Dodaj do ulubionych

Czy i jak sie pozbyc Pollipa?

11.06.03, 16:23
Rzad RP wydaje sie byc przyrosniety do
swojej siedziby. Chaos posuniec gospodarczych
ma wiele wspolnego z gestykulacja
Pana Premiera 8.06 wieczorem. Jak na razie,
wychodzi z tego mniej niz ziobro.

Jest zupelnie oczywiste, ze ten rzad nie przekona
spoleczenstwa do niczego. Jedynym pozytkiem
z jego trwania jest szansa na ujawnienie
kilku pikantnych detali z zycia wyzszych
sfer finansowo-gospodarczych.

Dlatego, byloby dla gospodarki znacznie lepiej,
zeby zakonczyc juz ten pokaz nerwowej
gestykulacji, najleppiej poprzez zmiane skladu
Parlamentu.

Niestety, w piatek 13-go na pewno
poslowie Samoobrony beda mieli wazne
przyczyny zdrowotne (trzezwienie) a
poslowie PSL sianokosy lub dozynki.

W tej sytuacji, wszystko zalezy od
Politbiura. Czy jest mozliwe, ze po sniadaniu
u Prezydenta czesc aktywistow SLD
utknie w korkach?

Uklony,
F.

Obserwuj wątek
    • feezyk Cos mi sie zdaje... 11.06.03, 16:58
      ...ze Grzesio przejrzal na oczy.

      Czyzby wapowal po Forum?

      Kiedy Lesio?

      • wolo Re: Cos mi sie zdaje... 11.06.03, 17:04
        feezyk napisał:

        > ...ze Grzesio przejrzal na oczy.
        >
        > Czyzby wapowal po Forum?
        >
        > Kiedy Lesio?
        >

        No właśnie, przy nieco mniejszej frekwencji można było mieć obie sprawy z głowy.
        • feezyk Obie z glowy? 11.06.03, 17:09
          W Parlamencie potrzeba byloby 2/3
          glosow za UE. Niszczaca, dluga debata z
          niewiadomym skutkiem. Mogles zareczyc za PiS czy
          PSL? Potem otwarte pole dzialania dla populistow,
          argumenty o Targowicy, narodzie, ktorego wiekszosc
          odciela sie... Niepewnosc dla gospodarki i dla ludzi.
          Zero dzialan w innych, palacych kwestiach.
          Mnostwo szkod na krotka i dluga mete.

          O wiele prosciej i efektywniej jest zmienic teraz rzad.
          Nie strzela sie z armaty, nawet do wypasionego
          odynca.

          Pozdrawiam
          F.
    • feezyk No to szukamy nowego dna 13.06.03, 17:45
      Jak widac, przywiazanie do wladzy
      przewazylo nad rozsadkiem. Taka
      juz jest natura polipa.

      Gospodarka na tym ucierpi, ale
      moze ofiara tej nierozwagi wreszcie
      padnie monolit...
      • wolo Re: No to szukamy nowego dna 13.06.03, 18:00
        feezyk napisał:

        > Jak widac, przywiazanie do wladzy
        > przewazylo nad rozsadkiem. Taka
        > juz jest natura polipa.
        >
        > Gospodarka na tym ucierpi, ale
        > moze ofiara tej nierozwagi wreszcie
        > padnie monolit...

        Jedyny pożytek z tego stanu rzeczy jest taki, że im później się to stanie tym
        mniej zostanie z obecnego układu,

        Zasmucony
        • Gość: robi Układ przetrwa IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 13.06.03, 23:33
          wolo napisał:

          >> Jedyny pożytek z tego stanu rzeczy jest taki, że im później się to stanie
          tym
          > mniej zostanie z obecnego układu,
          >
          > Zasmucony

          Obawiam się,że to złudne nadzieje. Ukryta kolicja między SLD i Samoobroną
          przestała być dziś ukryta. Sondaże pokazują,że to, co traci SLD przechwytuje
          głównie Lepper. Mam dziwne przeczucie, że po następnych wyborach układ zachowa
          władzę, a jedynie proporcje w koalicji ulegną zmianie.

          Sądzę, że jedynie jakaś większa rozpierducha w kraju mogłaby zachwiać układem,
          ale nie bardzo w to wierzę, bo ten ani następny rząd nie przeprowadzi żadnych
          gwałtownych cięć wydatków socjalnych, dalej zadłużając kraj w szaleńczym tempie
          i podwyższając podatki (bo sprawiedliwie odebrać tym co mają). I tak spokój
          społeczny zostanie kupiony.
      • Gość: Pio Re: No to szukamy nowego dna IP: *.crowley.pl 13.06.03, 18:02
        feezyk napisał:

        > Jak widac, przywiazanie do wladzy
        > przewazylo nad rozsadkiem. Taka
        > juz jest natura polipa.
        >
        > Gospodarka na tym ucierpi, ale
        > moze ofiara tej nierozwagi wreszcie
        > padnie monolit...
        --------------------

        A pan sie przepraszam ludzil? Ze co, ze zrezygnuje wspanialomyslnie jak
        juz "wstapimy" do EU?
        Takie szczury jak on i jemu podobni uciekaja tylko z tonacego statku, teraz
        kiedy bedzie dzielenie "konfitur" maja odejsc?
        he he....naiwny, naiwny

        pozdr,
        Pio
        • feezyk Niespecjalnie 13.06.03, 18:10
          Liczylem raczej na instynkt samozachowawczy
          Partii, a nie na cien dobrej woli Pana Przyrosnietego.
          Moze to jednak i dobrze. Niech panowie z SLD
          reformuja teraz budzet.

          Problem w tym, ze za chwile sie pewnie okaze,
          ze moze byc tylko Leppiej.

          F.
          • marcepanna Re: Niespecjalnie 13.06.03, 19:41
            a ja nie wiem w ogole o co wam chodzi
            w koncu partia polityczna to taka organizacja ktorej celem jest zdobycie wladzy
            a potem utrzymanie jej wiec o co wam chodzi bo ja nie rozumiem?
            SLD mialo powiedziec: to my juz dziekujemy za uwage i znikamy ze sceny.

            ????
            i jaki polip???
            poza tym niech Was Biolog oswieci bo polip wspolzyje z innymi oraganizmami nie
            na zasadzie pasozytnictwa wcale
            nie jest to tez symbioza , ale nie pasozytnictwo
            • feezyk Koncowka 13.06.03, 21:58
              marcepanna napisała:

              > a ja nie wiem w ogole o co wam chodzi

              O koncowke SMS-u pana Halbera, zgrubsza,


              > w koncu partia polityczna to taka
              > organizacja ktorej celem jest zdobycie wladzy
              > a potem utrzymanie jej wiec o co wam chodzi bo
              > ja nie rozumiem?

              o uzytek z tej wladzy czyniony

              Tak to bys i Hitlera usprawiedliwila.


              > SLD mialo powiedziec: to my juz dziekujemy
              . za uwage i znikamy ze sceny. ????

              Miau, maiu, a dobry premier Oleksy
              i nijaki Mileer, miau

              > i jaki polip???

              Takie cos, co jest mocno przywarte
              i lapkami macha napedzjac sobie
              to i owo do otworu gebowego


              > poza tym niech Was Biolog oswieci bo
              > polip wspolzyje z innymi oraganizmami nie
              > na zasadzie pasozytnictwa wcale

              A slyszalas kiedys o polipach w gardle?

              > nie jest to tez symbioza , ale nie
              > pasozytnictwo

              To co, mam pisac o plazincach
              uzbrojonych?
              Moze i trafniej, ale mniej estetycznie

              By
              F.
              • marcepanna plaziniec uzbrojony 13.06.03, 23:19
                alez bojowa nazwa dla bezkregowca !!!

                a mnie najbardziej podoba sie nazwa :smaczliwka wdzieczna

                • feezyk smaczliwka??? 13.06.03, 23:27
                  Wdzieczna do tego?
                  A za co?

                  O rany, brzmi jak tajna bron z arsenalu
                  bliskowschodniego. To chyba nie jest
                  Twoj pseudonim artystyczny?

                  Pozdrowiam
                  • marcepanna to taki owoc 13.06.03, 23:36
                    chyba avocado
                    taki maslisty, przepyszny jako dodatek do salatek lisciastych a takze z
                    piepzrem i sola do muli w smietanie
                    sam w sobie niezbyt smaczny mimo nazwy

                    feezek
                    alez Ty pamietliwy jestes. Owszem Miller do Oleksego ma sie nijak ale to pzrede
                    wszystkim polityk i jak sie okazuje w przekonaniu swojej partii skuteczny
                    nie wazne co mysli spoleczenstwo
                    w polityce spoleczenstwem sie manipuluje a liczy co wlasna partia mysli o
                    premierze a jak sie okazuje Miller zrobil zwykly teatr i wyszlo mu ze jeszcze
                    moze liczyc na glowna role
                    po votum nieufnosci trudniej bedzie sie go pozbyc no bo jak???
                    • feezyk Myslisz ze ten dryf sie dobrze skonczy? 13.06.03, 23:47
                      marcepanna napisała:

                      > chyba avocado
                      > taki maslisty, przepyszny jako dodatek do
                      > salatek lisciastych a takze z
                      > piepzrem i sola do muli w smietanie
                      > sam w sobie niezbyt smaczny mimo nazwy
                      >

                      Ach! Serwujemy czasem nadziewane, jako
                      przystawki

                      > feezek alez Ty pamietliwy jestes.

                      tylko, jak sie zainteresuje

                      > Owszem Miller do Oleksego ma sie nijak ale
                      > to pzrede wszystkim polityk i jak sie okazuje
                      > w przekonaniu swojej partii skuteczny

                      Ta partia ma maksyme: jednosc przede
                      wszystkim, bo to jest partia zjednoczona,
                      inaczej sojusz

                      > nie wazne co mysli spoleczenstwo
                      ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

                      I to jest wlasnie szalenie niezdrowe

                      > w polityce spoleczenstwem sie manipuluje
                      > a liczy co wlasna partia mysli o
                      > premierze a jak sie okazuje Miller zrobil
                      > zwykly teatr i wyszlo mu ze jeszcze
                      > moze liczyc na glowna role po votum nieufnosci
                      > trudniej bedzie sie go pozbyc no bo jak???

                      Fakt. Kraj i partia zaplaca zas slone rachunki
                      za udzial w tym przedstawieniu.
                      Niestety niesmiesznym.

                    • Gość: MACIEJ Re: to taki owoc IP: *.ny325.east.verizon.net 16.06.03, 15:20
                      marcepanna napisała:

                      > chyba avocado
                      > taki maslisty, przepyszny jako dodatek do salatek lisciastych a takze z
                      > piepzrem i sola do muli w smietanie
                      > sam w sobie niezbyt smaczny mimo nazwy

                      Sam w sobie jest bardzo dobry,chyba ze sie ma przymulony smak.

                      > feezek
                      > alez Ty pamietliwy jestes. Owszem Miller do Oleksego ma sie nijak ale to
                      pzrede
                      >
                      > wszystkim polityk i jak sie okazuje w przekonaniu swojej partii skuteczny
                      > nie wazne co mysli spoleczenstwo
                      > w polityce spoleczenstwem sie manipuluje a liczy co wlasna partia mysli o
                      > premierze a jak sie okazuje Miller zrobil zwykly teatr i wyszlo mu ze jeszcze
                      > moze liczyc na glowna role
                      > po votum nieufnosci trudniej bedzie sie go pozbyc no bo jak???
                  • marcepanna wotum zaufania mialo byc 13.06.03, 23:37
                    oczywiscie
                    • marcepanna dryf w nieznane 14.06.03, 00:26
                      a dlazcego mialby skonczyc sie GORZEJ niz gdyby inna partia robila taki dryf?
                      dryf jak dryf, chodzi o to gdzie dryfuje spoleczenstwo a wotum zaufania bylo
                      takze pokazem sily i w te strone
                      generalnie jaka by partia nie rzadzila to u nas zawsze z takim nadrzednym
                      haslem: ten rzad juz sie nakradl tera na nas kolej!!!
                      dopiero potem sa jakies duperele jak podatki, budzet, emeryci i deficyt
                      popatrz na popzrednikow SLD a zwlaszcza Kolesiow Buzkowych, dzieki ktorym
                      wykwitl niczym polip na zamowieniach publicznych niejaki Kluska
                      a mowiles ze nie ma republiki Kolesiow!!
                      dobrze ze Krakus Rokita (niektorzy kibole juz mu szykuja krypte na wawelu obok
                      pilsudskiego) ujawnil ten SMS, przynajmniej pzrejrzales na oczy
                      generalnie:

                      sytuacja gospodarcza kraju jest taka ze kazda partia mialaby z tym dylemat a
                      ten zrad mial kilka znakomitych posuniec, m.in awanturka iracka
                      pamietasz Rzad FAchowcow czyli gabinet jana Krzysztofa Bieleckiego??? ha ha
                      jesli chodzi o fachowcow to u nas jedynie SLD bo reszta to nie dorosla jeszzce
                      do tego co to znaczy polityka, opozycja jedynie co umie u nas to glosno drzec
                      sie i oczywiscie nie na temat, poza tym nieudolnie nozki podklada
                      tak to widzi trzezwe Spoleczenstwo i dlatego Nasi se jeszzce pozradza i KOmisja
                      Krakusa niewiele to zmieni chocy Kibole nie wiem jak chcieli
                      jesli SLD choc troche ustabilizuje sytuacje gospodarcza to nikt ich nie
                      wywlecze z Panstwowej Roboty ktorej maja do zajebania czyli w brod (jak to
                      genialnie ujal kibol WITEK.BIS)
                      • feezyk Jeszcze sie ludzisz? 14.06.03, 01:00
                        Powtorze: "pokaz sily" Millera dotyczyl tylko
                        i wylacznie gierek w aparacie, nie przelozy
                        sie raczej na sprawne rzadzenie, bo na to byl
                        czas wczesniej. Jesli dolozyc do tego
                        jakosc zaplecza intelektualnego...
                        ... to naprawde nalezalo choc sprobowac
                        wyrwac sie z dryfu.

                        > dopiero potem sa jakies duperele jak podatki,
                        > budzet, emeryci i deficyt

                        Wydajesz sie to akceptowac...
                        [....], zatrudniasz tych ludzi, zeby
                        reprezentowali Twoje interesy,
                        czy z milosci platonicznej?


                        > popatrz na popzrednikow
                        > SLD a zwlaszcza Kolesiow Buzkowych,
                        > dzieki ktorym wykwitl niczym polip na
                        > zamowieniach publicznych niejaki Kluska

                        Co Ty masz do niego?
                        Haraczu nie zaplacil komu trzeba, czy jak?
                        Przeciez on sie dorobil sporo wczesniej.
                        Rola wladz w "sprawie Kluski" jest
                        skandaliczna.

                        > a mowiles ze nie ma republiki Kolesiow!!

                        Moment. O ktorych Kolesiow Ci chodzi?

                        > dobrze ze Krakus Rokita

                        Starszy koles z licka, nota bene

                        > (niektorzy kibole
                        > juz mu szykuja krypte na wawelu obok
                        > pilsudskiego)

                        Bez pospiechu...

                        > ujawnil ten SMS, przynajmniej pzrejrzales
                        > na oczy

                        Ja??? Alez ten sms mnie wcale nie
                        zdziwil


                        > generalnie:
                        >
                        > sytuacja gospodarcza kraju jest taka ze
                        > kazda partia mialaby z tym dylemat

                        Jo.

                        > a ten zrad mial kilka znakomitych
                        > posuniec, m.in awanturka iracka

                        Nie idzmy za szeroko.
                        Mam bardzo powazne watpliwosci co
                        do tej "awanturki".


                        > pamietasz Rzad FAchowcow czyli gabinet jana
                        > Krzysztofa Bieleckiego???

                        O ile pamietam, zrobili dla PL o wiele wiecej
                        dobrego niz nasi kochani czerwoni rozp.
                        No, bo co oni dobrego zrobili?


                        > ha ha jesli chodzi
                        > o fachowcow to u nas jedynie SLD bo
                        > reszta to nie dorosla jeszzce
                        > do tego co to znaczy polityka,

                        Frywolne dowcipy sie Ciebie trzymaja.
                        Manipulowac to oni umieja, obiecywac,
                        wygrywac sentymenty za PRL....
                        To wszystko oparte ekonomicznie na
                        zawczasu uwlaszczonej grupie sekretarzy i
                        pracownikow SB.

                        Tymczasem, w istotnych dla gospodarki
                        kwestiach... byli i sa szkodliwi.


                        > opozycja jedynie co umie u nas to
                        > glosno drzec sie i oczywiscie nie na
                        > temat, poza tym nieudolnie nozki podklada

                        Piszesz o opozycji z roku 2000?


                        > tak to widzi trzezwe Spoleczenstwo

                        20% poparcia, czy atakujemy juz dyche?

                        > i dlatego Nasi se jeszzce pozradza

                        _SE_

                        > i KOmisja Krakusa niewiele to zmieni

                        To jest wlasnie najmutniejsze,
                        ze SE mozna porzadzic, choc w normalnym
                        kraju trzeba by wszystkie lustra w
                        domu pozaslaniac, albo rewolwer
                        oddac do depozytu

                        > chocy Kibole nie wiem jak chcieli
                        > jesli SLD choc troche ustabilizuje
                        > sytuacje gospodarcza
                        > to nikt ich nie
                        > wywlecze z Panstwowej Roboty
                        > ktorej maja do zajebania czyli w brod


                        Zmartwie Cie. Dotychczasowy schemat
                        funkcjonowania SLD (niewykonywania
                        koniecznych, ale trudnych zmian,
                        tuczenie rosnacj rzeszy sponsorow
                        i przyjaciol, kunktatorska gra na
                        przetrzymanie) jest na wyczerpaniu.
                        Rzad miota sie chaotycznie, bo
                        rozmiar zadan przektracza ich poziom
                        odwagi cywilnej i mozlwosci
                        intelektualnych. Nic dobrego z tego
                        nie wyniknie. Z ta "panstwowa robota"
                        to chyba zart?
                        • Gość: B Stan naturalny? IP: *.mtnet.com.pl 14.06.03, 09:20
                          A nie możesz założyć, że SLD jest stanem naturalnym i gdyby prawica nie była
                          wyrzucana, co 4 lata robilaby mniej wiecej to samo. Życie jest krótkie. Nie ma
                          czasu czekać na pozytywy zmian 10-20 lat - konsumuje się dziś. A reformy
                          naruszaja interesy konkretnych firm, branz i nie jest to wcale gornictwo. A
                          zanalizy wynika, ze lepiej jak 5% bedzie mialo wszystko a reszta nic niz 100%
                          srednio.

                          Moje myśli po przeczytaniu Waszej rozmowy przeskoczyły na ... podatek liniowy.
                          Ja mu się przyglądam - jak coraz częsciej ostanio zjawiskom prawno-dolarowym -
                          od strony socjologii - patrząc na pychę osób, które dużo zarabiają i uważają,
                          że są okradane przez systemy progresywne. Jednostki, o których mysle są
                          przekonane, że wysokie dochody są skorelowane z ich umiejetnosciami, talentem.
                          Inaczej mowiac "zarabiam, bo jestem dobry". W 90% znanych mi przykladow w
                          istocie "zarabia, bo jest w ukladzie". Gdyby przeprowadzic eksperymenti
                          pozbawic taka osobe kapitalu i znajomosci, pozbawic prawnych przywilejow, ktore
                          gwarnatuja, ze mlodzi nie moga "wejsc" na rynek pracy i powiedziec - "OK,
                          jestes dobry zaczynaj od zera, ten z posredniaka na czarno zarabia 700 zł, tu
                          jest absolwent z dwoma dyplomami/jezykami/stazami, nie zarabia nic, ale
                          emigruje. Pokaz ze bedziesz bardziej efektywny od nich, za rok Mercedes"
                          okazuje sie - tak mniemam, ze "nie daloby sie" i myslaloby sie "Och Leppiej"

                          Systemy progresywne sa wiec jakby odszkodowaniem za "bycie w układzie". Z czego
                          wynikałoby, ze dawno jako ludzkosc zaakceptowalismy, ze polipy i płazince byly,
                          sa i beda skupiajac sie na probach odebrania wypracowanych w ukladzie (a moze w
                          nim byc i ksiegowy w malym miescie o ile prawo gwarantuje mu ograniczenia w
                          wejsciu mlodych do zawodu i jest on w stanie doprowadzic do wiekszych tragedii
                          w proporcji do wlasnego potencjalu niz glowny polip) poprzez podatki. Niestey w
                          ukladzie je sie 80 kilo chleba rocznie a nie 150.

                          Biolog

                          PS 1 Zachwyt co do "U szkota" dotyczył alkoholi, potraw, widoku (przy
                          wychodzeniu) Rynku w symbiozie ocznej z whisky, urody ukladu znajdujacej sie na
                          prawo siedziby od wejscia liberalow, a na lewo SLD czy ...... spódniczek
                          kelnerów?
                          PS 2 Do nauki plywania na Zakrzowku potrzebny jest materac bez pompki i skape
                          bikini.


                          PS 3 Ostatnie podwyżki cen pieczywa i mąki zaniepokoiły społeczeństwo,
                          zwłaszcza zaś jego uboższą część, w diecie której produkty zbożowe odgrywają
                          rolę podstawową. W tej grupie konsumentów spożycie produktów mącznych wynosi
                          ponad 150 kg na mieszkańca, gdy wśród najwięcej zarabiających nie przekracza 80
                          kg.

                          Po interwencji Agencji Rynku Rolnego ceny pszenicy ustabilizowały się i wynoszą
                          530 - 540 zł za tonę. Przy takim poziomie nie opłaca się jeszcze import ziarna,
                          nawet w ramach kontyngentu bezcłowego z Unii Europejskiej, który ustalono na
                          500 tys. ton.

                          ARR zmniejszyła liczbę przetargów z 3 do 1 w tygodniu i oferuje je już nie po
                          150 tys., a po 50 tys. ton tygodniowo. Na razie taka interwencja okazuje się
                          wystarczająca.

                          Do żniw zostało już niewiele ponad miesiąc i wszystko wskazuje, że ziarna z
                          zapasów nie zabraknie. Niewykluczone jednak, że nowe zbiory rozpoczną się przy
                          najniższym od lat stanie rezerw ziarna, wynoszącym 1,5 - 1,7 mln ton, podczas
                          gdy za bezpieczne uważa się jego zapasy na poziomie 15 proc. rocznego
                          zapotrzebowania, w przypadku Polski wynoszące 3,5 - 4 mln ton.

                          Skup zbóż odbędzie się w tym roku na takich samych warunkach, co w poprzednich
                          latach, to znaczy według takich samych zasad, a nawet w takich samych cenach. A
                          to oznacza, że możliwe będą takie same nadużycia, do jakich doszło w ubiegłym
                          roku.

                          Według przedstawicieli branży zbożowej kombinacje na tym rynku dokonywane są
                          trzema metodami.

                          Kupowanie dokumentów

                          Pierwsza z nich polega na tym, że podmiot skupujący zboże nabywa od
                          zaprzyjaźnionych plantatorów dokumenty potwierdzające ich zasiewy, na podstawie
                          których ustalana jest wielkość zbiorów, które mają być dostarczone do punktu
                          skupu. W rzeczywistości zboża nie dostarcza się w ogóle, natomiast otrzymuje
                          preferencyjny kredyt na skup oraz część wyłudzonej od ARR dopłaty do rzekomo
                          skupionego ziarna.

                          Jest umowa, skupu nie ma

                          Drugi typ oszustwa polega na tym, że podmiot skupujący, który jest równocześnie
                          właścicielem kilku spółek produkujących zboże, podpisuje z ARR umowę o
                          prowadzeniu skupu interwencyjnego, którego de facto w ogóle nie prowadzi.
                          Magazyny spółek zapełniane są na bieżąco przez całe żniwa. Według dokumentów
                          jednak skup jest prowadzony w październiku, kiedy dopłaty są najwyższe.

                          Ile zboża w magazynach

                          Oszustwa popełniane są również w ten sposób, że podmiot skupujący ma w swoich
                          magazynach zboże ARR, zarówno z jej zapasów operacyjnych, jak i z rezerw
                          państwowych, których wielkość jest tajna i których kontrolerzy nie mogą
                          sprawdzać. Jednocześnie posiada on także zboże własne, które kupił za kredyty
                          preferencyjne i za środki własne. Oczywiście sporadyczne kontrole nie są w
                          stanie stwierdzić, czy w magazynach jest zboża tyle, ile powinno być. Mogło
                          zostać sprzedane, zmielone itp. A dopłata z ARR za przechowywanie ziarna
                          naliczana jest za każdy miesiąc. Dodajmy, że ARR dopuszcza przerzucanie zbóż z
                          magazynu do magazynu, co odbywa się na ogół tylko na papierze i służy ukryciu
                          braków. -

                          W ten sposób potwierdza się stara prawda, że tam, gdzie własność państwowa
                          styka się z prywatną, często powstaje trzeci typ własności: własność
                          złodziejska. W tym roku chyba nie uda się jeszcze jej uniknąć. Można tylko
                          powiedzieć, iż wiemy już, że w tym samym co my autobusie jadą kieszonkowcy.
                          E.SZ.
                          (sobotnia Rzepa)


                          • feezyk Socjaldemokratyczny liniowiec 15.06.03, 18:01
                            Gość portalu: B napisał(a):

                            > A nie możesz założyć, że SLD jest stanem
                            > naturalnym i gdyby prawica nie była wyrzucana,
                            > co 4 lata robilaby mniej wiecej to samo.
                            > Życie jest krótkie. Nie ma czasu czekać na
                            > pozytywy zmian 10-20 lat - konsumuje się dziś.

                            Biolog, z poczatku bylem pewien, ze ironizujesz,
                            ale blondinen mnie troche zbila z pantalyku.
                            Prosze, powiedz, ze ironizujesz.

                            SLD nie jest "stanem naturalnym", cokolwiek
                            by to oznaczalo. Od innych partii odroznia
                            ja:

                            - w 1989 miala gotowa i utrwalona siatke,
                            struktury itp. - kadry posluszne,
                            bezideowe, skrajnie oportunistyczne

                            - zwiazani z nia ludzie przejeli w 1989/90
                            szereg przedsiebiorstw, ktorymi wczesniej
                            zarzadzali z ramienia itp.

                            To daje im przewage wobec partii pluralistycznych,
                            wolnosciowych, bardziej wyrazistych ideowo,
                            odwaznijeszych ... i biedniejszych

                            - jej os dzialania koncentruje sie niemal
                            wylacznie na zdobywaniu i utrzymywaniu
                            wladzy, nie ma zadnej wizji zmian, reform,
                            SLD to umyslowy i programowy karzel

                            - w SLD rzadz wciaz ludzie, ktorzy w mlodosci
                            gleboko nasiakli pewnym sposobem patrzenia
                            na polityke i swiat. Stad umiejetnosc
                            utrzymywania jednosci, nijakosc programowa,
                            tendencja do utrzymywania status quo,
                            "kolezenski" styl zarzadzania panstwem...

                            "Prawica" jest bardziej wyrazista
                            ideologicznie, bardziej pluralistyczna,
                            odwazniejsza i bardziej reformatorska,
                            mniej zreczna w okradaniu podatnikow.
                            Dlatego sprawia wrazenie rzadzacej nieudolnie
                            na naszym, niezbyt rozgarnietym, narodku.
                            Ale WSZYSKIE istotne reformy panstwa zrobila
                            "prawica", wszystkie odwazne posuniecia tudziez
                            dlugofalowy program pochodza wlasnie od
                            polskiej "prawicy".


                            > A reformy naruszaja interesy konkretnych firm,
                            > branz i nie jest to wcale gornictwo. A
                            > zanalizy wynika, ze lepiej jak 5% bedzie mialo
                            > wszystko a reszta nic niz 100%
                            > srednio.
                            >
                            > Moje myśli po przeczytaniu Waszej rozmowy
                            > przeskoczyły na ... podatek liniowy.
                            > Ja mu się przyglądam - jak coraz częsciej
                            > ostanio zjawiskom prawno-dolarowym -
                            > od strony socjologii - patrząc na pychę osób,
                            > które dużo zarabiają i uważają, że są okradane
                            > przez systemy progresywne. Jednostki, o których
                            > mysle są przekonane, że wysokie dochody są
                            > skorelowane z ich umiejetnosciami, talentem.
                            > Inaczej mowiac "zarabiam, bo jestem dobry".
                            > W 90% znanych mi przykladow w istocie
                            > "zarabia, bo jest w ukladzie".

                            Tylko, czy to argumetn przeciw liniowcowi,
                            czy raczej przeciw systemowi, ktory premiuje
                            inne cechy niz przydatnosc dla innych?

                            > Gdyby przeprowadzic eksperymenti pozbawic
                            > taka osobe kapitalu i znajomosci, pozbawic
                            > prawnych przywilejow, ktore
                            > gwarnatuja, ze mlodzi nie moga "wejsc" na rynek
                            > pracy i powiedziec - "OK, jestes dobry zaczynaj
                            > od zera, ten z posredniaka na czarno zarabia
                            > 700 zł, tu jest absolwent z dwoma
                            > dyplomami/jezykami/stazami, nie zarabia nic, ale
                            > emigruje. Pokaz ze bedziesz bardziej efektywny od
                            > nich, za rok Mercedes" okazuje sie - tak mniemam,
                            > ze "nie daloby sie" i myslaloby sie "Och Leppiej"
                            >

                            Przydalyby sie chociaz elementy takiego systemu.
                            Z tymze, ta Twoja wersja jest utopijna...
                            taki system, nie tylko nigdzie nie dziala,
                            ale bylby wrecz szkodliwy.


                            > Systemy progresywne sa wiec jakby odszkodowaniem
                            > za "bycie w układzie".


                            Ja na to patrze troche inaczej. Otoz,
                            jest taka zasada, opisana m.in. przez
                            Sw. Mateusza: kto ma duzo, bedzie mu dodane,
                            kto ma malo, zabrane mu bedzie nawe to,
                            co ma. Ta zasada okazuje sie byc dosyc
                            uniwersala w szerokiej klasie modeli
                            statystycznych. Np. podobnym regulom
                            skalowania podlega rozklad bogactwa
                            (Pareto) jak rozklad popularnosci
                            wezlow internetowych...

                            Z moralnego punktu widzenia, jest
                            niezbyt wskazane zgodzic sie po prostu na
                            to, ze wskutek praw statystycznych, jeden
                            ma oplywac w dostatki, a drugi umierac
                            z glodu. Zwlaszcza, ze nie mozna pomijac
                            tu elementu losowego.

                            > Z czego wynikałoby, ze dawno jako ludzkosc
                            > zaakceptowalismy, ze polipy i płazince byly,
                            > sa i beda skupiajac sie na probach odebrania
                            > wypracowanych w ukladzie [srodkow]

                            Podobniez moglbys argumentowac 150 lat temu
                            za utrzymaniem panszczyzny lub niemyciem
                            rak przez poloznikow.

                            Zgadzam sie jednka z mysla centralna:
                            w PL liniowiec lub nieliniowiec jest
                            sprawa drugorzedna.

                            Pozdrawiam
                            F.


                            • marcepanna HEROINA FORUM GOSPODARKA CZYLI FIZYK 15.06.03, 21:49
                              feezyk napisał:

                              > Gość portalu: B napisał(a):
                              >
                              > > A nie możesz założyć, że SLD jest stanem
                              > > naturalnym i gdyby prawica nie była wyrzucana,
                              > > co 4 lata robilaby mniej wiecej to samo.
                              > > Życie jest krótkie. Nie ma czasu czekać na
                              > > pozytywy zmian 10-20 lat - konsumuje się dziś.
                              >
                              > Biolog, z poczatku bylem pewien, ze ironizujesz,
                              > ale blondinen

                              CZY JA MOGO MOWIC O TOBIE: KATOL ? SKORO TY O MNIE PER BLONDINEN...CHYBA NIE
                              BEDZIESZ SIE ZACHAŁ O KATOLA???

                              mnie troche zbila z pantalyku.
                              > Prosze, powiedz, ze ironizujesz.
                              > SLD nie jest "stanem naturalnym", cokolwiek
                              > by to oznaczalo. Od innych partii odroznia
                              > ja:
                              >
                              > - w 1989 miala gotowa i utrwalona siatke,
                              > struktury itp. - kadry posluszne,
                              > bezideowe, skrajnie oportunistyczne
                              >
                              > - zwiazani z nia ludzie przejeli w 1989/90
                              > szereg przedsiebiorstw, ktorymi wczesniej
                              > zarzadzali z ramienia itp.
                              >
                              > To daje im przewage wobec partii pluralistycznych,
                              > wolnosciowych, bardziej wyrazistych ideowo,
                              > odwaznijeszych ... i biedniejszych
                              >
                              > - jej os dzialania koncentruje sie niemal
                              > wylacznie na zdobywaniu i utrzymywaniu
                              > wladzy, nie ma zadnej wizji zmian, reform,
                              > SLD to umyslowy i programowy karzel
                              >
                              > - w SLD rzadz wciaz ludzie, ktorzy w mlodosci
                              > gleboko nasiakli pewnym sposobem patrzenia
                              > na polityke i swiat. Stad umiejetnosc
                              > utrzymywania jednosci, nijakosc programowa,
                              > tendencja do utrzymywania status quo,
                              > "kolezenski" styl zarzadzania panstwem...
                              >
                              > "Prawica" jest bardziej wyrazista
                              > ideologicznie, bardziej pluralistyczna,
                              > odwazniejsza i bardziej reformatorska,
                              > mniej zreczna w okradaniu podatnikow.

                              A KONKRETNIE CO MASZ NA MYSLI Z TYMI PODATKAMI PRAWICOWYMI?

                              > Dlatego sprawia wrazenie rzadzacej nieudolnie
                              > na naszym, niezbyt rozgarnietym, narodku.

                              CHA CHA CHA
                              UWAZAJ KATOLU KIEDY SKROBIESZ SLEDZIA Z LUSEK ZARABIAJAC NA MARNE ZYCIE W
                              BOGATEJ SZWECJI, POWTARZAJAC JO JO, JAK CI SZEF ROBI OPIEPRZ

                              > Ale WSZYSKIE istotne reformy panstwa zrobila
                              > "prawica", wszystkie odwazne posuniecia tudziez
                              > dlugofalowy program pochodza wlasnie od
                              > polskiej "prawicy".
                              >
                              >
                              > > A reformy naruszaja interesy konkretnych firm,
                              > > branz i nie jest to wcale gornictwo. A
                              > > zanalizy wynika, ze lepiej jak 5% bedzie mialo
                              > > wszystko a reszta nic niz 100%
                              > > srednio.
                              > >
                              > > Moje myśli po przeczytaniu Waszej rozmowy
                              > > przeskoczyły na ... podatek liniowy.
                              > > Ja mu się przyglądam - jak coraz częsciej
                              > > ostanio zjawiskom prawno-dolarowym -
                              > > od strony socjologii - patrząc na pychę osób,
                              > > które dużo zarabiają i uważają, że są okradane
                              > > przez systemy progresywne. Jednostki, o których
                              > > mysle są przekonane, że wysokie dochody są
                              > > skorelowane z ich umiejetnosciami, talentem.
                              > > Inaczej mowiac "zarabiam, bo jestem dobry".
                              > > W 90% znanych mi przykladow w istocie
                              > > "zarabia, bo jest w ukladzie".
                              >
                              > Tylko, czy to argumetn przeciw liniowcowi,
                              > czy raczej przeciw systemowi, ktory premiuje
                              > inne cechy niz przydatnosc dla innych?
                              >
                              > > Gdyby przeprowadzic eksperymenti pozbawic
                              > > taka osobe kapitalu i znajomosci, pozbawic
                              > > prawnych przywilejow, ktore
                              > > gwarnatuja, ze mlodzi nie moga "wejsc" na rynek
                              > > pracy i powiedziec - "OK, jestes dobry zaczynaj
                              > > od zera, ten z posredniaka na czarno zarabia
                              > > 700 zł, tu jest absolwent z dwoma
                              > > dyplomami/jezykami/stazami, nie zarabia nic, ale
                              > > emigruje. Pokaz ze bedziesz bardziej efektywny od
                              > > nich, za rok Mercedes" okazuje sie - tak mniemam,
                              > > ze "nie daloby sie" i myslaloby sie "Och Leppiej"
                              > >
                              >
                              > Przydalyby sie chociaz elementy takiego systemu.
                              > Z tymze, ta Twoja wersja jest utopijna...
                              > taki system, nie tylko nigdzie nie dziala,
                              > ale bylby wrecz szkodliwy.
                              >
                              >
                              > > Systemy progresywne sa wiec jakby odszkodowaniem
                              > > za "bycie w układzie".
                              >
                              >
                              > Ja na to patrze troche inaczej. Otoz,
                              > jest taka zasada, opisana m.in. przez
                              > Sw. Mateusza: kto ma duzo, bedzie mu dodane,
                              > kto ma malo, zabrane mu bedzie nawe to,
                              > co ma.

                              NO WIEC MY TOBIE NIE MAMY ZE ZLE ZE SOBIE CHCIALES ZROBIC DOBRZE I POMNOZYC TO
                              CO MASZ WYJEZDZAJAC Z KRAJU ZEBY CI BYLO DODANE JAK TO PISZA W MITOLOGII. TYLKO
                              NIE BEDZIEMY SIE ZGADZAC KIEDY NAM BEDZIESZ PLUL W TWARZ O NIEROZGARNIETYM
                              NARODKU.


                              Ta zasada okazuje sie byc dosyc
                              > uniwersala w szerokiej klasie modeli
                              > statystycznych. Np. podobnym regulom
                              > skalowania podlega rozklad bogactwa
                              > (Pareto) jak rozklad popularnosci
                              > wezlow internetowych...
                              >
                              > Z moralnego punktu widzenia, jest
                              > niezbyt wskazane zgodzic sie po prostu na
                              > to, ze wskutek praw statystycznych, jeden
                              > ma oplywac w dostatki, a drugi umierac
                              > z glodu. Zwlaszcza, ze nie mozna pomijac
                              > tu elementu losowego.

                              OPTIMUM PARETO TLUMACZY ROZKLAD BOGACTWA I BIEDY WCALE NIE PRAWAMI STATYSTYKI,
                              JESLI ROZPATRUJEMY TEN PROBLEM Z PUNKTU WIDZENIA ETYKI.
                              pARETO TLUMACZY TEN ROZKLAD PONIEKAD JAK BIOLOG, CZYLI POPZREZ PEWNE ZACHOWANIA
                              GRUP SPOLECZNYCH KTORE AKCEPTUJA SWOJA BIEDE I WIDZA W TYM KORZYSC (NAWET MNIEJ
                              LUB BARDZIEJ SWIADOMIE) KIEDYS CHYBA NAWET PISALAM TUTAJ O TYM.
                              >
                              > > Z czego wynikałoby, ze dawno jako ludzkosc
                              > > zaakceptowalismy, ze polipy i płazince byly,
                              > > sa i beda skupiajac sie na probach odebrania
                              > > wypracowanych w ukladzie [srodkow]

                              JA SIE POD TYM PODPISUJE. TAKIE ZACHOWANIA WYSTEPUJA W GRUPIE SPOLECZNEJ I SA
                              WLASNIE TAK IDENTYFIKOWANE JAK OPISAL TO BIOLOG. CZESC DZIALAN JEST SWIADOMIE
                              SKIEROWANA NA ODEBRANIE BOGACTWA INNEJ GRUPIE, NIE MYSLE TERAZ O PODATKACH ALE
                              AKURAT O RYNKU PRACY KIEDY TAKI KSIEGOWY (TERAZ DO CIEBIE PISZE BIOLOG BO TO
                              TWOJ KONIK WIDZE KSIEGOWY) WYPOWIADA UMOWE FIRMIE CHCAC ZMUSIC JA DO ZAPLATY
                              CENY RYNKOWEJ, NIE WAZNE KOMU. KIEDYS BYL ZMUSZONY PRACOWAC PONIEZJ TAKIEJ
                              CENY, KIEDY JUZ NIE JEST ZMUSI FIRME DO ZAPLATY GODZIWEJ CENY KIEDY WIE ZE
                              FIRMA NIE JEST W STANIE ZNALEZC INNEGO KSIEGOWEGO. NIERAZ SA TAKIE SYTUACJE,
                              WIEM BO PRACUJE Z KSIEGOWYMI TERAZ.

                              >
                              > Podobniez moglbys argumentowac 150 lat temu
                              > za utrzymaniem panszczyzny lub niemyciem
                              > rak przez poloznikow.

                              BELKOT.
                              >
                              > Zgadzam sie jednka z mysla centralna:
                              > w PL liniowiec lub nieliniowiec jest
                              > sprawa drugorzedna.
                              >
                              > Pozdrawiam
                              > F.
                              >
                              >
                            • Gość: b raczej średniowieczny serowiec IP: *.mtnet.com.pl 15.06.03, 22:11
                              Niestety nie ironizuję, akceptuję. I to nie ideologię a fakty. Twój opis to
                              opis drapieżnika. Pasuje do wielu drapieżników m.in. do kilku największych
                              polskich firm – czytając Twoje zdania jakbym czytał wewnętrzne dokumenty firm,
                              którym muszę płacić rachunki co miesiąc. Niepokoi mnie przy tym, ze Twój opis
                              może pasować do metod działania biurokracji z Brukselii. Z perspektywy ofiary
                              drapieżnik jest czymś niezwykłym, wstrętnym. Tylko autor filmu przyrodniczego
                              wie, że atak rekina/krokodyla jest czymś tak oczywistym jak akt miłości – nie
                              zjadana żywcem sarna, no bo jest zjadana po raz pierwszy. Przy czym drapieżnik
                              zabija nie dlatego, że ma taką ideologię (czyli mógłby – po namyśle - robić
                              inaczej), ale dlatego, że jest drapieżnikiem. Cóż ty zarzucasz SLD? Że jest
                              perfekcyjnym drapieżnikiem? To już lepiej mówić jak Bułhakow – to są „Dobrzy
                              ludzie”.

                              Dlaczego stan naturalny? Bo to się powtarza – cofnij się w historię i
                              znajdziesz co rusz hasła – „Teraz jest źle, ale jutro będzie lepiej+jakaś
                              idea”.

                              Na tym Forum należeliśmy do opcji, która trafnie przewidziała kierunek (choć to
                              szydercze dziś słowo) rozwoju Polski. Pisaliśmy – nie ma zagrożenia inflacją,
                              PKB spadnie na pysk, bezrobocie wzrośnie bądź zostanie ukryte przez prawno-
                              statystyczne sztuczki, RPP jest temu współwinna. Ja dodawałem – kodeks pracy
                              nie jest winny bezrobociu i jego liberalizacja będzie bez znaczenia. Ile się
                              nam dostało za te teksty? Gdyby posłużyć się miarą z referendum - większość -
                              przegralibyśmy, ale to my mieliśmy rację. Nasi rozmówcy nie rozpoznawali
                              przyszłości, nie rozumieli też dlaczego jest jak jest. A jak się spełniła
                              nasza wersja powiedzieli - „jak mówiliśmy, że nie bezie źle to nie
                              wiedzieliśmy, ze będzie 11 września”. (Taka sama taktyka wyprostuje własną
                              samoocenę euroentuzjastów jeżeli się nie uda z unią) Czy nie będąc wstanie
                              nawet na forum GW, z tą iluzją anonimowości, ocenić poprawnie rzeczywistości,
                              powiedzieć chociaż tutaj dla samego siebie NIE, ci ludzie są w stanie walczyć z
                              drapieżnikiem. Skoro nie, on się pojawia bądź trwa. Klasa polityczna jest
                              odbiciem naszego społeczeństwa. Jest ono skonstruowane poprzez brak mechanizmu
                              naciskania „młodych” na „starych” – on został wyeliminowany prawnie, nie
                              ideologicznie - prawie każda branża, intratny zawód ma takie otoczenie prawne,
                              aby „nowi” nie mogli się pojawić obniżając ceny, zwiększając obrót, podnosząc
                              jakość. Takie Liberum Veto adwokata, kablówki, architekta. Ja kolekcjonuję
                              informacje o zawodach i branżach, w których nie można działać tzn. kończysz
                              Uniwerek, zdajesz egzamin i wykonujesz zawód albo masz pomysł na firmę i
                              budujesz ją w garażu. Ewa Minge w jednym z wywiadów rozszerzyła moją listę
                              mówiąc – „Chciałam być chirurgiem plastycznym, ale nie miałam dziadka-chirurga,
                              taty-chirurga, mamy-chirurga”. Gdyby mycie rąk przez położną było atrakcyjnym
                              zawodem wprowadzono by w Polsce takiej jak dzisiejsza ileś wieków temu
                              przepisy, które córce mamy-położnej gwarantowałyby, że tylko ona będzie
                              wykonywać ten zawód. „Każdy inny niż ja kto umyłby te ręce i odebrałby dziecko
                              do więzienia”. W Polsce nie ma mechanizmu konkurencji, tylko jest mechanizm
                              STATUS QUO. To nie przypadek, że używasz tego słowa jako klucza do
                              charakterystyki SLD. Mechanizm status quo wymaga przykładu. Proszę bardzo -
                              dziennikarze i 50% koszty uzyskania przychodu+20% ryczałt od tantiem. Jest to
                              absurd, bo podstawą umów o prawo autorskie, które dotyczą również tego listu
                              może być umowa o dzieło, która nie jest obciążona żadnym ZUS-em i innymi
                              ubezpieczeniami (o ile nie zawiera się jej z pracodawcą). Oznacza to 10%
                              podatek od wykładu na Uniwersytecie, napisania pseudo artykułu, opracowania
                              itd. Poprzez umowy tego typu firmy wypłacają pracownikom niskoopodatkowane
                              premie, nabijają koszty. Ty najlepiej wiesz, że taki wykład na Uniwersytecie
                              jest w Polsce kopią kilku zachodnich książek i jest wielokrotnie powtarzany – z
                              cała pewnością nie jest to kreacja na miarę Beethovena. Kołodko miał ten jeden
                              raz racje chcąc przerwać patologię i nagle podniósł się szum ze strony tych, w
                              których uderzał – szum podniosły ... reformatorskie zazwyczaj gazety mogące
                              płacić nędzną wierszówkę, bo nawet jak artykuł wyceniany jest na 150-250 zł to
                              po odjęciu tylko 10% podatku pozostają znośne pieniądze. I tak jest z każdym
                              status quo. Wczoraj Sejm odrzucił cudem chyba albo przez pomyłkę pomysł Senatu,
                              aby przywrócić zmowę milczenia w sprawie łapówek. Senat zaproponował „nie dla
                              bezkarności dającego łapówkę” (w warunkach polskich muszącego dać) a tylko „sąd
                              może dać bezkarność”. Powód – bo mogą być prowokacje względem uczciwych
                              urzędników.

                              pzdr
                              Biolog

                              Mój eksperyment z pozbawieniem bogacza kapitałów (pieniądze, przywilej prawne,
                              znajomości) – nie chodzi mi, by każde pokolenie zaczynało od zera albo
                              poznawało smak zera (a tak się dzieje nawet w USA jako środek wychowawczy,
                              gdzie przynajmniej na pokaz w czasie wakacji dobrze by dzieciak popracował
                              fizycznie). Choć dziwi mnie postrzeganie tego przez Ciebie jako coś
                              szkodliwego. Chodzi mi o myślenie. Osoba majętna i ustawiona fomułuje na
                              imprezie szokujące poglądy. One płyną z jej prywatnej perspektyw – wystarczy
                              ją zmienić pozbawiając kapitału i staje się wyznawcą Leppera. To jest dla mnie
                              upadek inteligencji, choćby był ubrany w dyplomy, wdzięk, charyzmę.

                              • feezyk Kozuch glonow 16.06.03, 17:49
                                Drapieznik dziala najczesciej w pojedynke.
                                Jest inteligentny, sprawny. Pod jego "rzadami"
                                populacja roslinozecow rozkwita.

                                A ja tu raczej widze korzuch trujacych alg
                                pokrywajacy staw.

                                Nie walcze z tym, ze sa bogaci i biedni,
                                tylko pisze o tym, kto i za co jest w danym
                                spoleczenstwie promowany no i o jakosci
                                przywodztwa. Uwierz, Biologu, ten stan, ktory
                                dzis najpelniej reprezentuje rzadzaca partia
                                nie jest stanem naturalnym.

                                Duze koncerny sa drapieznikami. Czym jest
                                UE, tego nie wiem. Moze stadem drapieznikow
                                wspolnie polujacym?


                                Pozdrawiam
                                F.


                                • Gość: b choroby weneryczne IP: *.mtnet.com.pl 16.06.03, 18:26
                                  Twoja definicja drapieżnika odpowiada światowi zwierząt - rzeczywiście krokodyl
                                  nie zabija płynącej antylopy, gdy jest syty. Rekin jest czymś szlachetnym,
                                  Nawet ośmiornica brr. W świecie człowieka jednak bycie drapieżnikiem czy to
                                  jako jednostka czy organizacja to katastrofa na miarę wojen krzyżowych. Wtedy
                                  konsekwencją były chyba m.in choroby weneryczne, na które cierpieli ostatecznie
                                  nie mający nic wspólnego z wojnami. Podobnie dziś "niewinni" - choc głosowali
                                  jak głosowali - cierią na ZUS, podatki, brak pracy, brak dostępu do lekarza (w
                                  jednym z regionów pilne operacje oczu odbywają się w .... 2004 r) ......... a w
                                  radiu mówią właśnie - mam nadzieję, ze źle usłyszałem - że 1/3! ankietowanych
                                  utrzymuje się z dochodów z zarobkowania, reszta to emerytury i renty. 12 mln
                                  ludzi stabilność zapewnia emerytura, renta!!!!!

                                  Biolog

                                  PS A socjolog w Trójce uparcie twierdzi - spadek dzietnościw Polsce nie ma nic
                                  wspólnego z biedą. "To zmiana stylu myślenia. To MTV". 10 znanych mi par na 10
                                  pytanych w moim świecie na pytanie "dlaczego jeszcze Nie" odpowiada - "nie mamy
                                  piemiędzy, a duża wiedza z uniwersytetów pozwala nam dokładnie ocenić brak
                                  perspektyw". Jak można formułować ładne teoryjki oparte na fascynacji MTV.
                              • Gość: deLUC Podpisuje sie obiema rekami IP: *.elblag.dialog.net.pl 16.06.03, 18:50
                                ... pod tekstem B. Napisalbym wiecej - ale mam problemy ze wzrokiem - wiec sie
                                dopisze w przyszlosci.
                                • Gość: MACIEJ Re: Podpisuje sie obiema rekami IP: *.ny325.east.verizon.net 17.06.03, 03:25
                                  Gość portalu: deLUC napisał(a):

                                  > ... pod tekstem B. Napisalbym wiecej - ale mam problemy ze wzrokiem - wiec
                                  sie
                                  > dopisze w przyszlosci.

                                  Ja tez.
                                  Fizyka nawet blondinen rozplaszczyla.
                                  Moge ci polecic okuliste,nie jest specjalnie wybitny,za to recepcjonistka SUPER.
                            • Gość: B Aneks IP: *.mtnet.com.pl 17.06.03, 08:52
                              Aneks
                              Gdy mówiono kilka lat temu o bezrobociu i konieczności zmiany kodeksu pracy ja -
                              może źle - zapamiętałem opowieść o ty, że jak w Hiszpanii zmieniono kodeks
                              nastąpił spadek bezrobocia. I oto co czytam w www.gp.infor.pl w hiszpanii nie
                              był to głóny czynnik mający wpływ na spadek bezroocia. Czy za kilka lat
                              podobnie okaże się,że przykłady z dziejów inych krajów uzasadniające taki a nie
                              inny krok Polski w 2003 r. wyglądały - mimo że to Profesorowie mówili - ciut
                              inaczej
                              .
                              Biolog

                              Nikły efekt zmian w kodeksie
                              Ubiegłoroczna nowelizacja kodeksu pracy przeprowadzana była pod hasłami
                              uelastyczniania rynku pracy i walki z bezrobociem przez zmniejszenie obciążeń
                              pracodawców wynikających z przepisów prawa pracy. Znowelizowane przepisy
                              obowiązują już kilka miesięcy. Ponieważ nikt nie widzi efektów nowelizacji,
                              wszyscy chcą zmieniać kodeks po raz kolejny.



                              Zdaniem resortu gospodarki, pracy i polityki społecznej, krótki okres, w którym
                              obowiązują nowe regulacje, nie daje podstaw do oceny wpływu zmian w kodeksie
                              pracy i innych ustawach na wzrost zatrudnienia w 2002 r. i I kwartale 2003 r. Z
                              tym trzeba się zgodzić, ale jak wynika z pisma ministra Krzysztofa Patera z 10
                              kwietnia br. do Prezydium Komisji Krajowej NSZZ Solidarność, zmiany w
                              przepisach prawa pracy nie są jedynymi działaniami podejmowanymi przez rząd w
                              celu ożywienia gospodarki i zmniejszenia bezrobocia. Gdy w listopadzie ub.r.
                              wchodziła w życie pierwsza część znowelizowanych przepisów kodeksu, bezrobocie
                              w Polsce, według danych GUS, wynosiło 17,8 proc., a już w kwietniu 2003 r.
                              stopa bezrobocia osiągnęła poziom 18,4 proc. Zdaniem profesora Mieczysława
                              Kabaja z Instytutu Pracy i Spraw Socjalnych, przedsiębiorcy coraz rzadziej
                              wymieniają jako przeszkodę w zatrudnianiu nowych pracowników małą elastyczność
                              rynku pracy czy sztywność prawa pracy, a to można uznać za efekt ubiegłorocznej
                              nowelizacji kodeksu.
                              (....)
                              OPINIA Macieja Grabowskiego,
                              Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową

                              Nie można oczekiwać zmian na rynku pracy dzięki rozgrzebaniu przepisów prawa
                              pracy. Przykład Hiszpanii pokazuje, że sama zmiana przepisów kodeksu pracy nie
                              daje impulsu do wzrostu zatrudnienia. Niezbędne jest jeszcze dokonanie
                              deregulacji przepisów związanych z funkcjonowaniem małych i średnich
                              przedsiębiorstw. Państwo musi zapewnić takim firmom przejrzyste, proste zasady
                              powstawania i funkcjonowania. Ważna jest też pomoc państwa, np. odpowiednia
                              polityka konkurencji. Musi być wdrożony cały pakiet rozwiązań, aby było widać
                              efekty w postaci spadku bezrobocia.

                          • wolo Re: Stan naturalny? 16.06.03, 11:00
                            Gość portalu: B napisał(a):

                            > Moje myśli po przeczytaniu Waszej rozmowy przeskoczyły na ... podatek
                            liniowy.
                            > Ja mu się przyglądam - jak coraz częsciej ostanio zjawiskom prawno-dolarowym -

                            > od strony socjologii - patrząc na pychę osób, które dużo zarabiają i
                            uważają,
                            > że są okradane przez systemy progresywne. Jednostki, o których mysle są
                            > przekonane, że wysokie dochody są skorelowane z ich umiejetnosciami,
                            talentem.
                            > Inaczej mowiac "zarabiam, bo jestem dobry". W 90% znanych mi przykladow w
                            > istocie "zarabia, bo jest w ukladzie". Gdyby przeprowadzic eksperymenti
                            > pozbawic taka osobe kapitalu i znajomosci, pozbawic prawnych przywilejow,
                            ktore
                            >
                            > gwarnatuja, ze mlodzi nie moga "wejsc" na rynek pracy i powiedziec - "OK,
                            > jestes dobry zaczynaj od zera, ten z posredniaka na czarno zarabia 700 zł, tu
                            > jest absolwent z dwoma dyplomami/jezykami/stazami, nie zarabia nic, ale
                            > emigruje. Pokaz ze bedziesz bardziej efektywny od nich, za rok Mercedes"
                            > okazuje sie - tak mniemam, ze "nie daloby sie" i myslaloby sie "Och Leppiej"
                            >
                            > Systemy progresywne sa wiec jakby odszkodowaniem za "bycie w układzie". Z
                            czego
                            >
                            > wynikałoby, ze dawno jako ludzkosc zaakceptowalismy, ze polipy i płazince
                            byly,
                            >
                            > sa i beda skupiajac sie na probach odebrania wypracowanych w ukladzie (a moze
                            w
                            >
                            > nim byc i ksiegowy w malym miescie o ile prawo gwarantuje mu ograniczenia w
                            > wejsciu mlodych do zawodu i jest on w stanie doprowadzic do wiekszych
                            tragedii
                            > w proporcji do wlasnego potencjalu niz glowny polip) poprzez podatki. Niestey
                            w
                            >
                            > ukladzie je sie 80 kilo chleba rocznie a nie 150.
                            >
                            > Biolog
                            >

                            Czytając Twoje wywody odnoszę wrażenie, że zwolennicy podatku liniowego to
                            głównie beneficjenci obecnego chorego (skażonego brakiem konkurencji) układu,
                            którzy nie chcą godzić się na to aby dzielić się z resztą społeczeństwa. Jak
                            piszesz nie chcą płacić, zbyt wysokiej ich zdaniem ceny, za spokój społeczny.
                            Jesteś w błędzie. Beneficjenci obecnego układu Ci wszyscy księgowi, prawnicy,
                            urzędnicy i inni równo chromolą system podatkowy. Oni i tak tej ceny nie płacą.
                            Najwyższy próg to najlepiej opłacani pracownicy najemni, którzy po prostu nie
                            bardzo mogą migać się ze swoich dochodów lub mają ograniczoną swobodę
                            manipulowania kosztami.
                            Wydaje mi się, że rozkład zwolenników podatku liniowego nie zależy od tego czy
                            jesteś, czy też nie w układzie - to zbyt duże uproszczenie i przekłamanie.
                            Uproszczenie podatków i wprowadzenie zapisów zwiększających konkurencję to to
                            samo, nie można ich sobie przeciwstawiać, muszą być rozpatrywane wspólnie.
                            Trudno mi sobie wyobrazić aby ktoś był za podatkiem liniowym i przywilejami
                            branżowymi - taki antyliberalny liberał. Nie sądzę abyś miał rację,
                            Pozdro

                            • Gość: b Re: Stan naturalny? IP: *.mtnet.com.pl 16.06.03, 12:53
                              Przede wszystkim ja nie pisałem o byciu lub nie zwolenikiem podatku liniowego i
                              w jakich grupach jak się to rozkłada. Ja pisałem o ludziach z układu, którzy są
                              przekonani, że pensje na poziomie 35 000-50 000 miesiecznie, bo o taki
                              przedziale myślałem zawdzięczają sobie. Ci ludzie nie dopuszczają do siebie
                              myśli, że o ich sukcesie zadecydował układ. Pozwala im to snuć księzycowe
                              teorie z zakresu socjologii czy ekonomii Polski, z których najprostsza jest
                              taka, że jak ktoś zarabia 600 zł, to tyle jest wart.

                              Napisałem, że skoro nie można zlikwidować układu czy jak autor wątku
                              napisał "polipa" to trzeba się nauczyć z nim żyć. I temu służy progresja. To,
                              że jest to broń uderzająca i w kanalie i w zaradnych. Tak przecież robi każda
                              broń.

                              W ekonomii jest kilka teorii zakłóceń. Jeżeli jest zakłócenie w obszarze A
                              nieusuwalne, trzeba dla równowagi wprowadzić zakłóćenie w obszarze B. Oba są
                              złe.

                              A - nędzne pensje
                              B - pirackie płyty

                              A - za wysoka akcyza
                              B - przemyt papierosów

                              A - układ, gdzie prawo do pracy nie jest weryfikowane przez rynek (co nie
                              znaczy, że osoba, która korzysta z układu nie ma kwalifikacji)
                              B - progresywne podatki

                              Twierdzisz, że jest równość: zwolennik liberalizmu=zwolennik niskich
                              podatków=zwolennik konkurencji.

                              To jest idea, nie rzeczywistość. Jak pojawia się propozycja wprowadzenia
                              konkurencji bezpośrednio w życie takiego "liberała" pojawia się na
                              zasadzie "Psa Pawłowa" jego protest. Za protestem idą czyny, czy to w postaci
                              skutecznego lobbingu na rzecz zapisów w ustawach (zajrzyj do ustaw
                              ustanawiająccyh zawody zaufania publicznego, wystarczy lektura pierwszych
                              trzech artykułów) bądź likwidacji konkurencji (prezes spółdzielni nie daje
                              zgody na kablówkę nr 2, na nową firmę spadają kontrole znajomych inspektorów
                              itd.)


                              B
                              • wolo Re: Stan naturalny? 16.06.03, 14:00
                                Czytając Twoje posty odnoszę wrażenie, że progresja jest czymś naturalnym bo
                                pozwala jako tako funkcjonować osobnikom spoza układu, w każdym bądź razie nie
                                zostają oni zepchnięci na margines. Jeżeli nawet nie jest czymś dobrym to w
                                jakiś tam sposób wyrównuje szanse i w tym sensie jest pozytywnym zakłóceniem.

                                Dlaczego nie dążyć do tego aby wyeliminować pierwotne zakłócenie - zlikwidować
                                układ. Nie mów mi, że to niemożliwe, że taka jest natura. Nawet jeżeli nie
                                osiągniesz ideału to nie znaczy, że powinieneś zrezygnować z prób.
                                Ideał nie jest pojęciem bezużytecznym. Na gruncie nauk przyrodniczych cały czas
                                masz doczynienia z ideałami. Żadna równia pochyła nie została opisana taką jaką
                                jest. Lecz ogólnie wiadomo jak rozkładają się siły jak działają przyśpieszenia
                                itp. - w ten sposób opisano wszystkie równie pochyłe. Dlaczego to ma nie
                                stosować się do nauk społecznych?

                                Rozpatrując Twoje przemyślenia na jeszcze innej płaszczyźnie czy mam zmieniać
                                zakończenia wszystkich bajek czytanych córce z "... i żyli długo i szczęśliwie"
                                na, no właśnie na co?
                                Pozdro
                                • Gość: B Re: Stan naturalny? IP: *.mtnet.com.pl 16.06.03, 14:38
                                  wolo napisał:

                                  przede wszystkim gratuluje i trochę zazdrości o córkę. Jakie bajki jej czytasz.
                                  Bo ja z dzieciństwa pamiętam bajki skandynawskie (pożyczyłem i skubaniec uciekł
                                  do USA). O ludziach z kamienia, co to jedli kamienie, o garnku, który sobie
                                  tuptał i przynosił biednym złoto od proboszcza, o trolach, o otwierających się
                                  pagórkach. To chyba duży problem, kiedy powiedzieć dziecku, że musi uważać i
                                  odrozniac, kiedy nie mozna przenieść do świata realnego "Za górami, za lasami"
                                  a kiedy trzeba bo podnosi to urodę życia.

                                  Nie jest zwolennikiem progresji - ona dla mnie jest lustrzanym
                                  odbiciem "układu". Zniknie układ, zniknie progresja. A dopóki on trwa, no
                                  torzeczywiscie jest to powiazanie dla mnie stanem naturalnym. W skali fistorii
                                  moze to trwac tylko 15-20 lat, w sklai jednostki to całe życie. Zmienia się
                                  pokolenie, rozwala się układ (ale zazwyczaj tak jak to feezyk opisał powyzej co
                                  do 1989 r) i nowy albo "nowy" układ trwa dalej.

                                  Zniknie progresja, pozostanie układ, no to pojawi się nowe zakłócenie np.
                                  radykalny polityk prezydentem. Zakłócenie A zawsze wywołuje zakłóceniem B. Dwa
                                  lata temu wierzyłem, że zakłócenia są usuwalne, że wystarcza przeprowadzić
                                  dowód, że jest złe i juz reforma. Dziś jestem mądrzejszy o wiedzę o tym, że
                                  usunięcie zakłócenie narusza czyjeś interesy i że nie jest tak, że decydenci
                                  nie widzą zakłóceń, tylko nie chcą wchodzic w konfikty z grupami interesów i
                                  wcale nie mysle tu o rolnikach, górnikach tylko raczej sferach nazywanych przez
                                  feezyka arystokracją, magnatami.

                                  Te potencjalne konflikty zapisane sa w prawie. Konkretne przepisy, ktore mozna
                                  wyciac w jedna noc, a ktore beda nas straszyc jeszcze dziesiatki lat.

                                  Wydaje mi się, że idee nie przynależa do świata przyrody. Tam rekin zjada
                                  filozofa nie odróżniając go od flądry. To w świecie idei przekonujemy siebie,
                                  że rekin dokona analizy: 1) filozof wartościowy "nie jem", 2) flądra
                                  głupia "jem" (a może na odwrót). Ile razy słyszalem "przedsiebiorca to dobry
                                  człowiek i na pewno jak będzie mógł to zapłaci więcej niż 800 zł" a potem
                                  widziałem kolejny dom i Jaguara przy głodowej pensji pracowników.

                                  B
                                  • wolo Re: Stan naturalny? 16.06.03, 23:20
                                    Gość portalu: B napisał(a):

                                    > wolo napisał:
                                    >
                                    > przede wszystkim gratuluje i trochę zazdrości o córkę. Jakie bajki jej
                                    czytasz.
                                    >
                                    > Bo ja z dzieciństwa pamiętam bajki skandynawskie (pożyczyłem i skubaniec
                                    uciekł
                                    >
                                    > do USA). O ludziach z kamienia, co to jedli kamienie, o garnku, który sobie
                                    > tuptał i przynosił biednym złoto od proboszcza, o trolach, o otwierających
                                    się
                                    > pagórkach. To chyba duży problem, kiedy powiedzieć dziecku, że musi uważać i
                                    > odrozniac, kiedy nie mozna przenieść do świata realnego "Za górami, za
                                    lasami"
                                    > a kiedy trzeba bo podnosi to urodę życia.
                                    >

                                    Na razie nie mogę jej mówić, że istnieje przepaść między światem bajek i
                                    światem realnym. Ona bardzo przeżywa swój świat bajek. Zanim dojdziemy
                                    do końca, do tego "... żyli długo i szczęśliwie" są łzy i jest strach. Pamiętam
                                    jak czytałem jej Calineczkę Andersena. Jest tam taki fragment jak to Calineczka
                                    opiekowała się chorą jaskółką. Nic nie pomagały tłumaczenia, że to tylko bajka
                                    i że wszystko się dobrze kończy a ptaszek wyzdrowiał. Wyobraźnię dziecka
                                    zdominował widok chorej, zziębniętej jaskółki.
                                    I cóż miałbym jej powiedzieć, że w realnym świecie chora jaskółka musiałby
                                    zdechnąć z głodu i wycieńczenia albo też, że jej cierpienia skończyły się nie
                                    na skutek troskliwej opieki Calineczki lecz w pazurach głodnego kocura?
                                    • Gość: B Re: Stan naturalny? IP: *.mtnet.com.pl 17.06.03, 01:25
                                      wolo napisał:
                                      FAJNIE

                                      pewnie, że jej tego nie powiesz. Nikt normalny nie powie. Moze nawet dla samego
                                      siebie. Pewnie jest tak, że takie małe dziecko potrafi w dorosłym przywrócic
                                      wiarę, że nie ma kocura. Ale jest jedyn uboczny efekt - robi się wszystko, aby
                                      dziecko nie miało kontaktu z kocurem.

                                      B
          • Gość: MACIEJ Niespecjalnie FIZYK TY TO WSZYSTKO ROZUMIESZ IP: *.ny325.east.verizon.net 16.06.03, 15:17
            feezyk napisał:

            > Liczylem raczej na instynkt samozachowawczy
            > Partii,

            Instynkt samozachowawczy zadzialal.
            Partia byla i jest przy wladzy.

            > a nie na cien dobrej woli Pana Przyrosnietego.
            > Moze to jednak i dobrze. Niech panowie z SLD
            > reformuja teraz budzet.

            A po co reformowac,jak mozna byc przy wladzy bez reformy.

            > Problem w tym, ze za chwile sie pewnie okaze,
            > ze moze byc tylko Leppiej.

            Sami Swoi juz przechwytuja glosy Corleone.

            > F.

      • Gość: MACIEJ No to szukamy nowego dna.ZDOBYWANIE WLADZY I PRZY IP: *.ny325.east.verizon.net 16.06.03, 15:12
        feezyk napisał:

        > Jak widac, przywiazanie do wladzy
        > przewazylo nad rozsadkiem. Taka
        > juz jest natura polipa.

        Caly pomysl zdobywania wladzy ma sens wtedy ,kiedy po jej zdobyciu dobrze sie
        do nie przywiazemy.

        > Gospodarka na tym ucierpi, ale
        > moze ofiara tej nierozwagi wreszcie
        > padnie monolit...

        W EU-TOPII PRZECIEZ CHODZI O MONOLIT,A NIE ROZWOJ WYWOLANY ZROZNICOWANIEM.
    • marcepanna DO MAJA MOGA BYC NIEZLE JAJA 14.06.03, 20:48
      W tym co pisze Feezyk tylko jedno jest dobrze zaobserwowane. Zjednoczenie
      dzialan SLD czyli prawdziwie wspolny front w dzialaniu.
      Dzisiaj juz wiadomo ze "intencja" Prezydenta w kierunku odwolania Premiera to
      tylko zwykla zmylka a la siedemnascie mgnien wiosny ze zacytuje Macieja
      SLD poprzez wotum zaufania porzadzi SE dluzej niz marzylo sie to opozycji.
      Zyskali CZAS.
      A czas jest im potrzebny jak diabli bo sie okazuje ze zaufanie spoleczenstwa
      spada czy tez mowiac jak nalezy: cierpliwosc spoleczna jest juz na wyczerpaniu
      i do maja 2004 moga byc jeszcze niezle jaja jak to zapowiada PSL obudzona teraz
      dupa umoczona w nocniku (bo nie ma szans rychlych na pzrejecie wladzy)
      Oczywiscie spoleczenstwo to taki motloch ktoremu potrzeba chleba i igrzysk.
      Za igrzyska robi Komisja Krakusa ale tez nam juz sie troche przyjadla bo jak tu
      sie bawic kiedy pusto w brzuchu?
      I dlatego spada poparcie prorzadowe, zwyczajnie nie ma czym zatkac geb
      spoleczenstwu i ten problem mialby kazdy rzad z jakiej by partii sie nie
      wylonil.
      W kasie pusto.

      SLD nie po to zrobila tak wiele by byc postzregana jako nowoczesna i z
      zapleczem intelektualnym aby sobie to dac odebrac. I wcale nie sa to sentymenty
      poPRLowskie, na tym koniku sie jechalo niczym Naczelnik na Kasztance ale kiedy
      sie bylo opozycja. Nie teraz Feezyk.

      Teraz gramy na doprowadzenie do akcesji z UE i tego nie damy sobie odebrac.
      Biolog dobrze pisze ze liczy sie biezaca konsumpcja ale politycy w Polsce to
      Handlarze Marzen i aktualnie upychaja nam niepewny dobrobyt unijny.

      A jak na razie czas na odzyskanie zaufania spolezcenstwa.

      Teraz SLD zagra MACICA czyli wyciagnie sie sprawe liberalizacji ustawy
      antyaborcyjnej. Czekaja nas niezle emocje.
      Z pewnoscia pzrycmi to Raport Rokity. Po latach sprawa zyska dodatkowy wymiar
      jako ogranizcenie wladzy Kosciola KAt.

      Jakie jeszcze ASY wyciagnie z rekawa SLD do maja 2004?
      Na pewno wielkim Asem jest Jozef Oleksy, ile razy sie nim zagra zawsze sie
      wygrywa. Nie tak dawno Monia Olejnik niby ujawnila calej Polsce jak to
      Oleksy "krytykuje" Premiera...dzisiaj sie okazuje ze nie zglasza On swojej
      kontrkandydatury nawet na szefa SLD. Premier dzisiaj z usmiechem powiedzial ze
      zglosil i owszem ale na wice.

      tak wiec do maja moga byc niezle jaja a jak na razie wyczekujemy jak kania
      dzdzu tej amerykansko-irackiej forsy

      marcee

      PS. Biolog wspanialy tekst.
      Niestety dla Ciebie nie nosze bikini (choc moge). Zawsze kostium
      jednozcesciowy ale bardzo skapy dolem. A moge liczyc ze mnie nie utopisz na tym
      Zakrzowku razem z materacem ???
      • feezyk Marzenia scietej glowy 15.06.03, 18:14
        Miller jest juz politycznym trupem.

        Marzenia, ze odzyska zaufanie
        spoleczenstwa, dajac mu unijny dobrobyt
        moge sobie wytlumaczyc tylko zaburzeniem
        postrzegania rzeczywistosci, wskutem
        nadmiernego uzalenienia (nalogu) od wladzy.

        Na razie zapowiadaja sie nowe bankructwa,
        wzrost bezrobocia, ciecia wydatkow
        budzetu, wzrost podatkow. Mieli niemal 2
        lata na zapoczatkowanie jakichs zmian.
        Widac, ze nie sa do tego zdolni.
        Wydaje sie, ze SLD zaczyna wierzyc wlasnej
        prpagandzie, cha, cha.

        Szkoda mi ludzi w kraju, ale pociecha jest,
        mi to, ze SLD samo pcha sie do niebytu.
        Kwasniewski, majac znaczne szersza perspektywe,
        to dostrzegl. A Miller wciaz wciaga wytluszczone
        blotki z rekawa, na ktore dzisiaj nikogo
        chyba nie nabierze, poza moze kobieca
        czescia aktywu.

        Gdzie sa ASY, w postaci rozwiazania problemu
        niskich inwestycji, rosnacej dziury budzetowej,
        dziurawego i bankrutujacego systemu
        emerytalno-rentowego oraz opieki zdrowotnej?
        Gdzie kompetenti i uczciwi ludzie w administracji,
        zdolni do wspolpracy z instytucjami europejskimi?

        Nigdy jeszcze, tak wyraznie nie bylo widac,
        ze pokolenie wychowane na PRL nie dorasta
        do wspolczesnosci. Ida zmiany, marcepanno!

        Pozdrawiam
        F.
        • marcepanna UCHO OD SLEDZIA, FIZYK 15.06.03, 20:41
          feezyk napisał:

          > Miller jest juz politycznym trupeM

          TO TY MARZYSZ O TYM


          >
          > Marzenia, ze odzyska zaufanie

          TO NIE JEST MOJE OSOBISTE MARZENIE, NAPISALAM TYLKO O STRATEGII PARTII NA
          NAJBLIZSZY CZAS
          BEDZIEMY DYSKUTOWAC O MACICACH I PŁODACH I JAKOS TO MOZE BEDZIE

          > spoleczenstwa, dajac mu unijny dobrobyt

          CZY NA SWIECIE ISTNIEJE JAKAS PARTIA KTOREJ JEDNYM Z ZALOZEN NIE JEST DOBROBYT
          SPOLECZENSTWA???

          > moge sobie wytlumaczyc tylko zaburzeniem
          > postrzegania rzeczywistosci, wskutem
          > nadmiernego uzalenienia (nalogu) od wladzy.


          NIESTETY, ONI SA ZBYT TRZEZWI BO TO FACHOWCY
          A FACHOWIEC PODCHODZI DO SWOJEJ ROBOTY BEZ EMOCJI ALE Z PLANEM I WIDAC TUTAJ
          PLAN NA UTRZYMANIE SIE W PANSTWOWEJ ROBOCIE


          >
          > Na razie zapowiadaja sie nowe bankructwa,
          > wzrost bezrobocia, ciecia wydatkow
          > budzetu, wzrost podatkow.

          ALE TO JUZ NIE JEST TWOJ PROBLEM, PRAWDA? CZUJESZ ULGE TERAZ??? NO NAPISZ...

          Mieli niemal 2
          > lata na zapoczatkowanie jakichs zmian.
          > Widac, ze nie sa do tego zdolni.
          > Wydaje sie, ze SLD zaczyna wierzyc wlasnej
          > prpagandzie, cha, cha.
          >


          GDYBY WIERZYLI SWOJEJ PROPAGANDZIE TO BY ZOSTAWILI KWESTIE PŁODOW NA POTEM.
          WIDAC SLUCHAJA PILNIE JAK IM SIE MOWI ZE SPADA IM POPARCIE.


          > Szkoda mi ludzi w kraju, ale pociecha jest,
          > mi to, ze SLD samo pcha sie do niebytu.
          > Kwasniewski, majac znaczne szersza perspektywe,
          > to dostrzegl.

          CO ON DOSTZREGL??????
          ON BLEFOWAL Z ODWOLANIEM MILLERA. NIE KUMASZ JESZCZE TEGO??????????

          A Miller wciaz wciaga wytluszczone
          > blotki z rekawa, na ktore dzisiaj nikogo
          > chyba nie nabierze, poza moze kobieca
          > czescia aktywu.

          JA NIE JESTEM AKTYW ANI NAWET CZLONEK. WIDZE TYLKO ZE TO SA FACHOWCY W
          POLITYCE.

          >
          > Gdzie sa ASY, w postaci rozwiazania problemu
          > niskich inwestycji, rosnacej dziury budzetowej,
          > dziurawego i bankrutujacego systemu
          > emerytalno-rentowego oraz opieki zdrowotnej?
          > Gdzie kompetenti i uczciwi ludzie w administracji,
          > zdolni do wspolpracy z instytucjami europejskimi?
          >
          > Nigdy jeszcze, tak wyraznie nie bylo widac,
          > ze pokolenie wychowane na PRL nie dorasta
          > do wspolczesnosci. Ida zmiany, marcepanno!

          FIZYK, TO JA BEDE W KRAJU STAWIAC CZOLO TYM ZMIANOM. NIE TY. JA.
          WIEC NIE ZYCZE SOBIE ZEBYS MNIE POUCZAL ZE JA NIE DORASTAM DO SWOICH CZASOW. TO
          DOPIERO CHAMSTWO !!!
          WYJECHAŁES Z MOJEGO KRAJU I JESZCZE MASZ CZELNOSC PLUC MI W TWARZ ZNAD JAKIEGOS
          CUCHNACEGO FILETA SLEDZIOWEGO ZE NIE DORASTAM DO NOWYCH CZASOW??

          POZA TYM MAMY TAKICH POLITYKOW JAKI ELEKTORAT. TO COS JAK KALKA I TRUDNO
          WYMAGAC OD BIEDNYCH I NIEWYKSZTALCONYCH TŁUMOW ABY WYBIERALI JAKBY BYLI BOGACI
          I WYKSZTAŁCENI. ZA DUZO OD NAS WYMAGASZ FACET PODCZAS GDY SAM GOWNO ROBISZ DLA
          STAREGO KRAJU. PRZEDE WSZYSTKIM ZADBAŁES O SWOJA DUPE WIEC ODPUSC DOBIE
          POUCZANIE NAS DO CZEGO DORASTAMY A DO ZCEGO NIE DORASTAMY.
          >
          > Pozdrawiam

          UCHO DO SLEDZIA

          > F.
          >
          • feezyk Straszno i smieszno 16.06.03, 17:37
            marcepanna napisała:

            > feezyk napisał:
            >
            > > Miller jest juz politycznym trupeM
            >
            > TO TY MARZYSZ O TYM
            >

            Spelniaja sie moje sny.


            >
            > >
            > > Marzenia, ze odzyska zaufanie
            >
            > TO NIE JEST MOJE OSOBISTE MARZENIE,
            > NAPISALAM TYLKO O STRATEGII PARTII NA
            > NAJBLIZSZY CZAS BEDZIEMY DYSKUTOWAC O
            > MACICACH I PŁODACH I JAKOS TO MOZE BEDZIE
            >

            Alez ja pisalem o marzeniach Partii.
            "Taktyka aborcyjna" ma zastapic wazne
            dzialania? Nikt sie nie nabierze.


            > > spoleczenstwa, dajac mu unijny dobrobyt
            >
            > CZY NA SWIECIE ISTNIEJE JAKAS PARTIA KTOREJ
            > JEDNYM Z ZALOZEN NIE JEST DOBROBYT
            > SPOLECZENSTWA???
            >

            Fakty beda w najblizszym czasie inne niz
            to wynika z marzen o unijnym dobrobycie.


            > > moge sobie wytlumaczyc tylko zaburzeniem
            > > postrzegania rzeczywistosci, wskutem
            > > nadmiernego uzalenienia (nalogu) od wladzy.
            >
            >
            > NIESTETY, ONI SA ZBYT TRZEZWI BO TO FACHOWCY
            > A FACHOWIEC PODCHODZI DO SWOJEJ ROBOTY BEZ
            > EMOCJI ALE Z PLANEM I WIDAC TUTAJ
            > PLAN NA UTRZYMANIE SIE W PANSTWOWEJ ROBOCIE
            >

            No to mamy roznice zdan.
            Ci wszyscy fachowcy, u ktorych sie
            uczyl LeMi byli rownie skuteczni
            we wszystkich istotnych sprawach.
            Niby trzezwi, a z glowa w ... oblokach,
            powiedzmy.

            >
            > >
            > > Na razie zapowiadaja sie nowe bankructwa,
            > > wzrost bezrobocia, ciecia wydatkow
            > > budzetu, wzrost podatkow.
            >
            > ALE TO JUZ NIE JEST TWOJ PROBLEM, PRAWDA?
            > CZUJESZ ULGE TERAZ??? NO NAPISZ...
            >

            Nie musialbym odpowiadac na to, ale
            to zrobie. Mam na tyle mocne zwiazki z
            PL (jeszcze), ze to jest takze moj problem.
            Wbrew temu, co ci sie wydaje, Narod,
            ktory jest suwerenem panstwa, to dosyc
            szerokie pojecie. To, ze kraj jest niszczony
            przez nieudolne zarzadzanie, korupcje,
            zlodziejstwo i brak sprawiedliwosci, to
            takze boli.

            > > Mieli niemal 2
            > > lata na zapoczatkowanie jakichs zmian.
            > > Widac, ze nie sa do tego zdolni.
            > > Wydaje sie, ze SLD zaczyna wierzyc wlasnej
            > > prpagandzie, cha, cha.
            > >
            >
            >
            > GDYBY WIERZYLI SWOJEJ PROPAGANDZIE TO BY
            > ZOSTAWILI KWESTIE PŁODOW NA POTEM.
            > WIDAC SLUCHAJA PILNIE JAK IM SIE MOWI
            > ZE SPADA IM POPARCIE.
            >

            I to ma byc srodek odzyskania spolecznego
            zaufania? Czy oni maja ludzi za
            kompletnych idiotow? He, he, widac
            wierza jednak wlasnej propagandzie.

            >
            > > Szkoda mi ludzi w kraju, ale pociecha jest,
            > > mi to, ze SLD samo pcha sie do niebytu.
            > > Kwasniewski, majac znaczne szersza perspektywe,
            > > to dostrzegl.
            >
            > CO ON DOSTZREGL??????
            > ON BLEFOWAL Z ODWOLANIEM MILLERA.
            > NIE KUMASZ JESZCZE TEGO??????????
            >

            Podtrzymuje poprzednia opinie.
            Wewn. propaganda SLD jest interesujaca,
            ale nie nalezy jej mylic z prawda.


            > > A Miller wciaz wciaga wytluszczone
            > > blotki z rekawa, na ktore dzisiaj nikogo
            > > chyba nie nabierze, poza moze kobieca
            > > czescia aktywu.
            >
            > JA NIE JESTEM AKTYW ANI NAWET CZLONEK.
            > WIDZE TYLKO ZE TO SA FACHOWCY W POLITYCE.

            Ach, nie to co w legitymacji, ale
            serce gorace i glowa otwarta
            tu decyduja.


            > > Gdzie sa ASY, w postaci rozwiazania problemu
            > > niskich inwestycji, rosnacej dziury budzetowej,
            > > dziurawego i bankrutujacego systemu
            > > emerytalno-rentowego oraz opieki zdrowotnej?
            > > Gdzie kompetenti i uczciwi ludzie w administracji,
            > > zdolni do wspolpracy z instytucjami europejskimi?
            > >
            > > Nigdy jeszcze, tak wyraznie nie bylo widac,
            > > ze pokolenie wychowane na PRL nie dorasta
            > > do wspolczesnosci. Ida zmiany, marcepanno!
            >
            > FIZYK, TO JA BEDE W KRAJU STAWIAC CZOLO
            > TYM ZMIANOM. NIE TY. JA. WIEC NIE ZYCZE SOBIE
            > ZEBYS MNIE POUCZAL ZE JA NIE DORASTAM DO
            > SWOICH CZASOW. TO DOPIERO CHAMSTWO !!!

            Smieszna jestes. Pisze o kierownictwie
            SLD i jest to prawda. Szkoda, ze nie
            ustosunkowalas sie do pytania o ASY.

            >
            > POZA TYM MAMY TAKICH POLITYKOW JAKI ELEKTORAT.
            > TO COS JAK KALKA I TRUDNO WYMAGAC OD BIEDNYCH
            > I NIEWYKSZTALCONYCH TŁUMOW ABY WYBIERALI JAKBY
            > BYLI BOGACI I WYKSZTAŁCENI.


            Czy ja wymagam? Pisze sobie tylko o
            nadchodzacym rozpadzie SLD


            > ZA DUZO OD NAS WYMAGASZ FACET PODCZAS
            > GDY SAM GOWNO ROBISZ DLA STAREGO KRAJU.
            > PRZEDE WSZYSTKIM ZADBAŁES O SWOJA DUPE
            > WIEC ODPUSC DOBIE POUCZANIE NAS DO CZEGO
            > DORASTAMY A DO ZCEGO NIE DORASTAMY.
            > >

            Mysle, ze robie duzo wiecej niz Ci
            sie zdaje. Po pierwsze: nie okradam go.
            Reszte skromnie zmilcze.


            Z drugiego postu:


            > > Biolog, z poczatku bylem pewien, ze ironizujesz,
            > > ale blondinen
            >
            > CZY JA MOGO MOWIC O TOBIE: KATOL ?
            > SKORO TY O MNIE PER BLONDINEN...CHYBA NIE
            > BEDZIESZ SIE ZACHAŁ O KATOLA???

            Skadze. Jestem z tego dumny.
            Blondinen to po szwedzku tyle co:
            "ta blondynka".

            >
            > > Dlatego sprawia wrazenie rzadzacej nieudolnie
            > > na naszym, niezbyt rozgarnietym, narodku.
            >
            > CHA CHA CHA
            > UWAZAJ KATOLU KIEDY SKROBIESZ SLEDZIA Z LUSEK
            > ZARABIAJAC NA MARNE ZYCIE W BOGATEJ SZWECJI,
            > POWTARZAJAC JO JO, JAK CI SZEF ROBI OPIEPRZ
            >

            Troski dnia codziennego usprawiedliwiaja
            Cie, ale nie chronia przed smiesznoscia.


            > > Sw. Mateusza: kto ma duzo, bedzie mu dodane,
            > > kto ma malo, zabrane mu bedzie nawe to,
            > > co ma.
            >
            > NO WIEC MY TOBIE NIE MAMY ZE ZLE ZE SOBIE
            > CHCIALES ZROBIC DOBRZE I POMNOZYC TO
            > CO MASZ WYJEZDZAJAC Z KRAJU ZEBY CI BYLO DODANE
            > JAK TO PISZA W MITOLOGII.

            A co Ci wogole do tego?
            Mam nadzieje, ze nie chodzi
            Ci po glowie przypisanie chlopa
            do ziemii?


            > TYLKO NIE BEDZIEMY SIE ZGADZAC KIEDY NAM
            > BEDZIESZ PLUL W TWARZ O NIEROZGARNIETYM
            > NARODKU.

            Niestety, tez naleze do tego
            niezbyt rozgarnietego narodku, bo
            jest malo rozgarniety w istotnych
            kwestiach. Smutne, ale fakt.

            >
            > OPTIMUM PARETO TLUMACZY ROZKLAD BOGACTWA I BIEDY
            > WCALE NIE PRAWAMI STATYSTYKI, JESLI ROZPATRUJEMY
            > TEN PROBLEM Z PUNKTU WIDZENIA ETYKI.
            > PARETO TLUMACZY TEN ROZKLAD PONIEKAD JAK BIOLOG,
            > CZYLI POPZREZ PEWNE ZACHOWANIA
            > GRUP SPOLECZNYCH KTORE AKCEPTUJA SWOJA BIEDE
            > I WIDZA W TYM KORZYSC (NAWET MNIEJ LUB BARDZIEJ
            > SWIADOMIE) KIEDYS CHYBA NAWET PISALAM TUTAJ O TYM.
            > >

            Do wszystkiego mozna dorobic teorie.
            Sieci losowe maja na ogol wlasnosci
            skalowania potegowego. Oczywiscie,
            korzyscia z nieruszania systemu jest
            stabilnosc, zapyziala, ale stabilnosc.


            > > Podobniez moglbys argumentowac 150 lat temu
            > > za utrzymaniem panszczyzny lub niemyciem
            > > rak przez poloznikow.
            >

            > BELKOT.

            Dobrze ze strescilas tak zgrabnie swa
            wypowiedz. szkoada ze dopiero na koniec.
            Zaluje, ze nie stac Cie na wiecej,
            bo to bredzenie "dobrze jest jak jest,
            bo jakos jest, a inaczej byc nie moze"
            sa na tyle ponadczasowe, ze bez problemu
            by je do problemu poddanstwa chlopow
            dopasowac.

            Uklony,
            F.





    • Gość: BRvUngern-Sternber Widze ze feezyk ma kaca po glosowani za UE. IP: *.bg.am.lodz.pl 16.06.03, 14:09
      Nie dziwie sie wszak uwazam go za porzadnego czlowieka.A porzadny czlowiek
      powinien miec kaca po ostanim widowisku w Sejmie gdy Lesiu zostal podparty
      glosami pijakow,renegatow,gwalcicieli i innych wyrzuconych z roznych
      klubow.Oraz prawicowo-lewicowcow obecnych w kazdym rzadzie.Nawet goscie z PO
      byli w szoku nie mowiac o PiS.A przeciez byly ostrzezenia.Nawet slaby skadinad
      polityk jak Giertych mowil jasno TAK DLA UE=TAK DLA MILLERA.I to sie
      sprawdzilo.Coz w tym dziwnego.Miller RAZ ZDOBYTEJ WLADZY NIE ODDA.Tak go
      uczyli.Trzeba bylo mu odebrac.Sam pomysl wchodzenia do UE z Millerem jest
      obledny.O wykorzystaniu tzw.,,szans'' w UE szkoda mowic.Miller trzyma stolek do
      2005.Wprawdzie ja uwazam ze juz wczesniej zacznie sie balagan w kraju ale na
      razie szykuje sie haslo ,,Z Millerem w 2005 rok''.Bardzo pokrzepiajace prawda?:o
      (((.I tylko ten kac moralny ze pomoglo sie towarzystwu trzymajacemu
      wladze...Trzeba bylo sluchac madrzejszych tym bardziej ze ,,korzysci z UE'' to
      iluzja a ,,korzysci z UE z Leszkiem na czele'' to tragifarsa...
      • Gość: pawel-l Re: Widze ze feezyk ma kaca po glosowani za UE. IP: 1.0.12.* 16.06.03, 15:04
        Ty czasami piszesz z sensem. Kto by pomyślał...
      • feezyk Zartujesz? 16.06.03, 17:38
        UE tak, SLD nie.
        Dwie rozne sprawy.

        Pozdrawiam
        F.
        • Gość: MACIEJ Zartujesz FIZYK? PRZECIEZ UE TO SLD IP: *.ny325.east.verizon.net 16.06.03, 23:30
          feezyk napisał:

          > UE tak, SLD nie.
          > Dwie rozne sprawy.

          O YE?
          Przeciez W UE rzadzi socjal-dem. i SLD jest po linii i na bazie.

          > Pozdrawiam
          > F.
          • Gość: marcee o DRAPIEZNIKACH IP: *.crowley.pl 30.06.03, 13:39
            niestety 2 zdania gdyz nie mam czasu chwilowo
            przeczytalam wszystkie posty i wroce do tego moze jeszcze kiedys

            chcialam dodac ze wy w oGOLE NIE ROZUMIECIE istoty bycia drapieznikiem w
            pzryrodzie
            w ogole
            a zwlaszcza biolog

            wstretny drapieznik czyli marcee
    • marcepanna o DRAPIEZNIKACH do Biologa i nie tylko 01.07.03, 11:24
      Mnie sie wydaje ze ty za bardzo pzrenosisz mechanizmy wystepujace w przyrodzie
      na mechanizmy wystepujace w gospodarce.
      Acha. Ale wczesniej jeszcze.
      Bardzo mnie rozczarowałes Biolog swoja postawa w stosunku do Feezyka, my dla
      niego jestesmy tylko nierozgarniety narodek!!! Przejzyj na oczy.

      Wracajac do drapieznikow w przyrodzie.
      W przyrodzie NIC nie dzieje sie bez powodu. Tak juz jest. I nie bez powodu sa
      drapieżniki. Ich agresja bedaca ingerencja w naturalne procesy umierania
      organizmow jest wynikiem regulowania pozadanych genow w gospodarce. Chodzi o
      geny. Drapiezniki likwiduja osobniki slabsze, chore , bardziej nieudolne,
      nieuwazne. W przyrodzie zostaja geny ktore beda niejako utrudnialy im zycie.
      Zostaja osobiki ktore trudniej bedzie upolowac. Teraz znowu pzretrwaja tylko te
      sposrod drapieznikow ktore beda w stanie upolowac te ulepszone ofiary. I tak w
      kolko.
      Czy w tym co ja mowie jest cos niezrozumialego???

      Z drapieznikow wymieniles dwa znane . Nie wiem czy wiesz ze zcesc rekinow jest
      wymierajacym gatunkiem. M.in zarlacze. I to nie jest wcale dzialaniem czlowieka
      tylko wlasnie eliminowania ich poprzez ofiary. Wiele milionow lat temu rekiny
      byly ogromne, kilka razy wieksze od najwiekszych dzisiejszych zarlaczy i
      polowaly na walenie.
      Wiemy o tym gdyz odkopano na pustyniach USA ich ogromne stozkowe zeby ktore sa
      kilka razy wieksze od zebow dzisiejszych zarlaczy.
      Teraz pzrejdzmy do ofiar a wiec poteznych wali. One tez nie byly bezbronne,
      inteligentne ssaki wymyslily taka linie obrony ze zmienily trasy swoich
      zerowisk na morza zimne. Generalnie plywaja jeszcze po mozrach cieplych ale
      juz nie przez caly rok kalendarzowy, (na morzach cieplych odbywaja gody przez 6
      miesiecy, potem wracaja na zerowiska do wod zimnych)

      Rekin jako ryba nie byl w stanie pzrystosowac sie do niskich temperatur i nie
      byl w stanie podazyc trasa wedrowki walenia. I to zalatwa wielkie zarlacze,
      ktore aby przetrwac musialy zmienic swoja ofiare. CZesc populacji wielkich
      rekinow sie zmniejszyla liczebnie no bo wali tez bylo jakby mniej, (niby tyle
      samo ale w krotkim czasie czyli mniej), ale i tez przybyly nowe gatunki
      rekinow, juz mniejsze rozmiarami i polujace na ryby nie ssaki. Te rekiny
      ktore maja w menu nadal ssaki a wiec np foki schudly, bo foka nijak ma sie
      wielkoscia swego tylka do tylka walenia. I wspolczesnym zarlaczom juz badzo
      trudno jest upolowac wala, sa mniejsze, mniej liczebne i rozproszone.
      A co sie dzieje z waleniami pozbawionymi naturalnych wrogow??? Mozliwe ze to
      juz jakis zdegenerowany gatunek bo wciaz sie slyszy o ich samobojstwach (poza
      tym zachowania seksualne wali tez sa zdegenerowane gdyz paradoksalnie podczas
      nich dochodzi do zabijania mlodych) .

      Przyroda wczesniej czy pozniej wyeliminuje osobniki ktore nie ulepszaja swoich
      genow tak wiec los waleni juz jest przesadzony i moze za 300 lat ich w ogole
      juz nie byc na Ziemi. Tak wiec istnienie drapieznikow przeklada sie na
      istnienie LEPSZYCH genow w przyrodzie.

      I takie mechanizmy w wielkim skrocie zachodza w przyrodzie. A jak to przelozyc
      na gospodarke???
      Oplaca sie byc drapieżnikiem (choc jest to coraz trudniejsze) a ofiary wcale
      nie sa bezbronne.

      Ja rowniez widzialam wywiad z Ewa Minge, przypadkowo calkiem gdyz nie pzrepadam
      za Wampirem.
      Najbardziej jednak spodobala mnie sie wypowiedz w jednym z wywiadow ale z Jagna
      Marczuajtis kiedy ta wypalila o wezu w spodniach jej meza. Takie kobiety lubie,
      smiale i odwazne.

      A tak na marginesie, kobieta smiala niekoniecznie musi byc od razu osyfiona
      przez choroby weneryzcne. Ale to takie odlegle skojazrenia.

      • Gość: biolog Seksmisja IP: *.mtnet.com.pl 01.07.03, 21:44
        marcepanna napisała:

        > Mnie sie wydaje ze ty za bardzo pzrenosisz mechanizmy wystepujace w
        przyrodzie na mechanizmy wystepujace w gospodarce.

        Nie przenoszę relacji ze świata zwierząt do gospodarki. Dostrzegam różnicę
        między krokodylem, który jak jest syty to leży grzecznie koło stada cielaków, a
        milionerem, który chce miliard, choć nie zabierze go do grobu i przez chciwość
        nie obejrzy takich "banałów" jak wschód/zachód słońca, szyszka itd. w kierunku
        Szymborskiej. Niemniej relacja drapieżnik/ofiara w Polsce narasta w kierunku
        tej z „Wehikułu czasu” - syta Warszawa i głodne, zjadana prowincja. To
        geograficznie. Można też szukać relacji ofiara/drapieżnik kastowo – gdzieś
        wyżej/niżej jest tekst o biegłych rewidentach a na wwww.se.com.pl jest opowieść
        o tym jak wręczano łapókę 2 mln zł za przejęcie akcji TU pracowników D(...)

        To tak jak w świecie owadów. Osa łapie jakiegoś owada i składa jaja, ale tak
        aby ofiara żyła, była - przepraszam - świeża. Ja „uwielbiam” takie zapisy w
        ustawach, które tworzą relacje osa/ofiara, a zwane monopolizację usług,
        sektorów, branż.

        Przejawem relacji osa/ofiara (jak najdłużej żywa) jest dla mnie hasło – „jutro
        będzie lepiej” powtarzane od 14 lat i w mojej ocenie, będące w użyciu i za lat
        10.


        „Wiemy o tym gdyz odkopano na pustyniach USA ich ogromne stozkowe zeby ktore sa
        kilka razy wieksze od zebow dzisiejszych zarlaczy.”

        A w Seksmisji kobiety wykopały wędkę, brzytwę i coś tam jeszcze. Kobieta+
        Archeo=?

        > A tak na marginesie, kobieta smiala niekoniecznie musi byc od razu osyfiona
        > przez choroby weneryzcne. Ale to takie odlegle skojazrenia.

        I w ten sposób przeszłaś w naturalny sposób od SLD do syfilisa

        biolog
        • Gość: deLUC Re: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.07.03, 22:32
          Chodzi mi caly czas poglowie by opisac jak wyglada ta
          polska gospodarka "od kuchni" - w Internecie na jakiejs
          stronie tak aby byl to material ogolnodostepny aby mozna
          go bylo weryfikowac/uaktualniac i odwolywac sie do niego.
          Jak znajde czas - szkic przedstawie za kilka dni - licze
          na opinie.

          pozdrawiam.
          LUC
          • Gość: deLUC Bazar Polski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.08.03, 13:39
            Gość portalu: deLUC napisał(a):

            > Chodzi mi caly czas poglowie by opisac jak wyglada ta
            > polska gospodarka "od kuchni" - w Internecie na jakiejs
            > stronie tak aby byl to material ogolnodostepny aby mozna
            > go bylo weryfikowac/uaktualniac i odwolywac sie do niego.
            > Jak znajde czas - szkic przedstawie za kilka dni - licze
            > na opinie.
            >
            I oto jest:
            bazar.i7.pl/
        • Gość: MACIEJ Seksmisja.Nie rozumiem .Ona o waleniu,a Ty o osie. IP: *.ny325.east.verizon.net 02.07.03, 04:19
          Gość portalu: biolog napisał(a):

          > marcepanna napisała:
          >
          > > Mnie sie wydaje ze ty za bardzo pzrenosisz mechanizmy wystepujace w
          > przyrodzie na mechanizmy wystepujace w gospodarce.
          >
          > Nie przenoszę relacji ze świata zwierząt do gospodarki. Dostrzegam różnicę
          > między krokodylem, który jak jest syty to leży grzecznie koło stada cielaków,
          a
          >
          > milionerem, który chce miliard, choć nie zabierze go do grobu i przez
          chciwość
          > nie obejrzy takich "banałów" jak wschód/zachód słońca, szyszka itd. w
          kierunku
          > Szymborskiej. Niemniej relacja drapieżnik/ofiara w Polsce narasta w kierunku
          > tej z „Wehikułu czasu” - syta Warszawa i głodne, zjadana prowincja
          > . To
          > geograficznie. Można też szukać relacji ofiara/drapieżnik kastowo – gdzie
          > ś
          > wyżej/niżej jest tekst o biegłych rewidentach a na wwww.se.com.pl jest
          opowieść
          >
          > o tym jak wręczano łapókę 2 mln zł za przejęcie akcji TU pracowników D(...)
          >
          > To tak jak w świecie owadów. Osa łapie jakiegoś owada i składa jaja, ale tak
          > aby ofiara żyła, była - przepraszam - świeża. Ja „uwielbiam” takie
          > zapisy w
          > ustawach, które tworzą relacje osa/ofiara, a zwane monopolizację usług,
          > sektorów, branż.
          >
          > Przejawem relacji osa/ofiara (jak najdłużej żywa) jest dla mnie hasło – &
          > #8222;jutro
          > będzie lepiej” powtarzane od 14 lat i w mojej ocenie, będące w użyciu i
          > za lat
          > 10.
          >
          >
          > „Wiemy o tym gdyz odkopano na pustyniach USA ich ogromne stozkowe zeby kt
          > ore sa
          > kilka razy wieksze od zebow dzisiejszych zarlaczy.”
          >
          > A w Seksmisji kobiety wykopały wędkę, brzytwę i coś tam jeszcze. Kobieta+
          > Archeo=?
          >
          > > A tak na marginesie, kobieta smiala niekoniecznie musi byc od razu osyfion
          > a
          > > przez choroby weneryzcne. Ale to takie odlegle skojazrenia.
          >
          > I w ten sposób przeszłaś w naturalny sposób od SLD do syfilisa
          >
          > biolog

          Wyraznie krazysz wokol tematu.

          PS A czy SLD to nie skrot od Syfilis Lubi Demokratow,bo wiadomo ze Republikanow
          lubia Pieniadze.

          • _lafirynda Re: Seksmisja.Nie rozumiem .Ona o waleniu,a Ty o 05.07.03, 16:15
            Tak Matole Wygrzebany ze Starego Smietnika, tak

            ja o waleniu !!!

            to przeciez PROSTA sprawa jak konstrukcja cepa
            taka jestem prosta wiec o waleniu pisze
      • feezyk Lysenkizm gospodarczy 02.07.03, 16:54
        marcepanna napisała:

        do Biologa:

        > Mnie sie wydaje ze ty za bardzo pzrenosisz mechanizmy
        > wystepujace w przyrodzie na mechanizmy wystepujace
        > w gospodarce. Acha. Ale wczesniej jeszcze.
        > Bardzo mnie rozczarowałes Biolog swoja postawa w
        > stosunku do Feezyka, my dla niego jestesmy tylko
        > nierozgarniety narodek!!! Przejzyj na oczy.
        >

        Widzicie, kolego Biolog, Wasza linia jest gleboko
        niesluszna, podbudowa ideowa - bledna, a co
        gorsza nie dajecie nalezytego odporu elementom
        wrogim i zdradzieckim, godzacym w dobre imie,
        wyzywajacym sie w krytykanctwie, sypiacym sol w
        szprychy i piasek w oczy. Jestesmy gleboko rozczarowani
        i nici beda z kapieli w Zakrzowka, jak nie zlozycie
        samokrytyki i nie przekonacie nas do siebie swoja
        zdecydowana postawa.



        > Wracajac do drapieznikow w przyrodzie.
        > W przyrodzie NIC nie dzieje sie bez powodu. Tak juz
        jest.
        > I nie bez powodu sa drapieżniki. Ich agresja bedaca
        > ingerencja w naturalne procesy umierania organizmow
        > jest wynikiem regulowania pozadanych genow w
        gospodarce.

        Geny w gospodarce? Chyba raczej modne
        ostatnio memy... bo biedni sie chetniej mnoza...

        > Chodzi o geny. Drapiezniki likwiduja osobniki slabsze,
        chore ,
        > bardziej nieudolne, nieuwazne. W przyrodzie zostaja
        geny
        > ktore beda niejako utrudnialy im zycie. Zostaja
        osobiki
        > ktore trudniej bedzie upolowac. Teraz znowu pzretrwaja
        > tylko te sposrod drapieznikow ktore beda w stanie
        > upolowac te ulepszone ofiary. I tak w kolko.
        > Czy w tym co ja mowie jest cos niezrozumialego???
        >

        Dawkins by tego lepiej nie napisal

        <ciach rekina>

        > Przyroda wczesniej czy pozniej wyeliminuje osobniki
        ktore
        > nie ulepszaja swoich genow tak wiec los waleni juz jest
        > przesadzony i moze za 300 lat ich w ogole
        > juz nie byc na Ziemi. Tak wiec istnienie drapieznikow
        > przeklada sie na istnienie LEPSZYCH genow w przyrodzie.
        >

        To juz jest mocno naciagane.
        Konkurencja np. o pokarm, terytorium , partnera
        dziala w przyrodzie znacznie skuteczniej.

        > I takie mechanizmy w wielkim skrocie zachodza w
        > przyrodzie. A jak to przelozyc na gospodarke???
        > Oplaca sie byc drapieżnikiem (choc jest to coraz
        trudniejsze)
        > a ofiary wcale nie sa bezbronne.

        Najwazniejszy element, nalezaloby go rozwinac.
        Jesli mamy system, w ktorym:

        "silny" = powiazany politycznie
        "skuteczny" = dajacy lapowki
        "szybki" = oszukujacy


        To "lepszosc" wzgledem tych oto warunkow spowoduje,
        ze preferowane beda memy i geny, ktorych wcale
        bysmy sobie nie zyczyli. Prawdziwie efektywne
        gospodarczo memy i geny beda sobie szukaly innych
        ekosystemow. Pomijam to, ze wpuszczenie
        stada zglodnialych wilkow na terezny, gdzie pasie
        sie pokorne bydelko domowe nie jest sytuacja
        rownowagowa... i wywola dzikie oscylacje
        liczebnosci, z mozliwym nawet wymarciem zarowno
        drapiezniko, jak i bydelka.

        To co sie dzieje w gospodarce RP przypomina
        mi, w swietle postu marcepanny, bardziej lysenkizm,
        niz darwinizm. Kladziemy gruby kozuch glonow na staw
        i oczekujemy, kiedy wylegna sie ryby, oddychajace
        dwutlenkiem wegla.

        Jeszcze o "Seksmisji".
        Mnie sie zdaje, ze blizej nam tu raczej do
        Genetics niz Archeo. Unikajmy wind, panowie,
        zwlaszcza latem.


        Pozdrawiam
        F.
        • Gość: B Zakrzówek IP: *.mtnet.com.pl 02.07.03, 17:06
          w piątek sobie - odpukać - popływam

          Biolog
          • feezyk Re: Zakrzówek 03.07.03, 01:05
            Nie boisz sie, ze Ktos kaze zadrutowac
            dziure w siatce?

            Przy okazji, dygresja kulturoznacza.

            W Polsce, mamy zbiornik wodny, idealny
            do plywania, prywatny. Ogradzamy (bo
            na nic lepszego nas nie stac), ludzie
            robia dziure w siatce, nikt nie zarabia
            i wszyscy sa zadowoleni.

            W Szwecji, mamy zbiornik wodny, idealny
            do plywania, publiczny, rzecz jasna (kataster).
            Gmina stawia stoly z bali, wydziela miejsca
            na ognisko, dostarcza porabane drewno (autentyk!),
            przygotowuje boiska do siatkowki.
            Prywatny zajmuje sie kempingiem, restauracja,
            wypozycza w zimie lyzwy. Dzikie gesi oraz
            svenska blondinor topless - gratis, piwo wlasne.
            Wszyscy sa zadowoleni.

            W USA, budujemy zbiornik wodny, idealny
            do plywania, prywatny, ogrodzony, robienie
            dziur w ogrodzeniu karane jest przez rozstrzelanie.
            Oczywiscie platny, poprzez dobor odpowiedniej ceny
            eliminujemy elementy rasowo nieprzystajace.
            Zarabiamy dodatkowo na restauracji, sklepiku
            pamiatkowym (all major credit cards), masazu,
            instruktazu plywania. Kazdy wchodzacy podpisuje,
            ze umie plywac w H20, lub deklaruje, ze bedzie
            nosil kauczukowy ubior przeciwutopieniowy
            oraz, ze jest swiadomy, ze namierna insolacja
            moze powodowac raka skory. Piwo wykluczone.

            Wszyscy sa zadowoleni, z wyjatkiem 10%
            Amerykanow w depresji.


            Pozdrowienia
            F.
            • Gość: MACIEJ Zakrzówek.JAK TO WYOBRAZNIA ODBIEGA OD RZECZYWISTO IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.03, 03:58
              feezyk napisał:

              > Nie boisz sie, ze Ktos kaze zadrutowac
              > dziure w siatce?
              >
              > Przy okazji, dygresja kulturoznacza.
              >
              > W Polsce, mamy zbiornik wodny, idealny
              > do plywania, prywatny. Ogradzamy (bo
              > na nic lepszego nas nie stac), ludzie
              > robia dziure w siatce, nikt nie zarabia
              > i wszyscy sa zadowoleni.
              >
              > W Szwecji, mamy zbiornik wodny, idealny
              > do plywania, publiczny, rzecz jasna (kataster).
              > Gmina stawia stoly z bali, wydziela miejsca
              > na ognisko, dostarcza porabane drewno (autentyk!),
              > przygotowuje boiska do siatkowki.
              > Prywatny zajmuje sie kempingiem, restauracja,
              > wypozycza w zimie lyzwy. Dzikie gesi oraz
              > svenska blondinor topless - gratis, piwo wlasne.
              > Wszyscy sa zadowoleni.
              >
              > W USA, budujemy zbiornik wodny, idealny
              > do plywania, prywatny, ogrodzony, robienie
              > dziur w ogrodzeniu karane jest przez rozstrzelanie.
              > Oczywiscie platny, poprzez dobor odpowiedniej ceny
              > eliminujemy elementy rasowo nieprzystajace.
              > Zarabiamy dodatkowo na restauracji, sklepiku
              > pamiatkowym (all major credit cards), masazu,
              > instruktazu plywania. Kazdy wchodzacy podpisuje,
              > ze umie plywac w H20, lub deklaruje, ze bedzie
              > nosil kauczukowy ubior przeciwutopieniowy
              > oraz, ze jest swiadomy, ze namierna insolacja
              > moze powodowac raka skory. Piwo wykluczone.

              Jak to wyobraznia kloci sie z rzeczywistoscia.
              USA z grubsza wiadomo lezy nad woda i to w duzej czesci nad ciepla woda.
              Skandynawowie mocza sie w zimnej wodzie 2 miesiace w roku,podczas gdy w
              Poludniowych Stanach sezon trwa caly rok.
              W NYC sezon w maju sie zaczyna i trwa 5 miesiecy.
              Mozna sie moczyc po europejsku w basenie,ale mozna i po amerykansku w oceanie.
              Woda czesciejsza a co wytrwalsi kajakami z Kuby przyplywaja.
              Sa tez i ogrodzone betoniaki,ale to glownie dla europejskich turystow.
              Wlasnie bylem 4 dni w Milford i jak tam sprawa wyglada.
              Oczywiscie basen jest bezplatny,blondinen tak ubrane zeby bylo wrazenie ze sa
              ubrane,choc rzeczywiscie nie sa ubrane.
              Basen jest przy jeziorze,a nad jeziorem,basenem i lasem orly Bold koluja.

              > Wszyscy sa zadowoleni, z wyjatkiem 10%
              > Amerykanow w depresji.

              Te 10% ,to sa ci z EU co wlasnie zdali na Amerykanskie obywatelstwo i nie maja
              pojecia co robic ze szczescia.
              Po tym sie Europejczykow na amerykanskich ulicach poznaje,ze wygladaja jakby
              byli w depresji.

              > Pozdrowienia
              > F.
          • Gość: MACIEJ Re: Zakrzówek IP: *.ny325.east.verizon.net 03.07.03, 03:39
            Gość portalu: B napisał(a):

            > w piątek sobie - odpukać - popływam
            >
            > Biolog

            W piatek,nie wiem czy sie z Marcepanna wyrobimy,ale w sobote lub niedziele
            byloby idealnie i moze nawet Fizyk by dolecial.
            Wiesz,ze w piatek jest nasze swieto narodowe i oczekujemy kilku porwan samolotow
            i nieprzewidzianych ladowan.
            Pozdr Maciej
      • feezyk Jeszcze o Lysence - paraewolucja 02.07.03, 17:14
        Mysle, ze warto uscislic jeszcze jedna
        rzecz. Marcepanna napisala, ze "warto byc
        drapieznikiem". Zdaje mi sie, ze chodzilo
        o to, ze

        "jest rzecza dobra i moralna byc drapieznikiem".

        Tu wlasnie jest pies pogrzebany, w jakich
        granicach. Czy Sanitariusz alias Grabarz z Lodzi
        (wszelkie skojarzenia ze swiatem polityki sa
        bezzasadne) aby jest takim drapieznikiem
        z powiastki marcepanny?

        Czy TePSA + Kulczyk to tacy drapieznicy, czy
        raczej parazyci? Gwoli scislosci, parazyci takze
        maja potezny udzial w ewolucji, niektorzy
        uwazaja nawet, ze to w odpowiedzi na presje
        z ich strony powstaly plcie. Efekt jest
        wiec podobny... tylko, drapiezniki sie szanuje,
        a pasozytami pogardza.


        Pozdrowienia
        F.


        • Gość: b Re: Jeszcze o Lysence - paraewolucja IP: *.mtnet.com.pl 02.07.03, 17:40
          feezyk napisał:

          > Mysle, ze warto uscislic jeszcze jedna
          > rzecz. Marcepanna napisala, ze "warto byc
          > drapieznikiem".

          dla mnie warto być drapieżnikiem, bo to Ty zjadasz, a nie Ciebie zjadają. Taka
          tu filozofia - jak nie wyślesz bomby atomwoej "oni" ją wyślą. Pewnie fajnie
          zjadać, ale jak dla mnie eszcze fajniej iść przez życie mogąc zjadać, ale
          jednak nie i nie żywić się jak niektórzy chyba oszuści słońcem).

          W buszu lwica jednak musi coś umieć, mieć cechy szczególne, aby jeść - szczęki
          pewnie z 2 tony ścisku na centymetr, łapa taka, że jak machnie z ciężarówy robi
          się trabant. Jak nie umie to jest źle, aczkolwiek słyszałem, że w stadzie stara
          szanowana lwica ma pewną emeryturę (jakoś to za ładnie brzmi), to lew stary
          jest eksmitowany poza stado. Natomiast zjadający innych w Polsce nie mają
          żadnych przymiotów, które z lwów czynią władców stepu - żadnej siły, widzenia w
          nocy, słuchu, ale i umiejętności zabawy z dziećmi. Nie podlegaja też naturalnej
          selekcji - jesteś złym w swoim fachu, znikasz z niego. Geny tu takie jak u
          władców krzyzujących się ze 100 lat.

          Ale uwaga oglądałem w niedzielę z pół roku temu film przyrodniczy (równolegle
          do "Na dobre i złe"), gdzie był pokazany gatunek małp mający odpowiednik
          magnatów i zawodowych cechów. Młoda małpa należąca do rodu władającego wieszą
          grupą mogła robić wszystko i kamera pokazała jak szczeniara na bezczelnego
          zabierała owoce innym tylko z uwagi na pochodzenie - tu nawet nie było walki
          jka dwóch samców o samicę tylko zaklepany, niepodelgający negacji przywilej.


          pzdr
          Biolog
          • feezyk Re: Jeszcze o Lysence - paraewolucja 03.07.03, 01:19
            Gość portalu: b napisał(a):

            > feezyk napisał:
            >
            > > Mysle, ze warto uscislic jeszcze jedna
            > > rzecz. Marcepanna napisala, ze "warto byc
            > > drapieznikiem".
            >
            > dla mnie warto być drapieżnikiem, bo to Ty
            > zjadasz, a nie Ciebie zjadają.

            Oj, tu bym sie nie zalozyl.
            Przy okazji, znasz gre kamien, zelazo, papier?
            Mam wrazenie, ze w PL moze brakowac jednego
            elementu.

            Ciekawe jednak, co mial na mysli autentyczny
            Dr Apieznik, moze rozstrzygnie?

            > W buszu lwica jednak musi coś umieć,
            > mieć cechy szczególne, aby jeść - szczęki
            > pewnie z 2 tony ścisku na centymetr, łapa taka, że
            > jak machnie z ciężarówy robi się trabant.
            > Jak nie umie to jest źle, aczkolwiek słyszałem,
            > że w stadzie stara szanowana lwica ma pewną
            > emeryturę (jakoś to za ładnie brzmi), to lew stary
            > jest eksmitowany poza stado.

            Zgadzam sie calkowicie, filmy przyrodnicze
            uswiadamiaja, jak trudno jest byc prawdziwym
            drapieznikiem (bez ironii).

            Z tym eks-lwem, to rzecz sluszna, bo jemu
            sie, ponoc, jako szefowi stada, nie
            chce polowac, wszystko na lwice spada,
            a on, laskawie, udostepnia material
            genetyczny. Wiec, jak jakosc spada
            (mlodziak go przepedza) to adieu.

            > Natomiast zjadający innych w Polsce nie mają
            > żadnych przymiotów, które z lwów czynią władców
            > stepu - żadnej siły, widzenia w nocy, słuchu,
            > ale i umiejętności zabawy z dziećmi.
            > Nie podlegaja też naturalnej selekcji -
            > jesteś złym w swoim fachu, znikasz z niego.
            > Geny tu takie jak u władców krzyzujących
            > się ze 100 lat.
            >

            Nie strasz, Krolowa Matka Windsor (cha, cha)
            ma sie chyba dalej niezle?

            Boje sie jednak, ze przykladasza normy
            z niewlasciwego ekosystemu. Inaczej,
            to by przeczylo logice, ze trwaja.


            > Ale uwaga oglądałem w niedzielę z pół roku
            > temu film przyrodniczy (równolegle do "Na dobre
            > i złe"), gdzie był pokazany gatunek małp mający
            > odpowiednik magnatów i zawodowych cechów.
            > Młoda małpa należąca do rodu władającego wiekszą
            > grupą mogła robić wszystko i kamera pokazała
            > jak szczeniara na bezczelnego zabierała owoce
            > innym tylko z uwagi na pochodzenie - tu nawet
            > nie było walki jak dwóch samców o samicę tylko
            > zaklepany, niepodelgający negacji przywilej.
            >
            >

            Zaloze sie, ze w tej spolecznosci sporo
            bylo "skokow w bok".

            Pozdrowienia
            F.
            • Gość: BRvUngern-Sternber O tak Trofim Lysenko-klasyka. IP: *.bg.am.lodz.pl 03.07.03, 14:14
              Tylko jednak ta przyroda bardziej skomplikowana jest.Istnieja sobie
              ekosystemy.A w nich co?Walka o byt?Nie sa rozne formy np symbioza prawda?Nie
              tylko pasozytnictwo.Generalnie mamy trzy relacje.Wzajemne korzysci,jednostronne
              korzysci i obojetnosc.Z tym ze pasozytnictwo to margines nierzadko
              patologia.Przeciez w przyrodzie sa wirusy?I jaki z nich pozytek?Generalnie jest
              tak jak mowi Feezyk jesli za duzo bysmy drapieznikow wpuscili znikna i one i
              ich zywiciele.Slawny przyklad hipermarketow,ktore zaczynaja miec olbrzymie
              klopoty.Poza tym jakze tu przenosic przyrode do gospodarki.Stara lwica nie
              nadaza wiec ginie z glodu.Eutanazja?Tak mamy ja na zachodzie.Czyzby eutanazja
              byla nieuniknionym skutkiem liberalizmu?
              • feezyk Re: O tak Trofim Lysenko-klasyka. 03.07.03, 18:54
                Masz oczywiscie racje, ze gros aktywnosci
                ekonomicznej w normalnej gospodarce
                opiera sie na kooperacji, ktora Biolog zupelnie
                niemal wyrugowal.

                Mysle, ze na jego punkt widzenia silny wplyw
                mialy doswiadczenia z okresu "radosnej
                prywatyzacji" i wchodzenia na polski rynek
                duzych koncernow, w ktorym to okresie
                rzeczywiscie byl to raczej wyscig o kontrole,
                udzial w rynku niz normalna gospodarka
                zorientowana na poprawe wydajnosci i
                jakosci produktow, oparta o zdrowa
                konkurencje o portfel konsumenta.

                Pozdrawiam
                F.
                • Gość: b Re: O tak Trofim Lysenko-klasyka. IP: *.mtnet.com.pl 03.07.03, 19:40
                  feezyk napisał:

                  Nie nie wyrugowałem kooperacji. Ale jaka moze byc kooperacja miedzy majacym
                  komornikiem monopol a jego pracownikami, ktorzy musza pewnie odbyc jakis
                  liczony w latach staz i jakis egzamin. Kooperacja o ile znam zycie bedzie
                  polegaala na pensji 1000 zł przy pelnej swiadomosci ze jest ona warta razy 3,4
                  i przy pelnej swiadomosci, ze kandydat do zawodu jest lepszy, ale nie moze sie
                  zmierzyc ze swoim szefem.

                  Myślałem o czymś innym - życie cżłowieka trwa krótko, ekosystem o którym Wy
                  piszecie kształtuje się pokolenia. Z perspektyw człowieka, który znalazł się po
                  niewłaściwej stronie zostając np. "pielęgniarką" bycie zjadaną w warunkach
                  polskich jest sytuacją trwałą.
                  I wszystko byłoby OK, gdyby pielęgniarka miała szansę zmiany swojej pozycji -
                  gdyby jak w filmach z USA uczyla sie pogodzinach i nie łajdaczyła na rzecz
                  ksiazek i biznesplanów.

                  Otóż ona nie ma szansy - jest w sytuacji przperaszam za porownanie larwy
                  spętanej przez osę, w której złozono jaja. Larwa ma żyć jak najdłużej, bo
                  inaczej młode osy zginą, ale jedynym celem życia "pielegniarki" jest bycie
                  pokarmem.

                  Dlatego ja nie chcę analizowac jaki ekosystem w Polsce będzie za 15 lat.
                  Fascynuje mnie, że z każdym dniem rosnie moja wiedza, jak należy zmienić
                  sytuację tych iluś milionów "pielegniarek" już dzis i wiedza jak działają
                  mechanizmy blokujące zmiany - nie dlatego, że są niemożliwe/kosztowne, ale
                  dlatego, że naruszają czyjeś interesy. 50% kosztow uzyskania przychodwo dla
                  dzienikarzy i innych artystow to ostatni przyklad - analiza dla Wedla firmy
                  konsultingowej o tym jak robic czekolade zostalaby dzis opodatkowana 10%
                  dochodowym bez ZUS I wszelkich skladek.

                  Dwa zwierzaki wspólpracują, bo przykładowo zagraża im trzeci zwierzak, albo
                  odpad z pokarmu pierwszego jest przysmakiem drugiego, a trucinza z kolców
                  drugiego może chronić pierwszego.

                  System w Polsce wyklucza wymianę korzyści komparatywnych, połozna wcale nie
                  chce wspolpracowac z innnymi podmiotami, ona chce miec monopol, chocby na
                  terenie dzilenicy,nie chce tez konkurowac z innymi położnymi, tylko chce
                  uzyskać status zawodu zaufania publicznego i prawną blokadę wejścia do zawodu
                  oraz zakaz porodów w domu tylko w paltnym szpitalu, pod jakimkolwiek
                  pretekstem. Nie zabiega o bycie tak dobrą, aby być zaproszoną do tego domu. To
                  mozna nawet bioigicznie tlumaczyc - jezeli chce miec potomstwo nie moze
                  podejmowac ryzyka, ze przegra konkurencje, musi miec gwarancje ze zawsze pokarm
                  bedzie.

                  Prywatyzacja i kontrola zagranicy mogłaby być i za darmo. Nie przeraża mnie
                  bycie pzez Polskę kolonią gospodarczą w wielu dziedzinach - chyba jestesmy
                  twardem narodem i z tym sobie poradzilibyśmy. Ale z osami juz nie. Intryguje
                  mnie, że okreslone grupy postanowily być osami i odpowiednie zapisy w prawie
                  pojawily sie juz 1990-1992, kiedy pewnie pobiłbym się z głosicielami moich
                  obecnych pesymistycznych pogladow - byli to madrzy ludzie.

                  B

                  Takich "pielęgniarek"jest więcej niż milion.
                  kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1125023&KAT=244
                  > Masz oczywiscie racje, ze gros aktywnosci
                  > ekonomicznej w normalnej gospodarce
                  > opiera sie na kooperacji, ktora Biolog zupelnie
                  > niemal wyrugowal.
                  >
                  > Mysle, ze na jego punkt widzenia silny wplyw
                  > mialy doswiadczenia z okresu "radosnej
                  > prywatyzacji" i wchodzenia na polski rynek
                  > duzych koncernow, w ktorym to okresie
                  > rzeczywiscie byl to raczej wyscig o kontrole,
                  > udzial w rynku niz normalna gospodarka
                  > zorientowana na poprawe wydajnosci i
                  > jakosci produktow, oparta o zdrowa
                  > konkurencje o portfel konsumenta.
                  >
                  > Pozdrawiam
                  > F.
                  • Gość: BRvUngern-Sternber Re: O tak Trofim Lysenko-klasyka. IP: *.bg.am.lodz.pl 04.07.03, 14:27

                    > Nie nie wyrugowałem kooperacji. Ale jaka moze byc kooperacja miedzy majacym
                    > komornikiem monopol a jego pracownikami, ktorzy musza pewnie odbyc jakis
                    > liczony w latach staz i jakis egzamin. Kooperacja o ile znam zycie bedzie
                    > polegaala na pensji 1000 zł przy pelnej swiadomosci ze jest ona warta razy
                    3,4
                    > i przy pelnej swiadomosci, ze kandydat do zawodu jest lepszy, ale nie moze
                    sie
                    > zmierzyc ze swoim szefem. --->Ale tu jest nieporozumienie.Jak rozumiem mamy
                    tu do czynienia z korporacja taka jak w zawodach prawniczych.Czyli aby zaczac
                    dzialalnosc trzeba uzyskac zgode korporacji.Wiadomo jaki jest efekt.Pomyslmy
                    tymczasem o sytuacji gdy nie ma korporacji.
                    >
                    > Myślałem o czymś innym - życie cżłowieka trwa krótko, ekosystem o którym Wy
                    > piszecie kształtuje się pokolenia. Z perspektyw człowieka, który znalazł się
                    po
                    >
                    > niewłaściwej stronie zostając np. "pielęgniarką" bycie zjadaną w warunkach
                    > polskich jest sytuacją trwałą.
                    > I wszystko byłoby OK, gdyby pielęgniarka miała szansę zmiany swojej pozycji -
                    > gdyby jak w filmach z USA uczyla sie pogodzinach i nie łajdaczyła na rzecz
                    > ksiazek i biznesplanów.
                    >
                    > Otóż ona nie ma szansy - jest w sytuacji przperaszam za porownanie larwy
                    > spętanej przez osę, w której złozono jaja. Larwa ma żyć jak najdłużej, bo
                    > inaczej młode osy zginą, ale jedynym celem życia "pielegniarki" jest bycie
                    > pokarmem.--->Ale tu chyba problemem jest bezrobocie a w zwiazku z tym trudno
                    jest zmienic zawod.Czyli znow wracamy do polityki gospodarczej.Czyli usmiecha
                    sie nam Balcerek i RPP.:o(((
                    >
                    > Dlatego ja nie chcę analizowac jaki ekosystem w Polsce będzie za 15 lat.
                    > Fascynuje mnie, że z każdym dniem rosnie moja wiedza, jak należy zmienić
                    > sytuację tych iluś milionów "pielegniarek" już dzis i wiedza jak działają
                    > mechanizmy blokujące zmiany - nie dlatego, że są niemożliwe/kosztowne, ale
                    > dlatego, że naruszają czyjeś interesy. 50% kosztow uzyskania przychodwo dla
                    > dzienikarzy i innych artystow to ostatni przyklad - analiza dla Wedla firmy
                    > konsultingowej o tym jak robic czekolade zostalaby dzis opodatkowana 10%
                    > dochodowym bez ZUS I wszelkich skladek. --->Tutaj znow mamy przywileje
                    korporacyjne czyli znow nie wolny rynek.
                    >
                    > Dwa zwierzaki wspólpracują, bo przykładowo zagraża im trzeci zwierzak, albo
                    > odpad z pokarmu pierwszego jest przysmakiem drugiego, a trucinza z kolców
                    > drugiego może chronić pierwszego.
                    >
                    > System w Polsce wyklucza wymianę korzyści komparatywnych, połozna wcale nie
                    > chce wspolpracowac z innnymi podmiotami, ona chce miec monopol, chocby na
                    > terenie dzilenicy,nie chce tez konkurowac z innymi położnymi, tylko chce
                    > uzyskać status zawodu zaufania publicznego i prawną blokadę wejścia do zawodu
                    > oraz zakaz porodów w domu tylko w paltnym szpitalu, pod jakimkolwiek
                    > pretekstem. Nie zabiega o bycie tak dobrą, aby być zaproszoną do tego domu.
                    To
                    > mozna nawet bioigicznie tlumaczyc - jezeli chce miec potomstwo nie moze
                    > podejmowac ryzyka, ze przegra konkurencje, musi miec gwarancje ze zawsze
                    pokarm
                    >
                    > bedzie. --->Czyli kazdy zawod walczy aby zdobyc prawa korporacji.Ale z
                    czego to sie bierze?Z bezrobocia i niepownosci zatrudnienia.Kazdy chce ja
                    miec.Czyli znow polityka gospodarcza.Balcerek i RPP...
                    >
                    > Prywatyzacja i kontrola zagranicy mogłaby być i za darmo. Nie przeraża mnie
                    > bycie pzez Polskę kolonią gospodarczą w wielu dziedzinach - chyba jestesmy
                    > twardem narodem i z tym sobie poradzilibyśmy. Ale z osami juz nie. Intryguje
                    > mnie, że okreslone grupy postanowily być osami i odpowiednie zapisy w prawie
                    > pojawily sie juz 1990-1992, kiedy pewnie pobiłbym się z głosicielami moich
                    > obecnych pesymistycznych pogladow - byli to madrzy ludzie. --->No stary
                    jestesmy kolonia i co mamy?Szkoda mowic.Nie bardzo sobie poradzilismy np. z
                    marketami.Mimo ze jestesm twardzi praw fizyki i ekonomii nie nagniemy.Sa
                    twardsze.Trzeba radzic jak z tego wyjsc.
                    A tak ogolnie to chyba nie ma miedzy nami sporu.Wiec niepotrzebnie robimy
                    wrazenie klotni :o)))
                    P.
    • Gość: BRvUngern-Sternber Re: Czy i jak sie pozbyc Pollipa?Polecialy glowy. IP: *.bg.am.lodz.pl 01.07.03, 16:16
      Polecialy glowy w ministerstwie rolnictwa.Juz wiadomo ze doplat do rolnikow nie bedzie bo nie wyrobili sie z systemami.Fajnie co?Nawet najwieksi przeciwnicy UE nie mysleli bedzie tak zle.Po prostu idziemy ku katastrofie.
    • _lafirynda Czy Fizyk bierze zawsze prawa strone lozka? 05.07.03, 17:28
      miałam odpisac szzcegółowo i tyle watkow w glowie mialam ale Oldboy wyprowadzil
      mnie z rownowagi i juz mnie sie nie chce pisac

      ale juz przyznaj sie Fizyczku ze moja powiastke czytales 2x
      a jak sie przyznasz publicznie ze mnie uwielbiasz pasjami to ci napisze jak to
      jest z tymi skokami w bok w malpich spolecznosciach tylko nie wiem czy mnie nie
      ocenzuruja, ale przynajmniej bys sie na seks otworzyl i od razu druga
      dziewczynke strzyknal za co trzymam kciuki

      Widze ze Biolog lubi Szymborska to proponuje chodzmy na Krakow i otworzmy watek
      PLUS MINUS ATLANTYDA i pokazmy Swiatu ze Kazimiezr daleko lezy od Krakowa i
      uratujmy troche mlodziezy krakowskiej przed jakimis dziwazcnymi fascynacjami
      Bo widze ze kazde z nas ma swoj swait w tym miescie, co oczywiscie zrozumiale

      Biolog czy ty tez jestes z Krakowa? Nie bede ciebie niepokoic w Zakrzowku bo
      jeszcze bys uciekajac utonal ale strasznie tajemniczy jestes i ciekawe jakie sa
      twoje sciezki krakowskie
      NO i Fizyczka tez


      pozdr marcee



      • Gość: JOrl Podobno Krakow jest sliczny, krakowianki tez? IP: *.dip.t-dialin.net 05.07.03, 19:30
        Opowiadal mi ostatnio ktos, ktory byl wlasnie przed paru dniami w Krakowie
        z "prawdziwym" Niemcem, ze jest to piekne miasto. Tez ten Niemiec byl
        zachwycony. I to nie sa naprawde zarty. Podobno byly wtedy jakies Dni Krakowa
        (?).
        Tak sie napalilem, ze to sprawdze. jak zlapie oddech w pracy, i uda mi sie
        wziasc pare dni urlopu.
        Pozdrowienia
        • Gość: Biolog Podobno? IP: *.mtnet.com.pl 05.07.03, 19:52
          Gość portalu: JOrl napisał(a):

          Pomyśl tylko masę uczelni i studentki. Już sama ich obecność wymusza na
          rodowitych mieszkankach ładnienie. Czysty przykład działania konkurencji:-) W
          Krakowie zajrzyj koniecznie na Kamieniołom na Zakrzówku. Miejsce piękne również
          ze względu na kobiety - praktycznie nie ma gdzie się wygodnie rozłożyć więc są
          tam te które umieją pływać, bo 40 metrów woda a jak już umieją pływać to nie
          wiadomo dlaczego sa ładne. Do Lasku Wolskiego i do Ojcowa wybierz się, ale
          rowerem, a nie Mercem.


          > Opowiadal mi ostatnio ktos, ktory byl wlasnie przed paru dniami w Krakowie
          > z "prawdziwym" Niemcem, ze jest to piekne miasto. Tez ten Niemiec byl
          > zachwycony. I to nie sa naprawde zarty. Podobno byly wtedy jakies Dni Krakowa
          > (?).
          > Tak sie napalilem, ze to sprawdze. jak zlapie oddech w pracy, i uda mi sie
          > wziasc pare dni urlopu.
          > Pozdrowienia
        • _lafirynda w krakowku mozna sie zakochac 07.07.03, 12:07
          Wprawdzie Biolo wymienil miejsca które nie za bardzo uznawane sa za skarby
          kultury narodowej i swiatowej (których u nas pelno) ale przynajmniej pochwalisz
          się Niemcom ze spedziles u nas urlop dosyc ekstrawagancko.

          W Krzynowku będziesz mogl podziwiac kapielisko jakiego nie ma nigdzie na
          swiecie!!! Gdzie tam kolujace orly nad golym tylkiem naszego Uroczego Matola z
          NYC , gdzie tam dzikie pejzaze Skandynawii którymi zachwyca się lezac
          owlosionym torsem do gory nasza Heroina.

          Tak , Jorl, tylko Krzynowek !!! w jakims kamieniolomie na dodatek !!!
          Jak chcesz poznac nie bardzo rozgarniete dziewcze które bez trudu polezie do
          wyra twojego kumpla i to na twoich oczach to tylko wdziej na dupsko slipy i
          wio do Krzynowka.

          No a Lasek Wolski!!!
          Brak slow aby to cudo opisac. Na jego terenie miesci się zoo i jakie okazy !!!
          Jedna kulawa koza , tzry slepe wydry, jeden wylenialy niedzwiedz a za to
          wszystko w terrarium prawdziwa atrakacja!! Jak nie będziesz trzymal lap przy
          sobie to cie może dziabnac jakis gad, dopiero co wykluty z jaja, bo jakos
          cholera wie jak ale te male gadziny plataja się pod rekami (zamiast w szklanych
          klatkach).
          Poza tym wrony i gacki, jak w tym wierszu Mistrza Ildefonsa.
          No ale jak wypijesz ze dwa zywce, pare set i kilka drinow to taka wrona
          zupelnie wyglada jak to 3 metrowe orlisko w Milford.
          No i jak to ma się do berlinskiego zoo? Jasne ze nijak !!

          Ale zawsze tez możesz podwedzic komus rower (no bo nie ma pzreciez gdzie
          wypozyczyc a nie będziesz tachal tego zelastwa z Berlina) i sobie pojezdzic po
          Lasku. Toz to niezwykla atrakacja. Nasze gliny na pewno cie nie namierza
          wczesniej niż za tydzien (albo wcale) wiec spoko.

          A Ojcow. Ach Ojcow. Jest tam piec kurnych chatek i mnostwo stanowisk
          botanicznych tak wiec jeśli umiesz odroznic pokrzywe od tojada to się
          napatzrysz ze ho ho. O ile wypatzrysz tego tojada. Tylko na litosc boska nie
          zryj tego zielska bo to trujace jak cholera, no chyba ze bys chcial skonczyc ze
          soba. A to tak !!
          To nie ma jak w kurnej chacie ojcowskiej skonac po nalewce z tojada.

          wstretna marcee

          ps.
          W krakowie jest mnostwo sladow niemieckich (od czasow sw Wojciecha po dzis) ,
          warto oplacic jakiegos sensownego pzrewodnika.
          Zwiazane jest to z Nasza Krakowska Szkola Historii Sztuki.
          U nas wszystko jest wazne. Nawet wyburzenie skrzydla zamku wawelskiego przez
          hitlerowcow i postawienie tam budynku radiostacji. Bez trudu moglibysmy
          odtworzyc te czesc zamku która zawierala apartamenty krolowych polskich ale
          uznalismy ze radiostacja hitlerowska na Wawelu to tez czesc naszej historii.
          Taka mamy filozofie w krakowie. Wbrew temu co mendzi Matol z NYC jestesmy
          otwarci i patrzymy dookoła glowy , wiec przy okazji w tyl.

          Dlatego wlasnie komnaty wawelskie stoja puste, w koncu je doszzcetnie ograbiono
          wiec nie będziemy ich z powrotem meblowac, choc moglibysmy z latwoscia.
          Miasto jest pelne skarbow i caly czas plyna do nas dary jak chocby ostatnio od
          Karoliny Lanckoronskiej z Rzymu. Krakow oddal to wszystko Warszawie.
          Tam wiec wisiec będą m.in. prawdziwe Rembrandty z kolekcji Lanckoronskich.
          Oczywiście Krakow to nie tylko Wawel ale akurat takie, nawet nie okruchy, mnie
          wpadly do glowy z historii krakowskich.

          A ladne krakowianki (jak kataryna) wyjechaly do warszawy, wiec nie bardzo
          Jorl masz szanse je spotkac. No chyba ze Krzynowek. Ze tez Hollywood się tam
          nie przeniesie do tego kamieniolomu.
      • Gość: B Co do łózka fizyka to nie wiem, ale IP: *.mtnet.com.pl 05.07.03, 20:12
        _lafirynda napisała:

        w częsci mnie dotyczącej- moje fascynacje Krakowem sa bolesne więc zmilczę
        zwłaszcza, że ostatnio jadąc do tegoż porannym (6.00!)expressem miałem pecha
        jechać z jedną z najładniejszych - nie-śpiącą niestety dopiero od Krakowa do
        Warszwy - dziewczyn jakie widziałem ostatnio. Im bliżej Krakowa tym była
        ładniejsza z czego wynika, że warto sie zblizać (do Krakowa)

        Moja definicja ładnej i niespecjalnie grzecznej dziewczyny się krystalizuje -
        zazwyczaj ma tatutaż (a moze to jest po prostu zaraźliwe) na "dolnych" plecach
        i śpiąc zwinięta w kłebek trzyma gołe nogi w podręcznej torbie i nosi szeroki
        sztruks, a takie spodnie zazwyczaj dodają wagi, a tu nie. I jak facet obok (o
        6.oo) klepie SMS-a nie zamierzając wyłączyć dźwięku do każdej literki to
        genialnie ją szlag trafia i się uśmiechnie z zastanowieniem jak wspólpasażer
        poratuje staruszkę, która pomyliła wagon 2 chyba z bagatela 11.

        B
        • marcepanna ale mijamy sie w Krakowie 06.07.03, 13:52
          moze to bylam ja ta spiaca dziewczyna w ekspresie...

          do dalszego mijania sie wiec
          pozdr marcee
      • feezyk Co za pytanie? 07.07.03, 15:47
        Moja droga, trzeba umiec odrozniac
        nieprzyzowitosc od wulgarnosci i nie chodzi
        mi tu, bynajmniej, o strony lozka.

        Nie pamietam ile razy czytalem powiastke,
        sadzac po tym co widac na ekranie, to
        co najmniej raz.

        Uklony,
        F.
    • feezyk Drapiezna Czajka 07.07.03, 17:07
      Kolejny "drapieznik idealny" Sedzia Czajka -
      okreslany mianem "grabarz biznesu".
      Lodzkie analogie znow sie nasuwaja.

      Ostanio noga mu sie troche powinela na
      CLIF-ie, bo nie dobil pacjenta na czas.
      Tylko, co z tego?

      www1.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,1559938.html
      • Gość: deLUC Re:Ten gatunek sie w Polsce bardzo rozmnozyl... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.07.03, 18:05
        Ich jest duzo bo wspolpracuja bo ich ofiarom zaaplikowano drakonska zmiane
        srodowiska - sa bardzo skuteczni bo wspolpracuja z innymi drapiezcami z bankow
        = te instytucje kiedys zwano "instytucjami zaufania publicznego" tera powinny
        sie nazwac "siedlisko drapiezcow". Zawod z przyszloscia? - syndyk lub komorniki
        lub likwidator:), interes z przyszloscia? - lombard:).

        pozdr.
        deLUC
    • Gość: JOrl Podziekowania dla marcee i Biologa IP: *.dip.t-dialin.net 08.07.03, 20:13
      Wydrukowalem sobie obydwa przewodniki po Krakowie i okolicach. Jeszcze raz
      dziekuje za uczynnosc.
      Co do roweru. Wiec ja nie uzywam. Rower jest medycznie przeciwstwienstwo
      Wiagry. Ukrwienie. Jak co wole biegi, marsze. Nawet forsowne.
      Pozdrowienia
      • feezyk Moze jeszcze jeden... 09.07.03, 14:54
        Jeszcze ja dorzuce 3 grosze
        (bo w Krakowie sie oszczedza).
        Milego zwiedzania.

        F.

        W Krakowie sliczne to jest glownie centrum,
        po ktorym widac dawna prosperity.
        Niesamowity jest Rynek, ze wzgledu na rozmiar,
        swiatlo, oryginalny uklad wysmakowanych budowli -
        chodzi przede wszystkim o gotycka bazylike
        (gotyk nadwislanski), renesansowe Sukiennice
        (dozdobione secesyjnie) i malutki romanski
        kosciolek Sw. Wojciecha, zdaje sie.
        Ale budowle, to nie wszystko. Wazna
        jest dusza, ktora daja ludzie - turysci,
        studenci, krakusi - obsiadajacy Rynek
        w kawiarnanych ogrodkach, jak nie przymierzajac,
        golebie. Do poznych godzin nocnych na Rynku
        tetni zycie, wystepuja artysci roznych
        talentow i proweniencji - od samotnych (bardzo
        dobrych) skrzypaczek z Ukrainy, przez mimow,
        slynna cyganska orkiestre z beznogim grajkiem,
        do malolatow spiewajacych rocka. Czasem jest jakas
        wieksza impreza. Oczywiscie, kolo Adasia
        kramy z kwiatami, pachnace.
        Witalnosc, spotkanie mlodosci i tradycji,
        swoboda i elegancja, "zbijanie gruch" -
        taki jest Krakowski Rynek.

        Warto takze przejsc sie na Maly Rynek,
        koniecznie zaulkiem Sw. Barbary.
        Polecam tez wizyte na Placu Sw. Ducha,
        z ladnym, secesyjnym Teatrem Slowackiego,
        kontrastujacym z surowym kosciolkiem
        Sw. Krzyza. Ten ostatni ma unikalne
        sklepienie palmowe. Uwaga na lokal
        "Pod Chocholami" na tylach teatru, chyba
        ze lubisz tez chlopcow.

        W nieco inna strone, warto wpasc do Collegium
        Maius UJ, ktore klimatem dorownuje dostojnym
        College'om w Cambridge.

        Koniecznie natomiast nalezy przejsc sie odcinkiem
        Drogi Krolewskiej, od Rynku do Wawelu
        (Florianskiej nie polecam). Na Placu Wszystkich
        Swietych, do zobaczenia witraze Wyspianskiego w
        jednym z kosciolow (ktorych w centrum jest chyba
        wiecej niz sklepow monopolowych). Koniecznie trzeba
        zboczyc z Grodzkiej na Placu Marii Magdaleny (uwaga,
        nie wystraszyc sie Xiedza Skargi!!!) na Kanonicza,
        najpiekniejsza chyba ulice miasta. Mozesz nawet
        zamieszkac w hotelu Kopernik, niezle miejsce
        (czy nie tam zatrzymal sie Dubya?).

        Wawelu przeoczyc nie sposob, ale zwroc uwage na
        maly palacyk na Plantach (tzw. Maly Wawel),
        bo tam bylo kiedys niezle przedszkole :))).
        Koniecznie zobacz ziejacego ogniem (z
        syberyjskiego gazu) Smoka Wawelskiego pod
        Wawelem oraz niewielki pomnik psa na bulwarze,
        po lewej (z daleka widac przede wszystkim pare
        dloni, ktore tego psa otaczaja). Ten pies, Dzok,
        to symbol wiernosci - czekal na swojego pana,
        ktory zaslabl na Rondzie Grunwaldzkim
        (a potem zmarl) przez wiele, wiele miesiecy,
        nikomu nie dal sie wziac pod opieke,
        w koncu zdechl biedny pies z frasunku.


        Kazimierz, Synagoga, Skalka, to jest w kazdym
        przewodniku. Ale, w wiekszosci nie ma o plaszowskim
        kamieniolomie (nie mylic z Zakrzowkiem).
        Niezwyklosc tego miejsca polega na jego dzikosci
        oraz tym, ze do dzisiaj widac tam chodniki
        wybrukowane kamieniami, z wyrytymi hebrajskimi
        napisami, bo to sa nagrobne kamienie. Nielatwo
        tam jednak trafic.

        W Centrum jest kilka przyzwoitych muzeow, z
        mniej znanych warto polecic "Dom Mehoffera"
        (przy Krupniczej chyba), mnostwo niezlych
        kawiarn i restauracji.

        Poza centrum tez jest troche do zobaczenia.
        Jako inzynier, powinienes odwiedzic
        kombinat Nowa Huta, choc dzis juz nie dymi
        tak malowniczo, jak drzewiej bywalo...
        Jesli lubisz sporty ekstremalne, to mozesz
        pobladzic wieczorem po nowohuckich
        osiedlach, najlepiej z komorka na wierzchu.

        Na miejscu innego zakladu przemyslowego -
        Solvay - jest dzis hipermarket, multikino
        i nowa Bazylika Milosierdzia Bozego. Musisz
        tam byc! A propos, w Solvayu pracowal
        niegdys Karol Wojtyla. Mieszkal chyba
        wtedy w suterynie takiego malego domku
        przy nadwislanskim prawobrzeznym bulwarze,
        powyzej Mostu Debnickiego. Warto sie przejsc
        tym bulwarem, az w okolice naprzeciw
        Salwatora, ladny widok na klasztor
        Karmelitanek. Idac w druga strone mozna
        dojsc do Centrum Kultury Japonskiej, moze
        bedzie akurat jakas niezla wystawa?

        Mozna sie takze przejechac do Tynca
        (benedyktyni na skale), jesli do Lasku
        Wolskiego, to nie do zadnego ZOO, tylko
        pod opactwo Kamedulow (kobiet tam nie
        wpuszczaja poza 12 dniami w roku, chocby
        dlatego warto odwiedzic), potem marsz na
        Kopiec Pilsudskiego, stamtad na Kopiec
        Kosciuszki.

        Trzeba koniecznie zrobic wycieczke do
        Wieliczki, a konkretnie do kopalni
        soli. Pozostawia niezwykle wrazenia.
        • basia.basia Re: Moze jeszcze jeden... 10.07.03, 02:01
          Tak pięknie napisałeś o naszym mieście,
          że Cię muszę prosić abyś dał odpór na
          "kraju" jakimś typom znęcającym się nad
          Krakowem. Mają jakieś idiotyczne pretensje,
          że Kraków nie jest Londynem, NYC, Mediolanem
          i niewiadomo czym jeszcze.

          pzdr
          B.
        • Gość: MACIEJ Moze jeszcze jeden.I TO MA BYC TA CALA PRACA DOKTO IP: *.ny325.east.verizon.net 10.07.03, 02:42
          feezyk napisał:

          > Jeszcze ja dorzuce 3 grosze
          > (bo w Krakowie sie oszczedza).
          > Milego zwiedzania.
          >
          > F.
          >
          > W Krakowie sliczne to jest glownie centrum,
          > po ktorym widac dawna prosperity.
          > Niesamowity jest Rynek, ze wzgledu na rozmiar,
          > swiatlo, oryginalny uklad wysmakowanych budowli -
          > chodzi przede wszystkim o gotycka bazylike
          > (gotyk nadwislanski), renesansowe Sukiennice
          > (dozdobione secesyjnie) i malutki romanski
          > kosciolek Sw. Wojciecha, zdaje sie.
          > Ale budowle, to nie wszystko. Wazna
          > jest dusza, ktora daja ludzie - turysci,
          > studenci, krakusi - obsiadajacy Rynek
          > w kawiarnanych ogrodkach, jak nie przymierzajac,
          > golebie. Do poznych godzin nocnych na Rynku
          > tetni zycie, wystepuja artysci roznych
          > talentow i proweniencji - od samotnych (bardzo
          > dobrych) skrzypaczek z Ukrainy, przez mimow,
          > slynna cyganska orkiestre z beznogim grajkiem,
          > do malolatow spiewajacych rocka. Czasem jest jakas
          > wieksza impreza. Oczywiscie, kolo Adasia
          > kramy z kwiatami, pachnace.
          > Witalnosc, spotkanie mlodosci i tradycji,
          > swoboda i elegancja, "zbijanie gruch" -
          > taki jest Krakowski Rynek.
          >
          > Warto takze przejsc sie na Maly Rynek,
          > koniecznie zaulkiem Sw. Barbary.
          > Polecam tez wizyte na Placu Sw. Ducha,
          > z ladnym, secesyjnym Teatrem Slowackiego,
          > kontrastujacym z surowym kosciolkiem
          > Sw. Krzyza. Ten ostatni ma unikalne
          > sklepienie palmowe. Uwaga na lokal
          > "Pod Chocholami" na tylach teatru, chyba
          > ze lubisz tez chlopcow.
          >
          > W nieco inna strone, warto wpasc do Collegium
          > Maius UJ, ktore klimatem dorownuje dostojnym
          > College'om w Cambridge.
          >
          > Koniecznie natomiast nalezy przejsc sie odcinkiem
          > Drogi Krolewskiej, od Rynku do Wawelu
          > (Florianskiej nie polecam). Na Placu Wszystkich
          > Swietych, do zobaczenia witraze Wyspianskiego w
          > jednym z kosciolow (ktorych w centrum jest chyba
          > wiecej niz sklepow monopolowych). Koniecznie trzeba
          > zboczyc z Grodzkiej na Placu Marii Magdaleny (uwaga,
          > nie wystraszyc sie Xiedza Skargi!!!) na Kanonicza,
          > najpiekniejsza chyba ulice miasta. Mozesz nawet
          > zamieszkac w hotelu Kopernik, niezle miejsce
          > (czy nie tam zatrzymal sie Dubya?).
          >
          > Wawelu przeoczyc nie sposob, ale zwroc uwage na
          > maly palacyk na Plantach (tzw. Maly Wawel),
          > bo tam bylo kiedys niezle przedszkole :))).
          > Koniecznie zobacz ziejacego ogniem (z
          > syberyjskiego gazu) Smoka Wawelskiego pod
          > Wawelem oraz niewielki pomnik psa na bulwarze,
          > po lewej (z daleka widac przede wszystkim pare
          > dloni, ktore tego psa otaczaja). Ten pies, Dzok,
          > to symbol wiernosci - czekal na swojego pana,
          > ktory zaslabl na Rondzie Grunwaldzkim
          > (a potem zmarl) przez wiele, wiele miesiecy,
          > nikomu nie dal sie wziac pod opieke,
          > w koncu zdechl biedny pies z frasunku.
          >
          >
          > Kazimierz, Synagoga, Skalka, to jest w kazdym
          > przewodniku. Ale, w wiekszosci nie ma o plaszowskim
          > kamieniolomie (nie mylic z Zakrzowkiem).
          > Niezwyklosc tego miejsca polega na jego dzikosci
          > oraz tym, ze do dzisiaj widac tam chodniki
          > wybrukowane kamieniami, z wyrytymi hebrajskimi
          > napisami, bo to sa nagrobne kamienie. Nielatwo
          > tam jednak trafic.
          >
          > W Centrum jest kilka przyzwoitych muzeow, z
          > mniej znanych warto polecic "Dom Mehoffera"
          > (przy Krupniczej chyba), mnostwo niezlych
          > kawiarn i restauracji.
          >
          > Poza centrum tez jest troche do zobaczenia.
          > Jako inzynier, powinienes odwiedzic
          > kombinat Nowa Huta, choc dzis juz nie dymi
          > tak malowniczo, jak drzewiej bywalo...
          > Jesli lubisz sporty ekstremalne, to mozesz
          > pobladzic wieczorem po nowohuckich
          > osiedlach, najlepiej z komorka na wierzchu.
          >
          > Na miejscu innego zakladu przemyslowego -
          > Solvay - jest dzis hipermarket, multikino
          > i nowa Bazylika Milosierdzia Bozego. Musisz
          > tam byc! A propos, w Solvayu pracowal
          > niegdys Karol Wojtyla. Mieszkal chyba
          > wtedy w suterynie takiego malego domku
          > przy nadwislanskim prawobrzeznym bulwarze,
          > powyzej Mostu Debnickiego. Warto sie przejsc
          > tym bulwarem, az w okolice naprzeciw
          > Salwatora, ladny widok na klasztor
          > Karmelitanek. Idac w druga strone mozna
          > dojsc do Centrum Kultury Japonskiej, moze
          > bedzie akurat jakas niezla wystawa?
          >
          > Mozna sie takze przejechac do Tynca
          > (benedyktyni na skale), jesli do Lasku
          > Wolskiego, to nie do zadnego ZOO, tylko
          > pod opactwo Kamedulow (kobiet tam nie
          > wpuszczaja poza 12 dniami w roku, chocby
          > dlatego warto odwiedzic), potem marsz na
          > Kopiec Pilsudskiego, stamtad na Kopiec
          > Kosciuszki.
          >
          > Trzeba koniecznie zrobic wycieczke do
          > Wieliczki, a konkretnie do kopalni
          > soli. Pozostawia niezwykle wrazenia.
    • Gość: marcee Re: Czy i jak sie pozbyc Pollipa? IP: *.crowley.pl 10.07.03, 16:04
      no i co w koncu z tym polipem bo sie pogubilam

      ps.
      Moj drogi Fizyczku nie przesadzaj ty juz. Jak ci M. moze zyczyc chlopa to ja
      nie moge dziewczynki????
      • feezyk Ekipa Pollipa 11.07.03, 16:43
        Jak widac, ruchy tektoniczne w monolicie
        sa calkiem znaczne. A to majsterkowanie
        przy systemie IACS, a to Starachowice,
        a to biopaliwa.

        Pollip broni wartosci chrzescijanskich na
        forum europejskim i walczy o zycie nienarodzonych
        oraz wprowadza socjaldemokratyczny liniowiec.
        Min. Cimoszewicz oswiadcza bez ogrodek,
        ze celem wojny w Iraku bylo pozyskanie
        dla polskich firm zloz nafty.

        Jak widac szarpia Pollipa za czulki.

        Droga Marcee Plugawa, zamiast mi kibicowac,
        pomysl lepiej o sobie. Mam dla Ciebie super-oferte!

        menonwaves.xx.pl/
        Because you are worth it.

        Uklony,
        F.
        • feezyk Marcee, 11.07.03, 16:52
          Zwroc uwage na Piotra:

          "Twardziel o miękkim sercu.
          Jego pasje to poezja, bodybuilding i komputery.
          Ma trzeci stopień wtajemniczenia w arkana Technik
          Negocjacyjnych, ale woli przemoc.
          Kobiety mówią na niego Franz. Hobbystyczny homofob.
          Motto życiowe: "Dobry kowboj broń ma zawsze czystą, bo
          nigdy nie wie, kiedy będzie strzelać".

          Zupelnie jak MACIEJ, nie sadzisz?
          Czy to moze byc przypadek?

          Uklony
          F.
          • marcepanna feezyk 14.07.03, 16:28
            Ja sie bardzo spiesze i przepraszam za nieskladne zdania.

            Odnosnie Twojego Krakowa jest on niezwykle powierzchowny i bez gruntownej
            znajomosci historii, czyli z brakami co az razi w tresci.
            Wczoraj bylam w Kosciele sw Katarzyny na Kazimierzu. Niedawno ogladajac rozne
            dokumenty rodzinne okazalo sie ze to cenna pamiatka rodzinna, moi rodzice
            brali tam slub. W sumie nigdy nie pamietam dlaczego nigdy tam wiecej nie
            bywali. Mama chodzila ze mna do Bozego Ciala nieopodal a Tata na Katedre lub do
            Dominikanow. CZasem wspolnie z rodzicami bywalismy na Salwatorze, ale naprawde
            rzadko. Wiec wybralam sie obejrzec.
            Cudo Fizyczku.
            Nad kaplica w ktorej brali slub (obecnie jest zamknieta z powodu remontu) fresk
            z 1425 roku!!! Kapilca pod wezaniem sw Doroty notabene.
            Ale o tych freskach. No wiec kosciol ufundowal KAzimierz Wielki a potem
            dokonczyl dziela magnat Zbigniew Lanckoronski, ktory wlasnie na tym fresku
            kleczy jako zakonnik wsrod innych przed sw Augustynem ktory pokazany jest jak
            nadaje regule zakonu braciom. Oczywiscie wygrzebalam to w literaturze
            dziadkowej ktora odziedziczylam (cha cha cha)
            Ale serio. No wiec nie to jest najpiekniejsze w krakowie ze posiada fresk z
            1425 roku. Ostatecznie we Francji i Wloszech to normalka. Ale wlasnie ta
            namacalna historia wiekow i nasza kultura. Przeciez Zbigniew Lanckoronski (albo
            Zbigniew z Brzezia) to marszalek koronny krola Wladyslawa JAgielly. CZlowiek
            ktory wspoltworzyl nasze panstwo, jego podpis figuruje na wielu dokumentach
            krolewskich tamtej epoki. W tym samym kosciele nagrobek Wawrzynca Spytka
            Jordana z Zakliczyna (to miasteczko znam osobiscie, wiele lat bywalam tam
            latem, bo mieszkalam nieopodal w domu mojej babci)ufundowany przez jego
            potomkow w 17 wieku. To cos mowi wlasnie. Sam pomnik to wg historykow sztuki
            arcydzielo, jak potem wyczytalam, rzezbil je polski artysta nieznanego nazwiska)
            Jesli sie zna historie to na kazdym kroku odnajduje sie jej slady u nas.
            Ale jedno dobrze co napisales o krakowie, ze widac jasno jak jego mieszkancy
            zawsze dbali o wielkosc tego miasta (powinnismy dzisiaj uczyc sie tego od
            naszych przodkow). Tylko ta kasa, to problem.

            Nie wiem co ty masz do MAcieja. Ja sie tylko martwie ze on oglada niestosowne
            filmy, bo te jego filmy to kicze ale to inteligentny facet. Jego teksty i
            komentarze odnosnie makroekonomii sa wrecz wybitne. I zamierzam je sobie
            wydrukowac kiedys, bo ja powazna literature zawsze czytam w druku a nie
            elektronicznie.

            Co do mezczyzn jakich mi przedstawiasz to nie moj typ. Nie skozrystam. Poza tym
            juz mi jeden tutaj z forum, niejaki mUndek napiasl ze juz za stara jestem na te
            geny. W kazdym razie wiadomo co mial na mysli, nie chce tak naturalistycznie.
            Coz, chyba mial racje.

            Odnosnie polipa to juz musze spadac wiec nastepnym razem. Pozdrawiam
            • feezyk Szkoda 14.07.03, 17:37
              Milo, ze wpadlas. Dziekuje bardzo za cenne
              informacje. Popedze zobaczyc grobowiec
              Wawrzynca Spytka, jak tylko bede mogl.
              Choc Katarzyna strasznie jest ponura.

              Twoj Krakow historyczny to ludzie, freski,
              nagrobki. A ja wole symbole, kontrapunkty,
              szerokie plany.

              Popatrz na Wojciecha, Sukiennice i Bazylike.
              Jedno spojrzenie mowi wiecej o zmianach
              mozliwosci, swiatopogladu i sposobu zycia niz
              3 ksiegi.

              Albo taki warowny Andrzej kolo ozdobnego Piotra
              i Pawla. Cudo przeciez.

              Zmieniajac temat, Macieja opisy makroekonomii
              dobrze koresponduja z jego ulubionymi dzielami
              filmowymi i dlatego wszyscy go lubimy.

              Nie wiem, co Ci tam Munde naopowiadal,
              ja w kazdym razie zycze jak najlepiej.

              Pozdrawiam
              F.
              • marcepanna Re: Szkoda 20.07.03, 22:49
                napisalam list do Fizyka dlugi ale mnie wylogowali i nie da sie nadac
                • marcepanna andrzej i wojciech 20.07.03, 22:53
                  Andrzej jest wspanialy, noca prezentuje sie niezwykle, szkoda ttlko ze wyslalam
                  go MAciejowi, On pewnie wysmiewa nasz swait
                  Wojciech jest romanski tylko gora barokowa
                  Fizyk jak bedziesz kiedys przechodzil obok niego zwroc uwage na malenkie
                  podluzne okienka romanskie. Ponizej tych okraglych. Mariackiego nie bylo a one
                  juz byly !!!
                • marcepanna Fizyk ide bo mnie muchy gryza !!! 20.07.03, 22:56
                  ze Spytka sie nie smiej bo jego dziad Spytek z Melsztyna to dostal sandaly od
                  Jagielly. I kupe szmalcu. Wawel wart mszy jak wiesz a w koncu Spytek byl
                  glownym strategiem wprowadzajacym go na tron polski.

                  d.
                  tez pozdrawiam serdecznie
                  pamietasz takie malenkie kino w Pasazu Bielaka?? taki sam syf jak 15 lat temu.
                  Szkoda ze krakow tak sie na niekorzysc zmienia. Zeby nam tylko stolicy nie
                  przeniesli z powrotem
    • Gość: JOrl Dziekuje za nastepny przewodnik po Krakowie IP: *.dip.t-dialin.net 20.07.03, 18:51
      feezyk napisał:

      > Jeszcze ja dorzuce 3 grosze
      > (bo w Krakowie sie oszczedza).
      > Milego zwiedzania.
      >
      > F.
      dziekuje, Fizyk, tez sobie wydrukowalem.
      Pozdrowienia
      • Gość: B Re: Dziekuje za nastepny przewodnik po Krakowie IP: *.mtnet.com.pl 20.07.03, 20:05
        Wracając do Zakrzówka - co sprawdziłem osobiście - urok tego miejsca najlepiej
        widać będąc na środku zalewu czyli w wodzie. Jest tam tak czysta 40 m głębinowa
        woda, że przyjeżdżają tam nurkowie z całej Polski

        B
        • marcepanna Biolo nurkuje glowa w dol 20.07.03, 22:58
          ale rekinow tam nie ma, no nie?

          moze chociaz raki i zycze zeby cie jakis uszczypal w dipę
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka