dr01
08.07.12, 17:04
W wątku na Konsylium24 i na stronie SLP (linki poniżej) są podpowiedzi co robić dla tych lekarzy, na których naciskają dyrektorzy by podpisali "umowy" na recepty.
konsylium24.pl/show/przegladaj_posty/wazne/41196/do-sieciowkowiczow---propozycja-pisma-w-odpowiedzi-na-naciski-dyrektorow--.html
www.lekarzepraktycy.pl/index.php/nowosci/104-wazne-wzor-pisma-do-swiadczeniodawcy-w-sprawie-narzuconej-przez-nfz-umowy-na-recepty-refundowane-z-komentarzem
Na wstępie należy zauważyć, że tak zwana "umowa" z NFZ nie jest żadną umową !
Umowa ze swej nazwy jest to czynność procesowa dobrowolna, symetryczna i dwustronna, gdzie jedna ze stron coś drugiej świadczy w zamian za zapłatę. Tymczasem "umowa" z Narodowym Funduszem zdrowia dotycząca refundacji leków jest po prostu jednostronnym zobowiązaniem lekarza do pracy przymusowej dla NFZ z jednoczesnym poddaniem się karom według uznania kontrolera NFZ i aktualnych potrzeb finansowych NFZ, w praktycznie nieograniczonym czasie (do 5 lat wstecz) i o nieograniczonej wysokości, co skutkuje groźbą utraty całego majątku osobistego lekarza.
Jest to tym bardziej nieetyczne, gdyż od tego czy lekarz podpisze niekorzystną dla siebie umowę zależy w praktyce kontynuowanie przez niego wykonywania zawodu. Poza tym, podpisanie umowy w tym kształcie stawia lekarza w konflikcie sumienia między obowiązkiem wobec chorego a obowiązkiem wobec ochrony swojej rodziny przed utratą bezpieczeństwa finansowego.