Dodaj do ulubionych

No to jeszcze raz

17.02.14, 11:14
o gigantycznych zarobkach lekarzy.
"Biedni" nauczyciele dostają za godzinę pracy 40 do 44 złotych
"Krezusi" lekarze zarabiają na godzinę 35.71 - mniej niż programiści (37zł) więcej niż nauczyciele akademiccy (30,68) zł.
I jak wam teraz wyjdzie 15 - 20 tysięcy miesięcznie? Żeby zarobić 15 tysięcy musieliby pracować 420 godzin = 14 godzin dziennie dzień w dzień, na pensję 20 tysięcy 560 godzin = 18 i pół godziny dziennie. A podobno zarabiają 30 tysięcy i więcej. Ciekawe.
Obserwuj wątek
    • mila2712 Pozwolę sobie odpowiedzieć 17.02.14, 11:58
      Ponieważ to ja napisałam, że niektórzy lekarze mają takie a nie inne zarobki.
      I otrzymałam odpowiedź od kzet69- jestem w błędzie. Może np dyrektor i ordynator jednoczesnie - ale to wyjatki.

      Wynagrodzenie zalezy od tego czy jest umowa o pracę czy móiwuny o kontrakcie. Pewnie wiele zalezy od tego jaki to szpital, miasto, stanowisko itp
      • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 17.02.14, 21:10
        mila2712 napisała:

        > Ponieważ to ja napisałam, że niektórzy lekarze mają takie a nie inne zarobki.
        Oj nie ty jedna. 20 tysięcy za nic ie robienie to jest dyżurna śpiewka przy każdej dyskusji o lekarzach.

        > Wynagrodzenie zalezy od tego czy jest umowa o pracę czy móiwuny o kontrakcie. P
        > ewnie wiele zalezy od tego jaki to szpital, miasto, stanowisko itp
        Ale to nie zmieni relacji średnich stawek godzinowych. A tak często jak lekarzom nie zagląda się do portfeli czy garaży żadnej innej grupie zawodowej.
        • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 17.02.14, 21:22
          0.9_procent napisał:

          > Ale to nie zmieni relacji średnich stawek godzinowych.
          Są różnice. Lekarz (specjalista ) w klinice (prywatnej - ale nie jest właścicielem) zarobi więcej niż ten na prowincji

          > A tak często jak lekarzom nie zagląda się do portfeli czy garaży żadnej innej grupie zawodowej.

          Oj nie przesadzajmy nauczycielom zdecydowanie częściej.
          Co do samochodu - to nie jest najważniejsze. Choć sprawny samochód chce mieć każdy.
          • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 18.02.14, 12:43
            mila2712 napisała:

            > Są różnice. Lekarz (specjalista ) w klinice (prywatnej - ale nie jest właścicie
            > lem) zarobi więcej niż ten na prowincji
            Podobnie jak informatyk w dużej firmie pewnie zarobi więcej niż w małej. Ja nie pisałem że każdy lekarz zarabia 35 złotych na godzinę, ale ta średnia skądś się bierze.

            > Oj nie przesadzajmy nauczycielom zdecydowanie częściej.
            No, ostatnio częściej. Niż kiedyś.

            > Co do samochodu - to nie jest najważniejsze. Choć sprawny samochód chce mieć ka
            > żdy.
            Nie rżnij głupa z łaski swojej.
            • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 18.02.14, 13:18
              0.9_procent napisał:

              > Podobnie jak informatyk w dużej firmie pewnie zarobi więcej niż w małej. Ja nie
              > pisałem że każdy lekarz zarabia 35 złotych na godzinę, ale ta średnia skądś si
              > ę bierze.

              Tak ale średnia niewiele mówi o rzeczywistych wynagrodzeniach.
              Jeden ma dodatek, wysługę inny nie itd......

              > > Oj nie przesadzajmy nauczycielom zdecydowanie częściej.
              > No, ostatnio częściej. Niż kiedyś.

              I to chyba jeszcze bardziej znienawidzona grupa zawodowa.

              > > Co do samochodu - to nie jest najważniejsze. Choć sprawny samochód chce m
              > ieć ka
              > > żdy.
              > Nie rżnij głupa z łaski swojej.
              Chcemy rozmawiać na poziomie tak ? Więc......... :>

              Moje miejsce pracy znajduje się okok szpitala. Widzę parking, znam lekarzy, wiem czym jeżdzą....nie sa to jakieś super bryki.
              Dlaczego argument " samochód" jest dla faceta ważny ?
              Nie przywiązujmy wagi do samochoów. Ma to naprawdę niewielkie znaczenie.
              Wiesz czym jeżdżą brokerzy ?
              :P
              • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 18.02.14, 15:48
                mila2712 napisała:

                > Tak ale średnia niewiele mówi o rzeczywistych wynagrodzeniach.
                > Jeden ma dodatek, wysługę inny nie itd......
                Które są - zdaje się - zależne od stawki godzinowej. I dotyczą nie tylko lekarzy.

                > > > Oj nie przesadzajmy nauczycielom zdecydowanie częściej.
                > > No, ostatnio częściej. Niż kiedyś.
                >
                > I to chyba jeszcze bardziej znienawidzona grupa zawodowa.
                Można dyskutować. Choć ostatnio istotnie pojawiło się sporo artykułów na temat nauczycieli. Powód jest prosty - niż demograficzny, trzeba zamykać szkoły i zwalniać nauczycieli. A mechanizm podobny jak w przypadku lekarzy - stara, dobra, stalinowska szkoła.

                > Chcemy rozmawiać na poziomie tak ? Więc......... :>
                >
                > Moje miejsce pracy znajduje się okok szpitala. Widzę parking, znam lekarzy, wie
                > m czym jeżdzą....nie sa to jakieś super bryki.
                Co ty nie powiesz? Krezusi zarabiający po 15 i więcej tysięcy nie jeżdżą super brykami? Przecież to niemożliwe.

                > Dlaczego argument " samochód" jest dla faceta ważny ?
                Nie wiem, zapytaj pana Dorna. I setki innych, którzy jak mantrę powtarzają "pokaż lekarzu co masz w garażu". Chyba że jesteś z Marsa, pardon z Wenus i nigdy tego nie słyszałaś.

                > Nie przywiązujmy wagi do samochoów. Ma to naprawdę niewielkie znaczenie.
                Hahaha. A terenówki kupujemy dla bezpieczeństwa. A samochody sportowe dla ??? I w terenówkach i w samochodach sportowych częściej od mężczyzn widuje się kobiety.

                > Wiesz czym jeżdżą brokerzy ?
                Nie wiem, bo mnie to nie interesuje. Tylko samochody lekarzy wzbudzają powszechne zainteresowanie.
                • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 18.02.14, 18:33
                  0.9_procent napisał:

                  > Które są - zdaje się - zależne od stawki godzinowej. I dotyczą nie tylko lekarz
                  > y.

                  Nie tylko. Na stronie gazety jest fajne porównanie wynagrodzeń w różnych branżach.

                  > Można dyskutować. Choć ostatnio istotnie pojawiło się sporo artykułów na temat
                  > nauczycieli. Powód jest prosty - niż demograficzny, trzeba zamykać szkoły i zwa
                  > lniać nauczycieli. A mechanizm podobny jak w przypadku lekarzy - stara, dobra,
                  > stalinowska szkoła.

                  Nie tylko o to chodzi. Mało godzin pracy, mnóstwo wolnego.

                  > Co ty nie powiesz? Krezusi zarabiający po 15 i więcej tysięcy nie jeżdżą super
                  > brykami? Przecież to niemożliwe.

                  Chyba wyjasniliśmy kwestię wynagrodzeń na początku prawda ?
                  Owszem są różne samochody...............graty także. Widać nie każdy lekarz wydaje kasę na samochód
                  >
                  > Nie wiem, zapytaj pana Dorna. I setki innych, którzy jak mantrę powtarzają "pok
                  > aż lekarzu co masz w garażu". Chyba że jesteś z Marsa, pardon z Wenus i nigdy t
                  > ego nie słyszałaś.

                  Wtereynarzy nikt o to nie prosi :PPP
                  >
                  > Hahaha. A terenówki kupujemy dla bezpieczeństwa. A samochody sportowe dla ??? I
                  > w terenówkach i w samochodach sportowych częściej od mężczyzn widuje się kobie
                  > ty.
                  Zabawne nie ?
                  Nie zwracam uwagi na samochody. Jeżdżę volkswagenem.
                  Mam inne priorytety niż najnowszy model.

                  > > Wiesz czym jeżdżą brokerzy ?
                  > Nie wiem, bo mnie to nie interesuje. Tylko samochody lekarzy wzbudzają powszec
                  > hne zainteresowanie.
                  Hahahahahhaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                  • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 19.02.14, 08:56
                    mila2712 napisała:

                    > Nie tylko o to chodzi. Mało godzin pracy, mnóstwo wolnego.
                    Owszem, ale nauczycieli możemy już zostawić, podobnie jak informatyków.

                    > Owszem są różne samochody...............graty także. Widać nie każdy lekarz wyd
                    > aje kasę na samochód
                    Ale to właśnie "wypasione fury" były koronnym dowodem na wielkie zarobki lekarzy.

                    > Wtereynarzy nikt o to nie prosi :PPP
                    No właśnie o tym piszę.Ani weterynarzy, ani brokerów, ani nikogo innego. Poza lekarzami.

                    > Zabawne nie ?
                    A co w tym zabawnego?

                    > Nie zwracam uwagi na samochody. Jeżdżę volkswagenem.
                    > Mam inne priorytety niż najnowszy model.
                    Popatrz na drogi. Ja nie piszę personalnie o tobie, piszę o tym co widzę na drogach. I to, że samochód jest ważny wyłącznie dla mężczyzn to bzdura.

                    >
                    > > > Wiesz czym jeżdżą brokerzy ?
                    > > Nie wiem, bo mnie to nie interesuje. Tylko samochody lekarzy wzbudzają p
                    > owszec
                    > > hne zainteresowanie.
                    > Hahahahahhaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaa
                    Jak skończysz się śmiać wskaż inną niż lekarze grupę zawodową, której minister rządu wypomina zawartość garażu.
                    • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 19.02.14, 10:59
                      0.9_procent napisał:

                      > Owszem, ale nauczycieli możemy już zostawić, podobnie jak informatyków.

                      Krezusów z 15 tysiącami także.

                      > Ale to właśnie "wypasione fury" były koronnym dowodem na wielkie zarobki lekarzy.

                      A nie ogrodzone wille i opalenizna rodem z Egiptu ?
                      Kolejny mit którym karmi sie nasze społeczeństwo.

                      > No właśnie o tym piszę.Ani weterynarzy, ani brokerów, ani nikogo innego. Poza l
                      > ekarzami.
                      Zapewniam Cię, że interesują się. Za plecami jest ostra gatka.
                      >

                      > A co w tym zabawnego?
                      Przecież się śmiałeś. Ty mi powiedz.

                      > Popatrz na drogi. Ja nie piszę personalnie o tobie, piszę o tym co widzę na dro
                      > gach. I to, że samochód jest ważny wyłącznie dla mężczyzn to bzdura.

                      A na drogach cały przekrój. Jakoś tych terenówek i sportowych bryk nie widzę
                      Przynajmniej nie tak dużo.

                      >..... wskaż inną niż lekarze grupę zawodową, której minister rządu wypomina zawartość garażu.

                      Minister miał wątpliwości co do liczby przepracowanych godzin. Bytności danej osoby w dwóch różnych miejscach w tym samym czasie.
                      Przecież tak bywa.

                      Więcej dystansu............. a śmiech to zdrowie.
                      • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 19.02.14, 14:03
                        mila2712 napisała:

                        > Krezusów z 15 tysiącami także.
                        Owszem. Tylko przypomnę ci to zdanie, kiedy znowu będzie wątek o doktorach zarabiających ciężką kasę za nic.

                        > A nie ogrodzone wille i opalenizna rodem z Egiptu ?
                        Pozwolę sobie na kolejny cytacik z forum.

                        > Kolejny mit którym karmi sie nasze społeczeństwo.
                        Także to forumowe społeczeństwo.

                        > Zapewniam Cię, że interesują się. Za plecami jest ostra gatka.
                        Dobrze, inaczej. Publicznie się nie interesują.

                        > > A co w tym zabawnego?
                        > Przecież się śmiałeś. Ty mi powiedz.
                        Pewnie to, że
                        Dlaczego argument " samochód" jest dla faceta ważny ?
                        i
                        Nie przywiązujmy wagi do samochoów. Ma to naprawdę niewielkie znaczenie.
                        A że zabawne stwierdziłaś tutaj

                        > A na drogach cały przekrój. Jakoś tych terenówek i sportowych bryk nie widzę
                        > Przynajmniej nie tak dużo.
                        Ja pisałem o tym kto zwykle te terenówki i sportowe samochody prowadzi.

                        > Minister miał wątpliwości co do liczby przepracowanych godzin.
                        Minister mówił raczej o ograniczeniu możliwości pracy wielu miejscach. O ograniczeniu czasu pracy mówił OZZL
                        A samochodami rzeczywiście nie interesował się minister, a marszałek sejmu.

                        > Bytności danej o
                        > soby w dwóch różnych miejscach w tym samym czasie.
                        > Przecież tak bywa.
                        "Bywa" jest właściwym określeniem. Tylko, że czas pracy jest wykazywany przy kontraktowani z NFZ nie może się pokrywać bo NFZ bardzo szybko to wyłapie. Taka sytuacja może mieć miejsce wyłącznie wtedy, gdy lekarz dłużej pracuje w prywatnym gabinecie. Więc pisanie że lekarz pracujący w 4-5 miejscach "pracuje na 5 etatów" jest (chętnie powtarzanym) idiotyzmem. Bywa, że jeden na 1000 dyskutujących zdaje sobie z tego sprawę.

                        > Więcej dystansu............. a śmiech to zdrowie.
                        No. O ile jest się z czego śmiać.
                        • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 19.02.14, 14:20
                          0.9_procent napisał:
                          > Owszem. Tylko przypomnę ci to zdanie, kiedy znowu będzie wątek o doktorach zara
                          > biających ciężką kasę za nic.

                          Dlaczego mnie ? Ja nie napisałam, że kokosy są za nic.

                          > Minister mówił raczej o ograniczeniu możliwości pracy wielu miejscach.

                          Często okazywało się, że lekarz był ( na papierze) w dwóch miejscach jednocześnie.
                          Doba ma tylko 24 godziny.

                          A samochodami rzeczywiście nie interesował się minister, a marszałek sejmu.

                          Ludwiku Dornie, Sabo ( nie wiem tylko cz jeszcze zyje ) nie podążajcie tą drogą

                          Co innego można powiedzieć ?

                          > "Bywa" jest właściwym określeniem. Tylko, że czas pracy jest wykazywany przy ko
                          > ntraktowani z NFZ nie może się pokrywać bo NFZ bardzo szybko to wyłapie.

                          Nie wiem czy tak szybko. Zazwyczaj wychodziło to przy okazji kontroli przy aferach ( ale nie będę się upierać )

                          >Taka sytuacja może mieć miejsce wyłącznie wtedy, gdy lekarz dłużej pracuje w prywatny
                          > m gabinecie. Więc pisanie że lekarz pracujący w 4-5 miejscach "pracuje na 5 eta
                          > tów" jest (chętnie powtarzanym) idiotyzmem. Bywa, że jeden na 1000 dysku
                          > tujących zdaje sobie z tego sprawę.

                          4 - 5 miejsc nie oznacza automatycznie etatu. Zdaję sobie z tego sprawę.

                          > No. O ile jest się z czego śmiać.

                          Lepsze to niż zawał.
                          • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 19.02.14, 15:59
                            mila2712 napisała:

                            > Dlaczego mnie ? Ja nie napisałam, że kokosy są za nic.
                            No bo chyba z tobą dyskutuję.

                            > Często okazywało się, że lekarz był ( na papierze) w dwóch miejscach jednocześ
                            > nie.
                            Właśnie że nieczęsto. Nakładające się godziny NFZ wyłapuje już na etapie kontraktowania.

                            > Ludwiku Dornie, Sabo ( nie wiem tylko cz jeszcze zyje ) nie podążajcie tą drogą
                            Dorn może już nawet nie żyć (żyje, żyje) ale jego słowa będą żyły jeszcze długo.

                            > Nie wiem czy tak szybko. Zazwyczaj wychodziło to przy okazji kontroli przy afer
                            > ach ( ale nie będę się upierać )
                            Nie upieraj się. Godziny pracy lekarzy podaje się w ofercie, NFZ ma je w systemie komputerowym.
                            • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 19.02.14, 18:43
                              0.9_procent napisał:

                              > No bo chyba z tobą dyskutuję.
                              Z mojej strony nie bedzie takiego argumentu (o krezusach )
                              >
                              > > Często okazywało się, że lekarz był ( na papierze) w dwóch miejscach jed
                              > nocześ
                              > > nie.
                              > Właśnie że nieczęsto. Nakładające się godziny NFZ wyłapuje już na etapie kontra
                              > ktowania.
                              Zatem drugi przykład. Lekarz powinien być w przychodni / na dyżuże a jest w prywatnym gabinecie. Ale to kwestia odpowiedzialności

                              >
                              > > Ludwiku Dornie, Sabo ( nie wiem tylko cz jeszcze zyje ) nie podążajcie tą
                              > drogą
                              > Dorn może już nawet nie żyć (żyje, żyje) ale jego słowa będą żyły jeszcze długo
                              Zgadzam się
                              Jak i słowa Kwaśniewskiego o nim.
                              > Nie upieraj się. Godziny pracy lekarzy podaje się w ofercie, NFZ ma je w system
                              > ie komputerowym.
                              Wierzę.
                              • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 19.02.14, 23:37
                                mila2712 napisała:

                                > Zatem drugi przykład. Lekarz powinien być w przychodni / na dyżuże a jest w pry
                                > watnym gabinecie. Ale to kwestia odpowiedzialności
                                Ale ja o tym pisałem. Taka sytuacja może mieć miejsce wyłącznie wtedy, gdy lekarz dłużej pracuje w prywatnym gabinecie.
                                Tyle, że:
                                1. Nie jest to nagminne jak próbuje się sugerować, a w przypadku lekarzy o jednakowej pozycji zawodowej (dwaj asystenci oddziału) naprawdę sporadyczne.
                                2. Nie jest tak, że oddział zostaje bez lekarza, bo:
                                a. Jeśli ma miejsce to w oddziale z 2 osobową obsadą dyżurową, to jest 1 a nie 2 dyżurnych - co nie jest w porządku , bo w końcu po coś ta 2 osobowa obsada ma być.
                                b. Jeśli obsada ma być 1 osobowa, to rozpisanego na dyżurze lekarza zastępuje kolega - wtedy nie widzę problemu, bo oddział jest właściwie zabezpieczony.
                                • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 20.02.14, 08:31
                                  0.9_procent napisał:

                                  > Ale ja o tym pisałem. Taka sytuacja może mieć miejsce wyłącznie wtedy, gdy l
                                  > ekarz dłużej pracuje w prywatnym gabinecie.


                                  To niedopuszczalne. Gabinet gabinetem a do pracy trzeba stawić się na czas.

                                  > 2. Nie jest tak, że oddział zostaje bez lekarza, bo:
                                  > a. Jeśli ma miejsce to w oddziale z 2 osobową obsadą dyżurową, to jest 1 a nie
                                  > 2 dyżurnych - co nie jest w porządku , bo w końcu po coś ta 2 osobowa obsada ma
                                  > być.

                                  Ciekawe co powiesz o tym:
                                  weekendowe dyżury lekarskie - 1 lekarz na oddziale od piątku do poniedziałku rana.
                                  Ordynator wpada na poranny i wieczorny obchód i na tym koniec.
                                  Pacjenci nie sa bezpieczni. Co w przypadku nagłych sytuacji ? Doopa.....
                                  Dla jasności - tak było podczas mojego pobytu w szpitalu.

                                  Ma być zgodność na papierze ?

                                  > b. Jeśli obsada ma być 1 osobowa, to rozpisanego na dyżurze lekarza zastępuje k
                                  > olega - wtedy nie widzę problemu, bo oddział jest właściwie zabezpieczony.
                                  1 osoba na cały oddział to chyba za mało.
                                  "Właściwie" - masz wątpliwości ?

                                  • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 20.02.14, 11:34
                                    mila2712 napisała:

                                    > To niedopuszczalne. Gabinet gabinetem a do pracy trzeba stawić się na czas.
                                    Zgadza się. Ale - o ile pamiętam - dopuszczalne, a nawet uważane za normę jest przyjmowanie prywatnych pacjentów w czasie szpitalnego dyżuru, prawda?

                                    > Ciekawe co powiesz o tym:
                                    > weekendowe dyżury lekarskie - 1 lekarz na oddziale od piątku do poniedziałku r
                                    > ana.
                                    A co niby mam napisać? To jest normalna obsada większości oddziałów. Wystarczająca obsada. Zwykle drugi lekarz ma dyżur pod telefonem - ale ty tego nie wiesz. Minimalną obsadę dyżurową w sensie ilości lekarzy określa konsultant krajowy. Jeśli określi na jeden dyżurny jest jeden, jeśli zaleci dwóch, dyżurnych jest dwóch. Ale może się okazać, że - z powodu braku lekarzy - jest właśnie taka sytuacja, że drugi dyżurny jest pod telefonem. Co zrobisz jeśli alternatywą jest zamknięcie oddziału?
                                    To jest przykład takiego polskiego myślenia. Lekarze nie powinni pracować w więcej niż jednym miejscu bo są przepracowani, ale jak będą pracować w jednym miejscu - szpitalu to niech siedzą przez 7 dni w tygodniu, bo jeden dyżurny to za mało.

                                    > Ordynator wpada na poranny i wieczorny obchód i na tym koniec.
                                    Ordynator nie wpada na oddział 2 razy dziennie będąc na dyżurze. Ordynator nie mając dyżuru przychodzi ekstra w dni wolne od pracy - taka jest bardzo częsta (dobra) praktyka. Są tacy którzy przychodzą rano i wieczorem, są tacy którzy przychodzą raz, są tacy, którzy wymagają by lekarz dyżurny zdał im telefonicznie relacje z tego co się dzieje na oddziale.
                                    I ty czynisz zarzut z tego, że facet poza godzinami swojej pracy interesuje się tym co dzieje się na prowadzonym przez niego oddziale ???

                                    > Pacjenci nie sa bezpieczni. Co w przypadku nagłych sytuacji ? Doopa.....
                                    W nagłych przypadkach przyjeżdżają do szpitala ci lekarze, którzy pełnią dyżur pod telefonem. A tobie sie wydaje, że przez cały czas powinna być pełna obsada? A niby gdzie (w którym kraju) tak jest ?

                                    > Dla jasności - tak było podczas mojego pobytu w szpitalu.
                                    Tak jest we wszystkich szpitalach, nie tylko w Polsce. I nie tylko podczas twojego pobytu.

                                    > > b. Jeśli obsada ma być 1 osobowa, to rozpisanego na dyżurze lekarza zastę
                                    > puje k
                                    > > olega - wtedy nie widzę problemu, bo oddział jest właściwie zabezpieczony
                                    > .
                                    > 1 osoba na cały oddział to chyba za mało.
                                    Za mało? Do "spania na dyżurze"? Coś sugerujesz?

                                    > "Właściwie" - masz wątpliwości ?
                                    Synonimy słowa właściwy:
                                    adekwatny, akuratny, dobry, godziwy, nadający się, należyty, odpowiedni, poprawny, stosowny,
                                    trafny, w sam raz.
                                    Może któryś zrozumiesz.
                                    • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 20.02.14, 11:58
                                      0.9_procent napisał:

                                      > mila2712 napisała:
                                      >
                                      > > To niedopuszczalne. Gabinet gabinetem a do pracy trzeba stawić się na cz
                                      > as.
                                      > Zgadza się. Ale - o ile pamiętam - dopuszczalne, a nawet uważane za normę jest
                                      > przyjmowanie prywatnych pacjentów w czasie szpitalnego dyżuru, prawda?

                                      Gdybyś nie był lekarzem a Twoja żona / partnerka była w ciąży i źle się poczuła
                                      to też chciałbyś dla niej pomocy. Nie twierdzę, że to norma. Przypomij sobie co napisałam.
                                      Nie bądź złośliwy............było bardzo nieciekawie.

                                      > To jest normalna obsada większości oddziałów. Wystarczaj
                                      > ąca obsada. Zwykle drugi lekarz ma dyżur pod telefonem - ale ty tego nie wiesz.
                                      > Minimalną obsadę dyżurową w sensie ilości lekarzy określa konsultant krajowy.
                                      > Jeśli określi na jeden dyżurny jest jeden, jeśli zaleci dwóch, dyżurnych jest d
                                      > wóch. Ale może się okazać, że - z powodu braku lekarzy - jest właśnie taka sytu
                                      > acja, że drugi dyżurny jest pod telefonem. Co zrobisz jeśli alternatywą jest za
                                      > mknięcie oddziału?


                                      No i już wiem dlaczego tak jest.

                                      > > Ordynator wpada na poranny i wieczorny obchód i na tym koniec.
                                      > Ordynator nie wpada na oddział 2 razy dziennie będąc na dyżurze. Ordynator nie
                                      > mając dyżuru przychodzi ekstra w dni wolne od pracy - taka jest bardzo częsta (
                                      > dobra) praktyka. Są tacy którzy przychodzą rano i wieczorem, są tacy którzy prz
                                      > ychodzą raz, są tacy, którzy wymagają by lekarz dyżurny zdał im telefonicznie r
                                      > elacje z tego co się dzieje na oddziale.
                                      > I ty czynisz zarzut z tego, że facet poza godzinami swojej pracy interesuje się
                                      > tym co dzieje się na prowadzonym przez niego oddziale ???

                                      Nic nie zarzucam.

                                      > W nagłych przypadkach przyjeżdżają do szpitala ci lekarze, którzy pełnią dyżur
                                      > pod telefonem. A tobie sie wydaje, że przez cały czas powinna być pełna obsada
                                      > ? A niby gdzie (w którym kraju) tak jest ?
                                      Może nie pełna ale 1 człowiek może mieć problemy z ogarnięciem sytuacji.
                                      >
                                      > > 1 osoba na cały oddział to chyba za mało.

                                      > Za mało? Do "spania na dyżurze"? Coś sugerujesz?
                                      >
                                      1 lekarz na 25 - 30 pacjentów to mało.
                                      Niczego nie sugeruję


                                      Zawsze jesteś taki złośliwy ?
                                      • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 20.02.14, 14:46
                                        mila2712 napisała:

                                        > Gdybyś nie był lekarzem a Twoja żona / partnerka była w ciąży i źle się poczuła
                                        > to też chciałbyś dla niej pomocy. Nie twierdzę, że to norma. Przypomij sobie co
                                        > napisałam.
                                        > Nie bądź złośliwy............było bardzo nieciekawie.
                                        Zwracam ci tylko uwagę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pacjent którego lekarz odeśle "bo musi iść do poradni czy na dyżur" będzie święcie oburzony, podobnie jak ty jesteś oburzona spóźnieniem się lekarza na dyżur. I byłabyś oburzona gdyby lekarka odmówiła ci pomocy argumentując, że właśnie jest na dyżurze, a prywatnie przyjmuje o tej i tej godzinie. A wizyta prywatna nie powoduje, że automatycznie ma się lekarza "na wyłączność".

                                        > No i już wiem dlaczego tak jest.
                                        Właśnie w tym rzecz. Dyskutujesz na temat, na który nie masz żadnej wiedzy.

                                        > Nic nie zarzucam.
                                        Nic nie zarzucam, tylko piszę "1 lekarz na oddziale od piątku do poniedziałku rana.
                                        Ordynator wpada na poranny i wieczorny obchód i na tym koniec. Pacjenci nie sa bezpieczni."

                                        To nie jest zarzut? A co?

                                        > Może nie pełna ale 1 człowiek może mieć problemy z ogarnięciem sytuacji.
                                        Przy masowym wypadku nawet pełna obsada ma problemy z ogarnięciem sytuacji.

                                        > 1 lekarz na 25 - 30 pacjentów to mało.
                                        1 lekarz na 25 - 30 pacjentów to marnowanie pieniędzy i czasu lekarzy.
                                        Mało to jest 1 lekarz na 100 i więcej pacjentów, a tak się zdarza. No ale przecież lekarze i tak nic nie robią na dyżurach.

                                        > Niczego nie sugeruję
                                        To nie ja wypisuję androny o doktorach bzykających pielęgniarki na prawo i lewo.

                                        > Zawsze jesteś taki złośliwy ?
                                        Wyjaśnienie znaczenia słowa nie jest żadną złośliwością.
                                        • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 20.02.14, 14:59
                                          0.9_procent napisał:

                                          > Zwracam ci tylko uwagę, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Pacjent
                                          > którego lekarz odeśle "bo musi iść do poradni czy na dyżur" będzie święcie obur
                                          > zony, podobnie jak ty jesteś oburzona spóźnieniem się lekarza na dyżur. I byłab
                                          > yś oburzona gdyby lekarka odmówiła ci pomocy argumentując, że właśnie jest na d
                                          > yżurze, a prywatnie przyjmuje o tej i tej godzinie. A wizyta prywatna nie powo
                                          > duje, że automatycznie ma się lekarza "na wyłączność".

                                          Punktualność jest bardzo ważna.
                                          Nie tylko w pracy.
                                          Gdyby nie mogła mnie przyjąc pojechałabym do szpitala.

                                          > > Nic nie zarzucam.
                                          > Nic nie zarzucam, tylko piszę "1 lekarz na oddziale od piątku do poniedziałk
                                          > u rana.
                                          > Ordynator wpada na poranny i wieczorny obchód i na tym koniec. Pacjenci nie sa
                                          > bezpieczni."

                                          > To nie jest zarzut? A co?

                                          Na pwno nie zarzut. Jako laik stwierdziłam, że 1 lekarz to za mało.

                                          > To nie ja wypisuję androny o doktorach bzykających pielęgniarki na prawo i lew
                                          > o.
                                          O tym nie myślałam.

                                          • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 20.02.14, 15:35
                                            mila2712 napisała:

                                            > Punktualność jest bardzo ważna.
                                            To jest oczywiste. Ale życie stwarza różne sytuacje.
                                            Żeby było jasne. Nie chodzi mi o rozgrzeszanie lekarzy którzy notorycznie się spóźniają, ale mogę zrozumieć sporadyczne nieprzewidziane sytuacje.

                                            > Gdyby nie mogła mnie przyjąc pojechałabym do szpitala.
                                            Dla mnie jest jasne, że szukałaś pomocy u "swojego" lekarza. Ale patrząc z zewnątrz sytuacja wygląda inaczej. Wiele razy zlecając USG z izby przyjęć szpitala szedłem razem z pacjentem, żeby zobaczyć badanie, a nie tylko dostać opis. I prawie zawsze słyszałem komentarze, że sobie prywatę przyprowadziłem.

                                            > Na pwno nie zarzut. Jako laik stwierdziłam, że 1 lekarz to za mało.
                                            No bo gdyby ordynator 'mieszkał' w szpitalu to byłoby dwóch. A on 'tylko wpada rano i wieczorem',

                                            > > To nie ja wypisuję androny o doktorach bzykających pielęgniarki na praw
                                            > o i lew
                                            > > o.
                                            > O tym nie myślałam.
                                            Ty nie, ale to jest standardowa śpiewka na temat lekarskich dyżurów.
                                            • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 20.02.14, 21:04
                                              0.9_procent napisał:
                                              > To jest oczywiste. Ale życie stwarza różne sytuacje.
                                              > Żeby było jasne. Nie chodzi mi o rozgrzeszanie lekarzy którzy notorycznie się s
                                              > późniają, ale mogę zrozumieć sporadyczne nieprzewidziane sytuacje.

                                              Zgadzam się. Są wyjątki.
                                              I trzeba być wyrozumiałym.

                                              > Dla mnie jest jasne, że szukałaś pomocy u "swojego" lekarza. Ale patrząc z zewn
                                              > ątrz sytuacja wygląda inaczej. Wiele razy zlecając USG z izby przyjęć szpitala
                                              > szedłem razem z pacjentem, żeby zobaczyć badanie, a nie tylko dostać opis. I [b
                                              > ]prawie zawsze[/b] słyszałem komentarze, że sobie prywatę przyprowadziłem.
                                              O to jesteś wyjątkiem. Parę razy byłam w szpitalu ( na izbie przyjęć) i nie widziałam takiej sytuacji.
                                              Co nie oznacza, że tego nie ma.
                                              Nie wierzysz kolegom/koleżankom po fachu czy trudny przypadek ?

                                              Przy moim usg było 3 lekarzy ( te najpiekniejsze - z biciem serduszka w tle)
                                              Mina pielęgniarki (tej opisującej badanie) bezcenna :)

                                              > Ty nie, ale to jest standardowa śpiewka na temat lekarskich dyżurów.

                                              Pewnie ogladali Cesarskie cięcie z Fronczewskim.
                                              Choć pewnie zdarzają się różne dziwne sytuacje - jak w zyciu.

                                              • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 20.02.14, 21:44
                                                mila2712 napisała:

                                                > Nie wierzysz kolegom/koleżankom po fachu czy trudny przypadek ?
                                                Jeden obraz jest wart więcej niż tysiąc słów - nie słyszałaś?

                                                Ale mnie chodziło raczej o nastawienie i komentarze czekających pacjentów.
                                                • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 20.02.14, 22:10
                                                  0.9_procent napisał:

                                                  > mila2712 napisała:
                                                  >
                                                  > > Nie wierzysz kolegom/koleżankom po fachu czy trudny przypadek ?
                                                  > Jeden obraz jest wart więcej niż tysiąc słów - nie słyszałaś?

                                                  No dobrze mamy więc podobnie. Najlepiej sprawdzić samemu.

                                                  >
                                                  > Ale mnie chodziło raczej o nastawienie i komentarze czekających pacjentów.
                                                  Na oddziale też to skomentowano. Ciekawskich wszak nie brakuje.
                                                  Ale nie.......jest u nas taki pediatra co pacjentom towarzyszy .........chcąc być sprawiedliwym

                                                  Co byś pomyślał na miejscu innych pacjentów ?
                                                  • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 21.02.14, 10:33
                                                    mila2712 napisała:

                                                    > Co byś pomyślał na miejscu innych pacjentów ?

                                                    Na przykład że to jest pilne badanie.

                                                    Ale napiszę co ja pomyślałem. Że nie warto się starać. Bo pacjent z którym przyszedłem i tak uważał to za mój zas.rany obowiązek.
                                                    Więc chodzić przestałem. Pacjent stracił - bo teraz dłużej czeka na (w końcu) pilne badanie. A ja zyskałem - nie wysłuchuję komentarzy o mojej (rzekomej) prywacie.
                                                    I tak to kochani pacjenci "wyleczyli" kolejnego doktora z tego, żeby mu się przypadkiem nie chciało chcieć. A później biadolenie, że lekarze mają pacjentów gdzieś.
                                                  • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 21.02.14, 11:04
                                                    0.9_procent napisał:

                                                    > Ale napiszę co ja pomyślałem. Że nie warto się starać. Bo pacjent z którym przy
                                                    > szedłem i tak uważał to za mój zas.rany obowiązek.
                                                    > Więc chodzić przestałem. Pacjent stracił - bo teraz dłużej czeka na (w końcu) p
                                                    > ilne badanie. A ja zyskałem - nie wysłuchuję komentarzy o mojej (rzekomej) pryw
                                                    > acie.
                                                    > I tak to kochani pacjenci "wyleczyli" kolejnego doktora z tego, żeby mu się prz
                                                    > ypadkiem nie chciało chcieć. A później biadolenie, że lekarze mają pacjentów gd
                                                    > zieś.

                                                    Wszystko zależy od okoliczności. Z drugiej strony wygląda to zupełnie inaczej.
                                                    Niewielu pomyślałoby tak jak Ty. Składa się na to wiele czynników.

                                                    Nie wiem czy "każdy" pacjent uważa, że - jak to określiłeś- zas.ranym obowiązkiem lekarza jest doprowadzenie go na badanie. Prędzej takiej pomocy należałoby oczekiwać od pielęgniarki.
                                                    Pytanie czy pacjent jest na chodzie ( czyli na tyle sprawny by pójśc tam samemu )
                                                    Inna sprawa to zwykła ludzka życzliwość, troska....

                                                    >I tak to kochani pacjenci "wyleczyli" kolejnego doktora z tego, żeby mu się przypadkiem nie chciało chcieć.

                                                    >Tak możemy powiedzieć gdy doszło do wypalenia zawodowego.
                                                    Poza tym co ze stwierdzeniem - cytacik - Jeden obraz wart więcej niż tysiąc słów ?
                                                    :)

                                                    >A później biadolenie, że lekarze mają pacjentów gdzieś.
                                                    Jeżeli jestem u lekarza a ten z fochem podchodzi i bada, słyszy, że pacjenta boli szyja, ma powiększone węzły chłonne a ten nawet nie sprawdzi to tak możemy powiedzieć, że ma go gdzieś. W analizowanym przypadku - towarzyszenia na badania - nie. Czy to jest jakiś obowiązek ? No właśnie.....

                                                    Warto się starać....poza tym przysięga. To zobowiązuje.

                                                  • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 21.02.14, 13:42
                                                    mila2712 napisała:

                                                    > Wszystko zależy od okoliczności. Z drugiej strony wygląda to zupełnie inaczej.
                                                    To, że lekarz przyszedł z pacjentem na badanie w żadnym razie nie upoważnia do stwierdzenia, że robi prywatę.

                                                    > Niewielu pomyślałoby tak jak Ty.
                                                    Bo w świadomości pacjentów lekarz to wredny tym który bezinteresownie na pewno nic nie zrobi. Zdaję sobie sprawę, że media odpowiednio ludzi 'urobiły' ale skoro tak uważają to po co się się starać. I tak będzie do powodem do narzekania i komentarzy.

                                                    > Składa się na to wiele czynników.
                                                    To znaczy?

                                                    > Nie wiem czy "każdy" pacjent uważa, że - jak to określiłeś- zas.ranym obowiąz
                                                    > kiem lekarza jest doprowadzenie go na badanie. Prędzej takiej pomocy należałoby
                                                    > oczekiwać od pielęgniarki.
                                                    Nie napisałem "każdy" więc skąd cudzysłów?
                                                    A przewiezienie pacjenta przez pielęgniarkę nie wyklucza obecności lekarza przy badaniu. Pomijam już fakt, gdy lekarz pomaga w przewiezieniu wózka z leżącym pacjentem, choć spokojnie mógłby powiedzieć, że to nie jest jego obowiązek (bo nie jest) - a podobne teksty od pielęgniarek słyszałem wielokrotnie.

                                                    > Pytanie czy pacjent jest na chodzie ( czyli na tyle sprawny by pójśc tam samemu)
                                                    Pacjent jest wieziony na wózku bo taka jest procedura - gdyby się po drodze przewrócił mógłby skarżyć szpital.

                                                    > Inna sprawa to zwykła ludzka życzliwość, troska....
                                                    Właśnie piszę, że troszczyć się nie warto, bo można się najwyżej nasłuchać fałszywych oskarżeń.

                                                    > >Tak możemy powiedzieć gdy doszło do wypalenia zawodowego.
                                                    Wygląda jak cytat mojej wypowiedzi ale nic takiego nie napisałem. Nie wiem, czy unikanie narażania się na komentarze jest od razu wypaleniem zawodowym.

                                                    > Poza tym co ze stwierdzeniem - cytacik - Jeden obraz wart więcej niż tysiąc słó
                                                    > w ?
                                                    Jeśli mam wątpliwości co do opisu zawsze mogę podejść i wyjaśnić.

                                                    > >A później biadolenie, że lekarze mają pacjentów gdzieś.
                                                    > Jeżeli jestem u lekarza a ten z fochem podchodzi i bada, słyszy, że pacjenta bo
                                                    > li szyja, ma powiększone węzły chłonne a ten nawet nie sprawdzi to tak możemy
                                                    > powiedzieć, że ma go gdzieś. W analizowanym przypadku - towarzyszenia na badani
                                                    > a - nie. Czy to jest jakiś obowiązek ? No właśnie.....
                                                    Już ci podawałem przykład, że lekarza można opier..lić nawet wtedy gdy wszystko zrobi dobrze.

                                                    > Warto się starać....poza tym przysięga. To zobowiązuje.
                                                    Nie pisz o przysiędze, bo nie znasz jej treści.
                                                  • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 21.02.14, 14:17
                                                    0.9_procent napisał:

                                                    > mila2712 napisała:
                                                    > To, że lekarz przyszedł z pacjentem na badanie w żadnym razie nie upoważnia
                                                    > do stwierdzenia, że robi prywatę.

                                                    OK, dla wielu osób może to wyglądać zupełnie inaczej.
                                                    >
                                                    > Bo w świadomości pacjentów lekarz to wredny tym który bezinteresownie na pewno
                                                    > nic nie zrobi. Zdaję sobie sprawę, że media odpowiednio ludzi 'urobiły' ale sko
                                                    > ro tak uważają to po co się się starać. I tak będzie do powodem do narzekania i
                                                    > komentarzy.
                                                    Nie pisz tak bo generalizujesz.
                                                    Ja mojego chirurga cenię i chwalę. Więc jak widzisz nie wszyscy.

                                                    > > Składa się na to wiele czynników.
                                                    > To znaczy?
                                                    Ludzie ptrafią być bardzo zawistni, złośliwi mogą wyciągać mylące wnioski.

                                                    > Nie napisałem "każdy" więc skąd cudzysłów?

                                                    To używaj określeń niektórzy pacjenci.....

                                                    > A przewiezienie pacjenta przez pielęgniarkę nie wyklucza obecności lekarza przy
                                                    > badaniu.

                                                    Tego nie napisałam.

                                                    Pomijam już fakt, gdy lekarz pomaga w przewiezieniu wózka z leżącym p
                                                    > acjentem, choć spokojnie mógłby powiedzieć, że to nie jest jego obowiązek (bo n
                                                    > ie jest) - a podobne teksty od pielęgniarek słyszałem wielokrotnie.

                                                    Może nie mają siły ? Są zmęczone ?....albo złośliwe

                                                    > > Pytanie czy pacjent jest na chodzie ( czyli na tyle sprawny by pójśc tam
                                                    > samemu)
                                                    > Pacjent jest wieziony na wózku bo taka jest procedura - gdyby się po drodze prz
                                                    > ewrócił mógłby skarżyć szpital.

                                                    Dlaczego nie sadzają na wózku dziecka ? Tylko musi dreptać ?
                                                    ( przykład mojego syna)
                                                    >
                                                    > > Inna sprawa to zwykła ludzka życzliwość, troska....
                                                    > Właśnie piszę, że troszczyć się nie warto, bo można się najwyżej nasłuchać fałs
                                                    > zywych oskarżeń.
                                                    Warto.....otrzymasz podzękowanie.
                                                    >
                                                    > > >Tak możemy powiedzieć gdy doszło do wypalenia zawodowego.
                                                    > Wygląda jak cytat mojej wypowiedzi ale nic takiego nie napisałem. Nie wiem, czy
                                                    > unikanie narażania się na komentarze jest od razu wypaleniem zawodowym.

                                                    Nie od razu. Może być wstępem.....
                                                    >
                                                    > > Poza tym co ze stwierdzeniem - cytacik - Jeden obraz wart więcej niż tysi
                                                    > ąc słó
                                                    > > w ?
                                                    > Jeśli mam wątpliwości co do opisu zawsze mogę podejść i wyjaśnić.

                                                    Tak.
                                                    >
                                                    > > >A później biadolenie, że lekarze mają pacjentów gdzieś.



                                                    A później biadolenie "niektórych" ........
                                                    Używaj takich określeń. Ja nie biadolę.

                                                    > > Jeżeli jestem u lekarza a ten z fochem podchodzi i bada, słyszy, że pacje
                                                    > nta bo
                                                    > > li szyja, ma powiększone węzły chłonne a ten nawet nie sprawdzi to tak m
                                                    > ożemy
                                                    > > powiedzieć, że ma go gdzieś. W analizowanym przypadku - towarzyszenia na
                                                    > badani
                                                    > > a - nie. Czy to jest jakiś obowiązek ? No właśnie.....
                                                    > Już ci podawałem przykład, że lekarza można opier..lić nawet wtedy gdy wszystko
                                                    > zrobi dobrze.
                                                    Ja nie opier.doliłam, zapytałam czy może zobaczyć węzły. To on mnie opier.dolił.
                                                    Ja tylko poprosiłam.....
                                                    JKak się potem okazało ten pan ma w zwycaju w ten sposób traktować każdego. Nawet personel pomocniczy.

                                                    > Nie pisz o przysiędze, bo nie znasz jej treści.

                                                    Wiesz lepiej ode mnie co przeczytałam a czego nie ?
                                                  • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 21.02.14, 15:50
                                                    mila2712 napisała:

                                                    > OK, dla wielu osób może to wyglądać zupełnie inaczej.
                                                    Jeśli się kierują nie tym co widzą, a tym co im się wydaje, to rzeczywiście.

                                                    > Nie pisz tak bo generalizujesz.
                                                    Dobre. A pacjenci rzucający na lekarzy bezpodstawne oskarżenia nie generalizują?

                                                    > Ja mojego chirurga cenię i chwalę. Więc jak widzisz nie wszyscy.
                                                    Nie piszę , że wszyscy. Ale proponowane przez ciebie określenie "niektórzy" niestety nie jest właściwe. Większość.

                                                    >
                                                    > > > Składa się na to wiele czynników.
                                                    > > To znaczy?
                                                    > Ludzie ptrafią być bardzo zawistni, złośliwi mogą wyciągać mylące wnioski.
                                                    To, że zawiść jest naszą narodową cechą to żadna nowość. Ale to nie jest żadne tłumaczenie dla "komentujących".

                                                    > > Nie napisałem "każdy" więc skąd cudzysłów?
                                                    >
                                                    > To używaj określeń niektórzy pacjenci.....
                                                    Jak napisałem wyżej. Określenie "niektórzy" jest tak samo błędne jak "wszyscy". Tylko ja nie piszę "wszyscy".

                                                    > Może nie mają siły ? Są zmęczone ?....albo złośliwe
                                                    A, tak. Biedne zmęczone pielęgniarki i opieprzające się doktory. Zapomniałem.

                                                    > Dlaczego nie sadzają na wózku dziecka ? Tylko musi dreptać ?
                                                    > ( przykład mojego syna)
                                                    Bo czasami czekanie na wózek może całkiem długo trwać. Więc szybciej jest podreptać.

                                                    > Warto.....otrzymasz podzękowanie.
                                                    Taaa. W totka też warto zagrać - można parę milionów wygrać.

                                                    > Nie od razu. Może być wstępem.....
                                                    Wstępem to może być wiele rzeczy. Od wstępu do wypalenia daleka droga.

                                                    > A później biadolenie "niektórych" ........
                                                    > Używaj takich określeń. Ja nie biadolę.
                                                    Kilka zdań wyżej proponowałaś właśnie takie określenie. Troszkę konsekwencji.

                                                    > > > Jeżeli jestem u lekarza a ten z fochem podchodzi i bada, słyszy, że
                                                    > pacje
                                                    > > nta bo
                                                    > > > li szyja, ma powiększone węzły chłonne a ten nawet nie sprawdzi to
                                                    > tak m
                                                    > > ożemy
                                                    > > > powiedzieć, że ma go gdzieś.
                                                    (...)
                                                    > Ja nie opier.doliłam, zapytałam czy może zobaczyć węzły. To on mnie opier.dolił
                                                    > .
                                                    > Ja tylko poprosiłam.....
                                                    > JKak się potem okazało ten pan ma w zwycaju w ten sposób traktować każdego. Naw
                                                    > et personel pomocniczy.
                                                    Odpowiem w twoim stylu. Może był zmęczony, może był poirytowany bo właśnie poprzedni pacjent opie.przył go za nic, może miał zły dzień.
                                                    Widzisz to jest właśnie to o czym piszę. Gdy pacjenci mają nieuzasadnione pretensje do lekarzy, gdy pozwalają sobie na nieuprzejme komentarze, czy wręcz oskarżenia, gdy drą na doktorów modrę, albo rzucają się z pięściami, to zawsze padają argumenty, że są zdenerwowani, że dla nich wygląda to inaczej, że są w szczególnej sytuacji, że stoją pod ścianą itd. Gdy lekarz jest nieuprzejmy czy wręcz chamski to żadne wytłumaczenie nie wchodzi w grę. Oczywiście nie bronię lekarzy, którzy zachowują się chamsko, ale lekarze także są ludźmi. I jak ich kilku pacjentów opier..li za coś na co nie mają wpływu to nie oczekuj że będzie się słodko uśmiechał do kolejnych.

                                                    > > Nie pisz o przysiędze, bo nie znasz jej treści.
                                                    >
                                                    > Wiesz lepiej ode mnie co przeczytałam a czego nie ?
                                                    Akurat jeśli chodzi o przysięgę to wiem. Przeczytaj ją, to zrozumiesz dlaczego wiem.
                                                  • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 21.02.14, 17:42
                                                    0.9_procent napisał:

                                                    > Jeśli się kierują nie tym co widzą, a tym co im się wydaje, to rzeczywiście.
                                                    Widzą lekarza i pacjenta. Tylko tyle ( przecież pomieszczenie do badań może być w innej części budynku ) i na tej podstawie coś sobie dopowiadają.
                                                    Jakie inne czynniki mają mieć znaczenie przy ocenie?
                                                    Czy kiedykolwiek (odkąd pracujesz)czekałeś w kilkumiesięcznej kolejce do lekarza, na zabieg, badania.......
                                                    Spróbuj ludzi zrozumieć.
                                                    Naprawdę nie widzisz tego chorego sysytemu.
                                                    Człowieka boli tu i teraz a nie za rok albo i dłużej.
                                                    Można iśc prywatnie - może paść taki argument - ale nie każdego stać.

                                                    > Dobre. A pacjenci rzucający na lekarzy bezpodstawne oskarżenia nie generalizują ?

                                                    Jeżeli ktoś wypowiada oskarżenie nie personalnie to generalizuje.


                                                    > Nie piszę , że wszyscy. Ale proponowane przez ciebie określenie "niektórzy" nie
                                                    > stety nie jest właściwe. Większość.

                                                    Nadal są wyjątki....

                                                    > A, tak. Biedne zmęczone pielęgniarki i opieprzające się doktory. Zapomniałem.

                                                    Wiesz ja nie chciałabym być na ich miejscu. Oprócz swojej pracy robią to co dawniej salowe.
                                                    Mycie, przewijanie, karmienie pacjentów...Przy okazji wysłuchują obelg, oskarżeń.....
                                                    Twoim zdaniem mają lekka pracę. Jak byś je ocenił ?
                                                    To nie są pracownicy drugiej kategorii.
                                                    >
                                                    > Bo czasami czekanie na wózek może całkiem długo trwać. Więc szybciej jest podre
                                                    > ptać.
                                                    Pewnie ....ale wózek stał tuż pod drzwiami i szczegół, że dziecko ledwo szło. Matka poniesie....
                                                    No co innego złamana noga itp.....

                                                    > Taaa. W totka też warto zagrać - można parę milionów wygrać.

                                                    Jest większe prawdopodobieństwo tego, że usłyszy się szczere dziękuję niż trafienia szczęśliwych cyferek...

                                                    > Wstępem to może być wiele rzeczy. Od wstępu do wypalenia daleka droga.

                                                    O inflacji swego czasu też tak mówiono......
                                                    To kwestia indywidualna.

                                                    > Odpowiem w twoim stylu. Może był zmęczony, może był poirytowany bo właśnie popr
                                                    > zedni pacjent opie.przył go za nic, może miał zły dzień.

                                                    Ja też miewam gorsze i lepsze dni. Ale nie wyładowuję swoich humorów na innych.

                                                    > Widzisz to jest właśnie to o czym piszę. Gdy pacjenci mają nieuzasadnione prete
                                                    > nsje do lekarzy, gdy pozwalają sobie na nieuprzejme komentarze, czy wręcz oskar
                                                    > żenia, gdy drą na doktorów modrę, albo rzucają się z pięściami, to zawsze padaj
                                                    > ą argumenty, że są zdenerwowani,

                                                    Nie zawsze.......

                                                    >że dla nich wygląda to inaczej, że są w szczeg
                                                    > ólnej sytuacji, że stoją pod ścianą itd. Gdy lekarz jest nieuprzejmy czy wręcz
                                                    > chamski to żadne wytłumaczenie nie wchodzi w grę.

                                                    Szacunek dla kobiety......
                                                    ( pewnie padnie stwierdzenie, że to nie argument)

                                                    >Oczywiście nie bronię lekarzy , którzy zachowują się chamsko, ale lekarze także są ludźmi.

                                                    Mozna być wyrozumiałym ale są pewne granice.

                                                    >I jak ich kilku pa cjentów opier..li za coś na co nie mają wpływu to nie oczekuj że będzie się sło dko uśmiechał do kolejnych.

                                                    Pisałam przecież, że to jego styl bycia prawda ?
                                                    Nie oczekuję od lekarza słodkich usmiechów, o nie. Oczekuję kulturalnego zachowania w sytuacji gdy sama jestem wobec niego kulturalna.
                                                    No a że czasami to lekarz zaczyna swobodną roznowę to nie bedę siedzieć jak kołek.....można porozmawiać (całkiem sympatycznie)

                                                    > Akurat jeśli chodzi o przysięgę to wiem. Przeczytaj ją, to zrozumiesz dlaczego
                                                    > wiem.
                                                    Nie, proszę nie krępuj się......"wal" śmiało.
                                                  • 0.9_procent Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 22.02.14, 12:14
                                                    mila2712 napisała:

                                                    > Widzą lekarza i pacjenta. Tylko tyle
                                                    No właśnie. Tylko tyle - troszkę za mało, żeby wyciągać jednoznaczne wnioski.
                                                    Napiszę ci to samo co napisałem snajperowi. W ostatnim okresie sporo jest informacji o pijanych za kółkiem. Masz prawo jazdy? Pewnie masz, kto teraz nie ma. Czy to upoważnia mnie bym traktował cię jak alkoholiczkę, która musi się napić?

                                                    > i na tej podstawie coś sobie dopowiadają.
                                                    Właśnie o to chodzi. Więc przestałem chodzić z pacjentami, żeby nie wysłuchiwać tego "co sobie dopowiadają". Traci pacjent, ale trudno - niech dziękuje innym pacjentom.

                                                    > Jakie inne czynniki mają mieć znaczenie przy ocenie?
                                                    Brak dostatecznych informacji do formułowania opinii, czy oskarżeń.

                                                    > Czy kiedykolwiek (odkąd pracujesz)czekałeś w kilkumiesięcznej kolejce do lekarz
                                                    > a, na zabieg, badania.......
                                                    Jak kiedyś przeczytałem kolejki są nie do zabiegów, a do pieniędzy NFZtu.
                                                    Ale pretensje o te kolejki są do lekarzy. Możesz mi wytłumaczyć na jakiej podstawie?

                                                    > Spróbuj ludzi zrozumieć.
                                                    Co mam zrozumieć? Że ktoś bezpodstawnie mnie oskarża?

                                                    > Naprawdę nie widzisz tego chorego sysytemu.
                                                    Sama piszesz że to system jest chory. Tym bardziej dziwi twoje "Spróbuj ludzi zrozumieć". Niech ludzie zrozumieją, że kierują pretensje w niewłaściwą stronę.

                                                    > Człowieka boli tu i teraz a nie za rok albo i dłużej.
                                                    Co to ma do rzeczy? o to za argument?

                                                    > Można iśc prywatnie - może paść taki argument - ale nie każdego stać.
                                                    Taaaa, pewnie.
                                                    Siedemdziesiąt złotych za szansę jej dziecka na normalne życie. Akurat tyle, ile Zdziśka z mężem wydają na papierosy w trzy dni. I na fajki im nie szkoda, na fajki zawsze grosz się znajdzie. Ale na wizytę u neurologa już nie.
                                                    To nie ja jestem autorem tego bloga.

                                                    > Jeżeli ktoś wypowiada oskarżenie nie personalnie to generalizuje.
                                                    To popatrz choćby na to forum.

                                                    > > Nie piszę , że wszyscy. Ale proponowane przez ciebie określenie "niektórz
                                                    > y" nie
                                                    > > stety nie jest właściwe. Większość.
                                                    >
                                                    > Nadal są wyjątki....
                                                    Ale to jest odwrócenie proporcji.

                                                    > Wiesz ja nie chciałabym być na ich miejscu. Oprócz swojej pracy robią to co daw
                                                    > niej salowe.
                                                    > Mycie, przewijanie, karmienie pacjentów...Przy okazji wysłuchują obelg, oskarże
                                                    > ń.....
                                                    To wszystko prawda. Ale troszkę głupio, gdy pielęgniarka, która wczoraj rzucała mi tekstem "to nie jest moim obowiązkiem" dzisiaj prosi mnie o pomoc w czymś co z kolei nie jest moim obowiązkiem. Tyle, że jej głupio nie było i ja jej pomogłem.

                                                    > Twoim zdaniem mają lekka pracę. Jak byś je ocenił ?
                                                    Po raz kolejny proszę byś nie wkładała mi w usta tego czego nie powiedziałem.
                                                    W którym niby miejscu napisałem, że mają lekką pracę? To nie jest lekka praca i do tego jest niewdzięczna. Ale.
                                                    Kiedyś mój kolega mając dyżur na pulmonologii nasłuchał się od pielęgniarek jak to one mają ciężko, a on lekko. Bo on tylko napisze zlecenia, a one muszą wszystko zrobić. Jeszcze tego samego wieczora trafiła do oddziału pacjentka w ciężkim stanie, z nietypowym zapaleniem płuc. Powiedział wtedy - "Dziewczyny napiszcie zlecenia. Ja wykonam". I co? Panika - NO NIECH SIĘ PAN NIE WYGŁUPIA !!! I dyskusja na temat ciężkiej pracy pielęgniarek zaraz się skończyła.
                                                    Już kiedyś na forum pisałem - jestem w stanie wykonać na oddziale wszystko co leży w obowiązkach pielęgniarek. Przygotuję i podam leki (kroplówki, zastrzyki), przebiorę i umyję pacjentów, przebiorę łóżko itd. Pielęgniarki nie zdobią nawet 1/3 tego co leży w zakresie moich obowiązków. Za to bardzo chętnie opowiadają o tym, że "doświadczona pielęgniarka to więcej niż lekarz".

                                                    > To nie są pracownicy drugiej kategorii.
                                                    A gdzieś tak twierdziłem?

                                                    > Pewnie ....ale wózek stał tuż pod drzwiami i szczegół, że dziecko ledwo szło. M
                                                    > atka poniesie....
                                                    To matka mogła wziąć wózek i podwieźć

                                                    > > Taaa. W totka też warto zagrać - można parę milionów wygrać.
                                                    >
                                                    > Jest większe prawdopodobieństwo tego, że usłyszy się szczere dziękuję niż trafi
                                                    > enia szczęśliwych cyferek...
                                                    Różnica w tym prawdopodobieństwie jest z roku na rok coraz mniejsza :-)

                                                    > To kwestia indywidualna.
                                                    No właśnie.

                                                    > Ja też miewam gorsze i lepsze dni. Ale nie wyładowuję swoich humorów na innych.
                                                    Za to łatwo 'rozgrzeszam' pacjentów, którzy za ułomność systemu winią lekarzy, bo muszą "czekać w kilkumiesięcznej kolejce do lekarza, na zabieg, badania......."


                                                    > > Widzisz to jest właśnie to o czym piszę. Gdy pacjenci mają nieuzasadnione
                                                    > prete
                                                    > > nsje do lekarzy, gdy pozwalają sobie na nieuprzejme komentarze, czy wręcz
                                                    > oskar
                                                    > > żenia, gdy drą na doktorów modrę, albo rzucają się z pięściami, to zaw
                                                    > sze
                                                    padaj
                                                    > > ą argumenty, że są zdenerwowani,
                                                    >
                                                    > Nie zawsze.......
                                                    A kiedy nie? Jeden z przytoczonych argumentów jest cytatem z twojej wypowiedzi.

                                                    > Szacunek dla kobiety......
                                                    > ( pewnie padnie stwierdzenie, że to nie argument)
                                                    A jeśli to własnie kobieta parę chwil wcześniej zwyzywała lekarza od ostatnich?

                                                    > Mozna być wyrozumiałym ale są pewne granice.
                                                    DOKŁADNIE. Tyle, że to samo dotyczy pacjentów.

                                                    > Pisałam przecież, że to jego styl bycia prawda ?
                                                    Pisałem już wcześnie, że lekarze jako grupa zawodowa nie różnią się od innych? Już nie pamiętasz?

                                                    > Nie oczekuję od lekarza słodkich usmiechów, o nie. Oczekuję kulturalnego zachow
                                                    > ania w sytuacji gdy sama jestem wobec niego kulturalna.
                                                    Zgoda, tak powinno być. I nie zawsze jest.

                                                    > > Akurat jeśli chodzi o przysięgę to wiem. Przeczytaj ją, to zrozumiesz dla
                                                    > czego
                                                    > > wiem.
                                                    > Nie, proszę nie krępuj się......"wal" śmiało.
                                                    A cóż mam "walić"?
                                                    Powołujesz się na przysięgę która:
                                                    1. mówi o szacunku dla innych lekarzy: Mistrza mego w tej sztuce będę szanował na równi z rodzicami
                                                    2. mówi o leczeniu według możliwości: Będę stosował zabiegi lecznicze wedle mych możności i zdolności ku pożytkowi chorych, broniąc ich od uszczerbku i krzywdy. co nie znaczy spełniania wszystkich zachcianek pacjenta (jak się wielu wydaje) czy leczenia za darmo.
                                                    3. Zakazuje podawania choremu trucizny (pomijając ten drobny fakt, że w zasadzie każdy lek jest trucizną - to czy leczy czy zabija zależy od dawki)
                                                    4. Zakazuje krojenia cierpiącego na kamień. Więc uważaj z szafowaniem przysięgą gdy będziesz miała kolkę żółciową czy nerkową, bo możesz zostać odesłana z kwitkiem - w myśl zapisów przysięgi.
                                                    5. Zakazuje chęci krzywdzenia i szkodzenia, czy też pożądań zmysłowych. Słowo "chęci" wyraźnie wskazuje na celowość ewentualnych działań, co nie przeszkadza przywoływania przysięgi przy wszelkich powikłaniach leczenia - w absolutnej większości niezamierzonych.
                                                    6. Nakazuje dochowania tajemnicy lekarskiej.
                                                    7. Mówi o uznaniu ludzi po wszystkie czasy. Uznaniu, a nie pomówieniach, czy złośliwych komentarzach (bo muszą czekać w kolejce).
                                                  • mila2712 Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 23.02.14, 12:11
                                                    Po ostatnich wydarzeniach na Ukrainie i pomocy ze strony naszych lekarzy następuje zwrot w stosunkach pacjent - lekarz.

                                                    Niedługo marzec zobaczymy jak minister zmniejszy kolejki :)
                                                  • klioes Re: Pozwolę sobie odpowiedzieć 23.02.14, 22:04
                                                    mila2712 napisała:

                                                    > Po ostatnich wydarzeniach na Ukrainie i pomocy ze strony naszych lekarzy następ
                                                    > uje zwrot w stosunkach pacjent - lekarz.

                                                    A poza tym to wszystko w porzadku?...

                                                    > Niedługo marzec zobaczymy jak minister zmniejszy kolejki :)

                                                    A Ty juz zmniejsz meczenie niepelnego procenta...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka