pi.asia
05.01.18, 18:10
Ha, jaka to frajda złapać LMM na ewidentnym babolu!
W "Rilli ze Złotego Brzegu" najmłodsza Blythe'ówna snuje rozważania o swoim imieniu. Że jest strasznie staromodne i przesadne. Padają słowa: dlaczego na przykład nie nazwali jej Berta, co było takie piękne i pełne godności, zamiast tego głupiego "Rilla"?
Oczywiście, my wiemy dlaczego - Berta i Józia Pye'ówny nie były zbyt sympatyczne, Ania ich nie lubiła z wzajemnością.
Ale w "Ani ze Złotego Brzegu" stoi jak byk, że "mała BERTA Marilla Blythe przyszła na świat w jedną z najzimniejszych czerwcowych nocy".
Wychodzi na to, że LMM jednak dała swej bohaterce wymarzone przez nią imię. A że zrobiła to już po tym, jak bohaterka narzekała, że tego imienia nie ma, to inna sprawa ;)