Dodaj do ulubionych

s p y c h o t e r a p i a

05.08.10, 11:48
Jaka jest główna zasada działania polskiej opieki zdrowotnej?

Spychoterapia.

Rodzinni spychają do specjalistów i do szpitali.
Specjaliści spychają do rodzinnych i do innych specjalistów .
Inni specjaliści spychają do szpitali.
Szpitale spychają do innych szpitali.
Inne szpitale spychają do ZOL-i.
ZOL-e spychają... wiadomo gdzie.

Przez 20 lat obserwuję, że nic się w tej kwestii nie zmieniło.
Najłatwiej, najbezpieczniej, najtaniej, po prostu - najlepiej jest zepchnąć pacjenta do "kolegi".
Przyczyn jest wiele.
Jak to zmienić?
Obserwuj wątek
    • 0.9_procent Re: s p y c h o t e r a p i a 05.08.10, 13:15
      gamdan napisał:

      > Jak to zmienić?

      Hmmm.
      A może po prostu zacząć płacić?
      Podobnie jak za jedzenie w szpitalu.
      • r.urzowa Re: s p y c h o t e r a p i a 05.08.10, 14:06
        Jak to zmienic? Zaczac od podstaw...zamienic "szkolke medyczna" na studia.
        • slav_ Re: s p y c h o t e r a p i a 05.08.10, 14:34
          > Jak to zmienic? Zaczac od podstaw...zamienic "szkolke medyczna" na studia.

          Kształt studiów medycznych nie ma żadnego znaczenia.

          Zachowanie lekarzy jest jak najbardziej logiczne i adekwatne do konstrukcji systemu opieki zdrowotnej.

          1. przy obecnej konstrukcji systemu lekarze... konkuruje o pieniądze z własnym pacjentem - im więcej wyda na pacjenta (np. na diagnostykę) tym mniej zarobi za leczenie (lub w ogóle) - płaca lekarza (wprost lub pośrednio) pochodzi z dokładnie tej samej puli co pieniądze na leczenie i diagnostykę pacjenta
          "odsyłanie" to po prostu przerzucanie kosztów na innych

          2. roszczeniowość - przy obecnej nagonce i narastających roszczeniach wykonywanie (często zbędnych) badań i konsultacji jest konieczne by przed roszczeniami się zabezpieczyć

          (jak w tym żarcie chirurgów po ciężkiej operacji "zrobiliśmy wszystko... by zabezpieczyć się przed oskarżeniem o błąd w sztuce")

          poza tym pacjenci lepiej wiedzą jakie badania "im się należą" i gdzie "powinni się leczyć", potrzebuj a tylko skierowanie, biada lekarzowi który "nie chce dać skierowania jak mi się należy bo jestem ubezpieczony"

          oczywiście można by te mechanizmy zmienić ale są tak wygodne dla NFZ i polityków ze nie sądzę by ktokolwiek to zrobił

          • r.urzowa Re: s p y c h o t e r a p i a 05.08.10, 21:39
            slav_ napisał:
            >
            > 1. przy obecnej konstrukcji systemu lekarze... konkuruje o pieniądze z własnym
            > pacjentem - im więcej wyda na pacjenta (np. na diagnostykę) tym mniej zarobi za
            > leczenie (lub w ogóle) - płaca lekarza (wprost lub pośrednio) pochodzi z dokła
            > dnie tej samej puli co pieniądze na leczenie i diagnostykę pacjenta
            > "odsyłanie" to po prostu przerzucanie kosztów na innych

            Trudno mi tak do konca uwierzyc, zeby lekarz (tu w masowej skali) swiadomie i z
            premedytacja zaniechal diagnostyki i leczenia, dzialajac tym na szkode pacjenta.
            Oczywiscie, pojedyncze przypadki moga sie zdarzyc wszedzie.
            Mysle raczej, ze odpycha sie od siebie cos, co nas przerasta, czego nie umiemy i
            czego sie boimy, dlatego uwazam, ze zmiana warunkow rekrutacji (podniesienie
            poprzeczki)i solidne studia moglyby cos tu zmienic.
            • 0.9_procent Re: s p y c h o t e r a p i a 06.08.10, 09:51
              Słusznie.
              Trzeba podnosić poprzeczkę, a stawkę kapitalizacyjną w POZ obniżyć z
              8 złotych do 4. Albo jeszcze lepiej do 2.
              A doktor niech se dorabia w w nocy w jakiejś stróżówce.
            • gamdan Re: s p y c h o t e r a p i a 06.08.10, 16:19
              r.urzowa napisała:

              > dlatego uwazam, ze zmiana warunkow rekrutacji (podniesienie
              > poprzeczki)i solidne studia moglyby cos tu zmienic.

              Czyli podniesienie poprzeczki:
              - kandydatom na studia prawnicze - poprawi jakość sądownictwa,
              - kandydatom na studia nauczycielskie - poprawi jakość szkolnictwa,
              - kandydatom do policji - poprawi bezpieczeństwo obywateli,
              - kandydatom do PKP - poprawi punktualność pociągów,
              - kandydatom na ratowników WOPR - obniży ilość utonięć,
              - kandydatom do szkół filmowych - poprawi jakość kinematografii
              - itd. itp.
              Tylko jak tu, qrva, podnieść poprzeczkę politykom?
      • gamdan Re: s p y c h o t e r a p i a 06.08.10, 01:58
        0.9_procent napisał:

        > A może po prostu zacząć płacić?

        Krótko, a ileż w tym treści.
        A gdzie jest salus aegroti? Suprema lex to kasa?
        • 0.9_procent Re: s p y c h o t e r a p i a 06.08.10, 09:47
          Slav_ rozwinął temat.
          Oddzielenie płatności za badania od płatności za usługę wiele by
          zmieniło.
          Opłaca się na przykład wyciąć tylko jedną zmianę skóry, wycięcie
          każdej następnej to dodatkowy koszt badania h-p przy nie zmienionej
          zapłacie ze strony NFZ. Bodaj przy 4rech koszty przewyższają
          przychód.
          Oczekiwanie, że przy stawce kapitalizacyjnej 8 złotych lekarz POZ
          będzie zlecał badania bo pacjent
          ‘chciałby sobie zrobić’ jest niepoważne.
        • st.lucas Nieprawda: "Salus... supraema lex!" 06.08.10, 15:13
          gamdan napisał:

          > 0.9_procent napisał:
          >
          > > A może po prostu zacząć płacić?
          >
          > Krótko, a ileż w tym treści.
          > A gdzie jest salus aegroti? Suprema lex to kasa?

          Moze zaczne od wstepu historycznego:
          Marek Tuliusz Cyceron w jednej ze swoich mow skierowynych do
          senatorow, uzasadnil naruszenie prawa w walce z niejakim Catylina,
          dobrem Rzeczypospolitej: "Salus Rei Publicae supraema lex!"

          Stwierdzenie Cycerona - co juz dalem wyraz na tym forum - uwazam za
          z gruntu falszywe: Dobro panstwa nie jest najwyzszym prawem!!!
          Nie jest takze nim dobro chorego...

          Najwyzszym prawem jest prawo moralne umilowania Boga ponad wszystko,
          a swojego blizniego jak siebie samego ( a zatem ani mniej, ani
          WIECEJ!).
          Prawo milosci Boga ponad wszystko uzasadnia prawo milosci blizniego,
          a prawo milosci blizniego jest sprawdzianem stosowania prawa milosci
          Boga.
          Reszta wynika juz logicznie z powyzszego.

          Bliznim dla lekarza jest pacjent.
          A dla pacjenta - lekarz!

          Dbalosc o pacjenta, dokonuje sie w przestrzeni moralnej relacji
          lekarz-pacjent - ze WZAJEMNOSCIA!

          I dlatego nie mozna mowic, ze ktorakolwiek ze stron - jako ludzie -
          powinna zajmowac uprzywilejowana pozycje.
          Obowiazuje rownosc moralna milosci bliznich.

          Pozdrawiam.
          • gamdan Re: Nieprawda: "Salus... supraema lex!" 06.08.10, 16:31
            Już rozumiem dlaczego masz st. w swoim nicku.

            • st.lucas Re: Nieprawda: "Salus... supraema lex!" 06.08.10, 20:01
              gamdan napisał:

              > Już rozumiem dlaczego masz st. w swoim nicku.

              Lekarze polscy w Polsce zyja srednio o 4 lata krocej niz reszta
              spoleczenstwa.
              Dlatego podwazenie "swietej" zasady jakoby to dobro pacjenta mialo
              byc najwyzszym prawem, uwazam za moralny obowiazek.

              Niska jakosc zycia lekarzy przekladajacy sie na jego krotkosc,
              nie pozostaje tez bez zwiazku z jakoscia zycia i dlugoscia zycia
              wyzyskujacych lekarzy Polakow.
              Ciekawe, ze medialnie przebija sie tylko temat krotkosci zycia
              gornikow.
          • barabara6 Re: Nieprawda: "Salus... supraema lex!" 06.08.10, 17:58
            "Najwyzszym prawem jest prawo moralne umilowania Boga ponad wszystko,
            a swojego blizniego jak siebie samego ( a zatem ani mniej, ani
            WIECEJ!)."

            Czy te dwa prawa maja ze sobą jakiś związek? Tzn czy jedno wypływa z drugiego?
            Jeśli tak, to w jaki sposób? Czy jeśli jestem ateistą (a więc nie miłuję Boga
            ponad wszystko), to mam prawo moralne umiłowania bliźniego swego jak siebie samego?

            "Prawo miłosci Boga ponad wszystko uzasadnia prawo milosci blizniego,
            a prawo milosci blizniego jest sprawdzianem stosowania prawa milosci
            Boga."

            Czy masz na myśli, że prawo miłości Boga jest prawem wyższego rzędu w stosunku
            do prawa miłości bliźniego - czy są to prawa równoważne? (sorry za niezręczny
            język, nie jestem prawnikiem; chodzi mi o różnice wartości (siły?) praw jakie są
            np pomiędzy konstytucją a rozporządzeniem - jeśli jakieś rozporządzenie jest
            niezgodne z konstytucją, to jest nieważne, nieobowiązujące)

            "Reszta wynika już logicznie z powyższego."
            Czy tobie też jest tak gorąco?? Idzie na deszcz, może się trochę ochłodzi
            • st.lucas Re: Nieprawda: "Salus... supraema lex!" 06.08.10, 19:52
              barabara6 napisał:

              > "Najwyzszym prawem jest prawo moralne umilowania Boga ponad
              wszystko,
              > a swojego blizniego jak siebie samego ( a zatem ani mniej, ani
              > WIECEJ!)."
              >
              > Czy te dwa prawa maja ze sobą jakiś związek? Tzn czy jedno wypływa
              z drugiego?

              Prawo milosci Boga warunkuje milosc czlowieka.
              Milosc czlowieka jest sprawdzianem umilowania Boga.

              > Jeśli tak, to w jaki sposób? Czy jeśli jestem ateistą (a więc nie
              miłuję Boga
              > ponad wszystko), to mam prawo moralne umiłowania bliźniego swego
              jak siebie sam
              > ego?

              "Wtedy zapytaja: Panie kiedy to byles glodny, a dalismy Ci jesc?
              Kiedy byles spragniony, a dalismy Ci pic?
              Kiedy byles nagi, a przyodzialismy Cie?
              A On im odpowie: Wszystko, co uczyniliscie tym braciom moim
              najmniejszym, mniescie uczynili."

              A zatem zbawia czynienie milosierdzia, a nie DEKLARATYWNA wiara...

              Umilowanie Boga to umilowanie dobra, prawdy i piekna.
              Umilowanie tych wartosci "ponad wszystko" jest imperatywem moralnym
              - takze dla ateistow...

              > "Prawo miłosci Boga ponad wszystko uzasadnia prawo milosci
              blizniego,
              > a prawo milosci blizniego jest sprawdzianem stosowania prawa
              milosci
              > Boga."
              >
              > Czy masz na myśli, że prawo miłości Boga jest prawem wyższego
              rzędu w stosunku
              > do prawa miłości bliźniego - czy są to prawa równoważne? (sorry za
              niezręczny
              > język, nie jestem prawnikiem; chodzi mi o różnice wartości (siły?)
              praw jakie są
              > np pomiędzy konstytucją a rozporządzeniem - jeśli jakieś
              rozporządzenie jest
              > niezgodne z konstytucją, to jest nieważne, nieobowiązujące)

              A ja natomiast nie jestem teologiem.
              Pamietam jednak, ze oba prawa sa okreslone w Ewangelii
              jako "podobne".

              > "Reszta wynika już logicznie z powyższego."
              > Czy tobie też jest tak gorąco?? Idzie na deszcz, może się trochę
              ochłodzi

              Od 2 dni leje u mnie w Turyngii rowno.
              15 stopni Celsjusza.
              • cccykoria Re: Nieprawda: "Salus... supraema lex!" 06.08.10, 20:21
                Tacy święci są "najgorsi":) łażą do kościoła, a jakby mogli
                to by....
              • loraphenus lukas 06.08.10, 20:36
                czy jesteś zadowolony ze swojej pracy i płacy w Turyngii?

                bo wiesz, te posty o szacunkach i relacjach to są troszkę skrzywione.

                • st.lucas Re: lukas 07.08.10, 08:07
                  loraphenus napisał:

                  > czy jesteś zadowolony ze swojej pracy i płacy w Turyngii?

                  Placowo tak, zawodowo nie do konca.
                  Bo pracuje "na kasy chorych", a wolalbym bez nich.
                  Tzn. wolalbym niektorych pacjentek "nie obslugiwac".

                  > bo wiesz, te posty o szacunkach i relacjach to są troszkę
                  skrzywione.

                  - ?
              • barabara6 Re: Nieprawda: "Salus... supraema lex!" 07.08.10, 08:28
                Wczoraj trochę popadało, ale jakoś specjalnie się nie ochłodziło.

                "Umilowanie Boga to umilowanie dobra, prawdy i piekna.
                Umilowanie tych wartosci "ponad wszystko" jest imperatywem moralnym
                - takze dla ateistow..."

                A co to jest - dobro? prawda? piękno?
                Bo przecież:

                Mochery na placu krakowskim jednak mają rację! To oni są prawdziwymi chrezścijanami!
                Miłują:
                1. dobro - bo obrona krzyża jest dla nich dobrem najwyższym
                2. prawdę - bo prawdą jest dla nich tylko to, co im powie Rydzyk, a dla tej miłości gotowi są na wszystko
                3. piękno - bo krzyz to dla nich najpiękniejszy symbol


                I... diler na dworcu tez jest chrześcijaninem!
                Uwielbia bowiem
                1. dobro - każda działka daje radość jego klientom
                2. prawdę - mówi prawdę, gdy obiecyje niezapomniane przeżycia
                3. piękno - o gustach się nie dyskutuje, ale te nowe strzykawki też są bardzo ładne

                • st.lucas Re: Nieprawda: "Salus... supraema lex!" 07.08.10, 10:13
                  barabara6 napisał:

                  > Wczoraj trochę popadało, ale jakoś specjalnie się nie ochłodziło.
                  >
                  > "Umilowanie Boga to umilowanie dobra, prawdy i piekna.
                  > Umilowanie tych wartosci "ponad wszystko" jest imperatywem moralnym
                  > - takze dla ateistow..."
                  >
                  > A co to jest - dobro? prawda? piękno?
                  > Bo przecież:
                  >
                  > Mochery na placu krakowskim jednak mają rację! To oni są
                  prawdziwymi chrezścija
                  > nami!
                  > Miłują:
                  > 1. dobro - bo obrona krzyża jest dla nich dobrem najwyższym
                  > 2. prawdę - bo prawdą jest dla nich tylko to, co im powie Rydzyk,
                  a dla tej mił
                  > ości gotowi są na wszystko
                  > 3. piękno - bo krzyz to dla nich najpiękniejszy symbol
                  >
                  >
                  > I... diler na dworcu tez jest chrześcijaninem!
                  > Uwielbia bowiem
                  > 1. dobro - każda działka daje radość jego klientom
                  > 2. prawdę - mówi prawdę, gdy obiecyje niezapomniane przeżycia
                  > 3. piękno - o gustach się nie dyskutuje, ale te nowe strzykawki
                  też są bardzo ł
                  > adne

                  Dlatego: "Kazdy grzech przeciwko Synowi Czlowieczemu bedzie
                  przebaczony, ale nie bedzie przebaczony grzech przeciwko
                  Duchowi Swietemu."
                  Nie jestem egzegeta, ale te slowa Chrystusa sa calkiem jasne:
                  nie ulega przebaczeniu zamkniecie sie na swiatlo, wybor nieprawdy,
                  celowe trwanie w zaklamaniu.
                  Zbawieni zostali grzesznicy (celnicy, nierzadnice), a potepieniu
                  ulegly swietoszki (faryzeusze)!

                  Wiadomo, ze potega samozaklamania ludzkiego jest nieograniczona...
                  Mohery (a raczej ich patroni) bez zenady uzywaja krzyza jako
                  narzedzia politycznej walki, niejeden handlarz narkotykow wmawia
                  sobie, ze jest supergosciem, bo jezdzi lexusem (a lekarz starym
                  Volkswagenem) itd.
                  I dlatego "Wielu, powiadam wielu, bedzie wolac: Panie, czy nie
                  wypedzalismy zlych duchow w Twoim imieniu? Ale Krol im odpowie:
                  Nie znam was!"

                  Interesujacy jest anty-teologowy (nie: anty-teologiczny) wydzwiek
                  Ewangelii: Winni smierci Chrystusa byli w pierwszym rzedzie kaplani!
                  Fascynujace jest tez, ze Jezus zalecil sluchanie ich nauk, ale nie
                  branie przykladu z ich zycia...
                  Nawet Piotrowi wypalil: "Odejdz ode mnie szatanie! Jestes mi zawada,
                  bo nie odrozniasz tego co boskie od tego, co ludzkie."

                  Ach, gdybyz polscy proboszczowie wzieli sobie bardziej do serca
                  przed wyborami slowa Mistrza!...

                  Czlowiekiem, ktory niewatpliwie zyl Ewangelia byl sp. Jacek Kuron.
              • qwas12 Re: Nieprawda: "Salus... supraema lex!" 07.08.10, 17:45


                > swojego blizniego jak siebie samego <
                jest zasada pojawiajaca sie w wielu kulturach. na dobra sprawe - zsada "oko za
                oko" miesci sie w granicach tego "przykazania".
                ewangelia idzie nieco dalej:
                "jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! Temu, kto chce
                prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! Zmusza cię kto, żeby
                iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! "

                czy tez- "coscie uczynili jednemu z braci najmniejszych", bylo jescze cos o
                wrogach. i rozne takie.
                ale ja tez- tylko tak.
                • oby.watel Re: Nieprawda: "Salus... supraema lex!" 08.08.10, 23:27
                  Skoro już mowa o tak wzniosłych rzeczach, to chrześcijanin poradzi sobie bez
                  pomocy lekarzy. Albowiem powiedziane jest: Choruje ktoś wśród was? Niech
                  sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię
                  Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a
                  jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone.
          • practicant Stek bzdur... 06.08.10, 21:16
            Nie,nie i jeszcze raz nie.Bo haslo "salus aegroti suprema lex" jest
            tylko oderwanym od rzeczywistosci haslem filozoficznym.W gruncie
            rzeczy,ma wymiar WYLACZNIE filozoficzny.Dlaczego?A to bardzo proste.W
            calej analizie hasla zapomnieliscie wszyscy o jednej rzeczy,a gdy juz
            sobie przypomnieliscie-to ja wypaczyliscie do granic
            przyzwoitosci.Pacjent to czlowiek.Lekarz to rowniez czlowiek.W polsce
            lekarz jest stawiany w pozycji "albo Ty,albo on".Nie przebierajac w
            slowach-uwazam za czyste sku...synstwo uzywanie argumentu moralnosci
            oraz etyki przez ludzi,ktorzy pieczetujac taki system uzywaja wlasnie
            dwoch powyzszych jako wymowki.
            • cccykoria Re: Stek bzdur... 06.08.10, 21:58
              ...no tak, chcesz do policji masz psychotesty,do służby
              więziennej, również, a jak "nie przejdziesz" odpadasz.A jak to
              jest z kandydatami na studia medyczne? Jeden piszący tu dr
              napewno na wejściu by poleciał na zbitą buzię...i marzenia
              o byciu dr by prysły...
              • practicant Re: Stek bzdur... 07.08.10, 00:06
                ...przynajmniej nie kradne-ups,przepraszam,nie pobieram moralnie oraz
                etycznie nienaleznych swiadczen.

                Postroffffka,Idolko.
                • igor14141 Re: Stek bzdur... 07.08.10, 00:30
                  practicant napisał:

                  > ...przynajmniej nie kradne-ups,przepraszam,nie pobieram moralnie oraz
                  > etycznie nienaleznych swiadczen.
                  >
                  > Postroffffka,Idolko.
                  practicant dlaczego slowa ccykorii wziałes do siebie?

                  Ale moralnie i etycznie krzyczysz ,że maało!

                  jest tu wielu piszacych lekarzy, ale żaden w tak jawny sposób nie przyznaje ,ze
                  jest jełopem!

                  Nudzisz sie na dyżurze?
                • cccykoria Re: Stek bzdur... 07.08.10, 10:17
                  practicant napisał:

                  > ...przynajmniej nie kradne-ups,przepraszam,nie pobieram moralnie
                  oraz
                  > etycznie nienaleznych swiadczen.
                  >
                  > Postroffffka,Idolko.

                  Dziecko, tak sobie myślę:),kiedyś przyjdzie czas, że
                  może "założysz" rodzinę(o ile znajdzie się chętna i wytrzyma
                  Twoją fanaberię) i na świat przychodzi dziecko, co zrobisz?
                  stawiam, że wyślesz małżonkę do pracy, a dlaczego? Na nianię
                  nie będzie Cię stać, a pasożytów nie trawisz ,a
                  pieniądz
                  jest na pierwszym miejscu.Wyrazy wpółczucia:)
    • igor14141 Re: s p y c h o t e r a p i a 06.08.10, 21:45
      gamdan napisał:

      > Jaka jest główna zasada działania polskiej opieki zdrowotnej?
      >
      > Spychoterapia.
      >
      > Rodzinni spychają do specjalistów i do szpitali.
      > Specjaliści spychają do rodzinnych i do innych specjalistów .
      > Inni specjaliści spychają do szpitali.
      > Szpitale spychają do innych szpitali.
      > Inne szpitale spychają do ZOL-i.
      > ZOL-e spychają... wiadomo gdzie.
      >
      > Przez 20 lat obserwuję, że nic się w tej kwestii nie zmieniło.
      > Najłatwiej, najbezpieczniej, najtaniej, po prostu - najlepiej jest zepchnąć pac
      > jenta do "kolegi".
      > Przyczyn jest wiele.
      > Jak to zmienić?
      Co zrobiłes Ty gamdan ,żeby coś zmienić

      Jak zwalczyć spychoterapie wsród lekarzy?
      Jest jedna na to rada zabronić pacjentom wstępu do szpitali,przychodni.
      Domagać się wysokich pensji ,tak zeby kontrakt z NFZ w 100% był przeznaczony na
      pensje białego personelu.
      Pacjenci leczyć się w sieci!Z daleka od lekarzy.
      • barabara6 Re: s p y c h o t e r a p i a 07.08.10, 08:32
        "Jest jedna na to rada zabronić pacjentom wstępu do szpitali,przychodni."

        Alez to się już dzieje! Czymże jest bowiem limitowanie świadczeń zdrowotnych przez NFZ jak nie utrudnianiem, a docelowo zabronieniem pacjentom wstępu do szpitali, przychodni?
        • st.lucas Re: s p y c h o t e r a p i a 07.08.10, 10:18
          barabara6 napisał:

          > "Jest jedna na to rada zabronić pacjentom wstępu do
          szpitali,przychodni."
          >
          > Alez to się już dzieje! Czymże jest bowiem limitowanie świadczeń
          zdrowotnych pr
          > zez NFZ jak nie utrudnianiem, a docelowo zabronieniem pacjentom
          wstępu do szpit
          > ali, przychodni?

          Tak jest. Dlatego kol. Bukiel przedstawil dziennikarzom poczynania
          NFZ jako bezustanny strajk.
          • igor14141 Re: s p y c h o t e r a p i a 07.08.10, 14:55
            Zdrowa konkurencja czy też spychoterapia?Takie działania jak te poruszone w
            artykule bardzo mi się podobają.Te szpitale sa niepubliczne,ale żyja z kontraktu
            z NFZ.

            Chory nic nie płaci.Można i
            tak?wyborcza.pl/1,75248,8225105,Szpital_na_peryferiach_przyciaga_pacjentow.html
            • gamdan Re: s p y c h o t e r a p i a 07.08.10, 17:16
              > Zdrowa konkurencja czy też spychoterapia?

              Zdrowa?
              > Na drobne zabiegi chirurgiczne nie trzeba też czekać w szpitalach
              > spółkach

              Podkreślam określenie "drobne". O tym mówimy: prywatny szpital
              wybiera sobie pacjentów i wybiera sobie wachlarz zabiegów. Z reguły
              są te najbardziej opłacalne.

              > Dyrektor tych dwóch lecznic Tomasz Ławrynowicz zdradza, jak
              > zdobywają zaufanie pacjentów: - Staram się zatrudniać znanych
              > lekarzy, ich nazwiska działają jak magnes. Prowadzą prywatne
              > praktyki w większych miastach. Mają dużo pacjentów, a część z nich
              > staje się klientami naszych szpitali.

              A jaki jest podstawowy argument społeczeństwa w dyskusji na temat,
              co zmienić w systemie?
              Otóż taki: zabronić lekarzom pracy na prywatnym, bo kierują
              pacjentów do "swoich" klinik, tam ich operują, zgarniają podwójną
              kasę, kliniki traktują jak prywatne poletko.

              > - Konkurencja między szpitalami i zabieganie o pacjenta bardzo nas
              cieszą

              Ja tej konkurencji nie widzę. Tzn. widzę, ale wprost odwrotnie - to
              pacjenci zabiegają, a nie szpitale.
              Szpitale odpychają.

              Więcej...
              wyborcza.pl/1,75248,8225105,Szpital_na_peryferiach_przyciaga_pacjentow.html#ixzz0vvvY2HtL


              • igor14141 Re: s p y c h o t e r a p i a 07.08.10, 18:31
                Gdy już klient z miasta położy się na prowincji, ma wyjść z dobrym wrażeniem. Bo
                jego opinia przyciągnie kolejnych. Dlatego szpitale spółki inwestują w remonty i
                szkolenia personelu. Psycholodzy uczą lekarzy i pielęgniarki, jak rozmawiać z
                chorym. - U nas nie ma "Kowalskiej spod okna z krwawieniem". Jest "pani
                Małgosia". Każdą pacjentkę traktujemy indywidualnie - chlubi się Leszek
                Włodarczyk, szef oddziału ginekologii i położnictwa w Świeciu.

                Oj gamdan zobacz jak się starają żeby przyciągnąć pacjentów,nawet organizuja im
                szkolenia jak mają sie zwracać do pacjentów.

                A Ty mówisz ,że szpitale odpychaja pacjentów.Nawet NFZ jest z tego
                zadowolony.Jeszcze muszą popracować nad mentalnośćią pacjentów i już będzie ok.
                • barabara6 Re: s p y c h o t e r a p i a 08.08.10, 11:41
                  Igorku
                  Na pewno w twoim mieście lub najbliższej okolicy jest jakas prywatna firma, która w ramach kontraktu z NFZ wykonuje operacje. Proszę, zadzwoń tam i powiedz, że chcesz sobie zoperować migdałki. I wspomnij przy okazji, że masz nadciśnienie, niestabilną chorobę wieńcową, jesteś po 2 zawałach, od 3 lat leczysz się na cukrzycę (zaznacz, że insuliną!) i w dodatku co 2-gi dzień jeździsz na dializy. I że masz lekką nadwagę ( 140 kg, wzrost 167 cm). I że musisz te migdałki wyciąć, bo inaczej nie będziesz miał przeszczepu nerki
                  I potem napisz nam tu na forum, co usłyszałeś - jaki ci wyznaczyli termin przyjęcia
                  • barabara6 Re: s p y c h o t e r a p i a 08.08.10, 11:42
                    Acha - i KONIECZNIE powiedz, że jesteś z dużego miasta
                    • igor14141 Re: s p y c h o t e r a p i a 08.08.10, 14:21
                      barabara6 napisał:

                      > Acha - i KONIECZNIE powiedz, że jesteś z dużego miasta
                      Nie musiałem mówić wiedzieli ze jestem z dużego miasta!

                      Miłego ,spokojnego dyżuru barabara6.
                  • igor14141 Re: s p y c h o t e r a p i a 08.08.10, 14:02

                    barabarabara6 napisał:

                    > Igorku
                    > Na pewno w twoim mieście lub najbliższej okolicy jest jakas prywatna firma, któ
                    > ra w ramach kontraktu z NFZ wykonuje operacje. Proszę, zadzwoń tam i powiedz, ż
                    > e chcesz sobie zoperować migdałki. I wspomnij przy okazji, że masz nadciśnienie
                    > , niestabilną chorobę wieńcową, jesteś po 2 zawałach, od 3 lat leczysz się na c
                    > ukrzycę (zaznacz, że insuliną!) i w dodatku co 2-gi dzień jeździsz na dializy.
                    > I że masz lekką nadwagę ( 140 kg, wzrost 167 cm). I że musisz te migdałki wyci
                    > ąć, bo inaczej nie będziesz miał przeszczepu nerki
                    > I potem napisz nam tu na forum, co usłyszałeś - jaki ci wyznaczyli termin przyj
                    > ęcia
                    barabara-jak zwykle na tym forum,traktujecie wszystko opacznie.
                    W działaniach jakie podejmują dyrektorzy w tych szpitalach chodzi o rozładowanie
                    kolejek.
                    Nie wszystkie operacje muszą być wykonywane w klinikach przez profesorów czy w
                    duzych ośrodkach.
                    Jest alternatywa z której pacjent moze skorzystać-operacja u profesora w klinice
                    za rok czy dwa lata,czy za tydzień w mniejszym ośrodku.
                    Jeżeli stan pacjenta jest w miare stabilny((bez takiego katalogu obciążeń ,jaki
                    podałeś w swoim poscie) spokojnie moze być zoperowany w mniejszym ośrodku.
                    Szpitale te działają na zasadzie partnerstwa z czego obie strony sa zadowolone.

                    Taki podział rynku medycznego odpowiada szpitalom uniwersyteckim. - Zostaliśmy
                    powołani, by koncentrować się na trudnych przypadkach - mówi Jarosław Kozera,
                    dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego nr 1 w Bydgoszczy. - Współpraca z lecznicami
                    powiatowymi jest dobra dla każdej strony. Niektórzy nasi pacjenci kardiologiczni
                    w stanie stabilnym mogliby iść na internę do nich. A chorzy, którzy wymagają
                    specjalistycznego leczenia, szybko byliby przekazywani do nas.

                    jak widzisz są to szpitale uniwersyteckie,które współpracują z szpitalami
                    niepublicznymi.

                    Nie jest to spychologia trudnych przypadków,na mniejsze osrodki .


                    Czy lekarze z forum w kazdym rozwiazaniu w miare pozytywnym widzą samo zlo?

                    Barabara -mieszkam w duzym miescie ,ale zawał dopadł mnie w małym
                    kurorcie.szybka pomoc udzielona mi na miejscu przez lekarza,szybki przyjazd
                    karetki transport do najbliższego powiatowego szpitala zajął sekundy.Do
                    szpitala dotarł helikopterem zespół wyjazdowy kardiologów,którzy mieli taka
                    umowe z tym powiatowym szpitalem..
                    Trafiłem na mały oddział kardiologii ale z pracownia
                    hemodynamiki,koronarografia,stent .W małym miescie postawili mnie szybko na nogi.
                    Od tej pory omijam duze osrodki.Szybciej na zawał mozna zejsc na SOR gdzie w
                    kolejce do segregacji czeka 10 zespołów karetek z pacjentami.
                    • slav_ Re: s p y c h o t e r a p i a 08.08.10, 17:32
                      Wybrałeś bardzo dobry przykład na poparcie tezy... barabara6.
                      Twój opis dotyczy właśnie takiej procedury chętnie wykonywanej przez "małe wyspecjalizowane ośrodki".

                      Bowiem w tym co Ci e spotkało nie ma żadnej tajemnicy, cudu a wyśnienie jest brutalnie proste, nic w nim z finezji i wzniosłości - to się po prostu OPŁACA bowiem procedury te są dobrze wycenione przez nfz a i nie zapłacić za nie trudniej - to ratowanie życia.

                      Taki jest bowiem jeden z warunków zaniku zjawiska "spychoterapii".

                      Natomiast hasło "walki ze psychoterapią" mentalnie tkwi w czasach "walki o sznurek do snopowiązałki", "walki z niedoborami w sklepach" itp i podobna jego skuteczność.
                    • gamdan Re: s p y c h o t e r a p i a 08.08.10, 22:43
                      igor14141, miło by było, gdybyś w swoich postach oddzielał jakoś cytaty od własnych wynurzeń. Tak z szacunku dla adwersarzy.

                      Napisałeś:
                      > Czy lekarze z forum w kazdym rozwiazaniu w miare pozytywnym widzą samo zlo?

                      Artykuł jest wyraźnie napisany na zadany temat. Ma dowieść, że istnieją zjawiska pozytywne i działają mechanizmy porządkujące bałagan w systemie.
                      Bo w mediach musi stać albo bardzo krytycznie, albo bardzo pozytywnie. Obie te oceny wzbudzają emocje w czytelniku, a przecież o te emocje chodzi.
                      A lekarze z tego forum piszą o tym, jak to wygląda w praktyce.
                      Możesz wierzyć, jeśli chcesz. Jeśli nie chcesz to nie musisz.

                      > jak widzisz są to szpitale uniwersyteckie,które współpracują z
                      > szpitalami niepublicznymi.
                      > Nie jest to spychologia trudnych przypadków,na mniejsze osrodki.

                      Z mojej praktyki wygląda to zgoła odmiennie. Nie pracuję w oddziale klinicznym, czyli tym z założenia przeznaczonym dla przypadków trudniejszych i terapii bardziej skomplikowanych.
                      U mnie ten system nie działa.

                      Nie istnieją powszechnie ustalone kryteria kwalifikacyjne dla przypadków trudnych, średnio-trudnych czy nie-trudnych.
                      Nie ma żadnych przepisów, które regulowałyby tę sprawę.

                      Nic nie zmusi Kierownika Kliniki, aby zajął się trudnym przypadkiem, zwłaszcza jeśli trudność owa jest wynikiem błędów czy powikłań leczenia pierwotnego ("w szpitalu powiatowym").
                      Dlatego wiele, jeżeli nie wszystko zależy od tzw. lekarskiego widzimisię.
                      Na jakiej podstawie lekarz ma orzec, że dany pacjent nie wymaga leczenia w klinice, albo że kwalifikuje się do leczenia w ośrodku o tzw. wyższym stopniu referencyjności?
                      Podstawową regułą jaka tu działa to s p y c h o t e r a p i a.
                      CBDO.
                      • igor14141 Re: s p y c h o t e r a p i a 09.08.10, 16:27
                        gamdan napisał:

                        A lekarze z tego forum piszą o tym, jak to wygląda w praktyce.
                        Możesz wierzyć, jeśli chcesz. Jeśli nie chcesz to nie musisz.


                        gamdan wierzę w to o czym piszesz.Założenie samego watku z takim tytułem daje
                        duzo do myślenia o Tobie jako lekarzu.

                        Spychoterapia to nic innego jak krytyczne spojrzenie na całosć ochrony zdrowia.
                        Napisz w takim razie jak temu zjawisku zapobiegać?

                        Czy tylko winny jest system?
                        Czy postawy niektórych lekarzy nie pogłebiaja tego zjawiska.?

                        Czy czynnikiem spychoterapii są braki finansowe?
                        Czy kolejki do specjalistów, na zabiegi nie sa rezultatem tego zjawiska?
                        Czy znasz inne czynniki które tworzą spychoterapię?
                        W tym procederze biorą i w nim uczestniczą lekarze jaki maja w tym cel?/
                        wytłumacz mi proszę co oznacza CBDO.
                        • gamdan Re: s p y c h o t e r a p i a 09.08.10, 22:17
                          igor14141 napisał:
                          > Napisz w takim razie jak temu zjawisku zapobiegać?

                          Znowu musimy wrócić do czasów szkolnych.
                          Uczęszczałeś na lekcje fizyki? Pamiętasz definicję sprzężenia zwrotnego? Jeśli nie - to jest wikipedia.
                          Otóż należy tak zorganizować zespół zależności placówka-lekarz-pacjent-system-placówka, aby zadziałał na zasadzie sprzężenia zwrotnego.
                          Ujemnego.

                          > wytłumacz mi proszę co oznacza CBDO.

                          No i znowu szkoła. Teraz szkoła średnia. Pamiętasz lekcje logiki? Jeśli nie to podpowiem, że to także dział matematyki. Podczas rozwiązywania zadań logicznych czy trygonometrycznych na końcu używało się formuły: co było do okazania.
                          Wiedziałem, że kogoś zaskoczę.
                          • igor14141 Re: s p y c h o t e r a p i a 09.08.10, 23:01
                            gamdan napisał:

                            Wiedziałem, że kogoś zaskoczę.

                            Cieszysz się?

                            Żebys wiedział kogo udało Ci się zaskoczyć ,dopiero byś się cieszył.

                            Pomysły masz dobre.

                            Miłego dyżuru.Dobranoc.
                            • gamdan Re: s p y c h o t e r a p i a 16.08.10, 01:02
                              > Żebys wiedział kogo udało Ci się zaskoczyć ,dopiero byś się cieszył.

                              No to zgaduję: Docent?
                              Niemożliwe.
    • imponeross i jedne oddzialy spychaja do drugich 07.08.10, 15:17
      gamdan napisał:

      > Jaka jest główna zasada działania polskiej opieki zdrowotnej?
      >
      > Spychoterapia.
      >
      > Rodzinni spychają do specjalistów i do szpitali.
      > Specjaliści spychają do rodzinnych i do innych specjalistów .
      > Inni specjaliści spychają do szpitali.
      > Szpitale spychają do innych szpitali.
      > Inne szpitale spychają do ZOL-i.
      > ZOL-e spychają... wiadomo gdzie.
      >
      > Przez 20 lat obserwuję, że nic się w tej kwestii nie zmieniło.
      > Najłatwiej, najbezpieczniej, najtaniej, po prostu - najlepiej jest
      zepchnąć pac
      > jenta do "kolegi".
      > Przyczyn jest wiele.
      > Jak to zmienić?

      Jak sie pozbyc pacjenta z np. oddzialu neurologicznego? Nie
      zabezpieczyc go w lozku, spadnie, zlamie noge albo reke i stanie sie
      automatycznie pacjentem ortpedycznym ;)
      Jak spadnie z wiekszej wysokosci, to stanie sie pacjentem oddialu
      intensywnej terapii.
      • igor14141 Re: i jedne oddzialy spychaja do drugich 07.08.10, 18:57
        imponeross napisał:;


        Jak sie pozbyc pacjenta z np. oddzialu neurologicznego? Nie
        zabezpieczyc go w lozku, spadnie, zlamie noge albo reke i stanie sie
        automatycznie pacjentem ortpedycznym ;)
        Jak spadnie z wiekszej wysokosci, to stanie sie pacjentem oddialu
        intensywnej terapii.

        imponeross Ty nie prowadż tu na forum szkolenia jak pozbywać się pacjenta ,bo
        mogą potraktować to powaznie i jak zwykle poszkodowanym bedzie pacjent a nie
        tuzy intelektu i profesjonalizmu.
        • imponeross Re: i jedne oddzialy spychaja do drugich 07.08.10, 19:40
          igor14141 napisał:

          > imponeross napisał:;
          >
          >
          > Jak sie pozbyc pacjenta z np. oddzialu neurologicznego? Nie
          > zabezpieczyc go w lozku, spadnie, zlamie noge albo reke i stanie
          sie
          > automatycznie pacjentem ortpedycznym ;)
          > Jak spadnie z wiekszej wysokosci, to stanie sie pacjentem oddialu
          > intensywnej terapii.
          >
          > imponeross Ty nie prowadż tu na forum szkolenia jak pozbywać się
          pacjenta ,bo
          > mogą potraktować to powaznie i jak zwykle poszkodowanym bedzie
          pacjent a nie
          > tuzy intelektu i profesjonalizmu.

          Takie szkolenie moze powinno byc platne?...
          • igor14141 Re: i jedne oddzialy spychaja do drugich 07.08.10, 21:38
            imponeros napisał.




            Takie szkolenie moze powinno byc platne? ...Tez tak myślę,ale nasi lekarze
            zarabiaja jałmużne nie dadzą zarobić.
            Czekaja na sponsorów z firm farmaceutycznych .
    • oby.watel Re: s p y c h o t e r a p i a 08.08.10, 23:13
      gamdan napisał:

      > Jaka jest główna zasada działania polskiej opieki zdrowotnej?
      >
      > Spychoterapia.
      >
      > Rodzinni spychają do specjalistów i do szpitali.
      > Specjaliści spychają do rodzinnych i do innych specjalistów .
      > Inni specjaliści spychają do szpitali.
      > Szpitale spychają do innych szpitali.
      > Inne szpitale spychają do ZOL-i.
      > ZOL-e spychają... wiadomo gdzie.
      >
      > Przez 20 lat obserwuję, że nic się w tej kwestii nie zmieniło.
      > Najłatwiej, najbezpieczniej, najtaniej, po prostu - najlepiej jest zepchnąć pac
      > jenta do "kolegi".
      > Przyczyn jest wiele.
      > Jak to zmienić?

      Pozwolić, by to pacjenci decydowali komu zapłacą za leczenie. Dziś wszyscy
      mają płacić składkę, a lekarze mają (dobrze) zarabiać. Bez względu
      na to, czy leczą, czy kaleczą. Jeśli szpital nie będzie miał płacone za
      "zakontraktowane" przypadki, ale za konkretnego, przyjętego i wyleczonego
      pacjenta, to mu się przestanie opłacać pacjentem pomiatać.

      Obrońcom socjalizmu w służbie zdrowia to rozwiązanie z oczywistych względów nie
      pasi. Prawda 0.9_procent? Jak za dawnych dobrych lat: "Daawaać, bo mi się
      należy! Więcej! Bo czy stoi, czy se leży, lekarzowi się należy!"
      • slav_ Re: s p y c h o t e r a p i a 09.08.10, 00:42
        > "zakontraktowane" przypadki, ale za konkretnego, przyjętego i wyleczonego
        > pacjenta, to mu się przestanie opłacać pacjentem pomiatać.

        Co to znaczy "wyleczonego"?
        • oby.watel Re: s p y c h o t e r a p i a 09.08.10, 09:35
          slav_ napisał:

          > Co to znaczy "wyleczonego"?

          Nie mam zielonego pojęcia. To termin medyczny. Chyba chodzi o takiego, który
          jest w stanie opuścić placówkę medyczną o własnych siłach.
          • cccykoria Re: s p y c h o t e r a p i a 09.08.10, 11:53
            Raczej skłaniałabym się do takiego terminu, wypisana ze
            szpitala
            w stanie dobrym, w stanie średnio dobrym... z zaleceniami
            i tu ble ble Tak piszą, a rzeczywistość jest inna..
          • gamdan Re: s p y c h o t e r a p i a 09.08.10, 22:57
            oby.watel napisał:
            > Pozwolić, by to pacjenci decydowali komu zapłacą za leczenie.

            Komu pozwolić? Pacjentom? A kto im zabrania?

            > Jeśli szpital nie będzie miał płacone za
            > "zakontraktowane" przypadki, ale za konkretnego, przyjętego i
            > wyleczonego pacjenta, to mu się przestanie opłacać pacjentem
            > pomiatać.

            To tylko pół prawdy. Chyba robisz postępy.
            Pacjentem nie pomiata szpital. To pierwsze primo.

            Kwestia opłacalności ma znaczenie, owszem. Jednemu się opłaca, innemu - nie. Zauważ, że gdy pacjent jest pomiatany to znaczy, że komuś/czemuś, kto jest władny, nie opłaca się, aby ten stan zmienić. To drugie primo.

            A trzecie to fakt braku zielonego pojęcia.
            Termin "wyleczony" to taki sam termin medyczny jak "choroba przewlekła", "remisja", "nawrót", "stan terminalny" czy "zgon". Niełatwy do zdefiniowania.
            Najprościej i najkorzystniej jest wtedy, gdy o własnych siłach opuszcza szpital pacjent lekko chory. Czyli taki co nie wymagał drogiej diagnostyki i długiego leczenia.

            Czy koszty leczenia pacjenta, który stanął na krawędzi śmierci, a po długiej kuracji, mimo konieczności spędzenia reszty życia na wózku inwalidzkim, jednak powrócił do życia, mają być deficytem dopisanym do długów szpitala?
          • snajper55 Re: s p y c h o t e r a p i a 10.08.10, 12:14
            oby.watel napisał:

            > slav_ napisał:
            >
            > > Co to znaczy "wyleczonego"?
            >
            > Nie mam zielonego pojęcia. To termin medyczny. Chyba chodzi o takiego, który
            > jest w stanie opuścić placówkę medyczną o własnych siłach.

            No to 90% tych leżących w szpitalach to pacjenci wyleczeni. Co oni tam jeszcze
            robią ???

            S.
            • oby.watel Re: s p y c h o t e r a p i a 10.08.10, 12:54
              snajper55 napisał:

              > No to 90% tych leżących w szpitalach to pacjenci wyleczeni. Co oni tam jeszcze
              > robią ???

              Czekają na karawan?
      • snajper55 Re: s p y c h o t e r a p i a 10.08.10, 12:18
        oby.watel napisał:

        > Pozwolić, by to pacjenci decydowali komu zapłacą za leczenie. Dziś wszyscy
        > mają płacić składkę, a lekarze mają (dobrze) zarabiać. Bez względu
        > na to, czy leczą, czy kaleczą. Jeśli szpital nie będzie miał płacone za
        > "zakontraktowane" przypadki, ale za konkretnego, przyjętego i wyleczonego
        > pacjenta, to mu się przestanie opłacać pacjentem pomiatać.

        Ależ te zakontraktowane przypadki to właśnie ci pacjenci. Co to jest wyleczony
        pacjent nie będę się już pytał, gdyż zorientowałem się, iż tego nie wiesz i
        używasz terminów, których znaczenia nie znasz.

        > Obrońcom socjalizmu w służbie zdrowia to rozwiązanie z oczywistych względów nie
        > pasi. Prawda 0.9_procent? Jak za dawnych dobrych lat: "Daawaać, bo mi się
        > należy! Więcej! Bo czy stoi, czy se leży, lekarzowi się należy!"

        Należy mu się wynagrodzenie, dokładnie tak samo jak każdemu innemu pracownikowi
        zatrudnionemu na etacie. Umowa o pracę to socjalizm ? Ciekawe...

        S.
        • oby.watel Re: s p y c h o t e r a p i a 10.08.10, 12:59
          snajper55 napisał:

          > Należy mu się wynagrodzenie, dokładnie tak samo jak każdemu innemu pracownikowi
          > zatrudnionemu na etacie. Umowa o pracę to socjalizm ? Ciekawe...

          Jestem w stanie zrozumieć, że nie jesteś w stanie zrozumieć, ale po raz kolejny
          spróbuję Ci uświadomić, że lekarzowi płaci pacjent za pomocą składek. Płaci
          niezależnie od tego, czy korzysta z usług lekarza, czy nie. I nie może (poza
          wyborem lekarza pierwszego kontaktu) wskazać lekarza, któremu chce zapłacić. A
          jeżeli pracownik dostaje płacę w oderwaniu od pracy, bez względu na kompetencje
          i jakość świadczonej pracy, to to jak najbardziej jest socjalizm.
          • snajper55 Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 09:28
            oby.watel napisał:

            > Jestem w stanie zrozumieć, że nie jesteś w stanie zrozumieć, ale po raz kolejny
            > spróbuję Ci uświadomić, że lekarzowi płaci pacjent za pomocą składek.

            Nie. Lekarzowi, jak każdemu innemu pracownikowi, płaci pracodawca.

            S.
            • igor14141 Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 10:07
              snajper55 napisał:

              > oby.watel napisał:
              >
              > > Jestem w stanie zrozumieć, że nie jesteś w stanie zrozumieć, ale po raz k
              > olejny
              > > spróbuję Ci uświadomić, że lekarzowi płaci pacjent za pomocą składek.
              >
              > Nie. Lekarzowi, jak każdemu innemu pracownikowi, płaci pracodawca.
              >
              > S.

              Snajper a skąd bierze pracodawca ,czy lekarz rodzinny?


              1. przy obecnej konstrukcji systemu lekarze... konkuruje o pieniądze z własnym
              pacjentem - im więcej wyda na pacjenta (np. na diagnostykę) tym mniej zarobi za
              leczenie (lub w ogóle) - płaca lekarza (wprost lub pośrednio) pochodzi z
              dokładnie tej samej puli co pieniądze na leczenie i diagnostykę pacjenta

              To cytat z postu slav.Dlaczego z tej samej puli?/
              Dlatego to leczenie szpitalne czy w przychodniach wygląda tak.
              Nie wciskaj oby-watelowi że lekarzowi płaci pracodawca.Pracodawca lekarza jest
              opłacany z tego samego żródła co lekarz, czyli z kontraktu NFZ.
              • snajper55 Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 14:35
                igor14141 napisał:

                > Snajper a skąd bierze pracodawca ,czy lekarz rodzinny?

                Skąd tylko zdołają.

                > 1. przy obecnej konstrukcji systemu lekarze... konkuruje o pieniądze z własnym
                > pacjentem - im więcej wyda na pacjenta (np. na diagnostykę) tym mniej zarobi za
                > leczenie (lub w ogóle) - płaca lekarza (wprost lub pośrednio) pochodzi z
                > dokładnie tej samej puli co pieniądze na leczenie i diagnostykę pacjenta
                >
                > To cytat z postu slav.Dlaczego z tej samej puli?/

                Ponieważ wszystkie wydatki podmiotu gospodarczego pochodzą z tego samego źródła
                - z przychodów tegoż podmiotu.

                > Dlatego to leczenie szpitalne czy w przychodniach wygląda tak.
                > Nie wciskaj oby-watelowi że lekarzowi płaci pracodawca.Pracodawca lekarza jest
                > opłacany z tego samego żródła co lekarz, czyli z kontraktu NFZ.

                Lekarzowi, tak jak i każdemu innemu zatrudnionemu pracownikowi płaci
                pracodawca. Nic na to nie poradzę, iż fakty są takie a nie inne. Pracownik ma
                podpisaną umowę o pracę z pracodawcą i w tej umowie ma zagwarantowane
                wynagrodzenie. Jest ono niezależne od przychodów pracodawcy i od źródeł tych
                przychodów.

                S.
                • r.urzowa Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 15:11
                  snajper55 napisał:

                  > Lekarzowi, tak jak i każdemu innemu zatrudnionemu pracownikowi płaci
                  > pracodawca. Nic na to nie poradzę, iż fakty są takie a nie inne. Pracownik ma
                  > podpisaną umowę o pracę z pracodawcą i w tej umowie ma zagwarantowane
                  > wynagrodzenie. Jest ono niezależne od przychodów pracodawcy i od źródeł tych
                  > przychodów.
                  >
                  > S.

                  Mam pytanie...czy sadzisz, ze gdyby skladka ubezpieczenia zdrowotnego byla
                  wyzsza, lekarz mialby szanse na wyzsze zarobki?
                  • igor14141 Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 16:05
                    r.urzowa napisała:

                    > snajper55 napisał:
                    >
                    > > Lekarzowi, tak jak i każdemu innemu zatrudnionemu pracownikowi płaci
                    > > pracodawca. Nic na to nie poradzę, iż fakty są takie a nie inne. Pracowni
                    > k ma
                    > > podpisaną umowę o pracę z pracodawcą i w tej umowie ma zagwarantowane
                    > > wynagrodzenie. Jest ono niezależne od przychodów pracodawcy i od źródeł t
                    > ych
                    > > przychodów.
                    > >
                    > > S.
                    >
                    > Mam pytanie...czy sadzisz, ze gdyby skladka ubezpieczenia zdrowotnego byla
                    > wyzsza, lekarz mialby szanse na wyzsze zarobki?


                    Ależ skąd ,składka ubezpieczenia zdrowotnego nie ma żadnego wpływu na zarobki
                    lekarzy!
                    • snajper55 Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 16:34
                      igor14141 napisał:

                      > Ależ skąd ,składka ubezpieczenia zdrowotnego nie ma żadnego wpływu na zarobki
                      > lekarzy!

                      Ma podobny wpływ jak wysokość podatków na zarobki nauczycieli.

                      S.
                  • snajper55 Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 16:27
                    r.urzowa napisała:

                    > Mam pytanie...czy sadzisz, ze gdyby skladka ubezpieczenia zdrowotnego byla
                    > wyzsza, lekarz mialby szanse na wyzsze zarobki?

                    Pracodawca zawsze płaci tyle, ile musi zapłacić, a nie więcej. Podwyżka składki
                    to argument dla lekarzy, aby żądać podwyżki wynagrodzeń, jednak to pracodawca
                    oceni, czy te zarobki musi podnieść, czy też może żądania pracowników olać.

                    Poza tym podwyżka składki to niekoniecznie podwyżka cen procedur. NFZ może
                    utrzymać wartość wszystkich procedur a zwiększyć ilość procedur, które będzie
                    kontraktować. Wtedy szpital za tę samą pracę dostanie tę samą pulę pieniędzy i
                    funduszy na podwyżki mieć nie będzie.

                    S.

                    S.
                    • r.urzowa Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 16:45
                      snajper55 napisał:
                      >
                      > Pracodawca zawsze płaci tyle, ile musi zapłacić, a nie więcej. Podwyżka składki
                      > to argument dla lekarzy, aby żądać podwyżki wynagrodzeń, jednak to pracodawca
                      > oceni, czy te zarobki musi podnieść, czy też może żądania pracowników olać.
                      >
                      > Poza tym podwyżka składki to niekoniecznie podwyżka cen procedur. NFZ może
                      > utrzymać wartość wszystkich procedur a zwiększyć ilość procedur, które będzie
                      > kontraktować. Wtedy szpital za tę samą pracę dostanie tę samą pulę pieniędzy i
                      > funduszy na podwyżki mieć nie będzie.
                      >
                      > S.

                      Rozumiem, ze jakas szanse na negocjowanie wyzszych wynagrodzen widzisz; to teraz
                      druga czesc pytania...jak myslisz, od jakiej sumy wynagrodzenia placa swoja
                      skladke lekarze:
                      a/ najnizego wynagrodzenia na etacie
                      b/ udokumentowanego dochodu
                      c/ czy, to bedzie niepopularne, rzeczywistego dochodu.

                      Nie sadzisz, ze dyskusje tu jedna wielka hipokryzja?...co nie znaczy, ze
                      nieprawda jest, ze lekarze w Polsce zarabiaja smiesznie malo.
                      • slav_ Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 18:00
                        > druga czesc pytania...jak myslisz, od jakiej sumy wynagrodzenia placa swoja
                        > skladke lekarze:


                        Bez względu na to od jakiej sumy wygrodzenia (i czy jedna składkę czy więcej
                        przy łączonym zatrudnieniu) płaca lekarze to jednak PŁACĄ składkę w odróżnieniu
                        od olbrzymiej ilości ludzi którzy nie płaca a nawet nie są za nich do kasy nfz z
                        budżetu odprowadzane pieniądzem w wysokości choćby najniższej składki.
                        • oby.watel Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 18:10
                          Ależ drogi slav_! Po co mają płacić składki, skoro to bez sensu? Pozwól, że
                          zacytuję wybitnego specjalistę w tej materii:

                          czy jesteście tak naiwni i myślicie, że na wasze kilka euro miesięcznie
                          znajdą się chętni ubezpieczyciele?

                          z czego chcecie płacić lekarzom? z tych kilku euro miesięcznie tej dziadowskiej
                          jałmużny? Dobrze się czujecie?

                          czy ubezpieczyciel zapewni robotniczej zbieraninie ubezpieczenie,skoro dziś
                          robotnicza zbieranina by mieć zwykły abonament, obejmujący zwykłe ambulatoryjne,
                          a więc nisko kosztowe wizyty - musi zapłacić kilkanaście euro. I oczywiście
                          ilość usług jest limitowana...


                          Jak widzisz, bywają ludzie dumni, którzy jałmużną gardzą. Uważasz, że wszyscy
                          powinni dołączyć do "robotniczej zbieraniny"? Łącznie z lekarzami, którzy też
                          przecież składki i podatki płacą?
                      • snajper55 Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 22:25
                        r.urzowa napisała:

                        > Rozumiem, ze jakas szanse na negocjowanie wyzszych wynagrodzen widzisz;

                        Pracownik zawsze ma takie szanse. Na przykład gdy mu czynsz podniosą to też ma
                        argument, aby podwyżkę negocjować. ;)

                        > to teraz
                        > druga czesc pytania...jak myslisz, od jakiej sumy wynagrodzenia placa swoja
                        > skladke lekarze:
                        > a/ najnizego wynagrodzenia na etacie
                        > b/ udokumentowanego dochodu
                        > c/ czy, to bedzie niepopularne, rzeczywistego dochodu.

                        Sądzę, że lekarz zatrudniony na etacie płaci składki tak samo jak i każdy inny
                        pracownik. Nie wiem jakie przepisy obowiązują lekarzy pracujących na kontraktach.

                        > Nie sadzisz, ze dyskusje tu jedna wielka hipokryzja?...co nie znaczy, ze
                        > nieprawda jest, ze lekarze w Polsce zarabiaja smiesznie malo.

                        Hipokryzja ? Nie sądzę. Ja przynajmniej nie mam najmniejszego powodu, aby w tych
                        dyskusjach być nieszczerym. Inni chyba też nie (poza krygowaniem się na lepszego
                        niż się jest).

                        S.
                        • ola.42 do snajpera 14.08.10, 13:19
                          Hipokryzja ? Nie sądzę. Ja przynajmniej nie mam najmniejszego powodu, aby w tych
                          dyskusjach być nieszczerym. Inni chyba też nie (poza krygowaniem się na lepszego
                          niż się jest).
                          Ty bynajmniej nie krygujesz się ,jesteś sobą
                          na innych forach widzę ,że potrafisz być nawet miły i dajesz ludziom wsparcie
                          " bliska" jest Ci nawet służba zdrowia wiadomo z jakich powodów
                          pozdrawiam życząc zdrowia
            • oby.watel Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 10:07
              snajper55 napisał:

              > Nie. Lekarzowi, jak każdemu innemu pracownikowi, płaci pracodawca.

              Bardzo trudno jest powiązać skutek z przyczyną. Nawet dziecko wie, że mleko daje
              mleczarnia, a nie krowa. Ale zgoda. Płaci pracodawca, a powinien pacjent.
              • barabara6 Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 14:10
                Krowa? Jaka krowa??? Ja zawsze myslałem, że mleko powstaje z trawy
                • snajper55 Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 14:29
                  barabara6 napisał:

                  > Krowa? Jaka krowa??? Ja zawsze myslałem, że mleko powstaje z trawy

                  No co Ty, z wody, słońca i pewnych innych elementów. Trawa jest tylko
                  pośrednikiem, który bezczelnie część tych składników zużywa na swoje niecne
                  cele. Gdyby nie złodziejstwo trawy, to mleka byłoby dużo więcej i starczyłoby go
                  dla każdego głodnego dziecka. Precz z trawą !

                  S.
                  • igor14141 Re: s p y c h o t e r a p i a 11.08.10, 16:10
                    snajper55 napisał:

                    > barabara6 napisał:
                    >
                    > > Krowa? Jaka krowa??? Ja zawsze myslałem, że mleko powstaje z trawy
                    >
                    > No co Ty, z wody, słońca i pewnych innych elementów. Trawa jest tylko
                    > pośrednikiem, który bezczelnie część tych składników zużywa na swoje niecne
                    > cele. Gdyby nie złodziejstwo trawy, to mleka byłoby dużo więcej i starczyłoby g
                    > o
                    > dla każdego głodnego dziecka. Precz z trawą !
                    >
                    > S.


                    Tu się mylisz snajper.Trawy jest pod dostatkiem,tylko kosiarzy za dużo.Precz z
                    kosiarzami!
    • lealuc Polska bieda 11.08.10, 18:04
      Pacjentom najbardziej poprawiłoby komfort uzyskanie normalnego
      dostępu do diagnostyki.
      Dlaczego NFZ nie płaci rodzinnym za diagnostykę? To prawda - 8
      zł/miesiąc na pacjenta musi starczyć na wszystko: czynsz, telefon,
      pensje i badania dla pacjentów. Badań za darmo zrobić się nie da.
      Dlaczego NFZ zabrał od tego roku możliwość kierowania przez
      rodzinnych do tomografii i rezonansu? Te badania są osobno płacone
      przez NFZ, nie zabierane z puli rodzinnego czy specjalisty.
      Najprostszy sposób aby zamaskować brak pieniędzy to ograniczenie
      dostępności i limitowanie świadczeń. Żaden polityk nawet się nie
      zająknie, że Polska jest biednym krajem, nie stać Polaków na
      leczenie na poziomie Niemiec czy Francji.
      Osobna kwestia to wzrost etatów urzędniczych o 100 tys. w ostatnich
      latach (5mld zł rocznie na wynagrodzenia) oraz koszt wojny w
      Afanistanie czy Iraku. Na to pieniądze są.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka