Dodaj do ulubionych

Ależ uparty gen głupoty!

23.02.08, 01:56
Tak, trzeba zjeść 10 kilo tego złotego ryżu dziennie, żeby przyswoić tyle
witaminy A co w jednej tabletce.
Fakt jest taki, że Europa odrzuciła GMO, nie chcą go konsumenci i wielkie
lobby botechnologiczne nie jest w stanie tego przełknąć. Czy już człowiek nie
ma prawa sam decydować co włoży do garnka? Czy musimy naśladować sposób
odżywiania się Amerykanów, chyba najgorszy na świecie?
Obserwuj wątek
    • Gość: inz.mruwnica Ależ uparty gen głupoty! IP: 82.160.71.* 23.02.08, 03:00
      Lud i tak swoje wie... Od żelaznej kolei przestaną się nieść kury, a od GMO
      wyrosną nam włosy na plecach. Czasy się zmieniają ale zamiłowanie do zabobonu
      pozostaje niezmienne.
      • Gość: atx Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.187.240.11.ip.airbites.pl 23.02.08, 05:10
        Artykul niestety bardzo tendencyjny, zahaczajacy o propagande. Czesc argumentow przeciw GMO wykoslawiona, czesc specjalnie wyolbrzymiona w celu ich osmieszenia, a czesc w ogole pominieta.

        Jak np. autor odnosi sie to takiego argumentu, ze po dopuszczeniu GMO po prostu stracimy mozliwosc wyboru? Przeciez to logiczne, ze pare lat po otwarciu rynku bedziemy mieli w sprzedazy tylko plony z odmian GMO, jako ze, jak pisze autor, "sa wydajniejsze i tansze w uprawie". Nawet jesli kazda pojedyncza roslinka byc moze bedzie - jak przekonuja nas firmy je tworzace - przebadana i calkiem bezpieczna, to - o ile wiem - nie przeprowadzano jeszcze porzadnych badan nad potencjalnymi interakcjami pomiedzy roznymi odmianami GMO. A na jedzenie wylacznie GMO bedziemy po prostu skazani, jesli zostana one dopuszczone do sprzedazy.
        • piools Re: Ależ uparty gen głupoty! 23.02.08, 08:48
          Rośliny modyfikowane genetycznie niosą tak naprawdę 2 zagrożenia:

          1) Ponieważ są bardziej odporne na bakterie, grzyby czy owady mogą w naturalnym środowisku wyprzeć rodzime gatunki. Tak więc nawet uprawiając w ogródku różne warzywa, wcale nie będziemy mogli być pewni, że w wyniku zapylenia przez pyłki roślin modyfikowanych genetycznie nie będziemy mieć jednak w końcu roślin modyfikowanych genetycznie, sami o tym nie wiedząc.

          2) Jeśli spróbować ograniczyć rozmnażanie roślin modyfikowanych genetycznie, czyli uczynić je bezpłodnymi, wtedy rolnictwo będzie uzależnione od dostaw każdego roku ziarna od ich producentów. Może to w końcu doprowadzić do sytuacji iż kilku producentów ziarna zacznie dyktować ceny światowemu rolnictwu. Producenci w krajach uprzemysłowionych to wytrzymają, ale w krajach biednych może to wywołać załamanie rynku rolnego i głód.

          Pytam też autora artykułu, czy sam z własnej woli go napisał, czy też był sponsorowany przez lobby biotechnologiczne?
          • Gość: Michał Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.chello.pl 23.02.08, 10:38
            > 1) Ponieważ są bardziej odporne na bakterie, grzyby czy owady mogą w naturalnym
            > środowisku wyprzeć rodzime gatunki. Tak więc nawet uprawiając w ogródku różne
            > warzywa, wcale nie będziemy mogli być pewni, że w wyniku zapylenia przez pyłki
            > roślin modyfikowanych genetycznie nie będziemy mieć jednak w końcu roślin mody
            > fikowanych genetycznie, sami o tym nie wiedząc.

            Ten argument nie odnosi się w żaden sposób do modyfikacji genetycznych, ale jest
            jakimś apelem o nie poprawianie w ogóle własności roślin uprawnych. Współczesnie
            uprawiane zboża są znacznie bardziej plenne i odporne niż ich dzikie odmiany.
            Czy wyparły inne rośliny? W dużym stopniu tak - ale jaką alternatywę proponujesz?

            > 2) Jeśli spróbować ograniczyć rozmnażanie roślin modyfikowanych genetycznie, cz
            > yli uczynić je bezpłodnymi, wtedy rolnictwo będzie uzależnione od dostaw każdeg
            > o roku ziarna od ich producentów. Może to w końcu doprowadzić do sytuacji iż ki
            > lku producentów ziarna zacznie dyktować ceny światowemu rolnictwu. Producenci w
            > krajach uprzemysłowionych to wytrzymają, ale w krajach biednych może to wywoła
            > ć załamanie rynku rolnego i głód.

            Dlatego nie będziemy ograniczać rozmnażania roślin genetycznych, bo to byłaby
            głupota.

            Są jeszcze jakieś inne zagrożenia?
            • nemecek Re: Ależ uparty gen głupoty! 23.02.08, 13:49
              W przeciwieństwie do tego, co piszesz, to JEST realne zagrożenie, gdyż
              modyfikacje genetyczne pozwalają na drastyczne zwiększenie odporności organizmów
              na naturalne czynniki limitujące.

              Na interesie człowieka świat się nie kończy i, choć słowo to jest często
              nadużywane i w złym znaczeniu "oklepane", BIORÓŻNORODNOŚĆ jest wartością samą w
              sobie, której należy się ochrona!
              To, że już i tak poważnie uszczuplono naturalną bioróżnorodność nie oznacza, że
              teraz już wszystko nam wolno i należy wbić kolejny gwóźdź do tej trumny.

              Co oczywiście nie oznacza, że GMO nie jest potrzebne nigdzie. Tam gdzie ludzie
              umierają z głodu, ich interes (życie!) należy postawić ponad wartościami
              przyrodniczymi. Ale mam pytanie - po co i komu GMO jest potrzebne w Polsce?!

              Michał Nowak
              • mnbvcx Współczesnie uprawiane zboża są znacznie bardziej 24.02.08, 18:55
                ... plenne i odporne niż ich dzikie odmiany. raczej maja cechy
                korzystne dla ludzi tzn. duza zawartosc skrobi w ziarnach itd. w
                naturalnym srodowisku by przegraly. to dlatego trzeba uzywac
                herbicydow. obecnie modyfikuje sie rosliny tak by byly odporne na
                jakis rodzaj herbicydu ale mozna sobie wyobrazic rosliny genetycznie
                modyfikowane same wytwarzajace herbicydy.
                • mnbvcx genetyka a nauka o ekosystemach 24.02.08, 20:55
                  nie wiem czemu o GMO wypowiadaja sie glownie ludzie zajmujacy sie
                  genetyka czy biotechnologia. mysle ze o skutkach wprowadzania nowych
                  organizmow do ekosystemow powinni sie wypowiadac raczej ludzie
                  zajmujacy sie badaniem ekosystemow. moze ktos z instytutu ochrony
                  przyrody PAN albo podobnej jednostki?
                  • pan-samochodzik Żaden prawdziwy naukowiec nie mógł tego napisać. 25.02.08, 03:19
                    Żaden. Trzeba być nieprawdopodobnie zadufaną w sobie osobą, by
                    twierdzić z taką stanowczością to co artykuł ten twierdzi.

                    Nie będę nawet wchodził w szczguły techniczne. Powiem tylko tyle, że
                    średnio co 10 lat medycyna zmienia kierunek o 90 stopni, a co 25 lat
                    o 180. Co trochę odkrywamy nowe rzeczy, nowe cząstki z których
                    składa się i materia i organizm.
                    Do niedawna sądzono ze witaminy są tym złotym panaceum, a teraz
                    okazuje się że są substancje jeszcze bardziej ważne o których nam
                    się nawet wcześniej nie śniło.

                    Do niedawna z arogancją odrzycano wpływ RNA i koncentrowano się na
                    DNA, a tu nagle okazuje się że RNA może być nawet ważniejsze...
                    Nie muszę wspominać, że nie mieliśmy pojęcia co RNA tak naprawdę
                    robi, więc przypieliśmy mu metkę, że to "pozostałość ewolucji".

                    Do niedawna wpajano nam że odżywiamy się lepiej, bardziej
                    kalorycznie, zdrowiej - jedząc wysoce przetworzone produkty. I co
                    się okazuje? Że to była jedna wielka bzdura! Że lepiej odżywiali się
                    nasi pradziadowie, choć może i mniej kalorycznie. Co też było lepiej.
                    Im więcej błonnika, mniej skrobii, cukrów - tym lepiej.

                    Dlatego również zapytam - kto sponsorował ten artykuł?
                    Który naukowiec zagwarantuje nam swoim życiem (dosłownie), że
                    genetycznie zmodyfikowana zywność nam nie zaszkodzi za lat 30, 50? A
                    nawet nie nam. Naszemu potomstwu w drugim i trzecim pokoleniu? Czy
                    przeprowadzili tak długotrwałe badania, czy też opierają swoją
                    mądrość na wiedzy którą posiadają obecnie?

                    Plusem obcnej żywności jest to, że chociaż też genetycznie
                    zmodyfikowana, modifikowana była bez ingerencji obcych genów, a
                    zmiany były na tyle małe, że miała ona szansę być testowana przez
                    całe pokolenia.

                    Polska i Europa to nie głodująca Afryka czy Azja. Nas dosłownie stać
                    na kupienie sobie polisy ubezpieczeniowej w postaci żywności
                    sprawdzonej przez setki i tysiące lat. Odbieranie nam prawa do tej
                    polisy, jest zbrodnią wielkiego biznesu dokonywaną na nas. Na
                    naszej wolności. W Ameryce rządzi pieniądz i wielkie korporacje.
                    Dlatego obywatel nie ma tam NIC DO POWIDZENIA. To wszyscy wiemy. Nie
                    jest to tajemnicą dla nikogo. Dlaczego jednak obywatel Europy, czy w
                    tym przypadku Polski nie ma prawa decydowania nawet o tym co może
                    jeść? Nawet gdyby to jedzenie miało nie być tak wspaniałe jak to
                    amerykańskie? My tu mówimy o podstawowym prawie człowieka do
                    wolności i wolnego wyboru!

                    Na koniec tylko jeden przykład. U wielu dobrze żywionych
                    amerykańmskich dzieci (większość nawet z nadwagą), stwierdzono
                    ANEMIĘ. Anemię! Rozumiecie?
                    Początkowo nie wiedziano dlaczego. Wkrótce okazało się że wiedzie
                    ona bezpośrednio do... kukurydzy. Nie muszę wspominać że genetycznie
                    zmodyfikowanej. Ale akurat to nie ma tu znaczenia.

                    Okazuje się że w Ameryce kukurydzy używa się do wszystkiego. Od
                    słodzików (napoje, kutchupy), po paszę dla zwierząt (świnie, krowy,
                    kury). Kukurydza jeszt WSZĘDZIE. Nawet biopaliwo w USA robi się
                    właśnie z kukurydzy. Więc co byś nie zjadł jest pochodną kukurydzy.
                    Ta absolutna monotonia składników w pokarmach prowadzi do anemii u
                    osób nawet otyłych.

                    Ameryka powoli budzi się z letargu, choć dla Ameryki jest już za
                    późno jeśli chodzi o żywność genetycznie zmodyfikowaną. Ale
                    przynajmniej popularność zaczyna w Ameryce zdobywać droższa żywność
                    tzw. naturalna, czyli wołowina która... się pasie, żre trawę.
                    Kurczaki które mogą zjeść też coś innego niż kukurydzę i dadząjaj w
                    których jest coś więdzej niż składniki pochodzące z kukurydzy.
                    I nie myślcie że ludzi przez lata nie karmiono propagandą podpartą
                    autorytetami naukowymi jakoby kukurydza była złotym runem w Ameryce.
                    Rośliną dającą wszystkim szczęście i zdrowie. Od farmera, na
                    pracowniku Microsoft kończąc.

                    Oj coś mi mówi, że niedługo nalepka gwarantująca, że żywność która
                    nie jest zmodyfikowana genetycznie też będzie dużo warta. A taką
                    nalepką mogło być Made in Poland.

                    Czyżby amerykański biznes szukał nowych rynków zbutu dla
                    swoich "lepszych", genetycznych produktów? Ameryka może mu się nagle
                    skurczyć. Nie zdziwił bym się że to własnie stoi za tą presją.

                    A skąd to wszystko wiem? No cóż, niestety mieszkam w Ameryce i
                    miałem nadzieję wrócić do zdrowej Polski, gdzie mleko się zsiada po
                    dwu dniach a nie po dwu miesiącach jak to ma miejsce w zdrowej
                    Ameryce. Podobno te bakterie w mleku są szkodliwe...
                    Więc czemu są takie dobre a ja do nich tak tęsknię?
                    • Gość: Lord_of_Terra Re: Żaden prawdziwy naukowiec nie mógł tego napis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.02.08, 09:03
                      • Prof. Węgleński twierdzi, że organizmy genetycznie modyfikowane, o które toczy
                      się tak zażarty bój w Europie i na świecie, nie są niczym nowym. Jest to
                      nieprawdą. Oczywiście że w uprawach udoskonalanych w ciągu tysięcy lat przez
                      rolników i hodowców dochodziło do wprowadzania nowych genów do odmian
                      tradycyjnych, i to akurat jest prawdą. Jednakże były to ZAWSZE geny organizmów
                      bardzo zbliżonych do siebie. Tak jest np. w przypadku pszenżyta, czyli krzyżówki
                      żyta i pszenicy, czy też muła – krzyżówki osła i konia. Natomiast do tego, co
                      dziś nazywamy GMO, wprowadzane są geny z organizmów, które zaczęły podążać
                      osobnymi ścieżkami ewolucji miliardy lat temu. Bakteria Bacillus thuringensis,
                      której gen wprowadzany jest do obecnych upraw, nie jest nawet zbliżona do
                      kukurydzy, soi i innych roślin uprawnych, co może zauważyć nawet uczeń szkoły
                      podstawowej. W ciągu miliardów lat ewolucji życia bakteria i kukurydza stworzyły
                      bariery i mechanizmy nieprzekraczalne. Nie uzyskalibyśmy kukurydzy BT metodami
                      krzyżowania i udoskonalania upraw, stosowanymi przed erą biotechnologii.
                      Bakteria i rośliny uprawne są zbyt od siebie odległe. Właśnie dlatego GMO SĄ
                      czymś absolutnie nowym.

                      • Prof. Węgleński postuluje, iż „nie stwierdzono ANI JEDNEGO przypadku
                      szkodliwego oddziaływania” żywności GMO na ludzi. Sęk w tym, że nie
                      przeprowadzono żadnych spójnych badań naukowych, które ostatecznie
                      rozstrzygnęłyby czy żywność GMO jest szkodliwa, czy nie. Od wprowadzenia
                      kukurydzy i soi GMO na rynek amerykański, drastycznie wzrósł odsetek chorób
                      przewodu pokarmowego, alergii na białka zawarte w żywności oraz innych schorzeń,
                      w tym i raka, zaś epidemia otyłości zaczęła przybierać rozmiary apokaliptyczne.

                      Istnieją udokumentowane przypadki poważnych reakcji alergicznych i chorób
                      powiązanych ze spożyciem odmian roślin genetycznie modyfikowanych (tzw. afera
                      StarLink) oraz leków wytwarzanych przy wykorzystaniu organizmów genetycznie
                      modyfikowanych (L-tryptofan japońskiego koncernu Showa Denko).

                      Oprócz upraw GMO dopuszczonych do spożycia przez ludzi istnieją też tzw.
                      przemysłowe odmiany roślin GMO, których ABSOLUTNIE nie wolno spożywać. Mimo to
                      mogą one dostać się do naszej żywności. Na przykład pyłki z odmian przemysłowych
                      kukurydzy mogą zapłodnić uprawy przeznaczone dla ludzi, co kończy się
                      nieodwracalnym skażeniem uprawy genami i białkami niebezpiecznymi dla człowieka.
                      Zwolennicy GMO uparcie twierdzą, że można ustrzec się przed takim „skażeniem”
                      sadząc uprawy przemysłowe w bezpiecznej odległości. Niestety, jest to fikcja.
                      Nie ma takiej odległości. Wystarczy przykład z Meksyku: w 2002 roku rząd
                      meksykański oficjalnie ogłosił, iż większość naturalnych upraw i odmian
                      kukurydzy została skażona genami odmian kukurydzy genetycznie modyfikowanej,
                      przeniesionymi przez pyłki. Wtedy kukurydzę GMO uprawiano nielegalnie w pasie
                      przy granicy z USA, co nie przeszkodziło jej pyłkom przenieść się z wiatrami do
                      stanów tego kraju odległych nawet o TYSIĄCE kilometrów od granicy, i zapłodnić
                      uprawy naturalne. Powtórzę przy tym, że takie skażenie jest NIEODWRACALNE.
                      Myślącemu człowiekowi wnioski nasuwają się same.

                      • Rośliny z genem BT są odporne na owady i nie wymagają oprysków pestycydami.
                      Natomiast wymagają one o wiele więcej nawozów sztucznych i środków
                      chwastobójczych niż odmiany naturalne, niezmodyfikowane. Tak samo jest w
                      przypadku innych roślin genetycznie modyfikowanych. Ilość chemii stosowanej przy
                      uprawianiu roślin GMO przewyższa łączną ilość pestycydów i herbicydów używanych
                      przy uprawach roślin niemodyfikowanych. O tym pan profesor Węgleński dziwnym
                      trafem nie wspomina. A przecież środki chemiczne do uprawy roślin są wielkim
                      zagrożeniem dla środowiska naturalnego. Czy prof. Węgleński nie dostrzega tego?

                      • Prof. Węgleński twierdzi, że uprawa roślin GMO jest tańsza. Biorąc pod uwagę
                      konieczność zwiększenia ilości środków chemicznych do takich upraw, twierdzenie
                      to brzmi dość dziwnie. Ponadto uprawa roślin genetycznie modyfikowanych
                      zobowiązuje rolnika do używania herbicydów WYŁĄCZNIE od firmy, która stworzyła
                      uprawianą odmianę rośliny, bez możliwości stosowania środków bardziej
                      ekologicznych bądź tańszych, pochodzących od innych producentów.

                      • Prof. Węgleński szydzi z lęków przed „przeskoczeniem” genów wtrąconych z
                      roślin GMO do przewodu pokarmowego. Biotechnolodzy utrzymują, że ani białka BT,
                      zabójcze dla owadów, ani geny je wytwarzające, nie są w stanie przetrwać
                      procesów trawiennych. Niestety, i białka, i geny wykrywano w kale i treści
                      jelita grubego zwierząt laboratoryjnych, a także wykryto je w kale pacjentów z
                      workami kolostomijnymi, których karmiono żywnością z roślin genetycznie
                      modyfikowanych. Lęk tak wyśmiewany przez pana profesora bierze się z możliwości
                      przeniesienia się genu produkującego białko owadobójcze do DNA bakterii
                      jelitowych na drodze tzw. poziomego transferu genów, co zmieniłoby je w żywe
                      fabryki toksyn, uwalnianych nieustannie do organizmu człowieka.

                      • Prof. Węgleński odnosi się również do kwestii alergii, które GMO mogłyby
                      wywoływać u konsumentów. Kwestii uczuleń wywołanych roślinami genetycznie
                      modyfikowanymi nie przebadano naukowo, niemniej statystyki sugerują iż alergie
                      takie mogą wystąpić. Przykład? Proszę bardzo. Gdy w drugiej połowie lat 90.
                      Wielka Brytania zezwoliła na sprzedaż żywności z soją genetycznie modyfikowaną,
                      już rok później wśród Brytyjczyków stwierdzono 50% wzrost liczby nowych
                      przypadków alergii na białko sojowe – w tym i u osób, które NIGDY nie były
                      uczulone na soję organiczną, tj. naturalną.

                      • Odmiana ryżu genetycznie modyfikowanego „Golden Rice”, którą to prof.
                      Węgleński tak zachwala, zawiera beta-karoten, prekursora witaminy A. Został on
                      pomyślany jako sposób na epidemię ślepoty w krajach azjatyckich, wynikającą z
                      awitaminozy. Problem w tym, że w ryżu „Golden” jest za mało beta-karotenu.
                      Dorosły człowiek musiałby jeść około 6 KILOGRAMÓW ryżu „Golden” dziennie, by
                      uzupełnić nim niedobór witaminy A, natomiast dziecko – około 3 kg dziennie. Nie
                      wyobrażam sobie, by ktoś był w stanie pochłonąć taką ilość w ciągu dnia. Co
                      więcej, amerykańska Fundacja Rockefellera oświadczyła że „kampania promująca ten
                      ryż jest stanowczo przesadzona”, zaś jej prezes dodał iż w opinii Fundacji „ryż
                      Golden nie jest receptą na niedobór witaminy A.” Organizm ludzki jest w stanie
                      absorbować witaminę A przy pomocy tłuszczy i białek, których często brak w
                      diecie Azjatów cierpiących na awitaminozę.
                      Dodam tylko, że ryż ten został wprowadzony masowo na rynek przez koncern (sic!,
                      profesorze Węgleński!) Syngenta, a nie publiczne instytucje naukowe. Syngenta
                      liczy na komercyjny sukces swojego produktu.

                      • Ostatni punkt przytoczony przez prof. Węgleńskiego można nazwać jedynie czystą
                      brednią. To właśnie koncernom biotechnologicznym zależy na zalaniu rynku
                      żywnością GMO. Przytoczę słowa doradcy z firmy konsultingowej Artur Andersen,
                      która tworzyła strategie rynkowe dla koncernu Monsanto, pioniera i dzisiejszego
                      giganta rynku upraw genetycznie modyfikowanych. Przyznaje on, że już w 1989 roku
                      Monsanto zależało na całkowitym uzależnieniu ŚWIATOWEJ produkcji nasion i upraw
                      rolnych od jej produktów genetycznie modyfikowanych. Wszystkie uprawy
                      genetycznie modyfikowane są chronione prawami patentowymi. Jeżeli nasiona GMO
                      będą stanowiły 90% nasion dostępnych na rynku światowym, to gdzie tu jest
                      wolność wyboru i wolny rynek?
                      • Gość: fjufju Re: Żaden prawdziwy naukowiec nie mógł tego napis IP: *.acn.waw.pl 25.02.08, 23:15
                        > Lęk tak wyśmiewany przez pana profesora bierze się z możliwości
                        > przeniesienia się genu produkującego białko owadobójcze do DNA bakterii
                        jelitowych na drodze tzw. poziomego transferu genów, co zmieniłoby je w żywe
                        fabryki toksyn, uwalnianych nieustannie do organizmu człowieka.

                        a dlaczego inne geny (w tym równiez kodujace toksyczne białka) do tej pory się
                        nie przeniosły do DNA bakterii tą drogą w jelicie człowieka?
                        • Gość: Lord_of_Terra Re: Żaden prawdziwy naukowiec nie mógł tego napis IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.08, 13:11
                          Mam wrażenie że chodzi tu o sam mechanizm "zagnieżdżenia" się genu w łańcuchu.
                          Gen od bakterii, wtrącony do rośliny (np. gen "BT" wtrącony do łańcucha w jądrze
                          komórek kukurydzy) jest z perspektywy mechanizmów ewolucyjnych czymś obcym. Wiem
                          jedynie że mechanizm przyswajania sobie genów istniej, lecz w naturze nie dzieje
                          się z przypadku. Natomiast gen wtrącony... cóż, istnieje możliwość że mechanizmy
                          komórkowe bakterii wciągną go na takiej samej zasadzie, na jakiej replikują się
                          wirusy... Geny wtrącone jako takie nie działają prawidłowo w obcym sobie
                          środowisku DNA ewolucyjnie odmiennego organizmu.
                    • Gość: fju fju Re: Żaden prawdziwy naukowiec nie mógł tego napis IP: *.acn.waw.pl 25.02.08, 23:06
                      > Do niedawna z arogancją odrzycano wpływ RNA ...

                      z arogancją? wpływ RNA na co?


                      > Nie muszę wspominać, że nie mieliśmy pojęcia co RNA tak naprawdę
                      > robi,

                      jak to? to akurat było wiadome, że słuzy do translacji białek

                      > ... więc przypieliśmy mu metkę, że to "pozostałość ewolucji".

                      a mnie uczono ze pozostałością ewolucji jest nie RNA ale DNA np intronowe,
                      miedzygenowe , powtórzone itd....
              • Gość: aaa Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.aster.pl 24.02.08, 19:58
                Bo 1000000 ha obsiane zwykłą pszenicą jest bardziej bioróżnorodne niż 1000000 ha
                obsiane pszenicą GMO, prawda...
            • maruda.r Re: Ależ uparty gen głupoty! 23.02.08, 22:42
              Gość portalu: Michał napisał(a):

              > Ten argument nie odnosi się w żaden sposób do modyfikacji genetycznych, ale jes
              > t
              > jakimś apelem o nie poprawianie w ogóle własności roślin uprawnych. Współczesni
              > e
              > uprawiane zboża są znacznie bardziej plenne i odporne niż ich dzikie odmiany.
              > Czy wyparły inne rośliny? W dużym stopniu tak - ale jaką alternatywę proponujes
              > z?

              **********************************

              No bez jaj. Nowe odmiany pozyskiwane w tradycyjny sposób szybko się starzeją i
              degenerują w sensie stawania się pożywieniem dla szkodników. Na wsi nie byłeś,
              czy jak?

              Tworzenie nowych w tradycyjny sposób odmian to wyścig z czasem. Modyfikacja
              genetyczna to zyskanie na czasie, aż się okoliczna przyroda zaadoptuje.
              Zdecydowana większość importu gatunków do odległych środowisk okazała się
              porażką, bo gatunki zachowały się w sposób nieprzewidywalny.

              Obecne sukcesy GMO są przypadkowe, bo polegają na zagospodarowaniu nisz, w
              których dotąd egzystowały podobne gatunki i ekosystem nie został naruszony w
              poważny sposób. Problem uwidoczni się, gdy ktoś uzna (prędzej czy później), że
              warto hodować w naszym klimacie banany.



              • centrolew Całe szczęście, że mamy wolny rynek i czas wymusi 24.02.08, 11:09
                Gen głupoty jest genem dominującym. A ponieważ tłuszcza na temat spraw
                związanych z genetyką i biologią molekularną nie ma jakiegokolwiek pojęcia, to
                co sprytniejsi politycy to wykorzystują.

                Nic prostszego - nastraszyć ludzi a potem zrobić się "obrońcą ludu". A rząd PO
                kolejny raz pokazuje, że w swej niekompetencji niczym nie różni się od rządów
                Kaczyńskiego.

                Nie wiem skąd czerpią wiedzę przeciwnicy GMO, ale dyskusja z nimi przypomina
                raczej rozmowę z przeciwnikami Darwnina lub zwolennikami spiskowej teorii
                dziejów. Tak to jest z oszołomami - oni po prostu swój strach i niewiedzę
                opakowują w ideologię.

                Całe szczęście, że mamy wolny rynek i czas wymusi postęp!
          • Gość: Qba Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 14:33
            "Pytam też autora artykułu, czy sam z własnej woli go napisał, czy też był sponsorowany przez lobby biotechnologiczne?"

            Prof. Węgleński jest dyrektorem jednej z najlepszych jednostek badawczych w Polsce i byłym rektorem UW. Człowiekiem o nieposzlakowanej opinii i niewątpliwych kompetencjach naukowych. W kwestiach słusznych popierał on inicjatywy organizacji ekologicznych (vide Rospuda).
            Sugerowanie, że działa na czyjeś zlecenie jest po prostu świństwem. To ja się pytam wszystkich Greenpeace'owców - czy ładnie tak podburzać ciemny lud, w imię rozróby i korzyści politycznych? Warto też zwrócić uwagę na fakt, że mocno przeciwko GMO lobbują np. producenci pestycydów...
            • Gość: gość a pfe mospanie, koncept z kalendarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 19:01
              Byc moze autor tekstu jest i profesorem i dyrektorem. Ale powazny
              profesor tak pisac nie powinien. Zwlaszcza byly rektor UW.
              Te 'aluzje do bylej ekipy', PIS i LPR, obrazanie wszystkich co 'smia
              mysleć inaczej', rzucanie oskarzen o ciemniactwo... Tak moze pisac
              poczatkujacy pismak a nie powazny uczony, profesor, rektor UW(!).
              Szlachectwo zobowiazuje - A pfe mospanie, koncept z kalendarza'
              • joly.roger Re: a pfe mospanie, koncept z kalendarza 24.02.08, 00:03
                Podobno na świecie są zwolennicy poglądu, że ziemia jest płaska. Oczywiście -
                maja prawo do własnej opinii z tym że inni maja prawo uważać ich za ciemniaków.
              • Gość: aaa Re: a pfe mospanie, koncept z kalendarza IP: *.aster.pl 24.02.08, 20:01
                jeżeli nie będziemy durniom mówili w oczy że są durniami, to będzie tak jak jest.
              • Gość: grant Re: a pfe mospanie, koncept z kalendarza IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 22:29
                Gość portalu: gość napisał(a):
                > Byc moze autor tekstu jest i profesorem i dyrektorem. Ale powazny
                > profesor tak pisac nie powinien. Zwlaszcza byly rektor UW.
                > Te 'aluzje do bylej ekipy', PIS i LPR, obrazanie wszystkich
                co 'smia
                > mysleć inaczej', rzucanie oskarzen o ciemniactwo...

                Małe sprostowanie: profesor nie szydzi z tych, co "śmią myśleć
                inaczej" lecz z tych, którzy w ogóle nie myślą, nie wiedzą, a
                wypowiadają się autorytatywnie. Z argumentami można dyskutować, z
                fanatykamijakiejś ideologii dyskutowac się nie da, można tylko ich
                wykpić.
                • Gość: mysz Re: a pfe mospanie, koncept z kalendarza IP: *.chello.pl 25.02.08, 12:16
                  No coz, wydaje mi sie, ze obecny minister srodowiska, swoja droga tez profesor, mysli. A ze znam jego dokonania na polu ochrony przyrody i srodowiska - to wlasnie strone ministra trzymac bede.
                  Miejmy tez na uwadze, ze autor artykulu trzyma po prostu swoja strone, gdyz sam pracuje z GMO. Ze strony ministra nie moze to byc takie proste - musi uwzglednic nie tylko srodowisko, ale tez rolnikow i wiele innych aspektow.
                  A tak na marginesie: nasi zachodni sasiedzi szaleja wrecz za wszystkim co jest 'organic'. Dlaczego my, majac tak wielki potencjal to uprawy roslin metodami tradycyjnymi nie chcemy z niego skorzystac? Rolnicy 'ekologiczni' nie zaluja decyzji rozpoczecia wlasnie takich upraw, problemy sprawiaja im natomiast wszelkie formalnosci i brak pomocy, to, ze wsyztkiego musza dowiadywac sie i uczyc sami. Moze czas by usprawnic procedury, by im bardziej pomagac?
            • maruda.r Re: Ależ uparty gen głupoty! 23.02.08, 22:44
              Gość portalu: Qba napisał(a):

              > "Pytam też autora artykułu, czy sam z własnej woli go napisał, czy też był spon
              > sorowany przez lobby biotechnologiczne?"
              >
              > Prof. Węgleński jest dyrektorem jednej z najlepszych jednostek badawczych w Pol
              > sce i byłym rektorem UW. Człowiekiem o nieposzlakowanej opinii i niewątpliwych
              > kompetencjach naukowych.

              ***********************************

              Dlaczego więc artykuł jest tak jednostronny?

              • joly.roger Re: Ależ uparty gen głupoty! 24.02.08, 00:04
                A dla zachowania "dwustronności" naukowiec powinien powtarzać bzdury i zabobony?
              • Gość: Qba Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 09:09
                Kreacjoniści tez oskarżają biologów ewolucyjnych o jednostronność
            • ocypel22 Gen głupoty w szcególnie zjadliwej ekspresji! 24.02.08, 15:23
              Drogi QBa!!
              Cóz to za argumenty!! Pan profesor jest na 14 stanowiskach (tylko w swoim instytucie na 4 grupy badawcze kieruje trzema). Najbardziej obiektywnym wskaźnikiem poziomu naukowego jest indeks cytowań i ilość publikacji w renomowanych czasopismach, a nie tytuły, tytuły, tytuły. Może byś Qba przeczytał najpierew listopadowyą Autognozę nauki polskiej opracowaną przez Colegium Civitas, a dopiero zasiadł do klawiatury. tak jak w całej nauce - najpierw edukacja później publikacja. pan Prpfersor nic nie musiu czytać wszak jest PROFESOREM. Polska ciemnogrodem tuż za ciermnogrodową Francją i ciemnogrodową Austrią i ich ciemnogrodowymi naukowcami - w przeciwieństwie do Pana Profesora W., który tak właśnie twierdzi. Jakiż to z niego autorytet, gdzież te światowej klasy osiągnięcia, gdzie ????? ?? Po prostu mówiąc kolokwialnie - palanteria a nie nauka.
              PS: A jacy to producenci pestycydów i gdzie protestują - proszę a minimalny dowód. Czytać, uczyć się i dopiero wyrażać poglądy drogi Qba
              • Gość: aaa Re: Gen głupoty w szcególnie zjadliwej ekspresji! IP: *.aster.pl 24.02.08, 20:06
                A znasz może jakiegoś austriackiego naukowca? a może francuskiego? Był taki
                jeden nawet dostałnobla, ale to było ponad 50 lat temu. Od tego czasu cisza.
              • Gość: Qba Re: Gen głupoty w szcególnie zjadliwej ekspresji! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.02.08, 20:50
                Popatrz sobie na serwisie PubMed. Prof. Węgleński ma na swoim koncie niemało
                publikacji - w tym jeden z pierwszych polskich artykułów w "Nature". Poza tym,
                to on jako pierwszy zaczął w Polsce, już w latach siedemdziesiątych, stosować
                techniki inżynierii genetycznej (biorąc pod uwagę ówczesne warunki, to naprawdę
                nie lada osiągnięcie). To, że w polskiej nauce dzieje się źle, nie znaczy, że
                źle dzieje się w każdej placówce. Dodatkowo, w biologii molekularnej i genetyce
                po prostu nie można sobie pozwolić na zastój. Dobra znajomość języka, kontakty
                zagraniczne i bierząca znajomość wszystkich nowinek to absolutne minimum. Żyjemy
                w erze postgenomicznej - nauki biologiczne nigdy nie rozwijały się tak
                dynamicznie. Ludzie którzy nie pracują i nie publikują, na Wydziale Biologii po
                prostu tracą stanowiska...
            • Gość: Kaczoland Atakuje Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.dhcp.embarqhsd.net 24.02.08, 16:25
              Zgadza sie - jak niektorym latwo jest pluc slina i zolcia za zaslona
              internetowej anonimowosci!

              P.S. A to, ze w Polsce praktycznie wszedzie spotyka sie wystarczajaco duzo
              ciemnoty i zabobonu - to juz calkiem inna sprawa...
        • Gość: spoko-spoko Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.dsl.bell.ca 26.02.08, 16:40
          >>>>>GMO bedziemy po prostu skazani, jesli zostana one dopuszczone do sprzedazy.

          to tak jak z koleja zelazna. teraz czlowiek juz nie ma wyboru. Chcialbym sie
          przejechac z Lodzi do Warszawy bryczka konna, a nie ma takiej mozliwosci, nikt
          nie oferuje takiej uslugi
      • vaterunser Uwaga! 23.02.08, 14:09
        Cytat z artykulu:
        "Czy spożywanie GMO lub mięsa zwierząt karmionych GMO może powodować uczulenia?
        Tak, ale nie dlatego, że mamy do czynienia z GMO. Jeżeli ktoś jest uczulony na
        białka np. z orzeszka ziemnego, to będzie też na nie uczulony, jeżeli
        przeniesiemy geny kodujące te białka do innej rośliny."

        Wlasnie o to chodzi, zeby czlowiek wiedzacy, ze jest uczulony na bialko
        orzeszkow ziemnych, a bialko to jest bardzo silnym alergenem, mogl byc pewien,
        ze jesli zje, dajmy na to szpinak, nie dostanie czesto smiertelnego szoku
        anafilaktycznego!

        Niech autor pomysli o takich konsekwencjach chaosu genetycznego, ktory nie jest
        wykluczony w miare produkcji nowych roslin.

        Cytat z artykulu:
        Rzeczywiste powody zwalczania GMO mają zapewne podłoże ekonomiczne.

        A czy zachwalanie GMO nie ma ich przypadkiem?

        Apropos biopaliw znalazlam bardzo ciekawy artykul z Neue Zürcher Zeitung, ktora
        jak wiadomo jest jedna z najlepszych i najlepiej informujacych gazet na swiecie:

        www.nzz.ch/nachrichten/kultur/aktuell/unguenstige_bilanzen_fuer_biotreibstoffe_1.554145.html
        • Gość: Qba Re: Uwaga! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 14:39
          Mainstreamowe media też często piszą głupoty. Radzę raczej poszukać w literaturze fachowej, np. www.ncbi.nlm.nih.gov/PubMed/

          Profesorowi chodziło raczej o to, że to nie sam fakt, że gen jest przeniesiony powoduje uczulenie, a jedynie kodowany przez niego produkt. I efekty te można przewidzieć (a następnie umieścić odpowiednie ostrzeżenie na produkcie). Pod tym względem GMO jest dużo bezpieczniejsze niż "naturalne" krzyżowanie - wiemy bowiem dokładnie który gen przenieśliśmy i co on koduje.
          • vaterunser Re: Uwaga! 23.02.08, 18:00
            Tylko, ze wlasnie jest wielki problem z tym oznakowaniem czy ostrzezeniem na
            produktach! Nie wszyscy producenci to czynia. Obowiazek "ostrzezenia" jest tez
            dopiero od pewnego procentu zawartosci.

            Jesli mowisz Qbo, ze Neue Zürcher Zeitung jest mainstreamowym pismem, to znaczy,
            ze nie masz zadnego pojecia o tym i o innych pismach. NZZ istnieje na rynku
            gazetowym juz przeszlo 200 lat i swa papularnosc zawdziecza rzetelnej i na
            najwyzszym poziomie informacji.

            A poza tym - nie uwazasz, ze za trescia stron .gov stoja tez lobbies?
            • malyflowers Re: Uwaga! 23.02.08, 18:45
              :)) idąc dalej: człowiek uczulony na orzeszki ziemne zanim kupi np. kukurydze w
              puszce będzie zmuszony poszukać czy nie ma opisu: "zawiera śladowe ilości
              orzeszków ziemnych"...
              dywagując: w normalnej sytuacji nie je orzeszków których może nawet ich nie
              lubi, w tym przypadku również innych produktów (przy założeniu ze produkty gmo
              wyprą niemodyfikowane)...
            • Gość: Qba Re: Uwaga! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 18:53
              PubMed to po prostu baza danych zawierająca odniesienia do publikacji ze
              wszystkich liczących się pism z obszaru nauk biomedycznych - trudno więc mówić
              tu o jakimkolwiek lobby...
              • vaterunser Re: Uwaga! 23.02.08, 20:16
                PubMed, o ile mi wiadomo, publikuje dane, na przyklad wyniki badan podstawowych
                w dziedzinie medycyny ale tez zdaje sprawe z przeprowadzonych badan naukowych
                np. nad jakis lekarstwem. Te badania naukowe sa z kolei finansowane przez firmy
                farmaceutyczne, ktore przeprowadzaja te skomplikowana i niezwykle kosztowne
                badania tylko wtedy, kiedy licza na wielkie zyski. Wyniki tych badan sa
                czestokroc manipulowane, albo w najlepszym wypadku negatywne wyniki nie sa w
                ogole publikowane.

                Umyslnie zmieniam temat na lekarstwa, zeby sie nie upierac tylko przy zmianach
                genetycznych roslin sluzacych za pozywienie. Ale tu i tu wchodza w gre
                miliardowe zyski i firmy produkujace nasiona siewne czy lekarstwa czynia raczej
                dosc duzo, zeby w tej konkurencji wygrac. Argumenty przeciwnikow genetycznie
                zmienionych roslin sa na tyle "slabe", ze trudno przypuscic, ze stoi za nimi
                kapital.

                To, co potrafi reklama wytworcow jakiegos produktu, chocby byl zagrozeneim dla
                ludzi, mozesz sobie obejrzec na przykladzie agresywnej reklamy nowej szczepionki
                dla dziewczyn, o nazwie Gardasil. Ale kobiety i to kupia...

                Warto tym mechanizmom reklamy sprzedazy blizej sie przyjrzec.
                • Gość: titta Re: Uwaga! IP: *.botany.gu.se 25.02.08, 12:51
                  Tylko ze organizmami modyfikowanymi genetycznie zajmuja sie tez
                  naukowcy nie zwiazni z zadnymi koncernami. Granty badawcze na
                  publicznych uczelniach sa glownie panstwowe. Te prywatne pochadza
                  tez od przeciwnikow i organizacji ekologicznych. A pisma naukowe
                  (PubMed jest baza danych nie pismem) nie maja interesu w pomijaniu
                  danych, wrecz przeciwnie, im bardziej kontrowersyjne tym wieksza
                  liczba cytowan. Wiec?
            • joly.roger Re: Uwaga! 24.02.08, 00:07
              Widzę że masz problemy ze zrozumieniem obcojęzycznych słów. Podpowiem
              "mainstreamowy" to nie obelga :P
              • vaterunser Re: Uwaga! 24.02.08, 01:35
                To moze w Polsce tak jest. W calym znanym mi swiecie - a mieszkam w kraju, w
                ktorym uzywa sie "obcojezycznych slow" - "Mainstream" ma na pewno znaczenie
                pejoratywne. Ale Ty naturalnie mozesz to inaczej widziec. W koncu masz wolnosc.
      • Gość: flam 08 Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 21:03
        A od głupoty spoci ci się głowisia.
    • Gość: Felek Ależ uparty gen głupoty! IP: *.lipska.net 23.02.08, 03:27
      Wreszcie ktos to publicznie powiedzial. U mnie zawsze ludzie pukali sie w czolo,
      jak tak mowilem.
      • Gość: Felek Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.lipska.net 23.02.08, 03:34
        Mowilem na korzysc GMO
    • Gość: Wojtek Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.lipska.net 23.02.08, 03:31
      No tak, ale jak idziesz do np. tesco to kupujesz nawieksze i najbardziej
      dojrzale pomidory w srodku zimy. Niestety to jest wlasnie GMO. Proponuje przejsc
      sie na jakis targ i zobaczyc, jak wyglada tzw. zywnosc ekologiczna: male owoce,
      ktore wygladaja,jak po przejsciu wielu plag robali.
      Osobiscie wole GMO z tesco, niz archaiczne "kiedys owocki".
      • Gość: Rezus Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.lipska.net 23.02.08, 03:32
        Masz calkowita racje, bo od jedzenia ryby jeszcze mi skrzela nie wyrosly.
      • idonea Bynajmniej 23.02.08, 04:26
        Kupuję tylko ekologiczne pomidory (organic), bo cała reszta jest kompletnie bez
        smaku; tak samo jak "wiecznie żywe" truskawki. Bynajmniej nie są drobne i
        robaczywe. Tak poza tym, cieplarniane hybrydy które mamy przez cały rok to nie
        to samo co GMO.
        • Gość: lange Re: Bynajmniej IP: *.lns10.adl6.internode.on.net 23.02.08, 04:58
          suplement do pop. wypowiedzi i do mojej poprzedniej: autor jest
          nierzetelny w zrownaniu technologii genetycznych z dotychczasowymi
          praktykami hodowli i selekcji. Podstawowa roznica polega na
          wprowadzaniu zupelnie obcych genow, jak ryby do pomidora. I gdy autor
          miesza z blotem ministra za to ze powiedzial "bakterii"
          zamiast "geny z bakterii" to zalosne czepianie sie ponizej pasa.
          Czlowiek nauki a pozwala sobie na takie tanie sztuczki,
          intelektualnie nieuczciwe
          lange (PhD)
          • Gość: atx Re: Bynajmniej IP: *.187.240.11.ip.airbites.pl 23.02.08, 05:13
            Autor chyba napawal sie podczas pisania swa pasja erystyczna, jak niektorzy napawaja sie brzmieniem swojego glosu.
            • Gość: Qba Re: Bynajmniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 14:51
              A jakieś konkrety? Kontrargumenty może?
          • Gość: Qba Re: Bynajmniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 14:50
            Nierzetelne jest właśnie straszenie ludzi "bakterią w warzywach". Od kiedy to kompetencje naukowe są równoznaczne z "chwytem poniżej pasa". Pan minister (poniekąd całkiem kompetentny w innych kwestiach), swoim poprzednim artykułem kompletnie się skompromitował. Biologia jest nauką bardzo szczegółową, i nie można tutaj sobie pozwolić na nieznajomość konkretów.

            PS1. Na dziś dzień komercyjnie nie korzysta się z roślin z rybim genem AntiFreez ani żadnym innym genem zwierzęcym
            PS2. Do transferu genów nie tylko między gatunkami ale nawet między całkiem odległymi gałęziami takimi jak Bakterie, Archea czy Eukaria dochodziło w ewolucji wielokrotnie
        • Gość: Qba Re: Bynajmniej IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 14:42
          Smak to osobna kwestia - kwestia gustu. Autor nie mówi tutaj o smaku produktów,
          a jedynie o rzekomych zagrożeniach, będących wytworem nadpobudliwej wyobraźni
          aktywistów ekologicznych (zważcie, że nie mówię "ekologów"). Są one w większości
          wydumane i nieoparte na faktach.
      • maruda.r Re: Ależ uparty gen głupoty! 23.02.08, 22:47
        Gość portalu: Wojtek napisał(a):

        > No tak, ale jak idziesz do np. tesco to kupujesz nawieksze i najbardziej
        > dojrzale pomidory w srodku zimy. Niestety to jest wlasnie GMO. Proponuje przejs
        > c
        > sie na jakis targ i zobaczyc, jak wyglada tzw. zywnosc ekologiczna: male owoce,
        > ktore wygladaja,jak po przejsciu wielu plag robali.
        > Osobiscie wole GMO z tesco, niz archaiczne "kiedys owocki".

        ************************************

        Gratuluję braku zmysłu smaku i węchu. Ja te zmysły posiadam i one mnie
        informują, że pomidory z Tesco są obrzydliwe. Po prostu niejadalne.

    • Gość: lange Ależ uparty gen głupoty! IP: *.lns10.adl6.internode.on.net 23.02.08, 03:52
      autor artykulu ma oczywisty interes w rozpowszechnianiu opinii
      zawartych w tekscie, zatem nie dziwi, ze przedstawia fakty
      tendencyjnie. Przyklad: witamina A w ryzu. Jaki dowod, ze ten ryz
      mial jakikolwiek wplyw na zmniejszenie jakichkolwiek chorob.
      Ale moze troche cynizmu: dlaczego pomagac krajom takim jak Indie a
      jescze szybszym rozmnazaniu? To cyniczne pytanie ale prawdziwy cynizm
      jest po stronie proponentow GMO. Odwoluja sie oni do argumentow
      wyzszego dobra spolecznego itd. a tak naprawde chodzi o opanowanie
      rynku i uzaleznienie rolnikow od ich dostaw ziaren GMO. Jesli tak im
      chodzi o zbawienie ludzkosci od glodu i inych plag to dlaczego tak
      walcza o to aby GMO ziarna byly opatentowane i rolnik nie moze kupic
      tylko raz i uzyc to co sie urodzi do nastepnego siewu, tylko musi
      kupowac od wlasciciela patentu? Autor wymysla przeciwnikom od
      ciemnogrodu a sam ma 19-wieczny liniowy typ myslenia o absolutnej
      wartosci postepu za wszelka cene.
      • Gość: Michał Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.chello.pl 23.02.08, 11:52
        > Przyklad: witamina A w ryzu. Jaki dowod, ze ten ryz
        > mial jakikolwiek wplyw na zmniejszenie jakichkolwiek chorob.

        Może taki że ludzie nie chorują? Nie wiem czy uczyłeś się w szkole o witaminach,
        ale one nie są czymś magicznym i ich działanie na organizm zostało dokładnie
        przebadane już dziesiątki lat temu.

        > Ale moze troche cynizmu: dlaczego pomagac krajom takim jak Indie a
        > jescze szybszym rozmnazaniu?

        Trzeba mieć specyficzne podejście do moralności żeby tak się wypowiadać,
        szczególnie jeśli żyje się na kontynencie gdzie taką rewolucję już zrobiono i
        który od tego czasu produkuje więcej żywności niż mu potrzeba.

        > Odwoluja sie oni do argumentow
        > wyzszego dobra spolecznego itd. a tak naprawde chodzi o opanowanie
        > rynku i uzaleznienie rolnikow od ich dostaw ziaren GMO. Jesli tak im
        > chodzi o zbawienie ludzkosci od glodu i inych plag to dlaczego tak
        > walcza o to aby GMO ziarna byly opatentowane i rolnik nie moze kupic
        > tylko raz i uzyc to co sie urodzi do nastepnego siewu, tylko musi
        > kupowac od wlasciciela patentu?

        To jest zupełnie osobna sprawa. Jesteś przeciwny dostępowi do żywności GMO czy
        przeciwko jej patentowaniu? Bo cała dyskusja dotyczy pierwszego tematu.
        Patentowanie genów, tak samo jak patentowanie oprogramowania, jest złodziejską
        techniką manipulowania prawem prowadzoną przez korporacje. Ale to nie znaczy że
        mamy zabraniać GMO, tak samo jak nie zabraniamy używania oprogramowania.
      • Gość: Qba Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 14:56
        Jaki "oczywisty interes"? Brzmisz jak poprzedni premier. Dla niego tez wszystko
        było "oczywiste". Co do złotego ryżu - wiadomo, że przyczyną ślepoty w krajach
        ubogich jest niedobór witaminy A. Tylko kompletny ignorant może zadawać takie
        pytanie. Łatwo też mówić o wzroście demograficznym w trzecim świecie.
        Ograniczenie tego wzrostu nie polega na tym, że mniej ludzi się rodzi, ale że
        więcej umiera z głodu. To nie cynizm - to kompletny brak wyobraźni i ludzkich
        odruchów.
    • Gość: autoidea Gratuluje odwagi IP: *.dsl.sfldmi.sbcglobal.net 23.02.08, 05:25
      Ale, jako zwolennik wolnego wyboru proponuje, ze warunkiem
      dopuszczenia GMO byloby zmuszenie ich komercyjnych proponentow do
      przechowywania ziarna nie-hybrydowego, zebysmy nie obudzili sie
      kiedys z reka w nocniku.
      A swoja droga, czy technicznie mozna z np. pszenicy GMO wyhodowac
      znowu taka normalna wymagajaca zapylania ?
      Moze jest to nieodwracalne ?
      • Gość: Quartz Re: Gratuluje odwagi IP: *.uni.lodz.pl 23.02.08, 06:20
        "A swoja droga, czy technicznie mozna z np. pszenicy GMO wyhodowac
        znowu taka normalna wymagajaca zapylania ?"

        A od kiedy to pszenica rozmnaża się przez pączkowanie albo fragmentację? To
        chyba drożdże były o czym piszesz ;)
    • neptus Ależ uparty gen głupoty! 23.02.08, 05:44
      Autor artykułu sam jest juz zmodyfikowany genetycznie za
      pośrednictwem sporej kasy. Głupota to to, co ten pan pisze.
      • Gość: Qba Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 15:00
        Z całym szacunkiem - co ty wiesz o genetyce i biologii molekularnej? Poczytaj sobie jakiś podręcznik na ten temat (np. "Genetykę molekularną" pod redakcją prof. Węgleńskiego;)), i dopiero potem się wypowiadaj...
      • Gość: Kaczoland Atakuje Re: "neptus" czyli ignoranci na forum... IP: *.dhcp.embarqhsd.net 24.02.08, 16:33
        A moze jakies fakty, dowody... "neptusie"?
    • Gość: Quartz Ależ uparty gen głupoty! IP: *.uni.lodz.pl 23.02.08, 06:26
      Argumenty padające w komentarzach czasem po prostu zwalają z nóg ... niby czemu
      GMO za sam fakt bycia tańszym produktem miałoby stać się jedynym na rynku? Ktoś
      dorzucił że GMO nie zawsze jest tak smaczne jak naturalne ... ok, ale skoro jest
      mniej smaczne, to wiele osób NIE KUPI GMO właśnie ze względu na czułe
      podniebienie ... w takim razie jak GMO miałoby zdominować rynek?

      To iście bajeczne podejście do tematu, jakby to jeden czynnik determinował
      wszystkie efekty. Tak na prawdę żywność GMO stanie się tylko kolejnym produktem
      na rynku, który będzie musiał konkurować z innymi. Będzie to prawdopodobnie
      produkt tańszy, ale za to mniej smaczny. W takim układzie i GMO i żywność
      "zielona" znajdą swoich amatorów i jedno i drugie będzie się tym samym
      sprzedawać na zupełnie innym rynku wśród innych klientów, bo każdy klient
      kieruje się czym innym przy zakupie.

      Na szczęście zachowanie rynku, który jest skupiskiem klientów, czyli was samych
      i mnie również w tym trzeba policzyć, zachowuje się o wiele racjonalniej niż
      klienci sami w sobie, którzy popadają w skrajne, czasami wręcz karykaturalne
      zachowania.

      Pozdrawiam wszystkich piszących pierdoły trzy po trzy ;)
      • Gość: lange Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.lns11.adl2.internode.on.net 23.02.08, 10:25
        jak sie wydaje komentatorzy nie bardzo siedza w temacie i spekuluja
        na zasadzie widzimisie.
        Jak raz wypusci sie GMO na pola, wszystko bedzie skazone poprzez
        krzyzowanie sie. Np. zywnosc organiczna ma byc z definicji
        niemodyufikowana genetycznie, a to bedzie niemozliwe do
        zagwarantowania jesli po sasiedzku beda hodowane te same uprawy w
        wydaniu GMO. A wiec nie jest mozliwe miec GMO i non-GMO. GMO jak
        zaraza skazi wszystko. Po pewnym czasie nie bedzie wyboru ani
        odwrotu i to jest jeden z kardynalnych argumentow przeciw.
        Ci co tak bezkrytycznie krzycza "postep" powinni znac historie DDT.
        40 lat po zakazie pingwiny na Antarktydzie maja slady tego
        paskudztwa w ciele (z ryb ktore spozywaja). A takim
        blogoslawienstwem to sie wydawalo w latach 50-tych. Historia nauki
        jest pelna takich przykladow.
        • Gość: AI Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.chello.pl 23.02.08, 12:22
          > Jak raz wypusci sie GMO na pola, wszystko bedzie skazone poprzez
          > krzyzowanie sie.

          To zwyczajne kłamstwo. GMO już zostało wpuszczone na pola ładny kawałek czasu
          temu. Mamy modyfikowaną kukurydzę, soję, pomnidory, tytoń, ziemniaki, bawełnę,
          ryż, rzepak i buraki cukrowe. Wszystko to od lat rośnie na milionach hektarów na
          całym świecie. Według twoich opinii już dawno wszystko powinno być "skażone".
          Może jednak to krzyżowanie nie jest tak groźne jak ci się wydaje?

          > Ci co tak bezkrytycznie krzycza "postep" powinni znac historie DDT.

          Znamy tę historię. Jako środek owadobójczy znakomicie się sprawdzał i między
          innymi uratował miliony ludzi przed malarią. Tyle że uznano że za długo się
          rozkłada i dlatego go zakazano. A jego szkodliwość dla zwierząt innych niż owady
          jest na poziomie błędów statystycznych (choć oczywiście to nie znaczy że
          używanie go w masowych ilościach było najlepszym pomysłem).
        • Gość: Qba Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 15:09
          Co masz na myśli pisząc "skazi"? Geny od zawsze przepływały nawet między bardzo
          odlegle spokrewnionymi gatunkami. A co do krzyżowania rośli GMO z innymi, można
          temu zaradzić przez racjonalną polityką rolną (pomijam inne metody, takie jak
          umieszczanie obcego genu w plastydach, dzięki czemu dziedziczyć je można tylko w
          linii żeńskiej)
        • Gość: Quartz Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.uni.lodz.pl 23.02.08, 22:56
          > Jak raz wypusci sie GMO na pola, wszystko bedzie skazone poprzez
          > krzyzowanie sie. Np. zywnosc organiczna ma byc z definicji
          > niemodyufikowana genetycznie, a to bedzie niemozliwe do
          > zagwarantowania jesli po sasiedzku beda hodowane te same uprawy w
          > wydaniu GMO. A wiec nie jest mozliwe miec GMO i non-GMO. GMO jak
          > zaraza skazi wszystko.

          Nie ma to jak ograniczenie umysłu przez głupie przekonanie, że od razu wszystko
          się wymiesza i będzie Be :)

          Geny wprowadzone do roślin z innych organizmów są prawie zawsze recesywne, a nie
          dominujące. Jeśli wśród wielkich połaci GMO będzie jedno poletko z rośliną
          niemodyfikowaną tego samego gatunku, to następne pokolenie GMO prędzej stanie
          się normalne, niż wszystko zmieni się w GMO. Właśnie między innymi stąd wymóg
          aby kupować ziarno od "modyfikatora" dla upraw GMO, a nie siać co roku z
          własnych zbiorów. Te zbiory po prostu z czasem "normalnieją" na przestrzeni
          jednego albo kilku generacji.
      • hefajstos-q Re: Ależ uparty gen głupoty! 23.02.08, 21:49
        Drogi Quartzu. Nie masz niestety racji. Na tutejszym rynku w skali
        województwa nie mogę kupić jaj kurzych (a pewnie i mięsa), które
        byłyby karmione paszą tradycyjną. W handlu są produkty tylko
        hodowane na GMO. Gotow jestem zapłacić więcej, ale takich produktów
        w handlu nie ma. Większość konsumentów (można powiedzieć, że prawie
        wszyscy) nawet nie wiedzą, że jedzą tylko pochodne GMO. Produceńci
        GMO wiedzą, że załatwią produkty naturalne. Skandalem jest prawo
        przymuszające Kraje UE do wpuszczenie na swój rynek GMO, gdy
        większośc społeczeństwa go nie chce.
        Co do genu głupoty, to bardzo dobrze go zaprezentował autor
        artykułu. Nie pomogą nawet tytuły profesorskie. Jak sie taki gen już
        ma, to samemu go się nie dostrzeże. Istnieje też coś takiego, jak
        zabobon naukowy. Już nieraz mieliśmy naukowe prawdy chwilowe, ale za
        to bardzo szkodliwe.
        Najlepiej wszczepić odpowiednie geny ludziom, aby mogli odżywiać się
        odpadkami i byli przy tym zadowoleni. Proszę p. prof. to jest
        zadanie naukowe, któremu mógłby się pan z pożytkiem poświęcić.
    • maczimo Ależ uparty gen głupoty! 23.02.08, 07:51
      u "prof." Piotra Węgleńskiego
      • Gość: Kaczoland Atakuje Re: Kolejny "opluwacz" na forum? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 24.02.08, 16:39
        Widzisz "maczimo"... Prof. Weglenski potrafi sie podpisac pod swoimi pogladami,
        a ty - tylko opluwac ukryty za zaslona internetowej anonimowosci!

        P.S. Dlaczego internetowe fora w Polsce przyciagaja tak wielka ilosc osobnikow
        pozbawionych wszelkiej kultury osobistej? Dlaczego??
        • Gość: aaa Re: Kolejny "opluwacz" na forum? IP: *.aster.pl 24.02.08, 20:10
          bo generalnie jesteśmy narodem chamów, a internet zastąpił chamom kłonice i
          sztachety
    • easy.piotr.wie Ależ uparty gen głupoty! Myślący do myślenia 23.02.08, 09:26
      Popieram wyważone stanowisko prof. Piotr Węgleńskiego. Większość stosowanych
      upraw to skutek genetycznych modyfikacji. w większości jest to wynik
      przypadkowych działań hodowców. Obecna nauka daje nam możliwość dokładnego
      śledzenia zmian, jakie zachodzą w uprawianych roślinach. Kto dziś wie, jak
      aktywnie pobudza alergie truskawka? To wynik przypadkowych działań.
      Dlaczego przeciwnicy GMO nie zalecają odrzucenia upraw tych roślin, o których
      szkodliwości i nieopłacalności w uprawach naukowcy dobrze wiedzą?
      Myślenie jednak pochłania najwięcej energii spośród różnych rodzajów naszej
      aktywności. Może dlatego wezwanie do myślenia jest ciągle aktualne?
      • piools Re: Ależ uparty gen głupoty! Myślący do myślenia 23.02.08, 09:53
        Mówienie o genetycznie modyfikowanej żywności wymaga pewnego namysłu.

        Oczywiście jedząc żywność modyfikowaną genetycznie z pewnością nic człowiekowi złego się nie stanie. Jednak może to wywołać zaburzenia w środowisku naturalnym. Skąd można wiedzieć, czy pyłek roślin z genami odporności na szkodniki owadzie nie będzie trujący dla pszczół.

        Ludzie modyfikowali rośliny genetycznie odpowiednio je krzyżując. Ma to miejsce od tysięcy lat. Obecnie jednak do roślin włączane są geny np. zwierząt albo bakterii. Może to sprawić iż np. wyhodujemy superpszenicę która wyprze nawet zwykłą trawę. Dotychczasowe gatunki żyjące w trawie zginą.

        Gdzieś w tym łańcuchu zmian w końcu znajdzie się człowiek.

        Co do modyfikacji genetycznych czasem może być groźnie:
        W Australii pewien naukowiec do bakterii E.coli która zamieszkuje jelito grube u człowieka, wprowadził gen, którego produkt zwiększał częstość występowania raka jelita grubego. Po namyśle uczony zniszczył te bakterie.
    • sygne Odkrycia 23.02.08, 10:23
      Chętnie dowiedziałabym się, kiedy były minister edukacji, Roman Giertych,
      negował teorię ewolucji.
      Poza tym odkrycie, że PIS i LPR nie mają monopolu na głupotę, godne profesora.
      Czy odkrył Pan też już, że to Ziemia krąży wokół Słońca, a nie na odwrót?
      • Gość: Qba Re: Odkrycia IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 15:13
        "Chętnie dowiedziałabym się, kiedy były minister edukacji, Roman Giertych,
        negował teorię ewolucji."

        Niedługo po wypowiedziach wiceministra Orzechowskiego i swojego ojca. Mniej
        radykalnie niż oni, ale wciąż uwłaczajac powadze nauki
        • sygne Re: Odkrycia 23.02.08, 18:25
          Za GW: "Roman Giertych: - O to, czy teoria ewolucji jest prawdziwa, czy nie
          spierać się nie będę, bo się na tym nie znam. "
    • Gość: gary Antybiotyki też kiedyś były przełomem w leczeniu IP: *.xdsl.centertel.pl 23.02.08, 10:59
      Teraz bakterie już się uodporniają i za jakis czas antybiotyki będą
      bezużyteczne.
      Poza tym nie wiadomo czy za kilka lat rośliny GMO nie wyprą roślin
      nGMO, a nie wiadomo jakimi konsekwencjami to grozi
      • Gość: AI Re: Antybiotyki też kiedyś były przełomem w lecze IP: *.chello.pl 23.02.08, 11:59
        > Teraz bakterie już się uodporniają i za jakis czas antybiotyki będą
        > bezużyteczne.

        Nie wiesz o czym mówisz. Stosowanie każdego antybiotyku powoduje że w końcu
        powstaje szczep bakterii odporny na ten antybiotyk. Ale to znaczy tylko że
        trzeba wtedy użyć innego antybiotyku. Nabywanie odporności trwa określoną ilość
        czasu - a nowe antybiotyki w miarę rozwoju medycyny można wymyślać coraz szybciej.
        Bakterie są na z góry przegranej pozycji.
        • Gość: 3nerka Re: Antybiotyki też kiedyś były przełomem w lecze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 14:02
          Błedy w obu wypowiedziach.

          1. Bakterie zawsze się uodporniały, tak samo milion lat temu jak i tysiac jak i wczoraj, i beda sie uodparniac tak długo, jak mechanizmy doboru naturalnego będą funkjonować

          2. Faktem jest, że bakteriew uodporniają się pod wpływem antybiotyków (AB)i że zajmuje to pewną ilość czasu (patrz 1.) Niestey pula znanych AB jest ograniczona i istnieją bakterie bardzo odporne (np szczepy szpitalne). Więc nie można zasypiać gruszek w popiele i czekać aż jakaś bakteria zrobi się dla nas naprawdę groźna.

          3. Liczba nowych leków (naprawdę nowych substancji o działaniu farmakologicznym) wprowadzana co roku do użytku jest mała. Badania takie kosztują ciężkie pieniądze. Trudno mi się zgodzić, że odkrywanie nowych leków można było wydajnie i stale przyspieszać. Istnieją techniki, które ułątwiają badania ale nie odkrywanie.

          4. Natomiast stosunkowo łatwo można ograniczyć liczbę niekorzystnych mutacji obronnych u bakterii.
          Wystarczy stosować antybiotyki tylko wtedy kiedy są rzeczywiscie niezbędne i potrzebne. Bo obecnie ich naużywamy.
          Np poprzez robienie antybiogramów pred przyjęciem antybiotyku.
          • Gość: AI Re: Antybiotyki też kiedyś były przełomem w lecze IP: *.chello.pl 23.02.08, 15:49
            > 3. Liczba nowych leków (naprawdę nowych substancji o działaniu
            > farmakologicznym) wprowadzana co roku do użytku jest mała. Badania
            > takie kosztują ciężkie pieniądze. Trudno mi się zgodzić, że
            > odkrywanie nowych leków można było wydajnie i stale przyspieszać.
            > Istnieją techniki, które ułątwiają badania ale nie odkrywanie.

            Dlaczego tak sądzisz? Przecież już teraz symulacje komputerowe pozwalają
            odsiewać bardzo duży procent kandydatów, znacznie zmniejszając koszty badań. A
            to jest dopiero początek drogi.
            Nie mamy jeszcze wystarczająco dobrych modeli metabolizmu bakterii, ale to nie
            jest nieosiągalny cel. Bioinformatyka stale się rozwija, i wielkość znanych nam
            nam sieci ekspresji białek rośnie w sposób wykładniczy. Przy ich użyciu kiedyś
            będzie można projektować na komputerze cząsteczki wpływające na niemalże każdy
            etap metabolizmu bakterii.

            Oczywiście badań praktycznych nie unikniemy, bo tak czy inaczej trzeba będzie
            sprawdzać czy takie cząstki nie są toksyczne dla innych organizmów. Ale koszty
            całego procesu można spokojnie zmniejszyć setki razy.
            • Gość: 3nerka Re: Antybiotyki też kiedyś były przełomem w lecze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 16:17
              > Oczywiście badań praktycznych nie unikniemy, bo tak czy inaczej trzeba będzie
              > sprawdzać czy takie cząstki nie są toksyczne dla innych organizmów. Ale koszty
              > całego procesu można spokojnie zmniejszyć setki razy.

              W in vitro powiedzmy żę się z Tobą zgodzę. In vivo nie. Nie zasymulujesz biochemii ludzkiego organizmu, przynajmniej w najbliższej przyszłości.

              Główne koszty związane są z badaniami leków są związane z badaniami in vivo, na zwierzętach a poźniej klicznymi na ludziach. Tego nie ominiesz szybko.

              Po za tym nie zwróciłeś uwagi na drobną rzecz - czym innym są badania czym innym dokonanie odkrycia. Maszyny na razie nie moga nas zastąpić w twórczym myśleniu (oby nigdy). Mogą tylko pomóc w robieniu rutynowych monotonnych czynności. Odrycie czegoś nie sprowadza się tylko do wyszukania kilku zwiazków z ich dużej puli. Jest czyms więcej.
              Wszyskie symulacje są tylko symulacjami, opartymi o bierzącą wiedzę. Wiedza nasza nie jest absolutna - jest tylko przybliżeniem (coraz dokładniejszym) rzeczywistości. Jeszcze wiele rzeczy jest do odkrycia.
              • Gość: AI Re: Antybiotyki też kiedyś były przełomem w lecze IP: *.chello.pl 23.02.08, 16:45
                > Główne koszty związane są z badaniami leków są związane z badaniami in vivo, na
                > zwierzętach a poźniej klicznymi na ludziach. Tego nie ominiesz szybko.

                To prawda. Ale koszt tych badań jest proporcjonalny do ilości nieudanych prób
                klinicznych. Przy pomocy symulacji komputerowych mogę ten czynnik znacznie
                zmniejszyć. Jeśli co drugi lek dopuszczony do badań klinicznych będzie je
                przechodził, to w przeliczeniu na każdy dopuszczony lek te badania nie będą już
                taką zmorą.

                > Po za tym nie zwróciłeś uwagi na drobną rzecz - czym innym są badania czym inny
                > m dokonanie odkrycia. Maszyny na razie nie moga nas zastąpić w twórczym myśleni
                > u (oby nigdy). Mogą tylko pomóc w robieniu rutynowych monotonnych czynności. Od
                > rycie czegoś nie sprowadza się tylko do wyszukania kilku zwiazków z ich dużej p
                > uli. Jest czyms więcej.

                Żaden naturalnie istniejący w przyrodzie antybiotyk nie powstał w wyniku
                "twórczego myślenia". Powstał w wyniku ewolucji - mutacji i selekcji w zbiorze
                potencjalnych rozwiązań. A to potrafimy symulować na komputerze. W Computer
                Aided Drug Design korzysta się z algorytmów genetycznych, a ciągły wzrost mocy
                obliczeniowej z każdym rokiem zwiększa możliwości tej dziedziny.

                > Wszyskie symulacje są tylko symulacjami, opartymi o bierzącą wiedzę. Wiedza nas
                > za nie jest absolutna - jest tylko przybliżeniem (coraz dokładniejszym) rzeczyw
                > istości. Jeszcze wiele rzeczy jest do odkrycia.

                I wiele jeszcze odkryjemy. :) Tak jak pisałem: bakterie są na z góry przegranej
                pozycji.
                • Gość: 3nerka Re: Antybiotyki też kiedyś były przełomem w lecze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 19:35
                  >> Przy pomocy symulacji komputerowych mogę ten czynnik znacznie
                  >> zmniejszyć. Jeśli co drugi lek dopuszczony do badań klinicznych będzie je
                  >> przechodził, to w przeliczeniu na każdy dopuszczony lek te badania nie będą już
                  >> taką zmorą.

                  Do badań klinicznych dopuszczane są te które przejdą badania in vitro, na bakeriach, wirusach czy liniach komorkowych. Do tego etapu faktycznie jest realne przyspieszenie, polegajace zarówna na ograniczenu zbioru do przesiania (modelowanie), syntezie kombinatorycznej (lub obecnie lepij mowic o syntezie macierzowej), badaniach in vitro i analizie QSAR. Dalej już nie jest tak słodko. Zanim lek pojdzie na rynek trzeba go przetestowac, znalesc jego slabe strony. Moze byc swietny, ale niestety niebezpieczny jak np. talidomid (swoja droga talidomid wraca do uzycia).
                  Dla przykładu pewien lek przeciwnowotworowy był badany pod kątem nawotworów mózgu. Mózgu nie leczył ale okazało się, ze wykazuje pewne działania na nowotwory płuc. Badania trzeba powtarzac raz jeszcze od początku.
                  Strona ekonomiczna zmiejszana jest teorerycznie – nadal do wprowadzeia nowego leku potrzebne sa gigantyczne pieniadze. Symulacje tez kosztuja, rozwoj oprograowania tez kosztuje, praca ludzie tez kosztuje – a wymagania stawiane nowym stale rosna.


                  >> Żaden naturalnie istniejący w przyrodzie antybiotyk nie powstał w wyniku
                  >> "twórczego myślenia". Powstał w wyniku ewolucji - mutacji i selekcji w zbiorze
                  >> potencjalnych rozwiązań.
                  Tylko ile to naturze zajęło czasu. Nawet jesli bedziemy miliony razy szybsi to...

                  >>A to potrafimy symulować na komputerze. W Computer
                  >> Aided Drug Design korzysta się z algorytmów genetycznych, a ciągły wzrost mocy
                  >> obliczeniowej z każdym rokiem zwiększa możliwości tej dziedziny.

                  Kazda symulacja jest tylko niedoskonalym odbiciem swiata rzeczywistego. W miare postepu mozemy tylko i wylacznie dokonowywac coraz lepszych przyblizen rzeczywistosci. Nigdy nie bedzie gwarancji, ze badania in silico powiedza prawde absolutna. Beda jedynie prawdziwe w stosunku do danych wprowadzonych z jakims przyblizeniem. Ze algorytmy genetyczne dzialaja i maja sie swietnie, oczywiscie masz racje. Najwieksze triumfy swieca w projektowaniu nowych analogowych układów elektronicznych (cyfrowych zreszta tez).

                  > czym innym są badania czym innym dokonanie odkrycia.

                  Zachlystujesz sie moca komputerow, symulacjami itp. Komputery sa piekne, co mozna na nich zrobic tez jest piekne. Ale sa tylko narzedziem, takim samym jak suwaki logarytniczne, ktorymi posłuzyli sie konstrutorzy tych komputerow. W duzej sklali czasu przyznam Ci racje – tak, symulacje beda coraz doskonalsze. Nanorobty czy inne urzedzenia molekularne to tylko kwestia czasu. Ale sa to rozwazania na stulecia. I jest to liniowe przewidywanie rozwoju zastosowan pewnych odkryc, rozwinietych do calych technologii.
                  Srednia liczba Odkryc Prawdziwych (OP) w czasie jest mniej wiecej stala. OP czyli takich, których nie mozna bylo wydedukowac z innych znanych praw i twierdzen, a tylko na podstawie obserwcji doswiadczalnych.

                  Nabardziej smuci mnie jednak, ze najwazniejsze bylo dla Ciebie tylko dysputa o tym, ze bakteria sa i tak na straconej pozycji. Jestesmy od nich madrzejsi, ale ich jest wiecej, wiec szanse sie wyrownuja (Szkopy mieli bardziej zaawansowana technike, ale Ruskich bylo wiecej:).
                  Powtorze raz jeszcze – zamiast sie z nimi scigac, mozna im utrudnic zdobywanie udpornosci. Jestesmy od nich madrzejsi, ale nie do konca, bo stale marnotrawimy osiagniecia wielu ludzi zażywajać antybioty hurtowo i bez opamietania. W wielu krajach sa juz ograniczenia w stosowaniu antybiotyków, u nas NFZ i MZ stwierdzili ze rutynowe robienie antybiogrmów jest za drogie. Ja ich stanowiska nie podzielam.

                  > I wiele jeszcze odkryjemy. :) Tak jak pisałem: bakterie są na z góry przegranej
                  > pozycji.

                  Pytanie nie brzmi, czy sa na z góry przegranej pozycji, ale czy będziemy mieli czas wdrapać się na tą górę, i kto będzie mógł iśc pierwszy:)
    • quovadis2 Ależ uparty gen głupoty! 23.02.08, 11:01
      Panie Weglenski nie jastem naukowcem i nie mam wlasnej opinii na
      poruszany temat. Zdecydowalem sie jednak na wypowiedz jako ze w moim
      przekonaniu spoleczenstwo ma prawo oczekiwac pewnej kultury od ludzi
      z tytulami profesorow. Nie mysle ze umysl i klasa czlowieka ktory
      obdarza inwektywami ludzi z ktorymi sie nie zgadza jest najwyzszego
      lotu. Musimy pamietac o jednej rzeczy krytykujac innych w
      niewlasciwy sposob dajemy swiadectwo o sobie z jak najmnej
      korzystnej strony. Moze pan miec nawet i racje ale panski sposob
      podejscia do sprawy jest, uzywajac panskiego jezyka, tandetny i
      prostacki.
      • Gość: Qba Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 15:18
        Gdybyś był naukowcem ,zrozumiałbyś dlaczego czytanie takich bzdur jakie napisał
        minister Nowicki wywołuje u genetyków białą gorączkę. Biorąc pod uwag
        okoliczności, prof. Węgleński wypowiedział się nad wyraz wstrzemięźliwie.
    • aby Łysenko naszych czasów. 23.02.08, 11:52
      I to ma być wypowiedź naukowca?
      Autor tej polityczno-komercyjnej agitki pomieszanej z jakąś sekciarską niby
      nauką kompromituje siebie i dobre imię instytucji, z ramienia której występuje.
      Artykuł przekonuje o jednym - prof. Węgleński swoim zadufaniem i tępym
      doktrynerstwem jest godnym następcą akademika Łysenki.
      • Gość: AI Re: Łysenko naszych czasów. IP: *.chello.pl 23.02.08, 12:00
        A jakieś merytoryczne zarzuty masz?
        Czy tylko chodzi o to że ty się nie zgadzasz i musisz dać temu wyraz?
        • aby Re: Łysenko naszych czasów. 23.02.08, 12:45
          Re: AI.
          Argumentacja prof. Węgleńskiego jest skrajnie tendencyjna, fałszywie definiuje
          płaszczyzny sporu i bezceremonialnie zniekształca racje czy zastrzeżenia drugiej
          strony.
          By otworzyć pole do merytorycznej dyskusji należałoby najpierw dosłownie każdą z
          tez postawionych przez prof. Węgleńskiego skorygować, tj. oczyścić z
          erystycznych przekłamań i insynuacji oraz niedorzecznych, robionych na siłę
          politycznych wtrętów typu Łysenko czy marzec 1968).
          • Gość: 3nerka Re: Łysenko naszych czasów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 14:13
            Do merytorycznego kometarza prof. Wegielski podaje odnośnik. Nic tylko tam zajrzec. Jego wypowiedz zostala przygotowana pod katem dziennika codziennego.
            Po za tym jeżeli przyznajesz, ze nie znasz sie na temacie sporu, to w jaki sposob oceniasz, ze "argumentacja prof. Węgleńskiego jest skrajnie tendencyjna, fałszywie definiuje płaszczyzny sporu i bezceremonialnie zniekształca racje czy zastrzeżenia drugiej strony."

            Robisz dokladnie to samo co zarzucasz autorowi artykułu, a nawet gorzej - nie podajesz zadnych konkretnych argumentów, oprócz ogólnikowych stwierdzeń.

            Wtręt nt. Łysenki nie jest polityczny. Miał uzmysłowić tylko tyle, że wiążące decyzje podejmują ludzie nie posiadający odpowiedniej wiedzy, i jakie to może mieć konsekwencje.
            • maruda.r Re: Łysenko naszych czasów. 23.02.08, 23:00
              Gość portalu: 3nerka napisał(a):

              > Robisz dokladnie to samo co zarzucasz autorowi artykułu, a nawet gorzej - nie p
              > odajesz zadnych konkretnych argumentów, oprócz ogólnikowych stwierdzeń.

              *********************************

              Więc i autor artykułu opiera się na wishful thinking?

              Trudno polemizować z tak skonstruowanym artykułem. Nie znam się biologii, ale
              wiem, jak powinna wyglądać praca naukowa z dowolnej dziedziny. Ta tak nie
              wygląda. Reszta argumentów w poście 'aby'.

              • Gość: def Re: Łysenko naszych czasów. IP: *.centertel.pl 26.02.08, 16:51
                praca naukowa w gazecie codziennej?
      • Gość: Qba Re: Łysenko naszych czasów. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 15:22
        Ciekawe, że terminu "niby-nauka" używają głównie nienaukwocy, aby zdyskredytować naukowców którzy racjonalnymi argumentami burzą ich światopogląd. Twój tekst pełen inwektyw dowodzi jedynie twojego marnego poziomu intelektualnego. Prof. Węgleński wypowiedział się zdecydowanie, ale podał też konkrety. Jakimi argumentami ty możesz poprzeć swoje opinie?
    • Gość: Mogę dorzucić? Jesteście trochę żałośni... IP: *.chello.pl 23.02.08, 12:07
      Czepiacie się jak ci pseudo ekolodzy, nie mając pojęcia o co chodzi.

      Jak ktoś taki powie, że w roślinach jest bakteria, to od razu wszystkie
      gospodynie domowe wpadną w panikę, że bakteria! Co z tego, że i tak tam są, ale
      teraz ktoś im to przypomni, i tylko w GMO jest bakteria. Takie stwierdzenia
      powodują popłoch u osób, które nie rozumieją i są podatne na wpływy
      pseudospekulacji i propagandy którą uprawiają pseudo ekolodzy i osoby bez
      rzetelnej wiedzy.

      Tu nie chodzi o promowanie, nie promowanie, a o to że nasi przedstawiciele
      pokazują iż w ich mniemaniu czarne jest białe, a białe jest czarne. Nie obchodzą
      ich fakty, mają swoje poglądy, choć sprzeczne z dotychczasową wiedzą.

      Co do różnych problemów: zawsze jakieś są! Nawet przeciw zdrowej żywności, bo
      GMO może usunąć jej wady, ale będzie mieć własne ze względu na to że jest GMO.
      Nic nie jest doskonałe, ale GMO jest bliższe doskonałości bo: kontrolujemy to co
      mamy, mamy dowolne odmiany, panujemy nad tym co robimy. Pewne rzeczy już
      opisano. A im dalej idzie nauka, tym GMO jest bezpieczniejsze dla alergików - bo
      to oni tylko mogą mieć problem z tytułu GMO. Reszta jest jak przy sprowadzaniu
      obcych, tańszych, wydajniejszych gatunków (GMO to po prostu nowy gatunek).
      • Gość: zihhi Re: Jesteście trochę żałośni... IP: *.icpnet.pl 23.02.08, 14:15
        Bioróżnorodność to podstawa funkcjonowania ekosystemów. Bynajmniej nie chodzi mi o te o które walczą pseudoekolodzy. Mówię w konspekcie Ekologii jako Nauki (Dział Biologii), a nie pajaców przypinających się do drzew.
        • Gość: orlet Re: Jesteście trochę żałośni... IP: *.icpnet.pl 23.02.08, 14:17
          Nie można traktować GMO tylko jako osobnego gatunku, bo GMO może rozmnażać się z nGMO i tym zamym nGMO zlikwidować. Twoje teoria jest słuszna po warunkiem jak powyżej.
          • lesew Re: Jesteście trochę żałośni... 23.02.08, 19:03
            Gość portalu: orlet napisał(a):

            > Nie można traktować GMO tylko jako osobnego gatunku, bo GMO może rozmnażać się
            > z nGMO i tym zamym nGMO zlikwidować. Twoje teoria jest słuszna po warunkiem jak
            > powyżej.

            Ludzie, litości, oprzytomniejcie: To wcale nie tak, że przyjdzie jakieś GMO i
            wyprze nie-GMO: To stało się już przed miliardem lat. Obecnie nie istnieje żaden
            nie-GMO, nie są znane nawet żadne skamieniałości nie-GMO!
            Od momentu powstania życia na Ziemi modyfikacje genetyczne trwają przez cały
            czas. To że tych modyfikacji dokonywał przypadek, a nie jakiś genetyk nie ma już
            teraz żadnego znaczenia.
            Mam wrażenie, że niektórzy dorośli pozostają nadal na poziomie "strzelanek" z
            dzieciństwa, gdzie bohater(człowiek) rozwalał straszne "mutanty".
            Prawda jest inna: Wszyscy jesteśmy mutantami i to do n-tej potęgi. Nawet jeżeli
            zatrzymamy całą naukę, to nowe "mutanty" i tak będą powstawać i upowszechniać
            się, tak jak to ma miejsce od powstania życia na Ziemi, tyle tylko, że my nie
            będziemy mieli nad tym żadnej kontroli.
    • aby Katastrofa pszczelarstwa w ojczyźnie GM 23.02.08, 13:28
      Zob. BBC World: Millons of Bees Dying Across North America.
      www.youtube.com/watch?v=pZr9ztQPNXA.

      Tajemnicza choroba CCD (Colony Collapse Disorder) dotknęła poza USA również
      Brazylię i Argentynę. Choć wręcz rzuca sie w oczy, że we wszystkich tych krajach
      oddano wielkie areały pod uprawę roślin GM i ta zależność warta jest zbadania w
      pierwszej kolejności, wysiłki specjalistów, jak to wynika z doniesień prasy
      amerykańskiej, koncentrują się na poszukiwaniu takich czynników chorobotwórczych
      jak pasożyty, pestycydy (?), czy wpływ promieniowania masztów telefonii
      komórkowej (sic!). Jak dotąd bez efektu.

      Jak piszą (niektórzy) internauci ten brak efektów w zdiagnozowaniu tajemniczej
      epidemii, która grozi całkowitym wyniszczeniem populacji pszczół na amerykańskim
      Środkowym Zachodzie wynika stąd, że specjaliści z laboratoriów, prowadzących te
      badania, są bądź bezpośrednio uzależnieni od wielkich korporacji na polu
      żywności GM, bądź boją się z nimi zadrzeć.
      • Gość: 3nerka Re: Katastrofa pszczelarstwa w ojczyźnie GM IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 14:34
        Dziwnym trafem jedną z rozptrywanych przyczyn jest własnie wpływ upraw GMO - konkretnie upraw kukurydzy i bawełny z genami Bacillus thuringiensis.
        Więc chyba Twoja obawa, że ludzie zajmujacy się problemem boją się koncernów produkujacych GMO, jest chyba trochę nieprawdziwa.

        Pomijając fakt, ze przyczyna giniecią rojów pszczół zapewne nie ma jednego wyjaśnienia, to zwróć uwagę, że pierwsze doniesienia o tym zjawisku miały miejsce na początku lat 70-tych (więc jeszcze przed wprowadzeniem GMO na dostatecznie szeroką skalę).

        Nie można wykluczyć, że któreś rośłiny GMO nie mają wpływu na pszczoły, ale promujmy spiskowej teorii dziejów.
    • nemecek Gdzie jest zagrożenie? 23.02.08, 14:11
      Prawdziwe zagrożenie ze strony GMO nie leży w ich ewentualnych (bardzo
      wątpliwych) negatywnych skutkach dla spożywających je ludzi czy zwierząt. No w
      końcu naukowcy starają się je tak "zaprogramować", aby były "lepsze", a nie
      "gorsze" od swoich protoplastów.

      Prawdziwe zagrożenie GMO to potencjalne szkody dla środowiska! Nie wiemy, jak
      środowisko odpowie na masową uprawę roślin GM. Każdy z nas uczył się w szkole
      banalnie prostych zależności pomiędzy organizmami w łańcuchach pokarmowych.
      Owszem, banalne to, ale na milionach wzajemnie powiązanych takich właśnie
      banalnych zależności opiera się działanie ekosystemów!

      I tak wyrządzamy coraz większe szkody środowisku naturalnemu. Czy musimy je
      dobijać kolejnym (potencjalnie) niebezpiecznym wynalazkiem? Już wprowadzanie
      "zwykłych" gatunków, naturalnie niewystępujących na danym terenie, może
      prowadzić do katastrofalnych skutków! A żeby podać mniej "codzienny" przykład: w
      końcu XIX w. sprowadzono do Europy (również Polski) niewielką rybkę - sumika
      karłowatego, Ameiurus nebulosus - celem "wzbogacenia" rodzimej bioróżnorodności.
      Na terenie Słowacji udowodniono, że ów sumik doprowadził do zniknięcia
      izolowanych, reliktowych stanowisk bardzo rzadkiej ryby - muławki, Umbra krameri.
      Przykłady takich "inwazji" można dowolnie długo mnożyć. A przecież to "tylko"
      zwykłe organizmy, w nie uodparniane w żaden specjalny sposób przeciwko
      pasożytom, szkodnikom, drapieżcom. Zagrożenie ze strony GMO to nie sfera sci-fi,
      tylko bardzo realna możliwość!

      Michał Nowak
      • Gość: AI Re: Gdzie jest zagrożenie? IP: *.chello.pl 23.02.08, 15:43
        Ale przecież nikt nie twierdzi że GMO nie ma żadnych wad. Rzecz jest w tym że ma
        dużo zalet, które z punktu widzenia ekologii mogą być ważniejsze.

        Przede wszystkim, wprowadzenie monokultur, chemicznych nawozów i opryskiwania
        już wyrządza GIGANTYNCZE szkody w środowisku naturalnym. To nie jest kwestia
        tego zniknięcia jednego czy dwóch gatunków. To systematyczne niszczenie całych
        ekosystemów i niepowetowane straty w bioróżnorodności. I nie ma na to żadnego
        sensownego lekarstwa, bo ludzie po prostu muszą coś jeść. GMO, projektowane w
        celu ograniczenia kosztów uprawy, równocześnie mają ograniczać te szkody -
        wymagając mniej nawozów, zmniejszając wymagany obszar upraw i nie wymagając
        opylania środkami chemicznymi.

        To są argumenty za tym że potrzebujemy GMO w Polsce. Nawet jeśli już teraz mamy
        wystarczająco dużo żywności, coroczne koszty jej wytwarzania są dla środowiska
        bardzo wysokie. Wprowadzenie GMO mogłoby je ograniczyć o całkiem spory procent.
        • malyflowers Re: Gdzie jest zagrożenie? 23.02.08, 19:12
          a doczytałeś sie o tzw. superchwastach?? roślin gmo odpornych na szkodniki i
          wyjątkowo łatwo sie rozsiewających?? do których wyplenienia trzeba by
          superchemikaliów??
          najlepszym sposobem walki z nawozami chemicznymi jest powrót do różnorodności
          upraw (występowanie obok siebie niektórych roślin polnych powoduje zmniejszenie
          strat wywołanych przez owady) i nawozów naturalnych
      • maruda.r Re: Gdzie jest zagrożenie? 23.02.08, 23:09
        nemecek napisał:

        > Prawdziwe zagrożenie ze strony GMO nie leży w ich ewentualnych (bardzo
        > wątpliwych) negatywnych skutkach dla spożywających je ludzi czy zwierząt. No w
        > końcu naukowcy starają się je tak "zaprogramować", aby były "lepsze", a nie
        > "gorsze" od swoich protoplastów.

        **************************************

        Na pewno? Bo i tu są wątpliwości. Kontrahentami naukowców są najpierw
        producenci, później hurtownicy i detaliści, a dopiero na końcu nasze żołądki. Co
        jest więc najważniejsze? By produkt był trwały, ładny i duży. Użyteczność
        produktu dla zdrowia jest tu najmniej ważna.

        • nemecek Re: Gdzie jest zagrożenie? 25.02.08, 15:16
          Zakładam podstawową dawkę przyzwoitości u producentów/wynalazców GMO.
          Koncentruję się natomiast na wskazaniu problemów, które, jak się wydaje,
          znajdują się w ogóle poza świadomością autora artykułu.
    • Gość: Janusz Wojciechows GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 14:12
      Pod skrzydłami ministra Sawickiego rozwija się i krzepnie ruch
      bojowników o pełne otwarcie Polski na GMO. Już nie tylko o pasze
      chodzi, ale i o nasiona i uprawy. Żadna tam ograniczenia, żadnej
      ostrożności. Pełna wolność dla GMO i już! Bo pasze są za drogie!

      Na konferencji zorganizowanej Ministerstwie Rolnictwa przez Radę
      Gospodarki Żywnościowej byłem jedynym GMO-sceptykiem i oberwało mi
      się niemało. Moje szczęście, że jako poseł europejski mam jednak
      kilka zasług dla polskiego rolnictwa i przemysłu spożywczego, bo
      inaczej groźba linczu wisiała w powietrzu.

      Gdy panowie z RGŻ wychwalali zalety biotechnologii, w lodach
      norweskiej wyspy Spitsbergen trwały prace przy budowie wielkiego
      schronu dla tradycyjnych nasion. Norwegowie chcą je w arktycznych
      lodach zamrozić i ocalić dla przyszłych pokoleń ,na wypadek
      kataklizmu biologicznego spowodowanego przez GMO. Norwegowie to
      naród przewidujący. Wiedzą co robią.

      Za mojego dzieciństwa, w latach sześćdziesiątych, moja wieś rodzinna
      zmieniła prawie wszystkie dachy ze słomianych na eternitowe.
      Pamiętam jak przez mgłę najwcześniejsze moje wspomnienie –
      przeprowadzkę ze starego drewnianego domu pod strzechą do nowego
      murowanego pod eternitem. Czyli pod azbestem, choć wtedy o azbeście
      mało kto wiedział.

      Gdyby ktoś wtedy ostrzegał przed eternitem, domagał się badań jego
      szkodliwości i ostrzegał o negatywnych skutkach dla zdrowia, byłby
      nazwany zacofanym burakiem z ciemnogrodu. Eternit to był postęp,
      nowoczesność, walka z trapiącymi wieś pożarami.

      Niewielu trzeba było lat, żeby wyszła na jaw straszliwa prawda o
      rakotwórczej szkodliwości azbestu. Ogromnym kosztem eternit w
      miastach został zerwany. Polską wieś rakotwórczy azbest kryje do
      dziś.

      Gdy wyjdzie na jaw prawda o szkodliwości GMO, nie będzie go można
      wyrwać z korzeniami i spalić. Zostanie z nami na wieki wieków amen.

      Zwolennicy GMO mówią, że nie ma dowodów na jego szkodliwość. Nie
      mnie prawnikowi oceniać wartość dowodów, które już są, ale jeśli
      nawet twardych dowodów jeszcze nie ma, to w każdej chwili mogą być.
      Badania trwają. Czy wolno nam ryzykować zdrowiem i życiem ludzi oraz
      katastrofą ekologiczną dlatego, że pasze są za drogie? Czy wolno
      ryzykować wtórnym feudalizmem polskiej wsi wskutek jej uzależnienia
      od dostawców licencjonowanych nasion? Kto zapewni, że jak będziemy
      mieli już miliony hektarów upraw GMO, to firmy biotechnologiczne nie
      zażądają za licencjonowane nasiona takiego haraczu, żeby nasze
      rolnictwo wykończyć?

      Rozumiem handlujących paszą, bo chodzi o ich biznes. Krótkowzrocznie
      postrzegany, ale biznes. Jako polityk muszę jednak patrzeć szerzej i
      to szersze spojrzenie każe mi dziś być wśród przeciwników GMO i
      aktywnie działać w Parlamencie Europejskim i na forum krajowym o to,
      by Polska pozostała krajem wolnym od GMO. Szanse na to maleją jednak
      z każdym dniem. Lobbing koncernów biotechnologicznych to potęga,
      która jak czołg idzie do przodu. Przeciwnicy mają argumenty, oni
      mają pieniądze.

      Pochwały dla GMO ze strony ministra Sawickiego (choć jeszcze kilka
      miesięcy temu był wielkim przeciwnikiem), a także słabnący sprzeciw
      ministra Nowickiego wskazuje, że poglądy rządu zostały już w tej
      sprawie zmodyfikowane. Szybko poszło. Manipulacje genetyczne są
      niezwykle skuteczne.

      PS. Otrzymałem właśnie książkę czołowego w Polsce zwolennika GMO
      prof. Tomasza Twardowskiego. GMO – szanse i ograniczenia. Zwykle
      pisze się „szanse i zagrożenia”. Zwolennicy GMO o zagrożeniach
      jednak nie chcą mówić. Przemilczają je dyskretnie.





      • Gość: Qba Re: GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 15:54
        Przy każdym nowym wynalazku należy zachować pewne środki ostrożności i takowe są
        zachowywane. Nawet w najbardziej GMO-przyjaznych państwach, uprawy modyfikowane
        są dużo dokładniej badane i testowane przed ich wprowadzeniem niż uprawy
        tradycyjne. Nie można hamować postępu nauki tylko dlatego, że niektóre wynalazki
        w dłuższej perspektywie okazały się szkodliwe. Lista tych które okazały się
        pomocne (często ratując miliony ludzkich istnień) jest o wiele dłuższa. My w
        Polsce możemy sobie dyskutować, czy GMO się opłaca. W państwach trzeciego świata
        wydajność produkcji to często kwestia życia i śmierci - dlatego należy
        dyskutować racjonalnie, bez podsycania nieuzasadnionych obaw barwnymi
        odniesieniami (np. do azbestu)
        • Gość: aja74 Re: GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! IP: *.zgora.dialog.net.pl 26.02.08, 10:11
          To do cholery jasnej moze pomyslec pora nad tym by te rejony nie
          byly tak przeludnione moze pora ruszyc glowa a nie fujara. Szlak
          mnie trafia ale to jest jak kula sniegowa dajcie im wiecej zarcia to
          wiecej ich bedzie i tak w kolo macieju. Kiedy powiecie dosc?
          Czy to musi byc kataklism ktory ponownie przeszatkuje ludnosc ziemi?

          AJA
          • Gość: Qba Re: GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.02.08, 22:37
            Kontrola urodzeń to kwestia wymagająca czasu. Nawet przy najlepszych chęciach. A
            i tych często lokalnym władzom, jak i państwom pomagającym (vide zwolennik
            "naturalnych" metod kontroli urodzin, Bush) brakuje. W międzyczasie, obowiązkiem
            ludzi wyznających choćby minimum humanitaryzmu jest zadbać, żeby tamci nie
            umierali z głodu...
      • Gość: AI Re: GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! IP: *.chello.pl 23.02.08, 15:55
        > Za mojego dzieciństwa, w latach sześćdziesiątych, moja wieś rodzinna
        > zmieniła prawie wszystkie dachy ze słomianych na eternitowe.
        > Pamiętam jak przez mgłę najwcześniejsze moje wspomnienie –
        > przeprowadzkę ze starego drewnianego domu pod strzechą do nowego
        > murowanego pod eternitem. Czyli pod azbestem, choć wtedy o azbeście
        > mało kto wiedział.

        To jest całkiem niezły przykład. Gdyby to wtedy od ciebie zależało - zostawiłbyś
        te wszystkie słomiane strzechy? Z tego powodu że azbest jest szkodliwy? I
        wziąłbyś odpowiedzialność za wszystkie straty i wszystkich którzy zginęliby w
        pożarach, którym ten eternit zapobiegł?

        Bardzo łatwo jest oceniać jedno rozwiązanie, ignorując kompletnie wady drugiego.
        GMO ma wady. Pytanie brzmi czy pozostanie "wolnym od GMO" nie jest znacznie gorsze.
        Dzięki temu że jesteśmy krajem "wolnym od atomu" codziennie wdychamy dodatkowe
        miliony ton tlenków węgla i siarki, emitowanych przez nasze elektrownie węglowe.
        Naprawdę warto?
      • Gość: Mariusz Gruza Re: GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 16:16
        Wreszcie jakaś wywarzona i konkretna wypowiedź w tym wątku. Też jestem sceptyczny do GMO, ale zupełnie z innych powodów niż Pan.
        Większość argumentów (jeśli nie wszystkie) przeciw GMO wysuwanych przez krytyków tych produktów po prostu przeczy aktualnej wiedzy naukowej z zakresu nauk ścisłych i biologicznych. Jako argumenty są przytaczane różnego rodzaju bzdury w stylu "geny z GMO przejdą na inne rośliny a nawet na ludzi"

        Jeśli mówimy o zagrożeniach związanych z GMO to żadne z tych zagrożeń nie różni się w znaczący sposób, od zagrożeń jakie są od dawna znane przy wprowadzaniu jakiegoś organizmu na teren, na którym uprzednio nie występował.
        Roślina uprawna modyfikowana genetycznie nie stanowi sam w sobie realnego zagrożenia. Zagrożenia trywialne zostały zauważone w laboratorium. Reszta tzw. zagrożeń to typowe problemy nowego produktu.
        Wprowadzając nową roślinę do środowiska nie znamy powiązań jakie powstaną pomiędzy nią a resztą lokalnego ekosystemu. Tylko tyle i aż tyle. Świetnym przykładem takich zagrożeń jest barszcz Sosnowskiego, który pomimo uprawiania na paszę, stanowi swoiste zagrożenie dla ludzi i zwierząt.

        Z drugiej strony jakakolwiek uprawa nie ma nic wspólnego z naturalnym ekosystemem. Jest to sztucznie stworzony ekosystem prze człowieka w celu wyprodukowania jak największej ilości żywności. Jest z reguły monokulturowa, i wszelkie inne rośliny są bezwzględnie tępione, podobnie jak zwierzęta zagrażające uprawom. Więc my ludzie mamy wielki wpływ na lokalne ekosystemy - tworzymy własne niszcząc naturalne.
        Taki sztuczny ekosystem bez naszej ingerencji zaraz by przestał istnieć. Jakakolwiek uprawa bez pomocy człowieka długo nie przetrwa (licząc w czas w latach czy dziesiątkach lat). Nawet utrzymanie uprawy w dobrej kondycji (czyli chcąc uzyskać optymalny plon) stosuje się nawożenia, opryski, przerzedzanie - w celu wyeliminowania chwastów i szkodników.

        Zaletą GMO więc jest ograniczenie stosowania chemikaliów do uprawy - mniej chemikaliów, mniejszy wpływ na cały ekosystem. To, że pewna grupa owadów (uznanych przez nas za szkodniki) na uprawie się nie pożywi to trudno -przecież o to nam chodzi. Za to od GMO nie ucierpią także owady postronne nie zaisteresowane naszymi plonami, a np. ginącymi przy oprysku antygrzybowym.

        Uważam, że nie żadnych podstaw do zakazu stosowania roślin modyfikowanych genetycznie, zarówno w uprawach jak i przetwórstwie. W obu tych obszarach działalności gospodarczej powinny zostać ustanowione pewne regulacje. Regulacje zdroworozsądkowe.

        Przetwórstwo
        dotyczy konsumentów bezpośrednio, więc: każdy produkt powinien być oznaczony, że nie tylko zawiera składniki wykonane z GMO, ale także jakie. Szczególnie z naciskiem na produkty wysokoprzetworzone, szczególnie takie gdzie konsument może się nie spodziewać obecności produktów roślinnych (lub nie mieć takiej świadomości - np w przetworach mięsnych czy słodyczach nieowocowych).
        Np. zagrożeniem są ukryte substancje uczulające - wprowadzimy gen z jakiejś ryby (odpowiedzialny za uczulanie) np do ziemniaka, więc występuję prawdopodobieństwo, że taki ziemniak też może uczulać osoby uczulone na ryby.
        Oznaczenia powinny znaleźć się na produktach.

        Inną możliwością jest objęcie GMO podobnymi przepisami jak to ma miejsce w przypadku leków. Producent leku musi spełnić szereg warunków, w skrócie polegających na wykazaniu, że jego lek rzeczywiście leczy daną chorobę, ale także komu i kiedy może szkodzić itp.

        W przypadku uprawy
        należałoby przed wprowadzeniem rośliny do uprawy na szerszą skalę nakazywać uprawy pilotażowe i badania oddziaływania z lokalnym ekosystemem.

        Oczywiście to są jedynie przykłady, coś w rodzaju gorących pomysłów. Punkt wyjścia do szerszej dyskusji.

        Generalnie jeśli chodzi o GMO nie należy być ani hurraoptymistą ani superprzeciwnikiem. Spokojnie rozważyć wszystkie dane, i znaleźć takie rozwiązania, które jednocześnie pozwoliły na stosowanie GMO, minimalizację ewentualnych zagrożeń, i dawały konsumentowi wybór.
        Natomiast pod żadnym względem nie można twierdzić, że organizmy modyfikowane genetycznie są zagrożeniem dla ludzkości. GMO jest tylko i wyłącznie pewną technologią, a konkretny organizm - wynalazkiem. Nie można przecież winić huty żelaza za produkcję noży, a noży - za to ktoś kogoś zasztyletował.


        Na koniec skomentuję Pana przykład z eternitem. Pana komentarz, choć w sumie zgodny z prawdą, powiela pewien mit na temat szkodliwości eternitu i azbestu i pokazuje, że nie ma Pan pojęcia o szkodliwości eternitu.
        Azbest jak najbardziej jest rakotwórczy. Tak samo jak prąd elektryczny „kopie”. Ale żeby prąd kogoś kopnął, trzeba mu stanąć na drodze choćby wkładając ręce do kontaktu.
        Historia azbestu i eternitu, w mojej opinii, jest przykładem nieznajomości szkodliwości jednego i drugiego przez urzędników podejmujących pewne decyzje.
        Azbest jest bardzo niebezpieczny w postaci pylistej, gdyż wtedy wnika do płuc, sieje zniszczenia prowadzące z reguły do raka płuc. Materiał ma świetne właściwości izolujące, w połączeniu z betonem tworzy bardzo dobre materiały budowlane, m.in. można produkować eternit. Ani azbest w izolacjach, ani eternit nie wywoła u nikogo nowotworu, pod warunkiem, że będą użytkowane w sposób właściwy.
        Prawdziwe niebezpieczeństwo nie dotyczy więc produktów zawierających azbest w formie uniemożliwiającej jego pylenie. Dotyczy wydobycia, wytwarzania produktów z azbestem, i ich późniejszego przerobu.
        Nie mam żadnych danych nt. wietrzenia płyt eternitowych, ale bardzo wątpię, by emisja azbestu z takich płyt leżących np na dachu stodoły mogła w znaczącym procencie (tj. powyżej błędu statystycznego) komukolwiek zagrozić.
        Zadanie urzędników powinno polegać do uchwalenia przepisów wycofujących azbest z użytkowania ogólnego, a przede wszystkim z produkcji. Następnie wyjaśnić na czym polega zagrożenie, np eternitu nie można ciąć, szlifować, zrywać ostrożnie, nie używać jako tłuczywa do budowy dróg, osłon przed pyłem, przy pracy stosować osłony dróg oddechowych itp. Wydać przepisy o utylizacji, np. zebrać w jednym miejscu i zasypać, miejsce oznaczyć. itp.
        Zrywanie na siłę dachów jest w moim odczuciu bez sensu a nawet jest nieodpowiedzialne, bo posiało nie potrzebną panikę.
        • malyflowers Re: GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! 23.02.08, 19:21
          cytuje:
          "Zaletą GMO więc jest ograniczenie stosowania chemikaliów do uprawy - mniej
          chemikaliów, mniejszy wpływ na cały ekosystem. To, że pewna grupa owadów
          (uznanych przez nas za szkodniki) na uprawie się nie pożywi to trudno -przecież
          o to nam chodzi. Za to od GMO nie ucierpią także owady postronne nie
          zaisteresowane naszymi plonami, a np. ginącymi przy oprysku antygrzybowym."
          to ze sie pewna grupa owadów nie pożywi... spowoduje zachwianie łańcucha
          pokarmowego, bo tą pewną grupą owadów sie żywi ktoś inny. trzeba myśleć
          perspektywicznie.
          • Gość: Mariusz G Re: GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 19:42
            > to ze sie pewna grupa owadów nie pożywi... spowoduje zachwianie łańcucha
            > pokarmowego, bo tą pewną grupą owadów sie żywi ktoś inny. trzeba myśleć
            > perspektywicznie.

            tylko ze tą grupa owadów obecnie się skutecznie niszczy opryskami (a niedawno jeszcze zbieralo recznie, bo amerykanie zrzucali nam na pola:)

            wiec i tak ich nie ma i tak. mowimy o szkodnikach upraw. DDT odnioslo sukces po tepilo robale (owady), nie trujac ludzi. Niestety nie czynilo tego selektywnie czyniac spustoszenie w eksystemach (dlatego zniknelo).

            Ewentualnie pomysl o tych wszystkich, ktorym obierasz pokarm, tlukac komary, faraonki i prusaki :)
        • Gość: oo Re: GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 19:53
          Gość portalu: Mariusz Gruza napisał(a):
          > Zrywanie na siłę dachów jest w moim odczuciu bez sensu

          Jednak w odczuciu lobby producentów "nowoczesnych" dachówek owo zrywanie eternitowych dachów tenże sens posiada jak najbardziej.

          > a nawet jest nieodpowiedzialne, bo posiało nie potrzebną panikę

          ale jakiż wniosło wzrost popytu na "nowoczesne" dachówki !
        • keton Re: GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! 23.02.08, 20:25
          @Mariusz Gruza

          Twoja wypowiedź jest pierwszą sensowną opinią przeciwnika (czy sceptyka) GMO w
          tym wątku. Brawo!
          • Gość: 3nerka Re: GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 16:43
            @keton

            keton napisał:

            > Twoja wypowiedź jest pierwszą sensowną opinią przeciwnika (czy sceptyka) GMO w
            > tym wątku. Brawo!

            Nie jestem przeciwnikiem GMO. Nie jestem takze hurraoptymista. GMO wczesniej czy pozniej wejdzie, takze do Polski. Pytanie nie brzmi czy je wpuszczac tylko na jakich zasadach, tak aby bilnans zyskow i strat dla srodowiska i ludzi byl wyraznie dodatni :)
        • maruda.r Re: GMO nie szkodzi? Azbest też nie szkodził! 23.02.08, 23:15
          Gość portalu: Mariusz Gruza napisał(a):

          Jako argumenty są przytaczane różnego rodzaju bzdury w stylu "geny z GMO przejdą
          na inne rośliny a nawet na ludzi"

          **********************************

          To ciekawe, bo nie spotkałem się jeszcze z tym argumentem. Czyżby został
          wymyślony przez zwolenników GMO i włożony w usta przeciwników GMO dla ich
          ośmieszenia?

      • Gość: niepolityk Uspokójmy polityka IP: *.ztpnet.pl 25.02.08, 23:20
        Szanowny Panie.
        Nie szerzmy "defektyzmu".
        Wyrób azbestowy nie szkodzi - dopóki leży nienaruszony
        na tej eks-strzesze.

        Dopiero jak Pan go będziesz nadkrawał, wiercił -
        zaczyna pylić i tenże pył MOŻE w Pana płucach
        spowodować zadrażnienia i zwłóknienia MOGĄCE
        przerodzić się w zrakowacenia.

        Wniosek - nie rozbierać tych niby-strzech zbyt
        gorączkowo.

        Jak politycy narzucą nam swoje fobie - nic z tego
        pozytywnego nie wynika.
      • Gość: defetysta Reuroposeł a kłamczuszek IP: *.centertel.pl 26.02.08, 16:49
        "Norwegowie chcą je w arktycznych
        lodach zamrozić i ocalić dla przyszłych pokoleń ,na wypadek
        kataklizmu biologicznego spowodowanego przez GMO" - ladnie to tak
        kłamać panie europośle? bo jakoś czytam newsy na ten temat, ba
        sięgam do źródeł i nigdzie nie ma informacji, że GMO jest jedynym
        powodem powstania "arki noego"
      • kl-2 Alternatywny Nobel za walkę z GMO 26.02.08, 17:30
        Alternatywny Nobel za walkę z GMO:

        Wśród laureatów tegorocznego (2007) „alternatywnego Nobla” są Percy
        i Louise Schmeiser, małżeństwo kanadyjskich rolników, którzy mieli
        odwagę sprzeciwić się nieetycznym działaniom koncernu Monsanto,
        producenta nasion GMO

        cały artykuł:
        www.wiadomosci24.pl/artykul/alternatywny_nobel_za_walke_z_gmo_50237.html
    • Gość: bagnik1 Ależ uparty gen głupoty! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.02.08, 14:18
      Nie jestem gorącym zwolennikiem ani przeciwnikiem GMO. Przyglądam się argumentom i jestem ogromnie zdziwiony jakością tego artykułu. Połowa tekstu służy jedynie personalnemu zaatakowaniu i obrażeniu adwersarza. Myślę, że od profesora wyższej uczelni mamy prawo oczekiwać więcej. Mam nadzieję, że pojawią się kolejne artykuły prezentujące merytoryczne treści i odpowiadające punkt po punkcie na tezy postawione przez ministra (ten z kolei zaskoczył mnie pozytywnie).
      • Gość: Qba Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 16:00
        Prof. Węgleński podał przecież konkrety. To pan minister raczył popełnić
        przynajmniej jeden rażący błąd merytoryczny (nieszczesny Bacillus thuringensis)
        a następnie podał szereg zastrzeżeń bez żadnych konkretnych odniesień.
        Emocjonalność tekstu prof. Węgleńskiego tłumaczyć można właśnie oburzeniem na
        bzdury wypisywane przez ministra Nowickiego. Jeżeli kolejne wypowiedzi będą
        należały do innych genetyków i biologów molekularnych, nie mam wątpliwości, że
        poprą oni (może mniej emocjonalnie) stanowisko Profesora.
        • maruda.r Re: Ależ uparty gen głupoty! 23.02.08, 23:17
          Gość portalu: Qba napisał(a):

          > Prof. Węgleński podał przecież konkrety.

          ***********************************

          Konkrety reklamowe, a nie naukowe. Też tak robię, zachwalając sprzedawane produkty.

          • Gość: Qba Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.02.08, 09:12
            Co tak "reklamowego" było w tych argumentach? Nie oczekujesz chyba, że podałby
            jednocześnie całą metodologie badawczą, istotność statystyczną, wielkość prób
            ect. To "Gazeta", nie "Nature"...
      • Gość: Michał Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.chello.pl 23.02.08, 17:11
        > Mam nadzieję, że pojawią się kolejne artykuły prezentujące
        > merytoryczne treści i odpowiadające punkt po punkcie na tezy
        > postawione przez ministra (ten z kolei zaskoczył mnie pozytywnie).

        A czym konkretnie zaskoczył cię pozytywnie minister?
        • Gość: Alergik Monsanto-Jak zrobić szmal na "cudownych" technolog IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 17:23
          MONSANTO - wiodąca korporacja biotechnologiczna sama w sobie jest
          doskonałym przykładem, że nie należy bezkrytycznie wierzyć w
          zapewnienia korporacyjnych specjalistów.

          Monsanto-Jak zrobić szmal na "cudownych" technologiach?
          W czasie 100-letniej historii firmy Monsanto jej specjaliści zawsze
          twierdzili, że nowe technologie, które wprowadzają, są całkowicie
          bezpieczne. Po latach okazywało się, jak tragicznie się mylili.

          19 maja 2001 r. Monsanto ujawniło, że genetycznie modyfikowana soja
          RoundUp Ready zawiera "nieoczekiwane fragmenty genetyczne".
          Oczywiście firma zapewniła, że nie ma powodów do paniki. Znaleziony
          materiał genetyczny dostał się w trakcie tworzenia odmiany i był tam
          zanim uzyskała zezwolenie w 1992 r. w Stanach Zjednoczonych i w 1996
          r. w Wielkiej Brytanii. Naukowcy Monsanto po prostu zauważyli go
          dopiero teraz.

          CZEGO JESZCZE NIE WIEDZIAŁO MONSANTO?
          W 1929 roku Monsanto wynalazło polichlorowane bifenyle (PCB), które
          w ciągu następnych dekad były szeroko stosowane głównie jako ciekłe
          izolatory w dużych transformatorach i kondensatorach. Wkrótce
          okazało się, że są silnie toksyczne, powodują raka i problemy
          reprodukcyjne u zwierząt i ludzi. Chociaż wycofano je z produkcji w
          latach siedemdziesiątych, miliony ton PCB, krąży w środowisku,
          odkładając się w tkance tłuszczowej organizmów żywych i przenosząc
          się wzdłuż łańcucha pokarmowego. Każdy z nas posiada PCB w ilościach
          znacząco podnoszących ryzyko nowotworów.

          W 1945 r. Monsanto wprowadziło do produkcji DDT - chlorowany
          węglowodór służący do zwalczania owadów. Dziś wiemy, że DDT jest
          silnie toksyczne, wywołuje raka, akumuluje się w tkance tłuszczowej
          zwierząt i ludzi. Pod koniec lat sześćdziesiątych DDT zostało
          zabronione w krajach rozwiniętych, w wielu krajach trzeciego świata
          jest używane do dziś. Wszyscy mamy DDT w swoich ciałach.

          W latach 1962-1970 podczas wojny w Wietnamie używano do niszczenia
          dżungli innego wynalazku Monsanto - defoliantu zwanego "Agent
          Orange". Zawierał on supertoksyczne dioksyny, powodujące podobne
          skutki co PCB, przy wielokrotnie niższych stężeniach. W 1987 r.
          cierpiący na raka i uszkodzenia wątroby weterani wojenni otrzymali
          180 mln dolarów odszkodowania od producentów Agenta Orange. 500.000
          wietnamskich dzieci, które urodziły się zdeformowane w wyniku
          kontaktu matek z dioksynami, odszkodowania dotąd nie dostało.

          W 1976 r. Monsanto wprowadziło na rynek Cycle-Safe - pierwszą
          plastikową butelkę na napoje. Mimo "bezpiecznej nazwy", w rok
          później została zakazana ze względu na działanie rakotwórcze.

          W 1985 r. Monsanto rozpoczęło sprzedaż Aspartamu (Nutra-Sweet) -
          słodziku podejrzewanego o powodowanie nowotworów mózgu, później
          zakazanego w Stanach Zjednoczonych.

          MONSANTO DBA O TWOJE ZDROWIE
          1947 - Eksplozja w fabryce Monsanto w Texas City zniszczyła część
          miasta, zabijając 500 osób.

          1979 - Monsanto przeprowadziło badania, na podstawie których
          stwierdziło, że dioksyny nie zwiększają ryzyka zachorowania na raka.
          W 1990 r. okazało się, że wyniki tych badań zostały sfałszowane.

          1986 - Monsanto wydało 50 tys. dolarów, by nie dopuścić do
          uchwalenia w Kalifornii prawa zakazującego wprowadzania
          rakotwórczych chemikaliów do źródeł wody pitnej.

          1990 - Monsanto wydało 405 tys. dolarów na zablokowanie kolejnej
          inicjatywy prawnej, zmierzającej do ograniczenia stosowania
          pestycydów, w tym produkowanego przez Monsanto rakotwórczego
          alachloru.

          1997 - wyszło na jaw, że Monsanto sprzedało 6,000 ton odpadów
          skażonych kadmem firmom produkującym nawozy.

          NAJNOWSZE OSIĄGNIĘCIA MONSANTO
          BST (rBGH, Posilac) - zmodyfikowany genetycznie hormon wzrostu,
          zwiększa u krów produkcję mleka. Niestety, okazało się, że zwiększa
          również ryzyko zachorowania na raka piersi, okrężnicy i prostaty u
          pijących to mleko. Stosowanie BST jest zakazane w krajach UE.

          RoundUp Ready - gen uodparniający rośliny na herbicyd RoundUp,
          również produkowany przez Monsanto. Po zastosowaniu na skalę
          przemysłową w kukurydzy, soi, rzepaku, bawełnie i burakach
          cukrowych, powstały w wyniku niekontrolowanych krzyżówek odporne na
          RoundUp chwasty. W efekcie rolnicy muszą obecnie stosować większe
          dawki herbicydów, co oznacza większą chemizację i wyższe koszty
          upraw (oraz większe zyski Monsanto).

          Terminator - gen, opatentowany w USA pod numerem 5,723,765,
          uniemożliwiający roślinom naturalne rozmnażanie (powoduje sterylność
          nasion). Uzależnia rolników od corocznych dostaw ziarna do siewu z
          Monsanto.

          CZY POWIERZYSZ ZDROWIE SWOICH DZIECI RECYDYWIŚCIE?
          • Gość: Janek Microsoft - Jak zrobić szmal na oprogramowaniu IP: *.chello.pl 23.02.08, 18:59
            Faktycznie - zamiast dyskutować o wartości GMO, można zamiast tego pokazać
            jakichś cwaniaków którzy chcą przy tej okazji zarobić.

            W ten sposób mamy powody żeby zabronić używania nowych leków (bo niektóre firmy
            farmaceutyczne mają sporo na sumieniu), używania wszystkich pochodnych ropy
            naftowej (zbrodniczość zakładów petrochemicznych nie ma sobie równych), jak
            również używania komputerów.

            Czy ufasz korporacjom które czerpią zyski z tych gałęzi przemysłu?
    • Gość: marek. Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 17:23
      Szkoda polemiki ,wysłuchałem niedawno w Krakowie ( podczas Konferencji)
      Farmerów z Kanady , Indii , USA, jestem przerażony tym co usłyszałem od nich o
      GMO. Nigdy GMO.!!! ( co to za owoc który miesiącami nie zgnije,na terenach z GMO
      giną gatunki ptaków, owadów i inne z braku ich naturalnego pożywienia, zupełne
      wyjałowienie z flory i fauny naturalnej dla danych obszarów ,(zamiast obecnych
      żyjątek kiedyś pojawią się mutanty -monstra które będą się żywiły GMO,) co to za
      żywność jeśli robal tego nie chce. zgadzam się z opinią ,,Azbest też nie
      szkodził'' ) Polska jako jedyny kraj w UE może się stać producentem , zagłębiem
      ekożywności dla UE.
      Niech nas dziennikarze i lobbyści nie bałamucą i straszą karami za
      niedopuszczenie GMO na nasz teren. Owoce z zasiewu GMO nie nadają się do
      ponownego zasiania, nasiona trzeba kupować w firmach produkujących te nasiona i
      tu ukryta jest cała kwintensencja parcia do GMO. Odmówiła Austria, Grecja,
      Finlandia, Norwegia ostatnio Francja, Jakie kary ich spotkały??????!!!!!!!!!!!!!
    • Gość: Zniesmaczony Ależ uparty gen głupoty! IP: 194.146.248.* 23.02.08, 18:02
      Ostatnio najbardziej uparty jest gen zła! Skaczmy tak sobie do gardła nawzajem
      dalej, to nawet szkodliwa żywność nie będzie już potrzebna.
    • mirq2k Ależ uparty gen głupoty! 23.02.08, 18:30
      Lol, czy ktoś w ogóle wie jak sie modyfikuje geny? Nie chodzi o to, że
      modyfikacje genetyczne są niezdrowe, ale o to, że ingerencja w geny przy
      zostawia pewne toksyczne ślady; podobnie jest w przypadku modyfikacji za pomocą
      wirusów - ponoć pewne sekwencje są dla człowieka niezdrowe. Tak przynajmniej się
      o tym uczyłem 0.o
    • Gość: dno Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 18:43
      Zgadzam się w pełni z Panem Profesorem. Głupota polityków nie zna granic i unosi
      się nad nad nami jak trujący smog. Jeżeli ktoś nie ma pojęcia o czymś nie
      powinien się na ten temat publicznie wypowiadać, a tym bardziej podejmować
      politycznych decyzji szkodzących całemu społeczeństwu!
    • Gość: flam 08 Ależ uparty gen głupoty! IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.02.08, 21:02
      dziennikarzy i innych całujących dupy amerykanów. Jeśli ktoś chce jeść GMO to
      proszę bardzo, mnie proszę tym nie uszczęśliwiać. Choroba szalonych krów, a
      nawet AIDS to w jakimś stopniu choroby odzwierzęce, których nie było, a są.
      Jeśli uczeni chcą dostawać noble ich wola, mnie zostawcie w spokoju. A tak na
      marginesie : demokraci wrzeszczeli, że Polska musiała podporządkować się woli
      ZSRR, no a teraz UE. Wtedy mieliśmy g.... do powiedzenia, teraz tak samo. GMO
      można wprowadzić po 100 latach sprawdzania najlepiej na AMERYKANACH lub
      szefostwie UE.
      • Gość: drifter Re: Ależ uparty gen głupoty! IP: *.hsd1.ma.comcast.net 24.02.08, 00:21
        Jest jakies takie powiedzenie: Czemus biedny -bos glupi,czemus glupi - bos biedny. Pasuje?
    • jola_z_dywit_2006a Nowy rekord idiotyzmu w GW nalezy red Węgleńskiego 24.02.08, 03:29
      Facet ma pierd... pieprzac cos o CCCP.
      Co za idiota, Adas wylej go na zbity pysk.

      Co ma piernik do Węgleńskiego?
      Piernik sie pierniczy a Węgleński ma gen glupoty albo nacpany.
      • Gość: Kaczoland Atakuje Re: Nowy rekord idiotyzmu w GW nalezy??? IP: *.dhcp.embarqhsd.net 24.02.08, 16:41
        "jola_z_dywit_2006a"... czyli kolejny opluwacz pospolity znow na forum?
        • jola_z_dywit_2006a Rok w rok rolnik musi kupic GM ziarno na zasiewy 25.02.08, 20:08
          Jezeli facet z tytulem prof nie rozumie konsekwencji tego to szkoda gadac czy
          uzywac argumentow. Lepiej uzyc jego wlasnego jezyka.

          Na dodatek facio urwal sie z choinki i gada ni w piec ni w dziewiec o Lysence.
          To juz swiadczy o genie glupoty ktory dominuje u niego. Ale to u naszych
          inteligentow nagminne.
          Nie bez przyczyny w prawie wszystkich dziedzinach zajmujemy ostatnie miesce w UE.

          Moze ciebie zainteresuje ze Monsanto i inne firmy buduja na Anktartydzie
          bank/przechowalnie nasion nie zmodyfikowynych.
          Pomysl dlaczego ?

          Gość portalu: Kaczoland Atakuje napisał(a):
          > "jola_z_dywit_2006a"... czyli kolejny opluwacz pospolity znow na forum?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka