radeberger
04.01.11, 07:05
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8899373,Czechy__4_tys__lekarzy_zlozylo_wymowienia__Jutro_spotkania.html
Blisko 4 tysiące lekarzy zatrudnionych w czeskich placówkach publicznej służby zdrowia złożyło wypowiedzenia z pracy, protestując w ten sposób przeciwko niskim zarobkom - poinformowały dziś lekarskie związki zawodowe.
Wypowiedzenia te mają ustawowy termin dwumiesięczny i wejdą w życie 1 marca. Nie wyklucza się, że po tym dniu niektóre placówki zostaną zamknięte, a inne zrezygnują z części oddziałów lub ograniczą ich pracę.
Według związków zawodowych, w ramach akcji "Dziękujemy, odchodzimy" chce się zwolnić 3830 lekarzy, głównie anestezjologów i chirurgów. Związki twierdzą, że jest to jedna czwarta wszystkich lekarzy zatrudnionych przez państwo, natomiast resort zdrowia mówi o jednej piątej.
"Ten rząd pieniędzy nie ma"
Największą liczbę wypowiedzeń umów o pracę jeszcze przed końcem roku otrzymali dyrektorzy placówek z województw: morawsko-śląskiego, południowomorawskiego i Wysoczyzny. Wśród rezygnujących z pracy dominują specjaliści z dziedziny anestezjologii i reanimacji oraz chirurdzy - poinformował przewodniczący Lekarskiego Klubu Zawodowego-Związku Lekarzy Czeskich (LOK-SCzL) Martin Engel.
Minister zdrowia Leosz Heger powiedział, iż rozumie, że zarobki lekarzy są niewspółmierne do obciążenia i odpowiedzialności względem wykonywanej pracy, jednak dodatkowych pieniędzy nie jest w stanie zdobyć. - Odkąd pełnię swą funkcję mówię, że ten rząd pieniędzy nie ma i jeśli jakieś środki na pensje mogą się znaleźć, to jedynie wewnątrz systemu - zaznaczył.
Już jutro spotkania kryzysowe władz
Szef resortu zdrowia planuje obecnie konsultacje z dyrektorami szpitali i wojewodami. Władze województwa środkowoczeskiego już na wtorek zapowiedziały spotkanie kryzysowe, w czasie którego podejmą próby rozwiązania sytuacji i ratowania poszczególnych placówek służby zdrowia.
Wojewoda środkowoczeski David Rath, który sam jest internistą z wieloletnią praktyką, tłumaczył, że każdy region i szpital wymaga indywidualnego podejścia. - Gdzieniegdzie odchodzą głównie anestezjolodzy, gdzie indziej na przykład ginekolodzy-położnicy, w jeszcze innych szpitalach - interniści. Musimy więc szukać indywidualnych rozwiązań nie tylko dla danego szpitala, ale nawet dla konkretnego oddziału - zauważył.
"Dziękujemy, odchodzimy" - lekarze wyjadą za granicę
Kampania "Dziękujemy, odchodzimy" trwała dwa miesiące. W sumie przyłączyło się do niej 4100 lekarzy, w tym największe sławy czeskiej medycyny.
Składający wypowiedzenia twierdzą, że znajdą zatrudnienie za lepsze pieniądze za granicą lub w placówkach prywatnych. Domagają się wzrostu wynagrodzeń do co najmniej 1,5-krotnej wartości średniej pensji krajowej, zniesienia przestarzałego systemu szkoleń podyplomowych i lepszych warunków pracy.
Lekarzy planujących odejście z publicznej służby zdrowia i wyjazd za granicę ostro skrytykował w swym orędziu noworocznym prezydent Republiki Czeskiej Vaclav Klaus.
- Był czas, gdy miał sens wyjazd "za lepszym" na obczyznę, jednak dziś na pewno tak nie jest. Wezwania, aby w niektórych zawodach w sposób zorganizowany, kolektywny i zbiorowy wyjeżdżać za granicę, są czymś, z czym nie możemy się godzić. To szantaż nie do przyjęcia - oświadczył Klaus.
Zobaczmy co będzie się działo 1go marca. Osobiście jestem bardzo ciekaw.