Dodaj do ulubionych

Kto to tak wymyslił ?

IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 14:14
Byłam na wizycie u ginekologa z NFZ, chodze co roku aby zrobic sobie
cytologie i sie ogólnie skontrolowac. OK cytologie mi zrobiono, a jakże bez
opłat dodatkowych (nie piszę za darmo celowo, bo przeciez place co miesiac
skladki), ale wynik badania mozna odebrac tylko u lekarza za 3 tygodnie. aby
odebrac wynik znów trzeba sie zapisac na wizyte. Pani doktor wyjasnila mi ze
inaczej przychodnia nie dostaje zwrotu pieniedzy z NFZ. No OK choc juz
wydawalo mi sie to troche dziwne (bo od zawsze wyniki odbieram i nawet głupia
baba odrózni co to I, II, III stopień cytologii, nie trzeba kończyć medycyny
aby to zinterpretować), ale OK jak mus to mus, i poszlam sie zapytac, no i
okazalo sie ze zapisac sie nie moge bo limit do konca roku wyczerpany, czyli
jak dobrze pojdzie to wynik odbiore za pół roku najwcześniej. No i co ?????
No i po co mi te badania ? No i po co NFZ opłaca badania jak nie można
poznać ich wyniku ???

To samo u gastrologa było, (tj jeszcze badań nie zrobiłam, ale już mam
skierowanie, a wisi kartka na drzwiach ze wyniki tylko u lekarza po ówczesnym
zapisaniu się na wizytę). Jestem poprostu porażona tym debilizmem !!!

A teraz pytanie kto to tak wymyślił ? Po co ? Dlaczego w kraju w którym
służba zdrowia jest jaka jest wymyśla się takie bzdury ???

Uffff ale jestem wciąż w stanie szoku....
Obserwuj wątek
    • Gość: Halina Re: Kto to tak wymyslił ? IP: *.ip-pluggen.com 13.09.04, 14:34
      Chcialam poinformowac, ze w Szwecji NIGDY nie dostaje sie wynikow do reki!
      Zawsze wracaja do lekarza i jesli cos jest nie tak, to on albo pielegniarka
      dzwoni do pacjenta i prosi o powtorzenie badan "bo sie nie udaly", bo trudno
      je odczytac" itd
      Jesli sa bardzo zle, to prawdopodobnie pielgniarka dzwoni i podaje czas na
      nastepna wizyte.
      Chodzi o to, ze pacjent moze dostac szoku jesli przeczyta ze ma raka,
      dlatego lekarz musi w umiejetny sposob to przekazac.
      Wszystko dla dobra pacjenta.

      Chcialam dodac, ze kazda wizyta, nawet w panstwowej sluzbie zdrowia
      kosztuje, wiec jesli dostanie sie "zaproszenie" na informacje o wynikach, to
      placi sie za wizyte po raz drugi.
      • Gość: agatka_s Re: Kto to tak wymyslił ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 14:51
        Nie no jasne ze wyniki widzi wpierw lekarz, tak jest i w mało cywilizowanej
        Polsce, i ja zawsze dostawalam je z parafka czy opisem lekarza i jasne ze jak
        cytologia zla, a w plucach gruzlica to sie tego nie zostawia samemu
        pacjentowi. Tylko ze dotad wyniki odbieralam w recepcji przychodni, w dowolnym
        dla mnie terminie, wracajac z pracy. A teraz trzeba sie zapisac na normalną
        wizyte do lekarza. Wszystko OK gdyby zapisy nie trzeba bylo robic z
        kilkumiesiecznym wyprzedzeniem, a co gorzej tak jak teraz w 3 kwartale limit
        byl wyczerpany i mozna sie bylo zapisac dopiero 1 stycznia.

        Pocieszajace jest to ze Pani Doktor powiedziala ze jak wyniki beda zle, to
        napewno beda mnie scigac ! (to niby mialo byc takie dowcipne...)
        • vecka Re: Kto to tak wymyslił ? 13.09.04, 15:00
          Witam,

          tylko, ze do Ciebie pia.ed jak bedziesz miala raka, to pielegniarka zadzwoni,a
          do agatki pewnie nie.
          Jakis czas temu pisala tutaj kobieta o tym, ze jej maz mial raka skory, wyniki
          nie przychodzily iles tam czasu z niewyjasnionych powodow i nikt sie tym nie
          przejmowal.
          A w POlsce pia.ed jak ci wyjdzie, ze masz raka, to na pewno pojdziesz dalej na
          wizyte prywatna i wybolisz za wizyte dwa razy wiecej niz w Szwecji.
          Pozdr.
          • wojtek979 Re: Kto to tak wymyslił ? 03.11.04, 20:31
            bzdura
            wizyta w panstwowej przychodni w Szwecji to minimum 50 zl (czyli mniej wiecej
            tyle co u nas prywatna) - 250 reszty doplaca ich fundusz

            i jakos mozna placic za panstwowa Opieke zdrowotna i nie plakac ze przeciez to
            z ich podatkow ktore sa wiele wiele wyzsze niz w Polsce

    • Gość: agatka_s Re: Kto to tak wymyslił ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 13.09.04, 15:14
      To jest taki sam absurd jak latanie po skierowanie do specjalisty, do lekarza
      pierwszego kontaktu. Jeszcze żaden lekarz mi skierowania nie odmówił, nawet
      nie próbował wnikać w moje argumenty po co chce iść do gastrologa np, bo
      zazwyczaj ma 5 minut na pacjenta to co tam bedzie sobie zawracal glowe, wypisze
      szybko to jeszcze i do WC zdąży ( sorry za to wątpliwe poczucie humoru, ale
      jestem bardzo wzbużona, i to tak aby zbić argumenty ograniczania niepotrzebnych
      wizyt), żeby nie czekać odwiedzam zawsze pierwszego z brzegu internistę (plus
      rotacja personelu jest spora) , więc póki co to zawsze jest inny lekarz który
      mnie nie zna (to tak apropos założenia że ten pierwszego kontaktu zna, więc
      lepiej wie czy powinnam czy nie iść do specjalisty). Więc to zawsze jest tylko
      procedura biurokratyczna a nic co medycznie ma jakiekolwiek uzasadnienie,
      procedura na która idą pieniądze które mogłyby być przeznaczone na ratowanie
      życia.
      • slav_ Re: Kto to tak wymyslił ? 13.09.04, 20:04
        Dajesz doskonały przykład jednej z przyczyn (bez obrazy, to nic osobistego –
        taki mechanizm działa) takiego a nie innego funkcjonowania polskiej opieki
        zdrowotnej.
        otóż Polski Pacjent często:
        - nie jest zainteresowany posiadaniem lekarza rodzinnego (i często go nie
        wybiera bo trzeba wypełnić "papierek"), często co wizyta to inny lekarz,
        - budzi się dopiero gdy się poważniej rozchoruje
        - nie ufa swojemu lekarzowi rodzinnemu i nie szanuje go (nie kontynuując
        leczenia, nie zgłaszając się na wizyty kontrolne, zgłaszając się do innego lekarza)
        - zwykle lepiej niż lekarz wie do jakiego specjalisty "powinien" być skierowany
        i nie odpuści (metody są różne od skarg i awantur do łapówki) dopóki skierowania
        nie dostanie choć z powodzeniem mógłby być diagnozowany i leczony w rejonie
        - zwykle lepiej niż lekarz wie jak powinien być leczony i jakie badania
        "powinien" mieć zlecone i nie odpuści aż tego co chce nie dostanie (metody jw.)
        itd. , itp.
        Oczywiście nie jest to wszystko takie proste i lekarze nie zawsze dają szansę
        pacjentowi ale przyczyny złej współpracy można znaleźć po OBU stronach.

        A "łatwość" uzyskania skierowania do specjalisty - "czynność biurokratyczna"? -
        nie powinna nią być (to bardzo ważny element systemu mający wbrew pozorom
        uprościc drogę do lekarza, ograniczyć koszta i kolejki do specjalistów) ale
        istnieje tu „wspólnota interesu” – pacjent ”chce do specjalisty” (spróbuj go nie
        skierować !) a lekarza rodzinnego ( i pacjenta !) nie tylko nic to nie kosztuje
        ale pozwala zmniejszyć koszta własne przerzucając koszt diagnostyki na
        specjalistę. Np. mimo obowiązku kierowania pacjenta z badaniami (wstępnymi,
        potwierdzającymi wstępne rozpoznanie) często tego nie czyni (oczywiście w
        różnych miejscach różnie to wygląda). W efekcie na pierwszej wizycie specjalista
        (jeśli nie chce narażać pacjenta na wędrówki "od Annasza do Kajfasza" bo w
        zasadzie powinien po badania odesłać do lekarza rodzinnego) daje skierowanie na
        badania z którymi pacjent powinien już przyjść i wyznacza termin następnej
        wizyty - odległy jeśli ma mały limit przyjęć.
        • Gość: agatka_s Re: Kto to tak wymyslił ? IP: *.aster.pl / *.aster.pl 14.09.04, 09:12
          Ja jestem takim pacjentem, raczej mało chorym, który raczej korzysta ze służby
          zdrowia profilaktycznie (odpukać !!!), zazwyczaj chodze do lekarzy:

          -ginekolog (co roku aby zrobic cytologie)
          -stomatolog (chyba oczywiste)
          -gastrolog (bo od kilku lat cierpie na gastris)
          -ortopeda dziecka (ma płaskostopie od 6 lat, widoczne gołym okiem, a niestety
          aby mógł w szkole korzystać z gimnastyki musi być skierowanie od ortopedy)
          -okulista (bo mam dużą wadę)

          no i tyle, jak sie przeziebie to tez juz przez kilkadziesiat lat mojego zycia
          nauczyłam sie co robić...

          No to umówmy się że lekarz pierwszego kontaktu nie jest mi tu specjalnie
          potrzebny (no i na szczescie do wiekszosci "moich" specjalistów skierowanie nie
          jest potrzebne). Jasne, że jak by sie działo coś nowego (odpukać), to bym się
          nie mądrzyła tylko czekała na diagnoze internisty. Ale akurat w tych rzeczach
          co mnie dotyczą to rutyna. Taki świadomy pacjent, regularnie dbający o
          profilaktyke powinien byc prenmiowany, a nie jak u nas rzuca mu sie wszelkie
          klody pod nogi, aby przypadkiem nie bylo mu za przyjemnie w życiu...

          Denerwuje mnie jeszcze inna rzecz. Niestety oprocz ginekologa (gdzie właśnie
          spotkały mnie opisane "schody") i gastrologa (bo zapisuje się na 1/2 roku na
          przód bo moje dolegliwości są od kilku lat sezonowe i już sie nauczyłam kiedy
          występują-lato i jesień), do żadnego innego lekarza praktycznie nie moge sie
          dostać w systemie publicznej służby zdrowia. No i czemu tak jest ? Czemu w
          miare zdrowy czlowiek nie ma praktycznie dostepu do lekarza, musi przechodzić
          przez jakieś "biegi przez płotki"- nie jest to kwestia pieniedzy, bo jak w
          opisanym przeze mnie przypadku cytologii, te pieniadze na badanie juz zostaly
          wydane, tylko pacjent przez jakas procedure miedzy dwoma instutycjami, nie ma
          szansy obejrzec wynikow. To jest kwestia organizacji tylko i wylacznie.


          Zeby było jasne ja nie mam pretensji do lekarzy bo oni są też w dużej mierze są
          ofiarami tego systemu. Moja mama jest też lekarzem i czesto slysze jej lamenty.

          Pozdrawiam i lekarzy i pacjentów, a durnych urzednikow zdecydowanie nie
          pozdrawiam !
      • pia.ed Re: Kto to tak wymyslił ? 13.09.04, 20:35
        Niedawno zalatwialam komus wizyte do urologa.
        Zadzwonilam do trzech jedynych w miescie prywatnych urologow.
        Odpowiedziano, ze maja tak wielu stalych pacjentow, ze nie przyjmuja nowych.

        Zadzwonilam na oddzial urologiczny szpitala.
        Czas czekania na wizyte 8 miesiecy i konieczne skierowanie od lekarza
        rejonowego.

        Do wiekszosci specjalistow prywatnych czas oczekiwania jest kilka miesiecy,
        odpowiednio dluzszy w szpitalu.

        Najgorzej jak ktos tak rzadko choruje jak ja. Wtedy wejscie "w system" jest
        niemal niemozliwe. Jesli natomiast jest sie stalym pacjentem, to mozna juz w
        ciagu paru tygodni uzyskac czas na wizyte.

        Szwedzi sa przyzwyczajeni ze wszedzie sie czeka i przyjmuja to ze stoickim
        spokojem.


    • jadwiga_r Re:do Haliny 13.09.04, 18:17
      Czy możesz podać, ile wynosi najniższe wynagrodzenie w Szwecji i Wizyta u
      lekarza specjalisty np.ginekologa lub do lekarza pierwszego kontaktu.
      Czy istnieje u Was ubezpieczenie społezne, tak jak u nas i czy w ramach tego
      ubezpieczenia macie jakieś darmowe wizyty lekarskie lub bezpłatny pobyt w
      szpitalu?
      • vecka Re:do Haliny 13.09.04, 21:48
        Witaj Jadwiga,

        wizyta u internisty w Stokholmie kosztuje 120 kr, czyli ok.65 zł. Wizyta u
        specjalisty kosztuje 200kr. , czyli 100 zł na nasze, a srednio Szwed zarabia 10
        tys kr, czyli 5 tys. zł.jako pracownik fizyczny w fabryce np., wiec ktos majacy
        wyksztalcenie i pracujacy na wyzszym stanowisku zarabia wiecej.Na kazde dziecko
        w rodzinie jest ok. 1000 kr.z socialu. Jak masz troje dzieci, to trzecie chodzi
        do przedszkola darmo. Jak jestes samotnie wychowujaca matka, to social ci
        jeszcze doplaci do mieszaknia, a jak masz meza i nawet troje dzieci, to social
        tez juz ci doplaca do mieszkania i nie tak malo wcale.Pisze o tym, bo to tez ma
        znaczenie. Acha, no i jesli chodzi o alimenty, to sa stale, po 1000 kr, na
        miesiac na kazde dziecko.
        Reasumujac, to jak jest np. samotna matka z trojgiem dzieci , to oprocz swojej
        pensji, to ma ok. 3 tys kr od panstwa na dzieci i 3 tys. koron od ojca, czyli
        prawie druga pensje i social jeszcze doplaca jej do mieszkania. Dzieci do lat
        19 nie placa za zadne wizyty i leczenie.
        Mimo upezpieczenia spolecznego placi sie za wizyty u lekarzy, ale tez tylko do
        pewnej granicy, jak leczysz sie przewlekle i ta granice przekroczysz, to juz
        nie placisz za kolejne wizyty. Leczenie w szpitalu i wszelkie badania sa darmo,
        w ramach zaplaty za wizyty i tego co ci odciagaja od pensji.
        Pozdr.
        • Gość: Patryk Re:do Haliny IP: *.oc.oc.cox.net 13.09.04, 23:45
          vecka napisała:

          > wizyta u internisty w Stokholmie kosztuje 120 kr, czyli ok.65 zł. Wizyta u
          > specjalisty kosztuje 200kr. , czyli 100 zł na nasze, a srednio Szwed zarabia 10

          Ja bym się tu na chwilę zatrzymał.Rozumiem,że to o czym piszesz to są DOPŁATY
          pacjentów,tak?
          Szwed zarabia 5 tys zl w fabryce-Polak 1000 zl (5 razy mniej)
          Szwed doplaca 65-100 zl do wizyty,Polacy protestowali przy próbie wprowadzenia
          dopłat od 1 do 5zł (20-65 razy mniejszych).
          Szwed czeka na wizytę u swojego lekarza dwa tygodnie (w odpowiedniku POZ),Polak
          nie czeka,bo wzywa za darmo pogotowie do domu jak go tego samego dnia nie
          przyjmą w POZ.Do specjalisty w najgorszym przypadku Polak dostanie sie w ciągu
          1-4 tygodni-bogatszy Szwed w 6 miesięcy.
          To dlaczego tym pacjentom tak ciągle zle,skoro maja lepiej(mniej czekaja) i dużo
          taniej(żadnych doplat) niż w Szwecji???
          • vecka Re:do Haliny 14.09.04, 10:10
            Witam,

            Patryk napisał:
            Szwed zarabia 5 tys zl w fabryce-Polak 1000 zl (5 razy mniej)

            Rzadko który Polak w fabryce jako pracownik fizyczny zarabia 1000 zł.
            Przecietnie to jest to od 600 zł do 850zł.To po pierwsze.


            Patryk napisaŁ:
            Do specjalisty w najgorszym przypadku Polak dostanie sie w ciągu
            > 1-4 tygodni-bogatszy Szwed w 6 miesięcy.


            W 4 tygodnie to sie tak nie doataniesz do specjalisty za bardzo Patryk w
            POlsce, zalezy jeszcze do jakiego specjalisty. nawet jezli sie dopstaniesz w te
            4 tygodnie, to i tak ci to nic nie da, bo specjalista cie wysle na USG, na
            ktore termin dostaniesz za pol roku.
            Nie wiem skad masz informacje, ze SZwed bogatszy czeka do specjalisty 6
            miesiecy i co ma do tego jego stan majatkowy?
            W Szwecji czy pojdziesz prywatnie czy panstwowo, to plaxcisz ta sama cene za
            wizyte.Majatek nie ma tutaj nic do rzeczy, bo kazdego Szweda jest stac na to,
            aby te 200 kr zaplacic. Majatek tylko w Polsce ma znaczenie, bo jak nie masz na
            wizyte prywatna i na prywatne USG, to mozesz umrzec i nikogo to nei wzrusza.
            W Szwecji nikt nie umiera z powodu braku kasy, a w POlsce tak.

            Patryk napisał:
            To dlaczego tym pacjentom tak ciągle zle,skoro maja lepiej(mniej czekaja) i duż
            > o
            > taniej(żadnych doplat) niż w Szwecji???


            Napisze ci raz jeszcze to co juz napisałam i na co mi nie odpowiedziales, bo
            wiesz, ze w tym momencie mam po prostu racje.
            To, ze u nas sa darmo wizyty u lekarzy to tylko czysta fikacja, bo jak nie masz
            na wizyte prywatna i nie zaplacisz za prywatne badania, to na NFz pojdziesz
            szybciej do ziemi niz sie doczekasz badania i dobrze o tym wiesz.
            Roznica jest taka,ze w Szwecji stac kazdego na zaplacenie tych 200 kr.i w tych
            200 kr. maja wszytko, pobyt w szpitalu, badania i operacje itd.i zaznaczam, ze
            termin oczekiwania na operacje z rakiem wynosi najwyzej kilka dni.
            U nas jezeli nie chcesz isc do ziemi w przypadku np. osob chorych na raka, to
            zaczynasz tez od 200 kr . za wizyte,a potem kasa leci jak z kranu, zeby sie
            jakos badac i leczyc, wiec darmowa sluzba zdrowia w Polsce jest po prostu
            FIKCJA.Darmowa sluzba zdrowia jest dla ludzi biednych, ktorzy umieraja, bo ich
            nie stac na badania i wizyty prywatne. Prawo silniejszego, selekcja naturalna.
            I tutaj nie tylko chodzi o place, bo piszesz tylko o placy, ale takze trzeba
            wziac pod uwage opieke socialna, czyli doplaty do mieszkan czy np. wysokie
            rodzinne na dzieci oraz sprawniejszy system sądwnictwa np.i szybkie uzyskiwanie
            alimentow, bo przeciez z tych pieniedzy tez sie rodzina utrzymuje i one tez
            min. ida na zaplate u lekarza w Szwecji.
            Mylse, Patryku, ze jezli POlacy by mieli doplacac do kazdej wizyty 5 zl i miec
            w tym zapewnione wszelkie badania, leczenie w szpitalu i wszelkie operacje itd.
            (gdybym miala raka jajnika i zaplacila lekarzowi za wizyte 5 zl i bym
            wiedziala, ze nie musze z tym rakiem czekac na operacje pol roku), to nikt by
            nie protestowal.



            POzdr.
            • pia.ed Vecka 14.09.04, 11:26
              Tak mnie dobilas wiadomosciami o Szwecji w ktorej bylas jako turystka, ze nie
              mam co odpowiadac, bo mieszkam tu "tylko 35 lat...
              • vecka Re: Vecka 14.09.04, 11:33
                Witam,

                nie bylam jako turystka, jestem w trakcie pozostania na stale.
                Pozdr.
            • Gość: Patryk vecka IP: *.oc.oc.cox.net 14.09.04, 18:45
              To dobrze,że wyjeżdżasz.

              A sens mojego postu,to to,że ludzie ciągle płacą w Polsce śmiesznie niskie
              składki zdrowotne (owszem,ci zamożniejsi płacą wyższe,które potem zjada leczenie
              tych,co składek nie płacą).Za te śmieszne pieniądze otrzymują zupełnie
              przyzwoitą opiekę zdrowotną ( w moim odczuciu-bo za 1/10 stawek
              ubezpieczeniowych UE np.terminy powinny też być 10x bardziej odległe) ).I ciągle
              narzekają:a to szpitale nie tak czyste jak na Zachodzie,a to pielęgniarka nie
              biegnie na każdy dzwonek,a to lekarz nie ma czasu,a to muszą trochę na wizytę
              poczekać,itd.
              Odwołując się do porównania,to to jest jak np. za cenę roweru kupisz sobie
              zupełnie niezły używany samochód (już zrobiłaś świetny interes!),ale porównujesz
              się z Volvo sąsiada i narzekasz:oszukali mnie,za wolno jezdzi,brzydko
              wyglada,nie ma klimatyzacji i Hi-End stereo+ DVD i komputera pokładowego.
              Pozdrawiam
              • vecka Re: vecka 14.09.04, 21:11
                Witaj Patryk,

                nie jestem lekarzem, ale nie tylko lekarze się męcza w tym durnym kraju.
                POzdr.
            • slav_ Re:do Haliny 14.09.04, 22:35
              Przesadzasz. W Polsce można uzyskać "za darmo" (czyli w ramach tzw.
              ubezpieczenia) pordę lakarską, zrobić badania i się leczyć. I większość ludzi to
              uzyskuje. Może jest to okupione większą stratą czasu, mniejszym komfortem i
              odbiega od oczekiwań wynikających z porownania poziomu opieki zdrowotnej w innch
              krajach. Nie twierdzę że działa to idealnie ale nie zauważyłem żeby w Polsce
              ludzie umierali pod płotem z powodu braku pomocy lekarskiej (mimo ciągłych
              reform stałemu zmienianiu i tworzeniu głupich, przeszkadzjących leczyc ludzi
              przepisów i wołającego o pomstę do nieba poziomu finasowania). Twierdzę że przy
              takim poziomie finansowania przy jakim to działa i tak jest lepiej niż powinno
              być - głownie kosztem warunków pracy i płacy personelu i dzięki temu że jednak
              zazwyczaj jego zaangażowanie jest zdecydowanie nieproporecjonalnie większe do
              wynagrodzenia jakie otrzymuje. Na pewno potrzeby są większe (choćby w tych
              przypadkach o których piszesz). Tylko trzeba mówic to tym od ktorych to zależy.
              Porównanie poziomu finansowania opieki zdrowotnej polskiej i szwedzkiej chyba
              wypadnie na niekorzyść polskiej. A za większe pieniądze po prostu więcej można
              zrobić.
              • vecka Re:do Haliny 15.09.04, 08:21
                Witam,
                Znalam kobiete, ktora zmarla na raka piersi, bo USG jej wyznaczyli za pol roku,
                a nie miala kasy, aby pojsc prywatnie.Znam duzo takich ludzi, ktorzy gdyby sie
                znalezli w takiej sytuacji jak ta kobieta, so konczyliby tak samo.
                Zalezy jaka choroba po prostu, przy niektorych nie doczekasz sie badania i
                leczenia jak nie masz kasy na prywatne badania i taka jest prawda.Byc moze nie
                obracasz sie w tym srodowisku i nie zdajesz sobie sprawy, ze tacy ludzie
                istnieja i ich przybywa.

                To samo jest ze szpitalami.Jak masz skierowanie z rejonu, to nie widza na izbie
                przyjec podstaw do przyjecia na oddzial, ale jak masz skierowanie od lekarza,
                ktory np. w tym szpitalu pracuje, to juz jest powod, zeby cie przyjeli,
                wylaczajac np. przypadki kolki nerkowej, gdzie ktos sie drze na caly szpital
                czy zawaly.
                Taki system funkcjonuje jak sie zdazylam przekonac wszedzie praktycznie i o
                czym tutaj mowic.To, ze mozna sie leczyc u nas darmo to tylko takie
                teoretyzowanie raczej. Owszem morfologie czy badanie moczu ogolne mozna zrobic
                darmo, a nwet z tym sa problemy.Rozumiem, ze ludzie przychodza czasem do
                lekarza, nic im nie jest i chca skierowania na rozne badania i to kosztuje
                itd . i ze gdyby placili za wizyty u lekarza, to by przyhodzili tylko w tedy
                kiedy by byli rzeczywiscie w potrzebie, ale zdarzylo sie tak, ze ja
                potrzebowalam na serio badnia,mialam wszelkie ku temu podstawy i wielokrotnie
                cierpialam fizycznie, a lekarz mi powiedzial np. ze nie da mi skeirowania na to
                i na to, bo maja limity , a w ogole to raczej caly ten bol siedzi w mojej
                glowie, tylko, ze skonczylo sie szpitalem potem w duzo gorszym stanie.
                Byc moze bylo tak, ze ktos zdrowy dostal skierowanie na badanie zamiast mnie,
                tak jak z karetka, ktora jedzie do pijaka, a w drugim koncu miasta umiera ktos
                na zawal.
                Generalnie- chory system.


                POzdr.
                • slav_ Re:do Haliny 15.09.04, 12:36
                  System jest chory i co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Też słyszałem o
                  pacjentach którzy nie doczekali diagnostyki lub leczenia (wystarczy przejrzeć
                  dzisiejszą prasę). Czy jest ich coraz więcej ? Być może, nie podejmuję się tego
                  oszacować na podstawie własnych obserwacji. Na pewno najbardziej jest to
                  widoczne w przypadkach najcięższych - tam gdzie jest zagrozone życie lub
                  potrzebna szybka diagnostyka i leczenie.
                  Chorobą systemu jest hipokryzja polityków i urzędników od zdrowia którzy boją
                  się powiedzieć ludziom na co stać polski system ochrony zdrowia, co za pieniądze
                  z ubezpieczenia - jakie świadczenia w jakim terminie pacjent bezwzględznie
                  powinien otrzymać. A jakich nie dostanie. I dać wybór ubezpieczyciela - może
                  inny za te same pieniądze zaoferuje więcej ? Może trzeba po prostu zapłacic
                  więcej - ale uczciwie a nie pod stołem ? Wolą mamić wizją "wszystko wszystkim za
                  darmo" bo tak bezpieczniej i stołka spod tyłka nikt nie wyszarpnie. Z resztą
                  ludzie wolą słuchać takich obietnic i nagradzają za nie miejscem w Sejmie. A
                  frustracje spowodowane niemoznością uzyskania tego co precież "się należy"
                  wylewać na pracowników ochrony zdrowia bo są pod ręką.
                  Czy wtedy kobieta o której piszesz przeżyła by ? Tylko wtedy gdyby Państwo jasno
                  określiło priorytety (np. w ramach ubezpieczenia szybka diagnostyka i leczenie w
                  przypadku podejrzenia choroby nowotworowej i DAŁO NA TO PIeNIĄDZE). Inaczej
                  skończyło by się to tak samo. Niestety, ten świat jest mało sprawiedliwy
                  (ostatnio jakby coraz mniej) i tak już jest że bogaty ma lepiej i bliżej,
                  wszędzie. Rolą Państwa powinno być wyrównywanie tych różnic jednak Państwo
                  powinno chceć i móc to robić(choć nie wszyscy tak myślą, szczególnie młodzi
                  zdrowi i bogaci jakoś częściej wyznają zasadę że każdy powinien sobie radzić sam
                  ). Naszemu Państwu wyrównywanie różnic słabo wychodzi nie tylko w ochronie zdrowia.
                  • agatka_s A moim skromnym zdaniem 15.09.04, 13:14
                    pieniedzy wcale nie ma tak mało, tylko wszystko jest tak beznadziejnie
                    zorganizowane, poczynajac od najprostszych rzeczy ktore obserwowalam ostatnio
                    majac nieszczescie byc w kilku warszawskich i podwarszawskich szpitalach:

                    -izby przyjec sa tak skonstruowane aby nie być Broń Boże dostępnym dla
                    pacjenta, zazwyczaj jakieś malutkie, prawie ze zakratowane okienko, gdzie
                    zazwyczaj nikt nie siedzi, jakiś ochroniaż widział "że Pani basia poszła na
                    chirurgie", pacjent cierpiacy (a zazwyczaj tacy sie zglaszaja) nie ma szans.
                    Zdrowa rodzina ma wieksze, ale po doświadczeniu na izbie przyjęć wrzody gotowe,
                    i role sie odmieniają...wszystko trwa, wszyscy krzyczą, nic nie mozna się
                    dowiedzieć, poprostu dramat.

                    -kompletne nie używanie telefonu jako narzedzia komunikacji wewnętrznej,
                    pałetaja sie jakies tabuny pielegniarek, salowych, coś noszą w ta i z powrotem,
                    przerzucaja jakieś tony papierków, szukaja jakiś lekarzy, i Bóg wie co
                    jeszcze, zamiast użyć tego wynalazku XX wieku, nie wspomne juz o pagerach, czy
                    komorkach.

                    -kompletny brak używania dosyć powszecnych już w XXI pomocy, jak komputer, bazy
                    danych. W rejestracji do białej goraczki doprowadza mnie pani przez 1/2 h
                    szukająca karty itp., a już nie daj boże ktoś zadzwoni w tym momencie, kolejka
                    od razu się tworzy jak do mięsnego.


                    -kompletny brak łatwo dostępnej, czytelnej dla chorego informacji, co powoduje
                    ze pacjent już na samym wstepie jest petentem, traktowany jest jak najgorsze
                    zlo ktore się nam przytrafiło. A jak sa informacje to sa one tylko w
                    formie "carskich komunikatów" ze bez ważnej legitymacji ZUS pacjenci nie beda
                    przyjmowani. Tylko jest informacja co "nie bedzie", zero informacji co jest
                    oferowane (a przeciez szpital, przychodnia oferuje (sic !!!!) nam swoje usługi,
                    tak samo jak nie przymierzając operator komórkowy, i mniej wiecej tak samo
                    powinien sie ze mna jego klientem obchodzić.


                    -kompletny brak szacunku dla czasu pacjenta, dla czasu jego rodziny- w
                    publicznej służbie zdrowia poprostu nie funkcjonuje punktualność, umówienie się
                    z kimś na 12.00 a zjawiemnie się w gabinecie o 12.30 jest traktowane jako
                    norma, nie ma mowy aby taki spóźniony miał jakiekolwiek wyrzuty przeprosił-
                    tylko że to pociąga za sobą lawinę innych spóźnień, a co za tym idzie straty
                    finansowe, bo przecież czas to pieniądz.

                    To tak na szybko to co widziałam, jeżdząc z moim chorym i cierpiącym tatą.
                    Odwiedziłam kilka szpitali i jeszcze w zadnym nie widziałam takiej organizacji,
                    o ktorej moglabym powiedziec ze jest przemyślana. Zazwyczaj widać gołym okiem,
                    jak czas, wysiłek ludzi i pieniadze poprostu wyciekaja bo wszystko tak jakos
                    funkcjomnuje jak za króla ćwieczka, bez pomysłu, bez jakiegokolwiek zamysłu
                    logistycznego. A kto za to odpowiada ?

                    • Gość: młody lekarz Re: A moim skromnym zdaniem IP: *.chello.pl 16.09.04, 11:36
                      Niestety agatko_s, zgadzam się tobą w pełni.

                      W Polsce zarządzaniem szpitalem zajmuje się lekarz. Rekrutacją personelu
                      zajmuje się lekarz. Logistyką zajmuje się lekarz. W roli sekretarek medycznych
                      obsadzani są młodzi lekarze (żadna szanująca się sekretarka za takie pieniądze
                      by nie poszła do pracy). Marketingiem niestety również zajmuje się lekarz.

                      Może, gdyby lekarze zajęli się leczeniem, a do reszty zatrudnić innych
                      fachowców, byłoby lepiej. Tylko że... Żaden specjalista nie pójdzie pracować za
                      tak psie pieniądze, jak lekarz. I tu jest pies pogrzebany (nomen-omen: grabarz
                      w Polsce też nie poszedłby pracować za tyle, ile zarabia lekarz).
            • Gość: a Sprostowanie IP: *.012-5-65736b10.cust.bredbandsbolaget.se 04.11.04, 13:56
              To nieprawda, ze za wizyte prywatna i w ramach ubezpieczenia zaplacisz tyle
              samo: prywatna wizyta u okulisty kosztuje 950 kr (niespelna 500zl).
              Za opuszczenie umowionej wizyty bez uprzedzenia placi sie 250 kr. To prawda, ze
              zasilek na dziecko wynosi 1000kr bez wzgledu na dochody, ale jesli dziecko
              chodzi do przedszkola/ szkoly (opieka w swietlicy- fritids - odplatnie), to
              pieniadze te sa pochlaniane przez oplaty (w naszym przypadku dostajemy 2000kr
              zasilku, za przedszkole i fritids placimy 2100 kr).
              Co do wynikow badan, nasze dziecko 2 tyg. temu mialo wykonywane pewne
              oznaczenia we krwi. Nie dostalismy zaproszenia do lekarza na wizyte kontrolna
              i objasnienie wynikow, jedynie decyzje o dalszym postepowaniu poczta. Czas to
              pieniadz! Nasz zreszta tez...
    • slav_ Re: Kto to tak wymyslił ? 13.09.04, 18:19
      To prostsze niż myślisz a funduje to oczywiście NFZ.
      Otóż za badanie płaci lekarz (przychodni) ktora cię kieruje do badania - od
      razu. NFZ płaci za badanie (w cenie wizyty) dopiero PO wykazaniu tej wizyty Z
      WYNIKIM BADANIA. jesli dostałabyś "dobry" wynik do ręki pewno nie poszła byś do
      lekarki (kolejki...) i NFZ by jej za badanie nie zaplcił. A lekarka za badanie
      zapłaciła i pieniądze chce odzyskać (i tak "kredytuje" tą procedurę do momentu
      odzyskania pieniędzy). Jednoczesnie NFZ wykupuje za mało wizyt stąd "limity"
      kolejki i długie terminy. I tak się to kręci. ZERO winy lekarzy - to wszystko
      system rozliczeń sztywno narzucony przez NFZ.
      Sam dopłaciłem (ze swojej prywatnej kieszeni) do diagnostyki pacjentow którzy
      nie raczyli sie zgłosić do mnie z otrzymanym wynikim badania. To lekcja bolesna
      i wyjątkowo skuteczna. Uczy że zaufanie to piękna rzecz ale lepiej że to ja
      dostaję wynik.
      • xv123 do slava 04.11.04, 06:36
        Mam do Pana pytanie,w swojej odpowiedzi Agatce wyjaśnił Pan doskonale przyczynę
        dlaczego powinna zgłosić się do lekarza aby otrzymać wynik badania.
        Ale ja mam inne pytanie,czy lekarz płaci juz wydając skierowanie na badanie,
        czy dopiero gdy pacjent je wykona. Pytam się na wszelki wypadek, bo logicznie
        myśląc to chyba po zrealizowaniu tego badania. I jeszcze jedno pytanie : jeśli
        lekarz jest zatrudniony na umowę o pracę to chyba przychodnia w której jest
        zatrudniony płaci za badanie a nie on osobiście? To mnie bardzo interesuje i
        prosiłabym o odpowiedź
        • slav_ Re: do slava 04.11.04, 08:07
          Lekarz (przychodnia) płaci za badanie wykonane - po prostu pracownia (albo
          osoba wykonująca badanie) wystawia rachunek za badanie ktore zrobiła (zwykle po
          zakończonym miesiącu za wszystkie badania).
          Lekarz zatrudniony "na etacie" (coraz rzadziej) oczywiście nie płaci sam za
          badania. Dostaje pensję (teoretycznie niezależnie od ilości, kosztow badań i
          przyjętych pacjentów). Za badania płaci poradnia ktora sama wykazuje
          "działalność" do NFZ. Teoretycznie taki lekarz nie musiałby się przejmować
          kosztami (tzn. czy pacjenci dostarczą wyniki, ile i jak drogich badań zlecił
          itp). Przy takim postępowaniu jednak jego pracodawa po miesiącu dostanie
          rachunki do zapłacenia (wraz z pensją tego lekarza, pielęgniarek, czynszem,
          podatkami, prądem itp) a sam nie będzie mógł wykazać wizyt i badań i odzyskać
          pieniędzy z NFZ. Łatwo przewidzieć jak się to skończy.
          • xv123 Re: do slava 04.11.04, 09:18
            Dziekuję, w takiej sytuacji trzeba iść z wynikiem do lekarza. Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka