Dodaj do ulubionych

Prywatyzacja w czasach zarazy

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.02.09, 10:47
Konkubent Tusk wynosi już z domu meble, skończą się meble zacznie się
okładanie polskiej konkubiny po pysku - i to przy zgaszonym świetle które
siadło w dniu wyboru(ów)
Miała być miłość a mamy typowy scenariusz matrymonialnego oszustwa.
Obserwuj wątek
    • johnjj Prywatyzacja w czasach zarazy 12.02.09, 18:28

      Polska krajem Kolonialnym?

      Obserwując politykę rządów w ostatnich kilkunastu latach mam wrażenie, iż
      partie rządzące albo cierpią na krótkowzroczność polityki państwowej
      (ograniczona do najbliższych im wyborów) lub działają na zlecenie kapitału
      zagranicy i próbują rozbroić Polskę i doprowadzić ja do nędzy.

      Wygląda na to, iż drugoplanowe interesy państwa Polskiego są dla nich
      nieistotne. Mam wrażenie, iż planowanie dobrobytu Polski jest dla rządzących
      istotne tylko na czas pobierania na bieżąco korzyści ze sprawowania władzy.
      Perspektywy rozwoju kraju nie sięgają dalej niż jeden rok przed wyborami
      nadchodzącymi wyborami. Po co się wysilać? Jeżeli wygrają w wyborach to i tak
      będą mieć zapewnione korzyści materialne ze sprawowania władzy, a później w
      najgorszym wypadku się cos wykombinuje. Być może się znów uda zrobić powtórkę
      z biznesu.

      Najłatwiejszym sposobem jest rozprzedanie majątku narodowego, aby pokazać
      publiczności jak wprawnie napełniło się kasę państwowa. To ładnie działa w
      oczach wyborców. Taka wspaniała rzutkość sprzedawcy. Mniej istotne jest to ze
      sprzedało się warsztat pracy, dom czy łóżko i w przyszłości nie będzie gdzie
      pracować, mieszkać i spać.

      Polityka rozparcelowania dużych zakładów przemysłowych jest zbrodnia
      rozbrajania i uniezależniana Polski od silniejszych krajów Europy. Rozprzedaje
      się specjalnie potencjał narodowy dla korzyści Europy Zachodniej, aby ktoś w
      przyszłości mógł realizować zamówienia zagraniczne i zadłużać kraj za granica.

      Gdybym nie wierzył w uczciwość urzędników państwowych mógłbym pomyśleć, iż
      ktoś jest zdrajca i zgodnie ze staropolska tradycja sprzedaje Polskę jak
      czerwone sukno.

      Najlepszym przykładem jest likwidacja stoczni polskich w momencie, kiedy ma
      być budowany gazo port. Wiadomo będzie ze trzeba będzie zamówić statki do
      przewożenia tego towaru lub ciężko płacić za ich wynajem. Dlatego szybciutko
      likwiduje się stocznie krajowe. I to w czasie, kiedy powinniśmy zbudować
      alternatywne ośrodki dostaw paliw I uniezależnić się od dostaw Rosji. Robi się
      to momencie, kiedy rozwija się badania i przyszła eksploatacje złóż
      podbiegunowych, z których będzie się transportować gaz i paliwo droga morska.
      Na logikę towar ten musi być on dla odbiorcy.

      Lecz perspektywa pracy dla stoczniowców, ich dostawców i pracowników przyszłej
      floty gazowej jest mało istotna.

      Mówiąc o stoczniach trzeba także pamiętać, iż jest to potężny przemyśl
      produkcyjny. Zatrudniający setki spawaczy i innych specjalistów. Takie zakłady
      można szybko przekwalifikować. W czasie ubiegłych wojen w krajach
      uprzemysłowionych takie zakłady były w stanie błyskawicznie dozbroić zagrożone
      konfliktem własne kraje. Można wydawać mało na zbrojenia wojska i trzymać
      minimalna ilość sprzętu, bo wojny nie wybuchają z dnia na dzień, ale
      likwidacja własnego przemysłu, który mógłby nas dozbroić w razie konieczności
      graniczy z głupotą lub jest wyrafinowanym sposobem na uzależnienie się od
      innych państw. W razie konieczności zazwyczaj nie byłoby czasu na odbiór
      uzbrojenia dostaw lub pieniędzy na ich zakup.

      Wspaniale ze zagraniczni inwestorzy budują lub planują budowę swoich fabryk w
      Polsce. Najlepszym przykładem jest Dell planujący przeniesienie fabryki z
      Irlandii do Polski.
      Lecz czy ktoś w rządzie się zastanawia ze istnieje niebezpieczeństwo ze przy
      niekorzystnej sytuacji kapitał obcy może zacząć wycofywać się z Polski? Czy
      nie powinniśmy na taka ewentualność mieć kilka dużych zakładów przemysłowych?
      Nawet, jeżeli nie są one dochodowe.
      W czasie kryzysu maga one nawet produkować kwadratowe rury gazociągowe byle
      były wykonane dla nas tanio. Utrzyma to przedsiębiorstwa, da prace dla ludzi,
      spowoduje przepływ kapitału wewnątrz kraju.
      W okresie recesji w USA rząd stymulował gospodarkę otwierając roboty
      publiczne. To nie była polityka nastawiona na dochody, I kraj ten był daleki
      od polityki komunizmu. Autostrady, drogi tamy, etc. istnieją w USA do dnia
      dzisiejszego. Dlaczego w Polsce robi się na odwrót i zamyka zakłady które
      mogły by tanim kosztem wspomóc gospodarkę kraju, lub przynajmniej ustrzec ja
      od bardzo kosztownych zadłużeń.

      W okresie kryzysu produkcja krajowa uzależniona od rynku zagranicznego
      pozostanie przytłumiona dopóki nie rozwiną się ponownie firmy zamawiające
      towar. Tak wiec utrzymanie firm rodzinnych powinno być sprawa priorytetowa.

      Reasumując, rozprzedawanie struktur energetycznych i związanych z mim resztek
      przemysłu ciężkiego (włączając zbrojeniowy) jest wyrachowanym, planowanym
      sposobem na zadłużanie Polski i przekształcenie jej wyłącznie w rynek zbytu
      dla towarów Europy Zachodniej. Krocząc ta droga mamy przed sobą jedynie
      perspektywę ciągłego uzależniania się I zadłużania się za granica.

      Johnjj





    • johnjj Prywatyzacja w czasach zarazy 12.02.09, 20:11
      Prywatyzacja nie gwarantuje żadnych modernizacji firm i działania
      dobroczynnego dla Polski. W pierwszej kolejności to biznes. Należy zniszczyć
      konkrecje lub ja podkupić. Jeżeli modernizacja nabytego biznesu będzie zbyt
      kosztowna to doprowadzi się do jego zamknięcia a na otwarty rynek bez
      konkrecji sprzedaje się własny towar. Witajcie wiec w państwie kolonialnym -
      Polsce. W pierwszym rzucie prywatyzacji w Polsce rozparcelowano flotę rybacka,
      i handlowa. Tysiące ludzi strąciło prace zarówno z floty handlowej jak I
      rybackiej. Nie chce wspominać o przemyśle stoczniowym jak to dotknęło przemyśl
      stoczniowy( budowie nowych statków i remontowe) i inny przemysł I handel
      kooperującym z ta gałęzią gospodarki. Wszystkim na świecie opłaca się mieć
      statki tylko nie Polsce. Marynarze i rybacy musza szukać pracy za granica. Nie
      mam pojęcia czy mogą walczyć efektywnie o swoje zarobki I tworzyć związki
      zawodowe jako siła najemna. Sam miałem wątpliwą przyjemność pracować na
      statkach rybackich w US i zapewniam ze się opłacało nie tylko dla rybaka, ale
      i właściciela statków. Teraz geniusze wolnego rynku biorą się za resztki
      przemysłu ciężkiego. W 1939 roku wojsko polskie zostało zdziesiątkowane w
      dużym stopniu, dlatego iż kraj nie był wstanie rozwinąć na czas swój potencjał
      ekonomiczny a w szczególności ciężki przemyśl. Jeżdżenie na koniach i bieganie
      po polu walk z karabinkami zakończyło się tragicznie. Wygląda na to, iż robi
      się wszystko, aby historia się powtórzyła. Zresztą większa cześć historii
      Polski to jedna wielka prywatyzacja. Doprowadziła ona do rozbiorów I wielu
      nieszczęść w kraju. Zawsze duch prywaty i szybkiego zysku dominował w myśleniu
      Polaków.
    • Gość: ekonomista Panie Niklewicz, IP: *.subscribers.sferia.net 13.02.09, 04:55
      jesteś Pan dupa, a nie ekonomista.

      Nie Panu wyrokować z pozycji autorytetu o sensowności prywatyzacji energetyki w
      czasie kryzysu. Masz pan raptem magisterium stosunków międzynarodowych z
      Wydziału Dziennikarstwa UW.

      Cały Pana komentarz jest pełen takiego pseudo-ekonomicznego bełkotu, że
      kompetentnej osobie złość krew gotuje. Niestety później ludzie to czytają i wierzą.

      Po pierwsze sprawdź sobie Pan co to jest monopol naturalny i jakie są tegoż
      konsekwencje.

      Czytelnie widać, że Pański komentarz napisany jest z pozycji oświeconego
      liberała pozostającego w konflikcie z Lepperowskimi ciemnymi populistami. My
      kontra oni. Takie postawienie sprawy nie dopuszcza myśli, że mogą istnieć
      kompetentni ekonomiści niezgadzający się z Panem, bo przecież staliby oni tam
      gdzie kiedyś stał Lepper vel "legion przeciwników prywatyzacji".

      Nie dajesz Pan żadnego argumentu dlaczego prywatyzacja "dobrze przysłuży się
      gospodarce". Najwidoczniej uważasz Pan to za aksjomatyczny pewnik nie wymagający
      dyskusji. Pana stwierdzenie nie ma prawa być aksjomatem, tylko co najwyżej
      konkluzją, ale Pan nie dostarczasz czytelnikom żadnych przesłanek!

      Przewidywanie, że minister "wykopie sobie polityczny grób" nie jest wcale dobrym
      argumentem za jego działaniem. Nawet jeżeli ta prognoza się sprawdzi, to czasami
      ludziom groby się należą za to co zrobili. Nie wiem skąd wzięło się przekonanie,
      że minister zawsze musi robić na przekór ludziom to co jest niepopularne. Im
      bardziej protestują, tym bardziej im trzeba na przekór?! To prymitywna reguła
      decyzyjna.

      Możliwe, że "Krytycy będą krzyczeć, że rząd wyprzedaje rodowe srebra za bezcen",
      bo to będzie szczera prawda. Może naprawdę "trzeba czekać, aż koniunktura się
      polepszy" i będzie można sprzedać drożej. Gdzie są Pańskie kontrargumenty?!

      W tym akapicie stosujesz Pan ograny retoryczny chwyt wykluczenia pewnych
      argumentów jako zbyt śmieszne by były godne dyskusji. Wyprzedzająco przytaczasz
      Pan te argumenty, ale ich Pan NIE ZBIJASZ, dając wrażenie jakbyś Pan się z nimi
      uporał.

      Fakt, ze "Budżet państwa jest w opałach", nie jest żadnym argumentem za
      dokonywaniem natychmiastowej prywatyzacji po cenach wyprzedaży likwidacyjnej.
      Każdy rozsądny przedsiębiorca unika takich sytuacji, a nie uważa dokonywania ich
      za szczyt cnoty. Co więcej, jest to argument za niekompetencją ekipy Tuska, w
      szczególności ministra Rostowskiego. Prywatyzacja, z której uzyskamy raptem 12
      mld zł byłaby niepotrzebna, gdyby nie 8 mld zł ulgi podatkowej dla bogatych!

      Najczęściej machlojek dokonuje się zmuszając ludzi do podjęcia pospiesznej
      decyzji. Dlaczego piszesz Pan, że "nie ma czasu na czekanie"?

      Zgodzę się, że "Polska energetyka się sypie, bo spółki przez lata odkładały
      inwestycje. Teraz próbują to nadrabiać - co boleśnie odczuwamy w skokach taryf
      za prąd."

      Ale dlaczego piszesz Pan, że "Bez kapitału i know-how zachodnioeuropejskich
      koncernów mogą sobie nie poradzić" ? Czy uważasz Pan, że firmy zachodnie
      wpuszczą w energetykę w Polsce kapitał z dobroci serca, filantropijnie? Do firm
      kapitał wprowadza się tylko po to, aby później więcej go wyciągnąć, czyli po to
      aby klienci więcej zapłacili.

      To jest tak oczywista kwestia, że eliminuje ona Pana jako osobę mogącą z
      jakimkolwiek autorytetem wypowiadać się na tematy ekonomiczne. ZAWSZE za
      inwestycje płaci klient w cenie. Nieważne, czy właścicielem jest państwo czy
      korporacja.

      Nie jest prawdą, że "Prywatyzować trzeba tu i teraz, nawet z zaciśniętymi
      zębami." Przestań Pan z takim przekonaniem wciskać ludziom wnioski, które nie
      mają żadnego uzasadnienia.

      Z uszanowaniem,

      M.
      • Gość: Autor Re: Panie Niklewicz, IP: *.stacje.agora.pl 13.02.09, 13:28
        Różnica między nami, szanowny Panie M. (ekonomisto), jest taka, że
        ja swoje przemyślenia podpisuję imieniem i nazwiskiem. Pan,
        nazywając mnie ”dupą”, robi to anonimowo. Pańskie dobre prawo,
        przyjmuję Pańską opinię z pokorą, choć zapewne przyzna Pan, że takie
        anonimowe tyrady nie są przykładem polemicznej odwagi najwyższej
        próby... Cóż, każdy działa wedle swojej miary.

        Co do meritum - gotów jestem polemizować z Pańskimi tezami.
        Jak choćby z twierdzeniem, że spółki energetyczne powinniśmy
        traktować oceniać w kontekście ”monopolu naturalnego”.

        pozdrawiam
        Konrad Niklewicz

      • Gość: johnJJ Re: Panie Niklewicz, IP: *.swietojanska.net 14.02.09, 23:59
        Piekne podsumowanie. Calkowicie sie z nim zgadzm.
      • Gość: johnjj Re: Panie Niklewicz, IP: *.swietojanska.net 15.02.09, 01:01
        Panie Niklewicz,
        wygląda na to iż po przeczytaniu pańskiego artykułu Panu ekonomiście M. puściły
        nerwy i źle zaadresował swoją opinie.

        Niestety jest to zrozumiale gdyż w Pańskim artykule nie widać uzasadnienia
        Pańskiego konceptu. Brzmi on jak zbiór nowoczesnych sloganów propagandowych.

        Pomimo iż podoba mi się bardzo riposta Pana M. i mam nadzieje, iż będę miał
        jeszcze okazje spotkać się z jego poglądami, to musze stwierdzić Panie Niklewicz
        ze nie brakuje panu kultury osobistej. Niepotrzebnie tylko domaga się Pan
        nazwiska od człowieka który trafił Pana w "dziesiątkę". Byc moze nie jest to dla
        niego zbyt rozsadne aby afiszowac swoje poglady publicznie.


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka