Dodaj do ulubionych

Brązowe palcki na głowie

03.01.09, 00:03
Doświadczeni ludzie ,może wiecie coś na ten temat,może też ktoś tak
miał...?Mój maluch od dawna na czubku głowy ma takie brązowe
przebarwienie skóry,zawsze myślałam,że to ciemieniucha ,ale teraz jak
widzę ,że z tego robią się takie biało-żółte odpadające razem z
włosami strupki ,to już zgłupiałam...czyżby to był grzyb?
Obserwuj wątek
    • jeff01 Re: Brązowe palcki na głowie 06.01.09, 21:15
      A może zamiast pytać na forum zabrać dzieciaka do dermatologa albo chociaż
      zrobić najzwyklejszy w świecie posiew? Co sprawia, że wyżej cenisz opinię osoby
      której nigdy na oczy nie widziałaś, która nigdy żadnego pacjenta z niczego nie
      wyleczyła od opinii lekarza który wyleczył kilka tysięcy osób z grzybicami skóry
      i nie tylko skóry?

      Ludzie, litości, chcecie sobie sami kandydozy diagnozować i leczyć - róbcie to,
      ale nie znęcajcie się nad dziećmi. One niczemu nie zawiniły.

      Administracji forum przypominam, że człowiek bez wykształcenia medycznego
      próbujący sam albo przy pomocy jemu podobnych zdiagnozować i wyleczyć swoją
      chorobę jest dla siebie większym zagrożeniem niż nawet najbardziej agresywna
      grzybica. Weźcie ludzie pod uwagę, że chorób dających identyczne objawy jak
      grzybice układu pokarmowego jest kilkaset, zaś same grzybice w 90% przypadków są
      objawem osłabienia odporności, nie chorobą samą w sobie - a w tym wypadku
      leczenie nie polega na histerycznym zwalczaniu grzyba, bo ten i tak odrośnie
      zaraz po odstawieniu leku, ale na zdiagnozowaniu i wyleczeniu przyczyny spadku
      odporności organizmu. Pozostałe 10% grzybic (np infekcje pleśniowcami) i tak nie
      wyleczycie sposobami domowymi, takie rzeczy leczy się w szpitalu silnymi
      dożylnymi dawkami plus wykonuje dziesiątki badań dotyczących przyczyny rozwoju.

      Dżizes, diagnozy dzieci przez opisanie plamki na głowie, handel lekami które w
      skutkach ubocznych mają wypisane "zgon"... nie róbcie z tego forum drugiej
      "boreliozy"
      • olivka31 Re: Brązowe palcki na głowie 06.01.09, 22:40
        Pana desperacka chęć posiadania racji rozkłada mnie na łopatki...ale
        ze śmiechu!
        Mam niezbite dowody na to ,że plecie Pan bzdury...ale nie będę nic
        udowadniać i tłumaczyć...bo dla Pana szkoda mi trochę mojego cennego
        czasu...wolę go spędzić z dzieckiem..jako "Krzywdząca je wyrodna
        matka" oczywiścieuncertain
        • jeff01 Re: Brązowe palcki na głowie 07.01.09, 01:03
          Ależ czemu nie? Myślę, że wszyscy chętnie się dowiedzą jakie to są dowody.

          Ja w każdym razie z niecierpliwością przebieram nóżkami czekając na dowód na to,
          że kasjerka z hipermarketu po 3 słowach internetowego opisu trafniej zdiagnozuje
          schorzenie, niż lekarz specjalizujący się takich przypadłościach i leczący je od
          20 lat, który widzi pacjenta na własne oczy.
    • perlai Re: Brązowe palcki na głowie 07.01.09, 07:32
      czy dzielenie się swoimi doświadczeniami to stawianie diagnozy?
      do olivki: moja córka miała takie biało-żółtawe łuski na głowie,
      które łuszczyły się w trakcie czesania, co wyglądało jak łupież.
      jednak nie wypadały przy tym włosy. nie wiem, czy to był grzyb. od
      dawna już tego nie ma
      • christa61 Re: Brązowe palcki na głowie 07.01.09, 08:31
        moje dzieci to też miały.
        tu chodzi o zarastające sie ciemiązko..w tym
        miejscu najczesciej maluchy to dostają.
        Ja to namaczałam oliwką dla dzieci i po zmiękniecu poprostu
        delikatną szczoteczką to odrywalam.
        Zawsze przed kąpanie smarowalam na godzinę ,a po kąpaniu fajnie to
        schodziło.
        nie dopuszczac do wyszuszenia.musi byc smarowane aż do calkowitego
        usunięci a.
        • olivka31 Re: Do jeff01 08.01.09, 15:31
          Dlaczego zakładasz,że zakładane przeze mnie wątki są po to ,żeby ktoś
          postawił diagnozę mojemu dziecku a ja zaraz wszytko co ktoś napisze
          wdrożę w życie...skąd to przekonanie?
          Od zawsze moje podejście do netu i zawartych w nim informacji było
          sceptyczne i bardzo ostrożne...rzadko kiedy korzystam z porad
          forumowych a jak już się akurat znajdą jakieś objawy u kogoś i
          pokryją w 100% z moimi,to wtedy i tak zanim coś zrobię , to sprawdzę
          10 razy inne źródła czy aby to się zgadza?...i dodatkowo dochodzi
          konsultacja z pediatrą.Jeszcze mi się nie zdarzyło podać dziecku
          jakiejś chemii ,bo ktoś z forum mi to zaproponował...Nie jestem aż
          tak głupia i nierozsądna...tutaj w końcu chodzi o życie mojego
          dziecka,które jest dla mnie najważniejsze(dla niego poświęcam siebie
          i cały mój czas)ja najlepiej wiem co dla niego dobre,bo obserwuję go
          24 na dobę.
          Zakładając post na jakimś forum na temat czegoś (jakiejś
          dolegliwości),oczekuję chyba raczej uspokojenia mnie,że ktoś tez tak
          ma i że nie dzieje się nic nietypowego...a jak ktoś doradzi cos co
          np.na 100% nie zaszkodzi, to czemu bym miała z takiej rady nie
          skorzystać?
          Korzystając z informacji internetowych ,trzeba kierować się przede
          wszystkim zdrowym rozsądkiem i otwartym umysłem,bo inaczej można
          sobie biedy napytać.Ja mam silnie rozwiniętą intuicję i jeszcze nigdy
          się nie pomyliłam i nigdy nieświadomie,lub przez głupotę nie zdarzyło
          mi się skrzywdzić mojego dziecka,albo mu w jakiś sposób zaszkodzić.
          Przykro mi ,ze Twoje zdanie jest odmienne...ale mnie to akurat nie
          obchodzi,tylko czasami warto się 3 razy zastanowić zanim się kogoś
          podsumujeuncertain
          Nie znasz mnie i mojej sytuacji...pisanie na forum to jedno a życie
          to drugie.
          P.S Jestem na tym forum 2 m-ce..czytam wszystkie wątki...i póki co
          skorzystałam tylko z informacji o przyprawach...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka