Dodaj do ulubionych

Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!!

30.07.10, 00:16
Jakie znacie powalające teksty z Vampire Diaries??
Śmieszne bądź jakieś cięte riposty Damona i innych
pisać!!
Obserwuj wątek
    • vanell. Re: Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!! 30.07.10, 00:28
      hm.. no ja niestety nie oglądam tego serialu, więc na wiele się tobie nie zdam,
      że tak się wyrażę ;p
      • quelle Re: Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!! 30.07.10, 00:32
        no ja tez nie ogladam
        • pinkax3 Re: Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!! 10.08.10, 17:11
          Nie oglądam tego serialu . ;p
      • sophie_annabet TEAM DAMON! 30.07.10, 01:14
        E: Gdzie jest Stefan?
        D: Na górze. Śpiewa "Rain in the Spain".

        Damon: Wcale nie masz poczucia humoru.
        Stefan: Nie mam poczucia humoru Damona.

        Damon: Dostosuję się do diety Stefana. Tylko nie będę jadł nic z piórami.

        D: Czy z czasem bycie tak uczciwym się nudzi?
        Etongue_outrzestaje być nudne w obecności psychopatów.
        D: Zraniłaś uczucia tego psychopaty. - i ta udawana smutna mina hahaha

        Damon: Czemu miałbym ci zaufać?
        Stafano: Bo jestem twoim bratem...
        Damon: Nie, to nie pomoże.
        Stafano: Ponieważ chcę żebyś zniknął.
        Damon: Ok


        Stefan: Wolałem o wiele bardziej, kiedy wszystkich nienawidziłeś.
        Damon: Nadal nienawidzę. Po prostu uwielbiam być przez nich uwielbiany

        Damon: Podoba mi się ten nasz trojkącik... trochę perwersyjny... Nie spieprzcie
        tego

        Stefan: Anna porwała Elenę.
        Damon: Tyle zrozumiałem z twoich 600 wiadomości
        na mojej poczcie głosowej.

        Damon: Bracie. Czarownice. /po ang lepiej brzmiało+ta mina hahahah/

        Elena: Cii!
        [pokazuje na Jeremy'ego]
        Damon: Nie, Eleno! Nie pójdę z tobą do twojej sypialni!

        Stefan: Zatańczymy?
        Elena: Nienawidzisz tańczyć. Zazwyczaj muszę cię błagać.
        Stefan: Nie. Tylko jak jestem trzeźwy. Gdy się nawalę, to już nie ma potrzeby.

        kiedy Damon wchodzi do pokoju kiedy Stefan ćwiczy przy ogłuszającej muzie
        Damon: Możesz zrobić trochę głośniej?! Jeszcze nie jest irytujące.

        Damon: Chcesz usłyszeć złe wieści czy te jeszcze gorsze?
        Stefan: Nie chcę żadnych, Damonie.
        Damon: Ujmę to inaczej. Chcesz usłyszeć o tym, że Rada znowu tropi wampiry, czy
        o tym, jak właśnie zabiłem wujka Johna Gilberta?
        Stefan: Co? surprised
        Damon: Przy okazji, niezła impreza, co?

        Elena: Jest Stefan?
        Damon: Tak.
        Elena: Gdzie?
        Damon: Dzień dobry, mi też miło cię widzieć
        .
        Elena: Jak możesz być tak arogancki, po tym wszystkim, co zrobiłeś?
        Damon: A jak ty możesz być głupia, żeby obrażać?
        Elena: Gdybyś chciał mnie zabić,to już bym nie żyła.
        Damon: Tak, to prawda.
        Elena: Ale żyję.
        Damon:Jeszcze.

        Damon: Dzięki mnie miasto da nam spokój, to było dla większego dobra, ale
        przykro mi. Żeby to udowodnić, nie będę żywił się ludźmi. Przez co najmniej...
        tydzień.
        Stefan: Dostosuję się do diety Stefana, tylko nie będę jadł nic z piórami. Bo
        zdałem sobie sprawę, że zabicie twojej najbliższej i najstarszej przyjaciółki
        jest bardziej niż złe, mimo to nadal warte pożartowania.
        Damon: Przedrzeźniasz mnie?
        Stefan: Tak, Stefanie. Teraz, kiedy tajne stowarzyszenie nienawidzących
        wampiry|już nam nie zagraża, mogę powrócić do swojej rutyny "jak zrujnować życie
        Stefana|w tym tygodniu".
        Damon: A ja mogę wrócić do bycia ponurym, tęsknoty za Eleną i rozmyślania. To
        dobra zabawa. Lubię to.
        Stefan: A ja w końcu ujawnię ukryty motyw kryjący się za moim złym i
        diabolicznym powrotem do Mystic Falls.
        Damon: Tak, mam dość. To dokładnie w twoim stylu, Damonie. Zawsze musisz mieć
        ostatnie słowo.

        hahahahaha

        Damon: Pozdrów ode mnie wiewiórki.

        Damon: Well, well, he's a liar and a thief. +mina+akcent <3
        Damon: Less doom and gloom, a little more pep in your step

        John: Co na to by powiedziała Twoja matka?
        Elena: Która?

        Alaric: Mam przekazać wiadomość?
        Isobel: No.
        Alaric: Pieprz się samolubna dziwko.

        D: Mowy nie ma.
        E: Wysłuchaj mnie.
        D: Nie oddam urządzenia Isobel,żeby dała je Johnowi,który mnie zabije.Lubię być
        żywym trupem.

        Damon: Spójrz na siebie, wszystko w stylu retro.
        Stefan: Co ty tu robisz?
        Damon: Miałoby mnie zabraknąć? Bonie unieszkodliwiła wynalazek Gilberta. Isobel
        nie ma. Heh. I jest dzień założycieli. Przyszedłem pojeść waty cukrowej i ukraść
        ci dziewczynę.

        Stefan: Wiesz już, dokąd pojedziesz?
        Damon: Nie. Może do Londynu. Spotkam
        się z przyjaciółmi.
        Stefan: Nie masz takowych, Damonie.
        Damon: Masz rację, Stefanie.|Mam tylko ciebie, więc... Gdzie ty, tam ja.
        Stefan: Nigdzie razem nie jedziemy. Zamierzam żyć własnym życiem, jak najdalej
        od ciebie.
        Damon: Jesteśmy drużyną. Może razem zjechać świat. Możemy wystartować w "The
        Amazing Race".

        dużo trochę ; o TEAM DAMON!
        • iga18 TEAM DAMON! <33 10.08.10, 17:06
          Damon: Nie Eleno, nie pójdę z tobą do twojej sypialni <33

          Damon: Pozdrów ode mnie wiewiórki xDD

          Damon: Nie masz poczucia humoru.
          Stefan: Nie mam twojego poczucia humoru, Damonie.

          Damon: Dostosuję się do diety Stefana. Tylko nie będę jadł nic z piórami.

          Stefan: Zatańczymy?
          Elena: Nienawidzisz tańczyć. Zazwyczaj muszę cię błagać.
          Stefan: Nie. Tylko jak jestem trzeźwy. Gdy się nawalę, to już nie ma potrzeby.

          Elena: Jest Stefan?
          Damon: Tak.
          Elena: Gdzie?
          Damon: Dzień dobry, mi też miło cię widzieć. kiss

          Alaric: Mam przekazać wiadomość?
          Isobel: No.
          Alaric: Pieprz się samolubna dziwko.

          Damon: Spójrz na siebie, wszystko w stylu retro.
          Stefan: Co ty tu robisz?
          Damon: Miałoby mnie zabraknąć? Bonie unieszkodliwiła wynalazek Gilberta. Isobel
          nie ma. Heh. I jest dzień założycieli. Przyszedłem pojeść waty cukrowej i ukraść
          ci dziewczynę.

          Damon: Mowy nie ma.
          Elena: Wysłuchaj mnie.
          Damon: Nie oddam urządzenia Isobel, żeby dała je Johnowi,który mnie zabije.Lubię
          być żywym trupem. xDD

          Damon: No bez jaja xDD

          i jeszcze ...

          ... kawałek odcinka Miss Mystic
          Falls


          • iga18 Tu ! ! ! Nowe ; ))) Dużo ; D Część 1 11.08.10, 10:30
            Vickie: Co to jest?
            Damon: Właśnie, co to? Skunks? Bernardyn? Bambi?

            Stefan: Dałem go Zachowi,|żeby go ukrył. Nie trzeba było go zabijać.
            Damon: Prawie mnie nabrałeś. Gdzie jest?
            Stefan: Odzyskam go,|ale potrzebuję czasu.
            Damon: Wysłałeś go kurierem do Rzymu?|Gdzie jest?

            Vickie: A ty, dlaczego nie masz dziewczyny? Jesteś spoko i strasznie seksowny.
            Damon: Wiem.
            Vickie: Nie chciałbyś być zakochany?
            Damon: Byłem kiedyś. To bolesne, bezcelowe i przereklamowane.

            Damon: Kiedy ostatnio jadłeś coś silniejszego niż wiewióra?

            Elena: Jest Stefan?
            Damon: Tak.
            Elena: Gdzie?
            Damon: Dzień dobry, dziewczyno z misją.
            Elena: Jak możesz być tak arogancki, po tym wszystkim, co zrobiłeś?
            Damon: A jak ty możesz być|tak odważna i głupia, żeby nazywać wampira arogantem?
            Elena: Gdybyś chciał mnie zabić,|to już bym nie żyła.
            Damon: Tak, to prawda.
            Elena: Ale żyję.
            Damon:Jeszcze.
            Elena: Gdzie Stefan?
            Damon: Jest na górze. Nuci "The Rain in Spain".

            Damon: Wierz lub nie, Stefan, ale niektórych dziewczyn nie muszę przekonywać.
            Niektóre nie mogą się oprzeć mojej urodzie, stylowi i urokowi osobistemu. I
            mojemu brakowi oporów przed słuchaniem Taylor Swift.

            Damon: Co jest takiego szczególnego w Belli? Trzyma Edwarda pod pantoflem.
            Caroline: Najpierw musisz przeczytać pierwszą książkę. Bez tego to nie ma sensu.
            Damon: Pani Anne Rice. Dobrze to opisała.
            Caroline: Dlaczego ty nie błyszczysz?
            Damon: Bo żyję w prawdziwym świecie, w którym wampiry płoną na słońcu.
            Caroline: Ty wychodzisz na słońce.
            Damon: Mam pierścień. To mnie chroni. To długa historia.
            Caroline: Czy przez te ugryzienia stanę się wampirem?
            Damon: To nieco bardziej skomplikowane. Musiałabyś pożywić się moją krwią,
            umrzeć, potem pożywić się ludzką, cała katorga.

            Caroline: Posłuchaj, ciemniaku, już nie jestem twoją małą niewolnicą. Poważnie
            mnie zraniłeś i niech mnie diabli wezmą, jeśli myślisz...(Damon wpływa na jej
            umysł ; ))
            O mój Boże. Gdzie byłeś ? Naprawdę dobrze cię widzieć.
            Damon: O wiele lepiej.


            Damon: Boo! Cześć, Lexi. Cóż za nieoczekiwana niespodzianka.
            Lexi: Nieoczekiwana niespodzianka?Chyba to ty powinieneś wrócić do szkoły.

            Lexi: Oby była lepsza,niż poprzednia dziewczyna,w której się bujałeś.
            Stefan: Nie znałaś Katherine.
            Lexi: Dokopałbym jej,gdybym ją znała. Mała zdzira...

            Lexi: Przecież nie mogę nigdzie wyjść. A ty i Damon jako jedyni macie te świetne
            pierścienie.
            Mam pierścionek z oczkiem z 1975/dobrego humoru(nastroju). Wymienisz się?

            Caroline: Proszę cię. Pomiędzy trzecią, a czwartą godziną lekcyjną. Ślub
            zaplanowaliśmy na czerwiec.

            Bonnie: Daj jej więcej czasu, Matt. wchodzi Elena z Stefanem i Matt tam patrzy
            Matt: Więcej czasu, co?

            Damon:Witaj, braciszku.
            Stefan: Kruk to już trochę przesada, nie sądzisz?
            Damon: Poczekaj, aż zobaczysz, co mogę zrobić z mgłą.
            Stefan: Kiedy się tu pojawiłeś?
            Damon: Nie mogłem przegapić twojego pierwszego dnia w szkole. Masz inną fryzurę.
            Podoba mi się.
            Stefan:Minęło 15 lat, Damon.
            Damon: Dzięki Bogu. Nie mógłbym znieść kolejnego dnia lat 90-tych.Ten okropny
            grunge'owy styl?Nie pasował do ciebie. Pamiętasz, Stefan, ważnym jest,|żeby się
            nie poddać chwilowej modzie.
            Stefan: Dlaczego tutaj jesteś?
            Damon: Stęskniłem się za moim młodszym bratem.
            Stefan:Nienawidzisz małych miasteczek. Są nudne. Nie masz co w nich robić.
            Damon:Znajdę sobie jakieś zajęcie.


            Damon: Powiedz mi coś. Kiedy ostatnio jadłeś coś silniejszego niż wiewióra?
            Stefan: Wiem, co robisz, Damon. To ci się nie uda.
            Damon: Tak? Daj spokój. Nie chciałbyś co nieco łyknąć?
            Stefan: Przestań.
            Damon: Zróbmy to. Razem. Widziałem tam kilka panienek. Albo po prostu przejdźmy
            do sedna...chodźmy prosto po Elenę!
            Stefantongue_outrzestań!
            Damon: Wyobraź sobie, jak smakuje jej krew! Ja sobie wyobrażam.
            Stefan: Powiedziałem, żebyś przestał! wylatują przez okno
            Damon: Byłem pod wrażeniem. Dam ci szóstkę. Brakuje stylu, ale byłem miło
            zaskoczony. Bardzo dobrze wyszła ci ta cała mina. To było dobre.

            Damon: Gdzie masz swój pierścień? O tak. Słońce wzejdzie za kilka godzin i bach,
            z prochu jesteś i w proch się obrócisz.

            Damon: Chyba obudziliśmy Zacha. Przepraszam, Zach.

            Nauczyciel: Panie Donovan, zechce Pan zburzyć stereotyp bezmózgiego sportsmena.?
            Matt: Mnie tam nie przeszkadza.

            Damon: Dzięki mnie miasto da nam spokój, to było dla większego dobra, ale
            przykro mi. Żeby to udowodnić, nie będę żywił się ludźmi. Przez co najmniej...
            tydzień.
            Stefan: Dostosuję się do diety Stefana, tylko nie będę jadł nic z piórami. Bo
            zdałem sobie sprawę, że zabicie twojej najbliższej i najstarszej przyjaciółki
            jest bardziej niż złe, mimo to nadal warte pożartowania.
            Damon: Przedrzeźniasz mnie?
            Stefan: Tak, Stefanie. Teraz, kiedy tajne stowarzyszenie nienawidzących wampiry
            już nam nie zagraża, mogę powrócić do swojej rutyny "jak zrujnować życie Stefana
            w tym tygodniu".
            Damon: A ja mogę wrócić do bycia ponurym, tęsknoty za Eleną i rozmyślania. To
            dobra zabawa. Lubię to.
            Stefan: A ja w końcu ujawnię ukryty motyw kryjący się za moim złym i
            diabolicznym powrotem do Mystic Falls.
            Damon: Tak, mam dość. To dokładnie w twoim stylu, Damonie. Zawsze musisz mieć
            ostatnie słowo.


            Stefan: Tak więc, Stefanie... wiesz, tak sobie rozmyślałem. Sądzę, że powinniśmy
            zacząć od nowa, spróbować jeszcze raz|poprawić braterskie relacje. Kiedyś były
            takie dobre.
            Tutaj zabójcza mina a'la mrużenie mimiczne Damona suspicious
            Damon: A ja nie, Damonie. Nie mogę wierzyć,|że będziesz miły. Zabijasz
            wszystkich|i jesteś taki podły. Taki podły i...
            Kochana drwiąca mającą trudność do wykonania Bad Damon udającego
            frustrującego Stefanka miłosierdzia dobrego xD

            Damon: Ciężko cię naśladować, plus to mało interesujące.

            Damon: Pobudka! Spóźnisz się do szkoły.
            Stefan: Co robisz?
            Damon: Prezent na zgodę.Dalej, poprawi ci krążenie. Dobra dla ciała.
            Damon: Co tutaj robimy?
            Stefan: Zacieśniamy więzi. Łap. Śmiało. Spróbuj.
            Damon: Nie zapominaj, kto nauczył cię tej gry. To boli.
            Stefan: Minus mojej diety... uderzenie naprawdę boli.
            Damon: Jestem pod wrażeniem, Stefanie. Zabawa przy gorzale, gra w rzutki,
            sentymentalny futbol, a teraz gwiaździsta noc. Czego chcesz Stefanie?

            Vicki: Co się stało? Tańczyliśmy, a potem...
            Damon: Potem cię zabiłem.
            Vicki: Co?
            Damon: Jesteś martwa.
            Vicki: Jestem martwa?
            Damon: No cóż, nie róbmy z tego wielkiego halo. Piłaś moją krew, zabiłem cię, a
            teraz ty musisz się pożywić, żeby dopełnił się proces.
            Vicki: Jesteś nawalony.
            Damon: Nie chcesz być tam zupełnie sama. Nieźle ci odbije.
            Vicki: Miło spędziłam czas. Po prostu chcę wrócić do domu.
            Damon: Zaczniesz łaknąć krwi i dopóki jej nie dostaniesz, będziesz się czuć
            bardzo nieswojo. Musisz być ostrożna.
            Vicki: Przesuń się.
            Damon: Widzisz? Już się załamujesz.
            Vicki: I idę do domu.
            Damon: Dobra, tylko cię ostrzegam.

            Stefan: Wiesz już, dokąd pojedziesz?
            Damon: Nie. Może do Londynu. Spotkam się z przyjaciółmi.
            Stefan: Nie masz takowych, Damonie.
            Damon: Masz rację, Stefanie. Mam tylko ciebie, więc... Gdzie ty, tam ja.
            Stefan: Nigdzie razem nie jedziemy. Zamierzam żyć własnym życiem, jak najdalej
            od ciebie.
            Damon: Jesteśmy drużyną. Może razem zjechać świat. Możemy wystartować w "The
            Amazing Race".

            Stefan: Co z tobą? Zabiłeś kogoś?
            Damon: Łapy precz. Po pierwsze: nie dotykaj mnie. Po drugie: gdyby tak, to nie
            tak jawnie. Po trzecie: w mieście jest nowy wampir.


            Damon: Logan Fell to wampir. kiedy go znajdę, zabiję go kończyna po kończynie.
            Stefan: W porządku?
            Damon: Nie, jest daleko od w porządku. Wpadłem w zasadzkę. Zostałem postrzelony.
            Zemszczę się. Niech no tylko go znajdę.
            Stefan: Nie musisz szukać.Jest w szkole.
            Damon: Żartujesz. Po kiego diabła tam jest?
            Stefan: Urabia tłum.
            Damon: Zaraz tam będę.

            Logan: W jednej chwili jestem reporterem wiadomości
            z małego miasteczka, a w następnej nie mogę wejść do własnego domu, bo moja noga
            nie chce przestąpić progu.
            Damon: Musisz zostać zaproszony do środka
            Logan:
            • iga18 Część 2 11.08.10, 10:52
              Elena: Dać ci śliniaczek?
              Damon: Wybacz, ale nie potrafię wyjąć szczęki jak wąż, żeby spożyć alkohol.

              Anna: Może urządzimy sobie noc strachu i wypożyczymy filmy o wampirach?
              Jeremy: Tak, jasne.
              Anna: Dlaczego to zabrzmiało jak "nigdy w życiu"?

              Elena: Dlaczego więc zabrałeś mnie ze sobą?
              Damon: Twoje towarzystwo nie jest takie złe, Eleno. Powinnaś bardziej się cenić.
              Elena: Serio?
              Damon: Byłaś na drodze. Jak dama w opałach. Wiedziałem, że Stefan się wkurzy.
              I... twoje towarzystwo nie jest takie złe, Eleno.
              Elena: Kiedyś byłam fajniejsza.

              Stefan: Katherine i Elena mogą wyglądać tak samo zewnętrznie, ale wewnętrznie są
              kompletnie inne.
              Lexi: Zatem Elena nie jest szalejącą zdzirą..?

              L: Dobrze, popracuj więcej nogami.
              Stefan: Nie interesuje mnie zbytnio robienie z siebie idioty.
              L: Daj spokój, nie jesteś aż taki kiepski!
              Stefan: Zrób coś dla mnie. Daj znać, jeśli zobaczysz Damona z komórką z aparatem.

              Damon: Jesteś żałosny, gdy łowisz.
              Stefan: Jesteś przeźroczysty, gdy się odchylasz.
              Damon: (wkurzone, Damonowe spojrzenie) Nie powinieneś być w szkole?

              Bonnie: Czego chcesz ode mnie?
              Damon: Myślę, że potrzebujemy świeżego startu.
              Bonnie: Próbowałeś mnie zabić.
              Damon: Ale nie zrobiłem tego i gdybym chciał, to bym to zrobił. Czy to nie ma
              żadnego znaczenia?

              Damon: Masz odpowiednią fryzurę. Dlaczego mi przynosisz dziennik ojca?
              Stefan: Bo szukałeś go.
              Damon: A dlaczego miałbym go szukać?
              Stefan: Jeej, nie wiem Damon Może chcesz poczuć odrobinę więzi. Dalej. Ciesz się
              nim. Przeczytaj. Ja przeczytałem. Nigdzie w nim nie ma wzmianki o Katherine Albo
              o krypcie, lub jak ją otworzyć.
              Damon: Nie dziwię się. Facet ledwo umiał przeliterować swe imię.
              Stefan: Naprawdę mi przykro, że nie będę w stanie ci pomóc w spełnieniu Sequelu
              twojego diabolicznego planu Wiesz, ja mógłbym ci pomóc.
              Damon: Ty, pomóc mi? A, nie wiem. Wydaje się to trochę nienaturalne.
              Stefan:Zrobię wszystko, by pozbyć się ciebie z tego miasta, nawet uwolnię Katherine.
              Damon: Co z pozostałymi 26 wampirami?
              Stefan: Nie, nie, nie. Oni nie moga wpaść Muszą zostać uwięzieni, ale Katherine
              Rozważyłbym to.
              Damon: Co ty robisz? Hmm? Jaki jest twój cel?
              Stefan: Pomyśl o tym.
              Damon: Dlaczego miałbym ci zaufać?
              Stefan: Widzisz, to twój problem Damon. Zakładasz, że wszyscy mają takie minusy
              jak ty. Jeśli historia jest jakimkolwiek odniesieniem, jest tylko jeden kłamca
              wśród nas.

              Bonnie: Co Damon tu robi?
              Elena: Chciał przyjść. Obiecuję, będzie się zachowywał.
              Caroline: Więc co to jest, trójkącik teraz, Ty i bracia Salvatore?
              Elena: Nie, ale jeśli mam być ze Stefanem, to muszę nauczyć się tolerować
              Damona. Nie mogę go zabić.
              Bonnie: A to myśl.
              Caroline: Mmm. Pomogę.

              Damon: Hej, Bonnie. Zatańczysz?
              Bonnie: Wychodzę.
              Damon: Proszę o następny taniec.
              Caroline: Odwal się Damon.
              Elena: Dokąd one poszły?
              Damon: Nie wiem.
              Stefan: Co im powiedziałeś?
              Damon: Byłem idealnie grzeczny. Eleno... Czy zechciałbyś zatańczyć?
              Elena: Z chęcią. [Do Stefana]Mogę prosić o ten taniec?

              Elena:[O Damonie, kiedy tańczył ]Naprawdę nie możesz go nigdzie zabrać ze sobą, co?
              Stefan: Uh,nie

              Damon: Czy z czasem bycie tak uczciwym się nudzi?
              Stefan: Przestaje być nudne w obecności psychopatów.
              Damon: Zraniłaś uczucia tego psychopaty.

              Damon: Czemu miałbym ci zaufać?
              Stafano: Bo jestem twoim bratem...
              Damon: Nie, to nie pomoże.
              Stafano: Ponieważ chcę żebyś zniknął.
              Damon: Ok

              Damon: Kogo unikasz?
              Jeremy: Dziewczyny imieniem Anna. Jest dość natarczywa.
              Damon: - Seksowna?
              Jeremy: Owszem, ale też dziwna.
              Damon: Seksowność przebija dziwactwo. Wierz mi.


              Jenna: Jest niesamowicie seksowny.
              *Damon podsłuchuje i uśmiecha się z satysfakcją*
              Elena: To dupek.


              Elena: Nie rób tego!
              Damon: Czego?
              Elena: Dobrze wiesz. To było umyślnie.
              Damon: Umyślnie próbowałem dostać się do zlewu. A co do Stefana, to gdzie on
              jest? Omija go rodzinny wieczór, który niezmiernie mi się podoba. To na poważnie?
              Elena: Co?
              Damon: To odnowione uczucie braterstwa. Mogę mu zaufać?
              Elena: Jasne.
              Damon: Mogę mu zaufać?
              Elena: Mam przy sobie werbenę, więc to nie zadziała.
              Damon: Nie zmuszam cię. Po prostu odpowiedz. Szczerze.
              Elena: Oczywiście, że możesz.

              Damon: Pobudka, śpiochy!
              Elena: Damonie, proszę!
              Stefan: Co tu robisz?
              Damon: Tylko bez sprośności.
              Stefan: Wynoś się stąd! Mówię poważnie.
              Damon: Zapłacę dolara za każdą rzecz, której bym wcześniej nie widział. Musimy
              omówić bardzo ważne sprawy.
              Elena: Akurat w tej chwili?
              Damon: Mamy coś do zrobienia. Skoro już się przyjaźnimy i mamy wspólny cel. Żeby
              otworzyć grobowiec musimy znaleźć dziennik i księgę czarów. Wszystko po kolei.
              Jesteś z Gilbertów, więc ty zdobędziesz dziennik.
              Elena: Od kiedy ja pomagam?
              Damon: Stefan mi pomaga. A jako, że dzielisz jego łoże to ty też.
              Stefan: Nie musisz niczego robić.
              Elena: Poszukam go dzisiaj.
              Damon: Dobrze.
              Stefan: Skąd wiemy, że będzie w nim wskazówka|co do położenia księgi? Mamy
              naprawdę wierzyć w to, co mówił tamten wampir?
              Damon: Nie mamy innych możliwości.
              Elena: Co to tak w ogóle jest?
              Damon: To taka książka kucharska czarownic.
              Stefan: Każdy rzucony przez czarownicę urok|jest jedyny w swoim rodzaju, więc
              każda z nich opisuje jego działanie.
              Damon: Dokładnie. Książka kucharska.

              Damon: Kto by pomyślał? Interesujący zwrot wydarzeń.
              Stefan: Nie mogę pozwolić ci ją odzyskać. Przykro mi.
              Damon: Mnie też jest przykro. Że choć przez chwilę myślałem, że mogę ci ufać.
              Stefan: Nie potrafisz nikomu zaufać. Fakt, że tu jesteś oznacza,że czytałeś dziennik
              i planowałeś zrobić to sam.
              Damon: Oczywiście, że tak, bo mogę liczyć tylko na siebie! Zadbałeś o to wiele
              lat temu, Stefanie. Ale ty... oszukałaś mnie. Więc co zamierzasz? Bo jeśli
              zniszczysz księgę, to wyrwę jej serce.
              Stefan: Nie zabijesz jej.
              Damon: Mogę zrobić coś lepszego.Oddaj księgę, Stefanie. Albo ją ugryzę. I
              będziemy mieli|dziewczynę-wampirzycę.
              Stefan: Najpierw ją puść.
              Damon: Dawaj księgę.
              Stefan: Nie dam ci jej, dopóki ona nie będzie obok mnie.
              Damon: Problem w tym, że już nie wierzę, że mi ją oddasz!
              Stefan: Zrobiłeś coś,co daje ci pewność, że oddam.

              Damon: Podoba mi się ten nasz trójkącik... trochę perwersyjny... Nie spieprzcie
              tego big_grin

              Stefan : Kim jesteś ?
              Alaric : Nauczycielem
              Stefan: Mam być niemiły ?
              Alaric : Jestem też historykiem

              Stefan: Anna porwała Elenę.
              Damon: Tyle zrozumiałem z twoich 600 wiadomości
              na mojej poczcie głosowej.

              Babcia Bonnie: Tak?
              Damon: Witam. Szukam Bonnie.
              Babcia: Nie ma jej tutaj.
              Damon: Wie pani, kiedy...?
              Babcia: Nigdy.
              Damon: Nie zna mnie pani, a już ma wyrobioną o mnie opinię.
              Babcia: Masz czelność, żeby pukać do drzwi|czarownicy Bennett i pytać o cokolwiek.
              Damon: Co takiego zrobiłem?
              Babcia: Duchy umieją mówić. Podobnie jak moja wnuczka. Nie jest pan naszym
              przyjacielem. Proszę się wynosić z mojego ganku.
              Damon: Niech pani wyjdzie na zewnątrz i to powtórzy.
              Babcia: Nie jestem Bonnie. Nie chcesz ze mną zadrzeć.

              Anna: Boże. To jak powtórka z 1864 roku. Wy Salvatore'owie jesteś żałośni, kiedy
              chodzi o kobiety.

              Damon: Bracie. Czarownice.

              Stefan: Co to?
              Damon: Dla Katherine. Małe co nieco, żeby ją ożywić. Chyba że twoja dziewczyna
              zaoferuje własną. Przyznaj to. Nie możesz się doczekać, żeby się mnie pozbyć.
              Stefan: To prawda.

              Damon: dlaczego jesteś dla mnie taka złośliwa?
              Lexi: czy ty siebie znasz? nie jesteś miłą osobą

              Matt: Nie nudzisz się tym?
              Taylor: Czym?
              Matt: Samym sobą.

              Jeremy: Kto to ten Duke?
              Caroline: To jakiś koleś, który skończył szkołę parę lat temu i urządza imprezę
              za każdym razem kiedy wraca do domu z Duke.
              Jeremy: Duke chodzi do Duke?

              Stefan: Wiesz, wszystko dla ciebie jest zabawą, Damon, co? Ale gdziekolwiek nie
              pójdziesz, giną ludzie.
              Damon: To z góry wiadomo.

              Damon: Mamy problem, Stefanie. A kiedy mówię "problem", mam na myśli globalny
              kryzys.

              Stefan: Wolałem o wiele bardziej, kiedy wszystkich nienawidziłeś.
              Damon: Nadal nienawidzę. Po prostu uwielbia
              • iga18 Re: Część 3 11.08.10, 11:11

                Stefan: Wolałem o wiele bardziej, kiedy wszystkich nienawidziłeś.
                Damon: Nadal nienawidzę. Po prostu uwielbiam być przez nich uwielbiany.

                Stefan: Zatańczymy?
                Elena: Nienawidzisz tańczyć. Zazwyczaj muszę cię błagać.
                Stefan: Nie. Tylko jak jestem trzeźwy. Gdy się nawalę, to już nie ma potrzeby.

                Damon: Będę musiał zmienić zamki. Uciekłaś z więzienia?
                Elena: Stefan mi pomógł.
                Damon: O bracie. Jak biały rycerz.
                Elena: Przekonałam Bonnie, żeby ci pomogła.
                Damon: Wątpię.
                Elena: Nie powiem, że mi przykro, że znaleźliśmy wczoraj księgę bez ciebie, bo
                nie żałuję tego.
                Damon: Dzięki za szczerość.
                Elena: Chroniłam ludzi, których kocham. Tak jak i ty|na swój pokrętny sposób.
                Jesteśmy po tej samej stronie i chcemy tego samego.
                Damon: Nie interesuje mnie to.
                Elena: Interesuje. Bo wczoraj byłeś gotowy z nami współpracować.
                Damon: Drugi raz nie dam się nabrać.
                Elena: Dobrze. Dlaczego nie próbowałeś mnie do niczego zmusić w Atlancie?
                Damon: A kto mówi, że nie?
                Elena: Nie zrobiłeś tego. Wiem, że nie, ale mogłeś. Między nami coś jest. Nić
                porozumienia. Wiem, że moja zdrada cię zraniła. Nie w ten sam sposób co Stefana,
                ale teraz obiecuję, że pomogę ci odzyskać Katherine.
                Damon: Chciałbym móc ci wierzyć.
                Elena: Teraz zapytaj mnie czy kłamię.
                Damon: Wiesz, że cokolwiek robię, to nie odpuszczam.
                Elena: Więc zajmijmy się tym.
                Damon: Nie zmuszałem cię w Atlancie,|bo dobrze się bawiliśmy. Chciałem, żeby
                było prawdziwie. Darzę cię zaufaniem. Nie każ mi tego żałować.

                kiedy Damon wchodzi do pokoju kiedy Stefan ćwiczy przy ogłuszającej muzie
                Damon: Możesz zrobić trochę głośniej?! Jeszcze nie jest irytujące.

                Damon: Chcesz usłyszeć złe wieści czy te jeszcze gorsze?
                Stefan: Nie chcę żadnych, Damonie.
                Damon: Ujmę to inaczej. Chcesz usłyszeć o tym, że Rada znowu tropi wampiry, czy
                o tym, jak właśnie zabiłem wujka Johna Gilberta?
                Stefan: Co?!
                Damon: Przy okazji, niezła impreza, co?

                Vicky: "(...) Gdzie jest toaleta muszę siusiu [zatrzymuje się i przez chwilę w
                skupieniu obserwuje Stefa, po czym pyta:] "Dlaczego muszę siusiu, myślałam, że
                nie żyję..."

                Damon: Startujesz na Miss Mystic Falls?
                Anna" Czasem trzeba założyć niewygodne szpilki,żeby się nie wyróżniać. Pamiętam
                wybory z 1864 roku. Miałam wziąć w nich udział, zanim stało się, co się stało.
                Damon: Nostalgia jest do bani.

                Damon: Tak więc, kiedy zamierzałeś się tym podzielić?
                Stefan: Śmiało, Częstuj się.
                Damon: Nie, mam na myśli fakt, że jesteś ćpunem uzależnionym od krwi z torebek.

                Damon: Nie chce jeść
                Elena: musi. Jaki ma ulubiony rodzaj...
                Damon: Ulubiony rodzaj czego?
                Elena: Zwierzęcej krwi, którą woli?
                Damon: Stefan lubi...krew szczeniąt...Małe golden retrievery z uroczymi,
                puchatymi uszami. To jego ulubiona.

                Damon:Nie mogę go niańczyć całą noc. Mam robotę
                Elena: Powiedziałabym "padnij trupem", ale...
                Damon: hahaha

                Damon: A co spodziewałeś się znaleźć? Isobel z cygarem i kapciami?

                Stefan: Dziękuję.
                Damon: Nie to ja dziękuję. Znów pijesz krew Bambi, a ja znów jestem bratem
                twardzielem. Wszystko wróciło do normy.

                John: Co na to by powiedziała Twoja matka?
                Elena: Która?

                Elena: Ale najpierw chciałam sprawdzić czy wszystko gra.
                Damon: Czuję się świetnie. Dzięki za troskę.
                Elena: Chodziło mi o Stefana.
                Damon: O niego? Jest okropny.

                Damon: Przepraszam, że się spóźniłem. Pies zjadł moje... nieważne.

                Elena: Ale zaryzykowałaś z Damonem. Skąd wiedziałaś, że on da mi wynalazek?
                Isobel: Bo cię kocha. i tu świetna mina Damona ; ))

                Isobel: Gdzie urządzenie ?
                Elena: Gdzie mój brat ?
                Isobel: Nie będziemy negocjować.Gdzie wynalazek ?
                Elena: Gdzie mój brat ?
                Isobel: Naprawdę sądziłaś,że przyszłam sama ?
                Elena: Naprawdę sądziłaś,że ja przyszłam sama ?
                Isobel: Zadzwoń do domu,na miłość boską.
                Elena: Co ?
                Isobel: Zadzwoń do domu i poproś Jeremy'ego do telefonu.

                D: Mowy nie ma.
                E: Wysłuchaj mnie.
                D: Nie oddam urządzenia Isobel,żeby dała je Johnowi,który mnie zabije.Lubię być
                żywym trupem.
                E: Będzie bezużyteczne.Bonnie może odebrać mu moc.
                D: Nie ufam jej.
                B: Mogę usunąć zaklęcie.
                E: John i Isobel się nie połapią.
                D: Nie.Nie,odbiję Jeremy'ego na swój sposób.
                S: Serio ? Niby jak ? Ponieważ Isobel jest wampirzycą,a Jeremy może być martwy w
                chwili gdy przestąpisz próg.
                D: Czy Ty w ogóle dasz radę ? Bez urazy,ale nie jesteś Emily Bennett.Emily
                wiedziała,co robi. [do Bonnie]
                B: Ćwiczyłam.
                D: To nie lekcja gry na fortepianie.
                B: Jaką masz ulubioną książkę ?
                D: Co ?
                B: Podaj tytuł książki,jakiejkolwiek.
                D: Mam podać tytuł.To może... "Zew Krwi" Jacka Londona ?
                [Bonnie robi czary-mary,książka trafia do rąk Damona]
                D: Jack London.Świetna,tania sztuczka.

                Damon: Lubię być żywym trupem.

                Matt : Hej
                Caroline : Hej . Co to ma być ?
                Matt : Co ?
                Caroline : To ,,hej". To drugi raz. Dwa ,,Hej " to ... Nie znasz innego słownictwa ?
                Matt : A co jest nie tak z ,,hej " ?
                Caroline : Zalatuje niezręcznym podtekstem .

                Damon: oh, rozumiem. Rozumiem. Jest powodem dla którego żyjesz. Jego miłość
                sprawia, że twoje życie ma sens. Kapuje!

                Damon: Spójrz na siebie, wszystko w stylu retro.
                Stefan: Co ty tu robisz?
                Damon: Miałoby mnie zabraknąć? Bonie unieszkodliwiła wynalazek Gilberta. Isobel
                nie ma. Heh. I jest dzień założycieli. Przyszedłem pojeść waty cukrowej i ukraść
                ci dziewczynę.

                Damon: Rozumiem, rozumiem. Jestem lepszym, gorętszym, doskonalszym wyborem

                Elena; (..) więc uważam, że powinieneś przestać tymi drobnymi flirciaskimi
                komentarzami. I z tym co robisz swoim okem.
                Damon:Co z tym okiem?... Heh

                Damon: Mam tak wiele emocji. Ale nie mam jak ich wyrazić. Bycie nastolatkiem
                jest takie trudne.
                Jeremy: Ty fiucie. xDD

                D: Idź.
                E:Ty to zrobiłeś! To twoja wina!
                D:Nie znam wyrzutów sumienia. Nic się dla mnie nie liczy.
                E:Wokół ciebie umierają ludzie. Przecież to ma znaczenie!
                [Elena policzkuje Damona]
                Dsurpriseddejdź. Krwawisz. Musisz odejść.

                KONIEC : )))


        • slodkogorzka Re: TEAM DAMON! 11.08.10, 13:28
          "Damon: You have no sense of humor.
          Stefan: I have no sense of Damon humor."

          amon: Dzień dobry, dziewczyno z misją.
          Elena: Jak możesz być tak arogancki, po tym wszystkim, co zrobiłeś?
          Damon: A jak ty możesz być tak odważna i głupia, żeby nazywać wampira arogantem?

          Elena: Ok. Naprawdę musimy wracać. Nikt nie wie gdzie jestem. Zatrzymaj się. Mówię
          poważnie. Damon zatrzymaj się! Zatrzymaj samochód!
          Damon: Oh, byłas dużo zabawniejsza jak spałaś.

          Damon: "Koleś"? Serio?"Koleś"?
          Stefan: Damonie, nie.
          Damon: Daj spokój, nikt nie będzie tęsknił za tym idiotą.


          Fool me once, shame on you

          Matt: Nie nudzisz się tym?
          Taylor: Czym?
          Matt: Samym sobą.


          Damonbig_grinlaczego ty masz mieć szczęśliwe zakończenie?

          Jenna : On jest niedorzecznie seksowny
          Damon: " :] "
          Elena : Ale to dupek
          Damon: " indifferent "



          Stefan: Wiesz, wszystko dla ciebie jest zabawą, Damon, co? Ale gdziekolwiek nie pójdziesz,
          giną ludzie.
          Damon: To z góry wiadomo.

          "Wampiry się nie rozmnażają. Ale kochamy próbować"

          Stefan: Kiedy się tu pojawiłeś?
          Damon: Nie mogłem przegapić twojego pierwszego dnia w szkole. Masz inną fryzurę.
          Podoba mi się.



          Stefan: Minęło 15 lat, Damon.
          Damon: Dzięki Bogu. Nie mógłbym znieść kolejnego dnia lat 90-tych. Ten okropny
          grunge'owy styl? Nie pasował do ciebie. Pamiętaj, Stefan, ważnym jest, żeby się nie
          poddać chwilowej modzie.



          Damon: Gdzie mój pierścień?
          Stefan: Dałem go Zachowi, żeby go ukrył. Nie trzeba było go zabijać.
          Damon: Prawie mnie nabrałeś. Gdzie jest?
          Stefan: Odzyskam go, ale potrzebuję czasu.
          Damon: Wysłałeś go kurierem do Rzymu? Gdzie jest?


          Damon: Kogo unikasz?
          Jeremy: Dziewczyny imieniem Anna.|Jest dość natarczywa.
          Damon: - Seksowna?|-
          Jeremy: Owszem, ale też dziwna.
          Damon: Seksowność przebija dziwactwo.|Wierz mi.
          • slodkogorzka Re: TEAM DAMON! 11.08.10, 13:30

            Elena: Nie rób tego!
            Damon: Czego?
            Elena: Dobrze wiesz. To było umyślnie.
            Damon: Umyślnie próbowałem dostać się do zlewu. A co do Stefana, to gdzie on jest?
            Omija go rodzinny wieczór, który niezmiernie mi się podoba. To na poważnie?
            Elena: Co?
            Damon: To odnowione uczucie braterstwa. Mogę mu zaufać?
            Elena: Jasne.
            Damon: Mogę mu zaufać?
            Elena: Mam przy sobie werbenę, więc to nie zadziała.
            Damon: Nie zmuszam cię. Po prostu odpowiedz. Szczerze.
            Elena: Oczywiście, że możesz.


            Damon: Pobudka, śpiochy!
            Elena: Damonie, proszę!
            Stefan: Co tu robisz?
            Damon: Tylko bez sprośności.
            Stefan: Wynoś się stąd! Mówię poważnie.
            Damon: Zapłacę dolara za każdą rzecz, której bym wcześniej nie widział. Musimy omówić
            bardzo ważne sprawy.
            Elena: Akurat w tej chwili?
            Damon: Mamy coś do zrobienia. Skoro już się przyjaźnimy i mamy wspólny cel. Żeby
            otworzyć grobowiec musimy znaleźć dziennik i księgę czarów. Wszystko po kolei. Jesteś z
            Gilbertów, więc ty zdobędziesz dziennik.
            Elena: Od kiedy ja pomagam?
            Damon: Stefan mi pomaga. A jako, że dzielisz jego łoże to ty też.
            Stefan: Nie musisz niczego robić.
            Elena: Poszukam go dzisiaj.
            Damon: Dobrze.
            Stefan: Skąd wiemy, że będzie w nim wskazówka|co do położenia księgi? Mamy naprawdę
            wierzyć w to, co mówił tamten wampir?
            Damon: Nie mamy innych możliwości.
            Elena: Co to tak w ogóle jest?
            Damon: To taka książka kucharska czarownic.
            Stefan: Każdy rzucony przez czarownicę urok|jest jedyny w swoim rodzaju, więc każda z
            nich opisuje jego działanie.
            Damon: Dokładnie. Książka kucharska.

            Damon: Kto by pomyślał? Interesujący zwrot wydarzeń.
            Stefan: Nie mogę pozwolić ci ją odzyskać. Przykro mi.
            Damon: Mnie też jest przykro. Że choć przez chwilę myślałem, że mogę ci ufać.
            Stefan: Nie potrafisz nikomu zaufać. Fakt, że tu jesteś oznacza,że czytałeś dziennik
            i planowałeś zrobić to sam.
            Damon: Oczywiście, że tak, bo mogę liczyć tylko na siebie! Zadbałeś o to wiele lat temu,
            Stefanie. Ale ty... oszukałaś mnie. Więc co zamierzasz? Bo jeśli zniszczysz księgę, to wyrwę
            jej serce.
            Stefan: Nie zabijesz jej.
            Damon: Mogę zrobić coś lepszego.Oddaj księgę, Stefanie. Albo ją ugryzę. I będziemy
            mieli|dziewczynę-wampirzycę.
            Stefan: Najpierw ją puść.
            Damon: Dawaj księgę.
            Stefan: Nie dam ci jej, dopóki ona nie będzie obok mnie.
            Damon: Problem w tym, że już nie wierzę, że mi ją oddasz!
            Stefan: Zrobiłeś coś,co daje ci pewność, że oddam.



            Damon: Nie! Zostawcie ją!
            Giuseppe: Wiesz, co ci zrobią, kiedy uznają cię za sympatyka wampirów? giniesz razem z
            nimi!
            Damon: Pozwól im mnie zabić!



            Damon: Podoba mi się ten nasz trojkącik... trochę perwersyjny... Nie spieprzcie tego

            Stefan : Kim jesteś ?
            Alaric : Nauczycielem
            Stefan: Mam być niemiły ?
            Alaric : Jestem też historykiem


            Stefansurprisedd jak dawna o mnie wiesz?
            Alaric: Od niedawna! Ae o Twoim bracie...
            Stefan: Masz na myśl Damon'a?
            Alaraic: A myślisz, że kto zabił moją żonę ??????


            We met, and me talked, and it was epic, but then the sun came up and the reality set in.

            Stefan: Anna porwała Elenę.
            Damon: Tyle zrozumiałem z twoich 600 wiadomości na mojej poczcie głosowej.


            Anna: Boże. To jak powtórka z 1864 roku. Wy Salvatore'owie jesteś żałośni,|kiedy chodzi
            o kobiety.

            • slodkogorzka Re: TEAM DAMON! 11.08.10, 13:39

              Damon: Bracie. Czarownice.


              Stefan: Co to?
              Damon: Dla Katherine. }Małe co nieco, żeby ją ożywić. Chyba że twoja dziewczyna
              zaoferuje własną. Przyznaj to. Nie możesz się doczekać, żeby się mnie pozbyć.


              Stefan: Co to?
              Damon: Dla Katherine. }Małe co nieco, żeby ją ożywić. Chyba że twoja dziewczyna
              zaoferuje własną. Przyznaj to. Nie możesz się doczekać, żeby się mnie pozbyć.


              Anna: Ostatni raz widziałam ją w Chicago. W 1983 roku. Wiedziała, gdzie jesteś, Damonie.
              Miała to gdzieś.

              -Będziemy razem tacy szczęśliwi. Kiedy oni będą martwi, puszczę Cię. Nie chciałam Cię
              skrzywdzić tak naprawdę. Po prostu się rozgniewałam. - wyciągnęła smukłą rękę i
              pogłaskała go po policzku. - Przepraszam.
              - Katherine - powiedział, wciąż się uśmiechając.
              - Tak. - Nachyliła się bliżej.
              - Katherine...
              - Tak, Damonie?
              - Idź do diabła ! (ten jest z książki, ale bardzo go lubię)

              Damon: dlaczego jesteś dla mnie taka złośliwa?
              Lexi: czy ty siebie znasz? nie jesteś miłą osobą



              Vicky: A ty, dlaczego nie masz dziewczyny? Jesteś spoko i strasznie seksowny.
              Damon: Wiem.
              Vicky: Nie chciałbyś być zakochany?
              Damon: Byłem kiedyś. To bolesne, bezcelowe i przereklamowane.

              Vicky: Co się stało?
              Damon: Tańczyliśmy, a potem... Potem cię zabiłem.
              Vicky: Co?
              Damon: Jesteś martwa.
              Vicky: Jestem martwa?
              Damon: No cóż, nie róbmy z tego wielkiego halo. Piłaś moją krew, zabiłem cię, a teraz ty
              musisz się pożywić, żeby dopełnił się proces.
              Vicky: Jesteś nawalony.


              Elena: You and I... We have something. An understanding.
              (...)
              Damon: I'm trusting you. Don't make me regret it.


              Jeremy: Anna said that vampires don’t have to feel pain, that they can turn it off if they
              shut out their humanity
              Damon: It’s very true.
              Jeremy: Is it easier that way?
              Damon: Is what easier?
              Jeremy: Life.
              Damon: Life sucks either way Jeremy. At least if you’re a vampire you don’t have to feel
              bad about it if you don’t want to.
              Jeremy: Is that what you did?
              Damon: I did it for a very long time, and life was a lot easier.


              Damon: Pozdrów ode mnie wiewiórki.

              nie mogę znaleźć rozmowy Damona i Katherine z końcówki 22 odcinka bo też była świetna
    • ewelusia97 ...tu... 30.07.10, 03:12
      Damon '' No bez jaj''
    • leesh Re: Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!! 30.07.10, 07:02
      Dopiero zaczęłam oglądać i nie bardzo pamiętam ;PP ale niektóre są świetne big_grin
      • brenda123 Re: Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!! 30.07.10, 08:06
        oglądałam wszystkie odcinki ale tylko jeden utkwił mi w pamięci
        Damon: Nie Eleno. Nie pójdę z tobą do twojej sypialni.
        To było świetne
    • aila_cullen Re: Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!! 08.08.10, 01:55
      Właśnie szukałam jakichś śmiesznych momentów w serialu. No i oczywiście teksty
      Damona big_grin
      "No Elena, I will not go to your bedroom with you!"

      Stefan i Elena leżą w łóżku na poczatku odcinka 13 zdaje się. No i sielankę
      przerywa Damon: "Rise and shine, sleepy heads!" czy też późniejszy ton i
      typowamina przy "Don't screw it uuuuup" big_grin

      Dużo tego było big_grin

      Wybacz, że piszę po angielsku, ale za Chiny nie chce mi się brać tłumaczeń
      (oglądam serial w oryginale, więc.. wink )
      • vivienne. większość wymieniłyście :d 08.08.10, 02:34
        dorzucam jeszcze kilka :

        Damon : Wampiry się nie rozmnażają. Ale kochamy próbować. (i ten kuszący uśmiech)

        Logan : W jednej chwili jestem reporterem wiadomości z małego miasteczka, a w
        następnej nie mogę wejść do własnego domu, bo moja noga nie chce przestąpić progu.
        Damon : Musisz zostać zaproszony do środka...
        Logan : Wiem. Mieszkam sam.
        Damon : Hah. Do bani. (i ten sarkazm)

        Elena : (...) a od kiedy ja też jestem wtajemniczona?
        Damon : od kiedy dzielisz się łóżkiem ze Stefanem.

        Lexi : (...) szalejąca ździra, co nie? (o kathrine)
        A skoro mowa o tym, to gdzie Damon?

        Caroline : Posłuchaj ciemniaku, już nie jestem twoją małą niewolnicą. Poważnie
        mnie zraniłeś i niech mnie diabli wezmą jeśli myślisz, że ...
        /urok Damon'a/
        Caroline : Oh mój Boże! Gdzie byłeś!? Naprawdę dobrze cię widzieć.
        Damon : Duużo lepiej.

        Jenna (patrząc na Damon'a z kuchni) : Oh mój Boże, ależ on seksowny...
        /znaczący uśmiech Damon'a/
        Elena : Cii.. To dupek.
        /westchnięcie Damon'a/

        Elena : Mówię poważnie! Zatrzymaj ten samochód!
        Damon : Ohh.. Byłaś dużo zabawniejsza kiedy spałaś..

        Damon : Pobudka śpiochy!
        Elena & Stefan : Damon! Wynocha stąd!
        Damon : Tylko bez sprośności ... Zapłacę dolara za każdą rzecz, której wcześniej
        nie widziałem ;D

        Elena (podekscytowana) : Dowiedziałam się dziś kim jest moja biologiczna matka.
        Damon : Pff.. Kogo to obchodzi?... Zostawiła Cię. Jest do bani.

        Damon : (...) I jako przyjaciel nie palę się, żeby powiedzieć jej prawdę. Więc
        ty to zrób.
        Stefan : Jaką prawdę?
        Damon : O Johnie. Bo wiem, że nie lubicie niczego przed sobą ukrywać.
        Stefan : O czym ty mówisz?
        Damon : Czy tylko ja potrafię skojarzyć jedno z drugim?
        Isobel. Halo?!
        Chodziła z Johnem kiedy miała 15 lat. Zaszła w ciążę i wylądowała w gabinecie
        lekarskim brata Johna. Myślisz, że jaką rolę odegrał w tym John?
        Śmiało, pomyśl o tym.
        Poczekam.
        Już kapujesz?
        Dotarło??
        Stefan : Więc myślisz, że .. John jest ojcem Eleny?
        Damon : DING! DING! DING! DING! XDDD

        Damon : Mam tak wiele emocji! Ale nie mam jak ich wyrazić .. Bycie nastolatkiem
        jest taakie trudne!
        Jeremy : Ty fiu*ie.
        Damon : Nie mów tak do mnie. Nie jestem twoją siostrą. A od tej pory nie mów też
        tak do niej.

        ach, spać się chce, więcej nie wymyślę.
        przepraszam jeśli poprzekręcałam niektóre. większość z pamięci.
      • blizniaczkii Re: Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!! 10.08.10, 18:00
        nie oglądamcrying
    • x.pati.x Re: Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!! 10.08.10, 15:57
      Wszystkie moje ulubione już zostały wymienione smile
    • alicecullen12 Re: Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!! 10.08.10, 16:38
      Ja pamietam jeden boski ale nie pamietam dokładnie.
      stefano gada o Katherine a Lexie mu mówi:
      -Skopałabym szmacie dupe.A propos.Gdzie Damon??
      • miss_immortal Re: Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!! 10.08.10, 17:21
        nie pamiętam dokładnie ale było coś takiego, że Damon szedł za Jeremim i ,,
        jestem taki nieszczęśliwy nikt mnie nie rozumie" + ten jego akcent xd
        ogólnie to uwielbiam Damona <3
    • llena Pytanie !!!!!!! 10.08.10, 17:20
      W którym momencie Damon mówi " No bez jaj"?? Bo za chiny nie mogę sobie przypomnieć...
      • llena Re: Pytanie !!!!!!! 10.08.10, 19:37
        ej, no nikt nie pamięta??
        • llena Halooo?? 11.08.10, 11:34
      • kosteczka Re: Pytanie !!!!!!! Odp. do IIena 11.08.10, 12:18
        llena napisał(a):

        > W którym momencie Damon mówi " No bez jaj"?? Bo za chiny nie mogę sobie przypom
        > nieć...


        Na balu założyciela Damon zabija wujka Jonatana a "no bez jaj" mówi jak po tym
        zabójstwie widzi że jednak Jonatan żyje.

        Sorki trochę po chińsku ale nie umiem wyjaśnić uncertain
        • llena kosteczka 11.08.10, 12:25
          aha, już pamiętam, dzięki bardzo kiss
        • alicecullen12 Re: Pytanie !!!!!!! Odp. do IIena 28.08.10, 18:28
          kosteczka napisał(a):

          > llena napisał(a):
          >
          > > W którym momencie Damon mówi " No bez jaj"?? Bo za chiny nie mogę sobie p
          > rzypom
          > > nieć...
          >
          >
          > Na balu założyciela Damon zabija wujka Jonatana a "no bez jaj" mówi jak po tym
          > zabójstwie widzi że jednak Jonatan żyje.
          >
          > Sorki trochę po chińsku ale nie umiem wyjaśnić uncertain



          Wujka Johna idiotko...santa
    • angie2 Re: Teksty z Vampire Diaries... wchodzić!! 10.08.10, 17:33
      Nie oglądam
    • dagas95 :P 10.08.10, 17:56
      S: co takiego masz w sobie że dziewczyny na ciebie lecą?
      D: jestem [...] i potrafię słuchać piosenek Taylor Swift
      xxd

      to mnie rozwala xd

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka