Dodaj do ulubionych

zarobki lekarzy

01.05.11, 12:34
tym razem oficjalnie wedlug
USA Labour statistic office
źrodło Medical Group Management Association's Physician Compensation and Production Survey,
medina GP $186,044 in 2008.
medicana specjalisty $339,738
Obserwuj wątek
    • pct3 Re: zarobki lekarzy 01.05.11, 15:47
      powraca jak mantra pytanie: za jaki wymiar czasowy?
      Bo jeśli za wymiar okolic polskiego etatu, to po raz nie wiadomo który udowodniono, że pensje polskich lekarzy są 8-12 razy niższe, a jeśli przyjąć różnice w cenach (oczywiście na korzyść USA, gdzie wiele rzeczy kosztuje 2 x mniej niż w Polsce), to 15 x niższe.

      mediana GP $186,044 in 2008.
      mediana specjalisty $339,738


      Moje zarobki z etatu wynoszą 14 000 dolarów BRUTTO rocznie.


      Dla uzmysłowienia skali, uwzględniając różnicę cen:
      AMERYKAŃSKI LEKARZ ZARABIA W MIESIĄC TROCHĘ WIĘCEJ NIŻ JA W ROK.
      TO WSZYSTKO PO ISTOTNYCH PODWYŻKACH ZAROBKÓW POLSKICH LEKARZY W CIĄGU OSTATNICH 5 LAT
      • practicant Re: zarobki lekarzy 01.05.11, 16:09
        pct3 napisał:

        > powraca jak mantra pytanie: za jaki wymiar czasowy?
        > Bo jeśli za wymiar okolic polskiego etatu, to po raz nie wiadomo który udowodni
        > ono, że pensje polskich lekarzy są 8-12 razy niższe, a jeśli przyjąć różnice w
        > cenach (oczywiście na korzyść USA, gdzie wiele rzeczy kosztuje 2 x mniej niż w
        > Polsce), to 15 x niższe.

        ...żartujesz...?Nikt normalny nie pracuje po 400godzin miesięcznie,jeżeli stać go na przeżycie na podstawowym poziomie.

        > mediana GP $186,044 in 2008.
        > mediana specjalisty $339,738
        >

        >
        > Moje zarobki z etatu wynoszą 14 000 dolarów BRUTTO rocznie.
        >
        >
        > Dla uzmysłowienia skali, uwzględniając różnicę cen:
        > AMERYKAŃSKI LEKARZ ZARABIA W MIESIĄC TROCHĘ WIĘCEJ NIŻ JA W ROK.
        > TO WSZYSTKO PO ISTOTNYCH PODWYŻKACH ZAROBKÓW POLSKICH LEKARZY W CIĄGU OS
        > TATNICH 5 LAT


        14 000 dolarow brutto rocznie.Czyli,jakieś 9500 euro.Porownujac do warunkow niemieckich:to mniej,niz MIESIECZNA pensja doświadczonego oberarzta.Netto,oczywiście.Tylko widzisz pct,polakom nie wytlumaczysz,że w cywilizowanym kraju na rękę doświadczony lekarz zarabia powyżej 10000 euro,gdzie dobry inżynier cieszy się z pensji 2000 euro,a dla "biznesmanna",o ile nie jest w zarządzie naprawdę dużej firmy /telekom,etc./ zarobki rzędu 3000 netto to szczyt marzeń.Dla polaków jeżeli lekarz zarabia połowę pensji przeciętnego przedstawiciela handlowego po maturze-to już za dużo."Bo przecież podwyżki"...

        Sorry.To nie żal.Ja po prostu nie rozumiem...
        • protozoa Re: zarobki lekarzy 01.05.11, 23:39
          Właśnie wpłynęła mi na konto przedostatnia polska pensja. To głównie jej wysokość sprawiła, że od 1 czerwca opuszczam szpital, w którym praktycznie się wychowałam, uczyłam, robiłam kolejne stopnie specjalizacji i doktorat. Ponad 20 letnie doświadczenie lekarskie, wspomniane wyżej kwalifikacje wyceniane na poziomie niecałych 1400 euro jest żenujące.
          I dlatego masowo wyjeżdżamy. Dramatycznie brakuje lekarzy wszystkich specjalności - nawet rodzinnych. Pacjenci za 2-3 lata bedą leczeni albo przez bardzo młodych kolegów, którzy siła rzeczy niewiele potrafią, albo przez emerytów łatających sobie dziury w budżecie biorąc godziny czy dyżury.
          Pół biedy jeśli będzie to infekcja, banalna choroba, która praktycznie sama się leczy. Gorzej gdy trzeba będzie coś zrobić, pomyśleć. Polskim pacjentom zostanie chyba tylko leczenie za pieniądze w prywatnych przychodniach i szpitalach, które wypełnia luke i odciągną resztki dobrych lekarzy, którzy nie zdecydują sie na wyjazd.
          • aelithe Re: zarobki lekarzy 02.05.11, 12:51
            gdzie wyjeżdżasz ??
            • igor14141 Re: zarobki lekarzy 02.05.11, 14:50
              aelithe napisał:

              > gdzie wyjeżdżasz ??

              Tam gdzie za pracę lekarza placą miskę ryżu i banana. Od czasu do czasu dokładają butelkę wody dla ochłody ,żeby nie chciało się więcej.
              • practicant Re: zarobki lekarzy 02.05.11, 22:22
                igor14141 napisał:

                > aelithe napisał:
                >
                > > gdzie wyjeżdżasz ??
                >
                > Tam gdzie za pracę lekarza placą miskę ryżu i banana. Od czasu do czasu dokład
                > ają butelkę wody dla ochłody ,żeby nie chciało się więcej.

                Ojjj,widzę że strasznie Cię bolą te wyjazdy...to żeby już totalnie sprowadzić Cię na ziemię:doświadczony niemiecki Oberarzt /tzn.lekarz z odpowiednią wysługą lat/ w dobrym miejscu może mieć 10ciokrotność polskiej pensji Protozoy.Choć,to jeszcze nie są wcale maksymalne stawki-choćby anestezjolodzy w moim rejonie wyciągają stawki dzienne po 800 euro,20letnie doświadczenie nie jest wcale konieczne...
                • aelithe Re: zarobki lekarzy 03.05.11, 00:16
                  w Irlandii podstawowe wynagrodzenie consultanta waha się od 220 tysięcy do 280 tysięcy euro rocznie ; plus on-call i prywatni pacjenci.
                  Tak więc renomowany kardiolog wyciąga do milionów rocznie.
                  HSE pokrywa koszty ubezpieczenia w praktyce prywatnej.
                  • aelithe Re: zarobki lekarzy 03.05.11, 00:17
                    zjadło

                    do 5 milionów euro rocznie
              • protozoa Re: zarobki lekarzy 03.05.11, 13:49
                To wiesz lepiej niz ja?
            • protozoa Re: zarobki lekarzy 03.05.11, 13:48
              Do Niemiec pod francuska granicę.
              • do.ki Re: zarobki lekarzy 03.05.11, 21:22
                protozoa napisała:

                > Do Niemiec pod francuska granicę.

                No i fajnie. Tylko odpuść sobie elegijny ton pożegnania ojczyzny. Urządzić się można wszędzie. Żyć lepiej niż w Polsce też można w wielu miejscach. Powodzenia. :-)
              • aelithe Re: zarobki lekarzy 04.05.11, 00:37
                również życzę powodzenia najtrudniejsze jest pierwsze6 miesięcy
                • do.ki Re: zarobki lekarzy 04.05.11, 06:38
                  aelithe napisał:

                  > najtrudniejsze jest pierwsze6 miesięcy

                  No nie bylbym taki pewny. Przez pierwsze 6 miesiecy wiesz co musisz robic i to robisz. Ale tak gdzies kolo dziesiatych szesciu miesiecy przyjdzie pytanie: OK, jestesmy zainstalowani. Co dalej?
                  • protozoa Re: zarobki lekarzy 04.05.11, 11:12
                    Nie boję się tego co mam robić. Nie boje się pracy, zmiany miejsca- chociaż jestem od ukończenia studiów związana z jednym szpitalem.
                    Zostawiam dzieci ( dwóch dorosłych studiujących synów), rodziców-( już nie najmłodszych, ale zdrowych i pracujących), babcię ( w rewelacyjnej formie, ale 90 letnią). To mnie nieco stresuje.
                    Ale lubię wyzwania i mam nadzieję, że będzie dobrze.
                    • young_doc Re: zarobki lekarzy 04.05.11, 11:28
                      Problem nie leży w wyzwaniach. Póki one są, w okresie adaptacji - człowiek jest skoncentrowany na nauce nowych rzeczy. Jest stres, ale i satysfakcja.

                      Kłopot pojawia się po 6-12 miesiącach, kiedy już wszystko jst w miarę w pracy i życiu pozazawodowym dograne - wtedy się orientujesz że żyjesz w nie do końca znanym Tobie środowisko, ze wszyscy inni wokół Ciebie dzielą jakiś nieznany bagaż doświadczeń, ze najlepiej i tak zawsze rozumieć się będziesz z innymi Polakami...

                      Jedni o akceptują, inni nie. Niemniej nawet jeśli ktoś wróci z powrotem do Polski, zawsze ma bardzo cenne doświadczenie życiowe. Spróbować wyjechać zawsze warto - inaczej nigdy się nie dowiesz czy będziesz się dobrze czuła na emigracji, czy też nie.

                      Pozdrawiam i życzę powodzenia!
                      • protozoa Re: zarobki lekarzy 04.05.11, 13:02
                        Dzięki. Zobaczymy jak będzie. Najbardziej boje sie o tych, którzy zostają.
                      • do.ki Re: zarobki lekarzy 04.05.11, 22:19
                        dokladnie to mialem na mysli
                • protozoa Re: zarobki lekarzy 04.05.11, 13:03
                  Dzieki.
                  • igor14141 Re: Nie będziesz sama... 04.05.11, 14:29
                    "Gdy ostatnio spadłam z konia, w szpitalu w Pasewalku nogę operował mi polski chirurg, a nad znieczuleniem czuwał polski anestezjolog. Miałam super opieką mimo, że przedstawiłam ubezpieczenie z polskiego NFZ. Leżałam w pokoju dwuosobowym, a obsługa codziennie przynosiła kartę dań, z której można było wybierać posiłki. Nic za to nie dopłacałam"

                    Głowa do góry , nasi tez tam są.
                    Cytat z artykułu .
                    • igor14141 Re: Nie będziesz sama... 04.05.11, 14:39
                      Tam jest jak w raju...

                      www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,9520114,Do_pracy__do_pracy_do_Niemiec.html
                      • protozoa Re: Nie będziesz sama... 04.05.11, 17:44
                        Oj, widzę, że bardzo sie o mnie martwisz. Niepotrzebnie! To nie JA szukałam pracy, to MNIE znaleziono.
                        • igor14141 Re: Nie będziesz sama... 04.05.11, 19:28
                          protozoa- żle mnie zrozumiałaś, nie o Ciebie się martwię, bardziej obawiam się o los pacjentów z Polski, którzy być może zdani będą na kontakt z Tobą.
                          Czy przyswoiłaś już sobie po niemiecku znaczenie słów" ćwoki, kretyni, ćwierćinteligenci, debile, brudasy" tak chętnie przez Ciebie używanych epitetów w stosunku do polskich pacjentów.

                          • protozoa Re: Nie będziesz sama... 04.05.11, 20:05
                            Nie martw sie także o moja edukację. Spokojnie.
                            • igor14141 Re: Nie będziesz sama... 04.05.11, 21:14
                              Es gibt mehr im Leben als Geld, wissen Sie?
                              • studmw Re: Nie będziesz sama... 04.05.11, 21:36
                                Jak ladnie, uzyles formy grzecznosciowej, chyba pierwszy raz na tym forum. Pisz dalej po niemiecku, bedzie z korzyscia dla wszystkich. Co do tresci tego przekazu to wlasnie dlatego protozoa wyjezdza, ma dosc nie tylko niskich zarobkow, ale jak zrozumialem, przede wszystkim wszechobecnej pogardy, zawisci i obmawiania kadry lekarskiej.
                                Dziwi mnie tylko ze tak chetnie ludzie mowia "wyjezdzajcie!" lekarzom, widzac juz desperackie, a co gorsza, niebezpieczne kroki minister zdrowia (zniesienie stazu...). protozoa, powodzenia u niemiaszkow!
                                • practicant Re: Nie będziesz sama... 04.05.11, 22:44
                                  studmw napisał:

                                  > Dziwi mnie tylko ze tak chetnie ludzie mowia "wyjezdzajcie!" lekarzom, widzac j
                                  > uz desperackie, a co gorsza, niebezpieczne kroki minister zdrowia (zniesienie s
                                  > tazu...). protozoa, powodzenia u niemiaszkow!

                                  ...ależ to właśnie polska prostacka obrażalska natura:) "Wyjeżdżacie?A wyjeżdżajcie,sami się będziemy leczyć!!A Ty,Ty,no Ty niedobry/a,nie jesteś godny/a pracy w katolickiej polsce!!"
                                  To tylko o to chodzi.Zawiść i strach.Nic ponadto.
                                  • practicant Jeszcze jedno-Protozoa: 04.05.11, 22:50
                                    Z całym szacunkiem dla obu panów-ale do.ki i studmw moim zdaniem trochę chrzanią z tą adaptacją,etc.Słyszałem już wersję jeden miesiąc,dwa miesiące,trzy miesiące,cztery miesiące,pięć miesięcy,pól roku-i tak dalej.A czuję się dobrze,przez chwilę nawet nie miałem wątpliwości "czy wracać".Tak więc-nie wierzę,albo ktoś się nadaje do zmiany środowiska,albo nie.Z drugiej strony-polacy jako jeden z niewielu narodów są nauczeni "dom,bursztynowy świerząb",etc.Tutaj przykładowo rotacja podczas specjalizacji jest standardem,a wyjazd po studiach w lepiej płatne obszary globu też nikogo nie przeraża.Nie wierz w hasło "emigracja to diabeł",a będzie dobrze.Zresztą,na dłuższą metę odnoszę wrażenie,że najczęściej problem jest u ludzi,którzy używają słowa "emigracja" zamiast "zmieniłem miejsce zamieszkania".Z drugiej strony-czasem odnoszę wrażenie,że ostatni prawdziwy niemiec zginął w '41 pod Stalingradem,jak patrzę na ten zlepek różnych nacji;)
                                    • stepkrys Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 05.05.11, 00:45
                                      W 41 to jeszcze do Stalingradu bylo daleko :-)
                                      Ale do protozoa- jezeli wyjezdzac zarobkowo to chyba nie do Niemiec. Nie lepiej do ktoregos z krajow anglosaskich? Przynajmniej ci Niemcy, ktorzy sa w Uk (a to najwieksza grupa lekarzy z EU) twierdza, ze pieniadze i warunki pracy znacznie gorsze w heimacie....A UK tez zaczyna mocno odstawac-kryzys dotknal i NHS- swieta krowe od lat 40 ubieglego stulecia. Coraz wiecej lekarzy wyjezdza z UK do Au, NZ, Canada no i land of the free... Fakt, ze konkurencja o posady konsultanckie wieksza.
                                      Powodzenia
                                      • protozoa Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 05.05.11, 13:20
                                        Dzięki.
                                        Pół mojego roku leczy gdzieś na świecie. I nie ma żelaznej zasady, że jeden kraj jest lepszy drugi gorszy ( z wyjątkiem Polski gdzie aż roi się od Igorów, Aronów i im podobnych, niedouczonych, sfrustrowanych).
                                        Kilku kolegów z Niemiec bardzo sobie chwali. W naszym przypadku dochodzi problem języka - znacznie lepiej znamy niemiecki. Nie bez znaczenia jest interesujący finansowo i zawodowo kontrakt.
                                      • aelithe Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 06.05.11, 22:32
                                        przeczytaj kryteria akceptacji podjęcia pracy
                                        3 lata w ostatnich 5 pracy w krajach rozpoznawalnych ( np.Austria, Szwecja, Arabia Saudyjska, Singapur, UK) w tym 3 z ostatnich 5 w kraju, w którym podstawowym językiem jest angielski
                                        Rozpoznawalne kwalifikacje membership i followship z Canady, Australii, Nowej Zelandii, RPA oraz USA membership wraz CCST z UK i Irlandii.
                                        W innym przypadku musisz zdawać dość restrykcyjne egzaminy językowe i zawodowe. Z wyjątkiem ludzi bardzo młodych - skórka nie warta zachodu.
                                        • practicant Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 06.05.11, 23:03
                                          Właśnie,nie jestem do końca przekonany.O wyjeździe do Niemiec też krążyły legendy,że to rzekomo bardzo trudne-a okazało się banalnie proste.Z drugiej strony-wiem,że przykładowo z Niemiec do Nowej Zelandii można dostać się praktycznie bez większych formalności...
                                          • aelithe Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 06.05.11, 23:37
                                            www.mcnz.org.nz/Registration/Howtobecomearegistereddoctor/Beforeapplying/RegistrationPathways/tabid/136/Default.aspx

                                            Niemcy są zaliczone do krajów o podobnym systemie medycznym
                                            Musisz jednak znać język.

                                            www.mcnz.org.nz/portals/0/publications/English%20language%20policy%202011.pdf
                                            to są wymogi
                                            najłatwiej EILETS

                                            generalnie niemiecka specjalizacja nie jest uznawana

                                            to co napisałem to generalne zasady szczegóły różnią się dla poszczególnych krajów.
                                            • practicant Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 07.05.11, 00:14
                                              Hm,generalnie o EILETS słyszałem-że podobno diabelnie trudny i w ogóle to podobno mało który anglik jest w stanie go zdać na 7.5.Tyle,że od cholernie zarozumiałej osoby,która test...oblała;)

                                              Nie wiem,pożyjemy-zobaczymy.Nadal uważam,że wszystko jest dla ludzi:)
                                              • osmanthus Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 08.05.11, 13:15
                                                practicant napisał:

                                                > Hm,generalnie o EILETS słyszałem-że podobno diabelnie trudny i w ogóle to podob
                                                > no mało który anglik jest w stanie go zdać na 7.5

                                                Hmm, generalnie to nie ma czegos takiego jak EILETS.

                                                Domyslam sie, ze niewystarczajaca znajomosc j. angielskiego zaowocowala przekreceniem skrotu
                                                IELTS,
                                                ktory znaczy to samo co International English Language Testing System.

                                                Poza tym nie zadne "followship" tylko Fellowship.
                                                Wiec do nauki panowie bo rzeczywiscie IELTS moze sie okazac nie do zaliczenia...
                                                • igor14141 Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 08.05.11, 19:52
                                                  osmanthus napisała:

                                                  > practicant napisał:
                                                  >
                                                  > > Hm,generalnie o EILETS słyszałem-że podobno diabelnie trudny i w ogóle to
                                                  > podob
                                                  > > no mało który anglik jest w stanie go zdać na 7.5
                                                  >
                                                  > Hmm, generalnie to nie ma czegos takiego jak EILETS.

                                                  IELTS zdaje się również w Polsce, ale practicant jak zwykle pisze ,że o czymś takim słyszał
                                                  ale co to jest to już go za bardzo nie obchodzi.

                                                  > Wiec do nauki panowie bo rzeczywiscie IELTS moze sie okazac nie do zaliczenia

                                                  Hahaha nie tylko IELTS to dla naszych lekarzy nie do przeskoczenia , marcowy PES 420 zdających jedna trzecia oblała, a wśród zdajacych były osoby podchodzące do egzaminów cztery razy i co dalej?więcej nie można.
                                                • practicant Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 09.05.11, 00:54
                                                  Osmanthus,po co uszczypliwosc...?Egzamin mnie nigdy nie interesowal,wiec automatycznie przekopiowalem literowke.I gdzie Ty sie "followship" dopatrzyles...?Ja zmierzam jedynie do tego,iz legendy tworza glownie ludzie,ktorzy sobie nie poradzili.

                                                  Igorku,zdaje sie,nawet wiem,iz w Krakowie,bodajze raz do roku,w czerwcu.I co z tego...?W niemczech ani w szwajcarii tego nie potrzebuje.Wiec,po co mialbym to zdawac,zwlaszcza teraz,biorac pod uwage,iz okres waznosci to tylko 2 lata...?
                                                  Ps.PES z anestezjologii tez oblewalo 40%.Jak wszedl egzamin europejski,nagle zaczelo zdawac 95% egzaminowanych.Troche za duzo Ci sie wydaje...idz,wracaj do klockow lego...
                                                  • osmanthus Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 09.05.11, 08:04
                                                    practicant napisał:

                                                    > Osmanthus,po co uszczypliwosc...?Egzamin mnie nigdy nie interesowal,wiec automa
                                                    > tycznie przekopiowalem literowke.I gdzie Ty sie "followship" dopatrzyles...?

                                                    Fragment "followship" dot. wypowiedzi Aelithe (i nie byla to literowka, literka o znajduje sie na drugim koncu klawiatury QWERTY):
                                                    "Rozpoznawalne kwalifikacje membership i followship z Canady, Australii, Nowej Zelandii, RPA oraz USA "
                                                  • aelithe Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 11.05.11, 20:34
                                                    osmanus - nikt nie pisze fellowship tylko zwykle FRCP FRCPI FRCOC FRCPC etc.

                                                    kochany drobna literówka nie zmienia sensu wypowiedzi

                                                    jest to typowe dla człowieka,który nie ma nic do powiedzenia,a usiłujeudawać mądrego.

                                              • aelithe Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 11.05.11, 20:36
                                                nie zdawałem EILETS ,mój angielskie jest na tyle dobry, że nie wymagano tego nigdy ode mnie
                                                generalnie nie można oblać tego egzaminu, jest to egzamin walidujący, a nie do zaliczenia.
                                    • do.ki Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 05.05.11, 07:00
                                      practicant napisał:

                                      > Z całym szacunkiem dla obu panów-ale do.ki i studmw moim zdaniem trochę chrzani
                                      > ą z tą adaptacją,etc.Słyszałem już wersję jeden miesiąc,dwa miesiące,trzy miesi
                                      > ące,cztery miesiące,pięć miesięcy,pól roku-i tak dalej.A czuję się dobrze,przez
                                      > chwilę nawet nie miałem wątpliwości "czy wracać".

                                      Ha! Widzisz, ja chyba juz to wszystko przerabialem. Od mojego pierwszego wyjazdu, ktory w koncu zaowocowal przenosinami na stale, minelo juz 20 lat, wiec prosze mi tu nie mowic o perspektywie roku czy kilku lat. OK, czasy sie zmienily i teraz to rzeczywiscie bardziej jest to zmiana miejsca zamieszkania niz emigracja, ale nie do konca. Zycie doroslego, wyksztaconego czlowieka o potencjalnie szerokich horyzontach jest bardziej zlozone niz sprawy majatkowe, a bycie "nie stad" doklada jeszcze jedna warstwe komplikacji. Przeciez z czasem chcesz wlaczyc sie w lokalny obieg kulturalny, chocby po to, by miec o czym gadac ze znajomymi na przyjeciach, niektorych interesuje tez zycie polityczne nowego kraju. To juz wymaga sporej pracy, doglebnego poznania jezyka, takze historii jezyka, historii w ogole, tradycji... Masz dzieci, trzeba nauczyc sie miejscowych dzieciecych spiewanek. Tysiace drobiazgow. Nie mowie, to wszystko jest ciekawe,zawsze traktowalem to jako wyzwanie, ale znam takich, dla ktorych jest to nie do przejscia.
                                      Czy zaluje wyjazdu. Ani troche. To byla dobra decyzja. Ale podejmujac ja nie zdawalem sobie sprawy na co sie waze i laska boska, ze sie udalo.
                                    • protozoa Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 05.05.11, 13:14
                                      Dzięki. Ja też wyjazd traktuje bardziej jako zmianę miejsca zamieszkania i pracy niz emigrację. Językowo dam sobie radę, nie boje się. Towarzysko tez nie będzie najgorzej, jedyne co mnie stresuje to zostawienie rodziny. Ale pewnie denerwowałabym się tak samo gdybym np. pracowała w Szczecinie a rodzinę miała w Warszawie.
                                      • practicant Re: Jeszcze jedno-Protozoa: 06.05.11, 23:04
                                        Podchodzę podobnie do tematu.I wydaje mi się,iż to jest najlepsze nastawienie:)
                                • protozoa Re: Nie będziesz sama... 05.05.11, 13:14
                                  Dzięki.
    • jag_2002 Re: zarobki lekarzy 29.06.11, 00:28
      www.wynagrodzenia.pl/monitor_plac_1.php/n.636/email.193621/wpis.173
      zle sie czuje zarabiajac 15 razy mniej niz internista w USA, skoro reszta zawodow zarabia zaledwie cztery razy mniej
      • practicant Re: zarobki lekarzy 29.06.11, 16:59
        jag_2002 napisała:

        > rel="nofollow">www.wynagrodzenia.pl/monitor_plac_1.php/n.636/email.193621/wpis.173
        > zle sie czuje zarabiajac 15 razy mniej niz internista w USA, skoro reszta zawod
        > ow zarabia zaledwie cztery razy mniej

        Swoją drogą,strasznie dziwna ta firma sedlak et all.Zawsze im wychodzi,że w polsce lekarz zarabia bardzo dobrze,a w pozostalych krajach przecietnie,w porownaniu do innych badan.Wedlug chociazby forbes'a srednia pensja w mojej specjalizacji to ponad 500 000 $ rocznie,przy zarobkach dyrektorów raptem kolo 100 000,a nie prawie 200 000.Gdybym byl podejrzliwy,pewnie bym pomyslal,ze ta firma dziala na czyjes specjalne zyczenie...No,ale co ja moge wiedziec-przeciez forbes to nie to samo,co profesjonalna firma z warszawy...;)
        • dradam121 Re: zarobki lekarzy 30.06.11, 22:48
          praca.wp.pl/title,Lekarz-w-Polsce-zarabia-10-razy-mniej-niz-w-USA,wid,13548725,wiadomosc.html
          usilowalem znalezc dane "orginalne" z forbes.com, ale mi jakos nie szlo.
          • iza42 Re: zarobki lekarzy - Australia 20.07.11, 11:15
            Zarobki lekarzy w AUstralii nie sa zle.
            Wedlug statystych opublikowanych wlasnie przez Australian doctor przecietny GP w Australii
            pracujacy w pelnym wymiarze godzin zarabia 310 tys dolarow rocznie ( dolar australisjki stoi obecnie wyzej niz amerykanski) . Wydawac by sie moglo, ze jest to powod do satysfakcji ale
            wcale nie, australijskie pismo zamieszcza te dane pod ponurym tytulem " GP's earnigns fail
            to keep pace" - zarobki GP's nie nadazaja za innymi specjanosciami. I rzeczywiscie - okazuje sie ze zarobki specjalistow innej branzy rosna szybciej.
            Przecietny pediatra zarabia obecnie 400tys dol, psychiatra 450 tys, anesteszjolog 600 tys a
            chirurdzy 600 tys i wiecej i zarobki tych ostatnich wzrosly w ciagu ostatnich 5 lat o 50% .
            Tak wiec mnoza sie protesty i nawolywania o to aby Medicare zwiekszylo rebates dla GPs.
            Jak miewaja sie w stosunku do tego zarobki w innych czesciach swiata? Nie wiem Niedawno czytalam raport na Medscape , USA -wyglada gorzej niz Australia. O Polsce nie wspomne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka