Dodaj do ulubionych

respirator

12.02.14, 23:23
Popsuty respirator, pacjent zmarł. Szpital: winnych brak
pko 09.02.2014 , aktualizacja: 09.02.2014 10:35 A A A Drukuj
Szpital w Chełmie (Fot. Iwona Burdzanowska / AGENCJA GAZETA)

Mimo że od tragedii minęło już pół roku, prokuratura nadal nie może ustalić, czy i kto jest winny śmierci 60-letniego pacjenta szpitala w Chełmie. Mężczyzna zmarł, gdy w placówce, w której się leczył, wysiadł 20-letni respirator.
Do tragedii doszło 26 sierpnia ubiegłego roku w szpitalu wojewódzkim w Chełmie. Około południa pielęgniarka zauważyła, że respirator, do którego podłączony był 60-letni pacjent, nie działa. Mężczyzna nie dawał oznak życia. Lekarze podjęli próbę reanimacji, ale nie przyniosła ona skutku. Jak mówił nam wówczas Piotr Raszczepkin, wicedyrektor szpitala ds. medycznych, jeszcze dwie godziny wcześniej wszystko było w porządku.

Mężczyzna był chory na stwardnienie boczne zanikowe. Nie mógł samodzielnie oddychać. Do feralnego respiratora podłączony był od ośmiu miesięcy. Z powodu choroby nie mógł też mówić, był w stanie kontaktować się ze światem zewnętrznym, jedynie mrugając powiekami.

Szpitalna komisja: nikt z personelu nie zawinił

Śledztwo w sprawie jego śmierci wszczęła prokuratura. Równocześnie dyrekcja szpitala powołała komisję, która miała ustalić przyczynę tragedii. Ona już zakończyła swoje postępowanie. Według jej członków za awarię sprzętu nie odpowiada nikt z personelu. Respirator miał być regularnie serwisowany i kontrolowany. Ponoć dzień przed tragedią był sprawdzany przez ordynatora. Urządzenie miało ok. 20 lat.


KOLEJNA ŚMIERĆ W TYM SAMYM SZPITALU


Tuż po tragedii dyrektor Raszczepkin zapewnił nas, że po wypadku ponownie włączono respirator. Nie przeszedł on jednak swojego wewnętrznego testu, a na ekranie pojawił się komunikat dotyczący błędu wentylacji.

Co ustaliła prokuratura?

Śledztwo trwa już od pół roku. Jest prowadzone w kierunku narażenia pacjenta na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia. Grozi za to od 3 miesięcy do 5 lat więzienia. Śledczy zastosowali surowszą kwalifikację, bo wszystko działo się w szpitalu, gdzie pacjent powinien być pod szczególną opieką. Na razie nikt z personelu nie usłyszał zarzutów.

Prokuratura powołała biegłych, którzy badają dwa wątki dotyczące feralnego respiratora. Jedna z opinii jest już gotowa. Dotyczy stanu technicznego urządzenia. Wynika z niej, że były nieprawidłowości w serwisowaniu respiratora ze strony personelu. Druga będzie dotyczyła wątku medycznego. Biegli ocenią, czy i w jaki sposób awaria miała wpływ na śmierć pacjenta. Ta opinia jest jeszcze przygotowywana.


MA STWARDNIENIE ROZSIANE. URODZIŁA SYNKA W PAMPERSA


Dlaczego wszystko trwa tak długo? Jak mówią chełmscy prokuratorzy, na początku był problem z powołaniem biegłych. Później trzeba było czekać ponad dwa miesiące na pierwszą ekspertyzę. W międzyczasie przesłuchiwano też personel, który odpowiadał za obsługę urządzenia.

Tragedia czegoś nauczyła

Co ciekawe, w chełmskim szpitalu jest jeszcze jeden identyczny 20-letni respirator. Dyrekcja po wypadku zdecydowała wyłączyć go z użytku. - Od tego czasu stoi w magazynie. Był nawet sprawdzany przez serwis i okazało się, że jest sprawny, ale po tym nieszczęśliwym wypadku wolimy nie ryzykować i go nie używamy. Na oddział został przeniesiony nowszy respirator z oddział kardiologii - podkreśla Raszczepkin.
Cały tekst: lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,15422901,Popsuty_respirator__pacjent_zmarl__Szpital__winnych.html#ixzz2t9JAYFky
Obserwuj wątek
    • barabara6 Re: respirator 12.02.14, 23:38
      Reasumując:

      W szpitalu jest respirator, który jest od 20 lat codziennie używany. Nagle - o dziwo! Przestaje pracować. Nikogo co prawda nie dziwi, że 20-letni samochód się zepsuje, albo - 20 letnia lodówka. A tu takie zdziwko - zepsuł się 20-letni respirator !!

      Do respiratora był od 8 miesięcy (!) podłączony 60-letni męzczyzna chory na stwardnienie zanikowe boczne. Choroba, jak powszechnie wiadomo, jest nieuleczalna i kończy się smiercią. ZAWSZE. A więc - do respiratora podłączony jest facet o którym wiadomo NA PEWNO, że NIE MA SZANS na oddychanie bez tegoż respiratora. Czy to jest uporczywa terapia? Cóz, nie wiadomo - i nie będzie wiadomo, bo biegli będą się zastanawiać w jaki sposób awaria miała wpływ na śmierć pacjenta
      Prokurator (nie podano jego nazwiska, a szkoda) musi powołać biegłego aby ocenił, jaki wpływ miała na śmierć pacjenta awaria respiratora, bez którego tenże pacjent nie może oddychać. Panie prokuratorze - nie wiem ile zapłaci pan temuz biegłemu, ale ja panu podpowiem (za darmo, cóz , nie znam pana, ale już pana lubię) - otóż mózg tego pacjenta umarł po 5 minutach od zaprzestania oddychania. BTW mam wrażenie, iż pana mózg tez powinien być okresowo podłączony do respiratora

      Smaczek na koniec: "na oddział został przeniesiony nowszy respirator z oddziału kardiologii". Nowszy - to znaczy ile ma lat? Pietnaście?
      • klioes Re: respirator 13.02.14, 22:16
        Dobre... :-)

        A powazniej: Prokuratura to najslabsze ogniwo panstwa polskiego.
        Nie chce mi sie szukac, ale pamietam za kilka lat temu
        wsrod propozycji poprawy pracy prokuratorow
        byla i tez propozycja ich INDYWIDUAIZACJI.
        Chodzi o to, zeby nie prowadzila sledztwa "prokuratura",
        tylko KONKRETNY - z imienia i nazwiska - prokurator...

        Ale w Polsce dalej: "sledzi prokuratura, a leczy szpital"...
        Efekty sa zatrwazajaco podobne!
      • aiwom2 Re: respirator 14.02.14, 00:48
        barabara6 napisał:

        > otóż mózg tego pacjenta umarł po 5 minutach od zaprzestania oddychania.

        Zazwyczaj trochę wcześniej (zależy to trochę od temperatury ciała).
    • 0.9_procent Re: respirator 13.02.14, 09:06
      Najwyraźniej żaden konował nie chciał wziąć w łapę i nie było jak rozpisać przetargu na nowy respirator.
      • klioes Re: respirator 13.02.14, 22:20
        0.9_procent napisał:

        > Najwyraźniej żaden konował nie chciał wziąć w łapę i nie było jak rozpisać prze
        > targu na nowy respirator.

        Czytalem kiedys takie opracowanie, zktorego wynikalo,
        ze system korupcyjny bywa sprawniejszy od nadmiernie
        zbiurokratyzowanego. Po prostu dziala...

        Zaznaczyc jednak nalezy, ze lekarz O ILE PRACUJE JAKO LEKARZ
        (a nie urzednik odpowiedzialny za zaopatrzenie szpitala)
        z definicji "biorac w lape" nie bierze zadnej lapowki.
        Jako przedstawiciel wolnego zawodu (=NIEurzednik)
        odbiera po prostu honorarium.
      • snajper55 Re: respirator 14.02.14, 00:50
        0.9_procent napisał:

        > Najwyraźniej żaden konował nie chciał wziąć w łapę i nie było jak rozpisać prze
        > targu na nowy respirator.

        Lub nie mogli dogadać się co do stawki.

        S.
        • 0.9_procent Re: respirator 14.02.14, 08:56
          snajper55 napisał:

          > Lub nie mogli dogadać się co do stawki.

          W każdym razie jakby nie było winny jest lekarz-łapówkarz. Nawet jak nic nie wziął "bo się nie dogadali".
    • aiwom2 Dobrze, ze sie zepsul 14.02.14, 00:45
      barabara6 napisał:

      > Mężczyzna był chory na stwardnienie boczne zanikowe. Nie mógł samodzielnie odd
      > ychać. Do feralnego respiratora podłączony był od ośmiu miesięcy. Z powodu chor
      > oby nie mógł też mówić, był w stanie kontaktować się ze światem zewnętrznym, je
      > dynie mrugając powiekami.

      Dobrze, ze respirator się w końcu zepsuł i szkoda, ze nie 8 miesięcy wcześniej. Bo przecież wszyscy chlelibyśmy być podłączeni do respiratora przez 8 miesięcy, nie mogąc się ruszać i nie mogąc mówić, a kontaktować się tylko ruszając powiekami. To takie cudowne, prawda? Eutanazja jest be, stwardnienie zanikowe boczne jest cacy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka