lesec79 11.03.07, 21:55 Kuczyński twierdzi, że to jeszcze zleci ( bo cena/zysk dla banków ponad 20, bo Węgry, bo carry trade ) mnie się wydaje , że ceny są wysokie, ale spadniemy najnizej do 2900-3000 , a potem bedziemy szli w bok Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
hecer Re: Lekcja z historii giełdowych kryzysów 11.03.07, 23:30 Sytuacja w usa jest ciezka. Stopy sa wysoko i zaczna oddzialywac w koncu na wzrost. A moga pojsc jeszcze wyzej bo utrzymuje sie zagrozenie inflacja. Zalozmy ze usa wejda w glebsza recesje na nastepnych pare lat. Jak zachowa sie nowy prezydent, pewnie demokrata? Jaka przyjmie polityke wobec dlugu publicznego? A z drugiej strony: co sie stanie na swiecie jesli sytuacja w usa sie pogorszy? Czy w azji utrzyma sie koniunktura, czy moze jest ona bardzo zalezna od koniunktury w usa? I jak zmieni sie stosunek do dolara na swiecie? Panstw majacych duze oszczednosci i rezerwy dolarowe i panstw eksportujacych rope? Czarny scenariusz wyglada tak: usa nie moga poradzic sobie z obsluga dlugu a zarazem nastepuje odwrot od dolara - panika i wyprzedaz dolara. Do tego okazuje sie ze wzrost w europie i w azji jest bardzo mocno uzalezniony od koniunktury w usa. Gdyby taki scenariusz stal sie realny rynki by sie rozlecialy. Ale moim zdaniem do tego nie dojdzie. Mysle ze niebezpieczny jest poziom zadluzenia gospodarstw domowych w usa, ale poki nie zacznie rosnac bezrobocie wszystko jest ok. A bezrobocie nie powinno rosnac. Gorzej to wyglada z dlugiem publicznym ale daleko za wczesnie by wrozyc jakies wielkie problemy z jego obsluga. No i nadal jest do gospodarka najbardziej innowacyjna gdzie warto lokowac oszczednosci i inwestycje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Jendrek Nie obraz sie, ale... wiesz, ze nic nie wiesz :-) IP: *.centertel.pl 12.03.07, 00:33 Mozemy jedynie pogdybac... fundamentalnie ciezko ocenic jak sie zachowaja rynki, teoretycznie krzywa YTM jest od dluzszego czasu w stanach odwrocona i czekamy na recesje (Greenspan to zaden prorok), a ja bym sie sklanial niestety do konstatacji ze Europa i Azja beznadziejnie zareaguja na zle wiesci ze stanow... wlasnie m.in. z powodow ktore przytoczyles tj. jezeli najbardziej innowacyjna i kapitalo-efektywna gospodarka siada, to i reszta siada... nas nawet naplyw funduszy UE oraz TFI/OFE nadplynnosc nie uratuje... i tak juz mamy wszystko powyceniane na wariackich papierach. moim zdaniem to, ze inwestorzy tak nerwowo zareagowali na dane z Chin i na slowa Greenspana demonstruje, jak wszyscy czekaja na krach, ale nikt nie chce dotykac domku z kart, bo sie rozsypie. Teraz niby korekta juz byla, slabsze dane z USA tez zdyskontowane, ale... jakos mam wrazenie, ze to nie koniec. Najgorzej, ze nie moge grac na kontraktach bo jest boczniak na maksa i gowno wiadomo. Rosyjska ruletka kazdego dnia. Reasumujac, prognozuje podobnie (tj. bo tez nic nie wiem i jest to prognoza zyczeniowa :-p) tj. byla juz korekta o ok. 10% lacznie, jeszcze kolejne 10% redukcja, spadniemy do 3000 po kolejnych danych z usa (moim zdaniem beda gorsze) i dluzszy boczniak z powolnym nieregularnym trendem wzrostowym... ale jezeli przebijemy 3000 to nie wiem co bedzie, wtedy korelacja z USA i Azja bedzie 1.5x kazdego dnia. Zycie pokaze :-) Ja od dzisiaj na pare dni stawiam chyba stoplosy gdzie sie da :-D Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Adam Mill Być może coś jednak wiem;> IP: *.net 12.03.07, 07:26 Prognozowanie sytuacji w USA może być niezwykle ciekawe, ale czy nie uważasz, że dla naszej sytuacji dużo ważniejsze jest jak długo utrzyma się boom na rynku nieruchomości?? Ten nasz wspaniały wzrost jest w dużej mierze "pompowany" przez kredyty hipoteczne. Myślę, że dużo z niego nie zostanie, kiedy boom na mieszkania się skończy. Tutaj też pytanie do redaktora Gadomskiego, który pisze, że potrafimy przewidywać kryzysy gospodarcze. W takim razie, czy potrafi przewidzieć, kiedy ceny mieszkań przestaną szybować? Ja nie potrafię i nie mogę ukryć zazdrości co do zdolności red. Gadomskiego;) adam-mill.blog.onet.pl/ Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TOMEK Może jestem pesymistą,ale................ IP: 213.241.46.* 12.03.07, 10:31 Już obecnie wiadomo że PKB w Stanach znacznie się obniżyło i oby nie było gorzej.Uważam iż nie należy lekceważyc rynku chińskiego.Tam walczą z przegrzaniem swojej gospodarki,a i powolne jej schładzanie które obecnie sobie serwują oznacza przecież spadek zapotrzebowania na surowce.A tak gigantyczny rynek,musi oddziałowywać na gospodarkę światową.Dlatego prognozuje dla giełdy powolny długoterminowy tręd spadkowy.Nie jestem ekonomistą,ale takie są właśnie moje przemyślenia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: namaste ale ekonomistą to na pewno nie jesteś:) IP: 83.238.13.* 12.03.07, 10:56 W Stanach nie obniżyło się PKB tylko tempo wzrostu PKB. Po polonistyce też raczej nie jesteś, bo tam Cię ukamienowali za ten "tręd":-) Co do Chin - zagdza się - schładzają gospodarkę, ale to nie oznacza, że zacznie ona spowalniać, po prostu chcą doprowadzić do wolniejszego, stabilniejszego wzrostu. A dalszy wzrost nie spowoduje przecież spadku zapotrzebowania na surowce. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TOMEK Re: ale ekonomistą to na pewno nie jesteś:) IP: 213.241.46.* 12.03.07, 12:19 To schładzanie gospodarki w Chinach i obniżanie PKB nie powoduje mniejszego zapotrzebowania na surowce? Ciekawe.Coś mi się wydaje ,że Ty również nie jesteś ekonomistą.Ale jakiś ciąg myślowy należy zachowywać. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: karruma Re: ale ekonomistą to na pewno nie jesteś:) IP: 83.71.157.* 12.03.07, 12:48 Okej to wyjasnij nam jak schladzanie gospodarki wplywa na obnizanie PKB i na zapotrzebowanie na surowce ? O ile mi wiadomo to schladzanie oznacza mniejszy wzrost PKB a nie mniejszy PKB, wiec zapotrzebowanie na surowce bedzie dalej wzrastac ale w wolniejszym tempie. Karim Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: TOMEK Re: ale ekonomistą to na pewno nie jesteś:) IP: 213.241.46.* 12.03.07, 14:14 Z tego co wyczytałem PKB w Chinach ma obecnie wartość około 11% i stale rośnie.Chińczycy chcą obniżyć PKB do bezpiecznej 8% wartości. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: vice_versa Gadomski a warzywa IP: 200.51.32.* 12.03.07, 19:26 Umowmy sie ze Gadomski powinien pisac o warzywach a nie o ekonomii. Nie wiem jak mozna wierzyc w historyjke o Greenspanie z 1987. On zastapil wtedy Volckera, szefa FEDu ktory nie chcial ciagnac stop w gore i chcial uchronic USA przed twardym ladowaniem. Wlasnie dlatego zostal wyrzucony. Greenspan pociagnal stopy do gory wiec wiedzial dokad to prowadzi. Celem bylo oczywiscie doprowadzenie do zadyszki i niewyplacalnosci ZSRR, skurczenie sie gospdarki USA doprowadzilo do gwaltownej zmiany ilosci pieniadza w ZSRR i innych krajach bloku. Dziwnym trafem obecny kryzys zaczal sie od Chin, a Gadomski bedzie plotl bzdury ze to byli "inwestorzy" bo gospodarka Chin sie przegrzala... Taki slang ktory niczego nie tlumaczy. A przeciez gospodarka moze sie przegrzac tylko wtedy kiedy doplyw pieniadza na rynek jest mniejszy niz oczekiwane na tym rynku ceny... I to pozostaje w gestii banku centralnego i reguluja stopy procentowe, wiec szef FEDu MUSI wiedziec co robil z pieniadzem i jaki bedzie tego skutek... W Chinach sa najwieksze panstwowe fundusze USA i najbardziej wplywowi ludzie w USA i to oni chca "urynkowic" Chiny, przejac tamtejszy rynek i doprowadzic do upadlosci ich system finansowy. Byla to pierwsza proba i na pewno nie ostatnia, ale najpierw musi dojsc do prawdziwej korekty w USA. Wtedy nie da sie juz pompowac dolcow w rynek na dotychczasowa skale, a Chinczycy zaczna sie bic o pieniadze miedzy soba, co z reszta doprowadzi do przemian politycznych. Gadomski natomiast mysli indeksami, psychologia etc. zamiast myslec o doplywie pieniadza na rynek czyli emisyjnej dzialalnosci USA. Jak juz dojdzie do kryzysu to bedzie pisal o fundamentalnych podstawach krachu. Zenada intelektualna. To taka wersja ekonomii dla ubogich... Jak sie ma taka wizje ekonomii to sie pisze o optymizmie, emocjach, psychologii rynku czyli pie..ch ktore maja znaczenie wtorne. Po prostu po jakims czasie wysokich stop i drenowania pieniedzy z rynku nawet najwieksi optymisci musza zauwazyc ze pieniadze z rynku wyparowaly PRZED kryzysem i nie ma szans na wyzsze zyski. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Gadomski a warzywa 12.03.07, 20:25 >A przeciez gospodarka moze sie przegrzac tylko wtedy kiedy > doplyw pieniadza na rynek jest mniejszy niz oczekiwane na tym rynku ceny sorry, ale ja tego zupelnie nie obczajam. Tak samo jak calej reszty tego co napisales. Zapowiada sie i brzmi ciekawie ale dla mnie to ciut za duze streszczenie wiec moze moglbys to jasniej wylozyc? Dla mnie i dla tego twoim zdaniem zalosnego Gadomskiego (choc nie smiem sie porownywac do Gadomskiego wiec skoro on jest tlumokiem to ja juz chyba jestem zupelnym zerem). Pliz. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Gadomski a warzywa 12.03.07, 20:30 czy to znaczy ze CIA stalo za ostatnia przecena na gieldzie w szanghaju? Odpowiedz Link Zgłoś
lucky81 Re: ale ekonomistą to na pewno nie jesteś:) 13.03.07, 18:47 > Z tego co wyczytałem PKB w Chinach ma obecnie wartość około 11% i stale > rośnie. PKB nie mierzy się w procentach. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Może jestem pesymistą,ale................ 12.03.07, 12:10 :) wiem, ze nic nie wiem, to prawda. Gdybym wiedzial cos wiecej niz rynki, rynki bylyby nieefektywne. Rynki dosykontuja kazda nowa informacje, poki co nie ma informacji potwierdzajacej krach wiec nie ma krachu. Ja sobie tylko spekuluje i stawiam pytania. Np, czy recesja w usa wywola wzrost bezrobocia ktory pociagnie za soba powazny kryzys systemu finansowego. Poziom zadluzenia gosp dom jest bardzo wysoki, wyzsze bezrobocie oznacza ze bardzo wiele kredytow nie zostanie splaconych co odbije sie na kondycji bankow. Jesli dojdzie do wiekszej utraty plynnosci wowczas sytuacja bedzie powazna. Zagrozenie moze tez przyjsc z innej strony. Jesli kraje ktore lokuja duze pieniadze w usa, w dolarze, dojda do wniosku ze to sie nie oplaca wowczas usa moga miec duzy problem z obsluga dlugu. Na szczescie dojdzie wowczas do dalszego spadku dolara a to pomoze gospodarce. I taki scenariusz wydaje mi sie bardzo prawdopodobny: dalsze spadek dolara. Gorzej by bylo gdyby w jakims momencie te wszystkie azjatyckie gospodarki, opec i rosja, doszly do wniosku ze skoro dolar bedzie spadal to lepiej sie wycofac z dolara by obronic wartosc swych oszczednosci: paradoksalnie, nie obronia tylko wywolaja panike na ktora straca wiecej. No i oni to wiedza i tego nie zrobia, ale sytuacja jest napieta. I trzecia sprawa tj jak zareaguja gospodarki rozwijajace sie na recesje w usa, zwlaszcza wowczas gdy ta recesja okaze sie glebsza i dluzsza. I jak zachowa sie gospodarka europejska. Moim zdaniem azja jest uzalezniona bardzo od koniunktury w usa. Ostatnio rzeczywiscie rosnie rynek wewnetrzny i popyt w chinach ale tak naprawde koniunktura zalezy bardzo od koniunktury na rynkach zbytu, w usa i europie. Mysle ze recesja w usa moze to diametralnie zmienic: tzn przez kilka lat rynki azjatyckie beda cierpiec z powodu braku koniunktury w usa i znajdzie to wyraz w przecenie na gieldach. Ale te gospodarki otrzasna sie bardzo szybko i stana sie wielkim rynkiem kierowanym popytem wewnetrznym, zdecydowanie mniej zalezne od koniunktury w usa czy europie. Co wiecej, niski kurs usd spowoduje ze dojdzie do reorientacji w handlu i to usa beda czerpaly z koniunktury w chinach. Ale wazne aby chinczycy odblokowali juana. Widac jak bardzo zalezy na ty amerykanom dzis, jest to jeden z ich priorytetow w polityce. Ostatnia sprawa: co bedzie z europa. Europa jest w coraz lepszej kondycji. Widac efekty tej strategii lizbonskiej, to wciaz za malo ale przynosi efekty. Koniunktura w europie sr-wschodniej napedza rowniez stara europe. Euro wydane u nas produkuje kilka euro zwrotu, wydane w starej europie produkuje mniejszy zwrot. Fundusze strukturalne nie tylko sa dla nas dobre ale sa maja bardzo duzy wplyw na koniunkture w starej europie. Kiedys miala miejsce dyskusja w europie: strategia lizbonska czy fundusze strukturalne, na co przeznaczac pieniadze. Probowano obciac fundusze spojnosci na rzecz wzrostu wydatkow na innowacyjnosc. To byl wielki blad, pisal o tym podobnie Lewandowski kiedys: tak naprawde fundusze spojnosci powinny byc traktowane jako elementy polityki wzrostu innowacyjnosci. A jak zachowa sie europa gdy dojdzie do recesji w usa? Coz, mi sie wydaje ze nie zachowa sie tak jak w 29 roku - wowczas byla zniszczona wojna, kryzysami walutowymi lat 20 i uzalezniona od usa. Dzis nie. Jednakze moze miec wielki problem gdyby doszlo do odwrotu od dolara. Umocnienie euro z jednej strony daloby wielka przewage w polityce i gospodarce swiatowej, ale w tej chwili ta gospodarka jest wciaz za malo elestyczna - zalew pieniadza moglby jej zaszkodzic zamiast pomoc. Ale to juz sa zbyt dalekie spekulacje. Istotne jest to, ze europa nie zalamie sie raczej pod wplywem recesji w usa. Choc na pewno odczuje ja przez kilka lat, tak jak azja. Odpowiedz Link Zgłoś
hecer Re: Może jestem pesymistą,ale................ 12.03.07, 14:10 a co do Polski: nasze wskazniki wygladaja lepiej niz super, az brak mi wlasciwego slowa:) Co nie znaczy ze nie grozi nam wielka korekta na gpw. Ale to wszystko zalezy od koniunktury w europie. Jesli europe stac bedzie na utrzymanie funduszy strukturalnych to sobie poradzimy. Oczywiscie ze recesja w usa wywola gleboka korekte i u nas. Indeksy gield na swiecie sa bardzo mocne skorelowane i zadne dane makro tego nie zmienia. Ale po paru latach (1-2) nasze indeksy wroca do poziomu sprzed korekty jesli nie dojdzie wielkiego kryzysu (a powyzej napisalem ze na to sie nie zanosi nawet gdyby na wiele lat usa mialo sie pograzyc w bardzo powaznej recesji - recesja pewnie bedzie ale jak gleboka i dluga nie wiadomo). Moim zdaniem wiec moze dojsc do dlugiej recesji w usa ale reszta swiata wyjdzie z niej szybko. My tez. I jedna uwaga jesli chodzi o polska gielde: u nas, dzieki naszym politykom glownie, gielda ma jeden wielki problem - coraz wieksze fundusze, za malo spolek. Zahamowano prywatyzacje w najlepszym roku koniunktury - to jest najgorszy blad rzadu. Przez ostatnie lata OFE pchaja do gory indeksy. Coraz wieksze skladki, coraz wieksze fundusze wpychane sa na gielde i winduja ceny. Od 2009 OFE zaczna wreszcie wyplacac - to bedzie pierwszy sygnal do przeceny (oczywiscie przyjdzie wczesniej, pewnie juz w polowie tego roku). Wielkim bledem bylo to, ze na gielde nie wpuszczono spolek. Wielka ulga dla gieldy byla prywatyzacja (czesciowa) pko. Wejscie MOL tez wynikalo z tego ze latwo pozyskac na polskiej gieldzie kapital. Nonsensem ostatnich lat jest to ze wszyscy wiedza ze rosnie sklonnosc do inwestycji i zwiekszaja sie kapitaly inwestycyjne i ze moza i nalezy to wykorzystywac - z wyjatkiem rzadu, ktory tego wykorzystac nie chcial i nie chce. Tego rzadu do licha, bo poprzedni spal lub usypial innych by samemu krasc; ale w ostatnim roku jednak sie ocknal i zrobil cos dobrego. Ten zas przesypia najlepszy czas. (a teraz proponuje aukcje...pomysl bardzo kiepski) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anton Lekcja z historii giełdowych kryzysów IP: 212.36.9.* 12.03.07, 09:03 Tekst ciekawy, ALE autor podaje tylko, ile spadły indeksy w czasie poszczególnych kryzysów. Skoro mówimy o kryzysach i załamaniach, to warto byłoby dodać, ile czasu potrzebowały indeksy, żeby wrócić na poprzedni poziom. To dopiero dałoby pełen obraz zjawiska. Odpowiedz Link Zgłoś
rezzz Re: Lekcja z historii giełdowych kryzysów 12.03.07, 09:24 Kuczynski juz od kilku lat twierdzi, ze to jeszcze zleci.... nihil novi Odpowiedz Link Zgłoś
samoistny Oto stuprocentowo pewna teoria rynku 12.03.07, 10:41 1. Po wzrostach są spadki, a po spadkach wzrosty. 2. Po dużych wzrostach są duże spadki, a po dużych spadkach duże wzrosty. 3. Powyższe punkty występują _zawsze_, tylko że nie wiadomo z wyprzedzeniem kiedy - widać to dopiero po fakcie. Jeśli po dużych wzrostach nastąpił mały spadek, to mówimy że to tylko korekta i czekamy na duży spadek :-) Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 Re: Lekcja z historii giełdowych kryzysów 12.03.07, 10:41 Wszelkie ostatnie ozywienia na gieldach sa w duzej mierze sprzegniete z sukcesami japonskiej gospodarki, ktora w koncu ozyla. Przypomina sie, ze to druga gospodarka swiata, a wzrost tam to ostatnio 5,5%. jest obecnie bardziej innowacyjna niz Stany, wiec to oni moga pociagnac gospodarke swiatowa, zamiast USA. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Morphy Gdyby nie politycy nie byloby "kryzysow" IP: 150.254.206.* 12.03.07, 14:40 Slusznie ujal to Kisiel: to nie kryzys, to rezultat. Gospodarka USA spokojnie moglaby sie podniesc w ciagu 1-2 lat, gdyby tylko politycy odczepili sie od gospodarki. Dzisiaj nawet lewica uwaza, ze tzw. kryzys zostal znacznie poglebiony przez Smoot-Hawley Tariff Act, ktory byl calkowicie sprzeczny z idea wolnego rynku, za to calkowicie zgody z socjalistycznym/solidarnym rynkiem. Potem przyszedl jeszcze Roosevelt i dobil amerykanska gospodarke na dobre. Czyli jak zawsze: wolny rynek dziala, a lewica wszystko psuje. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: lewak Re: Gdyby nie politycy nie byloby "kryzysow" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.03.07, 17:45 Nie Morphy. Dzisiaj 'nawet lewica' nie uwaza ze kryzys byl wynikiem Ustawy Smoot-Hawley. To tzw. wishful thinking. Tu zawiodl wolny rynek a nie zadna lewica. Odpowiedz Link Zgłoś
1maruti1 Re: Gdyby nie politycy nie byloby "kryzysow" 12.03.07, 17:54 Wielka Depresja spowodowana byla zwyklymi czynnikami rynkowymi. Po prostu gospodarka weszla w ere depresji. 'Lewica' nic tu nie miala do rzeczy. Wielkosc depresji poglebily kwestie czysto monetarne, czyli kwestoa wymienialnosci na zloto, ktore powodowaly zbyt niska plynnosc na rynku. Obwinianie za to lewicy to kolejne nieporozumienie. Mozna sie klocic na ile poglebily kryzys np. ustawa Smoot-Hawley czy niektore dzialania rzadu, ale poczatkowy kryzys wyszedl z samej specyfiki rynku. Koziol ofiarny lewicy jest wygodny, ale niewiele majacy wspolnego z prawda. Odpowiedz Link Zgłoś
felusiak1 Gdyby nie działania FED nie byłoby depresji 13.03.07, 21:18 10 października 1929 DJI zamknał dzień sumą 352+. Od tego momentu market powoli jechał w dół. 26 października zjechał do 260 a nastepnego dnia do 230 po czym zaczął piąć sie w górę (273) i znowu zjechał w dół do 205 13 listopada. Od tego momentu zaczął wspinac się powoli i 14 kwietnia osiągnł 293, tyle ile w listopadzie i grudniu 1928. Po październiku 1929 gospodarka weszła w stadium deflacji, a FED zamiast przeciwdziałać przybił gwoździem wieko. Prosze zauważyć, że w maju 2001 DJI zamknął sie suma 11300, 17 września zjechał do 8235 aby podnieść się i ponownie zjechać do 7528 30 wrześnie 2002. Od maja 2001 do września 2002 DJI stracił 33% wartości. Mieliśmy recesję na koniec 2001 i poczatek 2002 ale nie krach i depresję. FED nie zamknał doplywu pieniadza i nie wprowadzono barier celnych. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: kermittt zbliża się powtórka IP: *.as.kn.pl 12.03.07, 17:01 z takimi fajerwerkami jak recesja plus u nas pęknięcie bąbla na nieruchomościach. nie wierzycie? zbankrutujecie z tymi kredytami na mieszkanka po 10 tys./m2 i zobaczycie :)))) bez obrazy-teraz w wawie, kraku i wrocku kupują już tylko idioci. mądrzy sprzedają. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Anton Re: zbliża się powtórka IP: *.btc-net.bg 13.03.07, 01:23 E tam, pitu-pitu. Z rok temu rozmawiałem z Islandczykiem. Pyta mnie, czy kupuję nieruchomości. Ja mu na to: Co pan, za takie pieniądze? Poczekam aż stanieją. A on odpowiada: Stanieją? Dobre sobie! Trzy lata temu myślałem, że w Rejkiawiku nieruchomości są drogie - teraz są ze dwa razy droższe! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Lolek Re: zbliża się powtórka IP: *.subscribers.sferia.net 13.03.07, 19:36 I to jest potwierdzenie teorii banki spekulacyjnej. Amerykanski banka siegnela Islandii trzy lata temu, do nas dotarla w ub. roku, a teraz rozdela sie az do Bulgarii. I to, ze ona peknie, to jest optymistyczny scenariusz. Pesymistyczny jest taki, ze to nie banka mydlana, ale fala tsunami, zalewajaca wszystkim co zamozniejszym robaka, bo na trzezwo trudno kupic 2m mieszkania za srednia krajowa (roczna rzecz jasna). Kiedy fala zacznie sie cofac, nastapi wielki kolaps (znaczy implozja) i nieco biedniejsi, ktorzy nie wsiedli do batyskafu kredytowego przystapia do zakupow na mieliznach wielkich miast, po (znowu) rynkowej cenie. Wlasciwie to zartowalem. Serio! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: pawel Re: zbliża się powtórka IP: *.adsl.alicedsl.de 17.03.07, 08:58 Musze powiedziec ze kometarze sa madrzejsze od samego artykulu. Widac ze pare osob odrobilo zadanie domowe z makroekonomi. Od siebie jeszcze bym dodal ze nalezy pamietac o demografi. Chiny indie maja obecnie zblizajaca sie fale kilkudziesieciu milionow ludzi dochodzacych 25 lat i beda oni chcieli kupowac produkty i uslugi. W usa demografia do 2011 nie wyglada najlepiej a na temat europy nie orientuje sie w konkretnych liczbach ale jesli dobrze pamietam najwieksza niemiecka gospodarka ma gwaltownie starzejace sie spoleczenstwo ktore na dodatek ma przestarzaly bismarkowski system emerytalny. Odpowiedz Link Zgłoś