Dodaj do ulubionych

List do pacjentów

IP: 5.2.* / *.chello.pl 15.04.04, 19:54
Drodzy Pacjenci, my lekarze nie mieszkamy w szpitalu - tak jak wszyscy mamy
jakieś adresy i rodziny a także prawo do prywatności po godzinach pracy.
Fakt, że znacie Państwo nasze domowe/komórkowe telefony nie upoważnia Państwa
do korzystania z nich o każdej porze dnia i nocy bez w y r a ź n e g o
zezwolenia . My lekarze mamy prawo pobierac honoraria za extra pracę.
Dlaczego nikogo nie dziwi, że architekt nie projektuje domów bez
wynagrodzenia lub adwokat nie podejmuje się gratisowej obrony zaś wielu z
Państwa wyraża świete oburzenie, że np. lekarz przybywający do prywatnej
pacjentki w nocy do porodu nie robi tego za darmo?
Mili Państwo, my lekarze również prowadzimy życie towarzyskie, chodzimy do
teatrów, wyjeżdżamy na urlopy. Jeśli nie jesteśmy w pracy jest to nasz
prywatny czas, w którym nie musimy udzielać porad, wypisywac recept czy
stawiać diagnoz!
Drodzy pacjenci - my nie lekcewazymy Waszych spraw, Waszego zdrowia, ale nie
jesteśmy wstanie płakac nad każdym nieuleczalnie chorym lub odkładac na
później wszelkich życiowych planów w związku z narodzinami Waszego dziecka.
Proszę Państwa, szanujcie nasz prywatny czas, nasz sen, wypoczynek. Nie
domagajcie się o 2 w nocy od naszego zaspanego dziecka ( które miało tego
pecha, że podniosło słuchawkę telefonu) natychmiastowego obudzenia rodzica-
lekarza. Jesli tak postępujecie jesteście okrutni i egoistyczni.
Serdecznie pozdrawiam wszystkich myślących podobnie: pediatra, żona chirurga,
córka ginekologa.
Obserwuj wątek
    • maszar święta prawda, 15.04.04, 22:27
      podpisuję się obiema rękoma; niestety obawiam się, że Twój apel jest skuteczny
      jak walenie głową w mur.
      Cieszy mnie tylko, że w czasach Hipokratesa nie było telefonów, bo zaraz jakiś
      oburzony pacjent wyskoczyłby z nieśmiertelną przysięgą jego autorstwa...
    • martini_very_bianco Re: List do pacjentów 15.04.04, 22:50
      ja z drugiej strony biurka, ale też w gruncie rzeczy jestem skłonna się dopisać

      16%VOL
      22%VAT
    • Gość: pati Re: List do pacjentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.04, 00:32
      Ja też się z tym zgadzam.Nigdy nie odważyłabym się dzwonić do mojego czy nie
      mojego lekarza prywatnie,nawet w dzień-jeśli wtedy ma wolne.No chyba, że bym
      konała i od niego naprawdę wiele by zależało, albo gdyby podczas zwykłej wizyty
      powiedział, że jakby co to mogę się z nim skontaktować.Wtedy tak, a we
      wszystkich innych przypadkach absolutnie nie.Szanuje prywatność lekarzy, ich
      czas też!
      • maretina Re: List do pacjentów 16.04.04, 10:48
        ja dzwonilam do mojego ginekologa kiedy byl na urlopie, ale wiedzialam, ze moge
        to zrobic.sytuacja byla wyjatkowa.
    • Gość: dradam Re: List do pacjentów IP: 69.19.31.* 16.04.04, 01:57
      Zupelnie nie rozumiem problemu !

      Przeciez przy cyfrowej centrali mozna sobie "zablokowac" numer w okresie nocnym
      i tylko pewne telefony (od, na przyklad, najblizszej rodziny) beda mogly sie
      dodzwonic. Albo posiadacz hasla .Nazywa sie u nas ta usluga "do not disturb".



      • maszar Re: List do pacjentów 16.04.04, 15:51
        Gość portalu: dradam napisał(a):

        > Zupelnie nie rozumiem problemu !
        >
        > Przeciez przy cyfrowej centrali mozna sobie "zablokowac" numer w okresie
        nocnym
        >
        > i tylko pewne telefony (od, na przyklad, najblizszej rodziny) beda mogly sie
        > dodzwonic. Albo posiadacz hasla .Nazywa sie u nas ta usluga "do not disturb".
        >
        Faktycznie nie rozumiesz;
        tu chodzi nie o problem techniczny (można po prostu wyłączać telefon na noc)
        ale o mentalność ludzi, którzy uważają, że 24 godziny na dobę MUSISZ być do ich
        dyspozycji.
        • Gość: ze Szwecji Re: List do pacjentów IP: *.ip-pluggen.com 17.04.04, 12:23
          Wiaze sie to z ogolna przystepnoscia lekarzy. Pacjent rezonuje, ze skoro moze
          sie dostac, nawet do specjalisty, w ciagu paru dni, to dlaczego nie moze do
          niego i zadzwonic?
          W Szwecji, ze wspaniala sluzba zdrowia, specjalista jest tak niedostepna
          osoba na ktora czeka sie miesiacami, ze po prostu nie powstalaby mysl zeby do
          niego zadzwonic. Numer telefonu przewodowego, czasem komorkowego, adres e-
          mail, dokladny adres domowy i adres letniego domku jest do ogolnego wgladu w
          ksiazce telefonicznej.
          Lekarza kontaktuje sie 5 dni w tygodniu poprzez jego sekretarke medyczna, a
          raz w tygodniu przez pol godziny mozna zadzwonic do lekarza siedzacego w swoim
          gabinecie i o cos sie zapytac.
          Jesli sprawa jest szalenie wazna, a istnieje ryzyko niedodzwonienia sie, to
          mozna poprosic aby lekarz zadzwonil do pacjenta w czasie tej polgodziny.

          Wlasnie ta niedostepnosc (do lekarza pierwszego kontaktu czeka sie 3-4
          tygodnie) i placi za wizyte (mimo skladek na sluzbe zdrowia) sprawia ze lekarza
          traktuje sie tak jak sie powinno, swietnie wyszkolonego fachowca po 6-7 czy
          wiecej latach studiow.
        • Gość: dradam Re: List do pacjentów IP: 69.19.31.* 17.04.04, 15:12
          mysle, ze to Ty wlasnie nie rozumiesz problemu.

          Dlaczego lekarz mialby sobie wylaczac telefon ? Moze sobie zycze, aby corka
          mogla do mnie zadzwonic, ale nie pan Smith ? Ktory moze byc na "haju" ( co sie
          zdarza), albo pani Singh, ktorej sie zdaje, ze temp. 38.4 u jej coreczki to
          koniec swiata.

          No wiec aby o tym zadecydowac nie mam mego numeru telefonu w ksiazce
          telefonicznej, a ponadto - mam "do not disturb" zalozone . I jak zadzwoni pani
          Singh to uprzejmy glos zaprosi ja do nagrania swojej wiadomosci i zapewni, ze
          jak bede mial czas to do niej oddzwonie. A corka wpisze swoje haslo i u mnie
          zadzwoni telefon w srodku nocy ...

          Ja rozumiem, ze mozna pacjentom tlumaczyc i oczekiwac, ze beda myslec zgodnie z
          naszymi oczekiwaniami. Ale lepiej po prostu skorzystac z dostepnej techniki i
          miec problem z glowy.
        • Gość: Doki powyzej: dwie ciekawe wypowiedzi IP: *.107-201-80.adsl.skynet.be 17.04.04, 15:23
          Nie zebym zniechecal do czytania swojego wpisu, ale zauwazcie, bo to ciekawe.
          Kolega ze Szwecji pokazuje przyklad specjalisty w niebiesiech, prawie
          niedostepnego. Dradam mowi o specjaliscie tak, jakby to byl lekarz domowy.
          Polska jest blizsza tej drugiej sytuacji. Wiem skadinad, ze specjalisci jezdza
          NA WIZYTY DOMOWE! Mozna by rzec, ze to brak szacunku do samego siebie, ale to
          jest raczej brak mozliwosci zarobienia na zycie. Pani Singh ja osobiscie bym nie
          odpowiedzial na telefon, bo nie tylko pacjent ma prawo wyboru pacjenta, ale tez
          lekarz moze zrezygnowac z pacjenta i wolalbym, zeby p. Singh zawracala glowe
          (heh, glowe... nie moge napisac co moze p. Singh zawracac, bo mnie admin
          skresli...) komus innemu swoja nerwica. Ale wiadomo, ze nie wszyscy maja taki
          komfort pracy. I niektorzy specjalisci musza (albo uwazaja, ze musza) byc do
          dyspozycji 7/7, 24/24. Nie ma co sie oszukiwac, pacjenci to lubia. Wszystko
          zalezy od lokalnych warunkow. Jesli wlazles miedzy wrony i wszyscy koledzy
          twierdza, ze mozna do nich dzwonic o kazdej porze dnia i nocy, to jedyna rada:
          zmienic kolegow...
    • ligia76 Re: List do pacjentów 17.04.04, 23:24
      Hej :-)

      Dostałam nr mojego ginekologa, wraz z przykazaniem żeby dzwonić o każdej porze dnia i nocy. Nie dzwoniłam. Jak coś się działo jechałam do najbliższego szpitala na izbę przyjeć. Nie dzwoniłam z tych powodów o których piszesz.
      Podpisuję sie obiema rękamy i obiema nogamy.
      Osobiscie traktuje lekarzy prawie jak GURU, jesli ktos jest moim lekarzem (na co wczesniej się zdecydowałam) mam do niego 100% zaufanie.

      Pozdrowienia
      Ligia
    • Gość: hehe Re: List do pacjentów IP: *.katowice.msk.pl / *.katowice.msk.pl 30.04.04, 22:58
      ja bym jeszcze dodał: my, lekarze, też mamy nosy. Wiec umyjcie zeby, nogi,
      zmiencie majtki - ZANIM - nas odwiedzicie
      • Gość: dr. nak med. Re: List do pacjentów IP: *.chello.pl 04.05.04, 11:07
        Tak, zgadza się- też mamy nosy i elementarne zasady dobrego wychowania nakazują
        umyć zęby przed pójściem do stomatologa, użycie wody i dezodorantu przed
        odwiedzeniem internisty a podmycie się przed wizyta i ginekologa ( nawet gdy
        robiło się to rano). Lekarz tez jest człowiekiem i nie jest niczym przyjemnym
        wąchanie niechlujnych, nieumytych ciał ludzi, którzy nie chcą tego uczynić (
        nie mylić z ludźmi leżącymi, chorymi).
        • Gość: Tylko magister Re: List do pacjentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.05, 16:10
          Szanowna Pani dr nauk med. Już samo podpisanie sie w ten sposób świadczy o
          tym ,iż skromnością Pani nie grzeszy. To jest niestety skaza tej kasty
          zawodowej, iż uważa się za "półbogów", oczekuje od poddanych pacjentów /
          najczęściej niewykształconych prostaków/ czołobicia i wbijania wzroku w
          ziemię. Droga Pani dr nauk med. idąc na medycynę i mając w rodzinie lekarzy / o
          czym Pani nie zapomniała wspomnieć/ WIEDZIAŁA Pani co to za zawód i jakie
          niesie niedogodności. Wie pani,że są różni pacjenci i ci niedomyci i ci biedni
          i ci niekulturalni etc. dlaczego więc Pani wybrała ten zawód? Chyba z czystego
          snobizmu a nie z chęci niesienia pomocy potrzebującym ,często ciężko chorym
          ludziom. Gdyby rzeczywiści była pani lekarzem z powołania to znosiłaby Pani to
          wszystko ze zrozumieniem. Żal mi Pani bo widzę,że jest Pani zmanierowaną żoną
          chirurga i córcią ginekologa, zupełnie nieprzystosowaną do zawodu, który
          przecież "musiała" pani wybrać. Jak że by mogło być inaczej no i oczywiście nie
          mogłaby Pani się wtedy podpisywać dr nauk med. Żenujące. Przynosi Pani wstyd
          prawdziwym DR NAUK MEDYCZNYCH. Prawdziwa wiedza i autorytet jest widoczna i nie
          potrzebuje tytułów.
    • vecka Re: List do pacjentów 03.05.04, 17:36
      Ogólnie masz racje..., ale niekorzy lekarze, którzy przyjuja prywatnie
      zobowiązuja sie do tego, że można do nich zadzownić o dowolnej potrze.., ale
      ogólnie masz racje...Rozumim Cie....
      • Gość: dr. nauk med. Re: List do pacjentów IP: *.chello.pl 04.05.04, 11:11
        Czym innym jest telefonowanie do prywatnie przyjmującego lekarza, gdy ma się na
        to jego zgode, a czym innym "ściganie" lekarzy pracujących w szpitalu poza
        godzinami pracy i po nocach! Kilka dni temu nasz 13-letni syn został równo
        objechany przez pacjenta męża, że nie mąż jest niedostepny, a on PACJENT ma
        pilna sprawę. Mieliśmy wyłączone komórki. Bylismy w czasie wolnym od pracy w
        teatrze.
        • Gość: dradam Re: List do pacjentów IP: 69.19.31.* 04.05.04, 15:16
          (1) skad pacjent mial numer komorki ?
          (2) jak sie komorke wylacza to wchodzi automatycznie "voice messaging", wiec
          telefonujacy co najwyzej moze nagrac swoja message

          Pozdr.

          PS. (3) W teatrze to ja mam tylko pager ustawiony na "wibrowanie", podobnie w
          kosciele, na koncercie muzyki symfonicznej itp.
          • meggi_19 Re: List do pacjentów 05.05.04, 21:55
            Macie całkowitą rację, choć jestem po tej drugiej stronie a z lekarzami trochę
            do czynienia mam, to jednak nie wyobrażam sobie dzwonić do kogoś w środku nocy,
            nawet jeśli mam pozwolenie tego lekarza to tego nie robię. Co najwyżej na
            pogotowie, ale to już inna kwestia.
            • Gość: mala242 Re: List do pacjentów IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.05, 16:44
              Sama jestem lekarzem i wszystkim oburzonym zycze telefonu o 24 meza pacjentki z
              pytaniem o stan zdrowia,bo pani doktor dzis wczaesnie wyszla. o zgrozo!!! po 24
              godzinnym dyzurze.
              Faktem jest tez,ze ludzie nas wogole nie szanujA,TRAKTOWANI JESTESMY JAK
              ZLOKONIECZNE.Zlitujcie sie!!!!My jestesmy ludzmi i nie wszysthko jest z naszej
              winy.
    • Gość: nin Re: List pacjentki do lekarza IP: *.chello.pl 22.01.05, 19:02
      może trochę inaczej by to wyglądało, gdybyście Wy, lekarze, byli tak uprzejmi i
      np. odpowiadali na pytania pacjentów. mój lekarz w przychodni, gdy zadaję
      pytanie - choćby o skutki uboczne leku - robi "niewidzące oczy". więc naprawdę
      póxniej nie wiem, czy to normalne, że mnie po antybiotyku boli brzuch, czy juz
      schodzę. i kiedy w środku nocy skręcam sie z bólu, to mając komórke -
      zadzwoniłabym. a wystarczyło odpowiedzieć na pytanie...
      pozdrawiam
      i proszę pamiętać - wina zawsze lezy po obydwu stronach :)))
      • Gość: Nocny Piotruś Re: List pacjentki do lekarza IP: 81.219.249.* 22.01.05, 19:42
        Jesli trafi się lekarz nie odpowiadający na elementarne pytania, to rzeczywiście
        lepiej przepisać się do kogoś innego, kto jest bardziej komunikatywny. Objawy
        uboczne są dokładnie wyliczone na ulotce dołączonej do każdego leku zgodnie z
        obowiązującymi przepisami, trzeba sobie spokojnie przeczytać w domciu. Nawet
        jesli lekarz jednym tchem wyrecytuje wszystkie możliwe objawy (których czasem
        jest bardzo dużo) to i tak pacjent ich nie zapamięta, a to co zapamięta - szybko
        zapomni. Kiedy ktoś w nocy skręca się z bólu brzucha, to dzwoni na pogotowie a
        nie na prywatną komórkę lekarza z przychodni.
        • Gość: nin Re: List pacjentki do lekarza IP: *.chello.pl 22.01.05, 19:48
          zabawne, bo niekiedy w skutkach ubocznych leku albo powikłaniach mozna
          znaleźć "zejście smiertelne"
          • Gość: Nocny Piotruś Re: List pacjentki do lekarza IP: 81.219.249.* 22.01.05, 20:56
            Tak, może się zdarzyć zejście śmiertelne, ale jeśli jego prawdopodobieństwo jest
            mniej więcej takie jak wygrana 6-tki w totolotka, to nie ma się chyba czym
            przejmować. Bardziej prawdopodobne może być, że wychodząc z domu wpadniesz pod
            samochód, niż że umrzesz po tabletce jakiegoś leku.
          • Gość: młody lekarz Re: List pacjentki do lekarza IP: *.chello.pl 23.01.05, 14:31
            A podaj proszę choć jedną ulotkę, w której wśród działań niepożądanych
            wymienione jest "zejście śmiertelne".
    • Gość: doc Kto da więcej IP: *.salbis.pnet.com.pl 22.01.05, 20:25
      Kto to przebije? Telefon co prawda w trakcie dyżuru całodobowej opieki
      ambulatoryjnej- więc fakt dzwonienia sam w sobie uzasadniony, ale z
      następującym zapytaniem:
      - kiedy będzie można wykonać cytologię u ginekologa w POZecie (w tym, na usługi
      którego pełniony był dyżur). A pytanie takie zostało zadane przez telefon w
      czasie dyżuru o...3 w nocy.

      Kto da więcej?
      • Gość: Położnik Re: Kto da więcej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.01.05, 22:20
        Dam więcej ."Panie doktorze ja jestem Pana pacjentką i już jestem w szpitalu
        mam skurcze do porodu przyjedzie Pani?
        Przykro mi bardzo ale nie mogę Pani pomóc jestem w Amsterdamie (1200 kilometrów
        od miejsca zamieszkania)
        W Amsterdamie a kiedy Pan przyjedzie?
    • Gość: Pacjentka Re: List do pacjentów IP: 62.111.156.* 23.01.05, 17:16
      Wielce Szanowna Pani Doktor Nauk Medycznych !
      Pozwolę sobie jedynie zauważyć, że w skrócie "dr" nie stawia się kropki (jak w
      każdym skrócie wyrazu kończącym się jego ostatnią literą).
      Z poważaniem,
      Pacjentka
      (mgr inż.)
      • Gość: agulha Re: List do pacjentów IP: *.aster.pl / *.aster.pl 23.01.05, 17:33
        Wielce Szanowna Pani Magister (Inżynier)!
        To wprawdzie nie był mój post, ale: jakkolwiek ma Pani rację, po skrócie "dr"
        nie stawia się kropki (należałoby wszelako dodać, że w mianowniku, to
        występowanie z takim ognistym komentarzem w dziewięć miesięcy po napisaniu
        owego dr z kropką źle o Pani świadczy. Chyba coś nie tak z postrzeganiem i
        logicznym myśleniem.
        Jeżeli życzy Pani sobie pisać po polsku całkowicie poprawnie, nie omieszkam
        Pani objawić, że przed wykrzyknikiem nie stawia się spacji. Liczę, że doceni
        Pani tę bezpłatną konsultację.
        Z poważaniem
        A.
        • Gość: Pacjentka Re: List do pacjentów IP: 62.111.156.* 24.01.05, 13:03
          Witam serdecznie i dziękuję za "bezpłatną konsultację" w sprawie kropki. Jak
          mniemam pochodzi od niekwestionowanego autorytetu w tej dziedzinie.
          Z moim postrzeganiem chyba nie najgorzej, proszę łaskawie sprawdzić daty
          poprzednich wpisów.
          W kwestii formalnej - sprawa nie dotyczy meritum problemu i pozwoliłam sobie
          potraktować swoją uwagę jako małą dygresję, a niechcący wzbudziłam tyle emocji.
          Łączę wyrazy szacunku,
          Pacjentka
    • Gość: Artur Re: List do pacjentów IP: *.usask.ca 23.01.05, 17:26
      Moze i jest w tym troche prawdy, ale publikowanie czegos takiego na forum jest
      moim zdaniem w zlym smaku. Moze ktos wyladuje sobie troche stresu, ale kosztem
      innych a w zyciu i tak sie nic nie zmieni.

      Lepiej takich rzeczy nie pisac.
      • Gość: Tylko magister Re: List do pacjentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.01.05, 17:30
        -----------------------------
        • Gość: dr nauk med. Re: List do pacjentów IP: *.chello.pl 24.01.05, 08:28
          1. Na medycynę poszłam świadomie, choć Rodzice ostrzegali mnie przed tym co
          może mnie czekać.
          2. Lubię ten zawód, lubie leczyć, ale nie LUBIĘ I NIE CHCĘ byc budzona pośrodku
          nocy, gdy nie pracuję. Tak samo jak przedstawiciel każdego innego fachu mam
          prawo do snu i wypoczynku. Podobnie jak mój mąż i moje dziecko!
          3. Nie traktuję nikogo jak niewykształconych prostaków, nie uważam sie
          za "półboga" - szanuję innych i wymagam szacunku do siebie. To chyba normalne?
          4. Każdy ma jakiś nick - to też się Pani nie podoba?
          5. Nie Pani oceniać moja wiedzę, doświadczenie i autorytet - nie ma Pani po
          prostu ku temu żadnych danych.

          A kto kogo przebije? Miałam kiedyś ok 5 rano telefon do domu, że "dziecko nie
          chce spać, ale wogóle to jest zdrowe i wesłoe, tylko tak przez całą noc nie
          śpi,w dzień tez nie spało więc co maja robic rodzice?". A to, że moje dziecko
          spać nie może , bo właśnie obudził je telefon, to inna para kaloszy.
          Koleżance zmarła teściowa. Ma w rodzinie pogrzeb, do domu telefon, że dziecko
          ma wysoką goraczkę, więc może pani doktor by przyszła. Koleżanka odmawia ,
          podaje powód oraz proponuje zastępstwo innego lekarza. O której pogrzeb - pyta
          mama małego pacjenta. O 11.00 - odpowiada koleżanka. To może pani doktor wyrobi
          sie na 14.00 - podam Panadol. Bez komentarza.
          • Gość: Tylko mgister Re: List do pacjentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.05, 14:42
            Szanowna pani Doktor. Nie będę więcej złośliwa i nie będę więcej komantowała
            Pani podejścia do zawodu. Uważam jednak, że w każdym zawodzie sa pewne
            niedogodności. Rzeczywiście przytoczone zachowanie pacjentek pozostawiam bez
            komentarza... " Kijem rzeki nie zawrócisz" i trzeba się z pewnymi rzeczami
            pogodzić szczególnie jak wybrało się ten zawód /zawsze można zrezygnować jak
            nie daje się rady/. Takie zachowania i gorsze sa wszędzie. Proszę odwiedzić
            obecną polską szkołę średnią to zmieni Pani zdanie na temat uciążliwości swego
            zawodu. Tym nie mniej zgadzam się z przedmówcą notabebe też lekarzem który
            napisał:Gość portalu: Artur napisał(a):

            > Może i jest w tym troche prawdy, ale publikowanie czegos takiego na forum
            jest
            > moim zdaniem w złym smaku. Może ktoś wyladuje sobie troche stresu, ale
            kosztem
            > innych a w życiu i tak się nic nie zmieni.
            >
            > Lepiej takich rzeczy nie pisać.
            • Gość: tez dr i nawet + Re: List do pacjentów IP: *.dial.proxad.net 24.01.05, 15:11
              Pani magister - jesli nie chcemy miec kontaktu z ludzmi niedomytymi (delikatnie
              mowiac) to UCZMY ich, by sie myli. To rola NIE TYLKO rodzicow, ale ROWNIEZ
              szkoly i lekarzy. Nie tylko ze wzgledu na nasze i wasze nosy, ale ze wzgledu
              na ZDROWIE spoleczenstwa.
            • Gość: dr nauk med. Re: List do pacjentów IP: *.chello.pl 24.01.05, 15:50
              Szanowna Pani Magister, jak wygląda codzienność polskiej szkoły wiem, ponieważ
              posiadam dziecko w wieku szkolnym oraz z racji wykonywanego zawodu mam kontakty
              z licznymi rodzicami.
              Nie narzekam na "niedogodności" związane z najbardziej nawet chorym
              człowiekiem, ale nie zgadzam się na chamstwo, brak szacunku i niechlujstwo. Są
              zachowania, których tolerować wokół siebie nie chcę i nie będę.
              Tak jak napisała moja Koleżanka po fachu pewnych zachowań, choćby higieny,
              uczyć powinni także nauczyciele.
              Jeżeli w szkole nie zwraca się uwagi na brudne paznokcie, przepoconą koszulę i
              tłusye włosy, to za parę lat taki osobnik uzna to za normę.
              Nie zwalniam z obowiązku edukacji higieniczno-zdrowotnej rodziny, ale jest to i
              pole do popisu dla nauczycieli.
              A na marginesie - większość nauczycieli, z którymi miałam przyjemność obcować
              zachowywała się tak, jakby miała zaraz postawić mnie do kąta, wpisać uwagę lub
              wrzasnąć "siadaj- niedostatecznie". Wiadomo nie od dzisiaj, że z nauczycielami
              nie ma dyskusji, więc może nie mówmy kto każe się traktowac jak "półboga".
              • Gość: Tylko magister Re: List do pacjentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.05, 18:00
                Będzie to mój ostatni post bo widzę, że weszłyśmy w utarczki słowne nt.
                wyższości ww zawodów. Zgadzam sie ,że niektórzy nauczyciele traktują rozmówców
                tak jakby byli ich uczniami. To z pewnością skaza zawodowa. Szkołę zna Pani z
                perspektywy rodzica małoletniego dziecka, rodziców innych dzieci /którzy zawsze
                mają najwięcej do powiedzenia nt. nauczycieli/, opinii znajomych i sąsiadów. To
                nie to samo. Gdyby jednak popracowała pani w takiej szkole, zetknęła sie z
                butą, arogancją, zmanierowaniem i chamstwem MŁODZIEŻY wtedy mogłybyśmy
                podyskutować o tych sprawach. Nie zaprzeczam, że wsród nauczycieli, lekarzy,
                urzędników są ludzie kulturalni, opanowani, taktowni, entuzjaści jak i tacy,
                którzy znaleźli sie nie tam gdzie powinni.Ja również jestem zaszokowana takimi
                zachowaniami młodzieży, obwiniam system, rodziców, szkołę ale wiem, że niewiele
                jestem w stanie sama zdziałać, więc nie wylewam swych frustracji na forum.
                Ja jednak widzę, że Pani z zasady jest przeciwko wszystkiemu i wszystkim.
                A propos higieny to są od jej krzewienia pewne instytucje typu pielegniarka
                szkolna, pedagog, itp. ja moge co najwyżej zwrócić uwage ale nie moge przez 45
                min. robić wykładu nt. czystości i higieny.Zwracanie uwagi, że ktoś śmierdzi
                jest dla mnie uwłaczające!!! Poza tym ja mam do czynienia z prawie dorosłymi
                ludźmi,tuż przed maturą, których mam nauczyć co to jest PKB, bilans, krzywa
                popytu i podaży a nie jak używć mydła i pasty do zębów. To się robi na poziomie
                przedszkola i szkoły podstawowej . Proszę więc mnie nie obarczać
                odpowiedzialnością za stan higieny społeczeństwa. Jeszcze jedno odnośnie
                telefonów w środku nocy od rodziców. Jak pracuję od 18 lat NIGDY mi się to nie
                zdarzyło. Może miałam do czynienia z tak kulturalnymi ludźmi / w co wierzę/a
                może nikt po prostu nie znał mojego numeru telefonu. Przyznam jednak Pani, że
                pytanie o postępy w nauce syna a pytanie o stan zdrowia to chyba różne wagowo
                pytania.
                Kończąc chciałm powiedzieć, że ja na swej drodze życiowej spotkałam wielu
                naprawdę wspaniałych lekarzy, oddanych pacjentowi i takie relacje o którtch
                Pani pisze są dla mnie czymś nowym.
                • Gość: Dr Romano Re: List do pacjentów IP: *.dial.proxad.net 24.01.05, 23:07
                  Doskonale potrafi Pani umywac rece, szanowna pani magister
                  • Gość: Tylko magister Re: List do pacjentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 24.01.05, 23:38
                    A przepraszam bardzo od czego ja to niby umywam ręce. Proszę o konkrety.Czy nie
                    aby od uczenia Pańskich dzieci jak używać wodę i mydło czy od tego jak mają
                    rozumieć zawiłości gospodarki i ekonomii?
                    • draconessa Re: List do pacjentów 25.01.05, 07:14
                      Miedzy innymi od wychowywania mlodziezy, droga Pani Magister. No tak, ale Pani
                      ma tylko nauczyc ich co to jest bilans i jaka jest roznica miedzy bilansem w
                      ujeciu czytso rachunkowym a analitycznym. Moze jeszcze zdazy Pani przerobic z
                      nimi P&L Account, ale niekoniecznie. I za zadne skarby nie bedzie Pani reagowac
                      na ewidentne chamstwo, bo jeszcze... kubel od smieci na glowe naloza?
                      To, ze nie dzwonia do Pani w srodku nocy, to nie jst zaden dowod , ze do
                      lekarzy ludzie nie dzwonia. Czesto w sprawach idiotycznych, ktore spokojnie
                      mogapoczekac do rana.

                      Do Kolegow Lekarzy - problem pacjentow -brudasow nie jest nowy. Czytalam kiedys
                      pamietniki lekarzy przedwojennych. Przytoczono tam casus pewnej Pani, ktora do
                      badania ginekologicznego zglosila sie a pupa...hmm, w kupie, mowiac delikatnie.
                      Zostala wyproszona z gabinetu, poinformowana ja, ze ma sie umyc i przyjsc
                      nastepnego dnia. Moze to jest jakis sposob?
                      • Gość: Gość Re: List do pacjentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.01.05, 13:25
                        No i co ma z tego postu wynikać? Nie wysiliła się koleżanka intelektualnie.
        • polf Re: List do pacjentów 26.01.05, 15:46
          Nie na miejscu jest chyba ocena. I troche wieje jakimis kompleksami... Dobrze
          ze Pani dr nie jest Pania prof. hab. bo dopiero by jad zostal wylany. Meritum
          sprawy jest inne. Pacjenci czesto traktuja lekarzy jak niewolnikow. I to ze
          lekarze sie przed tym bronia nie jest wyrazem chamstwa, snobizmu czy jak tam to
          nazwiesz, tylko wyrazem normalnosci. Jesli bys zadzwonil do kierownika sklepu z
          warzywami bo masz ochote na ogorka o 2 w nocy a sklep zamkniety to obawiam sie
          ze musialbys pozniej w nocy dzwonic do proktologa.... heheh
    • Gość: Pacjentka Re: List do pacjentów IP: 62.111.156.* 24.01.05, 22:39
      Jedynym wymiernym efektem tej bezowocnej dyskusji jest brak kropki w
      skrócie "dr", do czego przyczynił się post mojej skromnej osoby.
      Pozdrawiam serdecznie Wszystkich PT Dyskutantów!
      • polf Re: List do pacjentów 26.01.05, 15:59
        Teraz szanowna Pani magister prosze sie przyczynic do zmniejszenia chamstwa i
        smrodu w klasie w ktorej pani wyklada ekonomie czy co tam Pani uczy. To bedzie
        dopiero sukces, a nie spieranie sie o kropke.
        Pozdrawiam.
        • Gość: Magister Re: List do pacjentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.01.05, 17:33
          Jak szanowny pan uważnie czytał / a chyba nie - widocznie nauczyciele więcej
          uwagi przykładali na walkę ze smrodem niż na edukację jako meritum /to kropka
          nie jest mego autorstwa. Jeśli wszyscy nauczyciele zajmować się będą smrodem w
          klasie zamiast nauczaniem danego przedmiotu to będziemy mieli jeszcze bardziej
          niedouczone społeczeństwo /statystyki mówią, że 80% społeczeństwa nie rozumie
          czytanego tekstu co się potwierdza/. Co do lekarzy jako niewolników to chyba
          szanowny pan przesadził. Oni po prostu sumiennie i z życzliwym podejściem do
          pacjenta powinni wykonywać swój zawód- tylko tyle czy aż tyle. żaś przykład ze
          sklepem warzywnym chyba nie jest trafiony. I potwierdza się to co piszę na
          początku - NIE ROZUMIE SIĘ CZYTANEGO TEKSTU. Ot problem!
          • draconessa Re: List do pacjentów 26.01.05, 20:31
            Istotnie, Pani magister. Nie rozumie Pani. A ja nie rozumiem, dlaczego uznala
            Pani, ze moza czuc sie zwolniona z wychowywania mlodziezy i reagowania na jej
            chamstwo. Klapki na oczach? A podobno nauczyciele powinni wspoldzialac z
            rodzicami w wychowywaniu dzieci i wpajaniu im zasad zycia w spoleczenstwie.
            Zalosne Pani wydaje swiadectwo o przedstawicielach Pani zawodu.
          • polf Re: List do pacjentów 27.01.05, 13:58
            Kropka nie była Pani autorstwa lecz komentarz do kropki.
            Mam nadzieję, że w klasie też będzie Pani tylko autorką komentarza odnośnie
            ewentualnego niechlujstwa któregoś z uczniów. Teksty czytam dobrze. Zaburzenie
            komunikacji polega na dowol
            • polf Re: List do pacjentów 27.01.05, 13:59
              cdn..
              na dowolnej interpretacji tekstu.
              Pozdrawiam
          • polf Re: List do pacjentów 27.01.05, 14:17
            Jeszcze jedno. Cieszy mnie fakt że mamy tak uczonych magistrów. Jednak fakt, że
            uważaja że zwrócenie uwagi uczniowi że nieodpowiednio się zachowuje zbyt wiele
            czasu to niestety rozumiem dlaczego nasze społeczeństwo jest jakie jest. Jednym
            z wielu czynników wychowujących jest szkoła. Pani szanowna nie szczędziła czasu
            na to by zwrócić uwagę lekarzowi. OK. Podjęto inny temat czyli rolę wychowawczą
            nauczyciela. Pani się oburza... Pani dr mówiła o konkretnym przykładzie
            zachowania mianowicie o dzwonieniu w środku nocy. Do interwencji nocnych jeśli
            pani nie wie są powołane specjalne służby tzw. pogotowie, lub w przychodni
            lekarz na DYŻURZE. Jeśli w nocy wydzwania się do lekarza i każe mu natychmiast
            udzielać pomocy (przy czym nie ma bezpośredniego zagrożenia życia) to jest to
            zachowanie mówiąc krótko chamskie. Próba obrażanie mnie, że czegoś nie rozumiem
            nic Pani nie da ponieważ polemika na forum często może być rozumiana
            dwuznacznie. Stąd zaburzenia w komunikacji które, Pani ujawnia... Ja to
            rozumiem i nie mam o to pretensji. Pretensje mieć mogę w postawie Pani, która
            sugeruje że ma Pani gdzieś wychowywanie dzieci (uczniów), a to jest jedna z ról
            nauczycieli. Przykład ze sklepem był złośliwością z mojej strony. Czy był
            trafiony czy nie... Ja myślę, że był całkiem niezły. Wracając do meriyum. Ile
            czasu zajmie Pani wypowiedzenie zdania: "Adaś pozwól na stronę na chwilkę.
            Słuchaj postaraj się częściej zmieniać rzeczy, bo te które nosisz są trochę
            przepocone. Będą się niedługo z ciebie śmiali." Czy takie zwrócenie uwagi jest
            dla Pani czymś upokażającym?! Jest Pani wszakże pedagogiem, czy nie uczono Pani
            jak w takich sytuacjach postępować?
            I ostatnia rzecz. Cytat "Jak szanowny pan cztał/a..." Brak konsekwencji. polf
            jest rodzaju męskiego. Tak się może Pani do mnie zwracać. W rodzaju męskim.
            "Ot problemy"!
            • Gość: Magister Re: List do pacjentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.05, 15:19
              Widzę, że nie ma pan większych problemów niż brudne skarpetki Adasia. Takich
              Adsiów jest w klasie może z 15 na 30 uczniów i co każdemu z osobna?... W
              dalszym ciagu uważam,że jeżeli w domu jest brud i smród to szkoła tu niewiele
              zmieni! A przepocone skarpetki Adasia bardzo mi przeszkadzją / zresztą nie
              tylko takie problemy są w szkole/ Jeszcze raz powtarzam SĄ W SZKOLE UPOWAŻNIONE
              OSOBY DO KSZTAŁCENIA NAWYKÓW HIGIENICZNYCH U UCZNIÓW, KTÓRE POWINNY TO ROBIĆ
              PRZEZ CAŁY CZAS. Nauczyciel może marginalnie zwracać na to uwagę co też mi się
              zdarza.
              Telefony w środku nocy do lekarza to problem relacji lekarz-pacjent. Jeśli to
              jest taka wielka uciążliwość to należy zastrzec telefon lub tp. Takie dyskusje
              nie mają sensu bo zawsze będą pacjenci o skołonnościach do zawracania głowy
              lekarzowi o każdej porze dnia i nocy.
              A tak na marginesie upokarzającym pisze sie przez "rz" Jestem nauczycielem i
              na to głównie zwracam uwagę.
              • Gość: Zdzichu Re: List do pacjentów IP: *.vega.eu.org 27.01.05, 17:05
                A propos traktowania siebie jako "polbogow"...

                Dlaczego nauczyciele z szkol srednich nadal wymagaja (podkreslam: wymagaja!)
                aby zwracac sie do nich per "Panie Profesorze/ Pani Profesor"?
                • Gość: Magister Re: List do pacjentów IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.01.05, 17:37
                  To jest zwyczajowa forma sprzed wieków. Jak sobie wyobrażasz to wymaganie. Co
                  najmniej śmieszne! To tak jak do lekarza wszyscy mówia p. doktorze chociaż
                  naukowy tytuł doktora maja nieliczni. A może mówić do nauczyciela p. magister
                  bo taki tytuł muszą mieć obecnie wszyscy nauczyciele?!
                  • Gość: magda Re: List do pacjentów- do Pani magister IP: *.3vnet.pl 30.01.05, 10:17
                    dlaczego nauczyciele posiadaja 'wiedze' a nie zawsze 'rozum'?Drugie
                    pytanie;dlaczego nauczyciel zawsze ma racje?
                    • pia.ed Re: List do pacjentów- do Pani magister 30.01.05, 10:57
                      "... problem pacjentow -brudasow nie jest nowy. Czytalam kiedys
                      pamietniki lekarzy przedwojennych. Przytoczono tam casus pewnej Pani, ktora do
                      badania ginekologicznego zglosila sie a pupa...hmm, w kupie, mowiac delikatnie.
                      Zostala wyproszona z gabinetu, poinformowana ja, ze ma sie umyc i przyjsc
                      nastepnego dnia. Moze to jest jakis sposob?..."

                      Sposob na pewno jest dobry.
                      Tylko ze 70 lat temu lazienka w domu byla rarytasem, mieli ja tylko zamozni
                      ludzie. Natomiast reszta miala wychodek na podworzu i zimna wode w misce.

                      Dzis praktycznie biorac KAZDY ma sie mozliwosc umyc, i przypadki przyjscia do
                      lekarza nieuumytym nie powinny miec miejsca!

                      Osobiscie bardzo reaguje na zapach potu u ludzi.
                      Sprawa ta powinna sie zajac pielegniarka czy higienistka w starszych klasach
                      szkoly podstawowej, moze byc to takze nauczycielka gimnastyki.

                      Wytlumaczyc, ze wprawdzie pot jest naturalny, ale zapachowi mozna
                      zapobiegac poprzez czeste mycie i czeste zmienianie sweterkow.
                      To faktycznie wielu osobom wystarczy.
                      Ci z silniejszym potem powinni uzywac srodki dostepne w aptece i TEZ zmieniac
                      czesto sweterki!

                      Dlaczego pisze o czestej zmianie ubrania?
                      Poniewaz natknelam sie na taki przypadek, ze osoba codziennie brala
                      prysznic... a potem zakladala ... ten sam przepocony sweterek!
                      • Gość: pielęgniarka Re: List do pacjentów- do Pani magister IP: *.easycomm.pl / 212.191.169.* 30.01.05, 11:15
                        lekarze, nauczyciele i inni szlachetni przedmówcy, nikt nie chce wachać
                        smrodów,ale czy uda się przez tą dyskusję Waszą na forum,nauczyć ludzi podstaw
                        higieny?Wszyscy tu występujący napewno się myją i nie spowodują umycia całej
                        rzeszy bezdomnych, których przywozi PR zamarżnietych i którzy powoli odmarzają
                        raze z wszami , i innymi robalami, też człowiek i też trzeba go ratować za
                        wszelką cenę, takie rozmowy niczego nie wnoszą.Macie swoją inteligencję
                        wrodzoną to z niej korzystajcie, co nie znacie profesorów oświaty, medycyny
                        ktorym słoma wystaje z butów?(Proszę nie poprawiac mojej pisowni na komputerze
                        sama napisałam pracę mgr na komputerze i nikt się nie przyczepił)Miłego dnia
                        wszystkim!!!
              • polf Re: List do pacjentów 07.02.05, 14:19
                Rozmowa z pania faktycznie jest jalowa. Jesli wszyscy w pani klasie sa brudni,
                to jest to powazny problem... Brak reakcji z pani strony i ze strony innych
                nauczycieli z pani szkoly jest niepokojacy. Moje dzieci z pewnoscia w tej
                szkole nie beda sie uczyc bo sa czyste. Fakt ze powodem takiego stanu dzieci
                moze byc poziom rodzicow, ale jesli tak to prcuje pani chyba w szkole
                wieziennej... To smutne. Chyle zatem przed pania czolo. Jesli jest inaczej jest
                po prostu pani na reke takie postepowanie. Moze to wynika ze strachu przed
                mlodzieza ktora rowniez i pani wychowuje... Relacja pacjent-lekarz. Oczywiscie
                rozni sa pacjenci. Mowa byla o tych chamskich. Wielu uczniow to niewychowane
                chamy... Proba ich wychowywania moze sie zle skonczyc... Mozna dostac po
                glowie. Lepiej wiec zostawic problem od tego sa inni. Pani jest za to od
                poprawiania pisowni lekarzy. Dziekuje wiec za dr bez kropki i za upokarzanie
                przez "rz". Voila c'est tout. J'ai fini deja.
            • Gość: doradca Re: sposób na zagwarantowanie sobie prywatności IP: *.satbit.pl / *.internetdsl.tpnet.pl 30.01.05, 19:30
              Drodzy lekarze!

              Prośby o uszanowanie waszego prywatnego czasu przez pacjentów to ,,wołanie na
              puszczy ,,Sami musicie zadbać o swoja prywatność.Najprościej jest wyłączyć
              telefon,ale nie o to chodzi bo przecież mamy przyjaciół,których telefony są
              mile widziane.Jest natomiast w większości tel.komórkowych opcja pozwalająca na
              ustawienie połączeń przychodzących w taki sposób,że połączenia z numerów
              niepożądanych będą automatycznie odrzucane.Skorzystajcie więc z tej możliwości
              jaką daje nam współczesna technika.Pozdrawiam wszystkich forumowiczów.
              • Gość: XXL Re: sposób na zagwarantowanie sobie prywatności IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 01.02.05, 22:32
                Drodzy lekarze! A po co wy tak te wizytówki ze swoimi numerami telefonów
                rozdajecie? Moi klienci mają podobne tendencje do waszych, dlatego dla nich
                jest komórka służbowa, często wyłączona - bo wyłączam całkowicie gdy parcuję
                bezpośrednio z klientem(wy natomiadst często odbieracie 3 telefony w ciągu
                10min. mojej wizyty) i wtedy gdy uważam, że pracę na dany dzień zakończyłam
                przełączam na łączenie z wybranymi numerami. Mój domowy stacjonarny telefon
                jest zastrzeżony i jest to pilnie strzeżona świętość. Moi klienci z bzdurami
                nie dzwonią - wiedzą, że nie warto. Mam wrażenie, że zbyt często zapraszacie
                pacjentów do przekraczania waszych granic, a potem macie do nich żal, że to
                robią.
                • polf Re: sposób na zagwarantowanie sobie prywatności 07.02.05, 14:32
                  Oj nie badz naiwny czlowieku! Szpitale nie rozdaja swoim pracownikom sluzbowych
                  telefonow! Niedlugo nawet pensji nie beda dawaly bo komornik przyjdzie. I nie
                  pisz ze twoi klienci z bzdurami nie dzwonia bo cie zaraz niektorzy
                  zlinczuja. :-) Zdrowie to nie bzdura! Nawet sraczka czy zaparcie. Szczegolnie
                  to drugie warte zgloszenia lekarzowi o 3 w nocy. :-)
              • polf Re: sposób na zagwarantowanie sobie prywatności 07.02.05, 14:28
                Gorzej gdy ktos dzwoni na numer stacjonarny... Bo o takim telefonie byla
                mowa... Oczywiscie trzeba zastrzec go. Takie to proste. Albo w ogole nie
                zakladac telefonow nie kupowac komorek, komputerow, po co one lekarzom? Oni sa
                przeciez od leczenia a nie od dzwonienia.
                • Gość: XXL Re: sposób na zagwarantowanie sobie prywatności IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 22:55
                  Prof nie wkurzaj się. Zgadza się, pacjenci nadużywają prywatności lekarza.
                  Jestem jednak głęboko przekonana, tak w roli pacjentki jak i obserwując
                  przyjaciół i znajomych lekarzy, że lekarze za mało pilnują swojej prywatności.
                  Praktycznie wszyscy pacjenci mojej przyjaciółki znają jej nr telefonu
                  komórkowego i stacjonarnego i znają go od niej z informacją, że jeśli czegoś
                  potrzebują to mogą dzwonić - no i dzwonią, a ona potem opowiada jacy są wredni.
                  Pacjent ma to do siebie, że jego poziom rozwoju społecznego i emocjonalnego
                  oraz poziom kultury i hipochondrii bywa bardzo różny i trzeba te aspekty jego
                  funkcjonowania ocenić zanim się tę wizytówkę wręczy. Jest jeszcze jeden aspekt:
                  jak pacjent był prywatny to mógł dzwonić, jak jest na nfz nie może dzwonić.
                  Mieszanie tych dwóch porządków jest bardzo niezdrowe, z jednej strony miesza w
                  głowach pacjentom, z drugiej niektórzy pacjenci świetnie manipulują takim
                  układem (i lekarzem) i jeszcze się tym chwalą wśród znajomych. No i wreszcie
                  skoro tak wielu wręcza te wizytówki zachęcając do dzwonienia, to dzwonienie do
                  lekarza w każdej chwili w każdej sprawie zaczyna być traktowane jak oczywiste,
                  więc do tych co wizytówek nie wręczają też pacjenci dzwonią. Jak chcesz coś
                  zmienić w relacjach to zacznij od siebie, nie licz na to, że to inni się
                  zmienią.
                  • Gość: XXL Re: sposób na zagwarantowanie sobie prywatności IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.02.05, 23:00
                    Miało być Polf, ale Prof też chyba ładnie ;). A jak komórka prywatna, to
                    pacjentom wara od twojego numeru, a jak masz na ten numer rejestrację do
                    gabinetu to ona już się zrobiła służbowa, choć nikt ci jej nie zafundował :).
                    • Gość: dr nauk med. - e Re: sposób na zagwarantowanie sobie prywatności IP: *.chello.pl 08.02.05, 21:39
                      Komórkę mam jak najbardziej prywatną, co więcej korzystam z niej w sprawach
                      służbowych i nikt nie zwraca mi za nią złamanej złotówki. Mój telefon - zarówno
                      komórkowy jak i domowy jest znany w Klinice, po prostu wisi w widocznym miejscu
                      w pokoju lekarskim i u pielęgniarek. Dzieje się to dlatego, ze bywam dość
                      często wzywana do pomocy mniej doświadczonym kolegom. A jak jeden pacjent pozna
                      ten numer znają go kolejni.
                      Nie twierdzę, że zabraniam do siebie dzwonić, ale niech nie czynią tego BEZ
                      POTRZEBY , niech uszanują mój sen, sen i spokój mojej rodziny i naszą
                      prywatność.
                      • Gość: XXL Re: sposób na zagwarantowanie sobie prywatności IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.02.05, 20:49
                        No niech oni się zmienią, no niechże oni się zmienią. He, he, jak ktoś wiesza
                        swoje numery telefonów w widocznym miejscu, to niech się cieszy, że nie pracuje
                        w zamkniętym oddziale psychiatrycznym, to by dopiero klientela korzystała, żeby
                        powiedzieć pani doktor co o niej myśli.
                      • mohito Re: sposób na zagwarantowanie sobie prywatności 13.02.05, 09:45
                        Tylko bez "niech" proszę:-)
                        1)Jeśli na pieczątce służbowej lub prywatnej podajesz numer telefonu
                        komorkowego to nie miej pretensji,ze znowu jakis palant do Ciebie
                        zadzwonił.Trzeba było nie podawać lub zamiast tel. podac adres poczty
                        elektronicznej:-)
                        2)Mój ostatni szef miał 2 telefony kom.-jeden "pod publikę", drugi "dla
                        swojakow"-jak myślisz,który był wyłączony po godzinach pracy?:-)
                        3)Teraz ( po latach bycia podwładnym) sama jestem sobie szefem,dbam o moich
                        klientów,czesto tez niewychowanych jak Twoi pacjenci, wiesz dlaczego?Bo płacą
                        mi kasę a moim psim obowiązkiem jest dbać o ich interesy.Jesli pacjent płaci Ci
                        prywatnie pieniądze za uslugę którą wykonujesz to jestes dla niego takim samym
                        pogotowiem jak inne ( gazownicze,energetyczne itp).Nie miej pretensji do
                        pacjenta,że umie czytać cyfry będące Twoim numerem telefonu, nie mówiąc juz o
                        tym,że ośmielił wykręcić Ci numer:-)))
                        Nagraj miły - jeśli przejdzie Ci przez gardło komunikat dla Pacjentów- chamów,
                        nocnych marków, niedomytych wsioków,że Twoj gabinet jest czynny od-do a jeśli
                        jest to "bardzo pilna sprawa" to "niech" zostawi wiadomość.........
                  • polf Re: sposób na zagwarantowanie sobie prywatności 12.02.05, 17:07
                    Hehe Nie Prof tylko polf. :-) Co do wizytowek i zachecania to tak masz racje.
                    Jesli lekarze odwoluja sie do inteligencji i poczucia smaku to moga sie zawiesc
                    nie tylko na pacjentach ale i na wlasnych kolegach po fachu. Ja na wizytowce
                    nie mam swojego tel. stacjonarnego. Hehe. W ogole nie mam stacjonarnego. A
                    komorke w nocy mozna wylaczyc.
                    Pozdrawiam.
    • zaisa Re: List do pacjentów 10.02.05, 01:05
      Raz w zyciu dostalam od lekarza wizytowke z numerami telefonow i uslyszalam,
      zebym dzwonila, jesli bedzie mnie cos niepokoic. Bylo to kilka lat temu po
      zabiegu usuniecia nadzerki w panstwowym szpitalu przez pierwszy raz w zyciu
      widzianego lekarza. Nie poczulam takiej potrzeby, bo bardzo dokladnie wyjasnil
      co mnie czeka. Do tej pory jestem w szoku pozytywnym.
      Chcialabym natomiast, zeby lekarz na oddziale ginekologicznym podczas obchodu
      nie odwracal sie plecami do ciezarnej pacjentki, ktora wlasnie usiluje mu
      powiedziec, ze pojawil sie bol w dole brzucha. Ani zeby kilka godzin pozniej nie
      musiala czekac przez 2 godziny z ciaglymi skurczami (o ktorych jeszcze nie
      wiedziala, ze to skurcze, myslala, ze moze to atak wyrostka robaczkowego) az
      zjawi sie wreszcie jakis lekarz. Chyba nikogo nie zdziwi, ze w tej sytuacji
      14-tygodniowa ciaza zakonczyla sie poronieniem. Byc moze i tak by sie stalo,
      ale, niestety, nie ma juz szans na sprawdzenie, czy byla inna mozliwosc.
      • polf Re: List do pacjentów 12.02.05, 17:13
        I tu jest cala tajemnica. Jesli lekarz troche sie podzieli swoja wiedza,
        wyjasni troche co sie moze dziac po lekach badz jaki przebieg moze miec choroba
        i co robic to pacjenci nie beda tak czesto zawracac glowe. A zapewniam ze mozna
        to zrobic w trakcie 20 min. wizyty. Jesli ktos tego nie robi to mu sie po
        prostu nie chce...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka