Pokłóciłam się z przyjaciółką. Poszło o to, że zapytałam, czy mają jakieś konkretne plany z chłopakiem (z którym jest od mniej więcej 24 godzin...) na jutro, bo powiedziała że nie może się ze mną spotkać bo się z nim umówiła. Na to ona odparła, że co mnie to wgl obchodzi, o takie rzeczy się nie pyta i zaraz wielkie oburzenie. Przeprosiłam ją, owszem, powiedziałam że mnie zabolało to że tak na mnie naskoczyła. Ta odparła że ją boli jak ktoś pyta o coś o czym ona nie chce opowiadać. Mówiłam jej, że nie wiedziałam, bo zawsze mi o wszystkim mówiła i nie miała przede mną tajemnic, to ta powiedziała że związek (związek?! 24 godziny... też mi coś.) jest ważniejszy i innym nie trzeba tego mówić, tylko ja jestem na tyle niedelikatna. Przeprosin nie przyjęła i teraz ma do mnie pretensje, mówi że mam się od niej odczepić i nie zawracać jej głowy. Myślicie, że to tylko taka gorsza chwila, czy wzięła to na serio? Zależy mi na niej i nie chcę jej stracić, mimo tego, że widzę jej wady i niekiedy mnie irytują.