vacia
31.05.05, 06:47
i pacjenci kochający lekarza.
W ostatniej mojej lokalnej gazecie zamieszczono krótkie wspomnienie o lekarzu
który od wielu lat przebywa na emaryturze i mieszka dalej w naszym mieście.
Zacytuję to kilka zdań z gazety na temat Waszego kolegi lekarza chirurga:
"On dla każdego człowieka, czy biednego czy bogatego czy w roboczym ubraniu
czy w garniturze był jak osoba z jego rodziny. Nikomu nie odmówił pomocy.
Nikogon nie odesłał, choc już dawno minęły godziny jego urzędowania.
Życzliwie uśmiechnięty, cierpliwie przyjmował wszystkich- aż do ostaniego
pacjenta. Mieliśmy wrażenie, że cieszył się każdym wchodzącym do gabinetu.
Nigdy nie okazywał zniecierpliwienia, nie poganiał, nie przerywał wypowiedzi.
Każdy w gabinecie Pana Doktora czuł się bardzo ważny.
Wystarczy tylko wumienić nazwisko lekarza a uśmiechamy się przypominając jego
dobroć i wiedzę fachową"
Po wielu latach mieszkańcy pamietają dobroć i przystępność tego lekarza i
choć artykułem w prasie chcą mu podziekowac za jego trud.
Potrzebujemy lekarzy którzy łączą fachowość z życzliwością wobec pacjentów i
tacy lekarze pozostaja na zawsze w naszej pamięci.
Ten lekarz to człowiek z krwi i kości a nie postać z "Ani z zielonego wzgórza"
mający swoje wady i braki a jednak wypracował sobie dobre imię przez swoją
miłość do ludzi.