lubat
16.11.07, 21:08
Kiedy Rosja żąda od Białorusi czy Ukrainy trochę wyższych cen za ropę lub gaz,
które nawet po tej podwyżce ciągle są niższe od europejskich, to rozlega się
zgodny wrzask wszystkich demokratów, że to szantaż, wykorzystywanie broni
energetycznej i w ogóle bandytyzm.
Kiedy USA podejmuje podobne kroki, a nawet o szerszym zasięgu - bo dotykające
także kraje trzecie - to albo panuje zgodna cisza, albo traktowane jest to
jako "walkę o demokrację".
W ten sposób można zmusić np. firmy niemieckie do rezygnacji z dochodowych
operacji z Iranem, bo wuj Sam pogroził palcem, że nie pozwoli tym firmom
zarabiać na swoim rynku. To poskutkowało i europejskie firmy podwinęły ogon i
uległy szantażowi. W przypadku Białorusi te amerykańskie głuptaki tylko
mocniej zapędzą ją w mocarne objęcia Rosji. Bo jakie inne wyjście będzie miał
Łukaszenko? Powiedzieć - przepraszam was Amerykanie, weźcie sobie te nasze
kontrakty z Wenezuelą?