Dodaj do ulubionych

Trudny powrot Keynsizmu do Polski

IP: *.ny325.east.verizon.net 14.10.02, 19:38
Ciekawy art w Gazecie>gospodarka>opinie i analizy Tadeusza Kowalika z PAN pt:
"Trudny powrot keynesizmu do Polski"

Zaszokowany bylem ze az 75% profesorow ekonomii w Polsce takich prostych
problemow nie rozumie.
Przyklad twardoglowego,to W.Gadomski,a na tym forum ukrywa sie on pod nickiem
Robert.
Dla usprawiedliwienia niemoctwa polskiej ekonomii ,fachowcy z EU wcale nie sa
lepsi w tej dziedzinie i dlatego EU tak odstaje od USA.

MITY TWARDOGLOWYCH:

1-Dzisiejsze zagrozenie to inflacja.

Nic glupszego nie mozna wymyslec w kraju,gdzie jest ponad 3 mln
bezrobotnych.
Wszyscy politycy w Stanach od prezydenta poczynajac a konczac na wladzach
lokalnych chwala sie wszem i wobec ile to nowych miejsc pracy powstalo za ich
kadencji.
Inflacja,mimo ze jest niska,na agendzie jest sprawa w najlepszym wypadku
trzeciorzedna.

2-Teoria efektywnego popytu.Gadomski i Robert twierdza ze popyt tworzy sie
automatycznie odpowiednio do wzrostu podazy.

Nic bardziej absurdalnego nie mozna wymyslec.
Przeciez kryzysy powstaja z braku popytu,a nie z braku podazy.
Kryzys to jest nadprodukcja,ktora nie moze byc wchlonieta przez popyt.

3-Zrodlam bezrobocia sa zbyt wysokie place.

To jest rozumowanie typowe dla ekonomistow patrzacych w bardzo zawezony
sposob na gospodarke.Dla nich produkuje sie po to zeby exportowac.
I na tej beznadziejnej zasadzie zbudowane zostaly Japonia i Niemcy i chyba
cale EU.
Bo jak sie exportuje -to sie ma za co kupic to co sie chce.Takie typowo
myslenie nacjonalistyczne.Przeciez exportuje zaklad pracy a nie panstwo i
karzysta z tego zaklad pracy a nie wszyscy w danym panstwie.
To jest pierwszy przyklad mylenia teorii podazowej M.Friedmana,ktora sprawdza
sie w skali przedsiebiorstwa,za to jest zgubna w skali panstwa.

ZRODLEM BEZROBOCIA JEST NISKI(NIEWYSTARCZAJACY) POPYT WEWNETRZNY.
GDY OBNIZYMY PLACE-POPYT WEWNETRZNY ROWNIEZ SPADNIE.

4-Wzrost oszczednosci,powoduje wzrost inwestycji a tym samym doch nar.

To jest kolejna bzdura,czesto pisywana tutaj przez RYBA(nie mylic z
rybb,ktory jest b.dobry i przy okazji proboje mnie kultury nauczyc).

KAZDY WIE,ZE ZEBY OSZCZEDZAC TRZEBA MNIEJ WYDAWAC.
A MNIEJSZE WYDATKI KONSUMENTA-TO MNIEJSZY POPYT.
A MNIEJSZY POPYT-TO MNIEJSZY DOCH NAR.

5-deficyt budzetowy ogranicza wzrost gospodarczy.

TO JEST IDENTYCZNA BZDURA JAK Z OSZCZEDZANIEM.
JESLI BUDZET WIECEJ WYDAJE-ZWIEKSZA TO POPYT.
A WIEKSZY POPYT TO WIEKSZY PKB.

6-Nizsze place,wieksza konkurencyjnosc.

Tego nawet Fizyk nie mogl pojac za pierwszym razem.
Ta teoria podazowa M.Friedmana sprawdza sie w skali przedsiebiorstwa,bo:
Nizsze place daja nizsze ceny i tym samym mozna wygryzc konkurenta na
krotka mete,poki robole nie uciekna do konkurencji.

Tego zagadnienia nie chwyta tez Plota.
Obnizanie plac w skali kraju powoduje spadek popytu a tym samym spadek doch
nar.
Jesli chcesz miec nadwyzke w H-Z to zmniejszasz wartosc waluty w stosunku do
glownych partnerow handlowych.
Mocna waluta rozklada w tej chwili EU i przyczynia sie do wzrostu
gospodarczego w USA.
Dlatego G.B. nie chce euro.
Japoncy jakby zmadrzeli,bo oslabiaja yena.

A u nas cala wierchowka,z Balcerowiczem na czele wierzy w mocna zlotowke.
I rezultaty sa jak wszyscy widza.
Obserwuj wątek
    • Gość: RYBA Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 14.10.02, 23:01
      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

      > Zaszokowany bylem ze az 75% profesorow ekonomii w Polsce takich prostych
      > problemow nie rozumie.

      Rozumie ale sie a ta teoria nie utozsamia. Mozna by powiedziec ze 80%
      europejczykow nie rozumie komunizmu ale czy to ma sens?


      > Dla usprawiedliwienia niemoctwa polskiej ekonomii ,fachowcy z EU wcale nie sa
      > lepsi w tej dziedzinie i dlatego EU tak odstaje od USA.

      To raczej niemoctwo politykow a nie ekonomistow.

      > MITY TWARDOGLOWYCH:
      >
      > 1-Dzisiejsze zagrozenie to inflacja.
      >
      > Nic glupszego nie mozna wymyslec w kraju,gdzie jest ponad 3 mln
      > bezrobotnych.
      > Wszyscy politycy w Stanach od prezydenta poczynajac a konczac na wladzach
      > lokalnych chwala sie wszem i wobec ile to nowych miejsc pracy powstalo za ich
      > kadencji.
      > Inflacja,mimo ze jest niska,na agendzie jest sprawa w najlepszym wypadku
      > trzeciorzedna.

      Inflacje w USA zwalczono juz dawno wiec ma ona charakter staly i niezmienny.
      Presja inflacyjna jest niewielka. W Polsce sprawa proadu jest trzeciorzedna ale
      w Afryce juz nie co nie znaczy ze nie maja oni starac sie poprawic ich sieci
      elektrycznej.


      > 2-Teoria efektywnego popytu.Gadomski i Robert twierdza ze popyt tworzy sie
      > automatycznie odpowiednio do wzrostu podazy.
      >
      > Nic bardziej absurdalnego nie mozna wymyslec.
      > Przeciez kryzysy powstaja z braku popytu,a nie z braku podazy.
      > Kryzys to jest nadprodukcja,ktora nie moze byc wchlonieta przez popyt.

      Nie koniecznie. Wielki Kryzys powstal w wyniku zlej polityki monetarnej
      (poczytaj o gold standart eschange). Kryzysy glownie wywolywane sa spadkiem
      oszczednosci. Popyt wywolywany transerami budzetowymi lub zakupami konsumetow
      ma charakter krotkotrwaly i napedza inflacje. Jesli za ten sam towar mozna
      dostac wiecej pracujac tyle samo to wydajnosc spada. Zyski przedsiebiorstw sie
      zmniejszaja.

      > 3-Zrodlam bezrobocia sa zbyt wysokie place.
      >
      > To jest rozumowanie typowe dla ekonomistow patrzacych w bardzo zawezony
      > sposob na gospodarke.Dla nich produkuje sie po to zeby exportowac.
      > I na tej beznadziejnej zasadzie zbudowane zostaly Japonia i Niemcy i chyba
      > cale EU.
      > Bo jak sie exportuje -to sie ma za co kupic to co sie chce.Takie typowo
      > myslenie nacjonalistyczne.Przeciez exportuje zaklad pracy a nie panstwo i
      > karzysta z tego zaklad pracy a nie wszyscy w danym panstwie.
      > To jest pierwszy przyklad mylenia teorii podazowej M.Friedmana,ktora sprawdza
      > sie w skali przedsiebiorstwa,za to jest zgubna w skali panstwa.
      >
      > ZRODLEM BEZROBOCIA JEST NISKI(NIEWYSTARCZAJACY) POPYT WEWNETRZNY.
      > GDY OBNIZYMY PLACE-POPYT WEWNETRZNY ROWNIEZ SPADNIE.

      Raczej opowiadalbym sie (co nie bedzie niespodzianka) za twierdzeniami
      neoklasykow. Bezrobocie spasa gdy placa realna spada. Popytu nie mozna napedzac
      w nieskonczonosc. Jesli place by rosly to koszty produkcji tez. Powiedz jaki to
      problem w erze globalizji przeniesc produkcje do innego kraju? Czy wtedy
      bezrobocie by spadalo?


      > 4-Wzrost oszczednosci,powoduje wzrost inwestycji a tym samym doch nar.
      >
      > To jest kolejna bzdura,czesto pisywana tutaj przez RYBA(nie mylic z
      > rybb,ktory jest b.dobry i przy okazji proboje mnie kultury nauczyc).
      >
      > KAZDY WIE,ZE ZEBY OSZCZEDZAC TRZEBA MNIEJ WYDAWAC.
      > A MNIEJSZE WYDATKI KONSUMENTA-TO MNIEJSZY POPYT.
      > A MNIEJSZY POPYT-TO MNIEJSZY DOCH NAR.

      Jako ze zostalem wywolany do tablicy musze odpowiedziec, bo faktycznie tak
      uwazam. Zauzmy ze mam 50 znajomych i kazdy ma oszczednosci w wysokosci 500 zl.
      Jesli to przepijemy to zwiekszymy popyt na alkohol ale do czasu jak nam sie
      skoncza oszczednosci (stad sie biora kryzysy, Macieju propagujesz bledna
      teorie). Lub zalozymy lokaty w sumie to bedzie 25 tys. Wystarczy jeszcze kilka
      takich druzyn i mamy spora sumke. Niestety zmniejszamy popyt i wywolujemy
      kryzys ale czy napewno? Otoz jakies przedsiebiorstwo przeciez wezmie kredyt na
      dlugo falowa inwestycje (budowa fabryki, galerii itp) zatrudni ludzi kupi
      materialy. Mozna sobie zadac dwa pytania. Czy oszczednosci to inwestycje? TAK
      Czy oszczednosci powoduja zmniejszenie popytu? Odpowiedz zostawie czytelnikowi.


      > 5-deficyt budzetowy ogranicza wzrost gospodarczy.
      >
      > TO JEST IDENTYCZNA BZDURA JAK Z OSZCZEDZANIEM.
      > JESLI BUDZET WIECEJ WYDAJE-ZWIEKSZA TO POPYT.
      > A WIEKSZY POPYT TO WIEKSZY PKB.

      Nalezy wspomniec o efekcie wypychania i zadluzania za granica (bo nie chcemy
      przeciez miec oszczednosci). Budzet zwieksza popyt zabierajac poprzez podatki
      czesc dochodu ludzi najbogatszych ale tylko w ograniczonym zakresie.

      > 6-Nizsze place,wieksza konkurencyjnosc.
      >
      > Tego nawet Fizyk nie mogl pojac za pierwszym razem.
      > Ta teoria podazowa M.Friedmana sprawdza sie w skali przedsiebiorstwa,bo:
      > Nizsze place daja nizsze ceny i tym samym mozna wygryzc konkurenta na
      > krotka mete,poki robole nie uciekna do konkurencji.

      Konkurencja tez obnizy place zeby odzyskac klienta. Wiec do kogo uciekac?

      > Tego zagadnienia nie chwyta tez Plota.
      > A u nas cala wierchowka,z Balcerowiczem na czele wierzy w mocna zlotowke.
      > I rezultaty sa jak wszyscy widza.

      Swego czasu byles zwolennikiem interwencji. Zloty sam sie oslabil, wiec
      operacje otwartego rynku moglyby doprowadzic do zbyt duzego spadku wartosci.
      RPP postapila slusznie ale jakos nikt o tym nie pisze.

      Podsumowywujac, kiepsko Macieju.
      • Gość: jr Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: 203.129.132.* 15.10.02, 02:36
        bardzo ciekawe obydwa artykuly i ciezko mi sie jest postawic po jednej stronie.

        zgadzam sie ze popyt jest motorem gospodarki ale z samym motorem auto nie
        pojedzie.
        to tak jakby robic wielkie sprzedarze (to jest podstawa przedsiebiorstw) a
        nigdy sie nie martwic o kolekcje dlugow czy wysokie koszty produkcji. z mojego
        punktu widzenia (jako ksiegowy a nie ekonomista) na profit skalda sie cala kupa
        czynnikow a nie tylko wartosc sprzedarzy.

        oparcie gospodarki bezwzglednie na popycie/konsumpcji wewnetrznej WYDAJE mi sie
        sztuczne i nie znamy koncowych wynikow takiej polityki - pozostaje obserwowac
        usa - pozyjemy zobaczymy. jedno jest pewne nie ma mowy aby polska sie wzorowala
        w 100% na potedze ekonomiczne usa. to tak jakby probowac wmontowac 8 cyl silnik
        do malucha!!! trzeba wpierw przerobic tego malucha chocby na poloneza.

        wywody pana K maja nieco sensu ale sam mowi ze pomija aspekty zawnetrzne (inne
        kraje) moje pytanie:
        PO JAKA DUPE PIEPRZYC O CZYMS CO Z ZALOZENIA MA OGRANICZONE PODSTAWY!!!
        to tak jakby planowac podroz na slonce wiedzac ze nie mamy technologi aby
        chronic sie przed promieniowaniem!!!

        ograniczanie maksymalnych plac jest nonsensem bo to przecie przedsiebiorca
        ustala ile placi i w panstwie z 18% bezrobociem nie trudno aby znalezc chetnych
        do pracy. sens ma tylko ustalanie plac minimalnych aby chronic robotnikow przed
        NADMIERNYM wyzyskiem. jesli place sa wyzsze niz minimum to przedsiebiorca
        powinien miec prawo aby ja obnizyc do tego minimum. czy na to trzeba ustawy czy
        regulacji?

        • Gość: MACIEJ Ameryka czy Zascianek? IP: *.ny325.east.verizon.net 15.10.02, 05:07
          Gość portalu: jr napisał(a):

          > bardzo ciekawe obydwa artykuly i ciezko mi sie jest postawic po jednej
          stronie.
          > zgadzam sie ze popyt jest motorem gospodarki ale z samym motorem auto nie
          > pojedzie.
          > to tak jakby robic wielkie sprzedarze (to jest podstawa przedsiebiorstw) a
          > nigdy sie nie martwic o kolekcje dlugow czy wysokie koszty produkcji.

          To Gadomski tendencyjnie przedstawil sformulowanie Kowalika.
          Popyt pobudza sie obnizka podatkow i obnizka st%.
          Obnizka podatkow nie znaczy -zwiekszanie plac-jak to tendencyjnie odczytal
          Gadomski.
          Placa brutto zostaje ta sama,placa godzinowa tez zostaje ta sama.
          Jako ksiegowy wiesz chyba ze wzrasta tylko placa netto a brutto zostaje ta sama.
          Stawka godzinowa tez sie nie zmienia.
          Przedsiebiorca placi pracownikowi tyle samo przed obnizka podatkow jak i po
          obnizce podatkow,zmienia sie relacja miedzy budzetem i popytem.
          Efektem obnizki podatkow musi byc obnizka wydatkow budzetowych.


          Obnizka st% nie zwieksza plac,lecz zwieksza kredyt,ktory nota bene trzeba
          bedzie splacic.
          Innymi slowy,Gadomski ciemnote wciska niezorientowanym,ktorym ciezko jest
          samemu dojsc do sedna sprawy(jak RYBA na I roku studiow).

          > z mojego
          > punktu widzenia (jako ksiegowy a nie ekonomista) na profit skalda sie cala
          kupa
          > czynnikow a nie tylko wartosc sprzedarzy.
          > oparcie gospodarki bezwzglednie na popycie/konsumpcji wewnetrznej WYDAJE mi
          sie
          > sztuczne i nie znamy koncowych wynikow takiej polityki

          Sam pomysl,na czym masz oprzec rozwoj gospodarczy kraju??
          Sa generalnie dwie szkoly:

          1-Amerykanska-oparta o POPYT WEWNETRZNY
          2-Zasciankowa-oparta o sile exportu(Japonia,Niemcy)

          Ta zasciankowo-exportowa mowi ze najpierw trzeba exportowac by moc importowac.
          Tu najwazniejsza jest nadwyzka w H-Z ktora czyni pieniadz mocnym a tym samym
          gospodarka z cicha pek staje sie niekonkurencyjna.
          Tak sie dzieje z Japonia od 10 lat i z Niemcami od roku.
          Z tym ze w wypadku Niemiec,to pociagna one za soba cale EU na dno.
          I dlatego EU tak energicznie chce przylaczenia Polski i innego zadupia
          wschodnioeuropejskiego.
          Latwo zrobic kosztem Niemiec Irlandie oknem wystawowym na swiat,ale w jaki
          sposob Irlandia przyczyni sie do podniesienia Niemiec z kryzysu?




          > - pozostaje obserwowac
          > usa - pozyjemy zobaczymy. jedno jest pewne nie ma mowy aby polska sie
          wzorowala
          > w 100% na potedze ekonomiczne usa. to tak jakby probowac wmontowac 8 cyl
          silnik
          > do malucha!!! trzeba wpierw przerobic tego malucha chocby na poloneza.
          > wywody pana K maja nieco sensu ale sam mowi ze pomija aspekty zawnetrzne
          (inne
          > kraje) moje pytanie:
          > PO JAKA DUPE PIEPRZYC O CZYMS CO Z ZALOZENIA MA OGRANICZONE PODSTAWY!!!

          Dlatego ze Keynes tez pominal te aspekty zewnetrzne.
          Zadna z teorii tych wielkich zmarlych ekonomistow nie nadaje sie do
          zastosowania dzisiaj w calosci.
          Dlatego sa to dyskusje akademickie traktujace wyrywki z teorii jako samodzielna
          calosc.

          > to tak jakby planowac podroz na slonce wiedzac ze nie mamy technologi aby
          > chronic sie przed promieniowaniem!!!
          > ograniczanie maksymalnych plac jest nonsensem bo to przecie przedsiebiorca
          > ustala ile placi i w panstwie z 18% bezrobociem nie trudno aby znalezc
          chetnych
          > do pracy. sens ma tylko ustalanie plac minimalnych aby chronic robotnikow
          przed
          > NADMIERNYM wyzyskiem.

          Na te temat tez sa zdania podzielone.
          Jesli nie ustala sie plac maxymalnych ,to i nie powinno ustalac sie plac
          minimalnych-to jest prosta logika.
          Nie ma dwoch osob o takiej samej wydajnosci pracy,dlatego tez place jak i kazde
          inne ceny powinny byc ustalane przez popyt.

          > jesli place sa wyzsze niz minimum to przedsiebiorca
          > powinien miec prawo aby ja obnizyc do tego minimum. czy na to trzeba ustawy
          czy
          > regulacji?
          • Gość: jr Re: Ameryka czy Zascianek? IP: 203.129.132.* 15.10.02, 05:47
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Gość portalu: jr napisał(a):
            >
            > To Gadomski tendencyjnie przedstawil sformulowanie Kowalika.
            > Popyt pobudza sie obnizka podatkow i obnizka st%.
            > Obnizka podatkow nie znaczy -zwiekszanie plac-jak to tendencyjnie odczytal
            > Gadomski.

            czy ktos wie jakie sa stopy podatkowe w polsce?

            > Sam pomysl,na czym masz oprzec rozwoj gospodarczy kraju??
            > Sa generalnie dwie szkoly:
            >
            > 1-Amerykanska-oparta o POPYT WEWNETRZNY
            > 2-Zasciankowa-oparta o sile exportu(Japonia,Niemcy)

            niestety Macieju nie widze polski aby mogla sobie pozwolic na jakakolwiek z
            powyzszych szkol. zdanie sie na popyt wewnetrzny przy ponad 20% bezrobocia ma
            podone szanse powodzenia jak produkowanie maluchow na eksport... hehehe
            moze polaczenie obydwu albo jakas 3 szkola? musi byc jakies wyjscie z tego
            dolka.

            > Na te temat tez sa zdania podzielone.
            > Jesli nie ustala sie plac maxymalnych ,to i nie powinno ustalac sie plac
            > minimalnych-to jest prosta logika.
            > Nie ma dwoch osob o takiej samej wydajnosci pracy,dlatego tez place jak i
            > kazde inne ceny powinny byc ustalane przez popyt.

            pragne przypomniec ze nie mowimy tu o cenie bog macow a minimalnej stawce na
            godzine. tu zalezy czy rodzina bedzie miala sniadanie, obiad i kolacje czy
            tylko sniadanie i kolacje...
            nie widze logiki czy jakiegokolwiek powizania ze jasli nie ustalamy placy max
            to nie powinnismy ustalac min. to tak jakby twierdzi ze skoro nie ustalamy
            dozwolonej predkosci min (w australi nie ma czygos takiego) to czemu ograniczac
            predkosc max!!!
      • Gość: MACIEJ Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.ny325.east.verizon.net 15.10.02, 03:54
        Gość portalu: RYBA napisał(a):

        ) Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
        )
        ) ) Zaszokowany bylem ze az 75% profesorow ekonomii w Polsce takich prostych
        ) ) problemow nie rozumie.
        )
        ) Rozumie ale sie a ta teoria nie utozsamia. Mozna by powiedziec ze 80%
        ) europejczykow nie rozumie komunizmu ale czy to ma sens?

        Niestety musze cie zasmucic,ale te 75% tych profesorow tego zagadnienia nie
        rozumie,tak jak ty i Robert.
        Identycznie Europejczycy nie rozumieli amerykanskiej walki z terroryzmem,az
        francuski tankowiec zostal uszkodzony i zginelo ponad 100 osob w Indonezji.
        Wstyd sie troche przyznac,ze nie widzicie prostych rzeczy,ktore dla innych sa
        oczywiste.

        ) ) Dla usprawiedliwienia niemoctwa polskiej ekonomii ,fachowcy z EU wcale nie
        ) sa
        ) ) lepsi w tej dziedzinie i dlatego EU tak odstaje od USA.
        ) To raczej niemoctwo politykow a nie ekonomistow.

        Ludzie wybieraja politykow,a macie tam tak samo wolne wybory jak my tutaj.
        Polityk slucha takich doradcow ekonomicznych jakich jest w stanie zrozumiec.

        ) ) MITY TWARDOGLOWYCH:
        ) )
        ) ) 1-Dzisiejsze zagrozenie to inflacja.
        ) )
        ) ) Nic glupszego nie mozna wymyslec w kraju,gdzie jest ponad 3 mln
        ) ) bezrobotnych.
        ) ) Wszyscy politycy w Stanach od prezydenta poczynajac a konczac na wladzach
        ) ) lokalnych chwala sie wszem i wobec ile to nowych miejsc pracy powstalo za
        ) ich
        ) ) kadencji.
        ) ) Inflacja,mimo ze jest niska,na agendzie jest sprawa w najlepszym wypadku
        ) ) trzeciorzedna.
        )
        ) Inflacje w USA zwalczono juz dawno wiec ma ona charakter staly i niezmienny.
        ) Presja inflacyjna jest niewielka.

        99% wypowiedzi na tym forum jest o wielkich BABLACH INFLACYJNYCH W USA.
        Pisze o tym Fizyk,BUFFET,pawel-l i TY sam niedawno napisales jak to DOW jest
        przewartosciowany i spadnie do 7,100 lub wg drugiej wersji do 6,000.
        Zartujesz,czy o droge pytasz?

        ) W Polsce sprawa proadu jest trzeciorzedna ale
        ) w Afryce juz nie co nie znaczy ze nie maja oni starac sie poprawic ich sieci
        ) elektrycznej.

        Rzeczywiscie w porownaniu z Gorna Wolta elektryfikacja daleko nas zaprowadzila.
        Nie wiem tylko dlaczego podlaczasz do pradu inflacje?

        ) ) 2-Teoria efektywnego popytu.Gadomski i Robert twierdza ze popyt tworzy sie
        ) ) automatycznie odpowiednio do wzrostu podazy.
        ) )
        ) ) Nic bardziej absurdalnego nie mozna wymyslec.
        ) ) Przeciez kryzysy powstaja z braku popytu,a nie z braku podazy.
        ) ) Kryzys to jest nadprodukcja,ktora nie moze byc wchlonieta przez popyt.
        )
        ) Nie koniecznie. Wielki Kryzys powstal w wyniku zlej polityki monetarnej
        ) (poczytaj o gold standart eschange). Kryzysy glownie wywolywane sa spadkiem
        ) oszczednosci. Popyt wywolywany transerami budzetowymi lub zakupami konsumetow
        ) ma charakter krotkotrwaly i napedza inflacje. Jesli za ten sam towar mozna
        ) dostac wiecej pracujac tyle samo to wydajnosc spada. Zyski przedsiebiorstw
        sie
        ) zmniejszaja.

        Przeczytaj jeszcze raz ,to co napisales,a zaloze sie ze sam siebie nie
        zrozumiesz.
        Szczegolnie ten urywek:"Popyt wywolany transferami budzetowymi lub zakupami
        konsumentow napedza inflacje"

        I kto ci powiedzial ze:"za ten sam towar mozna dostac WIECEJ pracujac tyle
        samo" .
        Wzrost popytu oznacza wzrost cen TYLKO W GOSPODARCE PLANOWEJ O KTOREJ TY CZESTO
        Z ROBERTEM NAWIAZUJECIE,GDZIE PRALEK PRODUKUJE SIE AKURAT TYLE ILE JEST
        GOSPODARST DOMOWYCH.
        My nie mowimy tutaj o TPSA,mowimy o normalnej gospodarce z nadprodukcja towarow
        i uslug.
        Zyjemy w XXI w. RYBA i zanim cena pojdzie w gore,to musi tych towarow zabraknac
        w sklepie.
        W detalu nie moze zabraknac bo sa w hurcie,a w hurcie nigdy nie zabraknie bo
        sprowadzi sie nowa partie z fabryki lub zagranicy.
        Musi do ciebie i Gadomskiego i Roberta dotrzec,ze podniesienie ceny na towar w
        normalnej gospodarce kapitalistycznej jest niemozliwe.

        ) ) 3-Zrodlam bezrobocia sa zbyt wysokie place.
        ) )
        ) ) To jest rozumowanie typowe dla ekonomistow patrzacych w bardzo zawezony
        ) ) sposob na gospodarke.Dla nich produkuje sie po to zeby exportowac.
        ) ) I na tej beznadziejnej zasadzie zbudowane zostaly Japonia i Niemcy i chyba
        )
        ) ) cale EU.
        ) ) Bo jak sie exportuje -to sie ma za co kupic to co sie chce.Takie typowo
        ) ) myslenie nacjonalistyczne.Przeciez exportuje zaklad pracy a nie panstwo i
        ) ) karzysta z tego zaklad pracy a nie wszyscy w danym panstwie.
        ) ) To jest pierwszy przyklad mylenia teorii podazowej M.Friedmana,ktora spraw
        ) dza
        ) ) sie w skali przedsiebiorstwa,za to jest zgubna w skali panstwa.
        ) )
        ) ) ZRODLEM BEZROBOCIA JEST NISKI(NIEWYSTARCZAJACY) POPYT WEWNETRZNY.
        ) ) GDY OBNIZYMY PLACE-POPYT WEWNETRZNY ROWNIEZ SPADNIE.
        )
        ) Raczej opowiadalbym sie (co nie bedzie niespodzianka) za twierdzeniami
        ) neoklasykow. Bezrobocie spasa gdy placa realna spada. Popytu nie mozna
        napedzac
        ) w nieskonczonosc. Jesli place by rosly to koszty produkcji tez. Powiedz jaki
        to
        ) problem w erze globalizji przeniesc produkcje do innego kraju? Czy wtedy
        ) bezrobocie by spadalo?

        A kto tu kiedykolwiek mowil o podnoszeniu plac????????????????
        Kowalik mowil o obnizce podatkow,co nie zwieksza plac brutto,czyli stawek
        godzinowych,lecz jedynie przesuwa pieniadze z budzetu do popytu.
        To Gadomski wzrost popytu kojarzy MYLNIE ZE WZROSTEM PLAC.
        Wzrost popytu mozna uzyskac poprzez obnizke podatkow lub obnizke st% czyli
        zwiekszenie ilosci kredytu.
        Kto wbil Gadomskiemu i Robertowi i tobie do glowy,ze zwiekszony kredyt musi sie
        w 100% przelozyc na WZROST CEN.
        Moze 10% tego zwiekszonego popytu przelozy sie na wzrost cen,ale 90% da wzrost
        gospodarczy.


        ) ) 4-Wzrost oszczednosci,powoduje wzrost inwestycji a tym samym doch nar.
        ) )
        ) ) To jest kolejna bzdura,czesto pisywana tutaj przez RYBA(nie mylic z
        ) ) rybb,ktory jest b.dobry i przy okazji proboje mnie kultury nauczyc).
        ) )
        ) ) KAZDY WIE,ZE ZEBY OSZCZEDZAC TRZEBA MNIEJ WYDAWAC.
        ) ) A MNIEJSZE WYDATKI KONSUMENTA-TO MNIEJSZY POPYT.
        ) ) A MNIEJSZY POPYT-TO MNIEJSZY DOCH NAR.
        )
        ) Jako ze zostalem wywolany do tablicy musze odpowiedziec, bo faktycznie tak
        ) uwazam. Zauzmy ze mam 50 znajomych i kazdy ma oszczednosci w wysokosci 500
        zl.
        ) Jesli to przepijemy to zwiekszymy popyt na alkohol ale do czasu jak nam sie
        ) skoncza oszczednosci (stad sie biora kryzysy, Macieju propagujesz bledna
        ) teorie). Lub zalozymy lokaty w sumie to bedzie 25 tys. Wystarczy jeszcze
        kilka
        ) takich druzyn i mamy spora sumke. Niestety zmniejszamy popyt i wywolujemy
        ) kryzys ale czy napewno? Otoz jakies przedsiebiorstwo przeciez wezmie kredyt
        na
        ) dlugo falowa inwestycje (budowa fabryki, galerii itp) zatrudni ludzi kupi
        ) materialy. Mozna sobie zadac dwa pytania. Czy oszczednosci to inwestycje? TAK
        ) Czy oszczednosci powoduja zmniejszenie popytu? Odpowiedz zostawie
        czytelnikowi.
        )
        )
        ) ) 5-deficyt budzetowy ogranicza wzrost gospodarczy.
        ) )
        ) ) TO JEST IDENTYCZNA BZDURA JAK Z OSZCZEDZANIEM.
        ) ) JESLI BUDZET WIECEJ WYDAJE-ZWIEKSZA TO POPYT.
        ) ) A WIEKSZY POPYT TO WIEKSZY PKB.
        )
        ) Nalezy wspomniec o efekcie wypychania i zadluzania za granica (bo nie chcemy
        ) przeciez miec oszczednosci). Budzet zwieksza popyt zabierajac poprzez podatki
        ) czesc dochodu ludzi najbogatszych ale tylko w ograniczonym zakresie.
        )
        ) ) 6-Nizsze place,wieksza konkurencyjnosc.
        ) )
        ) ) Tego nawet Fizyk nie mogl pojac za pierwszym razem.
        ) ) Ta teoria podazowa M.Friedmana sprawdza sie w skali przedsiebiorstwa,bo:
        ) ) Nizsze place daja nizsze ceny i tym samym mozna wygryzc konkurenta na
        ) ) krotka mete,poki robole nie uciekna do konkurencji.
        )
        ) Konkurencja tez obnizy place zeby odzyskac klienta. Wiec do kogo uciekac?
        )
        ) ) Tego zagadnienia nie chwyta tez Plota.
        ) ) A u nas cala wierchowka,z Balcerowiczem na czele wierzy w mocna zlotowke.
        ) ) I rezultaty sa jak wszyscy widza.
        )
        ) Swego czasu byles zwolennikiem interwencji. Zloty sam sie oslabil, wiec
        ) operacje otwartego rynku moglyby doprowadzic do zbyt duzego spadku
      • Gość: MACIEJ Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.ny325.east.verizon.net 15.10.02, 04:20
        Gość portalu: RYBA napisał(a):

        c.d.

        > > 4-Wzrost oszczednosci,powoduje wzrost inwestycji a tym samym doch nar.
        > >
        > > To jest kolejna bzdura,czesto pisywana tutaj przez RYBA(nie mylic z
        > > rybb,ktory jest b.dobry i przy okazji proboje mnie kultury nauczyc).
        > >
        > > KAZDY WIE,ZE ZEBY OSZCZEDZAC TRZEBA MNIEJ WYDAWAC.
        > > A MNIEJSZE WYDATKI KONSUMENTA-TO MNIEJSZY POPYT.
        > > A MNIEJSZY POPYT-TO MNIEJSZY DOCH NAR.
        >
        > Jako ze zostalem wywolany do tablicy musze odpowiedziec, bo faktycznie tak
        > uwazam. Zauzmy ze mam 50 znajomych i kazdy ma oszczednosci w wysokosci 500
        zl.
        > Jesli to przepijemy to zwiekszymy popyt na alkohol ale do czasu jak nam sie
        > skoncza oszczednosci (stad sie biora kryzysy, Macieju propagujesz bledna
        > teorie). Lub zalozymy lokaty w sumie to bedzie 25 tys. Wystarczy jeszcze
        kilka
        > takich druzyn i mamy spora sumke. Niestety zmniejszamy popyt i wywolujemy
        > kryzys ale czy napewno? Otoz jakies przedsiebiorstwo przeciez wezmie kredyt
        na
        > dlugo falowa inwestycje (budowa fabryki, galerii itp) zatrudni ludzi kupi
        > materialy.

        Znowu wychodzi z ciebie gospodarka planowa.
        Jesli bedziesz wiecej oszczedzal-to mniej kupisz,czyli spadnie popyt.
        Zaden fabrykant nie buduje fabryczki przy zmniejszajacym sie popycie.
        To dosc dobrze wytlumaczyl deLUC.
        Ty i Robert i Gadomski i Balcerowicz i RPP preferujecie teorie podazowa.
        Skutki jakie sa ,sam widzisz w Polsce.
        W USA ma zastosowanie teoria popytowa i o skutkach mozesz sie dowiedziec z TV.
        Teoria podazowa jest stosowana rowniez w EU i EU caly czas odpada od Stanow i
        jedynym czym sie pocieszacie jest to ze niby wasze gospodarki maja "zdrowe
        podstawy" przy beznadziejnych wynikach.


        > Mozna sobie zadac dwa pytania. Czy oszczednosci to inwestycje? TAK

        Zadaj sobie pytanie:Co sie stanie jak zaczniesz oszczedzac 50% tego co
        zarabiasz???
        Zaczyna ci switac??
        Zabijesz popyt do cna,a przerost inwestycji zniszczy konsumpcje.

        > Czy oszczednosci powoduja zmniejszenie popytu? Odpowiedz zostawie
        czytelnikowi.

        Jak myslisz ile sekund zajmie przecietnemu czytelnikowi odpowiedz?

        > > 5-deficyt budzetowy ogranicza wzrost gospodarczy.
        > >
        > > TO JEST IDENTYCZNA BZDURA JAK Z OSZCZEDZANIEM.
        > > JESLI BUDZET WIECEJ WYDAJE-ZWIEKSZA TO POPYT.
        > > A WIEKSZY POPYT TO WIEKSZY PKB.
        >
        > Nalezy wspomniec o efekcie wypychania i zadluzania za granica (bo nie chcemy
        > przeciez miec oszczednosci). Budzet zwieksza popyt zabierajac poprzez podatki
        > czesc dochodu ludzi najbogatszych ale tylko w ograniczonym zakresie.
        >
        > > 6-Nizsze place,wieksza konkurencyjnosc.
        > >
        > > Tego nawet Fizyk nie mogl pojac za pierwszym razem.
        > > Ta teoria podazowa M.Friedmana sprawdza sie w skali przedsiebiorstwa,bo:
        > > Nizsze place daja nizsze ceny i tym samym mozna wygryzc konkurenta na
        > > krotka mete,poki robole nie uciekna do konkurencji.
        >
        > Konkurencja tez obnizy place zeby odzyskac klienta. Wiec do kogo uciekac?

        No wlasnie.
        Obnizka wszystkich plac,powoduje spadek popytu>czyli spadek doch nar.

        > > Tego zagadnienia nie chwyta tez Plota.
        > > A u nas cala wierchowka,z Balcerowiczem na czele wierzy w mocna zlotowke.
        > > I rezultaty sa jak wszyscy widza.
        >
        > Swego czasu byles zwolennikiem interwencji. Zloty sam sie oslabil, wiec
        > operacje otwartego rynku moglyby doprowadzic do zbyt duzego spadku wartosci.
        > RPP postapila slusznie ale jakos nikt o tym nie pisze.

        Niestety wbrew temu co piszesz zloty nie oslabl.
        Bylem i jestem zwolennikiem oslabienia waluty.
        USA przy ostatnim oslabieniu dolara dobrze sobie radzi.
        Klopoty ma EU z mocnym euro.

        > Podsumowywujac, kiepsko Macieju.

        Ze mna jest tak samo dobrze jak z USA i z prof Kowalikiem.
        Kiepsko jest z Gadomskim,RPP i Polska.
        • darr.darek TEORIE : POPYTOWA / PODAŻOWA - do MACIEJA 17.10.02, 17:00
          MACIEJ , piszesz jak to "pro-popytowa" strategia sprawdza się w USA .
          Co się sprawdza w Stanch ???
          USA mają mniejsze zadułużenie budzetu niż EU ,
          USA mają zastopowane zapędy do rozp... (ooops) wydawania pieniędzy podatników
          na poziomie 1/3 PKB a w EU budzet ściąga/wydaje ponad 50% PKB .
          W USA jest mniejsza aktywność "ochrony" miejsc pracy i "ochrony" płac , jak
          również jest mniejszy udział wysokopłatnych państowych posadek niż w EU .
          Jest , chyba(?) , niższa płaca minimalna niż w Niemczech i Francji , co raczej
          świadczy za optowaniem USA poglądom Gadomskiego niż Kowalika .

          I wrescie gospodarka USA ma się lepiej od gospodarki EU . Czy nie "czujesz" ,
          że dzieje się to właśnie DZIĘKI zaprzeczeniu (relatywnie w stosunku Europy)
          hasłu keynesistów "wyższe wydatki budżetu , wyższy deficyt , wyższa inflacja ,
          wyższa ingerencja w rynek pracy" ???



          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
          > Gość portalu: RYBA napisał(a):
          > > > 4-Wzrost oszczednosci,powoduje wzrost inwestycji a tym samym doch nar
          > > > KAZDY WIE,ZE ZEBY OSZCZEDZAC TRZEBA MNIEJ WYDAWAC.
          > > > A MNIEJSZE WYDATKI KONSUMENTA-TO MNIEJSZY POPYT.
          > > > A MNIEJSZY POPYT-TO MNIEJSZY DOCH NAR.
          > >
          >
          > Znowu wychodzi z ciebie gospodarka planowa.
          > Jesli bedziesz wiecej oszczedzal-to mniej kupisz,czyli spadnie popyt.
          > Zaden fabrykant nie buduje fabryczki przy zmniejszajacym sie popycie.

          Tylko ROZWÓJ technologii i ściśle z nim związana suma zakumulowanych kapitałów
          w kraju świadczy o sile gospodarki !
          Czyli chodzi o oszczędności , które są przez innych(lub samych oszczędzających)
          inwestowane - NIE WYDATKI KONSUMPCYJNE !!!
          Pęd do konsumowania , czyli popyt konsumpcyjny , nie wymaga żadnej stymulacji ,
          tym bardziej , że jest w jawnej opozycji do oszczędności i popytu
          inwestycyjnego .
          PISZĘ O SPOJRZENIU DŁUGOOKRESOWYM , bez podniecania się jakimiś chwilowymi
          chockami-klockami na rynku .

          > To dosc dobrze wytlumaczyl deLUC.
          > Ty i Robert i Gadomski i Balcerowicz i RPP preferujecie teorie podazowa.
          > Skutki jakie sa ,sam widzisz w Polsce.
          > W USA ma zastosowanie teoria popytowa i o skutkach mozesz sie dowiedziec z TV.
          > Teoria podazowa jest stosowana rowniez w EU i EU caly czas odpada od Stanow i
          > jedynym czym sie pocieszacie jest to ze niby wasze gospodarki maja "zdrowe
          > podstawy" przy beznadziejnych wynikach.

          Czym się przejawia , wg Ciebie , stosowanie teorii popytowej w USA , a
          podażowej w Europie ?

          > > Mozna sobie zadac dwa pytania. Czy oszczednosci to inwestycje? TAK
          > Zadaj sobie pytanie:Co sie stanie jak zaczniesz oszczedzac 50% tego co
          > zarabiasz???
          > Zaczyna ci switac??
          > Zabijesz popyt do cna,a przerost inwestycji zniszczy konsumpcje.

          W "chwilowym" ujęciu , owszem popyt konsumpcyjny spadnie i
          produkcja "konsumpcyjnych świecidełek" spadnie i pojawiłaby się fala
          bankructw , ALE ... przerost inwestycji nie zniszczy konsumpcji (!!!) , a
          sprawi , że przez dłuższy czas cały nadmiar "konsumpcyjnych świecidełek" będzie
          tańszy (i łatwiej dostępny) niżby był przy zdrowych podstawach gospodarki .
          Podobnie jak z przemysłem internetowym , który był rozwijany ponad potrzeby
          (niedawna weryfikacja rynku : potrzeby są i będą niższe niż spodziewane) i ...
          mamy całą masę bardzo tanich "internetowych świecidełek" , z których ciągle
          wiele działa na granicy bankructwa .

          Ale co jest podstawą dalszego toku rozumowania ?!
          "Chwilowo" gospodarka przeżywa tapnięcie , bo nastawiła się (to właśnie błędy w
          rozpoznaniu potrzeb społeczeństwa tworzą te tąpnięcia na rynku) przede
          wszystkim na konsumpcję , a tu ... okazuje się , że ludzie jak chomiki nie chcą
          konsumować połowy zdobytych dochodów a muszą lokować druga połową "na
          przyszłość" .
          I co ? Sądzisz , że gospodarka takiego społeczeństwa "chomików" musi paść w
          nędzy ? MYLISZ SIĘ !!!
          Po prostu , kredyt w takim społeczeństwie "chomików" byłby cholernie tani .
          Gospodarka wyglądałaby w ten sposób , że tylko POŁOWA ludzi , przedsiębiorstw
          pracowałaby na konsumpcję bieżącą , a druga połowa (nie , nie byłaby
          bezrobotna!) pracowałaby w dziedzinie inwestycji "napędzana" tanim kredytem
          inwestycyjnym (oczywiście ten , który pobrał ten kredyt na wykonanie swojej
          inwestycji liczyłby na zwrot z inwestycji z zyskiem , jak to w kapitaliźmie) .

          Efektem takiej gospodarki (dokładniej takiego społeczeństwa "chomików") byłby
          niesamowicie szybki rozwój technologiczny i PKB , jak również tworzenie
          każdego biznes-planu na długi okres zwrotu inwestycji (niski koszt kredytu ,
          olbrzymia konkurencja tych , którzy inwestują "nieprzebrane" zasoby kredytu na
          rynku) i ... duża liczba nietrafionych inwestycji (tak jak z internetem -
          trudno dokładnie przewidzieć przyszłość za 20 lat) .

          Być może, kto zacznie , wypatrywać "chwilowych" chocków-klocków popytowo-
          podażowych typu : "zbyt szybki rozwój technologiczny sprawi , że konsumenci
          wstrzymują się z zakupami , bo liczą na tańszy zakup lepszego towaru w
          przysłości" ,tak tłumaczą niektórzy kryzys w Japoni :-))) .
          Dla tych , mam radę , niech spojrzą na przemysł komputerowy , audio-video i
          niech odpowiedzą : czy te dokonujące szybkich rewolucji technologicznych
          dziedziny można określić mianem "stagnacji komercyjnej" ???


          > > Czy oszczednosci powoduja zmniejszenie popytu? Odpowiedz zostawie
          > czytelnikowi.
          >
          > Jak myslisz ile sekund zajmie przecietnemu czytelnikowi odpowiedz?
          >
          > > > 5-deficyt budzetowy ogranicza wzrost gospodarczy.
          > > >
          > > > TO JEST IDENTYCZNA BZDURA JAK Z OSZCZEDZANIEM.
          > > > JESLI BUDZET WIECEJ WYDAJE-ZWIEKSZA TO POPYT.
          > > > A WIEKSZY POPYT TO WIEKSZY PKB.

          No , teraz możesz wyobrazić sobie społeczeństwo "anty-chomików" .
          99,9% dochodów jest konsumowanych , tylko co tysięczny pracownik jest
          finansowany przez kredyt inwestycyjny i tylko ten 1promil tworzy nową jakość na
          przyszłość .
          Czyli , krótko nie ma szans na rozwój typu "dzisiaj dorożki jutro samochody" .
          Rozwój technologiczny de facto zamiera !
          Ot , po prostu , jeden bezproduktywny (z konsumpcyjnego punktu
          widzenia) "myśliciel-złota rączka" w tysiącosobowej osadzie konstruuje w czasie
          swego życia kamienne żarna do mielenia ziarna i sprawia , że w nowym pokoleniu
          50osób może przestać ubijać ziarno na kamykach i może zająć się uprawą zboża
          (postęp jest!) .
          Wyobraź sobie jeszcze społeczeństwo , w którym 100% dochodów przeznaczanych
          jest na konsumpcję i ... mam nadzieję inaczej spojrzysz na "TEORIĘ POPYTOWĄ" .


          Pozdrówka Darr

      • Gość: Sikorski Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.ti.telenor.net / *.ti.telenor.net 01.11.02, 01:30
        Komentaz odnisnie tych tez z ekonomii:

        > > TO JEST IDENTYCZNA BZDURA JAK Z OSZCZEDZANIEM.
        > > Nizsze place,wieksza konkurencyjnosc.
        > >
        > > > Nizsze place daja nizsze ceny i tym samym mozna wygryzc konkurenta na
        > > krotka mete,poki robole nie uciekna do konkurencji.

        <<TU wchodza Sikorski`s comments w punkcie zwrotnym w
        odniesieniu do EU & Long Terms

        <<to najlepsze zasady i...
        nalezy pamietac ze w pracy liczy sie zaloga psychologia wenetrzna i zewnetrzna
        wlascicieli zakladu ratuje od ucieczki
        wybieras ie firme (leadera i kolegow inteligecje image a nie zarobek)
        co wplywa pozytywnie na wydajnosc i jakosc

        >
        > Konkurencja tez obnizy place zeby odzyskac klienta. Wiec do kogo uciekac?
        <<to wcale nie nie do obliczenia w czsie czyli +

        > > A u nas cala wierchowka,z Balcerowiczem na czele wierzy w mocna zlotowke.
        > > I rezultaty sa jak wszyscy widza.
        <<tu sie mozna wychylic ze mafia ekonomistow ma swoje
        wlasne plany centralizacji wladzy nie zaleznie
        od granic ale zaleznie od checi investorow i geografi demografi tu Polska +
        >

        > Swego czasu byles zwolennikiem interwencji. Zloty sam sie oslabil,
        <<zloty sie prawie wybronil od przepasci ale kosztem zatrunienia a kupujac
        inwestycje zagarnica i wrzucajac najnowoczesniejsze produkcje do kraju
        dostaniemy nowe miejsca pracy przy zamrozeniu plac na 3 late powodujac padanie
        innych zlych gospodarzy wlacznie z panstwoymi.
        trzymajac znizki za investycje w kraju jak i stawiajac na wysztalcenie i brain
        drain wlacznie z lowieniem wynalazcow dojdzie gospodarka do zyczen investorow z
        EU
        Nalezy w tym zapamietac ze jak ktos robi wszystko dla firmy to nie znaczy ze mu
        sie podziekowania naleza w walutach czasami tylko dobry kontakt wystarczy aby
        przejsc na nowoczesnosc i bogactwo.
        Bizness ma to do siebie ze nie cierpi zlego businessu w realiach Keynsizmu
        widac to jak na dloni...pelna katapulta i nalezy zmienic fason na "rodzinny".

        • Gość: Sikorski Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.ti.telenor.net / *.ti.telenor.net 01.11.02, 01:54
          Gość portalu: Sikorski napisał(a):

          > Komentaz odnisnie tych tez z ekonomii:
          >
          > > > TO JEST IDENTYCZNA BZDURA JAK Z OSZCZEDZANIEM.
          > > > Nizsze place,wieksza konkurencyjnosc.
          > > >
          > > > > Nizsze place daja nizsze ceny i tym samym mozna wygryzc konkur
          > enta na
          > > > krotka mete,poki robole nie uciekna do konkurencji.
          >
          > <<TU wchodza Sikorski`s comments w punkcie zwrotn
          > ym w
          > odniesieniu do EU & Long Terms
          >
          > <<to najlepsze zasady i...
          > nalezy pamietac ze w pracy liczy sie zaloga psychologia wenetrzna i
          zewnetrzna
          > wlascicieli zakladu ratuje od ucieczki
          > wybieras ie firme (leadera i kolegow inteligecje image a nie zarobek)
          > co wplywa pozytywnie na wydajnosc i jakosc
          >
          > >
          > > Konkurencja tez obnizy place zeby odzyskac klienta. Wiec do kogo ucie
          > kac?
          > <<to wcale nie nie do obliczenia w czsie czyli +
          >
          > > > A u nas cala wierchowka,z Balcerowiczem na czele wierzy w mocna zl
          > otowke.
          > > > I rezultaty sa jak wszyscy widza.
          > <<tu sie mozna wychylic ze mafia ekonomistow ma swoje
          > wlasne plany centralizacji wladzy nie zaleznie
          > od granic ale zaleznie od checi investorow i geografi demografi tu Polska +
          > >
          >
          > > Swego czasu byles zwolennikiem interwencji. Zloty sam sie oslabil,
          > <<zloty sie prawie wybronil od przepasci ale kosztem zatrunienia a kupuja
          > c
          > inwestycje zagarnica i wrzucajac najnowoczesniejsze produkcje do kraju
          > dostaniemy nowe miejsca pracy przy zamrozeniu plac na 3 late powodujac
          padanie
          >
          > innych zlych gospodarzy wlacznie z panstwoymi.
          > trzymajac znizki za investycje w kraju jak i stawiajac na wysztalcenie i
          brain
          > drain wlacznie z lowieniem wynalazcow dojdzie gospodarka do zyczen investorow
          z
          >
          > EU
          > Nalezy w tym zapamietac ze jak ktos robi wszystko dla firmy to nie znaczy ze
          mu
          >
          > sie podziekowania naleza w walutach czasami tylko dobry kontakt wystarczy aby
          > przejsc na nowoczesnosc i bogactwo.
          > Bizness ma to do siebie ze nie cierpi zlego businessu w realiach Keynsizmu
          > widac to jak na dloni...pelna katapulta i nalezy zmienic fason na "rodzinny".
          >
          biorac pod uwage co nastepuje>
          KAZDY WIE,ZE ZEBY OSZCZEDZAC TRZEBA MNIEJ WYDAWAC.
          > A MNIEJSZE WYDATKI KONSUMENTA-TO MNIEJSZY POPYT.
          > A MNIEJSZY POPYT-TO MNIEJSZY DOCH NAR.

          kiedy wszystkie traby zaczna rozrozniac, ze konsument moze byc roznoraki
          panstwo spoldzielnie kapital lokalny albo krajowy albo"polski z zagranicy"
          przypone, ze oszczedzac tez mozna w wieloraki i niebezposredni sposob
          np wkladac w renty albo gielge albo gielde np.Nowy York i nie znaczy to ze
          mamy wiecej w portfelu w sklepach ale tak w ogole to wiecej i bez inflacji i
          krytyki L.Balca.natomiast wiecej w kapitale a on zadecyduje komu
          zrobic "wydatki/zakupy".
          (nie mowie tu o Rep. bananowych choc Norwegia sie do nich zalicza np.!!!)
          Daleko posunieta tzw bezczelnosc ekonomistow zgrywanie glupa itp
          tu sie szef BC nie wybroni przynajmniej mnie.
          OK kraj ma szanse tylko w jednym niskich zarobkach i ilosci mlodych z matura
          zawodwa w ostatnich kierukach rozwoju w co pojsc to widac ze statyski EU.
          I targow branzowych.
          Wyslijcie wszystkich bezrobotnych na targi aby lykneli ducha czasu.
          japoncy to robili z kamera Finowie ze Szwedami a Polacy
          Francja/Anglia/Niemcami cos z tego chyba zostalo jak nie to np jedna zmiana nie
          wystarcza trzeba dwoch zmian dzie tylko mozna!!tzn dac zatrudnienie i
          wykorzystac koszta stale do maximum.
          5 x 10 godzin 5 dni przerwy to daje wydajnosc i mnostwo dobrych pracownikow a
          jako ze swiat handluje w innych godzinach to urzednicy handlowi tez moga
          pracowc zrynkami exp na zmiany what\s the problem??

    • Gość: plota Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 15.10.02, 22:28
      Nie wiem, ale może i na szczęście nie wiele zrozumiałem z twojego wywodu
      Macieju. Dlatego odniosę się tylko do kilku kwestii.

      Piszesz, że w USA nie troszczą się o niską inflacje. Nie obrażając nikogo, ale
      jeżeli Ty byś się tak troszczył o swoją edukacje z dziedziny Ekonomii, jak w
      USA troszczą się o niską inflacje, to byś już od dawno takich rzeczy na forum
      nie wypisywał.
      Przypomnijmy w 2000 roku, gdy staną groziło przegrzanie koniunktury i wybuch
      inflacji FED podniósł stopy do 6,5% obecnie są one na poziomie około 1,75% jak
      się nie mylę. Owszem jest to przejaw prowadzenia aktywnej antycyklicznej
      polityki monetarnej i ja też jestem za tym. W Polsce można byłoby pewnie
      obecnie jeszcze obniżyć stopy procentowe, ale podgrzewanie koniunktury przez
      dalsze zwiększanie deficytu budżetowego to już nie odwaga to brawura.

      Wracając do uwagi na temat moich pogłądów. Jeżeli spadną płace i to doprowadzi
      do wzrostu zysków to popyt wcale nie musi się zmniejszyć. Przedsiębiorstwa mogą
      zainwestować te zyski albo oddać je do banku co spowoduje spadek rynkowych stóp
      procentowych i zachęci innych do inwestycji lub do zwiększenia konsumpcji.
      Oczywiście mogą w takim wypadku nastąpić pewne opóźnienia czasowe, jednakże
      pieniądze te napewno nie znikną.

      Piszesz Macieju, iż deficyt w H-Z można poprawić poprzez osłabienie kursu
      walutowego, a ja pisząc wczoraj swój komentarz byłem swięcie przekonany że
      żyjemy w kraju z płynnym kursem walutowy i że o jego poziomie decyduje rynek,
      no cóż chyba znowu mi coś umkło (-:
      pozdrawiam plota
      • Gość: biolog FED IP: *.mtnet.com.pl 15.10.02, 23:06
        Co do niskiej inflacji w USA to twierdzenie, że w 2000 roku FED podniosl stopy
        by zdusic inflacje jest naduzyciem.

        Trzeba popatrzec szerzej i przyjrzec sie calej polityce FEd za ostatnie 5 lat.
        FED zrobił coś, co nikomu się wcześniej nie śniło, a na pewno naszym sternikom
        od pieniądza. Przy wszystkich danych wskazujących na wzrost PKB FED założył, ze
        odbędzie się to bez wzrostu inflacji. Rzecz nie do pomyslenia w "normalnej"
        gospadarce. Szef FED - i dlatego Amerykaie szanują tego człowieka - założył, ze
        zadziałają: konkurencja i wyrafinowane systemy komputerowe śledzenia kosztow. I
        sie nie pomylil - byl wzrost i nie bylo inflacji. Sam pamietam jak przecieralem
        oczy ze zdumienia i na nowo uczylem sie ekonomii, rozpoczynajac od wrzucenia
        kilku modeli do kosza. I kiedy teraz czytam list, z ktorego wynika ,ze FED i
        RPP to ta sama liga to zly jestem.

        O ile pamietam to glownym elementem decydujacym o ruchach FED w tamtym okresie
        bedacym chyba dziwactwem dla np. RPP byla tez ... gielda. Mieli zadanie przebic
        bąbel bez zabicia ludzi po prostu na niej oszczedzajacych. A jest to chyba 40%
        Amerykanow. I udalo im sie - nie ma recesji. W Polsce odpowiednikeim
        amerykanskiej gieldy jest 20 % (oficjalnie) nie majacych szans na prace w
        Polsce

        Twierdzenie, ze o kursie walut decyduje w Polsce rynek jest takie samo, jak
        opinia, ze referendum saddama bylo demokratyczne, albo ze w PRL kazdy byl wolny
        i mogl mowic co mu sie podoba. Rynek jest plytki, a banki maja gwarancje, ze
        stopy procentowe w relacji do inflacji zawsze (dla profesjonalisty) dadza zysk.
        Wystarczyloby jedno zlamanie tej zasady, banki traca pewnosc tego co NBP zrobi
        jutro i rzeczywiscie mamy kurs plynny. Pytanie dlaczego nie moze nastapic
        zlamanie tej zasady?

        Biolog
        • Gość: plota Re: FED IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.10.02, 00:20
          To może Cię trochę uspokoję, gdyż mi nawet na myśl nie przyszło aby porównywać
          FED do RPP. I ja też szanuje Pana A.G. i nie jestem Amerykaninem.

          I rzeczywiście w gospodarce wysoko konkurencyjnej z efektywnymi i elastycznymi
          rynkami możliwy jest długotrwały wzrost gospodarczy bez wzrostu inflacji, więc
          właściwie bardzo dobrze że już wyrzuciłeś te modele. Nawiasem mówiąc Ameryce
          pomagał umacniający się dolar, co znacznie pogorszyło ich bilans obrotów
          bieżących.

          Nie wiem o co chodzi z tymi wyrafinowanymi systemami komputerowego śledzenia
          kosztów, ale kreatywnej księgowości rady nie dały ...

          Ciekawy pogląd Fed podnosiła stopy, aby przebić balon hmm ...
          Zarówno zwalczanie inflacji, zwłaszcza tej popytowej jak i przebijanie balona
          służy przeciwdziałaniu przegrzewania się koniunktury.
          Chociaż pamiętam taki miesiąc w którym PPI wyniósł 0,5% i strach był wielki,
          rosły również niepokojąco koszty pracy.
          Wracając do A.G. i giełdy to już dużo wcześniej przed 2000 rokiem, A.G.
          wygłosił swe sławne przemówienie o iracjonalności zachowań inwestorów
          giełdowych, mające na celu ostrzec ich przed nadmiernym wzrostem kursów akcji i
          nic z tego nic z tego nie wyszło. Dlaczego więc dopiero w 2000 roku zadziałał
          tak ostro i przebił, właściwie obecnie dalsze niepokoje na giełdzie grożą
          powrotem recesji, o losie słodki ...

          A system walutowy mamy płynny, nie mamy sztywnego kursu walutowego, ani
          pełzającego a właśnie płynny mimo iż rynek walutowy rzeczywiście jest płytki.
          Końcówki nie rozumiem ale jak sam napisałeś to dla profesjonalistów ...

          A wracając do kwestii to uważasz że w stanach nie troszczą się o niską inflacje

          pozdrawiam plota
          • Gość: B Re: FED IP: *.mtnet.com.pl 16.10.02, 13:59
            poprzekręcałeś konsekwentnie moją wypowiedź i konsekwentnie trzymasz się roku
            2000 r. Cofnij sie troche wczesniej. FED nie podniósł stóp procentowych w
            okresie wcześniejszym mimo tego że były do tego według kryteriów stosowanych w
            Polsce podstawy. Dlatego teza, ze FED cos zrobił w 2000 r. i to ma dowodzic
            takiego a nie innego stosunku FED do inflacji w kontekscie calej gospoadrki USA
            tamtego okresu (deficyt, kurs waluty, gielda, bezrobocie, wzrost)ma się nijak
            do rzeczywistosci.

            Wypowiedzi o bablu spekulacyjnym ze strony FED mialy charakter medialny - gdyby
            fed podniosl stopy przed 2000 r. istnialo ryzyko krachu i recesji. Gielda byla
            czynnikiem branym pod uwage.

            Co do plynnego kursu - w prawie jest tak, ze o tym czy dana umowa jest
            sprzedaza, darowizna nie decyduje jak okresla to strony umowy. To ze ktos
            napisal: to jest "plynny kurs" nie decyduje o tym czy jest on plynny czy nie.
            Jezeli wiem jako inwestujacy w obligacje co zrobi RPP w okresie 5, 6 lat - a
            tak bylo przez wiekszosc tego okresu - to kurs dla mnie jest plynny tylko w tym
            sensie ze moge wydac 100 mln dolarow i zamienic je na zlotowki. Istota kursu
            plynnego to jednak nie mozliwosc dokonania wymiany ad hoc, ale zmiany,
            niepewnosc, automatyczny zwiazek z okreslonymi parametrami gospodarki, co ma ja
            wspierac. To tak jakbys gral w rosyjska ruletke wiedzac w ktorej komorze jest
            kula. Oczywiscie w takiej grze zdarzaja sie frajerzy, ktorzy sie pomyla co do
            ulozenia naboja, ale jest to margines. Albo gdybys gielde, gdzie notowania
            rozpoczynaja sie od podania jutrzejszych wynikow nazywal gielda papierow
            wartosciowych.

            B

            PS "wyrafinowane systemy sledzenia kosztow"- celna i fajna riposta z kreatywna
            ksiegowoscia. Ja tego nie wymyslilem. To z amerykanskich relacji z tamtego
            okresu, ktore sobie zapamietalem. U nas jest tak, ze niezaleznie od tego czy
            bedzie wzrost inflacji czy nie na zasadzie psow pawlowa podnosi sie stopy. O
            szefie Fed pisano, ze zalozyl iz skomputeryzowane firmy amerykanskie dzieki
            nowym sposobom sledzenia struktury kosztow w firmie nie dopuszcza - w obawie o
            utracenie rynku (200 mld chinskiego eksportu robi chyba nie tylko na mnie
            wrazenie)do prostej relacji - zdrozal prad, podnosimy cene Coca-Coli czy
            sytuacji zmniejsza sie bezrobocie wiec musi nastapic wzrost plac i i inflacji.

            Przenoszac ten sposob myslenia na grunt Polski- w sytuacji oficjalnie 20 %
            bezrobocia (oficjalnie dlatego, ze od kilkunastu miesiecy dziala prawny
            mechanizm zmniejszania bezrobocia zwlaszcza w rejonach gdzie dotyczy to calych
            rodzin) nie wymagalo wielkeiej inwencji obnizenie stop duzo wczesniej i duzo
            glebiej. W tym roku budzet oparty jezeli pamietam o wskaxnik 4,5 % inflacji.
            Tyle, ze ruuch stop procentowych, o ktorych mysle sprawilyby, ze rynek walutowy
            stalby sie rzeczywiscie pplynny a jestem przekonany, ze ani NBP ani bankom na
            tym nie zalezy.





            Dlaczego pisanie przez Ciebie, że FED walczy z oiflacją
            mimo




            Gość portalu: plota napisał(a):

            > To może Cię trochę uspokoję, gdyż mi nawet na myśl nie przyszło aby
            porównywać
            > FED do RPP. I ja też szanuje Pana A.G. i nie jestem Amerykaninem.
            >
            > I rzeczywiście w gospodarce wysoko konkurencyjnej z efektywnymi i
            elastycznymi
            > rynkami możliwy jest długotrwały wzrost gospodarczy bez wzrostu inflacji,
            więc
            > właściwie bardzo dobrze że już wyrzuciłeś te modele. Nawiasem mówiąc Ameryce
            > pomagał umacniający się dolar, co znacznie pogorszyło ich bilans obrotów
            > bieżących.
            >
            > Nie wiem o co chodzi z tymi wyrafinowanymi systemami komputerowego śledzenia
            > kosztów, ale kreatywnej księgowości rady nie dały ...
            >
            > Ciekawy pogląd Fed podnosiła stopy, aby przebić balon hmm ...
            > Zarówno zwalczanie inflacji, zwłaszcza tej popytowej jak i przebijanie balona
            > służy przeciwdziałaniu przegrzewania się koniunktury.
            > Chociaż pamiętam taki miesiąc w którym PPI wyniósł 0,5% i strach był wielki,
            > rosły również niepokojąco koszty pracy.
            > Wracając do A.G. i giełdy to już dużo wcześniej przed 2000 rokiem, A.G.
            > wygłosił swe sławne przemówienie o iracjonalności zachowań inwestorów
            > giełdowych, mające na celu ostrzec ich przed nadmiernym wzrostem kursów akcji
            i
            >
            > nic z tego nic z tego nie wyszło. Dlaczego więc dopiero w 2000 roku zadziałał
            > tak ostro i przebił, właściwie obecnie dalsze niepokoje na giełdzie grożą
            > powrotem recesji, o losie słodki ...
            >
            > A system walutowy mamy płynny, nie mamy sztywnego kursu walutowego, ani
            > pełzającego a właśnie płynny mimo iż rynek walutowy rzeczywiście jest płytki.
            > Końcówki nie rozumiem ale jak sam napisałeś to dla profesjonalistów ...
            >
            > A wracając do kwestii to uważasz że w stanach nie troszczą się o niską
            inflacje
            >
            >
            > pozdrawiam plota
            • Gość: plota Re: FED IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.10.02, 22:33
              Sprawa jest banalnie prosta zajrzyj do uzasadnień z posiedzeń FED, obecnych a
              najlepiej tych które uzasadniały podwyżki stóp w owym czasie. Zobaczysz na
              własne oczy co tam się pisze o inflacji, kosztach pracy itd.. Tylko proszę w
              odpowiedzi nie pisz że pisali nieprawdę bo "coś tam" - na taki komentarz na
              pewno już nie odpiszę.

              W 97 "Tygrysy Azjatyckie" w 98 Rosja i spektakularny upadek jakiegoś funduszu
              inwestycyjnego, może rzeczywiście nie był to najlepszy okres na podnoszenie
              stóp, ale mimo wszystko w USA recesja już była, a może jeszcze powróci,
              zagrożeń jest wiele, wojna, terroryzm, giełda. A czym mniejszy balon się
              przebije tym mniejszy huk.

              A jeżeli rzeczywiście inwestujesz i uważasz iż kurs złotówki w długim okresie
              jest tak łatwo przewidywalny to lepiej uważaj, ja już znałem kilku takich co
              wiedzieli lepiej.
              pozdrawiam plota
              • Gość: MACIEJ Re: FED. PLYNNY KURS ZLOTOWKI. IP: *.ny325.east.verizon.net 17.10.02, 00:37
                Gość portalu: plota napisał(a):


                > A jeżeli rzeczywiście inwestujesz i uważasz iż kurs złotówki w długim okresie
                > jest tak łatwo przewidywalny to lepiej uważaj, ja już znałem kilku takich co
                > wiedzieli lepiej.
                > pozdrawiam plota

                Nie mozesz sie doczekac odpowiedzi,wiec ci wyjasnie.
                Rzadowe papiery(obligacje) ktorymi zamykany jest budzet oprpcentowane sa na 7-8%
                przy inflacji ok 1,5%.
                Czyli na czysto masz 6% w kieszeni.
                Dlaczego Balcerowicz zostal postawiony na czele NBP?
                Wlasnie po to by dbal,aby inflacja nie zezarla dochodow z papierow
                wartosciowych.
                6% za papiery rzadowe na czysto,to jest b.duzo.
                W USA 2-letnie bondy sa na ok 1,8%
                5 letnie podskoczyly na 3%
                a 10 letnie na 4%.
                Duzo ludzi z USA i innych krajow zamienia dolary na zlotowki i inwestuje w
                polskie papiery wartosciowe,a po ich wygasnieciu zamienia zlote na dolary i
                zobacz jak sa do przodu.
                Dlaczego spytasz jest taka roznica w oprocentowaniu bondow?
                Polska jest troche bardziej ryzykowna niz USA i okolo 25% dziury budzetowej w
                Polsce jest wykupowane przez obcy kapital.
                Gdyby korzysci z inwestowania w polskie bondy nie bylo,to obcy kapital by sie
                wycofal i WTEDY MIALBYS PLYNNY KURS ZLOTOWKI.
                A ze juz od paru dni Polacy moga inwestowac za granica,TO ZLOTOWKA BYLABY
                JESZCZE BARDZIEJ PLYNNA.
                • darr.darek Re: FED. PLYNNY KURS ZLOTOWKI. 17.10.02, 19:25
                  Skupiasz się na "gwarancjach" opłacalności zakupu złotego dawanych (?) przez
                  Balcerowicza . Tak naprawdę nie ma żadnych gwarancji poza jedną "gwarancją" .

                  Zauważ , że największy wpływ na ustalanie ceny złotego ma właśnie finansowanie
                  polskiego deficytu budżetowego m.in. zachodnim kapitałem(spekulacyjnym :-)) ) .
                  Dokładniej , to wspomniane "ustalanie" jest niczym innym jak podbijaniem ceny
                  złotego ! Jakżeż ta rzeczywistość jest inna od deklaracji , prawda ?
                  Ci co optują za , de facto , największym podbijaniem ceny złotego , deklarują
                  chęć ... silnego zdewaluowania złotego :-)) . Przewrotne , prawdaż ?

                  A moze powiesz mi jak NBP dewaluuowałby lub wzmacniał (zależnie od opcji)
                  złotego , gdyby "Skarb" Państwa nie ściągał olbrzymich kwot kapitału
                  zagranicznego do finansowania (NIEPOTRZEBNYCH) wydatków budżetowych .
                  Przecież "Skarb" Państwa jest tak wielkim graczem na rynku kapitałowym tylko
                  z "przymusu" (trwonienia budżetowych pieniędzy) .

                  Powiedz jak Twoim zdaniem miałaby polegac ta wspominana , przez Ciebie ,
                  dewaluacja złotego . Na dodrukowaniu złotówek ? :-)

                  Bo , zgodzisz się , że RZECZYWISTA silna ingerencja Państwa w celu zaniżenia
                  wartości złotego , poprzez wycofanie się z finansowania nadmiernego deficytu
                  budż. kapitałem zagranicznym , NIE WCHODZI W RACHUBĘ (nie ci ludzie nie ten
                  poziom nie ta odpowiedzailność za przyszłość) .


                  Pozdrówka Darr
                  • Gość: deLUC Re: Odrob ty lekcje i znajdz odpowiedz sam IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 17.10.02, 23:46
                    - poszukaj - na tym formum juz na ten temat nie raz pisalismy - albo pomysl.
                  • Gość: MACIEJ Re: FED. PLYNNY KURS ZLOTOWKI. IP: *.ny325.east.verizon.net 18.10.02, 00:21
                    darr.darek napisał:


                    > Powiedz jak Twoim zdaniem miałaby polegac ta wspominana , przez Ciebie ,
                    > dewaluacja złotego . Na dodrukowaniu złotówek ? :-)

                    Moze przytocz mnie to zdanie ,w ktorym ja mowilem o dewaluacji zlotego.
                    • darr.darek Re: FED. PLYNNY KURS ZLOTOWKI. 18.10.02, 10:52
                      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                      > Moze przytocz mnie to zdanie ,w ktorym ja mowilem o dewaluacji zlotego.

                      O.K. wśród ogólnych okrzyków o dewaluacji złotego , Ty "wtopiłeś się" w te
                      głosy , ale przyznaję , że pisałeś , dokładnie rzecz ujmując , o "osłabieniu
                      wartości złotego" .

                      Może teraz raczysz odpowiedzieć . Jakie metody ma zastosować NBP w tym celu w
                      świetle tego co napisałem w poprzednim poście ?
        • feezyk Re: FED 16.10.02, 23:08
          Ciekawy post o polityce FED.
          Bylo jak piszesz, mimo duzej podazy
          pieniadza nie wystapila inflacja cen
          konsumentow (to jest dopiero dziwne,
          bo rozwoj bez inflacji nie jest niczym
          zaskakujacym).

          Nie piszesz natomiast, ze ten bezbolesny
          wzrost podazy pieniadza odbywal sie m.in.
          przez wzrost zadluzenia, a inflacji nie bylo
          m.in. dzieki doplywowi towarow z zewnatrz
          (ujemny CA).

          Ciekawe jest rowniez, ze dzis przy
          rekordowo niskich stopach FED, nadal
          mamy duze ryzyko drugiej recesji.
          Zauwazmy tez, ze np. w branzy samochodowej
          spada udzial flagowych firm amerykanskich
          w rynku. Moze to oznaczac, ze ten pieniadz
          z lat 90-tych okaze sie jednak pusty, aczkolwiek
          z opoznieniem. To implikowaloby spora dewaluacje
          dolara i wystapienie inflacji, co wymusiloby
          wzrost stop i zamieniloby obecna stagnacje
          w recesje.

          Uwazam, ze ten ostatni scenariusz jest bardzo
          prawdopodobny.

          Porownywanie RPP do FED jest nie fair.
          Gdyby budzet mialby nadwyzki, a gospodarka
          byla otwarta i konkurencyjna, a inflacja
          zduszona 15 lat wczesniej, to moze...
          Jesli juz, to trzeba by porownywac
          RPP do Volkera. Niemniej, podtrzymuje
          teze, ze RPP popelnila powazne
          bledy - porownanie jest na korzysc
          Volkera. Roznica jest jednak mniejsza
          niz przy porwonaniu Buzek-Carter lub
          Miller-Reagan.

          Pozdrawiam
          F.

          • Gość: MACIEJ Re: FED. PODAZ PIENIADZA A INFLACJA. IP: *.ny325.east.verizon.net 17.10.02, 01:05
            feezyk napisał:

            > Ciekawy post o polityce FED.
            > Bylo jak piszesz, mimo duzej podazy
            > pieniadza nie wystapila inflacja cen
            > konsumentow (to jest dopiero dziwne,
            > bo rozwoj bez inflacji nie jest niczym
            > zaskakujacym).

            Wait,it's gonna get better.

            > Nie piszesz natomiast, ze ten bezbolesny
            > wzrost podazy pieniadza odbywal sie m.in.
            > przez wzrost zadluzenia, a inflacji nie bylo
            > m.in. dzieki doplywowi towarow z zewnatrz
            > (ujemny CA).

            Na ciebie jednak mozna liczyc Fizyk,sam rozwiazujesz najtrudniejsze zagadnienia.
            Bo RYBA by napisal,ze oszczednosci =inwestycje.
            A tu Amerykanie rozwijaja sie bez oszczednosci,ale poprzez zadluzanie.
            Przy zwiekszonej podazy pieniadza,ceny nie rosna WLASNIE ZE WZGLEDU NA OTWARTA
            I BEZCLOWA GOSPODARKE.
            Koszty produkcji w Chinach sa tak niskie,ze zdecydowana wiekszosc towarow
            wyprodukowana dzisiaj w USA ,EU,Japonii moze za rok byc wyprodukowana w Chinach
            duzo taniej.
            Dlatego ceny przy otwartym ,bezclowym rynku nie maja prawa rosnac.
            Jedynym takim otwartym rynkiem jest USA,dlatego teoria Gadomskiego pasuje do
            gospodarki planowej rynkow chronionych jak EU i Japonia.

            > Ciekawe jest rowniez, ze dzis przy
            > rekordowo niskich stopach FED, nadal
            > mamy duze ryzyko drugiej recesji.

            To jest to co opisal BIOLOG.
            Greenspan widzial babel na Wall Street i przestrzegal przed nim,ale duzo
            wazniejszy dla Fed jest rozwoj gospodarczy niz przebijanie babli.
            Zalozmy ,ze masz racje iz Dow powinien byc teraz na 7,200 ,ale przy
            rozwijajacej sie gospodarce ze pare miesiecy osiagnie poziom 8,000 ktory jest
            teraz.
            Jesli ludzie beda sluchali sie Doomeisters to poleca teraz i wybiora pieniadze
            z gieldy.
            Madrzejsi wlasnie w dolku zaczna kupowac,bo rozwoj gospodarczy decyduje o
            wzroscie Dow w przyszlosci.

            > Zauwazmy tez, ze np. w branzy samochodowej
            > spada udzial flagowych firm amerykanskich
            > w rynku. Moze to oznaczac, ze ten pieniadz
            > z lat 90-tych okaze sie jednak pusty, aczkolwiek
            > z opoznieniem. To implikowaloby spora dewaluacje
            > dolara i wystapienie inflacji, co wymusiloby
            > wzrost stop i zamieniloby obecna stagnacje
            > w recesje.

            Wlasnie to co tu napisales zrobiono w 1929r.
            Przy bablu podniesiono st%-no i stalo sie.


            > Uwazam, ze ten ostatni scenariusz jest bardzo
            > prawdopodobny.

            Gdyby historia sie powtarzala-to tak.
            Ale jestesmy duzo madrzejsi niz w 1929r.

            > Porownywanie RPP do FED jest nie fair.
            > Gdyby budzet mialby nadwyzki, a gospodarka
            > byla otwarta i konkurencyjna, a inflacja
            > zduszona 15 lat wczesniej, to moze...
            > Jesli juz, to trzeba by porownywac
            > RPP do Volkera. Niemniej, podtrzymuje
            > teze, ze RPP popelnila powazne
            > bledy - porownanie jest na korzysc
            > Volkera. Roznica jest jednak mniejsza
            > niz przy porwonaniu Buzek-Carter lub
            > Miller-Reagan.

            Miller-Reagan??
            Tu juz mnie powaliles na plecy.

            > Pozdrawiam
            > F.
            >
          • Gość: biolog Re: FED IP: *.mtnet.com.pl 17.10.02, 13:07
            do Plota

            wciąż prowadzisz ze mną grę - ja mówię o okresie co najmniej 5-letnim, Ty
            karzesz mi zaglądać do stenogramów 2 dni przed podwyżką stóp w 2000 r. To jest
            jakby dobra szkoła Balcerowicza w zabawach datami - ostatnio wykazywał, ze
            nastąpiła dewaluacja złotówki zestawiając dzień dzisiejszy z dniem kiedy euro
            był po 3,5 zł.

            W 1997 roku była recesja w USA, zaraz to sobie sprawdzę?

            ten "drobny" krach z 1997 roku sprowadził KGHM po raz pierwszy do 10 zł i
            pamietam taką sesję. NBC podaje, że ktoś skupił 25% światowego srebra, zaglądam
            do danych KGHM - jak nic pisze trzeci poroducent srebra, i co na dogrywce jakis
            idiota sprzedaje 100 000 akcji, które powinny szybować do góry. Taka była w
            Polsce panika. Coś takiego w USA zabiłoby gospodarkę.

            Co do inwestowania. Mylisz dwie rzeczy - inwestowanie-wróżenia
            (intuicje, "może", prawdopodbnie) a inwestowanie-pewniak. Wyobraź sobie, że
            jesteś analitykiem londyńskiego banku. Polska jest kolejnym krajem, który
            skubiesz. Schemat jest za każdym razem ten sam. Otrzymujesz gwarancję, że
            waluta będzie się umacniać - program gospodarczy danego kraju gwarantuje to
            poprzez otwarcie na import i prywatyzację. No i ściągasz premię między LIBOR a
            WIBID (albo odwrotenie, bo zawsze to mylę). Kurs płynny jest wtedy kiedy
            analityk traci pewność realizacji realizowanego po raz 100- etny
            scenariusza ."Cholera smoże tam jest druga Argentyna". Dodajmy, że analityk ma
            spotkania z Pania Prezes NBP i zapewne dowiaduje się tam czegoś wiecej niż to,
            że Polacy też potrafią parzyć kawę. Ten mechanizm opisał Stiglitz. I Gadomski w
            artykule "Stiglitz: wolny rynek i jego krytyka" z 30-09-2002 miał nie lada
            problem. Noblista, na dodatek osoba pracujaca w Bś i MWF mówi: "ten wasz wolny
            rynek to tak jak demokracja u Saddama", podaje przykłady kiedy "płynny" kurs
            był jak niemieckie czołgi w 1939 r. Gadomski ma ogromny problem z tą książką,
            gdyż Noblista mówi to samo co .. Lepper. Co robi Gadomski? Wykorzystuje to, że
            Noblista nie zna sytuacji w Polsce i opis tego rejonu Europy jest pochodną nie
            najlepszych książek jakie Noblista czytał. Gadomski uwypukla błędy w diagnozie
            Noblisty co do Poslki i w ten sposób mówi - "Żaden poglad Noblisty nie jest
            wiarygodny, skoro pisze błędnie o Polsce tak samo jest na innych stronach jego
            książki". W każdym razie dla mnie ten artykuł jest jednym z ważniejszych jakie
            czytałem ostatnio. Ten artykul byl przyczyna wystapienia Czekaj i Kowalika
            przeciw Gadomskiemu

            do feezyka

            zestawianie FEd i RPP. Zazwyczaj słyszę: inne kraje, inna sytuacja, porównania
            nieuprawnione. A ja mysle, że nie. Szef FEd umie myslec, patrzec w przyszlosc,
            nie stosowac schematu postepowania tylko tworzyc nowy. Porónanie dotyczy
            sposobu myslenia, odwagi w tworzeniu algorytmow, a nie stosowania schematow (co
            oznacza "nie umiem myslec") i jest niestety relacja jak miedzy mercedesem a
            tico. Gdyby Szef FED byl szefem RPP i umial ja wziasc pod bat polityka
            pieniezna w Polsce bylaby - i jest to kwestia oczywiscie mojej wiary - inna.
            Sadze, ze czlowiek tak myslacy zajrzalby po prostu do rocznika statystycznego i
            wykorzystalby bezrobocie, spadek popytu do bezpiecznego ruchu w dol %. Sa
            szczegolne momenty na gieldzie, kiedy gwaltownie zmienia sie trend. W takiej
            sytuacji gwaltowne pozbycie sie akcji PKC badz histeryczne ich kupno PKC daje
            zysk. Podobnie jest w gospodarce. W normalnej sytuacji duza obnizka % prowadzi
            do negatywnych konsekwencjii. Skok bezrobocia z 10 do 20 jest zmiana trendu,
            podobnie bylo z poziomem inwestycji firm

            Biolog
      • Gość: MACIEJ Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.ny325.east.verizon.net 16.10.02, 02:00
        Gość portalu: plota napisał(a):

        > Nie wiem, ale może i na szczęście nie wiele zrozumiałem z twojego wywodu
        > Macieju. Dlatego odniosę się tylko do kilku kwestii.

        Widzisz plota,to co Kowalik napisal w swoim artykule, ja pisze juz od ponad
        roku na tym forum.
        Jesli nie zrozumiales Kowalika,to i nie zrozumiesz mnie.
        A ze niewiele zrozumiales z tego co pisze,to sie nie ma co wstydzic,bo prof
        Gadomski tez tego nie rozumie.

        > Piszesz, że w USA nie troszczą się o niską inflacje. Nie obrażając nikogo,
        ale
        > jeżeli Ty byś się tak troszczył o swoją edukacje z dziedziny Ekonomii, jak w
        > USA troszczą się o niską inflacje, to byś już od dawno takich rzeczy na forum
        > nie wypisywał.
        > Przypomnijmy w 2000 roku, gdy staną groziło przegrzanie koniunktury i wybuch
        > inflacji FED podniósł stopy do 6,5% obecnie są one na poziomie około 1,75%
        jak
        > się nie mylę.

        Ja na tyle sie troszcze o swoja edukacje mimo dlugoletniego pobytu w Stanach iz
        wiem,ze "ekonomie" mozesz pisac z malej litery w srodku zdania,natomiast "Stany"
        juz trzeba z duzej,chyba ze o inne stany ci chodzi.
        Chyba ze jestes kolejna ofiara odmownie zalatwionego podania o wize do
        Stanow,to wtedy tez polecalbym bardziej pozytywne nastawienie do zycia.
        Ja napisalem i podtrzymuje ze inflacja nie jest najwazniejszym
        wskaznikiem,ktorym powinien kierowac sie bank centralny w promowaniu rozwoju
        gospodarczego kraju.
        I w Stanach jest nim zdecydowanie kreowanie nowych miejsc pracy.
        W Polsce i EU dla odmiany NBP,RPP i ECB zajmuja sie glownie zwalczaniem inflacji
        i czynia to bardzo dobrze,choc ubocznym skutkiem jest stagnacja.


        > Owszem jest to przejaw prowadzenia aktywnej antycyklicznej
        > polityki monetarnej i ja też jestem za tym. W Polsce można byłoby pewnie
        > obecnie jeszcze obniżyć stopy procentowe, ale podgrzewanie koniunktury przez
        > dalsze zwiększanie deficytu budżetowego to już nie odwaga to brawura.
        >
        > Wracając do uwagi na temat moich pogłądów. Jeżeli spadną płace i to
        doprowadzi
        > do wzrostu zysków to popyt wcale nie musi się zmniejszyć. Przedsiębiorstwa
        mogą
        > zainwestować te zyski albo oddać je do banku co spowoduje spadek rynkowych
        stóp
        > procentowych i zachęci innych do inwestycji lub do zwiększenia konsumpcji.

        Spadek rynkowych st% nie zacheca do inwestycji w krajach gdzie nie ma popytu
        wew.
        W Japonii st% sa bardzo niskie i TWOJA teoria podazowa sie nie sprawdza.
        Upraszczajac:Jesli kryzys spowodowany jest brakiem popytu,to obowiazkiem
        rzadzacych jest pobudzenie popytu,a nie podazy jak ty sugerujesz.
        Pobudzenie podazy poglebi kryzys.

        > Oczywiście mogą w takim wypadku nastąpić pewne opóźnienia czasowe, jednakże
        > pieniądze te napewno nie znikną.

        Jak wiesz sporo ich zniknelo w Japonii.
        Nikkei z 36,000 spadl na 8,700.
        Dax z 8,000 na 2,700.

        > Piszesz Macieju, iż deficyt w H-Z można poprawić poprzez osłabienie kursu
        > walutowego, a ja pisząc wczoraj swój komentarz byłem swięcie przekonany że
        > żyjemy w kraju z płynnym kursem walutowy i że o jego poziomie decyduje rynek,
        > no cóż chyba znowu mi coś umkło (-:

        Bardzo duzo ci umknelo.
        Kurs plynny jest stwierdzeniem bardzo iluzorycznym.
        Slyszales chyba jak ECB wraz z BoJ kupuja dolary by oslabic swoje waluty.
        Wiesz rowniez o tym ze wartosc wymienna waluty zalezy od podazy pieniadza.
        EU sobie z tym nie radzi,mimo czestych podpowiedzi Feds.
        Za to popatrz jak w ciagu ostatnich kilku tygodni oslabl yen w stos do dolara.

        > pozdrawiam plota
        • Gość: plota Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 16.10.02, 10:28
          Ty właśnie chyba uczyłeś się tej Ekonomii przez małe "e".

          Przykład Japoni to najgłubsze co mogłeś wymyśleć, tam od dawna państwo pobudza
          popyt i wyniki tego wszyscy znamy. Niskie stopy procentowe mają za zadanie
          pobudzić tam popyt, i rzeczywiście odziaływują one również na podaż.

          Popacz Sobie na indeksy w "stanach" Nasdaq czy S&P.

          A może w tych "stanach" za dużo robiłeś przy azbeście i stąd te skrzywienie
          ekonomiczne, mylisz deklaracje polityczne z rzeczywistością.

          pozdrawiam plota
          • Gość: MACIEJ Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.ny325.east.verizon.net 16.10.02, 17:44
            Gość portalu: plota napisał(a):

            > Ty właśnie chyba uczyłeś się tej Ekonomii przez małe "e".

            Wszyscy ucza sie ekonomii przez male "e".
            Tylko u niektorych,o wielkich oczach i malym mozgu to "e" sie wyolbrzymia.

            > Przykład Japoni to najgłubsze co mogłeś wymyśleć, tam od dawna państwo
            pobudza
            > popyt i wyniki tego wszyscy znamy. Niskie stopy procentowe mają za zadanie
            > pobudzić tam popyt, i rzeczywiście odziaływują one również na podaż.

            Ty jak rowniez Gadomski i Robert do tej pory nie zdajecie sobie sprawy,ze w
            czasie kryzysu trzeba pobudzac popyt a nie podaz.

            > Popacz Sobie na indeksy w "stanach" Nasdaq czy S&P.

            Patrze i widze,ze sa tam gdzie powinny byc.

            > A może w tych "stanach" za dużo robiłeś przy azbeście i stąd te skrzywienie
            > ekonomiczne, mylisz deklaracje polityczne z rzeczywistością.

            Znowu twoj maly mozg nie pojmuje,ze byloby za proste gdyby wszyscy Amerykanie
            dorabiali sie na azbestach.
            Jestem tu ponad 20 lat i nie mam zamiaru wracac do pieknego kraju nad Wisla,do
            ktorego caly czas wracaja po wieloletnich tulaczkach idole polskiej kultury i
            sztuki,ktorymi sie na codzien zachwycasz.

            P.S. Mam zgadywac ze w czasie dnia szorujesz kible,a nocami strozujesz?
            Bo ja w przeciwienstwie do ciebie nie mam zadnego problemu ze zrozumieniem tego
            co biolog pisze.

            > pozdrawiam plota
        • Gość: RYBA Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 17.10.02, 00:48
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          > Widzisz plota,to co Kowalik napisal w swoim artykule, ja pisze juz od ponad
          > roku na tym forum.
          > Jesli nie zrozumiales Kowalika,to i nie zrozumiesz mnie.
          > A ze niewiele zrozumiales z tego co pisze,to sie nie ma co wstydzic,bo prof
          > Gadomski tez tego nie rozumie.

          To co prof Kowalik napisal to juz od 70 lat ekonomisci znaja i jakos nie widac
          przykladow na powodzenie tej teorii (oprocz USA podczas Wielkiego Kryzysu i
          Niemiec Hitlerowkich). Ogolnie mozna by powiedziec ze to sie nie sprawdzilo i
          nie wiem czemu ludzie do tego wracaja.

          > Ja napisalem i podtrzymuje ze inflacja nie jest najwazniejszym
          > wskaznikiem,ktorym powinien kierowac sie bank centralny w promowaniu rozwoju
          > gospodarczego kraju.
          > I w Stanach jest nim zdecydowanie kreowanie nowych miejsc pracy.
          > W Polsce i EU dla odmiany NBP,RPP i ECB zajmuja sie glownie zwalczaniem
          inflacj
          > i
          > i czynia to bardzo dobrze,choc ubocznym skutkiem jest stagnacja.

          Nie wiem czy wiesz ale banki centralne zostaly powolane po to aby dbac o
          pieniadz a nie o koniunkture. FED zostal utworzony po to aby apobiegoac runom
          na banki. Mial zabezpieczac system bankowy. Zauwaz ze te zielone papierki ktore
          trzymasz w portfelu lub w banku nie maja zadnej wartosci. To dzieki wiarygodnej
          polityki banku centralnego nabieraja sily nabywczej. Ludzie sa sklonni wymienic
          jakis towar na ten pieniadz (bilet Rezerwy Federalnej). Faktem jest bank
          centralny wplywa na koniunkture ale to nie jego zadanie. Powiedz mi jak mozna
          nie przejmujac sie inflacja dbac o pieniadz?

          > Spadek rynkowych st% nie zacheca do inwestycji w krajach gdzie nie ma popytu
          > wew.

          Nie dokonca, dzieki tanim kredytom firmy moga regulowac swoje biezace
          naleznosci dzieki czemu ich bilanse sie polepszaja a to poprawia otoczenie
          gospodarcze. Popyt w tym wypadku ma znaczenie drugorzedne.

          > W Japonii st% sa bardzo niskie i TWOJA teoria podazowa sie nie sprawdza.
          > Upraszczajac:Jesli kryzys spowodowany jest brakiem popytu,to obowiazkiem
          > rzadzacych jest pobudzenie popytu,a nie podazy jak ty sugerujesz.
          > Pobudzenie podazy poglebi kryzys.

          Co rozumiesz przez pobudzenie podazy przez rzadzacych? Produkcje miliona pralek
          czy co? Pobudzenie podazy przesunie kryzys w czasie. To jest jak klin na kacu.
          Na poczatku pomaga ale potem jest to samo lub gorzej. Jesli chodzi o pobudzanie
          popytu to jest to wrecz niebezpieczne. Jesli pracownicy maja wieksze place to
          wzrastaja koszty wytworzenia. Tym robotnikom wydaje sie ze tylko oni wiecej
          zarabiaja wiec nie maja pelnej informacji o rynku. Sprzedawca detlaiczny ktory
          ma jeszcze stara transze produktu interpretuje procesy zachodzace na rynku jako
          wzrost popytu wiec zwieksza ceny aby zarobic wiecej. Dopiero gdy dostaje nowy
          towar orientuje sie ze on zdrozal. Robotnicy na poczatku tez mysla ze moga
          wiecej kupic ale potem okazuje sie ze wszyscy wiecej zarabiaja. Tak nakreca sie
          inflacja. Przez placimy wieksze podatki, drozeje kapital. W poprzednim poscie
          do mnie napisales ze inflacja by nie wystapila, no coz jak ktos z wiedza o
          ekonomi utknal przy krzywej popytu i podazy to trudno.


          > Bardzo duzo ci umknelo.
          > Kurs plynny jest stwierdzeniem bardzo iluzorycznym.
          > Slyszales chyba jak ECB wraz z BoJ kupuja dolary by oslabic swoje waluty.
          > Wiesz rowniez o tym ze wartosc wymienna waluty zalezy od podazy pieniadza.
          > EU sobie z tym nie radzi,mimo czestych podpowiedzi Feds.
          > Za to popatrz jak w ciagu ostatnich kilku tygodni oslabl yen w stos do dolara.

          Yen oslabl poniewaz BoJ zamierza przechowywac swoje rezerwy w akcjach
          japonskich bankow. Imwestorzy zareagowali na to w sposob wlasciwy.
          • Gość: deLUC Re: Ubaw po pachy Ryba IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 17.10.02, 01:12
            Jako adwokat lobby bankowego (Maciej by napisal baneckowego) pleciesz
            juz takie banialuki...

            PS.
            W radio spiewaja "We've got to get out of this place..."
          • Gość: MACIEJ Re: Trudny powrot Keynesizmu do Polski-HIERARCHIA IP: *.ny325.east.verizon.net 17.10.02, 03:19
            Gość portalu: RYBA napisał(a):

            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > > Widzisz plota,to co Kowalik napisal w swoim artykule, ja pisze juz od pona
            > d
            > > roku na tym forum.
            > > Jesli nie zrozumiales Kowalika,to i nie zrozumiesz mnie.
            > > A ze niewiele zrozumiales z tego co pisze,to sie nie ma co wstydzic,bo pro
            > f
            > > Gadomski tez tego nie rozumie.
            >
            > To co prof Kowalik napisal to juz od 70 lat ekonomisci znaja i jakos nie
            widac
            > przykladow na powodzenie tej teorii (oprocz USA podczas Wielkiego Kryzysu i
            > Niemiec Hitlerowkich). Ogolnie mozna by powiedziec ze to sie nie sprawdzilo i
            > nie wiem czemu ludzie do tego wracaja.

            Znac,a rozumiec i umiejetnie stosowac,to sa co najmniej dwie rozne rzeczy.
            To FED popelnil blad w 1928,9 i stad powstal tamten kryzys.

            > Nie wiem czy wiesz ale banki centralne zostaly powolane po to aby dbac o
            > pieniadz a nie o koniunkture. FED zostal utworzony po to aby apobiegoac runom
            > na banki. Mial zabezpieczac system bankowy. Zauwaz ze te zielone papierki
            ktore
            > trzymasz w portfelu lub w banku nie maja zadnej wartosci. To dzieki
            wiarygodnej
            > polityki banku centralnego nabieraja sily nabywczej. Ludzie sa sklonni
            wymienic
            > jakis towar na ten pieniadz (bilet Rezerwy Federalnej). Faktem jest bank
            > centralny wplywa na koniunkture ale to nie jego zadanie.

            I to jest wlasnie twoj i Gadomskiego i Roberta podstawowy blad.
            Juz ci deLUC przygadal,ze zachowujesz sie jak rzecznik prasowy banku
            centralnego.
            PODSTAWOWA ROLA KAZDEGO ORGANU ZARZADZAJACEGO PANSTWEM JEST I POWINIEN BYC
            NAJSZYBSZY WZROST GOSPODARCZY KRAJU-BO PRZECIEZ ZYCIE MASZ JEDNO.
            I w czasie tego zycia chcesz osiagnac jak najwiecej.
            Jesli panstwo ci tego nie ulatwia-to zmieniasz panstwo na lepsze,gdzie bedziesz
            sie mogl rozwijac.
            Jesli natomiast twoj rozwoj nie nadaza za szalonym rozwojem gospodarczym
            twojego panstwa,to przenosisz sie tam gdzie jest wolniejsze tempo zycia.
            Stad tez emigracje,a pozniej powroty.
            Czy pojdziesz do urzedu gminnego,czy tez do NBP,to wszedzie naczelnym zadaniem
            urzedu panstwowego musi byc MAKSYMALNE TWORZENIE NOWYCH MIEJSC PRACY-CZYLI
            PRZEKLADAJAC TO NA POLSKI NAJSZYBSZY WZROST GOSPODARCZY.
            A drugim lub trzecim z kolei celem NBP i RPP powinno byc dbanie o inflacje.

            I TO SIE NAZYWA WLASCIWA HIERARCHIA CELOW.

            Osiagniecia poszczegolnych krajow,sa stosowne do hierarchi celow.

            > Powiedz mi jak mozna
            > nie przejmujac sie inflacja dbac o pieniadz?

            Zaweziles zagadnienie.
            Najpierw dbasz o wzrost gospodarczy,a pozniej o pieniadz.
            Oczywiscie ,jak wszyscy wiemy,w Polsce i EU robi sie odwrotnie i skutki sa
            adekwatne do dzialania.

            > > Spadek rynkowych st% nie zacheca do inwestycji w krajach gdzie nie ma popy
            > tu
            > > wew.
            >
            > Nie dokonca, dzieki tanim kredytom firmy moga regulowac swoje biezace
            > naleznosci dzieki czemu ich bilanse sie polepszaja a to poprawia otoczenie
            > gospodarcze. Popyt w tym wypadku ma znaczenie drugorzedne.

            Jesli popyt ma dla ciebie znaczenie drugorzedne,to juz niedlugo razem z
            Gadomskim ustawisz sie w kolejce po zasilek dla bezrobotnych.


            > Pobudzenie podazy przesunie kryzys w czasie. To jest jak klin na kacu.
            > Na poczatku pomaga ale potem jest to samo lub gorzej. Jesli chodzi o
            pobudzanie
            > popytu to jest to wrecz niebezpieczne. Jesli pracownicy maja wieksze place to
            > wzrastaja koszty wytworzenia.

            Widze ,ze nie czytasz moich postow a w zamian drukujesz mnie Gadomskiego.
            Tylko u Gadomskiego,ciebie i Roberta obnizka podatkow powoduje podwyzke plac.
            Troche lopatologii:brutto 2,000- 800(podatki)=1,200 netto.
            brutto 2,000-500(podatki)=1,500netto.
            Placa brutto przed i po obnizce podatkow jest taka sama dla umyslowych jak i
            fizycznych(stawka godzinowa nie wzrasta).
            Fabrykant nie przywlaszcza sobie podatkow,tylko odsyla je do budzetu.

            > Tym robotnikom wydaje sie ze tylko oni wiecej
            > zarabiaja wiec nie maja pelnej informacji o rynku. Sprzedawca detlaiczny
            ktory
            > ma jeszcze stara transze produktu interpretuje procesy zachodzace na rynku
            jako
            > wzrost popytu wiec zwieksza ceny aby zarobic wiecej.

            Tylko w gospodarce planowej,z zamknietym rynkiem i duzymi clami zaporowymi jak
            w Polsce i EU.
            NIGDY w STANACH.

            > Dopiero gdy dostaje nowy
            > towar orientuje sie ze on zdrozal. Robotnicy na poczatku tez mysla ze moga
            > wiecej kupic ale potem okazuje sie ze wszyscy wiecej zarabiaja. Tak nakreca
            sie
            > inflacja.

            Widze,ze BIOLOGA tez nie czytasz.

            > Przez placimy wieksze podatki, drozeje kapital. W poprzednim poscie
            > do mnie napisales ze inflacja by nie wystapila, no coz jak ktos z wiedza o
            > ekonomi utknal przy krzywej popytu i podazy to trudno.

            W dalszym ciagu gospodarka planowa.

            > > Bardzo duzo ci umknelo.
            > > Kurs plynny jest stwierdzeniem bardzo iluzorycznym.
            > > Slyszales chyba jak ECB wraz z BoJ kupuja dolary by oslabic swoje waluty.
            > > Wiesz rowniez o tym ze wartosc wymienna waluty zalezy od podazy pieniadza.
            > > EU sobie z tym nie radzi,mimo czestych podpowiedzi Feds.
            > > Za to popatrz jak w ciagu ostatnich kilku tygodni oslabl yen w stos do dol
            > ara.
            >
            > Yen oslabl poniewaz BoJ zamierza przechowywac swoje rezerwy w akcjach
            > japonskich bankow. Imwestorzy zareagowali na to w sposob wlasciwy.
            • Gość: Robert Re: Mr Fish, don t give up IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 18.10.02, 01:18
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > PODSTAWOWA ROLA KAZDEGO ORGANU ZARZADZAJACEGO PANSTWEM JEST I POWINIEN BYC
              > NAJSZYBSZY WZROST GOSPODARCZY KRAJU-BO PRZECIEZ ZYCIE MASZ JEDNO.

              Poza stwierdzeniem, że życie ma się tylko jedno (prawdopodobnie) reszta to
              niestety bzdura

              > Widze ,ze nie czytasz moich postow a w zamian drukujesz mnie Gadomskiego.
              > Tylko u Gadomskiego,ciebie i Roberta obnizka podatkow powoduje podwyzke plac.
              > >

              Nigdy niczego takiego nie twierdziłem. Nie mam nic przeciwko obniżeniu podatków
              w Polsce. A swoją drogą to i tak Pan nie zrozumiałby tego, że np. wzrost
              podatków może też zwiększyć popyt(choć nie musi).

              • Gość: jr Re: rola wladzy. IP: 203.129.132.* 18.10.02, 02:25
                Gość portalu: Robert napisał(a):

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > > PODSTAWOWA ROLA KAZDEGO ORGANU ZARZADZAJACEGO PANSTWEM JEST I POWINIEN BYC
                >
                > > NAJSZYBSZY WZROST GOSPODARCZY KRAJU-BO PRZECIEZ ZYCIE MASZ JEDNO.
                >
                > Poza stwierdzeniem, że życie ma się tylko jedno (prawdopodobnie) reszta to
                > niestety bzdura

                musze sie zgodzic z Maciejem w 100% ze glownym zadaniem panstwa to zapewnienie
                jaknajlepszych warunkow dla wzrostu gospodarczego i zwalczania bezrobocia.
                jesli myslisz inaczej to oznacza ze masz prace i nie rozumiesz pozostalych 20%
                polakow. moja rada - WAKE UP!!!! moze bys zmadrzal jasli niemialbys forsy aby
                kupic mleko dla twego wyglodzonego dziecka.
                • Gość: kapitalizm Re: rola wladzy. IP: *.proxy.aol.com 18.10.02, 04:06
                  Gość portalu: jr napisał(a):

                  > Gość portalu: Robert napisał(a):
                  >
                  > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  > >
                  > > > PODSTAWOWA ROLA KAZDEGO ORGANU ZARZADZAJACEGO PANSTWEM JEST I POWINIE
                  > N BYC
                  > >
                  > > > NAJSZYBSZY WZROST GOSPODARCZY KRAJU-BO PRZECIEZ ZYCIE MASZ JEDNO.
                  > >
                  > > Poza stwierdzeniem, że życie ma się tylko jedno (prawdopodobnie) reszta to
                  >
                  > > niestety bzdura
                  >
                  > musze sie zgodzic z Maciejem w 100% ze glownym zadaniem panstwa to
                  zapewnienie
                  > jaknajlepszych warunkow dla wzrostu gospodarczego i zwalczania bezrobocia.
                  > jesli myslisz inaczej to oznacza ze masz prace i nie rozumiesz pozostalych
                  20%
                  > polakow. moja rada - WAKE UP!!!! moze bys zmadrzal jasli niemialbys forsy aby
                  > kupic mleko dla twego wyglodzonego dziecka.

                  Piszesz rola rzadu jest zapewnic prace, mleko a co z wakacjami. Przeciez jak
                  jestes zmeczony to nie pracujesz wydajnie. Nie mowie o jakich wielkich wczasach
                  ale 10-12 dni w roku. Powinnismy sie tego domagac.
                  • Gość: MACIEJ Re: rola wladzy. IP: *.ny325.east.verizon.net 18.10.02, 04:32
                    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                    > Gość portalu: jr napisał(a):

                    > > musze sie zgodzic z Maciejem w 100% ze glownym zadaniem panstwa to
                    > zapewnienie
                    > > jaknajlepszych warunkow dla wzrostu gospodarczego i zwalczania bezrobocia.
                    > > jesli myslisz inaczej to oznacza ze masz prace i nie rozumiesz pozostalych
                    > 20%
                    > > polakow. moja rada - WAKE UP!!!! moze bys zmadrzal jasli niemialbys forsy
                    > aby
                    > > kupic mleko dla twego wyglodzonego dziecka.
                    > Piszesz rola rzadu jest zapewnic prace, mleko a co z wakacjami. Przeciez jak
                    > jestes zmeczony to nie pracujesz wydajnie. Nie mowie o jakich wielkich
                    wczasach
                    > ale 10-12 dni w roku. Powinnismy sie tego domagac.

                    Bardzo dobrze obaj podchodzicie do sprawy,wlasnie dlatego ze kompleksowo.
                    Obowiazkiem rzadzacych jest zapewnienie maksymalnej ilosci miejsc pracy.
                    Jesli zabraknie miejscowych ,to zawsze znajdzie sie imigracja legalna i
                    nielegalna,z tym nie bylo nigdy problemu.

                    Wielu ludzi nie potrafi objac swoim rozumem calosci zagadnienia i operuja
                    wyrywkowymi schematami.
                    Np:"Bank centralny powinien dbac o mocny pieniadz,czyli zwalczac inflacje"
                    Wstawia sie Balcerowicza i Duisenberga na stanowisko i mowi im ,ze :Jak
                    inflacja idzie w gore-to podnoscie stopy % w gore i odwrotnie ma sie rozumiec
                    tez.
                    Sprawa jest duzo bardziej skomplikowana niz ten prosty mechanizm,ale ci ludzie
                    nie sa w stanie spojrzec na to z lotu ptaka.

                    Pisze o tym w innym miejscu jak przy sporej nadwyzce pieniadzy na rynku w
                    Stanach st% sa obnizane by zachecic ludzi do ich wydawania.
                    To oczywiscie rozwija gospodarke i jest ten najlepszy rozwoj poprzez WZROST
                    POPYTU WEWNETRZNEGO.
                    W EU,Japonii i Polsce czeka sie "jak swiat wyjdzie z recesji,to nam tez bedzie
                    lepiej".
                    Problem w tym ,ze swiat nie jest w recesji.
                    Zastoj jest w EU,Japonii i Polsce.

                  • Gość: jr Re: rola wladzy. IP: 203.129.132.* 18.10.02, 05:17
                    Gość portalu: kapitalizm napisał(a):

                    > Piszesz rola rzadu jest zapewnic prace, mleko a co z wakacjami. Przeciez jak
                    > jestes zmeczony to nie pracujesz wydajnie. Nie mowie o jakich wielkich
                    wczasach
                    >
                    > ale 10-12 dni w roku. Powinnismy sie tego domagac.

                    zgoda w 100%, ale zeby myslec o wakacja wpierw trzeba miec prace. chodzilo mnie
                    wiecej o to co Maciej mowil ze wzrost gospodarczy (zwiekszenie miejsc pracy)
                    jest istotnieszy niz CHOROBLIWA kontrola inflacji.
                    • Gość: Zbigniew Re: rola wladzy. IP: *.magic-net.pl 18.10.02, 10:41
                      Gość portalu: jr napisał(a):

                      > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                      >
                      > > Piszesz rola rzadu jest zapewnic prace, mleko a co z wakacjami. Przeciez j
                      > ak
                      > > jestes zmeczony to nie pracujesz wydajnie. Nie mowie o jakich wielkich
                      > wczasach
                      > >
                      > > ale 10-12 dni w roku. Powinnismy sie tego domagac.
                      >
                      > zgoda w 100%, ale zeby myslec o wakacja wpierw trzeba miec prace. chodzilo
                      mnie
                      >
                      > wiecej o to co Maciej mowil ze wzrost gospodarczy (zwiekszenie miejsc pracy)
                      > jest istotnieszy niz CHOROBLIWA kontrola inflacji.
                      Właśnie !
                      Jakoś w latach 90. w Polsce nikomu inflacja specjalnie nie przeszkadzała bo był
                      wzrost gospodarczy i spadało bezrobocie.Do inflacji można się przyzwyczaić i z
                      nią żyć całkiem dobrze a z masowym bezrobociem już nie.
                      • darr.darek A Wy wszyscy znowu ze swoim Keynesem 18.10.02, 13:52
                        Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                        >Jakoś w latach 90. w Polsce nikomu inflacja specjalnie nie przeszkadzała bo był
                        >wzrost gospodarczy i spadało bezrobocie.Do inflacji można się przyzwyczaić i z
                        > nią żyć całkiem dobrze a z masowym bezrobociem już nie.

                        Wiara w pozytywny wpływ wysokiej inflacji na wskaźnik bezrobocia , odeszła była
                        już bezpowrotnie (pożegnajmy ją bez żalu) .
                        Już nawet Nobla zrobiono na teorii "Racjonalnych oczekiwań" , która rozprawia
                        się np. z wiarą w mentalność konsumenta o reakcjach psa Pawłowa "dziś wykupię
                        ze sklepu wszystko za sto , bo za rok będę musiał zapłacić tysiąc" i z tym
                        podobnymi "wiarami" .

                        To nie liberalny rynek wywołuje bezrobocie a brak tego rynku !
                        To nie Państwo zmniejsza bezrobocie powiększajac liczbę posadek państwowych
                        (lub wspomaganych państwowo) , ale właśnie Państwo tworzy trudny do
                        udźwignięcia garb dla gospodarki i ROZREGULOWUJE rynek pracy !

                        Krótkie pytanie brzmi , co wolelibyście :
                        1. rynek , na którym np.14% ogółu przestaje być bezrobotnymi , a średnie pensje
                        realne są niższe o 14% (i szybki rozwój związany z pełnym wykorzystaniem
                        potencjału ludzkiego i niższymi kosztami pracy) ;

                        2. "rynek" , na którym "załapanie się u prywaciarza" to cholerny niefart , za
                        to kuszą wysokopłatne państwowe "posadki nie do ruszenia" . Do tego , cała
                        masa "działaczy" potwierdzających , że "ci nie do ruszenia" pozostaną "nie do
                        ruszenia" i obiecujących , że w przyszłości "wszyscy polscy ludzie pracy będą
                        nie do ruszenia" .

                        LUDZIE , co z Wami ? Problemy z racjonalnym myśleniem ?
                        Czynniki , które przez 12lat powiększały chorobę traktujecie jako jedyne,
                        ostatnie lekarstwo ?

                        Do tego MACIEJ , który nie lubi odpowiadać na niewygodne posty , za to
                        wskazujący na USA jako kraj o największej interwencji pro-popytowej, gdy
                        wszystkie podstawowe wskaźniki pokazują coś dokładnie ODWROTNEGO !!!

                        Na marginesie , MACIEJ , nie ma żadnego nadmiaru dolarów w gospodarce
                        światowej , bo , gdyby był nadmiar to dolar miałby wartość zielonego papieru
                        toaletowego .
                        To tak jakby podniecać się twierdzeniem , że : "to fenomen - jest olbrzymi
                        nadmiar samochodów na świecie(rzeczywiście , aut jest kilkaset RAZY więcej niż
                        za czasów ekspansji Forda) , ale nie tracą one zacząco swej ceny
                        jednostkowej" . Nie ma żadnego nadmiaru samochodów na świecie !
                        • feezyk Re: A Wy wszyscy znowu ze swoim Keynesem 18.10.02, 16:23
                          darr.darek napisał:
                          >
                          > To nie liberalny rynek wywołuje bezrobocie
                          > a brak tego rynku !

                          Mozna tu dyskutowac. Bezrobocie pojawia
                          sie przed wszystkim wskutek niskiej
                          konkurencyjnosci gospodarki.
                          Przyczyny moga byc rozmaite.
                          Np. w czasie Wielkiej Depresji to liberalna
                          system doprowadzil do wielkiego bezrobocia,
                          w USA a Keynes ich z tego wyciagnal.

                          Wazna przyczyna obecnego kryzysu w Polsce
                          jest calkowicie swobodne zadluzanie sie
                          ludzi i firm (a nie panstwa, to przyszlo potem!)
                          w bankach komercyjnych oraz (wbrew pozorom)
                          prywatyzacja. Korzystna w dlugim okresie
                          czasu, spowodowala jednak - po krotkim
                          boomie zwiazanym z inwestycajmi, zwolnienia ludzi,
                          w ramach poprawiania efektywnosci przedsiebiorstw.




                          > To nie Państwo zmniejsza bezrobocie powiększajac
                          > liczbę posadek państwowych
                          > (lub wspomaganych państwowo) ,
                          > ale właśnie Państwo tworzy trudny do
                          > udźwignięcia garb dla gospodarki i ROZREGULOWUJE
                          > rynek pracy !
                          >

                          Firmy prywatne tez maja tu swoj udzial.



                          > Krótkie pytanie brzmi , co wolelibyście :
                          > 1. rynek , na którym np.14% ogółu przestaje
                          > być bezrobotnymi , a średnie pensje
                          > realne są niższe o 14% (i szybki rozwój związany
                          > z pełnym wykorzystaniem
                          > potencjału ludzkiego i niższymi kosztami pracy) ;
                          >
                          > 2. "rynek" , na którym "załapanie się u prywaciarza"
                          > to cholerny niefart , za
                          > to kuszą wysokopłatne państwowe "posadki nie do
                          ruszenia" .

                          Chcialem sie upewnic, czy piszesz o Polsce z tymi
                          "wysokopłatnymi państwowymi posadkami nie do ruszenia"
                          i tymi zlymi prywaciarzami. Czyzby ten kraj sie
                          tak bardzo zmienil?

                          Mnie sie podoba wariant 1, dlatego argumentowalem
                          kiedys, ze lepiej byloby, zeby zlotowka byla
                          slabsza.


                          I jeszcze pytanie: jak zagwarantujesz, ze
                          spadek plac o 14% spowoduje spadek bezrobocia
                          o 14%? Niby spadek plac (wzrost zyskow) powinien
                          spowodowac wyzsze inwestycje, ale do tej pory
                          wzrost zyskow w Polsce powodowal raczej
                          wzrost deficytu handlowego (kawa na lawe:
                          polscy biznesmeni przejadali zyski, a nie
                          inwestowali).
                          Do tego , cała
                          > masa "działaczy" potwierdzających , że "ci
                          > nie do ruszenia" pozostaną "nie do
                          > ruszenia" i obiecujących , że w przyszłości
                          > "wszyscy polscy ludzie pracy będą nie do ruszenia" .

                          To jest oczywiscie zawsze zle.

                          >
                          > LUDZIE , co z Wami ? Problemy z racjonalnym myśleniem ?
                          > Czynniki , które przez 12lat powiększały chorobę
                          > traktujecie jako jedyne,
                          > ostatnie lekarstwo ?

                          Do niedawna zadluzenie publiczne Polski w
                          stosunku do PKB spadalo. Chronologicznie,
                          najpierw byl boom kredytowy (konsumpcja
                          prywatna!), potem dramatyczna podwyzka stop,
                          na koncu dopiero deficyt panstwa.

                          Prywatyzacja, spadek poziomu redystrybucji
                          o 10%, szybkie otwieranie gospodarki
                          (chodzi mi o handel) to obraz lat 90-tych.
                          Bardzo trudno nazwac to recepta Keynesa.



                          >
                          > Do tego MACIEJ , który nie lubi odpowiadać
                          > na niewygodne posty , za to
                          > wskazujący na USA jako kraj o największej
                          > interwencji pro-popytowej, gdy
                          > wszystkie podstawowe wskaźniki pokazują coś
                          > dokładnie ODWROTNEGO !!!
                          >


                          Obecna polityka monetarna w USA jest bardzo
                          propopytowa.

                          > Na marginesie , MACIEJ , nie ma żadnego nadmiaru
                          > dolarów w gospodarce światowej , bo , gdyby był
                          > nadmiar to dolar miałby wartość zielonego papieru
                          > toaletowego .

                          Hmmm, to samo mozna by z gruba powiedziec
                          o akcjach Enron jeszcze kilkanascie miesiecy
                          temu. Gdyby Enron byl byl bankrutem, to by
                          przeciez akcje byly tansze.



                          > To tak jakby podniecać się twierdzeniem ,
                          >że : "to fenomen - jest olbrzymi
                          > nadmiar samochodów na świecie(rzeczywiście ,
                          > aut jest kilkaset RAZY więcej niż
                          > za czasów ekspansji Forda) , ale nie tracą one
                          > zacząco swej ceny jednostkowej" .
                          > Nie ma żadnego nadmiaru samochodów na świecie !


                          Tu juz dales potezna plame.
                          Pieniadz jest takze towarem,
                          ale zupelnie innym od samochodow.
                          Uzytecznosc danej kwoty pieniadzy
                          jest sprawa czystej konwencji, dlatego
                          pieniadz jest zagrozony (hiper)inflacja.
                          Widziales kiedys hiperinflacje
                          samochodow albo chociaz rowerow?

                          Polityka monetarna moze w zasadzie
                          przebiegac wedlug 3 roznych schematow:

                          1) Stala ilosc pieniadza lub gold standard
                          - szkola austriacka. Przy rozwijajacej
                          sie gospodarce prowadzi do deflacji cen
                          konsumenckich.

                          2) Stymulowanie rozwoju przez emisje
                          pieniadza a la Keynes (priorytetem jest
                          rozwoj, a nie stabilnosc cen).
                          Na dluzsza mete prowadzi do stagflacji.

                          3) Monetaryzm a la Friedman.
                          Emituje sie pieniadz w podobnym tempie
                          jak rosnie gospodarka, kontrolujac poziom
                          cen konsumentow. Stale ceny daja proteze
                          obiektywizmu.


                          To, co jest zaskakujace dla USA w ostatnich
                          latach, to emisja pieniadza o 5-7% szybsza niz
                          tempo rozwoju gospodarki bez inflacji cen
                          konsumentow. Jest to mozliwe prawdopodobnie
                          dzieki intensywnym zakupom papierow dluznych
                          USA przez cudzoziemcow (na okolo 300 mld USD
                          zeszlym roku). Kapitaly przeczuwaly burze
                          i schronily sie do USA. MACIEJ uwaza, ze te
                          kapitaly tam zostana. Jesli tak, to USA
                          na tym wygra. Jesli gospodarka USA nie ruszy,
                          to te kapitaly beda chcialy zwiac, bo
                          nie dostana z USA wystarczajacej stopy
                          zwrotow (juz nie dostaja!). Pytanie dokad.

                          EU ma chrapke na ten kawalek tortu ale,
                          gospodarka europejska jakos nie wykazuje
                          duzej dynamiki. Beda wiec zwiewac do Chin, co
                          wywola (juz wywoluje?) efekt lancuszka szczescia.
                          Fundusze inwestujace w Chinach beda pokazywac
                          duze zyski, co zwiekszy poziom kolejnych
                          inwestycji. Drugi region, ktory na tym
                          moze zyskac, to Europa Srodkowa, o ile
                          spelni pewne wymagania. Ale to raczej
                          regionik.

                          Ten scenariusz, to scenariusz depresji
                          w krajach Zachodu i dalszego wzrostu
                          znaczenia Chin. Przy okazji, sila
                          Chin nie polega na jakichs szczegolych
                          zaletach systemu totalitarnego, tylko
                          na ogromnym potencjale ludnosciowym
                          i bardzo taniej sile roboczej.

                          Uwazam jednak, ze obecny sposob rozwoju
                          Chin juz wkrotce natrafi na powazne bariery:

                          1) spory etniczne, niewykluczona wojan domowa
                          2) jak ludzie sie najedza i przywykna
                          do wolnosci w interesach, to zazadaja
                          wolnosci politycznych
                          3) podrozeje sila robocza i spadnie
                          dynamika zagranicznych inwestycji

                          Zanim to jednak nadejdzie, syty
                          Swiat Zachodu czeka kilka
                          nieprzyjemnych lat (tzw. zemsta Chinczyka).

                          Pozdrawiam
                          F.





                          • feezyk PS 18.10.02, 16:27
                            A propos, nie wiem czy wiesz,
                            ze jednymi ze skutkow Reaganomics
                            byly duze deficyty budzetowe i obrotow
                            biezacych. Ponadto Reagan wzmocnil
                            administracje (!) i wynegocjowal w
                            polowie lat 80-tych obnizke wartosci
                            USD o 10%.

                            Pozdrawiam
                            F.
                          • darr.darek Re: A Wy wszyscy znowu ze swoim Keynesem 18.10.02, 20:29
                            feezyk napisał:
                            ) darr.darek napisał:
                            ) )
                            ) ) To nie liberalny rynek wywołuje bezrobocie
                            ) ) a brak tego rynku !

                            ) Mozna tu dyskutowac. Bezrobocie pojawia
                            ) sie przed wszystkim wskutek niskiej
                            ) konkurencyjnosci gospodarki.
                            ) Przyczyny moga byc rozmaite.
                            ) Np. w czasie Wielkiej Depresji to liberalna
                            ) system doprowadzil do wielkiego bezrobocia,
                            ) w USA a Keynes ich z tego wyciagnal.

                            Może tak , może nie . Faktem stwierdzonym jest , że nie zdanie się na
                            samoregulację gospodarki , a właśnie niewłaściwe interwencje pogłębiły Wielki
                            Kryzys . „Tąpnięcie” na rynku to głównie efekt niewłaściwych nastawień
                            inwestycyjnych , długofalowych nastawień rynkowych . Tak jak z internetem i e-
                            przemysłem , ale nikt jakoś nie żąda , aby po olbrzymim „tąpnięciu” na e-
                            rynku , wprowadzać interwencję państwa (bo nic by nie dała) .
                            Skupiając się jednak na długofalowym oddziaływaniu (Keynes miał właśnie awersję
                            do długookresowego spojrzenia) , to właśnie różnice między USA a Europą (i nie
                            tylko ten przykład) potwierdzałyby , że bardziej liberalny rynek pracy
                            skutkuje niższym bezrobociem .

                            ) Wazna przyczyna obecnego kryzysu w Polsce
                            ) jest calkowicie swobodne zadluzanie sie
                            ) ludzi i firm (a nie panstwa, to przyszlo potem!)
                            ) w bankach komercyjnych

                            No cóż , naturalne mechanizmy samoregulacji w gospodarce sprawiają , że w kraju
                            jedni mogą pożyczyć tylko tyle , ile inni włożą w postaci lokaty , a reguluje
                            to rynkowa stopa procentowa lokaty/kredytu („konkurencyjny” rynek bankowy w
                            Polsce skutkuje ceną lokaty ok.1-4% i ceną kredytu 15-20%) .
                            Masowe zadłużanie się podmiotów za granicą przekłada się również na deficyt
                            handlowy / podbijana jest cena złotego , a w razie kłopotów , problem mają
                            jednak zagraniczne banki .
                            Deficyt budżetowy jest od 12lat na wysokim poziomie . Nie mam , niestety ,
                            danych czy był on wcześniej finansowany kapitałem zagranicznym . Przy czym do
                            faktycznego , nadmiernego finansowania budżetu doliczyć należy przejadane
                            przychody z prywatyzacji (NASTĘPNY czynnik stale podbijający cenę złotego!) .
                            Czyli , krach systemu emerytalnego wisi od lat i jest coraz bliższy , a
                            rozrzutne czerwone państwo wydaje na bieżąco przychody z prywatyzacji !

                            ) oraz (wbrew pozorom)
                            ) prywatyzacja. Korzystna w dlugim okresie
                            ) czasu, spowodowala jednak - po krotkim
                            ) boomie zwiazanym z inwestycajmi, zwolnienia ludzi,
                            ) w ramach poprawiania efektywnosci przedsiebiorstw.

                            Ciągle zapominasz o samoregulującej się sile liberalnej gospodarki . To widać
                            gołym okiem , że typowy przedsiębiorca prywatny dobierając pracowników oferuje
                            np. wielu ludziom/profesjom płacę minimalną (ok.600zł netto) jako coś co
                            powinni przyjmować bez pytania . I tu masz odpowiedź na Twoje poniższe
                            pytanie . Po prostu , dla osoby po liceum(nawet studiach) oferta pracy w ZUS ,
                            Urzędzie Miejskim / Skarbowym (że o innych wspomaganych przez państwo
                            instytucjach już nie wspomnę) jawi się jako „pewna synekura” w stosunku do
                            przynoszącej korzyści społeczne pracy „w jakiejś tam np.firmie handlowej ” .
                            ) Chcialem sie upewnic, czy piszesz o Polsce z tymi
                            ) "wysokopłatnymi państwowymi posadkami nie do ruszenia"
                            ) i tymi zlymi prywaciarzami. Czyzby ten kraj sie
                            ) tak bardzo zmienil?
                            Zawsze jeszcze można przytoczyć przykłady „managerów w firmach państwowych” , w
                            najlepszym przypadku to tylko „marnowanie szans i rozkradanie przez ciołków” ,
                            w gorszych przypadkach to kradzież na zasięgu i skali gangstersko-mafijnej (PZU
                            Życie) .
                            Przecież to widać gołym okiem wszędzie (znowu najmniej w USA) ! W jakiejś
                            Francji czy w Polsce zarabiający wielokrotność sredniej płacy DOTOWANI
                            piloci , robią ... strajk , bo chcą więcej zarabiać (czytaj : nieważne , że
                            państwowa firma podbijajaca ceny narodowych przelotów nie jest w stanie wyrobić
                            na nasze wysokie płace , my chcemy , żeby ci robole , emeryci i inni dopłacili
                            jeszcze jedną swoją „średnią” do naszej „średniej”) . Przecież to jest
                            powalający z nóg idiotyzm !

                            ) ) To nie Państwo zmniejsza bezrobocie powiększajac
                            ) ) liczbę posadek państwowych
                            ) ) (lub wspomaganych państwowo) ,
                            ) ) ale właśnie Państwo tworzy trudny do
                            ) ) udźwignięcia garb dla gospodarki i ROZREGULOWUJE
                            ) ) rynek pracy !

                            ) Firmy prywatne tez maja tu swoj udzial.

                            Tak , każdy kto płaci / przyjmuje cenę „nierynkową” pracy w jakiś sposób
                            rozregulowuje rynek pracy . Tylko że , w prywatnych (niesponsorowanych
                            państwowo) firmach istnieją mechanizmy samoregulacji , które sprawiają , że
                            dochodowa firma ze sprawnym działem księgowym w Warszawie jest w stanie rozbić
                            taki dział , przenieść do innego miasta i zatrudnić nowych ludzi za jedną
                            trzecią wcześniejszych kosztów (to jest korzystne dla rozregulowanego rynku
                            pracy) . W przypadku jakiegoś ZUSu czy holdingu węglowego lepiej nie
                            kończyć ... .

                            ) ) Krótkie pytanie brzmi , co wolelibyście :
                            ) ) 1. rynek , na którym np.14% ogółu przestaje
                            ) ) być bezrobotnymi , a średnie pensje
                            ) ) realne są niższe o 14% (i szybki rozwój związany
                            ) ) z pełnym wykorzystaniem
                            ) ) potencjału ludzkiego i niższymi kosztami pracy) ;
                            ) )
                            ) ) 2. "rynek" , na którym "załapanie się u prywaciarza"
                            ) ) to cholerny niefart , za
                            ) ) to kuszą wysokopłatne państwowe "posadki nie do
                            ) )ruszenia" .

                            ) Mnie sie podoba wariant 1, dlatego argumentowalem
                            ) kiedys, ze lepiej byloby, zeby zlotowka byla
                            ) slabsza.

                            Wielokrotnie w swych postach wskazywałem kryminalne rozpieprzanie pieniędzy
                            budżetowych (kredytowanie budżetu kapitałem zagr.) i pieniędzy z prywatyzacji
                            kjako źródło SILNEGO podbijania ceny złotego . Żaden MACIEJ , ani nikt inny nie
                            podejmował wątku . Może Ty powiesz co byś zrobił , aby złotówka była słabsza .

                            ) I jeszcze pytanie: jak zagwarantujesz, ze
                            ) spadek plac o 14% spowoduje spadek bezrobocia
                            ) o 14%? Niby spadek plac (wzrost zyskow) powinien
                            ) spowodowac wyzsze inwestycje,

                            Tu nie ma co gwarantować . To trochę tak jak z głupawą dyskusją o karze
                            śmierci , która wg lewaków nie wpływa ujemnie na wskaźnik morderstw .
                            Równocześnie każdy taki lewak czyta o bardzo sprawnych organizacjach mafijno-
                            gangsterskich , w których podstawowym czynnikiem utrzymującym sprawność
                            organizacji jest wymierzana członkom-pracownikom kara śmierci .
                            Przedstawiłem , prosty model , w którym pracuje 96% chętnego ogółu i ...
                            generuje taki sam popyt globalny (ot , tyle , że trudno wetknąć złośliwą
                            szpilkę w „piętę achillesa” tego modelu) .
                            Gdyby Twoje pytanie brzmiał : „a co jeśli prywatni przedsiębiorcy , bez
                            deregulującej roli państwowych posadek , nie chcieli by zatrudniać inaczej jak
                            tylko wybierając 80% „wybrańców” z ogółu ?
                            Odpowiedziałbym , rynek przywołałby ich do porządku . Każdy sklepikarz byłby w
                            lepszej sytuacji zatrudniając pełnowartościowy , „niechciany” personel za
                            połowę płacy tych „chcianych wybrańców” .
                            To się dzieje !
                            Tylko wpływ tych „zupełnie pozarynkowych” 30% (państwowo-budżetowych) jest
                            wręcz demoralizujący (koleżanka w ZUS dostaje trzy razy więcej niż mi
                            proponują – wolę czekać choćby latami na „dobrą” pracę !) .

                            ) ale do tej pory
                            ) wzrost zyskow w Polsce powodowal raczej
                            ) wzrost deficytu handlowego (kawa na lawe:
                            ) polscy biznesmeni przejadali zyski, a nie
                            ) inwestowali)

                            Dlatego potrzebna jest profesjonalna konkurencja zachodnia . Myślisz , że każdy
                            właściciel cholernie dobrze funkcjonującego sklepiku lub saloonu na Dzikim
                            Zachodzie Ameryki , troszczył się o rozwijanie biznesu dla potomków .

                            ) Do niedawna zadluzenie publiczne Polski w
                            ) stosunku do PKB spadalo. Chronologicznie,
                            ) najpierw byl boom kredytowy (konsumpcja
                            ) prywatna!), potem dramatyczna podwyzka stop,
                            ) na koncu dopiero deficyt panstwa.

                            Być może deficyt nie zawsze miał 5% PKB (a co jeśli odjąć od
                          • Gość: MACIEJ Re: A Wy wszyscy znowu ze swoim Keynesem IP: *.ny325.east.verizon.net 19.10.02, 21:51
                            feezyk napisał:

                            ) darr.darek napisał:
                            ) )
                            ) ) To nie liberalny rynek wywołuje bezrobocie
                            ) ) a brak tego rynku !
                            )
                            ) Mozna tu dyskutowac. Bezrobocie pojawia
                            ) sie przed wszystkim wskutek niskiej
                            ) konkurencyjnosci gospodarki.
                            ) Przyczyny moga byc rozmaite.
                            ) Np. w czasie Wielkiej Depresji to liberalna
                            ) system doprowadzil do wielkiego bezrobocia,
                            ) w USA a Keynes ich z tego wyciagnal.
                            )
                            ) Wazna przyczyna obecnego kryzysu w Polsce
                            ) jest calkowicie swobodne zadluzanie sie
                            ) ludzi i firm (a nie panstwa, to przyszlo potem!)
                            ) w bankach komercyjnych oraz (wbrew pozorom)
                            ) prywatyzacja. Korzystna w dlugim okresie
                            ) czasu, spowodowala jednak - po krotkim
                            ) boomie zwiazanym z inwestycajmi, zwolnienia ludzi,
                            ) w ramach poprawiania efektywnosci przedsiebiorstw.
                            )
                            )
                            )
                            )
                            ) ) To nie Państwo zmniejsza bezrobocie powiększajac
                            ) ) liczbę posadek państwowych
                            ) ) (lub wspomaganych państwowo) ,
                            ) ) ale właśnie Państwo tworzy trudny do
                            ) ) udźwignięcia garb dla gospodarki i ROZREGULOWUJE
                            ) ) rynek pracy !
                            ) )
                            )
                            ) Firmy prywatne tez maja tu swoj udzial.
                            )
                            )
                            )
                            ) ) Krótkie pytanie brzmi , co wolelibyście :
                            ) ) 1. rynek , na którym np.14% ogółu przestaje
                            ) ) być bezrobotnymi , a średnie pensje
                            ) ) realne są niższe o 14% (i szybki rozwój związany
                            ) ) z pełnym wykorzystaniem
                            ) ) potencjału ludzkiego i niższymi kosztami pracy) ;
                            ) )
                            ) ) 2. "rynek" , na którym "załapanie się u prywaciarza"
                            ) ) to cholerny niefart , za
                            ) ) to kuszą wysokopłatne państwowe "posadki nie do
                            ) ruszenia" .
                            )
                            ) Chcialem sie upewnic, czy piszesz o Polsce z tymi
                            ) "wysokopłatnymi państwowymi posadkami nie do ruszenia"
                            ) i tymi zlymi prywaciarzami. Czyzby ten kraj sie
                            ) tak bardzo zmienil?
                            )
                            ) Mnie sie podoba wariant 1, dlatego argumentowalem
                            ) kiedys, ze lepiej byloby, zeby zlotowka byla
                            ) slabsza.
                            )
                            )
                            ) I jeszcze pytanie: jak zagwarantujesz, ze
                            ) spadek plac o 14% spowoduje spadek bezrobocia
                            ) o 14%? Niby spadek plac (wzrost zyskow) powinien
                            ) spowodowac wyzsze inwestycje, ale do tej pory
                            ) wzrost zyskow w Polsce powodowal raczej
                            ) wzrost deficytu handlowego (kawa na lawe:
                            ) polscy biznesmeni przejadali zyski, a nie
                            ) inwestowali).
                            ) Do tego , cała
                            ) ) masa "działaczy" potwierdzających , że "ci
                            ) ) nie do ruszenia" pozostaną "nie do
                            ) ) ruszenia" i obiecujących , że w przyszłości
                            ) ) "wszyscy polscy ludzie pracy będą nie do ruszenia" .
                            )
                            ) To jest oczywiscie zawsze zle.
                            )
                            ) )
                            ) ) LUDZIE , co z Wami ? Problemy z racjonalnym myśleniem ?
                            ) ) Czynniki , które przez 12lat powiększały chorobę
                            ) ) traktujecie jako jedyne,
                            ) ) ostatnie lekarstwo ?
                            )
                            ) Do niedawna zadluzenie publiczne Polski w
                            ) stosunku do PKB spadalo. Chronologicznie,
                            ) najpierw byl boom kredytowy (konsumpcja
                            ) prywatna!), potem dramatyczna podwyzka stop,
                            ) na koncu dopiero deficyt panstwa.
                            )
                            ) Prywatyzacja, spadek poziomu redystrybucji
                            ) o 10%, szybkie otwieranie gospodarki
                            ) (chodzi mi o handel) to obraz lat 90-tych.
                            ) Bardzo trudno nazwac to recepta Keynesa.
                            )
                            )
                            )
                            ) )
                            ) ) Do tego MACIEJ , który nie lubi odpowiadać
                            ) ) na niewygodne posty , za to
                            ) ) wskazujący na USA jako kraj o największej
                            ) ) interwencji pro-popytowej, gdy
                            ) ) wszystkie podstawowe wskaźniki pokazują coś
                            ) ) dokładnie ODWROTNEGO !!!
                            ) )
                            )
                            )
                            ) Obecna polityka monetarna w USA jest bardzo
                            ) propopytowa.
                            )
                            ) ) Na marginesie , MACIEJ , nie ma żadnego nadmiaru
                            ) ) dolarów w gospodarce światowej , bo , gdyby był
                            ) ) nadmiar to dolar miałby wartość zielonego papieru
                            ) ) toaletowego .
                            )
                            ) Hmmm, to samo mozna by z gruba powiedziec
                            ) o akcjach Enron jeszcze kilkanascie miesiecy
                            ) temu. Gdyby Enron byl byl bankrutem, to by
                            ) przeciez akcje byly tansze.
                            )
                            )
                            )
                            ) ) To tak jakby podniecać się twierdzeniem ,
                            ) )że : "to fenomen - jest olbrzymi
                            ) ) nadmiar samochodów na świecie(rzeczywiście ,
                            ) ) aut jest kilkaset RAZY więcej niż
                            ) ) za czasów ekspansji Forda) , ale nie tracą one
                            ) ) zacząco swej ceny jednostkowej" .
                            ) ) Nie ma żadnego nadmiaru samochodów na świecie !
                            )
                            )
                            ) Tu juz dales potezna plame.
                            ) Pieniadz jest takze towarem,
                            ) ale zupelnie innym od samochodow.
                            ) Uzytecznosc danej kwoty pieniadzy
                            ) jest sprawa czystej konwencji, dlatego
                            ) pieniadz jest zagrozony (hiper)inflacja.
                            ) Widziales kiedys hiperinflacje
                            ) samochodow albo chociaz rowerow?
                            )
                            ) Polityka monetarna moze w zasadzie
                            ) przebiegac wedlug 3 roznych schematow:
                            )
                            ) 1) Stala ilosc pieniadza lub gold standard
                            ) - szkola austriacka. Przy rozwijajacej
                            ) sie gospodarce prowadzi do deflacji cen
                            ) konsumenckich.
                            )
                            ) 2) Stymulowanie rozwoju przez emisje
                            ) pieniadza a la Keynes (priorytetem jest
                            ) rozwoj, a nie stabilnosc cen).
                            ) Na dluzsza mete prowadzi do stagflacji.
                            )
                            ) 3) Monetaryzm a la Friedman.
                            ) Emituje sie pieniadz w podobnym tempie
                            ) jak rosnie gospodarka, kontrolujac poziom
                            ) cen konsumentow. Stale ceny daja proteze
                            ) obiektywizmu.
                            )
                            )
                            ) To, co jest zaskakujace dla USA w ostatnich
                            ) latach, to emisja pieniadza o 5-7% szybsza niz
                            ) tempo rozwoju gospodarki bez inflacji cen
                            ) konsumentow. Jest to mozliwe prawdopodobnie
                            ) dzieki intensywnym zakupom papierow dluznych
                            ) USA przez cudzoziemcow (na okolo 300 mld USD
                            ) zeszlym roku). Kapitaly przeczuwaly burze
                            ) i schronily sie do USA. MACIEJ uwaza, ze te
                            ) kapitaly tam zostana. Jesli tak, to USA
                            ) na tym wygra. Jesli gospodarka USA nie ruszy,
                            ) to te kapitaly beda chcialy zwiac, bo
                            ) nie dostana z USA wystarczajacej stopy
                            ) zwrotow (juz nie dostaja!). Pytanie dokad.


                            No wlasnie.
                            PLUSY I MINUSY NADPRODUKCJI PIENIEDZY.
                            Ta nadprodukcja pieniedzy w latach 90 tych przyczynila sie do:
                            1-Szybszego wzrostu gospodarczego niz reszta cywilizowanego swiata(EU).
                            2-Dynamicznego rozwoju nowych technologii.
                            3-Szybkiego wzrostu wydajnosci pracy w USA.

                            Czy warto bylo?

                            Oczywiscie ze TAK.

                            Wedlug Doomeisters,po szybkim wzroscie powinien nastapic nagly spadek-taki 1929.
                            Niestety dla Doomeisters ludzie sa madrzejsi niz drzewniej bywalo i FED
                            utrzymuja niskie st% by zachecic ludzi do wydawania nagromadzonych pieniadzy.
                            Zwiekszony popyt wew. owocuje nowymidomami,biznesami i wzrostem gospodarczym.

                            Tego nie ma w literaturze sprzed kilku lat.
                            Jest to nowa ekonomia,ktorej trzeba sie uczyc na biezaco,bo za rok czy dwa
                            przyjdzie znowu cos nowego.
                            Pozostawmy wiec EU i Polske w rekach klasykow,bo im z tym bardziej do twarzy i
                            wygladaja duzo bardziej inteligentnie niz nieprzeintelektualizowany Bush.


                            ) EU ma chrapke na ten kawalek tortu ale,
                            ) gospodarka europejska jakos nie wykazuje
                            ) duzej dynamiki. Beda wiec zwiewac do Chin, co
                            ) wywola (juz wywoluje?) efekt lancuszka szczescia.
                            ) Fundusze inwestujace w Chinach beda pokazywac
                            ) duze zyski, co zwiekszy poziom kolejnych
                            ) inwestycji. Drugi region, ktory na tym
                            ) moze zyskac, to Europa Srodkowa, o ile
                            ) spelni pewne wymagania. Ale to raczej
                            ) regionik.
                            )
                            ) Ten scenariusz, to scenariusz depresji
                            ) w krajach Zachodu i dalszego wzrostu
                            ) znaczenia Chin. Przy okazji, sila
                            ) Chin nie polega na jakichs szczegolych
                            ) zaletach systemu totalitarnego, tylko
                            ) na ogromnym potencjale ludnosciowym
                            ) i bardzo taniej sile roboczej.
                            )
                            ) Uwazam jednak, ze obecny sposob rozwoju
                            ) Chin juz wkrotce natrafi na powazne bariery:
                            )
                            ) 1) spory etniczne, niewykluczona wojan domowa
                            ) 2) jak ludzie sie najedza i przywykna
                            ) do wolnosci w interesach, to zazadaja
                            ) wolnosci politycznych
                            ) 3) podrozeje sila robocza i spadnie
                            ) dynamika zagranicznych inwestycji

                            Hold your horses Buddy.

                            ) Zanim to jednak nadejdzie, syty
                            ) Swiat Zachodu czeka kilka
                            ) nieprzyjemnych lat (tzw. zemsta Chinczyka).
                            )
                            ) Pozdrawiam
                            ) F.
                            • darr.darek Re: A Wy wszyscy znowu ze swoim Keynesem 21.10.02, 11:26
                              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                              > PLUSY I MINUSY NADPRODUKCJI PIENIEDZY.
                              > Ta nadprodukcja pieniedzy w latach 90 tych przyczynila sie do:
                              > 1-Szybszego wzrostu gospodarczego niz reszta cywilizowanego swiata(EU).
                              > 2-Dynamicznego rozwoju nowych technologii.
                              > 3-Szybkiego wzrostu wydajnosci pracy w USA.

                              MACIEJ , mylisz skutki z przyczynami !!!
                              Dzięki wzrostowi PKB światowego (nie tylko USA , bo dolar jest pieniądzem
                              światowym) było możliwe dodrukowanie dużych ilości "zielonego złota" . Dzięki
                              temu , w dużym stopniu(w jakim?) , jest finansowany duży deficyt obrotów
                              bieżących USA .
                              Zielone papierki są najlepszym towarem eksportowym USA , nic poza tym !
                              Przy czym prawdziwy "eksport" to one stanowią w przypadkach "kupców" typu
                              rosyjski gangster odpalający cygaro studolarówką lub afgański chłop , kóremu
                              szczury zjadły poduszkę z setką jednodolarówek w środku . W pozostałych
                              przypadkach jest to tylko medium pieniężne , które MUSI być wycofywane przez
                              FED , gdy tylko jakiś czynnik (np. rozrastająca się wszechobecność
                              bezgotówkowego załatwianiea transakcji) zacznie zagrażać wartości zielonego
                              papierka .
                              Duża wartość "produkcji" dolarów to tylko SKUTEK rozwoju gospodarczego ,
                              światowego zaufania do dolara . A że ten "skutek" daje w USA
                              coroczne "przychody z niczego" , które finansują jakiś odsetek amerykańskiego
                              PKB . Na pewno nie byłoby tego , gdyby FED uznał , że rozwój gospodarczy w USA
                              i na świecie jest skutkiem drukowania zielonych pieniędzy - przy takim
                              podejściu (Twoim podejściu!) wartość dolara byłaby na poziomie papieru
                              toaletowego .
                              MACIEJ , pomiń "produkcję" dolara przez FED i odpowiedz , w których to tematach
                              USA jest takie prokeynesowskie ?
                              We wszystkich podstawowych wskaźnikach porównywania USA z Europą (i Japonią
                              tez) , USA realizuje politykę ANTYkeynesowską :
                              - mniej wydatków budżetowych(MACIEJ , toż to Keynes by się w grobie przewrócił);
                              - mniej podatków (MACIEJ , toż to Keynes by się w grobie przewrócił);
                              - niższa inflacja (MACIEJ , toż to Keynes by się w grobie przewrócił);
                              - ZERO(prawie zero) dotacji dla bankrutów i ZERO interwencji w celu "ochrony
                              miejsc pracy" ;
                              - ZERO(prawie zero) sztucznego(prawo pracy) podbijania płac , ograniczania
                              zwolnień , ustalania zawyżonej płacy minimalnej ;
                              - najniższe(relatywnie) ograniczenia w liberalnym handlu ogólnoświatowym ;
                              - ZERO "ochrony słabszych i szczególnie poważanych" (żadnych ograniczeń dla
                              hipermarketów , prawie żadnych koncesji , żadnych "samorządzików" notariuszy ,
                              adwokatów , egzaminatorów prawa jazdy itp.) .

                              MACIEJ i inni , Wy mówicie o zwycięstwie Keynesa w USA ?
                              Jakiś problem z wiedzą (z głową?) ???

                        • Gość: MACIEJ Re: A Wy wszyscy znowu ze swoim Keynesem -Tak IP: *.ny325.east.verizon.net 19.10.02, 21:33
                          darr.darek napisał:

                          > Na marginesie , MACIEJ , nie ma żadnego nadmiaru dolarów w gospodarce
                          > światowej , bo , gdyby był nadmiar to dolar miałby wartość zielonego papieru
                          > toaletowego .

                          Nie myl papierow,zeby ci sie reka nie poslizgnela.
                          To Wall Street Journal kosztuje dokladnie 1 dolara obojetnie od tego ze na
                          poczatku roku to bylo 0,89 euro a teraz 0,97.


                    • kapitalizm Re: rola wladzy. 19.10.02, 03:25
                      Gość portalu: jr napisał(a):

                      > Gość portalu: kapitalizm napisał(a):
                      >
                      > > Piszesz rola rzadu jest zapewnic prace, mleko a co z wakacjami. Przeciez j
                      > ak
                      > > jestes zmeczony to nie pracujesz wydajnie. Nie mowie o jakich wielkich
                      > wczasach
                      > >
                      > > ale 10-12 dni w roku. Powinnismy sie tego domagac.
                      >
                      > zgoda w 100%, ale zeby myslec o wakacja wpierw trzeba miec prace. chodzilo
                      mnie
                      >
                      > wiecej o to co Maciej mowil ze wzrost gospodarczy (zwiekszenie miejsc pracy)
                      > jest istotnieszy niz CHOROBLIWA kontrola inflacji.


                      Rzad powinien zapewnic prace kazdemu, tak jak we Francji skrocic godziny pracy!
                      Zamiast pracowac 5 dni, moglibysmy pracowa 4 albo 3, wtedy wiecej ludzi mialoby
                      prace i wolny czas.
                      • Gość: Zbigniew Aleś strzelił bzdurę ! IP: *.magic-net.pl 20.10.02, 13:35
                        kapitalizm napisał:

                        > Rzad powinien zapewnic prace kazdemu, tak jak we Francji skrocic godziny
                        pracy!
                        > Zamiast pracowac 5 dni, moglibysmy pracowa 4 albo 3, wtedy wiecej ludzi
                        mialoby
                        > prace i wolny czas.

                        Podrożyłoby to koszty pracy i MNIEJ OSÓB by ją miało !
                        Zasada jest taka : IM WYŻSZY STOSUNEK ceny PRACY do wydajności TYM MNIEJ osób
                        MA PRACĘ.Po prostu najgorsi i najdrożsi odpadają z rynku.
                        Zresztą kłopoty narastają jeszcze bardziej bo zmniejsza się ogólna siła
                        nabywcza,trzeba wypłacać zasiłki a więc nakładać nowe podatki co dodatkowo
                        zmniejsza siłę nabywczą itd.
                        Aby zwiększyć ilość pracujących należy właśnie zrobić przeciwnie !
                        CZYLI ZWIĘKSZYĆ CZAS PRACY !
                        a najlepiej dodatkowo zwiększyć siłę nabywczą ( popyt) przez obniżenie podatków
                        bez obniżania płac.
                        No chyba , że ktoś sądzi , że jest jakaś stała ilość pracy i tylko należy ją
                        odpowiednio podzielić.
                        • Gość: deLUC Re: Tak i nie tak IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 20.10.02, 21:43
                          Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

                          > Podrożyłoby to koszty pracy i MNIEJ OSÓB by ją miało !

                          Nie - jesli obnizyc skladke ZUS i wysokosc placy minimalnej - wtedy
                          liczba miejsc pracy wzrosnie, ale beda one gorzej platne, ale zwiekszy sie
                          liczba konsumentow dobr masowych - wzrosnie popyt - ogolnie pomysl nie jest zly,
                          ale trudny do przeprowadzenia w Polsce.
                          • Gość: Zbigniew Re: Tak i nie tak IP: *.magic-net.pl 20.10.02, 22:34
                            Gość portalu: deLUC napisał(a):

                            > Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                            >
                            > > Podrożyłoby to koszty pracy i MNIEJ OSÓB by ją miało !
                            >
                            > Nie - jesli obnizyc skladke ZUS i wysokosc placy minimalnej - wtedy
                            > liczba miejsc pracy wzrosnie, ale beda one gorzej platne

                            Tu TRZEBA dodać jedno słowo : DODATKOWYCH MIEJSC PRACY - przecież obniżenie
                            płacy minimalnej w nieznacznym stopniu wpłynie na wynagrodzenia tych którzy
                            dotychczas mają pracę- bo skoro się dotychczas opłacają to będą opłacać się
                            nadal z tym samym wynagrodzeniem.Tylko w wypadku gdy zakład ma splajtować to
                            obniżenie płacy minimalnej wpłynie na zarobek dotychczas zatrudnionych.
                            Ale chyba lepiej nieco mniej zarobić niż pójść na zieloną trawkę.
                            A co trudności przeprowadzenia czegokolwiek wystarczy spojrzeć na Argentynę.
                            Przez całe lata mieli ogromny deficyt budżetowy i "nic się nie dało zrobić".A
                            tu proszę - na przyszły rok planują 2% nadwyżki budżetowej.No cóż mądry
                            Argentyńczyk po szkodzie.
              • Gość: MACIEJ Re: Mr Fish, don t give up IP: *.ny325.east.verizon.net 18.10.02, 04:14
                Gość portalu: Robert napisał(a):

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                >
                > > PODSTAWOWA ROLA KAZDEGO ORGANU ZARZADZAJACEGO PANSTWEM JEST I POWINIEN BYC
                >
                > > NAJSZYBSZY WZROST GOSPODARCZY KRAJU-BO PRZECIEZ ZYCIE MASZ JEDNO.
                >
                > Poza stwierdzeniem, że życie ma się tylko jedno (prawdopodobnie) reszta to
                > niestety bzdura

                Pojezdziles po Stanach i wrociles tam ,gdzie rozwoj gospodarczy kraju nadaza za
                twoim rozwojem umyslowym.
                Wcale cie za to nie ganie,wiele osob tak robi.
                Nie ma to jak czuc sie swojsko wsrod swoich.

                > > Widze ,ze nie czytasz moich postow a w zamian drukujesz mnie Gadomskiego.
                > > Tylko u Gadomskiego,ciebie i Roberta obnizka podatkow powoduje podwyzke pl
                > ac.
                > > >
                > Nigdy niczego takiego nie twierdziłem. Nie mam nic przeciwko obniżeniu
                podatków
                > w Polsce. A swoją drogą to i tak Pan nie zrozumiałby tego, że np. wzrost
                > podatków może też zwiększyć popyt(choć nie musi).

                Inwestycje z budzetu w infrastrukture przyciagaja biznes i to jest nawet w ek
                politycznej socjalizmu.
            • Gość: RYBA Re: Trudny powrot Keynesizmu do Polski-HIERARCHIA IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 29.10.02, 23:43
              Troche to uporzadkuje bo sie zgubimy w tym co napisalismy.


              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > > > Widzisz plota,to co Kowalik napisal w swoim artykule, ja pisze juz od
              > pona
              > > d
              > > > roku na tym forum.
              > > > Jesli nie zrozumiales Kowalika,to i nie zrozumiesz mnie.
              > > > A ze niewiele zrozumiales z tego co pisze,to sie nie ma co wstydzic,b
              > o pro
              > > f
              > > > Gadomski tez tego nie rozumie.
              > >
              > > To co prof Kowalik napisal to juz od 70 lat ekonomisci znaja i jakos nie
              > widac
              > > przykladow na powodzenie tej teorii (oprocz USA podczas Wielkiego Kryzysu
              > i
              > > Niemiec Hitlerowkich). Ogolnie mozna by powiedziec ze to sie nie sprawdzil
              > o i
              > > nie wiem czemu ludzie do tego wracaja.
              >
              > Znac,a rozumiec i umiejetnie stosowac,to sa co najmniej dwie rozne rzeczy.
              > To FED popelnil blad w 1928,9 i stad powstal tamten kryzys.
              >
              > > Nie wiem czy wiesz ale banki centralne zostaly powolane po to aby dbac o
              > > pieniadz a nie o koniunkture. FED zostal utworzony po to aby apobiegoac ru
              > nom
              > > na banki. Mial zabezpieczac system bankowy. Zauwaz ze te zielone papierki
              > ktore
              > > trzymasz w portfelu lub w banku nie maja zadnej wartosci. To dzieki
              > wiarygodnej
              > > polityki banku centralnego nabieraja sily nabywczej. Ludzie sa sklonni
              > wymienic
              > > jakis towar na ten pieniadz (bilet Rezerwy Federalnej). Faktem jest bank
              > > centralny wplywa na koniunkture ale to nie jego zadanie.
              >
              > I to jest wlasnie twoj i Gadomskiego i Roberta podstawowy blad.
              > Juz ci deLUC przygadal,ze zachowujesz sie jak rzecznik prasowy banku
              > centralnego.
              > PODSTAWOWA ROLA KAZDEGO ORGANU ZARZADZAJACEGO PANSTWEM JEST I POWINIEN BYC
              > NAJSZYBSZY WZROST GOSPODARCZY KRAJU-BO PRZECIEZ ZYCIE MASZ JEDNO.
              > I w czasie tego zycia chcesz osiagnac jak najwiecej.
              > Jesli panstwo ci tego nie ulatwia-to zmieniasz panstwo na lepsze,gdzie
              bedziesz
              >
              > sie mogl rozwijac.
              > Jesli natomiast twoj rozwoj nie nadaza za szalonym rozwojem gospodarczym
              > twojego panstwa,to przenosisz sie tam gdzie jest wolniejsze tempo zycia.
              > Stad tez emigracje,a pozniej powroty.
              > Czy pojdziesz do urzedu gminnego,czy tez do NBP,to wszedzie naczelnym
              zadaniem
              > urzedu panstwowego musi byc MAKSYMALNE TWORZENIE NOWYCH MIEJSC PRACY-CZYLI
              > PRZEKLADAJAC TO NA POLSKI NAJSZYBSZY WZROST GOSPODARCZY.
              > A drugim lub trzecim z kolei celem NBP i RPP powinno byc dbanie o inflacje.

              Zadaniem panstwa jest dbac o dobrobyt obywateli. Wzrost gospodarczy za cene
              pozniejszych wyrzeczen nie jest dbaniem o dobrobyt obywateli. Przykladu daleko
              nie trzeba szukac. Edzio Gierek przeciez rozpedzil Polska gospodarke tak ze
              malo nie dogonilismy USA. Rzad dzialal slusznie napedzil popyt, tworzyly sie
              miejsca pracy nie wspomne juz o inwestycjach. I co z tego, skoro musze to teraz
              splacac. Wszyscy musimy oprocz tych ktorzy uciekli.


              > I TO SIE NAZYWA WLASCIWA HIERARCHIA CELOW.

              My sobie pozyjemy a nasze dzieci niech sie martwia co z tym zrobic. JEsli takie
              sa twoje wartosci to wspolczuje.

              > Osiagniecia poszczegolnych krajow,sa stosowne do hierarchi celow.
              >
              > > Powiedz mi jak mozna
              > > nie przejmujac sie inflacja dbac o pieniadz?
              >
              > Zaweziles zagadnienie.
              > Najpierw dbasz o wzrost gospodarczy,a pozniej o pieniadz.
              > Oczywiscie ,jak wszyscy wiemy,w Polsce i EU robi sie odwrotnie i skutki sa
              > adekwatne do dzialania.

              Cos podobnego? :)))))) "Ubaw po pachy" (cytat z deLUCa). Bzdura. Przeciez jak
              nie ma pieniadza to musi wystepowac albo gospodarka naturalna albo barter. Nie
              wiem czy wiesz ale jesli wystepuje barter to wymiana jest bardziej utrudniona i
              dochodzi do mniejszej ilosci transakcji. JEsli ludzie nie maja zaufania do
              waluty krajowej to zamieniaja ja na dewizy i chowaja pod poduszke. Czy to
              zwieksza popyt?

              > > > Spadek rynkowych st% nie zacheca do inwestycji w krajach gdzie nie ma
              > popy
              > > tu
              > > > wew.
              > >
              > > Nie dokonca, dzieki tanim kredytom firmy moga regulowac swoje biezace
              > > naleznosci dzieki czemu ich bilanse sie polepszaja a to poprawia otoczenie
              >
              > > gospodarcze. Popyt w tym wypadku ma znaczenie drugorzedne.
              >
              > Jesli popyt ma dla ciebie znaczenie drugorzedne,to juz niedlugo razem z
              > Gadomskim ustawisz sie w kolejce po zasilek dla bezrobotnych.

              A z checia z Panem Gadomskim postoje w kolejce.

              > > Pobudzenie podazy przesunie kryzys w czasie. To jest jak klin na kacu.
              > > Na poczatku pomaga ale potem jest to samo lub gorzej. Jesli chodzi o
              > pobudzanie
              > > popytu to jest to wrecz niebezpieczne. Jesli pracownicy maja wieksze place
              > to
              > > wzrastaja koszty wytworzenia.
              >
              > Widze ,ze nie czytasz moich postow a w zamian drukujesz mnie Gadomskiego.
              > Tylko u Gadomskiego,ciebie i Roberta obnizka podatkow powoduje podwyzke plac.
              > Troche lopatologii:brutto 2,000- 800(podatki)=1,200 netto.
              > brutto 2,000-500(podatki)=1,500netto.
              > Placa brutto przed i po obnizce podatkow jest taka sama dla umyslowych jak i
              > fizycznych(stawka godzinowa nie wzrasta).
              > Fabrykant nie przywlaszcza sobie podatkow,tylko odsyla je do budzetu.

              > > Tym robotnikom wydaje sie ze tylko oni wiecej
              > > zarabiaja wiec nie maja pelnej informacji o rynku. Sprzedawca detlaiczny
              > ktory
              > > ma jeszcze stara transze produktu interpretuje procesy zachodzace na rynku
              >
              > jako
              > > wzrost popytu wiec zwieksza ceny aby zarobic wiecej.
              >
              > Tylko w gospodarce planowej,z zamknietym rynkiem i duzymi clami zaporowymi
              jak
              > w Polsce i EU.
              > NIGDY w STANACH.

              Nie powiesz mi ze od razu po zwiekszeniu masy pieniadza wszyscy uczestniczy
              maja jednakowa informacje? Watpie.

              > > Dopiero gdy dostaje nowy
              > > towar orientuje sie ze on zdrozal. Robotnicy na poczatku tez mysla ze moga
              >
              > > wiecej kupic ale potem okazuje sie ze wszyscy wiecej zarabiaja. Tak nakrec
              > a
              > sie
              > > inflacja.
              >
              > Widze,ze BIOLOGA tez nie czytasz.

              Czytam.

              > > Przez placimy wieksze podatki, drozeje kapital. W poprzednim poscie
              > > do mnie napisales ze inflacja by nie wystapila, no coz jak ktos z wiedza o
              >
              > > ekonomi utknal przy krzywej popytu i podazy to trudno.
              >
              > W dalszym ciagu gospodarka planowa.

              Raczej Milton Friedman "Free to choice"

              > > > Bardzo duzo ci umknelo.
              > > > Kurs plynny jest stwierdzeniem bardzo iluzorycznym.
              > > > Slyszales chyba jak ECB wraz z BoJ kupuja dolary by oslabic swoje wal
              > uty.
              > > > Wiesz rowniez o tym ze wartosc wymienna waluty zalezy od podazy pieni
              > adza.
              > > > EU sobie z tym nie radzi,mimo czestych podpowiedzi Feds.
              > > > Za to popatrz jak w ciagu ostatnich kilku tygodni oslabl yen w stos d
              > o dol
              > > ara.
              > >
              > > Yen oslabl poniewaz BoJ zamierza przechowywac swoje rezerwy w akcjach
              > > japonskich bankow. Imwestorzy zareagowali na to w sposob wlasciwy.

              Pozdrawiam.
    • huron Do Macka! 20.10.02, 08:58
      Czesc Maciek!
      Musze ze zdumieniem stwierdzic, ze zgadzam sie z Toba prawie w 100%!
      To niesamowite!
      Oczywiscie, ze za wzrost gospodarczy odpowiedzialny jest przede wszystkim popyt
      wewnetrzny. Wiekszosc tez, ktore stawiasz jest jak najbardziej sluszne.

      Problem polega na tym ze wiekszosc osob wypowiadajacych sie na tematy
      gospodarcze nie ma mozliwosci skonfrontowania rzeczywistosci i roznic w
      prowadzeniu dzialalnosci gospodarczej na terenie panstw, na ktorych temat sie
      wypowiadaja. A niestety o stanie gospodarki stanowia podmioty gospodarcze,
      ktore na danym terenie dzialaja. Prawda? Podatki, zatrudnienie , produkcja...
      Brzmi znajomo, nie?
      Ja na ogol nie wypowiadam sie na tematy gospodarcze ale jako praktyk
      (20 lat w biznesie) widze jak mylne sa czasem poglady osob na eksponowanych
      stanowiskach i jak swiecie sa oni przekonani o wlasnej racji.
      Maciek, masz racje!
      Nie przejmuj sie dogadywaniem innych.
      W Polsce nawet bezrobocia nie potrafia prawidlowo policzyc a co dopiero
      wypowiadac sie na temat wzrostu gospodarczego.
      Widze na wlasne oczy roznice w dzialaniu gospodarki USA, Polski, Niemiec,
      i twierdze, ze nie mozna absolutnie wypowiadac sie na temat czy dana gospodarka
      jest zla czy dobra jedynie na podstawie wysokosci stopy procentowej czy
      rownowagi export/import.
      Polska wiecej importuje, nie?
      Zamiast zastanawiac sie nad przelicznikiem PLN/US$ czy Euro moze powinnismy
      sie zastanowic co powoduje brak konkurencyjnosci produkcji w Polsce?
      Bo przyczyna przewagi importu nad exportem nie lezy jedynie zapoznienie
      technologiczne i brak kapitalu. To zjawisko bardziej zlozone.
      Prowadzicie Panowie akademicka dyskusje na tematy podstawowe i zadaje sobie
      pytanie jak to mozliwe, ze tyle emocji i sprzecznych opinii pada na tematy
      naprawde proste?

      Rozniez nie zgadzam sie z teza o inflacyjnym dzialaniu popytu wewnetrznego.
      Sprawa jest w mojej ocenie stosunkowo prosta:
      1. Wazna jest rownowaga. Jezeli mozliwosci produkcyjne 3 krotnie przewyzszaja
      popyt to wzrost popytu o 100% niekoniecznie wywola wzrost cen. Patrz USA.
      Konkurencja, otwarty rynek. Wysokie marze. Wysokie ceny. Wysokie pensje.
      Male podatki. Wszyscy zarabiaja. Rownowaga.
      2. W Polsce wzrost popytu spowoduje natychmiastowy efekt przesuniecia sie
      cen w kierunku rownowagi. Niestety przy takich obciazeniach fiskalnych
      spowoduje to wzrost cen. Ale tylko w krotkim terminie czasu.
      Czy to oznacza, ze w Polsce dzialaja inne prawa ekonomii?
      Alez skad!
      To bedzie po prostu reakcja rynku duszonego przez szereg czynnikow
      ekonomicznych. Utrzymywanie sie bowiem przez dluzszy czas sytuacji kiedy
      rentownosc przedsiebiorstw jest na poziomie 0- 5% jest
      nienormalne. Wiec wczesniej czy pozniej wzrost cen musi nastapic.
      Faktem jest, ze wzrost cen jakby go nie nazwac=impuls inflacyjny.
      Ale po takim wzroscie, JEDNORAZOWYM, dalszego wzrostu cen nie widze.
      Polska wejdzie do unii. Wprowadzi Euro. I nikt tego nie zauwazy. Ha.
      Prowadzenie polityki wysokich stop procentowych ma sens tylko w sytuacji
      rownowagi na rynku. Jak mamy w Polsce kazdy widzi. Dalsze utrzymywanie takiej
      sytuacji zamraza rynek i nie ochroni nas przed wzrostem cen na dluzsza mete.
      A dla wszystkich Panstwa, szalenie zainteresowanych tematyka gospodarcza
      polecam postudiowanie metod obliczania bezrobocia na calym swiecie.
      Szczegolnie polecam Argentyne. I nie zdziwcie sie Panstwo jesli okaze sie, ze
      Argentyna kwitnie, przezywa wrecz booooom gospodarczy jezeli porownamy
      jedynie te jedna wielkosc - bezrobocie. Na POZOR podobnej wielkosci.
      H.
      • Gość: jr Re: gospodarka generalnie IP: 203.129.132.* 21.10.02, 02:19
        huron napisał:

        > Polska wiecej importuje, nie?
        > Zamiast zastanawiac sie nad przelicznikiem PLN/US$ czy Euro moze powinnismy
        > sie zastanowic co powoduje brak konkurencyjnosci produkcji w Polsce?
        > Bo przyczyna przewagi importu nad exportem nie lezy jedynie zapoznienie
        > technologiczne i brak kapitalu. To zjawisko bardziej zlozone.

        koniec dyskusji na ten temat???

        > Rozniez nie zgadzam sie z teza o inflacyjnym dzialaniu popytu wewnetrznego.
        > Sprawa jest w mojej ocenie stosunkowo prosta:
        > 1. Wazna jest rownowaga. Jezeli mozliwosci produkcyjne 3 krotnie przewyzszaja
        > popyt to wzrost popytu o 100% niekoniecznie wywola wzrost cen. Patrz USA.
        > Konkurencja, otwarty rynek. Wysokie marze. Wysokie ceny. Wysokie pensje.
        > Male podatki. Wszyscy zarabiaja. Rownowaga.

        amerykanska gospodarka to efekt 200 lat niezakluconego zewnetrznie rozwoju.
        polska gospodarka odzyskala swoja niepodleglosc 10 - 15 lat temu...

        > 2. W Polsce wzrost popytu spowoduje natychmiastowy efekt przesuniecia sie
        > cen w kierunku rownowagi. Niestety przy takich obciazeniach fiskalnych
        > spowoduje to wzrost cen. Ale tylko w krotkim terminie czasu.
        > Czy to oznacza, ze w Polsce dzialaja inne prawa ekonomii?
        > Alez skad!
        > To bedzie po prostu reakcja rynku duszonego przez szereg czynnikow
        > ekonomicznych. Utrzymywanie sie bowiem przez dluzszy czas sytuacji kiedy
        > rentownosc przedsiebiorstw jest na poziomie 0- 5% jest
        > nienormalne. Wiec wczesniej czy pozniej wzrost cen musi nastapic.
        > Faktem jest, ze wzrost cen jakby go nie nazwac=impuls inflacyjny.
        > Ale po takim wzroscie, JEDNORAZOWYM, dalszego wzrostu cen nie widze.
        > Polska wejdzie do unii. Wprowadzi Euro. I nikt tego nie zauwazy. Ha.
        > Prowadzenie polityki wysokich stop procentowych ma sens tylko w sytuacji
        > rownowagi na rynku. Jak mamy w Polsce kazdy widzi. Dalsze utrzymywanie takiej
        > sytuacji zamraza rynek i nie ochroni nas przed wzrostem cen na dluzsza mete.

        cala gospodarka sprowadza sie do produkcji: dobr lub uslug, oraz konsumpcji
        ich. aby konsumowac trzeba wpierw albo wyprodukowac albo sprowadzic dobra,
        uslugi. aby konsumowac trzeba tez miec pieniadze. pieniadze drukuje rzad
        jednoczesnie gwarantujac ich wartosc. ludzie dostaja pieniadze za wykonywana
        prace albo w formie zasilkow. znaczna czesc pieniedzy ludzie dostaja za prace
        wykonywana. ta praca to wykonywanie dobr lub uslug. jesli nie ma produkcji nie
        ma pracy, jesli nie ma pracy ludzie moga dostac pieniadze tylko w formie
        zasilkow. wartosc drukowanych pieniedzy aby wyplacic zasilki rzad moze tylko
        utrzymac poprzez pozyczanie od innych panstw albo wysokie stopy % (kapital
        spekulacyjny). wyjatkiem jest usa - inne panstwa kupuja ich walute z powodow
        nieuzasadnionych racjonalnie - age of reason juz dawno sie zakonczyla... na
        dluzsza mete takie dzialanie prowadzi do bankructwa (czas pokaze co sie stanie
        w usa)- to tak na moja logike (z pustego i salomon nie naleje...). twierdznie
        ze polska moze prowadzic te sama ekonomie jak usa jest rowne z wiara w krolewne
        sniezke (ja chyba w nia wierze...). popyt jest bardzo wazny ALE kto go bedzie
        sponsorowal??? bank szwajcarski??? mikolaj???
        polska musi zreformowac sie aby byc producentem dobr i uslug (albo chocby
        jednego z 2).

        pytanie o reformy:
        nizsze podatki - nie znam sredniej ich wysokosci w pol, ale usa: 26%, au: 23%,
        mexico 3% - czy nizsze podatki (mexico) musza oznaczac dobrobyt??? tak czy
        inaczej 20-25% dziala w au czy usa.

        nizsze place - dziala w chinach, ale czy dzialaloby w demokratychnych,
        rozwinietych panstwach. czy w sredniej wiekszosci firmie zmniejszenie plac
        zwiekszylo by ilosc miejsc pracy (kto zatrudni wiecej ludzi aby robic te samo
        robote???!!!)

        nizsze stopy % - to oslabiloby walute, zwiekszylo ilosc kredytow i inwestycji w
        produkcje, zmniejszylo import i zwiekszylo eksport. coz chciec wiecej.

        prywatyzacja - prywatny przedsiebiorca to lepsza i wyzsza produkcja. panstwo
        powinno jednak kontrolowac (nie oznacza posiadac!) pewne uslugi- np. czesc
        szpitali czy szkol. (dla biednych)

        wolny rynek - potrzebne jest dobre prawo i SKUTECZNA administracja kontrolujaca
        wolny rynek (chodzi mnie o zapobieganie oszustwom i naduzyciom monopoli, czy
        ustawianiem cen)
        • huron Re: gospodarka generalnie 21.10.02, 04:49
          Czesc jr,
          Wiesz, nie bardzo rozumiem o co chodzi w twojej wypowiedzi.

          Piszesz:
          cala gospodarka sprowadza sie do produkcji: dobr lub uslug, oraz konsumpcji
          aby konsumowac trzeba wpierw albo wyprodukowac albo sprowadzic dobra,
          uslugi. aby konsumowac trzeba tez miec pieniadze. pieniadze drukuje rzad
          jednoczesnie gwarantujac ich wartosc. ludzie dostaja pieniadze za wykonywana
          prace albo w formie zasilkow. znaczna czesc pieniedzy ludzie dostaja za prace
          wykonywana. ta praca to wykonywanie dobr lub uslug. jesli nie ma produkcji nie
          ma pracy, jesli nie ma pracy ludzie moga dostac pieniadze tylko w formie
          zasilkow.
          twierdznie, ze Polska moze prowadzic te sama ekonomie jak usa jest rowne z
          wiara w krolewne sniezke (ja chyba w nia wierze...). popyt jest bardzo wazny
          ALE kto go bedzie sponsorowal??? bank szwajcarski??? mikolaj???

          Temat tak skomplikowales, ze automatycznie narzuca sie porownanie do problemu
          jajka i kury.

          Ja nie powiedzialem, ze powyzsze zjawiska NIE wystepuja. Ale nie moge sie z Toba
          zgodzic calkowicie. Te ostatnie zdania dowodza ze albo dawno w Polsce nie byles
          albo nie obserwowales przemian zachodzacych w naszym kraju.
          Na marginesie, pragne Cie pozdrowic jako sasiada!

          Nie bede sie rozdrabnial i analizowal wszystkich zaleznosci zachodzacych w
          gospodarce a zwlaszcza Polskiej, poniewaz moglbym zarowno Cibie jak i innych
          zanudzic. Postaram sie wiec jedynie troche odwrocic kota ogonem:

          W Polsce duzo mowi sie o wzroscie gospodarczym. Wyraza sie nadzieje na jego
          rychle nadejscie. Mowi sie o tym, ze aby nadrobic zaleglosci materialne i
          rozwojowe musimy sie jako kraj rozwijac w tempie co najmiej 7% rocznie (vide
          Chiny).
          Wyobrazmy sobie wiec taka sytuacje teoretycznie. (pomijam wplyw eksportu)
          Zaczynamy wiec od prognozowanego wiekszego wzrostu gospodarczego.
          Wiekszy wzrost gospodarczy to oczywiscie = wieksza produkcja, ktora z kolei
          wymaga oczywiscie wiekszej sprzedazy ale zeby miala miejsce wysoka sprzedaz
          musimy obserwowac wiekszy popyt to z kolei wynika jedynie z duzego
          zatrudnienia, no nie? Wieksze zatrudnienie oznacza z kolei duze wplywy
          podatkowe a to rowna sie potencjalnie wiekszej mozliwosci Panstwa do - jak
          slusznie stwierdzil Maciek - rozpierdalania forsy publicznej.
          Czy to jest w warunkach polskiej realpolitik mozliwe?
          Absolutnie nie!
          NIEMOZLIWE. To science-fiction polskiej wierchuszki politycznej.
          Mamienie glupich.
          Dlaczego?
          Za kulisami takiego scenariusza lezy cale mnostwo podmiotow gospodarczych
          prowadzacych swoja dzialalnosc dla ZYSKU a nie dla idei.
          Wszystko wiec opiera sie na kalkulacji i rentownosci. Rynek sie poszerza,
          podmiotow przybywa; zaweza - bankrutuje itp. nie?
          Teraz na bazie takiej sutuacji wyobrazmy sobie potencjalne ceny i ew.
          efektywnosc podmiotow gospodarczych (rentownosc) Oczywiscie nie chodzi mi tutaj
          o szczegolowe analizowanie zagadnienia tylko obserwacje pewnej zaleznosci:
          Firmy na zachodzie maja obecnie wieksza rentownosc niz te w Polsce.
          Polskie firmy nie sa ani gorsze technologicznie ani nie sa niedofinansowane.
          Kredyty sa dostepne. Potencjalne finansowanie jest w Polsce na wyciagniecie
          reki. Wiec jakim cudem firmy w Polsce nie moga sobie poradzic z konkurencja i
          byc motorem Polskiego wzrostu gospodarczego???
          Ano wlasnie.
          Jak zwykle diabel tkwi w szczegolach. I dlatego nie jest to wcale takie proste.
          Podatki nie oznaczaja tylko % ktory musimy zaplacic panstwu tak jak Ty placisz
          payroll. Sa akcyzy, Vaty, podatki graniczne, cla itp.
          Jest jeszcze cale mnostwo innych dodatkowych obciazen, z ktorych wplywu malo
          kto za granica zdaje sobie sprawe. Na rynek maja wplyw takie czynniki jak
          koszty reklamy (brak penetracji reklamy w internecie ze wzgledu na cene
          polaczenia do sieci), koszty obslugi podmiotu gospodarczego (male firmy,
          ktorych jest wiekszosc musza sie rozliczac raz w miesiacu zarowno z dochodu jak
          i z Vatu, pomysl ile na tym cierpi efektywnosc); koszty transportu
          niewspolmierne do kosztow np. w USA czy Argentynie, (horendalna akcyza na
          paliwa, wysokie ceny czesci zamiennych-Vat, cla itp.) wysokie ceny uslug
          telekomunikacyjnych, (wielokrotnie wyzsze niz np. w Europie zachodniej a nie
          wspominajac Stanow) Wysokie czynsze - relatywnie w stosunku do cen w innych
          czesciach Europy i oczywiscie na koncu calkowity brak mozliwosci legalnego
          sciagania naleznosci od klientow=zatory platnicze i nieuczciwa konkurencja ze
          strony zagranicznych podmiotow gospodarczych.
          Dodatkowo dochodza szalenie wysokie obciazenia podatkowe. I ZUS.
          (Nasze firmy dzialajac w w/w warunkach musza albo oszukiwac aby przetrwac albo
          prawie caly wypracowany zysk oddac panstwu.)

          Walka ze zlymi zjawiskami w gospodarce powinna zaczac sie nie od dywagacji
          na temat szkodliwosci takiej czy innej teori ekonomicznej, monetaryzmu czy
          keynsizmu tylko na konkretnym i szybkim wyeliminowani patologii gospodarczych.
          W interesie calosci gospodarki panstwa Polskiego.
          Oczywiscie jedna z patologii jest walczenie z popytem poprzez podnoszenie stop
          procentowych. Moim zdaniem w gospodarce polskiej w okresie transformacji musi
          dochodzic do zjawisk inflacyjnych zwlaszcza jezeli mamy do czynienia ze
          znacznym zwiekszaniem kosztow energi i paliw poprzez dzialania kolejnych rzadow.
          Ale walka z patologia podnoszenia cen, poprzez patologie podnoszenia stopy
          procentowej MUSI doprowadzic do kryzysu. I doprowadza. To widzimy wszyscy.
          I koniec dyskusji na ten temat.

          Nie masz racji twierdzac, ze popyt skas musi sie wziasc. Potencjalnie popyt
          mozna wywolac dajac ludziom prace. Bo pieniadze w Polsce jeszcze sa i to
          olbrzymie. Tylko musza zaistniec warunki do racjonalnego prowadzenia
          dzialalnosci gospodarczej i inwestycji...
          (Bo nie jest normalne aby do inwestycji w Polsce sklaniac inwestorow 20letnimi
          zwolnieniami podatkowymi, to swiadczy jak NIEATRAKCYJNA jest obecnie Polska
          jako miejsce prowadzenia dzialalnosci)
          Masz racje twierdzac, ze to zapewni wolny rynek - potrzebne jest dobre prawo,
          za ktore odpowiada rzad i parlament.
          No i oczywiscie polityka fiskalna nastawiona na rozwoj a nie na rabunek
          spoleczny za co odpowiedzialny jest rzad.

          To co nam obecne rzady i parlament zafundowaly to jest potencjalna katastrofa
          ekonomiczna a nie racjonalna polityka gospodarcza.

          NIKT nie moze konkurowac z panstwem: jego fiskalizmem, biurokracja i aparatem
          egzekwowania praw, ktore panstwo samo ustala. Nie wiem czy wiesz o tym, ze
          panstwo ma w Polsce absolutne pierwszenstwo w zaspokajaniu swoich roszczen
          przed innymi wierzycielami. Ale na przyklad daruje regularnie dlugi takim
          pasozytom jak kopalnie, koleje itp. (Duzy moze wiecej, nie?)
          NIKT nie moze konkurowac z panstwem jezeli panstwo jest najwiekszym podmiotem
          na rynku.
          "Panstwo" ogranicza w Polsce wolnosc gospodarcza, krepuje incjatywe,
          rodzi przeszkody w dzialalnosci gospodarczej, tworzy nadmierne obciazenia
          podatkowe i bariery kosztowe, ktorych wplyw sie sumuje i wplywa destrukcyjnie
          na gospodarke i w efekcie na PKB.

          Ale na szczescie musze powiedziec, ze gospodarka jest jak rzeka - mozemy ja
          zagrodzic ale wtedy (po pewnym czasie) przelamie wszystkie bariery.
          Dzialania rzadu jak i dzialalnosc rzadow w Europie nic w dluzszym terminie nie
          zmienial. Rynek swoja sile pokaze, tyle ze w tym czasie zmarnujemy szanse,
          ktora podarowala nam zmiana rozkladu sil w Europie po upadku ZSRR.
          I wiekszosc firm w Polsce albo upadnie albo przejdzie w zarzadzanie zachodu i
          upadnie celowo lub po prostu nie bedzie sie rozwijac.

          Pozdrawiam,
          H.
          • Gość: MACIEJ Patologie IP: *.ny325.east.verizon.net 21.10.02, 05:29
            huron napisał:

            Bardzo ciekawie piszesz i ciesze sie ze tu jestes.

            > Ale walka z patologia podnoszenia cen, poprzez patologie podnoszenia stopy
            > procentowej MUSI doprowadzic do kryzysu.

            Obserwujac decydentow w Polsce i EU odnosze wrazenie,ze oni sa bezradni wobec
            sytuacji przed ktora stoja w chwili obecnej.
            Slychac przeciez nawolywania rzadow Niemiec i Francji w kierunku ECB o
            obnizenie st% ,a Duisenberg wyglada jakby byl zadowolony z siebie.

            • huron Re: Patologie 21.10.02, 06:10
              Czesc Maciek!
              Widze, ze jestes nalogowcem internetowym,
              On-line all the time!
              zerknij na to:
              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=522&w=3246470&a=3246470
              i na to:
              www2.gazeta.pl/forum/794674,30353,794652.html?f=522&w=3199206&a=3201921
              Co myslisz?
          • Gość: jr Re: gospodarka generalnie IP: 203.129.132.* 22.10.02, 02:24
            huron napisał:

            ) Czesc jr,
            ) Wiesz, nie bardzo rozumiem o co chodzi w twojej wypowiedzi.

            chcialem wziac krok w tyl i spojzec na te dyskusje nieco ogolniej.

            ) Temat tak skomplikowales, ze automatycznie narzuca sie porownanie do problemu
            ) jajka i kury.

            dla mnie to tak zaczelo wszystko wygladac - dlatego ten post ;)

            ) Te ostatnie zdania dowodza ze albo dawno w Polsce nie byles
            ) albo nie obserwowales przemian zachodzacych w naszym kraju.

            obydwa! - jedyneym zrodlem informacji o polsce, dla mnie, jest to forum.

            ) Na marginesie, pragne Cie pozdrowic jako sasiada!

            wzajemnie! czy mieszkasz w sydney?

            ) Wyobrazmy sobie wiec taka sytuacje teoretycznie. (pomijam wplyw eksportu)

            dlaczego kazdy chce pomijac eksport w erze globalizacji??? to nieco tak jakby
            dyskutowac o grawitacji w naszym ukladzie pomijajac slonce...

            ) Zaczynamy wiec od prognozowanego wiekszego wzrostu gospodarczego.
            ) Wiekszy wzrost gospodarczy to oczywiscie = wieksza produkcja, ktora z kolei
            ) wymaga oczywiscie wiekszej sprzedazy ale zeby miala miejsce wysoka sprzedaz
            ) musimy obserwowac wiekszy popyt to z kolei wynika jedynie z duzego
            ) zatrudnienia, no nie?

            zgoda w 100%

            ) Wieksze zatrudnienie oznacza z kolei duze wplywy
            ) podatkowe a to rowna sie potencjalnie wiekszej mozliwosci Panstwa do - jak
            ) slusznie stwierdzil Maciek - rozpierdalania forsy publicznej.

            zgoda

            ) Dlaczego?
            ) Za kulisami takiego scenariusza lezy cale mnostwo podmiotow gospodarczych
            ) prowadzacych swoja dzialalnosc dla ZYSKU a nie dla idei.

            tu zaczynam sie gubic. mysle ze jakiekolwiek teorie/ideje w kapitalistycznym
            ustroju musa zakladac ze jedynym bodzcem firm jest ZYSK...

            ) Wszystko wiec opiera sie na kalkulacji i rentownosci. Rynek sie poszerza,
            ) podmiotow przybywa; zaweza - bankrutuje itp. nie?

            zgoda, ale nie w 100%

            ) Firmy na zachodzie maja obecnie wieksza rentownosc niz te w Polsce.
            ) Polskie firmy nie sa ani gorsze technologicznie ani nie sa niedofinansowane.
            ) Kredyty sa dostepne. Potencjalne finansowanie jest w Polsce na wyciagniecie
            ) reki.

            technologia - jesli muwisz o technologi robienia czekoladek to sie zgadzam
            (michalki to najlepsze czekoladki na swiecie!!! - oparte na doswiadczeniach
            jedzenia czekoladek w 20 roznych panstwach ;), jesli mowimy o budowaniu
            podzespolow elektronicznych to nie jestem pewien co do polskiej technologi...
            dofinansowanie - czy twierdzisz ze jan kowalski dostalby pozyczke na tych
            samych warunkach co macdonald's? dostep do kapitalu jest ale za jaka cene?

            ) Wiec jakim cudem firmy w Polsce nie moga sobie poradzic z konkurencja i
            ) byc motorem Polskiego wzrostu gospodarczego???
            ) Podatki nie oznaczaja tylko % ktory musimy zaplacic panstwu tak jak Ty
            ) placisz payroll. Sa akcyzy, Vaty, podatki graniczne, cla itp.

            ja place Vat, podatki graniczne, stamp duties itp.

            ) Jest jeszcze cale mnostwo innych dodatkowych obciazen, z ktorych wplywu malo
            ) kto za granica zdaje sobie sprawe. Na rynek maja wplyw takie czynniki jak
            ) koszty reklamy (brak penetracji reklamy w internecie ze wzgledu na cene
            ) polaczenia do sieci), koszty obslugi podmiotu gospodarczego (male firmy,
            ) ktorych jest wiekszosc musza sie rozliczac raz w miesiacu zarowno z dochodu
            ) jak i z Vatu, pomysl ile na tym cierpi efektywnosc);

            to sie zmienilo w au pare miesiecy temu. zgadzam sie rozliczanie z podatkow
            miesiecznie dla malych zakladow jest niepotrzebne.

            ) koszty transportu
            ) niewspolmierne do kosztow np. w USA czy Argentynie, (horendalna akcyza na
            ) paliwa, wysokie ceny czesci zamiennych-Vat, cla itp.) wysokie ceny uslug
            ) telekomunikacyjnych, (wielokrotnie wyzsze niz np. w Europie zachodniej a nie
            ) wspominajac Stanow) Wysokie czynsze - relatywnie w stosunku do cen w innych
            ) czesciach Europy i oczywiscie na koncu calkowity brak mozliwosci legalnego
            ) sciagania naleznosci od klientow=zatory platnicze i nieuczciwa konkurencja ze
            ) strony zagranicznych podmiotow gospodarczych.
            ) Dodatkowo dochodza szalenie wysokie obciazenia podatkowe. I ZUS.
            ) (Nasze firmy dzialajac w w/w warunkach musza albo oszukiwac aby przetrwac albo
            ) prawie caly wypracowany zysk oddac panstwu.)

            musze Ci wierzyc na slowo ;)


            ) Walka ze zlymi zjawiskami w gospodarce powinna zaczac sie nie od dywagacji
            ) na temat szkodliwosci takiej czy innej teori ekonomicznej, monetaryzmu czy
            ) keynsizmu tylko na konkretnym i szybkim wyeliminowani patologii gospodarczych.
            ) W interesie calosci gospodarki panstwa Polskiego.
            ) Oczywiscie jedna z patologii jest walczenie z popytem poprzez podnoszenie
            stop
            ) procentowych. Moim zdaniem w gospodarce polskiej w okresie transformacji musi
            ) dochodzic do zjawisk inflacyjnych zwlaszcza jezeli mamy do czynienia ze
            ) znacznym zwiekszaniem kosztow energi i paliw poprzez dzialania kolejnych
            rzadow
            ) .
            ) Ale walka z patologia podnoszenia cen, poprzez patologie podnoszenia stopy
            ) procentowej MUSI doprowadzic do kryzysu. I doprowadza. To widzimy wszyscy.
            ) I koniec dyskusji na ten temat.

            zgoda.

            ) Nie masz racji twierdzac, ze popyt skas musi sie wziasc. Potencjalnie popyt
            ) mozna wywolac dajac ludziom prace. Bo pieniadze w Polsce jeszcze sa i to
            ) olbrzymie. Tylko musza zaistniec warunki do racjonalnego prowadzenia
            ) dzialalnosci gospodarczej i inwestycji...
            ) (Bo nie jest normalne aby do inwestycji w Polsce sklaniac inwestorow
            20letnimi
            ) zwolnieniami podatkowymi, to swiadczy jak NIEATRAKCYJNA jest obecnie Polska
            ) jako miejsce prowadzenia dzialalnosci)

            popyt - ludzie kupuja leki, jedzenie, ubrania bo musza. ludzie kupia luksosowe
            jedzenie, ubrania, elektronike itp gdy maja nadwyzke pieniedzy. w moim poscie
            pytalem jak mozna pobudzac polska gospodarke (jak w usa) przez popyt skoro
            bezrobocie w usa jest 4 krotnie mniejsze??? jak stymulowac popyt przez
            drukowanie wiekszej ilosci pieniedzy (jak w usa) skoro popyt na PLZ jest 4 razy
            mniejszy niz USD, a stopy% sa ~6 krotnie mniejsze w usa?
            zgadzam sie z Toba ze polska musi zwiekszyc konkurencyjna produkcje.

            ) NIKT nie moze konkurowac z panstwem: jego fiskalizmem, biurokracja i aparatem
            ) egzekwowania praw, ktore panstwo samo ustala. Nie wiem czy wiesz o tym, ze
            ) panstwo ma w Polsce absolutne pierwszenstwo w zaspokajaniu swoich roszczen
            ) przed innymi wierzycielami. Ale na przyklad daruje regularnie dlugi takim
            ) pasozytom jak kopalnie, koleje itp. (Duzy moze wiecej, nie?)

            nie popieram bezmyslnego dotowania nierentownych kolosow, ale mam pytanie:
            czy lepiej miec tysiace zatrudnionych przynoszacych straty, czy tysiace
            bezrobotnych (+20% obecnych). budowa nowych, nowoczesnych przedsiebiorstw
            zabierze lata, a ludzie musza jesc codziennie. no chyba ze wyprzedamy wszystko
            na zachod...

            ) NIKT nie moze konkurowac z panstwem jezeli panstwo jest najwiekszym podmiotem
            ) na rynku.
            ) "Panstwo" ogranicza w Polsce wolnosc gospodarcza, krepuje incjatywe,
            ) rodzi przeszkody w dzialalnosci gospodarczej, tworzy nadmierne obciazenia
            ) podatkowe i bariery kosztowe, ktorych wplyw sie sumuje i wplywa destrukcyjnie
            ) na gospodarke i w efekcie na PKB.

            zgoda, nadmierna interwencja panstwa jest niszczaca.

            ) Ale na szczescie musze powiedziec, ze gospodarka jest jak rzeka - mozemy ja
            ) zagrodzic ale wtedy (po pewnym czasie) przelamie wszystkie bariery.
            ) Dzialania rzadu jak i dzialalnosc rzadow w Europie nic w dluzszym terminie
            nie
            ) zmienial. Rynek swoja sile pokaze, tyle ze w tym czasie zmarnujemy szanse,
            ) ktora podarowala nam zmiana rozkladu sil w Europie po upadku ZSRR.
            ) I wiekszosc firm w Polsce albo upadnie albo przejdzie w zarzadzanie zachodu i
            ) upadnie celowo lub po prostu nie bedzie sie rozwijac.

            cenie madrych optymistow w ciemnych czasach! dlatego lubie czytac Macieja i
            teraz mam tez Ciebie ;).
            dziekuje ze wyjasnienie mi pewnych spraw dotyczacych polskiej gospodarki.
            • huron Re: gospodarka generalnie 02.11.02, 20:53
              jr napisał:

              czy mieszkasz w sydney?


              Niestety nie, sorry, jak wpisywalem ip do tracera to pomylilem sie.
              Mea culpa.
              Niemniej jednak bardzo serdecznie pozdrawiam.
              Z kaliforni.
      • Gość: MACIEJ Re: Do Macka! IP: *.ny325.east.verizon.net 21.10.02, 04:08
        huron napisał:

        > Czesc Maciek!
        > Musze ze zdumieniem stwierdzic, ze zgadzam sie z Toba prawie w 100%!
        > To niesamowite!
        > Oczywiscie, ze za wzrost gospodarczy odpowiedzialny jest przede wszystkim
        popyt
        >
        > wewnetrzny. Wiekszosc tez, ktore stawiasz jest jak najbardziej sluszne.
        >
        > Problem polega na tym ze wiekszosc osob wypowiadajacych sie na tematy
        > gospodarcze nie ma mozliwosci skonfrontowania rzeczywistosci i roznic w
        > prowadzeniu dzialalnosci gospodarczej na terenie panstw, na ktorych temat sie
        > wypowiadaja. A niestety o stanie gospodarki stanowia podmioty gospodarcze,
        > ktore na danym terenie dzialaja. Prawda? Podatki, zatrudnienie , produkcja...
        > Brzmi znajomo, nie?
        > Ja na ogol nie wypowiadam sie na tematy gospodarcze ale jako praktyk
        > (20 lat w biznesie) widze jak mylne sa czasem poglady osob na eksponowanych
        > stanowiskach i jak swiecie sa oni przekonani o wlasnej racji.
        > Maciek, masz racje!
        > Nie przejmuj sie dogadywaniem innych.

        Oczywiscie ,ze sie nie przejmuje choc prowadze bardzo selektywne podejscie do
        roznych dyskutantow.
        Jak widze klientow,ktorzy piszac z Polski robia bledy ortograficzne to z gory
        wiem ze beda przeciwni temu co ja tu pisze.
        Do nich nie dociera,ze najpierw trzeba sie nauczyc gramatyki w szkole sredniej,
        a dopiero pozniej ekonomii na studiach.
        Kiedys ich dosc dobrze Travis rozszyfrowal.


        > W Polsce nawet bezrobocia nie potrafia prawidlowo policzyc a co dopiero
        > wypowiadac sie na temat wzrostu gospodarczego.
        > Widze na wlasne oczy roznice w dzialaniu gospodarki USA, Polski, Niemiec,
        > i twierdze, ze nie mozna absolutnie wypowiadac sie na temat czy dana
        gospodarka
        >
        > jest zla czy dobra jedynie na podstawie wysokosci stopy procentowej czy
        > rownowagi export/import.
        > Polska wiecej importuje, nie?
        > Zamiast zastanawiac sie nad przelicznikiem PLN/US$ czy Euro moze powinnismy
        > sie zastanowic co powoduje brak konkurencyjnosci produkcji w Polsce?
        > Bo przyczyna przewagi importu nad exportem nie lezy jedynie zapoznienie
        > technologiczne i brak kapitalu. To zjawisko bardziej zlozone.
        > Prowadzicie Panowie akademicka dyskusje na tematy podstawowe i zadaje sobie
        > pytanie jak to mozliwe, ze tyle emocji i sprzecznych opinii pada na tematy
        > naprawde proste?
        >
        > Rozniez nie zgadzam sie z teza o inflacyjnym dzialaniu popytu wewnetrznego.
        > Sprawa jest w mojej ocenie stosunkowo prosta:
        > 1. Wazna jest rownowaga. Jezeli mozliwosci produkcyjne 3 krotnie przewyzszaja
        > popyt to wzrost popytu o 100% niekoniecznie wywola wzrost cen. Patrz USA.
        > Konkurencja, otwarty rynek. Wysokie marze. Wysokie ceny. Wysokie pensje.
        > Male podatki. Wszyscy zarabiaja. Rownowaga.
        > 2. W Polsce wzrost popytu spowoduje natychmiastowy efekt przesuniecia sie
        > cen w kierunku rownowagi. Niestety przy takich obciazeniach fiskalnych
        > spowoduje to wzrost cen. Ale tylko w krotkim terminie czasu.
        > Czy to oznacza, ze w Polsce dzialaja inne prawa ekonomii?
        > Alez skad!
        > To bedzie po prostu reakcja rynku duszonego przez szereg czynnikow
        > ekonomicznych. Utrzymywanie sie bowiem przez dluzszy czas sytuacji kiedy
        > rentownosc przedsiebiorstw jest na poziomie 0- 5% jest
        > nienormalne. Wiec wczesniej czy pozniej wzrost cen musi nastapic.
        > Faktem jest, ze wzrost cen jakby go nie nazwac=impuls inflacyjny.
        > Ale po takim wzroscie, JEDNORAZOWYM, dalszego wzrostu cen nie widze.
        > Polska wejdzie do unii. Wprowadzi Euro. I nikt tego nie zauwazy. Ha.
        > Prowadzenie polityki wysokich stop procentowych ma sens tylko w sytuacji
        > rownowagi na rynku. Jak mamy w Polsce kazdy widzi. Dalsze utrzymywanie takiej
        > sytuacji zamraza rynek i nie ochroni nas przed wzrostem cen na dluzsza mete.
        > A dla wszystkich Panstwa, szalenie zainteresowanych tematyka gospodarcza
        > polecam postudiowanie metod obliczania bezrobocia na calym swiecie.
        > Szczegolnie polecam Argentyne. I nie zdziwcie sie Panstwo jesli okaze sie, ze
        > Argentyna kwitnie, przezywa wrecz booooom gospodarczy jezeli porownamy
        > jedynie te jedna wielkosc - bezrobocie. Na POZOR podobnej wielkosci.
        > H.
      • darr.darek jak stworzyć WYSOKĄ TECHNOLOGIĘ z ... warzywniaka 21.10.02, 17:37
        huron napisał:
        > Rozniez nie zgadzam sie z teza o inflacyjnym dzialaniu popytu wewnetrznego.
        > Sprawa jest w mojej ocenie stosunkowo prosta:
        > 1. Wazna jest rownowaga. Jezeli mozliwosci produkcyjne 3 krotnie przewyzszaja
        > popyt to wzrost popytu o 100% niekoniecznie wywola wzrost cen. Patrz USA.
        > Konkurencja, otwarty rynek. Wysokie marze. Wysokie ceny. Wysokie pensje.
        > Male podatki. Wszyscy zarabiaja. Rownowaga.

        huron , bzdury wypisujesz :

        "Konkurencja" TAK .

        "Otwarty rynek" TAK .

        "Wysokie marze" BZDURA .
        Przecież to jest zaprzeczenie dówch poprzednich stwierdzeń . Jeśli są np. biura
        notarialne czy adwokackie w USA, które zedrą z Ciebie więcej niż wynosi Twój
        majątek , to nie dlatego , że robią taki duży narzut na koszty swej
        działalności , ale dlatego , że rynek wycenia ich tak wysoko . Bo SĄ w USA
        również notariusze , którzy biorą parę dolców za usługe (TAM NIE MA CZERWONYCH
        KONCESYJEK , "SAMORZĄDZIKÓW" notarialnych ITP.) .
        Tak samo , jeśli są sieci handlowe , które działąją na wyższej marży
        niż "polskie" hipermartkety (nie "przebiają" jednak polskich sklepików i
        hurtowienek:) ) to dlatego , że na bogatszych klientów bardziej działa
        organizowany tam SHOW (urządzany z przepychem Christmas itp) , który KOSZTUJE
        grube miliony (tylko Ci się zdaje , że mógłbyś to naśladować w sklepiku przy
        pomocy pana Tadzia-złotej rączki) .

        Wysokie ceny BZDURA .
        Czy Ty zdajesz sobie sprawę , że niemal wszystkie ceny w USA są NIŻSZE(nawet
        kilkukrotnie) niż w EU .
        Czy Ty zdajesz sobie sprawę , że wiele cen jest niższych niż w Polsce ?

        Wysokie pensje TAK . To jest SKUTEK ! Skutek rozwoju gospodarczego .
        Nawet najniżej kwalifikowani potrafią zarobić zarobić 800 USD na miesiąc .
        Zauważ , że w stosunku do przeciętnych dochodów , to tak , jakby w Polsce
        zarabiać 300zł (czyli nie można zatrudnić , bo poniżej minimalnej :) ) .

        Male podatki TAK . PODSTAWA ! Żadne wydawanie kasy przez budżet , stymulowanie
        popytu , a właśnie niskie podatki !

        Rownowaga . HMM ! Zależy co chcesz nazwać równowagą . Jeśli , jak chce wielu
        małych biznesmenów , równowagą nazywać "ochronę" małego biznesu , "ochronę"
        sklepów przed hipermarketami , "prawo" do tworzenia różnych samorządzików
        notariuszy , adwokatów , "ochronę" przez tworzenie koncesyjek , ceł
        zaporowych ... TO TEGO AKURAT w USA JEST NAJMNIEJ !!!
        Całą równowaga tego rynku polega właśnie na bardzo szybkich zmianach . Na
        NIEUŻALANIU SIĘ nad bankrutami . Gdyby w USA jacyś kolesie wtopili biznes
        swojej stoczni , kradnąc niewiadomą ilość kasy, to stanęliby przed
        prokuratorem , a NIKT nie użalałby się nad kooperantami , którzy wtopili swoją
        kasę w kredytowanie złodziei (to Twoja broszka rozpoznać z kim prowadzisz
        interesy i w jakim stopniu go kredytujesz) i NIKT nawet nie myślałby o
        upaństwawianiu bankruta lub tworzeniu politycznych nacisków na państwowe banki
        w celu kredytowania bankruta !

        > mozliwosci produkcyjne 3 krotnie przewyzszaja popyt

        Tworzysz nieistniejące byty !
        Że niby , do jakiegoś sklepu wystarczy przyjąć jeszcze ekspedientkę(albo nawet
        nie) i ... "dawać mi tu popyt" i będę sprzedawał 3 razy więcej . To historia
        typu jak mały Kazio wyobraża sobie gospodarkę wysokiej technologii (tylko takie
        gospodarki zapewniają wysokie bogactwo) .
        Rzeczywisty sposób na takie "rozkręcanie" handlu polega na tym , że powstaje
        hipermarket z całym profesjonalnym systemem logistyki i zamiast stu sklepów w
        okolicy , ostaje się hipermarket , w którym wydajność na zatrudnionego jest
        rzeczywiście conajmniej 3-krotnie wyższa . Znam polskich handlowców i wiem , że
        rzadko którzy nadawaliby się do rozkręcania biznesu wysokiej technologii .
        Wręcz odwrotnie - propozycja dla tych ludzi kilka lat temu (gdy konkurencja
        była żałośnie mała) , aby rozkręcić taki biznes , spotkałaby się z
        zarzutem ... "PSUCIA RYNKU" i "ROZDAWNICTWEM MARŻY DETALISTÓW I HURTOWNIKÓW" .
        Stąd efekt : żadna polska firma nie rozwinęła handlu , konkurencyjnego dla
        Auchan Polska i innych . A handel to tylko przykład !


        Tworzenie gospodarki bogatej , to proces wprowadzania wysokiej technologii . To
        całkowite otwarcie konkurencyjne gospodarki , które zmusza wszystkich do
        usprawnień . To dopuszczanie jako NATURALNYCH sytuacji , w których słabsi
        technologicznie i jakością zarządzania muszą ODPAŚĆ (ZBANKRUTOWAĆ!) . To "nie
        robienie" cyrku z ochrony małych sklepów , które miały swą szansę 8lat temu ,
        ale teraz nie rozwiną swojego biznesu w nic nowocześniejszego . To nie robienie
        cyrku z "ochroną jakości usług" notariuszy , adwokatów , biur rachunkowych ,
        taksówkarzy , egzaminatorów prawa jazdy , telekomunikacji , bankowców , firm
        lotniczych , bo ... właśnie w USA TAK SIĘ NIE ROBI !
        W wolnej konkurencji i liberalnym rynku chodzi wyłącznie o dobro konsumenta i
        nikogo nie obchodzi , że "mało profesjonalnie" wygląda notariusz wyceniający
        usługę na 5 USD . Gdyby ktoś widział jak mało profesjonalnie wyglądała usługa
        notariuszki , której MUSIAŁEM zapłacić kupę kasy przy kupnie mieszkania . Po
        prostu , czerwone ciołki dające jej prawo do "samorządziku" i tenże
        złodziejski "samorzadzik" UKRADLI mi te pieniądze - TO JEST "POLSKI" "BYZNES" .
        Tacy ludzie często "chcą"(szumne deklaracje) tworzyć gospodarkę wysokiej
        technologii .

        NIE TĘDY DROGA ! NIE ŻADNE "STYMULOWANIE" !
        ROZWÓJ TECHNOLOGII ! WYPARCIE KONKURENCJI NOWYM POMYSŁEM ! TAK ROZWIJAŁY SIĘ
        NAJBOGATSZE GOSPODARKI .
        • Gość: Zbigniew Jak stworzyć HIGH TECH z ... warzywniaka w ..USA? IP: *.magic-net.pl 21.10.02, 22:08
          Te przykłady jakie podajesz są zupełnie bez sensu.
          Z warzywniaka nie stworzysz firmy High Tech ani w Polsce ani w USA.
          Warzywniak jest warzywniakiem i działa na zupełnie innym obszarze rynku.
          Więc epatowanie warzywniakami jako symbolem polskiego zacofania jest nie na
          miejscu.Co do "sklepików" to racz zauważyć , że Sam Walton zaczynał od
          sklepiku na zadupiu w czasie gdy istniały już potężne sieci detaliczne.
          Jeszcze w latach 50. sądzono , że przyszłością są wielopiętrowe domy towarowe-
          obecnie uważa się , że hipermarkety są i będą the best , a przyszłość może
          należeć do czegoś czego jeszcze nie znamy i być może wymyśli jakiś właściciel
          warzywniaka.Były już domy wysyłkowe , sprzedaż przez internet - co miało
          zrewolucjonizować handel - być może w przyszłości lodówka sama będzie się
          napełniać - są już takie technologie - więc te hipersklepy okażą się
          bezużyteczne.
          A co do jednego kierunku rozwoju to racz zauważyć , że istnieją baaardzo bogate
          państwa gdzie nie ma firm high tech i bardzo biedne gdzie high tech jest na
          wysokim poziomie ( Indie , Rosja ).
          Tacy "eksperci" co narzucają jeden kierunek rozwoju bo gdzieś się sprawdziło
          wiesz sam ile są warci. Jak nie to poczytaj Parkinsona o konsultantach w
          biznesie.
          • darr.darek Re: Jak stworzyć HIGH TECH z ... warzywniaka 22.10.02, 12:56
            Zbigniew , zupełnie nie zrozumiałeś co przekazuję w swoim poście .
            Ja nie krytykuję warzywniaków !
            Ja krytykuję podejście , które od 12lat krąży wśród polskich biznesmenów .
            To podejście , to właśnie :
            - kreowanie popytu . Tak , tak , to już ma 12letnią historię - teraz można "se
            mówić" , że jednak "5lat temu to BYŁ czas na radykalne ograniczanie wydatków
            budżetowych" , fakty są takie , że ten "głos byznesmenów" od 12lat pieprzących
            o "dodrukowaniu pieniędzy" , "kreowaniu popytu"(to drugie sprowadzało się do
            pierwszego , a jak "poważnie" brzmi) aż mdlił nagromadzeniem zwykłej głupoty i
            braku wiedzy .

            - OGRANICZENIA dla tych różnych "nieprofesjonalnych"(ewentualnie zbyt
            profesjonalnych - przykład hipermarketów) pchających się do branży .
            Zero refleksji , że w ten sposób tworzy się skansen gospodarczy (chodzi o to ,
            że dyrektor skansenu zawsze będzie miał dobre samopoczucie :)) ) .
            Zero refleksji , że właśnie faktyczny rozwój gospodarczy następował wsród
            dramatów bankructwa . "Ograniczanie" tych dramatów bankructwa to właśnie
            różnica w bogactwie między EU i USA i między ... Argentyną i USA (tak , te
            państwa 100lat temu nie różniła przepaść) .

            - OCHRONA . Przed zalewem krajowgo rynku , przed bankructwami , przed utratą
            należności od bankrutów .

            Najlepiej było to widać w podejściu hurona , w którym między sensownymi
            postulatami typu niskie podatki (ALE TO OZNACZA NISKIE WYDATKI , żadne
            stymulowanie popytu , po prostu , NISKIE WYDATKI PAŃSTWA!) można było znaleźć
            takie "kwiatki" jak : "Wysokie marże" , "Wysokie ceny" (rzekomo w USA :)) ).
            I to obok "konkurencji" , "otwartego ryneku" .

            JA WIEM , że "najlepsza atmosfera" do rozwijania biznesu była w czasach
            komuny . A to dlatego , że wystarczyło wyskoczyć z państwowej posadki , na
            której zwyczajowo odpowiadało się : "nie ma" , "nie będzie" , "produkacji nie
            starcza dla wszystkich" , "nie zawracaj pan głowy" . Wystarczyło wyskoczyć w
            biznes : goździków w szklarni , hodowania lisów , dystrybucji skarpetek , i ...
            niemal każdy taki biznes dawał "sukces" .
            Ale , DO CHOLERY , czy nikt nie widzi , że taka "dobra atmosfera"
            dla "biznesmenów" to nędza dla pozostałych .

            NIE TĘDY DROGA ! NIE ŻADNE "STYMULOWANIE" !
            ROZWÓJ TECHNOLOGII !
            WYPARCIE KONKURENCJI NOWYM POMYSŁEM !
            Tak , kapitalizm to WYPIERANIE jednych przez drugich , to zmienność sił na
            rynku , to brak stabilności poytu , to konieczność konkurowania z
            jakimiś "zółtkami" , którzy zalewają rynek japońskimi samochodami (rząd USA
            nie "palnął" wtedy ceł zaporowych - dla różnych "byznesmenów" byłoby proste
            wyjście CŁA ZAPOROWE , warto o tym pamiętać!) lub chińką taniochą .



            Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
            > Te przykłady jakie podajesz są zupełnie bez sensu.
            > Z warzywniaka nie stworzysz firmy High Tech ani w Polsce ani w USA.
            > Warzywniak jest warzywniakiem i działa na zupełnie innym obszarze rynku.
            > Więc epatowanie warzywniakami jako symbolem polskiego zacofania jest nie na
            > miejscu.

            Mam nadzieję , że zrozumiałeś , że nie epatuję warzywniakiem jako "polskim
            symbolem zacofania" .
            "Symbol zacofania" polskich "byznesmenów" (nie piszę tu o wszystkich) mieści
            się w ich głowach . To właśnie "stymulowanie popytu" , "ograniczanie
            nieuczciwej konkurencji" , "ochrona polskiego rynku i biznesu" . TO JEST JEDYNY
            SYMBOL ZACOFANIA JAKI CHCIAŁEM PRZEDSTAWIĆ !

            > a przyszłość może
            > należeć do czegoś czego jeszcze nie znamy

            Oczywiście , nie muszę chyba pisać n.t. moich rzekomych "zachwytów nad
            hipermarketami" (dalszy ciąg braku rozumienia mych intencji) . Jeśli lodówki
            składające zamówienia na żywność przez internet przejmą handel , uwierz mi , że
            skrytykuję każdego , kto chciałby "chronić tradycyjne , polskie hipermarkety
            przed zalewem ... " .

            >A co do jednego kierunku rozwoju to racz zauważyć , że istnieją baaardzo bogate
            > państwa gdzie nie ma firm high tech i bardzo biedne gdzie high tech jest na
            > wysokim poziomie ( Indie , Rosja ).

            Topisz się we własnych rozważaniach . Rosja ma dobrze rozwiniętą
            technologicznie CZĘŚĆ przemysłu zbrojeniowego , z bardziej rozwiniętych gałęzi
            gospodarki ma mocno zacofane(w stosunku do najlepszych) technologicznie :
            motoryzację i przemysł elektroniczny . Odnośnie tych ostatnich "no comments" ,
            a w nowoczesnym państwie , przemysł zbrojeniowy wysokiej technologii stanowi od
            ułamka procenta do paru procent PKB . Coś nie gra w wyliczankach ?

            Podobnie z Indiami . Jest pewna część gospodarki indyjskiej (gdyby pomnożyć
            liczbę hindusów razy 20-30tys USD na głowę , byłby to jakiś promil , może
            ułamek procenta) nowoczesny na miarę najlepszych . Ot , z promili czy nawet
            procentów ma się to co jest .

            Tu , od razu memento dla pro-popytowców . To , że wszyscy CHCĄ MIEĆ i CHCĄ
            KUPOWAĆ , nie znaczy , że "stanie się bogatctwo" . Jeśli Twoja fabryka koszul
            męskich , gospodarstwo rolne , sklep , fabryka opon , kosmetyków i drukarnia
            ma wydajność na zatrudnionego 5-10 razy niższą niż w USA , to możesz se chcieć .
            Całe pro-popytowe chocki-klocki skończą się tym , że owszem "staniesz się
            bogaty" :)) sprzedając pieska ze swej hodowli za MILION złotych i kupisz za to
            dwa kotki z hodowli sąsiada po pół MILIONA zł . I wszyscy będą MILIONERAMI .
            A TO JUŻ BYŁO .

            • Gość: Zbigniew Re: Jak stworzyć HIGH TECH z ... warzywniaka IP: *.magic-net.pl 22.10.02, 21:45
              darr.darek napisał:

              > Topisz się we własnych rozważaniach . Rosja ma dobrze rozwiniętą
              > technologicznie CZĘŚĆ przemysłu zbrojeniowego , z bardziej rozwiniętych
              gałęzi
              > gospodarki ma mocno zacofane(w stosunku do najlepszych) technologicznie :
              > motoryzację i przemysł elektroniczny . Odnośnie tych ostatnich "no
              comments" ,
              > a w nowoczesnym państwie , przemysł zbrojeniowy wysokiej technologii stanowi
              od
              > ułamka procenta do paru procent PKB . Coś nie gra w wyliczankach ?
              > Podobnie z Indiami . Jest pewna część gospodarki indyjskiej (gdyby pomnożyć
              > liczbę hindusów razy 20-30tys USD na głowę , byłby to jakiś promil , może
              > ułamek procenta) nowoczesny na miarę najlepszych . Ot , z promili czy nawet
              > procentów ma się to co jest .

              Darr.darku - w wielu sprawach masz oczywiście rację.Kreowanie popytu jest
              jednakże jedyną sensowną drogą wyjścia z kryzysu deflacyjnego.
              Skoro się różnimy w ocenie "kreowania popytu" zakończmy sprawę , bo jest to
              dyskusja czysto akademicka , a na tym forum przerabialiśmy ją już nie raz więc
              nie ma sensu wracać.
              Co do High Tech i jej wpływu na dobrobyt jakiegoś kraju także się różnimy
              zdaniami.Taki JORl twierdzi , że podstawą dobrobytu jest przemysł ( taki z XX
              wieku ) a HighTech to "zabawki".Arab stwierdziłby , że podstawą dobrobytu jest
              ropa - ale czy z tego nasuwa się wniosek , że trzeba jej szukać w Polsce ?
              Hawajczyk powie , że należy rozwijać turystykę - ale czy mamy obstawiać nasze
              wybrzeże Bałtyku hotelami jak w Honolulu ?
              Islandczyk powie , że podstawą dobrobytu nie jest High Tech , ale połów dorszy -
              czy w związku z tym mamy rozbudowywać naszą flotę rybacką ?
              Zaawansowane wysokie technologie nie są jedyną możliwością stworzenia dobrobytu.
              W przypadku biednych krajów zmuszanie ich do rozwoju hightech lub innych
              fanaberii rodem z krajów najbogatszych może im tylko zaszkodzić.
              • darr.darek 'technologię'należy usprawniać nawet w warzywniaku 23.10.02, 15:05
                Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                > Darr.darku - w wielu sprawach masz oczywiście rację.Kreowanie popytu jest
                > jednakże jedyną sensowną drogą wyjścia z kryzysu deflacyjnego.
                > Skoro się różnimy w ocenie "kreowania popytu" zakończmy sprawę , bo jest to
                >dyskusja czysto akademicka , a na tym forum przerabialiśmy ją już nie raz więc
                > nie ma sensu wracać.

                Zbigniew , przyznaję , ze ta dyskusja przeradza się w czysto akademicką .
                Po prostu , chciałem zwrócić uwagę , że "radosne pro-popytowe okrzyki" niewiele
                mają wspólnego z przytaczanymi przykładami i prognozowanymi skutkami .
                Stąd , aktualne ciągle pozostają trzy pytania , które zadałem w podwątku "Dla
                zwolenników pobudzania POPYTU" . Te 3 pytania wskazują zwyczajnie jak płytkie
                są podstawy przytaczanych w co drugim poście "programów gospodarczych" dla
                Polski .

                Co do wysokiej techologii , o której pisałem . Chyba trochę opacznie zostałem
                zrozumiany . Nie chodziło mi tylko o High Tech w wąskim sensie . To ,
                oczywiście , nie jest droga do rozwijania ciastkarni czy hurtowni .
                Pisałem o poprawianiu "technologii" w każdym biznesie .
                W bogatych (tak one zwykle były bardzo dochodowe) sklepach 8 lat temu , to
                wejście na wyższy etap powinno skutkować tworzeniem podwalin pod "wielki
                niskomarżowy" , bezpośredni(producent-konsument) handel . Niestety , to właśnie
                w tamtych czasach , sklepy "organizowały się" pod hasłem "ZERO sprzedaży
                konsumentom końcowym przez hurtownie" . Ot, to jest właśnie to "myślenie
                strategiczne" i "wybieganie naprzód w swojej branży" - poziom żałosny .

                Sam miałem do czynienia z handlem hurtowym w branży taniego bardzo szerokiego
                asortymentu . Wybieganie w przyszłość polegało w takiej branży na dopracowaniu
                kilku tematów : "profesjonalnym systemie gospodarki magazynowej i
                zamówień" , "logistycznym ogolnokrajowym sytemie" , "wspomaganiu informatycznym
                pakowania szerokiego asortymentu , skutkującej kilkukrotnym wzrostem
                efektywności pracy magazyniera" . No cóż , przyznam , że moja gotowa oferowana
                całość nie dała mi kariery w tej branży .
                Jaki był efekt nastawień właścicieli hurtowni tej branży z całej Polski ?
                Ano , "podstawa to przedstawiciele handlowi" , czyli typowy polski zaścianek
                biznesowy "co tam mędrki bedą nam usprawniać - sie akwizytora zatrudni znajdzie
                nowy rynek i bedzie efekt , a nie tam jakieś cuda" . Druga podstawa ,
                to "przechodzenie na status Zakładu Pracy Chronionej" , gdzie inwalidzi
                zatrudniani byli tylko w celu wyrwania kasy z należnego VAT , bo
                jakiś "inteligentny inaczej" ciołek w Ministerstwie stworzył żałosne ustawy
                rzekomo "proinwalidzkie" , a służące jedynie wyrywaniu kasy z należnego VAT .

                I to jest ta wysoka technologia polskich "byznesmenów" , którzy myślą , że
                można sprzedać byle bubla , jesli tylko akwizytor znajdzie nowego jelenia ,
                który zapłaci . No i "gdy jest tam jakie prawo dla inwalidów albo co , żeby nie
                płacić tyle podatków co inni" .
                I WTEDY ... podatki mogą być wysokie bo przyduszą głupich(to ci co nie
                skorzystani z "dobrych" ustawy) konkurentów .
                I WTEDY ... potrzeba "jeszcze jakiego prawa" , żeby jakieś hipermarkety nie
                wchodziły , bo "psują rynek" , "zatrudnienia nie dają , bo co one tam daja" i
                takie jakieś "niepolskie są" .
                I ... potrzeba jeszcze tego POPYTU , "bo akwizytorzy sie biją z innymi
                akwizytorami o jednego jelenia(oops ... klienta) a jakby takich klientów więcej
                rząd stworzył to byłoby lepiej , a rząd podatki wyższe by miał i ... wszyscy by
                zarabiali .

                Nie chodzi o to , żeby na siłę tworzyć w Polsce montownie "kostek RAM" .
                Chodzi o to , że każdy MUSI myśleć co ma usprawnić , bo inaczej nieubłaganym
                prawem rynku ZBANKRUTUJE !
                Tak , chodzi o te NIEUBŁAGANE prawa rynku , a nie o to , że okradana przez lata
                stocznia, huta , kopalnia (itd.itd) ma być reanimowana przez pompowanie
                miliardów pieniędzy podatników .


                Pozdrawiam Darek


                > Co do High Tech i jej wpływu na dobrobyt jakiegoś kraju także się różnimy
                > zdaniami.Taki JORl twierdzi , że podstawą dobrobytu jest przemysł ( taki z XX
                > wieku ) a HighTech to "zabawki".Arab stwierdziłby , że podstawą dobrobytu
                jest
                > ropa - ale czy z tego nasuwa się wniosek , że trzeba jej szukać w Polsce ?
                > Hawajczyk powie , że należy rozwijać turystykę - ale czy mamy obstawiać nasze
                > wybrzeże Bałtyku hotelami jak w Honolulu ?
                > Islandczyk powie , że podstawą dobrobytu nie jest High Tech , ale połów
                dorszy
                > -
                > czy w związku z tym mamy rozbudowywać naszą flotę rybacką ?
                > Zaawansowane wysokie technologie nie są jedyną możliwością stworzenia
                dobrobytu
                > .
                > W przypadku biednych krajów zmuszanie ich do rozwoju hightech lub innych
                > fanaberii rodem z krajów najbogatszych może im tylko zaszkodzić.
        • huron Re: jak stworzyć WYSOKĄ TECHNOLOGIĘ z ... warzywn 28.10.02, 04:27
          darr.darek napisał:

          > Wysokie ceny BZDURA .
          > Czy Ty zdajesz sobie sprawę , że niemal wszystkie ceny w USA są NIŻSZE(nawet
          > kilkukrotnie) niż w EU .
          > Czy Ty zdajesz sobie sprawę , że wiele cen jest niższych niż w Polsce ?

          No wiec Darku musze Ci odpowiedziec, ze TAK zdaje sobie sprawe z tego faktu, iz
          ceny w Polsce sa duzo wyzsze niz w USA.
          Zdaje sobie tez sprawe z wielu innych spraw, o ktorych zapewne Tobie sie nie
          snilo.
          Tylko, ze Ty nie czytasz dokladnie tego co pisze.
          Ale nie mam teraz czasu na to aby prostowac Twoje bledy.
          Z przyjemnascia posiedzialbym sobie przed ekranem i podyskutowal z Toba ale nie
          moge. Nie mam tyle czasu co inni na to aby bezproduktywnie marnowac
          swoja wiedze na darmowe douczanie innych.
          Ale odpowiem oczywiscie na wszystkie Twoje zarzuty.
          Mozesz byc pewny tego. Zrobie to dlatego poniewaz czytalem Twoje poprzednie
          wypowiedzi i masz duzo racji w NIEKTORYCH sprawach.
          Wysle Ci moja odpowiedz na priva. Bo ten watek jest juz za dlugi na to aby go
          kontynuowac. Natomiast jesli chodzi o wyprostowanie kilku spraw to zajme sie
          tylko jedna na szybko.
          Ceny artykulow przemyslowych sa w USA sa duzo nizsze.
          Firmy handlujace tymi artykulami stosuja DUZO WIEKSZE narzuty niz w Polsce.
          Tzw. procent. Wiesz, cena sprzedazy = cena nabycia + cena nabycia x (n/100)
          Jasne?
          W Polsce aby utrzymac sie na rynku musze stosowac narzut rzedu 12%.
          W USA podbijam rynek narzutem 30%.
          Daje Ci to cos do myslenia?

          Zaluje tylko jednego.
          Szkoda mi mianowicie, ze stosujesz tak agresywny sposob wypowiadania sie.
          Ja nigdy nikomu nie odpisalem ze bzdury wypisuje.
          Wiem, ze masz kolego swoj wlasny swiatopoglad i bronisz go zaciekle,
          ale jezeli koniecznie chcesz w swoim zyciu dazyc do prawdy obiektywnej,
          to sluchaj innych. Ja moge oczywiscie sie mylic.
          Pewnie, ze tak!
          (Tez uwierzylem w mit rozwoju III RP. Teraz wlasnie zmieniam zdanie)
          Dlatego nie bede sie upieral przy swoim zdaniu jezeli postawisz solidne
          argumenty swiadczace na niekorzysc tego co pisalem.
          Ja natomiast na razie nie widze takowych.
          Napisales w jednym z postow, ze banki daja kredyty w wysokosci 20-50% w skali
          roku. Ja natomiast 2 lata temu bylem zmuszony brac kredyty oprocentowane w
          oparciu o stope lombardowa na 19-25% w skali roku. Stopa referencyjna byla w
          tym czasie ok. 17% Teraz dzialam w oparciu o zadluzenie he he dewizowe.
          Ale juz nie w Polsce. Bo w Polsce nie zarobie tyle co w USA.
          Mysle wiec o likwidacji firmy w Polsce. I o zapomnieniu tego etapu raz na
          zawsze...

          > Wysokie pensje TAK . To jest SKUTEK ! Skutek rozwoju gospodarczego .
          > Nawet najniżej kwalifikowani potrafią zarobić zarobić 800 USD na miesiąc .
          > Zauważ , że w stosunku do przeciętnych dochodów , to tak , jakby w Polsce
          > zarabiać 300zł (czyli nie można zatrudnić , bo poniżej minimalnej :) ) .

          Wiesz, czytam to o tym $800 na miesiac i nawet nie wiem co mam Ci na to
          odpowiedziec. Tyle to zarabialo sie w cleaning service na czarno ze 20 lat temu.
          Wiesz Darek, prosze Cie, nie kompromituj sie.

          Pozdrawiam mimo wszystko serdecznie,
          W najblizszej wolnej chwili obszernie odpowiem na Twoje zarzuty.
          H.
    • lupin2 Maciej. Tak 20.10.02, 09:30
      Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

      Pragnę wyrazić solidarność z pańskimi poglądami ze szczególnym uwzględnieniem
      oczywsitej, Pańskiej diagnozy :

      "Dla usprawiedliwienia niemoctwa polskiej ekonomii ,fachowcy z EU wcale nie sa
      lepsi w tej dziedzinie i dlatego EU tak odstaje od USA."

      Pozdrawiam
      • Gość: MACIEJ Re: Maciej. Tak IP: *.ny325.east.verizon.net 21.10.02, 04:11
        lupin2 napisał:

        > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
        >
        > Pragnę wyrazić solidarność z pańskimi poglądami ze szczególnym uwzględnieniem
        > oczywsitej, Pańskiej diagnozy :
        >
        > "Dla usprawiedliwienia niemoctwa polskiej ekonomii ,fachowcy z EU wcale nie
        sa
        > lepsi w tej dziedzinie i dlatego EU tak odstaje od USA."
        >
        > Pozdrawiam

        Dziekuje bardzo,choc czesto mnie sie zdarza nadepnac na odcisk takim orlom
        polskiej szkoly ekonomicznej jak W.Gadomski.
    • darr.darek dla zwolenników 'pobudzania' POPYTU 21.10.02, 18:25
      Może ustosunkujecie się do pytań , które dotąd nie znalazły odpowiedzi .

      MACIEJ , przyklaskując zwolennikom teorii popytowej , osłabiania złotówki ,
      dotąd nie odpowiedziałeś na zadawane kilkukrotnie pytania :

      1. Czym się przejawia , wg Ciebie , stosowanie teorii popytowej w USA , a
      podażowej w Europie , jeśli podstawowe , przytaczane przeze mnie , wskaźniki
      mówią coś wręcz ODWROTNEGO ?

      2. W jaki sposób polscy decydenci mieliby obniżyć kurs złotego , jeśli przez
      12lat ciągle PODBIJAJĄ cenę złotego (wydawanie bieżące przychodów z
      prywatyzacji , finansowanie nadmiernego deficytu kapitałem zagranicznym) ?


      Może jesze pytanie : jak niższe stopy procentowe ustalane przez RPP miałyby
      wpłynąć pozytywnie na popyt , jeśli niemal zupełnie brakuje przełożenia stopy
      referencyjnej 8% (lombardowa 10.5%) na RYNKOWĄ stopę kredytów w bankach ?

      W bankach "dobra" stopa wynosi 15%-17% , a są banki udzielające kredytów przy
      RZECZYWISTEJ stopie 30%-50% i wyżej :)) . Osobnym tematem , jest żałośnie niski
      poziom konkurencji (ograniczenia mające już 12letnią historię) skutkujący
      przyjmowaniem lokat na poziomie 1-5% .

      Jakie znaczenie mają stopy procentowe ustalane przez RPP dla konsumenta i
      biznesu , jeśli oni wszyscy zaciągają kredyty w bankach wg stóp bankowych
      RYNKOWYCH ?!

      Zapraszam do odpowiedzi , choć obawiam się , że niewygodne pytania będą
      przez "propopytowców" pominięte . W końcu , jak miło teoretyzować , gdy
      wiadomo , "ONI coś muszą zrobić" a "nie wszystko musi się trzymać kupy w
      wypowiedziach" . "Jakoś sie da zrobić wszystko" to i z Polski Ameryke też musi
      się "jakoś" dać zrobić . Czyż nie tak ?
      • feezyk Re: dla zwolenników 'pobudzania' POPYTU 21.10.02, 19:52
        darr.darek napisał:

        > Może ustosunkujecie się do pytań , które dotąd nie
        znalazły odpowiedzi .
        >
        > MACIEJ , przyklaskując zwolennikom teorii popytowej ,
        osłabiania złotówki ,
        > dotąd nie odpowiedziałeś na zadawane kilkukrotnie
        pytania :
        >
        > 1. Czym się przejawia , wg Ciebie , stosowanie teorii
        popytowej w USA , a
        > podażowej w Europie , jeśli podstawowe , przytaczane
        przeze mnie , wskaźniki
        > mówią coś wręcz ODWROTNEGO ?


        a. Luzna polityka monetarna w USA (choc skoro nie ma
        inflacji...)
        b. Szybko rosnace zadluzenie zagraniczne USA, szybko
        rosnacy dlug wewnetrzny
        c. Skutkiem tego - duzy defcyt CA
        d. Obnizka podatkow przez GWB skutkujaca koniecznoscia
        zwiekszenia deficytu budzetowego
        e. Duze wydatki panstwa na armie i badania wojskowe
        f. Protekcjonizm stalowy

        EU o tyle idzie droga pro-podazowa, ze usiluje
        zrownowazyc budzety krajow czlonkowskich
        oraz zwiekszyc konkurencje wewnetrzna.
        To drugie wychodzi jako-tako, to pierwsze
        sie aktualnie nie udaje.

        >
        > 2. W jaki sposób polscy decydenci mieliby obniżyć
        kurs złotego , jeśli przez
        > 12lat ciągle PODBIJAJĄ cenę złotego (wydawanie
        bieżące przychodów z
        > prywatyzacji , finansowanie nadmiernego deficytu
        kapitałem zagranicznym) ?

        darr.darku, stosunek dlugu publicznego Polski do PKB
        MALAL do 1999 albo 2000 roku. Polscy decydenci
        wydatnie podniesli kurs zlotego takze poprzez
        horrendalnie wysokie i dlugo utrzymywane
        stopy procentowe (zanim jeszcze deficyty
        budzetowe podbily kurs zlotego).

        Ewentualna obnizka kursu zlotego
        sama nastapi, kiedy Polska przestanie
        sie zadluzac. Tylko, ze mozna bylo
        tak poprowadzic polityke monetarna, zeby
        tak duze deficyty nie wystapily.


        >
        >
        > Może jesze pytanie : jak niższe stopy procentowe
        ustalane przez RPP miałyby
        > wpłynąć pozytywnie na popyt , jeśli niemal zupełnie
        brakuje przełożenia stopy
        > referencyjnej 8% (lombardowa 10.5%) na RYNKOWĄ stopę
        kredytów w bankach ?
        >

        Kredyty hipoteczne sa dosyc nisko oprocentowane.
        Zwiazek ich wysokosci z wysokoscia stop
        jest wyrazny.



        > W bankach "dobra" stopa wynosi 15%-17% , a są banki
        udzielające kredytów przy
        > RZECZYWISTEJ stopie 30%-50% i wyżej :)) . Osobnym
        tematem , jest żałośnie niski
        >
        > poziom konkurencji (ograniczenia mające już 12letnią
        historię) skutkujący
        > przyjmowaniem lokat na poziomie 1-5% .


        Konkurencja w polskiej bankowosci jest bardzo
        duza. Zdecydowana wiekszosc bankow nalezy
        do kapitalu zagranicznego.

        >
        > Jakie znaczenie mają stopy procentowe ustalane przez
        RPP dla konsumenta i
        > biznesu , jeśli oni wszyscy zaciągają kredyty w bankach
        wg stóp
        bankowych
        > RYNKOWYCH ?!
        >

        Te bylyby takze nizsze, gdyby nie zle kredyty,
        ktore staly sie niesplacalne, poniewaz restrykcyjna
        polityka monetarna doprowadzila do spowolnienia
        gospodarczego... spadku wplywow do budzetu...
        zwiekszenia deficyty... wzmocnienia zlotowki...
        spadku konkurencyjnosci gospodarki...
        spowolnienia gospodarczego...
        a takze zwiekszyla obciazenie kredytobiorcow,
        ktorzy wzieli kredyty o zmiennej stopie.

        Choc zgadzam sie, ze dzisiaj pole manewru
        jest juz poteznie zawezone. Ale jeszcze
        rok, poltora temu mozna bylo cos zrobic.

        Pozdrawiam
        F.




        • darr.darek Re: dla zwolenników 'pobudzania' POPYTU 22.10.02, 14:06
          feezyk napisał:
          darr.darek napisał:
          > > 1. Czym się przejawia , wg Ciebie , stosowanie teorii
          > popytowej w USA , a
          > > podażowej w Europie , jeśli podstawowe , przytaczane
          > przeze mnie , wskaźniki
          > > mówią coś wręcz ODWROTNEGO ?

          > a. Luzna polityka monetarna w USA (choc skoro nie ma
          > inflacji...)

          Nie ma (dużej) inflacji ! Polityka monetarna ochrony pieniądza spełnia swój cel
          (lepiej niż w EU) , coś chcesz dodać na ten temat ?

          > b. Szybko rosnace zadluzenie zagraniczne USA, szybko
          > rosnacy dlug wewnetrzny
          > c. Skutkiem tego - duzy defcyt CA

          Zadłużenie budżetu niższe niż w EU . Deficyt budżetowy niższy niż w EU .

          > d. Obnizka podatkow przez GWB skutkujaca koniecznoscia
          > zwiekszenia deficytu budzetowego

          Podatki niższe niż w EU . Deficyt budżetowy niższy niż w EU .

          > e. Duze wydatki panstwa na armie i badania wojskowe

          3-4% PKB to dużo (podobnie jak we Francji) ? A niechby wydawali i 30% PKB , pod
          warunkiem , że budżet wydaje właśnie tylko 30% PKB ?
          Znowu : Podatki niższe niż w EU . Wydatki niższe niż w EU .

          > f. Protekcjonizm stalowy

          No , skalą protekcjonizmu nie pobiją EU .

          Ja nie porównuję USA z Singapurem czy księstwem Gandu-Bundu . Ja wiem , że w
          USA istnieje np. dotacja dla rolnictwa (dwu-trzykrotnie niższa skala niż w EU ,
          ale jednak) itp. .
          Zadałem pytanie : "Czym się przejawia , wg Ciebie , stosowanie teorii
          popytowej w USA , a podażowej w Europie , jeśli podstawowe , przytaczane
          przeze mnie , wskaźniki mówią coś wręcz ODWROTNEGO" .
          Przytaczasz odpowiedzi , w których wskaźniki mówią właśnie coś ODWROTNEGO .
          Nadal pytanie brzmi : "Czym się przejawia , wg Ciebie , stosowanie teorii
          popytowej w USA , a podażowej w Europie" .


          > EU o tyle idzie droga pro-podazowa, ze usiluje
          > zrownowazyc budzety krajow czlonkowskich

          Usiłuje zmniejszyć PÓŁTORA RAZA WYŻSZY WSKAŹNIK WYDATKÓW niż w USA i jest ...
          pro-podażowa .
          Czyli EU wydaje więcej niż USA , ALE usiłuje z tym walczyć , chociaż nadal
          wydaje więcej , to właściwie ... tak jakby wydawała mniej :)) .

          Czyli , grunt to tak "poustawiać" , aby wszystko "po swojemu wytłumaczyć" .
          Dawniej komuniści nazywali to "dialektycznym ujęciem" a pozostali nazywali
          to "czerwoną nowomową" .

          > oraz zwiekszyc konkurencje wewnetrzna.

          Czyli to , że EU jest nieporównanie bardziej zamknięte na konkurencję
          zewnętrzną i wewnętrzną , ALE ... usiłuje z tym walczyć , to świadczy , że ...
          właściwie to jest bardziej otwarte na konkurencję . Grunt towarzysze to
          DIALEKTYKA .
          > To drugie wychodzi jako-tako, to pierwsze
          > sie aktualnie nie udaje.



          > > 2. W jaki sposób polscy decydenci mieliby obniżyć
          > kurs złotego , jeśli przez
          > > 12lat ciągle PODBIJAJĄ cenę złotego (wydawanie
          > bieżące przychodów z
          > > prywatyzacji , finansowanie nadmiernego deficytu
          > kapitałem zagranicznym) ?
          >
          > darr.darku, stosunek dlugu publicznego Polski do PKB
          > MALAL do 1999 albo 2000 roku.

          Chcesz powiedzieć , że Polska miała nadwyżkę budżetową ?
          Feezyk , ktoś ma problem z danymi . Fakty są takie , że faktyczny deficyt
          budżetowy (po odjęciu przychodów z prywatyzacji, głównie zagranicznych) był
          utrzymywany przez cały czas na horrendarnie wysokim poziomie .

          > Polscy decydenci
          > wydatnie podniesli kurs zlotego takze poprzez
          > horrendalnie wysokie i dlugo utrzymywane
          > stopy procentowe (zanim jeszcze deficyty
          > budzetowe podbily kurs zlotego).
          >
          > Ewentualna obnizka kursu zlotego
          > sama nastapi, kiedy Polska przestanie
          > sie zadluzac. Tylko, ze mozna bylo
          > tak poprowadzic polityke monetarna, zeby
          > tak duze deficyty nie wystapily.


          Drogi , feezyku ! Co ma polityka monetarna do rozpieprzania pieniędzy przez
          czerwonych samorządców ?
          Nie chcesz powiedzieć , że czerwoni nadmiernie wydają pieniądze budżetowe
          wyłącznie ze stresu , jaki daje współpraca z RPP (to byłoby jedyne
          wytłumaczenie tej konstrukcji myślowej) .

          A pytanie nadal brzmi : "W jaki sposób polscy decydenci mieliby obniżyć
          kurs złotego , jeśli przez 12lat ciągle PODBIJAJĄ cenę złotego (wydawanie
          bieżące przychodów z prywatyzacji , finansowanie nadmiernego deficytu
          kapitałem zagranicznym)"
          Po prostu , traktujemy ewentualność wycofanie się czerwonych (wszystkich maści
          AWS , SLD itp) z polityki "rozpieprzania pieniędzy" jako niemożliwą , więc
          pozostaje pytanie JAK obniżyć ?! Pytanie aktualne .


          > > Może jesze pytanie : jak niższe stopy procentowe
          > ustalane przez RPP miałyby
          > > wpłynąć pozytywnie na popyt , jeśli niemal zupełnie
          > brakuje przełożenia stopy
          > > referencyjnej 8% (lombardowa 10.5%) na RYNKOWĄ stopę
          > kredytów w bankach ?
          > >
          >
          > Kredyty hipoteczne sa dosyc nisko oprocentowane.
          > Zwiazek ich wysokosci z wysokoscia stop
          > jest wyrazny.

          Tak sobie teoretyzujesz , czy znasz takie podmioty , które mają kredyt "z
          wyraźnym związkiem" .
          Podaj przykłady : takich podmiotów gospodarczych , rzeczywiście istniejących
          konsumentów .
          Coś mi się zdaje , że poza znajomym pana X , który wziął "specjalny" kredyt z
          Funduszu Y , to chyba nie znajdziesz przykładów .

          Aktualne pytanie : "Jak niższe stopy procentowe
          ustalane przez RPP miałyby wpłynąć (w ogole wpłynąć na rynek), jeśli niemal
          zupełnie brakuje przełożenia stopy referencyjnej 8% (lombardowa 10.5%) na
          RYNKOWĄ stopę kredytów w bankach ?

          Drogi feezyku ! Niestety , wszystkie trzy pytania pozostają aktualne .
          • Gość: MACIEJ Teoria podazowa. IP: *.ny325.east.verizon.net 24.10.02, 04:38
            Dyskusja na lamach prasy miedzy Kowalikiem(teoria popytowa) a Gadomskim(teoria
            podazowa) rozpoczela cala burze.
            Przeczytaj moj pierwszy post w tym watku,to troche ci to rozjasni,a dobrze
            byloby zebys przeczytal cale art.Kowalika i Gadomskiego.

            To jest taka stara ekonomia klasyczna w wykonaniu EU i Balcerowicza.
            EU i naukowcy europejscy uwazaja ze polityka monetarna nie powinna zajmowac sie
            pobudzaniem popytu,poprzez obnizke st%,lecz st% powinny byc wykorzystywane
            tylko do utrzymania dobrej(mocnej) waluty,czyli trzymac w szachu wzrost
            inflacji.
            Takiego zdania jest Balcerowicz i Robert i RYBA czesto piszacy na tym forum.

            Polityka monetarna popytowa stosowana w USA polega na tym ,ze st% obniza sie w
            celu pobudzenia popytu wtedy gdy gospodarka zwalnia.
            Natomiast niska inflacja utrzymywana jest poprzez b.niskie cla i wolny handel z
            calym swiatem.
            Ceny towarow rosna tylko wtedy,gdy nie dopuszcza sie tanich towarow na rynek
            wewnetrzny poprzez cla zaporowe.
            Przy otwartym rynku na handel swiatowy zawsze znajdzie sie ktos,kto juz
            istniejacy towar wyprodukuje taniej,bo inaczej nie bedzie mial szansy na
            zaistnienie na rynku.
            Dlatego tez ceny juz istniejacych towarow moga tylko spadac.
            Tym samym tez wydajnosc pracy na wolnym rynku moze tylko rosnac.

            • darr.darek Teoria podazowa ... a czym by tu POMANIPULOWAĆ 24.10.02, 08:40
              Przeczytaj wcześniej mój post w tym wątku sprzed kilku dni : "TEORIE :
              POPYTOWA / PODAŻOWA" .

              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              > To jest taka stara ekonomia klasyczna w wykonaniu EU i Balcerowicza.
              >EU i naukowcy europejscy uwazaja ze polityka monetarna nie powinna zajmowac sie
              > pobudzaniem popytu,poprzez obnizke st%,lecz st% powinny byc wykorzystywane
              > tylko do utrzymania dobrej(mocnej) waluty,czyli trzymac w szachu wzrost
              > inflacji.

              Nigdy nie zgłębiałem analitycznie teorii wpływu banku centralnego na stopy
              procentowe .
              Przyznasz jednak , że ten wpływ jest silnie związany z rynkowymi dopasowaniami .
              Jeśli tak jak w społeczeństwie USA jest silna skłonność do oszczędzania (tak ,
              tak , chyba nie jesteś zaskoczony takim "niepopytowym" stwierdzeniem) , to duża
              ilość lokat w bankach może owocować niską stopą procentową i duża liczbą
              kredytów inwestycyjnych i ... konsumpcyjnych (jedni oszczędzają inni wydają) .
              Gdy skłonność do oszczędzania jest niska a do wydawania duża , tak jak w
              POPYTOWO nastawionym społeczeństwie polskim , to ilość globalna lokat jest
              mała , a stopy procentowe RYNKOWYM dopasowaniem , stają się WYSOKIE (prawo
              popytu i podaży) . Dla wielu konsumentów skala pobranych kredytów ograniczana
              jest krańcowo tylko przez ich dochody , w tym sensie , że biorąc kredyt na
              np.100.000zł muszą realnie oddawać ok.1500zł na miesiąc samych zobowiązań
              odsetkowych i jeśli to stanowi dużą część budżetu rodzinnego , to wiadomo , że
              ta rorzutna rodzina już nie weźmie nastepnego kredytu .
              Właśnie w Polsce występuje zupełne "rozjechanie" między stopami RYNKOWYMI a
              ustalanymi przez RPP !
              Całe pokrzykiwanie Millera i "pro-popytowców" na RPP , że nie obniża stóp JEST
              FUNTA KŁAKÓW NIEWARTE ! To , po prostu , nie ma większego przełożenia na
              rynkowe stopy procentowe w Polsce . Bo co ma stopa referencyjna równa , od
              wczoraj , 7% jeśli tani kredyt wg stóp RYNKOWYCH kosztuje 16% (to oznacza , po
              uwzględnieniu inflacji , TRZYKROTNIE wyższą stopę realną !) . Z kolei większość
              kredytów konsumpcyjnych udzielanych dla drobnych , "pro-popytowo" nastawionych
              konsumentów oscyluje w stopach rzeczywistych od 30% w górę .
              I CO TUTAJ MAJĄ DO TEGO STOPY USTALANE PRZEZ RPP ???

              Czyli stopy FED mają jakiekolwiek znaczenie , jeśli mieszczą się w wartościach
              dopasowań rynku lokat i kredytów w USA .
              Oczywiście dochodzi temat emisji pieniądza papierowego , która w USA jest duża
              (jak duża?) , ale jest duża tylko dlatego , że w XX wieku dolar był walutą , o
              wartość której EWIDENTNIE dbano . Oczywiście w ciągu stu lat nastąpiła duża
              deprecjacja dolara , ale w porównaniu do jakiejkolwiek waluty na świecie o
              wartość dolara EWIDENTNIE DBANO !

              A może wydaje Ci się , że FED nie dba PRZEDE WSZYSTKIM o wartość dolara ?
              EFEKTY mówią coś zupełnie innego . Ta duża podaż pieniądza w USA polega m.in.
              na drukowaniu "zielonych" . Co sprawiło , że dolar jest "pierwszym" pieniądzem
              światowym . Chyba nie , zdawanie się na przypadek w dbaniu o wartość dolara .
              Zawsze patrz na EFEKTY ! Teorii są tysiące . Są tysiące deklaracji
              specjalistów , polityków o nastawieniach i priorytetach . A tak naprawdę liczą
              się tylko EFEKTY .


              > Takiego zdania jest Balcerowicz i Robert i RYBA czesto piszacy na tym forum.
              >Polityka monetarna popytowa stosowana w USA polega na tym ,ze st% obniza sie w
              > celu pobudzenia popytu wtedy gdy gospodarka zwalnia.

              Jeśli FED dokonuje roszad stopą i emisją "zielonych" W RAMACH istniejących
              dopasowań rynkowych i uzyskuje tymi roszadami efekty wygładzania koniunktury ,
              to chwała mu za to . Tylko FED robi to wszystko w tych RAMACH ! Co widać po
              EFEKTACH .

              >Natomiast niska inflacja utrzymywana jest poprzez b.niskie cla i wolny handel z
              > calym swiatem.
              > Ceny towarow rosna tylko wtedy,gdy nie dopuszcza sie tanich towarow na rynek
              > wewnetrzny poprzez cla zaporowe.
              > Przy otwartym rynku na handel swiatowy zawsze znajdzie sie ktos,kto juz
              > istniejacy towar wyprodukuje taniej,bo inaczej nie bedzie mial szansy na
              > zaistnienie na rynku.
              > Dlatego tez ceny juz istniejacych towarow moga tylko spadac.
              > Tym samym tez wydajnosc pracy na wolnym rynku moze tylko rosnac.

              Dokładniej rzecz biorąc ceny nie spadają a wolno ROSNĄ (czyżbyś potrzebował
              dokładniejszych danych?) :)) .
              Wolny handel to podstawa konkurencyjnej podaży .
              A wiarę w to , że wartość papierkowego pieniądza będzie się utzymywała sama ,
              możesz schować między bajki . Jeśli nie dostrzegłeś w historii XXwieku setek
              przykładów doprowadzenia waluty państowej do upadku , to musisz zapoznać się z
              historią XXwieku .

              Całość tego temat sprowadza się do mojego 3-go pytania (Z TRZECH ZADANYCH
              wcześniej) : "Jaki wpływ mają stopy procentowe ustalane przez RPP na rynek stóp
              bankowych w Polsce " .
              Odpowiedź , nie mają wpływu !

              Jaka jest możliwość manewru PRO-POPYTOWEGO w Polsce (chęć większego wpływu na
              RYNKOWE stopy i obniżenie wartości złotego) ? Pytanie związane z moim 2-gim
              pytaniem (Z TRZECH ZADANYCH) : "W jaki sposób polscy decydenci mieliby obniżyć
              kurs złotego , jeśli przez 12lat ciągle PODBIJAJĄ cenę złotego (wydawanie
              bieżące przychodów z prywatyzacji , finansowanie nadmiernego deficytu
              kapitałem zagranicznym)" .
              No , jedyną możliwością jest ... większe dodrukowanie złotówek (FED MOŻE !
              MACIEJ go popiera , "bo bogactwo z niczego" , a my nie możemy :) ) .
              A jaki byłby skutek dodrukowania np. 10mld PLN (3% rocznego budżetu czerwonych
              rozpieprzaczy pieniędzy) . A , skutek byłby taki , że ... znowu bylibyśmy
              milionerami :)) .
              Wtedy , znowu piewcy Keynesa przekonywaliby się jakie bagno zgotowuje
              gospodarce wysoka inflacja .

              No i po takich rozważaniach o MANIPULOWANIU stopami i MANIPULOWANIU wartością
              waluty (a czym był socjalizm realny jak nie Wielką Próbą Takiego
              Pomanipulowanie Żeby Bogactwo Było , bo "to przecież niemożliwe żeby bogactwo
              brało się z NIEMANIPULOWANEJ niewidzialnej ręki wolnego rynku") dochodzimy do
              mojego 1-go pytania : "Czym się przejawia , wg Ciebie , stosowanie teorii
              popytowej w USA , a podażowej w Europie , jeśli podstawowe , przytaczane
              przeze mnie , wskaźniki mówią coś wręcz ODWROTNEGO" .

              I tu , chyba przyznasz , że w PODSTAWACH GOSPODARCZYCH to USA jest jakoś
              cholernie anty-Keynesowskie :( . Wysoki wskaźnik oszczędności w
              społeczeństwie , dużo niższe wydatki budżetowe , niska inflacja - cholera ,
              należy przerobić Keynesa , żeby pasował do USA :( .

              No i wielu ciągle wierzy , że bogactwo nie bierze się stąd , że amerykański
              farmer zbiera plony z 200-tu hektarowego areału upraw , że na robotnika
              przemysłu samochodowego z USA wypada 10 razy wyższa wydajność niż na polskim
              Żeraniu (ktoby tam wierzył w takie bzdury , że to podaż wyznacza poziom
              konsumpcji) .
              Lepiej , po prostu , wierzyć , że jak "sie dodrukuje pieniędzy to wszyscy będą
              bogaci , a wyższa wydajność to tylko wyższe bezrobocie robi - no logiczne ,
              nie" , nawet Lepper to pojmie :) .

              Z pozdrowieniami Darr
              • Gość: MACIEJ Re: Teoria podazowa ... a czym by tu POMANIPULOWA IP: *.ny325.east.verizon.net 25.10.02, 23:03
                darr.darek napisał:


                > Jeśli tak jak w społeczeństwie USA jest silna skłonność do oszczędzania
                (tak ,
                > tak , chyba nie jesteś zaskoczony takim "niepopytowym" stwierdzeniem)

                Nie ma sklonnosci do oszczedzania w USA.
                Nadwyzki pieniedzy ludzie trzymaja w akcjach lub obligacjach.

                > Dla wielu konsumentów skala pobranych kredytów ograniczana
                > jest krańcowo tylko przez ich dochody , w tym sensie , że biorąc kredyt na
                > np.100.000zł muszą realnie oddawać ok.1500zł na miesiąc samych zobowiązań
                > odsetkowych i jeśli to stanowi dużą część budżetu rodzinnego , to wiadomo ,
                że
                > ta rorzutna rodzina już nie weźmie nastepnego kredytu .

                Czyli wielkosc kredytu a tym samym popytowe pobudzenie gospodarki jest
                najwieksze tam,gdzie jest niskie bezrobocie i wysokie place.

                > Właśnie w Polsce występuje zupełne "rozjechanie" między stopami RYNKOWYMI a
                > ustalanymi przez RPP !

                Jesli mozna zaciagac kredyty w innych walutach,to RPP wytraca sobie z rak
                mozliwosc pobudzenia popytu.

                > >Natomiast niska inflacja utrzymywana jest poprzez b.niskie cla i wolny hand
                > el z
                > > calym swiatem.
                > > Ceny towarow rosna tylko wtedy,gdy nie dopuszcza sie tanich towarow na ryn
                > ek
                > > wewnetrzny poprzez cla zaporowe.
                > > Przy otwartym rynku na handel swiatowy zawsze znajdzie sie ktos,kto juz
                > > istniejacy towar wyprodukuje taniej,bo inaczej nie bedzie mial szansy na
                > > zaistnienie na rynku.
                > > Dlatego tez ceny juz istniejacych towarow moga tylko spadac.
                > > Tym samym tez wydajnosc pracy na wolnym rynku moze tylko rosnac.
                >
                > Dokładniej rzecz biorąc ceny nie spadają a wolno ROSNĄ (czyżbyś potrzebował
                > dokładniejszych danych?) :)) .

                Jesli piszesz o EU i Polsce ,to sie zgadza.
                Ja pisalem o wolnym rynku.


                > mojego 1-go pytania : "Czym się przejawia , wg Ciebie , stosowanie teorii
                > popytowej w USA , a podażowej w Europie , jeśli podstawowe , przytaczane
                > przeze mnie , wskaźniki mówią coś wręcz ODWROTNEGO" .

                Nie wiem o jakich ty wskaznikach piszesz.
                Oszczednosci w Stanach sa mniejsze niz w EU i w Polsce.
                St% w Stanach sa nizsze niz w EU i w Polsce.

                > I tu , chyba przyznasz , że w PODSTAWACH GOSPODARCZYCH to USA jest jakoś
                > cholernie anty-Keynesowskie :( . Wysoki wskaźnik oszczędności w
                > społeczeństwie , dużo niższe wydatki budżetowe , niska inflacja - cholera ,
                > należy przerobić Keynesa , żeby pasował do USA :( .

                Budzet w USA jest duzo nizszy(procentowo w stos do doch nar) niz w EU i w
                Polsce,wiec i wydatki sa procentowo duzo nizsze.

                > No i wielu ciągle wierzy , że bogactwo nie bierze się stąd , że amerykański
                > farmer zbiera plony z 200-tu hektarowego areału upraw , że na robotnika
                > przemysłu samochodowego z USA wypada 10 razy wyższa wydajność niż na polskim
                > Żeraniu (ktoby tam wierzył w takie bzdury , że to podaż wyznacza poziom
                > konsumpcji) .

                Raczej 2,000 hektarow.

                > Lepiej , po prostu , wierzyć , że jak "sie dodrukuje pieniędzy to wszyscy
                będą
                > bogaci , a wyższa wydajność to tylko wyższe bezrobocie robi - no logiczne ,
                > nie" , nawet Lepper to pojmie :) .

                Po raz ktorys z kolei bardzo latwo przychodzi ci do glowki to dodrukowanie
                pieniedzy w Stanach.
                Zastanawiam sie kogo probujesz nasladowac,chyba nie komentatora,lub Roberta.

                > Z pozdrowieniami Darr
                • darr.darek Re: Teoria podazowa ... a czym by tu POMANIPULOWA 26.10.02, 11:31
                  MACIEJ napisal :
                  > darr.darek napisał:
                  >>Jeśli tak jak w społeczeństwie USA jest silna skłonność do oszczędzania(tak ,
                  >> tak , chyba nie jesteś zaskoczony takim "niepopytowym" stwierdzeniem)
                  >Nie ma sklonnosci do oszczedzania w USA.
                  >Nadwyzki pieniedzy ludzie trzymaja w akcjach lub obligacjach.

                  MACIEJ , a czym jest oszczedzanie w akcjach lub obligacjach jak nie
                  oszczedzaniem .
                  Zgodzisz sie chyba z definicja , ze oszczedzanie jest to niekonsumowanie
                  wszystkich dochodow
                  i odkladanie czesci na przyszlosc .
                  CZYSTĄ formą oszczednosci są inwesytcje (odwrotnosc biezacego konsumowania) .
                  W spoleczenstwie moze istniec 50% jednostek , ktore oszczedzaja w bankach , a
                  pozostale 50% moze
                  brac pozyczki z banku na konsumpcje (wydawac wiecej niz zarabiaja) i w takim
                  spoleczenstwie
                  globalna stopa oszczedzania jest zerowa , bo oszczednosci nie przeradzaja sie w
                  inwestycje .
                  Co jest ! Jakies problemy z definiowaniem ?
                  To wlasnie w USA sa najwieksze kapitaly emerytalne . Nie w rzekomo oszczednej
                  Japonii ,
                  nie w wiekszej ludnosciowo EU , a własnie w USA sa najwieksze oszczednosci
                  emerytow
                  (i nie tylko emerytow) .
                  Co jest ! Jakies problemy z danymi ?

                  >> Dla wielu konsumentów skala pobranych kredytów ograniczana
                  >> jest krańcowo tylko przez ich dochody , w tym sensie , że biorąc kredyt na
                  >> np.100.000zł muszą realnie oddawać ok.1500zł na miesiąc samych zobowiązań
                  >> odsetkowych i jeśli to stanowi dużą część budżetu rodzinnego , to wiadomo ,
                  że
                  >> ta rorzutna rodzina już nie weźmie nastepnego kredytu .
                  >
                  >Czyli wielkosc kredytu a tym samym popytowe pobudzenie gospodarki jest
                  >najwieksze tam,gdzie jest niskie bezrobocie i wysokie place.

                  A nie zwrociles uwagi , ze to wlasnie kredyt na inwestycje (to czyste
                  odzwierciedlenie oszczednosci)
                  sprawia , ze gospodarka (np.USA) jest nowoczesna .
                  Powiekszanie popytu na konsumpcje zmniejsza inwestycje !
                  ALBO wydajemy czesc dochodow na badania , nowe technologie , nowe linie
                  technologiczne ,
                  ALBO przejadamy wszystko i utrzymujemy tylko to co zastalismy (ZERO rozwoju ) .
                  Przy czym , "utrzymujemy stan jaki zastalismy" mozliwe jest u jaskiniowcow , w
                  XIX wieku (i obecnie)
                  haslo "utrzymujemy stan jaki zastalismy" daloby efekt stopniowej zapasci . Bo ,
                  tylko rozwój
                  technologii sprawil , że nie trzeba wycinac tyle lasow co ówczesnie (drewno by
                  sie nagle skonczylo
                  bez rozwoju technologii) . Bo , tylko rozwój technologii sprawil , że mozliwe
                  jest wydobywanie wegla
                  kilometr spod ziemi lub wydobywanie ropy spod morza (ze w ogole ropa przestala
                  byc tylko mazidlem
                  w stosunku do "wartosciowego" wegla) , bez rozwoju technologii płytko
                  zalegające paliwa kopalne
                  skończylyby sie .
                  Czyli nie o konsumpcje chodzi w preznej , rozwijajacej sie gospodarce ,
                  A O ILE MNIEJ(w stosunku do dochodow) KONSUMUJEMY A WIECEJ INWESTUJEMY !!!


                  > >Natomiast niska inflacja utrzymywana jest poprzez b.niskie cla i wolny hand
                  > el z
                  > > calym swiatem.
                  > > Ceny towarow rosna tylko wtedy,gdy nie dopuszcza sie tanich towarow na ryn
                  > ek
                  > > wewnetrzny poprzez cla zaporowe.
                  > > Przy otwartym rynku na handel swiatowy zawsze znajdzie sie ktos,kto juz
                  > > istniejacy towar wyprodukuje taniej,bo inaczej nie bedzie mial szansy na
                  > > zaistnienie na rynku.
                  > > Dlatego tez ceny juz istniejacych towarow moga tylko spadac.
                  > > Tym samym tez wydajnosc pracy na wolnym rynku moze tylko rosnac.
                  >
                  >> Dokładniej rzecz biorąc ceny nie spadają a wolno ROSNĄ (czyżbyś potrzebował
                  >> dokładniejszych danych?) :)) .
                  >Jesli piszesz o EU i Polsce ,to sie zgadza.
                  >Ja pisalem o wolnym rynku.

                  Juz odpowiedzialem w watku "WYDAJNOSC PRACY A WZROST GOSPODARCZY"
                  na Twoj pomysl , ze w USA istnieje deflacja .

                  >> mojego 1-go pytania : "Czym się przejawia , wg Ciebie , stosowanie teorii
                  >> popytowej w USA , a podażowej w Europie , jeśli podstawowe , przytaczane
                  >> przeze mnie , wskaźniki mówią coś wręcz ODWROTNEGO" .
                  >Nie wiem o jakich ty wskaznikach piszesz.
                  >Oszczednosci w Stanach sa mniejsze niz w EU i w Polsce.
                  >St% w Stanach sa nizsze niz w EU i w Polsce.

                  I znów to samo .
                  Oszczednosci w CZYSTEJ formie (czyli inwestycje) są w USA wieksze niż w
                  Europie .
                  Stopy % mogą być niższe tylko ze wzgledu na stosunkowo duza ilosc lokat w
                  bankach .
                  Gdyby sklonnosc do konsumowania byla w USA wieksza , lokaty jednych bylyby
                  pozyczane
                  przez bardziej rozrzutnych na konsumpcje , na kredyty inwestycyjne zostawaloby
                  mniej lokat .
                  A jedne i drugie (i pozyczki konsumpcyjne i kredyty inwestycyjne) kosztowalyby
                  duzo wiecej
                  (brane bylyby przy wyzszej stopie procentowej) . CZYSTY RYNEK ! Nie manipulacje
                  Greenspana lub RPP a PRZEDE WSZYSTIM RYNEK .
                  Jesli CHECI wykraczaja poza RYNEK , jest jak w Polsce , gdzie RPP ustala sobie
                  7% a
                  kredyty kosztują conajmniej 15% a wiekszosc pozyczek konsumpcyjnych dla
                  maluczkich osiaga
                  stope 30-70% i wiecej . A każdy glupiutki medrek wini za to RPP . Oczywiscie
                  medrek nie powie
                  co ma wspolnego 7% stopy RPP z 70% , na ktorych kupił nowy DVD-recorder .
                  Medrkowi Miller
                  powiedzial w telewizorni , ze to Balcerowicz jest temu winien . I niestety ,
                  poziom wielu dyskutantów ,
                  na tym forum do tego sie sprowadza .

                  >> I tu , chyba przyznasz , że w PODSTAWACH GOSPODARCZYCH to USA jest jakoś
                  >> cholernie anty-Keynesowskie :( . Wysoki wskaźnik oszczędności w
                  >> społeczeństwie , dużo niższe wydatki budżetowe , niska inflacja - cholera ,
                  >> należy przerobić Keynesa , żeby pasował do USA :( .
                  >
                  >Budzet w USA jest duzo nizszy(procentowo w stos do doch nar) niz w EU i w
                  >Polsce,wiec i wydatki sa procentowo duzo nizsze.

                  A to jakos bardzo anty-keynesowskie jest :) . Gdzie to WIELKIE pobudzanie
                  popytu jesli rzad
                  "pro-popytowo powydawac se mniej moze" :) .

                  >> No i wielu ciągle wierzy , że bogactwo nie bierze się stąd , że amerykański
                  >> farmer zbiera plony z 200-tu hektarowego areału upraw , że na robotnika
                  >> przemysłu samochodowego z USA wypada 10 razy wyższa wydajność niż na polskim
                  >> Żeraniu (ktoby tam wierzył w takie bzdury , że to podaż wyznacza poziom
                  >> konsumpcji) .
                  >Raczej 2,000 hektarow.

                  Na moje wychodzi . Ale bede obstawial , że blizej 200ha niż 2000ha .

                  >> Lepiej , po prostu , wierzyć , że jak "sie dodrukuje pieniędzy to wszyscy
                  będą
                  >> bogaci , a wyższa wydajność to tylko wyższe bezrobocie robi - no logiczne ,
                  >> nie" , nawet Lepper to pojmie :) .
                  >
                  >Po raz ktorys z kolei bardzo latwo przychodzi ci do glowki to dodrukowanie
                  >pieniedzy w Stanach.
                  >Zastanawiam sie kogo probujesz nasladowac,chyba nie komentatora,lub Roberta.

                  Przecież sam wskazujesz jako "pro-popytowe" dzialanie emisje zielonych przez
                  FED .
                  Ja tylko wskazuje , ze ta emisja to jest przede wszystkim dzialaniem
                  p.t. "tylko tyle zielonego
                  zlota z niczego ile mozna , ani wiecej ani mniej" . Ot , "zielony" najlepszym
                  towarem USA ,
                  ale chodzi o to aby nie popsuć towaru .



          • feezyk Re: dla zwolenników 'pobudzania' POPYTU 26.10.02, 18:11
            Odpowiadam z opoznieniem.

            Po pierwsze: rzeczywiscie, USA do niedawna byly
            sztandarowym przykladem dzialania teorii podazowej.
            Od kilku lat jednak, widac przesuwanie sie
            w kierunku stymulacji popytu.

            Europa zas, usiluje od dobrych kilku lat
            przejsc w kierunku wspomagania podazy
            (liberalizacja rynkow, prywatyzacja czesci
            ubezpieczen spolecznych, pakt stabilizacyjny).

            Podzielam zdanie, ze USA jest obecnie
            dalsze od Keynesa niz EU, ale przesuwa
            sie w kierunku starego lorda.


            darr.darek napisal:

            ) feezyk napisał:
            ) ) ) 1. Czym się przejawia , wg Ciebie , stosowanie
            teorii
            ) ) popytowej w USA , a
            ) ) ) podażowej w Europie , jeśli podstawowe ,
            przytaczane
            ) ) przeze mnie , wskaźniki
            ) ) ) mówią coś wręcz ODWROTNEGO ?
            )
            ) ) a. Luzna polityka monetarna w USA (choc skoro nie ma
            ) ) inflacji...)
            )
            ) Nie ma (dużej) inflacji ! Polityka monetarna ochrony
            pieniądza
            ) spełnia swój cel (lepiej niż w EU) , coś chcesz dodać
            na ten
            ) temat ?
            )

            TAK. Nie ma inflacji cen, ale jest blyskawicznie rosnaca
            podaz pieniedzy, zadluzenie wewnetrzne i zewnetrzne
            oraz bardzo duzy deficyt CA. Mimo to, gospodarka stoi w
            miejscu. Zobaczymy niedlugo, co z tego bedzie.

            EU zas ma lekka nadwyzke CA.

            ) ) b. Szybko rosnace zadluzenie zagraniczne USA, szybko
            ) ) rosnacy dlug wewnetrzny
            ) ) c. Skutkiem tego - duzy defcyt CA
            )
            ) Zadłużenie budżetu niższe niż w EU . Deficyt budżetowy
            niższy niż w EU .

            Tak, ale kredyt osob fizycznych, instytucji finansowych i
            firm
            kompensuje to z nawiazka. Ponoc, obsluga dlugow kosztuje
            w USA w przyblizeniu 10% PKB.

            )
            ) ) d. Obnizka podatkow przez GWB skutkujaca
            koniecznoscia
            ) ) zwiekszenia deficytu budzetowego
            )
            ) Podatki niższe niż w EU . Deficyt budżetowy niższy niż
            w EU .
            )

            Tym niemniej nastapila ZMIANA w USA: od duzej nadwyzki
            budzetowej w 1999 do obecnego duzego deficytu.
            Jest to przesuniecie w kierunku Keynesa. EU zas ma
            pakt stabilizacyjny, ktory (niestety) nie jest
            realizowany.
            Jesli bedzie, to bedzie odejscie od Keynesa.


            ) Znowu : Podatki niższe niż w EU.
            ) Wydatki niższe niż w EU .

            To prawda.


            )
            ) ) f. Protekcjonizm stalowy
            )
            ) No , skalą protekcjonizmu nie pobiją EU .
            )

            Ale ZWIEKSZAJA protekcjonizm.


            ) Ja nie porównuję USA z Singapurem czy księstwem
            Gandu-Bundu . Ja wiem , że w
            ) USA istnieje np. dotacja dla rolnictwa (dwu-trzykrotnie
            niższa skala niż w EU ,
            )
            ) ale jednak) itp. .

            O ile wiem, dotacje do rolnictwa
            w USA sa wyzsz niz w Polsce...

            ) Zadałem pytanie : "Czym się przejawia , wg Ciebie ,
            stosowanie teorii
            ) popytowej w USA , a podażowej w Europie , jeśli
            podstawowe , przytaczane
            ) przeze mnie , wskaźniki mówią coś wręcz ODWROTNEGO" .
            ) Przytaczasz odpowiedzi , w których wskaźniki mówią
            właśnie coś ODWROTNEGO .
            ) Nadal pytanie brzmi : "Czym się przejawia , wg Ciebie ,
            stosowanie teorii
            ) popytowej w USA , a podażowej w Europie" .
            )

            Jeszcze raz odpowiadam: dzialanie teorii popytowej w USA
            przejawia sie: wzrostem wydatkow i deficytu budzetu,
            wzrostem protekcjonizmu, ekspansja i tania cena kredytu,
            szybkim wzrostem podazy pieniadza.


            ) ) EU o tyle idzie droga pro-podazowa, ze usiluje
            ) ) zrownowazyc budzety krajow czlonkowskich
            )
            ) Usiłuje zmniejszyć PÓŁTORA RAZA WYŻSZY WSKAŹNIK
            WYDATKÓW niż w USA i jest ...
            ) pro-podażowa .
            ) Czyli EU wydaje więcej niż USA , ALE usiłuje z tym
            walczyć , chociaż nadal
            ) wydaje więcej , to właściwie ... tak jakby wydawała
            mniej :)) .
            )
            ) Czyli , grunt to tak "poustawiać" , aby wszystko "po
            swojemu wytłumaczyć" .
            ) Dawniej komuniści nazywali to "dialektycznym ujęciem" a
            pozostali nazywali
            ) to "czerwoną nowomową" .
            )

            Moglbys zachowac minimum uczciwosci
            intelektualnej. Rozumiesz chociaz roznice miedzy
            wartoscia a pochodna funkcji?
            Miedzy stanem aktualnym a kierunkiem zmian?



            ) ) oraz zwiekszyc konkurencje wewnetrzna.
            )
            ) Czyli to , że EU jest nieporównanie bardziej zamknięte
            na konkurencję
            ) zewnętrzną i wewnętrzną , ALE ... usiłuje z tym walczyć
            , to świadczy , że ...
            ) właściwie to jest bardziej otwarte na konkurencję .
            Grunt towarzysze to
            ) DIALEKTYKA .
            ) ) To drugie wychodzi jako-tako, to pierwsze
            ) ) sie aktualnie nie udaje.
            )

            Znow zastepujesz dyskusje slepa agresja.
            W EU nastepuje liberalizacja rozmaitych
            rynkow. Jest to dzialanie propodazowe.
            Koniec kropka.

            )
            )
            ) ) ) 2. W jaki sposób polscy decydenci mieliby obniżyć
            ) ) kurs złotego , jeśli przez
            ) ) ) 12lat ciągle PODBIJAJĄ cenę złotego (wydawanie
            ) ) bieżące przychodów z
            ) ) ) prywatyzacji , finansowanie nadmiernego deficytu
            ) ) kapitałem zagranicznym) ?
            ) )
            ) ) darr.darku, stosunek dlugu publicznego Polski do PKB
            ) ) MALAL do 1999 albo 2000 roku.
            )
            ) Chcesz powiedzieć , że Polska miała nadwyżkę budżetową
            ?

            Nie, rozwoj gospodarki byl szybszy niz
            tempo zaciagania kredytu oraz nastepowala
            aprecjacja zlotego.

            ) Feezyk , ktoś ma problem z danymi.

            TAK!!!

            ) Fakty są takie , że faktyczny deficyt
            ) budżetowy (po odjęciu przychodów z prywatyzacji,
            ) głównie zagranicznych) był utrzymywany przez cały
            ) czas na horrendarnie wysokim poziomie .

            Co nie zmienia faktu, ze stosunek: zadluzenie/PKB
            malal.

            )
            ) ) Polscy decydenci
            ) ) wydatnie podniesli kurs zlotego takze poprzez
            ) ) horrendalnie wysokie i dlugo utrzymywane
            ) ) stopy procentowe (zanim jeszcze deficyty
            ) ) budzetowe podbily kurs zlotego).
            ) )
            ) ) Ewentualna obnizka kursu zlotego
            ) ) sama nastapi, kiedy Polska przestanie
            ) ) sie zadluzac. Tylko, ze mozna bylo
            ) ) tak poprowadzic polityke monetarna, zeby
            ) ) tak duze deficyty nie wystapily.
            )
            ) ) Drogi , feezyku ! Co ma polityka monetarna do
            ) rozpieprzania pieniędzy przez
            ) czerwonych samorządców ?


            Polityka monetarna przeklada sie na
            rozwoj gospodarki, wplywy z podatkow i
            wysokosc dochodow, a zatem deficytu.
            Chlopie, pomysl chwile.


            ) Nie chcesz powiedzieć , że czerwoni nadmiernie
            ) wydają pieniądze budżetowe
            ) wyłącznie ze stresu , jaki daje współpraca z RPP
            ) (to byłoby jedyne
            ) wytłumaczenie tej konstrukcji myślowej) .
            )

            Widzisz, jest wiecej mozliwosci. Jedna
            opisalem powyzej.



            ) A pytanie nadal brzmi : "W jaki sposób polscy decydenci
            ) mieliby obniżyć kurs złotego , jeśli przez 12lat ciągle
            PODBIJAJĄ
            ) cenę złotego (wydawanie bieżące przychodów z
            prywatyzacji ,
            ) finansowanie nadmiernego deficytu kapitałem
            zagranicznym)"


            Widzisz, jestes taki prostolinijny.
            Otoz, w Polsce rosla szybko rowniez
            wydajnosc pracy oraz zaufanie do
            przyszlosci tego kraju. Powodowalo
            to szybki wzrost plac realnych.

            Niekorzystne dla gospodarki
            podbijanie wartosci zlotego przez deficyt
            nastapilo dopiero po genialnej terapii
            RPP.


            ) Po prostu , traktujemy ewentualność wycofanie się
            czerwonych
            ) (wszystkich maści
            ) AWS , SLD itp) z polityki "rozpieprzania pieniędzy"
            ) jako niemożliwą , więc pozostaje pytanie JAK obniżyć ?!
            ) Pytanie aktualne .
            )

            Otoz, zloty oslabnie juz niedlugo sam.
            Po wyjasnienie zglos sie do tomalki.



            )
            ) ) ) Może jesze pytanie : jak niższe stopy procentowe
            ) ) ustalane przez RPP miałyby
            ) ) ) wpłynąć pozytywnie na popyt , jeśli niemal zupełnie
            ) ) brakuje przełożenia stopy
            ) ) ) referencyjnej 8% (lombardowa 10.5%) na RYNKOWĄ
            stopę
            ) ) kredytów w bankach ?
            ) ) )
            ) )
            ) ) Kredyty hipoteczne sa dosyc nisko oprocentowane.
            ) ) Zwiazek ich wysokosci z wysokoscia stop
            ) ) jest wyrazny.
            )
            ) Tak sobie teoretyzujesz , czy znasz takie podmioty ,
            ) które mają kredyt "z
            ) wyraźnym związkiem" .

            Sprawdz sobie wysokosc oprocentowania
            kredytow hipotecznych (publicznie dostepnych)
            w PKO BP. Zobaczysz, ze jest nizsza niz
            podstawowa stopa procentowa NBP rok-poltora temu.

            )
            ) Aktualne pytanie : "Jak niższe stopy procentowe
            ) ustalane przez RPP miałyby wpłynąć (w ogole wpłynąć na
            rynek),
            ) jeśli niemal zupełnie brakuje przełożenia stopy
            ) referencyjnej 8% (lomba
            • feezyk Re: dla zwolenników 'pobudzania' POPYTU c.d. 26.10.02, 18:14
              >
              > Aktualne pytanie : "Jak niższe stopy procentowe
              > ustalane przez RPP miałyby wpłynąć (w ogole wpłynąć na
              rynek),
              > jeśli niemal zupełnie brakuje przełożenia stopy
              > referencyjnej 8% (lombardowa 10.5%) na
              > RYNKOWĄ stopę kredytów w bankach ?

              Masz jakies potwierdzenie w danych na tak smiala
              teze? Ile wynosila stopa lombardowa 2 lata temu?
              Ile kosztuje dzis kredyt konsumpcyjny?
              Sprawdz i pomysl.

              A wiec? Masz duzo racji, ze USA dziala bardziej
              propodazowo niz EU, ale nie dostrzegasz
              bardzo silnych ruchow propopytowych w USA w
              ciagu ostatnich 3 lat oraz propodazowych
              wysilkow Komisji Europejskiej.

              Pozdrawiam F.
              • darr.darek Re: dla zwolenników 'pobudzania' POPYTU c.d. 26.10.02, 19:19
                feezyk napisał:
                > Odpowiadam z opoznieniem.
                > Po pierwsze: rzeczywiscie, USA do niedawna byly
                > sztandarowym przykladem dzialania teorii podazowej.
                > Od kilku lat jednak, widac przesuwanie sie
                > w kierunku stymulacji popytu.
                >
                > Europa zas, usiluje od dobrych kilku lat
                > przejsc w kierunku wspomagania podazy
                > (liberalizacja rynkow, prywatyzacja czesci
                > ubezpieczen spolecznych, pakt stabilizacyjny).
                >
                > Podzielam zdanie, ze USA jest obecnie
                > dalsze od Keynesa niz EU, ale przesuwa
                > sie w kierunku starego lorda.

                I tutaj właściwie można by było przestać nazywać tą dyskusję "dyskusją
                oponentów" . Po prostu zgadzam się z powyższym .
                Ja szczególnie ostro walczyłem z twierdzeniami MACIEJA , ze pro-keynesowskie
                USA pokazało efekty anty-keynsowskiej EU . Było dokładnie odwrotnie . A co
                będzie (w związku z tym aktualnym "kierunkiem") - zobaczymy .


                > TAK. Nie ma inflacji cen, ale jest blyskawicznie rosnaca
                > podaz pieniedzy

                Ta duża podaż pieniądza , to coś , co ciągle nie daje mi spokoju .
                Chętnie poznałby dane jaką część tej "podaży" stanowi dodruk "zielonych" .

                >, zadluzenie wewnetrzne i zewnetrzne
                > oraz bardzo duzy deficyt CA. Mimo to, gospodarka stoi w
                > miejscu. Zobaczymy niedlugo, co z tego bedzie.
                > EU zas ma lekka nadwyzke CA.


                > Tak, ale kredyt osob fizycznych, instytucji finansowych i
                > firm
                > kompensuje to z nawiazka. Ponoc, obsluga dlugow kosztuje
                > w USA w przyblizeniu 10% PKB.

                U kogo , w takim razie , Jankesi się zadłużają ? U Japońców ?
                Przecież wielkość kapitałów emerytalnych w USA jest , chyba(przypominam sobie
                stare statystki) , kilkanaście razy wyższa niz w Japonii i dużo wyższa niż EU .


                > Ale ZWIEKSZAJA protekcjonizm.

                I to Jankesom na zdrowie nie wyjdzie .


                > O ile wiem, dotacje do rolnictwa
                > w USA sa wyzsz niz w Polsce...

                Bo w Polsce są relatywnie bardzo niskie .
                Głównie dotyczą rolniczych programów emerytalnych a nie dotowaniu w ścisłym
                sensie .

                > Jeszcze raz odpowiadam: dzialanie teorii popytowej w USA
                > przejawia sie: wzrostem wydatkow i deficytu budzetu,
                > wzrostem protekcjonizmu, ekspansja i tania cena kredytu,
                > szybkim wzrostem podazy pieniadza.

                Początek zdania wyjaśniliśmy sobie wcześniej .
                Ja ciągle z ciekawości (jak by nie patrzeć laika w szczegółach) , zatrzymuję
                się na szczegółach tej "taniej ceny kredytu" i "szybkiego wzrostu podazy
                pieniadza" .
                Jak to (manipulowanie)się ma do uwarunkowań rynku lokat/kredytów ?
                Może jakieś szczegóły "podaży pieniądza" ?


                > ) Chcesz powiedzieć , że Polska miała nadwyżkę budżetową?
                >
                > Nie, rozwoj gospodarki byl szybszy niz
                > tempo zaciagania kredytu oraz nastepowala
                > aprecjacja zlotego.

                O.K. poprawiał się wskaźnik : dług do PKB . Ja skupiam się na rzeczywistym
                wzroście zadłużenia budzetu . Gdyby okazało się , że wartość złotówki spadnie
                20% , wskaźnik długu zagranicznego do PKB drastycznie by się pogorszył .
                Dlatego lepiej tu uważać na wskaźniki relacji .


                > ) Aktualne pytanie : "Jak niższe stopy procentowe
                > ) ustalane przez RPP miałyby wpłynąć (w ogole wpłynąć na
                > rynek),
                > ) jeśli niemal zupełnie brakuje przełożenia stopy
                > ) referencyjnej 8% (lomba
                > >
                > > Aktualne pytanie : "Jak niższe stopy procentowe
                > > ustalane przez RPP miałyby wpłynąć (w ogole wpłynąć na
                > rynek),
                > > jeśli niemal zupełnie brakuje przełożenia stopy
                > > referencyjnej 8% (lombardowa 10.5%) na
                > > RYNKOWĄ stopę kredytów w bankach ?
                >
                > Masz jakies potwierdzenie w danych na tak smiala
                > teze? Ile wynosila stopa lombardowa 2 lata temu?
                > Ile kosztuje dzis kredyt konsumpcyjny?
                > Sprawdz i pomysl.

                Ciągłe nawiązuję do uwarunkowań rynku lokat/kredytów .
                Co do śmiałej tezy o "rozjechaniu" między 7% RPP a cenami kredytów - widzę to
                na codzień . Chętnie dobrałbym się do danych , jaki udział w rynku kredytów i
                pożyczek mają pożyczki konsumpcyjne na horrendalne stopy% (30-70%) . Ja widzę
                to tylko po liczbe "superatrakcyjnych" : pożyczek i kredytowanych sprzedaży .


                > A wiec? Masz duzo racji, ze USA dziala bardziej
                > propodazowo niz EU, ale nie dostrzegasz
                > bardzo silnych ruchow propopytowych w USA w
                > ciagu ostatnich 3 lat oraz propodazowych
                > wysilkow Komisji Europejskiej.

                O.K. , dostrzegam i czekam na efekt (za parę lat) . Odpowiedź ta sama co na
                początku postu .
                Cieszę się , że nie udowadniałeś jak MACIEJ tezy odwrotnej do rzeczywistości .

                Pozdrawiam Darr
                • Gość: MACIEJ Re: dla zwolenników 'pobudzania' POPYTU c.d. IP: *.ny325.east.verizon.net 27.10.02, 00:09
                  darr.darek napisał:

                  > feezyk napisał:
                  > > Odpowiadam z opoznieniem.
                  > > Po pierwsze: rzeczywiscie, USA do niedawna byly
                  > > sztandarowym przykladem dzialania teorii podazowej.
                  > > Od kilku lat jednak, widac przesuwanie sie
                  > > w kierunku stymulacji popytu.
                  > > Europa zas, usiluje od dobrych kilku lat
                  > > przejsc w kierunku wspomagania podazy
                  > > (liberalizacja rynkow, prywatyzacja czesci
                  > > ubezpieczen spolecznych, pakt stabilizacyjny).
                  > > Podzielam zdanie, ze USA jest obecnie
                  > > dalsze od Keynesa niz EU, ale przesuwa
                  > > sie w kierunku starego lorda.

                  Tu widze,chlopcy ustalili miedzy soba,ze teoria podazowa to jest liberalizacja
                  rynku,ktorej w EU nie ma.
                  Moze zacznijcie wyrazac sie bardziej precyzyjnie,bo nikt nie stosuje Keynes'a w
                  calosci,lecz czesci jego teorii pasuja do obecnej rzeczywistosci.
                  Natomiast inne czesci jego teorii sa dawno odeslane do lamusa.


                  > Ja szczególnie ostro walczyłem z twierdzeniami MACIEJA , ze pro-keynesowskie
                  > USA pokazało efekty anty-keynsowskiej EU . Było dokładnie odwrotnie . A co
                  > będzie (w związku z tym aktualnym "kierunkiem") - zobaczymy .

                  Moze przytocz moje wypowiedzi,gdzie ja uzylem sformulowan:"pro-keynes'owskie USA
                  pokazalo efekty antykeynesowskiej EU".
                  To sa slogany ,ktorych wy uzywacie,czesto nie zdajac sobie sprawy ze uzywacie
                  ich blednie.

                  > > TAK. Nie ma inflacji cen, ale jest blyskawicznie rosnaca
                  > > podaz pieniedzy
                  >
                  > Ta duża podaż pieniądza , to coś , co ciągle nie daje mi spokoju .
                  > Chętnie poznałby dane jaką część tej "podaży" stanowi dodruk "zielonych" .

                  Kolejny slogan,tym razem juz czysto komunistyczny,taki bardziej komentatorowski.

                  > >, zadluzenie wewnetrzne i zewnetrzne
                  > > oraz bardzo duzy deficyt CA. Mimo to, gospodarka stoi w
                  > > miejscu. Zobaczymy niedlugo, co z tego bedzie.
                  > > EU zas ma lekka nadwyzke CA.
                  >
                  >
                  > > Tak, ale kredyt osob fizycznych, instytucji finansowych i
                  > > firm
                  > > kompensuje to z nawiazka. Ponoc, obsluga dlugow kosztuje
                  > > w USA w przyblizeniu 10% PKB.
                  > U kogo , w takim razie , Jankesi się zadłużają ? U Japońców ?
                  > Przecież wielkość kapitałów emerytalnych w USA jest , chyba(przypominam sobie
                  > stare statystki) , kilkanaście razy wyższa niz w Japonii i dużo wyższa niż
                  EU .
                  > > Ale ZWIEKSZAJA protekcjonizm.
                  > I to Jankesom na zdrowie nie wyjdzie .
                  > > O ile wiem, dotacje do rolnictwa
                  > > w USA sa wyzsz niz w Polsce...
                  > Bo w Polsce są relatywnie bardzo niskie .
                  > Głównie dotyczą rolniczych programów emerytalnych a nie dotowaniu w ścisłym
                  > sensie .
                  >
                  > > Jeszcze raz odpowiadam: dzialanie teorii popytowej w USA
                  > > przejawia sie: wzrostem wydatkow i deficytu budzetu,
                  > > wzrostem protekcjonizmu, ekspansja i tania cena kredytu,
                  > > szybkim wzrostem podazy pieniadza.
                  >
                  > Początek zdania wyjaśniliśmy sobie wcześniej .
                  > Ja ciągle z ciekawości (jak by nie patrzeć laika w szczegółach) , zatrzymuję
                  > się na szczegółach tej "taniej ceny kredytu" i "szybkiego wzrostu podazy
                  > pieniadza" .
                  > Jak to (manipulowanie)się ma do uwarunkowań rynku lokat/kredytów ?
                  > Może jakieś szczegóły "podaży pieniądza" ?
                  > > ) Chcesz powiedzieć , że Polska miała nadwyżkę budżetową?
                  > >
                  > > Nie, rozwoj gospodarki byl szybszy niz
                  > > tempo zaciagania kredytu oraz nastepowala
                  > > aprecjacja zlotego.
                  >
                  > O.K. poprawiał się wskaźnik : dług do PKB . Ja skupiam się na rzeczywistym
                  > wzroście zadłużenia budzetu . Gdyby okazało się , że wartość złotówki spadnie
                  > 20% , wskaźnik długu zagranicznego do PKB drastycznie by się pogorszył .
                  > Dlatego lepiej tu uważać na wskaźniki relacji .
                  >
                  >
                  > > ) Aktualne pytanie : "Jak niższe stopy procentowe
                  > > ) ustalane przez RPP miałyby wpłynąć (w ogole wpłynąć na
                  > > rynek),
                  > > ) jeśli niemal zupełnie brakuje przełożenia stopy
                  > > ) referencyjnej 8% (lomba
                  > > >
                  > > > Aktualne pytanie : "Jak niższe stopy procentowe
                  > > > ustalane przez RPP miałyby wpłynąć (w ogole wpłynąć na
                  > > rynek),
                  > > > jeśli niemal zupełnie brakuje przełożenia stopy
                  > > > referencyjnej 8% (lombardowa 10.5%) na
                  > > > RYNKOWĄ stopę kredytów w bankach ?
                  > >
                  > > Masz jakies potwierdzenie w danych na tak smiala
                  > > teze? Ile wynosila stopa lombardowa 2 lata temu?
                  > > Ile kosztuje dzis kredyt konsumpcyjny?
                  > > Sprawdz i pomysl.
                  >
                  > Ciągłe nawiązuję do uwarunkowań rynku lokat/kredytów .
                  > Co do śmiałej tezy o "rozjechaniu" między 7% RPP a cenami kredytów - widzę to
                  > na codzień . Chętnie dobrałbym się do danych , jaki udział w rynku kredytów i
                  > pożyczek mają pożyczki konsumpcyjne na horrendalne stopy% (30-70%) . Ja widzę
                  > to tylko po liczbe "superatrakcyjnych" : pożyczek i kredytowanych sprzedaży
                  > > A wiec? Masz duzo racji, ze USA dziala bardziej
                  > > propodazowo niz EU, ale nie dostrzegasz
                  > > bardzo silnych ruchow propopytowych w USA w
                  > > ciagu ostatnich 3 lat oraz propodazowych
                  > > wysilkow Komisji Europejskiej.
                  >
                  > O.K. , dostrzegam i czekam na efekt (za parę lat) . Odpowiedź ta sama co na
                  > początku postu .
                  > Cieszę się , że nie udowadniałeś jak MACIEJ tezy odwrotnej do rzeczywistości .

                  Widze,ze nie dane ci bedzie zrozumiec na czym polega teoria i praktyka popytowa.
                  Jest to po pierwsze primo
                  1-obnizanie st% w okresie spowolnienia gospodarczego.
                  I to tobie sie myli nie mnie.
                  Bo st% w USA sa 1,75 a w EU-3,25%
                  2-Jak juz zdazyles sie dowiedziec w Stanach kredyty udzielane sa na stale st%
                  co jeszcze bardziej wzmacnia chec zaciaganie kredytow przy niskich st%.
                  W EU nie dosc ze masz wyzsze st%,to jeszcze kredyty sa udzielane na zmienne
                  st%,co nie zacheca do zaciagania kredytow przy niskich st%.

                  Podstawowa roznica miedzy teoria podazowa i popytowa jest nie stosowanie
                  obnizki st% do pobudzania popytu przez wyznawcow teorii podazowej.

                  I to jest proste jak konstrukcja gwozdzia,a ty odmawiasz zrozumienia tego.
                  Za to podajesz kupe przykladow,ze gospodarka amerykanska jest w duzo lepszej
                  kondycji niz EU.
                  To jest jak najbardziej stwierdzenie prawdziwe i jest to EFEKTEM STOSOWANIA
                  POLITYKI POPYTOWEJ.

                  Teoria PODAZOWA natomiast twierdzi,ze obnizanie st% w okresie kryzysu nic nie
                  da ,bo struktura podazy jest niewlasciwa i obnizenie st% w okresie kryzysu
                  POGLEBIA I PRZESUWA W CZASIE KRYZYS.

                  Moze poczytaj wiecej na ten temat,zanim zaczniesz znowu glupoty pisac na tym
                  forum.

                  Ty jestes typowym zwolennikiem teorii PODAZOWEJ a jednoczesnie chwalisz USA za
                  osiagniecia przy pomocy teorii POPYTOWEJ.

                  Mocno ci sie w glowce pomieszalo i nie chcesz tego wyprostowac.
                  Nie myl efektow z przyczynami.
                  Zreszta rob co chcesz,ja nie mam obowiazku cie uczyc.

                  > Pozdrawiam Darr

                  P.S. Jak sie naczytam hasel o "propodazowych wysilkach EU" to mnie sie gorzej
                  robi.
                  Moze nazywajcie rzeczy po imieniu,to latwiej wam przyjdzie zrozumienie tematu.
    • Gość: Robert Re: Co za bzdury IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.10.02, 14:08
      Przeczytałem sobie artykuł Kowalika i muszę przytoczyć przywoływanego przez
      Kowalika Bauca: to bzdura. dziwię się nawet, że takie bzdury się publikuje. Do
      dyskusji na forum nie będę się odnosił bo watków jest zbyt dużo i zbyt duże
      jest poplątanie.
      Dlaczego Kowalik plecie androny. Po pierwsze buduje całkowicie oderwane od
      rzeczywistości modele gospodarcze. Przede wszystkim pisze o gospodarce
      całkowicie zamkniętej. Ponadto pisze o gospodarce centralnie sterowanej.
      Pobudzanie popytu w naszych warunkach da tylko jeden efekt - wzrost importu a
      co za tym idzie wzrost deficytu CA ze wszelkimi negatywnymi kosekwencjami.
      Wywód dotyczący tego (w uproszczeniu), że im większe oszczędności tym mniejsze
      inwestycje to już kompletna brednia. Jest dokładnie odwrotnie. Profesor Kowlaik
      chyba nigdy nie był w banku i nie wie skąd banki mają pieniądze np. na kredyty
      inwestycyjne.
      dlaczego wspomniałem o gosp. centralnie planowanej. Otóż by sektor publiczny
      mogł mieć tak znaczący wpływ na wzrost PKB jak chciałby Kowalik potzrebne
      jest "sterowanie" popytem i podażą. A więc ingerencja państwa w rynek.
      Wszystkie dotychczasowe doświadczenia świadczą o jednym : im większa ingerencja
      tym większe problemy. Są tacy, którzy te problemy chcą rozwiązywać jeszcze
      większą ingerencją.
      Gdyby było tak jak Kowalik pisze należałoby od jutra ustawnowić płacę minimalną
      w Polsce na poziomie np. 500$ miesięcznie i kłopoty by znikły. Według
      rozumowania Kowalika pojawiłby się popyt za nim w odpowiedzi zwiększona podaż
      dóbr i usług. oczywiście jak już wspomnaiłem Kowalik nie pisze jak należałoby
      zapobiec temu by owa zwiększona podaż nie pochodziła z zagranicy. (Cła? podatki
      dodatrkowe, koncesje importowe? kwoty importowe?)
      Kowalik pisze, że 75% prof. w Polsce nie rozumie Kaleckiego. To już zwykła
      manipulacja. Kaleckiego nie rozumiano przed wojną, a nie teraz. Dziś jest
      dokładnie odwrotnie. Większość polskich ekonomistów to zwolennicy teorii
      efektywnego popytu. Dlatego też mamy tak wysokie bezrobocie, tak wysokie
      wydatki socjalne. Nie brakuje w polsce tych którzy uważają, że jak rozdamy
      pieniądze w postaci zasiłków, to obdarowani oczywiście coś za te pieniądze
      kupią , a więc stworzą popyt, na który odpowie podaż itd....
      mało kto chce sobie jednak zadać pytanie skąd pieniądze na te zasiłki mają
      pochodzić. Wyjscia są dwa: większy defictyt w publicznych finansach, albo
      większe obciążenia podatkowe. Innymi słowy trzeba pozyczać, albo zabrać tym ,
      którzy tworzą PKB.
      W Polsce można stymulować tylko stronę podażową. Poprzez: zmniejszenie obciążeń
      fiskalnych, prywatyzację i deregulację rynku (zwłaszcza pracy). Im więcej
      takich wypisujących bzdury Kowalików, tym więcej państwa w gospodarce.
      oczywiście Kowaliki mają liczebną przewagę stąd wygrana SLD itp.
      Całość można skwitować tak: Kowalik uważa, że im ludzie będą więcej kupowali
      tym będą bogatsi. Polonusi z USA też tak sądzą. Niech sobie dokonają
      eksperymentu i zaczną jak najwięcej kupować. Zobaczymy czy się wzbogacą.
      Związek przyczynowo skutkowy jest dokładnie odwrotny: I tak po raz tysięczny
      należy napisać: Amerykanie są bogaci nie dlatego, że dużo kupują. Duzo kupują
      dlatego, że są bogaci.
      • Gość: MACIEJ Wyjasnienie "bzdur" ktorych nie rozumiesz. IP: *.ny325.east.verizon.net 27.10.02, 21:07
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > Przeczytałem sobie artykuł Kowalika i muszę przytoczyć przywoływanego przez
        > Kowalika Bauca: to bzdura. dziwię się nawet, że takie bzdury się publikuje.
        Do
        > dyskusji na forum nie będę się odnosił bo watków jest zbyt dużo i zbyt duże
        > jest poplątanie.
        > Dlaczego Kowalik plecie androny. Po pierwsze buduje całkowicie oderwane od
        > rzeczywistości modele gospodarcze. Przede wszystkim pisze o gospodarce
        > całkowicie zamkniętej. Ponadto pisze o gospodarce centralnie sterowanej.

        Po powyzszym widac,ze go nie rozumiesz.

        > Pobudzanie popytu w naszych warunkach da tylko jeden efekt - wzrost importu a
        > co za tym idzie wzrost deficytu CA ze wszelkimi negatywnymi kosekwencjami.

        Pobudzanie popytu daje w kazdym kraju wzrost importu,wlacznie z USA.
        Problem polega na czym innym Robert.
        Jesli popyt wzrosnie o 100 jednostek,to ile z tych 100 jednostek bedzie
        pochodzilo z importu,a ile z produkcji krajowej.
        Ja juz kiedys z Jasiem na ten temat rozmawialem.
        W Stanach przy wzroscie popytu okolo 20-30% tego popytu zaspokajane jest przez
        import.
        Nie ma zadnego powodu,by w Polsce bylo inaczej.
        Teoretyczna bzdura wymyslona przez przedstawicieli gospodarki planowej i
        rozpowszechniana na tym forum przez ciebie,brzmi ,ze 100% wzrostu popytu bedzie
        zaspokojone importem.
        To jest rzeczywiscie BZDURA i tylko ty w nia wierzysz.
        Ze o Gadomskim i RYBA nie wspomne.

        > Wywód dotyczący tego (w uproszczeniu), że im większe oszczędności tym
        mniejsze
        > inwestycje to już kompletna brednia. Jest dokładnie odwrotnie. Profesor
        Kowlaik
        > chyba nigdy nie był w banku i nie wie skąd banki mają pieniądze np. na
        kredyty
        > inwestycyjne.

        Zgadza sie Robert i za to ze z domu nie wychodzil-dostal profesora,ale ty z
        twoim doswiadczeniem i tytulem mu wszystko wyjasnisz.

        > dlaczego wspomniałem o gosp. centralnie planowanej. Otóż by sektor publiczny
        > mogł mieć tak znaczący wpływ na wzrost PKB jak chciałby Kowalik potzrebne
        > jest "sterowanie" popytem i podażą.

        Tu sie znowu grubo Mylisz Robert.
        Kowalik opisuje to,co sie dzieje w Ameryce.

        > A więc ingerencja państwa w rynek.
        > Wszystkie dotychczasowe doświadczenia świadczą o jednym : im większa
        ingerencja
        > tym większe problemy. Są tacy, którzy te problemy chcą rozwiązywać jeszcze
        > większą ingerencją.

        A to co tu opisujesz,to jest EU i Polska.

        > Gdyby było tak jak Kowalik pisze należałoby od jutra ustawnowić płacę
        minimalną
        > w Polsce na poziomie np. 500$ miesięcznie i kłopoty by znikły.

        Ciekawe,ze nikt poza toba,tego w artykule Kowalika nie znalazl.

        > Według
        > rozumowania Kowalika pojawiłby się popyt za nim w odpowiedzi zwiększona podaż
        > dóbr i usług. oczywiście jak już wspomnaiłem Kowalik nie pisze jak należałoby
        > zapobiec temu by owa zwiększona podaż nie pochodziła z zagranicy. (Cła?
        podatki
        > dodatrkowe, koncesje importowe? kwoty importowe?)

        I tu uwidacznia sie twoja chec sterowania gospodarka.

        > Kowalik pisze, że 75% prof. w Polsce nie rozumie Kaleckiego. To już zwykła
        > manipulacja. Kaleckiego nie rozumiano przed wojną, a nie teraz. Dziś jest
        > dokładnie odwrotnie. Większość polskich ekonomistów to zwolennicy teorii
        > efektywnego popytu. Dlatego też mamy tak wysokie bezrobocie, tak wysokie
        > wydatki socjalne.

        To co piszesz potwierdza,ze 75% profesorow nie rozumie Kaleckiego.

        > Nie brakuje w polsce tych którzy uważają, że jak rozdamy
        > pieniądze w postaci zasiłków, to obdarowani oczywiście coś za te pieniądze
        > kupią , a więc stworzą popyt, na który odpowie podaż itd....
        > mało kto chce sobie jednak zadać pytanie skąd pieniądze na te zasiłki mają
        > pochodzić.

        Znowu mylisz pojecia.
        POPYT POBUDZA SIE POPRZEZ NISKIE ST% A NIE ROZDAWANIE ZASILKOW JAK TY
        PROPONUJESZ.
        NIE KLAM ROBERT.


        > Wyjscia są dwa: większy defictyt w publicznych finansach, albo
        > większe obciążenia podatkowe. Innymi słowy trzeba pozyczać, albo zabrać tym ,
        > którzy tworzą PKB.
        > W Polsce można stymulować tylko stronę podażową. Poprzez: zmniejszenie
        obciążeń
        > fiskalnych, prywatyzację i deregulację rynku (zwłaszcza pracy).

        To jest tylko jedna strona medalu i tego sie wlasnie w Polsce nie robi.

        > Im więcej
        > takich wypisujących bzdury Kowalików, tym więcej państwa w gospodarce.
        > oczywiście Kowaliki mają liczebną przewagę stąd wygrana SLD itp.
        > Całość można skwitować tak: Kowalik uważa, że im ludzie będą więcej kupowali
        > tym będą bogatsi. Polonusi z USA też tak sądzą. Niech sobie dokonają
        > eksperymentu i zaczną jak najwięcej kupować. Zobaczymy czy się wzbogacą.
        > Związek przyczynowo skutkowy jest dokładnie odwrotny: I tak po raz tysięczny
        > należy napisać: Amerykanie są bogaci nie dlatego, że dużo kupują. Duzo kupują
        > dlatego, że są bogaci.

        No wiec po raz tysieczny Robert:
        Czy ten jest bogaty,ktory ma dom,samochod i dacze czesto kupiona na kredyt,
        czy raczej ten co mieszka w bloku jezdzi tramwajem i ma oszczednosci w banku?

        P.S.A teraz pytanie dla wybitnie inteligentnych.
        Ktory z nich przyczynia sie do rozwoju gospodarczego swojego kraju,
        a ktory jest cienki Bolek z mentalnoscia komunistyczna?
        • Gość: Zbigniew Samochody i rowery - taka sobie dygresja IP: *.magic-net.pl 27.10.02, 22:05
          Parę prostych pomysłów jak rozruszać gospodarkę daje przykład Niemiec roku 1933.
          Jednym z nich było jednoczesne obniżenie stóp procentowych , obniżenie podatków
          i ekspansja kredytowa.Np.takie zakupy samochodów można było w całości odliczać
          od podstawy opodatkowania ( jednorazowa 100% amortyzacja ) i dostać na
          korzystny kredyt ( ok.5%).Efektem był wzrost sprzedaży i produkcji samochodów o
          200% w pierwszym roku co wiązało się ze spadkiem bezrobocia o kilkadziesiąt
          tysięcy osób , zadowoleniem nabywców że mogą tanio zakupić samochód dotychczas
          dla nich nieosiągalny oraz znacznym wzrostem wpływów podatkowych - podatki
          obrotowe , od paliwa , od zatrudnionych osób przy produkcji znacznie
          przewyższyły "straty" budżetowe spowodowane tą ulgą podatkową.
          Nikt nie bał się brać niskooprocentowanych kredytów , bo koniunktura się bardzo
          poprawiła i PKB zaczął rosnąć o 10-15% rocznie.
          W tym czasie w Polsce stopy procentowe były znacznie wyższe niż gdziekolwiek
          indziej w Europie ( stopa dyskontowa wynosiła 9%) , złotówka była mocna ,
          kredyt trudno dostępny , a rynek samochodów "chroniony" wysokimi cłami i
          zmonopolizowany przez Polskiego Fiata.Ciekawym faktem jest , że Polska była
          jedynym państwem gdzie liczba zarejestrowanych ogółem samochodów wtedy spadała!
          ( i wynosiła 38 000 podczas gdy w USA roczna produkcja wynosiła 2 miliony ).
          Ponieważ państwo nie miało znaczących wpływów z opłat rejestracyjnych i
          podatków od środków transportu , a biurokracja naciskała na "nowe miejsca pracy
          w urzędach" oraz środki na budowę dróg w roku 1937 wprowadzono obowiązkową
          rejestrację ROWERÓW .Każdy ROWER miał własną tabliczkę rejestracyjną , podlegał
          opłacie drogowej którą trzeba było co roku wnosić do kasy gminnej.
          O ile wiem to to rozporządzenie nie zostało nigdy anulowane - więc jak tak
          dalej pójdzie może polska biurokracja sobie o nim przypomni i będziemy musieli
          wykupywać tabliczki rejestracyjne dla rowerów :-)
          • Gość: Robert Re: Samochody i rowery - taka sobie dygresja IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 27.10.02, 23:41
            Gość portalu: Zbigniew napisał(a):

            > Parę prostych pomysłów jak rozruszać gospodarkę daje przykład Niemiec roku
            1933
            > .
            > Jednym z nich było jednoczesne obniżenie stóp procentowych , obniżenie
            podatków
            >
            > i ekspansja kredytowa.Np.takie zakupy samochodów można było w całości
            odliczać
            > od podstawy opodatkowania ( jednorazowa 100% amortyzacja ) i dostać na
            > korzystny kredyt ( ok.5%).Efektem był wzrost sprzedaży i produkcji samochodów
            o
            >
            > 200% w pierwszym roku co wiązało się ze spadkiem bezrobocia o kilkadziesiąt
            > tysięcy osób , zadowoleniem nabywców że mogą tanio zakupić samochód
            dotychczas
            > dla nich nieosiągalny oraz znacznym wzrostem wpływów podatkowych - podatki
            > obrotowe , od paliwa , od zatrudnionych osób przy produkcji znacznie
            > przewyższyły "straty" budżetowe spowodowane tą ulgą podatkową.
            > Nikt nie bał się brać niskooprocentowanych kredytów , bo koniunktura się
            bardzo
            >
            > poprawiła i PKB zaczął rosnąć o 10-15% rocznie.

            Proszę napisać dalszy ciąg tej historii. Czym się to zakończyło?
            • Gość: MACIEJ Re: Samochody i rowery - taka sobie dygresja IP: *.ny325.east.verizon.net 28.10.02, 00:02
              Gość portalu: Robert napisał(a):

              > Gość portalu: Zbigniew napisał(a)

              > > Nikt nie bał się brać niskooprocentowanych kredytów , bo koniunktura się
              > bardzo
              > > poprawiła i PKB zaczął rosnąć o 10-15% rocznie.
              > Proszę napisać dalszy ciąg tej historii. Czym się to zakończyło?

              Potrzebne byly nowe rynki zbytu dla sprawdzajacej sie teorii rozwoju.

              Zeby ci ulatwic myslenie,to podpowiem,ze z drugiej strony stal ZSRR ,ktory nie
              mial zadnego pomyslu na rozwoj poza podbijaniem i okradaniem.

              Najwiekszym problemem bylo to,ze globalizacja nie byla wtedy znana.
              Teraz sami,bez niczyjej pomocy czolgamy sie na kolanach do tych samych Niemcow
              by pomogli nam w rozwoju gospodarczym,mimo ze oni proponowali to nam 60 lat
              temu.
              Wniosek jest o tyle prosty,ze ciemnym ludziom potrzeba bylo 60 lat rozwoju
              umyslowego zeby to zrozumiec.
              Czesi i Slowacy,ze o Wegrach nie wspomne juz wtedy byli madrzejsi i obrali
              bardziej pragmatyczne wyjscie z sytuacji.
              • darr.darek wg MACIEJA:"Jak to Niemcy towarem Europę zalewali" 28.10.02, 12:35
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                > Gość portalu: Robert napisał(a):
                > > Proszę napisać dalszy ciąg tej historii. Czym się to zakończyło?
                >
                > Potrzebne byly nowe rynki zbytu dla sprawdzajacej sie teorii rozwoju.
                >Zeby ci ulatwic myslenie,to podpowiem,ze z drugiej strony stal ZSRR ,ktory nie
                > mial zadnego pomyslu na rozwoj poza podbijaniem i okradaniem.
                > Najwiekszym problemem bylo to,ze globalizacja nie byla wtedy znana.
                >Teraz sami,bez niczyjej pomocy czolgamy sie na kolanach do tych samych Niemcow
                > by pomogli nam w rozwoju gospodarczym,mimo ze oni proponowali to nam 60 lat
                > temu.
                > Wniosek jest o tyle prosty,ze ciemnym ludziom potrzeba bylo 60 lat rozwoju
                > umyslowego zeby to zrozumiec.
                > Czesi i Slowacy,ze o Wegrach nie wspomne juz wtedy byli madrzejsi i obrali
                > bardziej pragmatyczne wyjscie z sytuacji.

                Hitlerowi chodziło o "zalanie Polski i Rosji towarem" :))__:))___:))___!!!
                Ale palnąłęś !
                Szczególnie dobrym pomyslem byly obozy koncentracyjne . Dla kilkudziesiciu
                tysięcy ludzi zebranych w jednym miejscu można byo dostarczać niemieckie
                samochody , niemieckie meble i niemieckie wędliny na minimalnych kosztach
                transportu , prawda . Jeszcze administracyjny nakaz kupowania wprowadzić !

                I tak to jest , gdy "popytowcom" popytowa ideologia w głowach przestawia .

                Może podasz jakieś przykłady olbrzymiego eksportu "nadwyżki" towarów
                niemieckich na teren Generalnej Guberni . Przecież tam mogli ustawić zerowe
                cło , dopłaty do eksportu dla Polaków . Mogli zalać Polaków towarem i nikt by
                nie protestował .
                Muszę sięgnąć do historii "Wielkiego Zalewania Towarem Niemieckim" z lat 1939-
                1945 :) . Całe życie się człowiek uczy :) .

                Zadanie domowe dla "popytowców" i dla grożących/widzących szanse w "zalewaniu
                towarem" :
                1 .przypomnieć sobie czasy komuny , miliony konsumentów biegających po sklepach
                za czymkolwiek , miliony marzących , że kiedyś za roczną pensję będą mogli
                kupić zachodni TV color + magnetowid (w tamtych czasach potrzeba było na to 3-
                letniej pensji) .
                2. odpowiedzieć na pytanie : dlaczego nikt nie chciał zalać tych "marzących
                konsumentów"(oni tylko marzyli o konsumowaniu) swoim towarem ? Czyzby "teoria
                zalewania" nie była wtedy jeszcze dopracowana ?

                • Gość: MACIEJ Re: wg MACIEJA:'Jak to Niemcy towarem Europę zale IP: *.ny325.east.verizon.net 29.10.02, 02:27
                  darr.darek napisał:

                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  > > Gość portalu: Robert napisał(a):
                  > > > Proszę napisać dalszy ciąg tej historii. Czym się to zakończyło?
                  > >
                  > > Potrzebne byly nowe rynki zbytu dla sprawdzajacej sie teorii rozwoju.
                  > >Zeby ci ulatwic myslenie,to podpowiem,ze z drugiej strony stal ZSRR ,ktory
                  > nie
                  > > mial zadnego pomyslu na rozwoj poza podbijaniem i okradaniem.
                  > > Najwiekszym problemem bylo to,ze globalizacja nie byla wtedy znana.
                  > >Teraz sami,bez niczyjej pomocy czolgamy sie na kolanach do tych samych Niem
                  > cow
                  > > by pomogli nam w rozwoju gospodarczym,mimo ze oni proponowali to nam 60 la
                  > t
                  > > temu.
                  > > Wniosek jest o tyle prosty,ze ciemnym ludziom potrzeba bylo 60 lat rozwoju
                  >
                  > > umyslowego zeby to zrozumiec.
                  > > Czesi i Slowacy,ze o Wegrach nie wspomne juz wtedy byli madrzejsi i obrali
                  >
                  > > bardziej pragmatyczne wyjscie z sytuacji.
                  >
                  > Hitlerowi chodziło o "zalanie Polski i Rosji towarem" :))__:))___:))___!!!
                  > Ale palnąłęś !

                  Zaczynam rozumiec ,dlaczego pracy niemozesz znalezc.
                  Zalanie Polski towarem nie bylo dla Niemcow zadnym problemem.
                  Problem polegal na tym,ze Polacy nie mieli tego towaru za co kupowac.
                  Trzeba bylo najpierw stworzyc miejsca pracy i zatrudnic Polakow,by zwiekszyc
                  ich sile nabywcza.
                  Najwiecej nowych miejsc pracy Niemcy utworzyli na Slasku i ziemiach zachodnich.
                  To dla ciebie tez jest nowoscia,bo ksiazki podawaly ,ze Niemcy tylko niszczyli.
                  A pozniej przyszli Rosjanie i zaczela sie odbudowa.
                  To co nie udalo sie Niemcom,robi teraz EU.

                  > Szczególnie dobrym pomyslem byly obozy koncentracyjne . Dla kilkudziesiciu
                  > tysięcy ludzi zebranych w jednym miejscu można byo dostarczać niemieckie
                  > samochody , niemieckie meble i niemieckie wędliny na minimalnych kosztach
                  > transportu , prawda . Jeszcze administracyjny nakaz kupowania wprowadzić !

                  Pewno nie wiesz tez,ze obozy powstaly zanim sie wojna zaczela.

                  > I tak to jest , gdy "popytowcom" popytowa ideologia w głowach przestawia .

                  Dosc dumny jestem z tego,ze gospodarka USA zmierza ostro do przodu i nie dam
                  sie rozsmieszyc filozofom z 3cio swiatowej nedzy.

                  > Może podasz jakieś przykłady olbrzymiego eksportu "nadwyżki" towarów
                  > niemieckich na teren Generalnej Guberni . Przecież tam mogli ustawić zerowe
                  > cło , dopłaty do eksportu dla Polaków . Mogli zalać Polaków towarem i nikt by
                  > nie protestował .
                  > Muszę sięgnąć do historii "Wielkiego Zalewania Towarem Niemieckim" z lat 1939-
                  > 1945 :) . Całe życie się człowiek uczy :) .

                  Filozofia rozwoju gospodarczego Niemiec nie byla obca Czechom,Slowakom i Wegrom
                  dlatego tez nie walczyli oni z Niemcami.
                  Polakom w 1939,jak i tobie w tej chwili jest zupelnie obca,dlatego jedni i
                  drudzy walczyli z wiatrakami.

                  > Zadanie domowe dla "popytowców" i dla grożących/widzących szanse w "zalewaniu
                  > towarem" :
                  > 1 .przypomnieć sobie czasy komuny , miliony konsumentów biegających po
                  sklepach
                  > za czymkolwiek , miliony marzących , że kiedyś za roczną pensję będą mogli
                  > kupić zachodni TV color + magnetowid (w tamtych czasach potrzeba było na to 3-
                  > letniej pensji) .
                  > 2. odpowiedzieć na pytanie : dlaczego nikt nie chciał zalać tych "marzących
                  > konsumentów"(oni tylko marzyli o konsumowaniu) swoim towarem ? Czyzby "teoria
                  > zalewania" nie była wtedy jeszcze dopracowana ?

                  Teoria zalewania byla jak najbardziej dopracowana,tylko czym ty chciales
                  zaplacic?
                  Niewymienialna zlotowka,czy kredytami exportera o ktore nastepnego dnia
                  chciales miec umorzone??
                  Filozofie glupich i leniwych komunistow chciales sprzedac za twarde waluty??
                  • darr.darek 'Jak to Niemcy dobrobyt chcieli powszechny czynić' 29.10.02, 16:52
                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                    > Teoria zalewania byla jak najbardziej dopracowana,tylko czym ty chciales
                    > zaplacic?
                    > Niewymienialna zlotowka,czy kredytami exportera o ktore nastepnego dnia
                    > chciales miec umorzone??
                    > Filozofie glupich i leniwych komunistow chciales sprzedac za twarde waluty??

                    > Zalanie Polski towarem nie bylo dla Niemcow zadnym problemem.
                    > Problem polegal na tym,ze Polacy nie mieli tego towaru za co kupowac.
                    > Trzeba bylo najpierw stworzyc miejsca pracy i zatrudnic Polakow,by zwiekszyc
                    > ich sile nabywcza.

                    O , wreszcie doszedłeś do "Wielkiej Prawdy" , że "wszyscy chcą zalewać innych
                    towarem , TYLKO pod warunkiem , że sami zostaną zalani tą samą wartością
                    towaru" . Nie , nie pieniędzmi , pieniądze to każdy może sobie sam wydrukować ,
                    właśnie "taką samą wartością towaru" . A USA doprowadziło do cudu , że inni
                    zalewają USA większą wartością towaru niż sami są zalewani . I wszyscy
                    zazdroszczą USA zielonego cudu zalewania - sami chcieliby być zalewani .

                    Zdradzę Ci jeszcze jedną "wielką prawdę" : w polityce motywacje bezinteresownej
                    zawiści są nie mniej silne niż u twoich sąsiadów .

                    Znając te "wielkie prawdy" , już widzisz co popełniłeś : "Niemcy zaatakowali
                    Europę , bo chcieli , aby europejscy sąsiedzi byli bogatsi" .
                    Coś głupszego jesteś jeszcze w stanie wymyślić ? Mam wrażenie , że osiągnąłeś
                    szczyt .

                    >Filozofia rozwoju gospodarczego Niemiec nie byla obca Czechom,Slowakom i Wegrom
                    > dlatego tez nie walczyli oni z Niemcami.
                    > Polakom w 1939,jak i tobie w tej chwili jest zupelnie obca,dlatego jedni i
                    > drudzy walczyli z wiatrakami.

                    No patrz . A jacy głupi byli Francuzi , Anglicy i Amerykanie . Ci to już
                    zupełnie się nie poznali na polityce Hitlera : "Wprowadzania Dobrobytu w
                    Europie przez Niemców" . A wystarczyłoby , żeby taki Anglik czy Amerykaniec
                    spytali się Rumuna albo Bułgara czy Słowaka , zaraz by im powyższą prawdę
                    wyłuszczył :)) .


                    > Zaczynam rozumiec ,dlaczego pracy niemozesz znalezc.

                    > Dosc dumny jestem z tego,ze gospodarka USA zmierza ostro do przodu i nie dam
                    > sie rozsmieszyc filozofom z 3cio swiatowej nedzy.

                    A kiedy Ci jemiołku pisałem , że nie mam pracy ?
                    A zaścianek taki "swojski" z Ciebie wyszedł . Mam nadzieję , że znalazłeś
                    enklawę zaścianku , w której dobrze się czujesz .
                    Dam Ci radę , przerzucaj nadal azbest i nie dyskutuj już na forum , bo klasy to
                    ty nie potrafisz utrzymać .
                    • Gość: MACIEJ Re: 'Jak to Niemcy dobrobyt chcieli powszechny cz IP: *.ny325.east.verizon.net 29.10.02, 18:14
                      darr.darek napisał:

                      > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                      > > Teoria zalewania byla jak najbardziej dopracowana,tylko czym ty chciales
                      > > zaplacic?
                      > > Niewymienialna zlotowka,czy kredytami exportera o ktore nastepnego dnia
                      > > chciales miec umorzone??
                      > > Filozofie glupich i leniwych komunistow chciales sprzedac za twarde waluty
                      > ??
                      >
                      > > Zalanie Polski towarem nie bylo dla Niemcow zadnym problemem.
                      > > Problem polegal na tym,ze Polacy nie mieli tego towaru za co kupowac.
                      > > Trzeba bylo najpierw stworzyc miejsca pracy i zatrudnic Polakow,by zwieksz
                      > yc
                      > > ich sile nabywcza.
                      >
                      > O , wreszcie doszedłeś do "Wielkiej Prawdy" , że "wszyscy chcą zalewać
                      innych
                      > towarem , TYLKO pod warunkiem , że sami zostaną zalani tą samą wartością
                      > towaru" . Nie , nie pieniędzmi , pieniądze to każdy może sobie sam
                      wydrukować ,
                      >
                      > właśnie "taką samą wartością towaru" . A USA doprowadziło do cudu , że inni
                      > zalewają USA większą wartością towaru niż sami są zalewani . I wszyscy
                      > zazdroszczą USA zielonego cudu zalewania - sami chcieliby być zalewani .

                      Ja to dawno wiedzialem i probuje tobie to wytlumaczyc.
                      Ja widac nie masz problemu ze zrozumieniem pierwszej czesci wykladu,druga
                      (deficyt handlowy) natomiast wyraznie odbija sie od twoich szarych komorek.
                      Za ten nadmiar pieniedzy,ktory masz z nadmiaru exportu exporterzy kupuja
                      fabryczki i inne nieruchomosci w Stanach.
                      Wiem ze ty do nich nie nalezysz i dlatego tak ciezko ci to zrozumiec.
                      I dwa pytania do rozwiazania na nast lekcje:
                      1-Dlaczego caly swiat chce dolara?
                      2-Dlaczego nie ma inflacji w Stanach?
                      Bo ponoc,my nic innego nie robimy-tylko drukujemy pieniadze.


                      > Zdradzę Ci jeszcze jedną "wielką prawdę" : w polityce motywacje
                      bezinteresownej
                      > zawiści są nie mniej silne niż u twoich sąsiadów .


                      Dobrze ze mnie to przypomniales,bo o tej wielkiej prawdzie"bezinteresownej
                      zawisci" zupelnie zapomnialem po wyjezdzie z Polski.


                      > > Zaczynam rozumiec ,dlaczego pracy niemozesz znalezc.
                      >
                      > > Dosc dumny jestem z tego,ze gospodarka USA zmierza ostro do przodu i nie d
                      > am
                      > > sie rozsmieszyc filozofom z 3cio swiatowej nedzy.
                      >
                      > A kiedy Ci jemiołku pisałem , że nie mam pracy ?
                      > A zaścianek taki "swojski" z Ciebie wyszedł . Mam nadzieję , że znalazłeś
                      > enklawę zaścianku , w której dobrze się czujesz .
                      > Dam Ci radę , przerzucaj nadal azbest i nie dyskutuj już na forum , bo klasy
                      > to ty nie potrafisz utrzymać .

                      O ktorej klasie ty tu piszesz darr.darek?
                      Czyzby nie o tej klasie komentatorskiej,ktorej po pustych glowach chodza mysli
                      o drukarniach dolarow na ktore nie ma pokrycia??
                      I znowu powraca azbest na tapete.
                      Nie jestes zbyt oryginalny,bo tu juz kilku matolkow wczesniej mnie o to
                      posadzalo.
                      Wyobraznia ci zawodzi po calej linii.
                      Nie dociera do ciebie,ze tu jest duzo wiekszy asortyment nie tylko towarow ,ale
                      i zawodow do wyboru.
                      Jakby ci sie udalo wyzebrac zaproszenie,to na azbestach bedziesz mogl szarpac
                      ok 24 doll na godzine.
            • _lafirynda Re: polski budzet Panie Robercie 28.10.02, 00:06
              ma charakter administracyjno-socjalny a to oznacza jego pasywnosc w stosunku do
              gospodarki
              struktura wydatkow jest taka ze nie wystepuje proinwestycyjny efekt mnoznikowy
              w rozumienie keynesowskim
              dokladnie jak pisze pan Maciej
              dalo sie zauwazyc na pzrestrzeni lat wzrost wydatkow na opieke spoleczna co
              juz posrednio swidczy o pauperyzacji czesci spolezcenstwa , wysoki udzial
              wydatkow sztywnych czyli ubezpieczenie spoleczne (dotacje do funduszy
              emerytalno-rentowych) i finanse (koszty obslugi dlugu publicznego)




              • Gość: MACIEJ LOVE & LINDA.KEYNES-RECEPTA NA SZCZESCIE. IP: *.ny325.east.verizon.net 28.10.02, 05:06

                _lafirynda napisała:

                > ma charakter administracyjno-socjalny a to oznacza jego pasywnosc w stosunku
                do
                >
                > gospodarki
                > struktura wydatkow jest taka ze nie wystepuje proinwestycyjny efekt
                mnoznikowy
                > w rozumienie keynesowskim
                > dokladnie jak pisze pan Maciej
                > dalo sie zauwazyc na pzrestrzeni lat wzrost wydatkow na opieke spoleczna co
                > juz posrednio swidczy o pauperyzacji czesci spolezcenstwa , wysoki udzial
                > wydatkow sztywnych czyli ubezpieczenie spoleczne (dotacje do funduszy
                > emerytalno-rentowych) i finanse (koszty obslugi dlugu publicznego)

                Tego Robert co pisza Love i Linda powinienes sie na pamiec nauczyc.
                Co pewien czas masz nawroty jak to wydatki budzetowe pobudzaja popyt.
                TYLKO NIE PISZ ,ZE PRZY WYMAWIANIU DZWIECZNYCH JEZYK USZTYWNIA CI SIE NA DOLNEJ
                WARDZE.

                Z danych Departamentu Pracy USA wynika,ze jedno miejsce pracy stworzone przez
                popularny za Clintona program"First start" kosztowalo gospodarke amerykanska ok
                250 tys doll,czyli dokladnie tyle ile 8 nowych miejsc pracy tworzonych przez
                biznes prywatny.


              • Gość: Robert Re: Szanowna Pani Lafiryndo IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 00:40
                _lafirynda napisała:

                > ma charakter administracyjno-socjalny a to oznacza jego pasywnosc w stosunku
                do
                >
                > gospodarki
                > struktura wydatkow jest taka ze nie wystepuje proinwestycyjny efekt
                mnoznikowy
                > w rozumienie keynesowskim
                > dokladnie jak pisze pan Maciej
                > dalo sie zauwazyc na pzrestrzeni lat wzrost wydatkow na opieke spoleczna co
                > juz posrednio swidczy o pauperyzacji czesci spolezcenstwa , wysoki udzial
                > wydatkow sztywnych czyli ubezpieczenie spoleczne (dotacje do funduszy
                > emerytalno-rentowych) i finanse (koszty obslugi dlugu publicznego)
                >
                Nie pisałem, że występuje proinwestycyjny efekt mnożnikowy.
                A teraz co do pasywności naszego prosocjalnego budżetu i jego wpływu na
                gospodarkę: w ubiegłym roku przeprowadzono badania z których wynikało, że:
                500 tys. bezrobotnych nie zamierza w ogóle podejmować żadnej pracy, lecz żyć z
                różnych form pomocy społecznej
                300 tys. bezrobotnych po podjęciu pierwszej pracy zrezygnowało z niej i
                zamierza żyć korzystając z różnych form pomocy społecznej
                Nie zamierzam twierdzić, że takie życie jest fajne i zasiłki starczą na godziwe
                życie, ale faktem jest, że system opieki socjalnej utrzymywany przez budżet
                skłania ludzi (niektórych) do podejmowania takich wyborów. W tym sensie możemy
                powiedzieć, że budżet ze swoją strukturą odbiera motywację do pracy.
                Lekarstwem na nasze problemy nie są inwestycje publiczne itd. Lekarstwem jest
                deregulacja rynku, prywatyzacja, zmaina struktury finansów publicznych.
                Najpierw to, a inwestycje publiczne (zwłaszcza w infrastrukturę) same się
                pojawią.
                • Gość: Robert Re: Szanowna Pani Lafiryndo Ps IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 00:43
                  No i oczywiście finasowanie długu publicznego - ogromny wpływ na gospodarkę
                  poprzez wpływ na wysokość rynkowych stóp %. Nasz budżet w żadnym razie nie jest
                  pasywny w stosunku do gosp. On ją tłamsi
                • Gość: Bioolog Ideolog IP: *.mtnet.com.pl 29.10.02, 10:47
                  Gość portalu: Robert napisał(a):

                  w ubiegłym roku przeprowadzono badania z których wynikało, że:
                  > 500 tys. bezrobotnych nie zamierza w ogóle podejmować żadnej pracy, lecz żyć
                  z
                  > różnych form pomocy społecznej
                  > 300 tys. bezrobotnych po podjęciu pierwszej pracy zrezygnowało z niej i
                  > zamierza żyć korzystając z różnych form pomocy społecznej
                  > Nie zamierzam twierdzić, że takie życie jest fajne i zasiłki starczą na
                  godziwe
                  >
                  > życie, ale faktem jest, że system opieki socjalnej utrzymywany przez budżet
                  > skłania ludzi (niektórych) do podejmowania takich wyborów. W tym sensie
                  możemy
                  > powiedzieć, że budżet ze swoją strukturą odbiera motywację do pracy.


                  W Polsce jest oficjalnie około 3,2 mln bezrobotnych. Jest ich znacznie więcej,
                  ale się nie rejestrują, bo politycy sprytnie zmienili prawo (o czym Robert
                  najwyraźniej nie wie)i osoba bez szans na pracę może mieć ubezpieczenie
                  zdrowotne bez statusu bezrobotnego. 20 % z tej masy ma prawo do zasiłku. A więc
                  około 600 000 osób. W sytuacji gdy 2,6 mln nie ma żadnych (wyłączywszy obiady
                  dla dzieci w szkole i ochłapy dla kilku procent z nich z pomocu społecznej na
                  poziomie 10 zł na miesiąc) świadczeń z budżetu zacytowane powyżej słowa może
                  napisac tylko ktoś kto nie ocenia rzeczywistości tylko patrzy na nią
                  ideologicznie. Ot kiedyś obudził się i doszedł do wniosku, że bezrobotny to
                  jest ktoś taki jak robotnik na wiecznie nieskończonych budowach w filmach
                  typu "Alternatywy 4", "Miś" czy "Nie lubię poniedziałku". Myśłę, że w ogóle
                  bezrobotnych nie ma kontaktu z polskimi bezrobotnymi - jak i widział to na
                  zachodnich filamch, gdzie taki wybór - praca zasiek istnieje.

                  Dlaczego Robert to zrobił? Posługuje się stałą tezą, iż polski budżet jest
                  socjalny. Nie potrafi jednak jej dowieść. Kiedy budżet się nie domyka mogą być
                  bowiem dwie przyczyny. Oprócz życia na kredyt, życia ponad stan, marnowania
                  środków po prostu za za niskie dochody, gdy gospodarka jest poniżej swego
                  optimum. Aby stwierdzić, która z tych dwóch sytuacji zachodzi oraz dokładnie w
                  którym miejscu budżetu jest dziura trzeba być niezłym specjalistą i od prawa i
                  od kalklulatora. Prościej byc ideologiem.


                  Biolog



                  • Gość: Robert Re: Lekko licząc 105 mld IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 23:07
                    Gość portalu: Bioolog napisał(a):
                    >
                    > W Polsce jest oficjalnie około 3,2 mln bezrobotnych. Jest ich znacznie
                    więcej,
                    > ale się nie rejestrują, bo politycy sprytnie zmienili prawo (o czym Robert
                    > najwyraźniej nie wie)i osoba bez szans na pracę może mieć ubezpieczenie
                    > zdrowotne bez statusu bezrobotnego. 20 % z tej masy ma prawo do zasiłku. A
                    więc
                    >
                    > około 600 000 osób. W sytuacji gdy 2,6 mln nie ma żadnych (wyłączywszy obiady
                    > dla dzieci w szkole i ochłapy dla kilku procent z nich z pomocu społecznej na
                    > poziomie 10 zł na miesiąc) świadczeń z budżetu zacytowane powyżej słowa może
                    > napisac tylko ktoś kto nie ocenia rzeczywistości tylko patrzy na nią
                    > ideologicznie. Ot kiedyś obudził się i doszedł do wniosku, że bezrobotny to
                    > jest ktoś taki jak robotnik na wiecznie nieskończonych budowach w filmach
                    > typu "Alternatywy 4", "Miś" czy "Nie lubię poniedziałku". Myśłę, że w ogóle
                    > bezrobotnych nie ma kontaktu z polskimi bezrobotnymi - jak i widział to na
                    > zachodnich filamch, gdzie taki wybór - praca zasiek istnieje.
                    >
                    > Dlaczego Robert to zrobił? Posługuje się stałą tezą, iż polski budżet jest
                    > socjalny. Nie potrafi jednak jej dowieść. Kiedy budżet się nie domyka mogą
                    być
                    > bowiem dwie przyczyny. Oprócz życia na kredyt, życia ponad stan, marnowania
                    > środków po prostu za za niskie dochody, gdy gospodarka jest poniżej swego
                    > optimum. Aby stwierdzić, która z tych dwóch sytuacji zachodzi oraz dokładnie
                    w
                    > którym miejscu budżetu jest dziura trzeba być niezłym specjalistą i od prawa
                    i
                    > od kalklulatora. Prościej byc ideologiem.
                    >
                    >
                    > Biolog

                    Znam rzeczywistość i dlatego nie dam się nabrać. Łatwo jest litować się i
                    rozdawać jałmużnę. Niestety mój kraj - Polska - się w tym specjalizuje. Każdemu
                    po grosiku czyli każdemu g...
                    Kiedyś wspomniałem, że przedstawię w przybliżeniu strukturę budżetu. Sam Pan
                    sobie oceni czy jest socjalny czy nie. Dla obiektywnej oceny nie ma akurat
                    znaczenia to czy odbiorcy różnego rodzaju śiwadczeń zadowoleni są z wysokości
                    otrzymanej pomocy, jałmużny itd, czy też nie. Licża się proporcje.
                    Zapraszam na stronę www.mofnet.gov.pl znajdzie Pan tam projekt budżetu Kołodki.
                    Dochody planowane są na poziomie 154, 7 mld zł
                    Oto niektóre wydatki:
                    refundacja premii gwarancyjnych - 900 mln
                    wykup odsetek z ks. mieszk - 325 mln
                    partie polityczne - 57 mln
                    Dotacje do górnictwa - 1025 mln
                    do hutnictwa - 24 mln
                    Wojskowa Agencja Mieszkaniowa - 321 mln
                    emerytury wojskowe - 3881 mln
                    ubezp społ. wojskowe 3881 mln
                    zasiłki rodzinne wojskowe - 39 mln
                    Fundusz Pracy - 3944 mln
                    Ohotnicze Hufce Pracy (OHP - nawet nie wiedziałem, że jeszcze istnieją) - 93 mln
                    dopłaty do kredytów rolniczych - 150 mln
                    Agencja Restrukturyzacji I modern. Rol. - 1602 mln
                    Agencja Rynku Rolnego 802 mln
                    Pomoc socj. dla studentów - 707 mln
                    Kasa Rolniczych Ubezp. Społecznych - 15617 mln
                    dotacja do ZUS 29000 mln (całość wydatków) 35 mld
                    Fundusz Alimentacyjny - 1249 mln
                    Wydatki na opiekę społeczną w budżetach województw - 5, 5 mld
                    Dotacja do kolei 270 mln
                    dotacja do autobusów - 400 mln
                    dotacje do roln i rybołóstwa - 2207
                    restruktyzacja przem.obronn. - 197 mln
                    emerytury Min. Spraw Wewnetrz. - 3,7 mld
                    Dotacje na staże lekarskie - 150 mln
                    wyprawki dla I klas - 21 mln
                    Program "pierwsza Praca " - 130 mln
                    Dożywianie uczniów - 160 ml

                    Do tego warto sobie dodać 5,4 mld na obsługę długu zagranicznego i 22 mld na
                    obsługę długu krajowego 22 mld.
                    Razem - ok. 105 mld, przy planowanych dochodach - 154 mld. To nie są wszystkie
                    pozycje - jak ktoś chce znajdzie ich na następne kilkanście mld.
                    Nie twierdzę, że nie należy dożywiać dzieci, albo nie wypłacać emerytur, albo
                    nie dawać stypendiów studentom. Niektóre wydatki pewnie też są prorozwojowe -
                    restr. przem. obronn. albo wydatki Ag. Rozwoju i Modernizacji Rolnictwa. W
                    niczym to jednak nie zmienia całego obrazu. Powtarzam - wydatków jak te jest
                    jeszcze na klikanaście mld.
                    Tak czy owak jeśli to nie jest budżet pasywny i socjalny to chyba rzeczywiście
                    Panie Biologu nigdy się nie zrozumiemy.
                    Dam Panu kilka przykładów : MSW wydaje 2 razy więcej na emerytury swoich byłych
                    pracowników - 3,7 mld niż na zapewnienie porządku publicznego i ochronę
                    przeciwpożarową - 1,8 ml.
                    Np. Fundusz Alimentacyjny pochłania 1,25 mld. W skrócie chodzi o to, że jak mąż
                    nie płaci żonie zasądzonych alimentów to płacę je ja i inni podatnicy - właśnie
                    te 1,25 mld. Np. na interwencyjny skup miodu wydajemy ok. 50 mln zł rocznie
                    (widocznie miód to jakiś szczególnie strategiczny towar) a na zakładanie
                    pracowni internetowych w szkołach ok. 40 mld. Na dotacje dla partii wydajemy 57
                    mln, a na biblioteki publiczne 44 mln. To jest chore. Jeśli Pana to interesuje,
                    to niech Pan sobie sprawdzi ile wydajemy na przewozy wojskowych rodzin na
                    wakacje (mają prawo do darmowych biletów, darmowych , czyli opłacanych przez
                    nas). Albo niech pan sobie sprawdzi ile koszują nas interwencje na rynku
                    skrobii i mączki ziemniaczanej. Może też Pan sprawdzić ile kosztuje rocznie
                    sort mundurowy kolejarzy. I 13 i 14 i 15 pensja w deficytowym górnictwie. Itd.
                    Szkoda słów.
                    • Gość: B Re: Lekko licząc 105 mld IP: *.mtnet.com.pl 30.10.02, 00:56
                      Wprost przeciwnie, rozumiemy się, ale różnimy we wnioskach. Socjal to dostawa
                      pieniędzy do potrzebujących z pewnej nadwyżki (najlepiej z norweskiej ropy). Ja
                      próbuję Panu powiedzieć, że potrzebujący ich nie dostają. Jak ja słyszę że
                      dziura budżetowa jest z winy bezrobotnych to się usmiecham bo jest to
                      nieprawda. Wypłacone z budżetu 100 zł finalnie dociera do bezrobotnego w
                      postaci złotych 10 (pewnie w wariancie optymistycznym). A to oznacza, że nie
                      trzeba oszczędzać tylko zmienić system. Ponieważ żyje z niego przynajmniej
                      kilka milionów Polaków (np. zawody korporacyjne, wczoraj słynna sprawa podatku
                      dla ZAIKS od papieru) zmiana ta jest niemożliwa i jedyne co się proponuje to
                      wyeliminowane np. bezrobotnego czy tego kolejarza (nie lubi Pan kolejrzy).
                      Oczywiście przy dalszej wypłacie tych 100 zł z budżetu.

                      Jest to opis świata jak z Kafki, ale każdy z nas potrafi wskazać milion
                      stosownych przykładów. Niemożność zmiany systemu jest zresztą przyczyną
                      cyklicznych rewolucji i wyrzynania "aktualnej arystokracji".

                      B
            • Gość: Zbigniew Re: Samochody i rowery - taka sobie dygresja IP: *.magic-net.pl 28.10.02, 08:48
              Gość portalu: Robert napisał(a):

              > Proszę napisać dalszy ciąg tej historii. Czym się to zakończyło?

              W sensie gospodarczym wzrostem PKB o 70% w ciągu 5 lat i likwidacją bezrobocia.
              Można jeszcze dodać budowę 1000 km autostrad rocznie i setek tysięcy nowych
              mieszkań i domów.
              O sensie politycznym tu nie dyskutujemy , zresztą wybudowane domy i
              wyprodukowane samochody osobowe same z siebie są przecież zupełnie apolityczne.
              A co do zbrojeń to racz zauważyć , że przez pierwsze 2 lata prawie w ogóle ich
              nie było ( nawet w roku 1941 przewaga Rosji w sprzęcie była mniej więcej 5
              krotna ), polityka pieniężna banku centralnego nadzorowana była przez
              cudzoziemców zasiadających w większości w radzie banku tak że pole manewru było
              niewielkie.
              Fakt jest faktem , że bez radykalnych pociągnięć nie było by żadnego rozwoju.
              U nas dyskutuje się o autostradach , pieniędzy starcza na kilka kilometrów
              rocznie - i to ma pobudzić gospodarkę ? "Ulgi inwestycyjne" wprowadzone
              ostatnio w postaci przyspieszonej ( 30% amortyzacji w pierwszym roku ) mają
              rozruszać przedsiębiorstwa i zapobiec dekapitalizacji majątku ??
              Kredyty oprocentowane realnie 20-30% w skali rocznej mają cokolwiek
              rozruszać ??? Program "pierwsza praca" to jakiś dowcip ze strony rządu.
              Polskie działania obecnie to są tylko ćwierćśrodki które nic nie dadzą.
              Marnowanie potencjalnej energii rozwoju drzemiącej w Polakach.
              Prawda jest taka , że jak sami sobie nie pomożemy to nikt nam nie pomoże.
              Żadna unia. Bogactwo bierze się z pracy , a nie z zasiłków od rządu czy
              zagranicy.
              Podany przykład samochodów był taki - że wszyscy zyskali , mimo że wydawało
              się , że budżet straci.
              Innym przykładem było zatrudnianie pomocy domowych.Wydatki na służące można
              było odpisać od podstawy opodatkowania.Ich zatrudnianie nie podlegało pod
              kodeks pracy.Odbywało się w dużej mierze na zasadzie "wiktu i opierunku" i
              niewielkiego kieszonkowego.Tysiące rodzin miało pomoc praktycznie za darmo , a
              państwo nie płaciło zasiłków.Czy ktoś na tym stracił ? Może to przykład byle
              jaki , ale chodzi o filozofię popierania pracy zamiast socjalu.

              • Gość: Robert Re: Dalszy ciąg tej historii IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 29.10.02, 00:50
                Nie wdając się w szczegóły: Dalszy ciąg tej historii to II Wojna Świat.
                Generalnie nie ma różnicy zdań pomiędzy tymi, którzy opisywali gosp III Rzeszy.
                Niemcom groziła katastrofa gospodarcza porównywalna z tą z początku lat 20-ych.
                Niektórzy twierdzą, że II w. świat. została wywołana tylko po to by zapobiec
                tej katastrofie. Nie wiem czy tak było, nie ma jednak wątpliwości, że gdyby nie
                wojna skończyłoby się to kryzysem w Niemczech na niespotykaną skalę, upadkiem
                Hitlera itd. No cóż dalej można sobie tylko gdybać.
                Pozdrawiam
                • Gość: Zbigniew Re: Dalszy ciąg tej historii IP: *.magic-net.pl 29.10.02, 01:58
                  Może podasz kilka szczegółów na ten temat.Jakiego typu miałby być to kryzys ?
                  Czy taki z przegrzania gospodarki ? Więc przydałby się Balcerowicz co by ją
                  schłodził.Bo chyba nie taki jak w Argentynie , bo nie mieli długów
                  zagranicznych , deficytu budżetowego ani deficytu obrotów bieżących.
                  Wręcz przeciwnie , to w latach 20. deficyt w handlu zagranicznym dochodził do
                  10% PKB a kurs waluty podtrzymywany był wysokimi stopami procentowymi.
                  Jedyny kryzys jaki groził to możliwość wybuchu inflacji , ale nie aż takiej
                  wielkiej tak gdzieś ok. 20-30% czyli nic strasznego w porównaniu z 30%
                  bezrobociem.


                  • darr.darek Re: Dalszy ciąg tej historii 29.10.02, 16:16
                    Gość portalu: Zbigniew napisał(a):
                    > Może podasz kilka szczegółów na ten temat.Jakiego typu miałby być to kryzys ?
                    > Czy taki z przegrzania gospodarki ? Więc przydałby się Balcerowicz co by ją
                    > schłodził.Bo chyba nie taki jak w Argentynie , bo nie mieli długów
                    > zagranicznych , deficytu budżetowego ani deficytu obrotów bieżących.

                    Tu przydałoby się sporo danych z dogłębnej analizy .
                    Faktem , jest , że VolksWagen zebrał od milionów Niemców kupę kasy
                    przedpłaconej na "samochód dla ludu" . Ot , budzet się nie zadłużył w tym
                    przypadku , a jednak taki państwowo-prywatny "przekręt" na olbrzymie
                    pieniądze . Oczywiście , nie muszę dodawać , kasa przepadła .
                    Historia pokazała , że coś co ma w nazwie "socjalizm" , nie może być efektywne .

                    • Gość: Zbigniew Volkswagen IP: *.magic-net.pl 31.10.02, 11:14
                      darr.darek napisał:

                      > Tu przydałoby się sporo danych z dogłębnej analizy .
                      > Faktem , jest , że VolksWagen zebrał od milionów Niemców kupę kasy
                      > przedpłaconej na "samochód dla ludu" . Ot , budzet się nie zadłużył w tym
                      > przypadku , a jednak taki państwowo-prywatny "przekręt" na olbrzymie
                      > pieniądze . Oczywiście , nie muszę dodawać , kasa przepadła .
                      > Historia pokazała , że coś co ma w nazwie "socjalizm" , nie może być
                      efektywne

                      Ponieważ sam przyznałeś , że jesteś za leniwy aby skorzystać z linków
                      np.www.historische-vws.de/history/history1.htm
                      wyjaśnię Ci , że volkswagen nie był żadnym "przekrętem".
                      Poprzedni projekt "ludowego radia" był ogromnym sukcesem - chodziło o
                      zastosowanie masowej produkcji na wzór amerykański i jak największe zbicie ceny.
                      Gdyby miałby być to przekręt to nikt nie zawracałby sobie głowy , żadnymi
                      kalkulacjami cenowymi.
                      W tych przedpłatach chodziło głównie o to , aby zaoszczędzić na kosztach
                      kredytów bankowych i to się udało ( oszczędności sięgnęły 150 marek na każdym
                      egzemplarzu ).Drugim źródłem oszczędności była eliminacja pośredników
                      handlowych - i odbiór wprost z placu fabrycznego.
                      Cena 990 marek choć była zbyt nisko skalkulowana okazała się realna.
                      Tak samo jak realny był termin początku realizacji przedpłat na grudzień 1939
                      zaplanowany kilka lat wcześniej.Racz zauważyć , że ludzie z pełną świadomością
                      wpłacali pieniądze na samochód gdy wiedzieli , że fabryki jeszcze nie ma.
                      Twierdzić , że VW to był "przekręt" to tak jak twierdzić , że Gates chciał
                      zrobić przekręt oferując akcje MS gdy ten był w powijakach.
                      Żaden przekręt to nie był.Fabryka powstała i produkowała samochody i nawet
                      pomimo wojny zaczęła realizować przedpłaty.
                • Gość: MACIEJ Re: Dalszy ciąg tej historii IP: *.ny325.east.verizon.net 30.10.02, 04:20
                  Gość portalu: Robert napisał(a):

                  > Nie wdając się w szczegóły: Dalszy ciąg tej historii to II Wojna Świat.
                  > Generalnie nie ma różnicy zdań pomiędzy tymi, którzy opisywali gosp III
                  Rzeszy.
                  > Niemcom groziła katastrofa gospodarcza porównywalna z tą z początku lat 20-
                  ych.
                  > Niektórzy twierdzą, że II w. świat. została wywołana tylko po to by zapobiec
                  > tej katastrofie.

                  To by sie dosc dobrze zgadzalo z twoja logika,ktora ci podpowiedziala ze
                  PAZDZIERNIK NA WALL STREET przebije wszystkie dna ,razem z tym PODWOJNYM,gdzie
                  najpierw jest kozuch na krowim a pod nim dopiero gorace waniliowe.6,000 i dalej
                  w dol.

                  > Nie wiem czy tak było, nie ma jednak wątpliwości, że gdyby nie
                  > wojna skończyłoby się to kryzysem w Niemczech na niespotykaną skalę, upadkiem
                  > Hitlera itd.

                  Nawet dzieci wiedza o tym,ze Hitlera oficerowie niemieccy chcieli zabic juz w
                  czasie wojny,czyli jemu dlugie zycie nie bylo pisane.


                  > No cóż dalej można sobie tylko gdybać.

                  W tym to jestes dobry i czesto to gdybanie fakty ci zastepuje.

                  > Pozdrawiam
        • Gość: Robert Re: Wyjasnienie 'bzdur' ktorych nie rozumiesz. IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 28.10.02, 00:00
          Napisałem m.in.:


          > > Nie brakuje w polsce tych którzy uważają, że jak rozdamy
          > > pieniądze w postaci zasiłków, to obdarowani oczywiście coś za te pieniądze
          >
          > > kupią , a więc stworzą popyt, na który odpowie podaż itd....
          > > mało kto chce sobie jednak zadać pytanie skąd pieniądze na te zasiłki mają
          >
          > > pochodzić.

          Na to Pan Maciej odpowiedział:
          > Znowu mylisz pojecia.
          > POPYT POBUDZA SIE POPRZEZ NISKIE ST% A NIE ROZDAWANIE ZASILKOW JAK TY
          > PROPONUJESZ.
          > NIE KLAM ROBERT.
          >

          I tak za każdym razem - przekręcanie, manipulacje, do tego parę inwektyw i dużo
          bla, bla w stylu: nie rozumiecie, jesteście mało inteligentni itd.itd

          W latach 60-ych kiedy Pan, Panie Macieju studiował na SGPiS jak Pan podaje (ja
          osobicie w to wątpię) Keyenes był rzeczywiście popularny na tej uczelni. Jego
          poglądy były dość ciepło przyjmowane przez partyjnych wykładowców. Dobrze było
          mieć jakiegoś "patrona" z zachodu, który wskazywał by na potrzebę ingerowania
          państwa w gospodarkę. To pokolenie ekonomistów (albo raczej absolwentów) z
          SGPiS jest dziś b. aktywne publicznie. Np. z SLD Borowski, Kołodko, Wagner,
          Wójtowicz, albo Kropiwnicki z ZChN. Piszą i mówią kubek w kubek to co Pan.


          A co do pytań - No wiec po raz tysieczny Robert:

          > Czy ten jest bogaty,ktory ma dom,samochod i dacze czesto kupiona na kredyt,
          > czy raczej ten co mieszka w bloku jezdzi tramwajem i ma oszczednosci w banku?

          Nawet studenci nie formułują ich tak głupio. Nawet najgorszy student wie, że
          jak pożyczy 1000 zł. to nie stanie się ani o grosz bogatszy
          >
          > P.S.A teraz pytanie dla wybitnie inteligentnych.
          > Ktory z nich przyczynia sie do rozwoju gospodarczego swojego kraju,
          > a ktory jest cienki Bolek z mentalnoscia komunistyczna?

          Może odpowiedzi na te pytania udzielą inni forumowicze
          • Gość: MACIEJ Re: Wyjasnienie 'bzdur' ktorych nie rozumiesz. IP: *.ny325.east.verizon.net 28.10.02, 00:11
            Gość portalu: Robert napisał(a):

            > Napisałem m.in.:
            >
            >
            > > > Nie brakuje w polsce tych którzy uważają, że jak rozdamy
            > > > pieniądze w postaci zasiłków, to obdarowani oczywiście coś za te pien
            > iądze
            > >
            > > > kupią , a więc stworzą popyt, na który odpowie podaż itd....
            > > > mało kto chce sobie jednak zadać pytanie skąd pieniądze na te zasiłki
            > mają
            > >
            > > > pochodzić.
            >
            > Na to Pan Maciej odpowiedział:
            > > Znowu mylisz pojecia.
            > > POPYT POBUDZA SIE POPRZEZ NISKIE ST% A NIE ROZDAWANIE ZASILKOW JAK TY
            > > PROPONUJESZ.
            > > NIE KLAM ROBERT.
            > >
            >
            > I tak za każdym razem - przekręcanie, manipulacje, do tego parę inwektyw i
            dużo
            >
            > bla, bla w stylu: nie rozumiecie, jesteście mało inteligentni itd.itd
            >
            > W latach 60-ych kiedy Pan, Panie Macieju studiował na SGPiS jak Pan podaje
            (ja
            > osobicie w to wątpię) Keyenes był rzeczywiście popularny na tej uczelni.

            Dobrze ze watpisz Robert,bo ja nigdzie nie pisalem ,ze studiowalem na SGPiS w
            latach 60tych.

            Ja studiowalem na SGPiS w latach 70 tych.
            Materialy do pracy mgr. przywozil mnie z USA prof S.Raczkowski,ktory wtedy
            pracowal w ONZ.


            > Jego
            > poglądy były dość ciepło przyjmowane przez partyjnych wykładowców. Dobrze
            było
            > mieć jakiegoś "patrona" z zachodu, który wskazywał by na potrzebę ingerowania
            > państwa w gospodarkę. To pokolenie ekonomistów (albo raczej absolwentów) z
            > SGPiS jest dziś b. aktywne publicznie. Np. z SLD Borowski, Kołodko, Wagner,
            > Wójtowicz, albo Kropiwnicki z ZChN. Piszą i mówią kubek w kubek to co Pan.
            > A co do pytań - No wiec po raz tysieczny Robert:
            >
            > > Czy ten jest bogaty,ktory ma dom,samochod i dacze czesto kupiona na kredyt
            > ,
            > > czy raczej ten co mieszka w bloku jezdzi tramwajem i ma oszczednosci w ban
            > ku?
            > Nawet studenci nie formułują ich tak głupio. Nawet najgorszy student wie, że
            > jak pożyczy 1000 zł. to nie stanie się ani o grosz bogatszy
            > >
            > > P.S.A teraz pytanie dla wybitnie inteligentnych.
            > > Ktory z nich przyczynia sie do rozwoju gospodarczego swojego kraju,
            > > a ktory jest cienki Bolek z mentalnoscia komunistyczna?
            >
            > Może odpowiedzi na te pytania udzielą inni forumowicze
      • Gość: JOrl Re: Co za bzdury IP: *.dip.t-dialin.net 28.10.02, 17:33
        Gość portalu: Robert napisał(a):

        > Pobudzanie popytu w naszych warunkach da tylko jeden efekt - wzrost importu a
        > co za tym idzie wzrost deficytu CA ze wszelkimi negatywnymi kosekwencjami.
        > Wywód dotyczący tego (w uproszczeniu), że im większe oszczędności tym
        mniejsze
        > inwestycje to już kompletna brednia. Jest dokładnie odwrotnie. Profesor
        Kowlaik
        >
        > chyba nigdy nie był w banku i nie wie skąd banki mają pieniądze np. na
        kredyty
        > inwestycyjne.
        Tu ma Pan Robert absolutna racje.

        > Gdyby było tak jak Kowalik pisze należałoby od jutra ustawnowić płacę
        minimalną
        >
        > w Polsce na poziomie np. 500$ miesięcznie i kłopoty by znikły. Według
        > rozumowania Kowalika pojawiłby się popyt za nim w odpowiedzi zwiększona podaż
        > dóbr i usług. oczywiście jak już wspomnaiłem Kowalik nie pisze jak należałoby
        > zapobiec temu by owa zwiększona podaż nie pochodziła z zagranicy. (Cła?
        podatki
        >
        > dodatrkowe, koncesje importowe? kwoty importowe?)
        Tu naturalnie tez.



        > Całość można skwitować tak: Kowalik uważa, że im ludzie będą więcej kupowali
        > tym będą bogatsi. Polonusi z USA też tak sądzą. Niech sobie dokonają
        > eksperymentu i zaczną jak najwięcej kupować. Zobaczymy czy się wzbogacą.
        > Związek przyczynowo skutkowy jest dokładnie odwrotny: I tak po raz tysięczny
        > należy napisać: Amerykanie są bogaci nie dlatego, że dużo kupują. Duzo kupują
        > dlatego, że są bogaci.
        Ale u Amerykanow jest tak, ze im wiecej pieniedzy wydrukuja, tym bardziej beda
        zyli z reszty swiata, bo zwiekszy sie im deficyt platniczy, czyli wiecej
        przywiaza sobie towarow, aby zrownowazyc te $. Bo inaczej by musiala byc
        inflacja. A nie ma.
        Pozdrowienia
        • Gość: MACIEJ JOrl i Robert na Forum Humorum IP: *.ny325.east.verizon.net 28.10.02, 19:17
          Gość portalu: JOrl napisał(a):

          > Gość portalu: Robert napisał(a):
          >
          > Ale u Amerykanow jest tak, ze im wiecej pieniedzy wydrukuja, tym bardziej
          beda
          > zyli z reszty swiata, bo zwiekszy sie im deficyt platniczy, czyli wiecej
          > przywiaza sobie towarow, aby zrownowazyc te $. Bo inaczej by musiala byc
          > inflacja. A nie ma.

          Wasze "ekspertyzy" na temat rozwoju gospodarczego USA sa zadziwiajaco
          podobne,jak byscie do tej samej szkoly chodzili.
          JOrl dosc otwarcie przyznal,ze z ekonomia nigdy nie mial nic wspolnego dlatego
          twoje wypowiedzi na tematy ekonomiczne wiekszosc ludzi traktuje jako forum
          humorum.
          Robert natomiast ,choc zupelnie nie rozumie Kowalika,absolutnie sie do tego nie
          przyznaje.
          To tez dobra metoda,tylko kogo ty chcesz w pole wyprowadzic?
          Na razie udalo ci sie tylko RYBA,ktory juz jest w polowie pierwszego semestru.

    • Gość: RYBA Re: Spojrz w przyszlosc MACIEJU IP: *.poleczki.dialup.inetia.pl 30.10.02, 16:55
      Przedstawie ci argument przeciw twoje teorii pobudzania popytu. Otoz u nas jest
      teraz tak ze student jak nie ma pieniedzy to moze placic za szkole kredytem,
      ktory jest gwarantowany przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Kredyt splaca rok po
      ukonczeniu studiow przez 10 lat. Maksymalnie kwota kredytu nie moze byc wieksza
      niz 450 zl miesiecznie, a rodzina studenta nie moze miec wiekszego dochodu na
      glowe niz 850 zl (limit na 2002 rok). Ad rem.

      Otoz mi jest taki kredyt nie potrzebny. Za szkole placi mi panstwo a ksiazki i
      przyjemnosci oplacam z wlasnych oszczednosci (nie mialem czasu wydawac
      pieniedzy w klasie maturalnej). Nie znaczy to jednak ze nie moglbym sie
      postarac o taki kredyt (pominmy naszej analizie kwestie dochodu na czlonka
      rodziny). Moglbym przeciez wtedy imprezowac ile sie da, kupowac ciuchy, czy
      chodzic po dystkotekach. Wedlug twojej teorii przyczynilbym sie do rozwoju
      gospodarki. W sumie to tak. Ale chyba nie dokonca.

      Zauazmy koncze studia mija rok i co? Czas splacac kredyt. Moje dochody sa
      mniejsze niz moglyby byc. Konsumuje mniej. Fajnie bylo wydawac pieniadze ale za
      ten wzrost musze teraz zaplacic. A w tym czasie dorobie sie jeszcze wlasnej
      rodziny. Zamiast kupic cos dziecku bede splacal swoje mlodziencze browary.

      Na tym polega bezsens twojej teorii. Osobiscie wole racjonalny i zrwownowazony
      rozwoj. Pewnie powiesz ze nie rozumiem niczego. Ale dlaczego wiele osob tego
      nie rozumie (np Robert czy Pan Gadomski o ktorych wpsominasz w kazdym swoim
      poscie). Ja poprostu nie chce zeby moje dzieci placily za moja niegospodarnosc.
      Generalizujac mozna rozciagnac na cale pokolenie wtedy dostajesz jasniejszy
      obraz sytuacji. Teraz rozwoj a potem splata.

      Pozdrawiam
      • Gość: MACIEJ Nie myl jalmuzny z kredytem. IP: *.ny325.east.verizon.net 30.10.02, 19:18
        Gość portalu: RYBA napisał(a):

        > Przedstawie ci argument przeciw twoje teorii pobudzania popytu. Otoz u nas
        jest
        >
        > teraz tak ze student jak nie ma pieniedzy to moze placic za szkole kredytem,
        > ktory jest gwarantowany przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Kredyt splaca rok
        po
        >
        > ukonczeniu studiow przez 10 lat. Maksymalnie kwota kredytu nie moze byc
        wieksza
        >
        > niz 450 zl miesiecznie, a rodzina studenta nie moze miec wiekszego dochodu na
        > glowe niz 850 zl (limit na 2002 rok). Ad rem.
        >
        > Otoz mi jest taki kredyt nie potrzebny. Za szkole placi mi panstwo a ksiazki
        i
        > przyjemnosci oplacam z wlasnych oszczednosci (nie mialem czasu wydawac
        > pieniedzy w klasie maturalnej). Nie znaczy to jednak ze nie moglbym sie
        > postarac o taki kredyt (pominmy naszej analizie kwestie dochodu na czlonka
        > rodziny). Moglbym przeciez wtedy imprezowac ile sie da, kupowac ciuchy, czy
        > chodzic po dystkotekach. Wedlug twojej teorii przyczynilbym sie do rozwoju
        > gospodarki. W sumie to tak. Ale chyba nie dokonca.
        >
        > Zauazmy koncze studia mija rok i co? Czas splacac kredyt. Moje dochody sa
        > mniejsze niz moglyby byc. Konsumuje mniej. Fajnie bylo wydawac pieniadze ale
        za
        >
        > ten wzrost musze teraz zaplacic. A w tym czasie dorobie sie jeszcze wlasnej
        > rodziny. Zamiast kupic cos dziecku bede splacal swoje mlodziencze browary.
        >
        > Na tym polega bezsens twojej teorii.

        Bezsens to jest to,co ty tu piszesz,a teorii przedstawionej przeze mnie widze w
        dalszym ciagu nie rozumiesz.

        Mylisz jalmuzne(kredyty dla studentow) z normalnym kredytem.

        Jesli chcesz kupic dom,to musisz miec sporo zywej kasy na down payment.
        Moze to byc np.: 20-30% wartosci domu.
        Ta kasa ,to sa twoje oszczednosci,lub pieniadze wyciagniete przez Fizyka z akcji
        bo obawia sie on ze straca one swoja wartosc calkowicie(ulotnia sie).

        Sprzedajesz akcje za 60,000 i jest to twoj down payment na dom za 200,000 doll.
        Babel na gieldzie sie zmniejsza,choc w miedzyczasie ci co nie przewidywali
        spadku DOW ponizej 7,200 kupuja te twoje akcje ,zeby w ciagu tygodnia zarobic
        na nich 13%.

        Identycznie sprawa wyglada z kupnem biznesu,czy jachtu.
        Normalny kredyt oparty jest o down payment.

        Ty piszesz o jalmuznie,ktora kiedys tam bedziesz musial zwracac.



        > Osobiscie wole racjonalny i zrwownowazony
        > rozwoj. Pewnie powiesz ze nie rozumiem niczego. Ale dlaczego wiele osob tego
        > nie rozumie (np Robert czy Pan Gadomski o ktorych wpsominasz w kazdym swoim
        > poscie). Ja poprostu nie chce zeby moje dzieci placily za moja
        niegospodarnosc.
        > Generalizujac mozna rozciagnac na cale pokolenie wtedy dostajesz jasniejszy
        > obraz sytuacji. Teraz rozwoj a potem splata.

        Zgadza sie,to jest wlasnie rozwoj na kredyt popularny w calym swiecie.
        I wszedzie sie on sprawdza,jesli wzorem polskim nie pojdziesz po umorzenie
        pozyczki.

        > Pozdrawiam
        • darr.darek SKĄD SIĘ BIERZE KREDYT 30.10.02, 22:10
          Dlaczego na tym forum , aby przedstawiac proste zaleznosci trzeba siegac do
          wiedzy ze szkoly podstawowej ?

          SKAD SIĘ BIERZE KREDYT ???
          Kredyt i pożyczka bierze się stąd , że część konsumentów JEST BARDZIEJ
          OSZCZĘDNA i składa lokate w banku !!! Z tych lokat bank udziela kredytów na
          inwestycje i pożyczek na konsumpcję (to jest różnica!!!) . Dla banku ,
          oczywiściejest wszystko jedno czy da pożyczkę dla 1000-ca studentów czy jeden
          kredyt na dużą inwestycję , jeśli ryzyko jest identyczne .
          Stąd też , nie ma żadnego "Wielkiego Popytu Konsumpcyjnego" z tytułu
          udzielanych pożyczek konsumpcyjnych , bo te pożyczki istnieją TYLKO DLATEGO ,
          że inni wstrzymali sie od konsumpcji całego dochodu . Gdyby ci inni (bardziej
          oszczędni) wydali cały dochód na konsumpcję , NIE BYŁOBY ŻADNYCH POŻYCZEK , bo
          nie byłoby skąd ich brać .
          Bardziej realistycznie myśląc , gdyby skłonność do oszczędzania w
          społecznościach ludzkich była bardzo niska(nigdy nie jest zerowa) a do
          wydawania bardzo wysoka , to cena pożyczek/kredytów wynosiłaby np. 30% rocznie
          powyżej inflacji(nic by tu nie pomogło żadne zaklinanie stóp procentowych -
          rynek ustaliłby taką cenę!!!) . I tak znajdowaliby się konsumenci , którzy
          mówiliby "a co mi tam płacić stówę miesięcznie na odsetki , jeśli mam najnowszy
          telewizor na osiedlu" . Jednak w takim mało oszczędnym społeczeństwie , rozwój
          gospodarczy byłby minimalny , gdyż wysoki koszt kredytu sprawiałby , że 95%
          dzisiejszych inwestycji traktowane byłoby jako nieopłacalne w rachunku
          ekonomicznym .

          TO SĄ ZALEŻNOŚCI , KTÓRE MOGŁYBY BYĆ "WYKŁADANE" W SZKOLE PODSTAWOWEJ !
          • Gość: MACIEJ Re: SKĄD SIĘ BIERZE KREDYT IP: *.ny325.east.verizon.net 30.10.02, 23:04
            darr.darek napisał:

            > Dlaczego na tym forum , aby przedstawiac proste zaleznosci trzeba siegac do
            > wiedzy ze szkoly podstawowej ?
            >
            > SKAD SIĘ BIERZE KREDYT ???
            > Kredyt i pożyczka bierze się stąd , że część konsumentów JEST BARDZIEJ
            > OSZCZĘDNA i składa lokate w banku !!! Z tych lokat bank udziela kredytów na
            > inwestycje i pożyczek na konsumpcję (to jest różnica!!!) . Dla banku ,
            > oczywiściejest wszystko jedno czy da pożyczkę dla 1000-ca studentów czy
            jeden
            > kredyt na dużą inwestycję , jeśli ryzyko jest identyczne .
            > Stąd też , nie ma żadnego "Wielkiego Popytu Konsumpcyjnego" z tytułu
            > udzielanych pożyczek konsumpcyjnych , bo te pożyczki istnieją TYLKO DLATEGO ,
            > że inni wstrzymali sie od konsumpcji całego dochodu . Gdyby ci inni (bardziej
            > oszczędni) wydali cały dochód na konsumpcję , NIE BYŁOBY ŻADNYCH POŻYCZEK ,
            bo
            > nie byłoby skąd ich brać .
            > Bardziej realistycznie myśląc , gdyby skłonność do oszczędzania w
            > społecznościach ludzkich była bardzo niska(nigdy nie jest zerowa) a do
            > wydawania bardzo wysoka , to cena pożyczek/kredytów wynosiłaby np. 30%
            rocznie
            > powyżej inflacji(nic by tu nie pomogło żadne zaklinanie stóp procentowych -
            > rynek ustaliłby taką cenę!!!) . I tak znajdowaliby się konsumenci , którzy
            > mówiliby "a co mi tam płacić stówę miesięcznie na odsetki , jeśli mam
            najnowszy
            >
            > telewizor na osiedlu" . Jednak w takim mało oszczędnym społeczeństwie ,
            rozwój
            > gospodarczy byłby minimalny , gdyż wysoki koszt kredytu sprawiałby , że 95%
            > dzisiejszych inwestycji traktowane byłoby jako nieopłacalne w rachunku
            > ekonomicznym .
            >
            > TO SĄ ZALEŻNOŚCI , KTÓRE MOGŁYBY BYĆ "WYKŁADANE" W SZKOLE PODSTAWOWEJ !

            I te wlasnie zaleznosci sa wykladane w szkole podstawowej.
            Niestety w szkole sredniej uczniowie juz siegaja po gazety i bzdur im sie nie
            da wcisnac.

            Bank moze udzielac kredytow nawet 10 krotnie wiekszych niz depozyty,ktore
            posiada,a jest to mozliwe z kilku powodow.
            1-Czesc depozytow jest terminowa(rok,2-lata itd)
            2-Nawet depozyty a-vista maja stala wielkosc.

            Nigdy sie nie zdarza,ze wszyscy depozytorzy przychodza po swoje depozyty tego
            samego dnia i wszyscy chca je wlasnie wybrac.

            W wypadku gdy nie masz zadnych oszczednosci ,kredyt otrzymujesz:
            1-Pod zastaw nieruchomosci
            2-Udowadniajac wysokie zarobki

            Poza tym sa kredyty udzielane przez sprzedajacych.
            1-Producent samochodow udziela zero % kredyt na swoj wyrob.
            2-Wlasciciel sprzedawanego biznesu udziela kredyt osobie kupujacej jego biznes.

            • Gość: deLUC Re: Po prostu... IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 30.10.02, 23:38
              na wielkosc kreacji pieniadza w systemie bankowym wplywaja
              - wysokosc rezerw obowiazkowych oraz wielkosc M1, M2, M3 oraz popyt
              • Gość: MACIEJ Re: Po prostu... IP: *.ny325.east.verizon.net 31.10.02, 03:15
                Gość portalu: deLUC napisał(a):

                > na wielkosc kreacji pieniadza w systemie bankowym wplywaja
                > - wysokosc rezerw obowiazkowych oraz wielkosc M1, M2, M3 oraz popyt

                M1-kojarzy mnie sie z popularnym imieniem slowianskim np:Maciej
                M2 i M3 -to wielkosc mieszkan w blokowisku.
                Natomiast M4-ktore pominales,to 4 literowe imie np Mona Lisa lub Maja.
                Moze to tez byc imie czwartej z kolei osoby w rodzinie np:M(on)ika
            • darr.darek SKĄD SIĘ BIERZE KREDYT-z serii :'Wielkie Prawdy':) 31.10.02, 11:03
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              > Bank moze udzielac kredytow nawet 10 krotnie wiekszych niz depozyty,ktore
              > posiada,a jest to mozliwe z kilku powodow.
              > 1-Czesc depozytow jest terminowa(rok,2-lata itd)
              > 2-Nawet depozyty a-vista maja stala wielkosc.
              >
              > Nigdy sie nie zdarza,ze wszyscy depozytorzy przychodza po swoje depozyty tego
              > samego dnia i wszyscy chca je wlasnie wybrac.
              >
              > W wypadku gdy nie masz zadnych oszczednosci ,kredyt otrzymujesz:
              > 1-Pod zastaw nieruchomosci
              > 2-Udowadniajac wysokie zarobki
              >
              > Poza tym sa kredyty udzielane przez sprzedajacych.
              > 1-Producent samochodow udziela zero % kredyt na swoj wyrob.
              > 2-Wlasciciel sprzedawanego biznesu udziela kredyt osobie kupujacej jego
              biznes.

              ALE TO WSZYSTKO NIE ZMIENIA FAKTU , ŻE BANK MOŻE UDZIELIĆ TYLKO TYLE KREDYTÓW I
              POZYCZEK , ILE ZEBRAŁ LOKAT !
              Czyli , żaden bank NIE MOŻE (!!!) KREOWĆ kredytów i pożyczek i może ich
              udzielić TYLKO TYLE ILE ZEBRAŁ LOKAT . A dokładniej , może ich udzielić MNIEJ
              niż zebrał lokat ! Właśnie dlatego , że zgodnie z wymogami Prawa Bankowego musi
              część zebranych lokat trzymać w postaci pewnej sumy nienaruszalnych
              depozytów .Dlatego piewcy podbicia inflacji muszą wiedzieć , że w warunkach
              wysokiej inflacji stopa REALNA musi być wysoka , bo bank traci(i tym samym
              kredytobiorca płaci) na depozytach "psutego" z miesiaca na miesiąc pieniądza .

              PODSTAWĄ ZROZUMIENIA PROSTEJ PRAWY O KREDYTACH I POŻYCZKACH (i
              rzekomo "kreowanego" przez nie popytu :) ) JEST FAKT , ŻE POWSTAJĄ ONE
              WYŁĄCZNIE ZE ZMNIEJSZONEGO POPYTU OSZCZĘDZAJĄCYCH . System bankowy jako
              całościowy sytem de facto ZMNIEJSZA POPYT (w niewielkim stopniu) , gdyż pewna
              część lokat jest właśnie nienaruszalna (bank nie może "sam ze swojej woli"
              odstąpić od tej zasady) .

              A zgodna z rzeczywistością(choć zupełnie nie sugerująca ZROZUMIENIA powyższego)
              jest odpowiedź MACIEJA , że :
              - NIENARUSZALNE depozyty mogą stanowić "tylko" 10% sumarycznej wartości
              zebranych lokat ;
              - bank dba , aby nie ustawił się nagle tłum oszczędzających w banku celem
              wybrania wszystkich lokat (bank musiałby odzyskć NATYCHMIAST niemal wszystkie
              kredyty i zwinąć się , bo przypominałby ... hurtownię z pustymi półkami , bez
              dostawców i bez odbiorców) ;
              - bank dba o zabezpieczenie udzielanych pożyczek , bo sam odpowiada całym
              majątkiem za wartość przyjętych lokat ;
              - sprzedający może udzielać (sam bez banku) kredytu na sprzedawany towar (może
              nawet ustalić , że kredytobiorca-kupujący spłaci mu , dzięki jakiemuś bonusowi
              za terminowość , mniej niż się zobowiązał - oczywiście sprzedający wystawia
              taką cenę , aby to wszystko się opłaciło) . Istotą tego kredytu jest to , że
              jest on dokładnie równy pożyczce jakiej udzielił kupującemu sprzedawca . Czyli
              WSTRZYMANY (do czasu zwrotu pożyczki) popyt konsumpcyjny/inwestycyjny
              sprzedawcy , przełożył się na popyt konsumpcyjny/inwestycyjny kupującego . NIC
              TO NIE POWSTAŁO Z NICZEGO .

              Ale (!) istnieja sytuacje , gdy kredyt/konsumpcja "powstaje" :) z niczego .
              Wtedy , gdy "płacisz" za kupiony towar czekiem bez pokrycia . Oczywiście
              to "wykreowanie" konsumcji wyjaśnia się , gdy sprzedający zorientuje się , że
              za nowoczesny telewizor od "wykreowanego" konsumenta dostał czek bez pokrycia .
              Wtedy ktoś inny (sprzedający lub bankowiec) nie kupi futra dla żony z tytułu
              tamtego "wykreowanego" popytu .
              A "KREATOR POPYTU" IDZIE DO WIĘZIENIA ZA EMITOWANIE CZEKU BEZ POKRYCIA !!!

              MAM NADZIEJĘ , ŻE WSZYSKIE GRZECZNE DZIECI ZROZUMIAŁY POWYŻSZE . A teraz
              pocałujacie misia w nosek i proszę grzecznie spać .

              • Gość: JOrl Re: SKĄD SIĘ BIERZE KREDYT-z serii :'Wielkie Praw IP: *.ipub.pl 31.10.02, 17:01
                Calkiem logicznie darr.darek. Ale nie przystajace do sytuacji w USA. I dlatego
                MACIEJ ma tez racje. Bo Amis maja dostep do towarow od calego swiata, i
                produkujac $ bezinfalcyjnie moga dalej tak zyc. Niezgodnie z ta Twoja teoria.
                Podobnie wlasciwie jest tez w Polsce. Inna skala naturalnie.
                Pozdrowienia
                • Gość: MACIEJ Re: SKĄD SIĘ BIERZE KREDYT-z serii :'Wielkie Praw IP: *.ny325.east.verizon.net 31.10.02, 23:02
                  Gość portalu: JOrl napisał(a):

                  > Calkiem logicznie darr.darek. Ale nie przystajace do sytuacji w USA. I
                  dlatego
                  > MACIEJ ma tez racje. Bo Amis maja dostep do towarow od calego swiata, i
                  > produkujac $ bezinfalcyjnie moga dalej tak zyc. Niezgodnie z ta Twoja teoria.

                  Madre slowa JOrl,bo swiat oszczedza pieniadze,by inwestowac w Ameryce.
                  I wcale im sie nie dziwie.

                  > Podobnie wlasciwie jest tez w Polsce. Inna skala naturalnie.
                  > Pozdrowienia
                • darr.darek SKĄD SIĘ BIERZE - i jeszcze jeden i jeszcze raz 01.11.02, 13:19
                  JOrl napisal :
                  >Calkiem logicznie darr.darek. Ale nie przystajace do sytuacji w USA. I dlatego
                  >MACIEJ ma tez racje. Bo Amis maja dostep do towarow od calego swiata, i
                  >produkujac $ bezinfalcyjnie moga dalej tak zyc. Niezgodnie z ta Twoja teoria.
                  >Podobnie wlasciwie jest tez w Polsce. Inna skala naturalnie.

                  JOrl , przystajcące . Przystające !
                  Temat tego , mojego podwątku "skąda się bierze kredyt" miał na celu wyjaśnienie
                  co poniektórym , że konsumując na kredyt nie przyczyniają się do wzrostu popytu
                  i rozwoju gospodarczego . Wręcz odwrotnie większy popyt na pożyczki
                  konsumpcyjne podbija cenę pożyczanego kapitału (tak , tak , bank centralny
                  sobie może "zaklinać" stopy - tak jak w Polsce) i kredyt inwestycyjny jest
                  DROŻSZY - a tylko przy tanim kredycie i (wynikającej z niego) dużej wartości
                  INWESTYCJI rozwój gospodarczy jest szybki .
                  I istotą tego podwątku jest wyjaśnienie(oprócz powyższej prawdy) MACIEJo-
                  podobnym , że wartość kredytów/pożyczek równa jest wartości lokat (czyli przy
                  konsumpcji to wsio rawno kto wydał ponad stan a kto zaoszczędził i nie wydał -
                  konsumpcja nie wzrasta) PLUS wartość "pustego" kredytu z banku centralnego dla
                  banków , co opisałem to w wątku "Podnieść złotego..." w temacie "kto chciałby
                  gromadnego gromadzenia w skarpecie" . Mogę jeszcze raz przytoczyć tekst
                  o "pustym kredycie" lub "dodruku na bieżące wydatki czerwonych rozpieprzaczy
                  pieniędzy" (dokładnie ten sam efekt dla bieżącej wartości pieniądza - skrajnie
                  odmienny efekt z punktu widzenia globalnych wskaźników) :
                  )właśnie w takich sytuacjach "chomikowania papierków w skarpecie"
                  )(to są już sytuacje teoretyczne - Polska jest na
                  )skrajnie przeciwległym krańcu rozważań) bank cntralny MOŻE wydrukować
                  )pieniądze i POŻYCZAĆ je bankom . Z tym zastrzeżeniem , że właśnie z chwilą
                  )silnego przyśpieszenia obiegu pieniądza , bank centralny MUSI zacząć wycofywać
                  )te setki miliardów wydrukowanych pieniędzy (tu rzadko który bank ma tą KLASĘ ,
                  )aby wycofywać nadmiar , szczególnie , gdy te "papierowe wydruczki" nie zostały
                  )pożyczone , ale zostały rozpieprzone przez budżet) .
                  )To gromadzenie pieniędzy w skarpecie nie musi być szkodliwe dla gospodarki
                  (!) ,
                  )jeśli Bank Centralny reaguje tak jak napisłem wyżej . "Dodrukowuje kredyt" :))
                  )dla banków a z chwilą przyśpieszenia obiegu pieniądza (skarpeta w bieliźniarce
                  )staje się np.100 razy chudsza) MUSI ZACZĄĆ WYCOFYWAĆ UDZIELONE "KREDYTY Z
                  )NICZEGO" .
                  )Ot , taka radość pełnej manipulowalności pieniądzem papierowym
                  )(żadne "chomikowanie" , nawet w skarpecie nie jest groźne dla gospodarki) !!!
                  Koniec cytatu swojego :) .

                  Nikt NIE MOŻE naśladować USA w wartości "drukowanego pieniądza"/"pustego
                  kredytu" !
                  Właśnie dlatego , że USA przez cały XX wiek było odporne na pokrzykiwania
                  popytowych polityków "wydrukujmy więcej zielonych" . A TAK ! Ten cud
                  olbrzymiej wartości "drukowanego pieniądza"/"pustego kredytu" z USA jest
                  możliwy wyłącznie dlatego , że FED był "ZAWSZE DO TYŁU" za innymi bankami
                  centralnymi w temacie "drukowania" . Dla tych co nie wierzą : proszę
                  prześledzić historię wartości marki niemieckiej , franka fancuskiego ,
                  polskiego złotego itd.itd. i proszę porównać sobie z historią wartości dolara .
                  Owszem , 80 lat temu za dolara można było zamówić dużo , dużo, dużo większe(i
                  dużo smaczniejsze) danie niż dzisiejsze dwa hamburgery u McDonalda (MACIEJ
                  uważa , że wręcz odwrotnie :)) ) , ALE proszę porównać historię wartości z
                  innymi walutami !

                  > Bo Amis maja dostep do towarow od calego swiata, i
                  > produkujac $ bezinfalcyjnie moga dalej tak zyc.

                  "Dostęp do towarów z całego świata" to może mieć każdy (no , oprócz Iraku i
                  paru innych) pod warunkiem wysłania swoich czerwonych idiotów "na Madagaskar"
                  (czerwoni dla własnego kraju robią identyczne embargo jakie wspólnota
                  międzynarodowa zrobiła Irakowi !) .
                  Produkują $ z 1% inflacją dlatego , że DOKŁADNIE WYLICZAJĄ ILE
                  MOGĄ "WYPRODUKOWAĆ" (MACIEJOWI wydaje się , że to SAMO SIE tak dzieje i
                  nieważne jest ile wydrukują :))) ) . Wszystko wskazuje na to , że ta 1-2%
                  inflacja też jest dobrana do tej "Maksymalnej Wartości $ jaką MOŻNA
                  wyemitować" - z punktu widzenia gospodarki inflacja MOGŁABY BYĆ ZEROWA .

                  > Niezgodnie z ta Twoja teoria.

                  CO jest niezgodne z przedstawianą przeze mnie teorią ??? KONKRETY !

                  > Podobnie wlasciwie jest tez w Polsce. Inna skala naturalnie.

                  Wszędzie jest podobnie , ale wartość PUSTEGO złotego jaką można
                  wyemitować "dodrukiem" jest SETKI RAZY niższa . Już dziesięć-parędziesiąt mld
                  PLN skończyłoby się hiperinflacją (i BAGNEM na najbluiższą dekadę !) . Przy
                  czym ta "emisja" w Polsce (i nie tylko u nas) zawsze miałaby formę nie "pustego
                  kredytu" z banku centralnego , ale : bieżącego rozpieprzania "wydruczków" przez
                  czerwonych polityków !!! "Pusty kredyt" łatwo wycofać , raz
                  rozpieprzonych "wydruczków" w Polsce (i nie tylko u nas) NIGDY nie wycofywano !

                  A MACIEJ znowu : "madre slowa JOrl,bo swiat oszczedza pieniadze,by
                  inwestowac w Ameryce" .

                  DODRUK dolarów nie jest związany z ZADNĄ POTRZEBA INWESTOWANIA SWIATA W
                  USA !!! Gdyby te zielone zaraz spływały w celu dokonania zakupów
                  inwestycyjnych w USA - nie możnaby było drukować takiej wartości $ ! W ogóle
                  nie istniałby deficyt obrotów bieżących !
                  PODSTAWY ! PODSTAWY !

                  Pozdrówka
                  • Gość: JOrl Re: SKĄD SIĘ BIERZE - i jeszcze jeden i jeszcze r IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 02.11.02, 16:33
                    Darr.darku, USA jest szczegolne. Maja juz skumulowany deficyt platniczy na
                    chyba 25% swojego dochodu narodowego. I jada z tym dalej. W tym roku na
                    500mild$. A dlaczego tak moga robic? Ty twierdzisz, poniewaz w 20 wieku jakos
                    bardzo dobrze gospodarzyli i dlatego moga sobie na to pozwolic. Nie, tak nie
                    jest. Ja uwazam, ze z jakis, mi nie do konca jasnych przyczyn ich glowni
                    wierzyciele jak Japonia czy Niemcy na to sie godza. Miec ogromne nadwyzki
                    handlowe w stosunku do USA. I dlatego mysle, wbrew BUFFETOM i Panom Robertom,
                    ze to nie jest przypadek. To mi przypomina, jak do starego Rzymu plynely statki
                    z towarami, a w drogim kierunku polpuste. Tak jak i teraz.
                    Ale to jakos jest tak skonstruowane, ze jeszcze ci co USA w sporym stopniu
                    utrzymuja swoja praca, jakos sie tym jeszcze ciesza. To ta chytrosc tych
                    Greenspeanow i im podobnych.
                    Dlatego tez i dostal jakiegos Sir'a w Angli
                    A ja uwazam powodem na zgadzanie sie na to sa przyczyny pozaekonomiczne.
                    Geopolityczne. I bez ich uwzglednienia jest to niewytlumaczalne.
                    I niestety krakanie ze sie to w USA zawali tak zaraz sie nie sprawdzi. Ale moze
                    dlugofalowo. Bo nie sa Rzymem. A cos w rodzaju Aten.
                    Pozdrowienia
                  • Gość: JOrl Re: SKĄD SIĘ BIERZE - i jeszcze jeden i jeszcze r IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 02.11.02, 16:33
                    Darr.darku, USA jest szczegolne. Maja juz skumulowany deficyt platniczy na
                    chyba 25% swojego dochodu narodowego. I jada z tym dalej. W tym roku na
                    500mild$. A dlaczego tak moga robic? Ty twierdzisz, poniewaz w 20 wieku jakos
                    bardzo dobrze gospodarzyli i dlatego moga sobie na to pozwolic. Nie, tak nie
                    jest. Ja uwazam, ze z jakis, mi nie do konca jasnych przyczyn ich glowni
                    wierzyciele jak Japonia czy Niemcy na to sie godza. Miec ogromne nadwyzki
                    handlowe w stosunku do USA. I dlatego mysle, wbrew BUFFETOM i Panom Robertom,
                    ze to nie jest przypadek. To mi przypomina, jak do starego Rzymu plynely statki
                    z towarami, a w drogim kierunku polpuste. Tak jak i teraz.
                    Ale to jakos jest tak skonstruowane, ze jeszcze ci co USA w sporym stopniu
                    utrzymuja swoja praca, jakos sie tym jeszcze ciesza. To ta chytrosc tych
                    Greenspeanow i im podobnych.
                    Dlatego tez i dostal jakiegos Sir'a w Angli
                    A ja uwazam powodem na zgadzanie sie na to sa przyczyny pozaekonomiczne.
                    Geopolityczne. I bez ich uwzglednienia jest to niewytlumaczalne.
                    I niestety krakanie ze sie to w USA zawali tak zaraz sie nie sprawdzi. Ale moze
                    dlugofalowo. Bo nie sa Rzymem. A cos w rodzaju Aten.
                    Pozdrowienia
                  • Gość: JOrl Re: SKĄD SIĘ BIERZE - i jeszcze jeden i jeszcze r IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 02.11.02, 16:34
                    Darr.darku, USA jest szczegolne. Maja juz skumulowany deficyt platniczy na
                    chyba 25% swojego dochodu narodowego. I jada z tym dalej. W tym roku na
                    500mild$. A dlaczego tak moga robic? Ty twierdzisz, poniewaz w 20 wieku jakos
                    bardzo dobrze gospodarzyli i dlatego moga sobie na to pozwolic. Nie, tak nie
                    jest. Ja uwazam, ze z jakis, mi nie do konca jasnych przyczyn ich glowni
                    wierzyciele jak Japonia czy Niemcy na to sie godza. Miec ogromne nadwyzki
                    handlowe w stosunku do USA. I dlatego mysle, wbrew BUFFETOM i Panom Robertom,
                    ze to nie jest przypadek. To mi przypomina, jak do starego Rzymu plynely statki
                    z towarami, a w drogim kierunku polpuste. Tak jak i teraz.
                    Ale to jakos jest tak skonstruowane, ze jeszcze ci co USA w sporym stopniu
                    utrzymuja swoja praca, jakos sie tym jeszcze ciesza. To ta chytrosc tych
                    Greenspeanow i im podobnych.
                    Dlatego tez i dostal jakiegos Sir'a w Angli
                    A ja uwazam powodem na zgadzanie sie na to sa przyczyny pozaekonomiczne.
                    Geopolityczne. I bez ich uwzglednienia jest to niewytlumaczalne.
                    I niestety krakanie ze sie to w USA zawali tak zaraz sie nie sprawdzi. Ale moze
                    dlugofalowo. Bo nie sa Rzymem. A cos w rodzaju Aten.
                    Pozdrowienia
                  • Gość: JOrl Re: SKĄD SIĘ BIERZE - i jeszcze jeden i jeszcze r IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 02.11.02, 16:34
                    Darr.darku, USA jest szczegolne. Maja juz skumulowany deficyt platniczy na
                    chyba 25% swojego dochodu narodowego. I jada z tym dalej. W tym roku na
                    500mild$. A dlaczego tak moga robic? Ty twierdzisz, poniewaz w 20 wieku jakos
                    bardzo dobrze gospodarzyli i dlatego moga sobie na to pozwolic. Nie, tak nie
                    jest. Ja uwazam, ze z jakis, mi nie do konca jasnych przyczyn ich glowni
                    wierzyciele jak Japonia czy Niemcy na to sie godza. Miec ogromne nadwyzki
                    handlowe w stosunku do USA. I dlatego mysle, wbrew BUFFETOM i Panom Robertom,
                    ze to nie jest przypadek. To mi przypomina, jak do starego Rzymu plynely statki
                    z towarami, a w drogim kierunku polpuste. Tak jak i teraz.
                    Ale to jakos jest tak skonstruowane, ze jeszcze ci co USA w sporym stopniu
                    utrzymuja swoja praca, jakos sie tym jeszcze ciesza. To ta chytrosc tych
                    Greenspeanow i im podobnych.
                    Dlatego tez i dostal jakiegos Sir'a w Angli
                    A ja uwazam powodem na zgadzanie sie na to sa przyczyny pozaekonomiczne.
                    Geopolityczne. I bez ich uwzglednienia jest to niewytlumaczalne.
                    I niestety krakanie ze sie to w USA zawali tak zaraz sie nie sprawdzi. Ale moze
                    dlugofalowo. Bo nie sa Rzymem. A cos w rodzaju Aten.
                    Pozdrowienia
                  • Gość: JOrl Re: SKĄD SIĘ BIERZE - i jeszcze jeden i jeszcze r IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 02.11.02, 16:34
                    Darr.darku, USA jest szczegolne. Maja juz skumulowany deficyt platniczy na
                    chyba 25% swojego dochodu narodowego. I jada z tym dalej. W tym roku na
                    500mild$. A dlaczego tak moga robic? Ty twierdzisz, poniewaz w 20 wieku jakos
                    bardzo dobrze gospodarzyli i dlatego moga sobie na to pozwolic. Nie, tak nie
                    jest. Ja uwazam, ze z jakis, mi nie do konca jasnych przyczyn ich glowni
                    wierzyciele jak Japonia czy Niemcy na to sie godza. Miec ogromne nadwyzki
                    handlowe w stosunku do USA. I dlatego mysle, wbrew BUFFETOM i Panom Robertom,
                    ze to nie jest przypadek. To mi przypomina, jak do starego Rzymu plynely statki
                    z towarami, a w drogim kierunku polpuste. Tak jak i teraz.
                    Ale to jakos jest tak skonstruowane, ze jeszcze ci co USA w sporym stopniu
                    utrzymuja swoja praca, jakos sie tym jeszcze ciesza. To ta chytrosc tych
                    Greenspeanow i im podobnych.
                    Dlatego tez i dostal jakiegos Sir'a w Angli
                    A ja uwazam powodem na zgadzanie sie na to sa przyczyny pozaekonomiczne.
                    Geopolityczne. I bez ich uwzglednienia jest to niewytlumaczalne.
                    I niestety krakanie ze sie to w USA zawali tak zaraz sie nie sprawdzi. Ale moze
                    dlugofalowo. Bo nie sa Rzymem. A cos w rodzaju Aten.
                    Pozdrowienia
                  • Gość: JOrl Re: SKĄD SIĘ BIERZE - i jeszcze jeden i jeszcze r IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 02.11.02, 16:35
                    Darr.darku, USA jest szczegolne. Maja juz skumulowany deficyt platniczy na
                    chyba 25% swojego dochodu narodowego. I jada z tym dalej. W tym roku na
                    500mild$. A dlaczego tak moga robic? Ty twierdzisz, poniewaz w 20 wieku jakos
                    bardzo dobrze gospodarzyli i dlatego moga sobie na to pozwolic. Nie, tak nie
                    jest. Ja uwazam, ze z jakis, mi nie do konca jasnych przyczyn ich glowni
                    wierzyciele jak Japonia czy Niemcy na to sie godza. Miec ogromne nadwyzki
                    handlowe w stosunku do USA. I dlatego mysle, wbrew BUFFETOM i Panom Robertom,
                    ze to nie jest przypadek. To mi przypomina, jak do starego Rzymu plynely statki
                    z towarami, a w drogim kierunku polpuste. Tak jak i teraz.
                    Ale to jakos jest tak skonstruowane, ze jeszcze ci co USA w sporym stopniu
                    utrzymuja swoja praca, jakos sie tym jeszcze ciesza. To ta chytrosc tych
                    Greenspeanow i im podobnych.
                    Dlatego tez i dostal jakiegos Sir'a w Angli
                    A ja uwazam powodem na zgadzanie sie na to sa przyczyny pozaekonomiczne.
                    Geopolityczne. I bez ich uwzglednienia jest to niewytlumaczalne.
                    I niestety krakanie ze sie to w USA zawali tak zaraz sie nie sprawdzi. Ale moze
                    dlugofalowo. Bo nie sa Rzymem. A cos w rodzaju Aten.
                    Pozdrowienia
                  • Gość: JOrl Re: SKĄD SIĘ BIERZE - i jeszcze jeden i jeszcze r IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 02.11.02, 16:36
                    Darr.darku, USA jest szczegolne. Maja juz skumulowany deficyt platniczy na
                    chyba 25% swojego dochodu narodowego. I jada z tym dalej. W tym roku na
                    500mild$. A dlaczego tak moga robic? Ty twierdzisz, poniewaz w 20 wieku jakos
                    bardzo dobrze gospodarzyli i dlatego moga sobie na to pozwolic. Nie, tak nie
                    jest. Ja uwazam, ze z jakis, mi nie do konca jasnych przyczyn ich glowni
                    wierzyciele jak Japonia czy Niemcy na to sie godza. Miec ogromne nadwyzki
                    handlowe w stosunku do USA. I dlatego mysle, wbrew BUFFETOM i Panom Robertom,
                    ze to nie jest przypadek. To mi przypomina, jak do starego Rzymu plynely statki
                    z towarami, a w drogim kierunku polpuste. Tak jak i teraz.
                    Ale to jakos jest tak skonstruowane, ze jeszcze ci co USA w sporym stopniu
                    utrzymuja swoja praca, jakos sie tym jeszcze ciesza. To ta chytrosc tych
                    Greenspeanow i im podobnych.
                    Dlatego tez i dostal jakiegos Sir'a w Angli
                    A ja uwazam powodem na zgadzanie sie na to sa przyczyny pozaekonomiczne.
                    Geopolityczne. I bez ich uwzglednienia jest to niewytlumaczalne.
                    I niestety krakanie ze sie to w USA zawali tak zaraz sie nie sprawdzi. Ale moze
                    dlugofalowo. Bo nie sa Rzymem. A cos w rodzaju Aten.
                    Pozdrowienia
                  • Gość: JOrl Re: SKĄD SIĘ BIERZE - i jeszcze jeden i jeszcze r IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 02.11.02, 16:36
                    Darr.darku, USA jest szczegolne. Maja juz skumulowany deficyt platniczy na
                    chyba 25% swojego dochodu narodowego. I jada z tym dalej. W tym roku na
                    500mild$. A dlaczego tak moga robic? Ty twierdzisz, poniewaz w 20 wieku jakos
                    bardzo dobrze gospodarzyli i dlatego moga sobie na to pozwolic. Nie, tak nie
                    jest. Ja uwazam, ze z jakis, mi nie do konca jasnych przyczyn ich glowni
                    wierzyciele jak Japonia czy Niemcy na to sie godza. Miec ogromne nadwyzki
                    handlowe w stosunku do USA. I dlatego mysle, wbrew BUFFETOM i Panom Robertom,
                    ze to nie jest przypadek. To mi przypomina, jak do starego Rzymu plynely statki
                    z towarami, a w drogim kierunku polpuste. Tak jak i teraz.
                    Ale to jakos jest tak skonstruowane, ze jeszcze ci co USA w sporym stopniu
                    utrzymuja swoja praca, jakos sie tym jeszcze ciesza. To ta chytrosc tych
                    Greenspeanow i im podobnych.
                    Dlatego tez i dostal jakiegos Sir'a w Angli
                    A ja uwazam powodem na zgadzanie sie na to sa przyczyny pozaekonomiczne.
                    Geopolityczne. I bez ich uwzglednienia jest to niewytlumaczalne.
                    I niestety krakanie ze sie to w USA zawali tak zaraz sie nie sprawdzi. Ale moze
                    dlugofalowo. Bo nie sa Rzymem. A cos w rodzaju Aten.
                    Pozdrowienia
              • Gość: Sikorski Re: SKĄD SIĘ BIERZE KREDYT-z serii :'Wielkie Praw IP: *.ti.telenor.net / *.ti.telenor.net 01.11.02, 02:04
                darr.darek napisał:

                > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                > > Bank moze udzielac kredytow nawet 10 krotnie wiekszych niz depozyty,ktore
                > > posiada,a jest to mozliwe z kilku powodow.
                > > 1-Czesc depozytow jest terminowa(rok,2-lata itd)
                > > 2-Nawet depozyty a-vista maja stala wielkosc.
                > >
                > > Nigdy sie nie zdarza,ze wszyscy depozytorzy przychodza po swoje depozyty t
                > ego
                > > samego dnia i wszyscy chca je wlasnie wybrac.
                > >
                > > W wypadku gdy nie masz zadnych oszczednosci ,kredyt otrzymujesz:
                > > 1-Pod zastaw nieruchomosci
                > > 2-Udowadniajac wysokie zarobki
                > >
                > > Poza tym sa kredyty udzielane przez sprzedajacych.
                > > 1-Producent samochodow udziela zero % kredyt na swoj wyrob.
                > > 2-Wlasciciel sprzedawanego biznesu udziela kredyt osobie kupujacej jego
                > biznes.
                >
                > ALE TO WSZYSTKO NIE ZMIENIA FAKTU , ŻE BANK MOŻE UDZIELIĆ TYLKO TYLE KREDYTÓW
                I
                >
                > POZYCZEK , ILE ZEBRAŁ LOKAT !
                > Czyli , żaden bank NIE MOŻE (!!!) KREOWĆ kredytów i pożyczek i może ich
                > udzielić TYLKO TYLE ILE ZEBRAŁ LOKAT . A dokładniej , może ich udzielić MNIEJ
                > niż zebrał lokat ! Właśnie dlatego , że zgodnie z wymogami Prawa Bankowego
                musi
                >
                > część zebranych lokat trzymać w postaci pewnej sumy nienaruszalnych
                > depozytów .Dlatego piewcy podbicia inflacji muszą wiedzieć , że w warunkach
                > wysokiej inflacji stopa REALNA musi być wysoka , bo bank traci(i tym samym
                > kredytobiorca płaci) na depozytach "psutego" z miesiaca na miesiąc pieniądza .
                >
                > PODSTAWĄ ZROZUMIENIA PROSTEJ PRAWY O KREDYTACH I POŻYCZKACH (i
                > rzekomo "kreowanego" przez nie popytu :) ) JEST FAKT , ŻE POWSTAJĄ ONE
                > WYŁĄCZNIE ZE ZMNIEJSZONEGO POPYTU OSZCZĘDZAJĄCYCH . System bankowy jako
                > całościowy sytem de facto ZMNIEJSZA POPYT (w niewielkim stopniu) , gdyż pewna
                > część lokat jest właśnie nienaruszalna (bank nie może "sam ze swojej woli"
                > odstąpić od tej zasady) .
                >
                > A zgodna z rzeczywistością(choć zupełnie nie sugerująca ZROZUMIENIA
                powyższego)
                >
                > jest odpowiedź MACIEJA , że :
                > - NIENARUSZALNE depozyty mogą stanowić "tylko" 10% sumarycznej wartości
                > zebranych lokat ;
                > - bank dba , aby nie ustawił się nagle tłum oszczędzających w banku celem
                > wybrania wszystkich lokat (bank musiałby odzyskć NATYCHMIAST niemal wszystkie
                > kredyty i zwinąć się , bo przypominałby ... hurtownię z pustymi półkami , bez
                > dostawców i bez odbiorców) ;
                > - bank dba o zabezpieczenie udzielanych pożyczek , bo sam odpowiada całym
                > majątkiem za wartość przyjętych lokat ;
                > - sprzedający może udzielać (sam bez banku) kredytu na sprzedawany towar
                (może
                > nawet ustalić , że kredytobiorca-kupujący spłaci mu , dzięki jakiemuś
                bonusowi
                > za terminowość , mniej niż się zobowiązał - oczywiście sprzedający wystawia
                > taką cenę , aby to wszystko się opłaciło) . Istotą tego kredytu jest to , że
                > jest on dokładnie równy pożyczce jakiej udzielił kupującemu sprzedawca .
                Czyli
                > WSTRZYMANY (do czasu zwrotu pożyczki) popyt konsumpcyjny/inwestycyjny
                > sprzedawcy , przełożył się na popyt konsumpcyjny/inwestycyjny kupującego .
                NIC
                > TO NIE POWSTAŁO Z NICZEGO .
                >
                > Ale (!) istnieja sytuacje , gdy kredyt/konsumpcja "powstaje" :) z niczego .
                > Wtedy , gdy "płacisz" za kupiony towar czekiem bez pokrycia . Oczywiście
                > to "wykreowanie" konsumcji wyjaśnia się , gdy sprzedający zorientuje się , że
                > za nowoczesny telewizor od "wykreowanego" konsumenta dostał czek bez
                pokrycia .
                >
                > Wtedy ktoś inny (sprzedający lub bankowiec) nie kupi futra dla żony z tytułu
                > tamtego "wykreowanego" popytu .
                > A "KREATOR POPYTU" IDZIE DO WIĘZIENIA ZA EMITOWANIE CZEKU BEZ POKRYCIA !!!
                >
                > MAM NADZIEJĘ , ŻE WSZYSKIE GRZECZNE DZIECI ZROZUMIAŁY POWYŻSZE . A teraz
                > pocałujacie misia w nosek i proszę grzecznie spać .

                Najlepszy bankier (ten co rozdaje czeki dzieciom) to ten, ktory ma najdalej
                posuniete watpliwosci Gdy takiego przekoasz to sukcesy twoje sa ZLOTE
                >
                • Gość: SIKORSKI Re: SKĄD SIĘ BIERZE KREDYT-z serii :'Wielkie Praw IP: *.ti.telenor.net / *.ti.telenor.net 01.11.02, 02:08
                  Gość portalu: Sikorski napisał(a):

                  > darr.darek napisał:
                  >
                  > > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  > > > Bank moze udzielac kredytow nawet 10 krotnie wiekszych niz depozyty,k
                  > tore
                  > > > posiada,a jest to mozliwe z kilku powodow.
                  > > > 1-Czesc depozytow jest terminowa(rok,2-lata itd)
                  > > > 2-Nawet depozyty a-vista maja stala wielkosc.
                  > > >
                  > > > Nigdy sie nie zdarza,ze wszyscy depozytorzy przychodza po swoje depoz
                  > yty t
                  > > ego
                  > > > samego dnia i wszyscy chca je wlasnie wybrac.
                  > > >
                  > > > W wypadku gdy nie masz zadnych oszczednosci ,kredyt otrzymujesz:
                  > > > 1-Pod zastaw nieruchomosci
                  > > > 2-Udowadniajac wysokie zarobki
                  > > >
                  > > > Poza tym sa kredyty udzielane przez sprzedajacych.
                  > > > 1-Producent samochodow udziela zero % kredyt na swoj wyrob.
                  > > > 2-Wlasciciel sprzedawanego biznesu udziela kredyt osobie kupujacej je
                  > go
                  > > biznes.
                  > >
                  > > ALE TO WSZYSTKO NIE ZMIENIA FAKTU , ŻE BANK MOŻE UDZIELIĆ TYLKO TYLE KREDY
                  > TÓW
                  > I
                  > >
                  > > POZYCZEK , ILE ZEBRAŁ LOKAT !
                  > > Czyli , żaden bank NIE MOŻE (!!!) KREOWĆ kredytów i pożyczek i może ich
                  > > udzielić TYLKO TYLE ILE ZEBRAŁ LOKAT . A dokładniej , może ich udzielić MN
                  > IEJ
                  > > niż zebrał lokat ! Właśnie dlatego , że zgodnie z wymogami Prawa Bankowego
                  >
                  > musi
                  > >
                  > > część zebranych lokat trzymać w postaci pewnej sumy nienaruszalnych
                  > > depozytów .Dlatego piewcy podbicia inflacji muszą wiedzieć , że w warunkac
                  > h
                  > > wysokiej inflacji stopa REALNA musi być wysoka , bo bank traci(i tym samym
                  >
                  > > kredytobiorca płaci) na depozytach "psutego" z miesiaca na miesiąc pieniąd
                  > za .
                  > >
                  > > PODSTAWĄ ZROZUMIENIA PROSTEJ PRAWY O KREDYTACH I POŻYCZKACH (i
                  > > rzekomo "kreowanego" przez nie popytu :) ) JEST FAKT , ŻE POWSTAJĄ ONE
                  > > WYŁĄCZNIE ZE ZMNIEJSZONEGO POPYTU OSZCZĘDZAJĄCYCH . System bankowy jako
                  > > całościowy sytem de facto ZMNIEJSZA POPYT (w niewielkim stopniu) , gdyż pe
                  > wna
                  > > część lokat jest właśnie nienaruszalna (bank nie może "sam ze swojej woli"
                  >
                  > > odstąpić od tej zasady) .
                  > >
                  > > A zgodna z rzeczywistością(choć zupełnie nie sugerująca ZROZUMIENIA
                  > powyższego)
                  > >
                  > > jest odpowiedź MACIEJA , że :
                  > > - NIENARUSZALNE depozyty mogą stanowić "tylko" 10% sumarycznej wartości
                  > > zebranych lokat ;
                  > > - bank dba , aby nie ustawił się nagle tłum oszczędzających w banku celem
                  > > wybrania wszystkich lokat (bank musiałby odzyskć NATYCHMIAST niemal wszyst
                  > kie
                  > > kredyty i zwinąć się , bo przypominałby ... hurtownię z pustymi półkami ,
                  > bez
                  > > dostawców i bez odbiorców) ;
                  > > - bank dba o zabezpieczenie udzielanych pożyczek , bo sam odpowiada całym
                  > > majątkiem za wartość przyjętych lokat ;
                  > > - sprzedający może udzielać (sam bez banku) kredytu na sprzedawany towar
                  > (może
                  > > nawet ustalić , że kredytobiorca-kupujący spłaci mu , dzięki jakiemuś
                  > bonusowi
                  > > za terminowość , mniej niż się zobowiązał - oczywiście sprzedający wystawi
                  > a
                  > > taką cenę , aby to wszystko się opłaciło) . Istotą tego kredytu jest to ,
                  > że
                  > > jest on dokładnie równy pożyczce jakiej udzielił kupującemu sprzedawca .
                  > Czyli
                  > > WSTRZYMANY (do czasu zwrotu pożyczki) popyt konsumpcyjny/inwestycyjny
                  > > sprzedawcy , przełożył się na popyt konsumpcyjny/inwestycyjny kupującego .
                  >
                  > NIC
                  > > TO NIE POWSTAŁO Z NICZEGO .
                  > >
                  > > Ale (!) istnieja sytuacje , gdy kredyt/konsumpcja "powstaje" :) z niczego
                  > .
                  > > Wtedy , gdy "płacisz" za kupiony towar czekiem bez pokrycia . Oczywiście
                  > > to "wykreowanie" konsumcji wyjaśnia się , gdy sprzedający zorientuje się ,
                  > że
                  > > za nowoczesny telewizor od "wykreowanego" konsumenta dostał czek bez
                  > pokrycia .
                  > >
                  > > Wtedy ktoś inny (sprzedający lub bankowiec) nie kupi futra dla żony z tytu
                  > łu
                  > > tamtego "wykreowanego" popytu .
                  > > A "KREATOR POPYTU" IDZIE DO WIĘZIENIA ZA EMITOWANIE CZEKU BEZ POKRYCIA !!!
                  > >
                  > > MAM NADZIEJĘ , ŻE WSZYSKIE GRZECZNE DZIECI ZROZUMIAŁY POWYŻSZE . A teraz
                  > > pocałujacie misia w nosek i proszę grzecznie spać .
                  >
                  >
                  sikorski tutaj:
                  Najlepszy bankier (ten co rozdaje czeki dzieciom) to ten, ktory ma najdalej
                  > posuniete watpliwosci Gdy takiego przekonasz to sukcesy twoje sa naprawde
                  ZLOTE
                  > >
    • Gość: Kagan Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.vic.bigpond.net.au 31.10.02, 08:55
      Ogolnie masz racje, ale teraz w modzie jest raczej monetaryzm
      i neo-liberalizm. Przynajmniej do czasu nastepnego Wielkiego
      Kryzysu...:(
      • Gość: gosc Re: Trudny powrot Keynsizmu do Polski IP: *.biz.rr.com 31.10.02, 15:24
        ktory sie wlasnie zaczyna.
    • Gość: Piast do tego głupota RPP IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.02, 20:21
      > Teraz mówią już fakty, polityka zduszenia popytu wewnętrznego doprowadziła
      > do stagnacji i ogromnego bezrobocia. Bzdury wygłaszane przez Grabskiego,
      > który ostatnio zamilkł, bo chyba sam przejrzał - nie już znajdują poklasku.
      > Ale obniżanie stóp % nastąpiło za późno i zbyt wolno, by uratować gospodarkę.
      • Gość: MACIEJ Re: do tego głupota RPP IP: *.ny325.east.verizon.net 31.10.02, 22:55
        Gość portalu: Piast napisał(a):

        > > Teraz mówią już fakty, polityka zduszenia popytu wewnętrznego doprowadziła
        > > do stagnacji i ogromnego bezrobocia. Bzdury wygłaszane przez Grabskiego,
        > > który ostatnio zamilkł, bo chyba sam przejrzał - nie już znajdują poklasku
        > .
        > > Ale obniżanie stóp % nastąpiło za późno i zbyt wolno, by uratować gospodar
        > kę.

        RPP ma swoja wlasna teorie nt. zwiekszania popytu wewnetrznego.
        Jak na razie latwiej zaciagac kredyty w innych walutach niz swojej,dlatego
        popyt wewnetrzny stoi w miejscu.
        Gdyby kredyty w zolowkach byly tansze niz w dolarach,wtedy moznaby mowic o
        pobudzaniu popytu.
        Wg.RPP 100% tego zwielszonego popytu pokryte by zostalo towarami importowanymi-
        wiec nie mozna psuc i tak juz minusowego bilansu handlowego.
        Nigdzie na swiecie zwiekszony popyt nie jest pokrywany w 100% z importu i nie
        byloby tak w Polsce.
        Zwiekszony popyt ma niemal identyczna strukture jak i obecny popyt,czyli
        zdecydowana wiekszosci pieniedzy wydawana jest na produkty i uslugi krajowe.

        Struktura wydatkow Kowalskiego:
        1-30%-mieszkanie
        2-10%-inne swiadczenia:tel,swiatlo itd
        3-40% zarcie

        I to sa wszystko wydatki zaspokajane przez podaz krajowa.

        Reszta ,to wyposazenie mieszkania i ciuchy-to fifty/fifty kraj/import.
        • Gość: jr Re: skad ta pewnosc? IP: 203.129.132.* 01.11.02, 03:23
          Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

          >
          > Struktura wydatkow Kowalskiego:
          > 1-30%-mieszkanie

          ziemia tak, ale ile jest firm budowlanych zagranicznych ???

          > 2-10%-inne swiadczenia:tel,swiatlo itd

          doputy dopoki sa wlasnoscia polski - Ty i inni zagorzali kapitalisci tego nie
          popieraja!!!

          > 3-40% zarcie

          hehehe chyba i Ty w to nie wierzysz!!!


          > I to sa wszystko wydatki zaspokajane przez podaz krajowa.
          >
          > Reszta ,to wyposazenie mieszkania i ciuchy-to fifty/fifty kraj/import.

          to juz jest zart!!!

          Macieju w moim skromnym mniemaniu jesli wprowadzic wolny rynek w polsce to 99%
          wydatkow poszloby za granice... :(
          • Gość: MACIEJ Re: skad ta pewnosc? IP: *.ny325.east.verizon.net 01.11.02, 05:10
            Gość portalu: jr napisał(a):

            > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
            >
            > >
            > > Struktura wydatkow Kowalskiego:
            > > 1-30%-mieszkanie
            >
            > ziemia tak, ale ile jest firm budowlanych zagranicznych ???

            Od kiedy te firmy sa w Polsce?
            I buduja glownie biurowce i obiekty przemyslowe.

            > > 2-10%-inne swiadczenia:tel,swiatlo itd
            > doputy dopoki sa wlasnoscia polski - Ty i inni zagorzali kapitalisci tego nie
            > popieraja!!!
            >
            > > 3-40% zarcie
            >
            > hehehe chyba i Ty w to nie wierzysz!!!

            Dlaczego mialbym nie wierzyc?
            Przeciez ja jezdze od czasu do czasu do Polski i widze co sie je.

            > > I to sa wszystko wydatki zaspokajane przez podaz krajowa.
            > > Reszta ,to wyposazenie mieszkania i ciuchy-to fifty/fifty kraj/import.
            > to juz jest zart!!!
            > Macieju w moim skromnym mniemaniu jesli wprowadzic wolny rynek w polsce to
            99%
            > wydatkow poszloby za granice... :(

            Mocno zartujesz.
            Jesli chcesz kupic najnowsza elektronike,to jest to z zachodu.
            Oczywiscie wybor nalezy do ciebie i cena jest odzwierciedleniem jakosci,ale ja
            bym bez problemu wybieral Made in Poland.
            • Gość: MACIEJ ZAZDROSC O DEFICYT HANDLOWY(C.A.) IP: *.ny325.east.verizon.net 01.11.02, 18:33
              Skad sie bierze u ciebie ta chorobliwa zazdrosc o deficyt handlowy i
              koniecznosc zgnojenia dolara ponizej wartosci zlotowki?

              Dlaczego nie widzisz dodatniego bilansu handlowego Niemiec jako sytuacji rownie
              chorobliwej?

              Przeciez to Niemcy sa teraz w DEEP SHIT a Ameryka rozwija sie zgodnie z planem.

              Oceniaj sytuacje gospodarcza poszczegolnych krajow po ich EFEKTACH a nie po
              twojej chorej teorii,ktora probujesz dopasowac do dobrych efektow.
              • Gość: JOrl Re: ZAZDROSC O DEFICYT HANDLOWY(C.A.) IP: *.kalisz.sdi.tpnet.pl 02.11.02, 16:37
                Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

                > Skad sie bierze u ciebie ta chorobliwa zazdrosc o deficyt handlowy i
                > koniecznosc zgnojenia dolara ponizej wartosci zlotowki?
                >
                > Dlaczego nie widzisz dodatniego bilansu handlowego Niemiec jako sytuacji
                rownie
                >
                > chorobliwej?
                >
                > Przeciez to Niemcy sa teraz w DEEP SHIT a Ameryka rozwija sie zgodnie z
                planem.
                >
                > Oceniaj sytuacje gospodarcza poszczegolnych krajow po ich EFEKTACH a nie po
                > twojej chorej teorii,ktora probujesz dopasowac do dobrych efektow.
                Jasne, ze USA maja najlepsze efekty. Rabuja caly swiat. Tylko zazdroscic.
                Pozdrowienia

                • Gość: MACIEJ Re: ZAZDROSC O DEFICYT HANDLOWY(C.A.) IP: *.ny325.east.verizon.net 02.11.02, 23:15
                  Gość portalu: JOrl napisał(a):

                  > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                  >
                  > > Skad sie bierze u ciebie ta chorobliwa zazdrosc o deficyt handlowy i
                  > > koniecznosc zgnojenia dolara ponizej wartosci zlotowki?
                  > >
                  > > Dlaczego nie widzisz dodatniego bilansu handlowego Niemiec jako sytuacji
                  > rownie
                  > >
                  > > chorobliwej?
                  > >
                  > > Przeciez to Niemcy sa teraz w DEEP SHIT a Ameryka rozwija sie zgodnie z
                  > planem.
                  > >
                  > > Oceniaj sytuacje gospodarcza poszczegolnych krajow po ich EFEKTACH a nie p
                  > o
                  > > twojej chorej teorii,ktora probujesz dopasowac do dobrych efektow.
                  > Jasne, ze USA maja najlepsze efekty. Rabuja caly swiat. Tylko zazdroscic.
                  > Pozdrowienia

                  JOrl to nie bylo do ciebie lecz do darr.darka,ale dziekuje za odpowiedz.
                  • darr.darek jaka ZAZDROSC MACIEJA , jaki RABUNEK JOrla 04.11.02, 12:40
                    > JOrl to nie bylo do ciebie lecz do darr.darka,ale dziekuje za odpowiedz.

                    Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
                    >Skad sie bierze u ciebie ta chorobliwa zazdrosc o deficyt handlowy i
                    >koniecznosc zgnojenia dolara ponizej wartosci zlotowki?

                    A gdzie Ty TO u mnie wyczytałeś ???
                    Przecież zawsze piszę , że USA ma najzdrowszą gospodarkę spośród bogatych
                    państw .


                    Gość portalu: JOrl napisał(a):
                    > > Jasne, ze USA maja najlepsze efekty. Rabuja caly swiat. Tylko zazdroscic.

                    JOrl , kto rabuje i w jaki sposób ?!
                    Widzę , ze prezentujesz logikę "oskarżycieli wielkiego kapitału , który
                    doprowadził np.Argentynę do bankructwa" .
                    Człowieku , co jest ? Prolemy z logiką ? W kim Ty widzisz rabusia , jeśli np.
                    jeden sprzedaje coś USA i godzi się mieć np. duże należności zamiast "szybkiej
                    gotówy" ?
                    Zakładam , że w przykładzie z Argentyną nie winiłeś żałosnych , debilnych
                    politytków argentyńskich zadłużających przez dziesięciolecia kraj , ale na
                    pewno winiłeś tych , którzy im pożyczali . Co jest ? Prolemy z logiką ?
      • feezyk Kredyt i kredyt 03.11.02, 17:18
        Jakos strasznie sie zabalaganil ten watek.
        Mam wrazenie, ze odpowiada sie tu na
        ogolne pytanie: kredytowac czy nie kredytowac?
        Jak myslicie, istnieje na to pytanie ogolna
        odpowiedz?

        Sprobuje sie odniesc do kilku kwestii
        bardziej szczegolowych:

        1) USA - deficyt CA jest jak najbardziej
        normalny w przypadku panstw szybko sie
        rozwijajacych lub szybko sie zadluzajacych.
        USA jest obecnie panstwem szybko sie
        zadluzajacym. Pomimo tego, nie ma szybkiego
        rozwoju gospodarki, jest raczej dreptanie w
        miejscu. To grozi konsekwencjami w postaci
        spadku wiarygodnosci USA dla inwestorow i
        odplywem kapitalu. To spowodowaloby oczywiscie
        spadek wartosci dolara, inflacje, podwyzke
        stop i kryzys gospodarczy. Obserwujmy bacznie
        CA. Jesli nadal bedzie on rosl rownolegle
        z powiekszajaca sie podaza dolarow i zadluzeniem
        zagranicznym USA, to bedzie zle.

        Nie ma tu jednak analogii
        z Rzymem, ktory po prostu sciagal podatki
        z podbitych prowincji.



        2) Polska. Jak rozumiec brak Keynesa w Polsce?
        Trudno na to pytanie odpowiedziec, bo w Polsce
        jeszcze na dobre nie zagoscil prawdziwy
        kapitalizm... Udzial i wplyw panstwa na gospodarke
        jest bardzo duzy, poziom wydatkow socjalnych -
        ogromny. Jesli juz brak Keynesa, to w tym znaczeniu,
        ze Keynes zapewne chcial by panstwo stymulowalo
        rozwoj gospodarki poprzez dobrze ulokowane inwestycje,
        m.in. w infrastrukture, edukacje, badania naukowe.

        Jest jeszcze drugi aspekt - polityka monetarna.
        W moim odczuciu jednak, to co zrobila RPP nie da sie
        podlaczyc ani pod Friedmana, ani pod Keynesa.
        Jesli juz pod kogos, to pod Austriakow, o ile
        to co oni zrobili, to nie byla po prostu zwykla
        partanina.


        3) Rozwoj Niemiec w latach 30-tych to zlozony problem.
        a) rozpoczal sie z bardzo niskiej bazy (lata 20-te bardzo
        zubozyly Niemcy).
        b) byl zasilany m.in. konfiskatami mienia Zydow
        c) o ile rozumiem, pomysl Hitlera byl taki, zeby
        zamiast splacac kredyty zaciagniete na zbrojenia,
        zdobyc banki, ktore udzielily tych kredytow.


        Serdecznie pozdrawiam
        F.

        • Gość: B. Dźwignia IP: *.mtnet.com.pl 03.11.02, 19:34

          Nie tyle zabałaganiony, co chwilami szokujący. Np. teza, że w banku zachodzi
          równość "zebrane lokaty" = "udzielone kredyty" a nawet "zebrane
          lokaty">"udzielone kredyty", co jest niezgodne i z prawem bankowym i z
          podstawowymi w Polsce podręcznikami na uczelniach ekonomicznych (np. zielony
          Begg rozdział 22 albo 23, gdzie omawia się zjawisko kreacji przez bank
          pieniądza). Nie ma żadnego przepisu, który mówi "bank może udzielić kredytu na
          poziomie 80 % lokat. Art 128 prawa bankowego określa, że fundusze własne banku
          (kapitał+ zysk+ pożyczki podporządkowane)nie mogą wynosić mniej niż 8%
          skorygowanych odpowiednio aktywów. Jeżeli bank chce zwiększyć działalność
          kredytową musi zwiększyć kapitały własne, a nie lokaty. Art 28 ustawy o NBP
          określa ile kasy z zebranych lokat musi być rezerwą. O ile się nie mylę jest to
          dalej rezerwa nieoprocentowana więc bank kalkulując cenę kredytu musi
          uwzględnić, że duża część lokaty zabrał NBP.


          Nie rozpatruje się w tym wątku zjawiska dźwigni finansowej. Kredyt w skali
          całej gospoadarki jest taką dźwignią. Nigdy nie jest ona sama z siebie
          pozytywna albo negatywna. Kupno akcji Netii po 1,7 zł za 100 zł własne + 100 zł
          kredytu + rolowaną odroczoną płatność daje zysk nie 120 % (o tyle wzrosła
          wciągu miesiąca Netia) a np. 1000 %. Podobny zysk daje kredytowanie z niby
          pustego pieniądza stoczni polskich + zbombardowanie stoczni koreańskich i
          japońskich. W odpowiedniej sytuacji kredyt i deficyt jest błogosławieństwem ,w
          innej przekleństwem.

          Dziwi też myślenie przy pomocy pewnych schematów np. budżet dużo pożycza =
          zjawisko wypychania = drogi pieniądz=RPP nie decyduje o kredycie na rynku.
          Nadpłynnośc sektora bankowego na początku roku wynosiła 15-17 mld złotych. Od
          lat fascynuje mnie sytuacja, gdy na bony skarbowe popyt wynosi na aukcji np. 5
          mld złotych przy podaży bonów 900 mln zł. Nikt tworząc równanie "niedomknięty
          budżet" = "drogi pieniądz" nie analizuje, ile pieniędzy ściąga od banków NBP.
          Niedawno Grabowski przyznał, że NBP wykupi 5 lat przed terminem od banków
          papiery na – jeżeli dobrze pamiętam 5 mld – które mają jedną wadę: są
          oprocentowane według inflacji. Biorąc pod uwagę, ze banki nie sa polskie jest
          to korzystne, dla NBP najwyraźniej nie. NBP głosząc ustami RPP tezy o wolnej
          konkurencji, gdzie wynik ma powstać wyłącznie po sprężenie muskułów i
          inteligencji (wygrać ma w walce o swoją kobietę najlepszy jeleń) we własnych
          działaniach nigdy nie zapomina, aby banki miały zagwarantowany zysk niezależnie
          od muskułów i intelektu. Wszyscy piszą "rząd bierze pienieniądz z rynku więc
          banki olewają depozyty bo nie muszą udzielać kredytów" nikt nie
          pisze "nadpłynność sektora bnakowego sprawia, że depozyty nie interesują
          bankowców"


          Co do RPP upewniam się coraz częściej, że od lat chodziło w ich polityce
          wyłącznie o kurs waluty – duża obniżka nie spowodowałaby w kraju o 20%
          bezrobociu inflacji opartej na podwyżce cen u producenta, ale zachwiałaby
          kursem. Polecam taki oto artykuł:

          „Słabszy złoty to niższe emerytury” Szymon Karpiński Rzeczpospolita, którego
          główna teza brzmi:

          "Dewaluacja złotego, która - zdaniem eksporterów i analityków - jest niezbędna
          do ożywienia polskiej gospodarki, bardzo źle odbije się na naszych złotowych
          oszczędnościach po wejściu Polski do europejskiego systemu walutowego. Dotyczyć
          to będzie naszych pieniędzy zgromadzonych w systemie emerytalnym, na lokatach
          złotowych, w funduszach inwestycyjnych oraz ubezpieczeniach na życie."


          Dla mnie to była kalkulacja, a nie nietrafione prognozy – aby na dewaluacji
          waluty gospodarka skorzystała musi pojawić się wiele czynników sprzyjających –
          jest to więc „albo”, „może” „czyżby”. Niski kurs w kontekście wejścia do Unii
          jest zyskiem pewnym. A że od 1998 roku do wejścia do Unii było wiele lat i w
          wielu regionach Polski ta polityka pogłębiła nędzę to tego przecież w
          dziennikach zazwyczaj nie pokazują. W każdym razie dziś się uśmiecham, kiedy w
          tej samej gazecie słyszę opinie bankowców, że kurs waluty nie ma wpływu na
          gospodarkę a obok czytam wywiad z kolejnym eksporterem, który oddychając z ulgą
          jako przyczynę poprawy sytuacji swojej firmy wymienia wyłącznie kurs. Jest to
          podobny uśmiech jak uśmiech pływaka, który cieszy się, że nie musi już pływać z
          ciężarkami u nóg. Niby nic te 30 deko po prawej i lewej, i jak jest się poza
          wodą to wydaje się że te 5 minut bez tlenu pod wodą pływak spoko powinien
          wytrzymać, ale jakoś nie wytrzymuje.

          Biolog

          • Gość: MACIEJ Re: Dźwignia IP: *.ny325.east.verizon.net 04.11.02, 03:31
            Gość portalu: B. napisał(a):

            >
            > Nie tyle zabałaganiony, co chwilami szokujący. Np. teza, że w banku zachodzi
            > równość "zebrane lokaty" = "udzielone kredyty" a nawet "zebrane
            > lokaty">"udzielone kredyty", co jest niezgodne i z prawem bankowym i z
            > podstawowymi w Polsce podręcznikami na uczelniach ekonomicznych (np. zielony
            > Begg rozdział 22 albo 23, gdzie omawia się zjawisko kreacji przez bank
            > pieniądza). Nie ma żadnego przepisu, który mówi "bank może udzielić kredytu
            na
            > poziomie 80 % lokat. Art 128 prawa bankowego określa, że fundusze własne
            banku
            > (kapitał+ zysk+ pożyczki podporządkowane)nie mogą wynosić mniej niż 8%
            > skorygowanych odpowiednio aktywów. Jeżeli bank chce zwiększyć działalność
            > kredytową musi zwiększyć kapitały własne, a nie lokaty. Art 28 ustawy o NBP
            > określa ile kasy z zebranych lokat musi być rezerwą. O ile się nie mylę jest
            to
            >
            > dalej rezerwa nieoprocentowana więc bank kalkulując cenę kredytu musi
            > uwzględnić, że duża część lokaty zabrał NBP.
            >
            >
            > Nie rozpatruje się w tym wątku zjawiska dźwigni finansowej. Kredyt w skali
            > całej gospoadarki jest taką dźwignią. Nigdy nie jest ona sama z siebie
            > pozytywna albo negatywna. Kupno akcji Netii po 1,7 zł za 100 zł własne + 100

            >
            > kredytu + rolowaną odroczoną płatność daje zysk nie 120 % (o tyle wzrosła
            > wciągu miesiąca Netia) a np. 1000 %. Podobny zysk daje kredytowanie z niby
            > pustego pieniądza stoczni polskich + zbombardowanie stoczni koreańskich i
            > japońskich. W odpowiedniej sytuacji kredyt i deficyt jest
            błogosławieństwem ,w
            > innej przekleństwem.
            >
            > Dziwi też myślenie przy pomocy pewnych schematów np. budżet dużo pożycza =
            > zjawisko wypychania = drogi pieniądz=RPP nie decyduje o kredycie na rynku.
            > Nadpłynnośc sektora bankowego na początku roku wynosiła 15-17 mld złotych. Od
            > lat fascynuje mnie sytuacja, gdy na bony skarbowe popyt wynosi na aukcji np.
            5
            > mld złotych przy podaży bonów 900 mln zł. Nikt tworząc równanie "niedomknięty
            > budżet" = "drogi pieniądz" nie analizuje, ile pieniędzy ściąga od banków NBP.
            > Niedawno Grabowski przyznał, że NBP wykupi 5 lat przed terminem od banków
            > papiery na – jeżeli dobrze pamiętam 5 mld – które mają jedną wadę:
            > są
            > oprocentowane według inflacji. Biorąc pod uwagę, ze banki nie sa polskie jest
            > to korzystne, dla NBP najwyraźniej nie. NBP głosząc ustami RPP tezy o wolnej
            > konkurencji, gdzie wynik ma powstać wyłącznie po sprężenie muskułów i
            > inteligencji (wygrać ma w walce o swoją kobietę najlepszy jeleń) we własnych
            > działaniach nigdy nie zapomina, aby banki miały zagwarantowany zysk
            niezależnie
            >
            > od muskułów i intelektu. Wszyscy piszą "rząd bierze pienieniądz z rynku więc
            > banki olewają depozyty bo nie muszą udzielać kredytów" nikt nie
            > pisze "nadpłynność sektora bnakowego sprawia, że depozyty nie interesują
            > bankowców"
            >
            >
            > Co do RPP upewniam się coraz częściej, że od lat chodziło w ich polityce
            > wyłącznie o kurs waluty – duża obniżka nie spowodowałaby w kraju o 20%
            > bezrobociu inflacji opartej na podwyżce cen u producenta, ale zachwiałaby
            > kursem. Polecam taki oto artykuł:

            Balcerowicz po odejsciu Hanki zostal tam postawiony po to by wzbudzic wieksze
            zaufanie kapitalu zagranicznego.
            Deficyt byl finansowany przez kapital zagraniczny w 30% ,ale jego udzial spadl
            do 25%,bo coraz wiecej tubylcow widzi tu dobry interes.
            Ze stopami bedzie mozna zejsc jeszcze nizej,gdy tubylcy wypchna obcych i nie
            bedzie obawy o brak kapitalu na pokrycie dziury budzetowej.

            > „Słabszy złoty to niższe emerytury” Szymon Karpiński Rzeczpospolita
            > , którego
            > główna teza brzmi:
            >
            > "Dewaluacja złotego, która - zdaniem eksporterów i analityków - jest
            niezbędna
            > do ożywienia polskiej gospodarki, bardzo źle odbije się na naszych złotowych
            > oszczędnościach po wejściu Polski do europejskiego systemu walutowego.
            Dotyczyć
            > to będzie naszych pieniędzy zgromadzonych w systemie emerytalnym, na lokatach
            > złotowych, w funduszach inwestycyjnych oraz ubezpieczeniach na życie."
            > Dla mnie to była kalkulacja, a nie nietrafione prognozy – aby na dewaluac
            > ji
            > waluty gospodarka skorzystała musi pojawić się wiele czynników sprzyjających
            &#
            > 8211;
            > jest to więc „albo”, „może” „czyżby”. Niski
            > kurs w kontekście wejścia do Unii
            > jest zyskiem pewnym. A że od 1998 roku do wejścia do Unii było wiele lat i w
            > wielu regionach Polski ta polityka pogłębiła nędzę to tego przecież w
            > dziennikach zazwyczaj nie pokazują. W każdym razie dziś się uśmiecham, kiedy
            w
            > tej samej gazecie słyszę opinie bankowców, że kurs waluty nie ma wpływu na
            > gospodarkę a obok czytam wywiad z kolejnym eksporterem, który oddychając z
            ulgą
            > jako przyczynę poprawy sytuacji swojej firmy wymienia wyłącznie kurs.

            Tak,ale czym mocniejszy zloty,tym wiecej euro za niego dostaniemy przy wymianie.
            Czyli wzrost gospodarczy poprzez wzrost popytu wew. nie wchodzi tu w rachube.

            > Jest to
            > podobny uśmiech jak uśmiech pływaka, który cieszy się, że nie musi już pływać
            z
            > ciężarkami u nóg. Niby nic te 30 deko po prawej i lewej, i jak jest się poza
            > wodą to wydaje się że te 5 minut bez tlenu pod wodą pływak spoko powinien
            > wytrzymać, ale jakoś nie wytrzymuje.

            Z tym nowoczesnym treningiem plywakow nie rozeznaje sie za bardzo,bo ja sie na
            glinkach uczylem plywac.
            A zeby od bagra zejsc na dno,to trzeba bylo nie wiecej jak minute i ile strachu
            przy tym bylo.
            Pozniej, juz na Polonii tez wg starych metod szlismy.

            > Biolog
          • darr.darek Dźwignia Biologa 04.11.02, 14:09
            Gość portalu: B. napisał(a):
            > Nie tyle zabałaganiony, co chwilami szokujący. Np. teza, że w banku zachodzi
            > równość "zebrane lokaty" = "udzielone kredyty" a nawet "zebrane
            > lokaty">"udzielone kredyty",

            Czyli dokładnie równe a nawet większe (jestem za a nawet przeciw) :) .

            Przytoczyłem jeden czynnik dla zwykłago banku , który sprawia , że występuje
            NIEWIELKA nierówność między lokatami i kredytami/pożyczkami .
            Przytoczyłem jeden czynnik("pusty kredyt") dla "narodoweg osystemu bankowego" ,
            który sprawia , że może wystąpić nierówność między lokatami i
            kredytami/pożyczkami .

            Może podaj "Swoje" wartości relacji lokat do kredytów w konkretnym banku(lub
            dane statystyczne dla banków polskich ogółem) . Chętnie poczytam . Gdy okaże
            się , że wg "Twoich" danych np.PKO BP wypuścił więcej kredytów/pożyczek niż
            wynosi suma lokat+kapitały własne banku , to ... będę Cię czytał z ogniem w oku
            przez najbliższe miesiące :) .

            > zielony
            > Begg rozdział 22 albo 23, gdzie omawia się zjawisko kreacji przez bank
            > pieniądza

            Jeśli wiarygodnie mi przedstawisz jak to ten przykładowy PKO BP(największy
            komercyjny bank w Polsce-dobry przykład) "wykreował" pieniądz , to naprawdę
            będę Cię czytał z ogniem w oku przez najbliższe miesiące :) . Serio , czekam na
            wiedzę .


            > Nie rozpatruje się w tym wątku zjawiska dźwigni finansowej. Kredyt w skali
            > całej gospoadarki jest taką dźwignią.

            "Dźwignia finansowa" jest to zjawisko opisujące stopę zysku osiągniętą dzięki
            różnicy między rentownością kapitałów w przedsiębiorstwie a ceną kredytu .
            DOTYCZY to wyłącznie rozważań kredytowania inwestycji . W żaden sposób nie
            dotyczy pożyczek konsumpcyjnych od których rozpoczął się podwątek i ma się
            NIJAK do przedstawianych rozważań .

            > Podobny zysk daje kredytowanie z niby pustego pieniądza stoczni polskich

            JAKI ZYSK DAJE KREDYTOWANIE "WYDMUCHANEJ" PRZEZ KOLESIÓW STOCZNI-BANKRUTA ??!!
            To topienie pieniędzy w bankrucie nie odbywa się żadnym "pustym pieniądzem" ,
            ale równowartością podatków odbieranych milionom emerytów .

            >W odpowiedniej sytuacji kredyt i deficyt jest błogosławieństwem ,w
            > innej przekleństwem.

            Ale "złota myśl" , daj se spokój .
            Kredyt inwestycyjny jest podstawą rozwoju gospodarczego i podstawą
            cywilizacji . Bez inwestycji ludzkość nie wyszłaby z jaskiń . Ktoś musiał nawet
            w czasach jaskiniowców odpuścić z konsumpcją i zamiast gonić "starymi dobrymi
            metodami" za równowartością następnych 200kg mięsa - usiadł przed jaskinią ,
            siedział tak przez parę miesięcy i dopracował technologię szlifowania grotu
            włóczni . Nieważne czy finansowaniem tego gościa zajmował się "bank jaskiniowy"
            czy wyrzeczenia wspólnoty czy nadmiarowy nakład pracy samego twórcy - zasada
            jest dokładnie taka sama jak przy dzisiejszych inwestycjach miliardów dolarów w
            technologię procesora .

            Deficyt budżetowy można by było traktowac jako "narzędzie" pod warunkiem
            wpasowywania deficytu i nadwyżki budżetowej w światowy cykl koniunkturalny .
            Rzeczywistość pokazuje , że w Polsce i innych Argentynach deficyt budżetowy ma
            formę "wypowiedzi naczalstwa" : po nas choćby potop .

            > Dziwi też myślenie przy pomocy pewnych schematów np. budżet dużo pożycza =
            > zjawisko wypychania = drogi pieniądz=RPP nie decyduje o kredycie na rynku.

            To może prześledź dokładniej .
            Czerwoni mnożą wydatki budżetowe pożyczkami zagranicznymi i przejadaniem
            zagranicznych przychodów prywatzacyjnych = wymieniają na rynku walutowym od
            kilkanastu miliardów do paru miliardów dolarów rocznie + ściągają lokaty z
            rynku bankowego na kilkanaście-parędziesiąt miliardów złotych = podbijają cenę
            złotego + podbijają cenę RYNKOWĄ lokaty-kredytu/pożyczki = Rząd może se bredzić
            o obniżeniu wartości złotego + RPP może se ustalać nawet stopy 3% , a efekt
            będzie taki , że chętnych na kredyty/pożyczki o stopie 3% będzie KILKADZIESIĄT-
            KILKASET razy więcej niż chętnych do lokowania przy tej stopie = I WTEDY
            PRZYDAŁBY SIĘ : DODRUK W CELU OBNIŻENIA + TAKI "KREATOR" KREDYTU , O KTÓRYM
            COŚ WSPOMINAŁEŚ = wszystko sprowadza się do tego , że "dodruk" ponad wszystko ,
            a po nas choćby potop .
            • Gość: b Re: IP: *.mtnet.com.pl 04.11.02, 19:12
              A ja proszę tylko o wskazanie przepisu prawa bankowego, z którego wynika
              iż „BANK MOŻE UDZIELIĆ TYLKO TYLE KREDYTÓW POZYCZEK, ILE ZEBRAŁ LOKAT” .

              Lektura Twojego listu raczej nie zajmie mi miesiąca. Na pewno nie będę miał
              ognia w oczach.

              Proszę (może lepiej błagam) o oszczędzenie mi wykładu o prostych definicjach
              dźwigni, deficytu, wpływu „czerwonych” na rynkowe stopy % itd.

              B.
              • darr.darek a dlaczego nie ... więcej 04.11.02, 22:58
                Gość portalu: b napisał(a):
                > A ja proszę tylko o wskazanie przepisu prawa bankowego, z którego wynika
                > iż „BANK MOŻE UDZIELIĆ TYLKO TYLE KREDYTÓW POZYCZEK, ILE ZEBRAŁ LOKATR

                Odpowiem Ci w ten sposób :
                Wiem , z dobrych źródeł , że market sprzedaje dokładnie tyle ketchupów ile
                kupił od producenta . Pokaż mi prawo handlowe , które mówi , że market nie może
                wydać klientom więcej ketchupów .
                • Gość: b Re: IP: *.mtnet.com.pl 05.11.02, 02:12
                  Markety płacą w Polsce za ketchap pół roku po ich wydaniu klientom. Przykład
                  (zresztą oparty o dzwignię) mógłby ilustrować świat, w którym bankiem kieruje
                  zasada - "dziś udzielę kredytu, bo za pół roku będę miał lokatę".

                  Lepszy byłby jednak ten przepis prawa bankowego, który pierwszym przykazaniem
                  bankowca czyni zależność: lokaty=kredyty a nawet lokaty>kredyt.


                  B
                  • darr.darek Re: ile ketchupu ? 05.11.02, 02:43
                    nie mieszaj ketchupu z wódką . Sorry , piszę to pod wpływem(mocnym!) tej
                    ostatniej .
          • tomalka2 Re: Dźwignia 15.11.02, 19:52
            Z przyjemnością odnotowuję Twój powrót na forum. Tym co piszesz jestem jednak
            trochę zakłopotany. Do rzeczy...


            Gość portalu: B. napisał(a):

            >
            > Nie tyle zabałaganiony, co...

            opis dźwigni i kreacji pieniądza bankowego pozostawię bez komentarza i cytaty z
            prawa bankowego pozostawię bez komentarza, ale dalej mamy...

            > Dziwi też myślenie przy pomocy pewnych schematów np. budżet dużo pożycza =
            > zjawisko wypychania = drogi pieniądz=RPP nie decyduje o kredycie na rynku.
            > Nadpłynnośc sektora bankowego na początku roku wynosiła 15-17 mld złotych. Od
            > lat fascynuje mnie sytuacja, gdy na bony skarbowe popyt wynosi na aukcji np.
            5
            > mld złotych przy podaży bonów 900 mln zł. Nikt tworząc równanie "niedomknięty
            > budżet" = "drogi pieniądz" nie analizuje, ile pieniędzy ściąga od banków NBP.
            > Niedawno Grabowski przyznał, że NBP wykupi 5 lat przed terminem od banków
            > papiery na – jeżeli dobrze pamiętam 5 mld – które mają jedną wadę:
            > są
            > oprocentowane według inflacji. Biorąc pod uwagę, ze banki nie sa polskie jest
            > to korzystne, dla NBP najwyraźniej nie. NBP głosząc ustami RPP tezy o wolnej
            > konkurencji, gdzie wynik ma powstać wyłącznie po sprężenie muskułów i
            > inteligencji (wygrać ma w walce o swoją kobietę najlepszy jeleń) we własnych
            > działaniach nigdy nie zapomina, aby banki miały zagwarantowany zysk
            niezależnie
            >
            > od muskułów i intelektu. Wszyscy piszą "rząd bierze pienieniądz z rynku więc
            > banki olewają depozyty bo nie muszą udzielać kredytów" nikt nie
            > pisze "nadpłynność sektora bnakowego sprawia, że depozyty nie interesują
            > bankowców"

            Kilka kwestii wymaga pewnego wyjaśnienia.
            Po pierwsze kwestia nadpłynności. W bieżącym roku jeżeli już mamy z czymś do
            czynienia to z faktem spadku nadpłynności. Po raz pierwszy od wielu lat
            występowały całe tygodnie gdy banki nie miały gotówki, a krótkie stopy WIBOR
            szybowały i utrzymywały się na poziomie przekraczającym stopę kredytu
            lombardowego. Dalej pisząc o nadpłynności mówisz, że banki miały zagwarantowany
            zysk. Co było tym gwarantem? Czyżby były to obligacje oprocentowane po inflacji?

            Po drugie, zauważasz, że NBP konkuruje o środki banków z instrumentami
            skarbowymi a nie w ogóle nie zauważasz faktu, że budżet konkuruje o środki
            banków z kredytobiorcami prywatnymi. Jeżeli na aukcjach bonów skarbowych i
            obligacji mamy do czynienia z dużą przewagą popytu to wniosek powienien być
            taki, że najwyraźniej w opinii inwestorów to właśnie te instrumenty są
            postrzegane jako najbardziej korzystne (a nie lokaty w NBP czy kredyty).

            Po trzecie, piszesz, że banki miały zagwarantowany zysk. Co było gwarantem?
            Dlaczego tyle osób straciło pracę w sektorze? Dlaczego rok 2001 był dla banków
            tak kiepski a 2002 będzie jeszcze gorszy? W tym kontekście należałoby jeszcze
            zapytać - jak myślisz czy przy spadających stopach lepiej jest kupować 28-
            dniowy bon NBP, czy pięcioletnią obligację? Czy grając na spadek stóp robisz
            lokatę na zmienną, czy na stałą stopę? Czy bon NBP może być w jakiś sposób
            konkurencyjny dla obligacji skarbowych????

            Po trzecie: Depozyty nie interesują bankowców? Popatrz na ostatnie lata w
            bankowości. Nowe banki millenium, m-bank, lukas, aig, ostatnio vw, inteligo,
            citi-handlo itd. wszystko to są nowe inicjatywy mające na celu pozyskanie
            depozytów złotowych ludności. Czy potrafisz wskazać inny sektor działalności
            bankowej w którym konkurencja wzrastałaby tak szybko jak po stronie
            depozytowej? Pomimo tych wszystkich wysiłków depozyty spadają ale trudno jest
            Ci zauważyć jak duży udział w tym wszystkim ma podatek Belki. Przypomnij sobie
            co działo się przed rokiem, popatrz na to co dzieje się teraz gdy zapadają
            roczne lokaty antypodatkowe. Czy mam rozumieć, że Twoim zdaniem wszystkie
            wysiłki banków mające na celu zatrzymanie depozytów poprzez oferowanie
            specjalnych produktów (obligacji i różnych wymyślnie skonstruowanych lokat
            antypodatkowych) są przejawem olewania depozytów???

            Do dalszej części trudno jest mi się odnieść ponieważ najwyraźniej nie rozumiem
            Twoich tez i chociaż jak zwykle podobają mi się Twoje obrazowe porównania, to
            tym razem nie bardzo wiem do czego się czemu one służą.


            > Co do RPP upewniam się coraz częściej, że od lat chodziło w ich polityce
            > wyłącznie o kurs waluty – duża obniżka nie spowodowałaby w kraju o 20%
            > bezrobociu inflacji opartej na podwyżce cen u producenta, ale zachwiałaby
            > kursem.
            Polecam taki oto artykuł:
            >> „Słabszy złoty to niższe emerytury” Szymon Karpiński Rzeczpospolita
            > , którego
            > główna teza brzmi:
            >
            > "Dewaluacja złotego, która - zdaniem eksporterów i analityków - jest
            niezbędna
            > do ożywienia polskiej gospodarki, bardzo źle odbije się na naszych złotowych
            > oszczędnościach po wejściu Polski do europejskiego systemu walutowego.
            Dotyczyć
            >
            > to będzie naszych pieniędzy zgromadzonych w systemie emerytalnym, na lokatach
            > złotowych, w funduszach inwestycyjnych oraz ubezpieczeniach na życie."
            >
            >
            > Dla mnie to była kalkulacja, a nie nietrafione prognozy – aby na dewaluac
            > ji
            > waluty gospodarka skorzystała musi pojawić się wiele czynników sprzyjających
            &# jest to więc „albo”, „może” „czyżby”. Niski
            > kurs w kontekście wejścia do Unii
            > jest zyskiem pewnym. A że od 1998 roku do wejścia do Unii było wiele lat i w
            > wielu regionach Polski ta polityka pogłębiła nędzę to tego przecież w
            > dziennikach zazwyczaj nie pokazują. W każdym razie dziś się uśmiecham, kiedy
            w
            > tej samej gazecie słyszę opinie bankowców, że kurs waluty nie ma wpływu na
            > gospodarkę a obok czytam wywiad z kolejnym eksporterem, który oddychając z
            ulgą
            >
            > jako przyczynę poprawy sytuacji swojej firmy wymienia wyłącznie kurs. Jest to
            > podobny uśmiech jak uśmiech pływaka, który cieszy się, że nie musi już pływać
            z
            >
            > ciężarkami u nóg. Niby nic te 30 deko po prawej i lewej, i jak jest się poza
            > wodą to wydaje się że te 5 minut bez tlenu pod wodą pływak spoko powinien
            > wytrzymać, ale jakoś nie wytrzymuje.
            >
            > Biolog
            >
            • Gość: B Re: Dźwignia IP: *.mtnet.com.pl 16.11.02, 02:20
              Po raz pierwszy nie podoba mi się Twój sposób argumentacji. Wtłoczyłeś mnie w
              nie moje ramy - intencją listu nie była teza, że na świat finansów w Polsce
              wpływ ma albo MF albo NBP i nastepnie moje opowiedzenie sie za wiekszym
              grzechem jednej badz drugiej instytucji. Dlatego w ogole nie stawialem
              dylematu - co ma wybrac bank: papiery NBP czy MF (intryguje mnie jednak czy
              naprawde masz watpliwosc jaki rodzaj lokaty (zmienna / stala) wybrac przy
              spadajacym oprocentowaniu). Na dodatek posluzyles sie forma wykladu mowiac o
              rzeczach, ktore sa elementarzem. Kuriozum jest np. stwierdzenie, ze nie widze
              zjawiska wypychania, bo o nim nie napisalem. Moze mam np. pisac, ze Ziemia jest
              okragla bo inaczej uslysze, ze najwyrazniej nie slyszalem o Koperniku.


              Wielkośc nadpłynności w sektorze bankowym według Grabowskiego na początku roku
              wynosiła 17 mld zł, a teraz 6 mld i na tym forum rozpatrujemy sytuację w
              zakresie stóp w ciągu ostatnich kilku lat - argument, że w tym roku spada jest
              wiec bez znaczenia. Najczęściej w publicznych dyskusjach nie łączy się
              nadplyności zagospodarowywanej przez NBP z tym co robi MF ze swoimi
              obligacjami. Pozwala to ideologicznie nastawionym dyskutantomm twierdzić np, że
              przyczyną odpływu pieniedzy z banków jest np. podatek Belki (dla mnie w
              przeciwienstwie do Ciebie tylko katalizator procesu - uwazam ze Polacy umieja
              liczyc i reakcja na polityke bankow w zakresie deppozytow bylaby taka sama
              tylko dluzej by to trwalo) a nie niskie oprocentowanie depozytow albo ze tylko
              MF odpowiada poprzez kreację deficytu za wysokie stopy rynkowe. A potem
              nastepuje czesto wyklad o komunistach badz prawicowcach w zaleznosci od
              aktualnego ukladu wladzy. A ja sie niezgadzam na taki sposob argumentacji.


              Obligacje oprocentownae według inflacji
              NBP konsekwentnie zamienia te papiery na oprocentowane według rynku. Gdyby
              hipotetycznie NBP zrobil taki interes - obciazyl w 1997 r. banki obligacjami
              wieczystymi oprocentowanymi inflacja+premia to w 2002 r doprowadzilby sam z
              siebie do ich wymiany na korzystne dla bankow placac za ten interes pieniedzmi
              publicznymi. Nagle sie okazuje ze niska inflacja, ktora ma nie przeszkadzac
              emerytowi i jego emeryturze waloryzowanej o 5 zl i w ogole sluzyc gospodarce
              przeszkadza na wlasnym podworku.
              Przypominam sytuacje kiedy RPP w toku debaty o dziure budzetowa w poniedzialek
              nawolywal, aby pielegniarki i lekarze pracowaly tak jak we Wroclawiu czyli za
              darmo, a we wtorek NBP zrobil prezent bankom w postaci obligacji korzystniej
              oprocentowanych argumentujac ze najbardziej zyska jedyny polski bank w ktorym
              pracujesz badz pracowales. W sytuacji, gdy banki nie są panstwowe rodzi to
              kilka pytan. Lekcji jak realizowac swoje interesy finansowe udziela nam dzis
              Unia, gdzie wykalkulowano ze musimy sie zgodzic na wszystko i taka oferta
              skonstruowano.


              Gwarancje zysku dla sektora bankowego (tu totalne nieporozumienie).
              NBP organizuje dotacja dla sektora bankowego w bardziej subtelny sposob niz
              doplata do eksportu stoczni. Przy inwestowaiu w papiery dluzne pewnosc tego co
              zrobi NBP - co u nas trwa od praktycznie 1997 - jest rowna takiej dotacji dla
              stoczni. Niedawno J. Jankowiak napisal w GW szokujacy tekst - oto NBP
              niespodziewanie obnizyl stopy w pazdzierniku zaskakujac swiat finansow.
              Przecież dotad relacja NBP/banki wygladala tak: NBP daje sygnaly nieczytelne
              dla ogolu ale jasne dla fachowcow co bedzie jutro, za miesiac, rok ze stopami,
              ci inwestuja pieniadze bo wiedza kiedy wieloletnie obligacje o stalym kuponie
              pojda w gore czy w dol. Swiat jak z reklamy piwa bezalkoholowego gdzie jest
              puszczane slynne oko. I oto - konkluduje Jankowiak - w pazdzieniku NBP zlamal
              wszelkie reguly gry, obnizyl stopy nie informujac o tym wczesniej swiata
              finansow, NBP jest nieprofesjonalny i wrecz nieuczciwy. I ta szczerosc
              analityka sprawia, ze dla mnie jest to jeden z najwazniejszych tekstow jakie
              opublikowala GW ostatnio. Tekst ten tlumaczy tez dlaczego analitycy nie umieja
              prognozowac trendow w podstawowych wskaznikach takich jak inflacja (czekam na
              comiesieczne zestawienie Fizyka: prognoza np. Rybinskiego/swiat realny).
              Przez 5 lat polityka RPP byla prowadzona tak aby ruchy walut i stop nie
              spowodowaly strat sektora bankowego (od razu zaznaczam, ze byl to wedlug mnie
              jeden z wielu czynnikow majacych wplyw na decyzje RPP, ktore mialy jednak
              wspolny mianownik - nie mialy nic wspolnego z zagrozeniem inflacja bedaca
              elementem medialnym).
              Nie rozumiem Twojego pytania w co inwestowac jak sie ma gwarancje, ze stopy
              procentowe beda tak a nie inaczej zmieniane i odsylam moze do ostatniego
              raportu finasowego np. BRE, gdzie wiedzieli w co inwestowac.


              Trudna sytuacja sektora bankowego wynika ze zlych kredytow. Nie widze powodu
              aby sie litowac nad firmami zle dzialajacymi. Co to za argument w sytuacji gdy
              bezrobocie jest jakie jest a ludzie poza Warszawa gromadnie zarabiaja 800-1500
              zł. I dlaczego zla stocznia moze upasc a bank jest szczegolnie chroniony.


              Twoj opis zabiegania agresywnie przez banki o depozyty jest dla mnie jakims
              falszem. Podobnie agresywnie zabiegaja o owoce u rolnikow posrednicy placac za
              jablka ... 4 grosze za kilo i godzine pozniej sprzedajac je dwa razy drozej
              przetworniom.


              Pozdrawiam
              B.
              • Gość: deLUC Re: No,no IP: *.braniewo.sdi.tpnet.pl 16.11.02, 03:07
                Tresc i forma pierwsza klasa.
              • tomalka2 Re: Dźwignia 18.11.02, 19:39
                Gość portalu: B napisał(a):


                Twoje uwagi dotyczące problemu nadpłynność/NBP oraz w ogóle działalności NBP
                wydają się dość dziwne.

                1)Jeżeli już piszesz, że polityka wysokich stóp procentowych służyć miała
                dotowaniu sektora bankowego w jaki sposób uzasadnisz wzrost stóp w okresie
                styczeń '99 - sierpień '00. Stopy na długim końcu (5 lat) wzrosły z poniżej 10%
                do około 15%. Obligacje kupione w Q1 1999 i trzymane pewnie gdzieś do II
                kwartału bieżącego roku przyniosły Ci mniej niż 10% (OS0204) kuponu przy
                koszcie finansowania sięgającym 19% po sierpniu 2000. Gdzie tu wysublimowane
                dotacje?

                Nadpłynność z samej definicji jest nadmiarem płynności - strukturalną cechą
                gospodarki przejawiającą się w niedoborze kredytów. NBP od zawsze zwalczał
                nadpłynność bądź poprzez wysokie stopy rezerw obowiązkowych bądż poprzez
                zmuszanie banków do utrzymywania niskooprocentowanych aktywów (w zasadzie jest
                to samo co rezerwa obowiązkowa). Zmniejszanie regulacyjnych obciążeń dla banków
                mające na celu poprawę ich konkurencyjności powinno przekładać się na większą
                skłonność do ryzyka i tańszy kredyt. Jeżeli zatem urynkowianie obligacji
                inflacyjnych/zmniejszanie stopy rezerw czemuś ma służyć to zmniejszaniu kosztu
                pozyskania pieniądza. Nie rozumiem więc skąd bierze się Twoje oburzenie. Efekty
                tych działań to zupełnie inna sprawa. Tak czy inaczej ustawowe obciążenia
                banków działających w PL są znacznie większe niż tych działających w UE (stopy
                rezerw bliskie zeru, brak innych regulacji zmuszających banki do utrzymywania
                środków w bc). Sytacja w długim okresie jest nie do utrzymania, szczególnie
                przy kolejnych liberalizacjach prawa dewizowego.

                Przyczyny spadku depozytów są różne - najważniejszą z nich jest oczywiście
                spadek oprocentowania, co powoduje, że koszty trzymania gotówki są mniejsze.
                Podatek idzie pewnie w następnej kolejności - sprawił on, że stopy spadły
                bardziej niż było to potrzebne. A co do nadpłynności to mamy raczej do
                czynienia ze zjawiskiem polegającym na tym że, spadek depozytów powoduje spadek
                napłynności a nie ze zjawiskiem polegającym na tym, że nadpłynności powoduje
                spadek depozytów - w poprzednich latach depozyty rosły, pomimo mniejszej
                konkurencji.

                Spadek nadpłynności ma jeszcze jedną przyczynę. Od początku roku znacznie
                wzrosło saldo zobowiązań NBP wobec MF. Bozia jedyna raczy wiedzieć dlaczego
                skarb trzyma tak dużo środków na rachunku w banku centralnym. Należności MF w
                NBP wzrosły pewnie blisko 100% od początku roku (obecnie około 13 mld). NBP nie
                musi interweniować na taką skalę jak poprzednio, interewencji dokonał za niego
                sam MF. Ja rozumiem, że MF musi mieć płynne rezerwy i że rezerwy te powinny być
                większe przy większym deficycie, ale 13 mld? Toż to dwa miesiące przetargów.
                Nawet jeżeli zamierzają użyć tych środków do interwencji na rynku walutowym to
                nie muszą tego trzymać aż tyle i tak długo.

                > Trudna sytuacja sektora bankowego wynika ze zlych kredytow. Nie widze powodu
                > aby sie litowac nad firmami zle dzialajacymi. Co to za argument w sytuacji
                gdy
                > bezrobocie jest jakie jest a ludzie poza Warszawa gromadnie zarabiaja 800-
                1500
                > zł. I dlaczego zla stocznia moze upasc a bank jest szczegolnie chroniony.
                >
                >

                Również nie widzę powodów aby litować się nad firmami źle działającymi, jednak
                trudno nie zauważyć, że bank jest jednak instytucją szczególną i upadkom dużych
                banków wszyscy zapobiegają (Japonia, USA).
                Zwróć również uwagę na to, że z sektora odeszło w ciągu ostatnich dwu lat około
                10 tyś osób, to pewnie więcej niż stocznia. Czy potrafisz mi powiedzieć
                dlaczego banki potrafią się restrukturyzować a stocznia nie potrafiła. I jak
                się mają wobec powyższego twoje twierdzenie o dotacjach?


                > Twoj opis zabiegania agresywnie przez banki o depozyty jest dla mnie jakims
                > falszem. Podobnie agresywnie zabiegaja o owoce u rolnikow posrednicy placac
                za
                > jablka ... 4 grosze za kilo i godzine pozniej sprzedajac je dwa razy drozej
                > przetworniom.

                Bony skarbowe na dzisiejszym przetargu - 5,81%, to pewnie mniej niż najlepiej
                oprocentowane lokaty terminowe i twoja ocena sektora i konkurencji nie jest
                chyba do końca zasadna. Mogę się zgodzić tylko co do tego, że pomiędzy stopami
                depozytowymi i kredytowymi jest przepaść - ale tu decydujące znaczenie, oprócz
                czynników regulacyjnych, o których mowa była wyżej, ma udział złych kredytów -
                oraz fakt, że do tej pory można było dobrze zarobić na papierach.
                Pozdrawiam
                • Gość: b cd IP: *.mtnet.com.pl 19.11.02, 00:51
                  wybrałeś sobie makabryczny dla siebie moment na odpowiedź. W "Rzeczpospolitej"
                  jest artykuł o systemowym nie-udzielaniu kredytów małym, dobrze rokującym
                  firmom albo ich udzielaniu w relacji 30 000 zł kredyt / 200 000 zł
                  zabezpieczenie (oczywiście celowo przerysowałem). W "Pulsie biznesu" wywiad z
                  Grabowskim, który wprost przyznaje, że banki mają za duże koszty, które
                  przerzucają na konsumentów (czyli za niskie depozyty za wysoki kredyt). Z
                  artykulu mozna wywnioskowac, ze Grabowski nie liczy na konkurencje miedzy
                  bankami a prywatyzacje. Roznica pomiedzy tymi dwoma slowami-kluczami dla mnie
                  jest ogromna.

                  Teza, że ogół banków ma wysokooprocentowane obligacje kupione w ostatnich
                  latach na ktorych stracono realnie pieniadze to żart najpewniej. Jezeli
                  pamietam cyfry BRE ma obligacje za 3,5 miliarda zlotych i dlatego (+zabawy z
                  ksiegowoscia) ma dodatni wynik za ostatni kwartal. Sam wklejałem na to forum
                  artykuł z GW o funduszach rynku pieniężnego bijących na glowe jakiekolwiek inne
                  lokaty za poprzednie lata.

                  No cóż będę sie powtarzał. Dotacje dla sektora bankowego można przeprowadzić w
                  dwojaki sposób -

                  1) dając wiedzę i gwarancję o rodzaju polityki pieniężnej (tylko w USA FED dwa
                  dni po zaskakującej obniżce stóp robi to ponownie i poza posiedzeniem). Wiesz
                  co się będzie działo ze stopami i kursami walut = wiesz jak inwestować w
                  papiery dluzne by zyskiwać z prawdopodbieństwem sukcesu 80%. Naprawde zajrzyj
                  do artykulu Jankowiaka i przyjrzyj oburzeniu analityka na decyzje RPP, która
                  złamała tą równość

                  2) utrzymując dumpingowy (czyli wysoki) poziom stóp, aby banki miały pewność,że
                  rezygnacja z działalności kredytowej zostanie skompensowana papierami MF I NBP.
                  Tego oczywisie nie mozna wprost dowiesc. Kiedy dziś pisze te słowa odbył sie
                  jednak przetarg - MF zaoferowało roczne bony za 800 mln zl. Popyt wyniósł
                  blisko 3 mld. Pomijając grę pod redukcję jest to szokująca sytuacja. Czlonkowie
                  RPP za podstawe gospodarki uwazaja scieranie sie popytu i podazu w kierunku
                  rownowagi. Ich postrzeganie swiata jest takie - jezeli na rynku pracy pensja
                  absolwenta dobrej uczelni=500 zł to nie ma w tym nic zlego, tak zadecydowal
                  rynek, ktory ma swoje powody, by w tym punkcie zrównac podaż z popytem. W
                  przypadku sektora finansowego zasada zostala wylaczona i od lat popyt z podażą
                  się nie zrównują - nie ma mozliwosci by pojawila sie sytuacja z wolnego rynku,
                  na ktory powoluja sie czlonkowie RPP: "Nie uda sie nam przy takim poziomie stop
                  i sytuacji niklego zainteresowania kredytem utzymac zysku netto, musimy bank
                  restrukturyzowac". No bo to oznacza, ze niektorym sie nie uda.


                  Nie oburzam się na nadpłynność (róznimy się bo ja chętnie patrzę na nią w
                  oparciu o modele a'la CAPM), banki, NBP, wysokie stopy itd. Dla mnie
                  rzeczywistość była bardziej skomplikowana niż hasło "Miller zaciąga długi i
                  dlatego stopy procentowe są wysokie". Widzę kalkulację NBP i RPP, którzy
                  prowadzili politykę szkodliwą dla ogółu gospodarki, ale dającą stabilność
                  sektora finansowego. Nie ganię tego. Dokonano wyboru - "sektor ten musi
                  przetrwać niezależnie od tego co będzie się działo z resztą gospodarki". Przy
                  czym jestem w trudnej polemicznie sytuacji, bo według mojej oceny
                  najwazniejszym elementem w kalkulacji NBP I RPP był kurs, zrezygnowanie ze
                  złotówki na rzecz euro i prowadzenie polityki pod tym kątem, kiedy nawet
                  najwięksi euroentuzjaści (na Onecie eurotomani) nie marzyli o tym. To nie jest
                  tak, ze w danym momencie jest tylko jedna wlasciwa polityka. Wybiera sie cel i
                  skupia na tym poswiecajac inne wartosci. Dzisiejsza wiedza i doswiadczenie
                  wykluczaloby np. moje nadzieje z okolo 1999 r. kiedy zorientowalems sie, ze
                  utoniemy w zakresie PKB, bezrobocia, inwestycji i naiwnie liczylem, ze NBP
                  podejmie polityke SOS. Wtedy sadzilem, ze oni nie widza co sie dzieje. Dzis
                  sądzę, ze widzieli, ale wybrali inne wartosci. Wiedza ta jest potrzebna mi do
                  stawiania prognoz - "co bedzie jutro?". Czesto mi sie udaje dzięki temu trafic
                  ze wskaznikami.


                  Nie rozumiem Twojego upartego twierdzenia, iz w Polsce ciezko byc bankiem,
                  obciazenia, regulacje itd. Wszelki koszty w zakresie np. rezerw sa przerzucane
                  na klienta. Przeciez to podstawa bankowej ekonomii - dany bank centralny
                  decyduje o opłacalnosci akcji depozytowej i kredytowej, nie znam nakazów bądź
                  zakazów w tej materii. Na gruncie prawnym jest dokladnie odwrotnie w zakresie
                  tych "obciążeń". Osoby prowadzace dzialanosc gospodarcza zostaly zmuszone do
                  korzystania z kont bankowych, podobnie jest z wplatami na ZUS i OFE. Kazda
                  wazna ustawa zawiera klauzule ochronne dla bankow. Ostatnia to np. ustawa o
                  elektronicznych instrumentach platniczych, gdzie banki dostaly - o ile sie nie
                  myle - rok przewagi nad innymi podmiotemi chcacymi kreowac elektroniczny
                  pieniadz. A i tak szczescie, bo wystepowaly o monopol.
                  Gwarancja, ze "NBP-owskie" papiery tylk oczasowo beda oprocentowane wedlug
                  inflacji przez tych samych ludzi z RPP i NBP, ktorzy uwazaja ze waloryzacja
                  plac i emeretur powinna byc wedlug inflacji i tylko gdy budzet na to zezwala
                  nie jest chyba przykladem na teze o urynkowieniu sektora finansowego.

                  Pozdrawiam
                  B.
                  • tomalka2 Re: cd 19.11.02, 11:13
                    Gość portalu: b napisał(a):

                    Fakt, że banki jako ogół wypięły się na klienta po stronie kredytowej,
                    szczególnie klienta korporacyjnego oraz MIS-ie (małe i średnie), jest
                    zjawiskiem z całą pewnością szkodliwym i pewnie gotów byłbym się zgodzić z Tobą
                    z tym, że część winy leży po stronie NBP. Zjawisko to określane jako
                    racjonowanie kredytu (credit rationing) charakterystyczne było m. in. dla
                    gospodarki Stanów na początku lat 90-tych. Greenspan obniżał stopy - banki nie
                    dawały kredytu i rynek nie kupował korporacyjnych obligacji. Powodem był wzrost
                    złych długów i afery ze śmieciowymi obligacjami z końca lat 80-tych.
                    Zgadzam się z tym, że w polskich warunkach zjawisko to wynika to z utrzymywania
                    nadmiernie restrykcyjnej polityki pieniężnej. Polityka ta godziła w biznes
                    różnymi kanałami - zwiększała atrakcyjność instrumentów skarbowych i
                    doprowadziła do recesji. Myślę, że do tej pory nie ma między nami sprzeczności.
                    Pojawiają się one dopiero dalej. Ty podejmujesz próbę, zastrzegając się, że nie
                    masz na to dowodów, oceny intencji NBP, zarzucając im świadome manipulowanie
                    przy kursie i nadmierną troskę o sektor. Moim zdaniem sam brak dowodów nie
                    dyskredytuje Twoich tez. Nie przszkadza to jednak temu, że tezy te są błędne.
                    Przykład z obligacjami miał na celu uświadomienie Ci, że obligacje
                    stałoprocentowe zawsze generują ryzyko, nigdzie nie stawiałem tezy, że ogół
                    banków na nich stracił, choć pewnie były i takie.

                    NBP jest ustawowo zmuszony do dbałości o stabilność sektora, nie wiem jednak
                    czemu tak bardzo uparłeś się przy twierdzeniu, że czyni to świadomie i ze
                    szkodą dla całej gospodarki. Fakt, że banki przetrwały w sposób stosunkowo
                    łagodny recesję i nie będzie spektakularnych bankructw wynika w dużym stopniu z
                    tego, że branża została sprywatyzowana i że nadzór bankowy działał w miarę
                    sprawnie, a także w miarę dobrych regulacji. Przetrwanie recesji nie oznacza
                    bynajmniej, że nie odbije się ona na wynikach. Naprawdę nie rozumiem jak można
                    twierdzić, że NBP powodował recesję i z jednej kieszeni wyciągał z banków kasę
                    (kredyty) a w drugą kieszeń wkładał (obligacje i bony). De facto sam
                    przyznajesz, że wkładał mniej niż wyjmował. Pewnie ten sam raport BRE mówi o
                    tym, że zysk za 3 kwartał to ...hm nie pamiętam 20 mln PLN? Wszystko po
                    redukcjach kosztów (czytaj zwolnieniach grupowych). Jeszcze parę lat temu BRE
                    zarabiał kilkaset mln rocznie. Jak to jest z tymi zyskami? Bre jest zresztą
                    kiepskim przykładem ponieważ poprzednie zyski i obecne straty to raczej efekty
                    ryzykownych transakcji kapitałowych. Ale popatrz na inne banki giełdowe -
                    połączone BPH-PBK, Kredyt Bank, BIG itd. Gdzie wyparowały ich zyski?

                    Jeszcze kwestia przejrzystości polityki. Jankowiak, który moim zdaniem jest
                    znacznie lepszym komentatorem niż ekonomistą miał pełne prawo oburzać się na
                    brak przejrzystości polityki pieniężnej. Jankowiak w żadnym momencie nie
                    odmawiał Radzie prawa do podejmowania decyzji sprzecznych z oczekiwaniami tzw.
                    rynku. RPP ma takie prawo i powinna wykorzystywać pewien element zaskoczenia
                    wówczas jeżeli zwiększa to skuteczność polityki. Nieprzewidywalność nie jest
                    jednak cnotą czy zaletą samą w sobie. Jeżeli nastawienie Rady się zmienia lub
                    zmienia się ich ocena sytuacji mają prawo odejść od schematów. Nie mają jednak
                    prawa wprowadzania rynku w błąd czy też świadomej lub nie dezorientacji, a
                    niestety takie rzeczy się ostatnio zdarzały. Przykład z Greenspanem i FED jest
                    zupełnie chybiony ponieważ akurat tamten bank centralny jest stawiany za wzór
                    przejrzystości i przewidywalności,
                    Pozdro
                    • Gość: b jkd IP: *.mtnet.com.pl 19.11.02, 17:29
                      FED w ubiegłym roku obniżył stopy i dwa dni później obniżkę pogłębił ploza
                      posiedzeniem. Jeżeli to jest przewidywalność posunięć banku centralnego USA to
                      prosze o podanie przykładu nieprzewidywalności. Nie ma zadnych powodow aby nie
                      porownac tu postawy FED i RPP. Tylko ta ostatnia wysylala przez ostatnie lat
                      jasne sygnaly jak bedzie wygladac jej polityka.


                      BRE jest dobrym przykladem - wydaje mi sie, ze to nie jest moja teza, a zdanie
                      z konferencji prasowej BRE - "mamy jednak zyski, bo mamy obligacje" Tak na
                      marginesie RPP publicznie deklaruje - Nie mozemy wiecej ciac stop bo naruszymy
                      interesy oszczedzajacych. Nigdy nie pomyslales ze moze tu chodzic o bank a nie
                      klienta banku? To nie jest pytanie "spiskowe"? To jest raczej proba
                      uzasadnienia polityki wysokich stop, ktorej nie da sie sie uzasadnic inflacja.


                      W tej dyskusji istotna jest tez chyba prawna roznica miedzy zyskiem z kredytu a
                      zyskiem lokaty w papiery MF i NBP. Wydaje mi sie, ze prawo bankowe nie stanowi
                      limitow koncentracji tego typu papierow, gdyz sa stuprocentowo bezpieczne.
                      Jezeli mam racje to oczywiste byla redukacja akcji kredytowej juz wiele lat
                      temu oraz nedza oporcentowania depozytow. I konsekwencje tego wszystkiego.


                      Nie wiem skad wziales teze o ryzyko w inwestycje w polskie obligacje. To nie
                      jest tak, ze slowo "ryzyko" jest jak cien obok slowa "inwestycja". Ja probuje
                      powiedziec, ze poker znaczonymi kartami nie jest ryzykowny, a Ty mi
                      odpowiadasz, ze w pokera nie gra sie znaczonymi kartami i kazda inwestycja w
                      obligacje jest ryzykowna. I pewnie z tego nadmiaru tesknoty za ryzykiem na 800
                      mln bonow MF baki i zagranica od lat przykladają np. 3 mld zlotych.
                      Jakie masz ryzyko - jako np. analityk londynski - jezeli bank centralny przez
                      dwa lata gwarantuje, ze stopy beda obnizane wolnymi kroczkami w sytuacji gdy
                      inflacja jest 9 a stopy sa np. 17, analizujesz inflacje i widzisz, ze trend
                      spadkowy cen jest niezagrozony, a w inflacja glownie waza ceny urzedowe, paliwa
                      i zywnosc, ale nie podwyzkoi cen producentow czy importerow? Nie masz zadnych
                      obaw - i to tylko dzieki wypowiedziom RPP -ani w zakresie rentownoosci
                      obligacji ani zachowania walut. Jest to poker znaczonymi kartami. Wedlug
                      Twojego rozumowania jezeli ktos macha mi przed nosem receptura Coca Coli i ja
                      wlasna Cole to moj sukces jest tzw. czystym sukcesem i nie ma tu elementu
                      naruszenia przynajmniej etyki.


                      Tekst Jankowiaka jest jednym z najlepszych tekstów tego człowieka. Jest w nim
                      prawda - ja go odczytalem jako pretensje, ze rpp zachowala sie tak jak FED w
                      tym podwojnym cieciu - dokonala niesygnalizowanego ruchu. Ten dla mnie nie jest
                      o tym czy ten ruch jest dobry czy zly. On jest o tym, ze RPP nie miala prawa
                      tak zaskakiwac bankow. I to jest moje odczytanie - zupelnie przeciwne do
                      Twojego. Niestety zginal mi ten artykul. Ale odkopie go i zobacze, ktory z nas
                      ma racje.


                      Facynuje mnie ciągłe przywoływnaie przez Ciebie zwolnień grupwoywch w bankach.
                      Nie robi to na mnie jakos specjalnego wrażenia. Ja znam Polskę, w której ludzie
                      są skazani na zarobki praktycznie przez całe zawodowe życie na poziomonie 800-
                      1600 zł. Z ich perspektywy bankowcy to arystokracja. Ostatnio widze male
                      tesknoty za przyrzadem zwanym gilotyna i jakas rewolucja, co by przywrocic
                      rownowage.


                      pozdr.
                      B
                      • tomalka2 Re: jkd 20.11.02, 20:02
                        Gość portalu: b napisał(a):

                        > FED w ubiegłym roku obniżył stopy i dwa dni później obniżkę pogłębił ploza
                        > posiedzeniem. Jeżeli to jest przewidywalność posunięć banku centralnego USA
                        to
                        > prosze o podanie przykładu nieprzewidywalności. Nie ma zadnych powodow aby
                        nie
                        > porownac tu postawy FED i RPP. Tylko ta ostatnia wysylala przez ostatnie lat
                        > jasne sygnaly jak bedzie wygladac jej polityka.

                        Zdecydowana większość decyzji FOMC jest podejmowana olbrzymią większością
                        głosów, bądź jednomyślnie. We wrześniu (lub październiku) mieliśmy do czynienia
                        z sytuacją, kiedy dwóch członków chciało obniżyć stopy a pozostali byli za
                        pozostawieniem ich bez zmian, co zostało odntowane przez analityków jako swego
                        rodzaju wyjątek. NBP większość decyzji o redukcjach w tym roku głosował 5-5,
                        praktycznie o wszystkim decydował głos Balcerowicza. Mam pytanie, biorąc pod
                        uwagę rozkład głosów, które ciało jest bardziej przewidywalne?
                        W gruncie rzeczy nie chodzi nawet o to. Za przewidzianą możesz uznać decyzję,
                        która wywołuje tylko nieznaczne zmiany stóp, kursów walut, giełdy itd. W
                        momencie jej ogłoszenia nie dzieje się nic, bo rynek już zdyskontował decyzję.
                        Jak myślisz, jeżeli weźmiemy pod uwagę np. 10 ostatnich decyzji RPP i FOMC, to
                        w którym przypadku dostosowania cen po ogłoszeniu decyzji były większe? Nie
                        będę tego sprawdzał, jestem po prostu pewien, że w przypadku rynku polskiego te
                        zmiany były większe, pomimo tego, że trend zmian w Polsce był dużo bardziej
                        czytelny.


                        > BRE jest dobrym przykladem - wydaje mi sie, ze to nie jest moja teza, a
                        zdanie
                        > z konferencji prasowej BRE - "mamy jednak zyski, bo mamy obligacje" Tak na
                        > marginesie RPP publicznie deklaruje - Nie mozemy wiecej ciac stop bo
                        naruszymy
                        > interesy oszczedzajacych. Nigdy nie pomyslales ze moze tu chodzic o bank a
                        nie

                        Nigdy nie pomyślałem, że wysokie stopy to troska o biznes banków, ponieważ
                        wysokie stopy zabijają ten biznes w postaci dużej ilości złych kredytów (BPH-
                        PBK ponad 23% kredytów utopionych, Amerbank czy jak go teraz zwą połowa sumy
                        bilansowej nieregularna itd.). Zyski BRE na obligacjach nie przeszkadzają
                        temu, że bank zjeżdza po równi pochyłej od co najmniej kilku miesięcy, tylko
                        patrzeć jak zrobią z mbankiem to co niemcy zrobili z inteligo, bo będą szukać
                        wyniku a redukcje kosztów mają już mocno ograniczoną, no i obligacje właśnie
                        się kończą. Dlaczego uważasz, że jest to dobry przykład? Dobry do czego do
                        wykazania jak to zyski na obligacjach dotują system. Come on!

                        > klienta banku? To nie jest pytanie "spiskowe"? To jest raczej proba
                        > uzasadnienia polityki wysokich stop, ktorej nie da sie sie uzasadnic
                        inflacja.


                        > W tej dyskusji istotna jest tez chyba prawna roznica miedzy zyskiem z kredytu
                        a
                        >
                        > zyskiem lokaty w papiery MF i NBP. Wydaje mi sie, ze prawo bankowe nie
                        stanowi
                        > limitow koncentracji tego typu papierow, gdyz sa stuprocentowo bezpieczne.
                        > Jezeli mam racje to oczywiste byla redukacja akcji kredytowej juz wiele lat
                        > temu oraz nedza oporcentowania depozytow. I konsekwencje tego wszystkiego.

                        Limity koncentracji należności nie dotyczą należności z NBP i od skarbu
                        państwa. Nie rozumiem jednak dlaczego Twoim zdaniem limity te miałyby mieć
                        wpływ na spadek akcji kredytowej. Wymyślono je po to aby spektakularne
                        bankructwa firm nie pociągały za sobą upadków banków. Banki m. in. po to
                        wymyśliły kredyt konsorcjalny. To działa. Pomyśli co by było gdyby jedynym
                        wierzycielem Stoczni był jakiś duży bank?

                        > Nie wiem skad wziales teze o ryzyko w inwestycje w polskie obligacje. To nie
                        > jest tak, ze slowo "ryzyko" jest jak cien obok slowa "inwestycja". Ja probuje
                        > powiedziec, ze poker znaczonymi kartami nie jest ryzykowny, a Ty mi
                        > odpowiadasz, ze w pokera nie gra sie znaczonymi kartami i kazda inwestycja w
                        > obligacje jest ryzykowna. I pewnie z tego nadmiaru tesknoty za ryzykiem na
                        800
                        > mln bonow MF baki i zagranica od lat przykladają np. 3 mld zlotych.
                        > Jakie masz ryzyko - jako np. analityk londynski - jezeli bank centralny przez
                        > dwa lata gwarantuje, ze stopy beda obnizane wolnymi kroczkami w sytuacji gdy
                        > inflacja jest 9 a stopy sa np. 17, analizujesz inflacje i widzisz, ze trend
                        > spadkowy cen jest niezagrozony, a w inflacja glownie waza ceny urzedowe,
                        paliwa

                        Pojęcie ryzyka i inwestycji cokolwiek byś nie powiedział są ze sobą
                        nierozerwalnie związane. Jeżeli w poprzednim poście piszesz, że lubisz patrzeć
                        z punktu widzenia CAPM, to nie rozumiem jak w tym miejscu możesz pisać coś
                        innego.

                        >
                        > i zywnosc, ale nie podwyzkoi cen producentow czy importerow? Nie masz zadnych
                        > obaw - i to tylko dzieki wypowiedziom RPP -ani w zakresie rentownoosci
                        > obligacji ani zachowania walut. Jest to poker znaczonymi kartami. Wedlug
                        > Twojego rozumowania jezeli ktos macha mi przed nosem receptura Coca Coli i ja
                        > wlasna Cole to moj sukces jest tzw. czystym sukcesem i nie ma tu elementu
                        > naruszenia przynajmniej etyki.

                        Trudno mi się do tego odnieść, ale jak zawsze lubię Twój styl.


                        > Tekst Jankowiaka jest jednym z najlepszych tekstów tego człowieka. Jest w nim
                        > prawda - ja go odczytalem jako pretensje, ze rpp zachowala sie tak jak FED w
                        > tym podwojnym cieciu - dokonala niesygnalizowanego ruchu. Ten dla mnie nie
                        jest
                        >
                        > o tym czy ten ruch jest dobry czy zly. On jest o tym, ze RPP nie miala prawa
                        > tak zaskakiwac bankow. I to jest moje odczytanie - zupelnie przeciwne do
                        > Twojego. Niestety zginal mi ten artykul. Ale odkopie go i zobacze, ktory z
                        nas
                        > ma racje.

                        >
                        >
                        > Facynuje mnie ciągłe przywoływnaie przez Ciebie zwolnień grupwoywch w
                        bankach.
                        > Nie robi to na mnie jakos specjalnego wrażenia. Ja znam Polskę, w której
                        ludzie
                        >
                        > są skazani na zarobki praktycznie przez całe zawodowe życie na poziomonie 800-
                        > 1600 zł. Z ich perspektywy bankowcy to arystokracja. Ostatnio widze male
                        > tesknoty za przyrzadem zwanym gilotyna i jakas rewolucja, co by przywrocic
                        > rownowage.

                        Piszę tak dlatego, że Ty ciągle wyjeżdżasz z dotacjami dla banków, grą
                        znaczonymi kartami itp. Gdyby te rzeczy miały miejsce to zyski w bankach
                        powinny rosnąć. Tak nie jest i banki uciekają się do tak drastycznych posunięć.
                        Jeżeli sądzisz, że nie dostrzegam podziału na polskę a i b to się mylisz. Zdaję
                        sobie sprawę z faktu, że obecne nierówności są nie do utrzymania. Nie chodzi mi
                        nawet o robotników z prowincji - ale np. o lekarzy, naukowców, o negatywną
                        selekcję do zawodu nauczyciela itd. Niewątpliwie średnie płace w sektorze usług
                        finansowych są zbyt duże w relacji do tych branż. Tylko, że banki są w
                        większości prywatne i same się restrukturyzują. W zawodach, o których pisałem
                        cały czas niepodzielnie rządzi państwo, co niestety nie wychodzi im na dobrze.
                        Pozdrowienia
                        • Gość: B 56578 IP: *.mtnet.com.pl 20.11.02, 22:46
                          Teza o dotowaniu banków nie jest moim głównym motywem, a tak wynika z
                          powyższych zdań (glownym jest kurs, zadluzenie firm i rezygnacja ze zlotokwi na
                          rzecz euro). Staram się jednak postrzegać rzeczywistość dynamicznie. A to
                          oznacza, że widzę interakcje między kilkoma wartościami jakie byc moze
                          kierowały RPP. Trudno zebym elementu dotacji nie dostrzegl tylko dlatego, ze
                          nie ma zadnej mozliwosci przeprowadzenia dowodu no i wychodzi sie na goscia
                          wierzacego w spiski. Ale jeszcze rok temu dałbym się posiekać, że wysokie stopy
                          procentowe mają hamować inflacje. Mialem jednak okazję patrzeć na świat, w
                          którym nie było zagrożenia inflacją (i nie mogło go byc przy takim bezrobociu i
                          masie ludzi bez oszczędnosci i z niskimi pensjami). Zastanawiajac sie nad tym
                          nie chcialem isc droga gdzie sie mowi "Po prostu nie trafili z inflacja.
                          Pomylili sie". I pomyslalem wtedy dlaczego nie przyjac, ze oni wcale sie nie
                          pomylili, a dokonano tu kalkulacji "I kolejnym powodem uzasadniającym
                          utrzymanie wysokich stop jest danie sektorowi finansowemu dodatkowego zastrzyku
                          pieniedzy z papierow dluznych. Tym bardziej, ze to nie my placimy". I dlatego
                          BRE twierdzace - "owszem dalismy plame na GPW, ale nasze cudowne obligacje
                          wyciagnely nas z dolka" - jest dla mnie przykladem roli papierow dluznych w
                          Polsce dla sektora finansowego.


                          Moja uwaga co do przepisow prawa bankowego.
                          Tu nie myslalem o limitach koncentracji. Brak precyzji. Chodzi o watpliwosc czy
                          tak samo kredyt jak i obligacja MF ważą przy obliczaniu np wskaznika
                          wyplacalnosci. Jezeli z przepisow wykonawczych do prawa bankowego wynika, ze
                          kredyt ma inna wage niz obligacja MF to jest to potencjalnie dowod tezy o
                          dotowaniu sektora bankowego. Dlaczego? Bo banki polskie maja raczej za mala
                          wielkosc funduszy wlasnych (tak ostatnio w jednym z wywiadow z szefem PKO BP)
                          aby znaczaco zwiekszyc akcje kredytowa. Załóżmy, że większa część banków
                          osiągęła tu optimum i bez dokapitalizowania nie może udzielić nowych kredytów w
                          duzej skali. Obniżka stóp procentowych powinna być neutralna, gdyż symetrycznie
                          zmieni się koszt depozytu. Ale nie przy nadpłynności o takiej skali jak była w
                          Polsce w tamtym okresie. A wiec jedynym sposobem przetrwania zlych czasow dla
                          bankow staja sie dostawa papierow dluznych. Zazwyczaj czytam tu "obnizenie stop
                          to gwaltowny wzrost akcji kredytowej". A co jezeli w sytuacji kryzysu nawet
                          spora obnnizka nie powoduje ataku klientow na banki (klientem nie jest ktos o
                          kim z gory wiadomo, ze kredytu nie zwroci).


                          Zaskoczyles mnie wiara w to, ze RPP bierze pod uwage stan gospodarki przy
                          swoich decyzjach i uwzglednia konskewencje np. dla firm drogiego kredytu. Oni
                          pewnie mowia tak: "Pogorszenie sytuacji sektora finansowego byloby wieksza
                          tragedia dla bezrobotego".


                          Dalej nie rozumiem Twojego stanowiska co do FED. Przeciez to nie Amerykanie
                          systemtycznie prawie, ze drukuja i wysylaja do wszystkich bankow "za kwartal
                          zrobimy tak, a za pol roku tak, a za rok tak". Fed analizuje gospodarke w
                          sposob dynamiczny. Jezeli gospodarka sie zmieni w sposob zaskakujacy zrobi to
                          rowniez na swoim poziomie FED. RPP ma cele, ktore nie maja nic wspolnego z
                          biezaca sytuacja. Nawet gdyby bezrobocie bylo 40% nic by nie zmienili. Dlatego
                          sa przewidywalni dla fachowca, dlatego jest to gra znaczonymi kartami i
                          nastepuje tu zlamanie modelu CAPM.

                          Natomiast metodologia "przewidywalnosc banku centralnego mierz stopniem reakcji
                          rynku jest szalenstwem godnym Szekspira". Jak chcesz porownac mrowke do slonia?
                          Wall S. I GPW? To tam, a nie tu rynki ruszaja w gore albo w dol po kichnieciu
                          ktoregos czlonka FED. Podaj mi przyklady podobnego zachowania RPP jak podwojna
                          obnizka stop procentowych przez FED, ktory ja przywolalem, a ktora byla
                          kompletnym zaskoczeniem dla swiatowych rynkow. Wyobrazasz sobie szefa FED,
                          ktory mowi jako czlonek RPP "Nigdy nie bede interweniowal na rynku walut"
                          albo "tu jastrząb, tu jastrząb, ja nigdy nie głosuję za obniżką"? Bo ja nie.
                          Błędme metodologicznym jest chyba również argument "pokaż zyski bankow
                          z "dotacji". Mógłbym - zakładając, że hipoteza jest trafna - o ile pjesteś w
                          stanie dostarczyć bilans BRE numer 1, z rzeczywistosci gdzie stopy procentowe
                          są np o 30% nizsze niz dzis no i "normalny" bilans BRE.

                          B
        • Gość: MACIEJ Re: Kredyt i kredyt IP: *.ny325.east.verizon.net 04.11.02, 03:12
          feezyk napisał:

          > Jakos strasznie sie zabalaganil ten watek.

          Moglaby Ula przyjsc i zrobic tu porzadek.

          > Mam wrazenie, ze odpowiada sie tu na
          > ogolne pytanie: kredytowac czy nie kredytowac?
          > Jak myslicie, istnieje na to pytanie ogolna
          > odpowiedz?

          Tak.
          Z tym ze w wiekszosci przeintelektualizowanych krajow,panstwo juz odebralo
          widelec konsumentowi w postaci wprowadzenia zmiennych st% splaty kredytu.
          Niby noz do obcinania st% jeszcze jest,ale jak klient sobie widelcem tego
          kotleta do buzi nie wlozy,to obnizki st% sa iluzoryczne.
          Obnizki st% w Stanach dzialaja,bo kredyty sa udzielane na srale st%.
          Tak dlugo jak kredyt jest splacalny,przyspiesza on wzrost doch nar.
          Czym bardziej sie bogacimy,tym wieksza mamy zdolnosc kredytowa-czyli wzrastanie
          zadluzenia jest sprawa jak najbardziej NATURALNA.


          > Sprobuje sie odniesc do kilku kwestii
          > bardziej szczegolowych:
          >
          > 1) USA - deficyt CA jest jak najbardziej
          > normalny w przypadku panstw szybko sie
          > rozwijajacych lub szybko sie zadluzajacych.
          > USA jest obecnie panstwem szybko sie
          > zadluzajacym. Pomimo tego, nie ma szybkiego
          > rozwoju gospodarki, jest raczej dreptanie w
          > miejscu.

          Rozumie uszczypliwosc.
          Ze niby zawsze jak sie szybciej rozwijamy niz EUropa,to powinnismy wiecej
          kupowac w EU,co by wam sie lepiej dzialo.
          Tym razem,kazdy sobie biede klepie.
          Wzrost gospodarczy osiagamy zwiekszonym pop wew ,dzieki kupowaniu nowych domow
          Made in USA i samochodow Made in USA.
          Kupujac import(juz JOrl chcial mnie tu podrzucic Porschaka) nie zwiekszalibysmy
          wlasnego PKB.
          Lubimy byc rozrzutni,ale tym razem kazdy sobie pomaga.
          Wlasnie telefon zadzwonil i moj syn odebral sluchawke w drugim pokoju i krzyczy:
          Mamo,Mamo George W.Bush dzwoni.
          Podnioslem sluchawke i slysze jak George Bush namawia mnie na glosowanie na
          republikanow w najblizszy wtorek.
          Syn pobiegl do mamusi do kuchni i mowi ze tatus rozmawia z Bushem.
          Wszyscy przychodza do mnie i patrza na mnie jakbym byl co najmniej wice
          prezydentem.
          Wiec ja przez dluzsza chwile kontynuuje rozmowe z Bushem,pozniej dziekuje za
          telefon i siadam do kompa.
          Juz widze,jak syn szykuje sie do opowiedzenia calego zdarzenia w szkole
          nastepnego dnia,bo przeciez on pierwszy odebral telefon i slyszal Busha.



          > To grozi konsekwencjami w postaci
          > spadku wiarygodnosci USA dla inwestorow i
          > odplywem kapitalu. To spowodowaloby oczywiscie
          > spadek wartosci dolara, inflacje, podwyzke
          > stop i kryzys gospodarczy. Obserwujmy bacznie
          > CA.

          I widzimy ,ze SPADA.

          > Jesli nadal bedzie on rosl rownolegle
          > z powiekszajaca sie podaza dolarow i zadluzeniem
          > zagranicznym USA, to bedzie zle.

          Podaz dolarow jest niebezpieczna gdy przewyzsza wydajnosc pracy.
          Mylisz podwyzki plac z kredytami ktore w wiekszosci przeznaczane sa na zakup
          domow i samochodow.
          Te extra 40 doll tygodniowo z podwyzki plac mozesz wydac na kino i pop-
          corn,natomiast pieniedzy z kredytu na dom nigdy nie widzisz,wzrasta natomiast
          twoja wartosc.
          Pieniadze te widza ci ,ktorzy buduja twoj dom i jesli cena domow raptownie nie
          wzrasta,to nie ma paniki.

          > Nie ma tu jednak analogii
          > z Rzymem, ktory po prostu sciagal podatki
          > z podbitych prowincji.
          >
          > 2) Polska. Jak rozumiec brak Keynesa w Polsce?
          > Trudno na to pytanie odpowiedziec, bo w Polsce
          > jeszcze na dobre nie zagoscil prawdziwy
          > kapitalizm... Udzial i wplyw panstwa na gospodarke
          > jest bardzo duzy, poziom wydatkow socjalnych -
          > ogromny. Jesli juz brak Keynesa, to w tym znaczeniu,
          > ze Keynes zapewne chcial by panstwo stymulowalo
          > rozwoj gospodarki poprzez dobrze ulokowane inwestycje,
          > m.in. w infrastrukture, edukacje, badania naukowe.
          >
          > Jest jeszcze drugi aspekt - polityka monetarna.
          > W moim odczuciu jednak, to co zrobila RPP nie da sie
          > podlaczyc ani pod Friedmana, ani pod Keynesa.
          > Jesli juz pod kogos, to pod Austriakow, o ile
          > to co oni zrobili, to nie byla po prostu zwykla
          > partanina.
          >
          > 3) Rozwoj Niemiec w latach 30-tych to zlozony problem.
          > a) rozpoczal sie z bardzo niskiej bazy (lata 20-te bardzo
          > zubozyly Niemcy).
          > b) byl zasilany m.in. konfiskatami mienia Zydow
          > c) o ile rozumiem, pomysl Hitlera byl taki, zeby
          > zamiast splacac kredyty zaciagniete na zbrojenia,
          > zdobyc banki, ktore udzielily tych kredytow.
          >
          > Serdecznie pozdrawiam
          > F.
          • Gość: as Re: Kredyt i kredyt IP: *.e.dial.de.ignite.net 04.11.02, 19:04
            Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

            > Wzrost gospodarczy osiagamy zwiekszonym pop wew ,dzieki kupowaniu nowych
            domow
            > Made in USA i samochodow Made in USA.
            > Kupujac import(juz JOrl chcial mnie tu podrzucic Porschaka) nie
            zwiekszalibysmy wlasnego PKB.

            Sprzedarz samochodow w USA.
            Dane za pazdziernik w porownaniu z pazdziernikiem ubieglego roku.

            Chrysler -31% mniej niz przed rokiem
            GM -30%
            Ford -30%
            VW -16,3%
            Mitsubishi -15,6%
            Nissan -12,6%
            Porsche -6,2%
            Honda -2,2%
            Mercedes +2,3% wiecej niz przed rokiem
            BMW +4%
            Audi +8%

            Maciej,mimo Twoich zaklec,kupowanie dostalo zadyszki.
            • Gość: MACIEJ Re: Kredyt i kredyt IP: *.ny325.east.verizon.net 05.11.02, 00:04
              Gość portalu: as napisał(a):

              > Gość portalu: MACIEJ napisał(a):
              >
              > > Wzrost gospodarczy osiagamy zwiekszonym pop wew ,dzieki kupowaniu nowych
              > domow
              > > Made in USA i samochodow Made in USA.
              > > Kupujac import(juz JOrl chcial mnie tu podrzucic Porschaka) nie
              > zwiekszalibysmy wlasnego PKB.
              >
              > Sprzedarz samochodow w USA.
              > Dane za pazdziernik w porownaniu z pazdziernikiem ubieglego roku.
              >
              > Chrysler -31% mniej niz przed rokiem
              > GM -30%
              > Ford -30%
              > VW -16,3%
              > Mitsubishi -15,6%
              > Nissan -12,6%
              > Porsche -6,2%
              > Honda -2,2%
              > Mercedes +2,3% wiecej niz przed rokiem
              > BMW +4%
              > Audi +8%
              >
              > Maciej,mimo Twoich zaklec,kupowanie dostalo zadyszki.

              Zgadza sie i dlatego czekamy w srode na obnizke st%.
        • jerzy.f Re: Kredyt i kredyt 06.11.02, 16:37
          feezyk napisał:
          >
          > 2) Polska. Jak rozumiec brak Keynesa w Polsce?
          > Trudno na to pytanie odpowiedziec, bo w Polsce
          > jeszcze na dobre nie zagoscil prawdziwy
          > kapitalizm... Udzial i wplyw panstwa na gospodarke
          > jest bardzo duzy, poziom wydatkow socjalnych -
          > ogromny. Jesli juz brak Keynesa, to w tym znaczeniu,
          > ze Keynes zapewne chcial by panstwo stymulowalo
          > rozwoj gospodarki poprzez dobrze ulokowane inwestycje,
          > m.in. w infrastrukture, edukacje, badania naukowe.

          Dokładnie tak. Dlatego rozważania typu: Keynes czy Friedman nie mają w Polsce
          żadnego sensu. Państwo ingeruje na ogromną skalę w gospodarkę w sposób i
          metodami niespotykanymi w normalnych krajach kapitalistycznych. Z drugiej
          strony nie realizuje swoich podstawowych obowiązków tworzenia otoczenia w
          którym działa gospodarka. Wymienione przez Ciebie inwestycje w infrastrukturę,
          edukację i naukę są czynnikiem niezbędnym do funkcjonowania polskiej gospodarki
          w ogóle a nie tylko jednym z bodźców który może wzmocnić wzrost gospodarczy.

          Pozdrawiam
          jerzy.f
          • Gość: MACIEJ Re: Kredyt i kredyt IP: *.ny325.east.verizon.net 07.11.02, 03:36
            jerzy.f napisał:

            > feezyk napisał:
            > >
            > > 2) Polska. Jak rozumiec brak Keynesa w Polsce?
            > > Trudno na to pytanie odpowiedziec, bo w Polsce
            > > jeszcze na dobre nie zagoscil prawdziwy
            > > kapitalizm... Udzial i wplyw panstwa na gospodarke
            > > jest bardzo duzy, poziom wydatkow socjalnych -
            > > ogromny. Jesli juz brak Keynesa, to w tym znaczeniu,
            > > ze Keynes zapewne chcial by panstwo stymulowalo
            > > rozwoj gospodarki poprzez dobrze ulokowane inwestycje,
            > > m.in. w infrastrukture, edukacje, badania naukowe.
            >
            > Dokładnie tak. Dlatego rozważania typu: Keynes czy Friedman nie mają w Polsce
            > żadnego sensu. Państwo ingeruje na ogromną skalę w gospodarkę w sposób i
            > metodami niespotykanymi w normalnych krajach kapitalistycznych. Z drugiej
            > strony nie realizuje swoich podstawowych obowiązków tworzenia otoczenia w
            > którym działa gospodarka. Wymienione przez Ciebie inwestycje w
            infrastrukturę,
            > edukację i naukę są czynnikiem niezbędnym do funkcjonowania polskiej
            gospodarki
            >
            > w ogóle a nie tylko jednym z bodźców który może wzmocnić wzrost gospodarczy.
            >
            > Pozdrawiam
            > jerzy.f

            No wlasnie i za to Fizyka lubie.
            Z tym ze,czym mniejsze podatki tym mniejsze ceny.
            Opodatkowanie w EU jest duzo za wysokie.
            • Gość: MACIEJ Re: Kredyt i kredyt IP: *.ny325.east.verizon.net 14.11.02, 23:39
              Gość portalu: MACIEJ napisał(a):

              > jerzy.f napisał:
              >
              > > feezyk napisał:
              > > >
              > > > 2) Polska. Jak rozumiec brak Keynesa w Polsce?
              > > > Trudno na to pytanie odpowiedziec, bo w Polsce
              > > > jeszcze na dobre nie zagoscil prawdziwy
              > > > kapitalizm... Udzial i wplyw panstwa na gospodarke
              > > > jest bardzo duzy, poziom wydatkow socjalnych -
              > > > ogromny. Jesli juz brak Keynesa, to w tym znaczeniu,
              > > > ze Keynes zapewne chcial by panstwo stymulowalo
              > > > rozwoj gospodarki poprzez dobrze ulokowane inwestycje,
              > > > m.in. w infrastrukture, edukacje, badania naukowe.

              Tutaj nasz kolega Fizyk opisal dokladnie to ,co dzieje sie w Chinach
              Inwestycje w infrastrukture,edukacje i badania naukowe.
              Na CNBC w czwartek i piatek pokazuja cud gospodarczy w Chinach.
              Warto popatrzec,chocby dlatego ze w dwoch najwiekszych miastach Chin mieszka
              ponad 30 mln ludzi.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka