.. z rodzicami jednocześnie nie utrzymując z nimi kontaktu? ;d
To bardzo dziwna sytuacja, każdego mojego znajomego to śmieszy, mnie również, ale chciałabym to zmienić bo nie mogę już tak żyć.
Otóż chodzi o to, że kiedyś u mnie w domu było tak bardzo 'rodzinnie' ,chyba nie muszę tłumaczyć, każdy wie o co chodzi ..
Teraz moi rodzice jakoś wcale mnie nie zauważają. Liczą się tylko moje siostry.. Nie, nie jestem zazdrosna. Przecież wcześniej było normalnie, ich obecność nie wpłynęła na tą dziwną atmosferę. Nie umiem już z nimi rozmawiać, nie liczą się z moim zdaniem, gdy mam rację słyszę tylko " nie pyskuj " , ale już nawet nie chodzi o to .. trudno, przyzwyczaiłam się. Najgorsze jest to, że gdy mam jakiś problem, nie mogę nawet z nimi o tym porozmawiać, zawsze jest coś co jest ważniejsze ode mnie i na mnie nie ma czasu. Z resztą moje problemy są dla nich nie istotne. Uważam tak, ponieważ gdy uda mi się powiedzieć co mnie męczy, oni po prostu się śmieją. Nie zauważają gdy u mnie jest coś nie tak. Często odczuwam, że jestem po prostu nie potrzebna w tym domu, gdyby nie to, że muszę karmić kota i sprzątać mu kuwetę, chyba nie miałabym po co tu być. To banalne, śmieszne, ale prawdziwe i cholernie bolesne. Każdy dzień jest tak samo trudny. Już nie pamiętam kiedy moja rozmowa z mamą lub tatą trwała dłużej niż 2 minuty. Rozmawiamy tylko tak "służbowo" np.
-Co będzie na obiad?
-Pizza
-Ok
-Idę na miasto. Dasz mi pieniądze?
-Ok ,ile?
- (podaję kwotę)
- Ok. masz.
-Dzięki.
no dobra, nie chcę podawać kolejnych przykładów rozmów z rodzicami bo to na prawdę dołujące. Spośród wszystkich mieszkańców mojego domu (mamy, taty, dwóch sióstr i kota) najlepszy kontakt mam z siostrą i kotem.. siostra ma rok i 4 miesiące, i tylko ona i kot podchodzą do mnie jak wracam ze szkoły szczęśliwi, siostra wesoło krzyczy moje imię i się śmieję, a kot podchodzi i się łasi. Oczywiście po krótkiej chwili wracają do swoich spraw, siostra się bawi i wszystko rozwala, a kot przeważnie śpi. Ja idę do siebie do pokoju i praktycznie cały dzień, często też z kotem przesiaduje w nim, no chyba że idę gdzieś ze znajomymi. Rodzice wołają mnie tylko na obiad lub jak mam popilnować siostry .. Czasami schodzę na dół do nich i siadam z nimi gdy oglądają tv, próbuję jakoś zagadać, ale z nimi już nie da się jakoś ciągnąć rozmowy. Zdarza się też tak, że w weekend budzę się rano, a w domu nie ma już nikogo oprócz kota, brak jakiejkolwiek wiadomości gdzie są wszyscy, kiedy wrócą ... kompletnie mnie olewają. Gdybym nie miała znajomych i przyjaciół, całkiem bym się załamała, jednak obecność ich nie zastąpi mi obecności rodziców. Teoretycznie mieszkam z rodzicami, ale praktycznie są mi całkiem obcy. Już nic o mnie nie wiedzą. Ja i reszta rodziny żyjemy w różnych światach .. Może macie jakieś pomysły jak mogę to naprawić? Oczywiście rozmowa z nimi odpada, sami widzicie ...