Gość: agatka_s
IP: *.aster.pl / *.aster.pl
13.09.04, 14:14
Byłam na wizycie u ginekologa z NFZ, chodze co roku aby zrobic sobie
cytologie i sie ogólnie skontrolowac. OK cytologie mi zrobiono, a jakże bez
opłat dodatkowych (nie piszę za darmo celowo, bo przeciez place co miesiac
skladki), ale wynik badania mozna odebrac tylko u lekarza za 3 tygodnie. aby
odebrac wynik znów trzeba sie zapisac na wizyte. Pani doktor wyjasnila mi ze
inaczej przychodnia nie dostaje zwrotu pieniedzy z NFZ. No OK choc juz
wydawalo mi sie to troche dziwne (bo od zawsze wyniki odbieram i nawet głupia
baba odrózni co to I, II, III stopień cytologii, nie trzeba kończyć medycyny
aby to zinterpretować), ale OK jak mus to mus, i poszlam sie zapytac, no i
okazalo sie ze zapisac sie nie moge bo limit do konca roku wyczerpany, czyli
jak dobrze pojdzie to wynik odbiore za pół roku najwcześniej. No i co ?????
No i po co mi te badania ? No i po co NFZ opłaca badania jak nie można
poznać ich wyniku ???
To samo u gastrologa było, (tj jeszcze badań nie zrobiłam, ale już mam
skierowanie, a wisi kartka na drzwiach ze wyniki tylko u lekarza po ówczesnym
zapisaniu się na wizytę). Jestem poprostu porażona tym debilizmem !!!
A teraz pytanie kto to tak wymyślił ? Po co ? Dlaczego w kraju w którym
służba zdrowia jest jaka jest wymyśla się takie bzdury ???
Uffff ale jestem wciąż w stanie szoku....