light
24.04.10, 20:28
Właściwie, to możecie uznać to za użalanie się i dlatego nie chcę robić
problemu moderatorką, które mogą pomyśleć: "O kurwa, co ona odwala?!" - będą
mogły łatwo usunąć ten wątek.
Chodzi o to, że dzisiaj... właściwie, to nie tylko, ale tak dzisiaj również
było... Miałam humor jak nigdy: śmiechy, chichy, nawet śpiewałam z
przyjaciółką karaoke, kiedy nagle mi odwaliło.
Zebrało mi się na płacz i rzeczywiście się rozryczałam. Przyjaciółka chyba
pomyślała, że mi na dekiel padło i poszła.
No i wtedy tak się popłakałam i nie mogłam się uspokoić, że aż zaczęłam
wymiotować. Cholera, to było dziwne...
Ym, atak paniki?
Stres? chcę to sobie jakoś wytłumaczyć...
Miałyście podobnie?