Dodaj do ulubionych

Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdziesz.

06.11.10, 15:47
Szlak mnie trafia, jak lekarze narzekają na niskie zarobki, bo ja bym większości z nich nawet pięciu złotych nie zapłaciła za ich pracę.
Dlaczego?
Oto przykłady:

1) wizyta u pani profesor alergolog ze znanego szpitala warszawskiego

Dowiedziałam się, że:" dziecko masło musi jeść, bo masło jest dobrym źródłem białka"- mój ośmioletni syn miał niezły ubaw, jak to usłyszał!

2) wizyta u kardiologa z powodu podwyższonego ciśnienia

Pani doktor(podobno jedna z lepszych w przychodni, najpierw uważnie ogląda wyniki moich badań, potem wypisuje recepty i tłumaczy mi, co na co mam brać i po ile.
Jest też tam lekarstwo, które ma mi obniżać poziom cholesterolu.

Na to ja:"ale ja mam przecież niski cholesterol"(mam poniżej normy)
Na to pani doktor:"ale takie są procedury"
Ja: "Ale jak jeszcze bardziej mi się obniży, to nie zaszkodzi?"
chwila ciszy
Pani doktor:"To jak pani nie chce, to nie" - wypisuje nową receptę.

3,4.5.....- przykłady mogłabym jeszcze długo wypisywać.

Macie też takie" rewelacyjne" kontakty z lekarzami?
Czy tylko ja mam takiego pecha, że często trafiam na idiotów?

A może powinnam chodzić tylko prywatnie?
Ale w takim razie po jakiego grzyba, muszę co miesiąc płacić na NFZ 6 stów????????
Dlaczego Państwo mnie do tego zmusza? Nie chcę płacić, bo to zmarnowane pieniądze.

A może by tak wystąpić do sądu, żeby NFZ zwrócił pieniądze za prywatne wizyty, jeśli nie jest w stanie zapewnić lekarza państwowego?

Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • barabara6 Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 06.11.10, 15:55
      "e-kasia27 napisała:

      > Szlak mnie trafia (...)"

      a mnie trafia szlag, że się niektórym nie chce sprawdzić pisowni języka ojczystego
      • igor14141 Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 06.11.10, 16:38
        barabara6 napisał:

        > "e-kasia27 napisała:
        >
        > > Szlak mnie trafia (...)"
        >
        > a mnie trafia szlag, że się niektórym nie chce sprawdzić pisowni języka ojczyst
        > ego


        barabara6 - od takiego małego błędu jeszcze nikt nie umarł , choć może bardziej inteligentnych cokolwiek razić.

        Zła diagnoza lub jej brak zaszkodziły już wielu pacjentom.
        Jeżeli miałbym wybierać to zniosę błąd ortograficzny-lekarskiego nie przeżyję.
      • e-kasia27 Przepraszam Barabara6 07.11.10, 23:06
        Przepraszam Barabara6 i wszystkich Innych( bardziej inteligentnych), że naraziłam Was na oglądnie czegoś tak strasznego, jak to "k" zamiast "g" w wyrazie szlag.
        Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.
        • st.lucas Re: Przepraszam Barabara6 11.11.10, 20:02
          e-kasia27 napisała:

          > Przepraszam Barabara6 i wszystkich Innych( bardziej inteligentnych), że naraził
          > am Was na oglądnie czegoś tak strasznego, jak to "k" zamiast "g" w wyrazie szla
          > g.
          > Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina.

          Przebaczam.

          A w kwestii merytorycznej:
          Podstawa korzystania z pomocy lekarskiej jest zaufanie do lekarza.
          Nie nalezy korzystac z pomocy lekarza (y), nie ufajac mu(jej, im). Proste.

          A co do skladek na NFZ - walcz kobieto o ich zniesienie!
          Podzielam oburzenie co do obowiazkowosci ubezpieczenia zdrowotnego -
          jest ono socjalistycznym, zlodziejskim niewolnictwem; niczym innnym!

          Tyle tylko, ze skladki nie sa wcale (wbrew mitom ludowym) duze, a wymagania
          ktore Pani i inni Polacy stawiaja wyzyskiwanym lekarzom - ogromne.
          Prosze sie zastanowic, czy korzystanie z opieki medycznej "na NFZ" jest
          z Pani strony uczciwe... Mysli Pani blednie, ze od lekarza "cos sie Pani nalezy",
          ale to nie lekarzowi Pani placi...
          Lekarz Pani wyzyskuje i obraza.
    • barabara6 Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 06.11.10, 16:07
      "A może by tak wystąpić do sądu, żeby NFZ zwrócił pieniądze za prywatne wizyty,
      jeśli nie jest w stanie zapewnić lekarza państwowego?"

      Tak, tak, pisz do sądu.
    • radeberger Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 06.11.10, 16:52
      e-kasia27 napisała:

      > Co o tym myślicie?

      Zjedz trochę masła..
      • igor14141 Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 06.11.10, 17:00
        radeberger napisał:

        > Zjedz trochę masła..

        Jajecznica na bekonie , schabowy panierowany też radebergerowi nie zaszkodzi.
      • e-kasia27 I co, Radeberger? 07.11.10, 23:08
        Jak zjem to masło, to myślisz, że mi to pomoże?
        • radeberger Re: I co, Radeberger? 07.11.10, 23:10
          Czy pomoże to nie wiem.

          Ale przynajmniej tłustymi paluchami nie będziesz bzdur na ekran przez klawiaturę przelewać.
          • e-kasia27 Re: I co, Radeberger? 07.11.10, 23:21
            A, to paluchami mam to masło żreć!
            Trzeba było tak od razu napisać.
            • radeberger Re: I co, Radeberger? 07.11.10, 23:28
              Jak dla mnie możesz nawet nogą sobie wpychać te masło do gardła - mir egal :-)
              • e-kasia27 Re: I co, Radeberger? 07.11.10, 23:35
                Widzę, że się coraz milszy robisz.
                Czym Cię aż tak uraziłam????????????????
                • radeberger Re: I co, Radeberger? 08.11.10, 00:08
                  Nie lubię, gdy ktoś twierdzi, że bez lekarza leczyłby się lepiej sam.

                  Takie bzdury życie już wielokrotnie weryfikowało.

                  Kolejna sprawa której niecierpię to uogólnienia - co mnie obchodzi jakaś idiotka, twierdząca, że masło jest świetnym źródłem białka?

                  Ale oczywiście winni są lekarze jako ogół..

                  Póki nie zmienisz tonu dyskusji - będziemy dyskutować na takim poziomie z którego wystartowałaś. A zapewniam cię, że potrafię go znacząco obniżyć..
                  • e-kasia27 Re: I co, Radeberger? 08.11.10, 02:01
                    Niczego nie uogólniałam. Użyłam sformułowania "większości z nich", a to nie znaczy, że wszystkich uważam za idiotów.
                    Są też rozsądni lekarze, ale problem w tym, że trudno na takiego trafić.
                    Skoro nawet tytuł profesora nie gwarantuje kompetencji, to czym się kierować w wyborze?

                    Jak można mieć zaufanie do służby zdrowia, jeśli na każdym kroku trafia się na jakiegoś idiotę?
                    W mojej rejonowej przychodni nie ma ani jednego pediatry, któremu odważyłabym się powierzyć leczenie mojego dziecka, gdyby jakiegoś poważnego leczenia potrzebowało.
                    Do internisty można pójść, tylko pod warunkiem, że się wie jakie badania i jakie lekarstwa chce się od niego uzyskać, bo sam głową nie ruszy. Jeśli idę do lekarza z jakimś problemem, to nie po to, żeby usłyszeć:" A co ja mam pani przepisać? To jakieś badania chce pani zrobić? A jakie?" - to ja mam to wiedzieć? To po co mi taki lekarz? A pensje wszyscy dostają jednakowe.

                    • pct3 Re: I co, Radeberger? 08.11.10, 06:18
                      Do internisty można pójść, tylko pod warunkiem, że się wie jakie badania i jakie lekarstwa chce się od niego uzyskać, bo sam głową nie ruszy. Jeśli idę do lekarza z jakimś problemem, to nie po to, żeby usłyszeć:" A co ja mam pani przepisać? To jakieś badania chce pani zrobić?


                      To jest wyjście naprzeciw oczekiwań o partnerstwie i dialogu w relacji lekarz-pacjent.
                      Dobra, a teraz serio. Jeśli to brzmi dokładnie jak powyżej, to problem. Niemniej jednak, nie raz i wcale nie z malejącą częstością obserwuję (jako lekarz partnerski) że próby wciągnięcia pacjenta w proces decyzyjny, oczywiście po przedstawieniu opcji i wytłumaczeniu ich unikając żargonu itp, często i tak kończą się słowami "no, to pan jest lekarzem". Nie raz obserwuję zdziwienie pacjentów że:
                      1. nie rugam za podjęte przez nich samodzielne leczenie (jak najbardziej słuszne- OTC w początkowej fazie infekcji itp).
                      2. oczekuję od nich współdecydowania.

                      A na koniec - po mojemu - dodam - to jak? Tak źle i tak niedobrze?
                      Nie, nie. Odpowiedź znam. To lekarz ma wyczuć który z pacjentów chce partnerstwa, a którego trzeba kulturalnie ale prowadzić za rękę i wydawać ojcowskie komunikaty, bo on tego właśnie oczekuje i wtedy czuje się bezpiecznie.
                      Zapewne tak. Problemem jest ilość rzeczy które lekarz ma: zrobić, wiedzieć, przewidzieć, wyczuć, zakończyć, zaraportować, sprawdzić, podpisać świadomie itd.
                      To po prostu zaczyna nie mieścić się w dobie. Nie jest to moja, nieznacząca, obserwacja internistycznej miernoty ze Smoczej Jamy. Są to obserwacje powszechne.
                      • oby.watel Re: I co, Radeberger? 08.11.10, 10:12
                        Jest wiele rzeczy, które Cię ewidentnie przerastają. Pierwsza z nich, to zawód, który przyszło Ci wykonywać, a który wykonujesz, bo coś robić trzeba. Żałosne jest to uogólnianie - "mnie się nie udało, bo nikomu się nie udało". Albo chowanie się za plecami innych - "wszyscy to potwierdzają". Może powinieneś jednak rozważyć zmianę zawodu na taki, który przyniósłby Ci satysfakcję? Bo przy takim podejściu prędzej czy później popełnisz błąd. I dopiero będziesz płakał.
                      • e-kasia27 do pct3 08.11.10, 17:08
                        Współdecydowanie i partnerstwo, tak, ale pod warunkiem, że lekarz wie o czym mówi i potrafi udzielić odpowiedzi na zadawane pytania.
                        Lubię, gdy z lekarzem można porozmawiać, ale takiego w swojej wieloletniej karierze pacjentki spotkałam aż JEDEN RAZ. Ten dopuszczał do swojej świadomości, że pacjent może coś wiedzieć, i że u pacjenta ogólnie przyjęta procedura postępowania może się nie sprawdzić i że medycyna nie wie jeszcze wszystkiego.
                        Otwartość umysłu, to jest to coś, co według mnie określa, czy lekarz jest dobrym lekarzem, czy nie. Niestety pacjenci traktowani są taśmowo - każdemu to samo, po co wysilać mózgownicę?

                        Może jestem trudną pacjentką, bo zawsze mam wątpliwości, zawsze czytam wszystkie możliwe informacje o leku, który mam brać lub podać dzieciom i często żądam od lekarza ścisłych dodatkowych informacji, zanim zgodzę się na jakąś ingerencję w moje ciało. Jeśli się na coś mam zgodzić, to muszę być przekonana, że jest to konieczne, zwłaszcza jeśli określone leczenie może wiązać się z jakimiś powikłaniami.
                        Rolą lekarza jest to, aby mnie przekonać, ale jak mam wierzyć lekarzowi, który na wstępie palnie jakąś totalną głupotę?
                        • protozoa Re: do pct3 12.11.10, 17:10
                          Kocham takich pacjentów. Wchodzi do gabinetu i ......wie lepiej. Jeśli pacjent nie jest naprawdę poważnie chory- wtedy raczej nie bawię się w jałowe dysputy z nim, to udowadniam mu, że jest durniem. Czasem zrozumie to szybko, czasem potrzeba trochę czasu.
                          • oby.watel Re: do pct3 12.11.10, 18:02
                            Największym głupcem jest ten, kto sądzi, że poza nim wszyscy są głupcami.
                            Baltazar Gracián
                          • e-kasia27 Re: do pct3 13.11.10, 13:27
                            protozoa napisała:

                            > Kocham takich pacjentów. Wchodzi do gabinetu i ......wie lepiej. Jeśli pacjent
                            > nie jest naprawdę poważnie chory- wtedy raczej nie bawię się w jałowe dysputy z
                            > nim, to udowadniam mu, że jest durniem. Czasem zrozumie to szybko, czasem potr
                            > zeba trochę czasu.


                            Dobrym lekarzem, to nigdy nie będziesz, ale masz dużą szansę na zrobienie kariery w polityce.
                            Protozoa na prezydenta! Podstawy charakterologiczne już masz.
                            • practicant Kolejny argument:) 13.11.10, 14:17
                              > Dobrym lekarzem, to nigdy nie będziesz, ale masz dużą szansę na zrobienie kari
                              > ery w polityce.
                              > Protozoa na prezydenta! Podstawy charakterologiczne już masz.

                              No,to jest kolejny piękny argument-do diabla z latami szkolenia,do diabla z tym,ze ktos ma bardzo malo powiklan i b.duzy odsetek wyleczonych,baaa-gdy tylko sie da,stara sie byc mily-jak juz wszystkie argumenty odpadna,jak sie nie ma totalnie nic do powiedzenia-zawsze pada haslo:"dobrym lekarzem to Ty nigdy nie bedziesz".Choc,co ciekawe-ja to slysze najczesciej,gdy niemedycy dowiaduja sie o mojej emigracji...:)
                              • e-kasia27 Re: Kolejny argument:) 13.11.10, 14:47
                                practicant napisał:


                                >
                                > No,to jest kolejny piękny argument-do diabla z latami szkolenia,do diabla z tym
                                > ,ze ktos ma bardzo malo powiklan i b.duzy odsetek wyleczonych


                                Tak, do diabła z tym!
                                Jeśli lekarz z góry zakłada, że pacjent wchodzący do gabinetu, to idiota, to wybacz, ale taki ktoś nie ma szans na to, żeby być dobrym lekarzem i żadne lata szkoleń tego nie zmienią.

                                Żeby być dobrym lekarzem, najpierw trzeba być DOBRYM CZŁOWIEKIEM.
                                • practicant Badz tak mila... 13.11.10, 15:59
                                  ...jak juz kogos cytujesz-to cytuj cale zdanie,a nie najwygodniejszy kawalek.A calosc brzmiala tak:

                                  "No,to jest kolejny piękny argument-do diabla z latami szkolenia,do diabla z tym,ze ktos ma bardzo malo powiklan i b.duzy odsetek wyleczonych,baaa-gdy tylko sie da,stara sie byc mily-jak juz wszystkie argumenty odpadna,jak sie nie ma totalnie nic do powiedzenia-zawsze pada haslo:"dobrym lekarzem to Ty nigdy nie bedziesz""


                                  > Tak, do diabła z tym!
                                  > Jeśli lekarz z góry zakłada, że pacjent wchodzący do gabinetu, to idiota, to wy
                                  > bacz, ale taki ktoś nie ma szans na to, żeby być dobrym lekarzem i żadne lata s
                                  > zkoleń tego nie zmienią.
                                  >
                                  > Żeby być dobrym lekarzem, najpierw trzeba być DOBRYM CZŁOWIEKIEM.

                                  Pfff,nie rozbrajaj mnie kobieto.Nie,nie wybacze-chcesz byc dobrze,profesjonalnie leczona z odpowiednim rezultatem-czy dla Ciebie najwazniejsze jest,zeby doktór lizal dupe jasnie pani...?Moze to i dobry sposob na leczenie wlasnych kompleksow-pojsc,powymadrzac sie na tematy o ktorych nie ma sie pojecia przed kims,kto poswiecil temu wieksza czesc zycia,a potem puscic jakies kretynskie komentarze na forum-ale nie wymagaj,by ktokolwiek to pochwalal.

                                  > to wy
                                  > bacz, ale taki ktoś nie ma szans na to, żeby być dobrym lekarzem i żadne lata s
                                  > zkoleń tego nie zmienią.
                                  >
                                  > Żeby być dobrym lekarzem, najpierw trzeba być DOBRYM CZŁOWIEKIEM.

                                  Wyjasnij mi,o kolejna krynico madrosci:co ma "bycie dobrym czlowiekiem" wspolnego z byciem dobrym lekarzem...?Oprocz kretynskiego stereotypu BLEDNIE interpretowanych zachowan niejakiego Judyma...?

                                  Nota bene-pacjent,ktory wchodzi do gabinetu i zaczyna sie madrzyc JEST idiota,niezaleznie od postrzegania go przez lekarza.Chocby z tego prostego powodu,ze traci w takim razie czas i pieniadze.To banalnie proste:jak wiesz lepiej-to po co przychodzisz?Chyba,ze w glebi duszy zdajesz sobie sprawe,ze g... wiesz-to w takim razie,czemu sie madrzysz i drzesz morde...?
                                  • e-kasia27 Re: Badz tak mila... 13.11.10, 21:02
                                    practicant napisał:

                                    Przepraszam bardzo, następnym razem będę Cię cytować w całości.



                                    > Pfff,nie rozbrajaj mnie kobieto.Nie,nie wybacze-chcesz byc dobrze,profesjonalni
                                    > e leczona z odpowiednim rezultatem-czy dla Ciebie najwazniejsze jest,zeby doktó
                                    > r lizal dupe jasnie pani...?

                                    Chcę, być dobrze, profesjonalnie leczona i chcę, żeby lekarz uważał mnie za rozumnego człowieka i jeśli go o coś pytam, to żeby raczył odpowiedzieć, i na dodatek chcę. żeby lekarz był uprzejmy i miły, bo na ogół jeśli mi coś dolega(nie mówię tu o bólu gardła), to i tak jest to dla mnie sytuacja stresowa i lekarz nie powinien swoim zachowaniem tego stresu jeszcze powiększać. Czy to zbyt dużo dla przeciętnego lekarza?
                                    Uważasz, że ci co potrafią dobrze leczyć, nie mogą być mili? A czemu?
                                    Dlaczego mam wybierać między profesjonalizmem a byciem miłym? Czy te dwie cechy wzajemnie się wykluczają?
                                    A poza tym z moich obserwacji wynika coś wręcz odwrotnego: im lepiej lekarz leczy, tym jest milszy i bardziej uprzejmy.
                                    Ci, co nie potrafią być mili, na ogół wcale dobrze nie leczą, ale za to mają bardzo rozbuchane ego i wydaje im się, że pozjadali wszystkie rozumy, a pacjent, to idiota, któremu trzeba pokazać gdzie jest jego miejsce.


                                    Moze to i dobry sposob na leczenie wlasnych komplek
                                    > sow-pojsc,powymadrzac sie na tematy o ktorych nie ma sie pojecia przed kims,kto
                                    > poswiecil temu wieksza czesc zycia,a potem puscic jakies kretynskie komentarze
                                    > na forum-ale nie wymagaj,by ktokolwiek to pochwalal.

                                    Nigdy nie wymądrzam się będąc w gabinecie u lekarza. Jeśli idę do lekarza, to dlatego, że chcę, żeby mi coś poradził. Gdybym przed wizytą wiedziała, co mam zrobić, to bym tam nie poszła, podobnie jak nie chodzę do lekarza ze zwykłym katarem.

                                    To ci argument: "poświęcił temu większą część życia" - myślisz, że to wystarczy, żeby być dobrym lekarzem? A jeśli ten ktoś jest po prostu zbyt mało inteligentny? Czy wtedy poświęcenie temu życia, zrobi z niego dobrego lekarza? Nie każdy się do tego zawodu nadaje.


                                    >
                                    > Wyjasnij mi,o kolejna krynico madrosci:co ma "bycie dobrym czlowiekiem" wspolne
                                    > go z byciem dobrym lekarzem...?Oprocz kretynskiego stereotypu BLEDNIE interpret
                                    > owanych zachowan niejakiego Judyma...?


                                    Już wyjaśniam. Istnieje coś takiego, jak inteligencja emocjonalna.
                                    Objawia się ona między innymi tym, że człowiek nią obdarzony przez naturę potrafi się wczuć w położenie drugiego człowieka i go zrozumieć, i nie potępiać nawet wtedy, gdy jego zachowanie wydaje mu się powiedzmy trochę dziwne.

                                    Dobry człowiek ma inteligencję emocjonalną, na odpowiednim poziomie rozwoju, dlatego właśnie jest dobrym człowiekiem.

                                    Lekarz, któremu brak jest tej formy inteligencji nigdy nie będzie dobrym lekarzem, bo nie potrafi wczuć się w położenie pacjenta. Mógłby być świetnym lekarzem dla robotów, ale nie dla ludzi, bo ludzie oprócz profesjonalizmu medycznego potrzebują jeszcze kontaktu z lekarzem, jako człowiekiem, który ich zrozumie i pocieszy, a nie tylko wypisze receptę.
                                    >


                                    > Nota bene-pacjent,ktory wchodzi do gabinetu i zaczyna sie madrzyc JEST idiota,n
                                    > iezaleznie od postrzegania go przez lekarza.Chocby z tego prostego powodu,ze tr
                                    > aci w takim razie czas i pieniadze.To banalnie proste:jak wiesz lepiej-to po co
                                    > przychodzisz?Chyba,ze w glebi duszy zdajesz sobie sprawe,ze g... wiesz-to w ta
                                    > kim razie,czemu sie madrzysz i drzesz morde...?


                                    Z tym, co tu napisałeś, to się akurat zgadzam.
                                    I dlatego, jak napisałam wyżej, nigdy się nie wymądrzam w gabinecie lekarskim, jeśli wiem co mam robić, to nie idę do lekarza, i nigdy nie darłam mordy na żadnego lekarza, nawet wtedy gdy był idiotą.

                                    A tak w ogóle, to czemu tak na mnie napadasz? To tylko zawodowa solidarność? Czy coś więcej?
                                    • practicant Re: Badz tak mila... 14.11.10, 04:00
                                      Ok-parafrazujac Twoja wypowiedz:czy uwazasz,ze ci co potrafia dobrze leczyc MUSZA byc mili?A czemu?
                                      Poza tym-nie mowie nic o wybieraniu sposrod tych dwoch cech-tylko pytam:co jest wazniejsze?

                                      > A poza tym z moich obserwacji wynika coś wręcz odwrotnego: im lepiej lekarz lec
                                      > zy, tym jest milszy i bardziej uprzejmy.

                                      Nie,to swiadczy tylko o tym,ze jestes pod tym wzgledem przecietnym pacjentem.W 99 przypadkach na 100 ludzi w polsce interesuje bardziej to,czy lekarz jest mily,niz jak leczy-przeklada sie to na poglad,iz ten,ktory jest mily jest lepszy.Oczywiscie,nie ma to nic wspolnego z wynikami leczenia-choc,ponownie,nie majac pojecia o medycynie-oceniasz...

                                      > Ci, co nie potrafią być mili, na ogół wcale dobrze nie leczą, ale za to mają b
                                      > ardzo rozbuchane ego i wydaje im się, że pozjadali wszystkie rozumy, a pacjent,
                                      > to idiota, któremu trzeba pokazać gdzie jest jego miejsce.

                                      Widac-niektorym...pacjentom trzeba pokazac ich miejsce.Np.Tobie zostalo ono pokazane-i uwazam,ze bardzo dobrze sie stalo.Obrazilas sie,moze nie bedziesz wiecej zajmowac czasu w tej przychodni-bo skoro wiesz lepiej,to tylko zajmujesz czas...

                                      > Nigdy nie wymądrzam się będąc w gabinecie u lekarza. Jeśli idę do lekarza, to d
                                      > latego, że chcę, żeby mi coś poradził. Gdybym przed wizytą wiedziała, co mam zr
                                      > obić, to bym tam nie poszła, podobnie jak nie chodzę do lekarza ze zwykłym kat
                                      > arem.

                                      Nie bylem przy wizycie,wrazenie odnosze zupelnie inne.


                                      > To ci argument: "poświęcił temu większą część życia" - myślisz, że to wystarczy
                                      > , żeby być dobrym lekarzem?

                                      Aaa,no tak.Jeszcze trzeba byc milym.Ty udajesz,czy naprawde Twoje myslenie jest az takie plytkie...?

                                      > A jeśli ten ktoś jest po prostu zbyt mało intelige
                                      > ntny? Czy wtedy poświęcenie temu życia, zrobi z niego dobrego lekarza? Nie każd
                                      > y się do tego zawodu nadaje.
                                      >

                                      ...jezeli ktos byl zbyt malo inteligentny,to nie ukonczyl tych studiow,albo-wogole sie na nie nie dostal.Wielokrotnie slyszalem tekst "moja zona (przykladowo) bylaby dobrym lekarzem,tylko jej nie przyjeli..."-a guzik prawda,byla za glupia.Banalnie proste,prawda...?


                                      > Już wyjaśniam. Istnieje coś takiego, jak inteligencja emocjonalna.
                                      > Objawia się ona między innymi tym, że człowiek nią obdarzony przez naturę potra
                                      > fi się wczuć w położenie drugiego człowieka i go zrozumieć, i nie potępiać naw
                                      > et wtedy, gdy jego zachowanie wydaje mu się powiedzmy trochę dziwne.

                                      ...kolejne puste pojecie...

                                      > Dobry człowiek ma inteligencję emocjonalną, na odpowiednim poziomie rozwoju, dl
                                      > atego właśnie jest dobrym człowiekiem.

                                      G... prawda.Empatia nie ma nic wspolnego z byciem dobrym czlowiekiem.Ale,to juz temat na dyskusje filozoficzna...


                                      > Lekarz, któremu brak jest tej formy inteligencji nigdy nie będzie dobrym lekar
                                      > zem, bo nie potrafi wczuć się w położenie pacjenta. Mógłby być świetnym lekarze
                                      > m dla robotów, ale nie dla ludzi, bo ludzie oprócz profesjonalizmu medycznego p
                                      > otrzebują jeszcze kontaktu z lekarzem, jako człowiekiem, który ich zrozumie i
                                      > pocieszy, a nie tylko wypisze receptę.

                                      Po pierwsze-naprawde nie wiem,co ma piernik do wiatraka,powtarzasz kretynskie slogany.Wydaje mi sie,ze jestem dobrym lekarzem-pacjenci sobie mnie chwala /czesc tych informacji dociera do mnie przez pielegniarki,czesc pacjentow wrecz sama mi to mowi,powodujac zwykle glupi wyraz mojej twarzy/.Jakos o dziwo z wynikami leczenia jest ok.I wiesz co...?ANI RAZU nie probowalem nawet wczuc sie w polozenie pacjenta-nie jest to w zaden sposob potrzebne do pracy,czasem wrecz szkodliwe.Jak juz mowilem-slogany,slogany i jeszcze raz-slogany.

                                      > A tak w ogóle, to czemu tak na mnie napadasz? To tylko zawodowa solidarność? Cz
                                      > y coś więcej?

                                      Po pierwsze-wierz mi,nie napadam.To Ty tutaj wpadlas i napadlas na wszystkich dostepnych lekarzy.Po drugie-aaa,to teraz bedziemy wszystko tlumaczyc solidarnoscia zawodowa...?TOTALNIE nie zgadzam sie z wszystkim,co wypisujesz,uwazam ze gadasz bzdury nie majac do tego zadnych podstaw ani prawa,grasz madra i elokwentna-w praktyce wciskasz swoje madrosci zyciowe oparte o zgrozo wylacznie na stereotypach i jakimstam wyobrazeniu...no wlasnie-wyobrazeniu czego...?

                                      Ps.Od trzymania za raczke i pocieszania jest psycholog,lekarz zajmuje sie leczeniem,a nie wysluchiwaniem "co tam u gozdzikowej".
                                      • oby.watel Re: Badz tak mila... 14.11.10, 10:54
                                        practicant napisał:

                                        > Po pierwsze-wierz mi,nie napadam.To Ty tutaj wpadlas i napadlas na wszystkich d
                                        > ostepnych lekarzy.Po drugie-aaa,to teraz bedziemy wszystko tlumaczyc solidarnos
                                        > cia zawodowa...?TOTALNIE nie zgadzam sie z wszystkim,co wypisujesz,uwazam ze g
                                        > adasz bzdury nie majac do tego zadnych podstaw ani prawa,grasz madra i elokwent
                                        > na-w praktyce wciskasz swoje madrosci zyciowe oparte o zgrozo wylacznie na ster
                                        > eotypach i jakimstam wyobrazeniu...no wlasnie-wyobrazeniu czego...?

                                        Przyszła na forum, gdzie udzielają się kulturami, wykształceni przedstawiciele elity. Zamiast rzeczowej rozmowy - inwektywy i połajanki. A na koniec okazuje się, że jest wszystkiemu winna. Bo merytorycznością argumentacji i taktem odbiega od poziomu "polskiej elity"? Sugeruję, żebyś poczytał swoje napastliwe posty i innych swoich towarzyszy zanim swoim zwyczajem zaczniesz dowodzić, że czarne jest białe, a chamstwo kulturą.
                                        • practicant Re: Badz tak mila... 14.11.10, 13:27
                                          > Przyszła na forum, gdzie udzielają się kulturami, wykształceni przedstawiciele
                                          > elity. Zamiast rzeczowej rozmowy - inwektywy i połajanki. A na koniec okazuje s
                                          > ię, że jest wszystkiemu winna. Bo merytorycznością argumentacji i taktem odbieg
                                          > a od poziomu "polskiej elity"? Sugeruję, żebyś poczytał swoje napastliwe posty
                                          > i innych swoich towarzyszy zanim swoim zwyczajem zaczniesz dowodzić, że czarne
                                          > jest białe, a chamstwo kulturą.

                                          Ale,merytorycznie to nie masz nic do dodania...?
                                          Wiesz co,moge powiedziec tylko to,co mowilo Ci juz kilka osob chwile wczesniej:
                                          SPADAJ TROLU!!
                                          • oby.watel Re: Badz tak mila... 14.11.10, 13:54
                                            SPADAJ TROLU!! napisał:

                                            > Ale,merytorycznie to nie masz nic do dodania...?

                                            Mam. Dodać?
                                            • practicant Re: Badz tak mila... 14.11.10, 16:05
                                              Nie,widze ze nie masz.Powtorze,bo mogles nie zrozumiec:

                                              Spadaj,Trolu.
                                              • oby.watel Re: Badz tak mila... 14.11.10, 16:18
                                                Spadaj,Trolu napisał:

                                                > Nie,widze ze nie masz.

                                                A poza tym, że nie mam, widzisz coś jeszcze? Na przykład motoryczność drugiego wpisu w tym wątku? O Twoich wpisach nie wspominam, żeby Cię w kompleksy nie wpędzić.
                                      • e-kasia27 Re: Badz tak mila... 16.11.10, 01:20
                                        practicant napisał:

                                        > Ok-parafrazujac Twoja wypowiedz:czy uwazasz,ze ci co potrafia dobrze leczyc MUS
                                        > ZA byc mili?A czemu?

                                        Nie muszą, a chcą.
                                        Tak się składa, że aby dobrze leczyć, trzeba być inteligentnym - chyba temu nie zaprzeczysz? Prawda?

                                        A czy widziałeś kiedyś inteligentnego chama?
                                        Z pewnością nie, bo cham to prostak, który z inteligencją niewiele ma wspólnego i jest chamem właśnie dlatego, że brakuje mu inteligencji.

                                        Stąd prosty wniosek: inteligentny człowiek=dobry lekarz=miły człowiek
                                        albo: dureń=zły lekarz=cham


                                        > Poza tym-nie mowie nic o wybieraniu sposrod tych dwoch cech-tylko pytam:co jest
                                        > wazniejsze?

                                        Teoretycznie,ważniejsze jest aby lekarz dobrze leczył.
                                        Tyle, że tych dwóch cech nie da się rozdzielić, bo one zawsze idą w parze.




                                        >
                                        > Nie,to swiadczy tylko o tym,ze jestes pod tym wzgledem przecietnym pacjentem.W
                                        > 99 przypadkach na 100 ludzi w polsce interesuje bardziej to,czy lekarz jest mil
                                        > y,niz jak leczy-przeklada sie to na poglad,iz ten,ktory jest mily jest lepszy.O
                                        > czywiscie,nie ma to nic wspolnego z wynikami leczenia-choc,ponownie,nie majac p
                                        > ojecia o medycynie-oceniasz...
                                        >

                                        O medycynie nie muszę mieć pojęcia, żeby ocenić wartość człowieka.
                                        W świetle tego, co napisałam wyżej wygląda na to, że jak większość tak myśli, to ta większość na pewno ma rację.


                                        >
                                        > Widac-niektorym...pacjentom trzeba pokazac ich miejsce.Np.Tobie zostalo ono pok
                                        > azane-i uwazam,ze bardzo dobrze sie stalo.


                                        Czym tak bardzo Cie uraziłam, że tak źle mi życzysz?


                                        >Obrazilas sie,

                                        Nie, nie obraziłam się. Nigdy się nie obrażam.





                                        >
                                        > ...jezeli ktos byl zbyt malo inteligentny,to nie ukonczyl tych studiow,albo-wog
                                        > ole sie na nie nie dostal.Wielokrotnie slyszalem tekst "moja zona (przykladowo)
                                        > bylaby dobrym lekarzem,tylko jej nie przyjeli..."-a guzik prawda,byla za glupi
                                        > a.Banalnie proste,prawda...?


                                        To tylko tak Ci się wydaje. Wielu mało inteligentnych ludzi ukończyło studia.

                                        Wystarczy nadrobić braki inteligencji zwiększoną pracą.
                                        Ludzie o mniejszej inteligencji, są zwykle bardzo zdeterminowani i wkładają bardzo dużo wysiłku w to, żeby nie odpaść. Dlatego udaje im się skończyć studia, ale to wcale nie znaczy, że są wystarczające inteligentni, żeby być dobrymi fachowcami.

                                        I jeszcze jedna charakterystyczna cecha tych mniej inteligentnych: jak już uda im się te studia skończyć, to wydaje im się że bóg wie co osiągnęli, że są tacy mądrzy i wspaniali i dlatego właśnie w stosunku do innych ludzi pozwalają sobie zachowywać się w chamski i niemiły sposób.
                                        Dlatego, jeśli widzę, że lekarz jest niemiły i wydaje mu się, że zjadł wszystkie rozumy, to wiem (podobnie, jak te 99% pacjentów, o których sam napisałeś), że ten lekarz z wielkim trudem został lekarzem, że kosztowało, go to wiele nieprzespanych nocy i że on nie jest dobrym lekarzem, bo brakuje mu inteligencji.
                                        >

                                        >
                                        > Po pierwsze-naprawde nie wiem,co ma piernik do wiatraka,powtarzasz kretynskie s
                                        > logany.Wydaje mi sie,ze jestem dobrym lekarzem

                                        Może Ci się dobrze wydaje, a może tylko tak Ci się wydaje?
                                        Nie wiem, bo nie byłam u Ciebie
                                        .A może zaproś mnie do siebie na wizytę, wtedy Ci powiem, czy jesteś dobrym lekarzem, czy nie. Jeśli stwierdzę, że jesteś kolejnym tumanem, będziesz mógł mi pokazać, gdzie jest moje miejsce, a jak stwierdzę, że jesteś dobrym lekarzem, to będzie największy komplement, jaki w życiu usłyszysz. Zgadzasz się?


                                        -pacjenci sobie mnie chwala /czes
                                        > c tych informacji dociera do mnie przez pielegniarki,czesc pacjentow wrecz sama
                                        > mi to mowi,powodujac zwykle glupi wyraz mojej twarzy/.Jakos o dziwo z wynikami
                                        > leczenia jest ok.I wiesz co...?ANI RAZU nie probowalem nawet wczuc sie w poloz
                                        > enie pacjenta

                                        A może robisz to nieświadomie? Skoro pacjenci Cię chwalą... - w końcu sam napisałeś, że 99% pacjentów kieruje się w ocenie lekarza, tym czy jest on miły.




                                        >
                                        To Ty tutaj wpadlas i napadlas na wszystkich d
                                        > ostepnych lekarzy

                                        Wpadłam, to fakt. Ale nie napadłam na wszystkich dostępnych, tylko na tych złych.
                                        I zupełnie nie rozumiem, dlaczego akurat Ty poczułeś tak bardzo urażony. Czyżby jakieś kompleksy się w Tobie odezwały?


                                        TOTALNIE nie zgadzam sie z wszystkim,co wypisujesz,uwazam ze g
                                        > adasz bzdury nie majac do tego zadnych podstaw ani prawa

                                        Masz prawo się nie zgadzać, ale ja też mam prawo myśleć, to co myślę.
                                        Z tym się chyba musisz zgodzić. Prawda?
                                        A jeśli chodzi o podstawy, to ja uważam, że mam, a Ty możesz uważać, że nie mam. Twoja wolna wola.


                                        ,grasz madra i elokwent

                                        Nikogo nie gram. Jestem, jaka jestem i nikt tego nie zmieni.


                                        > na-w praktyce wciskasz swoje madrosci zyciowe

                                        Nikomu niczego nie wciskam.
                                        Przedstawiłam swój punkt widzenia i chciałam się dowidzieć, co inni na ten temat myślą, i właśnie się dowiaduję.
                                        Nikogo nie zmuszam, żeby myślał tak jak ja.
                                        Ty przedstawiasz swoją rację, ja swoją.

                                        Do tego, żebyś ze mną dyskutował, też Cię nie zmuszam. Sam to robisz.
                                        Mogłeś olać, to co napisałam i nie odpisywać na moje posty.
                                        Jeśli jednak odpisujesz, to myślę, że chcesz.

                                        Może Cię to bawi, może robisz to ze złośliwości, a może ta dyskusja wnosi do Twojego życia coś, co jest Ci potrzebne, żeby ma przykład poszerzyć swój światopogląd?
                                        Ja nie wiem dlaczego to robisz. A ty?


                    • radeberger Re: I co, Radeberger? 08.11.10, 16:15
                      > Skoro nawet tytuł profesora nie gwarantuje kompetencji, to czym się kierować w
                      > wyborze?

                      Tytuł profesora otrzymuje się za pracę naukową!
                      Podliczysz 1000 słupków z danymi, wypuścisz ileś prac statystycznych - i jesteś profesorem. Lekarze to powtarzają od lat.

                      Chodzicie się leczyć do profesorów, płacąc przy tym grubą forsę - to teraz wsuwaj masło! :-)
                      • radeberger Praca profesorska.. 08.11.10, 16:24
                        Profesor J. tłumaczył anglojęzyczne artykuły medyczne i podpisywał swoim nazwiskiem, nie zmieniając często treści. W jednej z prac profesor zmienił tylko w tytule "raka krtani" na "raka jajnika". Resztę co do słowa przepisał - donosi Onet.pl.

                        Gdyby Barbara Kudrycka na serio zajęła się problemem plagiatu w nauce, polski system szkolnictwa wyższego zostałby wywrócony do góry nogami. Kopiowanie prac licencjackich i magisterskich to norma wśród studentów. Niestety zły przykład idzie z góry.

                        O ile środowisko akademickie wykonuje pozorne ruchy walcząc z plagą nierzetelnych licencjatów i magisterek to w przypadku nieuczciwych praktyk zdobywania tytułów doktorskich czy profesorskich często zachowuje się tak, jakby problemu w ogóle nie było i zwyczajnie chowa głowę w piasek. Tłumaczenia, że nauka jest odporna na oszustwa ludzi którzy ją tworzą, pryskają jak bańka mydlana w momencie, kiedy to, w imię źle pojętej solidarności środowiskowej przypadki nawet ewidentnych plagiatów w dorobku polskich naukowców są zamiatane pod dywan. A takich sytuacji wcale nie brakuje.

                        - Jest coraz gorzej. Wykryliśmy plagiat i zostaliśmy właściwie spacyfikowani przez władze uczelni - wspomina dr Małgorzata Pawelec.

                        "Badania, których nie było?"

                        Kilka lat temu Małgorzata Pawelec była adiunktem w katedrze ginekologii i położnictwa Akademii Medycznej we Wrocławiu. Razem ze swoimi współpracownikami dopatrzyła się nieprawidłowości i błędów w habilitacji doktora W., zatrudnionego w tej samej akademii. O swoich podejrzeniach młodzi lekarze poinformowali władze uczelni.

                        Uczelniana machina do wyjaśnienia sprawy ruszyła szybko, ale równie szybko uznała, że zarzuty wobec doktora W. są zbyt wątłe, żeby wstrzymać jego habilitację. Uczelnia dopatrzyła się tylko nieznacznych uchybień, które nie podważały wartości całej pracy. Co to za uchybienia?

                        Młodzi lekarze odkryli m.in., że doktor W. przepisywał całe fragmenty prac, ze swojej poprzedniej habilitacji z 1991 roku wstrzymanej również z powodu zarzutów o plagiat. Ich podejrzenia wzbudziły też badania przeprowadzone u ciężarnych kobiet, na które powoływał się doktor W.

                        - Odszukaliśmy część z tych kobiet. Wszystkie zaprzeczyły temu, o czym pisał doktor. W ogóle go nie znały, nie przypominały sobie takich badań - opowiadała Małgorzata Pawelec na pierwszej ogólnopolskiej konferencji na temat nierzetelności w nauce, która kilka dni temu odbyła się w Bydgoszczy.

                        Mimo takich dowodów sprawa została przez uczelnie umorzona, a lekarze, którzy nie mogli zgodzić się z tą decyzją zostali spacyfikowani - naganami, zwolnieniami z pracy, a nawet zakazami wykonywania zawodu lekarza. O swoje prawa musieli walczyć przed sądami pracy.

                        - To były zwykłe szykany - mówi Pawelec o ówczesnej sytuacji w Akademii Medycznej we Wrocławiu.

                        Notabene, to ta sama uczelnia, której rektor kilka tygodni temu został zawieszony w pełnieniu obowiązków przez minister zdrowia Ewę Kopacz. Powodem zawieszenia również były zarzuty o plagiat, którego miał dopuścić się rektor.

                        Profesor Jan Hartman, filozof z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie: - Rzecz niedopuszczalną jest, żeby środowisko akademickie nie reagowało na ewidentne przypadki plagiatu. Niedopuszczalne są sytuacje, w których osoby ujawniające nierzetelność naukową są szykanowane przez środowisko.

                        "Prawo do poprawki"

                        Profesor Hartman jest wiceprzewodniczącym zespołu etyki działającym przy Ministrze Nauki i Szkolnictwa Wyższego. To właśnie zespół etyki zajmował się m.in. sprawą profesora Ryszarda Andrzejaka, wspominanego już rektora wrocławskiej Akademii Medycznej. Członkowie zespołu orzekli, że praca profesora jest plagiatem. Ich opinia nie może jednak pozbawić rektora ani stanowiska ani tytułu naukowego, ponieważ zespół jest jedynie ciałem doradczym minister Barbary Kudryckiej.

                        Odebrać tytuł profesorski może Centralna Komisja ds. Stopni i Tytułów. Na razie jednak komisja zawiesiła uprawnienia do nadawania habilitacji i prowadzenia procedur profesorskich na wydziale lekarskim wrocławskiej akademii. O odebraniu tytułu rektorowi uczelni nikt nie mówi.

                        W ostatnich trzech latach komisja zajmowała się zaledwie kilkunastoma podobnymi przypadkami. Zdaniem specjalistów zajmujących się tropieniem nierzetelności naukowej w środowisku akademickim to wcale nie jest dowód na marginalny zasięg problemu, a na niewielką ilość spraw, które wychodzą na światło dzienne.

                        – Ogólnie panuje przekonanie, że nauka jest odporna na oszustwa, ale kolejne przypadki nierzetelności naukowej budzą zaniepokojenie, ponieważ powodują upadek autorytetu nauki. Do tego wypracowane przez uczelnie mechanizmy wychwytujące nierzetelność są przestarzałe. Niektóre powstały nawet sto lat temu – mówi profesor Józef Kubik, rektor Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

                        Do tego polskie prawo dziurawe jest jak sito. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych czy państw skandynawskich, które wypowiedziały wojnę nieuczciwym naukowcom, w Polsce nie ma instytucji, która na szczeblu krajowym koordynowałaby walkę z plagiatorami. Dlatego środowisko czeka wejście w życie nowych przepisów, które zakładają powołanie do życia komitetu etycznego przy Polskiej Akademii Nauk. Nowy "twór", który może zacząć działać już za kilka miesięcy będzie władny wydawać wiążące opinie w sprawie plagiatów.

                        Na razie główna gra odbywa się na boisku uczelni zatrudniającej naukowca podejrzanego o stosowanie nieuczciwych praktyk. A szkoły wyższe w obliczu kryzysu mogącego zszargać ich reputacje zachowują się przedziwnie.

                        "Minister popełnia błąd"

                        Na początku roku media obiegła informacja dotycząca plagiatu popełnionego przez profesor Aldonę Kamelę-Sowińską, byłą minister skarbu w rządzie Jerzego Buzka. Pani minister w swoim artykule o etyce w biznesie skopiowała fragment tekstu pana Jakuba z Krakowa. Przed sądem przyznała się do błędu, przeprosiła autora i wypłaciła mu odszkodowanie - dziesięć tysięcy złotych. W czasie procesu Kamela-Sowińska była rektorem Wyższej Szkoły Handlu i Rachunkowości w Poznaniu. Uczelnia nabrała wody w usta i nie komentowała problemów swojego rektora. Była minister w końcu złożyła rezygnację z pełnionej funkcji, znów przy całkowitym milczeniu uczelni.

                        - Musimy przerwać zmowę milczenia panującą w naszym środowisku, musimy upubliczniać wszystkie tego typu przypadki - mówi dr Marek Wroński, rzecznik odpowiedzialności naukowej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym.

                        Wroński to spiritus movens walki z plagiatami w polskim środowisku naukowym. Przez osiemnaście lat mieszkał i pracował w Stanach Zjednoczonych i już wtedy tropił przypadki nieuczciwości w pracach naukowych naszych profesorów i doktorów. Od ośmiu lat demaskuje ich na łamach miesięcznika - "Forum Akademickie".

                        - Przykłady nieuczciwości muszą być napiętnowane, trzeba o nich mówić, chociażby po to, żeby studenci wiedzieli, że jeśli będą ściągać, oszukiwać, to wcześniej czy później zostaną złapani - mówił w Bydgoszczy Marek Wroński.

                        "Profesor J. idzie na emeryturę"

                        Złapany został J., dziś już emerytowany profesor biochemii związany ze Śląską Akademią Medyczną. Kilkanaście lat temu profesor został przyłapany na plagiacie. Okazało się, że w swojej pracy naukowej tłumaczył anglojęzyczne artykuły i podpisywał je własnym nazwiskiem, nie zmieniając często ich treści i nie powołując się na faktycznych autorów materiałów. Po tym sygnale Marek Wroński prześledził inne publikacje śląskiego profesora. W pięćdziesięciu jego pracach dopatrzył się znamion plagiatu.

                        - W jednej pracy profesor zmienił w tytule artykułu "raka krtani" na "raka jajnika". Reszta pracy co do słowa została przepisana - mówi dr Marek Wroński.

                        Cz 1.
                        • radeberger Cz 2. 08.11.10, 16:25
                          Podobne historie niestety można mnożyć. Afery plagiatowe w ostatnich latach wstrząsały m.in. uczelniami w Warszawie, Krakowie, Łodzi, Toruniu, we Wrocławiu czy w Olsztynie. W tym ostatnim mieście, na miejscowym Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim jeden z naukowców przepisywał w swojej rozprawie, fragmenty prac magisterskich studentów. Recenzenci nie wychwycili jego oszustwa.

                          Oszustwo wykrył dr Paweł Frankowski z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. W pracy doktorskiej N. znalazł przepisane fragmenty swojej rozprawy.

                          - To były zeskanowane fragmenty mojej pracy, później "przepuszczone" przez program rozpoznający pismo. W pracy N. można było znaleźć całe fragmenty mojej pracy. N. praktycznie niczego nie zmieniał. Słowo "Ameryka" zamieniał na "Stany Zjednoczone", zdanie "plan dalszy", zmieniał "na dalszy plan". W sumie 42 strony pracy N. były plagiatem mojej pracy - mówi Paweł Frankowski.

                          Frankowski poinformował o możliwym plagiacie władze uczelni. Sprawą zajmuje się też prokuratura, która teraz sprawdza... czy Frankowski sam nie popełnił plagiatu w swojej pracy.

                          Jak pokazuje praktyka większość tego typu spraw jeśli już trafia do prokuratury z reguły jest umarzana ze względu na niską szkodliwość społeczną czynu. To wcale nie rozwiązuje problemu, a wręcz prowadzi do dalszej demoralizacji społeczności akademickiej. Koło się zamyka. I toczy naukę na samo dno. (Źródło: Maciej Stańczyk, Onet.pl)

                          Pamiętaj - profesor to tytuł naukowy, nie lekarski!
                          • w_przedpokoju Re: Cz 2. 08.11.10, 16:31
                            Radeberger...zatem, skad przekonanie, ze poziom ksztalcenia lekarzy w Polsce nie rozni sie od poziomu ksztalcenia lekarzy w tzw. krajach cywilizowanych. Zawsze mialam watpliwosci.
                            • gotrek_live Taaak... 08.11.10, 16:50
                              Deprecjonowanie kwalifikacji polskich lekarzy to tradycyjny sposob na poprawe wlasnego samopoczucia i podbudowanie ego.
                              Step One na 99% , Step 2CK na 95% i Step3 na 99% pewnie gryzie sie z twoim wyobrazeniem rzeczywistosci.
                              Masz chyba sporo kompleksow, prawda?
                              • w_przedpokoju Re: Taaak... 08.11.10, 16:54
                                > Masz chyba sporo kompleksow, prawda?

                                Dobrze, ze napisales "chyba", to robi roznice.

                                Milego dnia.
                                • gotrek_live Pytanie bylo z gatunku... 08.11.10, 20:09
                                  ...retorycznych. A "chyba" uzylem jedynie z kurtuazji.
                                  Posrod mioich znajomych jest wielu lekarzy polonijnych wszelakich specjalnosci (family medicine jest zdecydowanie niedoreprezentowana). Jakos wszyscy konczyli studia w Polsce, jakos pozdawali boards, jakos zrobili rezydentury i fellowships i jakos sa cenionymi specjalistami w swoich dziedzinach.
                                  Poglebiona polaczkowatosc przejawia sie m.in. w deprecjonowaniu umiejetnosci i kwalifikacji innych, ktorzy byli w stanie samodzielnie odniesc sukces zawodowy i ekonomiczny. Co robisz na forum.
                                  Zastanawiam sie jakie kwalifikacje i osiagniecia masz na swoim koncie, by oceniac i generalizowac w przypadku innych. Mierzi mnie taka osobowosc.
                                  • oby.watel Re: Pytanie bylo z gatunku... 08.11.10, 20:27
                                    gotrek_live napisał

                                    > Deprecjonowanie kwalifikacji polskich lekarzy to tradycyjny sposob na poprawe
                                    > wlasnego samopoczucia i podbudowanie ego.

                                    > Zastanawiam sie jakie kwalifikacje i osiagniecia masz na swoim koncie, by oceni
                                    > ac i generalizowac w przypadku innych. Mierzi mnie taka osobowosc.
                                  • w_przedpokoju Re: Pytanie bylo z gatunku... 09.11.10, 00:19
                                    Mnie mierzi chowanie glowy w piasek, odwracanie kota ogonem i "osoba" bedace uosobieniem zawisci i nienawisci. W swoim poscie napisalam "poziom ksztalcenia lekarzy" a nie poziom lekarzy, mysle, ze jest to roznica, moze dla niektorych zbyt subtelna. W konteksie tekstu do ktorego sie odnioslam (i nie tylko tego, co na zyczenie moge rozwinac) uwazam moja uwage za uzasadniona.
                                    • gotrek_live Oczywiscie... 09.11.10, 16:58
                                      Kwestionowanie "poziomu ksztalcenia polskich lekarzy" nie ma nic wspolnego z kwestionowaniem ich kwalifikacji. Skadze.

                                      Na pewno masz sporo danych, statystyk, indywidualnych obserwacji i argumentow na poparcie swoich tez. Chetnie sie z nimi zapoznam.
                                      • w_przedpokoju Re: Oczywiscie... 11.11.10, 01:36
                                        gotrek_live napisał:
                                        ...
                                        > Na pewno masz sporo danych, statystyk, indywidualnych obserwacji i argumentow n
                                        > a poparcie swoich tez. Chetnie sie z nimi zapoznam.

                                        1. Studia...miejsce polskich uczelni w rankingu swiatowym. Przytoczony w tym watku tekst forum.gazeta.pl/forum/w,305,118405661,118477405,Praca_profesorska_.html, moze podpowiedziec dlaczego (miedzy innymi), tak nisko jestesmy oceniani. Twierdzenie, ze >osiagniec mamy malo, bo badania opisywane sa w jezyku polskim< jest zenujace. www.tvn24.pl/0,1627799,0,1,polska-akademicka-prowincja,wiadomosc.html

                                        2. Staz...na ten temat napisano tu duzo i najczesciej zle. Z braku czasu podaje jeden watek
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,305,116356864,116356864,papier_medyczny_przyjmie_wszystko_.html
                                        3.Rezydencja...krakow.gazeta.pl/krakow/1,39245,8622438,Bedac_mloda_lekarka____ide_do_urzedu_pracy.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f20f842a8c12ec8&relatio
                                        Lekarz, ktory nie ma mozliwosci robienia specjalizacji jest na straconej pozycji.

                                        4. Male zainteresowanie w ksztalceniu "nastepcow". Po aresztowaniu dr Garlickiego, powszechny lament, ze "polska transplantologia" (co to w ogole znaczy) upada.

                                        O poziomie ksztalcenia decyduje nie tylko stricte wiedza medyczna, jest to caly pakiet, ktory uczy rowniez profesjonalizmu. Wiele wypowiedzi na tym forum jest jego zaprzeczeniem.
                                        Pocieszajace jest to, ze mimo wszystko sa lekarze wyksztalceni w Polsce, ktorzy moga osiagnac sukces wszedzie...znam dwoch takich...tylko dwoch.
                                        Reasumujac...polskie uczelnie produkuja w 99% sredniej klasy rzemieslnikow; czasem mocno sredniej klasy, ale tego nie chcialabym rozwijac.
                                        • practicant Re: Oczywiscie... 11.11.10, 12:33
                                          > Pocieszajace jest to, ze mimo wszystko sa lekarze wyksztalceni w Polsce, ktorzy
                                          > moga osiagnac sukces wszedzie...znam dwoch takich...tylko dwoch.
                                          > Reasumujac...polskie uczelnie produkuja w 99% sredniej klasy rzemieslnikow; cza
                                          > sem mocno sredniej klasy, ale tego nie chcialabym rozwijac.

                                          Jasne,przekaze ta informacje polowie mojego rocznika studenckiego-"średniej klasy rzemieślnikom",już na miejscu,bądź w drodze do Angli,Irlandii,Niemiec,Hiszpanii,Włoch,Norwegii,Szwecji,Kanady,USA...
                                          Owszem,rozwiń mysl-czekam na cos genialnego,w stylu "aaa pewnie pracuja tam jako salowi"...
                                          • w_przedpokoju Re: Oczywiscie... 11.11.10, 14:22
                                            practicant napisał:

                                            > Owszem,rozwiń mysl-czekam na cos genialnego,w stylu "aaa pewnie pracuja tam jak
                                            > o salowi"...

                                            Niekoniecznie...ci ktorzy dostali sie do jakiegos programu na zasadzie konkursu z duzym prawdopodobienstwem maja szanse na ciekawa prace w przyszlosci. Ci ktorzy przeszli przez agencje wyszukujace lekarzy ze specjalizacja i bez specjalizacji czesto zapychaja dziury (szczegolnie ci drudzy).
                                            • pct3 Re: Oczywiscie... 11.11.10, 14:53
                                              Ci ktorzy przeszli przez agencje wyszukujace lekarzy ze specjalizacja i bez specjalizacji czesto zapychaja dziury

                                              Szeregowi lekarze potrzebni są wszędzie. Czy to grzech być szeregowym lekarzem z szeregowymi aspiracjami?
                                              • w_przedpokoju Re: Oczywiscie... 11.11.10, 15:01
                                                pct3 napisał:
                                                >
                                                > Szeregowi lekarze potrzebni są wszędzie. Czy to grzech być szeregowym lekarzem
                                                > z szeregowymi aspiracjami?
                                                >
                                                Taaak...szczegolnie ci bez specjalizacji, zaraz po studiach. Po pierwszym okresie euforii z powodu "wielkich zarobkow" przychodzi czas refleksji. Dla mnie bylaby to strata czasu.
                                                • practicant Re: Oczywiscie... 12.11.10, 00:33
                                                  > Taaak...szczegolnie ci bez specjalizacji, zaraz po studiach. Po pierwszym okres
                                                  > ie euforii z powodu "wielkich zarobkow" przychodzi czas refleksji. Dla mnie byl
                                                  > aby to strata czasu.

                                                  ...zarobki bedace prawie czterokrotnoscia miejscowej sredniej pensji sa "wielkie",zwlaszcza gdy jestes po roku zarabiania polowy "sredniej krajowej bez nagrod i premii w sektorze przedsiebiorstw".To raz.Dwa-"szeregowy lekarz z szeregowymi aspiracjami" robiacy specjazliacje,o ktorej w polsce nawet nie moglby marzyc /czyt.inna niz rodzinna,czy anestezjologia/.Trzy-lekarz NIGDZIE ani NIGDY nie jest "szeregowy".Mow co chcesz,powtarzaj dalej komunistyczne bzdury-ale lekarz,co moze sie nie miescic w Twojej malutkiej lepetynce,to wbrew pozorom ZAWSZE kilka pieter wyzej od robotnika,nauczyciela,czy dziennikarza.Cztery-a taaak,zapomnialem,bo przeciez:1)na zachodzie to lekarze malo zarabiaja,2)ngidy nie bedziesz sie czul jak u siebie,3)...i jeszcze kilka bzdur,ktore padaja doslownie ZAWSZE,gdy zabraknie jakichkolwiek,nawet zupelnie bezsensownych argumentow...
                    • poradniarodzinna.eu Jak iść do lekarza? 01.12.10, 11:08
                      Lekarza możesz zmienić jeśli ten, którego wybrałaś nie podoba ci się.
                      W sytuacji poważniejszych schorzeń dziecięcych nie zajmuje się nimi na pewno lekarz w podstawowej opiece zdrowotnej tylko w poradni specjalistycznej
                      Pierwsza zasada jak się idzie do lekarza to przygotować się.
                      Jeśli jesteś zdrowa - mówisz, że czujesz się dobrze, ale chciałabyś wiedzieć jakie badania powinnaś w swoim wieku i przy swojej kondycji psychofizycznej i swoich uwarunkowaniach środowiskowych i genetycznych wykonać. I wtedy doktor wywiaduje cię konkretnie i mówi co powinnaś mieć zrobione.
                      Jeśli jesteś chora - mówisz dokładnie o objawach i będzie tak samo.
                      O Pani profesor trudno mi się wypowiadać ;)
                      Natomiast temat leku obniżającego poziom cholesterolu - tutaj wszystko zależy od wieku i innych czynników ryzyka i zaawansowania choroby.
                      Na stronie www.poradniarodzinna.eu masz ciekawe narzędzie FOP - Formularz Oceny Profilaktycznej z pakietem informacji na temat zdrowia.
                  • oby.watel Re: I co, Radeberger? 08.11.10, 03:22
                    A brak kultury u lekarzy lubisz? A chamstwa nie cierpisz tylko u pacjentów? Jeśli zaś chodzi o obniżanie poziomu, to dotąd nie udało się zauważyć dolnej granicy.
    • oby.watel Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 06.11.10, 17:04
      e-kasia27 napisała:

      > Co o tym myślicie?

      Pytanie nieuprawnione. Lektura postów na forum dowodzi, że jest tylko jedna myśl, która im zaprząta głowy - myślą, że za mało zarabiają.

      Niewątpliwie pocieszy Cię za to informacja, że rząd szykuje reformę. Reforma będzie polegała na tym, że ci, którzy zarabiają więcej będą płacić nie jedną składkę, jak dotychczas, ale dwie. Ponieważ rząd uważa, że do trzech razy sztuka. Więc jeśli pacjent zapłaci dwa razy składkę, a trzeci raz lekarzowi, to będzie zdecydowanie zdrowszy niż wtedy, gdy płaci tylko dwa razy. Dzięki temu zmniejszą się także kolejki do lekarzy. Specjaliści od zjawisk nadprzyrodzonych i paranormalnych pracują nad wyjaśnieniem jakim cudem.
    • aelithe Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 06.11.10, 22:57
      jakbyś zapłaciła 50 złotych to byś zrealizowała zalecenia i posłuchała co lekarz rekomenduje

      jak masz za darmo to pozwalasz sobie na łupie komentarze w internecie
      • nunia01 Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 07.11.10, 12:10
        > jakbyś zapłaciła 50 złotych to byś zrealizowała zalecenia i posłuchała co lekar
        > z rekomenduje
        >
        > jak masz za darmo to pozwalasz sobie na łupie komentarze w internecie

        A mi się wydaje, że to jest właśnie głupi komentarz.

        Płaciłam i więcej za wizyty, a nie realizowałam zaleceń.

        Bo chodziłam się konsultować.

        Zaleceń i rekomendacji słuchałam uważnie, analizowałam i realizowałam w wybrany przez siebie sposób - z lekarskiego punktu widzenia jestem strasznym pacjentem. Ale żyję i mam się dobrze, a miało być inaczej:) I jest pewien rodzaj myślących lekarzy, którzy lubią ze mną współpracować:)
        • pct3 Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 07.11.10, 12:39
          Zaleceń i rekomendacji słuchałam uważnie, analizowałam i realizowałam w wybrany
          przez siebie sposób - z lekarskiego punktu widzenia jestem strasznym pacjentem.
          Ale żyję i mam się dobrze, a miało być inaczej:) I jest pewien rodzaj myślących lekarzy, którzy lubią ze mną współpracować:)


          W żaden sposób nie można mnie nazwać myślącym lekarzem (o ile w ogóle można mnie nazwać lekarzem), ale wiem o czym piszesz i lubię takich pacjentów jak Ty. Pozdrawiam.
        • radeberger Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 07.11.10, 12:50
          nunia01 napisała:

          > I jest pewien rodzaj myślących lekarzy, którzy lubią ze mną współpracować:)

          Wcale się nie dziwię, że są lekarze, którzy za kasę przyjmą każdego pacjenta..
        • aelithe Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 08.11.10, 15:05
          skoro nie realizowałaś zaleceń oznacza to, że wizyty są stanowczo za tanie
          gdybyś zapłaciła 3400 euro jak za prywatną wizytę u położnika w Irlandii z pewnością zrobiłabyś dokładnie to co zalecił.
          • e-kasia27 Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 08.11.10, 16:20
            aelithe napisał:

            > skoro nie realizowałaś zaleceń oznacza to, że wizyty są stanowczo za tanie
            > gdybyś zapłaciła 3400 euro jak za prywatną wizytę u położnika w Irlandii z pewn
            > ością zrobiłabyś dokładnie to co zalecił.


            Ty chyba jesteś chory(chora?) na głowę.

            Jeśli idiota mi coś zaleca, to niezależnie od ceny nie słucham go i nie wykonuję poleceń.
            A jeśli lekarz nie spełnia moich oczekiwań, to nie płacę za wizytę, ta wyżej wspomniana stówka, była ostatnią, jaką zapłaciłam za wizytę u niekompetentnego lekarza.
            Nie zapłaciłam np. za prywatną położną, która moim zdaniem zjawiła się zbyt późno, bo dopiero na ostatnią fazę porodu, która trwała 5 minut.

            A Ty wykonujesz wszystko, co Ci każą, jak zapłacisz?
            Biedny człowieku idź się leczyć, chociaż może lepiej nie, bo jak będziesz wszystkie polecenia wykonywał, to długo nie pociągniesz.
            • aelithe Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 09.11.10, 08:38
              obrażanie kogoś nie zmienia sensu twojej wypowiedzi
              gdybyś miała zapłacić średnią pensję za wizytę poszłabyś jedynie wtedy, kiedy decydowałabyś się na zrealizowanie zaleceń

              cena 3400 to oryginalna cena - zniżkowa dla córki lekarza.
              • e-kasia27 Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 09.11.10, 11:23
                Widzę, że teraz odwracasz kota ogonem, czyli jednak obrażanie kogoś czasem się opłaca. Przepraszam, jeśli za bardzo Cię obraziłam.

                Ni e, nie zmienia to sensu mojej wypowiedzi, bo zawsze idę do lekarza wtedy, gdy tego potrzebuję i idę z zamiarem realizowania zaleceń, ale pod warunkiem, że zalecenia są rozsądne.
                Niestety idąc po raz pierwszy do jakiegoś lekarza, nie wiem, czy to rozumny człowiek, czy kolejny niedouczony, zarozumiały bufon, bo ani jego miejsce pracy, ani tytuł nie gwarantują kompetentności, i w tym cały problem.
                A to, czy za to płacę, czy nie, nie ma najmniejszego znaczenia.
                • aelithe Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 09.11.10, 22:38
                  w UK i Irlandii nie masz prawa prawa wyboru specjalisty - zawsze takiego wyboru dokonuje GP, czasem dodatkowo ograniczenia narzucają ubezpieczyciele

                  w obydwu krajach opinia konsultanta sprowadza się do odpowiedzi na pytanie GP
                  czy chory ma niestabilną chorobę wieńcową
                  - jasne że nie ma - dawno dostałby zawału lub miałbym nagłą śmierć sercową - oczywiście z zachowaniem wszelkich form grzecznościowych.
                  • e-kasia27 Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 10.11.10, 02:07
                    aelithe napisał:

                    > w UK i Irlandii nie masz prawa prawa wyboru specjalisty - zawsze takiego wyboru
                    > dokonuje GP, czasem dodatkowo ograniczenia narzucają ubezpieczyciele
                    >
                    > w obydwu krajach opinia konsultanta sprowadza się do odpowiedzi na pytanie GP
                    > czy chory ma niestabilną chorobę wieńcową
                    > - jasne że nie ma - dawno dostałby zawału lub miałbym nagłą śmierć sercową - oc
                    > zywiście z zachowaniem wszelkich form grzecznościowych.


                    W takim razie jest tam gorzej niż u nas, ale czy to ma być pocieszające??????????????
                    • aelithe Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 10.11.10, 21:43
                      nie pocieszające, ale prawdziwe
                      wymusza szacunek między lekarzami
                • protozoa Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 12.11.10, 17:12
                  A może to Ty jesteś zarozumiałym bufonem, przekonanym o swojej nieomylności?
                  • oby.watel Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 12.11.10, 18:04
                    Szukasz bratniej duszy?
      • oby.watel Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 07.11.10, 12:27
        Choć to się wydaje niektórym funkcjonariuszom służby zdrowia niemal cudem, to zapłaciła. Nie raz. Płaci co miesiąc czy korzysta z wątpliwej jakości usług, czy nie. Jak ktoś sam rozlicza PIT, to wie, że jest pozycja "składka zdrowotna i wie jaka kwotę tam się wpisuje.
        • pct3 Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 07.11.10, 12:37
          zapłaciła. Nie raz. Płaci co miesiąc czy korzysta z wątpliwej jakości usług, czy nie.

          Rozumiem Twoją niechęć do przedpłacenia - jest to demoralizujące i to dla obu stron: systemu (w tym lekarzy) i pacjentów. Ale odpowiedz: czy świadomie, dobrowolnie i z pełną odpowiedzialnością zrzekłbyś się przedpłacenia w postaci składki równocześnie zrzekając się zabezpiecznia przez pogotowie, SORy, zrzekając się możliwości skorzystania z drogich procedur typu leczenie onkologiczne, przeszczepy itp? Żyj w zdrowiu jak najdłużej, ale wybacz - nikt z nas nie uzyska w żaden sposób gwarancji iż nie będzie musiał skorzystać z gotowości systemu, zwłaszcza w sprawach nagłych. A owej gotowości systemu nie sposób utrzymać bez jakiejś formy przedpłacenia.
          • oby.watel Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 07.11.10, 15:27
            Oczywiście, że bym się zrzekł. Z prostego powodu - zrzekając się wiem, że nic mi się nie "należy". A teraz jest sytuacja kompletnie fikcyjna - należy mi się opieka, ale szpitalowi opłaca się mnie wyleczyć z jednej choroby i zakazić inną, lekarzowi pierwszego kontaktu nie opłaca się zlecać badań, na specjalistę muszę czekać miesiącami, a nierzadko latami. Jedyny pewnik w tym systemie to gaże lekarzy i pracowników, którym zawsze się "należy" niezależnie od tego czy leczą, czy kaleczą, czy wręcz wysyłają na tamten świat, bo znajomy ma zakład pogrzebowy i odpala procent.
            • e-kasia27 Święta prawda, Oby.watelu 07.11.10, 23:34
              Też bym się zrzekła.
              Przynajmniej nerwów bym nie musiała tracić próbując dostać się do jakiegoś lekarza.
              A drogiego leczenia, to i tak się za darmo nie dostanie, tylko trzeba będzie błagać jakąś fundację i ludzi, żeby z łaski wspomogli, bo biedna służba zdrowia nie ma funduszy.
              • barabara6 zazdroszę ci, Kasiu, zarobków i oszcżędności 16.11.10, 20:52
                "e-kasia27 napisała:
                (...)A drogiego leczenia, to i tak się za darmo nie dostanie (...)"
                40 000 (czterdzieści tysięcy) złotych kosztował 3 lata temu pewien kardiowerter, który otrzymał z dnia na dzień mój krewny. Podobno sprzęt pozwalający mu to urządzenie wszczepić kosztuje około miliona.
                Zazdroszę ci, Kasiu, zarobków i oszczędności. Zazdrosze ci, bowiem gdybym miał jutro zapłacić za takie urządzenie dla mnie lub kogoś z moich bliskich to miałbym DUŻY problem
      • e-kasia27 Do Aelithe 07.11.10, 23:17
        Akurat za informację o maśle zapłaciłam i to nie 50, a 100 zł, bo to pani profesor była. Państwowo na wizytę się nie dało, bo miejsc nie było.

        A Ty to jakimś lekarzem jesteś, czy co, że Cię tak to oburzyło?
        Czemu to co napisałam, to według ciebie "głupi komentarz"?
        Uważasz, że pacjent powinien siedzieć cicho, jak mu lekarz kit wciska?
        • pct3 Re: Do Aelithe 08.11.10, 06:09
          Akurat za informację o maśle zapłaciłam i to nie 50, a 100 zł, bo to pani profesor była

          No i jaka cena, taka porada. Konsultacja profesorska w krajach cywilizowanych kosztuje przynajmniej 10 x tyle. A i w Polsce poniżej 300 zł to już coś jakoś tak nie bardzo profesorska. Co do masła i białka- zgadzam się. W ogóle się zgadzam. Jakość porady na poziomie jakości wyceny porady. "The two penny trash".




          A Ty to jakimś lekarzem jesteś....

          Każdy jest "jakimś". Ciekawe, kiedy ten koszmarny epitet wreszcie zniknie (był tu niejeden wątek o "jakimś").
          • oby.watel Re: Do Aelithe 08.11.10, 10:17
            Jak p. dr nie potrafi za sto zł, to i za tysiąc nie będzie umieć. W żadnej Twojej wypowiedzi nie ma mowy o kompetencjach, wiedzy, a jedynie o mamonie. To Twój Bóg, do którego codziennie się modlisz, o którym nieustannie myślisz. Może zmień zawód na kasjera, będziesz codziennie macał ukochane relikwie.

            Koszmarny epitet znika wtedy, gdy nie jest jakiś, tylko dobry. A dobry, to nie znaczy drogi czy łasy na kasę.
            • pct3 Re: Do Aelithe 09.11.10, 09:08
              W żadnej Twojej wypowiedzi nie ma mowy o kompetencjach, wiedzy, a jedynie o mamonie.

              Ordynarne kłamstwo, nic więcej.
              • oby.watel Re: Do Aelithe 09.11.10, 12:17
                Rozumiem, że post, w którym nie odmieniasz słowa kasa przez wszystkie przypadki jest dopiero w przygotowaniu i podasz do niego adres jak tylko będzie gotów.
          • bubster Re: Do Aelithe 09.11.10, 16:38
            Tylko że w krajach "cywilizowanych" pensje są wyższe, a dr sama ustaliła swoje ceny - jak nie chciało jej się konsultować za 100 zł to powinna podnieść cenę do takiej, po jakiej by jej się chciało. Mogłaby nie mieć pacejentów - ale taki już urok przyjmowania pacjentów prywatnie.
        • aelithe Re: Do Aelithe 08.11.10, 15:02
          zapraszam do mnie - cena wizyty 400 złotych i trzeba poczekać 4-12 godzin
          • oby.watel Re: Do Aelithe 08.11.10, 15:15
            A coś poza ceną masz do zaoferowania?
            • aelithe Re: Do Aelithe 16.11.10, 00:54
              full serwis łącznie z obcięciem nogi bez znieczulenie
              • oby.watel Re: Do Aelithe 16.11.10, 11:44
                aelithe napisał:

                > full serwis łącznie z obcięciem nogi bez znieczulenie

                Przez spodnie?
                • aelithe Re: Do Aelithe 16.11.10, 12:15
                  nawet przez szyję, jeśli sobie tego zażyczysz
                  • oby.watel Re: Do Aelithe 16.11.10, 15:07
                    Dziękuję, nie piję.
        • practicant Re: Do Aelithe 09.11.10, 11:22
          e-kasia27 napisała:

          > Akurat za informację o maśle zapłaciłam i to nie 50, a 100 zł, bo to pani profe
          > sor była. Państwowo na wizytę się nie dało, bo miejsc nie było.
          >

          Łaaaaaaaał,całe sto złotych polskich!!!Nie,no fortuna...to było cię na to w ogóle stać...?
          Dopóki lekarze w Polsce będą się szmacić za śmieszne grosze,dopóty takie babsztyle będą uważały,że wiedzą lepiej.
    • szlachcic Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 07.11.10, 18:41
      ja znam taki przypadek
      gosc zle sie czul, mial zoltaczke, poszedl do lekarza
      uznalismy ze tracimy czlowieka na jakis czas bo zwolnienie pewne.
      mijaja 2 godziny on przychodzi do pracy i mowi ze jakies leki dostal
      Na to nasz kolega, "Ty masz zoltaczke, idz do innego lekarza"
      Na szczescie posluchal zwyklego czlowieka ktory nie studiowal nawet 1 dnia medycyny.
      Jego diagnoza byle 100% celna, doktorki po 6 latach studiow nie
      Dlaczego tak czesto tak jest?
      Trudno jest mi mowic o poziomie ksztalcenia lekarzy bo sie nie znam.
      Zma, natomiast mentalnosc lekarzy.
      Tumiwisizm lekarzy poraza, tumiwisizm kwitnie u lekarza bardzo szybko, po studiach wchodzi w zawod mlody niezepsuty czlowiek ale po krotkim okresie czasu mentalnosc dopasowuje sie do sredniej czyli totalne olewanie pracy w panstwwym ZOZ
      Do tego dochodzi tez gdy sie ma gabinet prywatny bardzo proste powiazanie - nie moge dobrze i efektywnie pracowac na panstwowym. Na panstwowym musze pracowac zle bo w ten sposob napedzam klinetow do prywatnych gabinetow - na ogol do swojego
      • iza42 Do e - Kasi 09.11.10, 10:16
        Droga Kasiu, nie bardzo wiem w jaki sposob te przytoczone przez Ciebie przyklady rzekomej glupoty lekarzy wywolaly taka ozywiona dyskusje. Nie wiem bo Twoje przyklady sa zupelnie chybione, brak im konkretow.
        W pierwszym przykladzie zupelnie nie wyjasnilas celu swojej wizyty u alergologa. Czyzby jej celem bylo kwestia jedzenia masla przez Ciebie badz przez Twoje dziecko ? ( bo tego rowniez sie nie doczytalam) Nikt nie chodzi do alergologa z takim problemem. Domyslam sie, ze problemem byly alergie. Jakie alergie i jaka porade od niej na to dostalas z tym juz sie z nami nie podzielilas. Domyslam sie rowniez, ze ta obsmiewana przez Ciebie pani profesor zwyczajnie sie przejezyczyla na temat tego nieszczesnego masla. Coz, zdarza sie , Tobie sie przejzyczenia pewnie rowniez zdarzaja, podobnie jak bledy ortograficzne. Coz, lekarze sa rowniez ludzmi, Kasiu, czasami moga byc zmeczeni czy roztargnieni i zdarza sie im powiedziec cos innego niz maja na mysli. Mnie rowniez sie to zdarza, moze nawet czesciej bo pracuje w angielskojezycznym kraju a jednak pacjenci mnie z tego powodu nie wysmiewaja. Po tej Twojej wypowiedzi docenilam jakich wyrozumialych mam pacjentow:)
        Drugi przyklad kardiologa. Niski poziom cholesterolu jest rzecza wzgledna. Dla osoby bez ryzyka kardiologicznego normalny poziom cholesterolu wystarczy i niepotrzebne sa lekarstwa.
        Dla osob z podwyzszonego ryzyka , z cukrzyca, nadcisnieniem czy po zawale, ten poziom musi byc o wiele nizszy aby skutecznie chronil przed choroba wiencowa. I pewnie dlatego kardiolog chciala przepisac Ci lek na cholesterol , ktorego ty nie chcialas bo byl Twoim zdaniem niepotrzebny. Oczywiscie, ze kardiolog powinna byla Ci to wyjasnic, ale mozliwe ,ze majac do czynienia z osoba, ktora wszystko wie lepiej po prostu nie miala na to ochoty.
        Bo z Twoich wypowiedzi wnioskuje ,ze Ty Kasiu do takich wlasnie ludzi sie zaliczasz. Znasz sie na medycynie lepiej niz lekarze i cieszy Cie fakt, ze trafia Ci sie okazja osmieszyc lekarski autorytet. Baw sie dobrze Kasiu. Do czasu.
        • oby.watel Re: Do e - Kasi 09.11.10, 11:01
          Imponującą wypowiedź można zbudować na podstawie zupełnie chybionych przykładów, którym brak konkretów. Ale mimo że przykłady są chybione i brak konkretów, to wiadomo na pewno, że p. prof. po prostu się przejęzyczyła. Największe robi zaś wrażenie stwierdzenie, ze p. prof. miała ochotę przyjąć pieniądze, ale poza tym nie miała ochoty wyjaśniać niczego osobie, która wszystko wie.

          Wniosek? Lekarz zawsze ma ochotę i jest gotowy przyjąć.
        • e-kasia27 Re: Do e - Kasi 10.11.10, 03:57
          iza42 napisała:

          > Droga Kasiu, nie bardzo wiem w jaki sposob te przytoczone przez Ciebie przyklad
          > y rzekomej glupoty lekarzy wywolaly taka ozywiona dyskusje.

          Widocznie głupota lekarzy jest tak powszechna(albo tak daje się ludziom we znaki), że wzbudza duże emocje.


          Nie wiem bo Twoje
          > przyklady sa zupelnie chybione, brak im konkretow.


          Skąd możesz wiedzieć, że są chybione, skoro "brak im konkretów"?



          > W pierwszym przykladzie zupelnie nie wyjasnilas celu swojej wizyty u alergolog
          > a.

          Myślisz, że cel wizyty ma tu jakieś tajemnicze znaczenie?


          Czyzby jej celem bylo kwestia jedzenia masla przez Ciebie badz przez Twoje d
          > ziecko ? ( bo tego rowniez sie nie doczytalam) Nikt nie chodzi do alergologa z
          > takim problemem. Domyslam sie, ze problemem byly alergie. Jakie alergie i jaka
          > porade od niej na to dostalas z tym juz sie z nami nie podzielilas.

          Jeśli to naprawdę takie ważne dla Ciebie, to mogę to dla Ciebie specjalnie napisać, to nie żadna tajemnica.
          Szukałam pomocy alergologa w ustaleniu, co dziecko może jeść, a czego nie. Niestety żaden mi nie pomógł. O przepraszam, skłamałam. Jedna pani alergolog bardzo mi pomogła. Uświadomiła mi fakt, że: "Alergia pokarmowa, to biała plama w polskiej alergologii" - to jej dosłowne słowa i że jak chcę, żeby dziecko było zdrowe, to sama muszę coś zrobić, ale to było znacznie później niż ta wizyta, od masła.
          Wracając do rzeczy. Dziecko wymiotowało, miewało wysypki, katar, krwotoki z nosa, zapalenia stawów i całą masę innych objawów alergicznych. Dostępne testy skórne wykazały alergię na wszystko oprócz kukurydzy, żyta i pszenicy. IgE całkowite nie było specjalnie podwyższone. Dzieciak nie chciał jeść niczego poza suchymi bułkami, ryżem, makaronem i chrupkami kukurydzianymi, bo po wszystkim było mu niedobrze. Przyznasz chyba, że sytuacja niewesoła. Więc szukałam pomocy gdzie się dało. Pani profesor wysłuchała wszystkiego, co miałam do powiedzenia, obejrzała wyniki badań i zapytała, czy dziecko je masło. Powiedziałam, że nie bo ma uczulenie na mleko. Na co zostałam skrzyczana, że zagłodzę dziecko i tu padła ta informacja o maśle. Jak dla mnie trudno to nazwać przejęzyczeniem. Więcej żadnej mądrej rady niestety (albo raczej na szczęście)nie dostałam.


          Domyslam si
          > e rowniez, ze ta obsmiewana przez Ciebie pani profesor zwyczajnie sie przejezyc
          > zyla na temat tego nieszczesnego masla. Coz, zdarza sie , Tobie sie przejzyczen
          > ia pewnie rowniez zdarzaja, podobnie jak bledy ortograficzne. Coz, lekarze sa
          > rowniez ludzmi, Kasiu, czasami moga byc zmeczeni czy roztargnieni i zdarza sie
          > im powiedziec cos innego niz maja na mysli. Mnie rowniez sie to zdarza, moze na
          > wet czesciej bo pracuje w angielskojezycznym kraju a jednak pacjenci mnie z teg
          > o powodu nie wysmiewaja. Po tej Twojej wypowiedzi docenilam jakich wyrozumialy
          > ch mam pacjentow:)

          Owszem można być roztargnionym, można się pomylić, można coś źle zrobić, popełnić jakiś błąd, ale w tym przypadku mam wrażenie, że to po prostu przerosło przerosło możliwości pani profesor, a przyznać się do tego nie chciała, że nie wie co można zrobić.


          > Drugi przyklad kardiologa. Niski poziom cholesterolu jest rzecza wzgledna. Dla
          > osoby bez ryzyka kardiologicznego normalny poziom cholesterolu wystarczy i niep
          > otrzebne sa lekarstwa.

          Ja mam cholesterol poniżej normy. Tak już napisałam.

          > Dla osob z podwyzszonego ryzyka , z cukrzyca, nadcisnieniem czy po zawale, ten
          > poziom musi byc o wiele nizszy aby skutecznie chronil przed choroba wiencową.
          I
          > pewnie dlatego kardiolog chciala przepisac Ci lek na cholesterol , ktorego ty
          > nie chcialas bo byl Twoim zdaniem niepotrzebny.

          Ja nie mówiłam, że nie chcę. Zapytałam tylko, dlaczego mam go brać, skoro mam niski cholesterol. Może nawet dałabym się przekonać do jego brania, gdyby pani doktor jakoś to uzasadniła. Ale ona sama wycofała się z tego pomysłu, zrzucając jakby ciężar decyzji na mnie, że to ja nie chcę, więc mi nie da.


          Oczywiscie, ze kardiolog powinn
          > a byla Ci to wyjasnic, ale mozliwe ,ze majac do czynienia z osoba, ktora wszyst
          > ko wie lepiej po prostu nie miala na to ochoty.

          Zakładając nawet, że masz rację i że jestem taką osobą(chociaż ja się za taką nie uważam), to skąd ona miałaby to wiedzieć? To była pierwsza u niej wizyta i polegała głównie na oglądaniu wyników moich badań i monologu pani doktor. Nawet pytań mało zadawała. A jeśli jesteś lekarzem, to przy okazji pozwól, że zadam Ci pytanie. Czy można coś wysłuchać w sercu jeśli przekłada się stetoskop po plecach w tempie fokstrota? Wszyscy inni lekarze, jeśli słuchali mojego serca, to przykładali stetoskop z przodu i z tyłu, powoli, słuchali przez chwilę, kazali oddychać i nie oddychać, a ta pani latała mi po całych plecach stetoskopem w tempie błyskawicznym. Mam wrażenie, że nie słyszała tam nic poza szuraniem po mojej skórze. Ale może to jakaś nowa metoda badania, której nie znam.


          > Bo z Twoich wypowiedzi wnioskuje ,ze Ty Kasiu do takich wlasnie ludzi sie zalic
          > zasz. Znasz sie na medycynie lepiej niz lekarze

          Wiesz, gdybym się znała na medycynie lepiej niż lekarze, to po co miałabym do ich chodzić?

          i cieszy Cie fakt, ze trafia C
          > i sie okazja osmieszyc lekarski autorytet. Baw sie dobrze Kasiu. Do czasu.

          Wcale mnie to nie cieszy, wręcz przeciwnie, bo chodzę do lekarzy dlatego, że potrzebują konkretnej pomocy, ale niestety bardzo często jej nie otrzymuję. Jeśli człowiek jest chory, coś mu dolega, to chciałby móc zaufać lekarzowi i wierzyć, że to co proponuje jest słuszne. Niestety rzeczywistość jest zupełnie inna. Lekarzowi ciągle trzeba patrzeć na ręce i sprawdzać, czy to co robi przypadkiem Cię nie zabije. Taka sytuacja wcale nie jest komfortowa dla pacjenta.
          Może lekarze i dobrze leczą, ale tylko przypadki oczywiste, gdzie wszystko pasuje do ustalonych procedur. Ja mam tego pecha, że w mojej rodzinie nic nie jest zgodne z procedurami. Tak, jak z tym cholesterolem. Według wszystkich znaków na niebie i ziemi powinnam mieć za wysoki, a mam za niski. Moje dzieci nigdy nie chorowały, jak normalne dzieci. Na przykład syn dostał kiedyś bąbli na plecach - wałki na centymetr szerokie na dwa długie - poszłam do lekarza - diagnoza: pewnie go jakieś pająki pogryzły. Inna sytuacja: spuchły mu palce u nóg, oba małe, zrobiły się czerwone i gorące - diagnoza: pewnie sobie odmroził, tylko że on w łóżku leżał od tygodnia, bo akurat było mu ciągle niedobrze i głowa go bolała. Albo to: córka lat 14 - w czasie miesiączki wypadały jej spore kawałki, wyglądające jak surowa wątróbka. Jeden ginekolog - skrzepy krwi. Drugi - to może być nowotwór, trzeba wyskrobać macicę. Na własna rękę zaniosłam jeden z tych kawałków do badania histopatologicznego. Wynik - może polip, lekki stan zapalny. Kolejny ginekolog odesłał mnie do endokrynologa. Ten wydał zalecenie - w czasie każdej miesiączki brać przez 10 dni antybiotyk. Po co? Nie wyjaśnił. Zrobiłam usg(kilkakrotne), doradził mi to mój ginekolog dla dorosłych(tamci byli dla dzieci), w czasie miesiączki, przed, po. Okazało się, że ma bardzo grubą śluzówkę i że to jej kawałki wypadały.
          Czy po czymś takim, można jeszcze mieć zaufanie do lekarzy?
          Zakładając ten wątek nie miałam na myśli, żeby podważać autorytet lekarzy, ani żeby się z kogokolwiek naśmiewać.
          Chciałam się dowiedzieć, czy inni też mają takie przejścia z lekarzami, czy tylko ja mam takiego pecha, że trafiam na tych niekompetentnych.
          • wild_orchid Re: Do e - Kasi 10.11.10, 21:17
            Proponuje Ci biorezonans. Komputer dokladnie wykaze wszystkie alergie, choroby, ba, wykryje wszelkie pasozyty, bakterie, chlamydie, mycoplasmy-jednym slowem kompleksowo i wszystko.
            Po takiej diagnozie mozesz przejsc terapie biorezonansem. Nie trzeba tytulow profesorskich, by byc prawidlowo i skutecznie leczonym. Zaoszczedzisz sporo czasu i nerwow.
          • iza42 Re: Do e - Kasi 10.11.10, 21:34
            e-kasia27 napisała:

            Kasiu, dziekuje za wyjasnienia. Odpowiedz wpisalam miedzy wiersze .

            > Jeśli to naprawdę takie ważne dla Ciebie, to mogę to dla Ciebie specjalnie napi
            > sać, to nie żadna tajemnica.
            > Szukałam pomocy alergologa w ustaleniu, co dziecko może jeść, a czego nie. Nies
            > tety żaden mi nie pomógł. O przepraszam, skłamałam. Jedna pani alergolog bardzo
            > mi pomogła. Uświadomiła mi fakt, że: "Alergia pokarmowa, to biała plama w pols
            > kiej alergologii" - to jej dosłowne słowa i że jak chcę, żeby dziecko było zdro
            > we, to sama muszę coś zrobić, ale to było znacznie później niż ta wizyta, od ma
            > sła.
            > Wracając do rzeczy. Dziecko wymiotowało, miewało wysypki, katar, krwotoki z nos
            > a, zapalenia stawów i całą masę innych objawów alergicznych. Dostępne testy skó
            > rne wykazały alergię na wszystko oprócz kukurydzy, żyta i pszenicy.
            Czyli jakie alergie wykazaly testy. Domyslam sie, ze mleko ? jajko? orzechy? i co jeszcze. Bo przeciez nie testuje sie na wszystko tylko na najczejsciej spotykane alergeny.
            IgE całkowi
            > te nie było specjalnie podwyższone.
            NIski wynik calkowitego IgE podaje w watpliwosc to ,ze objawy Twojego dziecka byly wynikiem alergii. MOgly byc wynikiem nietolerancji pokarnowej na innym tle.
            Dzieciak nie chciał jeść niczego poza suchy
            > mi bułkami, ryżem, makaronem i chrupkami kukurydzianymi, bo po wszystkim było m
            > u niedobrze. Przyznasz chyba, że sytuacja niewesoła.
            Bardzo niewiesola. Taka dieta nieuchronnie prowadzi do niedoborow pokarmowych.
            Więc szukałam pomocy gdzie
            > się dało. Pani profesor wysłuchała wszystkiego, co miałam do powiedzenia, obej
            > rzała wyniki badań i zapytała, czy dziecko je masło. Powiedziałam, że nie bo ma
            > uczulenie na mleko. Na co zostałam skrzyczana, że zagłodzę dziecko i tu padła
            > ta informacja o maśle. Jak dla mnie trudno to nazwać przejęzyczeniem. Więcej ża
            > dnej mądrej rady niestety (albo raczej na szczęście)nie dostałam.
            >
            Pewnie pani profesor zdawala sobie sprawe z niebezpieczenstw diety Twojego dziecka.
            Maslo stwarza niewielkie zagrozenie alergia niz mleko, z ktorego pochodzi.

            > Owszem można być roztargnionym, można się pomylić, można coś źle zrobić, popeł
            > nić jakiś błąd, ale w tym przypadku mam wrażenie, że to po prostu przerosło prz
            > erosło możliwości pani profesor, a przyznać się do tego nie chciała, że nie wie
            > co można zrobić.

            Mysle , ze z pewnoscia nie przeroslo ale nie mam watpliwosci, ze miala do czynienia z trudnym przypadkiem. Wydaje mi sie, ze bledem tutaj byloby zahaczyc sie wylacznei na alergie i diety eliminacyjne - dziecko trzeba calosciowo zbadac ocenic czy ma niedobory pokarmowe i leczyc je .


            > Ci pytanie. Czy można coś wysłuchać w sercu jeśli przekłada się stetoskop po pl
            > ecach w tempie fokstrota? Wszyscy inni lekarze, jeśli słuchali mojego serca, to
            > przykładali stetoskop z przodu i z tyłu, powoli, słuchali przez chwilę, kazali
            > oddychać i nie oddychać, a ta pani latała mi po całych plecach stetoskopem w
            > tempie błyskawicznym. Mam wrażenie, że nie słyszała tam nic poza szuraniem po m
            > ojej skórze. Ale może to jakaś nowa metoda badania, której nie znam.
            >
            Kasiu, nie wiem jak odpowieziec na to Twoje pytanie. NIektorzy lekarze badaja szybko , inni wolno . Choc odnosze wrazenie, ze lekarze coraz bardziej polegaja na badaniach dodatkowych jak np echocardiografia serca itd niz na badaniu fizykalnym. To pewnie sprawia , ze sztuka dobrego badania lekarskiego troche ostatnio podupada.
            i
            . Jeśli
            > człowiek jest chory, coś mu dolega, to chciałby móc zaufać lekarzowi i wierzyć
            > , że to co proponuje jest słuszne. Niestety rzeczywistość jest zupełnie inna. L
            > ekarzowi ciągle trzeba patrzeć na ręce i sprawdzać, czy to co robi przypadkiem
            > Cię nie zabije.

            Mysle, ze naprawe przesadzasz. Ale prawda jest, ze w sferze alergii jest sporo dosc symptomatologii, ktrorej pochodzenie trudno jest wyjasnic typu wysypki skorne itd . Jest to frustrujace dla pacjenta, ktory chcialby wszystko wiedziec. Z reguly te schorzenia sa przelotne i trudno je ektensywnie badac. NIe zagrazaja zyciu ( to jest te , o ktorych piszessz bo sa tez oczywiscie alergie, ktore zagrazaja zyciu) .
            • e-kasia27 Re: Do e - Kasi 11.11.10, 23:39
              iza42 napisała:


              > Czyli jakie alergie wykazaly testy. Domyslam sie, ze mleko ? jajko? orzechy? i
              > co jeszcze. Bo przeciez nie testuje sie na wszystko tylko na najczejsciej spot
              > ykane alergeny.

              Miałam na myśli, że na wszystko, co było w testach: mleko, jajka, drób, mięso, orzechy, czekolada, ziemniaki, jabłka, pomidory, cytrusy, kalafior, marchew, truskawki, maliny oraz pyłki drzew, chwastów, traw, roztocza, pierze i pleśnie.



              > NIski wynik calkowitego IgE podaje w watpliwosc to ,ze objawy Twojego dziecka b
              > yly wynikiem alergii. MOgly byc wynikiem nietolerancji pokarnowej na innym tle.

              Niskie IgE nie wyklucza alergii, wyklucza tylko jeden z możliwych jej rodzajów - alergię IgE-zależną." Stara szkoła "czasami jeszcze nazywa pozostałe rodzaje alergii nietolerancją pokarmową, ale przecież nie o nazwę tu chodzi.




              > Maslo stwarza niewielkie zagrozenie alergia niz mleko, z ktorego pochodzi.

              Ale i niewiele do diety wnosi, zresztą po maśle też wymiotował, więc nie ma o czy mówić.


              >
              dziecko trzeba calosciowo zbadac oc
              > enic czy ma niedobory pokarmowe i leczyc je .

              No właśnie, tego usiłowałam się domagać, żeby przebadać, ale lekarze nie widzieli problemu - dziecko musi jeść i tyle. A jak nie chce, to do psychiatry. Ale on chciał jeść, tylko nie mógł. To co miał jeść i wymiotować? W takim układzie pewnie by stwierdzili bulimię, chociaż bardziej wyglądał na anorektyka.

              Na szczęście to już przeszłość. Sytuacja została opanowana. Ale bynajmniej nie dzięki lekarzom, tylko mojemu uporowi. Syn jest zdrowy i nic mu nie dolega, chociaż nie je bardzo wielu rzeczy, to jednak znalazły się inne, które jeść może.

              >
              > Mysle, ze naprawe przesadzasz. Ale prawda jest, ze w sferze alergii jest sporo
              > dosc symptomatologii, ktrorej pochodzenie trudno jest wyjasnic typu wysypki sk
              > orne itd .

              Nieprawda, wszystko można wyjaśnić, trzeba tylko chcieć. W literaturze znalazłam dość informacji, żeby sobie z tym poradzić. Ale czy to pacjent powinien czytać fachową literaturą medyczną, czy lekarz, od którego pacjent potrzebuje pomocy?
              Lekarzowi jest (przynajmniej powinno być łatwiej), bo powinien znać terminologię lekarską, ja musiałam zaczynać od zera, a mimo to okazało się, że nie jest to takie trudne i dla przeciętnego człowieka (nie jestem przecież geniuszem!) możliwe do opanowania. Więc czemu żaden lekarz nie potrafił pomóc?


              Jest to frustrujace dla pacjenta, ktory chcialby wszystko wiedziec.
              > Z reguly te schorzenia sa przelotne i trudno je ektensywnie badac. NIe zagraza
              > ja zyciu ( to jest te , o ktorych piszessz bo sa tez oczywiscie alergie, ktore
              > zagrazaja zyciu) .


              Badać trudno, ale są pewne zasady i reguły, które jak się zna, to można znaleźć rozwiązanie.

              • wild_orchid Re: Do e - Kasi 12.11.10, 14:35
                e-kasia27 napisała:

                > Nieprawda, wszystko można wyjaśnić, trzeba tylko chcieć. W literaturze znalazł
                > am dość informacji, żeby sobie z tym poradzić. Ale czy to pacjent powinien czyt
                > ać fachową literaturą medyczną, czy lekarz, od którego pacjent potrzebuje pomoc
                > y?
                > Lekarzowi jest (przynajmniej powinno być łatwiej), bo powinien znać terminologi
                > ę lekarską, ja musiałam zaczynać od zera, a mimo to okazało się, że nie jest to
                > takie trudne i dla przeciętnego człowieka (nie jestem przecież geniuszem!) moż
                > liwe do opanowania. Więc czemu żaden lekarz nie potrafił pomóc?
                >
                W tak wypadku jedynie biorezonans Ci pomoze, pisze serio. Zainteresuj sie tematem, poczytaj, przeanalizuj, poczytaj wypowiedzi pacjentow. Sama sie zdzwiisz widzac diagnoze i efekty leczenia. Powodzenia!
                • iza42 Re: Do e - Kasi 12.11.10, 23:31
                  Kasiu, zaluje, ze dalam sie wciagnac w dyskusje z Toba. Myslalam, ze poruszasz jakies istotne dla Ciebie problemy, tymczasem okazuje sie, ze wywlekasz sprawy, ktore mialy miejsce ( jezeli wogole mialy miejsce ) dawno temu, sprawy, ktore jak twierdzisz znakomicie rozwiazalas bez pomocy lekarzy. Po co wiec zawracasz glowe ludziom nieistniejacymi problemami?
                  No tak, oczywiscie po to aby wykazac, ze jestes najmadrzejsza i obsmiac sie z glupich lekarzy. Po to aby sie w ten sposob dowartosciowac.To sie nazywa trollowanie Kasiu.
                  • e-kasia27 Re: Do e - Kasi 13.11.10, 14:38
                    A nie przyszło Ci do głowy, że mogę mieć żal do lekarzy, za to że zostałam pozostawiona sama sobie wtedy, gdy potrzebowałam pomocy i to nie dla siebie, ale dla swojego dziecka?
                    Że po stokroć wolałabym, żeby lekarz powiedział mi co i jak mam zrobić, niż szukać rozwiązania problemu, na własną rękę?
                    Lekarze umyli ręce, czy to jest w porządku?
                    A jak ja śmiem Was lekarzy krytykować, to jestem trollem?
                    Wywlekam nieistniejące problemy?
                    Problem jest, a największy w tym, że większość lekarzy nie chce się przyznać do tego, że czegoś nie wie, że popełnili błąd, bo lekarze, to świętość, a pacjent powinien się płaszczyć, prosić i płacić, chociaż czasem zupełnie nie ma za co.

                    Na szczęście są też wspaniali lekarze, dla których dobro pacjenta jest najważniejsze, którzy nie zakładają z góry, że pacjent wchodzący do gabinetu to idiota, którego należy się jak najprędzej pozbyć, i tych darzę olbrzymim szacunkiem., szkoda tylko, że jest ich tak mało.

                    Nie wiem, do którego rodzaju lekarzy należysz. Nie wiem, jakim jesteś człowiekiem.
                    Po tak krótkim internetowym kontakcie nie odważyłabym się wydawać jakiejkolwiek opinii na Twój temat. Ty jednak bardzo łatwo zaliczyłaś mnie do określonej kategorii ludzi, których głównym celem jest naśmiewanie się z innych. Uważasz, że to jest w porządku?
                    • cccykoria Re: Do e - Kasi 14.11.10, 10:37
                      Nie denerwuj się, sa tacy dr o których piszesz, niestety są i nic na to nie poradzisz, a practicant On tak ma, lubi rzucać wulgaryzmami, szczególnie w kierunku kobiet. Zero dzentelmena...
                      • oby.watel Re: Do e - Kasi 14.11.10, 10:57
                        Bo to maczo. A podobno Niewiasty lubio maczo. Twarda menścizna niczego się nie boi. A już na pewno nie kobiet.
                    • iza42 Re: Do e - Kasi 15.11.10, 11:11
                      e-kasia27 napisała:

                      > A nie przyszło Ci do głowy, że mogę mieć żal do lekarzy, za to że zostałam pozo
                      > stawiona sama sobie wtedy, gdy potrzebowałam pomocy i to nie dla siebie, ale
                      > dla swojego dziecka?
                      > Że po stokroć wolałabym, żeby lekarz powiedział mi co i jak mam zrobić, niż sz
                      > ukać rozwiązania problemu, na własną rękę?
                      > Lekarze umyli ręce, czy to jest w porządku?
                      > A jak ja śmiem Was lekarzy krytykować, to jestem trollem?
                      > Wywlekam nieistniejące problemy?
                      > Problem jest, a największy w tym, że większość lekarzy nie chce się przyznać
                      > do tego, że czegoś nie wie, że popełnili błąd, bo lekarze, to świętość, a pac
                      > jent powinien się płaszczyć, prosić i płacić, chociaż czasem zupełnie nie ma za
                      > co.

                      Kasiu, uspokoj sie, nie histeryzuj. Nic sie nie stalo. Czy naprawde oczekujesz abym ja lub jacys inni lekarze kajali sie przed Toba za rzekome bledy pani profesor, o ktorej piszesz, ze jest glupsza niz Twoje kilkuletnie dziecko ? I to z powodu jakiejs jednej wyrwanej z kontekstu wypowiedzi ? Nie zartuj Kasiu. I te Twoje wypowiedzi " ja bym za was pieciu zlotych nie dala" , do kogo sie one odnosza? Kto to jest ' was? " I pokaz mi choc jeden tekst , ktorym napisalam Ci, ze pacjent powinien sie przed doktorem plaszczyc, prosic i placic. POkaz mi Kasiu. Latwo sie podniecac takimi ogolnikami ale trudniej napisac cos konkretnego, prawda?


                      > Na szczęście są też wspaniali lekarze, dla których dobro pacjenta jest najważni
                      > ejsze, którzy nie zakładają z góry, że pacjent wchodzący do gabinetu to idiota,
                      > którego należy się jak najprędzej pozbyć, i tych darzę olbrzymim szacunkiem.,
                      > szkoda tylko, że jest ich tak mało.

                      Kasiu, mam dla Ciebie propozycje. Napisz cos o tych lekarzach tutaj na forum. Moze by tak dla odmiany cos pozytywnego? Daj dwa przyklady albo nawet tylko jeden, bedziemy Ci wdzieczni - ja i inni forumowicze, ktorym zalezy bardziej na konstruktywnej dyskusji niz na podszczuwaniu.
                      >
                      > Nie wiem, do którego rodzaju lekarzy należysz. Nie wiem, jakim jesteś człowieki
                      > em.
                      > Po tak krótkim internetowym kontakcie nie odważyłabym się wydawać jakiejkolwie
                      > k opinii na Twój temat. Ty jednak bardzo łatwo zaliczyłaś mnie do określonej ka
                      > tegorii ludzi, których głównym celem jest naśmiewanie się z innych. Uważasz, że
                      > to jest w porządku?
                      A ja uwazam, sprawa jakim jestem lekarzem nie ma w tej dyskusji zupelnie bez znaczenia.
                      Do glowy by mi nie przyszlo aby reklamowac sie tutaj jako dobry lekarz badz jako dobra osoba. Poza tym dobro to rzecz wzgledna. Napisalam ,ze nasmiewasz sie z lekarzy bo to robisz tutaj na forum. Co robisz w zyciu tego nie wiem i przyznam sie, ze niewiele mnie interesuje.
    • bubster Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 09.11.10, 16:34
      "A może powinnam chodzić tylko prywatnie? "

      ja chodzę
      nie da się niestety uniknąc niekompetentnych, o czym - też niestety - można czasami przekonać się po dłuższym leczeniu
      ale jest plus
      wybieram którego chcę
      a jak mi nie odpowiada, zabieram swoje pieniądze i płacę innemu
      a lekarz też ma większa motywacją, żeby odpowiadać na moje "milion" pytań i rzetelnie podejść do sprawy - bo przyjdę nasteonym razem i jeszcze polecę go innym pacjentom
      • studmw Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 10.11.10, 21:51
        Uwazam ze biorezonans rozwiaze wszystkie twoje problemy.
        Ze swojej strony zalecam jeszcze omijanie szerokim lukiem wszelkiego gatunku lekarzy, a na wiekszosc chorob powinna zadzialac 0.01% emulsja z kw. arachidonowego, tylko zawsze z Acidolakiem!
        • wild_orchid biorezonans to dobre wyjscie-popieram! 10.11.10, 21:58

          • practicant Re: biorezonans to dobre wyjscie-popieram! 11.11.10, 12:37
            O tak,tak,biorezonans.Oraz urynoterapia.Na zdrowie!!
            • st.lucas Re: biorezonans to dobre wyjscie-popieram! 11.11.10, 20:11
              practicant napisał:

              > O tak,tak,biorezonans.Oraz urynoterapia.Na zdrowie!!

              no i feng-szui plus homeopatia,
              zwlaszcza dobre przy zlamaniu konczyny...
              • e-kasia27 Re: biorezonans to dobre wyjscie-popieram! 11.11.10, 23:50
                No to co powiecie na to?
                Jest w mojej rejonowej przychodni pediatra, która na wszelkie choroby przepisuje Oscillococcinum i wysyła dzieci na leczenie do Rosjanki leczącej bioprądami.
                • practicant Re: biorezonans to dobre wyjscie-popieram! 12.11.10, 00:36
                  e-kasia27 napisała:

                  > No to co powiecie na to?
                  > Jest w mojej rejonowej przychodni pediatra, która na wszelkie choroby przepisuj
                  > e Oscillococcinum i wysyła dzieci na leczenie do Rosjanki leczącej bioprądami.

                  ...a nie lewitowała w powietrzu...?
        • bubster Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 15.11.10, 15:50
          moje problemy? ale ja nie mam problemów
    • sonic84 Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 11.11.10, 14:55

      To kolejny wpis osoby podtrzymującej żywotność tego forum. Podobne wpisy, utrzymane w podobnym tonie i z identycznymi błędami pojawiają się na innych forach Gazety. I ten nick też szaleje tam szaleje, tylko że za każdym razem wciela się w inną postać (forum dla e -mam ): a to rezolutną mamuśkę rezolutnego 8 - latka, a to babcię 8 - latka , a to bezdzietną..Zdecyduj się na coś kobieto :D .
    • protozoa Re: Człowieku! Lecz się sam, lepiej na tym wyjdzi 12.11.10, 17:04
      Nie byłam przy tych wizytach, ale podejrzewam, że mijasz się z prawdą.
      W swoim zawodowym życiu spotkałam o niebo więcej pacjentów-idiotów niż niedouczonych lekarzy. A pracuję ponad 20 lat.
      Jednak a propos tytułu - lecz się sama! I wyjdź na tym lepiej. Tylko potem jak okaże się, że jednak wyszłaś gorzej na ordynowanej przez siebie terapii nie odwiedzaj nas, nie domagaj się leczenia.
      P.S Mam nadzieję, że medycyna jest Ci mniej obca niż ortografia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka