Gość: Zbigniew
IP: 62.111.226.*
05.03.03, 00:16
Kraj Kwitnącej Wiśni wkrótce chińską prowincją?
04.03.2003 15:30 /PAP/
Jeśli Japonia w ciągu dwóch lat nie rozwiąże problemu złych długów swych
banków, za 15 lat może stać się jedną z prowincji Chin - powiedział we wtorek
jeden z czołowych przedstawicieli japońskiej finansjery, szef Shinsei Bank,
74-letni Yashiro Masamoto.
Masamoto nakreślił tę perspektywę podczas spotkania w tokijskim Klubie Prasy
Zagranicznej. W jego przekonaniu kryzys zadłużeniowy banków japońskich
narzuca potrzebę pilnych działań. Banki japońskie, przytłoczone rosnącą górą
złych długów, znalazły się dziś pod ścianą.
Zdaniem Masamoto "nie ma już zderzaków". "Banki nie mają niezrealizowanych
zysków z posiadanych akcji, mają wyłącznie niezrealizowane straty" - uważa.
Shinsei Bank należy dziś w Japonii do wyjątków. Przejęty trzy lata temu przez
Masamoto od cieszącego się złą sławą Long-Term Credit Bank szybko przekroczył
z powrotem próg zyskowności i obecnie wykazuje kwotę kapitału własnego 19
proc., o jakiej inne japońskie banki mogą tylko marzyć.
Według Masamoto, problemu japońskich banków nie da się rozwiązać bez
rozwiązania problemu przedsiębiorstw. Innymi słowy, banki powinny wywierać
presję na swoich zadłużonych klientów - japońskie firmy - by dokonali
niezbędnych zmian w sposobie gospodarowania, a także pomagać im w
restrukturyzacji.
Banki w Japonii - twierdzi szef Shinsei - tracą pieniądze także z powodu
wysokich kosztów finansowania, premii z tytułu ryzyka oraz kosztów
kapitałowych. Problemem jest ponadto ciążąca na całej japońskiej gospodarce
zasada starszeństwa. Młodzi, doskonale wykształceni fachowcy za późno
dochodzą do steru władzy w firmie.
Gospodarcze sukcesy lat 60., 70. i 80. tak silnie zapadły w pamięć japońskim
menedżerom, że wierzą oni w nieuchronny powrót dobrych czasów. Ich właśnie
Masamoto ostrzega: bez niezwłocznych zmian Japonia może ocknąć się pewnego
dnia jako chińska prowincja lub "jeden z ostatnich krajów socjalistycznych
świata - Korea Północna, Kuba i Japonia".