Dodaj do ulubionych

A Marigold?

14.03.10, 23:50
Lubicie?

Bo ja niestety odnoszę wrażenie, że spóźniłam się z lekturą tej książki:(
Kupiłam ją, kiedy wydało ją Wydawnictwo Literackie (ze dwa lata temu) i
zaczęłam czytać po raz pierwszy. No i nie podeszła mi zupełnie, po kilku
rozdziałach odłożyłam i wciąż nie wróciłam...
Obserwuj wątek
    • kolczykizoldy Re: A Marigold? 15.03.10, 04:46
      Mnie sie Marigold podobla, pewnie dlatego, ze przeczytalam ja po raz pierwszy
      jako dziesiecio - jedenastolatka, wiec sie zalapalam do odpowiedniej grupy
      wiekowej :) Ta powiesc jest po prostu slabsza od pozostalych, zawiera co prawda
      wiekszosc typowych dla LMM motywow, ale bohaterka jest jakby mniej wyrazista,
      gorzej zarysowana niz np. Ania czy Emilka. To taka troche powtorka z poprzednich
      powiesci. Mimo wszystko, pamietam ze przyjemnie mi sie czytalo o przygodach
      Marigold i nawet kilka razy do niej wracalam. W przeciwienstwie do Pat, ktorej
      nie znosilam od pierwszego, mozna by rzec, wejrzenia (a tez o dziwo czytalam w
      "odpowiednim" wieku wczesnej nastolatki).
      • supervixen Re: A Marigold? 15.03.10, 14:51
        Jeśli dobrze z biografii pamiętam, to Marigold była taką próbą napisania
        faktycznej książki dla dzieci, w przeciwieństwie do wszelkich Ań i Emilek, które
        nie były z takim zamysłem były pisane, a i tak ostatecznie je tak
        zaszufladkowano. Może to mnie tak uwiera? A może tak jak piszę kolczykizoldy, po
        prostu jest słabsza...

        Za Pat jako osobą tez nie przepadam, ale to inna kategoria nieprzepadania, bo
        ona mnie nie znudziła, tylko bardziej irytowała. Ale książki były ok, a sama Pat
        - obiektywnie interesująca, może nawet bardzo. Ale ostatnio pojawiły się na
        forum udane analizy charakteru Pat, więc powtarzać się nie będę:)
    • nasturcja0 Re: A Marigold? 23.06.10, 15:48
      "Czary Marigold" bardzo mi się spodobały, ale sama Marigold jest dla mnie jedną
      z bardziej "mdłych" głównych bohaterek L.M. Montgomery; tylko Jana ją w tym
      przewyższa. Mam tu na myśli to, że każda z dziewcząt miała coś co ją wyróżniało,
      mocniej zarysowana osobowość, cechy indywidualne, np. Emilka - talent literacki,
      Ania - marzycielskie usposobienie, Pat - przywiazanie do domu i rodziny, Sara -
      dar opowiadania, Rilla - trzpiotowatość, taka swoista "chłopięcość", a taka
      Marigold w porównaniu z nimi wypada jednak dość blado; ma swój urok, ale jest
      dosyć zwyczajną dziewczynką, nie ma w niej takiego czaru jak u wyżej
      wspomnianych. Ani żadnego nadzwyczajnego talentu, ani takiego czaru, aury
      niezwykłości, ot, dziecko jak dziecko. Tylko Jana jest bardziej pospolita pod
      tym względem i nie mam tu na myśli tego, że była taka stłamszona przez babkę,
      ale po prostu w jej osobowości nie ma czegoś takiego co pozwoliłoby ją
      zaklasyfikować jako kogoś znacząco różniącego się od rówieśnic, co w przypadku
      Emilki czy Ani dało się wyczuć.
    • srebrny_lisek Re: A Marigold? 11.02.23, 13:22
      Jedna z moich ulubionych, choć od dawna widzę, że Marigold nie cieszy się dużą popularnością. Uwielbiam klimat tej książki. Nie uważam też Marigold za mało wyrazistą, pewnie ze względu na te wszystkie sekrety i namiętności, których doświadczała. A wszystko to skryte w przytulnej atmosferze jej domu rodzinnego. I bardzo mi się podobały jej wyobrażenia, dla mnie były najbardziej urzekające, słodko-gorzkie. To zżycie z Sylvią, depresja, w którą popadła, kiedy Młoda Babcia zabrała jej klucz do ogrodu, mówiące zwierzęta, ta zazdrość o Clementine, zbyt paląca i bolesna, jak na delikatną psychikę dziecka. Jej mama to poetyczna mimoza, ale udana, miałam zawsze takie poczucie, że tą delikatnością wzmacnia intensywność przeżyć Marigold. Książka jest pełna smaczków skupionych jednak bardziej na jej życiu wewnętrznym i pożegnaniu świata marzeń, niż na jej życiowych misjach, czy talentach. Trochę wyczuwam tu sielankowość i poetyczność Ani, mrok Emilki, udomowienie Pat i coś jeszcze, czego nie ma w innych książkach LMM. Dodam jeszcze, że w moim odczuciu Marigold nawiązywała głębsze i bardziej wiarygodne przyjaźnie niż Ania plus Diana albo Emilka i Ilsa.
      Pewnie, że mogłabym się do czegoś przyczepić, ale w na razie postanowiłam obronić nieco złotowłosą Marigold. ;P
      • jadwiga1350 Re: A Marigold? 26.02.23, 21:20
        srebrny_lisek napisał(a):
        Dodam
        > jeszcze, że w moim odczuciu Marigold nawiązywała głębsze i bardziej wiarygodne
        > przyjaźnie niż Ania plus Diana albo Emilka i Ilsa.

        Też mam takie wrażenie. Marigold przyjaźni się z różnymi dziewczynkami, i z szaloną Gwen, i z subtelną, melancholijną Bernice. Z Gwen i z Paulą nawiązuje bliskie relacje już po tym jak traci wiarę w "świętość" koleżanek. Paula dodatkowo okazuje się złodziejką. Nie przeszkadza to jednak przyjaźni.
        Nie są to też takie cukierkowe związki jak Ani i Diany. Gwendolina bywa często złośliwa wobec przyjaciółki.

        Lesley'ówna zostaje też "zdradzona" przez chłopców. To pewna osobliwość u LMM. Gilbert i Szkrab latami czekali na swe ukochane. A tu to Marigold musi biegać za chłopcem.
      • the_dzidka Re: A Marigold? 27.02.23, 12:41
        Bardzo lubię Marigold. Chyba właśnie dlatego, że jest taka zwyczajna. Jak widać, o zwyczajnych dziewczynkach też można napisać książkę :)
        • simply_z Re: A Marigold? 03.03.23, 00:00
          Tak i ciekawe są postacie drugaplanowe...Babka młodsza, Babka starsza, szalony wujek, który młodość spędził włócząc się po świecie i jego opowieści o Klondike, wreszcie romantyczna Sylwia. Dla mnie Marigold ma coś z książki o Historynce.
        • jadwiga1350 Re: A Marigold? 04.03.23, 23:17
          Najciekawszym dzieckiem jest wg mnie Bernice. Większość dzieci załamałby fakt, że ojciec żyje i siedzi w więzieniu. Dla Bernice to źródło nadziei i radość.

          Książka nie jest (wbrew pozorom) przesłodzona. Matka Marigold jest nieakceptowana przez Lesley'ów, mimo, że wcale nie jest prostacką i złośliwą Mają Binnie, a słodką i delikatną istotą.
          Nie jest też pierwszą i jedyną miłością męża.
          Są twarde reguły klanu. Starsza Babka zabrania Młodszej uszycia sukni bez kołnierza. Matka nie może nazwać własnego dziecka. Ciekawe jak zareagowałaby Ania, gdyby to teściowie wybierali imiona dla jej dzieci?
          Toż nawet apodyktyczna ciotka Mary Maria nie próbuje narzucać imienia dla nowonarodzonej Rilli.
          Jedna z kuzynek otruła męża arszenikiem. Lesley'owie nie tolerują kobiety-lekarza. Czy ktokolwiek nie tolerowałby Ani kobiety-nauczyciela?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka