Dodaj do ulubionych

Na przykład - kleszcz

09.08.11, 17:02
W każdym gabinecie lekarza pierwszego kontaktu znajduje się podstawowy zestaw narzędzi chirurgicznych. Nie ma więc powodu, by lekarz nie mógł usunąć kleszcza, skoro ma odpowiednie narzędzia i kwalifikacje. Dlaczego więc lekarze odsyłają pacjentów z kleszczem, od sasa do lasa?

wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,10085888,Pacjentow_z_kleszczami_nie_przyjmujemy.html
Oczywiście, wielu psudomedyków zaraz zacznie krzyczeć, że usuwanie kleszcza to drobnostka niegodna pana dochtora, że im za to mało płacą albo wcale nie płacą, że pacjenci przesadzają z tymi pajęczakami, że pan dochtor nie ma czasu na głupoty, bo musi zarabiać kasiorę na dyżurach gdzieś tam...
Jednak problem pozostaje problemem.
Obserwuj wątek
    • pct3 Re: Na przykład - kleszcz 09.08.11, 21:05
      W każdym gabinecie lekarza pierwszego kontaktu znajduje się podstawowy zestaw narzędzi chirurgicznych.

      tak, w teorii. A jeśli nawet w praktyce, to jak to się przekłada na ich użycie?
      Podpowiem: jest coś takiego jak specjalizacje. I będą, a co więcej- lekarze innych specjalności coraz częściej będą rygorystycznie przestrzegać podziału kompetencji.
      Rodzinny "małym chirurgiem"? Tak, w teorii. W praktyce może jest kilku Judymów którzy to robią. Ale w zasadniczym nurcie praktyki właśnie owi rodzinni słyszą na szkoleniach z chirurgii "słuchaj, jak mi się spaprze prosta rana, to ch.uj, bo ja jestem chirurgiem i uzasadnię spapranie się prostej rany i jakoś się wybronię. Ale jak się tobie spaprze prosta rana, to usłyszysz że po co się brałeś za to."
      I to niestety przekłada się na rzeczywistość prokuratorsko-sądową.

      A tak w ogóle to resztek kleszcza się nie usuwa i ja to mówię pacjentom.
      A jeśli już - to chirurgicznie i tyle.
      • igor14141 Re: Na przykład - kleszcz 09.08.11, 21:52
        Gdzie teraz "zakleszczyło", w ubiegłym tygodniu na tapecie była Łódż.

        Z kleszczem tylko do weterynarza.Miła i kulturalna obsługa!

        Podejście do pacjenta doskonałe!

        https://forum.gazeta.pl/forum/w,305,127609004,127609004,Kleszcz_a_sprawa_polska.html?fb_xd_fragment#?=&cb=f1d6b2feab4bf4&relation=parent.parent&transport=fragment&type=resize&height=20&ackData[id]=1&width=90
        • 0.9_procent Re: Na przykład - kleszcz 09.08.11, 22:55
          igor14141 napisał:

          > Z kleszczem tylko do weterynarza.

          Przecież kleszcz to zwierzę. Gdzie byś chciał z nim pójść?

          > Miła i kulturalna obsługa!

          Życzę powodzenia szczególnie gdzieś o 2.30 w nocy. W SORach to stała pora na "pręgi do serca", kleszcze ("zauważyłam przy wieczornej kąpieli") i inne nie cierpiące zwłoki przypadki.
          • igor14141 Re: Na przykład - kleszcz 14.08.11, 14:19
            0.9_procent napisał:

            > igor14141 napisał:
            >
            > > Z kleszczem tylko do weterynarza.
            >
            > Przecież kleszcz to zwierzę. Gdzie byś chciał z nim pójść?
            >
            > > Miła i kulturalna obsługa!
            >
            > Życzę powodzenia szczególnie gdzieś o 2.30 w nocy. W SORach to stała pora na "p
            > ręgi do serca", kleszcze ("zauważyłam przy wieczornej kąpieli") i inne nie cier
            > piące zwłoki przypadki.

            Jesteś pewny ,że kleszcz to zwierzę? Ja nie i dlatego z tym problemem zwróciłbym się do lekarza.....

            Na SORach trafiają się całkiem przyzwoici lekarze, nawet o 2.30 w nocy!


            • 0.9_procent Re: Na przykład - kleszcz 14.08.11, 15:12
              igor14141 napisał:

              > Jesteś pewny ,że kleszcz to zwierzę? Ja nie i dlatego z tym problemem zwróciłby
              > m się do lekarza.....

              Hmmm. Może rzeczywiście nie zwierzą, a kosmita?
              Bo człowiekiem to kleszcz na pewno NIE JEST.

              >
              > Na SORach trafiają się całkiem przyzwoici lekarze, nawet o 2.30 w nocy!
              >
              W (nie na) SORach są przyzwoici lekarze. Co nie znaczy, że są tam po to by o 2giej, 3ciej, czy 4 w nocy przychodzić z dolegliwościami od 3 tygodni, albo ustalić termin planowego przyjęcia do szpitala.

              Ja natomiast życzyłem ci powodzenia w usuwaniu kleszcza o 2.30 w nocy u pełnego empatii weterynarza.


            • imponeross 2:30 14.08.11, 22:00
              igor14141 napisał:

              ...
              > Na SORach trafiają się całkiem przyzwoici lekarze, nawet o 2.30 w nocy!

              Ale po co komus zawracac glowe kleszczem o 2:30 w nocy? Przeciez to moze poczekac do rana.
              • igor14141 Re: 2:30 15.08.11, 20:13
                imponeross napisał:

                > igor14141 napisał:
                >
                > ...
                > > Na SORach trafiają się całkiem przyzwoici lekarze, nawet o 2.30 w nocy!
                >
                > Ale po co komus zawracac glowe kleszczem o 2:30 w nocy? Przeciez to moze poczek
                > ac do rana.

                A kto napisał ,ze idzie z kleszczem do lekarza o 2,30 w nocy?
                Stwierdzenie ,że w SORach trafiają się przyzwoici lekarze nawet o 2.30 w nocy nie świadczy o
                zamiarze składania wizyty o tej porze. To tylko stwierdzenie.
                • imponeross glowny problem sluzby zdrowia 16.08.11, 17:02
                  igor14141 napisał:

                  > imponeross napisał:
                  >
                  > > igor14141 napisał:
                  > >
                  > > ...
                  > > > Na SORach trafiają się całkiem przyzwoici lekarze, nawet o 2.30 w n
                  > ocy!
                  > >
                  > > Ale po co komus zawracac glowe kleszczem o 2:30 w nocy? Przeciez to moze
                  > poczek
                  > > ac do rana.
                  >
                  > A kto napisał ,ze idzie z kleszczem do lekarza o 2,30 w nocy?
                  > Stwierdzenie ,że w SORach trafiają się przyzwoici lekarze nawet o 2.30 w nocy n
                  > ie świadczy o
                  > zamiarze składania wizyty o tej porze. To tylko stwierdzenie.

                  Ok, ale to truzim, bo przyzwoici lekarze znajduja sie o kazdej porze ;) Wedlug mnie glowny problem polskiej sluzby zdrowia polega na tym, ze poblaza sie w niej lekarzom nieprzyzwoitym.
                  • pct3 Re: glowny problem sluzby zdrowia 21.08.11, 10:38
                    główny problem polskiego systemu ochrony zdrowia to ten, że system znajduje się w Polsce i podlega odwiecznemu polskiemu kultowi prowizorki. Brak standardów, procedur, a jeśli są, to komentowane ironicznie nawet przez osoby odpowiedzialne za ich wdrażanie.
                    Zgadzam się że lekarze tą prowizorkę utrwalają. Trzeba było finansowego bata NFZ by ukrócić wypisywanie recept na kolanie znajomej szwagra. Nadal są akcje typu anestezjolog piątą dobę w pracy. Itd itp.
                    Oczywiście - na to też jest odpowiedź. Jest tak jak jest - bo jest tak jak jest i wbrew pozorom tkwi tu mądrość. Jesteśmy w Polsce. Skoro tak, to prowizorkę mamy w genach, walka z tym to heroizm.
                    Mi raczej chodzi o to by nie obarczać szeregowych pracowników winą za funkcjonowanie systemu który stworzyli inni - działając oczywiście w ultrapolskich, prowizorycznych realiach.
            • vet.01 W kwestii weterynarzy 18.08.11, 23:06
              Uprzejmie informuję, że my weterynarze nie leczymy kleszczy i nie ma sensu do nas z potrzebującym pomocy kleszczem przychodzić. Proponuję kleszcza otoczyć czułą opieką w domu. Trochę krwią odkarmić... My w Polsce pewnie jesteśmy zapóźnieni cywilizacyjnie, ale o ratowaniu życia i zdrowia pajęczaków nas nie uczą. Mimo, że jakby nie było kleszcz do królestwa zwierząt należy.
              My weterynarze jesteśmy mili i kulturalni oczywiście, czasem nawet o 2:30 w nocy, gdy wpada pani lub pan, który chce zaszczepić pieska czy kotka. Albo kleszcza usunąć. Z pieska lub z kotka, bo otóż homo sapiens, który chce się pozbyć tego miłego pajęczaka odsyłamy... no zgadnij do kogo?
              To tylko tak w kwestii sprostowania.
              • igor14141 Re: W kwestii weterynarzy 21.08.11, 15:25
                vet.01 napisała:

                > Uprzejmie informuję, że my weterynarze nie leczymy kleszczy i nie ma sensu do n
                > as z potrzebującym pomocy kleszczem przychodzić

                Ale ja nie chcę żebyś leczyła kleszcza, tylko wyjęła go z mojego psa!
                Po wyjeciu go mozesz z nim zrobić to co chcesz na co Ci sumienie pozwala.

                > My weterynarze jesteśmy mili i kulturalni oczywiście, czasem nawet o 2:30 w no
                > cy, gdy wpada pani lub pan, który chce zaszczepić pieska czy kotka

                Nie zaprzeczam , byłem z moim psem , moze nie o 2.30 w nocy ale o 23.
                Tyle empatii ile dostał mój pies od lekarza weterynarza ,życzę wszystkim pacjentom na dwóch nogach!
                Nigdzie nas nie wysyłali, ależ wręcz przeciwnie zaproszenie na wizytę kontrolną już bezpłatną.

      • 9sol wstrętne 10.08.11, 11:26
        pct3 napisał:

        > rodzinni słyszą na szkoleniach z chirurgii "słuchaj, jak mi się spaprze prosta rana, to ch.uj,

        Naprawdę lekarze się tak brzydko wyrażają?
        Wstrętne :(
        • pct3 Re: wstrętne 12.08.11, 12:30
          a jakieś wnioski co do meritum wypowiedzi?
          To one, a nie jeden wyraz, powinny wywołać burzę.
          To własnie pokazuje poziom tego forum.
          Czepianie się słów. Wśród pojedynczych "wyrazów" zawarty jest wstrząsający przekaz o katastrofalnym podejściu, o przerażającej wymowie, tragiczny we wnioskach dla rzesz pacjentów. Ale "ch.uj" z tym. Grunt to przyczepić się użytego (zresztą jako dosłowny cytat), wyrazu.
          • 0.9_procent Re: wstrętne 13.08.11, 08:31


            bo
        • imponeross e tam 14.08.11, 22:01
          9sol napisała:

          > pct3 napisał:
          >
          > > rodzinni słyszą na szkoleniach z chirurgii "słuchaj, jak mi się spaprze p
          > rosta rana, to ch.uj,
          >
          > Naprawdę lekarze się tak brzydko wyrażają?
          > Wstrętne :(

          Chirurdzy musza jakos odreagowac.
      • aborcyjnokoncepcyjnalustracja cham 12.08.11, 12:10
        pct3 napisał:

        > słyszą na szkoleniach z chirurgii "...ch.uj"...,

        Tylko cham tak się wyraża :(
        • pct3 Re: cham 12.08.11, 12:27
          nie cham, tylko chirurg.
          Od specjalizującego się po prof. dr hab med.
          • 0.9_procent Re: cham 13.08.11, 08:34
            Bo każdy chirurg to cham.
            Co tam, bo każdy lekarz to cham. Co innego tzw. reszta społeczeństwa - kultura w każdym calu.
            • cccykoria Re: cham 13.08.11, 13:24
              0.9_procent napisał:

              > Bo każdy chirurg to cham.
              > Co tam, bo każdy lekarz to cham. Co innego tzw. reszta społeczeństwa - kultura
              > w każdym calu.

              nie zgodzę się z tym i nie siej propagandy...
            • igor14141 Re: cham 14.08.11, 14:24
              0.9_procent napisał:

              > Bo każdy chirurg to cham.
              > Co tam, bo każdy lekarz to cham. Co innego tzw. reszta społeczeństwa - kultura
              > w każdym calu.
              Generalizujesz!

              Nie kazdy lekarz to cham, jak i nie każdy pacjent to "bomiś" i cham.
              • 0.9_procent Re: cham 14.08.11, 15:05
                igor14141 napisał:

                > Generalizujesz!
                >
                > Nie kazdy lekarz to cham, jak i nie każdy pacjent to "bomiś" i cham.

                Hmmm.
                aborcyjnokoncepcyjnalustracja napisała:

                > pct3 napisał:
                >
                > > słyszą na szkoleniach z chirurgii "...ch.uj"...,
                >
                > Tylko cham tak się wyraża :(

                Otóż KAŻDEMU ze znanych mi chirurgów zdarzyło się kląć przy zabiegu. A znam więcej chirurgów niż Ty, aborcyjnokoncepcyjnalustracja i cccykoria razem wzięci. A skoro Tylko cham tak się wyraża :( to wniosek jest prosty. Nie wiem gdzie tu generalizacja.
      • imponeross Resztek kleszcza sie nie usuwa? 14.08.11, 21:57
        pct3 napisał:

        ...
        > tak, w teorii. A jeśli nawet w praktyce, to jak to się przekłada na ich użycie?
        > Podpowiem: jest coś takiego jak specjalizacje. I będą, a co więcej- lekarze inn
        > ych specjalności coraz częściej będą rygorystycznie przestrzegać podziału kompe
        > tencji.
        > Rodzinny "małym chirurgiem"? Tak, w teorii. W praktyce może jest kilku Judymów
        > którzy to robią. Ale w zasadniczym nurcie praktyki właśnie owi rodzinni słyszą
        > na szkoleniach z chirurgii "słuchaj, jak mi się spaprze prosta rana, to ch.uj,
        > bo ja jestem chirurgiem i uzasadnię spapranie się prostej rany i jakoś się wybr
        > onię. Ale jak się tobie spaprze prosta rana, to usłyszysz że po co się brałeś z
        > a to."
        > I to niestety przekłada się na rzeczywistość prokuratorsko-sądową.

        A co mowia przepisy nt. kto ma kleszcza usunac (ze skory plecow np.)?

        > A tak w ogóle to resztek kleszcza się nie usuwa i ja to mówię pacjentom.
        > A jeśli już - to chirurgicznie i tyle.

        Resztek kleszcza sie nie usuwa? Na jakiej podstawie to twierdzisz?
        • young_doc In omnibus aliquid, in toto nihil. 14.08.11, 22:50
          > Resztek kleszcza sie nie usuwa? Na jakiej podstawie to twierdzisz?

          Na podstawie ogólnodostępnej wiedzy medycznej, ty specjalisto chorób wszelakich od siedmiu boleści...

          Jeżeli część kleszcza pozostanie w skórze i jej usunięcie metodami nieinwazyjnymi nie jest możliwe, należy ją pozostawić, a miejsce to zdezynfekować, aby zapobiec dodatkowym zakażeniom bakteryjnym. W takiej sytuacji zagrożenie zakażeniem odkleszczowym jest już minimalne. Wszelkie próby nacinania skóry stwarzają zbędne ryzyko nadkażenia bakteryjnego.

          www.mp.pl/artykuly/?aid=28879
          Niech zgadnę - w Wikipedii tego nie napisali?
          • imponeross Re: In omnibus aliquid, in toto nihil. 15.08.11, 00:43
            young_doc napisał:

            > > Resztek kleszcza sie nie usuwa? Na jakiej podstawie to twierdzisz?
            >
            > Na podstawie ogólnodostępnej wiedzy medycznej, ty specjalisto chorób wszelakich
            > od siedmiu boleści...

            Ty jestes moze lekarzem?

            > Jeżeli część kleszcza pozostanie w skórze i jej usunięcie metodami nieinwazy
            > jnymi nie jest możliwe, należy ją pozostawić, a miejsce to zdezynfekować, aby z
            > apobiec dodatkowym zakażeniom bakteryjnym. W takiej sytuacji zagrożenie zakażen
            > iem odkleszczowym jest już minimalne. Wszelkie próby nacinania skóry stwarzają
            > zbędne ryzyko nadkażenia bakteryjnego.

            >
            > www.mp.pl/artykuly/?aid=28879

            Ok.

            > Niech zgadnę - w Wikipedii tego nie napisali?
            >
    • sabinac-0 Re: Na przykład - kleszcz 15.08.11, 12:11
      aborcyjnokoncepcyjnalustracja napisała:

      > W każdym gabinecie lekarza pierwszego kontaktu znajduje się podstawowy zestaw n
      > arzędzi chirurgicznych. Nie ma więc powodu, by lekarz nie mógł usunąć kleszcza,
      > skoro ma odpowiednie narzędzia i kwalifikacje. Dlaczego więc lekarze odsyłają
      > pacjentów z kleszczem, od sasa do lasa?
      >
      No wiesz, moze sa wegetarianami i nie chca zwierzatka mordowac...
      • pct3 Re: Na przykład - kleszcz 15.08.11, 17:39
        >>Dlaczego więc lekarze odsyłają pacjentów z kleszczem, od sasa do lasa?

        No wiesz, moze sa wegetarianami i nie chca zwierzatka mordowac...


        Nie, prawidłowa odpowiedź na pytanie o "odsyłanie" brzmi: kiedyś lekarze postrzegani byli jako artyści w swoim fachu, a medycyna jako sztuka. Ponadto, lekarze postrzegani byli jako ci których misją jest niesienie pomocy. Obecnie, przy jakimś tam udziale lekarzy, ale zdecydowanie mniejszościowym, lekarz nie jest artystą a rzemieślnikiem, coraz częściej zaś urzędnikiem (od 1 stycznia przyszłego roku będzie głównie szeregowym urzędnikiem restrykcyjnej machiny refundacyjnej - vide: urzędnikiem stojącym na straży porządku w którym wypisanie recepty refundowanej będzie wydarzeniem opisywanym w gazetach), medycyna nie jest sztuką a paranauką z ambicjami naukowymi, "posługa lekarska" zmieniła się w układ klient-usługodawca, oraz - i tu dochodzimy do meritum- zaufanie i szacunek dla zawodu zmieniły się w rozbuchaną roszczeniową histerię.
        Lekarz "odsyła" bo taką rzeczywistość wykreowali pacjenci, skądinąd konsekwentni w swoim przekazie: chcą specjalistów, a jeśli za coś (choćby za kleszcza) wziął się ktoś nie z właściwej specjalizacji, gotowi są rościć, skazywać, licytować, ścinać, wbijać na pal.
        Innymi słowy: lekarze - jak zawsze w służbie ludzkości - robią ludziom dobrze.
        Odsyłanie do specjalisty z "czymkolwiek" jest logicznym następstwem wieloletnich działań pacjentów, jest spełnieniem ich oczekiwań.
        Oczywiście zgodnie z regułą lekarskiej winy za plamy na słońcu, także wychodzenie naprzeciw oczekiwaniom pacjentów jest piętnowane i potępiane.
        • igor14141 Re: Na przykład - kleszcz 15.08.11, 20:31
          ptc3 napisał:

          > Odsyłanie do specjalisty z "czymkolwiek" jest logicznym następstwem wieloletnic
          > h działań pacjentów, jest spełnieniem ich oczekiwań.

          To internista nie jest specjalistą?...Zawsze myślałem ,że to jest specjalizacja i to jedna z trudniejszych!

          > Nie, prawidłowa odpowiedź na pytanie o "odsyłanie" brzmi: kiedyś lekarze postrz
          > egani byli jako artyści w swoim fachu, a medycyna jako sztuka.
          Dalej medycyna jest sztuką, tylko nie każdy lekarz to artysta.

          od 1 stycznia przyszłego
          > roku będzie głównie szeregowym urzędnikiem restrykcyjnej machiny refundacyjnej
          > - vide: urzędnikiem stojącym na straży porządku w którym wypisanie recepty ref
          > undowanej będzie wydarzeniem opisywanym w gazetach),

          Już Ci pisałem , przestań straszyć!

          > Lekarz "odsyła" bo taką rzeczywistość wykreowali pacjenci, skądinąd konsekwentn
          > i w swoim przekazie: chcą specjalistów, a jeśli za coś (choćby za kleszcza) wzi
          > ął się ktoś nie z właściwej specjalizacji, gotowi są rościć, skazywać, licytowa
          > ć, ścinać, wbijać na pal.

          Kleszcza nie ma w wycenie NFZ, jak jest to słabo wyceniony dlatego odsyłacie.





          • pct3 Re: Na przykład - kleszcz 15.08.11, 21:47
            To internista nie jest specjalistą?..

            myślałem że to jasne, że pisząc "odesłać do specjalisty" mam na myśli "odesłać do merytorycznie właściwego specjalisty". Zatem informuję: to właśnie miałem na myśli.

            Już Ci pisałem , przestań straszyć!

            To niestety nie jest straszenie. Poczekamy, zobaczymy.

            Kleszcza nie ma w wycenie NFZ, jak jest to słabo wyceniony dlatego odsyłacie.

            Nie pisz "odsyłacie" - bo co to znaczy? Jeden odsyła, inny nie odsyła. Nie ma "cie", "ście" itd.
            Wycena NFZ nie ma tu nic do rzeczy.
            Ja nie odsyłam. Uważam że usunąć kleszcza mogę, choć, jako żywo, nie umiałbym odpowiedzieć na pytanie, w jakie dziedzinie interny mieści się usuwanie kleszcza.
            Tutaj broni mnie co innego - usuwanie kleszcza de facto jako zalecane oficjalnie jako możliwe do wykonania w domu, przez nie fachowca- nie jest wobec tego "prawdziwą" procedurą zabiegową. Ryzyko udowodnienia mojego błędu tutaj w razie ew. powikłań jest niewielkie, choć oczywiście istnieje. Ale gdzieś istnieje też granica unikania ryzyka- w polskich warunkach (brak standardów, wymogi formalne i sprzętowe spełniane też tylko często formalnie) tak naprawdę jakiekolwiek działanie lekarza jest ryzykiem o nieokreślonym stopniu.
            Nie sądzę żeby usunięcie kleszcza zasadniczo zwiększało moje szanse na zlicytowanie majątku (jakże znikomego) do 3 pokolenia lub na okazję do poznania uroków przec.welenia pod celą.
            Równocześnie nie dziwię się kolegom którzy odsyłają. Naprawdę, nie ma to nic wspólnego z wyceną (zresztą, co ma do rzeczy wycena gdy pacjent zgłasza się na dyżur SOR czy NPL - gdzie lekarz ma płacone za godzinę, nieważne czy siedzi i pije kawę, czy wyciąga 15 kleszczy, czy ma 4 reanimacje).
            Powtórzę genialne słowa mojego kolegi lekarza tłumaczącego nielekarzom rosnący kult specjalizacji i tego że każdy zaczyna pilnować by się nie wychylać poza swoją specjalizację: "specjalizacje są po to, żeby lekarz mógł bezkarnie popełnić błąd". Nie chodzi - przypomnę - o błąd zawiniony! Nie o zaniedbanie itd. Chodzi o pomyłkę. Chirurg który pomyli się przy prostej ranie najpewniej się wywinie w razie powikłań ("brał się za swoje"). Internista się może nie wywinąć ("brał się za nie swoje").
    • filippa.pippa Co robić? 16.08.11, 17:50
      Więc, c o robić, jak uchla kleszcz? Mnie albo moje dziecko?
      Do którego udać się dochtorka?
      A może do pielęgniareczki wystarczy?
      No to jak?
      • snajper55 Re: Co robić? 16.08.11, 18:55
        filippa.pippa napisała:

        > Więc, c o robić, jak uchla kleszcz? Mnie albo moje dziecko?
        > Do którego udać się dochtorka?
        > A może do pielęgniareczki wystarczy?
        > No to jak?

        Sama sobie wyciągasz. W aptekach do kupienia są takie pęsety, które się świetnie sprawują.

        S.
        • pies_z_laki_2 Re: Co robić? 17.08.11, 10:02
          Do ciężkiej Anielki, proste rzeczy załatwiam sama, ręce i głowę mam i nie waham się ich użyć :P

          Ale tu chodzi resztki, które zostały PO samodzielnym wyjęciu kleszcza. Albo o wyjęcie kleszcza z miejsca, do którego mam dostęp tylko teoretyczny, bo w lustrze. Jak mam sobie sama wydłubać coś z pleców? Albo spod łopatki? Mam wołać sąsiada, albo dozorcę?

          Albo jak mam dłubać igłą w ciele? Na żywca? Może jednak gabinet zabiegowy byłby lepszy? Z pewną ręką pielęgniarki czy lekarza (mnie tam wsio ryba, czy nfz to rozliczy :P) Z maścią p. bólową i odkażaniem na koniec.

          od strony służby zdrowia piszecie dużo o rozliczaniu, finansowaniu, specjalizacjach itd. Ale tu nie chodzi o biurokrację, a o zagrożenie zdrowia pacjenta. O pomoc pacjentowi. Ja już kilka miesięcy mam zwłóknienie na brzuchu, pozostałość po kleszczu, którego zakaźna widziała i ... olała. A w środku tego włokniaczka mam zakażone resztki kleszcza. I stwierdzoną boreliozę. I za to nfz też mi nie płaci...
          • snajper55 Re: Co robić? 17.08.11, 10:20
            pies_z_laki_2 napisała:

            > Do ciężkiej Anielki, proste rzeczy załatwiam sama, ręce i głowę mam i nie waham
            > się ich użyć :P
            >
            > Ale tu chodzi resztki, które zostały PO samodzielnym wyjęciu kleszcza. Albo o w
            > yjęcie kleszcza z miejsca, do którego mam dostęp tylko teoretyczny, bo w lustrz
            > e. Jak mam sobie sama wydłubać coś z pleców? Albo spod łopatki? Mam wołać sąsia
            > da, albo dozorcę?

            Gdy Ci się drzazga wbije w plecy idziesz z nią do chirurga? A gdy w palec się skaleczysz? Przecież może wdać się zakażenie, sepsa...

            S.
            • pies_z_laki_2 Re: Co robić? 18.08.11, 09:58
              Jak mi się wbije drzazga w palec, to ją sobie sama wyjmuję. Ale jak mi ktoś wbije sztachetę z gwoździem w plecy, to idę na pogotowie :P
              • snajper55 Re: Co robić? 18.08.11, 10:11
                pies_z_laki_2 napisała:

                > Jak mi się wbije drzazga w palec, to ją sobie sama wyjmuję. Ale jak mi ktoś wbi
                > je sztachetę z gwoździem w plecy, to idę na pogotowie :P

                Jeśli wgryzie Ci się kleszcz wielkości sztachety, to rzeczywiście lepiej iść do chirurga. A może do weterynarza?

                S.
                • pies_z_laki_2 Re: Co robić? 19.08.11, 13:16
                  Nie o sztachetę i chirurga chodzi, czytaj ze zrozumieniem :P Chodzi o plecy, o niedostępne miejsce :P Co więc proponujesz? Jeśli nie pogotowie, to co?
                  • snajper55 Re: Co robić? 19.08.11, 14:18
                    pies_z_laki_2 napisała:

                    > Nie o sztachetę i chirurga chodzi, czytaj ze zrozumieniem :P Chodzi o plecy, o
                    > niedostępne miejsce :P Co więc proponujesz? Jeśli nie pogotowie, to co?

                    A co robisz z drzazgą w plecach? Chyba nie wzywasz pogotowia?

                    S.
                    • pies_z_laki_2 Re: Co robić? 20.08.11, 21:43
                      Nie odbijaj piłeczki, jak klasyczny troll, tylko napisz coś konstruktywnego :P
                      • andrzejekk Re: Co robić? 20.08.11, 22:13
                        To Ty odbijasz piłeczkę unikając odpowiedzi na proste pytanie (które zarazem miało być pretekstem do refleksji).
                        • pies_z_laki_2 Re: Co robić? 21.08.11, 12:48
                          Ja zapytałam jasno i klarownie, jeśli nie lekarz to kto?

                          Dostałam zamiast odpowiedzi kolejne pytanie... I zarzut, że unikam odpowiedzi. Na co? Kto tu odbija piłeczkę, zamiast dać konkretną sugestię co zrobić w konkretnej sytuacji.

                          Jak zwykle w trollowych dyskusjach, kiedy dochodzi do sedna sprawy, zamiast odpowiedzi jest ucieczka, albo zmiana tematu. :P
                          • 0.9_procent Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 21.08.11, 14:59

                            pies_z_laki_2 napisała:

                            > Ja zapytałam jasno i klarownie, jeśli nie lekarz to kto?
                            >
                            > Dostałam zamiast odpowiedzi kolejne pytanie... I zarzut, że unikam odpowiedzi.
                            > Na co? Kto tu odbija piłeczkę, zamiast dać konkretną sugestię co zrobić w konkr
                            > etnej sytuacji.

                            Odpowiadam jasno i klarownie: Jeśli kleszcze jest na plecach czy w innym niedostępnym miejscu może go wyjąć żona/mąż, siostra/brat dziecko/rodzic, znajomy(a). Jest to mniej kłopotliwe i czasochłonne niż jeżdżenie po mieście.
                            Osoby u których wyjmowałem kleszcze NIGDY nie przyjeżdżały same.

                            > Jak zwykle w trollowych dyskusjach, kiedy dochodzi do sedna sprawy, zamiast odp
                            > owiedzi jest ucieczka, albo zmiana tematu. :P

                            Teraz ja w ramach "zmiany tematu" mam pytanie.
                            Złamałem oba nadgarstki. Obie ręce mam w gipsie. Zrobiłem kupę - nie mogę się wytrzeć. Który lekarz powinien mnie podetrzeć- przecież sam dam rady.

                            OCZEKUJĘ ODPOWIEDZI - JASNEJ I KLAROWNEJ
                            • igor14141 Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 21.08.11, 15:10
                              0.9 procent napisał:

                              > Teraz ja w ramach "zmiany tematu" mam pytanie.
                              > Złamałem oba nadgarstki. Obie ręce mam w gipsie. Zrobiłem kupę - nie mogę się w
                              > ytrzeć. Który lekarz powinien mnie podetrzeć- przecież sam dam rady.
                              >
                              > OCZEKUJĘ ODPOWIEDZI - JASNEJ I KLAROWNEJ

                              Sam sobie odpowiedziałeś-" przecież sam dam rady"
                              Jasna i klarowna odpowiedż!

                              Możesz skorzystać z bidetu i suszarki....higienicznie i przyjemnie.

                              • 0.9_procent Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 21.08.11, 15:30
                                Ciebie idioto o nic nie pytałem.
                                • igor14141 Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 21.08.11, 15:45
                                  0.9_procent napisał:

                                  > Ciebie idioto o nic nie pytałem

                                  Widzisz kretynie sam sobie udzielasz głupich odpowiedzi!



                            • pies_z_laki_2 Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 22.08.11, 15:18
                              > Teraz ja w ramach "zmiany tematu" mam pytanie.
                              > Złamałem oba nadgarstki. Obie ręce mam w gipsie. Zrobiłem kupę - nie mogę się w
                              > ytrzeć. Który lekarz powinien mnie podetrzeć- przecież sam dam rady.
                              >
                              > OCZEKUJĘ ODPOWIEDZI - JASNEJ I KLAROWNEJ

                              Nie wiem :P
                              Proponuję zapytać na innym forum w wątku pt. "Życie - jak sobie dać radę"... Albo dać ogłoszenie "Zatrudnię pielęgniarkę na kilka tygodni".

                              Ale nie sądzę, żeby ten przykład był sensowny w kontekście wykwalifikowanej służby zdrowia, błąd tkwi w samym pytaniu. Który lekarz? NIE lekarz, a ktokolwiek, do podcierania tyłka nie potrzeba wielkiej specjalistycznej wiedzy, już nieco bardziej rozgarnięty dwulatek umie to robić, tak? Więc może wynajmij sobie jakiegoś dwulatka? A jeśli uważasz, że lekarze nadają się właśnie do podcierania czyjegoś tyłka, to podaj jakieś wytłumaczenie.

                              Zresztą może masz rację... niektórzy nawet i do tego nie powinni się zabierać...
                              • andrzejekk Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 22.08.11, 15:40
                                pies_z_laki_2 napisała:

                                > do podcierania tyłka nie potrzeba wielkiej specjalistycznej wiedzy,

                                Do wyciągnięcia kleszcza też nie.

                                > już nieco
                                > bardziej rozgarnięty dwulatek umie to robić, tak? Więc może wynajmij sobie jaki
                                > egoś dwulatka?

                                To już się ociera o dewiacje.

                              • 0.9_procent Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 22.08.11, 18:00
                                pies_z_laki_2 napisała:

                                > Nie wiem :P

                                Typowa odpowiedź mądrujących na forum - jasno i klarownie. Można było się spodziewać.

                                > Proponuję zapytać na innym forum w wątku pt. "Życie - jak sobie dać radę"...

                                Dokładnie to samo powinnaś zrobić pytając o usuwanie kleszcza w niedostępnym miejscu.

                                > do podcierania tyłka nie potrzeba wielkiej specjalistycznej wiedzy

                                Andrzejekk już napisał - do wyciągania kleszcza też nie. Zestawy do usuwania dostępne w aptekach nie są przeznaczone dla chirurgów.

                                • pies_z_laki_2 Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 23.08.11, 20:14
                                  Ja przynajmniej nie uważam za niegodne (nie boję się, nie wstydzę - wybierz sobie co chcesz) jasne i klarowne wyjaśnienie, że czegoś nie wiem. To dopiero jest problem, jak ktoś nie wie, a się mądrzy... ale to na pewno nie będę ja :P

                                  To dla podtrzymania tematu weźmy inny przykład, bardziej odpowiedni.

                                  Ukąsiła cię żmija. Nie wiesz jaka. Nie wiesz, czy jadowita. Nie wiesz czy / ile czasu ci zostało.
                                  Zagadka:
                                  - wołasz po pomoc hydraulika
                                  - dłubiesz sobie w nodze śrubokrętem
                                  - liżesz rany i umierasz godnie
                                  - pędzisz na pogotowie.
                                  • 0.9_procent Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 23.08.11, 21:56
                                    pies_z_laki_2 napisała:

                                    > Ja przynajmniej nie uważam za niegodne (nie boję się, nie wstydzę - wybierz sob
                                    > ie co chcesz) jasne i klarowne wyjaśnienie, że czegoś nie wiem.

                                    Wystarczy przeczytać jeden twój wpis by nie mieć wątpliwości, że "czegoś" nie wiesz. A w zasadzie, że nie wiesz niczego.

                                    > To dopiero jest
                                    > problem, jak ktoś nie wie, a się mądrzy... ale to na pewno nie będę ja :P

                                    Za to brak wiedzy z nawiązką nadrabiasz tupetem.

                                    > To dla podtrzymania tematu weźmy inny przykład, bardziej odpowiedni.
                                    >
                                    > Ukąsiła cię żmija. Nie wiesz jaka. Nie wiesz, czy jadowita. Nie wiesz czy / ile
                                    > czasu ci zostało.
                                    > Zagadka:
                                    > - wołasz po pomoc hydraulika
                                    > - dłubiesz sobie w nodze śrubokrętem
                                    > - liżesz rany i umierasz godnie
                                    > - pędzisz na pogotowie.

                                    Patrząc na pacjentów twojego pokroju pasuje wszystko poza "pędzisz na pogotowie".
                                    Z pier.dołą typu kleszcz jeżdżą po całym mieście, albo robią alarm o 3 w nocy - bo "bardzo pilne", a poważne schorzenia leczą 'myślą' (myślałam że mi przejdzie), albo okładami z kapusty (szczególnie popularne przy nowotworach).
                                    • pies_z_laki_2 Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 24.08.11, 10:10
                                      No jasne, teraz zamiast się ustosunkować do problemu (czysto teoretycznego) generalizujemy na potęgę ("pacjenci twojego pokroju") i próbujemy dotknąć ("w zasadzie, że nie wiesz niczego", "nadrabiasz tupetem"). Ale to już przerabialiśmy, mnie nie urazisz, bo jestem na takich jak ty odporna (zaszczepiona wieloletnim doświadczeniem...).

                                      Szczekasz, tupiesz nóżkami i nic z tego nie wynika :P Gardłuj dalej, wybory niedaleko, może kogoś zrazisz, do siebie, a nie do tych co wygrali... Eh, grunt to brać pieniądze za to co się umie i lubi robić... A temat służby zdrowia uważam za zamknięty (dla mnie), przepychać się więcej nie zamierzam :P
                                      • 0.9_procent Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 24.08.11, 12:58
                                        pies_z_laki_2 napisała:

                                        > No jasne, teraz zamiast się ustosunkować do problemu (czysto teoretycznego) gen
                                        > eralizujemy na potęgę ("pacjenci twojego pokroju") i

                                        Ależ ja udzieliłem konkretnej odpowiedzi. Zrobisz wszystko, tylko nie to co powinnaś. Dokładnie tak jak z kleszczem.
                                        Bo kleszcza powinno się usunąć samodzielnie – po to są zestawy w aptekach. A o surowicach do samodzielnego podawania nie słyszałem.

                                        >próbujemy dotknąć ("w zasa
                                        > dzie, że nie wiesz niczego", "nadrabiasz tupetem").

                                        Bo trzeba mieć tupet, żeby najpierw wymądrzać się na forum, a gdy przyjdzie ustosunkować się do przedstawionego problemu. Zresztą nie jesteś pierwsza na forum.

                                        > Ale to już przerabialiśmy,
                                        > mnie nie urazisz, bo jestem na takich jak ty odporna

                                        Ależ nie mam najmniejszych wątpliwości. Idolka nr 2.

                                        > Szczekasz, tupiesz nóżkami i nic z tego nie wynika :P Gardłuj dalej, wybory nie
                                        > daleko, może kogoś zrazisz, do siebie, a nie do tych co wygrali... Eh, grunt to
                                        > brać pieniądze za to co się umie i lubi robić...

                                        Jak to było?: "No jasne, teraz zamiast się ustosunkować do problemu (...) generalizujemy na potęgę (...) i próbujemy dotknąć". Idealnie pasuje.

                                        > A temat służby zdrowia uważam
                                        > za zamknięty (dla mnie), przepychać się więcej nie zamierzam :P

                                        I słusznie. Trolli na forum i bez ciebie dostatek.

                                  • osmanthus Re: Co robić? konkretna odpowiedź. 24.08.11, 01:35


                                    > Ukąsiła cię żmija. Nie wiesz jaka. Nie wiesz, czy jadowita. Nie wiesz czy / ile
                                    > czasu ci zostało.
                                    > Zagadka:
                                    > - wołasz po pomoc hydraulika
                                    > - dłubiesz sobie w nodze śrubokrętem
                                    > - liżesz rany i umierasz godnie
                                    > - pędzisz na pogotowie.

                                    Zmija jest jadowita. Zawsze.
                                    Wiec jezeli cie juz uzre w PL (malo prawdopodobne) jakis waz to
                                    a/ bedzie to bedzie to waz jadowity
                                    b/ bedzie to zmija

                                    A co dalej? Nie mam pojecia.
                                    Skoro w Pl dyspozytorkami sa cwiarteczki, ktore nie wysylaja karetki do pacjenta z ewidentnym zatrzymaniem moczu i infekcja, to juz widze jak wysla karetke do klienta uzartego przez zmije, LOL
                                    Mysle, ze uzarty powinien sie wlasnorecznie przetransportowac do szpitala (sprawdzajac uprzednio czy NFZ dal pieniadze na surowice !)

                                    A wracajac do cewnikowanego pacjenta z wyjsciowej historii, ktoremu
                                    a/ nie raczono wyslac karetki
                                    b/ jak juz ja wyslano (z lekarzem na pokladzie, a jakze!) to cewnika mu nie wymieniono
                                    bo zapewne
                                    c/ karetki w PL nie woza cewnikow
                                    d/ nikt nie pomysli, ze cewnikowany pacjent powinien byc na taka okolicznosc zaopatrzony w zapasowy cewnik i fabrycznie zapakowany jalowy zestaw do wymiany cewnika
                                    e/ i tak by mu zaloga karetki cewnika nie wymienila




                                    • loraphenus a od kiedy to 24.08.11, 01:56
                                      w ukąszeniu przez Vipera berus podaje się surowicę?

                                      bo od wielu lat odczyny poszczepienne były gorsze od samego ukąszenia. Surowica była końska.

                                      Ja rozumiem,że w Australii żyją "troszkę inne Herpes", mające "troszkę inne jady", ale w PL Vipera berus nie powoduje takowych nastepstw.

                                      Dezynfekcja rany, NSAIDS... i Dormicum i.v

                                      Gorsze anafilaksje widziałem po chipsach i orzechach arachidowych
        • filippa.pippa Re: Co robić? 17.08.11, 10:53
          snajper55 napisał:

          > filippa.pippa napisała:
          >
          > > Więc, c o robić, jak uchla kleszcz? Mnie albo moje dziecko?
          > > Do którego udać się dochtorka?
          > > A może do pielęgniareczki wystarczy?
          > > No to jak?
          >
          > Sama sobie wyciągasz. W aptekach do kupienia są takie pęsety, które się świetni
          > e sprawują.
          >

          Sama to mogę sobie zrobić, nawet nie wiesz co ;)

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka