Hey dziewczyny..
Mam problem.. Wiem że to dziecinne pisac o takich problemach.. Powinno sie o
tym porozmawiac z kumpelą w realu.. Ale nie jestem dzieckiem pomimo to chce
wam cos powiedziec i prosić o porade..
Chodzę z jednym chłopakiem Tomkiem od 4 miesięcy.. Okropnie sie w nim
zakochalam jak jeszcze w nikim.. ;[ ale on mieszka 20 km odemnie a jak
przyjeżdża to co tydzien skuterem.. Jest o rok starszy.. I wiecie.. Idzie zima
wiec skuterem sie nie da.. A autobusy z jego miejscowosci a to mała wioska
(chociaz wygląda względnie) jeżdża tak ze do mnie musiał by jechac z 2
przesiadkami.. on cały tydzień jeździ do sql autobusem z przesiadką jedną.. I
wiem ze nie chciało by mu sie jechac jeszcze w weekend do mnie. Ja nie moge do
niego jechac bo u niego rodzinka nie wie ze on ma girlfriend bo nie chce ich
martwić. (Oni sie martwią o to zeby sobie baby nie zrobił.[gadam jak
emo-martusia]) I nie mam pojęcia jak mamy sie spotykac.. Wczoraj napisał mi ze
przez ok 4 albo wiecej miesiecy nasze uczucia sie bardzo zmienią.. Gdy sie
tyle czasu nie bd widziec.. NIe chce tego.. nie chce przestać Go Kochać.. Wiem
ze na pewno nie raz sie jeszcze zakocham ale dla mnie liczy sie to co tu i teraz.
Jest w NIm wiele rzeczy które mnie denerwują.. jest wybredny i rozpieszczony..
Ale potrafi być uroczy kochany i jest taki przystojny...<buja w obłokach> ...
nie mam pojecia co zrobic.. jedyne co mi i jemu przyszło do głowy to jeżdżenie
do miasta gdzie ani on ani ja mozemy w soboty jeźdźić bez przesiadek do
restauracji czy cos.. ale to tez by było raz na 2 lub 3 tyg.. wczoraj jak
pomyslałam o tym ze miałabym sie z nim rozstać przez głupią zime to sie
rozryczałam i czułam sie jakby ktoś mi złamał serce..
pomóżcie...