[[i]b]Cześć kotki.
Szłam dzisiaj swoją uliczką i nagle zauważyłam zmarłego kota. Był prawdopodobnie pogryziony przez psa. Leżał na środku drogi z dwoma dziurami na swoim ciele. Jedną przy ogonie, a drugą na plecach. Zasługiwał jednak na pochowanie, a nie żeby go ktoś ot tak po prostu przejechał, więc mój tata zakopał go obok miejsca gdzie go znaleźliśmy. Kot wyraźnie albo, sam szedł, albo został przeniesiony przez psa(były ślady krwi). Jeszcze dwie prawdopodobne możliwości to: przechodząc przez ogrodzienie nadział się na druty, i nie miał siły dalej iść położył się i w skutek upływu krwi i osłabienia zamarzł, druga to taka, że ktoś go chlapnął grabiami bo mu kotek przeszkadzał

i potem tak samo nie miał siły i zamarzł. W każdym razie nie wiem co dalej z tym robić. Sama chciałabym wiedzieć co się stało z moim zwierzakiem.
Jego właściciele na pewno się marwią i czekają na kota. Mieszkam w takiej dzielnicy, gdzie są domy jeno-rodzinne i to nie wina właścicieli bo tutaj wszystkie koty wychodzą to bardzo przykra sprawa. Wszystkich to chyba dotyka, kiedy coś złego dzieje się takim pięknym i słodkim zwierzakom.

[/b][/i]