sie bez zadnych zahamowan,kup nowe meble,zapros kolegow do restauracji. I tak wlasnie budujesz lepsza przyszlosc dla siebie i tych ktorzy cie otaczaja. Smiech i nadzieja na lepsza przyszlosc sa tak zarazliwe jak grypa. Bo tych ktorzy przerazili sie obecnymi wydarzeniami na swiecie-np.moi znajomi z Elku i Moniek-to i przez rok czasu morzesz z dolka nie wyciagnac. To tak jak ten Japonczyk ,ktory ukrywal sie w lesie bo myslal ze druga wojna jeszcze sie nie skonczyla. Spread the wealth Rycho.I nie obwachuj listow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: SILNA ZLOTOWKA-DOBRZE CZY ZLE? DO JASIA I RYCH IP: *.proxy.aol.com 24.10.01, 08:35 Obaj uwazacie ze jedyna droga do raju ,to tylko przez EU. Ja natomiast twierdze ,ze wstapienie do EU jest decyzja polityczna,a nie ekonomiczna. Taki jest akurat owczy ped w biednej Europie Wsch.ze ludziska nie widza dla siebie innego wyjscia jak wejscie do EU,co automatycznie czyni ich cywilizowanymi i wysoko rozwinietymi. Jasio-twoj przyklad z VCR's byl mocno przemyslany,bo w ciagu ostatniego roku sprzedaz VCR spadla o 42%,natomiast sprzedaz DVD wzrosla o 48%. Zmiany strukturalne w wolnej gosp. powinny zachodzic bez udzialu rzadu. Widze ze inaczej okreslacie pojecie CAPACITY. W Stanach jest to % wykorzystania zdolnosci produkcyjnych i zazwyczaj waha sie to w granicach 75%-87%. Czym wyzsze tzn gosp szybciej sie rozwija,czyli to by bylo wasze OPTIMUM. Czym nizsze tym bardziej jest wskazane obnizenie stop %. Teraz w Stanach VCRy sprzedaja sie tak jak TV czarno-biale. Za 180 doll kupisz 4 glowicowy prawie kazdej marki i sprzedawca wycaluje cie na pozegnanie. Dlaczego 87% capacity nie jest przekraczane? Bo zanim capacity dojdzie tak wysoko to nowe fabryczki juz sie buduja,a ze cel praktycznie tu nie ma,czyli mozna na czas dowiezc z Tajwanu lub Korei Pld. bez podnoszenia kosztow. Dlaczego ropa naft. nie drozeje. Bo ludzie nie sa glupie tak jak ostatnim razem,kiedy byla wojna w Kuwejcie. Przeciez OPEC to tylko 40% produkcji-i jesli inne panstwa jak np.Rosja,Meksyk ,Wenezuela ,U.K.Norwegia itd nie popra tych pomazancow-to im sie zadna podwyzka cen nie uda. Ruskie zmadrzaly i przeszly na strone zachodu i chodzi im o maksymalny rozwoj gosp ,ktory ma miejsce przy niskich cenach surowcow. Pomazance nie wiedza jeszcze ze do tego by rzadzic swiatem trzeba byc pracowitym. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ SILNA ZLOTOWKA-ZLE.DO JASIA I RYCHO IP: *.proxy.aol.com 26.10.01, 06:24 Najpierw zacznijmy od tego ,ze RPP zgodnie z PRZEWIDYWANIAMI obnizyl stopy % o 1,5 pkt. MF-Belka dosc glosno powiedzial:MOCNY ZLOTY JEST NAJWIEKSZA PRZESZKODA DO WZROSTU GOSPODARCZEGO. Nie ma to jak miec swojego czlowieka przy zlobie. Te kilku-miesieczne przepychanki pt.czy zlotowka powinna byc silna czy slaba z dniem dzisiejszym dobiegly konca. Nie wiem na ile Belce uda sie poskromienie zwiazkow zaw. w poluzowaniu kodeksu pracy,ale widze ze facet ma leb na karku i wie co robi. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: profesor Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 205.189.191.* 27.10.01, 20:48 Dolar w Polsce coraz slabszy . nie ma to uzasadnienia w wzroscie gospodarczym i w wydajnosci pracy, Dawniej jezdzilem do Polski teraz latam na Kube.Tam za cene biletu do Polski mam Dwa tygodnie luksusowych wczsow z jedzeniem komfortowym , z alkoholem i z przelotem samolotem.Polska z tymi cenami to teraz wielkie gowno. Profesor z Kanady Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Do RYCHA IP: *.proxy.aol.com 31.10.01, 09:47 Wyniki za 3 kw w USA sa -0,9%. Fachowcy z Wall Street przewidywali -0,5%, JA natomiast twierdzilem ze bedzie spadek doch nar o 1,0 %. Nie dales sie Rycho wciagnac w przewidywania,chowasz sie za autorytety a nie zauwazyles ze autorytetem to JA tu jestem. Oczywiscie RPP zrobila co im podpowiedzialem 2 dni wczesniej. Belka wyraznie powiedzial ze :Silna zlotowka jest najwieksza przeszkoda w rozwoju gospodarczym. Pytanie dla Rycha i Jasia:Czy w dalszym ciagu jestescie za SILNA ZLOTOWKA czy tez raczej poprzecie decyzje nawego rzadu? W Stanach nastroje beznadziejne,October wypadl gorzej niz September,Wall Street twierdzi ze w 4 kw bedzie jeszcze wiekszy kryzys. A JA uwazam ze sie myla. Dzisiaj mnie jeden Kalifornijczyk powiedzial ze ludzie w LA sa SCARED SHITLESS. No wiec czekam na prognozy na 4 kw w USA od Jasia i Rycha. Na zakonczenie wam powiem tak jak prez Bush:Albo jestescie ze mna albo przeciwko mnie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Kagan Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.vic.bigpond.net.au 01.11.01, 05:54 ZLE! Przed wojna byla zlotowka sztucznie utrzymywana na zawyzonymm kursie, i popatrzcie, jak to sie skonczylo! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Do Rycha. IP: *.proxy.aol.com 14.11.01, 06:11 Mysle ze nie przegapiles Rycho. Gielda juz sie dzwignela z 8,400 na 9,600 czyli ok 14% w ciagu kilku tygodni. W ciagu nastepnych 2-3 miesiecy bedzie 10,500 ,tak ja ci mowilem-czyli nastepnych 10% w kieszen. Nie ma sily zebys w tak krotkim czasie wyrwal 25% na wzroscie wartosci zlotowki. Pieniadz robi pieniadz,wakacje sie wydluzaja,a Kowalskiemu poza mina wydluza sie czas pracy. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Carlos Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle.Do Rycha. IP: *.chello.pl 16.11.01, 05:10 Gość portalu: Carlos > Osobiście myśle że śmierć złotówki jest blisko. > Zobaczcie na deficyt obrotów bieżących. > Przewiduje ostry zjazd złotego i to z ogromnymi wahaniami > przy końcu tego i na początku przyszłego roku. > Jeżeli ktoś myśli że to dobrze dla polski że nasza waluta > jest taka mocna to niech pozajmuje długie pozycje,zobaczymy jak daleko > popłynie. pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jasio Do Carlosa. Silna złotówka - dobrze, czy źle. IP: 194.128.169.* 16.11.01, 14:20 Gość portalu: Carlos napisał(a): > Gość portalu: Carlos > > Osobiście myśle że śmierć złotówki jest blisko. > > Zobaczcie na deficyt obrotów bieżących. > > Przewiduje ostry zjazd złotego i to z ogromnymi wahaniami > > przy końcu tego i na początku przyszłego roku. > > Jeżeli ktoś myśli że to dobrze dla polski że nasza waluta > > jest taka mocna to niech pozajmuje długie pozycje,zobaczymy jak daleko > > popłynie. > pozdrawiam Panie Carlos, rozumiem ze kompilacja cytatow innych dyskutantow ma stanowic o Pana stanowisku. Jesli tak jest, to chcialem kilka rzeczy uporzadkowac i zadac kilka pytan. 1. Nie jestem pewien czy mowimy o dlugim okresie (5lat - tak definiuja je Moody's i S&P) czy tez o krotkim do roku czasu czy srednim 18 miesicy + 3 lat 2. mowimy o strategii hedge funds czy o publico bono (nie zawsze ida w parze - oj nie zawsze - patrz Sierpien 1997 Czechy - bylem tam i rozmawialem z panem Nidermayerem z CNB gdy sie zarzekal ze nastepne USD 2 billion rzucone na rynek pomoga -oj jakze sie mylil) 3. gdybysmy sie skupili na pro publico bono: sugeruje traktowac polityke stopy wymiany jako rezultat innych czynnikow makroekonomicznych ot takich jak chociazby 'malutki deficycik budzetowy', a wiec duzy popyt wewnetrzny... niestety na konsumpcyjny import.... Zwolennicy traktowania kursu walutowego jako zmiennej polityki gospodarczej mowia innymy slowy: ludzie konsumujcie nie za swoje - my wladza to potem 'uregulujemy' polityka stopy wymiany... hmmm... (gdzie ja to juz slyszalem... Turcji [List 2000, Luty 2001]?... Argentynie [List 2001 no i co kazde 10 lat]?... Rosji [ostatni raz w Sierp 1998]? Oczywiscie publico bono wymaga nieco dluzszego horyzontu czasowego niz dajmy nato 12 miesiecy no i nadwyzki budzetowej... zapewniam pana ze zlotowka oslabnie sama i to nie tak az za bardzo, a w taki sposob zeby terms of trade byly jak najlepsze dla kraju a hedge fund'om zylo sie ciezko a long term FDI inwestorom dostatnio... 4. Natomiast jesli mowimy o nastepnych 12 miesiacach i szansach na to ze macro fundamentals sie poprawia w tym okresie to bylbym w Pana obozie i juz szybciutko biore short position Wyrazu szacunku Glupi Jasio - ten z piosenki Jacka Kaczmarskiego Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Rycho. Re: Do Carlosa. IP: 10.128.128.* 16.11.01, 21:33 Cześć Carlos.Zabieram głos w sprawie złotówki z czystej chęci wymiany poglądów.Nie twierdzę że jest za mocna ani za słaba,staram się widzieć plusy i minusy obecnej sytuacji.Co do operacji walutowych to dokonuję ich co najmniej kilkanaście dziennie i jakoś na tym wychodzę.Powiem szczerze nie mam zielonego pojęcia ile będzie kosztował złoty w poniedziałek, a co dopiero w dłuższej perspektywie.Dzisiaj kurs złotego wahał się w przedziale 4,1 do 4,162 i już zabawa była całkiem niezła.Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek2 Re: Do Carlosa. IP: *.abo.wanadoo.fr 16.11.01, 22:04 Przy takim kursie zlotowki dla polskich eksporterow zabawa jest kiepska! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Silna Zlotowka-dobrze czy zle.Do Rycha IP: *.ny5030.east.verizon.net 01.12.01, 03:10 No wiec miesiac minal i fachowcy z Wall Street skorygowali spadek dochodu nar. w Stanach za 3 kw. z -0,4% na - 1,1%. Fachowcy z Wall Street coraz wyrazniej dostosowuja swoje dane do tych ktore ukazaly sie w "Silna Zlotowka" 31-10-2001. Oczywiscie fachowcy z WSJ i FT w dalszym ciagu utrzymuja ze w 4 kw.2001 spadek doch. nar w USA bedzie wiekszy niz w 3 kw. tego roku. Oni wyraznie mnie nie rozumieja. Stad ich bledy i pozniejsze korekty. Ja w dalszym ciagu twierdze ze 4 kw.tego roku bedzie duzo lepszy od 3 kw. Lepszy dla wyjasnienia,tzn ze nie bedzie spadku doch nar lecz jego wzrost. Kiedys Rycho napisales ,ze gdyby fachowcy mieli racje to wszyscy na gieldzie robili by wlasciwe ruchy i nie byloby tych ktorzy traca. Sam juz teraz widzisz ze sa roznego rodzaju fachowcy. 1-Fachowcy z Wall Street i FT. 2-Miliony domoroslych fachowcow,ktorzy postepuja zgodnie z radami fachowcow z "WSJ"i"FT". Te dwie grupy fachowcow ,to jest 99,99% ludzi ktorzy maja kase i graja min. na gieldzie oraz dokonuja wszelakiego rodzaju prognoz gospodarczych. Jak sie domyslasz Rycho mnie w tych 99,99% nie ma. I ostatnie pytanie,na wzor Busha:Are You with me or against me? Odpowiedz Link Zgłoś
ptwo Plamy na Słońcu - dobrze czy źle? 03.12.01, 05:50 Gość portalu: Janusz napisał(a): Stawianie sprawy w ten sposób, czy to dobrze, czy źle, że złotówka jest silna, jest bezsensem. Po prostu jest! Generalnie (tzn. długofalowo) rzecz biorąc pieniądz powinien byc stabilny i od pilnowania tego jest bank centralny. A to, że niektórzy jęczą z tego powodu, to niech sobie jęczą. To znaczy, że mają po prostu za wysokie koszty, a więc niech się przyjrzą własnemu podwórku. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: MACIEJ Silna Zlotowka-dobrze czy zle. IP: *.ny5030.east.verizon.net 16.03.02, 06:14 No wiec jaki wplyw mialaby slaba zlotowka na gospodarke polska wlasnie teraz? Czy obnizenie st% i ewentualny wzrost inflacji do np 5% wplynalby na wzrost zatrudnienia w Posce? O to wlasnie klocili sie niedawno Belka z Balcerowiczem,ktory obstaje za mocna zlotowka. Bo po wejsciu do EU i zaakceptowaniu Euro nie bedzie mowy o recznej regulacji podazy pieniadza. Pozdr. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jacek2 Re: Silna Zlotowka-dobrze czy zle. IP: *.abo.wanadoo.fr 16.03.02, 17:51 Zobaczymy gdy Polska wejdzie do UE - po jakim przeliczniku bedzie wymieniane PLN - Euro???!!!!!!NIe sadze by po tym obecnym spekulacyjno-obligacyjnym kursie! Odpowiedz Link Zgłoś
komentator Re: Silna Zlotowka-dobrze czy zle. 18.03.02, 11:30 Gość portalu: MACIEJ napisał(a): > No wiec jaki wplyw mialaby slaba zlotowka na gospodarke polska wlasnie teraz? > Czy obnizenie st% i ewentualny wzrost inflacji do np 5% wplynalby na wzrost > zatrudnienia w Posce? Slaba zlotowka podrozylaby import, ekonomia polska ciagnie niestety na duzym deficycie. Byloby bardzo trudno utrzymac inflacje w ryzach gdyby wzrosla, a rozwijajaca sie inflacja spowodowalaby sputoszenie. > O to wlasnie klocili sie niedawno Belka z Balcerowiczem,ktory obstaje za mocna > zlotowka. Jest to klotnia stricte demagogiczna. Obnizka stop na wiele sie teraz nie przyda bo glownym pozyczkobiorca jest budzet wiec stopy dyktuje budzet a nie rynek. > Bo po wejsciu do EU i zaakceptowaniu Euro nie bedzie mowy o recznej regulacji > podazy pieniadza. Tak, tylko ze Polska nie wejdzie do euro od razu, bedzie to wymagalo co najmniej kilku lat jesli nie wiecej lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Marek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.ipt.aol.com 16.03.02, 23:27 Wiadomo - zle. Kladzie polski, malo kompetentny eksport i nie ma nic wspolnego ze stanem finansowym gospodarki polskiej. Czasem sie wydaje, ze kurs zlotego ustawiany jest wg zyczen zagranicznych bankow w Polsce,obracajacych latwo pieniedzmi, a inwestujacymi gdzie indziej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Ted Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.alxndr01.va.comcast.net 17.03.02, 00:25 Mysle, ze nie za dobrze! Ale silny rzad, to katastrofa! Wszystkie banki swiata lacznie z polskimi oprocentowuja lokaty i kredyty w stosunku rocznym. Ministerstwo Finansow Rzeczypospolitej nalicz podatek od odsetek w wysokosci 20% w stosunku miesiecznym. Jak sie czujecie szanowni Polacy? Unia Europejska jest na zachod, czy wschod od Polski? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 192.168.111.* / 217.6.108.* 22.06.01, 00:00 To jest raczej science fiction. Doraznym skutkiem silnej zlotowki jest relatywnie potaniony import towarow konsumpcyjnych. Nie sluzy to polskim producentom, ktorzy jak wiemy, nie sa mistrzami swiata w eksporcie. W efekcie nastepuje likwidacja polskich miejsc pracy, bo polscy producenci sie sa wystarczajaco konkurencyjni, aby zrekompensowac straty na rynku wewnetrznym zwiekszonym eksportem, ktorego oplacalnosc na dokladke spada. Tym samym zalety taniego urlopu za granica pozostana marginalne w obliczu utraty pracy po urlopie. To,co w Polsce ostatnio zauwazylem, to gwaltowne zalamanie popytu. Jej oczywistym skutkiem jest znana sytuacja budzetu, bo budzet jest bardzo zalezny od podatkow posrednich, jak VAT, czy akcyza. Jeszcze nie do wszystkich to doszlo, ale sytuacja jest bardzo powazna: POlska stoi na progu mocnej recesji. Wszystkie te zjawiska wystepuja z pewnym czasowym opoznieniem: magazyny sa juz pelne, producenci zaczynaja wygaszac produkcje i odkladaja inwestycje. Nastepnym krokiem musi byc redukcja zatrudnienia, aby zmiejszyc koszty stale, ktora z reszta juz sie zaczela. Potem beda plajty. Zabawie sie w prognozy: kryzys w Polsce bedzie trwal dwa nastepne lata. Bezrobocie siegnie "in worst case" 23%. Jego przebieg bedzie zalezal od paru czynnikow: 1. jezeli Niemcy przelamia okresowy spadek koniunktury w nastepnym polroczu, to wielu polskim producentow przezyje. 2. Jezeli nowy rzad zareaguje cieciami w budzecie, pomoze tym samym producentom poprzez potanienie kredytu. Do gospodarki zacznie docierac swieze powietrze. Produkcja ozywi sie wczesniej i spadnie bezrobocie. Dekoniunktura bedzie miala charakter pozytywnej korektury rynku. 3. Jezeli nowy rzad zacznie "rozgrzewac" gospodarke na modle keynesowska, dekoniunktura przerodzi sie w kryzys, bo dojdzie do niej inflacja. Ta pobudzi popyt wewnetrzny na pare miesiecy. Jest to jednak popyt nagly i nienaturalny. Rozwiniecie skurczonych mocy produkcyjnych nie uda sie na czas. Na takich zabawach zawsze najlepiej zarabiali importerzy dobr wszelakich, a na pewno nie polskich. Potem przyjdzie jeszcze wiekszy bezruch w produkcji, ktorego nie da sie dlugo przelamac, bo powietrze z rynku bedzie wysysane przez koniecznosc splaty olbrzymich dlugow publicznych. Nie chce nawet o tym myslec. Wtedy moze dojsc do tego, o czym marza niektory na tym forum: wejscie do Unii bedzie bardzo mocno zagrozone. Dogonienie nawet takich orlow jak Grecja, odsunie sie o lata w tyl. Najgorsza bedzie utrata zaufania zagranicy do Polski, jako dobrego i pewnego uczestnika gry ekonomicznej. Na wiele lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mike Prosba o sprecyzowanie IP: 194.195.43.* 22.06.01, 00:00 W zasadzie zgadzam sie z tym co napisales. Zreszta potwierdzasz to co ja napisalem wiec dlaczego zaczales: Gość portalu: Lechu napisał(a): > To jest raczej science fiction. Przeczytalem moja wypowiedz i Twoja ze 3 razy i nie kleje. Czy to odpowiedz na jakis inny tekst? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Prosba o sprecyzowanie IP: *.dip.t-dialin.net 22.06.01, 00:00 Przepraszam, internet nie sprzyja pielegnowaniu formy. Wszystko troche na chybcika. Oczywiscie, Twoje wnioski ogolne sa bezbledne. Chodzilo mi tylko o konkretne wnioski prakseologiczne, jak wyposazanie szpitali w sprzet(skoro konieczne beda ciecia w budzetowce), czy firm w komputery (firm, ktore zaczynaja walczyc o przezycie). Ale to nic, wazne, ze rozumiemy, co sie swieci.:) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mike Re: Prosba o sprecyzowanie IP: 194.195.43.* 25.06.01, 00:00 Dobrze ze sie dogadalismy. Gość portalu: Lechu napisał(a): > Chodzilo mi tylko o konkretne wnioski prakseologiczne, jak wyposazanie szpitali > w sprzet(skoro konieczne beda ciecia w budzetowce), czy firm w komputery (firm, > ktore zaczynaja walczyc o przezycie). Przyklad ze szpitalem, to akurat z wlasnego podworka (zakup paru urzadzen dla oddzialu noworodkoweg) ale oczywiscie to ze sprzet stal sie relatywnie tanszy nie zmiena faktu ze trzeba miec za co go kupic. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 23.06.01, 00:00 Panie Lechu, Pan to napisal w bardzo trudnym jezyku. Ja uwazam ze mocna zlotowka powinna byc oparta na rozwoju ekonomii w kraju. To znaczy w idealnym wypadku polskie wyroby sa lepsze jakosciowo i tansze od wyrobow konkurentow z zagaranicy. Im wiecej z Polski exportujemy tym wiecej obcej waluty przybywa do kraju i wartosc zlotowki rosnie. W rzeczywistosci zlotowka jest mocna bo w Polsce w bankach placa nadzwyczaj wysokie procenty. Naprzyklad, ja moge pzyczyc w Stanach Zjednoczonych $100.000 dolarow za 5 procent oplaty na rok. Przenosze te pieniadze do Polski. Zamieniam je w zlotowki i dostaje 14% na rok. zarabiam 9% na czysto za obce pieniadze, to jest $9000 dolarow na rok! W przeciagu niecale 7 lat ja te pieniadze podwajam do dwustu tysiecy, brutto. Ja tyle nie moge zarobic na gieldzie w Nowym Jorku w tym samym czasie, za moje wlasne pieniadze, nie pozyczane. Ten procent ktos musi, te $9000 dolarow, ktos musi splacac co roku. Pozyczki w Polsce z bankow teraz sa 25 procent. (wiem o tym by moj kuzyn chcial pozyczyc 50000 zlotych na nowy inters). Naturalnie wycofal sie. Takich jak on jest w Polsce tysiace a moze nawet i setki tysiece ludzi. Czyli inters w Polsce nie rozwija sie.Jak nie ma interesu to rosnie bezrobocie. Jedynie rzad moze pozyczac w obcych krajach do czasu i splacac dlugi bankow polskich, bo jak jest bezrobocie i nie ma ''business''u to tez niema podatkow na splaty tych wysokich procentow. Takie zachowanie polskich bankow, bankierow i polskiego rzadu jest kryminalne! To jest caly problem teraz w Polsce. Nie wolno nam sie ogladac na pomoc EU. Polegajmy na swoich przedsiebiorcow. Dajmy im tanie pozyczki. Rozwinmy polska gospodarke. Bezrobocie zaniknie, bo nowe interesy potrzebuja duzo nowych pracownikow. Kazdy kraj polega na rozwoju malych przedsiebiortw a nie na miedzynarodwe kolosy jak Daewo, General Motors, Volks Wagen i t.p. Zeby tego dokonac potrzeba wyrzucic na zbity leb tych ktorzy sztucznie kontroluja wysoka wartosc zlotego, to jest terazniejszych bankierow. Wybrac nowych senatorow i poslow to sejmu i senatu, takich dla ktorych gospodarka kraju jest wazniejsza niz dotacje dla nich od obcokrajowcow. Ta sprawa jest w rekach tych ktorzy glosuja na tych darmozjadow i zlodziei. Inaczej to nas czeka katastrofa finansowa, gorsza niz teraz istnieje w Afryce Centralnej,od Oceanu Indyjskiego do Atlatyku,od Mogadiszu do Sierra Leone. Emigrant Gość portalu: Lechu napisał(a): > To jest raczej science fiction. > > Doraznym skutkiem silnej zlotowki jest relatywnie potaniony import towarow > konsumpcyjnych. Nie sluzy to polskim producentom, ktorzy jak wiemy, nie sa > mistrzami swiata w eksporcie. W efekcie nastepuje likwidacja polskich miejsc > pracy, bo polscy producenci sie sa wystarczajaco konkurencyjni, aby > zrekompensowac straty na rynku wewnetrznym zwiekszonym eksportem, ktorego > oplacalnosc na dokladke spada. Tym samym zalety taniego urlopu za granica > pozostana marginalne w obliczu utraty pracy po urlopie. > > To,co w Polsce ostatnio zauwazylem, to gwaltowne zalamanie popytu. Jej > oczywistym skutkiem jest znana sytuacja budzetu, bo budzet jest bardzo zalezny > od podatkow posrednich, jak VAT, czy akcyza. Jeszcze nie do wszystkich to > doszlo, ale sytuacja jest bardzo powazna: POlska stoi na progu mocnej recesji. > Wszystkie te zjawiska wystepuja z pewnym czasowym opoznieniem: magazyny sa juz > pelne, producenci zaczynaja wygaszac produkcje i odkladaja inwestycje. > Nastepnym krokiem musi byc redukcja zatrudnienia, aby zmiejszyc koszty stale, > ktora z reszta juz sie zaczela. Potem beda plajty. > > Zabawie sie w prognozy: kryzys w Polsce bedzie trwal dwa nastepne lata. > Bezrobocie siegnie "in worst case" 23%. Jego przebieg bedzie zalezal od paru > czynnikow: > > 1. jezeli Niemcy przelamia okresowy spadek koniunktury w nastepnym polroczu, to > > wielu polskim producentow przezyje. > > 2. Jezeli nowy rzad zareaguje cieciami w budzecie, pomoze tym samym producentom > > poprzez potanienie kredytu. Do gospodarki zacznie docierac swieze powietrze. > Produkcja ozywi sie wczesniej i spadnie bezrobocie. Dekoniunktura bedzie miala > charakter pozytywnej korektury rynku. > > 3. Jezeli nowy rzad zacznie "rozgrzewac" gospodarke na modle keynesowska, > dekoniunktura przerodzi sie w kryzys, bo dojdzie do niej inflacja. Ta pobudzi > popyt wewnetrzny na pare miesiecy. Jest to jednak popyt nagly i nienaturalny. > Rozwiniecie skurczonych mocy produkcyjnych nie uda sie na czas. Na takich > zabawach zawsze najlepiej zarabiali importerzy dobr wszelakich, a na pewno nie > polskich. Potem przyjdzie jeszcze wiekszy bezruch w produkcji, ktorego nie da > sie dlugo przelamac, bo powietrze z rynku bedzie wysysane przez koniecznosc > splaty olbrzymich dlugow publicznych. Nie chce nawet o tym myslec. Wtedy moze > dojsc do tego, o czym marza niektory na tym forum: wejscie do Unii bedzie > bardzo mocno zagrozone. Dogonienie nawet takich orlow jak Grecja, odsunie sie o > > lata w tyl. > Najgorsza bedzie utrata zaufania zagranicy do Polski, jako dobrego i pewnego > uczestnika gry ekonomicznej. Na wiele lat. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant ma chyba krotki staz IP: *.dmi.tut.fi 25.06.01, 00:00 Emigrant napisal: > W rzeczywistosci zlotowka jest mocna bo w Polsce, > bo w bankach placa nadzwyczaj wysokie procenty. Naprzyklad, > ja moge pzyczyc w Stanach Zjednoczonych $100.000 dolarow > za 5 procent oplaty na rok. Przenosze te pieniadze do > Polski. Zamieniam je w zlotowki i dostaje 14% na rok. > zarabiam 9% na czysto za obce pieniadze, to jest $9000 > dolarow na rok! W przeciagu niecale 7 lat ja te > pieniadze podwajam do dwustu tysiecy, brutto. Ja tyle > nie moge zarobic na gieldzie w Nowym Jorku w tym samym > czasie, za moje wlasne pieniadze, nie pozyczane. Ten > procent ktos musi, te $9000 dolarow, ktos musi splacac co roku. Na powierzchni masz racje - tylko zastanow sie DLACZEGO tak jest. Dla ulatwienia zapoznaj sie z historia ekonomiczna. Np. ile wynosila stopa procentowa w USA gdy Reagna doszedl od wladzy? W skrocie bylo to tak ze za Cartera otworzono kurki z pieniedzmi a za Reagana trzeba je bylo ostro przykrecic. I za to niestety nalezy zaplacic. Wysokie stopy procentowe w Polsce sa konsekwencja nadmiernej podazy pieniadza w poprzednim okresie, i zwiazanej z nim nadmiernej konsumpcji oraz deficytu w bilansie platniczym. Grozilo to wybuchem podobnym do tego ktory byl ostatnio w Turcji. Na dodatek okazuje sie ze pomimo bardzo wysokich stop naciski inflacyjne w Polsce sa nadal wysokie. Swiadczy to o slabosci ekonomii. Jezeli teraz obnizyloby sie stopy to dojdzie bardzo slaby pieniadz i ogolne zalamanie - cos na ksztalt Ameryki Poludniowej. Jedyna mozliwosc to zmniejszenie podazy pieniadza na rynku krajowym. Za jakis ¨czas spowoduje to spadek naciskow inflacyjnych i bedzie mozna obnizyc stopy. Nawiasem mowiac obecna sytuacja w USA jest tez BARDZO niezdrowa. Potezny deficyt bilansu handlowego oraz konsumpcja ponad stan spowodowane przewartosciowanime dolara powoduje ze ekonomia zyje na kredyt, pytanie jak dlugo? zyje na kredyt. Pytanie jak Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Gośka Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant ma chyba krotki staz IP: *.100.122.158.on.wave.home.com 26.06.01, 00:00 A w Kanadzie specjalnie utrzymuje się niski kurs dolara, aby utrzymać rozwój gospodarczy. Budownictwo, nowe zakłady i miejsca pracy. Nie jestem ekonomistą, ale dobrze się czuję gdy wiem, że mogę zarobić na godne życie. Dlaczego w Polsce nigdy nic się nie opłaca. Zawsze wszystko stoi na głowie i zawsze musimy brać wzorce (te najgorsze) ze wschodu lub zachodu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant ma chyba krotki staz IP: *.dmi.tut.fi 28.06.01, 08:41 Gość portalu: Gośka napisał(a): > A w Kanadzie specjalnie utrzymuje się niski kurs dolara, aby utrzymać rozwój > gospodarczy. Budownictwo, nowe zakłady i miejsca pracy. > Nie jestem ekonomistą, ale dobrze się czuję gdy wiem, że mogę zarobić na godne > życie. Dlaczego w Polsce nigdy nic się nie opłaca. Zawsze wszystko stoi na > głowie i zawsze musimy brać wzorce (te najgorsze) ze wschodu lub zachodu. Ile wynosi inflacja w Kanadzie i jaka byla w ciagu ostatnich kilku lat? Ile wynosi deficyt bilansu handlowego i budzetu panstwa? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Canada Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant ma chyba krotki staz IP: *.entrevision.com 06.07.01, 21:49 Gość portalu: frijk napisał(a): > Gość portalu: Gośka napisał(a): > > > A w Kanadzie specjalnie utrzymuje się niski kurs dolara, aby utrzymać rozw > ój > > gospodarczy. Budownictwo, nowe zakłady i miejsca pracy. > > Nie jestem ekonomistą, ale dobrze się czuję gdy wiem, że mogę zarobić na g > odne > > życie. Dlaczego w Polsce nigdy nic się nie opłaca. Zawsze wszystko stoi > na > > głowie i zawsze musimy brać wzorce (te najgorsze) ze wschodu lub zachodu. > > Ile wynosi inflacja w Kanadzie i jaka byla w ciagu ostatnich kilku lat? > Ile wynosi deficyt bilansu handlowego i budzetu panstwa? inflacja jest ok 2% rocznie deficyt bilansu jak sobie przypominam w roku 2001 do czerwca osignal ok 36 Bil $ Budzet ma niesamowita nadwyzke podatki sa zmniejszane by nakrecic koniunktore bezrobocie 7% (spore z powodu wysokich zasilkow) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant do Freika IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 26.06.01, 00:00 Za Cartera Ameryka byla winna nieco ponad 1 triliona dolarow to jest tysiac miliardow dolarow albo milion milionow dolarow czyli $1 000 000 000 000. To byla bardzo duza suma. Mierzac to w centymetrach, jeden milion dolarow w 1 000 dolarowkach polozona jedna na drugiej jest cos niecos okolo 2 centymetrow. Jeden miliard dolarow to jest 4 000 centymetrow albo 40 metrow grubosci/wysokosci. Jeden trylion... pan widzi o jakiej sumie my tu mowimy. Carter byl bardzo nie efektywnym prezydentem swiatowym. ''Staracil'' Afganistan dla Rosji, Persjie dla Chomeniego, Nikarague, Salvador dla komunizmu i t.d. Ale Finansowo on mnie sie podobal podniosl inflacje w kraju 20 procent . Bezrobocie tez poszlo wysoko, zdaje mi sie ze kilkanascie procent. Wartosc dolara spadla. Bardzo podatna scena na wyplacenie dlugow panstwa. Nie udalo mu sie to bo wszystkie dlugi panstwa byly do bankow amerykanskich. Bankierow nie wolno oszukiwac! Reagan "wywolal" (z braki innych slow) nowego ministra, nie zaleznego od nikogo i zeleznego od wszystkich senatorow , poslow, prezydenta, Mr Volker. Zadaniem Volkiera bylo utrzymowac balans miedzy inflacja a recesja. Nawet dobrze mu to poszlo. Ale pan Reagan budujac tzw Star Wars, odnawiajac lotnictwo, marynarke, budujac coraz to wiecej bomb atomowych pozyczyl nastepne 2 tryliony dolarow, nie od amerykanskich bankow ale od Japonii. Dlug "wyrosl" do 6 trylionow dolarow, bo procenty rosna. Clinton podniosl ekonomie kraju do tego stopnia ze zaczely sie nadwyzki w budzecie. Amerykanie nie wiedza czy splacic dlugi Japonczykom, troche Niemcom, i bankom amerykanskim czy uzyc te pieniadze na inne cele. Teraz "carem" finansow jest Mr Greenspan. Podczas drugiej kadencji Clintona Greenspan podniosl procenty pozyczkowe do 7% na rok, bo ekonmia rozwijala sie za szybko. To jest pozyczka banku federalnogo dla bankow prywatnych. Rozped ekonomiczny zwolnil. Greenspan obnizyl procent do 6%, nastepnie do 5% teraz jest, jesli sie nie myle 41/2%. Ale ekonomia nie ruszyla nagle do goru. Bo ekonomia kraju jest jak wielkie kolo zamachowe w maszynie. Jak ja razpedzisz to bedzie caly czas przyspieszac, az cos wysiadzie. W tym wypadku zacznie sie inflacja. Z drugiej strony jak sie kolo zwolni, albo jak sie ekonomie zwolni i sie szybkosci obrotow nie kontroluje to dochodzimy do recesji. Ten balans miedzy recesja a inflacja jest bardz ciezko utrzymac. Ale lepiej to prowadzi Greenspan w Stanach Zjednoczonych niz Balcerowich w Polsce. W Stanach jest okolo 4% bezrobotnych, w Polsce 16% bezrobotnych. Grenspan daje nisko procentowe pozyczki zeby ludzie pozyczali i rozwijali przemysl, handel. Balcerowicz podniosl procent procent do 25% plus i nikomu nie stac na splacanie tych pozyczek, bez wzgledu jaki interes otworzy. Zloty jest silny bo Balcerowicz sprzedaje 400 zlotych za sto dolarow. Te sto dolarow w przeciagu jednego rosnie w przeciagu roku do 114 dolarow. Ja nie rozumiem, i nie wiem kto i jak te 14 dolarow na kazda stowke wyplaca i za co? Jak dlugo to moze trwac, bez katastrofy. > Wysokie stopy procentowe w Polsce sa konsekwencja nadmiernej podazy pieniadza > w poprzednim okresie, i zwiazanej z nim nadmiernej konsumpcji oraz > deficytu w bilansie platniczym. Grozilo to wybuchem podobnym do tego ktory byl > ostatnio w Turcji. > > Na dodatek okazuje sie ze pomimo bardzo wysokich stop naciski inflacyjne w > Polsce sa nadal wysokie. Swiadczy to o slabosci ekonomii. Jezeli teraz > obnizyloby sie stopy to dojdzie bardzo slaby pieniadz i ogolne zalamanie - > cos na ksztalt Ameryki Poludniowej. > > Jedyna mozliwosc to zmniejszenie podazy pieniadza na rynku krajowym. Za jakis > ¨czas spowoduje to spadek naciskow inflacyjnych i bedzie mozna obnizyc stopy. > > Nawiasem mowiac obecna sytuacja w USA jest tez BARDZO niezdrowa. Potezny deficy > t > bilansu handlowego oraz konsumpcja ponad stan spowodowane przewartosciowanime > dolara powoduje ze ekonomia zyje na kredyt, pytanie jak dlugo? > > > zyje na kredyt. Pytanie jak > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle -Emigrant myli USA i Polske IP: *.dmi.tut.fi 26.06.01, 00:00 Gość portalu: Emigrant napisał(a): . Ten balans miedzy recesja a inflacja jest bardz ciezko utrzymac. Ale > lepiej to prowadzi Greenspan w Stanach Zjednoczonych niz Balcerowich w Polsce. > W Stanach jest okolo 4% bezrobotnych, w Polsce 16% bezrobotnych. Grenspan daje > nisko procentowe pozyczki zeby ludzie pozyczali i rozwijali przemysl, handel. Greenspan daje bo inflacja jest NISKA w USA - nie ma jeszcze zagrozenia inflacyjnego. Cos niecos pamietasz z ekonomii, bo wiesz jaka byla inflacja i bezrobocie w USA kiedys. Wiec pomysl ze Polska jest teraz w sytuacji jak USA po Carterze. Czyli Greenspan daje bo MOZE dawac - amerykanska ekonomia od czasow Cartera przeszla konska kuracje i daltego teraz bezrobocie jest 4%, Polska i Europa kontynentalna sa jeszcze w trakcie albo na poczatku tej kuracji . Ale - to jest wielkie ALE - nie zapominaj tez ze USA maja OGROMNY deficyt handlowy (plus ta przewage ze kupuja wiele towarow wprost za $, np oil). Tak wiec swiat jak na razie finansuje USA zeby mialo sie dobrze. Jak dlugo to potrwa nikt nie wie ale chyba nie wiecznie.... > Balcerowicz podniosl procent procent do 25% plus i nikomu nie stac na splacanie > tych pozyczek, bez wzgledu jaki interes otworzy. Zloty jest silny bo > Balcerowicz sprzedaje 400 zlotych za sto dolarow. Te sto dolarow w przeciagu > jednego rosnie w przeciagu roku do 114 dolarow. Ja nie roz > umiem, i nie wiem kto i jak te 14 dolarow na kazda stowke wyplaca i za co? Jak > dlugo to moze trwac, bez katastrofy. Nie bedzie zadnej katastrofy. Co jest ciekawe ze zarowno dolar jak i zlotowka sa bardzo silne i nadwartosciowane. Jezeli zmniejszy sie zaufanie inwestorow kapitalowych to pieniadze odplyna i kurs waluty AUTOMATYCZNIE sie obnizy - dotyczy to zlotowki i dolara bo obie sa swobodnie wymienialne. Przypomnij sobie czasy po Carterze, bylo tak samo. > > Wysokie stopy procentowe w Polsce sa konsekwencja nadmiernej podazy pienia > > dza w poprzednim okresie, i zwiazanej z nim nadmiernej konsumpcji oraz > > deficytu w bilansie platniczym. Grozilo to wybuchem podobnym do tego ktory > > byl ostatnio w Turcji. I tu jest roznica miedzy USA i Polska. Greenspan nie przejmuje sie deficytem handlowym bo amerykanska gospodarka jest duza wiec deficyt nie gra duzej roli. Nawet jak wartosc dolara znacznie sie obnizy konsekwencje beda male (bo np. za oil bedzie dalej placilo sie w tych samych $!). W Polsce wyglada to niestety inaczej. W koncu jest tak ze w USA Greenspan moze jeszcze obnizac stopy bo inflacja jest jeszcze niewielka. Ale jak inflacja zacznie rosnac jego pole manewru sie skonczy. W Polsce jest podobnie - tyle ze okazuje sie ze dla utrzymania inflacji na poziomie 6% musza byc takie stopy jakie sa. Z tym ze obecnie zmniejszenie popytu na towary i podazy pieniadza powinno doprowadzic do spadku inflacji i do spadku stop. Cos jak w USA po epoce Cartera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: emt Re: emt DO FRIJKA IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 26.06.01, 00:00 Pan mnie nie zrozumial panie frijk. Ja duzo napisalem dlatego zeby pokazac jak jeden kraj zapobiega bezrobociu w porownaniem z drugim, i urzymuje w balansie reszte ekonomii w kraju. EMT Gość portalu: frijk napisał(a): > Gość portalu: Emigrant napisał(a): > > . Ten balans miedzy recesja a inflacja jest bardz ciezko utrzymac. Ale > > lepiej to prowadzi Greenspan w Stanach Zjednoczonych niz Balcerowich w Pol > sce. > > W Stanach jest okolo 4% bezrobotnych, w Polsce 16% bezrobotnych. Grenspan > daje > > nisko procentowe pozyczki zeby ludzie pozyczali i rozwijali przemysl, hand > el. > > Greenspan daje bo inflacja jest NISKA w USA - nie ma jeszcze zagrozenia > inflacyjnego. Cos niecos pamietasz z ekonomii, bo wiesz jaka byla inflacja i > bezrobocie w USA kiedys. Wiec pomysl ze Polska jest teraz w sytuacji jak USA > po Carterze. Czyli Greenspan daje bo MOZE dawac - amerykanska ekonomia od > czasow Cartera przeszla konska kuracje i daltego teraz bezrobocie jest 4%, > Polska i Europa kontynentalna sa jeszcze w trakcie albo na poczatku tej > kuracji . > > Ale - to jest wielkie ALE - nie zapominaj tez ze USA maja OGROMNY deficyt > handlowy (plus ta przewage ze kupuja wiele towarow wprost za $, np oil). > Tak wiec swiat jak na razie finansuje USA zeby mialo sie dobrze. Jak dlugo to > potrwa nikt nie wie ale chyba nie wiecznie.... > > > > Balcerowicz podniosl procent procent do 25% plus i nikomu nie stac na spla > canie > > tych pozyczek, bez wzgledu jaki interes otworzy. Zloty jest silny bo > > Balcerowicz sprzedaje 400 zlotych za sto dolarow. Te sto dolarow w przecia > gu > > jednego rosnie w przeciagu roku do 114 dolarow. Ja nie roz > > umiem, i nie wiem kto i jak te 14 dolarow na kazda stowke wyplaca i za co? > Jak > > dlugo to moze trwac, bez katastrofy. > > Nie bedzie zadnej katastrofy. Co jest ciekawe ze zarowno dolar jak i zlotowka > sa bardzo silne i nadwartosciowane. Jezeli zmniejszy sie zaufanie inwestorow > kapitalowych to pieniadze odplyna i kurs waluty AUTOMATYCZNIE sie obnizy - > dotyczy to zlotowki i dolara bo obie sa swobodnie wymienialne. Przypomnij sobie > czasy po Carterze, bylo tak samo. > > > > Wysokie stopy procentowe w Polsce sa konsekwencja nadmiernej podazy p > ienia > > > dza w poprzednim okresie, i zwiazanej z nim nadmiernej konsumpcji ora > z > > > deficytu w bilansie platniczym. Grozilo to wybuchem podobnym do tego > ktory > > > byl ostatnio w Turcji. > > I tu jest roznica miedzy USA i Polska. Greenspan nie przejmuje sie deficytem > handlowym bo amerykanska gospodarka jest duza wiec deficyt nie gra duzej roli. > Nawet jak wartosc dolara znacznie sie obnizy konsekwencje beda male (bo np. > za oil bedzie dalej placilo sie w tych samych $!). W Polsce wyglada to niestety > > inaczej. > > W koncu jest tak ze w USA Greenspan moze jeszcze obnizac stopy bo inflacja jest > jeszcze niewielka. Ale jak inflacja zacznie rosnac jego pole manewru sie skoncz > y. > > W Polsce jest podobnie - tyle ze okazuje sie ze dla utrzymania inflacji na > poziomie 6% musza byc takie stopy jakie sa. Z tym ze obecnie zmniejszenie > popytu na towary i podazy pieniadza powinno doprowadzic do spadku inflacji > i do spadku stop. Cos jak w USA po epoce Cartera. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Emigrant pisze niejsano IP: *.dmi.tut.fi 27.06.01, 00:00 Gość portalu: emt napisał(a): > Pan mnie nie zrozumial panie frijk. Ja duzo napisalem dlatego zeby pokazac jak > jeden kraj zapobiega bezrobociu w porownaniem z drugim, i urzymuje w balansie > reszte ekonomii w kraju. Ha, pytanie na ile bylo w tym sensu bo na razie trudno powiedziec czy USA sa dobrym przykladem. Trzeba pamietac ze jest gigantyczny deficyt handlowy oraz ogromne zadluzenie ludzi, ludzie wiecej wydaja niz maja pieniedzy. Czyli amerykanska ekonomia zyje na kredyt. W efekcie jest niskie bezrobocie a czy ekonomia jest w balansie to sie dopiero zobaczy w przyszlosci. Mozliwe sa dwa scenariusze na przyszlosc: albo jakos sie te kredyty splaci bez wielkich wstrzasow, albo tez nastapi gwaltowne zalamanie i depresja. Na razie jeszcze trzeba sie wstrzymac z ocenami, moze za 5-10 lat bedzie juz cos wiadomo? Podobnie bylo do niedawna w Polsce: ekonomia rozwijala sie szybko i bezrobocie spadalo. Niestety odbywalo sie to na kredyt i przez wzrost deficytu handlowego a na dodatek zaczela rosnac inflacja. Polska nie ma tak duzych mozliwosci kredytowych jak USA i trzeba bylo dzialac szybko, wlasnie Dzieki RPP udalo sie to zatrzymac ale za cene wzrostu bezrobocia i spadku rozwoju. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Emigrant Re: Emigrant pisze niejsano IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 28.06.01, 05:50 Szanowny Panie Frijk, Ani pan Balcerowich ani pan Greenspan nie strzelaja z lukow do tarczy i w ten sposob decyduja na obnizenie czy podniesienie procentow pozyczkowych. Ich zadanie jest bardzo proste teoretycznie, to jest utrzymac rozwoj ekonomii kraju w kontroli. I jeden i drugi maja kontrol nad iloscia pieniedzy na wolnym rynku i procent za pozyczki z banku rzadowego do wielkich bankow prywatnych. Oni jaknajdokladniej obserwuja wzrost czu brak pieniedzy na wolnym rynku. Obserwuja i notuja inne wskazniki rozwoju ekonomii, jak budowa nowych domow w kraju, wzrost czy obnizenie bezrobotnych, obroty handlowe w sklepach, podwyzki czy obnizenie plac robotnikom i urzednikom, inwentarz wyrobow wszelkiego rodzju, wzrost czy obnizenie rzeczy importowanych Na podstawie tych wskaznikow i kilku innych decyduja czy podwyzszyc procent na pozyczki, czy obnizyc, czy wydrukowac wiecej zlotych czy dolarow czy sciagnac zlote i dolary z wolnego rynku. Kiedy ludzie za duzo kupuja na kredyt, nasi carowie kontroli pieniedzy podnosza procent na kredyt. Kiedy ludzie zaczynaja zabardzo oszczedzac i mniej kupuja, obnizaja koszty kredytow. To nie jest wiedza fizyki ani matematyki ani nawet chemii, to jest wiedza statystyczna, wiedza pomiarow. Take rzeczy jak ilosc bezrobotnych w kraju, ile pieniedzy jest na wolnym rynku jest bardzo latwo dokladnie mierzyc. Ale sa wskazniki ktore jest prawie nie mozliwie dokladnie zmierzyc. Naprzyklad Japonia kilka lat temu byla w glebokiej recesji, bo Japonczycy za duzo zarabiali a za malo wydawali. Oszczedzali w lewo i prawo ale nic nie kupowali. Teraz pomalu dochodza do siebie. Koszt pozyczek w kraju jest bardzo waznym. Naprzyklad, ja chce zalozyc interes bo mam pewna sume zaoszczedzona a wieksza czesc wkladu mam zamiar pozyczyc. Jesli ta pozyczke z zarobku z mojego 'business'u' w przaciagu trzech lat brutto a pieciu lat netto sie splaci (bo sa podatki i inne koszta), mnie sie oplaca brac pozyczke. Ale jesli dlug w przeciagu 4 lat podwoi sie, moj interes zwinal sie nim go zaczne. Uzywajac koszta procentow p. Greenspan'a a moj wklad jest 1/3 powinienem wyjsc na swoje w przeciagu 5-6 lat. Jesli ja pozycze 2/3 wkladu na 25% (pana Balcerowicza koszty) na ten sam interes ja gine finansowo. Tutaj ani wielkie przedsiebiorstwa, ani wielkie rzadowe szpitale, rafinerie i t.p. nie sa wzne. Tu jest wazny tak zwany small business, to jest male sklepy, male warsztaty, kontraktorzy co robia czesci dla duzych przedsiebiorstw i t.d. Ci zatrudniaja najwieksza ilosc ludzi w kraju. W Polsce pan Balcerowicz zahamowal ten rozwoj. Pan Balcerowicz utrzymuje zlotowke silna bo z zagranicy kupuja zlote bo zlotowka przynosi wysokie zarobki. Teraz ja dalej nie rozumie kto za te wysokie procenty tym obcokrajowcom w Polsce placi. Moze mi pan wyjasnic? > Ha, pytanie na ile bylo w tym sensu bo na razie trudno powiedziec czy USA sa > dobrym przykladem. Trzeba pamietac ze jest gigantyczny deficyt handlowy oraz > ogromne zadluzenie ludzi, ludzie wiecej wydaja niz maja pieniedzy. Czyli > amerykanska ekonomia zyje na kredyt. W efekcie jest niskie bezrobocie a czy > ekonomia jest w balansie to sie dopiero zobaczy w przyszlosci. Mozliwe sa dwa > scenariusze na przyszlosc: albo jakos sie te kredyty splaci bez wielkich > wstrzasow, albo tez nastapi gwaltowne zalamanie i depresja. > Na razie jeszcze trzeba sie wstrzymac z ocenami, moze za 5-10 lat bedzie juz co > s > wiadomo? > > Podobnie bylo do niedawna w Polsce: ekonomia rozwijala sie szybko i bezrobocie > spadalo. Niestety odbywalo sie to na kredyt i przez wzrost deficytu handlowego > a na dodatek zaczela rosnac inflacja. Polska nie ma tak duzych mozliwosci > kredytowych jak USA i trzeba bylo dzialac szybko, wlasnie Dzieki RPP udalo sie > to > zatrzymac ale za cene wzrostu bezrobocia i spadku rozwoju. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Emigrant - trzeba patrzec na realna sytuacje IP: *.dmi.tut.fi 28.06.01, 08:38 Gość portalu: Emigrant napisał(a): > Ani pan Balcerowich ani pan Greenspan nie strzelaja z lukow do tarczy i w ten > sposob decyduja na obnizenie czy podniesienie procentow pozyczkowych. Ich > zadanie jest bardzo proste teoretycznie, to jest utrzymac rozwoj ekonomii > kraju w kontroli. ... > W Polsce pan Balcerowicz zahamowal ten rozwoj. Pan Balcerowicz utrzymuje zlotow > ke silna bo z zagranicy kupuja zlote bo zlotowka przynosi wysokie zarobki. Powtarzam juz n-ty raz ze chcac porownywac polityke monetarna Polski i USA trzeba wrocic do czasow po Carterze. Pamietasz gdy stopa % w USA byla 17%??? Balcerowicz (a raczej RPP) URATOWALI POLSKA GOSPODARKE od gwaltownej zapasci, podobnej do tej JAKA BYLA OSTATNIO W *TURCJI*. W poprzednim okresie gospodarka polska rozwijala sie na bazie nadmiernej konsumpcji. Byl ogromny deficyt handlowy, bardzo szybko rosla inflacja i zadluzenie ludzi. To grozilo wybuchem. Obecnie te tendencje zostaly WYHAMOWANE. Dlatego RPP moze obnizac stopy procentowe i to robi - wczoraj o 1.5%. Pzostaje jednak problem deficytu budzetu panstwa: Panstwo bedzie musialo pozyczyc pieniadze na swoje obligacje i w ten sposob bedzie podwyzszalo realne oprocentowanie na rynku. A wiec stop procentowych nie da sie obnizyc za bardzo. > Teraz ja dalej nie rozumie kto za te wysokie procenty tym obcokrajowcom w > Polsce placi. Moze mi pan wyjasnic? Jest to bardzo proste: gdzie lokuja pieniadze cudzoziemcy w Polsce? W BANKACH. I BANKI IM PLACA. A banki zyja z udzielonych kredytow. Dopoki banki majac zgromadzone pieniadze inwestorow maja komu je pozyczac wszystko jest w porzadku. Bo banki zyja z roznicy miedzy lokatami i kredytami. Rozumiesz? Dodajmy do tego ze banki w Polsce naleza w wiekszosci do duzych bankow zachodnich a wiec chyba raczje podejmuja racjonalne decyzje. > > Ha, pytanie na ile bylo w tym sensu bo na razie trudno powiedziec czy USA > sa > > dobrym przykladem. Trzeba pamietac ze jest gigantyczny deficyt handlowy or > az > > ogromne zadluzenie ludzi, ludzie wiecej wydaja niz maja pieniedzy. Czyli > > amerykanska ekonomia zyje na kredyt. W efekcie jest niskie bezrobocie a cz > y > > ekonomia jest w balansie to sie dopiero zobaczy w przyszlosci. Mozliwe sa > dwa > > scenariusze na przyszlosc: albo jakos sie te kredyty splaci bez wielkich > > wstrzasow, albo tez nastapi gwaltowne zalamanie i depresja. W USA Greenspan wali na full bo wie ze jezeli spadnie konsumpcja to bedzie krach. Ale w tej chwill zbliza sie juz do granicy przy ktorej moze zaczac wzrastac inflacja. Jego robota staje sie wiec coraz trudniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: eMIGRANT Re: Emigrant - trzeba patrzec na realna sytuacje do Frijka IP: *.as2.cle.oh.nolnet.net 28.06.01, 15:24 Dziekuje Panu za odpowiedz. Zobaczymy jak sie to wszystko rozwinie w najblizszych 6 miesiacach. Musze dodac ze poprawy w Polsce nie widze. Greenspan tez pomalu traci kontrole. Ludzie mniej kupuja. Bezrobocie pomalu, ale rosnie. Zobaczymy jak to 'kolo zamachowe ekonomii' w Polsce i w Stanach znow troche przyspiszy... Emigrant Gość portalu: frijk napisał(a): > Gość portalu: Emigrant napisał(a): > > > Ani pan Balcerowich ani pan Greenspan nie strzelaja z lukow do tarczy i w > ten > > sposob decyduja na obnizenie czy podniesienie procentow pozyczkowych. Ich > > zadanie jest bardzo proste teoretycznie, to jest utrzymac rozwoj ekonomii > > kraju w kontroli. > ... > > W Polsce pan Balcerowicz zahamowal ten rozwoj. Pan Balcerowicz utrzymuje z > lotow > > ke silna bo z zagranicy kupuja zlote bo zlotowka przynosi wysokie zarobki > . > > Powtarzam juz n-ty raz ze chcac porownywac polityke monetarna Polski i USA > trzeba wrocic do czasow po Carterze. Pamietasz gdy stopa % w USA byla 17%??? > > Balcerowicz (a raczej RPP) URATOWALI POLSKA GOSPODARKE od gwaltownej zapasci, > podobnej do tej JAKA BYLA OSTATNIO W *TURCJI*. W poprzednim okresie gospodarka > polska rozwijala sie na bazie nadmiernej konsumpcji. Byl ogromny deficyt handlo > wy, > bardzo szybko rosla inflacja i zadluzenie ludzi. To grozilo wybuchem. > > Obecnie te tendencje zostaly WYHAMOWANE. Dlatego RPP moze obnizac stopy procent > owe > i to robi - wczoraj o 1.5%. Pzostaje jednak problem deficytu budzetu panstwa: > Panstwo bedzie musialo pozyczyc pieniadze na swoje obligacje i w ten sposob bed > zie > podwyzszalo realne oprocentowanie na rynku. A wiec stop procentowych nie da sie > > obnizyc za bardzo. > > > Teraz ja dalej nie rozumie kto za te wysokie procenty tym obcokrajowcom w > > Polsce placi. Moze mi pan wyjasnic? > > Jest to bardzo proste: gdzie lokuja pieniadze cudzoziemcy w Polsce? W BANKACH. > I BANKI IM PLACA. A banki zyja z udzielonych kredytow. Dopoki banki majac > zgromadzone pieniadze inwestorow maja komu je pozyczac wszystko jest w porzadku > . > Bo banki zyja z roznicy miedzy lokatami i kredytami. Rozumiesz? Dodajmy do tego > ze banki w Polsce naleza w wiekszosci do duzych bankow zachodnich a wiec chyba > raczje podejmuja racjonalne decyzje. > Zgadzam sie z Pana poprzednim paragrafem. Kto pozycza z banku na 25%? > > > Ha, pytanie na ile bylo w tym sensu bo na razie trudno powiedziec czy > USA > > sa > > > dobrym przykladem. Trzeba pamietac ze jest gigantyczny deficyt handlo > wy or > > az > > > ogromne zadluzenie ludzi, ludzie wiecej wydaja niz maja pieniedzy. Cz > yli > > > amerykanska ekonomia zyje na kredyt. W efekcie jest niskie bezrobocie > a cz > > y > > > ekonomia jest w balansie to sie dopiero zobaczy w przyszlosci. Mozliw > e sa > > dwa > > > scenariusze na przyszlosc: albo jakos sie te kredyty splaci bez wielk > ich > > > wstrzasow, albo tez nastapi gwaltowne zalamanie i depresja. > > W USA Greenspan wali na full bo wie ze jezeli spadnie konsumpcja to bedzie > krach. Ale w tej chwill zbliza sie juz do granicy przy ktorej moze zaczac > wzrastac inflacja. Jego robota staje sie wiec coraz trudniejsza. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Emigrant - trzeba patrzec na realna sytuacje do Frijka IP: *.dmi.tut.fi 29.06.01, 07:48 Gość portalu: eMIGRANT napisał(a): > Dziekuje Panu za odpowiedz. > Zobaczymy jak sie to wszystko rozwinie w najblizszych 6 miesiacach. > Musze dodac ze poprawy w Polsce nie widze. Jak to? Jest ogromna poprawa w skali MAKRO-ekonomicznej w ciagu ostatniego roku. Poprzednio konsumpcja, kredyty, import rosly bez opamietania. Np. w roku 1999 kupiono rekordowa nawet w skali europejskiej ilosc nowych aut. Wszyscy sie oczywiscie z tego bardzo cieszyli tylko nie pamietali ze auta kupiono na kredyt i z importu a za to trzeba zaplacic. Rosla wiec inflacja i deficyt budzetu panstwa. Teraz to wszystko wraca do normy. Oczywiscie jest koszt - mniejszy rozowj, wieksze bezrobocie. Ale nie mozna rozwijac sie na zbyt duzy kredyt. > Greenspan tez pomalu traci kontrole. Ludzie mniej kupuja. Bezrobocie pomalu, al > e rosnie. Zobaczymy jak to 'kolo zamachowe ekonomii' w Polsce i w Stanach znow > troche przyspiszy... > Emigrant W USA tez zyje sie na kredyt. Pytanie do jakich granic mozna to robic. Zadluzenie ludzi i deficyt handlowy sa ogromne. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Szefunio Re: Emigrant - trzeba patrzec na realna sytuacje do Frijka IP: 212.126.28.* 20.08.01, 15:28 Gość portalu: eMIGRANT napisał(a): > Dziekuje Panu za odpowiedz. > Zobaczymy jak sie to wszystko rozwinie w najblizszych 6 miesiacach. > Musze dodac ze poprawy w Polsce nie widze. > Greenspan tez pomalu traci kontrole. Ludzie mniej kupuja. Bezrobocie pomalu, al > e rosnie. > Zobaczymy jak to ''kolo zamachowe ekonomii'' w Polsce i w Stanach znow troche pr > zyspiszy... > Emigrant > > Gość portalu: frijk napisał(a): > > > Gość portalu: Emigrant napisał(a): > > > > > Ani pan Balcerowich ani pan Greenspan nie strzelaja z lukow do tarcz > y i w > > ten > > > sposob decyduja na obnizenie czy podniesienie procentow pozyczkowych. > Ich > > > zadanie jest bardzo proste teoretycznie, to jest utrzymac rozwoj ekon > omii > > > kraju w kontroli. > > ... > > > W Polsce pan Balcerowicz zahamowal ten rozwoj. Pan Balcerowicz utrzym > uje z > > lotow > > > ke silna bo z zagranicy kupuja zlote bo zlotowka przynosi wysokie za > robki > > . > > > > Powtarzam juz n-ty raz ze chcac porownywac polityke monetarna Polski i USA > > trzeba wrocic do czasow po Carterze. Pamietasz gdy stopa % w USA byla 17%? > ?? > > > > Balcerowicz (a raczej RPP) URATOWALI POLSKA GOSPODARKE od gwaltownej zapas > ci, > > podobnej do tej JAKA BYLA OSTATNIO W *TURCJI*. W poprzednim okresie gospod > arka > > polska rozwijala sie na bazie nadmiernej konsumpcji. Byl ogromny deficyt h > andlo > > wy, > > bardzo szybko rosla inflacja i zadluzenie ludzi. To grozilo wybuchem. > > > > Obecnie te tendencje zostaly WYHAMOWANE. Dlatego RPP moze obnizac stopy pr > ocent > > owe > > i to robi - wczoraj o 1.5%. Pzostaje jednak problem deficytu budzetu panst > wa: > > Panstwo bedzie musialo pozyczyc pieniadze na swoje obligacje i w ten sposo > b bed > > zie > > podwyzszalo realne oprocentowanie na rynku. A wiec stop procentowych nie d > a sie > > > > obnizyc za bardzo. > > > > > Teraz ja dalej nie rozumie kto za te wysokie procenty tym obcokrajowc > om w > > > Polsce placi. Moze mi pan wyjasnic? > > > > Jest to bardzo proste: gdzie lokuja pieniadze cudzoziemcy w Polsce? W BANK > ACH. > > I BANKI IM PLACA. A banki zyja z udzielonych kredytow. Dopoki banki majac > > zgromadzone pieniadze inwestorow maja komu je pozyczac wszystko jest w por > zadku > > . > > Bo banki zyja z roznicy miedzy lokatami i kredytami. Rozumiesz? Dodajmy do > tego > > ze banki w Polsce naleza w wiekszosci do duzych bankow zachodnich a wiec c > hyba > > raczje podejmuja racjonalne decyzje. > > > > Zgadzam sie z Pana poprzednim paragrafem. Kto pozycza z banku na 25%? > > > > > > Ha, pytanie na ile bylo w tym sensu bo na razie trudno powiedzie > c czy > > USA > > > sa > > > > dobrym przykladem. Trzeba pamietac ze jest gigantyczny deficyt h > andlo > > wy or > > > az > > > > ogromne zadluzenie ludzi, ludzie wiecej wydaja niz maja pieniedz > y. Cz > > yli > > > > amerykanska ekonomia zyje na kredyt. W efekcie jest niskie bezro > bocie > > a cz > > > y > > > > ekonomia jest w balansie to sie dopiero zobaczy w przyszlosci. M > ozliw > > e sa > > > dwa > > > > scenariusze na przyszlosc: albo jakos sie te kredyty splaci bez > wielk > > ich > > > > wstrzasow, albo tez nastapi gwaltowne zalamanie i depresja. > > > > W USA Greenspan wali na full bo wie ze jezeli spadnie konsumpcja to bedzie > > > krach. Ale w tej chwill zbliza sie juz do granicy przy ktorej moze zaczac > > wzrastac inflacja. Jego robota staje sie wiec coraz trudniejsza. > Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawel Znamienne pominięcie Frijko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.06.01, 08:25 Napisał Pan: Jest to bardzo proste: gdzie lokuja pieniadze cudzoziemcy w Polsce? W BANKACH. I BANKI IM PLACA. A banki zyja z udzielonych kredytow. Dopoki banki majac zgromadzone pieniadze inwestorow maja komu je pozyczac wszystko jest w porzadku. Bo banki zyja z roznicy miedzy lokatami i kredytami. Rozumiesz? Dodajmy do tego ze banki w Polsce naleza w wiekszosci do duzych bankow zachodnich a wiec chyba raczje podejmuja racjonalne decyzje. Ale zapomniał pan o sprawie o znaczeniu zasadniczym, a nawet o dwóch: Przez napływ kapitału spekulacyjnego banki w Polsce mają znaczną nadpłynność, którą na nasz koszt ściąga Narodowy Bank Polski sprzedając im ( wciąż rolowane) bony pieniężne o najwyższym chyba z papierów dłużnych oprocentowaniu- grubo ponad 20%. Koszt ponosi ( pośrednio) skarb Państwa. 2. wypłaty odsetek za granicę wysuszają kapitał, który z pożytkiem mólby byc wykorzystany na inwestycje. Przecież nic się nie bierze z powietrza. Jeśli ktoś przed rokiem ( o ile pamiętam) zainwestował np. 100 tys $, dostał wtedy ca. 440.000 zł to terazza te pieniądze wyjął ( z odsetkami) zancznie ponad 130.000 $. Te ponad 30.000 $ zysku nie wzięło sie z powietrza- na to poszedł np. wyprzedawany majątek narodowy z tzw prywatyzacji ( np sprzedaż Telekomunikacji Polskiej państwowemu Telecom France). A poza tym, w kraju takim jak Polska, gdzie tyle trzeba inwestować w nowe firmy i infrastrukturę, na co potrzebny jest kapitał , sztucznie utrzymuję się cenę tego kapitału na prohibicyjnie wysokim poziomie. To juz nie wygląda na głupotę. A majątek się przejada w bieżących budżetach. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: frijk Re: Znamienne pominięcie Frijko/POMINIECIA NIE BYLO IP: *.dmi.tut.fi 30.06.01, 09:19 Gość portalu: pawel napisał(a): > Ale zapomniał pan o sprawie o znaczeniu zasadniczym, a nawet o dwóch: > Przez napływ kapitału spekulacyjnego banki w Polsce mają znaczną nadpłynność, > którą na nasz koszt ściąga Narodowy Bank Polski sprzedając im ( wciąż rolowane) > bony pieniężne o najwyższym chyba z papierów dłużnych oprocentowaniu- grubo > ponad 20%. Koszt ponosi ( pośrednio) skarb Państwa. Wcale tego nie pominalem. Na twoje pytanie nalezy sie inne pytanie: DLACZEGO NBP sprzedaje papiery dluzne??? Dlaczego budzet panstwa musi zaciagac potezne pozyczki? > 2. wypłaty odsetek za granicę wysuszają kapitał, który z pożytkiem mólby byc > wykorzystany na inwestycje. Tak tylko nie zapominaj ze zdecydowana wiekszosc kapitalu w Polsce pochodzi z zagranicy. > Przecież nic się nie bierze z powietrza. Jeśli ktoś > przed rokiem ( o ile pamiętam) zainwestował np. 100 tys $, dostał wtedy ca. > 440.000 zł to terazza te pieniądze wyjął ( z odsetkami) zancznie ponad 130.000 > $. Te ponad 30.000 $ zysku nie wzięło sie z powietrza- na to poszedł np. > wyprzedawany majątek narodowy z tzw prywatyzacji ( np sprzedaż Telekomunikacji > Polskiej państwowemu Telecom France). A poza tym, w kraju takim jak Polska, > gdzie tyle trzeba inwestować w nowe firmy i infrastrukturę, na co potrzebny > jest kapitał , sztucznie utrzymuję się cenę tego kapitału na prohibicyjnie > wysokim poziomie. To juz nie wygląda na głupotę. Fakt, ze ktos kto zainwestowal dostaje wysoki zysk. Pytanie jest KTO placi za ten zysk. Placa oczywiscie ci co BIORA kredyty na wysoki procent. W tym oczywiscie panstwo ktore tez bierze kredyty. > A majątek się przejada w bieżących budżetach. Naturalnie. Dlatego nalezy ograniczyc deficyt budzetu panstwa i konsumpcje do poziomu wydolnosci gospodarki. Wtedy spadna stopy procentowe bez wzrostu inflacji. I to wlasnie robi RPP. No ale ludzie chca miec jak najwieksza konsumpcje i uslugi w sektorze publicznym na dobrym poziomie oraz tanie kredyty. Ludzi nie interesuje ze panstwo leci na poteznym deficycie i wyprzedja kapital na potrzeby biezace orza ze w handlu zagranicznym jest potezna luka. Ludzie mysla o wlasnej kasie i dlatego do tego co jest chcieliby miec niskie stopy procentowe bo wtedy jeszcze mozna by wziac tani kredyt. A niestety zyc na kredyt sie nie da, dlatego nie ma innego wyjscia niz zyc na miare dochodow i w tym wlasnie kierunku steruje RPP. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: carolina Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.przemysl.sdi.tpnet.pl 24.06.01, 00:00 Tak więc wszystko zależy od Niemiec ( pkt.1) albo rządu ( pkt.2 i 3). A od Rady polityki Pieniężnej nic? Utrzymując stopy na poziomie ( realnym) 14% są oni głównymi odpowiedzialnymi za tak mocną złotówkę i jej konsekwencje. I żadne krokodyle łzy nad przewartościowana złotówka wylewane przez Rosatiego i Ziółkowską nie zamydlą nikomu oczu. Prawda taka, ze RPP zachowuje sie jakby robiła na złość rządowi i przy okazji całej Polsce, rząd zaś ma to wszystko gdzieś ( wiadomo, że porządzą jeszcze kilka miesięcy i żaden cud nie sprawi, że będa mieli szanse po wyborach), SLD cynicznie czeka, bo czym gorzej, tym lepiej dla nich ( lepszy wynik wyborczy i łatwiej będzie osiąnąć jakąś poprawę) i tak to się toczy ze szkoda dla nas wszystkich ( oprócz spekulantów walutowych polskich i zagranicznych oraz dobrze poinformowanych n/t przyszłych posunięć RPP).Działalność RPP powinna byc zbadana przez jakieś odpowiednie organa ( nie wiem-- UOP czy Trybunał Stanu czy cos podobnego) zas jej członkowie winni mieć zakaz piastowania funkcji publicznych dożywotnio. To, co się dzieje w gospodarce, oddala nas od Unii, bo nikt nie chce 40 mln biednych ludzi, zagrażajacych ich rynkowi pracy i olbrzymich sfer gospodarki wymagajacych dofinansowania z unijnego budżetu.Lepiej więc utwardzic stanowiska negocjacyjne i tym sposobem mieć wymówkę dla nieprzyjęcia Polski do Unii.Zresztą postawmy sie w ich sytuacji Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Mirek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.makolab.pl 24.06.01, 00:00 Zgadzam się z Tobą w 100%. Za jakiś czas jak to już pierdyknie, zaczną się dziennikarskie dociekania, dochodzenia UOP-u i sejmowych komisji specjalnych itd. Jak zawsze Polak mądry... sorry. Ani przed, ani po szkodzie. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lechu Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: 192.168.111.* / 217.6.108.* 25.06.01, 00:00 Nie lubie sie powtarzac, ale musze: Twoja kwestia, to ewidentne swiadectwo tesknoty do znalezienia jedynej slusznej prawdy, jedynej prawdziwej przyczyny, jedynej skutecznej rady i jedynego (bardzo)zlego winnego. Tymczasem ekonomia jest gra wielu zmiennych, ukladem dynamicznym, pelnym sprzezen i wielokierunkowosci. Dopoki tego nie zrozumiesz, bedziesz pieprzyc podobne brednie, podobnie jak inni, ktorzy tesknia za prostymi receptami na uzdrowienie swiata. Takich nie ma. Uzdrowienie gospodarki polega na synchronicznej akcji wielu podmiotow, ktore dzialaja w jednym celu. Aplikacji wielu lekarstw, z ktorych kazde ma swoje dzialania uboczne, aplikowane za slabo pozostaje bez skutku, za mocno moze pogorszyc stan pacjenta. Wszystko jest kwestia timingu i miary. Gdyby tylko RPP po prostu obnizyla stopy, a cala reszta po prostu przygladala sie, to otrzymallibysmy tylko inflacje dodana do recesji, czyli grozbe stagflacji (klania sie rok 1929). We wladzy nie ma konsensu na takie skoncentrowane dzailanie, wiec dzialanie jednego nie ma sensu. Wystarczy posluchac takiego polglowka, jak Pan Kropiwnicki, ktory nie odda z budzetowki ani guzika (patrz: Rydz-Smigly,a ja mowie, ze odda, odda). Z drugiej strony rozumiem Ciebie: skoro takie durnie siedza cala kadencje niezagrozone w rzadzie (selekcja negatywna) i maja prawo w calej pelni majestatu wladzy glosic teorie o kwadraturze kola, to skad normalni ludzie moga rozrozniac prawde od klamstwa, durniow od fachowcow. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ika Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00 Masz rację.Tylko rozszerzyłabym trochę galerię durniów,o takich co obiecuja gruszki na wieżbie i vetują obniżenie podatków.Najważniejsze że naród ma "dlugie weekendy" i Big Brathera Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: figiel Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00 Słoneczko -brak znajomości podstaw ekonomii.Wyobraż sobie,ze stopy są obniżone o powiedzmy 5%.Kto kupi polskie obligacje,które są potrzebne do zrównoważenia budżetu.Dlatego proponuję -RPP obniża stopy o 10% a Sejm wydaje ustawę nakazujaca spekulantom kapitalistycznym kupowanie polskich papierów skarbowych pod grożbą ekskomuniki. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: staszek Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.*.*.* 25.06.01, 00:00 a nam strasznie zależy ażeby wejść do unii , przecież oni działłają jak Caritas i tylko patrzą ażeby dofinansować rolnictwo i przemysł polski. Zbadaj stan gospodarki i przemysłu na dzień 06 .2001 i procentowy udział kapitału polskiego jest on poniżej 35 % W unii będzie jeszcze mniejszy Dlaczego nikt nie doszukuje się przyczyn tak słabego stanu gospodarki w tym iż inwestorzy zagraniczni którzy w ciągu ostatnik paru lat inwestowali tutaj pieniądze (defacto pozmieniali teraz nazwy i znowu pięc lat bez podatków)- nigdzie nie ma lepiej 40 mln konsumentów i jeszcze mu dopłacają żeby robił tutaj kasę - Oni chcą wyciągnąć zyski z poczynionych inwestycji . Sprawdż dokładnie jakie są wymogi w Niemczech dla obcokrajowców którzy chcą tam coś otworzyć .raczej żadnych ulg a raczej utrudnienia Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: jowita Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00 Stawiam wniosek.Natychmiast kazać wycofać obcy kapitał,no może za wyjątkiem białoruskiego.OK ? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ala Re: Silna złotówka - dobrze, czy źle IP: *.gdansk.cvx.ppp.tpnet.pl 25.06.01, 00:00 Masz rację to skandal oni inwestują,żeby na nas zarobić.Powinien nasz parlament wydać ustawę- Cudzoziemcy mogą inwestować tylko wtenczas gdy nie zarobią ,ewentualnie jeżeli ich zyski będą społecznie akceptowane.A teraz harcerzyku pobiegnij do Auchan na zakupy. Odpowiedz Link Zgłoś