Dodaj do ulubionych

Media Markt (nie) dla idiotów

13.12.06, 22:44
Witam,

chciałbym opowiedzieć pewną, krótką historię i poprosić Was - jako osoby
zapewne bardziej zorientowane ode mnie - o opinię, o odpowiedź na moje
pytania. Ale zanim zadam pytania, napiszę o co chodzi:

W ciągu ostatnich 3 miesięcy zakupiłem sprzętu AGD i komputerowego w sklepie
Media Markt przy ulicy Górczewskiej w Warszawie za trochę ponad 7.000 złotych
(brutto). Kupiłem tam lodówkę (1,5 tys. zł), komputer (3,7 tys. zł) oraz
telewizor (ponad 1,8 tys. zł). W kilka dni po zakupie telewizora (zeszły
tydzień) usłyszałem od znajomej osoby, że nie jestem zbyt mądry, bo nie
wynegocjowałem ceny niższej od podanej na wystawie. Przy takich zakupach to
niby powinienem liczyć na min. 10 proc. zniżkę. Ponieważ trochę mnie zabolały
te słowa, postanowiłem wziąć faktury, udać się do ww. sklepu i porozmawiać co
prawda nie o zniżce ( w końcu towar już kupiłem), ale o jakimś drobnym
upominku, tzw. gratisie, np. pendrive z małą pojemnością pamięci (takie coś
kosztuje grosze, a jednak bardzo by mnie ucieszyło). Najpierw rozmawiałem z
panią w punkcie informacyjnym - pani powiedziała, że jej zdaniem coś takiego
nie wchodzi w grę. Nawet, jeżeli - jak powiedziałem - mam w planach zrobić
zakupy w MM na około 3 tys. zł. w przeciągu najbliższych dwóch-trzech
miesięcy. Takie podobno jest standardowe postępowanie sklepu. Rozumiem to, tym
bardziej, ze przyszedłem już po zakupie. Dlatego też, poprosiłem o
niestandardowe potraktowanie, tym bardziej że przecież jeszcze mam zamiar
zostawić u państwa trochę pieniędzy. Pani, po moich naleganiach (już
zaczynałem czuć się jak natręt), zadzwoniła do jednego z kierowników sprzedaży
(tak przynajmniej powiedziała). Po krótkim nakreśleniu sytuacji, pani
przekazała słuchawkę w moje ręce. Z drugiej strony był pan Kierownik
Sprzedaży. Pan Kierownik Sprzedaży przedstawił się, powiedział że mniej więcej
wie o co chodzi, ale jeszcze raz wyłuszczyłem o co proszę. Pan kierownik
Sprzedaży powiedział, że takie postępowanie nie wchodzi w grę, bo tak nigdy
się nie robi. Owszem, gdybym kupował teraz jakiś sprzęt, to mógłbym negocjować
jakiś rabat, ale po fakcie to nie ma mowy. Czyli, w wolnym tłumaczeniu, głupku
kupiłeś towar, to mamy cię już w nosie, a jak się zmądrzysz następnym razem,
to i tak będziemy do przodu... Pan Kierownik Sprzedaży przytoczył argument nie
do odparcia, mówiąc że takich klientów jak ja, wydających po kilka tysięcy, to
mamy kilku-kilkunastu dziennie, więc nie powinien pan domagać się specjalnego
traktowania. Poza tą argumentacją, trochę też głupio się czułem, rozmawiając
przez telefon, nie "face to face" - widocznie te moje kilka tysięcy to za
mało, żebym dostąpił zaszczytu bezpośredniej rozmowy z Panem Kierownikiem
Sprzedaży... Prosiłem o niestandardowe potraktowanie mojego przypadku, a
okazało się, że jestem marnym klientem, o którego lojalność nie trzeba dbać,
bo pewnie i tak wróci, a jak nie, to przecież i tak zostawił w MM już sporo
pieniedzy... Co więcej, w pewnej chwili poczułem się jak szantażysta... otóż
gdy postanowiłem wytoczyć najcięższe - moim i tylko moim, jak się okazało,
zdaniem - działa i zapytałem, czy w takim razie Pan Kierownik Sprzedaży zdaje
sobie sprawę, że już nigdy więcej nie zrobię zakupów w MM, usłyszałem, że Pan
Kierownik Sprzedaży nie podda się szantażowi... Mało, że już na samym początku
poczułem się jak natręt, taka mucha, osa, która lata w pobliżu nosa, i którą
się odgania, to jeszcze usłyszałem że jestem szantażystą...

Tak właściwie, to piszę te słowa głównie przez to, że zostałem nazwany
szantażystą (może nie wprost, ale jednak), już pal licho ten pendrive czy
cokolwiek, ale takie potraktowanie przez, bądź co bądź, osobę odpowiedzialną
za sprzedaż, strasznie mnie zabolało, i jest to powodem, tego że wylewam teraz
swoje żale w internecie...


I teraz czas na moje pytania:

1. Czy to, że prosiłem o jakiś drobny gratis, oznacza że jestem zbyt pazerny,
czy jednak to MM zachował się pazernie? Przecież istnieje coś takiego jak CRM
(zarządzanie relacjami z klientem)??? A jeśli nie w MM nie istnieje, to może
warto wdrożyć tę filozofię?
2. Czy ktoś z Was spotkał się z podobnym zachowaniem ze strony dużych sklepów?
3. Czy faktycznie moje prośby (nie żądania) mogły zostać uznane za szantaż?
4. Ile pieniędzy muszę wydać, żebym został potraktowany poważnie?

Obserwuj wątek
    • wielki_czarownik Żałosny jesteś 13.12.06, 23:31
      Póść i żebrać o jakiegoś pendrive? Jak coś to negocjuj przy zakupie, ale takie przychodzenie potem "plose pana da mi pan cukielka, bo jak nie to bende płakać" jest żałosne i małe. Nie masz jakiegoś poczucia godności?
      • graf_zero Re: Żałosny jesteś 13.12.06, 23:50
        Żebrać? Dość szybko wyciągasz wnioski - może zacznij czytać ze zrozumieniem.
        Czy ja mam zamiar płakać? Po prostu nie zostawię już tam swoich pieniędzy - to
        chyba dość jasny układ? Gdzie tu żebranie??
        Gdzie tu utrata godności? Jakoś nie mogę się jej dopatrzeć... jaka jest różnica
        między negocjowaniem przy zakupie a po nim?
        Mimo wszystko dziękuję za Twoją opinię - zawsze czegoś można się nauczyć

        PS. Postaraj się nie wyrzucać swoich kompleksów na forum - tytuły w rodzaju
        "Żałosny jesteś" to zachowanie godne dziecka 13-letniego, a nie dorosłej osoby.
        • wielki_czarownik Re: Żałosny jesteś 13.12.06, 23:58
          graf_zero napisał:

          > Żebrać? Dość szybko wyciągasz wnioski - może zacznij czytać ze zrozumieniem.

          No właśnie czytam. Przychodzisz i mówisz "kupiłem u was lodówkę i chcę prezencik, bo jak nie to się obrażę i pójdę gdzie indziej". To jest śmieszne i żałosne!

          > Czy ja mam zamiar płakać? Po prostu nie zostawię już tam swoich pieniędzy - to
          > chyba dość jasny układ? Gdzie tu żebranie??

          Nie widzisz?

          > Gdzie tu utrata godności? Jakoś nie mogę się jej dopatrzeć... jaka jest różnica
          > między negocjowaniem przy zakupie a po nim?

          Taka, że negocjacja handlowa to normalna czynność. Ceny w sklepie (o czym prawie nikt nie wie) są umowne. Występujesz wtedy na równej pozycji co sprzedawca. Ty masz kasę a on towar. Ty mówisz co oferuje konkurencja a on musi przebić ich ofertę. To sie nazywa HANDEL. Ale przychodzenie po fakcie i wpraszanie się o pierdułkę za 29.99 jest żałosne.

          > Mimo wszystko dziękuję za Twoją opinię - zawsze czegoś można się nauczyć
          >
          > PS. Postaraj się nie wyrzucać swoich kompleksów na forum - tytuły w rodzaju
          > "Żałosny jesteś" to zachowanie godne dziecka 13-letniego, a nie dorosłej osoby.

          Ale Ty się tak właśnie zachowujesz. Chcesz ciasteczka w zamian za zostawienie im pieniędzy a jak nie to się obrażasz.
          • graf_zero Re: Żałosny jesteś 14.12.06, 00:16
            wielki_czarownik napisał:

            > graf_zero napisał:
            >
            > > Żebrać? Dość szybko wyciągasz wnioski - może zacznij czytać ze zrozumieni
            > em.
            >
            > No właśnie czytam. Przychodzisz i mówisz "kupiłem u was lodówkę i chcę prezenci
            > k, bo jak nie to się obrażę i pójdę gdzie indziej". To jest śmieszne i żałosne!
            To jest żałosne? To zwykła propozycja - albo dacie mi coś i ja zrobię u was
            zakupy, albo ich nie zrobie. Albo zarobicie jeszcze na mnie, albo nie. Chyba
            jasny układ?
            >
            > > Czy ja mam zamiar płakać? Po prostu nie zostawię już tam swoich pieniędzy
            > - to
            > > chyba dość jasny układ? Gdzie tu żebranie??
            >
            > Nie widzisz?
            No nie, może wytłumacz mi...
            >
            > > Gdzie tu utrata godności? Jakoś nie mogę się jej dopatrzeć... jaka jest r
            > óżnica
            > > między negocjowaniem przy zakupie a po nim?
            >
            > Taka, że negocjacja handlowa to normalna czynność. Ceny w sklepie (o czym prawi
            > e nikt nie wie) są umowne. Występujesz wtedy na równej pozycji co sprzedawca. T
            > y masz kasę a on towar. Ty mówisz co oferuje konkurencja a on musi przebić ich
            > ofertę. To sie nazywa HANDEL. Ale przychodzenie po fakcie i wpraszanie się o pi
            > erdułkę za 29.99 jest żałosne.
            Nigdzie się nie wpraszałem (to jest właśnie zbyt wczesne wyciąganie wniosków z
            twojej strony). Po prostu chciałem zadać pytanie... Poza tym, własciwie
            przyszedłem przed zakupem... którego, nota bene, nie zrobiłem i nie zrobię.

            >
            > > Mimo wszystko dziękuję za Twoją opinię - zawsze czegoś można się nauczyć
            > >
            > > PS. Postaraj się nie wyrzucać swoich kompleksów na forum - tytuły w rodza
            > ju
            > > "Żałosny jesteś" to zachowanie godne dziecka 13-letniego, a nie dorosłej
            > osoby.
            >
            > Ale Ty się tak właśnie zachowujesz. Chcesz ciasteczka w zamian za zostawienie i
            > m pieniędzy a jak nie to się obrażasz.
            A co w tym złego, że chcę czegoś w zamian za pieniądze (może nigdy nie widziałeś
            takiej kwoty na oczy, więc może to nic dla ciebie - dla mnie to jednak dużo),
            które wydałem i mam jeszcze zamiar wydać? Nadal mówię - dajcie mi coś na
            zachętę, a ja coś u was kupię.
            • wielki_czarownik Re: Żałosny jesteś 14.12.06, 00:27
              graf_zero napisał:


              > > > Czy ja mam zamiar płakać? Po prostu nie zostawię już tam swoich pie
              > niędzy
              > > - to
              > > > chyba dość jasny układ? Gdzie tu żebranie??

              To po co narzekasz na forum?


              > No nie, może wytłumacz mi...
              > >

              Skoro nie uznajesz takiego wpraszania się za coś ujmującego godności to ja na to nic nie poradzę.


              > Nigdzie się nie wpraszałem (to jest właśnie zbyt wczesne wyciąganie wniosków z
              > twojej strony). Po prostu chciałem zadać pytanie...

              Czy czasami byś czegoś nie dostał? Do mnie niedawno podszedł koleś i powiedział "szefie dasz na piwo?" Ta sama zasada.


              Poza tym, własciwie
              > przyszedłem przed zakupem... którego, nota bene, nie zrobiłem i nie zrobię.
              >

              Czyli nie umiesz kupować. Dam Ci radę. Przychodzisz do sklepu i mówisz sprzedawcy - taki sam telewizor w sklepie X sprzedadzą mi o 50 PLN taniej. Jak mi gratis dołożycie pendrive to wezmę go u was. To się nazywa handel. Ja w ten sposób gratisowo dostałem do auta pierdółki warte niemal 3000 PLN.


              > A co w tym złego, że chcę czegoś w zamian za pieniądze (może nigdy nie widziałe
              > ś
              > takiej kwoty na oczy, więc może to nic dla ciebie - dla mnie to jednak dużo),
              > które wydałem i mam jeszcze zamiar wydać? Nadal mówię - dajcie mi coś na
              > zachętę, a ja coś u was kupię.

              Nic na zachętę. Nic. W zamian jeśli już. W zamian. Na zachętę, to sprzedawca się może ładnie uśmiechnąć.
              • graf_zero Re: Żałosny jesteś 17.12.06, 17:13
                wielki_czarownik napisał:

                > graf_zero napisał:
                >
                >
                > > > > Czy ja mam zamiar płakać? Po prostu nie zostawię już tam swoi
                > ch pie
                > > niędzy
                > > > - to
                > > > > chyba dość jasny układ? Gdzie tu żebranie??
                >
                > To po co narzekasz na forum?

                Bo chyba po to, między innym, ono jest. Zbyt łatwo przychodzą ci sformułowania
                typu że ktoś jest żałosny, że żebra. Ciężko dyskutować z takimi wyrafinowanymi
                "argumentami"
                >
                >
                > > No nie, może wytłumacz mi...
                > > >
                >
                > Skoro nie uznajesz takiego wpraszania się za coś ujmującego godności to ja na t
                > o nic nie poradzę.
                Nie widzę tu zadnego wpraszania się, nie wmawiaj mi że się wpraszam. Po prostu
                przyszedłem i zapytałem. Już to napisałem wcześniej.

                >
                >
                > > Nigdzie się nie wpraszałem (to jest właśnie zbyt wczesne wyciąganie wnios
                > ków z
                > > twojej strony). Po prostu chciałem zadać pytanie...
                >
                > Czy czasami byś czegoś nie dostał? Do mnie niedawno podszedł koleś i powiedział
                > "szefie dasz na piwo?" Ta sama zasada.

                Nie, to nie jest ta sama zasada. Nie prosiłem nikogo o pieniądze na piwo -
                zbytnio upraszczasz sprawę, w dodatku próbując mnie obrazić. Czy ten twój koleś
                kupował coś wcześniej u ciebie?
                >
                >
                > Poza tym, własciwie
                > > przyszedłem przed zakupem... którego, nota bene, nie zrobiłem i nie zrobi
                > ę.
                > >
                >
                > Czyli nie umiesz kupować. Dam Ci radę. Przychodzisz do sklepu i mówisz sprzedaw
                > cy - taki sam telewizor w sklepie X sprzedadzą mi o 50 PLN taniej. Jak mi grati
                > s dołożycie pendrive to wezmę go u was. To się nazywa handel. Ja w ten sposób g
                > ratisowo dostałem do auta pierdółki warte niemal 3000 PLN.

                Nie interesuje mnie ile wyprosiłeś u sprzedawcy przy zakupie. chciałem poznać
                opinię ludzi, co zrobili by na miejscu takiego sprzedawcy. Taki gratis to ułamek
                wartości zakupu, więc praktycznie żadne ryzyko z jego strony.
                • Gość: manhu Bezczelny i żałosny jesteś IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.12.06, 15:22
                  Gościu bredzisz, żałosny jesteś i jeszcze zawracasz gitarę na forum jakby zrobili ci krzywdę.

                  Akurat zajmuję się handlem i nie raz trafiają mi się takie tumany, co proponują: "sprzedaj mi Pan 3 sztuki po 50 zamiast po 59, to wezmę więcej, a jak za 59 nic nie wezmę". A co ja na to? Jak mam sprzedać po 50 jak sam to kupiłem po 50!!!

                  Dla takiego pipipi czy zapłaci 50 czy 59 to żadna różnica (jedynie 15% taniej!), gdy dla mnie to 0 zysku. Nawet obniżając do 55 tuman niewiele zyska (6%), gdy ja tracę 45% zysku, który idzie na koszty lokalu, podatki itp. więc ja tracę cały zysk realny, gdy on zyska grosze!

                  > Nie interesuje mnie ile wyprosiłeś u sprzedawcy przy zakupie. chciałem poznać
                  > opinię ludzi, co zrobili by na miejscu takiego sprzedawcy. Taki gratis to
                  > ułamek wartości zakupu, więc praktycznie żadne ryzyko z jego strony.
                  Już teraz widzisz że bredzisz? Co ja bym zrobił? Dałbym ci kopa, powiedział wynocha i nie wracaj.
    • oneofthem Re: Media Markt (nie) dla idiotów 14.12.06, 07:30
      Myślę, że zbyt dosłownie rozumiesz hasło "Klient-nasz Pan". Oznacza ono, że
      przystępując do zakupu masz prawo do negocjacji, jeżeli sprzedawcy Twoje warunki
      nie odpowiadają, to idziesz do konkurencji. Jesteś więc Panem, bo to Ty
      decydujesz, czy on zarobi. Ale jeżeli zdecydujesz się zawrzeć umowę, to znaczy,
      że akceptujesz jej warunki! Niepoważne jest więc wracanie po "bonusy", choćbyś
      nawet zobaczył w innym sklepie ten sam towar tańszy o połowę...
      • graf_zero Re: Media Markt (nie) dla idiotów 14.12.06, 08:44
        oneofthem napisała:

        > Myślę, że zbyt dosłownie rozumiesz hasło "Klient-nasz Pan". Oznacza ono, że
        > przystępując do zakupu masz prawo do negocjacji, jeżeli sprzedawcy Twoje
        warunk
        > i
        > nie odpowiadają, to idziesz do konkurencji. Jesteś więc Panem, bo to Ty
        > decydujesz, czy on zarobi. Ale jeżeli zdecydujesz się zawrzeć umowę, to
        znaczy,
        > że akceptujesz jej warunki! Niepoważne jest więc wracanie po "bonusy", choćbyś
        > nawet zobaczył w innym sklepie ten sam towar tańszy o połowę...

        Masz dużo racji, tylko że ja na chwilę postawiłem się na miejscu sprzedawcy i
        zadałem sobie pytanie: Czy chcę, żeby dobry klient wrócił do mnie, czy też nie.
        Czy chcę go zadowolić, nawet już po zakupie, czy też zaakceptować to, że już
        więcej nie zrobi zakupów w moim sklepie? Moja odpowiedź była twierdząca,
        natomiast sprzedawcy nie. Dlatego też zadałem to pytanie na forum, bo jestem
        ciekaw opinii innych osób.

        Mówisz, że niepoważne jest wracanie po bonusy, po wykonanych zakupach - może
        faktycznie tak jest (chociaż to były naprawdę spore zakupy). Ale, z punktu
        widzenia sprzedawcy, czy lepiej mieć lojalnego, choć niepoważnego klienta, czy
        też lepiej nie mieć go wcale?

        Dodatkowo wyjaśnię, że niczego nie żądałem, tylko będąć obok sklepu wszedłem i
        zadałem pytanie o mały prezent.

        Zdaję sobie sprawę, że umowa została już zawarta, tylko znowu zadaję sobie
        pytanie: Na ile sprzedawcy zależy na mojej lojalności? Czy warto wyjść poza
        standardowe ramy postępowania, zdobyć się na ponadstardową elastyczność, czy
        też warto trzymać się utartych i sztywnych procedur? Czy drobny prezencik za
        kilkadziesiąt złotych to aż tak duży koszt w stosunku do tego co kupiłem (i co
        jeszcze mogę kupić), żeby ryzykować że klient już więcej nie wróci?
    • sojomail daremny jestes 14.12.06, 09:14
      jak nie umiesz sie handlowac to twoja strata.

      o rabacie trzeba sie bylo pytac przez pojsciem do kasy.

      to chyba logiczne jak 1+1=1 w algebrze boola.

      a ze zachowywales sie jak szantazysta a nie normalny klient ktory przed zakupem pyta sie o rabat, to twoj problem.

      LOL !
      • yagres Re: daremny jestes 14.12.06, 10:19
        Prosty przykład: tydzień temu byłem u piekarza i kupiłem chleb. Wczoraj weszłem
        do tego samego piekarza i mówię mu że tydzień temu kupiłem u niego chleb i za
        to, że go kupiłem chcę dziś bułkę gratis.
        Dodatkowo straszę (szantażuję) piekarza, że jak nie da mi zaraz tej bułki za
        darmo to juz więcej u niego nic nie kupię. Przecież piekarz powinien mi dać tą
        bułkę bo być może kiedyś znowu go odwiedzę i kupię u niego chleb.

        Tak, tak gościu - nie masz racji. Śmieszny jesteś. I do tego dziecinny i
        zachłanny. Handel to nie Caritas.
        • graf_zero Re: daremny jestes 17.12.06, 17:03
          yagres napisał:

          > Prosty przykład: tydzień temu byłem u piekarza i kupiłem chleb. Wczoraj weszłem
          >
          > do tego samego piekarza i mówię mu że tydzień temu kupiłem u niego chleb i za
          > to, że go kupiłem chcę dziś bułkę gratis.
          > Dodatkowo straszę (szantażuję) piekarza, że jak nie da mi zaraz tej bułki za
          > darmo to juz więcej u niego nic nie kupię. Przecież piekarz powinien mi dać tą
          > bułkę bo być może kiedyś znowu go odwiedzę i kupię u niego chleb.

          Zauważ tylko jedno, "gościu", a mianowicie to, że bułka (najtańsza) to jakieś
          15-20% wartości chleba, a pendrive to mniej niż 1% dokonanych już zakupów. Poza
          tym nie rozumiesz pojęć "straszenie" i "szantaż". Dobry sprzedawca mógłby
          zaryzykować i dać taki gratis i coś na tym zyskać, właściwie nic nie tracąc, nie
          sądzisz? Wystarczy tylko trochę wyjść poza sztywne ramy standardowego myślenia.
          >
          > Tak, tak gościu - nie masz racji. Śmieszny jesteś. I do tego dziecinny i
          > zachłanny. Handel to nie Caritas.
    • Gość: dlugi Re: Media Markt (nie) dla idiotów IP: *.dip.t-dialin.net 14.12.06, 11:46
      przyznanie rabatu po dokonanym przez Ciebie zakupie to byłoby niepolityczne
      zagranie.
      Najpierw powinieneś zebrać dane z rynku a potem negocjować, a nie odwrotnie.
      Grozby, że więcej nie zrobisz tam zakupów nie zrobią wrażenia,bo jest to
      informacja nieweryfikowalna.
      Swego czasu sam ująłem się ambicją przy zakupie telefonu komórkowego w
      Niemczech.Zażądano ode mnie (jako cudzoziemca)extra dokumentów przy odbiorze
      komórki, choć byłem już ich klientem od paru lat.Tak mnie wkurzyli, że zerwałem
      umowę (miałem takie prawo bez konsekwencji).Ale i tak do nich wróciłem, bo ich
      oferta była najlepsza.Tak może być w Twoim przypadku i MM.
      Gdy sprzedawca jest bardzo zręczny, może Cię wypunktować i inaczej.
      Swego czasu kupiłem b.drogi zestaw mebli do salonu.Uzyskałem pewien rabat, bo
      ostro się targowałem.Dwa lata potem znowu kupowałem u nich drogie meble do
      sypialni.Choć i tak mieli najlepszą ofertę, zachciałem negocjować mówiąc, że
      jestem stałym klientem i dużo u nich kupuję.Odpowiedz była taka, że skoro tak
      jest,tzn,że nie sprzedają chały, cena mi odpowiada,więc towar wart jest tego.
      I tym razem nie wynegocjowałem nic.
      Nauka dla Ciebie;przy dużych zakupach należy dobrze zastanowić się, zanim wyda
      się przysłwiową złotówkę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka