homeopatkaqq
19.08.05, 17:03
chcialam sie podzielic moimi spostrzezeniami na tenat brania nystatyny
doustnej na jelita.Pierwsze moje reakcje po tym leku to mdlosci- czyli, ze
lek na prewno zadzialal.
Ale juz w pierwszych dniach bycia na tym antybiotyku pochwa mimo oslonowych
kremow antygrzybicznych zaczela mnie bardziej kluc, bolec....w ciagu dnia
wyszedl zielony sluz... bakteryjny. Z pewnoscia atakowaly mnie pciorkowce,
ktore nie raz byly juz gosciem w moim organizmie.Zastosowalam wiec terapie na
pochwe 2-torowa: na noc krem a na dzien probiotyki dopochwowo. Pomoglo. Do
konca leczenia nystatyna nie mialam problemow z bakteriami. Jednak juz po
skonczeniu 3-tygodniowegj kuracjii problemy pochwy sie zaczely od nowa. Wtedy
zastosowalam kwas borny na noc a na dzien probiotyki. Po nastepnych 3
tygodniach odczulam poprawe.
I teraz to , do czego zmierzam:
po nystatynie testy na sline wygladaly duzo lepiej, zniknely gdzies sznury
ciagnace sie, byl tylko nieznaczny mul.
I tak bylo do wczoraj.
Ale coz, dzisiaj sie budze i oczom nie wierze: mam wszystko spowrotem: liczne
sznury i mul. Jestem zalamana. I jeszcze mnie migdal boli.