Dodaj do ulubionych

prasa duuuużo potrafi

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.03.06, 10:05
Czytając ten artykuł mozna by pomyśleć, że staneliśmy właśnie na krawędzi
gospodarczej katastrofy. Taaak. Drodzy redaktorzy, ignorancja i brak
rzetelnego rozeznania w temacie może doprowadzić kiedyś do zbiorowych
samobójstw. Przeciętny obywatel z Waszego artykułu wyczyta tyle, że oto
budżet państwa (czyli tenże przeciętny obywatel) straci niewyobrażalną ilość
pieniędzy, że zabije się, korzystając z nowobudowanych dróg (bo skoro jakaś
nędzna papa została wbudowana bez kontroli, to diabeł jeden wie, co jeszcze -
wszak to banda nieuków i kombinatorów) i jeszcze parę innych tak obrzydliwie
hiobowych wieści, że nic, ino sznur na szyje...
Może warto by poświęcic parę chwil na głębsze wejście w Prawo budowlane,
zasady kierujące dopuszczaniem materiałów do użycia w procesie budowlanym,
zasady prowadzenia tego typu kontraktow, system gwarancji i odpowiedzialność
poszczególnych uczestników procesu budowlanego?
Tak, bezwzglednie usunięcie tego typu usterki będzie kosztowało majatek, ale
jest to w pierwszej kolejnosci odpowiedzialność producenta wadliwego
materiału, w drugiej - Wykonawcy robót i ten biedny przeciętny obywatel nie
straci złotówki z tego tytułu. Będzie tylko mógł mieć satysfakcję, że ktoś
został ukarany finansowo za wadliwą robotę (cholera, jak się mają do tego
szkalujące i niefachowe artykuły za które mało który dziennikarz ponosi
konsekwencje).
Nazwanie tego wydarzenia "katastrofa budowlaną" to nic innego jak ewidentne
szerzenie paniki! Takie okreslenie świadczy o braku znajomosci podstawowych
definicji z branzy budowlanej oraz o raczej powierzchownym zbadaniu, czym
rzeczywiście może grozić akurat ta usterka.
Dopuszczanie materiałów do użycia (zwłaszcza na tak poważnej budowie - to nie
jest droga do sołtysa) to nie jest loteria, gdzie jak królik z kapelusza
wyskakuje byle produkt... Polecam lekturę paru aktów prawnych, zwiazanych z
Prawem budowlanym, które to reguluja.
Reasumujac napisaliście artykuł, który wzbudza ogromne emocje, podważa
zaufanie przeciętnego śmiertelnika do jakichkolwiek autorytetów,
rozdmuchaliście sprawę na kanwie sensacji, co w konsekwencji może doprowadzić
do podjęcia działań nie koniecznie wynikających z rozsadku, tylko z
populistycznego ciągu jednego czy drugiego aktywisty.
Uprzejmie informuję, że tego typu sprawy w normalnym trybie (tzn. bez udziału
wszechwiedzacych dziennikarzy) przeważnie nie umierają. W ramach realizacji
robót są naprawiane, usuwane, rozwiązywane. Ale robią to ludzie, którzy mają
czelność mienić się fachofcami (rzecz jasna do pięt nie dorastają autorowi
artykułu, bo gdzieżby tam!) i, mimo wszystko, starają się robić dobrze to, co
potrafią.
Ja nie mówię, że nic się nie stało. Ale przez sposób opisania tej sprawy
przez autora stać może się jeszcze więcej, bo rozwiązaniem problemu zajmie
się fachowiec w stylu tegoż autora.
Gratuluję! Proponuję skoncentrować się na pisarstwie o np. efekcie
cieplarnianym, długiej zimie, romantycznym aspekcie przesilenia wiosennego,
albo nawet przyziemnej teorii względności (w tym przypadku chociaż autor sam
przyznawał się do tego, że jej nie rozumie; proponuje przeanalizowanie tego
podejścia).
Ok. Należy przyznać, że w budownictwie też dochodzi do przekrętów, ale
proponuję najpierw gruntownie zbadać sprawę, a potem ją opisywać.
To jest tylko ułamek tego, co powinno się na ten temat napisać. To, co
powinno być napisane, to rzetelna informacja o tym, co się wydażyło, jakie
mogą być skutki (ale na bazie fachowej opini) a nie plotki poparte jeszcze,
podejżewam, bardzo skróconą wypowiedzią jedynego człowieka, który w tym
artykule miał faktycznie coś do powiedzenia....
Czasem współczuję Wam, dziennikarzom Waszego zawodu... ale czasem lekkość
podejścia do niego zwala mnie z nóg. Gdyby budowlańcy mieli podobny stosunek,
chyba żylibyśmy w wiecznej ruinie...
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka