Gość: MACIEJ
IP: *.ny325.east.verizon.net
30.01.03, 05:51
Reanimacja gospodarki po socjalizmie
Sprawę przywrócenia normalnej gospodarki komplikował fakt, że jej odbudowa
musiała odbywać się w warunkach ogólnoświatowej recesji. Zasługą nowych władz
wojskowych było to, że już na początku udało się powstrzymać napędzaną przez
rząd Allende inflację. Posunięcia wojskowych były bolesne i niepopularne, sam
Pinochet niejednokrotnie wspominał, że możliwe to było tylko w warunkach
dyktatury. Umożliwiło to jednak przestawienie się gospodarki na mechanizmy
rynkowe, w czym dopomogły kredyty udzielone przez Międzynarodowy Fundusz
Walutowy.
Pod koniec lat siedemdziesiątych już można było zauważyć optymistyczne
zmiany: inflację opanowano, wystąpił znaczny wzrost dochodu narodowego, by u
progu lat osiemdziesiątych Bank Światowy mógł poinformować: działające w
nadzwyczaj niekorzystnych okolicznościach władze chilijskie przeprowadziły
udany manewr ekonomiczny, nie mający precedensu w historii.
Sam Pinochet wspomina: Eksport - w latach 1973-1987 - wzrósł czterokrotnie,
przy równoczesnym spadku o połowę wpływów z wywozu miedzi. Wzrost produkcji
rolnej wyniósł w tym czasie ponad 500 proc. Dochód narodowy wzrastał w tempie
prawie 10 proc. rocznie. Wiedziałem, że jeśli poprawi się masom, rewolucyjna
gorączka opadnie. I nie omyliłem się. Wystarczy spytać przeciętnego
Chilijczyka, jak w wyniku rządów wojskowych zmieniło się jego życie.
Pozostawiłem kraj kwitnący, w prospericie, która nie ominęła żadnej grupy
społecznej. Całe życie byłem tylko żołnierzem. Politykiem stałem się niemal w
przeddzień przewrotu. I nagle olśnienie; wiedziałem, że od wielu lat na
Universidad Catolica de Chile działa silna grupa wykształconych w USA
ekonomistów, mądrych, światłych ludzi, którzy nie mieli dotychczas okazji
wykazania się. Zwróciłem się do nich. Powstała grupa konsultacyjna, do której
zaprosiłem przedstawicieli wszelkich ugrupowań społecznych i politycznych.
Powierzyłem decyzje ludziom mądrym, wykształconym, niezależnym
i patriotom. Dałem im wolną rękę.
Generał niejednokrotnie wspominał, że oddał gospodarkę w ręce fachowców, gdyż
jako żołnierz nie czuł się po prostu kompetentny. Na początku 1975 r. Chile
odwiedził późniejszy noblista - prof. Milton Friedman, z którego rad
korzystała w Chile tzw. Szkoła Chicagowska, ratująca gospodarkę kraju.
Skutecznie przeprowadzono proces reprywatyzacyjny. Prawowitym właścicielom
zwrócono wcześniej znacjonalizowane kopalnie, banki, majątki ziemskie i
przedsiębiorstwa. Wedle wytycznych ekonomistów amerykańskich rozpoczęła się
prywatyzacja wszystkiego: od fabryk po służbę zdrowia i oświatę.
Zreformowany system emerytalny (poprzez wpuszczenie na rynek 21 prywatnych
funduszy emerytalnych) i jednoczesne zniesienie przymusu ubezpieczeń stało
się inspiracją dla wielu krajów. Oczywiście, radykalnie obniżono podatki, a
cła obniżono lub całkowicie zniesiono. Już w krótkim czasie po urynkowieniu
wszystkich cen półki sklepowe zapełniły się towarami, o których przez
ostatnie lata Chilijczycy mogli tylko pomarzyć, bezrobocie (ok. 40%) spadało
z roku na rok, drastycznie też obniżyła się inflacja.
Na takie warunki wolnego rynku kapitałowego czekały największe koncerny
świata, które zaczęły inwestować w Chile ogromne kwoty. Zniesiono koncesje i
pozwolenia w branży energetycznej i telekomunikacyjnej, z tego też powodu
abonenci chilijscy płacą dziś najniższe na świecie ceny za połączenia
zamiejscowe.
Wojskowy rząd wydał też wojnę biurokracji, likwidując wszystkie urzędy
powołane za rządów socjalistów (np. do reglamentacji żywności - jako już
niepotrzebne, czy kontroli handlu - jako szkodliwe). Generał Pinochet
zapowiedział, że Chile stanie się od tego czasu krajem właścicieli, a nie
proletariuszy.
W 1976 r. odbyło się referendum, w którym prawicowy rząd poparło trzy
czwarte społeczeństwa (która partia europejska ma takie poparcie we własnym
kraju?!). Chilijczycy zdecydowali się również w 1980 r. na przyjęcie
wojskowego projektu konstytucji, 67 procent Chilijczyków chciało zaś, by
prezydentem kraju przez kolejne 9 lat został generał Pinochet.
Augusto Pinochet rządził do r. 1988 - w tym właśnie roku odbyło się kolejne
referendum, które przegrał. Ogłosił, że za dwa lata opuści pałac
prezydencki, jednak pod pewnymi warunkami: ci, którym odda władzę muszą
zaniechać zemsty zarówno na przeciwnikach, jak i zwolennikach junty.
Kolejne dwa lata rządów Pinocheta upłynęły pod znakiem przekazania władzy w
ręce cywili. 11 marca 1990 r. Pinochet dotrzymał słowa: w Chile rozpoczęły
się rządy cywilne. "Krwawy dyktator" przekazał władzę w ręce nowo wybranych
władz. Po raz kolejny udowodnił, że szanuje wolę rodaków. Całe odebranie
władzy Allende i wyjście z kryzysu trafnie podsumował admirał José Merino:
umieraliśmy z głodu, siedząc na skrzyni pełnej złota. Potrzebny był tylko
klucz, by ją otworzyć.
Tym kluczem był Augusto Pinochet.
W Polsce "odpowiednikiem " Pinocheta byl W.Jaruzelski ,ktory rowniez blysnal
geniuszem wprowadzajac stan wojenny a nastepnie przekazujac wladze czerwonym.