Dodaj do ulubionych

Do Kolegów Lekarzy

IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.06.05, 23:15
Witam.
Chciałabym się z Wami podzielić moim zmartwieniem i poprosić o radę.
Umówiłam chorego na TK jamy brzusznej: ustaliłam termin w pracowni, z którą
szpital podpisał umowę. Badanie miało się odbyć 2 tygodnie po opuszczeniu
oddziału. Niecierpliwy pacjent, korzystając z wypisanego przeze mnie
skierowania, udał sie do innej placówki,gzie mógł wykonać badanie wcześniej.
Szpital otrzymał rachunek za wykonane badanie.Administracja tymże rachunkiem
obciążyła moją kieszeń.

Moim błędem jest to,że na skierowaniu nie zaznaczyłam adresu właściwej
pracowni (skierowania są generowane przez nasz system komputerowy- nie ma na
nich rubryki przeznaczonej na nazwę i adres placówki). Ufając naszym
pacjentom wpisujemy miejsce i datę badania na wypisie i osobiście umawiamy
ich na badanie.
Mam nauczkę,następnym razem dane adresowe znajdą się na skierowaniu.
Zastanawiam sie jednak, czy rzeczywiście jestem na straconej pozycji i czy
mogę jakoś obronić się przd zapłaceniem niemałej dla mnie sumki?
Obserwuj wątek
    • coitusik i jeszcze zarobisz z nawiazka:) 23.06.05, 23:38
      zwolnij sie z tej chorej firmy,
      a na pozegnanie zloz taki pozew w Sadzie Pracy:)
      www.ozzl.org.pl/opinie/04052005.htm
      • coitusik Re: i jeszcze zarobisz z nawiazka:) 23.06.05, 23:41
        www.ozzl.org.pl/opinie/21022005.htm
    • slav_ Re: Do Kolegów Lekarzy 24.06.05, 00:04
      Przede wszystkim NIE PŁAĆ. Niech Ci wskażą podstawę prawną roszczenia
      finansowego. Nie mogą "obciążyć" cię "po prostu" rachunkiem. Bez Twojej zgody
      nikt nie ma prawa brać od Ciebie pieniędzy ani obciązyć twojej pensji żadnymi
      kosztami na ponoszenie ktorych nie ma podstwy w zawartej przez Ciebie umowie
      (chyba że mając wyrok sądu).
      Przede wszystkim szpital powinien odrzucić rachunek z placówki ktora nie ma z
      nim umowy o wykonywanie badań. Jesli zapłacili to ICH problem - nie powinni
      płacić. Nie zamwiałem - nie płacę. Oczywiście łatwiej obciążyć lekarza ale to
      zwykłe świństwo.
      • slav_ Re: Do Kolegów Lekarzy 24.06.05, 01:05
        Poza tym wydaje mi sie że wogóle nie jestes tu stroną w sporze.
        Pacjent skorzystał że świdczenie odstępując samowolnie od wyznaczonego sposobu
        (termin i miejsce) a więc powinien sam ponieśc koszt badania. Szpital w żadnym
        wypadku nie powinien za to badanie zapłacic a skoro zapłacił to nie może
        przerzucać na Ciebie kosztów złej decyzji.
        widze tylko dwa rozwiązania, w ktorym Ty wogóle nie występujesz:
        1. najbadziej logiczny - szpital NIE PŁACI za badanie (moim zdaniem własnie tak
        powinien sie zachować) - problem jest między pacjentem a zakładem wykonującym
        (skoro robią badanie na rzecz szpitala z którym nie maja umowy powinni upewnić
        sie że rachunek zostanie zapłacony, to nie była procedura ratująca życie)
        2. szpital płaci (choć nie wiem czemu) i domaga się zwrotu pieniędzy od
        pacjenta który skorzystał w sposób niewłaściwy ze świadczenia (trudne i wymaga
        ruszenie du.ska przez administrację a więc łatwiej będzie probować obciążyć
        Ciebie ponieważ mają Cię pod ręką, mają przewagę siłową i możliwości nacisku).
        Nie daj się.
    • Gość: Lekarz Zaraz, zaraz... IP: *.acn.waw.pl 24.06.05, 01:55
      KT jest badaniem wspólfinansowanym przez NFZ. Placówka kierująca na to badanie
      przekazuje jedynie 6 punktów (6 x 9 zł = 54 zł) zakładowi radiologii
      wykonującemu badanie. Resztę bezpośrednio opłaca NFZ. Ponieważ poradę z
      badaniem KT rozlicza się jako poradę "trzeciego typu" a więc 7 pkt, jeden punkt
      (9 zł) zostaje.

      Co więc i komu masz niby zwracać?

      Rozumiem, że pacjent został skierowany z poradni przyszpitalnej w ramach
      ambulatoryjnej opieki specjalistycznej na badanie KT współfinansowane.
      Tutaj nie szpitale podpisują umowy tylko konkretne pracownie KT czy MRI z NFZ
      bezposrednio.

      Inaczej jest, jesli szpital nie posiada KT czy MRI i wykupuje te uslugi dla
      pacjentow HOSPITALIZOWANYCH. Ale wtedy tez Ciebie nic to nie obchodzi, bo
      rozliczaja sie szpital z pracownią (zakładem radiologii).

      Jeśli natomiast badanie zostało wykonane na podstawie skierowania wydanego
      pacjentowi hospitalizowanemu, lecz wykonał je już będąc wypisany w wybranej
      placówce nie mającej umowy ze szpitalem na badania PACJENTÓW HOSPITALIZOWANYCH,
      to szpital nie ma obowiązku płacić (pacjent powinien wtedy zapłacić za badanie,
      a jak nie wzieli to są frajerzy).

      A Ty w razie problemów złoż pozew do sądu pracy, albo postrasz pozwem.
      Poslkutkuje, bo nie ma ŻADNEJ podstawy prawnej aby cokolwiek z Ciebie ściągać.
      Napisz też skargę na szpital do NFZ opisując zaistniałą sytuację. Poskutkuje.
      • Gość: lekarz z USA Po co ta dyskusja? IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 24.06.05, 11:09
        Skandal!
        Jak mozna obciazac LEKARZA kosztem badania CT wykonanym przez pacjenta w innej
        niz polecona mu placowka?
        A z czego ma owa lekarka placic? Z tej dziadowskiej pensji, kt. ledwo starcza
        jej na zycie? Wiadomo jakie nedzne pieniadze zarabiaja lekarze w PL...
        A wasze dorady, drodzy forumowicze - mam wrazenie - tez nie na wiele sie
        zdadza!
        Piszac NIE PLAC doradzacie lekarce, aby weszla w konflikt ze swoim pracodawca,
        kt. zazadal od niej pieniedzy. Nietrudno sobie wyobrazic, jaki bedzie nastepny
        ruch pracodawcy: ukaranie lekarki, chocby przez wyrzucenie jej z pracy. No, w
        najlepszym wypadku bedzie to pominiecie jej przy podwyzce, premii, awansie,
        przyznaniu urlopu, czy zakupie nowego biurka do jej gabinetu. Mozna tez
        przyznawac jej najciezsze dyzury, trudnych pacjentow, najgorsze warunki pracy
        wszelkiego pokroju. Mozliwosci jest wiele. Zalezy od pomyslowosci. Poczatek juz
        zostal zrobiony: lekarke obciazono oplata za CT, na kt. byla nieostrozna
        skierowac swego pacjenta.
        • draconessa Re: Po co ta dyskusja? 24.06.05, 12:41
          Taka jest polska rzeczywistosc. Wlasnie dlategoludzie wieja stad, jak tylko
          moga. Porady - wlasnie, sa sensowne,ale jednoczesnie, wiadomo, co bedzie, jesli
          wejdzie sie w konflikt z pracodawca- w koncu zawsze znajda powod,zeby ja
          wywalic,a jak nie bedzie powodu, to chociazby reorganizacja, likwidacja etatu
          etc. Wiec wyjscia sa dwa-albo klocic sie z zakladem pracy ( ale zarazem
          zalatwiac sobie robote gdzies indziej) albo pokornie przyjac kare,robiac z
          siebie jelenia,ale nie podpadajac nikomu. I jedno i drugie do d.... No i
          faktycznie - jak widac, trzeba bezwzglednie pisac adresy miejsca, w ktorym ma
          byc przeprowadzone badanie.Wogole, Kolezanki i Koledzy - w polskim systemie
          nalezy pisac - we wlasnej samoobrnie - jak najwiecej - wszystko ,co robicie
          musi byc na papierze, kazda odmowa pacjenta poddania sie danej procedurze, lub
          to, ze nie stosuje sie do zalecen i np w zawiazku z tym odmowiono dalszego
          postepowania lub wskazano innego specjaliste - tez musibyc na papierze.jesli
          nie bedziecie sie sami bronic,nikt Was nie obroni.
        • slav_ Re: Po co ta dyskusja? 24.06.05, 23:28
          Moja rada "nie płać" dotyczyła przede wszystkim czysto fizycznego zapłacenia
          rachunku. Jeśli to zrobi - to już "z głowy" - o sprawie mozna zapomnieć,
          pieniędzy nie odzyska. Jeśli nie zapłaci - może sie odwoływać. Sprawe zwykle
          mozna próbowac załatwić polubownie lub iśc "na noże". Doradzał bym raczej to
          pierwsze ale zalezy to równiez od drugiej strony. Ten numer z rachunkiem nie
          wróży dobrze i pokazuje w której części ciała administrcja ma lekarzy i kto
          tutaj jest "ważniejszy" i ma "wadzę".
          To nie znaczy że powninnismy się zgadzać na każde sk..wo ktorym jesteśmy
          częstowani ale kalkulacja zalezy od konkretnej osoby.

          >pominiecie jej przy podwyzce (?), premii (?), awansie(?),
          > przyznaniu urlopu (urlop jest obowiązkowy), czy zakupie nowego biurka do jej
          >gabinetu (?).
          (pytajnki moje)
          Zaręczam Ci że żadna z tych okoliczności nie zajdzie w dającym sie okreslic
          czasie nawet jeśli rachunek zapłaci.

          > przyznawac jej najciezsze dyzury, trudnych pacjentow, najgorsze warunki pracy
          > wszelkiego pokroju.
          Administracja nie ma praktycznie na to wpływu (na medyczną stronę pracy),
          Musiałby sie w to zaangażować jej bezpośredni przełozony - lekarz. Teoretycznie
          to możliwe jeśli jest złamasem bez kręgosłupa i autorytetu (bywają).
          • Gość: Położnik Re: Po co ta dyskusja? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 25.06.05, 23:31
            Sraj na to kochana nie płać ,jak potracą Ci z pensji to do sadu masz czarno na
            białym,i nie ządaj zwrotu pieniędzy a odszkodowania za podważenia autorytetu.
            • Gość: kanciasty Re: Po co ta dyskusja? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.05, 23:49
              Hehehe... autorytet!!

              Autorytet, to się ma w oczach innych, a nie własnych. Autorytet we własnych
              oczach, to zwykła PYCHA.
              • Gość: docuk Re: Po co ta dyskusja? IP: *.server.ntli.net 25.06.05, 23:57
                Chory kraj, chore rozwiązania i skołowani ludzie po obu stronach.
                PARA W GWIZDEK A NIE W KOŁA!
                Dlatego ten pociąg nie rusza!
                • tricolour Re: Po co ta dyskusja? 26.06.05, 00:06
                  Podpisuję się pod tym czym tylko mam...
              • Gość: Położnik Re: Po co ta dyskusja? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 26.06.05, 20:56
                Wybacz stary z belkami nie gadam
                • Gość: Księgowa Re: Nie mają prawa IP: *.chello.pl 26.06.05, 21:51
                  Zakład pracy nie ma prawa potrącić Pani, bez prawomocnego wyroku sądu potrącić
                  tej kwoty.Głowna księgowa wie o tym doskonale. Jeżeli by się tak stało to
                  proszę się zwrócić do Państwowej Inspekcji Pracy w swoim miejscu pracy.
                  Pani pracodawca którym jest Dyrektor szpitala poniesie w takim pypadku wysoką
                  karę nawet do 5 tysiecy złotych. Prawo do wynagrodzenia za pracę jes prawem nie
                  zbywalnym, wszelkich potrąceń z wynagrodzenia może dokonać pracodawca tylko w
                  przypadkach regulowanych kodeksem pracy,innych potrąceń może dokonać tylko za
                  pisemna zgodą pracownika.
                  Pozdrawiam.
                  K.
                  • Gość: Księgowa Re: Nie mają prawa IP: *.chello.pl 26.06.05, 21:55
                    Miałam na myśli PIP w miejscowości w której się mieści siedziba Pani
                    pracodawcy.
                    K.
    • Gość: ukarana Re: Do Kolegów Lekarzy IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.06.05, 22:05
      Dziękuje wszystkim za rady i dobre słowo. Piszecie, że z pensji nie mogą mi
      potrącić, a ja nie zapłacę. Zwolnienia z pracy się nie boję. Jestem zatrudniona
      na pół etatu (600zł. pensji), a zakres obowiązków zmusza mnie do pracowania w
      pełnym wymiarze godzin. Właśnie sobie uświadomiłam, że to dyrektor powinien
      mnie całować po rękach i błagać, abym nie znalazła lepszej pracy.
      • draconessa Re: Do Kolegów Lekarzy 01.07.05, 13:02
        I tak trzymaj!
      • slav_ Re: Do Kolegów Lekarzy 01.07.05, 16:07
        Tak trzymaj!
        Nie zapomiaj o jednym, nigdy. Ten zakichany dyrektor ma swoja posadkę tylko
        dlatego że TY przyjmujesz pacjentów. Pacjent nie przychodzi do przychodni żeby
        sobie posiedziec na krzesełku. On przychodzi tam tylko dlatego zy TY tam jesteś.
        I tylko dzieki temu ta przychodznia dostaje jakies pieniądze i istnieje.
        Istnieje bo TY tam pracujesz. Pacjenci przychodzo DO CIEBIE nie do "przychodni".
        • Gość: piter Re: Do Kolegów Lekarzy IP: *.katowice.msk.pl / *.devs.futuro.pl 04.07.05, 14:36
          a może..mały szantażyk? Np zaproponuj P.Dyrektorowi, żebyście porozmawiali o
          tym problemie na żywo na falach lokalnego radia? Albo w obecności
          przedstawiciela lokalnej prasy? A może wystarczy postraszyć, że zainteresujesz
          tą sprawą TVN Uwaga?? W każdym razie - jeśli się nie boisz wyrzucenia z pracy -
          żądaj wszystkiego na piśmie. A jesli sie boisz - to może powinnaś iść "na
          rozmowę" z michnikiem w torebce?
          A może znasz jakiegoś dziennikarza, który mógłby zadzwonić i zapytać o tę
          sprawę?
          Groźba upublicznienia na pewno podziała na "czynniki" trzeźwiąco
          Bo w sądzie..to wiesz, jak u nas pracują sądy

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka