Dodaj do ulubionych

Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dachem ..

05.05.11, 03:41
.. z rodzicami jednocześnie nie utrzymując z nimi kontaktu? ;d

To bardzo dziwna sytuacja, każdego mojego znajomego to śmieszy, mnie również, ale chciałabym to zmienić bo nie mogę już tak żyć. confused


Otóż chodzi o to, że kiedyś u mnie w domu było tak bardzo 'rodzinnie' ,chyba nie muszę tłumaczyć, każdy wie o co chodzi ..
Teraz moi rodzice jakoś wcale mnie nie zauważają. Liczą się tylko moje siostry.. Nie, nie jestem zazdrosna. Przecież wcześniej było normalnie, ich obecność nie wpłynęła na tą dziwną atmosferę. Nie umiem już z nimi rozmawiać, nie liczą się z moim zdaniem, gdy mam rację słyszę tylko " nie pyskuj " , ale już nawet nie chodzi o to .. trudno, przyzwyczaiłam się. Najgorsze jest to, że gdy mam jakiś problem, nie mogę nawet z nimi o tym porozmawiać, zawsze jest coś co jest ważniejsze ode mnie i na mnie nie ma czasu. Z resztą moje problemy są dla nich nie istotne. Uważam tak, ponieważ gdy uda mi się powiedzieć co mnie męczy, oni po prostu się śmieją. Nie zauważają gdy u mnie jest coś nie tak. Często odczuwam, że jestem po prostu nie potrzebna w tym domu, gdyby nie to, że muszę karmić kota i sprzątać mu kuwetę, chyba nie miałabym po co tu być. To banalne, śmieszne, ale prawdziwe i cholernie bolesne. Każdy dzień jest tak samo trudny. Już nie pamiętam kiedy moja rozmowa z mamą lub tatą trwała dłużej niż 2 minuty. Rozmawiamy tylko tak "służbowo" np.

-Co będzie na obiad?
-Pizza
-Ok


-Idę na miasto. Dasz mi pieniądze?
-Ok ,ile?
- (podaję kwotę)
- Ok. masz.
-Dzięki.


no dobra, nie chcę podawać kolejnych przykładów rozmów z rodzicami bo to na prawdę dołujące. Spośród wszystkich mieszkańców mojego domu (mamy, taty, dwóch sióstr i kota) najlepszy kontakt mam z siostrą i kotem.. siostra ma rok i 4 miesiące, i tylko ona i kot podchodzą do mnie jak wracam ze szkoły szczęśliwi, siostra wesoło krzyczy moje imię i się śmieję, a kot podchodzi i się łasi. Oczywiście po krótkiej chwili wracają do swoich spraw, siostra się bawi i wszystko rozwala, a kot przeważnie śpi. Ja idę do siebie do pokoju i praktycznie cały dzień, często też z kotem przesiaduje w nim, no chyba że idę gdzieś ze znajomymi. Rodzice wołają mnie tylko na obiad lub jak mam popilnować siostry .. Czasami schodzę na dół do nich i siadam z nimi gdy oglądają tv, próbuję jakoś zagadać, ale z nimi już nie da się jakoś ciągnąć rozmowy. Zdarza się też tak, że w weekend budzę się rano, a w domu nie ma już nikogo oprócz kota, brak jakiejkolwiek wiadomości gdzie są wszyscy, kiedy wrócą ... kompletnie mnie olewają. Gdybym nie miała znajomych i przyjaciół, całkiem bym się załamała, jednak obecność ich nie zastąpi mi obecności rodziców. Teoretycznie mieszkam z rodzicami, ale praktycznie są mi całkiem obcy. Już nic o mnie nie wiedzą. Ja i reszta rodziny żyjemy w różnych światach .. Może macie jakieś pomysły jak mogę to naprawić? Oczywiście rozmowa z nimi odpada, sami widzicie ...
Obserwuj wątek
    • alexis69 Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 15:52
      nikomu się nie chce czytać? tongue_out
      • looveangel Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 16:02
        hmm..
        a może spróbuj to samo napisać na kartce i zostaw w sypialni rodziców? tylko w widocznym miejscu. np. połóż tą kartkę na łóżku i napisz wielkimi literami "PRZECZYTAJCIE, TO WAŻNE" co coś w tym stylu? nie wiem co Ci poradzić, ale ja bym tak zrobiła. wink mam nadzieję, że się poprawi. wink jak coś się zmieni to pisz! wink
        • alexis69 Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 19:08
          znając ich będą się z tego śmiać, ale okej, co mi szkodzi spróbować. Dzięki ^^
    • kolorowa_x Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 16:04
      Ja przeczytałam i nie wiem, co powiedzieć...
      Nigdy nie miałam takiej sytuacji, ani każdy z moich znajomych...
      Nie wiem, co mam o tym sądzić...
      • pola16 Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dachem. 05.05.11, 16:11
        Ej, a ja przeczytałam. Nie mam, aż takiej sytuacji jak Ty. Jak na razie nie wiem co byś mogła zrobić w tej sprawie. Pomyślę jeszcze coś nad tym. Może jednak spróbuj zagadać na jakiś temat, który Was łączy, albo zaproponuj wspólny wypad w weekend. Rodzice pewnie myślą, że jesteś już dużą dziewczynką i nie potrzebujesz tyle odwagi co kiedyś. Teraz na pewno bardziej skupiają się na młodszej siostrze, ale to chyba jest zrozumiałe?
        • alexis69 Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 18:53
          no tak, skupiają się na niej, to oczywiste, ale bez przesady, nie muszą mnie tak totalnie olewać. Jak próbuję im coś o tym powiedzieć, to słyszę tylko " nie pyskuj ". Moja babcia nawet powiedziała, że moi rodzice nie powinni mieć dzieci, bo nie potrafią ich wychować xd Myślą, że zapewnią mi szczęście kupowaniem wszystkiego co chce, pieniędzmi..
      • anja_ Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 16:14
        Twoja sytuacja jest naprawdę ciężka. rozumiem Cię, bo ja kiedyś też miałam lepszy kontakt z moimi rodzicami, niż obecnie. próbuję znaleźć rozwiązanie, ale nie mam pojęcia. ja na Twoim miejscu przeczekałabym. bo jeżeli rozmowa odpada to nic innego nie pozostaje. chociaż, możesz porozmawiać z dziadkami lub ciocią o tym, co się dzieje u Was w domu i może oni wytłumaczyliby Twoim rodzicom, że oprócz Twoich sióstr i kota - jesteś jeszcze Ty i potrzebujesz tyle samo troski, co reszta.
        • alexis69 anja_ 05.05.11, 19:03
          Dzięki. Poczekam, chyba nic innego mi nie zostaje, może samo przejdzie.. jakoś. Może rodzice w końcu zauważą że ich potrzebuję.
      • alexis69 Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 18:56
        okej, dzięki że chociaż przeczytałaś poświęcając 3 niezmiernie cenne minuty z Twojego życia wink
        • alexis69 Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 19:02
          powyższe miało być do kolorowa_x tongue_out
          • mee1 pogadaj z psychologiem szkolnym 05.05.11, 19:16
            większość psychologów lub pedagogów szkolnych to naprawdę mili ludzie i po to ą żeby pomagać i to nie tylko w sprawach szkolnych ale też osobistych,( wiem bo w 2 klasie podstawówki stwierdzono ,że mam dysleksję ale zanim to stwierdzono to trochę u psychologów się nasiedziałam) jestem pewna ,że ci pomoże, bo wysłucha nie tylko ciebie , ale myślę ,że będzie również chciał pogadać z twoimi rodzicami więc może uda się jakoś poprawić kontakty...
    • nickaa Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 19:13
      może babcia by Ci pomogła albo jakaś ciocia ? albo pedagog. poproś kogoś o pomoc twoi rodzice nie powinni cię tak traktować. liczę że twoja sytuacja w domu się polepszy smile
    • dusssia .... 05.05.11, 19:26
      Powiem ci, że masz naprawdę duże szczęście, że masz znajomych i przyjaciół, którzy cię wspierają i masz z kim wyjść i się umówić.
      Ja niestety tak nie miałam, kiedy moi rodzice mnie olewali a w dodatku chcieli się rozwodzić zrobiłam , coś bardzo głupiego żeby zwrócić ich uwagę, przez to kłopoty mam do dzisiaj, i rzeczywiście powiem ci, że wtedy rodzice się mną przez chwile interesowali, ojciec wrócił do domu, mieli kilka rozmów z psychologiem i ja tez po tym co zrobiłam, i on im pewnie uświadomił, ze zrobiłam to po to zeby zwrócić na siebie uwage, ale teraz wszytsko wróciło do normy.
      Czuję się bardzo samotna w domu pełnym ludzi, mama siostra dziadek, a pjciec znowu sie wyprowadził, własciwie nie mam z nim kontaktu, tylko , że ja przez to co zrobiłam nie moge sie spotykac ze znajomymi, wiec ały dnie siedze sama w pokoju, czasami nawet nikt nie zauważa że przychodze, naprawdę, to smutne, ale pocieszam się tym że moze za 2 lata jak bd miała 18, uda mi sie wyprowadzic, i zaczne jakies nowe zycie.cóż. to wszytsko boli, ale trzeba jakos wytrzymac
      pozdrawiam cie ;*
      • alexis69 dusssia 05.05.11, 19:34
        myślałam, że tylko w mojej rodzinie zdarzają się tak "inne" sprawy. Nie wiem jak to nazwać, ale chyba wiesz o co mi chodzi. Moi rodzice 2 lata temu, też chcieli się rozwodzić, ale to były czasy jak byłam jeszcze zauważana w domu. Na szczęście są razem, ale nie wiem czy zrobiłoby to jakąś różnice gdyby nie byli. Wydaję mi się, że równie dobrze mogłabym mieszkać całkiem sama, to tak samo jak mieszkam teraz z 4 osobami i kotem, ale i tak czuję się sama wiesz jak ... Też Cię pozdrawiam. kiss
        • dusssia Re: dusssia 05.05.11, 19:47
          to okropne uczucie i to bardzo boli, ale ja naprawdę wierze, że kiedyś będzie lepiej, że kiedyś będzie normalnie, trzeba to chyba poprostu przeczekać no bo co zrobić...
          • alexis69 Re: dusssia 05.05.11, 19:54
            cholernie boli. Fajnie, że jest ktoś, kto wie jak się czuje.. podnosi mnie to na duchu. No to czekamy .. tongue_out
        • aszken mhm.. 05.05.11, 19:57
          no, przeczytałam.. wiesz, trudno mi coś powiedzieć :x serio, chciałabym pomóc, ale kompletnie nie wiem jak :<
          może.. jeśli nie rozmowa z rodzicami, to z jakąś zaufaną osobą? z kimś, kto Cię wysłucha, a nie wyśmieje. ktoś, kto mógłby Ci faktycznie jakoś pomóc, może ten psycholog szkolny to nie taka zła myśl? spróbować można, a nóż widelec coś się uda c: no, a może spórbuj rzucić tylko jakimś hasłem,że potrzebujesz też trochę uwagi, albo coś w tym stylu przy rodzicach, dawaj im jakieś znaki, może sami się ogarną i z Tobą porozmawiają? c:

          pozdrawiam ciepllutko i trzymam kciukole :3
    • linda Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 20:23
      Ja też przeczytałam i kompletnie nie wiem jak ci z tym pomóc. To jest w sumie normalne bo nie znam twoich rodziców , ale z tego co mówisz to wydaje im się , że jesteś już na tyle odpowiedzialna , że nie masz jako takich " problemów " i z pewnością nawet nie przypuszczają , że możesz je mieć. Pewnie myślą , że twoje życie polega na grzecznym uczeniu się i wracaniu ze szkoły prosto do domu i siedzeniu na kompie czy gadaniu ze znajomymi. Czasami na wychodzeniu do jakiejś koleżanki , ale w twoim wieku ( generalnie nie znam wieku xd - wiesz o co chodzi ) właśnie jest co raz więcej takich małych problemików , dylematów itp. W okresie dorastania potrzebna ci jest rozmowa i nie z koleżanką a z mamą. Może wymyśl jakąś historję na teraz i idź do rodziców , podejdź taka " nieswoja " i powiedz , że masz jakiś problem i chciałabyś z nimi porozmawiać. Powinni zwrócić na to uwagę a ty przy okazji upewnisz się czy przypadkiem nie przesadzasz ( wiem , że nie bo każdy ma swoją rację i nie ma dymu bez ognia ) , ale być może sami cię zaskoczą. Idzie weekend to może zaproponuj wspólny spacer wink . Jeżeli nie to napisz im na kartce to co nam ( jak napisała użytkowniczka w bodajże pierwszym poście ) i tak myślę , że to by było najlepsze rozwiązanie gdy podejście ze spacerem i rozmową o twoim zmyślonym czy też nie zmyślonym problemie się nie powiedzie. Nie czytałam wszystkich wątków , tylko kilka od góry i nie spotkałam się z propozycją rozmowy z babcią. Jeśli powiedziała tak o twoich rodzicach , że nie powinni mieć dzieci bo nie potrafią wychować to powiedz to babci i może ona jakoś wpłynie na twoich rodziców ?

      Jeżeli propozycje się powtórzyły to przepraszam , ale na prawdę nie wiem jak ci pomóc. Najpier spróbuj z nimi pogadać , wyciągnąc z domu ostatecznie a dopiero później działaj. Ten pomysł z napisaniem to na kartce był naprawdę dobry wink

      Powodzenia życzę smile
      • linda Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 20:27
        Jak pisałam , że nie czytałam wszystkich wątków to chodziło mi o posty do wątka tongue_out A tak przy okazji twoi rodzice powinni zgodzić się na ten spacer , choćby na plac zabaw i każdy będzie miał z tego jakieś korzyści ( o ile twoja siostra chodzi na plac zabaw a wywnioskowałam z tekstu , że jest od ciebie dużo młodsza suspicious )
        • jessicakaulitz Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 20:39
          A wiesz może, co wpłynęło na taką naglą zmianę, w zachowaniu rodziców? Tak po prostu z dnia na dzień, przestali się do Ciebie odzywać, czy może był ku temu jakiś powód?
      • alexis69 Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 21:05
        yhm, spacer odpada, " nie chce im sie " . nie raz juz pytalam czy gdzies wyjdziemy razem/pojedziemy ...
        Kiedyś było inaczej crying no cóż, nie chcą spędzać ze mną czasu, to poświęcę go przyjaciołom ...
    • super_star Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 20:41
      ok przeczytałam.... pewnie musi Ci być bardzo ciężko, nawet nie potrafię sobie wyobrazić tego co czujesz crying Ale teraz do rzeczy:
      1. czy zrobiłaś coś złego?? Jakiś wybryk typu narkotyki/alkohol/ucieczka - może oni się na tb zawiedli???
      2. Czy taka sytuacja pojawiła się z dnia na dzień??
      3. mówiąc, że się z cb śmieją chodzi o to, że uważają Twoje problemy za śmieszne, czy robią to ironicznie/ wrednie??
      4. Rozmawiałaś o tym z rodziną??

      Może są po prostu zmęczeni opieką nad Twoimi młodszymi siostrami i uważają, że jesteś na tyle dorosła, że można Ci zaufać i , że nie potrzebujesz już tyle opieki??
      • diamond_girl12 Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 20:56
        Rzeczywiście masz ciężką sytuację.
        A jedynym wyjściem jest tylko rozmowa. Powiedz, że to ważne, że musicie wszyscy porozmawiać i wytłumacz o co Ci chodzi. Może to pomoże, a jak nie to nie wiem co Ci doradzić. Może porozmawiaj o tym z babcią, dziadkiem czy jakąś bliską ciocią i poroś, żeby porozmawiał/a z rodzicami. Nie wiem, co jeszcze możesz zrobić, ale mam nadzieję, że twoja sytuacja się poprawi . smirk
      • alexis69 Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 21:01
        1. nic nie zrobiłam, cały czas jestem taka sama, nie sprawiam kłopotów
        2. z dnia na dzień nie, po prostu zaczęło dziać się tak, że rodzice z każdym dniem zaczynali coraz bardziej zajmować się sobą i olewać mnie, tak jakoś zaczęliśmy się od siebie oddalać i teraz jest kicha. Może gdybym coś zrobiła wcześniej to nie byłoby tak źle..
        3. Hmmm, po prostu uznają że moje problemy to nie problemy. Co sprawia mi trudność, dla nich jest śmieszne.
        4. Rozmawiałam z babcią, ale jest obojętna.
    • blondzia Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 20:55
      Rzeczywiście cię olewają crying Ja z tatą rozmawiam tylko o komputerze czy internecie i o niczym więcej . A mamie opowiadam co w szkole było itp ,ale kiedy jestem smutna to zaraz się pytają co się stało itp nie wiem co ci doradzić przykro mi kisssad
    • kitty.he.he. Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 21:30
      No przesrane rozumiem cie mnie cała rodzinka ma za świracry bo Kupuje czarne ciuchy mam mnóstwo kolczyków w uszach i natapirowane włosy, i słucham metalu i rocka ale to szczegół z moimi rodzicami też nie da się rozmawiaćsciana, dasz rade kiedyś się wyprowadzisz smirk i będzie OK
    • yourbadream Wykrzycz im to co ci leży na sercu. 05.05.11, 21:34
      Wykrzycz, wypłacz, tylko nie daj im dość do słowa. Potem wyjdź z domu.
    • optymistka_ Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 21:35
      szczerze mówiąc , to nie wiem co napisać. nigdy czegoś takiego nie przeżyłam, i chociaż nie mówię rodzicom o wszystkim to i tak jest dobrze. na twoim miejscu, pogadałabym z rodzicami tak szczerze. i powiedzieć co czujesz, żeby się z ciebie nie wyśmiewali bo to boli i jest ci ciężko. a jeśli nie poskutkuje, to przykro mi. nie wiem co można jeszcze zrobić. nie masz jakiejś zaufanej przyjaciółki, która mogłaby pogadać z rodzicami? Wtedy zrobiłoby im się głupio, i może by zrozumieli. musisz się trzymać i pamiętaj że kiedyś się poprawi. <3 Trzymaj się!
    • super_star Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 22:10
      w takim razie jestem bezradna.... myślałam, że może było to spowodowane jakimś złym zachowaniem czy coś... ale w takiej sytuacji nie wiem o co im chodzi. Nie przejmuj się. Czekaj do 18 i fru z domu ;P
      • elisss92 Re: Jestem nienormalna mieszkając pod jednym dach 05.05.11, 22:42
        myślisz, że wyprowadzić się z domu gdziekolwiek jest takie proste? A co ze środkami na utrzymanie? Do tego w wieku 18 lat zapewne będzie kończyć naukę w szkole ponadgimnazjalnej.


        Wiesz, ja zawsze miałam problem z ojcem. "Problem"- nie istniałam w jego życiu, ale miałam mamę, więc było mi całkiem dobrze. Czasami, kłócąc się z nim po raz setny, wybuchałam i wytykałam mu to, że był alkoholikiem. Teraz, kiedy mamy nie ma już na tym świecie nie boję się mówić co mi leży na sercu. A wiesz czemu? Bo nie chcę być na drugim planie, zaliczać się do przeszłości (sprzed śmierci mamy, gdzie jakiś rok przed tym było do zniesienia) i czuć, że obce dzieci jego dziw.. wróć, dziewczyny ojca (lol) są bardziej "jego" ode mnie.
        Czasami po prostu wykrzycz co Ci leży na sercu, to drastyczna metoda, może zranić, ale skłoni do myślenia.
    • uga0 Wejdz ! porada! 06.05.11, 18:10
      hmm... chyba miałam coś podobnego , po prostu wtedy chce mi sie ryczeć ,ale ide do mamy i sie pytam czy ze mna posiedzi to jej opowiem co bylo w szkole wink rozmawiaj z rodzicami i wyciagnij ich gdzieś ;d

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka