Gość: aga
IP: *.internetdsl.tpnet.pl
19.07.05, 22:34
W odpowiedzi na wątek wcześniejszy(wiadomo jaki) zakładam przeciwny - gdzie pacjenci( i nie tylko) bedą mogli się wyżalić co jest denerwującego w lekarzach. Ale nie po to by Was, lekarzy zmieszać z błotem, bo pewnie juz macie takie podejrzenia. Tak tylko żebyście wiedzieli, że (zazwyczaj nieświadome) wasze działania mogą spowodować dla pacjenta przykre skutki.
Ja zacznę jako pacjenta wybitnie uciążliwa - ale nie hipochondryczka, No taka typowo przewlekła pacjentka, co min raz w roku w szpitalu leży, której się wiecznie coś musi przytrafiać i którą co chwila coś nowego nawiedza. Tak więc czego nie lubimy:
1. Jak lekarz się nie przyzna się do tego że nie wie co to może być. No ale przeciez głupio wziąć kase i się przyznac ze się nie wie…Wiec wciska kit ze to PEWNIE trądzik, zapisuje oczywiście masci na trądzik, kosztujące fortune.
2. Nie lubię jak się na mnie stosuje sztuczki typu-jak zatrzymac klienta(pacjenta) czyli bajer, nawiązywanie konwersacji o wszystkim poza chorobą, jakies gesty otuchy, gladzenie itp. ogolnie wszystkie nieetyczne chwyty wobec pacjenta przewlekłego, gdzie lekarz wykorzystuje fakt że taki chory jest zazwyczaj samotny, nikt go nie rozumie, jest dyskryminowany i ogolnie wyrzutek społeczeństwa i w dodatku jeśli chodzi o daną przypadłość to moze byc tylko gorzej wiec chory będzie często lekarza danej specjalizacji nawiedzac. I o to chodzi zeby akurat tego odwiedzal i placil. Ja się na to niestety nabieram, i place chociaż ja i ten lekarz wie doskonaleze i tak mi nie pomoze.
3. Nie lubię jak lekarz tak mnie tak traktuje żebym ja myślała ze jestem wyjatkowym pacjentem-no takie niby spoufalanie. Bo wtedy za bardzo zaczynam mu ufac, a już raz przez cos takiego był placz-oczywiście mój.