Gość: mfs
IP: 217.111.48.*
04.07.06, 11:28
"Dokument, który w kwietniu z dumą prezentowała Zyta Gilowska, była już
wicepremier zabrała ze sobą, odchodząc z rządu - zaznacza dziennik."
No to ciekawe są zasady funkcjonowania rządu...
To znaczy - jak pracuje minister nad reforma, to sobie coś tam ściboli na
karteczce, albo klepie na laptopie, a jak go zdymisjonują, to myk do teczki i
idzie do domu? I wszelki ślad po reformie ginie?
W takiej sytuacji mogą się pojawiać nie tylko "lub czasopisma", ale równie
dobrze kwiatki w stylu "nie będzie reformy, bo mi koza kajecik zeżarła",
albo "a, sorry, ale backupów nie robiłem".