Gość: bart IP: *.trlabs.ualberta.ca 24.11.03, 18:12 Pamietam jak pare lat temu w Lizbonie zebrala sie smietanka EU i debatowala jak to wkrotce EU stanie sie konkurencja dla USA. Jak widac zalecenia komisarzy daja doskonale efekty. Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: wątpiący A w Rzeczpospolitej można przeczytać: IP: *.policom.com.pl 24.11.03, 18:46 I komu tu wierzyć ??? www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_031120/ekonomia/ekonomia_a_1.html?k=on;t=2003111720031123 20.11.03 Nr 270 Amerykański protekcjonizm może zagrozić ożywieniu gospodarczemu na świecie Dolar słaby jak nigdy Wczoraj dolar był najtańszy względem euro w historii wspólnej waluty. Przyczynami spadku kursu były rosnący deficyt w handlu zagranicznym Stanów Zjednoczonych oraz zapowiedź zaostrzenia protekcjonistycznej polityki handlowej. Wczoraj euro kosztowało przez moment nawet 1,1977 dolara, podczas gdy dzień wcześniej płacono za nie 1,19 USD. Po południu dolara wyceniano na 1,192 USD. Poprzedni rekord słabości amerykańska waluta notowała w maju tego roku. Na rynku panuje opinia, że dolar może się nadal osłabiać, choć analitycy nie są jednomyślni. Część z nich uważa, że obecna polityka gospodarcza Stanów Zjednoczonych wywoła dalsze obniżenie wartości amerykańskiej waluty. W skrajnym przypadku, ich zdaniem, cena euro może nawet sięgnąć poziomu 1,25 USD. Zamieszanie na rynkach walutowych potęgowały w środę interwencje japońskiego banku centralnego, który chciał powstrzymać wzrost kursu jena względem dolara. Po tych działaniach za dolara płacono około 109 jenów wobec 108 jenów dzień wcześniej. Gorszy bilans handlowy... Inwestorzy sprzedają dolary, bo źle odbierają niekorzystne informacje o rosnącym deficycie obrotów bieżących USA. Według danych Departamentu Skarbu Stanów Zjednoczonych we wrześniu inwestorzy zagraniczni kupili netto amerykańskie obligacje i bony skarbowe za 5,6 mld USD, czyli sumę ponad czterokrotnie mniejszą niż w sierpniu. Podobna tendencja panuje na rynku akcji, gdzie inwestorzy są raczej skłonni do sprzedaży papierów, a nie ich zakupu. Oliwy do ognia dolało nasilenie się zapędów protekcjonistycznych Stanów Zjednoczonych i chęć ograniczenia importu z Chin wyrobów tekstylnych. To, zdaniem analityków, zwiększa tylko niechęć do dolara i denominowanych w nim papierów wartościowych. Dodatkowo inwestorzy niepokoją się sytuacją geopolityczną, która zaostrzyła się po ostatnich zamachach w Iraku i Turcji, a także zapowiedziami kolejnych aktów terroru ze strony al-Qaidy. To powoduje, że inwestorzy decydują się na bezpieczne lokaty, jakimi są amerykańskie papiery skarbowe. Na początku tygodnia ich rentowność w wyniku wzrostu cen była najniższa od sześciu tygodni. Wczoraj ceny papierów dłużnych jednak spadły po zaskakująco dobrych danych o sprzedaży nowych domów w USA. Logiczną konsekwencją tych zawirowań było wczoraj podniesienie notowań złota, które przekroczyły 400 USD za uncję. ...i ochrona rynku szkodzi dolarowi Decyzja władz USA o wprowadzeniu ograniczeń w imporcie chińskich tekstyliów została podjęta, gdy Amerykanie nie zdołali przekonać Chińczyków do wzmocnienia kursu juana. Mieli jednak przeciwko sobie cały świat ekonomiczny, z MFW włącznie. Wcześniej Amerykanie wprowadzili cła ochronne na importowaną stal. Przed wizytą prezydenta George'a W. Busha w Wielkiej Brytanii spekulowano, że wykorzysta tę okazję do ogłoszenia zniesienia tych ceł. Te nadzieje rozwiał wczoraj doradca Busha, który powiedział, że taka decyzja jest obecnie wykluczona. Wszystko to razem wskazuje, że przed wyborami prezydenckimi administracja amerykańska desperacko stara się chronić krajowy przemysł. - Teraz możemy pomyśleć, że amerykańskie władze są w stanie ograniczyć swój deficyt na rachunku bieżącym tylko stosując takie metody - powiedział Fuhimiko Kawano z Nomura Securities. Zapowiedź ograniczeń w imporcie chińskich tekstyliów natychmiast doprowadziła do spadku kursów akcji na giełdzie w Hongkongu. - Wojny handlowej raczej nie będzie - uważa Lois Dougan Tretiak z Economist Corporate Network w Pekinie. Chiny są zbyt ważnym krajem dla USA, i to zarówno z ekonomicznego, jak i politycznego punktu widzenia. Jej zdaniem obydwie strony raczej wycofają się z obecnego starcia i Chińczycy ruszą po zakupy do Stanów, zaś Amerykanie złagodzą ograniczenia w imporcie tekstyliów. Na razie jednak Chińczycy wyrazili "głęboki żal" z powodu decyzji Waszyngtonu. Zapowiadają jednocześnie, że złożą protest do Światowej Organizacji Handlu, i wstrzymali wyjazd do USA delegacji, która miała kupić znaczne ilości soi. Protekcjonizm stosowany teraz w amerykańskiej polityce gospodarczej może zagrozić nie tylko wzrostowi PKB w USA, ale i ożywieniu gospodarczemu na świecie - obawiają się ekonomiści. Ich zdaniem jednak, jeśli okaże się, że w Stanach Zjednoczonych PKB wprawdzie rośnie, ale nie zwiększa się liczba miejsc pracy, protekcjonizm USA tylko się umocni. Danuta Walewska Szymon Karpiński Odpowiedz Link Zgłoś