Dodaj do ulubionych

Kulczyk zmarł jednak przez błąd lekarki?...

25.08.15, 10:25
Mnie od początku coś tu się nie podoba i coś nie gra. Swoją drogą - dziwię się Kulczykowi, w takiej Austrii to byl on pewnie traktoway jako jeden z wielu Wschodnioeuropejczykow, a w Polsce bylby pewnie operowany "z honorami", w każdym razie na pewno bardziej starannie. Pomijając już fakt, ze austriackia slużba zdrowia nie jest przecież najlepsza...

"Jan Kulczyk zmarł przez błąd lekarza? Austriacki dziennik: Przewidziany na 90 minut zabieg trwał aż 6 godzin"
www.plotek.pl/plotek/1,78649,18618458,blad-lekarza-zabil-kulczyka-austriacki-dziennik-dotarl-do-urologa.html
Obserwuj wątek
    • do.ki lekarki?... 25.08.15, 22:21
      O jakiej lekarce mowa?

      W cytowanym artykule też nie ma niczego o błędzie. Jest tylko mowa o powikłaniu. Powikłanie to nie błąd. Czy P.T. publika kiedykolwiek się nauczy, że powikłania mogą zdarzyć się zawsze i bycie Kulczykiem od tego nie zwalnia?

      To już bardziej prawdopodobna jest hipoteza, że Kulczyk komuś przeszkadzał i całość zaaranżowano tak, żeby wyglądało jak błąd lekarski.
      • cyberros lekarski 28.08.15, 22:37
        do.ki napisał:

        > O jakiej lekarce mowa?

        O lekarzu.

        > W cytowanym artykule też nie ma niczego o błędzie. Jest tylko mowa o powikłaniu
        > . Powikłanie to nie błąd. Czy P.T. publika kiedykolwiek się nauczy, że powikłan
        > ia mogą zdarzyć się zawsze i bycie Kulczykiem od tego nie zwalnia?

        Oczywiście, że powikłanie to nie to samo co błąd, powikłanie może być jednak skutkiem błędu.

        > To już bardziej prawdopodobna jest hipoteza, że Kulczyk komuś przeszkadzał i ca
        > łość zaaranżowano tak, żeby wyglądało jak błąd lekarski.

        Też ciekawa hipoteza :) Nie pomyślałem o tym.
        • do.ki Re: lekarski 29.08.15, 06:16
          > Oczywiście, że powikłanie to nie to samo co błąd, powikłanie może być jednak sk
          > utkiem błędu.
          Może. Ale gros powikłań zdarza się po prostu. Nie są spowodowane niczyim błędem. Dlatego właśnie powtarzam: każdy zabieg medyczny to dla pacjenta ryzyko. Nie ryzyko popełnienia błędu przez lekarza. Jedną z przyczyn takich "niespodziewanych" powikłań jest to, że pacjenci dzielnie pracują co dnia na swoje choroby (przykład: tzw. "choroby cywilizacyjne"). A potem zdziwienie, że coś poszło nie tak.
          • cyberros Re: lekarski 29.08.15, 17:01
            do.ki napisał:

            > > Oczywiście, że powikłanie to nie to samo co błąd, powikłanie może być jed
            > nak sk
            > > utkiem błędu.
            > Może. Ale gros powikłań zdarza się po prostu. Nie są spowodowane niczyim błędem
            > . Dlatego właśnie powtarzam: każdy zabieg medyczny to dla pacjenta ryzyko. Nie
            > ryzyko popełnienia błędu przez lekarza. Jedną z przyczyn takich "niespodziewany
            > ch" powikłań jest to, że pacjenci dzielnie pracują co dnia na swoje choroby (pr
            > zykład: tzw. "choroby cywilizacyjne"). A potem zdziwienie, że coś poszło nie ta
            > k.

            Ale te powikłania w jednych miejscach czy szpitalach zdarzają się częściej, w innych rzadziej...
            • do.ki Re: lekarski 29.08.15, 19:02
              > Ale te powikłania w jednych miejscach czy szpitalach zdarzają się częściej, w i
              > nnych rzadziej...

              Tego nie wiem na pewno. Wiem za to, że w jednych miejscach potrafią lepiej sprostać niespodziewanym sytuacjom niż w inych. I nie jest to tylko kwestia wyszkolenia tego czy innego lekarza. Być może jeszcze ważniejsza jest organizacja wewnętrzna ośrodka. Niestety, tego zmierzyć nie sposób. To tak jak z hotelami: nawet w pięciogwiazdkowym możesz zostać marnie obsłużony. Dlaczego?
              • cyberros Re: lekarski 29.08.15, 19:35
                do.ki napisał:

                > > Ale te powikłania w jednych miejscach czy szpitalach zdarzają się częście
                > j, w i
                > > nnych rzadziej...
                >
                > Tego nie wiem na pewno. Wiem za to, że w jednych miejscach potrafią lepiej spro
                > stać niespodziewanym sytuacjom niż w inych.

                A czy zakażenia wewnątrzszpitalne to powikłania czy nie? Bo w jednych szpitalach i krajach są częste, a w innych rzadkie. Sprawa tez jest związana z właściwą kwalifikacją - jeśli do zabiegów i procedur nie kwalifikuje się należycie powikłań będzie więcej. Może on był błędnie zakwalifikowany do zabiegu? Albo nienależycie przygotowany - by zapobiec ew. powikłaniom.

                > I nie jest to tylko kwestia wyszkol
                > enia tego czy innego lekarza. Być może jeszcze ważniejsza jest organizacja wewn
                > ętrzna ośrodka. Niestety, tego zmierzyć nie sposób. To tak jak z hotelami: nawe
                > t w pięciogwiazdkowym możesz zostać marnie obsłużony. Dlaczego?

                To się da oszacować. W USA publikują oficjalne rankingi szpitali z wyższym i niższym ryzykiem powikłań.
                • do.ki Re: lekarski 30.08.15, 07:50
                  cyberros napisał:


                  > A czy zakażenia wewnątrzszpitalne to powikłania czy nie?

                  To zależy od kontekstu. Zakażenia wewnątrzszpitalne to pojemne określenie. Niektórych nie sposób wyeliminować, lub to się nie opłaca. Inne (nie wszystkie) są wynikiem błędów. Na przykład zakażona MRSA rana po "czystej" operacji to powikłanie, bo skąd można wiedzieć, że pacjent bierze antybiotyki z byle powodu, a nawet bez powodu.


                  > Sprawa tez jest związana z właściwą
                  > kwalifikacją - jeśli do zabiegów i procedur nie kwalifikuje się należycie powik
                  > łań będzie więcej. Może on był błędnie zakwalifikowany do zabiegu? Albo nienale
                  > życie przygotowany - by zapobiec ew. powikłaniom.

                  Pacjenci chcą być kwalifikowani do zabiegu. Chciałbyś nie dostać się na listę operacji, bo ryzyko powikłań "za duże" (kto to ma oceniać)? No to operuje się wrakologię, choć wiadomo, że ryzyko powikłań jest bardzo duże. Bo inaczej taki gazwyb będzie miał używanie: "Pan Marian jest schorowany, ale źli lekarze nie chcą mu pomóc". I nie wytłumaczysz, że pan Marian właściwie nie ma szans.

                  > To się da oszacować. W USA publikują oficjalne rankingi szpitali z wyższym i ni
                  > ższym ryzykiem powikłań.

                  I te rankingi są kompletnie niewiarygodne. Na przykład właśnie "cherry-picking", czyli wybieranie pacjentów o niskim ryzyku, bardzo poprawia ranking szpitala. Za to zajmowanie się populacją gorzej ubezpieczoną, bardziej schorowaną (na przykład niebiałą w USA) źle wpływa na pozycję, choć szpitale, które to robią, mogą być nawet lepsze od tych, które obsługują rozkapryszonych bogatych białasów.
    • 0.9_procent Re: Kulczyk zmarł jednak przez błąd lekarki?... 30.08.15, 10:21
      He he he. No to mamy kolejne wypociny "specjalisty" od ochrony zdrowia, który wie czy "służba zdrowia" w Austrii jest dobra, czy zła. I nasz "specjalista" podpiera się artykułem w specjalistycznym czasopiśmie "plotek.pl". Koń by się uśmiał.
      Chłopcze. Kulczyk był w grupie bardzo wysokiego ryzyka choroby zakrzepowo - zatorowej. Wiek > 60 lat, choroba nowotworowa, duży zabieg operacyjny ("przewidziany na 90 minut"), do tego w miednicy mniejszej. Ryzyko objawowego ZTP sięga 10 procent, ryzyko ZTP zakończonego zgonem wynosi od 0.2 do 5 procent. I tyle na temat, znaffco.
      Kwestia uszkodzenia tętnicy - dziennikarzowi 'plotka' wsio ryba tętnicy czy żyły, bo on i tak tego nie odróżnia, podobnie jak nasz "znaffca". Bo żeby wiedzieć dlaczego raczej żyły niż tętnicy, jakie jest ryzyko i jakie są konsekwencje takiego uszkodzenia trzeba mieć blade pojęcie zarówno o anatomii, jak i o tym jak limfadenedkomia wygląda. A ty biedaczku nie masz pojęcia o wyobrażeniu, masz za to bardzo dużo do powiedzenia.

      --
      Jeśli nie potrafisz odpowiedzieć na post - skasuj go.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka