Mam pewien problem. Mianowicie chodzi o szkołę.

Jestem straszne odrzucana w
klasie. Nie wiem dlaczego..

W podstawówce było ok.. byłam jedną z
najbardziej lubianych dziewczyn w klasie. Gdy poszłam dwa lata temu do
gimnazjum wszystko się zmieniło. Nie wiem dlaczego. Jest mi z tym okropnie
źle.. Praktycznie nikt nie chce ze mną rozmawiać, na WF jestem wybierana jako
jedna z ostatnich choć nie gram najgorzej. ( mam piątki z WFu). Uczę się dość
dobrze. Praktycznie z nikim nie rozmawiam bo inni tego nie chcą, a ja nie będę
się narzucać. Jedyna dziewczyna, która chciała ze mną rozmawiać i siedzieć na
lekcjach, pod koniec zeszłej klasy zaprzyjaźniła się z inną i teraz siedzę
sama. Siadam najczęściej gdzieś z tyłu. Chcę się jak najbardziej odizolować.
Na przerwach też raczej siadam w kącie i czekam aż minie te cholerne 15 minut.
Nie zgłaszam się na lekcji - boję się upokorzenia. Wiem, że jestem obgadywana
i śmieją się ze mnie. Gdy są wybierane grupy do jakiegoś projektu zazwyczaj
pani musi mnie 'wsadzić' do jakieś grupy bo nikt nie raczy sam się tym zająć.
Wszyscy się mnie o wszystko czepiają. Na prawdę mam tego dość.. To boli jak
cholera.. Czasem przychodzę do domu i ryczę po prostu. Bardzo lubię Rocka,
może to im przeszkadza choć wątpię. Gdy tylko mam okazję wymiguję się od
pójścia do szkoły, a gdy muszę iść robię to z wielkim bólem i niechęcią.
Czasem wagaruję bo nie chce tam wracać. Nie mówię o tym rodzicom bo nie chce
żeby się o mnie martwili. Najchętniej wypisałabym się z tej szkoły, ale teraz
to już nie ma sensu. Rok się zaczął. Muszę tylko przeboleć ten ostatni rok,
zdać testy i iść do jakieś normalnej szkoły mam nadzieję. Zresztą jak
przebolałam dwa lata to ten rok jakoś również przeżyję.
Nie wiem czym to może być spowodowane.. Zawsze było dobrze, a to cholerne
Gimnazjum to chyba najgorszy okres w moim życiu..

Czasem ma ochotę po
prostu się zabić, ale nie mam na tyle odwagi..

POMOCY!!
Aha i proszę mnie nie wyśmiewać bo ja już na prawdę mam tego dość!!
