sliwka_33
13.10.10, 18:12
Zacznę od początku...
Miałam kumpelę, Kaśkę...
Tydzień temu moja kol z klasy pyta się nas czy kupujemy kwiaty na dzień nauczyciela, a
Kaśka mów że ona już zamówiła 7róż za które mamy zapłacić 50 zł. Miałyśmy tylko 30
więc połowa klasy wydarła się na nią za to że nic nam o tym nie powiedziała. Ona zwaliła to
wszystko na mnie ...
Zaczezła się wojna klasowa, 3/4 klasy jest przeciwko niej, a reszta neutralna.
Pewnego dnia przychodzimy do szkoły i dowiadujey się ze jest pani której nie było tydz,
mamy pisac planowana kartkówke, tylko że my myślelismy że jej tzn nauczycielki nie
będzie. Najlepszy uczen w klasie powiedział że nalekcji się przełoży. Ta kartkówk miała byc
z 20 słówek. Na lekcji mówimy że chcieliśmy przełozyc kartkówę a pani na to ze był już
przedstawiciel klasowy i przeożył na za dwa dni z 40 słówek. I wiecie kto to ?. Kaśka...
Chłopaki i dziewczyny do niej zaczeły skakać.. wyzywać ja, ja siedziaalm cicho,
postanowiłam się nie odzywać.Trwa to już tydz. Kaśka ma taką pseudo koleżaneczkę Alę i
teraz one mówią kumplowi jak ja to tej Kaśki ne wyzywam, czego to ja jej nie mówię.. juz
nie wytrzymuję... Gadaja tak na mnie już do wszystkich....
Proszę bez komentarzy typu żal...
Zalezy mi na tym..
Prosze pomóżcie....